Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

1.03.2010
poniedziałek

Trybunał Konstytucyjny – początek upadku?

1 marca 2010, poniedziałek,

Kazimierz Barczyk powinien sam zrezygnować z ubiegania się o stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Niestety, przy tej kandydaturze nagromadziło się już tyle wątpliwości i niedobrych emocji, że najbardziej honorowym wyjściem byłaby rezygnacja kandydata, nawet jeśli miałby poczucie jakiejś osobistej krzywdy, bo przecież powoływani w ostatnich latach wcale nie są od niego lepsi, niektórzy mają nawet mniejsze doświadczenie ale partyjne zasługi większe. Tymczasem przy całym szacunku dla dorobku życiowego pana Barczyka, jego niewątpliwej znajomości spraw samorządowych czy nawet doświadczenia prawniczego, nie jest to kandydat, który może podnieść prestiż trybunału, a o ten prestiż trzeba dziś powalczyć. I to pilnie. Nie tylko z powodu kilku dziwnych, pokrętnych czy wręcz – kuriozalnych orzeczeń (średnia z religii na maturze, orzeczenie w sprawie emerytur, zwanych „esbeckimi”), ale także, a może głównie z powodu uzasadnień, w części których mamy nadmiar publicystyki politycznej, marnej zresztą próby, często podszytej populizmem lub obawami (przed kościołem? przed epitetem „obrońcy ubeków”?) nad argumentacją prawną.

W sprawie TK sytuacja jest niezręczna, która wielu powstrzymuje od mówienia wprost, w czym rzecz. Nie można krytykować, takie panuje ciche przekonanie, bo przecież dla PiS trybunał był solą w oku, a więc nie można wpisywać się w tamtą stylistykę i przyznawać racji zwolennikom IV RP, którzy natychmiast zatriumfują i powiedzą – a nie mówiliśmy, to przecież nie jest gremium mędrców nieomylnych, ale grono polityków lub osób o wyraźnych sympatiach politycznych. Trzeba jednak ponad ową niezręcznością sytuacji przejść i wyraźnie powiedzieć jak jest, a jest nie najlepiej, a będzie jeszcze gorzej. I to nie dlatego, że PiS miało rację, bo jej nie miało, ale dlatego, że zaczęło ten mechanizm psuć, typując zbyt wielu sędziów za polityczne zasługi, a nie z powodu ich kwalifikacji. A mechanizm, który zaczyna być ułomny, ma to do siebie, że psuje się dalej, tym bardziej, że najlepsi, najbardziej doświadczeni sędziowie powoli kończą swoje kadencje.

Nie wiem, dlaczego PO postawiła na sędziego Barczyka. Podobno wytypowała go małopolska Platforma, co samo w sobie jest pomysłem chorym. Typowanie do trybunału powinno być przedmiotem poważnej debaty kierownictwa partii, po zasięgnięciu opinii środowisk prawniczych, po zebraniu opinii organizacji pozarządowych, a nie partyjnych struktur regionalnych. Tymczasem trzeba było protestów wielu środowisk, aby taki monitoring obywatelski się odbył. Po prostu Platforma nie wypracowała żadnych zasad typowania kandydatów na tak ważne stanowiska, choć wypracowanie ich od dawna podpowiadano. Zachowała się podobnie jak PiS, które stawiało na swoich.

Fakt, że przy sprawach kontrowersyjnych rozpatrywanych przez TK pojawia się tyle zdań odrębnych, nie musi szokować. Ważniejsze, że gdy położyć na szalę wiedzę prawniczą tych, którzy zdania odrębne ostatnio składają, to widać, że ci zdecydowanie gorzej przygotowani do rozstrzygania skomplikowanych spraw prawnych zyskują większość. Zdania odrębne składają zaś osoby z głęboką wiedzą i autorytetem prawniczym. Po prostu coraz bardziej widać, że trybunał jest politycznie podzielony, co zapewne było nieuchronne, ale jest też podzielony – i być może jest to podział ważniejszy  – merytorycznie. Wypada powiedzieć wyraźnie – wraz z kolejnymi powołaniami poziom orzekania obniża się. Posada w TK staje się nagrodą za polityczne sympatie i może nawet nie byłoby w tym nic dramatycznego, gdyby nie fakt, że nagroda ta przypada raczej miernym, co prowadzi do upadku prestiżu całej instytucji. PiS dokładnie wiedział, jak ten mechanizm zacząć psuć i to zrobił. Wystarczy spojrzeć na dorobek naukowy i doświadczenie życiowe większości nominatów ówczesnej koalicji.

Nasza polityka ma w ogóle niesłychaną zdolność psucia niezależnych instytucji. Tak było z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji, która nie musiała upaść tak nisko, gdyby politycy (niestety, poczynając od Lecha Wałęsy) się z nią nie szarpali.  Instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich budowana od lat przez prof. Ewę Łętowską ulega dziś degradacji w sporze rzecznika z panią minister o szczepionkę na świńską grypę czy w obronie pani Gargas, zwalnianej z telewizji publicznej (czy RPO bronił wyrzucanych wcześniej dziennikarzy, którzy nie byli tak bardzo politycznie słuszni jak pani Gargas?). A sam dr Kochanowski, tak dbający o zewnętrznych prestiż swojego urzędu, miota się w nawale interwencji, podejmowanych zazwyczaj po publikacjach prasowych, które w efekcie do niczego nie prowadzą. I nawet jego samego nie przybliżają do prezydentury, o której ponoć marzy.

Nowy Rzecznik Praw Dziecka (niezależnie od tego, jak rozstrzygniemy dylemat, czy jest on potrzebny, czy nie) z trudem odbudowuje pozycję po kadencji, szczęśliwie nie całej, pani Sowińskiej, która może nawet  chciała dobrze, ale akurat na to stanowisko w ogóle się nie nadawała. Pani Radziszewska, pełnomocniczka mająca bronić przed dyskryminacją, nawet nie odróżnia feministki od kobiety, która z feminizmem nie ma nic wspólnego, ale ma inne niż pani minister poglądy. Pełni swój urząd nie dlatego, że jest on potrzebny, ale dlatego, że nie została ministrem zdrowia, bo konkurowała swego czasu z Ewą Kopacz, a gdyby została w Sejmie, zapewne by panią minister zwalczała. Premier postanowił więc panie rozdzielić. Dzieje obsad kadrowych mają swoją ciekawą historię.

Tak dzieje się obecnie z Trybunałem Konstytucyjnym. Dla wielu polityków dostanie się do TK jest marzeniem życia, zwieńczeniem kariery. Zabiegają o to, o tym marzą, wydeptują różne korytarze i niestety zbyt często władze partyjne ulegają tym ambicjom zamiast sięgać tam, gdzie są kwalifikacje, niezależność myślenia, a brakuje partyjnej legitymacji. I tak Trybunał Konstytucyjny staje się synekurą dla partyjnych działaczy czy ekspertów, których opinie od lat są do bólu przewidywalne, po której już przyjdzie sowita emerytura.

Myślę, że pan Kazimierz Barczyk sporo by w opinii publicznej zyskał, gdyby zrezygnował z kandydowania.

***

Szanowni Blogowicze

Nie pisałam przed dwa tygodnie i mimo że wynotowałam sporo komentarzy wartych odpowiedzi, nie mam odwagi zacząć pisać, bo utonę na zbyt wielu stronach. Proszę więc wybaczyć, że i tym razem mój wpis jest bez korespondencji.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 103

Dodaj komentarz »
  1. To gorzka prawda o stanie i obecnej jakości TK i przyczynach tego stanu.
    Jeszcze dwa lata temu to była opoka, dość przypomnieć wyrok w sprawie lustracji. Dziś w sprawach kontrowersyjnych ważne są jedynie zdania odrębne. Dzisiejsza większość sędziów TK to niestety marność i takie są wyroki i ich uzasadnienia – żenujące.
    A przecież nie jesteśmy samotną wyspą, to tylko kwestia czasu gdy do gry wejdzie Strasburg.
    I będzie wstyd – wszystkim.
    A Donek obudzi się jak zwykle za późno i bez możliwości ruchu.
    Czyż nie miał racji poseł o pseudonimie KOBRA mówiąc ongiś do sali:
    co by tu jeszcze spieprzyć Panowie, co by tu jeszcze spieprzyć?
    To tak wygląda jakby do operacji przeszczepu serca typowano felczerów i weterynarzy (dobrzy bo swoi – wicie rozumicie).
    Jak się ma do tego załatwianie roboty Sobiesiakównie – taki mały pikuś, a ile krzyku i rozdzierania szat?
    I żaden z dziennikarzy nawet nie przepytał (przetrzepał) premiera na ten temat, tylko haki, Drzewiecki i bzdety.

  2. I co jest naszą słabością?
    „Dobry fachowiec ale bezpartyjny” Rakowskiego się kłania…………
    W sporze ekonomii z polityką, tym gorzej dla ekonomii?
    Czy też wygrał pogląd p Kaczyńskiego o niepatriotycznych wyrokach Sądów?
    Ech……….żyjemy w ciekawych czasach………..

    Odpolitycznić , zracjonalizować, postawić na kompetencje i fachowość.
    Tylko…….jak to zrobić?
    Czy skończy się na „angielskim trawniku”? 300 lat pielęgnacji demokracji?

  3. Sadze ze nominacja Pana Barczyka nie jest przypadkiem lecz jest nominacja po linii PoPisu i Kosciola. Bylaby to jakas spojnosc z koalicja z PiS zawarta przez PO w Krakowie oraz z kuriozalnym głosowaniem przeciw Prezydentowi Majchrowskiemu w radzie miasta w sprawie Komisji Majatkowej. Sadze ze Kosciół doskonale wie jak dbac o swoje wplywy i poprzez swoja „konserwatywna” czesc oddzialywuje poprzez PiS a poprzez czesc „postepowa” poprzez PO. Lewica z Napieralskim kompletnie sie nie liczy….

    A Kraków, cóż….po Rokicie w PO zostal niestety aktywny konserwatywny osrodek POPiSu i Pani Róża Thun niewiele dala rady w tym zakresie zdzialac.

    za Wikipedia:
    W latach 90. należał do PC, następnie po krótkim okresie działalności w Ruchu dla Rzeczypospolitej zakładał Zjednoczenie Polskie, działał też w Ruchu Społecznym AWS. Od 2005 związany z Platformą Obywatelską,

    Co do Trybunalu nic ujac nic dodac. Zgadzam sie z Pania do bólu.

    pozdrawiam

    KAP

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W sprawie Trybunału Konstytucyjnego zwróciłbym też uwagę na tempo jego pracy. W pierwszej połowie 2009 TK wydał 38 wyroków (na 203 spraw w rozpoznaniu merytorycznym). Dla porównania, Europejski Trybunał Sprawiedliwości wydał w 2004 roku (gdy jeszcze zasiadała tam ta sama liczba sędziów – 15) 665 wyroków, czyli w przeliczeniu około 10 razy więcej..

    Widać zatem, że wiele jeszcze trzeba zmienić w tej sprawie. Do tego z pewnością potrzeba i lepszej organizacji, i większego doświadczenia w sędziowaniu. Co do organizacji, to przywołam jeszcze przykład ETS.
    Tam każdy sędzia ma swoje biuro, w którym do pomocy ma po trzech referendarzy, którzy rekrutowani są wyłącznie spośród doświadczonych prawników, a także sekretarzy i stażystów. A ponadto pomocą służą służby wspólne dla wszystkich sędziów, co jednak występuje także w polskim TK. Dlaczego podobny mechanizm nie wprowadzić u nas?

  6. Mam propozycję dla PO – prof. Zbigniew Ćwiąkalski.

  7. Dla przypomnienia -Trybunał Konstytucyjny powołano Ustawą z29.07 .1985 roku ,a więc w tym roku Jubileusz 25 lecia .
    Zajrzałem do Google ;
    w pierwszym składzie m.in prof.prof Henryk de Finmel ,Kazimierz Buchała ,Alfons Klafkowski
    Od 2006 roku m.in Maria Gintoń ,Marek Kotlinowski ,Zbigniew Cieślak ,Lidia Bagińska .
    Porównań nie czynię ,lepiej pozostawić bez komentarza .
    Interesujace , czy lista sędziów ustępujących w niedalekiej przyszłości ,jest może zgodna lub przybliżona do listy Sędziów zgłasząjcych ostatnio Votum Seperatum ?!
    Nie wiem tego ,może ktoś z szanownych blogowiczów podpowie
    Red.Janina Paradowska sygnalizuje nam obywatelom , wyrażny kryzys ustrojowy polskiego państwa .Sprawa jest poważna .Kandydaci na Kandydatów z Plaformy Obywatelskiej na ten temat milczą , czy nie byli pytani ?

  8. -Jeremi –
    bo nie ma pieniedzy na etaty

  9. Oczywiście że nominacja Barczyka jest POSPOLITYM SKANDALEM, zwłaszcza jeżeli przypomnimy sobie ostatni wyrok tego gremium, ale

    Po obejrzeniu wywiadu Pani Janiny z ministrem Gierszem uprzejmie proszę o przygotowanie sie do „tematu astmy” zanim zapyta o te sprawy.

    Pan minister, chociaż był trenerem tenisa stołowego, nie jest w żadnym wypadku niezaleznym ekspertem w tej sprawie, i nie powinien wypowiadać się z jakąkolwiek krytyką pod adresem Justyny Kowalczyk

    Justyna wie o czym mówi i zna doskonale te sprawy.

    Sama byłą fałszywie oskarzona o doping, dlatego nie może sie pogodzić z sytuacja że PIEĆ zawodniczek zajmujących pierwszych sześć miejsc w biegu olimpijskim to CIEZKO CHORE ASTMATYCZKI ! .

    Czy uwierzyłaby Pani w brak dopingu, gdyby w finale olimpijskiego biegu lekkoatletycznego na 100 metrów zajeły dziewczyny chore na stwardnienie rozsiane ?

    Czy widziała Pani zdjecie w neglizu nafaszerowanej sterydami mistrzyni swiata w bodybuilding ?

    Niech pani porówna te zdjęcie ze zdjęciem rozebranej Margit Bjoergen i sama wyciągnie wnioski.

    Zdjęcie pochodzi ze szwedzkiej gazety dagbladet, było dostępne w forum Gazety Wyborczej i nadal jest dostępne w you tube !

    Gdyby była Pani przygotowana do tego wywiadu, rzuciła by te zdjecie na ekran i poprosiła Adama Giersza o komentarz !

  10. RPP jest oblężona/obsadzana przez polityków w podobny sposób. Tutaj „gołębie”, aby przed wyborami zaszkodzić rządzącej partii przepoczwarzą się w „jastrzębi”, czyli zaczną podnosić stopy procentowe, zchładzać i grać na bessę w polskiej gospodarce. Wszystko dzieje się bez związku z potrzebami gospodarki. Tak jak TK nie specjalnie zawracać sobie będzie precyzją w interpretowaniu Konstytucji.

    Coś trzeba z tym zrobić, pani Redaktor.

  11. No i wyobraźmy sobie teraz konsekwencje ewentualnego, spektakularnego upadku PO, wygranej Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich i wygranej pis w wyborach parlamentarnych. A ten scenariusz jest moim zdaniem jednym z wielu możliwych i w zadnym wypadku nie zależy od dyskutujących na blogach Polityki. On nie zależy od nikogo – ma charakter żywiołowy podobnie jak powódź uzależniona od wzrostu temperatury powietrza o kilka stopni.
    Pozdrawiam

  12. Zauważony przez Panią redaktor niebezpieczny trend deprecjonowania instytucji i urzędów państwowych ma się dobrze, odsunięcie przywódców IV RP niewiele dało. Kilku blogowiczów POLITYKI poruszyło już temat wyboru nowego sędziego TK, ale nikogo z uczestników dyskusji to nie obeszło, owczym pędem szli za emocjami związanymi z aferą hazardową, zaczekajmy jeszcze trochę, będą prawdziwe, po wyszykowaniu budowli na Euro 2012.
    To co robią politycy z urzędami i instytucjami państwa, można bez cienia przesady nazwać jego rozwalaniem, bo jak nazwać powierzenie funkcji prezesa NBP człowiekowi bez kompetencji, a jak nazwać sprowadzanie urzędu Prezydenta RP do roli dekoratora orderami i żyrandola.
    Obecni sędziowie TK, za wyjątkiem prof. Łętowskiej są znani z tego, że nie są znani, ich kwalifikacje sięgną niedługo poziomu wiedzy prawniczej jaką posiada gospodyni domowa (bez urazy gospodyń domowych).

