Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

9.09.2009
środa

Premier przeprasza

9 września 2009, środa,

Premier przeprasza i zostawia ministra skarbu na stanowisku. Stało się więc to, co stać się miało. Od dawna oczywiste było, że dymisji nie będzie i nie bardzo wiadomo, po co premier wyznaczał te „ostateczne” terminy.

Podobnie rzecz się miała już w przypadku ministra infrastruktury przy okazji podpisywania umów na budowę autostrad (zresztą obecnie oprotestowanych przez część uczestników przetargi, co proces budowy przedłuży). Nie ukrywam, pytałam o to dziwne ultimatum współpracowników premiera i w odpowiedzi słyszałam niejasne tłumaczenia, które znaczyły coś takiego – no cóż, tak się robi obecnie politykę. Twardy, wymagający premier, ustawiający swoich ministrów. Cenię to, że premier przeprosił, do błędu się przyznał, ale takiej polityki nie cenię. Po prostu jej nie rozumiem. Chyba, że chce się dawać opozycji i opinii publicznej argumenty przeciwko sobie. Od dawna wiadomo było, że stocznie w Szczecinie i Gdyni nie odrodzą się, że katarski fundusz jest co najmniej dziwnym inwestorem i nawet gdyby te pieniądze wpłacił, statków by nie budował.

Czy decyzja premiera oznacza, że Aleksander Grad jest dobrym ministrem skarbu? W sprawie stoczni wiele nie mógł i niepotrzebnie szukał medialnego rozgłosu, jaki to jest dzielny i poradzi sobie z problemem, z którym potężniejsze kraje się nie uporały – patrz Niemcy, gdzie stocznie też padły. Nie wiem zresztą, po co urządzał te konferencje prasowe, całą operację prowadziła przecież Agencja Rozwoju Przemysłu i raportowanie powinno być jej zadaniem. Na razie dorobek Grada jednoznacznie ocenić trudno. Plan prywatyzacji, który zbudował, jest interesujący, rzecz jednak nie w planach ministra, ale w woli politycznej, jak się to mówi. Czy premier rzeczywiście (miejmy nadzieję, że tym razem już bez publicznych zapowiedzi) zdoła wymusić na ministrze jego wykonanie, pokazując, że rząd rzeczywiście chce wreszcie na poważnie prywatyzować, nawet przy wtórze opozycyjnych okrzyków, że wyprzedaje rodowe srebra? (Ach, jak dobrze od lat znam ten argument, tyle że srebra z roku na rok śniedzieją i nie ma ich kto wyczyścić…)

Grad ma sporo na swoje usprawiedliwienie. Stan, w jakim zastał resort, wołał o pomstę do nieba. Jego poprzednik wymiótł fachowców, nie uznając żadnych rękawiczek, plany prywatyzacji były w zastoju, na dodatek przyszedł kryzys. Jest jednak sporo decyzji kadrowych co najmniej wątpliwych, bywały konkursy, których zwycięzców znaliśmy z góry, bywało, że ten kto wygrał konkurs musiał odchodzić (patrz – Orlen). Może więc polityka kadrowa była nieco lepsza, ale nie rzucała na kolana, nie powodowała wielkiej zmiany jakościowej w spółkach skarbu państwa. Jeżeli rzeczywiście plany prywatyzacji są przygotowane i coś się wreszcie zacznie dziać, a minister nie będzie się bał, że w przypadku zmiany układu rządzącego stanie przez Komisją Odpowiedzialności Konstytucyjnej lub będzie jeździł po wszystkich prokuraturach w kraju, to może odniesie w końcu jakiś znaczący sukces. Zresztą pierwszy sprawdzian ma nastąpić pod koniec września, kiedy okaże się, czy dojdzie do umowy z Eureco w sprawie PZU, czy jednak nie.

Wydaje mi się jednak, że brak dymisji ministra skarbu nie wynika jedynie z faktu, że ma do przeprowadzenia ważne projekty. Także z tego, że po prostu nie ma go kto zastąpić, a premier nauczony doświadczeniem z ministrem sprawiedliwości, którą to tekę powierzył Andrzejowi Czumie, pochodzącemu z łapanki i najwyraźniej z protekcji Stefana Niesiołowskiego, ma z tym oczywisty problem, choć jeszcze nie stał się on aż tak głośny i jakoś udaje się chronić ministra, stał się ostrożniejszy. Bardzo trudno dziś o dobrego kandydata na ministra skarbu. Fachowcy zatrudnili się już na tak zwanym rynku za bardzo duże pieniądze, pensja ministra, dla przeciętnego Polaka może i wysoka w rzeczywistości jest niewielka, zwłaszcza biorąc pod uwagę skalę odpowiedzialności, praca w rządzie nie jest dla fachowców atrakcyjna. Być może zresztą problem ministra Grada polega na słabym zespole wiceministrów, bowiem znalezienie kogoś rzeczywiście fachowego na tę w gruncie rzeczy urzędniczą funkcję graniczy z cudem.

Czas polityki z misją już dawno się skończył. Jeszcze funkcja ministra bywa atrakcyjna, bowiem można ją sobie potem wpisać do CV i podnieść swoją wartość rynkową, ale wiceministra? Jest ich zresztą tylu, że nikt już nie jest w stanie zliczyć. Właśnie obchodzimy 20 lecie powołania rządu Tadeusza Mazowieckiego i może warto przypomnieć, jak nieduża była to w gruncie rzeczy ekipa. W bardzo ważnych resortach było po dwóch wiceministrów i dawali radę, choć wyzwania były daleko większe. To był początek przebudowy. Dziś we wszystkim jest już sporo rutyny, wiele spraw idzie własnym torem, a wiceministrowie mnożą się i mnożą, mnożą się asystenci, gabinety polityczne, a zapowiada się jedynie ograniczenia w administracji, którą i tak mamy niewielką. Po prostu ta konstrukcja stoi na głowie. I jakoś nikt jej nie chce na nogi postawić, bo przecież jakąś kuriozalną idee fixe premiera i rządu są kolejne cięcia w biurokracji. Proszę zwrócić uwagę, nie mówi się już o urzędnikach, o służbie cywilnej, wszędzie jest biurokrata, co stało się określeniem wyraźnie pejoratywnym. I jak tu się dziwić, że jest coraz mniej kandydatów do tego poniewieranego stanu?

***

PS.

Mój poprzedni wpis na temat możliwej koalicji PiS – SLD wywołał żywą Państwa reakcję. Bardzo ciekawe są argumenty za i przeciw. Sprawę mocno podgrzały słowa Aleksandra Kwaśniewskiego, który takiego aliansu w przyszłości nie wykluczył, odpowiadając na moje pytanie w poniedziałkowym Poranku Tok FM. Prawie wyrosły na temat dnia. Możemy być zadowoleni, że dyskutując na blogu byliśmy pierwsi. Do poszczególnych wpisów dziś się nie odniosę, trochę z braku czasu (wyjeżdżam na krynickie forum, gdzie w czwartek prowadzę spotkanie w prof. Normanem Daviesem – zapraszam tych, który akurat w Krynicy będą), a trochę dlatego, że liczba komentarzy na ten temat w mediach rośnie i spróbuję jakoś podsumować tę dyskusję.

