Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

7.03.2010
niedziela

PiS z SLD? A dlaczego nie?

7 marca 2010, niedziela,

Z kongresu Prawa i Sprawiedliwości z pewnością zapamiętana będzie jedna obietnica Jarosława Kaczyńskiego, mianowicie ta, że za 10 lat miliony Polaków wypoczywać będą na plażach Tunezji i Egiptu. To zdanie stało się przedmiotem żartów i niesłusznie.

Dla bardzo wielu perspektywa urlopu na plaży wydawać się będzie wielce urokliwa zważywszy, że połowa Polaków na urlopy nie jeździ. Nie jest więc tak, że prezes sypie bonmotami nie wiedząc co mówi i do kogo tymi słowami chce trafić. Wprawdzie wizja milionów rodaków na plażach dwóch popularnych krajów wydawać się może tym co już jeżdżą dzisiaj, raczej upiorną, ale są tacy, którzy chętnie się jej perspektywie dadzą uwieść.

O wiele mniejszą karierę zrobiła reszta wystąpienia, bo też nie niosło ono ze sobą jakiegoś szczególnie nowego przekazu, Prezes nie przewartościowuje swoich politycznych wizji, nie wnosi do nich nowych elementów, ale jednak twardo mówi, że chce być w przyszłości premierem. Problem oczywiście, jak to zrobić, bowiem wiary w wygranie wyborów większością pozwalającą na samodzielne rządzenie w nikim nie ma. Być może jeszcze w niektórych tli się wiara, na wygranie w Platformą, a przynajmniej na to, że PO się rozpadnie i z jakąś jej częścią będzie można się układać. Ciekawe zresztą ilu delegatów na zjazd PO skreśli Tuska i kto w tym pojedynku na odległość wygra? Wcale nie byłabym pewna, że Tusk znów będzie lepszy.

Pomysł jak wyjść ze ślepego zaułka jałowej opozycyjności, bo każda opozycyjność jest w gruncie rzeczy jałowa, frustruje, powoduje napięcia w partii, rozmazuje cele, podrzucił poseł Adam Hofmann, człowiek młody, ambitny, radykalnie zadziorny. Trzeba zacząć poważniej myśleć o koalicji z SLD, w tej partii nie ma już Leszka Millera, nie ma innych starszym stażem towarzyszy, a z młodzieżą, która dzierży dziś ster w SLD trzeba próbować rozmawiać. Młodzi zresztą już rozmawiają. Wprawdzie w telewizyjnych i radiowych studiach jeszcze się pryncypialnie spierają, ale poza mikrofonem czy kamerą już normalnieją. Są pragmatyczni i chcą władzy. W gruncie rzeczy są do siebie bardzo podobni.

Wydaje się, że poseł Hofmann był jednym z nielicznych, którzy nieco bardziej otwarcie zaczynają spoglądać w przyszłość i widzą, że PiS stoi przy ścianie. Nawet wygrane wybory niczego nie gwarantują. Problemem numer jeden tej partii nie jest bowiem tylko to, czy uzyska dobry czy bardzo dobry wyborczy wynik, ale czy jest zdolna do współrządzenia i z kim. Na razie, przygnieciona wizją IV RP nie jest, mimo, że medialna koalicja z lewicą jak najbardziej istnieje, przechodzi wprawdzie burzliwe miesiące pierwszego współżycia, ale jakoś jednak się układa na stanowiskach, które wszystkie koalicje znakomicie cementują.

Nie bez powodu na tę koalicję patrzy się z większą uwagą niż na jakąkolwiek inną. Nie było wprawdzie układających się liderów, a przynajmniej nie ich nie widzieliśmy, ale związek zawarty per procura stał się faktem. I jakoś na razie szkodzi głównie mediom, zwłaszcza telewizji, gdzie spory o stanowiska i programy mają zwykle charakter bardziej widowiskowy, ale nie przeszkadza partiom i ich wyborcom. Ani SLD nie spadły gwałtownie notowania, ani PiS-owi. Wydaje się, że poza sferami inteligenckimi, a przynajmniej częścią z nich przeżywającą emocje z powodu tej koalicji, mało kogo ona obchodzi. Zresztą po aliansie z Samoobroną nic już nikogo nie zdziwi, a aparat Sojuszu też jest coraz bardziej wypłoszony i chciałby do władzy. PiS zaś sporo traci ze swojego rewolucyjnego zapału. Być może jest to stan przejściowy związany właśnie z jałową opozycyjnością, ale już widać, że w przyszłej, na dziś bardzo egzotycznej koalicji przystawek by raczej nie było.

Zresztą rzecz nie w tym żeby już coś wyraźnie deklarować, ale aby nie budować nowych barier i zacząć mówić o przyszłości normalnie, bez antykomunistycznego zadęcia. W reszcie spraw te partie o lewicujących programach gospodarczych i społecznych mogą się zupełnie dobrze porozumieć, a że nie będą się wspólnie modlić to już inna sprawa. Dobrze, gdy cała władza w komplecie nie pada na kolana. Generalnie zaś lepiej jest, gdy wszystkie partie gotowe są jakieś współpracy, niż gdy nie są zdolne do żadnej. Dobrze więc jest oswajać sytuacje nawet najbardziej nieprawdopodobne. Z pewnością jednak bardziej prawdopodobne niż miliony Polaków na plażach w Tunezji i Egipcie już za 10 lat.

***
Większość spośród Państwa sporo miejsca poświęciła Trybunałowi Konstytucyjnemu, jego kondycji, kompletnemu upadkowi ( jak pisze Kropkozjad), czy koniecznym zmianom, a także osobie pana Kazimierza Barczyka, który ostatecznie zrezygnował. Bardzo podoba mi się, bo ma wiele uroku określenie zaserwowane nam przez przeciek, że Barczyk jest stałym drążkowym baldachimu w procesjach parafialnych na krakowskim Podgórzu ( na to samo zwraca uwagę jerzy). PIRS-owi odpowiem, że nie chodzi o obronę TK, ale o naprawienie zepsutego mechanizmu. Jeszcze można to zrobić, gdyż akurat będzie następowała zmiana sędziów o najwyższych kompetencjach i chodzi o to, aby nie przyszli na ich miejsce niekompetentni partyjni funkcjonariusze. Kto zgłosił pana Barczyka ostatecznie nie wiem, podobno zgłosił się sam, ale w to nie wierzę, może to była jego inicjatywa, ale ktoś musiał ją poprzeć. Nie pamiętam, kto z Państwa zaproponował Zbigniewa Ćwiąkalskiego, ja opowiadam się za prof. Wronkowską z Poznania, która wygrała taki ranking przeprowadzony w środowiskach prawniczych. Uważam, że jest znakomita i nie wiem, dlaczego Platforma jej nie wysunęła, podobno tę kandydaturę PO podpowiadano.

Zresztą przygoda w panem Barczykiem może się przyda, gdyż Lewica zgłasza pomysł ustawowego określenia kwalifikacji sędziego TK. Propozycję przygotowuje poseł Gintowt-Dziewałtowski, rozmawiałam z nim w ubiegłym tygodniu i są to propozycje rozsądne. Nie byłabym jednak zwolenniczką propozycji stasieka, aby takim prostym rezerwuarem kadr dla trybunału był Sąd Najwyższy. Po tym, jak nie spisali się przy wyborze prokuratora generalnego jakoś trochę straciłam serce do tego gremium, ale może to mój stan przejściowy.

Hasło Wodnika 53 – Łętowska na prezydenta – wraca od lat, ale to już jednak przeszłość i zapewne sama Pani Profesor nie zechce. To odpowiedź dla Starego Polaka z PRL. Tytułem informacji, najprawdopodobniej będę gościła prof. Łętowską w Superstacji we wtorek albo w środę. Już z nią na ten temat rozmawiałam. Widzę, że sporo pozytywnego zamieszania wywołała moja rozmowa z Teresą Torańską. Dzięki za wszystkie dobre słowa. Arturowi (też dzięki za wyrazy uznania), który wywołał tyle polemik zaś odpiszę, że najwyraźniej coś mu się pomyliło. Nie mógł czytać moich tekstów w peerelowskiej „Polityce”, gdyż w tym tygodniku pracuję od 1991 roku i nigdy wcześniej tam nie pisałam. Najdłużej pracowałam w „Kurierze Polskim” (gazeta SD), a potem kilka lat w „Życiu Warszawy”. Nie wiem więc o jaką reżimową gazetę chodzi, mojego długiego stażu dziennikarskiego nigdy się nie wypierałam, ale też o polityce zaczęłam pisać dopiero po Okrągłym Stole, wyjąwszy kurierową przerwę w okresie Solidarności, kiedy żyliśmy w „Kurierze” prawie wyłącznie polityką.

Wodniku 53 mam nadzieję, że nie spełni się pana skądinąd interesująca wizja, że w jednej partii, jak rozumiem w PO, znajdą się Cimoszewicz, Arłukowicz, Gowin i Giertych. Mieszanka byłaby ciekawa, eksperyment wyjątkowo śmiały, ale ja myślę o innej konstelacji. Zresztą tropy wskazuje Karwoj8 przypominając jak poseł Gowin w Krakowie przyjmuje radnych LRP.  Niektórych młodych radnych LPR poznałam swego czasu, to byli zupełnie przytomni ludzie i nie rozumiałam dlaczego wstąpili do LPR. Może inne partie były zbyt zamknięte? Dziś jednak uważam, że są granice partyjnych przenosin, zwłaszcza przed samymi wyborami. Gdyby to było trzy lata temu może nie miałabym takich obiekcji. To zresztą ciekawe, że Gowin popiera Sikorskiego, który podobno nie jest już konserwatystą i jest za in vitro. Zresztą może nawet marszałek Komorowski też już jest za in vitro. Inna sprawa, że nikt ani jednego ani drugiego nie przepytał, w jakim zakresie, a to jest najważniejsze. W każdym razie prawybory w PO jednak czemuś się przydają. Jeśli idzie o Cimoszewicza to on jest zupełnie apartyjny, a Arłukowicz musi jakoś przejść przez tę komisję śledczą i wówczas zobaczymy, co jest wart, jako ewentualny lider lewicy (chyba jeszcze nie należy nawet do SLD). Komisja śledcza bardzo zaburza ogląd polityka. Wydaje się, że jest znakomity – czy pamiętacie Państwo zachwyty nad Janem Rokitą? I czym się to skończyło. Awanturą w samolocie Lufthansy?

Optymisto dzięki za stwierdzenie, że pisanie na moim blogu ma charakter paliatywny, czyli pomaga przetrwać, ale zachęcam do większego optymizmu. Jeśli idzie o pomysły dla Olechowskiego to spróbuję się dowiedzieć, jak najlepiej się z nim kontaktować. W tym tygodniu ma go nie być w Warszawie, podobno podróżuje po Małopolsce, proszę więc się przypomnieć ze swoją sprawą w przyszłym tygodniu. Nie wiem dlaczego przez jego stronę internetowa nie można się skontaktować, zapytam. Zapytam też, zgodnie z sugestią mbpPolki o możliwość umieszczania na moim blogu niektórych rozmów z Superstacji. Nie mam pojęcia, czy to jest możliwe.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 103

Dodaj komentarz »
  1. Obrona Trybunału to właśnie naprawa mechanizmu wyborów, a tu nic nie zapowaiada żeby ktoś się chciał za to zabrać. Owszem, bardziej skompromitowanego swojego kandydata się odsunie, ale koniecznie będzie się wybierać swojego. Fachowiec, nie fachowiec, musi być nasz.

    Co do obietnicy Kaczyńskiego: Polacy obecnie nie jeżdżą masowo nad ciepłe morza, bo muszą pilnować tych 3 milionów mieszkań, które im wybudowało PiS.

    Ja myślałem że Pani sobie żartuje z tym sojuszem PiS z SLD, a Pani poważnie?!!! Owszem, paru działaczy z obu obozów może sobie zawrzeć sojusz na boku gdzieś na prowincji, ale reszta ? nigdy. To byłby koniec poparcia dla SLD, a i PiS straciłby poparcie Rydzyka.
    Wyobrażam sobie że działacze SLD, po zawarciu takiego sojuszu, poczuliby się jak ten lekarz w anegdocie:
    Pewien lekarz przespał się z pacjentką. Było miło, ale zaczął mieć wyrzuty sumienia. I wtedy odezwał się głos wewnętrzny i powiedział:
    – Czym się przejmujesz, w końcu nie jesteś pierwszym lekarzem który się przespał z pacjentką.
    Faktycznie, pomyślał lekarz i odprężył się.
    I znowu odezwał się głos wewnętrzny:
    – Ale jednak jesteś lekarzem weterynarii.

