Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

7.02.2010
niedziela

Sobiesiak Kulczykiem hazardowej

7 lutego 2010, niedziela,

Marzy mi się, aby choć raz w trakcie prac komisji śledczych czymś mnie zaskoczono, ale nie, ciągle to samo. Ledwie zakończono przesłuchania najważniejszych osób już mamy kolejny przeciek, czyli wypróbowany od lat sposób działania.

Tym razem ujawniono fragmenty zeznań przed prokuratorem pana Sobiesiaka, które podobno stoją w sprzeczności z zeznaniami innych, zwłaszcza zaś Grzegorza Schetyny. Mają też dobić asystenta Rosoła i pannę Sobiesiakównę. Przeczytałam w „Rzeczpospolitej” tekst oparty na tych przeciekach i jako żywo niczego sensacyjnego nie znalazłam. Kwestia, jak długo ktoś kogoś zna jest dość subiektywna. Zapewne znam wiele osób bardzo długo, co nie znaczy, że są moimi znajomymi. Ważny jest stopień zażyłości, a nie sama znajomość. O tym w tekście nic nie ma. Także w sprawie Sobiesiakówny nic sensacyjnego – nie stara się o posadę, bo są donosy na tatusia. Jakie donosy? Czyje donosy? Materia wyjątkowo mizerna jak na sensację, która przez dwa otwiera główne serwisy informacyjne.

Ale jedno jest jasne – sposób działania. Ponieważ zbliża się pojawienie się przed komisją śledczą pana Sobiesiaka trzeba podgrzać atmosferę, podrzucić kilka pytań tak zwanym śledczym, którzy bez tekstów w gazetach są jak bez ręki i zdezawuować świadków dotychczasowych, zwłaszcza jeśli ich odpowiedzi były zwarte i rozsądne. Bez kolejnego przecieku musieliby przecież przedzierać się przez te tysiące stron bilingów, które dostali i sterty akt, w tym prokuratorskich, które też dostali, wbrew publicznym płaczom, jak to bardzo materiałów wyjściowych im brakuje.

Myślę, że nie zostanę zaskoczona również tym, że źródło przecieku nie zostanie wykryte. Choć może być to dziecinnie łatwe do rozszyfrowania. Wystarczy informacja, czy te akta zostały już przekazane przez prokuraturę komisji śledczej. Jeżeli zostały przekazane, to liczba osób znajdujących się w kręgu podejrzeń jest wyjątkowo ograniczona. Jeśli nie zostały przekazane, to odpowiada, jak rozumiem, prokurator, który zeznań odpowiednio nie zabezpieczył. Specjalnych trudności w takich poszukiwaniach sprawcy nie widzę.

A swoją drogą, ciekawa jestem, co pan Sobiesiak powie. Nie dlatego, żebym liczyła, iż kogoś wkopie, bo zna polityków wszystkich kolorów. Chcę wreszcie zobaczyć owego najgroźniejszego wroga publicznej moralności, lobbystę bez skrupułów, prawie gangstera od jednorękich bandytów (choć chyba jest właścicielem kasyn, ale kto tam jeden rodzaj hazardu od drugiego rozróżnia?), znajomość, z którym jest tak toksyczna, że wszyscy polscy politycy, z premierem na czele wyjeżdżają na narty do Włoch, do Francji, właściwie byle gdzie, aby tylko szerokim łukiem ominąć Zieleniec, gdzie pan Sobiesiak ma swoje gniazdo. Wprawdzie wydawało mi się, że na przykład premier powinien z pierwszym rzędzie reklamować to, co polskie, ale jak widać w Polsce jest wyjątkowo niebezpiecznie. Gazeta „Fakt” musi więc, by zdobyć zdjęcia premiera na nartach szmat drogi zaliczyć. Tylko Lech Wałęsa, nie boi się do Zieleńca jeździć, ale Wałęsa na wiele może sobie pozwolić. Nie musi się już panicznie bać, że pani Kempa albo pan Wassermann zapyta go: a Sobiesiaka pan zna? A w Zieleńcu był? Odpowiedź twierdząca jest dyskwalifikująca politycznie, odpowiedź negatywna jest co najmniej podejrzana. Pewnie zna, ale ukrywa. Dlaczego? Czego się boi?

Pan Sobiesiak stał się tym, kim Jan Kulczyk był dla komisji orlenowskiej, a pan Krauze dla tak zwanej afery gruntowej śledzonej przez komisję do spraw nacisków, która wiedzie jakiś żywot na marginesie komisyjnego nurtu głównego i przypomina o sobie wyłącznie kolejnymi wnioskami o odwołanie przewodniczącego Czumy. Jak widać każda komisja musi mieć swojego „Czarnego Luda”. Najlepiej, aby był to ktoś, komu się powiodło w interesach, coś wybudował, coś w życiu osiągnął. Takiemu zawsze nasłanie prokuratura i śledczych, także sejmowych, przywróci poczucie rzeczywistości, czasem na parę lat z kraju wygoni, bo przecież podatki ludzi bogatych nie są nam potrzebne. Niech je płacą gdzie indziej.

Trwa więc ustalanie listy pytań do pana Sobiesiaka i myślę, że wyciąłby niezły numer, gdyby się pojawił (ponieważ nie jest osobą publiczną obowiązku nie ma), wygłosił oświadczenie w sprawach, o które się go oskarża i nie odpowiedział na żadne pytanie. W końcu to, że członkowie komisji z zadawaniem pytań istotnych mają kłopot nie jest już tajemnicą, a za aferę hazardową pan Sobiesiak Polaków akurat przepraszać nie musi. Może raczej Polacy powinni poprosić pana Sobiesiaka oraz innych, podobnych mu ludzi przedsiębiorczych, aby kilka Zieleńców jeszcze w Polsce wybudowali. W końcu zimy po polsku nie muszą być takie złe, czego dowodzi tegoroczna, a fakt, że w tych miejscach nie będą akurat przebywać politycy może być nawet dobrym sloganem reklamowym.

***

Obiecałam, że przynajmniej przy okazji co drugiego blogu odpowiem na korespondencję i spróbuję to choć w części zrobić, choć wielka liczba Państwa komentarzy mnie zaskoczyła. Na początek kilka wyjaśnień w kwestii Lustra. Otóż ja nigdy nie reagowałam na ten typ wpisów, nigdy żadnej cenzury nie wprowadzałam i jeżeli sygnalizowano mi, że jakieś komentarze umieszczane są zbyt wolno lub nie pojawiają się, interweniowałam po stronie ich autorów. To Państwo pytaliście i nadal dyskusja na ten temat trwa, dlaczego administrator nie ingeruje, jeżeli powtarzają się te same. Zwróciłam się więc do administratora i tyle. Pojawiły się nowe wpisy Lustra, raczej jeden podzielony na kilka kawałków i nikt niczego nie usuwał. Części spośród Państwa ten typ wpisywania się podoba, części nie. Ja nie zamierzam nikogo wyrzucać z bloga, przeciwnie do obecności zachęcam, ale po prostu wszystkiego czytać nikt nie musi. Może poza mną, chociaż nie ukrywam, że części Lustra nie czytam, bo na przykład śledzeniem jakichś manipulacji dziennikarskich mogę zajmować się sama. Widzę ich dużo i akurat nie tu, gdzie Lustro. Odnotowuję rozsądny wpis w tej sprawie Jean Paula.

Jeśli o temat główny wycofanie się Tuska i wybór między Sikorskim a Komorowskim, to przeczytałam dyskusję z ciekawością i widzę, że głosy i argumenty są podzielone. Podoba mi się jednoznaczna opinia jsg – kocham Pałac Kultury, więc nigdy nie zagłosuję na Sikorskiego, czy obszerny komentarz dosada dlaczego Komorowski. Widzę, że sporą grupę zwolenników ma Olechowski. Ja też uważam, że ma on wysokie prezydenckie kwalifikacje, ale jakoś słabo wierzę w powodzenie tej kandydatury. W przeciwieństwie do S-21 nie sadzę, by kandydatką była Hanna Gronkiewicz-Waltz, jestem nawet przekonana, że nią nie będzie.

Nie wierzę też, jak część sposób Państwa, że Tusk ma w rękawie jakiegoś asa, chociaż wiara w tego trzeciego pojawiła się w sporej liczbie komentarzy. Stasieku ułożył swój ranking Olechowski, Sikorski, Cimoszewicz. Uważam, że to dobra lista, ale Komorowski też jest niezłym kandydatem. W moim najgłębszym przekonaniu Tusk nie będzie tu kierował się tym, kto mu będzie bardziej, a kto mniej powolny, ale kto ma realną szansę wygrania z Lechem Kaczyńskim. Dlatego nie zgadzam się zasadniczo z tkw, że Tusk namaści ostatecznie kogoś, kto z Kaczyńskim przegra, bo to dla niego najwygodniejsze, może bowiem udawać, że coś chce zrobić i nie robić nic. Tusk przyznaje, że chce pełni władzy i nie widzę w tym nic zdrożnego. Po to są partie i ich liderzy, aby takie rzeczy mówili, aby władzę zdobywali. Na tym polega demokratyczny porządek.

Sporo racji ma henryk, gdy dziwi się tej wielkiej krytyce Tuska i łatwym zapomnieniu o rządach Kaczyńskiego. Ja nie ukrywam, że rządy PiS wyjątkowo mi się nie podobały z bardzo wielu powodów, o których przez lata dyskutowaliśmy i chciałaby wreszcie rządu, który byłby mało widoczny, nie ingerujący w życie obywateli bez potrzeby. Taki jest na razie rząd Tuska, co nie znaczy, że nie widzę wielu błędów, niekonsekwencji, czy wpadek. Generalnie rządzenie pragmatyczne, a nie ideologiczne podoba mi się i uważam, że przywołanie przez premiera zdania Graya, które Państwo cytujecie, na czym polega dobra polityka jest trafne.

tkw pisze, że Tusk mógłby być prezydentem pozostając liderem partii. W Polsce jest jednak inna tradycja i tych funkcji pogodzić się nie da. Kwaśniewski wystąpił z partii, co nie znaczy, że nie był blisko swojej formacji, ale wpływ na bieżące kierowanie nią utracił. Kaczyński jest za blisko brata i skutki widzimy, nawet gdyby chciał lub był samodzielny i tak będzie postrzegany jako realizator polityki brata. Rozważania czy kandydatem mógłby być Tadeusz Mazowiecki, co proponuje Monteskiusz, wydają mi się spóźnione. Może 5 lat temu taka dyskusja miałaby jakiś sens. Teraz już nie ma, także ze względu na wiek i stan zdrowia. Nie sądzę, aby Jan Krzysztof Bielecki (o tym pisze hematemesis) został kandydatem. Sam zapewne nie chce i nie wiem, czy byłby do zaakceptowania. JKB jest ponadto człowiekiem władzy wykonawczej i mógłby być oczywiście premierem, choć źle się czuje w polityce partyjnej i sam dobrze zdaje sobie z tego sprawę.

Nie rozumiem, dlaczego tak denerwuje się przeciek. Moim zdaniem nie grozi nam żadna zapaść cywilizacyjna, dekada marazmu, nie zmieniamy się w niczyją kolonię. Przeciwnie uważam, że możemy odnosić spore sukcesy. Gdy spojrzeć na krajobraz europejski szansa jest wyjątkowa. Bardzo dobry komisarz do spraw budżetu Janusz Lewandowski, gwiazda na tle innych komisarzy, Jerzy Buzek jako przewodniczący PE, 50 osobowa reprezentacja eurodeputowanych. Naprawdę wiele można zdziałać. Słusznie jednak Państwo, m. in. jerzy i Pioniu zwracają uwagę, że trzeba wreszcie tych europarlamentarzystów zacząć rozliczać, gdyż część z nich wpatrzona jest w politykę krajową i nią żyje, chce w niej uczestniczyć nie interesując się sprawami naprawdę dla Polski w Europie ważnymi. Jest już cała grupa, która zasłużyła na żółte kartki, myślę, że im bliżej będzie kampanii prezydenckiej tym ta grupa stanie się bardziej w Polsce aktywna. Dziś już podobno jest tak, przyjeżdżają do Brukseli listę podpisują, pieniądze kasują i do Polski bawić się we własnym grajdole. Myślę, że publikacji o europosłach będzie przybywać, co nie zmienia faktu, że mogą zaprzepaścić polskie szanse. Już dziś słyszę opinię, że poprzednia reprezentacja była lepsza, co może wielu zdumiewać, gdyż przynajmniej nie przenosiła wewnętrznej polityki do PE, a ta przenosi.

Jestem winna nieco obszerniejsze wyjaśnienie Karwojowi8, z którym czasem się zgadzam, czasem zupełnie nie, ale który ciągle ma mi coś za złe. Rozumiem, że różnimy się poglądami, co nie znaczy, że mamy być dla siebie nieuprzejmi. Otóż gorąco popieram pana komentarze dotyczące odebrania przez ministra Klicha biura gen. Jaruzelskiemu (cieszę się, że we wpisach wiele osób to zauważyło). Uważam to za skandal i tak też publicznie mówię, m. in. w Poranku Tok FM. Nie zgadzam się, że w sprawie senatora Piesiewicza panuje jakaś szczególna hipokryzja w PO. Ja w sprawie immunitetu Piesiewicza też mam uczucia mieszane. W końcu to on jest ofiarą szantażu. Najbardziej bronią go zresztą senatorowie Andrzejewski i Romaszewski z PiS, a nie koledzy z PO. Uważam, że tu najpierw trzeba ścigać szantażystów.

Wyjaśniam przy okazji, że żadna komisja śledcza łącznie z tak chwaloną rywinową nie budziła mojego entuzjazmu. Do rywinowej miałam stosunek wyjątkowo krytyczny, nawet wówczas, kiedy całe środowisko dziennikarskie piało z zachwytu, jakie to mechanizmy państwa zostają ukazane. Moim zdaniem komisje nie pokazują mechanizmów, ale psują państwo. Nie dyskredytuję wszystkich członków komisji i za najsłabszych uważam tych z PO, chwalę na przykład przewodniczącego Sekułę, gdyż jest pierwszym, który stara się przestrzegać prawa. Wszyscy inni się bali. Że jestem w tej sprawie w mniejszości, to już inna sprawa. Często bywam w mniejszości i nawet to lubię. Zdania na temat komisji nie zmieniam, bez względu na to, czym i kim się kolejna zajmuje.

W kwestii prezydentury też zawsze miałam zdanie ugruntowane, uważam powszechne wybory prezydenckie za niepotrzebne, widziałam jak je wprowadzono, żeby Tadeusz Mazowiecki został prezydentem, co było pomysłem od początku chybionym. Mazowieckiego mogło wybrać tylko Zgromadzenie Narodowe. Uważam, że prezydent nie powinien być w aż tak dużej części władzą wykonawczą, weto zawsze uważałam za instrument politycznej destrukcji. Choć oczywiście zdarzało się, że publicznie do prezydenta apelowałam o weto, na przykład w sprawie wyjątkowo marnej ustawy o komisjach śledczych. Rozumiem Aleksandra Kwaśniewskiego, który ganiąc Tuska, (ja zresztą też uważam, że przesadził z obniżaniem rangi prezydentury) broni 10 lat, udanego pobytu w Pałacu, ale Kwaśniewski miał ponad 70 proc. społecznego poparcia i to obecny prezydent sprawił, że urząd ten cieszy się takim „prestiżem”, jakim się cieszy. Można nie lubić Tuska, można się z nim zasadniczo nie zgadzać, ale ma wiele racji w tym, co mówi o prezydenturze.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 136

Dodaj komentarz »
  1. Do tych przecieków, rzucania ekskrementami na przeciwników, czas przywyknąć niestety. Mnie było trudno, to wyrzuciłem telewizor, w radiu też gadających głów nie słucham i od razu lepiej.
    Tyle tylko, że nikt tu nie jest święty. Pamięta Pani jak Tusk załatwił Cimoszewicza przy pomocy p. Jaruckiej? A p. Kurtyka p. Przewoźnika? Pewnie, że PiS doprowadził tę metodę do perfekcji, ale jeżeli taką metodę zwalczać, to trzeba było to robić zanim się ugruntowała. Teraz to już jest za późno. Podobna sprawa jest z biznesmenami (Kulczyk, Sobiesiak, czy inny gość, na którego można sobie urządzić nagonkę). Jak nie ma chleba, to trzeba igrzysk.

  2. Nie wiem czy Lustro już szykuje sie do zanieczyszczenia czy oznakowania tego blogu, więc póki co oświadczam że szlag mnie trafia na te WSZYSTKIE KOMISJE !
    Jest to pic i fotomontaz !

    Np Komisja w sprawie Blidy juz pół roku temu powinna zawnioskowac na aresztowanie Ziobry i Kaczyńskiego za spisek zakończony morderstwem i co ?
    I jajco !

    Durny Kalisz myśli że im dłużej bedzie zwlekał z opublikowaniem swego raportu tym większe szkody zrobi PO i PIS, a SLD dostanie 50 % głosow i Prezydenta ! Jest aż tak głupi ?

    Komisja w sprawie Olewnika już w tej chwili UDOWODNIŁA że CAŁA polska prokuratura i POLICJA plus biegli to albo idioci, albo kretyni, albo kumple porywaczy i „detektywa” Rutkowskiego, bo w żaden spisek i Ojca chrzestnego nie wierze !!!!
    Taki Ojciec chrzestny miałby na celu ogarniecie rynku wedliniarskiego czy co !!!!!!

    Komisja w sprawie nacisków to w ogóle coś kompletnie idiotycznego. Przeciez srednio rozwiniety uczeń szkoły podstawowej widzi że WSZYSCY katowicccy prokuratorzy to sługusy Ziobry i nie maja zadnych innych kwalifikacji poza wykonywnaiem jego zleceń . O jakich tu mowa naciskach ?

    No i na koniec komisja hazardowa. Jeden porządny człowiek i były sportowiec wybudował NAJLEPSZY ( bo kryty i podgrzewany, krzesełkowy wyciąg narciarski o parametrach austriackich) i juz go chcą ukrzyżować ? Za co, że chciał zarobić i dac ludziom pojeździć na nartach ?. A jak Krzaklewski z Eureko zrobił biznes na 10 miliardów PLN , to nikt nie zwołał komisji ?

    Dlaczego dwaj specjaliści psychiatrzy:dr Klich i Balicki, zamiast zajmowac sie duperelami, nie zajmą sie tymi sprawami ??????

  3. Szanowna Pani Redaktor,

    podziwiam Pani prawomyślną wytrwałość w traktowaniu naszej polityki na serio, a jej uczestników z racjonalną powagą. Natychmiast narzuca mi się skojarzenie z wymogami profesji jaką Pani uprawia, tymniemniej zaczyna mnie fascynować -ile jeszcze tak można…
    Wiem! Profesjonalista światło gasi jako ostatni…
    Ja cieszę się swobodą mojego dyletanckiego amatorstwa, dzięki czemu mogę jawnie pławić się w moich wynurzeniach konstatujących beznadziejną marność życia naszych politycznych liderów, blichtr i lichą pozorację prawdziwych gier politycznych.
    Kiedy widzę , jak z wielu tych rozbawionych grą na 100% o nic, teatrem dla teatru,
    etc. przestaje panować nad swoim upiornym rozbawieniem i nadmiar „weny” aktorskiej wyładowuje w idiotycznych występach w prawdziwym teatrze – to widzę już dno tego bagna…
    Posłowie, którzy nie zajmują się niczym tylko „zabawami” ze sobą, chałturzą sobie aktorsko , ku uciesze zaśmiewającej się w teatrze publiki …
    Gogol w grobie się tylko chytrze uśmiecha, bo idealnie wychodzi na jego…

    Sebastian

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Biję się z myślami Pani Janino do czego najpierw się odnieść, ale zacznę nie od Sobiesiaka, pociągnę jeszcze temat prezydencki w odniesieniu do prerogatyw tego urzędu. Bez poważnych zmian w sposobie rządzenia państwem, lub zmiany roli senatu wraz z zupełnie inną ordynacją wyborczą, wybieranie prezydenta z mniejszymi uprawnieniami przez Zgromadzenie Narodowe jest propozycją ryzykowną. Obstając przy propozycje wyboru prezydenta przez ZN, musielibyśmy powołać polskie regiony (autonomiczne krainy?), w których władzę sprawowałyby regionalne rządy z szerokimi uprawnieniami w sferze gospodarczej i fiskalnej. Osobiście jestem gorącym zwolennikiem takiego rozwiązania, pozwalającego na lepszą identyfikację obywateli z władzą, wybieraną o wiele staranniej, bo nie wyobrażam sobie, ażeby w regionie Wielkopolski wybrano kandydata z Krakowa. W wersji bez regionów, należy zmienić proporcje siły pomiędzy sejmem i senatem, oraz zmienić ordynację wyborczą z szczególnym uwzględnieniem okręgów jednomandatowych.
    Wracając do afery hazardowej, jestem zadowolony z jej wybuchu, ponieważ jeszcze trochę, a automaty do gry stawiano by na przystankach autobusowych. Mieszkam w niewielkim mieści i praktycznie nie ma knajpki gdzie ich nie ma, mało tego, ustawiono je także w niedawno otwartej smażalni kurczaków, tuż po wybuchu afery. Hazard jak każda dziedzina działalności gospodarczej wymaga racjonalnej regulacji, tak samo jak w dzisiejszych czasach nikt nie wybuduje koksowni w środku miasta(dawniej się tym nikt nie przejmował), tak i kasyna muszą się znajdować w miejscu stosownym do charakteru tego biznesu.
    Pani redaktor proponuje milczenie Sobiesiakowi i jest to najlepsza rzecz jaką ten pan może zrobić, musi kryć wszystkich, jeśli dalej chce zajmować się biznesem w Polsce. Przekonał się o tym Klusek, dobrze zrobił poprzedniemu rządowi, ale następny nie był już tak wyrozumiały i wykończył go w stylu rosyjskim. Nie jest to ten sam scenariusz zdarzeń, ale pokazuje, co się dzieje jeśli obstawia się tylko jednego konia.

  6. Wczoraj oczekując na Puszkę słuchałem jednym uchem Kawy ?Laureata? Rymanowskiego.
    Właśnie międlił sprawę sensacyjnych niezgodności w zeznaniach panów Schetyny i Sobiesiaka.
    Wkurzył mnie, więc zapyszczyłem na forum Szkła kontaktowego sugerując p. Rymanowskiemu, a by spytał LARK-a, jak długo zna ?Grubego?.
    Vide:
    http://www.tvn24.pl/1,251,24,65542104,173329419,2119702,0,forum.html
    Poźniej dodałem, że może o to zapytać również panów Kwaśniewskiego, Siwca, Boniego, Kozłowskiego (Krzysztofa), Święcickiego, a także Macierewicza, Kurskiego (Jacka) i nawet dr hab. J.R. Nowaka ;-)))
    Zaręczam, że z wszystkimi ww. poznałem się osobiście, a z niektórymi miałem nawet przyjemność wypić wódeczkę u wspólnej znajomej 😉
    Wszelako mogę postawić dolary przeciwko orzechom, że gdyby nas jakieś p osły śledcze przesłuchiwały na okoliczność tej znajomości, to nasze zeznania byłyby z pewnością sprzeczne ;-)))
    A skoro już mowa o tych śledczych i żałosnych komisjach w których oni pajacują to śmieszy mnie nieco to powszechne odwoływanie się do komisji łapówkarskiej i stawianie jej na za wzór niedościgły.
    Zgoda, w stosunku do obecnych była lepsza, ale moim zdaniem na zasadzie, że na bezrybiu i rak ryba.
    Ówcześni komisjanci byli może inteligentniejsi i bardziej uzdolnieni od obecnych komediantów. Kochana publisia miała ubaw, a ich zagrywki robiły wrażenie na naiwnych ale wartość prawna tego co zebrali była moim bardzo ostrożnym zdaniem taka sobie, a zdaniem marszałka Józefa Zycha ? wygłoszonym w czasie trwania tamtego spektaklu – ŻADNA!
    Może ktoś kiedyś zada sobie trud i zbada czy i ile materiałów zebranych przez tamtą komisje miało wartość możliwego do przyjęcia dowodu w późniejszych postępowaniach prokuratorskich i sądowych.