Przy okazji, choć rzecz z innej sfery, polecam Państwu esej Tomasza Łubieńskiego „1939, zaczęło się we wrześniu”, jest w księgarniach. Rzecz wspaniała, być może najlepsza, jaką napisano ostatnio o Wrześniu 1939 . Trzeba koniecznie przeczytać, także po to, aby oderwać się od prymitywnych politycznych dyskusji, których jesteśmy świadkami.

Polecam też przypomnienie sobie „Polskiej jesieni” Jana Józefa Szczepańskiego, („Polityka” wydała to w swojej serii literatury współczesnej). Wróciłam po latach. Czyta się znakomicie. Jeżeli tak walczymy o prawdę, jest to właśnie kawał prawdy o Wrześniu, dobra odtrutka na hurrapatriotyczne nastroje. Ciekawe, kiedy okaże się, że tak jak wygraliśmy Powstanie Warszawskie, wygraliśmy też we Wrześniu?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 40

Dodaj komentarz »
  1. Pani Janino, może Pani się orientuje, od jakiej sumy zaczyna się przekręt? Niedawno ukarano kioskarkę za niewystawienie kwitu fiskalnego na 6 groszy; same ekspertyzy i posiedzenia sądu kosztowały paręset złotych. Ale już posłów, którzy skłamali że nie mogli być na posiedzeniu w Sejmie, choć ich tam widziano, i zażądali po 300 zł, nie ukarano. (Ciekawe czy dostali po te 300zł?). Teraz prezes ZUS jest oskarżony o wyłudzenie około 30.000 zł i tu już wkracza ABW. Czy rząd może zamierza opublikować jakąś tabelę, podobnie jak ma to miejsce przy wykroczeniach w ruchu drogowym, tak żebyśmy mogli się zorientować, kiedy mamy przekręt i co nam za to grozi?

  2. Szanowni Panstwo,
    wyglada na to, ze Wasz premier po raz kolejny
    z Was zakpil.
    Jesli lubicie byc objektem kpin, POpierajcie go dalej.

  3. W moim odczuciu, wiele „perypetii” z rządem, o których Gospodyni wspomniała w swoim wpisie, da się wytłumaczyć- niskimi kwalifikacjami przedsrtawicieli rządu, z powodów…rynkowych, o czym Pani Redaktor również napisała. Od siebie dodam, że łatwiej będzie nam oceniać to całe towarzystwo, bez wyjątków, jeśli będziemy oceniać ich tymi samymi kryteriami, na co zasługują. O co chodziło Tuskowi w jego buńczucznych zapowiedziach? Jestem pewien , że o to samo co min. Gradowi, kiedy szumnie zapowiadał sukces katarski. Po prostu, amatorszczyzna , i tyle. Minister Grad, „mantrowo” tłumaczył się z porażki , zrzucając wszystko na swój nadmierny …optymizm. U profesjonalisty, optymizm pojawia się po podpisaniu kontraktu… Tusk , zaryzykuję na 100%, działał pod wpływem nadmiernego optymizmu min.Grada, który również jemu się udzielił. Fachowcy w całej Polsce kpili z szans na biznes stoczniowy z Katarem, a nasi najważniewjsi urzędnicy, jak zahipnotyzowani i zupełn9e oderwani od realiów,wykonywali te swoje „wesołe”rytuały.
    Monika Olejnik w „Kropce nad i” nękała nieśmiało min.Grada w sprawie prywatyzacji- zarzucając mu argument Poliszynela, że jednoczesne nagłaśnianie pilnej!!! potrzeby łatania dziury budżetowej z wpływów z prywatyzacji, z rwnoczesnym ogłaszaniem przetargów, na pewno obniży ceny sprzeda.ży oferowanych obiektów. I co? Minister niemrawo odwrócił kota ogonem, że to wręcz dobrze, i stanęło na jego. Po pokazie takiej świadomości biznesu, obawiam się, że prywatyzacja na pewno panu ministrowi wyjdzie. Za kilka miesięcy pokażą nam w telewizji którędy…

    Pozdrawiam,Sebastian

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Levar pisze:
    2009-09-09 o godz. 14:50

    Szanowny Levar’ze.

    Racja, słuszne wydają mi się uwagi do zwolenników PO.
    Mam tylko jeden problem żeby nie przespać następnych wyborów jak Koszałek Opałek wiosny.
    Komu spróbować zaufać?
    Czy widać coś na politycznym horyzoncie?

    Z poważaniem, Nemer.

  6. Bardzo mnie śmieszyło, a potem już denerwowało, ze od ponad tygodnia pierwszymi wiadomościami w radiu były rozważania, czy premier odwoła ministra Grada. To jest poziom dużej części naszych dziennikarzy: odwoła czy nie odwoła – temat na pierwsze miejsce w wiadomościach.
    Natomiast dziś minister Grad dał plamę, bo jego córka służbowym samochodem ministra przejechała sie do Tarnowa.

  7. Poniewaz wciaz w polskiej polityce pojawia sie stocznia gdanska(niestety) chcialbym podzielic sie z Panstwem pomyslem jak ja uratowac bez pomocy katarskiego inwestora. Hiszpanie, moim zdaniem wybudowali, wyremontowali juz za unijne pieniadze wszystko co mogli. Zostalo im jeszcze z najnowszego rozdania troche unijnej kasy i wymyslili taki patent jak wydac je na cos calkowicie bezuzytecznego. Nazywa sie to „Centro interpretacion”. Moze to byc zaklad przemyslowy, kamienica stara albo wybudowana od podstaw – wszystko jedno. Widzialem juz „Centro interpretacion” mysli lokalnego swietego, muzyki ludowej, jakiejs pradawnej bitwy lub innej lokalnej osobliwosci. Za to nie widzialem nigdy otwartego „Centro interpretacion” – zawsze ten przybytek byl zamkniety na trzy spusty. Tym samym stocznia by sobie stala, zaloga pelnila by funkcje rekwizytow lub zabytkow a wszystko to sfinansowala by Unia Europejska. No i problem spadlby ze zmeczonej glowy ministra skarbu na swieza i nowatorska glowe ministra kultury – Zdrojewskiego. Warto brac przyklad z obrotnych Hiszpanow
    Pozdrawiam z San Sebastian

  8. „Właśnie obchodzimy 20 lecie powołania rządu Tadeusza Mazowieckiego i może warto przypomnieć, jak nieduża była to w gruncie rzeczy ekipa. W bardzo ważnych resortach było po dwóch wiceministrów i dawali radę, choć wyzwania były daleko większe. To był początek przebudowy. Dziś we wszystkim jest już sporo rutyny, wiele spraw idzie własnym torem, a wiceministrowie mnożą się i mnożą, mnożą się asystenci, gabinety polityczne, a zapowiada się jedynie ograniczenia w administracji, którą i tak mamy niewielką. Po prostu ta konstrukcja stoi na głowie. I jakoś nikt jej nie chce na nogi postawić, bo przecież jakąś kuriozalną idee fixe premiera i rządu są kolejne cięcia w biurokracji”
    Państwa- dziennikarzy jest powinnością, żeby głośno krzyczeć na temat rozrastającej się biurokracji w tym chorym kraju. Tyle tylko, że w Polsce nie mamy ani polityków ani dziennikarzy z prawdziwego zdarzenia. Niestety.