  2. Prof. Wronkowska – genialna kandydatura z poznańskiego wydziału prawa UAM. Koalicja PO-SLD-PSL powinna Ją przeforsować i byłoby po krzyku i z wielką korzyścią dla Trybunału.
    A co myśleć o poznańskich koalicjach PO z LPR i awansach PO pod adresem Giertycha, a wcześniej Farfała ? To dopiero skandal.

  3. Czuję się wywołany do tablicy i powiem szczerze, że jestem wielkim optymistą, a nick nie jest przekorny. Im dłużej się zastanawiam nad tym wszystkim, tym bardziej przekonuję się co do jednego. Czas partii politycznych dobiega kresu. Wyniki sondażowe PO, moim zdaniem, to bańka spekulacyjna. Gromadzi ona tych z nas, którzy nie mogą odnaleźć swoich reprezentantów, a na czas przejściowy, PO nie jest partią niebezpieczną.
    Pani Janino, czy wyobraża sobie Pani nasz parlament składający się tylko i wyłącznie z posłów niezależnych, którzy mają coś ciekawego do zaprezentowania, ludzi, którzy potrafią rozmawiać ze sobą i szukać rozwiązań, które będą do zaakceptowania przez ogół? Mam taki głód niepohamowany na dobrą, ciekawą debatę, by ktoś wreszcie, mnie wyborcę, potraktował poważnie i obdarzył szacunkiem.
    Przemiany społeczne przebiegają coraz to szybciej, wraz z rosnącą szybkością wymiany informacji. My dziś jesteśmy dużo mądrzejsi od takich, jakimi byliśmy rok, poł roku temu. Rządzący jakby o tym zupełnie zapomnieli… a szkoda….
    P.S.
    Wiemy, że nasz minister finansów został uznany za najlepszego ministra świata, a w mediach o tym cisza….. a ja mam choć przez chwilę powód do dumy, czytając ten artykuł http://dziennik.pl/gospodarka/article563443/Oto_najlepszy_minister_finansow_na_swiecie.html
    Coś z tego optymizmu mi jeszcze zostało, prawda?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Ciągnie wilka do lasu” a Jarosława na plażę . To jest beznadziejna wizja marzeń polskiej rodziny. Polska pozbawiona suwerenności ekonomicznej i politycznej wypoczywa na plażach Egiptu ? Wybory będą wewnętrzną sprawą Platformy , bo PiS i SLD w rozsypce .

  6. Koalicja SLD-PiS jest jak najbardziej prawdopodobna. Podobienstwa obu partii sa wrecz niesamowite. Najwazniejsze podobienstwo to frustracja. Chcialbym zobaczyc premiera Kaczynskiego z wicepremierem Napieralskim u boku. Umarlbym chyba ze smiechu.

  7. Pirsie , doskonały dowcip . Ponieważ jednak jestem ciągle pod wrażeniem „sztandaru ” Manify – Anety Krawczyk i absurdalnego , urągajacego wolności ludzkiej ( d….a za pracę ) wyroku sądu , wpadłszy na kilka blogów konstatuję ze smutkiem . Feministki oskarżyłyby Cię o męski szowinizm . Poprawnie wg, nich powinno być ” męski oprawca zniewolił kobietę wykorzystując swą przewagę ” , zaś miłosnicy zwierząt ” lekarz znęcał się nad np. bezbronną owieczką wykorzystując swą przewagę ” .
    Cieszmy się jednak chwilą . Za parę lat – kto wie ?

  8. Warto by porownac obietnice Tuska i Kaczynskiego. Zapraszanie przez Tuska do powrotu z emigracji do 3 mln mieszkan Kaczynskiego, itp.

    Chamstwo i lamanie prawa przez Kaczynskich podobalo sie demokratom z Etosu i media promowaly ich latami. Sadza ze z nimi beda miec TKM. Ale brak stabilizacji koryt zaczal im przeszkadza.

    Wzieli wiec Tuska ktory robi im TKM i zmienia praktycznie tylko gorne polki. Pozostawione popluczyny PiS z wdziecznosci ostro pracuja dla PO. Radek Sikorski, Wyroki Trybunalu Konstytucyjnego, kapturowy sad nad Lepperem, cenzura Internetu, pani Jarucka pracuje dalej dla MSZ, sad stwierdzil ze prowokacja Miodowicza skutkujaca upadkiem demokratycznego rzadu III RP jest „znikoma szkodliwoscia spoleczna” i odstapil od ukaranie itp.

  9. pomysły Jarosława Kaczyńskiego przywodzą na myśl a to stary kawał z Ruskimi, co to polecieli w Kosmos*, a to film Upadek o ostatnich dniach w Kancelarii Rzeszy, kompletny brak powiązania „wizji” Wodza z rzeczywistością.

    W sumie – PiS idzie szybko na dno. I sława Bohu.

    * dialog
    – słyszałeś? Ruskie w Kosmos polecieli (że niby Jurij Gagarin)
    – o, wszystkie?
    – nie, tylko jeden
    – to co ty mi gitarę zawracasz…
    W sumie, to wyjazd członków i wyborców PiS gdziekolwiek, nawet do Tunezji czy Egiptu, by mi pasował. Mam nadzieję, że J.K. dotrzyma słowa i wyjedzie z mojego kraju.

  10. z drugiej strony, słowa Jarosława K. mogły być zawoalowaną groźbą, czy też raczej ostrzeżeniem. On straszy nas, że po dziesięciu latach rządów PiS miliony Polaków będą zwiewać z kraju do Afryki tak, jak teraz Afrykanie uciekają przed biedą i opresją do Europy. Że będą miliony boat-Polaków. Ale Jarosław K. i taka szczerość? Z drugiej strony, malowany przez niego scenariusz nie wydaje się taki nieprawdopodobny…

  11. Popieram gorąco ewentualną kandydaturę pani prof. Wronkowskiej. Darzona jest ona wielkim szacunkiem w środowisku, samo jej słuchanie jest miłe, a miałem tego przyjemność jako jej student.

  12. Szanowna Pani redaktor.
    Rzeczywiście pomyliłem się i bardzo Panią przepraszam. Wystąpiła Pani z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w 1981 roku po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego, kiedy to przynależność do PZPR była już wielkim wstydem, a w tygodniku Polityka pracuje Pani dopiero od 1991 roku.

  13. Jeżeli chodzi o ewentualną koalicję rządową PIS – SLD, to jakkolwiek mogę ją sobie wyobrazić od strony PISu, tak nie mogę sobie jej wyobrazić od strony SLD. Jej obecne kierownictwo jest jak najbardziej do tego zdolne w sensie postawy i mentalności, a koalicja medialna działa w najlepsze (zasadniczo), jednak każdy chyba tam rozumie, że PEŁNA i JAWNA koalicja z PISem oznaczałaby dla tej partii jedno – samobójstwo.

  14. Sojusz PiS z SLD na pewno jest mozliwy i dynamika zdarzeń wydaje sie popychać oba ugrupowania ku sobie. O. Rydzyk, nawet gdyby chciał protestować to nie ma wyboru, bo nie ma na kogo przenieść poparcia. Zadaję sobie pytanie, kiedy ten sojusz nastąpi, bo po ew. przegranych wyborach samorządowych i prezydenckich pozycja negocjacyjna PiS nie będzie taka jak dziś.

  15. Napiszę poważnie

    SLD oraz PiS powinny zacząć bliżej współpracować.
    Zachowują one ten sam światopogląd socjalny i posiadają podobną wizję państwa.

    Gdyby potrafiły wybrać wspólnego lidera mogłyby stać się poważną opozycją dla konglomeratu PO i zmusić tą partię do mobilizacji w reformach.

  16. Z życzeniami pomyślności i zdrowia plus tulipan, goździk, róża dla Pani Redaktor, do wyboru – nie tylko z okazji dzisiejszego Święta Niewiast… tak nazywają je obecnie inni (ale nie p. red. Sz., któremu ktoś Wielce Oświecony zarzucił na jego blogu, że jego środowisko doprowadziło „do koryta Krk”). P.S. w swym kolejnym komentarzu o PiS jeszcze bardziej obniżył loty. st.

  17. Jak przeczytałem Pani wpis, to przypomniało mi się powiedzenie Fletchera Knebel’a: Dyplomacja to sztuka głaskania psa tak długo, aż gotów będzie kaganiec.
    Dotyczy ono w moim przekonaniu sytuacji, w której słabe SLD chciało by się bratać z silnym PiSem.

    Z drugiej strony „ten rząd już się nakradł, teraz na nas kolej…” Co tam partia, czy tam jakieś ideały. Wszak dość oczywistym jest, że najlepsze ideały to portrety różnych ważnych ludzi wydrukowane na kolorowych papierkach.

    A poza tym mnie odpowiada filozofia Kartki z Podróży, żeby się w tym g…nie nie taplać.

    Z serdecznymi pozdrowieniami.

  18. Z okazji Dnia Kobiet składam Pani Redaktor gorące życzenie pomyślności i światłości myślenia. Wyrażam jednocześnie oburzenie, że w POLITYCE ukazała się tzw „Galeria kobiet PRL”. To wstrętne szyderstwo z ludzi, którym przyszło żyć w tych realnych czasach, pracować i uśmiechać się jak to widać na zdjęciach. Pragnę zapytać, czy któraś z kobiet tam przedstawianych nie była Pani matką lub matką, któregoś z prymitywnych mądrali redaktorów. Nawet ponury tabloid nie miał odwagi popełnić taki niecny, szyderczy czyn wobec polskich kobiet. Wstyd nawet w dzikim kraju.

  19. zawsze cenię komentarze Pani redaktor, nawet gdy się z nimi nie zgadzam. Ten ostatni traktuje jednak ważne sprawy (faktycznie istotne zagrożenia) jakby po wierzchu. Problem możliwości koalicji PiS z SLD wart pogłębienia, chociażby w kierunku, jaki zasygnalizował b. premier Miller, oceniając PiS (ze stosownymi zastrzeżeniami w kwestii antysemityzmu i „lebensraumu”) jako partię narodowo-socjalistyczną (moim zdaniem krytyka Millera przez b. prez. Kwaśniewskiego w ogóle nie odnosiła się do istoty sprawy). Podobieństwo PiS i NSDAP zresztą sama Pani sugeruje, wskazując na wysoki poziom frustracji w tej partii (przede wszystkim chyba jednak w elektoracie), przy innych okazjach zwracała Pani też uwagę na etatystyczne podejście PiS do gospodarki. Bardzo byłbym ciekaw zobaczyć w „Polityce” bardziej obszerną analizę porównawczą w tym kontekście. Przy okazji: w tekście miało być chyba „wyposzczeni” a nie „wypłoszeni” działacze SLD (tacy strachliwi to chyba oni nie są?).

  20. Szanowna Pani redaktor, proszę mnie nie straszyć wizją porozumienia PIS-SLD. Taki sojusz byłby gwoździem do trumny SLD. Już widzę ten zalew haków i informacji niejawnych w prasie n/t jacy to straszni byli komuniści no i spowodowali globalne ocieplenie. Wielki tulipanik dla Pani redaktor z okazji święta.

  21. Ciekawe, czy moje słowa będą prorocze. Stawiam 100zł na to, że będzie koalicja PO PiS, ale PiS będzie już pod przywództwem Ludwika Dorna. Temat do przemyślenia.. haha.. sam jestem ciekaw, czy to się ziści… http://genialna.pl/polityka-krajowa/77-szanse-dorna-gwaltownie-rosna.html
    Pani Janino, duuuużo pomyślności i jak najwięcej trafionych komentarzy, które sprawią, że będzie nam tu milutko i przyjemnie wraz z Panią. Ale się podlizałem… ech… :))))))))

  22. Premier Kaczyński z wicepremierem Napieralskim.
    Umieramy ze śmiechu.
    Czy to będzie ludobójstwo?

  23. Pani Redaktor i wszystkim Paniom (w tym sobie) wszystkiego najlepszego w Dniu Kobiet.
    W sprawie koalicji: odnoszę wrażenie, że dotychczasowe działania i wypowiedzi niektórych przedstawicieli obu stron są na razie sondowaniem reakcji na ewentualną koalicję PiS i SLD, która, nawiasem mówiąc wydaje mi się dość przerażającą perspektywą. Jeśli chodzi o ojca dyrektora, to rzeczywiście może dalej popierać PiS, nad czym przecież od paru lat usilnie pracują jego członkowie licznie uczestnicząc w audycjach telewizji Trwam. Jakoś o. Rydzyk wytłumaczy swoim słuchaczom słuszność takiej koalicji – wytłumaczyło się sojusz z Samoobroną, to i z komunistami da się radę. Gorzej będzie ze skrajnymi skrzydłami np. z panem Maciarewiczem z jednej i panem Millerem (on chyba jednak jest znowu w SLD pani redaktor!) z drugiej strony.
    Słówko a propos wyborów prezydenckich – z róznych aluzji i napomknień wyłania mi się taka refleksja – sprawa kandydowania Lecha Kaczyńskiego nie jest jeszcze przesądzona, czeka on bowiem na wynik prawyborów w PO. Przegrana z Komorowskim byłaby do przełknięcia, porażka z Sikorskim – nigdy. To dlatego Bielan usiłuje wmówić Platformie i opini publicznej, że cięższym przeciwnikiem dla L. Kaczyńskiego byłby marszałek Komorowski. PiS panicznie boi się konfrontacji z Sikorskim.

