Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

7.05.2009
czwartek

Słuszny ludu gniew

7 maja 2009, czwartek,

Sąd Apelacyjny w Szczecinie podtrzymał w pełni wyrok sądu niższej instancji i ostatecznie uniewinnił zarząd Porty Holding w Szczecinie, czyli prościej rzecz ujmując – zarząd dawnej stoczni szczecińskiej. Ta sprawa zaczęła się w roku 2001, kiedy to po postawieniu stoczni w stan upadłości rozpętało się polityczne piekło, którego animatorami byli w dużej mierze stoczniowi działacze związkowi, zwołujący wiece pod bramą. Członków zarządu nazywano złodziejami i szykowano dla nich szubienice. Nastrój robotniczego gniewu oczywiście natychmiast udzielił się politykom, ówczesny minister spraw wewnętrznych Krzysztof Janik zapowiedział zatrzymania. Wiecowym językiem przez kilka godzin przemawiali w Sejmie podczas specjalnej debaty posłowie, dając popisy gigantycznej ekonomicznej ignorancji i nadzwyczajnej woli podgrzania słusznego robotniczego gniewu. Telewizja nie oszczędziła nam oczywiście widowiskowych zatrzymań, których oczywiście dokonano, wręcz nimi epatowała. Dochodzenie dotyczyło wprawdzie spraw z lat wcześniejszych, zwłaszcza transakcji dokonywanych w ramach holdingu jeszcze pod koniec lat 90., ale nikt nie rozróżniał, o co chodzi, o dawne transakcje czy o upadłość i tworzenie nowego podmiotu. Zarząd poszedł siedzieć, bo po prostu to byli „złodzieje”.

Pamiętam pierwszą ekonomiczną ekspertyzę, która stała się powodem zatrzymań podtrzymanych na żądanie prokuratury poznańskiej przez sąd. To była ekonomiczna masakra, ale nie zarządu tylko biegłego, który ją wykonał. Najwyraźniej nie miał pojęcia jak działa holding i wychowany był na modelu przedsiębiorstwa socjalistycznego. Dla prokuratury i sądu było to jednak wystarczające, gdyż tak naprawdę ważne były nie rzekoma przestępstwa zarządu, ale gniew ludu. Śledztwo prowadziło Centralne Biuro Śledcze i pamiętam swoją ówczesną rozmową z gen. Adamem Rapackim, zastępcą komendanta głównego Policji w tamtym czasie, nadzorującym CBŚ, którego o tę sprawę pytałam. Podobno dowody były niezwykle mocne. Jak zawsze w sprawach, które mają mocny podtekst polityczny. Tyle że sprawa długo nie mogła trafić do sądu, co zwykle ma miejsce, gdy dowody okazują się niezbyt mocne, albo ich po prostu nie ma i zostaje gołe polityczne zamówienie.

Nie wnikam w późniejsze perypetie szczecińskiej stoczni, nie twierdzę, że byłaby się uratowała, gdyby nie ówczesny klimat linczu. Zapewne dawny zarząd już wyczerpał swoje możliwości, szło mu coraz trudniej, banki nie dawały kredytów, rząd nie mógł w nieskończoność udzielać gwarancji. Nie piszę też spiskowej teorii, że stocznię postawiono w stan upadłości, gdyż działacze SLD chcieli z niej wyprowadzić jakieś smaczne kąski, co próbowali dowodzić niektórzy członkowie zarządu. Nie dziwię się im zresztą. Zatrzymani, zastraszani, publicznie linczowani, choć jeszcze dwa lata wcześniej ogłaszano ich ludźmi nadzwyczajnego sukcesu, mogli snuć różne przypuszczenia.

Wracam do tej sprawy, gdyż nie powinno być tak, że skazuje się ludzi bez wyroku, a gdy po latach zapada wyrok ostateczny i uniewinniający – zapada kłopotliwe milczenie. Zwłaszcza że wyrok zapadł w czasie, gdy związkowcy stoczniowi znów wkraczają do politycznej gry. Tym razem w Stoczni Gdańskiej. Stocznia ta przez ostatniej lata wiele ma im do zawdzięczenia, na przykład storpedowanie jednego z najbardziej realnych pomysłów na ratunek, gdy za rządów Marka Belki powstał pomysł utworzenia jednej korporacji stoczniowej i był nawet inwestor, ukraiński Donbas, który właśnie kupił Hutę Częstochowa, produkującą głównie blachy dla stoczni i był gotów negocjować także zakup stoczni. Związkowcy z Gdańska walczyli jednak wówczas o samodzielność i oderwanie się od Stoczni Gdyńskiej, z którą byli już połączeni. Tę samodzielność obiecali zarówno PiS, jak i kandydat na prezydenta Lech Kaczyński i z tego zobowiązania (i tylko z tego) się wywiązali.

Od tamtego czasu stoczniowa Solidarność jest zbrojnym ramieniem PiS i prezydenta. Nikt tego nie ukrywa. A że stocznia ma kłopoty, bo nowy ukraiński inwestor nie przygotował planu restrukturyzacji? Dzielni stoczniowcy mają wprawdzie ponoć pretensje do inwestora, że nie funduje im już wyjazdów na manifestacje, na których tak dobrze wypadają, ale jednak bronią jego interesów, domagając się pieniędzy od rządu, czyli od podatników. Stoczniowcy ze Szczecina i Gdyni są już niewidoczni, gdyż te stocznie są przekształcane w myśl uzgodnień z Komisją Europejską i załóg na razie tam nie ma. Pracownicy są na zwolnieniach i odprawach. Do biura posła Nitrasa w Szczecinie nie przyjechali celem okupacji stoczniowcy, ale działacze Solidarności 80 z Katowic, gdyż przewodniczący Ziętek prowadzi sobie akurat kampanię do Parlamentu Europejskiego.

Na resztkach polskiego przemysłu stoczniowego trwają więc nowe polityczne igrzyska. I zapewne tak będzie aż do zaorania całego tego przemysłu, do czego związki zawodowe walnie się przyczynią. Ciekawe, kogo wówczas okrzyknie się złodziejem. Na razie ten tytuł przypada rządowi, ale przecież to jeszcze nie koniec zmagań. Może określenia „złodzieje” i „gestapo” przejdą na rząd następny. Na razie pan Guzikiewicz, radykalny działacz ze Stoczni Gdańskiej, specjalista od rozwiązań bardziej siłowych i jego koledzy postanowili zawłaszczyć sobie dzień 4 czerwca jako dzień protestu pod stocznią w obronie godności ludzi pracy. I pan Guzikiewicz obiecuje, że protest będzie godny, o ile rząd nie sprowokuje, bo przecież w Warszawie to była rządowa prowokacja. Jak rząd prowokował – wszyscy widzieli. Tusk z ministrami osobiście palili opony i rzucali się na kordon policjantów, a biedni stoczniowcy czmychali przed tą nawałnicą. W objęcia posłów PiS oczywiście.

Dobrze wiec, że w tym całym hałasie wokół stoczniowców i stoczni jedna sprawa kończy się ostatecznym sądowym wyjaśnieniem. Wprawdzie wiadomo było, że tak się skończyć musi, ale lepiej mieć to na papierze. Szkoda, że dla nikogo ten wyrok nie będzie ostrzeżeniem na przyszłość. Także ostrzeżeniem przez wzniecaniem „słusznego gniewu ludu”.

***

Mannie, Torlinowi, Kecajowi, Leszkowi i także wielu innym, którzy blogu nie opuścili – bardzo dziękuję i jestem wdzięczna za szybkie wpisy.

Mam złą wiadomość dla Levara – nie umiem robić na drutach i będę nadal pisać o polityce.

Widzę, że pomysł zlikwidowania prezydenckiego weta ma swoich zwolenników, pisze o tym m. in. MaliNeo. Oczywiście zgodnie z tym, co pisze Lex – nasz system polityczny zmieniłby się w kanclerski, zresztą już ma zadatki na kanclerski. Ja nie mam takich obaw jak Torlin, że prowadziłoby to do wszechwładzy w gruncie rzeczy mniejszości, która akurat wygrywa wybory. Pozostaje przecież otwarta droga do Trybunału Konstytucyjnego, a ponadto być może parlament lepiej sprawowałby funkcje kontrolne. W moim przekonaniu bardzo wiele zależy od kultury politycznej, obyczaju, a nie od przepisów. Przy obecnej konstytucji też przez lata nie było awantur, ale skoro już dyskusję o kompetencjach rozpoczęto, istotne wydaje się, aby zakończyć ją jakąś konkluzją. Najgorszy scenariusz byłby taki, że sobie pogadamy, bo taka jest sytuacja i takie złe stosunki są miedzy prezydentem a premierem, i skończy się na gadaniu, bez żadnych ustaleń praktycznych, czy trzeba coś doprecyzować, czy nie. Z ciekawością czekam, co powie 20 maja TK w kwestiach kompetencji.

Inne pomysły, w rodzaju rezygnacji z urzędu prezydenta – to mironk – mogłabym skwitować stwierdzeniem, że jak tak dalej pójdzie, to ten urząd sam się zlikwiduje. Pomysł zachowania go dla rozrywki – to z kolei PIRS – mógłby być trafny, gdyby było rzeczywiście śmiesznie, ale nie jest.

