Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

2.08.2011
wtorek

Moje wakacje

2 sierpnia 2011, wtorek,

Wszystko wskazuje na to, że nie będzie tradycyjnej wakacyjnej przerwy w polityce. A więc niech się dzieje – ale ja jednak wyjeżdżam na urlop (chociaż nie ukrywam, że w sierpniu najprzyjemniej jest w Warszawie, bo ruch dość ograniczony).

Z przyczyn urlopowych zdaję się w dużej mierze na Państwa komentarze. Zachęcam do wpisywania opinii do wydarzeń. Jak zwykle przeczytam i zapewne wiele sama skorzystam po powrocie, gdyż postanowiłam maksymalnie ograniczyć w trakcie urlopu zainteresowanie polityką.

Na razie, tym którzy chcą wiedzieć, co sądzę o raporcie komisji Millera polecam najnowszą „Politykę”, w której na temat obszernie piszę. Tym, którzy w sierpniu biorą urlopu, życzę dobrej pogody (co być może w Polsce już się nie ma prawa tego lata zdarzyć, ale bądźmy optymistami).

Odwiedzę Waldemara czyli Szczecin, potem zajrzę do Sopotu, pewnie premiera nie spotkam, ale jest tam sporo znajomych, głównie z teatru, na przykład pan Jerzy Jarocki. Na którego premierę „Samuela Zborowskiego” według Słowackiego (w połowie września w Teatrze Narodowym w Warszawie), czekam z ogromnym zainteresowaniem, bo może będzie polemika z książką Jarosława Marka Rymkiewicza. Choć to trudne, bo Słowackiego trop podobny do Rymkiewicza, w sumie pewnie będzie bardzo ciekawie.

Na koniec w Krakowie zobaczę, jak prowadzi kampanię wyborczą najmłodszy Krakowianin, Tomasz Kalita z SLD, bowiem w drugiej połowie sierpnia wracam do zainteresowań politycznych.

Na razie liczę na Państwa i na pogodę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 601

Dodaj komentarz »
  1. Życzę Pani wspaniałych wakacji.
    Ja też wyjeżdżam w sobotę do Świnoujścia i odpoczywam bez polityki i telewizji.

  2. Zajebiaszczej pogody, Pani Redaktor!

  3. Bardzo szanuję zdanie pana @Andrzeja (9.44 i 10.03 dnia 2.08) i Wasze zdania, panowie Kartko (10.09 dnia 2.08) i @Sławku (10.57 dnia 20.08), ale na początek zadam pytanie do wszystkich: czy można winić Premiera Tuska za to, że jacyś urzędnicy zapomnieli o konieczności okresowego czyszczenia miejskiej kanalizacji burzowej. Jak, pamiętam ostatni raz czyszczono ją na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku?! Obecnie w gulikach rośnie trawa! I to, nie tylko na Osiedlu Kordeckiego w Poznaniu, ale jak widać z migawek telewizyjnych w całej Polsce!
    Biurokracja (szanowna Kartko) to nie nasz wynalazek. Początków jej zaistnienia można doszukiwać się jeszcze w niewolnictwie. Pan właściciel wyznaczał mądrzejszego od innych niewolnika, który w jego imieniu załatwiał drobne sprawy. Oczywiście ten wyznaczony niewolnik (pomocnik pana d/s) udowadniał panu, że konieczny jest mu pomocnik dla podniesienia sprawności działania, itd. Aż pochłonęli właściciela i stali się właścicielami spadku po właścicielu niewolników z jego majątkiem włącznie!
    Ze świecą, można szukać uczciwego biurokraty. Każdy z czasem dojdzie do wniosku, że byle jakie prawo czyni z niego pana i władcę decyzji, którą ma podjąć za darmo. Dlaczego na tym nie zarobić? Ze znanych przykładów, jedynie Marszałek Piłsudski, będąc na politycznym zesłaniu w Sulejówku, czasami przymierał głodem wraz z rodziną, ale nie sięgnął po państwowy grosz, który Mu się należał, jak psu zupa za wcześniejsze dokonania! Aż w końcu walnął pięścią w stół (maj 1926 r.).
    Czy nadeszła taka pora w Polsce, myślę, że tak, a Smoleńsk był wystarczającym powodem do wprowadzenia stanu wyjątkowego i wprowadzenia ładu konstytucyjnego, którego dzisiaj po prostu brak!! Premier Tusk się zawahał, czego w czasie nieco późniejszych powodzi bardzo żałował (zapewne!), mówiąc, że nikt jeszcze nie wymyślił lepszej formy sprawowania władzy od demokracji. Myślę, że to nie prawda. Kosztowało to trochę ofiar, ale Pinochet w CHILE udowodnił, że na anarchię i pasożytnictwo nie ma lepszego lekarstwa jak przejściowa dyktatura!! Wiem, że podniesiesz larum, panie Kartko, ale zamiast narzekań, zaproponuj coś lepszego, innego!
    Ten POMOCNIK RZĄDU DO WDROŻENIA ZALACEŃ KOMISJI MILLERA, to wypisz, wymaluj, ten wyznaczony, mądrzejszy od innych niewolników pomocnik pana d/s., panie @Sławku (10.57 dnia 2.08), sam na końcu poddajesz w wątpliwość swoją propozycję, że oni prędzej czy później, itd. Bereza Kartuska, miała być wprowadzona na 1 rok, a przetrwała prawie do wybuchu IIWŚ (na skutek przedwczesnej śmierci Marszałka). Inna sprawa, że członkowie KPP, powinni dziękować św.p. Marszałkowi, bo dzięki niej przeżyli i w III RP, mogli dopisywać do swoich życiorysów pobyt w tym miejscu, bo gdyby skorzystali z paszportów w jedną stronę (na wschód), to Stalin załatwiłby ich już na granicy RP!!
    Nie ma idealnych rozwiązań i propozycji dopóki nie zmienimy prawa w kwestii odpowiedzialności urzędnika za złe decyzje lub ich brak bez mądrego uzasadnienia!!!
    I tu pewnie leży pies pochowany! Pozdrawiam, Czesław R.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Bardzo przepraszam Gospodynię za to, że pisząc „moje wypracowanie” nie spostrzegłem zmian. Zainteresowani będę wiedzieli o co chodzi a Panią jeszcze raz serdecznie przepraszam i życzę wspaniałej pogody. Stały sympatyk, Czesław R. 😀

  6. Pani Paradowska w poczytnym dzienniku o zasięgu krajowym popełniła felieton pt. ?Państwo nie działa? Gdzie na to dowody??.
    Otóż odpowiem Pani, ale nie w kontekście wszechobecnego (katastrofa smoleńska) pi-aru.
    Przykładów jest tak wiele, że ograniczenie się jest konieczne.
    Weźmy na przykład opady;
    – deszczu ? byle większe to katastrofa narodowa : na wsi zalanie wielkich obszarów, obsuwanie się zboczy, przy nieco silniejszym wietrze zrywania się linii energetycznych.
    – śniegu ? katastrofa połączona z relacjami TV na żywo jak to dzielnie radzimy sobie (?) z usuwaniem, po tygodniach, ze skutkami oblodzenia, zerwania itp. itd.
    A wszystko to połączone z opiewaniem dzielności służb energetycznych i poświęcenia strażaków.
    Ale czegóż nie robi się dla pi-aru.
    Wiadomo, że na pewno NIC nie robi się w sprawie połączenia sił w ratownictwie i usuwaniu skutków kataklizmów.
    Brakuje chęci, upoważnień i kompetencji.
    Nie mówi się też nic o zaniedbaniach (od ponad 20 lat) w zakresie dbania o meliorację i konserwację istniejących urządzeń.
    Dodam złośliwie, że być może pieniądze są potrzebne na cele partyjno-wyborcze PO (vide Wałbrzych a na wyższych szczeblach budżety ministerstw).
    Nie mówi się nic o tym, że prywatni właściciele spółek energetycznych nie dość, że sobie w sytuacjach kryzysowych nie pomagają to współpracę ograniczają do odnotowywania z satysfakcją obniżania się rankingu spółek konkurencyjnych.
    Kto na tym cierpi? Oczywiście ?ciemny lud” ogłupiony płynną mową ?złotoustego? Tuska.
    A gdzież konkretna reakcja na sygnały o rozjeżdżaniu dróg niższych kategorii przez wielkogabarytowe pojazdy?
    Pisałem o tym wszędzie.
    Reakcji żadnej!
    A gdzież jakakolwiek reakcja na bezkarność służb specjalnych a przede wszystkim całego wymiaru sprawiedliwości (?), których jakże sprawiedliwe działania opisują ludzie z całej III RP a których przejawem są wyroki sądów europejskich.
    Gdzież wreszcie jakakolwiek reakcja na naruszanie podstawowych praw obywatelskich, vide http://www.nigdywiecej.org/.
    A Wałbrzych?
    A wiele jeszcze innych przykładów, które nie zmieszczą się na tym blogu a wręcz chyba nie obejmie ich wielotomowe opracowanie!
    I to jest państwo prawa?

  7. karwoj8, 14,23. Znany kombatant Ernest Skalski nazwał to „dziadostwem i bajzlem”. Są coraz bliżej prawdy.
    http://alfaomega.webnode.com/news/ernest%20skalski%3a%20dziadostwo%2c%20bajzel%2c%20lekkomy%C5%9Blno%C5%9B%C4%87-%20taka%20jest-/

  8. Ponawiam wpis, bo wcześniejszy sie nie ukazał.
    Pani Paradowska w poczytnym dzienniku o zasięgu krajowym popełniła felieton pt. ?Państwo nie działa? Gdzie na to dowody??.
    Otóż odpowiem Pani, ale nie w kontekście wszechobecnego (katastrofa smoleńska) pi-aru.
    Przykładów jest tak wiele, że ograniczenie się jest konieczne.
    Weźmy na przykład opady;
    – deszczu – byle większe to katastrofa narodowa : na wsi zalanie wielkich obszarów, obsuwanie się zboczy, przy nieco silniejszym wietrze zrywania się linii energetycznych.
    – śniegu – katastrofa połączona z relacjami TV na żywo jak to dzielnie radzimy sobie (?) z usuwaniem, po tygodniach, ze skutkami oblodzenia, zerwania itp. itd.
    A wszystko to połączone z opiewaniem dzielności służb energetycznych i poświęcenia strażaków.
    Ale czegóż nie robi się dla pi-aru.
    Wiadomo, że na pewno NIC nie robi się w sprawie połączenia sił w ratownictwie i usuwaniu skutków kataklizmów.
    Brakuje chęci, upoważnień i kompetencji.
    Nie mówi się też nic o zaniedbaniach (od ponad 20 lat) w zakresie dbania o meliorację i konserwację istniejących urządzeń.
    Dodam złośliwie, że być może pieniądze są potrzebne na cele partyjno-wyborcze PO (vide Wałbrzych a na wyższych szczeblach budżety ministerstw).
    Nie mówi się nic o tym, że prywatni właściciele spółek energetycznych nie dość, że sobie w sytuacjach kryzysowych nie pomagają to współpracę ograniczają do odnotowywania z satysfakcją obniżania się rankingu spółek konkurencyjnych.
    Kto na tym cierpi? Oczywiście ?ciemny lud? ogłupiony płynną mową ?złotoustego? Tuska.
    A gdzież konkretna reakcja na sygnały o rozjeżdżaniu dróg niższych kategorii przez wielkogabarytowe pojazdy?
    Pisałem o tym wszędzie.
    Reakcji żadnej!
    A gdzież jakakolwiek reakcja na bezkarność służb specjalnych a przede wszystkim całego wymiaru sprawiedliwości (?), których jakże sprawiedliwe działania opisują ludzie z całej III RP a których przejawem są wyroki sądów europejskich.
    Gdzież wreszcie jakakolwiek reakcja na naruszanie podstawowych praw obywatelskich, vide http://www.nigdywiecej.org/.
    A Wałbrzych?
    A wiele jeszcze innych przykładów, które nie zmieszczą się na tym blogu a wręcz chyba nie obejmie ich wielotomowe opracowanie!
    I to jest państwo prawa?
    Okazuje się, że opętana miłością a także wizją zbliżającego się urlopu nasza szanowna Gospodyni nie spostrzega.
    Ano właśnie!

  9. pani Janina nieco sie oburzyla na Tomasza Wroblewskiego („superstacja”, niedziela,31 lipca) gdy on nienajlepiej wyrazil sie o jakosci panstwa. Tak to jest niestety, gdy ocenia sie rzeczywistosc na podstawie podrozy PKP-ICE z Krakowa do Warszawy, albo szosa nr 7. Ten pociag jest w miare czysty, i w miare punktualny. Na trasie nr 7 robota idzie do przodu.Jezeli to ma byc dowodem ze jest dobrze, to warto zauwazyc ze w PRL (w latach 70. ub.wieku) bylo jeszczel lepiej. Bo wlasnie wtedy zmodernizowano „siodemke”, a ICE „Wyspianski” docieral do stolicy o pol godziny szybciej niz obecnie. Pod iinymi wzgledami jest tak, jak opisuje Karwoj8, a w wielu innych nieopisanych dziedzinach jeszcze gorzej. Jesyne co pewne i dobre, to to, ze PiS jest w opozycji i daj Boze, aby byl nadal.

  10. Pani Janino !
    Zobaczy pani „rozkopany ” Szczecin w centrum od historycznych Bram -Portowej i Królewskiej , nad Odra od dworca PKP do Wałów Chrobrego (nowy trakt n/woda ) i liczne inne inwestycje komunikacyjne .Nigdy, w tym pieknym mieście (po 1945r. ) nie było tyle nowych inwestycji . Na blogu red.Waldemara Kuczyńskiego @ Zofia ( znakomita dziennikarka – publikuje o gospodarce spec. od Morskiej)) pisze o dobrych perspektywach nowych inwestycji produkcyjnych na terenach nad ODRA obejmujących rownież tereny po upadłej stoczni .
    Już za kilka miesiecy kiedy zakończona będzie budowa nowej KASKADY ( ileż to wspomnień ) ten rejon miasta otrzyma nowa twarz ,a z przyjacielem wyszukamy tam naszą nową kawiarenkę do meskich spotkań i poloteczek .Porzucimy dotychczasowa LWOWSKĄ (w pobliżu usytuowana ), No i ta 50 metrowa pływalnia – obiekt mistrzostw Europy ,jesienia (za bodaj 128 dni )brawo !
    ps.
    Od wczoraj słonecznie i ciepło w Szczecinie , mam nadzieje że taka bedzie pani towarzyszyć w czasie całego urlopu , czego SERDECZNIE ŻYCZĘ.
    ps.2
    Rano w TOKFM usłyszałem red.Jana Wróbla ,kiedy jednak pojawił sie jego gość poseł PiS Antoni Maciarewicz – natychmiast powróciłem do regionalnej stacji radiowej .

  11. O, i znowu na zarządzaniu kryzysowym, na rządzeniu państwem i na konstruowaniu prawa znają się w Polsce wszyscy.; I na awiacji i na wariacji. Ogromnie wszechstronny naród. A ja zgadzam się z p. Skalskim i z Passentem i z p. Paradowską – bylejakość, nieposzanowanie elementarnego prawa i standardów. Mentalność jeszcze ciągle z Dzikich Pól, nie z Pól Elizejskich. Dopokąd większość obywateli uważa za mołojecką cnotę naciąganie ZUS, oszukiwanie fiskusa, pracodawcy (albo pracownika) i dopokąd lud wielkim głosem będzie wołał o kolejne kontrole, zaostrzenia, więzienia itd, tak długo państwo i jego aparat będą mało sprawne i wydajne. Tak bardzo boimy się decyzji, ponoszenia odpowiedzialności, żeby sobie nikt nie pomyślał (i tak pomyśli, więc w czym problem) że skądinąd słuszna koncepcja przetargu publicznego sparaliżowała kraj i proces inwestycyjny. Za dużo urzędników? Wątpię. Kiedy nakłada się na urzędy nieskończone obowiązki produkowania „kwitów” to ktoś to musi robić.
    Rząd, żaden rząd, nie spada z nieba; parlamentarzyści tudzież. Taki jest elektorat, jaka jego emanacja – i odwrotnie. Nie podobamy się sobie? Nie podobamy. To może by pomyśleć, co zrobić, żeby nam było łatwiej być Polakami?

  12. Szanowna Pani Janino!
    Życzę Pani wspaniałej pogody i dobrego wypoczynku na urlopie.
    Przesyłam ukłony

  13. Dziadek Ignacy
    „Jedyne co pewne i dobre, to to, ze PiS jest w opozycji i daj Boze, aby byl nadal.”
    A ja wolałbym, zeby PiS zniknął z publicznego życia, a dla obywateli pozostał tylko złym wspomnieniem. Co prawda PO musiałaby na poważnie zabrać się za rządzenie krajem, bo dziś PiS (w nomenklaturze skoku wzwyż) zostawił dla Tuska poprzeczkę strąconą, czyli najniżej jak można.
    Rząd Tuska na tle beznadziejnych rządów PiS wygląda nieżle, ale tylko dlatego, że z każdą pierdołą nie lecą do mikrofonów robiąc konf. prasowe.
    Czesław
    Jeśli chodzi o czyszczenie kanalizacji, piszesz, ze ostatnio czyszczona była na początku 70-tych lat. Być moze póżniej wystarczyło ją (jak to się dziś mówi) monitorować, bo była drożna. Deszcze czy ulewy jak pamiętam (70-te lata również i pamiętam bodajże 76 albo 75, lało cały lipiec, ale takich skutków jakie są tego lata czy poprzedniego nie widziałem.
    Jeśli premier Tusk dobrał sobie niewłaściwych współpracowników, którzy nie potrafią dopilnować pewnych spraw, to jaki z niego szef?
    Stan wojenny w dzisiejszych czasach, kiedy w wojsku rządzi ten kto ma lepsze polityczne poparcie w danym czasie i awansowany jest błyskawicznie, jest niemożliwy do przeprowadzenia, aby był skuteczny.
    Jaruta
    „Dopokąd większość obywateli uważa za mołojecką cnotę naciąganie ZUS, oszukiwanie fiskusa,…”
    Jeśli podatnik widzi, ze jego pieniądze są marnotrawione przez urzędników czy rządzacych, to ja, jako podatnik oszukiwanie tychże instytucji uważam za cnotę, aczkolwiek nie mam takich możliwości, z racji formy płacenia podatków czy ZUSowskich składek.
    „Za dużo urzędników? Wątpię. Kiedy nakłada się na urzędy nieskończone obowiązki produkowania ?kwitów? to ktoś to musi robić”
    To chyba jakiś żart, albo sam (sama) jesteś ogniwem takiego łańcucha.

  14. Andrzeju – a skądże. Jestem emerytką, czyli siłą rzeczy nader uczciwym i niezbyt zasobnym podatnikiem. Tyle, że myśleć potrafię – kwity, kwity – dla UE, dla GUS, dla inspekcji takiej i owamtej. Czy Ty masz pojęcie ile kwitów musi wygenerować szkoła? albo referat d./s Królewny Śnieżki , Krasnoludków i UFO? A te tony informacji poufnych, niejawnych, kontrolnych i po? Mój Drogi! Ja się dziwię, że jest ich tylko tylu!

  15. NO TAKICH BREDNI JAK OD karwoj8, dziadek Ignacy czy innego przecieka TO JUŻ DAWNO NIE SŁYSZAŁEM (a widziałem co najwyżej na psychiatryku24.pl)!

    To było najlepsze dwadzieścia lat w historii Polski. Nigdy tak szybko się nie rozwijaliśmy i nie bogaciliśmy.

    Mieliśmy (na początku) wyjątkowe szczęście do ŚWIETNYCH POLITYKÓW. Potem się posypało i przylazły szkodniki, ale ogólnie i tak jest nieźle (aby pisać jak to komuniści się martwili stanem państwa przekazujac władzę 1 1989 i potem to się sprawdziło, to już naprawdę trzeba mieć nasrane we łbie – i nie, to nie obelga, to STWIERDZENIE FAKTU).

    Katastrofa pod Smoleńskiem pokazała, ze polskie państwo świetnie sobie poradziło w tej niespodziewanej i bardzo trudnej sytuacji.

    I wie to nawet głupawa polska wikipedia, np: „Wzrost PKB per capita w Polsce w latach 1992?2002 należał według OECD do najwyższych na świecie i wyniósł 216%, z poziomu 4994 dolarów w 1992 do 10 800 dolarów w 2002” (nie chce mi się przytaczać innych wskaźników, niech wystarczy, że jest nieporównywalnie lepiej pod każdym względem).

    PS
    Brednie o deszczu i śniegu powodujących katastrofy nie trzeba nawet kontrować, wystarczy włączyć sobie telewizor i zobaczyć, że niemal zawsze gdy mamy wielką powódź mają ją również Niemcy i Czechy a śniegi można sobie pooglądać w USA.

  16. Życzę pani redaktor udanego wojażu po Polsce. Ja w lipcu wojażowałam w towarzystwie zaprzyjaźnionego Holendra, który przyjechał tu już trzeci raz. Jest bardzo zadowolony z tego, co widzi, a i ja jestem Polską zachwycona. Byłam ciekawa zmian na terenach, których dawno albo w ogóle nie widziałam, test wypadł bardzo pozytywnie. Jechalismy od Szczecina przez Gdańsk, Malbork, Mazury, Toruń, Poznań po Łagów, więc zwiedzilismy kawał kraju. Drogi są już przyzwoite, większość mijanych wsi i miasteczek czysta, ukwiecona i zadbana (są wszakże wyjątki), polskie miasta prześliczne, a Mazury (odwiedzone jeszcze przed nawałnicami) zachwycające. Mój towarzysz cieszył się na widok każdej budowanej drogi. Mam tylko taką przykrą uwagę, że polskie społeczeństwo jest na ogół zamknięte i obojętne wobec obcokrajowców, o znajomości języków obcych już nie wspominając. Było mi przykro, gdy na życzliwe „hello” mój znajomy nie na ogół nie doczekiwał się nawet uśmiechu. Druga rzecz – byłoby milej, gdyby po kawiarniach i restauracjach przestała straszyć muzyka pewnej komercyjnej stacji z Krakowa, która tę potworną twórczość nazywa najlepszą muzyką. Polska byłaby rajem, gdyby nie rodacy, przynajmniej ta część, która sprawia, że czasami odechciewa się tu mieszkać.

  17. Waldemarze, akurat Szczecin wypadł, niestety, najmniej korzystnie. O bezpośrednią okolicę Zamku Książąt Pomorskich można byłoby bardziej zadbać, trochę tam straszy zaniedbaniem, ale wierzę, że będzie lepiej. Pozdrawiam!

  18. Udanych wakacji, Pani Janino.

  19. Udanego urlopu Pani Redaktor 🙂

    Prof. Łętowska na temat – http://www.stachurska.eu/?p=3620

  20. Czesławie
    Spokojnie, tu nie poligon. Cywilbanda tym się różni od uczciwego wojska, że gada i robi swoje, podczas gdy wojsko nie gada i robi swoje.
    Odpowiedzialność urzędników za podejmowane decyzje już przerabialiśmy w okresie PRLu. Jak się urzędnik nie bał partii, to ryzykował i podejmował decyzje, jak się bał to nie podejmował decyzji (czekał na wytyczne). Chyba pamiętasz których było więcej. Klasyczny przykład mieliśmy w Smoleńsku (w samolocie i na wieży). I jedni i drudzy wiedząc, że odpowiadają za decyzje, próbowali zrzucić ten słodki ciężar na swoich przełożonych. Z wiadomym skutkiem.
    Ten mój pomysł z pełnomocnikiem to jakaś proba uchronienia nas od sytuacji, gdy o tym czy wdrożono zalecenia dowiemy się przy okazji następnego wypadku. Masz lepsze pomysły? Poza zmianą zasad demokracji.
    Pozdrawiam

  21. Czytam wpisy na tym forum i ze zdziwieniem stwierdzam że niewiele różnią się od tych na Salonie24 czy w Rzeczpospolitej. Może Kaczyński ma rację grając ciągle na frustracjach społeczeństwa. Woda,śnieg,upał ,tak źle i tak niedobrze. Może przestaniemy wreszcie zabetonowywać wszysto co nas dookoła otacza to problemy podtopień się skończą.Dwa tygodnie temu miałam ulewę gdzie woda wiadrami z nieba się lała ,miałam także jezioro na środku działki ale pół godziny wystarczyło aby trawnik wszystko wchłonął. Podobnie u sąsiadów. Narzekanie, jęki, malkontenctwo i ciągłe oczekiwanie że Tusk zadba o nasze podwórka, domy, ulice itd..

    Państwo to także MY i nasi sąsiedzi. Oczekujemy że inni za nas naprawią to co my ciągle psujemy.Czy Tusk jest winny temu że ludzie jak oszalali budują domy nad wodą lub na zboczach,karczując przy tym drzewostan i zmieniając strukturę podłoża ?Jak to wygodnie i łatwo jest powiedzieć „państwo nie działa”. Ostatnio znajomy wrócił z USA i stwierdził że zwiedzać to on może ten kraj ale żyć tam to już niespecjalnie bo rygoryzm w egzekwowaniu prawa jest dla niego nie do przyjęcia ,np.podatki. U nas przez dwadzieścia lat prowadził firmę gdzie tylko część wykazywał a tam każdy dolar musi być ujawniony.Czytam we wczorajszej prasie że fiskus ma tajną instrukcję kogo sprawdzać czy nie utajnia dochodów,artykuł prawie oskarżycielski w swojej wymowie a dalej jednym tchem redaktorzy gazety jęczą że państwo nie daje pieniędzy na armię,służbę zdrowia itd.
    Zastanówmy się czy nie chcemy aby inni rozwiązywali za nas kwadraturę koła.

  22. Czesławie
    Może przetłumaczysz nam na normalny jezyk to oświadczenie Dowództwa Sił Lotniczych.

    http://samoloty.pl/index.php/aktualnosci-lotnicze/8142-owiadczenie-dowodztwa-si-powietrznych

    Na mój gust to oni pracowali 28 godzin na dobę.

  23. Przeczytałem linkowane oświadczenie dowództwa sił powietrznych….
    Zaciekawiło mnie, czy podobne w treści oświadczenia, sprawozdania i meldunki spływały na biurko ministra Klicha np. po katastrofie CASY.
    Czy to czasem nie kalka po „twórczej” adaptacjii polegającej na zamianie CASY na Tu-154 i stosownej korekcie dat z 2008 r na 2010/2011. ?
    Nowy minister na „dzień dobry” powinien zarządzić kontrolę weryfikujacą czy to co w oświadczeniu to prawda, czy też „radosna twórczość” fachmanów w mundurach.
    B. Klich „zapłacił” za łatwowierność. Smoleńskie ofiary – w jakimś stopniu -także. Klasyk mawiał podobno: wierzę więc sprawdzam. Warto o tej zasadzie pamiętać i ją stosować jeśli sie nie chce dać przysłowiowej……

  24. Sławek pisze:
    2011-08-02 o godz. 19:37
    „Cywilbanda tym się różni od uczciwego wojska, że gada i robi swoje, podczas gdy wojsko nie gada i robi swoje.”

    Ja bym to ujął inaczej, na przykładzie pilotów: szweje debeściaki tym się różnią od cywilnych pilotów, że co chwila rozwalają samoloty (CASY-y, Bryzy, Tutki, czy śmigłowce z Millerem, pewnie wiele pominąłem).

  25. Dobrej pogody i udanych wakacji Pani redaktor !!!

    Pani Solska godnie Pania zastepuje w Rozmowach Dnia …. 🙂

  26. Kilka refleksji po ping pongu raportowym

    Przeczytałem na portalu TVN24 fragmenty konferencji MAK i komentarz Morozowa do raportu Millera. Są w nim sprzeczności jak zresztą też w polskim raporcie. Niektóre uwagi nie są możliwe do skomentowania bez głębokiej wiedzy technicznej i procedur w lotnictwie wojskowym, ale można, nie będąc ekspertem, wskazać na zwyczajne braki w logice. Podkreślenie przez Morozowa, że:

    ?Kontrolerzy informowali załogę o warunkach pogodowych, o odległości samolotu i jego wysokości. Fakty nie potwierdzają, że kontroler upewnił załogę, że leci prawidłowo?

    jest częściowo kłamstwem, bo kilkakrotnie zapewniał załogę, że są ?na kursie i na ścieżce? (glisadzie). To chyba jest jednoznacznym potwierdzeniem prawidłowego lotu???
    Za chwilę mówi, że załoga zdawała sobie sprawę, że jest nad ścieżką i zwiększyła szybkość opadania ? skąd oni to wiedzieli, skoro KL mówił, że są na ścieżce? Nie wierzyli w informacje KL (wrogów) i mieli własną koncepcję? Były plotki, że kpt. Protasiuk miał swój własny plan zniżania, opracowany na podstawie danych, uzyskanych w dniu 7. 10.
    W tym kontekście nie można zaakceptować zdania:

    W ocenie MAK kontrolerzy nie wprowadzali załogi w błąd.

    Innym problemem jest ocena, czy te fałszywe ? lub bardzo niedokładne ? dane przyczyniły się do katastrofy. Nie można tego wpływu wykluczyć, bo w tych nerwach (podwójnie stresowanych) lotników podświadomość mogła ich uspokoić, bo zewnętrzny fachowiec twierdzi, że jest ?prawilno?. Nie wierzę w świadome zaganianie do pułapki, raczej pracowali według powszechnie przyjętej metody ?na odpierdol?, tzn. normalnie jak to w wojsku i nawet nie podejrzewali pewnie, ze ?sto pierwszy? zechce wylądować i on im nagle znikł z radaru (bo nurkował do dziury).
    W tym miejscu jest slaby punkt MAK, tzw. ?woda na młyn odwetowców?, bo nawet mnie nie przekonywuje ten niesamowity pech, ta złośliwość elektroniki, która podczas testów idealnie działała, a w najważniejszym momencie zawiodła i nie zapisała kilku minut sposobu pracy kontrolera, aby móc pokazać, że monitorowali (bo podobno nie kontrolowali, choć to dla mnie, laika, ?ganc pomada?) poprawnie. Dziwnym trafem – ?burza magnetyczna?? – taśma jest pusta. Nie jest to niestety dowód na poprawną pracę kontrolera, ale brakuje przez to również dowodu ich winy (jeśli była) i tak MAK powinien był napisać. Brak dowodów nie pozwala ukarać, ale nie musi świadczyć o niewinności.
    Al Capone mordował wszystkich świadków i nigdy nie było dowodów jego winy, ale przecież nie był niewiniątkiem, to było powszechnie wiadome i załatwiono go fortelem podatkowym.
    Dokładnie tak samo wygląda interpretacja roli Błasika przez Millera. Twierdzi, że nie było nacisków, choć pewnie żaden z tych 34 sprawiedliwych (+ miliony Polaków) w to nie wierzy, o Rosjanach nie wspomnę (ja też). Powinien był napisać, iż nie dysponujemy jednoznacznymi dowodami nacisków. Tak można by napisać nawet wtedy, gdyby takie dowody istniały, ale zostały utajnione, np. wynikające z treści rozmowy bliźniaków oraz o rzekomej kłótni na Okęciu, gdzie widziano ożywioną gestykulację, która skończyła się tym, że nie pierwszy pilot witał dysponenta odpowiednim meldunkiem, tylko jakiś pasażer uzurpował sobie prawa kapitana statku powietrznego. Czy po ?małpce? nadal czuł się kapitanem statku? Tak wygląda, ale pewności nie mamy, bo zapisy z kokpitu są bardzo mało czytelne w stenogramie rosyjskim (albo komisja utajniła wyniki prac polskich akustyków). Czuł się dobrze jako ekspert, bo komuś tłumaczył, co załoga w danym momencie robi ? jakieś klapy?(mechanizacja skrzydeł). Czy w raporcie jest poruszany ten temat, komu to tłumaczył, z którego miejsca i gdzie była osoba lub osoby, których pouczał???
    Wiemy tylko jedno ? z sekcji zwłok. Generałowie różnej maści, koledzy Błasika, nie siedzieli na swoich miejscach przypięci pasami, mimo meldunku ? też fałszywego ? stewardesy, że ?pokład gotowy do lądowania?. Czy oni może stali w drzwiach kokpitu i cieszyli się z niemocy załogi? Chyba się już tego nie dowiemy.
    Morozow:
    Sprawność infrastruktury i oprzyrządowania została sprawdzona
    A te nieświecące żarówki, wymieniane ekspresowo po katastrofie? Po co takie kłamstwo? Były te lampy przydatne jak umarłemu kadzidło, szczególnie samolotom, które nie zamierzały lądować, więc po to ten fałsz?

    Coś mnie jeszcze uderzyło. Morozow powiedział, że KL podał załodze wysokość 100 m (poprawną, jakoby z radaru), ale ja sobie tego nie przypominam i nie chce mi się szukać w ruskim stenogramie. To miało zobligować załogę do ustawienia tych 100 m na wysokościomierzu radiowym. Co wtedy pokazywał radiowy miernik w samolocie. Powinien pokazać dużo wyżej ? o całą głębokość dziury. Czy to ma sens? Od pokazywania wysokości względem pasa było mnóstwo mierników barycznych, a odległość realną od ziemi pokazywały tylko dwa radiowe. Wtedy i ten wysokościomierz pokazałby błędne wartości, jak i nie miało sensu oszukiwanie TAWS’u. Pewnie tak też fałszują rosyjscy lotnicy wojskowi.
    Po napisaniu tekstu ? do tego miejsca ? i konsumpcji kawy na tarasie wpadł mi do ręki obszerny artykuł Fiszera w Angorze, który mi chciał zrobić dodatkowy mętlik w głowie. Jest jednak piękny rysunek, ładniejszy niż ten rosyjski. Musiałem tylko w mózgu przestawić guzik lewoskrętny na prawoskrętny ? tupolew nadlatywał z przeciwnej strony. Tam są oszukujące wzrok mataczenia. Fiszer pisze, że KL systematycznie oszukiwał załogę tym ?na kursie i ścieżce?, że trzeba było to puścić z magnetofonu. Ta złośliwość nie pokrywa się z realnym rysunkiem. Tam są dwa razy informacje, pierwsza gdy samolot jest trochę nad glisadą, a drugi lekko pod glisadą. Nic nie wiem o dokładności radaru, więc nie wiem czy to było w ramach błędu czy nie, a taśmy zapisu nie ma, tzn. jest, ale kabelek ? złośliwiec zrobił zwarcie i nagrania ?niet? (izwinijtie, towariszcze). Gdyby puścić z magnetofonu głos to między tym dwoma odzywkami KL samolot właśnie przecinał glisadę ,więc znacznik na radarze był dokładnie tam gdzie trzeba, tylko prędkość zniżana była zbyt duża i szybko znikł znacznik z radaru. Nie pamiętam, kiedy dokładnie przyszła komenda ?horyzont?, pewnie za późno?

    PS
    W międzyczasie doszły pewne informacje. Pilot, przelatując nad radiolatarnią miał informację o wysokości, ale tego nie rozumiem, jak ta wysokość jest mierzona.
    Pani ?maksikochanka? (nomenklatura kabaretowa) pytała Millera o różne rzeczy, czasem rozsądnie, nieraz idiotycznie, ale Miller się wymigał od odpowiedzi, kto organizował taki nalot. Powiedziała dosłownie: ?Państwo polskie wysłało tylu wybitnych obywateli? i zadała pytanie, kto jest tym państwem?
    Pan Miller nie odpowiedział, że to nie państwo polskie, a najważniejszy jego obywatel wysłał wszystkich, jak się okazało ? na śmierć.

  27. Lex pisze:
    2011-08-02 o godz. 20:29
    „Przeczytałem linkowane oświadczenie dowództwa sił powietrznych?.
    Zaciekawiło mnie, czy podobne w treści oświadczenia, sprawozdania i meldunki spływały na biurko ministra Klicha np. po katastrofie CASY.”

    Ależ oczywiście, że takie meldunki – uwaga! – szweja Błasika spływały, np (proszę zwrócić uwagę na „wprowadzone” przez szwejów szkolenia w zakresie procedur podejścia do lądowania z określeniem MINIMALNYCH WARUNKÓW ATMOSFERYCZNYCH):

    „7. kwietnia 2008 roku szef Sztabu Generalnego gen. Franciszek Gągor zatwierdził ?Harmonogram realizacji zadań wykonywanych przez jednostki wojskowe Sił Powietrznych po katastrofie samolotu CASA? zawierający 67 pozycji, z których zdecydowana większość (45) miała zostać zrealizowania do końca 2008, a ostatnie cztery do końca grudnia 2008. Najważniejszymi z zadań określonych w harmonogramie były:
    Opracować poprawki do programów szkolenia na wszystkie użytkowane statki powietrzne w zakresie wykorzystania w praktycznym szkoleniu nowo wprowadzonych procedur podejścia do lądowania z określeniem minimalnych warunków atmosferycznych
    ()
    W dniu 24. kwietnia 2009 roku Dowódca Sił Powietrznych gen. broni Andrzej Błasik złożył Ministrowi Obrony Narodowej meldunek z działań profilaktycznych po katastrofie samolotu CASA(…)
    Zgodnie z meldunkiem Szefa Sztabu WP wszystkie zadanie określone w harmonogramie zostały wykonane do początku 2010 roku
    Departament Prasowo-Informacyjny MON
    płk Wiesław Grzegorzewski”

    http://www.polska-zbrojna.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=7563:mon-wnioski-i-zalecenia-po-katastrofie-samolotu-casa&catid=55:z-kraju&Itemid=105

  28. Katarzyna pisze: 2011-08-02 o godz. 20:00
    Ach te USA, ten piękny kraj. Muszę cię zmartwić, dziesiątki (a może setki) dużych amerykańskich firm uchyla się od płacenie podatków jak może, zatrudniając sztaby doradców, nierzadko w poprzednim wcieleniu z administracji państwowej. Podaję link z pouczającym tekstem na ten temat: http://wyborcza.pl/1,76498,10030937,Podatek_w_pigulce_szczescia.html
    A w Polsce? Sama wiesz. W ostatnim numerze POLITYKI piękny tekst na temat: jak wydoić unijne pieniądze na dofinansowanie rolnictwa. Gdyby to robili jacyś cwaniacy spod ciemnej gwiazdy, ale nie, procederem wyłudzania tych funduszy zajmują się kancelarie prawne, politycy i znajomi królika. Po takich informacjach chce mi się okradać państwo na podatkach w każdej formie.Tylko jak to zrobić?
    Pozdrawiam

  29. Antonius pisze:
    2011-08-02 o godz. 20:56
    „W tym miejscu jest slaby punkt MAK, tzw. ?woda na młyn odwetowców?”

    Mylisz się. Nie łapiesz, co było PRZYCZYNĄ katastrofy: zejście poniżej 100 metrów w takich warunkach atmosferycznych – tak mówia oba raporty(!). I nieistotne DLA PRZYCZYNY z jakich powodów, czy koniecznie chcieli lądować czy byli niedouczeni i nie umieli odejść na drugi krag. Dlatego pierdoła „KL mogła ich uspokajać” po zejściu niżej jest nieistotne DLA PRZYCZYN katastrofy.

    Pomijając, że raport Millera to bubel i po prostu łże – o czym pisałem już pod wcześniejszą notką, teraz tylko link:
    http://prostow.salon24.pl/329758,raport-millera-to-bubel-konkrety

  30. Obejrzałem transmisję konferencji MAK będącej zajęciem stanowiska wobec raportu komisji Millera.
    Wrażenia ? Mocno ambiwalentne. Chodzi o wiarygodność twierdzeń rosyjskiej strony w odniesieniu do pytań o sprawność lotniskowych urządzeń naprowadzających. ( W podtekście, o owo: ” na kursie i ścieżce ” chodzi).
    Pan Morozow twierdzi, że kontrolny oblot wykonany 15 kwietnia 2010 r wykazał sprawność tych urządzeń. A na ponawiane pytania: dlaczego w oblocie tym nie uczestniczyli polscy eksperci odpowiadał jak zaprogramowany: samolot, który oblot wykonywał był wojskowy. Nie będąc fachowcem pytam: i co z tego. Lotnisko też było „wojskowe” a polscy eksperci na nim byli i urządzenia „wojskowe” oglądali. Lotniskowe mogli ? „samolotowych” nie ?
    Pan Morozow i Rosjanie chcą abym uwierzył „na gębę”, że urządzenia i ich wskazania były o?key. Uwierzyłbym bez zastrzeżeń gdyby zapewnienia p. Morozowa i MAK-u potwierdzili polscy eksperci. „Na gębę” trudno mi uwierzyć. Co najwyżej mogę te zapewnienia przyjąć do wiadomości: że są. Jakiś niedosyt i brak przekonania pozostaje. Przypuszczenie, że jednak coś ukrywają – także.

    I jeszcze jedno: Polacy i Rosjanie, ustalili, że okoliczności tej katastrofy będą badane zgodnie z procedurami załącznika 13 Konwencji chicagowskiej. Konwencja gwarantowała/gwarantuje przedstawicielowi strony polskiej udział we wszystkich czynnościach kontrolnych i badawczych. ( O zapis w załączniku oznaczony jako:5.25 lit.g mi chodzi). W tak ważnej czynności jak kontrolny oblot Polakom udziału odmówiono. „Pachnie” mi to naruszeniem postanowień załącznika i nieformalnej polsko-rosyjskiej umowy w tej sprawie. Podobnie, jesli chodzi o bezzwłoczne udostępnianie dowodów. Tez to jest w tym zapisie 5.25 – pod literą d wymienione. Z tym udostępnianiem dowodów też jest róznie ……..
    Skoro zgodzono się na załącznik nr 13 ? to należało być konsekwentnym -p.Morozow.

  31. Antoniusie!
    Gubicie się w szczegółach.
    Zresztą strategia komisji min. Millera polega na tym, żeby zagadać sprawę. Jak widać – strategia skuteczna bo ludziom robi mętlik w głowie. Tyle, że skuteczna tylko do czasu i wobec tych ludzi którzy polegają na tych informacjach.
    Wtenczas polegając na własnym rozumie sprawa jest oczywiste.
    Kto kogo wprowadził w błąd?

    1. Jeśli na „komendę” – ‚na kursie i ścieżce’ pilot (zgodnie z procedurą) powinien odpowiadać podając swoją wysokość – oznacza to, że „komenda” – ‚na kursie i ścieżce’ nie zawiera żądnej informacji na temat wysokości samolotu. Wprost przeciwnie – to jest pytanie o wysokość, a nie informacja o wysokości. Koniec rozmowy na temat „wprowadzania w błąd załogi przez kontrolerów lotu”.
    2. Na uwagę kontrolera „a od 100 metrów bądźcie gotowi na odejście na drugi krąg” został potwierdzony przez kapitana krótkim”tak jest”. A wtenczas załoga aż do 60 metrów nie poczyniła żadnych przygotowań świadczących o tym, że na 100 metrach zamierza kogokolwiek o cokolwiek pytać czy prosić. Oznacza to ni mniej więcej tyle, że załoga w sposób świadomy wprowadziła kontrolera lotów w błąd ( mówiąc inaczej – okłamała ) Za wiedza i ( milczącą ?) zgodą Dowódcy Sił Powietrznych.

    Nie wiem czy o to chodzi ministrowi Millerowi, by to zostało powiedziane w sposób oficjalny. A nie trzeba być ani językoznawcą , ani specjalistą od lotnictwa, by te oczywiste wnioski wyciągnąć ze stenogramu i nie pogubić się w zalewie szczegółów.

    Jest zresztą cała masa informacji świadczących o zamiarach załogi. Jeśli minister Miller rzeczywiście twierdzi, że z nagrań wynika coś innego, to powinien te nagrania upublicznić i to nie jakieś zbitki stenogramu, tylko pozbawioną szumów ścieżkę pierwszą urządzenia MARS-B z głosem kapitana Protasiuka, gdzie wypowiada rozkaz odejścia na drugi krąg.

    Bo poprzednia informacja pochodząca od ministra Millera była taka, że zdanie wypowiedział generał Błasik, tylko komisja analizuje wspomniane zdanie, bo pan generał inaczej intonuje gdy rozkazuje a inaczej gdy się pyta. (19. stycznia w Radio ZET)

    Jeszcze inna informacja (w polskich uwagach do raportu MAK) z kolei była taka,że wypowiedział to „dowódca-załogi” a potwierdził „dowódca pilot latający”

  32. Do administratora blogu.
    Po wpisaniu treści komentarza i pomyleniu się lub niewpisaniu tekstu z obrazka, pojawia się komunikat ( Error …) a po powrocie do strony blogu wpisany komentarz znika. Powinien pozostawać w polu komentarzy.

  33. @Głosie Ludu z godziny 13.09 ;
    Widzę Ciebie w towarzystwie Holendra wsparta o murek wpatrzona w perspektywe po wyjsciu z restuaracji Zamkowej . \Widzisz niedokończona odbudowę Niemieckiej Starowki o fatalnym wyglądzie i do tego jeszcze reklama nieruchomosci na zabytkowej wieży.Starówka odbudowana niemal ,nie ma kolorytu i starej handlowej atmosfery z czasów Niemieckich .POKOLENIA tworzą otwartość na WODE -tak to trwa .
    Mariny wokól wspólnych wód Polskich i Niemeckich zachwyciły by Ciebie -zapewniam . Zgoda ,tylko , że ja pisałem o tym ,iż po 1945 roku dopiero teraz rozpoczyna sie prawie że BUM inwestycyjny ,ale już dawno wyjeżdżamy bezpośrednio z miasta na autostrady Europy, a w Polskie Tatry jeździmy od lat via Berlin Ring Brandenburgię i Saksonię a potem polska A-4 .To sie również zmieni .Moj kolega z Lodzi zachwycony był ostatnio drogą ekspresowa S-3 ,która za rok-dwa połączy się z A-2 na węźle Jordanowo.itd ect .
    Z Pozdrowieniem

  34. Waldemarze, powroce tam ktoregos dnia, bo 3 lipca nie byl najlepszym momentem na spacer po Walach Chrobrego – ich urok przeslonily kramy z kielbasami i tlumy ludzi, a halas plynacy z estrady tez skutecznie zniweczyl przyjemnosc spaceru. Moze sie zatem miniemy gdzies na ulicy…

  35. Slawku, przed wyslaniem tekstu kopiuj go, a jak zniknie, wystarczy wkleic.

  36. I jeszcze jedna rzecz:
    Ani raport MAK,ani raport komisji min. Millera nie dają odpowiedzi na odpowiedzi na najważniejsze pytanie: dlaczego właściwie ten samolot się rozbił. W obu istnieją wyrażenia w rodzaju „z nieznanych przyczyn”załoga robiła to lub tamto. Oba raporty zakładają też szereg elementarnych błędów ze strony grupy lotników. Lotników o różnych stopniu wyszkolenia i doświadczenia.

    A istnieje bardzo proste wytłumaczenie przebiegu lotu, którego jeśli się przyjmie, znikają wszelkie niejasności, ilość błędów też też ograniczy się do jednego.

    Jeśli się przyjmuje, że załoga jest przekonana o tym, że Rosjanie starają się doprowadzić do tego, żeby wizyta nie doszła do skutku – mamy wytłumaczenie i dziwnego toru lotu samolotu i że załoga polegała na wysokościomierzu radiowym zamiast barometrycznym (ten drugi pokazywał wysokość podaną przez „Rosjan” z ziemi) i akceptowała różnicę we wskazaniu wysokościomierzy ( generał Błasik na pewno zdawał sobie sprawę z różnicy nawet jeśli przyjmiemy że załoga (reszta załogi ?) nie zdawała sobie sprawy.

    Takie założenie (przekonanie załogi, że „Rosjanie” chcą ich oszukać co do wysokości a ze 100 metrów odesłać do domu a załoga stara się temu zaradzić ) tłumaczy po prostu wszystko i nadaje sens i logikę wydarzeniom. Nie trzeba też naciągać profili psychologicznych uczestników lub robić z nich niedouczonych idiotów.

  37. Po przeczytaniu wszystkich wpisów dochodzę do wniosku, że zagłuszanie wszystkich problemów, z którymi się borykamy, ciągłymi (od 1,5 roku) nawrotami do oceny katastrify smoleńskiej świadczy o jednym.
    Świadczy jedynie o tym, że jak lemingi dajemy się prowadzić wszechobecnemu matrixowi.
    Z tych przejawów wiedzy na temat działania urządzeń w samolocie, na lotnisku a wreszcie opinii o opiniach ekspertów można wysnuć konkretny wniosek.
    Otóż przed wielu laty Stańczyk stwierdził, że Polacy to naród lekarzy.
    Mylił się : my wszyscy jesteśmy specjalistami w zakresie awiacji.
    Jeszcze jedno : wnoszę, że większość z dyskutujących jest emerytowanymi żołnierzami.
    Na osobnego potraktowanie zasługuje – jak zwykle chamski – wpis niejakiego invinoveritasa.
    Już sam fakt, że w wolnym tłumaczeniu ta łacińska sentencja znaczy, że ” W WINIE PRAWDA” daje wiele do myślenia.
    Mnie na przykład przekonuje, że tekst powstał na pewno w pijanym widzie a może w stanie delirium tremens delikwenta.
    Wszak wszyscy wiedzą, że oprócz nasączania pijącego prawdą, alkohol zawarty w winie (patykiem pisanym?) niewątpliwie powoduje straszliwe spustoszenia wśród szarych komórek.
    Co było do udowodnienia!

  38. Wszyscy o przyczynach katastrofy w Smoleńsku wypłakali i wystukali na klawiaturach hektolitry łez i znaków pisarskich. I wszyscy jak jeden mąż nie widzą tej zasadniczej – 10 kwietnia 2010 r. nie powinno być żadnego lądowania na smoleńskim polu dla niepoznaki nazywanym tylko lotniskiem. Że był beton na polu? No i co z tego. Nadawał się do robienia kiszonek.

  39. Zblizaja sie wybory, a mnie przypomina sie piosenz z, a jakze, kabaretu Olgi Lipinskiej:

    „Sentymenty w kat
    Obalimy rzad
    Obalilismy komucha,
    Choc sie krzepko trzymal, jucha
    To liberal dla nas mucha
    I jezeli nas nie slucha
    robi duzy blad”

  40. Karwoju,

    chcialem w obronie sentancji „in vino veritas” stanac.
    Otoz, jak niedawno wyczytalem, nie rozchodzi sie o to, ze „pijany prawde Ci powie” (i wlasnie dlatego, jak sie dowiadujemy, akurat Blasik byl tym, ktory prawidlowo odczytywal wysokosc).
    Bimber – zawsze mozna jeszcze raz przepedzic, przedetylowac i wyjdzie czystszy.
    W winie, w jego smaku, barwie itp. wszelkie skazy w procesie produkcji, segregacji owocow, a nawet wiedze o tym, gdzie bylo chodowane i nawet jaka byla pogoda podczas dojrzewania winogron – to wszystko jest zachowane i wytrawny smakosz jest w stanie odroznic.

  41. Stary Polak z PRL-u
    1. Nie wszyscy Polacy wylewali łzy.
    2. Lotnisko wojskowe jest zupełnie czymś innym niż lotnisko cywilne. Właśnie o to chodzi, zeby potencjalny przeciwnik w razie wojny nie miał pewności, że cos takiego może być lotniskiem. Jeśli służyłeś w wojsku powinieneś o tym wiedzieć. Inaczej jest w Mirosławcu. Wieża kontrolna niczym hotel, dla przeciwnika, znakomity cel. Przecież Rosjanie nie zmuszali Polaków do lądowania na betonie do robienia kiszonek. Sami tego chcieli, więc pretensje kierować w swoją stronę.
    Kompletnie nie rozumiem tych wszystkich krytycznych uwag polskich gadających głów w mediach dotyczących wyposażenia lotniska i jego jakości.
    „Widziały gały na czym wcześniej lądowały”.

  42. Yevaud
    Coś mi się wydaje, ze zacznie się dyskusja o bimbrze i winach.

  43. Drogi Indoorze!

    Cieszę się z ponownego spotkania! Po powrocie od lekarza odniosę się do obu komentarzy.

  44. Andrzej,

    to w sam raz na sezon urlopowy, zwlaszcza, ze pogoda barowa.

  45. Czy to pierwsze racjonalne reakcje w MON?
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,18011,title,Wielki-zaszczyt-i-jeszcze-wiekszy-wstyd,wid,13652367,wiadomosc_prasa.html

    „Wielki zaszczyt i jeszcze większy wstyd. Bronisław Komorowski (59 l.) dostał zaproszenie, by przy okazji wrześniowego szczytu ONZ w Nowym Jorku zjeść kolację z Barackiem Obamą (50 l.). Ale nasz prezydent ma problem. Jak się tam dostać? Z całej floty 36. pułku za ocean mógłby dolecieć jedynie tupolew. Tyle że nie ma wystarczającej liczby pilotów, by go pilotować na tak długiej trasie! Kancelaria Prezydenta przygotowuje więc znów wariant przelotu samolotem rejsowym! ”

    Drzwi od stodoły zabrakło. I dobrze…..
    Zawsze można po sąsiedzku pożyczyć samolot z załogą od Czechów…..

  46. Kilka nietechnicznych przemyśleń w sprawie katastrofy.

    1. Trzeba pamiętać, że ustalenia komisji są podstawą do roszczeń odszkodowań. To może chyba tłumaczyć niektóre sformułowania raportów.

    2. Obserwując „wojnę konferencji prasowych” dochodzę do wniosku, że nasza strona jest słabiej przygotowana medialnie i dlatego przegrywa na punkty. Przypomina się stary dowcip żydowski: Icek, podobno dostałeś wczoraj w lesie po pysku? E, tam, taki las, kilka drzew.”. Na przykład mówimy, że kontrolerzy wydawali komendy i nie dodajemy jednocześnie, że ostateczną decyzję podejmuje pilot.

    3. Raport Millera i jego prezentacja była polityczna, nie merytoryczna. Gdyby panu Millerowi rzeczywiście zależało na wyjaśnieniu sprawy, to zadziałał by zupełnie inaczej. Przecież nasi specjaliści twierdzą, ze odczytali zapisy, o których Rosjanie nie wiedzieli. Cóż więc panu Millerowi przeszkadzało ogłosić to światu i zaprosić Rosjan do nas, przedstawić im wyniki co AUTOMATYCZNIE pozwoliłoby na reaktywowanie komisji MAKu (bo pojawiły się nowe okoliczności!). Takie rozwiązanie nie obrażałoby niczyjej dumy, nie powodowało eskalacji wzajemnych oskarżeń.

    4. Najwyraźniej w naszej komisji zabrakło dyplomatów a przynajmniej ludzi, którzy by umieli przekonać drugą stronę do naszych racji bez obrażania drugiej strony. Zemściło się wbijanie ludowi do głów, że Ruskie to lud dziki, podstępny i zdradziecki. Bez nahajki nie przystąp. A Rosjanie też mają swoje kompleksy i nie pozwalają aby na nich grać. Przecież było z góry wiadome, że opublikowanie stenogramów rozmów z kokpitu da Rosjanom pretekst aby usztywnić się i zacząć traktować nas jak smarkaczy. Tłumaczenie pana Premiera, że poinformował o zamiarze drugą stronę jest dziecinne. Brzmi tak samo, jakby na przyjęciu u królowej poinformował sąsiada, ze zamierza odtańczyć kankana na stole. A tańcz sobie.

    5. W wypowiedziach członków naszej komisji wyraźnie widać, że mamy do czynienia z wymuszonym kompromisem między prawdą a polityką. Specjaliści uciekają wzrokiem i odklepują fragmenty raportu. I w efekcie powstaje potworek, że niedziałające światła na lotnisku miały wpływ, a obecność generała już nie. A raporty mają przecież się zajmować tylko i tylko tym co miało bezpośredni lub pośredni wpływa na wypadek. Zapomniano o żelaznej zasadzie, że jak już musisz kłamać, to przygotuj sie do tego dobrze i rób to przekonująco (zarówno w mowie jak i na piśmie.

  47. Oficjalna Rosja ze spokojem przyjęła tezy komisji Millera. Było kilka emocjonalnych, ostrych publikacji w naszej prasie po piątkowej prezentacji w Warszawie, ale jest w nich krytykowana tylko część polskiego establishmentu, z Jarosławem Kaczyńskim na czele, która nie przyjmują wniosków komisji Millera. Polskie władze nie są w ogóle atakowane w związku z raportem Millera, a w niektórych tekstach pojawia się nawet sugestia, że ogłoszony na początku tego roku rosyjski raport MAK pomógł Polsce „wypuścić parę” przed publikacją własnego tekstu i sprawił, że polski dokument jest maksymalnie obiektywny.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75515,10048567,Kreml_nie_chce_awantury_z_Polska.html#ixzz1TxN6FURi

    Co prawda granie katastrofą Smoleńską niektórym politykom służy odwrotnie do zamiarów, ale w obu krajach jest wystarczająco wielu rozsądnych ludzi, by nie przekształciło się to w wojnę dyplomatyczną.
    Zdrowy rozsądek w końcu zwycięży, nie mówiąc o wspólnych interesach…..

  48. Teresa Jakubowska: Już w 2009 roku zatrzymano na granicy Szwecji transport polskiej kukurydzy zanieczyszczonej ziarnami GMO – http://www.stachurska.eu/?p=4087

  49. A teraz kilka uwag technicznych przystępnym językiem.
    MAK na ostatniej konferencji praktycznie nie odniósł się do nowych ustaleń polskiej komisji bo nie mógł. Stwierdzenia komisji są stwierdzeniami ale nie są dowodem. Jeżeli MAK, w oparciu o własną aparaturę, metodykę badawczą odczytał coś z taśm i jeżeli ktoś inny odczytał więcej, to musi on przedstawić pod ocenę jaką aparaturą to zrobił i jaką metodyką się posłużył. W niektórych sytuacjach dopuszcza się ocenę eksperta o powszechnie, a przynajmniej przez obie strony, uznanym autorytecie. To elementarz procedur badawczych i członkowie komisji muszą go znać. Jeżeli udają głupich to znaczy, że nałożono im czapę polityczną.

    W dalszym ciągu nie mogę zrozumieć dlaczego polska strona nie posłużyła się argumentem NOWYCH ustaleń bedącymi podstawą do wznowienia śledztwa MAKu. Sami sobie wykopaliśmy dołek i teraz lamentujemy, że w nim siedzimy.

  50. @Indoor_prawdziwy pisze:
    2011-08-02 o godz. 22:39

    ***Kto kogo wprowadził w błąd?***

    Wszyscy wszystkich, a szczególnie samych siebie.

    Ad 1) Odzywka KL „na kursie i ścieżce” jest w zasadzie informacją, ale zawiera element komendy ? podawania wysokości ? bo KL podobno widzi na jakiej wysokości jest ów samolot i może sprawdzić, czy jest za duża różnica „poglądów”.

    Ad 2) Wniosek o okłamaniu jest za surowy. Faktyczna wysokość względem pasa nie była znana załodze mimo posiadania 5 przyrządów do jej pomiaru. Oni sądzili niesłusznie, że są na 100 m.

    ***Jest zresztą cała masa informacji świadczących o zamiarach załogi. Jeśli minister Miller rzeczywiście twierdzi, że z nagrań wynika coś innego, to powinien te nagrania upublicznić i to nie jakieś zbitki stenogramu, tylko pozbawioną szumów ścieżkę pierwszą urządzenia MARS-B z głosem kapitana Protasiuka, gdzie wypowiada rozkaz odejścia na drugi krąg. ***

    Brak tej informacji uważam za największy mankament w raporcie Millera. Sam wyciągnąłbym logiczne wnioski na podstawie rozmów, bez komisji psychiatryczno -psychologicznej, skoro wiele poprawnych wniosków o błędach można było wyciągnąć ze stenogramu, kiepsko zrozumianych rozmów, przez MAK. Oprócz usłyszenia głosów chciałbym widzieć stenogram ? jestem wzrokowcem, choć z kiepskim wzrokiem.
    Ostatnich zdań nie skomentuję, bo „nie mam wiedzy” jak mówią politycy, bo nie słucham innego radia niż lokalnego „Parkfm” do śniadania.

    @Indoor_prawdziwy pisze:
    2011-08-03 o godz. 06:09

    Hipoteza kusząca i lepsza od obezwładnienia samolotu tajemniczymi siłami, napędzanymi helem i sztuczną mgłą, ale nie można jej niestety udowodnić, bo „niedowiarkowie” nie żyją. Kłopot jest w tym, że piloci wiedzieli o jarze i mimo to woleli mierzyć wysokość radiowo i czekali na widoczność pasa startowego i się nie doczekali.

    @Andrzej pisze:
    2011-08-03 o godz. 10:12

    Tak, toczno!

    @Yevaud pisze:
    2011-08-03 o godz. 09:31

    ***jak sie dowiadujemy, akurat Blasik byl tym, ktory prawidlowo odczytywal wysokosc..***

    To nie może być prawdą! Jeśli powiedział ?100 m?, ułamek sekundy przed nawigatorem (też „100 m”), który odczytywał z radiowego! Nawet to ?250 m? już nie mogło być z barycznego, wystarczy patrzeć na rysunek toru lotu z naniesionymi wartościami wysokości w funkcji czasu.

    @Lex pisze:
    2011-08-02 o godz. 22:09

    Sądzę, że poruszone problemy prawne mogą być tematem rozmów Millera z rosyjskimi kolegami, choć gęba tego Morozowa jest ohydna, nie chciałbym go spotkać w ciemnej ulicy. Problem polskiego eksperta na pokładzie rosyjskiego samolotu wojskowego pokazuje mentalność ruskich żołdaków ? Kali do kwadratu. Obecność lidera na pokładzie Polish Air Force One z tak bezcennym ładunkiem jest nawet wymagana przez ich procedury (szpion KGB), a polski ekspert od ?trawki? na płycie betonowej już ?nie lzja????
    Zgadzam się w pełni z wnioskiem:

    ***Skoro zgodzono się na załącznik nr 13 ? to należało być konsekwentnym -p.Morozow.***

  51. PS
    Tak się staram, a wciąż te przeklęte pytajniki!!!

  52. Antonius, 13.16. Czy nie warto trochę umiaru i kultury. Czy ta morda Morozowa była aż tak ohydna? i ci Ruscy żołdacy? Nie przystoi w chrześcijańsko katolickim kraju o tysiącletniej kulturze z Wałęsą, Janem Pawłem, Popiełuszką i Macierewiczem. A ten szpion KGB to zupełnie niepotrzebny. Czy jeszcze będzie czas abyś pozbył się tego typu języka i banałów?

  53. Karwoj8 z godz. 07:50
    Dzięki za trafne podsumowanie tej dyskusji. Faktycznie mam wrażenie, że ci przyspawani do TVN24 emeryci (chyba faktycznie wojskowi)wygłuszają egzystencjalne leki niekończącą się relacją z katastrofy smoleńskiej.
    Ale to nic w porównaniu z dziarskimi okrzykami – „Państwo to my”. Od czasów PRL tak głębokiej identyfikacji tzw aktywu (chyba czują się aktywem)z państwem jak na blogu Janiny Paradowskiej nie spotkałem.
    Trzeba się uzbroić w cierpliwość – lemingi poruszy dopiero zamrożenie albo obcięcie emerytur za kilkanaście miesięcy. Już się na to cieszę.
    Pozdrawiam
    Ps. A tym od wina się nie przejmuj. Szkoda czasu na peowskiego cyngla

  54. karwoj8 pisze:
    2011-08-03 o godz. 07:50
    „Na osobnego potraktowanie zasługuje ? jak zwykle chamski ? wpis niejakiego invinoveritasa.
    Już sam fakt, że w wolnym tłumaczeniu ta łacińska sentencja znaczy, że ? W WINIE PRAWDA? daje wiele do myślenia.
    Mnie na przykład przekonuje, że tekst powstał na pewno w pijanym widzie a może w stanie delirium tremens delikwenta.”

    Mój komentarz może nie był grzeczny (adresaci nie zasługiwali) ale był MERYTORYCZNY!
    A tobie, jak zwykle, na merytoryczną odpowiedź nie stanęło tylko o tym alkoholu gadasz i gadasz… Na pewno nie masz problemu?

  55. Niestety Antoniusie Twój tok myślenia zawiera pewien błąd.
    Otóż „na 100 metrach bądźcie gotowy do odejścia na drugi krąg” można różnie rozumieć na różne sposoby. Ale żeby być gotowym do odejścia to trzeba w tej sprawie coś robić na 120-150 metrach. Jest stenogram rozmów w kabinie i są świadkowie którzy ten stenogram przeczytali. Na przykład ja. Mogę Ci poświadczyć, że nie widzę w stenogramie nic co by świadczyło o tym, że załoga na 150 lub 120 metrach zastanawiało się czy widzi ziemię czy też zmniejszyło prędkość opadania samolotu by „być gotowym na 100 metrach” do odejścia.

  56. Antoniusie!
    Ależ od czasu opublikowania rzeczywistego toru lotu wiadomo, że ktoś (wówczas tajemniczy „A”, teraz wiadomo – generał Błasik) komuś )nie wiadomo komu. Na pewno nie załodze) podaje rzeczywistą wysokość samolotu według płyty lotniska (więc tak jak wynika z danych przekazanych przez kontrolera ) po czym po jakimś czasie (nie ułamki, ale 1,5 -2 sekundy) później nawigator powtarza. Tak wnika z toru lotu i ze stenogramu.
    Brzmi to na pierwszy rzut oka bezsensownie – jeśli generał, sam przecież lotnik, wie, że załoga ma inne wartości niż on sam, to powinien natychmiast alarmować bo coś jest nie tak.
    A wtenczas – nic.
    Oczywiście ,a to sens jeśli zakładamy, że załoga nie ufała danym kontrolera lub wprost podejrzewała, że dane są świadomie sfałszowane. W tym układzie rozbieżność między wskazaniami przyrządów można traktować jako dowód owego fałszerstwa i nie zwracać uwagi na to, że wysokość jest już w okolicach zera.

  57. Chciałbym wreszcie coś pozytywnego opisać, a nie wciąż o smutnej katastrofie lotniczej. Zauważyłem dziś pierwszą jaskółkę, zwiastującą szansę na poprawne działanie agend państwa polskiego, choćby na małym wycinku obowiązków jego służb. Zastanawiało mnie tylko, że w sierpniu jaskółki zaczynają odlatywać do ciepłych krajów, więc może to była ?ostatnia? jaskółka? Czy porzekadło dział też przy ostatniej? Nie wiem, jakim wnioskiem zakończyć wstęp do tych rozważań.