  13. Monteskiusz pisze:
    2010-03-01 o godz. 21:44

    Szanowny Monteskiuszu.

    Byłeś łaskaw napisać: „Kilku blogowiczów POLITYKI poruszyło już temat wyboru nowego sędziego TK, ale nikogo z uczestników dyskusji to nie obeszło…”

    Wydaje mi się, że temat Kazimierza Barczyka na blogach Polityki poruszony był tylko raz (przynajmniej w sposób sensowny) przez „Magrud” 19 lutego o godz. 16:45 u red.Paradowskiej.

    To nie jest prawda, że nikogo nie obeszło, bo mnie np. obeszło. Nie oznacza to, że od razu muszę wyskakiwać ze swoją czczą pisaniną.
    Trudno było coś więcej istotnego dołożyć szczególnie, że dzisiaj w Gaz.Wybie.
    http://wyborcza.pl/1,76842,7610813,Barczyk___sedzia_mniej_czy_wiecej.html
    red. Ewa Siedlecka rozwałkowała Barczyka na przeźroczysty placuszek.

    Ja mam tylko tyle do dodania, że TK jest kolejnym organem władzy do którego tracę szacunek i widać wyraźnie, że Platforma Obywatelska i jej wodzowie nigdy nie pogodzą się z tym, że powinni być ostrożniejsi z grabieniem wyborczych łupów.
    Dla mnie osobiście, to w miejsce Barczyka bardziej widziałbym Magdę Sobiesiak, gdyby była prawnikiem, bo ona przynajmniej ma szansę jeszcze się czegoś nauczyć a przy tym chociaż wie jak napisać CV bez tak ordynarnych prób wprowadzania czytających w błąd.

    Ciekawe, czy klub PO ośmieli się w czwartek przedstawić i przegłosować Barczyka. Jeśli nie, to będzie z kolei znaczyło, że zdecydowała jednak czwarta władza.

    Pozdrawiam, Nemer.

  14. Podzielam opinię p. redaktor, uzasadnienie wyroku w sprawie emeryturowej (o meritum sprawy nie mam opinii) czyta się jak deklarację programową IPN, czy komentarz Semki czy Wildsteina w Rzeczpospolitej, grubo upolityczniona jak na stosunki europejskie czy amerykańskie.

  15. Witam Pani Janino, zagościłem na dłużej na Pani blogu, przyznam szczerze, podoba mi się to, że stara się Pani odszukać istotę problemu, a nie prześlizgnąć się po jego powierzchni. Ale do rzeczy. Istotą problemu nie jest osoba, a sposób, w jaki taka kandydatura mogła się w ogóle pojawić. Więcej na ten temat piszę tutaj http://genialna.pl/polityka-spoleczna/63-dwor-sie-degeneruje.html, ale dodam, że sprawa jest dużo poważniejsza. Klasa polityczna wyizolowała się ze społeczeństwa na tyle, że gra już dla samej dworskiej gry pomiędzy sobą, za nic mając nas, obywateli. Jesteśmy trakowani instrumentalnie i ważni tylko w dniu wyborów, by zrobić beznadzieją rzecz, wskazać podstawionego kandydata, bo nie ma innego. Taki pic wyborczy. Niepokojące jest to, że ktoś ma czelność w ogóle kogoś takiego zaproponować. Dwór wydał już opinie typu ciemna masa to kupi, czy spieprzaj dziadu i gdy te niby nie znaczące wiele wypadki przy pracy złoży się w całość, włos zaczyna się powoli jeżyć. Ocena kim jest kandydat na sędziego TK, to walka ze skutkami, a nie leczy to choroby. Myślę, że to nasze działanie, to pisanie, wyrażanie opinii, ma charakter paliatywny. Pomaga nam to jakoś przetrwać, ale nie załatwia problemu.
    Serdecznie pozdrawiam

  16. „Typowanie do trybunału powinno być przedmiotem poważnej debaty kierownictwa partii” Dobre. powazna debata jest mozliwa tylko gdy kierownictwo jest poważne. Kierownictwo nie może być poważne, jeśli sama partia jest niepoważna.

  17. …wybaczamy Pani, Pani Janino – i prosimy o wybaczenie. Bo to ze nie jest Pani w stanie ustosunkowac sie do naszych tu komentarzy jest oczywiste, a wynika z tej prostej przyczyny ze nadmiernie chcemy aby Pani i caly swiat wiedzial co my mamy do powiedzenia. A co do meritum, to werdykt trybunalu ilustruje stopien zniewolenia umyslow. Oczywiscie kazda z zywych istot jest tym zniewoleniem obarczona, ale ludziom prawa mniej wolno. A ze jest inaczej, dowodem Andriej Wyszynski, Roland Freisler, Hans Frank, czy chocby nasze „kempy” czy „wassermany”. Uklony!

  18. Dominik Zaremba: Neoliberałowie i emerytury – odebrać ukradzione
    [2010-03-02 08:07:22]

    Burżuazyjne szczekaczki donoszą (link: http://vimeo.com/7432348), że system emerytalny jest bliski zawalenia. Porównują obecną sytuację, gdy na jednego emeryta pracują 3 osoby (a wg pesymistycznych prognoz mogą być to wkrótce 2 osoby) z czasami gierkowskimi (sic!), kiedy ten wskaźnik wynosił 5 osób. Nie wspominają, rzecz jasna, że wtedy bezrobocie w ogóle nie istniało, bo wszyscy mieli gwarancję zatrudnienia. Nie raczą nadmienić, że nikt wtedy nie pracował na „umowy śmieciowe” lub na czarno, a płaca minimalna była realnie wyższa niż obecnie. Przytoczenie tych faktów stanowiłoby bowiem wyjaśnienie, dlaczego dziś sytuacja jest tak opłakana. Bo to nie żaden niż demograficzny dobija system emerytalny. To kapitalizm. Dziki, krwiożerczy, w swej najbardziej antyludzkiej, antyspołecznej i antypracowniczej odmianie.

    Trudno więc oczekiwać innej odpowiedzi neoliberalnych ekspertów i wolnorynkowych propagandystów na kryzys systemu emerytalnego niż ratowanie go (co nad wyraz oczywiste!) kosztem pracowników w najbardziej prymitywny i zarazem szkodliwy dla nich sposób, bo przez podniesienie wieku emerytalnego. Mówi się o 70 latach dla mężczyzn i 65 latach dla kobiet. Kto wtedy dożyje emerytury?

    Konieczne jest zatem sformułowanie lewicowej odpowiedzi na wywołany przez kapitalistów i neoliberalne elity polityczne kryzys systemu emerytalnego.

    Nie jest żadną tajemnicą, że wysokość składki emerytalnej zależy od wysokości wynagrodzenia. W sytuacji, gdy minimalne wynagrodzenie jest na poziomie głodowym składka też jest odpowiednio niska. Rządzące polską od 1989 r. elity świadomie prowadziły do zapaści systemu emerytalnego m.in. poprzez utrzymywanie płacy minimalnej na skandalicznie niskim poziomie. Radykalne jej podwyższenie do poziomu zapewniającego każdej pracowniczej rodzinie godne życie spowoduje radykalny wzrost odprowadzanej składki.

    Miliony pracowników, zamiast na umowę o pracę, harują na umowy śmieciowe w sytuacji, kiedy pomiędzy nimi i kapitalistą zachodzi de facto stosunek pracy. Na czarno, w szarej strefie, jest eksploatowane ponad 1 mln Polaków. Składka emerytalna nie jest odprowadzana ani od jednych, ani od drugich. Do takiej sytuacji doprowadziła chciwość oraz kuriozalnie pojęta „wolność gospodarcza” kapitalistów oraz ich parlamentarnych sługusów. Kolejnym niezbędnym krokiem do ustabilizowania sytuacji systemu emerytalnego jest więc ukrócenie haniebnego procederu zatrudniania na tzw. „umowy cywilnoprawne” lub na czarno (jeśli w ogóle w odniesieniu do ostatniego przypadku można używać terminu „zatrudnienie”). Więcej osób pracujących na umowę o pracę to więcej składek emerytalnych.

    Kolejnym niezwykle istotnym elementem musi być przestrzeganie 8-godzinnego dnia pracy, co łączy się nierozerwalnie z drugim postulatem. W sytuacji, kiedy „pracodawca” wyzyskuje ojca rodziny przez 12-14 godzin na dobę, nie musi już zatrudniać jego syna lub córki. Rygorystyczne przestrzeganie 8-godzinnego dnia pracy zmusi kapitalistów do zwiększenia zatrudnienia. Można też rozważyć skrócenie dnia roboczego.

    Pozwolenie Otwartym Funduszom Emerytalnym na obracanie naszymi składkami służy tylko ich udziałowcom. Pierwsze emerytury z OFE zostały już wypłacone. W skrajnych przypadkach wynosiły nieco ponad 23 zł. Tłumaczy się, że po 10 latach, w sytuacji, gdy składka do OFE wynosi tylko 7,3% wynagrodzenia brutto nie było możliwe zgromadzenie większych kwot. Zapewne nie będzie to możliwe także po 30 latach, tylko wymówki będą wtedy inne. Nie ma więc żadnego racjonalnego powodu, aby ze swoich krwawicy ludzie pracy fundowali rekinom biznesu jachty, Bentley’e i luksusowe wille, w zamian dostając kwoty, które trudno nazwać jakimikolwiek pieniędzmi. Trzeba uratować marnotrawione 7,3% naszej składki i powrócić do systemu opartego całkowicie na umowie międzypokoleniowej.

    W ciągu ostatnich kilku lat Polskę opuściło ok. 2 mln młodych ludzi. Zamiast pracować na emerytury rodaków, pracują na świadczenia np. Brytyjczyków. Wyjechali z powodu wysokiego bezrobocia, głodowych zarobków i powszechnego wyzysku. Także do tego kapitaliści i neoliberalne elity nie chcą się przyznać. Wprowadzenie powyższych zmian zachęci przynajmniej część Polaków do powrotu. Godny zarobek, przestrzeganie praw pracowniczych i ukrócenie niewolnictwa opartego na umowach śmieciowych lub tego kwitnącego w szarej strefie pozwoli im na godziwe życie w Polsce. A system emerytalny zostanie zasilony kolejnymi składkami.

    Na koniec warto zauważyć, że podwyższenie wieku emerytalnego doprowadzi do zaostrzenia konfliktu międzypokoleniowego. Pracujący do starości ludzie, zamiast odpoczywać po latach pracy na nie swoje zyski, będą zajmować miejsca młodym. Młodzi, zamiast wkraczać w rynek pracy, zakładać rodziny, będą albo bezrobotni, albo wyemigrują, co jeszcze bardziej pogorszy sytuację.

    Nie dajmy sobie wmówić, że winę za doprowadzenie systemu emerytalnego na skraj załamania ponoszą niż demograficzny, żyły wodne i psotne skrzaty. Bzdurą jest też twierdzenie, że system ten jest „niewydolny z natury”. Do obecnej sytuacji doprowadziło 20 lat realizowania polityki neoliberalnej – głodowych płac, niekodeksowych form zatrudnienia, wysokiego bezrobocia, wyrzucenia z kraju 2 mln potencjalnych pracowników. Nie pozwólmy się liberałom zastraszyć, kiedy będą wieszczyć zawalenie gospodarki w razie spełnienia prospołecznych postulatów. Bowiem jak dotychczas to właśnie przez ich rządy wszystko, poza wirtualnymi wskaźnikami ekonomicznymi, się sypie. Zachowują się jak rabuś krzyczący „Łapać złodzieja!”, gdyż przez 20 lat to właśnie oni, pod różnymi szyldami, dokładali starań, „by żyło się lepiej”, ale tylko bogatym. Lewica musi wziąć swoją własną – krótką i konkretną – odpowiedź na ten problem na sztandary i poprowadzić pod nimi masy pracujące do walki. Liberałowie najchętniej powróciliby do złotego dla kapitalizmu XIX w., kiedy ludzie pracowali do śmierci. Postulowane przez nich podwyższenie wieku emerytalnego stanowić będzie częściową realizację tego marzenia. Nie pozwólmy im na to.

    Kiedy w 1936 r. rządzący Francją lewicowy rząd „Front Populaire” wprowadził płatne urlopy, tamtejsi liberałowie wieszczyli gospodarczą apokalipsę. Nic takiego się nie stało. Jedyną apokalipsę mogą nam zgotować tylko oni. – http://lewica.pl/?id=21068

  19. KAP, 17.17. W uzupełnieniu warto wiedzieć, że Barczyk jest stałym drążkowym baldachimu na wszystkich procesjach parafialnych w krakowskim Podgórzu. Myślę jednakże, że powinien zostać wybrany do Trybunału, jak określiłby go Piłsudski „prostytucyjnego”, aby doszczętnie skompromitować tę szkodliwą instytucję partyjnych nominatów. Kompromitacją byłby także przykład preferencji intelektualnych PO.

  20. -wg-
    na razie poznaliśmy jedynie ustne motywy wyroku TK w sprawie emerytur funkcjonariuszy, poczekajmy na uzasadnienie i na uzasadnienie zdań odrębnych. Na pewno pozwoli to lepiej poznac powody tego rozstrzygnięcia.
    Procedura wybru sędziów TK jest upolityczniona, co do tego myślę że nie ma wątpliwości. Byc może zaostrzenie wymogów stawianych kandydatom pozwoliłoby uniknąc „nietrafionych” kandydatur. Ale w obecnym stanie możemy jedynie z nadzieją spoglądac na partie wysuwające kandydatów, że wskazany kandydat nie będzie kolejnym „naszym” kandydatem – biernym, miernym ale wiernym. (chociaż we mnie samej tej nadziei nie ma).
    Nie moge oprzec się żeby nie napisac kilku słów o Rzeczniku Praw Obywatelskich – najgorszy, niekompetentny, zadufany w sobie. I mogłabym tak dalej o nim pisac, ale niepokojaco wzrasta mi ciśnienie.
    Pozdrawiam

  21. @wg, „…uzasadnienie wyroku w sprawie emeryturowej …grubo upolityczniona jak na stosunki europejskie czy amerykańskie…”

    W Europie i Ameryce nie ma chyba słuzby, która zajmowałaby się inwigilacją, biciem, więzieniem i mordowaniem własnych obywateli oraz działaniami uznawanymi w wolnym świecie za przestępcze i która otrzymywałaby za to przywileje emerytalne????

  22. Pani Redaktor,

    świetnie, że Pani poruszyła problem uwiądu demokracji w Polsce na przykładzie upadku Trybunału Konstytucyjnego.
    Warto jednak drążyć sprawę zanikania reguł demokratycznych w funkcjonowaniu struktur państwa, a nie jedynie ujawniać ich skutki.

    Teresa Stachurska,, 08.49,

    warto Twój tekst podsunąc oszołomowi z Toronto.
    Wprawdzie nie zmienił by on poglądów tego blogowego Profesora, ale przynajmniej umożliwił by mu dalszą kompromitację jego neoliberalnej religii.

  23. P.S.

    w moim teksćie z 13.27, w zdaniu drugim wpisu kierowanego do Pani Redaktor, wyraz „sprawę” powinien być zastąpiny wyrazem „przyczyny”.

  24. Barczyk zrezygnowal. W ostatniej chwili PO uniknela kompromitacji. Zobaczymy kto nastepny. Dalej bede obserwowal z uwaga wplywy Kosciola w Trybunale.

  25. Teresa Stachurska,
    wydaje sie ze wpis nie na temat. Prosze , niech Pani wkleja linka, szkoda miejsca na przeklejanie calych artkulów. warto napisac nieco od siebie.

