Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

24.05.2009
niedziela

Administrator strachu

24 maja 2009, niedziela,

Prezydent wygłosił orędzie. Już samo to stało się sensacją, bowiem powszechnie wiadomo, że Lech Kaczyński Sejmu odwiedzać nie lubi, zwłaszcza od czasu, gdy nie rządzi już jego brat i z formy orędzia dotychczas nie korzystał. Nie licząc oczywiście telewizyjnych występów, które na wyrost zwane są orędziami. Nieobecność takiej formy, jak bezpośrednie zwrócenie się do parlamentu i społeczeństwa w formie nadzwyczajnej, bo bez żadnej debaty, wydawała się dotychczas dość oczywista. Nie było przecież sytuacji nadzwyczajnych, wojny, stanu gwałtownych klęsk żywiołowych, społecznych buntów na masową skalę, kiedy to głos prezydenta byłby pożądany, a nawet konieczny. Być może z takim orędziem powinien był wystąpić kiedyś prezydent Aleksander Kwaśniewski, gdy wysyłaliśmy wojsko do Iraku, ale wtedy próbowano nas uspokoić, że przecież nie jedziemy na żadną wojnę, ale na „misję”. Najwyraźniej Kwaśniewski uznał, że nie ma co straszyć obywateli, nawet jeśli ofiary wśród żołnierzy były nieuchronne.

Teraz nic nadzwyczajnego się nie zdarzyło, gdyż nawet w dobie kryzysu bywały już momenty bardziej dramatyczne, gdy złoty i giełda leciały na łeb na szyję. Teraz jest tylko kampania przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, w trakcie której orędzie jest właściwie mało przydatne i raczej wygląda na akt przedwyborczej desperacji. Nie należy więc przywiązywać zbyt wielkiego znaczenia do takiego udziału prezydenta w kampanii, zwłaszcza, że od dawna jeździ on po kraju, kampanię prowadzi, swoją reelekcyjną i propisowską, rządowi gdzie może dokłada i o wiele skuteczniejsze dokładanie rządowi odbywa się przy pomocy kolejnych wet, demolujących politykę, także gospodarczą, o którą tak obecnie się troszczy. Nerwowa reakcja rządzących, którzy wprowadzili dodatkowy punkt obrad, by obejść przepis, że nad orędziem się nie debatuje, była więc może nazbyt nerwowa. Zapewne spodziewano się, że prezydent ostrzej zaatakuje, tymczasem momentami po prostu zanudził. W potoku liczb nawet ta wizja miliona nowych bezrobotnych utonęła.

Orędzie to powinno być orędzie, powinno zawierać w sobie jakieś wyraźne przesłanie, odnosić się do konkretnej groźnej sytuacji, mieć w sobie porcję emocji, a tego nie było. Być może z tego powodu nie było ono wydarzeniem ważnym, komentarze, jakie się po nim pojawiły, zwłaszcza ekonomistów były nijakie. Każdy właściwie powtórzył to, co o pracy rządu, zwłaszcza o tym, czy coś robi nie czy nie, mówił już wcześniej. Zasadnicza zaś opinia brzmiała – prezydent wziął udział w kampanii PiS, co też nie jest żadnym odkryciem, podobnie jak powtórzenie jego przekonania, że brat poradziłby sobie lepiej. Jak wiadomo Jarosław Kaczyński w każdej sprawie radzi, lub poradziłby sobie lepiej niż Donald Tusk.

Prezydent chciał najwyraźniej zagrać na jednym uczuciu – na strachu. Widmo katastrofy, milion bezrobotnych i naprzeciwko niekompetentny rząd. Niech się ludzie boją. Niech pomyślą, że jest przecież ktoś, kto potrafi, ale oni oddali ster władzy w ręce niekompletne. Takie „zarządzanie” strachem jest od dawna specjalnością Lecha Kaczyńskiego. Wyspecjalizował się w tym jako jako minister sprawiedliwości. On sam wprawdzie nie żądał przywrócenia kary śmierci (warunek w tej kwestii postawił, jak się okazuje premier Jerzy Buzek), ale ostrych, nawet bardzo ostrych kar na przestępców i owszem, żądał. Na budowaniu i utrwalaniu strachu przed rosnącą jakoby przestępczością (akurat wtedy zaczynała już spadać) rosła jego kariera polityczna jako szeryfa i jego współpracowników. Mamy bać się oczywiście Niemców, nawet uraczono nas podczas jednego z tak zwanych orędzi przedwojenną mapą, by pokazać jak nam one ciągle zagrażają, oczywiście jak najbardziej uzasadniony jest strach przed Eriką Steinbach, a także Europą. Nie bez powodu prezydent, zasłaniając się Irlandią, nie ratyfikuje ostatecznie Traktatu z Lizbony. Mamy bać się Rosji i dlatego potrzebna nam tarcza antyrakietowa. Teraz mamy się bać kryzysu i wyjść z owej łagodnej śpiączki, w jaką wpycha nas rząd. Prezydent postraszył więc rząd, że widzi jego nieróbstwo, czuwa i będzie przypominał, postraszył też trochę ludzi, że pracę stracą, a katastrofa niechybnie nadejdzie. Jednak to już nie te strachy, co kiedyś, chyba że ich suma przerodzi się w jeden większy strach.

Orędzie podobno przygotowywano od dawna, ale gotowość jego wygłoszenia pojawiła się nagle. Być może należałoby więc wiązać je również z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie podziału kompetencji, które, nie da się ukryć, dla prezydenta korzystne nie było. Wniosek zaś byłby taki, że prezydent w polityce zagranicznej jednak ograniczony do przedstawiania stanowiska rządu wszedł w sprawy gospodarcze, gdzie właściwie nic go nie ogranicza w prezentowaniu pomysłów ekonomicznych jego doradców, zwłaszcza Ryszarda Bugaja oraz PiS. Czekam na następne orędzia. Może być o kulturze, na przykład o zagrożonym dziedzictwie narodowym.

***

Marek Piegus żali się, że nikt, jak rozumiem żadne ugrupowanie, nie udaje, że chodzi mu naprawdę o Europę, że ważna jest jedynie krajowa bijatyka. Nie jest pocieszeniem, że podobnie dzieje się w wielu krajach, bowiem my jesteśmy w tej szczególnej sytuacji, że ciągle większość ma poczucie, że Europa, Unia Europejska jest czymś zewnętrznym wobec Polski. Wydaje mi się jednak, że po prostu nie ma specjalnego zapotrzebowania na rozmowę o Europie, jej przyszłości, kształcie instytucji unijnych. Ta tematyka zawsze uważana jest za nudną. Oglądałam trochę tak zwanych „debat” i są one jednak marne, jeżeli pojawiają się emocje to dotyczą spraw krajowych. Nie twierdzę, że tak ma być, ale też sądzę, że nie powinniśmy mieć złudzeń, że kampania wyłącznie europejska czymś by specjalnie porwała. Na dodatek kryzys „uśpił” jeden z ważnych tematów, czyli przystąpienie do strefy euro.