Kadett pisze o zmniejszeniu liczby posłów. Otóż opowiadano mi o ciekawych badaniach, co by było, gdyby było 230 lub 300 posłów. Okazuje się, że nikt z tak zwanych merytorycznych nie zdobyłby mandatu. W Sejmie królowaliby parlamentarzyści w rodzaju posłanki Senyszyn czy posła Palikota. Nie mam nic przeciwko ani pani poseł, ani panu posłowi, ale jednak chciałabym widzieć parlament nie tylko tak bardzo barwny.

W spór o podatek liniowy nie wchodzę, zwracam tylko uwagę Jean Paulowi, iż nie można przymierzać obecnej sytuacji gospodarczej do tej z roku 2001. Gdy premier Miller obniżył CIT dla przedsiębiorców, wpływy z niego natychmiast wzrosły. A ponadto teraz czekają nas raczej podwyżki podatków niż obniżki, więc nie ma co rozdrapywać dawnych ran, gdyż nikt nie wie, co było i nikt nie wie dokładnie, co będzie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 58

Dodaj komentarz »
  1. ja też nie opuściłem, tylko nie ma nic do dodania do Pani wpisów 🙂
    ale czytam regularnie

  2. Wracając do podjętego tematu najlepszego systemu organizacji organów władzy w naszym kraju bardzo często marzę sobie, żebyśmy wypracowali kiedyś system zbliżony do systemu obowiązującego w Stanach Zjednoczonych. Tam nikt się nie przepycha, nikt nikomu krzesła nie zabiera, ani chamsko przed kamerami nikogo nie poklepuje. Wszyscy wiedza, kto tam jest szefem, bo władza wykonawcza nie jest dwugłowa. Inna rzecz która podoba mi się w systemie amerykańskim to jednomandatowe okręgi wyborcze połączone z permanentnym okresem wyborczym. Niewiele osób wie, że wybory do Kongresu USA odbywają się co 2 lata. W tych samych czasookresach wymieniana jest 1/3 składu Senatu. To tak jakby u nas wybory do Sejmu odbywały się co dwa lata. Wbrew pozorom tak krótkie okresy kadencji parlamentu nie zwiększają ilości populistycznych reakcji polityków, czy mnożenia populistycznych działań, a wręcz przeciwnie mobilizują polityków do ścisłego przestrzegania i realizacji haseł wyborczych z jakimi ci poszli do wyborów. Bo doskonale wiedzą, że jeżeli w tym krótkim okresie do następnych wyborów się nie spiszą to okazja do zakończenia ich politycznej kariery nadarzy się niezwykle szybko.

  3. Zupelnie nie znam sie na sytuacji przedsiebiorstw, funkcjonowaniu i rentownosci stoczni, ale czulem przez skore, ze te ‚robotnicze’ protesty moga tylko sytuacje pogorszyc. Wielkie dzieki za rzeczowe i ciekawe wyjasnienie sytuacji. Nic dodac, nic ujac. Zobaczymy co z tego wyniknie. Na blogu pana Daniela Passenta sugerowalem aby premier Tusk przeniosl obchody 4 czerwca do Zgorzelaca/Goerlitz, na niemiecka granice. Wyglada na to, ze premier przeniesie je do Krakowa. Tez niezle. Problem 4 czerwca jest zupelnie niewaznym epizodem, takj czy owak PO oscyluje wokol 50 proc. poparcia spolecznego, co samo w sobie jest cudem i zasluga glownie PiS. Sednem zas jest przyszlosc robotnikow stoczniowych. Ale to oni sami maja w rekach swoj los.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pani Redaktor,
    jakże to? J. Palikot już niemerytoryczny..?

    Jak zapobiec ewent. dysproporcjom pomysł jest taki (nie byle jaki). Kandydaci na posłów merytorycznych i ubarwiających rekrutowani mogą być jak do „I zaśpiewać i zatańczyć mogę” drogą eliminacji terenowych – dwutorowo. Ci pierwsi przez TVN, drudzy – przez POLSAT, żeby wzajemnych pretensji nie było…

    Co tydzień publika wali smsy na swoich faworytów. Tworzy się powoli ogólnopolska, demokratyczna, uwolniona od uścisków partyjnych lista kandydatów do parlamentu w proporcji 10:1 dla merytorycznych. Frekwencyja wysoka, oszczędność na papierze i lasach (żeby Kaczyńscy mieli gdzie partyzantkę np. uprawiać – jak nie przejdą przez eliminacje na Żoliborzu).

    Finały misyjnie – w TVP i TRWAM, bo to już nie przelewki… po zgromadzeniu w eliminacjach podwójnej liczby kandydatów, żeby było z czego wybierać. Co tydzień wywala się ze studiów do poczekalni na Wiejską
    Zabawa kończy się po wybraniu 210-tego merytorycznego i 21-szego ubarwiającego. Totalnie – 231. Koncówka przy obsadzaniu ostatnich wolnych miejsc musiałaby być pasjonująca. W przypadku merytorycznych – dopuszczalne tokowanie, zaś ubarwiajacych – nawet stripteas po 23-ciej i tańce ludowe. Te ostatnie, oczywiście, w TRWAM.

    To tylko szkic i pozdrawiam

  6. Ja wczoraj widziałem w TV posła Lewandowskiego, który usiłował coś tłumaczyć o stoczniach w programie Warto Rozmawiać – ale chwilami było mu ciężko i tylko się trzymał za głowę. Rozumiem go i nawet podziwiam za wkładanie wysiłku w propagowanie normalności – każdemu po ciąganiu po sądach przez tyle lat by się serdecznie odechciało. Tymczasem poseł Lewandowski starał się prostować najpoważniejsze przeinaczenia swoich adwersarzy, wśród których spory pomiędzy przedstawicielem Libertas a Markiem Jurkiem były doprawdy już śmieszne. Do kompletu jeszcze pasuje red Wildstein demaskujący z okazji rocznicy Gazetę Wyborczą.

    W relacjach z protestów związkowców wyczuwam dość fałszywy ton – dobrze to było słychać właśnie w TOKfm u komentatorów red. Wielowieyskiej. Prawie każdy czuje się zobowiązany powiedzieć, że jednak związkowcy bronią miejsc pracy i godności.

    Wszystko to ładnie, ale co z miejscami pracy wszystkich tych ludzi, którzy nie mogą się tak zorganizować? Których praca jest rozproszona? Jednoosobowe firmy, sprzątaczki, część pracowników służby zdrowia? co z tymi ludźmi?

    Związkowcy dużych zakładów są w tej sytuacji, że przystawiają pracodawcy pistolet do głowy i on musi choćby wygospodarować etaty dla działaczy związkowych. Którzy to działacze od czasu do czasu dwoją się i troją żeby zorganizować zadymę w obronie ludzi pracy, z którą nie mają już nic wspólnego. Ale kogo mają przyciskać właściciele jednoosobowych firm?

    Trochę mało się mówi o tym, że ruch związkowy stanowi bardzo selektywny mechanizm lobbystyczny – a ja nie widzę zorganizowanego wysiłku przezwyciężenia tej selektywności. Już przerabialiśmy demonstracje górników i mundurowych, którzy dla siebie siłą ‚wyrywają’ nienależne przywileje.

    W relacjach często powtarza się, że za to zapłacą podatnicy, ale jakoś słabo zwraca się uwagę na to, że jeśli ulega się związkom zawodowym dużych zakładów to jest nie fair względem znacznej części tzw. świata pracy – to po prostu nierówne traktowanie. I tutaj pasują wszelkie przymiotniki o elitach, układzie, oligarchii itd.
    Na tym przykładzie widać, że PISopodobni politycy wcale nie sprzeciwiają się „elitom i oligarchom” co do zasady, tylko chcą „elit i oligarchów” swoich.

    Ogólnie bardzo to smutne, że schematy myślowe z czasów Tow. Wiesława są jeszcze tak żywotne:
    1. Zagrożenie rewizjonizmem niemieckim.
    2. Polska może siermiężna ale niezależność narodowa.
    3. Przekonanie, że robotnicy dużych firm stanowią awangardę klasy robotniczej i jednak im się należy więcej niż innym.

    W ten schemat wpisuje się mówienie o UE jak o instytucji z której „dla Polski trzeba wywalczyć” COŚ. Nie mówi się o współpracy, tylko o skutecznym dostępie do „mieszka” czy „koryta”. Jeśli politycy z pierwszej ligi tak mówią o UE, to trudno się dziwić, że związkowcy podobnie traktują Polskę – kto więcej wyszarpie dla siebie przywileju – ten lepszy.

    Tu mam pretensję do części PO, że nie dość przeciwstawia się takiemu obrazowi budowanemu przez PiS. Nie chodzi o stawanie do konkursu „kto więcej wywalczył” tylko o pytanie kto skuteczniej współpracował. Ale na płaszczyźnie myślowej PiS (razem z częścią innych polityków – w tym z PO) skutecznie utrzymuje prymitywne i szkodliwe sztance w myśleniu. PiS przegrywa w sporze, ale ciągle skutecznie i mylnie definiuje podstawowe problemy. Szkoda, że wielu dziennikarzom wygodniej jest powtarzać utarte sztance niż spróbować krytycznego myślenia.

