Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

7.01.2012
sobota

Refundacja polityczna

7 stycznia 2012, sobota,

Gdzie jest opozycja? Dlaczego opozycja nie nabija sobie politycznego poparcia wspierając protestujących lekarzy? Takie pytania wielu komentatorów stawiało w ostatnich dniach i nie były to pytania nieuzasadnione.

Zwykle jest przecież tak, że gdy rząd popada w kłopoty, a tu popadł w solidne, to opozycja je wykorzystuje. Takie jej prawo. Opozycja wróciła jednak ze świątecznego odpoczynku i oczywiście zrefundowała rządowi wcześniejszą swoją nieobecność, z nawiązką. Mamy więc już wniosek o odwołanie ministra zdrowia, propozycję nowelizacji ustawy refundacyjnej, postulat rozwiązania NFZ, zdymisjonowania rzecznika praw pacjenta (wielu pacjentów przy tej okazji dowiedziało się, że ktoś taki istnieje), udzielenie przez premiera informacji na forum Sejmu, co jest zawsze powodem do awantury politycznej i niczego nie rozwiązuje oraz wiele innych postulatów.

Nie ma tylko jeszcze wniosku o odwołanie pani marszałek Sejmu, ale może będzie. Tydzień zapowiada się więc interesująco pod względem politycznym, co pacjentom żadnej ulgi przynieść nie musi. Nie wiem zresztą czy jest ona potrzebna bowiem wydaje się, że jednak większość lekarzy prawo stosuje, recepty wypisuje, apteki je realizują i napięcie podgrzewane ponad miarę przez media będzie opadać, nawet jeśli ów protest będzie trwał nadal.

Najciekawsza będzie oczywiście debata o odwołaniu ministra Arłukowicza. Bowiem tak naprawdę będzie to debata o przewinach pani marszałek Sejmu Ewy Kopacz, która tę ustawę przeforsowała. Przy sporej zgodzie środowiska lekarskiego zresztą, zwłaszcza jego rozlicznych reprezentacji oraz opozycji, która wprawdzie protestowała, ale akurat nie w tych sprawach, o które lekarze dziś się upominają. Najciekawszą publikację na temat dziejów tej ustawy znalazłam w dzienniku „Rzeczpospolita” z czwartku, autorstwa redaktorów Majewskiego i Reszki, którzy nie wznosili okrzyków, że protest to skandal albo, że ustawa do skandal (te drugie są w zdecydowanej większości), ale po prostu porządnie odrobili dziennikarską lekcję i odtworzyli, jak ta ustawa powstawała, jak zachowywali się wówczas poszczególni aktorzy dzisiejszego spektaklu. Gorąco ten tekst Państwu polecam.

Pokazuje on winy rządu, który projekt przepychał, nadmiernie szermując argumentem, że kto przeciw ten jest na usługach lobby farmaceutycznego, ale też zachowanie opozycji w tym głównych dziś krytyków panów Balickiego z SLD i Piechy z PiS. Jakoś wówczas nie bili na alarm. Także organizacji lekarskich uprawnionych do konsultacji, które po prostu były bezczynne. Przeczytałam ten artykuł z wielkim zainteresowaniem, bowiem od początku intrygowało mnie dlaczego ta awantura nie pojawiła się wcześniej, wszak ustawy nie uchwalono w połowie grudnia, ale pół roku temu.

I prawdą jest, że słyszałam wiele zarzutów, na przykład, że jest ona wbrew zasadom wolnego rynku (sztywne ceny i marże), nie pozwala na promocje i leki za złotówkę, a więc pacjent zapłaci więcej, ale nie słyszałam nic o strachu przed karaniem lekarzy, przed grozą wpisywania na receptach odpowiednich poziomów refundacji. Myślę więc, że środowisko lekarskie powinno pomyśleć także nad jakością swojej reprezentacji, a może przede wszystkim nad tym. Dziś cała awantura ma już charakter wyłącznie polityczny (kto kogo pokona, czy rząd egzekwując nawet nie najlepsze prawo, co ma obowiązek robić, czy lekarze biorąc jeńców spośród pacjentów i przedłużając protest), bo cała reszta jest już jasna.

Wiadomo, co trzeba zmienić i jest zapowiedź premiera, że zostanie to zmienione. Stawka protestu gwałtownie więc zmalała i wprawdzie na razie opinia publiczna uważa, że w tym sporze lekarze mają rację, ale też w większości nie akceptuje protestu pieczątkowego. Z góry zaznaczam, że nie mam nic przeciwko protestom. Szanuję instytucję obywatelskiego nieposłuszeństwa, a tym jest w istocie nieprzestrzeganie obowiązującego prawa, któremu towarzyszyć jednak musi pełna świadomość konsekwencji, w tym także kar. Takie samo zdanie mam w kwestii różnych protestów na przykład dziennikarzy, którzy nie wykonują wyroków sądu, gdy kogoś na przykład zniesławiali i chcą solidarnościowych gestów poparcia. Dlatego zawsze uważałam, że słynna klatka przed Sejmem, do której przed laty wchodziły największe gwiazdy dziennikarstwa, aby zaprotestować przeciwko więzieniu dla kolegi, który demonstracyjnie nie uznawał prawomocnego wyroku sądu, była wyrazem środowiskowej patologii, a nie solidarności. To tak na marginesie. Opozycja jednak szansy nie wykorzystała. Bo najnowszy sondaż poparcia dla partii pokazuje, że spadło nie temu komu powinno. PiS straciło sporo, a PO minimalnie zyskała i kto tu zrozumie duszę Polaka? A może mimo wszystko wiarygodność rządu jest ciągle większa niż opozycji, nawet jeśli ta refunduje tak ostro?

***

Państwa korespondencja pod poprzednim moim wpisem prawie w całości poświęcona jest kwestii ustawy refundacyjnej. Trochę mi się dostało, chociaż jak rozumiem każdy czyta to, co chce. Nie pisałam wiele o ustawie, głównie o histerii medialnej wokół niej i gigantycznym podobno oblężeniu aptek, którego dostrzec nie mogłam podobnie jak wielu spośród Państwa. Dzięki Baśce, która wyjaśniła nam skąd ten malowniczy obraz kolejki pod lubelską apteką pokazywany przez TVN24. Baśka pisze po prostu – manipulacja – i trudno się z nią nie zgodzić, jeśli jest to apteka, która tanio wyprzedaje swoje leki zawsze i zawsze stoją tam kolejki.

Pani dr Joanna Rzymkowska, która skierowała też list do redakcji „Polityki” nie spodziewając się odpowiedzi, które to stwierdzenie natychmiast prowokuje, by jednak odpowiedzieć, podaje bardzo wiele bardzo ciekawych przykładów lekarskiej mitręgi, czy uwikłania w bardzo trudne sytuacje. Przyjmuję je do wiadomości, gdyż nie potrafię rozstrzygnąć medycznych kwestii szczegółowych, ale rozumiem, że w wielu sprawach ma Pani rację. Jest dla mnie oczywiste, że od wymierzonej kary musi istnieć możliwość odwołania i to do instytucji niezależnej i nie rozumiem dlaczego tego dotychczas nie podnoszono. Przy okazji protestuje Pani przeciwko temu, że „Polityka” nie broni lekarzy (jeśli trzeba broni, ale to nie znaczy, że musi gnać w owczym pędzie obrony bezmyślnej), ale jednak muszę zwrócić uwagę, że moim zdaniem o wiele tych spraw powinien zabiegać po prostu lekarski samorząd, są konsultanci krajowi, a więc jest wydawałoby się silna (protest pokazał jej siłę) reprezentacja, są autorytety krajowe. Jeśli ta reprezentacja zawodowa nie zabiega, to na początek proszę zmienić jej władze.

Państwa dyskusja była bardzo ciekawa. Choć pewnie znów narażę się lekarzom, pretensje słyszę na każdym korku, także od znajomych, chociaż w tych sprawach wypowiadam się publicznie dość oględnie, mimo, że ustawę przeczytałam (Nikodem 123 podejrzewa mnie niesłusznie pisząc, że jej nie znam), to nie ukrywam, iż bliska mi jest postawa Lexa, który aż takiej góry problemów nie widzi i bardzo kompetentnie wiele spraw opisuje. Nie znaczy to, że nie jest ciekawe czy pozbawione argumentów to, co piszą lekarz, dr Skues – wiele się od Pana (pani?) – nauczyłam, m^2 i inni. Dzięki także za ciekawe linki, zwłaszcza dotyczące kontroli. Dziwi mniej wprawdzie te 800 tys. kary w jednym, często cytowanym przypadku, ale być może rzeczywiście taka kara była. Nieporozumieniem jest jednak te 8 lat więzienia za źle wypisaną receptę, argument którym często się szermuje. Tu chodzi o korzyści majątkowe, czyli po prostu o łapownictwo, a to już nie błąd ale zupełnie inna sprawa.

Przy okazji pojawiło się na blogu wiele ciekawych informacji i obserwacji. Dzięki Katarzyno za opis sytuacji w Zgierzu i jego zadłużonym szpitalu. Rzeczywiście tak bywa w wielu miastach, że największymi pracodawcami są urząd miejski i szpital, a więc wszyscy mają jakieś koneksje i mogą coś załatwić.

Pełna zgoda ze Sławkiem w sprawie tej biurokracji. Sama, ponieważ zatrudniam legalnie pomoc domową, chodzę co miesiąc do ZUS po ten druk ubezpieczeniowy i naprawdę nie wiem po co dostaję tyle tych papierów, które muszę latami magazynować, skoro to wszystko jest w komputerze.

Waldemar chciałby wiedzieć, kto zamordował projekt RUM? Sama jestem ciekawa, ale ciekawi mnie też dlaczego, skoro na Śląsku jest tak dobrze (pisze o tym też Lex), bo są te karty pana Sośnierza, to dlaczego jest jednocześnie tak duży protest. Wymienia się cztery województwa i właśnie katowickie zawsze jest w czołówce. Jest więc dobrze czy nie jest? Ciekawa jest Państwa wymiana zdań w kwestii tego argumentu, że teraz lekarzowi będzie potrzeba 45 minut na wypisanie recepty. Mam rzeczywiście wrażenie, podobnie jak Stefan, że ktoś nas tu wpuszcza w maliny, bo nigdzie w przychodni nie widziałam, aby wizyty pacjentów rozpisywano co godzinę, zwykle zapisy są co kwadrans lub 20 minut (to już luksus), ale moje doświadczenia są mimo wszystko bardzo ograniczone.

Mam wrażenie, że naprawdę w sprawach tej ustawy refundacyjnej wszystko już zostało powiedziane i napisane i nie widzę nowych argumentów. Ciekawe jednak jest, jak środowisko wyjątkowo agresywnie przyjmuje każde zdanie krytyczne na swój temat. Mam wrażenie, że jestem już wrogiem publicznym numer jeden, chociaż naprawdę robię rachunek sumienia i jakoś wielkich swoich win nie widzę. Rzecz chyba zbytnio jest upolityczniona, co zresztą było nieuchronne. I dzisiaj nie ma już znaczenia, czy ktoś próbuje chłodno spojrzeć na sytuację. Jeśli nie gardłujesz za lekarzami, jesteś pismakiem reżimowych i sługą rządu, jeśli za lekarzami, to znaczy jesteś z opozycją, czyli po właściwej stronie mocy, jesteś z pacjentami. A tego dobra pacjenta w tych protestach jakoś dostrzec nie potrafię.

W innych sprawach piali Państwo niewiele. Emes 5756 informuje mnie, że w Krakowie bukiniści są w pobliżu Paku Strzeleckiego. Ale mnie trochę żal tych z tunelu „Magda” na dworcu, choć wiem, że przedtem wiele tych stoisk było koszmarnych. Może da się osiągnąć jakiś kompromis? Przecieku, wydaje mi się, że wiem kto się chce dorwać do władzy w Krakowie i jakimi metodami. Idea, aby wprowadzić komisarza i tym samym podnieść szansę kandydata Platformy przed wyborami jest zupełnie prawdopodobna. Rzecz w tym, że PO dobrych kandydatów nie ma, a obecne obcinanie pieniędzy na wydarzenia kulturalne, aby pognębić Majchrowskiego (niech nie buduje sobie pomników) raczej Platformie nie pomoże. Swoją drogą to dziwne, że jest tak posucha z kandydatami, bo nie wiem, czy np. czwarta kadencja Majchrowskiego to najlepsze rozwiązanie.

Andrzeju, benzyna, a konkretnie olej już jest po 6 złotych (tyle płacę na stacjach Shella), a na Zakopiance nadal korki. Nie wierzę więc, że jeśli benzyna będzie droższa to ruch zmaleje, zwłaszcza tych najwytworniejszych samochodów, których tu najwięcej. Zgoda, że droga ekspresowa do Nowego Targu byłaby potrzebna, ale autostradzie do Zakopanego jestem przeciwna.

PS. Przepraszam w poprzednim blogu było trochę literówek, jakoś nie dopatrzyłam, jeśli i tu są znów jest mi przykro. Staram się być uważna, ale nie zawsze wychodzi. I oczywiście serdeczne dzięki za wszystkie życzenia noworoczne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 301

Dodaj komentarz »
  1. Pani Janino, na początek jeszcze proszę przyjąć najlepsze Noworoczne życzenia – rzetelności, otwartego umysłu i serca i żeby „pióro” nigdy nie było lżejsze od prawdy:)
    Co do Pani pytania na temat bierności opozycji. Myślę, że dzieje się tak, gdyż Polacy są w stanie wiele znieść, dopóki nie przekroczy się jakieś umownej granicy, wtedy to szybko zmieniają punkt uwielbienia, jak to się stało się po rządach Pisowców (choć osobiście nie wiem, już kto jest z PiSem a kto ze Zbysiem). Zastanawiający jest dziś również fakt, że to nie PO rządzi, jeszcze mniej do powiedzenia ma opozycja, gdyż tak naprawdę władzę propagandy i manipulowania mają media. Oczywiście dużo lepiej usiąść w fotelu z kubkiem kawy i poczytać dobry, rzetelny komentarz, a o te na blogach czy w prasówce nie trudno, wciąż jednak większą siłę rażenia ma brukowe spojrzenie kamerą…może z tego też wynika, brak społecznego zaangażowania, rozmów z inteligenckimi środowiskami czy ekspertami. Jedni i drudzy wychodzą chyba z założenia, że to nie ma sensu, że większą siłę rażenia i tak będzie miała TV i panowie z oznakowanymi mikrofonami, a opozycja? a po co ona będzie się zabijać, skoro łatwiej jest podsuwać komentarz na żywo w najlepszym czasie antenowym, albo polinkować ‚like it’ i nieważne w kogo rzucamy kamieniami albo za co, ważne byle byśmy pojawili się w ramówce;)

  2. Pani Janino.
    Czytało mi się super.
    Jestem pod tak euforystycznym wrażeniem, że nawet nie kuszę się na jakikolwiek krytyczny komentarz.
    A nie można tak częściej?
    Kłaniam się uniżenie.

  3. Witam Pani Redaktor
    Rząd nie ma prawa egzekwować
    nie najlepszego prawa-ma obowiązek
    je zmienić!!! Nie wdaje się w szczegóły
    bo ma prawo Pani ich nie rozumieć ale
    proszę nie stawiać tez bez pokrycia
    merytorycznego. Porozumienie Zielonogórskie
    od 2003 roku bez przerwy próbuje na wczesnym
    etapie poprawiać złe prawo/ W tym roku
    kilkadziesiąt opini i pism do NFZ I MZ/
    Niezależnie od
    panującej władzy /Leszek Miler-nie chce takiego
    lekarza rodzinnego, Ludwik Dorn-Kamasze
    Donald Tusk -lekarze poniosą konsekwencje/
    chcemy profesjonalnie leczyć-bo to jest nasz
    zawód.
    Pozdrawiam
    Marcel

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Trochę inaczej, w sprawie iPadów dla sejmu. Koszt 2 mln żeby oszczędzić 50 ton papieru. Brzmi cudownie dopóki się nie zastanowić:
    1. Kilogram papieru to 4 zł w hurcie (wystarczy kupić i zważyć ryzę). 50 ton to 200 tys zł. Koszty zwrócą się więc po 10 latach czyli nigdy bo czas życia iPoda to 4 lata. A więc pierwsze kłamstwo.
    2. W rzeczywistości zużycie papieru i koszty druku wzrosną bo każdy będzie drukował, co mu potrzebne i to jednostronnie podczas, kiedy drukarnia drukuje dwustronnie. Czyli drugie kłamstwo.
    3. iPod utrudnia robienie notatek, ma błyszczący świecący ekran dobry do gry w karty ale nie do pracy na poważnych dokumentach. Można na nim czytać pocztę i oglądać filmiki ale nie zaznaczać tekstu i robić poprawki. Czyli trzecie kłamstwo.
    4. Czytniki tekstów z możliwością robienia do notatek do tekstów istnieją, kosztują o połowę mniej i nazywają się „e-czytnikami”. Nie męczą wzroku przy czytaniu.
    5. Jeśli się mylę, proszę poprawić, ale iPad niema portów do wczytywania danych z innych komputerów (USB). Możliwy to odbiór mailowy lub internetowy. Jedyne, co mu wychodzi, to połączenie ze sklepem Apple żeby kupować gry. Na tym widocznie polskim posłom bardzo zależy i na to się polskie społeczeństwo powinno złożyć.
    Moje pytanie: Czy administracja sejmu może przedłożyć opracowania zysków i problemów, np. zdrowotnych posłów? Myślę, że te 20 tys na odpowiednią ekspertyzę byłyby dobrze wydane.
    Pytanie 2: Czy dziennikarze, np. Polityki, są w stanie zadać w sejmie odpowiednio kompetentne wydania, czy tylko bronić rządu przed wrednymi lekarzami i społeczeństwem?
    P.S. Jedyna pewna korzyść: Obniży się dochody osób, które rozwoziły druki po sejmie. O to przecież chodzi.

  6. Szanowna Pani,

    Szukanie winnych (tu akurat o sytuacji z buntem lekarzy, ale uwaga jest uniwersalna) jest stratą czasu. A problem po prostu trzeba załatwić. Wskazanie winnych sprawy nie załatwi.
    Czy zatem nie uważa Pani, że gdyby prezes NFZ wydał w czwartek ów komunikat o niekaraniu, to od poniedziałku problemu już by nie było?
    Bo uważam, że ów bunt/protest jednak będzie kontynuowany, choć Pani uważa, że biorą w nim udział nieliczni (więc sprawy nie ma – buntowników można ściąć), a reprezentacje lekarzy, że 75% (więc ściąć nie można), a tak naprawdę, to pewnie nikt nie wie ile.
    Dziś jednak każdy widzi, że NFZ (albo i MZ) marzy o tym, żeby komuś przyłożyć, bo niby dlaczego nie chce wydać komunikatu, który i tak będzie za chwilę potwierdzony ustawą? No chyba, że Ważne Instytucje Państwowe zamierzają kręcić i ustawy (czy też zarządzenia do niej) ma nie być. Albo, że chodzi o urażoną ambicję – no ale to niemożliwe, żeby Ważni Urzędnicy Państwowi byli aż takimi zerami.

    I pan @Lex tak jak i Pani twierdzi, że słowo polityka jest coś warte….

  7. Nie jestem przekonany o słuszności protestu lekarzy.Recepta za zniżką jest społecznym pieniądzem i za jego wydatkowanie trzeba ponosić odpowiedzialność.Mieszkając na działce woziłem sąsiadów do lekarza. Nie martwili się czy zabrali dowód ubezpieczenia, tylko o posiadanie drobnych banknotów.Byłem szkolony,że jak się da to będzie przepisane
    lepsze lekarstwo.Na szczęście w mieście w którym mieszkam ten zwyczaj nie obowiązuje.

  8. Pani Redaktor,

    serdecznie dziękuję za odpowiedź, której się nie spodziewałam,

    racja jest to Pani stronie, kiedy mówi Pani o słabości naszej reprezentacji do tej pory. W związku z tym właśnie zmuszeni byliśmy do protestu.

    Sprawy, o których napisałam, na pewno nie przekraczają możliwości Pani percepcji – kogo, jak kogo.

    Kto, kogo, kiedy i dlaczeog zagnie i w ten sposób wygra – jest dla nas w tej chwili nieistotne, ponieważ osobiście walczę o to, by nie być postawiona przed wyborem – prokurator albo kara z NFZ, kosztem zdrowia lub życia pacjenta – nie hipotetycznego (bo tak ich widzi NFZ) lecz tego, który siedzi naprzeciwko mnie.

    Chcemy po prostu pracować, co ta ustawa znacznie utrudnia.

    Nie jest moim celem powtarzać argumenty – jeżeli ustawa nie zostanie zmieniona, za 4-6 miesięcy skutki ustawy wypłyną same.

    Dlatego nie proszę o poparcie dla nas jako grupy zawodowej jako takiej, ale żebyśmy mieli możliwość normalnej pracy i leczenia według standadrów medycznych, nie przepisów NFZ.

    Co do opozycji – no cóż, przy tej postawie Rządu – chyba wystarczy, jak poczeka jeszcze kilka dni, nie daj Boże tygodni? Ja też bym milczała, gdybym była w opozycji.

    Pozostaję z szacunkiem,

    Joanan Rzymkowka.

  9. Dziś usłyszałem informację, że w całym poprzednim roku kontrolerzy wykryli aż 6 (SZEŚĆ) recept wystawionych osobom którym nie należała się refundacja. O to ten cały szum i rygory ustawy?

  10. Szanowna Pani Redaktor,

    Jest niewątpliwie kilka rzeczy w historii Ustawy refundacyjnej, które spowodowały wybuch protestu lekarzy dopiero po opublikowaniu obwieszczeń z listą refundacyjną i rozporządzenia w sprawie recept, chociaż protesty w tej sprawie trwały przed uchwaleniem, w trakcie uchwalania i po uchwaleniu Ustawy.

    Dopiero rozporządzenie w sprawie recept (23 XII 2011 r) objawiło skalę biurokracji oczekiwanej od lekarza – zweryfikowanie i okreslenie na recepcie jednego z 9 sposobów ubezpiecznia zdrowotnego pacjenta, stopień skomplikowania okreslenia poziomu refundacji, nawet tam gdzie jest on tylko jeden, oraz co najwazniejsze – odebranie refundacji pacjentom leczonym zgodnie z wiedza medyczną, ale lekami bez zarejestrowanych wskazań dla tych chorych, co dokonane zostało dopiero w obwieszczeniach z lista refundacyjną (23 i 29 XII).

    Sytuacja taka jest efektem całkowitego braku zrozumienia dla uwag do Ustawy zgłaszanych jeszcze przed aktami wykonawczymi i efektem opóźnionego do ostatniej chwili działania Ministerstwa Zdrowia.

    Warto chyba to podkreślić i zrozumieć, że nowa Ustawa refundacyjna ogranicza refundację należną pacjentom do wskazań o refundacji zawartych – opisanych – w obwieszczeniach z listą refundacyjną. Za każde inne zastosowanie zapłacić musi lekarz. Ta lista pojawiła się 23 XII późnym popołudniem i ogranicza refundację do ZAREJESTROWANYCH wskazań leków. Tymczasem wiele leków stosowanych w pediatrii, onkologii, reumatologii i innych dziedzinach medycyny nie ma rejestracji zgodnej z obecną wiedzą medyczną i ich zastosowaniami. Np. wiele leków stosowanych w pediatrii nie ma rejestracji do stosowania u dzieci (bo firmy farmaceutyczne nie chcą/nie mogą robić testów tych leków na dzieciach), a są to jedyne leki, które można przepisać, bo nie maja swoich odpowiedników; lekarze stosują je więc w tak zwanym leczeniu „off-label”, poza wskazaniami rejestracyjnymi, wiadomo bowiem, że działają tak samo jak u dorosłych. Według nowych przepisów, te leki mogą być sprzedawane jedynie BEZ REFUNDACJI u dzieci. Dotyczy to WIĘKSZOŚCI LEKóW ONKOLOGICZNYCH – zarejestrowanych od 18 roku życia – patrząc na całość przepisów nowej Ustawy DZIECI CHORE NA RAKA CAŁKOWICIE UTRACIŁY PRAWO DO REFUNDACJI WIELU LEKÓW ONKOLOGICZNYCH.

    Podobnie jest w reumatologii czy onkologii dorosłych, zresztą w każdej dziedzinie medycyny są takie leki; średnio około 15-20% wszystkich preskrypcji to leki przepisywane zgodnie ze wskazaniami medycznymi (podręcznikami, rekomendacjami i wytycznymi terapeutycznymi towarzystw naukowych), które nie maja swoich nowych wskazań wprowadzonych do dokumentacji rejestracyjnej. Wszyscy Ci pacjenci utracili prawo do refundacji od 1 stycznia 2012 roku. Z tej decyzji Rząd się rakiem wycofuje – np. dzisiejsze odpowiedzi zzecznika resortu zdrowia w sprawie leków dla dzieci i nowej listy na koniec stycznia, ale to WYCOFANIE NIE MIAŁOBY MIEJSCA, GDYBY NIE PROTEST LEKARZY.

    Postawienie w tej sytuacji przez lekarza pieczątki „refundacja do decyzji NFZ” daje dziecku szansę na refundację leku w oczekiwaniu na zmianę przepisów – listy leków refundowanych. Przepisanie leku zgodnie z nowa Ustawą – nie daje takiej szansy.

    Inną sprawą, której Pani nie dopuszcza chyba do wiadomości, jest zapis o karach za przepisanie leku „bez udokumentowanych względów medycznych”; bez ustawowego zdefiniowania co oznaczają te „udokumentowane względy”. Zgodnie z dotychczasową praktyka kontrolną NFZ nie chodzi tu bowiem o receptę wystawioną zdrowemu, czy choremu na coś innego pacjentowi, ale przede wszystkim receptę wystawioną na lek na chorobę przewlekłą przez lekarza pierwszego kontaktu, bez pokrycia rozpoznania choroby odpowiednim zaświadczeniem od specjalisty (wymaganym przy kontrolach przez urzędników z NFZ – z reguły co roku wymagane jest nowe zaświadczenie). Pacjent leżący w domu czy spoza dużego miasta, bez możliwości dostania się do roku do specjalisty po lek i/lub zaświadczenie, jest skazany na wystawienie recepty przez lekarza pierwszego kontaktu na 100%. Albo lekarz na zwrot kwoty refundacji. Takich chorych w Polsce są tysiące z cukrzycą, jaskrą, padaczką – nie dostaną oni refundowanej recepty, bo według ustawy i kontroli NFZ – brak aktualnego zaświadczenia to brak udokumentowanych względów medycznych. Lekarz ma dylemat natury moralnej czy nagiąć taki przepis i pozostać lekarzem przepisując receptę refundowaną, czy wg litery prawa – oczekiwać aż pacjent przyniesie zaświadczenie, a do tego czasu przepisywać lek na 100%.
    Tymczasem:
    – leków na astmę czy cukrzycę, czy też przewlekłą obturacyjną chorobę płuc nie przyjmują zdrowi, ani też pacjenci niechorujący na te choroby. Czyli domaganie się takiej konsultacji specjalisty w przypadku stabilnej, dobrze leczonej choroby jest idiotyzmem zapychającym kolejki do specjalistów.
    – większość chorób tego typu może rozpoznać i leczyć każdy lekarz (bez specjalizacji), a tym bardziej lekarz rodzinny, każdy z nich powinien wdrożyć leczenie (bez refundacji?) w momencie rozpoznania, inaczej może spotkać się z sądem lekarskim i prokuratorem.
    – jeżeli ktoś zachorował na cukrzycę czy przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, to – poza BARDZO nielicznymi wyjątkami – będzie na nią chorował do końca życia i nie jest potrzebne jej rozpoznawanie czy potwierdzanie tego faktu co roku.

    Kolejki do specjalistów i brak wskazań rejestracyjnych spokojnie pozwolą ubezpieczonym chorym zginąć, zanim otrzymają refundowane recepty. Będą oszczędności i w NFZ, i w ZUSie.

    Pacjenci zirytowani pieczątkami oczywiscie nie muszą tego wszystkiego rozumieć, jednak wydaje się, że od komentatorów zamieszania wokół tej Ustawy można oczekiwać, że zapoznają się z sytuacją trochę głębiej.

    Łączę wyrazy szacunku,

    Bogdan Falkiewicz
    lekarz

  11. PIRS
    7 stycznia o godz. 22:47

    Policz efektywność……
    Co najmniej kilkunastu kontrolerów z pensją co najmniej 30 000 rocznie…..
    Fenomenalny wynik? Czy na dokształt do Jeżowa?

  12. Szanowna Gospodyni

    Nie będę pisał oczywistości na temat poziomu pani dziennikarstwa. Jest on tak wysoko ceniony, że zdanie jakiegoś Czesława nie ma znaczenia na tle tylu pozytywnych zdań, jakie są wyrażane na tym blogu.
    To, co chciałem napisać koresponduje, co prawda z poprzednim „haslem” blogu, ale też nie odbiega wiele od spraw poruszanych przez nas pod „reżimowym dziennikarzem”.

    Nasz przyjaciel @Antoniuis pozwolił sobie, pogdybać na temat, co zrobiłby, gdyby był tym czy owym, na tle tego sporu, wynikłego z przepisu bubla, który powstał w poprzednim okresie (przed wyborami) i nie bardzo wiadomo, po jaką cholerę dokonano próby wprowadzenia tych przepisów po wygranych wyborach. Można przypuszczać, że było to „kukułcze jajo”, uchwalone na wszelki wypadek, gdyby wybory się niepowiodły. Jednak stało się inaczej, wszystko poszło jak po maśle, wybory wygrano, i naprawdę nikt nie wie, po co „wyciągnięto” tego bubla z szuflady, zamiast natychmiast go nowelizować, albo uchwalić zupełnie nowa ustawę.
    To, co „wygdybał” @Antonius, absolutnie mnie odpowiada, nie tylko jako „przewlekłemu”, ale również jako temu, czym sobie wszyscy gęby wycierają – pacjentowi.
    Drogi @Halenie, ja naprawdę zatraciłem już pojęcie, gdzie ten pies jest pochowany. Martwi mnie jednak nie to, że nie jestem w stanie wskazać miejsce pochówku tego zwierzęcia, tylko to, że ludzie wykształceni, z tytułami (różnymi) nie posiadają krzty honoru i zaufania do możliwych poczynań przeciwnika (honorowych także, tylko skąd wziąć zaufanie do honorowych poczynań przeciwnika, jeżeli u siebie samego tego brak).
    Jak można publicznie powiedzieć, mniej więcej tak: że ja to wykonam, jeśli strona przeciwna wykona to czy owo. Ludzie! – lekarze, wykształceni urzędnicy (też lekarze i farmaceuci) gdzie wy żyjecie !!? Kto was wychowywał ?? Do końca życia będę wierny zasadzie, którą wpoił mnie, mój ojciec : pamiętaj synu, postępuj tak, by nikt przez ciebie nie płakał !!
    Z waszego powodu już ludzie płaczą przed kamerami TV i to bezsilni w zaistniałej sytuacji. Tu nie można zastosować obywatelskiego sprzeciwu – jak w sprawie abonamentu, którego nikt nie opłaci, jeżeli z tego abonamentu będą „realizowane” pomysły w rodzaju „Bliżej” – Pospieszalskiego, tu chodzi o zdrowie i może życie najbliższych.
    Jest faktem oczywistym, że w jednym lub dwóch przypadkach, ta ustawa jest do kitu i nie jest szczytem marzeń obecnego Ministra Zdrowia, który w swoim czasie był jej przeciwnikiem a obecnie wyraża chęć jej poprawienia – tylko kto uczyni ten pierwszy krok, by ta cholerna maszyna biurokratyczna ruszyła w stronę nowelizacji ustawy ??
    Posłuchajcie pana Leszka Millera – wyjdzie to wam na zdrowie przy innych okazjach w Sejmie, bo z PSL -em daleko nie zajedziecie.
    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  13. Apel do @Wieska 59 (22.47 dnia 7.01)

    Szanowny panie @Wiesku 59, czy pisząc do pana PIRS’a, miał pan na myśli tego Jeżowa – zwanego żelazną pięścią Stalina, o którym pisali : J. ARCH GETTY i Oleg W. NAUMOW ?? Jeżeli tak, to przegiąłeś pałę i to bardzo. Odszczekaj tego Jeżowa, bo zaprzestanę traktować pana poważnie, o ile oczywiście na tym panu wogóle zależy. ❗
    Serdecznie o to pana proszę, Czesław R.

  14. @ joanna rzymkowska
    Poparcie społeczeństwa dla waszego protestu może być złudne. Owszem poparło was jeśli chodzi o weryfikację ubezpieczenia ale za chwilę jego sympatia może się całkowicie od was odwrócić. Rząd zrobił krok do tyłu, wy nie. Być może Pani należy do tej grupy lekarzy dla której pacjent naprawdę się liczy ale czy jest to powszechne w środowisku lekarskim?

    Czy normalne jest że pracownik przychodzi do mnie po zaświadczenie o zarobkach aby wziąć pożyczkę 1000 zł aby opłacić operację? Czy normalne jest aby ordynator szpitala sugerował mi że umierającego teścia uratuje tylko operacja nieczynnym urządzeniem i potrzeba 5000 aby je uruchomić, choć wie że nic już pacjentowi nie jest w stanie pomóc? Dobrze Pani wie że to nie są jednostkowe przypadki i jeśli dołoży jeszcze Pani aroganckie zachowanie Pani kolegów w stosunku do pacjenta to proszę zapomnieć o powszechnym poparciu społeczeństwa dla waszego środowiska jeśli protest będzie kontynuowany.

    Problem etyki w medycynie był u mnie w domu wielokrotnie poruszany ponieważ starsze pokolenie rodziny mojego męża kończyło studia jeszcze przed i zaraz po wojnie. Potem ich miejsce zajęło pokolenie kończące studia w latach 70-tych i 80-tych i właśnie wtedy coś złego stało się z tzw. etosem i powołaniem lekarza. Dla mnie powód jest prosty; w tamtych czasach niewiele zawodów gwarantowało stabilizację finansową. Pamiętam w związku z tym motywacje swoich kolegów zdających na medycynę i nie były to w wielu przypadkach szczytne idee. Równolegle społeczeństwo zostało tak wytresowane że koperta stała się synonimem stosunku pacjent-lekarz i teraz do pacjentów, zwłaszcza młodszego pokolenia powoli dociera że i oni mają swoje prawa. A media tak jak do tej pory was popierały to w jednej chwili mogą się od was odwrócić. Wystarczy jedna konferencja Arłukowicza na której w emocjonalnym tonie powie o swojej dobrej woli, pokaże porozumienie, opowie o przygotowywaniu zmian a po drugiej stronie wystąpią plączący się w argumentacji przedstawiciele środowiska i protest leży. Następny sondaż TVN 24 pokaże już inne wyniki poparcia.

  15. Szanowna Pani Redaktor: przykro mi, ale chyba jednak nie jest Pani do końca rzetelna. Dla nas lekarzy ustawa refundacyjna to była walka rządu o to, aby Polska i w następstwie polscy pacjenci taniej płacili za leki. I my to popieramy. Inaczej mówiąc dla wielu z nas była to ustawa o tym, jak rząd będzie sobie negocjował z firmami farmaceutycznymi i my do tego generalnie nic nie mamy. Oby to robił najlepiej w naszym wspólnym interesie. Ale chyba Pani pominęła ogłoszoną niedawno analizę, że w wyniku tej ustawy pacjenci zapłacą za leki o 300 mln złotych więcej. I to bez protestu lekarzy. O takim celu ustawy przepraszam nikt nie mówił. Pacjenci mieli zapłacić mniej. W Polsce dopłaty pacjentów do leków już należą do najwyższych w Europie. Poza tym my mamy generalnie zaufanie do rządzących. Kto mógł przypuszczać, że ktoś wymyśli tak szatański pomysł jak skojarzenie artykułu 47 ustawy refundacyjnej (mówiącym o odpowiedzialności lekarzy) z art. 64 ustawy o świadczeniach zdrowotnych (mówiącym o zasadach kontroli przez NFZ bez możliwości skutecznego odwołania się od opinii kontrolerów). Przy okazji nie jest prawdą, że nikt nie protestował przeciwko art. 64, gdyż ja akurat robiłem to kilkakrotnie zarówno w pismach do Ministerstwa, jak i w wystąpieniach publicznych (których słuchali liczni dziennikarze). Tylko się to nie przebijało. Zresztą art. 64 to nie jest wina obecnego rządu i obecnego sejmu (poprzedniego też nie). Ale wracając do sprawy tutaj stworzono prawo, które ma umożliwić Państwu zapolowanie na obywatela i jego osaczenie i to, że w tym konkretnym przypadku obywatel akurat jest lekarzem jest drugorzędne. To nie powinno mieć miejsca w odniesieniu do żadnego obywatela. To jest niegodne postępowanie ze strony Państwa. I tego jako dziennikarz Pani powinna moim zdaniem bronić.
    Prawdziwe niebezpieczeństwo dla chorych wynikające z tej ustawy nie ma żadnego związku z protestem „pieczątkowym” ani z problemem weryfikacji uprawnień pacjenta. Lekarze to ludzie, którzy muszą mieć zdolność przewidywania. Czy Pani sądzi, że lekarz rozdarty myślowo pomiędzy obawą, że za wystawioną receptę będzie płacił sam (i to z odsetkami) a różnymi trudnymi problemami pacjenta będzie intelektualnie tak samo wartościowy dla pacjenta, jak lekarz, który myśli tylko o tym, jak pacjentowi pomóc? Większość z nas ma rodziny i musi te rodziny utrzymać. Praktycznie 90% sytuacji jest w miarę jednoznacznych, jeśli chodzi o refundację, ale 10% to są sytuacje z pogranicza, a to daje 3-4 recepty dziennie, czyli w sam raz tyle, aby w ciągu roku-dwóch doprowadzić lekarza pod most (wraz z rodziną). To jest stary dylemat, najbardziej przerabiany przez medycynę amerykańską: czy lekarz ma walczyć o życie pacjenta, czy zabezpieczać się przed odpowiedzialnością? Wbrew pozorom to nie jest to samo i skutki dla pacjenta bywają dramatycznie różne. Ta ustawa w pewnym sensie czyni też lekarza instytucją ubezpieczeniową, gdyż pacjent staje się ubezpieczony w ten sposób, że to lekarz zrefunduje koszty wystawionej mu recepty (i to jeszcze z 13% odsetkami za każdy dzień zwłoki). Tylko w takim razie dlaczego składki zbiera ktoś inny? Inaczej mówiąc, dzięki tym przepisom NFZ zyskał mechanizm umożliwiający dowolne przerzucanie kosztów refundacji leków na lekarzy. I stało się, jak zwykle w zderzeniu obywatel-biurokracja: obywatel: minimum władzy, maksimum odpowiedzialności; biurokracja: maksimum władzy, minimum odpowiedzialności. A w kwestii refundacji. Albo mamy system ubezpieczeniowy i wtedy o refundacji decyduje ubezpieczyciel, albo system zabezpieczeniowy i wtedy określa to lekarz, który nie jest „firmą” tylko funkcjonariuszem publicznym, jak w Polsce do 1999 roku. Dlaczego w systemie ubezpieczeniowym o refundacji ma decydować lekarz? Outsourcing NFZtu? Z poważaniem, Wiktor

  16. Vera
    7 stycznia o godz. 21:33

    Z tym iPadem to nie jest tak, Vero, jak piszesz. IPad ma niesamowitą pojemność, notatki można robić, teksty można edytować i wcale nie trzeba drukować, bo wertowanie jest bardzo łatwe.

    Vero, myślisz, że Steve Jobs by wymyślił, albo się zgodził na ekran, który by był gorszy niż inne? Gdybyś używała iPada, wiedziałabyś, że jakość tego ekranu jest tak znakomita właśnie dzięki temu, że jest on błyszczący. Teksty czyta się po prostu idealnie, pismo jest wyraźne, czytający jest niezależny od pory dnia i światła. A światło dzięki jakości szkła jest w dużym stopniu pochłaniane. Jeśli na matowy ekran świeci słońce też nie masz nic innego tylko białą plamę. Nie bój się też o ładowanie tekstów, wcale nie trzeba tego robić przez USB, teksty ładują się w ciągu kilku sekund prosto z serwera. Naturalnie, że to idzie przez internet, ale o to właśnie chodzi.

    Najwyższy czas, żeby wszyscy inteligenci, nie tylko posłowie, oswoili się z takimi i tym podobnymi urządzeniami. Wtedy pani Ewa Siedlecka z Gazety Wyborczej nie będzie musiała troszczyć się o tych biednych lekarzy, którzy nie mogą stosować nowych przepisów, bo nie mają komputerów (czyżby ich nie było stać?), czy nie potrafią (to mnie zadziwia!) ich obsługiwać. A szczególnie podobał mi się jej argument, że jeśli są po sześćdziesiętce, to już się komputera nie nauczą (i pewnie z tego powodu nie będą mogli przestrzegać przepisów…). Jeśli są tak tępi, że już nie potrafią się niczego nauczyć, to dlaczego jeszcze leczą pacjentów? Przecież w tym zawodzie trzeba się ciągle dokształcać. A pisma medyczne i inne zbiory danych o nowych osięgnięciach medycyny dostępne są głównie w internecie.

    Myślisz, Vero, że używając iPada ma się z tego powodu problemy zdrowotne? Na jakim świecie Ty żyjesz?

    A tak w ogóle, to zachęcam Cię do sprawienia sobie iPada. Jeden wydatek, a oszczędność wielka. Ja mam już kilkaset książek na iPadzie i gazety z całego świata. Klasyka jest dostępna za darmo, ksążki nowe kosztują mniej niż w księgarni. Mój iPad ma najmniejszą pojemność, a miejce jest jeszcze na więcej niż tysiąc książek. I wszystko zawsze w zasięgu ręki!

    Jeśli chodzi o aferę receptową, to mam nadzieję, że już się to niebawem uspokoi. Tu w Niemczech też wprowadzanie zmian na listach leków refundowanych nie obywa się bez znacznych turbulencji. Co jest chybione, zostaje poprawione, a reszty lekarze muszą się nauczyć, na to nie ma rady.

    Takie poważne pisma jak Gazeta Wyborcza powinny troszkę spokojniej podchodzić do tematu, a przede wszystkim nie wieszać psów na najwyższych urzędnikach, tylko uzmysłowić panom doktorom, że to do ich obowiązków należy prawidłowe wystawienie recepty. A czy i jak sobie to udogodnią – ich sprawa.

  17. Jako, że komentarz ten był wpisany w ostatniej chwili w poprzednim blogu ponawiam go jeszcze raz.
    halen podjął się wątpliwej skuteczności obrony Tusko – Muchy nazywając mnie przy okazji „jednym z blogerów” tak jakbym nie miał własnego nicka.
    Epitetem ignoranta naznacza też podającego tę wiadomość – i piszącego przecież prawdę – dziennikarza.
    Obrzydzenie mnie bierze jak tłumacząc pazerność i wyższość rządców dusz usiłuje sprawę zawikłać i rozwodnić tłumacząc „matołkom”, że prawie przymusem prawnym było to rozdawnictwo biletów wśród pierwszych spośród równych.
    Wbrew halenowi ja na takie świństwa sie nie godzę i nie obchodzi mnie czy czy za kastę uprzywilejowanych mają się rządzący czy też opozycja.
    Homosovieticus w pełnej krasie i kudy tam obdarzanym tym mianem do obecnej filozofii „grabienia do siebie”.
    Pozostaje mi sie jedynie dziwić halenowi a i innym, których to nie obchodzi.
    Zresztą czy rzeczywiście jest to dziwnym kiedy pozwala się (elektorat) premierowi na łamanie prawa:
    – raz kiedy zachęcał do niepłacenia abonamentu,
    – a dwa kiedy wręcz poleca nie stosowanie prawa w ustawie refundacyjnej.
    Rację ma Palikot pisząc, że „Tusk buduje pełzające państwo totalitarne”.
    I nikt nie zmusi mnie (nawet halen) do twierdzenia, że czarne jest białe a białe…

  18. Jak zwykle nie mam – u niektórych – racji.
    Ale co tam.
    W dalszym ciągu jednak będę wkładał kij w szprychy czy też sypał piach w tryby.
    Kolejny przkład troski naszych urzędników o chore dzieci:
    http://wyborcza.pl/1,75248,10924919,SLD__Platforma_chce_oszczedzac_na_chorych_dzieciach.html
    Dodam też kolejny cytat:
    „Coś nie jest winą wrednych lekarzy ? No nie wierzę ……
    A jak od dawna powtarzali, że leki na choroby reumatologiczne refundowane są tylko u dorosłych, była cisza … Nawet ktoś na forum w Gazecie wklejał link do oświadczenia Polskiego Towarzystwa Reumatologicznnego. No i został zakrzyczany jako wredny konował …. ”
    Jest dobrze tylko wg pani Paradowskiej ta wredna opozycja…

  19. Skąd u naszych ustawodawców taki wilczy pęd do penalizacji prawa? W każdej ustawie, która rodzi się w poselskich głowach, zaczynają się pojawiać przepisy o karach i plenipotencjach urzędników do karania z pominięciem instancji sądowych. Jakby mało było Kodeksu Karnego. To już jakaś patologia. A za 4 lata znowu będą się do nas przymilać, my zaś – jelenie – będziemy kupować te umizgi jak twardą walutę.
    Coraz bardziej jestem przekonany do racji Palikota. Trzeba tę sejmową paciaję wzruszyć.

  20. Karwoj, przestań wypisywać te swoje obsesje. Nie może być państwa totalitarnego przy demokratycznych wyborach. Napisz po prostu, że Ci z Tuskiem nie po drodze i ja to zrozumiem, ale nie próbuj tych swoich uczuć opakować w jakieś ekwilibrystyczne konstrukcje językowe, które mają się nijak do prawdy.

  21. Torlinie
    skoro nte rozumiesz tekstu pisanego – vide cytat z mojego poprzedniego wpisu:
    „Wbrew halenowi ja na takie świństwa sie nie godzę i nie obchodzi mnie czy czy za kastę uprzywilejowanych mają się rządzący czy też opozycja”

    to nie komentuj i pozostań w błogim uwielbieniu dla „swoich”.
    Pańska sofistyka przypomina mi jako żywo POwskich propagandzistów.
    Ale to pański wybór.

  22. @Therese Kosowski
    8 stycznia o godz. 2:57

    Do ostatniego zdania: A jeżeli lekarze nie będą tych recept wypisywać tak jak sobie rząd wymyślił, to co? Zostaną rozstrzelani? Jeżeli jest to protest masowy – żadnych takich penalizujących ruchów nie da się zrobić. Pamiętam kiedyś, ze 20 lat temu, uruchamialiśmy jeden z pierwszych systemów zarządzania produkcją i w pewnym momencie padła plotka, że jego celem jest zastąpienie pracowników (zwalnianie). Natychmiast zaczął się „psuć”, dawał fałszywe odczyty, etc. Wtedy też jakiś bubek powiedział, że jak namierzy, kto sprawia problem to go ciężko ukarze i nawet próbował to zrobić. Nic nie pomogło. Ale przyszedł inny gość i przy różnych okazjach zaczął opowiadać jakby taki działający system różnym pracownikom ułatwił obowiązki. I po paru tygodniach zaledwie okazało się, że się nie psuje, że świetnie działa, itd. Minęło kilka generacji komputerów, ale tamta część działa do dziś (obudowana dużo nowocześniejszymi systemami), co jest pewnym ewenementem i co tu dużo mówić – powodem do dumy.
    I to mnie nauczyło, że w ten właśnie sposób należy wprowadzać zmiany a nie szaleć z karami. Był kiedyś taki film pt. „Polskie drogi” i występował w nim żyd o nazwisku Sommer. Kiedyś ktoś go spotkał bez opaski chyba i zapytał czy się nie boi. A na to Sommer: że za to mu grozi kara śmierci, za to i za tamto, to się już przestał bać. Mam nadzieję, że widzi Pani analogię.
    Moje doświadczenie pokazuje, że kary są skuteczne tylko wtedy jak są jasne (w sensie kryteriów), niezbyt częste i dotyczące nie błędów popełnionych w dobrej wierze, ale nieuczciwości, niechlujstwa, złej woli, etc. Znacznie lepsze efekty od kija daje marchewka.

    Panie @wiktorze. Przyzna Pan jednak, że opinia pani Paradowskiej o reprezentacji lekarskiej jest uprawniona. „Reprezentacja” jest beznadziejna, zresztą nie jest chyba nawet reprezentacją. Ten Naczelny Związek Lekarzy (czy jakoś tak) powiedział w połowie grudnia, że protestu nie będzie, ale został bezwzględnie zignorowany przez lekarzy. Prezes jakiegoś innego stowarzyszenia p. Bukiel w moim przekonaniu dąży do zaognienia sytuacji, też zresztą wątpię, czy jest w stanie protest/bunt zatrzymać. Może to Porozumienie Zielonogórskie (cokolwiek to jest) ma jakąś większą moc sprawczą, ale wątpię. Jeżeli widział Pan film „Made in Dagenham”, to ma Pan takie związki zawodowe jak pokazane w tym filmie i tak samo reprezentują Pana jak i kobiety w fabryce Forda w 1968r.

