Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

23.10.2011
niedziela

Mandat szybko kupię

23 października 2011, niedziela,

Karierę zrobił ostatnio poseł wybrany z list SLD Sławomir Kopyciński, który został posłem-elektem Ruchu Palikota. Zrobił ją dzięki temu, że jako pierwszy – jeszcze przed zaprzysiężeniem – przemieścił się z SLD do Palikota właśnie. Z wyjątkową, wręcz wyszukaną elegancją stwierdzając, że ponieważ miał wybór między dżumą a cholerą – czyli Kaliszem a Millerem – wybrał po prostu Palikota.
Wypowiedź pana posła stała się ciekawostką dnia, ktoś się przez moment oburzył, ktoś inny próbował dociekać, czy dżuma to na przykład Kalisz a cholera Miller, albo odwrotnie. Leszek Miller przeprosił wyborców za posła, który zdradził, Palikota jakoś nawet nie zawstydził ten styl pana posła (chociaż powinien był zawstydzić) i wszyscy szybko uznali, że oto zaczął się czas wędrówek, czyli rzecz w parlamencie zwyczajna, bo przecież grupa posłów-wędrowników zawsze była i będzie. Jednych kupi się stanowiskami – co uwieczniono nawet kiedyś na filmie z pokoju Renaty Beger – inni poczują nagle nową tożsamość ideową. Jeszcze inni bywają z partii wyrzucani i szukają sobie miejsca gdzie indziej.

Proces wędrówek nasila się głównie przed wyborami, kiedy trzeba znaleźć miejsca na liście i dla tego procesu bywam nawet czasem wyrozumiała, chociaż owych międzypartyjnych wędrówek nie lubię. Uważam, bowiem, że jak się wystartowało pod jakimś szyldem to należy przy nim trwać, wyborca głosuje bowiem z reguły na partie, o czym tak dotkliwie przekonali się Obywatele do Senatu, którzy chcieli zabłysnąć w okręgach jednomandatowych i szybko zostali przez wyborców pogaszeni.

Mimo bardzo różnych doświadczeń związanych z wędrówkami, przypadek Kopycińskiego ma charakter szczególny i – można powiedzieć – że nie ma precedensu. Poseł ten nie jest bowiem szeregowym parlamentarzystą, który sfrustrował się faktem, że nikt nie zwraca na niego uwagi, nie awansuje go w należnym tempie. On jest – czy może już ? był, szefem całej partyjnej struktury w woj. Świętokrzyskim. Jako taki był współodpowiedzialny i za tę strukturę, i za wynik wyborczy. Oczywiście wynik słaby, jak całej drużyny Napieralskiego, sam lider świętokrzyski też nie błysnął, gdyż okupując lepiej biorącą ?jedynkę?, drugiego na liście wyprzedził zaledwie o trzysta głosów.

Niemniej wyborcy w tym okręgu, wrzucając kartki do urn, postanowili, że chcą mieć posła SLD. A teraz takiego nie mają. Kopyciński samodzielnie i samorządnie uznał, że za nic, za nikogo i przed nikim nie odpowiada i poszedł sobie do innej partii. Oczywiście z mandatem, chociaż minimalna przyzwoitość – w pierwszym rzędzie właśnie wobec wyborców – nakazywałaby wcześniej mandat złożyć. Dokładnie tak, jak zrobił to kiedyś Janusz Palikot, występując z PO i zakładając własną partię.

Palikot pokazał wtedy klasę, a teraz przyjmuje faceta, który żadnej klasy nie ma i jeszcze popisuje się zwyczajnym chamstwem, tak jakby przypuszczał, że w nowej partii właśnie coś takiego jest wymagane ? powiedzieć głupio, byle co, byle ostro. Nie wydaje się, by akurat o to Palikotowi chodziło, bo jednak w jego happeningach jest o wiele więcej finezji. Wziął jednak najwyraźniej to, co było pod ręką i łatwo wziąć się dało, aby tylko udowodnić, że dziś lewica to właśnie on. Cel uświęcił mu środki. Szkoda. Zrzeczenia się mandatu oczywiście nie zażądał, czyli zaprzeczył ustanowionym przez siebie standardom, bo Kopyciński bez mandatu nie jest mu potrzebny, z mandatem wygląda zdecydowanie lepiej. Można nawet powiedzieć, że ważniejszy jest mandat niż Kopyciński jako taki. I tak oto psieją nam kolejne próby ustanawiania jakichś – przecież nie wygórowanych – politycznych standardów.

Poseł Kopyciński ustanowił zapewne rekord w szybkości przemieszczania się z klubu do klubu i być może to jest ta nowa wartość, jaką niesie nam kadencja Sejmu, który jeszcze nawet się nie zebrał. Panowało raczej powszechne przekonanie, że w nadchodzącej kadencji ze standardami będzie jeszcze gorzej, niż wcześniej bywało i to już się sprawdza, chociaż?

Przy okazji perypetii i kłopotów, w jakie popadł – za zbytnią szczerość w opisywaniu sytuacji wewnętrznej w PiS – eurodeputowany Tadeusz Cymański, dowiedzieliśmy się, że on akurat w wyborach do PE wystawiony był na zająca. Miał zdobyć głosy dla szerzej nieznanej przyjaciółki rodziny państwa Kaczyńskich, a potem zrzec się mandatu, czego nie zrobił powołując się właśnie na? wolę wyborców. Pewnie zrobił słusznie, chociaż kierownictwo partii zawiódł. I jak tu rozplątać zawikłane kwestie mandatów, aby jednak jakieś reguły obowiązywały?

***

Poprzedni komentarz pisałam przed wyborem Leszka Millera, ale państwo – którzy jeszcze nie znaliście wyniku głosowania – typowaliście trafnie: wygra Miller. Dość też powszechne było przekonanie, że miejsce Kalisza jest przy kawie na ławie. Nie wiem, czy pan poseł Kalisz może to odczytać jako komplement. Słusznie jednak przypominają Państwo, że to nie były wybory szefa partii. Jaruta na szefową zgłasza nawet Małgorzatę Szmajdzińską, co wydaje się być jakimś – acz desperackim pomysłem – ale najwyraźniej na razie kandydata/kandydatki zdecydowanego/ zdecydowanej,  nie ma. Po przeczytaniu

Państwa komentarzy ustaliłam, że najwięcej głosów mogłoby paść na propozycję zgłoszoną przez stasieka, czyli na Czarzastego. Stasieku pisze: Czarzasty to Palikot lewicy. Bardzo by mi się podobał pojedynek obu tych  panów. To z pewnością byłaby ciekawa, prowadzona na wysokim poziomie, dyskusja. Nawet o lewicy, o której dyskusja staje się już cokolwiek męcząca i nadzwyczajnie mało owocna. Poczekajmy, co z tego wyjdzie. Zgadzam się w tymi, którzy jak Ryba stwierdzają, że śmierć lewicy – zwłaszcza pod kierownictwem Millera – ogłoszono zdecydowanie przedwcześnie. Może nie mam aż takiej jak Czesław wiary w Millera, mimo całego jego doświadczenia politycznego, ale uważam, że nie jest bez szans. Jak słusznie zauważa Andrzej dziś stanowisko szefa klubu jest ważniejsze niż szefa partii, bo polityka dzieje się w Sejmie, a nie w partyjnych siedzibach. Tak więc w najbliższych miesiącach to działania Millera będą wyznaczały miejsce i sposób działania lewicy.

Nie podzielam natomiast opinii kompletnie zdegustowanego Jean Paula, że SLD to już wyłącznie tak zwana kawiorowa lewica, czyli po prostu upadek i dno.  Wiem, że Państwo sporo pisaliście o sprawie posła Kopycińskiego, ale mimo do napisałam i swój komentarz, gdyż mało co tak mnie denerwuje, jak wędrówki posłów, i to jeszcze w takim stylu jak ten zademonstrowany przez  Kopycińskiego. Passent napisał na swoim blogu, że to żenada, ja oceniam rzecz jeszcze ostrzej i uważam, że Palikot powinien go pogonić, a nie przyjmować. W moich oczach takim transferem Palikot mocno stracił, a jeszcze bardziej brakiem reakcji na chamstwo swojego nowego nabytku podczas konferencji prasowej (przecież siedział obok). Czasem nie warto koło kogoś siadać. Nawet za cenę dokuczenia konkurencji politycznej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 364

Dodaj komentarz »
  1. Ja bym chętnie widział na stanowisku przewodniczącej SLD panią Piekarską, niestety sama to wykluczyła…

    A co myśli Pani Redaktor o poczynaniach wyborczych posła Gibały? Bo ja muszę przyznać, że to było bardzo irytujące: najpierw zalanie miasta „kampanią informacyjną”, a potem kampania właściwa, przeprowadzona (jak donosi GW: http://wyborcza.pl/1,82709,10510666,Posel_za_milion.html ) przy złamaniu zasądzanej przez samą PO kary i to nawet z wykorzystaniem tego samego zdjęcia, co pokazuje, że kampania informacyjna nie była jednak tak neutralna wyborczo.

  2. Całkowicie zgadzam się z treścią Pani dzisiejszego komentarza. Uważam, że wędrówki posłów należało tępić i piętnować wcześniej (często pisałem o tym), bo jeśli jeszcze niedawno posłowie z partii do partii przechodzili po jakimś konkretnym czasie(co dla mnie jest również niewłaściwe), to to co zrobił Kopyciński , że przeszedł z klubu do klubu zanim został zaprzysiężony, to zwykłe perfidne oszustwo wyborców. Uważam, że PKW, RPO lub inna instytucja powinni w tej sprawie interweniować, w przeciwnym przypadku obywatele dojdą do wniosku, że udział w wyborach nie ma żadnego sensu. Jeśli prezes Kaczyński zrezygnuje z czynnej polityki, przez to doprowadzi do upadku PiS, wtedy PO nie będzie wybierana ze strachu przed PiSem, frekwencja wyborcza nie będzie większa niż 20%. Czy tego chcemy?

  3. Zgadzam się, poseł Kopyciński klasy nie ma, ale tej cechy brak większości polityków i to w sytuacjach mniejszego kalibru. Takie kopycińskie historie będę się zdarzać, ponieważ sposób wyłaniania kandydatów na listy wyborcze jest daleki od demokracji. Skoro szef partii rości sobie kompetencje do typowania kandydatów i ma za nic opinie działaczy w regionach, to wina za takie przejścia, jest co najmniej rozłożona po połowie. Nie chce się wierzyć, że spośród kilku czy kilkunastu tysięcy członków jakiejś partii, nie da się wytypować ludzi zdolnych do uniesienia mandatu posła. Jak to działa, skoro na jedynki są typowani karierowicze, klakierzy i „znajomi królika”?
    JOW pokazały też, że możemy wybrać przysłowiowego konia Incitatusa (wierzchowca Kaliguli), byle tylko znalazł się na karcie do głosowania. Widać jak na dłoni, że wprowadzając taki system wyboru posłów na sejm, zafundowalibyśmy sobie Partido Revolucionario Institucional, monopol władzy jednej partii.
    Jeśli dodamy do tego propozycję PO zlikwidowania finansowania partii z budżetu, zobaczymy jak działa prawdziwa oligarchia. Przedsmak już zobaczyliśmy w przypadku przywołanego przez @avkuna posła elekta Gibały. I co? Ano nic, to tylko poseł PO, ich się nie czepiamy. Przecież w zestawieniu z Kopycińskim mamy do czynienia z poważnym naruszeniem prawa, a nie ze zmianą „poglądów”. Stawiam wszystkie pieniądze, że sprawa rozejdzie się po kościach, media odpuszczą, opozycja też pewnie musiałby się z czegoś tłumaczyć, a ciemny lud zapomni ( o ile w ogóle wiedział).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Janina Paradowska: ” Pani odczucia, to odczucia a Artykuł 104, Paragraf 1 Konstytucji RP stanowi:

    „Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.”

  6. Absolutnie zgadzam się z komentarzem Pani Redaktor! Wycieczki międzyklubowe w trakcie trwania kadencji Sejmu są niedopuszczalne. To daleko idący brak szacunku dla własnych wyborców i zwykłe oszustwo. Przecież Kopyciński miał wystarczająco dużo czasu, aby przystąpić do Palikota przed wyborami. Uważam, że sam nie dawał Ruchowi Palikota żadnej szansy na wejście do Sejmu, a skoro tak się stało i ugrupowanie to dość nieoczekiwanie osiągnęło lepszy wynik, aniżeli SLD to hop i jest z silniejszym. Palikot przyjmując Kopycińskiego, zaprzecza sam sobie i to po raz kolejny, po treściach jakie zawarł w książce, podważa swoją wiarygodność. Co prawda, nie jest to żadną nowością w naszym życiu politycznym, politycy nader często ustawiają się w takiej pozycji, w jakiej akurat im najwygodniej.
    Poruszona kwestia posła Gibały budzi moje ambiwalentne uczucia z podstawowego powodu. Cała nagonka, abstrahując od prawnych zawiłości tej sytuacji, jest wynikiem faktu, że dostał się on do parlamentu. W przypadku przegranej i braku mandatu dla Gibały, zapewne pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się tą sprawą. Wynik Gibały wyraźnie wskazuje, że ma dość solidny elektorat w Krakowie, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego wyniki sprzed czterech lat. Co ciekawe, nikt nie pisze o falstarcie kampanii posłanki Matusik-Lipiec, która być może na mniejszą skalę, ale jednak również plakatowała miasto jeszcze przed właściwym startem kampanii. Dlaczego? Bo jej pozycja w krakowskiej PO jest inna niż Gibały, a przede wszystkim wspomniana posłanka należy do rasiowo-grabarczykowej spółdzielni, co nie jest żadną tajemnicą, nawet poza strukturami PO. Podobnie rzecz ma się ze spadochroniarzem Filemonowiczem, którego ilości plakatów w mieście były porównywalne z Gibałą, ale on się nie dostał, więc problemu nikt nie dostrzega. Taka ocena sytuacji jest grubymi nićmi szyta, bo czy można mówić o równości wobec prawa? Chyba nie.

  7. Co do miejsca Kalisza Dżumy na ławie niedaleko kawy – owszem. Ale musi być to ława baaaardzo szeroka a i tak dla kawy zostanie mało miejsca. W ogóle to nudy 🙁

  8. A dlaczemu jest o Arłukowiczu kupionym przez Tuska za forsę podatników, a nie ma nic o pokoiku Beger?

  9. I bardzo dobrze, że się przeniósł -a nie w imię jakiś skretyniałych racji miał marnować swój potencjał w strukturze PRL-u. Poza tym to jego mandat i jego prywatna sprawa co z nim zrobi.

  10. Śleperze!
    Całkowita zgoda. Zwolniłeś mnie z pisania.

  11. Co do posła in spe Kopycińskiego , to bezpodstawnie liczę na to ,że w czasie tej kadencji nie bedzie zapraszany do żadnego studia radiowego czy telewizyjnego . Ostracyzm zastosować wobec takich postaci !
    Podobnie bezpodstwnie liczyłem ,że b. vice ministra SZ Waszykowskiego po jego bezprzykładnej kompromitacji jako urzędnika państwowego ( ujawnienie negocjacji o TARCZY ) nawet pies z kulwa noga nie doprosi . Ależ skad !
    Czasami rankiem do godziny 9.00 , kiedy poza odbiorem regionalnego radia Szczecin (prowadzi sympatycznie pan Konrad ) dotykam ,sprawdzam ,czy być może na innej stacji coś akurat ciekwego mówią .
    Miałem pecha? czy nie?? ,ale w piątek w TOKFM red.Wielowiejska a dziś red.Olejnik zaprosiły Wszczykowskiego na rozmowe .Sama zapowiedź zakończyła odbiór tych stacji .

    Ciężki jest los słuchacza ,który podejmuje próby powrotu do odbioru polskich stacji informacyjnych .

  12. Oczywiscie istnieje „ryzyko”, ze Kopycinski kieruje sie w swoich dzialaniach przekonaniami… i chce byc autentycznie lewicowy.
    Czy bierze pani redaktor taka mozliwosc pod uwage?
    Czy jest to jedynie prawo naiwnych smiertelnikow a nie wytrawnych politycznych ekspertow…?

    Czy wyborcy jak pisze Pani redaktor zwykle kieruja sie przynaleznoscia partyjna?
    Mam watpliwosci – dokladnie dlatego, ze ludzie kieruja sie nazwiskami PSL zrobilo swoja roszade wyborcza z podmiana poslow…

    Naprawde pomija Pani bardzo istotna sprawe przekonan – polityka to nie tylko (mam nadzieje) cyniczna gra zakulisowych ukladow.

    Ja mam powazne watpliwosci czy „lewicowi” towarzysze z PRL-owskimi korzeniami rozpoczeli swoja przygode z polityka z powodu szczegolnej wrazliwosci spolecznej i lewicowych przekonan.

    Niestety wraca jak bumerang historia.

    Niewykluczone, ze zarowno Miller jak i Oleksy czy Kwasniewski to panstwowcy, energiczni organizatorzy i ludzie urodzeni do polityki.
    Tacy sa obecni i potrzebni w kazdym spoleczenstwie.

    Ale ten rzut politykow ze schylkowego okresu PRL-u nie mial nic wspolnego z lewica.
    Tym ludziom znacznie blizsze sa idealy liberalne i z „ludem” nie maja i nie mieli wiele wspolnego.

    Ich problemem jest to, ze ze wzgledow historycznym i organizacyjnych byli zmuszeni zajac lewa strone.
    Uwiera im to jak cholera ale scena jest juz pozajmowana…

    Duzo korzystniej by bylo gdyby postapili jak Rossati, Hubner, Sierakowska i Belka – wchodzac w swoje naturalne srodowisko centrowe PO – i nie zapychali miejsca dla autentycznej lewicy, ktora moze narodzic sie jedynie oddolnie.
    Dotyczy to szczegolnie Millera – ktory jest swietnym materialem na polityka – tylko meczy sie biedaczysko na tej lewicy… az go autentycznie szkoda!

  13. Zjawisko wedrowania od partii do partii najbardziej rozwinelo sie niestety w Polsce. Przyczyna do tego moze byc tradycyjne koledowanie, czyli chodzenie od domu do domu przez ksiedza. Ludzie wybrani jako przedstawiciele narodu maja na uwadze tylko wlasny interes, a nie wyborcow, stad te wedrowki od sasa do lasa. Jeszcze ktorys z nich chwalil sie kiedys w tv, ze on juz jest 15 lat bez przerwy poslem, zapomnial tylko podac, ile partii w tym czasie zmienil, azeby ten rekord utrzymac, a wiem, ze wedrowal.
    Ale lekcewazenie przez poslow swych wyborcow to normalka. Taki pan posel Hofman, ktory startowal z listy PiS w Koninie, w ogole w tym okregu na spotkaniu z wyborcami nie byl, mimo to zostal wybrany. Uwazal widocznie, ze jest zbyt wazny, bo blisko Lidera, zeby gdzies tam jezdzic w teren, albo majac swych wyborcow gleboko w tyle mial pewnosc, ze i tak zostanie wybrany. Takie sytuacje powoduja miedzy innymi, ze wielu poslow staje sie zarozumialych i sadzi, ze mozna lekcewazyc wyborcow a oni i tak musza go wybrac, no bo jak nie? Pomagaja im w tym ich wyborcy, oddajacy pomimo tego glosy na takich przedstawicieli swego okregu. Sami sobie winni, ze nie ukarali tego zarozumialego faceta pozbawieniem wygranej za jego naganne zachowanie i lekcewazenie wyborcow w swym okregu. Wiec nie dziwmy sie, ze pozniej poslowie postepuja, jak chca bo i tak musza zostac wybrani. Sami wyborcy przyladaja do tego reke.

  14. Andrzej Falicz
    „Oczywiscie istnieje ?ryzyko?, ze Kopycinski kieruje sie w swoich dzialaniach przekonaniami? i chce byc autentycznie lewicowy”.
    Cóż się takiego zdarzyło w ostatnich 10 dniach od wyborów do ucieczki Kopycińskiego do lewicy (czyżby?) Palikota, ze nagle serce zaczęło mu bić inaczej? Czyżby marihuana, którą Palikot obiecał Polakom już zaczęła działać?
    Bo nie wierzę, że wybór Millera na przew. klubu SLD miał na to wpływ, zwłaszcza że był to najlepszy z możliwych krok SLD.
    Dlaczego Kopyciński nie odszedł przed wyborami, przecież i dżuma i cholera były członkami SLD, a jedna z nich nawet była posłem? Wtedy nie było mu z nimi duszno?
    Jakoś dziwnie się składa, że to dawnym ludziom Borowskiego z SDPL
    coś zawsze przeszkadza. Dlaczego sami aktywnie nie zabrali się za naprawę partii? Przecież mieli do tego prawo, o ile byli członkami SLD.
    I jeszcze ta lewicowość. Legalizacja marihuany to lewicowe przekonania? Bo ja zawsze uważałem, że to domena liberałów.
    Sprawa przekonań, szkoda że ich nie miał przed 9 pażdziernika, bo po tej dacie pokazał przekonania, które można pokazywać wyłącznie po 22.00 tak, aby dzieci się nie uczyły takiego postępowania.
    Miller nie jest świetnym materiałem na polityka, Miller jest świetnym politykiem co pokazał budując SLD i rządząc państwem zdemolowanym przez Buzka z Balcerowiczem. Tylko proszę mi nie mówić, że zburzył tę partię, bo samodzielnie myślacy ludzie doskonale wiedzą jak było.

  15. Jeszcze sprawa kandydatów z PSL, którzy weszli do sejmu, ale zrezygnowali z mandatów (nazwisk nie pamiętam), bo mieli lepsze fuchy. To po co kandydowali? Żeby byli lokomotywami wyborczymi? To moze następnym razem wpisać na listę wyborczą prezydenta Polski! Ten dopiero będzie lokomotywą! Z napędem atomowym! Tylko po co te wybory? Chyba tylko po to, żeby tworzyć frekwencję.

  16. Za Gomułki szukano 20 miliardów.
    Po Napieralskim szuka się 35 milionów ze sprzedaży budynku na Rozbrat…..
    Gdzie są, tego nie wie nikt….
    http://wyborcza.pl/wybory2011/1,115569,10521788,Gdzie_sie_podzialo_35_mln_zl_za_siedzibe_SLD.html

  17. Olaboga, pani Paradowska swiecie oburzona. Akurat przejsciem posla Kopycinskiego do Ruchu Palikota, chociaz wiadomo, ze jego poglady na temat Kosciola pasuja do opinii gloszonych przez nowa formacje. Pani redaktor daleka byla od utyskiwania na standardy panujace w polskiej polityce, kiedy poslowie PiSu domagali sie azylu w PO, poniewaz taki kierunek zmian byl godny i sprawiedliwy. SLDowskie cwaniaczki wypychali Kopycinskiego na mownice z jego antyklerykalnym przeslaniem w nadziei ze przysporzy im glosow pewnej elektorskiej niszy, choc po wyborach zostanie skutecznie uciszony i wszystko powroci do establishmentowej normy oznaczajacej usluzne dogadanie sie z Kosciolem i zamilczenie do nastepnej kampanii wyborczej na temat wszystkich drazliwych kwestii i obietnic poruszonych w okresie przedwyborczym. To nie przez Kopycinskiego wyborcy zostali wystrychnieci na dudka, ale przez samo SLD, ktory jedno glosil w kampanii wyborczej, a drugie robil przez cztery lata kadencji sejmowej. Wybor Millera na szefa klubu SLD oznaczal potwierdzenie tej malo wiarygodnej linii. Kiedys, gdy brakowalo Ruchu Palikota, pewna grupa wyborcow, z powodu zabetonowania sceny politycznej zmuszona byla glosowac na sldowskie goloslowie, bo nawet w sferze werbalnej zadna inna partia nie byla w stanie ich reprezentowac. Ale teraz wybor jest jednoznaczny. SLD, ktory czesto nie wierzy w to, co publicznie glosi, czy Ruch Palikota – nowa, swieza i energiczna formacja polityczna.

  18. @ Janina Paradowska
    „Niemniej wyborcy w tym okręgu, wrzucając kartki do urn, postanowili, że chcą mieć posła SLD. A teraz takiego nie mają. Kopyciński samodzielnie i samorządnie uznał, że za nic, za nikogo i przed nikim nie odpowiada i poszedł sobie do innej partii.”

    Takie rozumowanie chyba nie jest do końca uprawnione gdyż wprost zakłada, że wyborcy głosują jedynie na partie, a nie na ludzi. Zapewne byłoby tak jak Pani pisze, gdyby poseł Kopyciński był przywiezionym w teczce spadochroniarzem z Warszawy. Ale pan Kopyciński jest osobą w Kielcach dosyć dobrze znaną. Myślę, że można spokojnie założyć, że część wyborców głosowała na Kopycińskiego jako Kopycińskiego, a tylko część głosowała na SLD kreśląc krzyżyk przy nazwisku Kopyciński. Można też zapewne przyjąć, że część wyborców nie głosowała na Kopycińskiego właśnie dlatego, że reprezentował SLD.

    Z drugiej zaś strony będąc (w odróżnieniu od Pani) zwolennikiem jednomandatowych okręgów wyborczych, nie szukam u polityków wierności do partii, jako cechy szczególnie wartościowej dla nas wyborców. Nie uważam, że posłowie mierni ale wierni, to zjawisko w szczególnie korzystne dla naszej demokracji. Polityk idąc do Parlamentu obiecuje swoim wyborcom, że coś dla nich zrobi. W takim razie przynależność do konkretnej partii powinna być raczej środkiem do celu, niż celem samym w sobie. Znając stosunek Leszka Millera do Kościoła Katolickiego i spraw społecznych, nie widzę jakoś nic szczególnie nagannego w tym, że poseł Kopyciński lojalność wobec swoich przekonań oraz (chciałbym wierzyć) swoich wyborców stawia ponad lojalność wobec Leszka Millera.

  19. Andrzej pisze:
    2011-10-24 o godz. 09:41

    Andrzej Falicz
    ?Oczywiscie istnieje ?ryzyko?, ze Kopycinski kieruje sie w swoich dzialaniach przekonaniami? i chce byc autentycznie lewicowy?.
    Cóż się takiego zdarzyło w ostatnich 10 dniach od wyborów do ucieczki Kopycińskiego do lewicy (czyżby?) Palikota, ze nagle serce zaczęło mu bić inaczej? Czyżby marihuana, którą Palikot obiecał Polakom już zaczęła działać?
    Bo nie wierzę, że wybór Millera na przew. klubu SLD miał na to wpływ, …”

    No coz Panie Andrzeju – Pan nie wierzy, ze wybor Millera mial na to wplyw.
    I panskie prawo wierzyc lub nie.
    Mozemy zapytac Kopycinskiego bo to on przeszedl a nie Pan.

    Ja natomiast mam prawo wierzyc, ze Pan Miller – ktorego uwazam za potencjalnie bardzo interesujacego i nawet charyzmatycznego w pewnym sensie polityka – nie jest politykiem lewicowym (akurat jak on jest w telewizji to nie przelaczam programu co mi sie w innych przypadkach z reguly zdarza – i to nie dlatego, ze podzielam opinie Millera…).
    Dla MNIE nie jest i nigdy nie byl lewicowy.

    Uwazam, ze Miller pisal bardzo dobre liberalne felietony w prawicowym Wprost i to mu odpowiadalo – przykre dla mnie jest to, ze z powodow biograficznych musi sie biedaczysko Miller „poniewierac” na tej fasadowej lewicy i marnowac sie tam. Juz by lepiej pasowal do Korwina…

    PO powinno juz mu dawno „wybaczyc” przeszlosc i zaprosic go do swojej partii.

    Kopycinski (byc moze – prosze mi dac prawo do naiwnosci…) chcial byc nowa lewica – byc moze blizej mu bylo do napieralszczyzny z jablkami i blizniaczkami – razem z mlodymi dzialaczami probujacymi urzadzic sobie cieply domek po lewej stronie… nie chce byc kojarzony z dinozaurami i to w dodatku takimi wyraznie nie na swoim miejscu.

    Nie rozumiem dlaczego przejscie przed zaprzysiezeniem mialoby byc bardziej haniebne niz po…?!.
    Osobiscie uwazam, ze jezeli juz sie przechodzi to im wczesniej tym lepiej…

    No i czasami jest duzo trudniej przejsc…niz zostac – co Palikot jako opozycja ma do zaproponowania?
    Dla cynicznego oportunisty wciaz SLD mimo zlej passy ma duzo wiecej konfitur…

  20. Andrzej pisze:
    2011-10-24 o godz. 09:46

    Jeszcze sprawa kandydatów z PSL, którzy weszli do sejmu, ale zrezygnowali z mandatów (nazwisk nie pamiętam), bo mieli lepsze fuchy. …”

    Panie Andrzeju,

    Ja pisalem o nich w kontekscie zdania Pani Paradowskiej:
    „wyborca głosuje bowiem z reguły na partie…”

    Otoz jedynie „z reguly” co chcialem udowodnic przypadkiem dzialaczy PSL-u.
    Oni byli na listach „na wabia” poniewaz wyborcy – w przeciwienstwie do tego co Pani redaktor pisze – z reguly glosuja na nazwiska a nie na partie (oczywiscie dla efektu przesadzam).

    A to wszystko pisalem bo byc moze Kopycinski „zasluzyl” na glosy jako Kopycinski a nie jako dzialacz SLD – to, ze dostal „jedynie” 500 glosow wiecej niz nastepny to nie jest dla mnie argument.
    To 500 glosow to jest 25% wszystkich glosow jakie np. dostal „znakomity podobno” kandydat SLD w Krakowie Jan Hartman.

  21. Dr Skues pisze:
    2011-10-24 o godz. 10:00 …’

    Dokladnie!

    Zgadzam sie w 100%!

  22. Andrzej Falicz
    Mozna przyporządkowywać (lub nie) osoby do lewicy, którą pokazuje się w złym świetle jako stronę polityczną w myśl : wszelkie zło, to lewica, dobro to prawica.
    A ja widzę to inaczej i zgadzam się z Millerem. On po prostu lewicę widzi jako socjaldemokrację i tak jak mówi: żeby coś komuś dać, trzeba najpierw na to zarobić. Inni widzą lewicę w taki sposób: prawica zarabia a lewica trwoni. W Polsce jest zupełnie odwrotnie.
    To Miller odwrócił częściowo ten trend i mieliśmy za jego rządu:lewica zarabia, prawica trwoni, ale gdyby rządził dłużej mielibyśmy sytuację taką, o jakiej on mówił: lewica zarabia i dzieli (nie trwoni), prawica się przygląda i uczy.
    Z tymi konfiturami to przesada. Gdyby Millerowi o nie chodziło, już dawno byłby czołowym politykiem PO. No i trochę Pan sobie przeczy, bo według Pana Millera trzymaja przy SLD konfitury, to dlaczego taki Kopyciński poszedł w nieznane i uciekł jak szczur? Gdyby był ideowcem a nie koniunkturalistą, kilka miesięcy temu odszedłby z SLD, zacząby działać w RPP i być może stworzyłby w poprzedniej kadencji koło parlamentarne.

  23. Gdyby Arłukowicz nie startował z listy PO, jego wynik byłby proporcjonalny do wyniku polityka z innej listy z której by startował.
    Gdyby startował z SLD miałby poparcie zbliżone do Napieralskiego. Gdyby startował z PPP pewnie nie wszedłby do sejmu mając kiepski wynik.
    To samo dotyczy innych.
    Gdyby Miller 2-3 lata temu zapisał się do PO i startował z Łodzi, 2 tygodnie temu miałby jeden z pięciu największych elektoratów w kraju.

  24. wiesiek59
    Gazeta Wyborcza zgodnie z oczekiwaniami L Millera wytoczyła działa i nie spocznie dopóki SLD nie zniknie z mapy politycznej Polski. A czy pociski są prawdziwe, czy nie? Kogo to kiedyś będzie obchodziło (Stan Tymiński coś o tym może powiedzieć)? Ważne, że jakiś czas trochę pośmierdzi.

  25. Pani Redaktor wciąż traktuje polityków jako ludzi zobowiązanych do przyzwoitości. Pisałem półtora miesiąca temu na Pani blogu: „Z polityką i politykami jest tak, jak z kanalizacją ? musi być, ale…”. No więc w tym „ale” mieści się m.in. to, co zrobił tow.Kopyciński. Oburzają się ci, którzy dotąd nie zrozumieli, że dzisiejsza polityka to specyficzny biznes, w którym pierwsze skrzypce grają wodzowie, którzy są dla ich najemników koniami, na kórych się stawia oczywiście do czasu. W czymże Kopyciński jest gorszy od całej plejady pseudoideowców, czy to „socjaldemokratów”, czy „katonarodowców”? Typki w rodzaju Napieralskiego czy Hofmana wybrali sobie zawód polityka nie po to, aby uszczęśliwiać naród, ale by sobie dogadzać. Z tego całego szamba należy wybierać partie (nie ludzi!) najbliższe programowo naszym poglądom i z wodzem będącym relatywnie najlepszym graczem. Donald Tusk nie sili się na ideowość, uczciwie stawia sprawę mówiąc o takim czy innym przedsięwzięciu: „co tu możemy ugrać?”. Jeszcze uczciwszy jest Janusz Palikot, który bez jakiejkolwiek hipokryzji nazwał swą partię po prostu swoim ruchem. Mnie jego program nie odpowiada, ale nie dziwię się Kopycińskiemu, że teraz stawia na innego konia. Tym bardziej, że w SLD zostały same chabety.

  26. Kiedy możemy się zacząć buntować publicznie?

    ? To perspektywa kilku lat. Ale to nie znaczy, że u nas nie może być protestów. Cały czas jesteśmy na fali wznoszącej, choć ostatnio osłabionej, ale jednak wciąż do góry. Wiadomo, że niezadowolenie społeczne się kumuluje, a rewolty wybuchają nie wtedy, kiedy jest najgorzej, ale kiedy po okresie wzrostu następuje drobne załamanie, a aspiracje dalej rosną. Gdy odległość między aspiracjami a możliwościami ich spełnienia gwałtownie wzrasta.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,18011,title,Niemcy-podpalaja-auta—Polacy-mysla-ze-na-nie-zarobia,wid,13920775,wiadomosc_prasa.html

    Niezłe……..

  27. No i mamy za swoje! Powrót prostytucji politycznej do życia publicznego. Brak reakcji (a przedtem odpowiednich mechanizmów regulacyjnych) na sprawę Lipiński – Beger skutkuje takimi owocami jak Kopyciński.
    Jakiekolwiek, nawet najbardziej obraźliwe pojęcia wylejemy na plecy tego człowieka, to i tak niczego nie zmieni ❗ Kopyciński pozostanie posłem, będziemy go oglądali na ekranach TV, a może nawet słuchali w radiu TOK FM ❓
    Pan @Waldemar (8.43 dnia 24.10), nie śmiało dotyka udziału w rozprzestrzenianiu tego zjawiska (prostytucji politycznej – to moje) mediów, szeroko rozumianych. I słusznie! Rozpowszechnianie, nie kończące się dyskusje przed kamerami TV, z udziałem tych właśnie osobników, powodowane dążeniem do osiągania zysku z działalności wszystkich stacji TV i redakcji gazet, a powinno (dla przykładu) być: po ciężkiej chorobie, zmarł śmiercią naturalną (tu wymienić nazwisko i wszystkie tytuły ostatnie i zaprzeszłe), bez udziału osób („nie zabijajcie nas” – pamiętacie państwo ?) trzecich (koniecznie). I tyle!
    Mnie także nie interesuje, panie Waldemarze, co pani Wielowieyskiej, czy pani Monice Olejnik ma do powiedzenia Waszczykowski. Nie interesuje mnie także to, jak się będzie tłumaczył pan Janusz Palikot, z tego, że przyjął (a może skaperował) właśnie tego Kopycińskiego 😆
    Ostracyzm, w stosunku do takich (nie każdy z ciemnego ludu to pojęcie zna. Wyrzucić takiego z miasta się nie da, jako niebezpiecznego dla demokracji, ale całkowity bojkot, może z mocy, jakiegoś wewnętrznego rozporządzenia ❓ pana Brauna dla TV wszystkich gatunków) w mediach, powinno się zastosować w trybie niezwłocznym!!
    Taski Lipieński (sam się skutecznie schował i unika jak ognia kamer), Kaczyński, Palikot, Arłukowicz,Kluzik-Rostkowska i Kopyciński, muszą być wykluczeni w sensie dosłownym z obiegu w mediach. I to jest jedyna droga do eliminacji zjawiska. ❗
    Brawo @atalia (8.22 dnia 24.10), no właśnie, d l a c z e g o !!!/
    Trudno pogodzić się z poglądami @Ślepera (00.15 dnia 24.10) na sprawę JOW, bo z partyjnymi listami (moim zdaniem) jeszcze gorzej! Mamy do wyboru, albo jakiegoś fajtłapę z ostatniego miejsca, albo w przypadku braku X przy nazwisku fajtłapy, tego pozycji nr 1. I tak źle i tak do d–y. To już wolę JOW-y, kiedy to każdy pracuje na własny rachunek (bez udziału takiego Dutkiewicza, który tą ideę całkowicie spieprzył).
    Absolutnie, natomiast podzielam zdanie pana @Andrzeja (22.54 dnia 23.10) – tylko, że pisze zbyt delikatnie, takie głosy, s ł u s z n e ale ciche, nikną nawet w przestrzeni blokowej.
    Pan wybaczy, panie @Andrzeju Falicz (9.10 dnia 24.10), ale pan próbuje usprawiedliwiać tak „właścicieli” (nie ujmę tego inaczej, chociaż mam ochotę) politycznych prostytutek jak i ich samych (brakuje mnie rodzaju męskiego tego pojęcia). Nie będę dalej rozwijał tematu ❗
    Tych „właścicieli” powinno się karać jak najsurowiej można ❗
    I to by było na tyle, pozdrawiam, Czesław R.

  28. Czyżby spotkało się tu grono szlachetnych idealistów?

    Chcecie by polityk był:
    1-racjonalny w działaniu?
    2-wierny ideałom i poglądom?
    3-wierny partii i przywódcy?

    Wiernych przywódcy mamy w PiS- do czasu, bo coś zgrzyta…….
    Racjonalny w działaniu jest Tusk i Palikot- realizują wycinkowo cele postawione przez siebie, w jakiejś kolejności……

    Wiernych ideałom nie dostrzegłem na naszej scenie politycznej.
    Poza jednym- kasa…..
    Większość z naszych transferowców to ludzie AMBITNI!!!
    Wykorzystują własną popularność, czy rozpoznawalność do awansowania siebie w rankingu. Samców i samic alfa jest i tak niedostatek.

    Będę bronił zarówno Arłukowicza jak i Kopycińskiego.
    Ci ludzie chcą działać, nie zasiadać i kasować diety. Czy za lat cztery wyborcy dadzą im powtórnie mandat, to się okaże.
    Millerowi zaufano w całkiem nowym okręgu…..

  29. Andrzej pisze:
    2011-10-24 o godz. 10:29

    Andrzej Falicz
    ……. Gdyby Millerowi o nie chodziło, już dawno byłby czołowym politykiem PO. No i trochę Pan sobie przeczy, bo według Pana Millera trzymaja przy SLD konfitury, to dlaczego taki Kopyciński poszedł w nieznane i uciekł jak szczur? Gdyby był ideowcem a nie koniunkturalistą, kilka miesięcy temu odszedłby z SLD, zacząby działać w RPP i być może stworzyłby w poprzedniej kadencji koło parlamentarne.’

    Nie wydaje mi sie zebym sobie przeczyl.

    Millera do PO nie przyjma z powodow „ideowych” i „biograficznych”.
    Zle sie biedulek kojarzy…
    A szkoda!
    To sa te zaszlosci -Belka moze, Rossati moze, Sierakowska moze a Miller nie moze i Kwasniewski nie moze.

    A przeciez Aleksander Kwasniewski ze swoja zona specjalistka od stylu, handlu nieruchomosciami, jedzenia bezy, willi ze sluzba to jak wypisz wymaluj para nadajaca sie na prawdziwe paniska: Olek I i hrabina Kwasniewska – prawdziwe prawicowe choc nowoczesne.

    Przeciez nie beda walczyc jak Ikonowicz na ulicy o prawa bezdomnych bo by sie garnitur pogniotl albo suknia ubrudzila.
    Idealni do Platformy ale nie moga.

    Przypominaja mi francuskiego do niedawna kandydata partii socjalistycznej (…) na prezydenta – DSK – szefa banku, mieszkajacego w apartamencie za kilkadziesiat tysiecy dolarow miesiecznie – nowoczesnego „lewicowca” -specjalizujacego sie w sferze obyczajowosc albo lepiej nieobyczajnosci…

    Lewicowa robota to niech sie moherowe prawicowe babcie z kolek parafialnych zajma, robia gacie na szydelkach dla bezdomnych – powazna „lewica” skoncentruje sie jak Pan pisze przede wszystkim na zapewnieniu kasy…
    W ramach sprawiedliwej lewicowej redystrybucji wprowadzi podatek liniowy i zlikwiduje bary mleczne…

    Panie Andrzeju pozostaniemy przy swoim.

    Miller polityk dobry ale nie lewicowy jak wiekszosc bylych „towarzyszy”.
    W PRL-u od lat 70 tych malo kto szedl do partii bo chcial walczyc o prawa robotnikow i sprawiedliwosc spoleczna.
    Chcialo sie robic kariere – i to rozumiem – takie byly czasy… kto bez grzechu niech rzuci kamieniem.
    Ale juz wystarczy tego udawania!

    Swoja droga w zabawnym kraju zyjemy gdzie prawicowe pisma sa zamykane z powodu braku kasy… a „lewicowe” maja sie swietnie.
    Sztandar lewicy dziarsko dzierzy w dloni wlasciciel Polmosu
    a prawice reprezentuja facet z kotem ale bez konta.

  30. Moim zdaniem, przejście dowolnego posła z jednej partii do drugiej, w dowolnym momencie kadencji, powinno prawnie skutkować automatycznym wygaśnięciem jego mandatu i również automatycznym wprowadzeniem tego kandydata pierwszej partii, który w ostatnich wyborach otrzymał kolejną co do wielkości liczbę głosów.
    W razie wątpliwości powinny się odbyć wybory uzupełniające, w których kandydowaliby wyłącznie członkowie partii opuszczonej przez danego posła.

  31. Nigdy nie uważałem że przestrzeganie jakiś norm moralnych w środowisku dziennikarskim w stosunku do zachowań polityków jest duze i stałe, ostatecznie dlaczego mieli by być bardziej moralni niż pozostała część społeczeństwa. Skoro dziennikarze tego nie robią z różnych względów, robią to często sami słuchacze czy czytelnicy – z pogladami, zachowaniami i poglądami pewnych ludzi nie chcemy mieć nic do czynienia. Widzę że w swoich zapatrywaniach na ten temat nie jestem odosobniony i postępuję podobnie jak pan Waldemar w stosunku do audycji w których występuje pan Waszczykowski – zmieniam kanał, wyłączam odbiornik… itd. Ciekawe czy „wyczyn” pana Kopycińskiego to jednorazowe zniesmaczenie u pewnych dziennikarzy czy trwała niestrawność. Jak mówią powiedzenia : „pożyjemy, zobaczymy” czy też ” po owocach ich poznamy”.

  32. Mogę się mylić, ale proszę wskazać mi członka europejskiej lewicy który ma korzenie robotnicze?
    Istnieje taki ktoś?
    Kariery robią dobrze wykształceni działacze związkowi, nie szeregowi członkowie związku. Lewicy XIX wiecznej już nie ma, po prostu…..
    Bulwersować może jaguar Kalisza, posiadłości DSK, ale to signum temporis…

    Wszelkie ruchy społeczne przyciągają ludzi o określonym profilu psychicznym. Biedny pan Śniadek z 10 000 pensją i spółkami żerującymi na działalności jego zakładu, to nowy archetyp związkowca…….

    Kariery w dawnych czasach ograniczały się do kościelnych, wojskowych, ziemiańskich i przemysłowych. Teraz kariery polityczne można robić i jako działacz związkowy. A wybór partii jest przypadkowy- tak jak w przypadku Czumy, czy pana Mężydło. Krąg towarzyski raczej, niż przekonania….

  33. wiesiek59 pisze:
    2011-10-24 o godz. 13:26

    Mogę się mylić, ale proszę wskazać mi członka europejskiej lewicy który ma korzenie robotnicze?
    Istnieje taki ktoś?…”

    Oczywiscie to nie ma nic do rzeczy
    ostatecznie Fidel Alejandro Castro Ruz urodzil sie w bardzo bogatej rodzinie ziemianskiej i chyba jest autentycznie lewicowy.

    Nie wiem gdzie urodzil sie DSK choc wiem, ze np. towrzysz Miller urodzil sie w ubogiej rodzinie robotniczej, pracowal jako robotnik zakladach lniarskich i nawet sluzyl do mszy.

    Fidel stworzyl socjalistyczny „raj”
    DSK byl prezesem banku robiacego masy w karola
    a Leszek Miller zlikwidowal bary mleczne.

    Wiec nie skad pochodzisz…
    ale po czynach ich poznacie.

    Czasem przydaje sie poznac prawdziwe zycie a czasem mozna byc apartczykiem od urodzenia i zostac „lewicowym” prezydentem wchodzacym od tylu w kiszki amerykanskiego imperializmu.

    Albo zostac ” prawicowym gnebicielem ludu” bedac wczesniej autentycznym szefem najwiekszego zwiazku zawodowego walczacego o prawa robotnikow i „klasy robotniczej”.

    Mozna jak Ikonowicz walczyc dzielnie w imie sprawiedliwosci (mimo rodzicow w dyplomacji…) mozna tez dzielnie sie rozwalac w Jaguarze i brylowac przy kawie w telewizorze.

    Lewica jak widac to subiektywne odczucie smaku.

  34. Pani Paradowskiej puszczają nerwy.
    Nagle okazuje się, że można komuś w komentarzu politycznym nawymyślać od chamów, zdrajców i zaprzańców. Czym się różni język „oburzonej” Pani Paradowskiej od języka PiSu? Przykro patrzeć, kiedy spływa po kimś ogłada kultury osobistej. I ta wielka obraza o dżumę i cholerę. Tyle, że to europejskie przysłowie, chyba już od 14 wieku, pozbawione wulgarnego brzemienia i powszechnie używane. A tu nagle powód do obrazy. Tymczasem poseł Kopyciński pokazał, że zna lepiej kulturę Europy.
    Jak widać, od potępieniu zdrajców Pani Paradowska nie da się nawet powstrzymać przepisami konstytucji, co przypomniała @AgaK. Co mi tam konstytucja, swoi ważniejsi.

    Leszek Millet to wielki polityk. I ten wielki polityk pokazał swoje umiejętności kiedy założył własną partię. Przy pierwszej okazji zdjął spodnie i pokazał słońce ludziom, którzy poświęcili swój czas i wysiłek dla jego partii. Jakoś to Pani Paradowskiej nie boli, zdrady tutaj nie widzi. Niech głosują na SLD. Cała Polityka pełna zatroskanych i pochłoniętych reanimacją zwłok.

    P.S. Może przypomnę, że owa wierność wyborcom skutkowała Liberum Veto, pieniactwem i upadkiem państwa.

  35. – Suwerenne będą Chiny, suwerenne będą Stany Zjednoczone. Ale w UE suwerenność będzie przesuwała się w stronę Unii, a nie pogłębiała w ramach państw narodowych – mówił w Poranku TOK FM Paweł Zalewski, komentując szczyt UE i strefy euro w Brukseli. – To nie jest dla mnie żaden problem – dodał eurodeputowany PO.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10525593,_Tradycyjny_sposob_myslenia_o_suwerennosci_sie_skonczyl_.html

    Integruj się albo giń…….
    I tyczy to wszystkich podmiotów prawa, począwszy od małych firm, skończywszy na dużych krajach.
    Globalizacja…..
    W Unii musimy jeszcze dokończyć unifikację prawa, struktur politycznych, a być może będziemy mieli szansę w globalnym świecie.

  36. Wielokrotnie już tutaj sugerowalem,żeby zamiast narzekania podjać próbe
    zmiany prawa glosowania.
    Zasadnicza to wyposazyć nas Wyborców w prawo na tak/+/, oraz na nie/-/.
    Jestem pewny ,że klakierzy wodzów ustawiani na czele list zdobyliby najwięcej /-/ i przestali zaśmiecać parlament.
    Taki krok sprawilby więcej pożytku, ale nie mnie o tym przekonywać.

  37. To poko­le­nia bez doświad­cze­nia komu­ni­zmu, PRL-u? I bez żadnej wie­dzy o gospo­darce, ot, kla­syczni rewo­lu­cjo­ni­ści na utrzy­ma­niu rodzi­ców. Z hasłami ?spra­wie­dli­wo­ści spo­łecz­nej? oskar­żają bez­li­to­sny kapi­ta­lizm, ale nawet nie znają Marksa, nawet w minio­nej kary­ka­tu­rze. Nie wie­dzą, że dla ?dyk­ta­tury pro­le­ta­riatu? trzeba by zna­leźć pro­le­ta­riat. Są dziś nim wyłącz­nie stu­denci po nie­po­trzeb­nych nikomu stu­diach. Już Mar­cuse gło­sił stu­den­tów ostat­nią klasą rewolucyjną.
    http://studioopinii.pl/

    Bratkowski ładnie to podsumował panie Falicz……
    Nie uważasz?

  38. Aby uczynić zadość prawdzie ( historycznej):
    20 mld szukał Edward Gierek ( nie Gomułka ) i podobno znalazł… 😉
    Rozzuchwalony powodzeniem zaczął następnie szukać 40 mld ….. i też podobno znalazł. 😉
    Jak to mówią: szukajcie a znajdziecie…. 😉 😉

  39. O ile pamiętam to rozstanie Palikota z PO i Sejmem niezbyt podobało się Pani Redaktor. I nie była to postawa wśród luminarzy mediów odosobniona. A szkoda. Tym bardziej dzisiejsze oburzenie wydaje mi się cokolwiek dziwne.
    Politycy i partie polityczne mają bardzo szeroki arsenał „wyborczych kiwek”, a to dziwna zbieżność nazwisk, a to znani sportowcy itd. Ale mistrzem jest PSL, przy którym zmiana przez pojedynczego posła barw partyjnych to pikuś.

    http://wyborcza.pl/1,75968,10525672,Chlopski_pragmatyzm.html

  40. Według Papieskiej Rady Sprawiedliwość i Pokoju trzeba powrócić do „prymatu polityki” nad gospodarką i finansami, a także powołać „Światowy Bank Centralny”. Celem tych wszystkich działań ma być doprowadzenie do większej skuteczności systemów monetarnych i finansowych i utworzenia „wolnych i stabilnych rynków” kierujących się zasadami prawa.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10525919,Watykan_za_powolaniem_swiatowej_wladzy_zarzadzajacej.html#ixzz1bi0x8YYx

    No nie…..
    Tego się nie spodziewałem……

    Czy prymat ideologii nad ekonomią to nie jest przypadkiem socjalizm?
    I takie głosy z Watykanu?
    Miewam socjalistyczne ciągotki, ale taki głos z feudalnej struktury lekko dziwi. Choć nie sposób się z nim nie zgodzić……
    Globalizacja finansów tak, globalizacja religii NIE!!!

  41. Prawie codziennie coś o Palikocie, jakby on i jego Ruch Poparcia zagrażał krajowi. Dzięki Bogu nasi politycy, i to ze wszystkich partii, są akurat w sprawie działań Palikota jednomyślni. Zamiast wziąć udział w dyskusjach o istotnych problemach kraju (finanse, autostrady, gaz łupkowy, zapasy na zimę itp.) Palikot wywołuje tematy zastępcze na które nie przyszła pora. Krzyż sobie wisiał i nie przeszkadzał, fundusz kościelny funkcjonuje sprawnie od ponad 60 lat, kościól nie wtrąca sie do polityki czego dowodem sejm w którym żaden z posłów nie jest księdzem. Czegóż więcej chcieć?. Podobnego zdania jak politycy PiS, PO, PSL i częściowo SLD, jest większość dziennikarzy i publicystów. Owszem, niektóre osoby z otoczenia Palikota mogą w przyszłości coś nabroić, ale na szczęście mamy liczne instytucje zabezpieczające nas przed tego skutkami. W tym również IPN, co – jak ostatnio wykazał – trzyma rękę na pulsie.

  42. wiesiek59 pisze:
    2011-10-24 o godz. 16:22

    Według Papieskiej Rady Sprawiedliwość i Pokoju trzeba powrócić do ?prymatu polityki? nad gospodarką i finansami,..”

    Panie Wiesku,

    A ja na to – slusznie, tak trzeba!
    Bo wcale nie jest to socjalizm ale demokracja.

    Gospodarka i finanse maja tendencje do koncentracji i podcinania galezi na jakiej siedza.
    Niestety wszystko regulujacy rynek to taki sam mit jak powszechna sprawiedliwosc i komunistyczne szczescie dla wszystkich.
    Wolnego rynku z ksiazek nie ma, nie bedzie i chyba niepotrzeba zeby byl…

    Balans !
    Panie Wieslawie – balans.
    A obecnie po 30 latach neoliberalnego ideologicznego szalenstwa trzeba przywrocic balans.

    Zamiast duzo sie rozpisywac polecam Panu duzo ciekawsze czytanie

    http://www.wattpad.com/130066-stanislaw-lem-dzienniki-gwiazdowe?p=120

    Moim zdaniem mozna to mlode pokolenie protestujacych zwac jak nam sie podoba moze to byc prekariat albo nowy proletariat – nie wazne – wazne jest, ze nie maja zbyt rozowych perspektyw i w wielu krajach 40% tych mlodych jest bezrobotna.
    I niech mi ktos do diabla wyjasni i przekona mnie, ze jest jakas gleboka ekonomiczna racjonalnosc w fakcie, ze co drugi mlody czlowiek NIE PRACUJE!
    Tyle dookola do zrobienia a „racjonalny” zawsze rynek wysle polowe spoleczenstwa na bezrobocie… przeciez to jest po prostu glupie marnotrawstwo.

    To trzeba zmienic!
    kropka.
    Ta sytuacja pociaga za soba niezliczone ludzkie tragedie i jest spolecznie niezwykle niezdrowa.
    I niech mnie Pan przekona do spolecznych korzysci plynacych z wolnej amerykanki w spekulacji derywatywami…
    smialo!

  43. Szanowna Pani Redaktor, sprawę posła Kopycińskiego opisała Pani doskonale, z oceną całkowicie się zgadzam. W porzednim Pani wpisie starłem się ten problem mniej więcej w podobny sposób przedstawić, jednak chyba było to dość nieporadne. Jako, że nie zawsze podzielam Pani poglądy, to tym razem dla Pani same ‚kwiaty i zachody słońca’… i bez ‚zgadzania się’ również.
    Niemile odebrałem też zachowanie samego Palikota, spodziewałem się więcej po tym, jak sam zachował sie w podobnej sytuacji, tymbardziej, że mam do niego samego dużo sympatii…osobistej…. politycznej, o tyle o ile.

    ‚AgaK’
    2011-10-24 o godz. 01:07
    Cyt. ‚@Janina Paradowska: ? Pani odczucia, to odczucia a Artykuł 104, Paragraf 1 Konstytucji RP stanowi:

    ?Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.?’

    ‚Vera’
    2011-10-24 o godz. 14:44
    Cyt. ‚Jak widać, od potępieniu zdrajców Pani Paradowska nie da się nawet powstrzymać przepisami konstytucji, co przypomniała @AgaK. Co mi tam konstytucja, swoi ważniejsi.’