  7. Szanowna Pani Redaktor,
    Święte, bo mądre są Pani słowa. W sprawach ekonomiczno-społecznych się nie zgadzamy. Ale państwo czujemy podobnie. A to jest dziś najważniejszy problem. Ponad typowo politycznymi podziałami.
    Afera hazardowa jest kalką z gruntowej. Tyle razy wyrażałam oburzenie brakiem adekwatnych rozliczeń. Nie wiem , czy tu , czy na blogu
    red. Passenta napisałam wiele miesięcy temu, że korupcja w prokutraturze i wymiarze sprawiedliwosci osiagnęła masę krytyczną. I nie da się już tego bezprawia powstrzymać bez nadzwyczajnych działań.
    To było możliwe jeszcze 2 lata temu. Dziś już nie. Dziś już wszyscy, może poza PSL-em są mniej lub bardziej umoczeni. Żeden polityk już palcem nie kiwnie.
    Widziała Pani przesłuchanie Prezesa Kaczyńskiego?…
    I wszystko jasne, z dziubków sobie pili i z Arłukowiczem i z posłami z PO.
    Może i te chłopaki z komisji słabe, ale to w końcu typowi nasi politycy.
    Silniejszego wyczują na kilometr i zadzierać z nim nie będą.
    Myślą pragmatycznie. Skoro potrafił Mariusz K. załatwić Drzewieckiego i Chlebowskiego , a premier nawet palcem nie kiwnął , by ich obronić, to my szaraczki, siedżmy cicho, bo tam, w tym Zespole Pracy Państwowej, Kamiński z Gosiewskim juz katalogują i miksują materiały wyniesione z CBA A Jarek opracowuje harmonogramy ich użycia.
    Ale, już na powaznie. Jak mieli zaatakować Kaczora za projekt napisany dla i przez Totalizatora, skoro ten Kapica go wyciągnął i forsował w sporze z Chlebowskim.
    Przecież Premier wyboru już dokonał. Nie da się zerehabilitować wyrzuconych, nie uderząjąc w „pozytywnego” bohatera afery i nie ośmieszając Rostowskiego oraz decyzji samego Tuska.
    Chłopcy mają ręce i nogi w dybach. A Pani im zarzuca, że w dokumentach nie siedzą. Proszę, samej spróbować z zakutymi rękami kartki przewracać.
    A poza tym, czy oni są Kamikadze, żeby się nie zgadzać z szefem własnej partii?
    Przecież powiedział on expresis verbis, że afera była i winni zostali wyrzuceni. Czyli, że prezes PiS ma rację. A jeżeli tak, to szacunek mu się należy, jak psu micha.
    Dziwić się należy raczej Palikotowi, że ma do kolegów pretensje o przebieg przesłuchania Kaczyńskiego. Ale ja już nawet jemu się nie dziwię.
    Trzeba przecież jakoś opinii publicznej wytłumaczyć triumf Kaczyńskiego i Mariusza K.
    Wszysko przez słabych śledczych.
    Z wyrazami szacunku, magrud

    P.S.
    Najbardziej mnie ubawiły lamenty opozycji, że nie są w stanie obalić obrony Chlebowskiego i Drzewieckiego z powodu braku materiałów.
    Dziennikarze też lamentują, że komisja nie umie udowodnić im winy.
    I nikomu nie wstyd, że mają o wiele większą wiedzę niż w pazdzierniku, a dowodów wciąż brak. A w ogóle, to nie rozumiem czemu te dowody miałyby służyć. Przecież już dawno ogłoszono i wykonano wyrok.

  8. Witam Kartko z podróży

    W ostatnim wpisie obok manifestu politycznrego zamieścił Pan takie zdanie : „I dla mnie to jest zaskakujące bo ja mając poglądy liberalne nie wierzę w istnienie liberalnej partii”.

    Czyli jak rozumiem sugeruje mi Pan, abym w ten sam sposób traktował PO, PiS, SLD…przy czym to specjalnie nie wychodzi gdyż ukrycie sympatii do PO nie specjalnie Panu wychodzi.

    Jak pan zapewne zauważył „serce mam po lewej stronie”, ale w swoich komentarzach przede wszystkim krytykuję polityków, dziennikarzy za zakłamanie, hipokryzję, manipulanctwo…itp.itd.

    Wracając do pańskiego manifestu nikomu nie mam za złe, że wyznaje taką czy też inną ideologię. Walczę jedynie tylko o to, aby zaślepienie nią nie powodowało negacji określonych w dekalogu czysto ludzkich zachowań.

    Widocznie mamy nieco inne spojrzenie na otaczającą nas medialno -polityczną rzeczywistość.

  9. Dziś zastanawiam się nad jedynym godnym uwagi problemem epistemologicznym: czy po niewłaściwym użyciu broni palnej, delikwent jest w stanie rozpoznać szczątki własnego mózgu na ścianie, albo na fartuchu znajdującego się w polu rażenia kelnera? („Mozg-Szczygly-w-Bistro-de-Paris”)

  10. Witam Panią Redaktor

    Napisała Pani cyt. :”Jestem winna nieco obszerniejsze wyjaśnienie Karwojowi8, z którym czasem się zgadzam, czasem zupełnie nie, ale który ciągle ma mi coś za złe.”.

    Ano właśnie.

    Ale jak mam nie mieć coś za złe jeżeli tak jak przed chwilą w „Poranku w TOK FM” omawiając przyszłe przesłuchania powiedziała Pani – zresztą smiejąc się – cyt. „bardzo by mnie ubawiło, gdyby Sobiesiak wygłosił tylko oświadeczemnie”.
    Chwilę wcześniej stwierdzając, że tenże świadek nie musi się na to przesłuchanie stawiać.

    Czy powyższe stwierdzenia to słowa nadziei, że Sobiesiak nie będzie zenawał być może na szkodę sprawców „afery hazardowej”?

  11. … kiedyś szef jednej z lokalnych ekspozytur UOP wyleciał, bo chociaż wieloma etapami ‚odtajnił’ dla prasy bulwersujący dokument, bo miał ten dokument cechy pozwalające na zidentyfikowanie źródła.

    I ja nie wierzę w formuły: ‚nasza redakcja dotarła do zeznań w prokuraturze…’, jak takie coś czytam, to od razu widzi mi się w tle prokurator o poczuciu moralności i lojalności chełbii modrej.

    Jak można dotrzeć tego samego dnia (!) do protokołów zeznań, które co najmniej klauzulą ‚poufne’ powinny być opatrzone??? – Nie wierzę.

    Jest to zjawisko coraz częstsze i coraz częściej mam wrażenie, że nam się nasze państwo zaczyna stawać nie tyle państwem policyjnym, ile prokuratorskim.

    Bo taki ‚wyciek’ z prokuratury, szczególnie w sprawach głośnych medialnie nigdy nie jest przypadkiem. To prokuratorzy decydują o tym, co i kiedy ‚wycieknie’. I do kogo. To jest władza (!)

    W ten sposób ‚spod stołu’ jakoś tam kształtują polską rzeczywistość polityczną ostatnich lat.

    Taka rangę dali im w sumie politycy z pierwszych rzędów, którzy marnując demokrację, swoje spory polityczne z wielkim upodobaniem powierzają prokuraturom i sądom.

    A jak ktoś ma powierzoną MOC, to jest mało prawdopodobne, że urokom korzystania z takiej mocy z czasem nie ulegnie.

    Co nie znaczy wcale, że nie da się ‚ponamierzać’ źródeł w których dziennikarze docierają do źródłowych materiałów postępowań karnych i ich pozatykać.

  12. …a i jeszcze jedno. Tym razem technicznie.
    Gdyby się Gospodyni rozpytała u administratorów bloga o możliwość założenia malutkiego script’a, którym by można filtrować różne spamy – jak Lustra np. – to byłbym wdzięczne, bo ja sam sobie dla siebie mógłbym sobie ocenzurować bloga.
    I byłoby czytelniej.

  13. Ad/ karwoj8 z 2010-02-08 o godz. 09:23
    (…)
    Czy powyższe stwierdzenia to słowa nadziei, że Sobiesiak nie będzie zenawał być może na szkodę sprawców ?afery hazardowej??

    ***
    Trafiłeś w sedno, przypuszczam, że niezależnie od tego, jak się ten Sobiesiak zachowa, to zaszkodzi sprawcy „afery hazardowej”, czyli Mariuszowi K. 😉

    Ps.
    Gwoli jasności wyjaśniam, że użyłem tylko imienia sprawcy afery wyłacznie dlatego, że moi normalni, przyzwoici znajomi bardzo prosili, aby nie szargać ich nazwiska.

  14. Zastanawiam się dlaczego tak wielu ludzi nazywa „komisją śledczą” ten POLITYCZNY WIEC…
    Tzw. przesłuchanie JK zniesmaczyło mnie totalnie. Włażenie prezesowi „bez wazeliny” w wykonaniu śledczych PiS i kpiny z przesłuchania autorstwa p. Stefaniuka…
    A jeśli chodzi o tzw. znajomość…
    Pełniłem przez kilkanaście lat w firmie dość eksponowaną funkcję.
    Założę się o kazdą sumę, że znajdzie się co najmniej kilkaset osób, które pod przysięgą zeznają, że znamy sie dobrze, mimo że ja z czystym sumieniem zeznam, że „być może kiedyś się w życiu spotkaliśmy” i nie skłamię.

  15. Ja bym prosił o cenzurę.
    Raz że jego wpisy nic nie wnoszą, a trzeba się naklikać żeby przesunąć się niżej.
    A dwa że chyba będę przez niego musiał nick zmienić, taki się aktywny w iluś miejscach zrobił :-/

  16. Nie wiem czy ma jakiś sens dalsza dyskusja nad komisją hazardową. Zadałem sobie trud obserwowania przesłuchania Schetyny, Tuska i Kaczyńskiego. Prawie w całości. Proszę na prawdę to docenić! To przypominało z grubsza samobiczowanie. Każdy logicznie myślący człowiek musi bardzo szybko dojść do wniosku, że komisja nie ma najmniejszego sensu bowiem niczego nie da się ustalić pracując nad z góry założoną tezą. Jedynym co wydaje się oczywiste jest to, że tz. lobby hazardowe usiłowało od zawsze przekonać polityków, do rozwiązań legislacyjnych będących korzystnymi dla owego lobby. Dziwaczne by było nawet, gdyby działali inaczej. Podejrzewam, że zeznania pana Sobiesiaka doprowadzą do jednego. Ano okaże się znowu to o czym dziennikarze śledczy od dawna już wiedzieć powinni, że Polska jest w drugiej setce krajów jeśli chodzi o trudność prowadzenia działalności gospodarczej. Oczywiście sytuacja ta generalnie ich nie interesuje bowiem ułatwia ona tworzenie tz. afer, z których jak rozumiem łatwo czerpać krociowe zyski pisząc o łamaniu prawa przez biznes. To, że prawo mamy generalnie korupcjogenne nikogo nie interesuje. Oczywistym jest, że łatwiej pisać o tym z kim spotkał się Kaczmarek na ostatnim piętrze hotelu Mariot niż o tym na czym polega prawo pisane przez średnio inteligentnych posłów. Oczywistym jest dla mnie to, że dopóki ktoś wreszcie nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za to, że materiały tajne przenikają do gazet, dopóty dalej będziemy udawać, że to Państwo nasze działa. I na prawdę nie chodzi mi o karanie dziennikarzy. Jedynym o czym maja oni dbać jest poczytność. To się przekłada przecież na ich pensje. Wiec niby dlaczego nie mieli by oni korzystać z przecieków. Szczególnie kontrolo- wanych. Tyle tylko, że tworzy to powszechne przekonanie, że nic nie jest tajne. Jeszcze trochę, a ktoś opublikuje nazwiska i adresy naszych agen- tów bo uzna, że ma do tego prawo. Miało to zresztą miejsce przy okazji publikacji raportu Macierewicza. Jak rozumiem dotąd trwa ,,intensywne” śledztwo w sprawie tego przecieku. OK. Zostawmy to. Wróćmy do komisji. Przesłuchanie Tuska i Kaczyńskiego z grubsza rzecz biorąc było deklaracją ich wizji państwa. Tusk jest za państwem zdecentralizowa- nym, zaś Kaczyński za scentralizowanym. Stąd oczywistą oczywistością jest, że PIS z PO nie są się w stanie dogadać, bo są to wizje skrajnie różne. Tyle tylko, że ja absolutnie nie rozumiem, że żeby to tak wyartykułować trzeba do tego powoływać komisję śledczą. Za drogie to i bez sensu. Nota bene ja rozumiem w tym wypadku Kaczyńskiego, bo przecież jest on wychowany w PRL-u, jak i ja zresztą i z inną formą rządów się przecież w swoim dorosłym życiu nie spotkał. Nie rozumiem natomiast Tuska, choć rozumiem aparat partyjny PO, że z maniackim uporem godzi się na skrajne upartyjnianie wyborów samorządowych, które to właśnie powinny być odpartyjnione. Nie da się wciągnąć ludzi w działalność na rzecz wspólnoty jeśli przepisy stanowią o tym, że stoją od razu na z góry straconych pozycjach. Dajmy temu wątkowi jednak spokój i wróćmy do ,,naszych baranów”, czyli do komisji. Szanowna Pani Redaktor, wie Pani co w komisji najbardziej mnie rozczarowuje? Ano posłowie PIS-u, którzy mieli być jak sądzę biczem na PO i Tuska w szczególności. Doprawdy cała afera w Sejmie związana z ich najpierw odwołaniem, a potem powołaniem zda się nie warta funta kłaków. Być może gdyby dać panu Wassermanowi pełne pole do poPIS-u przesłuchania prokuratorskiego z możliwością przypiekania na wolnym ogniu, szantażowania kłopotami rodziny lub cytowaniem zeznań innych podejrzanych, którzy się jakoby w śledztwie załamali to coś by od światków wydobył. Niestety w sytuacji gdy przewodniczący Sekuła mu na to nie pozwala, główny śledczy PIS-u zupełnie się pogubił. W prze- słuchaniu Tuska koncentrował się on głównie na próbie udowodnienia, że likwidacja pełnomocnika do spraw służb specjalnych była największym jego błędem. Jak się to ma do materii śledztwa nijak nie udało mu się udowodnić. Co do drugiego śledczego PIS-u czyli pani posłanki Kempy, nie warto nawet wspominać. W kółko zadawane takie same pytania, karzą mi powątpiewać w celowość wprowadzania parytetów dla kobiet na listach wyborczych. Chociaż mężczyźni z komisji także niczym szczególnym się nie wykazują. Reasumując i to dotyczy wszystkich w komisji poza być może posłem Stefaniukiem, który jak sądzę przytomnie doszedł do wniosku, ze cały ten cyrk jest cyrkiem ino, tak krawiec kraje jak mu materii staje. A przyznać trzeba materia jest nadzwyczaj lichej jakości.

  17. Karwoj8
    Przyznam, że ręce mi opadają – gdzie Pan wypatrzył w moim wczorajszym komentarzu jakieś znamiona manifestu politycznego? Znów widzi Pan to czego nie ma. To był tekst o percepcji rzeczywistości. Zwróciłem Panu uwagę, że kilku pieczeniarzy brylujących w mediach określanych jest przydomkiem „lewica” nie jest żadną lewicą. Pan widzi lewicę, której nie ma – Pan ma problem z percepcją rzeczywistości. Dziś z kolei ekscytuje się Pan wypowiedzią Gospodyni nt Sobiesiaka podnosząc po raz kolejny wątek tzw afery hazardowej. A tej afery nie ma panie Karwoj8 – to jest wymyślona szopka. Pan przyjmuje poważnie rzeczy, które nie istnieją.
    Oczywiście, że Panu radzę poddać jakiejś analizie krytycznej realia polityczne i wyzwolić się z podawanych przez media stereotypów i przeinaczeń. Pana percepcja rzeczywistości jest dla mnie niezrozumiała. To tak jakbym mając liberalny światopogląd identyfikował się z Premierem, który chce ludzi kastrować, cenzurować internet, zakazywać palić tytoń albo czytać wspomnienia socjalistów. Nie identyfikuję się – mało, ile mogę tyle go krytykuję. I takich czytelnych zachowań oczekuję od ludzi.
    Pozdrawiam
    Ps. Wczoraj pytał mnie Pan bym wskazał jak II program tv reżimowej realizuje interesy SLD. Dziś u Lisa będzie Pan miał elegancki, wyważony wywiad z obrażonym przez pis kilka dni temu Jaruzelskim. Jaruzelski zapewnie obezwładni swym spokojem i klasą elektorat wirtualnego SLD – blisko 100 letnich kombatantów po PRL-u, których jedynym oknem na świat jest telewizor. Przyzna pan, że to smętne prowadzenie polityki – w zasadzie ta pseudo lewica ogranicza się do odszczekiwania pisowskich kłamstw i prowadzi dialog na zadane przez pis tematy.

  18. Szanowna Pani Redaktor.

    Zainspirowany Pani felietonem a szczególnie tekstem
    – „W końcu to, że członkowie komisji z zadawaniem pytań istotnych mają kłopot nie jest już tajemnicą, a za aferę hazardową pan Sobiesiak Polaków akurat przepraszać nie musi. Może raczej Polacy powinni poprosić pana Sobiesiaka oraz innych, podobnych mu ludzi przedsiębiorczych, aby kilka Zieleńców jeszcze w Polsce wybudowali”

    – zgłaszam się, jako ten Polak, pierwszy do upraszania Pana Ryszarda Sobiesiaka, aby zbudował, nie ogladając się na durackie przepisy nie tylko kilka Zieleńców ale całą gamę z tęczy, aż do Czerwieńców.

    I przepraszam go, że prokuratura i sąd niesłusznie uznała pewne jego czyny za szkodliwe społeczne bo przecież były one z gruntu społecznie dobroczynne.

    Komu to szkodzi w końcu, że aby cokolwiek w Polsce wybudować, to biznesmen pomaga sobie kopertówkami w celu zmiękczania szkodliwych przepisów i takąż klasę urzędniczą, no komu – prawda Pani Redaktor?

    A ci wstrętni prokuratorzy i beznadziejne sądy niech się odczepią i nie ważą więcej nękać tych tak wspaniałych naszych dobroczyńców ratujących ten nędzny kraj z zapaści gospodarczej i wyzwalających ludność tubylczą z pęt bezrobocia.

    Jedna z blogowiczek upominała mnie, bym szanował wyroki sądu.

    Pani Redaktor, no ja nie mogę, kruca bomba.

    Bo jak tu nie nasikać sędziemu na nogawkę jeśli w gnuśności swojej uznaje, że korupcyjka, w dobrej przecież wierze, czyniona dla dobra kraju i jego obywateli mogła być podstawą do skazania i czynienia przestępcy ze szlachetnego dobroczyńcy!

    Zgadzam się z Panią, tacy ludzie jak Sobiesiak powinni stanowić przykład i wzór dla biznesu.
    Czy Pan Sobiesiak zapraszany jest może na prelekcje do Business Center Club?
    Jeśli nie, to jako czwartą władzę wzywam Panią i Pani kolegę po fachu, red. Gadomskiego do działania.

    Propagujcie godne naśladownictwa wzory!
    Proponuję też ustanowienie specjalnej nagrody Pani i Gadomskiego imienia, dla najlepszych biznesmenów potrafiących zmiękczyć brać urzędniczą i jednocześnie skutecznie oganiających się przed sforami prokuratorów.
    Niech to będzie puchar rosołu z dodatkiem pasztetu z pędzącego królika na zagrychę.

    Co do porady dla Rycha w kwestii zeznań, to jest ona trafna bowiem Lew już dał przykład jak może nie tyle zwyciężać ale jak postępować przed śledczymi powinniśmy.
    Ma Rycho szansę stać się Ryszardem Lwie Serce (od dobrego serca dla ludności tubylczej).

    Z zeznaniami trudności miał nie będzie bowiem przewodniczący Sekuła chyba wie do złożenia jakiej treści przysięgi wzywa świadków a mówi ona, że może on uchylić się od odpowiedzi na pytanie jeśli odpowiedź mogłaby narazić go na hańbę lub też jego bliskich.

    Ponieważ pytania mogą dotyczyć w zasadzie tylko kontaktów ze „Zbychem”, „Grzechem” i „Mirem” to przecież nikt rozsądny z komisji nie będzie specjalnie zdumiony, jeśli kontakty z nimi Rycho uzna sobie za hańbiące.

    Większość odpowiedzi powinna brzmieć więc tak:

    „Z szacunkiem odmawiam odpowiedzi, jako że odpowiedź naraża mnie na hańbę” – i już.

    Przecież, by kraj rósł w siłę a ludzie żyli dostatniej musiał biedny grasować po cmentarzach z „Czereśniakiem” i pukać do dziurki z „Drzewkiem”, czego tak naprawdę nienawidził, na ten przykład.

    Wdzięczny za wyzwalanie mnie z dysonansu poznawczego, Nemer.

  19. niestety ja sie nie zgadzam z parandowska bo uwazam ze jest politycznie nastawiona dla po a jako dziennikarz powinna byc bezstronna ale niestety nie jest a jej dawna legitymacjia pzpr mowi samo za siebie , bo napewno nie bedzie wspanialym jackiem kuroniem !

  20. W sprawie powszechnych wyborów prezydenckich. Szkoda, że większość Polaków (ponad 90%) nie uświadamia sobie, że okrojenie uprawnień prezydenta, przy zachowaniu mandatu społecznego (uzyskanego w powszechnych wyborach) jest „niezbyt fortunne” i może przynieść negatywne skutki w przyszłości. Warto wspomnieć o lekcji, jaką w tym względzie odebrali Niemcy. W Republice Weimarskiej prezydenta, którego uprawnienia były także ograniczone, wybierano w wyborach powszechnych. To właśnie (mandat społeczny) stanowiło główny argument Hindenburga podczas przejęcia przez niego pełnej władzy. Po wojnie twórcy konstytucji RFN nie popełnili tego błędu, polegającego na rozdzieleniu władzy wykonawczej, przyznając pełnię władzy kanclerzowi. Prezydentowi, wybieranemu przez Bundestag i Bundesrat (odpowiednik naszego Zgromadzenia Narodowego), pozostawiono tylko funkcje reprezentacyjne.

  21. To pierwszy text jaki przeczytalem w ktorym p.Sobiesiak nie jest Sobiesiakiem. To pierwszy w jakim niesmiala proba wywazenia racji: panstwa i przedsiebiorcow.Dziekuje!

    Sam o tym samym na http://www.neospasmin.blox.pl :narodowe karaoke czyli triumf kaczyzmu

    m@B

  22. „Ważny jest stopień zażyłości, a nie sama znajomość” – w tym przypadku już nie tylko. Bo Schetyna zeznawał pod przysięgą, jeśli kłamał, to nawet jeśli znajomość rzeczywiście była „niewinna”, to pozostaje krzywoprzysięstwo. Ale pewnie nie doczekamy się rzetelnego wyjaśnienia tej wątpliwości i sprawa po prostu „przyschnie”.
    Pozdrawiam

  23. za gazetą wyborczą
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7540225,Afera_hazardowa__Kiedy_naprawde_Sobiesiak_poznal_Schetyne.html?skad=rss

    Ze znajomością Sobiesiaka i Schetyny mogło być tak, jak w znanym kawale: kibic zrobił sobie zdjęcie ze znanym piłkarzem i chwali się wszystkim, że go zna. „Ale czy on cię zna?” – pyta przytomnie oglądający.

    Trudno uwierzyć, że przed 1993 rokiem Schetyna spotkał Sobiesiaka. Nie trzeba głębokiej analizy, by odkryć, że 20 lat temu ich drogi zejść się raczej nie mogły. Schetyna był wtedy jeszcze studentem, czupurnym liderem NZS na Uniwersytecie Wrocławskim, który postawił się Wałęsie. Sobiesiak żył między Polska i Austrią i dopiero przygotowywał się do inwestowania. W 1989 roku skończył w Łodzi kurs zarządzania przedsiębiorstwami i został szefem jednego z tamtejszych kasyn.

    Rok później zaczyna się kariera Schetyny. Gdy pierwszym niekomunistycznym wojewodą wrocławskim zostaje Janisław Muszyński, sekretarz Wrocławskiego Komitetu Obywatelskiego Rafał Dutkiewicz przyprowadza do niego zdolnych młodzieńców z NZS. Tak Schetyna zostaje dyrektorem urzędu wojewódzkiego, a Jacek Protasiewicz – rzecznikiem prasowym.

    O Sobiesiaku wtedy nikt we Wrocławiu nie słyszał. Istnieje już, co prawda, spółka Cassino Polonia (powstała właśnie w 1990 roku), ale nie jest on jeszcze jej głównym udziałowcem. Nie jest więc ani właścicielem kasyna we Wrocławiu, ani lokali z jednorękimi bandytami, ani pensjonatu Szarotka w Zieleńcu.

    Trudno przypuszczać, że obaj panowie mogli się spotkać w 1991 albo 1992 roku. Schetyna był wtedy wicewojewodą wrocławskim, a Sobiesiak zaczynał dopiero rozkręcać biznes, ale poza Wrocławiem. Zresztą Szarotkę kupił dopiero w 1993 roku, wtedy też otworzył we Wrocławiu kasyno.

    W 1993 Sobiesiak nawiązuje kontakty, ale czy ze Schetyną?

    Schetyny nie ma jednak wtedy w urzędzie wojewódzkim – zaczyna tworzyć radio Eska. Ma pieniądze od Zbigniewa Benbenka, u którego Sobiesiak kiedyś pracował, ale wtedy już nie.