  9. Dawno mnie tu nie bylo i wielkie me zdumienie cztyajac komentarze. Gdzie sie podziali ci kulturalni i ciekawi w swych refleksjach komentatorzy? Tymczasem odchodze by wrocic pozniej, zapewne nadejda.

  10. Pani Redaktor,

    Problem nie leży jedynie w wynagrodzeniu ale również w tym jak się traktuje aktualnie rządzących. Jak to się dzieje że aktualnie sprawujący funkcje są traktowani jak niemerytoryczni krętacze a byli, choć faktycznie swego czasu do orłów nie należeli stają się ekspertami. Zaprasza się Polaczka aby oceniał i recenzował Grabarczyka, Poncyliusz nagle staje się ekspertem od stoczni itd.Ja natomiast cały czas się zastanawiam jak to się dzieje że choć w przekazie medialnym mieliśmy i mamy tak fatalne rządy to jednak przez te 20 lat coś jednak nam wyszło.Mogłam nie głosować na Millera i SLD ale doceniam rzeczy które zrobili dobrze, podobnie było z AWS-em. Tak jak społeczeństwo dojrzewa tak samo rządzący się uczą.Przecież SLD poległo nie dlatego że fatalnie rządziło ale zgubiły ich afery i zbytnia pewność siebie. AWS poległ nie dlatego że wprowadził cztery reformy tylko dlatego że frakcje i frakcyjki nie mogły się dogadać i przez ostatnie dwa lata ich rządów społeczeństwo miało wrażenie totalnego chaosu. PiS to osobny rozdział.Wtedy i teraz są ministrowie i urzędnicy lepsi i gorsi a media powinny obiektywnie przedstawiać nie tylko porażki ale przyjmować do wiadomości że są też sukcesy.Nam wyborcom pozostaje zdać się na nasze sympatie i intuicję . Problem polega na tym że media chciałyby aby wszystko działo się już i teraz i wielu dobrych fachowców może i by pracowało nawet za mniejsze pieniądze ale właściwie po co ? Dzisiaj jest szanowanym fachowcem kiedy zacznie pracować dla rządu stanie się kiepskim urzędnikiem który musi się ciągle tłumaczyć dlaczego w pół roku nie zbudował tysiąca km. autostrad.
    Tak na marginesie: kilka dni temu słuchałam w TOK FM chętnie zapraszanego przez media dr Jabłońskiego i zastanawiałam się jak ten pan może uczyć. Czarny obraz rzeczywistości jaki widzi wokół siebie, cynizm i arogancja przeraziły mnie.

  11. Wiele jest tu słusznych tez.
    Ale też trzeba wziąć pod uwagę że nie ma takiej szkoły na świecie która przygotowywałaby ludzi na stanowiska ministrów a zwłaszcza ministrów w czasie kryzysu. Porażka biznesu nie jest porażką Grada ale jest konsekwencją działań poprzedniej ekipy która czyniła wszystko żeby uczynić nasz kraj niewiarygodnym w oczach inwestorów. Osobiście nie wróżyłem obecnemu rządowi takiej determinacji i konsekwencji działania, zwłaszcza w czasach kryzysu (który nota bene Polski praktycznie nie dotknął!) – a tu jednak mamy rząd który bierze na siebie pełną odpowiedzialność za podejmowane decyzje.
    Moim skromnym zdaniem gdybyśmy rząd z takim podejściem mieli przez następne 10 lat – mógłbym wreszcze będąc za granicą przestać wstydzić się że jestem Polakiem.

  12. marek pisze:
    „mógłbym wreszcze będąc za granicą przestać wstydzić się że jestem Polakiem.”

    Nie wierze, ze jestes Polakiem.

  13. Pani Redaktor,

    bardzo mnie zaskoczyła wzmianka o tym, że nasza administracja jest raczej z tych mniejszych. Czy można prosić link/słowo wytłumaczenia na ten temat? Lansowana – również przez premiera – jest raczej teza o nadmiernej ilości urzędników. A może to nie tyle chodzi o ilość urzędów, co o wydatki na nie?
    Zgadzam się, że stabilizacja pomaga jakości, ale przecież na co dzień spotykamy tylu urzędników, którzy poprzez swoją niekompetencję, arogancję i nonszalanckie (oględnie mówiąc) traktowanie petentów, na stabilizację z całą pewnością nie zasługują.
    Wołajmy o szkolenia podnoszące jakość i fachowość urzędowania. I rzecz jasna o jasne przepisy, które to wspomagają.

  14. Przeprosiny, przeprosinami, a ja pozwolę sobie postawic kropkę nad i w sprawie „sowieckości”, jako że nie jestem od o.o.o. Tadeusza R. i nie lubię rozmów niedokończonych 😉

    Służę kilkoma przykładami publikacji przedwojennych i z czasów II światówki, w których używano określenia „sowiecki” jako zwykłego, zrozumiałego dla wszystkich zwrotu – skrótu myślowego – bez żadnego antykomunistycznego, propagandowego zadęcia, charakterystycznego dla naszych współczesnych nawiedzonych genetycznych antykomunistów i historyków nowego wzoru -zwłaszcza kaczystowskiego i radiomaryjnego.

    1. Józef Piłsudski – „Rok 1920” – w 1924 r.

    2. Sprawozdanie z konferencji prasowej posła ZSRR w Warszawie P. Wojkowa w sprawie polsko-radzieckich stosunków handlowych – „Agencja Wschodnia. Codzienne wiadomości ekonomiczne” 10 X 1925, nr 232.

    3. Relacja z konferencji prasowej posła ZSRR w Warszawie D. Bogomołowa w sprawie zwrotu przez ZSRR Polsce mienia kulturalnego. – „Kurier Warszawski”, 20 XI 1927, nr 319

    4. Informacja o pobycie uczestników rajdu lotniczego samolotu „Skrzydła Rad” w Polsce – dziennik „Epoka” 8 VIII 1929, nr 215

    5. Przemówienie posła Komunistycznej (sic!!! 😉 ) Frakcji Poselskiej T. Żarskiego w dyskusji sejmowej nad ustawą o poborze rekruta. – 18 II 1930 r.

    6. Kazimierz Sosnkowski „Cieniom Września” – Londyn 1942 r.

    Określenia sowiecki, w normalnym, a nie antykomunistycznym, czy obelżywym znaczeniu używał Władysław Pobóg-Malinowski, a o ile pamiętam także, chociaż tego akurat w tej chwili nie mogę tego sprawdzić Władysław Sikorski – „Przyszła wojna ? jej możliwości i charakter oraz związane z nimi zagadnienia obrony kraju” (1934)

    Mam nadzieję, że wystarczy przykładów, ale w razie potrzeby służę kolejnymi 😉

  15. Levar pisze:
    2009-09-10 o godz. 09:29
    marek pisze:
    ?mógłbym wreszcze będąc za granicą przestać wstydzić się że jestem Polakiem.?
    Nie wierze, ze jestes Polakiem.