  23. Ustawodawcy stosują politykę Kalego. W prawie zamówień publicznych spod działania kar za naruszenie przepisów wyłączono praktycznie wszystkich zamawiających wymienionych w art. 3 pzp. Kary przewidziano wyłącznie dla stosujących pzp od przypadku do przypadku. Siebie karać? Nigdy w życiu. Resztę karać? Jak najbardziej.

    m/\2 – to jest właśnie to. Kiedy ustawodawca przegnie pałę, wszyscy przypomnimy sobie szacunek do prawa jak w PRL. Protest lekarzy i farmaceutów jest – zdaje się – pierwszym przejawem świadomego rozumienia skutków coraz bardziej spenalizowanego prawa. Tu już naprawdę nie chodzi o leki i refundację czy wpisywanie ubezpieczenia, ale o to, że państwo swoim obywatelom, a posłowie swoim wyborcom, poprzez system kar orzekanych przez swoich urzędników z pominięciem systemu sądowego zakłada kagańce na ryj i smycze na szyje. Jakby normalnych środków prawa nie wystarczało. Jeszcze trochę, a zaczniemy oddychać w rytm pierdnięć na Wiejskiej i w Alejach Ujazdowskich. A potem zaczniemy się głośno i hałaśliwie śmiać. Jak się wtedy poczuje korporacja administracyjna, to dla mnie najmniejsze zmartwienie.

  24. Czesław
    8 stycznia o godz. 0:18

    To co piszą na tym blogu lekarze nie przekonuje Cię?
    Przecież to taki polski paragraf 22…..
    Artykuł 47 już jest, wystarczy podstawić tam człowieka…..
    Myślisz że jakiś urzędnik z NFZ zawaha się przed wykazaniem się wobec przełożonych?
    Mentalność Ziobrów jest powtarzalna, Jeżowów i Wyszyńskich również….

  25. m^2
    8 stycznia o godz. 10:35

    „Do ostatniego zdania: A jeżeli lekarze nie będą tych recept wypisywać tak jak sobie rząd wymyślił, to co? Zostaną rozstrzelani?”

    To zbędna polemika, bo nie prowadzi do nikąd. Ja doskonale pamiętam reformowanie systemu tu w Niemczech. Tak się składa, że zaczęłam wtedy dość poważnie chorować, więc przeżyłam to reformowanie dosłownie na własnej skórze. I jedno wiem: Wprowadzanie nowej ustawy zdrowotnej jest PROCESEM, a nie jednorazowym AKTEM.

    I ja przeżyłam lekarza, który BAŁ SIĘ (że użyję wyrażenia dra Radziwiłła) wystawić mi receptę na pewien bardzo mi potrzebny, a drogi lek. Kiedy mu powiedziałam, że ja sobie ten lek wywalczę, nawet dzwonił do mnie do domu i przekonywał mnie, że to marny lek i dla mnie nieodpowiedni. A chodzi o to, że bał się, że ja wystąpię na drogę sądową. Ale ja nie to miałam na myśli. Po prostu poszukałam sobie innego lekarza, który już się był nauczył nowych leków. Lekarze – tu czy tam – raczej nie lubią zmian w systemie, w którym się już wygodnie urządzili.

    A jeśli chodzi o reformy w dziedzinie lecznictwa w Polsce, to śledzę je od lat. Ponieważ mam w rodzinie w Polsce lekarzy – a w rodzinie więcej można się dowiedzieć o nastrojach w danej grupie zawodowej – więc wiem, że po prostu wiele rozsądnych rzeczy panom doktorom jest absoutnie nie na rękę. A jeśli chodzi o te nowe przepisy, to też rozumiem, dlaczego to czy tamto lekarzom się nie podoba lub jest niewygodne.

    Ale po prostu nie rozumiem, dlaczego lekarze ciągle wolą byle jak bazgrać recepty, zamiast je porządnie wypisywać. Moi lekarze już od lat nie męczą własnej ręki, tylko wysyłają rozkaz do drukarki, a ta już pisze wyraźnie. Ale wyszukanie leku i sprawdzenie, czy moje ubezpieczenie zapłaci za ten lek – to sprawa lekarza, bez dwóch zdań. To neleży stricte do jego zadań i nikt tej pracy za niego nie wykona, zresztą za to mu się płaci. Ja znam mentalność wielu polskich lekarzy i dlatego te protesty, które mają miejsce od kilku tygodni denerwują mnie niepomiernie.

    Naturalnie, że jest wiele elemetów w tej ustawie, które muszą być zmienione. W tym kontekście dziwi mnie, że ta cała akcja protestacyjna rozpoczęła się dopiero teraz, jeśli ustawa przeszła w sejmie już w maju.

  26. P. S. do m^2:

    Mam nadzieję, że w międzyczasie zdał sobie Pan sprawę z tego, że porównanie z Żydem Sommerem jest więcej niż nie na miejscu?

  27. Co do iPadów, to jest to na pewno świetne urządzenie, i może znacznie usprawnić pracę posłom i senatorom. Tylko dlaczego nie mogą sobie tego kupić, z pieniędzy na utrzymanie biur.
    A co do protestu lekarzy. Nie tylko Polska miała problem z uszczelnieniem tego systemu, z tyśącami recept wypisywanych często ludziom w podeszłym wieku, a leki trafiały do zupełnie gdzie indziej. W niektórych krajach – np Niemcy – również istnieje odpowiedzialność finansowa lekarzy, za wystawione recepty. Źle się do tego zabrano, bo najpierw należało stworzyć centralny rejestr osób i usług medycznych, i wcale nie potrzeba do tego kart chipowych, wystarczy wykorzystać system PeSeL

  28. Therese Kosowski.
    Przepraszam, że wchodzę w nieswoją wymianę poglądów. Rzecz nie w tym, że lekarz ma wypełnić to, co nakazuje ustawa i rozporządzenia. Problemem jest możliwość urzędowego ukarania lekarza przez urzędnika, który jest według tej ustawy sędzią we własnej sprawie (ustawa przewiduje, że lekarz może odwołać się od decyzji tego urzędnika do tegoż właśnie urzędnika, a jego decyzja jest ostateczna – takie legislacyjne kuriozum). Lekarz nie ma szansy odwołać się do innej instancji, a w sądzie wyroku doczeka się po 4 latach. Do tego czasu ma wszelkie szanse, by wylądować z całą rodziną pod mostem po zapłacie kar ustawowych. Zapewniam, że prowadzą do bankructwa. Pozdrawiam.

  29. Przeczytałem dla rozgrzewki intelektualnej jeszcze raz wszystkie komentarze od początku i stwierdzam, że stanowią dobry materiał dla ministra w procesie „monitorowania” ustawy, bo jak zwykle „diabeł tkwi w szczegółach”, z których biedny pacjent, lub mało zainteresowany obserwator (jak ja) nie zdaje sobie sprawy. Minister ma chyba paru urzędników, którzy z takiego galimatiasu blogowego potrafią wyciągnąć perełki do poprawionego „różańca” (ustawy). Wszystko rodzi się w „bulach” (komorowskich), prawo też. Pluję często na sejmowych „prawników” za buble prawnicze, zapominając, że przygotowanie takiej ustawy nie jest proste, bo bardo łatwo wprowadzić zapisy wykluczające się itp. Przypominam sobie klasyczne powiedzonko o „jajach kobyły” – Ja, jako były prawnik-amator opracowywałem z zespołem w uczelni projekty statutu oraz bardzo szczegółowe regulaminy wyborcze, ale i tak życie zweryfikowało (negatywnie) nasze wysiłki. Występowały sytuacje, o których się nam nawet nie śniło!!!

    Aktualnie ktoś zwrócił uwagę na fakt, że wydanie na cele medyczne pieniędzy zebranych przez Owsiaka, może być łamaniem prawa, chyba nikt piszący ustawę nie pomyślał, iż może mieć takie skutki.

    Zostając jeszcze przy statucie uczelni. Był taki okres, że fachowcy (z Bożej łaski) z ministerstwa opracowali wzorcowy statut dla wszystkich uczelni. U nas rektor ułatwił sobie sprawę i powierzył urzędniczce, magistrowi prawa, „uzupełnienie” wzorca (m. in. wstawienie w miejscu kropek nazwy uczelni), aby naszego statutu nie mylono ze statutami innych uczelni. Ten knot wysłano do ministerstwa. To było coś żałosnego! Typowe były zapisy w statucie w stylu: „Zgodnie z ustawą” , a w ustawie „stało” jak byk: „Ustalone w statucie uczelni”. I bądź tu mądry i pisz wiersze.
    Były to sprawy niezwykle istotne – np. decyzje władz, kiedy można wyrzucić asystenta i adiunkta z pracy, bo docenci i profesorowie byli już traktowani jak inwalidzi w przepisach o zakładach pracy chronionej. Długo pracowaliśmy nad usunięciem idiotyzmów.

    Czytając dzisiaj komentarze miałem ochotę wszystkim (no, prawie) przyznać rację, jak w dowcipie o śpiącym Kadim, który przyznawał rację kolejno obu stronom sporu, a na uwagę pomocnika – „Panie, obaj nie mogą mieć racji” – odpowiedział: „Ty też masz rację”! Ów Kadi miał i tak łatwiej, bo w sporze o ustawę stron jest jednak więcej, choć najmniej istotnym podmiotem (raczej zbędnym przedmiotem) jest pacjent, który z zasady nigdy nie ma racji.
    Może się jednak czasem bronić przed druzgocącymi klęskami – szpital za granicą! Tak się dzieje w przypadku ubezpieczenia zdrowotnego podczas pobytu za granicą.
    Wczasach przed-NFZ’owskich ubezpieczałem się regularnie w PZU. Wiele razy nic się nie stało i kolega się śmiał ze mnie, bo się nie ubezpieczał. Miałem dwa udary za granicą i pobyty w szpitalach kosztowały majątek. Sama repatriacja z Pietra Ligure odrzutowcem do Wrocławia kosztowała ponad 5000 Euro, a pobyt we włoskim szpitalu kilkanaście tysięcy, podobnie w Tyrolu, gdzie po mnie przyjechała karetka z Krakowa. Gdybym nie był ubezpieczony musiałbym sprzedać dom i pójść z torbami (pustymi).

    Tu NFZ z obrzydzeniem, ale zmuszony umowami międzynarodowymi, ustalił zasady swojej odpowiedzialności w przypadku choroby osoby ubezpieczonej w Polsce, wydając karty EKUZ. Ktoś pisał, że z otrzymaniem tej karty są jakieś kłopoty. Nie w Opolskiem! Oddział NFZ szybko i bezboleśnie wydaje takie karty, po przedstawieniu dowodu ubezpieczenia w Polsce, o które potencjalny pacjent musi zadbać sam. Wnioski są w Internecie, można je wysłać na adres oddziału i błyskawicznie otrzymuje się pocztą EKUZ’y. Taka „błyskawica” pocztowa to około tygodnia. Jeśli się komuś bardzo spieszy, może to załatwić od ręki w Opolu. Różnica między emerytem a „klasą pracującą” polega na terminie ważności takiej karty. Są zalecenia, aby – wyjeżdżając do krajów cywilizowanych (gdzie lekarz otrzymuje zapłatę tylko za ubezpieczonego pacjenta) zrobić kserokopie tych kart, by je wręczyć lekarzom podczas wizyty. Ja dla siebie i żony zeskanowałem na jednej kartce A4 chyba kilkanaście Ekuzików i pojechałem do Niemiec. Nie chorowałem „kartkowo”, więc wszystko przywiozłem do domu – leży i czeka! Byłem u lekarza z czymś grypowym, ale to był znajomy rodziny i nie wziął centa za wizytę, a leki 100%. Był to przypadek podwójnego ubezpieczenia, bo jeszcze miałem polisę z PZU, ale tam była klauzula o rachunku powyżej 100 Euro, a moje leczenie było zbyt tanie.

    Jeśli da się załatwić jednoznaczne dowody ubezpieczenia Polaków podczas wojaży zagranicznych w państwach cywilizowanych (gdzie nawet parkingi dla inwalidów są szanowane), to dlaczego nie da się tego zrobić w „dzikim” kraju?
    Tym retorycznym pytaniem kończę, bo chyba czas na zupę.

    A propos „dzikości”, polegającej na powszechnym lekceważeniu prawa, obrazek z wczorajszego dnia. Żona zażyczyła sobie shoppingu żywnościowego. Podjeżdżam do Leclerca, gdzie jest piękny zespół 4 miejsc z „kopertą”. Wszystkie miejsca zajęte przez osoby nieuprawnione, a żadnego stróża prawa w pobliżu, mimo szansy łatwego zarobku!!!
    Może to byli lekarze, mający prawo do łamania obowiązującego prawa?
    Sorry! To ostatnie pytanie nie jest na poważnie, ale złośliwość jest wpisana w naturę inwalidów, prześladowanych przez los.

  30. Po spotkaniu Premiera z lekarzami i po wypowiedziach przedstawicieli środowiska lekarskiego przekazywanych bezpośrednio po tym spotkaniu odniosłem wrażenie, że obie strony dążą do wypracowania jakiegoś modus vivendi rozwiązującego problem „na teraz” – do czasu nowelizacji tej nieszczęsnej ustawy. Po spotkaniu lekarzy z min. Arłukowiczem oczekiwałem wspólnego komunikatu wszystkich stron konfliktu w tej sprawie. Ponieważ żaden komunikat postanowień ustawy zmienić nie może (zawiesić także) oczekiwałem również jakiegoś aktu ze strony Ministra i Prezesa NFZ stanowiącego iunctim z komunikatem, – czegoś np. w rodzaju wiążącej dla kontrolerów NFZ dyrektywy interpretacyjnej dot. „receptowej” odpowiedzialności lekarzy, -aktu, który mieściłby się w płaszczyźnie wykładni przepisów ustawy, która -póki co – obowiązuje, a nie jej zmiany czy „zawieszenia” . Precedens takiego rozwiazania mamy w postaci publikowanej przez Ministra Finansów obowiązującej Urzędy Skarbowe wykładni przepisów podatkowych.
    Podkreślam: byłoby to rozwiązanie doraźne, być może niedoskonałe ale zawsze jakieś – taki akt dobrej woli „na dzisiaj”.
    Nie doczekałem się.
    I tu muszę przyznać rację panu m^2, który przestrzegał mnie przed pokładaniem zbytniej wiary w werbalne zapewnienia Ministra i szefa NFZ. Zamiast współdziałania w dobrej wierze i w pożądanym kierunku mamy przeciąganie liny; kto – kogo.
    Niestety, swoją konstatację wcześniejszą muszę uzupełnić: zdrowiem i życiem chorych w tym konflikcie grają obie jego strony.

  31. Korowoju
    Wypaliłeś z najgrubszego działa do Muchy(nomen omen) a do mnie to już walisz z całej swojej baterii. Huku w tym sporo,dymu jest jeszcze więcej ale rażenia żadnego. Znam Cię ze stosowania tej metody nie od wczoraj. Wyławiasz jakiś strzep informacji, (najczęściej taką aby się dało przywalić, jak było i tym razem) stawiasz ją przed sobą jako zasłonę i grzejesz do jakiegoś wyimaginowanego celu. Nie pierwszy to raz kiedy będę próbował uzmysłowić Ci, żebyś najpierw sprawdził czy taka zasłona nie jest tekturowa.
    07 stycznia o godz.7:32 napisałeś :
    Ukochany premier i PO może więcej, bo u żłobu!

    ,,Nasi politycy też są niereformowalni. Tylko oni potrafię tak wkurzyć ludzi – nowa min. sportu Joanna Mucha rozdaje posłom i ministrom 2 tys. wejściówek na Euro 2012. Reszcie kibiców pozostaje liczyć na łut szczęścia w loterii”
    Źródło: Gazeta Wyborcza
    Czy to tylko skandal? Kończysz cały wpis.
    Nie sprawdzałem kontekstu podanego przez Ciebie cytatu i pewnie dlatego niesłusznie, dostało się od mnie autorce, Agacie Nowakowskiej której zarzuciłem dziennikarską ignorancję. Całość felietonu p.Agaty w tonie kpiarsko-prześmiewczym odnosi się do wielu ostatnio podnoszonych nonsensów i durnych zarzutów jaki ostatnio podnoszą politycy opozycji i coraz częściej dziennikarze. Zacytowany przez Ciebie fragment, też. Początkowo sądziłem ,że i Ty dałeś złapać się tylko na lep taniej sensacji ale dzisiaj widzę, że to była manipulacja.
    No ale cóż, skoro już podjąłem ,,się obrony Tusko -Muchy” a nieco wycofałem się z ,,epitetu ignoranta jakim naznaczyłem autora tej informacji” muszę pójść dalej. I pójdę.
    Min. Mucha nikomu niczego nie rozdała. Przyznane przez UEFA 2 tys.biletów do dyspozycji MS dla przedstawicieli władz państwowych i pracowników adm. publicznej zaangażowanych w proces przygotowania do EURO podzieliła na uprawnionych(to kryterium ustaliła UEFA). Za każdy z 2 tys. biletów, uprawniony zapłacił od 120 do 270 a pula została podzielona na 50 różnych instytucji państwowych.
    Pisałem Ci wcześniej, że całością 1,4 miliona wejściówek rządzi i dzieli UEFA a aż 27% z tej puli przeznacza poza kibicami indywidualnymi, dla sponsorów i swoich partnerów instytucjonalnych i medialnych. To co? MS miała nie brać wejściówek czy może rozdać albo sprzedać halenowi z karwojem a dla Tuska na otwarcie kupić u konika? No jest za co grzać do Muchy z haubicy? Gzie to ten skandal a może homosovietusikowa afera poza Twoim wpisem?
    A Palikot, którym się podpierasz i cytujesz z lubością to dostrzegł ,że
    ,,Tusk buduje pełzające państwo totalitarne” jeszcze przed tym jak ,,wziął” od Muchy 22 bilety czy już po? A może dlatego, że tylko tyle?
    Bardziej wiarygodny byłby tu dla mnie L.Miler, który ,,dostał” 12szt. ale to jednak polityk poważny i na głupstwa licytować się z Palikotem nie musi.
    Zanim wykryjesz następną aferę to przed wytoczeniem baterii sprawdź czy będzie do czego strzelać.
    Pozdrawiam.

  32. Therese Kosowski
    8 stycznia o godz. 12:00

    Uczciwie mówiąc nie wiem co jest złego w przypowieści Sommera. Jest w 100% prawdziwa. Bać się można czegoś konkretnego, a jak wszystko co się zrobi jest objęte penalizacją, to człowiek się przestaje bać. Być może Pani tego nie zauważa, ale taka jest prawda.

    Poza tym pisze Pani wytłuszczoną czcionką „Ale wyszukanie leku i sprawdzenie, czy moje ubezpieczenie zapłaci za ten lek ? to sprawa lekarza, bez dwóch zdań. To neleży stricte do jego zadań i nikt tej pracy za niego nie wykona, zresztą za to mu się płaci.” To jest Pani pogląd. Ale te dwa zdania to jednak są. Lekarze – jak rozumiem – uważają, że ich zadaniem jest tylko leczyć (np. wskazać, że właściwym w danym przypadku jest zażywanie substancji ***** 3 razy dziennie po *** mg), ale nie żyrować komukolwiek kosztów leków. Twierdzą (i znając brak organizacji w Polsce – wierzę im), że zweryfikować ubezpieczeń nie mogą.
    I takie podejście mi się wydaje słuszne. Jeżeli jako nieubezpieczony skorzystam z leku to winien jestem ja – nikt inny.
    Nie bardzo rozumiem też jaki jest sens (poza czyhaniem na czyjeś „błędy”) tak ścisłego trzymania się (nieznanych, jak to wskazują wypowiadający się na tym blogu lekarze) wskazań rejestracyjnych zamiast – podnoszonych tu wcześniej – standardów leczenia opracowanych przez międzynarodowe zespoły lekarzy. Czy jakiś oficjel raczył to wyjaśnić? No przecież „jego nadętość” jest ponad to.

    Ale sedno problemu jest gdzie indziej. Beznadziejny brak organizacji zastępuje się deklarowaniem tysięcy kar za „niewiadomoco”, w prawie przestają się orientować nawet prawnicy – pamiętam co się działo u mnie w pracy w związku z interpretacją jakiegoś paragrafu w związku z przetargami, tekst był niby po polsku, co z niego wynika nie wiedziałem nie tylko ja, ale też dyrekcja i 2 czy 3 radców prawnych.

    Jeżeli jakiś przepis okazuje się być chybionym (to rozumiem, nie myli się tylko ten, co nic nie robi), to zamiast go zmienić/anulować/zastąpić, to się go komplikuje i dokłada jeszcze więcej kar.
    W moim przekonaniu to jest chore. A problem z lekarzami, to tylko emanacja tego problemu.

    Panie Lex’sie. Ja już kiedyś nabijałem się z p. Paradowskiej (wiem, to nieładnie z mojej strony), że komentuje słowa polityka. Wtedy zostałem zakrzyczany, ale zdanie nie zmieniłem. Ale nie zgadzam się, że „zdrowiem i życiem chorych w tym konflikcie grają obie jego strony”. Tu obie strony walczą o pieniądze – przecież lekarzy udzielają porad, apteki leki sprzedają, a to, że drogo… Jak wspomniałem wcześniej – uważam, że to działanie zaplanowane – na tym ma polegać reforma, żeby w kasie NFZ zostało więcej pieniędzy. Jestem przekonany, że rząd jako taki (premier, MZ, szef NFZ) ma Pana, mnie, p. wiktora, starego Polaka z PRLu i innych tu się wypowiadających głęboko w …. W nosie.

  33. Odchodząc od komputera „na zupę” rzuciłem okiem na początek mojego komentarza i zauważyłem poprzedni nick:

    Stary Polak z PRL-u

    Wtedy sobie przypomniałem co chciałem napisać od siebie, gdy siadłem przy komputerze, a skończyło się na komentowaniu cudzych komentarzy.
    Wczoraj zastanawialiśmy się z żoną, jak sprawy ubezpieczeń zdrowotnych były uregulowane w „słusznie minionym okresie”, tzn. w PRL, gdzie wszystko było źle i naprawiano mozolnie wszystkie straszliwe błędy przez 20 lat „wolnej” Polski. Obecnych rozwiązań – tych lepszych, a nawet znakomitych, nie znam dobrze, bo starczy mi ten zielony kartonik z ZUS’u. Zaskoczyła mnie historia karania lekarzy za prawidłowe leczenie dzieci, wprawdzie nie tylko „napoczętych”, ale szkolnych. Słyszałem, że są objęte, dzięki trosce wolnego państwa, niezależnie od koloru skóry lub włosów, czy wykazywania ADHD. Nie wiedziałem o tym, że należy te dzieci rejestrować po „wyprodukowaniu” w innych instytucjach niż Urząd Stanu Cywilnego i oczywiście u proboszcza parafii, aby mógł godziwie zarobić na posługach (nie medycznych!) religijnych. Nawet mi na myśl nie przyszło, że to nie wystarczy.
    Wtedy sobie przypomniałem te złe regulacje z okresu młodości. W roku 1962 mój drugi zakład pracy wystawił mi grubą książeczkę (ze zdjęciem – ładnie wyglądałem na nim!), w której były wpisane wszystkie „osiągnięcia” medyczne, jak zwolnienia, pobyty w szpitalu, dioptrie przepisanych okularów, a nawet coś niezwykle ważnego co niestety zlekceważyłem i dlatego mam niską emeryturę – wpisano co roku wysokość zarobku. Ja zaniedbałem wszystkie drugie i trzecie etaty nauczycielskie, a teraz nikt już nie pamięta ile zarabiałem – oprócz mnie! ZUS mi nie wierzy bez podkładki i to rozumiem. Przyjaciel zmuszał „na chama” administrację uczelni do wpisania wszystkich dochodów, bo był przewidującym człowiekiem. Ja to zaniedbałem i wpisano mi tylko etat, bez godzin nadliczbowych, nagród itp., a to wszystko wpływało na wysokość emerytury. Efekt: Kolega ma 7 lat mniejszy staż pracy i znacznie wyższą emeryturę, a odeszliśmy na emerytury z identycznych stanowisk. Ja to olewałem, bo ustawa zapewniała mnie, że moja emerytura będzie równa ostatniej pensji plus 20 % za order. Zmienił się ustrój, order wyrzuciłem, a ustawę zmieniono – zostałem z tą ręką w nocniku. Żonie nawet odebrano dodatek, choć niby prawo nie działa wstecz. To jest jedna z tych Tisznerowskich prawd!

    Mniejsza o moją emeryturę, na razie nie głoduję i recepty z pieczątką nie są mi straszne.
    Wracam do ubezpieczenia dzieci. Jeśli pracownik (-ca) był ubezpieczony, wtedy parasol ubezpieczeniowy osłaniał również małżonka i dzieci. Medyczne sprawy dzieci też były w innej książeczce zdrowia, wszystkie szczepionki, choroby itp.

    Komu to szkodziło???

    Komputerów nie było, więc i problemów nie było, lekarze jakoś egzystowali. Ale nie było tej rzeszy urzędników NFZ. Może tu leży przyczyna, że osiągnięcia nieboszczki PRL zostały w tej materii zniszczone, bo „rewolucja pożera swe dzieci” a aparat administracyjny NFZ pieniądze przeznaczone niby na ratowanie zdrowia obywateli?

    PS
    Każdy z nas ma doświadczenia z podejściem personelu medycznego do pacjentów. Opinie mogą się różnić krańcowo, jeśli były pacjent lub jego rodzina bazują na wybranych sytuacjach. Ja, średnio – statystycznie nie mam prawa narzekać, nawet muszę chwalić, ale też znam kwiatki „trujące”.
    Szanowany specjalista w Bytomskiej klinice wziął łapówkę od mojego, niezamożnego brata – wysoką – za przeprowadzenie operacji neurologicznej (w ramach etatu!), wiedząc dobrze, że wprawdzie operacja się uda, bo on jest takim dobrym fachowcem, ale pacjentka umrze w ciągu najbliższych dni – co bratowa też uczyniła! Żadnego cienia uczciwości i moralności wybitnego, szanowanego powszechnie (oprócz mnie) neurochirurga!

    Pamiętam jednak i inny obrazek – w szpitalu neurologiczno-psychiatrycznym w Opolu. Ordynatorce oddziału jakiś pan (chyba z rodziny) usiłował wepchnąć grubą kopertę, ona grzecznie i zdecydowanie odmówiła. Gdy mój ubezpieczyciel przysłał mi kwiaty i bombonierkę do szpitala, chciałem je wręczyć miłej Pani Doktor. Kwiaty przyjęła, bombonierkę dała pielęgniarkom. Tak się składa, że leżałem kilka tygodni na korytarzu i wiele rzeczy zaobserwowałem. Również w tym i innym szpitalu opolskim choroba „weekendowa” pustoszyła szeregi pacjentów. Wybitny naukowiec, kandydat na stanowisko rektora, już po jednym zawale, poczuł się w sobotę źle i poszedł pieszo do szpitala o ambicjach kliniki uniwersyteckiej. Przyjęto go, ale żaden lekarz nim się nie zajmował. To go zabolało i w niedzielę na złość Służbie Zdrowia umarł, a przyszedł pieszo po ratunek!

    Mnie przywieziono w piątek wieczorem z Tyrolu, a przewóz urągał wszelkim przepisom, więc byłem na granicy drugiego udaru (ciśnienie około 200, co dla niskociśnieniowca jest straszne). Pielęgniarka dała mi coś pod język dla zbicia ciśnienia i położono mnie na korytarzu koło OJOM’u. Hałasy (rytmiczne pikania) z tej sali doprowadzały mnie do szału, zrobiłem w nocy awanturę i moje łóżko awansowało do kącika telewizyjnego, obok telefonu dla pacjentów. Co ja się tam nasłuchałem!
    Pierwszego lekarza widziałem w poniedziałek podczas wizyty, ale miałem więcej szczęścia niż mój znajomy profesor.

    Dla zamknięcia sprawy podejścia lekarza do pacjenta obrazek ze szpitala w Kufstein (Tyrol). Udar zaskoczył mnie w samochodzie na alpejskiej drodze, ale cudem zdołałem się zatrzymać na skraju drogi (cud dlatego, że prawa noga była już pod koniec bezwładna, prawa ręka też, nie pamiętam jak mi się udało zahamować. Od przyczyny udaru do zatrzymania samochodu upłynęło może kilka minut – około 300 m?). Podeszli mieszkańcy, widzieli co się dzieje i zadzwonili po karetkę, a jeden chłopak zawiadomił żonę, która przybiegła, zabrała dokumenty oprócz paszportu i chłopak zawiózł auto i żonę do pensjonatu.

    Jest Sobota koło południa (High noon). W szpitalu natychmiast TC i na łóżko, jakieś zastrzyki. Ordynator nie miał dyżuru, ale natychmiast przyjechał do szpitala i się mną zainteresował. Po chwili przychodzi neurochirurg z zapisaną kartką i mówi mi: „Pan nie interesuje mnie jako potencjalny pacjent, bo wylew jest nieduży i w takim miejscu, że zresorbuje się bez mojego udziału”!

    Pytanie retoryczne: Czy takie postępowanie lekarzy jest do pomyślenia w Polsce i to teraz „wolnej”???

  34. Stary Polak z PRL-u
    8 stycznia o godz. 12:05

    Naturalnie, że masz rację. Ale jestem przekonana, że to właśnie zostanie bezszmerowo nprawione. Niemożliwość odwołania się od decyzji była przecież tą charakterystyczną cechą poprzedniego ustroju (też wyrosłam w PRLu)

    Pozostaje konieczność poprawnego wypisywania recept, czego nauczyć się muszą lekarze.

  35. „PiS straciło sporo, a PO minimalnie zyskała i kto tu zrozumie duszę Polaka?”

    I co by tutaj się nie zdarzyło, winny ten wredny PiS. Klamrą spięła pani autorka swój tekst tak, ze pomimo treści różnej, czasem słusznej, efekt winy opozycji i PiS pozostał jako główny motyw tego tekstu.
    Czyli nic nowego, jak zwykle.

    A co do duszy Polaka. Polecam gorąco tekst poniższy.
    To o nas, o mnie, o tobie, o tamtym i tym … O nas Polakach zaplatanych w ten polityczny kołowrót od tylu już lat.

    http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz-mysli_nowoczesnego-endeka/news/niemoralna-propozycja-i-kara-za-jej-przyjecie,1743381

  36. m^2
    8 stycznia o godz. 14:38
    Therese Kosowski
    8 stycznia o godz. 12:00
    „Uczciwie mówiąc nie wiem co jest złego w przypowieści Sommera. Jest w 100% prawdziwa. Bać się można czegoś konkretnego, a jak wszystko co się zrobi jest objęte penalizacją, to człowiek się przestaje bać. Być może Pani tego nie zauważa, ale taka jest prawda.”

    Nie uważaj się za takiego bystrzaka, który widzi wszelakie istotne podobieństwa! Porównanie historii Żyda Sommera do błahych problemików panów doktorów to tak jak porównanie procy do szubienicy. Może Ty tego nie zauważasz, ale taka jest prawda. W każdym razie zastanów się nad tym, może zauważysz różnicę i zarazem Twoją niestosowność porównania…

    „Lekarze ? jak rozumiem ? uważają, że ich zadaniem jest tylko leczyć (np. wskazać, że właściwym w danym przypadku jest zażywanie substancji ***** 3 razy dziennie po *** mg), ale nie żyrować komukolwiek kosztów leków. Twierdzą (i znając brak organizacji w Polsce ? wierzę im), że zweryfikować ubezpieczeń nie mogą.”

    Musi przecież gdzieś być czarno na białym wykaz obowiązków lekarza. Jak świat światem, wypisywanie recept należy do obowiązków lekarza. Koniec, kropka.

    A że teraz SPOSÓB wypisywania tych recept się zmienia? No to co? Trzeba się do tego dostosować. Koniec, kropka. Ta zmiana nie jest bezcelowa, czy bezsensowna.

    Kiedy wybieram się do lekarza sama dbam o to, by mieć kartę (może być jakieś inne zaświadczenie, że jestem ubezpieczona) przy sobie. W ogóle nie wyjmuję jej z portfela, przecież może się coś nieoczekiwanego przytrafić. Bez dowodu ubezpieczenia będę miała kłopoty, więc chcę ich uniknąć. Lekarze nie są jednak bezduszni. Raz mi się zdarzyło i po prostu musiałam podpisać oświadczenie, że jeśli nie dostarczę karty w ciągu kilku dni, sama zapłacę za usługę medyczną, włącznie z receptą.

    Tutaj lekarze też muszą płacić za leki, które przepisali nieuprawnionym do zwolnienia z kosztów pacjentom. Tego się też tak bał ten pan doktór, o którym pisałam w poprzednim wpisie. Rzecz w tym, że zamiast pluć na premiera, ministra, Platformę, lepiej zebrać argumenty za koniecznością zwolnienia z opłat tych czy innych grup pacjentów i te argumenty przedstawić tym, którzy mają wpływ na dopasowanie przepisów. Jak zrozumiałam, to właśnie miał na myśli Arłukowicz, kiedy mówił wielokrotnie o monitorowaniu ustawy. Tu więc należy działać, a nie gadać po próżnicy.

  37. halenie czyli co?
    Jaka to równowaga, kiedy Ty, ja i wielu innych maluczkich stawało do losowania by uzyskać (tysiące a w tym i ja niestety nie miało szczęścia) prawo do zakupu biletu.
    Skoro tego nie rozumiesz to wyłoże łopatologicznie.
    Nie musi się zapłacić za coś, wystarczy wejść do kolejki poza kolejnością – np. do lekarza – by pozbawić kogoś innego tej możliwości.
    Takie coś jest również formą krupcji i wykorzystywaniem swojej władzy.
    P.S.
    Kolejny raz przeczytałem felieton Agaty Nowakowskiej, która w żadnej mierze nie podważała ( w tonie kpiarsko-prześmiewczym ) żadnych zarzutów.
    Wręcz przeciwnie.

  38. halenie jeszcze raz,
    Nie wiem jak u Millera natomiast wiem, że klub Palikota przekazał te bilety na aukcję WOŚP.
    I tak to należało zrobić jeżeli ktoś je wciskał kimuś na siłę – w co wątpię.

  39. O córce lekarza nikt w PRL pieśni nie śpiewał. Były o córce rybaka.Lecz on był bardziej ceniony jako „fizyczny”. Pewnie także dlatego,że pomimo 12h na dobę
    pracy Ojca lataliśmy z gołymi tyłkami.
    Całkowicie niefotogeniczni.Z tymi tyłkami to przesadzam.Trochę.On był z tych Judymem przejętych.Nie rozumiał ,że władza,w swojej łaskawości,liczy na to,że dorobi „pod stołem”.
    Pogrzeb miał piękny.Pół miasta przyszło.

    Przejęta duchem epoki słusznie minionej i będąc stypendystką ZUS,wiszącą kamieniem strukturalnym u szyi budżetowej, rozumiem głęboko przemyślane starania rządu,by budżetowi ulżyc.Przemyślnie, bo dwojako.
    Jak to mówią dwie muchy za jednym pacnięciem.Mniej refundowac i współbieżnie przyspieszyc redukcję kamienia
    strukturalnego.
    To rozumiem.Trudno mi jednak zrozumiec dlaczego wraz z reformą refundacji,na lekarzy zwalono,pod karą pieniężną, „uszczelnienie systemu”. Z sugestią ogólnowojskową „jak nie macie czym sprawdzac to sobie narysujcie”. Nie wiem jak by reagował na to mój Ojciec.Nie musiał by.
    W PRL wszyscy,praktycznie byli ubezpieczeni.
    Tak jak i teraz praktycznie.Żakowski ma rację.O ile zamiar reformy refundacji był przemyślany.Podwójnie,jak pisałam.To „uszczelnianie systemu” przez lekarzy,pod grożbą pieniężną,wygląda na powierzenie im mission impossible, czyli głupią szykanę.

    Dzięki redaktor Paradowskiej wiem jednak przynajmniej,że to opozycja sprawiła to zamieszanie.

  40. Szanowna pani Tereso Kosowski,

    Pani to ma chyba uczulenie dotyczące żydów i zdaje się sugerować, że w moim przekonaniu rząd zamierza popełnić holokaust na lekarzach. To mi się wydaje nieskończenie absurdalne. No więc czarno na białym – piszę o sytuacji psychologicznej w której każdy krok jest zagrożony karą niewspółmiernie dużą w stosunku do winy. Mam nadzieję, że teraz zrozumiała Pani moją myśl. Jeśli nie – mówi się trudno.

    A propos czarno na białym. Pisze Pani, że Musi przecież gdzieś być czarno na białym wykaz obowiązków lekarza. A jest? Oczywiście mówimy tu o obowiązkach administracyjnych. Jeśli tak – proszę go wskazać.
    Pisze też Pani, że Jak świat światem, wypisywanie recept należy do obowiązków lekarza. Koniec, kropka. No to wypisują, tyle, że pełnopłatne. Koniec, kropka.

    A co do Pana Arłukowicza. No to niech monitoruje wdrożenie ustawy. Z tego monitorowania wychodzi, że działa słabo. I co? Zaproponował jakieś zmiany? Właśnie gada po próżnicy zamiast działać.

    Ale poza tym pytam jakie środki (kary) zamierza zastosować rząd w stosunku do tych kilku/kilkunastu (a może i kilkudziesięciu – kto to wie?) tysięcy ludzi, którzy się zbuntowali. Z pracy ich wyrzuci? Nie, bo nie jest pracodawcą. Wypowie umowy? No to śmiało – zostawi tysiące ludzi nie tylko bez recept, ale i bez dostępu do jakiejkolwiek opieki, a poza tym narazi się na procesy sądowe związane z brakiem możliwości weryfikacji.
    Tym bardziej, że łatwo zmienić formę protestu, np. wypisując te leki, które są ze 100% odpłatnością.

    p. Antonius:
    Dlaczego u nas szpitale działają jak działają, a gdzie indziej znaaaaacznie lepiej. Z pewnością dlatego, że np. w Austrii opłaca się zająć się pacjentem, a u nas – nie. U nas polega się na etyce, etosie i powołaniu. I takie są skutki. Był taki jeden, co poświęcił karierę dla etosu i powołania. Judym mu było. Z górą 100 lat temu. To był taki ewenement, że napisali o tym książkę i nawet jest w kanonie lektur.
    Ale zakładać, że w Polsce jest 120000 Judymów?! Na trzeźwo?!

    A to co w tej Pana książeczce było, to pewnie to, co teraz ma być zapisane na tych kartach elektronicznych. Jakby „było” a nie „miało być”, to problemu by nie było.

  41. Bryka
    8 stycznia o godz. 16:24

    Nie pamiętasz „Córki grabarza”?????
    W zasadzie, pasuje do tematu……jako przewodnik muzyczny….
    http://www.youtube.com/watch?v=h6ko5MGlJnQ&feature=fvst

  42. Nawet nie wiedziałem że istnieje już i wnuczka grabarza……
    http://www.youtube.com/watch?v=XQXqZhxU2Nc&feature=related

  43. Karwoju
    Tu nie ma nic do rozumienia. I Ty też nie udawaj, że to Mucha z niedobrym Tuskiem wcięła się przed kolejkę a my ,,oba” biedaki.
    O rozdział biletów na EURO miej pretensję do UEFA. Ja też mam i to tym bardziej, że jako ,,gospodarz” trafiłem dwa bilety na mecz grupowy w …..
    Charkowie. Małe to dla mnie pocieszenie, że akurat na Niemcy – Holandia. Może jakoś uda mi się zamienić jak już UEFA da mi toto do ręki.
    Nad gestem Palikota nie będę się szerzej rozwodził. To coraz tańszy efekciarz ale dobre i tyle, że WOŚP skorzysta.
    Felieton Nowakowskiej może ocenić każdy i sporu o wrażenia rozstrzygnąć nie sposób. Gdybyś to jednak Ty w swych ocenach był bliższy prawdy, tym gorzej dla Nowakowskiej. Zwracam uwagę na kluczowe w cytacie słowo ,,rozdaje”. Mój pierwotny zarzut ignoranctwa byłby wtedy uzasadniony bo ,,rozdaje” średnio 170 euro/szt.
    Bywaj zdrowy.

  44. ‚Stary Polak z PRL-u’
    8 stycznia o godz. 8:35
    Cyt.
    ‚Skąd u naszych ustawodawców taki wilczy pęd do penalizacji prawa?’

    Szanowny ‚Stary Polaku z PRL-u’, zgadzam się z tym, że władze Rzeczpospolitej 3/4 wykazują ‚wilczy pęd do penalizacji prawa’ ale przejawia sie on w obszarze działania prawa karnego gdzie każdy pojawiający się problem czy negatywne zjawisko usiłuje się rozwiązać po uważaniu i wyłącznie przez objęcie tego zjawiska penalizacją czyli uznania go za przestępstwo lub podwyższenie kary za czyn już wcześniej zpenalizowany. Penalizacja dotyczy prawa karnego. W omawianej tu ustawie mamy do czynienia z prawem cywilnym, a konkretnie z odpowiedzialnością lekarzy za szkodę wynikła z nienależytego wykonania obowiązku. Inna sprawa , że ten obowiązek został na lekarzy nałożony, określanym potocznie prawem kaduka, czyli wedle widzimisia Kopaczowej przy porannym makijażu.
    Obserwowana wszechogarniająca penalizacja wszystkiego wedle niejasnych i nie popartych naukową analizą kryteriów, jest przejawem, że IV Rzeczpospolita trwa i ma się dobrze.

    ‚Stary Polak z PRL-u’
    8 stycznia o godz. 11:32
    Cyt.
    ‚Jeszcze trochę, a zaczniemy oddychać w rytm pierdnięć na Wiejskiej i w Alejach Ujazdowskich’

    Poważne i doskonale zdefiniowane funkcjonowanie sytemu politycznego w Rzeczpospolitej 3/4 … lepiej bym tego nie określił. ‚Chapeau bas !’

  45. A tymczasem Justyna Kowalczyk wygrała w takim stylu, że mi oddech odebrało. Co za Kobieta! Napatrzeć się do syta nie można i nadążyć nie sposób.

  46. No i od rana grzeszę jak diabli, ku chwale Jurka Owsiaka i na zdrowie dzieciakom. A co!

  47. Pieczątkowy protest to absolutna hucpa i arogancja lekarzy, forma protestu przerosła treśc i uwzgledniając skalę dolegliwości dla pacjentów nie ma nic wspólnego z rzekomymi czy rzeczywistymi utrudnieniami pracy lekarzy, powstałymi w wyniku ministerialnego rozporządzenia (bo nie ustawy!). Cała reszta to medialne bicie piany i strasznie się dziwię że ludzie z rządu i okolic nie potrafią tego publicznie nazwac, obnażyc i napiętnowac. Lenistwo myślowe nawet wśród nich niestety triumfuje…

  48. W blogu Pani Redaktor i w kilku opiniach, szczególnie lekarzy, zarysowało się kilka płaszczyzn konfliktu. O ile sam protest pieczątkowy oceniałem negatywnie a jego skalę, przesadnie zaprezentowaną w mediach, miałem możliwość zweryfikować będąc u lekarza, to istotna wydaje się druga strona – chęć zarobienia Państwa na pacjentach i zabranie ulg na oczywiste przypadki chorób przewlekłych (konieczność dodatkowego potwierdzania u specjalistów) oraz zmniejszenia refundacji dla dzieci. Oszczędność na ludziach jest widoczna skoro odpłatność pacjentów zwiększa się o 300 mln zł. Ponadto istnieje problem sprawności uchwalania i wprowadzania każdego prawa a tutaj władza się nie popisała. Solidarnościowa? pogarda dla obywateli? Konsekwencje w sposób oczywisty poniosą rządzący nawet jeśli w pierwszym sondażu im nie drgnęło. Pogarda dla wyborców zawsze jest karana. To przecież nie tylko sprawa refundacji. Wspomniana przez Panią Redaktor zemsta na mieszkańcach Krakowa za wybór Majchrowskiego to przecież nie pierwszy przypadek. Parę lat temu byłem zakrzyczany na tym blogu kiedy protestowałem przeciwko wycinaniu inwestycji w Polsce wschodniej w ramach restrykcji za niepomyślne dla PO wybory. To jest stała zasada! Również po ostatnich wyborach! Wprowadzanie reform (np. emerytalnej), nie wspomnianych w programie wyborczym to po prostu oszustwo. To nie tylko PIS uważa że ciemny lud to kupi. Dlatego myślę że Premier, tak dbały oswój wizerunek, już wkrótce poświęci kilka fiszek (Arłukowicz), co niestety nie zmieni meritum.

  49. Czesław
    „Pamiętaj synu, postępuj tak, by nikt przez ciebie nie płakał !!”
    Te mądre słowa, które znam z serialu „Dom” powinny dotyczyć nie tylko lekarzy czy aptekarzy, ale przede wszystkim polityków, którzy powinni dawać przykład społeczeństwu, jak mają postępować, żeby nikt przez nich nie płakał. A często bywa tak, że przez nieudolne działanie polityków odbierają sobie życie.
    Nie można widzieć i krytykować wyłącznie jednej strony, tak jak postępują media w Polsce. A zachowuje się Pan, jakby był jednym z nich, chociaż o ile się nie mylę jest Pan byłym wojskowym.

  50. Polecam stronę http://www.prasowy.waw.pl i petycję do władz.

  51. halenie
    Ooo….!

  52. Torlin
    To, że mamy demokratyczne wybory, to jeszcze nie znaczy, ze w Polsce kampania wyborcza przebiega tak jak przebiegać powinna. Doskonale wiadomo, ze kampanie wyborcze rozgrywają się głównie w mediach, a w tym kraju dziennikarze interesują się wyłącznie dwiema zwalczającymi się partiami (jedną z nich większość dziennikarzy przedstawia jak coś najgorszego, z czym zresztą się zgadzam, ale to nie media i nie w czasie kampanii powinny to czynić), pozostałej dwójce poświęcając niewiele czasu, a partiom pozaparlamentarnym nie poświęcają go wcale.
    Jakiż wybór ma potencjalny wyborca? Wybrać jedną z dwóch partii jako mniejsze zło, niewielka liczba odda głos na dwie mniejsze partie, a ogromna liczba dorosłych Polaków nie pójdzie do urn. Jakiś czas w latach 90-tych media pokazywały pełną kolorystykę ugrupowań, łącznie z „kanapami”. Być może dlatego, ze kanapami była UW, KLD czy PC więc należało je pokazywać. Dziś te partie istnieją pod innymi nazwami, które posiadają łącznie ok 70% mandatów i prawie całkowicie zdominowany senat. I o to chodziło !! Swoi rządzą i swoi są największą opozycyjną partią. Reszta precz.
    Tak ma wyglądać demokracja? Jeśli tak, to proszę się nie dziwić frekwencji nieprzekraczającej 50%. Być może ona urośnie, kiedy rządzące ugrupowania znów zatrudnią nową armię urzędników.
    I jeszcze o ustawie lekowej
    Celem rządu było znalezienie pieniędzy do budżetu, skubiąc w ten sposób pacjentów (firmy farmaceutyczne również, ae tylko dlatego, zeby lepiej to wyglądało w oczach części społeczeństwa) i został on spełniony, to, jak radzić będą sobie lekarze, czy aptekarze, było sprawą drugorzędną. Rząd postąpił tak samo jak służby drogowe postępują z dziurami w jezdni. Zamiast dziurę fachowo załatać, stawia się ograniczenie prędkości i znak ostrzegawczy o wyłomach w jezdni na odcinku…., czyli rzucił nieprzygotowaną ustawę (w części finansowej była przygotowana, jak najbardziej, bo tam było ok 700 mln zł „zarobku”” , w której ciężar zrzucono na lekarzy i aptekarzy pod grożbą kary, a sam umył dłonie.

  53. …prostestuja PT Lekarze przeciwko ustawie, ktora jest ich zdaniem zla i takie ich Swiete Prawo…a czy zaczna takze protestowac przeciwko kolejkom w przychodniach i nieumiejetnosci zorganizowania wlasnej pracy?…

  54. wiesiek59
    8 stycznia o godz. 16:41

    Powinieneś wnioskowac o zaliczenie tej piesni ogniskowej do kanonu.Opowiada o młodzieńcu,
    który już AD 1972 zszedł był do podziemia.

  55. Pani Janino, a może wreszcie czas zająć się krytyką rządów PO ?
    Cztery lata to wystarczająco dużo czasu, ażby zrobić coś dla obywateli, ułatwić im pewne sprawy dzięki powszechnie dostępnym technologiom. Skoro pan Boni twierdzi, że wystarczy pół roku na wręczenie wszystkim obywatelom kart pacjenta, odczytywanym w każdej placówce zdrowia i aptece, to należy zadać podstawowe pytanie: dlaczego przez ostatnie pół roku nic w tej sprawie rząd PO nie zrobił?
    Nie jestem lobbystą sektora informatycznego, ale jeśli dzisiejsza awantura o recepty jest podsycana przez firmy informatyczne, to ja mogę dolać tylko benzyny, dalej tak się nie da działać. Premier Tusk kiedyś się zarzekał, że nic nie zrobi jeśli go się do czegoś nie zmusi, więc zmuśmy go, ma mu być cholernie przykro.
    I jeszcze jedno, skoro nie działa opozycja (tak jest istotnie), niech zacznie w końcu działać IV ( nie, nie IV RP) władza.

  56. m^2
    8 stycznia o godz. 16:31

    Drogi m do kwadratu! Piszesz Pan też nonsensy do kwadratu. Dobranoc.