Blaise na przykład postuluje (pyta?), czy całej afery z Libertasem nie można byłoby użyć do celów edukacyjnych właśnie o Europie. Może można byłoby, ale uroda naszej polityki taka, że rozmawiamy głównie o Lechu Wałęsie. Ponadto nie bardzo wiadomo jak to jest z tym Libertasem, tworzą go tak różne środowiska i ludzie, że nie sposób rozmawiać poważnie. Mnie Libertas i jakieś tam poparcie Wałęsy dla niego wygląda wyłącznie na zabieg jak odebrać PiS – owi trochę punktów, co w bardzo ograniczonym zakresie może się udać. Myślę, że to ważna motywacja dla Wałęsy biorąc pod uwagę jego stosunek do braci Kaczyńskich. Tak przynajmniej było na początku, a teraz Wałęsa atakowany coraz mocniej się zapiera i chyba sprawy wymknęły się już spod jego kontroli. Edukacja o Europie odbywa się zaś głównie w młodym pokoleniu, dla którego Europa to normalna sprawa. Pod tym względem znaczna część polskich polityków jest mocno anachroniczna.

Krzyhoo1 – praktycznie nie jest możliwe połączenie działalności w kraju z mandatem w PE, ale Michał Kamiński jakiś czas temu z mandatu zrezygnował, a Bielan przoduje w nieobecnościach. Sama trochę dziwię się, że obaj znów kandydują, bo temperamenty mają raczej krajowe, ale podobno przy pomocy pieniędzy z PE można wcale niezłą strukturę sobie zbudować opierając się na pieniądzach na biura czy asystentów. Ci, którzy startują obecnie bez takiego zaplecza zgodnie przyznają, że dotychczasowi europosłowie mają nad nimi przewagę właśnie z ego powodu. Może więc jest to rzeczywiście tylko etap i przymiarka do walki o przywództwo w PiS?

Intel-e-gent cieszy się, że wypchniemy do PE Ziobrę et consortes. Jeżeli PE traktujemy jako gremium mało ważne to zgoda, ja wolałabym traktować poważniej, niż jako miejsce, gdzie ucieka się przed uchylaniem immunitetów na przykład.

Malineo – orzeczenie TK w tak zwanej sprawie kompetencyjnej jest korzystniejsze dla rządu niż się spodziewałam i z mniejsza liczbą zdań odrębnych niż liczyłam. Sądziłam, że TK jakoś postara się bardziej owinąć sprawę w bawełnę, a jednak kilka rzeczy powiedział wyraźnie. Poczekajmy jednak na uzasadnienie pisemne i czy nie pojawią się do niego dodatkowe zdania odrębne.

Torlinie, nie ubolewam, że Kraków nie jest na liście organizatorów EURO 2012, od początku był na liście rezerwowej i moim zdaniem niewiele mogło się zmienić. Nie rozumiem, skąd nagle takie przekonanie, że jeśli jest się dobrze przygotowanym to wygra się z tymi, których Polska sama zgłosiła. Szczególnie „wzruszająca” jest b. pani minister Elżbieta Jakubiak, która teraz woła, że rząd powinien walczyć o inne miasta, a sama jakoś nie walczyła i taką listę zaklepała. Nawet w ostrej opozycji wypada mieć nieco więcej przyzwoitości. Piszę to z przykrością, bowiem uważam panią Jakubiak za osobę sympatyczną i dobrą posłankę, mimo że ona sama marzy o stanowiskach rządowych i w Sejmie nie czuje się najlepiej. Wydaje mi się, że zeznania Tomasza Lipca, iż jego usunięto, gdyż pani Jakubiak koniecznie chciała być ministrem sportu mogą zawierać sporo prawdy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 33

Dodaj komentarz »
  1. Ja tam uważam, że orędzie było bardzo pouczające. Np. nigdy wcześniej nie słyszałem o polityce montrealnej. Teraz już tak. 😀

  2. Pani Redaktor,

    Lech Kaczynski najwyarazniej ma dobra ale krotka pamiec W oredziu wspomnial o wielkim wzroscie gospodarczym w 2006-08, kiedy to przy wladzy byl PiS. Wielu ekonomistow twierdzi ze ten okres PiS takze przespal, bo nie zreformowal podatkow i finansow publicznych. Lech Kaczynski chce zeby Polacy sie bali wszystkich, on wszedzie szuka wrogow. LK na sile poszukuje glosow dla brata, wie doskonale ze PiS moze tych wyborow nie wygrac. Ja nadal czekam na jakas partie polityczna ktora by byla alternatywa dla Polski, bo i PiS i PO i Lewica nie sa partiami idealnymi. PiS to krzykacze, PO nie robi nic, a Lewica gdzies tam probuje sie wybic. A zadna partia nie ma dobrego pomyslu na wyjscie z kryzysu. I nawet pompowanie pieniedzy w ekonomie nic nie da bo jak to sie dzieje w USA i tak fabryka moze pasc, tak sie dzieje np z Chrysler, ktory otrzymal miliardy pieniedzy. Take straszenie ludzi nic nie da, tylko pogorszy nastroje inwestorow i ludzi. Pozdrawiam.

  3. Oczywiscie zgoda. Pytanie tylko czy taka postawa glowy panstwa jest etyczna. Niestety, nie mozna za jawne straszenie obywatelil powolac go przed Trybunal Stanu. Mozna mu za to pokazac czerwona kartke w trakcie wyborow prezydenckich. Problem w tym, ze wyrzucenia tego prezydenta po pierwszej kadencji beda musieli dokonac ludzie inteligentni. Czy mamy ich wystarczajaco wielu w Polsce? No wlasne, to bedzie dobry test. A pierwszy tescik juz w trakcie wyborow do PE.

    Swoja droga pan Bugaj jako doradca ekonomiczny prezydenta mnie zadziwia. Wyglada na to, ze ten ‚lewak’ sprzedal sie populistom bez reszty. On zreszta zawsze byl populista, tyle, ze na skrajnej lewicy. Sadze jednak, ze przewaza tu chec bycia gwiazda. Swiecaca, piekna gwiazda pierwszej jasnosci! Bugaj zawsze mial takie ciagoty. Problem ma jednak taki, ze Gilowska tez ma ochote swiecic wlasnym swiatlem. A Gilowska to pupilka prezydenckiego brata. Obserwujcie co sie bedzie dzialo na tym palacowym stanowisku. To bedzie ciekawy spektakl.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ja uważam, że rząd powinien utrzymać dotychczasową politykę finansową.
    Stawiam przewrotną tezę, że Amerykanie przy pomocy kryzysu chcą zniszczyć finansowo Chińczyków, oni się tego spodziewają i już głośno protestują:
    1. Amerykanie ładują mnóstwo pieniędzy w napędzanie gospodarki, upadłym firmom, bankom. Skąd ją biorą? Znikąd.
    2. Po prostu maszyny drukarskie pracują na pełnych obrotach.
    3. Skończy się to niewiarygodną inflacją.
    4. Towary amerykańskie będą jeszcze tańsze dla świata,
    5. Dolar poleci na łeb na szyję.
    6. Wartość zaskórniaków chińskich w dolarach spadnie procentowo o wartość inflacji.
    cbdo.