    Dziękuję za tak szybki wpis 🙂 ciekawe, jak się odbędą związkowe demonstracje w Krakowie… Wyobrażam sobie demonstrację Związku Zawodowego Radców Magistratu 😀

  7. Szczerze mówiać po ubiegłorocznych wielokrotnych wpisach OLKA51 i Cargo -opisujacych ekonomiczne dane o gospodarczej działalności ekipy prezesa Krzysztofa Piotrowskiego zakończonej upadkiem finansowym ,sądziłem ,iż wyzbyła sie pani ciepłych uczuć do Piotrowskiego i jego kolegow ,którzy nie umieli zarządzać Holdingiem który sami stworzyli .Ostatni wyrok to wyrok po odwołaniu się PROKURATURY od uniewinniajcego wyroku ,który pamietam ucieszył pania . To nie prokuratura ‚Janikowa ” odwoływała się ,musiała mieć nie tak dawno -bo jeszcze w 2009 roku procesowo ważne dowody !
    Mój sasiad, w tamtym czasie na kierowniczym stanowisku w Zaopatrzeniu ( Koszty , ważny dział ) zawsze był przekonany iz rząd SLD ( czytaj Kaczmarek ,Piechota a pani dodaje jeszcze Janika ) powinien dać gwarancje rzadowe ( a nie dał !) na kolejne 700 milonów zlotych bankowych kredytow m.in w BRE . ONI,powiada – STOCZNIOWCY poradzili by sobie z tym Holdingiem bez ekipy Pitrowskiego . Tak mówi czlowiek ,ze środka na kierowniczym stanowisku wiedzac , iz Holding byl nie do uratowania i szedł ku przepasci za rządow AWS .Polski podatnik powinen bulić i bulic .Nie do ruszenia w 2001 roku była siatka płac w stoczni rodzaca wielkie koszty ,bo pod ochroną Zwiazkowców .To bez przerwy ci sami ,którzy podobno rozwalili SYSTEM i do dziś przez 20 lat nie stworzyli w państwie polskim ani jednego projektu opartego na rzeczywistej wartosci pracy .Ot , zakład budżetowy na utrzymaniu polskich podatnikow .
    Pamietam jesienia 2008 roku ob.JURKA szefa Solidarnosci Zachodniopomorskiej uszcześliwionego i ubranego wTUNIKE a’la komeszka ministranta z napisem SOLIDARNOSC jak Brukseli w ekstazie utonał w objeciach pani Komisarz , a która za niedługo słusznie ich wydutkała ,bo polskie rzady nie potrafią poradzić sobie ze świetymi krowami nie do ruszenia z powodu takiej a nie innej Ustawy o zwiazkach zawodowych.
    Ten sam Jurek przed chwila w radio Szczecin oglosił -dajemy 2 tygodnie premierowi Tuskowi na przyjazd do Szczecina i uratownie ZCH Police (spólka gieldowa ) Tym razem powiada, beda blokady nie do ruszenia
    ŁADNE zapowiedzi, do podsumownia XX lecia wolnosci Polaków .Poza destrukcją ,poza protestem ,nic zero ,zero w mózgach tych facetow z czerwonym logo „SOLIDARNOSC „

  8. Pani Redaktor! Myślałam,że to Pani opuściła swój blog. W związku z pojawieniem się drugiej Manny pod poprzednim wpisem(uprzejmie proszę moderatora o wyjaśnienie tej sprawy) przejrzałam stare wpisy, odnajdując atmosferę 2006 i 2007 roku, wołania o przywrócenie normalności , naprawę Państwa. Jakoś tak się składa,że Pani dzisiejszy wpis o sprawie stoczni szczecińskiej pogłębia beznadzieję. Pytanie jakie samo się nasuwa, po wieloletnim zmaganiu się wymiaru sprawiedliwości z domniemanymi „przekrętami” w Stoczni Szczecińskiej: No i co z tego? Niewinni, ale co z tego? Stoczni nie ma, a przecież miała właścicieli. Miała szansę. Ludzie mieli by pracę a Państwo podatki. I co i nic! Oczywiście można za wszystko obwinnić stoczniowców, tylko to za proste. Jeśli biegły w opinni pisze, że zarząd doprowadza do strat czytaj rozkradania majątku, jeśli trąbią o tym media i politycy to czyż zachowanie robotników jest nieracjonalne? Komuś uwierzyli, ktoś działał i z sobie tylko znanych powodów eskalował oskarżenia. Problem tkwi, tej i tysiąca podobnych spraw o różnych zakresach, gdzie indziej. Pisze Pani „szkoda, że dla nikogo ten wyrok nie będzie ostrzeżeniem na przyszłość” i tu jest pies pogrzebany! Nie ma Pani czasu, ale gdyby Pani przeczytała swoje i nasze wpisy z tych trzech lat, to w nich było wołanie i wiara, że bez względu na opieszałość wymiaru sprawiedliwości, naprawiane będą krzywdy a winni ponosić będą karę. Tylko takie postępowanie będzie ostrzeżeniem na przyszłość. I co? I nic. Nawet wiary nie starcza. Za to mamy skutki braku reguł i pseudo walki z korupcją, nepotyzmem itd. – totalny ogólno krajowy strajk włoski wszelkiej maści urzędów. Możemy też wszystko zwalić na urzędników, tylko to nie spowoduje naprawy. Geneza jest prosta. Naprawa będzie trwać latami a nie wiadomo kiedy się zacznie. Sygnałem, że się zaczęła będzie pierwsze „ostrzeżenie” wyciągnięcie konsekwencji, przywrócenie reguł. Odwrócenie myślenia na osiąganie, realizacje zadań i rozliczanie efektów. Dzisiaj pytanie jaką odpowiedzialność poniosła biegła, prokuratorzy, politycy robiący kariery na powtarzaniu pomówień, media, przywódcy związkowi pozostanie bez odpowiedzi bo nikomu się nie opłaca wracać do starych spraw a bez ich rozliczenia przynajmiej kilku o Państwie prawa i reguł nie ma co myśleć. Pozdrawiam Manna

  9. Przeniesienie Obchodów z Gdańska do Krakowa uważam za infantylizm wtórny.Nie ma ani jednego poważnego argumentu za. Jednocześnie protestuję przeciwko paleniu opon! Pozdrawiam

  10. A jakiś komentarz co do działalności ministra Grada, chyba już półtora roku urzęduje, to w tym temacie Pani Redaktor się, pardon, nie zająknie ?
    To już Gadomskiego stac na większy obiektywizm.

  11. Pani Reaktor,

    sluszny – jak Pani pisze – gniew ludu bierze sie chyba przede wszystkim stad, ze zarowno przemysl stoczniowy, jak i w ogole przemysl ciezki cieszy sie w Polsce jakas mityczna miloscia powiazana z przeswiadczeniem, ze to wlasnie on, przemysl ciezki, stanowic ma podstawe naszego dobrobytu. Ten mit pokutuje w polskiej swiadomosci od poczatkow peerelu, kiedy to pod haslem uprzemyslowienia rozumiano przede wszystkim huty, koksownie walcownie blach, ale takie, ktore walcuja do grubosci cala lub wiecej, bo z blach tej grubosci daje sie wykroic pancerze lub blachy na poszycie statkow. Nie od parady powojennym pomnikiem peerelowskiego rozwoju gospodarczego byl (i jest) SS Soldek czy ta lub inna huta, a nie lodowka, telewizor, czy nawet fabryka kwasu siarkowego lub silnik okretowy czy turbina, jesli juz ma byc na ciezko.

    Mit ma sie tym lepiej, ze sluszny, robotniczy z lat peerelowskich rodzil sie i byl duszony w sposob najbardziej spektakularny wlasnie w zakladach przemysly ciezkiego i dzisiejsi stoczniowcy czuja sie nie jak pracownicy odpowiedzialni za dobro swego zakladu pracy, ale jak straznicy swiatyni, i to takiej, ktora nie przynosi zysku.

    Moze to jest pomysl na Stocznie Gdanska: zamiast budowac Swiatynie Opatrznosci jako votum za odzyskanie niepodleglosci (czy cos w tym stylu), czemu nie uczynic wlasnie ze Stoczni swiatyni-votum dziekczynnego ? W ten sposob budowanie statkow oderwane zostaloby od kontekstu ekonomicznego, na utrzymanie obiektu lozyliby wierni, Unia nie wtykalaby nosa w funkcjonowanie swiatyni, zas stoczniowcy mieliby zagwarantowana prace ne reszte swoich dni, i to do ktoregos pokolenia naprzod.