    Jednak to właśnie w 1993 roku Sobiesiak nawiązuje kontakty z lokalnymi politykami. Znaczenie Schetyny nie jest wtedy duże. KLD przegrywa właśnie wybory i zaczynają się negocjacje w sprawie połączenia z Unią Wolności. Sobiesiak nawiązuje kontakty z pewną grupą polityków UW i zwycięskiego SLD. Właśnie wtedy znajomość z Sobiesiakiem zawarł m.in. Włodzimierz Mękarski z UW, szef komisji sportu w radzie miejskiej, a dziś współwłaściciel spółki Golden Play. Schetyna z tym środowiskiem był silnie skonfliktowany. Nie mógł nie słyszeć o Sobiesiaku, ale o zażyłości, znajomości czy wspólnych tematach biznesowych raczej nie mogło być mowy.

    Teoretycznie takie tematy mogły się pojawić w 1994 roku, gdy Schetyna zajął się koszykówką. Ale nazwisko Sobiesiaka fatalnie się już wtedy kojarzyło. Pojawiało się w mediach w kontekście wojny gangów o kontrolę nad rynkiem automatów. Zamykano ludzi, których znał i zatrudniał. Ostrożny z natury Schetyna jeszcze bardziej izolował się od tego środowiska. Zajmował się wyłącznie koszykówką i na bazie jej sukcesów budował swą popularność i wizerunek twardego, skutecznego menedżera.

    1997: politycy z kręgu Sobiesiaka kontra Schetyna

    W 1997 roku Sobiesiak został właścicielem piłkarskiego Śląska i namówił na zasiadanie w jego władzach lokalnych biznesmenów i polityków. Byli wśród nich głównie posłowie i radni SLD i UW, ale też np. Ryszard Czarnecki i Janusz Dobrosz. Nie ukrywali, że pozazdrościli Schetynie sukcesów, i że potęgę piłkarskiej drużyny chcą budować niejako w opozycji do jego klubu. Już takie postawienie sprawy spowodowało jeszcze większy dystans Schetyny do tego środowiska. W mediach obie strony wzajemnie się oskarżały: politycy z kręgu Sobiesiaka sugerowali, że prywatny klub Schetyny wspomaga miasto. On zarzucił im kłamstwo.

    Gdy jednak w 1997 roku Schetyna został posłem, regularnie zapraszano go na piłkarskie mecze i od czasu do czasu zaproszenia przyjmował. To właśnie wtedy mógł poznać Sobiesiaka – czyli 12-13 lat temu, a nie 20. Jeśli jednak takie kontakty w ogóle miały miejsce, to z pewnością cechowały je dystans i daleko posunięta nieufność, bo Sobiesiak – choć z natury bardzo towarzyski – reprezentował środowisko jawnie wrogie Schetynie.

    2002: przełom w kontaktach

    O pierwszych poważnych kontaktach obu panów można mówić dopiero w 2002 roku. Z inicjatywą ratowania zadłużonej już wówczas spółki piłkarskiej Sobiesiaka wystąpili wtedy wspólnie politycy i biznesmeni: Andrzej Rusko (dziś szef spółki Ekstraklasa), Andrzej Kuchar (dziś właściciel Lechii Gdańsk), poseł SLD Jan Chaładaj i Schetyna. Negocjacje (sam Sobiesiak w nich nie uczestniczył) zakończyły się jednak fiaskiem.

    Dopiero rok później, gdy klub leżał już na obu łopatkach, wynegocjowano przejęcie w zarząd piłkarskiej spółki Sobiesiaka przez koszykarską Schetyny. Od tamtej pory ich kontakty, siłą rzeczy, musiały być częste.

    Pozostaje pytanie, dlaczego Sobiesiak śledczym powiedział, że zna Schetynę od 20 lat? Przypuszczalną odpowiedź na to pytanie zna każdy, kto zna też Sobiesiaka. To człowiek, który szybciej mówi, niż myśli i nie zawsze przywiązuje wagę do tego, czy to, co mówi, ma sens. Jego chaotyczny sposób mówienia najlepiej oddaje fragment podsłuchanych rozmów, gdy tłumaczył znajomemu, dlaczego wycofał kandydaturę córki z konkursu do władz Totalizatora Sportowego: „Wycofałem Magdę , bo tam KGB , CBA”. Przecież ta wypowiedź też jest absurdalna, ale Sobiesiak taki właśnie jest, nawet podczas przesłuchań.

  24. Pani Redaktor! Oglądałam kilka dni temu Pani bardzo ciekawą rozmowę z red. Czarkowskim, a dzisiaj przeczytałam jednym ciurkiem serię jego artykułów nt. kolei losu ustawy hazardowej, opublikowanych w tygodniku PRZEGLĄD (dla zainteresowanych – w kolejnych numerach od 41/2009 do 5/2010). Wobec zakresu wiedzy i dociekliwości tego dziennikarza przygotowanie posłów „śledczych” oraz poziom ich pytań wołają o pomstę do nieba. I w związku z tym nie wierzę, że oni cokolwiek wyśledzą.
    Rozumiem, że posłom partii prawicowych PO i PiS nie chciało się (albo nie wypadało) czytać lewicowego PRZEGLĄDU, ale poseł Arłukowicz? W każdej rozmowie z dziennikarzem stara się on przekonać rozmówcę o swoim rzeczowym i merytorycznym podejściu do pracy w komisji, a wspomniane artykuły są znakomitym materiałem.
    Ciekawa jestem, ile artykułów red. Czarkowskiego zawierała „analiza”, dostarczona premierowi przez szefa CBA, w jednym z przeczytanych przeze mnie artykułów wspomina on, że CBA korzystało z jego publikacji.
    Obejrzę jeszcze zeznanie R. Sobiesiaka, chętnie zobaczę jak wygląda człowiek, którego nazwisko subtelny poseł Wasserman wymawia ze szczerym obrzydzeniem.
    Gwoli sprawiedliwości przyznam, że przewodniczący komisji dzielnie sobie radzi – ale jak Pani myśli, czy dałby radę posłance Marzenie Wróbel?
    Pozdrawiam, M.W.

  25. A mnie się marzy, żeby tak któregoś pięknego dnia złapano za rękę któregoś z tych cwaniaków od podrzucania zaprzyjaźnionym gazetom tajnych i poufnych materiałów.

    Niechby komuś to udowodniono i pociągnięto delikwenta za konsekwencje, może wreszcie skończyłoby się całe to jątrzenie i szczucie.
    Po takiej lekcji inni chętni zastanowiliby się pięć razy zanim raz by zaryzykowali.
    Bo na razie jesteśmy traktowani jak banda idiotów, którym każe się wierzyć w uczciwość i wysokie morale tych co najgłośniej krzyczą o uczciwości własnej i partyjnych kolegów, a my choć wiemy, że to kłamstwo, nie potrafimy nic nikomu udowodnić. Parodia praworządnosci trwa sobie w najlepsze.

    No cóż, podobno pomarzyć zawsze można…

  26. Dzisiaj w audycji telewizyjnej redaktora Lisa wystąpił pan minister Sikorski i oznajmił, że gdyby został prezydentem RP, to wprowadzi nas razem z premierem Tuskiem do I ligi europejskiej. Oświadczył także, że wizerunek Polski jest znacznie gorszy w świecie, niż wynikałoby to z rzeczywistości, bo goście z zagranicy wyjeżdżają z lepszymi wrażeniami od spodziewanych.
    Nooo, a ja myślałem do tej pory o czołowych państwach europejskich jako tych, w których miasta i wsie są czyste i schludne, połączone ze sobą siecią komunikacyjną, po której poruszają się bez przeszkód nie tylko samochody, ale także autobusy i pociągi w których zimą jest ciepło, a latem chłodno, na dworcach nie ma smrodu i bałaganu, gminy mają wystarczające dochody na budowę boisk i innych obiektów sportowych nie tylko dla młodzieży(duża oszczędność na sądach i więzieniach), zatrudnieni nie zwalniają strajkiem szefa, bo każe im solidnie pracować(niedawny przypadek dyrektora szpitala w Rzeszowie?), prokuratorzy zajmują się przestępcami, a nie kreowaniem bieżącej polityki wewnętrznej państwa, policjanci dostają ołówki i notesy nie w kiosku za własne pieniądze, ale od komendanta komisariatu, minister rolnictwa modernizuje je zamiast kontynuować dalsze jego rozdrabnianie, minister oświaty dąży do podnoszenia poziomu i wyników w nauce, a nie w nauczaniu dziatwy, i na razie skończę tą wyliczankę, bo temu nie byłby w stanie podołać nawet Herakles, chociaż nie miał łatwo, ale miał za to mniej zadań do wykonania.
    Nie wspomniałem o takim drobiazgu jak PKB na głowę mieszkańca, ale jest pewna nadzieja granicząca z pewnością, że jak S&T pokonają tą rozbieżność pomiędzy Polską i I ligą europejską, to znajdziemy się w niej (w tej I lidze), co jest oczywistą oczywistością.
    I jeszcze na koniec – bo dręczy mnie myśl o tym kiepskim obrazie Polski za granicą – chciałbym zapytać pana ministra, czy aby MSZ nie ma udziału w tym negatywnym wizerunku?

  27. Nemer
    2010-02-8, godz.14.03

    Proszę Cię, wyluzuj!
    Afera hazardowa nie dotyczy czynów, za które skazany został Sobiesiak.
    I nikt tych, czy tego czynu nie zamierza usprawiedliwiać.
    Nie może być jednak tak, że na kogokolwiek robi się nagonkę i odbiera mu się godność i prawa obywatelskie, na potrzeby politycznej hucpy.
    Bo, to ta właśnie hucpa jest najbardziej aferalna i najbardziej szkodliwa.
    A ona jest po to, by nie mówić o prawdziwych polskich bolączkach. O deprodyktywizacji kraju, zapaści w edukacji, regresie społecznym i hańbie głodnych dzieci oraz o deprawacji w prokuraturze i wymiarze sprawiedliwości.
    A zamiast powaznej debaty i programów naprawczych mamy zawody polityków w opluwaniu losowo wybranych biznesmenów, czy grup społecznych.
    I każda taka hucpa pogłębia tylko rozmiar naszych bolączek i prowadzi do dalszego zdziczenia życia publicznego. Do coraz większego bezprawia.
    Dlatego, wyluzuj! Od sądzenia w cywilizowanym kraju, to są sądy, a nie politycy i dziennikarze.
    A po takich nagonkach, jak ta obecna los zwierzyny jest wyjątkowo okrutny. Przypomnij sobie los Rywina i Łyżwińskiego, czy Leppera. Po takich nagonkach nawet sądy zamieniają się w ślepe na prawo i dowody niewinności bestie, a liczba słusznych skarg rośnie w trybunale stasburskim lawinowo.

  28. Pani Redaktor, a nie dziwi Pani cisza medialna wokol kwestii wyksztalcenia Beaty Kempy? Oczywiscie rozumiem, ze moze to jest dla wiekszosci rzecz drugorzedna, ale dla mnie to skandal, ze taka osoba, klamiaca w kwestii swego wyksztalcenia zasiada w komisji sledczej.

  29. Ad/ tkw z 2010-02-08 o godz. 19:16

    Przyjmując Twój tok rozumowania – jeżeli red. Rymanowski spełni moją prośbę i zapyta prezydenta Lecha Aleksandra Kaczyńskiego od kiedy prezydent zna „Grubego”, to gdyby prezydent odpowiadał pod przysięgą z pewnościa popełniłby krzywoprzysięstwo! 😉 * 😉

  30. Kartko z podróży

    Rozumienie rzeczywistości – tragiczne.

    Rzeczywiście to sprawa percepcji.

    Rzeczywiście Jaruzelski u Lisa to audycja w interesie SLD a nie zwykłej przyzwoitości. Nota bene Pan prof. Paczkowski -„hostoryk” – wyglądał (z uśmieszkiem na twarzy) i wypowiadanymi komentarzami nader żałośnie.
    Przykład płyciutki i bez sensu.

    Silenie się na złośliwości i osobiste wycieczki a także przedwczesne ferowanie rozstrzygnięć nie zmieni moich pogladów więc proszę je sobie darować.

  31. di.I

    Aby coś komu zarzucać należy wiedzieć.

    Dla rozszerzenia horyzontów informuję, że prawo administracyjne to też prawo, prawo konstytucyjne to też prawo, prawo… itp.itd.
    Wykształcony w tym kierunku osobnik czy też osobniczka to znawcą tego prawa.

    Znawca prawa ma prawo określić swój zawód jako prawnik.

    Określanie tym mianem tylko osób po aplikacjach jest nieporozumieniem.

  32. O prokuraturze:
    Prokuratora „nie twierdzi i nie sugeruje”, że materiały wyciekły od niej, ale zapoznali się z nimi tacy to a tacy posłowie. Może i posłowie, czy ich asystenci. Jak mawia Anna Dymna – to ludzie znani z tego, że są znani. Ale prokuratura świętą nie jest… Oj, nie… Wczoraj słyszałem w radiu p. Celińskiego, który opowiadał jak jego zeznania w krótkim czasie „wyciekały” do „niezależnej” prasy. Albo w sprawie p. Blidy. P. Blida zastrzeliła się, umyła ręce (brak śladów prochu), wytarła pistolet (brak odcisków palców) i sobie spokojnie umarła bez udziału osób trzecich, które były przy tym obecne i się sympatycznie uśmiechały. Nacisków też nie było, ponieważ nie było. Jeszcze wcześniej p. Sekuła (?) zastrzelił się 3 razy w brzuch z 3m. Każdy widzi, że to oczywiste samobójstwo. A cała sprawa Olewnika? Wymieniać można dużo jeszcze.
    Czy to nie przypomina aby przypadkiem sytuacji, w której w Emiratach Arabskich „sąd” ichniejszy w obliczu filmu pokazującego szejka torturującego jakiegoś gościa uwolnił go od odpowiedzialności, ze względu na to, że jak się wkurzył, to oczywistym jest, że mógł ciągać dłużnika za samochodem?
    I co tu opowiadać o strukturach państwa, dziennikarzach (4 władza). Lepiej sobie poczytać Mario Puzo.
    O Sobiesiaku (jako przykładowym biznesmenie):
    Czepiają się człowieka za to, że starał się załatwić sprawy jak najlepiej dla swojego biznesu, nie łamiąc prawa. Rozumiem, że dziennikarska i poselska tłuszcza wolałaby, żeby działał wbrew swojemu interesowi. Zbankrutował by sobie i byłaby radość. Ale z drugiej strony (jeżeli to oczywiście prawda) wyciął bez zezwolenia las, budował bez pozwolenia wyciąg, itp. i nic, zostało to przygładzone.

    Państwo prawa?!
    A gdzie, bo nie widzę?
    I po co tu pleść androny o społeczeństwie obywatelskim, kapitale społecznym i innych takich, narzekać na nędzną frekwencję w wyborach, itp.?
    Po prostu trzeci świat, bananowa republika.

  33. Monteskiuszu! dot. 23.57!
    Nie wytrzymałem. Oczywiście, że masz rację, i dam Ci głowę uciąć, że za 10 lat napiszesz to samo. My Polacy mamy zwyczaj albo krytykanctwa, albo wynoszenia się.
    Nie zdajemy sobie sprawy mieszkając w tym kraju, jak on się pozytywnie zmienił. Ludzie przyjeżdżający z rzadka do nas nie mogą wyjść z podziwu, odremontowane zabytkowe stare miasta, poprawiająca się infrastruktura, coraz bardziej zamożna wieś. Mówią, że Polski nie poznają. Zawsze można ponarzekać, a my Polacy się w tym specjalizujemy. Ja wiem, że jest mnóstwo do poprawienia, ale nie wiem, czy zauważyłeś, że najgorzej jest w firmach państwowych – kolosach – monopolistach: PKP, PKS, Poczta Polska, LOT, drogi. Mamy mnóstwo pracy przed sobą, ale jak się zmieniło w Polsce, szczególnie pod wpływem środków unijnych może powiedzieć tylko ten, co jeździł śladem inwestycji.
    Ale z drugiej strony to dobrze, że jesteśmy wciąż niezadowoleni. To o wiele lepsze, niż uważanie, że zostało już wszystko zrobione. j
    Jestem 100- procentowo pewien, że niedługo dołączymy do szóstki największych krajów Unii.

  34. Dałem się namówić do oglądania Generała Jaruzelskiego u Lisa chytrusa. Chciałbym w jakiś sposób przekonać Generała aby za wszelka cenę, nigdy nie występował w tzw. wolnym mediach. PO tylu latach smutnych doświadczeń powinien wiedzieć z jakim elementem ma do czynienia. Kłamstwo, odwet, zemsta i brak wszelkiego szacunku wobec wieku i zasług. To zdegenerowana cywilizacja prowadząca do upodlenia wszelkich wartości i zasad moralnych. Generał jest naiwny i łatwowierny w nadziei, że kogoś przekona. Nie ma szans wobec zmowy i złej woli. Wystarczy spojrzeć na ponura i cyniczna twarz „Profesora”, kłamcy i oszusta Paczkowskiego aby wyczytać ogrom zła, fałszu i wyrachowania. Nie warci są jednego zdania. Biedny Generał i biedne społeczeństwo, które podstępnie dostało się w łapy oszustów. Niestety Generał był mało przewidujący gdy przekazywał władzę w ręce tak obrzydliwego pomiotu.

  35. Karwoj8
    Przepraszam za złośliwości – mam grypę co powoduje nadmierne rozdrażnienie.
    Polecam art Jerzego Urbana w najnowszym Nie pt „orGietka”. Dotyczy sytuacji w tv i wiele wyjaśnia
    Pozdrawiam

  36. m^2 pisze:
    2010-02-09 o godz. 08:53

    Szanowny m^2.

    Pozwolę sobie na jedno, maleńkie sprostowanie.
    Z tego co do mnie dotarło z meNdiów, to próbę parafinową na dłoniach Barbary Blidy przeprowadzono i była pozytywna, więc zdanie – „Albo w sprawie p. Blidy. P. Blida zastrzeliła się, umyła ręce (brak śladów prochu)” – nie ma pełnych podstaw.
    Nie słyszałem za to, by podano informację o badaniu śladów prochu na rękach funkcjonariuszy ABWery i to jest ciekawe. Bo tylko wtedy mozna by wysnuć wniosek, ze strzelała tylko i wyłącznie Barbara Blida. Jeśli dostałaby postrzał z przystawienia od zabójcy, to próba parafinowa na jej dłoniach też wypadłaby pozytywnie, nieprawdaz?
    Skoro nie podano, to znaczyłoby, iż takich badań nie przeprowadzono albo też badanie przeprowadzono i wypadło pozytywnie, więc je utajniono lub gdzieś je wcięło.

    Fakt, że Barbara Blida przechowywała broń akurat w łazience, np. w celu oszczędzania na kosztach kredki do brwi i używania zanieczyszczeń po ostatnich strzeleckich ćwiczeniach do makijażu może kogoś przekona, mnie będzie trudno.

    Ciekawostką jest też dla mnie, że Barbara Blida w bębenku swojej „Astry” miała amunicję śrutową, która w założeniu służy do obezwładniania przeciwnika a nie zabicia i która nie jest dostępna cywilom a tylko policji i służbom specjalnym. Nie znam się na tym, ale taki śrutowy nabój może mieć analogiczny ładunek zarówno w amunicji „Astry”, czyli 38 Special jak i Parabellum do Glock’a, którym dysponują nasze służby specjalne, bo i ta i ta broń ma kaliber 9mm.

    Z pewnością biegły jest w stanie stwierdzić, z której broni padł strzał ale doświadczenie uczy, np. przy sprawie Olewnika, że zawsze znajdzie się taki biegły, który wykona zamówienie.

    Nie twierdzę, że Barbara Blida została zabita ale uważam, ze wykluczanie takiej hipotezy, tak jak mam wrażenie się to dzieje, powinno obrażać profesjonalizm tak śledczych jak i postronnych obserwatorów, których IQ przekracza poziom IQ szympansa. Jak widać, podrzucana dziennikarzom ABWerowska padlina nie obraża ich inteligencji. Wg mojej opinii Kalisz też się kompromituje.

    Z resztą, zgoda.

    Dodałbym może, że samobójczą śmiercią ginie też Dyrektor Kancelarii Premiera Tuska. I tu cisza jak makiem zasiał. MeNdia wyjatkowo taktowne.
    Oczywiście wałkowanie tego typu tragedii może się wydać niestosowne ale ja, obywatel RP domagam się wyjaśnienia, czy przypadkiem do tego kroku nie popchnął go nadmiar informacji jaką na tym stanowisku zgromadził i czy na pewno nikt Panu Michniewiczowi nie pomógł i nie tylko w podjęciu decyzji.

    Pozdrawiam, Nemer.

  37. Szanowna Pani Redaktor. Według jednego z posłów uczestników komisji pan S. był nieprofesjonalnie przesłuchiwany. Poproszono pana S. w prokuraturze aby opowiedział co wie o sprawie. Pan poseł krytykujący wie jak powinien być przesłuchany pan S. Należało powiedzieć jemu: „my i tak wszystko już wiemy i pytamy pana tylko by skonfrontować to co pan powie z tym co my wiemy”. Pan poseł członek komisji wie jak się przesłuchuje, jest przecież prokuratorem czyli profesjonalistą. Może jego aktywność w samej komisji nie daje dowodów temu profesjonalizmowi lecz to z powodu kłód jakie rzuca pod nogi przewodniczący komisji. Za to pan niegdyś prokurator doskonale potrafi pouczać. Np. dał świetną lekcję jak należy rządzić urzędującemu premierowi, który nic nie potrafi.
    A tak całkiem o czym innym. Czy mogła by Pani podać kilka w miarę rozsądnych argumentów na funkcjonowanie w państwie urzędu Prezydenta?
    Z poważaniem J. K.

  38. magrud pisze:
    2010-02-09 o godz. 00:44
    Nemer Proszę Cię, wyluzuj!

    Prośba Damy, to dla mnie rozkaz.

    Już odpuszczam, z maleńką uwagą poboczną. Rywinowi, Lepperowi i Łyżwińskiemu postawione zostały zarzuty. W tzw. aferze hazardowej żadne zarzuty stawiane nie są i nie będą. Nikomu, bo nie ma podstaw, no chyba że Kamińskiemu. Tak , że porównywanie spraw tych trzech wymienionych przez Ciebie gości do tego spektaklu, który się teraz odbywa jest – moim zdaniem – nietrafne.
    Podobnie, jak wyciąganie przez Ciebie na blogu red. Passenta art. 231 KK w odniesieniu do Kamińskiego przy sprawach sprzed afery hazardowej. Otóż, z tego co już jest wiadome, wszelkie nadużycia polegające na – znowu moim zdaniem – bezprawnym fałszowaniu dokumentów przez CBA, odbywało się pod parasolem prokuratury, która na to wyrażała zgodę.
    Też myślałem wcześniej, że Kamiński już dawno powinien być prowadzony „na samolota” z zarzutami z art.231 kk w zw. z art.18 kk ale nie sądziłem – w naiwności swojej – że prokuratura o wszystkim wie na bieżąco i akceptuje te akty bezprawia.

    Z afery gruntowej i sprawy Sawickiej wszyscy ci, którym zostaną przedstawione zarzuty korupcyjne, poza Rybą i Kryszyńskim, raczej wyjdą od nich uwolnieni bowiem matoł Kamiński wraz ze swoimi chłoptasiami nie był i nie będzie w stanie dowieść, że prowokacjami nie wykreowali przestępców a tylko ich obnażyli. Jeśli ktokolwiek w tych sprawach, poza dwoma wymienionymi, zostanie skazany – to masz rację – wybecelujemy jako podatnicy odszkodowanie po Strasburgu.

    Pozdrawiam, Nemer.

  39. karwoj8 pisze:

    2010-02-09 o godz. 08:01
    di.I

    Aby coś komu zarzucać należy wiedzieć.

    Dla rozszerzenia horyzontów informuję, że prawo administracyjne to też prawo, prawo konstytucyjne to też prawo, prawo? itp.itd.
    Wykształcony w tym kierunku osobnik czy też osobniczka to znawcą tego prawa.

    Znawca prawa ma prawo określić swój zawód jako prawnik.

    Określanie tym mianem tylko osób po aplikacjach jest nieporozumieniem.

    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

    Karwoj, nie wkladaj pod moje palce slow, ktorych nie napisalam.
    I to Ty najwyrazniej masz slabe rozeznanie w temacie.
    Nie twierdze, ze by byc prawnikiem niezbedne jest posiadanie ktorejs z aplikacji prawniczych.