  26. Pozornie nie na temat:
    Powróciła sprawa pracowników z karetek pogotowia, którzy za pieniądze informowali znajome zakłady pogrzebowe o śmierci pacjentów. W mediach oburzenie i liczne słowa potępienia. W tym samym czasie podano, że skutkiem dziwnych przepisów karetkom opłaca się wieźć pacjentów do najbliższego szpitala zamiast do szpitala, gdzie mogliby uzyskać potrzebną pomoc. I pracownicy pogotowia idą na to. W związku z tym mijają ponad 4 godziny zanim pacjent z zawałem czy z wylewem otrzyma potrzebną pomoc. Ponieważ w takich przypadkach liczą się często minuty, pacjenci umierają lub zmiany ich zdrowia są nieodwracalne. Ta sprawa przeszła prawie bez echa.
    Dlaczego o tym piszę? Bo polska opinia publiczna nie reaguje na to co istotne. Trybunał umiera i nikt nie stanie w jego obronie. Ot, od czasu do czasu ktoś się oburzy na głupotę werdyktów, ale nie zmieni się mechanizm wyboru kandydatów, nie będzie też zdecydowanych protestów.
    A to dopiero początek. Czekają nas jeszcze zmiany w konstytucji i nie będzie gwałtownych protestów, czy manifestacji. Czwarta RP w wersji soft zostanie wprowadzona. Już w dużym stopniu istnieje.

  27. Właśnie przeczytałem na forum Newsweek’a, że Pan Kazimierz Barczyk zrezygnował w wyniku publikacji w GW. To bardzo miła wiadomość dzisiaj. Oby więcej ustawy sejmowe nie były konsultowane z biskupami, a ludzi na ważne stanowiska państwowe nie dobierano z nadania kościelnego, lecz po konsultacjach z gremium ludzi merytorycznie przygotowanych i kompetentnych w sprawie. Szanowny Panie premierze. Polska to państwo świeckie przyjazne wszystkim religiom, ale i obywatelom, które Boga w swoim życiu nie znalazły. Tak zapisano w Konstytucji RP. Zmień się.

  28. Art63
    Masz krótką pamięć…….
    „Iran- Contras”- Oliver North
    http://en.wikipedia.org/wiki/Oliver_North
    Na przykład………

    W normalnym kraju, nie ma zwyczaju wywlekać na światło dzienne sukcesów i klęsk własnych służb specjalnych.
    Nawet odznaczenia są tajne!!!
    A metody szkolenia są wszędzie podobne- SKUTECZNOSĆ!!
    A tak na marginesie dyskusji- nie zastanawia Cię medialna nagonka po akcji w Dubaju na Izrael? Po zabiciu Jandarbajewa takiego medialnego szumu nie było……………
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zelimchan_Jandarbijew

  29. Jedyną wadą hipotetycznego zapisu:
    „Członkiem TK zostać może profesor zwyczajny prawa z 10 letnim stażem sędziowskim”
    byłoby to, że pewnie byłby BEZPARTYJNY…………….???

  30. Art63 – raczysz sobie przykro żartować . W KAŻDEJ słuzbie specjalnej w USA , Francji są setki funkcjonariuszy otrzymujących świadczaenia na wcześniej ustalonym poziomie ! Nie muszę chyba dodawać jakie brudy ma za paznokciami CIA . Francuskie służby specjalne „pięknie ‚ zapisały się przy likwidowaniu „kasztanów ” , likwidacji OAS i inn. Nikt im z tego powodu d… nie zawracał . Znamienne Arcie 63 , że carska Rosja uznawała przywileje napoleońskie nadane w Ks. w-wskim walczącym z Rosją oficerom ! Podobnie było w przyp. innych nominacji np. w Pows. listopadowym . Nasi sybiracy Czerski , Dybowski , Czekalski , Przewalski , mieli po odbyciu KARY przewidzianej ówczesnym kodeksem carskim wolną drogę do pracy naukowej , zaszczytów , bycia kadrą uniwersytecką obcego ( w końcu ) kraju. Ba, nasz rodak i zesłaniec Czerski ma w Rosji parę miejsc swego imienia , w tym góry i miasto ! Tym się różnią wielkie narody i ludzie od kundli mój Arcie . Nie idż tą drogą , bo zaczniesz maleć i ujadać jeszcze bardziej ! Czy dopuszczasz myśl , aby kundle styropianowe ( lub aspirujące do styropianu) postawiły choćby skromne popiersie Jaruzelskiemu ???

  31. @wpis Gospodyni
    Kazimierz Barczyk powinien sam zrezygnować z ubiegania się o stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
    Witam po długiej przerwie. Wytłuściłem to, co Pani wytłuściła w swoim wpisie. Może nie był to głos jedyny, może nie był to głos decydujący, ale głowę daję, że wzięty pod uwagę. Dziękuję.

    Temat wywoła z pewnością burzę wśród Blogowiczów zniesmaczonych niektórymi decyzjami kadrowymi PO.
    Będąc zwolennikiem D. Tuska nie miałem słów usprawiedliwienia, kiedy dymisjonował min. Ćwiąkalskiego z tak bzdurnego powodu.
    Naturalną rezerwę kadrową Trybunału Stanu powinien stanowić Sąd Najwyższy.

    @Kartka z podróży pisze: 2010-03-01 o godz. 21:29
    Błagam, nie strasz!

  32. Drogi Arturze, dwór zawsze dobrze żył z kościołem, na zasadzie, bliska koszula ciału. Kościół dba o życie po śmierci, czyli inwestycje żadne, a dwór dba o to, by za życia urządzić obywatelom czyściec. Wszystko, oczywiście, dla dobra narodu. Problem, jaki mamy, to definicje. Zasada jest prosta, jeśli wymawiam słowo spawiedliwość, to ono oznacza to samo dla każdego obywatela. Niestety, nie dorobiliśmy się takiego języka, mówiąc jedno, mamy zupełnie coś innego na myśli. Dlatego twierdzę, że tak długo nie dojdziemy do ładu, póki nie uporządkujemy w publicznej dyskusji i poprzez edukację tego problemu. Przy okazji, coraz częściej media alarmują o problemach z młodzieżą, od morderstw, to molestowanie nauczycieli. Zamiast zrozumienia, dwór usiłuje sięgać po aparat ucisku, czyli prawo. Nie tędy droga, dworzanie i dwórki. W dobie niespotykanego do tej pory tempa rozwoju, codziennym zmianom, system edukacji jest anachroniczny (!), kompletnie nie przystosowany do obecnych potrzeb. Remedium na to jest sądzenie młodzieży przez sądy, zabieranie dzieci rodzinom… koszmar!!! Nic dodać, nic ująć…

  33. Wygląda na to, że media mają ogromny udział w ukrywaniu przed nami cichego zawłaszczania najważniejszych instytucji państwa przez zwolenników IV RP, których mnóstwo w PO-PiSie. Po to właśnie wykreowano aferę hazardową, której waga tym większa im media bardziej ślepe i niezainteresowane faktycznym stanem kraju. A SLD bawi się tworzeniem ustawy o związkach partnerskich – bo to faktycznie „najpoważniejszy problem społeczny” w Polsce jest. Wygląda na to, że bez wzbudzenia spontanicznego społecznego sprzeciwu wobec obecnego porządku partyjniackiego ten stan rzeczy stanie się trwałą prowizorką, która wszystkim zaszkodzi i dopiero interwencja ETS przywróci – być może – standardy rzetelnego stanowienia prawa.

  34. Zawsze wiedziałem, że w naszym kraju nie ma nic stałego, nic do czego można się odwołać. Jednak działanie prawa wstecz to już łamanie prawa. Trybunał Konstytucyjny strzelił sobie w kolano i teraz już będzie zawsze chodził krzywo i niepewnie.
    pozdrawiam marekk

  35. Pani Redaktor!
    Na początek nie na temat (pozornie) – @ „T.Stachurska” (z dn. 2.03. h: 8.49.) i „ron” (z dn.2.03. h: 13.27.) – w sobotniej GW (z dn. 27.02. ss.22-23) znalazł się materiał W.Gadomskiego, napisany na podstawie książki J.Wedel pt. „Shadow Elite:….” (artykuł „guru” polskiego neo-liberalizmu to „Niewidzialna ręka władzy”). I nawet opis rzeczywistości przez W.Gadomskiego jest do przyjęcia (jakaś logika – choć mi np. obca i wstrętna), ale wnioski – katastrofalne, przykłady – prymitywne i naciągane, konkluzje – z oczywistą dogmatyczną i „jednooczną” puentą. Przede wszystkim jak zawsze – aprioryczność prywatyzowania wszystkiego i pozbywania się wszelkiej własności wspólnej, grupowej, społecznej jest tak-czy-tak odrażająca, ale krytyka powiązań państwa z prywatnym biznesem to „woła o pomstę do nieba”: – na przykładzie zachowań b.kanclerza Niemiec G.Schroedera który podpisał umowę z Rosja na North Stream, a później poszedł do „szefostwa” s-ki rosyjskiej związanej bezpośrednio z tą inwestycją (i później z transportem gazu do Europy Zach.) ta postawa jest naganna lecz stwierdzenia Autora tego tekstu, iż w Polsce nie ma takie coś miejsca jest zwyczajnym kłamstwem, liczeniem na naiwność i niewykształcenie czytelnika, nieuczciwe intelektualnie (a GW to opiniotwórcza i inteligenckie medium !) – to wynika z „zachwytu” nad polską „drogą” do kapitalizmu po AD’89: dwa nazwiska z ostatniej dekady, znane z polskiego życia politycznego i będące przykładami jawnej korupcji politycznej i nie gorszej od „schroederowskiej” hucpy: Ewa Lewicka i Witold Modzelewski – wystarczy ! Co robili w czasie obecności w rządach III RP i co robią po dziś dzień „prywatnie”…….
    Takie zachowania drodzy miłośnicy neo-konsów są immanentne kapitalizmowi z wilcza „gębą”, manchesterskiemu, bo niekontrolowanemu przez państwo, a tylko ono może ujarzmić kapitał (ono słabnie, więdnie, a z nim demokracja).

    I tu dochodzimy do meritum felietonu Autorki Blogu. To o czym p.Janina pisze jest efektem więdnięcia demokracji, sprzeniewierzenia się tzw. „klasy politycznej” jej zasadom – po prostu zwykłemu „partyjniactwu”. I z tytułu tej właśnie bezklasowości, pospolitego „badziewia” wszechobecność P0 na scenie publicznej Polski jest niezwykle groźna i grozi pełzającym totalitaryzmem (takim „soft”, takim a’la partie wszelkich „caudillio” onegdaj w Am.Łacińskiej – Meksyk jest tu „klasykiem”) . To partia władzy, która jest tym samym co PiS, – mentalnie, „świadomościowo”, intelektualnie i ideowo – ale;
    1/ma lepszy PR
    2/lepiej się ubiera i wysławia
    3/jej „boksery” (chodzi o rasę psów) walczą „pod dywanem” – i dot. to areny ogólnopolskiej i regionalnej
    4/obstawiła się „quasi” opozycyjnymi – ale towarzyskimi, familiarnie nader bliskimi, takimi „jestem, za a nawet przeciw” – organizacjami, fundacjami czy „towarzystwami wzajemnej adoracji” (we Wrocławiu widać to doskonale – wszyscy są w opozycji, ale w pryncypiach – czyli w „dojeniu” koryta nader solidarni – exemplum sprawa s-ki miejskiej dot.EURO’12); taki niby-pluralizm
    Jeśli wg „przymiarek” w P0 zmieszczą się i Cimoszewicz i Giertych, Arłukowicz i Gowin to czego więcej trzeba (są to przykłady medialnych dywagacji lecz nikt takich „miar” nie krytykuje, nikt nie przestrzega przed zagrożeniem i zachłannością tej „partii” chcącej uchodzić za ugrupowanie wszystkich normalnych, szacownych i „polskich” Polaków……).
    Tu tkwi sedno opisywanych przez p.Janinę procesów deprecjonujących najwyższe urzędy – takie jak TK, RPO, Sejm etc. etc.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

    PS: Pani prof. Ewa Łętowska na prezydenta……. tylko taki wybór może odwrócić te niekorzystne i groźne dla polskiej demokracji trendy. Rzuciłem to hasło na tym Blogu jesienią ub. roku i nadal przy nim trwam !

  36. @”art63″ z dn.2.03 h: 11.26.

    Co prawda ten epizod dot. początku lat 60-tych ale i wówczas USA uchodziły za „krynicę” demokracji i wolności obywatelskich; prez. J.F.Kennedy chciał odwołać wreszcie wszechwładnego szefa FBI E.Hoovera, chciał to uczynić w obecności swego brata Roberta, ówczesnego (bodajże) Prokuratora Gen. E.Hoover przyszedł do Białego Domu z dwiema teczkami i położył je na stole (przy którym siedzieli obaj Kennedy) tak, aby widać było nazwiska na obwolutach tych teczek. Były to zgromadzone materiały z inwigilacji – wszelkiej: osobowej, technicznej, plotki, zdjęcia etc.etc. – dwóch najważniejszych osób w państwie, z lat ich młodości również.

    – Czy wiesz Drogi Blogowiczu czyje to były teczki ?
    – Czy wiesz, że koniec końcem JFK nie odwołał E.Hoovera ?
    – Czy możesz mi napisać dlaczego tak się stało ?
    – Czy USA w ówczesnym czasie (biorąc oczywiście perspektywę historyczną) nie było państwem prawa o ustroju demokratycznym – uchodziło za takie i szerzyło te zasady na całym świecie ?

    Byłbym wdzięcznym Ci za odpowiedzi na ww pytania.
    WODNIK53

  37. Jeszcze do „arta” z dn. 2.03.h:11.26.
    Co prawda nikt tego nie udowodnił – bo taka jest istota działań spec.służb (nawet w ugruntowanych demokracjach) – ale podam tylko takie nazwiska wokół których pojawiały się sygnały o przemożnej „pomocy” jakiej tym osobom udzielono w przeniesieniu się na „tamten świat”:
    – Jimi Hendrix
    – Janis Joplin
    – Jim Morisson
    – Merylin Monroe
    Nie widzę różnicy wobec tych przykładów z np.śmiercią Bartoszcze czy ks.ks. Suchowolca lub Zycha. Chodzi o „meritum”i „okoliczności”.
    Pozdrawiam.
    WODNIK53

  38. Po lekturze artykulu i wpisów dyskutantów nie mam wiele do dodania.Zastanawiam się jednak nad konsekwencjami dzialalności TK w życiu codziennym.Nasuwa się pozornie odlegly związek pomiędzy zaleganiem na naszych ulicach psich kup,a ignorującymi zasady prawa orzeczeniami TK.Takie wyroki nie sprzyjają szanowaniu prawa,również tego w sprawie wzmiankowanych kup.Slowem,takie sądy jak TK swoją dzialalnością pogarszają nam warunki bytowania.Jest to oczywistość warta przypomnienia.Co do meritu ostatniego wyroku uważam,że odbieranie praw może być możliwe jedynie w indywidualnych postępowaniach szanujących dowodzenie winy.Wygloszone ustne uzasadnienie przewodniczącego posiedzeniu jest rzeczywiście publicystyką polityczną.Inny glos w sprawie oceny sluszności praw nabytych jest tylko smutną konsekwencją owej publicystyki,ktora z rzemioslem prawniczym niczego wspolnego nie ma.

  39. @Q
    Właśnie, niestety, tak jest!
    Dodam, że kiedy mściwe, małe ludziki chciały w pewnym momencie pozbawić emerytur pozostałych przy życiu polskich kombatantów wojny domowej w Hiszpanii, to Hiszpania, wówczas prawicowa, ogłosiła że otrzymają oni emerytury hiszpańskie.

  40. @wiesiek59,

    Tylko czy rzeczywiście SB to „nasze” służby? Wspomniane przez Ciebie CIA i Mossad maja legitymację do swoich działań i nie zajmują się represjami na własnej ludności ani utrzymywaniem przy władzy dyktatur.

    Co do szumu medialnego, wydaje mi się, że zyjemy w czasach w których liczy sie szybkość, jakiś dziennikarz coś gdzies wygrzebie, jesli news chwyci to inni natychmiast przeklejają go na swoje serwisy. Nie doszukiwałbym sie jakiejś logiki w przekazie.