  24. Każda droga do stołka wicepremiera mi nie straszna. Ochotnik.

  25. Zainteresowały mnie dwa odrębne zdarzenia z kongresu PiS, mające cienką, ale ważną nić przewodnią.

    Jednym jest hasło, które odbiło się szerokim echem w mediach: „Tusk obiecał nam Irlandię, a idziemy w stronę Grecji.” Pojęcia nie mam skąd prezesowi Kaczyńskiemu przyszło do głowy porównywanie naszej sytuacji z pozycją kraju o zrujnowanej reputacji i równowadze budżetowej, gdy wszystkie rankingi międzynarodowe zgodnie sytuują nas w zupełnie innym miejscu…

    Drugim zdarzeniem było ogłoszenie powstania portalu MyPiS. Niby w wykorzystaniu internetu w polityce nie ma nic dziwnego. Ale PiS nie chce używać istniejących platform komunikacji (mówię o PiS jako partii, bo poszczególni jej członkowie robią to od dawna), w których musiałoby funkcjonować na równi z innymi podmiotami. Musi mieć „swój” internet, tak jak ma „swoją” wizję sytuacji gospodarczej kraju, zapewne popartą „swoimi” badaniami.

    Wciąż na nowo dopada mnie wrażenie, że czołowym politykom PiS jest w tej rzeczywistości naprawdę źle. I cały czas próbują budować jakąś „swoją”, izolowaną od reszty.

  26. Jeśli obie partie (PiS i SLD) są tak podobne, jak sugerujecie, to dlaczego ewentualna koalicja budzi w Was śmiech? To w końcu są podobne, czy nie? Taka nerwowa reakcja na ewentualną koalicję świadczy, że obawiacie się dwóch sfrustrowanych partii w rozsypce, jak sami mówicie.

  27. Pani Redaktor to wytrawna publicystka, a artykule powyżej przytrafiła jej się gruba wpadka pisząc: „Pomysł jak wyjść ze ślepego zaułka jałowej opozycyjności, bo każda opozycyjność jest w gruncie rzeczy jałowa, frustruje, powoduje napięcia w partii, rozmazuje cele, podrzucił poseł Adam Hofmann, człowiek młody, ambitny, radykalnie zadziorny. Trzeba zacząć poważniej myśleć o koalicji z SLD, w tej partii nie ma już Leszka Millera, nie ma innych starszym stażem towarzyszy” 🙂 Czyżby pani Redaktor przeoczyła powrót na łono skruszonych towarzyszy: Gaduły Oleksego i Syna Marnotrawnego – Millera. Wszak odbyło się to całkiem niedawno, po tym jak Aleksander Filipiński miał „proroczy sen” 🙂

  28. Szanowna Pani Janino!
    Właściwie powinienem ograniczyć się do złożenia Pani życzeń w dniu ważnym dla „większej połowy” ludzkości, święta wracającego do łask, a do niedawana uważanego za niesłuszne ideologicznie. Składam Pani najlepsze życzenia wszelkiej dla Pani pomyślności, oraz aby nie spełniły się życzenia Pani osobistych wrogów (któż ich nie ma?) i aby nadal Pani odnosiła sukcesy na dziennikarskiej niwie.
    Ale pozwalam sobie na kilka słów komentarza do Pani rozważań na temat możliwości nawiązania koalicji SLD – PiS. W polityce wszystko jest możliwe, nawet koalicja parlamentarna „ognia i wody”, jak to do niedawna było u naszych zachodnich sąsiadów. Ale, czy nasza klasa polityczna dojrzała do takiego pragmatyzmu?
    Sądzę, że obie te partie: SLD i PiS, wyniosły dotkliwą nauczkę z klęski politycznej, poniesionej w znacznej mierze na skutek zawrotu głowy od sukcesów wyborczych. Ale czy ta nauczka, wyprostowała myślenie przywódców tych partii? SLD faktycznie straciła polityczne kierownictwo na rzecz wodzostwa i to nienajlepszej klasy. Brak jej też doktryny politycznej, klarownego spojrzenia na problemy ekonomiczne i społeczne. PiS nie potrafi otrząsnąć się z nadętego, niemal biologicznego antykomunizmu, a jej lewicujące, prospołeczne deklaracje, które przecież już składała, będąc u steru nawy państwowej, w realizacji były często chybione, jak chociażby próba ulżenia materialnego wielodzietnym rodzinom, przepisami podatkowymi, pozostawiająca poza zasięgiem tych ulg rodziny najgorzej sytuowane, a obejmująca nimi takie rodziny, których dzienny dochód przekraczał miesięczne średnie wynagrodzenie. W PiS jest wiele działaczek i działaczy, których myśl polityczna osiągnęła znacznie wyższy poziom niż to reprezentuje ich wódz, ale wiernie tkwią przy nim, nie mając siły lub woli otrząśnięcia się z tego wodzostwa.
    Pod tym względem wszystkie partie polskie, obecne w parlamencie są niemal identyczne – zastąpiły przywództwo wodzostwem. To nie sprzyja koalicjom parlamentarnym, ani tym, które wyłaniają rząd ani takim do rozstrzygnięcia ponad podziałami ważnej dla państwa sprawy.
    Nie uda się wodzostwa JK rozciągnąć na SLD.
    Inną sprawą jest stosunek do instytucjonalnego Kościoła Katolickiego. SLD zdaje sobie sprawę z tego, że jest ona współwinna pełzającemu zawłaszczania państwa przez KK, i że z tego powodu opuściło ją wielu wyborców. PiS podobnie jak PO to partie przykościelne. To znaczna, i może na razie niepokonywana przeszkoda dla koalicji SLD i PiS. W RFN, w której nie ma dominującego wyznania chrześcijańskiego, a państwo nie ma jak w Polsce charakteru wyznaniowego, stosunek do kościołów nie stawia muru między chadecją a socjaldemokracją.

  29. A’propos „Wszystkiego najlepszego” – http://www.radiownet.pl/radio/wpis/3822/ 🙂

  30. Szanowny Arturze (2010-03-08, godz. 08:32)!
    Bardzo się Pan myli, twierdząc, że przynależność do PZPR w roku 1981 była już wielkim wstydem. Niestety, tak jak Pan myśli wielu Polaków, którzy nie rozumieją uwarunkowań historycznych powstania krajów „demokracji ludowej”. Polska w wyniku ustaleń między sojusznikami koalicji antyhitlerowskiej znalazła się, nie z woli większości Polaków strefie wpływów ZSRR, i pozostawało nam Polakom albo przeciwstawiać się bezskutecznie temu podporządkowaniu, albo przyjąć postawę pozytywistyczną i czynić dla dobra ogólnego i własnego, to co w tych uwarunkowaniach było możliwe. Bez dostępu do stanowisk kierowniczych nie było to możliwe, a te były łatwiej dostępne dla członków PZPR. Ja wystąpiłem z PZPR po roku 1956. Pracowałem z ludźmi, którzy, podobnie jak ją, opuścili PZPR bezpowrotnie, lub do niej powrócili, albo przystąpili do PZPR w różnych latach. Byli wśród znanych mi członków PZPR karierowicze, ale większość traktowała przynależność do PZPR jako możliwość aktywnego zawodowego działania. Gdy po zmianie pracy, dyrektor zaproponował mi kierownicze stanowisko („trzeciego po Bogu” tj. po nim), moje wahania rozwiał sekretarz POP, który zaczepił mnie po wyjściu z dyrektorskiego gabinetu, i powiedział: „zgódź się, bo jak nie ty, to będzie partyjny młot” i padło nazwisko. Podobnie również, gdy inny człowiek, zajmujący stanowisko kierownicze, członek zakładowego komitetu PZPR, wypowiedział swoje zdanie na temat gospodarki realnego socjalizmu, a było to już w stanie wojennym, na zadane mu przeze mnie pytanie co z takimi poglądami robi w PZPR, odpowiedział, że on i inny koledzy muszą tam być, bo inaczej firmą będą rządzili twardogłowi i znów padły nazwiska.
    Wielu ludzi, członków PZPR z którymi pracowałem nie musi wstydzić się przynależności do PZPR ale nie wszystkich, których znałem to dotyczy. Dotyczy to także wielu obecnych działaczy obecnych w Polsce partii, którzy zostali ich członkami dla „konfitur” i obficie racza się nimi.
    Pozdrawiam.

  31. Szanowni Blogowicze!
    W bodaj dwóch komentarzach padło: „o. Rydzyk”. Obserwacja ostatnich wydarzeń w PO nasunęła mi myśl, że Janusz Palikot pełni w tej partii podobną, a nawet może taką samą rolę jak tzw. „ojciec” Rydzyk w KK. To rola enfant terible, ale jednak kochanego, coś w rodzaju pożytecznego wichrzyciela, którą to rolę, każdy z nich pełni w inny sposób, ale także za aprobatą tych, których kompromituje swymi działaniami i z korzyścią dla nich. To przebaczenie Palikotowi na zgodny wniosek obu kandydatów na kandydatów za krytykę jednego z nich, który przed tym domagał się surowych konsekwencji, to potwierdza. A wniosek o te konsekwencje został uchwalony przez komisję prawyborczą PO pod przewodnictwem prezydent Gronkiewicz ? Waltz. I nikt tam nie czuje się wystawiony do wiatru.
    Pozdrowienia

  32. @ tkk pisze:2010-03-08 o godz. 11:45
    „zawsze cenię komentarze Pani redaktor, nawet gdy się z nimi nie zgadzam. (…)”
    To wyjęte jak gdyby z moich ust, ale nie reszta…
    Radziłbym Panu/Pani/Państwu tkk zapoznać się z analizą M.F. Rakowskiego nt. fenomenu Leszka Millera i milleryzmu lewicy III RP.