    Polski przemysl stoczniowy jest niewydolny i slusznie wtraca Pani symboliczne zaoranie poslkich stoczni do powyzszego tekstu. Kiedys cala Pennsylwania i Ohio staly hutami. Dzis.. ? Owszem, nikt ich nie zaoral. One po prostu w wiekszosci stoja i rdzewieja, ale tez nikt nie placze z tego powodu, ze oto zanikl jeden z symboli potegi owczesnej Ameryki. Dzis podobny los grozi innemu symbolowi: GM czy Chryslerowi. Powod ten sam: niemoznosc organizacyjna i strukturalna sprostania nowoczesnym wymogom produkcji samochodow oraz konkurencji, mimo pompowania horendalnych sum pieniedzy w te giganty. O ile na produkcje samochodow ma wplyw popyt konsumencki, o tyle popyt na rudo-weglowce, tankowce czy kontenerowce rzadzi sie troche innymi prawami. Wystarczy popatrzec na karnet zamowien stoczni koreanskich zeby zrozumiec, ze to nie obecny kryzys dobija polski przemysl stoczniowy, ale jego struktura, niemoznosc oraz… mitomania z nim zwiazana, a w zwiazku z tym pompowanie publicznych pieniedzy z polskie stocznie bez ich kompletnej przebudowy jest wyrzucaniem tych pieniedzy w bloto.

    Czy ta przebudowa/restrukturacja jest jeszcze mozliwa (czyli czy nie jest na nia za pozno) ? – nie wiem. Ale niebawem moze sie okazac, ze jedyna sensowna opcja bedzie albo orka, albo swiatynia.

    A statki i tak juz buduja i beda budowac inni. To jeszcze nie jest koniec swiata.

    Pozdrawiam.

  12. Pani Redaktor, ponizsze nie jest na temat Pani wpisu. Bardzo za to przepraszam. Chcialbym raczej napisac o sprawie moim zdaniem bardzo waznej, a mianowicie komisji do spraw naciskow.

    Jesli zeznania zony bylego Ministra Spraw Wewnetrznych sie potwierdza (co wcale nie jest oczywiste), to uwazam, ze te zeznania nie powinny po prostu przeminac ot tak sobie. Oto po raz pierwszy pojawilo sie stwierdzenie osoby z kregow bliskich niedawnej wladzy, o ile rozumiem zlozone pod przysiega i przed parlamentem, ze niedawna wladza chciala ograniczac swobody obywatelskie. To jest bardzo wazne stwierdzenie, ktore nie powinno byc przeoczone w powodzi klamstw, o ktorych pisal Jacek Zakowski.
    .
    Sam pomysl ograniczania swobod obywatelskich w imie bezpieczenstwa panstwa nie jest oczywiscie nowy. Mozna sie powolac na przyklad generala Jaruzelskiego, ktory 13 grudnia powaznie ograniczyl swobody w imie, jak twierdzil, wyzszej koniecznosci. Mozna sie powolac na przyklad poprzedniej administracji USA, ktora dla ochrony przed atakami terrorystow pozwolila na wieloletnie internowanie obywateli innych panstw bez sadow, wlewanie im wody do nosa, jak rowniez podsluchiwala rozmowy telefoniczne wlasnych obywateli. Tak wiec nie mozna twierdzic, ze funkcjonariusze IV RP sa jakos zupelnie odosobnieni. Jednakze tym, co ich wyroznia od poprzednikow, jest definicja bezpieczenstwa kraju, ktore mialo byc zagrozone przez jakis oblakanczy uklad rozciagajacy sie od prawa do lewa, zarowno wsrod przeciwnikow jak tez sojusznikow politycznych. Mozna takze wskazac, ze w miare pietrzacych sie trudnosci w znalezieniu ukladu wsrod obcych, zostal on wyprodukowany wsrod swoich. Ten wlasnie uklad, zarowno podejrzewany jak tez wyprodukowany na zamowienie, byl uzasadnieniem dla doktryny IV RP, ze trzeba bedzie ograniczyc swobody obywateli.
    .
    Mozna takze wskazac, ze historia ostatnich 35 lat, gdzies tak od polowy lat ?70, jest historia powolnego odzyskiwania przez spoleczenstwo swoich praw i swobod obywatelskich. Dlatego jest niezwykle ciekawe, ze w ramach IV Rp zostal zawiazany sojusz niektorych osob z dawnej opozycji demokratycznej (Macierewicz, Kaczynscy, Olszewski), ich gnebicieli (Kryze), oraz mlodego narybku (Kaczmarek, Ziobro, Engelking), ktory postanowil odwrocic 35 lat historii Polski. To nie jest mala rzecz. To nie powinno zniknac gdzies pomiedzy majtkami Dody a paleniem opon przez popluczyny po Solidarnosci.

  13. Mnie jest strasznie smutno z powodu afery związanej z 4 czerwca. Jestem pewien, że jest to świadoma robota PiSu.

  14. Dlaczego stroną sporów pomiędzy zakładami pracy a zarządami ma być rząd?
    Stocznia Gdańska ma właściciela.
    Dlaczego nie strajkowali kołodzieje, kowale i zduni , w momencie gdy zapotrzebowanie na ich usługi spadło?
    Sama stocznia Gdańska kosztowała podobno podatników 6 miliardów zł………
    Jak się to ma do ceny którą chciała dać p. Piasecka- Johnson?
    Pomysł ze Świątynią genialny!!! choć bez przyszłości. Po pierwsze, wiernych coraz mniej, po drugie- wyobrażam sobie na tle dzisiejszych, spory kto jest godny zostać KAPŁANEM………..
    Kolejny temat dla IPN? i podobne koszty działalności? Dziękuję………..

    Kadett:
    Miewasz coraz lepsze pomysły……….
    Może wtedy TVP w końcu spełniałaby jakąś MISJĘ?
    SMS wyklucza jednak z obiegu mnóstwo ludzi, np J.Kaczyńskiego…….
    Nie można wykluczać ludzi, bądź politycznie poprawny. A co jeżeli bratanica się zbuntuje i nie wyśle odpowiedniego? A przecież zaufanie można mieć tylko do rodziny……….

  15. Przenosząc czerwcowe uroczystości do Krakowa (dlaczego akurat do Krakowa, a nie np. do Jastrzębia, które było trzecim ośrodkiem
    „strajkowym” w 1980 r.) Premier – mówiąc kolokwialnie – dał ciała.
    Komentarz A. Celińskiego do tej decyzji i jej ocena – moim zdaniem wyjątkowo trafny. A stwierdzenie Premiera: ” nie mogłem zapewnić gościom bezpieczeństwa” świadczy o słabości: i jego, i jego rządu.

  16. Czemu nikt nie dostrzega różnicy? ZOMO wtedy było pijane i biło stoczniowców ,teraz pijani stoczniowcy biją policję

  17. Tak panowie czerwona szlachta!
    To PiS jest winny aferze 4 czerwca, aferze rolnej, Blidowej, alkoholowej, węglowej, paliwowej, Rywina, Olewnika, spadkowi Franka, zwolnieniu setek tysięcy z pracy, upadkowi stoczni, TVP i rewolucji pazdziernikowej i oczywiście smutkowi Torlina, bo zobaczył upadek Tuska…dobrze, że coraz większa liczba rodaków widzi kraj inaczej niż Torlin:)

  18. Świadomie wklejam mój wpis z blogu Pana Kuczyńskiego: „Teraz już, po wykrzyczeniu przez przywódcę strajkujących pseudostoczniowców gdańskich, że on głosował na PiS i tego się będzie trzymał – sprawa jest jasna. Kaczyński poprowadził tak perfidną grę, że brak mi słów.
    Przy pomocy aktywu związkowego doprowadza do sytuacji, że obojętne jest, o której przyjadą goście pod pomnik, powita ich ryk protestujących, palące się opony i kije bejsbolowe. Tusk nie chcąc do tego doprowadzić przesuwa uroczystości na Wawel, a bojąc się w dalszym ciągu stoczniowców zamyka Zamek. W tym czasie Kaczyński robi swoje uroczystości w Gdańsku pod Pomnikiem, gdzie Tuska nie ma, tylko on wygłasza przemówienie, i jest otoczony tysiącami ludzi.
    To o to chodzi w tej całej awanturze. Czy takie działanie nie nosiło dawniej nazwy bojówek?

  19. Torlin!
    Więcej pogody ducha! Niech tam gdańscy stoczniowcy odtańczą taniec POGO panu prezydentowi. Pomachają mu styliskami i szturmówkami, zapalą wesołe ognisko z opon, tylko czy pan prezydent nie jest uczulony na dym? No i obowiązkowo odśpiewają „Rotę” a także „Ojczyzno ma!”
    Niech obok pana prezydenta staną w gali orderowej; Walentynowicz, Gwiazdowie, Olszewski – niech pokażą, KTO tak naprawdę stoi za ostatnimi wydarzeniami. Ciekawe, jak w tym gronie poczuje się arcybiskup Głódź” 🙁
    P.S.
    Mnie też jest przykro, jestem zła i nie mogę się pogodzić, ale trzeba w takiej sytuacji zrobić WSZYSTKO, aby wykazać groteskowość tej szajki uzurpatorów. Opinia nasza i tak już przepadła. Trzeba ratować co się da.

  20. Jeżeli są niewinni, to należy im się nawet rekompensata.

    Natomiast stoję na stanowisku, że niezależnie od tego kto podjudza związkowców, to mają oni prawo demonstrować. Tylko może ktoś zająłby się wytłumaczeniem co jest w ich interesie i dlaczego niekoniecznie trzymanie się pana Guzikiewicza i PiSu?