    Komentarz do powyższego;
    Zasada mandatu przedstawicielskiego czyli tzw. wolnego, gdy poseł reprezentuje cały Naród, jest niezależny i niodwołalny jest ograniczona art. 96 ust.2 Konstytucji, który mówi o pięcioprzymiotnikowych wyborach do Sejmu i wprowadza zasadę proporcjonalności w myśl, której parlament ma odzwierciedlać preferencje polityczne wyborców. W związku z tym poseł jednak jest związany swoistą ‚instrukcją’, że ma reprezentować wyborców z mandatu takiej a takiej partii. Nie od rzeczy będzie stwierdzenie, że taka zmiana barw partyjnych jest deliktem konstytucyjnym, tyle tylko, że posłowie nie należą do grona ‚wybrańców’ odpowiadających za złamanie Konstytucji. Na końcu uwaga…Konstytucję należy czytać w całości i tak ją interpretować.

  44. …jeden się odgrażał, że będzie „ostry jak brzytwa”, drugi dawał do zrozumienia, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po końcu (a właściwie po zakończeniu), jeszcze inny ujawniał po spożyciu tajniki „sawoar wiwru” ukraińskim studentkom, – a teraz czwarty, żali się Pani Janinie, że zupa była niesłona (czy coś w tym rodzaju). Ten czwarty, to pan Marek Borowski – gość dzisiejszej „Rozmowy dnia”. Żali się po raz kolejny, i chyba tak już mu zostanie. A mój dziadek mówi, że to chłopy bez jajec.

  45. Andrzej Falicz pisze:
    2011-10-24 o godz. 17:14

    Władza ma tendencję do koncentracji, finanse również.
    W perspektywie kilkuset lat, zawsze źle się to kończyło dla posiadaczy kapitałów.

    Przypomnę może
    -reformy Likurga- dekoncentracja posiadania ziemi zapewniła byt obywatelom- wojownikom.
    -Rzym- koncentracja ziemi zaowocowała spadkiem ilości obywateli służących w armii- wolnych posiadaczy i ich synów.
    -Templariusze- skoncentrowali zbyt wiele bogactw, by nie pokusić Filipa Pięknego do przejęcia skarbca.
    -Żydzi sfinansowali rekonkwistę, aby nie płacić rachunków zostali wygnani i obrabowani przez Izabelę i Ferdynanda….

    Monopolizacja za pomocą prawa własności dóbr, z natury ograniczonych, pozostawia na lodzie sporą część populacji. I od czasu do czasu z braku perspektyw dla tłumów, kończy się to redystrybucją przymusową…..
    Po czym cykl się powtarza.
    Wczorajsi rewolucjoniści monopolizują dobra, zapewniają byt rodzinie, znajomym……..

    „Jądro światowej gospodarki to 1318 ponadnarodowych firm. Większość z nich to instytucje finansowe.”
    http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/363119,mniej-niz-jeden-procent-firm-kontroluje-swiatowe-bogactwo.html

    To taka informacja na koniec……
    1% firm kontroluje 24% gospodarki świata. A ich celem nie jest szczęście ludzkości lecz zysk……….

  46. Andrzej Falicz pisze:
    2011-10-24 o godz. 14:23

    Wyraźnie pisałem EUROPEJSKIEJ lewicy. Fidel do niej nie należy……
    Ale Lula się sprawdził na TAMTEJ półkuli……

  47. inaczej mówiąc
    premier Tusk
    miał ochotę na Kopycińskiego
    a Palikot mu sprzątnął sprzed nosa „ciacho”
    stad wściekłość p. red. Paradowskiej ?

  48. @Haszszu: Widać, że nie jest Pan/Pani prawnikiem. Gdyby było tak jak Pan/Pani pisze, to by to było zapisane w ordynacji.

    Zadam Panu/Pani ćwiczenie: Co mianowicie miałby zrobić poseł w przypadkach:

    a) fuzji klubów
    b) zmiany nazwy klubu
    c) zmiany programu politycznego klubu/partii
    d) wszelkich nowych okoliczności (np. wybór na szefa klubu byłego sekretarza wojewódzkiego PZPR)

    itp. itd.

    Zasada proporcjonalności odnosi się do trybu organizacji wyborów a nie do obowiązków indywidualnego posła w stosunku do kogokolwiek.

    A co do „moralności” itp. Rozsądzą wyborcy za 4 lata.

  49. Mijający tydzień(no,może nie cały)mimo uszczuplenia i tak lichego liczebnie klubu był niewątpliwie tygodniem Leszka Millera.Zaskoczył może nie tyle samym wyborem na kapitana klubu co udaną ofensywą po wyborową.Wprawdzie Ali-baba w asyście swojego czterdziestego rozbójnika(prawa autorskie @Antonius) samozwańczo ogłosił,że prowadzi z sojuszem już 1:0 ale nie potwierdziły tego powtórki żadnej z obecnych kamer.Obiecujący niegdyś napastnik rodem z Żyrardowa,po licznych kontuzjach i nieudanych wypożyczeniach do innych klubów,nadspodziewanie(w starych barwach)odzyskał wigor i wolę walki.Widać w nim nie tylko dawną świeżość i wiarę we własne możliwości ale przede wszystkim to,że wie z kim trzeba wygrać aby dostać szansę w barażach a na kogo,na razie jest za słaby.Spokojna ale skuteczna gra,tak zdeprymowała walecznego beniaminka,że aż na chwilę musiał się schować w konopie.Dobrze zapowiadającą się szarżę konopną skrzydłem,Miller zastopował związkiem partnerskim i to już na połowie przeciwnika.Swoją drogą,jeżeli drużyna Alego będzie chciała utrzymać tempo,to zdąży zgłosić wszystkie swoje projekty zanim marszałek senior stuknie laską.Dużą zaletą takiej taktyki jest niewątpliwie nowatorska świeżość,ewidentną słabością zaś to,że nie ma jeszcze z czym wejść do formalnej,prawdziwej gry.Tylko patrzeć jak Miller położy na stół gotowe od dawna in-vitro i poprawi aborcją…czegóż on tam nie ma w szufladach…A Palikot,cóż…na razie nie ma nawet szuflady więc szybko będzie musiał coś wymyślić jeżeli chce nadal udawać polityka poważnego.W sitkach,chwilowo przewagę zyskał Miller i dobrze wie(jak Palikot),że to one zdecydują o jego być albo nie być na boisku.Opinie blogowiczów na temat L.Miller są dość podzielone.Ja sam,nie darzę pana M. nadmierną sympatią bowiem pamiętam go zarówno z czasów Polski Ludowej gdzie obok takich tuzów jak Żygulski,Świrgoń,Jaskiernia robił za,,nowoczesno-postempową”twarz PZPR i czasów SdRP gdzie jego frakcję określano jako beton.Niemniej jednak,przyznać muszę,że to pragmatyk dobrze czytający zmieniającą się rzeczywistość i człowiek walki.Jedyna chyba na naszej politycznej scenie taka wańka-wstańka a nie ciepłe kluch,brat-łata.Mówiło się kiedyś o takim: zakręcony-jak sierp,twardy-jak młot,skurwel nie do ubicia.Na razie zaczął na tyle dobrze,że strach pomyśleć jak skończy a jak wiadomo powszechnie to wielkim specjalista od końcówek nie jest.Kończąc,jeszcze raz muszę wyrazić podziw dla wysokiego poziomu obywatelskiej świadomości tej części społeczeństwa,która wzięła udział w minionych wyborach.Coraz wyraźniej widać,że zapewniliśmy sobie w praktyce realizację odwiecznych potrzeb ludu.Wygrani,zapewnią nam jako taki chlebek a reszta dostarczy igrzysk jakich jeszcze nasze nowożytne dzieje nie widziały.Wahadło jest chwilowo po stronie Palikota i Millera ale tylko patrzeć jak i Jarosław się pozbiera.I to by było tyle na dziś moich złośliwości.

  50. @Haszszu
    Artykuł 96/2 stanowi wyłącznie o sposobie przeprowadzania wyborów i wyłaniania posłów. Brzmi „Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.”

    Jego działanie kończy się w dniu ogłoszenia wyników i w żaden sposób nie może odnosić się do działalności posłów. Jakakolwiek interpretacja w sensie zmiany znaczenia artykułu, który bezpośrednio definiuje sposób pracy posła to nadużycie i arogancka próba wykorzystania konstytucji do własnych celów. Takie interpretacje mogłyby być przedmiotem rozważań sądu jako łamanie ustawy zasadniczej.
    A pouczenia proszę sobie wsadzić w otworek.

  51. Adam 2222 pisze:
    2011-10-24 o godz. 22:26
    Mam wrażenie, że się mylisz i to bardzo. Sądzę, że gdyby PO zabiegało o posła Kopycińskiego, to on byłby dziś w PO a jest u Palikota i jakoś się nie chwali, że premierowi Tuskowi dał odpór.
    Czasem warto pomyśleć przed napisaniem, a skoro się już napisało, to przeczytać i … pomyśleć przed dodaniem komentarza.

  52. serdecznie proszę Panią Janinę, aby poprosiła swoją redakcyjną koleżankę z TOK-FM, panią Dominikę Wielowieyską, aby przestała się znęcać nade mną. Pani Dominika z niezmiennym upodobaniem zaprasza do dyskusji jak nie pana Semkę, to pana Zarembę, a dziś znów pana Magierowskiego. Rozumiem pluralizm, ale nie do granic sadomasochizmu.

  53. dziadek Ignacy pisze:
    2011-10-25 o godz. 08:27

    „Rozumiem pluralizm…”

    Nie sądzę.

  54. Musimy sie jeszcze troche postarac by osiagnac poziom demokracji tunezyjskiej…90% frekwencji wyborczej.

    Jest to wyjatkowy sukces naszej klasy politycznej, ze jedynie co drugiego Polaka obchodzi kto bedzie „rzadzil” a co dopiero skad dokad przechodzil…

  55. Jeżeli poziom demokracji mierzyć jedynie skalą frekwencji wyborczej to do Tunezji rzeczywiście nam daleko.Wysoce wątpliwa jest jednak celowość stosowania jedynie takiej miary.Nie trzyma się też kupy zarzut,że cyklicznie niska frekwencja to wyłącznie zasługa naszej klasy politycznej.W dwudniowym referendum akcesyjnym z czerwca 2003 do urn pofatygowało się 58,85% uprawnionych.Do udziału w głosowaniach nie namawiały jedynie tylko niektóre niemowlaki a sam wybór był tak prosty,że nawet one nie powinny mieć kłopotu.Ponad 41% jednak miało….

  56. Vera
    Jeśli będziemy zyli samymi artykuami konstytucji, a zwykła przyzwoitość będzie odsunięta na bocznicę, to w kolejnych wyborach do urn pójdą nieliczni, bo stwierdzą, ze choćby zagłosowali na danego kandydata reprezentującego określoną opcję polityczną, to on po wyborach i tak bez konsekwencji zrobi to co mu się podoba.

  57. To okropne jak szybko Polacy zmieniają zdanie. Oto zaledwie w dwa tygodnie po wyborach chcą aby PiS wróciło do władzy. Tak przynajmniej twierdzi pan europoseł Ziobro w wywiadzie dla ONETu. I coś w tym musi być, skoro inny członek PiSu, niejaki Górski Artur zapowiada w „Naszym Dzienniku” że będą nowe, przyśpieszone wybory – a powodem tego jest według niego nieudolność rządu. Dobrze chociaż, że Korpus Ochrony Wyborów nie wytropił (jak do tej pory) fałszerstw przy urnach, bo zaraz po święcie Wszystkich Świetych musielibyśmy podreptać do weryfikacji. W każdym razie goraca jesień przed nami.

  58. Komentując swoją obecność obok Palikota, podczas wieczoru wyborczego, stwierdził: Janusz Palikot zaprosił mnie na scenę zwycięzców, wyeksponował w reflektorach, to znaczy, że uznał, że mu nie przeszkadzam. A ja jestem jak kurwa, utrzymanka biznesmena, która udaje, że nie istnieje, by nie przynosić kłopotów. Ale jak mój kochanek kupuje mi futro i prowadzi na premierę do opery, to przecież nie będę się opierać – dodał.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zaskakujace-wyznanie-Jerzego-Urbana,wid,13922720,komentarz.html

    Ciekawy wywiad, o barwnych porównaniach nie wspominając….

  59. @Andrzejku
    Ależ masz rację. Co mnie obchodzi na codzień konstytucja. Ale to mnie pouczono, że nie mam prawa się nie wywnętrzać bez nauczenia jej na pamięć. I o tym, że ten artykuł konstytucji, który się komuś bardziej podoba jest ważniejszy od tego, który się nie podoba. A to już jest większy problem.
    U mnie poza tym wszyscy zdrowi.
    Dziękują za uwagę i pozdrawiam

  60. Zosieńka pisze:
    2011-10-25 o godz. 10:29

    Pewnie Ziobro przed wywiadem spotkał się ze Staniszkis……
    A o sprawdzalności jej prognoz wiadomo wszystko….

  61. 26 września Henryka Krzywonos na pytanie, czy „agent Tomek Krzywdził kobiety?” odpowiedziała: „Bardzo skrzywdził. dla mnie jest to bezczelny facet, który mało tego, że skrzywdził kobiety, naciągał i nie do końca mu się udało je naciągnąć, ale wykorzystał to w bezczelny sposób, szczyci się tym i teraz startuje w wyborach […] dla mnie jest, przepraszam, ale dnem, które krzywdziło ludzi i nieważne kobiety, mężczyzn czy kogokolwiek, ale skrzywdziło całe rodziny, bo kobieta, która była nieszczęśliwa w małżeństwie, usłyszała na siebie całą masę komplementów i zapomniała się, a on to wykorzystał, rozbił całą rodzinę”.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10531436,Agent_Tomek_pozwal_Henryke_Krzywonos.html#ixzz1bmzUeF00

    Cel uświęca środki, a moralność? etyka? to nie w……

  62. @wieśku59, dziękuję za link (11:14) do ciekawego wywiadu z J. Urbanem.
    Pozdrawiam

  63. ‚AgaK’
    2011-10-24 o godz. 23:04
    Cyt. ‚Zasada proporcjonalności odnosi się do trybu organizacji wyborów a nie do obowiązków indywidualnego posła w stosunku do kogokolwiek.’

    Szanowna ‚AgaK’ w prawie jest tak , że praktycznie do wyjatków należą przepisy, których stosowanie nie byłoby ograniczane jakimiś innymi przepisami. W tym wypadku jest tak, że zasada mandatu przedstawicielska jest ograniczona zasadą proporcjonalności. Podstawowym obowiązkiem posła i nie tylko, jest przestrzegać Konstytucji jako całości a nie tylko wygodnych dla siebie przepisów. To jest moja wykładnia i jestem do niej nadal przywiązany. Twoja może jest inna i masz prawo…uważam, że błędna. Co do tych ‚ćwiczeń’…do przedmiotowej sytuacji mają się nijak…jednak, jeżeli poseł nie zgadza się z działalnością swojego klubu i nie jest w stanie tego zaakceptować, to jedynym przyzwoitym i honorowym rozwiązaniem jest ‚dymisja’ czyli złożenie mandatu. Nie za bardzo rozumiem o co chodzi z tym ‚sekretarzem wojewódzkim PZPR’….masz jakiś problem, natręctwa czy też wszystko Ci się kojarzy… jeżeli tak, to jest to niepokojące.

    ‚Vera’
    2011-10-24 o godz. 23:22

    Cyt. ‚Jego działanie kończy się w dniu ogłoszenia wyników i w żaden sposób nie może odnosić się do działalności posłów. ‚

    Odpowiedź jak wyżej, dla ‚AgiK’

    Cyt. ‚A pouczenia proszę sobie wsadzić w otworek’

    Szanowna ‚Vero’…czy nie uważasz, że dyskusja o tym co kto ma wsadzić w jaki otworek oraz innych fantazji, może być interesująca, jednak z uwagi na to, że blog nie zapewnia stosownej intymności, może być cokolwiek krepująca i niezręczna?

  64. W sprawie „ciekawego wywiadu” z Jerzym Urbanem się tak zastanawiam, w czyim imieniu Jerzy Urban proponował Prezydentowi RP żeby „abdykował na rzecz marszałka Sejmu … i stanął na czele rządu po wygranych wyborach.” (cytuję z głowy). To że Jerzy Urban wyręczył nieudolnego w tej roli Michnika i całkowicie niewiarygodnej Rapaczynski w rozbiciu SLD to jest fakt. Ale żeby miał aż takich mocodawców, tego nie podejrzewałem.
    PS. Zwracam uwagę redakcji, że ta beznadziejna reklama, która zsunie się na dół i zasłania pole, gdzie trzeba wpisać jakieś znaczki, często uniemożliwia komentowanie blogu.

  65. Indoor_prawdziwy pisze:
    2011-10-25 o godz. 17:49

    Przecież koncepcje sprawowania i utrzymania władzy były różne. Urban przedstawił swoją i grona swych znajomych. Wygrała inna, nietrafna.
    Dokładnie to co teraz.
    Wygrał Miller, nie Kalisz. Czy okaże się słuszna? Się okaże…….

    Nie ma sensu szukać wzorem Zbawcy drugiego dna.
    Kliki, stronnictwa, koterie, kręgi towarzyskie, przyjacielskie towarzystwa wzajemnej adoracji, to normalne ludzkie zachowania.
    Sympatie i antypatie do nich należą również.

    Ps
    Nie wiesz przypadkiem, czy Urban zapisał się w końcu do SLD?

  66. Kilku kolegom/koleżankom na blogu jest wszystko jedno, czy obrany system wyłaniania posłów/senatorów będzie odzwierciedlał poglądy wyborców. Możemy się oczywiście spierać z podawaniem przykładów anglosaskich i kontrowania ich równie mocnymi przykładami kontynentalnymi, ale nie zwalnia nas to z myślenia.
    JOW okazały się wyborami partyjnymi i to bardzo, więc kolega piszący o jakichś niezależnych kandydatach odrywa się od faktów, niezależnych wybrano tylko 4, a i to z pomocą i błogosławieństwem głównych partii – szczególnie PO. Zastosowanie takiego systemu zwalniałoby nas w tej chwili z dyskusji o Palikocie, Millerze i Pawlaku.
    Oczami wyobraźni widzę (bo nie dożyłbym tego) jak na salę obrad kuśtykają pod laskami, wjeżdżają na wózkach, dzisiejsi 50-latkowie, bo niby kto by im miał odebrać mandat, skoro wszystko zostało ustalone jeszcze przed głosowaniem obywateli w JOW.
    Dzisiejsi oburzeni z Europy i USA protestują głównie przeciw takiemu systemowi sprawowania władzy,który pozbawia obywateli podejmowania decyzji dotyczących ich życia. Iskrą zapalną jest oczywiście dzisiejsza sytuacji finansowa (bo przecież nie gospodarcza) całego świata. Chaos jaki się szykuje (to co było, należy traktować tylko jako wstęp) wywołali politycy pospołu z technologami sztuczek finansowych.
    Niedawno z ust znanego ekonomisty padło pytanie: gdyby 400 najzamożniejszych obywateli USA zapakowało do walizek swój gigantyczny majątek i wyemigrowało do Somali, to przeciętny Amerykanin zbiedniałby faktycznie czy tylko statystycznie? No, a statystyczny Somalijczyk?

  67. stasieku pisze:
    2011-10-25 o godz. 15:31

    Lubię poznawać opinie mądrych ludzi, bez względu na opcje polityczne.
    A na szeroko pojmowanej lewicy jakoś tych mądrych więcej….
    A przynajmniej odnoszę takie wrażenie.
    Do usług……

  68. Śleper pisze:
    2011-10-25 o godz. 17:57

    Można się zastanowić co zostałoby z majątków wielu, gdyby diabli wzięli cały zapis elektroniczny……
    Wszak prawa własności są zapisywane w wielu krajach i bankach jedynie w ten sposób.
    Jeden impuls elektromagnetyczny i kraje rozwinięte ogarnia chaos……

    Nie mówiąc już o transporcie, produkcji, energetyce. Jesteśmy uzależnieni od krzemu. Owsopędne były jednak pewniejsze a i stary Fiat miał przewagę nad współczesnymi, sterowanymi komputerowo……

  69. Przychodzi kryska na Matyska? 😉

    Prezesuńcio Jarosław Rajmundowicz najwyraźniej ma zła passę
    Najpierw dołożył mu na łamach naszej lokalnej prasy były starosta puławski.
    Potem europoseł PiS Tadeusz Cymański.
    A następnie również europoseł, ale jednocześnie wiceprezio PiS Zbynio Ziobro,
    znany też jako „Zero” albo „Wyszyński” -nie kardynał of kurz 😉

    A na dodatek w wczoraj w Budapeszcie ponad 20 tys. ludzi demonstrowało przeciwko rządom idola Jarosława Kaczyńskiego.
    Co za niefart, przecież niedawno Jadący Na Prochach ujawnił, że jego marzeniem jest Budapeszt w Warszawie 😉

    Nasz były starosta puławski bardzo ostro krytykuje prezesa Jarosława Kaczyńskiego i posłankę Małgorzatę Sadurską. Przystąpił do ziobrzystów, cycuś? 😉

  70. Tym większe wątpliwości prawne i międzynarodowe budzą okoliczności śmierci dyktatora podawane przez globalne media. Według nich, Kaddafi wpadł w ręce powstańców po ataku bombowym NATO na konwój kilku uciekających z ostrzeliwanej i oblężonej Syrty samochodów, w których, jak przypuszczano, mógł znajdować się obalony dyktator. Czy konwój kilku samochodów osobowych bądź terenowych stanowił w myśl zapisów Rezolucji nr 1973 zagrożenie dla ludności cywilnej? Jeżeli nie, to dlaczego NATO nie było w stanie jasno zadeklarować, że celem operacji jest jednak zgładzenie Kaddafiego?
    http://www.psz.pl/tekst-39681/Lukasz-Kobeszko-Mord-zalozycielski-nowej-Libii

    Bóg stanął po stronie silniejszych batalionów- jak zwykle…….

  71. Ps.
    Ciekawe jak ZWYCIĘZCY opiszą tę historię…..
    Cywilizowani, prawi, humanitarni, praworządni…….

  72. Wpisałem- Hiszpanie w Libii- i taki kwiatek sie ukazał…….

    „Jednak do tego czasu siły zbrojne Gaddafiego w Trypolisie były jednym z głównych klientów Hiszpańskiego przemysłu zbrojeniowego, co znalazło odzwierciedlenie w najnowszym raporcie Ministerstwa Przemysłu. Jak relacjonują strony iternetowej Cadena SER, Hiszpania sprzedała Libii broń wartości 11,2 milionow Euro.”
    http://tvhiszpania.com/blog/995/

    Interesujące, choć znane- „pecunia non olet”…….

  73. @ ANCA_NELA pisze: 2011-10-25 o godz. 07:47

    Możliwe ze się mylę,
    ale Kopyciński był rozpoznawalny bo jego akcja przeciwko Komisji Mieszanej doprowadziła do zamknięcia jej.

    W PO byłby potwierdzeniem ze Tusk nie klęka przed księdzem i byłby medialna przewaga dla Gowina.

    Wygląda ze zrozumiała niechęć do Millera i chyba jego przekonanie ze Tusk to lepiej wyglądający Kaczyński spowodowała ze nie dal szans zajętemu zwyciestwem Tuskowi

  74. Z całkiem innej beczki……

    „Na razie silniejsza psychicznie i starsza od Diany w chwili zamążpójścia Kate znajduje się we wstępnej fazie szkolenia do pracy w korporacji ?monarchia?. A jednak z królewskiej maszyny masarskiej dobiega już chrzęst kości. Dworzanie w pałacu Buckingham nazywają podobno ten proces karmieniem bestii.”
    http://kobieta.newsweek.pl/kate-middleton–ofiara-windsorow,83715,2,1.html

    Zdaje się że nie tylko Komuna łamie ludziom charaktery…..
    Socjalizacja……

  75. ‚wiesiek59’
    2011-10-25 o godz. 11:14
    Cyt.
    ‚http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zaskakujace-wyznanie-Jerzego-Urbana,wid,13922720,komentarz.html

    Ciekawy wywiad, o barwnych porównaniach nie wspominając?.’

    Owszem jak ciekawy…tyle tylko, że Urban nie zawsze mówi poważnie, stara się być nieprzewidywalny i o ile kiedyś jego drażnienie ‚establiszmentu’ było wiarygodne to teraz kiedy sam stał się jego częścią bywa nużący. Jerzemu Urbanowi coraz bardziej podoba się Rzeczpospolita 3/4, a mnie coraz mniej, stąd do jego ocen i opinii ma większy dystans.
    Ciekawe, że w wywiadzie wypomina Millerowi podatek liniowy a u Palikota mu nie przeszkadza, a to jest sprawa podstawowa przy ocenie programu społeczno-politycznego.

  76. Coś o kolei…..
    http://biznes.newsweek.pl/elf–smok-i-gama–polacy-nie-musza-wstydzic-sie-swojej-kolei,83775,1,1.html

    Mamy własne rozwiązania, projekty, brakuje jedynie kasy.
    przynajmniej część z odzyskanego finansowania Kościoła przeznaczyłbym na takie projekty……
    Miliard mieć i nie mieć, to już dwa miliardy…..

  77. Oglądałem dziś u pani Pochanke, panią Staniszkis z panem Czapińskim. Profesor Czapiński to święty człowiek.

  78. Leszek Miller zaapelował do rządu o przyśpieszenie prac nad wejściem Polski do strefy euro.Zgłosił też postulat aby w 2012 roku,pensję minimalną podnieść do 1800 zł.Efekt wzmocnił propozycją podniesienia kwoty wolnej od podatku do 12000 zł.Janusz Palikot zaproponował SLD,że poprze ich projekt ustawy o związkach partnerskich.Niestety,wygląda na to,że nie będzie mógł liczyć na rewanż Millera i nie jest to tylko kwestia uprzejmości.Bez większych fajerwerków wybrano szefa klubu RPP i pięciu(sic!) vice.Natomiast specjalnej konferencji było potrzeba aby ogłosić,że Janusz Palikot nie będzie pobierał poselskich uposażeń przez całą kadencję.Całość(ktoś wyliczył,że będzie to prawie pół bańki) przekaże dwóm wysoce szlachetnym organizacjom.Obyło się bez zapowiedzi czy w ślad przewodniczącego pójdą inni członkowie ale jak wiadomo napięcie należy umiejętnie dozować.W kontekście wiszącej niczym miecz Domokrążcy groźby państwowej subwencji wypada jednak puścić jakieś dymy.No i czyż nie cudne dziś mamy po napieralskie Lewice?Które caculko lepsze?

  79. Posła społeczeństwo wybiera po to aby realizował jego postulaty w Sejmie. Pani jak widzę woli aby poseł realizował postulaty partii.
    Ja się z takim stawianiem sprawy nie zgadzam. Kopyciński poszedł tam gdzie swoje główne zadanie (rozliczenie kleru za komisję majątkową i świeckie państwo) może uczciwie i zgodnie z wolą wyborców realizować. W SLD wygrywa aparatczykowski beton, który kościołowi rozdał najwięcej. I zajmuje się walką o wewnętrzną władzę i walką z Palikotem. Ta żałosna już formacja jaką jest SLD odchodzi w niesławie w niebyt, wyborcy mają swój rozum i z niego korzystają.

  80. A jednak i Zbawiciel pozazdrościł kolegom(no,tu to chyba za bardzo pojechałem) z lewej.Jego opinie,że należy zredukować dług Grecji o 65% i umożliwić grekom powrót do drachmy powinna przeważyć na unijnym spotkaniu ministrów finansów.Jutro,pewnie rozwiąże problemy za oceanem.

  81. halen pisze:
    2011-10-25 o godz. 22:49

    Zbawiciel na trzecie ma chyba na imię GIENIUŚ……..
    Choć nie wygląda……ani się nie zachowuje….

  82. Mówisz,Wieśku,że jest ci on trojga imion?Żeby mu to się tylko nie przeniosło na osoby…

  83. Halen 22.21
    Nie wiem czy wiesz że Palikot proponuje jako kwote wolna od podatku 30 tys zł.( 12 miesiecy razy 2.5 tys)
    Ale tu przeciez chodzi o to, żeby ten cały prezent odebrać z powrotem podatnikom z pierwszej grupy, podnosżac jednolity VAT np na zywnośc do 18 procent i obniżyć podatki takim bogaczom jak Palikot z 32 na 18 liniowego PIT.
    Palikot zresztą skonsultował to z Balcerowiczem, który go podobno poparł.Jednym słowem neoliberałowie w Polsce ciągle uwazają wszystkich za idiotów, tak jak lis kruka, co trzymał ser w dziobie !
    Nie czytają New York Timesa czy co ?

  84. Od dawna nie oglądałem i nie słuchałem tak udanego spektaklu, jaki w naturalny sposób sam się wytworzył z powodu startu u red. Rymanowskiego, panów Migalskiego i Girzyńskiego. Rymanowski, na tle wydarzeń ostatnich dni, dobrał właściwie duet do skrzyżowania szpad w studiu TVN 14. Wiernego lokaja bez własnego zdania (albo skrzętnie skrywanego ze strachu), Girzyńskiego oraz niedawnego lokaja, ale który coś na tym zarobił (bardzo opłacalną „fuchę” w Europarlamencie), Migalskiego. Jeden bardziej od drugiego, człowiek bez charakteru i podszyty w dodatku tchórzem.
    Jedno, co ich w tej chwili różni to, to, że Migalski już się nie boi kurdupla i wie, że jeśli nie znajdzie, w miarę szybko jakiejś łódki ratunkowej, to kadencji w Europarlamencie nie powtórzy, a Girzyński drży ze strachu, by nie ulec broń Boże prowokacyjnym, pytaniom Rymanowskiego i wręcz kpinom i naigrywania się nad bezsilnością lokaja prezesa przez Migalskiego.
    Bezsilna wściekłość, ledwo trzymanej na wodzy Girzyńskiego rzucała się wręcz w oczy. Wyraz twarzy, jest jednak odbiciem stanu ducha, przepytywanego bez litości człowieka oraz wykpiwanego przez niedawnego kolegę z partii. Migalski, jak mi się wydaje „wyżywał” się na Girzyńskim nie przypadkowo. Ma mało czasu na wyrobienie w oczach społeczeństwa „właściwego” obrazu przeciwnika PiS-u, który współtworzył PJN, z zamiarem pokonania właśnie PiS-u, jego własną bronią (grając jeszcze dosadniej tragedią smoleńską niż kurdupel) i zajęcia opuszczonego miejsca na scenie politycznej. Wykorzystuje, zatem każdą okazję, która się nadarza.
    Wydaje się, że dzisiejsze głosowanie w PiS-ie, pokazało, że istnieje w tej partii poważna ilość posłów, niezadowolonych z kolejnej przegranej (już nawet nie wiem, której – chyba szóstej) i pojawiła się szansa na utworzenie PJN-u (bis, nazwijmy go), utworzenia oddzielnego klubu poselskiego, dołączenia do niego bezrobotnych z PJN-u (prim) i stworzenia poważnej alternatywy dla Kaczyńskiego i Palikowa ❗
    Szansę zwiększa to, że Ziobro ma poparcie Rydzyka, co może przy zwiększeniu jego aktywności politycznej wśród ciemnego ludu i słuchaczy Radia Maryja przysporzyć poparcia dla PJN-bis (kosztem, właśnie tychże z „twardego” elektoratu kurdupla) i wprowadzenia go do przyszłego parlamentu RP.
    Jest to bardzo prawdopodobny scenariusz, również i z tego powodu, że Ziobrzyści (jak mówi Błaszczak) nie maja za wiele czasu i kroki usamodzielniające, jeśli mają być podjęte, to podjęte być muszą n i e z w ł o c z n i e ❗ Katalizatorem w tej sprawie (w sensie dodatnim) może być to, że formalnie Ziobryści (jak, dla odmiany określa tę grupę Kurski) stoją w kolejce przed komisją dyscyplinarną Suskiego (tego, co to patriotyzm ma w genach, a nie zna Hymnu Polskiego). Moim zdaniem, jeśli problem jest tak poważny, że musi zająć nim komisja Suskiego, to i wyrok j u ż j e s t , a ta mina, bardzo niepewna, pana Ziobry (i w tle Kurskiego), gdy udzielał pseudo – wywiadu red. Kapnikowi, świadczyć może o świadomości „oskarżonego”, co do jego losu na przesłuchaniu przed komisją Suskiego ❗
    Nie przypuszczam, by Ziobro czy Kurski ubrali się w pokutne worki i z zawieszoną na szyi torbą na śmieci, udali się na kilkumiesięczną pokutę, (chociaż Kurski, ma w tym jakieś doświadczenie, ale dotyczyło to zupełnie innej sprawy!!) 😆 ❗
    I to by było na tyle, pozdrawiam, Czesław R.

  85. Nie wiem, co u Autorki mógł stracić Palikot, skoro u Niej chyba nigdy nic nie zyskał?? Nie natknąłem się jeszcze na jakąś pozytywną wypowiedź p. redaktor o Palikocie. Pewnie, po co się narażać w środowisku, które jedzie po nim jak po łysej kobyle, wymyślając najbardziej absurdalne zagrywki jak np. mini-egzamin u Olejnik. Żenada.

    No i co z tego, że Biedroń nie wiedział co to jest Konwent Seniorów ??? To ma być kryterium poziomu merytorycznego posłów?? Co z tego, że inni by wiedzieli? Mamy jako społeczeństwo jakiś pożytek z tego, że parlamentarzyści to wiedzą? Mamy stanowione lepsze czy coraz gorsze prawo?? Co się tak państwo dziennikarze przyzwyczajacie do tych samych, w niektórych przypadkach od 20 lat widocznych na Wiejskiej gęb, że jak pojawi się nowa formacja i to w takim stylu jak wjazd Palikota do Sejmu z 10% poparciem, to się zaczyna lament o populistach i demagogach. Ludzie, jak już się zajmujecie opisywaniem i interpretacją tej polityki, to róbcie to wnikliwie i z pomyślunkiem. Z góry dzięki.

  86. bardzo mi żal Roberta Biedronia. Nie widziałam tego, ale podobno fatalnie wypadł na przesłuchaniu u pani Moniki Olejnik. Szkoda że nie znalazł się nikt kto by ostrzegł pana Roberta, że stawiając się przed obliczem pani Moniki dobrze mieć ściągę jak na maturze, a i numer telefonu do przyjaciela też się może przydać. Gdyby biedny pan Robert oglądał kiedyś „Kropkę nad i”, to by wiedział, że w audycjach pani Moniki osobą pierwszoplanową jest pani Monika. Ci co o tym wiedzą, lepiej wypadają, bo po prostu w czasie przesłuchań gadają szybko i dużo – jak na przykład pani Kempa. Inną dobrą metodą jest mówić jak najmniej, wtedy temperatura przesłuchania bardzo spada, a pani Monika traci rezon i powietrze z niej uchodzi.

  87. W zupełności zgadzam się z Pani tezami. Co do szybkości to przypomina mi to 48 sekundę Andrzeja Gołoty. Ten sam efekt. Nie jestem zwolennikiem Millera, ale po prostu tak się nie robi.Podstawy kultury, żeby nie powiedzieć więcej zobowiązują. Może to naiwność, ale wciąż w to wierzę. Wierzę że, kiedyś dojdziemy do wzorców kultury anglosaskiej (brytyjskiej), lecz na to trzeba milleniów. Przykre że, tego nie zobaczymy.

  88. @Wasyl: Rozważ proszę taką możliwość, że skoro poseł Biedroń – politolog z dyplomem nie zdobył podstawowej w końcu informacji co to jest Konwent Seniorów to i szanse na to, że w jakikolwiek sposób może przyczynić się do merytorycznej i kompetentnej pracy legislacyjnej nad jakąkolwiek ustawą są znikome.

  89. Przypominam, ze Robert Biedroń jest podobno magistrem politologii i to, że nie wiedział co to jest konwent seniorów, to tak jakby elektryk nie wiedział co to jest prąd trójfazowy. Dziwi mnie, ze sa tacy, którzy bronią Biedronia i jego niewiedzę (lagodne określenie).
    Być może jest tak, ze „obrońcy” również są tak samo wykształceni jak pechowy magister.

  90. Haszszu pisze:
    2011-10-25 o godz. 15:45

    1. Twoja wykładna jest polityczno-aksjologiczna a nie prawna. Mylisz te dwa porządki.Stąd nieporozumienie. Gdyby wykładnia była prawna to Kopyciński stracił by mandat na mocy skodyfikowanego prawa (czyli ustawy).

    2. Ja nie mam żadnej obsesji sekretarza. Chodziło mi (czysto analitycznie a nie afirmatywnie) o to, że Kopyciński być może uznał, że ponieważ w kampanii prezentował się wyborcom jako reprezentant „nowej lewicy” odcinającej się od aparatu post-PZPR, wierność ideowa wyborcom wymaga zmiany klubu.

    Mój osobisty pogląd na zagadnienie (generalnie) jest odmienny niż Twój czy p. Paradowskiej. Uważam, że wolność posła jest dla wyborcy lepsza niż jego ślepe posłuszeństwo partii czy liście. Problemu z tym nie mam, bo kadencje są ograniczone w czasie. Poseł podejmuje decyzje w warunkach wolnego mandatu. Moim prawem będzie ocenić tę decyzję w następnym głosowaniu.

    To jest kwestia różnicy w mentalności. Dla mnie partie to wtórna kategoria, nie pierwotna.

  91. Na ciekawą sprawę,zwrócił mi uwagę Jean Paul,który wytropił kolejny przekręt liberałów.Strwożony,wyjąłem zakurzone liczydło i zacząłem stukać kulkami po sznurkach.Zaczęły wychodzić mi niestworzone rzeczy,więc dla uproszczenia przyjąłem stałe dane.Obecna pensja minimalna brutto=1400(ciut zawyżam)Kwota wolna od podatku=2700 więc przez pierwsze dwa miesiące podatku dochodowego nie płacimy.Następne miesiące roku:10×1400=14000 a 19%podatku z tego to=2660zł.I tu(choć poszło mi świetnie) doszedłem do ściany.Zabrakło mi danych ile taki z minimalną pensją wydaje na towary z niskim vatem czyli głównie na żywność.Nie wiedząc jak z tego wybrnąć,założyłem,że…. wszystko.Obecny dochód takiego minimalisty do reki to:2800(styczeń,luty)+11340(reszta roku)=14140.Z tej kwoty vat pożera mu obecnie 1131 zł rocznie(on resztę) a jeżeli będzie podniesiony do 18% to było by to aż 2545zł.Ewidentnie,tylko na takiej operacji,rzeczony jest w plecy 1414zł. rocznie.I tu mam jeszcze większy kłopot bo taka strata 1414 nie chce mi wyjść większą niż zysk minimalisty z kwoty wolnej od podatku a ten wynosił by wtedy=2660/rok.Ma może ktoś inne liczydła?albo posługuje się lepszym procesorem osobistym?

  92. panie Andrzeju, naprawdę nie wiedziałam że bronię Biedronia i jego niewiedzy. Proszę o wybaczenie. Mam nadzieję że pan Biedroń uzupełni braki – i podczas następnych przesłuchań u pani Moniki, wypadnie lepiej. A co do prądu trójfazowego, też ma Pan rację – z tym że u mnie jest coś około 220-230V, w dodatku zmienny. Tak mi mówił dziadek, o on wszystko wie.

  93. Proszę przyjść za siedem lat. Na cmentarz. W nagrodę będę marszałkiem.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/skandal-w-szpitalu-prosze-przyjsc-za-7-lat,1,4890670,wiadomosc.html

  94. Na korytarzu w polskim gimnazjum im. Lelewela w Wilnie słychać gwar mowy… rosyjskiej. W litewskiej szkole muzycznej im. Čiurlionisa rozmawiam z mamą dziewięcioletniej Polki, która tu przeszła z polskiej szkoły, bo chce być baletnicą, ale ma kłopoty z językiem litewskim. W domu mówi się po polsku albo po rosyjsku. Jak w wielu polskich domach. Polacy oglądają rosyjską telewizję, która na głowę bije słabiutką TVP Polonia.
    http://swiat.newsweek.pl/polski-skansen-na-litwie,83114,2,1.html

  95. – Jestem bardzo zadowolony, że Miller został szefem SLD. To całkowicie uniemożliwia Sojuszowi koalicję z Platformą, czego się obawiałem. A swoją drogą, kto by przypuszczał, że szefem SLD będzie kandydat Samoobrony
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,125354,page,2,title,Kaczynski-juz-sie-nie-kontroluje,wid,13924104,komentarz.html

    Ciekawe spojrzenie Giertycha…..

  96. Andrzej!
    Przypominam, że jesteśmy od wielu wielu lat rządzeni przez kompletnych dyletantów. Wprost rażąca niekompetencja sięga od Premiera do drugiego pilota włącznie (po drodze mamy również pracowników mediów którzy zastąpili dziennikarzy), w każdym obszarze administracji i nie tylko. Jeśli Polska doszła ( i idzie) do czegoś to nie dzięki tym ludziom tylko wbrew tym ludziom.
    Co do Moniki Olejnik to zwracam uwagę, że o ile Biedroń niedokładnie określił rolę pomocniczego organu Sejmu, który to organ marszałek składa sobie z kogo tylko zechce poza długą listą mogą w posiedzeniu uczestniczyć również „inne osoby”, to na kolejne pytanie Moniki Olejnik dotyczącą Prezydium Sejmu udzielił dokładną odpowiedź, którą to odpowiedź Monika Olejnik kwitowała krótkim Nie, znowu błąd, …
    I kto tu jest idiota? Ten który niedokładnie odpowiada wzięty z zaskoczenia czy dziennikarz, który nie zna odpowiedzi na postawione przez siebie pytanie?

  97. http://www.tvn24.pl/15516,1,kropka_nad_i.html

    Sikorski o Libii……i nie tylko, u Monisi

  98. Wygra Art.103, ust 2 Konstytucji, czy Błaszczak z Sellinem. ❓ Obaj nadużywają mikrofonów, które dziennikarze podsuwają im pod gęby. Sellin, ośmielił się nawet powiedzieć, ze Marszałek Sejmu RP, tak nachalnie chce się pozbyć prokuratorów z Sejmu, bo PO boi się w składzie klubu poselskiego PiS-u k o m p e t e n t n y c h ludzi. Mówiąc to z pianą na ustach, zapomniał osioł jeden, że to oni mają do wyboru (do dnia dzisiejszego włącznie – 26-go października, br.) kim chcą być, chodzi wyłącznie o kasę. I jedna i druga nie jest do pogardzenia, ale korzystać wolno tylko z jednej i tu leży pies pochowany, panie Sellin ❗
    Krótko mówiąc, jeśli dopuściłoby się do zlekceważenia zapisu (tak wyjątkowo jednoznacznego, jak w sprawie niemożności łączenia mandatu poselskiego ze stanowiskiem prokuratora) Konstytucji w tak błahej sprawie, to nikt już w przyszłości, tak ze strony rządzących, jak i ze strony opozycji nie będzie miał moralnego prawa powoływania się na zapisy konstytucyjne, w jakiej kolwiek sprawie.
    Jeżeli nie jesteśmy w stanie zmienić Jej niektórych zapisów, to uszanujmy, chociaż to, co jest w niej zapisane na dzień dzisiejszy, i dotyczy to obu stron!!!
    Jest mi smutno, że wszyscy rzucili się na obrazki z życia, popularyzowane we wszystkich stacjach telewizyjnych, jakby związki partnerskie, czy wiedza Biedronia na temat funkcjonowania Sejmu były najważniejsze. Nikt nie kiwnął palcem na temat Brukseli, gdzie akurat zachodzą istotne wydarzenia, które będą dotyczyły również i Polski. Jednym słowem, na blogu królują pierdoły ❗ Jeden @Wiesiek 59, to stanowczo za mało ❗
    Pozdrawiam, Czesław R.

  99. @Zosieńka pisze:
    2011-10-26 o godz. 09:33

    Zosieńko!
    Nie wierz tak bezkrytycznie dziadkowi. Może kiedyś wszystko wiedział, ale skleroza robi swoje!
    OMC doktor politologii faktycznie pieprz… itd., a dziadek pamięta normy przedwojenne. Gdyby był Ślązakiem to znałby wielkości DIN (Deutsche Industrie Norm).
    Od dłuższego czasu mamy 240 V, faktycznie „zmienny” lub jak wolą puryści „przemienny”, ale trójfazowy mają tylko ci, którzy tego potrzebują (kuchenne piece elektryczne, grzejniki przepływowe wody, duże silniki) i jest znacznie wyższe napięcie.
    Nie martw się jednak dziadkiem. Moja żona kilkadziesiąt lat uczyła fizyki i to naprawdę dobrze, ale temat „prąd trójfazowy” starała się ominąć i chwała Bogu, nie było go w Liceum Zaocznym, w którym dotarła do emerytury.

  100. @@Zosieńka, 09:33, Antonius, 14:50
    Drodzy Państwo, rzadko się wcinam, ale teraz muszę.

    Zgodnie z Ustawą z dnia 03.04.1999 r. o normalizacji (Dz. U. nr 53 poz. 251 ze zm.) i wydanym na jej podstawie Rozporządzeniem Ministra Gospodarki z dnia 14.09.1999 r. w sprawie obowiązku stosowania niektórych Polskich Norm (Dz.U. nr 80, poz. 911 ze zm.), zmienionym rozporządzeniem Ministra Gospodarki z dnia 20.01.2002r. (Dz.U. Nr 14, poz. 133) w Polsce zobowiązani jesteśmy do wprowadzenia w życie w całości zapisów Polskiej Normy PN-IEC 60038:1999 ?Napięcia znormalizowane IEC?. W związku z tym do końca 2003 roku, w sieci niskiego napięcia z dotychczasowych 220/380 V napięcie powinno być podwyższone do 230/400 V ?10%.

    Antoniusie Drogi, wybacz, ale to w obronie stanowiska mojej blogowej symoatii.

    Pozdrowienia od inżyniera.

  101. Na wszelki wypadek wyjaśniam, że ta wartość za ukośnikiem, dotyczy napięcia trójfazowego.

  102. dziekuję Ci STASIEKU za wsparcie, ale też za wyjaśnienie.ANTONIUSowi również. Przekazałam to dziadkowi, a ten wyciągnął jakiś przyrząd który nazywa woltomierzem, i pokazał mi że jesteście obaj bliscy prawdy. Tyle że mogło to się fatalnie skończyć, bo dziadek omal nie spadł z taboretu przy pomiarach. Dobrze chociaż że go prąd nie kopnął. Pozdrawiam Was!.

  103. Widać, dziadek wysoko mierzy. 😀

  104. @stasieku pisze:
    2011-10-26 o godz. 15:31

    Szanowny stasieku!

    Obrona czci sympatii blogowej – nawet w przypadku, gdy ów honor nie jest zagrożony – jest szlachetnym czynem… no może trochę przesadnym, jak strzelanie z armat do wróbli. To przecież też moja sympatia i stąd dobra rada, aby dziadkowi nie wierzyła ślepo, bo „wsio pływiot” jak mawiał radziecki uczony Heraklitow.
    Załatwiłeś mnie cytatem z mądrych ustaw, ale ja Ci odpowiem o moim spotkaniu z mentalnością techników. Uczyłem w wieczorowej szkole mechaników dorosłych, nawet trochę „przejrzałych”, ale o wysokim mniemaniu o swojej wiedzy technicznej. Temat banalny – mikromierz i jego skala. Pokazałem piękny duży model drewniany, gdzie bęben był podzielony na 100 części, a skok śruby niby 1 mm (na modelu około cm). Postawiłem pytanie: O ile przesunie się trzpień przy obrocie śruby o skoku 1mm o jedną działkę. Liczyliśmy: 1 obrót to 100 działek, 1mm/100 działek, tzn. przesunął się o 1/100 mm. Wszyscy odpowiedzieli, że rozumieją i dali odpowiedź 1/100 mm. Teraz pokazałem im prawdziwy mikromierz (typowy, bo ja mam też taki z większą dokładnością do 2 mikronów) i tłumaczę tak:
    Skok śruby wynosi 0.5 mm, a bęben jest podzielony na 50 części. Jaka jest wartość jednej działki? Wstaje najstarszy „zawodnik” i mówi: 1/50 mm. Kazałem mu policzyć: 0.5 mm/50 działek =? Po dłuższym liczeniu wyszło nam wszystkim, że 1/100 mm/działkę, jak w „modelu”. Wtedy zdenerwowany majster mówi tak: „Panie profesorze!
    Może i w teorii jest 1/100, w praktyce jest 1/50”!
    Przestałem dyskutować.

    Podobnie jest z napięciem w domu. Na pewno masz rację z tym 230 (plus minus 10 %), ale ja mierzyłem przed chwilą moim Unigorem 4 i jest 240 V – praktyka zwyciężyła!!!
    Oczywiście wiem, że po ukośniku jest wartość napięcia dla prądu trójfazowego, mam takowy w domu i to z najnowocześniejszą wtyczką z dużą liczbą bolców i odpowiednim kablem (5-żyłowym). Jest to na wyrost, bo nie mam już (lub jeszcze) żadnych urządzeń trójfazowych, ale ja lubię mieć zapas.

    Gdybym chciał z Tobą dyskutować o normach to mam tylko „biblię” elektryka, wydaną w NRD, z której ja całe życie czerpałem cenne informacje praktyczne. Jest wspaniała, ale normy ulęgają zmianom (non sunt disputandum).

    ***Antoniusie Drogi, wybacz, ale to w obronie stanowiska mojej blogowej symoatii.
    Pozdrowienia od inżyniera.***

    Milo dyskutować z inżynierem – nawet wtedy, gdy ma rację! Mam zresztą dużo kolegów – inżynierów różnej maści. Z elektryków mój przyjaciel był szefem strony elektrycznej elektrowni Wałbrzych (w charakterze głównego inżyniera) i tam się szkoliłem praktycznie, gdy uczyłem (chałtura) elektrotechniki górniczej, zamiast fizyki. Oglądałem wszystkie urządzenia, o których mówiłem chłopcom i większość w działaniu jak choćby układ Ward-Leonarda.

  105. Zosieńko!

    W tej chwili dopiero czytałem, że dziadek też jest eksperymentatorem i jeśli przypadkowo czegoś jednak nie wie (z tego wszystkiego) to mierzy. Brawo! To mnie cieszy, ale po co kazałaś mu leźć na jakąś górę – do rozety? Macie chyba gniazdka niżej, gdzie nawet ja mogę mierzyć „wolty” z wózka inwalidzkiego.
    Pozdrawiam i życzę 230 +10%, wtedy będziesz miała wyższe napięcie niż ja.

  106. Kłopoty Millera i SLD są dla mnie całkowicie obojętne. Rozumiem,że w mediach muszą być przedstawiane najróżniejsze niuanse polskiej polityki, niemniej ja Millerowi i całemu SLD życzę predkiego odpoczynku na zielonej trawce. Z mojego punktu widzenia Polska nic nie straci.

  107. to nie ja Antoniusie posłałam dziadka na taboret, tylko babcia. Bo chodziło o to, żeby wymienił zepsutą żarówkę, taką na 100 świec. Prz okazji doszło do kolejnej sprzeczki między nimi, bo dziadek mówi że nie na 100 świec, tylko na 100 Watt. To po pierwsze – a po drugie, takich już się nie produkuje, bo podobno Unia zakazała. Dziadek wkręcił zatem taką na 75 Watt – a ten pomiar napięcia, to był przy okazji. Na razie tyle, bo lecę do dużego pokoju na „Rozmowę dnia”. Ciekawe kogo dziś Pani Janina zaprosiła?… oby nie jakiegoś nudziarza.

  108. Wy tu gadu-gadu o prądzie, a Chińczyków przybywa.
    I przy okazji do sz.p. Zosieńki. Z tego Dziadka musi być niezły numer, że w oprawce na żarówkę mierzy napięcie.

  109. Mąż stanu. Mówią, że będzie ministrem. Powinna się całkiem rozebrać.
    http://www.plejada.pl/24053,1,17,polnaga-anna-mucha-w-ciazy-na-okladce,fotogaleria.html

  110. Czesław.Martwi mnie Twój smutek(częściowo podzielam)ale nie fajny mamy początek igrzysk?Co tam chlebek,na razie jest codziennie taki sam.Będziemy się martwić jak zacznie naprawdę brakować.Piszesz,że na blogu królują pierdoły….nie byłeś chyba u Passenta….Tam zaczął królować duch wygadanego kretyna.Chyba się przeniosę,całkiem interesownie pokopać się z tymi mułami.Może się dalej nie rozlezą?Z koniem,to co innego.Wiadomo,nie ma sensu, ale ci?Ps.Pewnie zauważyłeś,stary druhu,że wyzłośliwiam się ostatnio więc nie zachowasz do mnie urazy:dobrze nam przywaliłeś garnkom blogowym Ty kociołku.3m się

  111. Sąd Okręgowy w Lublinie uznał dziś przed południem, że policjant zgwałcił studentkę, która trafiła do policyjnego aresztu. O surowe ukaranie byłego policjanta apelował Janusz Palikot na słynnej już konferencji prasowej z wibratorem w dłoni

    Więcej… http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,10538746,Sad__Policjant_zgwalcil__Palikot_triumfuje.html#ixzz1bv9EpKMd

    „Finis coronat opus”………

  112. Tymczasem w nocy w Ercis temperatura spada już poniżej zera. Ofiarom znajdującym się pod gruzami grozi zamarznięcie. Turecki rząd nie pali się do sprowadzania zagranicznych ratowników do zniszczonej prowincji Wan. Dopiero we wtorek Ankara zgodziła się przyjąć ofertę pomocy z Izraela, ale w tym przypadku nie chodzi o ratowników, lecz o przyczepy mieszkalne

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75477,10543465,Turcja__W_gruzach_Ercis_Kurdowie_czekaja_na_pomoc.html#ixzz1bvBSuxsG

    Ech, ta polityka…..
    Ludzie umierają, a ludzie zza biurek rozważają
    -poprosić o pomoc? okażemy się słabi!
    -za mało jest ratowników? ale OBCY nie mogą nas kontrolować!
    -pomoc międzynarodowa? jesteśmy dumni, sami damy radę!

    A ludzie sobie umierają…..
    Ale dlaczego miałoby to obchodzić polityków?
    Przecież ich zadaniem jest dbanie o imponderabilia!!

  113. Libia ciąży także na pozycji Polski. Choć Warszawa tłumaczyła się dużym zaangażowaniem w Afganistanie, to naszą nieobecność w Libii publicznie wytknął Gates. Jeszcze na przełomie lipca i sierpnia sygnalizowano w Sojuszu, że jeśli Trypolis wkrótce nie upadnie, to wzmogą się naciski, by wysłać polskie myśliwce do patrolowania nieba nad Libią. Sojusznicy oferowali Polsce obsługę naziemną F-16 i namawiali do wysłania samolotów do – jak mówili – „najłatwiejszego z zadań lotniczych”, czyli pilnowania nieba nad krajem o rozbitej obronie przeciwlotniczej. – Też jesteśmy w Afganistanie, a pomimo to walczymy nad Libią – pokpiwali zachodni dyplomaci. Polska z propozycji nie skorzystała

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,86117,10542487,Europa_zdala_test_w_Libii.html#ixzz1bvJjoZda

    Bardzo interesujące podsumowanie…

  114. Czemu trzeba było to niebo pilnować? Tam jest ropa do zgarnięcia a nie jakieś skowronki.
    A podsumowanie jest po prostu haniebne.

  115. Zosieńko, Antoniusie, ten techniczny w końcu wątek, stał się przezabawny. Wchodzi do akcji dziadek, taboret, +4,34% – my się bawimy a tam, w Brukseli zjedli deser i nie wiedzą, co dalej.
    Śpijcie słodko, Przyjaciele blogowi!