  33. Jak zwykle, temat zastępczy!!!Chociaż? Pono historia zna takie przypadki, że garbaty garbatego położył na łopatki!

  34. Podzielam zdanie Pani Redaktor na temat wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego ? to żenujące gry i zabawy PT Polityków, którym ktoś ośmiela się przeszkadzać w ?grach i zabawach ludu polskiego?. Odnoszę wrażenie, że każde ugrupowanie polityczne obejmujące władzę zaczyna odczuwać działalność Trybunału Konstytucyjnego (zakładając, że jest ona prawidłowa) jak dokuczliwy kamyk w bucie. Stąd też, zamiast usprawnić proces legislacyjny i podjąć choćby próbę zrozumienia czym jest, jaką rolę spełnia i jakim warunkom powinno odpowiadać prawo, cały wysiłek skupia się na dążeniu do obsadzenia TK ?swoimi ludźmi?, aby przestał przeszkadzać w owocnym sprawowaniu władzy. W latach 80-tych pracowałem w NIK i pamiętam wystąpienia jednego z prominentów tej instytucji, który z całym przekonaniem mówił nam, ile to dobrych rzeczy moglibyśmy zrobić, gdyby nie ?ten cholerny Zespół Prawny, który rzuca nam kłody pod nogi?. Ustrój się zmienił, ale mentalność władzy wykonawczej pozostała.
    Bez większych zmian, lub raczej ze zmianami na gorsze przetrwało zamiłowanie większości naszych polityków do fetyszyzmu prawniczego tj. głębokiego przekonania, że na każde nowe zjawisko lub głośne wydarzenie należy natychmiast zareagować spłodzeniem nowego aktu prawnego w randze ustawy. Taki odruch psa Pawłowa. Nie jest przy tym ważne, czy akt taki ma sens i jest potrzebny, czy odpowiada minimum poprawności legislacyjnej, jakie skutki wywoła i czy nie narusza Konstytucji lub prawa unijnego ? prawo ma być stanowione szybko i powinno szafować wysokimi karami, bo ?przecież sędziom dowierzać nie można?. Mało kto zastanawia się nad tym, że należy sobie zadać najpierw pytanie o rzeczywistą potrzebę uchwalenia nowej ustawy, sprawdzić czy sprawa nie została już wcześniej uregulowana tylko przepis pozostaje martwy, a wreszcie ? a może przede wszystkim ? czy projektowane prawo będzie możliwe do wyegzekwowania. Jeżeli nie, to należy dać sobie spokój i nie marnować czasu oraz pieniędzy podatnika. Tymczasem na porządku dziennym w Sejmie jest zgłaszanie projektów ustaw poprzedzone sakramentalnym zwrotem przewodniczącego komisji ?Wysoki Sejm uchwalić raczy?, po czym demonstruje się kolejny bubel prawny opatrzony kilkoma miażdżącymi opiniami prawnymi i urzędowym stwierdzeniem KIE o tym, że projektowana ustawa jest niezgodna z prawem unijnym. Jak nazwać takie postępowanie? Czy nie jest to przypadkiem mieszanka ignorancji, cynizmu i tupetu w jednym? Kiedy czytam takie ?projekta? jest mi po prostu wstyd.
    Kolejnym obowiązującym przesądem jest przekonanie, że na każdego posła i senatora wraz z wyborem spływa nagła iluminacja i talent legislacyjny, wobec czego można i trzeba wspólnymi siłami i ?temi ręcami? opracować każdy akt prawny, a także na zasadzie gry partyjnych (i prywatnych) interesów dokonywać dowolnych zmian w już przygotowanym projekcie. Dziwne, że ten sam poseł lub senator projektowanie własnego domu powierza architektowi, zamiast samemu zaprojektować go we własnym partyjnym i rodzinnym gronie. Nie dociera widocznie do zainteresowanych, że każdy akt prawny stanowi (lub powinien stanowić) spójną i logiczną konstrukcję, w której poszczególnych przepisów nie można dowolnie zmieniać.
    Odnoszę także wrażenie, że do ulubionych ?gier i zabaw ludu parlamentarnego? należy licytowanie się w surowości proponowanego zagrożenia karnego. Trawestując powiedzenie Hitchcocka ?należy zacząć od kary dożywotniego więzienia, a potem stopniować zagrożenie karne?. Chyba w niewielkim stopniu istnieje świadomość, że prawo jest doniosłym, ale bynajmniej nie jedynym regulatorem zachowań ludzkich, a szafowanie drakońskimi karami jest w gruncie rzeczy dowodem głębokiej pogardy dla własnego społeczeństwa. I ciągle przypomina mi się stare niemieckie powiedzenie prawnicze: ?Człowiek, który przestrzega wyłącznie przepisów prawa, zasługuje na szacunek wyłącznie u kata?.
    Tyle na temat. A nie na temat ? proszę przyjąć serdeczne podziękowanie za mądrą rozmowę z mądrą kobietą, czyli wywiad w Super Stacji z Panią Teresą Torańską. Okres PRL znam z autopsji (rocznik 1943), znam jego dobre i złe strony, pamiętam ewolucję ustroju i cechy charakterystyczne każdego z tych okresów. Dlatego właśnie z niepokojem i dużą dozą obrzydzenia obserwuję postępujące zakłamywanie tego okresu w imię obowiązującej poprawności politycznej i silnej autocenzury (co bywa gorsze, niż cenzura instytucjonalna), kształtowanie obrazu PRL jako ?czarnej dziury?, jednolitego pasma nieszczęść, tragedii i prześladowań. Towarzyszy temu (zjawisko znane z historii) ogromny wysyp kombatantów i nieznanych bohaterów walki podziemnej, ?bojowników? którzy najczęściej siedzieli cicho i bali się.

  35. Aleksander Prezydent Olek Kwaśniewski rzekł był dzisiaj, że kolacja (miało być koalicja, ale doświadczenie SO i LPR przemawia za kolacją) PiSoLewu bardzo mu się podoba. Leszek Miller na swoim blogu poradził Aleksandrowi, by nie szedł tą drogą. Aleksander pójdzie, bo lubi pałacowe winko w prezydenckim antourage w towarzystwie Lecha Aleksandra Kaczyńskiego. Też prezydenta. Niech więc mu Leszek drogi nie pokazuje, bo plebejskie lewicowe piwsko pod podwórkowym trzepakiem nie na prezydenckie gardło. Się porobiło z tą lewicą. Zmieniła się w gnuśną rentierską lwicę. Nienawiść do Tuska i PO zaślepia. Nie sądziłem jednak, że aż do tego stopnia, by zapomnieć o lewicowym elektoracie. Będzie płacz, jak próg okaże się nie do przeskoczenia. Arłukowicz z takim obciążeniem (obciachem) nie doskoczy nawet do tych 5 %. Amen.

  36. Sz. P. Redaktor!

    Zawsze darzyłem Panią ogromnym szacunkie, za trafne osądy i bezstronne oceny. Ale ostatnio widzę, że zapała Pani bezgraniczną miłością do Po, jak nieprzymirzając red. Wołek, który krytykował wszysto w 100 % w wykonaniu PiSu, a teraz chwali każdy ruch PO. Ostatnii Pani podąża dokładnie jego śladem. Każda krytyka ukochanej partii jest nie do zniesienia i spotyka się ze zdecydowanym odporem. Trochę umiaru, błagam…

    Ps. W dzisiejszym Poranku w TOK FM jedynie prezydent Kwaśniewski docenił Dzień Kobit i podarował Pani kwiatek. Wyraziła Pani nadzieję, że redaktorzy-komentatorzy pójdą w jego ślady. Niestety, koledzy dziennikarze przychodzą do radia dla rarobku i zamierzają w to nic inwestować, albo – druga możliwość, bardzo dzisiaj popularna i dająca doskonały pretekst – wydaje im się, że stają na barykadzie walczących z krwiożerczą komuną, która pałkami ZOMO-wców wymuszała dawanie kwiatów kobietom.

  37. Szanowni Panowie, Koledzy oraz (moi) b. Towarzysze!
    A w Niemczech tylko chyba fani NPD mają za złe tzw. wielkiej koalicji SPD-CDU/CSU lub CDU/CSU-SPD… analogia zaś z przydatkiem FDP powstanie, gdy ten (wyschły wewnątrz) orzech Platformy pęknie z odsłaniając jedną połówkę całkiem pustą…

  38. Szanowny Leo (2010-03-08, godz. 20:00)!
    Według propagandzistów IPN i niektórych dziennikarzy, PRL to nie zwyczajna czarna dziura, a „zapiekle”. To znaczy, że piekło jest łagodnym przedsionkiem do nieistniejącej już PRL.
    Podzielam pogląd dotyczący radosnej prawotwórczości. Błędy w stanowieniu prawa są nieuniknione, nawet przy staranności w procesie legislacyjnym. Normy prawne, po ich wydaniu, zaczynają żyć własnym życiem, często dalekim od przewidywań prawodawcy. To stwarza konieczność monitorowania funkcjonowania przepisów prawa, a do tego potrzebny jest organ, który to prowadzi. Niestety taki organ w parlamencie i w rządzie nie funkcjonuje, a istniejące organy legislacyjne nie mają obowiązku interesowania się losem wydanego i opublikowanego aktu normatywnego.
    Pozdrawiam

  39. Przyznam się szczere że dzisiejszego felietonu w paru miejscach nie rozumiem.Zawsze potrafię podążać za tokiem myślowym autorki a dziś nijak,trochę pokrętnie.———–Być może jeszcze w niektórych tli się wiara, na wygranie w Platformą, a przynajmniej na to, że PO się rozpadnie i z jakąś jej częścią będzie można się układać. Ciekawe zresztą ilu delegatów na zjazd PO skreśli Tuska i kto w tym pojedynku na odległość wygra? Wcale nie byłabym pewna, że Tusk znów będzie lepszy.
    ,na wygranie w Platformą,
    Nie wiem jakich pokrętnych uzasadnień trzeba by użyć aby tym dwóm elektoratom wcisnąć prostytucję polityczną Pic+SLD

  40. Wydaje mi się, moi drodzy, że najważniejsza walka toczy się w tle. To, co sobie oglądamy, to są oczywistości, istota problemu tkwi w tym, czy Kaczyńscy nie będą musieli zamienić się rolami. Od jakiegoś czasu lansuję tezę, że Ludwik Dorn szykuje się do kongresu zjednoczeniowego PiS i Polski Plus. Na tym kongresie zostaną wybrane nowe władze, czyli Ludwik Dorn zostanie Prezesem. Aby tak się nie stało, Jarosław Kaczyński, czy tego chce, czy nie, musi zmierzyć się z Dornem w kampanii wyborczej, by pokazać swoją siłę. Myślę, że słabość ostatniego kongresu PiS bierze się stąd, że Prezes jest pochłonięty czymś innym, było wszystko zrobione na odczepnego, bez ładu i składu, jakby bez wiary w sens tego, co się robi. Zachowania niektórych członków partii PiS, głosy krytyki zwiastują nadchodzącą rewolucję i to szybciej, niż się komukolwiek wydaje. Obroną pozycji było wycofanie Gosiewskiego, co było zabezpieczeniem klubu parlamentarnego przed przejęciem i prowadzeniem negocjacji Gosiewski – Dorn (znamy Gosiewskiego, gdyby Zespół Pracy Państwowej pracował pełną parą, na kongresie mogło być ciekawie, a tu zero). Należy zwrócić uwagę, jak obecny Prezydent niechętnie reaguje na pytania dziennikarzy o decyzję w sprawie kandydowania, a Dorn czeka, a przecież nie musi. To najbardziej pasjonująca rozgrywka. Jak to się wyjaśni, będzie można dopiero spekulować, czy SLD, czy PSL są partnerem dla PiS, czy nie, bo o jaki PiS chodzi?

  41. A gdy już to się stanie, to trudno przewidywalne są przepływy elektoratu, rosną szanse Olechowskiego na Prezydenta, bo będzie poza układem, trudnym do oceny i bezpieczniej będzie wybrać kogoś spoza. Jak widać na obrazku, demokracja w układzie pionowym jest już na wyczerpaniu swoich możliwości. Zbudowane przywództwo na pojedynczych osobach niesie zbyt duże zagrożenie. Raz, to przykład PiS i blokada rozwoju, dwa Tusk, brak spójność partii zależy li tylko wyłącznie od jednej osoby. Koszty społeczne tych układów są zbyt wysokie, bowiem interes społeczny jest zbyt uzależniony od kompromisów w samych partiach. Warto zatem pomyśleć nad tym, by stworzyć układ poziomy, który nie będzie tak wrażliwy i dodam jeszcze, że jest to możliwe :))))

  42. Pani Redaktor!
    Nie czytam „Super Expressu”, ale przez przypadek wpadł mi numer sobotnio – niedzielny z wywiadem, jaki udzielił Marek Migalski redaktorowi Pawłowi Lickiewiczowi. Otóż na ostatnie pytanie: „To proszę wyjaśnić, dlaczego jeden Tusk ma większe poparcie niż dwóch Kaczyńskich?” Migalski odpowiada (cytuję całość odpowiedzi, aby nikt mi nie zarzucił, że wyrwałem z kontekstu):
    „Tusk zaczarował Polaków. A my musimy pokazać, że to tylko wywar ze skrzeku żabiego, pajęczyny i odchodów osła. PiS jest jak chłopak pozornie mniej atrakcyjny, ale który nad ranem wychodzi z dyskoteki z najładniejszą dziewczyną, bo w istocie jest lepszy od wypielęgnowanego modnisia, który po bliższym poznaniu okazuje się kretynem. Jesteśmy brzydsi, ale mamy ciekawsze osobowości. Z dobrym skutkiem ćwiczyłem ten wariant w czasach studenckich”.
    Nie wiem jak Pani, ale ja czuję zażenowanie. Ja wiem, że obrona jest jasna, w sposób oczywisty tekst nie dotyka bezpośrednio Tuska, jest pisany jakby obok, ale dla mnie taka odpowiedź to obrzydliwość.