    Ot ciekawe nastawienie – jako żywo z rodzaju prezentowanego przez prezia okołokanapowej partyjki (tego, który ma Brata, który się kulom nie kłaniał). Tylko wybrani osobnicy znają jak widać definicję „prawdziwego Polaka”. Wstydzić się możemy – może nie tyle za Polskę, co za rządzących nią – tak więc wypowiedź marka odbierałbym jako skrót myślowy.

    Wracając zaś do tematu – przypomina mi się zdanie wypowiedziane przez niejakiego Winstona Ch. na nasz temat: „glorious in revolt and ruin; squalid and shameful in triumph; the bravest of the brave, too often led by the vilest of the vile!”. Krótko mówiąc – nasza klasa polityczna była jest i będzie beznadziejna (przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości). Jedyne co nam nieźle wychodzi to walki z sąsiadami. Rządzić się już nie potrafimy. Wybieramy „gęby”, „gadające głowy”, które potem formują gabinety z wszelkiej maści nieudaczników. Poprzedni gabinet wstydu wymierzał „sprawiedliwośc” za pomocą teczek i UB-ckich papierków, obecny za pomocą telewizji nagłaśnia nieistniejące sukcesy. Jesli chodzi o stocznie to każdy, kto trochę czytał na temat „oferty” katarskiej musiał być cokolwiek zaniepokojony. Początkowy oferent będący de facto firmą krzak zarejestrowaną w jednym z rajów podatkowych? Hmm – zabawne. Poważny inwestor reprezentowany przez tą firmę? Tu już śmierdzi. A potem doszły do tego dziwne manewry tych, którym na prywatyzacji najmniej zależy – czyli komitetów broniących stocznie za pomocą listów – i mamy pełną obsadę tej tragikomedii. Słusznie twierdzi marek, że taki „wspaniały” oferent to efekt działań poprzedniego rządu. Podejrzewam, że mogliby znaleźć się i inni, ale kto zaryzykuje pieniądze w państwie rządzonym przez pieniacza, które na dodatek z mocarstwem ma tyle wspólnego, ze jego exPremier zrobił sobie zdjęcie z exPrezydentem tegoż supermocarstwa?
    Dlaczego w polskiej rzeczywistości nie znajdzie się polityk na miarę Żelaznej Damy? Dlaczego polskiemu rządowi dyktują warunki górnicy z KGHMu, stoczniowcy, itp? Dlaczego polski rząd toleruje burdel (przepraszam za określenie) w ZUSie? Dotyczy to niestety nie tylko tego rządu – poprzednie też nie potrafiły tego problemu rozwiązać.

    A to, że słowa obecnego Premiera to przysłowiowe „strachy na Lachy” – to wiemy od dawna. Jak jednak taka osoba ma nadzieję być przywódcą – to jest już dla mnie tajemnicą. Poprzedni Premier (z przyczyn poniekąd oczywistych) miał zawyżony poziom testosteronu i gotów był walczyć z każdym. Przyznać się do błędu nie był również w stanie. Obecny… chce zadowolić wszystkich. Efekt końcowy jest zabawny. Niestety pokolenie Tadeusza Mazowieckiego nie zdołało wychować następców, ludzi gotowych podjąć niepopularne, ale słuszne w perspektywie czasu decyzje. To, co mamy to po prostu przypadkowa zbieranina życiowych nieudaczników, których my wszyscy z zadziwiającym zaślepieniem i uporem maniaka kolejny raz wybierzemy do pełnienia najwyższych urzędów w tym pięknym kraju. I jak zwykle ci z poczuciem krzywdy lub wyłączenia zagłosują na małe, złośliwe gnomy, podczas gdy cała reszta (broniąc się przed nowymi Latami Ciemności) zagłosuje na bezbarwny produkt spindoctorów, PRowców itp. Problemem jest to, że do wyboru będziemy mieli wyłącznie tych złych lub jeszcze gorszych. W jaki sposób blisko 40 milionowy naród nie jest w stanie wyłonić godnej reprezentacji (o Prezydencie nawet nie wspomnę) jest dla mnie tajemnicą. Jakim cudem ci nieudacznicy, którzy z normalnej firmy zostaliby wywaleni przed upływem okresu próbnego zatrudnienia, rządzą nami – znowu brakuje mi odpowiedzi. Prawdę powiedział Churchill – nasi, pożal się Boże, „przedstawiciele” to właśnie ci „vilest of the vile”.
    Dlaczego wyżej wspomniałem o pani Thatcher? Cóż nasz rodzimy „strongman” w rodzaju Piłsudskiego znowu zaserwuje nam politykę opartą o koncepcję dwóch wrogów, pójdzie odbierać „polskie” Wilno lub Lwów i jak zwykle to, czego się dorobimy padnie łupem walczących na naszych ziemiach sąsiadów. Ciekawe czy dożyjemy Sejmu z prawdziwego zdarzenia? Takiego, który nie będzie próbował czcić momentów narodowej głupoty w rodzaju Powstania Warszawskiego, a zajmie się sprawami naprawdę istotnymi – na świętowanie przyjdzie czas, gdy już w tym kraju posprzątamy. I na pewno znajdziemy lepsze pomysły niż oficjalne świętowanie morza ruin i tysięcy zabitych. Bo niby dlaczego mamy świętować głupotę rządzących, a zapominamy tak naprawdę o wielkich chwilach w naszej historii – Święto 3go Maja w Polsce kojarzy się z długim weekendem i ciekaw jestem ilu Polaków (tych prawdziwych) wie co tak naprawde świętujemy i jak doniosłe (aczkolwiek nietrwałe) było to osiągnięcie…

  16. # Levar pisze:
    Nie wierze, ze jestes Polakiem.

    Sam też nie wierzę że tyle ludzi w tym kraju działa na własną szkodę. Szlacheccy utracjusze.

  17. Do „Cieni Wrzesnia” Sosnkowskiego dodalbym jeszcze „Czas przeszly,dokonany” Jana Meysztowicza. Obydwie pozycje sa przykladem pieknej polszczyzny której mogliby sie uczyc domorosli eksperci od „dorzynania watah” !!!