  6. Samo orędzie nie było pasjonujące, to prawda. Ale proszę spojrzeć na nie jak na jeden z elementów fazy otwarcia w partii szachów. PiS rozwija figury, żeby powalczyć o pola centralne – w tej chwili są nim gospodarka i kryzys. Jarosław Kaczyński (bo to on prawdopodobnie rozgrywa) dzięki orędziu wprowadza do gry Zytę Gilowską, aby dołączyła do Ryszarda Bugaja. Ten ostatni co prawda pod orędziem się nie podpisuje, ponieważ proponuje się w nim redukcję stawek VAT, ale przecież wciąż pozostaje doradcą prezydenta, wspierając go swym autorytetem.
    Jednak te dwie figury jeszcze nie zdobywają przewagi. Środek pola całkiem sprawnie trzyma Rostowski, więc trzeba w niego uderzyć. I co? Proszę, jest wniosek o odwołanie go z funkcji ministra finansów, poparty przez SLD. Wniosek nie przejdzie, ale stworzy wrażenie, że jest to minister tak zły, że za jego odwołaniem będą wspólnie głosować śmiertelni wrogowie.
    PO powinno się trochę obawiać. Nie tego orędzia, bo to był tylko straszak i sposób wprowadzenia do publicznej świadomości argumentów Gilowskiej. Platforma powinna natomiast obawiać się obciążenia Rostowskiego i konsekwentnego podważania jego kompetencji. Do wyborów prezydenckich jeszcze dużo czasu, PiS będzie więc gromadzić wokół Lecha Kaczyńskiego kolejne osoby z wykształceniem ekonomicznym. A czy po stronie rządu słychać jakiś mocny głos poza głosem samego ministra?

  7. Po raz pierwszy od dawna wysłuchałam i obejrzałam CAŁE wystąpienie Prezydenta orędziem- nie wiedzieć czemu- zwane.
    Tak mi sie zrobiło smutno, że człowiek tak najzupełniej nie nadajacy się do publicznych wystąpień, tak skrajnie pozbawiony jakiejkowleik charyzmy / do porównań z Obamą się nie posuwam…/ pozbawiony jest politycznego zaplecza, któremu – ufając – poddałby swoje wystąpienie pod dyskusję przed jego wygłoszeniem. Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek Prezydentowi ŻYCZLIWY nie doradził mu , by się takimi wystąpieniami nie kompromitował. Chyba, że otoczenie składa sie wyłacznie z ugrzecznionych klakierów, którzy nie pozwolą sobie na krytykę a i zadufanie Kaczyńskich we własny geniusz granic nie ma.
    Tak mi smutno, że Prezydent mojego kraju jest taki żałośnie nijaki, nic nie rozumie i nic sobie wytłumaczyć nie pozwoli….

  8. Z tygodnia na tydzien narasta u mnie niezrozumienie Polski jako takiej , poczynajac od tego czym jest , a czym nie jest Prezydent panstwa .
    Wysluchalem jego mowy w Sejmie i pomyslałem -mowi jak pózny Gomulka ,a czesc sali to towarzysze przybyli ze zjazdu Nieboszczki PZPR
    ktorzy tworzyli klakę.
    Reżyser jego politycznego zycia brat blizniak ,ktory (info. z portalu TVN24 ) w sobote w otoczniu na ludowo strojnych w Rzeszowie , kolejny raz powraca do kreownia wizerunku PRAWDZIWYCH POLAKOW stawiajac na ich antypodach – polskich europejczykow -wiadomo z jakimi dziabelskimi zamiarami wobec czystej Bialo- Czerwonej .Nastepnego dnia w wyjatkowo Slaskim Chorzowie piepszy o dobrych zyczeniach dla Slaska . PiS Kaczynskich jest i bedzie wyjatkowo wredny wobec SLAZAKOW- a ma czelnosc przewrotnie dobrze zyczyc SLASKOWI w Chorzowie ?,nastepnego dnia po tym jak tych ludzi zaliczyl do wrednych i niebezpiecznych (wiem ,nie tylko ich) . Zejdz Pisie z tej drogi ,procesy poszly w dobrym kierunku od 1.05 2004 i skomlenie polityczne nic tu nie pomoze .

  9. Pani Redaktor,

    Dyskusja o kryzysie w Polsce przybiera coraz bardziej komiczną formę. Ilość recept na kryzys i pomysłów jak z nim walczyć niestety nie przekłada się na ich jakość. Nie oczekuję od Lecha Kaczyńskiego znajomości problemu, więc nie byłem zaskoczony absurdami, które wygłosił z ambony.

    Najpopularniejsza recepta na kryzys wg naszych polityków sprowadza się do prostego pomysłu, że trzeba w Polsce pobudzić konsumpcję. Skoro u naszych partnerów za granicą pogorszyła się koniunktura, to wystarczy sypnąć pieniędzmi, a nasi obywatele zrekompensują spadek zamówień polskim producentom. Najśmieszniejsze jest to, że takie pomysły przedstawiają ludzi, którzy jeszcze jakiś czas temu byli premierami, ministrami. Zastanawiam się gdzie oni byli przez ostatnie lata.

    Nasz kraj został największą montownią telewizorów. Tylko LG Mława wyprodukowała w zeszłym roku 4,3 mln telewizorów, a trzeba pamiętać że mamy jeszcze fabryki w Toruniu i przede wszystkim ogromny park technologiczny pod Wrocławiem. Zastanawiam się na jakim świecie żyją nasi politycy, którzy twierdzą, że jesteśmy w stanie skonsumować taką produkcję telewizorów. Podobnie wygląda sytuacja z producentami samochodów. Przecież produkowana w Polsce Panda kilka lat temu była w 100% wysyłana za granicę.

    Czy polityk, który wychodzi na ambonę i mówi, że dzięki temu, że w Polsce posługujemy się Złotym, mamy wpływ na politykę monetarną, może być traktowany poważnie? Od kilku ładnych lat, na nad Złotym dzielnie pracują różne instytucje, wzmacniając go i osłabiając. Co ciekawe nawet się z tym nie kryją i w swoich raportach i sprawozdaniach, otwarcie przyznają ile na takich operacjach zarobili. To jednak nie przekonuje Prezydenta i jego doradzców.