  41. @Q,

    Jesli moja wielkośc ma polegać na podziwie dla SB to wybacz, ale nie urosnę. Jeśli ktoś ma ochotę stawiać gen. Jaruzelskiemu pomnik, to mi to nie przeszkadza ale na pewno nie wezmę udziału w zrzucie:)

    Pozwól, że zrewanżuję się za Twoje uwagi: jeśli chcesz udzielać ludziom rad, to unikaj nazywania ich kundlami i mówienia im że ujadają:)

  42. Nie będę się rozwodził nad tym co „widać, słychać i czuć” w sprawach zawłaszczania przez aparatczyków PO instytucji państwowych na zasadzie „mierny, bierny, ale wierny”.
    Bardzo ładnie wywiodła to nasza Gospodyni przy czym nie wiem dlaczego ograniczyła się tylko do TK.
    Dostrzegłem też, że omawiany wyżej kandydat, to kolejny „zdolny” z „Krakówka”.
    Z regionem tym wiąże się następny skandal.
    Cytuję za „GW”:
    „Małopolska PO przyjęła we wtorek do swojego klubu w sejmiku wojewódzkim dwóch radnych Ligi Polskich Rodzin. Wśród nich byłego wszechpolaka Piotra Stachurę, który przed kilku laty usiłował zatrzymać krakowski Marsz Tolerancji”.
    Drugi cytat dotyczący kolejnego przyjętego:
    „A kiedy rządy w TVP sprawował były neonazista Piotr Farfał, (Wojciech)Bosak był szefem biura zarządu spółki”.
    Mówi się wiele o medialnej koalicji PiS i SLD natomiast prawie nic się nie mówi na temat koalicji PO z ludźmi LPR na czele wcześniej z Farfałem a teraz z Giertychem.
    Przysłowie o Kalim jest tu jak najbardziej na miejscu.
    Wiem, że dla zakochanych w PO to żaden mezalians (nawet w porównaniu z koalicją PiS z Samoobroną i LPR) nie śmierdzi.
    Wykwintne nosy skręcają się jedynie wtedy, kiedy komuś innemu bliżej chociaż do ułamka stanowisk decyzyjnych.
    Nie dziwne to mając na uwadze przyjaźnie np. Chlebowskiego, Drzewieckiego i jak mniemam innych nie poznanych jeszcze z imienia polityków PO.
    Dlaczego tak ostro walczę z tą partią?
    Ano dlatego, że jest pełna hipokryzji i buty.
    Dlatego, że ma bezkrytyczne wsparcie tzw. „salonu dziennikarskiego”. Dlatego, że mając poparcie prawie wszystkich mediów (niektórych za zasilenie kasą ok. pół miliarda publicznych pieniędzy na np. budowę prywatnego stadionu) stara się brutalnie przejąć pozostałe.
    Słucham teraz – jakże światłych – komentatorów, którzy, a jakże, znowu wspierają odrzucenie przez PO projektu nowej ustawy medialnej stworzonej przez twórców.
    To nic, że wcześniej była za.
    I tak to leci.

  43. @Art63
    …Pozwól, że zrewanżuję się za Twoje uwagi: jeśli chcesz udzielać ludziom rad, to unikaj nazywania ich kundlami i mówienia im że ujadają:)…
    on tylko wzial przyklad wypowiedzi polskiego prymasa…

  44. Art63. Ze smutkiem stwierdzam, że brakuje Ci wiedzy i wyobraźni na temat sposobów działania tzw. służb specjalnych i policji na całym świecie. Oglądnij chociaż „Brudnego Harrego”.

  45. @WODNIK53,

    Albo niejasno cos napisałem albo umyka Panu istota problemu, podkreślona zresztą w wyroku TK. Służby specjalne (podobnie jak armie)posługuja sie wszędzie metodami podobnymi do siebie, różnica polega na tym z czyjego nadania i w czyim interesie. Druga różnica polega na stopniu zdziczenia ich członków tj., czy nadużywanie władzy jest niechlubnym wyjątkiem ściganym przez prawo i dziennikarzy (jak w przypadku CIA) czy po cichu popieraną regułą (jak w przypadku SB).

    Gdyby PZPR i gen Jaruzelski doszli w 81r (i wczesniej) do władzy z wyboru polaków a SB nie służyła utrwalaniu władzy komunistycznej ale zabezpieczeniu Polski przed obcymi wpływami, nie byłoby dzisiaj problemu.

    Problem jest, bowiem SB uchodzi (moim zdaniem słusznie) za jedno ze zbrojnych ramion obcej okupacji i niewielu chce się do niej dziś przyznać.
    Mamy w dodatku w Polsce setki tysięcy osób poszkodowanych przez te służby i jeszcze więcej osób, które płaci dziś składki na emerytury. Ani jedna ani druga grupa (sądząc z sondaży i głosów ich przedstawicieli w sejmie) nie uznaje przywilejów za uzasadnione i jak orzekł TK, ma możliwość je odebrać.
    Jeśli więc ktoś czuje się pokrzywdzony, to nie powinien pretensji kierować do TK, który jedynie orzekł że mozliwość odbierania przywilejów jest zgodna z konstytucją ale raczej do sejmu, który tak postanowił.

    Co do skrytobójstw, o których Pan pisze, wygląda na to, że CIA nie lubi rock’and rolla:)). Mimo to Elwisa Presleya nie udało im się wykończyć (są takie sygnały, że on żyje:)

  46. niejaki „Art63P wrzuca wszystko do jednego wora, a zajadlosc jak cechuje jego wypowiedz moze byc wskazowka ze dziala gdzies w Puszczy Kurpiowskiej jako „Kuras 2”, czy jakos tak. Tak czy owak, dusza esbeka, lecz o odmiennym kololorycie.

  47. @Art63
    …Problem jest, bowiem SB uchodzi (moim zdaniem słusznie) za jedno ze zbrojnych ramion obcej okupacji i niewielu chce się do niej dziś przyznać….

    Niechaj Szanowny Pan nie osmiesza sie podobnymi wypowiedziami…
    i troche wczesniej pomysli jakie bylyby prawne skutki, gdyby takie cos uznac za prawdziwe! /aby bylo jasno chodzi o okreslenie „obcej okupacji”/

  48. Pani prof. Ewa Łętowska na prezydenta??To jest to.

  49. Część obecnych sędziów TK ma prawnicze biografie tak bogate, że w wieku 25 lat osiągnąłem na tym polu już prawie tyle samo. Poza doświadczeniem, wiedzą i publikacjami na jakiś trzeciorzędnych uczelniach (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Wyższa Szkoła Administracji Publicznej w Ostrołęce itd., w których jeśli dobrze pójdzie część składu Trybunału – sędziów takich jak „PROFESOR” Cieślak czy sędzia Hermeliński prześcignę przed trzydziestką, noszę w sobie wyższy niż oni „potencjał wzmożenia moralnego”. W życiu bowiem nie przyszłoby mi do głowy nawet gdyby zaoferował mi taką posadę dobry kolega abym został sędzią TK, a tym Panom owszem, wypada więc powiedzieć, mało, że są to średniej jakości prawnicy po wioskowych uczelniach, ale są to średniej jakości prawnicy po wioskowych uczelniach cierpiący na manię wielkości. Chociaż zdobycie w życiorysie zapisu o członkostwie w Radzie Nadzorczej TVP, które było zdaje się jedynym obiektywnym kryterium doboru sędziów za czasów PiS, jest dla mnie nie do przeskoczenia.
    Niestety jacy sędziowie takie orzecznictwo, stąd jeszcze do 2015 roku będą się zdarzały głupawe uzasadnienia i sądy trybunału. Już dziś z przestrzeganiem przez sądy i powoływaniem się na uzasadnienia wyroków TK nie jest najlepiej, a będzie jeszcze gorzej.
    Sędzia Barczyk na szczęście zrezygnował. PO po raz kolejny dała plamę, jej monopol na głosy ludzi umiarkowanych i myślących wyraźnie deprawuje tą partię i jej członków.
    Profesorów prawa UJ i UW, którzy mają niezwykle bogaty dorobek naukowy i którzy są powszechnie szanowani w środowisku jest jak mi się zdaję dość. Problem polega na tym, że jednym z przymiotów przyzwoitości i miarą szacunku jest niezależność od polityków i partii, nie wchodzenie do marnej jakości koterii głupawych polityków. Politycy z kolei przekonani o własnej wspaniałości ani myślą poprosić kogoś z poza koterii by zgodził się zostać kandydatem gdyż od wielu osób słyszeli o nim pochlebne opinie. Będą oni czekać, aż kolejny prawnik z wykształcenia i polityczny komisarz z doświadczenia wydepcze ścieżkę.

  50. Art 63:
    Polecam lekturze dzieje Ludwika XVIII
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludwik_XVIII

    Dla mnie jest to prawie modelowy przykład postępowania ODPOWIEDZIALNEGO przywódcy państwa………..
    W funkcjonowaniu żadnego z państw europejskich nie było opcji zerowej, nowego początku.
    Zobowiązania, następstwo prawne, przewidywalność, honorowanie traktatów…….
    Policjantem, dyplomatą, szpiegiem, człowiek się nie rodzi. Wymaga to kumulacji WIEDZY.
    Policjanci rewolucyjnej Francji, Republiki Weimarskiej, Rosji Carskiej, irański SAVAK, służyli nowym panom dzielnie, skutecznie i ofiarnie.
    Cele działania , sojusze, priorytety , definiują politycy.
    Wszelkie służby są tylko NARZĘDZIEM !!!
    Czy tak trudno Ci to zrozumieć?
    Czy też jesteś przypadkiem naiwnego idealisty?
    Jako stary cynik, szanuję takie poglądy, ale ich nie popieram. Rozczarowania bolą………..

  51. Nie wiem czy należało się „pastwić” nad p. Barczykiem który ma kwalifikacje może prawnicze mniejsze, ale kościelne/drążkowy procesji w Krakowie Podgórzu/ jak najbardziej właściwe.
    A inni sędziowie z Trybunału Konstytucyjnego to jeszcze sędziowe czy już partyjne ludziki bez godności ludzkiej i wiedzy prawniczej?
    Psucie Państwa trwa i odczujemy to wszyscy, bo chwilowe „sukcesy” partyjnych wodzusiów nominujących sędziów??? TK niosą potem werdykty z którymi nie chciałby mieć nic wspólnego nikt szanujący ten zawód.
    Usłużność, brak niezależności i samodzielnego myślenia to cecha służalców a takimi stają sie właśnie sędziowe TK, rzecznik praw obywatelskich/ wyjątkowo nieudane stworzenie narcystyczne/, Prezes NBP, śmieszna KRRiTV /w całości/. I to jeszcze nie koniec wyliczanki.

    Ale ktoś ich tam postawił, czyli gremia partyjne aby strzegli ich interesików, oni mówią napuszeni o Polsce, społeczeństwie, Ojczyźnie, itp, a robią małe interesiki ci mali ludzie. My patrzymy, myślimy, a zegar bije..

  52. Ale czy Pani Profesor Ewa Łętowska zechce?

  53. Korupcja polityczna
    Trochę na marginesie wyboru kandydata na funkcję sędziego TK, po przeczytaniu „Organy do wymiany” J. Żakowskiego w najnowszej Polityce, chciałbym zachęcić Szanownych Blogowiczów do dyskusji nt korupcji politycznej.
    Najpierw, co rozumiem przez to pojęcie.
    Korupcja polityczna występuje, kiedy decydenci rządzącej partii politycznej obsadzają swoich znajomych/rodzinę/BMW/itp. na państwowych posadach, z pominięciem jasnych procedur rekrutacyjnych.

    Zjawiska, przy których naganne starania p. Rosoła aby zatrudnić p. Sobiesiakównę to mały pikuś, nie wywołują jakoś konieczności powołania komisji śledczej. Przykład pierwszy z brzegu. Czy nie jest przestępstwem uczynienie z p. Kruk przewodniczącej KRRiT? Dlaczego nikt nie nazwał tego korupcją? Czy dlatego, że to posada polityczna? Co to znaczy, co mnie to obchodzi! To jest konstytucyjny urząd, opłacany z moich pieniędzy i nie może tam zasiadać ktoś, którego główną zaletą jest sympatia wodza. Dlaczego nie ma demokratycznych procedur wyboru na takie stanowiska? Czy poseł W. lub posłanka K. nie załatwili komuś pracy w instytucji budżetowej? Żaden dziennikarz nie zada tego pytania.. Nikt tego nie sprawdza. Dlaczego?

    PS1
    To jest silny argument za prywatyzacją gospodarki, przynajmniej tam będzie mniej szkód.

    PS2
    Pan Piasecki, proszony do komentowania przesłuchań komisji w TVN, walnął kiedyś tekst: „to największa afera dziesięciolecia!”. Zadaję pytanie p. Piaseckiemu czy prześledził karierę p. Glapińskiego? Albo ile kosztował dworzec we Włoszczowej? Dodam na koniec, że warto się przyjrzeć stanowiskom w kancelarii prezydenta.

  54. @”art63″ z dn. 3.03. h; 9.22.

    Chłopie – nie będę Ci tłumaczył co znaczy „prawne” uznanie ciągłości państwa, bo widzę, że z tym masz wielki problem: prawny, mentalny, świadomościowy, osobowy – wszelaki (nienawiść do PRL-u „mędzi” Ci realia, stan jurydyczny, racjonalność przynależną inteligentnemu czytelnikowi POLITYKI – ten sposób myślenia zasłania Ci wszystko – przede wszystkim to irracjonalizm i wańkowiczowskie „chciejstwo”).
    Co do emerytur b.funkcjonariuszy SB (i całego auntorage’u wokół tego problemu) odsyłam Ciebie na Blog J.Paradowskiej, gdzie we wpisie pod felietonem Autorki pt. „P0 o konstytucji, PiS o halkach” z dn. 14.02.2010. wyłożyłem – a znam „ad meritum” owe zagadnienie – w postach z dn.dn. 26.02.2010 h: 17.17. i 27.02. h; 14.02.
    Negując jurydyczność „en bloc” PRL-u (bo tak rozumiem Twe stanowisko wobec spec. służb tego państwa, a z tego wynika określona konsekwencja i sposób myślenia – to musi być konsekwencja we wszystkich przestrzeniach działalności tego tworu – bo tak rozumujecie Wy, totalni krytycy PRL-u) decydujecie się na niebotyczne perturbacje:
    – jak potraktować (bo negujecie decyzje sądów PRL-owskich) decyzje o wykupie np. ziemi, działek, mieszkań etc. ? Czy funkcjonariusz b.Sb kupując wtedy działkę, budując dom, nabywając udziały w sp-ni mieszkaniowej ……. konsekwencje, konsekwencje….!
    – a co np. z funkcjonariuszem b.SB któremu sąd przyznał do adopcji dziecko (ważne czy nie)?
    – a co np. z kredytami post AD’89 dla funkcjonariuszy pozytywnie zweryfikowanych , którzy np. dziś płacą raty kredytów zaciągnięte na podstawie ustawy emerytalnej z 18.02.1994 (czyli nie PRL-owskiej !!!) określającej ich wysługę lat ?
    – a co np. powiesz że niedoróbka „prawna” ww ustawy mówiąca o liczeniu 2,6 za każdy rok przepracowania w PRL (15 lat to 40 % wg ustawy emerytalnej z d. 18.02. 1994) wcale nie równa się 40-tu procentom –
    2,6×15 = 39 % ? Ten aspekt ustaw mundurowych jest zupełnie z „innej pary kaloszy” ?
    – a co powiesz na to „dicitum:”, że b.funkcjonariusze SB, którzy nie przeszli pozytywnie weryfikacji i mają liczone emerytury „z ZUS-u” swój staż w SB liczone po 1,3, a nie po 0,7 jak ci pozytywnie zweryfikowani ?(bo IPN nie ma możliwości „dotrzeć” do zasobów ZUS-u ) ?
    – a co powiesz na takie dictum, że ten funkcjonariusz b.SB, który wypracowując pełny wymiar emerytury (czyli 75 %) wg obowiązujących przepisów z dn. 18.02.1994 r poszedł na emeryturę np. w 2006 roku teraz ma ów wymiar powiedzmy w wysokości 61 %, a jego kolega, który pracuje po dziś dzień – jego personalny wybór – dalej, pokrywa pracę w
    PRL-u…..etc.etc.
    Nie będę Cię Drogi, pewnie młody, Blogowiczu już bardziej prawnie i „przepisowo” deptał: sprawa skończy się w Strasburgu (przede wszystkim dla b.funkcjonariuszy SB, pozytywnie zweryfikowanych – bo to inna kategoria: zresztą w tej sprawie jest kilka sfer – piszę o tym w wym. wyżej wpisach na tym Blogu) tak jak z tym konkubinatem „gejów” ze Szczecina (i wieloma innymi gdzie Polska „in gremio’ przegrywa”).