    Premier woli niestety ucieczkę do Krakowa. Ale ja go rozumiem, w Krakowie raczej nie palą opon, a z Rynku do Nowej Huty jest daleko.

    Lewy Sierpowy – lewicowy punkt widzenia
    http://lewysierpowy.blox.pl

  21. A co stoi na przeszkodzie żeby świętujący w sposób pokojowy 4 czerwca w Krakowie byli otoczeni „tysiącami ludzi”?!

    Czyje to jest święto? Kto pozwala sobie je odbierać? Zawłaszczać?

    Czy to jest tylko konflikt pomiędzy rządem a zbrojnym ramieniem wiadomej partii? A może to sprawa nas wszystkich?

    Czy znowu będziemy wyśpiewywać: „a nas wcale przy tym nie było, wianki dziewicze mamy na skroni … to oni, oni, oni”!

    To jest sprawa moja, Twoja, jej, jego, nas wszystkich. I „nie pytaj komu bije dzwon, bije on tobie”, mnie, jej, jemu, nam.

    Gdzie zamierzasz być 4 czerwca, co zamierzasz robić?

    Zadowolisz się rolą zdegustowwanego komentatora? Jeżeli tak, to masz dokładnie to na co zasługujesz!

  22. do”Jacobsky’ego” z 7.05 z 19:09
    Wiem, że w tym twoim wpisie miałeś dobre intencje,ale twoje wyobrażenie o świadomości Polaków jest trochę anachroniczne. Nawiązuje ono do marksowskiej definicji, że najpierw należy rozbudowywać dział I, tzn, produkcja środków produkcji, a potem dział II, tj. produkcja środków konsumpcji, żeby uzyskać reprodukcję rozszerzoną.
    „Jacobsky”: tu nie chodzi o infantylną miłość Polaków do przemysłu ciężkiego, tu chodzi o optymalne zarządzanie posiadanymi aktywami. Ja wiem, że najczęściej jest najtaniej zostawić stare dziadowstwo, żeby rdzewiało, a zbudować od trawnika coś nowego. Ale do tego potrzebna jest taka drobnostka, jak posiadanie zdolności kredytowej, to znaczy – w wielkim skrócie- szybki , możliwy i wiarygodny dostęp do cudzego kapitału, żeby nie marnować sił i środków na naprawianie. Przecież rozumiesz, że nie chodzi tu o jeden, czy dwa zakłady, czy nawet branże.Więc nakłada się na sferę czysto biznesową również sfera społeczna, bo likwidowane zakłady generują uwolnienie gigantycznej wolnej siły roboczej, która nie ma alternatywy.Tak więc niby sprawa społeczna staje się ona natychmiast sprawą biznesową w liczbach wielkich, bo te uwolnione tysiące ludzi musi mieć alternatywne żródło utrzymania. I koło się zamyka. Zawsze jest pytanie: co jest per saldo mniej kosztowne: optymalna likwidacja przestarzałych branż z koniecznością stworzenia dla redukowanych załóg nowych miejsc pracy(oczywiście nie rząd ma budować,ale rząd ma stworzyć system, organizacyjno-finansowy, żeby to się konkretnemu biznesmenowi opłacało), czy modernizacja miejscowa ,ale bez dużych redukcji zatrudnienia. W rachunku ciągnionym nie ma wątpliwości, że metoda pierwsza jest opłacalniejsza , ale pacjent musi przeżyć; nie wystarczy, że operacja się uda, ale pacjent zemrze.Tysiące ludzi nie może czekać, aż spontanicznie powstaną nowe miejsca pracy w odległości 100, czy 200km, bo ani dróg dojazdowych,ani środków przewozu nie ma. Modernizacja gospodarki kraju, to sprawa skomplikowana i nie wystarczy nie lubić przemysłu ciężkiego, żeby być postępowy.
    Pozdrawiam

  23. Polecam tekst;
    http://alfaomega.webnode.com/news/aleksander-jerzy-wieczorkowski-nie-robcie-z-nas-idiotow-/
    Całkowicie się zgadzam z opinią AJW – decyzja Tuska była przemyślana i mądra. Niech się zadymiarze bawią we własnym gronie.

  24. Dokładnie o to chodzi.
    Teraz Guzikiewicz łaskawie proponuje Premierowi,aby spotkał się z goścmi zagranicznymi w Dworze Artusa.Wtedy Lech Kaczyński mógłby,jak w stoczni,powiedziec ” ja stoję tu,gdzie stałem w 1980r., a wy stoicie tam,gdzie stało ZOMO”.To święto miało byc przypomnieniem jedności i solidarności z tamtych lat.Ale dzisiejsi działacze związkowi potrafią byc solidarni tylko sami ze sobą.

  25. Zwolennikom i zwolenniczkom „mądrej i przemyślanej” decyzji D. Tuska pod rozwagę. 1 maja tego roku w stolicy Niemiec miały miejsce dwudniowe zamieszki i starcia „bojówkarzy” i „zadymiarzy” z siłami policyjnymi. Należały do najbadziej burzliwych w tym okresie w Europie i nie ograniczały sie do palenia opon pod Bramą Brandenburską. Czy w zwiazku z tym Angeli Merkel przyjdzie do głowy pomysł, żeby europejskie w swym wymiarze świętowanie rocznicy obalenia muru berlińskiego przenieść do Weimaru..?

  26. pielnia1,

    jestem swiadom tego wszystkiego, co opisujesz: konteskt polski, spoleczny, nawet indywidualny, bo przeciez za setkami zwolnien z pracy kryja sie setki dramatow indywidualnych. Nie mniej, z drugiej strony, od czego TRZEBA zaczac przemeblowywanie Polski. W przypadku Stoczni mowa jest o jednym z najbogatszych regionow Polski, jednym z najbardziej uprzemyslowionych, a wiec istnieje moim zdaniem szansa, ze pracownicy zwolnieni ze zlikwidowanych, zrestrukturyzowanych czy z przebranzowionych stoczni maja szanse znalezc inna prace bez potrzeby podrozowania 100 czy 200 km. Przeciez dobrobyt czy godziwe zycie powstaje nie tylko dzieki produkcji przemyslowej, ale tez dzieki uslugom, a te nie musza byc skoncentrowane w jednym miejscu, dodatkowo owianym legenda.

    A dookola stoczni, w Stoczni w szczegolnosci wytworzyla sie otoczka mitu, co jeszcze bardziej czyni niezdrowa atmosfere wokol tych zakladow i utrudnia jakikolwiek racjonalny dialog na temat ich przyszlosci.

    Pozdrawiam.

  27. Walkabout!
    Piszesz „zobaczył upadek Tuska?dobrze, że coraz większa liczba rodaków widzi kraj inaczej niż Torlin”. Człowieku, gdzieś Ty to zauważył? Bo ja widzę jedynie spadające słupki poparcia dla PiS. Gdzie Ty widzisz upadek Tuska?

  28. Ale się porobiło….
    Wczoraj wymiękł Premier Tusk. Dzisiaj wymiękł pan Guzikiewicz.
    Oj dzieje się, dzieje, a do 4 czerwca jeszcze tyle czasu.

  29. Witam,
    dołączając sie do tematu, przytaczam dzisiaj przeczytane:

    „Janusz Palikot znowu zaskakuje. Tym razem najbardziej kontrowersyjny poseł Platformy Obywatelskiej zapowiedział… okupację biur Sierpnia ’80.

    Działacze związku zawodowego Sierpień ’80 od kilku dni przeprowadzają akcje okupacyjne w biurach poselskich Platformy Obywatelskiej. Janusz Palikot ewidentnie im pozazdrościł…

    – Pomyślałem: jeśli im wolno, to dlaczego nie wolno mnie? – tłumaczy na swoim blogu poseł PO.

    – Może i ja powinienem wedrzeć się do siedziby Sierpnia, przykuć dłoń do kaloryfera i zażądać od szefa związku spełnienia listy moich postulatów? Wykorzystać ich broń – maksimum terroru, minimum wysiłku? Zastanawia się Janusz Palikot.

    Polityk Platformy Obywatelskiej wystosował do związkowców list otwarty, w którym zapowiada swoją akcję okupacyjną. Żąda spełnienia jedenastu postulatów, między innymi ”ograniczenia liczby etatowych działaczy związkowych o połowę” i wprowadzenia ”zakazu używania stylisk do kilofów podczas akcji protestacyjnych”.”

    pozdrawiam

  30. @Wiesiek59
    To był tylko zarys szkicu ewentualnego scenariusza z gatunku pomysłów poronionych przed zapłodnieniem. Poważniej mówiąc, to cała impreza bierze w łeb u zarania, bo prawo wyborcze czynne mamy po 18 roku życia, a smsy wysyłają już milusińścy.

  31. wiesiek59,

    kto zostalby kaplanem ? – pytasz ?

    No, chyba pierwszym z kandydatow jest ks. pralat J. Moglby sprawowac te funkcje honorowo, co jednak w jego przypadku nie bedzie oznaczac „za darmo”.

    Nastepnym kandydatem (moim zdaniem oczywistym) jest o. Rydzyk. Oczywistym za zaangazowanie z heroiczna walke o przetrwanie Stoczni. Byc moze, jako kaplan Stoczni-Swiatyni, o. Rydzyk wyjasnilby wreszcie sprawe cegielek, jakie zbieral swego czasu.