  116. Jak się zapomni tych trzech symboli na końcu, wychodzi wszystko pogrubione.
    A chciałem tylko Wasze nicki pogrubić.

  117. Po przeczytaniu (i wysłuchaniu) wielu artykułów i komentarzy w tej sprawie, kusi mnie by na jednym z najbardziej poważanym przeze mnie blogów, skwitować dyskusję nad rzekomym oportunizmem i bezideowością posła Kopycińskiego krótkim:

    „Przecież mógł przejść do PO.”.

    Zamazało by to jednak mój odbiór i ocenę tego zdarzenia, a dzieli się ona na dwie. Pierwsza jest bardzo negatywna i po części pokrywa się z argumentami wyrażanymi publicznie: zdradzenie wyborców, zbyt szybkie (lub późne, i to i to by rozgrzeszyło) przejście oraz brak odwagi do rezygnacji z mandatu jak „idol” Palikot. Nazwijmy te kwestie formalno-honorowymi, które przez pana posła nie zostały rozegrane zbyt elegancko (lub też – zręcznie, gdyż uważam, że media inaczej by oceniły to zachowanie gdyby miało miejsce JEDYNIE w innym czasie).

    Druga ocena jest mieszana a dotyczy kwestii ideowych, koniunkturalizmu i samej wolności posła do zmiany partii, klubu. Ideowo porównywanie tego przejścia (z partii lewicowej do lewicowej) do przejśc z SLD do PO czy nawet z PiS do PO jest moim zdaniem dużym nadużyciem, o ile kompletnie nie na miejscu. Z przyczyn właśnie ideowych, których albo się nie sprawdza (praca posła K. w parlamencie) albo celowo zapomina.
    Natomiast koniunkturalizm w przejściu z opozycji do opozycji? Do partii, która uzyskała 2% więcej poparcia? Bez żadnych stanowisk (casus Arłukowicza) i nie zostawiając tonącego okrętu będąc jej, de facto, kapitanem-założycielem (casus Kluzik-Rostowskiej)? Tak, RP jest na fali wnoszącej, ale jest to fala sondażowa w perspektywie 4 lat w opozycji, gdy jednak większość komentatorów nie wieści jej sukcesu w przyszłości, nie wspominając nawet o dotrwaniu w obecnym składzie.
    Ostatnia rzecz to moim zdaniem zbyt obsesyjne oburzanie się na przechodzenie z partii do partii (klubu do klubu). Tak, jest to naganne, ale uważam, że w tym konkretnym przypadku jest to niesamowicie spotęgowane właśnie zarzutami koniunkturalizmu i zmiany poglądów (obydwa nie do końca słuszne a na pewno nie aż tak, jak przedstawiają to media) oraz momentem zmiany. Jedynie ten ostatni zarzut, jest nie do usprawiedliwienia (bez honorowego zrzeczenia się mandatu). ALE podniosłem już kwestię, że gdyby ta zmiana miala miejsce za 3 lata, nikt by się nią aż tak nie oburzał. Dlatego w pewnym sensie widzę tu hipokryzję mediów w przyznawaniu posłowi wolnej woli w zależności od tego ile wody upłynie w rzece.

    Kończąc już ten przydługi wywód pozwolę sobie tylko zauważyć, że kwestie ideowe to nie jest parę zdań w jednym wywiadzie przed wyborami, i parę zdań na konferencji po, o czym komentatorzy zdają się zapominać. Kopyciński może nawet nie lubić Palikota, jego stylu, sposobu uprawiania polityki, ale jaki to ma wpływ racjonalną ocenę ideowości obu Panów i ich partii? Natomiast zarzut braku honoru? Aż tak wiele od polityków nie wymagam, niech przez 4 lata robi swoje i ciężką pracą udowodni, że jednak zasłużył na to miejsce.

  118. Wiesiu!
    Bardzo dziękuję Ci za link, jakoś go przegapiłem.
    Tam jest napisana prawda, Europa zaczęła decydować w swoich sprawach i w sprawach „bliskiej zagranicy”, choćby nie wiem jak to brutalnie zabrzmiało. Obudziła się z letargu, na który zapadła na kilka dziesięcioleci, co poskutkowało wojną na Półwyspie Bałkańskim i nie zlikwidowaniem tragedii w zarodku.
    A Polska? Moim zdaniem zachowała się bardzo rozsądnie, ja wiem, że Niemców, Francuzów i Brytyjczyków jest więcej w Afganistanie niż Polaków, ale my mamy jeszcze za sobą Irak. Tam byliśmy zaangażowani militarnie, a gospodarczo polegliśmy, tutaj wszystko wskazuje na to, że będzie odwrotnie. Kraje północnej Afryki zachowały dość dużą sympatię dla naszego kraju nie tylko z tego powodu, że nie mieliśmy swoich kolonii, ale również z wydawałoby się zamierzchłych czasów komunistycznych.
    Ps. O sile „pamięci ludowej” przekonał się jeden z sąsiadów będąc w Argentynie, gdzie miejscowi przy piwie czy przy winie przysięgali, że nigdy nie zapomną Polsce tego, co zrobiła w 1974 roku. A to minęło bagatela „dopiero” 37 lat. (Dla młodych – nasza drużyna piłkarska w mistrzostwach świata w 1974 roku po dwóch zwycięstwach miała awans w kieszeni i ostatni mecz z Włochami. Makaroniarzom wystarczał remis, Argentyńczycy awansowaliby tylko w przypadku zwycięstwa Polski. I Polska pokonała Włochy.

  119. Tymczasem po wejściu w życie zmian w umowie polsko-cypryjskiej zniknie zwolnienie z opodatkowania polskich dyrektorów spółek cypryjskich. Podatek od dywidend będzie wynosić nie 9, ale 19 proc. Opodatkowana będzie też sprzedaż przez cypryjskiego udziałowca akcji polskiej spółki, w przypadku gdy co najmniej połowę aktywów polskiego podmiotu stanowią nieruchomości.
    http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/363707,wielka-ewakuacja-milionerow-z-cypryjskiego-raju-do-polski.html

    W Europie jest jeszcze kilka rajów podatkowych……
    Bez unifikacji prawa i podatków się nie obejdzie. Bo na patriotyzm unikających opodatkowania liczyć nie można.
    Oni są patriotami- własnej kieszeni…….

  120. Wszystkim którzy nie wiedzą, nie pamiętają, którym nie chce się szukać
    – przypominam

    KONKORDAT
    między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską
    podpisany w Warszawie dnia 28 lipca 1993 r.

    W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
    PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
    podaje do powszechnej wiadomości:

    W dniu 28 lipca 1993 r. został podpisany w Warszawie Konkordat między Stolicą Apostolską i Rzeczpospolitą Polską w następującym brzmieniu:

    KONKORDAT
    między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską
    Stolica Apostolska i Rzeczpospolita Polska

    – dążąc do trwałego i harmonijnego uregulowania wzajemnych stosunków;
    – biorąc pod uwagę fakt, że religia katolicka jest wyznawana przez większość społeczeństwa polskiego;
    – podkreślając posłannictwo Kościoła Katolickiego, rolę odegraną przez Kościół w tysiącletnich dziejach Państwa Polskiego oraz znaczenie pontyfikatu Jego Świątobliwości Papieża Jana Pawła II dla współczesnych dziejów Polski;
    – zważywszy przełomowe znaczenie odzyskania niepodległości i suwerenności przez Państwo Polskie oraz w trosce o jego pomyślny rozwój;
    – stwierdzając doniosły wkład Kościoła w rozwój osoby ludzkiej i umacnianie moralności;
    – kierując się wymienionymi wartościami oraz powszechnymi zasadami prawa międzynarodowego, łącznie z normami dotyczącymi poszanowania praw człowieka i podstawowych swobód oraz wyeliminowania wszelkich form nietolerancji i dyskryminacji z powodów religijnych;
    – uznając, że fundamentem rozwoju wolnego i demokratycznego społeczeństwa jest poszanowanie godności osoby ludzkiej i jej praw;
    – uwzględniając nową strukturę administracyjną Kościoła w Polsce, ustanowioną Bullą papieską „Totus Tuus Poloniae populus”;
    postanowiły zawrzeć niniejszy Konkordat, przy czym Rzeczpospolita Polska uwzględniła swe zasady konstytucyjne i ustawy, a Stolica Apostolska – dokumenty Soboru Watykańskiego II dotyczące wolności religijnej i stosunków pomiędzy Kościołem a wspólnotą polityczną oraz przepisy prawa kanonicznego.

    W tym celu Stolica Apostolska, reprezentowana przez Jego Ekscelencję Księdza Józefa Kowalczyka, Arcybiskupa Tytularnego Heraklei, Nuncjusza Apostolskiego w Warszawie, i Rzeczpospolita Polska, reprezentowana przez Jego Ekscelencję Pana Krzysztofa Skubiszewskiego, Ministra Spraw Zagranicznych, uzgodniły, co następuje:

    Artykuł 1
    Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół Katolicki są – każde w swej dziedzinie – niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego.

    Artykuł 2
    W celu utrzymania i umacniania więzi pomiędzy Układającymi się Stronami oraz w celu wypełniania powierzonej każdemu z nich misji Nuncjusz Apostolski rezyduje, jak dotychczas, w stolicy Polski, a polski Ambasador nadzwyczajny i pełnomocny – przy Stolicy Apostolskiej w Rzymie.

    Artykuł 3
    Rzeczpospolita Polska zapewnia Kościołowi Katolickiemu oraz jego osobom prawnym i fizycznym swobodę utrzymywania stosunków i komunikowania się ze Stolicą Apostolską, z Konferencjami Episkopatów, z Kościołami partykularnymi, a także między sobą i z innymi wspólnotami, instytucjami, organizacjami i osobami w kraju i za granicą.

    Artykuł 4
    1. Rzeczpospolita Polska uznaje osobowość prawną Kościoła Katolickiego.

    2. Rzeczpospolita Polska uznaje również osobowość prawną wszystkich instytucji kościelnych terytorialnych i personalnych, które uzyskały taką osobowość na podstawie przepisów prawa kanonicznego. Władza kościelna dokonuje stosownego powiadomienia kompetentnych organów państwowych.

    3. Inne instytucje kościelne mogą na wniosek władzy kościelnej uzyskać osobowość prawną na podstawie prawa polskiego.

    Artykuł 5
    Przestrzegając prawa do wolności religijnej, Państwo zapewnia Kościołowi Katolickiemu, bez względu na obrządek, swobodne i publiczne pełnienie jego misji, łącznie z wykonywaniem jurysdykcji oraz zarządzaniem i administrowaniem jego sprawami na podstawie prawa kanonicznego.

    Artykuł 6
    1. Tworzenie właściwych Kościołowi struktur należy do kompetentnej władzy kościelnej; dotyczy to w szczególności erygowania, zmieniania i znoszenia prowincji kościelnych, archidiecezji, diecezji, ordynariatu polowego, administratur apostolskich, prałatur personalnych i terytorialnych, opactw terytorialnych, parafii, instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego oraz innych kościelnych osób prawnych.

    2. Żadna część terytorium polskiego nie będzie włączona do diecezji lub prowincji kościelnej mającej swą stolicę poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej.

    3. Żadna diecezja mająca swą stolicę w Rzeczypospolitej Polskiej nie będzie się rozciągała poza granice Państwa Polskiego.

    4. Biskup należący do Konferencji Episkopatu Polski nie będzie należał do krajowej Konferencji Episkopatu w innym państwie.

    5. Biskup nie będący obywatelem polskim nie będzie należał do Konferencji Episkopatu Polski. Biskup taki nie będzie sprawował jurysdykcji w Rzeczypospolitej Polskiej, wyjąwszy legata lub innego wysłannika papieskiego.

    Artykuł 7
    1. Urzędy kościelne obsadza kompetentna władza kościelna zgodnie z przepisami prawa kanonicznego.

    2. Mianowanie i odwoływanie biskupów należy wyłącznie do Stolicy Apostolskiej.

    3. Stolica Apostolska będzie mianować biskupami w Polsce duchownych, którzy są obywatelami polskimi.

    4. W odpowiednim czasie poprzedzającym ogłoszenie nominacji biskupa diecezjalnego Stolica Apostolska poda jego nazwisko do poufnej wiadomości Rządu Rzeczypospolitej Polskiej. Dołożone zostaną starania, aby to powiadomienie nastąpiło możliwie wcześnie.

    Artykuł 8
    1. Rzeczpospolita Polska zapewnia Kościołowi Katolickiemu wolność sprawowania kultu zgodnie z artykułem 5.

    2. Organizowanie kultu publicznego należy do władzy kościelnej zgodnie z przepisami prawa kanonicznego i z zachowaniem odpowiednich przepisów prawa polskiego.

    3. Miejscom przeznaczonym przez właściwą władzę kościelną do sprawowania kultu i grzebania zmarłych Państwo gwarantuje w tym celu nienaruszalność. Z ważnych powodów i za zgodą kompetentnej władzy kościelnej można przeznaczyć te miejsca na inny użytek. Niniejszy przepis nie ogranicza stosowania prawa polskiego w przypadkach wywłaszczenia z zachowaniem standardów prawa międzynarodowego.

    4. Sprawowanie kultu publicznego w miejscach innych niż określone w ustępie 3 nie wymaga zezwolenia władz państwowych, chyba że odpowiednie przepisy prawa polskiego stanowią inaczej, w szczególności ze względu na bezpieczeństwo i porządek publiczny.

    5. Władza publiczna może podjąć niezbędne działania w miejscach określonych w ustępie 3 także bez uprzedniego powiadamiania władzy kościelnej, jeśli jest to konieczne dla ochrony życia, zdrowia lub mienia.

    Artykuł 9
    1. Wolne od pracy są niedziele i następujące dni świąteczne:

    1) 1 stycznia – uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi (dzień Nowego Roku),
    2) drugi dzień Wielkanocy,
    3) dzień Bożego Ciała,
    4) 15 sierpnia – uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny,
    5) 1 listopada – dzień Wszystkich Świętych,
    6) 25 grudnia – pierwszy dzień Bożego Narodzenia,
    7) 26 grudnia – drugi dzień Bożego Narodzenia.

    2. Rozszerzenie powyższego wykazu może nastąpić po porozumieniu Układających się Stron.

    Artykuł 10
    1. Od chwili zawarcia małżeństwo kanoniczne wywiera takie skutki, jakie pociąga za sobą zawarcie małżeństwa zgodnie z prawem polskim, jeżeli:

    (1) między nupturientami nie istnieją przeszkody wynikające z prawa polskiego,
    (2) złożą oni przy zawieraniu małżeństwa zgodne oświadczenie woli dotyczące wywarcia takich skutków i
    (3) zawarcie małżeństwa zostało wpisane w aktach stanu cywilnego na wniosek przekazany urzędowi stanu cywilnego w terminie pięciu dni od zawarcia małżeństwa; termin ten ulega przedłużeniu, jeżeli nie został dotrzymany z powodu siły wyższej, do czasu ustania tej przyczyny.
    2. Przygotowanie do zawarcia małżeństwa kanonicznego obejmuje pouczenie nupturientów o nierozerwalności małżeństwa kanonicznego oraz o przepisach prawa polskiego dotyczących skutków małżeństwa.

    3. Orzekanie o ważności małżeństwa kanonicznego, a także w innych sprawach małżeńskich przewidzianych w prawie kanonicznym, należy do wyłącznej kompetencji władzy kościelnej.

    4. Orzekanie w sprawach małżeńskich w zakresie skutków określonych w prawie polskim należy do wyłącznej kompetencji sądów państwowych.

    5. Kwestia powiadamiania o orzeczeniach wskazanych w ustępach 3 i 4 może być przedmiotem postępowania określonego w artykule 27.

    6. Celem wprowadzenia w życie niniejszego artykułu dokonane zostaną konieczne zmiany w prawie polskim.

    Artykuł 11
    Układające się Strony deklarują wolę współdziałania na rzecz obrony i poszanowania instytucji małżeństwa i rodziny będących fundamentem społeczeństwa. Podkreślają one wartość rodziny, przy czym Stolica Apostolska, ze swej strony, potwierdza naukę katolicką o godności i nierozerwalności małżeństwa.

    Artykuł 12
    1. Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę tolerancji, Państwo gwarantuje, że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola, prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej, organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych.

    2. Program nauczania religii katolickiej oraz podręczniki opracowuje władza kościelna i podaje je do wiadomości kompetentnej władzy państwowej.

    3. Nauczyciele religii muszą posiadać upoważnienie (missio canonica) od biskupa diecezjalnego. Cofnięcie tego upoważnienia oznacza utratę prawa do nauczania religii. Kryteria wykształcenia pedagogicznego oraz forma i tryb uzupełniania tego wykształcenia będą przedmiotem uzgodnień kompetentnych władz państwowych z Konferencją Episkopatu Polski.

    4. W sprawach treści nauczania i wychowania religijnego nauczyciele religii podlegają przepisom i zarządzeniom kościelnym, a w innych sprawach przepisom państwowym.

    5. Kościół Katolicki korzysta ze swobody prowadzenia katechezy dla dorosłych, łącznie z duszpasterstwem akademickim.

    Artykuł 13
    Dzieciom i młodzieży katolickiej, przebywającym na koloniach i obozach oraz korzystającym z innych form zbiorowego wypoczynku, zapewnia się możliwość wykonywania praktyk religijnych, a w szczególności uczestniczenia we Mszy św. w niedziele i święta.

    Artykuł 14
    1. Kościół Katolicki ma prawo zakładać i prowadzić placówki oświatowe i wychowawcze, w tym przedszkola oraz szkoły wszystkich rodzajów, zgodnie z przepisami prawa kanonicznego i na zasadach określonych przez odpowiednie ustawy.

    2. W realizowaniu minimum programowego przedmiotów obowiązkowych i w wystawianiu druków urzędowych szkoły te podlegają prawu polskiemu. W realizowaniu programu nauczania pozostałych przedmiotów szkoły te stosują się do przepisów kościelnych. O publicznym charakterze tych szkół i placówek decyduje prawo polskie.

    3. Nauczyciele, wychowawcy i inni pracownicy oraz uczniowie i wychowankowie szkół i placówek wymienionych w ustępie 1 – jeśli są one szkołami lub placówkami publicznymi albo mają uprawnienia szkół lub placówek publicznych – mają prawa i obowiązki takie same jak analogiczne osoby w szkołach i placówkach publicznych.

    4. Szkoły i placówki wymienione w ustępie 1 będą dotowane przez Państwo lub organy samorządu terytorialnego w przypadkach i na zasadach określonych przez odpowiednie ustawy.

    Artykuł 15
    1. Rzeczpospolita Polska gwarantuje Kościołowi Katolickiemu prawo do swobodnego zakładania i prowadzenia szkół wyższych, w tym uniwersytetów, odrębnych wydziałów i wyższych seminariów duchownych oraz instytutów naukowo-badawczych.

    2. Status prawny szkół wyższych, o których mowa w ustępie 1, a także tryb i zakres uznawania przez Państwo kościelnych stopni i tytułów oraz status prawny wydziałów teologii katolickiej na uniwersytetach państwowych regulują umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Konferencją Episkopatu Polski upoważnioną przez Stolicę Apostolską.

    3. Papieska Akademia Teologiczna w Krakowie i Katolicki Uniwersytet Lubelski są dotowane przez Państwo. Państwo rozważy udzielanie pomocy finansowej odrębnym wydziałom wymienionym w ustępie 1.

    Artykuł 16
    1. Opiekę duszpasterską nad żołnierzami wyznania katolickiego w czynnej służbie wojskowej, w tym również zawodowej, sprawuje w ramach ordynariatu polowego Biskup Polowy zgodnie z prawem kanonicznym i statutem zatwierdzonym przez Stolicę Apostolską w porozumieniu z kompetentnymi władzami Rzeczypospolitej Polskiej.

    2. Żołnierzom, o których mowa w ustępie 1, zapewnia się możliwość swobodnego uczestniczenia we Mszy św. w niedziele i święta, jeśli nie koliduje to z ważnymi obowiązkami służbowymi.

    3. Kapłani i diakoni oraz członkowie instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego po złożeniu profesji wieczystej zostają przeniesieni do rezerwy. Alumnom wyższych seminariów duchownych, osobom po złożeniu ślubów czasowych oraz nowicjuszom odracza się służbę wojskową ze względu na odbywanie nauki.

    4. Kapłani przeniesieni do rezerwy mogą być powołani do odbywania ćwiczeń wojskowych tylko w celu przeszkolenia do pełnienia funkcji kapelana wojskowego na wniosek właściwego przełożonego kościelnego.

    5. W czasie ogłoszenia mobilizacji i w czasie wojny władza kościelna skieruje dodatkowych kapłanów do pełnienia funkcji kapelanów wojskowych, a diakonów, alumnów wyższych seminariów duchownych oraz członków instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego – do służby sanitarnej lub służby w obronie cywilnej.

    Artykuł 17
    1. Rzeczpospolita Polska zapewnia warunki do wykonywania praktyk religijnych i korzystania z posług religijnych osobom przebywającym w zakładach penitencjarnych, wychowawczych, resocjalizacyjnych oraz opieki zdrowotnej i społecznej, a także w innych zakładach i placówkach tego rodzaju.

    2. Osobom, o których mowa w ustępie 1, zapewnia się w szczególności możliwość uczestniczenia we Mszy św. w niedziele i święta oraz w katechizacji i rekolekcjach, a także korzystania z indywidualnych posług religijnych w zgodzie z celami pobytu tych osób w zakładach wskazanych w ustępie 1.

    3. Dla realizacji uprawnień osób, o których mowa w ustępie 1, biskup diecezjalny skieruje kapelanów, z którymi odpowiednia instytucja zawrze stosowną umowę.

    Artykuł 18
    Stosownie do potrzeby zapewnienia opieki duszpasterskiej nad członkami mniejszości narodowych biskupi diecezjalni decydują o organizowaniu posługi duszpasterskiej i katechizacji w języku właściwej mniejszości.

    Artykuł 19
    Rzeczpospolita Polska uznaje prawo wiernych do zrzeszania się zgodnie z prawem kanonicznym i w celach określonych w tym prawie. Jeżeli te zrzeszenia poprzez swą działalność wkraczają w sferę uregulowaną w prawie polskim, podlegają także temu prawu.

    Artykuł 20
    1. Kościół Katolicki ma prawo swobodnego drukowania, wydawania i rozpowszechniania wszelkich publikacji związanych z jego posłannictwem.

    2. Kościół Katolicki ma prawo do posiadania i używania własnych środków społecznego przekazu, a także do emitowania programów w publicznej radiofonii i telewizji, na zasadach określonych w prawie polskim.

    Artykuł 21
    1. Odpowiednie instytucje kościelne mają prawo prowadzenia, każda zgodnie ze swą naturą, działalności o charakterze misyjnym, charytatywnym i opiekuńczym. W tym celu mogą one tworzyć struktury organizacyjne i urządzać publiczne zbiórki.

    2. Przepisy prawa polskiego o zbiórkach publicznych nie mają zastosowania do zbierania ofiar na cele religijne, kościelną działalność charytatywno-opiekuńczą, naukową, oświatową i wychowawczą oraz utrzymanie duchownych i członków zakonów, jeżeli odbywają się w obrębie terenów kościelnych, kaplic oraz w miejscach i okolicznościach zwyczajowo przyjętych w danej okolicy i w sposób tradycyjnie ustalony.

    Artykuł 22
    1. Działalność służąca celom humanitarnym, charytatywno-opiekuńczym, naukowym i oświatowo-wychowawczym, podejmowana przez kościelne osoby prawne, jest zrównana pod względem prawnym z działalnością służącą analogicznym celom i prowadzoną przez instytucje państwowe.

    2. Przyjmując za punkt wyjścia w sprawach finansowych instytucji i dóbr kościelnych oraz duchowieństwa obowiązujące ustawodawstwo polskie i przepisy kościelne. Układające się Strony stworzą specjalną komisję, która zajmie się koniecznymi zmianami. Nowa regulacja uwzględni potrzeby Kościoła biorąc pod uwagę jego misję oraz dotychczasową praktykę życia kościelnego w Polsce.

    3. Władzom państwowym wskazana zostanie instytucja kościelna lub instytucje kościelne kompetentne w sprawach wymienionych w ustępie 2.

    4. Rzeczpospolita Polska w miarę możliwości udziela wsparcia materialnego w celu konserwacji i remontowania zabytkowych obiektów sakralnych i budynków towarzyszących, a także dzieł sztuki stanowiących dziedzictwo kultury.

    Artykuł 23
    Kościelne osoby prawne mogą zgodnie z przepisami prawa polskiego nabywać, posiadać, użytkować i zbywać mienie nieruchome i ruchome oraz nabywać i zbywać prawa majątkowe.

    Artykuł 24
    Kościół ma prawo do budowy, rozbudowy i konserwacji obiektów sakralnych i kościelnych oraz cmentarzy – zgodnie z prawem polskim. O potrzebie budowy świątyni i o założeniu cmentarza decyduje biskup diecezjalny lub inny właściwy ordynariusz. Budowę obiektów sakralnych i kościelnych oraz założenie cmentarza inicjują właściwe władze kościelne po uzgodnieniu miejsca z kompetentnymi władzami i po uzyskaniu wymaganych decyzji administracyjnych.

    Artykuł 25
    1. W każdej diecezji komisja powołana przez biskupa diecezjalnego będzie współpracować z właściwymi władzami państwowymi w celu ochrony znajdujących się w obiektach sakralnych i kościelnych dóbr kultury o ogólnonarodowym znaczeniu oraz dokumentów archiwalnych o wartości historycznej i artystycznej.

    2. Kompetentne władze państwowe i Konferencja Episkopatu Polski opracują zasady udostępniania dóbr kultury będących własnością lub pozostających we władaniu Kościoła.

    Artykuł 26
    Kościelne osoby prawne mogą zakładać fundacje. Do fundacji tych stosuje się prawo polskie.

    Artykuł 27
    Sprawy wymagające nowych lub dodatkowych rozwiązań będą regulowane na drodze nowych umów między Układającymi się Stronami albo uzgodnień między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej i Konferencją Episkopatu Polski upoważnioną do tego przez Stolicę Apostolską.

    Artykuł 28
    Układające się Strony będą usuwać na drodze dyplomatycznej zachodzące między nimi różnice dotyczące interpretacji lub stosowania niniejszego Konkordatu.

    Artykuł 29
    Konkordat niniejszy podlega ratyfikacji. Wejdzie on w życie po upływie jednego miesiąca od dnia wymiany dokumentów ratyfikacyjnych.

    Konkordat niniejszy sporządzono w Warszawie dnia 28 lipca 1993 r., w dwóch egzemplarzach, każdy w językach polskim i włoskim, przy czym obydwa teksty są jednakowo autentyczne.

    Na dowód czego Pełnomocnicy Układających się Stron podpisali niniejszy Konkordat i opatrzyli go pieczęciami.

    Krzysztof Skubiszewski

    + Józef Kowalczyk

    Po zaznajomieniu się z powyższym Konkordatem, w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej oświadczam, że:

    – został on uznany za słuszny zarówno w całości, jak i każde z postanowień w nim zawartych,
    – jest przyjęty, ratyfikowany i potwierdzony,
    – będzie niezmiennie zachowywany.
    Na dowód czego wydany został akt niniejszy, opatrzony pieczęcią Rzeczypospolitej Polskiej.

    Dano w Warszawie dnia 23 lutego 1998 r.

    L. S.

    Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej: A. Kwaśniewski

    Prezes Rady Ministrów: J. Buzek

  121. @ad pisze:
    2011-10-27 o godz. 10:24

    ***Wszystkim którzy nie wiedzą, nie pamiętają, którym nie chce się szukać – przypominam***

    i tu zamieścił treść „końkordata”. Skopiowałem wszystko na twardy dysk, aby móc spokojnie przeanalizować konsekwencje dla państwa polskiego i tylko rzuciłem okiem na pierwsze artykuły oraz na …zakończenie.

    Jestem przerażony i dochodzę do wniosku, że obywatele polscy, którzy taki dokument podpisali nie byli w pełni władz umysłowych, nie byli świadomi tego co czynią, tak jak Chrystus mówił o zbójcach, „…który nie wiedzą co czynią” (ale ja im nie wybaczam!). Czy to było na skutek prochów lub świadome szkodzenie interesowi Polski (za łapówki) nie mnie oceniać. Byłoby to wdzięczne zadanie dla agenta Tomka (Sejmowa Komisja Śledcza) i IPN, może choć drobny Zespolik Sejmowy?

    Konkordat kończy się tak:

    ***Po zaznajomieniu się z powyższym Konkordatem, w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej oświadczam, że:
    – został on uznany za słuszny zarówno w całości, jak i każde z postanowień w nim zawartych,
    – jest przyjęty, ratyfikowany i potwierdzony,
    – będzie niezmiennie zachowywany.
    Na dowód czego wydany został akt niniejszy, opatrzony pieczęcią Rzeczypospolitej Polskiej.
    Dano w Warszawie dnia 23 lutego 1998 r.
    L. S.
    Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej: A. Kwaśniewski
    Prezes Rady Ministrów: J. Buzek ***

    Proszę zwrócić uwagę na drobny „podpunkcik”, który mnie zmroził:

    – będzie niezmiennie zachowywany.

    Panowie Kwaśniewski i Buzek skazali pokolenie mojego prawnuka (dalej nie patrzę w przyszłość) na praktycznie absolutną władzę hierarchów KK nad dziejami państwa i społeczeństwa polskiego, bo nie interesuje mnie los „narodu”, do którego „per definitionem” nie należę – wykluczyła mnie przecież pani Kurtyka!

    Cóż oznacza tych kilka słów:

    Nie można przerwać tej prawniczej farsy czy zbrodni, ani znowelizować. Umowa ma być wieczna jak kościół katolicki (tak twierdzi Niesiołowski).
    Polski może nie być, ale konkordat i tak pozostaje w mocy.

    Były już w historii dumne gadki typu: „Roma Aeterna”, „Roma locuta, causa finita”, albo „pacta sunt servanda”, a co zostało z tych dumnych Rzymian? Berlusconi i bunga bunga! O potencjalnym krachu gospodarczym Italii nawet nie wspominam, a o naszym nie chcę myśleć. KK i tak będzie się miał dobrze, bo owieczki zadbają o pasterzy, choć w dobrej hodowli stosunki są pozornie inne, pasterz dba o owieczki, aby miał coś do strzyżenia.

  122. Szanowny @Torlinie (8.20 dnia 27.10), napisałem (14.00 dnia 26.10), że @Wiesiek 59 to za mało i co byśmy bez niego robili. On (chwała mu za to) wynajduje nam wszystkie ciekawe linki, widzę, że i dla Ciebie również ❗ . Tak między nami, ciekawe czy min. R.Sikorski coś ciekawego wykrzesa. To, o czym piszesz, to chyba są jakimiś atutami. Mnie także wydaje się, że w Libii możemy wygrać, co nieco, a opinie Francuzów czy Niemców nie są dla nas w tej chwili istotne.
    Sprawy Jednoczącej się Europy i tak odbywają się bez naszego szczególnego udziału, a rola „prowadzącego” zebranie , to wszystko, na co nas w tej chwili stać ❗ Głos Polski, jest tyle wart, ile płacimy do wspólnej kasy i niech tak pozostanie. Wygląda na to, że Grecja nas nie zarazi ❗
    Nie pamiętam dokładnie, ale wygrana z „makaroniarzami” 2 : 1, chyba nie była wynikiem próśb Argentyny, tylko, że św.p. Górski lał wszystkich „równo” i jakby przy okazji „przysłużył” się Argentynie. Pamiętam dobrze, jak dziękowali nam za tę wygraną, ale nie pamiętam, czy kiedy kolwiek nastąpił jakiś „rewanż” za tą „przysługę” z ich strony ❓
    U siebie (chyba na następnym mundialu) potraktowali nas bezlitośnie.
    „Kalkulacyjna” przegrana” RFN z NRD, pokazuje, że już w zamierzchłych czasach należało kalkulować, z kim co zrobić, by „ominąć” tego czy innego przeciwnika dopóki się da. Tyle tylko, że kalkulować może ten, który jest w stanie grać na dowolnym poziomie, jaki jest wymagany przez „kalkulatorów” a nie jak przeciwnik pozwala ❗
    @Halen (21.40 dnia 26.10), wiedziony ciekawością, którą we mnie obudziłeś, zajrzałem do Passenta. Nie pójdę tam za nic i do Szostkiewicza także. Niech się dzieje co chce, ale co Paradowska to Paradowska. Na pewno przeżyjemy @Przecieka (a Karwoj, jakby trochę przycichł – brakuje go ostatnio).
    Broń Boże ❗ , nie zamierzałem nikomu przywalać, tylko uważam, że nasza scena polityczna schodzi na psy, a media to jeszcze (świadomie ?) pogłębiają. Nasz udział w tym cyrku nie jest konieczny. Dziękuję, jakoś się trzymam!!
    @ad (10.24 dnia 27.10), aleś dał/a/ czadu. Kto zechce rozszerzyć swoja wiedzę o konkordacie i jego zgodności z konstytucją RP skorzysta z googla i ma wszystko jak na dłoni. Zająłeś /ęłaś/ tyle miejsca i to bez żadnego sensu! Bo to tak wyglądało, jeśli chcesz wiedzieć:
    – konkordat sporządzono i wstępnie podpisano (dobrze wymieniłeś, przez kogo) 28.07.1993 r.
    – ustawę zezwalająca na ratyfikowanie podjęto dopiero 8.01 1998 r
    – podpisanie dokumentu ratyfikacji konkordatu nastąpiło w tym samym dniu (przez papieża Jana Pawła II-go i Prezydenta RP Kwaśniewskiego) 23.02.1998 r.
    – wymiana dokumentów ratyfikacyjnych nastąpiła w dniu 25.03.1998 r. (konstytucja już od dawna funkcjonowała w Polsce, a mimo to nie poczyniono w niej żadnych zmian, dotyczących konkordatu),
    – konkordat wszedł w życie 25 kwietnia 1998 roku.
    Pozdrawiam wszystkich, Czesław R.

  123. @ad ; dziekuję za tekst konkordatu, a @Antoniusowi za trafną egzegeze .
    Zupełnie nie ważne , ale podpisali tacy wybitni słudzy Kościoła Katolickiego jak agnostyk Kwaśniewski i protestant Buzek .
    Żartem ,gdyby nie powodź latem 1977 i słynna już wypowiedź Cimoszewicza o ubezpieczniach to kto wie ,czy ten niszczesny AWS doszedłby do władzy jesienia 1997 roku?,a wtedy być może Polska obroniła by sie !.i ten Konkordat szlag by trafił ?
    Nie ma co spekulować , Polacy tj. władze RP dały … Dupy.i to komu -Sukienkowym .Czytanie konkordatu to czytanie dyktatu .

  124. Wczoraj komisja budżetowa Kongresu podała statystyki, które niechybnie zachęcą ludzi z Zuccotti do dalszych protestów. W latach 1979-2007 dochody 1 proc. najbogatszych Amerykanów, już po odliczeniu podatków, wzrosły średnio o 275 proc. Dochody następnych 19 proc., których umownie można nazwać majętnymi, wzrosły o 65 proc. Dochody „średniaków” – czyli 60 proc. Amerykanów lokujących się pomiędzy 20 proc. najbogatszych a 20 proc. najbiedniejszych – wzrosły o 40 proc. Dochody 20 proc. najbiedniejszych wzrosły zaledwie o 18 proc. W obliczeniach wzięto poprawkę na inflację – chodzi o realne, a nie nominalne przyrosty.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75477,10544440,Janosikowe_dekrety_Obamy.html#ixzz1byo9cz7R

    Interesująca statystyka……
    Jeżeli blokowanie Obamy w imię własnych interesów bogatej klasy politycznej, nie przełoży się na wyniki wyborcze, to poziom inteligencji Amerykanów będzie żenujący….

  125. @ Czesław

    Myslę, że warto było poświęcić troche miejsca by przypomnieć ten dokument o którym wszyscy mówia, a tak naprawde mało zna jego treść, /oczywiście oprócz tych co rozszerzają swoją wiedzę dobrowolnie/ który reguluje tyle i TYLKO TYLE zagadnień.
    Mam nadzieję, że Antonius się ze mną zgadza

    Pozdrawiam

  126. Drogi @Antoniusie (11.31 dnia 27.10), głowa do góry ❗ Dziękować Bogu,że Niesiołowskiemu i spółce po ZChN-ie nie przyszło do głowy zabiegać o wpisanie faktu ratyfikacji konkordatu przez „polskiego” papieża JP-II i Prezydenta RP do Konstytucji. Na fali małpiego zachwytu, pewnie by Sejm się na to zgodził !!! Nadal, zatem stosunki z Watykanem (Art. 25, ust.4 Konstytucji) określają tylko umowy.
    Dokładnie, to brzmi to tak: (art.25, ust.4) Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy .
    Mnie się wydaje, że nasi tak dalece się „zagalopowali” faktem, że papieżem został Polak, że jakby zapomnieli, że konkordat, który ratyfikuje papież, jest dokumentem regulującym wzajemne relacje Państwa z nim właśnie, jako jedynym, dożywotnim władcą Watykanu („Rzym” tak postanowił i basta !!), że będzie żył wiecznie, zatem i wpisywanie tego do Konstytucji jest zbędne?!! Dodam, jeszcze jakby na pocieszenie i kieruję Twoją uwagę na art. Nr 1 konkordatu, który brzmi: Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół Katolicki są – każde w swej dziedzinie – niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego .
    Zauważ kochany, jak pojemny jest to artykuł i co można włożyć „w rozwój człowieka”. Okazuje się , że w 1993 roku nie byliśmy jeszcze takimi idiotami jak pięć lat później ❗
    Jak będziesz chciał, wystarczy wygooglać pod: http://www.konkordat 25.04.1998.pl , jest pełny tekst.
    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  127. Ciekawostką tego dokumentu i wielką rzadkością w stosunkach miedzynarodowych – chyba jest to jedyna umowa międzynarodowa, która z dwóch stron podpisana została przez obywateli jednego państwa

  128. Wszystko przemija……
    W Konstytucji z 1974 roku wpisano dozgonną miłość do ZSRR i co?
    Papier jest tylko papierem….
    Zmieniają się pokolenia, realia geopolityczne. A umowy można renegocjować, nawet międzynarodowe. Z ustawami jest jeszcze prościej.
    Jedyny problem to MENTALNOŚĆ polityków. Jeszcze kolka lat zejdzie, nim wstaną z kolan…..

  129. Czesławie!

    Dyskusja zwekslowała z handlu mandatem poselskim na handel Polską i jej suwerennością, tzn. na rozważanie skutków podpisania konkordatu. Wiem, że pewnie można było wyguglować treść konkordatu, niby wystarczyło podać link. Dla mnie „ad” zrobił jednak dobry uczynek – choć nie jestem pewien czy czytanie tego tekstu nie spowoduje u mnie nieodwracalnych zmian zdrowotnych. Przeczytałem jeszcze kilka „paciorków” tego paskudnego różańca i szlag mnie trafia (sprawy nauczania religii).

    Muszę z przykrością – po raz drugi w życiu – przyznać rację prezesowi. Pierwszy raz zgadzałem się nim, gdy wykazał brak profesjonalizmu prawniczce HGW w sprawie mandatu radnego – miał rację! Teraz przestaję się śmiać z tego chodzenia na kolanach naszych władców, ale nie przed „dyktatorami” kondominium sowiecko-niemieckiego, ale przed przedstawicielami Watykanu, czy tej nieco mitycznej Stolicy Apostolskiej. To już nie chodzenie na kolanach, ale szuranie głową w błocie lub piasku na leżąco z rozłożonymi rączkami.

    Jak zwykle pojawiło się u mnie paskudne skojarzenie przy czytaniu tego zdania podczas korekty. Przypomniałem sobie opowiadanie kuzyna, gdy pierwszy raz wybrał się na plażę nudystów. Zawstydzony poruszał się na leżąco po plaży jak żołnierze podczas ćwiczeń i zostawiał za sobą głęboki rowek w piasku.
    Od razu pomyślałem, że przy luźnych ubraniach osoby podpisujące ze strony polskiej mogły też zostawić niezatarte piętno, bo przedstawiciel Watykanu zostawił tylko odcisk pieczęci.

    „Ad” zwrócił uwagę na jeszcze jeden ciekawy szczegół – podpisywali ten wyrok – na wieki – sami Polacy. Polak Polakowi zgotował taki los! Ktoś na blogu nie uznał takiej sytuacji za możliwą jak i fakt, że najgorszymi antysemitami są podobno sami Żydzi. Tego nie wymyśliłem, to mi wpoił mój przyjaciel, tzw. „starszy brat w wierze”, obecnie „błogosławionej pamięci”. Uzasadniał mi to dziwne zdanie, w oparciu o zachowane polityków żydowskich we Francji.

  130. Pan Kopyciński tylko udowodnił swoim prostactwem językowym nie od dziś wiadome ,że kadry Grzesia ze Szczecina marnie nad marnościami wyedukowane. Co okazał sam Napieralski swoimi powiatowymi zagrywkami przy układaniu list do Sejmu i kompletną nieznajomości reguł politycznej gry. Zastanawia mnie jedno, że SLD wypuściło z pod swoich skrzydeł naprawdę wartościowych ludzi: Cimoszewicz,Borowski ect. a w samej partii nie znalazło się kilku ludzi, którzy otwarcie nie powiedzieli po wyborach 2007r nie chadzajcie tą drogą po której PiS stąpa (wotum zaufania dla rządu Tuska, czy wspólne zagarnięcie mediów publicznych) dziś to jest czkawka , która drogo kosztuje a fajter Palikot jest w nieustannej 24 godzinne grze, czy Miller to wytrzyma?

  131. Pan Czeslaw napisal :

    Sprawy Jednoczącej się Europy i tak odbywają się bez naszego szczególnego udziału, a rola ?prowadzącego? zebranie , to wszystko, na co nas w tej chwili stać Głos Polski, jest tyle wart, ile płacimy do wspólnej kasy i niech tak pozostanie. Wygląda na to, że Grecja nas nie zarazi

    Nie wiem skad ta dosc powszechnie wystepujaca opinia w polskich mediach ( i nie tylko ..) o jakiejs szczegolnej roli Polski w UE , ze mozemy wiecej , dlaczego Tusk w Brukseli mial TAK malo do powiedzenia …( mialby wiecej gdyby Polska przeszla na euro ..!!)
    Szkoda ze nie przypomina sie tego oczywistego faktu, ze Polska to BIEDNY kraj na dorobku w Europie srodkowej i SAMI NIC nie zdzialamy ……
    I w najlepiej pojetym polskim ineteresie , jest trwanie UE , dzieki jej funduszom mozemy dokonac cywilizacyjnego skoku . Ewentualny jej rozpad sprowadzil by nas do analogicznej sytuacji Polski w okresie miedzywojennym – kraju wcisnietego pomiedzy dwie potegi Rosje i Niemcy ….

  132. Panie Jacku2, wygląda jakby Pan nie słyszał codziennych meldunków o tym, jakie kłopoty trapią kraje tzw.strefy EURO. A u nas niby też kryzys, ale „o suchej nodze”. Wczoraj doszło do korespondencyjnego sporu na linii Merkel – Michalik. Otóż pani kanclerz postraszyła konsekwencjami Greków i innych maruderów w Brukseli, ale jednocześnie zapowiedziała trwanie tej strefy. Natomiast pani Eliza Michalik zapowiedziała w „Superstacji”, że Unia się rozsypie w ciągu najbliższych 10 lat. Pani Eliza gotowa jest założyć się, a jej radosna mina świadczyła że jej przepowiednia może mieć mocne podstawy.

  133. Ciekaw jestem gdzie ?Zakon PC? zdołował pieniądze ze spółek Telegraf i Srebrna?..
    To jakieś kilkaset milionów!!
    Wprost Przeciwnie sfinansowały SKOKi, dzięki genialnej koncepcji spółki Kaczyński-Jedlicki, powstałe z naruszeniem prawa bankowego.

    Stać by ich było na założenie własnego pisma, ale lepiej ZAWŁASZCZAĆ cudze lub państwowe mienie?..

  134. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Hajdarowicz ujawnił również sytuację finansową Presspubliki. Na koniec września spółka zanotowała stratę brutto 12,2 mln złotych. Przychody wyniosły 162,4 mln, a koszty 174,6 mln. Firma zatrudnia 790 osób.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10547027,Pawel_Lisicki_straci_stanowisko_naczelnego__Rz___Wroblewski.html#ixzz1bzmpsgny

    Coś Prawica złoto zamienić jest w stanie w g….
    Nigdy odwrotnie……
    Czekamy na następną w kolejce Gazetę Polską.
    Po chwilowym ożywieniu posmoleńskim czeka ją ten sam los.
    Po prostu prawicowcy w naszym kraju nie czytają, oszczędzają……
    A emerytury wypłaca jak na razie Tusk, nie Rydzyk, ani Zbawca…….

  135. Pani Zosienko !!!

    Nie uszly mej uwadze alarmistyczne w tonie komunikaty roznej masci mediow o rychlym rozpadzie UE … Jak bedzie ??? Nie wiem , jak mowia nasi rosyjscy przyjaciele – pozyjemy zobaczymy !!!!
    Co do Pani red Michalik z jej nieznosnym dziennikarsko-gwiazdorskim zadeciem , nie jest ona dzieki Bogu ZADNYM wiarygodnym ekspertem w tej materii , i niech przestanie tak wymachiwac tymi rencami !! Programow tej Pani nie ogladam od czasu jej wywiadu z J.Palikotem w ktorym nie dopuscila go praktycznie do glosu , perorujac non stop z niczym nie zmaconym przeswiadczeniem o swej 100% racji ….
    Pzdr!!

  136. Mandaty i zawieszenia
    Kogo i za co należy zawiesić czy powiesić by otrzymać odpowiedż na zasadniczo proste pytanie.
    Jakim sposobem panowie Swięczykowski i Barski otrzymali swe dyplomy a póżniej i stanowiska jeśli nie wiedzą że żródłem WSZELKICH AKTÓW PRAWNYCH w Polsce jest Konstytucja.
    Któż tak tym biednym prawnikom tak zamieszał w główkach że starają się dowieść iż Ustawa o Prokuraturze ma wyższą moc sprawczą od konstytucji ?
    A tak dodatkowo to może znajdzie się ktoś mądry na tyle by wytłumaczyć niedorozwiniętym w prawie // w tym i mnie // jakież to przyczyny zaistniały by dwu byczków w sile wieku // mówie o fizycznym bo o umysłowym po ich ostatnich wypowiedziach mam mieszane uczucia// pozbawić możliwości np rozsądzania sprawy kto jest winien kolizji dwu rowerzystów.
    Wszak to wykształceni prawnicy najwyższej klasy.
    Pozdrowienia – dla zdrowego rozsądku

  137. zezowaty pisze:
    2011-10-27 o godz. 18:54

    Nie matura, lecz chęć szczera……
    Poszli w odstawkę ze względu na „bezstronność”- czytaj- dyspozycyjność wobec pewnej opcji politycznej.
    Awansowali tak jak wyżej, nie ze względu na swoje kwalifikacje……

    O apolityczności świadczy ilość „swoich” agentów i pracowników wymiaru sprawiedliwości na listach PiS.
    Bolszewio wróć- to ucieleśnienie ich marzeń…..
    No ale, czym skorupka za młodu nasiąkła….

  138. Szanowny @Antoniusie (14.42 dnia 27.10), wróciłem z miasta, komputer wolny, mogę do niego zasiąść. Ja napisałem, że konkordat pozostał tylko umową międzynarodową i obok ustaw innego rodzaju jest tylko u m o w ą , ustawami jakby podparty (ile jest ustaw regulujących stosunki państwa z kościołami w Polsce, nie wiem, poprostu nie obchodzi mnie to).
    Bardzo słusznie zauważa pan @Wiesiek 59 (14.09 dnia 27.10), że papier jest cierpliwy i wszelkie zobowiązania „dozgonnej wierności na nim zapisane”, mogą być warte funt kłaków i to zwyczajną większością głosów (widzisz, jak twórczo rozwinąłem myśl Wieśka 59). Popłuczyny ZChN-owskie w Polsce plują sobie teraz w brodę, że nie wykorzystano w swoim czasie małpiego zachwytu papieżem – Polakiem na urzędzie w Watykanie i nie spowodowano wpisania do Konstytucji RP (po fakcie ratyfikacji dokumentu napisanego 5 lat wstecz), nadając zupełnie inne brzmienie Artykułowi nr 25, ust.4.
    Obecnie jest to już wykluczone, zatem i powoływanie się na niby konstytucyjność konkordatu (jak to uczynił pan @Kartka z podróży, nie wiem w czyjej intencji, na blogu pana A.Szostkiewicza, powodując małe zamieszanie z moim udziałem, które „załatwił” gospodarz blogu likwidując jego i moje zapisy na ten temat) jest po prostu kłamstwem ❗
    Jeszcze raz powtórzę, za artykułem nr 1, tego dokumentu, że – są – każde w swej dziedzinie – niezależne i autonomiczne !!!
    Pozostaje tylko kwestia woli politycznej. Kochany @Antoniusie, wszystko, od reformy Krusu do zreformowania zasad funkcjonowania służb mundurowych w y m a g a woli politycznej. Tę wolę polityczna, najskuteczniej „przyspieszy” nie do końca załatwiony problem funkcjonowania waluty, EURO, czyli jak mówi stare porzekadło wojskowe dostać w d–ę o pustym żołądku ❗
    P.S. zawsze znajdujesz jakieś zabawne porównania, ale zapisy w Konstytucji, jaki są takie są ale są ❗ k—a i należy je przestrzegać, czy to tym prokuratorom w stanie spoczynku podoba się czy też nie. Dziwić się można słowom niby wykształconego człowieka (Święczkowski), który śmie wyrażać opinię, że przestrzeganie zapisów Konstytucji źle służy demokracji. Właśnie służy demokracji, ty opasły kretynie !!! Ten drugi jest nieco mądrzejszy i wypowiada wojnę sformułowaniom Konstytucji (w tym przypadku, wyjątkowo precyzyjnemu !) a nie opowiada pierdół ❗
    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  139. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10549047,4_5_roku_wiezienia_dla_lekarza_za_blisko_100_aborcji.html
    Na cztery i pół roku więzienia skazał Sąd Apelacyjny w Katowicach ginekologa z Rybnika za dokonanie blisko stu nielegalnych aborcji. Andrzej K. odpowiadał ponadto za poświadczanie nieprawdy w dokumentacji medycznej i wstawianie lewych zwolnień lekarskich.

    Teresa Stachurska pisze:
    2011-10-27 o godz. 21:08

    Pani Tereso, i gdzie my żyjemy?
    Przypuszczam że lekarz nie był święty. Ale skazać można było go za lewe zwolnienia, niekoniecznie za aborcje…..
    Jeżeli nie będzie lekarzy- a jedynie biedne kobiety robią aborcję w Polsce- to znajdą się „fabrykanci aniołków” choćby w mafii.

    Proponuję za urodzenie dziecka przyznawać 200 000 zł, pod warunkiem że wydane zostaną pod kontrolą i dla dobra dziecka.
    A tyle kosztuje wychowanie do 20 roku życia.
    Wymagać wychowania bez zapewnienia finansowania, to wymaganie pracy jak od niewolnika, nie od świadomego obywatela.

  140. wiesiek 22.09
    A ile aborcji* dokonał exministrer Piecha z PIS zanim porzucił łyżeczkowanie i zaczął lobbować na rzecz koncernów farmaceutycznych ? Czy jego przestępstwo sie przedawniło ?
    No i co zrobił z forsą za te zabiegi ?
    Czy zapłacił należne podatki ?

  141. * Exminister Piecha publicznie wyznał że cięzko grzesząc dokonał 1000 ( słownie tysiąca aborcji !)

  142. U red.Rymanowskiego na rozmowie z min.J.Piterą pojawił się człowiek bez przyszłości, bowiem po zakończeniu kadencji w roli europosła, człowiek bez szans, Wojciechowski – naprawiacz RP. Obok innych, mniej istotnych tematów, Rymanowski sprowokował rozmowę o roli borowików w katastrofie smoleńskiej.
    Ktoś, bardzo nieodpowiedzialny ogłosił, że prokuratura wojskowa ma zamiar, czy już rozpoczęła postępowanie mające na celu ustalić odpowiedzialność BOR-u za zaistnienie katastrofy smoleńskiej, przy czym ma ochotę na prowadzenie postępowania oddzielnie dla 7-go i 10-tego kwietnia 2010 roku. Ponieważ ewentualne skutki zaniedbań w pracy BOR-u są diametralnie różne w tych dniach, stąd chyba i sfera zainteresowań prokuratorów będzie inna w odniesieniu do dnia 10-go kwietnia.
    Jakby nie było, to ja nie przypominam sobie by tak MAK, jak i Komisja min. Millera wiązała, jaką kolwiek przyczynę katastrofy smoleńskiej z działalnością BOR-u. Nawet Macierewicz nie wpadł na taki szatański pomysł by obciążyć „borowików” bezpośrednio za śmierć prezydenta wszechczasów, męża stanu Lecha Kaczyńskiego. Wojciechowski – naprawiacz RP, w pełni poparł założenie prokuratury i orzekł, że funkcjonariusze BOR są współodpowiedzialni za katastrofę, bo ówczesny marszałek Sejmu a obecny Prezydent Komorowski powiedziałbył, „że jaka wizyta taki zamach” . Biedakowi zupełnie pomieszały się Gruzja ze Smoleńskiem, (czyli sprawiedliwy Pan Bóg postąpił słusznie odbierając mu resztki rozumu).
    Nie wnikając w szczegóły, można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że BOR nie bierze udziału:
    – w prognozowaniu oraz w przekazywaniu komunikatów biur prognoz meteorologicznych do zainteresowanych, w tym do specpułku czy załóg samolotów z oddzielna,
    – w planowaniu samego lotu oraz w typowaniu lotnisk zapasowych, tak na planowanych trasach przelotów, jak i na okoliczność gwałtownych zmian warunków atmosferycznych w całym rejonie planowanego lądowania.

    Dla potrzeb planowania własnych przedsięwzięć BOR otrzymał, moim zdaniem informacje (w tym konkretnym przypadku) z Kancelarii Rządu RP (7-go kwietnia) oraz Kancelarii Prezydenta RP (10-tego kwietnia) dotyczące planowanych lotnisk zapasowych (Mińsk, Moskwa), na tej podstawie opracowywał zapewne własne plany operacyjne ochrony odpowiednich osób funkcyjnych w państwie . Zapewne, również (ma taki obowiązek, mówił o tym chyba nawet pan Dziewulski), w obu przypadkach wydzielił odpowiednich funkcjonariuszy do składu personelu załogi samolotu (na wypadek konieczności opanowania dywersji na pokładzie samolotu w czasie przelotu), co jest absolutnie naturalne w świetle zadań BOR-u.
    Nie znam specyfiki służby „borowików”, ale podobno św.p. Lech Kaczyński miał jakieś szczególne upodobania, co do konkretnych funkcjonariuszy i nikt raczej nie zmieniał tych „zamiłowań”. Trudno, zatem zrozumieć Wojciechowskiego – naprawiacza RP, jak można czynić odpowiedzialnym, przed prokuratorem, jakiegoś szeregowego pracownika Kancelarii prezydenta za to, że na pokładzie był taki a nie inny „borowik”.