    Problem w tym, ze pani Kempa nie posiada wyksztalcenia prawniczego.
    Ukonczyla bowiem kierunek ADMINISTRACJA na Wydziale Prawa i Administracji.
    Jest zatem AMINISTRATYWISTA, a nie prawnikiem.
    I nie zmienia tego fakt, ze na administracji sa przedmioty prawnicze.
    Na ekonomii, zarzadzaniu itp. kierunkach tez sa. I co z tego?
    Rozbawiles mnie piszac, ze „znawca prawa ma prawo określić swój zawód jako prawnik”. Brzmi to troche jak: nie matura, a chec szczera… Wszak znawca mozna byc i bez wyksztalcenia stosownego, prawda? Hobbystycznie np.
    A moze fakt, ze ktos wywodzi sie z ugrupowania o nazwie PRAWO i Sprawiedliwosc, czyni z niego rowniez prawnika?
    Badzmy powazni.
    Beata Kempa swiadomie wprowadza w blad swoich wyborcow i opinie publiczna w kestii swego wyksztalcenia. Bo nie wierze, ze nie ma swiadomosci jakie wyksztalcenie naprawde uzyskala.
    No coz, wprawdzie byly juz poslanki (nota bene z koalicji rzadowej PiS-S-LPR), ktore nie potrafily odpowiedziec dziennikarzom na pytanie jaki kierunek zaocznie studiuja, po eksternistycznie uzyskanej maturze.
    Myslisz, ze z pania Kempa jest podobnie?

  40. Jaki jest kon kazdy widzi -to zdanie majace lat gdzies 200 jest jak najbardziej aktualne do czasow obecnych- a jakiez sa one?
    Ano historycznie biorac to bardzo im blisko do czasow saskich
    -wierchuszka bedaca przy korycie , je pije i popuszcza pasa a reszta za granica probuje ulozyc sobie zycie bo w kraju nie ma znajomosci
    -PRAWO – pisze duza litera bo moze ktos uwierzy ze jest takowe w Polsce , zobaczcie co sie dzieje w sadach , w prokuraturze, w urzedach- PRAWO W POLSCE PRAWEM BYC PRZESTALO a od sedzi nikt by nie kupil uzywanego samochodu , zreszta od nikogo ze srodowiska prawniczego.W testach spolecznych sedzia jest za babcia klozetowa.
    – Nie jestem zwolennikiem czarnych scenariuszy ale przypomina sie taka przepowiednia // zawsze gdy zaczynano w polsce budowe SWIATYNI OPATRZNOSCI kraj nasz tracil niepodleglosc//
    I nie bylo w tym szczegolnej pazernosci WROGOW SASIADOW ale nasz nadwislanski charakter, sami to Panstwo wepchnelismy w bagno.

  41. @Trolin, proszę, nie ucinaj mi głowy, moją intencją w zamieszczonym wpisie było pokazanie nieuzasadnionego optymizmu ministra co do możliwości sprawczej tandemu prezydent&premier, a nie pokazywanie mojego niezadowolenia z przemian w minionym dwudziestoleciu. Nawet myślą nie chce mi się wracać do minionego ustroju, a co dopiero chwalić jego przewagi, pomimo przeżytych w tym okresie pięknych lat młodości. Co do kwestii dogonienie i przegonienia (ich kiełbasy naszą kiełbasą) starych krajów zachodu, musisz zdać sobie sprawę z dystansu jaki nas dzieli od nich i nawet jak dzisiaj mamy lepszy wzrost gospodarczy, to jest to wynik naszego zapóźnienia cywilizacyjnego. W miarę zbliżania się (skracania dystansu) do czołówki zachodnich państw, wzrost procentowy PKB będzie coraz słabszy, tak jak dzieje się to choćby w Hiszpanii, Portugalii i Grecji. Generalnie mi to wcale nie przeszkadza, tak już jest i koniec, natomiast niepokoją minie różne buńczuczne zapowiedzi polityków (wczoraj Sikorskiego), próbujące mi wmówić, że to oni wprowadzą Polskę do I ligi państw europejskich, byle tylko zagłosować na nich w wyborach.
    Na koniec posłużę się jeszcze przykładem mojego dobrego znajomego, który w latach 90-tych pojechał do Austrii na zaproszenie koncernu sprzedającego naszemu przedsiębiorstwu maszyny. Wspomniany znajomy był typowym bezwzględnym patriotą, który widział swój kraj zawsze jako potencjał dużej siły i bogactwa. Jak wrócił z delegacji, zagadnąłem go o wrażenia, na co on:k………..,
    (dużo kropek bo wydłużał rrrr)nawet za 200 lat ich nie dogonimy. I to tyle.
    Pozdrawiam.

  42. @Torlinie !
    Jako sympatyczny wielopokoleniowy mieszkaniec Warszawy (prawdziwy Waszawiak !!)nie musisz czuć sie odpowiedzialnym za dołączenie Polski do poziomu czołowej szóstki Europy . Przykładowo ,pan Daniel Passent częsty bywalec w Berlinie, mógłby posilić sie na opinię – skraca się wielowymiarowy dystans Warszawy do Berlina czy nie .Byłbym ciekaw jego opini ,bo mieszka od zawsze w Warszawie ,a lubi Berlin mimo osobistych tragicznych skojażeń z Niemcami .
    Twoja wymiana opini z @Monteskiuszem dowodzi ,że jesteśmy na dobrej Zachodniej drodze a nie Wschodniej . Dystans dwóch pokoleń ,może nie być wystarczający do doszlusowania , może nawet nie osiagniemy go w calym XXI wieku ,bo to skomplikowne uwarunkowania .
    Gospodyni blogu red,Janina Paradowska przywołuje Sobiesiaka a’la Kulczyka .Jeśli co kilka lat musimy w Polsce wykończyć symbolicznego Kulczyka czy Krauzego ( w sensie „ucieczki” biznesowej z Polski) to nie ma co liczyć na odwagę bogacenia się ,pokazywnia , Ja jestem chłop z sukcesem .Narazie wybory wygrywaja lub są ważni na tzw. SCENIE ci, którzy wskazują palcem na pracowitych i bogatych jako sprawców niedoli wiekszościowego elektoratu .
    ps.
    Roszczeniowe postawy dominuja. W okresie tegorocznej zimy reporterzy TV wszystkich stacji mają „czuja ” i wyłapują obraz twarzy kierowcy zza opuszczonje szyby …. wszyscy oni -wiemy co mówia. TO SĄ SZALCHCICE którzy przed swoja bryczką nie widza pługu zapewniajacego komfortowa droge ,jak niby jest na tym wytęsknionym „Zachodzie ” Pełno ci w Polsce Szlachciców ,za dużo .
    Ci sami Szlachcice jak juz z trudem zatrzymają pojazd kolo domu (bydynku ,bo nie mają garażu ) to nie usuna snieg ,nie skrzykna się do takiej roboty kolo domu .Tygodniami wola męczyć sie codziennie z wyjazdem , nie pomyśla o wspólnej pracy na rzecz wspólnego komfortu z sasiadami .Takie liczne scenki widzialem w styczniu i lutym br. Dlatego jest taka długa droga ,choć w dobrym, bo ZACHODNIM kierunku .

  43. Panie Janino cóz tu cos bym napiszała, ze komisje sledczy wpisuja sie w pejzaz polityczny, bardzo dobrze, cóz spektat dla masowego widza,który takze lubi Swiat kiepskich czy inne seriale, czy inne problemy społeczne, jak głodnie dzieci, czy chce ludzie bardziej zangazangozowanej działałnosci społecznnej czy charaktywnnej, cóz komisje sledcze to pokazanie zycia politycznego od srodka cóz człowiek urodził się zeby pełnic okreslonie role byc matka czy kochanka, chce miłosi i bliskosci kogos bliskiego, waznego
    tu pisac Brygida Grysiak moim zdaniem jest lepiej poinformowania, lepszy napiszała artykuł, bardziej głędszej analizy, cóz Sobiesak to minister sportu,
    który załatwił prace córkee chciał, moze pisze głupoty, ale prosze wybaczyc ,
    ale komiskje sledcze to sie przydaja w społeczenstwu, to lepszej wiedzy obywatelskiej, cóz trzeba czasami sie wiedziec o zyciu pare rzeczy, czasami warto idz do psychologa,
    pozdr serdecznie

  44. Nemer,
    Oczywistą oczywistością jest fakt, że bez skorumpowanej prokuratury i nieodpowiedzialnych sądów Mariusz K. nie mógłby harcować.
    Ale nieodpowiedni nadzór obu instytucji nad jego działaniami , nie zwalnia jego samego i jego służby od odpowiedzialności za podejmowane wbrew prawu działania.
    Informuję Cię również, że Piotra Rybę skazano WYŁĄCZNIE na podstawie zeznań Kryszyńskiego, który w aferze gruntowej odegrał mętną rolę.
    Wszystkie twarde dowody obciążają wyłącznie protegowanego PiS.
    Kryszyński nie był dla kierownictwa CBA postacią przypadkową. Podobnie jak biznesmeni, którzy na niego donieśli. Wszystko załatwione zostało w PiS-owskiej rodzinie. Łącznie ze skojarzeniem Kryszyńskiego z Rybą.
    Zajrzyj sobie do całości relacji z procesu autorstwa Bogdana Wróblewskiego z „GW” i zawartych tam stenogramów z podsłuchów.
    Następnie połącz to z faktem umorzenia śledztwa w/s przecieku.
    Jeżeli wyrok skazujący Rybę się utrzyma w polskich sądach, to tylko ze względu na jego powiązania z Lepperem.

    A o tym, jaki jest stopień deprawacji prokuratury, najpełniej świadczą niektóre fakty dotyczące sprawy Olewnika.
    Od blisko roku wiadomo, że jeden z policjantów badających sprawę porwania przedstawił prokuratorom informacje wskazujące na rzeczywistych sprawców. Prokurator nie uwzględnił tych informacji i nie zezwolił na dalsze czynności wyjaśniające, takiej zgody wymagające. .
    Dziś ten policjant, a nie ten prokurator, ma postawione zarzuty niedopełnienia obowiązków.

    Wczoraj sąd po pięciu latach śledztwa umorzył bez rozpatrzenia akt oskarżenia przeciwko Kratiukowi, z którego media i wassermany uczyniły „Czarnego Luda” w celu zdyskredytoweania Jolanty Kwaśniewskiej.
    Jest już tak żle, że bez rozgonienia tej stajni Augiasza , czyli całej prokuratury, chyba się nie obejdzie. Ale zanim do tego dojdzie czekają nas jeszcze ciężkie chwile, zwłaszcza, że ta, właśnie się emancypuje spod władzy polityków. A argumentem politycznym za przyjęciem takiego rozwiązania, jest dokładnie ten sam co za prywatyzają, czyli:
    – Ponieważ nie potrafimy zarządzać majątkiem państwowym, to Polaków z niego wywłaszczymy.
    – Ponieważ narobiliśmy straszliwego bigosu w prokuraturze, to umywamy ręce i niech sama się naprawia.
    A jak się nie naprawi, to i tak Lech Kaczyński wybierał jej szefa i to znów prezydent będzie winny, a nie rząd, który umył rece.

  45. Witam Kartko z podróży!

    Pana gnębi grypa a mnie od wczoraj brak lewej ręki. Nie, nie amputowanej, ale przy pomocy gipsu przytwierdzonej do tułowia – skutek śliskości i niedpowiedzialności właścicieli wielkich sklepów.

    To co piszę to powstaje tylko przy pomocy prawej ręki i niestety będę musiał ograniczyć swoje wtrącanie do dyskusji.

  46. Współczuję Karwoj8
    Nie mam sentymentu do tzw sklepów „wielkogabarytowych” bo mam w nich poczucie inwigilacji tak więc unikam. Biorąc pod uwagę nieszczęście, którego Pan doznał obawy miałem uzasadnione. Życzę zdrowia i radzę – choćby z nudów i dla ćwiczeń – postukać w klawiaturę prawą zanim lewa nie wróci do dawnej formy.
    No i niech Pan ich zaskarży, bo na biednych nie trafiło.
    Miło, że się Pan odezwał
    Pozdrawiam

  47. Dziś zaczął się proces oskarżonych w/s zabójstwa gen. Marka Papały.
    Powiało sensacją. prokuratura ujawniła, że FBI przekazała jej informacje, o rzekomym działaniach E. Mazura ( podejrzewanego o zlecenie zabójstwa) zmierzajacych do zdyskredytowania obciążajacego go swoimi zeznaniami, Artura Zirajewskiego.

    Poza tym, rytyna. Słowik w pierwszym słowie odwołał zeznania obciążające Mazura.
    Podaję za potralem Onet.PL:
    „- Nie wiem, kto zabił Marka Papałę i kto zaplanował to morderstwo – powiedział w sądzie „Słowik”. – Nie uczestniczyłem w spotkaniu w hotelu Marina, gdzie miano rozmawiać o zabójstwie pana Papały – powiedział gangster.

    Przyznał, że w śledztwie potwierdził, że uczestniczył w tym spotkaniu i zeznał, że Edward Mazur miał go pytać, czy zna kogoś, kto by się podjął zabicia Papały. „Słowik” dodał, że był to wynik porozumienia z prokuraturą: on potwierdzi ten fakt, a w zamian miano uchylić wobec niego areszt i wycofać zarzuty wobec niego. Wyjaśnił, że potem usłyszał od śledczych, że „te ustalenia są nieaktualne”. – Zrozumiałem, że zostałem wykorzystany i oszukany – oświadczył oskarżony, dodając, że wtedy odwołał te zeznania jako nieprawdziwe.”

    Na szczęście dla prokuratorów Zirajewski, zmarł ostatnio nagłą śmiercią w więzieniu w , jak to się sensacyjnie podaje, niewyjaśnionych do końca okolicznościach. Wkrótce po tym, jak warszawskim tropicielom E. Mazura odebrano śledztwo w/s morderstwa Papały.

    Jedno jest pewne, Zirajewski nie zdoła już odwołać swoich zeznań i obciążyć prokuratorów zarzutem nakłaniania do składania fałszywych zeznań.

    Nic, natomiast, nie unieważni orzeczenia amerykańskiego sędziego, który uznał, że Mazur jest niewinny i wyraził oburzenie, że rząd polski podparł wniosek o ekstradycję sfłaszowanym dowodem z okazania.

    Jednym słowem rutyna. Zwłaszcza, że chodzi o najważniejsze śledztwo ostatniego ćwierćwiecza.

  48. magrud pisze:

    2010-02-10 o godz. 15:45
    —————————-

    to wszysto jest tak piękne, że czuję się, jakbym doznawał niebiańskości.
    Zaczynam od teraz z narastającym znudzeniem czekać na to, czym ten nasz nierealny spektakl przebije Matka Natura organizując najbliższą wionę…?
    Może jakaś rozpędzona gwałtowna powódź, którą zablokuje w ostatniej chwili nagłe, spektakularne ochłodzenie?Może nabrzmiałe do bólu pąki, obiecujące eksplozję wspaniałego kwiecia, które nigdy nie rozkwitną…/
    Jeśli jednak wiosna będzie jak co roku, to z „zimowego wyra” wyjdę dopiero w sirpniu, i to tylko po tu, żeby przygotować się na Halloween…

    Pozdrawiam,Sebastian

  49. Pierwsze echa pisanej na kolanie ustawy hazardowej.

    Organizatorzy konkursu Pucharu Swiata w Zakopanem sa zagrozeni kara, bo zlamali przepisy, ktore ledwo weszly w zycie. Gdyby nie to zlamaliby umowe podpisana znacznie wczesniej niz rzad dopadla „biegunka antyhazardowa”.

    Swoja droga – ciekawe, czy kary nie powinna kar placic tez TVP transmitujaca zawody na zywo – sila rzeczy pokazujaca logo sponsora co zawody?

    Aby sprostac przepisom polskie kluby sportowe musza zrywac umowy ze sponsorami, ktorymi czesto sa firmy bukmacherskie. Przyklad – Lech Poznan. Nagle w polowie sezonu reklamowanie glownego sponsora tegoz klubu okazuje sie przestepstwem.

    Brawo pracowici poslowie! Jak zwykle glebia przemyslen poswiecona pisaniu ustaw i wdrazaniu ich w zycie byla porazajaca. Klub z Poznania ma zamiar skarzyc Skarb Panstwa.

    Ludzie zastanawiaja sie, czy nie zmienic Konstytucji ograniczajac uprawnienia prezydenta. A moze zmienic Konstytucje i wprowadzic odpowiedzialnosc majatkowa poslow za tworzone prawo? I za kazdym razem, gdy ktos wygra proces przeciw panstwu bic po kieszeniach?

    Polska pilke nozna trawi / trawila podobno korupcja, co wypaczalo wyniki.
    Czy mozna sobie wyobrazic wieksze wypaczenie sportowej rywalizacji niz nagle pozbawienie czesci klubow sportowych ich sponsorow?

    magrud,

    wciaz sie zastanawiam nad odpowiedzia na temat zla, tudziez mniejszego zla. Czy z faktu, ze zlo jest wszechobecne wynika, ze nie jest stopniowalne?
    Musze wrocic troche do lektur z zakresu filozofii.

  50. @Yevaud, nikt nigdy nigdzie nie sporządził jeszcze aktu prawnego, który przewidziałby wszystkie konsekwencje wprowadzenia go w życie. W przypadku sponsoringu zawodów sportowych i klubów przez firmy hazardowe nie widzę żadnego problemu z realizowaniem zawartych umów, nikt z urzędników państwowych nie jest chyba(?)aż tak głupi, ażeby narażać się na śmieszność, a skarb państwa na odszkodowania. Wieszczenie upadku sportu z powodu braku pieniędzy z sektora hazardowego jest dużą przesadą, zrobią to inni i być może za te same pieniądze, ale będą wymagać być może od piłkarzy dobrej gry na boisku, a nie w kasynie. Żeby nie być gołosłownym to posłużę się przykładem zakazu reklam(a tym samym sponsoringu) firm tytoniowych w zawodach F1 i podobno miał to być koniec tej dyscypliny, a jak jest każdy widzi.

  51. Szanowna Pani Redaktor.
    Jakiś mój pisowski prześladowca wlazł na moje miejsce w Pani blogu 2010-02-08 o godz. 17:30 i wpis z moim starym nickiem Artur nie wchodzi. Ale poradzimy sobie.
    Z zainteresowaniem wysłuchałem przedwczorajszej Pani Rozmowy Dnia z Panem posłem Bartoszem Arłukowiczem. Nie daje się Pani nabrać na plewy, broni swoich ugruntowanych poglądów. To lubię. A już to przypomnienie: „Proszę Pana. Panowie nie jesteście prokuratorami. Jesteście posłami.” – było świetne i takie proste. Ja też uważam, że członkowie Komisji pozostają nadal posłami i nie są prokuratorami. A wielokroć przesłuchują swoich kolegów posłów lub członków legalnego rządu naszej RP. Nie przestępców, a świadków w sprawie. Dlatego znamienna jest w Komisji postawa Pana posła Zbigniewa Wassermanna, który nie może się pozbyć wyuczonej latami maniery komunistycznego prokuratora zamierzchłego PRL. I nawet sam sobie z tego nie zdaje sprawy, jakim jest wzorcem postaci komunistycznego prokuratora dla młodzieży. Wręcz eksponat modelowy do nauki historii. Wydaje się, że przesłuchując świadka w pewnym momencie uznaje go za oskarżonego, któremu udowadnianie win jest niepotrzebne, zbyt trudne, czasochłonne i należałoby go rozstrzelać jeszcze przed przerwą obiadową Komisji. Śmieszny taki jakiś jest teraz. I z tą wanną ? Kiedyś nie był wcale śmieszny.
    Łączę wyrazy uszanowania.

  52. Yevaud,
    Zgłębianie dzieł filozoficznych w zakresie umiejętności oddzielenia dobra od zła jest czczą czynnością. Jedyną prawdziwą odpowiedż możesz każdorazowo uzyskać wyłącznie w kontakcie z własnym sumieniem.
    Każda inna droga prowadzi na manowce.

    Sebastian,
    Dziękuję i serdecznie pozdrawiam. Wiesz, że zawsze ciepło myślę o tobie, bez względu na nicka, pod którym się skrywasz.

  53. magrud. Absolutnie nie wynika. Z cechy powszechności nie da się wysnuć wniosku o niestopniowalności. To są przymioty odrębne. Np. w przyrodzie występowanie wody jest powszechne (na ziemi oczywiście) a przecież stopniowalne (na pustyni też jest woda ).
    Wojtek-1942

  54. Wojtek-1942
    Przykład z wodą jest niefortunny. Albowiem woda jest zjawiskiem policzalnym. Z twojego argumentu wynika tylko jedno, że to co mierzalne w sposób empiryczny, może być stopniowalne.

    Yevaud,
    To dopiero początek rzeczywistych skutków wyssanej z palca afery hazardowej. Dziś, ze zdumieniem usłyszałam ( od samego posła), że jego spotkania w biurze poselskim są protokołowane.
    Poseł nie wyjaśnił jednak, czy i w jakim trybie wyborca ma możliwość wniesienia uwag do protokołu, ani tego jakie sankcje grożą za odmowę jego podpisania.
    Nie pozostaje mi, zatem nic innego, jak tylko pogratulować PK SLD najbardziej lewego posła od czasów stalinowskich.

  55. Przypominam przepisy naszej konstytucji, za złamanie, których minister konstytucyjny w praworządnym kraju ponosić powinien odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu:
    Art. 42.
    3. Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu.

    Dziś w „Faktach” Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny oświadczył, że skazujacy, ale nieprawomocny wyrok sądu I instancji w/s seksafery, uważa za sprawiewdliwy.
    Tym samym podeptał praworządność, a jego słowa zostaną przez sąd II instancji potraktowane albo jako bezprawny nacisk ( i oby tak się stało) albo jako instrukcja ( co bardziej prawdopodobne).
    Wyborcom PO i zwolennikom personalnych decyzji premiera Tuska, gratuluję udanego ministra, który dzisiejszym wybrykiem przebił Zbigniewa Ziobro.

    Nie chcę rozliczeń PiS – oświadczył premier Tusk wkrótce po objęciu rzadów. Dziś zbieramy owoce takiej polityki.

    A ostrzegałam już na przełomie sierpnia i września 2007r., że szacunek dla prawa, to nie jest mocna strona rzekomego pogromcy IV RP.
    Przypominam, że prof. Ćwiakalski wyleciał z rządu na zbity pysk, za stwierdzenie, że samobójstwa w więzieniach się zdarzają.
    Czumę smyknął premier, za zgodną ze stanem faktycznym wypowiedż, że Chlebowski z Drzewieckim są niewinni.
    Czy wyleci Kwiatkowski za naruszenie Konstytucji? Na pewno nie,
    gdyż , jak wyraził się red.( Tfu!) Gabriel z „Rz” w dzisiejszym „Skanerze Politycznym”, wyrok ten jest niezwykle korzystny z punktu widzenia sceny politycznej, gdyż usuwający z niej SO. Tusk z Kwiatkowskim pewnie myślą podobnie.

  56. Komisja śledcza nic nie wyjaśni. Poprawa sytuacji w PL, nie nastąpi nawet gdyby wymienić starych na nowych młodych. Dopóki politycy, urzędnicy nie będą ponosić odpowiedzialności za własne błędy nic się nie zmieni, toczyć się będą kolejne absurdalne idiotyczne debaty. Każdy urzędnik powinien być zmuszony prawem do podania powodów wydawania błędnych decyzji. W ostatnim numerze Polityki był artykuł „Straszny Dwór”. Opisana tam historia to nie wyjątek w polskich realiach. I to my obywatele powinniśmy wymagać od rządzących przepisów, na podstawie których winowajcy ponosiliby kary finansowe. Nie można się godzić na to, by za głupotę rządzących płacić z kieszeni podatników.

  57. Tzw. afera hazardowa pokazuje niewatpliwie jedną istotną prawdę.
    Pokazuje to, że partia PO finansowana jest przez biznesmenów mających polityków tej partii w kieszeniach. Efektem tego jest niepopieranie finansowania partii politycznych z budżetu państwa przez PO, bo pieniędzy mają oni mnóstwo. Najpierw biznesmeni finansują kampanie wyborcze (Chlebowski to potwierdził), a po wygranych wyborach politycy tej partii zapewniają im ustawy, ustawiane przetargi i inne lody. R Giertych jakiś czas temu w jednej z tv powiedział, że korupcji w tej aferze nie było bo nie było pieniędzy. A ja uwazam, ze pieniądze były w czasie kampanii wyborczych, a teraz miał być towar.

