Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

15.01.2012
niedziela

Przez piekło do salonu

15 stycznia 2012, niedziela,

Powrót smoleńskiego piekła zapowiada na jednym z internatowych portali Stefan Niesiołowski. No, może nie piekła, ale jednak wokół Smoleńska znów z lekka zawrzało.

Choć nie wydarzyło się nic wielkiego czy przełomowego. Odczytano podobno dodatkowe słowa i uznano, że jednej z kwestii nie wypowiada gen. Błasik, ale drugi pilot. Na tej podstawie PiS chciałby oczywiście dotychczasowe ustalenia unieważnić, a nawet powołać nową komisję, takiego „Millera-bis”. Taki postulat oczywistą oczywistością wydaje się samemu prezesowi Kaczyńskiemu. Wydaje mi się, że nie ma co protestować, ale trzeba zdać się na Kaczyńskiego. Jeżeli mu zespół Macierewicza nie wystarczy, niech w ramach budowania swojego państwa prawdziwie Wolnych Polaków powoła własną komisję.

Określenie „Wolni Polacy” robi ostatnio sporą karierę. Tym, którzy jeszcze nie wiedzą o co chodzi – wyjaśniam: chodzi podobno o 30 proc. ludności Polski, która prawdziwie wolna czuje się jedynie oglądając w tak zwanym drugim obiegu na przykład film „Mgła” niesłychanie dyskryminowany przez wszystkie media obiegu pierwszego, które – jak wiadomo – są w służbie Polaków zniewolonych. Nawiasem mówiąc skąd wiadomo, że to jest 30 proc.? Chyba, że chodzi o wyborców głosujących na PiS, ale przecież byłoby to znaczne ograniczenie aspiracji, bo biorąc pod uwagę frekwencję z 30 zrobi się 14, a może i 13 proc.

Wracając do propozycji powołania kolejnej smoleńskiej komisji – zadaniem jej będzie ustalenie tego, co już ustalił Antoni Macierewicz, który mógłby być głównym ekspertem nowej komisji i nawet napisać jej sprawozdanie. Posiada w tym już pewną biegłość, co znacznie przyspieszy prace. To ważne, bo prawda spisana przez tę komisję będzie prawdą jedyną, bo taką już jest – przynajmniej dla wolnych Polaków – a oni stanowią sól tej ziemi. W ten sposób uniknęlibyśmy tego, co Niesiołowski nazywa „smoleńskim piekłem”, w wymiarze powszechnym. Zaglądali by do niego tylko ludzie prawdziwie wolni, aby umocnić się w prawdzie. Tego, aby w państwie Wolnych Polaków prawda nie była obrażana, będzie pilnować powołana ostatnio Obywatelska Rada Etyki Mediów, kierowana przez obywatelkę Teresę Bochwic. W składzie Rady znajdą się wyłącznie obywatele wolni, co ma sens. Niewolnicy nie potrzebują przecież żadnej rady etyki, bo z swym niewolnictwie są niereformowalni.

Przyznam, że powołanie Obywatelskiej Rady Etyki mediów bardzo mnie ucieszyło. Myślę, że to dopiero początek i ten pomysł można twórczo rozwijać, np. warto powołać prokuraturę obywatelską, na której czele może stanąć na przykład prokurator Pasionek, który ma już nawet rozbudowane kontakty międzynarodowe (w tym także w Stanach Zjednoczonych, a więc w kraju prawdziwie wolnych obywateli). Wiadomo, że z prokuratury generalnej już nic nie będzie, skoro kłótni na szczytach nie ma kto rozstrzygnąć i aż płk Przybył musi sobie strzelać w policzek, aby zwrócić uwagę na zło, które się dzieje. Sądownictwo obywatelskie też by się przydało, bo obecni sędziowie i ławnicy jakoś marnie sobie radzą. I tak wreszcie nastąpiłoby, ale już w formie realnej, a nie rozważań socjologicznych – jakich pełno po każdych wyborach – podzielenie nas na dwie Polski. Jedną, prawdziwie wolną, niepodległą i obywatelską i drugą, składającą hołdy pruskie czy berlińskie przynajmniej raz w tygodniu, zapełnioną osobnikami gorszej jakości, w patriotyzmie i wolności wyjątkowo upośledzone.
Trzeba przyznać, że w tym kierunku zdecydowanie zmierzamy, skoro od słów zaczynamy przechodzić do czynów. I tak wreszcie powstanie kiedyś ten wymarzony Salon prawdziwie Wolnych Polaków, w którym królować będzie prawdziwie wolny wieszcz czyli Poeta z Milanówka i zdeklasuje salon niewolnych. I dopiero wtedy nastąpi prawdziwe zwycięstwo, bo brak salonu jest zdecydowanie tym, co najbardziej prawdziwie wolnym Polakom doskwiera. Do niego można iść choćby przez smoleńskie piekło.

***
Drodzy Blogowicze
Korespondencję z Państwem nawiążę następnym razem, gdyż utonęłam czytając komentarze na temat lekarzy, aptek, konkretnych leków, identyfikacji ubezpieczonych itp. Ponieważ wnoszący sporo zamieszania Nikodem123 uświadomił mi, że nikt w tym kraju nie jest ubezpieczony przestałam rozumieć obiekcje lekarzy. Nikomu się więc refundacja nie należy i po kłopocie. Już zupełnie nie rozumiem dlaczego lekarze – a teraz także podobno aptekarze – protestują. Doniesienia z tego frontu nie przyciągają już zresztą mojej uwagi, czekam na konsekwencje polityczne. Ponadto w mojej aptece oraz w aptekach okolicznych wszystko gra (z ciekawości sprawdziłam). Panie Farmaceutki pracują skarżąc się jedynie, że tylu błędów, ile popełniają lekarze wypisując recepty, to one dawno nie widziały. A podobno rzecz jest do opanowania. One opanowały i dlatego stwierdziły, że chyba zastrajkują, ale w proteście przeciwko lekarzom. Pewnie nie zastrajkują, ale gdyby to zrobiłyby – zrozumiałabym. Mam nadzieję, że ta sprawa się wreszcie jakoś tam przetoczy i blog wróci do politycznej równowagi, gdyż medycyna i tajniki przepisywania poszczególnych leków to nie moja specjalność. I nie zamierzam się w tym kierunku kształcić, mimo wielu zachęt części spośród Państwa.

Przyznaję jednak, że czytając komentarze trochę się poduczyłam, być może za kilka dni opanowałabym także zasady refundacji. Nie jest jednak moja ambicją prześciganie Nikodema123, którego niektórzy z Państwa podejrzewają, że w rzeczywistości jest panem Bukielem. To trop ciekawy, ale pewnie na manowce.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 346

Dodaj komentarz »
  1. Tak wiele w sprawie katastrofy smoleńskiej nie zrobiono że nie dziwi mnie że blisko 2 lata po nikt nic nadal nie wie. Dzięki temu smoleńskie wampiry czy tez jak ja to piszę autonomia posmoleńska może co jakiś czas dmuchać na tlące się węgle niepewności. Katastrofa z 2010 to dla wielu polityków i dziennikarzy gwarancja wysokiej oglądalności , możliwość prezentacji antyrządowych postulatów etc.

    Każdy jeden wpis ze SG na portalu Salon24 dotyczący katastrofy to kilkadziesiąt tysięcy odsłon i setki komentarzy. Ta sprawa żyje i żyć będzie. Wiele mam do zarzucenia naszej władzy, że do tego dopuściła mimo wszystko.

    Dopiero mieliśmy sensacje Klichów ( które według mnie żadną sensacją nie były : http://nocri.blox.pl/2011/12/Katastrofa-TU-154-w-Smolensku-sensacje-Klicha.html ) a już mamy sensacje z kokpitu. Portale „niezależne” już drążą temat i ładują miechy powietrzem. Niesiołowski ma rację tylko patrzeć jak Sakiewicz i spółka skoczy na miech by rozpalić kolejny smoleński grill.

  2. Jeśli smoleńskie piekło ponownie rozgorzeje, to dzięki telewizji.
    Pan Rymanowski już rozpoczął grzanie tej smoły.

  3. Powierzenie Macierewiczowi kierowania czymkolwiek, to zabawa dynamitem, obrywają zawsze postronni.
    On jest jakimś Teflonowym Talibem…….
    Na dodatek, to kosztowna zabawa- raport o WSI już kosztował w odszkodowaniach za pomówienia kilka milionów.
    Nie wiem czy w dobie kryzysu stać nas na to.
    Chyba że finansowanie wezmą na siebie media?
    Płatne wystąpienia pajaców przed kamerami……to dobry pomysł, a na dodatek Rostowski mógłby to opodatkować!!!

    Niestety Większość jest na ogół milcząca, Mniejszość hałaśliwa najczęściej. Kogo ten Smoleńsk obchodzi? Poza bliskimi oczywiście?
    Co znaczy te 96 osób, w porównaniu z jednym tygodniem na drogach?
    A teraz zaczynają się mrozy, kolejnych kilkaset osób dopiszemy do strat….

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. nocri
    15 stycznia o godz. 22:39

    ”Wiele mam do zarzucenia naszej władzy, że do tego dopuściła mimo wszystko”.

    Władzy zawsze i za wszystko co się dzieje w kraju, nie tylko naszej i nie tylko w naszym, można wiele zarzucić. Ale czy wyobrażasz sobie, że ten wampiryzm smoleński miałby szanse rozwinąć się w jakimkolwiek cywilizowanym kraju, a może w ogóle jakimkolwiek innym kraju na świecie?

    To nie kwestia rządu, moim zdaniem, ale naszej podejrzliwej, aferalnej mentalności, którą tak świetnie eksplorują polskie szmatławe media. To polskie media, a nie PiS sa głównym wygranym w tym najbardziej ulubionym przez Polaków serialu brazylijskim.

  6. Szanowna Pani Redaktor,

    Oto mamy efekt nacisków (żądań????) publikacji raportu dotyczącego katastrofy smoleńskiej. Cała pierwsza połowa 2011r. pełna była wezwań polityków, dziennikarzy którzy domagali się efektów pracy komisji Millera. Okazuje się, że być może raport powstał za szybko, oparty został na niedokończonej pracy ekspertów z Krakowa.

    Widać, że Kaczyński będzie starał się na nowo wznieć żar w duszach swoich wiernych. Skoro pochodnie przygasły na Krakowskim Przedmieściu, nowa komisja mogłaby na nowo rozpalić serca wyznawców.

    Jako że spiskowe teorie są w cenie, moja jest następująca (napisana kilkanaście godzin przed konferencją prokuratury):
    – Prokuratura wypuściła do mediów informację, że „spece” z Krakowa odczytali kilka dodatkowych fragmentów ze stenogramów. Sensacją w przecieku ma być to że głos przypisywany do tej pory Błasikowi, w rzeczywistości wypowiadał drugi pilot. Efekt jest taki, że Kaczyński, Macierewicz razem z niezależnymi dziennikarzami rzucili się do gardeł salonowi. W rzeczywistości, cel przecieku miał być inny, w stenogramach „spece” usłyszeli coś co stawia Kaczyńskiego, jego ministra i generała w niekorzystnym świetle. Aby uniknąć oskarżeń o manipulację zapisami z czarnych skrzynek, należało pozwolić się wyszczekać Kaczyńskiemu, by nie mógł zakwestionować oryginalności nagrań.

    Pozdrawiam

  7. Czy to, o czym Pani Paradowska pisze dzieje się na Ziemi? Tej Ziemi?
    Pozdrawiam

  8. Pani Janino, dowiedziono (było o tym w POLITYCE), że gdyby nawet do urn poszło 100%, to rozkład głosów na poszczególne partie byłby taki sam, więc pani zarzut jest niecelny.
    Pan profesor Modzelewski twierdzi (sobotnie wydanie GW), że prezes PiS zgromadził elektorat nieprzemakalny, który nie zagląda przez barykadę, ażeby sprawdzić, co się dzieje po drugiej stronie. Tych ludzi nie interesują prywatne profity, oni nawet ich nie oczekują od Kaczyńskiego, marzą o ukarania tych którym się powiodło. Pan Modzelewski obawia się, że powrót IVRP jest możliwy, wystarczy porządne tąpnięcie w gospodarce.
    Generalnie można by na taką ocenę przystać, choć wydarzenia na Węgrzech łatwo temu mogą zaprzeczyć. Z tego co wiadomo, Orbana poparła klasa średnia, mieszczaństwo i przedsiębiorcy, a u nas jest raczej odwrotnie.
    Mówi się, że zachód zbudował swój dobrobyt na pracy gastarbaitrów , którym nie trzeba było za dużo płacić i specjalnie się martwić ich zabezpieczeniem socjalnym. My nie zachód, więc rolę gastarbaitrów pełnią polscy obywatele, którzy zostaną natychmiast na lodzie, gdy kryzys gospodarczy pojawi się za Odrą. Okaże się nawet, że tysiące drobnych przedsiębiorców (klasa średnia) było też gastarbaitrami, obsługującymi wielkie firmy międzynarodowe.
    I kto wygra wybory? Lewica?

  9. Pani Janino, a co powie Pani na krytykę spod pióra jaśnie oświeconego red. Terlikowskiego? Rehabilituje Pani nieszczęsną brzozę? 😛

    „Teraz wszyscy ci, którzy tę opinię powtarzali, lubowali się w opowieściach o naciskach, pijanym generale, czy formułowali opinie na temat winy ? powinni zwyczajnie przeprosić. Paradowskie, Czuchnowskie, Lisy, Żakowskie, Kublikowe, Palikoty i cała reszta tego towarzystwa (a wspominam tylko Polaków), które oskarżało generała i prezydenta o rzeczy, których oni nie popełnili, powinni teraz paść na kolana i pokornie prosić o wybaczenie generałową Ewę Błasik.”

    ( http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/terlikowski:_na_kolana_przed_generalowa_blasik_18273 )

  10. Podobnie jak Andiboz uważam, że nawrót histerii posmolenskiej zależy tylko od telewizji. Cała nadzieja w tym, że temat zgrany.
    Pozdrawiam

  11. Przecież Smoleńsk jest antidotum na awanturę wokół wątpliwego profesjonalizmu rządu nie tylko w sprawie ustawy refundacyjnej ale i kolejnych przygotowanych już atrakcji. O ile społeczny optymizm łatwo podważyć, można zawsze sięgnąć po jednoczenie przeciw groźnym dewiatom i optymizm wpisać ustawowo w twarze Polaków. Nie wierzę w to, że coś dzieje się bez przyczyny. Zapowiada się kolejne lata ukrywania się ze pisem. Czyli po staremu. Niespodzianką w tym planie może okazać się Palikot, który zaczyna jednoczyć realną lewicę – Rozmowy z sierpniem80, PPP, Ikonowiczem – mogą nieco zmienić się bieguny. Nawet się ucieszę. Dość ignorancji.

  12. z coraz większą niechęcią czytam Pani teksty, Pani zacietrzewienie w stosunku do lekarzy i uwielbienie dla prymitywnych w swej głupocie ustaw rządu wywołuje żal i rozgoryczenie, Pani popiera jak widać wyjęcie lekarzy spod prawa, no cóż

  13. @kozetka

    „Ale czy wyobrażasz sobie, że ten wampiryzm smoleński miałby szanse rozwinąć się w jakimkolwiek cywilizowanym kraju, a może w ogóle jakimkolwiek innym kraju na świecie?”

    …w Stanach do tej pory aktywni są „buszujący w zbożu” po róznego rodzaju wydarzeniach. Spiskowatość to nie tylko polska przypadłość. Faktem jest natomiast to, że chyba tylko w Polsce ma taki wpływ na rzeczywistość.

  14. @nick

    …a może tak pani Janina widzi to co i zwykli ludzie widzą. Konkretna reforma służby zdrowia obniżyła by ich dochody i to znacznie. Im wygodnie (oczywiście nie wszystkim ale jednak) żyć i pracować w bagnie dotychczasowego systemu. Czemu choć nie protestują w sprawie ślamazarnej pracy kolejnych rządów nad projektem RUM ? System się świetnie sprawdza na Śląsku i Zagłębiu – my tu nie mamy problemów ze stwierdzaniem kto jest ubezpieczony a kto nie. Masz wydrukowane bony recept i trafiasz z rejestracji do gabinetu lekarskiego ? Znaczy się jesteś ubezpieczony bo udowodniłeś to kartą magnetyczną. Przecież o to chodzi w proteście – lekarze nie chcą sprawdzać czy pacjent ma ubezpieczenie. W zasadzie słusznie bo to nie ich rola to rola rejestracji przychodni. Niech więc wezmą i zorganizują jakiś mały strajk by pogonić rząd do pracy nad RUM … co nie co tu:

    http://nocri.blox.pl/2011/12/Na-ratunek-sluzby-zdrowia.html

    Polska to kraj, w którym wiele grup żyje sobie dobrze dzięki wadom systemu i nie zależy im na poprawianiu owych wad.

  15. @nick
    Na całym świecie to lekarz sprawdza czy pacjent ma ubezpieczenie. To jest tak oczywiste . Takie pytanie jest pierwszym pytaniem do nowego pacjenta. Potem gdy wypisze receptę , to apteka sprawdza czy należy mu się zniżka wynikająca z ubezpieczenia. Więc o co chodzi polskim lekarzom ?

  16. A moim zdaniem telewizja nie ma nic do powiedzenia. Ta sprawa będzie żyła, ale może to dziwnie zabrzmi, to wcale dokładnie o Smoleńsk nie chodzi. Tak jak Pani Redaktor zaznaczyła, to chodzi o niezgodę na takie państwo, jakie teraz mamy. Zwolennicy IV RP uznają Polskę za państwo wasalne i uciemiężone, niezdolne do prowadzenia własnej polityki, które posunęło się do tego, aby zlikwidować fizycznie jednego z architektów IV RP. W jaki sposób to zrobiono, tego dokładnie nie wiadomo, i sam Macierewicz nie wie, ale coś jest na pewno na rzeczy. Ja mam przyjaciół PiSowców i z nimi nie ma rozmowy. Chociażby telewizja nie powiedziała ani jednego słowa na ten temat, on będzie żył, bo jest na niego zapotrzebowanie. A w ogóle każdy temat antyTuskowy jest mile widziany.

  17. Pani sie myli. Nie „Wolni Polacy” tylko „Polni Wolacy”.

  18. Witam,

    „hołd ruski”, „hołd pruski”, „hołd berliński”,…
    A przecież to „najlepszy z prezydentów” pojechał z pierwszą oficjalną wizytą (na koszt i w imieniu wszystkich Polaków) do obcego państwa, by tam, publicznie, na kolanach pocałować w rękę jego przywódcę. Dla przypomnienia dodam, że chodzi o Watykan, któremu przewodził Niemiec.
    Bezkarne panoszenie się kościoła katolickiego w Polsce jest owocem również tego hołdu. Chodzi zatem – jak zwykle – o pieniądze. Im kto głośniej wymawia słowo „ojczyzna”, tym bardziej chce ją sprzedać. Proszę zwrócić uwagę na kolejność słów w haśle „Bóg, Honor, Ojczyzna”.
    Prawica, czyli pan Tusk ma dzięki temu i wymówkę (nic nie mogę zrobić) i zapewniony byt (rząd się wyżywi – skąd my to znamy?).
    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  19. I znów opozycja specjalnej troski zapewni długie panowanie Platformie Obywatelskiej.

  20. Do Czeslawa B. Na calym swiecie – to nie lekaz sprawdza, czy pacjent ma ubespieczenie, tylko jego sekretarka. Na calym swiecie / poza Polska/ lekarz jest od leczenia, a sekretarka od sprawdzania. To by bylo na tyle. JB.

  21. Sparawa z receptami jest bardzo prostą. NFZ stworzył przepisy, dzięki którym będzie mógł nałożyć karę na dowolnego lekarza/aptekarza, gdy będzie miał taką ochotę, czyli zapewne wtedy, gdy mu zbraknie gotówki. A lekarz nie może się przed tym zabezpieczyć, bo nie może sprawdzić przepływu składek od pracodawcy pacjenta do ZUS i z ZUS do NFZ.
    Oczywiście można powiedzieć, że nie ma problemu, bo jakoś to będzie i NFZ nie będzie nakładał kary zawsze, a jedynie od czasu do czasu. Jest to taki totolotek z ujemnymi wygranymi. Chcesz być lekarzem, możesz zapłacić karę. W zasadzie lekarze i aptekarze mogliby wykupić ubezpieczenie OC od wydawania recept, ale takiego produktu ubezpieczeniowego nie ma i nie wiadomo ile by kosztował.

  22. Na całym świecie ubezpieczający wydaje ubezpieczonemu dowód ubezpieczenia, który ubezpieczony może pokazać każdemu zainteresowanemu

  23. Z miesiaca na miesiac politycy i media lub media i politycy staczają Polskę do skansenu ,niech tak pozostanie .
    Czy ja aż tak źle życzę ,nie i nie , ponieważ codzienna Polska w której żyje, ta nadgraniczna oddalona o 100 km od agromeracji Berlina mentalnie nie poddaje się Warszawie – temu kulawemu Centrum .
    Ważniejszy dla mnie jest niepokojacy sygnał dziennikarki -blogowiczki ze Szczecina ( blog W.Kuczynskiego ) @ Zofii która specjalizując się od lat w tematyce gospodarczej zadaje ważne pytania o Gazoport budowany w Swinoujsciu . Czy to bardziej polityczna inwestycja, czy też bardziej gospodarczo przemyślana inwestycja ?
    . Wielkie pieniądze zainwestowane, a to wspólny pomysł PiS i PO ! Dywersyfikacja ,dywersyfikacja .przez to słowo Polska nie pozwoliła wybudować drugiej nitki Jamalu (czasy AWS !) i.. mamy NordStream a pod jego nosem i prawdopodobnie nieudana inwestycja Gazoportu w Swinoujściu . Te pieniadze moim zdaniem lepiej było wydać na modernizacje Kolejowej Lini Nadodrzańskiej ( zbudował Gomułka !) ,pogłebianiu toru wodnego Szczecin -Świnoujscie i północnego toru podejsciowego ( zamulonego ) przez Zatoke Pomorska >Zachodni tor podejsciowy ,przebiega przez wody niemieckie i jest oczywiście sprawny ,tylko dzieki niemu statki wieksze moga wpływać do portów Polski zachodniej . W Sumie chodzi o sprawny ,nowoczesny szlak komunikacyjny Skandywnawia -południe Europy via Polska To rownież progam UNI Europejskiej .
    Kurcze na tym tle ten Smolensk to pikuś.
    W regionalnym radio Szczecin takim poranku a’la TOKFM -fajnie prowadzonym przez red.Konrada w ub.tygodniu wystapił ( ze studia w Waszawie ) poseł Joachim Brudziński .Zaprezentowal taka falę głupstw na czele z dawno straconym nierealnym pomysłem odnowy Stoczni ( po pierwsze niema biura konstrukcyjnego ani jego zaplecza intelektualnego -za Komuny istniał wydział na miejscowej Politechnice – tam się wykształcil m.in fantastyczny konstruktor Piskorz – Nałecki i inni )
    O Gospodarce rozmawiajmy, ( pisze o tym Jan Dziadul na swoim blogu Polityki ) a o Smoleńsku to wstyd , zamordować własną elite w sposób który przynosi wstyd na pokolenia i jeszcze wznawiać patriotyczne chece i na niej budować podstawy państwa ?!.
    Moj końcowy wniosek .Polacy obronia sie przed Pisem i przed Warszawką taka jaka ona jest dziś . To nie znaczy , że dla Platformy nie pali sie czerwono- żółte swiatło -pali się i to wyraźnie .
    Kurcze chodzic po ziemi , choć niestety zobaczymy i usłyszymy info . na portalach (unikam w zasadzie TV i radia )jeszcze o wielu lotach bez możliwości przytomnego ladowania .

  24. Nie jezdem aptekarzem ani lekarzem, a jedynie księgowym/księgową.

    Jeżeli jakiś pacjent wyłudził refundację od NFZ nie będąc ubezpieczonym/ubezpieczonem, to NFZ powinien ścigać o zwrot tegoż pacjenta, a nie aptekarza, lekarza, fabrykę druków recept, fabrykę farby drukarskiej na recepty ani dostawców fabryki farby na recepty.

  25. Składka na ubezpieczenie zdrowotne staje się stopniowo podatkiem ściąganym z kwoty nie objętej US, skł. rentową i podatkiem dochodowym. Przypominam sobie wypowiedź Donalda Tuska, który przekonywał, że pieniądze NFZ należy wydawać tak, żeby najbardziej potrzebujący otrzymywali refundację (zakładam, że w domyśle jakaś część obywateli nie jest najbardziej potrzebująca). Czyli w rozumieniu premiera składka ubezpieczeniowa jest w istocie dodatkowym podatkiem, za który nie należy się żadne konkretne świadczenie dla ubezpieczonego na wypadek zdarzenia objętego ubezpieczeniem (np. konieczność zażywania przepisanego przez lekarza leku). Podobnie było z „reformą” OFE. Od dnia dzisiejszego zwiększyliśmy podatek, abyśmy mieli mniejszy deficyt. Natomiast świadczenie państwa pozostaje w mgle i ciężko o konkret. Dotyczy to zarówno OFE jak i składki na UBEZPIECZENIE zdrowotne.

    Ktoś powie, że trudno tak trzeba. Rozumiem to, ale się z tym nie zgadzam. Za każdym razem, kiedy trzeba ratować budżet mam wrażenie, że „reformy” (z wyjątkiem pomostówek) skierowane są przeciw interesom osoby takiej jak ja.
    Reforma służby zdrowia jest pozytywna, ale nie rozumiem czemu przez 4+ lata nadal rządzący sprawiają wrażenie chłopców w krótkich spodenkach. Ludzie, przez 4 lata napisałem i obroniłem doktorat, pracując w tym czasie na pełnym etacie poza uczelnią. Ale tak to jest jeśli środkiem do stabilności wewnątrzpartyjnej jest polityka kadrowa. Wychodzący ze stanowiska pali mosty, aby następca nie startował z poziomu zbyt wysokiego i nie prześcignął wychodzącego w dokonaniach. Wchodzący ma nikłe pojęcie o prawidłach o kruczkach etc.

  26. Dla ułatwienia podaje zaintersowanym link do bloga Zofi na temat budowy Gazoportu Świnoujscie ;
    http://sophico.blog.onet.pl

  27. Centrum od 2007 r. pracuje nad budowanym za unijne pieniądze (wartość 712 mln zł), systemem platforma P1. Gromadziłby on wszystkie dane o wizytach lekarskich, chorobach i zrealizowanych receptach. Jednak kolejne kontrole resortów zdrowia, rozwoju regionalnego, spraw wewnętrznych i administracji oraz Najwyższej Izby Kontroli wykazały przy jego realizacji wiele nieprawidłowości, jak np. uchybienia przy przetargach, opóźnienia, marnotrawienie pieniędzy, brak merytorycznych pracowników.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wstrzymano-finansowanie-informatyzacji-sluzby-zdro,1,4998725,wiadomosc.html
    ———————–

    „o wszystkim decydują kadry” pisał Klasyk……..
    System informatyczny rodzi sie w bólach potwornych.
    Ale widocznie zależy komuś by działo się to jak najdłużej.
    qui bono??

  28. przecież Niesiołowskiemu i jego podobnym specjalistom od zarządzania krajem powrót smoleńska jest jak najbardziej na rączkę. Bo kto by nie chciał ripostować na banały i zdebilenia PiS przed kamerami, za taką pensję !!!!

  29. Czego lekarz nie musi
    -nie musi np sprawdzać personaliów pacjenta bo po co mu to ma zabierać czas.
    To pacjent powinien przyprowadzić ze sobą policjanta który potwierdzi że Iksinski – Iksińskim jest
    To pacjent powinien przyprowadzić adwokata który potwierdzi ze tenże nigdy nie był skazany za oszustwo receptowe.
    To pacjent wreszcie powinien przedstawić dokument świadczący o tym na co jest chory z przylepionym znaczkiem Izby Lekarskiej wykupywanym przed spodziewana wizytą.
    ukłony

  30. Moja starsza siostra zawsze mawia; „Wszyscy ludzie wiedzą wszystko”, czyli powiedziane jeszcze prościej, należy czerpać z ogromnej zbiornicy wiedzy powszechnej, tylko dobrze wybrać. Próbuję to robić pod nowym wpisem gospodyni. Wybieram perełki jak do kolorowego różańca, gdzie czarne i białe perełki się przeplatają. (Jako bezbożnik nie jestem pewny, czy prawo kanoniczne zezwala na takie różańce). Rozważania dotyczą artykułu ustawy, która nakłada na lekarzy i aptekarzy obowiązek sprawdzenia ubezpieczenia, co się przekłada na cenę leku. Perełki (cytaty) podam dla prostoty bez nicków autorów. Zacznę od ogólnego stwierdzenia, z którym się zgadzam 300-procentowo:

    ***Polska to kraj, w którym wiele grup żyje sobie dobrze dzięki wadom systemu i nie zależy im na poprawianiu owych wad.***

    Niemcy wtedy mówią o ” im Trüben fischen” (łowić w mętnej wodzie) – to znakomita metoda, utrudnia rybie zorientowanie się, że ją rybak nabiera.

    Okazuje się, że na blogu królują światowcy, którzy w sumie nie tylko wszystko wiedzą, ale wiedzą również jak jest na całym świecie, to dodatkowy atut, aby zachęcić, a nawet zmusić służbowo polityków do czytania blogów Polityki.

    ***Na całym świecie to lekarz sprawdza czy pacjent ma ubezpieczenie. To jest tak oczywiste . Takie pytanie jest pierwszym pytaniem do nowego pacjenta. Potem gdy wypisze receptę , to apteka sprawdza czy należy mu się zniżka wynikająca z ubezpieczenia. Więc o co chodzi polskim lekarzom ?***

    Nie wiem czy to prawda, poza tym nie podano, dlaczego lekarz to robi? Czy zachęca go do tego poczucie obowiązku i polecenie służbowe, czy własny interes, jeśli zapłata za usługę jest dopiero po fakcie (jak np. w Niemczech). Najzwyczajniej lekarz nie otrzyma zapłaty, gdy pacjent nie był ubezpieczony.

    Gdyby to wprowadzić u nas, to nawet lekarze bez sekretarek sprawdzaliby solidnie ubezpieczenie pacjenta. U na lekarz, zatrudniony w przychodni publicznej chyba nie musi o to zadbać, więc przerasta to jego możliwości. Natychmiast pojawił się głos, riposta:

    *** Na calym swiecie ? to nie lekaz sprawdza, czy pacjent ma ubespieczenie, tylko jego sekretarka. Na calym swiecie / poza Polska/ lekarz jest od leczenia, a sekretarka od sprawdzania. To by bylo na tyle. ***

    uzupełniona:

    *** Na całym świecie ubezpieczający wydaje ubezpieczonemu dowód ubezpieczenia, który ubezpieczony może pokazać każdemu zainteresowanemu***

    I wniosek końcowy, bardzo logiczny:

    *** Jeżeli jakiś pacjent wyłudził refundację od NFZ nie będąc ubezpieczonym/ubezpieczonem, to NFZ powinien ścigać o zwrot tegoż pacjenta, a nie aptekarza, lekarza, fabrykę druków recept, fabrykę farby drukarskiej na recepty ani dostawców fabryki farby na recepty***

    Tu leży ów pies pogrzebany i nasuwa się kabaretowe pytanie: „Jaka rasa”?
    Urzędnicy NFZ z szefem (ryba psującą się od głowy…) nie chcą się włóczyć po sądach, wolą sami wymierzyć „sprawiedliwość” (na całym świecie – lub prawie – zwany linczem) i sprawować pełnię władzy nad lekarzami i aptekarzami, bo koncerny może szanują (doceniając np. szkolenia jak „eksperci”) , a pacjentów wszyscy (też na całym świecie) maja głęboko w …itd.
    Aby ułatwić wprowadzenie nowego prawa i niszczyć przy okazji np. dobrze funkcjonujący system na Śląsku, szef NFZ’u lamie prawo, skracając okres adaptacyjny, nie respektując ustawy. To jest klasyczna hucpa kacyków, z którą należałoby walczyć, ale – tu przypominam naczelne hasło, które cytowałem na początku.
    Wadliwy system jest wspaniały, bo powala na wszelkie łajdactwa.

  31. PS

    Dopiero po wklejeniu mojego tekstu przeczytałem genialne propozycje „krzywo patrzącego” o obowiązkach pacjenta. Są absolutnie właściwe – niestety nie pomyślałem o tym, bo nie przypuszczałem, że właśnie to leży u podstaw „dobra pacjenta”, tego hasła tak gwałconego (pardon – nadmiernie „używanego”) przez wszystkich.
    Wreszcie ktoś pomyślał (i to ktoś patrzący z boku), że pacjent jest wszystkiemu winny, choćby przez sam fakt istnienia! Jak byłoby dobrze, gdyby szpitale były puste, a pensje wpływały na konto (często rewaloryzowane)!
    Tylko pomarzyć o takim rozwiązaniu. Podobno jest tak w Korei Północnej.

  32. Oczywiście sąd nie skarze za kradzież zupy na 5 czy 10 lat. Ale będzie musiał zająć się sprawą. Pracę będą mieli obrońcy, prokuratorzy, a może i biegli od zup. Prawo wykroczeń nie przewiduje bowiem możliwości umorzenia postępowania ze względu na znikomą szkodliwość czynu. Policyjno-sądownicza maszyna musi więc pracować.
    http://www.tvn24.pl/-1,1731541,0,1,kradziez-zupy-powazna-sprawa-dla-sadu,wiadomosc.html
    —————————–

    Może warto w czynie społecznym ukraść zupę?
    Można się poczuć szlachetnie- tylu ludzi będzie dzięki takiemu czynowi miało pracę….

    A na poważnie.
    Jakoś wyjątkowo dużo w ostatnich doniesieniach UZNANIOWOŚCI.
    Urzędnik pierwszą i ostatnią instancją, zmiana ustawy sejmowej poprzez deklarację ministra, czy premiera, sprzeczne interpretacje przepisów przez prawników.
    Coś niedobrego się dzieje.
    To ma być omnipotencja, czy autorytaryzm?