    Media podały, że nad tzw. orędziem pracowała p. Gilowska. To ciekawa informacja, biorąc pod uwagę fakt, że była minister na konwencji PIS dawała rządowi żółtą kartkę i twierdziła, że budżet przygotowany przez rząd PIS, był doskonały. Dziwię się mediom, że nie zapytały, na czym ta doskonałość polegała.
    Prawdopodobnie, Gilowska myślała o kotwicy budżetowej na poziomie 30 mld., która sprowadzała się do tego, że nie ważne jak szybko będzie się rozwijała gospodarka, dla ministra finansów i tak jest to za mało. Dlaczego nikt nie wspomniał, że minister finansów w rządzie Marka Belki, nie „wykonał” budżetu, bo założył większy deficyt niż wykorzystał. Tę nadwyżkę Gilowska szybko skonsumowała i dobrała z tzw. kotwicy.

    Mamy więc najlepszego ministra finansów (Gilowska), najlepszego premiera (Kaczyński) i najlepszego prezydenta (Kaczyński). O Marcinkiewiczu nikt nie wspomina, choć nie wiem dlaczego. Też miał w rządzie Gilowską, a w pałacu Kaczyńskiego. Swoją drogą Prezes mógł się z nim podzielić splendorem za szybki rozwój, wzrost konsumpcji i grillowanie.
    Ktoś niewątpliwie doceni ich zasługi. Rząd który w ciągu dwóch lat wypracował 5-6% wzrostu PKB, 30% wzrostu konsumpcji i grilla, musi zostać wcześniej czy później doceniony (może akademia przyzna Nobla w dziedzinie ekonomii).

    Zamykając temat Gilowskiej, jakiś czas temu w wywiadzie (chyba dla Rzepy), powiedziała, że „już w 2006 r. w ministerstwie finansów mówiła, że będzie kryzys”. Oczywiście jej przepowiednia się sprawdziła, co potwierdza jej kwalifikacje. Niestety nie powiedziała, dlaczego w obliczu kryzysu obcięła dochody budżetu, obniżając podatki i składki.

    Nie tracę nadziei na kolejne przecieki o konfliktach w kancelarii Prezydenta. Istnienie obok siebie takich ekspertów jak Gilowska, Bugaj, Glapiński rokuje bardzo dobrze na przyszłość. Jedno co ich łączy to nienawiść do Tuska i uwielbienie dla Kaczyńskiego.

    To ważne, bo wygląda na to że grono uwielbiających powoli, ale systematycznie maleje. Prawdopodobnie jest to wynikiem zmasowanej akcji ocieplania wizerunku. W Stalowej Woli Prezydent powiedział, że w latach 90-tych, wiele zakładów zbrojeniowych zostało zamkniętych, co wg niego było wielkim błędem. Niestety nie powiedział, co i na czyje potrzeby miałyby one produkować. Prawdopodobnie, myślał o produkcji „na magazyn”, a pieniądze na to pochodziłyby ze zwiększonego deficytu. Jakoś nie słychać o naszych „hitach” eksportowych w przemyśle obronnym. Ostatni duży kontrakt to chyba sprzedaż czołgów „Twardy” do Malezji, ale jeśli się nie mylę to nie był to sukces Kaczyńskich.

    W ramach ocieplania wizerunku, Prezydent powiedział także, że w Polsce powinno być 30 województw. Ta bardzo ciekawa idea, została wygłoszona w Koszalinie. W tej chwili mamy ich 16, Prezydent jest za wydzieleniem województwa warszawskiego i oczywiście środkowo-pomorskiego. Z prostego rachunku wynika, że nasz prezydent planuje jeszcze 12 wizyt gospodarskich, w miejscach które do zaszczytnego miana „województwo” aspirują.
    Które to miejsca jest tajemnicą. Nie jest też jasne do końca, czy powierzchnia Polski zdoła pomieścić 30 województw, szczególnie gdy ziemie odzyskane niedługo zostaną utracone (w wyniku zmowy anty-polskiego rządu i niemieckich rewizjonistów).

    O innych sukcesach Prezydenta na razie media milczą. Co prawda niektórzy, starają się przedstawić orzeczenie Trybunału jako zwycięstwo prawdy, sukces Kaczyńskiego i jego ministra Kownackiego. Minister pocił się strasznie, by wmówić wszystkim, że Prezydent nie prowadzi „swojej” polityki zagranicznej, ale efekt raczej nie był w 100% satysfakcjonujący.

    Dodatkowo sytuacja za granicą też nie wygląda korzystnie. Co prawda na Ukrainie i w Gruzji stanowiska dalej obsadzają „nasi”, ale sytuacja jest dynamiczna.
    Może się okazać, że w Waszyngtonie zapadnie decyzja, że w ramach ocieplania stosunków z Rosją, warto wymienić prezydenta w Tbilisi. Przecież nie można ufać Obamie, który wycofał się z tarczy rakietowej. Sprzedał Kaczyńskiego, to sprzeda i Saakaszwilego. Opozycja rośnie tam w siłę, już zbudowała miasteczko namiotowe i organizuje „nowy, gruziński” majdan ver.2.0. Wiąże się to co prawda z małymi problemami, bo kolor pomarańczowy się nie sprawdził, a czerwony źle się kojarzy. W widmie światła widzialnego jest jeszcze kilka barw neutralnych, ale większość z nich jest w logo organizacji gejowskich.

    Już chyba nikt nie ma wątpliwości, że w Kijowie, na pomarańczowych szalikach, niedługo zawisną obok siebie premier z prezydentem. Skoro nawet p. Jakubiak twierdzi, że Polski rząd powinien zrobić wszystko by odebrać Ukrainie część Euro 2012. A ona nie mówi niczego co nie byłoby uzgodnione z Kaczyńskim.

    Na Litwie, wybory w I turze wygrała unijna komisarz, a wiadomo czyje interesy unijni komisarze reprezentują, nawet jak zdobywają 60% poparcia.

    Na zachodzie też sytuacja nie wygląda ciekawie. Do Francji nie ma po co jechać, dopóki nie podpisze się traktatu. Jeśli kampania do parlamentu europejskiego potrwa jeszcze trochę, to Angela Merkel nawet na Kaczyńskich nie spojrzy. W Anglii Brown, posłuchał recept PIS na walkę z kryzysem i teraz zbiera owoce, a jego notowania spadają.
    Premier Hiszpanii ma problem z rekordowo wysokim bezrobociem, a poza tym z polskich polityków woli Napieralskiego.

    Skoro sytuacja i Trybunał zmusiły Prezydenta do ograniczenia aktywności poza granicami kraju, stratedzy od marketingu znajdą inne pole do działania.
    Oczywiście, zawsze jest szansa, że wybuchnie pożar lub zdarzy się katastrofa. Ale służby ratownicze działają szybko i sprawnie, w przeciwieństwie do kancelarii prezydenta, więc na efekt i wizytę gospodarską trudno zdążyć.
    Żałoba narodowa też trwa krótko. Dodatkowo, okazji na jej ogłoszenie coraz mniej. Pozostaje tzw polityka historyczna (histeryczna trwa już kilka lat), ale istnieje wysokie ryzyko, że odznaczeni, jeśli nadal żyją, medal odeślą, a nieżyjących nie zdąży zlustrować IPN.