  58. KosmoX
    Wybacz ale nie znasz biurokracji. Jeśli wprowadzi się odpowiedzialność materialną za decyzje nie będą po prostu ich wydawać. No i wtym zbiurokratyzowanym świecie nie będziesz wstanie kompletnie nic załatwić. Nie tędy droga
    Pozdrawiam

  59. Szanowna Pani Redaktor,
    Wysłuchałam dziś rozmowę pani, z posłem Kaliszem.
    Niestety, zgodzić się muszę z umorzeniem sprawy dotyczacej nielegalnych nacisków. Coś takiego w hierarchicznej strukturze nie istnieje. Każdy nacisk przełożonego jest legalny. Nielegalne, to mogą być decyzje podjęte w wyniku takiego nacisku, czyli wtedy , gdy decyzje te są sprzeczne z prawem i np. prowdzą do postawienia fałszywych zarzutów.
    Dlatego p. Ziobro w/s śmierci B.Blidy nie za naciski odpowiedzieć powinien, tylko za brak właściwego nadzoru nad działaniami podległej sobie instytucji.
    W sprawie B. Blidy , w pierwszej kolejności Zbigniew Ziobro powinien ponieść odpowiedzialność przed TK za okłamanie sejmu, czyli za złamanie art.95 ust. 2. Jego kłamstwo było niczym innym , jak odmową poddania się kontrolnej władzy sejmu.

    Z powyżej opisanych powodów, tzn. komiisja naciskowa skończyła się kompromitacją. A nawet , jak wydali z siebie jakiś raport, to nie będzie on dotyczył ani afery gruntowo-przeciekowej, ani żadnej innej bulwersującej afery z czasów PiS. TK w uzasadnieniu do wyroku, dotyczącym niezgodności z konstytucją uchwały sejmu powołującej komisję d/s nacisków, przykazał posłom, że jeżeli w swoim badaniu natrafią na przypadki niedopełnienia obowiązków bądż nadużywania władzy, to muszą je wyłączyć z procedowania. Uznał bowiem, że wolno im badać tylko jedną sprawę. Nielegalne naciski.

    Nie było skuteczniejszej metody zapewnienia politycznej bezkarności demiurgom IV RP niż wymyślenie bajki o nielegalnych naciskach.
    Gdyż bajka ta, służy dziś za listek figowy tym, którzy w obawie przed dopuszczeniem się „nielegalnych” nacisków na skorumpowaną prokuraturę, umywają ręce i uchybiają swoim obowiązkom.

  60. Szanowna Pani Redaktor,
    Zapomniałam dodać, że nie może być mowy o nielegalnych naciskach, a tylko o podrzeganiu do nadużycia władzy.

  61. magrud pisze:
    2010-02-11 o godz. 19:59

    „Wolność obywatelska istnieje tylko tam, gdzie sądy są silne”.
    Napoleon Bonaparte

  62. magrud pisze:

    2010-02-11 o godz. 15:12
    ——————————
    ja też dziękuję i również bardzo serdecznie pozdrawim.
    Jeśli uda mnie się przebrnąć przez wszystkie banalności, które po Twoim miłym wtręciku opanowały mój ośrodek kojarzenia jak taki spam, to mam nadzieję, że jeszcze sytuacyjnie odnajdę się i zachowam się…

    Sebastian

  63. Pozwolę sobie mieć inną opinię na temat posunięcia pana Ćwiąkalskiego z urzędu, bo za takie błahostki nie idzie się w odstawkę, na to trzeba sobie zapracować, jedna niefortunna wypowiedź nie wystarczy. Pan prof. Ćwiąkalski z racji posiadanego cenzusu naukowego, a także nielichego dorobku był zbyt niezależnym ministrem i – tutaj już moje przypuszczenia – prawdopodobnie nie we wszystkim się zgadzał na radzie ministrów, plus dość specyficzny styl bycia = dymisja. O jego następcy zmilczę, wszyscy jako tako rozgarnięci wiedzieli, że przy najbliższej okazji musi zostać usunięty, głupotą dorównywał Ziobrze.
    Wracając do hazardu, pan Sobiesiak posłuchał rady pani Janiny i odmówił zeznań, choć przedstawił – nieudolnie czytając – swoje stanowisko w sprawie afery i okoliczności z nią związanych. Bardzo mnie będzie ciekawiła dalsza kariera biznesowa pana Sobiesiaka, bo narobił sobie chłop trochę wrogów w drodze na komisję, a także na komisji. Myślałem, że wie o solidaryzmie grup zawodowych, taką grupą są dziennikarze i posłowie, a on im najzwyczajniej naubliżał. Zuch chłopak, ale po pierwszym zawirowaniu politycznym w kraju, może pakować walizki, jeśli już tego nie zrobił?

  64. @magrud pisze o godz. 19.58 11lutego ;
    Piszesz o Kwiatkowskim ministrze Sprawiedliwosci i Prokuratorze Generalnym , o jego skandalicznej wypowiedzi .
    Minister rządu Platformy Obywatelskiej pochodzi ( jeśli się nie mylę?! ,chyba nie )z „Zakonu „, parti o nazwie Porozumienie Centrum .
    To kolejny przypadek ,z ci faceci, uzyskawszy dyplomy na uniwersyteckich wydziałach prawa , zapominają o tereści przysięgi którą składa się ,a przynajmniej składało sie w czasach PRL.
    Choroba Kaczyzmu to wieloletnie skarlnie mózgu .

  65. Arturowi komentującemu 2010-02-08 o godz. 17:30.
    Pan premier Donald Tusk opowiadał kiedyś w TV swoje spotkanie w windzie z Jarosławem Kaczyńskim, który w pewnym momencie wyciągnął z kieszeni swój pistolecik i powiedział: Dla mnie przyłożyć ci do głowy i pociągnąć za spust, to jakgdyby splunąć! Po wyborach, kiedy PO przegrała także fotel prezydencki, na którym zasiadł Lech Kaczyński, pamiętam słowa Pana premiera w moim telewizorze: Polacy sami muszą przejść to doświadczenie wyborcze i odczuć na własnej skórze ten błąd do końca. Polacy popełnili kardynalny błąd i przeżyli traumatyczne rządy braci bliźniaczej z Samoobroną. Całe szczęście, że rząd był słaby, a prezydent nie miał mocy kanclerza. Wyobraźmy sobie teraz, jak proponujesz, że Lech Kaczyński ma konstytucyjne uprawnienia kanclerza, a brat bliźniak Jarosław jest premierem słabego rządu. Ja wolę sobie tego nie wyobrażać. Polska rządzona przez dwóch oszalałych Mao, Stalinów czy Hitlerów? Tego jeszcze w świecie nie było. W prezydenckich wyborach powszechnych demokracja stwarza warunki na powtórkę takiego błędu. Wybierając jednego człowieka, który skrywać może swoje podłe wychowanie, poglądy, nawyki i skłonności, społeczeństwo może znów popełnić błąd. Dlatego jeden człowiek nie może mieć tak mocnej władzy nad narodem. Pragnę Ci jeszcze przypomnieć, że Sejm, Senat i koalicyjny rząd polski z premierem pełniącym obowiązki Prezesa Rady Ministrów także posiadają bardzo mocny mandat nadany przez społeczeństwo w wyborach powszechnych. Moim zdaniem znacznie silniejszy. I tak ma być.

  66. Andrzej 21:21
    Bardzo mądra konkluzja. No , ale go to obchodzi. Ważne aby wspierać Kulczyka, Sobiesiaka, Balcerowicza, Rywina, Jaruzelskiego, Dochnala, Garlickiego i czujnie strzec przewagi PO , a jak zła pogoda to winny temu Kaczyński.

    Czy ta groteska i naigrawanie się z ludzkiego poczucia sprawiedliwości kiedyś się wreszcie skończy ?

  67. Monteskiuszu,

    Oczywiscie, ze nikt nie jest w stanie przewidziec wszystkich konsekwencji pisanych ustaw, czy tez kazdego innego dzialania. Dlatego zazwyczaj ustawy maja cos takiego, jak vacatio legis – okres w ktorym rozne podmioty, na ktore wplyw ma wprowadzana ustawa, maja czas sie do nowego prawa dostosowac.

    Zawody Pucharu Swiata w skokach narciarskich planowane sa nie tuz przed odbyciem, lecz znacznie wczesniej. A tu nagle (podkreslic trzeba – NAGLE) okazuje sie, ze pokazywanie logo sponsora zawodow jest nielegalne. Prasa donosila o potencjalnej grzywnie ponad milion zlotych.

    Zaden urzednik nie jest (chyba) tak glupi, zeby skarzyc – piszesz. Otoz Izba Celna wszxczela postepowanie przeciw Zakopanemu za organizacje zawodow Pucharu Swiata w skokach.

    Zaznaczam tez, ze nie wieszczylem upadku sportu wogole. Chodzi o ten konkretny sezon. Rozgrywki w wielu dyscyplinach spotowych w Polsce sa prowadzone w systemie jesien – wiosna, gdzie wiosna konczy sezon.

    Oto nagle (znow podreslic trzeba NAGLE) czesc klubow ma klopot, bo sie okazuje, ze reklamowanie sopnsora jest nielegalne. To co na jesieni bylo normalne niemal z dnia na dzien – w polowie rozgrywek staje sie przestepstwem. Nie wmowisz mi, ze to nie jest problem dla klubow i ze nie wypaczy wynikow rywalizacji sportowej.

    Nie jestem hazardzista, nawet w totolotka nie gram, zupelnie sie nie orientuje w tej materii. Byc moze i sama ustawa jest dobra. Ale sopsob wprowadzenia jej w zycie – karygodny. Czemu (lub moze komu?) mial sluzyc ten pospiech, ta biegunka?

    ——-

    Sobiesiak sie skonczyl nie w momencie kiedy naublizal politykom/dziennikarzom, tylko w momencie, kiedy PiS w osobie Kaminskiego postanowilo uderzyc nim w Chlebowskiego i Tuska.
    Krauze, przyjaciel prezydenta, nikomu nie ublizal, nikomu nie wymyslal, a tez sie skonczyl, z tym, ze to jednak zupelnie inny rozmiar kapelusza i byc moze jeszcze wyplynie.
    Dzieje sie tak z powodow, o ktorych pisala magrud. Jak zaczynaja kogos szczuc, to wiekszosc ochoczo sie do nagonki przylacza, a prawie nikt nie odwazy sie stanac w obronie szczutego.

  68. Monteskiusz
    Z ust mi to wyjąłeś. Miałem wczoraj wrażenie, że Sobiesiak w dobrym, gniewnym stylu się z nami żegna. Mam nadzieję, że był na tyle roztropny by zabezpieczyć sobie spokojne spokojne poza granicami kraju, bo poczułem wczoraj do niego sympatię. Szkoda by było by tracił zdrowie w kilkuletnim areszcie wydobywczym. Cóż, taki los chłopaków, którzy robią interesy z państwem polskim. To dość ryzykowny sektor rynku nawet jeśli sprowadza się do stawiania w kątach knajp automatów lub montowania banalnych wyciągów narciarskich.
    Pozdrawiam

  69. Prezydent krajowy i zagraniczny
    Przepraszam, że nie na temat wpisu Gospodyni, ale po wysłuchaniu porannej rozmowy w TOKFM Jacka Żakowskiego, podchwyciłem ten wątek rozkręcającej się prekampanii w PO.
    Nie bez pewnej dumy ze swojej „przenikliwości politycznej”, wydarzenia po wczorajszym oświadczeniu Tuska skręcają w kierunku, który jakiś czas temu wykluczany, a przeze mnie lansowany, wydaje się być prawdopodobny.
    Tusk być może zdecydował, że soft korowe wystąpienia Sikorskiego
    i Komorowskiego w lutym, marcu i kwietniu, choć spowodują dalszą polaryzację w PO, to pozostawią go (Tuska) ciągle w pozycji silnego arbitra. Z punktu widzenia technologii władzy to jest świetny ruch. Brawo premier Tusk!
    Polaryzacja w PO jest faktem więc dlaczego jej nie zaakceptować oficjalnie? Niech lokalni baronowie się opowiedzą, niech internauci
    (także my) się wypowiedzą, niech gazety i telewizje pozarabiają.
    Zobaczy Arbiter, niekwestionowany, silny przywódca, słupki i podejmie decyzję.
    Osobiście ciągle liczę na moje typy, że jeden (Cimoszewicz) dojdzie do gry a drugi (Olechowski) umocni się na silnych 15%. Zarówno Komorowski jak i Sikorski obecnie zajmują świetne polityczne pozycje, nauczyli się w nich funkcjonować i będą tam potrzebni PO w następnej kadencji. Obaj obecni kandydaci PO prezentują rzeczywiście różne filozofie pełnienia urzędu prezydenta RP. Moje typy, jeśli przypominamy sobie ich kariery polityczne, potencjalnie kryją zarówno krajowy jak i zagraniczny (języki) profile. I do tego pozostawiają konflikt wewnętrzny w PO do następnych wyborów. A trzeba wygrać jeszcze samorządowe i parlamentarne!
    I rozważać rezygnację L. Kaczyńskiego (patrz Żakowski w Polityce)
    Wnioski:
    1. Komorowski i Sikorski prowadzą nienapastliwą, acz pełną determinacji, kampanię.
    2. Ewentualne ataki na konkurentów skierowane są na PIS.
    3. Tusk przekonuje Cimoszewicza, aby ten był od połowy kwietnia opcją PO.
    4. W połowie kwietnia pierwsze wycofania w grupach 2 + 2.
    (K, S, + O, C)
    5. Wiosenna Konferencja Wyborcza PO rozstrzyga ciąg dalszy i zostawia po najlepszym kandydacie z każdej grupy, licząc na rozstrzygnięcie w drugiej turze.

    Pozdrowienia!

    PS
    Na temat afer hazardowej i Leppera mam coś do powiedzenia, ale o tym potem.
    Słucham teraz Gosia.

  70. Monteskiusz,
    Zgadam się, z twoją tezą nt. wyrzucenia Ćwiąkalskiego.
    Ja podawałam tylko mniej lub bardziej oficjalne powody dymisji obu ministrów.
    Moje osobiste przekonanie, wynikające z niedajacego się rozerwać logicznego ciągu poszlak, każą mi przypuszczać, że min. Ćwiąkalaski był zagrożeniem dla opanowanych przez popleczników PiS prokurtur i sądów.
    I dlatego został zdymisjonowany.

    Czuma wyleciał, choć był im posłuszny. Popełnił błąd, kiedy to, w spontanicznym odruchu lojalności względem posłów PO i samego premiera Tuska, zachował się przyzwoicie.

    Wczoraj w „Superstacji” gaworzyli sobie posłowie Sebastian Karpiniuk i Wojciech Giżyński. Karpiniuk zainspirowany przez p. Sobiesiaka przypomniał sobie, że ministrem strorzonego przez PO rządu był przez blisko dwa lata zadymiarz notorycznie łamiący prawo i znieważajacy celnymi strzałami z jajek głowę polskiego państwa.
    Giżyński popisał się refleksem i przypomniał, że Kamiński sam tego nie robił, tylko współnie z obecnym ministrem sprawiedliwości – Kwiatkowskim. Zapomniał dodać, że i min. Pitera była towarzyszką tego typu zabaw.
    Z obecnym Kwiatkowskim jest i ten problem, że to najprawdopodobniej z jego rekomendacji prem. Buzek zrobił z Lecha Kaczyńskiego ministra sprawiedliwości.
    I wszystko jasne!
    Pisałam już o tym, że nam się tylko wydaje, że Polską rządzi Donald Tusk. On tylko piastuje urząd.

  71. Nemer,
    Nie ma silnych sadów tam, gdzie, nie osobiste zasługi, nie nienaganna wieloletnia kariera prawnicza, tylko wybór najszerzej otwartej aplikacji, pozwalają niekompetentnym młodocianym ferować wyroki.
    Obywatele, którzy godzą się na taki stan rzeczy, wykazuja brak instynktu samozachowawczego.
    Teraz tworzy się jedną szkołę i dla przyszłych sędziów i dla przyszłych prokuratorów, by ich wzajemnie lepiej zintegrować.
    Dla oszczędności, proponuję , by w procesach karnych pozostawić wyłącznie prokuratorów.

  72. Konferencja prasowa Tuska w siedzibie GPW
    Komunikat dla tych co wyrzucili telewizor przez okno.
    O 12:45 przerwano w TVN24 przesłuchanie Gosia.
    („W tym zakresie” szaleje)
    Tusk mówi, że nie złoży dziś propozycji Cimoszewiczowi. (Szkoda.)
    Komorowskiego/Sikorskiego szanse ocenia na 50/50. Dodaje, że gdyby myślał inaczej, powiedziałby prawdę.
    Przedstawia bardziej sprecyzowaną koncepcję projektu konstytucji.
    Stoi obok Tuska szef klubu PO Schetyna. Wyraźny koordynator prac.
    Zobaczymy co dalej?

  73. afera hazardowa
    Wyobraźcie sobie Państwo, że agenci CIA mają uprawnienia podsłuchowe w Polsce i pracują „na kierunku politycznym” przez rok. Potem ktoś zdolny przemyca do mediów dwie narracje. Wyszłoby z tego wszystkiego samo życie. Posłowie i ich kobiety klną jak szewcy. Posłowie rozmawiają z „ludźmi, którzy ich znają” na wszystkie tematy, także silnie erotyczne. Dalej nie ciągnę, bo to co piszę zaczyna pachnieć nędzną literaturą SF.
    Talib Kamiński skupił się wyjątkowo intensywnie (to skupienie kosztuje) na obiektach, które mogły coś zaszkodzić PO. Gdybym dostał wszystkie nagrania biznes-polityk, stawiam zakład, że od strony politycznej znalazłbym ludzi PIS. CBA, jak coś przypadkiem znalazło w PIS, milczało. CBA miało w swoich szeregach bardzo zaufanego człowieka do kontaktu z Braćmi. Pytanie samego Kamińskiego o spotkania w siedzibie PIS lub pałacu są idiotyczne.
    Wniosek 1.
    Jest wielce prawdopodobne, że „afera hazardowa” to następny wymysł PIS, podchwycony przez żądne krwi media, który być może obróci się przeciwko pomysłodawcom. Powoływanie się na Tuska, który przesłuchiwany przyznał, że była, ale jej nie zdefiniował, jest następnym kretyństwem PISowych propagandzistów.
    Wniosek 2
    Musimy, my, blogowa część opinii publicznej, domagać się, aby zamiast bić pianę z Generałem, sądy rozliczały skutecznie Kamińskich. Ich buta, upolitycznienie i zdumiewające poczucie bezkarności a jednocześnie brak fachowości są odrażające.
    I nie wiem dlaczego wszyscy boją się Jarka?
    Tego geniusza politycznego który jak już miał wszystko, to wszystko stracił.
    A co J. Kaczyński zrobił dobrego dla mnie, o tym dalej…

    Afera Samoobrony
    Zadziobią mnie wyczuwalni na blogu zwolennicy Samoobrony ale walę śmiało.
    Pojawienie się Samoobrony w sejmie prawie odchorowałem. Jeśli chodzi o system wyborczy w Polsce mam poglądy dalekie od liberalnych. Podniósłbym granicę wieku, wymagałbym egzaminu państwowego z języka angielskiego i koniecznie wyższego wykształcenia. Wszak polityk w czasach mediokracji, przy okazji pełnienia swoich funkcji, uczy polskiego, kultury dyskusji, itp.
    Obrzydliwe metodologicznie skasowanie Samoobrony przez Kam/Kacz przyjąłem jako niedobry człowiek, z zadowoleniem. Ludzie Samoobrony mogą znaleźć miejsce w PIS lub SLD.
    A teraz do remu. (Panie proszę o wyrozumiałość)
    Jako starzec, który miał w życiu więcej niż dwie kobiety, wiem, że gwałt na dorosłej i sprawnej kobiecie jest trudny. Znamy z filmów koszmarne sceny gwałtów zbiorowych, wojennych (pod pistoletem) ? to są gwałty.
    Skazanie panów nie z mojej bajki na długie lata więzienia za delegacyjne pobzykanie, czy nawet bzykanie za obietnicę jakiejś przysługi, uważam za niesprawiedliwe. Jeszcze do tego udowodnienie zgody lub oporu bez śladów pobicia czy jakichś innych materialnych dowodów pogłębia moją opinię.

    Afera ws śmierci P. Olewnika
    Zeznaje właśnie siostra Piotra.
    To wszystko się w pale nie mieści!

  74. addendum do zmian w ordynacji
    Być może ktoś podniesie argument o „prawdziwym przedstawicielstwie Narodu” w sejmie. Przypominam zatem różnicę między inteligencją a wykształceniem.
    Ludzie inteligentni (spotkałem w swoim długim życiu wybitności po 7 klasach i durniów profesorów) wiedzą, że prawo dla nich ustanawiać mają ludzie przynajmniej wykształceni. Wykształconych durniów powinna kosić prawdziwa kampania wyborcza. Prosty, inteligentny obywatel woli, aby rządził mądry
    Niewykształceni ludzie inteligentni a nie pchają się do sejmu.
    Muszę przyznać, że są wyjątki.
    Mam ambiwalentne uczucia przy ocenie Lecha Wałęsy. Zadaję sobie pytanie dlaczego pchał się na urząd prezydenta? Nie miał wykształcenia, to pewne. Niewątpliwie miał spryt polityczny, pewien rodzaj inteligencji, który dla mnie udowodnił na starość, bo zauważyłem, że się czegoś nauczył. (Głupi nie nauczy się do końca życia).
    Ale czy to jest prawdziwa inteligencja? Ten spryt i dużo szczęścia przy wyborach w życiu?
    Wałęsa do końca nie zrozumiał, że dla świata mediów był/jest obiektem na tle reklamy CocaCola a nie mędrcem, którego ludzie słuchają a treści wysłuchane analizują.
    Podsumowanie.
    Wybierajmy przynajmniej ludzi wykształconych!
    Weryfikujmy slogan o posłach, którzy powinni odzwierciedlać średnią narodową. A jeśli już, to wymagajmy, żeby sejm zatrudniał najwybitniejszych fachowców przy ustanawianiu praw, zostawiając „średnim posłom” decyzje polityczne.

  75. Magrud- masz pełna rację jeżeli chodzi o Twoje uwagi dotyczce polskiego sądownictwa, a własciwie całego tego sektora. Sam zapoznałem się z nim jako ofiara bezkarnego oszusta w sprawie cywilnej który od dziesieciu lat kpi sobie z sedziów i komorników.
    Ale sprawy karne sa stokroć poważniejsze.
    Czy zwróciłaś uwagę , na opublikowane w Przeglądzie zestawienie dotyczace nieprawdopodobnych karier jakie w polskim wymiarze sprawiedliwosci i pozostałych sektorach zrobili byli członkowie NZS, z Kamińskim i Kwiatkowskim na czele ?
    Cały czas robiono histeryczną nagonkę za Zsyp i Ordynacką z Czarzastym na czele, gdy prawdziwe rządy grabiło NZS ?
    Mamy w tej chwili rządy KK i NZS i niech mi ktoś udowodni że jest inaczej !

  76. stasieku pisze:
    2010-02-12 o godz. 11:26

    Po pierwsze nie zagraniczny tylko eksportowy.
    Prezydent krajowy lub eksportowy.
    Dziwią mnie Pana spekulacje, nie uwzględniające elementarnej zasady wyborczej, która głosi „wszyscy za jednego!” Rozpraszanie głosów PO jest o tyle groźne, że może pojawić się syndrom rozczarowania grupy wyborców po wycofaniu ich ulubieńca. Ci właśnie mogą się obrazić i nie pójść na wybory.
    Już słyszę Pana argument o II turze. Ale II tura kosztuje! Poza tym przejście Lecha Kaczyńskiego do II tury to wzmocnienie PIS i jednak pewne ryzyko. A cudownej broni,
    w osobie pewniaka W. Cimoszewicza, nikt nie będzie wówczas mógł użyć.
    Olechowskiego słuchałam niedawno w Kropce. Jak zwykle bezczelna, niegrzecznie napastliwa dziennikarka, próbowała coś namieszać. Olechowski się nie dał, miał minę misyjną. Czekam, kiedy jakiś polityk powie do tej pani „uspokój się kobieto!”.
    Przeglądając Pańskie komentarze w poprzednich wpisach, zauważyłam, że jest Pan POwcem i wielbicielem Tuska. Dlaczego zatem lansuje Pan kandydatów spoza PO?!
    Albo rybka albo pipka stasieku!
    ps afera hazardowa się rozmywa od chwili, kiedy Tusk się wycofał.