  43. Pisze Pani Janina, ze „…po aliansie PiS z Samoobrona” nic juz nikogo nie zdziwi.A rzecz dotyczy spisku PiS – SLD w mediach publicznych. Niektorzy wprawdzie twierdza ze to niemozliwe z powodu chocby na „unoszacy sie duch Pani Blidy” – niemniej cos w tym moze byc, skoro od kilku miesiecy alarmuja liczni obserwatorzy, a nawet niezwykle racjonalna Pani Janina. Postanowilem przyjrzec sie sprawie blizej i jak na razie nie widze podstaw do niepokoju ze komuna wraca. W ramowce np. programu I Polskiego Radia pozostaly relikty PRL, jak o codziennie o 5.o5 „rolniczy kwadrans”, w godzinach rannych „cztery pory roku”, w soboty „Matysiakowie” i w niedziele „W Jezioranach” – ale nie wrocila za to „Muzyka i aktualnosci”. Nie zauwazylem aby do „Trojki” wriocilo takie na przyklad „60 minut na godzine” albo „Studio 202” – chociaz zywy relikt PRL pan Marcin Wolski gdzie tam sie paleta. W telewizji sytuacja jest klarowna, najbardziej w TVP Polonia. Zreszta od lat. W programie I czasami pojawia czasami jakas ciekawostka zwiazana z PRL (jak np.dzis o komunistycznym poecie Tuwimie w audycji z cyklu „Errata do PRL”) – ale nie zauwazono innych niepokajacych pozycji, w rodzaju „Tele-Echo” i oczywiscie Autorki, pani Ireny Dziedzic. Nawet pan Napieralski nie pojawia sie osobiscie i we wlasnej osobie na ekranie TVP, chociaz zlosliwi przewiduja ze byc moze kiedys, jako „mis z okienka”. Od dosc klarownej calosci odstaje nieco TVP Kultura, ktora czasami pozwala sobie na zakamuflowana pochwale tamtych czasow, pokazujac filmy dokumantalne z lat 50 i 60 ub.wieku.Ostatnio widziano nawet na tym kanale Hansa Klosa i oczywiscie oslawionego Brunnera. Reasumujac, na razie nie ma powodow do niepokoju – przynajmnie dopoki na posterunkach czuwaja panowie Pospieszalski, Wildstein, Ziemkiewicz, no i rzecz jasna pani Lichocka.

  44. Drodzy blogowicze.

    Z uporem maniaka będę wracał do naboru przez PO (szczególnie region małopolski) „ludzi marnej reputacji”
    http://wyborcza.pl/1,75968,7640691,Ludzie___marnej_reputacji___w_PO.html
    Proponuję, aby mniej skupiać się nad teorytyzowaniem o bardzo przyszłej i niepewnej a wręcz nimożliwej koalicji politycznej PiSu z SLD a zająć się rzeczywistymi związkami działaczy a i samej PO i jej kierownictwa z ludźmi majcych intelektualne – a chyba nie tylko (vide miotanie kamieniami) – związki z neofaszyzmem.

    Wszak poseł Gowin wyrasta na ultranarodowca połączonego z pragmatykiem co wróży jedynie radykalizację poczynań i coś więcej niż super hipokryzję.

    Mimo, że bardzo krytycznie patrzę na polityczne zaangażowanie naszej gospodyni to Ona jedyna zauważyła moje wpisy na ten temat.

    Ileż krokodylich łez wylano (światli dziennikarze i publicyści oraz „platwormersi”) na temat koalicji PiS z Samoobroną i LPRem a obecnie nad „koalicją” PiS z SLD w TVP gdy tymczasem w świetle reflektorów dochodziło i dochodzi do znacznie – moim zdaniem – bardziej amoralnych związków partii władzy i członków LPR.

    Nad tego typu zachowaniami partii mieniącej się jako europejska zapadsłą cisza medialna i np. na tym blogu.

    Staremu Polakowi z PRLu radzę zaś, zby przed popełnieniem wpisu wypił szklankę bardzo zimnej wody. Ponadto drąży mnie ciekawość kiedy i n ajkim polu przeszli z Prezydentem Kwaśniewskim „na ty” i czy stało się to podczas popijania pałavowego winka.

  45. W mediach pokazano fragmenty filmowe w jaki sposób osoby na wysokich rządowych stanowiskach upajali się narkotykami. Pragnę spytać w jakim celu wydawane fortuny na liczne służby podglądaczy i podsłuchiwacze ponieważ tylko dziennikarze wykrywają przestępstwa. Służby i urzędy do tego powołane trwonią fundusze sumiennych płatników. Należy zlikwidować konsumentów a ich środki przeznaczyć dla dziennikarzy. Będzie mniej afer i przestępstw. Rząd będzie składał się z uczciwych obywateli Narodu a nie oszustów, kłamców, kombinatorów.

  46. @Optymista pisze:2010-03-09 o godz. 06:10 –
    „Wydaje mi się, moi drodzy, że najważniejsza walka toczy się w tle. (…)”

    Witam, właściwie chciałem coś pogadać z dziadkiem Ignacym, ale wycofałem się z jego działki – za wysokie progi na mojej kultury nogi (niezamierzone rymy, nie jestem zwolennikiem PO!). Więc witam się z Sz.P. Optymistą, jako że sam niegdyś „kolaborowałem” (jako wolontariusz, na najniższym „szczeblu” ale nie drabiny, miejsko gminnej) ze znanym Umiarkowanym Optymistą czyli z „POLITYKĄ”…

    Pański sposób rozumowania jest mi bliski i myślałem, myślę, spekuluję – podobnie. Zarówno co do perspektyw Dorna, jak i Olechowskiego (gdzie się dwóch bije…)

    Pozdrawiam wszystkich, najpierw miłą mi zawsze Autorkę. st.

  47. Mózg zdechłej partii, określanej przez siebie samych autorytetami i do tego moralnym, niejaki M. Czech wylewa łzy nad potencjalną koalicja PiS – SLD. Wielu innych znęca się nad tematem nie dostrzegając braku wszelkiej różnicy między PO i PiSem / obie opierają się na IPN/ lub zasad obrotowej partii cwaniaków PSL i ich sojuszu z PO. Rodzi się w Krakowie nowy sojusz między PO i LPR czyli z weszpolakami, także nikogo nie rażący. Natomiast ten mózg konkluduje, że sojusz PiS i SLD pozostawi PO na scenie jako jedyną partię zasad i przyzwoitości. Uśmiała się chyba nawet Pani Redaktor, a mną wstrząsają drgawki i torsje hazardowe. Ten bohater PO, który teraz gra w golfa na Florydzie także dziko się śmieje.

  48. Pani Redaktor skoro tak dobrze Pani rzyczy SLD i to od dłuższego czasu
    to niech pani sama przystanie do braci Kaczyńskich .
    Przyjaźni doświadczyli od nich i Lepper i Giertych moze i Pani sie powiedzie ,a nie kpi .
    „Dobrych” rad dla SLD coraz wiecej ;mysleże najlepiej o tych radach pisze
    P.L.Miller i wystarczy .
    Sytuacja dojzewa do stanu,że Polska musi mieć nowego gospodarza ,to co czyni prawica przedstwia ; http://zegardlugu.pl/ , który tyka jak memento .
    czemu Pani nie zajmie sie takimi sprawami ,tylko uczestniczy w młocce .
    Czy Wy dziennikarze nie widzicie katastrofy ,czy tez w jej pogłebianiu świadomie uczestniczycie .

  49. Nie pamiętam, czy już kiedyś tego nie pisałem, ale PO przypomina mi pewnego krawca ze starego, komunistycznego dowcipu :

    „Przychodzi klient do krawca obstalować garnitur /obstalować- uszyć ” na miarę”- kiedyś tak było/ . Po jakimś czasie odbiera gotowy, ale zaczyna kręcić nosem. A to rękaw za krótki, a to marszczy się na plecach, a to jedno ramię wyższe itp. Krawiec nie traci rezonu- niech się pan zgarbi,uniesie ramię do góry, naciągnie rękaw. Facet wychodzi na ulicę zgarbiony, przekrzywiony, z uniesionym ramieniem i skuloną ręką.

    Naprzeciwko idzie dwóch i jeden mówi do drugiego- patrz, taka pokraka a jak ma dobrze uszyty garnitur.

  50. Dajcie juz spokoj ze spekulacjami na temat koalicji SLD – PiS.

    Co laczy te partie? 1. Frustracja. 2. parcie na stanowiska.

    W razie wygranych wyborow punkt nr 1 znika. punkt nr 2 laczy obie partie ze wszystkimi innymymi w Polsce. Nie ma wiec powodu, zeby akurat te dwie sie w koalicje rzadzaca polaczyly.

    Ktos pisal o tych samych pogladach spolecznogospodarczych SLD i PiS.
    Marek Belka wprowadzil podatek od zyskow kapitalowych (obciazajacy sila rzeczy tych, co maja kapital – bogatszych), PiS znosila podatek od dziedziczenia, obnizyla tez progi podatkowe dla najbogatszych.
    Jak dla mnie to drastyczna roznica.
    Wizja Polski w UE i szerzej w polityce miedzynarodowej – kolosalna roznica miedzy PiS a SLD.
    Wizja panstwa – PiS silny osrodek wladzy centralnej, najlepiej z prezydentem na czele. SLD – silny parlament kontrolujacy wladze wykonawcza.
    Poglady „moralnosciowe”, polityka historyczna – to wszystko zasadniczo rozni PIS od SLD i laczy PiS i PO.

    Tylko dlatego, ze blizniacze partie PO PiS nie moga sie dogadac probuje sie wmowic ludziom, ze SLD i PiS sa podobne.

  51. dziadku Ignacy,

    Wlasnie czytam, ze Wildstein juz nie czuwa na posterunku w TVP.

    Pozdrawiam

  52. @Yevaud pisze:2010-03-09 o godz. 11:32
    „Dajcie juz spokoj ze spekulacjami na temat koalicji SLD – PiS. (…) Wizja Polski w UE i szerzej w polityce miedzynarodowej – kolosalna roznica miedzy PiS a SLD. (…)”
    Szanowny forumowiczu, do relacji PiS & SLD a wizja Polski w UE najlepiej pasuje to, co napisał Pański poprzednik owal40 (2010-03-09 o godz. 11:22) o kliencie (~PiS) i krawcu (~SLD)…
    co jeszcze, ten „klient” dobrze rozegrał pokera Traktatu Lizbońskiego.

  53. Dzidaku Ignacy,

    A jednak Wildstein nadal w TVP. Musial sie widac komus waznemu pozalic.

  54. Karwoju. Kiedy argumentów brak a rzeczywistość skrzeczy, zawsze można adwersarzowi zarzucić brak wychowania. Ja tego nie czynię, bo nie mam takiej potrzeby. Amen.

  55. dziekuje Yevaudzie za biezece sledzenie sytuacji na froncie. Wniosek: nie nalezy pochopnie zawierzac meldunkom, bo w potyczkach partyzanckich nigdy nie wiadomo kto, kogo i za co pojmal – albo wyeliminowal.

  56. zeszmaciła Pani zawód dziennikarza
    wczesniej rzecznikowała Pani Millerowi teraz I wazelina Tuska

  57. Jakaś szanowna pani redaktor w tvn24 zapowiadała debatę na spotkaniu Młodych Demokratów. Coś o tym, że będą odpowiedzi na wcześniej złożone pytania o konstytucję, wizję prezydentury, aborcję, eutanazję, in vitro, parytety, same nudy, przenieśmy się na kongres pis i posłuchajmy wystąpienia J. Kaczyńskiego. Ha! A niektórym marzą się poważne debaty. Kto, ilu będzie takie debaty słuchać. A przecież tv żyje z oglądaczy.

  58. PIS z SLD a dlaczego nie?

    A dlatego, że kierownictwa obu partii dobrze wiedzą, że nie ryzykując, wejdą w żelaznym składzie do sejmu i przez 4 lata będą brać kasę za mendzenie. Krzyki prezesa, że chce być premierem, że muszą do władzy, to taka używka dla poprawienia nastroju.
    I Kaczyński i Napieralski wiedzą doskonale, że musi zacząć gnić w PO, aby oni mieli lepsze notowania. A tu nie było powodzi, nie było świńskiej grypy, dynamika PKB dodatnia, ale niefart!