    Można spróbować powalczyć z kryzysem, ale narzędzia Prezydent ma nijakie. Musiałby przygotować projekt ustawy, ale po pierwsze nie ma większości, która by go poparła, a po drugie, gdyby nawet taka większość się znalazła, w zalewie różnych ustaw z sejmu, może się zdarzyć, że kancelaria coś przegapi i Prezydent zawetuje, lub prześle do Trybunału własny projekt. Ryzyko jest zbyt duże.

    Pozostaje tylko organizacja szczytów społecznych. Najnowszy pomysł to spotkanie z byłymi ministrami finansów. Wtedy jest szansa, że uzbiera się grono niechętnych Tuskowi, zwłaszcza że prawdopodobnie min. Rostowski zaproszenia nie dostanie. To w miarę bezpieczny sposób, pod warunkiem, że odbywa się przy drzwiach zamkniętych. Inaczej może się okazać, że większość jest za szybkim przyjęciem Euro lub za liberalizacją kodeksu pracy. Przecież nie można dopuścić by społeczeństwo odniosło wrażenie, że jedyne słuszne poglądy są w zdecydowanej mniejszości. Zwłaszcza, że mniejszość miewa też problemy, z jasnym przedstawieniem swoich poglądów, jak np. Prezes Skrzypek.

    Wydaje się, że nie ma granicy, której politycy nie przekroczą.

    Jedyna nadzieja w świńskiej grypie. Oczywiście istnieje ryzyko, że to dęta epidemia, spreparowana przez koncerny farmaceutyczne, ale „niech żywi nie tracą nadziei”. Przecież media doczekały się pierwszego chorego w Polsce. Co prawda po wielu, wielu dniach, po wielu, wielu testach, ale w końcu się doczekały. Fakt, chora została wyleczona, przebieg choroby był zaskakująco łagodny, ale przecież może być gorzej.

    Być może nawet, skończy się przypadkiem śmiertelnym. Prezydent zatroskany, zwoła szczyt lekarski i będzie debatował o sposobach leczenia i przeciwdziałania chorobie. A jeśli liczba przypadków śmiertelnych wzrośnie, może ogłosić żałobę narodową. Być może trafi się też lekarz, który z narażeniem życia, zaglądał do izolatki, a który chętnie przyjmie order i go później nie odeśle.
    A wszystko będzie na czerwonych i żółtych paskach TVN24 oraz PolsatNews. Prezydent będzie czuł się bardziej prezydencko, premier – premiersko, a minister – ministersko. Będą pochylać się nad szarym człowiekiem, zza kordonu BOR-u.
    Jak zwykle w takich wypadkach, spadnie konsumpcja wieprzowiny, pojawi się problem „świńskiej górki”. Wtedy znów usłyszymy o p. Gilowskiej, która ma w tej sprawie doświadczenie, bo z tym problemem walczyła w rządzie gdy min. rolnictwa była Lepper.

    Pozdrawiam

  10. Pani Redaktor pisze:
    „ale oni oddali ster władzy w ręce niekompletne”.
    Moze zechcialaby Pani blizej wytlumaczyc, na czym ta niekompletnosc polega? Czyzby pan Premier i jego ministrowie
    potracili palce wciskajac je nie tam, gdzie trzeba?
    A moze chodzilo pani o Niekompetencje?

    Dalej pisze Pani o Prezydencie:
    „ale ostrych, nawet bardzo ostrych kar na przestępców i owszem, żądał”
    Gdyby to bylo jedynie stwierdzenie faktu, nie byloby w tym nic
    zlego. Ale Pani zdaje sie czynic mu z tego zarzut. Czyzby
    pani solidarnosc z przestepcami byla wieksza niz z ich ofiarami?

    I dalej:
    „Mamy bać się oczywiście Niemców,…..Mamy bać się Rosji…
    Szanowna Pani, nie chodzi o to zebysmy sie bali, tylko oto,
    zebysmy sie bac nie musieli. A nie bedziemy sie musieli bac
    dopiero wtedy, gdy zbudujemy potencjal gospodarczy i militarny, ktory bedzie budzil respekt.
    Wymaga to oczywiscie pomyslunku i wiele wysilku, na ktory zdaje sie nie wszyscy maja ochote. Ale jesli nie chcemy
    byc w Europie popychadlem, musimy sie na ten wysilek zdobyc.
    A jesli ktos tego nie potrafi zrozumiec, to lepiej zeby sie zajal
    wyprowadzaniem kur na spacer.

  11. Waldemarze:
    W Chorzowie Panu Prezesowi wyraźnie pomyliły się wybory do PE z wyborami władz UEFA. Poniekąd, jako kobic mocno umiarkowany, wolałbym już PiS w UEFA…

  12. Niestety, nawet najgorsze zdarzenia nie żyją w pamięci wyborców dłużej niż tydzień ? dwa. Politycy mogą nas straszyć, przewidywać najgorsze zdarzenia, kłamać, obiecywać gruszki na wierzbie, a po kilku tygodniach nikt tego nie pamięta.
    Czytam teraz książkę Leszka Millera ?Tak to było?. Przypomina on m. in. wypowiedzi naszych czołowych polityków, którzy rzucali najgorsze oskarżenia na ekipę kończącą przygotowania Polski do wejścia do Unii, i przewidywali straszne konsekwencje tego wejścia. Wielu z nich dalej działa.
    Pamiętam jak jeszcze nie tak dawno temu bracia Kaczyńscy byli w czołówce negatywnych ocen Polaków, a minęło kilka lat i dostali pełną władzę.
    Jak Pani słusznie kiedyś zauważyła, polski polityk nie może się niczym skompromitować.
    Może dobrze byłoby z okazji wystąpień czołowych polityków przypominać ich przewidywania i obietnice. Co mówili w identycznych sytuacjach kiedy rządzili i kiedy są w opozycji (i na odwrót). Jakie zdarzenia przewidywali i co się rzeczywiście zdarzyło.
    Na razie brak jest zupełnie odpowiedzialności za słowo, a co gorsza i za czyny. Trzeba leczyć rodaków z amnezji.