    Prawo to nie odczucia. To nie moralność „powszechna” czy „odczuwana” społecznie pseudo-równość. Takie myślenie życzeniowe – które Ty tu prezentujesz – jest wypisz wymaluj właśnie krytykowanym przez Ciebie bolszewickim i troglodyckim widzeniem rzeczywistości i prawa.
    Pomyśl – to nie boli. I wznieś się nad uprzedzenia. Personalne – to często jest wyrazem właśnie myślenia, refleksji i płaszczyzny do „pouczania” (?) innych. Wańkowicz mówił tu o …nie. nie myślałem o „kundlizmie”) – myślałem o chciejstwie…….
    Pozdro.
    WODNIK53

  55. Witam Pani Janino, mam takie osobiste pytanie, nie do publikacji. Chodzi mi o to, że mam pomysł na to, jak zwiększyć szanse wyborcze dla Pana Olechowskiego. Obawiam się, że przez jego stronę internetową wiele nie zdziałam. Czy istnieje cień szansy, by Panu Olechowskiemu przedstawić ten pomysł do oceny? Warto dodać, że brak poparcia jakiejkolwiek partii jest bardzo dobrą okolicznością.
    Serdecznie pozdrawiam
    Artur Kowalewski

  56. @”art” z dn. 3.03. h: 9.22.

    – a jeśli „rock’n’roll” stanowił zagrożenie dla ówczesnego USA (?), dla porządku prawnego tamtejszego państwa, dla estabilishmentu, elit rządzących wówczas Ameryką, a ci idole pełnili rolę „rozsadników” tego porządku to uważasz że to państwo nie sięgnęło by po takie środki (nie wiem czy tak było -wydaje mi się, że mogło tak być; przynajmniej w jednym wypadku – MM – zapewne tak było).
    – nie idealizuj, zwłaszcza w „polityce”
    – nie odpowiedziałeś mi na kwestię E.Hoover vs JFK (demokratycznie wybrany Prezydent USA) !
    – funkcjonariusze tych służb są jak „pigs of war” (i to obojętnie czy w „demokracji” czy „totalitaryzmie”): realizują nie swoje prywatne interesy czy zadania zgodne ze swoimi przekonaniami. Jeśli tego nie rozumiesz „arcie” odsyłam do Macciavellego, Taleyranda, Foucheta czy Metternicha (żeby nie odwoływać się do XX-wiecznych, tak obsobaczanych „klasyków” tych profesji)
    Pozdro i więcej realizmu, a nawet „cynizmu”.
    WODNIK53

  57. Coś mi się wydaje, że wpisów się nie czyta 🙁

  58. Teresa Torańska u Gospodyni w Superstacji
    Kto nie widział niech żałuje. Niby nt książki o Kapuścińskim, ale też o PRL we wszystkich odcieniach.
    U mnie, starego i pamiętającego tamte czasy, zawsze pojawia się żal, że młodzi tego nie słuchają częściej w TVP, w primetime, zamiast tych propagandówek, zaciemniających historię. Ilość nieprawdy, półprawd w ocenie realsocjalizmu jest przygnębiająca. Co chcą wygrać panowie Kurtyka, Wildstein, Semka, Ziemkiewicz? Czego oni się boją?
    Przecież to se ne vrati!

    To pragnienie zerojedynkowego widzenie Polski jest też przekleństwem naszych dyskusji na blogach Polityki. Jedni mówią, że PRL to była najlepsza demokracja Europy a inni, że PRL to wyrywanie paznokci, wywózki na Sybir, morderstwa polityczne.

  59. WODNIK53. Myślę, że ten Pan @art63 powinien przeczytać i przemyśleć esej Andrzeja Walickiego na temat stanu moralności Polaków, który krążył na blogach w ubiegłym tygodniu i dopiero po tym zgłosić się do dyskusji. Wcześniej nie ma żadnego sensu, szkoda fatygi.

  60. @”stary Polaku z PRL-u” z dn. 3.03. h; 16.53.

    – pewnie nie. Bo po co taplać się w „gó…e” – wtedy ono wtedy też porządnego człowieka oblezie. A przy okazji śmierdzi…
    Nie idę na żadne wybory. Mam to w czterech literach ….
    Iść i kreślić wszystkich to bez sensu.Chcę głosować za, a nie ciągle przeciw…… Bo gawiedź i tak zagłosuje (mimo iż się jej nie podoba wszystko wokoło – popatrzmy na tutejsze blogi) na „partie wszystkich Polaków”.
    WODNIK53

  61. P. Szenyszy prawidlowo okreslila ten Trybunal.
    Wystarczy siegnac do ich orzeczen (tych wczesniejszy nie pomijajac).
    Mozna sprawdzic dokonania poszczegolnych czlonkow tego forum i co soba reprezentuja.

    Nie sa inni jak pozostale twory ostatniego 20 lecia.

  62. Pani profesor Ewa Łętowska w środę, w TVP INFO. Kto nie widział niech żałuje.

  63. @norma ;
    Nie widziałem programu z prof. Ewą Łętowską -żałuję

  64. Norma – oczywiście, że żałuję, może bedzie powtórka. Czy wywiad był o jakiejś normalnej godzinie, czy w okolicach północy względnie przez południem jak wszystko co ważniejsze?

  65. @wiesiek59,

    Jestem trochę zaskoczony, że mój wpis, który stanowił połączenie wikipedycznych informacji o SB i dość delikatnego powtórzenia części argumentacji TK wywołał takie emocje.

    Twoje postulaty sa przecież spełnione: na funcjonariuszach dawnych słuzb nie było odwetu i część z nich po indywidualnej weryfikacji znalazła zatrudnienie w nowym porządku. Wyrok TK stwierdza, że ustawa nie dyskryminuje funkcjonariuszy jako obywateli. Ich emerytury sa teraz nieco większe niż „zwykłych obywateli” a nie dużo większe. O takim traktowaniu ze strony PRL jej przeciwnicy nie mogli nawet marzyć.

    Zarówno @wodnik jak i @otu słusznie zauważyli, że istnieją trudności aby niegodziwości SB przełożyć na język prawa. Tak więc pozostaną bezkarne co mnie nie cieszy, bowiem jestem naiwnym idealistą:)

    Wszystko co piszesz o uwarunkowaniach to prawda choć przyznam, że konflikty typu „courtois” miedzy Ludwikiem XVIII a stronnictwem Napoleona w niczym nie przypominaja mi konfliktu miedzy stronnikami Moskwy opuszczonymi przez własnych mocodawców a polskim społeczeństwem.
    Pewnie będziemy jeszcze mieli nie raz okazję powymieniac poglądy jak naiwny idealista ze starym cynikiem:)

  66. @WODNIK53,

    Wyłuszczone przez Ciebie argumenty prawne moga byc podstawa do interwencji w Strasurgu. Szkoda, że ofiary SB nie miały tak światłych obrońców, którzy udowodniliby w latach 80-tych publicznie sprzeczność działań tej ogranizacji z prawem. Będzie to dla mnie niezwykłe widowisko obserwować jak SB poucza publicznie ze Strasburga o państwie prawa:)))

    Zrewanżuję się starą rzymską maksymą: nie wszystko, co jest zgodne z prawem, jest przyzwoite.

    Sprawa E.Hoover vs JFK – już odpowiedziałem, chętnych do przejęcia władzy i manipulacji nigdzie nie brakuje, techniki którymi się posługują są podobne i ograniczane jedynie okolicznościami. Wcale nie oznacza to, że między USA i PRL nie ma różnicy. Temat jest dość dokładnie wyłuszczony w dziele Poppera „Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie”.

    Macciavelli, Taleyrand, Fouchet czy Metternich – niezbyt dobre przykłady. Skuteczność wymienionych postaci zapewniła im sławę. Nieskuteczni cynicy kończyli na ogół znacznie gorzej. Wśród włodarzy PRL nikogo na miarę ww postaci nie było.

    Wreszcie co do pigs of war. Znowu się nie zgadzam. Istnieje olbrzymia różnica między służbami wziętymi w karby prawa i spuszczonymi z łańcucha. To właśnie nieznajomość (lub lekceważenie) dla podstawowych zasad wypracowanych przez naszą cywilizację (mam na myśli tę śródziemnomorską) spowodowała, że reżimy komunistyczne były tak krwawe i zbrodnicze. Zagadnienie wyjaśnione jest w werszu Herberta „Potęga smaku”.

    Co do rock’an rolla: jako fan Doorsów wolałbym, aby służby obrały sobie inny cel choć przyznam szczerze, że J Morissonowi, z jego tonażem przyjętych chemikaliów, nie trzeba było pomagac w opuszczeniu tego padołu łez:( Zresztą jeśli jak twierdzisz tamtejsze służby chciały wyeliminować zagrożenie dla państwa (rock’a), to chyba im się udało bo rock zszedł na psy. Obecnie takim zagrożeniem może byc rap, ale jego twórcy sa lepiej uzbrojeni niz dzieci kwiaty, więc i przeprawa z nimi będzie trudniejsza:))

  67. Droga Pani Janino,
    Mam wielka prośbe do Pani. Czy mogłaby Pani spowodować umieszczenie Pani „Rozmów Dnia” emitowanych w Superstacji na swoim lub innym blogu? SS niestety jest stacja uboga i nawet swojej strony internetowej nie potrafi od długiego czasu przebudować. Żal mi, że te rozmowy, które dla mnie są wzorem dziennikarstwa, nie maja zapisu dostępnego dla wiekszej rzeszy słuchaczy. Powinny też być pokazywane młodym dziennikarzom jako wzór jak ma wyglądac rzetelne dziennikarswto i jak trzeba być merytorycznie do rozmowy z gościem przygotowanym. Z poważaniem, wierna Pani słuchaczka i czytelniczka, Maria.

  68. Pani Janino,
    szczegolnie dziekuję za wczorajszą rozmowę z panią Torańską. Jakże ta rozmowa była inna od tej płycizny zalewajacej nas w mediach. Wielkie dzieki.

  69. Erozja autorytetu Trybunału Konstytucyjnego,tak jak innych organów pańwowych,jest bezdyskusyjna.Z wpisów ,oczekiwałm nietylko diagnozy ,lecz przedewszystkim dróg wyjścia z impasu.Z żalów,apatii i utyskiwania nigdy nie narodziła się siła zdolna przestawić życie danego kraju na wyższy poziom.Stwierdzenia to wynika z faktu,że ludzkiej mentalności nie da sią przestawić z dnia na dzień na wyższy poziom /poziom uwarunkowany ekonomicznie-politycznie i społecznie./Ponadto społeczeństwo aby mogło się dinamicznie rozwijać,winno wytworzyć elity intelektualne które były by motorem edukacji moralnej,społecznej i ekonomicznej.Drogą do osiągnięcia założonego celu,konieczne będą następującedziałania:
    1.Ustawowo odpoitycznić media publiczne,łamanie prawa skutkowało by odebraniem licencji.
    2.Wprowadzić i wyegzekwować obowiązek obywatelski głosowania w wyborach powszechnych.
    3.Państwowa Komisja wyborcza miała by obowjązek dostarczenia wyborcom syntentycznej informacji o kandydatach na posłów,senatorów,prezydenta.
    4.Prezydent miał by ustawowy obowjązek,wyegzekwowania od partii politycznych biorących udział w wyborach,pisemnych programów działań na okres wygrania wyborów.Programy te winny być udostępnione społeczeństwu kwartał przed datą wyborów.W wypadku powstania koalicji,winien być opracowany i udostepniony nowy program.

  70. Przyłączam się do wszystkich którzy wysoko ocenili rozmowę p. Janiny z Teresą Torańską która mam zaszczyt znać osobiście i cenić „za całokształt”.

    Takie rozmowy ratują polskie dziennikarstwo od całkowitej degrengolady !

    Drugi rodzynek w zakalcu, to wywiad w TVP INFO nieznanego mi dziennikarza, z prof. Ewą Łętowską, która również znam i cenię,. Dziennikarzowi stawiam stopień bdb, p.Ewie excellent !

  71. Pani Paradowskiej nie podoba się orzeczenie TK dotyczące esbeckich przywilejów emerytalnych. Uważa, że byli pracownicy zbrodniczej Służby Bezpieczeństwa, której jedynym celem było niszczenie ludzi niewygodnych władzy zasługą na uprzywilejowane traktowanie. Pani Poradowska jest najbardziej zakłamaną lewicową propagandzistką salonową jaką polska znała. Afery Rywina nie było (Rywina pewnie ufoludki wysłały, zważywszy że pieniędzy nie chciał z góry ale po załatwieniu sprawy), afery hazardowej nie było (chociaż łby poleciały a sam Tusku-musisz przyznaje że była), wszystko cacy, korupcji nie ma (chociaż raporty Transparency International rok do roku wskazują Polskę jako kraj przodujący w korupcji). Pani Paradowska – proponuję się zwyczajnie po ludzku obudzić, bo przez takich komentatorów – zamylaczy jak Pani, w Polsce z korupcją się walczyć nie da.

  72. do „Art63″…jasne ze jestes Pan oczytany i -jak przystalo na prawicowca – wyszczekany. Ale chwalenie sie ze lubisz pan „The Doors” nie ma sensu, bo wsrod komunistow i wszelkiej masci lewakow, takich jak pan jest od groma. Pokochaj pan Chopina, albo chocby „Genesis” – bedziesz pan bardziej ustatkowanym. Pa!

  73. Mój pogląd na temat wczorajszej Rozmowy Dnia Pani redaktor z Panią Teresą Torańską wpisałem do felietonu „WSI życie po życiu”, ale widzę że tu więcej na ten temat, więc wklejam także celem wzbogacenia dyskursu.
    Szanowna Pani redaktor.
    Wczorajsza rozmowa dnia, jaką Pani przeprowadziła z Panią Teresą Torańską przyniosła mi nieoczekiwane rozczarowanie. Pani Teresa Torańska była jedyną dziennikarką w PRL zaakceptowaną przez kacyków partyjnych z PZPR dla robienia ciekawych reportaży o nieciekawych ludziach. Wiadomo było, że prawdy nie napisze, a ciekawie ubarwi postać robiąc zmyślną opowiastkę. Ubawiło mnie akcentowane napuszeniem wspomnienie Pani Teresy Torańskiej, jak to Pan Ryszard Kapuściński siedział 2 godziny pod swoim domem w jej samochodzie, nie wysiadał i snuł osobiste wynurzenia. Jakieś kosmiczne bzdury. Nigdy nie należałem do PZPR, ZMS czy ZSP. Ale często bywaliśmy z żoną z racji wykonywanej pracy zawodowej w siedzibach rozpusty tych kacyków. Wielkie domy wypoczynkowe wysłane perskimi dywanami, ekskluzywnym umeblowaniem, upiększone „wypożyczonymi” z muzeów dziełami sztuki i cennymi obrazami na ścianach. Zawsze pustawe, zawsze pełne służby, zapasów, kuchennych zapachów, gotowe na przyjęcie swoich niezapowiedzianych gości na wypoczynek, na libacje, na upojne noce z kochankami. Nie przypominam sobie, by Pani Teresa Torańska o tym pisała. Tym bardziej zaskoczyła mnie atmosfera rozmowy Pani Teresy Torańskiej z Panią redaktor promieniująca (za przeproszeniem, ale tak było) intelektualnym nabzdyczeniem oraz bezgranicznym uwielbieniem dla dzieła i sposobu życia Ryszarda Kapuścińskiego, a jednocześnie kompletnym brakiem szacunku dla uprawnionej woli Małżonki, by póki żyje jeszcze tej książki nie publikować. Nie poświęciłyście Panie ani jednego zdania w rozmowie tematom kontrowersyjnym i obronie Małżonki Ryszarda Kapuścińskiego. Zastanawia mnie uwypuklona we wczorajszej Pani rozmowie dnia bardzo brzydka cecha wszystkich kobiet zaszczepiona jakimś wspólnym, zjadliwym, żeńskim genem, który czyni Wasze serca takimi twardymi, kompletnie nieczułymi dla dramatów żon cudzych mężów, serca nakazujące Wam toczyć odwieczną wojnę pomiędzy sobą. Czy nie pomyślała Pani, że Małżonka zmarłego Ryszarda Kapuścińskiego ma prawo oczekiwać przyzwoitości od ludzi zaliczających siebie do elity kulturalnej, że będzie jej bardzo przykro z publikowania informacji krępujących i wstydliwych o swoim zmarłym mężu? Jak pamiętam mąż Pani redaktor zmarł nie tak dawno, ale Pani jeszcze żyje. Czy było by Pani przyjemnie czytać opublikowane przez kogoś informacje o intymnych skłonnościach i wstydliwych wydarzeniach z życia Pani zmarłego męża? Mam wielki szacunek dla wielkiej pracowitości Pani redaktor, dla błyskotliwego umysłu i dziennikarskiego dorobku. Tym bardziej mi jest przykro.
    Łączę wyrazy szacunku.