    Przypominam gorący rok 2005. Kaczyński, który wcześniej o Rydzyku źle się wyrażał, pomyślał chwilkę (geniusz polityczny to on jest wielki) i przeprosił się z Rydzykiem, który też nie miał wyboru. To się nazywa dobra synergia, przynajmniej na 4 lata. Kaczyński wiedział, że jest masa ludzi nie dająca sobie rady w nowym systemie i wymyślił (oj, geniusz to on wielki!) „socjalizm kościelny”. I wygrał. Dzięki Miodowiczowi
    i Rokicie, tym następnym geniuszu polityki. Rokita, to wyjście z PO Olechowskiego, Rokita to Kurtyka, CBA i wreszcie Nelly. Jak czytam Rokitę-komentatora, to ziewam i ziewają moi liczni przyjaciele. Geniusz „Nicea o muerte”, który się odnalazł, bo umiał się zachować w czasach komisji Rywina. Rokita umie mówić, to prawda.
    A dokąd miał pójść Rydzyk? Do wyboru miał PO i PIS, jeśli chciał współrządzić, rozwijać swój biznes. Zatem nie było wyboru!

    Telewizja publiczna jako Spółka Skarbu Państwa plus prawo towarzyszące, zatem organizacja gospodarcza rozliczana z wyników finansowych, jest zmuszona do szukania kasy a nie do pełnienia misji. Kilka tysięcy ludzi, w tym żony i znajome ważnych panów, robi często programy na zlecenie polityczne. Dlatego PIS i SLD się dogadali. Ich ludzie zarabiają a jeszcze tli się już dawno zweryfikowana negatywnie myśl „a może to nam pomoże wygrać wybory”. Teraz płaczą obłudnie, że Tusk nie chce naszych, budżetowych pieniędzy im dokładać. Wczorajszy, smutny wywiad
    p. Wysockiej, (damy, która w oczach miała ciepło i naturalny uśmiech dla widza), w GW warto zapamiętać.

    Wniosek
    Umowa, że SLD popiera w II turze Kaczyńskiego, aby potem pójść razem przeciwko PO do wyborów parlamentarnych, byłaby zgubna dla obu partii. Kaczyński nie ma najmniejszych szans ze względu na 5 lat ciągłych wpadek i liczny elektorat negatywny. Co powiedzą wyborcy PIS i SLD na wiosnę 2011? Powiedzą, walcie się chłopcy! Część działaczy PIS i SLD już latem będzie się plasować w okolicach PO, pragmatycznej partii władzy. Dziś już Palikot wzywa Poncyliusza „Pawle wróć do komisji” a Poncyliusz zdaje sobie sprawę, że wyborów z Gronkiewicz nie wygra.
    Jest jeszcze masa innych młodych i ambitnych ludzi w PIS i SLD, którzy zrozumieli, że z Kaczyńskim nie obejmą urzędów, zarządów, słowem nie zarobią.

    PS
    Kto czytał moje komentarze, to zauważył, że często zamiast o idei, mówiłem o kasie, jako głównej motywacji dla polityków, czasami podświadomej. Proszę więc, obejrzyjcie sobie Państwo w Internecie oświadczenia majątkowe ludzi polityki. Zobaczycie wartości kredytów, zobaczycie, że oni walczą o lepszy byt, często im nienależny.
    Walka o władzę to eufemizm medialny.
    Pytanie retoryczne. Czy można znakomicie płacić dobrym gadułom, którzy, jak powiedział dziś rano profesor od statystyki, nie umieją czytać i interpretować danych?

  59. Byłem w raz w Sharm’ie i NIGDY juz tam nie pojadę. O wiele bardziej przyjemnie jest pojechać sobie rowerem np. po Brandemburgii. I jeszcze można się hobbystycznie podszkolić w niemieckim.

  60. W ostatnich latach działały dwie naprawdę skandalicznie szkodliwe koalicje. Pierwsza – PO-PiS, która uchwaliła ustawy : paranoiczną lustracyjną i zdradziecką, o rozwaleniu wojskowego wywiadu i kontrwywiadu. I druga: PiS, Samoobrona, LPR. Ta z kolei rozwaliła Krajową Radę Raiofonii i TV, dając początek niszczeniu mediów publicznych, do końca zdeprawowała prokuraturę, ośmieszała (Giertych) oświatę. O ówczesnych wyczynach Samoobrony nie warto nawet wspominać.

  61. Zadziwiajace popiera Pani sojusz PiS z SLD?. Mie miesci mis sie to w glowie, dla mnie jest to nie do pomyslenia , niezaleznie od postaw owych wg.Pani mlodych , otoz ci mlodzi oprocz tego ze sa mlodzi to sa glupi o ograniczonym umysle, jak mozna wogole dopusczac taka idee do glowy , temu p.Hofmanowi chyba sie zupelnie w glowie przekrecilo, nieprawda jest ze w SLD nie ma juz tych starych brzydkich komunistow otoz oni sa zarowno Miller, Oleksy,Kwasniewski, Czarzasty. Kwiatkowski i cala reszta tej czerwonej ferajny, ktora nic tylko marzy o ponownym dojsciu do wladzy. Efekty takiej probki tego sojuszu mamy w mediach jak owe hanbiace zwolnienie p.Gargas za ten prawdziwy swoja trescia film o p.Jaruzelskim tym czolowym slugusie Moskwy czy zakazie wyswietlenia filmu o KPN, dopoki panstwo Polskie nie pozbedzie sie tej komunistycznej skamieliny (pogrobowcoe pzpr) jaka jest SLD nie bedzie w Polsce prawdziwej demokracji i wolnosci, i tyle.
    Z powazaniem

  62. Stary Polaku z PRLu
    Właśnie, jak brak argumentów (vide ani jednego słowa na temat związków PO z LPR) to obraża się przeciwnika.
    Tylko dlaczego do mnie a nie do siebie?
    Typowe trollowanie.

  63. Prawdziwy Demokrata o imieniu „Jerzy” zdemaskowal Pani karygodne popieranie sojuszu PiS z SLD. Inny czujny obywatel ujawnil Pani rzecznikowanie tow. Millerowi, a jeszcze inny wytropil komunistyczna przeszlosc w tygodniku „Polityka” w latach PRL. Zatem to wcale nie wroga propaganda, ale codziennosc potwierdza prawde ze 33% Polakow wierzy w istnienie diabla, wskaznik debilizmu wynosi ponad 35%, a wsrod naszych duchownych rzymsko-katolickich az 82 kaplanow ma papiery do legalnego uprawiania egzorcyzmow.

  64. Kumple trzymają się mocno. Jeden gra w golfa na Florydzie a drugi z honorami został nominowany na nową fuchę doradcy. Bielecki dwojga imion, kompromitujący premier, szef jakiegoś banku, w którym płacą 5 milionów zł. rocznie i szef innego banku, z którego Włosi wykopali go przed całkowitą ruiną awansuje na doradcę, kumpla premiera. Karuzela się kręci, kumple wsiadają i wysiadają, a tłum uszczęśliwionych rodaków i dziennikarzy klakierów klaszcze i podskakuje ze szczęścia. A Bielecki będzie doradzał jak obniżyć emerytury, sprywatyzować szpitale, sprzedać resztki majątku, podnieść ceny energii i żywności, wprowadzić płatne studia i zlikwidować koleje.

  65. Co mam zrobic ? Zgrupa 29 osob wyjezdzamy na Swieta Wielk. do Tunezji . Czy zrezygnowac i czekac 10 lat na wyjazd ? Pan PREZESIK jest wyjatkowo RETRO. Juz teraz w krajach orientu slychac wyraznie jezyk polski a obsluga na plazach i hotelach tez mowi po polsku. Nawet menu jest czasami po polsku. Polski Turysta jest wyjatkowo lakomyym kaskiem dla biur turystycznych .Roznica jest taka ze Polacy okupuja hotele dwu i trzy gwiazd. a inne nacje wyzsze. Moze Pan Prezes zaproponuje w 2020 Dominkane i Karaiby ! To byloby cudownie. Sciskam pana Prezesa i glosuje na PO.

  66. @Wojtek pisze:2010-03-10 o godz. 14:06 – „(…) a obsluga na plazach i hotelach tez mowi po polsku. Nawet menu jest czasami po polsku.(…)”

    Kochany, w to (UE) zainwestowało SLD, potem PiS, a wy smakujecie ich konfitury – dzięki wybuczeniu Jarka przez waszą szkółkę trampkarzy…
    szacun

  67. @ Jaroslaw El pisze:2010-03-10 o godz. 07:55 –
    „Prawdziwy Demokrata o imieniu ?Jerzy? zdemaskowal Pani karygodne popieranie sojuszu PiS z SLD. (…) wskaznik debilizmu wynosi ponad 35%, (…)”
    Drogi Panie Kolego, jest gorzej niż Pan myśli: ostatnie wiarygodne badanie opinii podało, że aż 51 % badanych popiera jeszcze Platformę.

  68. Lewica ? zwyczajowe określenie sił politycznych dążących do zmian polityczno-ustrojowych, społecznych i gospodarczych, przeciwstawiających się tzw. tradycyjnemu porządkowi społecznemu, przeciwne prawicy. Głównymi założeniami lewicy jest dążenie do wolności, równości i sprawiedliwości społecznej.
    Zalicza się do nich środowiska o poglądach socjaldemokratycznych, socjalistycznych oraz większość zielonych. W szerszym znaczeniu do lewicy zalicza się również środowiska skrajnie lewicowe (np. o poglądach anarchistycznych, komunistycznych, syndykalistycznych lub trockistowskich) oraz środowiska centrolewicowe (socjalliberalizm), które bywają również zaliczane do centrum sceny politycznej.

    W latach 60. XX wieku pojawiła się Nowa Lewica. Tym mianem określa się w skrócie różne grupy odwołujące się do idei ekologicznych, internacjonalistycznych, feministycznych, a także pacyfistycznych.
    Współcześnie podział na prawicę i lewicę często nie bywa jednoznaczny. Do partii prawicowych bywają zaliczane te, które mają pewne lewicowe elementy, podobnie jak i do lewicowych zalicza się te, które mają elementy prawicowe. Ze względu na trudności w jednoznacznej klasyfikacji współcześnie istniejących partii tradycyjny podział na lewicę i prawicę jest zastępowany alternatywnym podziałem dwuosiowym, gdzie jedna oś przedstawia kwestie ekonomiczne, druga zaś społeczne.
    Poniższe zestawienie cech, jest jedynie poglądowym zestawieniem. Nie wszystkie poniższe cechy występują u wszystkich ugrupowań lewicowych, a także żadna z tych cech nie jest cechą wyłączną lewicy.

    * promowanie idei równości i sprawiedliwości społecznej
    * ograniczenie kapitalizmu i wyzysku
    * wolność obywatelska, ograniczona jedynie wolnością innych obywateli
    * liberalizm społeczny i obyczajowy
    * szacunek dla praw mniejszości
    * walka z dyskryminacją jakichkolwiek grup społecznych
    * poparcie dla praw socjalnych
    * poparcie dla państwowego lub społecznego systemu edukacji i opieki zdrowotnej
    * interwencjonizm państwowy w niektórych obszarach gospodarki
    * poparcie dla progresywnego opodatkowania obywateli i sprzeciw wobec podatku liniowego
    * promowanie rozdziału kościoła od państwa
    * ekologia i walka o prawa zwierząt
    * antyfaszyzm
    * internacjonalizm i pacyfizm
    * promowanie alterglobalizmu i zrównoważonego rozwoju
    a koalicjja e PiS I SLD brzmi absurdanie, i nie konca przemyślanie, kwesssstie progrgammowie

  69. Aga:
    Mylisz się w konkluzji.
    Wspólnym mianownikiem WSZYSTKICH partii politycznych po „ROAD”
    jest KASA……..
    Idealiści- jak zwykle przegrali z koniunkturalistami………..

  70. W końcu ruszyłem do przodu, Pani Janino, szkoda mi czasu na dreptanie w miejscu, snucie hipotez, których wynik i tak wiele nie zmienia w jakości naszego życia. Ciekawe, jak się to Pani spodoba http://genialna.pl/polityka-krajowa/81-demokracja-do-remontu.html

  71. @optymista pisze:2010-03-11 o godz. 01:58 –
    „W końcu ruszyłem do przodu, Pani Janino, szkoda mi czasu (…)”

    Popieram Pana, dodałbym (od siebie) „Allelujah i…” – ale jestem zdecydowanym przeciwnikiem trywializowania frazy liturgicznej wygłaszanej w bardzo ważnym prologu mszy św.
    Pozdrawiam wszystkich optymistów – z p. Janiną Paradowską na czele. st.