    Opiszę to radosne spostrzeżenie. Siedzę sobie ja w aucie, zaparkowanym przed supermarketem, na miejscu, przeznaczonym dla osób niepełnosprawnych, a żona buszuje po sklepie. Przede mną są dwa samochody, za mną 3 miejsca wolne. Nagle na parkingu zjawia się limuzyna z napisem ?Straż Miejska?. Zatrzymuje się i szeryfowie ku memu zdumieniu, wysiadają i zaglądają za przednie szyby tych dwóch zaparkowanych aut. Domyślam się, że chyba patrzą za legitymacjami, upoważniającymi do parkowania. Do mnie nie podchodzą. Widzieli mój biedny profil inwalidzkiego emeryta i to im wystarczyło. Byłem w niebo wzięty, bo tego typu działanie widziałem po raz pierwszy w ciągu kilkunastu lat inwalidztwa! Nieco osłabił mój zachwyt fakt, że to sprawdzanie było na parkingu, gdzie ono jest praktycznie niepotrzebne, bo to ogromny parking, który nigdy nie jest pełny, a miejsc dla osób niepełnosprawnych też jest dużo.
    Kilka lat temu miałem przygodę z szeryfem, która nastrajała mnie raczej pesymistycznie. Zajeżdżam na parking przed ratuszem. Formalnie są tam 3 miejsca dla inwalidów. Wszystkie były nielegalnie zajęte. Stoi szeryf i się nudzi, więc prosiłem go o interwencję. On mi grzecznie wytłumaczył, że może to zrobić tylko na prośbę właściciela parkingu. Obaj sądziliśmy, że chodzi o prezydenta miasta. Radził mi pojechać 10 km do urzędu i poskarżyć się prezydentowi. Oczywiście nie skorzystałem z tej kretyńskiej rady. Miał jednak częściowo rację. Dopiero od niedawna straż miejska i policja mają prawo do działania na każdym parkingu powszechnie dostępnym, niezależnie od właściciela. Pomyłka szeryfa i moja miała źródło w burdelu prawnym na temat zarządzania drogami publicznymi, którym zajmowałem się dopiero niedawno temu w związku z inną sprawą. Nawet Pan Bóg nie wie w naszym mieście i chyba w całej Polsce, kto konkretnie zarządza określoną drogą. Nie ma większego kłopotu z drogami krajowymi, wojewódzkimi, ale już przy powiatowych i gminnych ?bez wodki nie rozbierosz?. Pisałem ostatnio do wydziału zarządzani drogami w urzędzie miejskim na temat ulicy w naszym osiedlu, która zaczyna się przy kapliczce i około 300 m dalej kończy się na cmentarzu. Nasze miasto to gmina w powiecie ?ziemskim?. Sądziłem, że prezydent jest adresatem moich pism. Otrzymałem odpowiedź, że nie, tylko starosta zarządza drogami powiatowymi i gminnymi. Urzędnik prezydenta zaserwował mi artykuły z dwóch ustaw, które warto zobaczyć. Fragment pisma, które otrzymałem:

    ***/1) art.19 ust.1 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (Dz.U. Dz.U.07.19.115)/

    prezydent miasta zarzadza drogami gminnymi,

    /2) art. 10 ust. 5 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. prawo o ruchu drogowym/ /I I //(Dz.U.05.108.908) _

    starosta zarzadza ruchem na drogach powiatowych i gminnych.

    Mając powyższe na uwadze wyjaśniam, że to w kompetencji starosty jest przyjmowanie i rozpatrywanie wniosków dotyczących zmian organizacji ruchu.***

    Pomyślałem coś na ?k?, to kto zarządza moją dróżką (prezydent czy starosta?). Poprosiłem urzędnika miejskiego o informację, którymi gminnymi drogami on zarządza, a którymi jego kolega w zdublowanym wydziale u starosty. Odpowiedzi brak!
    Zrozumiałem przy okazji, skąd bierze się taki przerost administracji. Zwróciłem się więc do starostwa, a oni grzecznie odpowiedzieli, abym się zwrócił do gminy, bo aktualnie jeszcze głęboko myślą nad tym, które drogi przekazać gminie i które zachować jako powiatowe. Annasz i Kajfasz podali sobie ręce lub wąż ugryzł się we własny ogon.
    Ironią losu jest to, że moja dyskusja z szeryfem przed latami była bezprzedmiotowa, bo obaj nie wiedzieliśmy, że parking przed ratuszem nie jest zarządzany przez prezydenta, a przez starostę, a ten urzęduje w ratuszu ? miałbym bardzo blisko do skarżenia się, bo miałem sprawę do wydziału komunikacji – też powiatowy ? o czym nie wiedziałem. Ratusz to ratusz. Zawsze wszystkie urzędy tam były, potem połączono idiotycznie dwa miasta, w ramach oszczędności, które polegały na tym, że zdublowano administrację, nie nasyconego molocha.

  58. @DO MARUDZĄCYCH O POLSCE – KATASTROFIE:

    Dziś nowa „Polityka” pyta na okładce: „Dlaczego politycy i media obrzydzają nam rzeczywistość”. Dalej duet Janicki i Władyka pisze: „Polacy, jak wynika z badań, czują się coraz bardziej zadowoleni. Politycy jednak – nie tylko opozycyjni – mówią im, że niesłusznie, że Polska pogrąża się coraz bardziej w nieszczęściach i klęskach. Witalność całych grup obywateli jest spychana do sfery prywatności, po to, aby nie kłuć w oczy ‚porządnych, nieszczęśliwych ludzi'”.

    Trzeba przeczytać i odnieść to do SIEBIE (a nie tylko do polityków i mediów).

  59. @Przeciek pisze:
    2011-08-03 o godz. 13:47

    *** Czy nie warto trochę umiaru i kultury.***

    Będę się starał, jak mawiał kat do skazanego w sztuce Dürrenmatta (Kraksa).

    ***Czy ta morda Morozowa była aż tak ohydna?***

    Da!!!

    *** i ci Ruscy żołdacy? ***

    Faktycznie – zbyt żargonowo, ale bez podtekstu złośliwego.

    ***Nie przystoi w chrześcijańsko katolickim kraju o tysiącletniej kulturze z Wałęsą, Janem Pawłem, Popiełuszką i Macierewiczem. ***

    Jako bezbożnik nie muszę by taką świnią jak Macierewicz, zresztą nie wszystkie podane wzorce osobowe mi odpowiadają (nigdy nie siusiałem w kościele – co najwyżej we własne spodenki).

    ***A ten szpion KGB to zupełnie niepotrzebny. ***

    Tu skorzystałem z retoryki szefa „durniów z Afganistanu”, który na pokładzie dbał o bezpieczeństwo największego skarbu Narodu Polskiego – prezydenta tysiąclecia – to jego zdanie o liderze (drogim Nieobecnym).

    ***Czy jeszcze będzie czas abyś pozbył się tego typu języka i banałów?***

    Nie wiem, ile mi czasu jeszcze zostało. Obawiam się, że głębokich zmian starania wychowawcze już nie spowodują.
    Pozdrawiam!

  60. @Indoor prawdziwy pisze:
    2011-08-03 o godz. 13:55

    O którym stenogramie piszesz – MAKowskim czy tajnym polskich akustyków? Chciałbym go przeczytać, ale nigdzie go nie widzę. Pan Miller wyrwał kilka fragmentów i każe mi wierzyć. A ja, jak ten Tomasz – jak nie włożę, to nie uwierzę. Moje informacje bazują na starym stenogramie i fragmentach wypowiedzi różnych ludzi (to podwójne 100 m Błasika i nawigatora). Jeśli dobrze pamiętam, to były prawie równocześnie. Przy innych liczbach eksperci mówili, że generał czytał i mówił, a nawigator potarzał. Zdaniem Millera nikt nikogo nie słyszał w kokpicie z powodu słuchawek na uszach i hałasie ogólnym, inni mówili, że to nieprawda. Komu wierzyć? Czekam na uczciwą publikację zapisu audio i stenogram na jego podstawie, wtedy mam szanse na prawidłowe rozumowanie.

  61. @Indoor prawdziwy pisze:
    2011-08-03 o godz. 14:06

    Mały PSik!
    Sam piszesz, że nawigator powtarzał – powtarzać można tylko, jeśli się podaje te same liczby lub czynności. Jeśli generał podawał dobre wysokości, a nawigator je powtarzał, to dlaczego nic się nie zgadza? Powszechnie przyjęto, że nawigator „kochał radio”, to chyba generał przypiął się do drugiego przyrządu radiowego (drugiego pilota), bo żaden z barycznych nie mógł pokazać tej setki, cztery pokazałyby 50 , a najważniejszy – celowo oszukujący – około 200 m (o 150 m więcej iż pozostałe). Zakładam, że „Robercik ustawił…” -cytat ze stenogramu.

  62. Ciekawe, dlaczego w Polsce karzą za prawdę?
    Wypowiedzi Cimoszewicza o ubezpieczeniach i Sikorskiego o katastrofie Powstania, są najczystszą prawdą…..

    Dlaczego ruszyła nagonka?
    Cimoszewicz zapłacił stanowiskiem, Sikorski został zrugany przez opozycję i koalicjanta, niektórych własnych kolegów partyjnych.
    Boimy się prawdy? źle ją znosimy?
    Wiara w mity i siłę sprawczą modlitwy ma się u nas dobrze.
    Wiara w przezorność i racjonalność działań, prawie nie istnieje.
    Z takim mentalnym bagażem nie da się budować bogatej i pragmatycznej Polski…..

    Pomniki nie zastąpią żłobków, dęte uroczystości i mitologia narodowa lekcji matematyki i fizyki w szkołach, modlitwy o deszcz, czy suszę wałów przeciwpowodziowych, bajki o honorze szkolenia pilotów i procedur.
    Tracimy energię, czas i pieniądze na bzdety.
    Czas chyba na naukę racjonalnego myślenia?

  63. Kartka z podróży , godz. 13:53
    „…mam wrażenie, że ci przyspawani do TVN24 emeryci (chyba faktycznie wojskowi) wygłuszają egzystencjalne leki niekończącą się relacją z katastrofy smoleńskiej.
    Ale to nic w porównaniu z dziarskimi okrzykami -„Państwo to my”. Od czasów PRL tak głębokiej identyfikacji tzw aktywu (chyba czują się aktywem) z państwem jak na blogu Janiny Paradowskiej nie spotkałem

    Szkoda Kartko, że jesteś tak zapatrzony w siebie , że aż zupełnie nieprzemakalny na twierdzenia innych -o ile są inne niż twoje.
    To po co tu bywasz ? – jeśli za nic masz innych blogowiczów i ich logiczne argumenty, tylko je z góry ignorujesz ?
    Pisanie twoje – bardzo wprawne (widać , że przychodzi ci z łatwoscią) sprawia wrażenie przemyślanej refleksji – jednak jest to wrażenie często mylące, bo i ta myśl często powierzchowna a sądy jakże często pochopne!

    Twoja leitmotiv : „państwo Tuska jest be, a nawet beee beeeee…zandziejne”

    Twoja „odpowiedź” na wpisy , które w w/w temacie poczynili invinoveritas, Katarzyna, Yevaud
    a wcześniej – mag, PAK, LEWY POLAK, Theresa Kossowski. , parkera, halen, staq, abmiros, Czesław(i inni) nie świadczy źle o nich ale o tobie .

    „tym od wina się nie przejmuj. Szkoda czasu na peowskiego cyngla”

    Naprawdę szkoda czasu (i moich pięknych oczu) na czytanie takich chamskich tekstów.

    PS. Mnie trudno jest brać na poważnie faceta (dorosłego), dla którego „państwo Tuska” to reżim.

  64. Bo prawda boli i trzeba ją zakrzyczeć.

  65. Ciąg dalszy dyskusji o panstwie w konwencji – „My państwo”. Kilka dni temu entuzjastyczny komentarz o tym jak od 1989 roku wzrosła zasobność rodaków. Oczywiście w intencji autora owa zasobność jest efektem polityki państwa. Zastanawia mnie co ma indywidualne powodzenie finansowe obywatela do biurokracji panstwowej. W dwoch przypadka owa zasobność zależy od państwa. W pierwszym gdy obywatel żyje z panstwa – jest jego funkcjonariuszem albo gdy z funkcjonariuszami państwa robi interesy. Istotnie kilka milionów ludzi żyje jak pączki na rumie z pieniędzy podatnikow. Kolejne miliony utrzymywane są przy życiu z sączących się z pantwowych kropłówek głodowych świadczeń socjalnych. Faktycznie, w prostych, wychowanych w autorytaryźmie osobowościach może to rodzić jakieś poczucie wdzięczności wobec wydzielającej świadczenia biurokracji. W drugim przypadku zasobność obywateli może zależeć od państwa gdy ono w swej łaskawości nie kładzie łapy na ich pieniądzach. Panstwo wykazywało się wstrzemięźliwością przez większość okresu III RP. Niestety ostatnio przyciśnięte do muru widmem bankructwa staje się pazerne. A będzie jeszcze gorzej.
    Dziś znów komentarz o powszechnym uczuciu radości, którego doświadczają rodacy. W Polityce Janicki i Władyka powołująć się na badania profesora Czapinskiego wysnuwają wniosek, że radosna większość społeczeństwa nie ma swej reprezentacji politycznej. Wniosek ten uzasadniają tradycyjnym już bredzeniem o PO i pis-ie. Ku memu zdumieniu autorzy nawet zdobyli się na kilka zdań prawdy pisząc że PO – partia nudnych konformistów – nie reprezentuje witalnie radosnej części Polaków. Główny postulat tej partii czy „Święty spokój za wszelką cenę” jakoś nie dociera do energicznych i radosnych.
    Brak jest tylko w artykule Janickiego i Wladyki jednego wniosku. Otóż jeśli prawdą jest, że większość Polaków jest przepełniona szczęściem to wynika to tylko z jednej przesłanki. Otóż ludzie ci mają w dupie zarówno polityków jak i państwo. Ten dystans do spraw publicznych daje im właśnie w dużej mierze poczucie szczęścia. Ten dystans zresztą odzwierciedlają badania socjologiczne czy nawet statystyki frekwencji wyborczej. Tak szczęsliwym to panstwo jest do niczego nie potrzebne. Byle było daleko … . I byle na prywatnej kasie nie kladło swej coraz bardziej pazernej łapy.
    Pozdrawiam


  66. PS. Kartko, sorry za „dorosłego”.
    (żeby ci się czasem nie pomyliło z „dojrzałym).
    I sorry za „faceta” – jak sobie przypomnę przypomnę twoje łzawe wywody po wizycie ABW u jednego internetowego chuligana … że ci się wtedy odechciało żyć ….

  67. @wiesiek59 pisze:
    2011-08-03 o godz. 16:29

    Czy nie słyszałeś o glosie wołającym w Sienkiewiczowskiej pustyni i puszczy? Przebrzmiewa bez echa.

  68. Antonius pisze:
    2011-08-03 o godz. 17:40

    Coś o Sienkiewiczu…..
    http://alfaomega.webnode.com/products/jaros%C5%82aw%20dudycz%3a%20etyka%20sprowadzona%20do%20estetyki/

    Proste przesłanie do prostych ludzi….
    Trzeba zmienić w szkołach lektury i model wychowania patriotycznego.
    Patriota płaci podatki, nie umiera za Ojczyznę.
    Umieranie jest niepatriotyczne!!!

  69. Aqa
    Czasem odnoszę wrażenie, że jakakolwiek krytyczna myśl napisana na blogu – bez wzgledu na tematykę – wywołuje u czytających jakiś bezwarunkowy odruch obrony Donalda Tuska. To staje się już absurdalne. Jeśli następny komentarz poświęcę fatalnej pogodzie to jak w banku będę miał kilka odpowiedzi, że znów mi się nie podoba rząd Donalda Tuska. Ten intelektualny bezwarunkowy odruch zaczyna mnie fascynować. To bardzo podobny mechanizm psychiczny do tego ktory występuje u obrońców Prezesa. Z nimi rozmowa podobnie wygląda.
    Aqa, nie ma państwa Tuska. Tusk nie ma swego państwa. Jest po prostu państwo!
    Blogowicz za ktorym się ujmujesz po prostu ma niewyparzony język. On w jakiś taki dziarsko – wesołkowaty sposób obraża. To, że broni przed wyimaginowanymi wrogami ten nieszczęsny rząd wcale nie oznacza, że ma prawo do używania takiego języka.
    Co do wizyty ABW u internetowego chuligana to mialem rację. Pan premier się z tego nieźle tłumaczył.
    A co do bywania tutaj. Mam do tego prawo chocby jako wieloletni czytelnik Polityki.
    Pozdrawiam

  70. wiesiek59 ,17:50

    „Patriota płaci podatki, nie umiera za Ojczyznę.
    Umieranie jest niepatriotyczne!!! ”

    podpisuję się pod tym czterema łapami !

    Ale spróbuj to powiedzieć patriotom, którzy własnie wybuczeli Bartoszewskiego na Powązkach
    Im tak jest łatwo o umieranie za ojczyznę – kidey nikt i nic od nich tego nie wymaga …

  71. Oprócz życzeń udanego urlopu muszę z satysfakcją odnotować fakt udanego i jakże potrzebnego klapsa wymierzonego Tomaszowi Wróblewskiemu. Młodzież czasami należy przywoływać do porządku jeżeli nie wie co mówi. Jana Wróbla znałem jako krnąbrnego komentatora ale żeby był rzecznikiem J.Kaczyńskiego to nowość.

  72. aqa pisze:
    2011-08-03 o godz. 18:07

    CI akurat PATRIOCI mają szansę się wykazać ze względu na wiek….
    „emeryt popierający rząd czynem umiera PRZED terminem”

    Jakie oszczędności poczyniłby ZUS!!!
    Niestety, nie popierają TEGO rządu…..

  73. Kartka z podróży , 18:05

    W tym rzecz , że te „obrony rządu Tuska” nie były bezkrytyczne ale merytoryczne i zawierały argumenty (często uporzadkowane, wyłuszczane w punktach, uzasadniane, podpierane danymi etc.) więc jak mozesz ?! je zrównywać z „oszołomionymi” pisowskimi trajkotami ?! ! W których ani argumentów, ani merytorycznych, ani na temat, ani prawdy, ani logiki- tylko jazgot.

    Właśnie – nie ma państwa Tuska. Dobrze , że wreszcie sam to zauwazyłeś.
    Jest państwo moje, twoje, innych – tych płacących podatki i tych, którzy się od tego migają . Dlatego za @Katarzyną (2011-08-02 o godz. 20:00) powtarzam – państwo to MY .
    A nie ONI.

    PS. Gwoli jasności : nie jestem przyspawana do TVN24, do emerytury mi daleko, ale TAK , poczuwam się ,Kartko – jestem RAZEM z nimi wszystkimi !

  74. Aqa
    Rozumiem Twoją deklarację. Choć zapewne będziesz miała ze swą propanstwowością problem gdy Prezes wygra wybory. Myślę, że trudno będzie wtedy powiedzieć, że „panstwo to MY. A nie ONI”
    Mój krytyczny dystans do przysłowiowego rządu stawia w wygodniejszej psychicznie sytuacji.
    Myślę, ża nam będzie do siebie bliżej gdy Prezes wygra wybory. Ja będę pisal w tym samym duchu, ale Ty przejdziesz w ten trudny czas na moją antypanstwową stronę.
    Pozdrawiam

  75. Kartka z podróży , 18:05

    co do „blogowicza o niewyparzonym języku” to sorry, bardziej mnie razi Twój pogardliwy ton oraz ignorowanie merytorycznych argumentów niż czyjeś sporadycznie dosadne słowo.
    Bo cóz, tak to jest, ze coś nie oznacza u kogoś innego tego samego
    Np. Czesław operuje czasem żołnierskim językiem -taki on ci jest , ten Czesław (sama go mitygowałam nieraz)- ale taki juz jego (ex- wojskowy) urok. I ja go z całym dobrodziejstwem inwentarza przyjmuję (choć nie zawsze się zgadzam).

    Ale Ty pozujesz na subtelnego intelektualistę ? erudytę -(ja też się na to początkowo nabrałam)- więc tobie takie niezasłużenie wzgardliwe teksty nie przystoją.
    No chyba , że dla ciebie ?noblesse oblige” oznacza to samo co „Nobiles obliż ?

    A propos – nie zdążyłam pod poprzednim tekstem Gospodyni poprzeć wpisu Czesława niniejszym to robię , Czesławie.

    I nie odwracaj kota ogonem, Kartko, ja nie podważam Twojego prawa do bywania na blogach Polityki”, NIGDY tak nie napisałam. Twoje stwierdzenie „mam do tego prawo chocby jako wieloletni czytelnik Polityki ….” – hmm, rozczuliło mnie wprost. Łezka wzruszenia zakręciła mi się w oku…

    ( by the way -Politykę czytam od szkoły podstawowej, ale nie przyszłoby mi do głowy, że daje mi to większe prawo do bywania tutaj niż komuś, kto np. Polityki nie czytał i nie czyta)
    Ja tylko postawiłam proste pytanie : „po co tu bywasz , jeśli za nic masz innych blogowiczów i ich logiczne argumenty, tylko je z góry ignorujesz ?”

    Bo mam wrażenie, że produkujesz się tu po to, aby przeglądać się w lustrze swojego wyobrażenia o sobie.

  76. Kartka z podróży , 19:16

    gdy Prezes wygra wybory myślę, że trudno będzie wtedy powiedzieć, że „panstwo to MY. A nie ONI”.

    Wtedy to nadal będzie MOJE państwo – tak jak MOI współobywatele, MOJE podatki.
    Tyle, ze to NIE będzie MÓJ premier.

    I nie przejdę na twoją antypaństwową stronę, bo to nadal będzie moje państwo. Ale bedę zawsze przeciw głupocie i niesprawiedliwości – bardzo będę – niezależnie od tego, kto bedzie ich autorem.
    Tylko, że z tą krytyką : toute proportion gardée, Kartko. Toute proportion gardée

    (sorry, że moje odpowiedzi na teój post z godz. 18:05 tak cząstkowo i wolno spływają. nie mam niestety Twojego daru łatwej wypowiedzi i zajmuje mi to sporo czasu)

  77. Aqa
    Jeśli Ci się wydaje, że ten blog jest czymś w rodzaju klubu Twojego i Twoich politycznych przyjaciół to jesteś w błędzie. To jest publiczne forum dyskusyjne. Nie widzę powodu by tu nie bywać tym bardziej, że niektore wątki i postawy komentujących są fascynujące – pisalem o tym wyżej.
    Nie ignoruję argumentów piszących – zgadzam się z nimi albo nie, wtedy polemizuję.
    Gdzie napisałem, że mam wieksze prawo do bywania tu jako wieloletni czytelnik Polityki od tych, którzy polityki nie czytają? Sama to sobie dopowiedziałaś. Dopowiadasz sobie to czego nie napisałem i dokladkę zarzucasz mi „odwracanie kota ogonem”.
    Owszem Czesław, jako dawny wojskowy, chocby z racji wieku ma prawo rzucić grubym słowem. Podchodzę do tego z wyrozumiałością i nie reaguję. Podobnie jak na jego seksualne obsesje. Moja uwaga dotycząca niewyparzonego języka nie odnosiła się do Czesława.
    Tak naprawdę Twoja alergia na moje komentarze wynika z czegoś zupełnie innego. Otóż wymyślilaś sobie z przyjaciółmi jakiś dziwny świat w ktorym wszystko sprowadza się do tego, że dobry Premier walczy z ze złym Prezesem jak świety Jerzy ze Smokiem. Ponieważ uważam taki uproszczony, czarno-biały świat za groteskowo śmieszny, jalowy intelektualnie i piszę o tym, więc komentarzami budzę Twoją irytację.
    Pozdrawiam

  78. Co do pilotów i ich doświadczenia, to Kalisz uznał, że nie było pokoleniowej wymiany. – W okresie pisowskim, kiedy pokoleniowo piloci 50-letni zarabiali mało, ale chcieli dalej pracować, to wiedzieli, że nie mają tam czego szukać, i albo ich zwolniono, albo sami odeszli. Zrobiła się pokoleniowa dziura, nie było pokoleniowej zmiany warty – powiedział.
    http://wiadomosci.onet.pl/raporty/katastrofa-smolenska/kalisz-katastrofa-smolenska-to-dla-pis-moment-zalo,1,4812297,wiadomosc.html

    Trudno się nie zgodzić…..

  79. Aqa z godz. 19:56
    Zapewniam Cię, że jeśli Prezes wygra wybory i funkcjonariusze tego państwa będą znów wywlekać o świcie skutych ludzi z domów to deklaracja o „Twoim państwie” nie przyjdzie Ci już tak łatwo. Dla przyzwoitego człowieka jest bardzo trudne gdy widzi niszczonych przez państwo ludzi deklarowanie „Panstwo to MY”.
    Jestem przekonany, że będziesz wtedy po mojej stronie.
    Pozdrawiam

  80. Antoniusie!
    Na 250 metrach wyglądało to tak:
    „O godz. 6:40:26,5 Dowódca Sił Powietrznych powiedział: ?Dwieście pięćdziesiąt metrów? (na wysokości 227 m na poziomem lotniska i 269 m RW, O godz. 6:40:28 nawigator poinformował: ?Dwieście pięćdziesiąt? (na
    wysokości 259 m RW i wysokości 220 m nad poziomem lotniska,…”
    W stenogramie, który minister Miller dostał z MAK ( i gdzie to co po polsku zostało powiedziano „deszyfrowali” polscy oficerowie ) pierwsze „250 metrów” wypowiada nieznany „A”. Tylko tym się różnią stenogramy w tej sprawie.

    Sprawę wypowiedzenia na 250 metrach „250 metrów ” przez generała Błasika można i inaczej interpretować. Byłoby to jeszcze bardziej kompromitujące niż to że powiedzmy generał Błasik znał wysokość w stosunku do pasa, ale nie alarmował załogi.

    Więc ja pozostanę przy tym sformułowaniu, że generał Błasik znał i komuś podawał wysokość wynikającą z ciśnienia przekazanego przez kontrolera lotu, ale z jakiejś przyczyn tym wynikom nie ufał więc nie zwracał uwagę, że załoga według innych wysokości podchodzi do dowolnego lądowania (próbnego, rzeczywistego – obojętne ) we mgle.

  81. @wiesiek59 pisze:
    2011-08-03 o godz. 17:50

    ***Umieranie jest niepatriotyczne!!!***

    Ale takie piękne!

    Jeśli miałbym porównać twórczość Sienkiewicza z dziełami współczesnych nam pisarzy to mi najbardziej przypomina Konsalika. Lektura łatwa i przyjemna, tylko tematyka inna. Nie on jeden dostał nagrodę Nobla w dziedzinie literatury ze względu na „okoliczności”. Czytałem kilka utworów Sołżenicyna, nie zasługuje według mnie na nagrodę z literatury – to przeciętniak.

  82. Antonius pisze:
    2011-08-03 o godz. 20:54

    „oto piękna śmierć” powiedział Cesarz patrząc na leżącego Bołkońskiego ze sztandarem w dłoni”…..
    Co było dalej, wiesz.

    Fragment
    „trzeba z żywymi naprzód iść o życie walczyć nowe” jest lepszy, choć nie dotyczy antyaborcjonistów wysadzających lekarzy w powietrze……

  83. Zaciekawił mnie ten tekst o husarii i jej taktyce…..
    http://www.husaria.jest.pl/taktyka.html

    Brakło kasy by było jej WIĘCEJ…
    Patriotyzm obywateli nie obejmował sakiewki?
    Jakie to dzisiejsze…….
    Najbogatsi płacą podatki w rajach podatkowych…….
    Jakie to PATRIOTYCZNE!!!
    Patrioci własnej kieszeni?

    Ps.
    LIKWIDACJA podatku spadkowego dla bogatych to też PiS…..
    Pewno się dorobili i zadbali o progeniturę. Jak przezornie, przed Smoleńskiem. Wiedzieli, czy co?

  84. Szanowni: Antoniusie (2011-08-02, godz. 20:56 i 2011-08-03, godz. 13:16) i Lexie (2011-08-02 o godz. 22:09)!
    Komisja min. Millera w ocenie pracy kontrolerów radarowych na lotnisku Smoleńsk zastosowała metodykę wg posłanki E. Jakubiak (PiS – schizma). Wystąpiło to już w sławnej prezentacji ustaleń KBWLLP, podczas której mjr Benedict uznał, że kontrolerzy smoleńscy nienależycie opiekowali się polskim 101, nie udzielając pomocy jego załodze, i nie kierując jej na wybrane przez nich, kontrolerów, lotnisko zapasowe, co uznał z karygodne. A to trzeba uznać za wypowiedzenie się na temat winy i odpowiedzialności.
    KBWLLP określiła radar końcowego podejścia na lotnisku Smoleńsk jako radar precyzyjnego podejścia. Nie wiem, czy to jest błąd czy celowa manipulacja, ponieważ na całym Świecie za radar precyzyjnego lądowania (PAR – Precision Apprach Radar) uważa się urządzenie spełniające wymagania Aneksu 10 do Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym – ŁĄCZNOŚĆ LOTNICZA, Tom I – POMOCE RADIONAWIGACYJNE ust. 3.2.3. Natomiast zestaw radarowy typu RSP-6M2 takich wymagań nie spełnia. Więcej ale niewiele o tym zestawie można dowiedzieć się na stronie internetowej http://vzrto.ru/services/19.html/. Jak wynika z jej treści, radar ten jest przeznaczony do sprowadzania samolotów do wysokości 150-200 m, z czego można wnioskować, że w idealnych warunkach poniżej 150 m system działający dokładnie według fabrycznej specyfikacji nie gwarantuje niczego. Te właściwości i to bardziej szczegółowo są znane specjalistom rosyjskim i polskim (wojskowi nawigatorzy naprowadzania i inżynierowie obsługi tego urządzenia). Dlatego przy sprowadzaniu tym radarem statków powietrznych obowiązkowe jest kwitowanie przez pilota każdej informacji kontrolera radarowego (nawigatora naprowadzania). Bez tego nie ma możliwości weryfikowania pozycji echa statku powietrznego w stosunku do ścieżki. Stąd przy monitorowaniu podejścia końcowego tym radarem, kontroler informuje pilota, że jest na ścieżce, mimo że echo może znajdować się poza nią ale w granicach akceptowanego błędu. To właśnie w skrócie zostało wyjaśnione na konferencji MAK. Niedawno wojskowy nawigator naprowadzania, chyba z Dęblina, występując w TV, potwierdził absolutną konieczność kwitowania informacji kontrolera radarowego wysokością. Od doświadczonych operatorów dochodzą informacje, że radar ten jest wrażliwy na zakłócenia, w szczególności na wodę w powietrzu, fałszujące wskazania lub powodujące chwilowe zaniki echa. Ważne jest doświadczenie operatora, który odpowiednio regulując pracę radaru, może częściowo zmniejszyć zakłócenia. Szczególnie znaczenie ma bieżąca praktyka operatora na danym lotnisku, na co na lotnisku Smoleńsk, które nie jest lotniskiem o ruchu ciągłym a wykorzystywanym doraźnie, nie należało liczyć. A to było znane polskim organizatorom lotu i przed czym ostrzegali Rosjanie, proponując wykorzystanie innych lotnisk.
    Oceniając, czy informacje (nie komendy!) kontrolera radarowego w Smoleńsku o tym, że samolot znajdował się na ścieżce, są prawdziwe, trzeba opinie formułować z uwzględnieniem cech technicznych radaru. Jest to oczywiste jak to, że nie można zmierzyć szkolną linijką długości przedmiotu z dokładnością do tysięcznych milimetra, ponieważ do tego potrzebny jest przyrząd o niezbędnej dokładności.
    Sądzę, że wyjaśnienie, że polski przedstawiciel przy MAK-u nie został dopuszczony do udziału w locie kontrolnym, ponieważ samolot wykonujący ten lot był samolotem wojskowym – latającym laboratorium, nie może być oceniane krytycznie, bez oceny, czy to byłoby zgodne z rosyjskim prawem wojskowym, które nie podlegało automatycznemu wyłączeniu, przez przyjęcie procedury Aneksu 13, jako narzędzia proceduralnego dla MAK dla badania tego wypadku zagranicznego samolotu państwowego. Być może przemawiały też inne względy. Samolot – laboratorium mógł nie mieć dodatkowego bezpiecznego miejsca dla dodatkowego obserwatora, z którego mógłby bez zakłócenia pracy załogi lotniczej lub pomiarowej, efektywnie prowadzić obserwację.
    Szczególnie zabawne jest to, że ktoś zdziwił się, że Rosjanie nie chcieli wydać „stronie polskiej” kasety z zaciętym przesuwem taśmy, i traktowanie tego jako dowodu manipulacji, mimo wyjaśnień, iż została zatrzymana przez rosyjską prokuraturę. Wyobraźmy sobie, że to w Polsce zacina się kaseta z taśmą rejestrującą informacje o przebiegu lotu, który zakończył się katastrofą samolotu zagranicznego, i jest podejrzenie, że owo zacięcie mogło powstać w wyniku przestępstwa. Zapytajmy się jakiegokolwiek prokuratora polskiego, czy w takich okolicznościach przekazałby tę taśmę przedstawicielowi państwa rejestracji samolotu. Odpowiedź jest oczywista. A zacięcia taśm w kasetach zdarzają się. U mnie zacięła się raz kaseta w magnetowidzie, a raz w kamerze. I to bez uprzedzenia.
    Mniej emocji ? więcej racjonalnego myślenia! Nie dajmy się zwariować!

  85. Przepraszam za ten znak zapytania w ostatnim wierszu. Powinno być: „Mniej emocji – więcej racjonalnego myślenia!”

  86. Kartka z podróży , 18:05
    To staje się już absurdalne. Jeśli następny komentarz poświęcę fatalnej pogodzie to jak w banku będę miał kilka odpowiedzi, że znów mi się nie podoba rząd Donalda Tuska.

    Nie mogę na to odpowiedzieć naczej tylko, że takie twoje stwierdzenie to nadużycie. Absurdalne.
    – – – – – – – – – – – – –
    Kartka z podróży , 20:06
    pisze o Czesławie : „Podchodzę do tego z wyrozumiałością i nie reaguję (…) na jego seksualne obsesje”

    …seksualne obsesje… ? Czesława … ?

    to cię poniosło

  87. Kartka z podróży o godz. 18:05:
    „Co do wizyty ABW u internetowego chuligana to mialem rację. Pan premier się z tego nieźle tłumaczył.”

    Przypomnę, że Kartka pisał onegdaj :„Ja poważnie myślę o aferze, którą od dwóch dni trzęsie polskim internetem.. .
    Wizytę ABW nazwał „rewizją” oraz uderzył w wielkie dzwony łamiąc ręce nad tym niesłychanym „nadużyciem władzy”
    (choć nic za tą wizyta nie poszło)
    Użalał się tak nad łobuzem, który na swojej stronie Antykomor.pl zachęcał ludzi do strzelania do prezydenta swojego państwa – więcej : ZABIJANIA go – zarówno z karabinu jak i do zabijania poprzez rzucanie mu gównem w twarz .

    Ale ty napisałeś wtedy, Kartko, o „chłopaku, który pozwolił sobie robić kpiny z prezydenta na swoim blogu”.
    Pogratulować poczucia smaku.

    No cóż, wg Ciebie teksty o:
    – zabiciu psa Tuska ,
    – urwaniu jaj komorowi
    – likwidacji POpaprańców

    – Komorowski to zdrajca wartości…sowiecki pachoł, który zasługuje na sąd i stryczek
    nie są wcale groźne – to tylko wg ciebie zwykłe „kpiny”.

    Takie teksty , że prezydent naszego państwa to (cyt.) ” to zwykła szuja i dureń”, debil „, takie sobie ot! stwierdzenia, że to oszust – są wg Ciebie wyrazem wolności słowa .

    Przedstawianie prezydenta swojego państwa (za pomocą kolaży) jako:
    – prostytutki
    – homoseksualisty
    – pijaka
    – Józefa Stalina
    to dla ciebie niewinne żarty. Ale wizyta ABW i fakt, że po niej ten gówniarz natychmiast sam zamknął stronę (jak sam wyznał- ze strachu) spowodował u ciebie natychmiast „moralnego katza” i „wewnętrzny wstyd” .
    Jakoś „bohaterskie” wyczyny tego gówniarza nie było ci przykre. A w mojej opinii były one nie tylko więcej niż chamskie i głupie ale i niebezpieczne. Niebezpieczne w swojej całkowitej bezkarności.

    Premier się szybko odciął od działania służb (jakież to były działania ! jakież represje ! – no śmiech na sali !) a prezydent nie skorzystał ze swoich praw jako obywatela do obrony swojej godności jak i do obrony godności swojego urzędu.
    Uważam, że postąpił zbyt wielkodusznie odpuszczając łobuzowi, to niedobry precedens.
    Cóż, cała ta zgraja pisowska i pisopodobna i tak nie doceniła tego gestu

  88. Aga
    Napisałem, że katastrofa smoleńska jest symbolem ruiny tego panstwa. Wyraźnie podkreśliłem, że nie chodzi mi o partie polityczne. Dodałem, że jako państwo rozumiem system wladzy w tym kraju a nie łany zbóż kołysane mazurkiem szopenowskim. Na co mi odpowiedziano – czego ja znów chcę od Donalda Tuska!
    Wyżej jeden z blogowiczów zwrocił uwagę, że byle deszcz zatapia pół tego kraju bo wałów przeciwpowodziowych się nie konserwuje ani melioracji nie prowadzi. Na co mu odpowiedziano żeby sie odchrzanił od Donalda Tuska. A blogowiczka dodała, że „Panstwo to My” więc wały mamy sobie sami budować. Powodzenia w tej paranoi!
    Czeslaw jest niestety homofobem. Nie może się powstrzymać, by nie dzielic się z czytelnikami swym wstrętem przed „kochającymi inaczej”. Przepraszam za ten wtręt obyczajowy ale wywołałaś ten temat.
    Pozdrawiam

  89. Kropkozjad pisze: „Nie dajmy się zwariować!”
    Tak jest.Trzymam za was kciuki.
    Żeby uzupełnić w jakich to ciężkich warunkach trzeba umieć nie zwariować:
    na początku marca rzecznik prasowy Ministerstwa Obronności oburzony udzielił wywiad, w którym ostro zaprotestował przeciwko twierdzeniu MAK, jakoby załoga PF101 nie miała przed wylotem aktualnej prognozy pogody. Tytuł relacji z konferencji prasowej (na Onet) pana Rzecznika zawierał coś o kłamstwie MAK. MAK bowiem twierdził, że nie mieli.
    Tyle, że w międzyczasie okazało się, że generał Błasik rozmawiał z kapitanem Protasiukiem przed odlotem z Warszawy. Ważne jest by wykluczyć, że ustalili jakiś plan, omawiali lub kłócili się o lot i postępowanie gdyby w Smoleńsku nie można lądować.
    Więc dziś obowiązująca prawda jest taka, że załoga jednak nie znała pogody w Smoleńsku. Tak jest w raporcie min. Millera. Załoga warunki poznała dopiero podczas przelotu nad Mińskiem.
    Co prawda załoga już przed rozmową z wieżą kontroli w Mińsku rozmawia o pogodzie w Smoleńsku, ale nie przeszkadza to w najmniejszym stopniu autorom raportu. Nie znali i już. Generał Błasik dowiedział się (chyba) dopiero od dyrektora Kazany.

    Więc – nie dać się zwariować. Owszem. Ale wówczas trzeba pokazać te ewidentne bzdury.

    Cel jest ewidentny: odsunięcie od generała Błasika nawet cień podejrzenia, że może mieć nawet najmniejszy wpływ na przebieg lotu.
    Kosztem ewidentnych bzdur i sprzeczności w raporcie.
    No i kosztem załogi.

  90. Aga
    To przecież była rewizja. Powtarzam, pan Premier się z tego gęsto tłumaczył. Minister Sikorski nazwal to „błędem w sztuce”. Prezydent Komorowski krytycznie odniósł się do tej akcji a szef ABW mial słuzbowe nieprzyjemności.
    Podobne chamowate wpisy, dowcipy, durnowate filmiki i gry znajdziesz na stronach antypisowskich. Nikt tam Prezesa nie oszczędza. Podobnie obraźliwe określenia pod adresem Prezesa i jego funkcjonariuszy znajdziesz nawet na blogach Polityki.
    Ja nie broniłem chłopaka obrażającego prezydenta. Ja protestowałem przeciwko napuszczaniu ABW na internauatów. Gdyby bowiem przyjęto taką zasadę, za kilka miesięcy, jesli pis-owi udałoby się wygrać wybory na bank ABW ścigałaby w ten sam sposób politycznych wrogów Prezesa – wówczas Premiera.
    Wolność internetu nie oznacza tylko wolności dla krytyków pis. Chodzi o wolność krytyki w ogóle. A od osądzania krytyki są sądy cywilne a nie służby specjalne.
    Pozdrawiam

  91. Kartka z podróży , 20:06
    Nie widzę powodu by tu nie bywać

    Ależ ja też !!! Ależ bywaj tu, bywaj !
    Ja cię nie przewijam, więcej – ja cię uważnie czytam. Jak zresztą wszystkich (poza trollami).
    Tylko byłoby miło, gdybyś i ty czytał innych uwaznie. I nie manipulował cudzymi wypowiedziami, nie przypisywał im swoich interpretacji, których w zamysle autora nie było.
    Może to wszytko przez ten imperatyw pospiechu, imperatyw bywania jednoczesnie wszędzie i wypowiadania się wszędzie i na każdy temat ?
    Może po prostu jest tak, że nie swoje teksty czytasz zbyt szybko i nie zadajesz sobie trudu, żeby je zrozumieć – dokładnie tak, jak są napisane ?

    Postawiłeś mi diagnozę przypisując mi alergię „oraz jakiś wymyślony czarno-biały świat
    Cóż, mogę ci tylko powiedzieć – więcej staranności, Kartko. Więcej uwagi.
    Mnie nie irytujesz ty sam. Mnie irytuje pochopność sądów, powierzchowność opinii, manipulacje. No i zawsze – głupota.
    Cóz, tej ostatniej ulegali , zdarzało się, najwięksi intelektualiści.
    Bo głupota ludzka nie zna granic.

  92. Coś o dzieciach……..
    http://wyborcza.pl/10,115106,10012112,Pocodzieci_pl__Odc__IX__Anna_Kwiecinska_odpowiada.html

    Emerytura nie zależy od dzieci własnych….

  93. Aqa
    Bardzo Ci dziękuję za dzisiejszą dyskusje. Mam wrażenie, że była merytoryczna i choć trochę się zrozumieliśmy. Obiecuję, że przemyślę Twoje uwagi.
    Pozdrawiam serdecznie

  94. Kropkozjad pisze o godz. 2011-08-03 o godz. 22:01

    Dzięki za objaśnienie tego radaru. Pytanie za 100 punktów. Dlaczego nasi eksperci w tym temacie i w kwestii kwitowania lecą w głupa?
    I w uzupełnieniu.
    Samolot laboratorium z całą pewnością nie służy tylko do sprawdzania własnych lotnisk. to taki, lepszy lub gorszy szpieg i choćby z tego powodu jest niedostępny dla osób postronnych. Podobnie zresztą jak pomiary, których dokonał gdyż specjalista może z nich wiele odczytać o użytej aparaturze.

    I jeszcze jedno. Heroiczna obrona generała Błasika robi z niego, zupełnie niepotrzebnie, totalnego ignoranta. Jeśli nie wpływał na swoich podwładnych, to był d*** a nie dowódca. Co to za dowódca, który widząc co się dzieje, że piloci ryzykują ponad miarę nie kazał im odejść na drugi krąg. Jeśli widział wysokościomierz to widział i wariometr, który wskazywał na szybkie zniżanie. Widział też, że załoga źle ze sobą współpracuje (w ogóle nie współpracuje!). Wystarczyło powiedzieć „Panowie, dajmy sobie spokój bo się zaraz pozabijamy”.
    Inna sprawa, że on to właściwie powiedział, tylko trochę inaczej. Tłumaczę na nasze jego wypowiedzi (w nawiasach kwadratowych) następująco:
    – „250 metrów” i nic więcej – [dalej się zniżać];
    – „100 metrów” i nic więcej – [dalej się zniżać];
    – „Nic nie widać” – [Odchodzimy]

    Nie był ignorantem, nie był samobójcą. Bardzo chciał z czystym sumieniem zameldować swojemu zwierzchnikowi, że zrobił wszystko, żeby samolot wylądował. Chciał tak bardzo, że sam łamał regulaminy, których przestrzegania miał pilnować. Nie on pierwszy i nie ostatni.

  95. Szanowni państwo! Trzeba wreszcie zakończyć ten lot. By go wreszcie zakończyć należy ustalić co jest pewne inie powinno podlegać dyskusji. Moim zdaniem sprawa wygląda tak:
    – po upadku ZSRR, brak do tej pory porozumienia z FR w sprawie szczegółowych zasad postępowania stron w przypadku katastrof samolotów wojskowych na terenie Polski lub FR. Co prawda od lat RP i FR łączy porozumienie, które umożliwia wspólne badanie katastrof lotniczych. 7 lipca 1993 r. podpisano polsko-rosyjskie porozumienie w sprawie ruchu samolotów wojskowych i wspólnego wyjaśniania katastrof. Art. 11, brzmi: wyjaśnienie incydentów lotniczych, awarii i katastrof spowodowanych przez polskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej FR lub rosyjskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej RP prowadzone będzie wspólnie przez właściwe organy polskie i rosyjskie. Sic!
    Jest jeszcze drugie porozumienie o pomocy prawnej (16 WRZEŚNIA 1996 R.), które pozwala na delegowanie polskich prokuratorów do rosyjskiego zespołu, ale śledztwo zostaje w rękach gospodarza!
    CIR (centrum informacyjne rządu): CHICAGOWSKA LEPSZA.
    Konwencja chicagowska zapewnia sprawną procedurę wyjaśniającą i jawność wyników postępowania, oświadczyło CIR. Wg. CIR, takich procedur nie określa polsko-rosyjska umowa z dnia 7 lipca 1993 r. > po katastrofie pod Smoleńskiem, możliwe było, albo rozpoczęcie długotrwałych rozmów ze stroną rosyjską w celu ustalenia procedury badania wypadku w oparciu o art.11-ty POROZUMIENIA z 1993 roku, albo natychmiastowe podjęcie badań przy wykorzystaniu istniejących, międzynarodowych procedur wynikających z t.zw. KONWENCJI CHICAGOWSKIEJ<, oświadczyło CIR.
    Wybór t.zw. konwencji chicagowskiej, w ocenie także polskich specjalistów w zakresie badania wypadków lotniczych, zapewnia sprawne prowadzenia postępowania oraz jasność jego wyników.
    Najwięcej szkód sprawie poczynił prof. Żylicz (ekspert międzynarodowego prawa lotniczego, członek PKBWLLP). W kwietniowym numerze PAŃSTWA I PRAWA, w obszernej analizie, Żylicz podkreśla, że przyjęcie konwencji chicagowskiej z jej 13-tym załącznikiem było pochopne i niefortunne. Co gorsze decyzję podjęli Rosjanie a strona polska, wyraziła na to zgodę! Zgoda Profesorze! Tylko kurwa, kto dysponuje tak wielką lodówką, by na czas uzgadniania niezbędnych szczegółów do porozumienia polsko-rosyjskiego z 7 lipca 1993 r. w sprawie procedury badania przyczyn katastrofy przez właściwe organy polskie i rosyjskie, zapakować tam trumny 96-ciu osób, na czas bliżej nieokreślony, ustalić procedury, po czym rozpocząć badanie przyczyn katastrofy statku powietrznego, wojskowego!!!
    Uważam, że pan prof. Żylicz postąpił po świńsku, nie tylko jako ekspert, ale jeszcze na domiar złego, jako członek Komisji BWLLP, (za co brał zapewne, nie małe pieniądze). Moim zdaniem jest to cyniczne świństwo, albo skutek uwiądu starczego! Kiedyś już pisałem, że powinien być na głębokiej emeryturze i zaprzestać pieprzenia na lewo i prawo (to ostatnie zdanie, pod adresem jednego z blogowiczów)!
    – m g ł a uniemożliwia wzrokowy kontakt z ziemią, ponieważ nie posiada dolnej podstawy, jak chmury, wręcz przeciwnie , im niżej tym jest gęściejsza!
    – Premier Tusk, był oficjalnie zaproszonym gościem przez Premiera FR na wspólne uroczystości upamiętniające okrągłą rocznicę zbrodni katyńskiej (70-cio lecie), planowane na dzień 7 kwietnia 2010 r. Ze względu na zupełnie inny cel swojego wyjazdu da Katania, pan prezydent L.Kaczyński, swoja wizytę w Katyniu zaplanował na dzień 10 kwietnie, w dodatku bez zaproszenia ze strony prezydenta FR!! Kto zatem, jeśli nie Premier Tusk, nie tylko rozdzielił ale i zaplanował zupełnie inne scenariusze uroczystości w Katyniu!??
    – pominę milczeniem zachowanie pana Kazany i gen.Błasika, bo to na odległość czuć psychicznym terrorem w sprawie konieczności lądowania na lotnisku Siewiernyj.
    – korzystano z danych radiowysokosciomierza podczas lądowania na takim lotnisku jak SIEWIERNYJ !!! Toż to samobójstwo!! Kto wymyślił i ugruntował w tym pułku obyczaj, że na obce lotniska lata się wg danych radiowysokościomierza?? Jest, taki człowiek moralnie odpowiedzialny za tę katastrofę!!
    – Jestem przekonany, że załoga nie znała charakterystyki podejścia do pasa lądowania, co w zestawieniu z poprzednim punktem dopełniło tragedii. Może i mieli zamiar odejść do domu lub na zapasowe lotniska, ale na to już było o wiele za późno!!

    Najgłupsze, co mógł odkryć w dniu dzisiejszym Antoś-policmajster, to fakt, że mamy nowego winowajcę katastrofy: Szef BOR i jego przełożony minister SWiA pan Miller. Co jest pozytywnym, zrezygnowano z zamachów, a w to miejsce pojawiło się pojęcie wprowadzenie pilotów w zasadzkę (na wysokości barometrycznej równej prawie zero m.). Nie ciekawią mnie prawdziwe przyczyny katastrofy w wersji prezesa (powiedział, że jak odzyskamy władzę to prawdziwe przyczyny katastrofy będą znane!). Poza tym bardzo głupio zabrzmiało mi zdanie koalicjanta z PSL-u. Czyżby w przede dniu wyborów chcą zerwać koalicję?
    I to by było na tyle, pozdrawiam, Czesław R.
    P.s. podejrzewam, panie @Sławek (20.04 dnia 2.08), że jest to praca zbiorowa szefów poszczególnych komórek organizacyjnych Dowództwa SP i lotnictwa RSZ, której nie potrafił streścić nawet rzecznik prasowy (taki ppłk w furażerce). Tego się streścić po prostu nie da! Aż się prosi pewna anegdotka o kapitanie-debilu zatrudnionym przy Szt.Gen. Armii JCM, może przy okazji!

  96. Kartko , dopiero przeczytałam twój wpis z godz. 22:45
    Ja też nie uznaję wywlekania i oceniania czyichś preferencji seksualnych. Też mi to mocno zazgrzytało. Napisałabym zaraz na ten temat, ale przeczytałam te wpisy sporo po czasie. Ale „obsesje” to juz o wiele za grubo powiedziane.
    Natomiast pisałam, że nie wolno wywlekać senatorowi Piesiewiczowi żadnych seksualnych zachowań, które czyni w czterech ścianach własnego domu – Niezależnie od tego, czy one rzeczywiście były czy nie (okazało się zresztą, że to była przygotowana manipulacja). Protestowałam, że nie można pod tym kątem oceniać przydatności kogokolwiek jako senatora -bo życie intymne – w sukience czy bez – to są prywatne sprawy! Szkoda, szkoda, że wtedy aż tyle spotkałam tu głosów przeciwnych i bezwzględnych.

    ad wpisu z 23:18

    Czy możesz podac przykład, gdzie na stronach antypisowskich wzywano lub ustawicznie wzywa się do zabijania Prezesa ? Gdzie się go wyzywa od zdrajców, którym należy się stryczek ?
    Gdzie się mu wirtualnie przywala w twarz fekaliami ? Gdzie się do niego (wirtualnie) strzela z karabinu

    ….toute proportion gardée, Kartko.
    Ufff..
    No, wkrótce będzie jutro. Czas wrócić do prywatnego życia.
    pozdrawiam

  97. Aqa
    Wbij w wyszukiwarke hasło Kaczyński” z dowolną obelgą i zobaczysz te strony.
    Też nie wywlekałem spraw prywatnych Piesiewicza. Spytałem jedynie dlaczego głosował jako senator za zaostrzeniem represji wobec konsumentów narkotyków.
    Pozdrawiam

  98. No trudno, zrobiło się już jutro, ale muszę jeszcze odnieść się do twojego stwierdzenia, Kartko , z godz. 22:45
    Napisałem, że katastrofa smoleńska jest symbolem ruiny tego panstwa (…) Na co mi odpowiedziano ? czego ja znów chcę od Donalda Tuska

    Rzecz w tym, że po raporcie nie tylko tzw. opozycja ale i wszystkie media hurmem rzuciły się na rząd właśnie Tuska, przypisując mu z mety winę za katastrofę smoleńską , a to w szczególności za błędne szkolenia pilotów i bałagan w siłach powietrznych.
    Jakby te zaniedbania nie ciagnęły się od 10 lat, jak gdyby to nie za sprawą Macierewiczów i innych wyrzucono doświadczonych pilotów, bo szkolili się w Rosji lub jeszcze w ZSRR . (Czy ktoś pamięta, że Macierewicz był wiceministrem obrony narodowej i sekretarzem stanu w MON w rządzie Jarosława Kaczyńskiego ?).
    Jak gdyby to nie za czasów poprzedniego Zwierzchnika Sił Zbrojnych zaprzestano szkolenia na symulatorach . No cóż, ten własnie Zwierzchnik jest przecież ś.p., podobnie jak inny ś.p. szkodnik – Minister ON Szczygło, który swoją działaność zaczął od rozwalania przygotowanych planów struktur i przetargów.
    Ale za to wszystko oberwał i obrywa tylko ostatni Minister Klich.
    Ten sam, któremu zaprzyjaźnieni ze Zwierzchnikiem generałowie grali na nosie i robili sobie co chcieli, jak na swoim (Prezydenta) folwarku. Po katastrofie Casy Dowódca Sił Powietrznych gen. Błasik okazał się nietykalny, działo się to samo i gorzej a wszystkie działania naprawcze okazały się pozorne.
    A śp. Błasik tolerował lipne sprawiozdania, statystyki odbytych lotów i szkoleń – a i sam z tego korzystał.
    No tak, ale od nich wara ! Bo oni są już ś.p.

    Klichowi pozostało chociaż to , że żyje.
    A to był tylko ślepy traf. W ostatniej chwili w locie do Smoleńska zastąpił go wiceminister Stanisław Komorowski, by min. Klich mógł zostać przy umierającej matce.
    Ale kto by się o tym w mediach zająknął …

    No , już naprawdę kończę na dzisiaj.
    też cię serdecznie pozdrawiam, Kartko.

  99. Droga pani @Aqo! Obserwuję Twój pojedynek z wszędobylskim @Kartkiem. Nawet się zastanawiałem, jak on to robi, że zawsze, na wszystkich trzech blogach rozpoczyna komentarze? Ma jakiś podsłuch, czy co? Szkoda czasu pani Aqo, to jest taki Passentowski Sławomirski. Jak trzeba będzie, to będzie komentował własne komentarze, byle pisać!
    A od moich fobii, wara panie Kartko, już kiedyś to panu pisałem.
    Dziękuję Tobie , pani Aqo za tolerowanie mojej obecności na blogu i za uznawanie (czasami) mojego zdania. Jeśli użyję czasami mocnego słowa, to proszę traktować to jako rodzaj interpunkcji w tekście lub słowo, które podkreśla znaczenie zdania. Z całą pewnością, nie jest to słowo skierowane w stronę kogokolwiek! Jestem wdzięczny Pani, że tak to Pani rozumie i broni tego blogowicza o niewyparzonym języku.
    Tak nawiasem, czytałem kiedyś bardzo dawno temu, uzasadnienie wprowadzenia pododdziałów łączności do jednostek liniowych napisane, przez św.p. Marszałka Piłsudskiego. To jest dopiero tekst dla Kartki, byłbym ciekaw jego reakcji, co nie oznacza, że pragnę usprawiedliwiać się, że czasami coś złego napiszę. To jednak, naprawdę brzmi bardziej przekonująco!!
    Pozdrawiam wszystkie Panie, ALCA_NELĘ, Agę i Katarzynę, Czesław R.

  100. Kocham Ciebie @Aqo za wpis, który ukazał się gdy ja pisałem swój (00.43 dnia 4.08). Tak myślę i ja w 100% a nawet więcej! Chyba nawet pisałem prawie w takim samym tonie! Całuję rączki Szanownej Pani, Czesław R. 😀

  101. Czesław! (i nie tylko)
    „Kto wymyślił i ugruntował w tym pułku obyczaj, że na obce lotniska lata się wg danych radiowysokościomierza?? Jest, taki człowiek moralnie odpowiedzialny za tę katastrofę!!”

    Po pierwsze nie mamy pewności, że taki zwyczaj istniał. Nie chce mi się sprawdzać czy w Raporcie coś tym się pisze. Na pewno mówi o tym załoga JAK-40, ale oni mówią różne dziwne rzeczy.
    Nie mamy też pewności, że z danych, które podawał nawigator – ktokolwiek korzystał.
    Kapitan Protasiuk polegał na komputerze pokładowym, na pewno korzystał z sygnału „niebezpieczna wysokość” ( 60 metrów wedle radiowysokościomierza ) bo po tym sygnale następuje wyrównanie lotu do poziomego (i za chwilę zderzenie z pierwszą przeszkodą, zderzenie jeszcze niegroźne).
    Całość procesu lądowanie należy traktować razem a nie wydziwiać się z jakichś poszczególnych elementów.

    Jeśli się porównuje lądowanie TU154 w Smoleńsku to ja zwracam uwagę na dwa aspekty sprawy
    1. absolutny brak nawet śladów współpracy załogi.
    Może załoga źle współpracować, chaotycznie lub nieskutecznie. Ale tu nie ma żadnej współpracy. Kapitan Protasiuk całkowicie samotnie pilotuje samolot. Jeśli popatrzy się na film „Lot na północ” to widać, że proces lądowania TU154 to jeden nieustający dialog załogi (rzadko – wieży kontrolnej). A w Smoleńsku – kompletna cisza.
    2. Dziwny to lotu na odcinku 250-60 metrów.
    Na wysokości 250 metrów samolot zwiększa i tak dużą prędkość opadania. Widać to na wykresie z parametrami lotu. Ale widać też, że nie może być to jakiś nie kontrolowany spadek, bowiem samolot po takim dziwnym torze , od którego pilotom cywilnym włosy stają dęba – Kapitan jednym drobnym ruchem wolanta wyrównuje lot nie wychodząc „z automatu” i ( gdyby nie jar ) jest w takiej sytuacji, że o ile zobaczy pas i uzna – może lądować (bo prędkość i konfiguracja samolotu są odpowiednie) może też odlecieć (tak jak próbował robić ).
    Ja zapytałem doświadczonego pilota wojskowego czy to może być przypadek czy raczej jest to jakiś manewr – twierdził , że to jest manewr.
    Na dalsze pytanie czy taki manewr może się udać przypadkiem – twierdził, że taki manewr trzeba zaplanować i żeby wyszło (a wyszło, tyle, że nie w tym miejscu) – wielokrotnie ćwiczyć.

    Stąd moja teza: bynajmniej nie „nadmierna prędkość” niedoświadczonej i źle współpracującej załogi, tylko realizacja wielokrotnie ćwiczonego manewru zakładającego jednoosobowego lądowania (bez pomocy kolegów i wieży) z pomocą komputera pokładowego po maksymalnie stromym torze lotu.
    To, że taki manewr w przypadku wojskowego samolotu istnieje i jest ćwiczony – jest (albo powinno być) normalne. Podczas lądowania w Kabulu nie ma pewności czy nastąpi ostrzał samolotu z drogi publicznej biegnącej tuż na początku pasa startowego. Reszta załogi może być ranna. Nie ma też przeszkód, by korzystać z radiowysokościomierza – pas ma 4.5 kilometra i przyziemienie następuje gdzieś w połowie…

  102. Szanowny Czeslawie,

    To sie ANCA_NELA z pewnoscia ucieszy, ze zostala przemianowana na ALCA_NELA.
    Kilkadziesiat wpisow wyzej szanowny Andrzej prorokowal, ze ja sprowokuje dyskusje na temat alkoholu i bimbrownictwa. Nic z tego nei wyszlo.
    Byc moze ALCA_NELA w tym pomoze?

    Pozdrawiam serdecznie.

  103. Nie znam treści nieformalnego polsko-rosyjskiego porozumienia w sprawie zastosowania w wiadomej sprawie załącznika nr 13 do konwencji chicagowskiej. ( Czy ktoś zna ? ). Nie wiem więc, czy np. Rosjanie zastrzegli sobie jakieś dodatkowe warunki co do udziału polskich ekspertów w badaniach przyczyn warunkując te zastrzeżenia tajemnicą wojskową. Ani Polacy ani Rosjanie o takich zastrzeżeniach nie wspominają. Ale pal sześć ten samolot. E.Klich wyjaśnił, że Rosjanie nie tylko nie wpuscili Polaków do tego samolotu – laboratorium ale również na czas oblotu „pogonili” ich z pomieszczenia kontroli lotów uniemożliwiając obserwację przebiegu badań i wskazań kontrolowanych przyrządów zainstalowanych na ziemi. Dlaczego ? Przecież wcześniej (przed oblotem) i później żadnych utrudnień w tym zakresie nie stwarzali, a przynajmniej Polacy o takich nie wspominają. Tak czy inaczej: uniemożliwiając Polakom udział nawet w części przeprowadzonych badań w ramach oblotu kontrolnego Rosjanie „każą” nam przyjmować ich ustalenia – rzeczywiście : „na gębę”. Stąd mój „niedosyt wrażeń”.
    I jeszcze wrócę do załącznika nr 13. Skoro się na niego zgodzono (bez zastrzeżeń, bo o nich nic nie wiadomo) – to należało go stosować konsekwentnie i w całości. Wychodzi na to, że Rosjanie do tego postulatu stosowali się cokolwiek wybiórczo. Nie mam wiedzy aby nawet dla siebie rozstrzygnąć czy wskazania przyrządów na lotnisku i zachowania rosyjskich kontrolerów przyczyniły się do tej katastrofy. Być może w tamtych warunkach i okoliczościach i przy takim wyszkoleniu i zachowaniu się załogi w krytycznych chwilach nie miały żadnego wpływu.
    Jedno wydaje się być pewne: to „całokształt” warunków i okoliczności czasu, miejsca, akcji i zachowań ludzi złożył się na tą katastrofę.
    Powtórzę: „niedosyt wrażeń” jednak pozostał.

  104. Rządzący Somalią islamiści zakazują umierającym z głodu rodakom opuszczania kraju i szukania ratunku za granicą. Sami zajmują się głównie wprowadzaniem nowych zakazów. Właśnie zakazali jedzenia małych pierożków „samosa”, bo ich trójkątny kształt przypomina chrześcijański znak Trójcy Świętej

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10059545,W_glodujacej_Somalii_zakazano_pierozkow___bo_zbyt.html#ixzz1U3Nbhpvj

    Budujcie państwo kościelne i silną religię panstwową??
    A w pewnym momencie jakiemuś hierarsze coś się skojarzy?.
    Religie i ideologie kiedyś umożliwiały przeżycie.
    Dziś są tylko destrukcyjne.

  105. Lex pisze: 2011-08-04 o godz. 10:52

    Odpowiedź na Twoje wątpliwości z dopuszczeniem do oblotu jest prosta – tajemnica wojskowa. Kiedyś spytalem jednego specjalistę wojskowego o pewne aspekty namierzania samolotów. Pół żartem, pół serio wyjaśnił: „Gdybym ci to powiedział, to musiałbym cię potem zastrzelić”. Taki samolot laboratorium jest naszpikowany elektroniką. Cywila by może wpuścili, specjalisty na pewno nie. Sam to kiedyś przechodziłem, gdy zwiedzając rosyjskie i nrdowskie laboratoria musiałem udawać debila, żeby mi cokolwiek pokazali. Wytrzeszczać z podziwem oczy a w myślach obliczać ile lat są z tyłu za nami.

    Co do ścisłego przestrzegania załącznika 13, to pamiętaj, że Polacy pierwsi od niego odstąpili publikując stenogramy rozmów z kokpitu. Dali tym samym rosyjskim specjalistom powód do traktowania nas jak smarkaczy, a ich politykom sygnał, że bez problemu będą mogli nas kiwać. Z rozmowami specjalistów jest dokładnie tak samo jak z rokowaniami prawników. Jeśli jesteś o klasę, dwie słabszy, to zrobią z tobą to, co będa chcieli.

  106. Sławek!
    Publikacja stenogramu to dalsza sprawa. Oblot odbywał się około 15. kwietnia i powody niedopuszczenia polskiej ekipy do niektórych czynności był zupełnie inny. Był to moment wielkiego zamieszania. Praktycznie (tak wynika z różnych wypowiedzi m.in. Edmunda Klicha ) chodziło o status polskiej ekipy (prokurator – komisja techniczna) jak też o sposób postępowania nowych członków polskiej ekipy (wg. Edmunda Klicha od momentu przylotu zamiast wyjaśniać przyczyny i przebieg wypadku – zajmowali się szukaniem haka).
    Dla strony rosyjskiej strategia części polskiej komisji musiała być od tego momentu jasna – pomieszać okoliczności z przyczynami, stawiać znak równości pomiędzy słabo świecącymi żarówkami na lotnisku, do którego samolot w ogóle nie dotarł a błędami (nazwijmy je tak) załogi.
    Ja czasami miałem wrażenie, że to rozbiła się wieża kontrolna a nie samolot.

  107. Głowa boli od spekulacji dzielenia włosa na czworo, ilości metrów, sekund, nacisków, mgły, załącznika 13, helu, brzozy i ruskich. Wszystko zmierza jednakże do przerzucenia i wlepienia jak najwięcej winy na Rosjan. Wydaje się, że gdyby w tej sławnej wieży siedział Gagarin z Putinem ten nieszczęsny samolot musiał runąć na ziemię. Było mu to pisane od samego podłego zamysłu wycieczki na katyńskie groby i bajzlu do jakiego doprowadzili polską armię.

  108. Przeciek pisze:
    2011-08-04 o godz. 13:55

    A ja przytoczę starą teorię….
    „jak Bóg chce kogoś pokarać, to mu najpierw rozum odbiera”

    Czym się Lech tak naraził?
    Klich został przez te same siły sprawcze uratowany.

    Oczywiście to teoria dla wierzących……

  109. I tego właśnie dotyczą moje wątpliwości. Czy odsunięcie Polaków od oblotu kontrolnego spowodowane były rosyjskimi tajemnicami wojskowymi, czy też tajemnica wojskowa posłużyła Rosjanom za parawan, za którym schowali swoje zaniedbania w kontekście sprawności aparatury lotniskowej i dokładności jej wskazań obawiając się choćby np. ewentualnej odpowiedzialności odszkodowawczej wobec rodzin ofiar.
    Mam świadomość że jest to pytanie retoryczne i takim pozostanie.
    *
    Kto pierwszy naruszył załącznik 13 ?
    Oblot kontrolny miał miejsce 15.04.2010 zaś my opublkowaliśmy stenogramy rozmów z kokpitu bodajże w czerwcu 2010 – jednak po oblocie – nie przed.
    PS. Gdyby zaś powodem był bałagan po polskiej stronie ( w składzie komisji) na co wskazuje Indor to jestem przekonany – z niekłamaną satysfakcją Rosjanie ten i taki powód by właśnie podali, a nie zasłaniali się tajemnicą wojskową.