  74. do Stann
    pomysły warte rozpatrzenia, ale na pierwszy rzu oka widac, ze czesci z nich nei da się wyegzekwowac. Dążymy do społeczeństwa obywatelskiego, a to zakłada że nie przymusem a wzbudzeniem zainteresowania, troski o dobro wspólne są powodowani ci wszyscy, którzy idą do wyborów. Przesyłanie przez PKW informacji o kadydatach, tylko po co? Przed wyborami skrzynki pocztowe zapchane są ulotkami kandydatów, ile osób czyta to co szanowni kandydaci napisali? Moim zdaniem to tylko wyrzucanie dodatkowych pieniędzy błoto. A już zupełnie nie widze argumentów dla obowiązku wyborczego. Może frekwencja byłaby wyższa, ale czy głosy tych, co idą z obawy przed karą i pewnie głosujących metoda na chybił – trafił gwarantowałyby własciwą legitymizację władzy? i jeszcze jedno jak Prezydent miałby egekwowac od partii program???

    Moje krytyczne uwagi nie oznaczają, ze nie jestem za podjęciem działań, które zwiększyłyby partcypację społeczeństwa w wyborach. Przed wszystkim instrumentów do osiągniecia większego udziału w wyborach poszukiwałabym w działaniach edukacyjnych. Zapewne do długotrwały proces, ale uczenie od najmłodszych lat jak ważne są wybory świadome !!! za jakiś czas powinno przynieśc efekt.

  75. rezolutne spostrzezenie litarata o pseudonimie „Artur” o tym ze „…ale Pani jeszcze zyje”, zasluguje na uwage. Tym bardziej ze autor jest znawca genetyki, zwlaszcza kobiecej. Troska o Pania Kapuscinska dopelnia obraz czlowieka szlachetnego i bogobojnego. „Artur” zauwazyl „nabzdyczenie”, czyli cos czego nie dostrzegli inni telewidzowie.Zlosliwi mowia o takich jak „Artur”, pierdola-dzien dobry. Mysle ze nie maja racji.Jest gorzej i straszniej niz na to wyglada.

  76. @Artur pisze: 2010-03-04 o godz. 14:02
    Zwykle nie reaguję na takie komentarze ale tym razem nie wytrzymałem.
    Pisze Pan
    Ale często bywaliśmy z żoną z racji wykonywanej pracy zawodowej w siedzibach rozpusty tych kacyków. Wielkie domy wypoczynkowe wysłane perskimi dywanami, ekskluzywnym umeblowaniem, upiększone „wypożyczonymi” z muzeów dziełami sztuki i cennymi obrazami na ścianach. Zawsze pustawe, zawsze pełne służby(?)
    Chyba tam Państwo sprzątaliście po komuchach i dlatego ich nie lubicie.

    A poważnie: nie znalazł Pan czegoś ciekawego we wczorajszej rozmowie Dam?
    Ale tak szczerze p. Arturze, naprawdę to było „WSI życie po życiu”?
    A może Pan wpisuje służbowo?

  77. Art63:
    Widzisz, moim zdaniem nie ma STRON……..
    Dlatego że w 1945r. nie było WYBORU……..
    Możemy podgrzać nastroje, podzielić społeczeństwo na zwalczające się grupy, zakłamać przeszłość. W imię czego? Zaoszczędzenia kilkudziesięciu milionów zł? Małostkowością, zapiszemy sami sobie czarną kartę w pamięci krajów europejskich, tak samo jak ujawnieniem zasobów operacyjnych zlikwidowaliśmy swoje źródła osobowe w wielu krajach świata.
    Jak pisał klasyk- „to gorzej niż zbrodnia, to błąd”…….
    Jest takie stare słowo „dintojra” i moim zdaniem właśnie się ona odbywa.
    Czy mafia rosyjska, watykańska, amerykańska, jest istotne?
    Istotne jest z czyjego nadania i w czyim interesie rządzi
    namiestnik/polityk?
    Czy przekonuje Cię podział na tych dobrych i tych złych?
    Nazwa i desygnat nazwy nie muszą być tożsame…………

    Jak z perspektywy czasu Twoim zdaniem wygląda Tito?
    Dopóki żył, Jugosławia prosperowała. I patrz, jak politykierzy w imię SWOICH interesów podzielili naród mogący pokojowo koegzystować do dziś………

    W imię doraźnych, krótkookresowych celów politycznych- moim zdaniem- zniszczono bardzo dobre NARZĘDZIA, nie do zastąpienia w ciągu najbliższych kilku lat. Zburzono też rzecz BEZCENNĄ- zaufanie do polskiego wywiadu, kiedyś, uważanego za jeden z najlepszych na świecie.
    Czy było warto? kto nam teraz zaufa?
    Przemyśl to……….

  78. Szanowna Pani Janino!
    To nie początek upadku Trybunału konstytucyjnego, jak Pani pisze, to raczej już „bęc na dno” polskiej demokracji, której TK był ostatnią ostoją, a przestał nią być po wydaniu ostatnich politycznych i kompromitujących orzeczeń. Oczywiście ma się dobrze demokracja pojmowana prymitywnie, według zasady: większość może wszystko, nawet ustanowić dyktaturę, albo utworzyć dogodne warunki jej ustanowienia. Przecież to już w Europie zdarzyło się kilkadziesiąt lat temu u naszego zachodniego sąsiada, wywołując tragiczne skutki dla Europy i reszty Świata. Do takiej wszechwładzy, aby nie używać wyrazu dyktatura, dążył PiS, a teraz w tym kierunku zmierza jego siostrzana PO czasem nawet po pisowskich śladach.
    Stopniowy upadek demokracji w Polsce, tej pojmowanej jako rządy narodu w jego dobrze pojętym interesie, jest efektem psucia naszego polskiego państwa, przez prawicowe siły polityczne od początku transformacji ustrojowej. Wprawdzie formalnie mamy wiele instytucji państwa demokratycznego i praworządnego, ale ich działanie obarczone partyjnemu podporządkowaniu i kolesiostwem, oraz czołobitnością wobec instytucjonalnego KK, powoduje, że zamiast demokracji i praworządności mamy ich pozory. A te pozory obnaża działalność IPN ? bękarta nauk historycznych i wymiaru „sprawiedliwości”. Na takie połączenie rzekomego instytutu naukowego oraz organu ścigania i oskarżania nie pozwoliły sobie nawet dawno już upadłe systemy totalitarne.
    Doktryna nieuznawania Polski realnego socjalizmu, za dziurę w państwowości polskiej i budowania wszystkiego od nowa na gruzach PRL, w tym nie tylko gospodarki, ale także struktur szeroko pojętej państwowości, daje teraz pożądane może dla niektórych polityków, ale fatalne dla narodu skutki.
    Uporczywe wmawianie Polakom, szczególnie tym, którzy nie pamiętają lat powojennej odbudowy w znoju i niedostatku, z gruntu fałszywej tezy głoszącej, że Polska tych lat aż do roku 1989 nie była państwem polskim ale radziecką strefą okupacyjną.
    Ten fałsz świadomie powtarzany przez partie polityczne wywodzące się z Solidarności (POPiS) i później powstałe prawicowe partie (LPR oraz inne „kanapy” i rodzące się i upadające po krótkim żywocie), zaczyna jak każde uporczywie powtarzane kłamstwo, być przyjmowane jako prawda, przez tych, którzy urodzili się zbyt późno, aby znać prawdę. Nie tylko Polska powojenna, przedpeerelowska i PRL, ale także inne państwa polskie, były niesuwerenne. Trzeba wspomnieć Księstwo Warszawskie, dostarczyciela mięsa armatniego, wysokiej jakości, dla Napoleona Bonaparte, w jego dążeniu do panowania w Europie, które upadło wraz z upadkiem Cesarza Francuzów, oraz Polskie Królestwo Kongresowe, które jako państwo polskie zostało utracone w wyniku Powstania Listopadowego, zupełnie nieodpowiedzialnego wybuchu nieobliczalnego patriotyzmu, którego rezultatem było to, że Królestwo Kongresowe zostało przekształcone w Kraj Priwiślański, gubernię rosyjskiego imperium, niemającą już żadnych cech państwa polskiego. Do tego właśnie doprowadził brak szacunku ówczesnych Polaków do państwa polskiego, takiego, jakie w aktualnym układzie politycznym mogło istnieć – właśnie takie o niepełnej suwerenności, ale polskie.
    Deklarowanie pogardy, nienawiści i całkowitej dezaprobaty do Polski realnego socjalizmu, o ograniczonej na rzecz wschodniego sąsiada, takiej właśnie jaka była możliwa w ówczesnym czasie i akceptowana przez „zachód”, jest takim właśnie nieobliczalnym, nieodpowiedzialnym, rzekomym patriotyzmem.
    Sądzę, że ten mój pogląd jest spójny z wypowiedziami Wodnika 53 na temat ciągłości prawnej państwa, w tym przypadku polskiego, które popieram. Przypuszczam, że realizacji planów PO, całkowitego podporządkowania Polski jej partyjnym interesom, utworzyłaby IV RP nie w wersji soft, jak sądzi PIRS, a w wersji very hard and very heavy.

  79. Nudno, więc na inny temat.

    Otóż sytuacja jest schizofreniczna dla osoby z zewnątrz, z jednej strony media polskie pełne trochę śmiesznego boosterismu („boosterism”), świetny system, ostro do przodu idziemy, postęp gdzieby nie patrzyć, Niemców wkrótce przegonimy, tygrysem Europy jesteśmy, Stany się zaraz rozlecą a my nie, etc. Z drugiej jest taka np Teresa tutaj alarmująca z niepokojącą częstotliwością o epidemi nędzy w Polsce no i te wszystkie „social tearjerkers” w których sie np GW specjalizuje. Niektóre takie rozpaczliwe że sam nawet przelewałem ostanio pieniądze na jakiś medialny przypadek.

    A na chłodno to sprawy wyglądają tak:

    a) polskie dane statystyczne to zupełna nędza, proszę np porónać dane o dochodach gospodarstw domowych. GUS podaje prawie nic, t.j. tylko zerowy moment tej dystrubucji, czyli średnią. Nawet mediany im się nie chce. Może dlatego że jest dużo niższa. Proszę porównać to z danymi ze Stanów gdzie cały rozkład jest znany w detalach.

    Także pozostaje szacować. I to wygląda tak:

    b) pensje w Polsce są numerycznie bardzo podobne do tych w Stanach, tylko że tam to w USD a nie PLN. I tak na przykład prezydenci miast/burmistrzowie zarabiaja w Polsce 120-200tys PLN a mayors w Stanach 120-200 tys USD. To samo z poziomami ubóstwa – 1000PLN i 1000USD odpowiednio.

    c) Tak dużo lepiej to w Stanach to jednak nie jest. Weźmy np taką medianę dochodów gospodarstw domowych w Polsce, tkzw dyspozycyjnych t.j. po podatkach. ok 32tysnPLN (~2.6tys/m).

    W Stanach mediana dochodu rocznego na gospodarstwo domowe jest ok 49tys USD, minus ok 10tys w podatkach i 3tys na ubezpieczenia zdrowotne czyli dyspozycyjnie 36tys USD czyli niby 4.5 razy więcej ale jeśli uwzględnić siłe nabywczą złotego (1USD 2PLN efektywnie) to Polacy mają 16 tys USD na stosunki amerykańskie czyli „tylko” 3 razy mniej. Praktycznie to chyba o około 25% więcej czyli 20tys USD rocznie bo strefa szara w Polsce tego rzędu, w Stanach zaś marginalna.

    d) co do zaś pełnego rozkłądu, to obiektywne mierniki nierówności społecznej są bardzo podobne w obu krajach (Gini index). Inaczej 10% najlepiej zarabiających gospodarstw w Polsce ma ok 9tys średnio miesięcznie, 10% najniżej około 1100PLN. W Warszawie znacznie lepiej, 10% najlepszych wyciąga gdzieś 15-20 tys miesięcznie średnio sądzę. Sądzę że da się za to żyć.

    —-

    P.S. Z emeryturami jest raczej chudo, górnicy średnio ok 3tys (podobne nominalnie do średniej SSA w USA) co piąty nauczyciel ma > 2400 brutto, ale tylko co trzydziesta nauczycielka. Generalnie co trzeci jednak poniżej 1200/m.

    P.S. Polityka mogłaby coś na temat dystrybucji dochodów w Polsce sama też napisać. Hint, hint!

  80. Artur 14.02
    Jesteś najbardziej niewiarygodnym ze wszystkich ludzi piszacych na blogach Polityki. Dowodza tego twoje idiotyczne kłamstwa na temat „pałacy rozpusty” komunistycznych władców Polski. Wyobraź sobie że po roku 1989 KAZDY obywatel mógł nie tylko zwiedzić, ale i zamieszkać w tych wszystkich pałacach ( poza Starymi Kiejkutami ) i to nie tylko jako pracownik np któregoś z ministerstw czy Rady Ministrów, ale nawet pospolity gangster. Wielu z nich np bardzo lubiło wycieczki do Łanska.
    I co sie okazało ?
    Okazało sie że od Zakopanego ( Pan Tadeusz, Telimena czy Biały Potok) po Łansk i Grodno, Kołobrzeg, Jadwisin, Natolin i Klarysew itd jakoś nigdzie nie było tych „złotych klamek ” i „Damy z Łasiczką” na ścianie !
    Zaś te „perskie” dywany pochodziły z Kowar !
    Wiem o tym, bo chociaż nie byłem ani w ZSP ani W PZPR, to byłem tam wszędzie ( z żoną i bez żony), więc demaskuję twoje żałosne kłamstwa !

    Równie denne są twoje komentarze na temat Teresy Torańskiej. Nie znasz jej, nie masz o niej zielonego pojecia, a piszesz tAK BEŁKOTLIWE DONOSY ZE AŻ mi żal tej biednej twojej zony, którą los ukarał takim mężem !

  81. Joanna:

    Wywiad z prof. Łętowską był w TVP INFO w środę o godz.16. Rozmawiał Jan Ordyński.

  82. @wg pisze: 2010-03-04 o godz. 19:39
    Zaciekawił mnie ten komentarz na wygasającym blogu, poprzedzony szczerym „nudno”, a wypełniony statystyką, którą lubię.
    Mam przy profilu wg uwagę „wymieniany na liście z bobolą„.
    Zacząłem przeszukiwać archiwum, ale ponieważ nick „wg” jest skrótem według, osłabłem.
    Zachowam zatem miłe wspomnienie statystyczne.
    Pozdrawiam

  83. Witam wszystkich
    Kilkadziesiąt wpisów wcześniej napisałem krótką informację na temat związków PO z działaczami LPR.
    Również dzisiaj słyszałem w TOK FM jak poseł Waldy Dzikowski tłumaczył ten mezalians słowami „należy przebaczać”, „zbłądzili” itd. itp.
    Też bardzo moralni (przecież nie pragmatyczni) bywalcy tego salonu nawet się nie zająknęli w ocenie opisanych przeze mnie faktów.
    Dochodzę do wniosku – proszę nie czuć się obrażonymi – że hipokryzja dyskutantów dosięgła szczytów.
    W powietrzu fruwają wzniosłe hasła, piękne krytyczne zdania, rzeczowe argumenty a także sensowne wnioski.
    Nikt jednak nie widzi – lub nagle oślepł – coraz ściślejszych związków PO z LPRem.
    Tak, tak z tym samym pogardzanym w poprzedniej kadencji Sejmu LPRem do którego Gowinowi jest bliżej – jak sam oświadczył – niż do Cimoszewicza.
    Jednym słowem, że jeżeli fakty są niewygodne to tym samym gorzej dla faktów.
    Teraz nareszcie zaczynam rozumieć, dlaczego notowania dla PO ciągle rosną.