  77. stasieku pisze:

    2010-02-12 o godz. 11:26
    —————————-
    Szanowny Stasieku,

    jeśli takie „manewry” Tuska, jz czterema dorosłymi facetami, w ramach rozprowadzenia ich w jego grze o PO-wską prezydenturę mogłybyć prawdą to odeślę moją „żenadę” do psychiatryka. Żeby ją tam przyjęli napewno, zasugeruję jej, żeby powiedziała dyżurnemu psychiatrze, że :”jeśli ona sostanie prezydentem, to wprowadzi Polskę do I-ligi europejskiej”. Jestem pewien, że w realu, po czymś takim , pozostanie tam na zawsze.
    Mierzi mnie tyaka ewentualność, że prezydentem mojego kraju , mógłby zostać ktoś, kto prze kilka miesięcy najlepiej „przymerda się” „ciemnemu ludowi”…
    Tusk potrzyma tych czterech”króliczków w swoim cylindrze przez ten czas w stanie całkowitej ich dezorientacji, a potem wyciągnie jednego z nich i z radością , w ramach ewentualnego „przykrycia” czegokolwiek, ogłosi narodowi, że to kandydat PO na naszego dobrodzieja prezydenta.A zdezorientowany już zupełnie naród, zamiast poczucia niesmaku, że to „jeden z panadonaldowych „króliczków”może zostać jego prezydentem, będzie się pasjonował :”A nie mówiłem”, „Tak myślałem” ,”Byłem blisko” etc,
    Zaczynam odczuwać wewnętrzną dewiację, która ściąga moje emocje wyborcze w kierunku:Kto nie będzie naszym prezydentem, co bez żadnego znaczenia politycznego, może mi sprawić czczą frajdę. Z samej PO, będę miał trzykrotnie większą frajdę, niż obywatele pasjonujący się sytuacją odwrotną-radość z JEDNEGO zwycięzcy prezydenckich przedbiegów w PO.
    Dziękuję Ci Stasieku za inspirację, Pozdrawiam,Sebastian

  78. Pani Redaktor,

    Właśnie przeczytałam że red.Karnowski przejmuje publicystykę w Trójce i przyznam że mnie to kompletnie nie zdziwiło.Już po nominacji Sobali i informacji o wizycie Karnowskiego w siedzibie stacji wiedziałam że do tego dojdzie. Zastanawiacie się często dlaczego sondaże są zabetonowane i mimo usilnych starań mediów nic w słupkach nie chce drgnąć a odpowiedź jest prosta, przestaliśmy reagować na moralizowanie dziennikarzy. Jak może mi tłumaczyć rzeczywistość ktoś kto wygryza kolegów. I on śmie krytykowąć innych i mówić o wysokich standardach.A red. Ziemkiewicz klnący na antenie kiedy myślał że kamera jest wyłączona,szydzący z prof Rymarza,rechoczący Warzecha i chichocząca red.dąbrowska której to nie oburzyło,wprost przeciwnie.Sobiesiak wczoraj nie przebierał w słowach i przyznam że chciałabym zobaczyć sondaże po jego wystąpieniu bo reakcja mediów była solidarna: święte oburzenie.Dopiero dzisiaj czytam pierwsze odważne głosy,zgadzające się z diagnozą Sobiesiaka. Dla mnie jego wystąpienie było manifestem protestu przeciwko hipokryzji i zakłamaniu. Ilu dziennikarzy pisze sponsorowane artykuły,ilu lobbuje i ilu słowem niszczy ludzi? Proszę sobie przypomnieć atak Rzeczpospolitej na Prezydenta Sopotu Karnowskiego.Od początku było wiadomo że tekst pisał kolega Julkego, dzisiaj wiemy że pożyczał także pieniądze. Czy któryś z kolegów oburzył się i powiedział choć jedno zdanie nt. takiego zachowania? Wszyscy nabierali wody w usta, lepiej bowiem oceniać zachowanie innych nie własne.Nie wiem jaki będzie los mediów i dziennikarzy w nich pracujących ale wiem że coraz wyraźniej widać że powoli następuje proces erozji tej profesji jako wyrazicieli opinii społeczeństwa.

  79. Wczoraj sąd (podobno sprawiedliwy) skazał Leppera za domniemane „przypadki z p. Krawczyk”. Lepper, polityk nie z mojej bajki, ten wyrok dostał nie za to co sąd (podobno sprawiedliwy) ogłosił, ale za pamiętne sejmowe wystąpienie kilka lat temu, kiedy kilku polityków i kilka wydarzeń politycznych nazwał po imieniu, przez co nadepnął komuś zbyt mocno na odcisk. Uważam że sprawę sprokurowały media na zamówienie pewnej grupy polityków. Dziś Leppera mają z głowy, ale to im się tylko tak wydaje. Przykre jest to, że sprawiedliwe prawo i Polska jakoś mijają się z daleka. Znów wraca podział na my i oni?

  80. szanowna Pani Redaktor, to co mówiła siostra Krzysztofa Olewnika dziś na komisji to było straszne. Tym powinniśmy się zajmować, a nie, za przeproszeniem, pierdołami. kto kogo ile lat znał. Tylko Pani, Waldemar Kuczyński, no może red.Miecugow mieliście odwagę powiedzieć co o tej niby aferze myślicie. Większość gada bzdury w stylu Piaseckiego w „Piaskiem po oczach”. Czy ten chłop nic nie rozumie czy rżnie głupa. Dla mnie jedynym wnioskiem z „hazardowej” jest powołanie inspekcji robotniczo-chłopskiejdo zbadania Sobiesiaka.
    w mojej opinii, przedsiębiorca, nawet jesli czasem oszuka, bo nie wyszedł by na swoje, to się jednak napracuje na swoje pieniądze a nawet mimo ciężkiej pracy też może splajtować. A poseł gada bzdury, większość na niczym się nie zna, ale niczego nie ryzykuje, dieta jest zapewniona.

  81. Pani Janino. Pozwalam sobie na komentarz do „afery hazardowej”. Po obejrzeniu przesłuchania p. Sobiesiaka, miałam nieprzeparte wrażenie, że jest to widowisko, dla samego widowiska! Podzielam Pani zdanie, że tak naprawdę nie ma afery hazardowej jest chęć pokazania się w telewizji i przeciągania tego widowiska w nieskończoność! Podzielam rownież zdanie pana Sobiesiaka na temat działalności naszych urzędników od gminy po sejm. Kto nie pracował na własny rachunek i nie próbował przeprowadzić jakiegoś własnego pomysłu przez bariery ustawione przez nasze ustawodawstwo nie powinien zabierać na ten temat głosu. Bardzo zdenerwował mnie pan Tomasz Lis w poranku wTok FM , dzisiaj w piątek, u p. Żakowskiego. Bardzo skrytykował pana Sobiesiaka m.in. za wulgaryzmy. Pamiętam doskonale nagranie krążące w internecie na którym p. Lis rozmawia ze swoimi współpracownikami jeszcze w Polsacie. Wart pałac Paca! A p. Kamil Durczok komentujący czystość stołu? Nagle wszyscy zrobili się bardzo delikatni!! Nie pochwalam takiego sposobu wyrażania się ale nie lubię jak ludzie wywyższają się nadmiernie. Pan Sobiesiak zarobił pieniądze kopiąc piłkę, a potem nie bał się zaryzykować i zaangażował te pieniądze w przedsięwzięcia, które dały mu dalsze, coraz większe dochody. Ma prawo wyrażać swoje zdanie na temat przepisów regulujących funcjonowanie branży w której pracuje i nie jest w niczym gorszy od posłów biorących pieniądze za strojenie min do kamer TV. Nawiasem mówiąc pieniądze pochodzące m.in. z jego podatków. Pan Sobiesiak nie jest wzorem savoir-vivre’u, ale jest naturalny i nie gra kogoś lepszego, innego. Jestem oburzona słysząc jak do niego zwracali się posłowie per „świadek” , natomiast p. Gosiewski tytułowany był uniżenie per „Panie Premierze”.
    Zdaję sobie sprawę, że materia o której piszę jest bardziej skomplikowana
    i dotyczy róznorakich uregulowań (m.in.funkcjonowania lobbingu) ale życie jest inne i toczy się mimo albo obok istniejących uregulowań, a tradycja szukania i posiadania znajomych jest bardzo zakorzeniona , myślę, że nie tylko w Polsce. Pozdrawiam K.

  82. I znowu coś obrazoburczego!!!
    Obrazoburczego dla „nie widzących afery” i dla tych, dla których PO to partia ludzi idealnych moralnie a do tego nie skażonych podejrzanymi koneksjami i działaniami poza prawem.

    Otóż mnie „Pan” Sobiesiek się nie podobał.

    Powiem więcej, swą arogancją czy też hamstwem wzbudził szczerą odrazę.
    Nie dlatego, że kocham i usprawiedliwiam polityków i dziennikarzy.
    Dlatego, że działa i wyraża się jak „nowobogacki”, nuworysz przy którym człowiek prymitywny jawi się jako ideał pod każdym względem.
    Dodam, że ten Pan ani mnie ziębi ani parzy.

    Świadczy jedynie o tych politykach dla których był rozkazodawcą a których określał per ch… itp.itd.

    Po tym przesłuchaniu rozumiem Pana Przewodniczącego Sekułę, który dążył do objęcia przesłuchaniem w trybie zamkniętym tego człowieka a wcześniej ubezwłasnowolnił członków Komisji.

    Dodam, że czuję się usatysfakcjonowany, że wbrew opiniom np. pani Krystyny, wielu znanych zwolenników PO – a w tym dziennikarze i publicyści – wyraża podobne poglądy.

    Na zakończenie dodam, że mimo, że jestem przedsiębiorcą to pan Sobiesiak w żadnym przypadku mnie nie reprezentuje.
    Sam siebie po prostu oceniam jako uczciwego.

  83. Ad/ Anastazja z 2010-02-12 godz. 21:59
    „to co mówiła siostra Krzysztofa Olewnika dziś na komisji to było straszne.”

    Owszem straszne, ale gdy słuchałem jej wypowiedzi, to oprócz zrozumiałego współczucia zacząłem odczuwać lekkie, a może nawet coraz większe obrzydzenie 🙁
    Pewnie zbulwersuję Ciebie i wielu innych, ale wypowiedzi członków rodziny zamordowanego bardzo często pozwalaja przypuszczać, że mylą oni ministrów Rzeczypospolitej z ochroniarzami zatrudnianymi w ich firmie.

    Z całym szacunkiem, ale przestępstw takich i jeszcze gorszych jest w Polsce od groma. Współczując ofiarom nie widze powodu, aby ci co maja forsę byli lepiej traktowani od innych.

    Policja nie zdołala uratować porwanego i teraz szuka się kozłow ofiarnych. Zapewne popełniono błędy, ale przecież stuprocentowej wykrywalności nie ma nigdzie na świecie!
    Nigdzie na świecie 100 procent spraw nie kończy sie uratowaniem porwanego!

    Ostatnio tabloidy ekscytowały się sprawą ekshumacji. Podnoszono sprawę różnego rodzaju nieprawidłowości, formułowano zarzuty.
    Ale jakoś nikt z prezenterów i „dziennikarzy” śledczych chyba nie zająknął sie na taki temat – skoro dotychczas tak naprawdę nie wiedziano kto spoczywa w grobie, to może jednak ta bulwersujaca kochaną publisię wersja – podkreślam JEDNA z wersji – ta o samouprowadzeniu nie była tak całkiem pozbawiona podstaw?
    Ale przecież

  84. Ciekawy jestem Waszych opinii w sprawie treści tej notki:
    „Prokuratura Krajowa uważa, że byłemu asystentowi posła PO Janusza Palikota można postawić zarzuty i przekazała Prokuraturze Okręgowej w Suwałkach odebrane prokuratorom z Radomia śledztwa w sprawie finansowania kampanii wyborczej posła – informuje „Gazeta Wyborcza”.

    Chodzi o wybory 2005 r., w czasie których według prokuratury na kampanię Palikota ok. 50 osób przekazało łącznie 856,7 tysięcy złotych. Kilku studentów zeznało, że pieniądze dostali od ówczesnego asystenta Palikota. Radomscy śledczy nie znaleźli dowodów, że pieniądze pochodzą od posła.”
    Asystent musiał jednak dysponować sporą gotówką no i kochać miłością namiętną naszego posła milionera.
    Po prostu jeszcze do tych milionów mu dołożył.
    Jako, że śledczy nie znaleźli dowodów p-stwa drąży mnie podszyta zawiścią ciekawość dot. dochodów i zasobów finansowych
    tego asystenta.
    Ciekawy też jestem kto jest jego pracodawcą.

  85. Szanowna Pani Redaktor.
    No i stała się jasność. Dobrze się stało, trafna decyzja. Pan premier Donald Tusk ogłaszając treść programu PO w zakresie zmian Konstytucji RP dał Polakom do pomyślenia. Wybierajcie. Jest projekt PiS i jest projekt PO. Dwa flagowe okręty wypłynęły w bój o wyborców do wszystkich czekających nas w najbliższym czasie wyborów. Nigdy jeszcze w okresie tych 20 lat wolnej Polski nie mieliśmy tak jasnego obrazu państwa polskiego proponowanego nam przez te dwa największe ugrupowania polityczne. Ja wybieram Polskę otwartą na świat, proeuropejską, oświeconą rozwojem nauki, Polskę nowoczesną, przyjazną wszystkim swoim obywatelom, neutralną wobec różnych światopoglądów i religii. Zapowiadam szybki spadek poparcia dla PiS i zwolenników Konstytucji RP proponowanej przez PiS. Totalitaryzmy w Europie już były. W dzisiejszym świecie nie ma już miejsca dla wzorów państwa Hitlera i Stalina.
    Łączę wyrazy uszanowania.

  86. do Sebastian pisz2010-02-12 o godz. 19:28
    1. Chyba źle Pan odebrał sens mojego komentarza
    2. Mój pomysł z 2+2 nie ma nic z warstwy „ciemny lud to kupi”.
    3. Właśnie podanie kandydata w przyszły wtorek byłoby wyjęciem królika.
    4. 2+2 jest formą preelekcji, z rozszerzeniem do dwójki moich faworytów spoza PO.
    5. W tej wersji decyzja zapadłaby w kwietniu, po wysłuchaniu głosu rozsądnego ludu.
    6. Mnie bardzo zależy aby prezydentem został Olechowski lub Cimoszewicz, co widać od dawna w moich licznych agitacyjnych komentarzach, na wielu blogach. Jako emeryt, robię to bezinteresownie,
    z poczucia słuszności swoich argumentów.
    7. Muszę dodać, że kocham swój kraj, choć to zwierzenie w tym miejscu wypada łzawie.

    do teresita pisze: 2010-02-12 o godz. 18:14
    To nie jest przypadek ?albo rybka albo pipka?.
    Ja dobrze życzę Tuskowi, taki już jestem.
    Wg mnie, jeśli prezydentem zostanie ktoś spoza PO, Tuskowi będzie łatwiej rządzić.
    Bracia stworzyli precedens obrzydliwej, negatywnej prezydentury
    i zostaną przez coraz mądrzejszy lud wyrzuceni na polityczny śmietnik.
    Olechowski określił wielokrotnie swój ewentualny, prezydencki profil. Pasuje jak ulał do koncepcji przedstawionej wczoraj przez Tuska/Schetynę na GPW.

    Sebastianie, teresito, serdeczne pozdrowienia!

  87. Krystyno masz rację, to święte oburzenie Panów Lisa i Durczoka jest po prostu śmieszne. Rzucają mięsem ile wlezie jak nie są na wizji.
    Pan Sobiesiak jest dla mnie zupełnie obcy, ale nie mogę spokojnie patrzeć, jak się go niszczy w imię swoich partyjnych interesów, a dziennikarze podgrzewają atmosferę ,żeby mieć temat na 24 h.

  88. Szanowna Pani ostatni podniósł Sie płacz, że jeden facet coś źle powiedział o dziennikarzach i politykach i urzędasach.
    Jeśli chodzi o dziennikarzy i polityków jak szybko pozapominali jak to olbrzymia grupa z luboscią promowała jednego niepoważnego faceta, który wyraźnie stwierdził że wersal w sejmie się skończył.
    Zapomnieli politycy dziennikarze jatko radośnie niszczyli wszelkie moralne autorytety w Polsce ( Wałęsa, Mazowiecki, Geremek, Jan Nowak Jeziorański, Bartoszewski. Kuroń. Chrzanowski, Wende i wielu innych, nie śmiano Ojca Świętego) .
    Politycy niech swoją nienaganną i uczciwą służbą Polsce zdobywają sobie szacunek ludzi a nie strachami. Klasa polityczna zapomina o tym że ma służyć a nie stawiać się na piedestałach. Konkluzja: SAMI SOBIE JESTEŚCI WINNI, więcej pokory.
    Promowano takie zachowania i czyny przez 20 lat, że teraz zbieramy tego owoce.

  89. Karwoj 8
    Sobiesiak ich po prostu zna od tej strony, której nie znasz Ty i tzw opinia publiczna. On ich zna i nimi pogardza – to wynikało z jego gniewnego oświadczenia. On był po prostu szczery. I perspektywa jego dalszej szczerości skłoniła ich do utajnienia (taka była Sobiesiaka intencja) przesłuchania. Dlatego napisałem, że Sobiesiak się z nami żegnał, bo oni mu tej szczerości nie wybaczą. Szczerość nie zawsze wiąże się z kulturalnym zachowaniem.
    Pozdrawiam
    Ps. Czuję, że ręka mniej dokucza

  90. Szanowna Pani Redaktor !
    Mimo , że dokonała pani wpisu przed przesłuchaniem Ryszarda Sobiesiaka , trafnie przewidziała Pani przebieg tego ” wydarzenia ” ! Pan Sobiesiak przyszedł ” na komisję ” jako osoba prywatna i miał pełne prawo : odmówić publicznego przesłuchania ! Zwłaszcza , że przeinaczanie słów i faktów , a także zwykłe kłamstwa , stały się cechą : gorących dziennikarskich komentarzy… Zatem , Pan Ryszard , naraził się wszystkim : politykom , których pozbawił medialnego spektaklu ; dziennikarzom , których słusznie skrytykował … Trudno mówić o takich ” twórcach ” jak pan Cieśla – pozytywnie ! A mamy takich ” cieśli ” , oj mamy….
    Na tym nieciekawym , tabloidowym tle , wyróżnia się Pani znakomicie ! Lubię słuchać rozmów , które Pani prowadzi , bo po ich wysłuchaniu , wiem : jakie są poglądy gościa ! Nie przerywa Pani , nie narzuca swoich tez , nie realizuje swojego ” scenariusza ” , który ma te ” tezy ” udowodnić ! Niestety , jest Pani : nielicznym , godnym naśladowania : Wyjątkiem ! Ale to właśnie wielki ” plus dodatni ” stanowi ! Proszę zatem o trzymanie poziomu dotychczasowego , zawsze…
    Pozdrawiam
    Stanisław

  91. Pani Janino! Forumowicze!

    Trochę mnie nie było i teraz hurtem przeczytałem wpisy za dwa tygodnie no i oczywiście prześledziłem w środkach masowego rażenia co kto i komu w naszym pięknym kraiku przez te dwa tygodnie zrobił, powiedział, dowalił itp.

    Z większością wpisów się zgadzam i ogarnia mnie z tego
    powodu coraz większy pesymizm. Bez obrazy, ale nic, czy prawie nic z tego, co tu jest wypowiadane nie jest oryginalne. I co? Ano nic! Bo np. czy ktoś przejmuje się tym, że nadal nagminnie stosowany jest areszt wydobywczy? Czy wierzycie – na przykładzie sprawy Olewnika – w to, że jakość pracy policji i prokuratury na bazie tych wniosków w przewidywanej przyszłości się poprawi? Że jakiś urzędnik, prokurator, sędzia, poseł poniesie kiedyś jakieś kosekwencje tego, że np. zapuszkował na kilka lat niewinnego człowieka? Wierzycie, że ktoś zajmie się poprawieniem prawa? Że zostaną zlikwidowane idiotyczne przepisy? A sprawy sądowe będą prowadzone sprawie i obiektywnie? Nota bene – postawienie przed sądem Wąsacza za rzekomą czy prawdziwą aferę PZU wymagało 10 lat pracy naszej prokuratury; gdy w USA wykrycie, przygotowanie sprawy i osądzenie Madoffa trwało 6 miesięcy! SZEŚĆ m-i-e-s-i-ę-c-y!!! Szeremietiwe czekał 8 lat na uniewinnienie, a Lewandowski – chyba – 12. Zaszczuto Barbarę Blidę i co? Ano nic! Nie ma sprawy….

    Przyjemnie się ten Blog i wpisy czyta, bo poglądy zbieżne, poziom wysoki a wulgaryzmy używane nie, jako przecinek, ale wyłącznie dla podkreślenia wagi głoszonej tezy. OK! Tylko czy w ten sposób, poza tym że dajemy sobie sami okazję do puszczenia pary w gwizdek i rozładowania narastających u nas samych emocji coś załatwiamy? Coś się zmienia? Czy kogoś jeszcze interesuje 156 kolejna bardzo ważna propozycja zmiany konstytucji?

    Bezczelność i arogancja polityków oraz ich przydupasów dziennikarzy (Gospodyni się niech nie obraża – jej ta uwaga nie dotyczy) rośnie wykładniczo a poziom ich kompetencji jednocześnie – też wykładniczo – maleje. Środki masowego rażenia twórczo rozwijają tezę Gebelsa, że ilość kłamstw, przeinaczeń itp. przejdzie w umysłach prostych ludzi (to nie jest z mojej strony sarkazm tylko stwierdzenie faktu) w nową jakość (Marks jak widać też się na coś przydaje). Wydaje się im, że z tak zmanipulowanymi, oszukanymi ludźmi zrobią co chcą. I póki co mają rację! Robią co chcą… i wmawiają nam co chcą…..

    Ten blog jest dlatego tak oryginalny, że dobra w naszym kraju rzadkie – zdrowy rozsądek, umiar i dystans – występują w ilościach ponad przeciętnych. Tylko zdajmy sobie sprawę, że stanowimy taką malutką, maciupeńką enklawkę niedorżniętych wykształciuchów, inteligenciuchów i innych uchów, z którymi nikt i nigdzie nie musi się liczyć!

    Pani Redaktor! Koleżanki i koledzy forumowicze!

    Zróbmy coś z tym! W końcu mamy coraz bardziej wykształcone społeczeństwo i jest inernet. Może jakiś oddolny ruch obywatelskiego oporu, protestu? Jakaś czerwona kartka dla polityków i środków masowego rażenia? Może zasypywanie idiotów na eksponowanych stanowiskach meilami z protestami? Może głośne wyrażanie o nich opinii i nazwanie głupców głupcami? Popsujmy im chociaż ich dobre samopoczucie! Róbmy – cholera – coś!!!

  92. Szanowna Pani Janino !
    Tekst poniższy zamieściłem na innym blogu. Tu go zacytuję , bo bardzo pasuje do poruszanego przez Panią Redaktor , tematu…

    …”Moja ulubiona dziennikarka , Janina Paradowska , kilka dni temu przeprowadziła ciekawą rozmowę z Ryszardem Czarkowskim . Dziennikarzem , ekspertem od spraw hazardu , autorem książki : ” Wielka kumulacja ” .Wywiad i jego przesłanie pozostało zupełnie bez echa i jakiejkolwiek polemiki. Gość pani Paradowskiej rzeczowo i merytorycznie uzasadniał , że nie ma żadnej ” afery hazardowej ” ; jest afera c.b.a i jej byłego szefa M. Kamińskiego ! Efektem ” pracy ” politycznej , dodam , był : raport oparty na czterech , ogólnie dostępnych artykułach prasowych i zmanipulowanych / nie dotyczących absolutnie tej sprawy / podsłuchów telefonicznych rozmów ! Premier Tusk przytomnie podejrzewał , że ta cała Kamińskiego , wizyta , była próbą : politycznego zamachu na : konstytucyjny rząd i osobę Premiera ! I ja przychylam się do Jego , trafnej , pierwszej opinii !

    Kamiński , na zlecenie politycznej ” góry ” swojej partii , po raz kolejny wykreował ” aferę ” , która miała w efekcie doprowadzić do : radykalnych zmian politycznych , skompromitowania Tuska i… powrotu pisu do rządzenia ! Grubymi nićmi szyta prowokacja , a że przez pis wyprodukowana : dlatego nieudolna , infantylna i nieskuteczna… Ale : bardzo grożna ! Dla demokratycznej władzy , dla słabej przecież , polskiej demokracji !

    Dlaczego zatem Tusk i Jego partia tak gorliwie zgodziła się na powołanie kolejnej komisji śledczej ? Komisji d/s ” afery ” hazardowej ? Afery , której nie było ? Słowo afera , ma zastosowanie wtedy , gdy : ktoś przyjmie korzyść finansową za ” usługi ” wykonane na rzecz prywatnej osoby . Korzystając ze swego stanowiska… Gdy : nielegalny lobbing / bo jest też ten ustawowy – legalny / wpłynie na : zmiany ustawy , konkretnego przepisu prawa , zmiany bądż poprawki… Nic z tych spraw , przy tej nieszczęsnej ustawie hazardowej , nie zaistniało… Bo nawet samej ” ustawy ” nie było , a cała droga legislacyjna nie została nawet rozpoczęta !