    PS.
    Ciekaw jestem co zrobilby Gen.Sosnkowski majac za przelozonego niewypal w osobie Min.Klicha…

  18. I znowu słucham „Poranka w TOK FM”. I znowu słyszę jak Pani Redaktor wylewa (wsparta bełkotem w „GW niejakiego Kalukina) kubły pomyj na głowy członków SLD i jego przewodniczącego. O co chodzi? Ano jak zwykle o to, że SLD nie wsparło PO w skoku na publiczne RTV. Że SLD nie wsparło próby likwidacji tych mediów, które przed śmiercią miały wspierać „wartości katolickie”. Tyle niesprawiedliwych i manipulatorskich słów wypowiedzianych językiem. którego próbkę nieudolnie przedstawiłem w drugim zdaniu dawno już nie słyszałem. Myślę, że Pani celowo wprowadza opinię publiczną w błąd. zacytuję P R A W D O M Ó W N E G O red. Wiesława Dębskiego : ” Nie ma dla rzecznika rządu wartości ważniejszej niż wiarygodność. Dlatego dziwi mnie, że Paweł Graś posuwa się do kłamstwa. A tak było wczoraj, gdy mówił, że ?SLD wybrał drogę współpracy z PiS?. Chodziło oczywiście o brak poparcia lewicy dla odrzucenia weta prezydenta do ustawy medialnej. Pan Graś dobrze jednak wie, że Sojusz nie miał innego wyjścia po tym, gdy został O S Z U K A N Y przez premiera Tuska. Najpierw bowiem PO prowadziła z lewicą długie konsultacje, w trakcie których uzgodniono kształt ustawy, później zaś premier ten dorobek jednym ruchem przekreślił. Chodziło ponoć o to, że nie można w dobie kryzysu dawać miliarda złotych na media publiczne. Ale nikt nie odpowiedział, dlaczego należy jednocześnie likwidować abonament radiowo-telewizyjny. Czy tylko dlatego, że tak się swego czasu premierowi powiedziało? Pytam więc pana rzecznika, czy jego partia po takim wiście rozmawiałaby z kimkolwiek o czymkolwiek? I jeszcze drobiazg: minister skarbu wystąpił do sądu o unieważnienie wyboru rady nadzorczej TVP, która jeszcze w tym miesiącu miała odwołać prezesa Farfała. A więc ? panie rzeczniku ? mamy koalicję PO-LPR. Czyż nie?” Pani Redaktor też tego nie widzi i nie słyszy. Nie reaguje też na tzw. „g…ojedztwo” wspomnianego rzecznika polegającego na ukrywaniu drobnych dochodów z tytułu „cieciowania”, bez cienia żenady korzystającego z grosza publicznego dla załatwienia swojemu dziecku atrakcji świadczących o tym, że tata jest ministrem… Sprawa mediów publicznych musi boleć. Przez tłuczoną w mediach prywatnych tę sprawę nie dostrzega się, że Rząd nic nie robi bo gdzież jest naprawa finansów publicznych a przynajmniej projekty ustaw, gdzież naprawa systemu służby zdrowia, gdzie wyniki właściwego kierowania resortami MON, MEN i MSWiA. O zwycięstwach w innych resortach nic nie wiem bo Premier skrzętnie ukrywa te osiągnięciach. A jak nie ukrywa to kłamie za co często przeprasza a także popiera łamanie prawa (PREMIER) poprzez wspieranie tych, którzy nie płacą abonamentu. W tych przeprosinach doszedł już do takiego mistrzostwa, że będzie przepraszał za przeprosiny. Pamiętam, że jak Pani była w ariergardzie krytyków opozycji a w tym PO niszczącego plany Hausnera a za czasów (będących w koalicji PO i PiS) niszczących budżet poprzez nieprzemyślane obniżanie składek, przyznawanie „becikowego” itp.itd. to obecnie jest Pani w awangardzie większości mediów wspierających „umiłowanego” Tuska razem ze świtą. Właśnie dosłuchałem się końca dyskusji w TOK FM i usłyszałem pytanie (podszyte uśmieszkiem) „czy Napieralski to wie?” (dot. kierunku dokąd zmierza SLD) skierowane do reszty mających jedno i takie samo zdanie dyskutantów. A czy nie lepiej by o to spytać samego Napieralskiego? Nie, jednak nie bo Pani Paradowska Go nie lubi. Dziwię się tylko tym pokładom nienawiści wobec SLD i Napieralskiemu zalegających w umyśle Pani Paradowskiej.
    A tak swoją drogą czy może Pani redaktor podać choćby jedno nazwisko z „grupy trzymającej władzę” będące przedmiotem prowadzonej sprawy bądź skazanego za tzw. „aferę Rywina”?
    Kolejne pytanie: kto najbardziej zyskał na tej „burzy w szklance wody” a w jej wynku zaniechania prac na ustawą o RTV?
    Myślę, że wszyscy to wiedzą.

  19. Szczerze Panią redaktor zapraszam do przeczytania komentarzy do artykułu Rafała kalukina „O dwóch takich co ukradli TVP”.

  20. Wiem, że Pani redaktor nie chce pytać Napieralskiego o sprawy, które ją dręczą w związku z czym przeklejam na Pani blog jego precyzyjną wypowiedź. Być może w ten sposób dowie się Pani jakie ma zdanie na nurtujące panią pytania :”Powiem krótko i stanowczo: takiej koalicji nie ma i nie będzie tak długo, jak w PiS jest miejsce dla ludzi odpowiedzialnych za śmierć Barbary Blidy. Koalicji nie ma i nie będzie również dlatego, że PiS zaszkodził i szkodzi Polsce. Zarówno przez działania w kraju, jak i zagranicą. Przez zastraszanie ludzi, atmosferę podsłuchów i podejrzliwości, brak zaufania do obywateli, dziką lustrację i rozwiązanie wojskowych służb specjalnych, za co dziś płacimy najwyższą cenę: cenę życia naszych żołnierzy w Afganistanie. PiS zaszkodził Polsce również poprzez awanturniczą politykę międzynarodową. Nigdy nie zgodzimy się na postawy antyeuropejskie, na arogancję i spiskową teorię dziejów. Nie zgodzimy się też na zaślepienie nienawiścią w odniesieniu do Rosji. Nie godzimy się na polityczne wykorzystywanie zbrodni stalinowskich. To zbyt poważna sprawa i trzeba nie mieć wstydu, żeby traktować ludzką tragedię w tak przedmiotowy sposób. Nad grobami naszych oficerów trwa przepychanka, kto jest większym ?patriotą?.
    Premierzy Tusk i Schetyna zarzucają SLD koalicję z PiS. Zapytam tylko kto razem z PiS głosował za powołaniem CBA? Kto głosował za skandaliczną wersją lustracji, którą dzięki nam powstrzymał Trybunał Konstytucyjny? Kto głosował za rozwiązaniem WSI, czego skutki dziś widzimy w Afganistanie? Kto w końcu tworzył i tworzy koalicje samorządowe? Więc darujmy sobie te słowa o koalicji i niech Donald Tusk wyjdzie z piaskownicy.

    Udało się obronić media publiczne. Przed indoktrynacją religijną (zapis o propagowaniu wartości chrześcijańskich) i przed uzależnieniem od rządu, który mógłbym dowolnie regulować strumień pieniędzy płynących do TVP. Neutralność światopoglądowa jest jednym z filarów demokracji. Podobnie jak niezależność (również finansowa) mediów publicznych. Dlaczego PO chciała te filary zniszczyć? Ta ustawa była zła i trafiła tam, gdzie jej miejsce: do kosza na śmieci. Efektem tego jest, niestety, utrzymanie abonamentu w starej wersji. Całkowitą winę za taki stan rzeczy ponosi Platforma, która wiedziała, że jej fatalna ustawa nie przejdzie i nie zgadzała się na rozwiązania kompromisowe. Nawet te, które były już wypracowane i zaakceptowane przez PO, nie znalazły się w projekcie. To było zwykłe oszustwo.