  110. Indoor prawdziwy pisze:
    2011-08-04 o godz. 13:31
    „…chodziło o status polskiej ekipy (prokurator ? komisja techniczna) jak też o sposób postępowania nowych członków polskiej ekipy (wg. Edmunda Klicha od momentu przylotu zamiast wyjaśniać przyczyny i przebieg wypadku ? zajmowali się szukaniem haka).
    Dla strony rosyjskiej strategia części polskiej komisji musiała być od tego momentu jasna ? pomieszać okoliczności z przyczynami…”

    Czyli na jedno wychodzi. Rosjanie pomagali do chwili, gdy zorientowali się, że Polacy grają nieczysto. Kłania się teoria gier. Jeżeli w stadzie białych owiec pojawi się jedna czarna, to wszystkie owieczki w stadzie zrobią się czarne.

    Skąd ja to znam! Przerabiałem to wielokrotnie. Jeżeli świadomie lub nieświadomie uważasz, że Rusek to podstępny dzikus to zacznie on ci udowadniać, że jest odwrotnie. I zrobi to skutecznie. Bo to ty jesteś zaślepiony swoimi fobiami a nie on. I najczęściej jego iloraz inteligencji jest większy od twojego. Ech, Poliaki!

  111. Rozformowano 36 pułk. Najprostsze rozwiązanie jak coś żle działa. To ja mam pomysł na żle działającą służbę zdrowia, kiepską policję, PKP, czy nawet sejm. ZLIKWIDOWAĆ albo SPRZEDAĆ!!! Jedyne co potrafią zrobić rządy po 4 czerwca 1989r.

  112. Sławek
    Oglądałem we wtorek konferencję MAK. Patrząc i słuchając pytań dziennikarzy głownie z Polski i odpowiedzi przedstawicieli MAK miałem wrazenie, że obserwuję, jak pewien nauczyciel matematyki w szkole ma przed sobą klasę głąbów, trzymając w ręku pomarańczę, mówi że trzyma w ręku kulę , a głąby mówią, że to pomarańcza.

  113. Aqa z 0,43
    Za organizację wizyty obok Kancelarii Prezydenta odpowiadał MON, MSZ i Kancelaria Premiera. Szefowie tych instytucji ponoszą więc polityczną odpowiedzialność za tę tragedię. Kilka dni po katastrofie powinni być zdymisjonowani albo złożyć dymisje premierowi. Również pułk lotniczy transportujący prominentów powinien byc niezwlocznie rozformowany.
    Odpowiedzialność ministra Klicha polega na tym, że nie panował nad resortem. Nie można przyjmować odpowiedzialności za coś nad czym się nie panuje. Nie ma w tym przypadku znaczenia wadliwy zapis konstytucyjny i reguły walki politycznej. Te przesłanki nie zmieniają odpowiedzialności Klicha za resort. Mógł tej posady po prostu nie brać wiedząc, że nie może za resort odpowiadać.
    Późna dymisja Klicha będzie premiera Tuska drogo kosztować politycznie. Pierwszym pytaniem, które się rodzi jest bowiem – dlaczego czekał z tymi decyzjami aż 14 miesięcy. Jeszcze więcej będzie go kosztowało zaniechanie dymisji Arabskiego i Sikorskiego. Prędzej czy później bałagan panujący w tych instytucjach wyjdzie na jaw. Już NIK przygotowuje przedwyborczy raport posmoleński z Kancelarii Premiera co budzi paniczny lęk urzędników. Ale nie oni będą ponosić za polityczne szaleństwa odpowiedzialność tylko Premier.
    Pozdrawiam

  114. @Kartka z podróży pisze:
    2011-08-04 o godz. 16:38

    Tym razem przeczytałem całą „Kartkę”, bo często to czarne na białej „kartce” mnie nie interesowało. Odnośnie dymisji osób odpowiedzialnych, tych z najwyższej półki, kilka słów. Nie należy przesadzać z tą „odpowiedzialnością polityczną”. Idiotyzmem ze strony Tuska było np. wyrzucenie Ćwiąkalskiego za „samobójcowanie” morderców, a gdyby premierzy unieśli się honorem i rezygnowali natychmiast gdy jakiś kretyn z opozycji sobie tego życzy, to mielibyśmy już tysiące nowych premierów w ciągu ostatnich 20 lat – pomyślcie ile by to kosztowało – same odszkodowania i odprawy!
    Na temat Klicha już dawno temu pisałem – gdyby był człowiekiem honorowym, to zrezygnowałby ze stanowiska w dniu, w którym prezydent nie przyjął jego wniosku o dymisję Błasika. Człowiek honoru nie zostaje na stanowisku, jeśli jest odpowiedzialny za ważne sprawy i nie jest w stanie podołać zadaniom – niezależnie od tego, cz przyczyną jest kretynizm konstytucjonalistów i parlamentu czy np. stan zdrowia, w tym i psychicznego, choć to akurat nie jest takie oczywiste. Człowiek chory psychicznie może nie wiedzieć, że nie jest kompetentny, ale wybitny psychiatra ma chyba opracowane procedury sprawdzenia samego siebie?

  115. Lex! Napisałem Ci coś długiego i dla Ciebie jako prawnika jak też dla nas obu (dla Ciebie jako obywatela, dla mnie jako wieloletniego – za miesiąc 40 letniego- rezydenta) przykrego.
    Nie chce mi się powtarzać. Chodziło o rolę prokuratur(y) w wyjaśnianiu katastrof lotniczych i morskich. Różnie to wygląda w różnych krajach. My jesteśmy krajem prokuratorskim (przynajmniej od czasu urzędowania Lecha Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości) i nie możemy zrozumieć (tak wynika ze zdziwionego wyrazu twarzy generała Parulskiego) że nie jest tak wszędzie.
    O to szło,anie o bałagan.

  116. Antonius
    Masz rację. Opór przed dymisjami „posmoleńskimi” zaskakuje równiez w kontekście łatwości w dymisjonowaniu Ćwiąkalskiego czy Drzewieckiego. Przepraszam, nie pamiętam czy w przypadku tego ostatniego doszło do dymi czy wymuszenia na nim złożenia dymisji.
    Pozdrawiam

  117. Kilka refleksji „około” problemu Smoleńskiego

    W każdym społeczeństwie, od najbardziej cywilizowanego do najprymitywniejszego istnieją pewne uświęcone tradycją zwyczaje lub obyczaje, będące podstawą harmonijnego współżycia. Jednym z takich niepisanych kanonów jest prawo gospodarza, a ściślej (w rodzinie) głowy rodziny do określonych czynności. W Europie gospodarz otwiera butelkę wina, chyba że sceduje to prawo przyjacielowi, gdy sam jest niepełnosprawny (mój przypadek). W Ameryce głowa rodziny łapie za potężny majcher, aby pokroić świątecznego indyka. W narodach pierwotnych głowa rodziny konsumuje mózg zabitego wroga, a reszta się przygląda, co zresztą ma odpowiedniki w świecie zwierzęcym: Lwice upolowały wspólnie ofiarę, a samiec konsumuje najlepsze kąski jako pierwszy. Przez wiele lat obserwowałem w każde święta, jak mój teść dzielił się opłatkiem i jajkiem, niewyobrażalne byłoby, aby np. teściowa uzurpowała sobie to prawo, choć poza świętami jej władza była absolutna. Już w mojej rodzinie akurat te czynności wykonuje żona za moją zgodą, bo dla mnie ten obyczaj (opłatki czy jajko) to folklor wschodni, którego nie znałem jako dziecko, więc nie mam do niego serca. Poza tym jest od kilkunastu lat ową „głową rodziny”.

    W wojsku takie święte i niewzruszalne zwyczaje są zawarte w pisanych procedurach, których należy bezwzględnie przestrzegać w gronie ludzi odpowiedzialnych i honorowych. A co widzimy w dniu wylotu, gdy zziajany, spóźnialski, najważniejszy pasażer zbliża się do samolotu? Nie wita go kapitan statku powietrznego i nie melduje mu gotowości do startu, a czyni to osoba do tego nie upoważniona, ani moralnie, ani formalnie. Dlaczego nie zrobił tego kapitan? Chwilę wcześniej dyskutował (gestykulując) z uzurpatorem. Nie wiemy o czym mówili, ale można przypuszczać, że chodzi o to, że samolot nie był gotowy do startu, bo kapitan nie wiedział czy będzie miał szansę na wykonanie zadania z powodu braku komunikatu meteorologicznego. Gdyby się generał nie wtrącił, a kapitan się doczekał komunikatu (pewnie sprawa minut), nie mielibyśmy dziś tematu katastrofy, tylko nieudanego rozpoczęcia kampanii wyborczej pana Kaczyńskiego (taki drobny falstart). Złamanie świętych reguł dało wynik taki jaki znamy.
    Druga sprawa. Gdyby podwładni prezydenta nie wchodzili do kokpitu to pilot już na wysokości 10000 m zrobiłby zwrot w pobliżu Mińska i wrócił do Warszawy, po uzyskaniu informacji, że nikt z pasażerów i załogi nie ma wiz białoruskich. Byłaby burza w szklance wody, że Tusk torpeduje pielgrzymkę prezydenta, ale wszyscy żyliby sobie i pan Gosiewski mógłby znów szkalować załogę za tchórzostwo. Proszę sobie posłuchać polskiej wersji ?Jozina z bazin? o ?obrażonej minie prezydenta? – tak dokładnie byłoby, ale żadnej tragedii narodowej, gdyby obywatel Lech Kaczyński przestał być lokatorem pałacu na Krakowskim Przedmieściu, a na Wawel pojechałby z wycieczką ? żywy!!!
    Byłoby mi smutno, ale przeżyłbym taki dramat!

  118. Dziś Czuma z PO pokazał, że koalicja POPiS ciągle istnieje i ma się dobrze.

  119. Mierny biznesmen, mierny minister, mierny poseł, mierny szef komisji wydał wyrok w sprawie nacisków
    http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/komisja-ds–naciskow–czuma-broni-politykow-pis,80460,1

    Jedyną zaletą pana Czumy jest zdaje sie wierność i „piękna karta”…..
    Niech żyje braterstwo styropianu……

  120. Lex (2011-08-04, godz. 14:16) zdaje pytanie: kto pierwszy naruszył załącznik 13?
    Rzeczywiście oblot kontrolny był wykonany już 15 kwietnia tj. w piątym dniu po katastrofie. Niedopuszczenie polskiego przedstawiciela do oblotu nie było więc chyba reakcją na polskie naruszenia procedur Aneksu 13. Raczej zadecydowały względy tajemnicy wojskowej Rosji. Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że oprócz Edmunda Klicha, płk pil. rezerwy, do Rosji zostali skierowani polscy specjaliści, na ogół wojskowi – aktywni albo rezerwiści armii państwa – członka paktu militarnego, niezupełnie przyjaznego Rosji.
    A publikacja zapisu rozmów w kabinie była poprzedzona licznymi wywiadami p. Klicha, w których wypowiadał się na temat przyczyn wypadku (Czesław trafnie nazwał to wyliczenie streszczeniem podręcznika badań wypadków lotniczych), zmian statusu lotu w trakcie jego trwania (być może pod wpływem rozważań prof. Żylicza), przyczynieniem się kontrolerów w Smoleńsku do katastrofy, którzy powinni zamknąć lotnisko itp., itd.
    To „wyjście przed szereg” polskiego przedstawiciela przy Komisji MAK nosiło wyraźne znamiona naruszenia zasad Aneksu 13. Nikt z polskich władz rządowych nie uciszył tego pana, który jako wysokiej rangi urzędnik państwowy powinien zachować dyskrecję. Ale nieodpowiedzialne gadulstwo jest powszechne wśród działaczy państwowych szczególnie prawicowych.
    Na konferencji w Moskwie, p. Anodina na zarzut polskiego dziennikarza o nieudostępnieniu przez MAK niektórych dokumentów „stronie polskiej” odpowiedziała, że było to koniecznością ochrony dokumentów przed ich publikacją. Nikt nie odparł tego zarzutu. Sądzę, że nie o wszystkich naruszeniach zasad Aneksu 13 wiemy. A Rosjanie powstrzymywali się od krytyki postępowania p. Klicha, wypowiedź p. Anodiny była pierwszym krytycznym, i bardzo umiarkowanym głosem „strony rosyjskiej”.
    Szanowny Andrzeju (2011-08-04, godz. 15:54)!
    Sądzę, że Twoja trafna ocena ostatniej konferencji MAK odnosi się również do całego raportu MAK na temat tej katastrofy. Raport MAK rzeczywiście był niekompletny, ale nie w sprawach przyczyny oraz większości okoliczności tej katastrofy. Raport MAK pominął istotne okoliczności katastrofy – nieprawidłowości w 36 specpułku. Natomiast cały krzyk o przyczynienie się „strony rosyjskiej” do tej katastrofy, był prawdopodobnie spowodowany argumentacją wojskowych, którzy byli zainteresowani przerzuceniem części winy na Rosjan. Już zupełnym nieporozumieniem jest uznanie działania kontrolerów z współprzyczynę tego wypadku.

  121. Andrzej pisze:
    2011-08-04 o godz. 18:56
    Dziś Czuma z PO pokazał, że koalicja POPiS ciągle istnieje i ma się dobrze.
    🙂
    Ma się dobrze a nawet coraz lepiej. Pomiędzy obiema partiami od lat trwa porozumienie ponad podziałami w sprawie zlikwidowania spółdzielni mieszkaniowych. Ostatnio posłanka Lidia Staroń prowadziła grupę niewolników w pasiakach, powiązanych grubymi łańcuchami, na których prowadził ich Belzebub w osobie okrutnego i bezwzględnego prezesa – krwiopijcy.
    Od kilkunastu lat, bez zbędnego rozgłosu, konsekwentnie prowadzą działania, zmierzające do zlikwidowania spółdzielczości mieszkaniowej, jako reliktu PRL i ostatniego bastionu komuny, nie bacząc na fakt, że to nie za komuny powstała spółdzielczość mieszkaniowa i nie tylko w Polsce ona istnieje. Skoro nie bardzo wiadomo, o co chodzi, to …………..
    Sprawa od lat jest załatwiana cichutko, media zupełnie się tematem nie interesują, bez względu na barwy polityczne.
    Widać kąsek jest niezły i dla wszystkich starczy.
    Tylko jak na tym wyjdą mieszkańcy spółdzielczych zasobów 😉

  122. To fakt, popis pozwoliłby im mieć po wyborach większość zdolną nawet do zmiany konstytucji. Prezydent nie miałby chyba nic przeciwko temu. No i powołano by V RP…. . To byłaby synteza III i IV RP. O mój Boże…

  123. Kartko.Nie minęła jeszcze doba jak obiecałeś znakomitej w polemice z Tobą adze,że przemyślisz jej uwagi.Twój wpis z 21:41 to wynik tych przemyśleń?

  124. Halen
    Jasne, że mysle o niej, takie rozmowy zbliżają. Więc gdy tylko przeczytalem konkluzje raportu Czumy to pierwszą myślą, ktora wpadła mi do głowy bylo – „Jak Aqa to przyjmie?”. Wiesz, ten popis byłby jak nóż w serce… .
    Pozdrawiam

  125. Kropkozjad
    Raport MAK, moim zdaniem był niekompletny bo takim musiał być. Wiele przyczyn tej katastrofy wynikało z polskiej bylejakości, nieudolności, łamaniu procedur, nadużywaniu władzy, etc…, których strona rosyjska nie drążyła, bo drążyć nie mogła. Z prostej przyczyny. Rosja to inny świat (jak się okazuje), jakby bardziej cywilizowany niż Polska.
    Tam nie ma czegoś takiego jak „interpretacja” czegokolwiek, jak w Polsce, że 2+2=4, choć niekoniecznie. Tam 2+2 rzeczywiście jest równe 4.
    100 m dla rosyjskich pilotów czy kontrolerów to 100m. Dlatego to co było poniżej tej wysokości, dla nich było niepojęte. A Polak (a raczej polactwo) tego nie potrafi zrozumieć.

  126. Czuma – giętki jak guma

    wygląda na to, ze sumienie też ma giętkie

  127. Andrzej, 22:28
    dlaczego wszyscy się uparli na te 100m jako wysokoć decyzji ?

    W tym akurat przypadku tą wysokością decyzjibyło 120 metrów !
    – ze względu na uprawnienia kpt samolotu, którym był Protasiuk.

    Antonius, Czesław, wiesiek , Sławek , Andrzej , Indoor i wszyscy zainteresowani

    Komisja stwierdziła :

    1. Nie było żadnych nacisków na załogę tupolewa
    2. nie było zadnych nacisków – stwierdziła komisja d/s nacisków

    CZY ICH WSZYSTKICH POGIĘŁO ?

  128. Aleocochodzi, prosze Szanpanstwa ! Aleocochodzi ?!

    Czuma postąpił wprawdzie nie po obywatelsku
    ale za to
    prawie i sprawiedliwie

  129. przypadek pana Czumy powinien być ostrzeżeniem dla każdego szefa, dyrektora, prezesa czy majstra, aby się głęboko zastanowił zanim podejmie decyzję o dymisji czy zwolnieniu swojego podwładnego. Ale najsmaczniejsze jest to, że pan Czuma wprowadził poslów PiS w osłupienie; niby się radują, ale jakby nie wierzyli że pan Czuma mówi poważnie.

  130. Premier Donald Tusk podkreślił, że projekt raportu komisji ds. nacisków pokazuje wyraźnie, iż Czuma „na nikogo nie polował”. Premier podkreślił, że ma jedynie informacje medialne o treści projektu raportu przedstawionego przez Czumę.
    – Ja jestem bardzo zadowolony z takiego nastawienia i rekomenduję je wszystkim posłom, którzy uczestniczą w pracach rozmaitych komisji śledczych, aby starali się dochodzić do prawdy tak jak potrafią – ja nie mówię, że każdy będzie genialnie te prawdy odkrywał – ale by nie podchodzili do pracy w komisji tak bardzo politycznie, że trzeba koniecznie kogoś dopaść albo kogoś koniecznie ochronić – mówił Tusk.
    Powiedział też, że nie zmienia to jego oceny takich ponurych faktów „jak 6200 podsłuchów wiceszefa (ówczesnego) CBA”. Gazeta Wyborcza pisała, że zastępca b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego zainstalował w swoim gabinecie „stanowisko odsłuchowe”.
    – Wydaje się, że poseł, b. minister (sprawiedliwości) Czuma ma racje, że być może mamy do czynienia tylko z głupotą, czasami niekompetencją, nadmierną ciekawością a nie politycznym naciskami – powiedział premier.
    Czuma ma w jesiennych wyborach startować do Sejmu z szóstego miejsca z warszawskiej listy PO.

  131. Waldemar pisze:
    2011-08-02 o godz. 15:09

    „Pani Janino !
    Zobaczy pani ?rozkopany ? Szczecin w centrum od historycznych Bram -Portowej i Królewskiej , nad Odra od dworca PKP do Wałów Chrobrego (nowy trakt n/woda ) i liczne inne inwestycje komunikacyjne .Nigdy, w tym pieknym mieście (po 1945r. ) nie było tyle nowych inwestycji . Na blogu red.Waldemara Kuczyńskiego @ Zofia ( znakomita dziennikarka ? publikuje o gospodarce spec. od Morskiej)) pisze o dobrych perspektywach nowych inwestycji produkcyjnych na terenach nad ODRA obejmujących rownież tereny po upadłej stoczni ”

    Mieszkamy w tym samym mieście, ale niestety mamy inne spostrzeżenia. Owszem, zakres inwestycji jest spory, ale zwróć uwagę na to, że przebudowa komunikacyjna centrum miasta (pl. Żołnierza i Brama Portowa) jest spowodowana budowaniem kolejnego centrum handlowego. Od kilku lat na zachodzie odchodzi się od budowania centrów handlowych w sercu miasta – u nas niestety ciągle nie. Poza tym miasto aby żyć musi mieć przedsiębiorstwa które produkują wartość dodaną bo wtedy ludzie mają pieniądze na korzystanie np. z centrów handlowych – a jak widać na przykładzie przemysłu morskiego jesteśmy ciągle na etapie zwijania się a nie rozwijania. Plany, perspektywy zawsze mieliśmy świetna a rzeczywistość jest taka jak jest. Pomimo zmiany właściciel i prezesa w stoczni Gryfia – zmian na lepsze brak. Średni szczebel zarządzania robi co chce, a Armatorzy uciekają z remontami poza Szczecin. Fragment dawnej stoczni (rejon Wulkana z pochylnią) dzierżawi firma budowlana (zajmująca się docieplaniem budynków !!!), która ma zająć się budową statków – to raczej nie brzmi zbyt optymistycznie.
    Reasumując włodarze Szczecina na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat są najlepsi w Polsce w roztaczaniu wizji i planów – gorzej niestety z przekuciem tego na konkretne czyny.

    Pomimo wszystko życzę miłego wypoczynku, dużo słońca i odnalezienia w Szczecinie kawałka małej przystani dla siebie.

  132. Kartko, 23:09
    Dodam coś, bo gdy pisałeś swój komentarz, pewnie jeszcze nie było tej informacji.
    Były „człowiek PiS-u” pisał raport komisji nacisków – podaje TVN24.
    Premier ma rację, mamy do czynienia tylko z głupotą, czasem niekompetencją. W przypadku Czumy te dwa pojęcia wyraźnie się skumulowały.

  133. Ciekawe, kiedy się wyjaśni, jakie były naciski na Czumę ?

    (W forach internetowych zadawane są pytania :
    co „oni” na niego mieli ? )

  134. Ewkas, czytałem o tym – z rozbawieniem.
    Nie ukrywam, że jestem w psychicznie komfortowej sytuacji z powodu emocjonalnego dystansu do polityki. Ale myslę, że ludziom którzy się zaangażowali w obronę rządu nie jest chyba przyjemnie. Najpierw zaskakująca wypowiedż Premiera w kontekście przecież zasadnego wniosku Kalisza o postawienie Prezeza i Ziobry przed Trybunałem, potem równie zaskakujący raport Millera, dymisja Klicha a teraz owoce pracy Czumy. Na dokladkę wsparte przez Premiera (cytaty podałem o 23,09). Dodam, że wnioski Czumy zaszkodzą niewątpliwie inicjatywie trybunalskiej Kalisza. Wyżej pozwoliłem sobie na koszmarne żarty o planach popisowskiej V RP. No ale na poważnie to nie wiem co tym zaskakującym zwrocie politycznym sądzić. Za dużo coś tych przypadków. Śmierdzi mi to.
    Pozdrawiam

  135. Andrzej!
    Zgadzam się,że dla Rosjan pewna logika wydarzeń może być niepojęta. Jest to typowo polska logika, bardzo sympatyczna i pożyteczna. Czasami. Czasami wyjątkowo szkodliwa. Rosjanie tej logiki nie znają.
    Podobnie Polacy mogą tej logiki nie dostrzec, bowiem tej logice podlegają.
    I raport MAK i raport min. Millera zawiera spore sekwencje, których przyczyn nie sposób dostrzec.
    Piszesz: to co się działo poniżej 100 metrów. Tam Rosjanom radar nie sięga. A czy nie jest podniecające być poza zasięgiem radaru?
    Wszyscy się pierwszą wizytą prez. Lecha Kaczyńskiego w Tbilisy zajmują.A była też druga wizyta. Ja pamiętam podnieconego prezydenta, jak opowiadał, że Rosjanie do niego strzelali.
    Dla mnie od czerwca najbardziej prawdopodobne się wydaje taki scenariusz, wedle którego praprzyczyną katastrofy było chęć przypodobania się Prezydentowi przez generała Błasika, który zwyczajny lot w trudnych warunkach przerobił na bojową misję „Pokażemy Rosjanom”.
    Tylko to by tłumaczyło zachowanie załogi, dziwną trajektorię podczas lądowania i kilka innych „niewytłumaczalnych” okoliczności.

    Oczywiście przy swojej teorii się nie upieram i chętnie (nawet bardzo chętnie) zweryfikuję negatywnie gdy ktoś mi przedstawi jakiś dowód że było inaczej.

    Ale póki co słyszę co chwile niestworzone rzeczy. Na przykład że rozkaz kapitana do załogi, wypowiedziane do mikrofonu, trzeba było szukać przez 7 miesięcy żeby usłyszeć albo wyrównanie lotu do poziomego po sygnale „niebezpieczna wysokość” i to tak delikatny, że automatyka nie zauważa, to jest reakcja na niedziałający przycisk „uchod” od którego zależy życie załogi pasażerów.
    Przecież to są po prostu brednie.

    Kania!

    Nacisków żadnych na kapitana Protasiuka ze strony generała Błasika nie było , to jest oczywiste. W wojsku nacisk generała na kapitana nazywa się „rozkaz” i się go wykonuje.

  136. Wczoraj zdarzyło się wiele!

    Apel!
    „Eia ergo advocata nostra”, Gospodyni szanowna zajmij stanowisko.

    Przecież gowinowy „krystalicznej – może za wyjątkiem zaspakajania wierzycieli – uczciwości a przy tym geniusz prawa a i przewodniczący „komisji naciskowej” Andrzej Czuma podjął decyzję.

    Krew, pot i łzy towarzyszyły stworzonemu przez niego z wielkim wysiłkiem wielkopomnego dzieła jakim jest niewątpliwie urychtowane przez niego sprawozdanie z działalności tejże komisji.

    Nic to, że po czterech latach jej działalności, wielokrotnego przesłuchania i po wielokroć 90 świadków, przejrzenia 52 śledztw prokuratorskich a i ocenie innych dowodów wspomniane dzieło liczy circa 80 stron.
    Nic to, że popisy oratorskie wspomnianego bojownika o wolność i demokrację ograniczające swobodę przy zadawaniu kłopotliwych pytań osobom zangażowanym w niecne procedery doprowadzały do tego, że stawał się on ich (Święczkowskiego, Kamińskiego, Ziobry – są prowadone p-ko nim postępowania prokuratorskie i sądowe – et consortes) obrońcą.
    Czy płatnym?
    Nic to wreszcie, że działalność tej komisji pochłonęła wielkie sumy z mojej też kieszeni.
    Nic to na koniec, że Mirosław Sekuła szef innej z komisji śledczych to w porównaniu z panem Czumą to wzór – hi, hi, hi – kompetencji.

    Przecież wyszło szydło z worka, że PO to PiSbis a kruk krukowi oka nie wykole.
    Jakże ważne jest poparcie np. Ziobry, którego wypowiedzi niewiele sie różnią od wypowiedzi pana Tuska i wielkiej grupy posłów PO,
    Jedynym sprawiedliwym w tej zgrai politykierów był inny członek komisji, poseł PO Krzysztof Brejza.
    Zaprezentował swoje marzenia co do treści raportu, odmienne od realisty Czumy.
    Jakże słabo przy gromowładnym Tusku zbrzmiał jego głos a właściwie pisk!
    Czteroletnie starania PO aby wmówić a i zastraszyć wyborców, że po wyborach PiS stworzy koalicję z SLD rozbiły się w puch.
    Zaistniał po prostu fakt poltyczny wskazujące na to, że następuje oswajanie PiSu przez PO.
    Oswajanie jakże cenne po wyborach.
    Tylko po co głosowano wybierając mniejsze zło na PO a nie na PiS?
    Tylko ciekawy jestem jak się czują Arłukowicz, Sierakowska, Cimoszewicz…

  137. Kania
    Dokładnie. Wszystkich ich pogięło. Nie było żadnych nacisków na załogę… tak stwierdziła komisja. Jeszcze nie rozumiesz, że „kruk krukowi oka nie wykole”?
    Czuma, „chodzący kryształ” też krzywdy dawnym kolegom partyjnym nie zrobi, bo nie było nacisków, kiedy rządził PiS z przystawkami.
    Oczywiście lotu nad Gruzją dwa lata temu nie było, pilot Pietruczuk żadnych problemów ze strony Kaczyńskiego i pewnych posłów nie miał, a pilot Protasiuk (przyp. nad Gruzją był II pilotem) był idiotą, albo samobójcą.
    A teraz poważnie. Komisja Millera działała przeciwko sobie (były tam osoby, które gdyby miały choć trochę przyzwoitości, powinny podać się do dymisji), więc pewnych spraw nie ruszała w myśl zasady, która obowiązuje w Polsce na szczytach władzy „jak ty dziś mnie, to ja w przyszłości ciebie”.
    Przyczynę katastrofy komisja podała słuszną, ale nie pokazała całego smrodu kłębiącego się wokół niej. MAK również tego smrodu nie pokazał, ale zupełnie z innych powodów, tyle że oni uczynili słusznie.
    Proszę mi nie mówić, że lot nad Gruzją i to co zdarzyło się potem nie miało żadnego wpływu na lądowanie w Smoleńsku.

  138. Indoor prawdziwy
    No wlaśnie. Nie po to awansowałem cię generale, żebyśmy tłukli się po jakichś lotniskach zapasowych. Już jeden pilot pokazał mi nad Tbilisi środkowy palec. Tusk mógł wylądować, a ja nie? No i chłopina poszedł do kabiny, pomagać” podwładnym.

  139. Fakt polityczny drugi!
    Rozwiązano Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego zwalniając czy też dymisjonując 3 generałów i 14 oficerów.
    Być może był to ruch właściwy i konieczny.
    Tego nie wiem,
    Myślę jednak, że wszyscy zwolnieni są to przede wszytkim ludzie a do tego ponoć jako oficerowie ludzie honoru,
    Niech mi Czesław odpowie!
    Niech mi Czsław odpowie – jako oficer rezerwy – jak nazwać premiera a i jego ministra obrony jeżeli dzieła tego dokonano przed kamerami i podczas konferencji prasowej,
    Jak nazwać tych butnych właścicieli dusz dlaczego osobiście (w przypadku generałów) lub odpowiednio wcześniej, ale pisemnie pozostałych oficerów.
    Czyżby na to nie pozwolił pi-ar?
    Czyżby się nimi brzydzili?
    Czy po prostu wyłazi im słoma z butów a Lepper to wzór gentelmana?
    Wstyd, ale przecież nie można się dziwić.
    Wszak PO tp PiS bis.
    Co było do udowodnienia.

  140. Aby nie zdominować, przy dwóch powyższych przykładach pozostanę!

  141. poza patosem, słowa posła Czumy są logiczne. Komisja nie znalazła żadnego polecenia na piśmie z podpisem premiera Kaczyńskiego i ministra Ziobry, w których byłby zawarty nakaz wywierania nacisków na kogokolwiek i kiedykolwiek. Warto przypomnieć, że wcześniej komisja posła Kalisza również nie znalazła papieru w którym mnister Ziobro poleciłby akcję w domu pani Blidy. Ale jest dylemat dla zaskoczonych członków kierownictwa PiS; czy pan Czuma to prowokator, czy dowcipniś, czy może na coś liczy?. Zanosi się dziś na tajne obrady sztabu PiS w celu dojścia do prawdy, czyli co się za tym kryje?.

  142. Lesiowi :
    Witam mieszkańca naszego miasta . Pisałem o „Bumie” jakiego nie bylo po 1945 roku . W tym roku minęło 30 lat od kwietnia 1981roku kiedy to tragicznie spaliła sie stara KASKADA . Cieszę sie , że Niemiaszki odbudowują ten rejon miasta (napewno porządny nadzór ),że zbudowali przy tej okazji dla dzieci nowy teatr Lalek Pleciuga . Wyliczam dalej ( tylko niektóre ) , juz Nasze inwestycje – ,ul.Niemierzyńska + Arkońska ,Struga <obowodnica środmiejska -dalszy ciag .Budowa nowego tetru Muzycznego ( gdyby nie skutki powstania Warszawskiego to dawny budynek Opery nie musiałby być rozbierany na cegły ) .Prawobrzeże !!!,tam masz kompleks multi hal Handlowych ( blisko A-6 i S-3).
    Co miałoby być wybudowne na miejscu spalonej Kaskady ? no Co?
    Sprawa zasadnicza .zrujnowana dzielnica przemysłowa nad Odra ( Niemiaszki zbudowali ja w I polowie XX wieku ). Nie pomyślaleś ,że nikt Polakom nie zabronił modernizacji tych terenow i zbudownia nowych zakładów produkcyjnych .Pomyśl ,czy ktoś zabronił ,tysiące studentów otrzymuje dyplomy na licznych uczelniach ,a jakie daje im umiejetności i czy te ich Papiery są przydatne Szczecinowi nad Wodą .( nie dotyczy szkoły morskiej )
    Popatrz lepiej na to, co się nareszcie dobrego dzieje , a jeszcze niedawno nawet o tym nie można było obiektywnie napisać .
    Szczecin i region Pomerania -temat rzeka ,ale jedynie Region Pomerania( Gminy Niemieckie i Skandia w Szwecji ), jest szansa gospodarczą na najbliższe 30 lat . Sa wzorce, inne wprawdzie czasy ale tylko pozornie, WODA ,komunikacja morska , bliskosc aglomeracji Berlina ta sama , z szansa podobną jaką miał Burmistrz Haken – zbudowano wtedy przez 30 lat to piekne miasto w pierwszej połowie XX wieku.

  143. Najbardziej zdziwieni końcowym raportem „kryształowo uczciwego” są głównie członkowie sekty.
    „Kryształowo uczciwy” ma bardzo fajne pomysły. Lata wstecz był uczestnikiem zamachu terrorystycznego, jak był ministrem sprawiedliwości, chciał Polaków wyposażyć w spluwy, dziś o naciskach, które cała Polska była świadkiem mówi, ze ich nie było. A „kryształowo uczciwy” pewnie dostanie za całokształt OOB.

  144. Ad/ kania z2011-08-04 o godz. 22:59
    O polskim minimum dla tego lotu (120/1800) Dowództwo SP RP poinformowało media chyba jeszcze w kwietniu 2010 r., ale potem po orwellowsku zapadła wygodna dla wszystkich cisza 🙁

    Rozpisując się o nieprawidłowościach w pracy rosyjskich kontrolerów, jakoś nikt nie zwrócił uwagi na to, że oni tez byli okłamywani lub nie informowani przez, jak to się to ładnie i enigmatycznie mówi „stronę polską”.

    Odszukajcie i odsłuchajcie uważnie nagrania z rozmów w wieży zaprezentowane przez komisję Millera w styczniu br.

    Wynika z nich jednoznacznie, że wieża NIE WIEDZIAŁA, jakie są POLSKIE minima dla tego lotu, więc klnąc zastosowała własne, czyli 100/1000

    Inna sprawa, że miało to niewielkie znaczenie, bo „nienaciskana” załoga olała minima zarówno polskie jak i rosyjskie :-(((

    Nawiasem mówiąć polskie były chyba troche przyostrzone właśnie ze wzgledów zwiekszenia bezpieczeństwa prezydenta, co dowodzi, że w tym b…zlu jakim był były 36. SPLT, był jednak ktoś normalny i odpowiedzialny.

  145. Coś dla Czesława!

    Jeśli mnie pamięć nie myli, to Twoje zdanie o fachowości Fiszera nie było nadmiernie wysokie, raczej wolałeś Hypkiego. Pan Fiszer nie mógł nie komentować raportu Millera i popełnił artykuł w Angorze p.t. ?Tragedia Smoleńska? , w którym komentuje rożne sprawy, a szczególnie ostatnią minutę lotu. Pewnie miał wgląd do polskiego opracowania taśmy z rozmów w kokpicie, której niestety nie znam, bo podaje rysunek za Rzeczpospolitą, na którym są ewidentne przekłamania, których nie zauważyłem na rosyjskim rysunku. W ramach tego artykułu, jako taki wtręt podsumowujący jest wniosek komisji, sprowadzający problem do krótkiego zdania:
    ?Nie chcieli lądować, a nie potrafili odlecieć?.
    Sami sobie przeczą na rysunku, gdzie kpt. mówi ?odchodzimy na drugie zejście? , na wysokości 90 m nad ziemią.

    Ja to rozumiem tak: Kapitan zdawał sobie sprawę z tego, że spieprzył pierwsze zejście, poprawi błędy w drugim zejściu – i wykona zadanie. Czy tak postępuje człowiek, który w ogóle nie chciał lądować, tylko udawał dobrą wolę i chciał pokazać generałowi, że to co widać („pi…”), nie pozwala na lądowanie? Gdyby nie chciał lądować, powiedziałby
    „spierdalamy do Warszawy, bo nikt nie zadbał o wizy białoruskie, albo do Moskwy, gdzie poprosimy o prawo lądowania”, bo chyba rosyjskie wizy mieli (przynajmniej niektórzy), bo Wasserman tak późno się dowiedział o zaszczycie zastąpienia Jarosława Kaczyńskiego, który w domu spał – pilnując zaocznie chorej mamusi, że nie miał szans na załatwienie czegokolwiek. Dobrze, że córeczka mu przywiozła paszport na lotnisko, inaczej mógłby zostać aresztowanym jako „szpion”.

    Już samo krótkie zdanie kapitana świadczy o tym, że komisja się myli twierdząc, że nie chcieli lądować. MAK miał rację, niestety. Są w tym artykule i też na rysunku drobne nieścisłości. Samolot nurkował do jamy, lecąc równolegle do stoku i stąd to podwójne „100 m” u nawigatora w odstępie 8 sekund. Z rysunku widać, że samolot nie był już drugi raz na wysokości 100 m (radiowo) – co najwyżej 90 m, a to chyba przekracza granicę błędu pomiaru. Kształt terenu jest inny niż na rysunku rosyjski, może to są uproszczenia.

  146. B. premier Leszek Miller uważa, że problemem 36. specpułku było to, że po przyjściu do władzy PiS wśród służących w nim pilotów przeprowadzono czystkę. Jak zaznaczył, do odejścia z pułku zmuszono lub skłoniono wszystkie te osoby, które były szkolone jeszcze w ZSRR lub miały zbyt długi staż. – Wtedy odeszli najlepsi ludzie. Tragedia smoleńska jest efektem tej czystki, która się wtedy odbyła – ocenił Miller.
    http://wiadomosci.onet.pl/raporty/katastrofa-smolenska/katastrofa-smolenska-efektem-czystki-pis,1,4813322,wiadomosc.html

    Zgadzam się z Millerem.
    Smoleńsk w dużej mierze zaistniał dzięki pisowskiej rusofobii. Patologiczna niechęć do Rosji skutkowała czystkami kadrowymi nie tylko w lotnictwie. Gówniarzy awansowano powyżej progu ich kompetencji.
    Efekty w wojsku, wywiadzie, lotnictwie, osiągnięto zadziwiające…..
    Efektem była „ruska trumna” tak bardzo obrażająca Hofmana?

    „kto mieczem wojuje od miecza ginie”……

  147. Z dużą dozą cierpliwości wysłuchałem przed chwilą konferencji prasowej premiera Donalda Tuska.
    Były chyba dwa pytania na temat światowego kryzysu finansowegoi czego wynikiem byłu upewnienie „ciemnego ludu” z IIIO RP, że jest dobrze a będzie jeszcze lepiej.
    Następnie pan Premier odniósł się do trybu zwalniania czy też dymisjonowania żołnierzy „winnych” katastrofie smoleńskiej.
    Oczywiście winnym był minister Siemoniak przy czym nie była to wina a raczej jego zasługa bo należy być skutecznym a nie przestrzegać dobrych obyczajów.
    Jakże inaczej było z min. Klichem.
    Przy jego dymisjonowaniu w półtora roku po katastrofie zarówno pan Premier jak i pan Prezydent rozpływali sie z zachwytu nad jego kompetencjami i jakże oczywistymi sukcesami w kierowaniu resortem.
    A że – jak stwierdził minister – był on niedoinformowany, mimo ponad 200 pism kierowanych na jego ręce, tym jego większa chwała.
    Premier jednocześnie stwierdził, że rozmowa ze zwalnianymi, którym przecież nie udowodniono żadnej winy, w niesamowity sposób przedłużyłaby proces czynności zarządczych.
    Dobrze i chwała mu za to, że prznajmniej ich (zwalnianych) nie opluł.

  148. @wiesiek59 pisze:
    2011-08-05 o godz. 10:34

    Pomyliłeś autorów „ruskiej trumny”. To był Brudziński! Powtarzał to wielokrotnie od pierwszego dnia z taką nienawiścią, że może kogoś przestraszyć.

    Poza tym – pełna zgoda!

    Przeglądam raport i jestem w okolicy 50-tej strony. Ogromna praca, na razie są fakty, które albo rozumiem, albo i nie. Jedyne wnioski to te, że głównie stewardesa była w porządku (odnośnie uprawnień) aż do momentu, gdy podała kapitanowi fałszywy meldunek – generałowie jej nie słuchali i nie zapięli pasów (to informacja z konkurencyjnego raportu). Technik miał papiery, ale tak naprawdę jest zbędny w takim samolocie, Rosjanie latają z 3-osobową załogą. Tylko jedno mnie zaskoczyło – on też miał przed sobą wysokościomierz i wariometr i nic nie mówił. Ogólna niemoc! Może jednak tak działa nadmiar helu?

  149. Panie @karwoj8, wpis z 2011-08-05, godz. 07:53
    Premier zrobił to, co mu pasowało z przedwyborczej układanki.
    Minister ON Pan SieMONiak ma pełne kwalifikacje do sprawowania tego urzędu przynajmniej na parę miesięcy, bo ma MON w Nazwisku.
    Podobne kwalifikacje miał Pan Onyszkiewicz, bo był ożeniony z wnuczką Marszałka Piłsudskiego.
    Panowie ze styropianu, WiP-u (lek.med. B.Klich), NZS-u (SieMONiak), KPN-u (Szeremietiew), itp. – sprawowali i sprawują cywilną kontrolę nad armią z różnym skutkiem.
    Tym końcowym ma być NASZE BEZPIECZEŃSTWO, co czynią za NASZE PIENIĄDZE.
    Na razie nie są w stanie zapewnić BEZPIECZEŃSTWA nawet sobie samym, czego przykładem był SMOLEŃSK.
    Nie rozumieją, że ARMIA nie samoistny byt, to tylko NARZĘDZIE w ich rękach do zapewnienia suwerenności Państwa Polskiego. Taką mamy armię jakie na nią zapotrzebowanie polityków, sprawujących tę niby cywilna nad nią kontrolę.
    A wojsko to tylko narzędzie Państwa, którego skuteczność wynika z wielu DŁUGOTRWAŁYCH działań, a te powinny przebiegać według jakiegoś planu i odpowiednich środków finansowych, STABILNYCH przez WIELE LAT.
    Bo armia to nie tylko sprzęt (zawsze bardzo drogi) i środki materiałowe (też nie tanie), ale przede wszystkim ludzie. Ludzie ci muszą być odpowiednio DOBRANI, a po ich wyborze należy obdarzyć ich zaufaniem (tu miejsce na HONOR), dać czas na działanie i rozliczać z efektów.
    Tylko jak to zrobić, kto ma to robić i według jakich kryteriów oceniać, jeśli politycy odpowiedzialni za wojsko nigdy w nim nie służyli?
    Najlepszym sposobem sprawdzenia zreformowanej armii jest ocenić ją na wojnie. Tylko że nie życzyłbym takiego sprawdzianu, bo wynik końcowy mógłby być ujemny dla całego Państwa i Narodu Polskiego.
    Obecne rozgrywki kadrowe mają prawdopodobnie na celu umożliwienie powrotu Bogdanowi Klichowi na stanowisko Ministra ON. Swoją czarną robotę już wykonał, przysługującą mu według wojskowych NORM NALEŻNOŚCI – czarę goryczy wypił i przydał się Platformie w ten gorący przedwyborczy czas.
    Po wyborach, wypoczęty – będzie mógł wrócić, bo szkoda jego prawie 4-letniego doświadczenia w kierowaniu Wojskiem Polskim.
    Ma jedną wielką zasługę dla Polski: zlikwidował POBÓR.
    W kolejnej kadencji (w co wierzę, bo Premier Tusk głupi nie jest), nie powinien dawać się już podprowadzać starym wojskowym wygom, którzy ćwiczą to przez lata, tylko domagać się JAKOŚCI i PROFESJONALIZMU.
    Nie może pozwolić się dalej oszukiwać, bo przecież już dowódca kompanii ściemnia dowódcy batalionu, ten dowódcy Brygady, i tak dalej … o czym oni doskonale wiedzą.
    To jest podstawa w tym zawodzie w czasie POKOJU, bo na wojnie są inne, jakże krwawe kryteria i nie każdy dostanie możliwości poprawienia wyników.
    Dwa, trzy życia to można mieć, ale w komputerowej grze wojennej, nie w realu.
    Jak oceniać poziom wyszkolenia wojska, skoro ono się od lat nie szkoli, bo …

    Tu wymieniane są dziesiątki powodów żeby tego nie robić, np. zbyt suche lato – może spowodować pożary roślinności na poligonach. Zamiast zgrywania ognia Brygady Artylerii na poligon ma wyjechać Dywizjon, który ogniowo jest reprezentowany przez … baterię oraz Sztab Dywizjonu. Co to oznacza? Niski poziom umiejętności, to czego sobą nie reprezentowała mniej liczna niemiecka artyleria na froncie wschodnim. Mimo przewagi liczebnej artylerii Sowietów, stawiała im czoła przez 4 lata, bo w artylerii, oprócz armat trzeba mieć wiedzę i to nie po paromiesięcznych kursach w sali wykładowej.
    Tylko saper nie musi być inteligenty, saperów ma być dużo …
    Czołgi z kolei zużywają mnóstwo paliwa oraz drogiej amunicji i trzeba je naprawiać, robić przeglądy. F-16 są zbyt cenne żeby latały a pozostałość szturmowych Su-22 musi oszczędzać resursy. Jedynie przeciwlotnicy mogą sobie pofolgować z użyciem rakiet w Ustce, ale to raczej dla wzmocnienia efektów jacy my to Silni Zwarci i Gotowi, bo te poradzieckie rakiety i tak schodzą z uzbrojenia a ostatnie dywizjony są po cichu (nie jak 36 pułk) – rozwiązywane. W efekcie, tylko 1/4 tego tego obszaru co przed 20 laty ma tzw. pokrycie strefami obrony przeciwlotniczej, co wiem z racji spotkań braci przeciwlotniczej, a jestem oficerem rezerwy (po SOR) dawnych WOPK.
    W efekcie nad poligonami pojawia się jedna – dwie pary samolotów, a efektowne wybuchy ich niby uderzeń są inicjowane z ziemi.
    Pic na wodę i fotomontaż, wciskanie kitu oraz masę prezentacji w PowerPoincie – to akurat Wojsko Polskie ma opanowane do perfekcji.
    Finał tego picu w tzw. VIP-day, kończącego wybuchami i atakiem kompanii czołgów każde większe ćwiczenia – ma być niby uwieńczeniem wysiłku szkoleniowego, a to tylko dobrze zrobiona POZORACJA.
    Nie podnosi to poziomu szkoleniowego wojska, tylko płoszy ptactwo i zwierzynę. I ta fikcja, gdy dowódca batalionu nie ma szans zobaczyć w swojej 3-letniej kadencji rozwiniętego w pełni swojego pododdziału na poligonie, utrzymuje się od lat. Kompaniami zaczynają dowodzić kapitanowie, którzy przed paru laty ukończyli 6-cio miesięczne KURSY OFICERSKIE i doskonalili się głównie w przygotowywaniu prezentacji komputerowych, w czym naprawdę są już dobrzy i za co awansowali. Za to strach być ich podwładnymi, nawet w zwykłym przemarszu na poligon w kolumnie w marszu ubezpieczonym, o ile wiedzą jeszcze co to jest …
    Na szczęście PRZEMARSZÓW nie ma, więc i nie ma wypadków.
    Wyjazdy na misję to z kolei działania patrolu w sile drużyny, MAKSYMALNIE PLUTONU, co nijak nie przygotuje wojska, szczególnie kadry dowódczej, do działań na szerszą skalę.
    Takie oszukiwanie cywili przez wojsko trwa od kilkunastu lat. Pozytywny (dla pamiętających) jest brak możliwości działania typu stan wojenny, bo obecne wojsko nie jest już organizacyjnie do tego zdolne.
    Talibowie doskonale poznali się w Afganistanie na wartości naszego wojska, przenosząc do prowincji za którą niby ono odpowiadało swoje bazy szkoleniowe i miejsca wypoczynku, bo w sąsiednich amerykanie nie dawali im spokoju. To się już kończy, zareagowali sojusznicy i siłami batalionu czyszczą teren, za który niby odpowiadają Polacy.
    Inaczej nie można tam prowadzić wojny, która akurat jest przeciwna etosowi polskiej partyzantki, powstań i dewizy za Naszą i Waszą Wolność.
    Nie wiadomo dokładnie po co Polscy żołnierze są w Afganistanie, skoro i tak przyjdzie oddać władzę Talibom, bo tylko oni są w stanie zapewnić tam stabilizację. Stabilizację oczywiście na ich warunkach, złagodzonych do niby zachodnich standardów w Kabulu i jego okolicach.
    Może wszystkim pasuje, żeby tak dalej było?
    Tylko mi Bogdana Klicha żal, bo to jest bardzo kulturalny i do tego niespotykanie spokojny człowiek.

  150. spokojny pisze:
    2011-08-05 o godz. 17:16

    Obawiam się że masz rację. Większość naszej armii to kompanie wartownicze, pilnujące dalej tysięcy zbędnych obiektów i ……..sztaby, pozostałe po dawnej strukturze organizacyjnej. Najbardziej zapracowani są „gaciowi” w rozlicznych magazynach.

  151. Zainteresowany tematem sięgam do sieci i co widzę?

    – Z 700-osobowego BOR zrobiono 3,5-tysięczną jednostkę wojskową. Po co, skoro ochraniamy zaledwie 17 osób? Tworzy się sztuczne etaty dla majorów, pułkowników z rozwiązanych NJW, którzy „pierdzą w stołki” i biorą kasę – mówią „borowiki” stanowiący rdzeń BOR, określani mianem close-protectors. Tacy ludzie mają ogromną szansę przetrwać reformę BOR i cieszyć się szacunkiem instruktorów, kolegów, ochranianych a nawet ewentualnych agresorów.”
    http://atplatoon.w.interia.pl/BOR.html

    Skoro czas na oszczedności, to można zacząć od tych „fachowców”?

  152. Andrzej Lepper nie żyje

    podobno od piątku – znaleziony dziś w swoim biurze

  153. samobójstwo

  154. „Polsce potrzebna jest sprawna, ok. 90-tysięczna armia zawodowa, w której liczba generałów w służbie czynnej nie będzie przekraczała 60, a pułkowników – 300. Jądrem tej armii muszą być nie starsi panowie rozpaczliwie broniący się przed odesłaniem do cywila, ale młodzi, sprawni i dobrze wynagradzani zawodowi szeregowcy i podoficerowie.”
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/armia-poborowa-czy-zawodowa

    Jak na razie generałów jest 2razy więcej, pułkowników 4……

  155. Ad/ spokojny z 2011-08-05 o godz. 17:16
    „Jedynie przeciwlotnicy mogą sobie pofolgować z użyciem rakiet w Ustce, ale to raczej dla wzmocnienia efektów jacy my to Silni Zwarci i Gotowi, bo te poradzieckie rakiety i tak schodzą z uzbrojenia a ostatnie dywizjony są po cichu (nie jak 36 pułk) ? rozwiązywane. W efekcie, tylko 1/4 tego tego obszaru co przed 20 laty ma tzw. pokrycie strefami obrony przeciwlotniczej,”

    – * –

    Potwierdzam.
    Kilka ładnych lat spedziłem w lesie między Nadarzynem a Otrębusami oznaczonym jako „Ostoja zwierzyny” 😉
    Były tam stanowiska ogniowe, a potem takze koszary mojego 3. Dywizjonu Ogniowego 3. Łużyckiej Dywizji Artylerii WOPK Chodzi o artyleręi raakietową of kurz. 😉
    Od lat w tych koszarach, w tym w mojej dawnej kancelarii i gabineciku do którego się z czasem przeniosłem, przebywają uciekinierzy ze Wschodu 🙁

  156. Andrzej Lepper powiesił się w swoim biurze.
    Pierwszy odruch – zaskoczenie. Sprawiał przecież wrażenie takiego twardego człowieka, od którego grubej skóry odbijało się wszystko.
    W moje pamięci pozostanie jako ktoś, kto udowodnił, że można wejść do Sejmu w gumiakach . A potem , zachowując się nie lepiej – zostać tegoż Sejmu wicemarszałkiem. Nie jeden raz.

    Sorry za szczerość.

    PS. pomyłka z godz.17:36 (emocje tłumaczą) – mówili, ze nie żyje od wczoraj, a znaleziono go przed 17.00

  157. Szanowny Pan @wiesiek59 (do wpisu z godz. 17:31)

    Rodzinnie i po sąsiedzku znam paru wojskowych i też myślałem jak Pan, że nie szkolą się bo pełnią warty. Przy PRAWIE niezmienionej liczbie obiektów do pilnowania i zmniejszeniu stanów liczebnych z 260-300 tys. do 99 tysięcy, w tym 36 tys.szeregowych – dawałoby to taki efekt.
    Tylko że przyczyny nieszkolenia się wojska są inne.
    Każdy kto służył KIEDYŚ w wojsku pamięta, jakim koszmarem była służba wartownicza. Przygotowanie do służby, wkuwanie regulaminów i tabel posterunków, skrupulatnie sprawdzane wraz z wyglądem na odprawach, koszmar przyjmowania wartowni i obiektów, szczególnie jak zmieniały się warty z różnych jednostek. Potem ODPOWIEDZIALNOŚĆ (pod prawem karnym, bo to było wykonywanie zadania bojowego), monotonia zmiany wart, ładowania i rozładowania broni, mnóstwo syfu ogólnowojskowego i smrodu na wartowniach, strachu czy kontrolowany lub zmieniany wartownik akurat nie śpi z ręką na języku spustowym kałacha … Potem koszmar zdawania warty, co czyniło teoretycznie 24-godzinną służbę 30-paro godzinną.
    Pełnienie wart wytrącało cześć kompanii (baterii) na 3 dni: przygotowanie, pełnienie służby i odpoczynek po warcie, jeśli pełniono ją do 9-tej rano. I tak co parę dni, jak jednostka była niewielka a obiekt duży plus warty garnizonowe i inne powinności, jak nocne obieranie ziemniaków.
    Teraz wojsko nie pełni wart i nie obiera ziemniaków.
    Ochronę obiektów zapewniają cywilne tzw. SUFO, o których więcej na:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Specjalistyczne_Uzbrojone_Formacje_Ochronne.
    Dlaczego mimo odciążenia z wart wojsko się BARDZIEJ nie szkoli – nie wiem.
    Chociaż kilka wart każdemu żołnierzowi krzywdy nie uczyni.
    Wszak na ewentualnej wojnie nie da się zatrudnić SUFO.
    Pozdrawiam serdecznie spod czereśni, spiesząc się z wpisem bo bateria wskazuje koniec pracy, dlatego przepraszam za usterki w tekście.

  158. Ale też Lepper był pierwszym, który głosno mówił „Balcerowicz musi odejść”, gdy wydawało się to swiętokradztwem.

  159. Nie chce mi się wierzyć….
    Andrzej Lepper za bardzo kochał życie.
    Śledztwo i autopsja powinny być bardzo dokładne…..

  160. Andrzej Lepper nie żyje. Ciekawy polityk. Jedyny, któremu udało się z pozycji antystemowych, na fali chłopskiej rebelii, wepchnąć się do systemu a jednocześnie nigdy nie stać się częścią tego systemu. Pamiętam jak się rodziła Samoobrona. Mieszkałem wtedy na wsi i czułem w powietrzu bunt. Pamiętam blokady dróg, bitwy z policją… . Kiedyś w III Programie dziewczyna nadawala korespondencję z Mazur gdzie Samoobrona blokowała drogę do Kaliningradu. Doszło do zamieszek, chłopi rozgromili oddziały policji – pamiętam jej przerażony głos nadawała z tego pola bitwy. Jak z Wietnamu w latach sześćdziesiątych.
    Lepper nigdy nie dał się systemowi oswoić. Mimo sejmowych i rządowych posad zawsze zachowywał chłopską niezależność. Trudno się temu dziwić, był przecież „Chłopskim Królem”. Znienawidzony przez establishment i część opinii publicznej stał się symbolem obciachu, prymitywu, wszystkiego co najgorsze… . Choć akurat jako polityk nie dawał powodów do nienawiści. Pamiętam jego dystans do policyjnego obłędu IV RP. No ale był ze wsi – takiej prawdziwej a nie rustykalnej iluzji dla sentymentalnych. Był ze wsi i tej swojej wiejskości się nie wypierał a to drażniło.
    Po latach walki system wykończył „Samoobronę”. Poszło to łatwo, bo Unia wypłacanymi pieniędzmi załagodziła konflikty socjalne na wsi i ta partia walki straciła swe potężne wsparcia. Nie miał już kto bronić Leppera gdy ostatecznie zadeptywały go media i aparat represji państwowej. Sprawiał wrażenie silnego mężczyzny ale krople drążą kamień. No i jak to mówią na wsi „Wziął się Andrzej i wyhuśtał”. Będzie miał piękny pogrzeb… . I legendę … .

  161. spokojny pisze:
    2011-08-05 o godz. 18:25

    Jednym z lepszych pomysłów Sikorskiego jako ministra było wyegzekwowanie minimów sprawnościowych. Ubyło wtedy 3 000 pułkowników.
    Wzmiankowałem chyba o przerostach struktur dowodzenia i majątku trwałego.
    Te miliony ton amunicji można by spożytkować zdecydowanie lepiej, przed upływem ich daty ważności. Niestety, paliwo, resursy sprzętu…..

    Na razie nasza armia ma nieliczne kły i imponujący ogon…..
    Spora część wydatków MON to etaty sztabowe i emerytury.

  162. Kartka z podróży pisze:
    2011-08-05 o godz. 18:59

    Jedna z barwniejszych i chyba uczciwszych postaci naszej polityki. Nie udawał nikogo. Tylko co na to KK? Pogrzeb samobójcy w poświęconej ziemi?
    Chyba że skrupuły hierarchów jak zwykle załatwi kasa….

  163. Jacek Dębski też poczatkowo popełnił samobójstwo….
    qui bono?

  164. Wiesiek59
    Akurat o jego pogrzeb to spokojny jestem. Będzie jak sobie zażyczy rodzina i to bez ekstra stawek. Kk ze wsi żyje.
    Pozdrawiam

  165. wiesiek, po co te teorie spiskowe, czyż za dużo ich już mamy
    musiało się wszystko złozyć razem, miał kłopoty, syn bardzo chory, sprawy prywatne, o których nie wiemy
    pewnie wnet się dowiemy
    Twardym można być do czasu
    a twardy bywa czasem kruchy

  166. …po co te teorie spiskowe, czyż nie za dużo ich…
    tak miało być

  167. Jakieś dziwne odczucia. Śmierć Kaczyńskiego była mi obojętna, a Leppera mi szkoda. Zabiła go polityka. On był zbyt uczciwy (nie był politycznym graczem), zeby babrać się polityką, dlatego już go nie ma. Media też zabijają gazetami.
    Wyrazy współczucia dla rodziny. To był raczej dobry człowiek, ale niepotrzebnie wdał się w sekciarskie towarzystwo. I to go zgubiło. Gdyby nie koalicja z Kaczorami, dziś zapewne Lepper byłby w sejmie i przy życiu.

  168. Andrzej pisze:
    2011-08-05 o godz. 20:53

    Mam podobne odczucia. Za mało było w nim cynizmu jak na polityka……

  169. Spokojny, 18.25. Moje wspomnienia z wojska są jak najlepsze. Na poligonie byłem razem z Piotrem Skrzyneckim, więc było więcej kabaretu niż wojska. Ale razem zdaliśmy egzamin oficerski. Jako specjalista służyłem dwa lata i wspominam czule, szczególnie wysokiej klasy oficerów, ekspertów wojska i wzorowej kultury. Teraz pajacyki i psychiatrzy zrobili dno amerykańskie.

  170. Nie był Andrzej Lepper politykiem z mojej bajki, jednak go podziwiałam za umiejętność uczenia się, za ogrom pracy, jaki włożył w kształtowanie własnego wizerunku. W kilka lat nabył ogłady, nauczył się mówić i przemawiać, okazał się politykiem z krwi i kości. Jako minister rolnictwa też nie wyróżniał się in minus. Nie udało się go wkręcić w aferę gruntową, choć doświadczeni szczwacze zrobili wszystko, co potrafili. Okazało się – niestety – że był człowiekiem uczciwym. Nie warto już nawet mówić, że pani, która go o molestowanie oskarżyła do dziś chyba poszukuje ojca dla swojej córeczki.
    Mnie go po ludzku żal. Został zniszczony, nie uniósł takiego ciężaru.
    Niech odpoczywa w pokoju.

  171. Bardzo mi żal Andrzeja Leppera, przykładnego Polaka, ofiarę sitwy Solidarności.

  172. Andrzej Lepper popełnił dwa niewybaczalne błędy w swoim politycznym życiu. Gdy wszedł do rządu IV RP i gdy wrócił do tego rządu, mimo tego, że został potraktowany jak bura suka. A poza tym niewiele różnił się od naszych wybrańców w tamtym czasie. No może był bardziej barwny i bardziej znienawidzony przez GW. Nie był politykiem z mojej bajki, aczkolwiek po latach doceniam ważność jego postulatu, że Balcerowicz musi odejść. Pozbawienie Balcerowicza wpływu na polską politykę finansową i ekonomiczną stało się istotną ulgą dla polskiej gospodarki.

  173. Przeciek 21.22
    Ja też nie narzekałem. WiS to w wojsku normalka, a najbardziej co mi się podobało, to taka odskocznia od codziennych koszarowych czy poligonowych dni, wyjazdy do PGR-ów, albo inne prace na rzecz gospodarki kraju. Nawet odśnieżanie miasta miało sens, bo była to pożyteczna praca na rzecz ludności cywilnej. Przypominam, że to były czasy pokoju. Szkoda, ze to se ne wrati.
    Stary Polak z PRL
    Zgadzam się. Zawsze uważałem, że od Kaczyńskich należało trzymać się z dala.

  174. Przeczytałem wszystkie posty odnoszące się Jędrka i mam kilka uwag. Po pierwsze Jędrek przestał być trybunem ludowym po wyjściu z solarium i od krawca w gajerku za kilkanaście tysięcy złotych. Jego elektorat miał możność naocznie się o tym przekonać w zestawieniu z Jarkiem w znoszonych butach, do których (tu duża przenośnia) się przezuł.
    Osobiście zapamiętam go jako tego, który przed Skolimowskim ujawnił publicznie prawdę o Klewkach, za co wszyscy ( media w pierwszym szeregu) odsyłali Jędrka do psychiatry. Do dzisiaj odszczekał te kpiny tylko jeden dziennikarz ( z Krytyki Politycznej).
    Jego słynne „Balcerowicz musi odejść” ziściło się w praktyce podczas dyskusji nad OFE, choć nie on posłał profesora do kąta.
    Próżnia po Jędrku zostanie pewnie wkrótce zapełniona przez jakiegoś nieznanego nam jeszcze młodego trybuna ludowego. Skoro na rynku politycznym nie ma lewicy, populistyczna prawica PiS wkrótce się wystrzela, to kto wejdzie do gry?

  175. Na forum lotniczym
    http://lotnictwo.net.pl/6-spotting/33-zdjecia/38826-dwie_prosby_o_pomoc_w_zwiazku_z_raportem_millera.html
    ukazał się następujący wpis:
    „W raporcie z katastrofy Smoleńskiej zostało opublikowane moje zdjęcie bez mojej zgody, wiedzy itd.
    Pierwsza prośba do Was jest taka: czy możecie porównać zdjęcia i napisać swoją ocenę czy istotnie to jest moje zdjęcie? Ja nie mam wątpliwości ale wolę się upewnić. Link do zdjęcia: Photos: Tupolev Tu-154M Aircraft Pictures | Airliners.net
    Zdjęcie to znajduje się w załącznikach to raportu na stronie 4/12. Raport jest dostępny na stronie mswia, tvn24 itd. Napewno znajdziecie.
    Prośba 2: co radzicie mi zrobić? Działać coś czy olać to? Swoją drogą co to za kraj, w którym do takich dokumentów jak ten kradnie się czyjąś własność? Ten raport był cytowany w mediach, to zdjęcie widziałem wszędzie, a ilość osób czytających raport jest gigantyczna.
    I na koniec ciekawostka. W raporcie pod zdjęciem, które zostało nazwane rysunkiem jest opis stwierdzający jasno, że jest to kabina TU5 101. Tymczasem jest to 102!!!
    Proszę o Was o pomoc. Dziękuję z góry i pozdrawiam!”

    Koniec cytatu.

    Z kolei Sergej Amelin ze Smoleńska
    http://forum.smolensk.ws/viewtopic.php?f=74&t=48375&start=59440

    też znalazł w raporcie kilka swoich zdjęć.

    Wygląda na to, że piloci tutki łamali przepisy lotnicze a członkowie komisji Millera byli uprzejmi łamać przepisy o prawach autorskich.
    Chyba coś bardzo złego dzieje się w Rzeczypospolitej.

  176. Sleper
    Myślę, że jego przemiane stylistyczną akurat elektorat ze zrozumieniem przyjął. Tym bardziej, że ona miesciła się w jakimś chłopskim wzorcu powodzenia życiowego. Starte buty i zmiete ubranie Kaczyńskiego na inne grupy społeczne przyciągająco działały. Ważne jest to, że Lepper mimo dokonania przemiany stylistycznej się caly czas odróżniał od ludzi systemu. Te śmieszne krawaty, nieszablonowe zachowania a przede wszystkim język wyrażający sposób myslenia odróżniał go od establishmentu. On jednak cały czas przez wieś był traktowany jako „swoj”. Gdyby z powodów ekonomicznych na wsi bunt nie wygasł Lepper byłby nadal czynnym politykiem. Po prostu wiatr przestał wiać w jego żagle.
    Pozdrawiam

  177. Do smierci Andrzeja Leppera znacznie przyczynił sie Marcin Kacki z Gazety Wyborczej który kłamliwie oskarżał go jako Casanovę który gwałcił Dziewice Orleanska Anetę Krawczyk.
    Ale jeszcze bardziej sie chyba cieszy Jarosław Kaczyński który wespół z Mariuszem Kaminskim z CBA wrobił AL w afere gruntową i osobiście go wykończył.
    Dlaczego pismacy z TVN24 nie pytają Jarkacza o Leppera ?

  178. Andrzej pisze:
    2011-08-05 o godz. 20:53
    Andrzeju, ileż to razy z Tobą się zgadałem. Tym razem także. Z każdym słowem wpisanym w Twój krótki tekst. Niestety masz rację. Niektóre konszachty bywają zabójcze. Jak ten przez Ciebie wymieniony.
    Andrzeja Leppera mi także żal. Kiedyś go tutaj na blogu Gospodyni broniłem. No cóż. Pozostał żal i współczucie dla jego najbliższych.