  57. Karwoju i Andrzeju!
    Macie prawo mieć swoje zdanie, ale nie opowiadajcie mi o państwie totalitarnym i braku demokracji. Ja rozumiem, że jesteście ludźmi, którzy wypowiedzą każde plugawe słowo, aby tylko obryzgać przeciwnika. Czy Ty człowieku wiesz, co to jest totalitaryzm? I Ty piszesz do mnie, że ja nie rozumiem Twojego tekstu? Chciałbym, abyś przeniósł się jako Żyd do getta warszawskiego w 1943 roku, jako Ukrainiec do siebie w 1932 roku, jako Ormianin do Anatolii w 1915. Poczułbyś, co to jest państwo totalitarne. Wiki: „Przykładami państw totalitarnych były narodowo socjalistyczna III Rzesza, stalinowski Związek Radziecki i Chiny Mao Zedonga. Współcześnie totalitarny system rządów istnieje w Korei Północnej. Niekiedy za państwa totalitarne uznawane są także Hiszpania generała Franco, Chile Augusto Pinocheta i faszystowskie Włochy Benito Mussoliniego”. Zastanów się, co piszesz.
    Nikt nikomu nie zabrania założyć nowej partii, przykład Palikota pokazuje, ze scena polityczna nie jest zabetonowana. Media nie rządzą wyborami, tyle razy wygrywało SLD, które miało wszystkie media przeciw sobie, Kaczyński podczas wygranych wyborów również. Wszystkie osoby popierane przez GW przegrywały wybory. Ludzie skarżący się, że nic nie można zrobić, że Tusk działa tak (znowu cytat z Wikipedii z hasła „Państwo totalitarne”) „W systemach totalitarnych życie ludzi podporządkowane jest wszechobecnej kontroli ze strony władzy. Wyznacza ona standardy i normy zachowania, określa status socjalny obywateli, ustala kierunki, obszary i granice aktywności publicznej oraz kształtuje wzorce życia osobistego. Stosowane są: terror i ludobójstwo” –
    to jest albo kompleks niższości, albo nieudacznictwo.

  58. Szanowny panie @Andrzeju (20.59 dnia 8.01) – tak, ma pan racje, to piękne słowa, tyle tylko, że to autorzy scenariusza „Domu” pozbierali różne mądrości krążące wśród Narodu i powkładali w usta bohaterom serialu w różnych kontekstach rozgrywanych scen.
    Przypomniałem sobie to zdanie nie „wspominkowo”, tylko dlatego, że w TV pokazywane są różne sytuacje z udziałem zrozpaczonych rodziców, którzy na tle „dołka refundacyjnego” są zrozpaczeni i proszą o pomoc, często ze łzami w oczach właśnie !!
    Ja nikogo nie krytykuję, „nawołuję” do opamiętania, całe to grono, które się tak „zapętliło” w sporze, że bez ostrego miecza, tego węzła nie da się rozwikłać (gordyjski ??) i to akurat nie ma wiele wspólnego z tym, ze jestem byłym wojskowym.

    Panie @Wieśku 59 (11.39 dnia 8.01) – nie do końca pan mnie zrozumiał. Można przywoływać różnych sukinsynów do uprawdopodobnienia swego zdania, ale takich jak: Pol-Pot (nie wiem w tej chwili, jak się ten typ nazywa dokładnie, ale mam nadzieję, że wie pan, o kogo chodzi) czy Jeżow, po prostu nie wypada – oni nie mieszczą się nawet w pojęciu zbrodniarz. Widać, że nie czytał pan tej książki, którą panu poleciłem, bo nazwisko tego kurdupla (nie miał nawet 160 -ciu cm wzrostu) pan ponownie przywołuje!! Wstyd ❗

    P.S. Cieszę się bardzo, że nie mamy w Warszawie Budapesztu, chociaż mi trochę żal tych Madziarów. Serdecznie pozdrawiam obu panów a szczególnie serdecznie pana @Starego Polaka z PRL-u, Czesław R.

  59. Torlinie śnisz i przy okazji przez ten sen bełkoczesz.

    Wskaż moje chociaż jedno „plugawe słowo, aby tylko obryzgać przeciwnika”.
    Wskaż też w którym momencie nazwałem moje pastwo totalitarnym.

    Ten irracjonalny wypływ nienawiści do mnie i Bogu winnego Andrzeja świadczy jedynie o tym, że jeżeli brak argumentów to trzeba walić pałą kłamstwa i manipulacji podlanej kosmicznymi argumentami.

    Mimo wszystko miałem Cię za blogera z którym warto dyskutować.

  60. Karwoj!
    „Rację ma Palikot pisząc, że ?Tusk buduje pełzające państwo totalitarne?. I nikt nie zmusi mnie (nawet halen) do twierdzenia, że czarne jest białe a białe?”

  61. Torlinie
    Przypisywanie mi cudzych słów do daleko posunięta nieuczciwość.
    W dalszym ciągu zaś twierdzę, że nikt nie zmusi mnie do nazywania czarnego białym.
    Moj zapis:
    „Zresztą czy rzeczywiście jest to dziwnym kiedy pozwala się (elektorat) premierowi na łamanie prawa:
    – raz kiedy zachęcał do niepłacenia abonamentu,
    – a dwa kiedy wręcz poleca nie stosowanie prawa w ustawie refundacyjnej.
    Rację ma Palikot pisząc, że ?Tusk buduje pełzające państwo totalitarne?.”

  62. lekarze strajkują wg. instrukcji :
    http://www.pulsmedycyny.com.pl/mod/archiwum/15318

    okazało się też gdzie leży pies pogrzebany w całym tym proteście – otóż nasi medycy wymyślili sobie zniesienie przepisów które nakładają na nich karę za korupcję z koncernami medycznymi. więcej na:
    http://wyborcza.pl/1,75248,10930419,Lekarze__kara_za_korupcje_nie_moze_byc_dozywotnia.html

  63. Torlin
    Jak sz.p. pokaże mi w którym miejscu użyłem słowa „totalitaryzm”(a swoją drogą nie pamiętam, czy bym kiedykolwiek użył tego słowa przynajmniej na blugu u p. Redaktor) to ma pan szansę wyjazdu na 2-tygodniowe wczasy na Malediwy. Oczywiście na własny koszt.

  64. Oczywiście blogu, nie blugu. Przepraszam za pomyłkę.

  65. Proces o adnotację w Księdze Chrztów w środę w warszawskim sądzie – http://www.stachurska.eu/?p=6253

  66. Ot – gorączka polemiczna. Ale…
    Karwoju, napisałeś, że rację ma Palikot, że w Polsce Tusk buduje państwo totalitarne. To są cudze słowa? Przecież Twoje. Usiłuję Ci udowodnić, co to znaczy państwo totalitarne i twierdzę, że tych słów używasz tylko po to, aby obryzgać człowieka, którego nie lubisz. Bo dla mnie sformułowanie „państwo totalitarne” ma straszne skojarzenia.
    Andrzeju!
    Może niepotrzebnie dałem Wasze nicki razem, do Ciebie oczywiście była druga część mojego komentarza. Nie może być braku demokracji przy wolnych wyborach, gdyż to jest sprzeczność. Powiedz po prostu, że naród wybrał ludzi Ci nieodpowiadających. I na tym zakończ.

  67. Wolny zawód
    O ile mi wiadomo to w Polsce nie istnieje zakaz wykonywania zawodu lekarza poza społeczną służbą zdrowia.
    To lekarze zadbali o to by nikt – poza nimi oczywiscie – nie miał prawa nawet postawić baniek osobie przeziębionej .
    Jeśli wiec lekarze nie chcą się podporządkować krajowym aktom prawnym niechaj więc zrezygnują z uczestnictwa w dochodach które prawo im zapewnia. Po prostu wystarczy nie podejmować pracy w instytucjach państwowych i przyjąć na siebie WSZYSTKIE OBOWIĄZKI ZWIĄZANE ZE SWYMI PACIENTAMI.
    Odpowiedzialność prawną i finansową również
    ukłony

  68. Wracając do IPadów dla wybrańców.Wiele korporacji wprowadziło zakaz ich używania korporacyjnego ze względu na brak możliwości chronienia ich zawartości i korespondencji przez korporacyjne systemy bezpieczeństwa.
    Przypomina to trochę sprawę wyposażenia MSZ w smartfony Blackberry zakazane przez np Komisję Europejską ,do stosowania służbowego,z podobnych powodów jak w/w dla IPadów.
    Dla odprężenia : Czesi,znani z troski o czystośc czeskiego, nazywają smartfony „chytrymi telefonami”.

  69. http://www.tvn24.pl/-1,1730749,0,1,prokurator-wojskowy-strzelil-do-siebie,wiadomosc.html
    ———————

    Nikt nie komentuje……
    A chryja będzie poważna. Tym razem nie ma wątpliwości, lak w przypadku Dębskiego, czy Leppera. Jak poważna przyczyna stoi za takim gestem rozpaczy?
    Gazetą można zabić……jak się okazuje, dosłownie……

  70. …stawiam wniosek o odwolanie opozycji.Obecna opozycja jest do bani a ich wodzowie sa nudni ,proponuje aby PO bylo rzadzaca partia i opozycyjna a PIS oddac do dyspozycji Lukaszenki na przeszkolenie w obozie pracy.

  71. @wiesiek, 13:34
    Reakcja na powyższe będzie w dwóch krokach:
    1.zabrać broń prokuratorom wojskowym (kilka dni);
    2. zlikwidować prokuraturę wojskową (kilka miesięcy).
    To wynika z istoty głupoty ogólnowojskowej i obowiązujących trendów (oszczędzanie w kryzysie na czym się tylko da).
    Pamiętam ze swojej służby wojskowej (SOR) przypadek samobójstwa żołnierza przez powieszenie się na strychu. Zakomunikowano oficjalnie, że przyczyną śmierci żołnierza był niezamknięty strych, a osoba odpowiedzialna za budynek miała z tego powodu stawiane zarzuty przez prokuratora wojskowego, dlatego punkty 1 i 2 będą miały miejsce. Głupota ogólno wojskowa jest wieczna.
    Domniemam, że tenże prokurator w podobnej sprawie nieudanego samobójstwa przy pomocy broni służbowej oskarżałby innego żołnierza o jej nieuzasadnione użycie.
    Bo to ani nie była wojna ani ćwiczenia na strzelnicy ani zajęcia z czyszczenia lub nauki o broni. Zapewne dopatrzyłby się całego szeregu naruszeń obowiązującego prawa i przepisów, w tym zasad bezpiecznego obchodzenia się z bronią.
    Na końcu mógłby też postawić zarzut użycia sprzętu państwowego (bo to była broń służbowa) do celów prywatnych, plus zażądać zwrotu kosztów amunicji, z należnymi odsetkami za zwłokę od dnia nieuzasadnionego zużycia amunicji służbowej ?
    Jak się bawić w przestrzeganie prawa ? to do końca.

  72. @Przeciek, 14:47
    Oficer i boi się zwierząt?
    A co On by narobił na wojnie, gdzie nie szczują, tylko mogą do niego strzelać?
    Do tego hieny to bardzo tchórzliwe stworzenia.
    Ale mamy to co chcieliśmy, czyli delikatnych pacyfistów w armii. Wszak Klich wywodził się z WiP i promował tylko pacyfistów.

  73. kociewiak 9 stycznia o godz. 13:58
    Oczywistą oczywistością jest wina opozycji, należy ją postawić przed TS za brak sprzeciwu wobec ustaw rządowych.

  74. Janina Paradowska
    Cyt.
    ‚Gdzie jest opozycja? Dlaczego opozycja nie nabija sobie politycznego poparcia wspierając protestujących lekarzy? Takie pytania wielu komentatorów stawiało w ostatnich dniach i nie były to pytania nieuzasadnione.’

    Szanowna Pani Redaktor, nie do końca jest dla mnie jasny powód zadania tak dramtycznego pytania, ‚Gdzie jest opozycja?’ … wydaje się , że tam gdzie być powinna, a więc głosowała przeciw tej ustawie i obecnie krytykuje stanowisko rządu. Można oczywiście dyskutować nad niuansami różniącymi opozycję pisowską i opzycję esldowską. PiS, jako opozycja Jego Premierowskiej Mości Donalda Tuska, jest na nie, bo nie. Jeżeli Tusk ogłosiłby prawdę objawioną, że 2 + 2, od dzisiaj jest 5 albo 7, to jest pewne, że zaraz potem Jarosław Kaczyński oznajmiłby, że nie, tylko 13, albo 17, albo zero. Oczywiście nawet nie przeszłoby mu przez myśl, że jest 4, bo byłoby to zbyt banalne. SLD jest przeciw, nie tylko dlatego, że ustawa jest zła ale również dlatego, że cała reforma służby zdrowia jest kwestionowana przez lewicę, z uwagi na jej cywilizacyjną anachroniczność, a więc dlatego, że nie zapewnia leczenia powszechnego i równego dla wszystkich. Oczywiście SLD uczęstniczy w tych reformach, lecz z uwagi na okoliczności, jest to uczęstniczenie w mniejszym źle. Uważam tą postawę za nie do końca przemyślaną i raczej błędną. SLD mowiąc ‚nie’, zgłasza jednocześnie swój projekt poprawienia ustawy, tym samym spełnia waruki opozycji konstruktywnej. Jestem jednak pewny, że PO nie będzie konstruktywną parią rzadzącą. Przedstawi swój projekt i co najwyżej łaskawie dopuści projekt eseldowski, o ile go wogóle nie odrzuci. Takie przypuszczenie uzasadnia dotychczasowa praktyka Platformy, we współpracy z opozycją o ile można mówić o współpracy, gdyż zbyt często wyglada to na dyktat.
    Pytanie, dlaczego opozycja nie nabija sobie poparcia, jest jak najbardziej uzasadnione tyle, że przedwczesne. Odpowiedź, czy opozycja zyskuje poparcie, czy też nie, z czasem nadejdzie. Zmiana preferencji wyborczych to nie jest pstryknięcie palcem to jest proces. Dlatego najnowszy sondaż nie odzwierciedla hipotetycznych zmian preferencji, spowodowanych sprawą refundacyjną. Wyciąganie jakichkolwiek wniosków teraz, wydaje się zdecydowanie przedwczesne.

  75. Omyłkowo zamieściłem swoje trzy grosze do sprawy dnia na blogu Daniela Passenta .
    Powoływałem się tam m.in na @ Przecieka @Kartke z Podróży i@ Wieśka 59 -którym dziekuje .
    ps.
    Na portalu TVN24 czytam wpowiedź J.Brudzińskiego – pokazal jaki jest nagi PiS w konflikcie – nasz Seremet i jego Ziobrowi ludzie a antyPiSowski Parulski ( awans generalski uzyskał dopiero po abdykacji IVRP)
    To jest temat dnia -kulisy umożenia postępowania p-ko prok Pieczonkowi pisowskiemu sympatykowi Smoleńskiemu .
    No i mamy apolityczną Prokuraturę ,rozdzielona , a tam toczy sie żaraty boj ,o co? nie wiem i ….tak jak pisałem u pana D.Passenta stacja radiowa z Meklemburgi chroni mnie i zapewnia na wieczor dobry nastroj .
    Jutro dowiem sie wszystkiego co trza na tym blogu -z góry dziękuje .

  76. No proszę. Wracam do domu i widzę, że p. Arłukowicz, nie wdając się w jakieś idiotyczne spory kto pierwszy, napisał nowelizację ustawy.
    Chapeau bas.
    Nie myślałem, że w rządzie może być ktoś z klasą. No cóż – obym zawsze przeżywał takie rozczarowania. Kto wie, może uprzątnie tę stajnię Augiasza.

  77. Nowy „news”!

    Polski oficer ratuje honor wszystkich polskich oficerów, nawet tych, którzy kradną setki milionów złotych razem z cywilami. Nie jest jednak konsekwentny i zamiast tragedii (greckiej?) jest farsa!

    Honorowy oficer polski całe swe życie poświęca ojczyźnie i od rekruta do generała stara się wyszkolić maksymalnie w zabijaniu! Wprawdzie w domyśle wrogów ojczyzny, ale musi wiedzieć jak się strzela z pistoletu, bo to oficerska broń. Strzelając do tak dużego obiektu i raczej z bliska nie może nie trafić i ulec tylko lekkiemu zadrapaniu, chyba że jest to zaplanowany show medialny, i dlatego czynił to teatralnie przed kamerami i czekającymi dziennikarzami. To są kpiny, a nie próba samobójcza, jak słyszę, ani tragedia, ale żałosna komedia.

    Widzę tylko jedną inną interpretację zdarzenia. Przypomniała mi się scena ze znakomitej książki Jiriego Brdcki, „Joe strzela pierwszy”, parodii westernów, w której Joe opowiada jak zginął jego wuj. Dwaj pijani rewolwerowcy założyli się, że kula ześliźnie się z potężnej łysiny wuja. Wygrał niedowiarek – nie ześliznęła się! Gdy widziałem piękną łysinę pułkownika to pomyślałem, że ten co przegrał w powieści tu wygrałby zakład.
    Sorry! Takie miałem skojarzenia, bo uważam, ze pułkownik albo nie jest żołnierzem-fachowcem, albo oszustem medialnym, bo gdyby był poważny, i nie mógł ścierpieć myśli, że zostaną przetrzebione rezerwy darmozjadów z prokuratur wojskowych, uczyniłby to po cichu i godnie. Wtedy żałowałbym go i może czułbym szacunek, a tak wzbudza tylko szyderstwo u mnie.

  78. @jagat

    Umieściłem komentarz omyłkowo u Passenta

  79. @Antoniusie, co najmniej pierwsza część twojej opinii o dzisiejszej tragedii, która po kilku godzinach przerodziła się w farsę, jest w zgodzie z moimi wyobrażeniami o tym, co się właściwie stało.
    Według mnie, obojętnie czy to była gra, czy niecelny strzał spowodowany stresem, to główny aktor postanowił skończyć z karierą prokuratora, bo chyba nie przyszło mu do głowy, że po czymś takim obwoła się go bohaterem i natychmiast awansuje na generała i szefa prokuratury wojskowej. Za tym, że mógł jednak tak pomyśleć, świadczy treść jego wypowiedzi, z której „usunął” nazwiska winnych spisku, nie jechał, jak się to modnie mówi po bandzie, nie podał nam ciekawej gawiedzi faktów.
    Ja go tak zupełnie po ludzku rozumiem, bo gdyby mnie ktoś zaproponował załadowanie 20 wozów węgla na dniówkę, a do tej pory za te same pieniądze ładowałem tylko 15 na tydzień, to też bym sobie palnął w łeb.
    Wyprzedźmy trochę wydarzenia i spróbujmy oszacować ilość samobójców z prokuratorskiego pionu IPN, gdy tylko pojawi się realne zagrożenie likwidacji tej stachanowskiej brygady.
    Pozdrawiam

  80. Do czego prowadzi tabloidyzacja życia na wysokich szczeblach. Mrożek by tego jednak nie wymyślił.

  81. Drogi @Wieśku 59 (13.34 dnia 9.01) – daruję tobie tego Jeżowa, bo należysz do grupy ludzi, co to nie potrafią przeprosić za ewidentną gafę „porównawczo – towarzyską”, bowiem umieszczenie tegoż Jeżowa wśród ludzi, tym, niewątpliwie jest !!!
    Podajesz link, a potem piszesz: nikt nie komentuje. .a chryja będzie poważna. Tym razem nie ma wątpliwości jak w przypadku Dębskiego czy Leppera .
    No właśnie, nie pasuje mnie tu, ani Dębski, ani tym bardziej Lepper. Wszystko wskazuje na to, że w przypadku Dębskiego (jak również i w przypadku św.p. Sekuły – nie mylić z żyjącym) nastąpiły „rozliczenia” mafijnych umów i ich niedotrzymania, długów i innych zobowiązań.
    O ile Dębskiego, „załatwiono” bezboleśnie, sprawnie i szybko, o tyle Sekuła dźgał sobie w wątrobę jakimś szpikulcem kilkakrotnie, aż w końcu samobójcowanie doprowadzono do pomyślnego końca, oczywiście bez udziału osób trzecich 😆
    W sprawie Leppera, szanowny panie @Wieśku 59, tak do końca, nie wiadomo jak to było. Kiedyś, bardzo dawno temu, prokurator (krajowy chyba??), pan Engelking wymyślił teorię, że pan Karczmarek wspólnie z biznesmenem Krauzem, ostrzegli Go przed zasadzką urządzoną przez Kamińskiego (tego z CBA), na polecenie chyba samego Jarosława – zbaw Węgry, a przynajmniej przez firmę Ziobry i spółki (t.zw. afera gruntowa). Nieszczęście, panie Wieśku, polega na tym, że w tle mamy Prezydenta RP, św.p. Lecha Kaczyńskiego, u którego przez kilkadziesiąt minut przebywał (niejako po drodze do Krauzego) pan Karczmarek. 😆
    Szanowny Panie @Wieśku 59, jaką mamy pewność, że nie sprzątnięto Leppera po to, by „oczyścić pole” przed beatyfikacją, poległego w boju, bohaterskiego Prezydenta Tysiąclecia, i to w pobliżu samego Katynia ❗ Po co miałby sobie, ewentualnie gębę wycierać – taki wieśniak, panem prezydentem – poszedł won dziadu !!
    Jeśli dołożyć do tego, pilnie strzeżone tajemnice państwowe, związane ze Smoleńskiem – 2010, których prokuratorzy, tak Generalnej jak i Wojskowej bronią z pełnym oddaniem, to obraz jest pełny. Pan Seremet, jedzie osobiście do Moskwy, by przekonywać tamtejszego odpowiednika, ze to zespół Macierewicza poprawnie ocenia przyczyny katastrofy Tupolewa. Już Platon pisał, że doświadczenie pozwala nam kierować własnym życiem wedle zasad sztuki (życia), brak doświadczenia rzuca nas na igraszki losu .
    Na nic tu jakiekolwiek doświadczenie pilotów lotnictwa transportowego czy myśliwskiego w przelotach na obce lotniska, którzy po kilku dniach orzekli o PRZYCZYNACH (powtarzam o przyczynach) katastrofy – jeśli wykluczono podstawowe, takie jak: defekty techniczne, pożar, zamach czy udział osób trzecich (za wyjątkiem „własnego chowu”, będących na pokładzie „przełożonych” załogi i pijaków).

    Idąc tropem @Spokojnego (14.33 dnia 9.01) – można sobie pokpić dowoli. Ja (słowo honoru) „wykonywałem” strzelanie dwoma strzałami. Koniecznych było 18 pktów, ja nigdy nie miałem mniej jak 19, z dwóch strzałów (a w ogóle, to miałem trzecia klasę państwową w strzelaniu z pistoletu). Zakładam, że pan płk Mikołaj Przybył chciał się naprawdę zastrzelić, oczywiście w obronie honoru oficera i prokuratora (nigdy nie słyszałem o honorze prokuratora czy adwokata), ale sprawę wyjątkowo spartolił, wyjdzie na durnia i zrobią z niego „psychicznego”, bo problem jaki zasygnalizował (o złodziejach żerujących na WP, ustawianych przetargach na zbycie wadliwego sprzętu dla tego Wojska – prym w tym wiedzie AMW i WAM, ta ostatnia poznałem na własnej skórze) nie ma prawa „upaść”.
    To, jak się wykonuje samobójstwo, pokazano wzorowo w LUDIACH HONORU, z Jack’iem Nicholsonem, Tomem Cruize’em oraz Demi Moor’e w rolach głównych. Cicho, domowo (z listem przepraszającym rodzinę zaszczutego żołnierza), w mundurze galowym, strzał w otwarte usta – mistyfikacja wykluczona ❗
    Moim zdaniem, jeżeli już o honorze oficera mówimy (nie chcę by ktokolwiek z państwa czynił porównania tego partacza z prawdziwym oficerem) to teraz (podobno jutro będzie wypisany do domu) jest czas go pokazać, bo jako prokurator i człowiek, dla mnie nie istnieje z powodu tego widowiska, jakie urządził dla gawiedzi dziennikarskiej.

    P.S. Szanowny panie @Antoniusie (20.24 dnia 9.01) – nie nazywaj polskim oficerem kogoś, kto stopień oficerski otrzymuje z nadania do funkcji jaką aktualnie wykonuje i ewentualnuie „godniejszej” emerytury, która uzależniona jest od posiadanego stopnia właśnie!!
    Mamy w ten sposób trzydziestoletnich generałów (jednego takiego „zrobił” Lech Kaczyński w BOR-ze) i pułkowników jak psów na bezpańskiej ulicy (w prokuraturze i sądach wojskowych właśnie). Czy to są oficerowie ❓ Nawet oni tak na poważnie, o sobie nie myślą, razem z tym niedoszłym samobójcą.
    Ciekawe co z tej szopki wyjdzie ??
    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  82. Po słowach – poszedł won dziadu, zapomniałem o postawieniu znaczków i „poszło” pogrubienie do końca. Ale pamietałem o magicznej literce „i”.
    Serdecznie przepraszam, Czesław R.

  83. Szanowna Pani Redaktor!
    Ze względu na szacunek jakim Panią obdarzam, wolałbym aby Pani oświadczyła, że nie przeczytała Pani ustawy oraz rozporządzeń i obwieszczeń jej towarzyszących.

    Nie wiedzieć o czymś jest mniej kompromitujące, niż nie rozumieć czegoś.

    A nie rozumie Pani następujących rzeczy:

    1. Według ustawy jest Pani NIEubezpieczona. Ubezpieczenie następuje po przelaniu składki. Składki są przelewane „z dołu” – na koniec miesiąca – czyli przez cały miesiąc de facto jest Pani nieubezpieczona. Jeśli Pani spółdzielnia „Polityka” splajtuje wcześniej, to za Pani leki zapłaci lekarz. Proste – proste, a Pani tego pojąć nie może.

    2. Lekarz pod taką opresją będzie wypisywał Pani leki spoza listy refundowanej na 100%.
    Będzie to robił zgodnie z prawem. I co Pani mu zrobi?! Nic. Rozumie to Pani?!

    3. Lekarka z Konsylium24.pl śle list, w którym wyjaśnia o co w tym zamieszaniu chodzi, a Pani odpowiada:
    „Przyjmuję je do wiadomości, gdyż nie potrafię rozstrzygnąć medycznych kwestii szczegółowych,[…]
    No dziennikarz sam się przyznaje, że zabiera głos w sprawach których nie rozumie. Obciach Pani redaktor – czyż nie?

    3.
    O jakim „nieposłuszeństwie obywatelskim” Pani pisze. Lekarz nie ma obowiązku wypisywania recepty na lek refundowany! Lekarz może pacjentowi ubezpieczonemu w NFZ wypisywać leki spoza listy refundacyjnej. Czy na prawdę chce się Pani przekonać o tym na własnej skórze, gdy lekarze – bez oficjalnego protestu – zaczną wszystkim pacjentom przepisywać leki spoza listy refundacyjnej? Jeśli nie chce się Pani o tym przekonać, to niech Pani trzyma kciuki, aby lekarze nadal przybijali „pieczątki” – to daje szanse Pani, aby NFZ zrefundował Pani receptę.

    4. „Jest dla mnie oczywiste, że od wymierzonej kary musi istnieć możliwość odwołania i to do instytucji niezależnej i nie rozumiem dlaczego tego dotychczas nie podnoszono. ”

    Podnoszono Pani Redaktor, podnoszono i nie tylko tą kwestie, ale wszystkie, te które teraz budzą przerażenie lekarzy. I robiono to od lutego 2011r.
    Niestety większość dziennikarzy nawet dzisiaj – „nie potrafię rozstrzygnąć medycznych kwestii szczegółowych” [red. Paradowska] – nie wykazywała zainteresowania tym tematem dopóki nie stanęli z własną receptą w aptece.

  84. Szanowna Pani Redaktor!

    To jest bardzo dobre rozwiązanie i nie sądzę, aby akurat w tym temacie nie będzie Pani „chować głowę w piasek” – ” gdyż nie potrafi rozstrzygnąć medycznych kwestii szczegółowych”.

    Lekarze teraz domagają się możliwości wpisywania na receptach nazw międzynarodowych substancji aktywnych. Farmaceuci i tak muszą zaproponować pacjentowi preparat „najtańszy”. Więc w czym problem?

    Nareszcie lekarze uwolnią się od zarzutów, że wypisują recepty na te leki na które biorą łapówki.

    Ja wiem, w czym problem, dlaczego Rząd nie chce takiego rozwiązania. Ale nie powiem, lecz podam trop: bałagan w Urzędzie Rejestracji [..]. Bliźniacze leki (te same z tą samą substancją leczniczą – generyki) posiadają różne ZAREJESTROWANE wskazania.

  85. Szorstek (bialoskory) strasznie szpanuje na blogu Polityki. (Polityki nie jego wlasnym) Pokazuje brak manier i szacunku dla odwiedzajacych. To tak jakby postawic kogos przed sklepem zeby odpedzal potecjalnych klientow.
    Szorstek regularnie sie tu zapienia i wylewa swa piana na blogowiczow. Jego atak na Adama2222 jest lobuzerskim aktem. Polityka powinna wyslac Szorstka na kurs cywilizacji bo zachowuje sie jak dzik ktory wyszedl z lasu na scianie wschodniej.
    Faktem jest ze z jakze waznym wyksztalceniem polonistycznym Szorstek nie jest w stanie o niczym konkretnym pisac. Potrzebna mu jest specjalizacja poparta dyplomem jakiegos szanowanego uniwestytetu. Dopoki tego nie osiagnie bedzie tylko zanudzal i odwracal uwage od nieudolnosci umilowanej platformy. Na co Adam2222 slusznie zwrocil uwage.

  86. Szanowni Państwo: komentarze niektórych z Państwa w sprawie próby samobójczej płk. Przybyła są niegodne. Narzędzie wyklucza demonstrację dla demonstracji. Po pierwsze trudno precyzyjnie celować we własną głowę, a poza tym zawsze ręka może drgnąć nie w tę stronę, którą się planuje. Skądinąd widziałem”nieudane” próby, kiedy żołnierz włożył pistolet w usta i wtedy strzelił. Taka próba to zawsze jest tragedia i lepiej już nic nie mówić. Po takiej próbie żołnierz nie może wrócić do służby, więc płk Przybył jest definitywnie wyeliminowany z prokuratury wojskowej i, jak wyzdrowieje przejdzie na emeryturę. Pozostaje racjonalna część problemów, które legły u podłoża tego zdarzenia i konieczność ich wyjaśnienia. Niewątpliwie żadna armia nie może sobie pozwolić na to, aby jej tajemnice wyciekały do prasy i musi zrobić wszystko najlepiej zgodnie z przepisami, aby to wyeliminować. Jeśli nie jest to możliwe w ramach istniejących przepisów musi je złamać, ale cel osiągnąć. Albo ulec samolikwidacji. Nie jest możliwe funkcjonowanie armii, w której jej część nie przestrzega jej kardynalnych zasad i nic w tej sprawie nie można zrobić. Wiktor

  87. Antoniusie, (20:24 )
    – nieładnie.

  88. Prawicowe władze chciały tak wpłynąć na program nauczania historii, by nie mówić już o dyktaturze gen. Augusto Pinocheta, tylko o rządach wojskowych

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75477,10936891,Rzad_Chile_grzebie_w_podrecznikach_historii.html#ixzz1j2oD33xm
    ————————-

    Jak widać, te same pomysły występują na krańcach świata…
    Prawicowcy lubią poprawiać historię. A może nazwać ich totalitarystami?

    A wszystko już było:
    „kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość”

  89. Czesław
    9 stycznia o godz. 22:54

    Szukam zawsze słów, czy porównań adekwatnych.
    A napisanie o postawach lokajskich, czy fagasowskich wydawało mi się zbyt słabym określeniem.
    Urzędników – między innymi w NFI- tresuje się właśnie w tym kierunku.
    O dyspozycyjnych prokuratorach pisałem onegdaj.

    Zresztą, pojęcie fagas byłoby niezrozumiałe przez młodych, a o Jeżowie czy Berii też pewnie wiedzą niewiele…….
    Zmienia się punkt odniesienia i kod kulturowy, a kanon lektur również jest już inny. Być może synonimem takich postaw będzie Kaczmarek, czy Ziobro?

  90. Zgadzam się z Wiktorem o tyle, że także uważam, że wpisy sugerujące, iz Pan płk Przybył jest „oszustem”, że chciał w ten sposób coś ugrać są po prostu niegodziwe.
    Nigdy nie przypuszczałem, że przeczytam je także na tym blogu.

  91. Zamierzana reforma sądownictwa wojskowego ( przez likwidację jego odrębności ) i – co za tym idzie – terenowych struktur prokuratury wojskowej spowoduje znaczący wzrost liczby sędziów i prokuratorów
    „w stanie spoczynku”.
    I niekoniecznie „dotknie” to tych, którzy osiągnęli wiek emerytalny.

  92. Obawy pana Spokojnego zostały rozwiane- postrzał nastąpił z PRYWATNEJ broni…….

    Zabawa w rosyjską ruletkę odbywa się przy pomocy rewolweru. Strzelanie w głowę z pistoletu jest znacznie niebezpieczniejsze- panie Antonius……

    Pułkownik przybył wpisuje się moim zdaniem w wielowiekową tradycję oficerów, którzy poprzez targnięcie się na swoje życie starają się zwrócić uwagę na jakiś problem. Uwięzieni pomiędzy poczuciem obowiązku a dyscypliną służbową, nie mają innej drogi.
    A coś w naszej armii złego się dzieje. Nie bez przyczyny tylu wysokich rangą i stanowiskiem oficerów podało się w ciągu ostatnich lat do dymisji……..
    Kpienie z tego czynu nie wydaje mi się stosowne.
    Zasadnym natomiast byłoby szukanie odpowiedzi DLACZEGO.

  93. Lex to Lex
    Stan spoczynku tak ostatnio modny będzie znów oblężony przez chętnych i wymagających długotrwałej rehabilitacji.
    Nikodemowi123 chciałbym przypomnieć że w Polsce nawet pietruszka na straganie musi mieć polską nazwę a nie międzynarodową .
    Jeśliś pan taki purysta to powinien pan zacząć spowiadać się po łacinie.
    Ponadto dobrze jest przeczytać argumenty strony której interesów bronić chcemy – pozwolę sobie przypomnieć panu słowa rzecznika
    lekarzy ktory oficjalnie powiedział – NA PROPOZYCJE RZĄDU ODPOWIEMY W SWOIM CZASIE.
    Czyli jak powiedziała policji pewna posłanka – możecie mnie . . . .
    I to jest ta służba społeczeństwu
    uklony

  94. @zezowaty
    10 stycznia o godz. 11:45

    Na sąsiednim blogu skrytykowałem lekko Twoje spoglądanie z boku na problem – i niespójne jak ruchy gałek ocznych, ale tym razem trafiłeś w sedno! Chyba stałeś w dobrym rozkroku, jak mawiała Nelly i patrzyłeś lepszym okiem prosto w to sedno (bagno? gó…?)!!!

  95. @Nikodem123
    9 stycznia o godz. 23:27

    ***A nie rozumie Pani następujących rzeczy:
    1. Według ustawy jest Pani NIEubezpieczona. Ubezpieczenie następuje po przelaniu składki. Składki są przelewane ?z dołu? ? na koniec miesiąca ? czyli przez cały miesiąc de facto jest Pani nieubezpieczona. Jeśli Pani spółdzielnia ?Polityka? splajtuje wcześniej, to za Pani leki zapłaci lekarz. Proste ? proste, a Pani tego pojąć nie może.***

    Lubi Pan porządek i wypunktowanie argumentów, cenna właściwość. Zarzuca Pan Pani Redaktor, że nie rozumie prostego faktu, że nigdy nie jest ubezpieczona, ani z dołu, ani z góry, z boku lub jeszcze inaczej. A chyba Pan nie rozumie typowego ubezpieczenia. Jest się nieubezpieczonym tylko wtedy, gdy minął termin, określony w polisie – i nawet w takim przypadku szanujący się ubezpieczyciel ustala rozsądny okres karencji po upływie terminu, na opamiętanie się obywatela. Tak robi PZU i tak było w PRL, gdzie pieczątka z zakładu pracy stwierdzała ubezpieczenie w ciągu najbliższych 3 miesięcy, a pracownik już mógł zmienić pracę. Nie ma to żadnego związku z tym, czy oplata jest pobierana z dołu czy z góry. Pani Redaktor jest raczej kobietą dojrzałą i już jakiś czas pracuje w swej firmie. Być może pierwszy miesiąc nie była ubezpieczona?
    To pytanie to oczywiście kpiny, bo pierwsze zatrudnienie Pani Redaktor było chyba w PRL i miała książeczkę zdrowia tak jak ja. Mogła mieć chwilowe kłopoty w chwili przewrotu ustrojowego lub po wprowadzeniu nowych ustaw o ubezpieczeniu zdrowotnym.
    Proszę nie straszyć Pani P. tym, że chronicznie nie jest ubezpieczona, bo to chyba nie jest prawdą.

  96. Prezes PiS Jarosław Kaczyński uważa, że jest poważny kryzys w wymiarze sprawiedliwości i jawny konflikt w prokuraturze. Szef PiS wezwał premiera Donalda Tuska do powrotu z urlopu.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10938619,J__Kaczynski__Mamy_jawny_konflikt_w_prokuraturze.html
    —————-

    Jedyną metodą dla prezesa jest OSOBISTE sterowanie wszystkim….

    Tak można prowadzić jednoosobową firmę, a nie sporą korporację o nazwie Państwo. Nawet nasi królowie mieli swoich kanclerzy, hetmanów i wojewodów, ale ten głupek tego nie rozumie.
    Ale, chyba to wszystko sprowadza się do poziomu ZAUFANIA.
    Paranoik ufa jedynie sobie……

  97. Czytając tłuste tytuły na portalu wyłowiłem coś, co mi się podoba.

    ***Jest postępowanie ws. protestujacych lekarzy. Kary nawet do 0,5 mln zł***

    Jest to związane z buńczucznym oświadczeniem:

    ***LEKARZE: NIE MA MOWY ANI O ZAOSTRZANIU, ANI O ŁAGODZENIU PROTESTU***

    Istniejący podobno rzecznik pacjenta zaczyna działanie:

    ***Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Kozłowska wszczęła postępowanie wyjaśniające ws. praktyk naruszających – jej zdaniem – zbiorowe prawa pacjentów. […]
    Ostrzegła, że jeśli medycy nie odstąpią od tych praktyk, będą na nich nakładane kary. – Mam umocowanie w ustawie, żeby nakładać kary nawet do 500 tysięcy złotych – podkreśliła i dodała, że karani nie będą lekarze, ale zakłady opieki zdrowotnej, w których pracują.***

    Bardzo lubię, gdy kogoś innego gnębią karą, ale w tym przypadku nie bardzo wiem, czy taka kara spowoduje opamiętanie się lekarza „pieczętującego”. Kara zwiększy zadłużenie przychodni lub szpitala i trzeba będzie umorzyć długi lub sprzedać ZOZ. Czy to będzie dla dobra pacjenta? Może tak, może nie, gdy zamknie się zbyt zadłużony zakład, którego nikt nie chce kupić. Jedyny plus dla dyrekcji, że może po linii zawodowej dokuczyć nie lubianemu lekarzowi i wskazać jego jako winowajcę zadłużenia szpitala, czyli ucinania gałęzi, na której się siedzi.

    Ja mam zupełnie inne problemy, coraz mniej rozumiem o co właściwie chodzi i jak formalnie nazwać to co się dzieje. Niezbyt rozgarnięty szef OZZL chyba też nie wie, bo oświadczył, że to nie jest żaden protest, tylko racjonalne postępowanie, a ostatnio twierdził, ze nastąpiło zaostrzenie (nieistniejącego przecież) protestu dla dobra pacjenta – lekarze brzydzą się nazwami polskimi i wolą międzynarodowe. Zapomnieli o przestrogach Reja i o nadziewanej, polskiej gęsi na „międzynarodowych” stołach – głównie w Niemczech.
    Taki międzynarodwo nazwany lek podobno natychmiast postawi mnie na nogi, bo które ciało szanuje polskie wyroby poza wódką?
    Nawet żołądek inaczej reaguję, gdy czytam nazwę sera po francusku np. , „Caprice des Dieux, le meuiller camembert français” czy tylko nazwę „serek pleśniowy z Turka, … jakiś tam”. Jaka to ogromna różnica!!! Zupełnie inne pobudzenie wydzielania soków trawiennych.
    W tym miejscu, nie chcąc łamać prawa muszę napisać:

    „Komentarz zawiera lokowanie produktu”!

    Nie boję się jednak tej reklamy, bo wspomniany ser jest naprawdę najlepszym serem tego typu, paczkowanym, który można zakupić w supermarketach. Znawcy kupują „na wagę” i to najlepiej u producenta.

    Unikam na razie lekarzy, więc nie mam tej cudownej ulotki, w której lekarze wyjaśniają ograniczonym pacjentom, że protestują dla ich dobra. Tak jak kat w sztuce Dürrenmatta „Kraksa”, który skazanemu cały czas mówił tylko „będę się starał, proszę Pana”!

    Czytałem początek w Internecie i od razu widzę te ciągłe kłamstwa i półprawdy, bo odpowiedzialność za zapisy ustawowe przypisuje się wyłącznie aktualnemu ministrowi.
    To nie on, tylko sejm uchwala ustawy, sprawdza je Senat, po głębokiej analizie chłonnych i wiecznie młodych umysłów Romaszewskiego i Bendera – tych koryfeuszy (zapomniałem, co ten wyraz oznacza, ale mi się bardzo podoba) i podpisuje prezydent po ponownej niezwykle wnikliwej analizie Jego Samego i sztabu pomocników i doradców (nazwisk ekspertów nie znam, bo są poufne). Gdzie tu wina Arłukowicza? Może płodzić rozporządzenia, ale te nie mogą być sprzeczne z ustawą, ani wypaczyć jej założeń, a te były jasne: „Uszczelnianie czegoś tam, oszczędności i mniej łajdactwa poprzez ukaranie cwaniaków z tej branży”. Jeśli w pełni usunąć art. 48 i związane z nim to od razu można zrobić „vacatio legis” do usranej śmierci lub poczekać, aż Jarosław-Zbawca patriotom rozda bezpłatne lekarstwa, zabierając panu Piecha szansy na stosowanie ołówka kopiowego – pluć i wpisać drogi lek do listy!
    Oj, jak będzie dobrze Narodowi, ale co będzie z polskim społeczeństwem? (Point d’interrogation).

  98. wiesiek59
    10 stycznia o godz. 10:38
    Obawy pana Spokojnego zostały rozwiane- postrzał nastąpił z PRYWATNEJ broni??.

    Pyta pan , dlaczego chcieli i odeszli – być może mają już zapewnioną spokojną przyszłość ?

  99. Nie przesadzałbym z tymi polskimi nazwami leków. Sam biorę ich trochę i nie wiem, czy np. taki ICLOPID to nazwa polska czy nie polska.
    Pomysł, aby lekarze na receptach wpisywali międzynarodową nazwę leku ( to chyba zazwyczaj o tzw. substancję czynną chodzi (?)) nawet podoba mi się.
    Mam w związku z tym pytanie do fachowców (poważne) : jeśli lekarz wypisze mi na recepcie np. Doxazosinum 4 mg, a lek ten na liście leków w tej postaci obejmuje 9 nazw handlowych , – to czy w takiej sytuacji obowiązywać będą lekarskie adnotacje „nie zamieniać”, czy też aptekarz będzie mógł sprzedać mi każdy z tych 9 leków, a konkretnie najtańszy, ( takim jest w tej grupie Doxagen 4 ) bez względu na tą adnotację ? (Przy zapisaniu leku wg. nazwy handlowej – nie może, gdyż chodzi o konkretny lek).
    PS. Najmocniej przepraszam za „prywatę”.

  100. lecher
    10 stycznia o godz. 14:27

    http://wolnapolska.pl/index.php/Media/2011042013807/upadek-wojska-polskiego-w-latach-2007-2011/menu-id-308.html

    Ciekawe, przede wszystkim zestaw linków na koniec artykułu.
    A wywiady ze Skrzypczakiem w szczególności.
    Dymisja Kozieja też była wymuszona- nie chciał firmować tego co działo się w armii…….

    Czy mają dokąd odejść? Oczywiście……
    Generalska emerytura do niskich nie należy.
    Z wyjątkiem tej Jaruzelskiego, o co postarali się prymitywni, małostkowi, mściwi i ograniczeni mali ludzie…….

  101. @Wieśku 59 (12.52 dnia 10.01)

    Zajrzałem pod wskazany link i doznałem rozczarowania. Poza twoją, żadnych innych informacji. Co się dzieje w tym kraju (że użyję określenia stosowanego przez obcokrajowców). ❓
    Od rana słucham TVP Info i nie usłyszałem ani jednego słowa o Krakowskim Przedmieściu, czyżby zapomnieli, że dzisiaj 10-tego ❓ . Jedynie co bardzo ważne to:
    – naczelny kadrowy (bo to on za moich czasów rządził urlopami – jak zapewne przypominasz sobie, przed OSL-em w Radomiu pracowałem krótko jako księgowy – kontysta) wzywa pracownika do powrotu z urlopu a on ma go w d___e,
    – mamy kryzys w prokuraturze , a on sobie odpoczywa po trudach związanych z polską prezydencją w UE, którą jutro będzie oficjalnie przekazywał Duńczykom, o czym pewnie kurdupel zapomniał.
    Zabrakło mnie ostrzeżenia, że jeśli natychmiast nie pojawi się w pracy to nie otrzyma trzynastki, w ciężkiej pracy, której trudy kurdupel poznał osobiście, będąc, co prawda krótko, ale będąc premierem nie przebywał na urlopie jak właśnie Premier Tusk, bo premierowi on nie przysługuje, nawet po trudach prezydencji w UE.

    P.S .powiało humorem na blogu po skomentowaniu wpisu @zezowatego przez Antoniusa. Brawo Antoniusie, przypuszczam, że byłeś wspaniałym nauczycielem. Poważne lekcje zawsze należy urozmaicić humorem.
    Drogi @Wieśku 59 gdzie tym drobnym ludkom do Jeżowa??

    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  102. Byłem jednym z tych kpiących, bezpośrednio po rumorze medialnym i nawet miałem podobne odczucie jak Palikot, który wyraził zdziwienie z powodu tak niecelnego strzału w wykonaniu fachowca od zabijania. Uszkodził lewy policzek, piszą w Internecie. Jeśli był praworęcznym, wtedy była to sztuka porównywalna z techniką sławnej samobójczyni Blidy, która strzeliła pod niemożliwym dla nie-akrobaty (np. kobieta-wąż) kątem, upadła, starannie wytarła ślady na broni, schowała szmatkę (nikt jej nie znalazł) i grzecznie czekała na „lekko” opóźnioną reakcje „fachowca” ze służb specjalnych – babskiego. Błyskawiczna reakcja tej pani zapobiegła większej tragedii, np. wymordowaniu całej grupy zakapturzonych stróżów prawa – to byłoby tragiczne, a nie zgon zbrodniarki, która żerowała na zdrowym, gospodarczym ciele Narodu (kupowała kilka ton koksu opałowego). Agentka była troskliwie potraktowana, chyba została wynagrodzona za swoją fachowość? Szkoda, że pan pułkownik zapewnił sobie tylko kamery, żywy i naoczny świadek mocniej zagrzewa widzów TV.

    Ja jestem 200-procentowym cywilem. Ostatni zapis w mojej książeczce wojskowej brzmi: Szeregowiec rezerwy… na rozkaz.. chyba ministra? Może Jaruzelskiego?

    Nie strzelałem z wielu broni – proca i wiatrówka, więc strzały samobójcze znam tylko z filmów, ale trudno mi uwierzyć, że tak starannie przygotowane wystąpienie nie było dobrze kontynuowane według scenariusza po wyjściu dziennikarzy. Mam też wątpliwości, jaki cel miała ta demonstracja? Wskazał (anonimowo) na istnienie przestępców na wysokim szczeblu, ale nie ujawnił o kogo chodzi. Oznacza to według mnie tylko jedno: Ma dobre haki na ważniaków i straszy ich nimi. Z reakcji jego szefa można wnioskować, że wykorzysta wyniki pracy swego podwładnego i zapewni sobie miękkie lądowanie. Obawiam się tylko, że pan pułkownik może być teraz naprawdę „samobójcowany”, jak wszyscy świadkowie porwania Olewnika, których nie ochroniła nawet kamera marki Sony – znakomita!

  103. Czesław
    10 stycznia o godz. 14:53

    Nasz AntyMidas przypomina mi pewnego Ojca Narodu, który nie miał rodziny i cały swój czas poświęcał pracy dla kraju……
    Poświęcił dla niego wszystko, łącznie z dziesięcioma milionami własnych pobratymców. A jego efektem pracy było jakichś 55 milionów trupów….
    Całe szczęście, że nasz Jarosław nie pracuje nad naszym szczęściem tak gorliwie i nie ma takich możliwości….

    Strzeżmy się tych, którzy chcą nas zbawiać i wiedzą lepiej co jest nam do szczęścia potrzebne. To najgorszy rodzaj ludzi.

  104. @Lex
    10 stycznia o godz. 14:49

    Chcąc być bliżej biednych lekarzy zakupiłem w grudniu i Cardurę i ten Doxagen 4 i teraz się śmieję. Nie wiem tylko czy mi to pomaga. Cena była identyczna, ale może miałem „P”? Tym się zajmuje żona, więc nie wiem.

  105. Pani Redaktor, dla mnie, skromnego głosu ludu, jest Pani głosem trzeźwości i rozsądku. Studzi Pani emocje, wprowadza racjonalne argumenty, dostrzega Pani to, czego inni nie chcą lub nie potrafią. Gorące wyrazy szacunku dla Pani dziennikarskiej rzetelności.