    Z pewnoscia okaze sie, ze poszly na budowe zakrystii (dawny wydzial W-iles tam).

    Pozdrawiam.

  32. kadett:
    Pomysł głosowania elektronicznego, to wizja niedalekiej przyszłości i sposób na frekwencję. Nie dam głowy, ale chyba w Finlandii się sprawdza…….

    Co do protestów w stolicach Europy, znowu nie dam głowy, ale zgodnie z tym co czytałem kiedyś, organizator PŁACI za straty spowodowane w trakcie protestu………..
    Może kiedyś się ucywilizujemy i zaczniemy przestrzegać prawa?
    Zezwolenie na demonstrację w KONKRETNYM miejscu i czasie? na przykład?

    I jeszcze- jeżeli się czegoś nie wymyśli, nie stworzy chociaż zalążka pomysłu, idei, to to nie powstanie………..

    Pozdro……..

  33. Przypomniał mi się stary motyw- „a o pokój będziemy walczyć tak, że kamień na kamieniu nie zostanie”
    O stocznie też tak będziemy walczyć?
    A o pamięć?

  34. PS:
    Został jeszcze jakiś SYMBOL wspólny dla WSZYSTKICH?
    Nie opluty? nie sprzedany? nie zużyty? ponadczasowy?

  35. @Jacobsky

    Kapłan już od dawna urzęduje. Nazywa sie Zięba i od niego zależy w dużej mierze, co też wykluje się ostatecznie w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. http://www.ecs.gda.pl/

    Pozdrawiam

  36. Słucham i czytam dziesiątki komentarzy na temat świętowania rocznicy 4 czerwca, a ponieważ z żadnym się nie mogę zgodzić bezkrytycznie, w kilku zdaniach chcę przekazać swoje subiektywne spostrzeżenia:

    Bardzo niewielu zabierających głos zwraca uwagę /być może z premedytacją/ na to, że podłoże ostatniego sporu to w dalszym ciągu walka Tuska i Kaczyńskiego o z jednej strony umocnienie swojej władzy do poziomu pozwalającego na skuteczne rządzenie czy z drugiej na uniemożliwienie realizacji tego celu. Do tego służy maksymalizacja wyniku wyborczego, a wyborów mamy w najbliższych 2 latach aż cztery. W najbliższych – do Europarlamentu PO walczy o zwiększenie swojej siły w ramach frakcji ludowej, co ułatwi przegłosowanie Jerzego Buzka na szefa parlamentu, a także pośrednio przełoży się na psychologiczny wzrost znaczenia Platformy w kraju, co może przyciągać kolejnych wyborców. PiS gra głównie o solidne zaistnienie, co odsunie w nieokreśloną przyszłość wewnętrzne rozliczenia. Zły wynik może uruchomić nieodwracalną dla niej lawinę zdarzeń.

    Dlatego wybory do Europarlamentu są takie ważne dla obu partii. Odpowiednie zdyskontowanie obchodów 4 czerwca może okazać się czynnikiem kluczowym dla ich ostatecznego wyniku. I bynajmniej nie chodzi o zmianę preferencji Polaków, które są od dłuższego czasu stabilne, ale raczej o mobilizację własnych elektoratów i zagonienie ich do urn. Bo na dzień dzisiejszy prognoza frekwencji wygląda fatalnie. Szczególnie ważne jest to dla PO, bo wyborcy PiS są bardziej zdyscyplinowani.

    Z tego punktu widzenia awantura wokół obchodów na 3 dni przed wyborami jest bardzo korzystna dla obu ugrupowań, bo odgrzewa stare antagonizmy, rozpala emocje i nikogo nie pozostawia obojętnym. W tym kontekście wydaje mi się, że taktyka PO jest w tej chwili bardziej wyrafinowana, z kolei PiS jak zwykle stara się zagrać na prymitywnych emocjach, bo w tej konwencji czują się komfortowo, a zresztą ich wyborcy uwielbiają te klimaty.

    Tusk schodzi z linii ciosu, gdyż wie, że na uniknięcie zadymy nie ma szans. Związkowcy w każdej sytuacji mogą skutecznie zepsuć święto i to zrobią, nawet nie będąc wpuszczonymi na Plac Solidarności, na co zresztą zgodę mają. Wiadomo, że historyczna brama stoczni jest kilkadziesiąt metrów od pomnika. Wystarczy po drugiej stronie zacząć palić opony i odpalać petardy, a policja tam nie wejdzie, bo jest to teren prywatny i trzeba mieć nakaz. Poza tym cokolwiek by się nie działo, przekaz telewizyjny będzie dla władzy fatalny, a piątkowy „Fakt” na pierwszej stronie zamieści zdjęcie krwawiącego stoczniowca z podpisem: „Władza bije robotników w dniu ich święta w świętym dla nich miejscu”. Jarosław Kaczyński oszalałby ze szczęścia.

    Na chwilę obecną wydaje się, że PO przygotowało nast. zasadzkę: obchody pod pomnikiem zawłaszcza Śniadek z Guzikiewiczem, pojawiają się obaj Kaczyńscy z całą świtą i odbywa się regularny seans nienawiści wg sprawdzonego scenariusza tria B-K-K. Zdumiony naród w bezsilnej wściekłości patrzy na tę uzurpację i dowiaduje się, że PiS wcale nie jest odsunięty od władzy, skoro zawłaszcza święte dla wszystkich Polaków symbole. W związku z tym Polacy modyfikują swoje plany weekendowe i idą na wybory, aby kolejny raz zagłosować przeciwko PiS.

    I taka taktyka ma sens, tylko nie wiem, czy PiS da się nabrać. Już wczoraj Jarosław odpowiadał pokrętnie, gdzie będzie 4 czerwca, bo ten stary gracz chyba czuje, że pokazywanie się w jednym kadrze z bratem w tych okolicznościach będzie wyglądało fatalnie.

    Nie wiem także, co znowu kombinuje Tusk. Wczoraj Graś mówił, że jednak będzie w Gdańsku. Może spróbuje pokazać, że nie jest tchórzem. Mam nadzieję, że nie będzie się pchał pod pomnik, chyba, że chce zrobić z siebie lżoną i poniewieraną ofiarę np. składając kwiaty razem z Wałęsą w akompaniamencie wyzwisk i szyderstw. Ale może być to przeciwskuteczne, gdyż Polacy nie lubią słabeuszy.

    P.S. Odnośnie Wałęsy, to jak się dowiedziałem, że chodziło jednak o 100 tys. euro, a nie o 50, to myślę, że postąpił słusznie. Jeżeli ktoś chce zapłacić za te jego dyrdymały taka kwotę, to jednak warto się pochylić i ją przyjąć , gdyż piechotą ona nie chodzi. A Libertas i tak nic w tych wyborach nie osiągnie.

  37. Jeszcze parę zdań o obchodach 4 czerwca, których zabrakło w poprzednim wpisie. Zgadzam się ze wszystkimi roniącymi krokodyle łzy nad tym, że Polacy znowu nie potrafią zademonstrować światu jedności i jakiegoś spójnego przekazu, że to właśnie u nas rozpoczął się demontaż komunizmu.
    Owszem nie jest jest to przyjemna konstatacja, ale tez nie ma co nadmiernie rozpaczać. Nasze okropne cechy narodowe są powszechnie znane, wystarczy zobaczyć, jak współpracuje ze sobą polska diaspora w dowolnym kraju na obczyźnie.
    Najważniejsze, że jednak udało nam się zmienić system, a rywalizacji o pierwszeństwo z murem berlińskim czy nawet aksamitną rewolucją i tak nie jesteśmy w stanie wygrać w świadomości obcokrajowców z dwóch innych powodów: obalenie muru jest supermedialne i idealnie się wpisuje w dzisiejszy uproszczony przekaz, nasz 4 czerwca jest a wiele bardziej niejednoznaczny, jest tylko etapem, ani pierwszym ani ostatnim w długiej drodze do wolności, czego nie wytłumaczy się jednozdaniowym komunikatem dla świata, szczególnie, że do tej pory się nieszczególnie staraliśmy. Kto ma to wiedzieć, to wie. A kto jeszcze nie wie, to się się i tak nie dowie, bo go to po prostu mało obchodzi.
    Dlatego nie marudźmy, że znowu się kompromitujemy przed światem, bo po prostu taki mamy moment bezpardonowej walki o rząd dusz. Jeszcze mały wysiłek i zamkniemy tych troglodytów do skansenu, gdzie ich miejsce.

  38. Mat691,

    ci troglodyci to kto? A skansen to co? I jeszcze kto jest my, co zamkniemy?

  39. Teresa Stachurska,

    Gratuluję czujności rewolucyjnej i poprawności politycznej. Z całego mojego wywodu wyłapałaś 2 słowa. Powiedzmy, że był to taki mój mały żarcik na koniec, bo normalnie tak bym pewnie nie napisał.