    Na początku tej kadencji sejmu, od wielu polityków PO, w tym od pani Katarsińskiej słyszałem: ?musicie głosować razem z nami, bo inaczej oskarżymy was o współpracę z PIS?. Otóż musimy tylko wtedy, gdy będziemy przekonani, że jest to w interesie Polski.

    Warto natomiast stawiać pytanie o inną koalicję. Koalicję PO z LPR. Dlaczego dziś PO pomaga neofaszyście Farfałowi w utrzymaniu się na stanowisku? Dlaczego przedłuża żenujący spektakl, który trwa od wielu miesięcy? O tym, że tak właśnie jest, mówi otwarcie nawet Janusz Palikot.

    A tak na marginesie, słowa Grzegorza Schetyny to humor ze szkolnych zeszytów (?Napieralski, to polityk handlu? – a propos klęski szkodliwej ustawy medialnej autorstwa PO). Wszyscy wiedzą jakie poglądy ma Grzegorz Napieralski. A Grzegorz Schetyna? Nie sądzę żeby karbowy Platformy Obywatelskiej miał w tej sprawie cokolwiek do powiedzenia. Schetyna jest tam, gdzie jest władza i tyle.

    Media publiczne wygrały, Platforma przegrała.

    Grzegorz Napieralski
    Przewodniczący SLD i szef KP Lewica”

  21. Szanuje Pania i lubie czytac Pani artykuly, ale nie podoba mi sie ze jest Pani razem z Pania Solska zaslepiona pogladami neoliberalnymi Pana Balcerowicza i spolki.Od tych pogladow odchodza nawet jego koledzy z Banku Swiatowego. Sprzedac i pozbyc sie zwiazkow to potrafi byle kto i za byle co-trzeba umiec i chciec zarzadzac wtedy beda korzysci dlugookresowe.Ile zyskalismy z poprzednich prywatyzacji a ile obecni wlasciciele?Tak samo z podatkami czy nie mozemy brac przykladu z krajow skandynawskich ,Niemiec, czy innych ktore ani mysla je zmnieszac?

  22. Panie Karwoj8
    Zacytował Pan jakieś wystąpienie Napieralskiego – pewnie aktualne jakiegoś dnia i o jakiejś godzinie. Dzień nie minie i wystąpienie Pańskiego Przewodniczącego będzie inne, to zależy tylko od wiatru, który z rana zawieje. Wystąpienia Pańskiego Przewodniczącącego mają perspektywę jętki jedniodniówki. Dziś mu się nie podoba konkordat, jutro będzie sakramenty np od Biskupa Głodzia przyjmował pokornie klęcząc. Dziś mu niby ciąży śmierć Pani Blidy a jutro o niej dyplomatycznie zapomni. Jedyne o czym musi pamiętać Przewodniczący Napieralski to towarzysze z powiatów i gmin, z którymi pił kupując sobie głosy. Zestarzali towarzysze chcą władzy, bo trzeba rodziny wykarmić. I doprawdy takie „bździny” jak inwigilacja pis-owska, lustracja totalna, IV RP, autorytaryzm im nie przeszkadzają. Nie rób Pan z Napieralskiego polskiego Zappatero bo to obraza dla inteligencji czytających ten blog ludzi.
    Pozdrawiam mimo wszystko bo jestem sympatykiem porządnej europejskiej lewicy z zasadami. Życzę Wam towarzysze byście do niej dorośli.
    Hola!

  23. Karwoj8. 09.15. Brutalne ale prawdziwe. Niestety po Pani Paradowskiej spłynie to jak po przysłowiowej kaczce. Jest na uwięzi Tuska i jego sitwy podobne jak cała POLITYKA. Dostaliśmy się w szpony kłamstwa i przewrotności. Osobistą nienawiść Redaktor do bogu ducha winnemu Napieralskiemu uważam za przypadek chorobliwy.

  24. kartka z podróży, 18.14. Panie kartka, ależ Pan mądrala. My tu o nienawiści Paradowskiej do Napieralskiego a Pan zaraz o Leninie. Mam jeszcze historie WKPb, mogę pożyczyć. To pamiątka z uniwersytetu. I pytanie „Co robić?”

  25. To informacja
    dla tych ktorzy wciaz pytaja, kto w Polsce gloduje ?.

    Są tak biedne, że chodzą do szkoły, by się najeść.

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1023499,title,Sa-tak-biedne-ze-chodza-do-szkoly-by-sie-najesc,wid,11491428,wiadomosc_prasa.html

    jezeli dzieci gloduja, to co z rodzicami, beznadzieja systemu kapitalistycznego wpedzila ich w nalog, jedyna ucieczka przed rzeczywistoscia ?.

    i jakie wspaniale pedagogiczne metody, takie kapitalistyczne, ukamieniowac najlepiej, po co ma sie meczyc.

    {Pani złapała ją, kiedy przełykała potężne kęsy pysznej bułki z żółtym serem. Powiedziała przy całej klasie, co zrobiła Kasia. W dodatku kazała przeprosić Klaudię, której ukradła śniadanie i odkupić jej bułkę w szkolnym sklepiku.
    Policzki Kaśki płonęły, bo nie miała nawet złotówki. Wstydziła się, bo inne dzieci zaczęły ją wyzywać „dziadówka” i „złodziejka”. Takich dzieci jak Kasia jest więcej. Przychodzą na 8 rano i do 11 nie myślą o niczym innym niż o dzwonku na długą przerwę. Wtedy zjedzą swój pierwszy i jedyny posiłek tego dnia – obiad na szkolnej stołówce. Takich dzieci w regionie jest ok. 4 tysięcy.}

    – To straszne historie – mówi Irena Jaros, była szefowa Łódzkiego Banku Żywności.- Niewyobrażalne jak dużo łódzkich dzieci głoduje. Ostatnio rozdawaliśmy paczki żywnościowe na Widzewie beneficjentom MOPS-u. Przyszło kilka rodzin z maluchami. Te dzieci były aż przezroczyste. Widać po nich to niedożywienie.

    Socjologowie z Uniwersytetu Łódzkiego badają enklawy biedy. Rewiry dotknięte ubóstwem stają się w Łodzi coraz rozleglejsze. }

    Zaraz pewnie prawaki wyskocza z tekstem o przepychu w Manufakturze itp…

    autor: dyzma_, data nadania: 2009-09-14 14:15:34, suma postów tego autora: 885 – http://lewica.pl/forum/index.php?fuse=messages.20001

  26. Przeciek
    Te szpony Paradowskiej, których użyłeś jako metafory w tekście wzruszają mnie swym romantyzmem. Oto Paradowska jak sęp łapie lewicowe owieczki w swe szpony i odlatuje by wyjeść im wnętrzności na jakiejś stromej skale. Głownie zresztą wnetrzności pełnego lewicowej naiwności Napieralskiego. Gdybym życia nie znał to bym w to uwierzył. mam 50 lat – napatrzyłem się na PZPR i jego sukcesorów do syta. Nie pluj na Paradowską, ona i tak jest litościwa i czasem coś pochlebnego o tym Twoim, z Bożej Łaski przywódcy napisze. A jeden jej komentarz jest ważniejszy w Polityce niż 20 Twoich wpisów na blogu.
    Trzymaj umiar chłopie
    Pozdrawiam – kartka z podróży.