  106. Wybaczcie, szanowni blogowicze, ale jak mam współczuć i uwierzyć człowiekowi, którego chce zabić mafia, dysponująca milionami kradzionych złotych, a nie potrafi poważnie uszkodzić samochodu? Przypomniałem sobie, że koledze ukradziono kołpaki we Francji, a mnie w Polsce i nie tylko to. Było nawet zagrożenie śmierci w aucie pędzącym na trzech kołach. Przeżyłem to dwa razy, raz prywatnie, a drugi służbowo.
    Nie miałem pojęcia, jak bardzo starali się mnie zabić przestępcy na uczelni, których chciałem zdemaskować. Ukradli mi kołpaki do poloneza a podczas podróż służbowej z Opola do Wrocławia odpadło koło służbowej Nysy i śrubki zbieraliśmy na ostatnich kilkuset metrach. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że to zamach na moje życie, przypisałem to niechlujnej konserwacji samochodu przez naszego kierowcę. Jaki ja byłem naiwny i nieświadomy śmiertelnego zagrożenia, a nawet haków na rektora nie miałem wystarczająco dużo.

  107. Antoniusie! (10-01-g.16:27)
    Mi się przytrafilo też paskudnie z kołpakami. Były markowe, Opla, tyle, że do odkręcenia. Wsiadłam do „okaleczonego” wozu i zaczęłam (juz jadąc) kombinować, czyli robić rachunek sumienia: komu mogłam podpaść. Znam tego i owego (co o nim głośno w mediach), no, nieprzesadnie blisko, ale zawsze „cóś może byc na rzeczy”. Chyba nic nie było, bo żyję.
    A swoją drogą, ten nieszczęsny pułkownik i jego akt na poły samobójczy wpisuje się w ciąg groteski i paranoi naszego zycia społeczno-politycznego.
    Przepraszam za kretyńskie skojarzenie, ale przypomniał mi się legendarny Fiszer, który skwitował pewien towarzyski kiks na cmentarzu: „no i cały pogrzeb na nic”.

  108. Antonius 12.35
    Nikodem 123 notorycznie kłamie, manipuluje i kręci. W dodatku udaje zaangażowanego lekarza. Moim zdaniem nazywa sie Bukiel, jest szefem zwiazku lekarzy i byłym działaczem UPR. To gorsze niz AIDS.
    Potraktuj go jak trolla.

  109. Antonius 12.35
    Nikodem 123 notorycznie kłamie, manipuluje i kręci. W dodatku udaje zaangażowanego lekarza. Moim zdaniem nazywa sie Bukiel, jest szefem zwiazku lekarzy i byłym działaczem UPR. To gorsze niz AIDS.
    Potraktuj go jak trolla.

  110. W tym kraju (III RP) nic nie może juz mnie zdziwić. Jeśli uległ katastrofie wojskowy samolot Casa z całą elitą polskich pilotów na pokładzie, jesli uległ katastrofie samolot TU-154M z prezydentem i sporą grupą elit politycznych, wojskowych i innych, to próba samobójstwa wojskowego prokuratora niemal na oczach widzów jest drobnym epizodem na tle tamtych katastrof, choć nieczęsto spotykana w świecie.
    Swego czasu za sprawą PO wydzielono z min. sprawiedliwości prokuraturę jako odrębny byt. Okazuje się, ze prokuratura stała się państwem w państwie, a prokuratorzy różnych politycznych opcji i wojskowi (niezależnych chyba nie ma albo są w „podziemiu”)prowadzą między sobą jakieś dziwne gierki. Zawsze uważałem, że oddzielenie prokuratury z min. sprawiedliwości to prawidłowośc, ale tylko w krajach cywilizowanych o wysokim stopniu moralności politycznej. Polska do tej grupy nie należy i długo jeszcze należeć nie będzie, bo z tą moralnością zamiast się poprawiać jest coraz gorzej. Uważam, ze jest kwestią czasu, kiedy prokuratura znów powróci pod skrzydła ministerstwa. Kilkanaście lat temu za sprawą AWS wdrożono 4 wielkie reformy, które po latach okazały się 4-oma wielkimi gniotami.
    PO to pogrobowcy AWS, więc nie dziwi mnie, że czego się tylko dotknie PO to spartaczy. A może Tusk ma rację, ze jego rząd stara się niczego konkretnego nie ruszać, bo ma przed oczami widmo tamtych 4 wielkich gniotów?

  111. Dwie godziny temu miałem jeszcze drobne wątpliwości, ale po fragmentach konferencji prasowej cudem ocalałego prokuratora nie mam już żadnych, to jest zwykły picerant, oszukiwał nas wszystkich. To mu wolno, jeśli nie jest katolikiem, ale jest du.ą, a nie prawnikiem, a słyszałem, że prokurator – nawet wojskowy – musi mieć wykształcenie prawnicze, to przecież nie prezydent, powinien coś umieć. Proszę Lexa, aby się przysłuchał wypowiedziom tego pana i przeanalizował je.
    Przykłady:
    1) bezpośrednie zagrożenie życia, bo ktoś ukradł rower, … no cóż.. na Placu Czerwonym kradną nagminnie rowery, a Putin się nie skarży
    lub
    2) podobnie tragiczne było zarysowanie kołpaków, które to przestępstwo prokurator nazwał odkręceniem kół (zwracam uwagę na liczbę mnogą!) aby się zabił, a prokuratora cywilna stwierdziła jedynie poluzowanie jednej śrubki. Nie wiem, czym jeździł prokurator. Typowe auta maja 4 lub 5 śrub na jednym kole – łącznie 16 +4 (koło zapasowe) albo 20 +5. Poluzowanie jednej śrubki i równoczesne uszkodzenie kołpaków faktycznie jest niezwykle groźnym atakiem terrorystycznym. Przy oglądaniu tak zeszpeconego auta może pęknąć serce! Żal mi tego pana. Zrobi mu dobrze pobyt w klinice psychiatrycznej.
    3) Żałosne jest jego wytłumaczenie , dlaczego nie trafił tak jak trzeba.
    Bohater, w obliczu śmierci samobójczej na ołtarzu ojczyzny i prokuratury wojskowej, przestraszył się technika, który być może chciał wejść, aby poprawiać jakieś kable.
    4) podobno wsadził pistolet do ust, ale bał się rykoszetu (od czego? Od jego mózgu?) więc najpierw otworzył okno na oścież. Co za kretynizm! Trzeba by zbadać jego IQ!!!

    PS
    Chyba przesadziłem z wymogami do fachowca. Przy tak niewielkim rozumie może jest trudno weń trafić przez usta, bo ego było ogromne. Gdyby było materialne to byłby wspaniały cel nawet dla mnie – z procy!

  112. Założę się, że każdy właściciel samochodu miał już do czynienia z drobną kradzieżą lub aktem wandalizmu dokonanym skrycie i umyślnie, przez niezidentyfikowanych osobników. Niewielki jednak procent poszkodowanych wysuwa daleko idące wnioski, idące w oskarżenia o zamach na swoje życie. Mój znajomy sierżant policji, wychodząc rano do pracy ujrzał swój samochód z wklęsłym dachem, ktoś tańczył na nim skoczny kawałek. Po powrocie z roboty zajął się śledztwem w sprawie demolki autka i już po kilku godzinach sprawcy byli ujęci. To tyle jeśli chodzi o różnice pomiędzy sierżantem i pułkownikiem.
    Wszyscy wiemy, że w trakcie transformacji gospodarczej w Polsce zlikwidowano tysiące przedsiębiorstw, w których pracowały miliony ludzi. Niektórym zwolnionym się poszczęściło, dostali inną pracę, część otrzymała odprawy pieniężne, ale większość wylądowała na przysłowiowym bruku i musiała sobie radzić sama. Prokuratorom wojskowym scenariusz z brukiem nie grozi, każdy z nich może miękko wylądować na emeryturze lub w nowym miejscu pracy. Brak mi słów na nazwanie działań ludzi w mundurach, broniących obecnego status quo.

  113. Gdy pułkownik prokurator (samookaleczony, za co podczas II wojny karano śmiercią jak za dezercję) opowiadał, jak to poznańska prokuratura wojskowa dzielnie walczy z ogromną korupcją w Wojsku Polskim, to z pamięci wyskoczył mi epizod dowódcy jednostki Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu, którego za czasów wiekopomnego premiera IV RP i niemniej wiekopomnego ministra obrony narodowej IV RP (nie chodzi o Sikorskiego, bo tego zdjęto wcześniej), wsadzono do więzienia za to, że bez przetargu pozwolił indywidualnemu rolnikowi kosić trawę na lotnisku, wzbogacając go bez umiaru i bez podstawy prawnej.
    Co więcej, dowódca ów został odznaczony wysokim odznaczeniem wojskowym za pomyślne dowodzenie jednostką wyposażoną w najnowocześniejsze naówczas w polskim lotnictwie wojskowym F-16 (sam zresztą przeszedł warte wiele milionów dolarów szkolenie w US-air-force).
    Co więcej, minister Szczygło ze zdziwieniem odnotował, że pilot ów nie stawił się u Prezydenta IV RP na uroczystości odznaczenia z powodu zasiedzenia celi w wojskowym więźniu.
    I tak oto wrogowie Polski za pomocą zdradzieckiej trawy i rękami prokuratorów wojskowych wyeliminowali ze służby na jakiś czas jednego z najwybitniejszych pilotów wojskowych i pozbawili na czas jakiś dowództwa najważniejszą jednostkę polskiego lotnictwa wojskowego.
    Jeśli pułkownik prokurator ma być wzorcem z Sevres polskiego profesjonalnego, honorowego oficera o niezłomnym charakterze ? jak się wyraził jego przełożony w generalskich epoletach ? to ja wyrażam opinię ? Polskiego Wojska już nie ma. Bronią nas przebierańcy zapatrzeni w szkło i zasłuchani w sitka. W dodatku nie potrafiący trafić z pistoletu w gębę z przyłożenia.
    Co ciekawsze, niedoszły samobójca usiłuje zostać gwiazdą medialną, udzielając następnego dnia po samopostrzeleniu się wywiadów na lewo i prawo. Szybko chłopak wyzdrowiał albo protestujący lekarze na znak protestu szybko go wyleczyli, nie wczuwając się w dramat dramatycznej nad wyraz sytuacji.
    I tylko mi jego dzieci i żony żal, bo co one winne, że ojciec i mąż w jednym na pierwszym miejscu postawił osobistą zawodową ambicyjkę.
    Wszyscy moi znajomi z wojska, i ci w służbie czynnej, i ci w rezerwie, wypowiadają się na temat niezłomnego prokuratora z (to najłagodniejsze określenie) głębokim niesmakiem. Oficerowie liniowi tak nie „pudłują” ? czytaj: tak się nie zachowują.
    Zaczynam naprawdę się bać o swoje narodowe bezpieczeństwo.
    Sorry za ironię, ale naprawdę ubolewam nad dnem, do jakiego spadł poziom naszego życia publicznego. I jak bardzo korporacje urzędnicze zatraciły sens tego co robią i do czego zostały powołane.
    Podzielam wstrzemięźliwość premiera (nie chce przerywać urlopu) i nie podzielam nadnaturalnego wzmożenia prezydenta. Po tym wydarzeniu prokuratura wojskowa powinna być definitywnie rozwiązana.

  114. @ Andrzej

    Uważasz że poprzednio nie było gierek i podjazdów?Problemem jest jakość prokuratorów ale to można odnieść do każdej profesji.Problem polega na tym że Seremet kompletnie się nie sprawdza a najczęściej to szef decyduje o jej jakości i sprawności. Do szefów NBP mieliśmy szczęście, nieszczęsne CBA pod wodzą Wojtunika to już także zupełnie inna instytucja czy wreszcie znakomita Streżyńska na czele UKE.

    Wydaje mi się że teraz jest czas na dyskusję co należy w funkcjonowaniu tej instytucji poprawić. Boję się tylko że w naszych warunkach będzie to znowu nawalanka. Nie wiem czy nie trzeba np.powrócić do tematu sędziego śledczego nadzorującego pracę poszczególnych prokuratorów. A może nowelizacja procedur procesowych wymusi nową jakość,nie wiem ale nie można od razu dyskredytować całej reformy. Podobnie nie można także twierdzić że wszystko jest w porządku, bo nie jest.

  115. @ Antonius

    Doceniam moje rozumowanie „matematyczno – fizyczno – prawnicze”, w przeciwieństwie do „humanistów” dla mnie liczą się fakty. Punkt po punkcie.

    Szanowny Panie, to jednak chyba Pan nie rozumie na czym polega system ubezpieczenia w NFZ.

    1. W systemie ubezpieczenia NFZ nie ma żadnych polis ubezpieczeniowych – są tylko ustawy , rozporządzenia, obwieszczenia Ministra Zdrowia i zarządzenia oraz komunikaty prezesa NFZ.

    2. Proszę nie wspominać PRL-u. Od tamtej pory wszystko się zmieniło. Składka do NFZ nieprzelana = pacjent nieubezpieczony. Tak właśnie działają wszyscy ubezpieczyciele: PZU, Warta i co tam jeszcze. Składka niezapłacona – ubezpieczenia nie ma.

    3. Wykazałem bezsens systemu ubezpieczenia NFZ, gdyż każdy w Polsce jest de facto nieubezpieczony (oprócz dzieci, których rodzicom chciało się zgłosić je do ubezpieczenia; emerytowi i renciście Zus mógł odebrać prawa do świadczeń ) ! Dla NFZ w czasie kontroli ubezpieczony jest ten pacjent, za którego składki zostały odprowadzone, a składki są odprowadzane „z dołu”. Na szczęście przedsiębiorstwa nie plajtują masowo oraz przedsiębiorcy zazwyczaj za zgłoszonego do ubezpieczenia pracownika odprowadzają składki. Jednak jeśli lekarz trafi na taką „minę” to płaci z własnej kieszeni. Bez możliwości odwołania się do sądu. Od decyzji NFZ może się odwołać do NFZ. Tak twierdzi Ustawa!

    4. Na temat Twoich wywodów o pierwszym zatrudnieniu powiem tyle: zapomnij o PRL-u. Według NFZ, każdy jest co miesiąc po raz pierwszy zatrudniony.

  116. „Jean Paul
    10 stycznia o godz. 19:09
    Antonius 12.35
    Nikodem 123 notorycznie kłamie, manipuluje i kręci. W dodatku udaje zaangażowanego lekarza. Moim zdaniem nazywa sie Bukiel, jest szefem zwiazku lekarzy i byłym działaczem UPR. To gorsze niz AIDS.
    Potraktuj go jak trolla.”

    Chłopie, napisz, gdzie kłamię, manipuluję i kręcę!
    Piszę w punktach, bo tylko fakty się liczą. Wykaż te fakty, gdzie: kłamię, manipuluję, kręcę.

  117. wiktor
    10 stycznia o godz. 7:51

    Szanowny Wiktorze,
    Widzi Pan, z Antoniusem, to już tak jest, że jest człowiekiem „małej wiary” i nie wierzy, że „żołnierz strzela a Pan Bóg kule nosi” . Przybył strzelał sobie w głowę a Pan Bóg zaniósł kulę tam gdzie chciał! Ot co.
    Wniosek, Antonius po prostu potrzebuje wiary, jak „kania dżdżu”, nieprawdaż?
    Pozdrawiam, Nemer

  118. Katarzyna
    Nie wiem co znaczy „poprzednio” (chodzi o czasokres). Ale przecież miało być w tym kraju normalnie! Tak jak w cywilizowanych krajach zachodnich !
    Jeśli „poprzednio” było podobnie, to czy jest to jakieś usprawiedliwienie?
    To po cholerę zmienił się ustrój, po cholerę wprowadza się nowe reformy, po co jest konstytucja, jeśli nie dość, ze pogłębia się rów w społeczeństwie, to na wiielu płaszczyznach ekonomiczno-gospodarczych i społecznych cofamy się?

  119. @ lex
    „Mam w związku z tym pytanie do fachowców (poważne) : jeśli lekarz wypisze mi na recepcie np. Doxazosinum 4 mg, a lek ten na liście leków w tej postaci obejmuje 9 nazw handlowych , ? to czy w takiej sytuacji obowiązywać będą lekarskie adnotacje ?nie zamieniać?, czy też aptekarz będzie mógł sprzedać mi każdy z tych 9 leków, a konkretnie najtańszy, ( takim jest w tej grupie Doxagen 4 ) bez względu na tą adnotację ? (Przy zapisaniu leku wg. nazwy handlowej ? nie może, gdyż chodzi o konkretny lek).”

    Prawnik nie wie?!
    1. Jeśli lekarz wypisze Ci Doxazosinum 4 mg i przystawi pieczątkę: „do refundacji przez NFZ” – to najprawdopodobniej otrzymasz najtańszy lek dla pacjenta, refundowany przez NFZ.

    2. Jeśli lekarz wypisze Ci Doxazosinum 4 mg BEZ przystawienia pieczątki: „do refundacji przez NFZ”: to spodziewaj się, że aptekarz zaproponuje Ci najdroższy lek spoza listy refundacyjnej. Dla droższego leku – marża wyższa, zysk apteki większy i ryzyko dla farmaceuty mniejsze – leki nierefundowane podlegają innym zasadom kntroli.

    Może wreszcie zrozumiecie, że protesty lekarzy również leżą w waszym interesie!

  120. Szanowny @Antonius, wpis z 10 stycznia o godz. 20:04
    Pamiętam z lat swojej służby wojskowej (SOR, lata 70-te) stwierdzenie, które być może zasłuży na Pańską uwagę. Po zamieszaniu z próba samobójczą pewnego honorowego pułkownika, co skrywano w sporym ośrodku szkolenia, wśród podchorążych, absolwentów Wyższych Uczelni, pojawiła się pewna opinia. Oto ona. Starszy oficer WP nie może popełnić samobójstwa strzelając sobie w głowę, bo On tam nie ma mózgu. Gdyby to zrobił, byłoby tylko więcej hałasu. Pozdrawiam.

  121. Katarzyna
    10 stycznia o godz. 21:33
    „Nie wiem czy nie trzeba np.powrócić do tematu sędziego śledczego nadzorującego pracę poszczególnych prokuratorów”.

    Szanowna Katarzyno,
    za czasów tzw. „komuny”, tzw. „opozycja demokratyczna” domagała się tego właśnie ale gdy tylko okazało się, że siedzenia umiejscowili w innym miejscu niż dotychczas, to szybko zapomnieli o tym czego się domagali. Sędziego śledczego w III RP nie będzie, bo to groziłoby ograniczeniem władzy naszych „władców” i takie sztuczki czy wynalazki postsolidaruchowego „etosu” jak np. „areszt wydobywczy” mógłby nieco stracić na ostrości. A tak, to można wybrane cele, czyli „figurantów”, trzymać w aresztach latami bez wyroku i jeszcze mieć czelność pouczania, np. Chińczyków, co do potrzeby przemian demokratycznych w ich kraju.
    Pozdrawiam, Nemer

  122. O! Kolejne Pytanie dla Pani Redaktor ze znajomości Ustawy refundacyjnej!

    Czy wie Pani, że „za ladą” obsługują pacjentów technicy farmaceutyczni, a nie właściciele aptek?

    Właściciel apteki poleca realizacje recept „refundacja do decyzji NFZ” w stopniu najniższej refundacji , jednak gdy NFZ po paru latach (ma na to 5 lat) zmieni zdanie, to właściciel apteki morze ukarać (zrefunduje swoje straty – odbierze mu to z pensji) swojego pracownika do wysokości 3 jego pensjom za to, że wydał lek nie zgodnie z przepisami.

    Nie wierzę, że Pani o tym nie wiedziała!

  123. @Nemer
    10 stycznia o godz. 22:0

    Nemerze! Przepraszam! Faktyczne zapomniałem o tym tak ważnym obowiązku Pana Boga!

  124. Poszkodowani w tzw. wydarzeniach grudniowych z 1970 r. mogą nadal starać się o przyznanie im uprawnień kombatanckich. Trybunał Konstytucyjny uznał we wtorek, że niezgodny z konstytucją jest termin końcowy 31 grudnia 1999 r. dla uzyskania tych uprawnień
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/tk-poszkodowani-w-grudniu-1970-r-moga-byc-kombatan,1,4994269,wiadomosc.html
    ———

    Tylko KOMBATANCI i Lenin sa wiecznie zywi……
    Ciekawe, samopowielajca si klasa.

  125. @Jean Paul
    10 stycznia o godz. 19:09

    Mr Jean Paul!
    Je Vous remercie pour le bon conseil! J’en profiterai!

  126. @ zezowaty
    Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych i[…], właśnie żąda polskich nazw substancji aktywnych, ale MZ w swoich obwieszczeniach, dotyczących refundacji, używa nazw łacińskich.

    Służyć społeczeństwu, a być służącym – ja tu widzę zasadniczą różnicę.

  127. Nikodem123
    10 stycznia o godz. 22:43
    „Może wreszcie zrozumiecie, że protesty lekarzy również leżą w waszym interesie!

    Szanowny Panie Nikodemie123

    To, że ustawa jest wadliwa i ma wiele punktów wymagających zmian w tym tych, które usiłują uczynić z lekarzy kolejnych funkcjonariuszy tego represyjnego i opresyjnego państwa (w kwestii uprawnień do refundacji na przykład), to jedno ale niech nas Pan tu nie czaruje, bo protest dotyczy dopuszczalności karania lekarzy-łapówkarzy chodzących na pasku firm farmaceutycznych.

    Widzi Pan, prokurator wojskowy, który do siebie strzelał poniesie dożywotnie konsekwencje w tej postaci, że zostanie wykluczony z zawodu, prawdopodobnie dostanie tylko połowę emerytury, która by mu przysługiwała i zostanie mu odebrane zezwolenie na posiadanie broni.

    Wy, lekarze (piszę „wy”, bo to Pan był łaskaw nas tak podzielić – my lekarze i wy pacjenci) domagacie się złagodzenia kar za korupcję i to mnie oburza.
    Celem firm farmaceutycznych jest to, byście nas pacjentów leczyli ich produktami ale nie wyleczyli!!! – bo to dla nich żaden biznes. Jeżeli domagacie się zniesienia kar za udział w tym podłym procederze, to dla mnie jest to moralnie wstrętne i budzi moje obrzydzenie.

    Więc niech Pan sobie łaskawie daruje to chrzanienie o protescie w moim, tzn. pacjenta interesie.

    Za kilka dni będę jak ten głupek biegał po takiej gumowej taśmie podłączony do jakichś kilkunastu drutów a następnie pogadam sobie ze specjalistą i otrzymam jakieś recepty na leki. Niech Pan wie, że jeżeli zostaną zapaskudzone jakąś bezprawną pieczątką, której postawienie wykluczy mi możliwość bezproblemowego nabycia refundowanych leków, to recepty te jako dowód rzeczowy załączę do wniosku do prokuratora o ściganie wydającego je lekarza, który przecież wie, że NFZ nie ma urzędników uprawnionych do oceny, czy medycznie kwalifikuję się do nabycia refundowanego leku. Lekarz w ten sposób tylko uchyla się od swojego ustawowego obowiązku ale przecież przyjmie wynagrodzenie za udzielenie porady i wydanie recepty odnosząc tym samym korzyść materialną wprowadzając mnie jednocześnie w błąd, co do możliwości refundacji (po decyzji NFZ-ale się uchachałem).

    Dla mnie taki stan wyczerpuje znamiona Art. 286.kk, który mówi :
    „§ 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.”

    Nie wiem co prokurator z tym zrobi, ja wychodząc z gabinetu poinformuję o tym co zrobię tegoż specjalistę protestującego, wg Pana, w moim interesie.

    A ja sobie tego nie życzę, sam zadbam o swój interes, więc niech się Pan z koleżankami i kolegami łaskawie wypcha.

    Pozdrawiam, Nemer

  128. @ Antonius
    1.
    >Bardzo lubię, gdy kogoś innego gnębią karą, ale w tym przypadku nie bardzo wiem, czy taka kara spowoduje opamiętanie się lekarza ?pieczętującego?. lekarze brzydzą się nazwami polskimi i wolą międzynarodowe. <
    Nazwa międzynarodowa określa nazwę substancji chemicznej. Nazwa międzynarodowa może być wyrażona w językach: polskim, angielskim, łacińskim

    Dlaczego takie proste rzeczy muszę tłumaczyć?!

  129. @ Andrzej
    „Poprzednio” miałam na myśli czas przed reformą,czyli do 2010 roku. Czy w tych „cywilizowanych” państwach zachodu zawsze jest normalnie? Pamiętaj że tamtejsze instytucje kształtowały się przez dziesięciolecia a i tak ciągle są reformowane.Można napisać najlepszą ustawę i wprowadzić znakomitą reformę ale równolegle musi iść zmiana mentalności i kultury pracy osób których dotyczy. Najlepszą instytucję można zdegenerować lub ją jeszcze lepiej usprawnić. Sytuacja w prokuraturze przypomina mi tą w służbie zdrowia. W jednej i w drugiej firmie pracują dobrzy i źli pracownicy a najwięcej jest średniaków i to oni są największymi grupami oporu przed zmianami.

    Śmiech mnie ogarnia kiedy w dobie powszechnego internetu, nowoczesnych nośników danych pan Radziwiłł mówi że lekarz w czasie prywatnej wizyty nie ma możliwości sprawdzenia listy leków. Jeśli lekarz nie ma i nie potrafi korzystać z komputera to jak mam wierzyć w jego umiejętności medyczne.Zadaję sobie wtedy pytanie czy takiemu lekarzowi można ufać, czy chce mu się dokształcać.Podobnie jest w prokuraturze, szkolnictwie i sądownictwie. Opór materii jest ogromny a media zamiast ciągle zwalać winę na rządzących powinny wreszcie przełamywać zwyczaj mówienia o pewnych profesjach w samych superlatywach. Jeśli lekarz na izbie przyjęć olewa pacjenta i doprowadza do jego śmierci to nie jest to błąd w sztuce ale morderstwo. Podobnie prokuratorzy trzymający latami niewinnych ludzi w areszcie powinni ponosić za to konsekwencje ale bez społecznej presji wspartej przez media jest to bardzo trudne.

    @ Nemer

    Zgadzam się z tobą że opór materii jest ogromny. Ale tu jest właśnie rola świadomej części społeczeństwa wspartej przez media aby takie zmiany wprowadzać.Osobiście poza IV RP żadnej władzy nie dyskredytowałam,każda miała lepsze i gorsze pomysły ale jakoś szczęśliwie posuwaliśmy się do przodu. Zgadzam się że media powinny władzę kontrolować ale nie może to się odbywać tak jak to się dzieje obecnie. Tabloidyzacja powoduje że jakakolwiek rozsądna dyskusja nie jest możliwa.Jak tylko ktoś traci stanowisko staje się autorytetem, nie sprawdza się czy jakiś „ekspert” nie jest przypadkiem lobbistą a pani profesor której żadna diagnoza się nie sprawdziła nie wychodzi ze studia i nie znika z łam prasy i internetu.Związkowiec lekarz jest większym autorytetem aniżeli minister.Temu pierwszemu trudnych pytań się nie zadaje,ten drugi z założenia miesza choć jego intencje mogą być szlachetniejsze aniżeli wspomnianego lekarza.

    Obserwowałam dyskusję w czasie reformy sądownictwa,kiedy rozmawiano o okresowej ocenie pracy sędziów. Do mediów zapraszało się przedstawicieli organizacji sędziowskich i dziennikarz zamiast zadawać rzeczowe pytania podstawiał sitko i potulnie wysłuchiwał skarg na mające nastąpić zmiany.W stosunku do polityka stawał się natomiast prokuratorem. Oczywiście wychodziło że rządzący mają jak najgorsze intencje,robią zamach na niezawisłość a wszyscy sędziowie w Polsce są na najwyższym poziomie i błędów nie popełniają.

    O wiele łatwiej jest przeforsować zmiany kiedy są wcześniej przedyskutowane w mediach i przyswojone przez opinię społeczną. Opór materii jest wtedy o wiele mniejszy. Jeśli dziennikarze przy okazji dyskusji o prokuraturze zadawali by trudne pytania i wyciągali przykłady niekompetencji wielu prokuratorów a jednocześnie stawałby postulat stworzenia instytucji sędziego śledczego to wierzę że wreszcie rządzący by je wprowadzili a presja społeczna ograniczyłaby opór towarzystwa.

  130. Nikodem123 11 stycznia o godz. 0:08
    =============================
    Do Pana @Nikodem123
    Nie jestem lekarzem, jako pacjent jestem daleko poza polem razenia i nie mam zadnego interesu w tym sporze, ale…

    >>> Dlaczego takie proste rzeczy muszę tłumaczyć?!>>>
    Ja doskonale rozumiem Pana argumentacje. Tlumaczy Pan jasno, wyraznie i logicznie.
    Ze nie ma NIKOGO INNEGO …
    ( a przynajmniej sie nikt dotychczas nie ujawnil…),
    … ktoby Pana rozumial to przechodzi ludzkie pojecie… ( no, moze nie ludzkie; ale w kazdym razie moje… ).
    A juz Red. Gospodyni w cuglach bierze pierwsza nagrode…
    „… ja co prawda nie znam sie na tym wcale, ale swoje wiem… A coooo!? ” ( cyt z pamieci ).
    HA!

    P.S. … a tak na marginesie caly ten Cyrk W BUDOWIE, z perspektywy mojej lokalnej ( australijskiej ) sluzby zdrowia, brzmi jak jakis koszmar z krainy Hula-Gula, z bagien dorzecza rzeki Orinoko.
    To jest przeciez niemozliwe zeby taki kretynski kraj naprawde istnial…

    P.S.2 Narazam sie tutaj, niestety, swoim ulubionym blogowiczom, ktorzy flekuja Pana zgodnie.
    To juz trudno… Life is brutal i full of zasadzki…

  131. Nilodemie123
    przecież wiesz, że do skleroryciałych umysłów żadne racjonalne tłumaczenmia nie trafią,
    Już ktoś, kiedyś napisał (w biblii) coś o rzucaniu „pereł przed wieprze”.
    Może trochę za mocne, ale jakże prawdziwe mając na uwadze prawie całość dyskusji o ustawie refundacyjnej czu o „proteście” pułkownika.

  132. Katarzyno z godziny 2.02 11 listopada
    Z przyjemniścią czytam Twoje komentarze dot. tego medycznego tematu .Brawo !
    ps.
    Georges 53 ;
    Zapewne miałeś (masz ?) osobisty udział w budowaniu sprawnej australijskiej medycyny ?! Jesli nie , to postępujesz jak Ci wszyscy którzy piszac z daleka pouczają miejscowych z pozycji ślimaka uczepionego do burty statku i głoszącego , a widzicie jaki ze mnie sprawny pływak !
    @ Nikodema 123 czytałem ( jego pierwszy wpis ) , to zwykly gbur który swoje racje łączy z inwektywami i dlatego gdyby nawet one (te racje) były prawdziwe ,to lekceważę jego dalsze odpowiedzi .
    @ Antonius wykazal jemu podstawowe braki w wiedzy na temat , Byłem przekonany ,że Nikodem 123 ze wstydu zniknie , ale widze że nie .Nawet niektórym podoba się ,że dalej kopie po kostkach.

  133. …odejdżmy na chwilę od lekarzy i strzelaniny w Poznaniu, i zwróćmy uwagę na bulwerujący meldunek z IPN o dwóch generałach Wojska Polskiego którzy zataili swoją współpracę z kontrwywiadem wojskowym!. A zaledwie tydzień temu TVP Kultura w programi poświęconym pani Violetcie Villas, mimochodem ujawniono dzięki IPN, że pani Violetta po każdym powrocie z USA składała meldunki władzom PRL o sytuacji społeczno-politycznej w Stanach, a chodziło najprawdopodobniej o miasto Las Vegas i okolice. Być może śpiewanie było tylko przykrywką do właściwej profesji pani Villas. Jeden z redaktorów zasugerował, że dołek psychiczny w jakim znalazła się ostatnio, artystka był skutkiem jej wyrzutów sumienia. Tego się nie dowiemy, ale cokolwiek byśmy nie powiedzieli, obie sprawy są dowodem na to że kontynuacja prac badawczych podejmowanych przez IPN jest pożyteczna.I dobrze jest, że obecny rząd przynajmniej nie przeszkadza w tym.

  134. o Boże…pardon za przecinki nie tam gdzie trzeba! To przez pośpiech, bo lecę do pracy.

  135. Waldemar 11 stycznia o godz. 8:00
    .=================================
    >>>Georges 53 ; Zapewne miałeś (masz ?) osobisty udział w budowaniu sprawnej australijskiej medycyny ?! Jesli nie , to…>>>
    Rozumiem ze Pan ma osobisty udzial w budowaniu sprawnej polskiej medycyny, bo inaczej przeciez by sie Pan tutaj nie wypowiadal…
    Czy prawidlowo zrozumialem ten Panski argument…?

    >>>… postępujesz jak Ci wszyscy którzy piszac z daleka pouczają miejscowych …>>>
    Nic nie pouczam ( prosze mi wskazac… ). Wypowiadam sie, ze w przeciwienstwie do reszty dyskutantow, rozumiem ( i , po rozwazeniu, zgadzam sie z… ) argumenty P. Nikodema…
    … w PRZECWIENSTWIE do Pana ( Pana wlasne slowa „…gdyby nawet one (te racje) były prawdziwe ,to [ je ] lekceważę …” )
    Pardon my French, but…
    WHAT THE F..K…!?

    >>>@ Antonius wykazal jemu… >>>
    Nie zauwazylem, zeby Pan Antonius cos mu wykazal. Pan Antonius wypowiedzial sie emocjonalnie nt. swoich osobistych, nie watpie ze prawdziwych, doswiadczen pacjenta, a Pan Nikodem nt. perspektywy lekarza.
    Inaczej mowiac ja o gruszce a ty o pietruszce…

    >>>…dalej kopie po kostkach.>>>
    Kopania po kostkach nie zauwazylem.

    Zgadzam sie natomiast z Panem, ze to juz nie moj pies, nie moje pchly.
    Nie bede ukrywal, ze zgadzam sie radosnie…
    Co racja to racja…
    Pozdrawiam.

  136. Dawno się nie odzywałem na blogu Pani Redaktor ale zapewniam, że wpisy czytam uważnie, pozdrawiam noworocznie:)

    Jest jeden baaardzo pozytywny aspekt całego zamieszania. Edukacja lekowa pacjentów.
    Nie jestem pewny czy ktoś ten wątek już poruszał, jeśli tak, to sorki że się powtarzam.
    Dawno temu, był taki projekt, żeby lekarze na recepcie nie używali nie nazw handlowych tylko łacińskiej nazwy substancji czynnej która w przypadku leków na które patent wygasł a dotyczy to 99% leków obecnych w obrocie może występować pod wieloma nazwami handlowymi w bardzo różnych cenach. Pacjent wtedy decyduje czy chce kupić aspirynę ( nazwa zastrzeżona) czy polopirynę czy to co poleca Goździkowa że się takim najprostszym przykładem posłużę.Jak wspomniałem tak samo jest w przypadku 99% leków. Wtedy ten projekt upadł na skutek lobby farmaceutyczno-lekarskiego.
    Dziś w geście protestu lekarze w praktyce go realizują.
    BRAWO! tak trzymać, korzystają pacjenci. Rozszerzyć tan protest, na wszystkich lekarzy.Jak to potrwa kilka miesięcy, nie będzie powrotu do sytuacji sprzed protestu, ludzie się zorientują jak byli w Bola robieni latami przez lekarzy.
    Ale już się odezwały w środowisku głosy „rozsądku”. W telewizorze widziałem panią doktor, która powiedziała, że się nie przyłącza do protestu, bo to dla niej za trudne, ona w komputerze wypisuje recepty i ma je wprowadzone po nazwach handlowych. Szkoda że dziennikarz nie zapytał czy te tańsze czy droższe ma wprowadzone. A oto konkretne przykłady z cenami.
    Nurofen dla dzieci syrop. Cena w aptece 20 pln za 100 ml -1 ml zawiera 40 mg ibuprofenu, czyli 20pln za 4000 mg ibuprofenu
    W tej samej aptece Ibum 60 tabletek a 200mg ibuprofenu cena 20 pln czyli 20 pln za 12 000mg ibuprofenu.
    Za te same pieniądze mamy albo 4000 albo 12 000 mg leku.
    Pierwszy stosować od 6 do 12 roku życia, drugi TYLKO powyżej. Napisane nie stosować u dzieci poniżej dwunastego roku. A dlaczego? Czy dziesięcioletnie dziecko nie może połknąć tabletki i musi syrop trzy razy droższy dostawać? A sześcioletnie dziecko, jak rodziców nie stać albo nie widzą powodu wydawać trzy razy więcej nie może roztartej tabletki z miodem przyjąć. Ja tak robiłem.
    Dawkowanie:
    6 ? 9 lat: 5 ml 3x dziennie. czyli 3 razy dziennie po 200mg ibuprofenu czyli jedna tabletka!!!
    9 ? 12 lat: 7,5 ml 3x dziennie. czyli trzy razy dziennie półtorej tabletki!!!
    Ten sam lek pod różnymi postaciami, ten dla dzieci trzy razy droższy, czy to nie oszustwo napisanie na pudełku leku stosować TYLKO powyżej 21 roku życia to nie oszustwo, przecież to nie prawda, i wiadomo w jakim celu nieprawda.
    A ilu rodziców którzy ledwo wiążą koniec z końcem jest w ten sposób oszukiwanych przez lekarzy?
    Bo niepoinformowanie pacjenta o tańszym odpowiedniku uważam za oszustwo, bo ludzie to co na recepcie za święte uważają.
    Czasem jak ich nie stać rezygnują z wykupienia recepty, bo samo przejdzie w końcu to tylko przeziębienie.
    I czasem przejdzie a czasem zapalenie zatok albo płuc i szpital.
    Ambroksol 30mg/5ml 150 ml = 7pln
    Mukosolvan 30mg/5mg 200ml= 23pln
    Obydwa leczą chlorowodorkiem ambroksolu i niczym się nie różną poza smakiem.
    Czemu ZAWSZE mi lekarz przepisuje Mukosolvan a nie tańszy Ambroksol?
    Kiedyś lekarz to było powołanie, dziś to w dużej części pozbawieni empatii przedsiębiorcy, bo wielu emerytów odchodzących od okienka w aptece, bo nie stać ich na wykupienie leków, rezygnujących z leczenia, ma zapisywane w sposób nieuzasadniony droższe leki.

  137. Errata
    Nie 21 a 12 roku życia powinno być

  138. Zosieńka. 9.40. Czy nie uważasz, że współpraca z służbami realnie istniejącego państwa, dla bardzo wielu ojczyzny, była obywatelskim i patriotycznym obowiązkiem. Należy się im uznania i nagroda. Są oni teraz obiektem ścigania, odwetu i zemsty, a walka z nimi jest podstawowym atrybutem sprawowania władzy przez nieudaczników i uzurpatorów.

  139. parker, 10.01. W tym tkwi sedno całej awantury. Profity dla lekarzy i firm farmaceutycznych. Kiedyś lekarz był prawie normalnym człowiekiem. Dziś znam przypadki, że za tę samą pracę staje się superbogaczem, przy okazji za nie swoje pieniądze, wraz z żoną zwiedza najlepsze kurorty na całym globie. Płaci za to wszystko pacjent lub chory, z którym ten lekarz ma coraz mniejszy kontakt. Rozpoczęto właśnie rejestrację do specjalistów na rok 2014.

  140. Panie Nikodemie,
    polemiczne emocje najwyraźniej Pana poniosły…. Trochę poza treść mojego pytania.
    Nie chodziło mi o „pieczątkę”. Chodziło mi o sytuację, gdy będziecie wypisywać receptę już po uwzględnieniu Waszych postulatów i ważność wzmianki „nie zamieniać” przy przepisywaniu leków wg. nazw międzynarodowych.
    PS. Pan wybaczy – nie znam się na procedurach medycznych i mało wiem o przepisach odnoszących się do nich. Zakładam, że w tej dziedzinie wie Pan wiecej (bez sarkazmu) i stąd pytanie.
    Nie jestem prawniczym omnibusem.

  141. Zosieńko

    „Śledztwo zostało umorzone ze względu na nieustalenie sprawców – funkcjonariuszy NKWD – bądź śmierć przedstawicieli najwyższych organów władz państwowych i partyjnych Związku Radzieckiego, którzy podejmowali decyzje skutkujące”

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10942301,Lodzki_IPN_umorzyl_sledztwo_ws__deportacji_i_zabojstw.html#ixzz1j8sFw2TS
    ————

    Ciekawe ile lat trwało i kosztowało to śledztwo?
    Bo czemu miało służyć wiadomo…..

  142. @Lex

    Jak pisałem wyżej – uważam, że to co teraz robi Ministerstwo Zdrowia, to jest to co powinno zrobić jeszcze przed wprowadzeniem ustawy, a tzw. „związki zawodowe” zainteresowane są (podobnie jak – nie wiedzieć czemu – prezes NFZ) rozdmuchiwaniem sprawy. Ale jak nowela ustawy wejdzie w życie, to bez niczyich wezwań bunt wygaśnie, tak, że nie ma się tu czym zajmować.
    Byłbym jednak szczerze zobowiązany, gdyby rzucił Pan okiem na artykuł 49 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (http://www.nfz.gov.pl/new/index.php?katnr=3&dzialnr=4&artnr=1036&czartnr=7) i wypowiedział się na temat dokumentów poświadczających ubezpieczenie. Jako laik odczytuję, że nikt w Polsce takiego zaświadczenia nie ma. Czy się mylę?

    BTW. A co Panu przeszkadza, że lekarze będą przepisywać leki wg nazw międzynarodowych? To chyba dobrze? Ja, przyznam, widzę same zalety takiego rozwiązania.

  143. Katarzyno!

    Pozwolę sobie na seksistowski żart, z intencją szyderstwa z fanatyków walki o równouprawnienie. Żart bardzo mi się spodobał i w moim odczuciu jest wyrafinowaną reakcją na ryt opisu myślenia blondynek.
    Oto ta treść: „Są kobiety, które zyskują zabierając głos.”
    W młodości przeszedłem „kurs” autoironii i naśmiewania się z samego siebie. Powyższą opinię znam z przekomarzania się naszego grona po kilku lamkach miodowej i czerwonej Istry (wermut sztandarowy PRLu). Repliką było: „Na przykład Callas!”

    Dziękuję Katarzyno za spokojny i rzeczowy głos w dyskusji.

    Tu ograniczę się jedynie do stwierdzenia uchybień warsztatowych.
    Na przykładzie sporu z Nikodemem123 widać naszą powszechną słabość czynienia naszego zrozumienia „Problemu” lepszym. Prawie nie stosujemy (jako uśredniona zbiorowość) zwrotu: „Tak, ale …”

    Ten zwrot kojarzy mi się z Jackiem Fedorowiczem i czasami gdy nie byłem jeszcze siwy. Zaprzeczanie wszystkiemu co wyraził oponent przypomina mi sprany żart: „Ile to kosztuje i dlaczego tak drogo?”
    Ja też wytknąłem Nikodemow’i’123 uchybienie, ale on przedstawił wiele racji, z którymi na chłodno byście się zgodzili. Potępianie oponenta w czambuł całą dyskusję umieszcza w zaroślach tarniny – nawet nie w malinowych chruśniaku.

    Czytajcie proszę swe komentarze przed opublikowaniem. Zaniechanie tego prowadzi do „zasłuchania w sitko”. Sitko jest przenośnym określeniem mikrofonu. Można przyklejać się do sitka tak jak pani Kempa lub pan Semka. A może ja nie zrozumiałem figury retorycznej?

    Zwykle jest tak, że oponenci pomagają nam uświadomić sobie nasze słabości. Zwykle bronimy swego interesu, czyli obstajemy przy swej uświadomionej potrzebie. W serii komentarzy Nikodem’a’123 jest cynizm. Dlaczego milczał miesiące temu? Ustawa spadła na tego dobrze zorientowanego człowieka nagle z nieba?

    Uważam, ze mamy do czynienia z legislacyjnym bublem. Bubel pokazał, że w dalszym ciągu jesteśmy bardzo zakłamani: winni oraz głupi są tylko ONI. To jest gleba na której wyrosnąć może tylko pokrzywa oraz tojad. A telomery nie zmniejszyły rytmu skracania się i nie spowolniło się tempo zbliżania naszego do śmierci. Tak jak gdyby nie zależało nam aby umrzeć mądrzejszymi.

    „Kochane zdrowie! Nikt się nie dowie …”
    Porzućmy ten pesymizm niewiedzy!
    Nisko snujący się dym z Kainowego ognia ofiarnego wciąż jest niezrozumiały? Czy uczciwość intelektualna nie obowiązuje nas w obecności brudnych i złych? Tak mało siebie cenimy?

  144. Pani Redaktor, opozycja i ich rodziny mają trochę inną opiekę lekarską i tam zapewne żadnego protestu nie ma.
    Wiele firm wykupuje prywatne pakiety zdrowotne w prywatnych przychodniach i leczą się tam całe rodziny. Tam też pewnie protestu nie ma.
    Protest dotyczy znękanych, ubezpieczonych w NFZ pacjentów, korzystających głównie z podstawowej opieki zdrowotnej od lat w tej samej przychodni a może też u tego samego lekarza.
    Dobrze by było gdyby te samorządy i związki lekarzy spojrzały na pracę swoich kolegów bo w wielu przypadkach odbiega bardzo od jakichkolwiek standardów.
    Nie zamierzam tu bronić ani potępiać ustaw, zarządzeń, ministrów itd. Nie czytałam, to nie będę komentować. Jednak zastanawiam się nad pewnymi aspektami całej sprawy. Uważam, że w ramach leczenia należy mi się od lekarza recepta, jeśli lekarz uważa, że jakiś lek mi potrzebny. Ja się na tym nie znam i muszę całkowicie mu w tym zaufać. Lekarz powinien obserwować postępy w leczeniu i ewentualnie zlecić nowe albo jakieś badania itd.
    Ja gdzieś pracuję, kiedy popełnię błąd to mogę dostać upomnienie, naganę, karę finansową a nawet wylecieć z pracy. Innymi słowy ponoszę konsekwencje swoich decyzji czy działań chociaż bardzo często nie mam wpływu na całość procesu decyzyjnego. Podobną sytuację ma mnóstwo ludzi. Podejmują decyzję i ponoszą konsekwencje. Odnoszę wrażenie, że lekarze coraz bardziej się asekurują aby w żaden sposób nie ponosić odpowiedzialności w czym samorządy lekarskie bardzo im pomagają. To tak z punktu widzenia pacjenta.

  145. m^2
    Przeczytałem. Wychodzi mi na to, że śląska karta chipowa jest własnie kartą ubezpieczenia zdrowotnego, o której mowa w tym przepisie (Art.49). Moja karta obejmuje następujące dane: imię, nazwisko ,datę urodzenia, adres zamieszkania, nr PESEL, nr identyfikacyjny karty, oznaczenie o/NFZ. kod paskowy podpisany rzędem cyfr i kostkę czipową.
    Co do innych dokumentów (do czasu powszechnego wprowadzenia kart) proszę zwrócić uwage na treść art. 240,ust.1 z przepisów przejściowych linkowanej ustawy. O ile się orientuję to dokumentem takim jest także druk/zaświadczenie RMUA.To jest aktualny stan faktyczny i prawny.
    Z tymi bankami danych osób ubezpieczonych – przyznaję – trochę zaczynam się gubić. Powszechnie mówi się, że takiego banku/bazy danych nie ma. Tymczasem ZUS prowadzi Centralny Rejestr Ubezpieczonych pracujący na bazie systemu PŁATNIK, a NFZ – Centralny Wykaz Ubezpieczonych. Wyglada na to, że bazy mamy i to dwie, o co więc chodzi ? Czy rzecz czasem nie w braku „sprzężenia- kompatybilności” tych wykazów/baz danych i dostępu do nich z terminala każdej przychodni i gabinetu lekarskiego lekarza mającego umowę z NFZ ?
    Przy okazji,
    Panie Nikodemie,
    uprawnienia do świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego trwają jeszcze w okresie 30 dni po ustaniu obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego.
    (art. 67, ust.4 ustawy zalinkowanej przez m^2).
    Tak więc, – pracownik zwolniony z pracy lub pozbawiony renty albo emerytury (ustaje wtedy obowiązek ubezpieczenia) ma prawo do świadczeń jeszcze przez 30 dni licząc od daty zwolnienia z pracy lub pozbawienia świadczeń ZUS. Do którego konkretnie dnia prawo to zachowuje rozstrzyga data zwolnienia, cofnięcia – pozbawienia świadczeń itp. To m.innymi gwarantuje ciągłosć uprawnień pomiędzy datami uiszczenia składek za kolejne m-ce.
    PS. Wpisywanie na receptach nazw międzynarodowych leków wcale, ale to wcale mi nie przeszkadza. Jestem ZA ( bez: a nawet przeciw). 😉

  146. Coś dla naszych patriotów…..
    Oprócz unii z Litwą, mieliśmy też unię z Saksonią.
    Wettynowie są spadkobiercami korony Polski.
    A to już chichot historii.
    Chyba że Sasów nie uznamy za Niemców?
    http://odkrywcy.pl/kat,122994,title,Kto-dzisiaj-bylby-polskim-krolem,wid,14155691,wiadomosc.html?smg4sticaid=6db85

    Ps.
    Czy ktoś rozwiązał formalnie Unię Polsko Litewską i tą z Saksonią?
    Bo jeżeli nie, to mamy podstawy do roszczeń terytorialnych…….

  147. @Lex

    Bardzo dziękuję za wykładnię. Wydaje się przejrzysta. Prawdę powiedziawszy szkoda, że jej nie przedstawił (choćby takimi słowami jak Pan) żaden oficjel.
    Co prawda dziwi mnie, że przepisy przejściowe działają 8 lat i końca nie widać, ale widać tak musi być, niestety. Nic nie jest tak trwałe jak prowizorka 😉

    Z tymi bazami danych to rzeczywiście jest jakieś zamieszanie – nie wiadomo po co dwie i nie wiadomo jak się do nich dostać. W każdym razie NFZ nie wydaje karty ubezpieczeń na zagranicę (E-cośtam) na podstawie swojej bazy danych, ale na podstawie zaświadczenia od pracodawcy. Ciekawe co zatem w jego (NFZtu) bazie danych się znajduje.