  179. Andrzej Lepper – żal. Rodzinie wyrazy współczucia.

  180. Bariera popytowa, mówi Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH – http://www.stachurska.eu/?p=4174

  181. karwoj8 pisze:
    2011-08-05 o godz. 07:33

    ***Tylko po co głosowano wybierając mniejsze zło na PO a nie na PiS?
    Tylko ciekawy jestem jak się czują Arłukowicz, Sierakowska, Cimoszewicz?***

    No widzisz mnie też to leży na „wątrobie”. Jestem niezmiernie ciekaw odpowiedzi Gospodyni naszej na to pytanie. Przecież ona tak się cieszy ze „stabilizującej” się pozytywnie naszej sceny politycznej. Oj, jest ta scena stabilną jak grunt w Bytomiu, gdzie spółki węglowe zabrały się za eksploatację „filarów” pod miastami, czego zabraniano już za Gierka. No ale to były tylko gierki.
    Pozdrawiam.

  182. Teresa Stachurska@Bardzo wątpię czy czyta pani blogi Polityki,na wypadek jednak gdybym się mylił proszę przyjąć do wiadomości, że jestem głęboko zniesmaczony wrzuceniem kolejnego linka(roi się od nich na blogach) do swojego bloga przy okazji kondolencji.To obrzydliwy spam.

  183. Teresa Stachurska@Bardzo wątpię czy czyta pani blogi Polityki,na wypadek jednak gdybym się mylił proszę przyjąć do wiadomości, że jestem głęboko zniesmaczony wrzuceniem kolejnego linka(roi się od nich na blogach) do swojego bloga przy okazji kondolencji.Odbieram to jako obrzydliwy spam.

  184. Masz rację @Kartko, z tym nie da się polemizować, Jędrek wstrzelił się w tamten czas, a wieś się z czasem uspokoiła pod wpływem unijnych dotacji. Cóż on miałby do zaproponowania, przecież nie mógł głosić poglądów o racjonalnym wspomaganiu produkcji rolnej, bo zżarliby go z noszonymi kiedyś gumofilcami i kufajką. Szkoda mi chłopa, w każdym coś jest dobrego i doznałem absmaku po przeczytaniu zamieszonego tu postu o braku odczuć, jak zginął prezydent Kaczyński ( dobrze wiesz, że nie byłem jego fanem).
    W poprzednim wpisie trochę się zagalopowałem z tym oczekiwaniem na następnego trybuna, bo prawdę powiedziawszy nie zastanowiłem się kogo on miałby reprezentować, o czyje interesy zabiegać.
    W ostatnim czasie wchodzi do polityki klasa społeczna nazywana prekariatem, która ma kompetencje poświadczone dyplomem, ciągłą niepewności zatrudnienia, zbyt niskie dochody i brak perspektywy podmiotowości. Jak na razie nie widać tam przywódców, choć kilka rządów w północnej Afryce już obalili, a w Hiszpanii i Grecji próbują się zorganizować i przeciwstawić politycznemu i finansowemu establichmentowi. Na taki przewrót trybun ludowy nie wystarczy, może co najwyżej być bohaterem jednego sezonu dla mediów.
    Pozdrawiam

  185. Waldemarowi:

    Ze względu na zmianę głównego wątku blogu związanego ze śmiercią Andrzeja Leppera odpowiem króciutko o tym co się dzieje w naszym pięknym (!) mieście.
    Nie neguję frontu prac remontowych w mieście. Widzę to i cieszę się że nareszcie coś się ruszyło, choć czasami zadaję sobie pytanie czemu tak późno.
    Nie zgadzam się z kolejnym centrum handlowym w samym centrum miasta. Pleciugę mamy faktycznie ładną, ale czy naprawdę takim kosztem? W tym kwartale lepiej by wyglądała chociażby filharmonia – wciśnięcie jej w placyk koło Komendy Wojewódzkiej nie jest najszczęśliwszym pomysłem. Główny problem który widzę to brak rozwoju przemysłu który dałby naszemu miastu / regionowi wartość dodaną. Na razie przemysł się zwija a studenci naszych uczelni szukają pracy poza Szczecinem – niestety. To że mamy świetne położenie geograficzne i w związku z tym rewelacyjną perspektywę rozwoju to za mało. Nasza gospodarka morska na razie jest na etapie zwijania się i jak na razie nie widać trendu odwrotnego (piszę to z pełną świadomością – od wielu lat jestem związany zawodową z tą gałęzią przemysłu). Obawiam się, że za parę lat, jak skończą się programy Unijne i trzeba będzie spłacić zaciągnięte zobowiązania finansowe na tzw. wkład własny nie będziemy mieć z czego tego zrobić. Po prostu miasto które opiera swój rozwój na budowie centrów handlowych nie będzie miało na to kasy.

    ——-

    Andrzej Lepper nie był bohaterem mojej bajki, ale tak po ludzku szkoda mi go. Okazuje się po raz kolejny, że świat polityki jest niestety tylko dla gruboskórnych.
    Wyrazy współczucia dla rodziny

  186. Śleper
    Prekariat – zapamietam tę nazwę. Masz rację, w Madrycie chyba czwarty dzień się leją z policja, bo ich wyeksmitowano z Placu de Sol – niby z powodu przyjazdu BXVI. To silne doświadczenia pokoleniowe wybijane pałami na grzbietach – mam wrażenie, że to przyśpieszy samoorganizację. Oczywiście w Hiszpanii. Tu musimy na zmiany trochę jeszcze poczekać. Ale co ma być to będzie. Premier dziś z duma powiedział, że mamy tzw rating lepszy od Włoch. A jeszcze niedawno Włosi mieli lepszy od nas … .
    Relacja z Madrytu
    http://www.youtube.com/watch?v=y-7i4hvFMv4
    Pozdrawiam

  187. W lipcu 1993 r. nie zakładano nawet, że kiedyś dojdzie do katastrofy samolotu wojskowego nad terytorium FR i odwrotnie, samolotu rosyjskich sił uderzeniowych nad obszarem RP, która uszła z UW. Dlatego też ten układ z dnia 7 lipca tego roku nie precyzował właściwie niczego (piszę to również pod rozwagę dla pana @Lexa, tak jak zresztą do dnia dzisiejszego i cholera wie, czy kiedykolwiek ten problem uzyska jakieś procedury postępowania tych WŁAŚCIWYCH ORGANÓW (pewnie strony myślały o jakiejś wspólnej komisji, ale możemy się tylko domyślać)
    Z przyczyn, o których napisałem (przed szpitalem) t.j. 23.51 dnia 3.08 oraz powyższych, strony były zmuszone przyjąć procedury postępowania wyjaśniającego okoliczności i przyczyny katastrofy samolotu, właściwie cholera wie jakiej natury, wg. zasad określonych w załączniku 13-tym Konwencji Chicagowskiej.
    Ja mam bardzo poważne zastrzeżenia do problemu: czy samolot stricte wojskowy, będący w dyspozycji cywilnej komórki rządowej i wynajęty na półprywatną wycieczkę Prezydenta RP jest nadal wojskowy??! Pan E.Klich, chciał widzieć w nim samolot wojskowy, bo wówczas pojawiała się możliwość scedowania na stronę rosyjską części odpowiedzialności za spowodowanie katastrofy Tupolewa z powodu:
    – był możliwy zakaz lądowania samolotu wojskowego na tym lotnisku przez dyżurnych kontrolerów lotów,
    – istniała możliwość zamknięcia w ogóle lotniska Siewiernyj dla samolotu wojskowego, w odróżnieniu od samolotu państwowego, przed którym zamknąć lotniska nie było wolno.
    W obu przypadkach przymusowe opuszczenie strefy kontroli lotniska prze samolot prezydencki. Tylko, że z drugiej strony takie rozwiązanie sprawy, było nie do przyjęcia przez oficjalnego dysponenta samolotu.
    I tu jest pies pochowany, ponieważ sami zatraciliśmy pojęcie o tym, co tam właściwie poleciało? W całej tej dyskusji umknęło nam z pola widzenia najważniejsze, że to, niestety MY sami spowodowaliśmy tę katastrofę i nic tu nam nie pomoże.
    Piszę to z największym smutkiem, a wybielanie przeze mnie Rosjan nie wchodzi w rachubę. Wszystko, co najgorsze spotkało moja Rodzinę od dawien dawna, to prze Rosjan właśnie, ale niestety:
    – ściśle ustalony tryb wymiany komend i informacji pomiędzy załogą a operatorami systemu RSL-5 lub 7 (nie wiem dokładnie, jaki funkcjonuje na tym lotnisku, lecz to jest bez znaczenia), został przez Polaków absolutnie zignorowany, ściślej w ogóle nie przestrzegano zasad,
    – nie znali w ogóle charakterystyki lotniska, w szczególności pionowego przekroju ścieżki lądowania. Na tym lotnisku próba korzystania z danych radiowysokościomierza nie mogła inaczej zakończyć lotu,
    – może trochę się mylę, (co daj Boże), ale z wypowiedzi pilotów z tego pułku oraz osób, które kiedyś pełniły służbę w tej jednostce wynika, że korzystanie z danych wysokościomierza radiowego było normą. Pan Gruszczyk próbował to jakoś wyprostować przed kamerami TVN-24, ale wyszło to komicznie i głupio (to specjalnie dla Indoora_prawdziwego (6.16 dnia 4.08), a w ogóle to przemyśl sam cały swój wpis!),
    – mgła to nie chmury! Jeżeli ktoś ma dopuszczenie, np. 100/1000, to oznacza, że ten konkretny pilot może lądować na lotnisku, na którym podstawa chmur wynosi 100m.a widzialność pozioma wynosi 1000m., (czyli widać początek pasa z nad BRP). Żaden pilot w Polsce, formalnie rzecz biorąc nie posiada zezwolenia na lądowanie we mgle. Jeżeli określono na poziomie > pi-a <, to musiała być rzeczywiście gęsta. W 45 plm OPK, za moich czasów nie określano gęstości mgły przy pomocy przymiotników, a tym bardziej rzeczowników rodzaju żeńskiego.
    Między nami (a wiem, że również i Adam M.) mam dwa lądowania we mgle, ale w takiej, w której od świateł wejściowych widać było początek pasa, chociaż kraciatki jeszcze nie! Tyle tylko, że na RSL-u był Leszek Krół i potrafił doprowadzać pilota do lamp wejściowych lotniska. Miałem do Niego 100 %-owe zaufanie (a przedtem, w ZWA, na Jego życzenie, miałem zaszczyt oblatywać tenże RSL właśnie!). Próba lądowania we mgle, na takim lotnisku jak Siewiernyj, z wykorzystaniem radiowysokościomierza NIE MOGŁA ZAKOŃCZYĆ SIĘ INACZEJ!!!
    Zwyczajnie, nie wypada poszukiwać współwinnych. Mydlenie oczu ciemnemu ludowi, że było jakieś próbne, pozorne podejście, że w następnym poprawimy to czy owo jest po prostu NIEMORALNE. Pospolitym, politycznym chamstwem było stwierdzenie prezesa, że taka brzózka dla samolotu przerobionego z pancernego bombowca nie była żadnym problemem. Doprowadziło to, do tego, że niby wykształcona baba, była przewodnicząca KRRiT, posłanka Kruk (PiS) przerobiła to na patyk (patrz posiedzenie Komisji sejmowej ds. ON) i to poszło w ciemny lud bez żadnej krytyki!!! Dam spokój drowi (bo wg wykazu składu Komisji, żaden z niego profesor) Żyliczowi, a Macierewiczem można się tylko brzydzić.
    P.s. Szanowny @Yevaud (8.18 dnia 4.08), mam nadzieję, że pani @ANCA-NELA nei ucieszy, ale też nie będzie miała mi tego za złe (takie przestawienie literki to i panu się przytrafia a mnie zamienić). Także serdecznie pozdrawiam, z tym, że z bimbrownictwem, alkoholem w ogóle a tymbardziej z winem, które rozwiązuje języki nie mam niczego wspólnego.
    Szanowna pani @ANCA-NELO, co do zdania o św.p. Andrzeju Leperze, zgoda absolutna. Niech spoczywa w spokoju.
    @Kropkozjad (20.10 dnia 4.08), wyjątkowo trafnie. Cieszy mnie również wzmianka o niechlubnym zachowaniu pana Żylicza, co niepotrzebnie rozpętało dyskusję o charakterze tego lotu, na czym później skutecznie żerował poseł Macierewicz i prezes, a za nim pozostali bojownicy PiS-u
    I to by było na tyle, pozdrawiam, Czesław R.

  188. Najbardziej znany Polski Buntownik przełomu XX/XXI wieku Andrzej Lepper zbuntował się p-ko sobie samemu . Pozostanie w dobrej pamięci . Ludzie na antypodach tj. Jarosław Kaczyński z pomocnikami i Gazeta Wyborcza wystepowali przeciwko niemu jak sojusznicy .
    @Przecieku , zgadzam sie z Twoja opinią .
    Organizacja polityczna Samoobrona – przestała wcześniej mieć znaczenie . Piszecie Państwo o tym wyżej, a i nie odrodzi sie . Jej czas minał .
    ps.
    Nie znam i nie bede chciał poznać komentarzy ( poza Blogowiczami !) dziennikarzy i tzw. polityków ,na temat tego tragicznego wydarzenia..

  189. kolorowych wakacji i miłego „świętego spokoju” od tego całego zgiełku!. Gratulacje za rzeczowe podsumowanie raportu (POLITYKA 32/2011 „Suche fakty”) – bez wdawania się w rozstrząsanie teorii aerodynamiki, awiacji i trajektorii – bo speców od tego nam latoś obrodziło. Tak na marginesie dodam, że podobnie uczyniła pani Agnieszka Wołk-Łaniewska (NIE nr 32).

  190. Czesłąwie!
    No pewnie, że nie mam za złe. Różne kiksy w trakcie pisania i mnie się przytrafiają. Np. kiedy po literce ł następuje a, to u mnie wciąż, uparcie wychodzi ą Taka szybka jestem. 😀

  191. Czesławie!
    Przeczytałem jeszcze raz swój wpis. Próbuję w jednym zdaniu streścić:

    nie widzę innego logicznego wyjaśnienia WSZYSTKICH okoliczności i CAŁEGO przebiegu wypadku niż to, iż generał Błasik wykorzystał trudne warunki atmosferyczne i podróż do Smoleńska przerobił w misję bojową, celem którego jest ogranie Rosjan, którzy usiłują utrudnić wizytę.

    Gdzieś na albo w poprzednim odcinku pisałem, że lata mi to po głowie od czerwca, zapomniałem dodać, że od czerwca zeszłego roku. Teoria zrodziła się po trzykrotnym przeczytaniu stenogramu rozmów , przy czym po drugim przeczytaniu sięgnąłem do (jako materiału pomocniczego) książki pt. Kesey’a „Lot na kukułczym gniazdem”.

    Oczywiście poszczególne, oderwane od siebie dziwne rzeczy można wytłumaczyć na różne sposoby. Na przykład lądowanie na podstawie wskazań radiowysokościomierza. Ale zauważ, że to jest połowa sprawy – druga połowy, że przy tym akceptowano rozbieżne wskazania przyrządów – danych pochodzących „od Rosjan” (wysokość barometryczna) i danych rzeczywistych ( pochodzących z radiowysokościomierza).
    A przecież generał Błasik był doświadczonym lotnikiem, miał na koncie nawet jedno zestrzelenie. To znaczy nie on zestrzelił, ale jego zestrzelono w Ustce (w Wicku) podczas ćwiczeń, przez pomyłkę,w wyniku „nieporozumienia w procesie decyzyjnym”.

  192. Ciekawy wątek samobójczej śmierci (oj zaraził sie Pan Panie Wiesiek teoriami spiskowymi) Pana Leppera.
    Jak twierdzi pan Tymochowicz bardzo zdołowały Pana Leppera wnioski komisji naciskowej Andrzeja „Kryształa” Czumy. A te jak sie okazuje były zemstą na kolegach partyjnych za odległe miejsce na liście wyborczej. Okazuje się, zawiść nie jest uczuciem obcym nawet w przepełnionej miłością Platwormie Obywatelskiej. Smutne, że konkluzje z czteroletniej pracy komisji zależą od miejsca na liście jej przewodniczącego. Ale cóż – miejsca przy korycie niewiele. Jeśli byłaby to prawda to jestem ciekaw jak wyglądałby raport komisji pana Kalisza gdyby on otrzymał siódme miejsce na liście w Starym Sączu na przykład. Może Order Orła Białego dla pana Ziobry. A Państwo sie silą na powazne komentarze…
    Swoją drogą pamietam często niemądry rechot Pana Żakowskiego gdy „talibowie w Klewkach” były dla niego symbolem absurdu. Wypadało by chyba przeprosić, bo czy zdążył Pan Żakowski z butelką whisky – nie wiadomo.

  193. Dziś 6 sierpień , Hiroszima……
    Cesarz Hirohito zakazał dalszych walk by uratować ludność Japonii przed masakrą, wbrew tradycji japońskiej- walki do końca w beznadziejnej nawet sytuacji.
    Bór- Komorowski i kilku innych dowódców, w beznadziejnej sytuacji militarnej i logistycznej rozpoczęli walkę, nie licząc się ze stratami wśród żołnierzy i ludności cywilnej…..

    Jak zestawić te dwie postawy, odpowiedzialności i głupoty?

  194. Jak do mnie ta informacja dotarła o jego tragicznej śmierci, to nie pomyślałem sobie o Andrzeju Lepperze, tylko pomyślałem o Andrzeju Czumie. Jak się czuje Andrzej Czuma, który zaproponował raport zaprzeczający istnieniu nacisków – mówił w TVP Info Jacek Żakowski.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,10073250,Andrzej_Lepper_nie_zyje__Zakowski___To_ofiara_naciskow_.html

    Cóż, wypada się zgodzić. Poseł Czuma ma jedną zaletę- BMW….
    Biernych, Miernych, Wiernych, w naszym Sejmie dostatek….

  195. Panie Wiesiek59
    Generał (jeśli łaska) Bór-Komorowski wiedział, że więzienia na zajetych terenach przez bolszewików juz sie zapełniają i miał prawo przypuszczać, że kompletowana jest druga tura do jakiegoś odległego lasu. No ale przeciez można sie było całkowicie prawom wprowadzonym przez niemieckich okupantów podporządkować (jak ostatnio proponowała pani prof Środa stawiając za wzór Francuzów) i wiele istnień ludzkich oraz miasto ocalić. Tylko czy wtedy przeżyłby choć jeden obywatel Polski narodowości żydowskiej? Wątpię.
    Właśnie. A o sobie ani redakcji Gazety Wyborczej nie pomyślał.

  196. Na blogu „wczasowiczki” przeplatają się dwa wątki – katastrofa lotnicza i śmierć Andrzeja Leppera. W przypadku samobójstwa oczekuje się próby wytłumaczenia tak drastycznego kroku przez desperata i motywu. Wiele samobójstw osób „politycznych” oraz potencjalnych pomocników „układu trzymającego władzę”, są podejrzane o to, że osoby te zostały „samobójcowane” na zlecenie. Śmierć dwóch morderców Olewnika, którzy doskonale znali zleceniodawców zbrodni i łudzili się, że ta wiedza jest dla nich atutem i zabezpieczeniem, zostali zlikwidowani w celi o najwyższym standardzie bezpieczeństwa, wieszając się na „klapie sedesowej”, której kamera albo nie widziała z powodu złego umieszczenia (patrzyła na gładki sufit), albo akurat przestała działać na okres zgonu – bez udziału „osób trzecich”. Ja sobie kiedyś zakpiłem, że wystarczy „osoba druga”, wystarczająco krzepka, aby wisielcowi połamać żebra, ale prawnicy blogu przypomnieli mi definicję „osób trzecich” w kodeksach. Podobnie została samobójcowana pani Blida – fotografa przy tym nie było, czekał przed domem, aby sfilmować wyprowadzanie w kajdankach osoby, nielubianej przez premiera i prokuratora generalnego. Sekcja zwłok i brak śladów na broni, pocisk z broni służbowej funkcjonariuszki oraz nietypowy kanał wlotu pocisku świadczyły o zbrodniczej działalności całej ekipy, nasłanej przez „układ trzymający władzę”. Myślę, że Kalisz to zauważył i wypunktował w swoim raporcie. To zacieranie śladów, brak badań funkcjonariuszki i jej broni są wystarczającym powodem, aby szereg osób z aparatu (nie)sprawiedliwości IV RP poszło do ciupy, a premier i prokurator generalny złożyli dymisję z powodu odpowiedzialności politycznej.
    A co my widzimy dziś? Dzięki dziwnej metamorfozie szefa komisji „nacisków”, prezes doprowadza bezczelność do absolutnego szczytu (K2), żądając za zamordowanie Blidy (pośrednie) i zaszczucie Leppera (bezpośrednie) przeprosin ze strony premiera. Znany z dowcipów szczyt bezczelności został mocno przekroczony – kłania się księga Guinnessa. Nie bardo wiadomo, czy osoby trzecie nie pomogły Lepperowi, chyba, że tak bardzo nienawidził własnej rodziny, pozbawiając ją wypłaty z polisy, bo na ogół samobójstwo wyklucza wypłatę. On też wiedział za dużo na temat i nacisków i o polskim Guantanamo, pewnie czekał na odpowiedni moment, ale „Jaś nie doczekał” – może Kainek był szybszy? To nie jest nic nowego. Już wybitny poeta radziecki zawołał krótko przed popełnieniem samobójstwa: „Towarzysze! Nie strzelajcie”!
    Nie wiemy co krzyczała pani Blida, wie o tym tylko jedna osoba.

    Kilka słów o raporcie Millera. Dobrnąłem na razie do 50-tej strony. Są podane informacje, których nie jestem w stanie zweryfikować, ale są to pewnie fakty, bo tylko idiota fałszowałby sprawdzalne rzeczy, raczej skorzysta przy interpretacji. Nawet nie czytając do końca wiem, że dwa podstawowe wnioski są dla mnie wątpliwe i zdecydowanie umniejszają w mych oczach wartość raportu, do sporządzania którego włożono ogromną pracę.
    Wątek „naciskowy” nie jest potraktowany należycie starannie. Nie mam dostępu do polskiej wersji rozmów w kokpicie, to co „przeciekło” lub jest w raporcie (jeszcze do tego nie doszedłem), były te komendy związane z próbą odejścia na „drugie zejście”, albo „drugi krąg” – komenda KL? Dla mnie to wszystko jedno, ale oba stwierdzenia mają w „rozumie” ponowną próbę lądowania, bo jeśli ktoś nie chce lądować, to nie używa wyrazu „drugi”, gdy pierwsza próba była nieudana. To czego mi brakuje w sprawie nacisków to brak opisu chronologicznego w działaniach Kazana i Błasika – jak to wyglądało po kolei? Czy rozmowa „służbowa” bliźniaków z supertajnego telefonu do rozmów o bezpieczeństwie państwa, niezbędna aby obudzić zmęczonego brata i powtórzyć mu to co prezydent wiedział o zdrowiu matki przed wylotem i już przekazał bratu, była
    po informacji Kazana o ?piź….?, tzn. prawdopodobnych kłopotów z lądowaniem?
    To jest kluczowy moment w sprawie nacisków, bo w rozmowę o zdrowiu mamusi chyba nawet Macierewicz nie wierzy. Brakuje mi tej chronologii – nie ma informacji o radach prezesa dla prezydenta (nie będę świnią i nie powiem „polecenia partyjnego”).

    Opis lotu aż do „patyka” wygląda rozsądnie, ale łamane wszelkie procedury przez polską załogę całkowicie uwalniają od odpowiedzialności za katastrofę KL _ załoga ich prawie ignorowała aż do zniknięcia z radaru.

    W tym miejscu wystąpiła jednak rzecz charakterystyczna, jak przy samobójcowaniu. Nawaliła aparatura rejestrująca, która mogłaby uniewinnić lub pogrążyć po linii służbowej, rosyjskich oficerów. MAK tu dokładnie postąpił jak komisja Millera w sprawie nacisków. Nie wyraził zdziwienia złym stanem nagrywarki (jakiś kabelek, który zawiódł w najważniejszym momencie). Smród będzie się ciągnął za tymi kontrolerami do ich śmierci, bo wielu ludzi nie uwierzy w ten defekt techniczny i przyjmie za pewnik chęć ukrywania błędu, tzn. przekroczenie granic błędu aparatury przy informacjach – „na glisadzie”.
    Oglądałem śliczny rysunek w Angorze – za Rzeczpospolitą i tam są dwa miejsca symetryczne wobec glisady, samolot jest najpierw powyżej, za chwilę poniżej, więc musiał być moment, gdy znacznik samolotu był dokładnie na glisadzie, może to uspokoiło KL? Poniżej 100 m i tak mógł umywać ręce jak jego kolega z biblii, bo na więcej nie pozwolił zejść samolotowi, a na działanie załogi wewnątrz samolotu nie miał żadnego wpływu, siedząc w swej szopie.

    PS
    Drobne sprostowanie dla „purystów”. Tytuł komentarza pana Fiszera był inny niż ja podawałem. Ja cytowałem nadrzędny tytuł zbioru komentarzy, m. in. prezesa Kaczyńskiego.

  197. wer pisze:
    2011-08-06 o godz. 13:16

    Decyzja o rozpoczęciu powstania była gorzej niż zbrodnią, była błędem.
    A na błędach powinniśmy się uczyć…..
    Historia wojskowości jest pełna analiz błędów, historia polityki pełna nietrafnych wyborów.
    Ale nikt normalny nie sakralizuje ich , tylko analizuje.

    Czy pan GENERAŁ był politykiem, czy żołnierzem? W jego kompetencje nie wchodziło chyba podejmowanie działań POLITYCZNYCH?
    Braniem marzeń za rzeczywistość zapłaciło 200 000 ludzi własnym życiem…

  198. Nie wiem czy generał Bór-Komorowski czuł sie bardziej politykiem czy żołnierzem. Rozumiem, ze Pan wie doskonale. Myslę, że zapedził sie Pan w kozi róg. Bo zaraz Pan mi wytłumaczy czy Pan generał Jaruzelski był politykiem czy zołnierzem? I czy w jego kompetencje wchodziło podejmowanie działań politycznych.
    Braniem jego marzeń o komuniźmie za rzeczywistość tez wielu zapłaciło. A kraj zapłacił zapaścią.

  199. Halen, uważa Pan że opinia IRG SGH powinna była „przepaść” ? Może Pan być spokojny, przepadnie. Na pierwszych stronach jej nie było.

  200. wer pisze:
    2011-08-06 o godz. 14:06

    „po owocach ich poznacie”…..
    Szanowny Pan jest w stanie sam dokonać bilansu zysków i strat.
    Podsumowali działania KG AK politycy emigracyjni i wojskowi. Nie będę po raz n-ty przytaczał ich opinii, miażdżącej zresztą.
    Pomiędzy wiarą a wiedzą jest różnica.

    Co do poparcia działań Jaruzelskiego- premiera zresztą legalnego rządu, to w badaniach nie zeszło poniżej 50%….
    A że garstka styropianowców i IPN ma inne zdanie? Mniejszość nie decyduje o ocenie faktów.

  201. Ps.
    Herostrates a ostatnio i Breivik, TEŻ przeszli do historii…..

  202. Antoniusie!
    Jeśli chciałeś sprawdzić czy czytamy uważnie to co piszesz lub czy sami czytaliśmy raport komisji min. Millera to zwracam Ci uwagę, że jeśli przeczytałeś raport (tak jak piszesz) do 50. strony to nie możesz mieć zielonego pojęcia czy „watek naciskowy” został ogóle poruszony i jak starannie.

  203. Zacznę od końca – os Czesława – jak widać ANCA_NELA się uśmiechnęła, co nie dziwi. Pamiętam, że rozmawialiśmy na temat kabaretów – jak sie okazało mamy podobny gust, toteż spodziewałem się, że ALCA raczej ANCę ucieszy.

    Powstanie Warszawskie – wer próbuje wmówić, że żaden obywatel żydowski nie przeżyłby holocaustu, gdyby się Polska nie broniła? W jaki sposób jedno z drugim jest powiązane wie chyba tylko wer.
    Państwo polskie przestało istnieć w miesiąc po rozpoczęciu wojny. Na terenach polskich istniało i funkcjonowało państwo niemieckie. Niemcy decydowali o wszystkim. Gdyby Polska się poddała i została być może potraktowana łaskawiej – może jakieś stanowiska, jakaś drobna część władzy Polakom by przypadła w udziale, to Żydzi byliby wygubieni całkowicie? Śmiała teza. Przy okazji jednak dodam, że nie wierzę, aby poddanie Polski cokolwiek zmieniło w układzie władzy. Wszak w myśl ideologii hitlerowskiej Francuzi to byli aryjczycy wysokiego sortu, Słowianie zaś najniższego, tylko ciut wyżej niż „podludzie”.

    Ś.p. Andrzej Lepper – jak dla mnie zawsze pozostanie nauczką, że warto słuchać co ktoś mówi, a nie koncentrować się na tym, kto mówi.
    Bardzo wiele pomysłów przez Leppera formułowanych i obśmiewanych przez media okazało się być „roztropnymi” propozycjami, gdy wygłaszał je Tusk. Lepper z sympatycznej strony i najlepsze wrażenie na mnie robił zawsze tuz po wyborach.
    Kiedy kamery wpadały do sztabów wyborczych politycy różnych partii zawsze bardzo skupiali się na swoim wyniku i zdyskredytowaniu wyników konkurencji, czasami dziękowali tym, co na nich oddali głos.
    Leppera zapamiętałem jako jedynego, który zawsze najpierw dziękował WSZYSTKIM wyborcom, którzy pofatygowali się do urn

  204. @Indoor_prawdziwy pisze:
    2011-08-06 o godz. 14:48

    To było założenie – dla mnie oczywiste! Słuchałem Millera i sądziłem, że mówi na temat swojego raportu, do końca chyba nie dojdę nigdy.

  205. Yevaud pisze:
    2011-08-06 o godz. 14:54
    Uśmiechnęłam się, bo dla mnie jeśli ALCA to i PRIM 😆

  206. Panie Yevaud.
    Przepraszam, nie staram sie niczego wmówić. Tok mojego myślenia był następujący:
    – Polska przegrywa wojne obronną,
    – niemiecki okupant wprowadza przez siebie ustanowione prawa ( mając za cel eksterminację narodu zydowskiego, także te o koncentracji ludności żydowskiej w gettach i pod groźbą śmierci bezwzględnym zakazie pomocy tejże oraz obowiązku denuncjacji )
    – Polacy w imię nie doprowadzenia do „katastrofy” tych praw przestrzegają.
    Myślę, że szanse przeżycia holokaustu są dla ludności żydowskiej mniejsze.
    Pozwolę sobie jeszcze na jedno porównanie. Zakładając, że Powstanie Warszawskie to katastrofa. Zginęło około 200 tys ludności cywilnej. A dowódzcy nie mieli prawa szafować zyciem Warszawiaków – czy ukrywanie żydowskiej rodziny przez Ulmów tez możemy nazwać katastrofą? Mieli prawo doprowadzić do wymordowania wielu mieszkańców wsi w imie solidarnego odruchu pomocy?
    Może więc zgodzimy sie z jednym. Winnym okropnością II wojny są Niemcy i ich faszystowski sposób myślenia.

  207. Yevaud pisze:
    2011-08-06 o godz. 14:54

    Nasz mało oczytany wer nie wie zapewne jaki był los żydów węgierskich, czy włoskich-na ogół byli chronieni przez władze państwa….
    O losie żydów z okupowanej Francji czy Holandii też pewnie nie słyszał? Wydawali ich współobywatele, tak jak w Polsce zresztą….

  208. Teresa Stachurska.Wprost,zdumiewający wniosek jaki wyciąga pani z mojego wtrętu.Niemniej,miło mi,że moja sugestia,,nieczytania przez panią blogowych komentarzy”okazała się błędna.W ciągu swojej ponad dwuletniej(już?)obecności na blogach redaktorów Polityki nie odnotowałem żadnej pani dłuższej wypowiedzi czy polemiki z kimkolwiek.Nie jednokrotnie podążyłem za pani linkiem napotykając istotne i ciekawe kwestie.Nie robię tego jednak już od dłuższego czasu z prostego powodu:żaden z nich(z pewnością te które otworzyłem)nie nawiązywał choćby w pośredni sposób do,,tematu”gospodarza czy pojedynczego blogowicza choć warty był pochylenia.Merytoryczna zawartość jest tu bez znaczenia(nigdzie jej nie kwestionuję)skoro wrzutka od czapy.Nigdy też obecność pani linków specjalnie mi nie przeszkadzała choć zdecydowanie bardziej wolałbym poznawać pani poglądy w bezpośredniej blogowej dyspucie.Towarzystwo chyba jak najbardziej pani odpowiada bo uporczywie linkami stara się pani nęcić nas do siebie tylko dlaczego stoi pani z boku?Kończąc,droga Pani:Zawartość ostatniego pani linka pozostaje mi nieznana,kontekst użycia poruszył bo tak naprawdę to chciała pani pożyczyć soli od sąsiadów mitygując się w ostatniej chwili,że wypada złożyć kondolencje.Sól jednak okazała się ważniejsza.Najniższe ukłony i proszę na wyrost nie robić sobie ze mnie wroga.

  209. Niech Pan sobie wyobrazi że coś niecoś o historii holokaustu wiem. Jednak myślę, że ktoś na tym blogu miał rację nazywając Pana takim blogowym chłopkiem-roztropkiem któremu to wydaje się że na każdy temat wie wszystko i na każdy każdy temat musi się wypowiedzieć.
    Może to zabrzmi dla Pana niezbyt miło ale śmiem twierdzić, że jest Pan dość w swoim zadufaniu męczący.

  210. Śleper,Kartka.To prawda,że wieś uspokoiła się między innymi pod wpływem unijnych dotacji,choć nie tylko.To wypadkowa kilku,co najmniej jeszcze czynników ale to temat przy innej,może okazji. W moim oglądzie to jednak nie to stricte uspokojenie wiejskich obszarów było powodem odpływu elektoratu(co by nie gadać charyzmatycznego ) lidera Samoobrony.Andrzej Lepper największą wartość dla zdobytego elektoratu stanowił jako polityk anty-systemowy,swój.Przestał nim być gdy wszedł do systemu i to od razu w randze vice-premiera.Ze zdziwieniem odnotowywałem wtedy,że na tle szaleństw ówczesnych ekip(ach ten zapomniany premier Marcinkiewicz)i obu koalicjantów mógł się jawić prawie jako mąż stanu.Mnie(na tym tle)jak najbardziej się (z)jawił.Oczywiście według moich(a pewnie i Waszych)standardów.Według standardów swojego elektoratu: zawiódł,zdradził a MY go wynieśliśmy!Nie rozpieprzył natychmiast wszystkiego z czym walczył za NAS nieustraszenie (odkąd się objawił) wszelkimi metodami z barykadami włącznie tylko wręcz przysiadł się do Balcerowiczów i innych Geremków.Żadne sex,czy grunt afery,Lexusy czy szyte na miarę Armanjów gajerki(to nie za wasze złodzieje!) nie zrobią na nas najmniejszego wrażenia(a wręcz przeciwnie) dopóki widzimy,że dalej jesteś NASZ!A ty co?Wyrąbaliśmy ci stołek krwawicą a ty za Olejniczaka będziesz robił ?Tego nie darujemy ci nigdy!Jest jeszcze Jarek ze Zbyszkiem.To oni teraz nasi!To chyba tego ciśnienia nie mógł znieść Andrzej Lepper.Musiał to widzieć choć pewnie nie do końca rozumiał dlaczego został wzgardzony….Pozdrawiam

  211. @Tereso Stachurska,
    mnie też razi twoje traktowanie cudzego bloga jako miejsca do promowania swojego bloga lub do wrzucania linków.
    Nie pamiętam ani jednej twojej wypowiedzi poza ostatnią, która dotyczyła ciebie osobiście.
    To jest mo- w moim odczuciu – irytujące i żenujące.
    Taki trochę lepszy (bo z chwalebnymi intencjami) , ale spam

  212. Teresa Stachurska.Możliwe,że w swoich sądach idę nieco za daleko bo pani dzisiejszy link z 14:46 z pewnością od czapy nie jest.

  213. Eksterminacja w krajach europejskich[edytuj]

    Rząd III Rzeszy nie tylko realizował plan wymordowania Żydów przy pomocy własnych wyspecjalizowanych służb na terytoriach okupowanych, ale także stosował naciski polityczne i wojskowe, aby zmusić pozostałe kraje europejskie do współpracy w tej zbrodni. Rezultaty takiej polityki były różne: od aktywnej współpracy (Słowacja, Francja), przez współpracę częściową (Rumunia, Bułgaria, Węgry), do kategorycznej odmowy (Włochy, Dania).

    Nawet prymitywna wiki widzi niuanse w polityce stosowanej w krajach podbitych, sprzymierzonych i zwasalizowanych…….
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Holocaust

    Pan Panie wer nie widzi tych niuansów? A szkoda……
    Lepiej być oczytanym niż opisanym……

  214. Szczerze mówiąc (tu pisząc), nie zamierzałem już wypowiadać się w sprawie katastrofy smoleńskiej, ale widzę u kilku koleżanek i kolegów niesłabnący entuzjazm w wałkowaniu już znanego i dawno odkrytego. Właściwie nie tyle sam się chcę wypowiedzieć, co zaproponować przeczytanie załączonego linku:
    http://www.krytykapolityczna.pl/Serwiskulturalny/EkranizacjeraportuMillera/menuid-305.html
    Jeśli się spodobało, to może zainteresowani tym tematem zaproponują jeszcze ciekawsze realizacje. Kto wie, może nawet nagroda w Wenecji się komuś z was trafi.
    Pozdrawiam

  215. Szanowny Gruby (2011-08-05, godz. 09:29)!
    Poruszyłeś istotną sprawę minimów pogodowych dla lądowania instrumentalnego, tj. z wykorzystaniem urządzeń radionawigacyjnych. Są ich trzy rodzaje:
    – Pierwsze dot. lotniska a właściwie konkretnego pasa i konkretnego kierunku lądowania oraz rodzaju wykorzystywanego oprzyrządowania nawigacyjnego i jest ono ustanawianie przez władzę; operator lotniczy może dla swoich samolotów, zawyżyć to minimum.
    – Drugie to minimum pilota, wynikające z poziomu wyszkolenia i ewentualnie doświadczenie. Ustala je operator dla rodzaju oprzyrządowania nawigacyjnego, i może je związać z typem samolotu.
    – Trzecie to minimum samolotu, które może określić operatora, wynikające z najmniejszej wysokości, z jakiej możliwe jest przerwania podejścia i bezpieczne wykonanie procedury nieudanego lądowania, zwane gwarowo „odejściem na drugi krąg”.
    Pilota dowódcę obowiązuje NAJWYŻSZE z tych minimów. W przypadku tego tragicznego lotu, kontroler zezwolił na zniżanie się do 100 m, ponieważ kontrolerzy nie znają minimów osobistych pilotów, natomiast kpt. Protasiuk miał prawo skorzystać z tego zezwolenia na podejście TYLKO do wysokości 120 m tj. do minimalnej wysokości zniżania bez widoczności, określonej indywidualnie dla niego.
    Szanowny Czesławie (2011-08-06, godz. 00:52)!
    Ze względu na rosyjskie przepisy lotnicze opublikowane w rosyjskim AIP, nie było możliwości zakazania przez rosyjskiego kontrolera samolotowi PL101, ponieważ w tym dokumencie opublikowano, że samoloty zagraniczne, bez rozróżnienia na cywilne i wojskowe, wykonują lądowania na odpowiedzialność ich dowódców. Rosjanie nie dali sobie wmówić, że mieli obowiązek zabronić lądowania w Smoleńsku z powodu mgły, ale premier Tusk dał się nabrać na tę mantrę, oficerom z Dowództwa Sił Powietrznych i puścił w świat ową sławną opinię o tym, co MAK uczynił, mimo że tego nie uczynił. Sprawę możliwości radaru działającego na lotnisku Siewiernyj można odczytać pod linkiem podanym w moim wpisie z dnia 2011-08-03, o godz. 22:01. Kpt. Protasiuk podczas szkolenia w Polskich Siłach Powietrznych, z pewności znał procedurę podejścia wykorzystaniem radaru stosowanego na lotniskach wojskowych w Polsce, takich samych jak radar na Siewiernym. Zaniechanie przez niego kwitowania wysokością informacji kontrolera radarowego wzmacnia przypuszczenie, że zamierzał lądować.
    A teraz z innej beczki. Zgadzam się z Andrzejem, ANCĄ-NELĄ, karwojem8, że POPiS nadal istnieje, oczywiście jako plan rezerwowy. Przywódca PO zdaje sobie sprawę z tego, że popularność jego partii spada i może jeszcze dojść do klęski wyborczej, jeżeli fala kryzysu ekonomicznego przykryje Polskę. Elektorat PiS-u może się zwiększyć, dotychczasowy sojusznik PSL może w ogóle nie wejść do Sejmu. SLD może postawić warunki nie do przyjęcia (likwidacja IPN, reforma służb specjalnych, świeckość państwa, związki partnerskie) i wówczas wróci koncepcja POPiS. Pewien sygnał dała już posłanka Kidawa Błońska, która powiedziała, że Kalisz musi dobrze przed Sejmem uzasadnić wniosek o Trybunał Stanu, jeżeli ma przekonać posłów PO. Widocznie zapomniała, że za tym wnioskiem głosowała trójka członków Komisji – posłów PO. A więc jest chyba czwórka posłów do dobrego uzasadnienia tego wniosku, no chyba że oni tak głosowali nie znając aktualnego trendu w stosunku PO do PiS. Zdziwienie posłów stanowiskiem p. Czumy, może wynikać z faktu, że nie wiedzą o ewentualnych uzgodnieniach między Tuskiem a Czumą.

  216. Czesław pisze:
    2011-08-03 o godz. 23:51
    „Najwięcej szkód sprawie poczynił prof. Żylicz (ekspert międzynarodowego prawa lotniczego, członek PKBWLLP). W kwietniowym numerze PAŃSTWA I PRAWA, w obszernej analizie, Żylicz podkreśla, że przyjęcie konwencji chicagowskiej z jej 13-tym załącznikiem było pochopne i niefortunne.”

    Łżesz jak bura suka (tak zapewne powiedziałby L. Dorn). Prof. Żylicz napisał w „Państwie i Prawie” coś zupełnie przeciwnego – przyjęcie konwencji chicagowskiej było zasadne i optymalne dla Polski.

    Juz wcześniej, na tym blogu Pani Paradowskiej, o tym pisałem do ciebie i wyjasniałem ci to. A ty nadal kłamliwie atakujesz prof. Żylicza używając sformułowań „po swińsku”, „uwiąd starczy” czy „tylko kurwa”. Więc NIECH WSZYSCY WIEDZĄ (po raz kolejny), ŻEŚ KŁAMLIWA MENDA – wklejam fragment, gdzie streściłem tekst Żylicza:

    „4. Badanie okoliczności i przyczyn katastrofy.”

    Profesor zauważa, że „prawo międzynarodowe zawiera istotne luki nie tylko w kwestiach statusu statku powietrznego, lecz również w przedmiocie zasad ruchu, którym podlegają statki powietrzne państwowe” i dlatego „po katastrofie trzeba było ustalić i uzgodnić między obu rządami zasady i procedury badań przyczyn i okoliczności wypadku (badania lotnicze)” ponieważ „bez takiego uzgodnienia Rosja z tytułu suwerenności terytorialnej sama decydowałaby o tych sprawach”.
    Rosja zaproponowała, a strona polska zgodziła się, na badanie wg przepisów załącznika 13 konwencji chicagowskiej.
    Było to rozwiązanie, nie tylko jak najbardziej poprawne formalnoprawnie („Porozumienie było nieformalne, przyjęte w trybie roboczym. Jednak prawo międzynarodowe nie jest nadmiernie formalistyczne i porozumienie, które obie strony niezwłocznie wprowadziły w życie, jest dla obu państw wiążące”), ale także optymalne dla Polski („Podjęto decyzję pragmatyczną, przyjmując powszechnie stosowany i wypróbowany reżim, pozostawiający badania państwu miejsca katastrofy, mającemu na miejscu odpowiednie środki, z zapewnieniem pełnego udziału przedstawicieli państwa rejestracji (i użytkownika) statku powietrznego w tych badaniach. W ten sposób wypełniona została luka w prawie międzynarodowym w odniesieniu do statku powietrznego państwowego wyłączonego w zasadzie spod rządów konwencji chicagowskiej, niebędącego statkiem powietrznym wojskowym w ścisłym znaczeniu wobec wykonywania niewojskowych zadań”).”

    http://pilotek.salon24.pl/303859,co-naprawde-napisal-prof-zylicz

    Cały tekst Żylicza można przeczytać tutaj:

    http://lex.pl/czasopisma/paipr/pip_4_2011.pdf

  217. Czesław pisze:
    2011-08-06 o godz. 00:52
    „W lipcu 1993 r. nie zakładano nawet, że kiedyś dojdzie do katastrofy samolotu wojskowego nad terytorium FR i odwrotnie, samolotu rosyjskich sił uderzeniowych nad obszarem RP, która uszła z UW.”

    Czesiu, ta umowa to było zabezpieczenie dla STRONY ROSYJSKIEJ (jak JEJ wypadki w Polsce miałyby być badane).
    I sprawdź sobie, ignorancie, daty zawarcia tej umowy i wyjścia wojsk rosyjskich z Polski. Bo sie ośmieszasz (znowu).

    „…czy samolot stricte wojskowy, będący w dyspozycji cywilnej komórki rządowej i wynajęty na półprywatną wycieczkę Prezydenta RP jest nadal wojskowy??! Pan E.Klich, chciał widzieć w nim samolot wojskowy”

    O! Znowu łżesz! Prof. Żylicz twierdził coś zupełnie innego (vide mój komentarz wyżej).

    Powiedz (znaczy napisz), dlaczego jesteś takim notorycznym łgarzem?

  218. Szanowny panie @Kropkozjad (22.51 dnia 6.08), jest pan dla mnie obok, że wymienię Antoniusa, Andrzeja, Grubego, Wieśka 59 i Lecha, nie powiem autorytetem (jak pan @Lex w dziedzinie prawa) ale facetem, który wie co mówi i pisze i to zasadnie.
    Wróciłem jeszcze raz do mojego wpisu (00.52 dnia 6.08), o którym pan wspomina i stwierdziłem, że nie ma niczego, co miałbym prostować lub zmieniać.
    Nie chcę polemizować na temat katastrofy na własne życzenie. Oceniam okoliczności i przyczyny z punktu widzenia pilota OPK, który dość często latał po lotniskach współdziałania. Mnie by do głowy nie przyszło włączać radiowysokościomierz podczas manewru do lądowania wg t.zw systemu w TWA a tym bardziej próbować wogóle lądowania we mgle, (co innego u siebie, przy niewielkiej mgle i gdy na RSL-u siedzi Leszek Król) na takim lotnisku jak Siewiernyj!! Radiowysokościomierz wymyślono dla kontroli lotu na małych i koszących wysokościach, poza lotniskiem oraz konieczności wykonywania lotu w martwym polu radiolokatora! W takim przypadku wysokościomierz barometryczny jest nieprzydatny! Jeszcze raz powtarzam, była to próba lądowania za wszelką cenę, która w zestawieniu wszystkich okoliczności, jakie zaistniały w tym przypadku nie mogła zakończyć się powodzeniem. Dywagacje na temat czy to był samolot wojskowy, państwowy czy cywilny, (co spowodowali w równych częściach E.Klich i Żylicz), miały na celu próbę wpakowania na plecy współodpowiedzialności za katastrofę a tym samym i udział Rosjan (ewentualny) w kosztach odszkodowawczych. Naiwniacy zapomnieli, z kim mają do czynienia! Przy okazji polecam link pana Ślepera (22.10 dnia 6.08), dość ciekawe!
    Czekam jeszcze na zdanie pana @Lexa, co do słuszności przyjęcia procedur określonych w załączniku 13-tym do K.Ch. w sytuacji gdy całkowicie było nieprzydatne porozumienie z dnia 7 lipca 1993 r. z powodu braku szczegółów postępowania właśnie w takiej sprawie.
    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R..

  219. Szanowny @invinoveritasie (23.06 i 23.28 dnia 6.08), proszę wygooglać sobie http://www.wywiad zylicza dla panstwa i prawa.pl, uważnie go przerczytaj i pomyśl co dalej. Bez odpowiedzi, Czesław R. 😀

  220. Czesławie!
    To nie była „próba lądowania na wszelką cenę”.
    Co to było wynika wyraźnie z przebiegu lotu na krótkim odcinku od sygnału „niebezpieczna wysokość” do zderzenia się z brzozą.
    Okazuje się bowiem, że po sygnale „niebezpieczna wysokość” pilot bez najmniejszych kłopotów, takim drobnym ruchem wolanta wyrównuje lot kilka metrów niżej, że automatyka nawet nie traktuje to jako sygnał do przerwania pracy w kanale podłużnym. Dla autorów raportów ( i MAK i polskiego ) tak się dzieje dlatego, że ruch jest za mało zdecydowany. Robią z pilotów idiotów.
    A wtenczas samolot znajduje się w takiej sytuacji, że może z marszu przystąpić do lądowania ( o ile pilot zobaczy światła) lub też natychmiast nabierać wysokość gdyby zaszła taka potrzeba. Taka potrzeba zachodzi kilka sekund później gdy do kabiny docierają odgłosy zderzenia z pierwszą brzoza. Samolot reaguje natychmiast, gdy spotyka drugą brzozę już jest leci w górę.
    Masz rację, że próba ta nie mogła zakończyć się powodzeniem, ale to ze względu na to, że błędnie wprowadzono koordynaty pasa (nie przeliczając) więc nie byli dokładnie w osi.
    Ale gdyby nie ten jar (dokładnie – bardzo łagodne wzniesienie terenu) to by skończyło się na przelocie nad głowami oczekujących na lotnisku.
    Powtarzam: był to manewr opracowany na całkowicie inną okoliczność, wykonany precyzyjnie, ale nie uwzględniając topografię terenu wokół lotniska.

  221. Powtarzam wpis z innego bloga.
    Wczoraj obejrzałem i wysłuchałem wrażliwej lewicowo prof. Magdaleny Środy.
    Jak to człowiek z wyżyn intelektualnych a przy tym czuły na krzwdę i los człowieka wypowiadała się o zmarłym Andrzeju Lepperze.

    O większą pogardę a i chamstwo w wyrażaniu myśli można jedynie posądzić wypowiadających się (niektórych) na Salonie 24.

    Nie byłem i nie jestem zwolennikiem polityki Leppera, który w prostych, nieraz mocnych słowach zachęcał do walki o swoje prawa „ciemny lud”.
    I lud (szczególnie z marginesu życia społecznego po działaniach naprawczych gospodarki spcjalistycznej przeprowadzonych przez Balcerowoicza) go rozumiał.
    Rozumiał a przy tym nienawidził „wielkiego konstruktora” który gardził dwoma mln ludzi – pracowników rolnych – z PGRów i małych gospodarstw rolnych.

    Tym pani Środa niczym nie pomogła a Lepper tak!

    Dla pani Środy – którą niegdyś rozumiałem, a która obecnie w swym parciu na szkło prezentuje specyficzny styl ubierania a także i myśli – Lepper był i jest gorszy od Kaczyńskich – „żoliborskiej inteligencji”.

    Myślę, że pani Środa nie wywodzi się ani z arystoktacji ani też z inteligencji i dlatego z nuworyszowskim zapałem pluje na być może równego jej stanem.

    Nic też dla niej nie znaczy powaga śmierci, która jednocześnie przypomina a przemijaniu zarówno szczytnych idei jak i niskich haseł.
    Myślę, że to wczorajsze wystąpienie nobilitowało Środę do specyficznego salonu jakim jest „warszawka”.

    Żałko!
    Cieszę się, że podobnego zdania o innym przedstawicielu tej „entelygencji” jest ANCA_NELA http://passent.blog.polityka.pl/www

  222. Stwierdzam kategorycznie, że równie (no, być może jeszcze na łamach ND) ogłupiałych przes katastrofę smoleńską komentatorów jak na tym blogu trudno znaleźć.
    Niech się nie obrażają, ale równego zmącenia myśli ocierającego się o obsesję spodziewałem się tylko u części wierzącej Kaczyńskiemu.
    Dziwię się jak można od rana do wieczora powtarzać na okrągło te same myśli i komentarze nie mając przy tym dostępu do dokumentów źródłowych.
    A ta zajadłość!
    A ta wiara we własną wiedzę i nieomylność!
    Jaka kolejna katastrofa czy reż kataklizm równie poruszy naszych wybitnych znawców?

  223. Wytłumaczę Ci Korwoj8 (przynajmniej w tej części jaka mnie dotyczy).
    Co do obsesji – dla mnie katastrofa i cała wycieczka to jak IV RP (wspólne dziecko AWS-PO-PiS) w pigułce. Wszystkie mankamenty tej postsolidarnościowej konstrukcji są obecne i razem dały taki a nie inny efekt. Wszystkie postaci są jakby żywcem wycięte z jakiejś karykatury, przy czym to co się stało ( i się dzieje ) po katastrofie (ta katastrofalna komisja wraz ze swoim katastrofalnym raportem końcowym) to jest dalszy ciąg katastrofy. Stąd jeśli ktoś się czynnie zaangażował się emocjonalnie w którymś momencie to nie może skończyć tematem.
    Do tego dochodzi ten wspomniany przez Ciebie „brak dostępu do dokumentów źródłowych”.
    Przepraszam bardzo ale czy analizując raport można mieć bardziej źródłowy dokument niż sam raport?
    Tym bardziej, że kilkakrotna lektura raportu jest bardzo zalecana jeśli ktoś publicznie zabiera głos w sprawie katastrofy smoleńskiej i posmoleńskiej. Ja dziś rano zrozumiałem jedną poważną manipulację ze strony komisji (oczywiście celem wrobienia obsługi lotniska) jeśli chodzi o pracę urządzeń radiolokacyjnych. Do tej pory na to nie zwracałem uwagi, a widać czarno na białym.

  224. W „Suchych faktach” o których wspomina panna Zosieńka, jest banalne – ale jakże celne zdanie: A opozycja lewicowa nie ma odwagi stanąć po stronie komisji i woli trwać w rozkroku, bo „przecież jest opozycją, która musi być krytyczna wobec rządu”. To właśnie między innymi dlatego nie stać obecnego SLD na przekroczenie progu 20 procent. Bo pan Grzesio jest najwyrażniej tak uszczęśliwiony swoim znaczeniem na scenie politycznej, że nie w głowie mu poszukiwanie bardziej wyrafinowanych i inteligentniejszych treści w krytykowaniu partii rządzacej.

  225. Ruch Palikota

    Jest już pierwszy numer dwutygodnika „Po prostu Polska” wydawanego przez Stowarzyszenie Ruch Poparcia Palikota.

    Polecam artykuł wstępny Jadwigi Żukowskiej i Konrada Lesiaka
    Nowoczesne Państwo.

    ” – Powstałe kilka miesięcy temu Stowarzyszenie Ruch Poparcia Palikota, a następnie partia już zmieniły polską politykę.
    Wcześniej nikt nie dyskutował o Komisji Majątkowej, dzisiaj już jej nie ma.
    Obecnie funkcjonują pewne rozwiązania, których przez lata nia można było wprowadzić w życie …”

    Pobierz cały numer ze strony głównej stowarzyszenia:
    http://www.ruchpoparciapalikota.pl/

  226. Szanowni Państwo, dajmy już spokój tej katastrofie spod Smoleńska. Im więcej się o tym mówi i pisze, tym bardziej się rozmywają główne ewidentne jej przyczyny. Rariowysokościomierze, wysokościomierze baryczne, radiolatarnie, ILS-y, brzozy, etc… to są ważne rzeczy, ale nie w sytuacji, kiedy leci samolot w pokojowych warunkach transportujący prawie setkę ludzi (w tym konkretnym przypadku wiele ważnych osobistości państwa). O takich rzeczach można dyskutować, kiedy samolot wykonuje zadanie bojowe w czasie wojny, albo jakiś ćwiczebny lot w czasie pokoju.
    Przyczyny tej katastrofy są jasne jak słońce i już tuż po katastrofie o tym pisałem. Czyli: nieprzestrzeganie procedur, nieudolność, bylejakość, nadużywanie władzy, itd. Wszystko to co działo się do wysokości 100m (lub 120m) nad poziomem lotniska miało wpływ na katastrofę. To co było poniżej, było igraniem ze śmiercią i to były tylko skutki, które tylko przy nieprawdopodobnym szczęściu załogi mogło do wypadku nie dojść.
    Tam w świecie, gdzie słucha się ostrzeżeń i im się podporządkowuje (ambasador Bahr, kontrolerzy z Mińska, samolot JAK, czy kontrolerzy ze Smoleńska, aż z tylu żródeł polska strona otrzymywała ostrzeżenia, aby nie lecieć i nie lądować na tym lotnisku), samoloty nie spadają.
    I nie ma co dywagować o 15m czy 36m, albo ciśnieniomierzach jako o ważnych elementach przyczyn katastrofy. Jeśli ta dyskusja będzie dalej prowadzona w tym kierunku, jestem przekonany, że nikt karnie, politycznie czy moralnie (pośmiertnie) za nią nie odpowie. A to byłby ogromny błąd.
    TEN SAMOLOT NIE MIAŁ PRAWA WYSTARTOWAĆ I LECIEĆ DO SMOLEŃSKA. I TU NALEŻY SZUKAĆ GŁÓWNYCH PRZYCZYN TEGO WYPADKU.

  227. Właściwie zgzadzam się z Państwem w wielu sprawch. Prawie każda opinia jest jakby moją opinią, zatem nie komentuję. W kazdej edycji nowego tematu tutaj u naszej Gospodyni pojawia sie jakiś……, dokopuje do bólu i znika. Znika ładuje akumulatory, pojawia się i znów znika….Chyba nie ma sensu komentować i nawet się denerwować. Wiem, wiem…to nie takie proste. 🙁
    Panie @Karwoj8-zgadzam się nawet z Panem.
    Chcę napisac parę słów o p.prof Środzie. Od pewnego czasu nie daje mi spokoju ta kobieta i myśle sobie co takiego się stało , ze ona jest taka?
    A jaka?
    Lubiłam czytać jej felietony, były ciekawe, normalne , postępowe. A teraz, teraz jej wyobrazenie o feminiźmie i nienawiść do mężczyzn mnie przeraża. W postepowaniu wszystkich mężczyzn doszukuje się seksizmu, a ja za każdym razem sprawdzam co to słowo znaczy.
    Nie chciałabym być mężczyznom i nie chcialabym zbliżyc się na odległość stołu dzielacego, nie chciałabym zamienić ani jednego słowa z tą panią bojąc sie o posądzenie o niecny cel.
    Jeśli zaś chodzi o parytety płci, to p.prof. Środa , mnie dokładnie zniechęca do ustawy, do parytetów i do tych kobiet , no poza wyjatkami. Tymi wyjątkami są kobiety szczególne i im nalezy sie bonus. Im nie potrzebna jest ustawa , ani p.prof Środa, bo one są Kms znaczacym w polityce, udowodniły, zapracowały. Za nimi jestem bardzo, ale to nie ma nic wspólnego z płcią-ważny jest CZŁOWIEK płeć nie gra roli. Czy gej , czy to tez nie ma znaczenia.
    Pani prof. niech sobie odpocznie i zacznie myśleć pozytywnie 🙂
    Pozdrawiam Panią , Pani Redaktor – oj dzieje się dzieje! Musi Pani intensywnie odpoczywać, bo po powrocie dużo pracy czeka. Dziś Pani Puszka – alez jestem ciekawa. Trzymam kciuki.
    Pozdrawiam wszystkich.
    U nas będzie padała jak nic !

  228. Andrzej!
    Nie masz racji podwójnie.
    1. Nie wolno dać spokój ani komisji ani katastrofie. Katastrofa trwa i po kolejnej po nas zostanie czarna dziura (z ułatwionym dostępem do zasobów gazu łupanego czy jak mu tam)

    Jest dokładnie ten moment, kiedy trzeba rozliczyć ekipę, który ma wyciągnąć wnioski z kolejnej katastrofy z wniosków.

    A NIE WIDAĆ ŻADNYCH WNIOSKÓW poza tymi, które ci sami ludzie również wysunęli po wypadku CASA a następnie wdrożenia nie egzekwowali.

    2. Zgadza się, że jeśli zaczynami dyskusję na temat brzozy, lotu koszącego , lotu poniżej zasięgu radaru to nie jest to samolot pasażerski tylko lot bojowy. Kłopot w tym, że wszystkie te elementy występowały podczas lotu TU 154 do Smoleńska, BO BYŁ TO LOT BOJOWY.

    Takie było zapotrzebowanie polityczne i znalazł się wojskowy odpowiednio wysoki rangą, który temu zapotrzebowaniu postanowił sprostać.

    Tak wynika z dokumentów źródłowych.

    A jeśli to prawda ( a nikt mi póki co innego scenariusza o minimalnym chociażby prawdopodobieństwa nie przedstawił ani tego nie obalił ) to zwalanie wypadku na brak symulatora to jest zwykłe zamiatanie pod dywan. Zanudzili nas.

  229. Indoor_prawdziwy
    Chyba mnie nie zrozumiałeś.
    1. Ja nie napisałem, że trzeba dać spokój katastrofie i rozliczeniom. Chodziło mi o to, aby nie drążyć szczegółów, które następowały po przekroczeniu przez samolot 100m, bo prawdziwe przyczyny tkwią zupełnie w innych miejscach począwszy od ministerstw rządowych i prezydenckich, a kończywszy w grobach ofiar tej tragedii. I te osoby należy wskazać i surowo ukarać (również pośmiertnie).
    2. ? Nie do końca rozumiem. Piszesz, że to był lot bojowy, bo było takie zapotrzebowanie polityczne. Ale przecież tak być nie powinno?
    Czyli, jeśli napisałeś, że nie mam racji podwójnie, to ja napiszę, że ty Indoorze również jej nie masz, bo między nami nie ma większych różnic w tych kwestiach.

  230. http://www.rp.pl/artykul/698427-Lepper-chcial-potwierdzic-zeznania-Kaczynskiego.html

    Interesujące, Lepper zeznawałby przeciwko sobie i własnym interesom?
    Nigdy nie uważałem go za głupca i ?..samobójcę?..
    Pan Sakiewicz niekoniecznie jest dla mnie wiarygodny, ale jeżeli jest to faktem, to teoria spiskowa nabiera rumieńców……

  231. Wiesiek59
    Sakiewicz? Proszę nie żartować w obiadowej porze. To już lepiej opowiedz jakiś lepszy dowcip.
    S. obok K. i wielu innych polityków i dziennikarzy z sekty uważa, że „ciemny lud” łyknie wszystko. Stąd te bzdury.

  232. Andrzej! Chyba Cię nie zrozumiałem. To co napisałeś mi współbrzmiało z tym co nieco wcześniej napisał korwoj8.
    Co do szczegółów.
    Oczywiście nie ma sensu powtarzać to co każdy pisze od kwietnia zeszłego roku w kółko. Chyba, że ma być uzasadnieniem jakiejś tezy bardziej ogólnej. Tak jak w moim przypadku. Ja do usranej śmierci gdy tylko usłyszę coś o niedoszkolonych pilotach nie mających elementarnych pojęć o lataniu, o samolocie i błędach popełnianych masowo co chwilę – istnieje o wiele bardziej logiczne wytłumaczenie tego samego,na co najlepszym dowodem jest pozycja maszyny po wygibasach podczas schodzeniu i niby spadku jak kamień – samolot był gotów by w zależności od okoliczności wylądować lub odfrunąć, zaś obsługa naziemna nie miałaby nawet okazji by powiedzieć cokolwiek, bo samolot robił takie rzeczy w powietrzu, że ci na ziemi swym oczom nie wierzyli i zaczęli swój stary radar reperować.
    cytuję z raportu:
    6:38:10 ? ??? ???, ??? ???????? ????????, [wulg.]? (?Nie, tu wywala wzmocnienie,
    [wulg.]?).
    6:38:13 ? ???? ????????, ??? ????????????? (?Nie ma wzmocnienia, dla regulacji??).
    6:38:20 ? ?????????? (?Zadzwoń??).
    6:38:21 ? ???? ?? ????????, ??? ??, ??? ??? (?Właśnie się pojawił, o, to on, o, to on?).
    6:38:21 ? ????? (?Aha?).

    A nasz samolot po prostu zamiast zacząć się zniżać, poleciał nieco w górę…..
    Oczywiście z braku wyszkolenia i z niedogrania załogi.

  233. W zasadzie nie „chodzę” na salony (24) bo mi się nieprzyjemnie kojarzy z salonami żoliborskimi, na których niezbyt dobrze wychowywano i ludzie byli ukształtowani niezbyt moralnie. Zrobiłem wyjątek kiedyś i znów dzisiaj, gdy widziałem zajadłą dyskusję na temat pewnego staruszka (pana Żylicza) i jego roli przy opracowaniu raportu Millera. Czesław go strasznie osądza, inni nie. Czytałem dwukrotnie pełny tekst artykułu, choć nie jest łatwy. Jego komentarz przez Macierwiczowców tylko mi zabłysnął jak dalekie błyskawice na horyzoncie, potem czytałem komentarz pt. „Co naprawdę napisał prof. Żylicz” pod zamiennym głównym pytaniem: „Czy leci z nami pilot”? Ja bym dołączył inny tytuł pięknego filmu: „Gdzie jest generał”? Uzupełniłbym go o podtytuł ? „gdzie nie powinien być ten cholerny generał”?
    Wysłuchałem też wywiadu prof. Żylicza u Pani Paradowskiej. Byłem już lekko negatywnie nastawiony po uwagach Czesława, ale Pan Żylicz mnie w zasadzie nie rozczarował. Pomijam fakt automatycznej sympatii, którą we mnie wzbudził, bo jest łudząco podobny do mojego wspaniałego teścia, św. p., ale on wyraźnie powiedział kilka rzeczy, które też uważam za koronne:

    1) W międzynarodowym prawie są luki i możliwości rożnych interpretacji i na tym powinni się skupić eksperci polscy i rosyjscy, aby zasugerować na międzynarodowych forach uściślenie spornych spraw na przyszłość.

    2) Zgoda premiera na propozycję Putina, aby skorzystać z załącznika do konwencji chicagowskiej ma moc prawną (to już pisał też w artykule) a

    3) w wywiadzie powiedział, że to było optymalne rozwiązanie, ze względu na brak procedur w porozumieniu polsko-rosyjskim.