    Pytam zatem , czy ” przedmiotem ” dociekań sejmowych , sądowych , prokuratorskich nie powinno być : samo c.b.a ? Oraz mało-ciekawa osoba Mariusza Kamińskiego ? Urzędnika pisu , wiernego i fanatycznego wielbiciela ” braci mniejszych ” , który nigdy , nawet o włos , nie podjął próby : bycia ważnym , obiektywnym i merytorycznym urzędnikiem państwowym ! On zawsze tylko pis reprezentował i ” interesów bliżniaków ” strzegł …

    Rząd Tuska jest słaby , słabością ulegania koniunkturze , słabością ulegania , aktualizowanym pięć razy dziennie , słupkom wyborczym. I to , wobec braku realnego politycznego wyboru , może jedynie doprowadzić do powrotu : pisu ! A tego Polska już nie wytrzyma ! ”
    Pozdrawiam Stanisław

  93. stasieku pisze:

    2010-02-13 o godz. 10:50
    —————————-
    Szanowny Stasieku,
    o swojej prawomyślności, akurat Pan, nie musi nadmieniać, ona jest w Pańskich wpisach ewidentna.
    Pozwoliłem sobie w moim wpisie na odrobinę przewrotności, bo kiedy ja, skromny robaczek, wczułem się, w sytuację ucZestników konkursu na kandydata…to przyznam, że aż mnie zemdliło, kiedy ja sam wczułem się w rolę „Entliczko-Pentliczkowego” konkursanta. Gdyby jeszcze były do wykonania jakieś zadania konkursowe, publiczne debaty m. „króliczkami”, a na koniec zapadłby wiarygdny dla wszystkich wyrok, to wtedy byłoby O.K.
    A w takim wariancie,gdzie rozstrzygną o wszystkim słupki- nie oszukujmy się Panie Stasieku-zadecyduje merdanie do „ciemnego ludu”, który nawet gdy jest mądry, to i tak ma ciemną podświadomość.
    Mnie z wymienionej czwórki, baz żadnych zastrzeżeń pasuje tylko Włodzimierz Cimoszewicz. Olechowski, jako celebryta i salonowiec- byłny idealny, w przypadku ograniczenia uprawnień prezydenta, pozostawiając jemu głównie funkcje reprezentatywne…

    Serdecznie Pozdrawiam,Sebastian

  94. Gruby pisze:

    2010-02-13 o godz. 09:00
    Gruby, 100% racji. W tym kraju są równi i równiejsi. Olewnikowie należą do tych drugich.

  95. Wreszcie ktoś powiedział posłom (a przy okazji urzędnikom), co o nich myślą obywatele. Może w sposób nazbyt obcesowy, ale dzięki temu zabrzmiało to w sposób, którego nie da się zmilczeć lub udać, że nic się nie stało.
    Gorsze jest tylko to, że ci, których w najwyższym stopniu to dotyczy nie wzięli tego do siebie. Są na to za głupi.

  96. Do kartki z podróży:

    Bardzo dobrze znam biurokrację i to taką która nie tylko nie zna przepisów prawa, na których bazuje, taką która niemal wszystko załatwi za łapówki, od szczebla gminnego po szczebel ministerialny. I jestem w 100 % pewny że dopóki nie będzie odpowiedzialności materialnej, za błędy kretynów będą płacić wszyscy, a w administracji pracować będą w większości skończeni kretyni.

  97. Podaję w kontekście m.in. dyskusji o „jakości” polskich urzędników – tym razem samorządowych (czyli tych tak chwalonych i będących naszym obywatelskim zyskiem transformacji) – artykuł J.Harłukowicza pt. „Bardzo kosztowna spółka buduje nasz stadion na EURO” [w]: http://www.gazeta.pl /Wrocław . Jak wiecie Drodzy Blogowicze Stolica Dln. Śląska jest od wielu lat „na piedestale” ocen prasowych tutejszych samorządowców. A rządzi cały czas ta sama ekipa – m.in. mająca źródła w „sławnym” NZS-ie …. (pisał o tym PRZEGLĄD, a także na Blogach POLITYKI „jasny gwint”).
    I nie jest to z mojej strony populizm – jeśli okazało się, że wykonujące stadion przedsiębiorstwo ma (na koniec 2009 roku) 3 m-ce opóźnienia, a koordynatorzy z ww. spółki miejskiej nie informowali o tym prez.Dutkiewicza, to za co brali i biorą nadal premie (premia jest uznaniowa i nagradza dodatkową pracę oraz osiągnięcia – w tym wypadku tego absolutnie nie widać). Towarzystwo wzajemnej adoracji, sami znajomi”królika” i nie tylko……
    Pozdrawiam serdecznie.
    WODNIK53

  98. Do magrud. Jeszcze o wodzie. Jeśli cecha czy zjawisko jest niepoliczalne to jako takie nie może mieć przymiotu powszechności czy rzadkości. Niepoliczalne znaczy w ilości nieokreślonej. Powszechne jest co prawda wielkością nieokreśloną lecz intuicyjnie rozumianą jako duża. Jeśli nie potrafisz określić jak duża to możesz stopniować np. większa niż.. itp.

  99. Zauważcie, że wypowiedź pana Sobiesiaka oburzyła właściwie wyłącznie dziennikarzy i polityków. Zostało naruszone ich mniemanie o wielkiej mądrości, której są pozbawieni „zwykli ludzie).

  100. Szanowna Pani Redaktor.
    Proszę uprzejmie wytłumaczyć mi z racji swojego dziennikarskiego doświadczenia, skąd się bierze u niektórych dziennikarzy i prezenterów telewizyjnych TVN żadnym wstydem niepohamowany pęd do zapraszania na swoje salony (i do naszych domów) np. Pana Leppera po wyroku sądowym by mógł się nam ponownie zaprezentować, poskarżyć i skrytykować niesprawiedliwe jego zdaniem i „polityczne” wyroki polskich sądów. Jest mi brak słów dla tak karygodnych i wręcz chamskich zachowań ludzi, którzy powinni wykazywać w swym zawodzie pewne ogólnie przyjęte maniery i normy moralne. Pan Lepper to przestępca, wstyd i hańba dla Polaków, o której powinni szybko zapomnieć.
    A nawiązując do Komisji hazardowej i w tym samym temacie. Proszę uprzejmie wytłumaczyć mi, bo nie znajduję wytłumaczenia, jak mógł Pan Miecugow w swoim programie telewizyjnym powiedzieć o przesłuchiwanym przez Komisję w charakterze świadka Panu Sobiesiaku, że on jest zdaniem Pana Miecugowa ” małym cwaniaczkiem”. Kto dał mu prawo do takich inwektyw, do takich ocen. Panu Sobiesiakowi nie zostały odebrane prawa obywatelskie, nie był przepytywany przez Komisję w charakterze oskarżonego o popełnienie jakichś przestępstw. Jeżeli by tak bezstronnie rozważyć, któremu z tych dwóch Panów więcej Bozia oleju do głowy nalała, to jestem za Panem Sobiesiakiem, który może dochodzić swych roszczeń od Pana Miecugowa przed Sądem.
    Łączę wyrazy uszanowania.

  101. Bo dziennikarz Miecugow jest ospałym i nudnym cwaniaczkiem, którego słucha coraz mniej ludzi, więc brzydko się chwyta. Swoją drogą takie odzywki są obrzydliwe i obrazują poziom tzw yntelektualnych elyt w TVN. Niewiele ten poziom różni się od poziomu powszechnego – równającego do poziomu błotnej taplawki.

  102. do 123kawon pisze: 2010-02-13 o godz. 11:54
    Robię to od początku swojego komentowania. Niech kłamcy poczują zapach prochu z blogów Polityki.
    Dlaczego Polityka utrzymuje Nr 1? Bo od lat uważa na słowa.

    do Stanisław pisze: 2010-02-13 o godz. 13:05
    To zbieg okoliczności, że mój nick pochodzi od Stanisława i mamy podobny pogląd na aferę cba.
    Tylko trzeba to udowodnić i wsadzić talibów do pudła! Ile to kosztowało pieniędzy! A jak mendzili, że dzieci nie mają mleka w szkołach. U nas ciągle rozlicza się zwykłych ludzi za błahe, w skali społecznej, straty a ci, marnotrawiący miliony, chodzą nadęci z miną zbawicieli Polski.
    Finansowy aspekt afery CBA jest pomijany.
    Bogata nasza Polska, oj, bogata.

    do Artur pisze: 2010-02-13 o godz. 17:43
    To jest okropne Panie Arturze! Jak mogą ci bezkarni dziennikarze wyzywać, właściwie obszczywać, zniesławiać, sekować albo bez podania kryteriów, oceniać! To jest butna i bezkarna grupa zawodowa, nie zważająca na słowa.
    Czasami jest to chamstwo, czasami pewnie robota za pieniądze.
    Przypominam definicję chamstwa z kręgu Konwickiego:
    Cham to taki osobnik, któremu się wydaje, ze mu wszystko wolno, że mu się wszystko należy.
    Znam wielu ludzi klnących, będących osobowościowo zaprzeczeniem chamstwa. Oni klną w sytuacjach, w których nie budzą zgorszenia. Widocznie to im pomaga. A na pewno pomaga rozumienie dialogów anglojęzycznych filmów.
    PS
    Akurat red. Miecugow był dla mnie pozytywnym wyjątkiem.
    Shame…

  103. Fakty po F z J. Staniszkis
    Na jedynce pierwszy skok Małysza a w TVN24 prof. Staniszkis, z którą ostatnio często się nie zgadzam i często Jej nie rozumiem bo używa do różnych audytoriów swoistego języka. Ku mojemu zdumieniu wypowiada się w tonacji moich spekulacji na temat prawyborów. Poczułem się lepiej.
    Potem o hakach, zwrocie Europy ku prawicowemu liberalizmowi, itp.
    Staniszkis wymieniła pozytywnie mojego faworyta Olechowskiego.
    Wyrwało się też Jej, „szkoda, że PIS ma tylko żelazny elektorat”.
    Oj, Pani Profesor, proszę nie iść tą drogą!
    Przecież jest Pani zwolenniczką UE!

  104. Artur!

    Nie chciałem się odzywać, ale mnie sprowokowałeś.

    Wyznaję zasadę nie robienia innym tego co mi samemu by nie odpowiadało. Zalecam to również tobie.

    Lepper i jego partia nie jest z mojej bajki, ale w sprawie seks afery (rzekomej czy prawdziwej) na razie mamy nieprawomocny wyrok, więc facet jest w świetle prawa niewinny. Gdy wyrok się utrzyma, a mam tu pewne wątpliwości, to OK! Twoja teza, aby go sabotować i potępiać tych, którzy mu dają forum do wypowiedzi jest słuszna. Ale dopiero wtedy.

    Sprawa Leppera wbrew środowiskom feministycznym i wyrokowi pierwszej instancji taka oczywista nie jest*. Mam nadzieję, że uzasadnienie sądowe jest na tyle mocne, że w kolejnych instancjach się utrzyma bo i ja uważam, że molestowanie powinno być karane. Jeżeli jednak mamy słowo przeciwko słowu (bo go przecież na gorącym uczynku nikt zdaje się nie złapał). Jeżeli do sprawy dochodzi po długim czasie od wydarzenia. Gdy nagle jedna ze stron uświadamia sobie, że jest biedna i pokrzywdzona, choć wcześniej jednak była zadowolona, a cena za to (jeżeli jednak miała miejsce) była wtedy akceptowalna – to oczekuję naprawdę mocnego uzasadnienia. Nie można eliminować nielubianego faceta ze słomą w butach z polityki, czy skądkolwiek za pomocą naciąganej seks afery i jeszcze z tego robić jakąś pokazówę! Bo przecież generalnie kobiety w Polsce są poniżane, maltretowane, uwodzone wbrew ich oczekiwaniom itp. I dla tego nie jest ważne czy Lepper jest winny czy nie. Jest szowinistyczną męską świnią i jest z tego powodu jest winny! Kropka. Tylko po co wtedy sąd?

    Jeżeli przyjmiemy filozofię Pań Feministek to każdy mężczyzna w Polsce już dziś powinien sobie szykować szczoteczkę do zębów. Jak bowiem obronić się przed zarzutem, że x lat temu jakaś pani dziś uważa, że była molestowana? Pewnie dojdzie do tego, że przed będziemy brali uroczyste oświadczenie (najlepiej notarialne), że chce. A po, że chciała. A pewnie i dobry świadek (może spowiednik – to w Polsce nadal dość wiarygodna osoba) by nie zaszkodził. I broń Boże tych kwitów do śmierci nie wy-rzucać!

    Cieszę się, że jestem już w wieku po produkcyjnym i takich czasów nie dożyję…. A Leppera i innych Lepperów z polityki i salonów należy wyrzucić przez pokazanie wyborcom jego mizeroty. Jego pustej głowy, populizmu itp. Ale to mi wygląda na zadanie o wiele trudniejsze.

    Chcę być dobrze zrozumiany. Użyłem Leppera jako przykładu bo Ci jego osoba w telewizorni pachnie niesympatycznie. Mi z resztą też. Tylko co z tego? Zasada jest dla mnie prosta nie ma prawomocnego wyroku – pacjent jest niewinny. Absolutnie nie zgadzam się z tezą głoszoną przez nawiedzonych pismaków, że oskarżenie powinno eliminować z życia publicznego. Szeremietiew był przez 8 lat oskarżony zanim go uwolnili. A Lewandowski? A Wąsacz? Jeżeli przyjmiemy taką filozofię to życie publiczne będą nam układać pismaki, którzy jak im – z dowolnego powodu – jakiś polityk nie będzie się podobał to go oskarżą o byle co. Choćby o molestowanie (zawsze jakaś pani się znajdzie) i cześć. Po polityku. Tego kolego chcesz? Bo ja nie.

    Jeżeli natomiast chodzi o Twoją uwagę do red. Miecugowa to masz rację. To fajny redaktor, ale ma skłonności do przegięć. Czasami dla jego dobra trzeba by go spionizować. Ktoś tu napisał, że znamienne jest to, kto na wystąpienie Sobieśiaka się oburzał. Politycy i samozwańcza 4 władza. Nic dodać i nic ująć!

    *Polecam artykuł „Parytet poszedł sie jebać”** dwa Urbany do tyłu na ten temat.
    **Do admin. Tytuł autentyczny – nie kasować.

  105. Nawiązując do wyroku skazującego Leppera i Łyżwińskiego oraz wielkiej radości i satysfakcji pani Krawczyk z takiego zakończenia sprawy… jakoś nie mogę sobie przypomnieć – może ktoś tu wie? – czy ta pani już ma pewność, kto jest ojcem jej dziecka?

  106. A ja uważam, że red Miecugow jest jeszcze najostrożniejszy w swoich sądach.
    Co powiecie na to jak red. Kuźniar dowcipkuje co rano w studiu, szydząc ze wszystkich i wszystkiego. Jest ponoć ulubionym redaktorem widzów tvn24.
    Dla niego nie ważne co mówi, jak mówi, byleby było wesoło. Żenada.

  107. Stasieku
    Prof. Staniszkis zwolenniczką UE, chyba raczej Rydzyka. Ona tylko tego nie mówi wprost. A po za tym tak zagmatwa swoja wypowiedź, że przeważnie jest za a nawet przeciw.

  108. Artur pisze:
    2010-02-13 o godz. 17:43

    Mój drogi blogowy kolego, co do Pana Sobiesiaka to z mojej strony pełna zgoda. Zauważ Pana S. napisałem przez duże P. Z szacunku dla pracy. Wielu zarzuca mu korumpowanie kogo się da, lub nie. Finansowanie kampanii itd. To nie jego wina, że jest zmuszony do różnych karkołomnych, czasami wątpliwych moralnie czynów. Ja też znam wielu biznesmenów, których upaja sukces firmy, ilość zatrudnianych pracowników, a pieniądze jeżeli są, to przy okazji. I tacy dzisiaj pchają tą naszą skrzeczącą taczkę. Jeżeli istotnie nasz kraj ma lepszy kolor od innych państw w Europie, to głównie przez nich i przez ich „dęte” przekręty, oraz zaradność prostych obywateli. Najmniej zasług w tym względzie ma rząd, który wszystkiego się pozbył, by nie mieć kłopotów, a więcej rozegranych meczów towarzyskich, ale teraz pręży pierś pod order.
    Co do Leppera to się jeszcze z ocenami wstrzymaj. Nie jest to postać z mojej bajki. Gospodyni nasza przypomina sobie mój naiwny wpis, kiedy po raz pierwszy Kaczyński „chama” Leppera spostponował. Byłem za Lepperem. Teraz też staję w jego obronie. W procesie sądowym jest wiele uchybień. W ocenach prasowych wiele nierzetelności, a ja w dodatku mam wiele wątpliwości natury medycznej. Nie basuj Sekielskiemu i Morozowskiemu z „Teraz My”, bo to złe dziennikarstwo ubliżające przede wszystkim wyborcom Leppera. Pozostaw sprawę czasowi. Czas to załatwi, bo ma czas. Gdy nadejdzie czas wyborów zastanawiaj się komu tak naprawdę dajesz szabelkę.

  109. Gruby 9.00 Masz rację i jej nie masz .
    Mnie tez wkurza że Olewnik i jego rodzina mają dojscia których ja bym nigdy nie zrealizował !
    Ale do cholery kazdy z nas powinien być tak samo traktowany !
    Jeżeli debile z policji i prokuratury na najwyższaym szczeblu nawalili w spraweie milionera o dziwnych znajomościach z bandytami i Q…. to tym bardziej nie powinini nawalić w sprawie Kowalskiego i Noiwaka !
    I ja tez chce żeby nich rozliiczać tak jak moich prywatnych ochroniarzy !
    Czyli za pysk i won z zawodu w sądownictwie i policji, a nie AWANSOWAC !
    Niech pracują w ochronie za 1000 brutto , lub zamiatają ulice !

  110. @123kawon, proponuję na początek oglądać Olimpiadę, jak się skończy, zorientujemy się co tam panie w polityce i zdecydujemy. Acha, od 18 lutego zaczyna się także Liga Mistrzów, polityka (nie ta POLITYKA) nie ma szans, przynajmniej u mnie.
    Pozdrowienia

  111. Wojtek-1942
    Z Pana cytat:”Zauważcie, że wypowiedź pana Sobiesiaka oburzyła właściwie wyłącznie dziennikarzy i polityków”.

    Oburzyła też mnie – patrz wpis wcześniejszy – a zapewniam, że jestem szarym robaczkiem któremy równie daleko do nieuczciwych i skorumpowanych dziennikarzy jak i korumpujących ich „milionero-biznesmenów”.

    Przyznam, że zdumiewa mnie to bezgraniczne zaufanie, a i usprawiedliwianie go, do człowieka biorącego udział w podejrzanych machnacjach.

    Wygląda na to, że prawie wszyscy uważają, że pierwszy milion – a może później następne – należy ukraść lub zdobyć w inny nieuczciwy sposób.
    Ja tak nie uważam i stwierdzam, że omawiany milion a i następne pochodzą z naszej wspólnej kasy.

    Załatwiactwo, kumplostwo, mamona i kult do niej … po prostu rozbestwiły pana Sobiesiaka.

    I czy w końcu przyjmiecie do wiadomości, że 99% przedsiębiorców działa w sposób uczciwy, zgodnie z przepisami oraz przy otwartej kurtynie???

    Przyznam, że nie chciałbym aby jako petent przychodzić z jakąś sprawą do wszelkiego typu urzędników z mentalnością osób, których wpisy figurują powyżej.
    To właśnie na gruncie takiego stosunku do prawa a i zwykłej ludzkiej uczciwości wyrastają panowie Sobiesiakowie.

    To właśnie tacy ludzie uczą „maluczkich” przy pomocy jakich narzędzi wpychać się – nawet po trupach – na czoło kolejki choćby do lekarza.

    Jestem rozczarowany również Tobą Kartko z podróży, który wybielasz ten typ zachowań. Właśnie takimi emocjami – mimo niestety znanej i bolącej dolegliwości – dyktowane są moje wpisy.

    Chyba czas się iść upić!!!

  112. Do 123kawon.
    Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie, tęskno mi Panie. Znasz ten wiersz? Jestem już stary i nie było mi dane zaznać wiary w istnienie Boga. Ale do polskiej kultury, obyczajów i historii czuję wielki respekt i przywiązanie. To moja Ojczyzna. Dlatego wysypywania zboża w błoto nie wybaczę. Nigdy. A rechot tego potwora i jego stosunek do Pań znam i wyroku sądu nie potrzebuję. Mam własny osąd w sprawie.

  113. Pani Janino Droga…oprocz stalego tematu od narodzin i po agonii IV RP (a moze nawet od „afery Rywina” – czyli „KTO, KIEDY, Z KIM. GDZIE i DLACZEGO” – sa jeszcze inne sprawy.Zaskoczyl mnie Pani kolega Jacek Zakowski, niezwykle sarkastycznym i gwaltownym atakiem (w TOK-FM) na Pani niewiedze o toku prac nad projektem ustawy medialnej.Kiedys uwierzylem Jerzemu Urbanowi, ze Jacek Zakowski obok np.Bronislawa Lagowskiego nalezy do madrzejszych Polakow, a tu okazal sie mocno napalonym adwersarzem.Czy rzeczywiscie nie ma Pani pojecia o temacie, czyli o efektach prac tego gremium?. Uklony!

  114. Dziadku Ignacy!
    Jest takich dziennikarzy dwóch, których ceniłem przez lata, a teraz z przerażeniem patrzę, co oni wygadują (i wypisują). Jednym z nich jest właśnie Żakowski, a drugim jego kumpel Najsztub. Oto, jak upadają dawne autorytety (dla mnie).

  115. Można co do formy wypowiedzi Sobiesiaka dyskutować, choć pod względem poprawności gramatycznej było o niebo lepsze od sposobu wypowiadania się zwłaszcza przez Kempę i Wassermana (wybitnych prawników, było nie było, przede wszystkim w ich własnym mniemaniu i chyba nikogo więcej :)), ale i przez przewodniczącego Sekułę (ja rozumie), ale powiedział politykom i żurnalistom w oczy, to co myśli przeciętny zjadacz chleba. Pierwsi wraz z urzędnikami za nasze pieniądze niszczą biznes pod byle pretekstem, a drudzy (z nielicznymi wyjątkami, więc nie adresuję tego np. do naszej Gospodyni) poszli tak dalece na łatwiznę, tak zakochali się albo w wykrywaniu nieistniejących afer albo w szczuciu jednych polityków na drugich, że trzeba im to w ostrych słowach wytknąć.
    No i nożyce się odezwały. Dziś w TVN świętym oburzeniem zapałał „antydziennikarz roku 2009” Bogdan Rymanowski.

  116. Brawo dla Maestro Sobiesiaka, Brawo ! Potraktował to budżetowe menelstwo w sposób odpowiedni. Na tyle a nawet na dużo mniej zasługuje ten podwórkowy element, który tylko bezsensownie przesiaduje coś tam bełkocze i jedynie co potrafi wyraźnie powiedzieć do „daj mi daj”.

    Szacun Maestro Sobiesiak.

    A w tygodniu miałem okazje bezpośredniej dyskusji z panią prezes mojej stołecznej prywatnej trzytysięcznej firmy i będzie dobrze.

  117. Pani Prezes nawet mi napisała emaila:
    „Dziękuje Panu Panie Piotrze za inicjatywe i aktywność na spotkaniu, pracujemy teraz nad wieloma rozwiązaniami i Pana spostrzeżenia są dla nas cenne.” he he

  118. Przeczytałam wszystkie wpisy na blogu i cieszy jedno, dominuje zmęczenie medialną nawalanką; tęsknimy do poważnych dyskusji i komentatorów którzy by wiedzieli o czym mówią.Jedno jest pewne że nadchodząca kampania sprawi naszym dzielnym dziennikarzom niejedną niespodziankę i niejeden przewidywany teraz scenariusz legnie w gruzach. Zadbał o to Tusk i przypuszczam że śmieje się teraz słuchając dyskutantów.
    To co dla mnie jest najbardziej widoczne to fakt że na naszych oczach dokonuje się ostateczna klęska „geniusza” Kaczyńskiego, jak na dłoni widać jego bezradność.Z jednej strony mamy propozycje zmian ustrojowych, prawybory, ofensywę Boniego, program i planowanie na najbliższe lata z drugiej negację i haki. Oczywiście nie przesądzam co i kiedy uda się zrealizować ale widać jak na dłoni że jak na razie Tusk ogrywa zarówno media jak i konkurencję polityczną i nie wiem czy mam rację ale odnoszę wrażenie że im szybciej dziennikarze przestaną analizować rzeczywistość z punktu widzenia turnieju szachowego tym lepiej dla nich samych.