    Co do wpisywania nazw międzynarodowych: to jest w moim przekonaniu bat na firmy farmaceutyczne. Bo po co ma firma korumpować lekarza (piszą Państwo, że tak jest, wydaje mi się to wątpliwe – nie ma jak zweryfikować czy się dał skorumpować – ale niech by), skoro na recepcie i tak nie może wypisać leku danej firmy, a jedynie podać nazwę substancji. Bo choć wątpię (z powodów podanych wyżej) że firmy korumpują lekarzy, to nie mam wątpliwości, że korumpują odpowiednich pracowników w ministerstwie. Tu i uzysk jest większy (wpisanie na listę ze stosowną ceną, a każda złotówka i tak przekłada się na grube miliony) i sprawdzić łatwo.

  148. Ach i jeszcze.

    Z tego wynika jednak, że nie tyle ustawa jest zła, ile jest beznadziejnie wprowadzana. Jakby zrobili po ludzku, czyli najpierw obowiązkowe wymaganie komputera na każdym biurku (i coś w zamian dla przychodzących do domu, dla pogotowia, itp.) – np. kwartał na wprowadzenie, potem (albo równocześnie) karty (Pan Lex już ma, ale ja takiej nawet nie widziałem) i system dostępu do baz, ale taki, że sprawdzenie też jest zapisywane (NFZtowi nikt nie ufa), powiedzmy 3-miesięczne vacatio legis dotyczące spornego punktu o karaniu i problemu by nie było.

    Czy popełniam jakiś błąd w rozumowaniu?

  149. Ten dzisiejszy dzień będzie dla mnie chyba najgorszym, przynajmniej w tym roku. Musiałem rano wozić żonę po mieście, aby załatwiła nasze sprawy finansowe i dopiero po powrocie – rutyna: Portal TVN24, En passant , blog Pani Paradowskiej i… już nie dojdę dalej, bo jest taka lawina komentarzy, w których jestem wymieniony, że nie będę w stanie zareagować w ciągu jednego dnia. Piszę w zasadzie jednym palcem, tylko przy shift’cie (lewym) i CTRL pomagam sobie lewą ręką. Zanim ja wszystko napiszę co mi się nasunęło przy czytaniu to już dawno zapomniałem celnych puent, które wymyśliłem. Oprócz blogowiczów, z którymi się na ogół zgadzam, zaostrzyła się działalność destruktywna Nikodema.
    Jean Paul ostrzegł mnie, że;

    ***Nikodem 123 notorycznie kłamie, manipuluje i kręci. W dodatku udaje zaangażowanego lekarza. Moim zdaniem nazywa sie Bukiel, jest szefem zwiazku lekarzy i byłym działaczem UPR. To gorsze niz AIDS.
    Potraktuj go jak trolla.?***

    Ja mu podziękowałem za dobrą radę i nie zareagowałem na niektóre lekceważące uwagi Nikodema. Niestety nie przestał i dziś znowu mnie poucza. Ja lubię się uczyć od ludzi mądrych nawet na starość; często pytam np. Lexa w sprawach prawniczych, ale nie zaakceptuję objawionych prawd wiary, gdy przeczą zdrowemu rozsądkowi, nawet wtedy, gdy pochodzą od osoby wszystkowiedzącej lub jeszcze gorzej – o mentalności sierżanta: „Pan Bóg wie wszystko, a sierżant wie wszystko lepiej”. Wtedy wyczułem sens tego co Jean Paul mi napisał.

    Sądziłem najpierw, że ta hipoteza podszycia się szefa OZZL pod nick Nikodema, to żart JP, ale coraz bardziej widzę podstawy do takiej hipotezy. Już sam wybór nicku – Nikodem, kryje pewną informację. Przeciętny Polak, słysząc to imię, reaguje podobnie jak w sprawie „partii i Lenina”: „Myślimy Lenin, mówimy partia”, albo odwrotnie lub podobnie. Gdy ja słyszę „Nikodem” to mam dwa skojarzenia; a) sympatyczne- Nikodem Nijaki w programie dla dzieci (w PRL), b) Nikodem Dyzma – cwaniak i cham, bezczelny gnojek, który przypadkowo i na przekrętach awansował na wysokie stanowiska, będąc absolutnie nieprofesjonalnym i żerował na „zdrowej tkance” sanacyjnego społeczeństwa polskiego. Był mistrzem od przekrętów i wykorzystania nieprawnie zdobytej pozycji dla własnych celów.
    Gdy tak przypominam sobie durne gadania szefa ZZ o proteście , którego nie ma, a jego zaostrzenie jest dla dobra pacjenta, albo czytam niektóre punkty wypowiedzi Nikodema blogowego, to widzę pewne analogie trzech Nikodemów. Czy mam drążyć dalej?
    Ktoś łaskawy dla Nikodema napisał, że ja niczego nie wykazywałem Nikodemowi, a to nieprawda. Wykazywałem, że albo jego wywody są idiotyczne, albo cała rzesza urzędników NFZ, oraz wszyscy ludzie pracujący w firmach ubezpieczeniowych to idioci i oszuści, a parlament „toże” w 100 %, Senatu i prezydenta nie wyłączając. Ja nie oceniałbym wymienione instytucje i ludzi aż tak ostro „zero-jedynkowo” jak Nikodem. Z całego wywiadu na temat jego braku logiki, co wypunktowałem, on umieścił na blogu tylko moje kpiny na temat, że lekarze nie lubią polskich nazw i mnie łaskawie poucza, że międzynarodowa nazwa leku to… itd.

    Cytuję długi fragment jego radosnej twórczości, bo każdy punkt jest godny komentarza.

    ***1. W systemie ubezpieczenia NFZ nie ma żadnych polis ubezpieczeniowych ? są tylko ustawy , rozporządzenia, obwieszczenia Ministra Zdrowia i zarządzenia oraz komunikaty prezesa NFZ.***

    Nigdzie nie twierdziłem że NFZ przysłał mi do podpisania i zapłacenia polisy!

    ***2. Proszę nie wspominać PRL-u. Od tamtej pory wszystko się zmieniło. Składka do NFZ nieprzelana = pacjent nieubezpieczony. Tak właśnie działają wszyscy ubezpieczyciele: PZU, Warta i co tam jeszcze. Składka niezapłacona ? ubezpieczenia nie ma.***

    To też tylko częściowa prawda. Nie wiem co robi NFZ, bo wydał mi EKUZ na bazie zielonego kartonika, twierdząc, że jestem ubezpieczony i w kraju i za granicą, ale wiele lat kupowałem polisy w PZU i zawsze byłem ubezpieczony od daty, widniejącej na polisie do dnia zakończenia odpowiedzialności PZU, ale przy ubezpieczeniu domu i samochodu był okres przedłużonej odpowiedzialności około miesiąca, tzw. karencja. Podobnie u staruszków w PZU Życie.

    ***3. Wykazałem bezsens systemu ubezpieczenia NFZ, gdyż każdy w Polsce jest de facto nieubezpieczony (oprócz dzieci, których rodzicom chciało się zgłosić je do ubezpieczenia; emerytowi i renciście Zus mógł odebrać prawa do świadczeń ) ! Dla NFZ w czasie kontroli ubezpieczony jest ten pacjent, za którego składki zostały odprowadzone, a składki są odprowadzane ?z dołu?. Na szczęście przedsiębiorstwa nie plajtują masowo oraz przedsiębiorcy zazwyczaj za zgłoszonego do ubezpieczenia pracownika odprowadzają składki. Jednak jeśli lekarz trafi na taką ?minę? to płaci z własnej kieszeni. Bez możliwości odwołania się do sądu. Od decyzji NFZ może się odwołać do NFZ. Tak twierdzi Ustawa! ***

    Nie wiem, o którą ustawę chodzi Nikodemowi. Skoro nikt, żaden dorosły obywatel polski, nawet Nikodem i jego koledzy – lekarze nie są ubezpieczeni, to po jaką cholerę NFZ każe sprawdzać lekarzowi oczywistą oczywistość, skoro Nikodem oświadczył publicznie, że tylko w przypadku dzieci może wystąpić przypadek ubezpieczenia zdrowotnego. Czy już za te mądre uwagi nie należą się Nikodemowi lekarstwa psychotropowe – pełnopłatne???

    ***4. Na temat Twoich wywodów o pierwszym zatrudnieniu powiem tyle: zapomnij o PRL-u. Według NFZ, każdy jest co miesiąc po raz pierwszy zatrudniony.***

    Nie zapomnę o PRL, nie potrafię! Jak czuliby się urzędnicy NFZ, nie ubezpieczeni tak jak pozostali obywatele polscy, gdyby ich szef co miesiąc mógł ich wyrzucić bez żalu z pracy i zatrudnić na jeden miesiąc nowych i tak systematycznie? To zresztą tez dotyczy Nikodema i szefa NFZ, tylko ważni związkowcy mogą spać spokojnie – ich ubezpieczenie od wszystkiego zła wywalczyła Solidarność, dla „dobra” (niektórych) Polaków.

    Komentarz ogólny – na podstawie sytuacji jednego obywatela. Plagiat opowiadania Sołżenicyna

    W dniu 1. września pewnego „anno” budzę się rześko i wesoło, bez stresu – zdążę na pociąg do pracy czy nie zdążę, bo od kilku dni leży u mnie na biurku pismo ZUS, że z dniem 1.09. jest Pan emerytem. Wysokość emerytury tyle a tyle (trochę mało), płatna w pierwszy dzień każdego miesiąca (żona ma 18-go). Do pisma dołączony zielony kartonik, który łącznie z dowodem osobistym stanowi dowód ubezpieczenia (tak pisze!).
    Spożywam śniadanie i siadam radośnie do komputera, otwieram blogi Polityki… i tu jak obuchem w głowę!!!
    Nikodem(cyfrowy), wszystkowiedzący, pisze, że cały miesiąc wrzesień nie wolno mi chorować, bo nie jestem ubezpieczony przez ZUS. ZUS wpłaci za miesiąc wrzesień składkę dopiero 30. września, bo płaci z dołu. Wiem, że to nie łatwe, ale postaram się nie chorować do 30. i wtedy pójdę do lekarza po leki refundowane. Wytrzymałem 29 dni, drobne choroby załatwiłem sposobami domowymi, wyjmuję zielony kartonik plus dowód osobisty i jadę do przychodni. I tu „siurpryza” – nie jestem ubezpieczony nawet w tym dniu! Wprawdzie ZUS wpłacił „z dołu” za wrzesień, ale pieniądze nie wpłynęły jeszcze na konto oddziału NFZ, to może potrwać do tygodnia. Zagryzam zęby, prostuję bolący kręgosłup i myślę: Pojadę za tydzień! Przyjeżdżam początkiem października i spotyka mnie grzeczna odmowa sumiennego (nie-pieczątkowego) lekarza. „Nie jest pan ubezpieczony w miesiącu październiku, bo wpłata z ZUS dotyczy ubezpieczenia w miesiącu wrześniu, trzeba było upomnieć się o leki wtedy, kiedy Pan był ubezpieczony”. Do cholery! A kiedy to było? Lekarz na to:
    „Teraz czekamy na ostatni dzień października, gdy ZUS wpłaci za miesiąc październik. My traktujemy, że Pan każdego pierwszego dnia miesiąca jest na nowo początkującym emerytem, a ten „zielony balonik” wsadź sobie Pan…” – wiadomo gdzie.

    Tak wyglądałoby życie typowego emeryta, gdyby normalni ludzie tak interpretowali ustawy jak Nikodem (każdy z tych trzech).
    Nie wierzę aby takie były zapisy ustawy, bo jeśli tak to opuszczę taki „dziki” kraj i umrę tam, gdzie lekarz ma obowiązek sprawdzenia ubezpieczenia pacjenta, bo tylko wtedy mu zapłacą za usługę.
    Qu’oi qu’il en soit! – lubię to powiedzonko, jest to ostatni komentarz do komentarzy Nikodema. Masz świętą rację Jean Paulie n-ty(poza II).

  150. M-kwadracie!
    Wiem co nieco na temat przepisów przejściowych, a dokładnie „okresów przejściowych”. Na początku lat 60-tych weszła w życie ustawa o miarach i jednostkach. Dopuszczała w okresie przejściowym stosowanie starych jednostek (nie wszystkich). Nie mieliśmy już kupować mleka, a nawet maślanki na targu w litrach tylko dm3. 8 lat to „błyskawica”! Nie wiem, czy ten okres przejściowy „mojej” ustawy się już skończył. Trwał na pewno do momentu przejścia na emeryturę, a teraz mnie już nie interesuje. Było to dla mnie ważne, bo jako młody asystent miałem referat na zebraniu katedry, a szef był wariatem, jeśli chodzi o przestrzegane prawa. W referacie chciałem użyć zwyczajowych jednostek (chodziło o angstremy), a spodziewałem się ataku z jego strony i przeczytałem uważnie ustawę. Miałem prawo używać angstremów w okresie przejściowym. Jedyna zmiana, którą zauważyłem, była na stacjach benzynowych. Tam są poprawne jednostki, a mleko nadal kupuję nielegalnie – w litrach.

  151. http://wyborcza.pl/0,107323.html

    Ciekawie Kwiatkowski i Bodnar u Kublik…….
    To nasze prawo jest coraz bardziej zawikłane……

  152. ‚Nemer’
    10 stycznia o godz. 23:59
    Cyt.
    ‚Dla mnie taki stan wyczerpuje znamiona Art. 286.kk, który mówi :
    ?§ 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.?
    Nie wiem co prokurator z tym zrobi, ja wychodząc z gabinetu poinformuję o tym co zrobię tegoż specjalistę protestującego, wg Pana, w moim interesie.’

    Szanowny ‚Nemerze’, prokurator, w zależności od nastroju, mniej lub bardziej uprzejmie, odmówi wszczęcia postępowania z uwagi na brak znamion przestępstwa. Chyba, że byłby to podgatunek ‚prokuratora ziobrowego’ … on powiadomiłby o wszczęciu z dopiskiem, że ‚ten lekarz już nigdy recepty nie opieczętuje’. Przytoczony przez Ciebie artykuł kodeksu karnego definiujący przestępstwo oszustwa i szalbierstwa, ma się nijak do sytuacji. Warunkiem koniecznym popełnienia tego przestępstwa jest zamiar bezpośredni kierunkowy, czyli zwyczajnie, musi chcieć popełnić czyn zabroniony i chcieć jego następstw. Tego przestępstwa nie można popełnić nawet w zamiarze ewntualnym, a więc mniej więcej tak jak mawia klasyk ‚nie chcem ale muszem’.
    Pisałem już, że od strony prawnej jest to obszar prawa cywilnego, prawa zobowiązań, prawa kontraktowego i tu wszystkim stronom sporu, pacjentom, lekarzom NFZ-towi, władzom i kogo jeszcze tam można przypiąć i dopisać, przysługują określone instrumenty prawne, przede wszystkim powództwa do sądów. Tego się trzymajmy.

    Cyt.
    ‚Więc niech Pan sobie łaskawie daruje to chrzanienie o protescie w moim, tzn. pacjenta interesie.’

    Wydaje się jednak, że ‚Nikodem123’ ma rację, na pewno w znaczeniu ogólnym – w interesie pacjenta … to sam chyba lepiej wytłumaczy. Spór ten jest sporem między obywatelami a państwem, nie między obwatelami, co rząd usiłuje nam wmówić i zaciemnić sprawę. Z przekaziorów wprost ‚wycieka’ chęć ustawienia konfliktu na linii lekarz – pacjent, gdzie rząd byłby arbitrem. Przyczyną sporu jest niechlujna ustawa, a zmiana tej ustawy jest w interesie nas wszystkich. Takich ustaw jest wiele, polskie prawo jest zabagnione radosną twórczością polityków. Nie wszystkie środowiska tak jak lekarze, mają siłę aby z tym walczyć, dlatego tym samym, w znaczeniu ogólnym, walczą o lepszą jakość prawa. Nie mam oczywiście złudzeń ani ufności, że rząd, politycy w poczuciu winy, zabiorą się do naprawiania … jednak jest to mały krok w dobrym kierunku i może gdzieś tam zakiełkuje.
    Nie chcę i nie mam zamiaru, analizować takie czy inne, indywidualne intencje lekarzy … powiedzmy, że interesuje mnie to letnio. Interesują mnie okoliczności społeczne sporu i jego skutki. Argumenty z ujemnych, indywidualnych doświadczeń kontaktu z lekarzem są od rzeczy, przy dyskusji o znaczeniu i zasadności sporu. Łajdacy występują, mniej więcej w podobnych proporcjach we wszystkich środowiskach; w tym lekarzy, ale i prawników, nauczycieli, księży czy też polityków … no nie, tu się zagalopowałem, wśród polityków jakoś dziwnie jest ich więcej, coś w tej polityce jest, że przyciąga kanalie w wiekszym stopniu niż gdzie indziej.

  153. @Antoniusie,

    To prawda, że jakby poszedł Pan do sklepu i zażądał 1.5dm3 mleka to by Pana wyśmiali, Ale Angstremy z czasem zaginęły. Tyle, że dm3 różni się od litra tylko nazwą, a Angstrem od nm aż 10 razy :-D.
    Tym niemniej mam nadzieję, że zgodzi się Pan ze mną, że przepisy przejściowe trwające 8+ lat (choć nie umywa się to do 50, które Pan wskazał) to jest jakieś nieporozumienie?

    Natomiast co do Pana sporu z p. Nikodemem123, to choć stoję w nim po Pana stronie, ale dopiero po wyjaśnieniach p. Lexa. Nikt nie raczył jasno wskazać i wyjaśnić powstałych wątpliwości, a NFZ jest instytucją, która ma opinię najdelikatniej mówiąc nienajlepszą. Rozumiem, że p. Nikodem boi się, że jakieś zero z NFZ, które nic nie rozumie z jego pracy, żeby się wykazać, dostrzeże np. inny kolor podpisu i przywali karę (z tym innym kolorem, to nie żart niestety, wspominałem o tym wcześniej na blogu). A strach ma tendencję do irracjonalnego narastania.

  154. @Zosieńka
    11 stycznia o godz. 9:40

    Nie mogę się powstrzymać od skomentowania rewelacji Zosieńki odnośnie Pani Violetty Villas. Nie pamiętam na którym blogu.

    ***…mimochodem ujawniono dzięki IPN, że pani Violetta po każdym powrocie z USA składała meldunki władzom PRL o sytuacji społeczno-politycznej w Stanach, a chodziło najprawdopodobniej o miasto Las Vegas i okolice. ***

    Ja to rozumiem. Sam wyjeżdżałem wielokrotnie na staże zagraniczne i po powrocie miałem odwiedziny smutnych panów. Przyznaję, opowiadałem im o tym, w jakim kabarecie na placu Pigalle (Eve) byłem ze swoją dawną nauczycielką fizyki i ile kosztował kieliszek szampana, ale nic nie mówiłem o toplessie w Folies Bergeres! Tam byłem z żoną i jej się też podobało.

    ***Być może śpiewanie było tylko przykrywką do właściwej profesji pani Villas.***

    Tu, Zosieńko, przesadzasz! Chociaż? A skąd miała swoje miliony?
    Zaznaczam, że tu już nie ma analogii między panią Villas a mną, czy Las Vegas i Paryż. Ja pracowałem naukowo bez przykrywki, a ponadto nie miałem nigdy milionów. Tu troszkę byłem nieprecyzyjny, bo zarabiałem kiedyś miliony (złotych), ale nie za opisywanie zachowania prostytutek przy placu Pigalle.

    *** Jeden z redaktorów zasugerował, że dołek psychiczny w jakim znalazła się ostatnio, artystka był skutkiem jej wyrzutów sumienia. ***

    To jest cholerne przegięcie. Co mogła Violetta zdradzić z Las Vegas, aby mieć wyrzuty sumienia? Chyba tylko system, jak wygrać systematycznie w ruletkę. Jej fachowość w tej materii to pryszcz w porównaniu z polskimi specjalistami, którzy potrafią wygrać setki razy po rząd na automatach i tak dorobił się dużego majątku.

    ***Tego się nie dowiemy, ale cokolwiek byśmy nie powiedzieli, obie sprawy są dowodem na to że kontynuacja prac badawczych podejmowanych przez IPN jest pożyteczna.***

    Z tym masz świętą rację. Należy dogłębnie zbadać chrzcielnice w pewnych kościołach na obecność DNA noblistów, to niezwykle ekscytujący przypadek „cold cases”.

    ***I dobrze jest, że obecny rząd przynajmniej nie przeszkadza w tym.***

    Też tak uważam. Nie przeszkadzać, ale skreślić budżet. Niech przejdą na rachunek własny. Z taką ilością haków na każdego, IPN zarobi potrzebne Narodowi miliardy i sam się dobrze wyżywi!

  155. M-kwadracie!
    Ja byłem w przymusowej sytuacji. Referat przygotowany, rysunki i wykresy w angstremach. Takich możliwości komputerowych jak dziś nie było. Nie było Origina, w którym mogłem przerobić wykresy. Dlatego uważnie przeczytałem ustawę. Mniejsza o okres przejściowy, faktycznie niemały, ale był to taki bubel prawny jak ta o lekach. Miałem ogromne zastrzeżenia, począwszy od załażeń, które były kłamstwem. Wytłumaczę na jednym przypadku. Moralnym założeniem ustawy było wprowadzenie układu SI, a wprowadzono dziwoląg typu „troszkę w w ciąży”. Zasada systemu SI jest prosta: Ustalamy jednostkę podstawowa, nazywamy ją – np. paskal od pewnego nazwiska, jednostki pochodne tworzymy dodając przedrostki: Od atto, femto (bardzo małe) poprzez znane mili, kilo do tera (więcej grzechów nie pamiętam, można zapytać Google’a). A co nam oferuje ustawodawca np. przy określeniu jednostki powierzchni. Powinien być metr kwadratowy. Można go nazwać „poletko Pana Boga” i tworzyć jednostki większe i mniejsze jak z paskalem. A tu nie: są mm2, cm2, a relacje między nimi to nie czynnik 10 jak przy mili i centy, a zupełnie co innego.
    Przepraszam za wtręt „fizyczny”, chciałem tylko pokazać, że posłowie w PRL niekoniecznie byli lepiej przygotowani do stanowienia prawa niż obecni.

  156. @ Nemer

    „niech nas Pan tu nie czaruje, bo protest dotyczy dopuszczalności karania lekarzy-łapówkarzy chodzących na pasku firm farmaceutycznych.”
    „Wy lekarze domagacie się złagodzenia kar za korupcję”

    Chłopie, nikt się nie domaga złagodzenia kar za korupcję.

    Chłopie! Lekarz dotychczas mógł być skazywany za łapówki na podstawie dwóch ustaw:
    * Kodeks Karny
    * Prawo farmaceutyczne.

    Marszałkini Kopacz postanowiła się popisać, aby okazać jak rewolucyjnie reformuje leczenie w Polsce i dołożyła trzecią ustawę, która ma karać lekarzy. Brawo, brawo, Pani Marszałkini!

    Kara wymyślona przez Marszałkini jest obligatoryjna – bez możliwości odwołania się do sądu. Sąd wymierza wyrok, ale go zawiesza na czas próby, a NFZ ma wymierzać wyrok „z automatu” bez „czasu próby” i o pół roku dłużej niż sąd. Sąd na taką decyzję nie ma wpływu.

  157. @ Nemer
    „Celem firm farmaceutycznych jest to, byście nas pacjentów leczyli ich produktami ale nie wyleczyli!!! ? bo to dla nich żaden biznes.”

    Sam przyznasz, że jest to śmieszne. Jak można pacjenta wyleczyć, że starości?

  158. Antonius
    Dzięki za krytykę i passus o niespójności ale czy uważasz Pan że warto tu na blogu bardzo szlifować składnię gdy w powietrzu aż gęsto od słów nieparlamentarnych i sposobów wdeptywania w glebę stosowanych przez ludzi podobnych padalcowi.
    Oczywiście można powiedzieć że lekceważymy porządnych ludzi a to nie jest moim zamiarem .Po prostu na niektórych szkoda czasu i atłasu więc mam takie kółeczko i wężykiem , wężykiem jak to mówił Kobuszewski.
    Ukłony i obyśmy omijali miejsca gdzie można się zarazić AIDS – bo kto to roznosi wątpliwości chyba nie mamy , nawet dzieciaki u Lisa się na tym poznały.
    ukłony raz jeszcze

  159. Czesław 14.53
    Czy nie uważasz Pan że do sprowokowania /błyskotliwej przyznaję/
    wypowiedzi Antoniusa niezbędne było zadanie pytania ?
    uklony

  160. Brytyjska organizacja Open Europe zrobiła zestawienie kosztów unijnych prezydencji różnych krajów. Wynika z niego, że polska prezydencja była najdroższą w historii UE.

    Popatrzmy:

    Prezydencja:

    Polska w 2011 r. 115 mln euro
    Węgry w 2011 r. 81 mln euro
    Belgia w 2010 r. 74 mln euro
    Dania w 2002 r. 52 mln euro
    Szwecja w 2009 r. 42 mln euro

    Źródło – http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?topic=2700.from1326299962#new

    Może ktoś ma możliwość sprawdzić te dane?

  161. Antonius 16.16
    Po twoim eseju na miejscu Nikodema 0,123 (IQ) poszedłbym w slady prokuratora MP.
    ALE ZACHOWAJ PEŁNY SPOKÓJ !
    Po pierwsze , dlatego że manipulując, uważalbym żeby sobie krzywdy tym małym pistolecikiem nie zrobić.
    Po drugie dlatego że jak ktoś zacznie kłamac, to nie może przestac ( Były sto lat temu takie znakomite francuskie komedie na ten temat)
    Po trzecie, zrobiłeś z pseudokonowała/księgowego?/Nikodema tzw wiatrak, ale szczerze mówiąc może to nie jest słynny Bukiel z UPR, tylko ten drugi z Zielonej Góry ?
    (też bezczelny i też tylko żada praw, a ma w du*** obowiązki, za które mu NFZ płaci.

  162. Szanowny panie @Zezowaty (22.38 dnia 11.01)

    To chyba normalne, że wymiana zdań czy poglądów to naturalny skutek pytań czy stawianych tez. Gdy zwracam się np. do pana @Lexa, to czynię to z dwóch powodów:
    – uważam pana Lexa za autorytet w sprawie – większy niż ględzenie pewnego pana konstytucjonalisty (pan Lex wie, o kogo chodzi – dawno temu to ustaliliśmy, ostatnio gościł przed kamerami TVP Info w sprawie „samobójczej”, oczywiście i w tej dziedzinie ględził) i wiem, że mnie odpowie poważnie i wyczerpująco – nie odeśle po wiadomości do googla.
    – myślę, że i On poważnie traktuje to, co ja powiedziałem np. o przyczynach katastrofy smoleńskiej, ponieważ starałem się jaknajrzetelniej przedstawić sprawę, z punktu widzenia pilota oceniającego przyczyny samej katastrofy, powtarzam przyczyny ❗
    Czyli istnieje pewien, wzajemny, poważny stosunek.

    Dokładnie tak samo ma się sprawa z @Antoniuisem. Jego zdanie na temat zjawisk, w otaczających nas realiach tego świata, przyjmuję z należytą powagą, bo wiem, że jest to rzetelna ocena. Nie znamy się osobiście, ale chodziliśmy tymi samymi ulicami i uczyli nas, podstaw fizyki i matematyki ci sami nauczyciele, których nie zapomnimy do końca naszego życia.

    Myślę panie @Zezowaty, że samo zadanie pytania, szczególnie w przypadku pana Antoniusa, nie zawsze „rozwiąże” sprawę. Pytanie ma w sobie jeszcze coś, co określiłbym mianem „intencji” – myślę, że wie pan, o co chodzi. Na pytanie „ciekawskiego”, tak Pan @Antonius, jak i pan @Lex z całą pewnością odpowiedzą z całą powagą i wyczerpująco. Pytania „podchwytliwe” potraktują zapewne różnie. Pan @Lex, chyba przemilczy a pan @Antonius, wykpi i słusznie, Uczyniłbym tak samo, chyba, że uznałbym, że szkoda klawiatury !!
    @Antonius, jeśli zdecyduje się na odpowiedź, to będzie ona długa i wyczerpująca – to cecha „urodzonych” nauczycieli, a co najważniejsze przy tym, nie tracą wątku ❗

    P.S. „nie chwalęcy” się, także mogłem godzinami mówić o moim zawodzie, bo to jak opis pewnej drogi, którą się charakteryzuje dla słuchacza, by doszedł do celu zdrowo i bezpiecznie. Gdy kiedyś opowiadałem o technice lądowania, w szczególności o ostatnich centymetrach, z wysokości, których następuje przyziemienie, pewna koleżanka (której ostatnio nie słyszę na blogu !!!) powiedziała, że miała napięte mięśnie – tak jakby to wykonywała razem ze mną. Tak też odpowiedzą na poważne pytania @Antonius i @Lex – napisałem w odwrotnej kolejności, bo darzę Ich jednakowym szacunkiem. ❗

    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  163. Pani Janino !
    Oczekuje na czwartkowy poranek w Radio TOKFM ,inne dni pomijam
    Oceny sluchacza takie ;
    1. Komunikatywny ,konkretny w odpowiedziach na pani pytania -Leszek Miller .
    2.Niekomunikatywny ,nawet w odbiorze słaby szef Klubu PO Rafał Grupiński .Jesli tak slabo zorientowany pan ma być szefem klubu PO -to doradzałbym premierowi szybką nowelizację tego pomysłu .Marszałek Kopacz bedzie w psychicznej defensywie , a Grupiński nigdy nie był w moim odbiorze mocny -lotny .
    3.Nie słucham ministra Arlukowicza ,bo rewelacyjna Agnieszka Radwańska zakończyła I set 6:1 z W.Azarenka i. przenioslem sie do …Sydney.

  164. Teresa Stachurska, 22.41. I znowu europejczycy się obłowili. Czy Pani potrafi wymienić jedną dziedzinę życia w tym kraju bez afer, przekrętów, oszustw, kłamstw, cynizmu, bigoterii, podłości, manipulacji, nienawiści, odwetu, zemsty, obłudy i prostactwa?

  165. @zezowaty
    11 stycznia o godz. 22:38

    O, szanowny „patrzący lewym okiem do prawej kieszeni”!
    Zauważyłem już wczoraj ten krótki tekst, ale nie zrozumiałem, o co chodzi. Myślałem, że to z winy zmęczenia i złości na cały świat po obejrzeniu Szkła Kontaktowego. Dziś tradycyjnie czytam od końca komentarze i zauważyłem uwagi Czesława na ten temat i nadal nie wiem o co chodzi. Fakt, że ja bardzo często używam „wężyka”, ale łagodnego w stosunku do osób, których szanuję i lubię czytać ich komentarze. Próbowałem odnaleźć moje docinki do „zezowatego”, ale nie znalazłem niczego obraźliwego. Jeśli czujesz się czymś urażony to przepraszam, nie miałem zamiaru dokuczyć.
    Jeśli czasem komentuję idiotyczne teksty jakiegoś trolla, wtedy staram się być bardo precyzyjny i tak zjadliwy jak się tylko da, ale bez epitetów, bo Czesław czasem nie wytrzymuje nerwowo i np. „kurdupluje” . Ja wtedy piszę o prawdopodobnie wielkim człowieku, ale małego wzrostu. Powiedz mi proszę, o jakim pytaniu mówicie z Czesławem – na którym z 4 blogów, które frekwentuję i pod którym wpisem, bo w tym gąszczu coś znaleźć jest bardzo żmudne.
    Pozdrawiam i życzę „spójnego” działania elementów narządu wzroku!

    PS
    Wiem, że nie należy żartować z nazwisk, ale na to jakich epitetów wobec protoplastów używali ich sąsiedzi, nikt nie ma w zasadzie wpływu, bez uzasadnionego wniosku do wydziału spraw wewnętrznych. Często narzucano nazwisko odgórnie, bez możliwości protestu (coś wiem z autopsji), a czasem kwitła radosna twórczość (tez to znam ze ŚLĄSKA).

    Nick na blogu nie jest nazwiskiem, wymagającym szacunku i chyba można sobie trochę zakpić, jeśli się coś dowcipnego zauważa, to absolutnie nie znieważa osoby, która się kryje za tym nick’iem. Dla przykładu miewam natychmiast skojarzenia – różne – gdy czytam nick „Nikodem”.
    Jak pisał Czesław, mógłbym na temat modyfikacji nazwisk, dobrowolnych, sterowanych częściowo odgórnie i narzuconych siłą ,napisać długi elaborat to na poważnie, ale chyba nie na tym blogu.

  166. Przeciek, chyba wątpię. Przykre na wskroś. Pan potrafi?

  167. PRZEGLĄD PRASY. Mężczyzna, który we wrześniu próbował dokonać samospalenia przed siedzibą premiera, mówił prawdę o patologiach w skarbówce. W urzędzie był nieprawidłowości – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10949903,Podpalil_sie_przed_kancelaria_premiera__Mial_racje_.html#ixzz1jExIqdDC
    ————————-

    Jedynym sposobem zwrócenia uwagi na problem jest coś drastycznego? Drugiej Tunezji chcemy?

  168. Zaciekawiła mnie pewna informacja na portalu TVN24

    ***Lekarze na wyjazdach sponsorowanych przez firmy
    JEŻDŻĄ A POTEM OPINIUJĄ LEKI

    Większość lekarzy, którzy opiniują leki trafiające na listę refundacyjną, wyjeżdża na szkolenia sponsorowane przez firmy farmaceutyczne – pisze „Rzeczpospolita”. Medycy i resort zdrowia nie widzą w tym niczego złego.
    To, że koncerny farmaceutyczne sponsorują lekarzy opiniujących leki, wynika z rejestru korzyści ujawnionego po raz pierwszy przez Ministerstwo Zdrowia.

    Dokładnie chodzi o 12 członków Rady Konsultacyjnej przy Prezesie Agencji Oceny Technologii Medycznych (AOTM), których powołuje minister zdrowia, oraz o ekspertów Zespołu ds. Gospodarki Lekami.

    Regulamin AOTM mówi o tym, że członkowie rady muszą się wyłączyć się z procedowania nad lekiem, jeśli w ciągu roku produkująca go firma sfinansowała ich wykład lub badania. Tyle, że żadna instytucja nie weryfikuje tego, czy medycy rezygnują w takiej sytuacji z opiniowania.

    Lekarze nie widzą nic złego w tym, że korzystają ze szkoleń opłacanych przez firmy farmaceutyczne. – Faktycznie można różnie patrzeć na takie wyjazdy, ale przecież ludzie, którzy są ekspertami, powinni się szkolić, a nie ma możliwości robienia tego za pieniądze z zakładu pracy…***

    Tak mówi „chronicznie” szkolony za granicami Polski ekspert, pewnie bardzo wybitny, ale chyba mało „kumaty”, bo sam w ciągu roku był na dziesięciu sponsorowanych wyjazdach, w tym do Dubaju i Nowego Orleanu.

    ***Jakub Gołąb, rzecznik Ministerstwa Zdrowia poinformował, że że resort nie prowadził postępowań w sprawie konfliktu interesów członków Rady Konsultacyjnej przy AOTM i nie kierował w tym zakresie spraw do prokuratury.***

    Pod tym newsem ktoś napisał:

    ***Jeśli taki lekarz pracuje dla „społecznego” Pacjenta i jest zapraszany przez taką firmę-to uważam że taką sprawą powinna zająć się ABW lub CBA. Przecież to w prostej linii korupcja. Fundują panu doktorowi wczasy w pięknym zakątku świata a ten w dowód „sympatii” przepisuje chorym „ich towar”. Już czas żeby ktoś się tym zajął.***

    Mój mini-komentarz:

    Ja pochwalam każde szkolenie, szczególnie w luksusowych warunkach – też chciałbym! Taki ekspert będzie coraz to mądrzejszy (tzn. zgodnie z definicją eksperta – „będzie wiedział coraz więcej o coraz to mniejszej ilości rzeczy”) i może braci lekarskiej wytłumaczyć, dlaczego lek takiej a nie innej firmy jest najlepszy.
    Kłopot moralny może mieć taki ekspert, jeśli w Dubaju byczył się na koszt jednej firmy, a w Nowym Orleanie dzięki uprzejmości firmy konkurencyjnej.
    Dziesięć razy w roku na koszt jednej firmy to pachniałoby drugim etatem!!! Kiedy ten biedak doradzał komuś w Polsce? Jak to jest opodatkowane? To są bądź co bądź korzyści materialne i to wymierne finansowo. Ekspert zyskał wiele: Przeloty, hotele, może rozrywki -„dziewczynki” lub wycieczki? Bankiety na pewno! To wszystko da się ustalić dla Urzędu Skarbowego, a zdobyte doświadczenie zawodowe (nie z dziewczynkami, a podczas szkoleń) – bezcenne – jak uśmiech babci w reklamie karty VISA.

    Uratowali takiego eksperta od wyrzutów sumienia protestujący lekarze, bo będzie mógł zalecać substancję czynną, a nie nazwę handlową leku. Ale takiego fachowca firma już nie zaprosi na szkolenie na Hawajach, skoro nie zrozumiał, po co go zaproszono na poprzednie „szkolenia”. Będzie musiał w Warszawie poczytać o tym leku u doktora Google’a – tak nisko upadnie!

    Pamiętam wrzaski medialne, gdy amerykańska firma starająca się o coś w Polsce, woziła premiera rządu polskiego, decydującego o kontrakcie z tą firmą, Pawlaka, prywatnymi samolotami po Ameryce. A tu 10 dogłębnych „szkoleń” wybitnego eksperta (a nadal głupi) i tylko niewielka wzmianka na portalu i jeden komentarz czytelnika.

    Co ja myślę? „Musi” jest to kretyn, lub bardzo stetryczały ekspert, którego w sprawie przydatności aspiryny trzeba gonić cały rok po szerokim świecie, a Goździkowa w domu wie wszystko o takiej Etopirynie i się z tym nie kryje, pomaga sąsiadom.

  169. „Faktycznie można różnie patrzeć na takie wyjazdy, ale przecież ludzie, którzy są ekspertami, powinni się szkolić, a nie ma możliwości robienia tego za pieniądze z zakładu pracy” – tłumaczy prof. Ryszard Kurzawa, szef Kliniki Alergologii i Pneumonologii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce-Zdroju, członek Rady Konsultacyjnej AOTM. Sam w ciągu roku był na dziesięciu sponsorowanych wyjazdach, w tym do Dubaju i Nowego Orleanu.
    http://spoleczenstwo.newsweek.pl/kto-kwalifikuje-leki-na-liste-refundacyjna,87063,1,1.html
    ——————–

    Zamiast mnożenia bytów ponad potrzeby, stare rzymskie
    „qui bono” wystarczy……

  170. Też się zastanawiałem dlaczego jeden z moich lekarzy „namiętnie” przepisuje mi lek holenderskiej f-my Apotex Nederland mieszczący się cenowo w grupie średnio drogich i opatrując to co pod „Rp” znaczkiem „nie zmieniać”, podczas gdy jest parę innych leków z tą samą substancją czynną i jednak tańszych o 3 – 4 zł na opakowaniu. Niby drobiazg bo o kilka złotych chodzi ale jednak. Może też był na jakimś szkoleniu sposorowanym przez tą firmę ?

  171. Szanowni
    Czesławie i Antoniusie
    Żadnemu z Was nie mam ani chęci ani zamiaru stawiać zarzutów o obrażanie czy stawianie mi nieuzasadnionych przytyków.
    Zacznijmy od podtekstu Antoniusa – zezowatym sam sie nazwałem dość dawno temu . Coś to pewnie znaczy dla mnie więc chichotania z niego na tym blogu za złe uważać nie mam zamiaru , kto wie może nawet to łechce moją próżność? O K ?
    Nie spotkałem się z Waszej strony z nieuzasadniona napastliwością a czynione uwagi // od każdego „blogera”// przyjmuję prawie z pokorą.
    Z jednym wyjątkiem FAŁSZU SKRZYŻOWANEGO Z GŁUPOTA.
    Tu zgody nie ma i nie będzie.
    Staram się być tak zlośliwy jak potrafię byle tylko nie przekroczyć dobrych obyczaj ów
    Kwiatek z pogranicza Czesława ,Antoniusa i Lexa.
    JEGO WIELKA MAŁOŚĆ donosi do prokuratury że Parulski prawdopodobnie popełnił przestepstwo rozmawiając z BYŁYM JUŻ ministrem o Smoleńsku a w rozmowie mogły się znależć slowa o tym że znaleziono zwłoki bez nogi , na nodze nie było buta i but nie był wytarty z blota. A TO JEST UCHYBIENIE RODZINNYM TRADYCJOM I PONIŻENIEM UCZUĆ RODZINNYCH.
    Że podkolorowałem ? No pewnie ale sens chyba zostal
    Co do relikwi Dziwiszowych to Kubicy nogę chyba jednak będą zbijać gwożdziami ale Wawel ocalał przed powodzią po wystawieniu
    nad Wisłą szczątków Stanisława biskupa. Wiec jednak są znamiona cudu. Ciekaw jestem ile wyniesie rachunek .
    Że krzywo patrzę ? oczywiście
    Pani Beata Tyszkiewicz w pociagu wypowiada piękny mono-słowo -ciąg do zdumionych pasażerów i zakańcza tak A JA TU PRZYSZŁAM Z PIESKIEM ?
    Ja nie chcę zabierać czasu uprawiającym grządki w ogródku Pani Paradowskiej więc staram sie pisać skrótami że głupota -głupotą jest
    Oczywiście , reguły rządzące państwem powinny być pisane diamentem na szkle by nie było watpliwości ale zostawianie bezkarnym czynów nagannych powinno sie skończyć.
    Co zrobiono z dożywotnimi emerytami sadownictwa , co zrobiono z odpowiedzialnoscią Komisji Majatkowej , co zrobiono z kapelanami garnizonow których nie ma, co zrobiono z dietami radnych ktorych wysokość za udział w posiedzeniu wynosi więcej niz calomiesięczna pensja, co zrobiono ze zwrotem diet za używanie pojazdow w sejmie dla osób ktore nawet nie maja ani samochodow ani praw jazdy a pobierają po 20 tys miesięcznie.
    Co wreszcie będzie z kosztami namnożonymi w I P N dla tłumaczy z tureckiego bo ktoś ma pociotka co skończył arabistyke i chce w orginale przeczytać co JP II mówił Ali Agca.
    Ot pozwalamy marnotrawić środki wypracowane przez szarych ludzi którym na chleb z margaryna czasem brakuje.Za te pieniądze kupmy jakiś gadzet posłom i senatorom.
    Więc kto wie ? może jest tak jak w przyrodzie każdy chrobaczek ma jakieś uzasadnienie istnienia , może i zezowaty tez nawet jeśli zadaje pytania na które znać powinien odpowiedzi sam
    A co do urazy , obrazy czy uchybienia to nawet za wytknięcia błędów wdzięcznym będę.
    z poważaniem

  172. Mały PS-ik do sprawy sponsorowanych szkoleń ekspertów

    Nie zgadzam się z tym, że wybitnych polskich ekspertów trzeba systematycznie „szkolić” za granicą, a nie chodzi mi o te dziwne miejsca organizowania szkoleń. Pamiętam, gdy liczna grupa urzędasów mogła dopiero zrozumieć, jak oszukiwać i lekceważyć polskich petentów, po szkoleniu na Seszelach. Umieli to bez tego wyjazdu i to perfekcyjnie. Szkolenie było za społeczne pieniądze.

    Jest mi przykro, że medycyna polska nie ma w swych szeregach ekspertów, którzy szkoliliby mniej uczonych za granicą i to za dobre wynagrodzenie. Balcerowicz dorabiał wykładami ze swojej dziedziny i to absolutnie popieram! Nie komentuję wykładów „Mędrca Europy”!
    Uważam, ze nasi naukowcy, vel uczeni, mają prawo i obowiązek uczestniczyć w Sympozjach Międzynarodowych, aby wymienić doświadczenia z kolegami z branży. Nieprawdą jest, że na takie wyjazdy nie ma pieniędzy w budżetach uczelni i instytutów naukowych, nie są jedynie porażająco ogromne.
    W mojej karierze często uczestniczyłem w Sympozjach międzynarodowych i to niekoniecznie za granicą, bo w mojej branży najważniejsze imprezy rotacyjnie wędrują po świecie. Najlepsze były np. w Toruniu. Były też w Japonii, ale pauzowałem, aby nie obciążyć zbytnio skromnego budżetu instytutu. Ciekawe geograficzno-turystyczne finansowałem dzięki własnej działalności. Kierowałem przez wiele lat projektem polsko-amerykańskim w ramach funduszu Marii Skłodowskiej, który był finansowany przez rząd USA – dolary, i rząd polski – tyle samo złotówek. Był to okres, gdy dolar „stał” około 11000 zł, był to więc klasyczny pasztet zajęczy – jeden zając, jeden wół!
    Środki złotówkowe były przeznaczone na płace (zleconych prac) i materiały, a dolary na aparaturę i wyjazdy zagraniczne. W umowach (łącznie około miliona $ i tyleż zł ) była uwaga, aby w zasadzie kierownicy projektów nie korzystali z funduszu na własne godziny zlecone. „W zasadzie” było dla mnie jasnym przekazem i zasady nie złamałem – nie brałem ani grosza (nie wszyscy kierownicy tak udawali pobożnych, bo przecież zawsze mogą być odstępstwa od zasad, jeśli nie ma precyzyjnego zakazu). Rząd się jednak musi wyżywić, jak mawiał mądry człowiek (a były to czasy PRL) i raz w roku wybrałem się na te zjazdy dalekie, chociaż… czy Tuluza to daleko? Toronto jednak tak i nie chciałem tak głęboko sięgać do kieszeni podatnika, a na ten fundusz zarabialiśmy uczciwie wynikami opublikowanych prac naukowych. Amerykański kolega przyjeżdżał do nas, a moi podwładni pojechali na staże do Waszyngtonu, im też nie żałowałem. Korzystaliśmy wszyscy, a budżet państwa polskiego nie został nadmiernie nadszarpnięty. Wydawanie dolarów było regulowane przez ambasadę USA, a złotówek przez naszego kwestora. Nie potrzebowaliśmy w zasadzie niczyjej łaski. Gdyby w USA nie było kryzysu to działbym pewnie dalej – do emerytury! Następny, kolejny projekt kilkuletni był zaakceptowany przez partnera amerykańskiego (NIST), ale kongres skrócił i wyrzucił fundusz naszej rodaczki. Projekt leży w szufladach biurek.

    Jestem przekonany, że koryfeusze polskiej medycyny i farmacji mogą postępować podobnie, ale nie powinni w tym okresie opiniować produktów „sponsorów”.
    Naszym obowiązkiem było jedynie napisać w publikacji, że praca była dofinansowana przez polsko -amerykański fundusz M. Skłodowskiej (nie pamiętam, czy pisaliśmy też Curie).

    Napisanie w opublikowanej pracy na temat danego leku, kto finansował badania, byłoby gwarantem pewnej przejrzystości i względnej uczciwości, bo każdy człowiek zna przecież powiedzenie: „Wessen Brot ich esse, dessen Lied ich singe”!

  173. ‚wiesiek59’
    12 stycznia o godz. 12:13
    Cyt.
    ‚http://spoleczenstwo.newsweek.pl/kto-kwalifikuje-leki-na-liste-refundacyjna,87063,1,1.html
    ???????
    Zamiast mnożenia bytów ponad potrzeby, stare rzymskie
    ?qui bono? wystarczy??’

    Szanowny ‚wieśku59’, w dniu 6 stycznia br. w poprzednim temacie, w polemice ze ‚Starym Polak z PRL-u’ pozwoliłem sobie na ocenę;
    Cyt.
    ‚Trudno mi się dopatrzyć akurat w tej sprawie zbieżności interesów lekarzy z koncernami farmaceutycznymi, natomiast taka zbieżność interesów, tych co układali listy leków i koncernów farmaceutycznych, jest aż nazbyt widoczna.’
    Była to jednoznaczna odpowiedź na proste i równie jednoznaczne pytanie … komu to służy?

    ‚Lex’
    12 stycznia o godz. 12:43
    Cyt.
    ‚Też się zastanawiałem dlaczego jeden z moich lekarzy ?namiętnie? przepisuje mi lek holenderskiej …. Może też był na jakimś szkoleniu sposorowanym przez tą firmę ?’

    Szanowny ‚Lexie’, jeżeli to ma być sugestia, że ok. 120 tys. polskich lekarzy, jest systematycznie szkolonych w Dubaiu, Malediwach, na Florydzie, czy też w innych egzotycznych i atrakcyjnych miejscach, na koszt firm farmcutycznych, to aż strach pytać co to za leki przepisuje Ci ten lekarz.

  174. Z pamięci……
    W czasach słusznie minionych, czy to był Gierek, czy Messner, nie pamiętam, notatka o podróżach studyjnych ekipy z jakiegoś ministerstwa zrobiła furorę.
    Chodziło o odwiedzenie przez tychże 17 krajów w poszukiwaniu ….masła.
    Nowa Zelandia i Dubaj były na liście…….
    Szukamy złotego zegarka….

    Rekordzistką podróży za nasze pieniądze była pani Grześkowiak, a i pan Strózik nie był gorszy o wiele. Na prace studyjne naszych parlamentarzystów wydawane są miliony.