  27. Panie (i)”kartka z podróży” znowu zostałem sprowokowany.
    Z zamieszczonej wypowiedzi wynika, że albo jest Pan(i) osobistym psychoanalitykiem posła Napieralskiego, albo też „wróży z fusów”. Oczywiście zamieszczona ocena nie dotyczy ani stanu dziennikarskiego ani też klubu wzajemnej adoracji powstałego w jego łonie a skupiających w jednym salonie wzajemnie się popierających zwolenników PO a przede wszystkim przeciwników lewej strony sceny politycznej. Ciągle ci sami (inni są niedopuszczani jako „mniej zdolni bądź mało medialni” a może chodzi tylko o pieniądze (?)) dyskutanci – komentatorzy mający prawie to samo zdanie na wszystkie tematy – w różnych mediach tworzą dla przeciwników politycznych czarny piar nie cofając się przed manipulacjami, kłamstwami i ośmieszaniem. Wszystkie chwyty, tej grupy dziennikarzy i komentatorów, w obronie neoliberalizmu są w ich wykonaniu dozwolone. Kiedyś nazywało to się „karuzelą stanowisk” dzisiaj to „karuzela dziennikarzy”. Swoją drogą smutno, że na tereniu prawie dwumilionowej metropolii mamy tylko 10-15 „świetnych dziennikarzo-komentatorów” mieniących się być głosem opinii publicznej a czasami będącyh w tej samej sprawie śledczymi, prokuratorami oraz sędziami gnającymi w szpicy nagonki politycznej. Przyznającymi sobie nagrody za zniszczenie człowieka a także nie ponoszących żadnej odpowiedzialności za wspomniane działania. Również Pana tajemna wiedza – zresztą niczym nie poparta – dotycząca przyszłych zachowań Napieralskiego również należy do tego arsenału narzędzi dyskredytujących przeciwników tego systemu. Ciekawy jestem skąd wykluły się w Pańskim umyśle następujce stwierdzenia „Dziś mu się nie podoba konkordat, jutro będzie sakramenty np od Biskupa Głodzia przyjmował pokornie klęcząc. Dziś mu niby ciąży śmierć Pani Blidy a jutro o niej dyplomatycznie zapomni. Jedyne o czym musi pamiętać Przewodniczący Napieralski to towarzysze z powiatów i gmin, z którymi pił kupując sobie głosy.” Jako ripostę mógłbym wymyśleć wiele czynów karalnych, które zamierza Pan popełnić w przyszłości, ale brzydzę się tego rodzaju insynuacjami. Obrzydzenie mnie bierze, kiedy dla swoich niskich celów tańczy pan na grobie zmarłej. Podpisuję się bez szacunku.

  28. Złe wieści w sprawie Napieralskiego. Profesor Kazimierz Kik wystąpił w dzisiejszej GW ze zdecydowaną obroną Napieralskiego. Mimo jadowitych pytań znanej wiedźmy medialnej, D. Wielowiejskiej w klarowny sposób uzasadniał działalność młodego przywódcy lewicy. Wreszcie lewica polska wydaje się zyskiwać prawdziwego lewicowego przywódcę budującego przyszłość tej formacji w sprzeciwie zwyrodniałemu neoliberalizmowi i pseudo lewicowym zgranym działaczom typu Kwaśniewskiego lub Szmajdzińskiego. Zły dzień dla Pani Paradowskiej.

  29. Długi zasięg ramion reszcie świata na pohybel – http://passent.blog.polityka.pl/?p=604#comment-125078 .

  30. Bardzo szanuję Panią Redaktor J.Paradowską, Kiedyś w dawnych czasach
    byłem czytelnikiem Polityki i zawsze w pierwszej kolejności szukałem
    artykułów J.Paradowskiej, były one mądre, obiektywne z przyjemnością
    je czytałem. Od jakiegoś czasu myślę że od przejęcia władzy przez PO
    Pani Paradowska uważa wszystkich którzy nie popierają PO a szczególnie
    G.Napieralskiego za szkodników myślę że przestała obiektywnie oceniać PO
    nie widzi w postępowaniu tej Partii obłudy, kłamstw, oszustw. Wiem że
    Panią stać na obiektywizm i powróci Pani do niego. Myślę że Pani niechęć
    do G. Napieralskiego wynika z sympatii jaką Pani darzy W.Olejniczaka który
    przegrał przywództwo w SLD, dla dobra samego W.Olejniczaka który
    jest nadal członkiem SLD odrobina obiektywizmu w stosunku do
    G.Napieralskiego nie zaszkodziła by. Pozdrawiam Panią.

  31. Pani Janino, chcem napisac, ze przygotowac plan prywatyzaci jest bardzo waznie, cóz nadchodzi czas, zeby rzad sie zajał cos wiecej niz promocja osoby Tuska w mediach, zajał sie gospodarka cóz Tusk jest ambitny, i nawet moze zostac prezydentem, ale czy bede dobrym prezydentem,który takze umnie rzadzic w kraju, wsólpracowac z rzadem i opozycja, który umie byc ponad podziałami politycznymi, cóz czytałam wywiad z jego córka z Vive, cóz powiem szczerze, ze nawet inteligentna dziewczyna z dystansem do ciebie, w Tancu z Gwiazdami pokazała swoje umiejetnosci, cóz warto, zeby przyszłósci zajeła sie dziennikarstwem cóz moze rozrywkowym cóz polityka ma zadanie naprawienia panstwa, cóz córka Aleksandra Kwasniewskiego pracuje w Vivie, a lewica w polskie jest potrzebnia,jak orgranizacje samorzadowe takze sa potrzebnie, a kuttura wspólczesna cóz to jest takze jest potrzebna telewizja, do realizacji tej misji
    pozdrawiam serdecznie

  32. Marek
    2009-09-10 godz. 01.44

    Widać, że mieszkasz za granicą i patrzysz na poczynania naszego rządu przez lunetę. Taki sposób przyglądania się rzeczywitości ma te wadę, że dostrzega się zaledwie, i to niezbyt wyrażnie, ułamek rzeczywistości.
    To usprawiedliwia twój dla PO i Tuska panegiryk oraz znosi pytanie o trzeżwość umysłu autora.
    Bo przecież, w dwudziestoletniej historii tzw. wolnej Polski tylko rząd
    J. Olszewskiego mógły być od biedy ocenianym gorzej. A jeżeli chodzi o mierność tworzących go pseudopolityków, to ten obecny bije wszelkie rekordy.
    Dlatego też proponowałabym, wstrzymać się z ostatecznymi wnioskami, do czasu, aż dojrzeją owoce. Z tym twoim panegirykiem to po prostu falstart. Do tego, w ludziach obserwujących całość poczynań tego rzadu i konekst jego działań, może budzić wyłącznie śmiech.