  13. Ja z innej beczki. Szukam w Internecie, pytam, proszę – ale znikąd nie mogę uzyskać informacji, ilu posłów z mojego okręgu wejdzie do PE. To ważne, bo w moim okręgu (Katowice) jest prof. Buzek, który i tak jest 100% pewniakiem, chcę więc zagłosować na następnego z PO. albo z SLD, żeby tylko nie PiS!!! Czy ktoś z Was mógłby odpowiedzieć na to pytanie, albo wskazać stronę, na której znajdę odpowiedź?
    Pozdrawiam

  14. Bardzo pracowicie jeden z komentatorów podsumował ekonomiczne osiągnięcia Kaczyńskich:
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=95749471&a=95758804
    Muszę przyznać, że do układów, wyprowadzania pieniędzy ze spółek, przekrętów, mieli talent…………..

    Z komentarza wynika jeszcze jedna prawda- z autopsji wiedzieli jak się robi przekręty i rozkrada majątek po PRL-u…………

  15. Pani Janino,

    Z tymi wyborami europejskimi to ja wiem, że „ta tematyka zawsze uważana jest za nudną,” bo emocje pojawiają się tylko wokół spraw krajowych.

    Tylko że mi właśnie o to chodzi, aby pomimo to politycy byli przez media zachęcani (zmuszani) do zajmowania się rzeczami ważnymi, a nie tylko krajowym mordobiciem.
    Dziennikarze powinni pilnować by polska polityka nie zamieniła się w wiejskie wesele. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie; aby wywołać „emocje” media wysuwają na pierwszy plan polityków – pyskatych głupków. Casus programów pana red. Rymanowskiego dowodzi, że nawet bardzo skromny talent jest w stanie wyłuskać z tłumu elementy najmniej odpowiednie do zajmowania się sprawami Polaków i metodą nieustannego pokazywania wypromować ich na „liderów krajowej polityki”.

    Nie jest też lekarstwem na taki stan rzeczy dość szeroko rozpowszechniona wśród dziennikarzy metoda zwabiania do studia tych „zapewniających emocje” osobników tylko po to by im zaraz przyłożyć. To pozwala dziennikarzowi oszukać własne sumienie, bo niby spałował oszołoma i w ten sposób wsparł polską demokrację, ale to nieprawda. To tylko pogłębia problem krajowej polityki-bijatyki, a dziennikarzom zapewnia sporo srebrników za wysoką oglądalność/słuchalność.

    Znacznie trudniej jest wyspecjalizować się w tematyce europejskiej i znaleźć kilka tematów, które byłyby ważne i w których dziennikarz mógłby się czuć swobodnie, a przynajmniej nie pękałby ze strachu, że rozmówca go zagnie swoją wiedzą.

    Ale tego właśnie oczekuję od dziennikarzy ja i chyba nie tylko ja. I nie przez przypadek piszę o tym właśnie na tym blogu.

    Pozdrawiam serdecznie.

  16. Cóz tu pisac prezydent jest jeden, jak matka jest jedna, cóz pani Janino ja bym spodziewała od dziennikarzy wiecej kultury, obycia, talenty, bo dziennikarz musi byc utalentowana osoba, który zna sie na swojej robocie, cóz tu pisac pieknie słówa powiedza ci wszystko, ale nie zniemia nic, cóz to jest piosenka Piotra Kupichy, godna zapamietania, cóz tu pisac prezydent nie jest wymarzonym prezydentem lepszy był Aleksander Kwasniewski mino ze miał swoje słabości, ale był lepszy niestety, cóz a sposób na bezrobocie, na ludzkie problemy to trzeba elastycznych kodeks pracy zeby opłacala pracownika zatrudnic, mniejsze zusu, mniejsze koszty zatrudnienia pracownika, i moze wiecej motywaacji na prociwnika, mniej podatków na pracownika, by sie przydała prywatyzacja, moze jeszcze jakies specjalnie stanowisko pracy, cóz tu jest temat na osobna debate bo, trzeba zaczac od szkolnictwa, cóz szkoła przygotowywuje człówieka do zycia w społeczenstwe, daje wiedze, a cóz tu sa potrzebnie pieniadze z UE na dodatkowe stanowiska pracy, jakies przeszkolenia, na inne stanowisko pracy, na równośc kobiet i mężczyzn, cóz tu pisac nie ma jak problemy w społeczenstwie, które trzeba rozwazac,
    cóz a kobiet nie wolno dyskryminowac, przepraszam chyba pomiiłam adresy. cóz tu pisac kazdy człówiek ma prawo do godnego zycia, nawet człówiek niepełnosprawny, a polityka ma słuzyc do jako misja do lepszego zycia zapewnienie człówiekowi, cóz to utopia, nie pani sie nie przejmuje, cóz potoczna opinia o politykach ze sa złódzieje, oszysci, ze zapomieli, ze polityk powinniem miec misje, jak dziennikarz powinnien miec misje, cóz praca daje człówiekowi mozliwosc rozwoju, nawet osobie niepełnosprawnej
    wykazanie swojego talentu, zeby pokazała co potrafi
    pozdrawiam serdecznie

  17. @Marek Piegus
    Całym sercem przyłączam się do prośby, by czołowi dziennikarze wymusili podnoszenie standardów na naszych elitach władzy.
    Niedawno była na tym blogu mowa o braku solidnej informacji o polityce UE w polskich mediach. To odmiana tego samego problemu – jeżeli dziennikarze będą konsekwentnie pytali polityków tylko o to, co w tani sposób podnieca masowego odbiorcę, to nigdy nie doczekamy się społeczeństwa obywatelskiego. Bo obywatel musi dysponować informacją, aby mógł wyrobić sobie sensowny światopogląd i na jego podstawie podejmować decyzje wyborcze (i nie tylko wyborcze).

  18. Mam prośbę:
    Czy można by opublikować ilość wejść na strony „Polityki” a na blogi w szczególności? Taka ciekawość poznawcza. My tu sobie stukamy, ale ile nas osób czyta? Czy opiniotwórczość tygodnika i jego autorów- w wydaniu papierowym spora, jest silnie czy słabo wzmocniona elektronicznie?

    Wiem, że któryś z polityków PiS, podkradł mi pomysł anty-Midasa na przykład……A skoro czytają przeciwnicy, to już dobrze…….

  19. @nowy

    Nie ma sztywnej liczby głosów przypisanych do poszczególnych okręgów wyborczych.

    Ordynacja wygąda w skrócie i uproszczeniu tak:

    1. Mandaty przynależne całej Polsce są dzielone pomiędzy poszczególne komitety wyborcze, które pokonały próg 5%, na podstawie ich wyniku wyborczego mierzonego liczbą głosów zebranych w całym kraju (z grubsza proporcjonalnie).

    2. Dla każdego komitetu osobno, mandaty przyznane mu w kroku 1. są dzielone między poszczególne okręgowe listy tego komitetu wedle ich wkładu w ogólną liczbę głosów całego komitetu (z grubsza proporcjonalnie).

    3. Dla każdej listy okręgowej, mandaty przyznane jej w kroku 2. są przydzielane poszczególnym kandydatom w kolejności największej liczby zdobytych głosów.