    Więc- po namyśle- dlaczego lekarze mają być gorsi, zapytam?
    Bo nie pochodzą z wyboru?
    Przecież jedynie powielają wzorce „najszlachetniejszej emanacji Narodu/Społeczeństwa”……[niepotrzebne skreślić, podoba mi się to rozróżnienie]

  175. Zdaniem prokuratora, uregulowania zawarte w statucie Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej, odwołujące się do pojęcia narodowości śląskiej i uzależniające członkostwo w stowarzyszeniu od złożenia deklaracji przynależności do narodowości, wskazuje na istnienie narodowości, która w istniejącym systemie prawa nie istnieje, co powinno skutkować wydaniem orzeczenia o odmowie wpisu do rejestru

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10951900,Prokuratura_nie_godzi_sie_na_rejestracje_Stowarzyszenia.html#ixzz1jFmGP9Uy
    ————————–
    Śląsk wychodzi na to, to jedynie pojęcie geograficzne.
    Ta kraina jest pustynią dostarczającą 18% PKB Polski, ale nikt tam nie mieszka? Ustawowo ustalono że Ślązaków i krasnoludków NIE MA.
    Tak jak ustawowo zawaruje się że Bóg istnieje…….

    Nasze Ministerstwo Prawdy- IPN musi się ostro zabrać do roboty.
    Nie było Sejmu Śląskiego, śląskiej linii Piastów, Powstań Śląskich, wymazać trzeba bardzo wiele faktów….
    W zakłamywaniu rzeczywistości mamy znakomitych specjalistów.
    Tylko, co z ludźmi identyfikującymi się z niesłuszną nacją?
    Mają podzielić los Prusów, Słowian Połabskich, czy Kurdów?

    Bo ze Szkotami, czy Katalończykami byłoby trudniej?
    Ale tam są kraje demokratyczne, nasz dalej dziki…..

  176. Sąd ogłosił wyrok w sprawie stanu wojennego uznając, że związek przestępszy o charakterze zbrojnym to fakt i uznał winnym Kiszczaka.
    Czyli jak rozumiem, rozmowy przy okrągłym stole odbywały się między przedstawicielami solidarności, KK i przedstawicielami związku przestępczego o charakterze zbrojnym. Jeśli rzeczywiście tak było, trzeba uznać, ze fundamenty III RP były budowane na dość grząskim gruncie.
    Ten wyrok otwiera furtkę, aby można było kiedyś podważyć wszystko, co zdarzyło się po okrągłym stole.

  177. Wiesiek59 ;
    Dziękuję za link do GW -przeczytałem o staraniach Polskiej Prokuratury ( wykazła rewolucyjną czujność Pisowskich ludków ) o wymazanie z prawnego istnienia Ślązaków jako obywateli RP .
    GUS zwleka z ogłoszeniem wyniku spisu ludności RP rozpoczętego 1 kwietnia 2011 a zakończonego bodaj 30 czerwca 2012 . Nie było latwo zapisać swoja narodowość Ślaską w zaproponowanych przez tenże GUS -internetowych formularzach . Wypełniałem skrupulatnie do skutku dokładnie 1 kwietnia .
    Nie bedę emocjonalnie określał tych opolskich prokuratorów ,wykonuja podobne funkcje jak ci od Bieruta począwszy od zimy 1945 ,potem poprzez czasy Gomułki i Gierka ( ostatnia wyprzedaż Ślazakow do Niemiec .)
    Nie bedzie spokoju pod Oliwkami , latem sluchalem Chicago, tam gdzie nadaje kilka polskich stacji radiowych ( Rydzykopodobnych ) stację radiową która nadaje audycje po ŚLASKU i ma sie dobrze .
    W Polsce niestety od lat zero wiedzy o histori Górnego Ślaska , nie da sie zatłamsić narodowosci ślaskiej tylko dlatego ,że kiedyś wolna demokratyczna Polska po 1989 wydała ustawę o mniejszościach w spisie której brak narodowosci ślaskiej . Według spisu z roku 2001 deklarowało narodowość Śląska 173 tysiace obywateli RP ,tym samym to. największa mniejszość narodowa .
    Czytam właśnie wolno i uważnie wydaną w listopadzie 2011 roku Historie Górnego Ślaska pod redakcja prof.prof Joachima Bahalcke z Uniwersytetu w Stuttgardzie ,Dana Gawreckiego z Uniwersytetu w Opawie i Ryszarda Kaczmarka z Uniwersytetu w Katowicach .
    W szkole podstawowej i sredniej na G.Ślasku nie mialem ani jednej godziny wykładu o GS ,natomiast co roku o polskim Drang Nach Osten ,ktore zakończył ostatecznie Jozef Wisaronowicz .
    W ostatnich 100 latach jest to pierwsza tak obszernie udokumetowana źrodłowa książka wydana przez Dom współpracy Polsko -Niemieckiej z siedzibą w Gliwicach przy wsparciu finasowemu Samorzadów Woj. Opolskiego i Ślaskiego ,konsulatów RFN we Wrocławiu i Opolu i innych.
    Moj wniosek końcowy -Opolscy prokuratorzy i ich mocodawcy chyba nie bede chcieli wyciąc w pień Najwiekszej Mniejszosci Narodowej żyjacej tam od wiekow a szczególnie od czasów kiedy władcy Polscy bez sensu włóczyli się po bagnach i moczarch Wschodu .Nasi przodkowie byli stale w tym samym Heimacie ,dziś w granicach państwa Polskiego i niestety poza nim .
    Polscy ,Niemieccy oraz Czescy historycy podejmuja po raz pierwszy po II WS probe opracownia Histori tego regionu o wielokulturowych tradycjach i powikłanych tożsamosciach .
    Do dzieła dołączona jest mapa Górnego Ślaska (od zachodu j.Otmuchowskie do wschodu j.Dziedźkowice(okolice Oswiecimia ) ,na północ rejon Kluczborka a na południu kilka woj .dzisiejszych Czech (Frydek Mistek ,Opawa ,Bruntal ,Jesienik )

  178. Andrzej
    12 stycznia o godz. 16:30

    Jezus mógł wybaczyć łotrowi na krzyżu, solidaruch nigdy…..
    Trzeba powoływać się stale na miłosierdzie chrześcijańskie, nauki JPII,
    Oto co z nich zostaje po przepuszczeniu przez umysł Polaka- Katolika…

    Ktoś dawno temu powiedział że „zemsta jest rozkoszą bogów i należy ją spożywać na zimno” najlepiej po 30 latach……
    Mnie ciekawią implikacje prawne.
    Skoro SW był bezprawny, to również podjęte przez przestępców uchwały, ustawy, porozumienia międzynarodowe stracą moc?
    A co z odszkodowaniami? Czy już wszyscy z tych 10 000 internowanych dostało je z naszych wspólnych pieniędzy?
    Pinochet pozostawił po sobie na swych tajnych kontach kilkadziesiąt milionów.
    Niestety, nasi generałowie to za przeproszeniem „gołodupcy” więc zapłacimy my wszyscy…..

  179. A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na człowieczeństwo? – Nie ma człowieczeństwa. Drugą postacią w tym układzie, oprócz homo sacer, jest suweren, który ustanawia prawo. Do XVII wieku, do czasu Hobbsa, państwa nie zajmowały się życiem biologicznym człowieka. Nowoczesne systemy natomiast rozciągnęły władzę nad biologiczną stronę człowieka. To oznacza z jednej strony troskę, opiekę, ale z drugiej strony człowiek jest traktowany tylko w kategoriach biologicznych. Jako jednostka żyjąca. I z tej racji może zostać pozbawiony innych znamion człowieczeństwa, przynależności do wspólnoty. Może zostać wyłączony z zasady demokratycznej, może też zostać wyrzucony poza granice prawa, żeby to prawo uzasadnić.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,10954681,Dekada_wiezienia_w_Guantanamo___Niczego_sie_nie_nauczylismy.html
    ———————————–

    Mocny tekst…….
    I współgra z innym z przedostatniej Polityki- o cynizmie……
    Zwycięzców nie sądzi nikt. Paragrafów dla pokonanych dostatek…..

  180. Szanowny Haszszu,
    to jest tylko konstatacja faktu, że ten lekarz z uporem przepisuje mi ten lek, tego producenta i nie pozwala zamienić na inny, tańszy ale o tych samych właściwościach i składzie
    ( no, może inna jest substancja „zbrylająca”, – nie mając dostępu do innego leku – nie mogę porównać ).
    A ewentualna sugestia dotyczy tylko tego lekarza a nie 120 tys. pozostałych .

  181. Wiesiek59
    Z jednej strony cieszy mnie ten wyrok, bo w przyszłości pozwala on na postawienie na ławie oskarżonych związek przestępczy o charakterze złodziejsko-korupcyjnym, czyli twórców „S”.

  182. @Lex
    12 stycznia o godz. 18:40

    Szanowny Lexie!
    Co jak co, ale od Pana oczekiwałem większej precyzji!
    Nie 120000 lekarzy, a 119999, jeśli dobrze policzyłem.

  183. Szanowni Państwo: deklaracja konfliktu interesów służy właśnie temu, aby taki konflikt ujawnić. Wtedy słuchający takiego eksperta może to wziąć pod uwagę. Nie ma kogoś takiego, jak całkowicie bezstronny ekspert, gdyż po to aby mieć wiedzę, czyli dostęp do informacji ekspert musi wikłać się w różne zależności. Bezstronny to jest analfabeta wypowiadający się o treści książek. Problem z deklaracją konfliktu interesów nie pojawia się wtedy kiedy ekspert ujawnia jego istnienie, ale wtedy kiedy go nie ujawnia. Akurat w obecnej historii nie padł ani jeden taki zarzut. Prawdziwy problem w tej dziedzinie to dyrektywa badań klinicznych Unii Europejskiej, która bardzo utrudniła wykonywanie tzw. uniwersyteckich badań klinicznych, czyli generowanie niezależnej wiedzy o skuteczności leków i bardzo faworyzuje badania kliniczne sponsorowane przez przemysł farmaceutyczny. A badania kliniczne są głównym źródłem wiedzy medycznej. W Polsce jest z tym jeszcze gorzej, gdyż decydenci w ogóle nie odróżniają jednych badań od drugich. Z poważaniem, wiktor

  184. Oj, Haszszu, zaczynam podejrzewać Pana, że postanowił się Pan „sprawdzić” w erystyce. Ja pisałem o jednym lekarzu , Pan w swoim wpisie z godz. 14,05 mi zainsynuował „ok.120 tys” okraszając tą liczbę Malediwami, Dubajem i Florydą ( choć równie dobrze mogło chodzić o Sworne Gacie lub Parzymiechy) a potem mi Pan wytyka, że nie 120 tys a 119,999.
    Ładnie to tak ? 😉

  185. Poprawka.
    Ten przecinek w 119 999 to „z rozpędu”. Poprawiam, aby nie spotakć się z zarzutem że nie widzę różnicy pomiędzy 119 999 a 119,999. 🙂

  186. Oczywiście ! Nie „spotakć się ” a „spotkać się.”

  187. zezowaty
    12 stycznia o godz. 12:58

    no i jak cię nie lubić ?
    co niniejszym czynię

  188. Co do szkoleń zagranicznych.
    Mają być, muszą być, będą.
    Praktycznie w każdym zawodzie jest coś takiego. Albo w całości organizowane przez sponsora, albo częściowo (np. sponsor konferencji naukowej, sponsor występu artysty itp itd).
    Dziennikarze też sobie jeżdżą. Generalnie czym większy specjalista, tym częściej jest zapraszany w różne miejsca. To zrozumiałe, on chce się czegoś nowego dowiedzieć, od niego chcą się czegoś dowiedzieć. Na tym polega obieg informacji, wymiana naukowa, wymiana doświadczeń. Bardzo często sponsor jest w tle, praktycznie niewidoczny bo on nie sprzedaje marchewki tylko najczęściej wysoką technologię i wie, że jeśli nawet pozostanie tajny, to prędzej czy później zyska na nowych pomysłach, koncepcjach. Często też na konferencje jeździ się nie po to, żeby cos tam wygłosić czy posłuchać innych ale, żeby pogadać w kuluarach.

    Każde myślące państwo, każda większa firma starają się organizować takie wymiany myśli bo od tego zależy postęp cywilizacyjny a więc i ich pomyślność. Starają się ściągnąć najlepsze umysły bo to one napędzają nasz światek. Gdyby to wypadało, to by jeszcze płaciły za przyjazd. Ale nie wypada, więc organizują różnego rodzaju atrakcje żeby skusić. Więc nie otwierajmy nowego polskiego piekła i nie twierdźmy, że skoro pan Kiepski nigdzie nie jest zapraszany, to pan lekarz też nie może nigdzie jeździć. Chyba, że rząd pana Tuska będzie organizował bezpłatne szkolenia lekarzy, aptekarzy, dziennikarzy, sprowadzał z zagranicy specjalistów, którzy by uczyli tubylców jakie pojawiają się nowe lekarstwa, aparaty medyczne, metody leczenia.

  189. Waldemarze, obawiam się że za niedługo do naszych (Ślązaków) drzwi zaczną o szóstej rano pukać smutni panowie, może bez kamer. W koncu nazwiska osób , które w spisie podały narodowość slaska mogą „wycieknąć” z GUS-u do prokuratury. A nadgorliwców w tym urzędzie nie brakuje.
    Pozdrawiam

  190. @Lex
    12 stycznia o godz. 20:31

    To ja odjąłem Pańskiego lekarza od tej „garstki” 120-tysięznej, nie Haszu. Sorry! Mały „wężyk” dla rozweselenia !

  191. @Waldemarze, @Andrzeju52, @Wieśku59, kamraty, dyć jest tak jak było do przewidzenia (napisałem o tym onegdaj u Jan Dziadula), zaczynają się korowody i będzie jeszcze o sprawie głośno. Prokuratura i zatrudnieni tam prokuratorzy są chyba najbardziej polityczną kompanią urzędników państwowych, podzieloną na koterie wedle niegdysiejszych mianowań i awansów. Zgadzam się z panem Cimoszewiczem, że oberprokurator Seremet powinien podać się do dymisji, bo prokuratury nie odpolitycznił, a teraz wdał się w medialną awanturę ze swoim podwładnym. Można mu także zarzucić kilka paskudnych spraw, sprytnie zamiecionych pod dywan na życzenie władzy politycznej. Jeden człowiek honoru przestrzelił sobie policzek, to może cywil stanie na wysokości zadania i opuści fotel do którego nie dorósł bez wystrzału.
    Osobiście szczerze w to wątpię.

  192. Śleper, człowiek honoru idzie do kąta, pisze list i strzela sobie prosto w łeb, a nie zadrapuje policzka. Chyba że powiemy za klasykiem, „jaki prokurator, taki strzelec”.

  193. Jaki kraj, takie „honorowe samobójstwo”.
    Prokurator generalny udawał, ze kieruje niezależną prokuraturą, a prokurator wojskowy udawał, że się zastrzelił.

  194. Istotnie. Jak mogłem pomylić się w tak oczywisty sposób.
    Przepraszam Pana Haszszu za „wytykanie” mi braku precyzji.
    Zwiódł mnie na manowce kontekst wymiany postów między nami , do której włączył się Antonius.
    Jeszcze raz PRZEPRASZAM Pana Haszszuza pomylenie Go z Antoniusem.

  195. Ciekawa analiza prokuratury i prokuratorów w wydaniu Cimoszewicza……
    http://wyborcza.pl/0,107323.html

  196. Sławek – szkolenia
    Najlepsze szkolenia urządzała p. Grześkowiak w samolocie kręcacym kółeczka nad Palestyną.
    I tak się szkoliła , szkoliła aż w końcu komuś na górze zabrakło cierpliwości i skończyło się na awaryjnym lądowaniu.
    Ale to już działka p. Czesława więc ani mru-mru.
    ukłony

  197. ‚Lex’
    12 stycznia o godz. 18:40
    Cyt.
    ‚… ewentualna sugestia dotyczy tylko tego lekarza …’

    Szanowny ‚Lexie’, intencją mojego odwołania sie do trochę absurdalnego humoru, było wykazanie rownie absurdalnej sytacji, jaką jest, wymyślenie przez rząd, uchwalenie przez sejm, ustawy, która między innymi, miała ukrócić rzekomą ‚korupcję’ wśród lekarzy, gdy jednocześnie we własnych szeregach, wśród własnych ekspertów, rząd ma sytuację korupcyjną rzeczywistą i jednoznaczną. Twoje wypowiedzi cechuje zawsze solidna logika prawnicza, a więc nawet przez myśl mi nie przeszło, że możesz ze zdarzeń jedostkowych, incydentalnych wyciągać wnioski ogólne bez należytej wiedzy statystycznej, dlatego nie inaczej odczytałem Twój komentarz. Moja wypowiedź była może niezbyt zdyscyplinowana … uznaj ją jako ‚licentia poetica’.
    Pozdrowienia.

  198. Andrzej 13 stycznia o godz. 8:59
    Niezły pasztet mi wyszedł w poprzednim wpisie, bo z ostatniego zdania można wnioskować, że oberprokurator Seremet nie dorósł do stanowiska bez wystrzału. Chodzi mi o to, żeby opuścił stanowisko i nie strzelał do siebie.

  199. Po raz pierwszy od ośmiu lat w Niemczech odnotowano wzrost ludności – poinformował niemiecki urząd statystyczny Destatis. To zasługa imigrantów, szczególnie z Polski – napisał przedstawiciel biura w oficjalnym oświadczeniu.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75248,10958753,W_Niemczech_wzrasta_liczba_ludnosci__Dzieki_polskim.html#ixzz1jLOIFW4I
    ====================

    Panie i Panowie!!!
    Osiągnęliśmy właśnie historyczne zwycięstwo…
    Zamiast marszu na wschód w ich wykonaniu, to my maszerujemy na zachód, na stare słowiańskie ziemie.
    Tylko gdzieś tam fraza piosenki się błąka:
    „dla chleba bracie dla chleba”……

    Z jednostkowego punktu widzenia to racjonalny wybór. Praca , opieka zdrowotna, socjal.
    Z punktu widzenia naszego państwa natomiast, to sromotna klęska, gorsza od najgorszej wojny. Wykrwawiamy się, budując powodzenie gospodarcze innych. A pomysłów na odwrócenie trendu nie widać…..
    Ile jeszcze milionów obywateli musimy stracić?
    Hasło z lat 80- tych powróciło….
    „ostatni gasi światło”…..

  200. No to się cieszę że to trójstronne qui quo pro się wyjaśniło (Haszszu – Lex -Antonius).
    Mniej mnie cieszy, a wręcz przeciwnie, decyzja Sejmu, który uchwalił abolicję dla lekarzy ( za pieczątki i brak wymaganych zapisków na receptach) i odmówił abolicji dla aptekarzy za zrealizowanie przez nich recept ostemplowanych tymi pieczątkami i pozbawionych odpowiednich zapisków . Jeśli dobrze pamiętam, to min.Arłukowicz z Prezesem NFZ apelowali do aptekarzy o realizację takich recept z zastosowaniem refundacji i zapewniali, że z tego tytułu aptekarze pociągani do odpowiedzialności nie będą.
    Albo czegoś tu nie rozumiem (braku konsekwencji tym razem po stronie Sejmu- zapisy abolicyjne dla aptekarzy podobno „uwalone” zostały przez Komisję Zdrowia) albo coś mi się w tym totalnym zapętleniu zaczyna mylić, albo „najwyżsi” w państwie potracili głowy i kontrolę nad swymi poczynaniami.
    Niby to jasne: aptekarze nie powinni realizować recept niewłaściwie wypisanych ale przecież „waadza” te niewłaściwe (pieczątkowe) recepty jakby „uwłaściwiła” jeszcze nie tak dawno.. A trochę tych recept jednak zrealizowanych zostało…….
    Przestaję rozumieć cokolwiek „w tym temacie” .

  201. Lex
    13 stycznia o godz. 14:50

    A zżymał się Pan na mnie jak pisałem, że w to co powiedział premier, minister, prezes NFZtu, czy inny oficjel, nikt nie wierzy ;-). Pamięta Pan: Jak partia mówi, że nie ma i nie da, to na pewno nie da, a jak mówi, że ma i da, to na pewno mówi. O kurczę, jak niewiele się zmieniło w mentalności „piastujących”…
    Jeśli chodzi o prezesa NFZtu, to nawet podpisał umowę (5 stycznia), ale potem jej nie wypełnił, bo… bo nie…. I czy ktoś mu coś powiedział (choćby p. Paradowska)? Nie słyszałem.

    Pan Antoniusz obśmiewał dziś na sąsiednim blogu sposób procedowania ustawy. Trudno się z nim nie zgodzić, ale uważam, że nie trafił w sedno problemu. Moim zdaniem nawet przy sensownym procedowaniu mogą trafić się jakieś wysoce niepożądane, nieprzewidziane, efekty uboczne. Ale do tego powinna służyć procedura wdrożenia, która pozwala na bezkolizyjną implementację. Na zdrowiu się nie znam, ale wdrożeń mam na swoim koncie niemało. Nie przypominam sobie sytuacji, w której wdrażający byliby tak nadęci, że nie dopuszczali by myśli, że czegoś tam mogliby nie dopatrzeć. Wręcz przeciwnie. Ciekawe dlaczego ci „piastujący” tego nie widzą? czyżby dlatego, że w swojej masie nigdy nic pożytecznego w życiu nie zrobili i nie mają doświadczenia?

  202. m^2
    13 stycznia o godz. 15:34

    Jak to nic nie zrobili?
    „obalili komunę”
    A że obalanie to nie budowanie?

    Dla chłopców z lasu od Moczara uniwersytetem były lasy, ale czegoś się w nich nauczyli- co tu i ówdzie jeszcze widać- stoją elektrownie, bloki i fabryki.
    Niestety, efektów działań chłopców po internowaniu nie widać.
    Za krótko to trwało, czy uczniowie nie tego…..?

  203. Wydawało mi się, ze urzędnicy państwowi czy samorządowi oraz nasi „wybrańcy” powinni służyć społeczeństwu, bo są przecież opłacani z naszych podatków.
    Im dłużej obserwuję kolejne „pomysły” naszych polityków, doszedłem do wniosku, ze oni tworząc złe ustawy, mają określony cel. Te ustawy mają gnębić ludzi, a ostatnia ustawa, a właściwie gniot jest tego najlepszym przykładem. Rząd zrobił swoje w myśl: macie nowe „prawo” a w końcowym rozrachunku wyciśniemy z was ile się tylko da. Lekarze i aptekarze będą płacić kary, a pacjenci zapłacą 100% za leki. Przecież żaden pacjent nie pójdzie reklamować, bo nie ma do kogo. Najważniejsze, że do budżetu przybędzie trochę kasy i będzie można dalej się bawić.
    Podział na „my” i „oni” jest faktem. Smutne jest to, że dziś dziennikarze są po stronie „onych”. Społeczeństwo zostało same.

  204. zawiść, zawiść, zawiść od najmłodszych lat – kujony, mieli szczęście, rodzice załatwili, a może lepiej zdali egzaminy i uzyskali uprawnienia dlatego teraz muszą się zmierzyć z powszechną nienawiścią, w średniowieczu też palono ,czarownice, na stosach lub topiono w rzekach, a mentalnie nie awansowaliśmy

  205. Andrzej
    13 stycznia o godz. 18:56

    Błąd logiczny…….
    Nasi urzędnicy nie są nasi.
    Mają świadomość kto ich zatrudnia, w przeciwieństwie do Ciebie- idealisty.
    Umocowany politycznie kacyk- wojewoda, marszałek, prezydent miasta, zatrudnia SWOICH.
    Obowiązuje zasada „wasal mojego wasala jest moim wasalem”
    Nowy feudalizm obowiązuje.
    Co widać po ruchach na szczytach władzy, przenoszonych w dół drabiny podległości służbowej……
    To nie my jako społeczeństwo, czy podatnicy, płacimy urzędnikom.
    To partyjni baronowie swoim wasalom…..

  206. Jest mi podwójnie smutno: po pierwsze z powodu śmierci Andrzeja K. Wróblewskiego, po drugie, że dowiedziałem się o tym z portalu Onet.pl, a nie z internetowej Polityki. Żal.

  207. zezowaty z 13 stycznia o godz. 12:20

    Pisałem o szkoleniach specjalistów. Pani Grześkowiak nie jest dla mnie specjalistką. W jakiejkolwiek dziedzinie. Chociaż ukazywanie parlamentarzystom jak wygląda świat poza ich opłotkami uważam za cel szlachetny choć syzyfowy (zawsze coś się stoczy).

  208. Nareszcie ktoś powiedział prawdę ( R. Kalisz SLD).W normalnym państwie lekarz powinien swój czas przeznaczać na leczenie (diagnozowanie chorób i wskazywanie odpowiednich leków), aptekarz ma dbać przede wszystkim o o wydanie właściwego leku ,a refundację powinien rozliczać nfz, który za to pobiera ode mnie pieniądze. Dlaczego nfz uchyla się od ciążących na nim obowiązków i usiłuje w majestacie prawa przerzucić „czarną robotę” i odpowiedzialność finansową na inne podmioty -lekarzy i aptekarzy? Nie po to chyba państwo, czytaj ja i inni obywatele fundują lekarzom 6 letnie , trudne studia, a aptekarzom też nie krótsze chyba, żeby ich czas marnować potem na szukanie w tabelkach właściwych cyferek i liczenie ile będą musieli zapłacić jak złapie ich kontroler nfz , bo żal im się zrobiło ciężarnej, która musi przyjmować leki nie mające rejestracji dla kobiet ciężarnych i wypisali im potrzebny jej lek na zniżkę, która w państwie szermującym hasłami prorodzinnymi powinna jej się należeć jak chłopu ziemia? Nie rozumiem logiki takich pomysłów na reformę. To nie jest uszczelnianie systemu tylko jego wypaczanie, bo system z takimi założeniami pracować prawidłowo nie ma szans. Bojący się kary lekarz i aptekarz liczący swoje straty to nie podmioty rynku zdrowia , które spełniają prawidłowo swoje funkcje. A co ma robić w tym systemie nfz? Kontrolować, karać i ciągle zmieniać listy leków refundowanych by strach przed pomyłkami był ciągle świeży, bo przy częstych zmianach o pomyłkę jeszcze łatwiej? Powiem parafrazując często ostatnio powtarzane słowa Pani Paradowskiej-Ja , jako pacjentka i obywatel nie zgadzam się na takie wykorzystywanie moich ciężko zarobionych pieniędzy.

  209. Byłem w trasie, nie słuchałem radia, gadaliśmy, w jednym wątku powiedziałem, że można żyć z Parkinsonem, przywołując przykład AKW, mojego ulubionego dziennikarza.
    Po powrocie do domu, otworzyłem blogi, i…
    Wiadomość podana przez Starego outsidera w pierwszej chwili mną wstrząsnęła, ale potem pomyślałem, że to mogło być wyzwolenie.
    Kiedyś Go zapytałem skąd ma takie przekrwione oczy, czy nie czas nieco odpocząć.
    Odpowiedział: to z Powstania.
    Andrzeju Krzysztofie Wróblewski, dziękuję za wszystko, do zobaczenia!

  210. Poseł Biedroń znowu dał (tym razem osobie pana Suskiego) powód do niewybrednych ataków, tym razem był to głos w sprawie upodmiotowienia zwierząt. Kiedyś nawet próbowałem tutaj wymienić wszystkie słowa i zwroty, których Biedroń powinien unikać, ale zabrakło mi wyobraźni Suskiego, nigdy bym na to nie wpadł, co jemu swobodnie przez aparat gębowy przeszło. Tych 460 dzielnych wybrańców jednak daje pewien obraz społeczeństwa, które było nie było, oddało swoje głosy na podobnych sobie.
    Można się nie zgadzać z czyimiś poglądami i jest czymś oczywistym, że ta niezgoda wywołać może ostry spór, ale kojarzenie przeciwnika z wielbłądem, bo jest akurat garbaty, graniczy chyba z jakąś aberacją umysłową.

  211. Zacznę od drobnej sprawy: M^2 pisze , że ja wyśmiewam sposoby stanowienia prawa. To nie było moim zamierzeniem. Ja opisuję to co sam widziałem i ubolewam, że jest tak a nie inaczej. W innym komentarzu – HGW na którym z 4 blogów i kiedy, pisałem o tym, jakie pułapki może życie zbudować, o których nawet nie śniło się „ustawodawcom” – w moim przypadku twórcom regulaminu wyborczego. Zdarzyło nam się coś, co w przybliżeniu występowało w amerykańskim filmie o kulisach demokracji.
    Przypomnę krótko istotę. Wybory prezydenta. Koniec głosowania, ale awaria zasilania przerwała przyjęcie ostatniego głosu – w maszynie zostały tylko dane osobowe obywatela. Wynik bez tego głosu – idealny remis. Obywatel X ma więc szansę wybrania prezydenta swoim głosem. Pomijam całe tło i umizgi kandydatów. Problem był jednak rozwiązalny – tym ostatnim głosem.
    Myśmy mieli gorszy problem. Wybory dziekana – idealny remis!!! Wiadomo było, że „szlachetny” kandydat z fizyki nie głosował na siebie – bo niby nie wypada. Wprawdzie były to tajne wybory, ale nie dało się tego ukryć. Nie pamiętam czy przewidziałem taką możliwość w regulaminie, choć był przy wyborach rektora (120 elektorów, więc fifty-fifty było możliwe). Na wszelki wypadek zarządziłem powtórne głosowanie, choć jest to rozwiązanie idiotyczne, gdyby głosujący byli ludźmi poważnymi, którzy długo i namiętnie zastanawiali się przed głosowaniem. Agitacja po pierwszej turze zabroniona, więc na jakiej podstawie można by zmienić zdanie? However!. Tym razem „mój” kandydat nie był już taki honorowy i zagłosował na siebie. Wynik: 2 głosy przewagi, więc jeszcze ktoś? zmienił zdanie! Po wyborach kilka osób (blisko 10) zapewniało dziekana, że się pomylili w pierwszym głosowaniu i naprawili swój błąd. Takie mogą być uroki demokracji z jednej strony i to co ja już pisałem i M^2 podnosi, że dopiero życie, a więc wprowadzenie prawa w czyn pokazuje niedoróbki. Dlatego nie mam żalu do ustawodawcy, chyba, że stosuje opisaną przeze mnie metodę „punktową” w komisji, która precyzuje treść ustawy. Nie ryzykowałbym zbyt dużo gdybym twierdził, że ponad 90% posłów i senatorów wcale nie przeczytało żadnej ustawy, głosują tylko tak jak oficjalny „baran” partyjny.

    @ Normalność
    13 stycznia o godz. 22:04

    Idea odciążenia lekarzy od balastu administracyjnego jest ze wszech miar słuszna, ale czy normalna? Nie znam kraju, w którym taki system funkcjonuje, więc raczej pan Gauss nie umieszcza takiego sposobu w środkowej części, ale daleko, daleko na prawym skrzydle krzywej.
    Są poza tym sprawy typu administracyjnego jak opis choroby, dywagacje na temat sposobu leczenia itp., które zawsze pozostaną w gestii tych 6 lat i dużo więcej kształconych Judymów. W porządnych szpitalach w PRL mieli swoje sekretarki z maszyną do pisania, które notowały genialne myśli lekarza. Może to się da rozwiązać dyktafonami, jak u Ziobry lub w filmach podczas przesłuchań w policji?
    Recept też nie może wypisać urzędnik NFZ, nawet prymus studiów administracji, albo Goździkowa – monotematyczna specjalistka. Przygotować poprawne formularze z danymi pacjenta może rejestratorka, dysponująca komputerem i drukarką – nowoczesna książeczka RUMowska, która miała (ma) blankiety recept częściowo wypełnionych. Zwolnienie lekarza z wszelkich obowiązków administracyjnych nie jest wprawdzie możliwe, ale byłoby cenne, pozwoliłoby lekarzom na zatrudnienie na jeszcze większej liczbie etatów niż dotąd w dalszych kilku miejscach, aby zniwelować „dramatycznie” niski poziom płac.

    @Śleper
    13 stycznia o godz. 23:01

    ***Poseł Biedroń znowu dał (tym razem osobie pana Suskiego) powód do niewybrednych ataków, tym razem był to głos w sprawie upodmiotowienia zwierząt.[…] … ale kojarzenie przeciwnika z wielbłądem, bo jest akurat garbaty, graniczy chyba z jakąś aberacją umysłową. ***

    Możesz to nazwać aberracją umysłową, ja takiego człowieka nazywam niewolnikiem skojarzeń. Jest to przypadłość z typu nerwicy natręctw. Są to ludzie głęboko nieszczęśliwi, jeśli nie mogą takich skojarzeń natychmiast upublicznić. Wiem coś o tym – nie będę rzucał ani pierwszego, ani dalszych kamieni.
    W służbie publicznej takie uzewnętrznienie skojarzeń lub poglądów może się skończyć kiepsko, np. wyrzuceniem z partii mojego (regionalnie) posła za „lesbijki”. On to jako cytat w kuluarach powiedział dziennikarzowi i wyp..ili go za to z grona szlachetnej partii rządzącej.
    Perukarzowi, którego nie lubię za ten przyklejony do twarzy, sardoniczny uśmieszek, bo poglądów nie będę oceniał, obwieścił posłom natychmiast swoje skojarzenie, które u mnie dokładnie takie samo się pojawiło. Od razu, gdy słyszałem o partnerskim podejściu do zwierząt najwybitniejszego w Polsce (a może na świecie?) szermierza walki o związki partnerskie między niektórymi przedstawicielami rodziny Naczelnych, też pomyślałem to co Suski. Ja sobie pomyślałem to w moim domu, nawet żonie mówiłem o tym dopiero później (po Szkle Kontaktowym) a perukarz uczynił to w sali sejmowej, pełnej kamer. Mnie nikt nie wyrzuci z partii, bo nigdy do żadnej nie należałem, jestem jednak ciekawy konkurencji lesbijek z zoofilią, kto polegnie teraz?

    Skojarzenia to straszna rzecz, bo od razu przypomniałem sobie stary dowcip góralski:
    „Gazdo, gazdo! Wasz syn się zabawia z owieczką”, woła ceperka. „A z którą, z tą białą czy czarną, bo ta biała jest moja” odpowiada spokojnie gazda.

  212. Śląska wyspa receptowo – czipowej szczęśliwości została wysadzona w powietrze.
    Pan Paszkiewicz – Prezes NFZ unieważnił śląskie karty chipowe przynajmniej w zakresie ich receptowej przydatności..
    Od 1 lutego recepty drukowane w przychodniach i gabinetach wg.danych zawartych na tych kartach – decyzją p. Prezesa – będą nieważne. Obowiązywać będą tylko nowe wzory recept, których przy pomocy śląskich kart wydrukować się nie da. Czyli lekarze śląscy wszystkie dane na receptach będą musieli wypisywać ręcznie. Współczuję lekarzom, którzy będą je wypisywać – współczuję aptekarzom, którzy te ręcznie w całości wypisane recepty będą musieli odczytać.
    W skali województwa to ok. 3 mln. recept miesięcznie.
    Swoim zarządzeniem Pan Prezes NFZ „poprawił” § 29 rozporzadzenia Ministra Zdrowia z dnia 23 grudnia 2011 r. w sprawie recept ( Dz.U. z 2011, nr 294,poz.1793), który dopuszczał stosowanie starych wzorów recept do 30 czerwca 2012.
    Co tam Minister, – Pan Prezes NFZ wie lepiej !
    Wprowadzenie nowych zasad „receptowych” wymaga aby w ciągu 14 najbliższych dni śląski NFZ przydzielił ponad 20 tys. lekarzy i 2,5 tys. przychodni, nowe – 22 cyfrowe numery recept, które NFZ przydziela każdemu lekarzowi i każdej przychodni, z którymi zawarł umowę. Czy jest to wykonalne w tak krótkim terminie, skoro nawet śląski NFZ decyzją Prezesa został zaskoczony ? Dochowanie terminu wskazanego w § 29 rozporządzenia pozwoliłoby spokojnie dostosować sprawnie funkcjonujący system do nowych wymagań. Ale nie, – spokój to ostatnia rzecz o jaką p. Paszkiewiczowi najwyraźniej chodzi. Pan Paszkiewicz ma „pomysła”, który bije na głowę pomysły Ferdka Kiepskiego.
    Wszystko wskazuje na to, że p. Paszkiewiczowi najlepiej wychodzi robienie totalnego bałaganu i zamieszania oraz rozwiązywanie problemów metodą stawiania ich na głowie. Jak Ferdkowi.
    Tyle, że Ferdek Kiepski nie jest Prezesem NFZ. Pan Paszkiewicz – niestety – jest.

  213. Tak kończą się wybory mniejszego zła, jeśli większym złem jest opozycja specjalnej troski. Wtedy do władzy dochodzi buta i arogancja, a zdrowy rozsądek jest odesłany na ławkę rezerwowych.

  214. Śleper
    ” Tych 460 dzielnych wybrańców jednak daje pewien obraz społeczeństwa, które było nie było, oddało swoje głosy na podobnych sobie”.
    Zapomniałeś dopisać: „mniejszej części” społeczeństwa. przypomnę, ze tych polityków wybrało niespełna 50% dorosłych Polaków, z których spora część oddała głosy nieważne.
    Zdanie powinno brzmieć: „tych 460 dzielnych wybrańców jednak daje pewien obraz mniejszej części społeczeństwa, która, było nie było, oddała głosy na podobnych do siebie”.
    Ja nie głosowałem, więc to nie jest moje odbicie.

  215. Lex
    Czyli pozostanie tylko jedyna czynność (robienie ścieżek), do której te karty nadadzą się?

  216. Antonius
    14 stycznia o godz. 12:46
    „Myśmy mieli gorszy problem. Wybory dziekana ? idealny remis!!! Wiadomo było, że „szlachetny” kandydat z fizyki nie głosował na siebie ? bo niby nie wypada. … (120 elektorów, więc fifty-fifty było możliwe). Na wszelki wypadek zarządziłem powtórne głosowanie, choć jest to rozwiązanie idiotyczne, gdyby głosujący byli ludźmi poważnymi, którzy długo i namiętnie zastanawiali się przed głosowaniem. Agitacja po pierwszej turze zabroniona, więc na jakiej podstawie można by zmienić zdanie? However!. Tym razem „mój” kandydat nie był już taki honorowy i zagłosował na siebie. Wynik: 2 głosy przewagi, więc jeszcze ktoś? zmienił zdanie!” 

    Szanowny Antoniusie,

    jeżeli elektorów było 120 i w pierwszej turze było 60:60, to żeby w drugiej turze powstała róznica dwóch głosów , warunkiem dostatecznym byłoby, by np. tylko jeden elektor zmienił zdanie, tzn. np. ten, który w pierwszej turze na siebie nie głosował a w drugiej zmienił zdanie.
    Wtedy bowiem byłoby 61:59, nieprawdaż?

    No, chyba że zatraciłem umiejętność liczenia przez to, że pięć lat próbowano mnie tego nauczyć właśnie w tym przybytku, który nasz znajomy przyjaciel talibów z okresu wojny przeciwko „Imperium Zła”, wzorem tychże talibów chce ten obiekt unicestwić.
    Czegoś się widać od nich nauczył.

    Pozrawiam, Nemer

  217. Andrzej,
    nie wiem do czego nadadzą się śląskie karty czipowe po zarządzeniu p. Paszkiewicza. Zarządzenie p. Paszkiewicza stworzyło na Śląsku sytuację jak w czeskim filmie: Nikt nic nie wie. Aptekarze ogłosili coś w rodzaju strajku włoskiego; będą realizowali tylko recepty wypisane ręcznie zgodnie z rozporządzeniem Arłukowicza ( także z adnotacjami o poziomie refundacji i bez osławionej pieczatki). Lekarze juz zapowiedzieli, że z pieczątki nie rezygnują i poziomu refundacji wskazywać nie będą. Czy będą wypisywali recepty „ręcznie” – jeszcze nie wiadomo. Tak czy owak – my chorzy i pacjenci będziemy płacić 100 % za leki.
    Aptekarzom zas chodzi o to:
    „dla bezpieczeństwa pracy aptekarza i aptek żądamy możliwości wyboru dla pacjenta tańszego leku niż wypisany na recepcie”;
    „zaprzestania karania aptekarzy za błędy na receptach, nie przez nich popełnione”;
    „żądamy rzeczywistej abolicji dla aptek, które wydawały leki na źle wystawione recepty w trakcie protestu lekarzy”.

    W świetle tego co ustąpiono lekarzom – ich postulaty są całkiem racjonalne. Nie chcą ponosić odpowiedzialności za nie swoje winy.
    Waadza najwyraźniej goni w pietkę; i ta sejmowa i ta rządowa. O NFZ-cie nawet pisać szkoda.
    Kto dostanie w d…. na skutek „wysokiej kompetencji” waadzy wszelakiej ? Ja dostanę, ty dostaniesz, my dostaniemy, – wszyscy, – których w tym czasie dopadnie choroba.
    PS. Szkoda, że wybory były w październiku. Chociaż ja i tak na nich nie głosowałem.

  218. Lex
    14 stycznia o godz. 12:49

    Swoim zarządzeniem Pan Prezes NFZ ?poprawił? § 29 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 23 grudnia 2011 r. w sprawie recept ( Dz.U. z 2011, nr 294,poz.1793), który dopuszczał stosowanie starych wzorów recept do 30 czerwca 2012.

    Proszę się wypowiedzieć jako prawnik – to jak to jest? Czy prezes NFZ jest ważniejszy od ministra?
    Bo to, że nie grają w tej samej drużynie jest już oczywiste od jakiegoś czasu.

  219. Chyba nie do końca Śleper zrozumiał moją wypowiedź. W normalnym kraju oczywiście to lekarz powinien wystawiać nam recepty.Nie panienki z rejestracji. Poza tym chciałabym aby pomyślał o rzeszach lekarzy nie mogących liczyć na taką obsługę administracyjną np. wystawiających recepty podczas wizyt domowych czy pracujących na wsiach. Nikt inny za nich nie sprawdzi dowodu ubezpieczenia ani też nie wyszuka stopnia refundacji i wskazań rejestracyjnych.Są sami z pacjentem , często cierpiącym, schorowanym i nie ukrywajmy biednym.
    Dodatkowo zastanawiam się dlaczego i w imię czego nasze demokratyczne państwo prawa zafundowało niejako „ustawowo” grupie lekarzy dodatkowy dylemat moralny- leczyć zgodnie z prawem czy zgodnie z najlepszą wiedzą?
    Niestety tu muszę przytoczyć fakty z mego życia.
    Interesuję się tematem zdrowia bo mam w domu mamę po udarze i po operacji raka żołądka i 89- letnią ,zdemenciałą babcię. Nie dalej jak przedwczoraj, właśnie podczas wizyty domowej ucięłam sobie rozmowę z lekarzem rodzinnym. Okazało się ,że wszystkie leki dla mamy i babci ,a wydaję na nie średnio ok.500 zł miesięcznie będę musiała nabyć na 100%. W świetle obowiązującego prawa moja lekarz rodzinna nie ma prawa wystawić recepty na leki niezbędne mamie i babci , które biorą od lat, do czasu aż udam się ze sparaliżowana matką i bojąca się obcych babcią do specjalisty . I to nie jednego bo moje podopieczne mają , jak bywa w tym wieku wiele różnych schorzeń z zakresu różnych specjalności medycznych
    ( padaczka, cukrzyca, nadciśnienie, migotanie przedsionków, jaskra i jeszcze parę innych). Do czasu dostarczenia zaświadczeń nici z refundacji. Obliczyłam ,że za leki w najbliższych sześciu miesiącach- sześciu, bo taki jest średnio termin oczekiwania do specjalisty-zapłacę 5 razy tyle.
    Lekarka uświadomiła mi też ,że mimo ,iż mama wg jej najlepszej wiedzy medycznej powinna już do śmierci dostawać codziennie zastrzyk chroniący ja przed ponownym udarem to niestety nie będzie nas na to leczenie stać. 10 ampułek tego specyfiku kosztuje ponad 100 zł , a firma farmaceutyczna nie zarejestrowała tego leku do profilaktyki udaru. Nasze demokratyczne państwo prawa zafundowało tym sposobem mojej lekarce problem etyczno-moralny .Czy ma leczyć moja mamę zgodnie z najlepszą wiedzą medyczną czy zgodnie z prawem? Leczyć zastrzykami, na które stać nas będzie tylko przy refundacji i mieć czyste sumienie ale za to obawiając się ,że za kilka lat ona będzie ze swojej pensji dopłacić do leczenia mojej mamy?( bo lek niezarejestrowany w tym wskazaniu nie może być refundowany według speców od reformy). Czy dać mamie inne leki, które w jej przypadku już raz spowodowały prawie śmiertelny krwotok. Na szczęście byłam zapobiegliwa i na taką okoliczność odłożyłam parę groszy. Ale już wiem ,że dylemat pojawi się znów niedługo jeśli nic się nie zmieni. Pieniędzy starczy mi do maja, a co potem? A takich pacjentów jak moje panie ta lekarka ma pod swoja opieka co najmniej kilkuset.Normalność to mi się marzy.Ale kiedy to nastąpi? I czy w ogóle nastąpi? Niestety śledząc wypowiedzi mediów , w tym niestety autorki bloga wydaje mi się ,że dziennikarze i ja żyjemy w zupełnie innych realiach. Przykro i strasznie mi tego słuchać. Normalność-to mi się głupiej marzy najbardziej.

  220. @Nemer
    14 stycznia o godz. 17:20

    Jein! (Ja und nein). Nie pamiętam ile było członków Rady Wydziału, bo tych 120 to było do wyborów rektora i tam przewidzieliśmy wystąpienie remisu. Wtedy drugie głosowanie, a jeśli nadal remis – nowe wybory.
    Raz faktycznie tak było, gdy już zakwitła u nas demokracja, ale po pierwszej turze jeden z kandydatów zrezygnował i mieliśmy nowego rektora. Ten „drugi” odgryzł się później i przez trzy lub cztery kadencje rektorował (w ratach, bo pod rząd nie można było. Dał na „środek” swego prorektora na jedną kadencję, najprzyzwoitszego rektora w historii uniwersytetu, a co nie jest bez znaczenia i raczej nietypowe – Ślązaka!

    Przy Radzie Wydziału wydawało się to nieprawdopodobne. Faktycznie nie jestem pewny, czy dziekan wygrał jednym lub dwoma głosami, zastanawiałem się nawet chwilę, bo nie byłem pewny liczb. Prawdą jest tylko to, że jakoby prawie 10 osób rzekomo poparło w drugiej turze tego co wygrał, ale przy tajnych wyborach wiele osób mogło głosować inaczej. Fakty są takie: pierwsza tura – remis, druga – wygrana fizyka. Technik – kontrkandydat został jego zastępcą. W poprzedniej kadencji prodziekan był dziekanem, ale nie pamiętam, czy była pełna symetria (tzn. dokładnie odwrócone role).

    Nie była to jedyna wpadka naszego regulaminu wyborczego, ale już nie pamiętam. To bądź co bądź wiele lat i dwa udary!
    Największą gafę popełniłem przy wyborach rektora. Jako „jaja kobyły” czyli przewodniczący komisji przeprowadzam wybory. 120 elektorów aż dzikich do wrzucania kartek na swojego kandydata. Otwieram urnę i pokazuję elektorom – pusta! Pozwoliłem sobie na komentarz: „Jak państwo widzą, urna jest pusta, ale nie wiem czy ma drugie dno – pożyczyłem ją z Komitetu Uczelnianego PZPR”! Same fakty! Naprawdę nie wiedziałem, czy ma podwójne dno i faktycznie pożyczyłem ją z Komitetu. Efekt! Rechot ogólny na sali niczym w sejmie przy wystąpieniu Biedronia – choć do dziś nie wiem, dlaczego?
    Rektor (chyba stary, bo z nowym miałem poprawne stosunki) wycofał na wniosek komitetu swój wniosek o Medal Edukacji Narodowej dla mnie!
    Druga „siurpryza” w tym samym dniu. Liczymy głosy – wszyscy zebrani w sali oddali po jednym – pilnowałem jak cholera, a tu brakuje jednego głosu! To nie tragedia ale pachnie fałszerstwem. Wtedy mój zastępca zapytał niewinnie: „A pan przewodniczący wrzucił swoją kartkę”? Była w kieszeni. Z tych emocji zapomniałem, że przypilnowałem wszystkich, a o sobie zapomniałem – taki jestem altruista!

  221. Haszszu
    11 stycznia o godz. 17:41

    Szanowny Haszszu,
    wziąłem sobie do serca Twój tekst i po biegu (podobnie jak skretyniay chomik w kółku to ja pod górkę na taśmie) jedynie odmówiłem z godnością przyjęcia popaskudzonych recept.
    Nie jestem jurystą a tym bardziej ziobrowym, tym niemniej uważam, że lekarze oszukują pacjentów stawiając tę idiotyczną pieczątkę dla własnych korzyści a przy tym kojarzy mi się to z braniem przez nich zakładników, w postaci swoich pacjentów. To jakoś źle mi się kojarzy.
    Motywy terrorystów mnie nie obchodzą. Jestem za cienki, ale gdybym miał władzę, to z pewnośćią bym im tego nie darował, odpowiedzieli by mi za każdą spaskudzoną receptę i każdy indywidualnie.