    Ale jak już bardzo chcesz, żebym rozwinął myśl to proszę:

    troglodyci to mogą być wysokopłatni zawodowi zadymiarze z różnych Solidarności i Sierpni, którzy styliskami od kilofów, drzewcami od flag, mutrami, petardami, oponami itp. usiłują wymusić zgodę państwa na niekończące się finansowanie przez normalnie pracujących i płacących podatki obywateli poronionych ekonomicznie przedsięwzięć rodem z głębokiego socjalizmu
    skansen to może być Muzeum Komunizmu w Kozłówce,
    a my to ci wszyscy, którzy chcą takiego zwycięstwa wyborczego sił rozumu nad demagogią, które pozwoli na zdecydowanie szybszy rozwój tego pięknego kraju bez proszenia o zgodę różnych piewców marksizmu-leninizmu z tytułami doktorskimi i profesorskimi, na czym także skorzystają prędzej czy później wzmiankowani wcześniej troglodyci, pod warunkiem oczywiście, że się wezmą do sensownej roboty, bo inaczej wylądują na cienkim socjalu. A bycie zawodowym liderem związkowym przestanie być najlepszą fuchą świata.
    Mam nadzieję, że jesteś usatysfakcjonowana.

  40. wiesiek59,

    inny ciekawy motyw z tej samej beczki to „milujace pokoj rakiety radzieckie SS-20”.

    A z symboli to z pewnoscia bialo-czerwona, orzel w koronie i… ? bo ja wiem ? Syrenka warszawska ?

    Na Westerplatte jakos nikt nie pluje i wiekszosc pamieta. A poza tym ciezko sie sprzedaje poza Polska. I w tym pewnie jego najwieksza zaleta i sila.

    Pozdrawiam.

  41. Szczera samokrytyka Jarosława Kaczyńskiego!!!

    „Gdybym był premierem stocznie zostałyby ocalone” ? powiedział JARK
    I wyjątkowo powiedział prawdę!!!!

    Gdyby w latach 2005 ? 2007 był premierem z prawdziwego zdarzenia,
    a nie małostkowym intrygantem, węszącym układy i jednocześnie wchodzącym w układy z ludźmi niegodnymi,
    gdyby zamiast szpiclować koalicjantów i kolegów z rządu i partii, ratował stocznie, to być może zostałyby ocalone 🙁

  42. Mat691,

    nie, proszę Pana, nie jestem usatysfakcjonowana, bo czym niby. Hucpą?

  43. Pani Redaktor,
    zgadzając się z Panią pod względem prawnym – firmy, w tym stocznie były nieudolnie zarządzane, bądź z zarządami, które popełniają błędy w sferach, które należą do elementów ekonomii, na których się kompletnie nie znają czy nie znali i to nie jest przestępstwo, ale należy o tej niudolności i braku kompetencji powiedziec. Dzisiaj jest taka sama sytuacja w Policach, w obronie których Pan Jurek chce po raz kolejny udawać Reytana. Jak się na czele firm stawia ludzi nieudolnych, niekompetentnych, którzy o ekonomii i zarządzaniu a i owszem słyszeli, ale z praktyką stosowania nie mieli zbyt wiele wspólnego, to tak potem wychodzi. O tym, że są z jakimś zapleczem politycznym czy z jakiegoś nadania politycznego nie mówię, bo jeśli tak to u nas funkcjonuje, to ci politycy, to zaplecze polityczne dało ciała na całej własnie linii i świadczy tylko o tym, że traktuje ono takie firmy jak łup polityczny, bo gdyby traktowało to jak prywatny forwark, to znaleźliby ludzi, którzy może nie zagwarantowali by im totalny brak strat w każdym roku zarządzania, ale chociaż ograniczyli ryzyko tych strat i w konsekwencji upadłości. Bo powody kłopotów Polic są wypisz wymaluj z podobnej bajki, jak niegdyś w Stoczni Szczecińskiej tylko specyfika branży je rózni. Znowu są długoterminowe kontrakty – w tym wypadku nie na statki – denominowane w walutach obcych. Tym razem na surowce do produkcji. Na dodatek te surowce są kupowane w oparciu o ceny giełdowe. I tyrzeba być naprawdę managerem wielkiej klasy, żeby sobie na górce kursów giełdowych tych surowców, gdzie kursy są w walutach obcych, a waluty w tamtym momencie staly w miarę nisko, fundować zabezpieczenie prowadzące do ustalenia na stałym tym wysokim poziomie cen dostawy tych surowców na najbliższe 3 lata – jeszcze ponad rok w tych cenach Police muszą przetrwać, natomiast ceny walut na niskim poziomie juz sobie nie zabezpieczono. Teraz Police mają w plecy i cenę giełdową surowca, bo ona spadła na pysk i kurs walutowy, bo on poszedł w górę o ponad 1/3. No cudnie. Ale nie tylko Police z takich politycznych łupów tak wtopiły. LOT nasz dzielny walnął sobie u szczytu cen ropy trzyletni kontrak na dostawy paliwa w cenach stałych z dnia powiedzmy zawarcia transakcji. W dwa miesiące po tej transakcji ceny ropy zaczęły spadać. Ciekawe, jak będzie wyglądac obrona tej twierdzy. Piloci i stewardessy nie mają w swoich szeregach aż tak rzutkich zadymiarzy, jak stoczniowcy. Tu nam chyba politycy z PiS i im podobni zafundują obronę narodowej godności – tak wielki kraj jak Polska nie może istnieć bez narodowego przewoźnika lotniczego. Cikawe dlaczego? Nie mówiąc już, że na gruzach upadłego można by zbudować cos od nowa bez całego tego politycznego zadęcia i może z sensem ekonomicznym.
    Wracając jednak do meritum – niudolne zarządzanie same w sobie nie jest przestępstwem, ale decydowanie o wsadzaniu ludzi na stanowiska, na które się całkowicie nie nadają powinno mieć co najmniej konsekwencje polityczne. Jak się bierze odpowiedzialność za powoływanie zarządów takich spółek spod grubego palca koneksji politycznych, to się odpowiada za efektu rządów takich ludzi. I to się odnosi zarówno do stoczni, jak i do Polic czy LOT’u. Co do ludków ze Stoczni Szczecińskiem za swoją nieudolnośc zapłacili utratą posad i mienia prywatnego, bo o czym się nie pamięta ta firma w chwili opisywanej przez Panią zadymy była firmą prywatną, i upaństwowieniem stoczni. Efekt dla stoczni w obu wypadkach ten – sam marny ekonomicznie koniec. To tylko świadczy, że nie forma własności sama w sobie przesądza o powodzeniu – tu i prywatny i państwowy eksperyment poległ – ale umiejetności busuness’owe. Tylko kto u nas takie firmy ma ochote postrzegać w kategorii business’u, który powinien na siebie zarobić? Dla ułatwienia dodam, że to sostatnie jest pytaniem retorycznym.
    Pozdrawiam.

  44. Oto, co napisałem w blogu Pana Waldemara:
    „A mnie się to nie podoba. Ja wiem, że intencje były jak najlepsze i można w gruncie rzeczy im przyklasnąć, ale jest to niedemokratyczne.
    Sejm dokonał zmiany konstytucji RP w art. 99 ustawy zasadniczej – wprowadzono zapis – „Wybraną do Sejmu lub do Senatu nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.”
    A sam artykuł 99 dotychczas mówił:
    1. Wybrany do Sejmu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat.
    2. Wybrany do Senatu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 30 lat”.
    Ja wiem, że pkt. 6 art. 235 mówi: „Jeżeli ustawa o zmianie Konstytucji dotyczy przepisów rozdziału I, II lub XII, podmioty określone w ust. 1 mogą zażądać, w terminie 45 dni od dnia uchwalenia ustawy przez Senat, przeprowadzenia referendum zatwierdzającego”, a zmiana dotyczy 4, więc nie ma szans na referendum, ale może ktoś to zgłosi do Trybunału Konstytucyjnego.
    1. Nie wolno nikomu bez sądu zabierać jego praw czyli biernego prawa wyborczego.
    2. O tym decydują jedynie sądy, a później wyborcy, i tylko oni.
    3. Przepis ten może być stosowany wobec przeciwników politycznych (patrz Palikot)
    4. Czy kara ta jest bezterminowa? W przepisie na ten temat ani słowa.
    Moim zdaniem z PO wyszły w tym momencie wszystkie złe cechy, a ja już dawno pisałem, że PO to jest PiSBiS, tylko nikt tego nie widzi”.
    Ja wiem, że na ten temat pisał Azrael (link Pani Teresy), ale on trochę nie ma racji. Pisze: „Uważam, że wszelkie zmiany w ustawie zasadniczej powinny być wprowadzane w formie referendalnej”. Bez przesady. Wprawdzie dalej pisze: „Precedens, jak miał miejsce w Sejmie, otwiera drogę do możliwych manipulacji, nie tylko przy Konstytucji. Powstało wcale nie urojone niebezpieczeństwo, że władza polityczna wykorzysta konstytucyjne ograniczenia kandydowania do utrącenia politycznych przeciwników i zamknięcia im drogi do parlamentu” to w sumie wiadomo, o co mu chodzi, ale jak będziemy dopasowywać Konstytucję do prawa unijnego to też będziemy za każdym razem przeprowadzać referendum?
    Ja wiem, o co chodzi. W Polsce nie wierzy się posłom i senatorom i jest za każdym razem propozycja demokracji bezpośredniej. Ale w Polsce jest demokracja przedstawicielska i koniec.