  33. Karwoj8

    Dziękuję za przywołanie oświadczenia Grzegorza Napieralskiego. Popieram w całości jego wymowę.
    Mam także nadzieję, że lider SLD zda sobie wreszcie sprawę, z faktu, iż to jego poseł przewodniczy komisji śledczej ds. śmierci Barbary Blidy, bo prace tej komisji ślimaczą się i gożnie odwlekają rozliczenie poprzedniej ekipy za polityczną zbrodnię.
    Pozytywnie natomiast, oceniam kierunek, w jakim prowadzi SLD jej młody przewodniczący. Szkoda, że brak mu doświadczenia. Sam instynkt polityczny może nie wystarczyć, by pokonać szkodliwy dla Polski POPiS.

  34. Szanownia Pani Redaktor,
    Z przyjemnością przeczytałam pani wpis. Widać, że zachowuje Pani zdolność racjonalnego myślenia. Po licznych Pani wypowiedziach w autorskich audycjach nie było to dla mnie ostatnio oczywiste. I bardzo się martwię stopniem pani zaangażowania tak w prezydencką kampanię Donalda Tuska, jak i propagowanie właśnie zdychajacej neoliberalnej ideologi. Cóż bowiem z tego, że ona ciagle jeszcze ciepła, skoro już do życia niezdolna. Jest już tylko truchłem, którego funkcje życiowe podtrzymywane są przez publiczne biliony dolarów i medialne sztuczne serce.
    A nasi neoliberałowie spod znaku KLD i Bacerowicza szykują kolejny skok na państwową kasę. Z całego serca życzę im najpiękniejszego, bo ostatniego już skoku. Tym razem pewnie skrecą sobie kark, co im się należy za wczesniejsze dokonania. Niech więc skaczą na główkę. W basenie nie ma juz wody.
    Czas na oszołomskie prywatyzacje mija bowiem w zastraszającym tempie. Tego wyścigu z czasem Gradowi wygrać się nie uda, chyba, że za cenę Trybunału Stanu. który przecież w końcu będzie musiał kogoś osądzić, zgodnie z logiką rewolweru, z pierwszego aktu.

    PS.
    Jak widać, moja nadzieja ma odrobinę sprawiedliwości ciągle żyje. I oby żyła wiecznie!

  35. Panie Karwoj8
    Ja wszystko mogę zrozumieć – pański entuzjazm naiwny, zaangażowanie lewicowe i to, że uległ Pan fascynacji Napieralskim i broni go Pan lak lew. Ale nie mogę zrozumieć jak można mi zimputować coś takiego – „Obrzydzenie mnie bierze, kiedy dla swoich niskich celów tańczy pan na grobie zmarłej.” Solidnie Pan przegiął. To jest po prostu bezczelność bo na blogach Polityki gdy wymuszono na Pani Blidzie tę tragiczną decyzję wiele o tym pisałem bardzo krytycznie. I do tej pory mnie ta sprawa boli. Ja nie podał bym pisowcom ręki na miejscu Pańskiego Przewodniczącego. A on im podaje i z nimi rozmawia. I taka jest ta cała jego lewicowość. O tym piszę. I dla tego za diabła nie mogę mu (wam)uwierzyć.
    Mam nadzieję, że Pan zrozumiał

  36. # magrud pisze:
    2009-09-15 o godz. 13:32
    Pozytywnie natomiast, oceniam kierunek, w jakim prowadzi SLD jej młody przewodniczący. Szkoda, że brak mu doświadczenia. Sam instynkt polityczny może nie wystarczyć, by pokonać szkodliwy dla Polski POPiS.

    Czyżby SLDPiS miał być tą wunderwaffe? 😀

  37. magrud pisze:
    2009-09-15 o godz. 13:56
    I bardzo się martwię stopniem pani zaangażowania tak w prezydencką kampanię Donalda Tuska, jak i propagowanie właśnie zdychajacej neoliberalnej ideologi. Cóż bowiem z tego, że ona ciagle jeszcze ciepła, skoro już do życia niezdolna. Jest już tylko truchłem, którego funkcje życiowe podtrzymywane są przez publiczne biliony dolarów i medialne sztuczne serce.
    Pomarzyć zawsze sobie można. W każdym razie już mamy winną przyszłych niespełnionych marzeń. To wszystko przez zaangażowanie red. Paradowskiej w niesłuszną sprawę 😀

  38. # wiktor pisze:
    2009-09-15 o godz. 10:54
    Myślę że Pani niechęć do G. Napieralskiego wynika z sympatii jaką Pani darzy W.Olejniczaka który przegrał przywództwo w SLD, dla dobra samego W.Olejniczaka który jest nadal członkiem SLD odrobina obiektywizmu w stosunku do G.Napieralskiego nie zaszkodziła by.
    Tak mi się zdaje, że w tej sprawie red. Paradowska jest aż do bólu obiektywna, czego nie da się powiedzieć o wielu innych komentatorach , w tym cytowanego.
    Ale dla dobra sprawy popieram te życzenia. Nikt tak skutecznie jak Napieralski nie sprowadzi SLD na dno. Życzę więc Napieralskiemu jak najdłuższego szefowania tej partii – do samego końca. 😀

  39. Panie „Kartko…”
    Ma Pan rację. Mam trudności ze zrozumieniem meandrów pańskiego sposobu myślenia. Jako, że cyt: ” Ja wszystko mogę zrozumieć – pański entuzjazm naiwny, zaangażowanie lewicowe i to, że uległ Pan fascynacji Napieralskim i broni go Pan lak lew” mnie również Pan poddał psychoanalizie. Znowu wyszło na Pańskie. No cóż. Nie każdy jednak potrafi bardzo go bolącą go sprawą podpierać przyszłe i niepewne domniemania polityczne. Użył Pan tragedii, aby po prostu „dobić mnie” a także SLD i Napieralskiego tym swoim „gwoździem”. Mentalność godna Ziobry i posłanki Kempy. Nie dostrzega Pan tego???

  40. Panie Karwoj8
    Albo Pan jest przewrażliwiony albo ma Pan jakąś obsesję „dobijania” politycznego. Nie wszystko jest instrumentem politycznym – „gwoździem” jak Pan pisze. Okoliczności śmierci Barbary Blidy przekraczają horyzont polityczny. Ten dramat jest poza polityką. I ja tylko o tym piszę. Powtarzam to co napisałem. „Ja nie podał bym pisowcom ręki na miejscu Pańskiego Przewodniczącego. A on im podaje i z nimi rozmawia.” To nie są żadne meandry mojego myślenia – to jest oczywiste. Po prostu nie podaje się ręki, nie rozmawia ze złymi ludźmi. Nie wiem jak Panu to wytłumaczyć jaśniej. Nie wszystko jest polityką i grą Panie Karwoj8. Są też normalne ludzkie zasady postępowania, jest moralność. I ja tego oczekuję od lewicy. I cholera nie mogę się doczekać.

  41. Terminy zostały wyznaczone po egzekutywie Komitetu Centralnego Schetyno-Gradowego.
    Naród PO – PO Naród.

    Znacie to w innym wydaniu?
    Jeżeli nie to glutki jesteście!

css.php