    Ja, wydaje się, racje lekarzy rozumiem, czemu dałem wyraz tutaj: http://paradowska.blog.polityka.pl/2011/12/31/jako-dziennikarz-rezimowy-wyznaje%E2%80%A6/#comment-91560

    Napisałem też ot tak: „Szanowny Lex-ie, czy nie jest tak, że „prawo nie wynika ze złego” ? Ta zasada jest chyba jednym z podstawowych źródeł prawa a więc, jak to piszą fachowcy – „Jeśli tak nie jest, nie może być uznane za sprawiedliwe i obowiązujące. ” – a więc całe to rozporządzenie regulujące odpowiedzialność kogokolwiek (tu mowa o lekarzach) za to, że prawodawca, czyli Rząd złamał prawo przez to, że zaniechał wykonania ustawy o „Karcie ubezpieczenia zdrowotnego” z założenia powinno być uznane za bezprawne, czyż nie?
    To w końcu kto łamie prawo? – Rząd, czy lekarze protestując przeciwko poddaniu się jego rygorom? – czyli nielegalnie wprowadzonemu prawu? „

    Tym niemniej, jak już wspomniałem, nie akceptuję metod. Nienawidzę szantażystów i terrorystów, którzy zawsze budzili we mnie żądzę mordu a co najmniej niechęć.

    Pozdrawiam, Nemer

    Szanowny Nikodemie,
    sądzę, że wyłożyłem dość jasno swoje zdanie w korespondencji do Haszszu.
    Wiem, że starości się wyleczyć nie da i że ta starość się niestety Panu Bogu nie udała, spartaczył tę robotę totalnie ale czy nie jest Waszym, lekarzy zadaniem uczynić ją nieco bardziej znośną? A co wy robicie? – ganiacie zrozpaczonych, zramolałych staruchów z apteki do apteki z niepokojem oglądających zawartość swoich portmonetek i mędzicie – „to nie my, to oni” – wskazując na wiadome postaci!
    Ładnie to tak?
    Pozdrawiam, Nemer

  222. Antonius pisze
    14 stycznia o godz. 18:23
    „Rektor (chyba stary, bo z nowym miałem poprawne stosunki)”

    To chyba rektorka była? Ale „niepoprawne” też bywają fajne, nieprawdaż?

  223. Do Nemer!
    „…ganiacie zrozpaczonych, zramolałych staruchów z apteki do apteki z niepokojem oglądających zawartość swoich portmonetek i mędzicie ? ?to nie my, to oni? ? wskazując na wiadome postaci!..”
    Nie rozumiem tego tekstu. Wybacz Nemer. Według ciebie powinni powiedzieć tak, to wina lekarzy? Czy to byłaby prawda? Cała prawda i tylko prawda? Zastanów się i odpowiedz sobie samemu , we własnym sumieniu.

  224. @Normalność
    14 stycznia o godz. 18:14
    Szanowna”Normalności”!
    Co to za lek profilaktyczny? Jestem po dwóch udarach krwotocznych i mam zaprogramowany trzeci (prawdopodobnie ostatni), ale moja Pani neurolog niczego mi nie proponuje. Finansowo może bym podołał z oszczędności całego życia.

    Kilka uwag ogólnych w aferze lekowej.

    Protest aptekarzy może być bardzo dotkliwy dla pacjentów. Lekarze spowodowali wzrost kosztów swą pieczątką, ale pacjent miał przynajmniej receptę, a przy poprawnej pracy aptekarzy (włoski strajk) nie będzie miał wcale lekarstw, bo bez recepty nie zakupi nawet nierefundowanych leków.

  225. Nemer!
    Lek nazywa się Clexane i kosztuje na 100% ponad 100 zł. Mama ma utrwalone migotanie przedsionków i z tego powodu grozi jej kolejny udar niedokrwienny.

    A jeszcze przyszło mi do głowy- Czy zastanowiłeś się,że być może ci zramolali staruszkowie to pacjenci tacy jak moja mama, których nie stać na wykupienie leków, które muszą przewlekle przyjmować po -nowych, rządowych 100% cenach? A lekarz się ulitował , dał pieczątkę „do decyzji nfz” i dzięki temu farmaceuta wydał lek ze zniżką?

  226. Pan m^2 zadał mi pytanie:
    Czy prezes NFZ jest ważniejszy od ministra?
    Odpowiadam absolutnie zdegustowany swoją odpowiedzią:
    W Najjaśniejszej Rzeczpospolitej mieniącej się demokrtaycznym państwem prawnym – wychodzi na to – że TAK !

  227. Ponad 100 zł za 10 ampułek- a miesiąc ma ich czasem ,aż 31.

  228. @ Nemer
    Popełniasz klasyczny błąd przeciętnego pacjenta. Psim obowiązkiem pani doktor było wypisanie recepty z refundacją a ty nie musisz dostarczać żadnych zaświadczeń,ponieważ nie dalej jak wczoraj uchwalono abolicję a nawet gdyby ten drobny fakt nie miał miejsca to pani doktor dostaje kasę za Twoją babcię i mamę.To lekarze wmówili wszystkim że ich podstawowe zasady odpowiedzialności zawodowej nie obowiązują. Tak długo środowisko było bezkarne że teraz jakiekolwiek ograniczenia przyjmują jako zamach na środowisko. Radzę sprawdzić u innego lekarza czy naprawdę nie ma zamienników.Najprościej zacząć od apteki gdzie od razu powinnaś dostać listę leków,które mogłyby być zamiennikami a dodatkowo skontaktować się z innym lekarzem.

    Ja i moja cała rodzina praktycznie nie chodzimy do lekarza ale pech chciał że w ostatnią niedzielę mąż prawie odciął sobie palec piłą tarczową. W najbliższym szpitalu przytomnie skierowano go na specjalistyczny oddział w innym. Zszyto,zatrzymano na noc, wypisano leki bez i z refundacją i zrobiono to wszystko pomimo że mąż przyznał że od grudnia nie ma ubezpieczenia bo zawiesił działalność i nie zdążył jeszcze załatwić indywidualnego ubezpieczenia. Nie ma więc pewności czy fundusz to uzna bo ostatni ZUS był płacony w listopadzie.

    Nie przyjmuję także do wiadomości że w czasie indywidualnej wizyty w domu lekarz nie może sprawdzić refundacji. Lista leków jest w formie elektronicznej i ostatecznie można ją przenieść na jakikolwiek nośnik elektroniczny. Jeśli każde dziecko potrafi obsługiwać takowy to lekarz chyba też może się tego nauczyć a jeśli przekracza to jego możliwości to trzeba się zastanowić czy i zawód lekarza go nie przerasta.

    Zanim zaczniesz wydawać pieniądze na leki sprawdź czy naprawdę Twoja pani doktor przepisała jedyne możliwe.

  229. Normalność
    14 stycznia o godz. 18:53
    „Do Nemer!
    Zastanów się i odpowiedz sobie samemu , we własnym sumieniu.”

    Szanowna Normalnosci.
    Zastanowiłem się, gdybym był lekarzem nigdy by mi do głowy nie przyszło, by brać pacjentów, ludzi chorych, jako zakładników w swojej sprawie, tak samo, jak np. nie trzymałbym pod karabinem maszynowym swojego czołgu kobiet i dzieci atakując przeciwnika twierdząc jednocześnie, ze to dla ich dobra. Czy wyrażam się jasno teraz?
    Pozdrawiam, Nemer

  230. Szanowna Normalności.
    Widzę, ze nie przeczytała Pani mojego tekstu z uwagą, a w szczególności tego pod odnośnikiem do poprzedniego wpisu naszej Gospodyni. Czytanie pobieżne i w pędzie nie służy dobremu zrozumieniu tekstu. Ja nie staję po żadnej ze stron, bo obie mają swoje racje. Ja tylko nie zgadzam się na tak skrajnie instrumentalne traktowanie ludzi potrzebujących pomocy medycznej jak to ma teraz miejsce.
    Pozdrawiam, Nemer

  231. Nemer!
    Niestety nie rozumiem o czym piszesz? Jakich zakładników? Jeśli ja, zwykła obywatelka zrozumiałam o co chodzi lekarzom z tą pieczątką, która jest wybawieniem dla takich pacjentów jak moja mama i babcia, w sytuacji gdy rząd zafundował im leczenie według wskazań rejestrowych leku, a nie według najlepszej wiedzy medycznej. I gdy nie mają zaświadczenia od lekarza specjalisty ,że cierpią już 5 rok na chorobę przewlekłą, czytaj nieuleczalną i w związku z tym lekarz rodzinny nie może wypisać recepty refundowanej na leki ,które przyjmują od 5 lat- to dziwię się,że ty , tak inteligentny i wykształcony zapewne człowiek nie zrozumiałeś.
    Przepraszam , czy żyję w innej rzeczywistości?

  232. O ile się nie mylę, to internet jest w KAŻDEJ komórce?
    Więc skąd problem w dostępie do aktualnej informacji?
    Nie musi lekarz dźwigać laptopa. Pamięć flash również jest łatwo dostępna- w celu aktualizacji danych , przy braku zasięgu…….
    Wystarczy wgrać przed wyjściem na wizytę.
    Lekarze mogą zainwestować w swój warsztat pracy?

    Problem- jako zdrowy jak koń- widzę w sztucznym podziale na kasty.
    Pan od trzustki, nie może zaordynować leków na prostatę…..
    A to już biurokratyzacja prowadząca do absurdu.
    Nie ma lekarzy leczących ludzi, są lekarze od konkretnego przypadku medycznego? Dojdziemy do tego, że neurolog nie będzie miał prawa założyć opaski uciskowej w razie wypadku!!!

  233. Katarzyna
    14 stycznia o godz. 19:21
    „Nemer
    Popełniasz klasyczny błąd przeciętnego pacjenta. Psim obowiązkiem pani doktor było wypisanie recepty z refundacją”

    Szanowna Katarzyno,
    Dziękuję, ale ja to wiem. Ona była gotowa mi te recepty wypisać ale uprzedziła, że postawi tę kretyńska pieczątkę. Więc odmówiłem przyjęcia popaskudzonych recept i pożegnałem tę konowałkę. Specjalnie ją tak brzydko nazywam, bo dobrze wie, że przy moich dolegliwościach i akurat po biegu „na wytrzymałość” nie powinna mnie wkurzać, jako że mógłby mnie trafić szlag.
    Kilka dni temu jeszcze miałem zamiar takie recepty przyjąć i zanieść prosto do prokuratora z donosem na oszustwo, bo przecie ci pieczątkarze wiedzą, że żaden urzędas NFZ-owski nie ma prawa podejmować indywidualnych decyzji dot. pojedynczego pacjenta. „Haszszu” mi wyłożył, że mój plan jest bez sensu i nic nie wskóram, żaden prokurator nie będzie wszczynał postępowania, więc zaniechałem planu A i wykonałem plan B. Tylko dlatego, że konowałka jest kobietą nie powiedziałem jej co o tym wszystkim myślę, bo czasami w gniewie potrafię się zapomnieć i mówić nawet damom rzeczy takie, których za chwilę żałuję. Wyrywny jestem za bardzo, co nawet czasami na blogu mi się zdarza też, niestety.
    Pozdrawiam, Nemer

  234. No właśnie taką Nienormalność zafundował nam rząd. Lekarz rodzinny nie może leczyć pacjenta – czytaj nie może wystawić mu recepty na leki , które pacjent przewlekle chory musi brać i bierze od lat, bez zaświadczenia wystawianego raz na rok od właściwego specjalisty(diabetologa, neurologa, okulisty itp.). To nasz szacowny rząd , na który przyznaję się bez bicia głosowałam- wymyślił tę Nienormalność.

    Nie wiem też i mało mnie to obchodzi czy i jakie programy ludzie mają w komórkach,ja osobiście mam lat 50 i nie znoszę telefonu komórkowego. Ale jak znam prawo( a znam w zasadzie dobrze prawo administracyjne) to żadna aplikacja w telefonie nie ma mocy aktu prawnego. Pojawia się we mnie, zwykłym urzędniku państwowym sprzeciw wobec nakazywania i karania ludzi za nieprzestrzegania prawa, którego przestrzeganie budzi tak głęboki wstręt moralny. Jak ty byś leczył? Zgodnie z prawem według rządowej listy leków refundowanych , wiedząc,że leczysz byle jak czy leczyłbyś według swojej wiedzy medycznej najlepiej i drżałbyś ,że za to pójdziesz siedzieć-bo i o takich karach słyszałam w tej ustawie lekowej?
    Powiedz jak byś się zachował jako myślący, odpowiedzialny człowiek?

    A i jeszcze jedno- absurd sięgnął dna przy głosowaniu ustawy o zmianie ustawy refundacyjnej. Od kiedy to nakładanie kar bez możliwości odwołania od nich spełnia przesłanki konstytucyjności w RP? A dziennikarze w kółko trąbią jaki to rząd łaskawy,że dał aptekarzom prawo odwołania od decyzji nfz. Na moich oczach próbuje się mniej obeznanym z prawem administracyjnym obywatelom wmówić,że rząd zrobił aptekarzom jakąś łaskę, gdy tymczasem poprawił tylko własna wpadkę.
    Może szanowny Lex się wypowie w tej sprawie?
    Dlatego pisze ,że pragnę normalności i prawdy.

  235. Po prostu tłumaczenie się lekarza,że w jego komórce na liście leków refundowanych widniała zniżka 50 % , podczas gdy wg listy ogłoszonej przez Ministra było to tylko 30% -ja jako urzędnik nfz obśmiałabym w duchu. A w praktyce, w decyzji pokontrolnej wlepiłabym karę – różnica w refundacji plus odsetki. I nawet odwołanie do nfz niczego by nie zmieniło.Płaciłby jak jak za zboże!
    Przepraszam ,że ci zaburzam twoją wizje rzeczywistości, ale moja jest jak widać zupełnie inna.

  236. @Nemer
    14 stycznia o godz. 18:49

    Ja to tak ogólnoludzko o tych stosunkach a nie biedroniowato, choć obaj byli tej samej płci co ja kiedyś. Według mnie i mojej, wpojonej mi przez ojca zasady: „Gehe nicht zum Fürst, wenn du nicht gerufen wirst”, unikałem każdego rektora, więc i tych drugich stosunków nie mogło być.
    Wołali mnie, gdy mnie potrzebowali: a) Gdy była potrzebna znajomość języków obcych (niemiecki, francuski) lub b) sprawy natury prawniczej, bo zawsze mnie to bawiło – od dziecka. Zawsze mówię (choć nie jestem pewny czy to prawda), że moją drugą książką po Winnetou był kodeks rodzinny z biblioteki ojca. Wszyscy rektorzy i dziekani mnie się nieco bali bo nie pozwalałem im na żadne przekręty sypiąc artykułami z dwóch ustaw, które naprawdę dobrze znałem. Dziękowali mi zawsze oficjalnie za to, że pozwoliłem im uniknąć błędu, a przeklinali mnie w duchu, a ja miałem zawsze uśmieszek typu Suski i się tym nie przejmowałem. Nie awansowałem administracyjnie, ale też tego nie chciałem, więc nie miałem czego się obwiać, tzn. po habilitacji, która stabilizuje pozycję w małej uczelni, jest się prawie świętą krową! Gdy na starość trochę złagodniałem, to moją rolę straszaka władz przejął młody chemik, który nawet bardziej ostro występował, bo ja przynajmniej zawsze udawalem szacunek do władzy, a on nie.
    Po moim zniknięciu koledzy liczyli na to, że moja córka przejmie moją rolę prawnika-amatora, a tu wpadka! Absolutnie nie jest tym zainteresowana.

    Ja zaczynałem z tym gnębieniem, czy prostowaniem ścieżek władców, bardzo wcześnie jako przedstawiciel asystentów i adiunktów i wywalczyłem niejedno. To zachęciło dziekana do łamania prawa. Przyszedł na zebranie wyborcze (bezprawnie) i podał kontrkandydata z fizyki, bardzo lubianego przyjaciela. Głosy się podzieliły i przedstawicielem został ktoś z innego kierunku, który nawet podczas posiedzeń był mniej aktywny niż Newton w izbie lordów. Ten się podobno odezwał raz, prosząc o otwarcie okna, a nasz przedstawiciel nawet na to się nie odważył. Co za ulga dla dziekana, żadnego pyskowania i niemiłego pytania o przepis prawny. Ta ulga się skończyła po habilitacji, bo zostałem pełnoprawnym członkiem Rady Wydziału z automatu ustawy. Do Senatu są niestety wybory i nie zawsze było mi dane dokuczyć rektorom, ale się zawsze starałem.

  237. Normalność
    14 stycznia o godz. 19:10
    „Nemer!
    Lek nazywa się Clexane i kosztuje na 100% ponad 100 zł. Mama ma utrwalone migotanie przedsionków i z tego powodu grozi jej kolejny udar niedokrwienny.
    A jeszcze przyszło mi do głowy- Czy zastanowiłeś się,że być może ci zramolali staruszkowie to pacjenci tacy jak moja mama, których nie stać na wykupienie leków, które muszą przewlekle przyjmować po -nowych, rządowych 100% cenach? A lekarz się ulitował , dał pieczątkę „do decyzji nfz” i dzięki temu farmaceuta wydał lek ze zniżką?”

    Ło Jezu,
    Dobra Kobieto,
    ja mam gdzieś ulitowywanie się lekarza i jego łachę, rozumiesz? Ja domagam się jedynie by wobec mnie, ubezpieczonego pacjenta wywiązał się ze swoich ustawowych obowiązków, bo mu za to płacę swoja składką, jasne?
    Na dodatek, Droga Normalności, nie jesteś na bieżąco. Od wczoraj, na recepty z pieczątką żaden aptekarz nie sprzeda leku z refundacją!!! Proszę spróbować, to się przekonasz.
    A co to jest migotanie przedsionków i arytmia do tego prowadząca to wiem niestety z autopsji i współczuję Twojej mamie.

    Pozdrawiam, Nemer

  238. @Normalność
    14 stycznia o godz. 19:10

    O, Normalności!
    Już nie chce znać nazwy leku, bo w normalnych warunkach nic mi nie migocze, a serce w szczególności. Trafia mnie szlag, gdy oglądam niektórych polityków w TV, ale mam pilota i żona pozwala mi na jego wykorzystanie w celach leczniczych. Odchodzę od TV i wytłumiam emocje pisząc paszkwile na blogach.

  239. Uśmiecham się smutno niestety/Właśnie zauważyłam,że się pomyliłam. Te stopnie refundacji są tak skonstruowane ,że doprawdy nie sposób się nie pomylić. Chodziło o to,że jeśli lekarz wypisałby lek o odpłatności 30% a w rzeczywistości winna to być odpłatność 50% to lekarz , pod rządami niezmienionej ustawy musiałby zapłacić i koniec.
    A swoją drogą – czy wiesz drogi Nemerze ,że Nienormalność jest jeszcze bardziej skomplikowana? Okazuje się,ze to co rząd ładnie nazwał jako stopień refundacji B – jak bezpłatny- w rzeczywistości potrafi kosztować nawet ponad 20zł? Wiem to od koleżanki. Nie sądzę by mnie oszukiwała , bo nie ma w tym żadnego interesu.
    I to jest właśnie Nienormalność drogi Nemerze.

  240. Nemer!
    Od wczoraj masz rację , recepta z pieczątka już nie działa. Ale czy ty nie rozumiesz naprawdę,że ona została wymyślona tylko po to by lekarze mogli leczyć zgodnie ze swoim lekarskim sumieniem a nie według absurdalnego i nienormalnego prawa? W ten sposób pomagali pacjentom, a nie ich wykorzystywali czy gnoili jak piszesz wyżej.
    Nie wierzę ,że tego nie rozumiesz. Droczysz się ze mną ,prawda?

  241. Szanowni blogowicze!
    Sięgnąłem do źródła:
    Ustawa o zawodzie lekarza
    Tekst ujednolicony na 01.01.2012
    i przeczytałem początek.

    Art. 2. 1. Wykonywanie zawodu lekarza polega na udzielaniu przez osobę posiadającą wymagane kwalifikacje, potwierdzone odpowiednimi dokumentami, świadczeń zdrowotnych, w szczególności: badaniu stanu zdrowia, rozpoznawaniu chorób i zapobieganiu im, leczeniu i rehabilitacji chorych, udzielaniu porad lekarskich, a także wydawaniu opinii i orzeczeń lekarskich.

    Na razie nie widzę, aby lekarz był explicite zobowiązany do wypisywania recept. Może dalej coś znajdę.

  242. Szukacie Państwo logiki, ja widzę jedynie szukanie dupokrytek=obijania sobie tyłka blachą…….
    W demokracji dwuinstancyjność powinna być NORMĄ…..
    Więc trochę do tejże nam brakuje.
    Teraz niestety nie powinno się stosować zasady z dawnych czasów:
    „lex telex” , ale stare zasady dalej pokutują. Prawo na telefon, skąd my to znamy? Słowo honoru było kiedyś wiążące. Ale były to chyba bardzo dawne czasy……
    Kto będzie chciał ponosić odpowiedzialność za swe decyzje, skoro jak widzimy, wszystko zależy od WIDZIMISIĘ??? urzędnika, czy premiera?
    Szacunek dla prawa właśnie po raz kolejny umiera…….

  243. Oto przykład logiki…….
    http://opinie.newsweek.pl/maziarski–historia-przed-sadem,87137,1,1.html
    „Zaczynam się czuć zaniepokojony. Bo skoro łamanie PRL-owskiego prawa podlega teraz karze, to czy w następnej kolejności za kratki nie trafią wszyscy ci, którzy naruszając konstytucję PRL, doprowadzili do zmiany ustroju? Ot, choćby organizatorzy nielegalnego przewrotu, jakim był Okrągły Stół. Zwołano go poza wszelkimi przepisami prawa, naruszając procedury i wkraczając w kompetencje organów legalnej władzy, która w efekcie tego samozwańczego przedsięwzięcia została obalona.”
    —————
    Myślicie Państwo że dwuwartościowa wystarczy?
    Tu chyba jedynie logika Kalego, tak jak i w sprawie refundacji…….

  244. Mam też pytanie do naszej Wielce Szacownej Gospodyni. Czy program Puszka Paradowskiej jest nagrywany wcześniej czy idzie na żywo?

    Jeśli idzie na żywo to może wreszcie usłyszę coś prawdziwego o mojej sytuacji i sytuacji milionów obywateli-pacjentów? Może Pani Redaktor zechce spytać swoich rozmówców o granice Nienormalności, która mnie zalewa? Pani Janino bardzo proszę? Wierzę w Pani inteligencję i znajomość warsztatu dziennikarskiego. Niech mi Pani da odrobinę światełka w tunelu,że nie tylko ja żyję w Nienormalności. Jak Pani o tym porozmawia to może wreszcie ktoś to zechce naprawić.
    P.S Nie proszę o PRZEPRASZAM od rządzących. Proszę o prawdę w TV i o nadzieję na NORMALNOŚĆ.

  245. ad nemer i katarzyna

    w ogóle nie rozumiem, jak to, co mówiecie, ma sie do tej ustawy.

    tak się składa, że jestem lekarzem i wydaje mi się, że zawieszenie protestu pieczątkowego wprowadzi Was w całkiem nowe realia !!

    zniknie więc argument o ewidentnej winie lekarzy – że to wszystko przez pieczątkę !!

    ha !!

    teraz niech więc ustawa wykaże się sama i ujawni swoje wdzięki !!!!

    otóż ku Waszemu zdziwieniu w krótkim czasie okaże się, że pacjent płaci więcej, czeka w kolejkach, oraz że skończy się proszenie o antykoncepcję u chirurga – autentyk !!

    jeżeli bowiem lekarz staje się bezsilny wobedc urzędników, leczyć zaczyna urząd i tam kierować należy wszelkie dalsze uwagi.

    ściskam Szanowne Rączki,

  246. pozdrawiam Normalność

    bo już rd Żakowski w TOKu ośmielił się zastanowic się z gościem, czy to aby na pewno doskonała ustwa jest, i czy doskonałą jest procedura wprowadzania tejże,

    a trudno dojrzeć czy usłyszeć więcej niż rzetelnego dziennikarstwa z kierunku o którym mowa.

    milczenie – ot co otrzymujemy a na okrasę tematy zastępcze.

    posłuch znajduje jedna tylko opcja, a argument o korupcji przerabiamy do nudności.

    korupcji tematu ustawa ta dotyczy w jednym tylko zapisie, którym epatuje się nas z każdej strony, tak jakby inne środowiska wolne były od tego zjawiska.

    kto chce ratować sytuację, powinien doradzać jak najszybsze konsultacje społeczne i zawieszenie ustawy do czasu ich przeprowadzenia.

    ale widać społeczeństwo, o które podobno tak się dba i któego interes podobno repezentuje również prasa (!) musi jeszcze zapłacić.

  247. Niestety Odoaker- zapłacę znacznie więcej, w kolejkach już jestem zapisana na czerwiec anno domini 2012 – oprócz okulisty , bo do tego termin na listopad 2012. Do tego czasu – chyba wezmę pożyczkę. Ale co ma zrobić zdemenciała staruszka z postu Nemera? Za komuny było takie hasło: Emeryci i renciści popierajcie partie czynem- umierajcie przed terminem!
    Jest mi głupio i wstyd ,że moje dzieci znów się z tego śmieją zamieniając” partię” na „rząd nasz” .
    A mnie się marzy zwykła normalność:
    Lekarz leczy-aptekarz pilnuje prawidłowego wydawania leku-nfz do ,którego co miesiąc wysyłam sporą kwotę pieniędzy i która ta instytucja przechowuje ja latami bez oprocentowania – rozliczała refundację. Ma do tego administracje , komputery i pieniądze z Unii. I niech ta administracja odpowiada materialnie za moja refundację , bo to właśnie ona a nie mój lekarz rodzinny co miesiąc bierze moje pieniądze ze składki zdrowotnej. Na moje leczenie u lekarza rodzinnego nfz wydaje miesięcznie , jak słyszałam 5 słownie pięć złotych.A gdzie cała reszta?
    I taki układ nazywam NORMALNOŚCIĄ.
    W takim układzie nikt mi żadnej łaski nie robi jak mawia Nemer. Lekarz nie zastanawia się ile do mnie dopłaci, aptekarz nie mierzy recepty linijka , a panienki po szkole średniej i za małe pieniądze mogą z pewnością uporać się ze słupkami i procentami.
    I to jest własnie NORMALNOŚĆ.
    Nie wmawiajcie mi ,że normalne jest ,żeby prawo w demokratycznym państwie prawa było pułapką bez wyjścia dla jego obywateli-czy to pacjentów czy lekarzy czy wreszcie aptekarzy.
    A może doczekam się też kilku słów o Normalności w tygodniowym reportażu naszej Gospodyni?
    Pani Janino- czekam i trzymam kciuki za panią.

  248. @Normalność

    serdeczne wyrazy współczucia, gdyż płacenie i kolejnki dopiero się zaczną.

    10 miesięcy oczekiwania na okulistę za 4 miesiące to będzie luksus, w zasadzie niedostępny !

    właśnie między innymi upór części prasy, by bronić rząd z zaciekłością i wbrew wszystkiemu, odbije sie czkawką POLSKIM PACJENTOM, o których dobro rzekomo walczy ta ustawa . Walczy z lekarzami i aptekarzemi, wykorzystując pacjentów jako żywe tarcze, licząc na to, że lekarz czy aptekarz zlituje się i dla świętego spokoju i żeby uniknąć zagrożenia życia pacjenta przyjmie „na klatę” kary finansowe.

    Powiem tylko jedno – nikt, kto kazał chirurgowi wypełniać papierki zamiast operować, nie wyszedł na tym dobrze.

  249. Widzę jeszcze jedno niebezpieczeństwo tej psychozy…….
    Będziemy się amerykanizować.
    Lekarz zaczynający ten zawód zacznie się ubezpieczać.
    Na co z chęcią przystaną firmy ubezpieczeniowe.
    Efekt?
    Spora część środków skierowanych na leczenie zostanie przekierowana do ubezpieczycieli od błędnych wypełnień świstka papieru.
    Tego chcą nasze ośrodki decyzyjne?
    Usługi medyczne zaczną być horrendalnie drogie, niedostępne dla zwykłych śmiertelników.
    Gra idzie o miliardy, a w tym momencie giną zasady i sumienie.

    Ps
    „emeryt popierający rząd czynem, umiera przed terminem”……
    Partia była łaskawsza……

  250. odoaker
    14 stycznia o godz. 20:53
    ” …teraz niech więc ustawa wykaże się sama i ujawni swoje wdzięki !!!!
    otóż ku Waszemu zdziwieniu w krótkim czasie okaże się, że pacjent płaci więcej, czeka w kolejkach, oraz że skończy się proszenie o antykoncepcję u chirurga – autentyk !!”

    Szanowny Panie Odoaker’ze

    Niech się Pan nie kompromituje.
    Chce mi Pan wmówić, że protestujecie po to, bym ja, pacjent, płacił mniej za leki?
    No, dawno mnie tu na tym blogu nikt tak nie rozśmieszył.

    Prowadzicie walkę, być może słuszną (nie wiem tak do końca bo w grę mogą wchodzić też kwestie szkoleń na Kanarach, Malediwach i innych Szeszelach finansowanych przez koncerny farmacutyczne) tylko i wyłącznie we własnym, partykularnym interesie. Mnie interesuje też interes partykularny – Jakim prawem używacie do tej walki narzędzia jakim dla Was, lekarzy-pieczątkarzy są pacjenci?- czyli ja np.

    Pozdrawiam, Nemer

  251. Wiele mówi się o cenach leków, które zdaniem urzędników ministerstwa zdrowia mają nie zdrożeć w porównaniu z cenami z ub. roku. Zapewne tak, ale zapewne zmniejszą się zawartości opakowań, tak jak robi się z towarami spożywczymi czy chemicznymi.
    Jeśli w ub.roku zapłaciliśmy 10 zł za opakowanie danego leku w którym znajdowało się 50 tabletek, tak teraz będziemy płacić tyle samo za opakowanie w którym jest 30 tabletek. Tak działa dzisiejszy rynek. Tylko nie wiem dlaczego producenci czy sprzedawcy robią z ludzi idiotów? A przecież wystarczyło sprzedawać ten sam towar podnosząc cenę, przynajmniej było by uczciwiej.

  252. Nemer ? Nie czytasz co napisałam? Pieczątka była po to by pacjentom dać szansę czy wręcz umożliwić zakup leków refundowanych do czasu aż rząd się opamięta i zmieni nienormalne zasady jakie wprowadził. To nie pacjenci byli postawieni pod ścianą. proszę cię, przeczytaj ze zrozumieniem moje wpisy to jest chyba jasno wytłumaczone. ja zrozumiałam jak mi moja pani doktor rodzinna wytłumaczyła. Potem sprawdziłam jej słowa u 3 innych lekarzy i wreszcie w aptece. Niestety , pani doktor mówiła prawdę.Nie może wypisać leku na refundację dla przewlekle chorego, biorącego te same leki od lat, bez aktualnego zaświadczenia specjalisty. Nie może wypisać mojej mamie recepty na lek przeciwudarowy , bo jakiś urzędnik ministerstwa czy może nawet sama pani Marszałek wymyślili ,iż w 2012 roku w RP lekarze mają leczyć Polaków według przestarzałych rejestracji lekowych a nie według najlepszej wiedzy medycznej.
    Co do kwestii szkoleń na Kanarach – to jak słyszałam wczoraj w wypowiedzi pana Hamankiewicza , chyba prezesa Rady lekarskiej- postulatem lekarzy jest by mogli uwolnić się od tych zarzutów i pisać na receptach nazwy międzynarodowe substancji czynnych leku a nie nazwy leków konkretnego koncernu farmakologicznego. Co chyba znów powoduje ,że walisz kolego jak kulą w płot.
    A tak na marginesie? czy to dla Ciebie Nienormalne ,że lekarze chcą dobrze dla pacjentów?Ciekawe , bo ja uważam,ze lekarz chcący źle dla pacjenta czy też widzący przede wszystkim jakiś swój lewy interes prędzej czy później zginałby marnie. Albo w kajdanach albo bankrut nie mogący wypłacić się swoim ofiarom-pacjentom.
    To dla mnie normalne ,że lekarze chcą dobrze i nowocześnie leczyć. I ja im wierzę ,że oni pod rządami obecnego prawa robić tego nie mogą- i dlatego protestują.
    Czy ty tego nie rozumiesz? Czy nie chcesz zrozumieć przyjacielu?
    Dla mnie nienormalnym jest

  253. Szanowna Gospodyni, Szanowni Blogowicze

    Zaczynam się poważnie zastanawiać kto tu gra i w co.
    Protest lekarzy można było z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, protest aptekarzy był w 100% murowany.
    Może więc zachodzić jedna z następujących możliwości:
    a) władze (ustawodawcza i wykonawcza) są całkowicie dyletanckie;
    b) władze (ustawodawcza i wykonawcza) utraciły kontakt ze światem realnym;
    c) władze (ustawodawcza i wykonawcza) rozgrywają swoje wewnętrzne wojenki mając państwo i pacjentów w głębokim poważaniu;
    d) władze Platformy, urzędnicy MZ zastosowały obstrukcję i sabotaż wobec ministra Arłukowicza chcąc np. wbić Premierowi do głowy, że ma dbać o swoich;
    e) władze (ustawodawcza i wykonawcza) tworzą w ten sposób tematy zastepcze, żeby nikt nie zastanawiał się dlaczego obniżono wydatki państwa na leki;
    f) Wszystkie powyższe przyczyny razem wzięte plus jeszcze kilka innych, których moderator tego blogu na pewno nie przepuści.

    Może warto odpuścić sobie spory o to co mogą lekarze, aptekarze, pacjenci
    i zacząć zastanawiać się nad prawdziwymi przyczynami tego stanu rzeczy. Bo jeśli choć jedna z powyższych przyczyn jest prawdziwa to jest to objaw bardzo złego stanu naszych elit rządzących.
    A co Wy o tym sądzicie?

  254. @Nemer

    6 miesięcy. tyle wystarczy, żeby się przekonać, że oszczędności odbiją się czkawką.

    tak, o dziwo – coś niesamowitego, że interes pacjenta i lekarza moze być zbieżny. ot, zdziwienie !

    a my właśnie tak – właśnie o to chodzi w tej ustawie, żeby oszczędzić kosztem nas wszystkich, a najlepiej tych, co nie mają to, żeby przyjść prywatnie. Pani/pana zapewne to nie dotyczy – NFZ to taka instytucja dla ubogich.

    i ci ubożsi właśnie maja zapłacić za podwyżki dla policji – a propos, czy mam zacząć żałować, że nie zgłosiłem się w swoim czasie do woja?

    co mam zrobić ze świeżą zakrzpicą rozpoznaną klinicznie lecz bez dopllera? mam płacić za leczenie z własnej kieszeni czy wysłuchiwać, że ona nie ma tyle pieniędzy, żeby kupić heparynę za własne?

    otóż wyjaśnie, czego chcę – chcę leczyć w/g mojej wiedzy i nie myśleć o tym, czy pacjent lek kupi, czy będzie czekał na zatorowość w kolejce na dopplera.

    polityka każdego rządu – skłócić lekarzy z pacjentami, aptekarzami, najlepiej wszystkich ze wszyskimi i samemu robić, co się chce.

  255. @ Normalność

    Dzisiaj może kosztujesz 5 zł ale / czego nie życzę/ za kilka lat może będziesz kosztowała kilkadziesiąt tysięcy lub kilkaset i na tym polega ubezpieczenie. Ja przez całe swoje życie poza pobytami w szpitalu przy okazji narodzin dzieci nie korzystałam z żadnych usług medycznych. Nie brałam zwolnień i nie czynił tego także mój mąż. Ta jesień była pechowa bo oboje leczyliśmy uszkodzone kończyny ale to szczegóły.Problem polega na tym że wszyscy chcą usługi medyczne na najwyższym poziomie ale nie chcą zauważyć że to wszystko kosztuje;kosztują także leki. Recepta to nie jest świstek papieru na którym lekarz do wiadomości farmaceuty wypisuje nazwy leków , to także druk ścisłego zarachowania identyczny jak rachunek przedsiębiorcy. Różnica jest taka że wg.rachunków opłacamy podatki państwu a wg.recept to państwo wypłaca pieniądze.Jeśli ja się pomylę wypisując rachunek to kontrahent natychmiast mi go odeśle;inaczej nikt go nie zatwierdzi i problemy gotowe. Lekarze muszą zacząć odpowiadać za kasę jaką dysponują.Także pacjenci jeśli im się zabierze leki za grosik może przestaną robić u siebie małe apteki.

    Ja doskonale rozumiem dlaczego rząd nie chce popuścić aptekarzom. Jeśli recepta jest źle wypisana będą musieli odesłać pacjenta do lekarza inaczej zapłacą. Jeśli i lekarze i aptekarze byliby bezkarni to gwarantuję że ilość przekrętów byłaby monstrualna. Teraz nie NFZ a aptekarze będą kontrolować lekarzy.Do tej pory także powinni to robić ale w przeciwieństwie do lekarzy ich zysk zależał od ilości sprzedanego towaru i kombinowali;każdy wypuszczony z apteki klient to mniej zysku i poprawiali recepty,coś dopisywali i tak to szło. Teraz będzie to trudniejsze.

    Czasem mam wrażenie że podejście w Polsce do służby zdrowia przypomina stosunek do własności w PRL-u.

  256. Sławku- czyżby też marzyła ci się Normalność?
    Ja to widzę tak: podwyżki cen leków były nieuniknione- inflacja, rozwój wiedzy medycznej propagujących nowoczesne (czytaj drogie) leki i wieczna „niemożność” powodująca ,że nfz nie jest w stanie wywiązać się ze swoich rozliczeniowych obowiązków.
    Wszelkie ruchy związane z jasną komunikacją społeczną owych faktów odpadają bo są politycznym stryczkiem- tak chyba myśleli rządzący, w roku wyborów.Ale coś zrobić było trzeba.
    Na rosnące wydatki najlepiej robi reforma. Jest to prawda sprawdzona już niejednokrotnie w naszym państwie i ja już niejedna reformę w mym zaledwie 50 cio letnim życiu przeżyłam. I to reforma , której ciężar poniesie nie państwo ale obywatel , ale tak żeby obywatel się nie zorientował,że to on jest kozłem ofiarnym. Na początek dobrze jest wymyślić coś na pozór oczywistego. Wystarczy parę nie do końca prawdziwych haseł i już jest dobrze.Przyjrzyjmy się kilku hasłom wymyślonym na potrzeby tej reformy:
    – lekarze musza płacić za nienależna w myśl nowego prawa refundację( nazwane bardzo ładnie pod publiczkę błędami na receptach), bo jak chce Nemer to ich psi obowiązek, lub bo korzystają z pieniędzy publicznych jak chcą dziennikarze.
    A ja się pytam z jakich oni pieniędzy publicznych korzystają? Te pięć zeta na głowę na miesiąc? A każdy lek na 1 tylko recepcie z potencjalną karą w wysokości ponad 10 zł? To się przy bliższym spojrzeniu kupy nie trzyma , prawda?
    – koncerny farmaceutyczne korumpują lekarzy,żeby wypisywali ich drogie leki.W tym celu , (taki jest odbiór społeczny) każdy lekarz wyjeżdża na finansowany przez koncerny farmaceutyczne ,kilka razy do roku na Kanary lub nawet do Dubaju.
    A teraz konfrontacja hasła z rzeczywistością:
    Owszem wyjeżdżają,ale nie protestujący lekarze ,jak czytam w prasie ale grono ekspertów tworzących dla Ministra Zdrowia listę leków refundowanych. Czyli jak zwykle , gdzieś dzwonią ale nie w tym kościele. Poza tym- jeśli lekarzom chodzi o chronienie swoich interesików z firmami farmaceutycznymi -to dlaczego tak bardzo chcą pisać na recepcie nazwy międzynarodowe substancji czynnych w leku, które do żadnego koncernu farmaceutycznego nie przystają? Nemer? Jak to widzisz?
    – kolejne hasło- lekarzom po prostu nie chce się wypisywać refundacji i odpowiadać za brak ubezpieczenia okazanego przy wizycie.
    A prawda jak zwykle gdzie indziej- lekarze nie mogą w sposób zgodny z wymaganiami prawa sprawdzić czy pacjent jest czy nie jest ubezpieczony, a wysokość refundacji jest sztuka sama w sobie trudną, bez konkretnych , pisemnych list leków i wskazań rejestracyjnych po prostu niemożliwą. Jak widać nawet na moim skromnym przykładzie-vide pomyłka wyżej i o pomyłkę nie trudno.
    Na tym skromnym przykładzie ładnie widać jak usiłuje się tzw. szarym – czyli nieczytającym ze zrozumieniem, obywatelem manipulować.
    Do tego wystarczy już tylko dobry zapis ustawowy, najlepiej żeby karać kogoś za nieswoje winy i voila przepis na reformę refundacyjną gotowy.A do tego sprytnie, bo lud się nie domyśli i wygarnie doktorom,ze to ich psi obowiązek, że biorą zakładników,że powinni płacić jak im ustawa nakazuje , a właściwie powinni zacząć być znaczącym fundatorem leczenia pacjentów jakoby ubezpieczonych.
    Płacić i cicho siedzieć. Bo jak nie to im się to wszytko wytknie w mediach i lud się na nich obrazi i ich potępi. A rząd zaoszczędzi i jeszcze trochę kasy do wyboru z lekarzy albo z aptekarzy( niepotrzebne skreślić) zedrze. Uzyskane w ten sposób środki będzie można bez trudu znów utopić w nadal niedziałający system informatyczny służby zdrowia.
    Ale na szczęście to nie jest normalne
    Normalność to prawda i ona zawsze się przebije. Ja chcę w to wierzyć a wy drodzy blogowicze?

  257. I to jest właśnie nienormalność Katarzyno. Dlaczego stopnia uprawnień nie kontroluje i nie rozlicza instytucja do tego powołana czyli nfz? Dlaczego lekarz cokolwiek , oprócz nazwy międzynarodowej (ten pomysł bardzo mi się podoba), dawkowanie leku i koniec. Zwroty mojej nadpłaty ,jako osoby ubezpieczonej dokonuje instytucja , która moje pieniądze z ubezpieczenia zdrowotnego otrzymała, czyli nfz. Wszystko jasne , lekarz leczy-pacjent wydaje właściwy lek-a administracja rozlicza moje dobrowolnie wpłacone pieniądze. Czy to co piszę jest dla was aż tak dziwne?
    Bo może to ja jestem Nienormalna?

  258. Antonius 14 stycznia o godz. 12:46
    A’propos skojarzeń. W sobotnim numerze GW przeczytałem artykuł poświęcony Stephenowi Hawkingowi, z którego dowiedziałem się, że wszystkich początkowo szokowała nazwa czarne dziury, bo natychmiast przywoływała fatalne skojarzenia. Przyznam się szczerze, że też bym na to nie wpadł, mnie czarna dziura kojarzy się raczej z kopalnią. Generalni wkurzają mnie ludzie, którym wszystko kojarzy się z ryćkaniem i uważają, że natychmiast muszą mnie o tym poinformować, a mnie to (szambo minus siki) obchodzi.
    Pozdrawiam

  259. @ Normalność

    Ale żeby NFZ mógł rozliczyć lekarz musi poprawnie wypisać receptę. Dla nikogo nie jest tajemnicą że na lekach wspaniale się zarabia. Przypominasz sobie te rzesze kombatantów na których wypisywano darmowe leki? Zresztą możliwości kantów jest mnóstwo.

    Dlaczego ja jako przedsiębiorca muszę dbać o każdy przecinek i dokładność liczenia co do grosza a lekarz obrusza się kiedy każą mu poprawnie wypisać PESEL? Poza tym to lekarz nie farmaceuta czy NFZ przyjmuje pacjenta i to on wie czy jest to przewlekle chory czy nie.
    Ja założenia tej ustawy doskonale rozumiem i się z nimi całkowicie zgadzam.

  260. Rząd Ustawę zrobił, żeby zarobić ! Zaplanował zabrać ok. 400mln z kieszeni chorych/którzy są priorytetem i n. dobrem/ 700mln od firm farmaceutycznych i bliżej nie ustaloną liczbę mln zł z kieszeni lekarzy i farmaceutów. Konstrukcja braku możliwości odwołania się od decyzji kontrolerów NFZ do niezależnego organu, jest swoistym novum i interesującym przykładem Polski-Państawa-Prawa.
    Sobie przypominam, że mieliśmy już rządy działające przeciwko obywatelom.

  261. Szanowna Pani Redaktor!
    Dlaczego nikt nie ujmuje się za pokrzywdzonymi ustawą? Proszę przestudiować wykazy braków na listach refundacyjnych tworzone przez konsultantów krajowych ( i proszę nie szydzić z lekarzy – opublikowane 23 i 30 grudnia listy ok. 3 000 leków czytam do dziś i ciągle znajduję na nich wiele, nazwijmy to delikatnie nieporozumień). Czy wie Pani, że szczególnie niewiele leków jest refundowanych dla dzieci i kobiet w ciąży – a to w związku z brakiem uzupełnień w charakterystykach (ChPL), które MZ uznało za podstawę merytoryczną właściwej ordynacji? Czy takie paradoksy, że z kilku generyków identycznego antybiotyku przeciw boreliozie można zapisać tylko jeden preparat, bo
    pozostałe nie mają wskazania w charakterystyce, to jest normalne? I TO MA
    BYĆ PRAWO? Ręczę, że dla solidnie pracujących rzeszy polskich lekarzy to nie
    jest prawo tylko SKANDAL, jakiego jeszcze w życiu nie przeżyli.
    Ta ustawa MA CEL – chroni budżet NFZ kosztem:
    1.pacjentów – ale oni zrozumieją to po kilku miesiącach, bo wiele dotychczasowych
    wskazań nie istnieje w ChPL i chorzy zapłacą za leczenie 100%: powszechny przykład –
    profilaktyka choroby zakrzepowo-zatorowej u ciężarnej ze sztuczną zastawką, gdzie
    preparaty nie mają zapisanych ChPL – czy te pacjentki mają zapłacić ponad 2000zł
    miesięcznie przez całą ciążę, jak to teraz wynika z ustawy, czy lekarz ma zwracać taką
    kwotę refundacji za niezgodną merytorycznie z ChPL receptę?
    2. kosztem lekarzy jako świadczeniodawców obniżając nie tylko ich zyski – również
    zmniejszając zatrudnienie i wydatki w poradniach; ale też godziła w lekarzy –
    pracowników i to niezgodnie z kodeksem pracy, bo kto z polskich pracowników miałby
    jeszcze odpowiadać finansowo w tak wysokim zakresie jak lekarze, to nie tylko karę za
    zły PESEL mieliśmy zwracać do NFZ ale przede wszystkim koszta refundacji leków z odsetkami do 5ciu lat.
    3. kosztem aptekarzy, którzy odebrane aptekom refundacje odpisują z zysków i jakoś
    muszą to odbić w cenach parafarmaceutyków czy innych produktów sprzedawanych.

    Pracuję 32 lata w zawodzie lekarza, całe życie zarabiałam skromnie, również teraz
    mniej niż sprzątaczka w PZPN. PIERWSZY RAZ mam do czynienia z czymś co wobec uporu władzy należałoby nazwać spiskiem przeciw pacjentom i służbie zdrowia. Gratuluję Ojczyźnie z goryczą, że taką mamy służbę publiczną! Jestem ponadto zaszokowana, że Pani Redaktor nie rozumie lekarzy i ich protestu ale widzę, że mało kto rozumie nasze racje, może jednakt fakt, że sprzeciw jest tak masowy świadczy o głębokich problemach, w małej części naprawionych wczorajszą nowelizacją. Apeluję, aby zechciała Pani Redaktor spojrzeć na następne zdarzenia z uwagą i powagą, oraz nie osądzała protestujących lekarzy dlatego, że ich opór zirytował lubianą opcję polityczną. Ja też ją kiedyś wybierałam. Liczę na obiektywizm. Pozostaję z szacunkiem, Jolanta

  262. „Ludziom nie mieści się w głowach, że polski pułkownik nie potrafi posługiwać się bronią” tak powiedział wykładowca z Uniwerstytetu Katolickiego im.S.Wyszyńskiego, dr Rafał Wiśniewski. Czyli mówiąc potocznie (albo bardziej uczenie: k o l o k w i a l n i e ) nie potrafi celnie strzelić sobie w łeb. Jak dotąd, na ten temat nie zabrał głosu żaden wykładowca z KULu, niemniej problm szkolenia w WP istnieje. Jeżeli cywil jakim była pani Blida potrafi nie tylko celnie strzelić, ale przy okazji zatrzeć ślady na broni (co udowodniła łódzka prokuratura), to rzeczywiście partactwo płk Przybyła obnaża stan naszej armii. Dziwne jest zachowanie opozycji, a zwłaszcza PiS, że do tej pory nie zgłosiła wniosku o powołanie komisji śledczej d/s wyjaśnienia zaniedbań szkoleniowych w Wojsku Polskim.

  263. Katarzyno ,podziwiam za cierpliwość edukowania @Normalność (dziwny nick pojawił sie ).
    Normalność ocenia lekarzy wypisujących recepty za Gamoni ,niezdolnych do rozmumienia znaczenia dokumentów finasowych jakimi są de facto recepty na leki .
    Niemam potrzeby korzystać z medycznej pomocy ( raz na kilka lat wieloformatowe badanie profilaktyczne _jest OK ),ostatnie pieczątkowe protesty lekarzy w moim środowisku wywołały sporo opowieści o tym jak to ci dobroczynni lekarze wymuszaja płacenie do „Fartucha ” za uslugi w szpitalach, wykonywane na państwowych urządzeniach medycznych
    .
    Tu recepty nie wystepuja a jest to złodziejstwo w czystej postaci .

    Czekam , kiedy wreszcie uruchomi sie publiczna dyskusja nad tymi złodziejskimi praktykami lekarzy .
    Ostatni taki przypadek ? ,kilka temu moja znajoma leczona w szpitalu na oddziale kardiologi potrzebowala mojej pożyczki .
    To jest to skurw……..stwo sytuacyjne ,wymuszanie na CHORYM płacenia do Fartucha .