    I tu można doszukiwać się związku pracy funkcjonariusza BOR-u na pokładzie samolotu z katastrofą Tu-154M pod Smoleńskiem. Na to jednak nie wpadł Wojciechowski – naprawiacz RP, tylko niżej podpisany Czesław R. Jeżeli przyjąć, że funkcjonariusz BOR-u na pokładzie samolotu jest odpowiedzialny za „dopuszczenie” do nieuzasadnionych „wędrówek” pasażerów, w szczególności w stronę kokpitu samolotu , co jest podstawowym obowiązkiem ochrony na wszystkich liniach lotniczych, to „dopuszczenie” przez funkcjonariuszy BOR-u, do swobodnego przemieszczania się wielu osób w czasie lotu i podczas manewru do lądowania (w szczególności poniżej 3.000 m.), mam tu na myśli gen. Błasika (w roli posłańca Prezydenta do dyscyplinowania załogi po zlekceważeniu Go w czasie lotu do Gruzji, drugi raz nie chciał ryzykować ośmieszenia go przez pilota i przegonienia z kabiny) to można dopuścić do prowadzenia dochodzenia na taką okoliczność przez prokuraturę i dopisania tego przypadku (zlekceważenia podstawowego obowiązku ochrony w czasie lotu) do przyczyn katastrofy smoleńskiej. Radziłbym jednak zachować ten wniosek głęboko, by nie popękali ze śmiechu, tak członkowie obu Komisji (MAK i Komisji min.Millera) jak i eksperci międzynarodowego prawa lotniczego.
    I to by było na tyle, pozdrawiam , Czesław R.

  143. Święczkowski i Barski, kumple Ziobry, dożywotni prokuratorzy za nic nie robienie otrzymują po 14 tysięcy miesięcznie. Chcieli drugie tyle. A ilu jest innych nominatów partyjnych, kumpli i pseudo bohaterów walki o wolność /kasę/, dwutygodniowych generałów lub generałów Wałęsy. Setki lub tysiące troskliwie ukrywanych przed pokoleniem 1500 brutto. Jak pamiętam Rakowski były premier otrzymywał emeryturę, jak sam powiedział około 2500 zł, zaś Gierek jeździł starym maluchem klepiąc biedę.

  144. ? Nas nigdy nie uczono historii Rzeczypospolitej. Nas uczono historii Polski, która de facto była historią etnicznych Polaków. I to głównie zaboru rosyjskiego. W podręcznikach nie było miejsca na odrębność śląską czy pomorską. Nas nie uczono historii Litwinów, Białorusinów, Ukraińców, Niemców ani Żydów, którzy byli fragmentem Rzeczypospolitej Wielu Narodów. Co my wiemy o Niemcach, którzy mieszkali w Polsce, byli obywatelami Polski przed rokiem 1939? Nic nie wiemy!
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/gomulka-wielki-maly

    Michnik o historii i Gomułce…..

  145. Przeciek pisze:
    2011-10-28 o godz. 10:50

    Renty specjalne w wysokości 1800 zł dostali na przykład Pałubicki i Grześkowiak…..
    Czy, ile i komu jeszcze przyznano?
    Parys sam sobie przyznał chyba 80 000 przy pracy w fundacji Pojednanie….
    Postawa Krzywonos to wyjątek…..

  146. Wiesiek59,

    200.000 zł na 20 lat to 800 zł/m-c. Może być w formie zasiłku rodzinnego.
    Zwyczajna inwestycja w przyszłego podatnika, znana na Zachodzie Europy.

    Polak najbardziej chorowity – http://www.stachurska.eu/?p=5333

  147. Bardzo jestem ciekawy orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie ważności mandatów poselskich panów Święczkowskiego i Barskiego.
    Z brzmienia bowiem odnośnych przepisów Konstytucji RP i ustawy o prokuraturze zdaje sie wynikać, że Art. 65 a ustawy jest sprzeczny z Art. 103 ust.2 Konstytucji

    Konstytucja RP, Art. 103 ust.2:
    Sędzia, prokurator, urzędnik służby cywilnej, żołnierz pozostający w czynnej służbie wojskowej, funkcjonariusz policji oraz funkcjonariusz służb ochrony państwa nie mogą sprawować mandatu poselskiego.

    Ustawa o prokuraturze, Art. 65a, ust. 1:
    Prokurator mianowany, powołany lub wybrany do pełnienia funkcji w organach państwowych, samorządu terytorialnego, służby dyplomatycznej, konsularnej lub w organach organizacji międzynarodowych oraz ponadnarodowych działających na podstawie umów międzynarodowych ratyfikowanych przez Rzeczpospolitą Polską jest obowiązany rzec się swojego stanowiska, chyba że przechodzi w stan spoczynku.

    A sprzeczność tkwi w tym, że w odniesieniu do żołnierzy Konstytucja wyraźnie wpisała zastrzeżenie: „… pozostający w służbie czynnej” a w odniesieniu do sędziów, prokuratorów i pozostałych osób w tym przepisie wymienionych tego zastrzeżenia brak co zdawałoby się wskazywać, że żadna z tych wszystkich osób ( z wyjątkiem żołnierzy) nie może być posłem (sprawować mandatu) bez względu na stan swojej aktywności zawodowej ( czynnej lub „spoczynkowej”). Czyli, – prokurator ( w tym przypadku) nie może być posłem bez względu czy jest czynnym czy też pozostajacym „w staniue spoczynku”.
    Ustawa o prokuraturze wpisując „…. chyba że przechodzi w stan spoczynku” zmieniła w istotny ( jak się okazuje ) sposób treść zapisu konstytucyjnego co zarazem stanowić może także naruszenie przepisów regulujących wprowadzanie zmian i nowelizacji przepisów Konstytucji.
    A zważywszy ponadto, że z jednej strony przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, – z drugiej zaś – że do chwili stwierdzenia niekonstytucyjności zapisów ustaw zachowują one moc obowiązującą – to sprawa jest naprawdę bardzo interesująca.

  148. na marginesie dyskusji o Świączkowskim i Barskim, warto zrócić uwagę na coś bardziej zagadkowego. Dlaczego obaj panowie, jak również były szef CBA Kamiński i inni a p o l i t y c z n i funkcjonariusze różnych służb, jak jeden mąż zapisali się do PiS. Dla mnie ta partia (a może jej przywódca) mają jakąś niesamowitą siłę przyciągania, jakiej nie ma żadna inna partia. Zjawisko to dotyczy także dziennikarzy i publicystów określających siebie jako n i e z a l e ż n y c h. Tego przyciągania nie pojmuje natomiast mój dziadek uważając ich wszystkich za mało inteligentnych łgarzy.

  149. ‚AgaK’
    2011-10-26 o godz. 09:09
    Cyt.’Twoja wykładna jest polityczno-aksjologiczna a nie prawna. Mylisz te dwa porządki.Stąd nieporozumienie. Gdyby wykładnia była prawna to Kopyciński stracił by mandat na mocy skodyfikowanego prawa (czyli ustawy).’

    Szanowana ‚AgoK’, proszę nie wymyślać ‚moich poglądów’, i następnie z nimi polemizować, bo dyskutujesz sama z sobą. Przedstawiłem zwięzłą interpretację, problemu, w ramach jednego kontynentalnego, polskiego porządku prawnego, w ramach jednego działu prawa – prawa konstytucyjnego, w ramach jednej ustawy – Konstytucji i ograniczonej do dwóch zasad tej Konstytucji. Mogę jedynie dodać, że pewnym wzmocnieniem takiego rozumowania jak przedstawiłem jest również to, że zasada proporcjonalności jest realizowana konsekwentnie gdy następuje zwolnienie mandatu, z takich czy innych względów. Na zwolnione miejsce wchodzi następny z tej samej listy. Kopycińaski mandatu nie stracił bo nie jest to uregulowne, a powinno być w kodeksie wborczym…to jest luka prawna.
    Nie przeprowadzałem żadnych rozważań ‚polityczno – aksjologicznych’, chyba, że uznasz za takie, poparcie dla poglądu Gospodyni tego blogu, oraz moje stwierdzenie, cyt. ‚ jedynym przyzwoitym i honorowym rozwiązaniem jest ?dymisja? czyli złożenie mandatu’. Jeżli jednak chcesz to proszę bardzo. Oparłbym się na bliskiej mi etyce niezależnej prof Kotarbińskiego i jego pojmowania ‚opiekuna spolegliwego’ oraz zdefiniowanej zgodnie z tgm ‚spolegliwość’ czyli ‚ poleganiu na kimś’ a nie jak to często rozumieją nasi ‚rozgarnięci’ politycy, ‚uleganiu komuś’. W związku z tym, że sprawa jest obszerna ograniczę się tylko do zasygnalizowania kierunku rozumowania. Zapewniam Cię jednak, że ocena postępku Kopycińskiego, byłaby druzgocąca.
    Nie do końca rozumiem Twoje stwierdzenie, cyt. ‚ partie to wtórna kategoria, nie pierwotna’…wobec czego wtórna? Partie polityczne nie są, żadną kategorią wtórną, z demokracją sa związane jak ‚chłop pańszczyźniany z rolą’… ba!, są jednym z elementów demokracji. Reprezentują interesy grup społecznych, kreują wizję rozwoju społecznego. Możesz się zgadzać i porzeć, możesz się nie zgadzać i nie
    poprzeć. Głosując na osobę i jego imaginacje, może być tak, że demokratycznie oddajesz głos na człowieka a wybierasz Hitlera (przykład uwielbianej przez ludzi osoby wybranej demokratycznie). Dlatego jestem nieufny w stosunku do polityków chryzmatycznych, politycznych i religijnych autorytetów i wogóle wszelkich ‚wodzów’.
    Na końcu, w tej chwili mamy sprawę podobną, dotyczącą utraty lub nie, mandatów posłów prokuratorów. Problem bardzo dobrze przedstawiony we wpisie ‚Lexa’ i rzeczywiście, ciekawe jak się zakończy.

  150. Jeszcze o prok. Święczkowskim i Barskim….
    Aby było ciemniej w sprawie ( co nie znaczy – przyjemniej)….
    Analogiczną treść jak wskazywany Art. 65 a ustawy o prokuraturze zawiera Art. 98 § 2 ustawy z 27.07.2001 – Prawo o ustroju sądów powszechnych w odniesieniu do sędziów. Poniżej dosłowna tresć tego przepisu;

    § 2. Sędzia, który został mianowany, powołany lub wybrany do pełnienia funkcji w organach państwowych, samorządu terytorialnego, w służbie dyplomatycznej, konsularnej lub w organach organizacji międzynarodowych oraz ponadnarodowych działających na podstawie umów międzynarodowych ratyfikowanych przez Rzeczpospolitą Polską jest obowiązany zrzec się niezwłocznie swojego urzędu, chyba że przechodzi w stan spoczynku.
    Smaczku sprawie dodaje fakt, że Prawo o ustroju sądów powszechnych uchwalone zostało w 2001 r , a więc „pod rządem” obowiązującej Konstytucji. Chybione więc zdaje się być odwołanie się posła Kalisza do zasady lex posterior derogat legi priori, który z emfazą wyjaśniał, że ustawa o prokuraturze, pochodząca z 1985 r – została „uchylona” postanowieniami Konstytucji z 1997 r. ( Przytoczona zasada mówi,że ustawa późniejsza uchyla wczesniejszą w zakresie tych samych regulacji).
    Oj, będzie się działo….. :o) Nie zazdroszczę sędziom SN. :->

  151. halen pisze:
    2011-10-26 o godz. 21:40

    trafnie opisujesz siebie oraz niektórych dyskutantów obecnych także i na tym blogu.

    Gratulacje za samokrytykę ! To się ceni ! A przynajmniej powinno !

  152. @Lex pisze:
    2011-10-28 o godz. 12:56
    „Bardzo jestem ciekawy orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie ważności mandatów poselskich panów Święczkowskiego i Barskiego.
    Z brzmienia bowiem odnośnych przepisów Konstytucji RP i ustawy o prokuraturze zdaje sie wynikać, że Art. 65 a ustawy jest sprzeczny z Art. 103 ust.2 Konstytucji”

    IMO niepotrzebnie mieszasz wygaszenie ich mandatów z ustawą o prokuraturze. Ponieważ – z dwóch powodów:

    I.
    Postępowanie marszałka sejmu reguluje kodeks wyborczy, ten zaś odsyła bezpośrednio do konstytucji (Schetyna nie miał innego wyjśnia niż). W skrócie:

    – Ponieważ Kodeks Wyborczy mówi: „art. 247 § 1. Wygaśnięcie mandatu posła następuje w przypadku:
    5) zajmowania w dniu wyborów stanowiska lub funkcji, których stosownie do przepisów Konstytucji” [chyba, że złoży oświadczenie o rezygnacji z dotychczasowego – § 3, ale nie złożyli].

    – A wg Konstytucji: art. 103 ust. 2. prokurator nie może sprawować mandatu poselskiego.

    – Stąd: „art. 249. § 1. Wygaśnięcie mandatu posła niezwłocznie stwierdza Marszałek Sejmu w drodze postanowienia” (KW).

    – A: „Art. 250. § 1. Postanowienie Marszałka Sejmu o wygaśnięciu mandatu posła (…) wraz z uzasadnieniem doręcza się niezwłocznie posłowi…” (KW)

    – I ewentualnie: „…Od postanowienia posłowi przysługuje prawo odwołania do Sądu Najwyższego w terminie 3 dni od dnia doręczenia postanowienia.” (KW)

    II.
    Art. 65a ust. o prokuraturze jest oczywiście sprzeczny z art. 103 ust. 2 konstytucji.
    Konstytucja jest jasna i – w swoich przepisach gwarantujących
    trójpodział władz (w tym przypadku rozdziału ustawodawczej od wykonawczej) – stwierdza wyraźnie, że prokurator nie może
    sprawować mandatu poselskiego. Prokurator i koniec kropka (żadnego ograniczenia do służby czynnej, jak w przypadku żołnierza).
    Prokurator w stanie spoczynku nie tylko jest formalnie prokuratorem (ma legitymację prokuratorską, uposażenie prokuratorskie, jest objęty immunitetem prokuratorskim, itp) ale co ważniejsze(!) podlega władzy prokuratorskiej/wykonawczej – dyscyplinarnej. I tu już nie ma bata – jest sprzeczne z rozdziałem.

    Nie jest to tylko moja opinia. Również:
    – obie uchwały KRP stwierdzają podobnie i postulują nowelizację ustawy – notabene: te uchwały NIE są sprzeczne, tu opisałem:
    http://mundry.salon24.pl/355854,pisowi-prokuratorzy-rzna-glupa,
    – podobnie wypowiedział sie Prokurator Generalny (że jednak konstytucja),
    – także „konstytucjonaliści” za tym sie opowiadają, choć czasem próbują karkołomnie „uniewinnić” ustawę (jednak zawsze dają prymat jasnemu przepisowi konstytucyjnemu), jak tu:
    http://www.kancelaria.lex.pl/czytaj/-/artykul/konstytucjonalisci-nie-mozna-byc-prokuratorem-i-poslem

    Nie są mi znane odmienne stanowiska (nie licząc oczywiście bezpośrednio zainteresowanych Święczkowskiego i Bączka – ich listów, które są żenujące, bo ewidentnie uciekają od konstytucji).

    Podsumowując.

    1. marszałek nie mógł postąpić inaczej,
    2. SN będzie mógł jedynie potwierdzić jego stanowisko lub
    3. jedyna możliwość na pozytywne dla wygasniętych rozstzrygnięcie wymaga zaangażowania (pytania do) Trybunału Konstytucyjnego (a ten, jak wiadomo, może wszystko, np. z zasady demokratycznego państwa prawa wywiód zakaz aborcji ze wzgl. społecznych).

    Dlatego myślę, że ciekawie będzie (o ile będzie, bo raczej 2.) dopiero w TK.

    PS
    Ostatnio spotkałem się z opiniami (tych rozsądniejszych) PIS-oców, którzy przestając bronić swoich (w/w, z góry skazanych na przegraną) pozycji i zaczęli negować… Schetyna nie mógł wygasić mandatu poselskiego, bo jeszcze go nie objęli. Prawaczkom nie mieści się w głowie rozróżnienie objęcie mandatu (w momencie ogłoszenia wyników wyborów) od „rozpoczęcia sprawowania mandatu”.

  153. Autokorekta do powyższego komentarza: jest „Baczek”, powinno być „Barski”.

    Mylą mi się te PIS-iorki.

  154. Bycie bogatym rzeczywiście sporo kosztuje. Potrzebne są co najmniej cztery rezydencje, w tym dwupoziomowe mieszkanie na Manhattanie z basenem i ogrodem (25 mln dolarów), prywatny odrzutowiec (10 mln), kolekcja drogich obrazów z co najmniej jednym impresjonistą i luksusowy jacht (75 mln). Poza tym żona bogacza musi nosić różowy diament od Harry?ego Winstona (10 mln). Ktoś obliczył, że zestaw obowiązkowych gadżetów miliardera kosztuje 300 milionów dolarów.
    http://biznes.newsweek.pl/czy-kryzys-zatopi-bogaczy,83712,1,1.html

    Cóż, większości ludzi takie dylematy nie grożą…….

  155. Poseł elekt PiS Bogdan Święczkowski prawdopodobnie nie będzie mógł usiąść w ławach poselskich na Wiejskiej, bo wciąż jest radnym śląskiego sejmiku wojewódzkiego. Nie zrzekł się skutecznie mandatu radnego – podaje Radio ZET. Są to kolejne kłopoty Święczkowskiego, któremu marszałek sejmu wygasił już mandat poselski, ale z tego powodu, że jest on prokuratorem w stanie spoczynku.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kolejne-klopoty-posla-PiS—juz-nie-zasiadzie-w-sejmie,wid,13942343,wiadomosc.html

    Jak wcześniej pisałem, stać na straży prawa powinien stać kompetentny osobnik…..
    ego awansowanie do Prokuratury Krajowej świadczy o służalczości, nie kwalifikacjach , jak widać…..
    Stając na straży prawa trzeba je przynajmniej znać………

  156. „wiesiek59 pisze:
    2011-10-28 o godz. 20:33
    Poseł elekt PiS Bogdan Święczkowski prawdopodobnie nie będzie mógł usiąść w ławach poselskich na Wiejskiej, bo wciąż jest radnym śląskiego sejmiku wojewódzkiego. Nie zrzekł się skutecznie mandatu radnego”

    Nie, to jest jakaś (podwójna) bzdura. Poseł musi rezygnować przed marszałkiem sejmu.

  157. Invino….( przepraszam za skrót nicku);
    Pełna zgoda co do procedury marszałkowskiej dot. wygaszenia mandatu. Rzecz w tym czy Marszałek Sejmu miał podstawę prawną do jego wygaszenia. Tego dotyczą wątpliwości i spór.
    Ja też się skłaniam do poglądu, że w tym przypadku – wobec sprzeczności art. 65a ustawy o prokuraturze z art 103 ust.2 Konstytucji należy przyznać prymat zapisom konstytucyjnym tym bardziej że i do postanowień Konstytucji a nie ustaw odwołuje się przywołany przez Ciebie Kodeks Wyborczy ale Art. 65 a ustawy o prokuraturze, póki co, nikt nie uchylił – on obowiązuje. Jakie wyjście z tego prawnego bałaganu znajdą sędziowie SN ?

  158. @Lex pisze:
    „Invino?.( przepraszam za skrót nicku);”

    Ha, ha, nie wino a prawda nie przeszła ci przez klawiaturę 🙂

    PS
    Zobaczymy jak będzie. I pamiętajmy jak było z brakiem opinii prezydenta podczas pewnego mianowania oraz odwoływaniem szefa CBA…

  159. Muszę się przyznać do przeoczenia.
    Kodeks Wyborczy w zapisach dot. wygaszenia mandatu odwołuje się do Konstytucji „lub ustaw” ( a jednak).
    Nie zmienia to – moim zdaniem – istoty problemu: Konstytucję Kodeks Wyborczy wymienia na pierwszym miejscu.

  160. @Lex pisze:
    „Muszę się przyznać do przeoczenia.
    Kodeks Wyborczy w zapisach dot. wygaszenia mandatu odwołuje się do Konstytucji ?lub ustaw? ( a jednak).”

    Ojej, straszna skucha! Nie podejrzewałem cię o to 🙂

    W art. 103. ust. 3 konstytucji jest mowa NIE o prokuratorach, tylko o INNYCH zakazach wprowadzonych USTAWOWO. I do tego odwołuje się KW.

    Załapałeś, czy mam wyjaśniać?

  161. wiesiek59 pisze: 2011-10-28 o godz. 11:04
    Święta prawda, wystarczy czasami poczytać blog Jan Dziadula. Jako blog o Śląsku, traktuje historię bez uwzględniania Kongresówki, co przypadkowi goście-patrioci odczytują czasami w iście komiczny sposób. Ich pretensje są odbiciem literackich powieści ku pokrzepieniu serc, nie są w stanie, nawet w przybliżeniu, pojąć skomplikowanych dziejów dzisiejszego obszaru państwa RP. Jestem zdania, że podręczniki do historii powinny być napisanie nie tylko dla bohaterów-patriotów Priwislanskiego Kraju, bo reszta stanowi jednak większość.

  162. Zdarza się. Mnie także co ze skruchą i zażenowaniem pewnym – przyznaję. 🙂

  163. @Lex pisze:
    „Zdarza się…”

    A teraz poważniej. PROŚBA.

    Mam zamiar pisać dłuższą notkę, na temat, i gdzieś ją zamieścić.

    Widzisz jakieś luki/sprzeczności/nietentego w moim rozumowaniu wyżej (w powyższych komentarzach), byłbym wdzięczny za wyłapanie?

  164. Ludzie, opamiętajcie się ❗ Jeśli przyjąć, a tak jest w istocie, że prokurator na „odwyku”, czy inaczej nazwany „prokurator w stanie spoczynku” zachowuje wszystkie przywileje z wynagrodzeniem pobieranym na ostatnim miejscu pracy (lub, może jeszcze gorzej, ze specjalnego funduszu) w ł ą c z n i e oraz może w każdej chwili, decyzją przełożonego (po ustaniu działania przyczyny odesłania go „na odwyk”, przepraszam w „stan spoczynku”) powrócić do normalnej pracy (może nawet na poprzednim stanowisku, np. prokuratora krajowego) np. po wygraniu wyborów przez PiS, to dla mnie laika oznacza jedno!! Wszystkie akty prawne pozwalające na powstanie takiej sytuacji (m.in. ustawy o prokuraturze, która we łbie kretyna, w świetle decyzji Marszałka Sejmu, rodzi myśl o wyrządzanej mu „krzywdzie”), zostały podjęte z naruszeniem Konstytucji. Może powstać nawet przypuszczenie, że działano w pełnej tego świadomości, dodając niejako swoim ludziom dodatkowe uposażenie w formie diety poselskiej, (bo formalnie rzecz biorąc diety nie są uposażeniem a jedynie dodatkiem do zasadniczego wynagrodzenia za pracę na czas „podróży służbowej”, która czasami „przeciąga się w nieskończoność”, jak w przypadku panów Zycha czy Żelichowskiego).
    Minister J.Pitera powiedziała (w czasie spotkania z Wojciechowskim – naprawiaczem RP, który powiedział coś w rodzaju – a cóż to, komu przeszkadza, chciałoby się dodać , że komuś szkoda tych parę PLN-ów dla biednych ludzi ❓ ), że jeśli, kiedyś w przeszłości zaistniała taka sytuacja – łączenia dwóch funkcji (z wynagrodzeniami, oczywiście) pomimo konstytucyjnych zakazów, to należy uderzyć się w pierś, przeprosić społeczeństwo i powrócić do szacunku dla zapisów Konstytucji RP.
    Stawianie SN i ewentualnie TK w bardzo niezręcznej sytuacji, konieczności orzekania, może i przeciwko kolegom czy znajomym oraz konieczności opracowywania karkołomnych uzasadnień dlabzdur w rodzaju „pomroczności jasnej czy ciemnej”, to nieludzkie „znęcanie” się nad Instytucjami najwyższego społecznego zaufania. Trzeba mieć nadzieję, że sprawa zostanie szybko i zgrabnie załatwiona na szczeblu SN, a prywatnie mogą sobie powybijać zęby!!!
    Marszałek Szatyna, dał zainteresowanym możliwość wyboru, nie określił jednoznacznie, czy chodzi o mandat poselski czy uśpionego prokuratora, będąc całą pewnością świadomym, że podobne przypadki w Polsce istniały, a może istnieją i aktualnie i ktoś nadal doi dwie krowy ❗
    Nie można chamstwa „przykrywać” demokracją, jak to usiłuje powiedzieć ten opasły Święczkowski, bo to jest zwyczajne kretyństwo. W demokracji należy przepisy szanować bezwzględnie. Odwrotne działania rodzą anarchię ❗
    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  165. Szanowny panie @Lex (21.05 dnia 28.10), piszesz: *** ale Art.65 a, ustawy o prokuraturze, póki co nikt nie uchylił – on obowiązuje. Jakie wyjście z tego prawnego bałaganu znajdą Sędziowie SN? ***
    Marszałek Szetyna, burzę w sprawie tych dwóch uśpionych prokuratorów (jest takie pojęcie „uśpiony agent”, który żyje, pracuje i korzysta z owoców, jakie mu z tej racji przysługują, często przez długie lata, aż przychodzi sygnał „do dzieła”) r o z p o c z ą ł , takie mam zdanie, nie przypadkowo i nie z pospolitej zazdrości o kilkadziesiąt tysięcy PLN miesięcznie, dla tych dwóch osobników.
    Powszechne żądanie przeprowadzenia koniecznych reform finansowych, przez tworzący się właśnie Rząd Premiera Tuska, stwarza paradoksalnie, bardzo sprzyjającą atmosferę w sprawie naprawy powszechnych nadużyć finansowych we władzach ustawodawczej i wykonawczej oraz w administracji rządowej i cholera wie gdzie jeszcze, bo pojemność Artykułu 103 ust.3 Konstytucji jest ogromna ❗
    Zapanowało powszechne społeczne przyzwolenie na zlikwidowanie tej choroby finansowej. Nie mnie oceniać wielkości czystego zysku, wynikającego z tej operacji, ale wiem, że nikt nie spróbuje stanąć temu w poprzek, włącznie z SN i TK, w obliczu zagrożenia kryzysem finansowym (ponieważ 17-nastka z UE, nie do końca załatwiła sprawę EURO). Nawet opozycja nie może się temu sprzeciwić, bo ma nawet w nazwie partii „prawo” i „sprawiedliwość”, chociaż chodzi bądź, co bądź o jej posłów.
    Dlatego też przypuszczam, szanowny panie @Lex, że ten wstydliwy problem, będzie załatwiony, w jaknajkrótszym czasie „pod stołem” i będzie szybkie orzeczenie o niekonstytucyjności ustaw o możliwym łączeniu stanowisk (albo odwrotnie). Ciekawe tylko, co pocznie ZUS w sprawie „dodatkowych dochodów emerytów”, oczywiście mam na myśli nie tych, z poziomu 1.000 PLN.
    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  166. Cwaniaków mnóstwo, porządnych mało,
    Więcej porządnych by tu się zdało!
    Niedouczonych też jest tu mnóstwo,
    Więc dookoła myśli ubóstwo.

    Prawo pogięte i pokręcone,
    Bo każdy ciągnie tu w swoją stronę,
    Pijane posły po Sejmie łażą
    I o podwyżce diety wciąż marzą.

    Komisje jakieś, ważne zebrania,
    Bo tyle spraw jest do obgadania,
    Wieszają krzyże, sierpy i młoty,
    Lecz chęci nie ma tu roboty.

    Ktoś gdzieś przechodzi, dżuma, cholera,
    Inny krzyżami znów poniewiera,
    Ten o marmury kłóci się jurnie,
    Sprawa jest jasna – tu sami durnie!

    Czarni, czerwoni, nalane gęby,
    Tłuste brzuszyska, zepsute zęby,
    Obleśne twarze, fałsz, kombinacje,
    Gdzieś na cześć wodza znowu owacje.

    I „Druga Polska”, „Trzecia Holandia”,
    „Piąta Japonia”, „Ósma Irlandia”,
    Że niby wielka zachodzi zmiana,
    Ale głupota ciągle ta sama!

    Polska głupota! Nasza ci ona!
    Ktoś chciał doczekać, lecz zdążył skonać.
    I znów czekamy na wielkie zmiany …
    Tak to wygląda, kraju kochany!

  167. in…veritas (tym razem „zaoszczędzę” na winie – jesli nie poczujesz się dotkniętym)….
    Przecież na blogu wyrażamy własne sądy, oceny i opinie. Ja czynię to bez aspirowania do głoszenia prawd objawionych. Dlatego prośba o ocenę poprawnosci Twoich opinii stawia mnie w ciut niezręcznej sytuacji gdyż Twoje opinie są dokładnie tyle samo warte co moje, a rola „arbitra”nie bardzo mi odpowiada. 🙂
    Ale skoro pytasz o moje zdanie…..
    Nie dostrzegam – wg. mojej oceny – błędów w Twoim rozumowaniu. No , może nie byłbym tak zdecydowany w rozstrzyganiu, że słowa „lub ustaw” użyte w Kodeksie Wyborczym odnoszą sie tylko i wyłącznie do przypadków określonych w Art.103 ust.3 Konstytucji ale moich wątpliwości nie musisz podzielać.
    *
    Panie Czesławie.
    Stanu spoczynku prokuratorów ( ale też i np. sędziów) nie należy utożsamiać z przebywaniem na emeryturze. Tą są odmienne zupełnie sytuacje – choć, przyznaję – fakt nie wykonywania przypisanych funkcji(stan spoczynku) i sytuacja emeryta (także – rencisty) jako osoby nie pracującej może mylić.

  168. Śleper,

    @ andsol, tu blog – http://andsol.blox.pl/html , proponował, by podręczniki do historii Polski zamówić u Ludwika Stommy.

  169. Status prokuratora krajowego uprawnia do odmowy przyjęcia stosunku pracy.Skorzystanie z takiego uprawnienia skutkuje przejściem w stan spoczynku z zachowaniem uposażenia.Może coś przekręcę(a może i nazmyślam)ale wydaje mi się,że dotyczy to także sędziów bo w pamięci(niestety nie zbyt świeżej)mam przypadek swojego znajomego,który spoczął jeszcze przed czterdziestką.Był sędzią wojskowego sądu apelacyjnego(chyba nawet prezesował)w Krakowie.Zdaje się,że zlikwidowano tamtejszą apelacje i nie było dla niego równorzędnego stołka dlatego spoczął na swoim własnym.Dzisiejsza Wyborcza podaje,że mamy 26 spoczywających prokuratorów a mnie kołacze się gdzieś w pamięci informacja(od tegoż),że z analogicznego dobrodziejstwa skorzystało 15 sędziów.Nie pomnę niestety czy mówił tylko o wojskowych czy o wszystkich sędziach.Skala zjawiska nie wydaje się być strasznie rozległa(bo to raptem jakieś 5 baniek rocznie dla budżetu z naszych kieszonek) ale zachodzi pytanie jakie szczególne okoliczności uzasadniają taki przywilej?I jak ma się ustawowy(chyba)zapis o takim przywileju do nadrzędnej zasady równości wszystkich obywateli wobec prawa?Zdaje się,że mamy tu niezły kwiatek

  170. Ministerstwo Finansów kończy właśnie prace nad ustawą, która umożliwi osobom starszym przekazywanie będącego ich własnością mieszkania czy domu np. bankom, w zamian za miesięczny dodatek do emerytury (na ogół będzie to kilkaset złotych). Bank przejmie lokum dopiero po śmierci właściciela.
    http://gospodarka.dziennik.pl/artykuly/364170,rzeczpospolita-bank-lepszy-niz-rodzina.html

    Cichcem, cichcem, ……
    Jakiś rok temu pisałem o odwróconej hipotece jako sposobie na koncentrację kapitału w rękach banków.
    I słowo stało się ciałem. Pytanie tylko dlaczego stosowane mają być takie preferencje dla tego sektora w naszym kraju?
    Amerykanizujemy się?

    W rękach korporacji finansowych są już zakłady pracy, ziemia, teraz trafią mieszkania. Ciekawe, czy za chwilę w bankach będzie można zastawić własne życie, wolność osobistą?
    Anonimowa władza nastawiona na zysk……..

  171. Czy MON wyśle z Polski posiłki do nękanej przez talibów nowej bazy Ariana? Ponad setka polskich żołnierzy jest pod stałym ostrzałem talibów, którzy zorientowali się, że nasi nie są odpowiednio przygotowani: bez ciężkiej artylerii, rozpoznawczych balonów i w okrojonym składzie

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10558380,Obrona_Ariany__Polscy_zolnierze_osaczeni_w_Afganistanie.html#ixzz1cAdK2KZY

    ———
    Jakoś to będzie?

  172. Któryś blogowicz umieścił link do utworów Lema, a dokładniej do XXIV podróży Ijona Tichego. Ijon przybył na planetę, zamieszkałą przez „Indiotów”. Stosowany tam system społeczny do złudzenia przypomina „wolną” Polskę, wywalczoną przez Solidarność dla robotników. Link pozwala przeczytać tekst Lema, ale bez możliwości skopiowania. Przepisałem więc początek rozmowy Tichego z pierwszym (i zarazem ostatnim) napotkanym Indiotą.

    ***Obcy wędrowcze!
    Musisz wiedzieć, że jesteśmy narodem o długiej i wspaniałej przeszłości.
    Ludność tej planety dzeli się z dawien dawna na Spirytów, Dostojnych i Tyrałów.
    Spiryci zagłębiali się w dociekaniu istoty Wielkiego Indy, który umyślnym aktem stworzył Indiotów.
    Dostojni ustanawiali daniny, wykładali znaczenie praw państwowych i pełnili pieczę nad fabrykami, gdzie skromne trudzili się Tyrałowie.
    Tak wszyscy pospołu trudzili się dla dobra ogółu. ***

    Czy to się Wam nie kojarzy z obecną rzeczywistością?

    Nie przepiszę oczywiście całości, ale warto skorzystać z linku i przekonać się, jaki był dalszy los tych absolutnie wolnych Indiotów, szczególnie Tyrałów, ale finalnie wszystkich pogodziła Maszyna do Rządzenia, której Durynał planety powierzył zadanie doprowadzenia do absolutnego ładu na planecie.
    Gdy Tichy uciekał z planety – po zaproszeniu przez maszynę do jej wnętrza, ta maszyna o nazwie

    Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego,

    kończyła swoje zadanie. Metody jakimi się posługiwała maszyna to toczka w toczkę sposoby „ziobrowe” z IV Republiki – genialne, zabójcze i bardzo skuteczne, choć zawsze przynajmniej częściowo dobrowolne, np. sąsiad z własnej, nieprzymuszonej woli kazał automatom likwidować swoich wrogów. Aby zrozumieć i docenić finezję myśli Lema trzeba to przeczytać, to był niesamowity wizjoner.

    Przypadkowe są oczywiście skojarzenia, pewnie zupełnie nie zamierzone przez autora:

    Indioci – obywatele (Idioci?),
    Spiryci – hierarchia KK,
    Dostojni – nie podam nazwisk, boję się rozpraw,
    Tyrałowie – gros społeczeństwa,
    Durynał – parlament
    A maszyna do rządzenia – skrót DUPA.

    Jeśli ktoś jest zainteresowany sprawą religii i „łagodnymi” metodami jej szerzenia we wszechświecie, polecam podróż XXII, gdzie będzie mógł podziwiać geniusz Lema w ocenie tego problemu. Link jest ten sam, tylko strony wcześniejsze (od 109), podróż XXIV od strony 119.

    http://www.wattpad.com/130066-stanislaw-lem-dzienniki-gwiazdowe?p=122

    Czytałem „Dzienniki Gwiazdowe” dawno temu, nie powiązałem być może tak dobrze jego fantazji z rzeczywistością PRL, choć tam I(n)dioci i Dur(y)nały też istniały (reszta też), ale przeraża mnie, że ta wolność tak wygląda. Już pewna mądra Pani kiedyś pisała wiersz o wolnym najmicie – dla którego Wałęsa walczył o wolność.

    Wolny najmita

    Wąską ścieżyną, co wije się wstęgą
    Między pólkami jęczmienia i żyta,
    Szedł blady, nędzną odziany siermięgą,
    Wolny najmita.

    I nigdy wyraz nie był dalszym treści,
    Jak w zestawieniu takim urągliwym!
    Nigdy nie było tak głuchej boleści
    W jestestwie żywym!

    Rok ten był ciężki: ulewa smagała
    Srebrnym swym biczem wiosenne zasiewy
    I ziemia we łzach zaledwie wydala
    Słomę a plewy.

    Z chaty, za którą zaległy podatki,
    Wygnany nędzarz nie żegnał nikogo…
    Tylko garść ziemi zawiązał do szmatki
    I poszedł drogą.

    W powietrzu ciche zawisły błękity,
    Echo fujarki spod lasu wschód wita…
    Stanął i otarł łzę połą swej świty,
    Wolny najmita.

    Wolny, bo z więzów, jakimi go przykuł
    Rodzinny zagon, gdzie pot ronił krwawy,
    Już go rozwiązał bezduszny artykuł
    Twardej ustawy…

    Wolny, bo nie miał dać już dzisiaj komu
    Świeżego siana pokosu u żłoba;
    Wolny, bo rzucić mógł dach swego domu,
    Gdy się podoba…

    Wolny, bo nic mu nie cięży na świecie –
    Kosa ta chyba, co zwisła z ramienia,
    I nędzny łachman sukmany na grzbiecie
    I ból istnienia…

    Wolny, bo jego ostatni sierota,
    Co z głodu opuchł na wiosnę, nie żyje…
    Pies nawet stary pozostał u płota
    I z cicha wyje…

    Wolny! – Wszak może iść albo spoczywać,
    Albo kląć z zgrzytem tłumionej rozpaczy,
    Może oszaleć i płakać, i śpiewać –
    Bóg mu przebaczy…

    Może zastygnąć, jak szrony, od chłodu,
    Bić głową w ziemię, jak czynią szaleni…
    Od wschodu słońca do słońca zachodu
    Nic się nie zmieni.

    Ubogi zagon u nędznej twej chatki
    I mokrą łączkę, i mszary, i wrzosy
    Obsadzi urząd… podatki! podatki!
    Ty idź do kosy!

    Idź! idź! Opłatę do kasy wnieść trzeba,
    Choć jedno ziarno wydadzą trzy kłosy
    I choć nie zaznasz przez rok cały chleba…
    Idź, idź do kosy!

    Czegóż on stoi? Wszak wolny, jak płacy?
    Chce – niechaj żyje, a chce – niech umiera!
    Czy się utopi, czy chwyci się pracy,
    Nikt się nie spiera…

    I choćby garścią rwał włosy na głowie,
    Nikt się, co robi, jak żyje, nie spyta…
    Choćby padł trupem, nikt słówka nie powie…
    – Wolny najmita!
    Maria Konopnicka

    W każdej zwrotce można przy odrobinie fantazji dopatrzyć się sytuacji z życia obecnego, i powodzie się znajdą i paprykarze, krzyczący: „Jak żyć”, (albo przynajmniej uniknąć podatków i opłat za polisy ubezpieczeniowe), choć akurat tego „wolnego” obywatela nie zaliczyłbym do wolnych najmitów, tej bezrobotnej młodzieży po idiotycznych kierunkach studiów, ludzi dojrzałych bez pracy, ale za młodych na emeryturę lub rentę, itp.
    To jest pierwszy wiersz, którego się nauczyłem na pamięć w polskiej szkole, zawsze mnie wzruszał i do dziś kilka zwrotek pamiętam. Całość wyguglałem.

  173. Teresa Stachurska pisze: 2011-10-29 o godz. 10:17

    ” … podręczniki do historii Polski zamówić u Ludwika Stommy.”

    W ostatniej papierowej Polityce przeczytałem, że Ludwik Stomma nie zgadza się z Jarosławem Kaczyńskim z powodów warsztowych (moja złośliwość kończy to zadanie). Otóż jesli Ludwik Stomma napisałby historię szlachty polskiej, to uczciwość intelektualna zapewne kazała by mu w przypisach podać imię, nazwisko i herb najbardziej honorowego Polaka, co to strzelił sobie w łeb, bo przy jednym ze stołów biesiadnych zabrakło pieczystego.

    Co do historii Polski, to czekam aż ktoś otwarcie przyzna, że Tadeusz Kościuszko nie jest wart zbawienia bo zrobił zamach na świete prawo własności.

    Co napisała tu mała kupka gnoju pod historię, przeznaczona przez obóz Jarosława Kaczyńskiego wraz 2/3 obywateli Polski na eksterminację za skażenie życiem w komunizmie.

  174. Czesław pisze:
    2011-10-29 o godz. 00:45
    „Jeśli przyjąć, a tak jest w istocie, że prokurator na ?odwyku?, czy inaczej nazwany ?prokurator w stanie spoczynku? zachowuje wszystkie przywileje z wynagrodzeniem pobieranym na ostatnim miejscu pracy”

    To nie są normalni prokuratorzy. To pupilki władzy (wykonawczej I DLATEGO TRZEBA TO ODDZIELAĆ jak najbardziej), posłuszni, gotowi „zamordować” Blidę i zniszczyć najlepszego lekarza G., najgorszy sort uległych*.

    „12 osób to sieroty po PiS. Część z nich prokuratorami krajowymi została po wyborach w 2007 r., gdy przed oddaniem władzy Ziobro dał im „złote spadochrony” w postaci stanowisk”

    http://wyborcza.pl/1,75248,10558088,Biora_10_tys__i_nic_nie_robia__Bo_sa_w_spoczynku.html

    * oczywiście są wyjątki, ha, ha.

  175. DOŻYWOTNIA BABCIA KLOZETOWA W STANIE SPOCZYNKU.
    Jakież pogięte musi być prawo a wraz z nim zadufanie PRAWNIKÓW OD SIEDMIU BOLEŚCI którzy wykorzystują pokrętność swej swej profesji usiłują wcisnąć nam wszystkim że prawo i lewo niczym od siebie się nie różnią.
    Co oznacza że sędzia czy prokurator znajduje się w stanie spoczynku?
    To tylko że nie zechciał przyjąć oferowanego mu stanowiska.
    Jeśli mnie pamięć nie myli to nawet Premierem nie jest się dożywotnio a to przecież najwyższy urząd wykonawczy w państwie.
    Porównując prokuratora czy sędziego , któremu nie można zapewnić stołka a raczej fotela czy tronu który ON uważa za właściwy dla siebie chodujemy klasę pasibrzuchów takich co sobie i swym kolegom zapewniają miejsce przy cycku do dojenia całego społeczeństwa.
    Jeśli nie odpowiada CI status proponowany to zmień zawód , nikt przecież nie zmusza cie jak pańszczyżnianego chłopa do obracania paragrafami.
    Możesz hodować gołębie , sadzić brukselkę albo kierować tirem.
    Droga wolna
    Pan Wojciechowski pokazał u p. Jaworowicz parę razy taką wykładnie prawa że że wstyd mi było słuchać a co do jego powiedzenia CO KOMU TO SZKODZI – odpowiem ano szkodzi – paru milionom ludzi którzy takiego ciołka muszą utrzymywać .
    Kiedyś , ale to było za komuny wszyscy a Solidarność najgłośniej wołali
    MAMY JEDNAKOWE ŻOŁĄDKI – to co ? dziś te żołądki jednym się powiększyły a drugim zmalały?
    A może jest raczej tak że należy wreszcie poodcinać te ryje od koryta.
    Może jest wreszcie czas by PRAWO ZNACZYŁO PRAWO A SPRAWIEDLIWOŚĆ -SPRAWIEDLIWOŚĆ a nie było zeszmacane przez koterię której hasło powinno brzmieć CO BY TU JESZCZE SPIEPRZYĆ PANOWIE , CO BY TU JESZCZE ?
    Ja wiem że od kogoś zacząć trzeba ,wiadomo że ryba psuje się od głowy
    więc idąc śladem Palikota urżnijmy ten łeb razem z ryjem – niech nie chłepce i nie pasię się na cudzym
    Ukłony

  176. Antonius
    Moje szczere ukłony za Lema.
    Dla mnie „Cyberiada” to podstawa.

  177. @zezowaty pisze:
    2011-10-29 o godz. 16:38

    Psuje się mój wzrok systematycznie, ale nie jestem zezowaty. Pod komentarzem zezowatego bym się podpisał, gdybym miał podpis elektroniczny!

  178. Staruszek,

    więc moglibyśmy być pewni uczciwości Ludwika Stommy…

    Prof. Grzegorz Kołodko : Z opóźnieniem, zahamowaniami i niekonsekwentnie – http://www.stachurska.eu/?p=5342 .

  179. Teresa Stachurska-
    ale L. Stomma jest dość mocno prorosyjski. Niby nic takiego całkiem złego, ale nie miałabym zaufania dla jego osądów o naszej historii. Nie byłby obiektywny, nawet gdyby był uczciwy.

  180. Ciekaw jestem co też sobie myśli taki np. stoczniowiec (może być włókniarka lub dojarka), któremu zlikwidowano warsztat pracy ( niestety nie Prokuraturę Krajową), wręczono lichą odprawę i pożyczono szczęścia. Nie mam tu na myśli wrzuconego ongiś hasła o równych żołądkach, chodzi mi tylko i wyłącznie o równe traktowanie obywateli, czyli taki stan prawa, który wyklucza tworzenie klasy pasożytów. Z naszych podatków opłaca się miernoty, które kiedyś wysługiwały się politykom i za to ci właśnie politycy ich nagrodzili. Nie trzeba być wnikliwym jasnowidzem, żeby nie móc przewidzieć konsekwencji takich ustaleń prawnych, które z założenie mają chronić władzę sądowniczą ( w tym prokuratorów) przed naciskami polityków. Tą konsekwencją są kariery przeciętniaków, nastawionych na wiatry od strony władzy wykonawczej, będących do dyspozycji w każdej brudnej sprawie. Jak się zmieni wiatr, wyskakują na tych złotych spadochronach i czekają następnej okazji choćby i do emerytury.
    Ciekaw jestem ile w Polsce jest takich cudownych stanowisk „pracy” bez świadczenia tejże.
    Kiedyś minister oświaty w rządzie Leszka Millera oświadczyła, że jeśli katecheci wykonują pracę, to w myśl kodeksu pracy, za tego typu świadczenie należy się płaca. I jest wszystko w porządku, tak być powinno, niech każdy z bezrobotnych obywateli się właduje gdzieś (obojętnie: szkoła, szpital, urząd skarbowy itd), a następnie zażąda zapłaty i nie ważne, że nikt go tam nie prosił (zatrudnił).
    Jeśli kiedyś teizacja dziatek szkolnych zostanie przeniesiona do hurtowni (kiedyś salek katechetycznych) parafialnych, idę o zakład, że pensje budżetowe będą tak samo nierozdzielnie połączone na zawsze z katechetą.
    W MON poszli o jeden krok dalej, pomimo likwidacji garnizonów, nie da rady zlikwidować urzędujących tam kapelanów.

  181. Drogi @Halenie (11.22 dnia 29.10), piszesz o prokuratorach i sędziach (bo od prokuratorów to się wszystko zaczęło, przecież od czegoś trzeba było zacząć leczenie tej choroby finansowej, panującej wśród tej niby elity). Nie zapominaj, że Art. 103 w ust.2 wymienia również:
    – urzędników służby cywilnej (jest podobno taka),
    – żołnierzy pozostających w służbie czynnej,
    – funkcjonariuszy policji,
    – funkcjonariuszy służby ochrony państwa,
    a Artykuł 103 w ust.3, oprócz wymienionych w poprzedzającym ustępie, zakaz łączenia mandatu poselskiego z funkcjami publicznymi oraz zakaz jego sprawowania r o z c i ą g a na cała armię ludzi, którzy doją dwie krowy, a może nawet więcej, jak ten Święczkowski (bo jeszcze ma jakąś fuchę we władzach samorządowych, z której miał zamiar zrezygnować, podobno w terminie późniejszym).
    To już nie jest 15-tu sędziów i ileś tam prokuratorów. Możliwe, że cały Parlament RP jest zarażony tą choroba finansową, której likwidację rozpoczął Marszałek Sejmu RP, pan Szetyna, z pełnym poparciem PO (prawdopodobnie, – świadczy o tym fakt rezygnacji z wysokiej funkcji w wojewódzkiej administracji państwowej, województwa pomorskiego, faceta z PO, ponieważ wiedział, że łączenie mandatu poselskiego z funkcja jaką sprawował do tej pory, jest ustawowo z a k a z a n e !! Trudno powiedzieć, czy uczynił to chętnie, ale widocznie był zmuszony do takiego kroku,B. w świetle planowanych przez Marszałka Szetynę kroków w stosunku do prokuratorów na odwyku).
    Ciekawe czy pan Ziobro nie jest przypadkiem takim uśpionym prokuratorem generalnym ❓
    Był ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym RP. Ministrem przestał być po przegranych przez PiS wyborach, bo to stanowisko polityczne, natomiast jako prokurator generalny RP, był jakby urzędnikiem władzy wykonawczej, objętym zapisem Konstytucji RP o zakazie sprawowania mandatu poselskiego. Posłem do Sejmu RP nie został (nie kandydował), ponieważ wolał pozostać europosłem, zatem nie stał przed dylematem wyboru (jak ci dwaj), ale prokuratorem generalnym b y ł i jakieś stanowisko służbowe, zapewne mu proponowano, które pewnie odrzucił i tym samym został przeniesiony do armii prokuratorów w stanie spoczynku ❗
    Mam pytanie do pana @Lexa: czy Parlament Europejski pozwala na łączenie sprawowania mandatu poselskiego tamże ze stanowiskiem prokuratora w stanie spoczynku, określonym przepisami kraju pochodzenia posła ??!! Czy postanowienia narodowej Konstytucji posła są wiążące (o ile ten problem jest tam wogóle postrzegany) dla PE. ❓
    Drogi @Halenie, piszesz, że to *** problem kilku baniek *** , myślę jednak, że jak dodalibyśmy do tych o których wiemy „prawie oficjalnie”, wszystkich tych, o których mówi Art.103 ust.3 i tych co to „pozostają w cieniu” z Art.103 ust.2, jako pokorni, którzy dwie matki ssą, przez długie lata, to już może być nie „problem kilku baniek” a kilkuset. Akcja rozpoczęta przez Marszałka Szetynę, na tle hipokryzji europosła Wojciechowskiego – naprawiacza RP oraz słów pani min. J.Pitery z PO (ten problem dotyczy również nas, co powiedziała na spotkaniu z tym człowiekiem u Rymanowskiego), w sytuacji pełnego poparcia społecznego, ma wielkie szanse powodzenia i jest chyba precyzyjnie zaplanowana.
    Na tle wniosków płynących z Brukseli (ogólnie rzecz biorąc), ani SN, ani TK a tymbardziej opozycja w Sejmie nie mogą bronić bezprawia (łamanie zapisów konstytucyjnych), bardzo kosztownego, w sensie dosłownym b e z p r a w i a ❗
    Serdecznie pozdrawiam @zezowatego i @invinoveritasa, Czesław R.

  182. Bardzo na czasie i na temat…
    http://wyborcza.pl/1,75478,10558088,Biora_10_tys__i_nic_nie_robia__Bo_sa_w_spoczynku.html
    Czy tak musi być?
    Przed nowym sejmem nie lada wyzwanie, bo skoro sprawę ruszono i nagłośniono, to już się nie da z powrotem pod sukno upchnąć.
    Trzeba się będzie z problemem zmierzyć i te złote spadochrony na parasole składane wymienić, co daj Boże Amen!
    Skoro można było odebrać przywileje emerytalne dawnym, zasłużonych dla systemu, to można pewnie tym tropem pójść i tym razem.
    Bo to, co jest, to skandal wołający o pomstę do nieba.

  183. ‚Teresa Stachurska’
    2011-10-29 o godz. 18:23

    ‚Prof. Grzegorz Kołodko : Z opóźnieniem, zahamowaniami i niekonsekwentnie ? http://www.stachurska.eu/?p=5342 .’

    Szanowna Pani Tereso, chyba dość niefortunnie zcytowała Pani prof. Kołodkę, gdyż zrozumieć można, że to on ‚z opóźnieniem, zahamowaniami i niekonsekwentnie’, a z treści wynika i z mojego oglądu rzeczy i zjawisk, że prof Kołodko, od zawsze krytykował neoliberalizm bez opóźnienia, bez zahamowań i konsekwentnie, czym sam naraził się na krytykę i swoisty ostracyzm, dziennikarzy i mediów związanych kolejnymi prawicowymi partiami liberalnymi (UD, UW, PO i PiS także).

  184. @Czesław pisze:
    2011-10-30 o godz. 01:58

    Sprawa „śpiochów” – posłów, łączących dwie fuchy (lub więcej) i to wszystko wyłącznie dla dobra narodu, nie jest nowa.
    Pamiętam sprawę Ołdakowskiego, szefa Muzeum Powstania Warszawskiego, któremu marszałek Sejmu usiłował „wygasić” mandat w oparciu o ten sam artykuł konstytucji. Podniósł się ogromny krzyk fanów prezesa i PO się przestraszyło i Ołdakowski został i posłem i dyrektorem Muzeum, płatnym przez organ Samorządowy. Jest on więc w tym morzu bliżej nieznanych dojarzy, tylko sprawa była głośna. Pan O. zaszarżował medialnie i zarzucił marszałkowi polskiego sejmu, że postępuje jak Göring, Marszałek Rzeszy, który podobno był jedynym, który coś wygaszał. Ten zarzut faszyzacji POLSKIEGO SEJMU przestraszył marszałka i odpuścił.
    Ja jestem taki, że lubię wszystko sprawdzać. Przeczytałem wszystkie oryginalne protokoły posiedzeń Reichstagu w okresie, w którym Göring był marszałkiem sejmu (sierpień 1932 do stycznia 1933). Nikomu niczego nie wygaszał, doszli tylko nowi posłowie po śmierci starych, nawet członkowie KPD. W styczniu 1933 Hitler rozwiązał parlament i po marcowych, nowych wyborach nie było już problemu Reichstagu, partii i wygaszania mandatów.
    Miałem więc uzasadnione podejrzenie, że ten Pan albo kłamie świadomie, albo nie ma pojęcia z historii. Zwracałem się do niego wielokrotnie na podany adres mailowy, ale mnie olał. Uznałem go więc za zwykłego gnojka i dałem spokój sprawie. Mam na dysku całą nieudaną „wymianę myśli”. Gdy się bliżej zainteresowałem panem Ołdakowskim, Google mnie poinformował, że jest członkiem związku żołnierzy Armii Krajowej, co wydawało mi się nieco dziwne z powodu jego młodego wieku. Sądziłem, na podstawie kłamliwej propagandy PRL, że AK zostało zlikwidowane dużo wcześniej i już nie walczy ani z ZSRR ani z Niemcami Faszystowskimi. I tu popełniłem poważny błąd logiczny. Po pierwsze przeoczyłem drobiazg – ta organizacja jest międzynarodowa – i być może w krajach trzeciego świata walczą jeszcze wnuki Akowców z pod Wilna (których dobrze pamiętają Litwini) lub w Kieleckim, gdzie AK mordowało Żydów, którym się udało uciec z transportów do obozów śmierci.

  185. Marit, cenię Stommę jaki jest 🙂

    Haszszu, nie miałam wątpliwości, że prof. Kołodko o innych pisze, nie o sobie 🙂 I ma rację.

  186. Nie bardzo rozumiem dlaczego stan spoczynku jako taki przysługujący niektórym grupom zawodowym wywołuje tak wielkie emocje. Stawianie w jednym rzędzie babci klozetowej i sędziów czy prokuratorów to lekka przesada. Wykrzywianie się na fakt, że sędzia czy prokurator ma pewne przywileje zawodowe związane z rangą zawodu oraz z umiejscowieniem wykonywanej funkcji w systemie władz w państwie wynika chyba z niezrozumienia zasad leżących u podstaw organizacji państwa.