  33. Pani Gospodyni,

    ja tam pozowlę sobie uradować się, że nauczyła się Pani już zasad refundacji, mam nadzieję więc, że równie szybko opanuje Pani medycynę.

    skoro według Pani nikt w tym kraju nie jest ubezpieczony i problem jest z głowy i w związku z tym nie rozumie Pani, przed jakim problemem postawiony jest w tym kraju obecnie lekarz jakiejkolwiek specjalności (a tak na przykład psychiatra, który ma leczyć pełnopłatnie – to dobrze, czy niedobrze?), to widać, że najlepiej będzie, jeżeli rzeczywiście zajmie się Pani tylko tym, co Panią interesuje i z czym ma Pani realny kontakt – polecam mgły smoleńskie i tym podobne tematy, a jakże, dla kraju na pewno ważniejse i ciekawsze, niż opieka nad schizofrenikami. Może się też okazać, że spotkamy się wówczas na zupełnie innym gruncie.

    Do tego czasu proszę jednak o nienawiązywanie kontaktu ze mną ani teraz, ani na żaden „następny raz”, gdyż po (zbyt wielu ?) latach czytania polityki zdecydony jestem wysiąść z tego tramwaju na tym właśnie przystanku. mój zawód wymaga ode mnie twardego stąpania po ziemi.

  34. Witam,

    lekarz lecząc świadczy usługę, podobnie, jak np. restaurator, serwując jedzenie. Zamawiając jedzenie w restauracji dajemy restauratorowi do zrozumienia, iż jesteśmy w stanie uiścić za tę usługę. Restaurator na ogół wierzy i nie sprawdza naszej wypłacalności. Czasem ma z tego powodu kłopot. Ale to jego kłopot, a nie rządu.
    Lekarz pyta o sposób płatności, bo (inaczej niż w restauracji) to on decyduje o rodzaju świadczonej usługi, zatem w jego (i tylko jego) interesie leży, by sprawdzić wypłacalność pacjenta.
    Jeżeli zatem o to chodzi w protestach lekarzy, to są one co najmniej nieuzasadnione. Domyślam się, że gardłuja głównie ci lekarze, którym etyka nie pozwala …. Eh, te (przeliczalne) wartości katolickie…
    A pacjent powinien – oczywiście – posiadać poświadczenie ubezpieczenia w czasie wizyty u lekarza.
    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  35. I znowu mamy igrzyska smoleńskie, tak jakby w naszej Najjaśniejszej nie było innych problemów.

  36. Pani Redaktor Szanowna

    dr Bukiel, z tego co wiem, ma obecnie raczej poważniejsze wyzwania.

  37. Pani Redaktor.
    Pozwolę sobie uściślić Pani wpis. Odczytano dodatkowe słowa i uznano, że ŻADNEJ kwestii nie wypowiada na pewno gen. Błasik. Co więcej prokuratura w ogóle nie zakłada obecności gen. Błasika w kokpicie. No cóż – ale Pani już oglądała film na którym widać sprzeczkę gen. Błasika z jednym z pilotów tuż przed feralnym startem.

  38. Znalazłem wczoraj bardzo ciekawy link, niezwykle przydatny pacjentowi przy kilku założeniach:
    1) NFZ ustalił precyzyjnie stopień refundacji każdego leku przy zachowaniu jego wskazań – przy jakiej chorobie obowiązuje i
    2) Ta strona internetowa nie jest dowcipem, tylko mogłaby mieć dla lekarza i aptekarza moc prawną.
    Chciałem testować przydatność Bartosza i wybrałem konkretny lek.
    Zadałem Bartoszowi pytanie o „Kreon”, który biorę od kilku lat po OZT. Lek dość drogi jak dla emeryta i nie był dotychczas refundowany.

    Bartosz pomyślał głęboko – przeleciał prawdopodobnie całą listę leków refundowanych i wszystkie „rejestracyjne” specjalistów, wybrał jeden z możliwych Kreonów i mówi:

    ***”Kreon 25000, kaps. dojel., 25000 J.Ph.Eur.Lipazy, 50 kaps. (butelka) według mnie jest bezpłatny
    Może i bezpłatny, ale i tak z pacjenta zdzieramy 7,72 PLN. Nie ma nic za darmo.”

    Kiedy możesz ten lek wypisać? Mukowiscydoza, Stan po resekcji trzustki

    Bartosz wręcza Ci również plik kartek z charakterystyką produktu leczniczego dla tego leku. ***

    Tak się głupio składa, że internista przepisał mi Kreon 10000 i chyba na razie wystarczy, bo trzustka prawie milczy jak Bartosz, tylko czasem się „dziwi”, gdy zjadłem coś zbyt tłustego.
    Zapytałem Bartosza konkretnie o Kreon 10000 i uzyskałem taką Jego reakcję:

    ***Bartosz milczy:
    Jednoczesne zdziwienie i zakłopotanie w jego spojrzeniu daje Ci do zrozumienia, że jednak nie powinieneś był zadać tego pytania.***

    Niestety zadałem je i mam odpowiedź – brak odpowiedzi jest dla mnie jasną odpowiedzią, że Bartosz się bardzo starał, ale nie znalazł tego leku, również w tej nowej liście. Zapytam za dwa miesiące ponownie. Na wszelki wypadek aptekarz zaproponował nieco tańszy lek, który będę brał od jutra. Może się ta próba skończy resekcją trzustki? Oby nie!

    Stąd proste wnioski dla mnie:
    a) Dalej kupować ten lek za 100 % i narzekać,
    albo
    b) odstawić Kreon 10000, doprowadzić w ramach PZT do resekcji trzustki (jak Kolberger) i potem spokojnie brać Kreon 25000 – bezpłatny za 7.72 z od fiolki.

    Tyle o mnie i dla mnie. A jak mój test (na „lekowym” Tu-154 z numerem bocznym 102) może mieć przełożenie dla ogółu pacjentów, lekarzy i aptekarzy?

    Cóż stoi na przeszkodzie (przy spełnieniu warunku 2 w założeniach), aby NFZ zorganizował na poważnie taką stronę internetową, zabezpieczył ją maksymalnie od hakerów, aby nie stosowali komputerowego ołówka kopiowego pana eksministra Piechy do wpisania drogich francuskich leków?
    Można by nawet zamienić fotkę Bartosza na zdjęcie prezesa NFZ – najlepiej nowego, może mądrzejszego!?
    Ubarwić można obraz animacją, tylko opisaną słownie na obecnej stronie, dla komputerowca to fraszka.
    Przy istnieniu takiej strony żaden lekarz, a nawet Pani Goździkowa, nie mogliby się tłumaczyć trudnościami techniczno-administracyjnymi, skoro ja w ciągu ułamka sekundy otrzymałem „figę” od Bartosza w sprawie mojego leku.
    Byłby to nawet pierwszy krok do automatycznego wpisania uwag prezesa (lub ministra) do rubryki recepty, gdzie lekarze walili tę kretyńską pieczątkę, a sprawę „międzynarodowej” nazwy wyjaśniłby przy okazji Dr Google. Odpowiednie wyposażenie (laptop lub komórka) lekarzy rodzinnych (ci podobno nie radzą sobie z tym) byłoby rozwiązaniem.
    Takie rozwiązania są możliwe. Widziałem to na przykładzie mojej ajentki PZU. Dawniej przychodziła do domu, mozolnie wpisywała cuda, dane sążniste do formularzy, przy pomyłkach od nowa (druk ścisłego zarachowania), a od kilku lat chodzi z małym laptopem i mini drukarką i pyta mnie tylko: „Czy tak jak w zeszłym roku”? i gdy ja kiwam głową (jak Bartosz w przypadku animacji) drukareczka wypluwa nową polisę, podpisujemy i płacę. Dowód ubezpieczenia domu wkładam do odpowiedniej teczki, a samochodu przy prawie jazdy i legitymacji inwalidy – taki jestem dobrze zorganizowany. To nie zawsze gra, ale to już moja wina.

  39. „…Nawiasem mówiąc skąd wiadomo, że to jest 30 proc.? Chyba, że chodzi o wyborców głosujących na PiS, ale przecież byłoby to znaczne ograniczenie aspiracji, bo biorąc pod uwagę frekwencję z 30 zrobi się 14, a może i 13 proc…”

    Swieta prawda Pani Janino warto pamietac, ze milosciwie panujace nami sloneczko Andow i wspaniala nowoczesna i jedyna nadajaca sie do rzadzenia platforme wybralo mniej niz 20% wyborcow.
    Biorac pod uwage dzieci nieuprawnione do glosowania to idac tropem Pani tropem dojdzie jeszcze 8 milionow przeciwnikow PO.

    I mamy dyktature przeciw, ktorej jest 32 miliony Polakow!

  40. Piotr Ikonowicz: Czy Polacy potrafią się jeszcze zbuntować – http://www.stachurska.eu/?p=6355

  41. Qba
    16 stycznia o godz. 12:34

    Uprzejmie informuję, że kasę fiskalną ma KAŻDA apteka i restauracja.
    Natomiast 70% lekarzy- lub więcej- jej nie posiada…..
    Może w tym jest jedna z przyczyn hodowli i pieczołowitej pielęgnacji bałaganu?
    Lekarz- rekordzista był zatrudniony w 17 miejscach na terenie dwóch gmin….

  42. wer
    kłamie Pan.
    Po prostu nie ma pewności, że którąkolwiek z niezydentyfikowanych kwestii wypowiada grn. Błasik.
    Mają się jak pięść do nosa stwierdzania „żadnej kwestii… i …na pewno” i służą do robienia wody z mózgu.
    Manipulacje nie zmniejszą odpowiedzialności Generała za feralny lot i szkolenie pilotów.

  43. Teresa Stachurska
    16 stycznia o godz. 14:35
    Powtórka z rozrywki w nowej scenografii…..

    „Przyjeżdża Gierek do fabryki na spotkanie z robotnikami….
    -co palicie?
    -Carmeny
    -a jak dokręcimy śrubę?
    -będziemy palić ekstra mocne
    -a jeżeli jeszcze dokręcimy?
    -sporty
    -a jeżeli jeszcze?
    -komitety…………

    Sprytna władza wprowadziła na prawie całym świecie pojęcie rynków, by się zdepersonalizować, pozbyć odpowiedzialności ale nie profitów…
    Faktem jest, że to nie rząd ustala ceny i płace, a przedsiębiorcy.
    A co wychodzi ze stanowienia prawa, jako instrumentu wpływu na przedsiębiorców- właśnie obserwujemy…….

  44. Jan Bohynski
    16 stycznia o godz. 8:45
    Nie wiem jak jest na calym swiecie,ale we Francji moja pani doktor bierze ode mnie karte magnetyczna , wklada do komputera i po sprawdzeniu. Zadnej sekretarki nie ma

  45. Panie Karwoj8.
    Ostro.
    Wszystkie wypowiadane, nagrane i zydentyfikowane słowa które były do dziś przypisowane gen. Błasikowi okazały sie pomyłką. Tak – każde niezydentyfikowane słowa mógł wypowiedzieć gen. Błasik jak i kazda z pozostałych osób będących na pokładzie. Pozostanę wię przy swoim zdaniu – według prokuratury nie ma żadngo nagranego słowa które można na pewno przypisać gen. Błasikowi.

  46. Waldemar 16 stycznia o godz. 9:39
    Staram się nie opuszczać twoich wpisów, bo zawsze coś ciekawego jest o tamtym kawałku Polski. Budowa gazoportu w Świnoujściu może stać się inwestycją podobną pod względem opłacalności do kupionej przez PiS rafinerii w Możejkach?
    Taki scenariusz może się faktycznie ziścić, ale tylko wtedy jeśli spełnią się sny o dużym gazie z łupków. Dodatkowo trzeba dodać, że ten gaz musi być tańszy od kupowanego LPG do gazoportu . Takiego gazu jest na rynku pod dostatkiem, bo USA stały się pod względem zapotrzebowania na gaz ziemny samowystarczalne.
    Przy stoliku gazowym zajęte są cztery krzesła: PGNiG, Gazprom, Chevron, dostawca LPG.
    Może się okazać, że tak naprawdę dwa krzesła zajmuje Gazprom i co im wtedy Kaczyński z Bruździńskim zrobią?

  47. …no wreszcie coś optymistycznego dla Polski i Polaków. Otóż minister Rostowski obiecał, że będzie zabiegał u szefów agencji ratingowych aby przesunęli Polskę na wyższą pozycje na swoich listach. Druga dobra nowina, to przełom w smoleńskim śledztwie. Oto biegli bez pomocy rodziny i znajomych generała Błasika, ustalili po rocznym przesłuchiwaniu, że generał, nawet jeżeli był w kokpicie, to nic nie mówił. Ta sensacyjna wiadomość wywołała radość we wszystkich patriotycznych środowiskach RP, a europoseł Ziobro zwrócił sie do premiera Tuska, aby premier Tusk zwrócił się do prezydenta Putina, aby prezydent Putin zwrócił się do nas z przeporosinami. Mój dziadek uważa rzecz jasna, że stoimy na granicy narodowego zidiocenia – ale babcia ma zupełne inne zdanie, bo słucha RMF-FM i ogląda TVN24 na bieżąco. (radia Maryja podsłuchuje tylko jak dziadek śpi).

  48. Ciekawa ta konferencje, jeszcze ciekawsze te reakcje. Paranoja granic nie ma, logicznym myśleniem nie ma to nic wspólnego… czysta propaganda.
    Najgorzej z tą logiką. Te wnioski jakie ja słyszę – włosy się jeżą.
    Obecność czy nieobecność (gdzie był generał, gdy załoga lądowała wbrew przepisom we mgle?. Ha?)
    Sprawa wygląda tak: Stenogram przywróciło odpowiedź kapitana Protasiuka na kwestię wypowiedzianą przez kontrolera: „I od 100 metrów bądźcie gotowi do odejścia”w brzmieniu: „Tak jest”. (komisja Jerzego Millera nie dosłyszało zdaję się takich słów. Nie będę teraz sprawdzać) Tylko, że znając dalszy bieg wydarzeń jasno wynika z tego jedno: załoga świadomie wprowadziła w błąd obsługę lotniska. Żeby bowiem być gotowym do odejścia na 100 metrach, należy czynić jakieś przygotowania nieco wcześniej. A w stenogramie nie ma nawet śladu takich przygotowań. Mamy za to ustawiony alarm wysokości ze 100 na 65 metrów.
    Druga drażliwa kwestia to owe wysokości 250,100 itd.
    Szkoda mi czasu i zanudzam, więc zwracam tylko uwagę, że nie jest to bynajmniej obaleniem twierdzenia, że załoga była źle wyszkolona (a tak nam to serwują media). Wprost przeciwnie.
    To jest obalenie próby wyjścia z sytuacji bardzo kompromitującej w wykonaniu komisji Millera. W tym układzie pozostanie tylko twierdzenie, że załoga wiedziała jaka jest wysokość którą powinien traktować jako wysokość względem lotniska, ale świadomie tych danych ignorowała. Pytanie: dlaczego?

  49. Śleper
    16 stycznia o godz. 17:00

    Tyle że my zawarliśmy wieloletni kontrakt z Katarem, nie USA…….
    Przy Orbanizacji, czy Ukrainizacji postępującej, Pawlak podzieli los Tymoszenko? Kto wie……
    Sporo jest u nas ludzi mądrych po fakcie i patriotów z ostatniej godziny.
    A i odpowiedni prokurator się znajdzie.

    Pech chce, że kontrakt gospodarczy rzecz święta. Ostatnio wypłaciliśmy Duńczykom olbrzymie odszkodowanie za zerwanie umowy z TP SA.
    PZU i złamany kontrakt, również kosztował słono.
    Takich GIENIUSI ekonomicznych mamy, niestety…..
    Tańsze jest łamanie kontraktów politycznych, na przykład ego okrągłostołowego……..

  50. pardon!…oczywiście powinno być „gdy dziadek śpi”, a nie „jak dziadek śpi”.

  51. Macieja Zalewskiego – b. posła Porozumienia Centrum i ministra w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy – skazano w 2005 r. ostatecznie na 2,5 roku więzienia (odsiedział połowę; mówił, że proces był nieuczciwy; zarzuty oparto na zeznaniach Bagsika i Gąsiorowskiego). Uznano go za winnego próby wyłudzenia w 1991 r. od szefów Art-B pieniędzy dla spółki „Telegraf”, której prezesem był przed objęciem w marcu 1991 r. funkcji ministra w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Według szefów Art-B to on ostrzegł o planach ich zatrzymania – od tego zarzutu sąd go uwolnił.
    http://www.tvn24.pl/0,1731619,0,1,sprawa-art_b-gasiorowski-bez-listu-zelaznego,wiadomosc.html
    ——————-
    Czyż nie jest to piękne podsumowanie drogi polityka- w każdym kraju?
    Przedsiębiorca płaci politykowi, a ten w ramach własnych możliwości- a w wypadku pana Zalewskiego, były one jak widać spore, odwdzięcza się sponsorowi…….

    Ps.
    Jak to jest?
    Kiszczaka za to samo ciągają piąty raz, a sprawa Telegrafu raz umorzona przez przyjaciół, po raz wtóry na wokandę trafić nie może?
    Ta sama mafia? Związek przestępczy o charakterze politycznym?
    I kto nami rządzi…….

  52. Śleper 16 stycznia godzina 17.00 ;
    Fajnie , że zwrócileś uwagę na moje 3 grosze ,ale mam nadzieje , że skorzystałeś z linku do blogu Zofi .Tam dopiero oczy otwierają się szeroko .
    Twoje przeczucie o tych dwóch krzesłach należacych in spe do Gazpromu jest bardzo prawdopodobne .Polska publiczność powinna wiedzieć ,że państwa producenci LPG tworza podobną organizacje gospodarczą jak OPEC .
    Jesli my nawet mamy umowę z Katarem , to może być tak , iż bedziemy mimo wszystko odbierać gaz rosyjski .Szefem tej organizacji od października 2010 roku jest Rosjanin -nie pamietam nazwiska .
    Dla mnie to bez znacznia , ale dla polskiego patrioty ?!
    Masz racje Możejki i Świnoujscie to inwestycje polityczne a czy mądre ,oparte na rachunkach ,na perspektywie opłacalnosci na lata ? to się już niebawem okaże tj za kadencji tej waadzy ..
    Autorka tego artykułu na blogu W.Kuczyńskiego informuje dziś ,że mają odbywać się rozmowy na „dywaniku ” za proces inwestycji w Świnoujściu .
    My tu z Toba praktycznie ,a miła Teresa Stachurska na tym i pana Daniela blogu pyta za Ikonowiczem „Czy Polacy potrafią się jeszcze zbuntować ?
    Odpowiadam wprost ,pani Tereso , napewno Polacy potrafią się zbuntować ! ,a czy budowac ? oj tego nie jestem tak pewien .
    ps.
    Szlag mnie trafia kiedy stale chorobliwie z taka łatwościa można nawoływać do zbuntowania -patrz ostatnio Lekarze ,aptekarze ( ta ostoja solidności w mojej zakodowanej pamieci ).
    Absolwent angielskiej uczelni nawołuje do zburzenia Palacu Kultury w Warszawie , a może przed tym burzeniem coś by zbudował .
    Minister Sikorski przecież był w Chicago (odczyt w ekonomicznym Centrum Latem 2010 ) i musial widzieć wiele budynkow z lat 20 -tych i 30 _tych XX wieku zbudowanych toczka w toczke w stylu tego Warszawskiego i 7 takich podobnych w Moskwie .
    Pan Siokorski musi widzieć , że architekt terminował w US a potem budowano w Sowieckiej Rosji .
    Przepraszam ,poniosło mnie .
    Pozdrawiam

  53. Awantura o Smoleńsk odżyła…..
    PiS- mani (PiS-mani bis także) domagają się przeprosin od….. Rosjan, Anodiny Millera ( tego od komisji) i Tuska za pochopne (?) rozpoznanie głosu gen. Błasika w dokumentacji MAK i co powtórzyła (?) komisja Millera.
    W związku z tym taka refleksja mnie „nachodzi”: kto do ….. nędzy głos gen. Błasika rozpoznał ? Ruskie ?
    Watpię czy w całej Rosji od Bugu po Kamczatkę z Sachalinem i Wyspami Kurylskimi włącznie znalazłby się jeden choćby Rosjanin, który słyszał mówiącego gen. Błasika i znał jego głos na tyle dobrze, że potrafiłby go „rozpoznać” z kiepskiej jakości nagrania.
    To „nasi” głos generała rozpoznali, – przynajmniej ktoś spośród tych „naszych”, którzy głos generała znali.
    Nasi – nie Rosjanie.
    Rosjanie tylko „naszym” uwierzyli.
    Do ustalenia zaś kto spośród „naszych” głos gen. Błasika „rozpoznał” nie trzeba powoływania spec-komisji sejmowo – międzynarodowej. To chyba wiadomo, a jeśli nie – wystarczy zapytać Rosjan. Oni wskażą tego „znawcę”.
    Niech on się „spowiada”. Co , jak i dlaczego.

  54. Obejrzałem konferencję prasową Prokuratury w/s nowych faktów dotyczących katastrofy Smoleńskiej. Jestem zdruzgotany! Szczególnie poziomem SKRETYNIENIA prawdziwych (niepokornych?) dziennikarzy. Potem jeszcze z czysto masochistycznych powodów pognębiłem się wystąpieniem w TVN 24 redaktora Wildsztajna. Powoływał się na jakąś logikę , trudno zrozumieć na jaką , bo ja w jego wywodach nijakiej logiki nie słyszałem. No ale ja nie jestem jak rozumiem prawdziwym Polakiem. Oświadczam przeto. MAM DOŚĆ SMOLEŃSKA! POLSKA MA PROBLEMY EKONOMICZNE ZWIĄZANE Z KRYZYSEM GOSPODARCZYM! JEŚLI PRAWDZIWI POLACY MAJĄ INNY PROBLEM TO NIECH WYPOWIEDZĄ WOJNĘ ROSJI! MOŻE KTOŚ SIĘ PRZYŁĄCZY!

  55. Indoor prawdziwy, 17:11
    „I od 100 metrów bądźcie gotowi do podejścia”. I wtedy wszystko się zgadza, prawda ?

  56. Wymyślono temat pt: „Był czy nie był i on czytał czy nie on”, oczywiście chodzi o gen. Błasika, tyle tylko, że ta sprawa nie ma nic do rzeczy. Mnie jako obywatela interesują przyczyny tej wstydliwej dla kraju katastrofy, które tkwią w tym samym miejscu co przyczyny katastrofy CASY plus olbrzymia ochota przeprowadzenia kampanii prezydenckiej na katyńskim cmentarzu jednego z kandydatów.
    A jeśli chodzi o fakt, ze rozpoznanym głosem nie jest głos Generała, chcę przypomnieć (bo media, politycy i niektórzy „eksperci” chyba już zapomnieli), że to nie Rosjanie rozpoznawali głos Błasika, a zaproszone osoby mogące rozpoznać je, ze strony polskiej.
    Tak więc, proszę nie szukać winy w MAK, bo oni opierali się na zeznaniach „polskich rozpoznawaczy”.

  57. Lex
    Nie przeczytałem wcześniej Pańskiego komentarza. Właściwie mój komentarz był zbędny.
    Wiesiek
    Ten dowcip bardziej pasuje do Tuska niz do Gierka, jedynie trzeba byłoby zmienić marki papierosów.

  58. I mamy kolejny spór zastępczy. Był gen. Błasik czy nie był.
    Na potrzeby komisji min. Millera był ale nie wpływał (nie może więc odpowiadać za bezpośrednie sprawstwo). Według prokuratury nie ma dowodów, że był a więc prawnie należy domniemywać niewinność. Pewnie następna komisja, jeśli będzie, to uzna, że go w samolocie nie było albo, że próbował oderwać pilotów od sterów ale mu się nie udało. Przepraszam za sarkazm ale to jakiś chocholi taniec. Ciekawe co wymyślą gdy przyjdzie oskarżać za słabe wyszkolenie pilotów. Wygląda na to, że beknie ktoś z żyjących bo przecież pamięci zmarłych szargać nie można. I nie będzie ważne, że gen. Blasik bezpośrednio nadzorował 36 pułk, odpowiadał za wyszkolenie pilotów.
    Przyznam się, że miałem naszych rządzących za bardziej inteligentnych a przynajmniej za takich, którzy jak wymyślą jakieś łgarstwo, to zrobią to inteligentnie.

  59. dla mnie nie ma watpliwosci,ze putin stoi za ta katastrofa.Moskwa ma ogromne korzysci,spowodowali ogromny balagan w polskiej armii,zniszczyli, najbardziej aktywnych przeciwnikow ,podzielili i sklocili polskich politykow,efekt,ktory trwa do dzis i bedzie trwal dlugo.Szkoda dalej komentowac.Mam tylko nadzieje,ze wizja ,ktora ktos mi przekazal sie spelni.Rozesmiana ochrona Putina nad jego zakrwawionym trupem na poboczu wiejskiej piaszczystej drogi.

  60. Dzisiejsza konferencja prasowa prokuratorów w sprawie odczytu taśm z kabiny Tu-154M umocniła moje przekonanie, że sprzęt nagrywający w czarnej skrzynce tego samolotu był bardzo złej jakości. Od początku prac specjalistów docierały informacje o trudnościach z odczytywaniem słów, mimo że taśmy przetrwały katastrofę w dobrym stanie.
    Akurat stacja telewizyjna „National Geographic„ przez kilka ubiegłych miesięcy nadawała cykl programów o badaniu przyczyn katastrof lotniczych. Oglądałem te, które w jakimś szczególe były podobne do okoliczności prezydenckiej katastrofy. W wielu przypadkach na początku dochodzenia, po odnalezieniu czarnych skrzynek, wyrażano obawy, czy uda się odtworzyć rozmowy. Jednak nie było przypadku, by odczytano tak mało, jak udało się naszym specjalistom. W każdym razie tego rodzaju problemy nie były na tyle istotne, by warte były wzmianki. A ja głupi wierzyłem, że cuda z czyszczeniem nagrań pokazane w starym filmie „Rozmowa„ z G. Hackmanem – są możliwe!
    Swoją drogą dziwiło mnie, że w zaleceniach komisji min. Millera nie zawarto takiego, by w celu umożliwienia w przyszłości dochodzenia przebiegu katastrof, instalować sprzęt wyższej jakości.
    W wieczornych komentarzach fachowców powtórzono zastrzeżenia do przygotowania i przebiegu feralnego lotu. Jak to robią Amerykanie ze swoim Air Force One, ci którzy nie wyrośli z fascynacji lotnictwem mogą co jakiś czas zobaczyć w niemieckiej stacji N24.
    I jeszcze: czy naprawdę nie ma różnicy między rozkazem a naciskiem bądź presją?

  61. Drodzy Państwo!
    Dlaczego tyle czasu poświęcacie bajkom z mchu i paproci? Doprawdy, czyż nie ma ciekawszych tematów i większych problemów do przedyskutowania w Polszcze, niż zjełczały Smoleńsk i przestrzelone policzki pana prokuratora? Mam wrażenie, iż PO cały czas nam podrzuca stare kości do ogryzania, chyłkiem przemycając bardzo brzydkie przepisy prawa, a opozycja specjalnej troski wystrzeliła się w martyrologiczny wirtual. Za rok, dwa obudzimy się nieciekawych okolicznościach karani za to, że oddychamy, usiłujemy się leczyć, nie chcemy jeść gmo, będziemy opornie budować elektrownię atomową za pół budżetu krajowego, gdy świat zacznie robić kompletnie co innego, i zadamy sobie przykre pytanie, gdzie patrzyliśmy, gdy robiono nam koło d…
    Pozdrawiam, życząc otrzeźwienia.

  62. PS.
    Przeraziło mnie skazanie Dody Rabczewskiej za rzekomą obrazę uczuć religijnych. A co z wolnością słowa? Katolickim talibom wolno więcej? Jeszcze trochę, a awansujemy do całkiem innej ligi cywilizacyjnej.

  63. Zasadniczo @Waldemarze odpowiedziałeś za mnie @wieśkowi59, który twierdzi, że kontrakt podpisywaliśmy z Katarem, a tu dostawca może się okazać zupełnie inny (stąd u mnie ten stolik). Mnie to też nie przeszkadza, ważne ażeby taki deal był korzystny dla nas obywateli polskiego państwa, a nie komu on zaszkodzi.
    Do @wieśka59 mam jeszcze jedną uwagę – zagląda na blog Jana Dziadula – w tej sprawie, bo kiedy pierwszy raz u Jana poruszyliśmy temat złóż gazu ziemnego w łupkach, przyszła mi do głowy od razu wątpliwość inwestowania w gazoport. W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się o obcięciu tej inwestycji z budowy instalacji rozprężającej wykorzystującej ciepło wody bałtyckiej (gdzieś 300 mln złotych), a więc widać wątpliwości nawet na szczytach władzy.
    Mój pogląd na to jest taki: nie dezawuuję inwestycji w gazoport, gaz łupkowy eksploatować tam, gdzie okoliczne społeczności wyrażą na to zgodę, z Rosjanami rozmawiać o cenach za dostarczany gaz rurą, podłączać nasze rurociągi do europejskiego systemu zaopatrzenia.
    Buntów pani Teresa Stachurska będzie miała pod dostatkiem, gdy tylko skończy się Euro2012, a nawet zanim się zacznie. Te wszystkie rebelie dotąd miały jedną wspólną cechę: zaszkodzić innym grupom społecznym, wziąć kogoś na zakładnika swoich roszczeń. Teraz zrobili to lekarze, jutro rolnicy w proteście przeciw składce zdrowotnej rozłożą tu i ówdzie brony na drogach i tak po kolei jedni drugim będą umilać dzień nasz powszedni. Nie twierdzę, że nie ma się na co buntować, ale życie utrudniać trzeba rządzącym, zmusić ich do włączenia w reformy szerokiego frontu obywatelskiego, w myśl powiedzenia siostry @Antoniusa, że wszyscy ludzie wszystko wiedzą. Bo to prawda jest.
    Pozdrawiam

  64. Komuś bardzo zależało na tym by śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej powróciło i niepodzielnie „opanowało” środki masowego przekazu. Bo tylko ta sprawa może zawładnąć telewizją, prasą i radiem (może nawet RM). Panowie @Lex i @Andrzej, jednym zdaniem załatwili sprawę a na polu bitwy pomiędzy Seremetem i Parulskim (bo chyba chodzi o to, by uwagę społeczeństwa odwrócić od problemów wewnętrznych prokuratury w Polsce) pozostali, ten dureń Macierewicz i kurdupel, którym zamarzyło się nowe śledztwo na długie miesiące!!!

    Nie interesuje mnie, kto to taki przypisał głos z taśmy generałowi Błasikowi, z całą pewnością nie byli to Rosjanie, nie interesuje mnie również i to czy ten generał był pijany, czy w stanie wskazującym. Smród spowodowany wypowiedziami pana Kazany może i generała pozostanie, nie było czasu na lotnisko zapasowe, w Katyniu trzeba było być – zabiegi o reelekcje trzeba było rozpocząć właśnie w Katyniu (70-cio lecie ohydnego mordu na Polakach, dokonanego przez NKWD i Stalina).
    W najmniejszym stopniu, wytworzona przez prokuraturę sytuacja nie zmienia moich poglądów na przyczyny powstania tej katastrofy (przepraszam za ton wypowiedzi!).
    Moje wątpliwości dotyczą sprawy: czy nie nastał najwyższy czas na to, by Premier Tusk (może przy poparciu Prezydenta RP), stosując nawet „szantaż afgański” (mam nadzieję, że panowie rozumieją sens tego „szantażu”) wymusił na Amerykanach udostępnienie treści rozmowy bliźniaków przeprowadzonej bezpośrednio przed katastrofą, by zamknąć kurduplowi raz na zawsze możliwość nawiązywania przy każdej sposobności do zamordowania jego brata, św.p. Lecha Kaczyńskiego (bo o pozostałych mówi jedynie półgłosem). Chyba najwyższa pora !!!

    @Jan Bohynski (8.45 dnia 16.001) – oczywiście, że obowiązek ustalania faktu ubezpieczenia spoczywa na stronie „lekarskiej” i nikt tego nie próbuje podważać. Jak to załatwią, to ich sprawa – w POZ przy 111 Szpitalu Wojskowym, panie pielęgniarki nakazały poczynienie ksero z legitymacji emeryta/rencisty i lekarze mają problem z głowy!!
    Problemem jest co innego – dlaczego lek (METOCARD ZK), podstawowy dla faceta z migotaniem przedsionków serca jest odpłatny w 100% a takie g___o osłonowe dla żołądka typu HELICYD, KTÓREGO MOGĘ NIE UŻYWAĆ JEST REFUNDOWANY !!!
    Odpowiedzi na takie pytanie oczekiwałbym od Ministra Zdrowia lub Szefa NFZ-tu, bo to byłaby odpowiedź na pytanie: gdzie jest to zwierzęcie pochowane – tak chyba to leciało 😆
    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R (przy okazji witam drugiego Czesława – no i sprawa się wyjaśniła, mamy Czesława B – pisze właśnie o tym sprawdzaniu przez służbę zdrowia faktu ubezpieczenia pacjenta). To tyle.

  65. niezupełnie na trzeżwo, ale za to z uwagą wysłuchałam wypowiedzi posła Hoffmana, że obalono dotychczasowe wyniki śledztwa smoleńskiego. Wcale się nie zdziwię, gdy niedługo dowiemy się że ruscy uprowadzili samolot, a w Smoleńsku ustawili pokiereszowaną atrapę Tu-154. Wszystko przecież jest możliwe, choćby na podstawie dzisiejszej informacji z W.Brytanii, że Adolf Hitler uciekł do Argentyny, i zmarł pod innym nazwiskiem w 1962 roku. Tak twierdzi dwóch angielskich historyków. Oczywiście Hofman to Anglik, ale sprawia wrażenie człowieka światłego, bo gdyby tak nie było to red.Rymanowski by go nie zapraszał do studia. I pani Olejnik też.

  66. To co napisałem o tym Metocardzie ZK i Helicydzie to świeta prawda. Dzisiaj byłem właśnie u lekarza i w aptece, są to najświeższe dane. Czesław R.

  67. miało być: Hoffman to NIE Anglik.