  264. Katarzyno!
    No i właśnie w „założeniach tej ustawy ( a gdzie to przeczytałaś ,bo ja chętnie też bym poczytała) leży pies pogrzebany. Pacjent ma mieć kartę chipową, taka jak Sośnierz wprowadził na Śląsku. Pacjent idący do jakiegokolwiek lekarza okazuje kartę a tam:
    -oprócz danych poprawnych osobowych ( odpada błąd na recepcie w danych osobowych lub częsty ich błąd gdy pacjent w stresie nie pamięta kodu)
    – rozpoznanie chorób przewlekłych
    dotychczasowe leczenie chorób przewlekłych , nie koniecznie prowadzone u jednego lekarza ( odpada zaświadczenie od specjalisty),
    -dotychczas wypisywane leki na receptach – to znakomicie poprawia kontrolę nad tzw. chomikowaniem nadmiernej porcji leków-i zapobiega przypadkowemu zatruci za dużą porcja leku.
    Nikogo się przy tym nie karze i nie straszy.Czas w gabinecie jest czasem dla pacjenta a nie dla druków, bo recepty drukuje się w oparciu o dane z karty chipowej.
    I to jest dla mnie normalność Kasiu.
    Tylko zamiast tej normalności rząd przyjął wariant B.
    – współfinansowanie nfz przez lekarzy i farmaceutów,
    -leczenie przestarzałymi ale tańszymi lekami,
    -umęczenie narodu może się nie połapie w jakiej czarnej dziurze naprawdę jesteśmy.
    Błagam, wyjdź poza proste, populistyczne slogany i popatrz na sprawę oczyma człowieka normalnego , wolnego , a przede wszystkim myślącego. A wtedy może ty też zamarzysz o normalności?

  265. Do Waldemara!
    Ależ wręcz przeciwnie. Byłabym chyba Nienormalna gdybym osoby , którym powierzam zdrowie i życie swoje i swoich bliskich uważała za gamoni. I ty też zapewne.
    Według mnie oni bardzo dobrze rozumieją,że mocą prawa państwo chce nałożyć na nich obowiązek płacenia za leki, którymi leczą pacjentów. Sławetny art.48 mówił zdaje się o karaniu za błędy na receptach , o ile się orientuję bez wskazania o jakie błędy chodzi.
    Czy ciebie jako przedsiębiorcę fiskus grozi karą podwyższenia stawki wat nawet kilkusetkrotnie w przypadku gdy faktura ma 3 milimetry więcej niż w przepisie, zrobisz błąd w nazwie kontrahenta lub żle podliczysz wartość towaru razem?
    A taki własnie pasztet rząd zgotował lekarzom i aptekarzom. To nie prawo powiem jeszcze raz to pułapka.
    Co do łapownictwa i lobbingu mam na to jedną ,normalną odpowiedź.
    Od popełniania czynów niedozwolonych są w demokratycznym państwie prawa instytucje do tego przeznaczone. Na pewno próba postawienia na głowie systemu finansowania nfz poprzez dodatkowe kary dla lekarzy i aptekarzy to nie jest właściwą drogą ani lekiem na patologię społeczną.
    I dlatego właśnie tak bardzo marzy mi się Normalność.

  266. nie przeceniajcie tzw.śląskiej karty chipowej pana Sośnierza. Pomysł byl dobry, ale nie do końca. Karta ułatwia rejestrację w placówkach na terenie województwa i drukowanie recept, ale niewiele więcej. To że daje obraz przebiegu leczeń, to bajki. Jeżeli byłoby inaczej, to inne województwa chyba też by chciały mieć, a jednak jakoś nie za bardzo.

  267. Bacha
    Ja nie twierdzę,że karta Sośnierza jest idealnym narzędziem. Ja twierdzę,że można było zaproponować społeczeństwu reformę nowoczesną , skuteczną i nikogo nie krzywdzącą. Odpowiednio zmodyfikowane karty czipowe pacjentów właśnie taką funkcje mogły spełnić. A ,że da się to zrobić udowodniła na 3 milionowej populacji śląskiej właśnie ta karta. Tylko jak się wydaje rząd miał pomysł „lepszy”-a jak mawia stare porzekadło -Lepsze jest wrogiem dobrego. No i wyszło jak wyszło. Przykro i wstyd i po ludzku szkoda ,że zamiast normalności wybrano nienormalność.

  268. @Normalność
    15 stycznia o godz. 8:39

    Szanowna Normalności!

    Piszesz dużo, mądrze i raczej z pozycji lekarza, któremu wadziła ustawa z art.48, ale protestuje dalej, nawet po jego prawdopodobnym usunięciu, czyli kompletnej klapy założenia ustawy (tego oficjalnego – karać za łajdactwa). Rozumiem dobrze, że lekarz chce żyć normalnie i pracować normalnie czyli – dobrze zarabiać i nie mieć stresów, a więc nie chce mieć nad sobą wiszącego „jajka Demoklesa” – o pardon! Pomyliłem – oczywiście „miecza Kolumba” – albo coś w tym rodzaju, tzn. art. 48 i towarzyszące z ustawy i Rozporządzenia, bo kto by się pochylił nad ustawą o zawodzie lekarza, z której cytowałem wczoraj art.2 – tylko rozpłakać się z radości, spotykając lekarza, stosującego się do obowiązków, sprecyzowanych w tym artykule. Sądzę, że lekarze albo nigdy nie czytali tej ustawy (jest dość stara, ale po poprawkach jest jej tekst jednolity jest ważny od 1.1.2012) albo dawno zapomnieli – i o jest nasza (polska) normalność! Nie znać prawa i łamać je świadomie, jeśli ktoś przypomni jego treść. Lekarze są chyba też normalnymi ludźmi. Dlaczego mieliby się wyłamać z ogólnego trendu? Wszystkiemu winna demokracja i w związku z tym słabe państwo. Każdy polityk chce głaskać wyborców i nie reaguje na łamanie prawa.

    Lepszy porządek jest np. w Korei Północnej. Gdyby tam lekarzom ktoś kazał płakać nad losem każdego pacjenta, to laliby hektolitry łez, a nie walili pieczątek. Producent pieczątek byłby w obozie resocjalizacyjnym, a lekarze nie zasmuceni chorobą pacjenta – po pół roku więzienia! Poza tym w Korei nie potrzeba tylu lekarzy, bo nieuleczalnie chorzy dziwnym trafem znikają bez śladu. Piękne szpitale, które się pokazywało naszym lekarzom w PRL, którzy byli na stażach w Korei, są raczej puste i dla VIP’ów, ciężkich chorób lud po prostu nie ma – wódz zabronił!
    Premier Tusk nie ma takiej władzy sprawczej, więc musi zgodzić się na bezkarność łajdaków, których nie brakuje w tej grupie 120000 uczniów Hipcia.
    Piszesz:

    ***Sławetny art.48 mówił zdaje się o karaniu za błędy na receptach , o ile się orientuję bez wskazania o jakie błędy chodzi.***

    Zastanawia mnie to „zdaje się”. Tyle krzyku, płaczu pacjentów (3000 zł staruszki zamiast 3.20) i moralnego bulu (tak piszę od pewnego czasu) zatroskanych lekarzy i aptekarzy, a TY nawet nie przeczytałaś tego najważniejszego artykułu ustawy, który tak zdenerwował zainteresowanych, że krzyczeli „Nicea, albo śmierć” (lub podobnie)? Ja czytałem i już prawie zapomniałem, ale pamiętam że są ścisłe wskazania błędów! Niestety niektóre są wymienione w innym artykule. Można poszukać odnośnik w art.48.

    Niezwykle ubawiła mnie – chyba Freudowska – pomyłka w dalszym cytacie.

    *** Co do łapownictwa i lobbingu mam na to jedną ,normalną odpowiedź.
    Od popełniania czynów niedozwolonych są w demokratycznym państwie prawa instytucje do tego przeznaczone. ***

    Jakie to instytucje są w Polsce upoważnione do „popełniania czynów niedozwolonych”?
    Kościół np. do pedofilii, policja do zabijania aresztantów, sejm do rechotania gdy przemawia Biedroń?
    Jeśli te wszystkie czyny uznajesz za normalne, to dziękuję. Chociaż? Czy czyn normalny musi być moralny? Otóż nie! Wszyscy Polacy kradną w miarę swoich możliwości, jedni grosze inni miliardy. To jest wobec tego normalne, ale czy moralne?
    Jeśli KK kradnie to z pewnością tak, bo mają na uwadze dobro wiernych. Bogatszy kler świadczy lepsze posługi! Kto zyska? Wierni.
    Jeśli partia rządząca kradnie to z pewnością jest to normalne (bo jest przy żłobie), ale nie jest moralne w ocenie obywateli i powinno być piętnowane przez opozycję. Znowu małe „chociaż” (lub powiedzonko Tewjego „on the other hand”), gdyby ta opozycja doszła do władzy, zachowywałaby się też „normalnie”!
    Nie będę się już pastwił nad zachowaniem lekarzy, pytając czy ich „rozsądne postępowanie”, które nie jest absolutnie protestem (Bukiel) jest normalne czy amoralne.
    Kupuję pieczątkę o takiej treści:
    „Ocenę moralną postępowania lekarzy zostawiam do dyspozycji pacjentów”!

    PS
    Zakładam firmę wyrobu pieczątek i wykonam tych 40 milionów pieczątek po 10 zł sztuka (cena rozsądna) i zyskiem podzielę się z panem Bukielem, bo tez uważałbym takie postępowanie za rozsądne, szczególnie przy małej emeryturze i perspektywie bankructwa ZUS.
    Pozdrawiam wszelkie normalności!

    Piszesz jako wniosek końcowy:

    ***I dlatego właśnie tak bardzo marzy mi się Normalność.***

    Mnie tez!

  269. @s.gr.r
    Niczego nie zabrał,tylko może przestaniemy oglądać programy że np.chorzy na raka nie mogą otrzymać leku,który jest od dawna stosowany w innych państwach.Ta ustawa wprowadza limity wyciągania pieniędzy z NFZ przez firmy farmaceutyczne. Czy uważasz że to normalne że jakiś lek w innych państwach UE był stosowany w śladowych ilościach a u nas staje się najpopularniejszym? Pisałam na czym proceder polegał. Przy wpisywaniu na listę firma na podstawie danych z innych państw deklarowała że sprzedaż będzie na poziomie np.3 mln.,potem następował kurs po przychodniach,szpitalach i aptekach i sprzedaż rosła do np.6 mln..A co to były za promocje za grosik? Czy sądzisz że apteki były takie łaskawe i sprzedawały za darmo leki? Państwo refundowało a apteka dzieliła się zyskiem z firmą farmaceutyczną bo cena zaproponowana państwu była na tyle wysoka że interes był bardzo opłacalny.

    @ Normalność
    Nie twierdzę że karta jest niepotrzebna,jest niezbędna. Dlatego zawsze twierdziłam że głupotą było wprowadzanie przepisu o karaniu lekarzy za niezweryfikowanie ubezpieczenia pacjenta. Gdzieś czytałam że wprowadzono go po lobbingu szefów szpitali i przychodni.Nikt jednak nie zdejmie z lekarza odpowiedzialności za ordynowane leki.Naprawdę nie mam pojęcia co jest takiego trudnego w stwierdzeniu czy pacjent jest przewlekle chory czy nie i określenie stopnia refundacji z listy ok.300 leków. Tym bardziej że takie leki wypisują zwykle specjaliści i dla nich ta lista robi się jeszcze krótsza . Ktoś kto leczy cukrzyków nie będzie zajmował się chorymi na raka a jeśli wypisze znaczną ilość takich leków to powinien być skontrolowany bo to właśnie świadczy że coś jest nie tak. Gdy słuchałam lekarzy to miałam wrażenie że oni najchętniej przyjęliby pacjenta,zdiagnozowali i wywalili za drzwi. Przecież już w tej chwili nie uważają za stosowne aby pacjenta o czymkolwiek poinformować. Recepty ma wystawiać ktoś inny, opis choroby dokumentować także ktoś inny a oni tylko inkasować kasę od zaliczonego delikwenta. Tak dobrze nigdzie nie jest i nawet wtedy kiedy będzie centralny rejestr to lekarz będzie musiał przy pomocy klawiatury wpisać do komputera opis choroby, zaordynowane leki i pozostałe niezbędne uwagi.

    @ Waldemar
    Dla mnie to co najgorszego mogło się zdarzyć przy okazji tej dyskusji to ponowne wybielenie lekarzy. Po sławetnym”braniu lekarzy w kamasze” wszyscy boją się wprost powiedzieć o patologii jaka drąży to środowisko. Kopacz tylko delikatnie mówiła o szpitalach będących miejscem zatrudnienia lekarzy a nie leczenia pacjentów. A sławetne kolejki czy nie wydłużają się bo w między czasie przyjmowani są pacjenci wcześniej płacący za usługę w prywatnym gabinecie?

  270. Drogi Antoniusie!
    I mnie samą ubawił lapsus w moim poście, w którym , chyba masz rację, po frudowsku zgubiłam słowa”od łapania i karania” nieuczciwych są instytucje do tego przeznaczone. Wyszło śmiesznie. Ale zdaje się ty doskonale wiedziałeś o co mi chodzi, a twój post odbieram jako danie mi po łapkach demagogią za zwykły błąd pisarski. Na tle tego faktu chciałabym abyś zwrócił uwagę jak bardzo forma wypowiedzi pisanej różni się od mówionej. I to jeszcze pisanej w której atakowany (ja) może cokolwiek wytłumaczyć atakującemu( ty). Gdyby nasza dyskusja toczyła się na antenie w lud poszedłby przekaz:
    Normalność domaga się aby w demokratycznym państwie prawa były instytucje „upoważnione do popełniania czynów niedozwolonych?. I już. koniec i kropka.
    A czy taka jest prawda? Czy naprawdę uważasz,że własnie to postulowałam? I tak działa tzw. słowo mówione. Więc trzeba bardzo, bardzo uważać co się mówi. Bo często nie ma żadnej możliwości sprostowania.

    Co do zarzutu,że pisze dużo i mądrze ( pozwól ,że wykorzystam twój własny sposób retoryki)- nie mam niestety żadnego usprawiedliwienia.
    Że raczej z pozycji lekarza? Gdybyś zadał sobie trud i przeczytał moje poprzednie posty wiedziałbyś kim jestem i w jakiej sytuacji jestem. To nie jest pozycja lekarza , ale pacjenta , któremu lekarz wytłumaczył w jakiej rzeczywistości postawił mnie rząd, na który jak podkreślam sama głosowałam. Ja to zrozumiałam , wydaje mi sie ,że zrozumiały to te osoby w Polsce, które w sondażach przyznali rację lekarzom w sporze z rządem.To znaczy ,że zrozumiało koło 70 % ankietowanego społeczeństwa. Dlaczego tego nie mogą zrozumieć dziennikarze medialni i patria rządząca? Czy to jest normalne?
    I na koniec- odradzę ci pomysł z produkcją pieczątek. Twój biznes-plan ma jedną wadę- od piątku lekarze ogłosili ,że nie będą już pieczętować. Więc rynek odbiorcy przestał istnieć. Pozdrawiam. Normalność.

  271. Droga Moralności!
    Sorry! Oczywiście „Normalności”!

    Pewnie poznałem, że tam czegoś brak, ale ja głęboko wierzę w słowo pisane (znasz chyba dowcip z napisem na płocie?). Z powodu lekkiego paraliżu aparatu mowy nie lubię telefonować i nawet nigdy nie dzwoniłem do Szkła Kontaktowego, choć mnie korciło nieraz. Gdy piszę, to przeglądam kilkakrotnie napisany tekst i mogę cyzelować drobne złośliwości. Ten typ tak ma! Przyznałem się wczoraj, ze miałem podobne skojarzenia jak Suski, choć jego nie cierpię. Część moich słów była „na poważnie” część „wężykiem” – wybierz sobie co Ci odpowiada. Powinnaś mnie pochwalić, że czytam uważnie Twoje teksty. Ja się cieszę, jeśli moje wypociny ktoś czyta, ba! Nawet sam je czytam na blogu i się nimi zachwycam (albo mi wstyd). Ten ostatni nawet mi się podobał. Nie chciałem Cię urazić, miałem nadzieję, że masz poczucie humoru. Tak na poważnie, to po moim tekście zauważyłem dopiero komentarz Katarzyny i w bardzo wielu punktach jestem tego samego zdania.
    Gdyby tak łącznie przeczytać to wszystko co napisałem na temat leków „refundowanych politycznie” plus niemożliwości „rozebrania problemu bez wodki” to wyszłoby po Wałęsowsku: „Jestem za, a nawet przeciw”! Widzę mankamenty ustawy, ale niekoniecznie tam, gdzie zaatakowali lekarze. Bez art. 48 jest ona „pustym dźwiękiem”. Można było niczego nie zmieniać, bo i tak było wystarczająco źle. Kto kradł i kombinował, będzie to dalej robił bezkarnie. Ożyje mnóstwo kombatantów, dawno pogrzebanych, aby wzbogacić team lekarz-aptekarz-producent. Eksperci, opiniujący leki będą się szkolić namiętnie i nagminnie na Hawajach na koszt koncernów, a specjalista od kopiowego ołówka, magicznie dopisującego drogie leki francuskie do zatwierdzonej listy, zostanie przeszkolony na Tahiti i przyśle nam pocztówkę z Papeete z obrazem Gaugina.
    A ja i tak będę chodził do prywatnego gabinetu mojego lekarza, do którego mam zaufanie, a insulinę przepisze mi lekarz „któregoś tam” kontaktu.

  272. Ciężko politykom dyskutować o służbie zdrowia. Bo jak popatrzeć na reformy dotyczące systemu ochrony zdrowia, to każda formacja coś tu „spieprzyła”. Mieliśmy wiele czasu, aby od momentu wprowadzenia słynnych 4 reform Buzka udoskonalić cały system. A jak jest dziś? Podobnie, jak w chwili tworzenia systemu kas chorych – bałagan!

    Politycy zmarnowali 10 lat, choć pewnie wielu na tym bałaganie zyskało

  273. PS
    Czy moja pochwała, że piszesz dużo i mądrze uznałaś jako zarzut? Niemożliwie! Ja tez piszę dużo, choć zdecydowanie mniej mądrze. Brakuje mi tej kobiecej finezji, niestety!

  274. Do Waldemara
    „Dla mnie to co najgorszego mogło się zdarzyć przy okazji tej dyskusji to ponowne wybielenie lekarzy” – kto wybielił lekarzy? Jeśli chcesz powiedzieć przez to ,że ja to uczyniłam to głęboko się mylisz. Ja przytoczyłam tylko fakty, o których dowiedziałam się w związku z moją, jeśli przeczytasz moje wpisy wyżej, dość dramatyczną sytuacją , którą zafundował mi rząd a nie lekarze ani aptekarze.
    To zaś ,że fakty przemawiają za słusznością stanowiska lekarzy – cóż można na stanąć na stanowisku,że jeśli fakty nie zgadzają się z wizją rządu to tym gorzej dla faktów. Ale czy to jest normalne?
    Co do patologii , o których piszesz to powtórzę jeszcze raz swoje zdanie: od ścigania i karania patologii w służbie zdrowia są instytucje do tego powołane- nie pułapki prawne, powodujące współfinansowanie już niewydolnego NFZ z kieszeni lekarzy, aptekarzy i koniec końców pacjentów.

    Trudno mi się odnieść do twoich rewelacji o finansowaniu lekarzy przez firmy farmaceutyczne bo osobiście nie miałam z takimi zdarzeniami do czynienia ale wydaje mi się, że postulat lekarzy, którzy wyraźnie mówią,że chcą pisać na receptach nazwy międzynarodowe-przeczy twojej tezie jakoby chcieli oni siedzieć w kieszeniach tych firm i pisać na receptach leki , których pacjent wcale nie potrzebuje.
    Osobiście nie wyobrażam sobie,żebym mogła podać mojej babci (chorej na cukrzycę) insulinę wypisaną przez lekarza w sytuacji, gdyby ona na tę cukrzycę nie chorowała, a lekarz chciał mi wcisnąć drogi lek.Gdyby taka sytuacja się zdarzyło lekarz poszedłby siedzieć ,bo ja już bym tego nie darowała,że babcia zmarła po żle zapisanym leku. Zastanów się i pomyśl logicznie. Nie mów ogólnikami tylko przytaczaj konkretne przykłady, wtedy ta dyskusja będzie merytoryczna a nie ideologiczna. Przepraszam ,że moja wizja świata nas otaczającego jest inna niż twoja. Ja też wolałabym proste rozwiązania, sądy czarno-białe i jedna jedyną słuszną drogę.Ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. A samodzielne rozumowanie coraz bardziej wydaje mi się darem lub utrapieniem (zależy jak na to patrzeć) dotykających nielicznych obywateli tego kraju. Mojego kraju.

  275. Drogi Antoniusie!
    Ale to ja się z Tobą teraz droczę. jestem pewna ,że oboje dobrze zrozumieliśmy intencje drugiego ale jakoś samo tak wychodzi,że jak się da troszkę przywalić, a adwersarz sam się wystawia to ręka sama wali.
    A jeszcze coś. Uważaj na insulinę i paski. Moja doktor powiedziała ,że pod rządami nowych przepisów babci nie należą się bezpłatne paski, bo choruje na cukrzycę typu drugiego i mierzę jej poziom cukru tylko dwa razy dziennie. Refundacja podobno od trzech razy. Uznałam ,że muszę to sprawdzić bo zabrzmiało jak totalny absurd

  276. @normalność,
    tak z pasami jest i nawet w cukrzycy t.1 trzeba za nie płacić – prawdopodobnie ryczałt, nie mogę znaleźć opublikowanego zarządzenia o zmianach. Wpisz zresztą http://www.bartoszmowi.pl i sprawdź sama stopień refundacji, ale nie zapomnij zajrzeć do zakładki charakterystyka produktu leczniczego, bo jak tam nie ma zarejestrowanej „waszej” postaci choroby to 100%; ciekawa jestem jak zmieni się budżet na leki Twojej Babci, zakładając, że nie zmienicie preparatów na najtańsze, tylko porównamy te, które brała w zeszłym roku. Pozdrawiam, Jolanta

  277. @ Normalność

    Pomyliłaś wpisy.O wybieleniu lekarzy ja pisałam i to nie przez ciebie ale cała dyskusja w mediach tak wyglądała jakbyśmy po jednej stronie mieli świetnie wykształconych,szlachetnych lekarzy myślących jedynie o dobru pacjenta a druga strona tylko kombinowała jak całe społeczeństwo wysłać na cmentarz. Obserwując to co się działo miałam wrażenie że mieliśmy do czynienia z meczem gdzie jednej stronie cały czas podaje się doping a po zakończeniu jeszcze oskarża drugą stronę że się poddała.
    Finansowanie polegało na tym że po szpitalach i przychodniach biegali przedstawiciele handlowi i namawiali na używanie takiego a nie innego leku. Profity bywały różne i tu już nie chcę się wdawać w dywagacje w jakiej formie bo przypuszczam że zależało to też od rangi lekarza.
    Aby NFZ mógł ścigać musi mieć narzędzia i jeśli uchwalimy że każda nawet najbardziej błędnie wypisana recepta będzie akceptowana to za chwilę okaże się że nawet 15% naszej składki to mało.Nigdzie na świecie nie ma takiej sytuacji że pacjent do specjalisty jest przyjmowany od razu a lekarz może wypisywać dowolną ilość leków refundowanych i nie podlega to kontroli.
    Nikt nie mówi o wypisywaniu osobie chorej na serce insuliny ale o tym że lekami refundowanymi się handluje.Natomiast to że lekarze wciskają pacjentom określone leki, nie informując że są inne tańsze to fakt.Poza tym wystarczy że apteka jest dogadana z kilkoma lekarzami i sprzeda leki pacjentom bez recepty a potem uzupełni dokumentację a zyskiem się podzieli; to tylko drobny przykład Zadaj sobie pytanie dlaczego kiedyś powszechny był proceder podpinania się pod kombatantów.

    Także zgadzam się że rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana dlatego nie mogę się zgodzić że wszystko co złe to Rząd i NFZ a druga strona działa tylko w imię dobra pacjenta.

  278. @Jolanra

    Dopiero dziś zauważyłem komentarz, w którym jest wiele cennych uwag dla zespołu „monitorującego” ustawę, ale też coś dla mnie niezwykłego. Lekarz, sumienny i profesjonalny – w domyśle na jednym etacie w publicznej służbie zdrowia – zarabia po 32 latach ciężkiej pracy mniej niż dopiero co przyjęta do pracy (przez Lato) sprzątaczka w PZPN. Nie bardzo jestem w stanie w to uwierzyć. Wprawdzie wzrósł ogromnie prestiż tego zawodu, co widać po ewaluowaniu nazwy stanowiska pracy: Od „Sprzątaczka” poprzez „Konserwatorka powierzchni płaskich” do „asenizatorki”, a to już brzmi dumnie!

    Jeśli lekarz z takim stażem nie ma kokosów z prywatnego gabinetu, to oznacza, że albo jest kiepski i pacjenci stronią od niego, albo jeszcze pamięta powieści Żeromskiego i się wzoruje na Judymie.
    W moim długim życiu spot kalem tylko jednego takiego lekarza – płci żeńskiej. Była to w ocenie kolegów najlepsza specjalistka od migreny w mieście, ale dostęp do niej był prawie niemożliwy. Pracowała tylko w jednym szpitalu i nie przyjmowała pacjentów prywatnie ani w przychodni. Byłem na obserwacji w szpitalu wojewódzkim (z czymś innym), którego dyrektor – pewien pan docent – miał aspiracje i imitował klinikę uniwersytecką w czasie, gdy nie było jeszcze uniwersytetu w Opolu. Załatwił konsultację szpital-szpital, przewieźli mnie i dostąpiłem zaszczytu. Bardzo miła pani doktor, raczej dojrzała kobieta, nie wiedziała o tym, że lekarz nie powinien znać na pamięć nazw leków ze swej specjalności, czyli nie byłaby przystosowana do aktualnej sytuacji. Powiedziała mi, ze jest kilkaset leków, ale tylko próby kolejnych mogą dać efekt. Po pierwszym udarze przeszły mi migreny, ale tę panią pamiętam.
    Biednego lekarza tez poznałem – młoda anestezjolog, córka koleżanki. Co do reszty mógłbym się przyłączyć do wezwania: „Lekarzu, pokaż co masz w garażu” (willi itp.)!

    PS
    Rzecz śmieszna! W budynku gdzie mieściła się nieformalna klinika uniwersytecka Pana Docenta, znajduje się obecnie rektorat uniwersytetu. Czy jest jakiś związek lecznicy z uniwersytetem? Nie wiem, choć chorych (szczególnie na umyśle) znajdować można w różnych gremiach.

  279. @Normalność
    15 stycznia o godz. 12:26

    Ja jestem wyżej w rankingu. Po ostrym zapaleniu trzustki awansowałem z II na I i niestety muszę brać insulinę. Tabletki wylądowały w piwnicy. Ja kupowałem jeszcze drogi glukometr i paski za 50 zł, ale ostatnio jeden raz refundowane i mam dwa gratisowe glukometry (Accu check) otrzymane poprzez zamianę i promocję. Mogę teraz mierzyć „stereo”.. Mierzę rzadko i poczekam z miesiąc na nową receptę. Mierzenie i tak nie wyleczy cukrzycy..

  280. Dla wszystkich do przemyślenia
    http://wyborcza.pl/1,75248,10949453,_Zyd_ukrywa_sie_pod_PESEL_em___Pani_ginekolog_ujawnia.html.
    Mnie w tym artykule uderza skoncentrowanie się na niewątpliwie patologicznym antysemityźmie pani doktor ale nikt nie zadaje pytania jak ktoś taki mógł w ogóle pracować w tym zawodzie. Dla mnie jest sprawą oczywistą że nie jest to osoba zdrowa psychicznie,nie jest też młoda i chyba koledzy widzieli z kim mają do czynienia. Czy etyczne jest tolerowanie kogoś takiego w środowisku i narażanie zdrowia pacjentek?

  281. DO Katarzyny
    „…dlatego nie mogę się zgodzić że wszystko co złe to Rząd i NFZ a druga strona działa tylko w imię dobra pacjenta”
    Ależ ja się z tobą zgadzam i w żadnym miejscu nie twierdziłam,że to rząd i NFZ zrobił wszytko co złe. Mało tego uważam,że to jeszcze pani Kopacz, i Posłowie, którzy takie przepisy nam pacjentom, lekarzom i aptekarzom zafundowali. Ale przykro mi ,że cię rozczaruję- w tym konkretnym sporze o ustawę refundacyjną, moim skromnym zdaniem to lekarze , aptekarze i pacjenci mają rację.
    P.S. Dziękuję naszej Gospodyni za dzisiejszy program Puszka Paradowskiej. Zaczynam widzieć światełko w tunelu. Niech żyje Normalność.

  282. @antonius,
    dzięki za raczej sympatyczne słowa, jestem dzisiejsza, wyszkolona, pracuję w szpitalu i dyżuruję tyle ile mam sił, ostatnio 3 razy w miesiącu, co wobec dzisiejszej rzeczywistości i tak mnie zabija, dawniej musiałam ponad 250 godzin na miesiąc (dopiero na 7 my dyżur mogłam nie wyrazić zgody), bo MZ zdrowia nieustannie dba o lekarzy. Nie mam po latach takiej pracy siły, aby tyrać w poradni. Ale codziennie ratuję ludzkie życie i to mi pozwala spokojnie jeździć moim 12-to letnim samochodem, szkoda, że daleko mu do Mercedesa. Przykro, że rzadko spotykasz dobrych lekarzy, ja znam ich bardzo wielu. Masz podwójnego pecha: Accu Check wycięto z refundacji, płacisz za paski 100% ok 50zł/opakowanie w internecie, w aptece pewnie więcej, bo będą odbijać refundacyjne straty, widocznie firma nikogo nie zaprosiła na Hawaje.
    Jolanta /ps. r w imieniu to pomyłka dyżurowa, mam szczęście, że nie na recepcie

  283. @ Normalność ;
    Wrócilem do domciu , ze zdumieniem przeczytałem Twoj komentarz w moj adres z godziny 12.19
    Po tym czasie zwrócono Tobie uwage ,iz źle adresowałaś ?!
    ,wypadałoby sprostować tym bardziej ,że po g.12.19 pojawiłaś się na blogu .
    Niestey nie jesteś pierwszą ,która (y) chcąc zaistnieć jako NOWA publikuje ,publikuje i… po prostu gubi sie .
    Kiedy przeczytałem Twoje … o naszej (Twojej lepszej ?) innej wizji świata a pod koniec coś o racjonalności rozumowania z patriotycznym zawołaniem To mój kraj ,-zrozumiałem ,że mam do czynienia z trudnym przypadkiem .
    Jeszcze raz podkreślam -nie znam treści ustawy refundacyjnej ,nie oglądam polskiej telewizji i nie słucham polskiego radia na ten temat ,po prostu osobiście nie potrzebuje znać przebiegu tej bietwki.
    W gronie moich licznych znajomych o lat też są lekarze ,którzy przez lata wyjeżdżali na sponsorowane wycieczki i … nie widzieli w tym nic nadzwyczajnego ,tym bardziej ,że dla zchowania pozoru tam w modnych przez lata państwach Śródziemnomorskich Afryki ,odbywaly się szkolenia ?! Poźnym latem kolega zacny urolog pojechał pociagiem na trasie Moskwa – Władywostok . Dwa dni temu TV BBC HD pokazywała reportaż z jazdy ta linią .Bardzo intresująca podroż , w dwa tygodnie spędzić w rajdzie samolotowo- kolejowym .
    Napisalem tylko o jednym casusiku i to wystaczy za opis wyjazdów na zwyczajowy Bliski Wschód ,
    ps.
    Ta moja znajomka ,ktora potrzebowala pożyczki w czasie szpitalnego lecznia ( ma wszczepiony Stend ) ,by dostac sie na leczenie szpitalne u tegoż ordynatora , złożyła wczesniej trzy wizyty w wynajmowanym pokoju (prywatnym gabinecie ?) w Swinoujsciu .(brak tam kardiologów ). Za każdym razem płacila do fartucha 250 zlotych . Byla przekonana , iz dostając skierowanie od Niego do szpitala w Szczecinie bedzie otoczona wzamian dobrą opieką i zostaną wykonane konieczne u niej badania i diagnostyka .Tak nie było i rozżalona Jadzia prosi mnie dzis o o znaleźienie dobrego kardiologa . Wystraczy ,to Nienormalność .
    Recepty to mały pikuś , choc napewno nie mam racji jako zdrowy facet.

  284. Bardzo Cie przepraszam Waldemarze. Teraz dopiero , po twojej słusznej reprymendzie zauważyłam ,że przypisałam ci słowa Katarzyny. Bardzo serdecznie cie za to przepraszam. Nie zauważyłam @ przed twoim imieniem. Przepraszam.
    Co do „licznych znajomych” lekarzy -hm. czy oni wiedzą ,że ty o nich myślisz w kategoriach przestępców?

  285. Co zaś do przeżyć znajomej zapytam -czy bez tych trzech wizyt u ordynatora pani nie miałaby w ogóle stentu? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć , bo stenty o ile wiem wykonuje się u osób, którym grozi potencjalnie śmiertelny zawał serca. Czy odmówiono jej przyjęcia do szpitala? Jak czytam to co piszesz odnoszę wrażenie,że twoja znajoma nie wyrosła z ery komunistycznych kolesiów, gdzie wszytko trzeba było „załatwiać”. To jest dla mnie nienormalne, niestety i na równi potępiam zachowanie twojej znajomej szukającej protekcji ordynatora za , jak wnioskuję „niepotrzebnie zapłacone 750 zł jak i ordynatora , który taką protekcje za pieniądze przyobiecał.

  286. Normalność ;
    Jezus Maria !,Znajomka w 2010 roku miała tzw. koronke i następnie założony stend pod kierunkiem pani Profesor z kilniki Akademi Medycznej ,.Ten ordynator ,to wizyty post w 2011/2012 ,wychowanek tejże pani profesor ( Ona znakomita postać -już nie operuje )
    Nie wytrzymujesz nerwowo, co tu ma do rzeczy jakiś komunizm ??!

  287. Kiedyś na blogu w POLITYCE napisałem, że gdy w TV pokazują migawki z walk byków, to jestem zawsze po stronie byków, ofiar tych haniebnych widowisk. Teraz jestem po stronie lekarzy i aptekarzy, ponieważ oni bronią nie tylko swego słusznego interesu, ale także, może nawet nieświadomie, bronią interesu nas wszystkich Polaków – posiadania dobrego prawa. Dlatego popieram ich protesty, chociaż mogą okazać się dla mnie bardzo kłopotliwe. Nie podejmuję się oceny krytyk lekarskich na temat listy leków refundowanych, ponieważ nie posiadam stosownej wiedzy medycznej. Przypuszczam jednak, że lwia większość ich głosów krytycznych w tej materii jest merytorycznie uzasadnionych. Być może za niektórymi z tych krytycznych uwag kryje się „sympatia” do zaprzyjaźnionego koncernu farmaceutycznego, ale przypuszczam, że zdecydowana ich większość jest uzasadniona dobrem procesu terapeutycznego, a więc dobrem pacjentów, i nie sądzę, aby głosy „reklamowe” miały w tej krytyce znaczący udział.
    Ale dlaczego uważam tę ustawę, której wejście w życie uczyniło tyle szkód pacjentom ubezpieczonym w NFZ za niedobre prawo, niegodne państw o ucywilizowanej władzy?
    Składka obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego jest daniną publiczną tj. szczególnym podatkiem przeznaczonym na określony ustawowo cel – ochronę zdrowia i leczenie osób ubezpieczonych. Przepisy prawa dotyczącej jej pobierania winny więc być wzorowane na wypracowanych w krajach demokratycznych zasadach prawa podatkowego i dotyczyć uprawnień i obowiązków następujących podmiotów:
    – podatnika, tj. osoby obciążonej ustawowo obowiązkiem odprowadzania daniny – składki od swego dochodu;
    – płatnika podatku tj. osoby prawnej albo fizycznej, która posiada kompetencję (prawo i obowiązek) naliczenia wysokości składki, i jej terminowego wpłacenia do jej poborcy poborcy – państwowego organu skarbowego, właściwego Urzędu Skarbowego, który ma nie tylko obowiązek przekazania składki organizatorowi realizacji celu daniny tj. NFZ, ale także obowiązek nadzorowania prawidłowości naliczania składek i ich terminowego wpłacania.
    Ani lekarz leczący ubezpieczonych ani aptekarz realizujący recepty nie powinni być obciążani sprawdzaniem, czy za pacjenta została odprowadzona terminowa składka ubezpieczenia, ponieważ nie są oni urzędnikami państwowego organu skarbowego.
    Podobnie urzędnikom NFZ nie mogą przysługiwać kompetencje karania mandatowego lekarzy i aptekarzy, ponieważ nie są oni urzędnikami państwowego organu nadzoru a pracownikami funduszu powołanego do organizowania opieki lekarskiej dla ubezpieczonych. Przyznanie im w ustawie prawa karania lekarzy i aptekarzy w postępowaniu niemal mandatowym, oraz prawa odwoływania się ukaranych do NFZ to kpina z podstawowych zasad państwa prawa.
    Postępowanie mandatowe, w którym funkcjonariusz państwa występuje jako oskarżyciel i sędzia w jednej osobie, w państwie prawa, powinno być ograniczone tylko do akceptowanych zwyczajowo przypadków wykroczeń (np. ruch drogowy, zaśmiecanie ulicy, nieodśnieżenie), a ukaranie mandatem może nastąpić tylko po wyrażeniu zgody przez obwinionego. Brak jego zgody powinien skutkować skierowaniem sprawy do postępowania sądowego.
    W państwach prawa dopuszczone są finansowe kary umowne, ściśle określone w treści umowy, mające charakter rekompensaty za niepoliczalne straty powodowane u strony umowy, przez drugą stronę. NFZ zawiera umowy oświadczenie usług medycznych z dwoma rodzajami podmiotów: z przychodniami lekarskimi i indywidualnymi lekarzami. W przypadku przychodni kara umowna nie powinna dotyczyć lekarza w niej zatrudnionego, ponieważ nie jest on stroną umowy z NSZ. Jeżeli lekarz ? pracownik spowodował straty u swego pracodawcy to jego odpowiedzialność za nie określa Kodeks Pracy.
    Nie można dać sobie wcisnąć przekonania, że recepta wystawiona przez lekarza jest dokumentem finansowym – „czekiem”. To dokument technologii terapeutycznej, zawierający zezwolenie na sprzedaż leku, wydawanego jedynie na zezwolenie lekarskie i określający dawkowanie. Może zwierać opinię lekarską dot. przewlekłości choroby, i to takiej, która nie znalazła się na liście chorób z natury przewlekłych albo nieuleczalnych i takich, przy których leki są bezpłatne tj. wydawane przez aptekę na koszt NFZ. A taką listę powinien opublikować minister zdrowia dla potrzeb lekarzy i aptekarzy.
    NIE CHCIAŁBYM BYĆ LECZONY PRZEZ LEKARZA, KTÓRY ZNACZNĄ CZĘŚĆ CZASU MEJ WIZYTY MUSI POŚWIĘCIĆ NA SPRAWDZENIE, CZY POSIADAM UPRAWNIENIE DO KORZYSTANIA Z BEZPŁATNEGO LECZNICTWA, TAK JAK NIE CHCIAŁBYM BYĆ PASAŻEREM SAMOLOTU PASAŻERSKIEGO, KTÓREGO PILOCI ZNACZNĄ CZĘŚĆ CZASU PRZYGOTOWANIA DO LOTU POŚWIĘCAJĄ NA SPRAWDZENIE BILETÓW PASAŻERÓW. W OBU PRZYPADKACH CHODZI BOWIEM O ZDROWIE I ŻYCIE. TO MUSZĄ ZROZUMIEĆ POLITYCY!
    Skoro ustawa zakłada ujednolicenie cen leków refundowanych częściowo albo całkowicie, to ich lista powinna zwierać również kwotowo wyliczone ceny z zastosowaniem odpowiednich stawek refundacji. To powinno w sposób radykalny uprościć pracę aptekarzy. To co napisałem wyżej o karach umownych powinno dotyczyć również aptekarzy. W tych umowach, jeżeli znajdą się kary umowne, to powinny zapewniać równowagę obu stron. NFZ powinien także ponosić kary umowne za nieterminowe zwracanie należności aptekom za refundacje, a kontrola ministerstwa zdrowia powinna egzekwować od pracowników NFZ odpowiedzialność za te straty.
    Szanowny Torlinie! Podzielam obawy posła Palikota o dążeniu Donalda Tuska i kierowanej przez niego PO w sposób niemal dyktatorski do władzy autorytarnej, czy totalitarnej. Ustanowienie dyktatury w sposób „demokratyczny” przez parlament już zdarzyło się w ubiegłym wieku w Europie, a tragiczne skutki tego dotknęły cały świat. Rozumienie demokracji w ten sposób, że parlamentarna większość może ustanowić w głosowaniu każde złe prawo, to bolszewizm, a takim złym prawem, przyjętym na tej zasadzie jest właśnie ta ustawa, której wprowadzanie w życie uczyniło tyle szkód.
    Pozdrawiam Normalność! Twe wypowiedzi na blogu są bliskie moim poglądom.
    Sławek (14 stycznia, godz. 22:20) rozważa prawdopodobne przyczyny uchwalenia i wprowadzania w życie, wbrew zdrowemu rozsądkowi i nowoczesnemu poczuciu prawnemu, tego bubla radosnej twórczości ustawodawczej. Jeżeli to nie wypadek przy pracy spowodowany „niebezpieczną jazdą”, a celowe działanie, to można przypuścić jeszcze kilka przyczyn o różnym poziomie prawdopodobieństwa. Ale ta sprawa oraz sprawa udziału w tym zamieszaniu głównych bohaterów tj. p. Kopacz i p. Arłukowicza, to odrębny temat.
    Nie róbmy z lekarzy i aptekarzy pazernej mafii. Większość z nich pracuje dobrze i z troską o dobro pacjenta, a parszywe owce zdarzają się wszędzie. Ich przestępczą działalnością powinny zajmować się państwowe organy kontroli i nadzoru oraz wymiaru sprawiedliwości.

  288. Dlaczego nie inwestuje się w internę? – Fundusz źle płaci za internę, dlatego nie mogę zmusić dyrektorów, by przekształcili łóżka na diabetologii czy kardiologii i zaczęli przyjmować więcej pacjentów ostrych, internistycznych – mówi Dariusz Hajdukiewicz, dyrektor biura polityki zdrowotnej. – To by pogorszyło ich wynik finansowy, a wkrótce to my, jako właściciele lecznicy, będziemy musieli pokryć ich długi.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10963738,Szpital_nie_przyjmuje_pacjentow__bo_malo_na_tym_zarobi.html
    —————————

    „jak kapitalizm to kapitalizm, nikt nie pomyśli co będzie dalej”….
    Życie ludzkie jest bezcenne?
    Jak znaleźć punkt równowagi pomiędzy nieograniczonymi potrzebami a skończonymi zasobami?

    A problem będzie narastał w postępie geometrycznym.
    Nikt chorym nie odważy się powiedzieć, że nie ma pieniędzy bez skazania się na śmierć polityczną.

  289. Normalność
    Normalność – Normalności polega na tym że co innego się mówi a co innego się pisze. Wszystko zależy od formy potrzebnej w tym właśnie momencie.
    Bywa ze jest to forma MÓW MI DO FARTUCHA.
    Tak bywa z językiem polskim .To tyle o mowie pisanej.
    Jeśli chodzi o fakty to właśnie usłyszeliśmy że gen Błasika wogóle nie było w kokpicie , może Go i w samolocie też nie było , chyba krasnoludki mówiły jego głosem albo znalazł sie tam brzuchomówca i wrzeszczał
    PUL UP , PUL UP.
    Należy więc rozpocząć śledztwo w sprawie podlożenia zwłok do skraksowanego samolotu oczywiście wcześniej należy wyjaśnić i osądzić ludzi którzy go zabili
    Te krasnale od PUL UP też trzeba znależć o osądzić.
    Prawo prawem ale granaty lepiej mieć pod ręką i sprawiedliwość tez musi być nasza
    Tak, więc teraz IPN nie musi już wracać do dalekiej przeszłości by wyjaśnić kto zrobił miecz który wyszczerbił się Chrobremu na jakiejś
    tak furtce do Kijowa.
    Ot robota na przynajmniej stulecia.
    Ciekawe w jakim języku w Parlemencie Europejskim przemawia p. Wojciechowski prostując kłamstwa katyńskie przed tamtejszym aeropagiem.I to my sami wybraliśmy tego człowieka by nas reprezentował, straszne.
    ukłony

  290. @Katarzyna.

    Ja leczę ludzi i obchodzę Chanakę i Jom Kipur, jak również wiem, czym różnie się dżinizm od buddyzmu, i co, czy to o mnie napisała wyborcza?

    czy antysemici czy ludzie niezrównoważeni/szkodliwi nie znajdują sie w każdym zawodzie?

    jeżeli odpowiedzialność zbiorowa, to niech mi wyborcza zapłaci odszkodowanie z bzdury pisane w gazecie polskiej albo super ekspresie !!!

    tymczasem to dumna wyborcza właśnie sięgneła poziomu brukowców!!

    jeżeli nie jesteśmy święci, to wszyscy.

  291. @Szanowna Jolanto! (bez „r”)
    Skoro Accu check wycięto, to wyrzucę oba glukometry i kupię taki maleńki, gdzie jeszcze mniej krwi potrzeba. Ja cały czas płaciłem 50 zł za paski, tylko raz ze zniżką. Może moja lekarka kontaktowa się pomyliła na moją korzyść? Opisałem szczegółowo moje doświadczenia – negatywne z przychodnią specjalistyczną, tzn. z diabetolożką i tam więcej nie pójdę. Jeśli u internisty nie dostanę insuliny ze zniżką to kupię tę długo działającą, rakotwórczą, bo i tak nie jest na liście.

  292. Z POWODU JEDNEJ USTAWY ZAWINIONEJ PRZEZ NIE WIADOMO KOGO PANI JANINA ZMIENILA OPCJE POLITYCZNA NA ANTYRZADOWA ,CO JEST DLA MNIE OBRZYDLIWE .MOZE PRZEKONUJE JA DO TEGO NACZELNY PISIARZ JAN WROBEL ,PRZEZ KTOREGO NIE DA SIE JUZ OGLADAC PUSZKI PARADOWSKIEJ ,BO TO ON TAM GLOWNIE PAJACUJE CORAZ BARDZIEJ PRZEKONUJAC O SWOJEJ GLUPOCIE .TYM RAZEM GOSPODYNI JEST BLIZSZA PISU I PALIKOTA -SMUTNE TO ,BO NALEZALO DOKLADNIE PRZESTUDIOWAC TE USTAWE .LEKARZE SA BEZCZELNI -SA KORUMPOWANI PRZEZ FIRMY FARMACEUTYCZNE ZA POMOCA EGZOTYCZNYCH WYCIECZEK I PREZENTOW ,STAD POCZULI SWOJA SILE I SOLIDARNOSC Z FIRMAMI .Z TEGO WSZYSTKIEGO ODPADA MI PRZEDOSTATNI IDEAL DZIENNIKARZA .OSTATNI JEST JAROSLAW GUGALA -NAJMADRZEJSZY .

  293. Mam nadzieję, że gospodyni zaproponuje inny temat, bo tego się już dalej nie da czytać, a moje zdefektowanie serce po lekturze zamieszczonych postów pulsuje w rytm: wla to, wal to i tak z 60 razy na minutę.
    Raz w życiu spotkałem lekarza palanta, który zaordynował mi antybiotyk bez osłony na przewód pokarmowy. Nie nazywam go jednak palantem z powodu tego niedopatrzenia, a dlatego, że przy wódce w „doborowym towarzystwie” obraził się na mnie, gdy mu to wypomniałem.Obraził się nam mnie ciul, a to ja mam do dzisiaj problemy z dwunastnicą.
    Raz dałem w fartuch (100zł) lekarzowi od naprawiania kończyn górnych (lewą nie mogłem podnieść kieliszka) i nie żałuję, a nawet nie mam sobie nic do zarzucenia, bo zajął się mną niestandardowo. Inny najpierw próbował by stawiać warunki, a ten nie, więc przejąłem inicjatywę. Trochę protestował, żebym sobie nie myślał…
    Jak naprawili mi serce, to kłócił się chirurg z (tu mam problem) instrumentariuszką (?). Trochę to trwało, ale w końcu ustalili, że wstawią mi takiego stenda jaki jest jeszcze w szufladzie. Przeżyłem i to, ale do pani (instrumentariuszki?) nie miałem żalu, ba, czułem nawet sympatię, bo opieprzyła mnie jak przyznałem się doktorkowi do nałogowego palenia.
    No i na koniec kochani ludkowie: na coś trzeba umrzeć….
    Pozdrawiam

  294. Pani Redaktor,
    Przeczytałam dzisiejszy Pani tekst w Polska the Times ” Nie ma jak kryzys” ale dodałabym jeszcze że nie tylko politycy mają z tym problem. Przyznam że więcej głupstw słyszałam z ust dziennikarzy. To oni przede wszystkim nie mogli się wyzwolić z myślenia o podporządkowaniu prokuratury MS i cały czas próbowali wymóc na politykach podjęcie jakiejś szybkiej decyzji,zwłaszcza dotyczącej dymisji któregoś z panów.

css.php