  20. Człowiek któremu brat kazał zostać prezydentem męczy się i poci sprawując tę funkcję, bo jest całkowicie przerażony ciężarem ponad jego siły. Trudno mu było nawet odczytać na głos to, co mu napisali o ekonomii.

    Stąd właśnie bierze się jego skłonność do rozsiewania strachu wokół siebie. To tak jak z bitymi dziećmi: zaczynają bić rówieśników. Gdyby był pewny siebie i stabilny emocjonalnie to roztaczałby wokół siebie właśnie tę pewność i mobilizowałby Polaków do pracy, a nie do paniki. Przypomnę tu dla kontrastu prezydenta USA Franklina D. Roosevelta, który w podobnej, kryzysowej sytuacji wygłosił słynne słowa „jedyną rzeczą, której powinniśmy się bać jest właśnie sam strach.”

    Byłoby pół biedy gdyby poszedł po rozum do głowy i przynajmniej otoczył się ludźmi na wysokim poziomie cedując na nich część ważnych decyzji. Ale co zrobić jeśli właśnie tacy ludzie napawają go jeszcze większym lękiem i poczuciem zagrożenia. Zresztą jak miałby obdarzyć ich zaufaniem skoro mają tę zasadniczą wadę, że nie są jego bratem?

    Komfort pozwalający jako tako funkcjonować odczuwa dopiero kiedy ma wokół siebie potakiwaczy, którzy na bieżąco zaleczają jego obolałe ego sącząc mu do ucha, że jest najwybitniejszym i najbardziej poważanym w Unii Europejskiej znawcą spraw Wschodu, że angielski zna świetnie tylko ma kłopoty z komunikacją i że nie jest gruby tylko ma okrągłą głowę.*

    Dlatego uporczywe usiłowania odgadnięcia celu jaki mu przyświecał kiedy wygłaszał orędzie są skazane na porażkę. Na rozbrzmiewające wokół pytanie co chciał osiągnąć tym orędziem odpowiadam: nic. Tu nie chodziło o cel, tylko o to że on inaczej nie potrafi. To było działanie mimowolne, wysięk z rany która męczy go i nie daje mu spokoju.

    A już zupełnie śmieszne są pojawiające się tu i ówdzie próby odszyfrowania ekonomicznych zawiłości tego przemówienia. Jak można zrozumieć o co w tym orędziu chodziło, jeżeli sam mówca tego nie rozumiał?

    *pierwsze „że” to cytat z Piotra Kownackiego, dwa pozostałe są autorstwa Elżbiety Jakubiak

  21. Waldemarze, rozumiem, że można mieć problemy ze zrozumieniem tekstu czytanego. Polskie znaki diakrytyczne to pewnie szatański pomysł PiS-u, więc unikasz ich jak ognia. Twoja ortografia wzbudza uśmiech, to nieszczęsne „piepszy”. Ale, na Jowisza, staraj się choć trochę pisać ze zrozumieniem. Twój wpis o Śląsku to czysty bełkot. Nawet J.Paradowska nie jest w stanie Ci dorównać, mimo, że ostatnio naprawdę się stara.

  22. Tym razem napiszę niezwykle krótko – Polska powinna jak najszybciej pozbyć się PiS-u. Można tego dokonać tylko w demokratycznych wyborach, których wynik zależy od nas samych.
    PS. W dalszym ciągu zapraszam Gospodynią do pięknego Łancuta.
    B.

  23. Nie słuchałem wystąpienia Pana Prezydęta, więc nie czuję się wystraszony. Lech Wałęsa gorączkującym się zalecał stłuczenie termometru. To – w przypadku Pana Prezydęta – działa. Polecam. A poza tym zalecam przypomnieć sobie 2 lata koszmarnych rządów Prawa i Samoobrony Ligi Polskich Rodzin. Ochota na głosowanie za PiS-em przejdzie jak ręką odjął. Pani Cugier-Kotek może sobie wtedy co najwyżej pomiauczeć na spocie i pooocierać się o kolana swojego lubionego Jacka.

  24. Poznaj i OCEŃ kanDYDATÓW do EUROparlamentu:
    http://www.nasz-parlament.pl/euro
    ZAgłoSUJ w NIEZALEŻNYM SONDAŻU:
    http://www.nasz-parlament.pl/sondaz?id=3
    ZADAJ knadydatom PUBLICZNE PYTANIA
    http://www.nasz-parlament.pl/euro

  25. Stary Polaku z PRL-u, bardzo proszę, wymień kilka koszmarów z okresu dwch lat rządów PiS-u.
    Pytanie do PO-ważnych ekspertów: jakie podstawy ma decyzja HGW o sprzedaży SPEC-u, bo chyba nie ekonomiczne. Przypominam, że za rządów PiS-u, SPEC był dochodwym przedsiębiorstwem należącym do miasta.
    Nieustające życzenia zdrowia, także psychicznego dla Waldemara.

  26. Kecajku. Poczytaj sobie archiwum Skrótu myślowego. Zobaczysz dokładnie, o czym się pisało i dyskutowało na tym blogu w ciągu ostatnich 3 lat. Wtedy będziesz miał pełną znajomość tematu. Gdybym zaczął wyliczankę, zagłuszyłbym samą autorkę blogu. Nie wypada przez grzeczność. Pozdrawiam.

  27. Kecajek,

    od marnowania publicznych pieniedzy (Wloszczowa Polnoc) przez zaniechania w sprawach gospodarczych (patrz chocby pare wpisow wyzej – Gilowska wiedziala o kryzysie juz w 2006 roku – nie zrobiono kompletnie nic. patrz takze wypowiedzi glownego doradcy JarKacza – Romana Kulski, ktory ocenil, ze gospodarka ma sie dobrze bo rzad sie nie miesza – czytaj nie robi nic), korupcje (minister sportu), dezintegracje spoleczenstwa (my i oni) i tak juz dosyc zatomizowanego, kompletne nieliczenie sie z obowiazujacym prawem (pierwszy z brzegu przyklad – skok na TVP) po paraliz panstwa – tutaj najlepszym przykladem spor o liste lektur miedzy ministrami, kotry musial byc rozstrzygany przez premiera. Jesli premier musi zajmowac takimi sprawami, jak ukladanie listy lektur to oznacza, ze panstwo jest sparalizowane.

    To tylko kilka najprostszych przykladow.

    Nierobstwo i nieudolnosc Platformy w niczym tego bilansu nie zmienia.