  68. Szanowna Pani Redaktor!
    Pani wpisy na blogu są zdumiewające!

    „Ponieważ wnoszący sporo zamieszania Nikodem123 uświadomił mi, że nikt w tym kraju nie jest ubezpieczony przestałam rozumieć obiekcje lekarzy. ”

    Skoro uświadomiłem Pani, że lekarz nie może mieć pewności wobec nikogo, czy dany pacjent jest ubezpieczony, dlaczego Pani nie rozumie protestu lekarzy? Pani koleżanka z redakcji, redaktor Solska już to zrozumiała. Długo to trwało, ale to pojęła. 2 tygodnie!

    ” Nikomu się więc refundacja nie należy i po kłopocie. Już zupełnie nie rozumiem dlaczego lekarze ? a teraz także podobno aptekarze ? protestują.”

    Pani Redaktor! Litości nad samym sobą!
    Oświadczyła Pani tutaj (na forum), że Ustawę przeczytała! Przeczytała, lecz nie zrozumiała?! Przecież za wypisanie recepty nieubezpieczonemu grożą kary i lekarzowi i farmaceucie.

    „Doniesienia z tego frontu nie przyciągają już zresztą mojej uwagi, czekam na konsekwencje polityczne.”

    Jasne, Panią pociągają tylko intrygi polityczne. Tylko dlaczego wypowiada się Pani w tematach merytorycznych?

    „Panie Farmaceutki pracują skarżąc się jedynie, że tylu błędów, ile popełniają lekarze wypisując recepty, to one dawno nie widziały. A podobno rzecz jest do opanowania. One opanowały i dlatego stwierdziły, że chyba zastrajkują, ale w proteście przeciwko lekarzom. ”

    No to już farmaceuci zastrajkowali, i to zupełnie z innego powodu niż Pani przypuszczała!
    Szanowna Pani, odporna na rzeczywistość, skąd ma wziąć lekarz „zarejestrowane wskazania”? Żaden urząd ich nie udostępnia!
    Otwórzmy oczy, Pani dziennikarz

    ” medycyna i tajniki przepisywania poszczególnych leków to nie moja specjalność. I nie zamierzam się w tym kierunku kształcić, mimo wielu zachęt części spośród Państwa!”

    BRAWO!

    Nie mam pojęcia, ale zabiorę głos! BRAWO! Pani Redaktor! Za przyznanie się do swojej niekompetencji!

    Brawo! Pani redaktor! Humor roku – insynuacja w stylu Kaczyńskiego:

    „Nie jest jednak moja ambicją prześciganie Nikodema123, którego niektórzy z Państwa podejrzewają, że w rzeczywistości jest panem Bukielem. To trop ciekawy, ale pewnie na manowce.”

    Nie jestem Bukielem – jestem Pani konkurentem! Czyham na Pani miejsce: w „Polityce”. Trop ciekawy, ale tak samo głupi jak jego autorka, która spostrzegła TE inne tropy.

  69. bacha
    16 stycznia o godz. 23:21

    Albowiem Himmilsbach, czy Witkacy już stwierdził:
    „życie na trzeźwo jest nie do przyjęcia”
    Drzewiecki
    „Polska to jest dziki kraj”
    Szekspir
    „w Polsce czyli nigdzie”………

    Nawiasem mówiąc, popieram Twój stan czynem…….
    „a kto z pijaka śmieje się
    ten jest chamskiego rodu”
    Autor chyba nieznany……..

  70. Czesław
    16 stycznia o godz. 23:10

    Nie przejmuj się…..
    W Szpitalu Wojskowym nr 106 bajzel totalny……

  71. Jestem zadowolony, że odżyła sprawa katastrofy smoleńskiej. Będę mógł się popisać znajomością podstawowych praw fizyki – jeśli pan Alzheimer mi na to pozwoli. Bardzo mnie cieszy, ze to drugi pilot odczytywał wysokości, a nie generał, bo on miał mnóstwo dobrych wysokościomierzy w polu widzenia. Gdyby był zezowaty, jak nasz kolega blogowy, to miałby ich osiem. Wtedy jednak wniosek jest tragiczny – obaj piloci byli debilami lub samobójcami, bo nie przeszkadzali sobie na drodze do zagłady setki ludzi. Ja byłem przeświadczony, że II pilot szukał wzrokiem pasa startowego i dlatego wcale nie patrzył na swoje mierniki, tylko słuchał nawigatora i generała.

    Wiara w to, że będą coraz to lepsze przyrządy do analizy analogowej ścieżki audio z rozmów w kokpicie, jest złudna. Jedynie mogą pomóc lepsze programy do analizy danych i to w rękach naprawdę dobrych specjalistów. Te dziwne wykresy, pokazywane w mediach to zwykłe oszustwo. Mogę lepiej analizować i fałszować muzykę i rozmowy moimi legalnymi programami komputerowymi firmy Creative.
    Jedyny możliwy przełom może nastąpić po ujawnieniu treści rozmowy bliźniaków. Rozstrzygnie pewnie problem „nacisków”.

    Mam problem z tym super-zarzutem wobec Rosjan, że wrak został pocięty. Po to, aby jakakolwiek komisja mogła rzetelnie zbadać przyczyny katastrofy, należałoby nie ruszać wcale wraku, nie dopuścić nikogo do niego, nawet straży pożarnej i pogotowia. Zrzucić desant pułku czerwonych beretów, uzbrojonych po zęby i otoczyć pół „obłasti”. Na to przy sprawności dowodzenia w polskim wojsku potrzeba może kilku tygodni, a w przypadku natowskich grup szybkiego reagowania kilku dni. Kto miałby pilnować, aby Rosjanie nie okradali zwłok? Jeśli nie można było przekazać informacji o pogodzie do Warszawy to zorganizować przerzut wojska? Należało trupy i ewentualnie rannych zostawić przez kilka miesięcy, aż dwustronna komisja uzupełni ramy umowy treścią i ustali procedury, a potem wszystko badać bezdotykowo. Ciała leżące pod kadłubem lub wewnątrz rozłożyłyby się już nieco, ale poziom alkoholu nie byłby już możliwy do ustalenia i wtedy honor polskiego oficera nie ucierpiałby wcale. Po zakończeniu prac komisji należałoby skonstruować gigantyczną ładowarkę i pojazd gąsienicowy jak w Turoszowie kroczące koparki i delikatnie, aby nie zarysowywać lakieru przewieźć wrak z błota i zarośli na ten wybetonowany plac. Broń Boże uszkodzić kadłub, aby Macierewicz i jego amerykański ekspert mogli go zbadać fachowo. Stan rozkładu ciał byłby już taki, że nie tylko but ruskiego generała byłby niemożliwy do zidentyfikowania, ale też fragmenty ciała pana prezydenta.

    Gdyby Rosjanie byli ostrożniejsi – i mądrzejsi, nie ruszyliby wcale samolotu ani ciał a wtedy Macierewicz zbudowałby autostradę ze Smoleńska do Warszawy, aby w całości wszystko przewieźć do Polski. Kawałki samolotu i zwłoki wyrzucone z samolotu podczas katastrofy można by umieścić na normalnych ciężarówkach, ale Broń Boże w ruskich trumnach! Przy naszym tempie budowy dróg nastąpiłoby to pod koniec naszego wieku. Nadzieja na zmartwychwstanie ciał pod koniec świata rozwiązałby problem w sposób metafizyczny i wtedy w trumnie prezydenta nie byłoby szczątków ruskiego generała lub jego munduru, ale nie byłoby pretensji ani do Rosjan, ani do Tuska.

    Mnie w tym wszystkim jedno bardzo interesuje. Ile ta katastrofa już kosztuje, kto zapłaci Rosjanom za prace budowlane i wykopaliskowe oraz pracę MAK, a nawet pocięcie wraku i ile jeszcze milionów lub więcej będzie kosztowała, łącznie z odszkodowaniami dla rodzin ofiar.

  72. Śleper
    16 stycznia o godz. 22:57

    Ja podejrzewam indolencję, niekompetencję i brak umiejętności planowania…
    Zofia przedstawiła szczegóły. Łatwo sprawdzalne.
    Jakieś biuro projektowe realizowało projekt zgodnie ze specyfikacją.
    Po drodze obcięto część finansowania dla wykonawcy….
    Pamiętasz przygody elektrowni w Opolu, czy Brzegu?
    Projekt całościowy, kasy na elektrofiltry brakło.
    Krótka kołderka się kłania.
    Myślę że od czasów „komuny” krewnych i znajomych królika przybyło, po prostu. Niekoniecznie kompetentnych, za to z tej wielkości mózgami-
    żreć i kopulować……

  73. Antonius
    17 stycznia o godz. 0:10

    PRAWDA JEST BEZCENNA!!!
    Szczególnie JEDYNA……
    A rachunek wystawi się Społeczeństwu, bo tego oczekuje Naród….

    A i tak ich nikt nie przekona że…….

  74. PS

    Zapomniałem o brzózce. Należało ją wykopać, przewieźć na Żoliborz, zasadzić i wypróbować na niej lewe skrzydło testowego tupolewa (z bocznym numerem 102). Jako fachowców od lotnictwa wziąć do lotu testowego (koszącego) Macierewicza i jego Nowaczyka, czy jak się tam nazywa specjalista od wstrząsów.

  75. Nie wierzę w tę ekspertyzę ekspertów z Krakowa i ten cały raport.
    Mamy 2 raporty: polski i rosyjski. Dlaczego mam wierzyć polskiemu? Ocena zachowań pokazuje, że Rosjanie są bardziej wiarygodni Ani razu nie kręcili.

    Jeżeli po ponad roku eksperci w zapisie, który inni polscy eksperci odczytali w 5 minut, dochodzą do wniosku, że nie da się odczytać to mam tylko pytanie: Do jakiej partii należą. Nie takie cuda wychodziły z eksperckich analiz. Może by tak prokuratura prześledziła ich bilingi zgodnie z polską tradycją. Chyba, że chodzi o zagłuszanie awantury o leki.
    Ten raport dostarcza mniej informacji a więcej bełkotu niż pierwszy. A wiemy, jak się robi taką analizę głosów. Najpierw oczyszcza się taśmę ze wszystkiego, co nie pasuje, potem wzmacnia to, co potrzebne i jeszcze robi kompresję żeby bardziej pasowało do wzoru. Tak ważna sprawa, jak różnice między raportami, nie była w ogóle omawiana. A musiała być. Żadnych analiz ilościowych choć tylko na tej bazie mogły być robione identyfikacje. Przecież ocenia się prawdopodobieństwo (stopień zgodności) i poziom ufności wyników. Może to wyglądać tak: szansa, że to 2pilot 51%+/-20%. Szansa, że to generał: 49%+/-20%. Niby się zgadza, ale to kpina.
    Zresztą eksperci są sprytni. Niema ani jednego stwierdzenia, że generała nie było, a tylko, że nie wiadomo. Następna ekspertyza może wszystko odwrócić.

    Szczerze mówiąc to całe szczęście, że oryginalne nagrania znajduję się u Rosjan, którym celowych uchybień zarzucić nie można. Gdyby były w polskich łapach, nie byłoby już szans na prawdę. Apel do Rosjan: Nie oddajcie skrzynek ani wraku. Może znajdą się obiektywni.
    P.S. Sprawa ma sens tylko jeśli PiS wznieci II Powstanie Warszawskie.

  76. A propos tej nieszczęsnej brzozy.
    Kawałek miękkiego styropianu (800 gram) z leciutkiej osłony cieplnej wybił tak potężną dziurę w promie Kolumbia, że doszło do katastrofy znacznie poważniejszej niż przedstawienie ze Smoleńskiem (przepraszam rodziny, ale niestety PiS utrudnia współczucie). Czy to możliwe, czy raczej zamach? Może by tak porównać twardości pnia brzozy i płatka styropianu.

  77. A co byloby zlego w tym aby zaczac cale dochodzenie od poczatku? A po zakonczeniu nowego, zaczac jeszcze raz? I tak ad perpetuum. Masakra Smolenska dokonana przez Tuska Wilcze Oczy tak sie wpisala w kalendarz obchodow Polnych Wolakow, ze im dluzej bedzie utrzymywana jako zywe zrodlo Patryjotysu, tym lepsze bedzie wolskiej mlodizezy chowanie. A Macierewicz bedzie zywym pomnikiem narodowym. Potem pochowamy go na Wawelu obok Faktow Biologicznych.

  78. Veera pisze:
    „Szczerze mówiąc to całe szczęście, że oryginalne nagrania znajduję się u Rosjan, którym celowych uchybień zarzucić nie można. Gdyby były w polskich łapach, nie byłoby już szans na prawdę. Apel do Rosjan: Nie oddajcie skrzynek ani wraku. Może znajdą się obiektywni.”

    Samobojczyni, czy co? Jak Cie banda Polnych dopadnie to sie odechce chlapac jezorem. :twisted” 😈 😈

  79. Kogut górą!. To znaczy Stanisław Kogut, senator RP. Wczoraj sąd rejonowy dzielnicy Warszawa-Mokotów uznał senatora Koguta (właściwy zawód: kolejarz) za człowieka uczuciowo zranionego przez panią Dodę. Nie, nie chodzi o to, że mężczyzna ten został uwiedziony i porzucony przez panią Dodę – lecz o to, że o książce którą czytywa pan Kogut (tzn.Biblię) pani Doda wyraziła się bardzo niepochlebnie. Na razie nie wiadomo czy pani Doda odwoła się do Strasburga, o ile sąd apelacyjny a potem Sąd Najwyższy podtrzymają werdykt sędziów z Mokotowa.

  80. Kogut górą!. To znaczy Stanisław Kogut, senator RP. Wczoraj sąd rejonowy dzielnicy Warszawa-Mokotów uznał senatora Koguta (właściwy zawód: kolejarz) za człowieka uczuciowo zranionego przez panią Dodę. Nie, nie chodzi o to, że mężczyzna ten został uwiedziony i porzucony przez panią Dodę – lecz o to, że o książce którą czytywa pan Kogut (tzn.Biblię) pani Doda wyraziła się bardzo niepochlebnie. Na razie nie wiadomo czy pani Doda odwoła się do Strasburga, o ile sąd apelacyjny a potem Sąd Najwyższy podtrzymają werdykt sędziów z Mokotowa.

  81. Witam,

    wiesiek59
    16 stycznia o godz. 14:38

    Nie sądzę, by kasa fiskalna miała sens u lekarza. Na świecie jest mnóstwo rozwiązań software’owych (wręcz standardów, np. HIS) dla lekarzy i szpitali, które uwzględzniają bazy danych pacjentów, historie chorób i oczywiście rozliczenia finansowe (wystawianie rachunków, rozliczenia podatkowe, itd.). Wszystkie te rozwiązania umożliwiają automatyczną identyfikację pacjenta na podstawie np. karty z paskiem magnetycznym, chipem czy wręcz RFID.
    Brałem udział we wprowadzaniu takiego oprogramowania w pewnym polskim szpitalu – było jak w starym dowcipie z czasów PRL o przebiegu inwestycji:
    1) Genialna myśl
    2) Szalony entuzjazm
    3) Potworny bałagan
    4) Szukanie winnych
    5) Karanie niewinnych
    6) Nagradzanie tych, którzy nie mieli z tym nic wspólnego.
    Poziom niekompetencji na wszystkich (również tych najniższych) szczeblach zarządzania w Polsce jest taki, że nie dziwię się odwołaniom do Boga i święceniu wszystkiego. A sytuacja dalej sie pogarsza, bo coraz mniej mądrych/uczciwych/zdesperowanych chce w tych warunkach czymkolwiek państwowym kierować.
    Zdarzało mi się być na kierowniczych stanowiskach za czasów PRL i później. I wiem, że można. Wystarczy chcieć. Jeżeli rządzący twierdzi, że nie można, znaczy nie chce.
    W Europie są dwa rozmodlone państwa katolickie: Polska i Włochy. Są one podobne m. in. w niefrasobliwości rządów, niekompetecji władz, nieprzestrzeganiu przepisów, itd. W Polsce była katastrofa w Smoleńsku, gdzie Naczelny Wódz wziął na pokład samolotu wszystkich bezpośrednich podwładnych, a po katastrofie usiłuje się zrzucić winę na kogokolwiek. We Włoszech mamy katastrofę statku pasażerskiego. W obu przypadkach zawinił brak wyobraźni i odpowiedzialności.
    Jeżeli L. Kaczyńskiego oskarży się o spowodowanie śmierci wielu osób (do niego należała ostateczna decyzja jako prezydenta i zwierzchnika sił zbrojnych) , zagrożenie państwa (brak przywództwa), itd., to może rządzący nauczą się, że premier czy prezydent to nie jest nieomylna fucha papieska lecz praca, z której trzeba się rozliczyć i można ponieść konsekwencje popełnionych błędów.
    Ale kóry rządzący na to się zdobędzie? Nie na darmo jednym z popularniejszych powiedzeń w Polsce jest: „uczciwy czyli głupi”.
    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  82. Ewkas!
    Trzeba dostępne nam informacje dzielić na różne sposoby.
    Jednym z kryteriów jest taka (dla mnie bardzo istotna) jest to – zgoda ilu stron jest potrzebna do jego fałszowania danej informacji.
    Co do interpretacji słów które zapadały w kokpicie w raporcie MAK mieliśmy takie informacje ze strony płk. Stroińskiego, że Rosjanie dali Polakom wolną rękę jeśli chodzi o interpretację tego co mówiono w kokpicie po polsku (zdaje się określił to tak, że „to co mówiono po polsku, odczytywali polscy oficerowie”). Istnieją też przesłanki świadczące o tym, że Rosjanie zdawali sobie sprawę tego, że strona polska odczytuje tylko to co chce. I dawali do rozumienia, że wiedzą o tym. Dlatego też podczas prezentacji raportu wyemitowali ścieżkę dźwiękową z wyraźnymi słowami po polsku, które nasi oficerowie ni w ząb nie rozumieli (słowa 2P o paragrafach).
    Więc stenogramy trzeba bardzo ostrożnie traktować. Trzeba zdawać sobie sprawę, że wszystkie trzy interpretacje de facto usiłują wybronić generała Błasika (kosztem załogi), tyle, że każdy robi to na swój sposób.

    Zupełnie inną kategorią dowodu jest korespondencja radiowa. Żeby tą korespondencję świadomie zafałszować potrzebna jest zgoda wszystkich potencjalnych posiadaczy tych informacji. Więc de facto wszystkich wywiadów całego świata (w tym argentyńskiego i pakistańskiego) dodatkowo wszystkich radioamatorów bawiących się podsłuchywaniem korespondencji policji, straży pożarnej i wieży z samolotami (radioskaner).

    Więc to co jest jedyne pewne to to, że korespondencja radiowa między wieżą a samolotem zawiera obiektywną prawdę.

    Co do odejścia- podejścia.

    W korespondencji radiowej kontroler mówi ‚bądź gotowy do odejścia na drugi krąg’ Tego nie można źle rozumieć, ani w zależności od kontekstu inaczej rozumieć.
    (w przecwieństwie do pojedynczego słowa po 100 metrach na przykład „(niezrozumiałe) odchodzimy…”. Zgaduję : niezrozumiałe to literka „p”)

    Drugą taką obiektywną informacją są odczytane dane z parametrów lotu. Strona polska do końca badań dokonanych przez MAK nie udostępniła informacje o zawartości polskiej czarnej skrzynki. (wyglądało to dosyć kuriozalnie, bo polska czarna skrzynka miała zapewnić „szybki dostęp do informacji” a odczytywano je bodajże 7 miesięcy). Na dodatek te same dane zawarte były w pamięci komputera pokładowego, do którego dostęp mieli tylko Amerykanie.
    Więc mamy taką samą sytuacje : można mieć zaufanie do opublikowanych danych z czarnej skrzynki z parametrami lotu. A tam są notowane i czynności załogi jakie załoga wykonywała (jaką siłą kiedy naciśnięto wolant itd.)
    A z tych danych nie wynika, by załoga cokolwiek robiła by „być gotowym do odejścia”. Wynika coś zupełnie odwrotnego : załoga podchodziła do lądowania. Bez zgody kontroli lotów i wbrew ostrzeżeniom o braku warunków.

    To jest to, na co Rosjanie mają dowody nie do podważenia, bo będące w postaci źródłowej w dyspozycji innych (więc nie do podważenia) lub zostały potwierdzone przez inne niż ich własne rejestratory.
    A przy tym upieranie się strony polskiej przy fakcie, że kontroler lotów nie miał ważnego badania lekarskiego, kształt oprawek lamp na lotnisku, do którego samolot nie doleciał – był niezgodny ze standardem i jest to w jakiejś części przyczyna wypadku – jest po prostu jawną kpiną.

  83. W pewnym sensie @Qba skłonił mnie do opisania b. vice MSZ Waszczykowskiego . Wieczorem przelatując pilotem po zakończonej relacji z tenisa wpadłem na POLSAT News .
    Akurat Wszczykowski wygłaszał opinie ,że to polskie państwo nie upilnowało swojego Prezydenta (10.04.2010).
    Dodam od siebie, że to państwo nie upilnowało całego dowództwa wojska polskiego ,wicemarszałkow Sejmu ,ministrów Prezydenta i innych służbowo obecnych .
    Co to za enigmatyczne państwo nie upilnowało ? czy możliwe było upilnowanie Lecha Kaczynskiego tego dnia ? jakimi narzędziami ,dostepnymi procedurami państwo polskie mogło zabronić startu do Smoleńska TU-154 M .? Z momentem startu lecieli na ostatni lot zdeterminowani do ladowania , a może państwo w osobie brata Jarosłwa mogło upilnować ? To są te męki które dreczyć będą Jarka K. do ostatnich jego dni -nie upilnowałem brata a moglem ! mialem narzędzie -telefon !!!
    Wszczykowski nie upilnował swojej głowy i jęzora na temat poufnych spraw znanaych mu jako Vice MSZ . Wtedy też państwo nie upilnowalo Gagatka -jednym słowem KOMEDIA .

  84. Indoor_prawdziwy 17 stycznia o godz. 8:59

    Piszesz
    „Co do interpretacji słów które zapadały w kokpicie w raporcie MAK mieliśmy takie informacje ze strony płk. Stroińskiego, że Rosjanie dali Polakom wolną rękę jeśli chodzi o interpretację tego co mówiono w kokpicie po polsku (zdaje się określił to tak, że ?to co mówiono po polsku, odczytywali polscy oficerowie?). ”

    jeśli miałbym wybierać komu wierzyć, to uwwierzyłbym polskim oficerom. Ostatnią ekspertyzę robili specjaliści od fonoskopii, którzy latają tylko jako pasażerowie. W Moskwie nagrania analizowali lotnicy, którzy głosy swoich kolegów słyszeli na okrągło, którzy są przyzwyczajeni do rozumienia charkotu, jaki wydobywa się z głośników.
    I jeszcze jedno. Specjaliści z Krakowa przygotowywali dokumenty procesowe skutkujące np. określonymi wyrokami dla sprawców. Musieli też liczyć się z tym, że ktoś będzie chciał wiedzieć jakim cudem przypisali kilka, trwających ułamki sekund, wypowiedzi panu generałowi. Ludzie analizujący nagrania w Moskwie i dla komisji Millera takich obciążeń nie mieli.

  85. Ja tym razem abstra…(i coś brzydkiego)ę od sprawy Smoleńskiej, bo mam nowy temat, w którym mam coś do powiedzenia – o różnych miarach być może stosowanych wobec grzeszników, którzy wykazali brak szacunku do „kochających inaczej” lub „kochających nie tych…”, co jest w zwyczaju większości populacji kuli ziemskiej. Mam na myśli „mojego” posła z Kędzierzyna, Robercika W., którego PO wypieprzyła ze swych szeregów za kuluarowy dowcip, powtarzanie zupełnie zrozumiałego odruchu przeciętnego mężczyzny „hetero”, że chętnie przyglądałby się harcom dwóch ładnych kobiet, niezbyt zimowo ubranych, a głównie we własne futerka. Ja jestem facetem nieco zacofanym w tej materii, nigdy nie oglądałem w Internecie stron typu XX, choć próbowałem. Zawsze urwałem ciąg instrukcji, gdy mnie pytano o numer karty kredytowej. Mój zięć kiedyś próbował się doszkolić telefonicznie, a na rachunek z TPSA musiał ode mnie pożyczyć pieniądze. Nie oddał ich do dziś, więc mogę spokojnie oświadczyć, że nie jest honorowy (przeciwnie do wojskowych prokuratorów). Nawet nie zmartwiłbym się zbytnio, gdyby…, bo i tak mi nie odda pieniędzy i nie tylko te na rachunek telefoniczny, a na utrzymanie firmy. Honoru za grosz i u mnie głupota, umowa tylko przy świadkach, nie na papierze.

    Komisja etyki prawdopodobnie napiętnowała tak brzydki czyn posła Węgrzyna i opolskie władze PO skorzystały radośnie z okazji i wywaliły go z partii. Odwołanie do Warszawy nie było skuteczne, ani różne Canossy. Nie darzyłem posła W. zbytnim szacunkiem, ba! nawet nie wiedziałem przed tą aferą, że ma coś wspólnego z moim miastem (od lat olewałem wybory). Jego próby uratowania fuchy sejmowej (zbliżały się wybory) były żałosne i poszedł w niebyt polityczny; jako niezależny kandydat odpadł w przedbiegach. Byłbym o nim zapomniał, ale dzieje się coś dziwnego w PO w Opolskiem. Widać, że nie tylko Węgrzyn był solą w oku lokalnych kacyków, ale wszyscy członkowie PO z Kędzierzyna, którzy mieli dosyć szarogęszenia się władców z Opola i lekceważenie towarzyszy z „prowincji” przez mini-metropolię. W odpowiedzi zrobiono jak w Wałbrzychu, ale bez wyraźnych powodów – rozwiązano struktury tej partii w Kędzierzynie, aby „zweryfikować” uniżoność wobec Opola i wyrzucić niepokornych. Statut nie przewiduje żadnej weryfikacji, nakłada tylko obowiązek na byłych członków, aby ponownie zapisali się do koła nie później niż do 3 miesięcy. Niby wszystko ok., ale można się zapisać tylko do istniejącego koła, a spryciarze z opolskiej PO zwlekają z założeniem koła, aby niewygodni koledzy (towarzysze?) nie mieli szans na dotrzymacie statutowego terminu. Sprytne, prawda i jakże demokratyczne i zgodne ze statutem! Można wtedy nie przyjąć ponownie tych, którzy nie jadają z rączki władców. Tak wygląda postępowanie lokalnych władz w porządnej partii.

    Teraz jestem ciekawy, jaki los spotka posła perukarza ze strony jego umiłowanej partii? Czy podzieli los posła Węgrzyna czy w glorii męczennika słusznej sprawy przetrwa haniebny atak wrogów hetero i homo?

    PS
    Żona stara się umilać me życie i przy śniadaniu włącza mi lokalne radio. Przypadkowo wysłuchałem rozmowy dziennikarza z byłym posłem W. Na początku nie wiedziałem, z kim dziennikarz przeprowadza wywiad. Byłem zbudowany wypowiedziami gościa i umiejętnością prezentowania poglądów oraz znajomością lokalnych problemów. Jeśli dożyję następnych wyborów i on się zapisze do jakiejś rozsądnej partii, wtedy może liczyć na mój głos – lesbijki mu odpuszczę!
    Gdzieś czytałem o rzucaniu kamieniami. Doda pewnie zna źródło.

  86. Pani Redaktor,
    Chyba ma Pani rację, że ten przeciek kontrolowany, z prokuratury, w sprawie nowych odczytów rejestratorów, oraz konferencja prasowa były ewidentnie wymierzone w Premiera. Żadnych innych „korzyści” nie widzę, bo tak jak Pani uważam, że tego samolotu w tych warunkach atmosferycznych nad tym nędznym lotniskiem w Smoleńsku być nie powinno.
    I pierwsza sprawa, dziennikarze natychmiast puszczają przeciekową informację w obieg, stają się przez to narzędziem w czyichś rękach. Potem narzekają, że ich się sprawdza i czują się strasznie skrzywdzeni. Może tak, tylko przez kogo??
    Druga rzecz, jedni eksperci odsłuchali coś, inni może więcej może mniej. Za jakiś czas może będą lepsze urządzenia i odczyta się wszystko. Nie zmienia to faktu, o którym napisałam wcześniej.
    Po trzecie, zmusiłam się do obejrzenia całej konferencji prasowej prokuratorów, nie będę o niej pisać, bo właściwie nic mi ona nie dała. Żadnych konkretów, jak zwykle. Natomiast załamałam ręce, z rozpaczy nad stanem naszego dziennikarstwa. A na konferencji był przecież „sam kwiat”.

  87. Renowacja czy reinkarnacja
    No i mamy całkiem odnowiony Smoleńsk.
    Rzecznik Pis i jego szef ogłosili że sprawę należy zacząć od nowa.
    Wszak wszyscy widzieli ze p. Lecha w kaftanie bezpieczeństwa wsadzano do samolotu a on ze wszystkich sił swoich chciał zapobiedz temu lotowi co potwierdza fakt ile osób zaprosił do pomocy sobie.
    Więc zacznijmy od tego początku.
    W Biblii za której obrazę skazano Dodę //ja bym ja skazał za coś zupełnie innego niż za gadanie// jest opowieść o królu Salomonie .
    Tenże mając rozsądzić czyje ma być dziecko a nie mając dowodów kazał rozrąbąć je na dwie połówki by każdej z żądających dziecka dać należna część.
    Każdy o tym wie że prawdziwa matka zrezygnowała ze swej części.
    Jakie to ma znaczenie dla nas ? Myślę ze to oczywiste.
    Przypowieści biblijne mają swój sens i znaczenie .
    W Polsce ukształtowała się sytuacja gdzie dla każdego oczywistym jest że do zgody dojść nie może tak jak to było między Ablem i Kainem no i tymi dwoma niewiastami.
    Ta nibymatka wie że nigdy matka prawdziwą nie będzie więc zrobi WSZYSTKO by i ta druga dziecka nie miała. Niech raczej zginie rozcięte na części.
    Jak to wygląda dla zezowatego ?
    Jeżeli Polska nie będzie taka jak nam by się to podobało to należy wszystko uczynić by rozwalić i zniszczyć dzieło naszych przodków .
    Ponieważ ja krzywo widzę zapytałbym tylko ludzi z wierchuszki PIS czemu np Macierewicz nie położył się przed lotniskiem w Smoleńsku jak Rejtan broniąc lądowania a czmychnoł jadąc autostopem do kraju albo czemu to drugi z bliżniaków zapomniał o czym to z bratem przed katastrofa rozmawiał.
    Pytań znalazło by się więcej, ale po co
    Rozwalajmy , rozwalajmy to co ojcowie w pocie czoła budowali
    rozwalajmy to co uśmiech historii nam zaoferował //kto wie na jak długo//rozwalajmy nawet to co służy społeczeństwu jak Pałac Kultury bo p, Sikorskiemu śni się powtórka z wysadzania czegoś tam w Azji. Odmłodzić by się chciał wspomnieniami.
    Ktoś tu na blogu zapytał co robi KK w sprawie polskiej?
    KK liczy ile jeszcze może wycisnąć z państwa nad wisłą
    Bo ten but z prawej nogi niemowlaka Salomonowego to powinien być nasz

  88. zezowaty
    17 stycznia o godz. 12:24

    Na razie górale z Zakopanego mają problem…….
    Religia nie znalazła się w podstawie programowej w …przedszkolu i muszą za nią osobno płacić.
    Są już pierwsi niechętni temu, wypisują swe dzieci z tego typu zajęcia dodatkowego…..
    Co na to KK?
    I oczywiście czy Tusk uklęknie- zacznie płacić z naszej kieszeni?

  89. Koniec świata!
    Pobożni, pisolubni górale żalują 2PLN za lekcję religii w przedszkolu! Czyżby liberalne wiatry powiały na Podhalu (wraz z wymianą pokoleń)?

  90. Miła Pani redaktor.wątek podzialu prowadzi Pani dowcipnie, ale niestety za tym ktoś stoi. bo w Polsce ktoś musi stać za wszystkim. Podejrzewam, ze to się wzięło z czasów, kiedy powszechnie mowiło sie w sklepach: „za kim/za czym pan(i) stoi?” „Ja stoję za parówkami”. „A ja za tą małpą w czerwonym”. Gorzej jest z wykazaniem kto rzeczywiscie za kimś/czymś stoi. Ciągle jest toniezwykle trudne do udowodnienia, więc „prawdziwi Polacy” robią takie aluzje pn. „więcej inteligencji”. Celuje w tym ob. Kaczyński „wiem ale nie powiem”. w sprawie Smoleńska – dalej nie wiadomo za kim stał, lub siedział, gen. Blasik, ale wg PWP (Prawdziwych Wolnych Polakow) – ani stał, ani siedział, bo go w kabinie nie było. I to wystarczy, by wrócić do wersji z rozpylaniem mgly/gazu, do bomby termobarycznej itd itp. I tak w nieskonczoność. Żaden podzial Polski na tą dla niewolników i tą dla PWP się nie uda. Bowiem PWP nigdy nie wejdą do tej obiecanej Polski. Jak Mojżesz. Im bardziej się do niej zbliżają, tym bardziej czują, ze to ciągle nie taka Polska, że ciągle w niej się panoszą niewolnicy i zdrajcy, siewcy mgły i dialektyki. Nie mają wyjścia – rosną im wąsy i ospowacieją twarze a usta same wykrzykują wieczną prawdę: „im bardziej zwycięża rewolucja (PWP) tym zacieklejszy opór stawiają jej wrogowie”. PWP są skazani – na bycie Żydami-tułaczami. wiecznie w drodze i wiecznie daleko od domu. Prawdziwego domu. Ich domu. Tak to już jest jak się trzyma w glowie Prawdziwego Wolnego Polaka.