    Każdy obywatel na równe szanse, żeby zostać sędzią czy prokuratorem. Wystarczy tylko chcieć poświęcić się tej służbie, zrealizować swoje zamiary poprzez lata studiów i kształceń podyplomowych, a potem wytrwać na stanowisku przez wystarczającą liczbę lat, żeby przysługiwały przywileje ustawowe. Owszem, to samo można powiedzieć o innych zawodach, nawet prawniczych, ale żaden z nich nie jest służbą względem państwa, no chyba że prawnik wstępuje do korpusu urzędniczego (tzw. służby cywilnej). Z ustaw o ustroju sądów powszechnych czy o prokuraturze wynikają nie tylko przywilej, ale też obowiązki, w tym np. obowiązek przyjęcia skierowania do służby po zaprzysiężeniu, skierowania tam, gdzie istnieje wakat, co często oznacza szybką zmianę miejsca zamieszkania. Innymi słowy wolność zawodowa sędziów czy adwokatów (podobnie jak oficerów dla przykładu) jest ograniczona w stosunku do innych grup zawodowych, równie wymagających pod względem wykształcenia (np. lekarze). Nie są to sprawy łatwe np. z punktu widzenia życia osobistego, a ponieważ funkcjonowanie państwa wymaga istnienia sądów powszechnych oraz organów ścigania, tak więc kandydatów przyciąga się np. przywilejami, skoro nie da się tego zrobić pensjami (wystarczy porównać stałe i nie tak znowu wysokie pobory sędziów czy prokuratorów z nielimitowanymi poborami wolnych zawodów prawniczych). Przywileje oferowane sędziom i prokuratorom wydają mi się uzasadnione z uwagi na interes ogólny państwa. Z pewnością są to koszty, ale nie ma nic za darmo i moim skromnym zdaniem wybrzydzane tutaj przywileje to mała cena do zapłacenia za zapewnienie ciągłości funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości oraz organów ścigania, a także za zapewnienie obecności doświadczonych kadr, niezbędnych do kształcenia następców.

    Pozdrawiam

  187. W dzisiejszej Puszce , gospodynie zastapila godnie red Solska , i jednym z jej gosci byl ( juz tak mozna napisac ..) tradycyjnie Jan Wrobel , jest dla mnie niezglebiona tajemnica powod dla ktorego zaprasza sie tego pana do TV i Radia….
    Pozwalam sobie wkleic fragment wyjatkowo trafnej wypowiedzi Aleksandra J Wieczorkowskiego ze strony studiaopinii na temat J.Wrobla :

    Jest jesz­cze jeden powód, dla któ­rego w środy omi­jam Radio TOK FM: to Jan Wró­bel. Jest nie­ustan­nym wesoł­kiem, chi­cho­cą­cym po każ­dym wypo­wie­dzia­nym zda­niu, jakby było w nim cokol­wiek dow­cip­nego. Ucho­dzi za dzien­ni­ka­rza, choć nie ma w tym fachu żadnego dorobku, prócz funk­cji admi­ni­stra­cyj­nych. Jest nauczy­cie­lem i dyrek­to­rem szkoły, ale to tro­chę mało, by uwa­żać się za publi­cy­stę. Repre­zen­tuje w swo­ich poglą­dach wyłącz­nie sie­bie, czyli nikogo.

    Prócz radia zapra­szany bywa do TVN24, chyba na zasa­dzie, żeby było nie tylko serio, ale i tro­chę cyrku. Nie­zro­zu­miała jest nato­miast łaska­wość red. Toma­sza Lisa, który w świet­nym ?Wprost? udo­stęp­nił jedna szpaltę naszemu wesoł­kowi

  188. Szanowna Pani Redaktor:
    w zasadzie to już mam polityki dość, szczególnie po upadku polskiej lewicy. W zasadzie nie mam, zapewne Pani doda, że i dawniej nie miałem, niczego konstruktywnego do dodania. Zawsze bolała mnie postępująca klerykalizacja Polski. Klerykalizacja, która nie przystoi państwom naszego kręgu cywilizacyjnego w XXI w. Jednak zastanawia mnie dlaczego w Pani odczuciu transfer Arłukowicza do PO był jak najbardziej zrozumiały i godzien pochwały, a transfer Kopycińskiego do RACJI Polskiej Lewicy i Ruchu Poparcia Palikota budzi u Pani taką odrazę, chociaż posunięcia Kopycińskiego są nader logiczne i uzasadnione jego dotychczasową działalnością. Akurat dla niego w przykruchtowym SLD nie było już miejsca. Moją opinię na temat transferów międzypartyjnych posłów już Pani zna. Ta opinia nie uległa zmianie. Ale zadziwia mnie zmiana opinii Pani. Osoby bądź co bądź wpływowej i jednak opiniotwórczej. Jak można więc dać wiarę w tzw. bezstronność mediów? Już kiedyś to pytanie zadałem, przy okazji dyskusji na temat meandrów senatora Cimoszewicza. Są w życiu społecznym pewne wartości, punkty odniesienia, „latarnie morskie”, które muszą pozostawać stałe, aby prosty obywatel mógł mieć orientację w tym labiryncie pojęć, spraw i idei. Nie może zwykły zjadacz chleba, jednak przejmujący się sprawami swojego państwa, podążać za ogniami błędnymi na bagnach, bo sam utonie w tym bagnie.
    Pozdrawiam.

  189. Jacobskemu ku rozwadze.
    Słusznym jest nie stawiać na jednej szali babci klozetowej z ZASŁUŻONYM PROKURATOREM KRAJOWYM
    Już zaczynałem bić się w piersi gdy przyszła refleksja – policz swoje winy.
    Otóż J E p. Bogdan Święczkowski ma obecnie 41 lat . Studia ukończył w 1994
    potem jak to wymagane odbywał aplikacje by zostać asesorem w 1998 r
    I w tym momencie zaczyna się jak Pan piszesz jego gehenna związana z obowiązkami zawodowymi.
    Prokuratorem najpierw śledczym jest przez lat dwa 2001 – 2003
    W 2005 jest już w Prokuraturze Krajowej .
    Niezły awans w ciągu czterech lat z ASESORA NA PROKURATORA KRAJOWEGO.
    W 2006 jest juz szefem A B W i w 2007 po śledztwach Blidy , Transplantologa czy lekarzy ojca Ziobry spotyka go dymisja.
    W sumie pracował // jak – to nie mnie oceniać // ale lat nie wiele więcej niz 10 bo aplikacja to aplikacja .
    Gdzież tu miejsce na zdobywanie doświadczenia , wychowywanie nowych kadr , przekazywanie doświadczenia.
    Żarty Pan stroisz ,
    OCZYWISCIE ŻE DUPA PRZYZWYCZAIŁA SIE DO FOTELA .
    Teraz wyrządzono mu krzywdę prawda , dopiero cztery lata na wczasach.
    Przydałoby się do emerytury , przecież AŻ 11 lat karierowiczał prawniczo.
    Ja mógłbym trochę ostrzej przedstawić całą sprawę a nie robię tego tylko by czytajacym całkiem wątroba nie zgniła .
    Pomyśl Pan jednak czy ciołek któremu naplucie na buty jest przestępstwem powinien byczyć się cztery lata bo w Polsce nie znaleziono właściwego rozmiarem tronu dla niego.
    Za jego pensję miesieczną w spoczynku babcia klozetowa to musi
    pracować cały rok.
    Mógłby w tym czasie przeprowadzać choćby dzieci na skrzyżowaniu.
    Zapytam – jak długo mamy jeszcze tolerować takie przyssane pijawki.
    Ukłony

  190. Jacobsky,
    nie wiem, czy słusznie stajesz w obronie utraconych mandatów pp. Święczkowskiego i Barskiego.

    Przywileje dla sędziów i prokuratorów moim zdaniem mają w podtekście jedno założenie: przyzwoitość. Zakłada się, że sędzia czy prokurator będzie człowiekiem o najwyższych walorach moralnych. Nie będzie wykorzystywał swoich przywilejów np. do tego, by brać świadczenie za nicnierobienie w wieku 39 lat. Tymczasem owszem, bierze.

    Podobnie z immunitetem. Zakłada się, że prawnik nie będzie przekraczał przepisów, np. drogowych, a immunitet ma mu służyć jako zabezpieczenie przed prowokacjami władzy i zapewniać mu niezależność w osądach i niepodatność na naciski. Tymczasem sędziowie (ci, których znam) traktują to jako przywilej jeżdżenia 150 km na godzinę, a policjant może mu skoczyć (córka właśnie poinformowała mnie, że nawet skoczyć nie może).

    Prokuratorzy mają przywileje (np. stan nieczynny z wysokim uposażeniem), a w zamian mają być APOLITYCZNI. Przypomina to trochę długo dyskutowaną kwestię p. Gilowskiej, która za te 30 tys. miesięcznie też miała być apolityczna. Nie chciała, więc w końcu tę apolityczność na niej wymuszono. I dobrze. Na tych panach też trzeba wymusić, skoro sami nie chcą zrozumieć. Nie byli apolityczni za PiS-u, tylko wysługiwali się władzy IV RP. To niech będą teraz, lepiej późno niż wcale.

  191. Odnoszę wrażenie, że powolutku zmierzamy ku PRZYZWOITOŚCI.
    Prawo kaduka przestanie działać, tak jak prawo Kargula……
    Urzędnik będzie apolityczny, funkcjonariusz będzie siedział na jednym stołku, przywileje związane z popieraniem jakiejś partii będą ukrócone, normą będzie fachowość, nie dyspozycyjność……

    Jeszcze jedno pokolenie, a nastanie normalność?

    Urzędnicy wybieralni i przedstawiciele wszelkich władz mają wybór.
    Nikt ich do zawodu nie przywiązuje
    Niech tylko świadomie wybrana ścieżka kariery zawodowej będzie ŚWIADOMA!!!
    Okazuje się że w Konstytucji zapisane jest co wolno a czego nie.
    I może warto jej przepisów przestrzegać?

  192. Na razie kłopoty z IPN ma Tomaszewski…….
    Interesujące będzie wysłuchanie Zbawiciela w tej sprawie.
    No i tłumaczenie, co autor miał na myśli…..

  193. Marit,

    nie staję w obronie dwóch prokuratorów wybranych na posłów. Nie poruszyłem kwestii interpretacji stanu spoczynku względem prawa do mandatu poselskiego. Jestem zdania, że prokurator w stanie spoczynku powinien zrzec się mandatu.

    Druga sprawa: nie trzeba wylewać dziecka z kąpielą, i na przykładzie jednego prokuratora i jego uprzywilejowanej drogi domagać się rewizji systemu w ogóle. Być może dyskutowany tutaj przypadek bardziej podlega pod rozpatrzenie przez samorząd prokuratorski, a więc zmieniać z tego powodu całą ustawę… hmmm, nie sądzę.

    Trzecia sprawa: nadużywanie immunitetu sędziowskiego, o którym mowa to też przypadek do rozpatrzenia, tym razem przez samorząd sędziowski. Tryb nakłądania kar dyscyplinarnych jest jasno określony w ustawie o sądach powszechnych.

    Pozdrawiam

  194. zezowaty,

    daleki jest od strojenia sobie żartów i podtrzymuję w 100% to, co napisałem pierwotnie., w tym o konieczności zachęcenia czymś kandydatów do służby w prokuraturze czy w wymiarze sprawiedliwości. Proszę również przeczytać moją odpowiedź dla Marit: casus Święczkowskiego nie musi natychmiast powodować wołania o zniesienie caaaaałego systemu przywilejów. Lepiej skupić sie na likwidacji nieścisłości jak ta, na mocy której Swiączkowski przeszedł w stan spoczynku przy okazji reorganizacji na szczycie prokuratury. Jeśli ustawodawca, tworząc ustawę o reorganizacji prokuratury z 2010 roku, przeoczył możliwość zaistnienia sytuacja jak ta ze Świączkowskim, to nie jest to wina tegoż, a co najwyżej wina ustawodawcy. To nie Świączkowski napisał ustawę pod siebie.

    Kształcenie kadr… dlaczego a priori odmawiać Świączkowskiemu tego akurat atrybutu swej działalności ? W końcu aplikanci prokuratorscy gdzieś są kształceni, a więc i Świączkowski mógł uczestniczyć w tym procesie. Nie mówię, że uczestniczył, ale też twierdzenie, że nie uczestniczył jest trochę na wyrost.

    Prawdę mówiąc ile czasu i na co musi pracować babcia klozetowa nie jest dla mnie żadnym argumentem w tej dyskusji. Jest mi również przykro z powodu wątroby, ale to nie mój problem.

    Pozdrawiam.

  195. RE Jacobskemu
    Rzeczywiscie problem wątroby to kłopot // jak tu niektórzy piszą a wygląda że znają sytuację // TYCH W STANIE SPOCZYNKU. Nam nic do tego.
    Ale . . . . czemuż to SAMORZĄD PROKURATURY nie zgodził sie na odebranie immunitetu p. Święczkowskiemu by ten przed sądem odpowiadał.
    Może być na spoczynku – ale do sądu nie pójdzie – może ma alergię ?
    Zna Pan inne wytłumaczenie poza tym że TO KOLEGA
    Pewnie że lepiej nie zmieniać ustawy co niemoralne praktyki mogła by ukrócić. Niech będzie jak było.
    A jako karę każemy mu pić kawę bez cukru.
    Przecież JUTRO TO JA będę mógł skorzystać tak z ochrony immunitetem ze strony kumpli i będę miał w DDDDD te głupie przepisy które pozwalają MI na to by wsadzać za kraty ludzi spoza mojego grona towarzyskiego za to co sam robię codziennie. Proszę porównać wypowiedzi mężą Kaczyńskiej
    Niech nie myślą że IM WOLNO TO CO MNIE
    I jeszcze dwa słowa o SPOŁECZNEJ STRONIE PRACY SŁUG PRAWA.
    Może wyjaśni mi ktokolwiek CZEMU TAK WIELKI SPRZECIW //BEZ MAŁA REWOLUCJA// POWSTAŁA PRZY PRÓBIE POWIĘKSZENIA ILOŚCI PRAWNIKÓW NA RYNKU PRACY ?
    Pisze Pan że to służba, tak służba mamonie i ochrona dostępu do stanowisk obcym spoza rodzin prawniczych.
    Kto wie może wnuczek babci klozetowej byłby na tyle moralny by nie brać płacy od dwu panów . To chyba z Moliera.
    Bądż Pan sprawiedliwy – chyba żeś też z rodziny.
    Uklony

  196. Jacobsky.Dzięki za próbę odpowiedzi na pytanie,,jakie szczególne okoliczności uzasadniają taki przywilej”ale argumenty,które przytaczasz są albo kompletnie nie trafione albo mało przekonujące.Przywilej o którym mowa(możliwość odmowy stosunku pracy z zachowaniem uposażeń)całkowicie zwalnia od obowiązku przyjęcia,,skierowania tam gdzie jest wakat”Czyż nie?Aż strach pomyśleć coby się działo gdyby taki przywilej rozciągnąć na wojskowych…Niewątpliwie,każdy obywatel ma szansę zostać sędzią czy prokuratorem i aż serce rośnie jak wielu chętnych jest a by,,poświęcić się tej służbie” i jeszcze ,,wytrwać do ustawowych przywilejów”. Podobnie jak Ty uważam,że istniejące przywileje jakie przysługują tym konkretnym grupom zawodowym są dobrze uzasadnione , konieczne ale i wystarczające.Co innego ten całkiem świeży przywilej z nowelizacji(należało by jednak mówić o manipulacji)ustawy(październik 2009),który w zamyśle miał chyba nie być przywilejem.Wyszedł jednak jakiś kuriozalny dziwoląg.Niekonstytucyjność tej konkretnej regulacji wydaje się być równie oczywista jak możliwość objęcia mandatów poselskich przez obu panów.I tu dochodzimy do wyjaśnienia pewnego nieporozumienia jakie niechcący wkradło się miedzy dyskutujących,,temat”blogowiczów.Mówimy o dwóch różnych kwestiach,które dotyczą tych samych osób.Marit.Nigdzie nie dostrzegam żeby Jacobsky bronił ,,spoczętych” prokuratorów przed Schetyną więc mocno na wyrost starasz mu się to wytknąć.Twoje argumenty są celne tyle tylko,że adresat jest niewłaściwy.Wydaje mi się,że Jakobcky broni przywileju z którego szkodliwości nie do końca zdaje sobie sprawę.Jeżeli mamy poważnie traktować stanowione prawo to naprawdę trudno znaleźć uzasadnienie dlaczego nie rozszerzyć takiego przywileju(przypomnę:Możliwość odmowy stosunku pracy z zachowaniem uposażenia)na pozostałe grupy zawodowe z przywołaną babcią klozetową łącznie?Takie widzenie sprawy nie wydaje mi się mniej populistyczne jak konstytucyjny art.32 punkt 1,który mówi:Wszyscy są wobec prawa równi.Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władzę publiczne. Babcia też, są wszyscy.Jako świeżo upieczonego,wybitnego konstytucjonalistę,w najwyższym stopniu dziwi mnie,że nikt jeszcze nie zaskarżył tej regulacji do TK.Chyba najwyższa pora aby TK obligatoryjnie,,rozbierał do gołego”każdą nową ustawę a nie tylko te zgłaszane a i to przeważnie tylko w zaskarżanych punktach.Jeszcze lepiej było by gdyby TK rozpatrzył z urzędu wszystkie istniejące ustawy.Może mnie trochę ponosi na manowce ale chyba nie musieli byśmy wtedy przeprowadzać żadnych reform.Czarodziejska różdżka TK zlikwidowałaby wszystkie przywileje grup zawodowych,które tak ciążą teraz naszemu państwu.Nauczycielskie pensum,sio;przywileje emerytalne mundurowych,górników,stoczniowców,hutników i kogo tam jeszcze-sio;przywileje podatkowe i składkowo-emerytalne rolników-to samo i tak po kolei aż doszlibyśmy do progresywnej stawki podatku dochodowego.A wszystko w duchu nie odbierania czegokolwiek,komukolwiek ale nadrzędnej sprawiedliwości w dodatku konstytucyjnej.Ech,chyba jednak ze mnie dupa,nie konstytucjonalista bo w osłupienie wprawił mnie punkt2.cytowanego wyżej Art.32 :Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym,społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.I bądź tu mądry skoro przywoływany tu przez blogowiczów Art 103 wydaje się nie tylko temu przeczyć ale na dodatek wymienia szczegółowo kogo Art32 p1 nie dotyczy.Pewnym pocieszeniem dla mnie może być tutaj fakt,że nie istnieje instancja władna zająć się zbadaniem zgodności artykułów konstytucji z…..Konstytucją

  197. Piotr Ikonowicz: „Gazeta Wyborcza” straszy Palikota Ikonowiczem – http://www.stachurska.eu/?p=5349

  198. Lech, 16.02. O wielka naiwności! Czego innego można się spodziewać po dziennikarzach, którzy w większości odgrywają rolę cyngli w służbie dysponentów i oligarchów. Młodych ludzi zniewalają i upodlają umowami śmieciowymi, dlaczego więc śmieciowymi nie mogą być dziennikarze?

  199. @Jakobsky swoim postem z 2011-10-39, godz. 15:30 doprowadził mnie do łez (ze śmiechu). Pominę kwestię równych szans dla dziatek chcących studiować prawo, a potem pracy w zawodzie prokuratora lub sędziego. Skupię się na wymienionych przez kolegę niedogodnościach (raczej liczba pojedyncza): zmiana miejsca zamieszkania, jest niełatwa z punktu życia osobistego (tu wybuch śmiechu!!!). Kolego, znany mi młody inżynier (studia niełatwe, a brak kandydatów na te kierunki, jest chyba wystarczającym dowodem), w ciągu tego roku pracuje już (w tej samej firmie) na trzeciej budowie – teraz w Świnoujściu przy Gazoporcie. Jeśli porównać jego niełatwe życie osobiste z trudami pracy młodego prokuratora, to nasuwa się nieodparte wrażenie, że coś ci się pomyliło.
    Jeśli chcemy dyskutować o kosztach, to nie mieszajmy w nie przywilejów z rodowodem feudalnym, zgódźmy się na wysokie zarobki w zawodzie prokuratora i sędziego (szczególnie jego), chrońmy prawem niezależność ich postępowania w działaniu wymiaru sprawiedliwości.
    Święczkowski i jego kolega sprzeniewierzyli się wszelkim zasadom, działali z polecenia politycznego i sprowokowali samobójczą śmierć Barbary Blidy, a następnie nadzorowali zacieranie śladów (znane fakty). Dlaczego nic im nie można zrobić? Koledzy ich kryją? Nie, tacy sami jak oni, wysługiwali się wszystkim ekipom politycznym jakie dotąd rządziły, więc cała wina spoczywa na politykach, to oni powołują do „życia” takie figury.

    Czytam dalej, interesują mnie riposty do twojego wpisu.
    Gratulacje dla @zezowatego – błyskawiczna kariera Święczkowskiego rzeczywiści podważa argument uprzywilejowanej ochrony, ze względu na duże doświadczenie. Z resztą Re też się zgadzam.

  200. Śleper,

    pozostawmy na boku kto kogo czym rozśmiesza. Mnie na przykład rozsmiesza porównywanie inżynierów prokuratorami czy sędziami. Ładna ta historia o inżynierze, ale zapytam się prosto: no i co z tego ? czego to ma dowodzić ?

    Ciekawe są dyskusje, kiedy zaczynają się toczyć wokół obsesji, że każdy przywilej zawodowy ma rodowód feudalny, i dlatego jest zły, jak można się domyslać Teraz: wysokie zarobki dla sędziów czy prokuratorów ? – czmu nie. Tak jest w wielu krajach. Tylko że zaraz podniesie się krzyk, że dlaczego takie wysokie zarobki w Polsce ? To już może lepiej zatrzymać przywileje, a raczej ten przywilej, którego znakomia większość adwokatów czy sędziów nie nadużywa.

    Pozdrawiam.

  201. halen,

    dziękuję za chęć zrozumienia mego stanowiska. Z pewnością mylę się w szczegółach, choć z drugiej strony, dla celów tej dyskusji przeczytałem ustawę o ustroju sądów powszechnych, w tym przepisy regulujące stosunek służbowy, nominacje i przenoszenie w stan spoczynku.

    Co do meritum dyskusji, czyli przypadku dwóch prokuratorów. Myślę, że dyskusja jest jałowa z dwóch powodów. Oto one.
    1.
    Uchwała Nr 459/11
    Krajowej Rady Prokuratury
    z dnia 18 października 2011 roku

    Krajowa Rada Prokuratury stwierdza, że:
    1. zgodnie z art. 103 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej nie można łączyć mandatu posła i senatora ze stanowiskiem prokuratora;
    2. dotyczy to zarówno prokuratora czynnego zawodowo jak i prokuratora
    w stanie spoczynku;
    3. uchwała Krajowej Rady Prokuratury z dnia 22 września 2011 roku
    Nr 458/11 dotyczyła wyłącznie okresu kandydowania do Sejmu i Senatu;
    4. przepis art. 65a ustawy z dnia 20 czerwca 1985 roku o prokuraturze (Dz.U.
    z 2008r. Nr 7, poz. 39 z późn. zm.) wymaga nowelizacji.

    Przewodniczący
    Krajowej Rady Prokuratury

    Edward Zalewski

    Mój komentarz: to tyle w kwestii „kolega koledze”

    28.10. Warszawa – Prokuratura Generalna informuje:
    W związku z zainteresowaniem mediów kwestią dotyczącą prokuratorskiego stanu spoczynku, Prokuratura Generalna informuję, że prokuratorzy przechodzą w stan spoczynku po ukończeniu 65 roku życia- w przypadku mężczyzn i 60 roku życia w przypadku kobiet. Prokuratorowi przechodzącemu w stan spoczynku przysługuje uposażenie w wysokości 75 proc. wynagrodzenia pobieranego na ostatnio zajmowanym stanowisku.

    Odmiennie uregulowana jest sytuacja prawna prokuratorów byłej Prokuratury Krajowej niepowołanych do Prokuratury Generalnej przez Prokuratora Generalnego, w związku z utworzeniem Prokuratury Generalnej. W tych przypadkach zastosowanie miał przewidziany przez ustawodawcę – jednorazowy i szczególny tryb.

    ********

    Zgodnie z ustawą z 9 października 2009 r. o zmianie ustawy o prokuraturze oraz niektórych innych ustaw prokuratorzy byłej Prokuratury Krajowej niepowołani do Prokuratury Generalnej przeszli w stan spoczynku i przysługuje im do czasu osiągnięcia wieku 65 lat uposażenie w wysokości wynagrodzenia pobieranego na ostatnio zajmowanym stanowisku.

    Na podstawie tego szczególnego trybu, w stan spoczynku w 2010 roku, przeniesionych zostało 27 prokuratorów byłej Prokuratury Krajowej. Przedział wiekowy tych prokuratorów wynosił od 38 do 69 lat. Do tej grupy należą prokuratorzy Bogdan Święczkowski i Dariusz Barski – prokuratorzy byłej Prokuratury Krajowej w stanie spoczynku.

    Mój komentarz: zapytajmy ustawodawcę dlaczego zastosowano ten jednorazowy i szczególny tryb.

    Oczywiście, jak w przypadku innych grup zawodowych, tak i w przypadku prokuratorów czy sędziów istnieją przypadki szczególne, ujęte w ustawie, które przewidują przechodzenie w stan spoczynku przed osiągnięciem wieku przewidzianego w ustawie, ale o jest raczej normalne.

    Pozdrawiam

  202. zezowaty,

    po wyjaśnienia w sprawie reakcji prawników najlepiej udać się do prawników. Babcia klozetowa takowych nie udzieli.

    Pozdrawiam

  203. Na koniec o stanie spoczynku prokuratorów:

    To specyficzna forma emerytury prokuratorskiej. (…) Obecnie obowiązuje zasada, że prokurator przechodzi w stan spoczynku z chwilą ukończenia 65 roku życia. Od zasady tej możliwe są wyjątki. Na wniosek zainteresowanego kontynuowaniem służby prokuratora, granica ta może zostać przedłużona do lat 70-ciu. Może też dojść do jej skrócenia. Prokurator – kobieta na swój wniosek może przejść w stan spoczynku już po ukończeniu 55 lat życia, jeżeli przepracowała na tym stanowisk nie mniej niż 25 lat, a mężczyzna – po ukończeniu 60 lat, jeżeli przepracował na stanowisku prokuratora co najmniej lat 30.

    Jeszcze wcześniejsze przejście w stan spoczynku może być spowodowane chorobą lub utratą sił powodującą trwałą niezdolność do pełnienia obowiązków prokuratora. Stan spoczynku charakteryzuje sytuację, w której prokurator nie tracąc stanowiska prokuratora, przestaje jedynie wykonywać czynności właściwe prokuratorowi pozostającemu w służbie czynnej. Prokurator taki nie prowadzi więc już śledztwa, ani nie pełni obowiązków oskarżyciela przed sądami. Zachowuje jednak prawo do tytułu „prokuratora w stanie spoczynku”, okazywania się legitymacją służbową prokuratora i pobiera uposażenie w wysokości 75% ostatnio pobieranego wynagrodzenia zasadniczego. Prokurator taki nie ma prawa do świadczeń emerytalnych ani rentowych z tytułu ubezpieczenia powszechnego.

    Jest to m.in. konsekwencja faktu, że od jego uposażenia nie są odprowadzane składki na powszechny fundusz emerytalny. Nie ma też prawa do korzystania ze świadczeń z otwartych funduszy emerytalnych, ani podjęcia dodatkowego zatrudnienia w zakresie, w jakim zakaz dodatkowego zatrudnienia obowiązuje prokuratorów pełniących służbę czynną. Oznacza to w szczególności zakaz objęcia obowiązków członka zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej spółki prawa handlowego, członka zarządu fundacji prowadzącej działalność gospodarczą, posiadania w spółce prawa handlowego więcej niż 10% kapitału zakładowego, prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami. Prokurator w stanie spoczynku nie może też działalnością tego rodzaju zarządzać ani też zostać przedstawicielem bądź pełnomocnikiem w prowadzeniu działalności gospodarczej.

    (mój komentarz: to tyle w sprawie porównań między prokuratorami a inżynierami).

    Dla osoby z wykształceniem prawniczym istotne znaczenie ma tu zwłaszcza zakaz podjęcia czynności adwokackich czy radcy prawnego. W lutym 2008r. Sąd Najwyższy wymierzył prokuratorowi w stanie spoczynku z Gdańska za wykonywanie funkcji radcy prawnego karę dyscyplinarną nagany. Wg SN, a wcześniej prokuratorskiego Odwoławczego Sądu Dyscyplinarnego, wykonywanie czynności radcy prawnego, nawet na zlecenie, było zatrudnieniem kolizyjnym ze statusem prokuratora w stanie spoczynku.

    Wyjątkiem od tej zasady jest praca na stanowisku dydaktycznym lub naukowo-dydaktycznym. Gwarancją przestrzegania wymienionych ograniczeń jest w szczególności obowiązek corocznego składania oświadczeń majątkowych. Podlegają one ocenie zarówno prokuratora apelacyjnego, jak i Urzędu Skarbowego. Jednocześnie prokurator w stanie spoczynku, podobnie jak w służbie czynnej, ma obowiązek dochowania godności prokuratora. Oznacza to obowiązek unikania wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę zawodowi prokuratora. Prokurator w stanie spoczynku podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej nie tylko za naruszenie godności prokuratora dokonane po przejściu w stan spoczynku. Jeżeli tylko czyn nie został przedawniony, wszczyna się przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne o naruszenie takiej godności oraz wszelkie inne wykroczenia dyscyplinarne dokonane jeszcze podczas służby czynnej. Sąd dyscyplinarny może mu wymierzyć karę dyscyplinarną analogicznie jak prokuratorowi w stanie czynnym, z ograniczeniami wynikającymi z istoty stanu spoczynku, a więc np. brakiem możliwości przeniesienia na niższe stanowisko. Obok upomnienia i nagany można natomiast orzec wobec niego zawieszenie rewaloryzacji uposażenia , a nawet pozbawić prawa do stanu spoczynku wraz z odebraniem uposażenia.

    (mój komentarz: ciekawe porównanie z sytuacją emerytów).

    Z drugiej jednak strony, mają wobec niego zastosowanie przepisy określające zasady postępowania z osobami posiadającymi immunitet. Prokurator w stanie spoczynku za wykroczenia odpowiada więc tylko dyscyplinarnie, śledztwo przeciwko niemu może wszcząć i prowadzić tylko inny prokurator, a przed pociągnięciem go do odpowiedzialności musi zostać dopełniona procedura wyjednania zgody sądu dyscyplinarnego na ten akt. [j.w.]

    (mój komentarz: coś za coś)

    (źródło: http://www.zielona-gora.po.gov.pl/index.php?id=36&ida=2844)

  204. Jacobsky pisze: 2011-10-30 o godz. 23:19
    Mnie jednak dalej śmieszysz, przecież to nie kto inny jak ty napisał o niedogodnościach prokuratora, który musi dostosować swoje życie osobiste do miejsca otrzymanej pracy.
    Nie powołuj się też na głosy jakichś innych, którzy na razie w kwestii wynagradzania tych zawodów jeszcze się nie wypowiedzieli, wypowiedziałem się tylko ja.
    Nie mam też nic przeciw tradycji mającej wypływ na tworzenie praw, choćby były nawet rodowodu feudalnego, ale nie mogą one naruszać podstawowych pojęć, takich jak choćby wynagrodzenie pobierane za świadczoną pracę.
    Mnie osobiście nie przeszkadza prokurator wygrywający wybory do sejmu, ale musi się zdecydować kim chce być i kto mu ma wypłacać wynagrodzenie. Ten przypadek jednak nie zachodzi u wybranych z list PiS prokuratorów, ponieważ oni chcą pobierać wysokie pensje z tytułu poprzedniego zatrudnienia i być posłami, a po przegranych następnych wyborach wrócić znowu w stan spoczynku. Wygląda na to, że dorwali się do „towaru”, zarekwirowanego w akcji przeciw dopalaczom.
    Przypomniał mi się też przypadek podobnego traktowania przywilejami tzw. likwidatorów upadłych w latach 90-tych przedsiębiorstw. Takim kimś można było zostać po krótkim kursie ( nawet kursy Marksizmu i Leninizmu trwały dłużej), mieć jakieś poparcie polityczne i już rabować zbankrutowane przedsiębiorstwo socjalistyczne. Ale do rzeczy, taki ktoś zwykle był delegowany do tej „roboty” i w każdej chwili (jak się nóżka powinęła) wrócić na poprzednie stanowisko pracy nawet po latach. Ja właśnie to nazywam feudalnym dziedzictwem w stanowieniu przywilejów zapisanych prawem.

  205. Drogi @Antoniusie (12.14 dnia 30.10), co ja biedny począłbym bez Ciebie, zupełnie zapomniałem o panu Ołdakowskim, dziękuję serdecznie za przypomnienia historii tego drania. Jest jednak zasadnicza różnica, jak sobie przypominam, pomiędzy próbą wygaszenia mandatu posła Ołdakowskiego i tych dwóch „uśpionych” prokuratorów. Przepis Konstytucji ten sam, ale sytuacja polityczna (i gospodarcza w tle) zupełnie inna.
    Ołdakowski był nominatem ówczesnego prezydenta, najpierw miasta Warszawy, później RP, na tle dobrej sytuacji ekonomicznej Polski, gdy te kilkanaście tysięcy złotych nie miało zasadniczego znaczenia i „przechodziły” bez specjalnego bólu, a budziły jedynie sprzeciw środowiska PiS-owskiego, jako atak na człowieka Prezydenta. Nie było jeszcze problemu faszystowskich marszów po Krakowskim Przedmieściu, więc można było oskarżać PO o próbę faszyzacji życia w Polsce. Obecnie, to PiS, organizujący faszystowskie miesięcznice na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, ledwo, ledwo może wytłumaczyć, że z procesem stopniowej faszyzacji życia w Polsce nie ma to zbyt wiele wspólnego. No i sytuacja ekonomiczna Polski nie taka, jak za czasów problemu Ołdakowskiego!!!
    Istotnym, moim zdaniem problemem jest również i to, że w sytuacji, gdy Premier Tusk jest nagabywany ze wszystkich stron, o konieczności przeprowadzenia reform (niektórzy z nawołujących nie są w stanie nawet sprecyzować , o jakie reformy konieczne chodzi) nie może p o z o s t a w i ć na boku choroby finansowej, która trawi niemal całą elitę polityczną RP ❗ (bo jak dodać do siebie wymienionych w Artykule 103 ust. 1, 2 i 3 Konstytucji, to chyba tylko ta babcia klozetowa może sprawować mandat poselski bez zastrzeżeń).
    Dziwić może, zatem, beztroski stosunek do tak poważnego zagadnienia, pana @Jakobsky’ego, co mu słusznie wytyka @Śleper (22.43 dnia 30.10). Tu nie chodzi o wynagrodzenie za pracę na określonym stanowisku (powinno być godne, szczególnie ludzi, których praca jest na styku z możliwościami korupcyjnymi – od policjanta ruchu drogowego do sędziego i prokuratora właśnie) panie, @Jakobsky, tu chodzi o tworzenie warunków, różnymi, pozakonstytucyjnymi ustawami, do bezlitosnego d o j e n i a skarbu państwa (czyli podatników, w przeważającej mierze biedoty społecznej !!!)
    Dobrze się stało, że Premier Tusk, rękoma Marszałka Szetyny, pragnie załatwić problem, który jak powiedziała pani min. J.Pitera dotyka również PO ❗ I chwała Mu za to !! (Premierowi Tuskowi).

    Wracając na moment do wpisu pana @Antoniusa. Hermann Wilhelm Gering, był uznany za zbrodniarza, bo był zbrodniarzem, zdaniem Trybunału Norymberskiego, bezlitośnie rabował wszelkie dobra i dzieła sztuki i uwielbiał żyć w luksusie. Wskaż mi kogoś w historii wojen na Ziemi jako z w y c i ę ż c ę i altruistę jednocześnie ?!!
    Był, chyba jedynym, podsądnym w Norymberdze, który zachował godność osobistą do końca. Różne są opowiadania, jaka drogą wszedł w posiadanie ampułki cyjanku. Mnie przekonuje, jedna z bajek, że załatwił mu tę ampułkę cyjanku oficer – opiekun, przekupiony bardzo cenną pamiątką osobistą Geringa (zegarek, wart krocie). Użył tej ampułki po wyroku, kiedy nie był w stanie „wynegocjować” śmierci przez rozstrzelanie. W ostatnim słowie, miał powiedzieć, że 12 lat żył tak, jak chciał a wieszać oficera byle, kto nie będzie.
    Piszę to niby z sympatią, ponieważ był asem powietrznym (22 zestrzelenia – zwycięstwa), odważnym pilotem i oddanym bezgranicznie lotnictwu. Był też zestrzelonym, po krótkiej przerwie powrócił do latania. Obok Goebelsa, był jednym z bardziej wykształconych ludzi, wśród tego hitlerowskiego motłochu.

    P.S. Pod „koniec życia”, św.p. Lech Kaczyński rozpuszczał plotkę o bohaterstwie powstańczym mamuśki (powiedziałbył m.innymi „bohatersko walczyła w Powstaniu”), o ojcu Rajmundzie jakby zapominając, (który był rzeczywiście powstańcem, nawet stracił palec). Pewnie szykował, wraz z Ołdakowskim specjalny dział Muzeum dla Niej, jako o przyszłej „kawalerce” orderu ORŁA BIAŁEGO. Złośliwcy natychmiast wykryli to kłamstwo i ogłosili, że przeżyła Powstanie gdzieś pod Sochaczewem i na domiar złego wykryli, że jest była współpracowniczką UB (posiada nr osobisty z zerami na początku, co oznacza, że osoba taka jest tajną współpracowniczką tej służby). PiS-owcy zaprzeczają, że w tym przypadku chodzi o mamuśkę Jarosława – zbawiciela. Niech i tak będzie, Ona i tak już g—o z tego pamięta. 🙄
    Po wykryciu szwindla powstańczego ogłoszono wszem i wobec, że nie mogła, ale bardzo chciała walczyć w Powstaniu, tylko, że była za młoda. Niech Jej tak będzie, liczą się także zbożne zamiary. 😆
    Szanowny @Antoniusie, dla utrwalania pamięci o zbrodni Stalina i NKWD, nikt nie protestuje by wnuczęta pomordowanych Polaków utworzyli Zjednoczenie Rodzin Katyńskich. Na tej samej zasadzie mamy Rodziny Sybiraków, do której i ja mógłbym przynależeć, ponieważ połowa mojej Rodziny poznała gościnność tej ziemi, a babcia Agata z Kowalewskich pozostała tam na zawsze. To samo dotyczy i Armii Krajowej, może Ołdakowski jest wnukiem jakiegoś Akowca??!! Może tego z Litwy ❓ Przewiduję, że w niedługim czasie będziemy mieli w Polsce Rodzinę Smoleńszczaków. ❗
    Muszę kończyć, serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  206. Śleper,

    istnieje różnica między służbowym poleceniem objęcia urzędu przez prokuratora i kontraktem lub umową o pracę, które podpisał inżynier z Twojej opowieści.

    W kwestii zarobków wypowiedziałeś się ty, wypowiadam się ja, a więc jest nas dwóch. Zrobiło się raźniej, co nie ?

    I może czytaj uważniej moje wpisy, skoro już je komentujesz, szczególnie w części dotyczącej prokuratorów-chyba-jednak-nie-posłów i ustawy, która sprezentowała im stan spoczynku za młodu.

    Pozdrawiam

  207. Zespół Downa nie jest wskazaniem do aborcji – uznali lekarze szpitala w Poznaniu. – Za coś takiego kobieta może pozwać lekarza do sądu – mówi znany genetyk prof. Jacek Zaremba

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75478,10565297,Fikcja_legalnej_aborcji__Anna_ma_rodzic_i_juz.html#ixzz1cLIVunbi

    Można być zbudowanym poziomem wiedzy i empatii LEKAREK…..
    No ale przecież to nie ich problem kto będzie się upośledzonym dzieckiem zajmował po urodzeniu……

  208. O PRAWYM I LEWYM
    Wojna to sprawa zbyt poważna by ją zostawić wojskowym – to Napoleon
    Teraz na mnie kolej – wiec PRAWO to sprawa zbyt ważna by je zostawić w rękach POLSKICH PRAWNIKÓW I PRAWODAWCÓW – zezowaty
    Powiedzonkiem – NO I CO Z TEGO – można odpowiedzieć i Einsteinowi ale odpowiedż będzie świadczyć o klasie odpowiadającego.
    Oczywiście każdy oskarżany powinien mieć swego obrońcę tylko obrońca wiedzieć powinien że może sobie rączki pobrudzić jeśli jeżeli sprawa śmierdzi jak zdechły wieloryb i zatruwa środowisko na parę mil dokoła.
    Zresztą czy da się zakopać zdechłego płetwala łopatką ?
    Bronisz Pan panie Jacobsky sprawy której nawet nie można nazwać dwuznaczną.
    Przekonujesz że Święczkowski ma mieć 14 tys za nic nie robiebienie do 70 roku zycia tj lat jeszcze 29 albo do 30 lat PRACY W PROKURATURZE KTÓRA NIE ISTNIEJE – czyli lat jescze 19.
    I to ON ma wybierać co mu lepsze.
    Ponadto powinien dostawać ;gażę sejmową , i boczne dochody z jakićhś jak piszą blogerzy sejmikow : Pewnie jeszcze o wszystkim nie wiemy.
    I to za to ze jest TYM CO NIE NADUZYWA SWYCH BENEFICJÓW.
    Wakacje przez 396 miesiecy po 14 tys – to PIĘĆ MILIONÓW TRZYSTA CZTERDZIEŚCI CZTERY TYSIĄCE. O bokach nie piszę.
    A ilu jest podobnych , którym nie może podskoczyć byle krawężnik.
    Dziękuję za taką uczciwość.
    Jak Pan myśli gdybym miał kogoś nazwać ŚWIĘTĄ KROWĄ to kogo powinienem wskazać palcem.
    Piszesz Pan i to słusznie że nie można wykluczyć udziału tegoż pana w SZKOLENIU PRKURATORÓW I APLIKANTÓW.
    Przyznaje , przeoczyłem taką możliwość – tylko czy wprowadzanie STADA SŁONI na miejsce – tragedii lub zbrodni – jest właściwym sposobem nauki aplikantow jak nie zadeptywać sladów pozostawiam ocenie babci klozetowej która zna najlepiej sposoby ZACIERANIA BRUDNYCH RZECZY.
    Kończąc myślę że Napoleon miał jednak rację.
    Ukłony

  209. zezowaty,

    nie bronię Świączkowskiego. Chyba napisałem to jasno wyżej, i co zauważył np. Blogowicz halen. Jeśli już, to bronię instytucji, jaką jest stan spoczynku, powszechnie atakowanej na przykładzie Świączkowskiego wykazując, że jest to forma emerytury prokuratorskiej, a więc w normalnych warunkach przysługująca z wiekiem, owszem, zawierająca pewne przywileje, ale też poważne obostrzenia, które np. nie będą się stosować do inżyniera na emeryturze. Reklamacje w sprawie Świączkowskiego powinny być kierowane nie pod adresem autorów ustawy regulującej prawa i obowiazki prokuratorów, ale pod adresem tych, którzy napisali ustawę likwidującą Prokuraturę Krajową oraz tych, którzy przegłosowali tę ustawę. To też już napisałem wyżej.

    Skoro prawo to według Pana zbyt poważna sprawa, żeby obciążać nią polskich prawników, to zapraszam do wzięcia się do roboty i do napisania paru ustaw, być może z pomocą babci klozetowej. Prosze powiadamiać nas o postępach prac. Pokibicuję. Bo nie ma co polegać na prawnikach z zagranicy (a to może sugerować nacisk położony na słowo „POLSKI”). Może Pan być mocno zawiedziony, równie zawiedziony jak w przypadku prawników polskich, którym Pan zdaje się nie ufać.

    Czekam więc z niecierpliwością na Pański pierwszy szkic zarysu do projektu planu ustawy. „Ustawa zezowatego” – brzmi nieźle. Już sam tytuł ma szansę pasować do zawartości i jakości.

    Pozdrowienia

    Pozdrawiam

  210. @Jacobsky, różnica w odpowiedzialności inżyniera i prokuratora jest zasadnicza, ten pierwszy odpowiada i płaci za swoje knoty, a ten drugi jest z tego zwolniony, płaci podatnik.
    Z dyskusji na ten temat wychodzę, brak ci sensownych argumentów na obronę obecnego stanu utrzymywania przywilejów prokuratorskich, nikt z tu obecnych nie podziela twoich opinii.

  211. Śleper,

    prokurator jest funkcjonariuszem oaństwowym, a więc trudno, żeby płacił z własnej kieszeni, cokolwiek to ostatnie oznacza. Inżynier… czy rzeczywiście płaci z własnej kieszeni ? A może, z racji swej własnej działalności gospodarczej lub z racji pracowania dla swego pracodawcy, w znakomitej większości to nie inżynier płaci z włąsnej kieszeni, ale ubezpieczyciel ? Nie słyszałem, żeby za zawalony most zapłacił inżynier. Przy czym nie ma większej różnicy między płaceniem przez Skarb Państwa za błędy prokuratorskie i płaceniem przez ubezpieczyciela za błędy inżyniera. W obydwu przypadkach płacimy my: w pierwszym – jako podatnicy, w drugim – jako konsumenci, bo przecież ubezpieczyciele pokrywają straty z tytułu wypłaconych odszkodowań poprzez podnoszenie skłądek ubezpieczeniowych dla wszystkich, między innymi dlatego, że wraz ze wzrostem liczby wypłasonych odszkodowań rosną koszty reasekuracji, a to dotyka nas wszystkich.

    Z punktu widzenia zawodowego, kiepski inżynier wyleci z pracy i straci uprawnienia. Kiepski prokurator – podobnie. Są na to przepisy w stosownych ustawach.

    Mało mnie wzrusza, że nikt (Śleper, ewentualnie zezowaty ?) nie podziala moich opinii, jednak jeśli stawiasz sprawe w ten sposób, to raczej tobie zaczyna brakować naprawdę sensownych argumentów.

    Pozdrawiam

  212. Szanowny panie @Śleper (14.08 dnia 31.10), pamiętam kiedyś taką @Kartkę z podróży, jak wykłócał się o wolność słowa i cenzurę na sąsiednich blogach. ( Paniowie Passent i Szostkiewich stosują jakąś dziwną segregację wpisów, blogowiczów, dlatego tam nie zaglądam).
    Tak samo i Ty nie masz żadnych szans w tym „pojedynku” z @Jacobsky’m. Odpuść,
    bo Cię wykończy. Tylko motywacja postępowania, wydaje się mnie trochę dziwna. Możnaby pomyśleć, że ten opasły kretyn, to jego, przynajmniej dobry znajomy lub nawet kolega z ugrupowania i raczej utonie prędzej, niż zrozumie, o co tak naprawdę chodzi z tym wygaszaniem mandatów, tym dwom ustawowym pasożytom społecznym, dla których i im podobnym uchwalono ustawę wbrew zapisom Konstytucji. TK, nie ma obowiązku uchylania niekonstytucyjnych ustaw z urzędu (bez skargi przeciwników konkretnej ustawy), przynajmniej ja nie słyszałem o czymś takim. „Pracowity”, to On ci nie jest, postępowania przed TK, to długie miesiące oczekiwania na werdykt (a zdarzają się również lata !!!). Może z premedytacją, czasami nie zauważa ustaw podejmowanych w jawnej sprzeczności z prawem ❓ ale to już zupełnie inna sprawa ❗
    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  213. @Zosienko
    Ten Twoj legendarny dziadek, na ktorego sie powolujesz, przypomina mi troche rownie legendarna zone porucznika Colombo. Ciagle ja cytowal, a nigdy jej nie pokazal. Wybacz mi, ale ja jestem strasznie podejrzliwy

  214. Może ktoś pokusi się o rozpisanie, czy i jakie jakie barwy polityczne ma tych 26 prokuratorów oraz kilka innych osób dzierżących z naruszeniem Konstytucji stanowiska samorządowe, czy sejmowe?
    Jak na razie wiemy o trzech- Barski, Ołdakowski, Święczkowski, wszyscy nomen omen z partii Prawo i Sprawiedliwość [Kargulowa]….

    Gdyby ustawy tworzyli prawnicy, może nie byłoby takich niedoróbek?

    Ps.
    Kilkunastu prokuratorów wojskowych ma pójść do zwolnienia, bo ROCZNIE pracują przy kilkunastu sprawach na twarz, podczas gdy ich cywilni koledzy mają ich po trzysta.
    26 prokuratorów załatwiłoby około 8000 spraw. Tylko miejmy nadzieję, nie tak jak w sprawie Blidy……
    Może to jest powód że nie dopuszcza się ich do śledztw?
    Ta „fachowość”……..

    Jak ktoś wyliczył, efektywnie panowie pracowali przez lat 10, awansując podobnie jak pewien generał- z podporucznika na generała w rok…
    Świadczyć to może jedynie o ogromnych możliwościach produkcji wazeliny, nie kompetencjach…..

  215. @Lewy Polak pisze:
    2011-10-31 o godz. 17:29

    Z żoną Columbo masz i rację i nie. On nam jej nie pokazał, ale reżyser serialu tak. Wysłał porucznika do Londynu, a jego żona rozwiązywała zagadki kryminalne – wtedy ją poznaliśmy.
    Dziadek Zosieńki jest tak konkretnym facetem, że na pewno istnieje. Jednakże nie jest ostrożny, bo pomiar napięcia w oprawce jest niebezpieczny. Udało mi się kiedyś zrobić zwarcie, ale nie pamiętam, czy spadłem z krzesła.

  216. wiesiek59 pisze: 2011-10-31 o godz. 09:35
    Takich historii jak ta zamieszczona w twoim linku do GW, jest zapewne masa, a nie wiemy o nich tylko dlatego, że większość kobiet z takim problemem nie chce się kopać z koniem, odpuszcza, załatwia te sprawy w miejscach, gdzie liczy się człowiek a nie WC.
    Okazuje się, że są lekarze i tani moraliści w białych fartuchach. Ci drudzy moją oczywiście pełne prawo do traktowania pacjenta wedle jakichś WC, ale niech to robią na swój prywatny rachunek, lub w szpitalach i przychodniach katolickich dla pacjentów podzielających ich poglądy. Choć i tu znowu natrafiamy na rafę, bo przecież szpitale i przychodnie kościelne są finansowane z puli funduszy NFZ, ale skoro już tak jest, nie utrudniajmy im życia wedle zasad katolickich.
    Kiedyś POLITYKA opublikowała raport na ten właśnie temat, z którego wynikało, że w Polsce rodzi się drugie tyle noworodków z niektórymi wadami, co w całej Europie. Kobieta starająca się o badania prenatalne, jest oskarżana przez lekarzy-moralistów o chęć dokonania aborcji. Szczerze współczuję kobietom, nie mają w Polsce łatwego życia, są gorzej traktowane niż klacze rozpłodowe. Efekt : ujemny przyrost naturalny. I nie pomogą tu żadne krzyki i wezwania z ambon, ten problem musi rozwiązać państwo świeckie, bo inaczej Polska będzie NARODEM starców i upośledzonych, którym nikt nie będzie mógł pomóc. O pardon, kler będzie się za nich modlił.

  217. FINISZ ZŁOTYCH SPADOCHRONÓW
    By nie młócić słomy , nie zanudzić publiczności a równoczesnie zadowolić Jacobskego
    Przekazuje w Pańskie ręce zasadę zezowatego
    1-ZADBASZ BY PRAWO DLA ZASIADAJACEGO W FOTELU PRAWNIKA BYLO TAKIĘ SAMO RÓWNIEŻ DLA ZAJMUJĄCEGO ŁAWĘ OSKARZONYCH.
    2 -DOPILNUJESZ BY PRAWNIK POTRAFIŁ ODRÓŻNIĆ STRONE PRAWA OD LEWA NIEZALEŻNIE OD TEGO Z KTÓREJ STRONY WIATR WIEJE.
    3 -NIE DOPUSCISZ BY KASTOWOŚĆ PRZEROSŁA POTRZEBĘ SPRAWIEDLIWOŚCI.
    Może to wystarczy za preambułę jeśli nie to poczekamy na wnuczka babci klozetowej.
    uklony

  218. zezowaty,

    super !

    Tylko dlaczego zatrzymałeś się na trzech punktach ? Dociągnij do dziesięciu i wykuj w kamieniu. Jako góra nie musi być Synaj. Może być Górka Szczęśliwicka.

  219. @Jacobsky pisze:
    2011-11-01 o godz. 03:08

    Nie masz racji, żądając od zezowatego dekalogu. To już religia!!! My walczymy o świeckie państwo!

  220. Na grobach bliskich byłem, lampki zapaliłem…..
    A teraz o prozie życia.
    Ludzie listy piszą, zwykłe, poleceone…… śpiewali ongiś Skaldowie.
    Napisał list również Zbigniew Ziobro. Do Prezesa.
    Wydaje mi się, że e-poseł Ziobro zbyt poważnie i dosłownie potraktował pełnioną funkcję Vice w PiS-ie. Pomyslał sobie, że jako Vice może mieć coś w partii do powiedzenia (napisania) i napisał. Zapomniał biedaczek, że o tym kto w PiSie może miec coś do powiedzenia i co może powiedzieć decyduje – zgodnia z zasadą centralizmu demokratycznego ( skąd my to znamy ) Prezes. Prezes zaś bardzo nie lubi ludzi myślących samodzielnie a już samodzielność działania….. to zgroza i najoczywistsza w świecie – bezczelność. I ten ton listu – równoprawnego partnera. Najwyraźniej brukselskie miazmaty p. Zbigniewowi Ziobro zaszkodziły stępiając mu instynkt samozachowawczy.
    Polityczna przyszłosć Z.Ziobro w PiS-ie nie maluje mi się różowo. A poza PiS-em ? Może być ciekawie po prawej stronie. Bardzo.

  221. Re , RE i RE
    Dlaczego trzy tylko ? bo myślałem że i głupi do trzech policzyć potrafi.
    Pomyliłem się – przepraszam
    Dziesięć to mógł TEN co nad nami – na Synaju .
    A co do zasług to przytoczę historyjkę ze zjazdu legionowego.
    Pułkownik // dziś powiedzielibyśmy zasłużony styropianowiec// mówi do leguna – CO DZWIGAŁO SIĘ TĄ POLSKĘ a legun mu na to ANO DŻWIGAŁO SIĘ , ALEŚ PAN TRZYMAŁ ZA CYCKI TO MASZ MLEKO A JA ZA DUPE TO I GGGG MAM.
    Więc myślę że to można na tej Pańskiej GÓRCE SZCZĘŚLIWICKIEJ dla wybranych w kamieniu zapisać.
    Każdemu według zasług , wiec za rok // wcześniej może i coś robił pożytecznego//z okładem pracy SPOLEGLIWEGO PAPUGI ponad ćwierćwiecze bytowania przy wodopoju w k -RAJU nad Wisłą się należy .
    Poszukaj Pan tylko takiego głazu co udżwignie na sobie wszelkie żądania
    nowej szlachty co to ojczyzny bronić nie chciała ale zawsze własny pełny kałdun ojczyzna miała obowiązek jej napełnić
    Na odpowiedż nie czekam.
    ukłony z przeprosinami dla cierpliwych
    .

  222. Antonius,

    sorry, ale stylistyka całkiem dekalogowa.

    Pozdrawiam

  223. Jacobsky pisze: 2011-11-01 o godz. 03:08

    „Może być Górka Szczęśliwicka.”