  84. Jeszcze raz.
    Jako przyczynek do – wierzę – dyskusji podaję link do bloga Joanny Senyszyn.

  85. Kropkozjad, 19.02. Poruszasz fundamentalny problem sprawowania władzy przez złogi kadrowe wywodzące się jak sami twierdzą z pierwszej Solidarności lub co gorzej z tzw. opozycji demokratycznej. Ta pierwsza sczezła wciągu jednej grudniowej nocy, drugiej można sądzić w ogóle nie było. Z obu pozostał mit rozbudowywany do niebywałych rozmiarów, oparty na kłamstwie i negacji wszystkiego ci jest związane z istnieniem Polski Ludowej, państwa realnie działającego i uznanego przez wszelkie prawne systemy międzynarodowe. Wobec totalnej nieudolności, lenistwu, prowokacji i podporządkowaniu państwa nieludzkiej doktrynie „neokonu” wywodzącej się w prostej linii z USA i jego kręgów militarno biznesowych m.in. Sorosa i Sachsa. Do sprawowania władzy i zniewolenia społeczeństwa potrzebują totalnej negacji, opluwania i znieważania wszystkiego, razem z godnością milionów ludzi, którzy wtedy żyli i pracowali. Wykorzystują do tego celu tzw wolne media i niestety dających się łatwo omotać wielu dziennikarzy, nie szukając przykładu daleko. Nadzieja leży w szybkim pozbyciu się tej gangreny, a na to trzeba niestety poczekać aż zemrze ostatni bohaterski kombatant.

  86. No i Prokuratorem Generalnym został Andrzej Seremet, następny NZS-owiec. A tylu wrzaskunów przez 20 lat wypominało politykom przynależność do ZMP. Widać pobrane od ZMP-owców nauki nie idą w las.

  87. Do Jean Paul pisze:
    2010-03-04 o godz. 21:07
    Szanowny Jean Paul. Jeżeli masz lat conajmniej 35 – 37, to powinieneś pamiętać, jak na początku lat 90-tych po odzyskaniu przez Polskę niepodległości stała się głośna w prasie sprawa dzieł sztuki, które masowo poginęły wypożyczone wcześniej z muzeów, a służyły jako wyposażenie Domów Partii oraz domów wczasowych przeznaczonych wyłącznie dla bonzów partyjnych. Nikt inny nie miał tam wstępu, chyba że służbowo, gdy potrzebowali kogoś do pracy z zewnątrz. Wchodziliśmy tam zawsze w obstawie i widać było skrywany wstyd na twarzach tych ludzi. Masz rację gdy piszesz, że po roku 1990 każdy już mógł tam wejść i zwiedzać, ale dywanów perskich i dzieł sztuki już tam nie było. Poginęły także rewersy i dowody wypożyczenia w muzeach. Ja mam już lat około 70 i jestem także (jak kąśliwie piszesz) jeszcze żywym świadkiem historii PRL, tak jak i Pani Janina Paradowska. Czytałem w tych peerelowskich czasach w Polityce wiele artykułów Pani Janiny Paradowskiej, którą zawsze szanowałem i nadal szanuję, ale przesiewałem je przez gęste sito doświadczeń i wiedzy posiadanej o Systemie. Chociaż pamiętam ciągle i nie zapomnę oczywiście skąd się wywodzi. Pracowała w reżimowym czasopiśmie propagandy PZPR na ściśle wyznaczonych przez cenzurę granicach żonglując ćwierćprawdami, półprawdami i kłamstwem. Gdyby spróbowała inaczej, delegowano by ją po naukę do Trybuny Ludu, Sztandaru Młodych albo do Trybuny Robotniczej. Teraz odrabia swoje grzechy z bardzo dobrym skutkiem i nadal lubię czytać jej artykuły oraz słuchać prowadzonych wywiadów. Polityka i Tygodnik Powszechny działały wówczas na nieco spuszczonych smyczach, gasiły w ten sposób narastające niezadowolenie społeczne, a tak w ogóle czytać coś było trzeba. Zauważ proszę, że w tym co napisałem o Rozmowie Dnia Pani Janiny Paradowskiej z Panią Teresą Torańską nie ma ani źdźbła nienawiści, której ślady widoczne są u Ciebie w tym co piszesz o mnie. Piśmiennictwo Pani Teresy Torańskiej także znam z tamtych czasów i mam w tym względzie niczym niezachwiany osąd, chociaż samej Pani Teresy Torańskiej rzeczywiście nie znam i znać nie chcę. Kiedyś, gdy byłem w szczytowej fazie rozwoju zawodowego, zdobyłem wszystkie możliwe do zdobycia uprawnienia, a praca zawsze sprawiała mi radość, wezwał mnie do gabinetu dyrektor mojej firmy i powiedział: ?Jako bezpartyjny osiągnął pan już granice awansu i to nie tylko w tej firmie, ale i w każdej innej gdziekolwiek pan pójdzie. Jeżeli chce pan awansować dalej, musi się pan zapisać do Partii, a mówię to z sympatią i szacunkiem dla pańskich osiągnięć?. Ja do PZPR nigdy się nie zapisałem, a Pan dyrektor także dotrzymał słowa. Moja żona pracując po studiach w innej firmie starała się tam dla naszej rodziny o przydział mieszkania spółdzielczego. I tam też dyrektor jej firmy wezwał ją do gabinetu i oświadczył: ?Jest pani młodym i obiecującym oficerem produkcji, stara się pani o przydział mieszkania spółdzielczego. Mogę pani udzielić zapewnienia, że otrzyma go pani, jak tylko zapisze się pani do Partii?. Żona do PZPR też się nigdy nie zapisała. I taka jest ta maleńka różnica pomiędzy nami. Wszyscy podejmowaliśmy wówczas ważne decyzje ze skutkami na całe życie. Ale i tak mieliśmy się lepiej niż np. mój Ojciec, który przed wojną szerzył kulturę rolną i hodowlaną na Kresach, a po wojnie jako repatriant z Kresów z cudem ocalałą od wielu rzezi i groźby wywózek rodziną osiadł jako wykształcony inżynier rolnik na szanowanym stanowisku agronoma powiatowego w miejscowym Starostwie. Już po roku pracy, gdy wyszło na jaw, że służył u Piłsudskiego i jako 20 letni kanonier ścigał w 1920 Sowietów spod Warszawy daleko na wschód, wyrzucono go ze stanowiska i został kierownikiem podrzędnego magazynu kosmetyków. Ponieważ jednak do PZPR nie należał i zapisać się nie chciał, to stanowisko też było dla niego za wysokie i został pracownikiem fizycznym magazynu. Cienko było wtedy w domu, ale byliśmy szczęśliwi i nieprzekupni.
    Łączę wyrazy szacunku.

  88. Trybunał Konstytucyjny ? organ sądownictwa konstytucyjnego w Polsce, znany także w ustrojach innych państw. Jego podstawowym zadaniem jest kontrolowanie zgodności norm prawnych niższego rzędu (rangi ustawowej lub podustawowej) z normami prawnymi wyższego rzędu, przede wszystkim z Konstytucją i niektórymi umowami międzynarodowymi (tzw. „sąd nad prawem”). kazdy obywatel powinenn byc swiadomy swoich praw
    i swiadomie umiejąc je wykorzystac w codzienym zyciu., w zyciu pełnyn pokus
    Pomimo wspomnianych ograniczeń Trybunałowi udało się wypracować niezależność oraz rozwinąć samodzielne i interesujące orzecznictwo (m.in. klauzule demokratycznego państwa prawnego, równości wobec prawa, niedziałania prawa wstecz).
    Po przemianach politycznych 1989 roku pozycja Trybunału Konstytucyjnego uległa wzmocnieniu: uzyskał on prawo (po zniesionej Radzie Państwa) do ustalania powszechnie obowiązującej wykładni ustaw. Niemniej jednak utrzymano możliwość odrzucania przez Sejm większością 2/3 głosów orzeczeń o niekonstytucyjności ustaw (w przeciwieństwie do lat osiemdziesiątych uzyskanie takiej większości w następnej dekadzie nie było jednak proste). Do czasu uchwalenia nowej ustawy zasadniczej w 1997 roku, Trybunał musiał dostosować dawne przepisy konstytucyjne do nowych realiów ustrojowych, politycznych i społecznych.Trybunał Konstytucyjny jest odrębnym od sądów, samodzielnym organem konstytucyjnym państwa. Składa się z 15 sędziów, wybieranych przez Sejm na indywidualną 9-letnią kadencję. Sędzią Trybunału może zostać osoba posiadająca kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego (m.in. warunek co najmniej 10-letniego stażu pracy na stanowisku sędziego lub prokuratora albo wykonywania przez co najmniej 10 lat zawodu adwokata, radcy prawnego lub notariusza). Niezależność Trybunału zapewnia przede wszystkim zakaz wybierania sędziego na kolejną kadencję oraz nieusuwalność ze stanowiska w trakcie kadencji. Prezesa i Wiceprezesa Trybunału mianuje Prezydent RP spośród dwóch kandydatów przedstawionych na każde z tych stanowisk przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału.
    Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu w organie (wydawnictwie) urzędowym, w którym akt normatywny był ogłoszony. Jeżeli akt nie był ogłoszony, orzeczenie ogłasza się w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski”. Orzeczenie Trybunału wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, jednak Trybunał może określić inny termin utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego (osiemnaście miesięcy, gdy chodzi o ustawę, a gdy chodzi o inny akt normatywny – dwanaście miesięcy).
    Do 17 października 1999 Sejm mógł odrzucić większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o niekonstytucyjności ustaw uchwalonych przed wejściem w życie Konstytucji z 1997 roku. Nie dotyczyło to orzeczeń wydanych w następstwie pytań prawnych do Trybunału.Podstawowym zadaniem Trybunału jest kontrola normatywnych aktów prawnych: ustaw, umów międzynarodowych oraz innych przepisów prawa wydawanych przez centralne organy państwowe. to warto wiedziec w tychh czasach.

  89. z listu pana Artura do pana Jean’a wynika ze schizofrenia, czyli milosc i nienawisc to wcale nie mity.Oczywiscie droga zawodowa naszej zacnej Gspodyni nie byla tak heroiczna i bezkompromisowa jak pana Artura, ale przeciez nie kazdy rodzi sie chwatem. Niewielu jest takich szczesliwcow obdarowanch przez Stworce jak pnowie Macierewicz, Wyszkowski, Kaminski Mariusz, Szaniawski Jozef no i moze takze niejaki pan Bukowski z Krakowa. Tacy dyrektorzy jak ten od pana Artura bywaja w kazdych czasach i systemach, nawet w obecnej Najjasniejszej. A do takich jak my szarych i chronicznie bezpartyjnych bohaterow, czyli jak pan Artur i chocby ja, nalezy robic swoje, trzymc fason i nie wyglupiac sie, nawet na tym forum.Powodzenia!

  90. ech, tak czytam te wpisy i mam poczucie straconego czasu. Wynika to z tego, że nie umiemy szanować tego, co nam się udaje, nie potrafimy cieszyć się tym, co mamy, nie potrafimy myśleć o sobie dobrze i potrafimy myśleć o przyszłości. Wciąż towarzyszą nam utarczki, spory i nie dostrzegamy, że nie ma takiej sprawy, która by nie była przedmiotem sporu. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie za i taki, kto będzie przeciw. Problem w tym, by w odpowiednim momencie zakończyć spór i pójść dalej, a nie stać beznadziejnie w miejscu i szukać wciąż nowej amunicji do tego, by uderzyć przeciwnika. Przecież rozwój państwa, to nie bicie, a pomaganie, wspieranie siebie nawzajem, byśmy jutro żyli w lepszym, bardziej przyjaznym nam państwie. Ot drobny przykład. Ustawa o zakazie palenia. Czy przyjazne państwo do czegoś swoich obywateli ma zmuszać, czy troskliwie wspomóc? Każdy zakaz budzi bunt, każdy zakaz sprowokuje pomysłowość obywateli by taki zakaz obejść. Po co nam prawo, które jest kontestowane? A można by zachęcać obywateli do zmiany swoich nawyków, np. przez uzależnienie wyskości składki zdrowotnej od tego, czy płatnikiem jest palący, czy też nie. Była by to naturalnie wyrażona troska państwa i wkład niepalących w obniżenie nakładów państwa na leczenie chorób będących skutkiem palenia papierosów. W tym drugim przypadku pozostawiamy obywatelowi wybór i dajemy zachętę do zmiany. To ta różnica, która mi mówi, że politycy w ogóle nie rozumieją swojej roli i istoty reprezentowania nas na szczeblach decyzyjnych. Dlatego mam pomysł, stwórzmy swoje, alternatywne państwo i spróbujmy znaleźć rozwiązania trudnych spraw tak, by nikt nie czuł się przegrany . Mam taki pomysł i zapraszam na stronę http://genialna.pl
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie i ciekaw jestem, czy od słów jesteśmy w stanie przejść do czynów.

  91. Artur 21.57
    Nie mam zamiaru licytować się z Toba na roczniki urodzenia. Stwierdzam tylko po raz wtóry, że nie masz zielonego pojęcia o „pałacach rozpusty komunistów” i raczej nigdy w nich nie byłeś, albo ktoś ci naopowiadał bezczelnych kłamstw na ten temat. Wiem na ten temat znacznie więcej od Ciebie i nie ma w moich poglądach zadnej nienawiści, tylko politowanie dla twojej niekompetencji. Nie masz także pojęcia o polskich dziennikarzach akqarzach epoki min ionej ale widzę że przeszedłeś takie pranie mózgu że nie da ci sie wytłumaczyć gdzie kto pracował w jakiej roli i czyje interesyu reprezentował. I także w tej dziedzinie wiem dokłądnie kto gdzie z kim i za ile, gdyż tak się złożyło że z powodu koneksji rodzinnych i zawodowych znam osobiście cała elite polskiego dziennikarstwa z lat 1960 – 2000 ( poźniejszy okres róznych hunwejbinów mnie nie interesuje) wiec nie pouczaj mnie, kto jest cacy, a kto be.
    Jest rzecza powszechnie znaną, że w czasie rożnych zmian i rewolucji gina rożne fanty, zwłaszcza z państwowych instytucji, ale po prostu w polskich muzeach nikt z dyrektorów nie wypuszczał żadnych skarbów z rak, zeby je przekazac do komitetów wojewodzkich.czy KC. Jest to kłamstwo i bzdura ! Raczej odwrotnie – kustosze gromadzili różne resztówki z dworków i prywatnych kolekcji. Jeżeli natomiast ktoś to później w ramach prywatyzacji ukradł, to nalezy winic zupełnie kogoś innego niż sekretarzy PZPR.

    I jeszcze jedno W PZPR było nie wiecej niz 4 miliony ludzi w roznym okresie. A wiec przechwałki i pseudokombatanctwo polegające na tym że sie nie było jej członkiem i przez to nie zostało sie ministrem, albo dyrektorem, rozśmiesza mnie do łez !!!!