  91. „Wolni Polacy” to żałosne pienie ludzi spóźnionych na okres zmian albo „niedocenionych bohaterów”. Oni żyją w innym świecie i ja bym ich nie budził. Ponieważ mam dużo pracy, to tylko czasem wpadam na blog, ale tzw „życie blogowe” wymaga wiele wolnego czasu i staje sie możliwe przede wszystkim dla emerytów lub niepracujących /z innych powodów/.
    O katastrofie smoleńskiej wszystko juz powiedziano w kwestii przyczyn i niczego nowego się nie spodziewam. Ogladałem wczoraj fragmenty programu Tomasza Lisa z rozmową pilotów – ekspertów i dla mnie to jest przekonujące. Kto chce słuchać „sensacji” Macierewicza to ma takie prawo, niech to czyni, stanie się „Polnym Wolakiem” jak to ktoś napisał na blogu. Te głosy o zniewoleniu, ucisku, terrorze PO to jest bełkot chorych psychicznie ludzi, którzy korzystają z praw wywalczonych przez prawdziwą solidarność. Wołanie o Wolną Polskę świadczy że się jeszcze nie obudzili i niech tak nadal śpiewają, nie widza że są zwyczajnie śmieszni i żałośni.
    JERZY

  92. Sławku,
    Zauważyłeś ważny szczegół, a mianowicie eksperci to że specjaliści z Krakowa przygotowywali dokumenty procesowe skutkujące np. określonymi wyrokami dla sprawców.
    Dlatego tam gdzie mieli wątpliwości pisali niezidentyfikowany głos lub niezrozumiała wypowiedź.
    Zadałem sobie trud i porównałem trzy opublikowane stenogramy. Ten z Krakowa jest najuboższy zarówno w odczytane teksty jak i w interpretacje, sprzeczności nie stwierdziłem. Jedną rzecz na która zwróciłem uwagę to, to że odczytywanie wysokości przypisano drugiemu pilotowi co nie jest logiczne bo on w tak trudnych warunkach powinien starać się dostrzec ziemię, a nie skupiać uwagi na przyrządach. Dziwny jest też fakt powtarzania przez nawigatora tego co już powiedział drugi pilot? Dla mnie logiczniejsza była interpretacja raportu ekspertów policji, że wysokości odczytywał generał , bo wtedy było logiczne, że nawigator powtarzał by na pewno dotarło to do pilotów.
    Pełna zgoda z Czesławem raport Krakowski nic nie zmienia odnośnie przyczyn wypadku, może natomiast mieć wpływ prawny dla wielu osób żyjących które mają związek z wypadkiem. Eksperci krakowscy nie chcą mieć problemów.

  93. wlazło bez sensu słowo eksperci, a miało być „a mianowicie to że specjaliści z Krakowa przygotowywali dokumenty procesowe skutkujące np. określonymi wyrokami dla sprawców”

  94. wiesiek59
    17 stycznia o godz. 12:46
    Są już pierwsi niechętni temu, wypisują swe dzieci z tego typu zajęcia dodatkowego?..
    …………………………………………………………………………………………………………….
    Innym ciekawym pytaniem jest: jak zachowali by sie rodacy, gdyby wzorem kraju osciennego do podatku od zarobku wlaczyc tzw. podatek koscielny. Mozesz uniknac naleznosci ( w kraju osciennym, rzecz jasna) , gdy zlozysz oswiadczenie ,ze juz nie przynalezysz do Kosciola (nazywa sie to tam „wystapieniem z Kosciola”).

  95. Czy jest tu może wśród Panów pilot?… pytanie jest poważne, ponieważ eksperci doliczyli się aż 17 osób w kokpicie Tu-154!. Tak wynika ze stenogramu rozmów. Ja uważam że to niemożliwe, ale dziadek mówi że owszem – pod warunkiem, że to jest polski samolot wojskowy typu „namber łan”. Oczywiście nie do kupy siedemnastu, ale rotacyjnie. Jeżeli to prawda, to znaczyłoby że w ciągu półtorej godziny, lotu co najmniej 13 pasażerów odwiedzało kabinę pilotów. Czy to możliwe?

  96. …przecinek winien być po „lotu”, a nie przed. Pardon.

  97. zezem
    17 stycznia o godz. 13:42

    Wypisanie się z tej instytucji nie jest takie proste. Większość ludzi to olewa….
    Mnożenie procedur to typowa forma obrony przed apostazją.
    Tego papierowego tygryska politycy boją się jak ognia.
    Chociaż…..Okudżawa wymyślił sposób:
    „i poszedł w ogień zginął w mig, nasz tygrys papierowy”…..

    Referendum, podatek dobrowolny, załatwiłoby to sprawę raz na zawsze…

  98. mag
    17 stycznia o godz. 12:54

    Piwo marki „Harnaś” to właśnie 2 zł……
    Widocznie góralom zbrakło……

  99. @zezowaty
    17 stycznia o godz. 12:24

    Jak zwykle podoba mi się to co pisałeś, ale wkradło się kłamstwo (ewidentne) i drobne nieścisłości, a tego nie mogę ścierpieć. Piszesz:

    ***…czemu to drugi z bliżniaków zapomniał o czym to z bratem przed katastrofa rozmawiał.***

    To jest to kłamstwo! On dobrze pamiętał i pewnie jeszcze teraz pamięta. Przecież podał do protokołu komisji, że brat ponownie zwrócił mu uwagę na nieco zapomniany przez niego fakt, że mamusia jest w szpitalu i on nie ma żadnych nowych wieści na temat stanu zdrowia niż podane w rozmowie telefonicznej przed startem.
    Była to rozmowa służbowa, bo meldował przełożonemu partyjnemu o stanie zdrowia przyszłej propagatorki pisowskiej w sprawie pomników prezydenta tysiąclecia. To nie mogła być rozmowa prywatna, bo przyzwoity urzędnik nie korzysta ze służbowego telefonu dla celów prywatnych, a taka świetlana postać jak pan Lech K. nie będzie przecież łamał prawa. Co innego walka o krzesło, należne mu z zasady, lub miejsce w samolocie, ale posądzić go o prywatę? Fe!!! Bardzo brzydko!

    Przechodzę do drobnych nieścisłości lub nie udowodnionych twierdzeń:

    1) Nie ma ostrych zdjęć satelitarnych z tego kaftana bezpieczeństwa, a szamotał się ktoś inny z kimś innym. Może chodzi ci o pasy bezpieczeństwa? Ale to nie prezydent, ale żaden z generałów ich nie zapiął i stewardessa kłamliwie meldowała kapitanowi statku powietrznego „pokład gotowy do lądowania”.
    Gdy pilot to usłyszał, to zapomniał o tym, że wcale nie ma zamiaru lądować (komisja Millera), a chciał tylko przy okazji urwać trochę gałązek z pięknych rosyjskich „bieriozek” dla umajenia ołtarzy podczas Bożego Ciała (to tylko hipoteza, ale nie głupsza od wielu innych). Tu chyba ja popełniłem nieścisłość z tym „umajeniem”, bo to święto wypada raczej w czerwcu. Brzozę odnalazł na swej drodze „nielądowania”. Chyba chciał robić tak jak F16 w JAG’u – tankować podczas lotu. Niestety precyzja podejścia była zbyt mała z powodu helu i sztucznej mgły i brzoza zetknęła się ze skrzydłem, a nie ze scyzorykiem mechanika (może to był Mc’Gyver?).

    2) ***Bo ten but z prawej nogi niemowlaka Salomonowego to powinien być nasz***

    Znów fabulacja. To nie but Salomona, ani bosego i gołego przecież niemowlaka był punktem spornym w Smoleńsku, a noga ruskiego generała w trumnie prezydenta.

    Poza tym wszystko ok.!

    Dobrze, że patrzysz na te idiotyzmy z boku, widzisz lepiej niż ci, którzy tkwią w środku.
    Mój francuski profesor (de domo polski Żyd z Bełza) zawsze mawiał:
    „Ein Gast auf eine Weile, sieht mehr als eine Meile”.
    Nie wiem czy to jest po francusku, czy w jidisz, ale ja to już bardzo, bardzo dawno temu słyszałem, gdy raczkowałem w „zakamuflowanej” opcji.

  100. @Zosieńka
    17 stycznia o godz. 13:54

    To co sugerujesz jest możliwe, ale mało prawdopodobne. Zaznaczam, że nie jestem pilotem, ale mam około 20 pilotów do różnych urządzeń. Miałbym nawet dowód, bo koledzy córki fotografowali kiedyś ten zestaw i umieścili w Internecie jako kuriozum, obok Garfielda, który szokował trzema biednymi pilotami. Aktualnie mam na stole 6 najważniejszych, mam więc doświadczenie w „pilotażu” pokojowym.
    Moja hipoteza jest inna! Jedn z członków załogi był imitatorem głosów. Nasłany przez KGB i Tuska mylił pilotów (jak ten murzyn w Akademii Policyjnej) i stąd ta cała katastrofa. To był zwyczajny zamach samobójczy Taliba z PO.

  101. Ty Antoniusie nie żartuj sobie, bo to że ktoś z PO chciał się samobójczo wysadzić jest raczej wątpliwe, choć przyznam że niewykluczone. Być może wiele się dowiemy w najbliższych dniach, bo pani Olejnik wzywa od przedwczoraj na przesłuchania wszystkich po kolei którzy mogą być w to wplątani.

  102. Wyglada na to ze teoria spiskowa, ze to nie ruskie zamordowali naszego Prezydenta powoli sie wali. Oszolomy spiskowe robia wszystko aby ukryc prawde ze byl to zamach i wmowic niegramotnym ze to pilot byl winny.

  103. Przyszła mi do głowy taka teoria spiskowa, Panowie Prokuratorzy (dziwne ale to jakiś typowo męski zawód) chcieli odwrócić uwagę od siebie i swoich pojedynków dlatego rzucili mediom i politykom na pożarcie „ochłap” w postaci najpierw przecieku, potem konferencji prasowej. Wyszło na to, że dwa lata nad sprawą pracują a udało im się dowiedzieć, że w kabinie pilotów, jak na dworcu panował niezły ruch (17 osób przebywających prawie w tym samym miejscu). Najważniejsza konkluzja z całości, nie zidentyfikowano głosu generała i może tam wśród tych 17? osób był a może go nie było.

  104. Jak mówi Dworak, roczne koszty nadawania na multipleksie to około 10 mln zł. – Tymczasem z dokumentów, które wpłynęły do KRRiT, wynika, że w ciągu trzech ostatnich lat Fundacja Lux Veritatis wykazywała straty wynikające z działalności operacyjnej, a pozostałe przychody malały – dodał Dworak.
    http://polska.newsweek.pl/krrit–telewizja-trwam-nie-dostanie-koncesji-na-multipleks,87310,1,1.html
    —————–

    Nie ma „Bóg zapłać” biznesplan wymaga konkretów……
    Na hojność wiernych też nie można liczyć- wymierają i leki podrożały…..

  105. Kapitan Schettino przesłuchiwany. Zostanie w areszcie?
    http://swiat.newsweek.pl/kapitan-schettino-przesluchiwany–zostanie-w-areszcie,87299,1,1.html
    —————

    Podoba mi się tytuł.
    Kudy mu do naszego Schetyny- ostrożny, sympatyczny, miarkujący słowa….
    Może to krewni? Pomimo przeciwnego usposobienia?
    Niejeden Włoch z Boną przywędrował…….

  106. Antonius (g.14:15)
    Tak to już bywa, jak ktoś ma za dużo pilotów (w pokoju lub na pokładzie).
    Jestem posiadaczem ośmiu i też bym chyba zgłupiała, gdybym musiała jednocześnie klikać na wszystkie ich funkcje. A na dodatek 17 osób (glosów) kręciłoby się w zasięgu, zasłaniając lub rozpraszając to i owo.

  107. Jak przystoi zdarzeniu całkowicie bez sensu „Smoleńsk” zajął właściwe poczesne miejsce w historiografii narodowej.Żywi zastępy polityków,dziennikarzy i dostarcza rozrywki komentatorom komentującym komentarze komentatorów medialnych.
    SZTUKI mi brak !
    Sztuka nie poddaje się nakazom i pewnie trzeba poczekac aż pani „K” (nie chcę miec procesu) wykona „instalację smoleńską”.Byc może,że Sztuka straciła okazję i ochotę wyprzedzona przez instalacje namiotowe i happeningi na Przedmieściu.To duża strata.I niepowetowana.Bo tylko sztuka eksploatująca
    traumę potrafi rozładowac napięcie traumatyczne.
    Trzeba się w tej sytuacji brac się za modne „rekonstrukcje historyczne”. Wrak z dykty ,z masą biologiczną z paper mache,otoczony przez husarzy zdobywców Kremla 1612 z pochodniami…… dalej nie pociągnę.Nie chcę miec procesu.

  108. Jutro mija kolejna rocznica Wyzwolenia Krakowa. W tym czasie wyzwolono także Warszawę, a właściwie wyzwolono jej gruzy. Prawicowe media albo przemilczą albo będą kłamać lub wyszydzać. Specjalizuje się w tym Gazeta Wyborcza w Krakowie, w której piszą najczęściej o ucieczce Niemców. Jak wiadomo Niemcy uciekali, nie tylko z Krakowa, przed sforami bezpańskich psów.

  109. Fragment opinii Andrzeja Chronowskiego z
    TAB CONSULTANS LTD :

    „…w specjalistycznych anglojezycznych pismach rozgorzala dyskusja na temat transformacji odczytow parametrow samolotu ( predkosci, pionowej predkosci opadania i wysokosci ) na system satelitarny… Stosowanie tradycyjnego GPS odrzucono bez zadnej dyskusji , jest to system niedokladny i do awiacji sie nie nadaje… Natomiast kontrolowanie tych parametrow przez satelity to wydatek rzedu setek miliardow dolarow, ktorych dzisiaj nikt nie jest w stanie wylozyc…Czyli w pewnym sensie ta dyskusja po katastrofie Air France odpowiada na pytanie o przyczyny pozniejszej Katastrofy Smolenskiej, wiemy, ze kapitan Protasiuk podchodzil do brawurowo obnizonej wysokosci decyzji wlasnie w automacie, musial wlozyc set point , by automat wybral taka a nie inna opcje…… W przypadku lotniska wyposazonego w najbardziej zaawansowany ILS, takim set point jest wlasnie sygnal powrotny ILS, ktory pozwala automatowi wybrac precyzyjna sciezke i piloci moga ladowac z zamknietymi oczami… W przypadku braku ILS, a tak bylo w Smolensku, kazdy set point wlozony do automatu, jest z definicji nieprecyzyjny i tu powinnismy zamknac dyskusie o przyczynach Katastrofy Smolenskiej , poniewaz wszystko jest jasne… Niestety, nie dlla wszystkich… Politycy glownych opcji ( PO i PiS ) wykorzystuja Katastrofe do swoich partykuralnych interesow , media nie chca stracic nosnego tematu , dlatego , co jakis czas , wyplywaja „nowe ” informacje tylko po to, by stanowic pozywke dla proznych i cynicznych zachowan…”

  110. Przeciek
    17 stycznia o godz. 17:25
    Niemcy uciekli przed szarańczą……
    Rosjanie mieli w linii, pod koniec wojny, 25 000 czołgów……
    Oni nie wystawili NIGDY więcej niż 3400 sztuk.
    Liczna sfora…..

  111. @ewkas
    16 stycznia o godz. 20:13
    ?I od 100 metrów bądźcie gotowi do podejścia?. I wtedy wszystko się zgadza, prawda ?”

    Nie wierzę! Po prostu nie wierzę, że można było wyprodukować coś takiego! Ale skoro już się stało, to poinformuj forumowiczów jak te dwa zdania brzmiałyby po rosyjsku – bo tym językiem posługiwał się kontroler.

  112. Mak, 20:37
    To słowa rosyjskiego kontrolera !
    Ale plama ! Jak ja to przeczytałam ! Ze wstydu siedzę pod komputerowym stolikiem i Ci odpowiadam.
    Skojarzyło mi się to ze słowem kpt. Protasiuka „odchodzimy”, po wypowiedzeniu których załoga zaczęła…odliczać wysokość. Moim zdaniem to było „podchodzimy”, a specjaliści badający zapis nie wychwycili spółgłoski „p”. Zresztą mniejsza o to, moja kompromitacja jest niewiarygodna !
    I jak elegancko zarówno Ty jak i Indoor prawdziwy potraktowaliście mnie razem z tym kretyńskim cytatem, dziękuję pięknie.
    Cóż tu pisać…przepraszam i solennie obiecuję /zanim mi strzeli do łba coś odpowiedzieć/ najpierw uważnie przeczytać to, co ktoś mądrzejszy ma do powiedzenia.
    Ale numer !

  113. Głosy
    A kto zidentyfikuje GŁOS tego krasnoludka co przeszkadzał w lądowaniu wrzeszcząc PUL UP , PUL UP
    tu się otwiera pole do popisu dla Antka Policmajstra.

  114. Pani Janino !
    Przesyłam podziękowania za zaprosznie na Rozmowe Dnia pana Białoszewskiego i sposób jej przeprowadzenia . Lubie słuchać pani gościa jest kompetentny i wyważony w słowie, a Pani umożliwiła jemu swobodne i pełne wypowiedzi .-po zadanych pytaniach .
    Tego poziomu niema w TVN 24 i Polsacie -stacji wykarczowanych w moim domu .
    Czekam do czwartku na poranek TOKFM .
    Pani audycje to może nawet ostatnia wyspa porządnej pracy dziennikarza , mam na myśli wszystkie polskie stacje telewizyjne .
    ps.
    Dziś wyjatkowo byłem obecny jako widz testujacy wieczorne dzienniki Polsatu ,TVN i TVPI po to by zobaczyć , czy i jak te stacje informują o nominacji Martina Schulza na Szefa Parlamentu Europejskiego ,
    To Nasz Parlament jesteśmy przecież członkiem Uni , i co ?
    Polsat News -zero
    TVN -pod koniec Pochanke z długim reportażem o Jerzym Buzku a o Schultzu -migawka .
    TVP I – w odpowiednim miejscu i z przyzwoitym jak na polska telewizje komentarzem.
    .Witamy Niemca z SPD na czele PE , te ponad 2 lata zapowiadają się jako być może decydujace dla wspólnoty .
    Dobrze , że na ten czas jest Schultz , na szczeście dla PE nie będzie już Buzka .

  115. a ja mysle ze jak by p. janina zyla i tworzyla zaraz po 2wojnie to by pisala takie artykuly
    „i znowu podrzegacze faszystowscy , oszolomy ,zaplute karly reakcji ,jatrzai bredza cos o katyniu a przecierz oczywista oczywistoscia jest ze hitlerowskie niemcy dopuscily sie mordu na polskich zolnierzach, wiec my jako w o l n y narod powinnismy wspolnie zakrzyknac ,brudne rece precz od zsrr”
    co do tego ze p. janina nie rozumie o co tym lekarzom chodzi i u niej w aptece na osiedlu wszystko jest OK , no coz …taki prezydent usa tez nie rozumie co sie dzieje bo wedlug jego wyliczen kryzys skonczyl sie w sierpniu 2010roku

  116. Wiele szumu i mnóstwo komentarzy do tego czy słowa wypowiedział Generał czy ktoś inny, a tymczasem zero komentarzy do informacji co uwzględnił MAK , a co nie z wniosków polskiej komisji. Materiał znacznie ciekawszy niż to kto wypowiedział te czy inne słowa
    link
    http://www.tvn24.pl/-1, 1689424,0,1,prokuratura-ponownie-zwroci-sie-do-rosjan-o-dowody,wiadomosc.htm
    Po przeczytaniu tego materiału widać, że obecnie dyskutuje się nad czymś zupełnie nieistotnym nie mającym wpływu na katastrofę.

  117. Waldemarze!
    A ja po 20 obejrzałem „Info” i było dużo o nowym przewodniczącym, chociaż nie przeczę, że większość była o różnicach pomiędzy panami, o atakach Schultza na polityków i o umowie kolejności wybierania pomiędzy czołowymi partiami.

  118. Antonius
    Miło słyszeć , ale jak się krzywo patrzy to i prawda tez kłamstwem bywa podprawiona.
    Spotkałem się z takim powiedzonkiem
    MOŻNA KŁAMAĆ , tylko trzeba zadbać by kłamstwo z prawdą się pokryło. Niegłupie.
    ukłony

  119. Lansowane przez panią i Rosjan tezy dotyczące obecności w kokpicie gen. Błasika oraz sugerowanie, że był nacisk na lądowanie bezwzględnie panią ośmieszają w oczach myślących ludzi (nie tych, którzy powielają opinie komentatorów i dziennikarzy). Zastanawia mnie jak można wierzyć Rosjanom, że ciało gen. Błasika zostało znalezione w kokpicie. Kto je w Smoleńsku zidentyfikował?

  120. Wolni Polacy! – krzyczą na miesięcznicach, a widać jedynie agresywną mniejszość, nie chcącą się integrować, mającą w pogardzie kulturę i tradycję kraju zamieszkania i chcący władzy aby zmienić Polskę na kształt własnego państwa podziemnego, istniejącego tylko w ich rojeniach.

    Do getta z nimi 🙂

  121. ewkas! To żadna plama! Niestety moje teksty są mało czytelne i często zawierają skróty myślowe. Ja do Pierwszego Czytania stenogramu przygotowałem się systematycznie. Przeczytałem wpierw
    1. „Lot na kukułczym gniazdem” Keseya
    2. „Paragraf 22″Hellera
    i dopiero się wziąłem za czytanie. Bardzo smutna i przykra lektura. Pomiędzy pierwszym a drugim czytaniem wypiłem piwo. Pomiędzy 7. a 8. pograłem na gitarze i starałem się przypomnieć sobie jakie to piosenki śpiewały żołnierze w kasynie w Łodzi w latach 80.ych. Gdzieś po 20-ym czytaniu krzyknąłem „K..! Przecież oni lecieli nie do Smoleńska a na Smoleńk!” co natychmiast podałem do publicznej wiadomości na Forum Smoleńskim i w zasadzie od tej pory tylko co pewien czas czytam jak wszystkie rzeczywiste informacje potwierdzają moją wówczas opublikowaną wersję, która daje odpowiedź na wszystkie zadane i nie zadane pytania jak również wątpliwości, które się nasuwają na podstawie potwierdzonych lub bardzo prawdopodobnych informacji. W tym na to, na co nikt, włącznie z Trzema Autorami „Ostatniego Lotu” nie mają pomysłu: dlaczego załoga ignoruje informacje o wysokości (dodajmy – informacje pochodzące od Rosjan bo z wysokościomierza barometrycznego ustawionego na podstawie informacji z wieży) świadczące o tym, że lecą o wiele zbyt nisko.
    Po wielokrotnej lekturze Stenogramu przyjąłem w założeniach że każdy, kto zabiera głos w sprawach katastrofy zna stenogram na pamięć i stosuję skróty myślowe aż do niezrozumiałości moich tekstów.

  122. Hanna! To żadna teoria spiskowa. Jest to logiczny wniosek z faktu, iż Prokuratura niw5niw9 (powodując najpierw przeciek do prasy) ujawnia na konferencji prasowej zapowiadanej przez kilka dni dokument – który nie zawiera żadnej informacji.

  123. To był chyba odruch psa Pawłowa. Z całego zdania wyłowiłam wzrokiem ten właśnie fragment i musiałam natychmiast uznać, że to kpt. Protasiuk zwraca się do pozostałej załogi. Bo w mojej opinii oni ewidentnie podchodzili do lądowania. Zupełnie ignorowane w dyskusjach słowa stewardesy „panie kapitanie, pokład gotowy do lądowania” to przecież nie jakaś zdawkowa odzywka, tylko zameldowanie o fakcie /na ile prawdziwy by on nie był w tamtym przypadku/.

  124. od wczoraj amerykańscy spece z NTSB mają na oku naszego posła PiS pana Hoffmana, bo dowiedzieli się o jego badaniach twardości drewna brzozowego. Błaszaka i samego prezesa również. Nie wiadomo czy zatrudnią ich na etet, czy na umowy-zlecenia.

  125. Myślę ,że skoro temat Smoleński jest takim piekłem i nie ma znaczenia czy jakiś gen Błasik był w kokpicie , to może lepiej jak nie będzie Pani o nim pisać i rozmawiać przez 2/3 czasu w swojej audycji w TokFM .
    Jest tyle ciekawych tematów, o innych generałach np kto był większym człowiekiem honoru Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak.

  126. @zezowaty
    17 stycznia o godz. 22:22

    ***Spotkałem się z takim powiedzonkiem
    MOŻNA KŁAMAĆ , tylko trzeba zadbać by kłamstwo z prawdą się pokryło. ***

    Nie pamiętasz przypadkiem, na której ulicy spotkałeś tę myśl? Tak się składa, że ja już kilka razy pisałem ją na blogach Polityki, podając autora: Mój ojciec w latach 40-tych. Długo uważałem to za nielogiczne, aż udało mi się coś takiego zrealizować z powodzeniem. Skąd mój ojciec to miał, tego nie wiem. Oryginalne brzmienie (w skrócie): „Der Schwindel muss sich mit der Wahrheit decken”! Ojciec miał zacięcie prawnicze – choć był tylko samoukiem, mam chyba kilka genów tego typu.
    Pozdrawiam!

  127. Nie można pominąć faktu,że lot był WOJSKOWY.Historia na tym tle zna zbrodnie przemilczenia.
    Tą ostatnią KATYŃ II kształtuje postawa braku dopominania się przez stronę rządową o dostarczenie stronie polskiej materiału dowodowego.To sprawia,że na możliwość brawury pilotów nakładają się różne hipotezy przyczyn katastrofy.
    Prawda o przyczynach to podstawa do odrobienia lekcji aby takim wypadkom można było zapobiegać.

  128. @ Antonius

    KŁAMSTWO W PARADYGMACIE EWOLUCYJNYM.
    Można wyciągnąć i taki wniosek,że KŁAMSTWO jest czynnikiem rozwoju intelektualnego człowieka.
    W teatrze polityki główni jego bohaterowie dobrze opanowali sztukę aktorską :
    „MOŻNA KŁAMAĆ,tylko trzeba zadbać by kłamstwo z prawdą się pokryło”
    Jest i przyzwolenie społeczne na sztukę kłamstwa,aby być skutecznym w polityce,co w historii sprawowania władzy jest wynikiem transformacji biblijnych pobożnych kłamstw w polityczne szulerstwo

  129. Pani powtarza, że z prawdziwą równością będziemy miały do czynienia dopiero wtedy, kiedy liczba niekompetentnych kobiet będzie taka sama jak niekompetentnych mężczyzn.

    Tak, gdyż do oceny kobiet i mężczyzn stosuje się często inne kryteria, znacznie bardziej wymagające dla kobiet. Mówiono także o tym we wspomnianych już badaniach w europejskich parlamentach. Od kobiet wymaga się, żeby były superwomen, i jeśli niektórym się to uda, to mogą zająć jakieś stanowisko. Od mężczyzn się tego nie wymaga. Ponadto jakiś błąd czy niekompetencja pojedynczej kobiety są uniwersalizowane.
    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,10956892,Nikt_Obamy_nie_pyta__co_sobie_powiekszyl.html?as=3&startsz=x
    ————————-

    Kapitalna rozmowa…….

  130. Ha ha ha!

    Oto i cale tepe stado znow utwierdzajace sie w samozachwycie.
    Ale banda tepakow!. Moj Boze, jak niska trzeba miec samoocene, zeby lykac i rzygac tym co sie lyka, i potem znowu lykac.

    Miara waszej „wrazliwosci”, zaprzastwa, intelektualnej bezradnosci i zalosnosci jest to, ze byscie zjedli „spod” Janiny, byle nie przyjac do wiadomosci rzeczy oczywistych – a mianowicie tego, ze was ladowali w kakao.
    Banda cwokow, z pocalowaniem reki kupujaca kazde nawet najbardziej idiotyczne wypociny KGB, byleby przypadkiem nie okazalo sie, ze racje moga miec ci, ktorych sie nie lubi.
    To sie nazywa byc chorym.

  131. W dzisiejszej POLITYCE jest list otwarty p.Paradowskiej do A. Seremeta-prokuratora generalnego. Na podstawie wyroku w sprawie Wąsacza Gospodyni pisze o szerszym zjawisku jakim są specyficzne metody pracy prokuratury. Na podstawie epilogu spraw Widackiego, Podgórskiego, Kluka, doktora ” G” i wielu im podobnym można opisać pewien schemat działania „ambitnych” prokuratorów: przy pomocy usłużnych policjantów, biegłych sądowych, sędziów i przestępców są w stanie wsadzić do więzienia każdego człowieka. Bez wyroku sądowego mogą zniszczyć życie i pozbawić majątku. Wieloletnie areszty wydobywcze stały się normalną praktyką „ambitnych” prokuratorów. Ale bez pomocy sędziów nie byłoby to możliwe. Podobno przekazanie decyzji o aresztowaniu sędziom miało uchronić obywatela przed niesłusznym aresztowaniem. Praktyka dowiodła, że było to pobożne życzenie. Zakończenia spraw, które wymieniłem nie stało sie powodem do jakiejkolwiek refleksji korporacji sędziowskiej czy prokuratorskiej. Nadal odpowiadają przed Bogiem i Historią. Za łamanie prawa nagrodą były awanse. Nie było przypadku, aby ktokolwiek został ukarany. W tej sytuacji konstytucyjny zapis, że Polska jest państwem prawa jest kpiną z ofiar. W Polsce panuje wolna amerykanka.

  132. komentarze autorki są drwiną z faktów i realiów

  133. Jano,

    Wszystjkie ciała jak i części ciał identyfikowano w Moskwie, badając DNA.
    Informację, w którym miejscu w samolocie znaleziono ciało, nie wymagają znów takich zaawansowanych technologii.
    Ciała znalezione w kokpicie badano dodatkowo na zawartośc alkoholu i narkotyków – to rutyna, stosowana w przypadku wszystkich wypadków lotniczych. Tak samo jak i samochodowych.
    Jak widzisz, ta identyfikacja nie jest wcale taką nadzwyczajną sprawą.
    A ponieważ nie widzę powodów, dla których Rosjanie chcieliby skompromitować Generała, to uznaję za fakt to,że jego ciało znalezione zostało w kokpicie.

  134. Jak widać obecność lub nieobecność Błasika w kabinie to najważniejszy punkt wiadomości od 4 dni. Skoro tak to i ja zabiorę zdanie, jak już mam aspirować do mainstreamu 🙂

    Jak to możliwe że Błasika nie było w kabinie???? Wg mediów (i różnych przecieków), lot do smoleńska miał się liczyć generałowi do potrzebnego nalotu (czy tak to się nazywa, będzie wiedział Sz.P. Czesław). Rozmawiają o tym piloci na stenogramach, o 4 gwiazdce dla generała i awansie do struktur NATO.

    Błasik odbywał lot instruktorski, więc gdzie w czasie tego lotu siedział? W 15 rzędzie, przy oknie? Z którego miejsca kontrolował pracę pilotów? Jak to możliwe, że Św.P. gen. szef sił powietrznych, zgodził się by kabina pilotów stała się atrakcją turystyczną dla pasażerów? W którym innym samolocie przez kabinę pilotów przechodzi kilkanaście osób (odliczyłem pilotów i personel pokładowy).

    Prosiłbym o wytłumaczenie tej zagadki. Być może prawdziwi/wolni/niezależni/patriotyczni znajdą odpowiedź na pytania czy generał oszukiwał system który sam nadzorował?

  135. A dlaczego nikt jeszcze nie zajal sie watkiem „Wiktor But”, rosyjski genialny handlarz broni. Smolenskie lotnisko bylo jego, stamtad nielegalnie przerzucal bron na inne kontynenty. I jak sie to ma do teorii zamachu? Teraz siedzi w ciupie w Tajlandii, moze go wydadza Rosjanom albo Amerykanom, to sie moze bedzie dzialo?

  136. Uwag, uwaga !!
    Niejaki reset nas za przproszeniem opierdolil i to mocno. I co teraz bedzie ?

  137. Drogi Lewy,

    A ja tam jestem wdzięczny blogowiczom takim jak reset. Nikt tak jak oni nie potrafi ubrać w piękne słowa swoich przemyśleń. Ten bogaty język, pełen kwiecistych opisów o rzyganiu, zaprzaństwie, ładowaniu w kakao (zwłaszcza ten ostatni jest bardzo oryginalny) wnosi zupełnie inny punkt widzenia do dyskusji na tym blogu.

    Tak jak Giżyński przeprosił p. generałową w imieniu Polski, tak ja w imieniu blogosfery dziękuję resetowi za obiektywną krytykę i proszę o więcej.

  138. Marlilla z godziny 14.48 ;
    Musze Ciebie rozczarować BUT od kilku miesiecy siedzi w pierdlu na terenie USA ,Rosjanie strali się go wydobyc z Azji , ale nie powiodło się .
    O jego roli i zwiazkach z lotniskiem w Smoleńsku nie wypowiadam sie, bo nic nie wiem na taki temat .
    Nie oczekuj by cokolwiek mówił o ‚legendzie TU 154 -M ” nie wiem czy byl w tamtym czasie na wolnosci czy już nie .Czas tak szybko płynie .
    ps.
    Rosyjska telewizja (czasmi ogladam ) milczy ostatnio najego temat .Może toczą sie niejawne negocjacje .Kreml BUTA broni.