  28. Stary Polaku z PRL-u, przejrzałem archiwum blogu. Jakoś, oprócz bzdetów nie znalazłem żadnego konkretu. Myślę, że schemat jest podobny we wszystkich wpisach J. Paradowskiej. Jak powyższy, z błędami, trochę bez sensu, najważniejsze dokopać PiS-owi, chronić PO.
    Ja w wystąpieniu prezydenta widzę poważne pytania o realia, w których przyszło nam żyć. Ilu Polaków zostanie wepchniętych w objęcia bezrobocia, ilu straci mieszkanie, ilu nie spłaci kredytów. Ktoś powinien spytać o to premiera, czyli głównego zarządzającego i właśnie pytania te padły. Chciałbym wiedzieć czy ma choć jakiś pomysł, jak przeprowadzić nasze społeczeństwo przez kryzys. Czy to tylko kolejna ekipa kolesi żerująca na ludzkiej naiwności miała pecha i nadziała się na światowe załamanie.
    Propagandyści PO ogłoszą kolejną porażkę prezydenta. Czasami w sposób nawet niechlujny jak J. Paradowska. Tylko, czy taka polityka informacyjna ma sens? Chyba nie, świadczy o tym malejąca ilość wpisów na tym blogu. Ile razy można przekonywać samego siebie, że białe to czarne i odwrotnie.

  29. W swoim ostatnim felietonie, Szanowna Gospodyni stworzyła wielki tytuł. „Administrator strachu” doskonale nadałby się dla jakiegoś mrocznego psychologicznego thrillera politycznego- takie politycznie ” podkręcone „”Milczenie owiec”…

    W jakimś operetkowym kraju, gdzie wszystko toczy się trybem przyzwyczajeń i przetrwalniczych zachowań atawistycznych – nominalną funkcję władcy- dyktatora pełni wypalony wewnętrznie sfrustrowany osobnik. Ponieważ ogólny marazm w tym kraju, z braku inicjatywy osób zajmujących stanowiska kierownicze systematycznie narastał, niemrawo rodziła się jakaś konkurencja, więc doradcy /też wyjałowieni / zmuszali biednego dyktatora do wystąpień , których główną siłą sprawczą miało być tytułowe administrowanie strachem. Zobojętniały naród, zupełnie nie reagował, więc u dyktatora i jego doradców zaczęły tworzyć się napięcia. Z każdym bezskutecznym wystąpieniem dyktator sam popadał w coraz większą frustrację i ogarniał go strach przed pogrążeniem siebie i bliskich mu doradców. Długotrwałe napięcie i autentyczne lęki- przesiliły się u dyktatora w nerwicowe poczucie misji. Pobudzony takimi wewnętrznymi bodźcami dyktator uzyskał nagle wzrost sprawności intelektualnej i skuteczność działania. Z niezwykłą , choć neurasteniczną energią zaczął sprawnie i skutecznie działać. Wtedy… rzeczywiście wystraszył się cały naród, gdyż wysoka sprawność i skutwczność działania dyktatora uaktywniły się w przeciwdziałaniu zagrożeniom, którymi próbował wcześniej straszyć naród , a w które , na skutek psychicznego przesilenia sam uwierzył…

    Pozdrawiam,Sebastian

    P.S.Ze względu na bardzo drastyczne sceny zbiorowe, w kulminacyjnych scenach, gdzie tłumy ludzi, którzy stracili wszelką orientację szleją w miastach w amoku zagłady, już o nic nie walczą/ zrealizowanych w estetyce Gotyku/- film „ADMINISTRATOR STRACHU” przeznaczony będzie tylko dla osób dorosłych

  30. Do Kecajka : Nie mylić z powaznym blogowiczem o nicku Kecaj :
    Jest pozno ,na dobranoc podpowiadam Tobie >Jak zaczniesz rozrożniac wartosc tony cementu na tle porownawczym od wartosci polożonej stępki, to mozesz podnies przylbice (vide stocznie )
    Nie odpowiadam na zaczepki ad personam ,jest pozny wieczor , w dobrym nastroju jestem .Zostaniesz kolejnym potwierdzeniem mojego zyciowego doswiadczenia -nie masz sympatycznych ludzi ,ktorzy byliby jednoczesnie zwolennikami parti o zmylkowej nazwie PiS ( nie rozwijam pelnej nazwy )
    To ostatnia ozywka w Twoj adres ;

  31. Drogi Kecajku,
    czytając to, co usłyszałeś w orędziu prezydenta zastanawiam się, czy aby na pewno słuchaliśmy tego samego wystąpienia. Zauważyłeś tam ponoć jakieś ważne pytania, na które do tej pory rząd nie udzielał odpowiedzi. Bardzo ciekawe jakie one były, ponieważ na wymienione przez Ciebie w powyższym poście zarówno premier, jak i minister finansów odpowiadali wielokrotnie i wyczerpująco, tak na sali sejmowej jak i w prasie. Ich pomysł na przeprowadzenie nas przez kryzys jest naprawdę jasny – ściśle wynika on z przyjętej przez PO wizji państwa.

    Ciekawe też, że nie zwróciłeś uwagi na padające w tym orędziu propozycje dla rządu – tak oderwane od rzeczywistości, że nawet doradca prezydenta d/s ekonomicznych musiał się od nich odciąć.

    Jeszcze bardziej zdziwiłeś mnie twierdząc, że nie potrafisz podać żadnego koszmaru z czasów rządów PiS. Yevaud wyliczył Ci kilka, ja mógłbym dodać do tej listy łamiący konstytucję RP projekt ustawy lustracyjnej czy obrzydliwą praktykę konferencji prasowych ministra sprawiedliwości, na których deptano zasadę domniemywania niewinności. Sporo tego, a przecież lista nie jest kompletna.

    Pozdrawiam!

  32. Kecajku. Nie sposób z Tobą dyskutować i przekonywać, że białe jest jednak białe a czarne – czarne. I że pomiędzy bielą a czernią jest cała paleta przeróżnych odcieni szarości. Inaczej mówiąc świat jest jednak inny niż ten, który widzisz, a Paradowska przez ostatnie trzy lata napisała co innego, niż przeczytałeś.
    Ja niestety w wystąpieniu Pana Prezydęta – napisanym przez sfrustrowanego lewaka Bugaja, urażoną socjalistkę Gilowską i dawnego PC-towarzysza Glapińskiego, który zasłynął z przywracania koncesji wszędzie gdzie się tylko dało po 2 latach „liberalnego rozpasania” w gospodarce w czasach Rakowskiego i wczesnego Balcerowicza – niestety nie zobaczyłem nic, co zasługuje na uwagę.
    Kryzys jaki jest każdy widzi. W domu też bywają dni bogate i dni bez pieniędzy. I to jest normalne a nie katastrofalne.
    Katastrofa będzie dopiero wtedy, gdy z dnia na dzień znikną nasze pieniądze, na stacjach zabraknie benzyny, wszyscy lekarze wyjadą z Polski, odetną nam prąd i wodę w blokach, upadnie bomba atomowa, Warszawę powali trzęsienie ziemi itp. itd. Reszta to pisowskie strachy na lachy. Krótko mówiąc Pan Prezydęt nie zna miary i umiaru, a co gorsza nie jest prezydentem RP, tylko PiS-u. Amen.

css.php