    Gdyby Tusk tego nie zrobił, to powstałby problem. Należałoby pół Smoleńskich bagien ? razem z Józinem ? tzn. szczątki samolotu i szczątki pasażerów zamrozić ? tu myślę o stosowaniu płynnego helu ze względu na bardo niską temperaturę i niechby prawnicy obu stron popracowali kilka miesięcy nad ustaleniem procedur. Potem dopiero wybudować drogę do wraku, dokładnie obfotografować przed szukaniem czarnych skrzynek i pocięciu wraku, aby wydobyć zamrożone ciała.
    Broń Boże, nie stosować hańbiących ruskich trumien, tylko przywieźć patriotycznie ozdobione z kraju i w zależności od tego, jakie miejsce pracy komisji wynegocjowano, przewieźć ciała do identyfikacji i sekcji, a części wraku badać na miejscu – po wybudowaniu ogromnej hali. Może się bowiem okazać, że ta śrubka od sedesu, ukradziona przez zakonnicę i umieszczona w płaszczu Królowej Polski, jest koronnym dowodem na zamach – helowy, laserowy lub bombo-próżniowy, bo toalety w tupolewie działają przecież na podciśnienie przy opróżnianiu zbiornika.

    Myślę, że taki sposób zadowoliłby prezesa, a może nawet Macierewicza i byłby z pewnością najtańszą operacją logistyczną polskiego wojska, bo chyba żadna firma prywatna, nawet z USA, nie podjęłaby się takiego zadania.

    Przy obecnych możliwościach technicznych świata, zamrożenie tych paru hektarów na pół roku pewnie nie przekraczałoby PKB Rosji + Polski razem, a może tak? Rozwiązanie konkretne trwałoby z grubsza tyle ile prace komisji legislacyjnej, do której dokooptowałbym najtęższe głowy PiS’u ? mielibyśmy ich na pół roku z głowy.

    W późniejszych pracach komisji badającej katastrofę należałoby od razu ulokować Macierewicza i Fotygę, w związku z ich chodami w USA i Nowaczyk mógłby swoją spektroskopią fluorescencyjną wykazać, że substancja we krwi generała nie była zwykłym alkoholem etylowym, ale zawierała substancje uszlachetniające osobę, która ten płyn zażywała. Stąd generał był taki spokojny i wstrzemięźliwy i nie wywierał bezpośredniego nacisku na załogę (raport). Gdyby spektroskopia nie wystarczała, to każde laboratorium przemysłu chemicznego ma inne metody badawcze, znane tak wybitnemu uczonemu. Wiem coś o tym, bo całe życie zawodowe zajmowałem się spektroskopią.

  234. ostrowski.r pisze:
    2011-08-07 o godz. 10:19
    Też zauważyłem to, o czym piszesz. Jeszcze tak w rzeczywistości nie figuruje, będąc nadal poza mediami mainstreamowymi, a już budzi powszechny niepokój i to od LEWA (!!!!) co trochę dziwi, do prawa, co jest naturalne.
    Ruch Poparcia Palikota, dobrze,że zmienił nazwę, jeszcze lepiej, że zaczął wydawać swoje pismo, wszedł w koalicje z Racją Polskiej Lewicy, nabierając wyraźniejszego oblicza ideologicznego.
    To już nie są igrce „niepoważnego trefnisia” rozczarowanego niechęcią „wodza” przeciw, któremu się zbuntował, jak chce polityczny mainstream. To konkret! Warto się nad nim [konkretem] zastanowić. Od bardzo dawna, a może od czasów zakończenia II WŚ, nie mieliśmy tak konkretnie postawionej opcji światopoglądowej. Opcji koniecznej do realizacji całokształtu nowoczesnego państwa w warstwie społecznej i socjalnej. Do tego daje nam ją człowiek błyskotliwy i niezmiernie pracowity. Czy wiarygodny?… Czas pokaże. Obecnie pozostają nam jedynie przeczucia, osobista nasza inteligencja i nasze marzenia o normalności.
    Warstwa nieufności narasta, wraz z rozwojem wydarzeń, ale wreszcie coś wybrać trzeba, czasami nawet ryzując. Przecież nie możemy bez przerwy kontestować rzeczywistości, co w większości czynimy, na wszelkich forach
    Pozdrawiam… jako sympatyk laickiej lewicy

  235. Co sądzicie o tym? Ma szanse w naszym kraju? Osobiście nie wierzę…..

    „Wśród tego, czego należy unikać, wymienia się „próżność” i „zainteresowanie światowym życiem”.

    Ksiądz musi zawsze ubierać się przyzwoicie, czytać dużo książek i przede wszystkim nie ulegać pokusie polityki, choć ? jak wskazuje watykańska kongregacja – powinien utrzymywać dobre relacje z władzami świeckimi.

    Apeluje się jednocześnie do księży o to, aby nie opowiadali się po stronie jednej partii politycznej.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/zmiany-w-watykanie-internet-tak-polityka-nie,1,4815226,wiadomosc.html

  236. Prokurator generalny Andrzej Seremet stale narzeka na brak pieniędzy na funkcjonowanie prokuratury i grozi, że może się to odbić na prowadzeniu śledztw. Tymczasem wydaje miliony na utrzymanie pokaźnej grupy współpracowników ściągniętych do Prokuratury Generalnej z tzw. terenu.
    http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/polska/u-prokuratora-seremeta-brakuje-na-sledztwa–jest-za-to-dla-znajomych,80521,1

    Jak to rozumieć? Nepotyzm czy pragmatyzm?

  237. Chciałbym pochwalić polską prokuraturę na którą nieraz psioczono. Ze śmiercią A Leppera uwinęła się błyskawicznie. A jeszcze lepiej by było gdyby prokuratura podała motyw samobójstwa, zanim znaleziono jego ciało.

  238. Wywołany przez Czesława….
    Wielokrotnie wypowiadałem się (akceptująco) na temat przyjęcia załącznika nr 13 do konwencji chicagowskiej w sprawie badania przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej. Uważam, że w stanie prawnym jaki istniał 10.04.2010 ( i istnieje do dzisiaj – gdyż nic się w tym czasie nie zmieniło jeśli chodzi o ustalenia prawne) załącznik był JEDYNYM aktem prawnym umożliwiającym bezzwłoczne podjęcie badań z polskim udziałem z uwagi na gotowe opisanie procedur. Porozumienie polsko rosyjskie z 1993 r groziło wdaniem się w długotrwałe negocjacje celem ustalenia właśnie tego co w załączniku nr 13 było gotowe. Bez gwarancji czy gdyby do nich przystąpiono – nie trwały by te negocjacje by po dzień dzisiejszy.
    Skłonny byłbym podzielić opinię, że owo porozumienie z 1993 r miało charakter incydentalny – na użytek i na czas wycofywania rosyjskich kontyngentów z terenu Polski i b. NRD. Ponieważ żadnych katastrof lotniczych rosyjskich samolotów w czasie wycofywania się Rosjan w tamtym czasie nie zanotowano (przynajmniej nic o takich nie wiadomo ) to i nie dostrzegano potrzeby ich proceduralnego dopracowywania.
    W każdym bądź razie – moim zdaniem – porozumienie to, a konkretnie jego art. 11 do bezpośredniego zastosowania się nie nadawał i nie nadaje -właśnie z uwagi na brak opisania procedur.

  239. Szanowny Andrzeju (2011-08-07, godz. 19:55)!
    Ja również jestem zdziwiony szybkością a właściwie pochopnością działania prokuratury, która jeszcze przed formalnym wszczęciem śledztwa wypowiada się na temat przyczyny nagłego zgonu i motywacji denata – prawdopodobnego samobójcy. Dziwne były też wypowiedzi lekarza a może lekarzy, którzy stwierdzili zgon wspominając o jego przyczynie. Nie przypominam sobie, aby prokuratura wydała oficjalne postanowienie o przyczynie śmierci śp. Barbary Blidy, natomiast dziennikarze i politycy uznali, że samobójstwo było tą przyczyną. Przypominam sobie również wywiad w TV z lekarzem, który przeprowadzał sekcję śp. B.B., i który stwierdził, że strzał był oddany prostopadle do klatki piersiowej, ale inne okoliczności wskazują, że było to samobójstwo. Później podczas działalności komisji R. Kalisza wyszło na jaw, że strzał został oddany skośnie do ciała denatki i z góry, a ona sama starła swe odciski z rewolweru. Dziwne są poczynania naszych organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.
    Nie byłem sympatykiem politycznym śp. A. Leppera. Jego działania polityczne, nakierowane na obronę odrzuconych, były jednak nacechowane awanturnictwem. Był natomiast postacią dość sympatyczną w polityce w porównaniu do wielu innych, szczególnie prawicowych.
    Szanowny Indoor prawdziwy!
    Komisja MAK wykazała w swym raporcie STWIERDZONE nieprawidłowości w działaniach załogi i wysoce PRAWDOPODOBNE ich przyczyny, wskazując na okoliczności uprawdopodobniające te przyczyny. Uczyniła to w sposób profesjonalny zgodnie z Aneksem 13 i jego „przyległościami”. KBWLLP dokładnie pomieszała stwierdzenia z prawdopodobieństwami, dopisując winę kontrolerów lotniska w Smoleńsku. Oczywiście można mnożyć różne hipotezy na temat, dlaczego załoga PL101 działała niezgodnie z procedurami. Ale to co wykazała Komisja MAK – niedoszkolenie załogi i braki w regulaminowych procedurach (zasady współpracy załogi) znalazło potwierdzenie w raporcie KBWLLP i służy profilaktyce.
    Szanowny Antoniusie (2011-08-07, godz. 14:26)!
    Prof. Żylicz z tą luką w prawie międzynarodowym sporo przesadził. Konwencja chicagowska wraz z aneksami reguluje działania lotnictwa cywilnego w krajach, które ją podpisały, rezygnując w sprawach uregulowanych w tej konwencji z cząstki swej suwerenności. Podobnie kraje paktów militarnych mogą w swych umowach uregulować sprawy lotów lotnictwa wojskowego, tak było w Pakcie Warszawskim. Ale kraje inne NIE MUSZĄ ustanowić takiej regulacji, ponieważ w ich interesie politycznym lub obronnym może leżeć różne uregulowanie swoim prawem lotniczym wykorzystywanie ich przestrzeni powietrznej i ich infrastruktury lotniczej cywilnej i wojskowej do operacji niecywilnych zagranicznych statków powietrznych, różnej przynależności państwowej. Tam gdzie brakuje regulacji międzynarodowej obowiązuje prawo kraju, w granicach którego działalność jest prowadzona przez podmiot tego kraju albo podmiot zagraniczny. Brak zrozumienia dla obowiązywania prawa rosyjskiego w sprawie lotów samolotów zagranicznych wyzierało w polskich uwagach do raportu MAK. Sądzę, że nie ma możliwości ustanowienia międzynarodowych przepisów dla lotów międzynarodowych lotnictwa niecywilnego. Przypuszczam, że prof. Żylicz, chyba zdaje sobie z tego sprawę, ale może mylę się w tym przypuszczeniu.
    Pozdrawiam.

  240. Szanowny @Antoniusie (14.26 dnia 7.08), również pod rozwagę pana @Indoora_prawdziwego (11.44 dnia 7.08), nie jest moją intencją wyżywanie się nad staruszkiem (tymbardziej, że jest podobny do Twojego św.p. teścia) ale tymbardziej nie będę Go usprawiedliwiał. To Jego wypowiedzi właśnie i oparte prawdopodobnie na tym zachowania pana E.Klicha (akredytowanego prze Rosjan, w najlepszej wierze, przedstawiciela państwa rejestracji statku powietrznego) dały podstawy do jazgotania prezesa, Macierewicza i wszystkich innych pospieszalskopodobnych wraz z solidarnymi 2010 a także salonowców 24 na temat oddania lekką ręką śledztwa smoleńskiego Rosjanom !!
    Nie mnie osądzać, czy jeszcze boli gęba Kłopotka, po tym jak dostał w pysk (twarz? Nie pamiętam dokładnie) raportem MAK-u, czy innym doszło do zakutych łbów, że Premier Tusk miał do wyboru:
    – albo złożyć do gigantycznej lodówki (sugerujesz hel-podstępnie-, ale jak wiem, w lodówkach wykorzystuje się inny środek (prawdopodobnie freon, czy coś takiego?) szybkiego parowania, zabierający po drodze ciepło) ciała 95-ciu niewinnych ludzi, ofiar głupoty i ignorancji, na bliżej nieokreślony czas i rozpocząć prace uzgadniające szczegóły postępowania, do istniejącego już porozumienia międzyresortowego z lipca 1993 roku,
    – albo przyjąć już gotowy od dawna załącznik 13-ty do K.Ch., do natychmiastowego zastosowania w najlepszej wierze, bo dokument ten określa wszystkie konieczne reguły postępowania komisji do zbadania okoliczności i przyczyn katastrofy.

    Postąpił słusznie, przyjmując jako podstawę do pracy, załącznik 13-ty do K.Ch. i jest to zdanie wszystkich obiektywnych obserwatorów sprawy katastrofy i nikt nie jest w stanie zarzucić Premierowi Tuskowi niczego, tymbardziej uległości stronie rosyjskiej. Był, w pewnym sensie zmuszony presją sytuacji, jaka powstała niespodziewanie po roku 1993-im.
    Wygooglałem (to Twoje słowo, bardzo precyzyjne) pana Marka Żylicza, jego wywiady, wypowiedzi i komentarze do decyzji Premiera Tuska. W gruncie rzeczy, przyznaje Mu w końcu rację, ale jednocześnie nie jest w stanie powstrzymać się przed gdybaniem, co ja określam jako pieprzenie na lewo i prawo człowieka, który dawno temu powinien zaprzestać udzielania wypowiedzi i wywiadów.
    Niech sobie pisze, co chce i gdzie chce, ale powinien zaprzestać komentowania słusznych decyzji, dyktowanych bardzo konkretnymi warunkami (jak w tej katastrofie właśnie), co potem rodzi sugestie, że ktoś postąpił niesłusznie, bo można było tak czy inaczej, itp.
    Ciekawi mnie, czy ten pan, któremu wino rozwiązuje język, zapoznał się szczegółowo z dokumentami (jednym z nich jest artykuł pana Marka Żylicza, zamieszczony w kwietniowym PAŃSTWIE I PRAWIE, str.9, pkt 4, w szczególności, o badaniu okoliczności i przyczyn katastrofy smoleńskiej). Nie bardzo mnie obchodzi jego możliwe zachowanie, ale miłoby było usłyszeć, co nie, co, po jego wpisach pod moim adresem (bardzo aroganckich, na poziomie @Mamony), chyba po spożyciu nadmiernej ilości wina.
    Pisząc powyższe, zajrzałem na blog przypadkowo, bardzo dziękuję Panu, panie @Lex (20.23 dnia 7.08) za wyrażoną opinię! TAKIEJ OCZEKIWAŁEM !! Krótkiej i ostatecznej! Jest Pan dla mnie autorytetem!!
    Serdecznie panów pozdrawiam, Czesław R.

  241. Czesław pisze:
    2011-08-07 o godz. 00:51

    Jestem Ci niezmiernie zobowiązany za umieszczenie mnie w gronie tak szanowanych przeze mnie osób. Jest to dla mnie zaszczyt. Początkowo „zapowietrzyłem” się, sądząc, że być może napisałeś tak, bo blisko Babimostu mieszkam. Jednak cokolwiek tak naprawdę było przyczyną cytowania, to jestem Ci za to wdzięczny. Ze swojej strony zapewniam Cię, że we wszystkich wpisach, gdziekolwiek zamieszczanych, usiłuję być zawsze sobą i w zgodzie z własnymi poglądami. Jak to mówią kierowcy: usiłuję nie tylko „czytelnie” jeździć, ale ściśle stosować się do obowiązującego prawa. We wpisach jest to po prostu logika.

  242. Oj wykrakala Pani, oj wykrakala… No i juz tyle wpisow, ze nie da Pani rady przeczytac po powrocie. A tu jeszcze sprawa smierci Leppera…
    Zycze milych wakacji, quand meme…
    Kecaj

  243. Kilka uwag o raporcie

    Poświęciłem kilka godzin na studiowanie raportu, ale pod określonym kątem. Chciałem wyłapać błędy komisji w ocenie działalności generała w końcowej fazie lotu. W tym celu przeglądałem uważnie rozdział:

    2. ANALIZA 2.2.10. Przebieg lotu i później 2.2.10.2.Analiza czynności załogi samolotu Tu-154M, a w szczególności
    2.2.10.2.9 Wykonanie podejścia do minimalnej wysokości zniżania.

    Rozdział „przebieg lotu” jest jakby poprawioną kopią stenogramu rosyjskiego, ale chyba nie jest kompletny, ukryto w nim najistotniejszą informację, dotyczącą roli generała. Kłamca powinien zawsze pamiętać co powiedział wcześniej (lub ukrył), bo to nie pasowało do koncepcji a zdradził istotę w dalszej części tekstu. Cały czas narzekałem, że nie opublikowano wersji naszych akustyków w Internecie, wtedy taki kant byłby niemożliwy. Zaraz wytłumaczę bliżej, na czym ta manipulacja komisji polegała. W tym celu zacytuję wniosek komisji (strona 226):

    „Zdaniem Komisji, wypowiedzi Dowódcy Sił Powietrznych ograniczyły się jedynie do
    podawania wysokości lotu odczytanych z wysokościomierza barometrycznego (250 m, 100 m
    oraz 60 m). Nie ingerował bezpośrednio w proces podejmowania decyzji przez dowódcę
    statku powietrznego.”

    Są tu podawane 3 wartości wysokości podawane przez generała i podobno były prawdziwe, tzn. odczytane z barycznego. To jest absolutnie niepewne. Albo generał też patrzył na radiowy, albo miał komputer w głowie, patrzył na oba typy i uśrednił. Generałowie raczej nie są tak inteligentni i szybcy. Wcześniej gdy komisja omawiała przelot minuta po minucie i potem praktycznie sekunda po sekundzie faktycznie wymienia informacje – kiedy generał mówił 250 i 100, ale nic nie mówi o liczbie 60, która jest kluczowa do oceny na co się gapił generał.
    Przeanalizujmy to konkretnie:

    Generał: 250 m. Było 227 według QFE i 269 RW. W tym miejscu nawigator tez mówi 250 m, a czytał rzekomo z radiowego.
    Skąd generał wziął 250, jeśli baryczny pokazał 227? Wiemy, na który przyrząd na pewno nie patrzył – na główny cyfrowy, przestawiony przez pilota. Mógł patrzeć na cyfrowy drugiego pilota, ale to jest za duży błąd odczytu. Może czytał ze wskazówkowego i odczytał źle, albo też podał z radiowego jak nawigator?

    General: 100 m. Według QFE 98 i 113 RW. Nawigator 100.
    Jest tak mała różnica wskazań, że mógł patrzeć na baryczny, albo radiowy.

    General: 60 m??????????????????? nie wspomniano w stenogramie o takiej odzywce.

    Po kilku sekundach gdy samolot był już prawie 50 m niżej nawigator ponowne powiedział 100 m – lecieli wzdłuż zbocza jaru lotem koszącym. Generał tylko powiedział „nic nie widać”. A powinien wrzeszczeć: „Gówno prawda, jest 50 m”! (około). Nie podawał nigdy wysokości 60 m z barycznego, może sobie po cichu pomyślał, chyba jesteśmy poniżej 100 m ? prosty rachunek 7s x 7m/s=49m – o tyle samolot był niżej. Gdyby generał patrzył na baryczny powiedziałby 50 m, a tego też nie ma. Ten trzeci odczyt rozstrzygnąłby dopiero, z którego miernika odczytywał generał. Pierwsza liczba jest fałszywa (250) chyba, że policzył błyskawicznie średnią arytmetyczną (227+269=496, 496/2=248 – w zaokrągleniu około 250).
    Przy pierwszej setce nie miało znaczenia, na który patrzyli nawigator i generał, bo RW i według QFE były praktycznie takie same. Podobnie było wcześniej na wysokości 400 m. Wszystko się popieprzyło, gdy samolot nurkował do jaru. Brakująca informacja o odczycie 60 m świadczy o tym, że wynik generała nie pasował do koncepcji komisji i dlatego zapomniano to podać wcześniej z dokładnym czasem wypowiedzi, lub wymyślono dodatkowo. Z rosyjskiego stenogramu nie chcę korzystać, bo tam nie rozpoznali głosu generała.
    W tym rozdziale komisja założyła, iż pilot jest kretynem. Gdy słyszał raz 100 m (właściwie dwa razy – generał i nawigator) i po kilku sekundach drugi raz 100 m to podobno pomyślał, że lecieli poziomo i dlatego zwiększył szybkość zniżania (faktycznie zwiększył). Miał przed sobą wariometr, gdy ustawiał nową prędkość i nie policzył, że kilka sekund to kilkadziesiąt metrów? Może i tak było, ale gadanie generała musiało go też zmylić, gdy potwierdzał dane nawigatora.
    Pięć osób obserwowało 7 wysokościomierzy i nikt z nich nie wiedział, na jakiej wysokości nad pasem startowym znajdował się samolot. To jest paranoja.

    Pan Fiszer w swoim komentarzu i chyba komisja też mówiła o tym, ale do tego nie doczytałem (nie warto), że komenda „horyzont” była za późno dana przez KL. Było to na wysokości 14 m według QFE i 50 RW. Przy błyskawicznej reakcji pilota może udałoby się wyjść z dołka? Tu się zemściły praktyki oszukiwania systemu TAWS – najpierw na barycznym, a późnej na radiowym przyrządzie.

  244. Skoro jednak polska demokracja jest w sumie OK, to może dać sobie spokój? Grozi to nam czymś?

    – Owszem, grozi. Demokracja wymaga udziału i obecności. Jakbyśmy spadali z 80 proc. udziału w 1989 roku do 60 proc. dzisiaj, też bym się martwił, ale mniej. A my krążymy wokół 40 i może spadniemy niżej. A wtedy mogą pojawić się zagrożenia dziwacznymi alternatywami, populistyczno-autorytarnymi, od miękkich po twarde. Znajdą się przywódcy, którzy zapytają: – A jaki wy macie mandat do rządzenia, skoro głosuje na was 30 proc.? Pozostałe 70 proc. to pies?

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,97863,10070745,Duch_polski_nie_glosuje.html#ixzz1UNUu8rJZ

    Jak zwykle mądry Kwaśniewski……
    Tego formatu ludzi trzeba więcej, ale skąd ich wziąć?

  245. @Czesław pisze:
    2011-08-07 o godz. 21:34

    Pomysł z gigantyczną lodówką też jest nierealny, bo nie wolno ruszać wraku, ani jego otoczenia, bo zaciera się ślady. Wszytko musi zostać, aż prawnicy się dogadają w sprawie kompetencji i procedur. Ciała biednych pasażerów w tym czasie już się rozłożą doszczętnie, a alkohol u generała wyparowałby. Tylko zamrożenie całego placu boju może być rozwiązaniem – teoretycznie, bo nie jest realne. Z płynnym helem sobie zakpiłem, ale nie jest gorszy od gigantycznej lodówki, raczej taka kopuła na kilku hektarach (łącznie z „patykiem”) jak w Czernobylu tylko chłodząca.

  246. Szanowny Kropkozjadzie!
    Raport MAK jest pełen określeń „z nieznanych przyczyn” z kolei raport komisji min. Millera co chwilę oscyluje pomiędzy prawdą drugiego i trzeciego rodzaju wedle klasyfikacji śp księdza Józefa Tischnera.
    Ci ciekawe „Rosjanie” chyba z wrodzonej delikatności a komisja min. Millera z niedopatrzenia nie zauważają najważniejszych rzeczy – załoga świadomie wprowadza w błąd obsługę lotniska, zaś cały lot to jedno wielkie pogwałcenie wszelkich możliwych praw polskich rosyjskich i międzynarodowych, nie mówiąc o złamanych regulaminach, instrukcjach, zarządzeniach. I to w obecności, za wiedzą i zgodą Głównodowodzącego Sił Powietrznych.

    Więc może dosyć tych bredni o niedouczonej załodze i poprosimy jednak o prawdę o tym locie?

  247. Jedyne prawa , których nie złamano to chyba prawo grawitacji i prawo zachowanie pędu.

  248. @Antoniusie (23.08 dnia 7.08), właśnie dowiedziałem się w Szkle kontaktowym, że ktoś widział dziś KRUKA, jak siedział NA PATYKU !
    Pozdrawiam, Czesław R. 😀

  249. Zadam takie niepopularne pytanie.
    Czy ktoś z kancelarii premiera i marszałka sejmu złożył oficjalne kondolencje dla rodziny Leppera? Wszak był on przecież wicepremierem polskiego rządu i wicemarszałkiem sejmu. Można (choć nie powinno się, zależy, czy słoma z butów wystaje) ignorować, lub nie szanować samego zmarłego, ale na wzgląd Jego wyborców wypadałoby to uczynić. Po byłym premierze, Jego przełożonym, takiego gestu się nie spodziewam.

  250. Zacytuję po Antoniusie, bo ciekawe z logicznego punktu widzenia……

    ?Zdaniem Komisji, wypowiedzi Dowódcy Sił Powietrznych ograniczyły się jedynie do podawania wysokości lotu odczytanych z wysokościomierza barometrycznego (250 m, 100 m oraz 60 m). Nie ingerował bezpośrednio w proces podejmowania decyzji przez dowódcę statku powietrznego.?

    Jak to jest: jeśli nawigator w czasie podchodzenia do lądowania czy też próby podejścia podaje wskazania wysokości to wydaje mi się (laikowi), że uczestniczy aktywnie w tej procedurze a jego komunikaty wpływają na decyzje i czynności podejmowane przez I i II pilota (ergo: ingeruje).
    A jeśli to samo czyni stojący lub siedzący za plecami pilotów dowódca wojsk lotniczych to wtedy o żadnej ingerencji i i wpływaniu na decyzje podejmowane przez dowódcę statku powietrznego być nie może….
    Zaiste, dziwną logiką posługują się autorzy raportu komisji Millera. 🙂
    Czy raport komisji Millera podaje i wyjaśnia PO CO i KOMU w takim razie gen. Błasik podawał wskazania wyskościomierza(y) ? 😉

  251. Dostępny cały wywiad z Piwnik
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/kto-naciska-na-sedziow

    Zdaje się, że doszliśmy do momentu w którym III władza została okiełznana przez media i polityków. Cóż kto płaci ten wymaga, a media bezkarnie ferują wyroki zamiast sędziów……

  252. Lex!
    Załoga ma słuchawki na uszach i nie słyszy to co generał Błasik mówi. Komu więc podaje generał wysokości? Może widzom, którzy przyglądają się lądowaniu? Polscy oficerowie dokonujący w MAK odczyt rejestratora głosu wyłapali taki fragment, gdzie komuś generał Błasik tłumaczy coś o mechanizacji skrzydeł (na pewno nie załodze). W raporcie zabrakło tego zdania, mimo iż jest to dosyć ważna informacja. Świadczy bowiem o tym, że ktoś przyglądał się pracy załogi podczas lądowania.

  253. Wałkujemy te przyczyny wypadku ale tak na prawdę jest jedna. Cała reszta to skutki.

    1. Piloci byli źle szkoleni. Wniosek: powinni być lepiej szkoleni.

    2. Dowódca założył, że da radę sam, praktycznie bez pomocy załogi, bojowym manewrem, zniżyć się tuż nad pas i jak go zobaczy, to wylądować. Nie podzielił się tym planem z załogą, ale oni, podobnie szkoleni, plan ten zrozumieli i nie przeszkadzali. Nie jest jednak istotne co założył bo patrz punkt 1.

    2. Możemy tylko gdybać, co słyszał i widział dowódca, poddany efektowi tunelowania. Dla wniosków na przyszłość nie jest to istotne bo patrz punkt 1.

    3. Zakładanie, że nie obserwował przyrządów a słuchał kontrolera też prowadzi nas do punktu 1.

    4. Analizowanie, czy gen. Błasik wpływał, czy nie wpływał też nie jest istotne. Nie powinno go tam być czyli znowu wracamy do punktu 1.

    5. Podobnie ma się sprawa z radiowysokościomierzem, jarem przed lotniskiem, prognozą meteo, naciskami pasażerów itp. Dla dobrze wyszkolonej załogi te czynniki nie powinny stanowić problemu. Czyli znowy wracamy do punktu 1.

    Szkolenie pilotów zaczyna się już w szkole lotniczej. Tam powstają pierwsze nawyki, tam wbija się im do głów imperatyw wykonania zadania za wszelką cenę jakby szkolono ich na kamikadze zamiast tłumaczyć, że jeśli nie wykona zadania, to szkody bedą znacznie mniejsze niż gdyby wykonał je źle. Przykladem katastrofa smoleńska gdzie jeden pilot doprowadził do śmierci kilkudziesięciu swoich, nie wrogów (w tym Prezydenta i kilku generełów), rozwiązania pułku, wielu dymisji, powołania komisji, konieczności wysłuchiwania bzdur wygłaszanych przez rozmaitych Macierewiczów. Żaden, najgroźniejszy nawet nieprzyjaciel nie wywołałby tylu szkód!

    Wniosek generalny. Dopóki nie zmieni się systemu szkolenia pilotów i nie zostaną wyszkoleni nowi piloci, nie wolno dopuszczać lotników wojskowych do obsługi cywilów. I takie są chyba wnioski komisji i taki plan jest chyba realizowany.

  254. – Nasz patriotyzm jest jednym z najbardziej wampirycznych na świecie, potrzebujemy rzeki krwi i góry trupów, żeby poczuć się Polakami. Ten model patriotyzmu żywił się Powstaniem Warszawskim i nadal się nim żywi. Teraz żywi się katastrofą smoleńską – mówi Andrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli, były działacz PiS. – Trzeba się stanowczo przeciwstawić takiemu modelowi patriotyzmu, nawet jeśli jest to kalanie świętości – dodaje.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10080179,Dowodcy_Powstania_Warszawskiego_stana_przed_sadem.html

    Ciekawa inicjatywa- dyskusja na żywo i sąd nad przywódcami powstania.
    Pan Ołdakowski- mam nadzieję- będzie obrońcą w procesie?
    Czy zabraknie mu odwagi i argumentów?
    Dyskusje na forach to nie to samo co przekaz telewizyjny……będzie?
    Mamy zbyt wiele tematów tabu, świętości których nie można szargać, podziałów nie do zasypania. Może zamiast stosunku emocjonalnego, da się go zastąpić racjonalnym? Taki drobny kroczek w kierunku normalności…

  255. Slawek:”I takie są chyba wnioski komisji i taki plan jest chyba realizowany.”
    Zgadza się. Takie są wnioski chybakomisji i taki chybaplan jest realizowany.

  256. @Indoor_prawdziwy pisze:
    2011-08-07 o godz. 23:31

    ***Jedyne prawa , których nie złamano to chyba prawo grawitacji i prawo zachowanie pędu.***

    Kłamiesz – o prawdziwy Indoorze!

    „Patyk” Krukowy spowodował zadziałanie siły obracającej samolot dookoła osi patyka i tu jeszcze rządzi prawo zachowania krętu (momentu pędu). Jak długo pomyślę, to pewnie znajdę jeszcze inne prawa.
    Pozdrawiam – fizyk!

  257. @Indoor prawdziwy pisze:
    2011-08-08 o godz. 10:48

    Zaatakowałem Cię ostro z tymi prawami fizyki, ale to oczywiście było ?wężykiem…?. Teraz na poważnie.
    Piszesz:

    ***Załoga ma słuchawki na uszach i nie słyszy to co generał Błasik mówi. Komu więc podaje generał wysokości? Może widzom, którzy przyglądają się lądowaniu? Polscy oficerowie dokonujący w MAK odczyt rejestratora głosu wyłapali taki fragment, gdzie komuś generał Błasik tłumaczy coś o mechanizacji skrzydeł (na pewno nie załodze). W raporcie zabrakło tego zdania, mimo iż jest to dosyć ważna informacja. Świadczy bowiem o tym, że ktoś przyglądał się pracy załogi podczas lądowania.***

    Cytowałem cały komentarz, bo pod każdym prawie zdaniem podpisałbym się natychmiast i każde jest ważne. Miałem dokładnie takie samo przypuszczenie, szczególnie po usłyszeniu w raporcie MAK (po sekcji zwłok), że żaden z generałów nie był przypięty na swoim fotelu. Wyobrażałem sobie jarmark przy otwartych drzwiach kokpitu i gapiów stojących w drzwiach, których łaskawie – z wyżyn swej „fachowości” – generał od lotnictwa poucza o działaniach tej, wybacz jej Boże, zgranej załogi swoim wdzięcznym słuchaczom.
    Jest tylko problem co kto był w stanie usłyszeć? Fachowcy twierdzą, że hałas w kabinie jest duży, ale słuchawki nie są dźwiękoszczelne i załoga mogła usłyszeć głos generała i np. Kazana. Nie znam się na lotnictwie, ale miałem na uszach różne słuchawki, ale nigdy takiej szczelnej jak policjanci przy strzelaniu, takiej anty-słuchawki.

  258. Wierzę, że pogodę na czas urlopu sobie Pani załatwi, a już podczas pobytu w Sopocie będę duchowo te starania wspierał.

  259. Antoniusie!
    Co do słuchawek : ja często używam a mimo iż gra w nich muzyka, to często to co żona do mnie mówi – usłyszę. Zależy oczywiście co mówi.

    Ja kiedyś dawno dawno sformułowałem na własny użytek trzy kryteria których spełnienia uznałem za warunek, by przyjąć jakiś raport końcowy za wiarygodny. Jednym z kryteriów było „Komu i dlaczego tłumaczy generał Błasik cel mechanizacji skrzydła”. (drugi był :” Dlaczego załoga na 250 metrach zwiększa (i tak dużą) prędkość opadania samolotu?”, trzeciego nie pamiętam. Gdzieś w Internecie mam je. Kiedyś poszukam).

    Raport końcowy komisji min. Millera sprytnie rozwiązał problem. Przemilcza to zdanie. Nie było. Koniec. Według komisji tylko trzy razy się odzywa generał Błasik: „250”, „100” i „nic nie widać”.

  260. http://wiadomosci.onet.pl/swiat/czarny-scenariusz-dla-sasiada-polski-kraj-moze-zos,1,4815945,wiadomosc.html

    Tak sobie to czytam, zastanawiając się czy możliwy byłby inny scenariusz- wchłonięcie Białorusi przez Polskę? W Końcu mieliśmy kawał wspólnej historii za sobą, nie mówiąc o wspólnych bohaterach narodowych i pisarzach.
    Jakoś bliskość Polsko- Litewska niekoniecznie zaistniała……

    Gotowi bylibyśmy na taki scenariusz? Nawet nasi „patrioci” mogliby za tym głosować, Polska Jagiellonów się odradza!!

  261. Portal TVN24 donosi ;
    Poseł Mularczyk i poseł Ziobro wskoczyli na trumne a w zasadzie na trupa Andrzeja Leppera i wrzeszczą coś o Komisji Śledczej -SEJMOWEJ .
    Tylko szuje ,gnoje ,szubrawcy ,łotry moga stanac obok jako ich koledzy w jednym szeregu . z trumny Lecha na trumne Andrzeja! -wariaci napewno !- Wyjatkowo popatrze dziś wyrywkowo od 18.00 do 21.00 na polskie stacje TV -szukając reakcji przytomnych ludzi -czy pojawia sie tacy wsród dziennikarzy lub gosci ??

  262. @Indoor prawdziwy pisze:
    2011-08-08 o godz. 14:54

    Jesteś w błędzie!!!
    Cytowałem fragment raportu, gdzie podają 3 liczby: 250, 100 i 60. I to 60 musi być oszustwem. W tej chwili nie pamiętam strony raportu, podałem ją obok cytatu

  263. Antpnius!
    Raport zawiera elementarne błędy logiczne, nawet sam ze sobą jest sprzeczny.
    co do wypowiedzi generała Błasika podczas lądowania z jednej strony na str. 215 pisze:
    „O godz. 6:40:50,5 Dowódca Sił Powietrznych powiedział: ?Nic nie widać?. Miało to miejsce 63 m nad poziomem lotniska”
    z kolei na str. 226 jest zagadkowe sformułowanie:
    „w trakcie podejścia końcowego Dowódca Sił Powietrznych trzykrotnie
    przekazał swoje obserwacje odnoszące się do wskazań wysokościomierza barometrycznego … ?dwieście pięćdziesiąt metrów? na wysokości 227 m nad poziomem lotniska … ? ?sto metrów? na wysokości 98 m nad poziomem lotniska … ?nic nie widać? na wysokości 63 m nad poziomem lotniska.
    Ale o mechanizacji ani słowa. Było – niema.

  264. wiesiek59 pisze:
    2011-08-08 o godz. 16:12

    Dziękuję za tego linka. Ciekawy, ale nie odkrywczy. Nieszczęściem Białorusi jest fakt nieposiadania własnej inteligencji przez wieki. Białoruś należała albo do Litwy, Polski, lub Rosji. Warstwę „państwo-twórcza” tworzyli tam aktualni okupanci. Wystarczył gubernator i sprawna administracja. Sama świadomość narodowa bez „własnej” głowy to za mało na prawdziwą suwerenność. Podobnie jest z innymi byłymi republikami radzieckimi. Także z nowymi państwami afrykańskimi po epoce kolonialnej. Z uwagi na powyższe Polska jest bez szans. Myślę jednak, że wskrzeszanie teraz polityki jagiellońskiej byłoby dla Polski wielkim nieszczęściem.
    Pozdrawiam

  265. Sławek pisze:
    2011-08-08 o godz. 11:03

    Świetny tekst i dobrze napisany.
    Zgadzam się z Tobą w 100%.
    Mimo wielkiego szacunku do piszących na tm blogu o katastrofie smoleńskiej apeluję, aby przyjęli Twoją słuszną konstatację i zostawili roztrząsanie hipotez powstających na temat katastrofy Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego pretorianom. Pozwólmy im tym żyć. Są już partią tylko tego tematu.
    Jest tyle innych spraw do omówienia.
    Pozdrawiam.

  266. Przepraszam szanownych panów @Antoniusa (12.41 dnia 8.08) i @Indoora_prawdziwego (14.54 dnia 8.08) ale znowu będzie dużo. Poruszony przez Was temat rozmowy o mechanizacji skrzydła mógł wyniknąć z następującej przesłanki: oto samolot, jakby podskoczył na czymś. Zaskoczony zachowaniem samolotu pan Kazana, musiał mieć nie tęgą minę, skoro gen. Błasik musiał mu tłumaczyć, do czego służy mechanizacja skrzydła samolotu. Wiem, że pan @Antonius na pewno wie, o co chodzi (przesyłałem kiedyś odpowiednie linki) i Jego adwersarz zapewne również.
    Słuchacz, był moim zdaniem tylko jeden, pan Kazana, ponieważ pozostali generałowie byli na swoich (może nie przypięci pasami) miejscach. Dalej twierdzę, że na wysokościomierzu barometrycznym nie było ustawionego ciśnienia lotniska lądowania, i to, co odczytywał, gen. Błasik, nie było odzwierciedleniem wysokości w stosunku do pasa startowego lotniska Siewiernyj!! Albo ignorowano wysokościomierz barometryczny, ze względu na kretyńskie nawyki w tej sprawie, albo zupełnie zapomniano o nim, w tym bałaganie przedstartowym (z wiadomych przyczyn!), potem były tylko skutki tego zaniechania. Najgorszym z najgorszych przypuszczeń, byłoby założenie, że nie znali w ogóle topografii lotniska (co jest bardzo prawdopodobne !!!)
    Zgadzam się z Waszymi założeniami, ale to jest tylko teoria. W moim wyobrażeniu o ciągu zdarzeń, (który obaj znacie), rozpatrywanie takich szczegółów kojarzy mnie się z badaniami problemu: ile jest cukru w cukrze na podstawie ilości skroplonego alkoholu z i kg (cukru oczywiście, przepraszam!). TEGO LOTU NIE POWINNO BYĆ !! SKORO BYŁ, TO W TYCH WARUNKACH ATMOSFERYCZNYCH i przy takim postępowaniu głównego dysponenta i Jego bliźniaka (telefon) oraz Dowódcy SP RP, NIE MÓGŁ SIĘ ZAKOŃCZYĆ INACZEJ !!!
    Tak zupełnie przy okazji, podczas startu Tu-154 M (nr 102), do lotu dla potrzeb Komisji min. Millera, pilot schował klapy podskrzydłowe przed podwoziem, na nieodpowiedniej wysokości, doprowadzając do zagrożenia katastrofą, nie dość, że ostatniego Tupolewa, to jeszcze i członków Komisji (pamiętacie?). Do tego lotu, nie wyznaczono chyba ostatniego fajtłapy, tylko, w miarę doświadczonego pilota. Proszę sobie wyobrazić, do jakich błędów w pilotowaniu samolotu może doprowadzić świadomość, że leci się na jakieś ważne zadanie (mieli chyba, w zamiarze badanie postępowania załogi na sygnał PULL UP, czy odejścia z automatu, nie pamiętam dokładnie), a cóż dopiero w sytuacji, gdy ma się do dyspozycji jedno podejście, przy absolutnym zakazie skorzystania z lotniska zapasowego!!! Można tylko zapłakać nad losem tych 94-ch niewinnych ludzi, będących w rękach szaleńców!!
    O zachowaniu pana Czumy, posiadam swoje zdanie, ale myślę, że nie jest on wart, bym sobie i Wam zawracał głowy. Jednak wzorem pana @Waldemara (17.09 dnia 8.08) uważnie obserwowałem zachowania i wypowiedzi dziennikarzy i ich gości. W skrócie:
    – zaimponował mi pan mec.Giertych. Powstrzymam się od komentowania Jego zdania o panu, św.p.Andrzeju Lepperze. Powiedział, mniej, więcej tak: ale pan Ziobro, nie może pokazywać się przy trumnie A.L. bo to on właśnie sfabrykował aferę gruntową, która była początkiem końca Jego kariery!!
    – prostactwo dziennikarza TVP-1 (nie zwróciłem uwagi na nazwisko, bo nie przewidywałem takiej głupoty), który rozmawiał z nabytkiem trenera kadry narodowej, młodzieńcem Polańskim. Po takich pytaniach, ten młody człowiek powinien był powiedzieć: pocałujcie mnie w dupę i pojechać z powrotem do Niemiec!!
    – Mularczyk, Ziobro i Hofman (w rozmowie bardzo politycznej), daje się zauważyć panikę w szeregach żołnierzy prezesa po wyborach w Wałbrzychu, gdzie nawet obecność Jarkacza nie pomogła (ale za to było bardzo mało nieważnych głosów, taki wniosek wyciągnął Hofman z obecności szefa w tym mieście!).
    Miało być dużo, a wyszło normalnie, to z powodu olania sprawy Czumy. Serdecznie pozdrawiam kolegów blogowych, Czesław R.

  267. @Czesławie – z godziny 23.53
    Akuratnie , mec .Roman Giertych wyrożnił się ,po 20.00-tej przestałem „skakać ‚ pilotem po stacjach w przekonaniu ,iz nie spotkam opini na poziomie Romana Giertycha .
    ps.
    prof. Czapiński położył na łopatki Marcina Wolskiego którego przedstawiano na pasku TVN24 jako pisarza .
    Gdzieś mi mignał jeszcze jeden z braci Karnowskich ,ale nie miałem cierpliwości dla jego paplaniny .

  268. gdy słucham w TOK-FM pana Andrzeja Czumę, to uważam że jego literalnie ścisłe rozumowanie przydałoby się obrońcom w Norymberdze (1946). Trybunał nie znalazł żadnego dowodu (również na piśmie), ze pan kanclerz III Rzeszy kazał budować obozy zagłady.

  269. w tymże TOK-FM, Michał Szuldrzyński dokonuje ekwilibrystyki w udawaniu bezstronnego dziennikarza, a dowodem tego ma być obrona Sakiewicza. Dowcipny jest pan Michał.

  270. Wszystkim tym, ktorzy zauwazyli wystep Romana Giertycha w TV chcialem przypomniec, ze RG wyroznial sie juz wczesniej.
    Ja sie z nim w wielu sprawach zupelnie nie zgadzam, ale zawsze mu przyznawalem wielka inteligencje.
    Po raz pierwszy RG zrobil na mnei wrazenie, gdy jako v-ce premier i minister edukacji pojechal do Jedwabnego.
    Nazywany neonazista i faszysta, z natychmiast dorobiona geba antysemity pojechal i kleczal w Jedwabnem rownoczesnie czyniac zarzuty antysemityzmu wobec panstwa Polskiego mniej powaznymi, jak i wskazujac droge swoim wyborom czesto rzeczywiscie faszyzujacym.
    Wtedy po raz pierwszy zyskal moj szacunek.
    Po raz drugi, gdy w Sejmie atakowal ustawe o OFE. Nie znam sie na prawie ani na ekonomii, ale sposob w jaki argumentowal Giertych zrobil na mnie wrazenie. Wtedy zaostal zignorowany lub potraktowany niepochlebnie przez media. Jak pisalem wyzej – kariera, zwlaszcza medialna, A. Leppera nauczyla mnie, ze warto sluchac, co ktos mowi, a nie skupiac sie na tym, kto mowi. Media probowaly mi wmowic, ze skoro mowi Lepper, to trzeba sie z tego naigrywac. Giertych i jego wystapienie na temat OFE, a pozniej reakcja mediow wywolaly ten sam efekt.
    No i wreszcie Giertych vs. Kurski – jedno z ostatnich wystapien sejmowych Romana – poniewaz swiat medialny byl juz bardzo dwubiegunowy, to media ktore RG opluwaly, natychmiast pokochaly Romana.
    Pokochaly prawie tak, jak teraz Leppera.
    Podobnie jak Lepper nie byl, tak i Giertych nie byl i raczej nie bedzie nigdy politykiem z „mojej bajki”. Ale nauczylem sie go cenic – jest ogromna roznica klas miedzy Giertychem a Mularczykami i cala rzesza politykow PiSu, ktore, jak to ujal Dorn, uleglo „susloizacji”.

  271. bacha
    Czuma jako były polityk PiS, tak szukał dowodów na naciski, żeby ich nie znależć. I nie znalazł. A wystarczyło sięgnąć choćby do raportu komisji Kalisza. Miał podane na tacy. Ale po co?
    Niedoszłego współterrorystę to zadanie przerosło, stąd ten efekt komisji.

  272. @Czesław pisze:
    2011-08-08 o godz. 23:53

    Czesławie!

    Gospodyni nie ma i na odchodnym kazała nam gaworzyć o Smoleńsku – to i gdybamy o katastrofie, bo cóż mogę mądrego powiedzieć o Lepperze? Z tą „mechanizacją skrzydeł” raczej nie mieliśmy problemów technicznych. Pytanie było – dlaczego komisja to pominęła? Ma przecież związek ze „sterylnością” kokpitu, której nie było. Ja mam chyba bujniejszą fantazję, więc widziałem tabuny generałów, tłoczących się w kokpicie, łaknących wiedzy fachowej, a Ty mówisz, że to tylko strachliwy pomocnik prezydenta był uspakajany przez Błasika. Nie upieram się przy mojej wizji. Indoor zwrócił uwagę na to samo co i ja, że komisja umiejętnie albo coś cytuje, albo skrzętnie pomija, jeśli nie pasuje do koncepcji, a to jest manipulacja. Doceniam ogrom pracy włożonej w opracowanie raportu, jeśli jednak widzę luki logiczne, to je uwypuklam. Wprawdzie komisja nie czyta moich genialnych uwag (a szkoda), bo gdyby czytała, to mogłaby to wygładzić. Nie jestem pewny czy masz rację z tym brakiem ustawienia pozostałych wysokościomierzy barycznych na QFE ? z rozmów w kokpicie wynika, że to miało miejsce. Pamiętam, że często wspominałeś o tym, że nie zrobili pewnie tego co trzeba, tzn. ustawić baryczne przed startem (aby móc bezpiecznie wrócić, a powinni byli wrócić). Faktycznie tego nie zrobili lub komisja o tym nie pisze. Piszą różne pierdoły, np. kiedy zapalono pierwszy silnik i potem inne, kołowanie jest i start, klapy i podwozie (może też kiwanie skrzydełkami na pożegnanie?), ale nic nie mówią o ustawieniu wysokościomierzy ani o sprawdzeniu guzika „uchod”, a to przecież ma istotne znaczenie, nawet pogarszające sprawę, bo na Okęciu chyba jest ILS, więc sprawdzenie powiodłoby się. Pamiętam z filmiku, jak to robiła załoga przed lotem do Murmańska.

    Dla mnie niestrawna była sprawa geniuszu generała, który rzekomo czytał wysokości z barycznego przyrządu, a w świetle faktów nie jest to oczywiste. Nie wiem za czyimi plecami czaił się generał i na co patrzył, ale tu komisja popełniła ewidentny kant: W jednym miejscu powiada, że generał mówił 250, 100 i 60, a wcześniej w chronologii opisu przelotu tej odzywki nie ma!!!
    Jest natomiast wypowiedź „nic nie widać” na wysokości 63 m. Pytam – skąd komisja wiedziała, że to było 63 m a nie 65 albo 61? Ze stenogramu to nie wynika. Jeśli czarne skrzynki próbkują wysokości samolotu i zapisują razem z czasem to oczywiście mogą ocenić, czy np. rozmowa o czwartej gwiazdce generała była na wysokości 10000 m czy 9500 m i „kurwaaaa” na 15 m, których łaknie Macierewicz do teorii o ubezwłasnowolnieniu. Mam wtedy ważniejsze pytanie – jako laik skrzynkowy: Czy skrzynka notuje wskazania wszystkich wysokościomierzy (7 kanałów)? Jeśli tak, to odpowiedź na pytanie o QFE jest komisji znana. Dla mnie rozstrzygnięciem o poprawności odczytów generała byłby odczyt 60 m, który komisja pomija, choć kilka stron później umieszcza w raporcie. Bo 60 m barycznie było prawie równe 100 m RW (po zanurkowaniu do jaru i locie równoległym do powierzchni stoku). Gdy nawigator najpierw długo milczał (7 lub 8 s), bo wysokościomierz się „zaciął” na tych 100 m , a potem po raz drugi powiedział 100 m, generał widziałby na barycznym te 50 m lub 60 m, a nic nie mówił – zgłupiał tak samo jak reszta załogi (wszyscy mieli wysokościomierze baryczne – nawet technik), czy sobie nie wierzył? A może właśnie też patrzył na radiowy jak i nawigator i widział 100 m? Nad tym komisja powinna była debatować i nie wyciągać wniosku o nieomylności generała.

  273. zamiast w nieskończoność rozważac techniczne wątki katastrofy, lepiej skupić się nad nie do końca wyjaśnioną sprawą brzozy – czego domaga się europoseł Wojciechowski Janusz z Rawy Mazowieckiej. Twardość drewna brzozowego jest o wiele mniejsza od drewna dębu czy buku. Komisja min.Millera winna przeprowadzić badania polegające na wsadzeniu europosła do aeroplanu i skierowaniu go na najbliższy zagajnik

  274. Indoor prawdziwy pisze: 2011-08-08 o godz. 11:59
    „Slawek:?I takie są chyba wnioski komisji i taki plan jest chyba realizowany.?
    Zgadza się. Takie są wnioski chybakomisji i taki chybaplan jest realizowany.”

    Chyba mnie nie zrozumiałeś. Komisja miała za zadanie znaleźć przyczyny wypadku i wypracować zalecenia na przyszłość. W tej katastrofie główną przyczyną było nieprzestrzeganie przepisów i procedur lotniczych. Istniejących, precyzyjnie sformułowanych, nic do nich dodać, nic ująć. I dlatego główny wniosek i zalecenie mogło być tylko jedno – lepiej szkolić, zmienić mentalność. Taka jest generalna zasada dzialania wszelkich komisji badania wypadków lotniczych – szukamy przyczyny, dlaczego pilot się pomylił i tę przyczynę staramy się usunąć. Stwierdzenie, że generał wpływał nie jest tak istotne jak to, co zrobić na przyszłość, żeby generał nie wpływał. I to zadanie nasza Komisja w zasadzie wypełniła więc nazywanie ją chybakomisją jest niezbyt trafne.

    Inna sprawa, że praprzyczyna leży w naszym, narodowym braku poszanowania przepisów wszelakich. Ludzie szkolący pilotów, piloci, pasażerowie ich nie szanowali, nie szanowała także Komisja wykorzystująca bezprawnie cudze zdjęcia. Jakie zalecenia mamy wydać sobie?

  275. Sławek!
    Zgodziłbym się (szczególnie gdybym tak uważał) – pod jednym warunkiem: raport jest uczciwy i wystarczający by wyjaśnić przynajmniej podstawowe wątpliwości dotyczące katastrofę.
    Niestety raport jest pisanym na kolei gniotem.
    Zawiera podstawowe braki i ewidentne fałszerstwa. Są one tak infantylne, że tylko wielkie pragnienie ludzi by wreszcie któregoś dnia nie usłyszeć nazwę „Smoleńsk” każe w nie wierzyć (poza brakiem wyobraźni technicznej).
    Dowody na to, iż komisja stawia fałszywe tezy, które następnie udowadnia – leżą w szczegółach technicznych, których już wszyscy mają dosyć. Ja też mam dosyć tych wysokościomierzy ( podpowiem Antoniusowi – jeszcze był dostępny wysokość z GPSu czy jak mu tam, ale nie wiem gdzie on jest pokazywany nie wiem czy ktoś obserwował)

    Więc – gdyby raport był uczciwy – proszę bardzo : róbmy tak jak komisja każe i będzie dobrze.
    Ale jak można wierzyć, że wnioski komisji są słuszne, jeśli sam raport końcowy jest nieuczciwy?

  276. Przy okazji smierci Andrzeja Leppera byla mowa o reprezentowaniu wykluczonych. O tym, ze jak wykluczeni nie maja swojej reprezentacji, to narasta bunt. O Grecji, Hiszpanii. A teraz zaczely sie zamieszki w Londynie. Wydawaloby sie panstwo spokojne, konserwatywne, syte…

    Czy, a moze bardziej – kiedy? – Polske to czeka?

  277. Yevaud!
    W Polsce będą dwa podobozy niezadowolonych i wykluczonych. Na czele jednego stanie Jarosław Kaczyński, na czele drugiego – Donald Tusk.

  278. Czesław pisze:
    2011-08-07 o godz. 02:06

    „Szanowny @invinoveritasie (23.06 i 23.28 dnia 6.08), proszę wygooglać sobie http://www.wywiad zylicza dla panstwa i prawa.pl, uważnie go przerczytaj i pomyśl co dalej.”

    Ha, ha, ha…! Jesteś tak skończonym ignorantem, że nawet nie wiesz, iż żylicz NIE UDZIELIŁ WYWIADU DLA „PAŃSTWA I PRAWA” (tam w ogóle nie ma wywiadów!). Żylicz napisał tekst do PiP, w którym opisał sytuację prawną katastrofy pod Smoleńskiem.

    Nie rozumiem, jak możesz się tak ośmieszać? Przecież już wyżej linkowałem ten tekst (a nie żaden wywiad) i każdy może sobie to zobaczyć – ponownie:

    http://lex.pl/czasopisma/paipr/pip_4_2011.pdf

    Poza tym, co po przeczytaniu pomyślałem, to już wyżej cytowałem i linkowałem: prof. ŻYLICZ NAPISAŁ COŚ ZUPEŁNIE INNEGO NIŻ TY MU WCISKASZ, że przyjęcie konwencji chicagowskiej było zasadne i optymalne dla Polski.

    Uzasadniłem to w tym zalinkowanym wpisie, w którym tłumaczyłem – jak krowie na granicy – różnym gamoniom, którzy również TAK JAK TY nie zrozumieli:

    http://pilotek.salon24.pl/303859,co-naprawde-napisal-prof-zylicz

    Może tak skup się i wskaż/zacytuj, W KTÓRYM MIEJSCU prof. Żylicz twierdzi (jak to wyżej napisałeś): „że przyjęcie konwencji chicagowskiej z jej 13-tym załącznikiem było pochopne i niefortunne.?.

  279. bacha pisze:
    2011-08-09 o godz. 10:23
    „zamiast w nieskończoność rozważac techniczne wątki katastrofy, lepiej skupić się nad nie do końca wyjaśnioną sprawą brzozy ? czego domaga się europoseł Wojciechowski Janusz z Rawy Mazowieckiej.”

    Ten PRL-owski prokuratorek, który zrobił błyskawiczną karierę w wymiarze sprawiedliwości w latach 80-tych (wiadomo, kto takie wtedy robił) jest w stanie wypowiedzieć każdy kretynizm (zapewne dlatego przyjeli go do PIS-u), że przypomnę ostatnie: powiązał samobójstwo Leppera z… tzw. tabletkami gwałtu (że niby ktoś je Lepperowi podał):
    http://januszwojciechowski.salon24.pl/331312,czy-martwy-lepper-mocniej-zatrzesie-polska-niz-zywy

    Obecnie nie ma chyba śmieszniejszego PIS-iora blogowego, polecam ten jego blog, czasem nawet wierszem pisze, można się naprawdę setnie ubawić 🙂

  280. @Sławek, wpis z 2011-08-09, godz. 10:32.
    Pisze Pan, co zrobić na przyszłość, żeby generał nie wpływał.
    Żeby nikt nie wpływał i nie właził do kokpitu w polskich warunkach, proponuję jedno (z kilku) rozwiązań. Np. do przedsionka kabiny pilotów wstawiać klatkę z tygrysem. Pisałem już o tym kiedyś. Klatkę wstawiałoby się podnośnikiem po odprowadzeniu schodów wejściowych i tuż przed zamknięciem luków i drzwi.
    Po wylądowaniu – czynności odwrotne.
    Wymiary klatki powinny wykluczyć przejście obok niej. Dlatego przewożone VIP-y i ich przydupasy mogłyby przechodzić do kabiny pilotów TYLKO OBOK TYGRYSA, którego nie należałoby nadmiernie karmić przed lotem. Byłoby trochę kłopotów z obsługą polskiego samolotu Number One w obcych portach (ten podnośnik), ale to są sprawy techniczne i do rozwiązania.
    Kanał łączności z pomiędzy kabiną pilota i pasażerów byłby oczywiście jednostronny, żeby móc przekazać np. polecenie o zapięciu pasów.
    Takie rozwiązanie wydaje się na pierwszy rzut oka dziwaczne, ale jak policzymy ŁĄCZNE koszty katastrofy, to wyjdzie nawet bardzo tanio.
    Mogą oczywiście protestować obrońcy zwierząt, ale z nimi można się jakoś dogadać, zapewniając tygrysowi dobre warunki w sporej poczekalni obok salonu VIP na każdym lotnisku, gdzie może wylądować polski Number One.
    Pozdrawiam Gospodynię – to Ona nadała temat i pozostałych blogowiczów.

  281. Indoor prawdziwy pisze:2011-08-09 o godz. 12:48

    O rany! Czy Ty, doświadczony człowiek, widziałeś kiedykolwiek dokument sporządzony przez kilkudziesięciu Polaków, który niezawierałby nieścisłości, półprawd i wniosków z sufitu? Czy jeżeli Komisja by napisała, że generał wpływał jak diabli to:
    a) wnioski i zalecenia byłyby inne?
    b) zwiększyłoby to nasze notowania w NATO?
    c) każdego wpływającego trafiałby automatycznie szlag?

    To nie dowód matematyczny, w którym jedna nieścisłość obala całość wnioskowania.

    Problem w tym, że politycy, piloci, generałowie, prezydenci, zwykli ludzie, władze wszelakie uważają, ze jak mają MISJĘ do spełnienia to ich nie obowiązuje prawo cywilne, karne, administracyjne, zdrowy rozsądek, uwagi otoczenia, prawa fizyki, wysokościomierze, ograniczenia percepcji, kalkulacja ryzyka i instynkt samozachowawczy. Misja jest ważniejsza od śmierci kilkudziesięciu ludzi pod Smoleńskiem, kilkuset tysięcy w Powstaniu Warszawskim, iluś, którzy nie doczekali przeszczepu serca.

    Nie gniewaj się, ale wyłapywanie błędów Komisji to temat zastępczy, a właściwie unikanie tego naprawdę ważnego tematu. Kapitan Protasiuk był takim samym tworem naszej mentalności jak cała reszta Polaków. Każdemu z nas wciskano, że powinien coś tam zrobić, że to konieczne, że jeśli chcesz myśleć o awansie, to… Zwykle wiemy, że żądają od nas niemożliwości, ale może coś zakombinujemy, może się uda, może nie będzie tak źle.

    Raport ujawnia tę naszą mentalność i chyba dlatego po jego opublikowaniu zapadła, pełna skrępowania cisza, dlatego tak bardzo szukamy w nim dziur, współwinnych. Taka psychołatanina.

  282. Znaczy to tyle, że armia nie jest w stanie obronić granic własnego państwa, choć po to jest utrzymywana z pieniędzy podatników (przypomnijmy, że budżet MON to 1,95 proc. PKB, średnio ok. 25 mld zł rocznie). ? Nasze wojsko dysponuje siłą korpusu, a zakłada się, że może on bronić terytorium 200 km kw., czyli dwóch województw ? podkreśla gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych.
    http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,13670673,wiadomosc.html

    Ciekawe, w korpusie może być powiedzmy trzech generałów. W MON jest ich bodajże 124…..

  283. Panowie Oficerowie!
    Jeszcze coś o armii….
    http://wyborcza.pl/1,90913,10085388,Trzy_rzeczy_do_zmiany_w_armii.html

    Powoli jakaś myśl się krystalizuje?

  284. Indoor prawdziwy pisze:
    2011-08-08 o godz. 14:54

    Ja kiedyś dawno dawno sformułowałem na własny użytek trzy kryteria których spełnienia uznałem za warunek, by przyjąć jakiś raport końcowy za wiarygodny.”

    Zredefiniuj bo to jakaś tragedia, te twoje kryteria:

    „Jednym z kryteriów było ?Komu i dlaczego tłumaczy generał Błasik cel mechanizacji skrzydła?.”

    To jest całkowicie nieistotne. Jeśli ktos wywierał (bezpośredni) naciska )(co wynika z raportu MAK oraz co próbuje ukryć raport Millera) to tylko i wyłacznie Błasik (zwierzchnik pilotów) a inne osoby mogły oddziaływać posrednio.

    „…drugi był 😕 Dlaczego załoga na 250 metrach zwiększa (i tak dużą) prędkość opadania samolotu??”

    Ponieważ skapnęli się, że są za wysoko (do scieżki).

    „trzeciego nie pamiętam. Gdzieś w Internecie mam je. Kiedyś poszukam).”

    Skoro nie pamiętasz, to już ci nie opowiem.

  285. Wystarczy kliknąć http://www.marek zylicz.pl i na początku zaraz można przeczytać, że przyjęcie…było błędem rządu. Ponadto odkręć do tyłu i przeczytaj co pisze autorytet w sprawie, pan @Lex (20.23 dnia 7.08) i nie kłoć się, bo to nie wypada. Proszę, zmień ten NICK na jakiś przyzwoity, by nie kojarzył się z tym winem. Mimo wszystko, pozdrawiam, Czesław R. 😀

  286. Jest pewien aspekt dyskusji o przygotowaniach do podróży VIP?ów, którego nie zgłębiono. Mam na myśli ataki kłamców z kancelarii byłego prezydenta ? zarzuty do ministra Arabskiego i Millera o niezabezpieczenie przez BOR podróży pana Lecha Kaczyńskiego. Prezydent chyba nie jest członkiem rządu? Zwróciłem, tak przy okazji, uwagę na to, że w Polsce żadna nazwa nie jest adekwatna do rzeczywistej formy i zadań instytucji lub grup ludzi. Nazwanie partii, mającej prawo w d… a sprawiedliwość rozumie jak babcia ze ?Samych swoich? ? Prawo i Sprawiedliwość – to profanacja i kpiny ze zdrowego rozsądku. Biuro Ochrony Rządu wyprowadza psy posłom i załatwia zakupy żonom VIP?ów, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego nie zajmuje się nawet bezpieczeństwem swego szefa, a Fotyga i Macierewicz panoszą się w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego ? takie idiotyzmy doprowadziły do katastrofy, nie tylko w Smoleńsku.
    Inspektorat bezpieczeństwa lotów nie jest odpowiedzialny za jakiekolwiek bezpieczeństwo itd.

    Jest taka wspaniała książka Jirego Brdcki, chyba najlepsza parodia westernów: ?Joe strzela pierwszy?, wykorzystana w filmie ?Lemoniadowy Joe?. Film jest beznadziejny, ale w książce jest wiele perełek. Przypomnę jedną: Narrator wspomina gubernatora Wallace?a, który napisał książkę, pt. ?Jak sobie mały Józio wyobraża starożytny Rzym?, znanej też pt. ?Ben Hur?.
    Ja chciałbym wiedzieć, jak sobie nasz mały Józio wyobraża podróż prezydenta na obiad u Baracka Obamy? Tydzień przedtem ostatni Tupolew zawiezie ekipę BOR?u plus harcerzyków Macierewcza do Waszyngtonu, aby sprawdzili toalety w Białym Domu, stan lotniska Dulles Airport i autostradę do miasta, a jeśli tutka szczęśliwie powróci, to zabierze prezydenta i dalszych borowików na ten obiad. W Waszyngtonie już czekają wynajęte limuzyny, opancerzone i po obiedzie powrót całej ekipy porcjami. Na to stać USA, ale czy Polskę? Czy nie lepiej, aby sobie prezydent coś zamówił w Mac Donaldzie w Warszawie, a ?nieumytego? kolegę obejrzał przez skype?a?
    Megalomania polska wymaga, aby ważne (ich zdaniem) osobistości mogły za pieniądze podatników latać po świecie kiedy tylko im się to podoba i zawsze w pełnej ochronie. Jeśli niczego nie maja do załatwienia, niech siedzą na dupie, żadne samoloty nie są im potrzebne. Również cotygodniowe loty premiera do Gdańska i ewentualne loty prezydenta na Hel nie powinny mieć miejsca. Są służbowe mieszkania w Warszawie.