    Zapomniałeś, że to wysypisko śmieci zostało rekultywowane i jest pod ochroną.
    Pod nim odnowiono basen. Gliniaki u podnóża zarybiono i wczoraj jadłem kawałek smażonej ryby złowionej tam przez sąsiada. I widziałem jeszcze nieoprawionego szczupaka stamtąd – 123 cm.

    Emigracja potrafi mieć niesmaczne pomysły.

    Za Bemowem, w Gaci chyba można. Nie dość, że niemiaszki płacą dodatkowo, aby swoje śmieci mogli składać na gruntach ugorowanych za ich zapłacone podatki, to jeszcze Mississauga mi coś podrzuca!

    Proszę! Nie bądź takim wyrodnym Ochotnikiem!

  224. zezowaty,

    ach, teraz rozumiem. Pan zalicza się do wykluczonych, i stąd ta gorycz, kopanie na oślep, w lewo i w prawo, i w prawników (to na dziś), jutro w dziennikarzy, bo napiszą coś, co się nie zmieści w Pańskim pojmowaniu, itd. Polska – do wymiany.

    Co do tetralogu, który Pan popełnił:

    pkt. 1 Nie napisał Pan w jakim fotelu ma ten prawnik zasiadać. Poza tym, skoro z kontekstu ma wynikać, że chodzi o proces karny, to na czym ma polegać to „zrównanie” względem prawa oskarżonego z prawnikiem ? Z którym prawnikiem ? Z prokuratorem ? Z prawnikami ze składu sędziowskiego ? Z adwokatem ? Z prawnikiem zajmującym
    się obsługą pozaprocesową systemu sprawiedliwości (on też siedzibw fotelu) ?

    Pkt 2. Nie wiem, czy wprowadzenie kursów meteorologii wniesie jakąś nową jakość do procesu kształcenia prawników. To w sumie ciekawy pomysł na urozmaicenie dość ciężkich studiów, ale nie wiem, czy meteorologia się przyjmie. Kierunek wiatru można wyczuć i bez wiedzy teoretycznej. Tzw. icek na sztagu żaglówki pozwala odczytać kierunek wiatru bez kursów meteorologii.

    Rozróżnianie stron nie wymaga regulacji ustawowych. To tak, jakby Pan chciał ustawowo nakazać ludziom rozróżniać kolory lub zapachy. Jedni tak mają, że rozróżniają, a inni nie, i ustawy nic w tej materii nie zmienią. Swoją drogą co ma wspólnego trafne określenie strony lewej lub prawej do kierunku wiatru ? – nke wiem. Wiatr na ogół wieje z kierunków uniwersalnych (północ, południe, itp). Lewo i prawo to kierunki względne. Jeśli dwie osoby stoją na przeciwko siebie, to automatycznie postrzegają one strony na swój sposób, i każda z nich prawidłowo, co jednak nie likwiduje niebezpieczeństwa zaistnienia nieporozumień, a wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że ten przepis również trzeba dopracować.

    Pkt 3. Czy pisze Pan prawo dla Hindusów, bo ile mnie pamięć nie myli, to tamtejsze społeczeństwo jest oparte systemie kastowym, a i to nieoficjalnie. W Polsce nie ma kast, bo tych nie należy mylić z rozwarstwieniem społeczeństwa pod względem dochodów, tak więc dość trudno było by określić do kogo tak naprawdę odnosi się ten przepis Pańskiego prawa.

    Ale proszę nie ustawać w wysiłkach. Precyzja jest podstawą stanowionych współcześnie przepisów prawa. Pańskie trzy punkty są bardzo nieprecyzyjne, co stawia je dokładnie w rzędzie tzw. gniotów prawnych, z których nic nie wynika poza zamanifestowaniem dobrych chęci autora. Tym samym awansował się Pan do grona kiepskich prawników, którym w dodatku wydaje się, że mają rację, bo piszą jak czują.

    Generalnie rzecz biorąc każdy może pisać prawa, ale to nie znaczy, że musi.

    Tak na marginesie: jeśli w następnym z felietonów zejdzie na tematy wokół problemów służby zdrowia, w tym błędów w sztuce lekarskiej, to czy zacznie Pan nas raczyć napisanymi na kolanie procedurami jak samemu sobie wyciąć wyrostek, założyć „bajpas” lub usunąć guz na mózgu albo skorygować zeza ? Chyba tak, skoro z taką pewnością siebie skoczył Pan na głębokie wody stanowienia praw, czyli robienia czegoś, co może się wydawać proste i oczywiste, ale w rzeczywistości nie jest.

    Tym nie mniej za samą odwagę należy się Panu uznanie.

    Pozdrawiam

  225. staruszek,

    hehe, co roku jestem kilkakroć w Parku Szczęśliwickim. Uroczy zakątek. Basen super, a o szczupakach nie wiedziałem. Za to grill z ogródkiem po stronie wychodzącej na osiedle przy Szczęśliwickiej bardzo miło wspominam, szczególnie golonkę.

    Masz racje: śmieciarki jechały na Radiówek (może mówimy o tym samym ? W końcu Radiówek i Twoja Gać to okolice Bemowa). Tam również można wysyłać gnioty prawne.

    Pozdrawiam z Ochotą

  226. Brawo Piloci LOT-u .!!!!!
    Kretyńskie pytania tzw. Dziennikarzy . O zdarzeniu dostałem wiadomość tel. .z US ,z prośba bym wysłuchal polskich mediow ,padło na TVN24 .
    Brawo piloci ,brawo załoga i WIELKI szacunek dla pasażerow tego feralnego ,ale szcześliwego lotu z Nowego Yorku do Warszawy .

  227. Waldemarze!
    Ale ja dokrzyknę – brawo służby lotniskowe. Wspaniałe przygotowanie pasa, aby nie powstał pożar – profesjonalizm najwyższej próby.

  228. Szanowni panowie @Waldemarze (17.26 dnia 1.11) i @Torlinie (21.33 dnia 1.11), do tego, co napisaliście obaj, należy koniecznie „dołożyć” przychylny zdarzeniu przymusowego lądowania na „brzuchu” fakt samej konstrukcji samolotu.
    Umieszczenie silników (nie przypuszczam, że zakładano możliwość lądowania na „brzuchu” i w dodatku na betonie) pod skrzydłem samolotu (samolot, w odróżnieniu od ptaka ma jedno skrzydło) wytworzyło sytuację, że sam kadłub samolotu znajdował się nad powierzchnią raszpla, jakim jest beton na tej prędkości. Trzeba również zweryfikować pojęcie „lądował na brzuchu”, w tym przypadku poprawnie jest powiedzieć „lądował na gondolach silników”.
    Tak, czy inaczej, moje pełne uznanie za opanowanie (a sensie psychicznym), wręcz wspaniały profil lotu na podejściu do lądowania, cudowne „wyrównanie” i wręcz „aptekarskie przybetonowanie”.
    Szanowni państwo, opanowanie i mistrzostwo załogi to jedno, a ogromny wysiłek psychiczny pań stewardess z opanowaniem ponad 230 pasażerów (zapewne spanikowanych do końca niepewnością o swój los) to drugie. Tym paniom należą się także ogromne słowa uznania, egzamin z opanowania sytuacji kryzysowej zdały na szóstkę.
    Jeszcze raz wielkie dzięki od pilota, który także lądował przymusowo, tylko, że w polu, z pełnym zbiornikiem nafty i na Lim-ie 2, który także się nie zapalił i który wie coście przeżyli.
    Serdecznie pozdrawiam, tą drogą, Czesław R.

  229. Czesławie!
    Ciekawy aspekt zagadnienia – o tym się mało mówi
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114877,10572689,Kasprowicz__szczescie__ze_trafilo_na_doskonalego_szybownika.html
    Jak to czasami przydają się prywatne zainteresowania!

  230. Czesławie. Całkowicie podzielam twój wpis. Profesjonalizm załogi LOT-u zrobił na mnie przeogromne wrażenie. Co więcej, udzielając wywiadów, wszyscy pracownicy okazali niespotykaną solidarność ze swoją firmą. To rzadkość w tym porąbanym medioświecie. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego lądowania. I jestem przekonany, że tylko z pilotów LOT-u da się zorganizować porządny spec pułk do obsługi lotów rządowych. To jedyna polska latająca firma, w której przestrzega się wszelkich procedur bezpieczeństwa.

  231. PS.
    Jestem dumny, że moja firma budowlana remontowała siedzibę Lotniskowej Straży Pożarnej na Okęciu. To, co chłopaki pokazały podczas tego lądowania, to po prostu rzetelny, polski profesjonalizm.

  232. CO JEST CZYJE
    Zanim Pani Janina przyjdzie do lasu i wyrzuci partyzantów ostatnie słowo.
    Błędem jest przypisywanie innym swych intencji – moim błędem była nadzieja że przeciwnik na ringu będzie walczył fair play.
    Przyznaje, pomyliłem się i powinienem Pana przeprosić za to że uważałem Pana za uczciwego człowieka
    Popatrzmy więc na fakty
    Ja tylko uważałem i nadal uważam że fundowanie komukolwiek dożywotnich wywczasów za dyspozycyjność to lekka przesada.
    A teraz PAŃSKIE ARGUMENTY i fakty .
    -Awans w ciągu prawie dni z asesora na prokuratora krajowego – uzasadniasz że mógł szkolić następców
    -To Twój pupilek wyprowadzał dr, Garlickiego w kajdanach
    -To on wyprał odzież , wymył ręce statystce śmierci Blidy
    -to ten sam co pozmieniał telefony komórkowe by nie można było dojść kto gdzie dzwonił.
    -bronisz człowieka // bo to doświadczony człowiek prokuratury// co dokładnie zadbał by ślady zadeptano a męża usunął poza kadr bo mógłby coś zobaczyć.
    To TY rozsiewasz MGŁY prawie Smoleńskie by zakryć fakt – jak to można zostać z chłopca na posyłki w ciągu dwu lat potentatem z prawem do dożywotniego nicnieróbstwa.
    – to dla Ciebie prawo i lewo jest nic nie znaczącym terminem – bo przecież można na to popatrzeć z innej strony.
    – to dla Ciebie mogło istnieć prawo Kargula i prawo Pawlaka gdzie granat w kieszeni nosić trzeba. Tak to bardzo dobra argumentacja , tak ale W TELENOWELI.
    Dla Ciebie Synaj i Górka Sczęśliwicka niczym się nie różnią
    Mnie Synaj nie przeszkadza , stamtąd przyniesiono – NIE MÓW FAŁSZYWEGO SWIADECTWA.
    Ty wolisz tą swoją Górkę Szczęśliwicką -twoja wola -tylko jak Ci tu chyba Staruszek napisał była to dawniej kupa śmieci latami gromadzona którą uporządkowano i dziś tam jest rajski zakątek.
    Tak samo byc powinno z tymi ZŁOTYMI SPADOCHRONAMI i myślę że będzie , wolałbym tylko by prędzej a nie póżniej
    Czyli jak się chce to można , już stajnie Augiasza w legendzie wyczyszczono i to dokładnie w ciągu jednego dnia. Wiem , zrobił to Herakles , ale skąd wiesz czy wnuczek babci klozetowej nie potrafi zrobić czegoś podobnego. Ja bym mu życzył powodzenia.
    Co do Ciebie Jacobsky
    który innym wmawiasz swe choroby to siedż nadal na dawnej Górce jak pietiuch na gnojowinie .
    Nie zapominaj piać w obronie DOŻYWOCIA
    Przypomniał mi się taki wierszyk – są tacy co pamiętają jego autora
    GDY ODPOWIEDZI CHCESZ TO WIEDZ
    NIE DAM CI PRZTYCZKA ANI KLAPSA
    NIE POWIEM NAWET . . . .
    No nie powiem.
    Ja mogę Ci wystawić referencje jako temu co obronił prawo przed zakusami zezowatego.

  233. zezowaty,

    złośliwość za złośliwość:

    gdyby Pan nosił okulary korekcyjne na swojego zeza i czytał ze zrozumieniem, to z pewnością doczytałby się Pan, że nie bronię obydwu prokuratorów, którzy tak Pana podniecają, jednak winę za zaoferowany im spoczynek ponoszą autorzy ustawybz 2009 roku oraz ci, którzy tę ustawę przegłosowali. Bronię natomiast instytucji stanu spoczynku dla sędziów oraz dla prokuratorów w kształcie, jaki przewiduje ustawa o ustroju sądów powszechnych i broni będę tej instytucji, bo na przykład tak mi się podoba, ale bardziej dlatego, że – w przeciwieństwie do Pana – widzę sensowność instytucji stanu spoczynku nie wyrywkowo, w odniesieniu do prok. Świączkowskiego, ale w odniesieniu do całej grupy zawodowej, która w stan spoczynku przechodzi w takich samych okolicznościach, w jakich pracownik przechodzi na emeryturę. Kwestia optyki, sposobu widzenia rzeczywistości, Panie zezowaty.

    Tenże prok. Świączkowski to nie jest mój pupilek i wcale go nie bronię (patrz: wyżej) a więc znowu Pan zmyśla, co jest bardzo nieuczciwe w dyskusji, a sądząc z Pańskiego wpisu uczciwość leży Panu na sercu. Tak więc postępuje Pan wbrew samemu sobie, co z reguły powoduje stany emocjonalne i potęguje frustrację. Należy unikać sytuacji konfliktowych z samym sobą. Dla własnego dobra i żeby nie nękać swymi frustracjami innych.

    Nawet zarzut niewystarczających umiejętności prok. Świączkowskiego nie ma sensu. Kilkanaście lat pracy w prokuraturze wystarczy, żeby opiekować się aplikantami, zaś przebieg kariery oraz historia awansów konkretnej osoby nie koniecznie musi mieć wpływ na zakres, w jakim np. prok. Świączkowski uczestniczył w szkoleniu aplikantów. To trzeba najpierw sprawdzić, a nie zakładać a priori, że nie szkolił i już. A skoro awansach mowa: to nie prok. Świączkowski siebie awansował, ale jego awansowano. Na ogół znakomita większość z nas lubi awanse i akceptuje z satysfakcją decyzje o awansie, a więc czemu robić z tego powodu zarzut Świączkowskiemu, którego awansowali zwierzchnicy. Widać mieli ku temu powody, że prok. Świączkowski przypadł im do gustu, bo np. pasował do modelu prokuratora, jaki odpowiadał ówczesnym przełożonym naszego Bohatera. Lista, którą Pan wymienia zdaje się podtwierdzać to założenie. Rozumiem, że gdyby Pana awansowano (nie koniecznie jako prokuratora od Blidy, ale np. jako prawodawcę), to Pan by się bronił rękoma i nogami. Jeśli tak, to gratuluję i w takich okolicznościach w pełni podzielałbym Pańská decyzję.

    Problem rekultywacji wysypisk odpadów miejskich jest dość złożony i jego dyskutowanie wykracza poza pole obecnej dyskusji. No chyba, że Pan nalega.

    To tyle, Panie zezowaty tytułem odpowiedzi na Pański lament pomieszany z krzykiem, tylko nie wiem, czy krzykiem rozpaczy, czy sfrustrowania. Jednak generalnie rzecz biorąc lepiej nie pisać byle czego w przypływie emocji, bo wtedy wychodzi dokładnie tak, jak to Panu wyszło w ostatnim wpisie zaadresowanym do mnie.

    Zawsze do usług pozdrawiam,

    Jacobsky

  234. Jacobsky 13.40
    Wielokrotnie widziałem wystepy Swieczkowskiego w Tv. Jest to bezczelny, agresywny kretyn, o poziomie inteligencji znacznie niższym od średniej dla ssaka do którego jest najbardziej podobny ( tego z ryjem)
    A wiec cała jego kariera i dywagacje na jej temat sa dowodem że chyba czujesz z nim jakieś pokrewienstwo ( może rodzinne ) że go tak gorąco bronisz ?
    Serdeczne gratulacje.

  235. Jacobsky 13.40
    Wielokrotnie widziałem wystepy Swieczkowskiego w Tv. Jest to bezczelny, agresywny kretyn, o poziomie inteligencji znacznie niższym od średniej dla ssaka do którego jest najbardziej podobny ( tego z ryjem)
    A wiec cała jego kariera i dywagacje na jej temat sa dowodem że chyba czujesz z nim jakieś pokrewienstwo ( może rodzinne ) że go tak gorąco bronisz ?
    Serdeczne gratulacje.

  236. Publikacje o Komisji Majątkowej i współpracujący z CBA Moskała budzą niepokój klientów Marka P. Do siedziby spółki przyjeżdża zakonnik wysłany przez opata zakonu cystersów w Krakowie.

    Zakonnik: – Opat dostał pismo od Moskały. Jest zaniepokojony, bo on pisze, że w Żywieckich SA źle się dzieje. Czy jemu coś się z głową porobiło?

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10571641,Marek_P___Kasa_Kosciola_nie_moze_gnic.html#ixzz1cYpmQ3ba

    Nie było woli politycznej by rozliczyć z działań CBA i IPN…..
    Może przynajmniej Komisję Majątkową?

  237. Jean Paul,

    widmo cyrkuluje po blogu: widmo pisania bez zrozumienia.

    Uffff…

  238. Lada chwila pierwsze firmy zaczną się ubiegać o koncesję na wydobycie gazu łupkowego, a w Polsce nadal nie ma przepisów określających wysokość opłat, jakie może pobierać od nich państwo. To może narazić nas na stratę miliardów złotych rocznie.
    http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/364579,z-lupkow-polska-dostanie-grosze.html

    Skoro gospodarka, to trzeba się tym problemem zająć.
    Kadafi poległ między innymi na tym, że opłaty eksploatacyjne chciał podnieść do 85% zysku firm naftowych.
    Nasze 2,5% to eldorado, niekoniecznie dla naszych interesów…….

  239. Jean Paul.
    Proszę nie obrażać zwierząt z ryjem. Gdybyś był łaskaw podpatrywać je na przykład w lesie, albo w zagrodzie, w której gospodarz lubi czystość, zmieniłbyś swój pogląd na temat inteligencji i poziomu normalności tych zwierząt.

  240. Jacobsky 17.45
    A może byś tak wysłał maila do Bogusia Swieczkowskiego – piosenkę Rudi Schuberta „I tylko mi Ciebie brak, Ciebie brak…….
    Nie powinienes ukrywac swych uczuć, Come out !

  241. Jacobsky 17.45
    A może byś tak wysłał maila do Bogusia Swieczkowskiego – piosenkę Rudi Schuberta „I tylko mi Ciebie brak, Ciebie brak…….
    Nie powinienes ukrywac swych uczuć, Come out !

  242. Stary Polak 20.11
    Przecież wyraźnie dałem do zrozumienia że wolę „te z ryjem” od Bogusia S.

  243. Jean Paul pisze:
    2011-11-02 o godz. 20:23

    Zastanawiałem się nad sytuacją Ziobry w kontekście sporu ze Zbawcą.
    Czym się tak naraził, że łowy na niego urządzono?
    Jedyne tłumaczenie- ma SYNA……..
    Pati-KOti się spisała, …….a Zbawca poczuł się wściekły, albo zdradzony….

  244. Panie @Jacobsky, nie żałuj palca, obojętnie, którego, może być wskazującego, jeżeli jeszcze w tej bezprzedmiotowej dyskusji nie zatraciłeś orientacji w terenie, odkręć do 16.17 dnia 31.10 (popatrz ile to już czasu opowiadasz pierdoły) i przeczytaj, w miarę uważnie mój tekst do kolegi @Przecieka.
    Jeżeli nie pojmiesz w lot, tego, co piszę do tego pana, to mimo żeś Jakobscy, publicznie będę nazywać ciebie k r e t y n e m, takim samym jak tego opasłego uśpionego prokuratora, którego apanaży (trudno zrozumieć z jakich powodów to czynisz, prawdopodobnie pan Jean Paul to odkrył) tak zaciekle bronisz.
    Nikt tu nie atakuje czyjegoś prawa do emerytury, nawet agenta Tomka, jeśli ona jest zgodna z dotychczasowymi przepisami prawa (byliśmy, kiedyś bardzo bogatym państwem i narobiliśmy takich przywilejów wielu branżom, nawet pilotom czy saperom w akcji, którym czas do emerytury liczono inaczej niż pozostałym żołnierzom, sam, jako pilot z tego przywileju korzystam) czy uposażenia prokuratora w stanie spoczynku (niech sobie k—a spoczywa w pokoju). Miał do wyboru: albo być posłem albo spoczywać w pokoju i czekać na powrót do władzy pana Ziobry. Wybrał spoczynek i daj pan mu spokój, nie rób z siebie idioty ❗
    W obliczu nieszczęść, jakie dotykają Greków, prowadzony w Polsce remanent uposażeń, ogromnej ilości ludzi (patrz: Artykuł 103, ust 1 – 3 Konstytucji RP) ma głębokie uzasadnienie i, co gorsze spotyka uznanie społeczne (co jest w tym najważniejsze, nawet PiS nie może protestować ❗ ). Stając w poprzek tej inicjatywie, broniąc przy okazji bezprawia, bierzesz udział w niecnym procederze, podejrzewam, że świadomie, bo durniem chyba nie jesteś. Jak długo chcesz się jeszcze kopać ze wszystkimi w obronie „konstytucyjnych przestępców” !!??? ❓

    P.S. Kurdupel zaproponował Ziobrze „kompromis”, który pan Ziobro oczywiście odrzucił. Kompromis ten miał polegać na tym, że:
    – Ziobro zaprzestanie działalności w mediach, szkodliwej dla PiS-u i kurdupla,
    – w zamian za co może poddać się woli pana Prezesa.
    Kompromis rodem z czasów PRL i ZSRR: będziemy od was brali węgiel, za co wy będziecie nam dawali cukier 😆 ❗
    Pozdrawiam, Czesław R.

  245. Jean Paul. OK! :-).

  246. Partia cyników ulega wzmocnieniu. Do Platformy przechodzą; Ziobro, Kurski, Cymański i inne gwiazdy. Wracają do swoich.

  247. Czesław
    Jako że lubimy wojsko:
    http://www.altair.com.pl/cz-art-3583

    Co o tym myślisz?

  248. Czesław,

    Pan chyba też nie dostrzega, że nie bronię apanaży prok. Świerczkowskiego, ale za to bronię instytucji przejscia w stan spoczynku jako takiej. I bronić będę. Zresztą apanaże Świączkowskiego bronią się przecież same jako przyznane zgodne z prawem, skoro ustanowiono je (a raczej podstawę do ich pobierania przez prok. Ś.) na mocy uchwalonej w normalnym trybie ustawy, opublikowanej w dzienniku ustaw i podpisanej przez prezydenta. A więc jakie bezprawie ? Jaki „konstytucyjny przestepca” ? Kto ? Przecież ktoś zaakceptował listy wyborcze z obydwoma prokuratorami, a reszta to interpretacja prawa. I tutaj koledzy ze sztabu wyborczego pracującego dla prok. Ś. widocznie doszli do wniosku, że sformułowanie art. 103 konstytucji jest na tyle nie jasne, że warto spróbować wystawić prokuratora w stanie spoczynku jako kandydata. To jeszcze nie jest przestępstwem, a już tym bardziej nie jest przestępstwem konstytucyjnym, bo coś takiego nie istnieje. O czym Pan mówi ? I co ma do także problem grecki ? Bajko ty moja ! Zupełne pomieszanie z poplątaniem ! I pomysleć Pan pilotował samoloty… Uffff….

    Raz jeszcze: proszę mieć pretencje do akuszerów ustawy o likwidacji Prokuratury Krajowej. To oni stworzyli sytuację, która przyprawia Pana i innych do białej gorączki. Mnie ona po prostu interesuje jak każda inna.

    Natomiast droga do naprawy stanu rzeczy, który tak jest Panu drogi jest prosta i nie wiedzie przez Grecję: proszę oto wsząć inicjatywę ustawodawczą, tzw inicjatywę ludową, przysługującą grupie 100 tysięcy obywateli (Pan zdaje się być biegły w konstytucji, a więć art 118 jest Panu znany). Proszę przygotować projekt ustawy rewidujący stan rzeczy, nad którym pan się tak roztrząsa. Proszę zacząć działąć konkretnie, a nie bębnicć w klawisze na blogach i rzucać na przemian uprzejmościami i inwektywami. Proszę być tym pierwszym ze 100 tys. Jeśli sprawa jest słuszna, to za Panem pójdą inni, prawda ? To taaaakie proste.

    A teraz na nutkę osobistą, skoro Pan nalega.

    To, co Pan sobie mysli o mnie i moich stosunkach towarzyskich, a także o wyglądzie czy poziomie umysłowym moim czy prok. Świączkowskiego naprawdę niczego nie wnosi do dyskusji.

    Proszę zachować spokój, koleżko ze śniegu lepiony. Nazywaj mnie jak chcesz. Jesli dzięki temu czujesz się lepiej, koleżko śniegowy, to bardzo mi miło z tego powodu. Jak niewiele do szczęścia potrzeba niektórym….

    Proszę przy okazji zwrócić uwagę na to, co Pan robi z siebie pisząc w stylu, jakego używa Pan wobec mnie. Dał Pan darmowy popis, za który dziekuję serdecznie ! Bis ! Bis ! Gratuluję opanowania oraz precyzji jako pilot. Pańska reakcja pozwala wiele wydedukować jesli chodzi o Pańskie zachwowanie za sterami. Do ktp. Wrony Pany daleko w każdym razie.

    Pozdrawiam serdecznie.

  249. KTOŚ TU KIEDYŚ PYTAŁ O TO:

    „Byli uczniowie, którzy w przed dwoma laty domagali się zdjęcia krzyży we wrocławskim liceum, chcą przeprosin od europosła PiS Ryszarda Legutki z Krakowa, który nazwał ich „rozwydrzonymi smarkaczami”. Sąd zajmie się sprawą w czwartek. Postępowanie monitoruje Helsińska Fundacja Praw Człowieka”

    http://wyborcza.pl/1,75248,10574908,Rozprawa_o_krzyz_monitorowana_przez_Helsinska_Fundacje.html

    Teraz do czwartku…

  250. @Przeciek pisze:
    „Partia cyników ulega wzmocnieniu. Do Platformy przechodzą; Ziobro, Kurski, Cymański i inne gwiazdy. Wracają do swoich.”

    Chyba cię porypało. Tych śmieci (może z wyjątkiem Cymańskiego) nikt w PO nie przyjmie. A już na pewno nie tego kmiota Z KRWIĄ NA RĘKACH, NA RÓWNI Z KURDUPLEM (jak sam ostatnio o przelewaniu tej krwi wspomniał).

  251. Jak dzieci… daję słowo! jak dzieci :mrgreen:
    Czy tu już wszyscy tracą zdrowy rozsądek?

  252. invinoveritasie!
    Nie zauważyłeś, że Przeciek prowokuje? Takie wpisy się omija jak zarazę.

  253. Dyskusja o spoczywających prokuratorach przemieściła się na bandę, nikogo też specjalnie nie rajcują listy, z kolei rząd jest, a jakoby go nie było. Pozostaje czytać rzęsiście zamieszczane linki przez kolegę @wieśka59.
    Temat opodatkowania eksploatacji gazu ziemnego z łupków jest ciekawy, ale i tu natrafiamy na brak danych, które pozwoliłyby zająć jakieś stanowisko. Póki co, możemy podywagować na temat wykorzystania w ogóle tego dopustu bożego, bo może się okazać, że jedyne można będzie sprzedać go dalej, wyeksportować. Jeśli nie zostały podpisane kontrakty na dostawy skroplonego gazu do budowanego gazoportu (pierwszy zbiornik na ukończeniu), trzeba czym prędzej pomyśleć jak tą inwestycję wykorzystać. Może trzeba będzie to odwrócić, tak jak w przypadku portów węglowych, teraz przystosowanych do przyjmowania ładunków węgla.
    Pod znakiem zapytania stanie oczywiście budowa elektrowni atomowej, gazowe są tańsze, szybciej się je buduje i nie przerażają „publiczności”.
    Z tego co opublikowała ostatnio POLITYKA, wynika że amerykańskie firmy eksploatujące gaz z łupków stanęły pod ścianą opłacalności – za tysiąc metrów sześciennych mogą dostać tylko 100 $. Te sto dolców wypada blado w porównaniu z pięćset, które płacimy Rosjanom, więc Amerykanie nie odpuszczą, muszą się ratować i nie przerazi ich chyba nawet wysoki podatek.
    A tak na marginesie – jak może być konkurencyjny produkt chemiczny z Polski w porównaniu do amerykańskiego, skoro przegrywamy już na starcie 5:1 !!!

  254. Oczekiwałem „Na minęła 20-ta” w TVP Info z pełnym przeświadczeniem, ze „będę miał do czynienia” z pilotem z charakterem, odpornym psychicznie, nieulegającemu emocjom oraz wierzącym w to, że prawdopodobieństwo wystąpienia podobnego zdarzenia, temu samemu pilotowi jest znikome. Pisałem kiedyś o tym.
    Powiedział, że ma w planie lot do Wietnamu, tylko, że nie wie, czy Komisja badająca wypadek nie zawiesi go w uprawnieniach. W takich przypadkach, gdy pilot po przymusowym lądowaniu „podaje jak na widelcu” samolot do dyspozycji Komisji w kompletnym stanie, taki krok jest wykluczony, powiedział pan Lasek – wiceprzewodniczący. Gdybym skorzystał z katapulty w Kamieniu Śląskim, trudno byłoby dociec przyczyny odmowy pracy silnika odrzutowego. Lądując przymusowo „dostarczyłem” silnik dla Komisji i można było orzec, że przyczyną były zardzewiałe nurniki pomp paliwowych i ich zatarcie, co doprowadziło do ich zniszczenia. Tak samo i w przypadku kpt. Wrony, Komisja ma jak na dłoni przyczynę odmowy pracy instalacji hydraulicznej samolotu. Jakimś cudem klapy podskrzydłowe zostały wysunięte w położenie „do lądowania”.
    Komisja lekarska, z którą pan T.Wrona będzie się musiał spotkać (głównie z psychologiem, bo chirurg nie będzie miał niczego „do roboty”), mając do czynienia z takim typem charakterologicznym, ma bardzo ułatwione zadanie i mam nadzieję, że pan kpt. Wrona uda się do tego Wietnamu, zgodnie z planem lotów, czego mu z całego serca życzę!!!
    Moje uwagi będą dotyczyć zupełnie czegoś innego, a mianowicie:
    – wynoszenie pod niebiosa roli spraw szybowcowych w lataniu na aparatach silnikowych. Latając na szybowcu, pilot wykorzystuje pewne zjawiska meteorologiczne (prądy wstępujące i zstępujące), które zna równie dobrze, a może i lepiej od człowieka nasz pospolity b o c i a n, stąd nazwa jednego z szybowców (szkolenia podstawowego) BOCIAN, na którym i ja kiedyś bardzo dawno temu latałem w Jeżowie koło Jeleniej Góry. Nie jestem przekonany, czy latanie na szybowcach w zasadniczy sposób wpływa na technikę pilotowania samolotów myśliwskich czy kolosów pasażerskich.
    Doświadczenie i jeszcze raz doświadczenie. Kpt. Wrona (po „wypracowania” paliwa w wyznaczonej zapewne strefie przez Wieżę Kontroli Lotów) zachował jedynie niezbędną ilość paliwa, na ten jedyny manewr do lądowania. Podejście do lądowania było kontrolowane pracującymi silnikami do samego końca manewru „wyrównania” i „wytrzymania” (kilkadziesiąt cm do 0,5 m nad powierzchnią pasa), które wyłączył „stopkranami” bezpośrednio przed „przyziemieniem”, co zminimalizowało możliwość pożaru silników do zera!!
    Każdy aparat cięższy od powietrza (w tym szybowce i samoloty) ma jakąś, określoną w miarę ściśle dla danego typu t.zw. doskonałość (odległość, na jaką jest w stanie dolecieć lotem szybowym z wysokości rzeczywistej 1.000 m). U szybowców sięga ona kilkudziesięciu km, dla samolotów myśliwskich kilka km. Przy pracujących do końca silnikach, kpt. Wrona z całą pewnością nie myślał o „doskonałości” Boeninga 767 a wynoszenie pod niebiosa roli szybowców w szkoleniu pilotów aparatów cięższych od powietrza w Dęblinie i Politechnice Rzeszowskiej niech pozostanie takie jakie jest obecnie ❗
    – pan Kasprowicz, popełnił pewne nadużycie, t.zw. „cyrkiel” (jak to określił) „chętnie” wykonywał Jak-11(na którym latałem w Grójcu) na lotnisku trawiastym, po zwolnieniu blokady kółka ogonowego do kołowania, gdy jedno z zasadniczych kól podwozia wpadało do kretowiska. Po przebazowaniu do Radomia, na betonie „cyrkle” ustały. Sugerowanie możliwości powstania „cyrkla” u samolotów z przednim wyważeniem, a do takich należy ten typ samolotu jest wykluczone panie Kasprowicz (z litości nie zacytuję coś pan napisał pod linkiem wskazanym przez pana @Torlina (8.59 dnia 2.11)).
    – konstrukcja samolotu wyklucza absolutnie kontakt kadłuba samolotu z betonem pasa lądowania. Montowanie silników pod skrzydłem wysuniętych „do przodu” w stosunku do podwozia, czyni B-767 samolotem o przednim wyważeniu, co jednocześnie podczas lądowania bez podwozia, na gondolach silników (jak to uczynił pan kpt. Wrona) czyni z niego samolot o „wyważeniu” tylnym, zapobiegając tym samym możliwości powstania kapotażu oraz kontaktu przedniej części kadłuba z betonem w ogóle. Konstruktorzy, na ogonowej części kadłuba umieścili płozę, co zapobiega zniszczeniom przegrody bagażowej i sanitarnej samolotu. Przy braku paliwa (zbiorniki są w skrzydle samolotu) możliwość powstania pożaru sprowadzona została niemalże do zera!!! Proste, prawda??

    Pozostał sam manewr do lądowania, który pan kpt. Tadeusz Wrona wykonał perfekcyjnie. Podczas rozmowy w studiu TVP Info, sprawiał wrażenie jakby zawstydzonego powstałą sytuacją. Przecież nie dokonałem niczego specjalnego, chciałby powiedzieć, ja wykonałem tylko swoja pracę. Tak zachowują się ludzie skromni, mocnej psychiki, u których „takie proste wydarzenie” nie pozostawia śladu. Niechwałęcy się latałem po czterech dniach i jestem przekonany, że i pan Tadeusz poleci do swojego Wietnamu, bo już w studiu martwi się czy Komisja od wypadków i Komisja lekarska zdążą wykonać, co do nich należy. Tacy ludzie są chyba na wymarciu (powiedział to chyba pan Janusz Więckowski, także pilot, w tym samym studiu).
    Kończę, bo chyba macie dość opowiastek lotniczych po katastrofie smoleńskiej, ale koniecznie muszę napisać o jednej kanalii – radnym miasta Warszawy z PiS-u, Macieju Maciejowskim. To co napisał (ten sam link @Torlina) z aluzjami do Prezydenta RP Komorowskiego, to wybrzydza nawet pani Kempa, nie będę tego komentował, tym powinien zająć się prokurator z urzędu ❗
    Przepraszam i pozdrawiam, Czesław R.

  255. Pani Janino !
    Jak zawsze przegląd prasy w pani wykonaniu to Perełka .
    Słowo komentarza do ladowania samolotu z kpt.Wroną .Ta załoga ,ta praca w wykonaniu tych co byli w powietrzu i tych co na ziemi to kapitalny przykład dobrych zmian cywilizacyjnych w naszym kraju . Dobra praca ,dobre procedury i ich sprawne wykonanie mogłyby być okazją dla polskich mediow ,by wreszcie PROPAGOWAĆ takie przykłady których zapewne jest mnóstwo w Polsce -państwie UNI Europejskiej .Porzadność musi być propagowana ,jeśli nie, to stale trzeba będzie szukac źródeł w dawnych czasach kiedy Polacy pozostawali pod wpływem niemieckim (XIXw.) czy Austrackim ,co prawie na to samo wychodzi .
    Nie wierze w pracowitość polskich mediów na tym akurat polu .
    Nie mogę nie skomentować wypowiedzi córki śp .Prezydenta Kaczyńskiego na temat lotu do Smoleńska na tele lotu do Warszawy .Córka Lecha Kaczyńskiego kompromituje swojego ojca tym .iż spłodził tak nierozumne dziecko .
    Podobnie jak ten zakonnik redemptorysta kompromituje postać Karola Wojtyły upatrując posiadanie przy sobie (jakoby?! ) włosa JPII ,jako decydującego dla uratowania życia sobie i innym .Ciekawe z którego strzyżenia pochodzi ten włos ?

  256. POŚLE MACIEREWICZ – LARUM GRAJĄ! 🙂
    .
    Pślłe Macierewicz Polska traci suwerenność!
    Jakies amerykańce odbieraja nam prawo decydowania, zzy samolot zawaligroda może byź usunięty ze skrzyżowania!
    .
    A Ty Pośle nie grzmisz?
    Nie zbierasz swojego zespołu?
    Nie każesz wsiadać na koń swojej Fotydze?
    😉 * 😉 * 😉

  257. Tę politykę zapoczątkowano głównie z przyczyn gospodarczych i edukacyjnych, ale coraz częściej mówi się o niej jako o prawdziwym zbawieniu dla przyrody. Według Liu kontrola populacji przyczyniła się do utrzymania emisji dwutlenku siarki na poziomie niższym o 17,6 procent, a zanieczyszczenia wody o 30,8 procent. Bez kontroli urodzeń przeciętny mieszkaniec Henan miałby o jedną trzecią mniej ziemi i jedną czwartą mniej lasu, a do atmosfery emitowano by od 137 do 200 milionów ton dwutlenku węgla więcej.
    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/swiat/najwiekszy-blad-mao,1,4895995,kiosk-wiadomosc.html
    ———————

    Kontrowersyjne metody, pozytywne skutki.
    Co jest ważniejsze- człowiek, czy społeczność?
    Kraje azjatyckie stawiają na społeczność…….

  258. Torlin, 23.19. A gwiazda cyników Sikorski, skąd się wziął? I jeszcze inni z tej śmiesznej niby partii PJN? Talko patrzeć jak Ziobro i inni zasilą śmieciową partię.

  259. Pan Czesław jak zawsze kompetentny, ale ja bym nie lekceważyła opinii pani Marty Kaczyńskiej. Sama kiedyś spadłam z roweru prosto w błoto, i nic mi się nie stało. Być może relikwie w bagażu podręcznym jednego z pasażerów też miały znaczenie, chociaż z drugiej strony zadziwia gapiostwo amerykańskich kontrolerów na lotnisku. A przecież żadna podejrzana substancja nie powinna ujść ich uwadze. Chyba że na słowo „relikwie” reagują łagodnie. Jezeli tak, to będą sobie sami winni gdy większość polskich pasażerów (zwłaszcza tych z Podhala i Podlasia) pod płaszczykiem relikwii będą masowo przemycać różne paskudztwa. W sumie jednak dobrze się stało i nie ma złego co by na dobre nie wyszło.

  260. Zosieńko,
    na tym rowerze miałaś jakiś relikwiarz z zawartością? Pewnie na bagażniku? 😀

  261. A ja, Zosienko, uciekajac przed autobusem, ktory juz mial mnie rozjechac, poderwalem w pelnym pedzie rower wskoczylem na chodnik i uderzylem prawym ramieniem w dorodnego platana. Bylem bez kasku, wiec, gdybym uderzyl glowa, to juz nie gawedzilbym na tym i na innych blogach. Natomiast kosc obojczykowa, ktora normalnie przyjmuje pozycje pozioma ustawila sie pionowo. Mialem z tego taka korzysc, ze kiedy nioslem na pasku torbe na prawym ramieniu, to pasek sie nie obsuwal bo zatrzymywala go pionowo ustawiona kosc obojczykowa. Ale omijajace ten moj fizyczny feler spojrzenia moich znajomych sklonily mnie do poddania sie operacji i teraz znow jestem przystojny.
    Ale teraz mam uraz na punkcie autobusow i drzew, mgly, blota i helu wtedy nie bylo.

    PS. Zosienko moze bys dala mi krotki kurs pisania w Twoim stylu, bo z moich powaznych dywagacji czesto bywam bardzo niezadowolony. Ale to chyba niemozliwe. Trudno. pozostaje mi, jak zwykle, Ciebie podziwiac

  262. nie chwal się LEWY POLAKU, domyślam się że jesteś urodziwy – a że przy tym mądry, to wiem na pewno. Korepetycji nie udzielam. W rodzinie mają mnie za „ziółko” – ale to chyba z powodu zaczytywania się od dzieciństwa w Maupassancie i Czechowie. Marit się myli, bo te relikwie to nie ja miałam podczas pechowej jazdy na rowerze, tylko jakiś pasażer lotu nr 16. W talizmany też nie wierzę. Pozdrawiam!

  263. Coś jednak musi być na rzeczy jeśli chodzi o umiejętność szybowania, a przynajmniej zrozumienia zasad stojących za lotem ślizgowym i o fakt, że w conajmniej dwóch przypadkach udało się pilotom doprowadzić szczęśliwie pilotowane przez nich samoloty pasażerskie z pasażerami na pokładzie na lotnisko w sytuacji, kiedy wszystkie silniki nie działały. W pierwszym przypadku był to nawet B-767 Air Canada (w drugim – A-330, a więc maszyna tej samej klasy). Jeśli chodzi o wypadek z B-767, to podobno załadowano historię tego lotu do symulatorów celem szkolenia pilotów i wielu „rozbijało” się, z czego można wnioskować, że umiejętność szybowania bywa przydatna w powietrzu nawet pilotując kilkadziesiąt ton aluminium, tytanu i kompozytów.

    Oczywiście na Okęciu pilot miał do dyspozycji pełną moc silników, a więc lot ślizgowy miał chyba mniejsze znaczenie dla powodzenia lądowania awaryjnego.

    Pozdrawiam.

  264. @Jacobsky (14.38 dnia 3.11), no proszę, jak sobie sam zgrabnie odpowiadasz pisząc: *** Oczywiście na Okęciu pilot miał do dyspozycji pełną moc silników, a więc lot ślizgowy miał chyba mniejsze znaczenie dla powodzenia lądowania awaryjnego. ***
    Mając do dyspozycji pracujące silniki, pilot miał pełną możliwość „korygowania” prędkości samolotu na ścieżce lądowania, czyli miał możliwość dokonania przyziemienia samolotu w miejscu, które sam sobie wybrał, w przeciwieństwie do szybowca, którym rządzą siły przyciągania ziemskiego i warunki atmosferyczne (siła wiatru).
    Latanie na szybowcach traktowałbym jako pożyteczne dla pilota hobby, i może przyjemną rozrywkę. Ja w bezczynnym „wiszeniu” nad jednym punktem w terenie, niczego ciekawego nie odkryłem, nie stwierdzam również, żeby moje „latanie” osobiste i instruktorskie na tym specjalnie ucierpiało. W podejściu do pola przymusowego lądowania w Kamieniu Śląskim, wykorzystałem raczej „doskonałość” Lim-a 2, niż marne doświadczenia szybowcowe z przed kilku lat. To tyle, serdecznie przepraszam wszystkich szybowników w Polsce, jeżeli w czymkolwiek Ich uraziłem. Czesław R.

  265. Nie jestem ekspertem od samolotow, chociaz pare razy latalem tu i owdzie, ale w koncu tez chcialbym dorzucic swoje trzy grosze

    Cale szczescie, ze kapitan Wrona nie latal helikopterami., bo Francuzi, ktorzy tak sie nasmiewaja z Belgow, jak my z Wachocka, opowiadaja, se w Brukseli pozbierano w kawalkach goscia, ktory byl pokrojony w plasterki. Okazal sie nim belgijski wynalazca katapultowania sie z helikoptera.
    To by bylo na tyle, jak mowi pan Czeslaw

  266. http://www.tvn24.pl/15594,1,kropka_nad_i.html

    Boniecki ma zamilknąć, Rydzyk może dalej judzić bo jest to zgodne z wizką ekumenizmu i miłości bliźniego POLSKIEGO KK…….

  267. Czesław,

    nawet pożyteczne hobby może kiedyś uratować życie, nie tylko swoje, ale też osób, za które ponosi się odpowiedzialność. Przykłady mozna mnożyć.

    Jesli chodzi o latanie, to użyteczność szybownictwa najlepiej zapytać o to kpt. Piche z Air Transat lub kpt Pearsona z Air Canada (już na emeryturze). W obydwu przypadkach pilotowane przez nich samoloty nie „wisiały bezczynnie” w powietrzu (nic z dziedziny lotnictwa nie wisi bezczynnie w powietrzu poza balonem) ale spadały, tyle że spadały w sposób kontrolowany (ok 600 m/min), wykorzystując własności aerodynamiczne samolotów w odniesieniu do takiego dostosowania parametrów lotu, żeby zachować siłę nośną niezbędną do utrzymnania się w powietrzu aż do lądowania, które nastąpiło w odległości ok 200 km od punktu, w którym zabrakło paliwa.

    Wychodzi na to, że szybownictwo to jednak więcej niż użyteczne hobby dla pilota, choć w Pańskim konkretnym przypadku mogło być inaczej. A czy hobby przyjemne, to już inna sprawa. Co kto lubi, prawda ?

    Pozdrawaim

  268. Lewy Polaku,
    w Belgii, jak samolot pasażerski spadł na cmentarz, to doliczono się 3 000 zabitych.

  269. Wieśku59 – uprzedziłeś mnie z tym linkiem w sprawie ks. Bonieckiego. Wysłuchałam z prawdziwą satysfakcją tego wywiadu u Moniki Olejnik i prawdę powiedziawszy – czekałam na reakcje i spodziewałam się, że nastąpi, i że będzie właśnie jakaś taka, jak nastąpiła.
    Ręce opadają.
    Nie mam nic do dodania.

  270. Wczoraj na stronie ONR znalazłem antysemicki program ONR z 1934 r. Z jakichś powodów ONR wciąż go tam trzyma. Oto fragmenty: „W państwie polskim prawa publiczne posiadać mogą tylko ci, którzy są dziedzicami cywilizacji polskiej lub godni są stać się jej współtwórcami. Ludność ruska i białoruska winna posiadać pełne prawa obywatelskie. Żyd nie może być obywatelem państwa polskiego i póki jeszcze ziemie polskie zamieszkuje, powinien być traktowany jedynie jako przynależny do państwa”.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75515,10574928,Pokaze_moja_milosc_do_Polski.html#ixzz1cfObwspy

    ————————-

    Dlaczego NIKOMU to nie przeszkadza?
    Mamy 12 służb specjalnych i nic……
    Chyba że żyjemy w państwie WYBIÓRCZEGO prawa…..

  271. O ladowaniu Boeniga na brzuchu.
    Na pokładzie tego samolotu nie było polskiego polityka z pierwszych stron gazet, ani dziennikarza i samolot mimo awarii wylądował bez ofiar z niewielkimi szkodami.
    Nie uważam, że kpt. Wrona jest bohaterem, ale napewno jest profesjonalistą w swoim fachu. I to wystarczy.
    Nie rozumiem, po co te „achy” i „ochy” odnośnie załogi a zwłaszcza jej dcy. Codziennie pod ziemię zjeżdża tysiące górników, którzy zyją w świadomości, ze pewnego razu mogą nie wyjechać na powierzchnię i żaden dziennikarz się tym nie interesuje.
    Znając ze swojej działalności nasze media możemy się spodziewać, że pewnego razu o kpt Wronie dowiemy się typu wiadomości, ze w PRL-u był TW, albo zostanie ochlapany innym rodzajem pomyj. Kwestia czasu.

  272. „Neofaszyści, którzy prowadzą polską stronę ruchu Redwatch rozszerzają listę „zdrajców rasy” umieszczoną na swoim portalu. W ostatnich dniach pojawiły się na niej nowe osoby. Dopisano tam m.in. nowych posłów: działaczkę społeczną i transseksualistkę Annę Grodzką z Ruchu Palikota oraz czarnoskórego posła, ekonomistę Killiona Munzele Munyamę z PO – informuje radio TOK FM. ”
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/grodzka-na-liscie-neofaszystow-zdrajca-rasy,1,4897793,wiadomosc.html

    ———–
    Wolność słowa, nic nie róbmy……..
    A pewnie obudzimy się na jakimś pogrzebie……
    Gdzie CBA, ABW, CBŚ, i parę innych?
    Podobno w tamtym roku pochłonęły MILIARD……

  273. Panie Czesławie
    Odradzam dyskurs z człowiekiem potrafiącym liczyc do trzech a w porywach do 200 km od punktu w którym zabrakło paliwa.
    CO PAN MOŻE WIEDZIEĆ NA TEMAT LOTNICTWA , SZYBOWNICTWA I WISZENIA BEZ SIŁY NOSNEJ. Nie ta liga kolego jeśli tak pozwolisz.
    Ja ,chciałbym się Pana zapytać , czy Pan stwierdziwszy awarię i nie znając jej skutków zdecydował by sie na lot przez Atlantyk.
    Za takie pytanie obkleli mnie u p. Passenta i jeden taki też nawet tam za mna polazł.
    Z poważaniem

  274. Nie biorę czynnego udziału w życiu na blogach panów Passenta i Szostkiewicza. Z ciekawości czasami zaglądam i czytam co tam piszą znajomi z blogu pani JP. Odkryłem u pana Passenta paszkwil @Kleofasa (21.22 dnia 1.11) na temat św.p. Protasiuka, który sam nie może się obronić, stąd moja reakcja: wkleiłem to co napisałem u „siebie” z dodatkiem dla Kleofasa właśnie.
    A Ty @Zosieńko (10.14 dnia 2.11) piszesz: jak nie Czesław, to Waldemar albo Zenon. Zawsze się znajdzie ktoś, kto odciąga naszą uwagę od meritum? i dalej: czyli co się stanie ze Zbigniewem Ziobro. Dzis zbiera się, itd.. Droga @Zosieńko, wkleiłem mój tekst z dodatkiem dla Kleofasa, nie dlatego, by wam przeszkadzać w twórczej dyskusji na temat Ziobrystów, tylko dlatego, że mnie zdenerwował @Kleofas.
    Mnie droga Zosienko, los pana Ziobro „zwisa”. Kurdupel, jeszcze jest na tyle mocny, że poradzi sobie z rokoszem. Póki, co są w Brukseli i bezpośrednio prezesowi nie zagrażają. A o przyszłości Polski, z całą pewnością nie decydują ani Ziobro ani tymbardziej Kurski.>b> O tym decydują wydarzenia w Grecji i racjonalna postawa Rządu RP z Premierem Tuskiem. Ale nie powyższe jest powodem mojego pisania do Ciebie, tylko trochę „dziwne” Twoje zachowanie. Przepraszam z góry, jeśli Ciebie uraziłem. 😆
    Szanowny panie @Jacobsky (16.41 dnia 3.11), każda dyskusja ma jakiś cel, zatem pytam:
    – czy chce pan przekonać mnie, bym zmienił zdanie i na starość „docenił” latanie na szybowcach, a może, co nie daj Boże rozpoczął znowu latanie ❓
    – czy chce pan mnie udowodnić swoją rację (podejrzewam, że właśnie o to chodzi), jak innym i mnie w tym również w sprawie tego opasłego uśpionego prokuratora oraz wyłącznie mnie celowość latania na szybowcach jako element szkolenia pilotów ❓
    W obu przypadkach daremny trud i proszę byśmy pozostali przy swoich zdaniach. Historia zna wiele niesamowitych przypadków ze styku człowiek – samolot (że o stewardessie spadającej z 10.000 stóp, która ten upadek przeżyła i koledze Pokryszkina nie wspomnę) ale to nie stanowi reguły i to trzeba zrozumieć!!!
    Gdyby tak było, to do programów szkolenia pilotów w Szkołach Lotniczych wprowadzonoby jako obowiązkowe szkolenie w lataniu na szybowcach właśnie. A tak nie jest ❗ Szybowiec zawsze pozostanie jedynie rozrywką i pożytecznym hobby tak jak wędkowanie i grillowanie. I to by było na tyle, pozdrawiam, Czesław R.

  275. Teresa Stachurska pisze:
    2011-11-03 o godz. 21:23

    Szykuje się przekręt stulecia!!!!
    A przeczuwałem że jest coś nie tak z tym gazem…….
    Pytanie, czy jest to głupota, czy świadome działanie naszych rządów?
    Opłata eksploatacyjna 4,9 zł za 1000 m3…..
    Opłata za import gazu 400 $……

    Gdzie tu interes? I dla kogo?

  276. Szanowny panie @Zezowaty (21.41 dnia 3.11), oczywiście, że tak !!! Wszystkie, konieczne do przelotu przez Atlantyk warunki były z a c h o w a n e ❗
    Natomiast kwestia samego awaryjnego lądowania, u s i e b i e czy na jakimś „wygnajewie” w USA (bo nie bardzo było wiadomo, czy Amerykańcy udostępniliby (wyrazili zgodę) i odpowiednio przygotowali warunki do takiego lądowania, to nie bardzo wiadomo. Słyszałem, ze to oni właśnie doradzili, by „spieprzał” do siebie (by nie zaśmiecił im lotniska na kilkadziesiąt godzin) ❗
    Tak, czy inaczej, z całą pewnościa wybrałbym lot na Okęcie ❗
    Pozwoli pan, że powodów nie będę wymieniał, byłoby ich zapewne kilka. A kto „polazł za panem do Passenta, to się domyślam, zaraz sprawdzę!!! 😆
    Pozdrawiam, Czesław R.

  277. Czesławowi
    Panie Czesławie , dzięki , rozumiem racje i powody
    Szczególnie to o zaśmiecaniu lotniska.
    Za sobą mam dwa latka na S D we Wrocławiu na Strachowicach.
    Potrafię odróżnić pawiana po czerwonej dupie od fachowca.
    dzięki za odpowiedż – życzę wielu lądowań niekoniecznie na Migach.
    ukłony

  278. Zmusiłeś mnie @Zezowaty (u Passenta 13.59 dnia 2.11) do czytania połowy bloga, przeczytałem i o ś w i a d c z a m , że d a ł e ś d u p y kolego @Zezowaty. W kwestii uśpionych prokuratorów nie zgadzam się z @Jaskobsky’m (wyraźnie różnimy się w interpretacji zapisów w Konstytucji, dotyczących takich ludzi), ale w sprawie pana kapitana LOT-u Tadeusza Wrony, w różnych aspektach, a w szczególności podjętej decyzji o pokonaniu Atlantyku, ma On 100% racji (albo nawet więcej). 😆
    I nie tylko On wypomina Tobie te beczki prochu z zapalonym lontem. Daruj, ale nie będę powtarzał zdań szanownego państwa z blogu Passenta, pewnie je wszystkie pamiętać będziesz długo, bardzo długo !! 😀
    Pozdrawiam, nie bierz tego poważnie do serca, Czesław R.

  279. Czeslaw,

    nie mam zamiaru Pana do niczego przekonywac, a juz tym bardziej zachecac do siadania za sterami szybowca. Nie mam rowniez zamiaru udowadniac Panu czegokolwiek, zwlaszcza w dziedzinie lotnictwa. Chodzi mi tylko o te prosta prawde zyciowa, ze tak naprawde to nigdy nie wiadomo co i kiedy moze na sie przydac w zyciu.