  119. Zauważyłem tu na blogu polemikę kilku osób dotyczącą p. Sobiesiaka i jego zachowania przed komisją. Moim zdaniem R Sobiesiak krytykując polityków, media i urzędników pokazał to co myśli spora część polskiego społeczeństwa (moim zdaniem ujął to zbyt łagodnie). Jeśli ktoś krytykuje tego człowieka (ma do tego prawo), powinien to czynić na tle polskich elit polityczno- medialnych i wyjaśniać z czego ta krytyka wynika. Jeśli ktoś krytykuje jedna stronę, nic nie wspominając o stronie drugiej, to do społeczeństwa dociera tylko obraz jednej strony, w dodatku krytyczny, a druga styrona na tym tle w oczach społeczeństwa wypada dobrze. To jest manipulacja. Dziś w programie Rymanowskiego widziałem żenujący, obrzydliwy obraz polskiej klasy politycznej i dziennikarskiej.

  120. ANCA_NELA pisze:

    2010-02-13 o godz. 21:19
    —————————–
    Ja tego nie wiem, a tego co mi wiadomo,Bóg też tego nie wie.
    Jednak, ze względu, na powszechną rozwiązłość panującą w tej partii/żródło- dziennikarze telewizyjni/ -ojcem dziecka pani Krawczyk, może być każdy z Samoobrony, nawet Renata Beger…Przepraszam za wulgarność, ale „na ucho” -„kurwiki” to prawie „plemniki”…

    Pozdrawiam,Sebastian

  121. Sobiesiak zbyt lagodnie okreslil srodowisko dziennikarskie , choc musze przyznac ze STARE AUTORYTETY w zasadzie trzymaja poziom tak moralny jak i kulturalny. Sepy albo hieny to nie jest mile porownanie ale w odniesieniu dla wielu wielokrotnie uzasadmione.
    Co do komisji sledczej , z poslow sie skladajacej to porownajcie moralnosc Wasermana – wanny , /prawnik, posel/ Kepy /z gluchota/ i chocby niedoszlej ambasadorki co nad ziemia swieta pilotowi kolka rozancowe kazala wykrecac.
    Popatrzcie ile dni nasi poslowie wojazowali za granice i po co .
    Pisze skrotami bo wybaczcie facetowi co 50 lat prawie czytywal Polityke ale mogl ja przeczytac a dzis blog chocby taki jak ten jest zasmiecany jakimis przyczynkami i osobistymi wojenkami. Przydalaby sie zwiezlosc.
    Uklony dla tych co potrafia i jasno i krotko.

  122. ANCA_NELA i Drodzy Blogowicze

    Ta pani nadal WIE, że ojcem jej dziecka jest Stanisław Łyżwiński i nadal tak twierdzi.
    I swojego wiarygodnego przekonania nie kryła, ani przed sądem , który skazał na karę ponad dwóch lat bezwzględnego pozbawienia wolności byłego asystenta i radnego Samoobrony p. Popeckiego, ani przed sądem, który właśnie skazał nieprawomocnie Leppera i Łyżwińskiego.

    Przypomnę, że Popecki, to ten drań, który zmuszał Krawczykową do usunięcia ciąży, której sprawcą był Łyżwiński. Do tego, zgodnie z jej relacją w programie „Teraz My”, podawał jej w końcowym okresie ciąży oksytocynę, by wywołać przedwczesny poród. Wszystko dlatego, jak argumentowała Krawczyk, że wstrętny Łyżwiński nie chciał by jego dziecko się urodziło.
    Śpieszę dodać, że prokuratura zbadała także, z wynikiem negatywnym,
    możliwe ojcostwo Popeckiego.
    Jego proces we wszystkich instancjach toczył się z wyłączeniem jawności.
    Po to, zapwewne, byśmy nie mogli osobiście przekonać się , że Krawczyk podtrzymuje wersję ojcostwa Łyżwińskiego.
    Gdyby , bowiem tego nie robiła, to jaki miałby powód Popecki dla swoich zbrodni?

    Każdy normalny człowiek, wie, że na ojca chrzestnego swojej córki ne wybiera się kogoś, kto chciał to dziecko w łonie matki zabić.
    A fatem jest, że Popecki jest ojcem chrzestnym trzeciej córki Anety Krawczyk.
    Wszyscy mieliśmy okazję zapoznać się z dowodem, że Popecki wraz z małżonką utrzymywali z Krawczykową kontakty towarzyskie , także po wybuchu seksafery.
    Dowodem, były opublikowane stenogramy z rozmów nagranych przez Krawczyk podczas proszonego obiadu.
    Opublikowano fragment zawierający prośbę Popeckiego o wycofanie zeznań. Nie grożby , nie próbę przekupstwa, tylko przyjacielską prośbę, albo, jak kto woli radę.
    Za tę rozmowę trafił Popecki na pół roku do aresztu i został dwukrotnie skazany za utrudnianie śledztwa.
    Dopiero SN uchylił ten fragment wyroku, twierdząc, że w ramach obrony własnej miał prawo takie rozmowy prowadzić.

    A przecież, słowa te padły w obecności żony Popeckiego, podczas rodzinnego obiadu i już ta okoliczność świadczy o tym, że nie zostały wypowiedziane w celu utrudniania śledztwa, a raczej, w ramach przyjacielskiej rady.

    Korygując nieznacznie wyrok sadów niższych instancji SN stwierdził, że dla niego nie ma znaczenia, że Łyżwinśki w rzeczywistości nie jest ojcem jej dziecka. Ważne jest to, że Aneta Krawczyk jest wiarygodnym świadkiem.
    Bo gdyby nie była, to Popeckiego nie można by, było skazać wyłącznie na podstawie jej zeznań.
    Nic mi natomiast nie wiadomo, na podstawie jakiej doktryny prawnej sądy, a następnie SN, mając do wyboru słowo, przeciwko słowu i fakty przemawiające na korzyść Popeckiego, postawiły na Anetę Krawczyk.
    Jest jeszcze kwestia podstawy logicznej. I tu, nie znajduję innego wytłumaczenia wyroku skazującego, jak tylko ten, że sądy w kwestii ojcostwa trzeciej córki Krawczyk odrzuciły dowód z badań DNA.
    Gdyby go bowiem przyjęły, to czyny przypisane ostatecznie Popeckiemu mogłyby być motywowane wyłącznie szaleństwem.

    Jeżeli, chodzi o motywację dla sadów, by utajniać procesy związane z tzn. „seksaferą” a następnie wydawać wyroki skazujące na podstawie zeznań Krawczyk, to nie trzeba daleko szukać.
    Europejski Trybunał Praw Człowieka wyda niebawem wyrok w/s dwóch wcześniejszych i różnież zbadanych przez SN wyroków skazujących Andrzeja Leppera.

    Rząd Polski musiał się już wytłumaczyć dlaczego, skazał lidera Samoobrony z paragrafu KK, którego wcześniej, ze względu na jego niekonstytucyjność zakazał stosować nasz Trybunał Konstytucyjny.
    Po raz kojlejny rząd Polski na podstawie skargi Leppera zapytał, jak to możliwe, że SN może uchylać swoimi decyzjami Konstytucję RP tj. immunitet materialny, oraz dlaczego ogranicza wolność wypowiedzi posłów przy pomocy KK, skoro Konsytucja przewiduje odpowiedzialność na drodze cywilnej?

    Niebawerm, bedziemy wiedzieli, czy wyjasnienia rządu polskiego przekonają trybunał w Strasburgu.

    Wszystko wskazuje jednak na to, ze kolejne „praworządne” procesy i „sprawiedliwe” wyroki naszych sądów nabiją kolejne bonusy na karcie stałego klienta, którą Andrzej Lepper wyrobił już sobie w Europejskim
    Trybunale Praw Człowieka .

    P.S.
    W sprawie skazania Leppera na karę więzienia w zawieszeniu za słowa wypowiedziane z trybuny sejmowej w Polsce zaprotestowały !WYŁĄCZNIE!:
    Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Justcia” i Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Reszta autorytetów prawnych i moralnych nabrała wody w usta.
    Podobnie jak teraz, kiedy nie sam wyrok powinien szokować, tylko sposób, w jaki prowadzony był proces w/s seksafery.

  123. Szanowna Pani Redaktor

    Dziękuję, że w „Puszce” nie komentowano nieprawomocnego wyroku w/s seksafery.

    Informuję, że pani rozmówcy, tacy, jak np. przesympatyczny p.Wróbel i gospodarczy komentator Wróblewski mijają się z prawdą i wprowadzają opinię publiczną w błąd twierdząc, że w Polsce nie da się prowadzić biznesu lege artis.
    Widać, że nie wiedzą, o czym mówią.
    Wiele firm, poddawanych było wszechstronnym kontrolom i każde najdrobniejsze uchybienie lub zwykły błąd skutkowały poważnymi konsekwencjami i długoletnimi procesami.
    Ale były, są i będą takie firmy, którym pomimo takich często krzyżowych kontroli, prowadzonych pod naciskiem i lupą mediów, nie wskazano najdrobniejszych nawet uchybień.

    Z wyrazami szacunku, magrud

  124. Artur,

    Oburza Cię rechot potwora, ale spokojnie patrzysz na kapturowe sądy i polityczne procesy. Przypomnij sobie jedną z najlepszych powieści wszechczasów- „Mistrza i Małgorzatę” Michała Bułchakowa.
    Przeczytaj raz jeszcze, by przypomnieć sobie lub zrozumieć jej przesłanie.

    P.S.
    Ten rechot potwora, to był śmiech człowieka, któremu ulżyło, kiedy dowiedział się , co rzekomo nabroił europoseł Samoobrony.
    Ja też pierwsze, co wyksztusiłam z siebie, kiedy usłyszałam zarzuty pod adresem tego posła, to było pytanie – Jak można zgwałcić prostytutkę?

    Przyszłość i belgijska prokuratura potwierdziły to, o czym wszyscy wiedzą. Nie można.
    Można , co najwyżej, zgrzeszyć , nie płącąc jej za wykonane usługi.
    Można ją pobić i zabić i popełnić w ten sposób zbrodnię.
    Ale wybacz, próbowano nam wmówić, ze europoseł Samoobrony to taka sfołocz i prymityw, że nie chciał użyć prezerwatywy i tuż przed własnym ślubem zrobił wystko, by złapać HIV lub innego syfa.
    Jezeli te zarzuty, na dowód których prostytutka okazała telefon posła, Cię przekonały, to jest to tylko dowód na potegę pogardy, jaką żywisz do środowiska Samoobrony.
    Pogardę tak wielką, że odbiera Ci rozum i wystawia na pośmiewisko.

  125. Sebastian,

    Świetny dowcip z tym ojcostwem Renaty Beger.

  126. Przepraszam, w moim tekście do ANCA_NELA popełniłam istotny błąd.
    Napisałam:
    Po raz kojlejny rząd Polski na podstawie skargi Leppera zapytał,…

    Powinno być:
    Po raz kolejny Trybunał w Strasburgu na podstawie skargi Leppera,…

    Drodzy Blogowicze!

    Napisałam, na początku tej dyskusji, że warto ogladać Sobiesiaka przed komisją.
    Nie zawiodłam się.
    To była ważna lekcja wychowania obywatelskiego.
    Dodam, że wszystkie pretensje, które ten świadek zgłosił pod adresem posłów, mają jednoznaczne umocowanie prawne.
    „Szwarc Charakter” afery hazardowej zachowywał się, także przed jej wybuchem, wzorowo i bardziej praworządnie niż jakikolwiek parlamentarzysta obecnej kadencji.
    Wiedział, że z wnioskami dotyczącymi projektu ustawy i interwencją w/s niezgodnej z prawem decyzji administracyjnej należy się zwrócić do posła Chlebowskiego, na którego zapewne głosował, a który na pewno reprezentował jego okręg wyborczy.
    Dziennikarze i komentatorzy do dziś tego nie wiedzą, a się madrzą i opluwają świadomego swoich praw obywatela.
    I to jest nieuczciwe.
    Obywatel Sobiesiak słusznie zrobił, że ostrzegł posłą Chlebowskiego przed niekompetencją Kapicy i tej Cendrowskiej.
    Obywatel Sobiesiak słusznie uczynił olewając pytania dotyczace materiałów z podsłuchów, którymi nie mieli prawa posługiwać się praworządni posłowie.
    Słusznie potraktował i nazwał dziennikarską swołocz.

    Słusznie, przypomniał tym, zasiadającym w komisji śledczej medialnym marionetkom, że to tabakiera jest dla nosa, a nie odwrotnie.
    Brawurowo udowodnił że całe to polityczno-medialne sprzysiężenie, zawiązali ludzie o rozumkach Misia Puchatka i uczciwości oraz dojrzałości Pinokia.

    Większego afronu ta kamaryla absurdu i pychy doznać nie mogła.

    Biada terza Sobiesiakawi, ale i nam biada, jeśli go nie obronimy.

    Zanim Bóg zniszczył Sodomę i Gomorę wysłał Anioła, by sprawdził, czy jest w tym mieście, choć jeden sprawiedliwy.
    Nie jestem tak spostrzegawcza , jak ten Anioł, ale mam wrażenie, że Bóg powinien dziś zniszczyć cały ten polityczny grajdoł z wyłączeniem posłów Niesiołowskiego, Chlebowskiego, Dzrzewieckiego i Kalisza.
    Reszta na ratunek nie zasłużyła, skoro nie protestuje przeciwko niszczeniu elementarnych praw Suwerena oraz Konstytucji, na którą ślubowała.

    Niech się stanie , jak chciał Wieszcz Mickiewicz.

    „A kto przysięgę naruszy, to biada jemu
    za życia Biada i biada jego złej duszy”

    PS.
    Korzystając z tego forum pragnę złożyć Panu Sobiesiakowi wyrazy najwyższego uznania i szacunku.
    Jednocześnie, z ubolewaniem stwierdzam, że nie miałam zaszczytu poznać go osobiście.
    Beata Magdalena Świerczyńska, architekt, poseł na Sejm II Kadencji.

  127. Stasieku!

    To, że sobie tu polemizujemy swobodnie to jak napisałem wcześniej tylko taki wentyl bezpieczeństwa bez większego znaczenia. Miejsce upuszczania pary dla wykształciuchów i nic ponad to! To właśnie „nic ponad to” miałem na myśli sugerując jakiś ruch oddolnego protestu. Wyjście poza ten blog i jednoznaczne powiedzenie naszej pożal się Boże klasie politycznej co o niej myślimy i czego od niej oczekujemy. Tak jasno i prosto jak to zrobił Sobiesiak przed komisją. Cepem! Inaczej tego nie zrozumieją.

    Artur!

    Ty też – niestety – kompletnie mnie nie zrozumiałeś. Możesz o Endriu napisać każdą złą , krytyczna uwagę jaką chcesz i ja się w ciemno pod tym podpiszę. Też tego gościa nie lubię. Na widok jego partii otwiera mi się scyzoryk a jego „mądrości”, w szczególności na temat kobiet, przyprawiają mnie o mdłości. Ale zasadniczo protestuję przeciwko wprowadzaniu w Polsce prawa linczu. Przeciwko wydawaniu wyroków nie przez sądy lecz przez pismaków, polityków, feministki itp. Nie w oparciu o fakty lecz o przekonania, że jak np. Endriu jest B. to jest winny z definicji i bez sądu za jaja i na drzewo. Mam nadzieję, że od dzikiego zachodu z jego obyczajami już się czegoś w zakresie sądzenia ludzi nauczyliśmy. Bo ja nie chcę żyć w kraju, w którym bezapelacyjne wyroki wydają dziennikarze, media czy feministki. Wyroki od których nie ma odwołania, no chyba, że czcionką o rozmiarze 1 pkt. na ostatniej stronie między nekrologami.

  128. Katarzyna pisze:

    2010-02-14 o godz. 13:26
    —————————
    Katarzyno,

    do pana JK mam conajmniej takie samo ciepło , jak Ty, a dodatkowo, niszczy on mój pion duchowy swoim wyjątkowo antypatycznym/tu-wypadkowa wszystkich moich jadów ocennych/ uśmieszkiem.Za samo to, już współczuję jego kotu…
    Tymniemniej, z powodów racjonalnych , póki co , ja nie odtrąbiałbym jeszcze jego końca. Ten pan, na moje czucie, ma nieograniczone pokłady bezwzględnej zawziętości, a to w zabawie zwanej polityką, jest potężny kapitał.Tusk, tak realnie, i z nasłuchu poczty pantoflowej, też nie juest pozbawiony tego „czegoś”, ale do JK , to jemu jeszcze daleko, choćby o jeden znaczący dystans -okres dojrzewania. Wytknięty jemu przez JK wychów podwórkowy, nigdy nie został właściwie rozszyfrowany , moim zdaniem. JK, miał według mnie , na myśli coś takiego, że on od kołyski nasiąkal atmosferą gry politycznej , u oku swojego ojca, wykładowcy ideologicznego przy KC, gdy w tym okresie dojrzewania młody Donald, ćwiczył „ziomalskie” relacje z normalnymi rówieśniczkami i rówieśnikami.Różnica tradycji jednegoi pokolenia w procesie „nasycania” genów daną materią, to praktycznie przepaść nie do nadgonienia.
    Wystarczy popatrzeć na „ziomalski” język ciała u Tuska, a wszystko się sporo rozjaśni.
    Bardziej „genetyczny” wię JK, nie kwalifikuje się więc do pochopnego pochówku politycznego. Takie osobniki jak on , ewentualnie odchodzą , po katakliźmie, który sami z natury swojej wywołują. Dla nich nie ma żadnych świętości, z KK i jego oficjalnym, bóstwem włącznie.
    Ja nie ukrywam, że w moim przekonaniu, naszemu krajowi , małe poltyczne trzęsionko jest niezbędne, dla załapania świeżego, aktualnego „tlenu”, w zamian za zużyty do bólu postsolidarnoścoiwy „CO2”.
    Im szybciej , tym lepiej. Stachliwość obywateli, to tylko przyczółek dla zużytych skamielin-lawirantów/np. „w roku 2030, mamy zamiar zainstalować własną bazę na księżycu Saturna-Tytanie”.,” do roku 2045 planujemy osiągnąć taki rozwój kraju, że żaden Polak, nie będzie musiał pracować” itp./..

    Pozdrawiam,Sebastian

  129. magrud – 16:12
    Bardzo ci dziękuję za poważne potraktowanie mojego pytania, postawionego dość obcesowo i za wyczerpującą odpowiedź. Moje przypuszczenia okazały się trafne. Trudno mi było uwierzyć w gwałt zgłoszony po kilku latach, zaś te testy na ojcostwo już zupełnie mi nie pasowały do wersji pokrzywdzonej.
    To że Samoobrona znalazła się w sejmie było dla mnie prawdziwym szokiem i do dziś uważam, że to się nie powinno stać. Skoro się jednak stało, to nie można ludzi S niszczyć w sposób taki, jak Leppera i Łyżwińskiego, któremu całkowicie zniszczono zdrowie, albo Begerową, która zamiast uznania zyskała tylko pogardę i odrzucenie. A to tych dwóch, co w jej pokoju głupoty opowiadali powinno wylecieć ze swych partii i uczciwy poseł nie powinien podawać im ręki.
    No ale ja mam zupełnie niedzisiejsze poglądy na to, co wypada, a co nie.

  130. magrud pisze:

    2010-02-14 o godz. 17:06
    ——————————-
    Magrud,
    Dzięki, ale jak tak we wszystkim będziesz dopatrywać się dowcipu, to jeszcze wyjdzie na to, że dla Pani Renaty istnieją rzeczy niemożliwe, a to dopiero byłaby prawdziwa NIEPRAWDA…!!!!

    Pozdrawiam,Sebastian

  131. Magrud 17.51
    Bzdury różnych małolatów na temat wyroku na Leppera mnie po prostu osłabiają ! Wlezie taka sierota na blog i popisuje sie swoja żenująca głupotą „odnośnie wysypywania zboża”. Tymczasem gdyby nawet Endriu był najgłupszym i najbezczelniejszym chamem w Polsce ( A NAPEWNO NIE JEST !) to nalezy mu sie uczciwy publiczny proces, a nie kapturowe, bolszewickie, utajnione , zamkniete dla wszystkich potencjalnych obrońców i krytyków, inkwizycyjne parodie sprawiedliwości !
    A wystąpienie „ministra” sprawiedliwości czyli desanciarza od Kaczyńskiego i Buzka „zatwierdzającego” NIEPRAWOMOCNY wyrok, to sie nie mieści w żadnym cywilizowanym kraju (poza stalinowskim ZSRR oczywiście !)
    No, chyba że pan K1 i K2 jako delegaci PIS, dostali zlecenie na AL i mieli go wykończyć politycznie jak nie aferą seksualna, to gruntową, a Tusk się obojętnie przyglądał !
    Metodą made in ZSRR !
    Po czym przejąć posłów Samoobrony z Renatka Beger na czele ?
    Ale jak sie Strasburg zorientuje i dowie co sie dzieje w naszym sądownictwie, to chyba wreszcie ktoś wyleci na pysk, w ramach czyszczenia najwiekszego szamba w wymiarze sprawiedliwosci w Europie.
    Magrud – głosował bym na Ciebie w ciemno, twoje argumenty walą między oczy !

  132. Wysłuchałam uważnie swobodnej wypowiedzi p. Sobiesiaka, jeszcze trochę doczytałam i zgadzam się ze zdaniem ANDRZEJA (14-02, 14:31) oraz wielu poprzednich blogowiczów. W rozmowach z przyjaciółmi, emerytami-inżynierami (po przyzwoitych studiach i wielu latach pracy) używamy nieraz ostrzejszych określeń dot. wielu polityków oraz wielu (niestety) przedstawicieli dziennikarstwa (nie dziennikarzy). Pojęcie „dziennikarstwo”, oznaczające liczną grupę opiniotwórczych swoim zdaniem pracowników mediów, zwłaszcza telewizji, wprowadził francuski socjolog Pierre Bourdieu, wyjaśniając przyczyny ich zachowań i wpływ tych zachowań na zachowania polityków. Pisałam o tym bardziej szczegółowo na blogu D. Passenta. Określenie „dziennikarz” zachowuję dla mniej licznej grupy publicystów nie poddających się procesom, opisanym przez ww. socjologa i nie budzących obrzydzenia w bardziej wymagających czytelnikach/słuchaczach/telewidzach.
    W trakcie pamiętnego posiedzenia komisji śledczej zauważyłam z pewnym rozbawieniem, że istnieje sytuacja, skłaniająca posłów różnych opcji do współpracy „ponad podziałami” – jest to groźba wyrzucenia za drzwi kamer tv, a więc zniknięcia posłów z ekranów. Jak gorąco przeciw temu jednym głosem protestowali! Szacunek dla przewodniczącego, że się nie poddał.
    Ale zastanawając się nad tym doszłam do wniosku, że grozi nam niebezpieczeństwo wielu nowych komisji śledczych, zarówno w przypadku rozpadu TVP, jak i w przypadku jej prawdziwej naprawy. W pierwszym przypadku TVP nie będzie, a więc część posłów z opcji rządzących nią obecnie nie będzie miała gdzie się pokazywać, a w drugim przypadku przyzwoita (mam nadzieję) nowa TVP będzie zapraszać tylko przyzwoitych posłów. A co z resztą? Ratunek tylko w komisjach śledczych.
    Oburzenie licznych przedstawicieli fachu dziennikarskiego na „chamstwo” wypowiedzi p. Sobiesiaka jest obłudne i śmieszne. Ci przedstawiciele czwartej władzy chyba sądzą, że wolność słowa tylko im się należy. Przy różnych okazjach wygłaszają pouczenia i morały, zaglądają bez żenady w życie prywatne i zawodowe nie tylko celebrytów. Odgrywają z upodobaniem rolę Katonów, ale jak widać bardzo nie lubią, jeśli ktoś dobierze im się do skóry. Mam nadzieję, że p. Sobiesiak stosuje zasadę „przezorny zawsze ubezpieczony” i nie da się zniszczyć ani dziennikarstwu, ani politykom.
    Pozdrawiam wszystkich!

  133. Do 123kawon.
    Po świecie chodzą ludzie tacy, siacy i owacy. A każdy z nich myśli, że jemu Bozia nalała oleju tyle co potrzeba i nikt nie składa reklamacji. Każdy z nich ma prawo po świecie chodzić, być mądrym, nijakim lub głupim. Mądry słucha opinii innych o sobie, głupi sam się chwali. Każdy z nich ma oczywistą rację, ale spośród nich musimy wybrać naszych przedstawicieli w taki sposób, by się nie wstydzić przed światem. Wyroki sądów nie mają tu nic do rzeczy. Powinniśmy nosić w sobie inne wzorce miar i wag dla osób wybieranych na miejsca decydujące o naszym losie. Gdy zapada wyrok sądu, okazuje się że to my byliśmy głupi i jest już za późno. Bądźmy mądrzy przed szkodą.

  134. Moim zdaniem, to całe zamieszanie zostało wykreowane dla potrzeb mediów, trzeba przyznać, że autor bloga na stronie genialna.pl ma wiele racji. Zostaliśmy wmanewrowani i końca tej manipulacji nie widać… ciemna masa wszystko kupi… tylko pytanie pozostaje, czy na pewno?

css.php