  92. Nie popierając zdecydowanie i jednoznacznie żadnej ze stron sporu Jean Paul – Artur (staram się tylko zachować dystans i obiektywizm, zadając pytania i stawiając dylematy do przemyślenia immanentne osobie mieniącej się inteligentną i chcącą uchodzić za wzór „metra zs Sevres”) nasuwa się jedynie takie pytanie – gdyby wszyscy byli tak niezłomnymi i stali „w uczuciach”, ludźmi ze stali czy zachowywali przez cale życie jednoznacznie herbertowski „wymiar smaku” nie byłoby chrześcijaństwa – tak na prawdę za twórce tego wyznania uchodzi Szaweł vel Paweł z Tarsu, faryzeusz, członek Sanhedrynu, prześladowca chrześcijan, później konwertyta, namiętny „potępiciel’ pogaństwa i „złotego cielca”. Nie byłoby np. św.Augustyna, manichejczyka (czyli najbardziej zagrażającemu organizacyjnie i teologicznie chrześcijaństwu IV-V w. n.e. wyznania religijnego), Doktora Kościoła i twórcy holistycznego systemu filozoficznego, myśliciela który przetransponował Platona do kultury zachodnio-europejskiej. Gdyby wszyscy byli niezłomni jak np. Herling-Grudzński to Jacques Fournier (inkwizytor francuski) nie mógłby zostać Papieżem (w sumie takich przypadków było w historii 12), a np. inni inkwizytorzy (włoscy) – Robert Bellarmin i Piotr z Verony – świętymi Kk. Itd itd.
    Pantha rhei – jak rzekł 500 lat przed Jezusem Heraklit z Efezu. Zmienność wszystkiego jest funkcją życia – ewolucja to nie tylko „Darwin”: dot. też moralności, poglądów, estetyki, oceny minionych czasów czy postaw, etyki etc.
    Pozdrawiam i życzę pogłębionych refleksji nt.temat.
    WODNIK53

  93. Optymista,

    palacze płacą za skutki palenia akcyzą. Pamiętam, że w 2007 roku budżet wziął od nich z tego tytułu 14 mld zł. Potem były podwyżki akcyzy każdorazowo „naganiane” (marketing) przez media szkodliwością palenia papierosów.

    Ciekawe czemu nie ma akcyzy na cukry, choć cukrzyków ponoć 4 mln i koszt ich leczenia (jakiego leczenia? skoro nie wyleczają?) znacznie przewyższa liczbę chorujących (jeśli już, bo głównie się choruje z powodu: nadmiaru białka (bogaci), niedboru białka (biedni), mieszania źródeł energii, czyli i tłuszcze i węglowodany, w pożywieniu) skutkiem palenia.

  94. Szanowny Arturze (2010-03-05 o godz. 13:33)!
    Uważam, że niesprawiedliwie ocenia Pan wszystkich dziennikarzy, którzy w Polsce realnego socjalizmu parali się tym zawodem. To prawda, że musieli poddawać się ograniczeniom wolności słowa, ale wielu z nich udawało się te ograniczenia omijać, i mimo nich przekazywać swym współziomkom tyle prawdy, ile było to możliwe. Niewątpliwie, dla mnie należały do tego grona wymienione przez Pana dziennikarki panie Janina Paradowska i Teresa Torańska. Pani Torańska wydała nawet książkę obnażającą niektóre aspekty sprawowania władzy, o ile nie mylę się pt. „Anatomia kliki”. Tylko nieliczne egzemplarze tej książki wyciekły na rynek księgarski, natomiast większość trafiła do bibliotek komitetów PZPR. Nie udało mi się tej książki nawet przekartkować, ale wysłuchałem jej streszczenia i opinii o niej od człowieka, który miał okazję ją przeczytać. Według jego relacji nie była to instrukcja, jak tworzyć klikę, a bardzo trafny i bardzo krytyczny opis tego, jak kliki powstają, działają, i jakie są skutki ich ponurej działalności. Byli też panowie, którzy mimo ograniczeń w swej dziennikarskiej robocie, starali się i to skutecznie, przekazać sporo prawdy o systemie, który nie mógł być inny, bo i tak wybiegał poza standardy narzucone „demoludom” przez Wielkiego Brata. Należeli do nich według tego, co zapamiętałem: Daniel Passent, Ludwik Stomma i Krzysztof Teodor Toeplitz. A było wielu bezimiennych, także w TVP, którzy rodakom podpowiadali prawdę o różnych sprawach systemu metodą „przesalania zupy” lub „przesładzania kawy”. Byli też cenzorzy, którzy nieświadomie albo zupełnie świadomie dawali się nabierać na różne dziennikarskie niedopowiedzenia i aluzje oraz „przesalanie” i „przesładzanie”. Takim „sztandarowym” przykładem „przesłodzenia”, i to ponoć gigantycznego, była książeczka o Leninie wydana na stulecie jego urodzin. Okazała się bestsellerem sprzedawanym z pod lady i przedmiotem spekulacji na czarnym rynku. Jednak większość nakładu została wycofana zanim rozeszła się wśród ludu. Tej pozycji wydawniczej również nie udało mi się zdobyć.
    Zanim zaczniemy oceniać polityków, dziennikarzy i funkcjonariuszy tamtego minionego systemu, warto sobie przypomnieć kapitalną żydowską anegdotę o zmarzniętym wróbelku i krowie, z której wynikał morał sugerujący ostrożność w ocenie, kto wróg a kto przyjaciel.
    Sądzę też, że wypada też zachować ostrożność w odniesieniu do legend o dygnitarstwie, wygłaszanych przez notorycznych plotkarzy i dziennikarzy żądnych sensacji czy dyspozycyjnych wobec jakiejś opcji politycznej. Gdy komuniści oddali władzę, był czas, aby wiele spraw rozliczyć i wiele spraw rozliczono. Jakoś nie stała się głośna sprawa prawnej rewindykacji wypożyczonych rzekomo z muzeów do domów partyjnych dzieł sztuki. A przecież wśród odziedziczonych śledczych i prokuratorów, z pewnością byli neofici gotowi gorliwie służyć nowej władzy, którzy mogli podjąć stosowne działania rewindykacyjne. Jako młody człowiek wysłuchiwałem legend zetwuemowskich i partyjnych propagandzistów o tym, że ulubionym zajęciem przedwojennych oficerów było walenie po pysku niepiśmiennych ordynansów chłopskiego pochodzenia. Gdy po 56 roku poznałem niektórych z tych oficerów, to okazało się, że poziom ich osobistej kultury wykluczał takie zachowania. Od tej pory jestem bardzo ostrożny w przyjmowaniu za prawdę sensacyjnych pogłosek i plotek, w tym także dziennikarskich kaczek.
    Pozdrawiam

  95. @Kropkozjad
    Ta książka to ?Opowiadania o Leninie? Michała Zoszczenki, wydana przez Naszą Księgarnię w 1970 r. Mam ją do dziś, i choć już dawno nie zaglądałem, to swego czasu czytając ją uśmiałem się jak pszczoła.

    Dzisiejsza działalność propagandowa prawicy przypomina mi jako żywo powojenną działalność agitatorów PZPR. Wtedy mówiło się o ?koszmarnych czasach sanacji? i ludzie żartowali, że chłopi występując na zebraniach mówią ?przed wojną źle mi się orało, a teraz mi się dobrze orze?. Teraz też mówi się o ?koszmarnych czasach komuny?, o strasznych cierpieniach jakich doznawał cały naród, a szczególnie coraz liczniejsi kombatanci. Przedwojenna bieda, zacofanie były sprawą znaną i udokumentowaną, jednak język propagandy zniekształcił przekaz. Także teraz mamy do czynienia z gwałtem na naszej pamięci.
    I podobnie jak PZPR tworzyła (mianowała) swoje posłuszne i niedouczone elity i kadry, tak teraz prawica tworzy swoje posłuszne elity i kadry, do czego zresztą PiS otwarcie nawoływał.
    Często mam wrażenie, że orły prawicy chciałyby zostać pierwszymi sekretarzami partii, że to ich wymarzony model państwa.
    A czym był pomysł Ludwika Dorna, skrytykowany swego czasu przez Aleksandra Małachowskiego, a wdrażany potem przez PiS? Dorn to tak sformułował: trzeba wybrać 400 uczciwych ludzi, dać im odpowiednie apanaże i uprawnienia przekraczające zwykłe uprawnienia organów państwa, i niech oni zaprowadzą porządek. Czy to nie czysty bolszewizm? Czyż nie dano takich uprawnień CBA, a pana Kamińskiego rekomendowano jako człowieka o wspaniałej karcie kombatanckiej i niezłomnym charakterze. Wypisz wymaluj jak w przypadku Dzierżyńskiego i jego pracy dla Rewolucji. Tylko że pan Kamiński wsławił się zaledwie rzucaniem jajkami w urzędników państwowych, a pan Czuma czy Niesiołowski chcieli obalić ustrój wysadzając pomnik Lenina. I to już jest rekomendacją na stanowiska ministerialne. Dobrze że jeszcze nie mianują tak głównego chirurga w szpitalu albo pilota samolotu. Ale prezydentem już może zostać byle prostak.
    Tak narzekano na ten mechanizm awansu za PRL. A teraz wciąż często aktualny jest tytuł artykułu Mieczysława Rakowskiego sprzed 40 lat: ?Dobry fachowiec, ale bezpartyjny.? W przypadku Trybunału i podobnych organów zaczyna to być coraz częstsze.

  96. Teresa Stachurska, nie chodzi o to, by podnieść składkę palaczom, tylko obniżyć niepalącym, a to zasadnicza różnica, bo nie kara dla palących, tylko nagroda dla niepalących.

  97. Artur, każdy system jest zdegenerowany, dziś wyrzuca się i nie awansuje z innych powodów i takie już jest życie, które zdominowane jest przez aparat partyjny, bez różnicy, jakiej maści. Była dykatura proletariatu, teraz mamy dykaturę demokracji. Jak każda dyktatura, mają swoje plusy i minusy. Nie ma ustroju idealnego. Czy USA jest gorsze przez to, że miała w latach 50 komisję McCartiego? Jest to bolesne doświadczenie, ale to ono wzmocniło demokrację. Uczenie się, to proces polegający na popełnianiu błędów. W 1945 roku, ludzie szaleli ze szczęścia, że wojna już skończona. G.. wno kogo obchodziło, co będzie, jak się będzie nazywało, byle można było bezpiecznie żyć. Dzisiejszy chłop wówczas dostał ziemię, której wcześniej na oczy nie widział, zatem były plusy i minusy, to była nasza Polska, tak samo dobra, jak ta dzisiejsza. Mądrość polega na tym, by ocalić to, co najlepsze, a unikać tego, co złe. Powiem krótko, każdy rok, do Mieszka począwszy, był tak samo ważny i godny naszej pamięci, bo dzięki temu jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Historia ma sens wówczas, gdy swoim doświadczeniem nasze życie czyni lepszym. Warto pamiętać, że dobro nie istnieje bez zła. Jedno sankcjonuje dobro, ale od nas zależy, gdzie ustalimy linię podziału. Uf…. więcej tolerancji kolego, bo kto wie, czy Tobie nie przydarzy się popełnić błędu, a wówczas co zrobisz? Bo innym to łatwo zarzucać to i owo, a dolina samousprawiedliwień jest bardzo pojemna, prawda? Wina dyrektora? Nie awansowałeś? Probem nie w gestach, a w przekonaniach. Jeśli jesteś wierny przekonaniom, to nie miej o nic do kogokolwiek pretensji. Twój wybór, rozsądny chłopiec by zapytał na początku drogi, jakie są zasady, jakie reguły gry, ale prościej mieć żale… ech…. Mnie Balcerowicz odebrał cały majątek, zainwestowałem, kredyt, odsetki 90% w skali roku (rata miesięczna 10mln kapitał i 40mln odsetki też miesięcznie) i nie mam żalu, bo rozumiem, a po dziś dzień mam kłopot z tego powodu… z pensji takich długów nie oddasz… prawda? Nim komuś coś zarzucisz, dobrze się zastanów, czy to ma jakiś głębszy sens. Mimo to, pozdrawiam Ciebie i myślę, że jak popatrzysz ciut przyjaźniej na otoczenie, to poprawi się Tobie humor 🙂

  98. Warto wiedziec, ze nieudany kandydat PO do TK zrezygnowal wlasciwie na skutek dzialan podjetych przez inicjatywe kilku organizacji pozarzadowych zwana Obywatelskim Monitoringiem Kandydatow na Sedziow:

    http://www.monitoringsedziow.org.pl/aktualnosci.html

    Dobry przyklad,jak opinia publiczna, fachowo i sprawnie dzialajaca, moze skutecznie utracic poroniony pomysl partii rzadzacej. Moze platforma sie otrzasnie, i poszuka kogos, kto zna sie na rzeczy i kto nie bedzie kompromitowal i psul TK. Na przyklad – mec. Marek Antoni Nowicki, specjalista od praw czlowieka, pracowity, zdolny i cieszacy sie miedzynarodowym szacunkiem. Ma wprawdzie te wade, ze jest bezpartyjny…

  99. Optymista,

    zbył Pan moją wypowiedź wręcz pryncypialnie 🙁 Mam rozumieć, że zafiksował się Pan na palaczach i dalej nie jest w stanie widzieć? Na co Pan choruje? Może będę wiedziała jak może Pan skorygować dietę (zawartość talerza) by sobie pomóc?

    Wie Pan chociaż którzy palacze nie zapadają na zawały oraz raka jelita grubego? Wiem, choć mnie to nie dotyczy.

  100. Kropkozjad, PIRS, optymista: Przyjemnie się czyta Wasze ostatnie wpisy. To nowy powiew na tym nudnym blogu spaskudzonej POLITYKI.

  101. Teresa Stachurska,
    nie ma znaczenia, czy to palacz, czy osoba otyła. Chodzi mi o sposób załatwiania spraw. Można zrobić wiele, nie antagonizując stanowisk, bo cenzura, czy to w słowie, czy w czynach, nie jest najlepszym rozwiązaniem. Moim zdaniem sztuką jest zachęcić osoby źle czyniące do zmiany zachowań bez użycia przemocy. Jeśli nauczymy się przekonywać innych do tego, by przyjęli naszą rację za swoją, to uczynimy wielki krok naprzód. Nie trzeba będzie zakazywać palenia czy działalności Mc Donalda, bo to źródła raka płuc, czy zabójczej otyłości.
    Mamy problem i to bardzo poważny, który polega na tym, że dzieci wychowuja osoby, które same nie były dobrze wychowane. Kopiują się złe wzorce i teraz pytanie, co zrobić, by ten stan rzeczy przerwać? Edukować dzieci i rodziców jednocześnie, by przyszłe pokolenie było bardziej racjonalne i rozumiejące zagrożenia? To jest pytanie, a nie są problem pojedyńcze zakazy i nakazy.
    Serdecznie pozdrawiam

  102. Każdy zakaz jest wyrazem bezsilności. Tak jak z dzieckiem, robi coś źle, to mu tego rodzic zakazuje. To podstawowy błąd wychowawczy! W życiu dorosłym mamy to samo. Ta kalka ugruntowuje sposób prowadzenia debaty publicznej. A wystarczy nauczyć się komunikowania się ze sobą i do tego szczypta empatii. Gdyby zastosować takie postępowanie w praktyce, jak inaczej wyglądałaby nasza polityka. Zamiast walki na noże, próba wypracowania konsensusu… marzenie ściętej głowy, prawda?

    Każdy zakaz rodzi bunt. Przerabiali to z Polakami zaborcy, choćby wóz Drzymały i tak po dziś dzień obchodzimy bezsensowne zakazy. No właśnie, dlaczego uważamy je za bezsensowne? Dlatego, bo nikt nie uznał za stosowne przekonać bliźniego, że można robić inaczej i to się w sumie opłaca. Polityk ma gdzieś społeczeństwo, bo on, po prostu, wie lepiej! Pojadł wszelkie rozumy i ciemny naród musi się do tego dostosować. Niniejszym informuję szanownych polityków, że jakoś nie uważam siebie za ciemną masę i domagam się szacunku dla moich poglądów. Chcecie mojej akceptacji? To przekonajcie mnie w merytorycznej dyskusji. No, i pogadałem sobie…..

  103. PIRS – 23:30
    To chyba czytając tekst o tym, jak Lenin odszukał pszczoły uśmiałeś się jak ta pszczoła! Czytałam też te opowiadania zaśmiewając się do łez.
    Szczególnie interesujące było to „Jak Lenin się uczył”, albo „Lenin u fryzjera”.
    Zoszczenko to arcymistrz 😆

css.php