    Pozdrawiam

  280. Ad/ Zosieńka z 2011-11-03 o godz. 11:04
    ” Być może relikwie w bagażu podręcznym jednego z pasażerów też miały znaczenie”
    – * –
    Zosieńko, jeżeli miały znaczenie, to kompania Cierpiących na Zespół Macierewicza, powinna jak najszybciej wyjaśnić, dlaczego 10 kwietnia ubiegłego roku na pokładzie Tu-154M nr 101 nie było stosownych relikwi 😉

    Ciekawe, kogo Macierewicz uzna za winnego tego karygodnego zaniedbania?
    Ja bym obstawiał prezydenckiego kapelana, ale jak znam życie to Macierewicz zapewne postawi na Tuska i Putina,
    no i oczywiscie na BOR 😉 * 😉

  281. @ zezowaty
    Zawsze z prawdziwą przyjemnością czytam Twoje wpisy. Jak przystało na prawdziwego zezowatego postrzegasz rzeczywistość w sposób niekonwencjonalny, a to nie jest wszystkim dane.
    Prawnicy tworzą prawa i nic dziwnego, że robią to w myśl zasady: pro domo sua. Nie tylko własna korzyść im przyświeca, ale zapewnili sobie całkowity brak odpowiedzialności za ewentualne zmarnowane życia wielu ludziom, oprócz tego prawa te są tak skonstruowane, żeby nikt spoza grona wtajemniczonych nie był w stanie się w nich połapać, tym sposobem społeczeństwo jest na nich zdane i od nich uzależnione. Nawet język jakim się posługują jest często niezrozumiały.
    Jeśli chodzi o Twoje trzy propozycje, to popieram je w 100%
    Pozdrawiam serdecznie

    Ps. jeżeli Ciebie to pocieszy, to zapewniam, że to samo jest wszędzie, nie tylko w Polsce.

  282. Przypadkiem dowiedziałem się dlaczego tak „cudownie” kpt. Tadeusz Wrona poradził sobie z awaryjnym lądowaniem na Okęciu. tu podają: http://www.deser.pl 😆

  283. Do Grubego !!

    Jak dobrze pamiętam, masz wśród swoich dobrych znajomych jakiegoś pana (trochę nawiedzonego – jak pisałeś, próbował wyjaśniać przyczyny katastrofy smoleńskiej „po swojemu” i o mało nie przekonał Ciebie do swoich poglądów), współpracownika, czy nawet pracownika regionalnych masmediów.
    PLL LOT rozszerza swoją działalność, jeśli nic się nie zmieni, to od kwietnia 2012 -tego roku (prawdopodobnie) wejdzie w posiadanie najnowocześniejszych samolotów pasażerskich (był już taki na Okęciu) i będzie w stanie łatać do najbardziej oddalonych miejsc na Ziemi ❗
    Moja prośba: „zapuść żurawia”, czy zdaniem tego pana, nie należałoby zorganizować jakiejś dziękczynnej pielgrzymki do miejsca urodzenie błogosławionego Jana Pawła II-iego, a może i do Rzymu, gdzie spoczywa w pokoju i p o d z i ę k o w a ć za cudowne ocalenie pasażerów i załogi feralnego Boeinga 767, który lądował awaryjnie na lotnisku Okęcie w Warszawie.
    Oczywiście, niejako przy okazji poprosić o dalszą „opiekę” nad naszym powietrznym przewoźnikiem.
    W tym, co mówił o.redemptorystya Piotr Chyła (był też chyba taki sprośny piosenkarz Chyła – śpiewał o cudownym życiu cycorza) coś jest, powiedział: mam ze sobą relikwie błogosławionego Jana Pawła II-giego — i miałem te relikwie w momencie lotu—
    No to co, „skrzykniesz” te pielgrzymkę :/: Zyskamy obaj (ja jako pomysłodawca, oczywiście) przychylne spojrzenie TV TRWAM, a może i Ryzyka ???
    Przy okazji serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  284. Z Konstytucji wynika, że „samorządy muszą mieć zapewniony udział w dochodach publicznych odpowiednio do przypadających im zadań” – odczytała zapis Konstytucji Anna Laszuk. – Samorząd ma dwa rodzaje zadań – własne i zlecone. Za zadaniami zleconymi idą pieniądze, choć i tak nie są największe. Zadania własne teoretycznie samorząd ma realizować z własnych środków, ale roboty jest coraz więcej, a pieniędzy stale mało – powiedział prof. prawa Michał Kulesza, podkreślając szczególnie złą sytuację małych miast i powiatów, które ścibolą każdą złotówkę.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10590821,_Nie_macie_jak_placic__To_zalozcie_fabryke_pieniedzy__.html

    —————–

    Kolejny problem ze stosowaniem przepisów Konstytucji……
    Co z tego że jest zapis, skoro nierealizowany?

  285. Czesław pisze:
    2011-11-04 o godz. 11:51

    Ani relikwie ani pokropek nie zastąpią zdrowego rozsądku……
    Hala w Chorzowie była kropiona, parlament modlił się o deszcz, skutki poza kasą dla kapłanów mizerne.
    Ostatnio kropiono włazy kanalizacyjne w Łodzi.
    Zobaczymy czy oprą się złodziejom……

  286. Szanowny Czeslawie,
    Owszem taki piosenkarz byl i wyspiewywal teksty pisane przez Andrzeja Waligorskiego.
    Teksty tego samego autora wzial na warsztat duet Olek Grotowski + Malgorzata Zwierzchowska. Niedlugo zreszta bedzie duet ten wystepowal w Warszawie w piwnicy pod Harenda.
    Konkretnie w poniedzialek 21.11 o 20.00.

    O kpt. Wronie nie spiewaja, ale np. o kapitanie bialej floty.
    Piosenka nosi tytul: „Pogodne popoludnie kapitana bialej floty”.

  287. @ Andrzej 3.11 20.00

    Szanowny Andrzeju,

    Najgorsze, co media moga zrobic kpt. Wronie, to stawiac go w swietle flashy. W koncu ktos zapyta, co kpt. Wrona – w tej chwili WIELKI AUTORYTET sadzi o manewrach pilotow Tupolewa nad przysmolenskim lasem.
    No a potem raz dwa moze okazac sie, ze on lata juz tak dlugo, ze bez podpisania chocby „instrukcji wyjazdowej” sie nie dalo.
    Premier Belka za podpisanie takowej zostal medialnie obrzucony blotem i okrzyknieto go agentem SB.

  288. Szanowny panie @Yevaud (16.50 dnia 4.11), pan kpt. Tadeusz Wrona, do 15 listopada będzie przebywał na wypoczynku (należy mu się to od firmy po takim lądowaniu, z opieką, czy bez opieki błogosławionego Jana Pawła II-go I trzeba mieć nadzieję, że dziennikarze nie wyśledzą gdzie będzie przebywa).
    Pracownikom LOT-u przysługuje prawo do jednego, bezpłatnego przelotu „wtewte i wewte” rocznie. Myślę, że wybierze właściwe miejsce, a po 15-tym listopada, emocje opadną, a może wydarzy się coś ciekawszego i Jego awaryjne lądowanie zostanie skutecznie „przykryte”. Mamy w zapasie rozgrywki „ziobrystów” z przyciszonym jakby kurduplem (ostatnio go nie pokazują, no przynajmniej rzadziej!) 😆
    Co do drugiej części pana opinii, myślę, że tylko kretyn, mógłby doszukiwać się jakichś analogii, tych dwóch podejść do lądowania. Oczywiście nie mam tu na myśli córki, św.p. pary prezydenckiej, jest kobietą i ma prawo nie odróżniać konia od koniaku, ale przypuszczam, że tacy publicyści jak Semka czy Morozowski do takich pytań są zdolni, że o tym od piasku nie wspomnę ❗
    Serdecznie pana pozdrawiam, Czesław R.

  289. Ty, @Wieśku 59 (16.31 dnia 4.11) jak coś napiszesz to boki zrywać, ale tak poważnie, na złodziei, rzeczywiście pokropek za mało!!
    Gnotek, toporek i ciach!! W Szwecji tak robiono a ostatni bezręki umarł niedawno! Pomogło!!
    Pozdrawaiam, Czesław R. 😆

  290. klara2010,

    a może to nie jest „spisek” prawników przeciwko komukolwiek, ale tylko odbicie rosnącej złożoności codziennych sotsunków międzyludzkich, które rodzą określone konsekwencje prawne. Dla przykładu, odziennie każdy z nas zawiera dziesiątki kontraktów, które rodzą okreslone skutki prawne oraz odpowiedzialność stron, czy to związana z wykonaniem kontraktu, czy też z niewywiązaniem się z niego. Nie zdając sobie z tego sprawy uczestniczymi w sposób ciągły w obrocie prawnym, prawo zaś ma to do siebie, że aby było one dostępne dla wszystkich musi być spisane. Język prawa ma to do siebie, że musi być precyzyjny i logiczny z punktu widzenia prawa, co niekoniekoniecznie musi produkować tekst łatwy do zrozumienia dla nieprawników, a więc daje wrażenie hermetyczności. Jest to język specjalistyczny jak każdy inny, nawet jeśli dziedzina zycia, jaką koduje ten język dotyka zycia codziennego. Zdrowie dla przykładu jest równie ważne jak codzienne funkcjonowanie w obrocie prawnym (o ile nie wazniejsze…), a mimo wszystko jesli weziąść do reki epikryzę, to laik również nie wiele z niej zrozumie, mimo iż treść epikryzy dotyczy zainteresowanego. Z drugiej strony nawet jeśli ustawy i kodeksy napisane są językiem ścisłym i trudnym do interpretacji dla nieprawnika, to przecież istnieje cała masa opracowań popularyzujących prawo, wyjasniających podstawowe zagadnienia. Wystarczy tylko chcieć z nich skorzystać zamiast skarżyć się, że prawnicy piszą pod siebie, i po to, żeby usrać życie maluczkim. To maluczcy oraz inni klienci prawników domagają się coraz bardziej precyzyjnego zabezpieczenia własnych interesów, a precyzja często pociąga za sobą złożoność, jeśli chodzi o prawo – złożoność treści oraz języka.

    Opis świata z Pani wpisu jest bardzo prosty, żeby nie powiedzieć prymitywny i populistyczny: kolejna mafia (tym razem prawnicy), którzy oplatają nieszczęsnych obywateli pajęczyną celowo niezrozumiałych pod względem języka przepisów. O ile można i trzeba dyskutować nad jakością przyjmowanych rozwiązań prawnych (bywają one tak samo niedoskonałe jak wszystko inne, co produkujemy czy tworzymy), o tyle w kwestii języka prawniczego może zarówno Pani kontynuwać zyć w poczuciu osaczenia i frustracji, tak jak może Pani dmuchać na słońce kiedy jest Pani za gorąco.Jeżeli koniec świata nie nastapi w przewidywanym czasie, to obrót prawny będzie się raczej komplikować niż upraszczać, język prawniczy wraz z nim, i nie dlatego, że tak sobie wymyslili jacyś nieznośni prawnicy-spiskowcy. Zadaniem prawników jest opisać z punktu widzenia prawnego rosnącą złożoność stosunków międzyludzkich i odpowiedzieć na zapotrzebowanie ustawodawcy w kwestii precyzyjnej regulacji danej dzieciny życia, proszę więc nie demonizować zjawiska, w którym Pani również uczestniczy, i do eskalacji którek Pani również się przyczynia, podobnie jak my wszyscy.

    Pozdrawiam

    PS. Nie jestem prawnikiem, choć mam wykształcenie prawnicze (niepełne), a więc nie bronię „swoich”.

  291. Na Facebooku wczoraj powstała już grupa: „Wstawiamy się za księdzem Adamem Bonieckim”. „Ksiądz Boniecki został uciszony…” – pisali autorzy profilu. I zachęcają: ”Proponuję aby każdy, kto nie zgadza się z decyzją władz Zgromadzenia Księży Marianów wysłał list w obronie księdza Bonieckiego. kuria@marianie.pl „. Wczoraj profil miał 6 tys. fanów. Dzisiaj zniknął z portalu. Nie wiadomo kto go usunął

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10589535,_Tygodnik__broni_ks__Bonieckiego__A_z_Facebooka_zniknelo.html#ixzz1clGGSFOK
    ===============

    Krasnoludki buszują…..
    Znikają konta, apteki ogłaszają bojkot produktów antykoncepcyjnych, szpitale odmawiają realizacji kontraktów……
    Walka światopoglądów trwa……

  292. To nie prawnicy piszą w Polsce prawo i czynią to „pod siebie” bo w Sejmie minionej np. kadencji stanowili raptem ok.11 %.

    http://www.wykop.pl/ramka/816249/struktura-zawodowa-poslow-na-sejm-vi-kadencji.

    Nie sądzę aby w strukturze zawodowej nowowybranego Sejmu prawnicy byli znacząco liczniej reprezentowani. Dla przykładu: adwokatów jest tylko 5 ( w poprzednim Sejmie było 9-u)

    Może właśnie dlatego prawo jest jakie jest, że udział prawników jego tworzeniu jest tak nieliczny ?

  293. Czesław pisze:
    2011-11-04 o godz. 18:21

    O ile dobrze przeczytałem, święcono działa, czołgi, samoloty, okręty……
    A i tak Bóg był po stronie silniejszych batalionów!!!
    Utrzymywanie dywizji jest kosztowne, więc Watykan ich nie ma.
    Ma natomiast wpływy finansowe od naiwnych.

  294. Do @Jacobsky’ego

    Struktura zawodowa Sejmu całkiem przyzwoita ❗ Po nauczycielach i pedagogach, prawnicy stanowią najliczniejszą grupę !! 11% – 50 posłów z małym hakiem, to potężny klub prawników, który powinien być w stanie opisać życie w przepisach prawa, które będzie (i powinno być) zrozumiałe dla pospolitych ludzi ❗
    Szanowny @Jacobsky (18.40 dnia 4.11), do momentu, w którym napisałeś, że język musi być precyzyjny i logiczny – a b s o l u t n a z g o d a !!!
    Całkowitym zaprzeczeniem takiej tezy, jest ciąg dalszy twojego wpisu, a mianowicie:
    co niekoniecznie musi produkować tekst łatwy do zrozumienia dla nieprawników czyli pospolitaków stających pod pręgierzem prawa a więc daje wrażenie hermetyczności jak każdy inny czyli pospolicie zwany slangiem (z rosyjskiego zwany językiem podłotocznikow, angielskiego na tyle nie znam, więc napisałem w brzmieniu fonetycznym), nawet jeśli dziedzina życia jaką koduje ten język dotyka życia codziennego .
    Próbujesz wmówić @Klarze (7.28 dnia 4.11), że nie ma racji, posługując się epikryzą wypisową ze szpitala. Owszem, przyznaję, jest czasami niezrozumiała dla chorego, ale to z zupełnie innego powodu, panie Jacobsky. Lekarz ma obowiązek utrzymać jednostkę chorobową (np. rak prostaty, czy innej choroby z t.zw wyrokiem śmierci) w „tajemnicy” dla „dobrego” samopoczucia chorego. Bardzo fatalne porównanie, panie Jacobsky.
    Z drugiej strony (piszesz dalej brnąc w pierdołach) nawet jeśli ustawy i kodeksy napisane językiem ścisłym i trudnym do interpretacji dla nieprawnika (czyli znowu dla podsądnego pospólstwa), to przecież istnieje cała masa opracowań popularyzujących prawo, wyjaśniających podstawowe zagadnienia (oczywiście znowu pisanych na zamówienie prawników, przez prawników. Czyli jedna mafia pracuje na rzecz drugiej mafii, o czym pisze Klara, właśnie !!!) Wystarczy tylko chcieć z nich skorzystać zamiast skarżyć się, że prawnicy piszą pod siebie i po to żeby usrać zycie maluczkim . Dalej nie będę komentował bo ręce opadają.
    Przez ostatnie kilka lat, mojej zawodowej służby wojskowej, po złamaniu kręgosłupa (w innym wypadku lotniczym, nie tym z Kamienia Śląskiego) zmuszony byłem „dopracowywać” do pełnej emerytury na stanowisku sztabowym w pułku zabezpieczającym działania DWlot w Poznaniu. Jako oficer operacyjny, byłem zmuszony pisać rozkazy bojowe i opracowywać „założenia” do ćwiczeń operacyjno – sztabowych (na mapach i z użyciem sił i środków).
    W swojej pracy miałem ciągle na uwadze to, że moje pisanie czyta, często facet, po prostu tępy i prosty jak ołówek. Pisałem kiedyś o kapitanie debilu ze Sztabu Generalnego Armii JCM, bez którego podpisu, że zrozumiał tekst, żadne pismo nie mogło być wysłane do wojsk w terenie. Nie będę opisywał powodów, dla których powołano taki etat przy Szt.Gen. Armii JCM, ale twierdzę, że wszędzie tam, gdzie tworzy się jakieś przepisy prawa czy instrukcje powinien być zatrudniony taki właśnie kapitan debil. I o to chodzi pani Klarze, szanowny @Jakobsky. Moje teksty rozumiał nawet najgłupszy, bo ja miałem takiego „konsultanta”, który cieszył i był dumny, że pan major pyta się go o zdanie 😆 ❗
    Zapytam się nieco uszczypliwie, czy pan zrozumiał o co chodziło pani Klarze !!???
    Serdecznie pozdrawiam Klarę i pana, panie Jacobsky, Czesław R.

  295. Lex pisze: 2011-11-04 o godz. 20:46
    Trafne spostrzeżenie, jeśli założymy, że tekst ustawy sporządzają posłowie. Tak jednak nie jest, robią to za nich najęci prawnicy, którzy przekładają zamysły ustawodawcy w tekst, którego normalny ( np. po maturze) człowiek nie jest w stanie zrozumieć. Z praktyki uchwalani sejmowego wiemy, że posłowie też nie wiedzą, co w końcu uchwalili i niejednokrotnie trzeba wnosić do ustaw poprawki.
    Mój postulat jest następujący: daj ustawę do przeczytania posłowi spoza delibrującej nad nią grupy i jeśli okaże się, że nie potrafi jej zrozumieć (dać praktycznej wykładni), to trzeba rozpoczynać od nowa, aż do skutku.

  296. Ziobryści wyrzuceni z PiS-u

    Dżuma wyrzuciła na pysk cholerę.
    Będą dalej szkodzić. Pospołu.

  297. @Śleper (23.33 dnia 4.11), napisaliśmy prawie to samo, prawie w tym samym czasie. Telepatia jakaś, czy co? Jednak moj tekst był o 2 minuty wczeSniej. Przykro mi z tego powodu!!
    Pozdrawiam., Czesław R 😆

  298. Czesław,

    przeczytałem raz jeszcze wpis klary2010. Nie wydaje mi się, żebym czegoś nie zrozumiał z tego wpisu, może nawet wyczułem intencję, ale to akurat jest najmniej ważne.

    Autorka po pierwsze zarzucam prawnikom, że tworzą prawo dla samych siebie (pro domo sua) celem czerpania z tego jak największych korzyści, czyli są skurczybykami, którzy nie myślą o niczym innym jak o własnym interesie. Ten egoistyczny charakter prawa ma podtrzymywać między innymi taka konstrukcja przepisów, żeby rozumieli je tylko wtajemniczeni. A dodatkowo (tu cytat) Nawet język jakim się posługują jest często niezrozumiały.

    I dalej uprzejmości dla adresata wpisu.

    Czy coś przeoczyłem albo źle zinterpretowałem ?

    Moiją intencją było wyjasnienie, że złożonośc języka prawniczego ma swoje uzasadnienie, które nie koniecznie zgodne jest z tym, co twierdzi klara2010.

    Prawo w dzisiejszym wymiarze stało sie dziedziną wyspecjalizowaną, gdzie obowiązuje precyzyjna terminologia, jak zresztą w innych dziedzinach, które wymagają precyzji w opisie zjawisk, w ich zdefiniowaniu oraz w budowaniu związków przyczynowych między nimi. Pańska krytyka mego przykładu z epikryzą jest nieuzasadniona. Czytałem np. epikryzy mojej matki, przed którą lekarze nie taili śmiertelnej choroby gdyż takowej nie było, i wciąż na epikryzę składał się tekst bardzo wyspecjalizowany pod względem terminologii, tak więc nie sądzę, żeby moje porównanie było fatalne. T raczej Pan odrzuca na siłę moje porównanie, i czyni to dość niezbornie. Epikryza to opis medyczny stosujący się do każdego stanu faktycznego i prognoza nie ma tutaj żadnego znaczenia. Epikryza pisana jest głownie przez specjalistę dla specjalistów, którzy między sobą mówią specjalistycznym żargonem, a pacjentowi ewentualnie tłumaczy się epikryzę z języka medycznego na pospolity.

    Z prawem jako dziedziną opartą na konkretnym użyciu języka jest podobnie, co moim zdaniem jest zrozumiałe z uwagi na wyspecjalizowanie prawa. Społeczeństwo chce, żeby każda domena życia była uregulowana, co prowadzi siłą rzeczy do inflacji przepisów prawnych, a tym samym do gromadzenia się ilości regulacji prawnych, z którymi jako z całością coraz trudniej sobie poradzić nawet prawnikom. Dlatego specjalizują się oni, co jest moim zdaniem bardzo dobrym rozwiązaniem. Podobnie jest zresztą w medycynie czy w inżynierii. Wracając do prawa, to pomimo specjalizacji ogólne zasady językowe konstrukcji norm prawnych są te same, co zapewnia przepisom prawa bez względu na dziedzinę odpowiednią precyzję oraz logikę, jakiej wymaga nowoczesny obrót prawny. Podtrzymuję przy tym, co napisałem w kwestii logiki prawniczej, a także składni oraz semantyki jako elementów każdej normy prawnej, że logika ta nie koniecznie musi produkować tekst łatwy do zrozumienia dla laika. Proszę sobie przypomnieć dyskusje o lądowaniu awaryjnym w Warszawie. Dla niektórych najbardziej logiczną decyzją do podjęcia w chwili stwierdzenia awarii było zawracać i lądować na najbliższym lotnisku. Sam Pan zauważył, że jeśli tak naprawdę się zastanowić i wziąść pod uwagę wszystkie aspekty ważne w tym przypadku, to logika działania właściwa do zaistniałej sytuacji dyktowała zupełnie co innego niż jak najszybsze lądowanie jak najbliżej. W prawie jest podobnie, co już stanowi okazję do nierozumienia sensowności danego przepisu, który laikowi może wydawać się nielogiczny. Tzw. chłopski rozum na swoje ograniczenia, zaś przekonanie o tym, że prawo zawsze powinno być proste i zrozumiałe na chłopski rozum wynika chyba z niezdawania sobie prawy ze wszystkich aspektów, jakie muszą być brane pod uwagę przy regulowaniu prawnym danego zagadnienia. Na powyższe nakłada się język, złożony z terminologii prawniczej, często obcej niewtajemniczonym. Oczywiście można nakazać prawnikom pisać tak, żeby zrozumiała nawet kucharka po niepełnej podstawówce czy wspomniany wyżej chłop na swój rozum, ale z uwagi na ograniczenia precyzji języka prawniczego oraz treści przepisów wymuszone przyjęciem tego rozwiązania szybko wyjdzie na jaw, że to, czego nie napiszą prawnicy w przepisach z uwagi na ich postulowaną prostotę, będą musiały uzupełniać trybunały, gdyż ludzie są ludźmi, i wszędzie tam, gdzie pojawia się nieprecyzyjny przepis, szukają oni możliwości takiej jego interpretacji, żeby ich wyszło na wierzch, co nie zawsze musi być akceptowane przez drugą stronę stosunku prawnego. Innymi słowy ktoś (sąd lub inny organ do tego powołany) będzie musiał nieustannie interpretować te kulawe przepisy, pisać do nich glosy, wykładnie lub – co bardziej prawdopodobne – będzie domagać się powrotu do precyzji sformułowań i treści, czyli do wzniesienia się ponad postulat plebejskiej prostoty przepisów prawa i uczynienia z nich na powrót bardziej precyzyjnego instrumentu regulowania stosunków międzyludzkich.

    Przy czym proszę nie zrozumieć mnie źle. Zdaje sobie sprawę z tego, że istnieje wiele przykładów na przepisy czy regulacje napisane w sposób niepotrzebnie złożony, i że tego typu gnioty prawne powinny być eliminowane. Z drugiej strony, i pomimo faktu, iż jakoby ręce miały Panu opaść (jesień, taka pora, że wszystko opada), istnieje wiele organizacji, których zadaniem jest tłumaczenie prawa zwykłemu obywatelowi, ochrona jego interesów, itp. Dobrym przykładem są tutaj organizacje konsumenckie, które miedzy innymi pomagają zrozumieć i przebrnąć przez gąszcz regulacji związanych z obrotem prawnym w wydaniu najbardziej codziennym, czyli z umowami cywilnoprawnymi zawieranymi przy okazji kupna, leasingu, zaciągnięcia kredytu czy najmu. Z tym że organizacje te pomagaja zrozumieć prawo tym, którzy tego chcą, czyli którzy zgłoszą się sami po wyjaśnienia. Kwestia odpowiedzialności za samego siebie.

    Pozdrawiam

    PS. Być może lepiej byłoby panować nad nawykami z wojska, bo niepotrzebnie wychodzi z Pana zupak, kiedy czyjeś argumenty nazywa Pan pierdołami. Przez grzeczność nie czynie tego samego wobec niektórych elementów Pańskiej wypowiedzi.

  299. Ufff! Odetchnąłem z ulgą! 😉

    Najukochańszy Prezes kaczystów, Jarosław Aleksander Rajmundowicz Kaczyński – oby żył wiecznie, byleby już nigdy nie rządził Polską – wykopał z PiS Trzech Króli ziobrzystów.

    Nieważne, że cholera pokonała dżumę, albo jak kto woli odwrotnie.

    Ważne, że JARK wygrał i pozostaje prezesem PiS!
    Ważne, bo tylko Jarosłw Rajmundowicz jest gwarantem siódmej z rzędu i kolejnych porażek wyborczych PiS.
    😉 * 😉 * 😉

  300. Trafił mi do przekonania w dniu wczorajszym były premier Kazimierz Marcinkiewicz mówiąc, że Jarosław Rajmundowicz zabiega nie tyle o dojście do autentycznej władzy, a tym bardziej o jej sprawowanie, co o utrzymanie obecnego swojego statusu. Bo on cały ten PiS traktuje, jak własny fundusz emerytalny a cała reszta, to tylko ozdobniki i parady.
    To wcale nie jest od rzeczy 😉
    Jednak mój niekłamany zachwyt wzbudził wczorajszy, króciutki komentarz, wygłoszony przez pana Czarzastego w czerwonym pulowerku. Otóż do osoby pana Karola Karskiego zwrócił się z przyjacielskim uśmiechem; Karolu! Twoja misja w PiS została zakończona! Wracaj na Ordynacką!
    Obawiam się, że chyba mi się zajady zrobią, bo nie mogę się przestać uśmiechać 😀

  301. A tak ogólnie, to bardzo lubię zwroty typu; MOJA OSOBA 😎
    MOLA MAŁŻONKA 🙄

  302. Nie znam kuchni przygotowywania projektów ustaw uchwalanych oprzez Sejm. Z tej jednak wiedzy (skąpej) jaką na ten temat mam wynika, że gros projektów ustaw to projekty rządowe. Te zaś opracowywane są przez właściwe resorty, a jeśli dotyczą szerokiego zakresu regulacji – podlegają uzgodnieniom i konsultacjom międzyresortowym. Pozwolę sobie jednak wątpić w dominujący udział prawników w pisaniu tych projektów w ministerstwach. Projekty te piszą ministerialni urzędnicy (specjaliści w danych dziedzinach) a czy w ich gronie udział prawników jest liczny i znaczący, przynajmniej na tyle aby wywierali istotny wpływ na ich treść i zawartość ?
    Dobrym przykładem może być ten projekt, na którym poślizgnął sie Rywin. Tamten projekt był rządowy, „pilotowało” go Ministerstwo Kultury, „pisała” Krajowa Rada ds. Radia i Telewizji a faktycznie pisał Czarzasty do spółki z Kwiatkowskim. Żaden z nich nie jest prawnikiem.
    *
    Prawnicza reprezentacja w Sejmie.
    Wprawdzie owe 11% to całkiem liczna grupa (ok. 50 luda) ale ilu w tej grupie jest takich prawników, których kontakt z prawem skończył się na egzaminie magisterskim ? Czynnych (radców prawnych i adwokatów było tylko 9-u). Ale nawet jeśli – to trzeba mieć na uwadze, że to tylko 11%. Pozostała reszta to 89 %.
    PS.
    Sam mam negatywną opinię o jakości naszego prawa. W swoim przeszłym życiu zawodowym zdarzało mi się wyrażać o prawie i jego twórcach w sposób jakiego tu nie przytoczę. Uwagę moją zwróciła teza, wg. której to prawnicy tworzą prawo pro domo sua, podczas gdy – moim zdaniem – udział prawników w powstawaniu prawa jest zbyt mały.
    Nie oznacza to bynajmniej że w składzie Sejmu powinni dominować prawnicy. Panie Boże – uchowaj. Ale są chyba służby obsługi legislacyjnej w resortach; są Biura Legislacyjne w Sejmie i w Kancelarii Premiera.
    (Chyba są ? Jeśli nie to tym gorzej).
    To te służby powinny mieć istotny wpływ na treść, zakres i język prawa.

  303. Na mocy znowelizowanych przepisów do 2 stycznia przyszłego roku wydobyty lub sprowadzony do Polski węgiel jest zwolniony z akcyzy. Ten wydobyty później podlega opodatkowaniu. Problem w tym, że przedsiębiorca będzie musiał udowodnić, czy ma węgiel ?zeszłoroczny?, czy ?noworoczny?.
    http://wyborcza.biz/Firma/1,101618,10591520,Akcyza_na_wegiel__czyli_absurd_goni_absurd.html
    ——————–

    Ciekawe ilu nowych urzędników trzeba będzie zatrudnić przy wdrażaniu tych przepisów?
    Czy przypadkiem zyski nie zostaną pochłonięte przez płace?

  304. ERRATA albo posłowie
    Klarze 2010 – dzięki za dobre słowo – swych rozmówców zawsze traktuję z szacunkiem i nie robię żartów z pogrzebu.
    Czesławowi
    Nie powie Pan że nie ostrzegałem przed podięciem dyskursu.
    Są ludzie którym podawszy rękę na przywitanie trzeba potem dokładnie policzyć palce bo i tak któregoś zabraknie a odchodząc ma się oplute plecy.
    Oczywiście NA PLEWAT z nimi bo dosłuchałeś się Pan pod swoim adresem epitetu zupaka i kolegi ze śniegu – to taki synonim bałwana o ile mnie znajomość języka polskiego jeszcze nie opuściła.
    I wszystko dlatego że ośmieliłeś się twierdzić że bocian zna się na szybownictwie.
    No innym się też dostawało bo mieli swe zdania odrębne.
    Kiedyś tu na blogach Polityki napisałem że wobec niektórych osób należałoby zastosować rzymską zasadę .
    Zasada // pewnie ktoś mi zarzuci że to zezowatego zasada ale niech tam //
    polega na tym by wdeptać w ziemię chwasty i posypać solą żeby tam nic w przyszłości nie wyrosło – bo inaczej to zostaniemy zagłuszeni przez wraże ziele.A PÓKI CO TO NA PLEWAT Z NIMI.
    ukłony

  305. ANCA_NELA g.9.08
    Dla takich cytacików warto zerkać na blog pani Janiny .
    Dziękując Tobie , serdecznie pozdrawiam .
    Waldemar

  306. zezowaty,

    pozdrawiam jak najserdeczniej 🙂

    Ucałowania !

  307. Lex,

    jakość przyjętych rozwiązań prawnych to jedno, i tutaj skargi na buble prawne są jak najbardziej uzasadnione, jednak narzekać na złożoność języka prawniczego (…żeby nikt spoza grona wtajemniczonych nie był w stanie się w nich połapać, tym sposobem społeczeństwo jest na nich zdane i od nich uzależnione. Nawet język jakim się posługują jest często niezrozumiały) jest raczej karykaturalny, choć z drugiej faktem jest, że nie wszyscy prawnicy są wirtuozami słowa i mistrzami precyzji. Podobnie karykaturalna jest sama teoria spiskowa, zarzucająca prawnikom takie, a nie inne działanie celem uzależnienia od nich społeczeństwa.

    Jeśli ustawa czy wynikający z niej akt prawny jest skodyfikowanym sposobem wyrażenia pewnej woli politycznej, to automatycznie obwinianie tylko i wyłącznie prawników za kiepską jakość prawa jest nadużyciem. O ile prawnik nie jest jednocześnie decydentem politycznym (a tych jest, jak piszesz, 11% w Sejmie), o tyle rola prawników jest raczej drugorzędna, można powiedzieć usługowa, gdyż maja oni za zadanie skrystalizować prawnie to, co rodzi się w głowach polityków. Od tego jest Biuro Legislacyjne Sejmu czy biura prawne przy organach administracji. Szkoda, że to tak trudno zrozumieć, przez co rodzą się różne mity wokół zawodu prawnika.

    Pozdrawiam

  308. Do @Jacobsky’ego jaszcze raz !!

    Można tylko podziękować Bogu, że nie dopuścił do ukończenia przez pana studiów prawniczych i tym samym pozbawił pana możliwości uczestniczenia w „twórczym” tworzeniu prawa. Na potwierdzenie tej tezy posłużę się prostym przykładem, zanim odeślę pana do dalszej dyskusji z prawnikiem, który z mocy wyroku boskiego był zmuszony zrezygnować z czynnego życia „w obiegu prawnym”.
    Otóż, zakładając (zresztą zgodnie z prawdą!), że ax2 + bx +c = 0 i rozwijając „twórczo” to równanie stosując jaknajwięcej twierdzeń dopuszczających różne działania dozwolone na wielomianach, po czym „chyłkiem” wprowadzając je do mianownika „przetworzonego twórczo” ułamka, można z łatwością udowodnić, że, dla przykładu: 7=3.
    Umowy kupna – sprzedaży, prawnicy, stosując pokrętny język prawny w pańskim wykonaniu piszą głównie dla konsumenta, w dodatku drobnym druczkiem. Tworzy się umowy o niezliczonej ilości paragrafów, punktów i ustępów (nie mylić z WC), przy czym jeden z nich, to mały szwindel, jak z tym zerem w mianowniku (pamiętaj cholero nie dziel przez zero). On, ten szwindelek „wrzuca cała umowę na garb konsumenta.
    Każdy „zupak” to wie, bo współczesne wojsko to grono „zupaków” po różnych Akademiach krajowych i zagranicznych, a język, który stosują ci „zupacy” musi być zrozumiały, tak dla prawnika, jak i prostego „murzyna”, (czyli „mięsa armatniego”, gdyby zastosować pańską terminologię).
    Wśród prawników jest podobnie, są ludzie z klasą – patrz mec. Ćwiąkalski i prostak (taki odpowiednik pana, „zupak”) Kalisz. Pakowanie ich do jednego worka, byłoby ogromnym nadużyciem ❗
    „Pierdołami”, określam różnego rodzaju „gnioty”, również prawne, a autorytetem dla mnie jest pan @Lex, który m.innymi powiedział (9.50 dnia 5.11): sam mam negatywną opinię o jakości naszego prawa. W swoim przeszłym życiu zawodowym zdarzało mi się wyrażać o prawie i jego twórcach w sposób, jakiego tu nie przytoczę. Ble — ble i dalej: Ale są chyba służby obsługi legislacyjnej w resortach, Biuro Legislacyjne w Sejmie i w Kancelarii Premiera. To te służby powinny mieć istotny wpływ na treść, zakres i język prawa .
    Tym ludziom, „twórcom” prawa, kłania się z mojej strony ten kapitan debil (osoba naprawdę historyczna i „pracująca” w Sztabie Gen. Armii JCM Franciszka Józefa, przed I WS.). Był on powołany, osobiście przez Cesarza Austro-Węgier z tego prostego powodu, że pisma Sztabu Gen. „spoczywały sobie spokojnie w głębokich szufladach „rębajłów” w dalekiej Galicji, bo nie czytano ich z powodu niezrozumiałego dla nich języka, uczonych ze Sztabu (jednego z najbardziej „wykształconych” Sztabów Europy) właśnie!!
    Konkretny przepis prawa, rozpoczynający się zwykle od zwrotu: kto umyślnie, itd.— nie jest przeznaczony dla organu osądzającego, a głównie dla potencjalnego przestępcy, który powinien wiedzieć, co go czeka w przypadku dokonania czynu, (i to nie w rodzaju, od 2 – 20 lat, tylko konkretnie tyle a tyle) – kuma pan, możnaby zapytać, stosując język pana @invinoveritasa ❓
    Samosądy zdarzały i zdarzać się będą nadal i to nie z powodu zaspokojenia żądzy zemsty (wyłącznie), ale z obawy, że taki łotr (często bardzo majętny) ujdzie sprawiedliwości z powodu zawiłości języka prawa, co wykorzystują wszyscy uczestnicy cyrku na Sali sądowej 😆 Prawo rzymskie (niech sobie pan to wygoogla dla przyjemności) jest omijane przez naszych legislatorów, nie z powodu jego „starości”, ale ze względu na prosty język właśnie ❗
    Za konkretny czyn, określona kara i to obojętne, czy to prosty murzyn czy milioner, panie Jacobsky !!! Serdecznie pozdrawiam pana @Lex’a, Czesław R.

  309. Czesław,

    czy ja mam zacząć dziekować komukolwiek, że nie zasiadł Pan za sterami samolotów pasażerskich, i że w porę został Pan uziemiony z takich czy innych powodów ? Może powinienem – nie wiem, ale wstrzymam się z tego typu uwagami.

    Czy to prawnicy sami z siebie piszą te skomplikowane aneksy do omów, czy tylko działają na zamówienie klienta ? Czy Pan jako pilot latał z punktu A do punktu B tak, jak sie to Panu podobało, czy też respektował Pan dokładnie to, co Panu nakazano w rozkazie/planie lotu czy jak to tam się nazywa ? Chyba nie, prawda ? … Proszę przeczytać co napisałem do Lexa, być może ostudzi to Pański ferwor ataków na prawników jako sprawców zła wszelakiego. Reprezentuje Pan dośc obskurancki pogląd, że jak przepis prawny, to jego duch i jakość są dziełem prawników, którzy narzucają swoje widzimisię wszystkim dookoła.

    Jak zaczyna sie konkretny przepis prawa zależy od zbioru przepisów, w jakim się on znajduje. Podany przez Pana przykład z prawa karnego to raptem przykład z jednej z gałęzi prawa. Ale nawet tutaj myli się Pan w interpretacji, gdyż przepis prawa karnego jest ważny nie tylko dla potencjalnego przestępcy, ale również, a może przede wszystkim ! – dla organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Nie ma przestępstwa bez ustawy, nie ma kary bez ustawy – to są fundamentalne zasady według których kierują się te organy przy ocenie karnoprawnej postępowania kogokolwiek, a potem, jeśli postępowanie to wypełnia znamiona przestępstwa z kodeksu karnego, przy wymierzeniu kary, która musi mieścić się w ramach określonych przez kk. To tyle o podanym przez Pana przykładzie. Proszę wzięść do reki inne przepisy (np. kodeks cywilny), a wtedy przekona się Pan, że istnieje wielość sformułowań, od których może zaczynać się przepis, k co w niczym nie ujmuje jego przejrzystości.

    Jeśli chodzi o prawo rzymskie, to również Pan się myli. Prawo to jest jak najbardziej obecne w nowożytnych przepisach prawa – prawa cywilnego, a nie karnego, a więc posłużenie się prawem rzymskim jako przykładem przeciwnym dla procesu karnego jest nieporozumieniem. Dobrym przykładem żywotności prawa rzymskiego jest tutaj skarga pauliańska – instytucja z prawa zobwiązań, która pomimo swego antycznego rodowodu przejęta została przez wszystkie współczesne kodeksy cywilne, w tym polski (art. 527-534 kc). Przy czym myli się Pan jeśli chodzi o postrzegania prawa rzymskiego jako coś prostego. Fakt, iż jest to system prawa antyczny w niczym nie ujmuje jego złożoności, poziomowi wyrafinowania oraz precyzji, zaś język prawa rzymskiego wcale nie należy do najłatwiejszych, i nie z powodu na łacinę (wulgatę), ale z uwagi na zawiłości i niuanse, jak np. w dziedzinie odpowiedzialności kontraktowej czy deliktowej. W przeciwieństwie do Pana, ja miałem do czynienia z tym prawem nie przez Google, ale przez całoroczny kurs uniwersytecki, tak więc pozwoli Pan, że zwrócę Panu uprzejmie uwagę na mylne wrażenie, jakie kultywuje Pan odnośnie prawa rzymskiego i jego odbicia we współczesnym prawie cywilnym. Zamiast Googla polecam podręcznik Kolańczyka. Do nabycia w księgarniach.

    Radzę wyjść z wąskiej uliczki prawa karnego, w której Pan tkwi, i na co wskazuje przedostatnie zdanie Pańskiego wpisu oraz przykład z tekstem normy prawnej zanalizowany wyżej.. Z teksu poprzedzającego przedostatnie zdanie Pańskiej wypowiedzi adresowanej do mnie można wywnioskować, że nawet ta uliczka jest dla Pana za szeroka, skoro rozprawę sądową oraz ewentualny jej rezultat nazywa Pan cyrkiem, a wszystko chyba dlatego, że uczestniczą w niej strony reprezentowane przez specjalistów potrafiących wyłapywać niuanse prawne i używać je dla dobra reprezentowanego przez nich klienta, to jest nie tylko prawem, ale i obowiązkiem, w tym wypadku obrońców. Zresztą oskarżenie również ma swoje metody oraz całą machinę aparatu śledczego, która stoi za oskarżeniem, a więc jeśli pomimo tego akt oskarżenia jest dziurawy, to naturalną rzeczą jest eksploatowanie tych dziur przez obronę – i na odwrót. Rolą oskarżenia jest między innymi demolowanie linii obrony dokładnie w ten sam sposób. To może stwarzać wrażenie cyrku dla osób postronnych – kibiców, zwłaszcza kiedy jeszcze przed rozpoczęciem procesu mają one gotową opinie o winie i wyroku – fakt nagminny, i Pan zdaje się należeć do tej grupy ludzi (użycie słowa „łotr” pozwala mi tak Pana zakwalifikować). Proszę nie zapominać, że jedną z zasad fundamentalnych jest interpretowanie wszelkich wątpliwości na korzyść oskarżonego, który – do momentu osądzenia prawomocnym wyrokiem – korzysta z domniemania niewinności. To też nie może się pomieścić w głowach tych, którzy wyręczają sądy w ich pracy zanim rozpocznie się proces.

    Pozdrawiam

  310. Ten komunikat omyłkowo umieściłem u Passenta i tam czeka na moderatora. Miał być tu!

    W zasadzie jestem bardzo zmęczony, ale spróbuję włączyć się do dyskusji na temat ?stanowienia prawa?. Uczestniczą w niej blogowicze, których komunikaty chętnie czytam, często się zgadzam, ale widzę, że w tym temacie są duże rozbieżności ? ale tylko pozorne, bo każdy ma rację, przynajmniej częściowo. Autorytet blogowy:
    Lex pisze:
    2011-11-05 o godz. 09:50

    ***Nie znam kuchni przygotowywania projektów ustaw uchwalanych oprzez Sejm. Z tej jednak wiedzy (skąpej) jaką na ten temat mam wynika, że gros projektów ustaw to projekty rządowe. Te zaś opracowywane są przez właściwe resorty, a jeśli dotyczą szerokiego zakresu regulacji ? podlegają uzgodnieniom i konsultacjom międzyresortowym. Pozwolę sobie jednak wątpić w dominujący udział prawników w pisaniu tych projektów w ministerstwach. Projekty te piszą ministerialni urzędnicy (specjaliści w danych dziedzinach) a czy w ich gronie udział prawników jest liczny i znaczący, przynajmniej na tyle aby wywierali istotny wpływ na ich treść i zawartość ?***

    Absolutnie zgadzam się z pierwszym zdaniem ? też nie mam pojęcia jak powstaje prawo w naszym sejmie. Lex ma tu lepsze rozeznanie, ale nie wierzy w zbyt intensywny udział prawników. Ja bym to sformułował nieco inaczej ? brak udziału dobrych prawników (posłów).
    Podam tu przykład młodego prawnika, który nie potrafił ? mimo studiowania dokumentów IPN całą noc (w asyście pewnie wybitnych prawników tej instytucji) zrozumieć prostej notatki SB na temat sędziego trybunału i machając przed nosami sędziów tą notatką, oskarżył jednego z nich o kontakty z SB. Na tym papierku ?stało? tylko to, że ów sędzia kategorycznie odmówił współpracy z SB. Poseł ? prawnik o wdzięcznym i dźwięcznym imieniu Arkadiusz (M) nie zrozumiał tego łatwego tekstu i oskarżył porządnego człowieka o niecną współpracę z brzydkimi służbami PRL. To jest tak jak z tym człowiekiem zamieszanym w sprawę kradzieży, o którym nie wiadomo czy on ukradł, czy jego okradli ? ale zamieszany był!
    Tacy prawnicy przygotowują i oceniają prawo w sejmie. Może lepiej, gdyby ich tam nie było? To zdanie o odmowie współpracy zrozumiałby nawet ?mędrzec Europy? (znany niektórym jako agent Bolek)!

    *** Mój postulat jest następujący: daj ustawę do przeczytania posłowi spoza delibrującej nad nią grupy i jeśli okaże się, że nie potrafi jej zrozumieć (dać praktycznej wykładni), to trzeba rozpoczynać od nowa, aż do skutku.***

    W tym miejscu ? uznając słuszność postulatu Lexa, chciałbym zwrócić uwagę na to, że Czesław zna jeszcze lepsze rozwiązanie:
    Czesław pisze:
    2011-11-04 o godz. 23:31

    ***Jako oficer operacyjny, byłem zmuszony pisać rozkazy bojowe i opracowywać ?założenia? do ćwiczeń operacyjno ? sztabowych (na mapach i z użyciem sił i środków).
    W swojej pracy miałem ciągle na uwadze to, że moje pisanie czyta, często facet, po prostu tępy i prosty jak ołówek. Pisałem kiedyś o kapitanie debilu ze Sztabu Generalnego Armii JCM, bez którego podpisu, że zrozumiał tekst, żadne pismo nie mogło być wysłane do wojsk w terenie.***

    Debili w rządzie i sejmie jest ci pod dostatkiem, dać im do przeczytania teksty ustaw i sprawdzić, co z tego zrozumieli. Każdej grupie posłów po jednej. Niby tak się dzieje, ale widać niewystarczająco, w tzw. Komisjach Sejmowych ? nie tych od ?nacisków?, tylko przedmiotowych.

    Podobnie wygląda sprawa z wszelkiego typu formularzami, których człowiek wypełnia setki lub tysiące w swoim życiu. Absolutnie nieprzemyślane merytorycznie, ale co gorsze edytorsko. Wielkość rubryk nie dopasowana do potencjalnej treści. Na swoim terenie postawiłem w senacie wniosek, aby każdy urzędnik uczelni, po przygotowaniu formularza wypełnił go fikcyjnymi danymi. Wniosek zyskał ogólną aprobatę i nigdy nie został wprowadzony w czyn. Znam jeden chlubny wyjątek ? w banku PeKaO, gdzie jest wypełniony wzór ? tyko już nie pamiętam do czego służył.

    @Śleper pisze:
    2011-11-04 o godz. 23:33

    ***Z praktyki uchwalani sejmowego wiemy, że posłowie też nie wiedzą, co w końcu uchwalili i niejednokrotnie trzeba wnosić do ustaw poprawki.***

    @Jacobsky pisze:
    2011-11-05 o godz. 04:37

    ***A dodatkowo (tu cytat) Nawet język jakim się posługują jest często niezrozumiały.[…]
    Moiją intencją było wyjasnienie, że złożonośc języka prawniczego ma swoje uzasadnienie […] Podtrzymuję przy tym, co napisałem w kwestii logiki prawniczej, a także składni oraz semantyki jako elementów każdej normy prawnej, że logika ta nie koniecznie musi produkować tekst łatwy do zrozumienia dla laika.[…]
    Tzw. chłopski rozum na swoje ograniczenia, zaś przekonanie o tym, że prawo zawsze powinno być proste i zrozumiałe na chłopski rozum wynika chyba z niezdawania sobie prawy ze wszystkich aspektów, jakie muszą być brane pod uwagę przy regulowaniu prawnym danego zagadnienia. Na powyższe nakłada się język, złożony z terminologii prawniczej, często obcej niewtajemniczonym. ***

    Tu się zgadzam w pełni z Jacobsky?m . Opisał bardzo szczegółowo to z czym ja się spotkałem w życiu. W różnych momentach życia znajdowałem się po obu stronach barykady, tzn. musiałem zinterpretować ustawy, przygotowane przez kogo innego oraz samemu tworzyć spójne i klarowne prawo przy ustaleniu statutu szkoły a szczególnie regulaminu wyborczego, który jest załącznikiem do statutu ? pisze się szumnie ? jest integralną częścią tego statutu. Miałem do pomocy profesora prawa, który pozwolił mi zrozumieć, dlaczego polskie prawo jest na tak niskim poziomie. Cytowałem już kilkakrotnie jego wyjaśnienie, dlaczego nie panuje nad numerami artykułów lub paragrafów. Odpowiedział mi szczerze: ?Panie kolego, mnie cyfry nie interesują,.. no chyba, że chodzi o moje honorarium?!
    Przewidywanie, jakie mogą być sytuacje podczas demokratycznych wyborów jest prawie niemożliwe, a komisje żądały precyzyjnego tekstu, będącego przecież instrukcją dla nich. Były czasem takie ?jaja?, że nikt tego nie przewidział i wtedy jest kłopot ?live?, podczas wyborów.
    W dziedzinie interpretacji prawa osiągnąłem niebotyczne wyżyny profesjonalizmu na pewnym bardzo wąskim odcinku ? poprawnego poruszania się pieszych i rowerzystów, zgodnie z Kodeksem Drogowym (KD). Wbrew pozorom to wcale nie taka błaha sprawa.
    Udowodniłem brak znajomości tego prawa:
    1) policjantom z drogówki,
    2) ich szefom z drogówki,
    3) szefowi szefów ? komendantowi Powiatowemu Policji,
    4) Komisji z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu,
    5) prokuratorom sądu rejonowego,
    6) adwokatowi przestępcy.
    Udało mi się tylko po wielu wysiłkach (pismach) wychować młodą sędzinę. Napisałem łącznie około 800 stron wyjaśnień (czcionką 12) i tylko sędzia zrozumiała (dopiero w drugiej instancji, gdy sprawa z wykroczenia została przekwalifikowana na przestępstwo ? przejście z KW do KK) w czym rzecz, choć sprawa była prosta, wynikała bezpośrednio z łatwego i ścisłego tekstu. Należało tylko przeczytać wszystkie punkty odpowiedniego artykułu KD, bo w punkcie 5 były podane wyjątki (np. rowery), a w punkcie 2 była mowa o pojazdach w ogóle. Rower jest pojazdem, ale specyficznym, dlatego poświęcono mu (oraz 5 innym pojazdom) specjalny punkt. Nikt z policjantów tego nie wiedział.

    Drugi problem w interpretacji prawa to ważność każdego słowa ? obecnego ? i brakującego. Brak pewnego słowa może mieć kapitalne znaczenie. Chodziło o to jak się ma poruszać rowerzysta, jeśli nie ma drogi rowerowej. KD wtedy każe mu się poruszać poboczem, jeśli się nadaje do jazdy rowerem. Jeśli nie, wtedy może korzystać z jezdni i to w określony sposób.
    Z pieszym jest podobnie, z drobnym wyjątkiem. Ustawa precyzuje, że pieszy porusza się lewym poboczem. Tego wyrazu ?lewy? nie ma w przypadku roweru. Stąd wniosek, że ma prawo poruszać się po dowolnym poboczu, czego policjanci nie potrafili zrozumieć.
    Dodanie wyrazów ?lub czasopisma? miało ogromne następstwa (afera Rywina), ale również brak wyrazu ?lewy? jest brzemienny w skutkach. Sprawa doszła do sądu okręgowego, bo ani przestępca ani jego adwokat tego nie zrozumieli, wiec apelowali, ale przegrali.

    PS

    Dla rozweselenia gawiedzi blogowej podam jeden przykład idiotyzmu w uchwalonych prawach:
    1) Ustawie o Szkolnictwie Wyższym,
    2) statucie pewnej szkoły (wzorzec był przygotowany szczegółowo przez ministerstwo i nasza szefowa kadr go ?wypełniła?).

    Od czasu do czasu był taki kwiatek: Ustawa mówi, że coś będzie uregulowane w statucie szkoły, a w statucie pisze ? uregulowane ?zgodnie z ustawą?.
    Konia z czymś tam temu, który wiedział, jak ta sprawa ma być uregulowana.

  311. Wypowiedź prof. Widackiego (link wieśka 59) na temat prawnej sytuacji panów Święczkowskiego i Barskiego po wyborach.
    Jestem tego samego zdania czemu dałem wyraz w swoim wpisie z 28.10 br, g. 12,56.

  312. PSPS
    Przy przeklejeniu znów się pojawiły te cholerne znaki zapytania.

  313. @Jacobsky
    Rozumiem, że złożoność obecnego życia musi odbijać się w prawie, ale bez przesady.
    Ze studiów pamiętam wykłady KILKU profesorów, którzy będąc wyjątkowymi specjalistami w swoich dziedzinach prowadzili je w sposób niebywale zrozumiały dla studentów. Nie chodziło im bowiem o przykrywanie swoich kompleksów wypowiadaniem się w języku gibberish, jak to robiło wielu niepewnych swojej wielkości. Najlepszym przykładem był profesor chirurg, który miał rozczep podniebienia i zdając sobie sprawę, że może być niezrozumiały ze względów obiektywnych, zawsze miał ze sobą jakiegoś adiunkta na wszelki wypadek do tłumaczenia. Jednak nigdy taka konieczność nie zaistniała. Mówił jerzykiem prostym i zrozumiałym a jego wykłady do dzisiaj pamiętam i to, co wydawało się ogromnie trudne, po wysłuchaniu go stawało się jasne i logiczne.
    Języka medycyny jednakże nie porównywałabym do języka prawniczego z prostego powodu, że jest to język naukowy. Nie każdy musi orientować się w fizjologii (nauce), czy patologii rożnych schorzeń, podobnie jak w fizyce kwantowej, czy matematyce abstrakcyjnej. Do zrozumienia właściwego epikryzy jest konieczny lekarz i jeżeli jest to osoba na poziomie, to powinien wyjaśnić wszelkie jej aspekty pacjentowi, czy jego rodzinie. Prawo to jest umowa prawodawcy ze społeczeństwem i to społeczeństwo powinno je rozumieć. Czesław wspomniał o „zupak proof” prawie za czasów JCM i potem o swoim sposobie tworzenia planów strategicznych. Wydaje mi się, ze to świetna myśl. Zaproponowałabym również, jako najważniejszy przedmiot na wydziale prawa „Pisanie instrukcji” wszelkiej maści. To byłaby świetna zaprawa dla przyszłych prawników i prawo-twórców, zwłaszcza jeżeli statystyczni obywatele byliby recenzentami tychże instrukcji.
    Prawnicy w sadownictwie to jeszcze inna inszość. To są dopiero święte krowy. Prokurator może oskarżyć człowieka na podstawie pomówienia, bez zapytania nawet delikwenta co on ma do powiedzenia w danej sprawie, może mu obrzydzić życie doszczętnie i nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności. Chroni go immunitet, a oprócz tego jak mu udowodnić draństwo, czy indolencje? Z sędziami jest jeszcze inaczej. Ci uzurpują sobie prawo do wszystowiedzenia, co jest ważne, co nie jest, czy delikwent mówi prawdę, czy nie. Delikwent niezamożny przed sądem czuje się jak ten przysłowiowy marny proch jak w „Procesie” Kafki. Adwokaci wyszkoleni w żądaniu wysokich opłat za swoje roboczo-godziny tylko teoretycznie muszą być lojalni dla klienta, bo jak udowodnić ich nielojalność, zwłaszcza, ze sędzia zamyka usta oskarżonemu na każdym kroku. Pójście bez adwokata do sądu mówią, że jest czystym samobójstwem, a z adwokatem to co jest? Rożnica to finanse, które adwokat wyciągnie z delikwenta, bo outcome zależy od szczęścia na jakiego sędziego i na jaki jego humor się trafi. Nie mowie tutaj oczywiście o jednostkach bardzo zamożnych, bo ci są praktycznie ponad prawem, oni to prawo kupują.
    Pamiętam, kiedyś w Paryżu w rocznice rewolucji, zapytałam siedzącego przy sąsiednim stoliku starszego pana: no to jak u was z demokracją w tej piątej republice? Odpowiedział: demokracja jest, ale dla tych, których na nią stać! Podobnie jest ze sprawiedliwością.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
    Ps. Co to są mule, które poseł Hofman lubi jeść w Brukseli.
    Ps2. BTW świetny przykład działania prawa można było zaobserwować w wydaniu doktora habilitowanego imć Karskiego, który po wysłuchaniu trzech oskarżonych o działanie na niekorzyść PIS, zarekomendował ich wyrzucenie. Nie jestem zwolennikiem PIS ani Ziobry, ale staram się patrzeć obiektywnie i postulaty wprowadzenia większej demokracji w partii wydają mi się słuszne, zwłaszcza, ze to właśnie ta partia ściga do dzisiaj wszelkie pozostałości stalinizmu, urojone czy nie, a to właśnie stalinizm był autokratyczny i myślę, ze to była główna przyczyna jego zbrodniczości. Brak możliwości nawet najmniejszej korekty wodza prowadzi zawsze do nikąd i to w najlepszym przypadku.