  139. Przepraszam , @Marilla a nie Marlilla .

  140. Wszystkie zabiegi o wygenerowanie „zajęcia” dla Prokuratury Wojskowej na długie miesiące, a może i lata diabli wzięli. Na nic cyrk (pan Hypki uważa to jednak za autentyczną próbę samobójstwa) „samobójczy” z Poznania (prawdopodobnie dla uratowania mu emerytury wyląduje w domu wariatów, na jakiś czas), gen. Parulski, prawdopodobnie będzie wyeliminowany z życia polityczno – prokuratorskiego. Czyżby jeszcze jeden prokurator na ławce rezerwowych ❓
    T.zw. stan spoczynku, jest bardzo wygodnym stanem, ale dla gen. Parulskiego, chyba nie do przyjęcia. Widać wyraźnie przerost ego i ambicji, co prawdopodobnie uniemożliwi przyjęcie byle czego.
    Ciekawi mnie tylko problem celowości wywołania konferencji prasowej, na której niczego ciekawego nie przedstawiono, co by ewentualnie, choćby w najmniejszym stopniu zmieniało sens raportu MAK-u czy choćby Komisji min. Millera. Myślę, że był to sygnał dla pana Seremeta – daj nam spokój, mamy dużo pracy, nie przeszkadzaj nam, a o problemach wewnętrznych Prokuratury pogadamy po zakończeniu śledztwa smoleńskiego, czyli po zakończeniu Twojej kadencji. Pan Prokurator Generalny nie zechciał tak długo czekać i wystąpił z wnioskiem o zmianę Szefa Prokuratury Wojskowej – myślę, że skutecznie ❗
    Nie ma najmniejszego znaczenia, że wyodrębniono 17 głosów, dla których „nie wynaleziono” konkretnego człowieka. Świadczyć to jedynie może o tym, że na pokładzie panowała sielankowa atmosfera – jakby przedłużenie nocnej zabawy z Pałacu Prezydenckiego, po której nastąpiło bardzo duże opóźnienie startu spowodowane trudnościami w dotarciu na lotnisko uczestników nocnego spotkania u Zwierzchnika, do samego końca, pasażerowie chodzili gdzie chcieli, a przy otwartych drzwiach kabiny pilotów, byli również na pogawędkach w kabinie z pilotami !!! jeden biedny pan Kazana – dyrektor protokołu dyplomatycznego ręce załamywał, nieuchronnie zbliżał się czas na decyzję: co robimy dalej, a pan Prezydent Wszechczasów jej nie podejmował . Można w tym miejscu dodać, że od wysokości 3.000 m, drzwi kabiny pilotów zamknięte są na „trzy spusty” i nikomu, powtarzam nikomu nie wolno tam zaglądać, ponieważ wykonywany jest manewr lądowania, w tym przypadku w TWA wg. przyrządów, z wykorzystaniem naziemnych urządzeń ślepego lądowania (skromnych, co prawda ale sprawnych – RSL) oraz pokładowych, w tym ARK i busoli magnetycznej (dla dobrego pilota to wystarcza).
    Moim (i nie tylko) zdaniem podjęto decyzję lądowania, na zasadzie – udało się Jakowi, to i nam się uda, przy pełnej aprobacie Dowódcy Sił Powietrznych, generała Błasika (wykonywał lot inspektorski, na podstawie nadanego sobie prawa wykonywania lotów inspektorskich na wszystkich typach samolotów, będących na wyposażeniu lotnictwa i dysponujących dwusterem. Jak wiadomo, by pobierać dodatek finansowy w formie t.zw normy LOT, w przypadku gen. Błasika – 3.000 PLN pieszo nie chodzi ❗ należy się wykazać nalotem „osobistym” 40 godz a nalot inspektorski takim jest – to dla @Pionia 13.59 dnia 18.001) oraz braku sprzeciwu ze strony Prezydenta.
    Nie mam najmniejszych wątpliwości, że i ten lot (w obie strony) zapisałby sobie do osobistego dziennika lotów jako inspektorski. Zatem i fakt odnalezienia ciała generała w kokpicie samolotu nie powinien nikogo dziwić. Zastanowić się można jedynie nad faktem, że bezpośrednio po katastrofie „nasi” bezbłędnie rozpoznali głos Dowódcy, a po stwierdzeniu tego, ze generał był w stanie przynajmniej wskazującym oraz gdy „rozgorzała” walka o honor polskiego generała i oficera w ogóle, zmieniono zdanie i stwierdzono, że prawdopodobnie głos nie należy do gen. Błasika i tak do końca nie wiadomo gdzie przebywał.
    Prokuratorzy, tak na wszelki wypadek (w locie „doświadczalnym” nie stwierdzono dźwięku zamykanych drzwi) drzwi do kokpitu „otworzyli”, po to by Generał mógł tam się „znaleźć” po zderzeniu samolotu z ziemią !!!
    O samych przyczynach katastrofy pisałem i pisali inni tyle, że już niczego dodawać nie trzeba. I to by było na tyle, serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  141. J.S. zwraca uwagę na List otwarty Pani Redaktor do Prokuratora Generalnego (POLITYKA 3/2012), ale nie uwzględnia rygorów i standartów obowiązujących w działalności prokuratury. Przede wszystkim nic na chybcika, bo co nagle to po diable – dlatego niektóre postępowania mogą trwać nawet 15 lat, chyba że podejrzany normalnie przed czasem umrze. Areszty wydobywcze bywają pożyteczne, bo nic tak nie zmiękcza oskarżonego jak kilkuletnia tymczasowa odsiadka. Bywa, że delikwent przyzna się nawet do czynów o które sam pokurator go nie podejrzewał. Z ilości tomów prezentowanych do kamer przez prokuratorów nie należy żartować, bo nawet gdy w szarej papierowj teczce jest tylko bilet tramwajowy, albo kwit z pralni chemicznej, to taki bilet może wskazać kiedy i dokąd zmierzał podejrzany feralnego dnia, a kwit z pralni może naprowadzić śledczych na jego punkt kontaktowy z mafią. Niedawno prokurator Goławski z Katowic powiedział, że zgromadził ponad 300 tomów w sprawie gen.Czempińskiego. Być może to o niczym nie świadczy, ale przynajmniej dowiemy się czy generał posiada kono bankowe, czy operuje gotówką. W sumie list jest pożyteczny w tym sensie, że zwróci uwagę prokuratora Seremeta na występujące czasami pewne niedociągnięcia na powierzonym mu prze RP odcinku.

  142. Czesław z 18 stycznia o godz. 16:11

    Święte słowa ale też to, co obecnie obserwujemy to chyba uwertura przez procesami sądowymi. Prokuratura MUSI kogoś oskarżyć i być może trwa odcinanie generalicji od sprawy. Problem gdzie kto stał ma w podtekście problem gdzie kto będzie siedział i kiedy może wyjść za dobre sprawowanie.
    Cała nadzieja w tym, że ci z dołu mają podkładki na tych z góry.

    A przy okazji polecam książkę „Związane skrzydła. Dlaczego polskie samoloty spadają. Raport pilota” Roberta Zawady. Moim zdaniem trochę przejaskrawia ale chyba niedużo.

  143. Chciałbym przypomnieć amerykański „Smoleńsk”. W 1963 roku w Dallas zastrzelony został prezydent USA J.F.Kennedy. Do dziś wielu Amerykanów nie wierzy, że samoistnym zabójcą był Lee Harvey Oswald.
    A to już 49 lat…..

  144. Zosienko,
    Ja stosuje wobec moich uczniow bandytow cos w rodzaju aresztu wydobywawczego. Jesli zalozmy ktos zniszczyl jakis sprzet szkolny, to ja najbardziej podejrzanego(bo wiedze nabywam szybko i juz w pazdzierniku wiem kogo na co stac) wzywam na okreslona godzine do biura. Kiedy *podejrzany* zjawia sie, ja w tym czasie udaje, ze jestem bardzo zajety jakimis papierami. Chlopak zaczyna w koncu chrzakac, przestepowac z nogi na noge, wreszcie nie wytrzymuje i zaczyna: To chodzi o to co sie zdarzylo w czwartek. Wtedy ja podnosze glowe, robie zaskoczona mine i mowie np. acha jestes, dobrze. Miedzy innymi ale opowiedz mi co to zdarzylo sie w czwartek. Ale zeby bylo dokladnie. Wtedy *podejrzany* mowi: To nie ja, to np. Pascal zaczal .
    Acha – powiadam – i kaze , zeby Pascal natychmiast zjawil sie w biurze. Tamten najpierw nie wie o co chodzi. Wiec ja mu mowie, ze *twoj kolega opowiedzial o pewnym zdarzeniu , ktore mialo miejsce w czwartek i co ty na to.* To nie bylo tak – zaperza sie Pascal. No to powiedz jak. No i powoli prawda wychodzi na wierzch. Bywa, ze czasami musze wezwac jeszcze trzeciego podejrzanego.
    Przyznaje, ze sa to metody stalinowskie, ale bardzo skuteczne. Natomiast kary sa nieproporcjonalnie niskie. Jedynym gulagiem jest zaproszenie wandali do kozy, ktora odbywa sie w sobote i jest to dla nich dosc przykre

  145. Zosienka 16.56
    Znasz sie na prokuraturze, ale nie do konca. Moim zdaniem dwie słynne prokuratury z Łodzi i Katyowic, obie imienia Zbysia Z. są tak pracowite że powinny juz miec w wymienionych sprawach po 3000 tomów albo nawet 30 tysiecy. No i są one w stanie nawet niemowle POSADZIĆ NA ŁAWIE OSKARZONYCH za kilkadziesiat zupełnie dowolnych przestępstw. W slad za nimi podąza słynna Wełenka z Krakowa , która jednak ostatnio przeszła na jasną strone mocy.
    A Seremet stoi nad tym wszystkim i błogosławi.

  146. Przez dwa lata firma Schering-Plough, producent popularnego preparatu obniżającego cholesterol, sprzedawanego w USA pod nazwą Vytorin, ukrywała wyniki testów klinicznych, które dowodziły, że lek w żaden sposób nie poprawia zdrowia pacjentów. W tym czasie w mediach trwała agresywna kampania reklamowa preparatu. Prawda wyszła na jaw dopiero w 2008 roku, gdy specjalna komisja kongresowa wszczęła w tej sprawie śledztwo.

    W roku 2003 wstrzymano testy kliniczne leku o nazwie Multaq, przeznaczonego do leczenia arytmii, bo okazało się, że w grupie, która go przyjmowała zmarło znacznie więcej pacjentów, niż w grupie kontrolnej, zażywającej placebo. A jednak z publikacją wyników badań wstrzymywano się przez pięć lat.
    http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/o-czym-nie-mowia-koncerny-farmaceutyczne,1,5001096,kiosk-wiadomosc.html
    —————-

    Jak to u Styrlitza bywało, materiał do przemyślenia……..
    Skoro oni nas tak kantują, za nasze pieniądze, to gdzie są jakieś zasady?
    Istnieje tylko jedna- dorobić się za wszelką cenę?

  147. W sprawie jazgotu dotyczacego idei przepraszania pani Ewy Błasik, to w miejsce Giżunskiego powinien zacząc minister Klich, który winny jest temu że nie wywalił nieudacznika Błasika na pysk po katastrofie Casy. Wówczas Błasik, by nie poleciał do Smolenska no i by przeżył !

  148. Pioniu & Lewy 15.49
    Ten reset wygląda mi na niejakiego Matka Kurka, ktory od momentu gdy oszalał i zaczął „wyjadać z pod Prezesa” posługuje sie „pełnym aluzji jezykiem fekalnym”.Ale że te „niewinne żarciki” wzieliście obaj do siebie ?Czyżbyście tesknili za jakąś pania z pejczem w dłoni ?

  149. Wiesiek59,

    niedobór cholesterolu groźny dla życia – http://www.stachurska.eu/?p=1546

  150. dziękuję Obu „Francuzom” za komantarze. Metoda LEWEGO jest okrutna, chociaż przyznać trzeba, skuteczna. W sumie temat nie do śmiechu, bo funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości jest według mnie podstawowym miernikiem jakości państwa (nie tylko PKB czy „domykający się” budżet). W państwie normalnym nie może być tak, że jakiś biskup postraszy konsekwencjami policjanta drogówki za zatrzymanie go do kontroli – i nie ma prokuratora który z urzędu zająłby się tą sprawą.

  151. Widzę, że Pani Teresa z biednych i uciśnionych przeniosła się na reklamę Doktora Kwaśniewskiego 😀

  152. 18 stycznia o godz. 22:15

    Nie czytam od dłuższego czasu Pani bloga ? przepraszam. Zaszyłem się w swoje pielesze: adam.jerschina@onet.pl (po 70. postanowiłem sobie mieć w d?. ludzki świat; oczywiście opiszę swój pogląd na groteskę pt : ?gonitwa po uznanie?; jasna sprawa, że Mrożka w tym dziele nie prześcignę. Ale coś przecież trzeba robić 🙂

  153. Szybko wypadam z nurtu tematów głównych i pobocznych dyskutowanych na pani blogu, ale nie mogę pominąć pani listu otwartego do oberprokuratora Seremeta – popieram i podpisuję się pod jego treścią.
    Śleper

  154. Torlin, uważa Pan że chorzy nie są uciśnieni przez system medyczny, w którym nieporozumień jest po sufit. Od zaleceń żywieniowych poczynając. Ja z użyciem diety optymalnej wykaraskałam się z ciężkiej przypadłości, z dusznicy bolesnej. Tak – http://www.stachurska.eu/?p=1970 , od maja 2005 roku.

  155. reset
    18 stycznia o godz. 12:17

    ”… tepe stado … banda tepakow … Moj Boze … Banda cwokow … To sie nazywa byc chorym”

    Nie wiem, czy twoja modlitwa do Boga, przepełniona tak gęstą treścią miłości katolickiej, zostanie wysłuchana. Ale już zostałeś pokarany: postawiłeś sobie prawidłową diagnozę. I dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę. To jest właśnie ta kara.

  156. Mieczysław S.Kazimierzak
    18 stycznia o godz. 10:23

    ”Nie można pominąć faktu, że lot był WOJSKOWY. Historia na tym tle zna zbrodnie przemilczenia. Tą ostatnią KATYŃ II kształtuje postawa braku dopominania się przez stronę rządową …”

    Pana ekscytacja kompromitującym byłego prezydenta wypadkiem lotniczym KATYN II jest nie tylko obrażająca ofiary Katynia, ale wręcz groteskowa, żądna produkcji dalszych odcinków jak SZCZEKI II, SZCZEKI III … Wampiryzm smoleński.

  157. List do Prokuratora Generalnego, jakkolwiek porusza nośne medialnie tematy, to jednak zawartością merytoryczną wypowiedzi Pani Redaktor – moim zdaniem – może naruszać zasady rzetelności dziennikarskiej. Z oceną prawidłowości i rzetelności jakiegokolwiek postępowania unormowanego przepisami, w tym postępowania karnego przeciwko panu Wąsaczowi, należy się wstrzymać do rozstrzygnięcia organu stojącego jako ostatni instancyjnie w analizowanej kwestii. Zwrot aktu oskarżenia prokuratorowi jest nieprawomocny. Prokurator dysponuje prawem do zaskarżenia takiej decyzji Sądu in meriti. Dopiero postanowienie Sądu odwoławczego pozwoli uznać orzeczenie Sądu (o zwrocie aktu oskarżenia) za prawomocne. Po wyczerpaniu tej ścieżki krytyka byłaby zasadna, obecnie wydaje się być co najmniej przedwczesna. Podobnie oceniłbym krytykę Pani Redaktor drugiego ze wspominanych postępowań – przeciwko panu Karnowskiemu. Także przy tej ocenie nie uwzględniono kardynalnych zasad rządzących procedurą karną. Szersze przytaczanie wiążących oskarżyciela publicznego reguł przekracza ramy mojej wypowiedzi. Chciałbym jednak uczulić Panią Redaktor na zasadność konsultowania pewnych wypowiedzi od strony merytorycznej przed publikacją. Rzetelność dziennikarska wymaga gruntownej weryfikacji argumentacji zamieszczanej w publikacji. Przedwczesne formułowanie ocen, zwłaszcza sugestie kategorycznej krytyki Prokuratury jako całości, krzywdzi prokuratorów, zwłaszcza, gdy krytykę formułuje dziennikarz o uznanej w środowisku renomie, w ogólnopolskim opiniotwórczym periodyku. Publikacja Pani Redaktor nie jest pierwszą, która pracę funkcjonariusza publicznego ocenia negatywnie i to jeszcze na etapie, gdy ostateczne rozstrzygnięcie ocenianej kwestii (zwrotu aktu oskarżenia) nie zapadło. Natknąłem się na szereg wypowiedzi prasowych, gdzie krytykowano Prokuraturę całkowicie bezzasadnie (z drugiej strony, wiele prac dziennikarskich piętnowało – całkiem słusznie – błędne decyzje prokuratorów i niską jakość ich pracy). Pokutuje nieznajomość procedury karnej, niestety. Nie idzie przecież o żmudne i karkołomne uzasadnianie judykatami Sądu Najwyższego skomplikowanych unormowań, lecz o podstawowe zasady procedury karnej, które należałoby – pisząc tak miażdżącą krytykę – znać i respektować. Prokurator Generalny powinien odnieść się do poglądów Pani Redaktor replikując na łamach Polityki. Naiwnie dość myślę – może zainicjuje tym samym debatę środowiska dziennikarskiego nad rzetelnością publikacji, choćby w prasie o ugruntowanej pozycji? Może zmieni to również charakter dziennikarstwa śledczego w telewizji,gdzie poszanowanie dla wiążących prokuratorów procedur jest ignorowane? Oby

  158. @Slawek
    „A przy okazji polecam książkę ?Związane skrzydła. Dlaczego polskie samoloty spadają. Raport pilota? Roberta Zawady. Moim zdaniem trochę przejaskrawia ale chyba niedużo.”
    Katastrofa Smolenska obnazyla w calej rozciaglosci rozklad Panstwa Polskiego. Gdyby tak wygladala Polska w 1939 roku administracja zapewne nie zdolalaby rozeslac powolan mobilizacyjnych rezerwistom, nie mowiac juz o ich mobilizacji. Tu nie chodzi wcale o to czy general Blasik byl w kokpicie, czy nie byl. Tu chodzi o sprawy diametralnie wazniejsze: jacy ludzie odpowiadaja za bezpieczenstwo tego kraju. Mysle ze 100% winy za ten stan rzeczy ponosi tzw. Wolna Prasa. Jak mozna ani slowem nie wspominac o tym ze ktos do licha ponosi odpowiedzialnosc za taki stan panstwa. Zeby to panstwo nie bylo w stanie zapewnic osobie najwazniejszej w nim 100% bezpieczenstwa to jest przyslowiowa granda. Gdzie byl wywiad, gdzie byly wszystkie sluzby informacyjne, kto o tym nie wiedzial ze ten lot moze sie skonczyc katastrofa? Prewencja jest slowem zupelnie nieznamym temu panstwu prawda? Widac ze nad Polska Prasa wisi duch PRL-u kompletnie paralizujacy Czwarta Sile.

  159. @adamjer

    Kiedys w polwie lat 60tych spotkalismy sie w Krakowie, potem w chyba w Krzeszowicach. Bylem swierzo opierzonym studentem, a pan Adam byl juz asystentem. Bylismy mlodzi i piekni
    Pozdrawiam z wehikulu czasu

  160. Nie wiem, czy pan generał Błasik był w kokpicie, czy nie, ale ewidentnie, co nawet sam pan Macierewicz potwierdził w swojej przemowie, ciało pana generała znaleziono w tzw pierwszej j strefie, czyli tam gdzie był
    rozbity do imentu kokpit ( i ciało jeszcze jednego pilota), natomiast rzeczy pana generała Błasika były w tzw drugiej strefie, czyli tam, gdzie siedzieli wszyscy pozostali pasażerowie. Trochę to dziwne, bo każdy normalny pasażer pozostawia swoje rzeczy tam gdzie siedzi, a nie w całkiem innej części samolotu

  161. Stery maszyny zawsze dzierży pilot…….
    Przyczyny wypadków są trzy
    -błąd człowieka
    -awaria techniczna
    -czynnik zewnętrzny [ptak, piorun, turbulencja itp]

    Więc o czym tu dyskutować?
    Mnożą się byty, ponad potrzeby, a wolant dalej spoczywa w rękach pilotów….
    Kwestia wyobraźni i jakichś czterech sekund czasu, którego zabrakło…

  162. Marcin z 19 stycznia o godz. 7:07

    Proszę nie rozkładać „Państwa Polskiego” cokolwiek by to znaczyło. Na razie starasz się rozłożyć zasady pisowni używając w nadmiarze wielkich liter.

    Pamiętaj też, że można w rok, dwa zmienić zasady ustrojowe państwa ale zmiany mentalności trwają nieporównywalnie dłużej. Potwierdza to właśnie kapitan Robert Zawada w swojej książce i w wypowiedziach w mediach
    http://www.zwiazaneskrzydla.pl/?page_id=356

  163. @Marcin

    Panie Marcinie, w 1939 administracja stała na bardzo wysokim poziomie, już 16 września razem z naczelnym wodzem była w drodze do Rumunii. Wyjątkowa sprawność jak na nasze Polskie warunki.

    Takie uogólnienia są ryzykowne. Co tzw Wolna Prasa mogła zrobić, w sytuacji gdy Wielki Prezydent wybrał się w jeszcze większej kolumnie, po zachodzie słońca, w teren górzysty, w strefę działań wojennych (Gruzińsko-Rosyjskich), a jego osobista ochrona jechała kilkadziesiąt metrów za Nim. Czy Wolna Prasa powinna być zaskoczona tym ,że ktoś w takiej sytuacji posłał serię z AK-47 w kierunku takiej kolumny?

    Waszczykowski płacze, że Państwo nie obroniło swojego prezydenta – zastanawiam się czy państwo miało go bronić przed nim samym? Na pokładzie Tupolewa lecącego do Tbilisi, byli jeszcze prezydenci Litwy Łotwy, Estonii – czy państwo powinno brać odpowiedzialność za bezpieczeństwo głów Państw ościennych, gdy ryzyko podejmuje jego własny prezydent?

    Kiedy w „krajach rozwiniętych” nawet do głowy by nie przyszło lądowanie w takich warunkach jakie były w Smoleńsku, i na takim lotnisku jak Smoleńskie, nasi lądowali tam od kilkunastu lat, łącznie z Kwaśniewskim który podobno wypadł tam z pasa.

    Do Prezydentów USA strzelają regularnie co kilkanaście lat, wspomniany wyżej Kennedy położył głowę, Lincoln podobnie, kilku miało fart jak Roosevelt, Reagan. Ale żaden z nich nie chodził z transparentem „mam w du….ie bezpieczeństwo, latam gdzie chcę, ląduję gdzie chcę. I ja tu wydaję rozkazy bo jestem majestat i zwierzchnik”

    Widać wyraźnie, że Mundurowi nie są zachwyceni cywilną kontrolą nad armią. To nie jest tylko Polski przypadek. Obama również musiał wywalić gen. McChrystala gdy ten poszedł do prasy i skrytykował cywilnych przełożonych. Różnica jest tylko taka, że takie przypadki w Polsce kończą się medialną karierą wojskowych. Generałowie stają się celebrytami, pupilkami mediów a w pewnym momencie stroną w politycznej wojnie.

    Konflikt w prokuraturze to tylko jeden z przypadków. Ale przecież nie jest pierwszy.
    Jest przykład jednostki Grom, która jest tak wspaniała, że najlepiej by było żeby ją zostawić samej sobie. Państwo musi tylko przelać im kasę, a oni już o siebie zadbają: sami wybiorą z pośród siebie najbardziej dzielnego, kupią to co akurat uważają że jest niezbędne, będą robić to co potrafią najlepiej. Od czasu do czasu dla władzy zorganizują pokaz jacy to są wspaniali.
    No i jeszcze przykład byłego dowódcy wojsk lądowych, którego kariera nabrała niespodziewanego rozpędu.

    Mundurowi chcą kasę bo akurat modernizują armię, lepiej żeby tej kasy nie zabrakło, bo akurat byli na targach w Kilecach i widzieli nowe zabawki. Oni wiedzą dobrze, jakie zabawki są aktualnie niezbędne, Mundurowy zna się na wszystkim najlepiej. Cywil tylko przeszkadza, chyba ze decyduje o lampasach albo gwiazdkach, takiego trzeba dopieścić – zaprosić na poligon, wykonać ryzykowny rozkaz, pod….dolić konkurenta do awansu.

    Bal trwa, budżet rośnie, modernizacja postępuje. Może przesadzam, może byli lub obecni wojskowi z tego bloga przejadą się po mnie ale tak to dla mnie wygląda.

    Pozdrawiam

  164. Plk Molibden z 18 stycznia o godz. 23:36

    Jeśli dobrze zrozumiałem, to protestować można zacząć według Pana dopiero wtedy, gdy człowiek zostanie skazany prawomocnym wyrokiem. Wcześniej krytykować prokuratury nie wolno bo może okazać się, że miała rację.

    Przepraszam, ale to nawet nie mentalność Kalego, to Orwell. Mam nadzieję, że się nie ziści. Mam nadzieję, że będziemy patrzeć prokuratorom na ręce i podnosić krzyk, gdy pojawi się cień podejrzenia, że przestają widzieć ludzi w prowadzonych przez siebie sprawach.
    A w sprawie pana Wąsacza, kiedy okazało się, że niepotrzebnie go zatrzymano i wieziono przez całą Polskę w kajdankach, należało człowieka bardzo grzecznie przeprosić i na pocieszenie poinformować go gdzie, na posadzie stróża nocnego, znalazł pracę prokurator, który to spowodował.

  165. @Marcin
    19 stycznia o godz. 7:07

    ***Tu chodzi o sprawy diametralnie wazniejsze: jacy ludzie odpowiadaja za bezpieczenstwo tego kraju. ***

    To jest fundamentalne pytanie, ale odpowiedź jaką znalazł Marcin, jest z gruntu fałszywa.

    ***Mysle ze 100% winy za ten stan rzeczy ponosi tzw. Wolna Prasa.***

    Wręcz przeciwnie! Dzięki „Wolnej Prasie” dowiedzieliśmy się, że pretensje do ministra Klicha, za nie ukaranie Błasika za Mirosławiec są nieuzasadnione. Chciał go wyrzucić, ale prezydent tysiąclecia pokazał mu figę i dodał Błasikowi gwiazdkę! Powszechnie wiadomo, że katastrofa CASy była spowodowana złym szkoleniem, łamaniem procedur i zgodą na takie zachowanie pilotów ze strony wyższych rangą oficerów – dokładnie tak samo jak w Smoleńsku!!!

    Przypomnę Marcinowi, kto mógłby (lub powinien) odpowiadać za bezpieczeństwo Polaków, począwszy od prezydenta, a skończywszy na takim „Lewym Polaku”, jak ja?

    Wyliczam:
    1) Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (trzon fachowców – Fotyga i Macierewcz, jeśli dobrze pamiętam).
    2) Głównodowodzący wszystkimi rodzajami broni (nie pamiętam nazwiska)
    3) W przypadku bezpieczeństwa lotów – głównodowodzący lotnictwem wojskowym (czyżby Błasik?)
    4) Osoba odpowiedzialna za szkolenie pilotów wojskowych (generał NN?)
    5) Instruktor, kontrolujący (nie)profesjonalność załóg, ich dobór i zgranie ( generał NN?)
    6) Kancelaria prezydenta, przygotowująca „pielgrzymkę” od A do Z (jeden przeżył, naczelny kłamca RP, Waszczykowski).

    Mam pytanie do Marcina: Czy to starczy czy mam szukać dalej odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w naszym kraju?

    Wymieniłeś jeszcze harcerzyków Macierewicza, czyli wywiad i służby specjalne. Oni „wspaniale” pracują w Afganistanie po tych dwutygodniowych szkoleniach – już są w stanie odróżnić zabitego Afgańczyka od zwłok polskiego żołnierza, który zginął dzięki ich zaangażowaniu wywiadowczemu, szczególnie wtedy, gdy trumnę przykrywa biało-czerwona flaga, ale pracować w Rosji? Czy mieli sprawdzić czy przypadkiem nie ma krów na pasie startowym, których kontrolerzy nie widzieli z powodu mgły? Ważne to, ale tylko w przypadku, gdy samolot z prezydentem miałby lądować, a przecież nikt nie miał zamiaru lądować w takich warunkach. Zabraniały tego procedury i obecność fachowców na pokładzie. Odpuściłbym wywiadowi zarzuty, chyba, że to oni chcieli powstrzymać samobójców i rzucali lassami z dołu (te wybuchy według Macierewicza na 15 metrach). Dobry kowboj rzuca dalej i dokładnie w rogi krowy. Szkoda, że uchwycili tylko lewe skrzydło i popsuli. Zamiar był szlachetny.

    PS
    Marcinie naiwny!
    Naprawdę wierzysz, że ktokolwiek (oprócz przełożonego partyjnego- JK) byłby w stanie zwrócić uwagę prezydenta na niebezpieczeństwo, kiedy walczył o reelekcję dla szczęśliwości narodu? W sprawie mniej ważnej (dotyczyła tylko przyjaciela) pokazał na co go stać. Zapytaj pilota z Gruzji, co przeżył po zwróceniu uwagi na niebezpieczeństwo lądowania w strefie wojennej i to niezgodnie z ustalonym procedurami. Kapitan Protasiuk był świadkiem tego zdarzenia i z pewnością nie zapomniał o tym.

  166. Errata

    Marcinie!
    W pośpiechu popełniłem błędy. Pomyliłem BBN (z szefem innym niż podałem) z RBN, przez co zubożyłem wykaz o ważną ,he, he, he instytucję, ponadto zapomniałem o „durniu, który żołnierzy wysłał do Afganistanu” (może tu też coś przekręciłem?). Ten spec od bezpieczeństwa pilnował osobiście prezydenta od Warszawy do smutnego końca – z wiadomym skutkiem, świadczącym wprawdzie o jego uległości wobec swojego szefa, ale nie o profesjonalizmie w sprawach bezpieczeństwa (pan Szczygło).

    Nie napiszę, kto ich tak naprawdę wysłał na śmierć, poczekam z formułowaniem wniosku na ujawnienie treści pewnej rozmowy telefonicznej. Jak nieistotne bywają informacje telefoniczne i jak powoli (lub wcale) dochodzą do osób zainteresowanych widać choćby na przykładzie informacji załogi Jaka 40 o „piź…” na lotnisku smoleńskim. Nikt nie uważał takiej „p” za istotną, gdy w grę wchodzi niszczenie (werbalno-demonstracyjne) odwiecznego wroga na jego terytorium. Stać nas na ofiarę krwi!

  167. Czy piekło smoleńskie to coś oddzielnego, czy tylko oddział zwyczajnego piekła?

  168. @Pioniu
    19 stycznia o godz. 12:33

    Zgadzam się prawie ze wszystkim, co napisałeś. Gdybym to widział wcześniej, to nie skomentowałbym słów Marcina. Mam tylko drobne uwagi:

    1) Nie kpij ze sprawności rządu w 1939 roku. A może szli pieszo, z bronią (Bronią) pod rękę, ad do Rumunii jest daleko z Warszawy, albo Westerplatte. Jak długo idą pielgrzymi z Warszawy do Częstochowy? Dowiedz się!

    2) Nie znam się na broni, prezydent poznał, że to kałasznikow. Widziałem takie w użyciu w roku 1945, gdy wyzwoliciel jedną serią wymierzył sprawiedliwość uciekającemu złodziejowi, który okradł szabrowniczkę z jednej z wielu toreb, ale czy ta naukowa nazwa to ten kałasznikow?

  169. Szanowny Antoniusie,

    Proszę byś nie potraktował mojej uwagi poniżej jako wyrazu pychy, buty czy braku szacunku dla twych siwych włosów i doświadczenia życiowego. Chciałem również w tym miejscu podkreślić, że doceniam twój wkład w edukację młodych pokoleń (jesteś pedagogiem – Fizolem).

    Niemniej jednak przełamując wrodzoną nieśmiałość chciałem zauważyć, że jeśli mnie pamięć nie myli, prototyp AK-47 (ulubiona broń naszych wrogów – jak mawiał sierż. Highway z „Wzgórza Rozdartych Serc”) został skonstruowany około 1947, a do seryjnej produkcji wszedł około ’49.

    Bynajmniej nie zarzucam Ci kłamstwa, to znaczy tylko że macki KGB sięgają dalej niż nam wszystkim się wydaje, być może rację ma Macierewicz.

  170. Pisałem, że się nie znam, jestem szeregowcem rezerwy. Seria z automatu była prawdziwa, a złodziej w kawałkach (przesada narratora). Czy to był towarzysz Kalasznikow czy Daktierew albo podobnie, nie mam pojęcia. Hałas był, efekt też. Prezydent miał łatwiejsze zadanie, bo efektu nie było.
    Ja w tamtym czasie bezbłędnie odróżniałem Messerschmidty od Focke Wulf lub sztukasów, ale już Tygrysów nie widziałem, ani „Rudego” bo uciekliśmy do Austrii.

  171. Przepraszam,ze sie wtrace, ale lubie sie popisywac logicznym mysleniem .Pioniu ma racje, gdyby Rosjanie znali w 45 roku AK47(nazwa wskazuje na date powstania tego cacka) to nie uzywaliby pepesz.

  172. @Andrzej
    19 stycznia o godz. 13:52

    ***Czy piekło smoleńskie to coś oddzielnego, czy tylko oddział zwyczajnego piekła?***

    Jako oddział to oczywiste coś oddzielnego i znacznie ciekawszego od zwykłego. Wstęp tyko z odpowiednimi plakietkami i „Nur für polnische Patrioten”!

  173. W formie przeprosin pana @Sławka za niezamierzone wpędzenie
    go w kłopoty w pojedynku z @Marcinem

    Za to, co ja napisałem o 16.11 dnia 18.01, a pan @Sławek określił jako: święte słowa, ale też to, (to dodał od siebie) co obecnie obserwujemy to chyba uwertura przed procesami sądowymi. Prokuratura MUSI kogoś oskarżyć i być może trwa odcinanie generalicji od sprawy. Problem gdzie, kto stał ma w podtekście problem, gdzie, kto będzie siedział i kiedy może wyjść za dobre sprawowanie.
    Cała nadzieja w tym, że ci z dołu mają podkładki na tych z góry,
    o b e r w a ł @Sławek od pana @Marcina (7.07 dnia 19.01).
    Ponieważ już panowie: @Sławek (12.17 dnia 10.01) oraz @Pioniu (12.33 dnia 19.01), wyrazili swoje zdania – mam podobne, a także pan @Antonius (13.16 dnia 19.01) – zauważ Marcinie, że prawie jednocześnie, który dokładnie, ze szczegółami wyłożył panu to, o czym pan zaledwie pomyślał, mnie nie pozostawili właściwie niczego do skomentowania.
    Do wyliczanki pana @Antoniusa, można jakby na siłę dołożyć jeszcze panią św.p. szefową klubu poselskiego PiS-u, która wraz z panem, także niestety św.p. Szczygło, kazała się wręcz odpieprzyć panu Arabskiemu od problemów organizacji tej pielgrzymki do Katania (mam nadzieję, że zachował On ksera pism od wymienionych, (o czym pisałem dawno temu).
    Można jeszcze dołożyć do tego, wypowiedzi pana posła, także św.p. Gosiewskiego, na słynnej debacie sejmowej o tchórzostwie pilotów latających z panem Prezydentem, także św.p. – poległ bohaterską śmiercią pod Smoleńskiem, do czego, moim zdaniem, walnie przyczynił się brat bliźniak, zwany kartoflem, co z całą pewnością poziomu morale załogi nie podnosiło, zważywszy to, co przebył kapitan załogi za odmowę lądowania w Tbilisi, z przywódcami całej niemalże Pribałtyki na pokładzie!!!