  287. Darzę Was, panowie @Antoniusie i @Indoorze_prawdziwy, zbyt wielkim szacunkiem (tak jak i pana @Lexa w kwestiach prawnych) jako analityków, by cokolwiek sprawdzać czy kontestować w Waszych opiniach. To Wasze prawo i możecie sobie gdybać do powrotu naszej Gospodyni z wakacji.
    Stwierdzenie, że przyczyną katastrofy było: *** zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnienie rozpoczęcia procedury odejścia na drugi krąg. *** i dalej: *** Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności i zderzenia z ziemią *** Pozwólcie mnie spojrzeć na sformułowania zawarte w raporcie, oczyma św.p. mjra Protasiuka, przcież On widzi i także ma prawo do oceny tego dzieła!
    1. Z bezpośrednią przyczyna katastrofy, jaką sformułowała Komisja, On się zgadza.
    2. Do czego to doprowadziło, również.
    3. Ale już dalsze dywagacje, wywołują, Jego sprzeciw, bo On stawia pytanie: kto zmusił Go do startu, w sytuacji, gdy warunki pogodowe z góry wykluczają możliwość zaistnienia wzrokowego kontaktu z ziemią. Komisja min. Millera milczy. Dlaczego?
    4. To samo pytanie, tylko początek nie, co inny, a mianowicie:, kto zmusił mnie do lądowania i z jakich powodów, w warunkach uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią? I tu także Komisja min. Millera milczy.
    5. W tym momencie św.p.mjr Protasiuk, jako wzorowy chrześcijanin stanie w obronie kontrolerów lotu lotniska Siewiernyj. Powie:, że gdybym przestrzegał zasad obowiązujących w czasie organizacji przelotu na obce lotnisko, to nie znalazłbym się poniżej nakazanego toru lotu przed BRP.
    Co powie obserwator tego lotu z boku?
    1. Gdyby mjr Protasiuk przestrzegał zasad postępowania podczas przygotowania się do przelotu na obce lotnisko i w warunkach przypadkowości sformowania załogi do wykonania tego lotu osobiście ustawił na wysokościomierzu barometrycznym ciśnienie lotniska startu, to po wejściu w strefę kontroli lotniska Siewiernyj i ustawieniu na tym wysokościomierzu ciśnienia lotniska lądowania (najprostsza z czynności do wykonania), to nad DRP posiadałby, co najmniej 500m. w stosunku do poziomu lotniska lądowania (jest umieszczona na tym lotniska w odległości 6 km od początku pasa, ze względu na topografie terenu).
    2. Zniżając się z prędkością około 7m/sek, nad BRP posiadałby przynajmniej 100 m., nad którą wlepiłby pełny gaz i odszedłby do domu wbrew Prezydentowi i Dowódcy SP RP, bo nadal nieposiadałby wzrokowego kontaktu z ziemią (MGŁA TO NIE CHMURY !!).
    Wspaniale podsumował to @Sławek (16.52 dnia 9.08) pisząc do @Indoora_prawdziwego, co do jego wpisu z 12.48 dnia 9.08 oraz trochę kpiarsko, pan @Spokojny (14.50 dnia 9.08) pisząc do pana Sławka.
    Pozwólcie, że powrócę na moment do startu, do tego lotu na życzenie Komisji min. Millera. Każdy wie o tym, że podwozie można wciągnąć (schować, co na jedno wychodzi) prawie natychmiast po oderwaniu się od betonki, ale schowanie klap podskrzydłowych z położenia startowego, wymaga odpowiedniej wysokości. I tu pilot popełnił kardynalny błąd, mianowicie zamiast podwozia schował klapy. Jest to dowód na to, jak dalece emocje mogą wpłynąć na zachowania pilota!! O mały włos nie doszło do katastrofy z powodu przepadania samolotu, po utracie części siły nośnej, na skutek zmiany kąta natarcia skrzydła po schowaniu klap!!! To mnie absolutnie upewniło w przekonaniu, że w warunkach ogromnej presji psychicznej, wynikającej z obecności gen. Błasika w kabinie, ważności misji Prezydenta w Katyniu (gdzie miał zamiar rozpocząć wiadomo, co i to z wysokiego C), emocje mogą, nawet u doświadczonego pilota spowodować małpie (przepraszam za wyrażenia) zachowania.
    Ten przypadek wyszedł na jaw, bo niby przypadkiem na lotnisku była ekipa i widziała dziwne zachowanie samolotu. Przyciśnięto do muru tego pana ppłka w furażerce (rzecznik prasowy Dowództwa SP), musiał powiedzieć w końcu co było powodem nagłego obniżenia lotu jedynego Tupolewa!!
    I to by było na tyle. Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.
    Nie mam sumienia, ale jednak trzeba wspomnieć o czymś, co, do czego jestem prawie przekonany. Pan św.p.mjr Protasiuk, nie znał topografii lotniska (i pozostali chyba również, o czym może świadczyć, co najmniej dziwne zachowanie załogi po wystąpieniu sygnału o niebezpiecznym zbliżeniu się do ziemi, emitowanego prze system TAWS. Jest to pierwszy wypadek katastrofy samolotu z zamontowanym tym urządzeniem po serii katastrof, które spowodowały standardowe montowanie tego urządzenia na samolotach lotnictwa transportowego, co wygooglowałem szukając ciekawostek związanych z katastrofa smoleńską). Kończę i jeszcze raz pozdrawiam, Czesław R.

  288. Jak zwykle co rano wysłuchuję coraz bardziej tabloidyzującego się TOK FMu.
    Już od dłuższego czasu a dziasiaj w szczególności odnoszę wrażenie, że w ustach „znamienitych” komentatorów miejsce Samoobrony zajmuje SLD.
    Nie są grube żarty, ale kłamstwa i niekoniecznie cienka ironia a to na temat braku programu – od kilku tygodni ukazują się (w odróżnieniu od PO i innych partii) jego istotne elemety.
    A to patrząc z troską na mały udział kobiet na pierwszych miejscach list wyborczych.
    A to płaczących nad tym, że Oleksy i wampir Czarzasty zrezygnowali z kandydowania gdu chwię wcześniej byli głównym celem ataków.
    A to…
    A to…
    Gołym okiem widać i niebyt wrażliwym uchem słychać, że wszyszy z „warszawki” usiłują w każdy możliwy sposób zminiejszyć i tak małe szanse SLD.
    Państwo z GW, Polityki i okolic działają na wyraźne zlecenie PO.
    Zadaniem jest obniżenie na tyle wartości SLD, aby zyskało na tym PSL i aby w nowym rozdaniu wróciło stare.

  289. A towaryszące wspomnianej dyskusji rechoty i chichoty?
    Czy to oczekiwanie na kolejną samodestrukcję?

  290. Coś dla pilota……
    http://historia.newsweek.pl/historia-prl–zatajone-katastrofy-polskiego-lotnictwa,79315,1,1.html

    Wtedy szkolono pilotów….
    Ale był to przedwojenny materiał.

  291. Szanowny Antoniusie polecam dwa linki do dyskusji na tematy wysokościomierzy
    (i nie tylko)
    http://lotnictwo.net.pl/3-tematy_ogolne/15-wypadki_i_incydenty_lotnicze/24626-2010_04_10_tu_154_samolot_prezydenta_rp_rozbil_sie_pod_smolenskiem.html oraz drugi http://lotnictwo.net.pl/7-inne/43-hyde_park/26427-katastrofa_smolenska_spekulacje_i_dywagacje.html
    Ten drugi może przestraszyć fajną informacją o dożywotnim zbanowaniu,wystarczy się jedynie zarejestrować.Informacje środowiska lotniczego
    są naprawdę warte przeczytania.Polecam.
    Andrzej52 pisze:
    2011-07-30 o godz. 18:22
    Link starej zaby z paryża, http://www.polityka.pl/forum/1093356,publikacja-raportu-ws-katastrofy-i-dymisja.thread#C1093451 ostał się bardzo krótko,poprawnośc polityczna redakcji Polityki zwyciężyła

  292. Odnosnie „pięknej śmierci za ojczyznę” to przypomina mi się p.Kisielewski i jego książka w której jeden z „lesnych dziadków” mówi – oddałbym życie za Ojczyznę ale mi zdrowie nie pozwala”.
    Zadziwia mnie zachowanie staruszków – powstańców buczących na Powązkach. Inteligencja zgineła bezsensownie w Powstaniu a pozostali przy życiu chyba nie mogą się do niej zaliczać.
    Wpisy „invinoveritas” są moim zdaniem sensowne i nie noszą cech obraźliwych o jakie posądzają go niektórzy blogowicze.
    „Aga” polemizuje z „kartką..” który ma dużo do powiedzenia na każdy temat. Ma prawo do tego, a ty do swojej opinii którą także podzielam.

    Autorce bloga spokojnego wypoczynku, w „Superstacji” dzielnie ją zastępuje p. Solska i p.Wróblewski /Puszka/.
    JERZY

  293. @Czesław pisze:
    2011-08-09 o godz. 22:34

    Tak podany link nie jest prawidłowy!
    Prowadzi u mnie do napisu: Adresse nicht gefunden…”
    Jeśli dołożyłem …zylicz.pl to znalazł stronę, gdzie jest dużo informacji. O który tekst chodzi???
    Znów czytałem artykuł w Prawie i czegoś tam … i tam jest to o wspominałem. Potwierdza, że były dwie możliwości, ale ostrzega przed drugą z powodu braku procedur. Nie psioczy na Tuska. To musi być w innym miejscu, ale w tym gąszczu nie zamierzam szukać. Zawiłości międzynarodowego prawa lotniczego to nie dla mnie.

  294. Dziewczynkę, która uskarżała się na bóle brzucha, matka zaprowadziła do szpitala – okazało się, że jest w ciąży. Obydwie poprosiły lekarzy o jej usunięcie. Argentyńskie prawo pozwala na to, gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety bądź jest skutkiem gwałtu. Lekarz potrzebuje tylko zawiadomienia o gwałcie lub złożonego pod przysięgą zeznania ofiary.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10093763,Zgwalcona_argentynska_dziewczynka_nie_moze_dokonac.html#ixzz1Uf00doIv

    Mam pytanie, czy czternastolatka jest KOBIETĄ?
    Chyba że wyjdziemy z założenia że kobietą jest się po pierwszym dziecku.
    Gratuluję 60 letnim DZIEWCZYNOM…….

  295. Takie nazwiska z GW jak Ewa Siedlecka, Wojciech Szacki, Agnieszka Kublik coś Wam mówią?
    Tak, tak!
    Są to wynajęte pistolety wyborcze PO.
    Cay znacie nazwiska Janina Paradowska, Joanna Solska?
    Tak, tak!
    Są to pistolety wyborcze PO.
    Czy znacie nazwiska z redakcji TVN 24?
    Tak, tak!
    Są to pistolety wyborcze PO.
    Czy znacie…
    Już od dłuższego czasu trwają bezprzykładne ataki na SLD gdy tymczasem PiS traktowany jest jako gorszy, ale jednak BRAT PO.
    SLD kłamliwie zarzuca się brak programu kiedy jako jedyna – spośród wszystkich większych partii a w tym rządzącej i hołubionej – sukcesywnie jego części ogłasza.
    Zarzuca się (mając od niedawna za swych bohaterów panią Nowicką i pana Biedronia) umieszczenie ich nazwisk poza pierwsza trójką na listach wyborczych.
    Wyklinają plując za to, że tylko 5 kobiet jest na pierwszym, gdy tymczasem prawie połowa na drugim miejscu list.
    Przypominam, że nie jest obowiązkiem umieszczanie kobiet na jakimkolwiek miescu listy wyborczej.
    Traktują przy tym wyborców jak matołów głosujących automatycznie na pierwszych na liście.
    Dlaczego tych z trzecich czy czwartych miejsc nie czynią – jak Tuska i PO – zbawcami narodu i wtedy te kandydatury na pewno by przeszły.
    Zarzucają również umieszczenie na pierwszym miejscu listy – jak działacza Zielonych pana Szweda – bo na drugim jest jakiś znany działacz SLD???
    Jak
    Czyli i tak źle i tak niedobrze.
    Zapraszają do studia przeciwników SLD celem uzyskania opinii o tej partii zresztą ochoczo się do tych opinii przyłączając.
    Uważam, że nie jest to dziennikarstwo tylko partyjno-dziadowska, nie mającą nic wspólnego z demokracją, agitacja.
    Jeszcze dwa, trzy miesiące temu usiłowała (warszawka) utrzymać pozory bezstronności natomiast od kilku dni (czy od ogłoszenia terminu wyborów?) zajadłość i częstotliwość ataków wzrosła niepomiernie.
    Tylko dziasiaj w „wybiórczej” ukazału się trzy paszkwile antyeseldowskie.
    Być może więcej, ale nie zauważyłem.
    Dzisiaj w TOK FM Paradowskiej głównym tematem krytyka i plucie na SLD i Napieralskiego.
    Przypominam, że tak było wczoraj i wcześniej.
    Śladem dobrze rozpoznanym na przykładzie Samoobrony a także ostatnich rządów SLD 2001 – 2005 następuje dyskredytowanie i obrzucanie błotem, stosowanie czarnego pi-aru wobec SLD.
    Brakuje tylko Jaruckiej, Krawczyk et consortes.
    Włączany jest słynny OBOP.
    Przypominam, że dwa dni przed wyborami prezydenckim dawał w GW Napieralskiemu 2-3% szans.
    A jaki był realny wynik?
    Wygląda to na skoordynowane (czy znowu z udziałem służb?) działania zmierzające do zniszczenia partii.
    W ataku na SLD – jaka twierdzi Paradowska – „harmonii nigdy dość w tym skłóconym świecie”.

  296. karwoj8, 08.17. Rozpoczęto kanonadę obrzydzania SLD. Celują w tym wymienione przez Ciebie paniusie cyngle z Gazety Wyborczej, do których niestety dołącza podłym chórem POLITYKA i renegaci lewicy z niejakim Borowskim na czele. Niestety dysponują wielką forsą, wyrafinowanym kłamstwem i strachem, wobec którego niknie nawet nienawiść do braterskiego PiS.
    Nie ma innego wyjścia jak czekać na odruch buntu i oburzenia młodzieży, którego przykład dają wykluczeni angielscy. W tejże podłej Gazecie nazwano ich dzisiaj motłochem, aczkolwiek między wierszami można i znaleźć elementy autentycznego buntu zdesperowanej młodzieży, której odebrano elementarne szanse na przeżycie.

  297. KASA!
    Link bardzo ciekawy. Ciekawe jest też strategia forum na lotnictwo.net.pl
    Z jednej strony jawny forum, który robi wrażenie, że dwóch modelarzy chce ulepić z plasteliny replikę TU154. Nudne jak flaki z olejem. Z drugiej strony zamknięty, nie indeksowany przez Google forum, do którego ja nie trafiłem mimo iż tematyką katastrofy interesuję się od dawna i wprost szukałem miejsca gdzie fachowcy dyskutują we własnym gronie bez jazgotu Saloniarzy(24).
    Pełna konspiracja. 🙂 Fenomenalnie. w 2011 roku!

  298. I jeszcze coś. Równolegle z nawoływaniem na tym forum również na forum lotnictwie.net.pl pojawił się apel, by zaniechać dyskusję nad „szczegółami technicznymi” – bowiem raport, nawet jeśli niedoskonały – wyjaśnia główną przyczynę katastrofy: brak szkolenia. 🙂
    i jeszcze raz 🙂

  299. miłość do charyzmatycznego pana Grzesia sprawia, że nawet PRZECIEK wymaga terapii odwykowej. Owszem, pan Jan Widacki czy pani Nowicka raczej nie nadają się do oferowania papierówek i antonówek gratis, niemniej SLD z ich udziałem miałby większe szanse.

  300. musimy przyznać rację panu Jerzemu Urbanowi, który uważa pana Grzesia za chłopca przyłapanego na kradzieży gumy do żucia w supermarkecie. Poza tym uśmiechy Grzesia zawsze są sztuczne.

  301. Wyglada na to, ze CBA przestalo ludziom wciskac lapowki, a zaczelo badac nieprawidlowosci w przeplywie pieniedzy, towarow czy innych dobr.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10099566,CBA__2_tys__m_kw__w_centrum_Warszawy_Kosciol_dostal.html

    Czy to moze tylko przedwyborczy chwyt, by premier Tusk mogl powtorzyc, ze on przed ksiedzem klekac nie bedzie.

  302. Niezbędne staje się uwspólnotowienie polityki wobec głównych partnerów i konkurentów w świecie. Tymczasem w Europie obserwujemy procesy idące w przeciwnym kierunku. Więcej postaw nacjonalistycznych, egoizm narodowy powszechnie przedstawiany jako cnota poszczególnych rządów, anachroniczne bajanie o szczególnej roli państw narodowych, nieustanne tkwienie umysłami w przeszłości przy jednoczesnej ślepocie, gdy idzie o obserwowanie i zrozumienie współczesnego świata.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75515,10090317,Ucieczka_do_przodu.html#ixzz1UiJRNqKz

    Cimoszewicz startuje samodzielnie, dlaczego zabrakło miejsca w SLD dla kilku innych mądrych ludzi wie tylko Napieralski i jego klika….

  303. Co prawda trzymam się od Ciebie z daleka,Szanowny Karwoju, ale od tego pytania nie mogę się powstrzymać: czy znasz takie nazwisko JANIK? Tak! Tak! Czy tego pana uważasz także za pistoleta PO? (to na zasadzie stołek – stołeka…). Poadrawiam, Czesław R. 😀

  304. Wczoraj w przerwie tenisa z Toronto ( tam deszczyk ) zawędrowałem do stacji Polsat News , redaktor Gugała rozpoczynał rozmowę z Bohdanem Tomaszewskim – 90 latkiem znakomitym dziennikarzem sportowym (tak znanym ,że byłoby niegrzecznie go przedstawiać )
    Postanowiłem zostać z tym wyjątkowym panem .Gugała siedział i milczał .
    On,Tomaszewski , zastępował mi telewizję ,kiedy jeszcze jej nie było .
    Niezapomniane sprawozdania ,opisy ,szczególnie te początki ( moje sportowe )-relacje z mistrzostw Europy w LA w 1958 w Sztoholmie ,kiedy na 3000 m z przeszkodami ostatnie 400 metrów mowił tylko Rżyszczyn-Chromik -Chromik -Rżyszczyn CHROMIK !!! Jurek wygrał .To dni Krzyśkowiaka ,Zimnego ,Sidły ,Piątkowskiego ,Ruta . Basi Janiszewskiej . Potem Olimpiady MŚ, ME ,MP,od Rzymu 1960 R. i Tenis -cały swiat -znakomity głos . Gdybym go kiedyś spotkał to podziękowal bym za ten opis biegu na 3000 m z przeszkodami .-tak niewiele słów ,a tyle widziałem .
    Wczoraj ,Bohdan Tomaszwski prześliznął się po czasach POLSKI Ludowej ,czasach kiedy polski sport i On przy okazji osiagał niebywałe sukcesy , a ON mówił o czasach II RP .Konopackiej ,i tenisistach tamtego czasu .Okupacja ,konspiracja studia -Powstanie Warszawskie ,a po 1945 wspominał epizod pracy dzinnikarskiej w redakcji Kuriera Szczecińskiego >Jako tenisista byłem wtedy ,powiada na 9 miejscu rankingu w Polsce .
    Mógł wspomnieć, że przy al. Wojska Polskiego Niemcy pozostawili znakomity kompleks kortów tenisowych z zapleczem . Jako Powstaniec widział zapewne materialne skutki tego jego powstania tj..rozbiórke zachowanych budynków w Szczecinie ,m.in Opery ( dopiero w tym roku może ruszy budowa na tym samym miejscu . Ale nie wspomniał .
    Może dlatego ,ze w takim wieku ludzie wspominaja tylko czasy młodosci ,Ej Panie Bohdanie żółta kartka za wczorajszy wieczor . Być może był pan w KONSPIRACJI do 1989 roku ? jesli tak , to przepraszam !
    Powiada , że w 1947 -48 zaproponowali mu (tacy -jacy ludzie ?) prace dziennikarza sportowego w Warszawie i jako Warszawiak tam zostal ,zupełnie pominął lata Stalinowskie (Olimpiada w Helsinkach ) i tylko zamarkował , że po 1956 ,itd.. Ostanie 11 lat ma kontrakt sprawozadawcy w POlsacie

  305. @Waldemar pisze:
    2011-08-11 o godz. 12:29

    Pamiętasz jego cudowne wypowiedzi?

    1) „on…. i murawa..” – nie pamiętam o kim to było.
    2) Szurkowski – to cudowne dziecko dwóch pedałów””!

  306. Bacho droga, gdzie Ty dostrzegasz u Grzesia charyzmę?. On się wyróżnia, owszem ale zachowaniem, które bardzo słusznie, cytowany przez panią Zochę (poniżej) J.Urban,określa jako chłopca przyłapanego na kradzieży gumy do żucia.. Niech się pani przyjrzy jego usmiechom przed kamerami. Ten grymas bólu nie ma niczego wspólnego z usmiechem. Bliżej charyzmatu jest chyba pan mec. J,Widacki.
    Pozdrawiam, Czesław R. 😀

  307. @wiesiek59 pisze:
    2011-08-10 o godz. 22:37

    ***Mam pytanie, czy czternastolatka jest KOBIETĄ?
    Chyba że wyjdziemy z założenia że kobietą jest się po pierwszym dziecku.
    Gratuluję 60 letnim DZIEWCZYNOM??.***

    Znasz się słabo na kobietach świata. Kobieta jest kobietą od momentu, gdy może zajść w ciążę i dawniej nie było z tym problemów – u Romów dzisiaj też. Ważniejszy jest problem – kiedy kobieta jest dziewicą?

    Otóż najciekawiej jest pod Eyafjallajökull’em. Według Halldora Laxnessa (laureata Nagrody Nobla) w Islandii kobieta jest uważana za dziewic do siódmego dziecka włącznie!!!
    Jeśli nie wierzysz to przeczytaj „Dzwon Islandii” lub „Światłość świata”, w jednej z nich to znajdziesz.

  308. PS
    Pardon – dziewicy brakuje „ę”.

  309. Waldemar, 12.29. Niestety takich przebierańców o krótkiej i zakłamanej pamięci mamy więcej. Niejaki Wajda, pupilek systemu chce budować w Krakowie muzeum wyszydzania PRL a biografia Pendereckiego oparta jest na wycinkach filmów z akcji ZOMO na ulicach. Mają do tego agendę rządową, pupilek Tuska i Kaczyńskiego, IPN.

  310. Antonius pisze:
    2011-08-11 o godz. 12:53

    Najmłodsza matka miała pięć lat……
    http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Najmlodsze-matki-swiata,wid,11305401,wiadomosc.html?ticaid=6cd2d

    Dzieci mające dzieci…..

  311. Przeciek pisze:
    2011-08-11 o godz. 13:13
    Kombatanci z ostatniej godziny, ustawieni po odcinanie kuponów od „dawnych przewag” to przecież norma w naszym kraju……
    Prezesem kombatantów AK został zdaje się dość młody pięćdziesięcioparolatek?
    Najważniejsze, żeby się kasa zgadzała?

  312. Pazernosc polskiego KRK ( poprzez Komisje Majatkowa ) nie zna granic , kolejny na to dwod :

    http://wyborcza.pl/1,76842,10099219,CBA__Komisja_Majatkowa_do_prokuratora.html

  313. Czesławie ja jeszcze dalej trzymam się od Ciebie, ale potwierdzę, że Janika znam.
    Nie tylko znam, ale słyszałem wywiad z nim w TVN24.
    Gdzie ty człowieku dopatrujesz się podobieństwa w stylu wypowiedzi tego polityka i wspomnianych przeze mnie wcześniej cyngli.

  314. @Karwoju8 (15.50 dnia 11.08), zaciskam zęby i powstrzymam się od komentarza. Nienawiść ciebie poprostu zaślepia!. Można tylko współczuć twojej mamie, zapewne miała bardzo ciężki poród.
    Nie sil się na odpowiedź, to zbędne! 🙁

  315. Czesławie –
    2011-08-11 o godz. 12:20
    Przywołałeś moje wspomnienie sprzed wielu lat, kiedy to jako studentka wrocławskiej polonistyki (Uniwersytet im. Bolesława Bieruta, a jakże!) słuchałam wykładów Stefana Reczka, wspaniałego językoznawcy, znanego też z baaardzo ciętego języka 😀
    Otóż tłumaczył nam wtedy, że nazwiska, wyrażające jakiś przedmiot, miejscowość, czy też zwierzątko, należy odmieniać tak, jak się odmienia to, od czego nazwisko pochodzi, bo język polski jest językiem fleksyjnym.
    I podał taki oto przykład;
    Wchodzę do urzędu i pytam panią sekretarkę; czy zastałem naczelnika Dudka?
    Na to pada odpowiedź mocno zaakcentowana; naczelnika Dudeka nie ma. Jest na naradzie!
    Na to ja; To poproszę mi dać jakiegoś stołeka, żebym sobie usiadł na zadeku!
    Jeśli ktoś choć raz miał szczęście widzieć Stefana Reczka na żywo, to sobie jeszcze i mimikę może wyobrazić. 😆
    Pani redaktor na urlopie, to sobie można trochę pogaworzyć. A co?

  316. karwoj8 ,08:17 demaskuje pistolety wyborcze PO .

    Karwoju, PALNIJ się /sobie W ŁEB !

  317. @Czesław pisze:
    2011-08-09 o godz. 22:34
    „Wystarczy kliknąć http://www.marek zylicz.pl i na początku zaraz można przeczytać, że przyjęcie?było błędem rządu.”

    Ten link jest USZKODZONY (nie działa też marek-zylicz.pl, marek.zylicz.pl), więc nie można przeczytać tych twoich rzekomych rewelacji „co to nie napisał Żylicz” (w odróżnieniu od działających moich linków, gdzie można przeczytać coś wręcz przeciwnego, niż ty twierdzisz). Antonius informował cię o tym już DWA DNI TEMU (2011-08-09 o godz. 22:34) – nie zareagowałeś. Rżniesz głupa?

    Więc jeszcze raz, po raz chyba już piąty: WSKAŻ/ZACYTUJ/ZALINKUJ (działającym linkiem!) TEKST PROF. ŻYLICZA, W KTÓRYM TWIERDZI ?że przyjęcie konwencji chicagowskiej z jej 13-tym załącznikiem było pochopne i niefortunne” lub „że przyjęcie?było błędem rządu” (jak napisałeś) – CZEKAM! Nie tylko ja.

    „Ponadto odkręć do tyłu i przeczytaj co pisze autorytet w sprawie, pan @Lex (20.23 dnia 7.08)…”

    Lex we wskazanym przez ciebie komentarzu napisał to samo, co prof. Żylicz: NAJLEPSZĄ OPCJĄ BADANIA KATASTROFY BYŁA KONWENCJA CHICAGOWSKA (załącznik 13). Nadal czekam aż wskażesz, gdzie prof. Żylicz napisał coś przeciwnego.

    „…i nie kłoć się, bo to nie wypada.”

    Jej, bardziej głupawego tekstu w internetsach dawno nie widziałem 🙂
    I to od nicka, który od kilku dni nie może wskazać źródła swoich rewelacji! Naprawdę pocieszne.

    „Proszę, zmień ten NICK na jakiś przyzwoity, by nie kojarzył się z tym winem. Mimo wszystko, pozdrawiam”

    Czesiu, naprawdę BARDZO NIEŁADNIE ZACZYNASZ MI SIĘ KOJARZYĆ! Dokładniej – z bezczelnym kłamcą. Dlatego zamiast zajmować się czyimiś nickami, wskaż gdzie prof. Żylicz napisał to, co ty twierdzisz.

    I NIE WKLEJAJ ZNOWU USZKODZONYCH LIKNKÓW!!!

  318. Na pogrzebie Andrzeja Leppera przemówił jego brat Antoni.
    Mówił łamiącym się głosem, że nie może uwierzyć w to, co się stało.

    Chciałbym zobaczyć minę tego Ziobry, by przyszedł i wbił ten klin w tę trumnę twoją, niechby pokazał się rodzinie (…) Kaczyński zawarł umowę z nim, wysyłał agentów. Ludzie, w jakim my kraju żyjemy! To hańba, nie mieści się w gardle moim ”

    Ziobro=Złodziej.
    Ten, który krzyczy :”łapaj złodzieja!”

  319. Smoleńsk :
    Reasumując zastrzeżenia do ruskich:

    – Czy to, że kontroler podawał błędnie „Na kursie i ścieżce” pozwoliło im zejść poniżej minimów na baro? NIE

    – Czy „wyposażenie techniczne” miało wpływ? NIE– radiolatarnie były ustawione zgodnie z dokumentacją i działały prawidłowo. Oczywiście „gdyby był ILS…” itp., ale to jest błąd na etapie planowania.
    (konradeck)

    przeczytane tu

    – Czy niesprawne oświetlenie miało wpływ na wypadek? NIE, bo rozbili się, zanim mieli szansę je zobaczyć
    – Czy lepsza praca kontrolerów (np. rozkaz odejścia) mogła by zapobiec? NIE WIADOMO , bo np. JAK wylądował pomimo polecenia go-around kontrolera.

  320. No to pogaworzmy sobie, tymbardziej, że bardzo to lubię, gdy mam do czynienia z miłymi ludźmi. Kiedyś, bardzo dawno temu (1953 rok) miałem kolegę (na podchorążówce w Radomiu), nazywał się Janusz KOŁEK. Bardzo się oburzał, gdy stosowano zwroty typu: nie ma pchr. KOŁKA, zawołaj pchr. KOŁKA, albo co gorsze idź po KOŁKA.
    Moim zdaniem, szanowna ANCA_NELO (20.13 dnia 11.08) z nazwiskami trzeba być bardzo ostrożnym, bo i ptaszek (dudek) i coś do siedzenia (stołek, zadek i tyłek) i coś do upalowania, nie mylić z upolowaniem np. kozy (kołek), to odmienne przez przypadki pojęcia (słowa). Myślę jednak, że o ile przy pojęciach zwyczajnych można sobie pozwolić na skracanie rdzenia tego pojęcia, o tyle przy nazwiskach raczej na to pozwolić sobie nie wypada, tymbardziej, że nazwisko w całości jest rdzeniem.
    Przy nazwiskach złożonych, np. BIEDRONIOWSKI, końcówka, podczas odmiany przez przypadki, nie zmienia brzmienia nazwiska, ale z KOŁKIEM czy DUDKIEM, byłbym ostrożnym, w dodatku, że jestem za stary i za leniwy bym prosił o pomoc prof. BRALCZYKA.
    Nie ma żadnej pewności, że ten Twój Profesor przekonał sekretarkę pana DUDEKA (ja to znam w wersji z tyłkiem, a nie z zadkiem) do wersji DUDKA (raczej wątpię), bo zapewne miał do czynienia za straszą osobą, która była przekonana do tego, że nazwisk, nie powinno się zrównywać z jakimś ptaszkiem, kołkiem czy tym bardziej z zadkiem.
    Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do gaworzenia, Czesław R.

  321. Panie namolny @invinoveritasie (22.34 dnia 11.08), wykonuj to, co niżej zobaczysz:
    – do Googla wpisz: http://www.marek zylicz.pl i kliknij,
    – na tym co zobaczysz kliknij: Marek Żylicz / Wiadomości dnia.
    Ukaże ci się ta wiadomość, mianowicie, że: Komisja Millera gotowa do podania przyczyn katastrofy. Kliknij w czerwony napis: przeczytaj cały artykuł.
    Ukaże się cały artykuł, a pod obrazkiem (zdjęcie Millera z miną DUCE) Millera kliknij punkt nr 4 :BŁĘDNE POROZUMIENIE Z POSJĄ , kliknij to i przeczytaj cały, a w szczególności rozdział :BEZ OPINIIPRAWNEJ.
    Dlaczego Premier Tusk >o d d a ł< w ręce Rosjan postępowanie wyjaśniające okoliczności i przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem, pan dr Żylicz (z wykazu składu Komisji min. Millera nie wynika, że jest profesorem, chyba tylko takim, jak pan Bartoszewski, czy też św.p. RPO) nie wspomina, ani w artykule zamieszczonym w P i P, ani w jego omówieniu, które właśnie przeczytałeś. Wyjaśniłem tobie tą przyczynę w jednym z moich wpisów, co potwierdził pan @Lex (20.23 dnia 7.08), autorytet prawa (przynajmniej dla mnie, a ty jak zechcesz, to twoja sprawa).
    Była jeszcze wypowiedź pana Żylicza dla TVN-24 (chyba dla pani Kolędy-Zalewskiej, jak sobie przypominam), krótko po ukazaniu się tej produkcji w P i P, w której użył sformułowania o niefortunności i błędności decyzji Premiera w omawianej sprawie. Niestety, przekopałem TVN-24, ale chyba wiadomości z początków maja tego roku już nie maja, a szkoda!
    Moja ostatnia rada: przeczytaj wszystko i odp-l się ode mnie! Czesław R.
    P.S. jako uzupełnienie, możesz jeszcze raz uważnie przeczytać artykuł tego pana zamieszczony w P.P z kwietnia, w szczególności str. Nr 9 , pkt nr 4 pod tytułem: Badanie okoliczności i przyczyn katastrofy, gdzie na pytanie czy istniały inne (lepsze) rozwiązania, czy strony mogły- mając do wyboru zał. 13-ty do K.Ch. i porozumienie resortowe z 1993 roku, przyjąć to drugie?? I tu pan Wylicz, bez wahania odpowiada (komu?): Z PEWNOŚCIĄ MOGŁY.
    I TO BYŁO TO ŚWIŃSTWO WŁAŚNIE, które z ochotą podchwycił Kaczyński i spółka, jako zdanie wybitnego eksperta międzynarodowego prawa lotniczego (tylko, że nie wymieniał nazwiska, bowiem był to czynny członek Komisji min.Millera, a prezes nie chciał stawiać pana Żylicza w paskudnym położeniu!)

  322. Rzadko się z Tobą Nelu nie zgadzam, ale w sprawie nazwisk nie masz racji. Ucieczka od homonimii jest normalną cechą polszczyzny, bardzo często nazwiska odmienia się inaczej niż nazwę, przedmiot lub zwierzę. Masz przykład Niemena. O odmianie swojego nazwiska decyduje sam zainteresowany.

  323. W związku ze sporem o sens wypowiedzi prof. Żylicza (pozostanę przy tytule)….

    Nie słuchałem więc nie wiem co i w jakim kontekście mówił Profesor w przywoływanym wywiadzie z red. Kolendą – Zaleską.
    Wg. mojej wiedzy spór o treści wypowiedzi prof. Żylicza zaczął się od prasowych komentarzy po bytności Profesora na posiedzeniu komisji Macierewicza. To wtedy poszedł w świat komunikat o twierdzeniu Profesora, że przyjęcie załacznika nr 13 było błędem. Profesor w licznych wypowiedziach próbował ( jak się okazuje – bez powodzenia) prostować ten komunikat i mówił, że jego wypowiedź została zmanipulowana w ten sposób, że nagłośniono tą część, w której mówił, że załącznik nr 13 do konwencji chicagowskiej jako odnoszący się do samolotów cywilnych nie ma zastosowania wprost do samołotów „państwowych”, a zupełnie pominięto tą część, w której mówił, że przyjęcie załacznika nr 13 było jedyną opcją umożliwiającą bezzwłoczne podjęcie badań z polskim udziałem, gdyż porozumienie z 1993 r – z uwagi na brak opisania procedur – nie nadawało sie do bezpośreniego zastosowania.
    Jedna z takich prostujących wypowiedzi (a było ich więcej) Profesora jest pod linkiem:

    http://wyborcza.pl/1,75515,9615394,Wypaczono_moje_poglady.html

  324. staq!
    Jakakolwiek próba przerzucenia nawet części odpowiedzialności za wypadek na „wieżę’ automatycznie robi z pilotów TU154 bezmózgowych idiotów co też komisja min. Millera ochoczo czyni. Argumentować można na milion i jeden sposobów i to samo wychodzi.
    Nawet tam, gdzie do postępowania kontrolerów można (by) mieć zastrzeżenie lub uwagi – okazuje się że przyczyna leży po stronie polskiej i wynika :
    1. albo z błędnych założeń kontrolerów że mają do czynienia z poważną załogą, która trzyma się pewnych zasad (i współpracuje podczas lądowania)
    2. albo ze sztywnego trzymania się liter prawa – ewidentnie obawiając się reakcji strony polskiej, przed którą trzeb a się umieć w razie konfliktów dyplomatycznych wybronić. (dlaczego nie robili tego czy tamtego – bo zgodnie z prawem nie mieli prawa).

    Powtarzam: próba obarczenia winą kontrolerów robi z pilotów – idiotów. Ciekawe, że polskie środowisko lotników (wojskowych i cywilnych) tego nie zauważa.

    Ponoć na forum dyskusyjnym forumavia.ru rosyjscy piloci próbują jakiś protest wysmażyć w obronie – polskiej załogi.

    A to już byłby szczyt.

  325. Czesław Niemen to nawet dość głośny song o odmianie swego nazwiska kiedyś wyśpiewał 🙂
    Czy mówić Niemna, czy raczej Niemena
    Śpiew był dość długi i skomplikowany melodycznie – jak to u Niemena.
    Na zakończenie zaś wybrzmiała taka mniej więcej fraza, że JEGO to nie za bardzo interesuje, jaki pogląd mają językoznawcy, „bo zbyt jest świadom bólu istnienia”…… Jak na mnie, to sporo 😯
    Dodam od siebie, że zdaję sobie sprawę z tego, że język żyje, zmienia się i oddaje to, co społeczeństwo sobie wypracuje poprzez uparte wyważanie drzwi. Mnie nie przeszkadza to, że ktoś jest Dudekiem, bo tak mu się wydaje godnie. Ja się tylko we środku podśmiewam, bo przywołuję sobie przed zachwycone oczy minę Stefana Reczka. Mimikę to on miał ❗
    Torlin – ty się nie ze mną nie zgadzasz, ale z opinią Stefana Reczka sprzed kilkudziesięciu lat. Reczek – gdyby dzisiaj żył, to może nie byłby taki zasadniczy w tej akurat sprawie.
    Mnie już do końca życia taka odmiana będzie się wydawała pretensjonalna, ale to nie znaczy, że nie uszanuję wersji Dudeka 🙄

  326. Czesławie!
    Pytanie do prof. Bralczyka mogłoby zawisnąć w powietrzu na zawsze. Do profesora należy się dodzwonić, kiedy ma program w telewizji. Zostałam o tym pouczona, kiedy to na świeżo otwartym blogu pana profesora zadałam mu jakieś pytanie. Dodatkowa informacja była mniej więcej taka, że to on decyduje, o czym w swoim blogu pisywać będzie.
    Na tym zakończyły się moje kontakty z panem profesorem.
    Czy jego blog jeszcze istnieje?

  327. Indoor_prawdziwy
    Zgadzam się. Już kiedyś o tym pisałem, z tą różnicą, że zamiast słowa „idiotów” chyba użylem słowa „kretynów”.
    I jeszcze o pogrzebie A Leppera.
    Zadziwił mnie in plus L Wałęsa swoją obecnością na pogrzebie, natomiast wypowiedż Arłukowicza do dziennikarki, że przybył na pogrzeb AL, bo był… uczestnikiem życia politycznego (coś w tym rodzaju), zabrzmiało w moich uszach tak, jakby powiedział:”przyjechałem na pogrzeb, bo mi Tusk kazali”. I ten człowiek jest ministrem d/s osób wykluczonych? Chyba wykluczonych polityków z PO.

  328. Muszę zacząć od bardzo starego dowcipu, który idealnie przedstawia sytuację na blogach Polityki w pewnej sprawie:

    W arabskim sądzie toczy się rozprawa i stary Kadi od czasu do czasu przysypia ze znudzenia lub zmęczenia. Po mowie oskarżyciela ocknął się i powiedział: „Masz rację”! Po mowie obrońcy to samo: „Masz rację”! Asystent sędziego mówi mu po cichu: „Panie, obaj nie mogą mieć racji”! Na to mądry starzec: „Ty też masz rację”!

    Tak się dzieje w sprawie prof. Żylicza. Kilka osób pisało już na tematy: „Co powiedział Żylicz”? „Czego nie powiedział lub napisał”? Sam pisałem kilka komentarzy i śledziłem dyskusje miedzy „Invino…” oraz „Czesławem”, gdzie obie „wysokie, umawiające się strony”, usztywniły swoje stanowiska, ja co najwyżej czuję się w roli mediatora, choć bez ich upoważnienia.
    Twierdzę, że obaj mają rację, ja zresztą też, tylko w różnych fragmentach zarzutów zarówno wobec profesora Żylicza, jak i względem siebie. Zarzuty są różnej wagi, tego nie będę oceniał, zadowolę się wyliczanką, zaczynając od spraw formalnych.

    Czesław podał kilkakrotnie źle napisany link do materiału bliżej nie sprecyzowanego. Mści się to, że my staruszkowie dopiero uczymy się takich pierdołów jak dawanie satysfakcji WordPressowi i napisanie poprawnego linku nie jest takie łatwe – ja tego jeszcze nie opanowałem, a Czesław połowicznie. Link jest dziwaczny – część na czerwono (link właściwy – jak wojskowa pasta do butów, ale błędny). Po kliknięciu otrzymuję informację: „Adresse nicht gefunden” – bo mam niemiecką wersję Browsera. Gdy przepisałem ręcznie ten link oraz resztę – tę na czarno, otwiera się strona związana z nazwiskiem profesora, ale jest cały galimatias informacji, nie ma np. hasła „Wiadomości dnia’, a po otwarciu pierwszego wpisu jest tekst, który teraz skomentuję.

    ***”Konwencję chicagowską wybrano pochopnie”

    Decyzje o formie prawnej wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej były pochopne – stwierdza prof. Marek Żylicz, o czym pisze „Rzeczpospolita”. ***

    Ta sama Rzeczpospolita, w innym chyba(?) wywiadzie pisze:

    ***Badanie okoliczności i przyczyn katastrofy smoleńskiej na podstawie załącznika 13 do konwencji chicagowskiej było najlepszą decyzją, jaką można było podjąć, twierdzi ekspert prawa międzynarodowego prof. Marek Żylicz w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”..***

    Pytam: „To co tu, k…a, właściwie powiedział ten profesor”?

    Czytałem dwa razy artykuł Żylicza w P i P i nie było tam tego pierwszego stwierdzenia pod szumnym i fałszywym, ale chwytnym tytułem. Były natomiast następujące uwagi:

    ***Prof. Żylicz, ekspert międzynarodowego prawa lotniczego, członek Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, napisał w kwietniowym numerze „Państwa i Prawa”, że na mocy porozumienia polskiego i rosyjskiego rządu badanie przyczyn wypadku prezydenckiego samolotu poddano zasadom i procedurom określonym w załączniku 13. konwencji chicagowskiej. Dodaje, że porozumienie to było nieformalne, przyjęte w trybie roboczym. ***

    Ponadto jednoznacznie stwierdził, że to ustne uzgodnienie między Tuskiem i Putinem ma moc prawną.

    Następne zdanie to już nie jest cytat tylko swobodna interpretacja słów profesora:

    ***Zdaniem eksperta, być może – gdyby był dłuższy czas do namysłu – można było próbować uzgodnić tryb załatwiania spraw spornych. ***

    Żylicz napisał nieco inaczej. W mojej interpretacji wyglądało to mniej więcej tak: Brak procedur w umowie międzypaństwowej z Rosją spowodowałby istotne opóźnienie rozpoczęcia badań, a sprawa nie cierpiała zwłoki – szczególnie te leżące zwłoki!!! (końcówka moja)

    ***Jak pisze prof. Żylicz rząd rosyjski zaproponował, a rząd polski zgodził się, by podstawą badania przyczyn katastrofy smoleńskiej był załącznik 13. konwencji chicagowskiej. ***

    To faktycznie wyczytałem w artykule i jest chyba prawdą. Mimo bardzo uważnego czytania artykułu oraz wysłuchania wywiadu u Pani Paradowskiej nigdzie nie zauważyłem jakiegokolwiek przytyku wobec premiera.

    Dalszy ciąg już jest wymysłem dziennikarzy ? czyli „swobodną” interpretacją niektórych słów profesora, wyrwanych z kontekstu, pasujących dziennikarzowi do koncepcji nieudolności premiera.

    ***Autorzy analizy w „Rzeczpospolitej” twierdzą, że rząd Donalda Tuska „zaskoczony całą sytuacją” zaakceptował decyzję Rosjan, a premier „nie dysponował przy tym żadną opinią prawną, czy będzie to zgodne z prawem i korzystne dla nas. ***

    Ta hipoteza nie jest pozbawienia logiki, ale uważam, że w tej sytuacji premier może nawet nie miał głowy zastanawiać się nad problemem badania katastrofy i mogła go zaskoczyć propozycja Putina, który uczuciowo przecież nie był związany z tymi ludźmi, którzy zginęli i może zapytał swoją „generałową” Anodinę, co proponować. Tusk nie miał bliźniaka w domu, do którego mógłby zadzwonić, aby ten natychmiast podjął decyzję, jak to się działo w IV RP, i pewnie nie miał Żylicza ze sobą. Ja bym mu to wybaczył, ale jego doradcy faktycznie się nie popisali szybkością myślenia, więc powinien ich wyrzucić.

    Jako wniosek końcowy uważałbym nieco inaczej niż Czesław, aby profesor Żylicz pisał ile chce i gdzie chce, tak długo jak mu na to pozwalają szare komórki, bo to dla niego dobrze, a przecież nikt nie musi się na niego powołać, jeśli uważa, że profesor już bredzi ze starości. Ja kiedyś uważałem jak Czesław, aby profesor sobie odpoczął na laurach, ale zmieniłem zdanie, gdy spojrzałem w lustro….i wpadłem w zadumę!

    Na koniec humorystyczna uwaga. Specjalnie użyłem często nazwy „profesor”, choć Czesław mu odmawia tego profesorowania. Widziałem podpis: Dr hab. Marek Żylicz i jest człowiekiem mocno dojrzałym, tzn. że musiał praktycznie pracować na etacie profesora nadzwyczajnego w jakiejś uczelni jak św. p. Lech Kaczyński – i ja też. Wszyscy mówili do nas per „panie profesorze” czyli podawali nazwę stanowiska a nie stopień naukowy. Długo żyję, ale nigdy nie słyszałem zwrotu „panie doktorze habilitowany”, to za długie i zbyt śmieszne. Jestem od ponad 10 lat na emeryturze, a uczelnia zwraca się do mnie, nazywając nadal „profesorem”, mnie to ani ziębi ani parzy. Reaguję tylko alergicznie, jeśli jakiś nasz „kolega” sam pisze: Prof. dr hab. XXX. To jest oszustwo, bo przed stopniem naukowym podaje się tytuł profesora, a ten można mieć dopiero po uścisku spracowanej dłoni prezydenta (Lech Kaczyński mógł uścisnąć własne rączki i byłby profesorem pełną gębą). Samo pisanie prof. XXX nie precyzuje sprawy i jest akceptowalne, przed tym trudno się obronić. Pamiętam, gdy wbrew mojej sugestii redaktor pewnej gazety uparł się zaopatrzyć mój artykuł tym „prof.”, aby podkreślić „wysoki” poziom wypowiedzi, choć widziałem tyle bzdur pisanych też przez profesorów tytularnych, że taki przydomek działa tylko na ciemny lud (według Kurskiego).

  329. Szanowny „Lexusie”! – (Wiedziałem, że trzeba napisać coś drogiego!)

    Ja tu się morduję z godzinę lub więcej, wielokrotnie poprawiając znaczki z Worda, a w międzyczasie napisałeś więcej niż ja wiedziałem na ten temat i się wymądrzałem. Sorry!

  330. Przeczytałem właśnie, że sąd skazał TVN na najwyższą karę pieniężną za to że kilka lat temu w Programie Kuby Wojewódzkiego Kuba, Marek Raczkowski i Krzysztof Stelmaszyk wtykali miniatury polskich flag w atrapy psich kup. Chcieli w ten sposób zwrócić uwagę na wstydliwy problem dumnego narodu – psich kup na ulicach, którego nie potrafi on rozwiązać, jak niegdyś skupu butelek. Co ciekawe, poprzednie sądy, a także prokuratura, nie widziały w tym happeningu nic zdrożnego.
    Proponuję w następnym happeningu wtykać tabliczki z napisem TU JEST POLSKA.

  331. Szanowny panie @Lex (9.52 dnia 12.08), największe, t.zw. jaja wychodzą wówczas, gdy autor wypowiedzi, którą można interpretować na różne sposoby (co było na rękę Antosiowi, prezesowi oraz pozostałym bojownikom PiS-u, zaczyna ją prostować na zasadzie, że on myślał o tym, czy o tamtym, a słuchacz w tym czasie myśli akurat o tamtym, a nie o tym!
    Wg. jednej z pań blogowiczek, przeciętny Aborygen czy inny Australijczyk (około 20% w sumie) sądzi, że Eskimosi chodzą do góry nogami!! Dokładnie tak samo sądzi ciemny lud pana Kurskiego, któremu przekazano, jako pewną informację, że oto pan Premier Tusk, świadomie sprzedał Rosjanom sprawę katastrofy, za co powinien podać do dymisji Rząd, Sejm z Senatem oraz wszystkie samorządy, w których prym wiedzie PO, bo m ó g ł postąpić inaczej
    Nie mniejszą winę ponosi pan E.Klich, ze swoją teorią, że był to samolot wojskowy i stąd mógł oczekiwać innych reakcji kontrolerów lotów lotniska Siewiernyj na powstałą sytuację. Poza tym był bardzo nielojalnym przedstawicielem Polski (wraz z ekipą towarzyszącą akredytowanemu przedstawicielowi RP przy MAK-u), oględnie rzecz ujmując. Utracił zaufanie, bo >wynosił< dokumenty poufne z przebiegu prac Komisji (minister Miller, chwalił się, że posiadamy własne kanały zdobywania wiedzy!), co w znacznym stopniu usztywniło stanowisko Rosjan w stosunku do Polaków.
    Jak pamiętam Profesor (niech będzie Profesor, ze względu na pana Bartoszewskiego, który także jest Profesorem) nie zakończył występów po wizycie u Antosia, tylko biegał od kamery do kamery za swoimi rewelacjami zagłębiając się coraz bardziej w tarapaty związane z prostowaniem niefortunnej wypowiedzi, aż wyszedł na eksperta PiS-u !!
    Czyli jednym słowem mam przyjąć, że profesor chciał inaczej, a wyszło jak wyszło, bo manipulowano staruszkiem. Tylko pytanie, czy przypadkiem nie o to chodziło właśnie!!!
    Serdecznie pozdrawiam pana, panie Lex, Czesław R.

  332. Czesław pisze:
    2011-08-12 o godz. 02:21

    „Panie namolny @invinoveritasie (22.34 dnia 11.08), wykonuj to, co niżej zobaczysz:
    – do Googla wpisz: http://www.marek zylicz.pl i kliknij,
    – na tym co zobaczysz kliknij: Marek Żylicz / Wiadomości dnia.
    Ukaże ci się ta wiadomość, mianowicie, że: Komisja Millera gotowa do podania przyczyn katastrofy. Kliknij w czerwony napis: przeczytaj cały artykuł.
    Ukaże się cały artykuł, a pod obrazkiem (zdjęcie Millera z miną DUCE) Millera kliknij punkt nr 4 :BŁĘDNE POROZUMIENIE Z POSJĄ , kliknij to i przeczytaj cały, a w szczególności rozdział :BEZ OPINIIPRAWNEJ.”

    Twój link nie działa, a postępowanie wg twojeich instrukcji przekierowywuje na wyszukanie google. ALE!

    Ale najprawdopodobniej wiem, o co ci chodzi – o ten artykuł w Rzepie:
    http://www.rp.pl/artykul/652559.html

    Jego tytuł to „Błędne porozumienie rządu z Rosją” a niżej podtytuł „Bez opinii prawnej” – czyli jak podane przez ciebie cytaty. Więc jesteśmy w domu.

    I teraz:

    1.
    TEN ARTYKUŁ W RZEPIE BYŁ MANIPULACJĄ I KŁAMSTWEM (PRZEKŁAMYWAŁ TO, CO NAPISAŁ M. ŻYLICZ) wielokrotnie prostowaną przez samego M. Żylicza. A dokładniej:

    Ciąg dalszy prawackiego kłamstwa smoleńskiego. Tym razem, i ponownie, nakłamał dziennik „Rzeczpospolita” w artykule zatytułowanym „Błędne porozumienie rządu z Rosją”, podtutuł „Decyzje o formie prawnej wyjaśniania katastrofy smoleńskiej były pochopne ? wynika z tekstu prof. Marka Żylicza”, w którym przeinacza i zakłamuje tekst prof. dr hab. Marka Żylicza opublikowany w kwietniowym zeszycie ?Państwa i Prawa? pt. ?Katastrofa smoleńska w świetle międzynarodowego prawa lotniczego?. Rzepa:

    „Decyzję o tym, żeby podstawą badania przyczyn tej katastrofy był załącznik 13. konwencji chicagowskiej, podjęli więc sami Rosjanie, nie konsultując jej ze stroną polską. Rząd Donalda Tuska, zaskoczony całą sytuacją, ją tylko zaakceptował. Premier nie dysponował przy tym żadną opinią prawną, czy będzie to zgodne z prawem i korzystne dla nas.

    Dopiero po wyrażeniu zgody okazało się, że postanowienia tej konwencji nie mają zastosowania do takich lotów, jaki odbywał się Tu-154M do Smoleńska. Jak przyznaje Żylicz, lot ten należy traktować jako państwowy-niewojskowy, co oznacza, że nie podlega on reżimowi konwencji chicagowskiej. Decyzja rządu była więc błędem.

    Dopiero po akceptacji decyzji strony rosyjskiej rząd zauważył, jak niekorzystne ma ona dla nas skutki. Zbadanie przyczyn katastrofy oddał bowiem wyłącznie w ręce Rosjan, a przedstawiciele Polski mogli jedynie się przyglądać tym pracom, i to wyłącznie w tym zakresie, jaki akceptował Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK).”

    W rzeczywistości prof. Marek Żylicz napisał coś wręcz przeciwnego: nie widzi lepszej możliwości badania okoliczności i przyczyn katastrofy i lepszego – w takich warunkach okolicznościach – porozumienia polsko-rosyjskiego w tym zakresie:

    „Po katastrofie trzeba było ustalić i uzgodnić miedzy obu rządami zasady i procedury badań przyczyn i okoliczności wypadku (badania lotnicze). Bez takiego uzgodnienia Rosja z tytułu suwerenności terytorialnej sama decydowałaby o tych sprawach. Rząd rosyjski zaproponował, a rząd polski zgodził się na zastosowanie w tym celu przepisów załącznika 13 konwencji chicagowskiej, dotyczącego badania wypadków i incydentów lotniczych. Porozumienie było nieformalne, przyjęte w trybie roboczym. Jednak prawo międzynarodowe nie jest nadmiernie formalistyczne i porozumienie, które obie strony niezwłocznie wprowadziły w życie, jest dla obu państw wiążące. Być może – gdyby był dłuższy czas do namysłu [ale nie było ? przyp. ja, i jak dalej Żylicz]- można było próbować uzgodnić tryb załatwiania spraw spornych, widocznie jednak liczono na realizację porozumienia przez strony w dobrej wierze – bez zakłóceń (…)

    Podjęto decyzję pragmatyczną, przyjmując powszechnie stosowany i wypróbowany reżim, pozostawiający badania państwu miejsca katastrofy, mającemu na miejscu odpowiednie środki, z zapewnieniem pełnego udziału przedstawicieli państwa rejestracji (i użytkownika) statku powietrznego w tych badaniach. W ten sposób wypełniona została luka w prawie międzynarodowym w odniesieniu do statku powietrznego państwowego wyłączonego w zasadzie spod rządów konwencji chicagowskiej, niebędącego statkiem powietrznym wojskowym w ścisłym znaczeniu wobec wykonywania niewojskowych zadań.”

    Oprócz wykluczenia automatycznego zastosowania (samolot niewojskowy), w dalszej części Żylicz wyklucza „lepszość” innych możliwości postępowania strony polskiej: wynegocjowania badania lotniczego na podstawie porozumienia międzyresortowego (pomiędzy polskim i rosyjskim ministerstwami obrony) w sprawie zasad wzajemnego ruchu lotniczego wojskowych statków powietrznych z 1993 roku i „jakaś międzynarodowa komisja”:

    „Czy istniały inne (lepsze) rozwiązania? Czy strony mogły – mając do wyboru załącznik 13 konwencji chicagowskiej i porozumienie międzyresortowe z 1993 r. – zgodzić się na zastosowanie tego drugiego aktu? Z pewnością mogły, tyle że trzeba by było w takim przypadku wynegocjować dodatkowe zasady i procedury badania wypadku. Nie wiadomo, z jakim by to nastąpiło rezultatem, i nie wiadomo, jak długo trwałyby negocjacje opóźniające podjęcie wspólnych badań. Powołanie jakiejkolwiek międzynarodowej komisji nie było realne bez zgody Rosji (…) Po katastrofie smoleńskiej próby zaangażowania Kongresu USA, Unii Europejskiej czy ICAO w celu stworzenia jakiejś niezależnej komisji czy procedury badania bez zgody zainteresowanych rządów [czyli de facto Rosji, która odmienną decyzję podjęła już wcześniej – przyp. ja] nie mogły przynieść skutku (poza konsultacjami technicznymi, z których skorzystano).”

    Aby postawić „kropkę nad i”, na zakończenie wyżej zacytowanych akapitów, prof. Żylicz stawia retoryczne pytanie:

    „Czy coś innego, co mielibyśmy wynegocjować z Rosją, dawałoby rękojmię lepszej realizacji?”.

    Nie, nie mieliśmy i takie jest przesłanie tekstu prof. Żylicza! czego głupki z Rzepy (i najwyraźniej ty) nie zrozumiały.

    2.
    Nie rozumiem jak można „dyskutować, co napisał M. Żylicz” na podstawie prasowych omówień (zakłamanych wg samego Żylicza!), skoro ma się do dyspozycji BEZPOŚREDNIE ŹRÓDŁO – jego artykuł w PiP:
    http://lex.pl/czasopisma/paipr/pip_4_2011.pdf
    Dalej to zakłamane omówienie będę pomijał a odnosił się tylko do tekstu w PiP.

    Czesław pisze:
    2011-08-12 o godz. 02:21

    „czy istniały inne (lepsze) rozwiązania, czy strony mogły- mając do wyboru zał. 13-ty do K.Ch. i porozumienie resortowe z 1993 roku, przyjąć to drugie?? I tu pan Wylicz, bez wahania odpowiada (komu?): Z PEWNOŚCIĄ MOGŁY.”

    Dżjzas, ty jesteś analfabetą funkcjonalnym! TO JEST PYTANIE RETORYCZNE! Żylicz dalej odpowiada, że strony mogły postąpić inaczej ALE BYŁOBY TO MNIEJ KORZYSTNE DLA POLSKI i wyjaśnia dlaczego!

    „I TO BYŁO TO ŚWIŃSTWO WŁAŚNIE…”

    Nie! To była twoja (nie tylko, ale to nie usprawiedliwia) głupota (niezrozumienie) tekstu M. Żylicza.

    Na zakończenie, po powyższym sprostowaniu twoich bredni wynikających z niemocy intelektualnej zrozumienia co napisał Żylicz (analfabetyzm funkcjonalny), okazuje się się, że NADAL NIE WSKAZAŁEŚ gdzie nibY pisze on
    „że przyjęcie konwencji chicagowskiej z jej 13-tym załącznikiem było pochopne i niefortunne? lub ?że przyjęcie?było błędem rządu?.

    MOŻE JUŻ PORA ODSZCZEKAĆ SWOJE KŁAMSTWA?

  333. Lex pisze:
    2011-08-12 o godz. 09:52
    „Wg. mojej wiedzy spór o treści wypowiedzi prof. Żylicza zaczął się od prasowych komentarzy po bytności Profesora na posiedzeniu komisji Macierewicza. To wtedy poszedł w świat komunikat o twierdzeniu Profesora, że przyjęcie załacznika nr 13 było błędem. Profesor w licznych wypowiedziach próbował ( jak się okazuje ? bez powodzenia) prostować ten komunikat i mówił, że jego wypowiedź została zmanipulowana…”

    Dokładnie! Próbuję już kilka dni (albo i więcej) wyjaśnić Czesiowi, że opiera się na zakłamanych omówieniach słów M. Żylicza ale on jakiś niekumaty.

    Jedno zastrzeżenie. Wg mojej wiedzy, źródłem prawicowych (i Czesiowych) zmyśleń na temat „co powiedział/napisał Żylicz” jest ten tekst w Rzepie:
    http://www.rp.pl/artykul/652559.html

    To on rozpropagował to zakłamanie i nim też posługuje się Czesio w sianej przez siebie dezinformacji.

  334. Lex pisze:
    2011-08-04 o godz. 10:52
    „Nie znam treści nieformalnego polsko-rosyjskiego porozumienia w sprawie zastosowania w wiadomej sprawie załącznika nr 13 do konwencji chicagowskiej. ( Czy ktoś zna ? ).”

    NIE MA TREŚCI (spisanej) tego porozumienia. Polegało ono na tym, ze strona rosyjska zaproponowała (bo od niej, w tym przypadku, przy braku umów międzynarodowych mających zastosowanie) badanie przyczyn katastrofy wg załącznika 13 a strona polska na to przystała (porozumienie międzyrządowe). Albo inaczej, treścią porozumienia jest: „badanie następuje zgodnie z załącznikiem 13”.

    Co więcej, Rosjanie poszli nam na rękę i zaproponowali (a nie musieli, mogli sami sonbie zbadać bez naszego jakiegokolwiek udziału i też byliby OK pod względem prawnym) optymalne rozwiązanie. Bo teoryjki, że sami mogliśmy badać albo ICAO, czy NATO można sobie między bajki włożyć – tu opisałem to dokładniej:
    http://debe.salon24.pl/271050,miedzynarodowe-mozliwosci-badania-wypadku-pod-smolenskiem

    „Nie wiem więc, czy np. Rosjanie zastrzegli sobie jakieś dodatkowe warunki co do udziału polskich ekspertów w badaniach przyczyn warunkując te zastrzeżenia tajemnicą wojskową.”

    Nic sobie nie zastrzegli. A sama konwencja chicagowska (a więc i 13 załącznik) nie powoduje automatycznego uchylenia (podczas badania wypadków) tajemnic państwowych/wojskowych.

    „I jeszcze wrócę do załącznika nr 13. Skoro się na niego zgodzono (bez zastrzeżeń, bo o nich nic nie wiadomo) ? to należało go stosować konsekwentnie i w całości. Wychodzi na to, że Rosjanie do tego postulatu stosowali się cokolwiek wybiórczo.”

    Cały wic polega na tym, że POLACY TAKŻE ŁAMALI POSTANOWIENIA ZAŁĄCZNIKA 13! Więc nie jest tak jak pokazują to polskie media: źli Rosjanie i dobrzy Polacy. Np.:
    – nie chcieli przekazywać stronie rosyjskiej dokumentów wojskowych dot. szkolenia naszych pilotów (teraz już wiadomo, dlaczego),
    – nasz akredytowany przedstawiciel Edmund Klich chlapał ozorem na prawo i lewo w mediach,
    – Polacy upublicznili przekazane nam stenogramy rozmów w kokpicie.
    To właśnie po tym łamaniu zasady niejawności postępowania (do momentu ozakończenia prac) Rosjanie „na dobre” zaczeli swoją obstrukcję – co przyznawał sam Klich.

    Ale oczywiści o tym w polskich mediach ani widu, ani słychu.

  335. Szanowni: Czesławie i invinoveritasie.
    Dyskutujecie min na temat 13 załącznika konwencji chicagowskiej dotyczącego badań przyczyn katastrofy smoleńskiej.
    Moje zdanie jest takie.
    Każdy sposób badania przyczyny tej katastrofy, czy to konwencja chicagowska czy pekińska czy ułan batorska, odbierający wyłączność Polsce jest słuszny. Śledztwo wyłącznie w rękach polskich to pewność, że o przyczynach tej katastrofy dowiedziałoby się być może nowe pokolenie, które jeszcze nie przyszło na świat.

  336. eksperci od aeroplanów proszeni są o zebranie się w najbliższym klubie NOTu, w celu dogadania się co do ostatecznych wyników badań przyczyn katastrofy TU-154M. Dzięki temu odciążą blog od monotematyki.

  337. Z rok temu wrzuciłem tu temat stosunków Polska- Litwa?..
    NIC się od tego czasu nie zmieniło. Pielęgnują litewscy politycy nienawiść, czy kompleksy w stosunku do polaków starannie.
    Widocznie mają w tym jakiś interes?
    Jednym z nich może być na przykład przejęcie terenów wokół Wilna z rąk zamieszkujących tam naszych krajan.
    To że ich wartość jako gruntów w stolicy kraju będzie wzrastać, to pewnik. Ślimaczenie się prywatyzacji w tym rejonie to fakt.

    Pan Sikorski po raz kolejny moim zdaniem popełnił gafę w stosunkach międzynarodowych. Przebywanie w szkołach w brytyjskich nie wypleniło w nim polskich naleciałości i stosunku do PRAWA?..
    Prawo nie może być stosowane wybiórczo, koniunkturalnie, dla doraźnych celów. Udowodnili to ostatnio Norwedzy, procesy w Brytanii toczą się intensywnie, ale zgodnie z prawem, a pan minister namawia Prokuraturę do łamania umów międzynarodowych zawartych z Białorusią?.
    Nieładnie???

  338. Popieram bachę
    O katastrofie wiemy wszystko. Temat zrobił się niestety dość wyeksploatowany. Usiłuję z miernym skutkiem zainteresować Państwa jakimś innym, wrzucając moim zdaniem ciekawe artykuły i korzystając z natychmiastowego działania tego blogu.
    Przyjemnie byłoby wymienić poglądy.
    Ale chyba przestanę, skoro nic nie wnoszę sądząc po braku oddźwięku.

  339. @wiesiek59 pisze:
    2011-08-12 o godz. 14:59

    Drogi Wiesieku59!

    Nie masz absolutnie racji! O katastrofie znamy tylko kłamstwa polsko-rosyjskie. Prawdę usłyszymy, tak jak i Państwo Kaczyńscy w niebie, dopiero gdy prezes będzie premierem, a Macierewicz specem od wszelkich nieprawidłowości w sprawie wstrząsów elektromagnetycznych i laserowych i po rozszyfrowaniu, jakie siły obezwładniły samolot na wysokości 15 m – poniżej poziomu lotniska. Wtedy wszyscy będziemy mogli (musieli) zakończyć dyskusje, bo inaczej nie znajdziemy się na blogu tylko za kratkami. Jeśli masz ciekawy temat to zaproponuj, gospodyni kazała nam się zabawiać samym (to brzmi dwuznacznie, ale nie miałem tego na myśli, co Ty sobie myślisz, że ja mam na myśli).
    Pozdrowienia!

  340. …a ja popieram Wieśka59. Ale nie zgadzam się co do Jego zastrzeżeń kierowanych pod adresem ministra Sikorskiego. Minister słusznie wytknął prokuraturze ujawnienie władzom Białorusi danych o obrotach finansowych pana Alesia Bialackiego. Pan Bialacki jest znanym działaczem opozycyjnym, i nie może być tak, że można go od tak sobie oskarżać o jakieś machinację finansowe. Równie dobrze postąpiło nasze MSZ odmawiając wiz dla przedstawicieli reżimu Łukaszenki, którzy chcieli być na pogrzebie Andrzeja Leppera. Taka wizyta mogłaby sprowokować niektórych obywateli polskich białoruskiego pochodzenia do działań godzących w bezpieczeństwo i integralność RP. Polska jest członkiem UE, a Białoruś nie. Wyobrażmy sobie sytuację, że ci dwaj delegaci Łukaszenki zaraz po pogrzebie udają się gdzieś do Niemiec, Francji albo do innego kraju tzw.starej Unii. Lepiej na zimne dmuchać.

  341. Antonius pisze:
    2011-08-12 o godz. 11:07
    „***Jak pisze prof. Żylicz rząd rosyjski zaproponował, a rząd polski zgodził się, by podstawą badania przyczyn katastrofy smoleńskiej był załącznik 13. konwencji chicagowskiej. ***

    To faktycznie wyczytałem w artykule i jest chyba prawdą.”