  45. Artykuł 25 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich I Politycznych
    Każdy obywatel, bez żadnej dyskryminacji, o której mowa w artykule 2, i bez nieuzasadnionych ograniczeń, ma prawo i możliwości:
    a) uczestniczenia w kierowaniu sprawami publicznymi bezpośrednio lub za pośrednictwem swobodnie wybranych przedstawicieli;
    b) korzystania z czynnego i biernego prawa wyborczego w rzetelnych wyborach itd.

  46. Ktoś kiedyś przewidział, że największym bólem głowy bogatych społeczeństw XXI wieku będzie znalezienie sposobu na zabicie wolnego czasu.

    Odnoszę wrażenie, że w kraju ostatnio bardzo nam się poprawiło, bo głównym tematem rozmów i komentarzy jest „jak świętować.”

    W kwietniu przez media i kościoły przeszła zwyczajowa połajanka o konsumpcjonizmie i Wielkanocy i żeby nie jeść, nie kupować, tylko duchowo przeżywać itd.

    Maj od razu, na starcie, daje aż dwie okazje do narodowej dyskusji o świętowaniu, bo jak nie ma o czym mówić to zawsze można odkopać Ikonowicza, a ów przynajmniej daje gwarancję że kogoś o coś oskarży i opluje. Tym razem Ikona nowej lewicy oświadczyła, że kapitalizm skradł ludziom pracy święto pracy i zamiast tego podstępnie promuje grillowanie, aby zwiększyć swoje zyski i uśpić rewolucyjną czujność ludu. Czyli ten wielki myśliciel też walczy z konsumpcjonizmem.
    Dwa dni później niezawodni bracia K. dorzucili swoje przemyślenia o święcie Trzeciego Maja – jeden uczcił je w ten sposób, że opluł wszystkich, którzy nie są jego bratem (ostatnio w ramach zmiany wizerunku robi to tylko od święta, przedtem zajmował się tym również w dni powszednie), a drugi pogłębił temat grillowania, ale chyba jest tu przeciwnikiem stanowiska Kościoła i lewicy bo stwierdził, że grillowanie to zasługa jego rządu. To widocznie znaczy, że jest to forma świętowania zgodna z polityką historyczną.

    Czerwiec jeszcze się nie zaczął, ale już trwa dyskusja o świętowaniu rocznicy 4 czerwca. Stoczniowcy Gdańska – jak zwykle w awangardzie przemian – promują formę świętowania poprzez protestowanie. Premier Tusk natomiast postanowił z tej okazji przenieść stolicę z Gdańska do Krakowa.

    Ta miła, świąteczna atmosfera na szczęście ogarnia szerokie kręgi społeczne. Komentatorzy komentują, społeczeństwo komentuje komentarze komentatorów, komentatorzy komentują komentarze na temat ich własnych komentarzy, słowem: wszyscy mają zajęcie.

    Dzięki temu nie nudzi nam się, pomimo że już dawno nie ma w Polsce problemów z deficytem budżetowym, ze służbą zdrowia, z budową autostrad, w ogóle nie ma żadnych większych problemów.

  47. cóz tui pisac jetem zwiazania emocjonalnie z miastem Szczecinie, cóz to jest miasto portowe, ładne miasto, dużo zabytków sporo do zwierzenia, ładnie widoki na rzekię Odre, cóz widok na wode to od razu mam wrazenie, ze moje zycie ułóży się na lepsze. Cóz tu pisac stoczne szczecińska jak ja uratowac cóz moze prywatyzacja sie przy sie sprzydała, cóz przeciez ludzie musia czegoś zyc, jakos funkcjonowac w społeczeństwie, mormalnie gdzie jest miejsce dla kazdego, dla bogatego i biednego, dla chudego i grubego, cóz tu pisacv wszystko kosztuje, coz człówiek, który pracuje to jest szcześliwszy, zycie nabiera sensu, jest potrzeby w społeczenstwu, przez prace sie rozwija i coś daje w społeczenstwu, kazdy potrzebuje biezpieczenstwa, ciepła, pokarmu,
    potrzebuje jedzenia i picia, chłeba, człówiek takze rozwija sie przez swoja twórczośc, cóz tu pisac człowiekiem czasami byc trudno, cóz tu pisac jak pisał Jan Paweł II człówieka kształtuje praca, bez prace człówiek czyni sie bardziej ludzki, jest potrzebny.
    a co dotyczy urzedzu prezydenta cóz tu pisac wymarzony prezydent bo chyba był Aleksander Kwasniewski, który znał języki obce i był elokwentny
    a problemy w społeczenstwe sa i po to sa dziuennikarze, zeby je opisuwac,
    cóz społeczenstwo to ludzie, który chca normalnie funkcjonowac, warto to wiedziec
    pozdrawiam serdecznie

  48. ?Chwalimy Cię, Błogosławimy Cię, Wielbimy Cię, Wysławiamy Cię, Dzięki Ci składamy, bo wielka jest chwała Twoja? – http://kontrowersje.net/node/2833 !!!

  49. Bliskie moim poglądom, zdroworozsądkowe i krzepiące:
    http://www.dziennik.pl/opinie/article377904/Kuczynski_Kolejna_rocznica_niezgody.html
    Może powoli doczekamy się myślących, a nie hunwejbinów?

  50. Wszystkie pieniądze dla Warszawy – http://wiadomosci.onet.pl/1969306,11,item.html . PO stawia na kolejną okazję do zwiększenia rozwarstwienia, co uznaję za obrzydliwe. Tym bardziej, że nie jest wykluczone iż okaże iż „sam nie ham i tobie nie dam”. „Specjaliści” od dzielenia tego co powinni łączyć.

    Trzeba przywołać dyskusję jaka miała miejsce na stronie „Polityki” ponad rok temu, mianowicie – http://stasiak.blog.polityka.pl/?p=92 i komentarze wraz z linkami jakie tam zostały zamieszczone, z moimi ( tss ) włącznie oraz – http://stasiak.blog.polityka.pl/?p=95 .

    Media, które udzielają się propagandowo, to gwóźdź do trumny nie tylko Suchowoli, ale całej Polski – http://www.polityka.pl/w-srodku-euro…933,289737,18/ .

  51. @Wiesiek59
    Właśnie podałeś linkę do wypowiedzi jednego z takich hunwejbinów po drugiej stronie tego zajadłego sporu. Takiego języka i zacietrzewiwnia z trudem można szukać… I to jest zdroworozsądkowe..?

    Pozdrawiam

  52. Pani Teresa Stachurska,
    proszę nie ustawać w otwieraniu oczu zaślepionym blaskiem słońca znad płaskowyżu Nazca. Za dziewięćset dziewiędziesiątym dziewiątym razem może niektórzy przynajmniej powróca do kontaktu z rzeczywistością i inaczej spojrzą na propagandystów, takich jak Waldemar Kuczyński, widzących całe zło w „pseudoprezydencie” .

    Pozdrawiam

  53. Kadett,

    oby wreszcie! Szkoda kraju w takie bezwzględne, bo ślepe, ręce.

  54. Kadett:
    Kuczyński hunwejbinem?
    od kiedy?
    Co w treści wywiadu spowodowało taki odbiór jego wypowiedzi?

  55. @Teresa Stachurska
    Ręce mają palce, a te wskazują na winnych. Raz jest to opozycja z pseudoprezydentem na czele, IPN i CPN, innym razem zadymiarze – niedawni sojusznicy w walce politycznej, przeciwnicy ?uro, Euro i w ogóle Europy integrujacej się nie ważne jak, rozstrzał, miny, plasy i dąsy pani minister, albo klecha z Torunia, który nie oddał tacowego na ratowanie stoczni… I tak w kółko. Ostatnio Wałęsa jest nawet brany pod uwagę (jako winny).

  56. @Wiesiek59
    jeśli nie hunwejbinem, to człowiekiem owładniętym jakąś misją (może dziejową), albo manią prześladowczą. Co sadzić o człowieku, który zaczyna i kończy większość swoich publicznych wypowiedzi w stylu Katona Starszego – Delenda est Carthago…
    Hunwejbin, to twoje określenie, które do niektórych rozpalonych głów jednako przypasować można.

    Pozdrawiam

  57. Torlin pisze „widzę jedynie spadające słupki poparcia dla PiS”, czyli odwrotnie niż nawet GW parę dni temu. Poza tym deficyt budżetowy plus Rostowski plus Palikot plus 4 września plus Wałęsa plus inne sprawki, które zaraz wyjdą w myśl zasady „jak jest zle to wszyscy się bronią i zwalają winę na innych” plus piłka nożna, Peru itp i Donald Tusk stanie sie zwykłym szarakiem w ławie poselskiej PO, lub zostanie wypchnięty z polityki w której przez 20 lat nauczył się tylko kręcenia i oszukiwania społeczeństwa. Od poczatku jak z Wałęsą usuwał rząd Olszewskiego i mówił do ubeków z opozycji „panowie policzmy głosy” przestał budzić zaufanie kogokolwiek z rozsądnych komentatorów

css.php