  72. Polecam Państwu :

    http://www.samoobrona.org.pl/pages/02.Partia/00.Ak tualnosci/index.php?document=/460.html

    http://www.samoobrona.org.pl/pages/02.Partia/00.Ak tualnosci/index.php?document=/459.html

    http://www.samoobrona.org.pl/pages/02.Partia/00.Ak tualnosci/index.php?document=/456.html

  73. Rozważania o koalicji PiS – SLD uważam obecnie jako zabawę intelektualną, służącą jednak bieżacej polityce PO. Mówienie o takiej koalicji na podstawie układu w mediach publicznych jest dużym nadużyciem. Układ ten jest przede wszystkim wynikiem karygodnego zlekceważenia przez PO sytuacji w mediach. Dwukrotnie PO uniemożliwiła uchwalenie nowej ustawy – pierszy raz przez arogancję i brak chęci porozumienia sie z SLD, drugi raz poprzez skandaliczne zerwanie parlamentarnego porozumienia przez premiera. Oczywiste jest, że sutacja w mediach nie jes dobra, ale taki stan jes wygodny rządzącym. Pozwala przykryć koalicję POPIS w sejmie poprzedniej kadencji, która uchwaliła bubel prawny – ustawę lustracyjną, czy obecnie mocno wątpliwą ustawe deubekizacyjną – III RP mianuje do stopni generlaskic a potem karze obnizeniem emerytury – parados czy głupota? Nawiązujac do „Zabawy na Tytanicu” zaskakuje mnie niebywała konsekwncja Pami redaktor w conajmnie pobłażliwości dla PO. Premier bez zastrzeżeń poparł napisanie przez twórców ustawy medialnej. Teraz projekt ten już nie podoba sie PO, kto mozę zgdanać czego ona oczekiwała – czy może tylko odłożenia problemu w czasie? Pisze Pani, że z kolei projekt SLD jest pomocną dłonią dla PiS. Nie zauważa jednak, że PO dwukrotnie taką dłoń w sposób brutalny odrzuciła. Z postępowania PO wynika chyba logiczny wniosek. Wstrzymać sie z uchwaleniem ustawy medialnej do obsadzenia przez PO urzędu prezydenta, a wtedy można będzie uchwalić ustawę po myśli PO. Problem jedank w tym, czy nie grozi to powtórką z ustawą medialną uchwaloną przez PiS. I jak bezie wtedy wygladła pluralizm medialny? Dziwne, że Pani Redaktor ceniona i przenikliwa publicystka tego nie dostrzega.

  74. W jaimś radio, czy TV słuchałam dyskusji Michalskiego z Ordyńskim. Szkoda,że wypadli z TOKu.

  75. @ Teresa Stachurska pisze:2010-03-11 o godz. 13:07 – Polecam Państwu : itd.

    Pozwólcie Państwo (też feministki i antyfeministki!) że polecam zapoznanie się z sylwetką genialnej kobiety – pani Miry Modelskiej-Creech – może przyszłej Madeleine Albright? np. zaczynając od
    Kategorie: Wywiady 2009-05-25 10:40 | Grażyna Latos.

    Ukłony,
    stanko z W.

  76. cd.
    zapomniałem, przepraszam, podać link:
    http://histmag.org

  77. Ponieważ jest druga osoba o nicku „jerzy” i jego opinie nie są mi często bliskie, dlatego podpiszę się już zawsze JERZY aby uniknąć pomyłek – 10.03. o 0,36 spałem, więc wpis nie jest mój i nie wypowiadałem się na temat związków, czy sojuszy obecnego LSD z neobolszewikami Pisu. Pewne analogie są, ale mało mnie to obchodzi.

    „Przeciek” – co ty masz do Bieleckiego, przekształceń, „układu” itd? Jeszcze gość nic nie zrobił, a Ty wiesz, że Włosi go wyrzucili, dlaczego, itd. Taki besserwisser? Raczej wydaje mi się, że sobie kpisz.

    O sojuszu pis-lsd w mediach wiem, bo moja „trójka” skręca w prawo i przerzuciłem się na Eskarock. Nabardziej zapewniają o braku takiego porozumienia sami zainteresowani lub ich poplecznicy, ale „koń jaki jest każdy widzi”.
    JERZY

  78. Pewna grupa dziennikarzy i polityków (p. Paradowska również) głosząc, że istnieje koalicja PiS- SLD w mediach, próbuje zakrzyczeć inną rzeczywistą koalicję między PO i LPR.
    Co do nieistniejącej koalicj PiS- SLD, ona mogłaby istnieć, ale pod pewnym warunkiem: kilku prominentnych polityków PiS musiałoby dobrowolnie iść do paki, albo śp. B Blida musiałaby zmartwychwstać. Oba warunki są niespełnialne. Więc po co te dziennikarskie kłapania o nieistniejącej koalicji?

  79. Felietonik tez zgrabniutki wyszedl. I przejrzyste, zwarte komentarze. Widac, ze skrot myslowy dziala. Osobiste korzysci politykow sa niczym wobec idei jaka partia/koalicja jest najlepsza. Szkoda, ze Pan Lepper i Pan Giertych sie tu nie wypisuja. Byloby do poczytania !

  80. PiS to partia non grata. No go. Wyraznie powiedzial to P.Cimoszewicz , a ja dodam jeszcze jeden dlugi i wazny powod , dlaczego non grata;

    Gospodarcza inkwizycja

    Polska od dwudziestu lat wkracza w prawdziwą
    ekonomię.Mamy za sobą miliony ?aktów wejścia w posiadanie?*. Od tego właśnie zaczyna się kapitalizm. Mamy też, co jest z pewnością wyrazem życia ponad stan, polityczną partię , która w zależności od własnych kaprysów podważa większość aktów przejęcia. Oprócz własnych- ma się rozumieć.Gdyby w łapy tej partii wpadł ród Tudorow i Plantagenetow szybko okazałoby się- w ramach majątkowej lustracji-że to rzezimieszki, którzy sąsiadom swoim ,używając maczugi zrabowali precjoza.Gdyby zrabowali ich za mało, za mało zagarnęli ziemi skończyliby wisząc na przydrożnych drzewach jak pospolici przestępcy.
    I choć wszystko to prawda,
    dziś są sławnymi na calym swiecie The Royal`s.

    Ikwizycyjny zapał PIS wobec politycznych przeciwników ma dwa źródła; oni niewiele więcej potrafią, po drugie są w swoim procederze konsekwetni i pozbawieni wszelkich skrupułów. PIS bardzo niechętnie mówi o własnym majątku, który nie wziął się przecież z przedsiębiorczości partii a jedynie, z legalnych może, ale moralnie bardzo podejrzanych aktów przejęcia. Idące w miliardy uposażenie naszych inkwizytorów (tak,tak jeśli policzyć milionowe kontrakty brukselskich darmozjadów) na tle polskiej biedy to niewyobrażalny granda. Za wstyd – to ich specjalność-jaki przynoszą Posce, nieznający jezyków i fachu panowie Ziobro, Migalski, Kurski, Czarnecki? tuczeni są milionowymi uposazeniami (nie wmieniam członków innych parti, bo PIS stałby się bezrobotnym na tłustym zasiłku). Ich jedyną kwalifikacją zawodową jest lojalność wobec szefa.
    Co dziwne, ten idący w miliardy przekręt, zalegalizowany demokratycznym aktem wyborów, nie pojawia się w moralnych bilansach PIS. Oszuści to zawsze inni. I jeśli wciąż duża część polskiego społeczeństwa wierzy w moralne męczeństwo PIS, wciąż kupuje grubymi nićmi szytą inkwizycję, to z jednego tylko powodu; żadna inna partia nie dobrała im się do skóry tak, jak oni przeciwnikom. Dlatego ,że inne partie są zbyt uczciwe by zamiast zajmowac się państwem ,za publiczne pieniądze ganiac za Kaczyńskimi i ich darmozjadami.Próbują takze uniknąc wciągania się w pisowskie pyskówki.Mocno zakorzeniony w polskim społeczenstwie mit; oni się tylko kłócą, to jedno z kosztownych zwyciestw PIS.To PIS wlasnie kłóci sie zawsze, wszędzie i o wszystko.Dużo na tym przegrywa , ale sciągnieci do parteru oponeci też nie okrywają się chwałą.Wyjasniam; Pewien handlarz kupował jajka za 50gr gotowal i sprzedawal, ugotowane po 50gr.Pytany-co z tego ma? Gotowaną wodę-odpowiedział. Na tych zasadach PIS prowdzi swój kłótliwy biznes. PIS, za grubą kasę, nie stać personalnie, a więc umysłowo na nic więcej. Skubać i Przeliczać bardziej zajmuje ich, niż rzetelne prawo czy parlamentarna sprawiedliwość.Kasować i ciągle sądzić innych, za wszelką cenę odwaracać od siebie uwagę to motto Kaczyńskich.Nie ma zmiłuj się.Optymistyczny więc, jest powszechny prawie opór przeciw hochsztaplerce wzmożonych moralnie pozorantów.
    Brutalne i proste zdanie J.J.Rousseu relatywizuje się przy etyce politycznej PIS. To przekręt , którym wypełnić możnaby niejedną ?misję specjalną?.Warto o tym rozmawiać i starczyloby na wiele przedstawień B.Wildsteina.

    * Na początku wszelkiej ekonomicznej działalności, jeśli wierzyć klasykom, stoi sobiepaństwo i łatwowierność.W drugiej części dyskursu o nierówności ludzi z 1755 r. J.J.Roussaeu wyjaśnia to w prosty i błyskotliwy sposób;
    ?Pierwszy człowiek , który ogrodził kawałek ziemi i wpadł na pomysł by orzec: To należy do mnie, i znalazł wystarczająco naiwnych, by uwierzyli-był prawdziwym założycielem społeczeństwa obywatelskiego(societe civile)?. Wtedy właśnie zaczyna się to, co nazywamy życiem ekonomicznym. Kawałek ziemi i akt mowy:ceci est a moi! Pierwszy biorca staję się pierwszym przed-się-biorcą, pierwszym obywatelem i pierwszym złodziejem. Dzieje się to ?a jest nieuniknione- z udziałem Notariusza. Owo brutalne wejście w posiadanie, przy zgodzie naiwnych cedujących ważność aktu, stało się przedekonomicznym aktem rolnej nadprodukcji.
    Tyle J.J.Rousseau i jego komentator P.Sloterdijk(współczesny niemiecki filozof).

    Pozdrawiam.tymczasem.
    R@indog

  81. @r@indog pisze:2010-03-11 o godz. 23:31
    „PiS to partia non grata. No go. Wyraznie powiedzial to P.Cimoszewicz , a ja dodam jeszcze jeden dlugi i wazny powod , dlaczego non grata; (…)”

    Mówisz, koleś, jak połączenie anty-Lenina z anty-Passionarią, z wystającą fotodiodą…
    a je jestem euro-konserwatystą i zwolennikiem socjalizmu z ludzką twarzą.
    Nie przejdziecie!

  82. nie jestem ani jednym ani drugim.Odwaznie Pan ocenia nie znajac ludzi. Jasnowidz albo swiatowid, albo prorok jakis. Argument Cimoszewicza przytaczam na dowod niemozliwych koalicji,Anty-lLenina z anty -Passionaria polaczyc mozna przy niewielkim nawet wysilku …Pana koles? Dzieki nie skorzystam. Z „ty” nie mam problemow,choc sam lubie pisane Pan.

    pozdrawiam z usmiechem, polecam reszte tekstu

    tymczasem r@indog

  83. @stanko z www,bogwiegdzie.eu

    Do Pana moj wpis,zapomnialem dodac.

  84. Szanowni Państwo!
    Od pewnego czasu prowadzę wyrywkowo badania, obserwując wywiady dziennikarzy z zaproszonymi gośćmi i licząc ile czasu (średnio) zajmuje im zadanie pytania i wysłuchanie (rzadko!) odpowiedzi. Ze smutkiem donoszę, że nasza Gospodyni zajmuje jedno z ostatnich miejsc, tuż przed Tomaszem Lisem. Pan Lis zadaje pytanie i pozwala gadać zaproszonemu gościowi aż 1 minutę i 10 sekund. Pani Janina Paradowska jest nieco lepsza ? 1 minuta. Do niedawna prowadził pan Konrad Piasecki, w którego programie zadanie pytania i wysłuchanie odpowiedzi zajmowało tylko 20 sekund. Dziś bezkonkurencyjnie pobił go pan Marciniak z TVN, który zszedł do 10 sekund! Udało mu się nie dopuścić do tego żeby zaproszeni goście skończyli już nie tylko myśl, ale nawet zdanie. Ten wynik pójdzie w świat!
    W najbliższych Mistrzostwach Polski w Przeprowadzaniu Wywiadów ekipa TVN nie będzie miała żadnej poważnej konkurencji.