    To JEST PRAWDĄ. I nawet nie chodzi o artykuły (one nie mają mocy prawnomiędzynarodowej). Masz to dokładnie opisane w raporcie MAK (procedurę zawarcia porozumienia), a do tej części strona polska nie składała uwag, co oznacza (wiąże): porozumienie zostało zawarte i obowiązuje.

    „Na koniec humorystyczna uwaga. Specjalnie użyłem często nazwy ?profesor?, choć Czesław mu odmawia tego profesorowania. Widziałem podpis: Dr hab. Marek Żylicz i jest człowiekiem mocno dojrzałym, tzn. że musiał praktycznie pracować na etacie profesora nadzwyczajnego w jakiejś uczelni jak św. p. Lech Kaczyński ? i ja też.”

    Tym mnie też Czesiu rozwalił 🙂
    No, ale on widocznie już taki jest, ze jak mu argumenty się sypią, to przyp.. się ad personam. Jego sprawa, sam się tylko ośmiesza. I nie jest w tym odosobniony – widziałeś tych PROFESORÓW, którzy TAK pokłócili się NA WIZJI :

    „Prof. Mielczarski stwierdził, że trzeba poznać wszystkie okoliczności awarii, byśmy mogli uniknąć podobnego błędu. I niespodziewanie wstał z fotela mówiąc: – Niech państwo nie zapraszają ludzi, którzy publicznie zarzucają mi pewne rzeczy.

    Profesor Turski nie wytrzymał: – To pan mi zarzuca różne rzeczy! Poza tym mówi pan rzeczy, które są nietolerowane.
    ()
    – Z prymitywami, którzy… Pan mi coś zarzuca, że ja coś mówię. Proszę pana, kto panu dał tytuł. Kto panu dał tytuł, wieśniakowi jednemu – zaatakował ponownie prof. Mielczarski.

    Prof. Turski odpowiedział wulgaryzmem.”

    Obejrzeć można tutaj:
    http://www.tvn24.pl/-1,1695677,0,1,kto-panu-dal-tytul–wiesniakowi-jednemu,wiadomosc.html

  342. wiesiek59 pisze:
    2011-08-12 o godz. 14:55
    „Z rok temu wrzuciłem tu temat stosunków Polska- Litwa?..
    NIC się od tego czasu nie zmieniło.”

    Zmieniło się. Litewski Najwyższy Sąd Administracyjny orzekł, że należy pozdejmować dwujęzyczne tablice z nazwami ulic, a litewscy Polacy na to… nie przestrzegamy prawa.

    „Pielęgnują litewscy politycy nienawiść, czy kompleksy w stosunku do polaków starannie.”

    Dokładnie tak jak u nas. Nasza prawica też pielęgnuje fobie (nienawiść, kompleksy?) antyniemieckie, antyrosyjskie czy antyukraińskie. To jedna z integralnych cech prawicy wszędzie: ksenofobia.
    Różnica jest taka, że tam mają większy wpływ na sprawowane rządy a u nas PIS moze sobie co najwyżej pogadać.

    „Widocznie mają w tym jakiś interes?”

    Mają interes wyborczy. Dokładnie tak samo na Litwie jak i u nas.

  343. Zosienka pisze:
    2011-08-12 o godz. 15:41

    Minister spraw zagranicznych nie powinien wzywać do łamania porozumień międzypaństwowych, powtórzę raz jeszcze, tak samo jak prawnik do łamania istniejącego prawa, a takich przy władzy mieliśmy.
    To kwestia kompetencji i wiarygodności. Niestety, nad poziomem kadr trzeba popracować.

    Co do zakazu wjazdu na teren Unii wielu polityków białoruskich, to jest on faktem i przestrzegamy go. Ale przecież TO TEŻ jest porozumienie międzynarodowe…….

  344. Wiesiek59 z godz. 14:59
    Może lepiej by Szanowni Blogowicze jednak roztrząsali dalej tę katastrofę. Obawiam się, że gdy sie znudzą tym tematem to znów wrócą do spraw obyczajowych. Wole już czytać o skrzydle i brzozie niż o gejach na paradach.
    Pozdrawiam

  345. invinoveritas pisze:
    2011-08-12 o godz. 15:57

    I tu pan minister może się wykazać…
    Zwrócić uwagę na nieprzestrzeganie przez Litwę porozumień w tej sprawie na forum Unii- na przykład.
    Któryś z europosłów już to zrobił niedawno i spowodował wyjazd delegacji PE który ma sprawę na miejscu zbadać.

    Nie wiem czy istnieje analogiczna do polsko- rosyjskiej komisja do spraw trudnych, ale pan minister mógłby negocjować jej powstanie.

  346. Kartka z podróży pisze:
    2011-08-12 o godz. 16:05

    W papierowej Polityce doczytałem się tekstu o sołtysie, jawnie mówiącym o swojej orientacji. Mieszkańcom jego wsi jakoś to nie przeszkadza…..
    Zdaje się że normalni ludzie podchodzą do tego kto z kim śpi- normalnie.
    To niektóre Elyty są nienormalne…
    Albo zbijają na tym swój kapitał polityczny////

  347. Wiesiek59
    Czytałem ten tekst. Krzepiący
    Pozdrawiam

  348. …i dobrze Wieśku że przestrzegamy, bo taki jeden czy drugi pojedzie na przykład na „octoberfest”, ochla się, nabrudzi, i znów będzie na nas.A tak zupełnie poważnie, to mam ciągle nieodparte wrażenie, że nasza Najjaśniejsza jest w ciągłym zagrożeniu ze strony Łukaszenki, Putina, „Gazpromu”, kilku Litwinów z Kowna i czterech Żydów z okolic Sieradza za przeproszeniem.

  349. Zosienka pisze:
    2011-08-12 o godz. 16:30

    Niejakiego Rokity na przykład, na pokład samolotu czy do innych krajów bym nie wpuszczał…..
    Też nie umie się zachować.

  350. Na przykład taki sympatyczny temacik…..

    „Władza jest w przypadku Kaczyńskiego, podobnie jak dwóch pozostałych wartością nadrzędną. Brak mu jednak jaj aby być na tyle zdeklarowanym marksistą aby iść po nią tak ja ci dwaj pozostali. Władza ponad demokrację, ponad wolność jednostki, ponad dobro państwa.”
    http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/578841,lenin-stalin-kaczynski%E2%80%A6-wladza.html#utm_source=feed&utm_medium=feed&utm_campaign=feed

    Różne są sposoby wychodzenia z kryzysu, ale obcinanie wpływów podatkowych i akcyzowych nie wydaje mi się logiczne. Zwiększone potrzeby kredytowe zawsze odbijają się na oprocentowaniu.
    Ale, naszym komunistom z „prawicy” jakoś to ze względu na brak wiedzy ekonomicznej nie przeszkadza…..

  351. Córka b. premiera Włodzimierza Cimoszewicza nie dostanie od dawnego wydawcy i naczelnego „Wprost” 5 milionów dolarów odszkodowania, przyznanych przez sąd w USA za jej zniesławienie – orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie. Jej adwokaci zapowiadają apelację.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/corka-b-premiera-nie-dostanie-odszkodowania,1,4820124,wiadomosc.html

    Pewne wyroki są „słuszne” pewne niesłuszne, pewne prawa stosowane, inne są martwymi przepisami lub nie dotyczą prawodawców…..
    Biegunka prawna, czy relatywizm?

  352. @invinoveritas pisze:
    2011-08-12 o godz. 15:44

    Ja oglądałem ten wywiad ze względu na Turskiego. To co jest napisane nie oddaje atmosfery dyskusji, poza tym jestem chyba trochę głuchy, bo tego wulgaryzmu nie dosłyszałem. Ten prof. M. to faktycznie pierdoła, niezależnie od jego profesjonalizmu, którego nie podejmuję się ocenić. Turski ma raczej dobrą opinię jako fizyk, nawet poza swoim środowiskiem, może jest trochę w zbyt gorącej wodzie kąpany, ale z tymi uwagami M. o tytule i wieśniaku to przesadził i mały „wulg.” był na miejscu, ale niestety nie wiem, co konkretnie Turski powiedział.

  353. Szanowni państwo, będzie trochę więcej, bo i dyskusja zeszła prawie na psy. Jestem zmuszony rozpocząć od małej inwokacji (chyba to właściwe słowo). Kiedyś dawno temu, chyba na czwarty dzień po katastrofie, gdy dotarły do Polski okruchy półoficjalnych wiadomości, powiedziałem w rodzinnym gronie oraz napisałem na blogu, że przyczyną bezpośrednią katastrofy była beznadziejna ocena wysokości nad pokonywanym terenem. Zastanawiałem się jedynie nad tym, czy ten fatalny błąd wynikł z wadliwej obsługi wysokościomierza barometrycznego, czy z celowego korzystania z danych radiowysokościomierza.
    Prawdopodobnie, nigdy nie dowiemy się, czy były prawidłowo ustawiane dane o ciśnieniu barycznym lotniska startu i lotniska lądowania, po dokonanym przelocie na ciśnieniu standardowym (760 mm sł.Hg), albo czy w ogóle ten wysokościomierz był w sferze zainteresowań załogi po przyjęciu zasady (wprost karygodne!), że na obce lotniska latamy wg. radiowysokościomierza, tak też nigdy, bez czynnego udziału Profesora nie będziemy w stanie rozwikłać sprawy, co właściwie miał na myśli i dlaczego tak powiedział przedstawicielom mediów??!!
    Nie sugerując niczego, trudno pogodzić się z faktem, że pan Profesor, w punkcie 4-tym, na str. Nr 9. pod tyt.:BADANIE OKOLICZNOŚCI I PRZYCZYN KATASTROFY, po przydługim wstępie zadaje sobie, bez ukrytych intencji, retoryczne pytanie: czy istniały inne (lepsze) rozwiązania oraz: czy strony mogły- mając do wyboru załącznik 13-ty do K.Ch. i porozumienie międzyresortowe (RP i FR, to ja) z 1993 roku przyjąć to drugie?? Odpowiada sobie: Z PEWNOŚCIĄ MOGŁY!!
    Jak czytający to redaktorzy gazety państwowej (Arkadiusz JARACZEK i Tomasz PIETRYGA), a jednocześnie antypaństwowej mogą to inaczej skomentować ??!! Skomentowali tak, jak antypaństwowiec, redaktor naczelny Rzepy kazali. Późniejsze wypowiedzi pana Lisickiego i spółki z Rzepy były przepełnione insynuacjami na temat >ewidentnej< winy Premiera Tuska. Cel polityczny został osiągnięty, a reszta? Wystarczy wpisać do Googla hasło: http://www.zylicz dla państwa i prawa.pl i poczytać sobie: KATASTROFA SMOLEŃSKA W ŚWIETLE MIĘDZYNARODOWEGO PRAWA LOTNICZEGO oraz : Profesor Żylicz: status katastrofy smoleńskiej- reakcje mediów, a także : Rząd w sprawie Smoleńska popełniał błąd za błędem.
    Jak głęboko wtłoczono w te ciemne łby świadomość, że to Premier- niecnota przehandlował dochodzenie na rzecz Rosjan, widzimy do dnia dzisiejszego. Comiesięczny cyrk (i 10.08 również się odbył) odbywa się, bo już od dawna żyje własnym życiem. Już zapomniano, że źródłem tego, jest ta właśnie informacja, która wynikła niby z małego i niezamierzonego potknięcia Profesora!!
    Późniejsze tłumaczenia Profesora, że on miał, co innego na myśli, można włożyć psu w dupę, panie od wina. Dysponuję bardzo starym komputerem, w spadku po wnuczce, ale idąc, wskazanym celowo dla pana tropem, trzykrotnie ląduje się tam, gdzie to pan przeczyta. Uważam, że obrona Profesora, który na własne życzenie wpakował się we własne gó-o i stał się ekspertem PiS-u jest bezcelowe. Chyba, że jest pan jednak byłym @Mamoną, bo ten styl i ton podobne!
    Reszta mnie nie interesuje, ale dziękuję jeszcze raz panu @Lexowi oraz Tobie szanowny @Antoniusie za rzucone koło ratunkowe. W dalekiej przeszłości posiadałem uprawnienia wynikające z t.zw. żółtego czepka z czarnym paskiem wzdłuż!! Postaram się dopłynąć do domu o własnych siłach. Pozdrawiam i pozostaję zobowiązany, Czesław R.

  354. Szanowny Lexie!
    Jeżeli przeczytałeś cały raport Komisji min. Millera, to czy nie powiało Ci wczesnym PRL? Otóż po odwilży październikowej r. 1956 prawnicy polscy podjęli działania zmierzające do ucywilizowania stosunków między obywatelem a organem państwa. To wówczas zaapelowano skutecznie o sądową kontrolę nad decyzjami administracyjnymi, oraz wydano wojnę prawu powielaczowemu, tj. niepublikowanym okólnikom, które przeinaczały treść opublikowanych ustaw i aktów wykonawczych do nich, a dla urzędnika były najważniejszym źródłem prawa. Pamiętam, że prof. Zamkowski, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego poświęcił jeden z wykładów dla studentów z teorii państwa prawa krytycznej ocenie owego prawa powielaczowego. W periodykach prawniczych owego czasu takiej krytyce poświęcano wiele miejsca, apelując o likwidację prawa powielaczowego. I rzeczywiście znikło ono z naszej polskiej przestrzeni publicznej, a wśród obywateli polskich ugruntowało się przekonanie, że prawem jest to, co jest opublikowane w dziennikach ustaw, monitorach polskich i dziennikach urzędowych ministerstw oraz w innych oficjalnych publikatorach prawa krajowego lub międzynarodowego. Ale nie jest to oczywiste dla KBWLLP.
    Dla ruchu lotniczego, obowiązującym źródłem prawa – przepisów regulujących zasady tego ruchu, obowiązki i uprawnienia dowódców statków powietrznych, oraz zakresy działania organów ruchu lotniczego są AIP (Aeronautical Information Publication – Zbiór Informacji Lotniczych), obowiązkowo wydawane przez kraje członkowskie ICAO oraz inne, które taka potrzebę uznały. Natomiast w ustępach swego raportu: 2.12. (Analiza działania służb ruchu lotniczego) i 2.13. (Analiza procesu podejmowania decyzji przez GKL), KBWLLP przywołuje niepublikowane przepisy, które wojskowym organom ruchu lotniczego przyznają szereg uprawnień decyzyjnych w odniesieniu do rosyjskich statków powietrznych lotnictwa państwowego (wydawanie dowódcom statków powietrznych poleceń, zakazów, przekierowania ich na lotnisko zapasowe, zamykania lotniska, itp.), ale zgodnie z treścią AIP Federacji Rosyjskiej, nie w odniesieniu do zagranicznego statku powietrznego a więc nie w odniesieniu do polskiego TU154M. Ale to ma dostarczyć niezbitych dowodów na współwinę i współodpowiedzialność „strony rosyjskiej”, którą skwapliwie i bardzo nierozsądnie ogłosił premier Tusk całemu światu, po otrzymaniu projektu raportu MAK.
    Jest to dziwne, ponieważ w składzie KBWLLP znalazła się trójka prawników, w tym dwoje specjalistów prawa lotniczego i pani mecenas, która z pewnością podarłaby na strzępy swego przeciwnika procesowego, gdyby powołał się przed sądem na niepublikowane przepisy powielaczowe, nieopublikowane.
    Nie należy się więc dziwić, że POPiS-owi politycy, bez względu na to czy są u steru władzy czy w opozycji mają prawo w głębokim poważaniu. Nie są dla nich ważne umowy międzynarodowe, a polityka. Oczywiście wspieranie opozycji na Białorusi – jawne i skryte w Rosji i na Ukrainie, jest dla nich dużo ważniejsze niż przestrzeganie zawartych umów międzynarodowych. Do tego co napisała Zosienka (2011-08-12, godz. 15:41), trzeba dodać, że w krajach uważanych przez POPiS za niedemokratyczne, należy popierać niepłacenie podatków przez opozycjonistów, bo to bardzo słuszna forma ich walki przeciw reżimowi o prawa obywatelskie. Podatki niech płacą wierni, ale w naszym Kraju przede wszystkim opozycja! A niezależność prokuratury od polityki wystarczy, jak tylko jest w ustawie.
    Szanowni: Czesławie i invinoveritas!
    Proszę, nadajcie swej dyskusji cywilizowany charakter. Nie ważne, kto zaczął, ale ważne, kto z was pierwszy skończy ze sławomirszczyzną. Pozdrawiam obu panów.
    PS. Strona http://www.marek.zylicz.pl nie otwiera się, ponieważ jest „under costruction”.

  355. Katastrofa kolejowa i to na trasie W-wa-Katowice, ręce opadają. I te buractwo ma czelność mówić o szybkiej kolei?! Chyba szybkich kolejkach w swoich zacisznych gabinetach, do zabawy. A styropian łącznie ma poparcie ok 75-80% badanych. Co za naród!

  356. Kropkozjadzie,
    swoje „zainteresowanie” katastrofą smoleńską ograniczam tylko do kwestii zasadności przyjęcia załącznika 13 do konwencji chicagowskiej od początku twierdząc, że w istniejącym stanie prawnym było to jedyne nadające się do zastosowania, ex promptu, rozwiązanie.
    Na temat innych aspektów tej katastrofy nie wypowiadałem się gdyż o pilotażu, komunikacji lotniczej i przepisach z tym związanych nie mam nawet tzw. bladego pojęcia ( choć z zainteresowaniem czytam posty na ten temat, zwłaszcza pilotów : Czesława i Grubego oraz fizyczne analizy Antoniusa i dokumentacyjno uszczegółowione Twojego autorstwa, a także Indora ) z jednym wyjątkiem , gdy nawiązałem do wypowiedzi p. Morozowa na kontr-konferencji MAK uzasadniającego odmowę udziału polskich specjalistów o oblocie kontrolnym – rosyjską tajemnicą wojskową. Trochę mnie to – przyznaję – uderzyło i starałem się wyjaśnić dlaczego. Być może, może moje zastrzeżenia – w świetle zawartości raportu MAK (i załączników do niego: było tego parę skrzynek), którego nie czytałem, były wynikiem niedostatecznej wiedzy, a brak udziału polskich specjalistów w tym oblocie nie miał żadnego lub istotnego znaczenia, to jednak powód podany przez p. Morozowa zabrzmiał mi jak słynne gromykowskie: niet.
    *
    PS. Podpisuję się pod Twoim apelem do panów:
    @ Czesława i @ invinoveritas’a.
    Panowie, czy nawet jeśli się różnimy w opiniach i ocenach – nie możemy się różnić „ładnie” ?
    PS 2. Raportu komisji Millera też nie czytałem ( i prawdę mówiąc: nie zamierzam). Z powodu podanego wyżej: nie mam wiedzy aby odnosić się merytorycznie do ustaleń i wniosków w nim zawartych.
    PS 3. Wykład prof. Zamkowskiego, o którym piszesz jakoś mi umknął. Może byłem na „wagarach” ? 😉

  357. @Kropkozjad pisze:
    2011-08-12 o godz. 18:56

    Na temat prawa powielaczowego nie mogę się wypowiadać jako prawnik – amator. W moich potyczkach z władzami korzystam z Dzienników Ustaw i kodeksów dobrze znanych. Jest jedna rzecz, która mnie wkurza do białości, gdy słyszę, że nie należy stosować prawa tylko „polską rację stanu”. Wtedy mi się nóż otwiera w kabzie. Przecież przy odrobinie dobrej woli można krajowe prawo polepszyć, od tego mamy tych darmozjadów z immunitetami i świetnymi apanażami.

    Zacytuję długi fragment komentarza. Sądzę, że chodzi tu o wrzask medialny, że prokuratura postąpiła zgodnie z umowami międzynarodowymi, informując prokuraturę białoruską o kontach, których nie wolno posiadać lub nie zgłaszać obywatelowi Białorusi. Pamiętam, gdy Ziobro zwrócił się do prokuratury szwajcarskiej w sprawie „bankiera Lewicy”. Wtedy Kali uznał ten czyn za dobry. Gdy Białorusini podejrzewają obywatela o przestępstwo – i jak widać słusznie – wszyscy plują na prokuraturę, tym razem Kali jest niezadowolony, bo to szlachetne przestępstwo. Ja p…lę takie prawo i takich polityków.

    ***Nie należy się więc dziwić, że POPiS-owi politycy, bez względu na to czy są u steru władzy czy w opozycji mają prawo w głębokim poważaniu. Nie są dla nich ważne umowy międzynarodowe, a polityka. Oczywiście wspieranie opozycji na Białorusi ? jawne i skryte w Rosji i na Ukrainie, jest dla nich dużo ważniejsze niż przestrzeganie zawartych umów międzynarodowych. Do tego co napisała Zosienka (2011-08-12, godz. 15:41), trzeba dodać, że w krajach uważanych przez POPiS za niedemokratyczne, należy popierać niepłacenie podatków przez opozycjonistów, bo to bardzo słuszna forma ich walki przeciw reżimowi o prawa obywatelskie. Podatki niech płacą wierni, ale w naszym Kraju przede wszystkim opozycja! A niezależność prokuratury od polityki wystarczy, jak tylko jest w ustawie.***

    Ten zgiełk medialny mnie przeraża. Dziki, bardzo dziki kraj!

  358. Szanowny @Kropkozjad (18.56 dnia 12.08), należy wprowadzić bez kropki, a mianowicie:
    http://www.marek zylicz.pl a dalej jak podałem.
    Pozdrawiam, Czwesław R. 😀

  359. Naturszczycy mają przewagę myślenia plemiennego nad perspektywicznym. A niestety nasi politycy w większości tacy są.
    Nie biorą pod uwagę, że akcja rodzi reakcję.
    W momencie gdy my będziemy potrzebowali jakiejś pomocy od Białorusi, w sprawach karnych na przykład, otrzymamy figę?..

    Poważne traktowanie prawa nie może być Falandyzacją i koniunkturalizmem. Zobowiązania międzynarodowe również.
    Nie podoba nam się Białoruś? Litwa, Rosja itd?
    Zawsze można zawiesić, czy ograniczyć stosunki dyplomatyczne.
    Do momentu jednak gdy się je utrzymuje i uznaje byt państwowy, jakieś cywilizowane formy współpracy obowiązują.

    Czy jeżeli ktoś w Polsce wykazuje dochody z darowizn, podlegają one opodatkowaniu? Wydaje mi się że tak??
    Dlaczego tej zasady nie powinno się przestrzegać w wypadku opozycjonistów na Białorusi? Mają jakiś immunitet?
    Interes polityczny nie powinien być tożsamy z prawem.
    Jest tyle kanałów przekazywania pieniędzy opozycji, co po epoce Solidarności jest wiadome?.

  360. Był czas gdy według PKP regulowano zegarki. Pociągi przewoziły miliony pasażerów i miliardy ton towarów. Rozpirzono PKO na dziesiątki spółek dla setek funkcji nieudolnych prezesów i kumpli. Tory zarastają pokrzywami i ludzi zapakowano do puszek na śledzie nazwane busami. W czasach wolności nie zbudowano ani kilometra nowych linii, natomiast zdołano zamknąć tysiące linii istniejących. W innych krajach koleje przeżywają renesans. W Polsce renesans przeżywa IPN , kościół i gorszące bratobójcze spory PO i PiS. W efekcie zapanował solidarnościowy bajzel i katastrofy.

  361. Czesław pisze: 2011-08-12 o godz. 18:16
    Inni też piszą o panu Żyliczu.

    Sprawa z tym profesorem Żyliczem jest znacznie prostsza niż ją opisujecie. W momencie, gdy zaczął się wypowiadać jako członek Komisji jeszcze przed ogłoszeniem raportu, jego wiarygodność zleciała równo do zera. Kolejny facet, który uważa, że mu wszystko wolno. Prawnik, który nie wie, że żelazną zasadą jest trzymanie twarzy na kłódkę? Prawnik, który nie wie, jak można w mediach przekręcić jego pokrętne wypowiedzi? Prawnik, który nie wie co może taki taki Macierewicz zrobić z jakąkolwiek jego wypowiedzią? Prawnik, który nie potrafi w sposób jasny i jednoznaczny się wypowiedzieć?
    Trzydzieści lat pracy na uczelni oduczyło mnie automatycznie przyjmować za świętą prawdę wypowiedzi ludzi z prof. przed nazwiskiem. Reguła jest prosta: jeżeli nie jestem w stanie przetłumaczyć na zwykłą polszczyznę i znaleźć sensu w pierwszych dwóch akapitach wypowiedzi pana prof., to daję sobie spokój z całą resztą wypowiedzi. Od wynurzeń pana prof. Żylicza odpadłem po pierwszym akapicie czego i Wam życzę.

  362. Oburzonym ( zwłaszcza min. Sikorskiemu) faktem udostępnienia władzom Białorusi informacji w ramach pomocy prawnej przez polską prokuraturę polecam lekturę tekstu umowy polsko – białoruskiej w tej sprawie z dnia 26.10.1994 r.
    Tekst umowy pod linkiem :
    http://www.money.pl/d/akty_prawne/pdf/DU/1995/128/DU19951280619.pdf
    PS. Minister Sikorski raczej nie ma „ręki” do swoich publicznych wypowiedzi. Także i przede wszystkim – w sprawach obrotu międzynarodwego. Jak na ministra spraw zagranicznych i szefa (co oczywiste) dyplomacji to dziwna właściwość. Nawet nieco zawstydzająca. Moim zdaniem – oczywiście. 🙂

  363. @wiesiek59 pisze:
    2011-08-12 o godz. 20:42

    Wiesieku, Wiesieku!

    Oj naiwny, naiwny… jak w piosence.

    ***Czy jeżeli ktoś w Polsce wykazuje dochody z darowizn, podlegają one opodatkowaniu? Wydaje mi się że tak??***

    Oczywiście, że nie!!! Wszystko zależy od tego, kto ma te dochody. Gdy Wałęsa otrzymał milion dolarów za nic nie robienie, nie zapłacił ani centa podatku! Oszukał Skarb Państwa o pół miliona dolarów i jest powszechne uznany za uczciwego człowieka (nie przeze mnie). Jeśli zapytowywujesz jak się to robi, to Ci powiem. Wystarczy mieć kolegów w Urzędzie Skarbowym. Są tak zapracowani np. sprawą emerytki, która zrobiła kserokopię za 20 groszy i nie wklepała do kasy fiskalnej, bo szef jej takiej nie dawał. Urząd Skarbowy tak ciężko nad takimi sprawami pracuje, że zapomniał o pół milionie dolarów, choć cała Polska – 40 milionów ludzi wiedziała o tym milionie i za co był dany Wałęsie.

    Dam Ci przykład z mojego podwórka. Zmieniły się przepisy o podatkach za pracę twórczą i wszyscy dostaliśmy nowe pity do korekcji wpłaconego podatku. Efekt był błyskawiczny – wezwano mnie do kontroli pitu. Bardzo się starała urzędniczka … i znalazła błąd! Wykazałem zakup wiertarki udarowej i jednego wiertla nietypowego – 9 mm, bo nie było w zestawie wiertarki. Pani uznała wiertarkę, ale wiertla nie, bo to nie przyrząd tylko materiał. Wiertło kosztowało niedużo i należał się podatek 1.80 PLN. Musiałem biec na pocztę, wpłacić 1.80 (przekaz kilka zł – już nie pamiętam ile). Popełniłem straszne przestępstwo, oszukałem nieświadomie Skarb Państwa o 1.80 PLN. Załamałby się budżet kraju! Pół miliona dolarów Wałęsy to „ch.j” przy moim ogromnym przekręcie finansom, ale ja nie miałem przyjaciół w Urzędzie, którzy tak się spieszyli, że minęło 5 lat i przedawnienie. Ja na takich uczciwych ludzi pluje!

  364. Szanowni Państwo!
    Gospodyni urlopuje, bo są wakacje, więc proponuję przejść na lżejsze tematy. Świata do 9 października br. i tak nie naprawimy, choć należy się starać …
    Panie @Lex, do Pana opinii z dnia 2011-08-12, godz. 20:15 o Panu @Grubym, jakoby był pilotem.
    Z wpisów Szanownego Pana @Grubego wynika, że jest On raczej Przeciwlotnikiem, jak i ja.
    Tylko ja wobec jego życiowych doświadczeń i zajmowanych stanowisk – jestem mikrym rezerwistą z trochę ponad rokiem służby, wliczając ćwiczenia w dawnych Wojskach OPK, ale różnice czuję.
    Przeciwlotnik i pilot operują co prawda w tej samej przestrzeni powietrznej, tylko w zupełnie innym celu. Pilot chce sobie polatać a przeciwlotnik – widzi go raczej jako cel do strącenia. Przynajmniej musi go prowadzić. Nawet jako potencjalny cel, ale jednak …
    W zamierzchłych czasach odbywania mojego obowiązku wobec Ojczyzny w ramach SOR i późniejszych ćwiczeniach, krążył taki dowcip że wobec hasła: trafić w cel pierwszym pociskiem, a te były drogie – strzelało się do wszystkiego co latało.
    Liczyło się trafienie.
    Po trafieniu padało polecenie dla kaprala: lećcie kapralu i sprawdźcie co to udało nam się dzisiaj strącić … Nasz to czy obcy?
    Incydent sprzed paru lat, gdy w Wicku rakietą KUB strącono Su-22 z polskim pilotem, który się szczęśliwie katapultował – daje powody do satysfakcji przeciwlotnikom, że są po prostu dobrze wyszkoleni!
    Nawaliła koordynacja poza baterią ogniową.
    Wiem to z nieformalnych spotkań w gronie krakowsko-śląskich przeciwlotników, mimo że moje przygody z rakietami przeciwlotniczymi miały w większości czasu miejsce na wybrzeżu.
    I tym optymistycznym akcentem kończę i wszystkich blogowiczów z Gospodynią na czele – pozdrawiam.
    P.S.
    Ale Bogdana Klicha nam żal …

  365. I jeszcze w sprawie „białoruskiej”…..
    Czy uzasadniona byłaby odmowa udzielenia stosownych informacji w sprawach dot. dochodów uzyskiwanych z polskich żródeł przez obywatela Białorusi na zasadach określonych w art. 19 przywołanej umowy ? Czy podstawowe zasady prawa obowiązującego w Polsce usprawiedliwiają utajnianie dochodów podlegających opodatkowaniu w państwie wzywającym ? Bo raczej zagrożenia dla suwerennosci i bezpieczeństwu Polskiudostępnienię takich informacji nie stwarza .
    Tak na marginesie: gdybyśmy mniej krzyczeli o pomocy finansowej udzielanej białoruskiej opozycji i byli bardziej dyplomatycznie dyskretni w tych sprawach byłoby lepiej i dla nas i dla białoruskiej opozycji.
    Jak to mówią: tisze jediesz – dalsze budiesz.

  366. Pan @ Gruby nie jest pilotem ?
    Patrzcie Państwo ! A ja głowę bym dał że jest. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie graniczące z pewnoscią.
    Tak to mimowolne potwierdzenie uzyskało moje przyznanie się do niewiedzy w sprawach problematyki lotniczej i około. 🙂

  367. Kropkozjad pisze:
    2011-08-12 o godz. 18:56
    „PS. Strona http://www.marek.zylicz.pl nie otwiera się, ponieważ jest ?under costruction?.”

    Czesio nie radzi sobie z linkami. Chodzi mu kłamliwy artykuł w Rzepie:

    http://www.rp.pl/artykul/652559.html

    Pisałem (obszerne wyjaśnienia) o tym 2011-08-12 o godz. 13:28

  368. Antonius pisze:
    2011-08-12 o godz. 21:59

    Delikatnie mówiąc, Wałęsę zacząłem cenić z wiekiem, gdy przestał być urzędnikiem państwowym.
    Bo osobą publiczną będzie zawsze.
    Honorarium za prawa do postaci sięgały zdaje się trzech milionów, nie miliona…
    A na pogrzebie Leppera błysnął taktem. Jest z tych co są w stanie uczyć się do końca życia i nie powielać błędów. Samorodny talent.
    Inni czynni politycy mają tendencję do perserweracji, czy fiksacji.
    Apogeum możliwości intelektualnych i twórczych koncepcji dawno za sobą…….

  369. @Lex pisze:
    2011-08-12 o godz. 21:36
    „Oburzonym ( zwłaszcza min. Sikorskiemu) faktem udostępnienia władzom Białorusi informacji w ramach pomocy prawnej przez polską prokuraturę polecam lekturę tekstu umowy polsko ? białoruskiej w tej sprawie z dnia 26.10.1994 r.
    Tekst umowy pod linkiem :”

    Dwie sprawy:

    1. Spójrz może na artykuł 19. To jest podstawa odmowy udzielenia pomocy prawnej w tej sytuacji: „… pozostawałoby w sprzeczności z podstawowymi zasadami prawa wezwanej Umawiającej się Strony”.
    Już raz na tej podstawie Polska odmówiła podobnej informacji Białorusi (dotyczyło to kontrkandydata Łukaszenki w wyborach prezydenckich), więc działa.

    2. To zapewne było przeoczenie. O ile w prokuraturze można było skojarzyć w/w oficjalnego kandydata w wyborach, to – nie oszukujmy się – jakiś prywatny Bialacki i jego „Wiasna” jest znana może kilkudziesięsiu/kilkuset osobom w Polsce i prokurator podpisujący zrobił co do niego należało, z zachowaniem należytej staranności.

    3. Tym niemniej, można było postąpić inaczej (może zawiódł MSZ – nie przekazując odpowiednich informacji do MS i dalej do prokuratury, chociaż Sikorski twierdzi coś innego, że „o czymś przestrzegali”, ciekawe…) ale twoje oskarżanie z góry Sikorskiego jest… delikatnie mówiąc, co najmniej przedwczesne.

    PS

    I jeszcze znalazłem:

    „Stało się tak, mimo że po represjach na Białorusi Andrzej Seremet rozesłał wewnętrzne okólniki, w których przypominał, że Polska może odmówić wykonania umowy o pomocy prawnej z 1994 r., gdy sprawa dotyczy przedstawicieli opozycji demokratycznej.”

    http://wyborcza.pl/1,75248,10105737,Glupota__sabotaz_.html

    PPS

    Lex pisze:
    2011-08-12 o godz. 20:15
    „@ Czesława i @ invinoveritas?a.
    Panowie, czy nawet jeśli się różnimy w opiniach i ocenach ? nie możemy się różnić ?ładnie? ?”

    Jakie „różnimy się”?! On pomawia M. Żylicza o szkodliwe dla Polski i kłamliwe wypowiedzi! Ja od wielu dni staram się wykazać jego kłamstwa, on brnie dalej… a ty to nazywasz RÓŻNIENIEM SIĘ W OCENACH I OPINIACH? No, sorki ale jajca sobie robisz?

  370. @wiesiek59 pisze:
    2011-08-12 o godz. 16:10
    „I tu pan minister może się wykazać?
    Zwrócić uwagę na nieprzestrzeganie przez Litwę porozumień w tej sprawie na forum Unii- na przykład.”

    I tu się mylisz. Od tego są sądy. A jak sprawy wyglądają, w bardziej znaczącej sprawie, Trybunał UE w Luksemburgu się wypowiedział: na Litwie kobiety muszą pisać końcówkę nazwiska zgodnie z zasadami języka litewskiego a nie polskiego (innego).
    http://wyborcza.pl/1,75477,9582805,Trybunal_Sprawiedliwosci__Litewskie_zapisywanie_nazwisk.html

    No, ale może wskażesz te „porozumienia” nie przestrzegane przez Litwę?

  371. Pochowaliśmy polityka wywodzącego się z ludu, który osiągnął pozycję własną pracą a nie z namaszczenia i osadzenia decyzjami mediów, klik i kamaryli.

    Teraz czas na chwilę refleksji.

    Nie tańczyłem na jeszcze ciepłym trupie Leppera jak pozwalali sobie: zawściekła feministka (zresztą jak się okazuje zupełnie nie znająca życiorysu zmarłego) prof(?) Środa, autor oszczerczych artykułów Marcin Kącki i inni ze środowiska GW, Polityki czy też TVN 24.
    Tańczyli wypominając jednocześnie PiSowi, że samobójstwo to używa do celów politycznych.
    Fakt, że brak choćby jednego sprzyjającego Lepperowi i Samoobronie medium czy też dziennikarza, jak sądzę, nie upoważniał nikogo z nich do dalszych ataków z pianą na pysku.
    Wszelkie zaś granice przekroczyła Monika Olejnik (nie porównam jej do słynnych kurtyzan), która ośmieliła się porównywać Leppera do Hitlera jak również do czerpania przez niego ze wzorów goebbelsowskich.
    By się zbytnio nie narazić posłużyła się przy tym opinią innego trupa.
    Trupa Jana Nowaka-Jeziorańskiego.

    Hańba.

    W umysłach przeżartych chęcią zdobycia srebrników nawet przez moment nie pojawi się myśl, że przyczynili sie do śmierci Leppera.
    Wyrzuty sumienia?
    Czy ktoś wie co to jest?
    Niech środowisko GW, Polityki, „warszawki” i oszalałych feministek wie, że wielu obserwatorów zarzuca im zaszczuwanie, zresztą nie tylko Leppera.

    Kampanie nienawiści, preparowanych dowodów, oszczerczych artykułów, manipulowanych i jednostronnych wywiadów to sposób działania wszustkich tych których wymieniłem wcześniej.

    Obecnie na widelcu są kolejne obiekty do „odstrzelenia”.
    Jak pisałem wcześniej celemi podobnie agresywnych i zmasowanych ataków stał się SLD i personalnie Grzegorz Napieralski.
    Do czego to doprowadzi?

  372. W ocenie wypowiedzi prof. Zylicza też można sie różnić. Ładnie.
    Ja np. opierając się głównie na przywoływanym artykule w PiP i w linkownej wypowiedzi dla GW mam odmienną ich ocenę od prezentowanej przez Czesława ale od tej odmienności do odżegnywania go od czci, wiary i rozumu mi daleko.
    A zacytowanie „tisze jediesz dalsze budiesz” dedykowałem min. Sikorskiemu. To nie pierwsza jego zadziwiajaca jak na ministra spraw zagranicznych wypowiedź. Oczywiście, powtórzę – moim zdaniem.

  373. Karwoju, ja wszystko rozumiem, ale nie mogę pojąć Twego podziwu dla pana Grzesia. Posłuchaj w radiu jego płatnej homilii. Poezja. Charyzma pana Grzegorza zapewnia Sojuszowi wieczne trwanie w opozycji na poziomie 10%. A może być jeszcze gorzej.

  374. invinoveritas pisze:
    2011-08-13 o godz. 00:20
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/wokol-spraw-litewskich

    Służę, całkiem ładna analiza napięć i ich przyczyn w stosunkach z Litwą.

  375. Gdyby nie komentarze i linki na tym blogu ( @lex,Wiesiek59,Antonius i inni )byłbym przekonany ze Prokurator X przekazując informacje o stanie konta pewnego obywatela Białorusi – popelnił delikt .Takie opinie czytałem na portalu Gazety Wyborczej .
    Jeśli taka gazeta nie jest wstanie „wypocić” PRAWDY to powstaje pytanie o przyzwoitość dziennikarską . Moja opinia nie może byc wiarygodna ponieważ wyciąłem w” Pień ” liczne polskie media , nie zostało wiele .MOze ktos napisal .Być moze że niezawodny URBAN w tygodniku NIE?
    Niezwykle wysoko cenie sobie Blogi POLITYKI jako źródła wiedzy o współczesnej Polsce .
    Jesteście szanowni Państwo – Blogowicze fantastycznymi komentatorami i kronikarzami ,za co serdecznie dziekuję jako odbiorca waszej pracy .

  376. bacha, gdzie ty człowieku widzisz z mojej strony podziw dla „pana Grzesia” a może kulturalniej pana Grzegorza Napieralskiego.
    Ponadto myślę, że jednak świń z nim nie pasałeś!
    Myślę, że należy jednak czytać ze zrozumieniem.

  377. oczywiście Karwoju że z Grzesiem nie pasałam, bo Grzesio jest miastowy – a poza tym pasłam owce jeżeli chodzi o ścisłość. A piszę per Grzesio, ponieważ nie mogę tego chłopca uznać za autentycznego, dorosłego mężczyznę – chociaż wykolegować potencjanych rywali to on potrafi, oj potrafi.

  378. Waldemar pisze:
    2011-08-13 o godz. 09:23
    Trafiłeś w sedno Waldemarze. Na tym blogu warto bywać, bo jest co poczytać. Wymienieni przez ciebie i paru jeszcze tu piszących wiedzą o czym piszą i na dodatek potrafią o trudnych problemach pisać w sposób zrozumiały.
    Też ich podziwiam, ale oni pochwał sobie nie cenią, więc napiszę tylko, że się zgadzam z twoją oceną.

  379. Mały suplement do wpisu z 18.16 dnia12.08.
    Profesor (przyjmuję tę formę, jako sposób uznania pracy, może osiągnięć w reprezentowanej dziedzinie), bez względu na pochodzenie reprezentuje e l i t ę w swojej dziedzinie. Jako >doświadczony< wydaje opinie (ekspertyzy) w sprawach spornych!
    Jako ekspert powinien zachować 100%-ową bezstronność , nie reprezentować żadnych sił politycznych (choćby miał na to ochotę!), a Jego opinia powinna być JEDNOZNACZNA . Niejednoznaczna opinia, staje się w naturalny sposób zlepkiem wiadomości, które posiada każdy (ja także). To już nie jest opinia tylko KOMENTARZ DO ZAISTNIAŁEJ SYTUACJI !
    Dochodzi do tego fakt uznanego pochodzenia Profesora. Nie słyszałem (jak dotąd), by komuś ze znanych z historii Polski rodów przydarzyła się jakaś kompromitująca wpadka. To tyle tytułem wstępu.
    Pora na zadanie kilku pytań (może retorycznych, ale koniecznych), oto one:
    – czy Profesor zachował bezstronność? Moim zdaniem : NIE !
    – czy jako czynny członek Komisji min. Millera, której prace były w toku, pisząc artykuły, udzielając wywiadów na pograniczu opinii dla różnych mediów, zachował się poprawnie? Moim zdaniem po stokroć NIE!!
    – czy można założyć, że sugestie zawarte w Jego artykule z P i P, noszącym znamię i charakter opinii biegłego, są materiałem podatnym na manipulacje? TAK !
    – czy można założyć, że świadomie nadał swojej opinii dwuznaczność, by wywołać manipulacje treścią artykułu przez określone opcje polityczne (za pośrednictwem t.zw. Rzepy, która podchwyciła temat niemalże natychmiast po ukazaniu się artykułu w P i P), myślę, że uczynił to świadomie!
    – czy próba samoobrony poprzez posądzanie mediów o manipulowanie Jego dwuznaczną opinią w sprawie przyjęcia do prac MAK-u załącznika 13-tego do K.Ch. (z wiadomych moim zdaniem przyczyn), wyrażoną w artykule zamieszczonym prze P i P przez środowisko dziennikarskie jest moralne i zgodne z zasadami etyki oraz czy przystoi człowiekowi takiego pochodzenia, moim zdanie NIE !!!

    Wnioski wyciągnijcie sobie państwo sami, oświadczam, że powyższe nie ma żadnego związku z opinią pana @Lexa (chociaż bardzo dziękuję) oraz ze zdaniem w sprawie Profesora wyrażonym przez pana @Sławka (21.25 dnia 12.08, moja opinia identyczna!). Jeżeli kogoś uraziłem (w sposób niezamierzony) to bardzo przepraszam i serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  380. Jesteś, szanowna @ANCA_NELO (11.53 dnia 13.08) niesprawiedliwa. Jeżeli ośmieliłem się mieć inne zdanie niż Ty w sprawie nazwisk, nie oznacza, że Twoje zdanie nic dla mnie nie znaczy. Zapraszałem, może chełpliwie do dyskusji, ale Ty nie podjęłaś zaproszenia (oczywiście nie na temat języka polskiego, znam go na tyle, na ile jest to konieczne!), chociaż nieobecność Gospodyni pozwala dyskutować na dowolne tematy.
    Przy okazji dziękuję @Torlinowi (za NIEMENA), ba ja akurat oparłem się w dyskusji z ANCĄ na KOŁEKU, bo to był mój kolega a pana Wydrzyckiego nie chciałem ruszać, bowiem tak do końca nie wiem, przy jakim nazwisku pozostał?
    Serdeczniempozdrawiam oboje, Czesław R.

  381. Karwoj8
    Muszę przyznać, że G Napieralski ma nosa do politycznych zer. Niedocenienie (słuszne zresztą) Biedronia, który póżniej pokazał swoją prawdziwą twarz, kiedy zrezygnował z kandydowania z listy SLD, jest tego dobitnym przykładem.
    I na koniec.
    A może szanowni kandydaci do parlamentu zwłaszcza z ramienia SLD, wzięlibyście się za robotę, a nie liczylibyście tylko na najwyższe miejsce na liście? Czy wy również uważacie tak jak ja, ze polskie WOLNE wybory to fikcja? Wasza postawa, odrzucając dalsze miejsca o tym świadczy.
    Dobry pracowity kandydat nawet jeśli otrzyma ostatnie miejsce na liście, będzie wybrany, bo wyborcy go docenią. Tak kiedyś posyąpili p. Miller i p. Gadzinowski i nie mieli żadnych problemów z wejściem do sejmu. Ale państwo kandydaci z SLD chcą się wozić i liczyć wyłącznie na to, ze ktoś im załatwi wybór. Najlepiej poprzez „jedynkę” na liście.
    Na miejscu p. Napieralskiego startowałbym z ostatniego miejsca w Szczecinie, pokazując swoim kolegom, że nie miejsce na liście ma znaczenie, ale zwykła pracowitość. Chyba tylko pani posłanka Błochowiak zrezygnowała z kandydowania, nie płacząc przy tym, że Napieralski ją skrzywdził. Nawet L Miller przyjął miejsce na liście w Gdyni, nie psiocząc, że mu krzywda się dzieje. Chętnie bym widział SLD poza parlamentem, tylko szkoda pewnych osób, bo jeszcze dzięki nim ten parlament po japońsku (jako tako) pracuje.

  382. http://mareksiwiec.blog.onet.pl/Wyobrazmy-sobie,2,ID433365907,RS1,n
    Sensowne zdanie Siwca?
    słabości demokracji w tym i stosowanie prawa, wykorzystują dyktatorzy, przestępcy, malwersanci.
    Ale jeżeli państwo prawa zacznie stosować je wybiórczo, to czym będzie różnić się od dyktatur?
    Łatwo jest zrobić wyłom w stosowaniu umów, tylko rozwali to cały porządek prawny świata??

    To w kontekście ostatnich raportów jest szczególnie ważne. Małe odstępstwo od procedur skończyło się wielkim bum, małe nagięcie prawa w celu zmontowania afery skończyło się śmiercią……
    Co jeszcze nagiąć w imię SPRAWY i pognębienia wrogów politycznych?

  383. Szanowni: Sławku (2011-08-12, godz. 21:25) i Czesławie (2011-08-13, godz. 11:53)!
    Podzielam Wasze opinie na temat działalności prof. Żylicza w sprawie badania katastrofy smoleńskiej. W swych wypowiedziach nie tylko wprowadza zbędne komplikatory, a także udziela niewłaściwej informacji, że MAK naruszył Aneks 13 nie konsultując raportu ze stroną polską, ponieważ zgodnie z tym Aneksem konsultacja polega na wymianie projektu raportu i uwag do niego. Pan profesor również uznał, że raport MAK posiada wady, na wszelki wypadek nie wspominając jakie. Korzystając z linku Czesława dotarłem do wywiadów prof. Żylicza dla Naszego Dziennika. Jeżeli były autoryzowane, albo Pan profesor nie zaprotestował, to ……
    Szanowny Lexie!
    Wykład prof. Zamkowskiego, na temat szkodliwości „prawa” okólnikowego, zwanego też powielaczowym, był wygłoszony w roku akademickim 1958/9, prawdopodobnie jeszcze w roku 1958 dla studentów studium zaocznego Uniwersytetu Wrocławskiego.

  384. @invinoveritas pisze:
    2011-08-13 o godz. 00:05

    *** Spójrz może na artykuł 19. To jest podstawa odmowy udzielenia pomocy prawnej w tej sytuacji: „? pozostawałoby w sprzeczności z podstawowymi zasadami prawa wezwanej Umawiającej się Strony”.
    Już raz na tej podstawie Polska odmówiła podobnej informacji Białorusi (dotyczyło to kontrkandydata Łukaszenki w wyborach prezydenckich), więc działa.***

    Włączam się do wymiany zdań z Lexem. Nie czytałem oczywiście umowy, bo aż tak nie jestem zainteresowany. Wystarczy mi cytat z art. 19. Mam pytanie:
    Jakie są te podstawowe zasady prawa w Polsce?

    Gdzie są spisane i to konkretnie (poza konstytucją), abym mógł sam dojść do wniosku, czy pomoc Białorusi w ukaraniu przestępcy gospodarczego jest zgodna z podstawowymi zasadami polskiego prawa czy jest niezgodna.
    Fakt wykorzystania tego artykułu nie świadczy o poprawności tego postępowania. Okólniki to klasyczne prawo powielaczowe, którego nikt nie ceni na tym blogu.

    Opowiem o podobnym zapisie we wniosku o paszport w czasach słusznie minionych, który mnie kiedyś bardzo wkurzył. W objaśnieniach do wniosku są podane przyczyny odmowy wydania paszportu. Nie będę wymieniał wszystkich, bo nie pamiętam, ale np. prawomocny wyrok .

    Wszystko ok., ale był haczyk, zbliżony do art.19, na który się powołujesz. Był to słynny paragraf 4, ważniejszy niż amerykański § 22.

    Brzmienie paragrafu 4: „Inne ważne względy państwowe”!!!

    Na Śląsku krążyło wtedy powiedzonko: Paragraf vier und du bleibst hier!

    Moja matka złożyła podanie o paszport, aby odwiedzić wnuka, który się urodził w Niemczech i szedł do komunii. Była to ostatnia szansa, aby staruszka zobaczyła tamtą rodzinę przed śmiercią. Opolska Milicja potraktowała ją paragrafem 4. Wtedy napisałem do Gomułki, aby mi wyjaśnił – jakie to konkretnie „ważne względy państwowe” uniemożliwiają zobaczenia rodziny u schyłku życia, czy Polska zniknie znów z mapy czy wyjazd matki spowoduje inny kataklizm, potworny dla Polski. Komputerów nie było, pisałem na maszynie. Niedługo później jest zawiadomienie z Opola, że matka może przyjechać po paszport, Milicja nawet zaproponowała drugi paszport osobie towarzyszącej staruszce i siostra też pojechała. Do dziś nie wiem, jak ważna była moja matka dla istnienia PRL, że bano się wydać jej paszport, ale to kretyńskie sformułowanie obowiązywało dalej i nie było na ten paragraf siły.

  385. PS
    Kursywa nie chciana!

  386. hej Bacha!…Twoje wyznanie o pasaniu owiec – jako riposta na intelektualny dowcip Pana Karwoja8 o pasaniu swiń – jest znakomite. A co do Pana Grzegorza, to dziś dowiedziałam się że ktoś Go umieścił na Pierwszym Miejscu listy szczecińskiej. Hej!

  387. Prędkość, z jaką poruszał się skład bezpośrednio przed wypadnięciem z torów, wynosiła 118 km/h. Odczytano to z rejestratora elektrowozu. Dopuszczalna prędkość w tym miejscu wynosi 40 km/h. Na razie pozostawiam bez komentarza ten fakt, bo wciąż analizujemy różne przyczyny tej katastrofy – powiedział Błaszczyk.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,To-doprowadzilo-do-tragicznego-wykolejenia-pociagu,wid,13686252,wiadomosc.html

    I znowu to samo…….
    Procedury, przepisy, nakazy, mamy głęboko jako nacja w d….?
    A ludzie giną…

  388. W sprawie niedopuszczalnego politycznego nacisku min. Sikorskiego na działanie prokuratury podzielam zdanie Lexa, wieśka59 i Antoniusa.
    Do tego nacisku dołączył premier Tusk, który często najpierw mówi, a po tym dopiero myśli, jak poradzić sobie ze skutkami głupstwa, które palnął, jak to już mu się już zdarzyło w sprawie projektu raportu MAK. Warto przypomnieć obu panom, krytykującym z pozycji politycznej działania prokuratury, że w Polsce organy ścigania wyeliminowały z działalności politycznej p. Piskorskiego, pod zarzutem jakiejś handlowej nieprawidłowości. Poza tym, stosowanie odpowiedzialności karnej za przestępstwa skarbowe mieści się w podstawowych zasadach polskiego prawa.
    Jeżeli prawdą jest, że po represjach na Białorusi Andrzej Seremet rozesłał wewnętrzne okólniki, w których przypominał, że Polska może odmówić wykonania umowy o pomocy prawnej z 1994 r., gdy sprawa dotyczy przedstawicieli opozycji demokratycznej, to znaczy, iż prokurator generalny RP zajął się tworzeniem „prawa” okólnikowego, sprzecznego z tą umową, zalecając stosowanie wyłączenia osób z pod jej działania wg kryteriów politycznych. Wydaje mi się, że to poważne naruszenie zasad państwa prawa, określonych w Konstytucji RP.

  389. @Kropkozjad pisze:
    2011-08-13 o godz. 16:04

    *** Poza tym, stosowanie odpowiedzialności karnej za przestępstwa skarbowe mieści się w podstawowych zasadach polskiego prawa.***

    Nie jest to w pełni to co chciałem wiedzieć, ale rozumiem to tak, że czyn niekaralny u nas, może spowodować zadziałanie art. 19 odnośnie obywatela drugiego państwa. O tym myślałem, gdy Polański siedział w Szwajcarii i toczyła się sprawa o ekstradycję. W Polsce byłby bezpieczny, bo czyn był przedawniony tak jak Wałęsa może siedzieć na swoich dolarach.

  390. Kropkozjad pisze:
    2011-08-13 o godz. 16:04

    Krótko mówiąc, komisja do spraw nacisków może działać dalej….
    Premier i minister niedopuszczalnie wyrażali się o pracy i powinnościach prokuratury. Piwnik miała rację?
    Równowaga władzy została zachwiana, Sądownicza robi się podrzędna, bo dyspozycyjna była zawsze. Nie ten format ludzi, giętkie kręgosłupy i służalczość nie zbudują efektywnego państwa…..

  391. Kropkozjadzie.
    Na wykład prof. Zamkowskiego o prawie powielaczowym „nie zdążyłem”
    Zacząłem w 1960 r.

  392. Czesław pisze:
    2011-08-13 o godz. 12:20
    Ależ Czesławie! Ja się chyba niezrozumiale wypowiedziałam, skoro tak mnie zrozumiałeś. Nie tak dawno któryś z szanowanych przeze mnie piszących na blogach Polityki stwierdził, że widząc wpis w rodzaju „zgadzam się z twoją opinią w 100%!” stwierdza, że nie ma o czym w takim razie dyskutować, stąd moja uwaga, że ci, liczący się w mojej opinii nie są łasi na tego typu komplementy. I tylko tyle!!!!
    Ja z wielkim zainteresowaniem czytam wpisy ludzi znających się na tym, o czym ja mam jedynie mgliste pojęcie a chciałabym wyrobić sobie opinię. Tak, jak np. o przyczynach smoleńskiej tragedii – niby od początku czułam, że to wynik zaniedbań, bałaganu w kancelarii prezydenckiej i premiera, przypuszczalnego zlekceważenia procedur. Ani przez chwilę nie wierzyłam w sztuczną mgłę, zamach, dobijanie ocalałych pasażerów i tym podobne teorie. Jednak bardzo mnie interesowały opinie ludzi znających się na lotnictwie, pilotażu, przepisach i procedurach. Takie informacje znajdowałam właśnie w tym i sąsiednich blogach. To samo dotyczy choćby i ostatniego skandalu z przekazaniem informacji oo kontach białoruskiego opozycjonisty. Z mediów takich wiadomości nie sposób uzyskać a tu? PROSZĘ! Czytam, mogę znaleźć grunt pod własną opinię. Nie wpisuję za każdym razem, że „popieram w 100%” bo jako laik nie podejmę dyskusji z fachowcem. Tzw. pytania dodatkowe zadajecie sobie wzajemnie, więc ja sobie siedzę na widowni i słucham i korzystam.
    Jestem tu trochę jak ta huba na drzewie 😉

  393. Antonius pisze:
    2011-08-13 o godz. 14:43

    „Mam pytanie:
    Jakie są te podstawowe zasady prawa w Polsce?
    Gdzie są spisane i to konkretnie (poza konstytucją)”

    Nistety, muszę cię rozczarować, nie ma „spisu podstawowych zasad prawa w Polce”. Ale jest konstytucja (nie rozumiem, dlaczego ją wykluczasz?), która właśnie zawiera te „podstawowe zasady prawa”. W interesującym nas przypadku, tymi podstawowymi zasadami prawa w Polsce były zapewne konstytucyjne wolności i prawa polityczne (art. 57 konstytucji i dalej, przepisy konstytucji są stosowane bezpośrednio).

    Nie mam dostępu do dokumentów, ale wszystko na to wskazuje, np. PAP:
    „[wg Macieja Kujawskiego z Prokuratury Generalnej] zdarzył się przypadek, że odmówiono pomocy prawnej dotyczącej opozycjonisty – bo we wniosku strona białoruska wskazała, że chodzi o człowieka, który miałby prowadzić działalność opozycyjną [!!! – przyp mój]. Polska prokuratura uzasadniając odmowę powołała się na argument z umowy o pomocy prawnej między Polską a Białorusią z 1994 r., w myśl której wniosku się nie wykonuje, jeśli () pozostawałoby w sprzeczności z podstawowymi zasadami prawa strony wezwanej”.
    http://wyborcza.pl/1,91446,10103880,Prokuratura_zbada_przypadki_pomocy_prawnej_dla_Bialorusi.html

    Najogólniej: pozostaje w sprzeczności z podstawowymi zasadami prawa polskiego represjonowanie ze względów politycznych.

    „czy pomoc Białorusi w ukaraniu przestępcy gospodarczego jest zgodna z podstawowymi zasadami polskiego prawa czy jest niezgodna.”

    Tak się składa, że w ogóle nie ma (tak konkretnie, spisanego, wydzielonego) rozróżnienia na przestępstwa gospodarcze – kryminalne – polityczne. Inaczej: polityczni zawsze siedzą za kryminalne/gospodarcze (a jednocześnie nie ma więźniów politycznych). Pomijam, że tu wchodzi w grę karno-skarbowe.

    I dlatego ja bym raczej nie pisał „przestępca gospodarczy”.

    „Okólniki to klasyczne prawo powielaczowe, którego nikt nie ceni na tym blogu.”

    O tym w ogóle nie może być mowy. Chodziło o ewentualne działania (np MSZ), które powodowałyby dostarczenie dodatkowych INFORMACJI prokuratorom podejmującym decyzje (na podstawie obowiązującego prawa).

    „Wszystko ok., ale był haczyk, zbliżony do art.19, na który się powołujesz. Był to słynny paragraf 4, ważniejszy niż amerykański § 22.
    Brzmienie paragrafu 4: ?Inne ważne względy państwowe?!!!”

    Takie zapisy są powszechne i teraz (i są niezbędne, ponieważ prawo abstrakcyjne nigdy nie przewidzi wyjątków), np. „względu na dobro służby” (mundurówka) czy „godnie zachowywać się w służbie oraz poza nią” (służba cywilna). Te przepisy, to nic innego jak podany przez ciebie „paragraf 4”. Oczywiście rozumienie i interpretacja się zmieniły.

    Antonius pisze:
    2011-08-13 o godz. 14:45
    „PS
    Kursywa nie chciana!”

    Jak wy tutaj robicie kursywę czy pogrubienie? Jak wszedzie ([i]…[/i])?

  394. wiesiek59 pisze:
    2011-08-13 o godz. 09:19

    „http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/wokol-spraw-litewskich

    Służę, całkiem ładna analiza napięć i ich przyczyn w stosunkach z Litwą.”

    Dobre! I przypomina BARDZO WAŻNY FAKT, niedoceniany i ukrywany u nas: Polacy na Litwie poparli ZSRR gdy Litwa wybijała się na niepodległość. Inaczej: litewscy Polacy okazali się zdrajcami – z punktu widzenia państwa litewskiego. I tu nie chodzi o obciążenia historyczne, to było ZALEDWIE 20 LAT TEMU! I to ciązy i daje wymówkę tamtym nacjonalistom.

  395. Skoro pisze na tym blogu sporo osób przebywających pod rządami innych systemów prawnych, może podzielą się refleksjami?
    Czy w ich krajach pobytu prawo, jego stosowanie, zależy od koniunktury politycznej, partii będącej przy władzy, prasowych newsów?
    Jakie czynniki i czy, wpływają na jego stosowanie?
    Czy Temida ma opaskę na oczach, jest daltonistką- nie rozróżnia kolorów, w tym i partyjnych, czy jest instrumentem partii władzy?
    Byłoby to ciekawe porównanie…….

  396. Lex pisze:
    2011-08-13 o godz. 08:11

    Byłoby łatwiej rozmawiać, gdybyś cytował tekst, który komentujesz lub chociaż pisał komu odpowiadasz. Bo w tutejszym systemie łatwo przeoczyć rozmówcę.

  397. invinoveritas pisze:
    2011-08-13 o godz. 21:57

    Dzięki…..
    Schemat jest prosty- akcja rodzi reakcję, nie ma przyczyny bez skutku.
    Nie mogę umiejscowić analizy gospodarczych efektów współpracy Polsko- Litewskiej, jakiejś niemocy dwudziestoletniej w budowie via Baltica, mostu energetycznego, trasy kolejowej…..
    Totalna niemoc realizacyjna była tam świetnie opisana. Prezydenci i premierzy swoje, realizatorzy koncepcji swoje……..
    Słowa zastąpiły czyny;

  398. Lexie!
    W roku 1960 już nie było problemu z „prawem” powielaczowym. Ale czyżby problem wracał obecnie?
    Pozdrawiam

  399. To sie nazywało kiedyś „lex telex”….
    Pewno teraz „lex sms”……
    A przydupasy do realizacji wizji Szefa się znajdą…..
    A podobno sądownictwo to trzecia siła?
    Zależna jednak finansowo od polityków.
    Kto płaci ten wymaga…..efektów……

  400. Czesław pisze:
    2011-08-13 o godz. 11:53
    „Mały suplement do wpisu z 18.16 dnia12.08.
    Profesor (przyjmuję tę formę, jako sposób uznania pracy, może osiągnięć w reprezentowanej dziedzinie)…”

    Prawie zrozumiałeś, że twoje chamowate przytyki ad personam są obciachem. Prawie. Bo zaraz potem poleciałeś POCHODZENIEM(!):

    „Dochodzi do tego fakt uznanego pochodzenia Profesora. Nie słyszałem (jak dotąd), by komuś ze znanych z historii Polski rodów przydarzyła się jakaś kompromitująca wpadka.”

    Co i komu robiłeś w 1968?! Że do tej pory nie możesz się oderwać od „pochodzenia”?!

    NAJLEPSZE i NAJGORSZE JEDNOCZEŚNIE!

    „czy można założyć, że sugestie zawarte w Jego artykule z P i P, noszącym znamię i charakter opinii biegłego, są materiałem podatnym na manipulacje? TAK !”

    Przyznałeś wreszcie (po kilkunastu dniach tłumaczenia, przez kilka osób), że NIE ROZUMIAŁEŚ co napisał M. Żylicz w PiP. Ale zrobiłeś to w najbardziej obleśny sposób, jaki mogę sobie wyobrazić:
    – próbujesz (nieudolnie) zwalać winą na M. Żylicza i
    – nawet słowem nie przepraszasz za wielokrotne pomówienia.

    Ja już więcej nie napiszę o tobie bo po pierwsze brzydzę się a po drugie musiałbym używać słów niecenzuralnych, niech cztelnicy sami wyciągną sobie wnioski – o tobie.

  401. wiesiek59 pisze:
    2011-08-13 o godz. 22:06

    „Schemat jest prosty- akcja rodzi reakcję, nie ma przyczyny bez skutku.”

    O, właśnie! Na Litwie można mówić o akcji-reakcji ale u nas już nie.
    Czy np. Ślązacy protestowali po 1989, że chcą do Niemiec? Nie! A kurdupel wyzywa ich od „opcji niemieckiej”.

    Dlatego twierdzę, że u nas ksenofobia (reprezentowana gł przez PIS) jest bardziej durnawa (bo nieracjonalna, brak jej podstaw) niż na Litwie. I jeśli ktoś się bieże za krytykę Litwinów, to najpierw powinien belki we własnym oku poszukać.

    Amen.

  402. Teresa Jakubowska: 60.000 dzieci nie chodzi do szkoły – http://www.stachurska.eu/?p=3910

  403. „Analizując moment, w którym dowódca statku powietrznego o godz. 6:40:52 powiedział: ?Odchodzimy na drugie?, trzeba przywołać sekwencję komend i zmian wysokości. O godz. 6:40:45 nawigator zgłosił ?sto?. Sześć sekund później ponownie powiedział ?sto?. Informacja o braku zmiany wysokości w tak długim czasie musiała stanowić problem dla pilota lecącego, co spowodowało podjęcie decyzji o zwiększeniu prędkości zniżania. …”

    Po polsku:
    Kapitan wciska przycisk „uchod”. Następnie w napięciu czeka na posuwania się rączki czegoś tam do przodu dokładniej czeka żeby wreszcie samolot zaczął lecieć w górę. Nie widać w danych żadnych śladów tej decyzji, bo przyciska nie działa.

    A w tym samym czasie zastanawia się dlaczego samolot nie leci w dół wystarczająco szybko i postanowi zwiększyć prędkość opadania. I tak ekstremalnie dużą. Też nie widać w danych by pilot cokolwiek manipulował przy samolocie. Ale najwyraźniej Komisja uznała, że w przypadku samolotów wojskowych sama decyzja wystarczy.

  404. powyższy cytat pochodzi ze strony 228 (z 328) z Raportu Końcowego Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego Samolot Tu-154M nr 101, 10 kwietnia 2010 r., rejon lotniska SMOLEŃSK PÓŁNOCNY.
    Podpisali :
    Jerzy Miller Minister Spraw Wewnętrznych
    płk pil. mgr inż.Jerzy Grochowski , szef Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów (dodam – szef od połowy 2007. roku )

  405. Gdyby ktoś nie wiedział, zdanie Sztabu Generalnego : „Inspektorat MON ds. Bezpieczeństwa Lotów jest jednostką organizacyjną MON bezpośrednio podporządkowaną szefowi Sztabu Generalnego, powołaną do organizowania i kierowania pracami komisji badań wypadków lotniczych lotnictwa państwowego, prowadzenia kontroli bezpieczeństwa lotów w lotnictwie SZ RP i realizacji zadań profilaktycznych po zaistniałych zdarzeniach lotniczych w lotnictwie państwowym.” (http://www.sgwp.wp.mil.pl/pl/1_83.html)
    Najwyraźniej szef Inspektoratu nie zna zakresu swoich obowiązków ( w końcu dopiero od 4 lat jest Szefem) bowiem na konferencji prasowej przy okazji prezentowania Raportu Końcowego odpowiadając na pytanie dziennikarza stwierdził, że jego Inspektorat tylko kieruje pracami komisji badań wypadków lotniczych lotnictwa państwowego.