    P.S. Szanowny panie @Marcinie, to dzięki wolnej prasie, dowiedzieliśmy się o „bohaterstwie” pana Prezydenta Wszechczasów, podczas nocnej eskapady na granicę gruzińsko – osetyńską (chyba!). Za to, że to „wyciekło” do gazet, o mało nie posadzono niewinnych ludzi, za upublicznienie „tajemnic państwowych” o głupocie prezydenta na zagranicznej wycieczce.
    Serdecznie pozdrawiam panów, Czesław R.

  174. Podstawowe uzbrojenie fizylierów to PPSZ-41
    http://www.konflikty.pl/a,773,Wojska_ladowe,Historia_pistoletu_maszynowego_Szpagina_%28PPSz%29.html

    Jedną z wersji powstania AK-47 jest ta, że zerżnięto podstawy budowy z MP-43. Wizualnie są podobne.
    http://en.wikipedia.org/wiki/StG_44

  175. Ech, te dwa linki i klops…..

    Podstawowe uzbrojenie fizylierów to PPSZ-41
    http://www.konflikty.pl/a,773,Wojska_ladowe,Historia_pistoletu_maszynowego_Szpagina_%28PPSz%29.html

  176. Jedną z wersji powstania AK-47 jest ta, że zerżnięto podstawy budowy z MP-43. Wizualnie są podobne.
    http://en.wikipedia.org/wiki/StG_44

  177. Źródło: „podyplomie.pl”

    Stan wyjątkowy w pracy lekarza – co nowego
    Świat popiera lekarzy w proteście przeciwko przepisom ustawy ?refundacyjnej?

    stan | 18-01-2012

    Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej apelował m.in. do głównych organizacji lekarskich z 46 państw europejskich, aby te wystosowały wyrazy poparcia do polskich lekarzy i zarazem dezaprobaty do polskiego rządu w sprawie działających na szkodę medyków regulacji ustawy tzw. refundacyjnej. Apele zostały wysłuchane i każdego dnia płyną z całego świata apele, a słów otuchy jest coraz więcej.

    Europejska Unia Lekarzy Specjalistów (UEMS) zwróciła uwagę premierowi Donaldowi Tuskowi i ministrowi zdrowia Bartoszowi Arłukowiczowi na:

    niebezpieczeństwo zachwiania etycznej relacji pomiędzy pacjentem a lekarzem, który decyduje o wysokości opłaty za świadczenia medyczne;
    nakładanie na lekarzy obowiązków administracyjnych, które zabierają czas na właściwą opiekę medyczną i przeprowadzenie badania;
    to, czy lekarze są w stanie określić wiarygodny status ubezpieczenia swoich pacjentów.

    Stały Komitet Lekarzy Europejskich (CPME) wezwał polskie władze ?do podjęcia kroków legislacyjnych w celu zapewniania lekarzom możliwości świadczenia najwyższej jakości opieki zdrowotnej każdemu pacjentowi w Polsce?.

    W liście do premiera Donalda Tuska Rada Europejskich Dentystów wyraziła opinię, że obowiązki lekarzy wprowadzone na mocy nowej ustawy są zarówno uciążliwe, jak i niesprawiedliwe.

    Federacja Polonijnych Organizacji Medycznych zapewniła o poparciu protestu krajowego środowiska lekarskiego przeciw dalszemu biurokratyzowaniu ich pracy kosztem leczenia. Lekarze polonijni uważają, że straszenie obciążaniem i karami finansowymi za brak zajmowania się ?papierami? świadczy o niefrasobliwości legislatorów, którzy nie rozważyli konsekwencji takiego postępowania.

    Niemiecka Izba Lekarska zapewniła, że popiera NIL w sprzeciwie wobec nowych przepisów i czyni to ?w duchu dobrych stosunków między naszymi krajami będącymi europejskimi partnerami i sąsiadami oraz ze względu na długą historię przyjaźni między naszymi Izbami?.

    Podobne w treści oświadczenie wystosowała także Norweska Izba Lekarska.
    Czeska Izba Lekarska w liście do premiera Donalda Tuska i ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza podkreśliła, że ?lekarze nie powinni być obciążeni zbędnymi czynnościami administracyjnymi kosztem czasu, który mogą poświęcić leczeniu pacjentów. Lekarze nie powinni być odpowiedzialni za rzeczy, które są poza ich kontrolą?.

    Wyrazy poparcia przesłała także Szwajcarska Izba Lekarska. Szwajcarscy medycy są przekonani, że sprawdzanie ubezpieczenia absolutnie nie leży w zakresie odpowiedzialności lekarza.

    Zapewnienia o wsparciu polskich lekarzy napłynęły także od koleżanek i kolegów z Rumunii, którzy od lat zmagają się z podobnymi problemami. Do Polski trafił także list podobny w treści z Macedońskiej Izby Lekarskiej.

  178. Plk Molibden 18 stycznia o godz. 23:36
    „…w tym postępowania karnego przeciwko panu Wąsaczowi, należy się wstrzymać do rozstrzygnięcia organu stojącego…”
    Cytat wyjęty z kontekstu, wypowiedziany przez posła Biedronia wywołałby zapewne masakryczny tajfun rechotu w sejmowej sali obrad, ale tu jest świetną ilustracją działania wymiaru sprawiedliwości, a konkretnie prokuratury.
    Twój nick w tłumaczeniu ” podobny do ołowiu”, w zestawieniu z właściwościami tego metalu, sugeruje z jednej strony wagę (tematu?), a z drugiej odporność ( tu bardziej nieprzemakalność na argumenty).
    Pani Paradowska w przypadku sprawy Wąsacza przytacza fakty, fakty tak absurdalne, że aż wstyd bronić @Molibdenie tej reduty. My szaraczki, zjadacze kromek chleba naszego powszedniego, dowiadujemy się o pracy prokuratorów tylko w takich głośnych medialnie sprawach i ekstrapolujemy sobie z tego obraz całości. Takich głośnych spraw było w ostatnim czasie sporo i dotyczyły one osób, które z racji wykonywanego zawodu prawniczego potrafiły się skutecznie bronić. Nam szaraczkom, w przypływie wyobraźni, może przyjść do głowy scenariusz, w którym to my staniemy naprzeciw „knowań” prokuratury i natychmiast włosy (o ile jeszcze je mamy) stają nam dęba. Z góry wiemy, że nasze odwołania do „organu stojącego” (choćby i ostatecznego), są skazane na niepowodzenie, a jeśli coś tam i wygramy, to nasze życie i tak jest zrujnowane.

  179. ***”Potrzebna kontrola lekarzy i aptekarzy”
    MINISTER ZDROWIA W SENACIE

    Zbudowanie przejrzystej kontroli aptekarzy i lekarzy przez NFZ – taki jest cel ustawy refundacyjnej – tłumaczył w Senacie minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. – NFZ nie będzie sprawdzał czy pieczątka jest centymetr w prawo, czy lewo, ale czy recepta jest wydana zgodnie z prawem – podkreślał. Zapewnił też, że resort zdrowia wyda rozporządzenia ws. jasnych zasad kontroli lekarzy i aptekarzy przez NFZ.***

    To początek informacji z portalu TVN24. Zanim to przeczytałem, miałem już wyrobione zdanie, dlaczego nie wycofał się z karania aptekarzy za realizowanie błędnych recept. Teraz dołączę do moich przemyśleń podstawowe założenia nowej ustawy według ministra. Sądziłem, że Pani Kopacz chciała uszczelnić system przez sprecyzowanie obowiązków lekarzy i aptekarzy. Zmierzając do uzyskania efektów straszyła karami finansowymi. Forsa to jest argument powszechnie uznany. Nie udała się sprawa z lekarzami, nie będą odpowiadali za tzw. błędy (tzn. przekręty) to niech przynajmniej zostaną wykorzystani do tego celu aptekarze.

    W zasadzie od kontrolowania wydawania społecznych pieniędzy jest armia urzędników NFZ. Nie wiem ile ich jest. Pewnie dużo, ale wątpię, czy pracują efektywnie, jeśli wykryli aż!!! 6 błędnych recept. Ja sobie tak siedzę i myślę (mam pewne doświadczenia z mojej przychodni). Przeciętny lekarz n-tego kontaktu przyjmuje około 30 osób dziennie. Każdej z tych osób wypisuje kilka recept nawet oddzielnych, bo nie wszystko wolno na jednym blankiecie. Daje to około 100 recept/dobę/na lekarza. Lekarzy jest około 120000. Dobowa produkcja recept, dobrych i złych, osiąga miliony. Ilu trzeba kontrolerów NFZ, aby je sprawdzić?
    Tylko realizacja treści ballady o Dzikim Zachodzie (1 szeryf na 1 mieszkańca) mogłaby rozwiązać problem, a może nawet nie, bo lekarze statystycznie pracują minimum 10 do 20 „dni” w tygodniu (w różnych przychodniach i prywatnie). Należałoby sprawdzać recepty z ostatnich pięciu lat, znowu zwielokrotnienie liczby papierków.

    Co może zrobić ustawodawca? Zatrudnić – na koszt pacjentów – 100000 kontrolerów poza NFZ i wspólnymi wysiłkami wykryją może 12 błędnych recept w roku? Rolę takich kontrolerów powierzono aptekarzom.
    Jest podobno około 25000 aptek w Polsce. Są duże i małe – załóżmy, że jest kilka osób/aptekę, wtedy zbliżymy się do liczby lekarzy. Wystarczy postraszyć aptekarzy karami finansowymi i dlatego minister nie mógł zwolnić aptekarzy z odpowiedzialności!!!
    Z łaski pozwolił im się odwołać od decyzji kontrolerów NFZ i nie czyni ich odpowiedzialnymi za oszustwa pacjentów, czego nie było w art.48 u lekarzy.
    Aktualny protest aptekarzy jest bezsensowny. Jeśli apteka – z potężnym napisem na oknie – 24 godziny, będzie zamknięta na godzinny lunch, to są to „okrutne” kłopoty dla pacjentów. Aptekarze mają szansę na skuteczny protest, spełniając narzuconą im przez ustawę rolę kontrolerów braci lekarskiej, odrzucając wszystkie podejrzane recepty, zarówno błędne jak i nieczytelne. Tego oczekuje minister. Każdy wie, że to będzie dotkliwe głównie dla pacjentów, ale pan minister łudzi się, że wrzaski chorych zdyscyplinują może niektórych lekarzy.

    PS
    Tytuł wpisu jest błędny! Raczej ma być:

    „Potrzebna kontrola lekarzy przez aptekarzy”

  180. @Lewy
    To co widziałem w lipcu 1945 to właśnie była chyba pepesza, ja nawet nie pamiętam jak to wyglądało. Pamiętam jak przez mgłę pistolety maszynowe z takim okrągłym bębnem jak dysk do komputera PDP11. Co to było?

  181. @Pioniu
    19 stycznia o godz. 14:22

    Jak już tak gaworzymy o broni i wrogach to muszę powiedzieć, że Twój ostatni wniosek-hipoteza jest bardzo śmiały, ale chyba go nie rozumiem. Czy agenci KGB umieją podróżować w czasie? W powieściach science fiction to normalka. Wtedy nie zwalałbym winy na Macierewicza, a na radzieckiego Adonisa – Tomka, który podrzucił żołdakowi w 1945 roku właśnie to AK-47 i faktycznie widziałem kałasznikowa? Who knows?

    ***Bynajmniej nie zarzucam Ci kłamstwa, to znaczy tylko że macki KGB sięgają dalej niż nam wszystkim się wydaje, być może rację ma Macierewicz.***

  182. Antonius zapytowywuje:Czy agenci KGB umieją podróżować w czasie?

    Nie wiem, ale na temat maszyny czasu mam pewną humoreskę, która tu pasuje ze względu na obecność w niej kałasznikowa. Oryginał białoruski
    http://budzma.org/budzma-tut/bloh-usyaslava-charadzeya-post-33-pra-stvarenne-mashyny-chasu-na-asnove-traktara-belarus.html
    Tłumaczenie moje.

    Blog Usiasława Czarodzieja. Wpis nr 32 ? o zbudowaniu maszyny czasu na bazie traktora ?Biełarus?.

    Wielu ludzi jest przekonanych, że maszyna czasu pracuje na jakichś fantastycznych zasadach. I może dlatego w literaturze i filmie uparli się przedstawiać ją w kształcie wielkiego kotła czarownic z przymocowanymi do niego licznymi przezroczystymi rurkami, które bezładnie wystają na wszystkie strony. Uważając, że to jeszcze nie wystarczy, pisarze i reżyserzy wyposażają dodatkowo maszynę czasu w migające lampki i reflektory oraz niklowaną centryfugę, z której raz po raz wali gęsta para.

    No cóż, muszę stwierdzić, że prawdziwa maszyna czasu nie wygląda jak owoc miłości aparatu do pędzenia bimbru z rowerem ?Orlątko?. Dalibóg nie! W rzeczywistości maszyna czasu, pracując na prostych jak tryb zasadach silnika spalinowego i pasa transmisyjnego (plus troszkę nanotechnologii i niewielkie udoskonalenia kształtu tylnych błotników), ma wygląd traktora ?MTZ-80?. Jedyne, co łączy prawdziwą maszynę czasu z jej wyobrażeniami w twórczości fantastyczno-naukowej ? to zapewne kłęby pary: czasem one naprawdę wydobywają się z zepsutego radiatora maszyny czasu, która raptownie utknęła gdzieś pośrodku gołego pola białoruskiej historii XIX wieku, powiedzmy, na szerokiej miedzy po wydaniu ?Dudki białoruskiej? Franciszka Bohuszewicza i przed powstaniem ośrodka ?Naszej Niwy?.

    Cóż, wynalezienie maszyny czasu ? to osobna historia, ciekawa i pouczająca zarazem.

    W XXIII wieku wynalazca ? nowator Flawij Kapaćka, zamiast dołączyć do długiej listy nieudaczników, którzy w ciągu swojej kariery nie zdołali odkryć zasady działania maszyny czasu (wyjąwszy tych szczęśliwców, co przekwalifikowali się na rozpracowujących perpetuum mobile), przyjął śmiałe założenie, że dawne cywilizacje (prawdopodobnie mądrzejsze i bardziej zaawansowane niż jego) już kiedyś na pewno wynalazły wszystkie nasze wynalazki, i wśród nich musi gdzieś chować się time machine.
    Aby potwierdzić swoją hipotezę, zamiast doświadczeń technicznych na poligonach, Kapaćka zanurzył się w źródła historyczne. I niebawem, sprawnie przeszukawszy archiwa i korzystając z porad historyków swojego wieku, Kapaćka odkrył, że maszyna czasu była początkowo rozpracowana w sowieckiej Białorusi i ostatecznie wynaleziona w postsowieckiej.
    Cywilizacja, która z niewiarygodną lekkością stawiała na jednej płaszczyźnie czas i przestrzeń, stawiając faktycznie znak równości pomiędzy nimi (weźmy dla przykładu wojskowe rozkazy typu ?kopać stąd i do obiadu?), cywilizacja, jaka lekkim machnięciem pędzla mogła przyspieszyć bieg czasu (sowieckie hasło ?Pięciolatka ? w cztery lata?), znała ? a Kapaćka nie miał co do tego cienia wątpliwości ? również sekret przenoszenia się w tym samym czasie.
    Na następnym etapie poszukiwań Kopaćce pomogła Drugie Prawo Historyczne, które już wcześniej sformułowali historycy XXIII wieku. Prawo to stwierdza, że wszystkie urządzenia i urządzonka made in USSR, od maszynki do mięsa po łunachod, absolutnie bez żadnych wyjątków, zrobione były na bazie jednego z dwóch wynalazków: albo karabinu Kałasznikowa, albo traktora ?Biełarus?.
    Znalazłszy w muzeum historycznym RB obydwa egzemplarze cudem zachowanych urządzeń i pomodliwszy się do Szkłowskiego Idola (kult Szkłowskiego Idola ? bardzo rozpowszechniona religia XXIII wieku), Kapaćka zaczął rozpracowywać ich budowę pod kątem obecności w nich mechanizmu maszyny czasu?
    Cdn.

  183. Bo i niestety wyszło,że to nie moja pani doktor rodzinna jest głupia i niedouczona , co mi sugerowano na tym blogu gdy opisałam moją sytuację po wejściu w życie ustawy refundacyjnej. Niestety nasza Gospodyni jak napisała w swoim ostatnim komentarzu , nie jest już zainteresowana sprawą ustawy refundacyjnej, a szkoda. Bo gdyby była zainteresowana , to dowiedziałaby się ,że jak lew broniła bubla prawnego. Szkoda,że cała prawda o systemie ochrony zdrowia wg. Pani Kopacz nie interesuje tak znakomitego i powszechnie szanowanego dziennikarza.
    Gdyby zaś interesowała to odsyłam do nowych doniesień prasowych np.

    ” PRZEGLĄD PRASY. Zmiana ustawy refundacyjnej może wydłużyć czas oczekiwania na wizytę u lekarza specjalisty – czytamy w „Rzeczpospolitej”. Od nowego roku o większej liczbie pacjentów w przychodniach mówią ci lekarze, do których trafiają pacjenci chorzy przewlekle: reumatolodzy, kardiolodzy, onkolodzy.
    ZOBACZ TAKŻE
    Protest lekarzy. Koniec pieczątek na receptach
    Od wejścia w życie ustawy refundacyjnej lekarze muszą udowadniać, że ich pacjenci mają prawo do refundowanych leków – na przykład dlatego, że chorują na chorobę przewlekłą. Do poradni onkologicznych zgłaszają się chorzy prowadzeni przez lekarzy rodzinnych po zaświadczenie, że są chorzy przewlekle. Podobnie jest u kardiologów i diabetologów.”

  184. O, do licha. Przeklęte znaki zapytania.

  185. Antonius
    19 stycznia o godz. 14:40
    Wtracę sie , bo weszłeś na moja „działkę”
    Messerschmit miał silnik rzędowy, Focke Wulf – gwiazdowy, Ju 87 Stuka zwany Sztukasem miał syrenę włanczaną w locie nurkowym przy bombardowaniu. Wystarczy mieć normalny słuch , żeby te trzy samoloty odróżnic. Pan Czesław potwierdzi.
    Pozdrawiam

  186. Przypadek anonimowej dla mnie 83 letniej b.chorej kobiety (rak piszczeli nogi) .
    Wychodzilismy dziś razem z biura miejscowego PGNiG-e .Zgadnęła ,że jej ciężko chodzić .
    . Pomogłem jej dojść do tramwaju a Ona po drodze opowiadała o swoim przypadku medycznym .
    „Dzis jestem na morfinie, ale może byłabym w lepszej sytuacji gdybym rok temu miala do wydania 80 złotych „.Tyle żądał od odemnie lekarz specjalista Onkolog -kiedy bylam u niego z wizyta w szpitalu (ul Strzałowska )ale nie bylo miejsca (kolejka oczekujacych )
    Powiadał ten lekarz przyjdzie pani do mnie prywatnie ,zapłaci 80 złotych i za kilka dni bedzie pani w szpitalu.
    Czekałam w kolejce i … jestem po dwóch operacjach , ale za poźno .
    To bardzo biednie ubrana i biedna -schorowana pani , jako dziecko z rodzicami przywedrowała do Szczecina w 1945 z Litwy .
    Mowi ” Panie było biednie ,ale ludzie do siebie byli ludzcy „.
    Procedura wyżej opisana „kwitnie „od lat ,ta scieżka dojścia do leczenia jest znana , czy to nie Handel ludzkim życiem ”
    A tu użala sie wyżej @Normalność nad trudnymi receptami.

  187. Drogi Waldemarze!
    Toż to młyn na moją wodę co piszesz. W jakim normalnym kraju kobieta traci zdrowie w sposób prawnie zamierzony . Ta pani . o której piszesz została ustawiona w kolejkę oczekujących i w efekcie , jak rozumiem straciła zdrowie nie dlatego,że doktor nie dostał rzeczonych 80 zł , ale dlatego,że taki jest system. Oczywiście potępiam propozycję,że pani będzie „lepsza”od innych czekających jak zapłaci 80 zł, ale jak widzisz to nie zmienia faktu,że zgodnie z prawem pani musi czekać z innymi w kolejce. I to jest nienormalne. Dlaczego nie buntujesz się przeciwko systemowi ochrony zdrowia, który skazuje pacjentów na oczekiwanie w kolejkach , a widzisz tylko pojedyncze przypadki łapownictwa? Tego, wybacz nie rozumiem.
    I jeszcze coś. Nie wiem jak pozostali bywalcy tego blogu ale ja mam taką przypadłość,że gdy słyszę w mediach,że ktoś celowo mija się z prawdą w celu manipulacji umysłami widzów to natychmiast czuję ogromne zażenowanie. I niestety takie zdarzenie miało miejsce kilka godzin temu. Oglądałam briefing Pani Marszałek Kopacz z Sejmu i nagle słysze jak Pani Marszałek mówi,ze po spotkaniu z przedstawicielami środowisk prawniczych dopilnuje aby zmiany ustaw dotyczących tego środowiska były, jak zrozumiałam zgodnie z wymaganiami prawnymi ( tu nawet padł specjalny przepis) -szeroko konsultowane z tymi środowiskami.
    I tu natychmiast pojawiło się owo niezbyt przyjemne uczucie. To znaczy ,że nowa Pani Marszałek celowo dyskryminuje środowisko lekarzy, którym Rząd zafundował własnie zmianę w ich ustawie dotyczącej zawodu lekarza absolutnie bez żadnej konsultacji i w ciągu kilku dni. Dlaczego w stosunku do lekarzy pani Marszałek nie zastosowała przepisu prawa, którego znajomością pochwaliła się tak ochoczo przed kamerą? Dziwne ale ja jako obywatel nie czuję się z tym dobrze,że w demokratycznym państwie prawa panuje zasada -Jedni tak, drudzy siak po uważaniu władzy?
    A wy? Jak się w takich sytuacjach czujecie?

  188. @waldemar

    świętych jest mało zarówno między lekarzami, jak i prawnikami, dziennikarzami, oraz, a jakże, ekonomistami,

    natomiast wzruszajace, lecz anegdotyczne opowieści z trzeciej czy czwartej ręki nie powinny być podstawą oceny prawa.

    ustawa refundacyjna nie ma szans poprawić sytuacji tej kobiety, a o to powinno chyba chodzić w tzw „reformie”

    argument, że się lekarzy po prostu nie lubi, to nie jest ten poziom dyskusji.

    sorry.

    P.S. przykro mi, ale nie spotkałem jeszcze ekonomisty, o którym pomyslałbym, że byłby oddanym i dobrym lekarzem.

  189. Szanowny Waldemarze,

    Podoba mi się Pana sposób rozumowania.
    Kontynuując go sugeruję wszystkich lekarzy bez wyjątku obciążyć dodatkowym podatkiem, albo wsadzić do więzienia, albo chociaż pozabierać im domy czy samochody. Przecież wszyscy są kanaliami, nieukami i łapówkarzami to słusznie się im należy zemsta za Pana fobie.

    Co prawda dziwi mnie nieco, że nie ma Pan pretensji do organizatorów ich pracy za wymyślanie i utrzymywanie korupcjogennego systemu, ale podobno zdziwienie jest immanentną cechą ludzi inteligentnych, to mnie nawet cieszy, mimo, że jestem świadomy, że Pan tę cechę zakwestionuje.

  190. @Marit
    I co dalej ? Nie rob nam brzydkiego kawalu i nie przerywaj w najciekawszym miejscu

  191. drogi m^2,

    po co myśleć, przyczyn dociekać?

    lepiej stwierdzić, że jak medycyna, to lekarze, czyli winni oni, a reszta kogo obchodzi?

    przecież szanowna autorka stwierdziła po prostu, że wszyscy są nieubezpieczeni, więc jaki problem?

    po prostu wszyscy będą leczeni na 100%, tak jak w nepalu i już, problem z głowy.

    a potem mówi się, że to my, lekarze, jesteśmy bezduszni, a inni tacy wrażliwi.

    posadzić dziennikarzy (z Autorką) na czele w gabinecie psychiatrycznym i zobaczymy, jak będą wygladali po 8 godzinach !!!!

    i jak będą wyglądali ich pacjenci !!!!!

  192. Lewy
    Nie ma jeszcze dalszego ciągu na blogu Usiasława Czarodzieja (notabene to książę połocki z XI wieku; może prowadzić blog dzięki maszynie czasu). Sama zamarłam w oczekiwaniu, a może to parę dni potrwać, zanim książę napisze ciąg dalszy 🙂

  193. Szanowny m^2 ;
    Moja Fobia ma dzis 83 lata i odjechała tramwajem .Pozostanie anonimowa , a pan od czasu do czasu wyprowadza wnioski largo .
    Na uszczypliwosci , kolejny raz nie reaguję ,prosze dalej bawić się słowem na blogu jeśli poprawi to panu nastroj .

  194. Pan Czeslaw B pisze glupoty na temat, ze na calym swiecie to lekarz sprawdza czy pacjent jest ubezpieczony. Mieszkam od 25 lat w Québec i wiem dobrze, ze lekarza ta sprowa nic nie obchodzi, o odplatnosci decyduje system informatyczny zinstalowany w kazdej aptece.

  195. @waldemar

    odpowiem za m^2

    tu o więcej chodzi niż słowem zabawę.

    traktowanie lekarzy jak en masse nieuczciwych debili nie jest adekwatną postawą w sytuacji, w jakiej stawia nas i was, pacjentów, ustawa, czy też może ustawka.

    słowa Pana traktować można jedynie jako mechanizm wyparcia – skuteczny do czasu, trudny do zniesienia dla otoczenia, które garuje starając się wytłumaczyć, o co chodzi osobie, po której logiczne argumenty spływają jak po kaczce.

    nikt tu Pana nie szczypie – to lekarzy państwo ostatecznie wprasowało w ścianę. gdyby wydostał się Pan spod mocy mechanizmu wyparcia, stanąłby Pan z nami w jednym szeregu.

    czego sobie i Panu, jak również państwu, życzę.

  196. Te straszne recepty!

    Obawiam się, że w powodzi jednostkowych argumentów (byłam w aptece, chora 80-latka) umyka nam sedno problemu z receptami. A jest ono proste jak wycieraczka.

    NFZ ma zarządzać naszymi pieniędzmi a więc i kontrolować ich wydawanie. W przypadku szpitali, ZOZ-ów itp. jest monopolistą i nikt mu nie podskoczy (czyli jak w socjalizmie). W przypadku recept nie ma jak ich kontrolować bo technicznie jest to niewykonalne (z recepty komputerowo można sczytać tylko numer lekarza – resztę trzeba by ręcznie). Wpada więc na genialny pomysł, żeby przerzucić ten zaszczytny obowiązek na lekarzy. Ponieważ lekarze wykonują gest Kozakiewicza, znajduje następnych potencjalnych frajerów do darmowego wykonywania cudzych obowiązków czyli aptekarzy. Ze zgrozą myślę co będzie, gdy i aptekarze nie dadzą się zrobić w bambuko bo następni na liście jesteśmy my – pacjenci. Można na przykład kazać płacić wszystkie recepty bez zniżki, którą pacjentowi by zwracano dopiero po okazaniu dowodów ubezpieczenia za ostatnie dwa lata.

  197. Waldemarze,

    Jest taki dział matematyki, który się nazywa teorią gier i pokazuje jak można przewidzieć (obliczyć) z pewnym prawdopodobieństwem zachowania ludzi. W tym modelu nie zakłada się, że ludzie są uczciwi, moralni, światli, rudzi czy łysi, czy kogoś tam lubią lub nie, ale zakłada, że zachowują się racjonalnie maksymalizując swoje zyski. Niektóre z osiągnięć tej gałęzi wiedzy są zaskakujące, np. takie, że w wielu sytuacjach wygrywający aukcję powinien płacić cenę nie zaproponowaną przez siebie, ale niższą (tzw. aukcje Vickrey’a, albo second price auction), choć na „chłopski rozum” wydaje się to być nierozsądne.

    Nawet pobieżne zapoznanie się z tym zagadnieniem (zalecam – to naprawdę fascynujący dział matematyki) wskazuje, że złe ustawienie funkcji zysku przynosi bardzo złe efekty. A to, że jak twierdzi p. Arłukowicz – że chcieli dobrze – nie ma żadnego znaczenia. To chyba już lepiej, żeby chcieli źle i też by im nie wyszło ;-).

    W sprawie dostępu do leczenia mamy właśnie do czynienia z taką sytuacją. Przy deficycie dostępu do jakichś dóbr (tu leczenia – recept, przyjęć w szpitalu, etc.) oczywistym jest, że mający do niego dostęp (liczbowo – nikły procent, ale za to tzw. „decyzyjni”) będą pobierali prowizję z tytułu ich udostępnienia. Zachowania pojedynczych ludzi będą różne, ale średnio zachowają się tak jak wynika z modelu.
    Karanie zaś ogółu za zachowania racjonalne (choć – najdelikatniej mówiąc – moralnie wątpliwe) stosunkowo nielicznych „decyzyjnych” jest pozbawione sensu. Jest tylko wyrazem ślepej i bezsensownej zemsty. Równowaga Nasha (czyli zachowanie optymalne z punktu widzenia danej osoby) nie jest tożsama z optimum dla społeczeństwa.
    Tu trzeba kopnąć w odpowiednie miejsce organizatorów (ministerstwo), żeby ustawiło odpowiednią funkcję zysku (tak, żeby równowaga Nasha była tożsama z tzw. social welfare). To jedyne sensowne podejście.
    Ale to oczywiście tylko mój pogląd, u nas uważa się powszechnie – i Pan, panie Waldemarze jest tego przykładem – że jak się stworzy nieprzejrzysty gąszcz przepisów wsparty drakońskimi karami, to wtedy staniemy się krainą wiecznej szczęśliwości.

  198. Sławek
    19 stycznia o godz. 21:10
    Pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem. Istnieje względnie nieskomplikowany sposób sprawdzania lekarzy – wprowadzenie elektronicznego systemu wypisywania recept, ich realizacji i prowadzenia dokumentacji medycznej. Wtedy nie ma potrzeby sprawdzania niczego ręcznie, ale wystarczy nakazanie przeczesania bazy danych pod kątem różnych kryteriów.
    Chociaż z tym, że sprawa jest prosta – jak Pan mówi jak wycieraczka to trudno się nie zgodzić.
    A nóż, okazałoby się, że bałaganowi nie są winni lekarze, czy aptekarze, ale np. nfz? Że wiele osób się nie leczy wcale (np. dlatego, że ich nie stać) i w ten sposób lądują w szpitalu, gdzie koszt leczenia jest np. 10 razy większy niż koszt ewentualnej dopłaty? To byłaby bardzo przykra prawda.

  199. Szanowny Antoniusie

    Przyznam, że straciłem wątek i sam już nie potrafię wytłumaczyć co miałem na myśli pisząc o tym KGB. Ten poprzedni wpis wywołuje moją konsternację, podejrzewam że to efekt mego noworocznego postanowienia. Postanowiłem oto, że zanim wyrażę opinię na jakikolwiek temat, który nie schodzi z telewizji informacyjnych, czytanych gazet dogłębnie zbadam temat.

    Np.: Palikot rzucił temat legalizacji bimbru i zioła, po dwóch tygodniach pogłębionej analizy zdecydowałem: bimber – TAK, zioło – e tam.
    Zdecydowałem jednocześnie nie zgłębiać tematu związków jednopłciowych.

    Wracając do KGB, zahaczając o FSB, tak sobie myślę że nie można wykluczyć że potrafią podróżować w czasie.
    Wiemy już, że potrafią:
    – wytworzyć chmurę helową
    – skonstruować bombę próżniową
    – wyhodować brzozę, która poradzi sobie z bombowcem
    W obliczu tych niezaprzeczalnych faktów, trzeba przyznać że takie np. zagięcie czasoprzestrzeni to dla nich betka. Tak jak nie powinniśmy wykluczać, że ich pociski osiągają nie tylko prędkość WARP 1, ale nawet WARP 2.

    Pozdrawiam

  200. m^2 -zimny prysznic i proponuje spać ,taki długi wywód i takie marne wnioski pepitem .

  201. O Katastrofie Smolenskiej napisano juz tomy, ale wiekszosc jest powtarzaniem tej samej mantry: brzoza i general Blasik. Co ze sprawami poprzedzajacymi katastrofe?
    Premier i prezydent niejednokrotnie pokazali wzajemne „wyrywanie sobie wladzy”.
    No bo jak nazwac dwa wyjazdy do Smolenska? Tutaj nasuwa sie proste pytanie na ktore powinna odpowiedziec dociekliwosc dziennikarzy: dlaczego ci dwaj panowie ku uciesze kibicujacej gawiedzi robili widowisko przy milczacej akceptacji prasy i to na koszt tej gawiedzi? Nie chce powiedziec ze przy calym trgizmie sytuacji byl to szol na poziomie
    powiedzmy bananowej republiki.
    Pozdrawiam

  202. Szanowny Waldemarze,

    Tak myślałem, że więcej niż kilka wersów to dla Pana zbyt dużo, no ale zawsze warto było spróbować.
    Prysznic już wziąłem, to teraz idę spać.

  203. m^2 z 19 stycznia o godz. 21:59 twierdzi, że
    „Istnieje względnie nieskomplikowany sposób sprawdzania lekarzy ? wprowadzenie elektronicznego systemu wypisywania recept, ich realizacji i prowadzenia dokumentacji medycznej.”

    Nie w kraju, w którym politycy decydują o kształcie systemów informatycznych. Poza tym system taki służyłby jedynie do kontroli lekarzy, czyli gromadzenia na nich haków. Czyli mamy powtórkę z Orwella. Prościej byloby powiesić na ulicach skrzynki, do których Praworządni Obywatele wrzucaliby donosy na lekarzy.