  314. Anegdotycznie (nieco) o tworzeniu „prawa”….
    Prawa ( tego przez duże P ) nie pisałem/tworzyłem. Byłem natomiast autorem niepoliczalnej ilosci zarządzeń, regulaminów, statutów, projektów umów, uchwał, itp.itd.
    I także stosowałem – po ich „poczęciu w trudzie i mozole” metodę opisaną przez p. Czesława z tą różnicą, że obowiązkowymi konsultantkami mojej „twórczości” były moje pracownice ( tak się składało, że byłem szefem damskich zespołów pracowniczych. Wysoce to sobie ceniłem i cenię a to głównie z powodu, że kobiety mają zwyczaj kierowania się tak zwanym „zdrowym rozsądkiem”). Jesli to co napisałem było dla nich jasne i zrozumiałe – szło w obieg.
    Wydaje mi się, że w sedno tej dyskusji o stanowieniu prawa utrafił antonius; panowie wszyscy mamy rację. Po części przynajmniej. 😉

  315. klara2010 pisze: 2011-11-05 o godz. 18:24

    „Co to są mule, które poseł Hofman lubi jeść w Brukseli.”

    Słowo mule oznacza gatunek jadalnych małży i jest jest neologizmem.
    Z mule jest trudność. Homara jemy jednego jeśli jest duży. Mule są małe i jest nazwa zbiorowa podobnie jak wiosną dawane kobiecie groszki.
    Nie czai Pani, Pani Klaro dizajnerskiego lansu i nie jest hipsterką. Obciach!
    I za to Panią cenię i lubię.

    Mule
    http://www.foody.pl/strony/1/i/260.php

    Omułek jadalny
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Omu%C5%82ek_jadalny

  316. @klara2010 pisze:
    2011-11-05 o godz. 18:24

    Mule to jest świństwo i do jedzenia i wygląd po. Są to bagienne małże, gotowane w winie, zresztą byle jakim. Jest prawie tak jak u Gałczyńskiego (satyra na Bożą Krówkę) – „pachnie to, to jak dno beczki”, smakuje jak zwykłe błoto tylko kwaśne po tym winie. Po jedzeniu są stosy muszli na talerzach i głód nadal pozostaje. Może jestem nieobiektywny, ale ja też nie jadam krewetek.

  317. Posłucham rady @Zezowatego i dam sobie spokój z tym prawem. Policzyłem palce – mam wszystkie i plecy także mam czyste.
    Podobnie, jak @Antonius, miałem do czynienia z sądami różnego rodzaju, w sprawie czegoś co oficerowi rezerwy należy się jak przysłowiowa zupa dla psa, no i oczywiście w odróżnieniu od Niego sprawę przegrałem, bo sądy nadal „bronią” interesów skarbu państwa. Nie respektują się nawet wzajemnie: Oddział Zamiejscowy NSA we Wrocławiu orzeka rażące naruszenie prawa przez Kierownictwo WAM w Poznaniu a sąd powszechny z ulicy Kamiennogórskiej w Poznaniu ma to w dupie po prostu (nie korzystałem z pomocy adwokata, bo sprawa wyglądała na tak prostą i na tak oczywistą, w świetle wyroku OZ NSA we Wrocławiu i ustawy o zakwaterowaniu SZ RP, że wydawało mi się, że innego wyroku, jak pozytywny dla mnie być nie może) i orzeka po swojemu 😆 ❗
    SN rozmawia z pospólstwem wyłącznie za pośrednictwem wykształconego adwokata, a RPO, sprawami poniżej 50.000 zł nie zawraca sobie głowy 😆
    I tak się kółko „zamkło” jak mówią starzy Polacy.
    W sumie , panie @Jacobsky, mój stosunek do prawa i prawników, nie wynika jedynie z ataku pana na Klarę, życzę im jaknajgorzej, a do szewskiej pasji doprowadza mnie postawa takich Święczkowskich, których pan, nie wiedzieć z jakich powodów tak zaciekle broni !!!
    Może pan prof. mec. Widacki pana przekona. Radzę skorzystać z linku, który podaje @Wiesiek 59 (16.35 dnia 5.11) – pouczające 🙄
    P.s. Chwalebne, że Prezydent RP B.Komorowski, zaprosił do siebie całą załogę Boeinga 767 kpt. T.Wrony, ciekawe z jakim skutkiem, czy będzie i jak hojny ❓ Osobiście, mnie to bardzo interesuje. Serdecznie pozdrowienia dla Klary, Lexa i Antoniusa, Czesław R.

  318. Co to są m u l e , które poseł Hofman lubi jeść w Brukseli ❓ pyta się pani @Klara. Magdalena MORASZCZYK – KUCHNIA (magazyn dla smakoszy) :
    M u l e należą do małży, owoców morza, kryją się w muszli. Do tej samej grupy nalezą też ostrygi i przegrzebki, (do który jeszcze się nie doczytałem). Mięso muli jest białe, ma delikatny słodkawy smak, ale bywa gumowate. Za najlepsze uchodzą francuskie mule bouchot. Mule występują na całym świecie, głównie w płytkich wodach oceanicznych, tworząc ogromne ławice. Hoduje się je także na długich żerdziach wbitych w dno morza. Przytwierdza się do podłoża nicią zwaną bisiorem.
    Nic tez dziwnego, że Botticelli w „Narodzinach Wenus” przedstawił boginię wychodzącą z rozłożystej muszli. Frutti di mare, czyli owoce morza zajmują przecież pierwsze miejsce na liście Afrodyzjaków !!!
    No i mamy powód, dla którego tak lubi m u l e , szczególnie daleko od domu (i prawdopodobnie ciągle chorej żony, bo nie słyszałem by ZUS te sprawę jednoznacznie załatwił) 😆 * 🙄
    Pozdrawiam, Czesław R.

  319. Zniknął cały dach pałacu biskupiego; to prawdziwa plaga
    http://wiadomosci.wp.pl/title,Zniknal-caly-dach-palacu-biskupiego-to-prawdziwa-plaga,wid,13962401,wiadomosc.html

    —————
    jak w seksmisji? -tu byli nasi?

  320. „I have just three things to teach simplicity, patience and compassion. These are your greatest treasures.” (Lao-Tzu)
    @Antonius
    Zgadzam się, ze prawo musi posługiwać się bardzo jednoznacznymi sformowaniami i nie przypuszczam, że ktokolwiek temu neguje, jednak może być przejrzyste, zrozumiale i służące społeczeństwu, a nie utrudniające mu życie. Zdaję sobie sprawę ze złożoności wielu spraw i w związku z tym konieczności specjalizacji wśród prawników, chodzi jednak o to, żeby nie wykorzystywali oni bezkarnie zawiłości (tym bardziej, ze oni je tworzą i to w nadmiarze) tego prawa na niekorzyść przeciętnego człowieka.

    A propos świętego oburzenia posła Arkadiusza przypominam sobie pewnego „mędrca”, który chcąc popisać się swoją znajomością angielskiego pomylił association z assasynation. Było zabawnie, przynajmniej dla wtajemniczonych.

    „…Kiedy rozmnażają się ustawy i nakazy, zwiększa się ilość złodziei i bandytów.”(Lao-Tze)

    @staruszek, Czeslaw, Antonius
    Dziękuję serdecznie za świetne opisanie mule. 😆
    A ja odnośnie mule wygooglam co następuje: The Mule is a cross between a donkey stallion (called a jack) and a horse mare. Czyli inaczej krzyżówka męskiego osła (zwanego jackiem) z żeńskim koniem.
    Ps. Mamy kiepskie prawo dzięki reprezentacji jaką sobie teoretycznie sami wybieramy. Przyczyna dlaczego jest taka masa miernot w naszym sejmie jest również taka, ze lizidupy np. pana Kaczyńskiego tam się dostają. On firmuje swoje listy i autokratycznie na nie wsadza swoich bezkrytycznych i tępych popleczników. A gent Tomek, który w najlepszym przypadku powinien być dyshonorowo wyrzucony z pracy… został posłem. To się nie mieści w głowie!!!
    „Wielki kwadrat nie ma kątów, ogromne naczynie długo jest wyrabiane, silnego dźwięku nie można usłyszeć, wielki kształt nie ma kształtu.” (to tez Lao-Tze)
    @Czeslaw
    Wiem dlaczego mówisz cyrk zamiast sąd. Ja tez mam swoje z niego doświadczenia. Jak to mówią na siwe włosy trzeba zasłużyć. W starożytności mędrców między innymi po nich poznawano.

  321. @wiesiek592011-11-05 o godz. 21:08
    „…Jeśli pałac jest przepiękny, to pola zarastają chwastami, a spichlerze są zupełnie puste. Odziewający się w bogate szaty, noszący ostre miecze, nie zadowalają się jedzeniem i gromadzą nadmierne bogactwa. Wszystko to nazywa się rozbojem i chełpliwością.”(Lao-Tze)

    Ciekawe co będzie dalej?

  322. Czesław,

    dwie uwagi.

    1. Powiedzenie o kimś „Policzyć palce po podaniu jemu ręki” oznacza między innymi, że ten ktoś albo jest osobą fałszywą, albo oszustem, albo złodziejem, bo nie sądzę, żeby uważał mnie Pan, wtórując Blogowiczowi zezowatemu, za spryciarza w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

    Proszę Pana, może mi Pan wiele zarzucić, w tym to, że jestem durniem, jak to Pan uczynił uprzednio, ale nie wiem, w czym Pana oszukałem lub z czego Pana okradłem. No chyba że okradłem Pana z części złudzeń jeśli chodzi o dośc naiwny sposób widzenia świata (w co jednak wątpię) lub traktuje Pan jako oszukaństwo wszystko, czego Pan nie rozumie jeśli chodzi o prawo. To drugie jest bardziej możliwe i stanowi częstą reakcję wobec czegoś nieznanego. Jednak jeśli coś jest niezrozumiałe dla Pana, to nie koniecznie musi to być hochsztaplerka.

    Proszę nie myśleć sobie, że tym liczeniem palców dotknął mnie Pan do żywego. BYnajmniej ! Napisałem powyższe aby Pan sobie uzmysłowił jak dziwne rzeczy Pan wypisuje czasami, nie tylko merytorycznie, ale również jeśli chodzi o traktowanie oponenta. Dlatego nie pozostałem Panu dłużny w mej analizie zwrotu o liczeniu palców użytego wobec mnie, a raczej powtórzonego chyba bez większego zastanowienia po innym blogowiczu.

    2. mój stosunek do prawa i prawników, nie wynika jedynie z ataku pana na Klarę, życzę im jak najgorzej Prawnikom ? Hmmm…

    A przedtem, w kwestiach prawnych autorytetem dla mnie jest pan @Lex oraz Serdecznie pozdrowienia dla (…) Lexa

    Abstrahując o tego, że doprawdy dziwnym, niemal wojskowym podejściem do rzeczywistości jest traktowanie polemiki z kimś jako atak, to zastanawiam się dlaczego życzy Pan jak najgorzej Lexowi, który jest prawnikiem, i którego serdecznie Pan pozdrawia.

    To oczywiście drobiazg, ale nie mniej, na Jego miejscu, po każdej z Pańskich tradycyjnych uprzejmości policzyłbym palce u ręki…

    Pozdrawiam

  323. Mule. Pierwszy raz jadłem te mięczaki w paryskiej knajpce, która faktycznie była grecka, ale to nie miało znaczenia, mięczaki były pyszne. Zamówiłem je na przystawkę bardziej jako eksperyment, ale po pierwszych skorupach przekonałem się, że danie jest smaczne, dobrze wygląda i pachnie. Moim powołaniem zawsze była kuchnia, choć zawodowo wylądowałem w dużej odległości od tej sztuki, bo koledzy przestraszyli mnie, że w technikum gastronomicznym są same baby ( co za idiota był wtedy ze mnie). Podczas podróży po Chorwacji sam je łowiłem (odrywałem do skał) i przyrządzałem wedle przepisu znajomego Chorwata – piekłem je w dogorywającym ognisku na skałach.
    Wedle badaczy gatunku ludzkiego, skorupiaki były główną dietą mięsną – nie uciekały.
    @antoniusie, trochę źle przypisujesz cytaty, ale nie przejmuj się, nie jest to takie ważne.
    Pozdrawiam.

  324. Wszystko ma swoje żródełko
    Słowotok niby prawny , drobny druk w umowach ,język zapetlający fakty.
    Przecież // moim zdaniem// można te wszystkie bolączki określić jednym pytaniem – CO TO NIE ZNA PAN JĘZYKA POLSKIEGO ?
    Chyba pamiętają Państwo te słowa i tego który to mówił.
    Żałowałem że mnie nie było przy rozmowie bo chyba bym odpowiedział
    jezyk polski znam – mam kłopoty z językiem chamskim.
    A co do prawników i ich posługiwania się językiem // wykształceni i doświadczeni // to mam dowody że sędzia nie potrafi zrozumieć określenia TERMIN ZAWITY , mam dowód na piśmie że na jednej stronicy orzeczenia prawnego sa trzy błędy rzeczowe.
    Stąd też upieram sie przy stwierdzeniu że PRAWO TO ZBYT POWAŻNA SPRAWA BY JE ZOSTAWIĆ W RĘKACH PRAWNIKÓW.
    ukłony

  325. ANCA_NELA pisze:
    2011-11-05 o godz. 09:08

    masz racje! Bardzo trafne spostrzeżenie. Tylko dokąd przed tą sitwą, której człowiek wierzył i dla której usiłował coś zdziałać uciekać. Palikot, mimo wszystko, to żadna alternatywa.
    Pozdrawiam wrocławiankę.

  326. Władysław Loranc: Czy biedę można przeczekać? – http://www.stachurska.eu/?p=5422

  327. klara2010,

    nie bardzo rozumiem dlaczego ot tak, z własnej woli, zadecydowała Pani, że nie można porównywać języka prawniczego do medycznego jeśli chodzi o usprawiedliwienie złożoności obydwu, i że język medyczny to język naukowy, zaś prawniczy – nie, jak mogę się domyślać z sensu postawionej przez Panią tezy.

    Przypominam, że prawo w sensie akademickim jest taką samą dyscypliną naukową jak medycyna, tak samo opisową, wymagającą takiej samej precyzji jeśli chodzi o aparat pojęciowy oraz o zdolność analizy zjawisk wokół nas, i które rodzą skutki prawne. Każda dziedzina ma swoja specyfikę, medycyna swoją, prawo – swoją, ale jedna dziedzina nie jest lepsza od drugiej, a przez to uprawniona do posługiwania się skomplikowanym językiem, w przeciwieństwie do drugiej.

    Nie bardzo rozumiem dlaczego akceptowalnym ma być fakt, że do zrozumienia epikryzy potrzebny jest lekarz, zaś do zrozumienia przepisu prawa prawnik nie powinien być potrzebny, aby wyjaśnić cokolwiek zainteresowanym. Skoro prawo ma być napisane prostym językiem nie wymagającym interpretacji przez fachowca, to dlaczego nie wymagać tego samego od języka medycyny ? Skoro akceptuje Pani propozycje przepisów w stylu zaproponowanym przez Blogowicza zezowatego, to czemu w epikryzie nie napisać, że strzyka w lewym boku, gdzieś pod żebrem ? Powinno wystarczyć, nie wydaje się Pani ? Wszyscy zrozumieją, łącznie z pacjentem, a chyba o to chodzi w medynie: o dobro pacjenta.

    Tak jak medycyna, żeby być skuteczną, wymaga precyzji w opisach, tak i prawo, aby nie powodować nieporozumień interpretacyjnych lub ograniczyć je do minimum, musi być wyposażone dokładnie w to samo: w precyzję. Proszę zauważyć, że najłatwiej jest opisać rzeczy najbardziej ogólne w prawie. Konstytucja jest jasna i przejrzysta, napisana prostym językiem. Dlaczego ? Dlatego że cały trud drobiazgowych regulacji wynikających z regulacji przekazano ustawom wynikającym z konstytucji. Przepisy mogą być zarówno proste jak konstrukcja cepa, jak i złożone. Wszystko zależy od zagadnienia, którego dotyczy prawo, a więc po co generalizować ?

    Koncepcja z prawem jako umową jest błędna z założenia, gdyż prawodawcą u samego źródła prawa jest państwo, a ono jest definiowane jako organizacja przymusowa, zaś tam, gdzie jest przymus, umowność raczej nie stosuje się. Prawo jako takie ma sens wtedy, kiedy wsparte jest autorytetem, w tym przypadku jest ono elementem związanym z istnieniem i funkcjonowaniem państwa lub innego uporządkowanego organizmu społecznego, ustanowione lub uznane przez właściwe organy władzy odpowiednio publicznej lub społecznej i przez te organy stosowane, w tym z użyciem przymusu . Tam, gdzie jest miejsce na umowę, tam ona istnieje, ale miejsce na kontraktowość wynika również z przepisów hierarchicznie nadrzędnych, i fakt ten nie oznacza, że całość prawa musi mieć charakter kontraktowy jako wynik umowy społecznej, na którą powołuje się Pani. Umowa ta i tak znajduje się u podstaw nowoczesnego państwa, skoro teoria umowy społecznej stanowi racjonalne uzasadnienie historycznie ważnego poglądu, że legalna władza państwowa musi wywodzić się od zgody społeczeństwa.. I wywodzi się: zgromadzenie konstytucyjne –> konstytucja —> porządek prawny (prawo i organy władzy). Celowo położyłem nacisk na słowo „władza”, gdyż podkreśla ono przymusowy charakter państwa jako prawodawcy.

    Niezrozumienie prawa to nie tylko rezultat zawiłości przepisów, ale również ogólnego braku kultury ogólnej oraz zainteresowania własnym losem, a często po prostu lenistwa. Przy czym skutki tego wszystkiego dotykają Kowalskich dopiero wtedy, kiedy staną oni przed murem przepisów, a nie na codzień, kiedy funkcjonują oni w określonej przestrzeni prawnej nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Dopiero pod murem zaczyna do nich docierać, że nieznajomość prawa lub niedbałość jeśli chodzi o sprawdzenie – często podstawowych ! – kwestii prawnych szkodzi. Poza tym, jak już wspomniałem w jednym wpisów, istnieje cała sieć organizacji oraz instytucji, które wyjaśniają prawo na poziomie podstawowego zrozumienia przepisów dotykających nas w życiu codziennym. Ile osób korzysta z tego dobrodziejstwa ? A to jest takie łatwe, zwłaszcza dziś. Istnieją dziesiątki darmowych portali internetowych oraz innych form popularyzowania prawa. Trzeba tylko chcieć z nich skorzystać. Co innego np. osoby, które podejmują działalność gospodarczą. One nie mają wyboru: muszą posiąść wiedzę niezbędna dla zrozumienia przepisów w dziedzinie związanej z działalnością gospodarczą i często korzystać z porad prawnych skoro współczesny obrót stał się bardzo skomplikowany, jak wiele innych dziedzin działalności ludzkiej. Powtórzę się. ale to chyba konieczne: to my wymagamy obwarowania prawnego wszystkiego, co nas dotyczy na codzień i od święta. Ustawodawca spełnia ten postulat, przez co wywiązuje się poniekąd z umowy społecznej, choć można zawsze dyskutować, czy wywiązuje się w sposób należyty i zgodny z oczekiwaniami.

    Skoro w swym wywodzie przeciwstawia Pani prawo medynie, to chciałbym nieśmiało zauważyć, że wzorem Pani wpisu ja również mogę zacząć rozpisywać się o medycznych „świętych krowach”, o medycynie „dwóch prędkości”, tej diablo skutecznej dla bogatych, i tej … no właśnie, dla biednych, o nieuczciwych i aroganckich lekarzach-konowałach, którym wydaje się, że zjedli wszystkie rozumy, którzy wręcz szkodzą pacjentom faszerując ich niepotrzebnie lekami dlatego, że ich producent opłacił konowałowi luksusową wycieczkę, o lekarzach, którzy zatracili sens powołania na rzecz biznesu, pieniędzy i sławy. Czy mam się rozpisywać o błędach lekarskich „zmiatanych po dywan” przez dyrekcje szpitali czy korporacje lekarskie, o niekończących się procesach przeciwko lekarzom-partaczom, którzy uciekają się dokładnie do tych samych metod procesowych, które tak rażą Panią u innych klientów, mających za adwokatów te same rekiny, które służą innym klientom, gardzącym pospólstwem w ich mniemaniu ? Az się prosi, żeby za Pani wzorem poradzić wydziałom medycyny czego powinno się uczyć przyszłych lekarzy na studiach, aby uniknąć powyższych wynaturzeń zawodowych. Medice, cura te ipsum – to chyba znane Pani powiedzonko, a więc dyskutujmy na innym poziomie niż anegdotyczne opisy.

    Pozdrawiam

  328. Antonius 19.30
    Prawdziwy z ciebie patriota. Nie jesz muli ani krewetek pewnie nie wział byś do ust żaby, kraba, langusty, raka, ostrygi ani ślimaka, boć to świnstwo i świnstwa potem do głowy przychodzą !!!!!!!.
    Nic ino grule z omastą ?
    A pamietasz taki wierszyk:
    „Co widzę , watróbka, ozorek , ja do ust takich rzeczy nie biore. Kura na to kut ku dak, a ja owszem, a ja tak !”

  329. @Jacobsky
    Zacznę od medice cura te ipsum (lekarzu, wylecz samego siebie). Lekarze podobnie jak przysłowiowy szewc, który bez butów chodzi mają tendencje zaniedbywać swoje zdrowie. Wydaje mi się jednak, ze nie o moje zdrowie Panu tu chodziło.
    Co do zarzutów pod adresem wielu lekarzy, zgadzam się z Panem. To prawda, ze chęć zysków i znieczulica przesłania wielu to, co powinno być ich powołaniem. Nie będę więc na ten temat dyskutować, chyba ze przy innej okazji, bo niewątpliwie problem jest ważny.
    Odnośnie różnicy między prawem a medycyna, to próbowałam krótko wyjaśnić w moim poprzednim wpisie. Medycyna zalicza się nie przypadkiem do sciences, a prawo do arts, przynajmniej według mnie. Chociaż medycyna należy też i do arts, nazwa pochodzi z łaciny ars medicina, co znaczy sztuka leczenia. Medycyna to jest konkretna nauka empiryczna, z wszelkimi tego konsekwencjami. Nikt nie oczekuje od przeciętnego pacjenta zapoznawanie się z tonami konkretnych wiadomości związanych z jego diagnoza, czy jej interpretacja. Język medyczny nie jest wymyślny ani celowo trudny, jest to po prostu język fachowy. Nawet czasem może być niebezpieczne dla pacjenta samodzielne interpretowanie, ponieważ to, co w języku powszednim znaczy coś, to w języku medycznym może znaczyć coś innego. Podobnie jest z czytaniem efektów ubocznych leków z ulotek. Dobrze jest je czytać, ale konsultować swoje niepokoje z lekarzem. Czasem ludzie się przerażają, a te uboczne działania mogą być w niewielkim procencie i tylko w określonych przypadkach, na przykład w korelacji z innymi schorzeniami. Tak czy inaczej, firmy farmaceutyczne obawiając się sadów piszą o rożnych możliwościach tak na wszelki wypadek. Osoby przestraszone, narażają swoje zdrowie na niebezpieczeństwo nie przyjmując zapisanych im leków, albo dozując je sobie dowolnie.

    Prawo według OED ?the system of rules which a particular country or community recognizes as regulating the actions of its members and which it may enforce by the imposition of penalties? Tu jest wszystko względne, zależne od miejscowych tradycji, wiary, mądrości czy głupoty prawodawców, czy sędziów. Co za teoria naukowa leżała u podstawy, że ukamienowano dziewczynę, albo, ze ktoś za posiadanie marihuany poszedł siedzieć, na jakiej naukowej podstawie określony jest czas pobytu w wiezieniu, od 5ciu do 20tu lat na przykład zależy od widzimisię sędziego. Jaki wpływ na konkretnego sędziego i jego decyzje ma aparycja, czy sposób bycia oskarżonego, albo sędziego doświadczenia życiowe. Czy osoby, które są ?niekumate? są z góry skazane na niesprawiedliwe potraktowanie, a co z ludźmi kumatymi, ale w depresji (o którą nietrudno w zetknięciu się z wszechmocna Sprawiedliwością). Jak skutecznie weryfikować kłamstwa (zwłaszcza jak strony dzieli przepaść w zamożności na niekorzyść oskarżonego). Co za naukowa teoria stoi za prawem, ze osoba karana nie może być posłem, albo robić karierę w dyplomacji, czy pracować w szkole, przecież są rożne sytuacje, rożne przewinienia i w końcu ktoś już kare odbył, więc czemu ma służyć ściganie go po wieczność? Co to za prawo, które nie ściga tych nienażartych, dzięki którym cala masa ludzi zbankrutowała, którzy są przyczyna dzisiejszego kryzysu? Oni się zdążyli solidnie wzbogacić, dzisiaj mają za co wykupywać wyspy greckie na przykład. itd…itd…
    Złe prawa, nadmierne obrzydzanie ludziom życia prowadzi do skutków odwrotnych niż zamierzone. Coraz to większa penalizacja co najwyżej zapełnia wiezienia, które nic wspólnego nie mają z resocjalizacja, to co robią najlepiej, to lamią ludzi i ich demoralizują, że nie wspomnę o ich rodzinach. Jedyni, którzy na tym korzystają, to prawnicy. Jurisprudece brzmi pięknie i dumnie, ale jest jednym wielkim zagmatwanym grajdołem, pełnym krwiożerczych sepów. Uczciwych, szlachetnych pewnie tez jest kilku, ale Ci są w tej zadufanej zgrai rzadkością niestety.
    Swoją drogą jak się czyta ten bełkot prawniczy, pełen archaicznych zwrotów, zawijasów słownych i wszelkiej maści przemądrzałych i zagmatwanych figur, to się wątroba wywraca. Jestem przekonana, że chodzi tu o celowe utrudnienie normalnemu człowiekowi zrozumienia. Chodzi im przecież o własny interes i strzegą go pilnie. Nie życzę Panu konieczności przekonania się o tym na własnej skórze.

    Pisze Pan: Istnieją dziesiątki darmowych portali internetowych oraz innych form popularyzowania prawa. Trzeba tylko chcieć z nich skorzystać. Jeżeli mógłby mi Pan przesłać link, byłabym wdzięczna 😆

    Ps. Zlote mysli poslow:

    –Nowy nabytek Palikota Kopyciński Sławomir: „śerodki na pomoc społecznom”

    –Błaszczak: Prezes nie naznacza tylko rekomenduje na pozycje w rejonach, a koleżanki i koledzy głosują. Czyż może być bardziej demokratyczny sposób? -Pyta poseł.

    —Biedroń, który już od dłuższego czasu pisze doktorat z politologii: kongres seniorów to zbiór najstarszych posłów!

  330. Przebiegam wzrokiem wpisy Jakobsky’ego, już ich nie czytam. Ten blogowicz ma tendencję do dzielenia włosa na czworo, od czego nie przybywa mądrości, jedynie uczestnicy ćwiczą się w erystyce. W tej dyskusji na pewno bym nie wygrała. Wycofałam się na z góry upatrzone pozycje i obserwuję tę wojnę pozycyjną.

    Zwróciłam jakiś czas temu uwagę na przywileje prokuratorów, potem sprawę podjął Jakobsky oraz jego adwersarze. W pewnym momencie wydało mi się, że Jakobsky broni Święczkowskiego et consortes z uporem godnym lepszej sprawy. Potem uznałam, że jest to upór maniaka. Doszłam do wniosku, że ten uparty blogowicz po prostu chce być lepszy. Chce, by jego było na wierzchu. By do niego należało ostatnie słowo. Jest po prostu upie.rdliwy, ot co.

  331. Lech pisze:
    2011-11-06 o godz. 00:59
    Jestem raczej spokojna, przed nami cztery lata do obserwacji i namysłu, chyba że będą wcześniejsze wybory, co też nie jest niemożliwe 🙂
    Trzeba to przeżyć, nie przeżywać.

  332. Poranna prasówka i taki oto tekst…
    http://gala.onet.pl/0,1652203,1,1,monika_i_janusz_palikotowie,tematy.html
    Warto chyba poczekać na działanie posła Palikota i skutki tego działania.
    Jego motywacja wydaje się przekonująca.

  333. @Marit pisze:
    2011-11-06 o godz. 10:39

    Przesadzasz!
    Komentarze Jacobsky’ego są długie, ale klarowne. W „szlachetnej” obronie skubańców prokuratorów też nie masz racji. Jemu chodzi o pewne zasady. Można mieć inne zdanie na temat tych zasad – czyli różnić się pięknie! Mnie trochę żal, że między Czesławem a Jacobsky’m sprawy wyszły poza obywatela „merituma” i są docinki osobiste.

  334. @Jean Paul pisze:
    2011-11-06 o godz. 02:19

    Szanowny Jean Paul (może deux?)!

    Masz rację, ale tylko częściowo. Lista frutti di mare, których nie jadam jest długa, nawet te niemare (żaby) niezbyt mi podchodzą z powodu nadmiaru czosnku, ale kraby uwielbiam, langusty „a l’americaine” też były niezłe, ale nie cierpię tego chrzęstu krewetek w gębie, a tak się je jadało u francuskiego gospodarza – o mulach już pisałem. Żona nie mogła nawet zjeść paielli, z powodu żałosnego spojrzenia oczu krewetek, wyzierających z ryżu.

  335. Pani REDAKTOR!
    Skończmy już z ta polityką, bo i tak się w niej nic nie dzieje.
    PO to żeśmy przecież głosowali na PO, żeby było nudno i SPOKOJNIE. Za to
    mamy ciekawą i zarazem bardzo rozkapryszoną młodzież w Krakowie.
    Interesująco o podróżowaniu koleją do Warszawy i z powrotem pod linkiem:
    http://obserwatorpolityczny.pl/index.php/2011/11/06/sens-kolejnictwa-a-networking-narodowy/

    Zacytuję wnioski z podróży: „Zatem słuszną linię ma nasza wła­dza, albo­wiem sens Pol­skich Kolei Pań­stwo­wych polega na łącze­niu wielu funk­cji komu­ni­ka­cyj­nej i sze­regu funk­cji socja­li­za­cyj­nych, albo­wiem naprawdę spo­łe­czeń­stwo siłą rze­czy, po pro­stu w wyniku wspól­nego bie­sia­do­wa­nia (no, bo jak nie poczę­sto­wać kogoś, kto sie­dzi udo w udo!), dep­ta­nia po nogach, i prze­ży­wa­nia upo­ko­rze­nia w związku z korzy­sta­nie ?toa­lety? ? uczy się współ­dzia­ła­nia. A networ­king to jest to, czego naj­bar­dziej nam w wyda­niu spo­łecz­nym potrzeba.”
    Pozdrawiam.

  336. Nazwijmy rzecz po imieniu: ten religijny knebel jest w istocie przestępczym złamaniem artykułu 54 konstytucji, który stwierdza: ?Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów?. Fakt, że jako zakonnik ks. Boniecki ślubował posłuszeństwo swej zakonnej władzy, nie ma tu nic do rzeczy, bowiem władza ta nie może łamać prawa państwowego i pozbawiać obywateli Polski ich konstytucyjnych praw. Właściwie rzecz się kwalifikuje do Rzecznika Praw Obywatelskich i prokuratora.
    http://opinie.newsweek.pl/kosciol-i-wolnosc,84168,1,1.html

    ——————–
    No właśnie……
    Czy prawa kościelne mogą naruszać Konstytucję, Prawa Człowieka i parę innych? Co jest prawem nadrzędnym?
    Po okresie uśpienia, czy zamrożenia, wiele dyskusji powinno się toczyć…….

  337. Panie @Wieśku59
    Interesujące przemyślenia protestanta, czy Dys­ku­sje świa­to­po­glą­dowe mają prawo toczyć się wyłącz­nie w ściśle izo­lo­wa­nej prze­strzeni pry­wat­nej, a prze­strzeń publiczna zastrze­żona jest dla marek piwa … .
    Zachęcam do przeczytania artykułu na portalu : http://obserwatorpolityczny.pl/
    pt. Dlaczego wybieram religijny fundamentalizm.
    Pozdrawiam

  338. Skoro o prostocie języka prawniczego mowa to przykład żartobliwy (nacechowany jednak pewną złośliwością pro domo sua.
    Jest w kodeksie cywilnym przepis traktujący o zajęciu wierzytelnosci i mozliwości jej potacenia. Oto tresć tego przepisu:

    Art. 504. Zajęcie wierzytelności przez osobę trzecią wyłącza umorzenie tej wierzytelności przez potrącenie tylko wtedy, gdy dłużnik stał się wierzycielem swego wierzyciela dopiero po dokonaniu zajęcia albo gdy jego wierzytelność stała się wymagalna po tej chwili, a przy tym dopiero później aniżeli wierzytelność zajęta.

    Prawda że prosto i zrozumiale ? I ani jednego obcego słowa, wszystko po polsku…. . 😉

    Albo taki, traktujacy o zmianie pierwszeństwa ograniczonych praw rzeczowych:

    Art. 250 § 1. Pierwszeństwo ograniczonych praw rzeczowych może być zmienione. Zmiana nie narusza praw mających pierwszeństwo nizsze aniżeli prawo ustępujące pierwszeństwa, a wyższe aniżeli prawo, które uzyskuje pierwszeństwo ustępujacego prawa.
    Też po polsku i jakby jaśniej ale też trzeba dobrze pomyśleć aby zrozumieć o co chodzi. 😉
    Ja ten przepis „rozgryzłem” w przeszłosci pisząc liczby kolejno np. od 1 do 5 i posługując się strzałkami oraz skreśleniami.
    Propozycja rozrywkowa na niedzielne popołudnie: proszę postarać się zrozumieć o co chodzi w tych przepisach i zaproponować prostszą ich redakcję.
    Kiedyś próbowałem to uczynić. Wynik był jeszcze gorszy niż pierwowzory. 🙂

  339. spokojny pisze:
    2011-11-06 o godz. 13:03

    Interesujące przemyślenia, zbieżne zresztą z moimi.
    Dyktat mających władzę i pieniądze, czy dyskusja i dochodzenie do consensusu?
    Kościoły Protestanckie dyskusję rozpoczęły już 400 lat temu, i ciągle trwa.
    KK ma wielu skazanych na milczenie- Kung, Teilhard de Chardin, teolodzy wyzwolenia,…….
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Pierre_Teilhard_de_Chardin

    Bardzo ładnie pokazano dyskusję w kręgu światłych teologów w
    „Imieniu róży” Ma być po myśli Papieża i koniec……

    Duchowość i transcedencja wewnętrzna kończą się w momencie starcia z machiną biurokratyczną. Wspólnoty wiernych ocalały w protestantyzmie.
    W Prawosławiu i Katolicyzmie wspierają bądź konkurują z Państwem o władzę doczesną.

  340. No to się zaczynamy zgadzać w wielu sprawach Panie @Wieśku!
    Serdecznie pozdrawiam.

  341. – Sejm to nie jest muzeum etnograficzne. Dla każdego ważne jest co innego, inne wartości są dla niego podstawowe, ludzie wyznają wiele religii. Na ścianie zabrakłoby miejsca na wszystkie te symbole. Na końcu dałoby to nieoczekiwany i zły efekt.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10593508,Nie_chcial_krzyza_w_szkole__nie_chce_i_w_Sejmie.html#ixzz1cvUWepwO

  342. http://wyborcza.pl/1,75478,10593410,Zburza_domy_zeby_zrobic_cmentarz__Przez_blad_w_planie_.html

    Gdzie zaczynają się a gdzie kończą interesy mieszkańców i Kościoła?
    Radni to przedstawiciele mieszkańców, czy innej instytucji?

  343. Między Klarą2010 a Jacobsky’m rozgorzała dyskusja, która mi przypomniała powieść Choromańskiego – „Zazdrość i medycyna”, tzn. na temat różnicy między językiem medycyny a prawniczym, a może właśnie o ich ścisłym związku?
    Nie ma sensu włączyć się do tej dyskusji. Komentarze są długie, więc mój komentarz do nich byłby z konieczności jeszcze dłuższy i niestrawny dla czytelnika – chyba, że komentarz byłby chiński – choć nie uważam, że ich wypowiedzi są typu „czang” (znany dowcip o sprawności tłumacza i zwięzłości chińskiego języka).

    Mnie frapuje co innego. Przy śniadaniu znów usłyszałem o inicjatywie polskich lekarzy, zmierzającej do absolutnej nieodpowiedzialności za własne czyny. Przygotowano podobno kilkustronicową ankietę, którą musi podpisać pacjent przed operacją, w której godzi się na wszelkie możliwe powikłania pooperacyjne z zejściem śmiertelnym włącznie.
    Tak to przedstawiał precyzyjnie dziennikarz radiowy i podobnie wyglądało to w TV.
    Ja to rozumiałem inaczej, ale jestem człowiekiem bardzo naiwnym. Sądziłem, że ta lista ma tylko charakter informacyjny dla pacjenta, czego nie można wykluczyć nawet w przypadku znakomitej pracy zespołu lekarskiego, a nie jako „carte blanche” dla każdej fuszerki kiepskiego chirurga i niechlujnej pracy pozostałego personelu medycznego (zarażanie HIV, gronkowcami, wirusami WZW itp.). Znam przykłady z rodziny i znajomych na wiele takich dokonań, zależnych od szpitala, na które pacjent nie ma wpływu.

    Powróciły z zakamarków pamięci „…jak za dawnych lat…” moje maile do Szkła Kontaktowego i Angory po strajkach lekarzy, wiodących w Polsce prawie żywot pariasów (ich zdaniem). Długie studia, małe zarobki i bardzo odpowiedzialna i niebezpieczna praca itd. Dziwiło mnie zawsze, dlaczego polska młodzież jest taka masochistyczna i tłumami wali na studia medyczne, skoro jest tak źle i jeszcze ci idioci, pacjenci, mają pretensje i próbują skarżyć lekarzy za ewidentne fuszerki, spowodowane przemęczeniem tak ciężką pracą na wielu etatach, aby „godnie żyć”.
    Mnie zawsze intrygowało to dążenie do godnego życia jak na Zachodzie. Polscy lekarze chcą zarabiać tak jak amerykańscy, ale nie przepracowywać się i bez ryzyka ukarania za brak profesjonalizmu. Ta „instrukcja” jest krokiem w tym kierunku. Tak się składa, ze lekarze w USA – oraz szpitale – ubezpieczają się na wypadek potrzeby wypłaty odszkodowań za błędy lekarskie, a w Polsce jest to na razie typowa walka z wiatrakami – nawet gorzej, bo eksperci są z tego samego grona i nie zgadzają się na „wzmożony odstrzał kruków” (jak ekolodzy w ostatnio modnym problemie), nawet nie chcą wydziobać tego oka drugiemu krukowi.

    Jak ciekawe i hermetyczne jest grono specjalistów widać przy próbach sądu znalezienia choć jednego sprawiedliwego (Pan Bóg chciał 10), który odważyłby się zostać ekspertem w sprawie „nowatorskich” metod leczniczych kolegi – dotykanie kobiet w miejscach intymnych w celu zmotywowania do powrotu do zdrowia. Sad szukał długo, dopiero zagraniczny „kruk” napisał co sądzi o takich praktykach „stymulacji”.

    Od dziecka wpajano mi, że są zawody, w których nieważne są pieniądze, ale powołanie i możliwość służenia ludziom. Te zawody to: Kapłan, lekarz i nauczyciel!

    O kapłanach, brzydzących się „z urzędu” rzeczami doczesnymi krąży porzekadło: „Nie zginie, kto ma księdza w rodzinie”.

    Gdy rozpocząłem pracę zawodową królowało wśród lekarzy powiedzonko: „Sto piczek – Moskwiczek”!

    Ja miałem to trzecie powołanie – do noszenia kaganka oświaty i sobie czegoś zbliżonego nie przypominam. Nawet w liczbie etatów nauczyciel nie był w stanie dorównać lekarzom, a były to czasy ogromnego braku nauczycieli. Miałem wtedy trzy „gołe” etaty, tj. 3×18 godzin tygodniowo. Dziś nauczyciel jest szczęśliwy gdy ma etat, a lekarze dalej chałturzą na kilku etatach i oczywiście próbują uzdrawiać pacjentów po godzinach oficjalnej pracy w prywatnych gabinetach. W całym długim życiu znałem tylko jedną młodą lekarkę, anestezjologa, która była tylko na jednym etacie i klepała biedę. Nie była chyba typowym przedstawicielem klanu, bo popełniła samobójstwo, choć nie na tle finansowym. Jakość usług medycznych bywa różna. Dawno temu wezwaliśmy do chorego dziecka najlepszego pediatrę Wałbrzyskiego. Przyjechał, popatrzył na dziecko i powiedział: „Nie wiem co jej jest”! W tym byliśmy zgodni, też nie wiedzieliśmy. Zapytałem: „A ile się należy”? „Sto złotych i taksówka”!

    Powracam do tej ankiety. Bazuję na nieprecyzyjnych informacjach z mediów. Cel jest jasny – zamknąć gębę ofierze błędu, jeśli pójdzie coś nie tak – przecież podpisała!

    Każdy problem widać lepiej, gdy się sprawę doprowadza do absurdu:

    Wyobraźmy sobie chirurga, który patrzy na krzywy szew na brzuchu u pacjenta i zniesmaczony własnym brakiem umiejętności przypomina sobie, że pacjent zgodził się na czwartej stronie ankiety na „zejście” – jeśli coś poszło nie tak, i w mocy prawa ów chirurg dokonuje eutanazji pacjenta, środki techniczne ma przecież ogromne. Nawet można go skarżyć, ale przed sędzią pomacha podpisaną przez pacjenta ankietą. To zrobiłoby wrażenie nawet na ławie przysięgłych w Ameryce. Dobry prawnik wyciągnie od rodziny ofiary odszkodowanie za straty moralne chirurga!

  344. @Lex pisze:
    2011-11-06 o godz. 13:27

    Bardzo dobrze rozumiem Twój komentarz, tzn. ideę zawartą w komentarzu, a nie te dwa artykuły. Nie miałem problemów z KK i KPK i analogicznie KW i KPW, gdy walczyłem z lokalnym sądem i policją. Dla mnie niestrawny jest KPA i KPC, to taka dżungla, że „bez wodki nie rozbierosz”. Przykłady powyższe tez są znakomite, ale taki język jest celowy, aby nie było wiadomo o co chodzi! Wtedy wiadomo, że chodzi o pieniądze, a majątek daje pieniądze – nawet kościelny, którego wartość gwałtownie wzrasta po przyznaniu własności KK..

  345. Lex,

    … a tak z drugiej strony to ilu tzw. szarych obywateli, którzy pożyczają sobie na wzajem pieniądze, a potem umarzają sobie wzajemnie wierzytelność robi użytek z postanowień kodeksu cywilnego z kwestii zobowiązań. Ilu tzw. szarych obywateli wie, że kodeks cywilny reguluje tego typu sprawy ?

    Podobnie w kwestii ograniczonych praw rzeczowych.

    Nie mniej, w kwestii art. 504, który może brzmieć hermetycznie , znalazłem na internecie taki oto opis stanu faktycznego, którego sens prawny analizowano m.in. w odniesieniu do tego artykułu:

    W stanie faktycznym będącym przedmiotem rozstrzygnięcia Prezydent Miasta R. 29 czerwca 2001 r. zajął u dłużnika H. S.A. w likwidacji, tj. w S. sp. z o.o., kwotę wierzytelności przysługującej tejże H. S.A. m.in. z tytułu czynszu. Równocześnie w związku z postawieniem zobowiązanego w stan likwidacji Prezydent Miasta R. na podstawie art. 13 u.p.e.a. zwolnił z zajęcia egzekucyjnego wierzytelności H. S.A. w likwidacji za okres od września 2001 r. do listopada 2004 r. Już po dokonaniu zajęcia wierzytelności dłużnik zajętej wierzytelności stał się, w związku z nabyciem wierzytelności bankowej, wierzycielem swego dłużnika i zgodnie z art. 498 k.c. dokonał potrącenia swej wierzytelności w ramach środków zwolnionych spod egzekucji administracyjnej. Potrącenia dokonano w 2 ratach ? 30 grudnia 2004 r. i 28 stycznia 2005 r., co odpowiadało wysokości zaległego czynszu za okres od września 2001 r. do listopada 2004 r., kwotę czynszu należnego za grudzień 2004 r. niezwolnioną z egzekucji przekazano zaś w całości na rachunek miasta R.
    Spółka H. zwróciła się o uznanie za bezskuteczne oświadczenia o potrąceniu wierzytelności złożonego 30 grudnia 2004 r. przez S. sp. z o.o. i o nakazanie zapłaty przez tę ostatnią kwoty wynikającej ze zwolnienia z egzekucji. Zdaniem wnioskodawcy wspomnianego potrącenia dokonano z naruszeniem prawa, ponieważ dotyczyło ono wierzytelności zwolnionych z egzekucji administracyjnej, a wierzytelności te powinny zostać wypłacone osobie wskazanej w postanowieniu o tym zwolnieniu.

    Złozone, prawda ? I tyle tekstu… na opisanie tylko jednego, konkretnego stanu faktycznego. A przecież ideą kodeksu cywilnego jest ogólne i jak najbardziej precyzyjne opisanie pewnej sytuacji prawnej globalnie, i w jak najkrótszy sposób.

    Opis stanu faktycznego jak opis. Równie dobrze można wyjaśnić w ten znany wszystkim sposób:

    Friedman ma weksel Szapira z żyrem Glassa, a windykator jest baron Stein…, i tak dalej.

    Pozdrawiam

  346. Antonius,

    pytam jak noszący kaganek oswiaty noszącego kaganek oświaty: czy w trakcie Pańskiej kariery nie natknął się Pan na taki kawałek materii do opanowania i do przekazania, z którym z początku miał Pan trudności, najpierw żeby go zrozumieć, a potem przekazać studentom ? Na artykuł fachowy, który po pierwszej czy piątej lekturze wciąż wymykał się zrozumieniu ? Nie uwierzę jeśli napisze Pan, że nie. Co Pan robił w takiej sytuacji ? Ja dla przykładu stosuję metodę, która dla mnie działa najlepiej, a którą proponuje Blogowicz Lex: schemat, czyli wizualizacja problemu, eksperymentu, metody. Innymi staram się zrozumieć wszelkimi dostępnymi dla mnie sposobami, w tym radząc się kolegów, bo wiadomo: co dwie głowy ….

    Eureka, która przyjdzie to stan sam w sobie przyjemny. Możność wytłumaczenia innym tego, co sami zrozumieliśmy po pewnym wysiłku stanowi dodatek extra.

    Pozdrawiam.

    PS1. W prawie zobowiązań, w kwestii umarzania wierzytelności (m.in art 504 kc), w znakomitej większości chodzi o pieniądze – to żadna tajemnica. Bezpośrednio chodzi o pieniądze. W prawie rzeczowym (reprezentowanym tutaj przez art. 250 kc) również chodzi o pieniądze, tyle że często pośrednio.

    PS2. Pan nie lubi kpc, ja nie znosiłem termodynamiki oraz rachunku prawdopodobieństwa i statystyki. Dziś muszę się nimi posługiwać od czasu do czasu, choć nadal nie znoszę tych dwóch dziedzin, zaś moje zrozumienie jest raczej pratico-pratique, na poziome podstawowym niż zaawansowanym. Podobnie z prawem zobowiązań: czy na codzień umarza Pan długi w sytuacji, która podpada pod art. 504 kc ?

  347. @Jacobsky pisze:
    2011-11-06 o godz. 15:51

    Na razie tak na gorąco. Poszukam artykuł 504 KC – mam wszystkie poważniejsze kodeksy na dysku- przeczytam, zastanowię się i odpowiem.
    Pozdrawiam!

  348. Poddaje się bez bicia. Przeczytałem artykuł i nawet nie jestem pewny czy dotyczy mojej sprawy, gdzie wyrazy „wierzyciel” itp. występują. Pożyczyłem zięciowi pewną sumę jak kapitalista kapitaliście, miał mi ją zwrócić z procentem. Nie zrobił tego, a dług rośnie lawinowo jak na zegarze Balcerowicza. Córka się rozwiodła z kapitalistą, on się na mnie obraził i nie zwraca niczego. Czy mam szansę na zajęcie „wierzytelności”, zanim mnie szlag trafi? Chyba nie, bo wprawdzie zięć (szczególnie były) to jak szwagier – nie rodzina, ale nie mam umowy zawartej na piśmie, tylko przy świadkach – łudziłem się, że ma honor. Przepisy mówią o limicie 500 zł „na gębę”, więc się nie wzbogacę i będę musiał zrezygnować z wymarzonego zajęcia – zapłaty podatku od wzbogacenia. Jedyne co mogę zrobić to popsuć mu do reszty opinię wśród znajomych, ale co mi to da? Czy to byłoby „umarzaniem” długu według art. 504? „Pożegnaniem” z moimi oszczędnościami na pewno! Umarzanie jest czynnością zamierzoną, pożegnanie wymuszoną.

    Do reszty pytań:

    ***czy w trakcie Pańskiej kariery nie natknął się Pan na taki kawałek materii do opanowania i do przekazania, z którym z początku miał Pan trudności, najpierw żeby go zrozumieć, a potem przekazać studentom ? ***

    Bardzo często! W fizyce statystycznej przeprowadza się wiele dowodów, które trzeba opanować przez wielokrotne przeliczenia – spisałem wiele zeszytów! Gdy już rachunek „sztymował” pojawił się jeszcze problem interpretacji wyników i tu zauważyłem bardzo dziwne zjawisko. Im mniej sam byłem przekonany do interpretacji, tym lepiej udało mi się przekonać studentów. Oni twierdzili, że rozumieją to, czego ja nie rozumiałem, lub nie czułem. To jest dopiero paradoks. Gdy ja byłem niepewny i czekałem na protesty, oni udawali że rozumieją. Mojej żonie szło podobnie z prądem trójfazowym. Nigdy tego dobrze nie rozumiała, a przekazywała uczniom ładnie. Każdy fizyk ma chyba jakąś piętę Achillesową, moja to było liczenie siły Coriolisa. Umiałem to zawsze bardzo krótko (na egzamin) i szybko zapominałem.

    Tak się składa, że na ogół nie bardzo miałem się kogo poradzić, wchodząc jako fizyk doświadczalny na obce poletko teorii, bo np. z prawdziwymi teoretykami nie mieliśmy wspólnego języka, więc korzystałem z pewnej książki, którą napisał wspaniały dydaktyk o zacięciu eksperymentatora. Zmieścił całą fizykę teoretyczną w jednej grubej książce, a inni samą statystyczną w wielotomowym dziele. Jego motto było takie:

    Zadanie autora książki porównał do roli przewodnika górskiego, który wędrowca zaprowadza na pagórek, z którego widać szczyt i pokazuje mu drogę na szczyt, dalej musi sobie sam poradzić.

    Z moich wykładów studenci choć trochę rozumieli, o co chodzi w fizyce statystycznej, a po wykładach bardzo wybitnego profesora – teoretyka, nie potrafili kojarzyć efektów fizycznych z wynikami trudnych rachunków. Teraz już ani jedni ani drudzy już niczego nie pamiętają, a ja pamiętam jeszcze wygląd podręcznika i nazwisko autora.

  349. LEWY POLAK pisze: 2011-11-03 o godz. 15:26
    ==============================

    Przepraszam, ja tylko przejazdem… ale nie wytrzymalem…
    niech mi Pan Bog odpusci…
    >>>… bo Francuzi, ktorzy tak sie nasmiewaja z Belgow, jak my z Wachocka, opowiadaja, se w Brukseli pozbierano w kawalkach goscia, ktory byl pokrojony w plasterki. Okazal sie nim belgijski wynalazca katapultowania sie z helikoptera.
    >>>

    Tylu fachowcow… Dlaczego nikt nie poinformuje litosciwie SzPana L.P. ze piloci helikopterow …
    TEZ SIE KATAPULTUJA!!!

    ( Zainteresowani… guglowac, guglowac!!! )
    ( SzPan Lewy Polak… guglowac, guglowac!!! )

    >>>… ale w koncu tez chcialbym dorzucic swoje trzy grosze>>>
    Trzy grosze Lewego Polaka niewarte sa, jak zwykle, jak i 6 mies. temu trzech groszy…

    SzPan Lewy Polak – czolowa glowizna blogowa – w dalszym ciagu sie wymadrza, jak widze…

  350. PS

    ***Friedman ma weksel Szapira z żyrem Glassa, a windykator jest baron Stein?, i tak dalej.***

    Słyszałem to wiele razy, ale tego barona nie umiałem zidentyfikować. Myślałem, że chodzi o Baumsteina?

  351. http://www.radiozet.pl/Programy/7-Dzien-Tygodnia/06.11.2011

    Stanowczo włączę ten program do mojego menu……
    Akurat w tym zestawie Monisia jest dziennikarzem niezłej klasy.
    Może to ilość samców tak na nią działa- pozytywnie?

    Z góry przepraszam Panie za swego rodzaju seksizm……

  352. zalaczam teks, ktory warto przeczytac:
    Lewy Polak pisze:
    2011-11-06 o godz. 14:19

    Nie ma nic lepszego na kaca, jak kwasne mleko, kiszona kapusta, albo przeczytanie nastepujacej wiadomosci

    Pewna para w średnim wieku z północnej części USA zatęskniła w środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół na Florydę i zamieszkać w hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej.

    Mąż miał dłuższy urlop, pojechał więc o dzień wcześniej.

    Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać emaila do żony.

    Niestety, pomylił się o jedną literkę i w ten ,sposób email znalazł się w Houston, u wdowy po pastorze, która wróciła właśnie do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy na poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół.

    Po jakimś czasie jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:

    Do: Moja ukochana żona

    Temat: Jestem już na miejscu

    Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie.

    Teraz mają tu komputery i można wysłać emaile do najbliższych.

    Wszystko jest przygotowane na Twoje przybycie jutro.

    Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że Twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja.

    Ps. Tu na dole jest naprawdę gorąco! 😉

css.php