  85. r@indog:
    Ludzie wierni ideom, zasadom, bezinteresowni patrioci, moim zdaniem odeszli wraz z Unią Wolności.
    Tak jak kresem etosu rycerskiego były bombardy i muszkiety………
    Nasi obecni „politycy” balansują pomiędzy skutecznością, a dobrym smakiem. Ich działania ocierają sie o granice przyzwoitości………..
    Gdzie stoją konfitury, każdy wie. Nie każdemu jednak pozwoli sie zasiąść w spółce skarbu państwa, zostać prezesem, członkiem rady nadzorczej.
    Stąd opór przed prywatyzacją, sprzedażą pakietu kontrolnego firmy, wyprowadzeniem związków zawodowych za bramę…………
    „pecunia non olet”………..
    Piękny, bliski mym zapatrywaniom tekst!!!

  86. @r@indog pisze:2010-03-12 o godz. 16:54
    „nie jestem ani jednym ani drugim.Odwa (…)” –
    ja też…
    Przepraszam Pana, Sz. P. z III RP za wyraz „koleś” – z nadzieją, że nie podacie mnie do sądu. Polecenie reszty tekstu – przed czy po posłach PiS, którzy „…tuczeni są milionowymi uposazeniami (nie wmieniam członków innych parti, bo PIS stałby się bezrobotnym na tłustym zasiłku)”? – przyjmuję też z uśmiechem (choć nie tak księżycowym jak bywa u Cimoszewicza i wymuszonym jak u Tuska czy dziś u p. Halickiego z PO na forum tvp) i znajduję, że ta Pańska reszta to agitka typowa dla jakiejś frakcji z księżyca.

    Dodaję uprzejmie, że wyraz koleś ma więcej niż jedno znaczenie – użyłem go (słowo honoru) w najprostszym znaczeniu, a nie tym, na które Pan i (jeśli są tacy) jego koledzy są tak uczuleni – więc przepraszam za urażenie nagniotka i pozdrawiam (szczerze). st.
    P.S.
    skoro Pan „w prosty i błyskotliwy sposób” powołuje się na Rousseau aż trzy razy (raz tylko z szacunkiem do niego), to słuszne byłoby też i nawiązać do równie wielkiego myśliciela Voltaire’a… st.

  87. P.S. „r@indog”?
    a zresztą brak logiki w Pańskim obrażaniu się na „tykanie” typowe w wymianie postów lub sms-ów; (ja – podałem swoje imię) i robię ukłon może cyborgowi? ale niech tam, pozdrawiam. st.

  88. „umrzeć-wymrzeć”- to brutalność w recepturze. Zmiana myślenia, to uwolnienie się od… nadanych/zadanych schematów. I, tu tkwi zasadniczość. „Żyjemy” w pomieszaniu pojęć -komunizm-socjalizm-prawica-lewica-nacjonalizm i jeszcze jakieś inne, a nie myślimy tak naprawdę o Państwie,o nas. Nie żądamy od wybranych przez nas ludzi tworzenia systemów zarządzania państwem, godzimy się na doraźne „akcje” w udawaniu,że zmiany chwalebne przysporzą nam dobro. Mierzi mnie to udawanie, te miałkie wypowiedzi „polityków”, te dywagacje, czy pan poseł Hofman, coś wypowiedział,czy to ma znaczenie dla danej partii… Nie chcę, jako tzw. zwykły człowiek(nie znoszę,gdy tak się mnie nazywa w licznych wypowiedziach przez posłów) słuchać, a tym bardziej zastanawiać się, co ten pan miał na myśli. Ja, jako zwykły… pragnę spokoju i rozumienia, czym moje państwo jest dla mnie, czy stanowi ono dla mnie-obywatela ochronę, czy mogę się czuć bezpiecznie, czy mogę pomyśleć, że w moim kraju mogę umrzeć godziwie. Wiem, że doraźność polityczna istnieć musi,walka wszelaka także, ale mijają lata, a ja się czuję, jakby „PRL” wszechwładnie sobie panował, tylko słów za dużo, „odważnych” coraz więcej.
    Trzeba nam myślenia wizyjnego o Państwie, myślenia o strukturach, koncepcjach na przyszłość taką, kiedy nas już nie będzie. Potrzeba nam ludzi na miarę L.Balcerowicza,który przewidział i…przewiduje.

  89. badania Pana PIRSA sa niepelne, bo nie uwzgledniaja Pani Pochanke i wlasciwie wiekszosci ekipy TVN24. Ale trzeba przypomniec ze juz sto lat temu taki styl zainicjowala Pani Olejnik w radiowej „trojce”. A co do TVN24 to warto zwrocic uwage na inny istotny szczegol; mianowicie gdy telewidz jest na przyklad w kuchni i obiera kartofle albo gotuje kapusniak, to z pokoju gdzie jest telewizor dochodza odglosy jakby za chwile mial byc koniec swiata – mimo ze akurat w tej stacji nie pracuje Pani Lichocka.

  90. @PIRS,

    Interesująca statystyka. Jak wiadomo medium, które jako jedyne daje się ludziom wypowiedzieć jest Radio Maryja. W tej konkurencji Szanowna Gospodyni jest więc bliżej RM niż TVN:))

  91. @Jarosław El
    Dziennikarze TVN na ogół nie rozmawiają a przesłuchują zaproszonych gości i starają się ich na czymś złapać. Zwykle też przedstawiają swoje poglądy na sprawę, a rozmówca ma tylko potwierdzić lub zaprzeczyć, a nie wymądrzać się i prezentować własne opinie.
    Pani Pochanke jest poza konkurencją, mimo że ostatnio rzadko się udziela. Ma ona ciekawy zwyczaj zupełnego negowania opinii rozmówcy. Wygląda to mniej więcej tak:
    Pochanke: Gościmy dziś pana X, który ostatnio stwierdził, że 2×2 równa się 5. W jaki sposób doszedł pan do takich wniosków?
    Gość: Ależ ja wcale tego nie powiedziałem! Przeciwnie, mówiłem, że w gospodarce nie można negować zasad matematyki i twierdzić że 2×2 = 5. Rząd zaproponował wprowadzenie ustawy, która zwiększa wydatki a jednocześnie ogranicza wpływy do budżetu. Polega to na tym, że?
    Pochanke: No tak, to wszystko wiemy. A jak pan sądzi, czy komisja hazardowa coś wyjaśni?
    Gość: Obecnie komisja nie zajmuje się tym, co najważniejsze. W pierwszym rzędzie należałoby ustalić?
    Pochanke: Niestety, czas nas goni. Jeszcze wrócimy do tego tematu. Moim i państwa gościem był pan X, autor kontrowersyjnego poglądu, że 2×2 = 5.

  92. @ stanko z W.
    Troche kreci Pan w miejscu; na „tykanie” nigdy sie nie obrazam i prywatnie na Ty jestem z wiekszoscia.Pisanie „Pan” to moj wybor stylu ,ktorego nikomu nie narzucam i tymmniej wymagam.Pisanie „Koles”, mowienie „koles” do kogos obcego to inna para butow,ale tez zaden dramat, nawet dla cyborgow.
    Ten akurat cytat z Rousseu obnaza jadro kapitalizmu i udowadnia jak jalowe jest przykladanie moralnych czy etycznych miarek do ekonomii.Z niego wynika tez jasno, ze prawo jest prawem nie dlatego, ze jest sprawiedliwe ale jedynie dla tego ,ze zostalo ustanowieone.Czemu akurat Wotaire mialby uzupelniac te teze ,a nie J.Conrad na przyklad i wszyscy inni.Przeciez to skrot i felieton,a nie rozprawa.

    Pozdrawiam z pasja zupelnie obcej mi La Passionarii

    tymczasem

  93. Irytujące jest zarzucanie wszystkim przez wszystkich koalicji z innymi i jednomyślne zaprzeczanie, że takie koalicje w różnych sprawach maja miejsce . Przecież od partii będących w parlamencie , zarówno tych dzierżących władzę jak i pozostających w opozycji społeczeństwo oczekuje skutecznego rozwiązywanie problemów. Przecież rzeczą normalną jest, że partie, które na określoną sprawę mają zbliżony pogląd współdziałają by ją przeprowadzić po swojej myśli. Nienormalne byłoby, gdyby nawzajem sobie przeszkadzały tylko dla zasady – tylko dlatego, że jest to inicjatywa konkurenta. Tak zachowującym się politykom należy ogolić jaja i wysłać do przedszkola, bo tam ich miejsce. Dlaczego nikt im tego publicznie i wprost, dosadnie nie powie ????

  94. @r@indog pisze:2010-03-13 o godz. 11:46 –
    „Troche kreci Pan w miejscu;(…)” –
    no domyśliłem się, że wymieniam poglądy z człowiekiem, więc raz jeszcze objaśnię, że wyrazu „koleś” używano za dobrych dawnych czasów ZHP, OH, ZMP itd. (których pewnie nie znasz) w różnych gimnazjach i liceach… to w tym sensie było powyżej użyte.
    Pozdrawiam serdecznie, choć bez pasji,
    st.

    P.S. Pańskie „Rousseu” znowu „zapodane” bez szacunku do nestora wszystkich entuzjastów – ma być Rousseau poprawnie. st.

  95. ZHP, OHP, i ZMP z racji wieku moglbym zapomniec bardziej niz nie znac. OHP chyba jednak mial Pan na mysli piszac OH.Z ” kolesiem ” juz starczy, wiem co to znaczy i nie czuje sie obrazony. Dla mnie to slowo ma jednak cien arogancji, za ktora Pan tez pewnie nie przepada. Kolego! ma wiecej dobrych odcieni.
    Rousseau oddaje za OH-Remis -zagadza sie Pan?

    pozdrawiam rownie serdecznie, tymczasem

    P.S. OHP w liceach to bardzo zamierzchle czasy

  96. @PIRS
    Już parę listów wysłałem, komentarzy wpisałem w forum TVN, też liczyłem czas dla gości, wszystko jak groch o ścianę. Słucha się tego z napiętymi mięśniami i strachem, że za sekundę te potworki dziennikarskie przerwą.
    Gospodyni w Superstacji szanuje gościa, daje mu mówić, bo po, to go dla nas zaprosiła.
    Musimy coś z tym zrobić, ale co ? nie wiem.
    Serdecznie pozdrawiam.

  97. @ r@indog

    OHP – Ochotnicze Hufce Pracy.
    OH – Organizacja Harcerska. Dopiero później ZHP.

    Na szczęście z OH zostałem wywalony za kpiny z hymnu.

    Ukłony

  98. @r@indog pisze:2010-03-13 o godz. 20:56
    „ZHP, OHP, i ZMP z racji wieku (…)” –
    miło powspominać, jednak OH = Organizacja Harcerska, która przejściowo (za pasją Jacka Kuronia?) miała zastąpić ZHP z okresu sprzed II WŚ i do bodaj 1947, gdy ostatecznie wykończono demokrację nieludową… (Chyba, że pamięć mnie zawodzi – byłem opiekunem drużyny OH (ZHP?) „z ramienia” ZMP).
    Pozdrawiam,
    st.
    P.S.1 a OHP nie znam z autopsji, jako że wojo odrabiałem z koleżankami, a mjr. S. był fajny bo zaczynał od dowcipów – na poziomie, wcale nie tzw. żołnierskich.
    P.S. 2 przed II WŚ i tuż po wojnie słowo ‚kolega’ było używane jako wyraz szacunku do rówieśnika w gimnazjum, liceum lub na studiach wyższych. A ‚koleś’ – przy okazji jakiegoś sporu lub dyskusji bez pojedynku lub z. st.

  99. Oczywiście, że miały miejsce formalne negocjacje między SLD i PiSem. W pewnym sensie byłem ich świadkiem:

    http://balsamlomzynski.blox.pl/2010/03/285-Diabel-i-perkulator.html

  100. Typowo polska obłuda – PO może się kumać z Giertychem i jego gwardią, SLD nie może z Pisem.
    Ten drugi alians byłby dla mnie odrażający, ale to nie oznacza, że mam bielmo na oczach.

  101. @ stanko z W, @Vannelle
    choc mam wiecej lat niz potrzebuje ,zdae jsie ,ze nie jestem najstarszy.Jak moglbym byc skoro nawet nie jestem w swoim wieku.Dzieki za wyjasnienie sprawy OH.Ja pamietam zaledwie ZHP i OHP.ZMS oczywiscie tez ,ale jedynie ZHP znam z autopsji. Pozdrawiam Kolegow serdecznie.

    tymczasem

css.php