  204. Drogi @Marcinie (22.34 dnia 19.01)- albo jesteś świeży na blogu, albo podpuszczasz. To wszystko było „przerabiane”, poczynając od uroczystosci na Westerplatte (1.09.2009 r), aż do 7 kwietnie 2010 roku. Powtarzac chyba nie bedziemy.
    Pozdrawiam, Czesław R.

  205. @Slawek, Czeslaw
    Jestem do „bulu” przejety tym ze napisalem z duzych liter – Panstwo Polskie i kajam sie przed Wami ja skromny forumowicz, podczas gdy moj prezydent wali orty w ksiazkach kondolenczyjnych obcych panstw i to dla Was jest OK, dysleksja. Widocznie tak juz musi byc w mysl starej zasady: co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie.
    Teraz przejde do tematu „smolenskiwgo piekla”. Rozumiemy ze koledzy dziennikarze bronia na blogach swoich przyjaciol po piorze i nie mam nikomu za zle, ze dostalem kopa na przywitanie. Prosze bardzo, tylko panowie mnie na tym nie zalezy, ja nie jestem czlowiekiem piora, wiec zrozumcie ze mnie to nie boli. Bolec moze natomiast to, ze zamiast powaznie naostrzyc sobie piora i wziac sie za grube ryby, tykacie maluczkich robiac wrazenie prawdziwie walkujacych temat ,podczas gdy rezultaty tego sa zadne. Polska potrzebuja tapniecia ktore spowoduje ze scena poltyczna sie zatrzesie, a na to niestety Was nie stac.
    To cos podobnego do prob samobojczych oficerow w stopniu pulkownika ktorzy nie potrafia skorzystac z przyrzadu do zabijania w ktorym powinni miec zawodowe przygotowanie. Zgadzam sie z tym ze nie od razu Krakow zbudowano. My jednak drepczemy w miejscu ponad 20 lat, w tym czasie 2 Rzeczpospolita wybudowala calkiem solidne panstwo. Gdyby nie przyszla wojna to panstwo byloby dzisiaj calkiem udana demokracja. Porownujac je z tym co jest dzisiaj widzimy ze cos jednak jest nie tak z tym naszym panstwem. Wszyscy to widza, ale nikt nie chce do konca powiedziec co z nim jest nie tak. Prawda niestety lezy w tym ze w Polsce nie dzialaja mechanizmy typowe dla systemu demokratycznego, albo dzialaja bardzo slabo. Gdzie to w demokratycznym systemie prasa zamiast atakowac ekipe i partie rzadzaca swoje sily koncentruje na opozycji? Chyba Panowie przyznacie ze cos tutaj nie gra? Wracajac do samego problemu sledztwa w sprawie katastrofy tam widzi sie ten sam problem. Prokuratorzy dwoja sie i troja, a skutkow jak nie widac tak nie widac. Mamy czeski flim „Nikt nic nie wie” i tak pewnie bedzie juz do konca naszego zycia. Sa osoby ktore twierdza ze sprawa tej katastrofy nie bedzie wyjasniona w ciagu najblizszych 50 lat. Nie chce sie koncentrowac na szczegolach technicznych bo to by zamulilo moj wpis, mnie chodzi o to ze trzeba bardziej agresywnie podchodzic do tego tematu aby w przyszlosci nie bylo podobnej kompromitacji Polski.
    Pozdrawiam

  206. m^2
    19 stycznia o godz. 22:42
    Szanowny m do kwadratu
    Następnym razem jak pójdziesz się wykąpać, czyli za tydzien, nie zabieraj prysznica ze sobą do łóżka, innym też sie może przydać.

  207. @Waldemar, @Andrzej52

    Siłą emocji nie równa się sile argumentów.

    Krótka analiza waszych wypowiedzi prowadzi do nieuchronnego wniosku, że żaden z Was nei jest zoreintowany w temacie,

    sumujac Wasze wypowiedzi – macie złe zdanie o lekarzach, więc coś, co szkodzi lekarzom, jest dobre. szkoda, że nie chcecie zrozumiec, że życie nie jest takie proste, a lekarz nie jest z założenia wrogiem pacjenta, choc czasem może się mylic lub zdarzac się mogą nieporozumienia bądź wykroczenia poza etykę zawodową.

    ostatnich Waszych argumentów pozwolę sobie nie komentowa, poza stwierdzeniem, ze są chyba odzwierciedleniem bezsilności.

    życzę więcej szczęścia z systemem ochrony zdrowia, choc ustawa refundacyjna raczej nic tu nie poprawi, jak również nieco więcej cierpliwości i zrozumienia, którego tak wymagacie od lekarzy, nawet nie zdając sobie sprawy z wymagań tego zawodu.

  208. m^2
    19 stycznia o godz. 21:59

    takie cos istnieje od lat w Austrii.
    Co roku dostaje od wiedenskiej krankenkassy list informujacy o moich wszystkich kontaktach ze sluzba zdrowia i ile to kosztowalo.

  209. @Andrzej52
    19 stycznia o godz. 18:53

    Messerschmity to nie moja działka, a odróżniałem samoloty po wyglądzie, tylko JU xx (nie pamiętam numeru sztukasów) po wyciu przy nurkowaniu, ale też po charakterystycznym kształcie skrzydeł. Najlepiej znałem He 111, z „Wochenschau” – bombowiec z tą piękną kopułą z przodu, to wszystko z pozycji ciekawskiego dziecka, a nie lotnika jak Czesław. Fachowe określenia na temat silników itp. to dla mnie za wysokie progi. Poza tym zbyt gruntowna znajomość szczegółów technicznych może doprowadzić inżyniera do niebezpiecznych skojarzeń lub porównań.
    Aktualnie żona czyta książkę, w której inżynier wyraża swoją dezaprobatę do pewnych związków jednopłciowych – niezgodnie z mainstreamem – i to dzięki tym zakorzenionym pojęciom technicznym. Uważa bowiem, że „w normalnym silniku tłok chodzi w cylindrze, a nie w rurze wydechowej”. Można tyko potępić takie techniczne skojarzenia.

  210. shia shrine centerpiece
    20 stycznia o godz. 8:51
    shia coś tam ,coś tam,
    A gdzie ja napisałem chociaż jedno słowo o lekarzach.
    Antonius
    To porónanie tłoka z cylindrem i rura wydechową jest bardzo dobre. Tylko żeby tego Pan Poseł (wiadome nazwisko) nie przeczytał, bo będzie obraza majestatu.

  211. @Shie shrine centerpice ;
    Na wstępie uwaga podstawowa ;
    Na tym blogu nie napisałem jednego zdania o ułomnej ustawie refundacyjnej .
    Napisałem też ze jej nie znam i od lat (niemal od zawsze nie potrzebuje korzystać z usług medycznych )
    Pisałem natopmiast o tym , że ;
    1. Lekarze w swojej masie sa zadowoleni ,z braku dobrze zorganizowanych usług medycznych ,ponieważ daje im wolne pole do popisu.
    2. Mentna woda w której wąskim gardłem jest dostępność do usług ,- lekarze wykorzystuja poprzez swoje prywatne gabinety ( pieniądze bez opodatkownia! ) do sterowania pacjentami i tym co płacą podają pomocną dłoń do specjalistycznego leczenia .To Mutanty a nie ryby .Ryby źle czuja sie w takim środowisku .
    3. Nie wypowiadam sie o kwalifikacjach zwodowych lekarzy ,nie wypowiadam sie o urzadzenaich medycznych ani o pracy NFZ .Wypowiadam się o beszczelnym wykorzystywaniu sytuacji pacjentów
    4. Opinia o tym, że nie jestem w temacie ,że bezsliny — odpowiada drogi lekarzu poziomowi tego co odeslał do nikąd 80 -latke za brak 80 złotych w jej portfelu ,
    Nie idźcie ta droga ,jak mowi klasyk .
    5. Pisałem o etyce w waszym fachu , a nie o ustawie refundacyjnej i jej implikacjach .

  212. Antonius
    Na He 111 wczasie wojny latał mój (dalszy)wujek, jako pilot, na szczęście na froncie zachodnim, w 1946 wrócił do rodziny.

  213. Ech Antoniusie,
    Jak wy inzynierowi upraszczacie. Przeciez zanim tlok zacznie pracowac, to dzieja sie wczesniej rozne rzeczy: kolacje przy swiecach, trzymanie za rece, przytulanie, glaskanie, mowienie roznych pieszczotliwych rzeczy. A wy jak w tym ruskim podrywaniu: Natasza sciagaj majtki. Na to Natasza: Wania a nie moglbys troche kulturalnie. Wania : No dobrze: Tolstoja ty czytala? Natasza: Czytala. Wania : No to sciagaj majtki.
    Oj nie lubicie wy gejow i ciagle sie wyzlosliwiacie, wy inzynierowie. Mnie tylko dziwi, ze mozna sie podniecic cialem mezczyzny, ale skoro sa tacy, ze to ich podnieca, a poza tym oni chyba rzeczywiscie sie w sobie zakochuja. Wiec sprowadzanie tego do tloka i rury wydechowej jest trywialne.
    Moj bratanek powiedzial kiedys brutalnie, ze oni sobie szlifuja dupy, ja mu na to, ze on tez szlifuje swojej zonie intymna czesc ciala. W koncu mozna ludzki erotyzm strywializowac sprowadzajac go do takiego szlifowania, jak w pornosach

  214. Marcin z 20 stycznia o godz. 4:26 pisze

    „Rozumiemy ze koledzy dziennikarze bronia na blogach swoich przyjaciol po piorze i nie mam nikomu za zle, ze dostalem kopa na przywitanie.”

    Źle rozumiesz. Nie jesteśmy kolegami dziennikarzami.

    „My jednak drepczemy w miejscu ponad 20 lat, w tym czasie 2 Rzeczpospolita wybudowala calkiem solidne panstwo.”

    Według jakiego podręcznika historii?

    „Gdyby nie przyszla wojna to panstwo byloby dzisiaj calkiem udana demokracja.”

    To jakiś dowcip? Słyszałeś aby o przewrocie majowym, Berezie, sanacji?

    „Gdzie to w demokratycznym systemie prasa zamiast atakowac ekipe i partie rzadzaca swoje sily koncentruje na opozycji?”

    Czytaj Rzeczpospolitą, Nasz Dziennik.

    „Prokuratorzy dwoja sie i troja, a skutkow jak nie widac tak nie widac.”

    Rozumiem, że w Twojej demokracji prokuratorzy załatwiają sprawę od ręki. I celują dobrze.

  215. @ Slawek
    „Rozumiem, że w Twojej demokracji prokuratorzy załatwiają sprawę od ręki. I celują dobrze”
    Nie chce punktowac calego sledztwa bo jest ono ciagle w punkcie zerowym, a w kwietniu mina 2 lata od jego rozpoczecia. Polecajac Rzeczpospolita czy Nasz Dziennik
    chcesz powiedziec ze tam jest wiecej rzeczywistego dziennikarstwa niz w Polityce?
    Ja mysle ze masz w tym troche racji, ale nie zmienia to faktu iz bronisz swoja odpowiedzia PO. Wytropiono iz mlodziez z PO dostala polecenie udzielac sie agresywnie
    na publicznych forach by zneutralizowac krytyke ich rzadu. Czy nie wychodzi z Twojego pisania kogo starasz sie bronic?

  216. Marcin
    Pisze: * Wytropiono iz mlodziez z PO dostala polecenie udzielac sie agresywnie*
    Kto wytropil,pewnie Macierewicz, ech te pisowskie insynuacje, nigdy im nie zabraknie inwencji

  217. Wielce szanowny Marcinie,
    chyba pomyliłeś strony internetowe. Ostatnie dwa zdania z wpisu o 11:23 były prawie kabaretowe, tyle, że nie śmieszne a raczej żałosne.
    Do innych koleżanek, a głównie kolegów, maglujących ten sam temat lekarz-pacjent. Wszyscy znamy powiedzenie „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Pacjenci tacy jak ja uważają, że są na każdym kroku, przez ogólnie zwaną służbę zdrowia, „olewani” a lekarze uważają, że najlepszy pacjent to taki, który w ogóle do nich nie przychodzi. W sumie na jedno wychodzi, obyśmy nie musieli korzystać z opieki zdrowotnej, to wszyscy będą zadowoleni.

  218. @Miz oburza się w komentarzu 19 stycznia o godz. 20:44 na słowa „na calym swiecie to lekarz sprawdza czy pacjent jest ubezpieczony” oceniając to tak: „Pan Czeslaw B pisze glupoty”.

    Polskiemu małżeństwu z Vancouver opłaca się przylecieć do Polski i połączyć odwiedzenie rodziny z trzytygodniową kuracją w sanatorium „Włókniarz” w Busku opłacaną własnym kosztem.

    Bo w Kanadzie nie ma odziedziczonej po demokracji socjalistycznej sieci sanatriów za miedziaki usprawniających. I nie ma tam prywatnej praktyki lekarskiej. Można zapisać się do lekarza bośmy grypowi. Przez Internet. Za miesiąc dostaniemy SMSa, że właśnie nadeszła nasza kolej na wejście jutro do gabinetu lekarza.

    Z Montrealu można przylecieć w kilkanaście godzin na warszawski Mokotów. W klasie biznesowej zawsze są wolne miejsca last minute.

    Tu w ciągu kilku godzin zostaniemy przebadani metodą rezonansu magnetycznego i dostaniemy na CD obszerne wyniki zobrazowania stanu. Można ode mnie pójść piechotką kilkaset metrów do szpitala podległego Warszawskiemu Uniwersytetowi Medycznemu i dać się przebadać metodą pozytonowej tomografii emisyjnej.

    Wyda się, że jeszcze z mym zdrowiem nie jest tak żle. I przez 30 najbliższych lat (zamierzam bardzo póżno umrzeć) spłacę kredyt na PET a w ciagu roku kredyt na rezonans magnetyczny. Wystarczy zastąpić masło niczym.

    W kanadyjskim socjalistycznym kapitaliźmie monarchii konstytucyjnej zarządzanej przez demokrację parlamentarną nie wystarcza ćwierć wieku aby uwolnić się od mentalności Majewskiego.

    Można przemilczać beznadziejność w Kanadzie typową dla zdemoralizowanej publicznej służby zdrowia i można pisać i wyśmiewać „w całym świecie” oraz „pisze głupoty”.

    Mieszkanie ćwierć wieku Québecu nie uczy grzeczności, ani nie uczy uczciwości intelektualnej.

    Może to kwestia różnicy między wpływem Oceanu Spokojnego i Oceanu Atlantyckiego. Starli się dwaj synowie Majewskiego.

    http://www.youtube.com/watch?v=fPt1kzewBVw

  219. @LEWY
    20 stycznia o godz. 10:53

    Nie jestem inżynierem! Cytowałem tylko urywek z książki – wypowiedź inżyniera, z którą się nie zgadzam… powiedzmy!

    Pojawił się na blogu ktoś o dość osobliwym nicku. Źle przeczytałem pierwszy wyraz i myślałem, że chodzi o okrutnego boga Siwę, a to błąd. Raczej powinienem był skojarzyć z „shit”. Skomentowałem jego wypowiedź na temat ustawy o lekach i skomleniu polskich lekarzy o poparcie w 46 krajach Europy na spokrewnionym blogu. Widzę, że i tu się udziela.

  220. @Andrzej52
    20 stycznia o godz. 10:50

    Mój starszy kolega też!

  221. Matko moja! Ileż wątków na tym blogu!
    Przeleciałam wpisy i popadłam w prostrację.
    „Cóż pisać” jakby napisała Aga (taki meteoryt, co przelatuje od czasu do czasu po blogach Polityki)?
    Jedno jest dla mnie pewne – gwiazda ostatniego tygodnia to niewątpliwie św. Marcin

  222. Od tego roku szpitale oprócz polis OC muszą posiadać nowe polisy od błędów medycznych. Ma to umożliwić szybką wypłatę odszkodowania pokrzywdzonym pacjentom.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11001445,NFZ_i_szpitale_kloca_sie_o_polisy__Kolejna_zmora_pacjenta_.html
    ————————–

    Jak przewidywałem, im więcej pieniędzy przeznaczy się na rzeczy inne niż leczenie, tym lepiej będzie się miał budżet państwa.
    Wszak zyski ubezpieczycieli można opodatkować…….
    Z 7% przeznaczonych na ochronę zdrowia możemy przeznaczyć na nie tak jak w USA 16%.
    Pytanie, ile z tych kwot pozostanie na rzeczywiste leczenie?

  223. Quo Vadis
    Ostatnie trzy dni na blogu dadzą się zamknąć w jednym cytuję
    // Prysznic wziąłem i teraz spać //
    No ale ponieważ tytuł jest – Przez piekło do salonu –
    należy się zastanowić czy warto do tego salonu wchodzić .

  224. By mieszkać razem w akademiku zakochane pary potrzebują zaświadczenia o ślubie, dowodu od księdza, że dali na zapowiedzi bądź wyznaczonej i potwierdzonej przez urząd cywilny daty ślubu. Tak jest na łódzkich uczelniach – politechnice i uniwersytecie.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11001134,Para_studencka_chce_w_akademiku_mieszkac_razem__A.html
    ———————–

    Oto dowód na klerykalizację postępującą……
    Za moich studenckich czasów nikt się w zamieszkiwanie nie wtrącał.
    Obowiązywało hasło:
    „nieważne kto z kim śpi, ważne żeby dzieci się grzmotów nie bały”
    ewentualnie
    „nie namawiaj, nie zachęcaj, same przyjdą”……
    Zdaje się że ta piękna epoka odchodzi do przeszłości.

    Za moment dojdziemy do świadectw moralności i dziewictwa, wydawanych za ciężkie pieniądze przez plebanów?

  225. Kartko!
    Przyjacielu blogowy!

    (Dla przewijających staruszka bez czytania: nie ma mnie na fejsie i Kartka na oczy nie widziałem. Chyba bywamy w stanach splątanych jak Alicja i Bob.)

    Nie leć (co do płynięcia, to po ostatniej katastrofie wycieczkowca …)
    do Kanady. Tam płaci się mandat za zostawienie półotwartego okna w zaparowanym samochodzie. Chyba na blogach e-Polityki i na Twoim blogu wspominałem film „Przełomy Missouri”. Jeśli mnie pamięć nie myli, akcja filmu zostaje na dobre zawiązana, gdy Kanadyjska Konna napada na terytorium Stanów Zjednoczonych by odzyskać skradzione konie.

    Ani Polska, ani Kanada, to nie są kraje dla anarchistów.
    Jestem przekonany, że Wydział do Śledzenia Sieci Kanadyjskiej Konnej ma Ciebie w Bazie Osób Szczególnej Troski. Jako osoba propagująca nowe porządki osiągane drogą przez piekło do salonu, możesz być przedmiotem wymiany danych o zagrożeniach zaniechanej w przypadku Brevika. Po dojściu do władzy Wolski Podziemnej – patrz ostatnia Polityka – zapewne zostaniesz wskazany przez Marcina jako jeden z głównych podważaczy wartości konstytucjonujących Polskę. Twój zaprzański upór w wysuwaniu pielgrzymki do Santiago przed pielgrzymkę do Częstochowy i kwestionowanie władzy nadanej z góry skutkuje wpływaniem wycieczkowców na skały, spadaniem samolotów z Odkupiecielami i ogłupieniem totalnym przejawiających się atakowaniem kanonierek NATO przez piratów somalijskich.

    Sam widzisz do czego prowadzi nadmierna swoboda w myśleniu.
    Nawet nie potrafisz dostrzec, że Tusk zaraził większość społeczeństwa odmianą paciorkowca złocistego uszkadzająca słuch. Ogłupiałe społeczeństwo nie chce usłyszeć dwóch wybuchów TU i tam. Jest nadzieja, że Cię Marcin wyleczy po zwolnieniu go przez Ateistę z misji nawrócenia pewnej Ewy z drogi męki zadawanej przez miłosierną gminę.

    Odszedwszy na dystans, nie pozbędziesz się agenta Marcina, bo on odpustów tanio nie sprzedaje. Czeka Cię harówa o której tylko inni piszą, lub pożyczka na łupieżczy procent od jakiegoś – jak mu tam było? – prov …?

    Ty się Kartek nie POPiSuj lekceważeniem Kanałowej Wolski Podziemnej. Ona czuwa i jest wieczna jak paciorkowce.
    Nie umiera się, ale żyje się brzydko.

  226. Marcinku kochany z 20 stycznia o godz. 11:23
    „… bronisz swoja odpowiedzia PO. Wytropiono iz mlodziez z PO dostala polecenie udzielac sie agresywnie na publicznych forach by zneutralizowac krytyke ich rzadu. Czy nie wychodzi z Twojego pisania kogo starasz sie bronic?”
    Temat „kto za tym stoi” przerabiałem, gdy byłem w szkole podstawowej. Zresztą wtedy też broniłem zaplutej reakcji przed zdrowym rdzeniem narodu.

    „Polecajac Rzeczpospolita czy Nasz Dziennik chcesz powiedziec ze tam jest wiecej rzeczywistego dziennikarstwa niz w Polityce?”

    Nie będę żartował na ogólnodostępnych forach internetowych. Nie będę żartował na ogólnodostępnych forach internetowych. Nie będę żartował na ogólnodostępnych forach internetowych. Nie będę żartował na ogólnodostępnych forach internetowych. Nie będę żartował na ogólnodostępnych forach internetowych. Nie będę żartował na ogólnodostępnych forach internetowych. Nie będę żartował na ogólnodostępnych forach internetowych. Nie będę żartował na ogólnodostępnych forach internetowych. Nie będę żartował na ogólnodostępnych forach internetowych.Nie będę żartował na ogólnodostępnych forach internetowych.

  227. a ustawa naszej etyki w zasadzie nie dotyczy (twierdzenia, ze jest to młot na korupcję to bajki o żelaznym wilku), dotyczy za to rzesz pacjentów i naszej bezsilności wobec urzędników.

    o lekarzach wolno myślec, co się chce, ale kiedy protestują w słusznej sprawie i w interesie (TAK!!!) ogółu, powinno się ich poprzec, a nie rzucac kłody po nogi – a potem się tłumaczyc, że to nie wypowiedzi w sprawie ustawy.

  228. Marcin zdecydowanie przesadził w ocenie siły sprawczej „Wolnej Prasy”, a wystarczyło napisać stare porzekadło: „Media kłamią”! Kłamie telewizja, np. ostatnio gromadząc opłaconych statystów przed aptekami w okolicy świąt, kłamią gazety – nawet wkurzyła mnie dziś jedyna gazeta, którą jeszcze kupuję, ale prawe nie czytam, tylko wnuczka „Angorkę” – wkładkę dla dzieci.
    Dziś żona położyła mi nową Angorę na stół i krzyczały do mnie tłuste tytuły z pierwszej strony:
    „Piloci prezydenckiego tupolewa znali prawdziwą wysokość”.
    „Sensacyjne fakty z czarnych skrzynek”.

    Jestem samozwańczym specjalistą od wysokościomierzy w trzech tupolewach 154M – dwóch polskich z numerami bocznymi 101 (po fakcie z raportów) i 102 oraz jednego rosyjskiego, który i dobrze wystartował w Moskwie i wylądował gładko chyba w Murmańsku. „Radziecki” tupolew nie miał nawet tych 8 wysokościomierzy jak nasze i marniejsze wyposażenie nawigatora, ponadto mniej liczebną załogę, ani generała na podorędziu – albo w kabinie, może w drzwiach, a może przy barku w saloniku prezydenckim. Chyba się nie dowiemy, gdzie naprawdę był…
    Gdy przeczytałem bulwersujące tytuły zauważyłem drobnym drukiem pod ogromnymi bukwami – czytaj na str.15-16. Nie znam ich dobrze, a tykają mnie, taka poufałość między wydawcą a potencjalnym czytelnikiem, no cóż! Rzucam się do czytania, a tam nie ma ani jednego nowego faktu, oprócz opinii Jarosława Kaczyńskiego. Tej nie czytałem. To oszustwo mnie zdołowało. Nie będę czytał w Angorze artykułów, jedynie dowcipy.

    A propos! Dostałem czatem link do faktycznie zaskakującego zdjęcia.
    http://revelstein.blox.pl/resource/beria_120119.jpg
    Widać na nim Stalina i Berię , w jakimś błotnistym terenie i podpis pod zdjęciem młodych rewolucjonistów brzmi tak:

    „Stalin i Beria szukają miejsca na posadzenie brzozy w Smoleńsku w roku 1940″.

    Ta wiadomość jest według nie prawdopodobna. Zdjęcie nie kłamie. Nie było jeszcze fotoszopu! Sam znam w mojej okolicy drzewa – choć nie brzozy – które wyglądały 70 lat temu tak samo jak dzisiaj, mają na pewno kilkaset lat. Grubości pnia są dużo większe, ale żałuję, że amerykańskie fortecy nie wypróbowywały swych skrzydeł na nich w 1944 roku. Mógłbym wtedy dyskutować o brzózkach i bombowcach z tą panią …'”coś tam, coś tam..”, a nawet z Macierewiczem, bo ten wierzy amerykańskim produktom a nawet odpadkom ludzkim (ekspertom polonijnym).

  229. Wiesieku 59!
    Przypomniałeś mi moje przygody z akademikiem, właśnie w roku 1959. Byłem już żonaty i żona mieszkała na IV piętrze. O mieszkaniu w jednym pokoju nawet marzyć nie można było mimo błogosławieństwa USC i plebana. W akademiku były nawet tzw. dni „bezmięsne”, w których nie wolno było odwiedzać koleżanek, niezależnie od stanu cywilnego.
    Akademik był nowy i sprawiedliwie podzielony – parytet obowiązywał. Lewa strona męska, prawa damska, w środku cerberka, pilnująca moralności. Telefony były na korytarzu, ale olewane przez studentów i studentki, bo nikt nie chciał być posłańcem. Rzucałem kamykami w okno i zawiadamiałem żonę, że jest jakaś sprawa. Przyroda nie lubi próżni, a studenci dni lub nocy „bezmięsnych”. Znaleźli na strychu cienką ściankę działową… i komunikacja była – do czasu!
    Pewnego dnia rektor otrzymał polecenie z ministerstwa, aby sprawdzić moralność studentek. Wszystkich pracowników wezwał pewnego późnego wieczora i była inspekcja, która… powiedzmy… wykryła pewne „nieprawidłowości” i przeprowadzono dochodzenie i dziurę zatkano. Ja miałem szczęście, bo zostałem na zewnątrz, aby ewentualnie złapać zbrodniarzy uciekających z miejsca przestępstwa.
    W ostatnich miesiącach awansowałem do pokoju dwuosobowego na III piętrze z balkonem, do którego przylegały 2 lub 3 pokoje męskie i 1 damski. Wtedy zaczęły się nocne wędrówki. Ja zastrajkowałem natychmiast, bo jednak od czasu do czasu trzeba spać przed magisterium, a rola odźwiernego spokojowi nie sprzyja. Biedne były te panienki, które musiały udostępnić złaknionym pieszczot kolegom przejście. Może brały myto i nie było to dla nich krzywdą? Nie wiem, bo ich nie znałem i z przejścia nie skorzystałem, byłem zbyt bojący (a może już nie pamiętam?).

    W naszym przypadku nawet nie chodziło o moralność, ale o coś znacznie istotniejszego. Łazienki i WC były wspólne, kuchenki też; szwendanie się nago w koedukacyjnym akademiku nie muszą być miłe ani dla jednej, ani drugiej strony. Akademik nowoczesny jest taki, że np. dwa pokoje mają własną (wspólną) łazienkę, wtedy sprawy męsko-damskie są łatwiejsze do sensownego załatwienia. W naszym kołchozie było to niemożliwe.

  230. Antonius
    20 stycznia o godz. 15:10
    Przypomniało mi się sztandarowe hasło ŚLAM [Śląska AM]
    ?prędzej wyjdzie trup z kostnicy
    niż dziewica z Rokitnicy???

    Chciałoby się zaśpiewać
    „tych lat nie odda nikt”……
    Za późnego Gierka na Ligocie było nam łatwiej.
    Moralność socjalistyczna i obecnie zaczynająca panować, to niebo a ziemia. Za chwilę powrócimy do małżeństw aranżowanych i jednopłciowych szkół?
    Kto zostanie Pierwszym Talibem V RP?

  231. wiesiek59
    20 stycznia o godz. 13:24
    Zmartwiłeś się bardzo, że studenci mają ograniczaną wolność w akademikach to Ci trochę o tym napiszę, bo trochę o tym wiem.
    Większość (ok 99 %) studenckich par ostatnio wytrzymuje ze sobą 1 lub 2 semestry. Miejsce w akademiku otrzymują osoby o niskich dochodach, jest to nadal część udzielanej pomocy socjalnej. Min. my, obywatele na to się składamy, z naszych podatków, wszak uczelnie dostają dotacje na cele socjalne studentów . Nadal miejsce w akademiku jest tańsze niż pokój na mieście. Rodzice najczęściej o koedukacyjnym pokoju swojej pociechy nie wiedzą i powodują straszny popłoch kiedy stęsknieni przyjeżdżają do dziecka z wałówką. Spędzam dużo czasu z tymi młodymi ludźmi, rozumiem, że szaleją im hormony do tego nagle wolność, nikt nie kontroluje, nikt nie sprawdza itd. Dlatego uważam, że najlepiej, szczególnie na początku studiów zająć się nauką a nie romansami. A jeśli ktoś czuje się na tyle dorosły żeby rozpoczynać jakiś poważny związek to na własny rachunek i nie udawać przed własnymi rodzicami oraz poszukać pokoju na mieście i nie przeszkadzać innym mieszkańcom domu studenckiego.

  232. Hanna
    20 stycznia o godz. 15:19

    Zaskoczyła mnie skala regresji obyczajowej w porównaniu z latami 70/80…..
    Większość z kilkudziesięciu związków nieformalnych, znanych mi z akademika, zakończyła się sformalizowaniem, w tym i mój…..
    Jeżeli na straży moralności postawimy URZĘDNIKA, to doprowadzimy do następnej deprecjacji prawa. Przepisy nie zastąpią INTERNALIZACJI norm, czy wartości.

    Policje religijne istnieją w krajach Islamu. Możemy wprowadzić je i u nas. Tylko po co? I ile to będzie kosztować?
    Chyba że jako forma walki z bezrobociem…….
    18 letni człowiek może głosować, współżyć nie może…..

    Ps.
    Istniało takie obiegowe określenie w tamtych czasach:
    „choroba trzeciego roku”
    Dziewczyny nagminnie wychodziły za mąż w tym czasie….

  233. Hanno!

    Większość domów studenta budowano nie przewidując tłumienia przez ściany okrzyków spazmu szczytowej rozkoszy. Co prawda od czasu „When Harry Met Sally” wiele się zmieniło, no ale u nich poprawki do konstytucji idą w innym kierunku niż w Polsce.

    http://www.youtube.com/watch?v=cf_T7RJqmno

    Trzeba być świnią, aby parę studentów za ścianą dręczyć takim przeszkadzaniem nie biorąc pod uwagę, że żaden z nich nie znajduje się w punkcie G.

    No nie uchodzi, nie uchodzi …
    Zalecam różę w zęby. Komu? Oto jest pytanie!

  234. @ LEWY 19 stycznia o godz. 8:51 napisał:
    „@adamjer: Kiedyś w połowie lat 60tych spotkaliśmy się w Krakowie, potem w chyba w Krzeszowicach. Byłem świeżo opierzonym studentem, a pan Adam był już asystentem. Byliśmy młodzi i piękni. Pozdrawiam z wehikułu czasu.”
    Na pewno pomyliłeś mnie z Janem, moim bratem, wówczas asystentem na UJ i nauczycielem w Krzeszowicach; „zasłynął” tam presją na uczniów, aby nie zwracać się do Niego per profesorze, tylko panie nauczycielu. Był bardzo pryncypialnym marksistą i ludowcem. Ja jestem inny: wg mnie (i nie tylko) życie to groteska, a pryncypialne postawy są najczęściej pożałowania godnym kiczem. Dlatego wycofałem się m.in. z politycznych blogów; trwałem w nich dotąd, dopóki polskiemu wizerunkowi zagrażały kicze w wydaniu PiS i SLD Napieralskiego. Zagrożenie minęło, więc i mnie czas robić coś mądrzejszego.
    Dziękuję za pozdrowienia i też pozdrawiam. Możemy pokonwersować poza blogiem – po to podałem adres mailowy; mogę też podać namiar skype’owy. Tymczasem hej.
    (O wpisie Lewego poinformował mnie znajomy: dlatego się wpisałem, ale to już z mojej strony zdecydowanie FINITO; niech w politycznych dyrdymałach wyżywają się ci, którzy nie potrafią niczego sensowniejszego).

  235. staruszek
    20 stycznia o godz. 15:57

    Orgazm a Sprawa Polska?
    Najwięcej w „tem temacie” zrobiła Pani Walewska……
    Nierządnica taka…
    I patrzcie, nikt jej nie gani, poświęciła się na ołtarzu Ojczyzny, a to moralności katolickiej nie przeszkadza.

    Cel uświęca środki, czy wyższych sfer moralność nie obowiązuje?
    Powinien się wypowiedzieć ojdyr i Terlikowski…..

  236. staruszek (20-01-g.13:31)
    Agent św. Marcin nurza sie niechybnie w Kanałach Wolski Podziemnej. Tylko dla niepoznaki czasem wychyna (?) na tutejszych blogach.
    Nie przeceniaj jednak wpływu agentów (jako takich) na cokolwiek, bo – zazwyczaj – robią na dwie strony.
    Pewne rzeczy są constans, dlatego pewien wieszcz (zgadnij kotku – który?) napisał
    Ogromne wojska, bitne generały,
    Policje – tajne, widne i dwu-płciowe –
    Przeciwko komuż tak sie pojednały?
    -Przeciwko kilku myslom – co nienowe!

    Dawnośmy nie rozmawiali, wiec zapytam:
    Co słychac w Łazienkach i Na Rozdrożu?
    Chyba w miarę ciepło, ale nie całkiem zielono.
    Ptacy jacys przylecieli? – Co – nie daj Bóg – bociani?
    Przyroda (nie tylko ludzka)wszak świruje, a szkoda, by pomarzli w razie co.
    Bo u nas to nigdy nic nie wiadomo – kto z kim, dlaczego, gdzie i za ile?
    Niezależnie od pogody.