  406. ANCA NELA ; wczoraj z godziny 11.53
    Przed chwilą przeczytałem kierowne do mnie słowa . Przesyłam na Twoje ręce pozdrowienia z bukietem dla Ciebie i pieknego Wrocławia .
    Waldemar
    ps.
    Wczoraj w naszym mieście Szczecinie rozpoczęły sie dwudniowe wieczorno -nocne imprezy fajerwerkowe nad Wałami Chrobrego( strzelanko z wyspy vis a vis) Rozpoczęli Australijczycy -spektakl z podkładem muzycznym trwal ca. 20 minut (poczatek 22.00 ) po godzinie kolejna grupa ,a dziś kończą Polacy Fantastyczne widowisko !!!
    Stałem z przyjacielem ” Starym wilkiem morskim ” i rozmowa w przerwie zeszła na temat Rybołóstwa Dalekomorskiego i czasów kiedy POLSKA była liczącym się armatorem w świecie (lata 60-te do 80 -tych XXwieku ). Wspominał czasy kiedy wykonywał rejsy na m/t Arciszewskim -trawlerze przemysłowym -statku szkolnym ( 90 m dlugosci – 42 osób załogi + do 55 uczniów zbudowanym w 1977 roku w Gdyni ).
    Morski Instytut Rybacki wspólpracował z podobnym instytutem z Bostonu (st. Masachusetts ). Jego pracownicy mustrowali zgodnie z umowami na ARCISZEWSKIEGO i wykonywali wspólne rejsy (do 20 osób ) po północnym Atlantyku -GEORGES BANK
    Współpraca na morzu w czasach prezydentury Regana wydała mi sie na tyle ineteresujaca ,że opisałem ten epizod wczorajszego dnia . Ryszard mówi, że nasz Instytut Rybacki tamtego czasu cieszył się znakomitą opinią w świecie.
    Informacje szczegółowe o samym m/t Arciszewskim pochodzą oczywiscie z Googli .

    Refleksja – Polska Bandera rybacka bezpowrotnie zniknęła z mórz i oceanów!!!

    Podają, że Instytut Rybacki obchodzil w czerwcu br. 90 lat .wyglada na to że zeszliśmy do poziomu lat lat 20 -tych XX wieku i zajmujemy się badniem akwenu Bałtyku , a polskie przetwórnie mają zajecie z norweskim łososiem. Nawet niewiem jaki finał spotkał statek o dumnej nazwie m/t Admirał Arciszewski .

  407. Z tego czego mnie uczono, wynika że cała sztuka legislacji opiera się na jednoznaczności przepisów, takim ich sformułowaniu, by jak najmniejsza była możliwość ich różnej interpretacji.
    Sztuka ta została gdzieś zagubiona w ostatnim 20 leciu……

    No i powrócę do roli III władzy….
    Czy jest NIEZALEŻNA, czy jak w czasach słusznie minionych, ma być kontynuacją jakiejś polityki?
    Zdaje się że w tym temacie panuje powszechne niezrozumienie.
    Ładnie ujął to sędzia w procesie pani Trawny-„sąd jest od sądzenia na podstawie obowiązującego prawa” a nie realizacji racji stanu….
    Prawo powinno być niezmienne, racja stanu jest zmienna.

    Najlepszym przykładem są poczynania naszych sojuszników zza wielkiej wody. Racja stanu dopuszczała tortury, ich sądy ścigają je stosujących Amerykanów……
    Może warto przeszczepić tę ideę na polski grunt?
    Prawo ma być stosowane bez względu na koniunkturalne potrzeby polityków?

  408. @Indoor_prawdziwy pisze:
    2011-08-14 o godz. 06:19

    Jestem bardzo zadowolony, że są tu blogowicze, którzy dokładnie czytają raporty o katastrofie. To mi ułatwia wyciąganie wniosków, bez grzebania w raportach. Przerwałem czytanie na około 50-tej stronie, bo mam inne ważne zajęcia (katastrofę przeludnienia ? kompletna rodzina z prawnuczkiem włącznie).
    Ze względu na sekundowe wzmianki muszę jednak pewne rzeczy w chronologii sprawdzić. Dziwne jest to, że kapitan nieśmiało mówi „odchodzimy na drugi…”, dopiero 7 s po usłyszeniu „100 m” i to od dwóch osób (generał plus nawigator)? Nie za późno trochę? Czy pamiętał o tym, że co sekundę jest o blisko 8 m niżej i trzeba zatrzymać tendencję spadania na wysokości dużo wyższej niż na tej, gdzie obowiązuje „odejście na drugi, trzeci, czwarty…itd. krąg” – szczególnie wtedy gdy się wcale nie chciało lądować, tyko „pokazać dobrą wolę przełożonym” – jak pisze komisja. A kapitan czeka 7 sekund, czyli około 50 m niżej i jeszcze słyszy, że jest po tak długim czasie opadania nadal na tej samej wysokości?
    Podobno dopiero wtedy drugi pilot mówi „odchodzimy” (tak było w rosyjskim stenogramie, wypowiedzi kapitana MAK nie zidentyfikował, to jest osiągnięcie polskich akustyków). Prawdopodobnie dopiero wtedy któryś z pilotów wcisnął ten sławny guzik „uchod”, ale nie „uchodzili” przez następnych kilka sekund, a samolocik opadał i opadał.
    Tylko zamroczony pilot mógł pomyśleć tak jak pisze komisja (że spada, nie obniżając się) i zwiększyć szybkość opadania – takie wduszanie na chama samolotu do dziury. O obecności psychologów w komisji słyszałem niedawno i pewnie oni wyciągali taki wniosek na podstawie zachowania pilota.

    ***?Analizując moment, w którym dowódca statku powietrznego o godz. 6:40:52 powiedział: ?Odchodzimy na drugie?, trzeba przywołać sekwencję komend i zmian wysokości. O godz. 6:40:45 nawigator zgłosił ?sto?. Sześć sekund później ponownie powiedział ?sto?. Informacja o braku zmiany wysokości w tak długim czasie musiała stanowić problem dla pilota lecącego, co spowodowało podjęcie decyzji o zwiększeniu prędkości zniżania. ??***

    Komentarz do komentarza Indoora:

    ***Kapitan wciska przycisk ?uchod?.***

    Nie wiemy czy to był kapitan czy drugi pilot, obaj mieli szansę.

    ***Następnie w napięciu czeka na posuwania się rączki czegoś tam do przodu dokładniej czeka żeby wreszcie samolot zaczął lecieć w górę. Nie widać w danych żadnych śladów tej decyzji, bo przyciska nie działa. ***

    Dodałbym, że czekali wszyscy!

    ***A w tym samym czasie zastanawia się dlaczego samolot nie leci w dół wystarczająco szybko i postanowi zwiększyć prędkość opadania. I tak ekstremalnie dużą. Też nie widać w danych by pilot cokolwiek manipulował przy samolocie. Ale najwyraźniej Komisja uznała, że w przypadku samolotów wojskowych sama decyzja wystarczy.***

    To chyba nie jest ścisłe, bo jest ślad o zwiększeniu szybkości opadania w czarnej skrzynce (już wcześniej), ale wniosek o sprawczej mocy myśli polskiego oficera jest chyba poprawny, tylko samolot o tym nie wiedział!!! Już nawet wiem, dlaczego. Tupolew nie wiedział, czy jest samolotem wojskowym, czy państwowym lub ogólnego zastosowania (czuł tę masę cywilów na pokładzie) i wtedy nie był pewny, czy musi słuchać oficera. Nie konsultował sprawy z prof. Żyliczem!

    To mi przypomina podobną sprawę – psychologiczną – o pacjencie, który myślał, że jest ptakiem i bał się kotów. Po wyleczeniu pacjent wychodzi, napotyka kota i przestraszony ucieka spowrotem. Lekarz go uspokaja: „Przecież pan już wie, że pan nie jest ptakiem”! „Tak, panie doktorze, ja wiem, ale czy ten kot o tym wie”?
    Przeprowadziłbym analizę i dokładny rozbiór logiczny, gdyby Miller opublikował stenogram polski, ale są tylko wybrane fragmenty – to uważam za perfidię.

  409. Ale najwyraźniej Komisja uznała, że w przypadku samolotów wojskowych sama decyzja wystarczy.

    Ja sobie to zdanie ręcznie do kajecika przepisuję 😀
    Warto zapamiętać. Brawo Indoor! prawdziwy 😀

  410. Podobno zwrocilismy sie do Prokuratury Bialoruskiej o informacje na temat sytuacji finansowej sp Leppera.
    Jak nam odmowia wykazemy jaki to niedemokratyczny kraj

  411. W Syrii trwa rzeź. Przeciwników dyktatora Baszara Al-Asada wojsko zabija setkami. ?Ale światu znudziły się już arabskie rewolucje. Interwencji nie będzie.
    http://swiat.newsweek.pl/masakra-w-ramadanie-,80557,1,1.html

    Nasza humanitarna cywilizacja nie ma kasy i żołnierzy, by interweniować wszędzie….
    Asad był co prawda „naszym s..synem” ale być nim przestał.
    Nikt nie zabroni suwerennemu satrapie strzelać. Ale można pogrozić paluszkiem. W końcu będzie musiał kupić, zużytą broń i amunicję trzeba będzie czymś zastąpić.
    Na pewno producenci broni w Rosji, Chinach, USA, Holandii, Szwajcarii, się ucieszą. Może i nam coś skapnie?

    Sojusze się zmieniają, niezmienne są tylko interesy…..

  412. Szanowny pan @Wiesiek 59(9.58 dnia 14.08),napisał m.in., że przepisy powinny być tak sformułowane by by jaknajmniejsza była możliwość ich różnej interpretacji . Ja bym to rozciągnął, również na opinie i ekspertyzy, bowiem różne organy opierają (czasami) swoje postanowienia i wyroki na nich właśnie!
    Jeżeli już zmyłeś pianę z gęby i wytrzeźwiałeś po wczorajszej porcji wina, bo i pora do tego już jest stosowna (w Poznaniu świeci piękne słońce!), to posłuchaj:
    – primo, to po pierwsze: jeżeli uznałem tytuł Profesor (dla pana Marka Żylicza), to jedynie z powodu pana Bartoszewskiego, wspaniałego gawędziarza i rysownika Kobylińskiego, ze względu na pamięć o moich nauczycielach ze Szkoły TPD w Opolu, państwa: Ścigajowej, Szymkowa oraz małżeństwa Wasilewskich oraz z powodu tu obecnego @Antoniusa (o czym dowiedziałem się nie dawno temu), a nie ze względu na Jego dorobek naukowy, bo go poprostu nie znam i mało mnie to właściwie interesuje;
    – secondo, to po drugie, prostaku jeden, jaki ma związek pochodzenie (rodowe), o którym ja piszę, z pytaniem o to, co ja robiłem w 1968 roku i do tej pory nie możesz oderwać się od pochodzenia .
    – tercjo, to po trzecie, przeczytaj zdanie pana @Wieśka 59 i pomyśl (o ile jesteś w stanie jeszcze myśleć) czy opinia (ekspertyza) biegłego (za jakiego uchodził w Komisji min. Millera pan Profesor), może być dwuznaczna (oby tylko dwuznaczna)? Przez tę pianę na gębie (jak u Brudzińskiego, gdy się podnieci przed mikrofonem czy kamerą), dochodzi do mnie bełkot, że twoim zdaniem powinna być nawet wieloznaczna!

    A teraz posłuchaj, co powiem tobie na ucho, by pozostali nie słyszeli:
    – posiadam numer na liście pana Wildsteina, i to bez żadnego zera na początku. Zapytaj tych z IPN-u co to oznacza;
    – olałem propozycję Oddziału IPN-u w Poznaniu spotkania w sprawie?bo uważam, że to powinno być załatwione niejako z urzędu, a nie jak w przypadku Prezydenta Wałęsy, który był zmuszony pętać się po sądach, by udowadniać, że jest osobą poszkodowaną! Skandal!!
    – Rok 1968 ! W 3KOPK, gen Paździor (panie świeć nad Jego duszą) zarządził przeprowadzenie czystki z t.zw. elementów i rozpoczął niechlubne dzieło od Dowództwa Korpusu we Wrocławiu (pierwszą ofiarą, jak dobrze pamiętam, był Jego zastępca ds. politycznych, płk WILK). Nie brałem udziału w tym cyrku, jaki odbywał się również i w 45-tym plmOPK w Babimoście. Moim (może) grzechem była obojętność tak wówczas jak i dzisiaj, (chociaż wiem, co wyprawia były współpracownik pana Janusza K-M w Radiu Maryja), bo nie miałem niczego przeciwko temu! Jak skończył (skończono z nim) gen. Pażdzior, odpowiedzi sobie poszukaj sam, jeżeli to ciebie zainteresuje?
    Małe podsumowanie: zdanie takiego pieniacza (tymbardziej, że jest pewnie obrazem człowieka, któremu wino rozwiązało zbytnio język!) zwisa mnie w okolicach kostek. nie zmieniam ani jednego słowa w dotychczasowych moich wpisach, a w szczególności, tych z godz.18.16 dnia 12.08 oraz z godz.11.53 dnia 13.08.
    P.s. Do tej pory wiedziony opiniami, niektórych blogowiczów nie czytałem linków pani Teresy Stachurskiej (jako podobno, wykorzystywanie blogu do prywatnych celów reklamowych). Dzisiaj, przypadkowo (pewnie palec Boży!) zajrzałem, bowiem byłem przekonany, że będzie mowa o dzieciach cygańskich i innych mniejszości, a tu takie tragedie!! Dlaczego odszkodowań nie płaci główny winowajca, jakim jest Episkopat KK? Na pasku informacyjnym czytam: minister kultury i czegoś tam jeszcze wypłaci 3.000.000,- PLN na odbudowę jakiegoś klasztoru (z moich pieniędzy, m.in.). Czy chociaż wie, kto i dlaczego podpalił ten klasztor?? Może był stary i niefunkcjonalny??
    I to by było na tyle, pozdrawiam, Czesław R.

  413. Piszę to, ponieważ nick @invinoveritas nie chciał mi przejść przez klawiaturę! Napisałem ten dodatek, by nie było żadnych wątpliwości do kogo pisałem powyżej! Pozdrawiam @Wieśka 59, Czesław R. 😀

  414. Czesław! linki Teresy Stachurskiej trzeba czytać. Są (najczęściej) bardzo mądre i (nieraz) pouczające.

    Andrzej!
    Po pierwsze dlaczego wspomniane zdanie jest takie ważne: decyzja nieśmiała kapitana Protasiuka podjęta w wysokościach 100 metrów o tym jakoby „odchodzimy na drugie” którą to decyzję nasi specjaliści od fonoskopii szukali 10 miesięcy i w końcu znaleźli jest koronnym (i niestety jedynym ) dowodem na to, iż załoga chciała dobrze. Gdyby tego zdania nie było – siłą rzeczy pozostanie taki wariant ( o którym Rosjanie prawdopodobnie przez wrodzoną delikatność nie wspominają ) – załoga świadomie wprowadziła w błąd obsługę lotniska. I to za wiedzą i zgodą głównodowodzącego!

    Tyle, że takiego zdania w czerwcu zeszłego roku na taśmie nie było , nawet jako (niezr.) Świadczy o tym podpis dwóch oficerów Sił Powietrznych (trzeci wyjechał wcześniej i nie zdążył podpisać protokołu) którzy odsłuchali taśmy w MAK.

    A tak się składa, że podczas lotu wypowiedzi kapitana do załogi są nagrywane wprost z jego mikrofonu w pierwszym kanale magnetofonu. Dodatkowo w drugim kanale pojawia się jako to jako informacja, którą słyszał drugi pilot. (w drugim kanale jest sygnał z mikrofonu i słuchawki 2P, w pierwszym to samo ale kapitana)

    Jeśli fonoskopiści wyszukali to zdanie 10 miesięcy w szumie, to mogli tylko znaleźć w trzecim kanale, gdzie zbierane są informacje z trzech mikrofonów w kokpicie. Więc albo nie powiedział to kapitan Protasiuk, albo powiedział to kapitan Protasiuk, ale nie do załogi, na dodatek zasłaniał swój mikrofon.

    Fonoskopiści pracują oddzielnie na każdym kanale (widać to w załącznikach gdy analizują szum drzew – na obrazku widać jeden z kanałów i czwarty kanał – timestamp) więc o tym czy dana wypowiedź należy do kapitana Protasiuka czy nie, to nie jest kwestia analizy głosu, tylko rzecz banalna: kanał 1+2 z przewagą 1: kapitan
    kanał 1+2 z przewagą 2: 2.pilot
    kanał 1+2 bez przewagi: reszta załogi
    kanał 3: generał Błasik i odgłosy drzew.

    Przypominam: w polskich uwagach do raportu MAK zdanie to wypowiada „dowódca załogi” ale nie reaguje na nią „dowódca (pilot latający)” Więc jeszcze w odpowiedziach w samolocie są dwaj dowódcy.

    W tym samym czasie minister Jerzy Miller w wypowiedzi do radia ZET (w rozmowie z Moniką Olejnik) zdanie to przypisuje generałowi Błasikowi.

    Wniosek jest tylko jeden: Komisja blefuje.
    Zdanie to wypowiedział prawdopodobnie generał Błasik jako część wykładu o lądowaniu we mgle („mechanizacja skrzydła … odchodzimy na drugie) do jakiegoś nie ustalonego gremium lub osoby.

    Zakładając zaś, że powiedział to kapitan Protasiuk – natychmiast wpadamy w absurdalne konkluzje, jakim jest owe cytowane przeze mnie zdanie:
    kapitan w tej samej sekundzie postanowi przerwać lądowanie i odlecieć (myślę – do góry) jak też zwiększyć prędkość zniżania, bo samolot jego zdanie zbyt wolno opada.

  415. Szanowny Indoor – prawdziwy(?) uzupełnił swój komentarz tak skomplikowanymi wywodami, że siedzę od dłuższego czasu z otwartą ze zdumienia i wrażenia ustami (nawet mi mucha wleciała, ale jej nie połknąłem, aż taki przejęty nie byłem, ani sparaliżowany jak załoga tupolewa).

    Uważałem siebie dotąd za speca od audio – tzn. nagrywania muzyki z Internetu i satelity, szczególnie w AC3 (DOLBY 5.1 i 2.0) i wiem, w której stacji są najbliższe koncerty muzyki poważnej w 5.1, albo filmy akcji, ale te kanały audio w tupolewie przekraczają moją skromną wiedzę. Nie analizuję tego, bo nie mam dostępu do kompletnego zapisu rozmów. Zobaczę tylko jedno (w rosyjskim): Czy o podanym czasie, gdy kapitan wspomniał o odchodzeniu dokądkolwiek było podejrzane „niezr.”, jak twierdzi Indoor – ten prawdziwy!

    Nawet bez sprawdzania wierzę, że jego zasadniczy wniosek jest słuszny – komisja mataczy (blefuje?). Ten wyraz chyba nie jest najlepszy, choć może i tak, jeśli któryś gracz (MAK?) zaryzykuje wypowiedź: „Sprawdzam”! Dawno nie grałem w pokera, ale coś mi majaczy, że to może kosztować pytającego krajowca majątek (lub wolność?).

  416. Antoniusie (a nie Andrzej! Przepraszam).
    Może i moje wywody są zagmatwane ale zauważ, że w zasadzie powtarzam się starając się być lepiej zrozumiałym (a w efekcie zanudzam).

    Stenogram możesz sprawdzić, z tego co pamiętam ostatnia wypowiedź przypisana kapitanowi Protasiukowi (nazwanemu w stenogramie KBC) w stenogramie opublikowanym 1. czerwca 2010 a podpisanym przez ppłk. Sławomira Michalaka i mjr. Waldemara Targalskiego (a nie podpisanego przez ppłk. Bartosza Stroińskiego z powodu wcześniejszego wyjazdu z Moskwy a dopisanego do listy z rozpędu) pochodzi z 10:40:34 gdy samolot był gdzieś w wysokości pomiędzy 200 a 150 metrów, i jest to słowo „włączone” wypowiedziane w odpowiedzi na wezwanie kontrolera „reflektory włączcie”. Nic więcej kapitan Protasiuk nie powiedział według stenogramu.

    Co do mojej prawdziwości to niestety musisz mi wierzyć na słowo.

  417. Co do kanałów audio to są cztery
    w pierwszym nagrywany jest suma z mikrofonu i słuchawki kapitana,
    w drugim suma z mikrofonu i słuchawki drugiego pilota,
    w trzecim suma trzech mikrofonów rozmieszczonych w kokpicie
    czwarty to sygnał cyfrowy – znacznik czasu

    Wynikają z tego, że

    nie można pomylić generała Błasika z kapitanem Protasiukiem. Przemawiają na innym kanale. Jeśli więc minister Miller przypisuje tą samą wypowiedź najpierw generałowi Błasikowi a następnie kapitanowi Protasiukowi to albo sam manipuluje informacjami albo (co bardziej prawdopodobne) jest wprowadzony w błąd.

    I to (powtarzam) w kwestii najważniejszej – zdanie to to najważniejszy (bo jedyny) dowód dobrej woli załogi w stosunku do kontroli lotów.

  418. PS
    Zwróciłem uwagę na fakt, że polscy akustycy usłyszeli uspakajający wpływ szumu rosyjskich brzózek. Może to jest to genialne odkrycie Macierewicza o obezwładnieniu samolotu? Przy szumie drzew na moim tarasie błyskawicznie usypiam i to mogło spotkać załogę.

    Tę uwagę napisałem dawno temu, ale neostrada zdechła.

    Indoorze! Tylko udawałem, że nie rozumiem tego z tymi kanałami, tylko o tym nie wiedziałem. Skoro nagrywam 6 kanałów równocześnie, a mógłbym odtwarzać 7.1, gdybym miał nagrania to cztery kanały to dla mnie drobnostka.

  419. Antoniusie!
    Pisze: „jeśli któryś gracz (MAK?) zaryzykuje wypowiedź: ?Sprawdzam?! ”
    Otóż niewątpliwie MAK jest graczem, ma swoje preferencje i cele, ma swoją strategię. Cele deklarowane niekoniecznie pokrywają się w pełni z rzeczywistymi. Tak jest zawsze , wszędzie i we wszystkim.
    To samo dotyczy komisji min. Millera.
    Powiedziałbym – jest to normalne.

    MAK pewnych rzeczy może wiedzieć, ale nie powie, bowiem nie ma żadnych bezpośrednich dowodów by zarzucić pilotom lub generałowi Błasikowi jakieś poważniejsze zarzuty. Poza tym nie ma w tym żadnych interesów.

    Zauważ, że Wy tu rozpisaliście szeroko na temat niejakiego Żylicza, który jest profesorem albo nie, albo coś powiedział albo nie i następnie prostował albo nie w kwestii zupełnie nieistotnej : może gdyby …

    Otóż jak niedawno dowiedziałem się od pewnej wybitnej osoby morze to jest szerokie w każdym swoim wymiarze (z tym, że w głąb jego szerokość się nazywa głębokość) zaś gdyby to babcia miała wąsy. To drugie to ode mnie.

    A wtenczas sprawa wygląda tak, że stało się tak jak się stało a dziś pytanie powinno być: czy strona polska wykorzystała swoje możliwości jakie pojawiły się w ramach badań prowadzonych zgodnie z konwencją chicagowską?

    Czy strategia naszej administracji była skuteczna (już nie chcę żeby była optymalna, ale przynajmniej skuteczna) cz też nie.

    Odpowiedź (i można to udowodnić, ale pogoda jest zbyt dobra) – była równie skuteczna jak strategia lądowania w Smoleńsku.

  420. http://wyborcza.pl/1,76498,10107670,Niech_suka_wraca_do_Iraku.html

    Lekko wstrząsające. Ksenofobi są wśród nas……

  421. Waldemar pisze: 2011-08-14 o godz. 09:03
    Dzięki za kilka słów wsparcia na blogu Passenta, trzeba zaczepiać ludzi i zmuszać do dyskusji nad realnymi polskimi problemami. Jest niestety kiepsko, wszyscy wolą dyskusje nad twardością brzozy i możliwościami adaptacji rosyjskich samolotów do wycinki lasów.
    A tak na poważnie, Polska nie potrafi wykorzystać nie tylko wybrzeża morskiego, obcy jest jej także transport rzekami i kanałami(1% przewożonych towarów). Jak tak dalej pójdzie, to nie tylko nie będzie w kraju żadnej gospodarki morskiej, a zwykły polski śmiertelnik wypocznie nad Bałtykiem tylko w krajach ościennych. Polskie wybrzeże zostanie szczelnie zabudowane apartamentowcami, dokładnie ogrodzonymi zasiekami łącznie z plażą, do której nikt prócz właścicieli tych nieruchomości nie dojdzie. Taki jest właśnie pomysł na zagospodarowanie polskiego wybrzeża i nie są to żarty, należy tylko pilnie posłuchać co bredzą politycy.
    Jeśli chodzi @Waldemarze o wizytę premiera w Bytomiu, to została odwołana na skutek….? Sam sobie odpowiedziałem na blogu Dziadula.
    Pozdrawiam

  422. Indoor_prawdziwy & Antonius & szumy, trzaski i komendy na taśmach.

    Na mój gust raport MAKu w temacie odczytania rozmów jest pesymistyczny (piszemy tylko to, co odczytalismy na pewno), raport polski jest optymistyczny (podajemy to, co z jakimś prawdopodobieństwem może być na taśmach).
    Teoretycznie jest możliwe odczytanie informacji ukrytej dużo poniżej poziomu szumów tzn. niesłyszalnej ludzkim uchem. Amerykanie np. potrafili zlokalizować za pomocą sieci hydrofonów rosyjskie łodzie podwodne na obszarze Atlantyku! Jest tylko jeden mały problem. Nie wystarczy stwierdzić, że się odczytało, trzeba to udowodnić. Podać parametry wykorzystanej aparatury, opisać szczegółowo użyte metody tak, żeby można było odtworzyć proces odczytu z tym samym skutkiem. To dlatego Rosjanie pominęli dyskretnym milczeniem nasze rewelacje, to dlatego minister Miller zaczął mówić o spotkaniu ekspertów i dalszej pracy nad odczytem.
    Czy do tego dojdzie to nie wiem. W zasadzie przyczyny katastrofy są znane a to, co mówiono w kabinie tak bardzo nie zmienia obrazu ciągu przyczynowo skutkowego. Ma raczej wydźwięk łagodzący naszą obolałą dumę narodową i chęć przerzucenia choćby promilka winy na Rosjan. A to można znacznie łatwiej osiągnąć zapominając po cichutku o katastrofie i dalej publikując rozmaite rewelacje na Ruskich. Wystarczy temu redaktorowi w Gazecie Wyborczej, który jest odpowiedzialny za umieszczenie w każdym numerze przynajmniej jednej informacji o bezeceństwach, jakie się wyprawia za naszą wschodnią granicą, dołozyć ze dwóch pomocników. Nie tylko zresztą w GW, chyba trzeba będzie otworzyć specjalny wyydział na studiach dziennikarskich.

  423. Sławek!
    Przyczyna katastrofy są znana jest od ponad roku.
    Zdradził minister Bogdan Klich.
    Jak zapytano ministra Klicha czy zna przyczynę wypadku, to od razu powiedział, że zna. A jaka była przyczyna? „Zderzenie z drzewem”. Jak dziennikarz zapytał:”A dlaczego zderzyli się drzewem” – odpowiedź:”Bo zeszli za nisko”. A jak zapytał dziennikarz:” Ale dlaczego zeszli za nisko” to minister Klich powiedział: ” A tego ja już nie wiem”.
    W raporcie końcowym przyczyny podano prawidłowo i je znamy.
    Niewiele dodano do wypowiedzi ministra Klicha sprzed roku. Właściwie to nic nie dodano.
    „Przyczyną wypadku było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią.”

    Nieco więcej pisze komisja w 6 punktach pt. „Czynniki mające wpływ na zdarzenie lotnicze”

    1) niekontrolowanie wysokości za pomocą wysokościomierza barometrycznego podczas wykonywania podejścia nieprecyzyjnego;
    2) brak reakcji załogi na komunikaty PULL UP generowane przez TAWS;
    3) próba odejścia na drugi krąg przy wykorzystaniu zakresu pracy ABSU ? automatyczne ?odejście?;

    Poza punktem 3. który nie jest faktem, ale nie udokumentowanym domysłem komisji – trzeba by zapytać : Ale dlaczego?

    6) nieprawidłowe szkolenie lotnicze załóg w 36 splt na samolotach Tu-154M.

    4 i 5 jest o wielkiej winy kontrolerów lotu.o tym można zapomnieć. To ukłon w kierunku Salonu24.

    I to ma być wyjaśnienie najbardziej kuriozalnej katastrofy lotniczej w której zginie Prezydent kraju?

  424. Czesław pisze:
    2011-08-14 o godz. 12:40

    Pominę twoje alkoholiczne wtręty (jeden z wielu twoich nieudolnych ad personam).

    „jeżeli uznałem tytuł Profesor (dla pana Marka Żylicza), to jedynie z powodu pana Bartoszewskiego, wspaniałego gawędziarza i rysownika Kobylińskiego…”

    Ty traktujesz siebie jak jakąś instytucję uznającą/nadającą tytułu? Jeśli tak, to jest to bardzo zabawne.

    A wcześniej ja tylko wskazałem twoje żenujące zachowania: gdy zabrakło ci argumentów przeciw M. Żyliczowi, zacząłeś go lustrować, że nie profesor (a potem dorzuciłeś jeszcze pochodzenie – niewłaściwe?).

    „jaki ma związek pochodzenie (rodowe), o którym ja piszę, z pytaniem o to, co ja robiłem w 1968 roku i do tej pory nie możesz oderwać się od pochodzenia”

    Spytaj tych Żydów wypędzonych w 1968, którymi zaczęto sią zajmować też od grzebania w pochodzeniu.
    Jak dla mnie, to tylko kolejny przykład twojego bezradnego ad personam, gdy brakuje ci argumentów.

    – tercjo, to po trzecie, przeczytaj zdanie pana @Wieśka 59 i pomyśl (o ile jesteś w stanie jeszcze myśleć) czy opinia (ekspertyza) biegłego (za jakiego uchodził w Komisji min. Millera pan Profesor), może być dwuznaczna (oby tylko dwuznaczna)? Przez tę pianę na gębie (jak u Brudzińskiego, gdy się podnieci przed mikrofonem czy kamerą), dochodzi do mnie bełkot, że twoim zdaniem powinna być nawet wieloznaczna!

    1. Nie wiem co to jest „tercjo”, w łacinie nie ma nawet literki „j”.

    2. M. Żylicz nie „uchodzł” za eksperta tylko był (jest) nim. To ty próbujesz tu uchodzić za.

    3. Jego eksperyz dla komisji Millera nie znamy (sprawa została całokowicie pominięta w „raporcie Millera”). Rozmawialiśmy o artykule M. Żylicza w PiP, która nie jest wieloznaczna, a wszyscy tutaj ją poprawnie odczytali (i tłumaczyli ci wiele dni) – oprócz ciebie (i jakiegoś palanta z Rzepy), a twój analfabetyzm funkcjonalny nie robi jeszcze wialoznaczności.

    4. Otrzyj wreszcie sobie tą piankę i odszczekaj swoje kłamliwe wypowiedzi (wobec M. Żylicza).

  425. Śleper pisze:
    2011-08-14 o godz. 21:23

    „Dzięki za kilka słów wsparcia na blogu Passenta…”

    A dyskusja u pana Passenta jest trudna, bo cenzuruje (wywala) niewygodne mu komentarze. Np. dwukrotnie wykasował mi taki komentarz (odpowiedź na jego, do mnie skierowany!):

    „Daniel Passent pisze:
    2011-08-12 o godz. 18:58
    „INVINOVERITAS dziwi się, że widzę w Norwegii bunt mas i bezradność elit. Tak ? widzę. Dobrych kilka lat temu robiłem wywiad z premierem Norwegii, byłem w ?tym? budynku. Już wtedy toczyła się gorąca dyskusja o imigrantach, zaczął ją m.in. pewien znany norweski sportowiec. Problem jest podobny w Norwegii i w innych krajach.”

    OK, dalej nie polemizuję, bo jeśli dyskutujący(!) znany norweski sportowiec i prawicowy świr Breivik to „bunt mas” w Norwegi, to najwyraźniej Pan Redaktor widzi to, co chce.

    „A co do Niemiec, to nie pamięta Pan(i) rozruchów z udziałem imigrantów z Turcji? Może ja po prostu za dużo pamiętam?”

    Zgadza się. Ma Pan Redaktor lepszą pamięć ode mnie. Ale to też nie był „bunt mas”.

    PODSUMOWUJĄC. Aby mówić o „buncie mas” (to brzmi jak rewolucja!), trzeba by wykazać klasowy charakter tych wydarzeń. A rzeczywistość jest tak, że we Francji, Niemczech czy ostatnio w Wielkiej Brytanii mamy do czynienia z rozruchami chuligańskimi i bandytyzmem WEWNĄTRZ „MASY”: biorący udział rozrabiają w swoich dzielnicach (City jest bezpieczne jak nigdy), niszczą własność swoich sąsiadów.

    Pod „bunt mas” możnaby na siłę podciągnąć wydarzenia w Grecji ale… jedna Grecja-jakółka wiosny nie czyni. No, i taki „bunt mas” to nawet w Polsce mieliśmy, w Słupsku w latach 90-tych.

    „Bunt mas” – to w Egipcie, Libii, Tunezji czy Syrii. U Europie to co najwyżej wzmożenie rewolucyjne publicystów.

    PS
    Taki komentarz został już raz zniknięty. Wklejam ponownie (odtworzony z głowy) bo nie wiem czy zniknięcie było spowodowane czynnikiem/błędem pozaludzkim czy też jednak Pan Passent wziął się za cenzurę.”

  426. Co zaś do akustyki:
    W raporcie MAK jest stenogram, który powstał w ten sposób, że to co po polsku było mówione (więc większość tekstu) odczytali polscy oficerowie, zresztą z tego co pamiętam dwóch z nich było członkami komisji min. Millera.
    Tam gdzie nie rozumieli wpisywali (niezr.) a gdy nie wiedzieli kto mówi to wpisali A.
    Jeśli było tak jak twierdzisz, że rozkaz kapitana odczytano tak długo, bo był poniżej poziomu szumów to jak mógł usłyszeć i potwierdzić drugi pilot? Może czytał z warg? Nie widzę innego wyjścia.

  427. wiesiek59 pisze:
    2011-08-14 o godz. 09:08
    „Z tego czego mnie uczono, wynika że cała sztuka legislacji opiera się na jednoznaczności przepisów, takim ich sformułowaniu, by jak najmniejsza była możliwość ich różnej interpretacji.”

    To jest ideał, który (jako taki) jest nieosiągalny. Dlatego wymyślono INTERPRETACJE: językową, celowściową, systemową i inne. I to działa.

    „Najlepszym przykładem są poczynania naszych sojuszników zza wielkiej wody. Racja stanu dopuszczała tortury, ich sądy ścigają je stosujących Amerykanów??
    Może warto przeszczepić tę ideę na polski grunt?
    Prawo ma być stosowane bez względu na koniunkturalne potrzeby polityków?”

    ALE WŁAŚNIE JEST TAKA PRÓBA U NAS! Śledztwo w sprawie bezprawnych więzień w Kiejdanach!
    Idzie to jak po grudzie i nie wiadomo jeszcze jak się skończy ale pewne sprawy są już jasne:
    – więzienie było bezprawne (choćby: przyznano status poszkodowanych);
    – Leszek Miller (ulubieniec pani Paradowskiej) i Aleksander Kwaśniewski są w tym umoczenieni (co najmniej wiedzieli, a jako premier i prezydent odpowiadają za to);
    – był tu konflikt: prawo kontra racja stanu (lub koniunkturalne potrzeby polityków).

    To śledztwo/proces będzie papierkiem lakmusowym polskiej demokracji.

  428. invinoveritas pisze: 2011-08-14 o godz. 23:13
    Ejże, ja tam nie widzę w twoim wywodzie niczego, co można by było wywalić z blogu Passenta. Tam wycinają tylko tzw. wulgaryzmy, nawet w miejscach gdzie muszą być, nie dam przykładu, bo też może zniknąć.
    W sporze o aktualne rozruchy każdy ma jakąś część racji, problem jest złożony, więc trochę się nie godzę na równe traktowanie wspomnianych przez ciebie protestów.
    Pozdrawiam

  429. Cieszę się że choć Pan redaktor odpocznie od naszego polskiego piekiełka. Egoistycznie żal mi tylko że nie będzie przez pewien czas Pani komentarzy, bo na forum odzywa się znów duch Smoleńska a z braku przewodnika pojawiają się komentarze do blogu Pana redaktora Passenta.
    a tyle ciekawego dzieje się teraz.
    Po pierwsze czy portale społecznościowe maja wpływ na giełdę i notowania banków? Jeśli prawdą jest, że niskie notowania Societe Generale były sterowane przez Tweetera to rodzi się nowa siła społecznościowego terroryzmu gospodarczego. O zgrozo!

    Po drugie zachwiał się dziś mój szacunek do Jasnej Góry i Dominikanów.
    Dziś poinformowano że na wniosek Episkopatu będą prowadzone zbiórki na tacę we wszystkich kościołach wspierające akcję Carritasu pomocy głodujacej Afryce. Jednocześnie pojawiła się informacja, że Dominikanie postanowili wyłamać się z tego i przesunąć u siebie zbiórkę na inny termin.
    A przecież teraz docierają teraz pielgrzymki na Jasną Górę i mogliby przekazać Carritasowi znaczącą wpłatę. . Czy tak okazuje się miłość bliźniego?

    Wbrew pozorom te dwie informacje są równie ważne. Jeśli nie wesprzemy biednych w Afryce nie bądźmy zaskoczeni gdy za kilka lata znajdzie się dureń który głodnych niezadowolonych ludzi pociągnie na drogę krwawej rewolucji i zagrozi gospodarce zachodu.
    Oczywiście lepiej byłoby dać biedakom wędkę, niż rybę ale teraz trzeba ratować głodujące dzieci. Dać im wodę i szansę na przeżycie. Między jednym i drugim kęsem jedzenia lub łykiem kawy lub coli pomyślcie wakacyjnie o tym…

  430. Pan Premier znowu pokazał klasę.

    W piątek zgodnie w wytycznymi pi-aru nawiedził miejsce katastrofy kolejowej a następnie gospodarstwo poszkodowane kataklizmem pogodowym.
    Tam, niestety, naraził się na serię niewygodnych pytań i opinii na swój i swojego rządu temat.
    Oczywiście nie stało to się głownym tematem dnia, tygodnia… w mediach.

    Ale zaskutkowało jednym
    Pan Premier odwołał zapowiedzianą wcześniej na sobotę wizytę w Bytomiu.
    W walącym się w wyniku szkód górniczych Bytomiu.
    Przejęty wizytą był prezydent Koj, którego dopiero ta wieść ściągnęła z urlopu.

    Myślę, że wielka obawa ściskała mu serce bo Premier wcześniej zagrzmiał.

    Jak widać całkiem niepotrzebnie.
    Zagrzmiał, że nieudolne miasto za pieniądze otrzymane w ramach odszkodowań winno już dawno zbudować mieszkania dla rodzin ewakuowanych z domów grożących zawaleniem.
    Dobrze, że nie dodał, że w zasadzie każdy winien na tyle odłożyć, że mógłby sam zbudować sobie dom w innej okolicy.
    Samorządowcy a przede wszystkim mieszkańcy są oburzeni, aby nie powiedzieć że wściekli, decyzją o odwołaniu wizyty.
    Mieli wiele pytań!

    Na pewno w oficjalnej wersji przczyną zlekceważenia blisko 200 tysięcznej społeczności były niezbędne, pilne i ratujące Polskę działania.

    A w rzeczywistości?

    Albo pi-arowskie zalecenia, aby nie narażać się na krytykę,
    albo też – a właściwie NA PEWNO – z uwagi na obeność razem z abpe Głódziem na meczu Lechii Gdańsk w PGE Arena Gdańsk.
    Fakt – nie widziałem, aby przed nim klęczał!
    Na filmie widziałem niewątpliwy entuzjazm graniczący z ekstazą (euforią) po zdobyciu gola przez Lechię nie widziałem zaś miny po zdobyciu gola przez Cracowię.

    Żenada połączona z dziecięcą beztroską.

    Co prawda mówi się, że niektórzy mężczyźni nigdy nie dorośleją, ale myślę, że Premier całkiem dużego kraju winien spełnić dane słowo a nie ekscytować się piłką nożną.

    Po prostu mamy takiego „męża stanu” na jakiego sobie zasłużyliśmy!

  431. Jeszcze kilka uwag na temat raportu

    Gospodyni wnet zakończy wczasy i zapłodni blogowiczów nową strawą duchową, a nam sugerowała Leppera i Smoleńsk. Na temat „samobójcowania” niewygodnych ludzi napisałem już tomy przy dziwnej śmierci Pani Blidy i morderców Olejnika, a o Lepperze niewiele wiem. Pozostało mi zaokrąglenie moich uwag o katastrofie w aspekcie ewidentnych przekłamań w raporcie komisji Millera. Doceniam ogromną pracę, wykonaną przez komisję. W większości przypadkach nie mam nawet szans na zrozumienie uwag typowo lotniczych, nawet tego nie czytam. Po różnych wymianach uwag na tym blogu powróciłem do analizy przebiegu lotu, bo nie mogłem się zgodzić z opinią komisji na temat roli generała w tej sprawie. Wybieliła go maksymalnie i uznała za jedynego profesjonalistę, który korzystał z właściwych przyrządów przy „pomaganiu” załodze, a to jest absolutnie nieuzasadnione. Nie twierdzę, że świadomie kłamali, ale brak logiki w wypowiedziach sugeruje nieczysty zamiar. Proszę mi wybaczyć długie cytaty z raportu. Tylko tak umiem wykazać owe rozminięcia z prawdą lub brak logiki.

    *** Z analizy zapisu rejestratora MARS-BM dokonanej przez Komisję wynika, że obecny w kabinie załogi w trakcie podejścia końcowego Dowódca Sił Powietrznych trzykrotnie przekazał swoje obserwacje odnoszące się do wskazań wysokościomierza barometrycznego ustawionego na wartość QFE 745 mmHg. Świadczą o tym jego wypowiedzi komentujące wysokość, wypowiadane przed reakcją nawigatora na te same wysokości:

    ? ?dwieście pięćdziesiąt metrów? na wysokości 227 m nad poziomem lotniska i wysokości 269 m RW.

    Nawigator powiedział ?dwieście pięćdziesiąt? przy wskazaniach RW 259 m i wysokości 220 m nad poziomem lotniska;

    ? ?sto metrów? na wysokości 98 m nad poziomem lotniska i wysokości 113 m wg RW.

    Nawigator powiedział ?sto? przy wskazaniach RW 103 m i wysokości 90 m nad poziomem lotniska;

    ? ?nic nie widać? na wysokości 63 m nad poziomem lotniska i na wysokości 109 m wg RW. ***

    To jest ewidentne przekłamanie, do którego wraca komisja jeszcze raz przy wyciąganiu nieuzasadnionego wniosku, że generał był mądrzejszy od załogi i patrzył na to co trzeba. Nieprawdą jest, że generał podał 3 obserwacje prawidłowe i to odczytane z barometrycznego przyrządu. Wręcz przeciwnie, on oszukiwał załogę, podając też błędne wartości, tym potwierdził to co powiedział nawigator – to mogło mieć ogromny wpływ na zachowanie załogi, może nawet psychologicznie największy!!!

    Dwie informacje faktycznie dotyczyły wysokości (choć nikomu nie były przydatne) – pierwsza była błędna, druga nieważna, ale trzecia informacja nie miała związku z wysokością a widocznością – a właściwie jej kompletnym brakiem – co nie było zbyt oryginalne, lub odkrywcze, bo wszyscy g…o widzieli!

    ***Chwilę po tym nawigator po raz kolejny powiedział ?sto? na wysokości 100 m wg RW i 49 m nad poziomem lotniska, pomimo że 6 s wcześniej odczytał 100 m ze wskaźnika RW przy wysokości 90 m nad poziomem lotniska (wskazywanej przez wysokościomierz barometryczny wg QFE).
    Przytoczone fakty potwierdzają, że nawigator oraz pozostali członkowie załogi nie korzystali z wysokościomierzy barometrycznych, wskazujących wysokość w odniesieniu do
    poziomu lotniska.

    Zdaniem Komisji, wypowiedzi Dowódcy Sił Powietrznych ograniczyły się jedynie do podawania wysokości lotu odczytanych z wysokościomierza barometrycznego (250 m, 100 m oraz 60 m). Nie ingerował bezpośrednio w proces podejmowania decyzji przez dowódcę statku powietrznego. ***

    Tu znów wychodzi brak logiki u członków komisji i fakt złej pamięci o tym co się nakłamało wcześniej. Wypowiedź – „nic nie widać”, gdy osoba patrzy intensywnie na wysokościomierz (i to koniecznie barometryczny), może świadczyć tylko o tym, że w kabinie jest mgła lub gęsty dym, albo generał miał kłopot ze wzrokiem (chwilowy zanik działania organu wzroku, może spowodowany „małpką”?). Pomijając ten drobny przytyk, to jak można powiedzieć, że poprawnie podał wysokość, jeśli to co oglądał, było mgłą za oknem? Gdyby naprawdę chciał pomóc załodze, odczytując lepiej niż nawigator, to krzyczałby w tym momencie: „To nie 100 m a 60 m ? jazda w górę!” (albo wzorem radzieckich kolegów: „Wulg., wulg., wulg. – natychmiast spie…..my”).
    To byłby dowód, że odczytywał wysokości z barometrycznego, bo „250” było z kapelusza generalskiego (może pomyliłem z kardynalskim?), bo żaden przyrząd nie pokazywał w tym momencie 250 m, przy pierwszej setce było obojętne, z którego przyrządu czytał, bo wszystkie wartości mieszczą się w granicach błędu odczytu.
    Koronny dowód byłby przy 60 m, ale wtedy już nie interesował się pomiarem wysokości tylko tą „pi..ą”, która była za oknem.

    Wniosek: Oszukiwał i przeszkadzał, nie miała komisja prawa zmniejszyć nawet o odrobinę jego istotnej odpowiedzialności za zachowanie załogi (zresztą od samego startu zachowywał się jak prawdziwy dowódca statku powietrznego, lekceważąc kapitana). W ocenie generała jedynie MAK napisał to co było najbardziej prawdopodobne i żadna „polska racja stanu” i „obrona honoru polskiego oficera” nie powinny działać jak bielmo na oczach członków komisji Millera. Totalnie błędne oceniają jego wpływ na sytuację w kokpicie.

    ***Dowódca statku powietrznego już od wysokości 366 m RW (295 m nad poziomem lotniska) pozbawiony był możliwości odczytu wysokości odniesienia na jednym ze swoich wysokościomierzy, pierwotnie ustawionym wg ciśnienia 993 hPa QFE. Załoga nie zareagowała na przekraczanie wysokości wskazywanych przez wysokościomierz barometryczny. Może to być dowodem, że załoga obserwowała jedynie radiowysokościomierze, co stanowi poważny błąd w wykonywanej procedurze do lądowania.***

    Dlaczego komisja oskarża tylko załogę, a nie generała? Poza tym kapitan wiedział, że na te cyferki nie ma co patrzeć, bo sam siebie oszukiwał, przestawiając wskazana. Drugi pilot miał identyczny miernik cyfrowy i wszyscy mieli te wskazówkowe. Nikt nie wierzył w ich przydatność? Tak pewnie było, ale generał nie był wyjątkiem. On swym autorytetem zatwierdzał błędne zachowanie załogi i jest głównym odpowiedzialnym za te machlojki z pomiarem wysokości, a co do szkolenia??? Brał pieniądze za kierowanie całym lotnictwem, wiedział jak wygląda szkolenie i przymus wykonywania zadań „bojowych” z łamaniem wszelkich procedur już w przypadku CASy, zamiast kary za swoje zaniedbania, został za to wynagrodzony następną gwiazdką i pewnie myślał, że tak musi być i w Smoleńsku – niestety nie wyszło!

  432. Indoor_prawdziwy z 2011-08-14 o godz. 23:13
    „Co zaś do akustyki:”

    Zrób mały eksperyment. Spróbuj się nagrać np. za pomocą funkcji Dyktafon w telefonie, czy za pomocą mikrofonu wbudowanego w laptop. Włącz nagrywanie i odsuń się na jakieś 3-4 metry (to dlatego, że twój mikrofon jest na pewno o kilka klas lepszy od tych z tutki). Poproś kogoś o pomoc i powiedz mu kilka słów normalnym głosem. Powtórz eksperyment ale włącz dodatkowo suszarkę do włosów (będzie imitowała szum w kabinie). Dalej Twój pomocnik będzie Cię dokładnie słyszał ale czy Ty usłyszysz siebie w nagraniu?

    Pamiętaj też, że używana tam aparatura nagrywająca nie zapisuje wysokich tonów i dżwięki odtwarzają się charkotliwie. Nie miałem pod ręką takich nagrań ale spróbuj posłuchać co mówił Buzz Aldrin na Księżycu http://www.youtube.com/watch?v=RMINSD7MmT4

  433. W fachowym świecie szerokim echem odbiła się historia, jak to guru światowego nation-brandingu, Wally Olins, wynajęty do kreowania marki naszego kraju za granicą, zrezygnował z funkcji dwa lata po dojściu PiS do władzy. Uznał, że rząd niszczy wszystko, co udaje mu się osiągnąć.
    http://fakty.interia.pl/tylko_u_nas/news/czy-swiat-jest-zadowolony-ze-polska-istnieje,1676720,3439

    I co Wy na to?

  434. Karwoj ? i nie tylko!!!
    Wklejacie te same teksty w kilku blogach jednocześnie!
    Co to za obyczaj?
    Nie są to zazwyczaj teksty najwyższych lotów i nikt by nie stracił na tym, gdyby je przeczytał jeden raz, na jednym blogu.
    To jest zwyczajny spam.
    Proponuję wam bardziej się cenić i nie irytować bez potrzeby czytelników.

  435. Sławek. Zgadza się wszystko poza jednym.
    (znowu się powtarzam, ale nic na to nie poradzę).
    O ile głos generała Błasika trzeba wyłapać z szumów i w zależności od tego w jakim stopniu zależy odsłuchującemu na treści i jakimi narzędziami dysponuje można wyłapać więcej albo mniej. Podejrzewam, że można znaleźć narzędzia na rynku, które przy dużej cierpliwości odsłuchującego pozwalają odtworzyć cały wykład.
    Ale nie dotyczy to kapitana Protasiuka i szczególnie sytuacji, gdy przemawia do załogi.
    Kapitan korzysta z interkomu, mówi bezpośrednio do mikrofonu, nawet jak odwraca głowę do tyłu to mikrofon będzie miał przy ustach.
    Na dodatek fakt, że drugi pilot wedle komisji potwierdza rozkaz – oznacza , że drugi pilot musiał ten rozkaz usłyszeć w swoich słuchawkach.
    Oba te informacje są dostępne jako niezależne ścieżki w urządzeniu rejestrującej mowy i odstęp od szumów będzie stosunkowo wysoki. Na tyle wysoki, że nawet jeśli nie zrozumiano co powiedział kapitan, można było wiedzieć, że coś powiedział.

    Stąd mój wniosek – jeśli ktoś wówczas powiedział „odlecimy na drugi (krąg)” to nie był to kapitan Protasiuk i wspomniane zdanie nie pochodzi z kanału pierwszego.

  436. Antoniusie!
    „Może to być dowodem, że załoga obserwowała jedynie radiowysokościomierze, co stanowi poważny błąd w wykonywanej procedurze do lądowania.”
    Może to być dowodem na kilka rzeczy.
    Komisja zakłada że samolotem leciała załoga krańcowo niedoszkolona i pozbawiona instynktu samozachowawczego. I to załoga wzmocniona przez Głównodowodzącego Sił Powietrznych, też lotnika.

    Ja z kolei mam prostsze wytłumaczenie:

    załoga miała informacje lub ktoś im wmówił, że wskazaniem wysokościomierzy barometrycznych, które pokazują „ruską wysokość”. Pamiętaj : wysokościomierze te ustawione są według ciśnienia przekazanego przez kontrolera i (wbrew temu co twierdzisz) nigdy przez załogę JAKa40 nie było to potwierdzone.

    Oczywiście w tej sytuacji fakt, że kontroler powtarzał że są”na kursie i ścieżce” mimo iż były 100 metrów wyżej mógł ich potwierdzić w tym przekonaniu z powtarzającym się wysokością „100 metrów” włącznie.

    Jest to (pierwsza część powyższej argumentacji) pozbawione sensu, ale cały ten lot jest pozbawiony logiki.

    W każdym razie prawdziwe jest zdanie, że „może być …” tylko nie wiem jakim prawem komisja swoje podejrzenie uznała za najważniejszy czynnik sprzyjający katastrofie (jest to pierwszy punkt).

    Oznacza to bowiem, że komisja sama przyznaje, że nie ma zielonego pojęcia dlaczego samolot się rozbił.

  437. poprawka:
    zamiast
    że wskazaniem wysokościomierzy barometrycznych, które pokazują ?ruską wysokość?
    ma byc
    że wskazaniem wysokościomierzy barometrycznych, które pokazują ?ruską wysokość? nie wolno się sugerować.
    przepraszam.

  438. Sławek.
    „Zrób mały eksperyment. Spróbuj się nagrać np. za pomocą funkcji Dyktafon w telefonie”

    Eksperyment taki wykonałem w dniu publikacji Raportu Końcowego (29.07.2011). Odległość od mikrofonu (najtańszego dostępnego w najbliższym sklepie za 8 złotych ) wynosił około 0.1 metra. Nagranie dokonałem późnym wieczorem gdy większość domowników (żona i 6 psów) już spało. Dlatego też śpiewałem cicho, w zasadzie szeptem. Okazuje się, że nagranie jest całkiem zrozumiałe, chociaż drugi głos fałszuje.
    http://www.youtube.com/watch?v=6v63yIqHzqA&feature=channel_video_title

  439. Ale siódmy piesio słuchał w zachwyceniu 😀

  440. @Indoor_prawdziwy pisze:
    2011-08-15 o godz. 12:32

    ***…pokazują „ruską wysokość”. Pamiętaj : wysokościomierze te ustawione są według ciśnienia przekazanego przez kontrolera i (wbrew temu co twierdzisz) nigdy przez załogę JAKa40 nie było to potwierdzone.***

    Ne przypominam sobie, abym ostatnio cokolwiek pisał o JAk’u 40. Bardzo dawno temu mogłem np. zagdybać, że w przypadku braku wiary w „ruską wysokość”, mogli zapytać załogę JAK’a, który stał na lotnisku i chyba miała „podręczny” barometr? Nie pamiętam tego, ale na pewno pisałem, że spokojnie mogli ustawić to 7-4-5 (993), bo KL nie skłamie w przypadku dostępnych informacji, które wskazywałyby na zamach przez dezinformację. Ruscy to nie kretyni, a ich generał był daleko w Moskwie. Jestem przekonany, że ruska wysokość byłaby poprawna. Jako eksperymentator miałem tyko inną wątpliwość: W którym miejscu na lotnisku mierzono ciśnienie? Myślałem o różnicach ciśnienia na wysokiej wieży i płycie pasa startowego. Gd ujrzałem te stodółkę, zwaną „wieżą” przestałem się martwic o drobne różnice kilku metrów.

  441. Do jasnejanielki! To jest czwarty a nie siódmy.

    Antoniusie!
    Miałem już nic nie pisać, ale zainspirowałeś mnie, że aż czuję się być przywołanym do tablicy.
    Dałeś bowiem książkowy przykład owej „polskiej logiki” który z jednej strony przyczynił się do wypadku, z drugiej strony nie pozwala dostrzec prawdziwych przyczyn
    ani Rosjanom (bo oni tej logiki nie znają, w każdym razie w tym wypadku ich logika zawodzi. I nie chodzi mi o „logikę” o którym mówią kontrolerzy lotu w stenogramie. Ta „logika” urzęduje w Moskwie.)
    ani Polakom
    bo tej logice podlegają co własnie ilustrowałeś swoim wpisem.

    Otóż gdy ja piszę o „ruskiej wysokości” (fałszywie podanej wartości ciśnienia atmosferycznego potrzebnego do kalibracji wysokościomierzy barometrycznych ) to Ty od razu myślisz o tym, że to „niemożliwe, bo to zbyt grubymi nićmi szyty zamach, bo by wyszło na jaw, …”)
    Bo jak „ruski” to zamach.

    A przecież ja twierdzę wprost odwrotnie!!

    Chodzi o to, że jeżeli wieża przekazuje nieznacznie zawyżone ciśnienie do samolotu, to w samolocie będącym na wysokości 200 metrów wysokościomierze pokazują 100 metrów i samolot zgodnie z regułami odlatuje gdzieś. Więc nie że zamach, ale „anty zamach”.
    Manipulacja, która ma uniemożliwić lądowanie w Smoleńsku.
    Sztuczna mgła i zawyżone dane.
    Czy jesteś pewien, że gdy polska prokuratura oficjalnie wystosowała do Amerykanów zapytanie czy mgła mogła być sztuczna, to wówczas, w tamtym samolocie wszyscy wierzyli w to, że mgła jest naturalna ?

    I powtarzam: taka „logika” tłumaczy dużą cześć „niewytłumaczalnych faktów” z raportu MAK i raportu komisja min. Millera.

    Ale żeby to zrozumieć trzeba się uwolnić od tej logiki.

  442. Indoor_prawdziwy i Antonius

    Obawiam się, że blogowicze mnie zlinczują za zaśmiecanie blogu, ale przyjmij do wiadomości, że Twój mikrofon i karta dźwiękowa do ideał niedościgniony w porównaniu z tymi w tutce. Tam nikt przy zdrowych zmysłach nie ważył się zakładać, że da się zapisać dżwięk w pełnym paśmie (do 20kHz). Jeśli dało się do 6-8KHz to góra. A wtedy zapisuje się kasza. I Rosjanie i Polacy potrzebowali kilku miesięcy żeby coś z niej wydobyć. I wierz mi, bardzo ciężko pracowali. Więc odpuść sobie, że Ty, z Twoim psem możecie, ot tak sobie, podważyć ich wyniki. Daj sobie spokój z mikrofonami i zacznij zdejmować psu obrożę gdy jest w domu.

    Antoniusie Ty też może byś przestał bawić się w Macierewicza i dał sobie spokój ze spiskami Rosjan. Eksperymenty niepoparte solidną wiedzą są, jak pewnie wiesz, mało przekonujące czego dowodzi historia fizyki i np. starania tych wszystkich oszołomów, którzy eksperymentalnie podwarzali teorię względności. A ciśnienie podaje się na poziomie pasa startowego bez względu na to, jak wygląda „stodółka”.

    I tym optymistycznym akcentem kończę na tym blogu rozważania o wysokościomierzach, mikrofonach i innych takich. Czego i Wam życzę.

  443. Sławek!
    Optymista z Ciebie. Zgodnie z dokumentacja MARS-BM (dostępnego pod adresem http://aviadocs.net/RLE/Mi-26T/Cd3/system/MARS-BM%28RTE%29.pdf ) pasmo urządzenia rejestrującego to raptem 300-3400 Hz. Wystarczy żeby „odchodzimy” od „podchodzimy” odróżnić. (żeby z „podchodzimy” robić „odchodzimy” to trzeba konkretną częstotliwość odfiltrować. W moim przypadku jest to 380 Hz. )

    Wynik wielomiesięcznej pracy zespołu Rosjan i Polaków podważyłem nie ja tylko minister Miller, który najpierw wypowiedź przypisał generałowi Błasikowi żeby następnie w raporcie wypowiedział to kapitan Protasiuk. A taka migracja znając szczegóły zasady MARS-BM jest po prostu niemożliwe. I nie mają moje psy z tym nic wspólnego.

  444. ANCA_NELA
    Ty również wklejasz ten sam tekst co u Passenta i ciebie to nie irytuje?

  445. Ale ja to robię tylko dla ciebie 😆

  446. panowie Indoor, Czesław, Antonius i inni eksperci d/s aerodynamiki, proszeni są o uwzględnienie w ostatecznym raporcie, opinii abp Andrzeja Dzięgi, ogłoszonej dziś na Jasnej Górze.

  447. bacha!
    A możesz podać link do opinii abp?
    Ja staram się czytać w miarę możliwości (i czasu) wszystko co się pisze na temat katastrofy.

  448. @Sławek pisze:
    2011-08-15 o godz. 15:21

    Szanowny Sławku!

    Pouczasz z wyżyn fachowca, lekko pogardliwie, lekceważąco, absolutnego laika w temacie „lotnictwo”. Owszem, znam zjawiska i prawa rządzące tymi zjawiskami i budowę podstawowych przyrządów do pomiaru ciśnienia atmosferycznego i wiem jaki jest związek między ciśnieniem atmosferycznym a odległością od powierzchni Ziemi, co jest podstawą działania wspomnianych w raporcie przyrządów barometrycznych, ale gdzie na lotnisku mierzy się ciśnienie tego nie wiem – ja mierzyłbym na poziomie pasa startowego, ale nie znam dokładności tych przyrządów ani poprawek, potrzebnych przy nagłych zmianach ciśnienia (burza, tornado, gęsta mgła). Lotnicy to wiedzą, ja tylko mogę gdybać.

    Nie pamiętam konkretnych liczb, mogę znaleźć wzory i obliczyć co nieco, ale nie chce mi się. Wystarczy mi praktyczna wiedza na temat gotowania jajek w Himalajach i złego lub dobrego samopoczuciu meteopatów w górach lub nad morzem, bo własne ciśnienie krwi musi być właściwie dobrane do ciśnienia zewnętrznego.

    Z innej beczki:

    Ktoś udawał zainteresowanie moim (m. in.) zdaniem na temat wygłupów Jasnogórskich. Słuchałem fragmentu ?Faktów po faktach?, gdzie pani minister Pitera dyskutowała z Migalskim. Powiedziała coś z czym się zgadzam w pełni. Ten bełkot abp. i tajemnicze sugestie odnośnie katastrofy są haniebne w ustach sługi Bożego, nie służą wyjaśnieniu niczego, tylko mącą umysły maluczkim. Racja jest tylko w tym, ze Słowo Boże jest na ogół przeznaczone dla ubogich duchem, którzy mają zagwarantowane pierwszeństwo kiedyś tam. Podkreśliła oczywistą oczywistość, że o zachowaniach ludzkich i myślach głównych aktorów nigdy się nie dowiemy, bo nie ma świadków. Nawet zmiana rządu nie pozwoli na przesłuchanie generała i kapitana Protasiuka, chyba, że Kaczyński ? premier skłoni księdza Natanka do udostępnienia linii światłowodowej do biura naczelnego szefa w Niebie, który ma władzę nad duszami wszystkich pasażerów i załogi tupolewa. Zorganizowanie konferencji Skype?owej (audio-video) mogłaby wyjaśnić, dlaczego skorzystano z radiowysokościomierzy i co myślał pilot, gdy dwukrotnie słyszał 100 m w odstępie 6 sekund. Też chciałbym to wiedzieć.

  449. Wakacje to podstawa, słuchanie kolejnych sensacji i gierek przedwyborczych naszych polityków może obrzydnąć, trzeba na chwilę sie wyluzować

  450. No no… to już pachnie grubą awanturą.
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/spiecia-kard-dziwisza-z-katolickim-publicysta-posz,1,4821262,wiadomosc.html
    Nie podejmuję się skomentować ale czekam na rozwój wydarzeń.

  451. „Kiedy biedni i członkowie klasy średniej walczą za nas w Afganistanie i kiedy większość Amerykanów ledwo wiąże koniec z końcem, superbogacze nadal otrzymują niezwykłe upusty podatkowe” – czytamy w jego artykule.

    Autor ujawnia, że w zeszłym roku zapłacił fiskusowi 6 938 744 dolary, co – jak zauważa – „może się wydać wielką kwotą”, ale stanowi tylko 17,4 proc. jego zeszłorocznych dochodów. Tymczasem nawet jego podwładni, pracownicy w jego firmie, zapłacili w podatkach dużo więcej – średnio 36 procent swoich dochodów.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/zaskakujaca-propozycja-legendarnego-miliardera,1,4821376,wiadomosc.html

    Swego czasu wysunąłem tezę że nowoczesny patriotyzm to płacenie podatków w kraju zamieszkania. Nie spodziewałem się takiego oddźwięku!
    Ale może przemyślenia mądrych ludzi są podobne?
    Co prawda patrząc na stan mojego konta, aż tak mądry jak Buffet nigdy nie będę…..
    A na poważnie, jest to jeden z niewielu który rozumie więź pomiędzy władzą jaką dają pieniądze a odpowiedzialnością.
    Ilu jest takich w naszym kraju?

  452. ANCA_NELA pisze:
    2011-08-15 o godz. 20:51

    ***Nie podejmuję się skomentować ale czekam na rozwój wydarzeń.***

    Tego nie należy komentować. Komentarz jest zbyteczny, a wnioski oczywiste.
    Trzeba niezwłocznie dokonać sekularyzacji. Odstawić KRK i jego ludzi od państwowej piersi, wypowiedzieć konkordat i oczyścić przestrzeń publiczną od kościelnych znaków. Konia z rzędem temu, kto to zrobi! Ba… odważy się chociaż powiedzieć o tym głośno. Palikot i RPL o tym mówią w kampanii. Jestem jednak przekonany, że zmienią śpiewkę, gdy zdołają się wczołgać do sejmu.

  453. Bacha godz.18.02;
    Zainteresowałaś mnie tym abp Andrzejem Dzięgą ze Szczecina . Opisałem go szkaradnie i… komentarz wcieło w przestrzeni ..Pomyślałem ,jednak co Biskup to biskup ?! .Ponieważ ukazały się komentarze blogowiczów ,to rezygnuje z powtórnej próby .
    Podam jedynie , po pojawieniu się w Szczecinie ten facet w kolorowej czapeczce powołał radę przy Archidjecezji d/s monitorowania budżetów gmin ( w całej Archidjecezji -sic ) . Prawdopodobnie g..ówno z tego wyszło podobnie jak jego inicjatywa w okresach przed dużymi swietami katolickimi .Przez kilka dni księża siedza non stop w tych katakumach i czekają na grzeszników i ich spowiedż . Kurcze, też podobno klapa ,szczególnie po 24-tej ,o 2 wnocy ,o 4 wnocy itd. To taki Idiota zapatrzony w postacie I SEKRETARZA jak nic !
    definicja NARODU WG. biskupa Andrzeja -to jest coś !

  454. Indoorze, nie podam. Jak możesz nie wiedzieć i nie słyszeć, skoro było tam ponad 100 tysięcy świadków. Większość z nich biła brawa, zupełnie na trzeżwo!.