  237. @wiesiek59
    20 stycznia o godz. 15:17

    ***Moralność socjalistyczna i obecnie zaczynająca panować, to niebo a ziemia. Za chwilę powrócimy do małżeństw aranżowanych i jednopłciowych szkół?***

    @Hanna
    20 stycznia o godz. 15:19

    ***Miejsce w akademiku otrzymują osoby o niskich dochodach, jest to nadal część udzielanej pomocy socjalnej.[…] Nadal miejsce w akademiku jest tańsze niż pokój na mieście.[…]. A jeśli ktoś czuje się na tyle dorosły żeby rozpoczynać jakiś poważny związek to na własny rachunek i nie udawać przed własnymi rodzicami oraz poszukać pokoju na mieście i nie przeszkadzać innym mieszkańcom domu studenckiego.***

    Mój komentarz do powyższych cytatów.

    Włączyłem się do dyskusji o koedukacji, opisując niektóre aspekty naszego życia studenckiego. Nie chcę dyskutować o moralności socjalistycznej i „dziewicach z Rokitnicy”. Takie hasła krążyły prawdopodobnie o każdym żeńskim akademiku. U nas dzięki rusycystkom akademik nazwano „ustępem seksualnym” Opola. Prawda wcale nie była taka tragiczna. Uważam podobnie jak Hanna, że akademik to nie jest pięciogwiazdkowy hotel dla zblazowanej młodzieży z bogatych domów a pomoc socjalna dla biednych i pracowitych studentów.

    Mój pierwszy pokój w akademiku był 9-osobowy. Były wciśnięte łóżka i kołchoźnik. O nauce w pokoju mowy nie było, kołchoźnik włączano i wyłączano, bo nigdy nie było zgody – z jednym wyjątkiem – gdy Łapicki czytał kryminał, chyba coś jak „księżniczka”. Zapytam Google’a, może będzie pamiętał. Spać w nocy było trudno, bo zawsze ktoś był chory i jęczał.
    Dziewczyny miały trochę lepiej, pokoje były 6-osobowe. W takich warunkach o amorach w akademiku mowy nie było! Po dwóch latach zaawansowaliśmy do nowego akademika, a nasz zajęło ZOMO na koszary. Przedtem była to bursa Liceum Pedagogicznego.
    Pokoje w zasadzie 3-osobowe (z możliwością dostawki) i trochę 2-osoboch dla wybrańców, ale raczej z powodów zdrowotnych, a nie protekcji. Żona była szczęśliwa i tylko marzyła, aby po studiach mieć mieszkanie – kuchnia plus taki pokój jak w akademiku.
    Najpierw miejsce w akademiku było z zasady bezpłatne. Potem wprowadzono tzw. bon mieszkaniowy, który upoważnił posiadacza do bezpłatnego mieszkania w 4- i 3-osobowym pokoju, a za 2-osobowy była niewielka dopłata. Podobnie były bony stołówkowe, czyli dla posiadacza bonu jedzenie bezpłatne. Ja byłem absolutnie „wolnym strzelcem”, bez wsparcia finansowego rodziny. Ojciec był na minimalnej rencie inwalidzkiej i ja mu czasem kupowałem papierosy z mojego stypendium. Miałem bardzo szybko stypendium premiowe za dobre wyniki i żyłem jak król! Był tylko jeden kłopot. Żarcie było podłe i dokupywałem w barach i sklepach. Gdy skończyły się moje oszczędności z pracy przed studiami zacząłem dorabiać, tłumacząc teksty techniczne z niemieckiego. Dało mi to pieniądze i płaski palec od ołówka – komputerów jeszcze nie było. Ubranie ślubne kupiłem za te zarobione pieniądze.

    Z innej beczki: Od kilku lat pisałem chyba setki lub tysiące komentarzy na forach internetowych, a ze 20 długich wpisów. Moja rodzina ich nie zna, bo nie jest zainteresowana moją produkcją literacką. Mój dzisiejszy komentarz jest jedynym, który przeczytałem żonie, bo przecież tamten czas przeżyliśmy wspólnie. Dzięki temu wiem, że pomyliłem numerację pięter – było tylko trzy. Potwierdziła moje zdanie, że „koedukacja” w tamtych warunkach była niepodobieństwem z powodu chociażby wspólnej łazienki – jedna na piętro z prysznicami jak w szatniach na stadionach lub więzieniach. Również dni „bezmięsne” miały dobre strony, pozwalały uczyć się tym studentkom, których nikt nie odwiedzał. Poza tym obecność np. jednego absztyfikanta na 3 dziewczyny może być bardzo krępująca.
    To się nie mieściło w naszej „socjalistycznej” moralności, pochodzącej na ogół z katolickiego wychowania od dziecka. Mówię o zasadzie, od których były oczywiście odstępstwa.

    PS
    Wiesieku!
    Moje małżeństwo nie było aranżowane, choć troszkę mieszane „ale nie wstrząsane” (lub odwrotnie). Wytrzymało do dziś.
    Odnośnie szkół jednopłciowych też mogę się wypowiadać. Na 12 lat szkolenia uczęszczałem 11 lat i 5 miesięcy do jednopłciowych szkół, a nie kocham się w Biedroniu, choć taki śliczny jest!

  238. @staruszek
    20 stycznia o godz. 15:57

    Jak już tak wspominamy!? Cienkie ściany to jedno, a jedna para plus dwóch samotnych mężczyzn w jednym pokoju to jednak różne rzeczy. Byłem w takiej sytuacji na wczasach w Zakopanem. Dzieliłem pokój z jakimś inżynierem z Opola i jeszcze kimś . Ten inżynier to był przystojniak i przyprowadził 3 wczasowiczki. My dwaj szybko pozbyliśmy się niechcianego towarzystwa, a inżynier – bez przesady – nie dał nam spać całą noc! Podziwiałem jego libido, ale ten drugi kolega też jęczał od czasu do czasu, ale nie wiem dlaczego.

  239. Przyznam, że nie jestem zwolennikiem pomieszkiwania ze sobą młodych ludzi w pokojach akademickich. Zresztą w innych też. Oczywiście nie mam na mysli seksu, ktory młodzi ludzie zgodnie ze swym temperamentem i upodobaniami powinni uprawiać. Natomiast pomieszkiwanie ze sobą, bedące efektem tresury prorodzinnej, jest jakąs paramałzenską formą życia. To nudne i zazwyczaj zabójcze na dłuższą metę dla intensywności odczuć seksualnych. Przygnebia mnie, że mlodzi ludzie zamiast szukać doświadczeń, zmieniać partnerów, korzystać z wolności, ledwie wchodzą w życie tak bardzo chcą być jak „tata i mama”. Smutne to.
    Pozdrawiam

  240. Chcesz żeby kobieta krzyczała jeszcze długo po seksie?
    Wytrzyj fiuta w firankę 🙄

  241. Przepraszam 😳

  242. No to toście sobie panowie i panie powspominali życie w akademikach.
    Ja też tam żyłam (przez czas jakiś) i wino piłam, a także „robiłam różne rzeczy”, które miło wspominam.
    Rozczulił mnie GAJOWY M., który dał rzeczy odpowiednie słowo, a za chwilę przeprosił.
    Specjalnie go pozdrawiam

  243. Akademiki,akademikami a tym czasem, jak co roku, sesja zaskoczyła studentów

  244. mag
    20 stycznia o godz. 19:10

    Dyskusja zdryfowała, ale moim zamiarem było- poprzez zwrócenie uwagi na to durne zarządzenie- zwrócenie uwagi na inny problem.
    KONCESJONOWANIE przez państwo i jego urzędników kolejnych dziedzin wolności osobistej obywatela.
    Każdy przepis, zarządzenie, regulamin, ją ogranicza. Możliwości wyboru, wolnej woli, są coraz bardziej iluzoryczne.
    Idziesz ze stadem, albo jesteś karany…….

    Omnipotencja Państwa, nawet w sferze intymnej i światopoglądowej…
    Wykonanie natomiast wygląda tak jak w wypadku leków- żenada…….
    Od czasu deregulacji gospodarki za czasów Wilczka, gdzie istniało 29 działów koncesjonowanych przez Państwo, do chwili obecnej, gdzie tych działów jest 241, to olbrzymi krok naprzód.
    A teraz jeszcze moralność.
    Jak daleko się posuniemy w tych absurdach?

  245. Antoniusu,
    ta powieść kryminalna czytana u schyłku lat piedziesiątych w radiu przez A. Łapickiego ( jesli pamietam – czytanie zaczynał o. 22 – ej, słuchałem z „wypiekami”) nosiła tytuł „Królewna” a jej autorem był/jest Andrzej Piwowarczyk. Była to podobna pierwsza po wojnie polska powieść kryminalna.
    A wracając do wczesniejszych Twoich wątpliwości
    „samolotowych”: „Stukasy” to Ju – 87 (Junkers 87 – Stuka).

  246. A ja pamiętam jak w niezapomnianym roku 1904 w Mandżurii …

  247. Co było w 1904 r w Mandżurii ???? Nie pamiętam 😉
    Ale – Indorze – pamiętam: Lokomotiv GT, Omegę, Zsuzsę Koncz, Kati Kovacs, Klari Katonę ….. . Pamiętasz ?
    Było – w pamięci mi zostało…..

  248. Funkcjonariusze irańskiej policji obyczajowej pojawili się w sklepach z zabawkami, gdzie pilnują, by sprzedawcy ukrywali lalkę Barbie przed kupującymi. Twierdzą, że długonoga i długowłosa lalka godzi w zasady islamu – podała agencja Reutera.
    http://wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/iran-akcja-policji-obyczajowej-przeciw-lalce-barbi,1,4999609,wiadomosc.html
    ———————-\

    Ciekawe kiedy funkcjonariusze nowej formacji politycznej-
    „Solidarna Polska w połowie marca zorganizuje pod Warszawą kongres, na którym oficjalnie przekształci się w nową partię polityczną. Do tego czasu SP będzie kierował 9-osobowy zarząd, w którym znaleźli się byli liderzy PiS m.in. Zbigniew Ziobro i Ludwik Dorn. W programie nowego ugrupowania ma się znaleźć m.in. zapis odnoszący się do wartości chrześcijańskich i społecznej nauki Kościoła.”

    powołają podobne struktury……

  249. Czyżby na tym blogu nie było pokolenia
    „drugs, love, and rock and roll”?
    make love, not war………

  250. O smoleńskim piekle, słów kilka dla Marcina

    @Marcinie drogi (4.26 dnia 20.01) – piszesz, że teraz przejdę do tematu „smoleńskiego piekła”. Rozumiemy, że (to znaczy, kto, bo ja jestem zdeklarowanym zwolennikiem PO – bo w Polsce każdy ma jakieś zapatrywania) koledzy dziennikarze bronią na blogach swoich przyjaciół po piórze i nie mam nikomu za złe, że dostałem kopa na przywitanie. Proszę bardzo, tylko panowie mnie na tym nie zależy, je nie jestem człowiekiem pióra, więc zrozumcie, że mnie to nie boli. Boleć natomiast może to, że zamiast poważnie naostrzyć sobie pióra i wziąć się za grube ryby tykacie maluczkich robiąc wrażenie prawdziwie wałkujących temat, podczas gdy rezultaty tego są żadne. Polska potrzebuje tąpnięcia, które spowoduje, że scena polityczna się zatrzęsie, a na to niestety Was nie stać.
    Koleżeństwo chyba mnie wybaczą ten przydługawy cytat, ale skrócenie go o cokolwiek, wykoślawiłoby myśl @Marcina. Nie jestem dziennikarzem i obce są mi układy pomiędzy nimi natury tak formalnej jak i koleżeńskiej. Z obserwacji jednak ich zachowań przed kamerami TV, w luźnych wywiadach czy wymianie zdań pomiędzy sobą, można z tego towarzystwa wyodrębnić pewna grupę Gmyzopodobnych czy Rymkiewiczów, nie wspominając takich Wildszteinów czy Pospieszalskich, że nie wspomnę jeszcze Stankiewicza czy Sakowicza albo bliźniaków Karnowskich.
    Zmieniają redakcje jak rękawiczki i o dziwo wszędzie pasują jak ulał. Szanowny panie @Marcinie, bardzo dawno temu napisałem na tym blogu, że zdecydowanie i jaknajszybciej należy wyraźnie oddzielić od siebie problem PRZYCZYN KATASTROFY od problemów towarzyszących, które na zaistnienie samej katastrofy nie miały żadnego wpływu . Tak się nie stało, z prostego powodu, panie @Marcinie, – nie znam procentowego podziału społeczeństwa, na zwolenników i przeciwników, (ale z całą pewnością przeważają przeciwnicy) ulokowania św.p. Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, ale ten krok jest w tym całym „piekle smoleńskim” kluczowy i on jest powodem całego zła, jakim obrosła katastrofa smoleńska.
    Komisja min. Millera, a przedtem MAK, z całego problemu wyłuskały to, co miało decydujący wpływ na zaistnienie zdarzenia. Sprowadzono je do ścisłego wykazu przyczyn, które muszą być ujęte w ramy zaleceń Komisji i przekazane wszystkim zainteresowanym do wiadomości i bezwzględnego przestrzegania – poczynając od Zwierzchnika SZ RP do ostatniego organizatora szkolenia lotniczego.
    Nie uczyniono tego po Mirosławcu (oj, przepraszam, uczyniono, ale pan Prezydent miał te wytyczne w dupie i zamiast wyrazić zgodę na prawie dyscyplinarne wyrzucenie ze służby pana gen. Błasika, na przekór Klichowi „dołożył” mu jeszcze jedną gwiazdkę), skutek: identyczny przypadek katastrofy, tyle, że dla odmiany pod Smoleńskiem.
    Mam nadzieję, że pan moderator mi wybaczy i puści tekst, bo będziemy brnęli w bagnie bezsensownej dyskusji jeszcze całe lata – inwencja Macierewicza, może się z czasem wyczerpie, ale, po co ryzykować. Główni winowajcy nie żyją – na własne życzenie, pociągając za sobą prawie setkę niewinnych ludzi, niech, chociaż drakońskie przepisy, jakie należy bezwzględnie wprowadzić po tej katastrofie, uchronią nas przed następnymi odszkodowaniami, (których granic nie jesteśmy w stanie nawet z grubsza oszacować) oraz przed następnym piekłem smoleńskim.
    I tu dochodzimy do sedna sprawy panie @Marcinie. Ktoś zdecydował o pochówku na Wawelu, głównego winowajcy zaistniałej katastrofy – takie jest moje zdanie, gdy prześledzimy wskazane przez specjalistów od badania katastrof i poważnych przesłanek do wypadków lotniczych p r z y c z y n y jej zaistnienia ❗ (bez chwalenia się, wymieniłem je na długo przed ustaleniami Komisji min. Millera, na tym blogu.)
    O jakim tąpnięciu, pan myśli, panie @Marcinie ❓ od którego ma zatrząś się scena polityczna ❓ W Polsce, jest ona u s t a b i l i z o w a n a na tyle, że jeśli nie wydarzy się jakiś poważny kryzys gospodarczy w Europie czy na świecie, który rykoszetem może i nas zahaczyć, to Polsce, wewnątrz nic nie zagraża. Nasz największy partner gospodarczy ma się dobrze (AAA), Budapesztu w Warszawie (z powodu tego kurdupel przezywa największe chyba katusze) jakoś nie widać, pochody Krakowskim Przedmieściem (każdego 10-tego dnia miesiąca) coraz chudsze (pochodnie i krzyże kosztują).
    Dla ;podtrzymania „trzonu” katolicko – patriotycznego, pozostała jedynie katastrofa smoleńska oraz coraz dziwaczniejsze teorie wokół jej przebiegu, ale i tu arsenał pomysłów Macierewicza i spółki się kończy. Ostateczny osąd sprawy i ustalenie winnego (winnych) tragedii zbliża się nieuchronnie. Naiwni głupcy! – nie zdają sobie sprawy z tego, że jak za bardzo „wybielą” generała, to na placu boju pozostanie sam Prezydent Wszechczasów. Czy oni nie myślą, panie @Marcinie ❓
    Pozwoli pan, że na tym zakończę „badanie wstrząsu”, jakiemu należałoby poddać Polskę, nasuwają się mnie na myśl jeszcze ciekawsze elementy „wstrząsu”, ale za darmo ich nie zdradzę – jednym z nich to wyrzucenie do lamusa pojęcia Polak = katolik (może Dmowski nie przekręci się w grobie, gdyby nagle ożył, to sam stwierdziłby, że przez pół życia plótł pierdoły).

    P.S. Drogi @Antoniusie – oczywiście, że tłok i cylinder (a nie w zestawieniu z rurą wydechową) tworzą całość, tylko, że musi temu towarzyszyć pojęciu „suwu”, stąd w naturalny sposób pojawia się termin „posuwanie” – co jest etymologicznie bardziej uzasadnione, na potwierdzenie mamy „cztero” czy „dwu” suwowy silnik, chociaż ruchanie, od ruchów także mi odpowiada.
    Serdecznie pozdrawiam i przepraszam za zanudzanie, Czesław R.

  251. Pani Redaktor,

    doszło do tego, że prawdy trzeba szukać po tabloidach, bo nie może się przebić do prasy z tzw wyższej półki.

    trochę smutne, ale bardzo prawdziwe.

    miłej lektury życze Pani.

    http://www.fakt.pl/Rzad-oszczedza-kosztem-pacjentow,artykuly,143279,1.html

  252. @Lex
    20 stycznia o godz. 20:24

    Dziękuję za „Królewnę”. Wahałem się między „Królową” i „Księżniczką”, a więc byłem blisko. Co do stukasów to mam nawet hipotezę, że to jest skrót od „SturzKampfflugzeug”, ale może to tylko mój wymysł. Google’a jeszcze nie pytałem.
    Pozdrawiam!

  253. Nadchodzi druga rocznica katastrofy TU-154M pod Smoleńskiem, nikt za nią nie odpowiedział, nikt nie został wskazany winnym, czy współwinnym. Tak samo jak po katastrofie CASY. Ba, nawet pomniki stawiano!
    Nie chcę być złym prorokiem, ale tak zastanawiam się, czy przez tę polską bylejakość i brak odpowiedzialności, polskie stadiony na Euro2012 okażą się tym samym co hala w Chorzowie, której już nie ma.

  254. Czesław
    20 stycznia o godz. 21:34

    A silnik Wancla?

  255. Staram się nie dyskutować z Kartką, bo i tak mnóstwo złych słów powstało pomiędzy nami, więc nie chcę kopać Rowu Mariańskiego. Ale Jego wpisem o młodzieży mieszkających razem jestem oburzony. Takie zdanie o wolności seksualnej i ciągłej zmianie partnerów jest charakterystyczne dla mężczyzn – motylków zmieniających partnerki i nie wierzących w prawdziwą miłość. Patrzę na swoje dzieci, na dzieci moich bliskich, na młodzież, z którą pracuję, i widzę mnóstwo par mieszkających ze sobą. Część ma papiery, część żyje w konkubinacie, ale są ze sobą, kochają się i chcą być razem.

  256. Lexie!
    Oczywiście wspomnianych artystów pamiętam, nawet niedawno sobie przypomniałem i nagrałem ku własnej przyjemności jedną piosenkę. Pierwotnie śpiewała grupa Fonograf, ale znana jest raczej w wykonaniu Zsuzsa Koncz. Jest na Youtube, na wszelki wypadek pod nic nie znaczącym tytułem „Próba mikrofonu. Raz, dwa”. ( http://www.youtube.com/watch?v=6v63yIqHzqA ) Rzeczywiście była to próba nowo zakupionego mikrofonu, ale ja gram na wszystkich instrumentach i ja śpiewam. Tra la la ….
    Mandżuria…

  257. …nie martw się Andrzeju, sprawa nie będzia zaniedbana. Właśnie słyszę, że sejmowa komisja pana Macierewicza chce ostatecznie obalić raporty MAKu i komisji Millera. Zespół posła Macierewicza zamierza wynająć samolot podobny do Tu-154 i uderzyć nim w brzozę o średnicy ok.37cm z szybkością ok.280 km/h. Oczywiście, za sterami nie zasiądzie poseł osobiście (nie ma uprawnień), niemniej ma podobno być obecnym w kokpicie, wraz z kilkoma wytypowanymi członkami swego zespołu sejmowego. Ja osobiście nie mam zdania na ten temat, ale mój dziadek popiera ten pomysł.

  258. Torlin, nie rób z siebie prorodzinnego, monogamicznego dewota, wyluzuj. Nic mi do tego, że dwudziestolatkowie chcą familiarnie żyć jak swoi starzy. Ostatecznie to ich problem. Nawet jeśli usiłują w akademiku legalizować stan swego stetryczenia. Chcą spóbować smutku seksu to niech próbują.
    Pozdrawiam

  259. Antoniusie!
    Co do postawy dziennikarzy (raczej pracowników mediów, głównie młodych ) zwracam uwagę na bardzo podobną postawę wszystkich BEZ WYJĄTKU egzemplarzy. Żaden nie ma wątpliwości. Wmawiają rzeczy sprzeczne z jakąkolwiek logiką powtarzając aż staną się PRAWDĄ. Ja osobiście uważam to za owoc rewolucji PISowskiej, która wbrew powszechnej opinii nie była (jest) jakimś ‚terrorem moherów’ tylko bazuje (jak każda rewolucja, która w porę nie upadła), na młodzieży zdolnej. Zdolnej do wszystkiego. Więć jest to solidarność pewnej generacji.
    Notabene jedną z okoliczności umożliwiających dojścia do katastrofy smoleńskiej była dokładnie ta sama przyspieszona wymiana generacji – w 36. pułku i w dowództwie Sił Powietrznych, która wylansowała tą grupę młodych dziennikarzy, którzy temat smoleński trzymają mocną ręką.
    Wbrew pozorom ani raport MAK a tym bardziej raport komisji Jerzego Millera nie wyjaśniło przyczyny katastrofy. Nie mogą bowiem przyczyna leży w pewnej polskiej logice wydarzeń. Rosjanie tej logiki nie znają. Polacy z kolei w tej logice myślą.
    Podane przez obie komisje przyczyny są raczej okolicznościami, istotnymi, ale nie wystarczającymi żeby do tej katastrofy doszło.
    Powtarzam swoją tezę sformułowaną tuż po przeczytaniu stenogramu z kabiny. Tezę człowieka, który dobrze zna ową polską logikę ale jej nie podlega.
    Przyczyną katastrofy była chęć popisywania się przez generała Błasika przed Prezydentem i kolegami ze Sztabu Generalnego umiejętnościami załogi wobec postawy Rosjan, którzy nie dość, że wykombinowali skądś mglę o 10-ej to jeszcze na pewno oszukują co do wysokości starając się nie dopuścić do lądowania. Ale nie z nami te numery. Nie będą nam Ruskie dyktować na jakiej jesteśmy wysokości. Mamy swoje przyrządy.

  260. Dobra Kartko, kończę dyskusję. Zastanów się tylko nad sobą, czy wierzysz w miłość dwojga ludzi, czy jedynie cynizmem usiłujesz pokryć brak tej wiary.

  261. Szanowny @Wieśku59 (22.01 dnia 20.01) – nie nadaje sie do tego 😆 Czesław R.

  262. Torlin, jasne, że wierzę w miłość, uwielbiam być zakochany. Tylko czemu to się ma wiązać z jakimiś, nudnymi pararodzinnymi formami życia? Z tym całym moszczeniem sobie gniazdka? Nawet w laickiej konwencji.
    Pozdrawiam

  263. @ Czeslaw,
    Przebrnalem przez Panski tekst do samego konca i odpowiadajac stwierdzam co nastepuje:
    1. jak rozumiem jest tak dobrze ze lepiej byc nie moze, za oczywiscie wyjatkiem pochowku na Wawelu,
    2. sledztwo w toku ale Pan wie na 100% kto jest winien katastrofy, bo przeciez zwierzchnik Blasika nie ukaral ale awansowal.
    Nie chce sie ustosunkowywac do tego gdzie pochowany zostal prezydent Kaczynski, a to dlatego ze wladze ktore tak zdecydowanie Pan popiera tak postanowily.
    Tutaj jeszcze sie nasuwa jedno pytanie: gdzie byl minister obrony po wypadku Casy?
    Czy przypadkiem general Blasik nie podlegal w prostej linii najpierw cywilnemu ministrowi obrony, a na nastepnym poziomie samemu premierowi Tuskowi?
    W panstwie prawa obowiazuje dyscyplina na kazdym szczeblu wladzy. Widocznie w Polsce te schematy nie obowiazuja. Jezeli generala Blasika awansowano nieslusznie za to ponosi odpowiedzialnosc w pierwszej kolejnosci minister obrony a w nastepnej premier. Glosno rozmuchiwana praktyka pomijania drogi sluzbowej przez bylego prezydenta (ladowanie w Gruzji) swiadczy o braku odpowiedzialnosci tych ktorzy sobie na to pozwalali. W panstwie prawa dzialaja instytucje do ktorych nalezy sie zwracac gdy prawo jest lamane. Prosze pokazac gdzie sie zwracal minister obrony wiedzac iz prezydent lamie prawo? Czy faktycznie tak bylo nigdy sie nie dowiemy, bo umarli nie maja glosu. Mozna im przypisywac wszystko co tylko sie chce. A sledztwo mimo iz nic dotad nie wyjasnilo, dla Pana juz jest zakonczone, wyrok wydany, zwloki usunac z Wawelu. Gdzie Pan zdobywal te nieomylna wiedze ktora stara sie Pan mi prezentowac? Nie chce niczego sugerowac, radze przejrzec na oczy i zaczac patrzec na sprawy bardziej krytycznie.

  264. @Torlin
    Rozjatrzyl Cie Kartka swoim brakiem kregoslupa moralnego, a on Ci odpalil, ze jestes drobnomieszcanskim filistrem i zebys dal sobie luzu. Jego nudzi moszczenie sobie przytulnego gniazdka, jest to takie banalne trzymac sie jednego partnera i pelnic role mamuski i tatuska.
    Pisze on: *pomieszkiwanie ze sobą, bedące efektem tresury prorodzinnej, jest jakąs paramałzenską formą życia. To nudne i zazwyczaj zabójcze na dłuższą metę dla intensywności odczuć seksualnych. Przygnebia mnie, że mlodzi ludzie zamiast szukać doświadczeń, zmieniać partnerów, korzystać z wolności, ledwie wchodzą w życie tak bardzo chcą być jak ?tata i mama?. Smutne to.*
    On wolny duch, ktory niezwiazany zadnymi tatuskowymi obligacjami rusza na niebezpieczne wyprawy do Czech, aby tam ryzykownie wychylic kufel piwa, a Ty chcialbys, zeby ten poszukiwacz przygod, pokonujacy w ekstremalnych warunkach karkonoski przelecze, przewijal w tym czaie pieluchy i nudzil sie z jedna partnerka.
    Sa ludzie ktorzy sa wierni, wybieraja jednego(jedna) partnerke na cale zycie, wychowuja dzieci. Sa zas inni , ktorzy nie lubia sie wiazac. Jest to fakt, ktory nie oceniam. Kazdy ma prawo do wyboru swojej drogi zyciowej. Tyle , ze Kartka wyraza sie z lekcewazeniem o tych pierwszych *To smutne*
    Kartka uwaza sie za nowoczesnego, takiego glosiciela moralnej New Age, jest jednym z dzieci kwiatow, co to nie znosza tych wiernych, nudnych mieszczuchow, do ktorych zalicza Ciebie, jako, ze przyznales sie ze z przyjemnoscia patrzysz na swoje dzieci i te mlode pary, ktore sa razem.
    Ech, Torlinie, jaki Ty jestes nienowoczesny, filisterski, jak ci brak kartkowego polotu,smutne to.

  265. m^2
    19 stycznia o godz. 21:46
    Cyt.
    ‚Tu trzeba kopnąć w odpowiednie miejsce organizatorów (ministerstwo), żeby ustawiło odpowiednią funkcję zysku (tak, żeby równowaga Nasha była tożsama z tzw. social welfare). To jedyne sensowne podejście.
    Ale to oczywiście tylko mój pogląd, u nas uważa się powszechnie ? i Pan, panie Waldemarze jest tego przykładem ? że jak się stworzy nieprzejrzysty gąszcz przepisów wsparty drakońskimi karami, to wtedy staniemy się krainą wiecznej szczęśliwości.’

    Szanowny ‚m^2’, nie jesteś jedyny, którego inspiruj zastosowanie teoria gier do rozwiązywania problemów społecznych. Jednak, co nieco tytułem uzupełnienia. Zakładasz optymistycznie, że Kopaczowa, Arłukowicz i Donald Tusk oraz przyboczni, oglądali film ‚Piękny umysł’, a jeżeli nawet oglądali, to wiedzą o kim, a jeżeli wiedzą o kim, to czy wiedzą, że to Nash i noblista za wkład w rozwój teorii gier, a jeżeli i to wiedzą, czy skłoniło to ich do poznania co Nash takiego odkrył. Zakładając, że tak, czy zrozumieli? Głównym zajęciem, pań i panów, których wymieniłem jest walka o władzę, a więc mam małą wiarę, że wiedzą, poznali i zrozumieli. Ponadto założyłeś, że im się chce … jesteś niepoprawnym i nieuleczalnym optymistą.
    Reforma służby zdrowia jest od początku źle pomyślana a o wykonaniu to lepiej już nie pisać. W założeniu tej reformy istnieje sprzeczność kategoryczna. Z punktu widzenia obywatela, potencjalnego pacjenta, jego życie i zdrowie jest bezcenne, z punktu widzenia rządzących doktrynalnych liberałów, należy je wartościować i wycenić. Ta sprzeczność jest sytuacją gry o sumie niezerowej gdzie gracze siłą rzeczy mogą a nawet muszą dość często wchodzić w konflikt. Zważ, że teoria gier rozważana jest zwykle w sytuacjach ściśle określonej liczbie graczy, najczęściej, dwóch, trzech czasem więcej, oraz ściśle określonej liczbie znanych strategii. W omawianej sytuacji mamy niewiadomą liczbę graczy; rzad, lekarze, aptekarze, firmy farmaceutyczne, pacjenci o różnych przypadłościach, a więc nie można ich traktować jednakowo, i kto tam jeszcze ma jakikolwiek interes rzeczywisty czy urojony. Ponadto każdy z graczy może stosować różnorodne strategie, po uważaniu i jak mu zaświta, a więc nie znamy jakie strategie mogą być stosowane i ile ich jest. Nie można więc wyznaczyć efektywnej równowagi Nasha, tym bardziej że nie można wyznaczyć tzw. optimum Pareta, czyli takiego podziału dóbr, który nie pozbawiałby tych dóbr innych graczy. Funkcja zysku z punktu widzenia pacjenta (bezcenność życia) wędruje od zera do plus nieskończoności, a więc każda wyznaczona przez rząd, prędzej czy później spowoduje przejście do trybu walki. W związku z tym wszystko co rząd wymyśli w tzw. reformowaniu to będzie tylko łatanie, klajstrowanie, cerowanie, jednak w żadnym wypadku naprawą przyczyn, bo to jest niemożliwe. Trzba zmienić fundametalne założenia reformy … gwarantować powszechność i równość.

  266. Lewy,
    daj spokój Kartce. W życiu faceta bywa czasem tak, że po latach „gniazdowania” opuszcza się ciepłe gniazdko lub zostaje z niego wykopanym, i co wtedy robić? Afirmować życie rodzinne, gdy „młode” już dawno wyfrunęły, a „stara” stawia wygórowane wymagania albo znalazła lepszego?
    Stwierdzasz nagle, żeś coś przegapił, bo „szukać doświadczeń, zmieniać partnerów, korzystać z wolności” jest łatwiej, gdy jest się młodym i atrakcyjnym, a podaż partnerów i partnerek jest zdecydowanie większa 🙄
    I to byś pewnie też radził młodym. Albo sami kiedyś do tego dojdą… 🙄

  267. @GajowyM

    Masz jak zawsze racje. W tv we Francji czesto pojawiaja sie reportaze o panach nawet nie tak starszych bo kolo 50tki, ktorych damy wyrzucily na bruk. Teraz koczuja oni albo pod mostami Sekwany, albo pod plandeka w Lasku Boulonskim, albo w jakims hospicjum, gdzie zanim kogokolwiek sie wpusci, to musi chuchnac. Pewnie niejeden z nich ponuro rozmysla i zaluje: A po jaka cholere bylem przez tyle lat wierny ! Ci bardziej obludni twierdza, ze te rzeczy juz ich nie interesuje, fakt jest, przewaznie sa to faceci, ktorzy preferuja oblubienice flaszke.
    Myslisz, ze Kartka zostal tez wykopany z gniazda i teraz przyjal role Sokratesa, doradzajacego mlodziezy jak zyc, zeby to nie bylo smutne ?

  268. W takim razie…..
    „Mężczyzna po przejściach, kobiety z przeszłością”…….
    http://www.youtube.com/watch?v=7LGNdS4Zr4g

  269. ..nie chce byc orginalny ale politycy PIS i cala sprawa tragedi smolenskiej przypomina mi jednego polityka z wasikiem co wiedzial wiecej niz inni ze oni sa prawdziwi a reszta to inna rasa….Pani Janino dziekuje ze panie jest i pisze ..

  270. Torlin w porze dnia po zdjęciu ograniczeń przyzwoitości pyta Kartkę: „czy wierzysz w miłość dwojga ludzi?”

    Torlinie!
    Nie stając ani po Twojej stronie – zwolennika pewnego rygoryzmu moralnego i obyczajowego (na potrzeby chwili tak to przyjmijmy), ani po stronie Kartka – zwolennika daleko posuniętej wolności oraz krzykacza zmieniejszenia opresyjności
    — powiadam —
    popełniaszb błąd formalny!
    Sądzę, że można ci przypisać obstawanie przy trójce: wiara – nadzieja – miłość. Z punktu widzenia metodologii wiara w miłość to jakiś łamaniec pojęciowy. Z równym powodzeniem mógłbyś pytać o wymierność teorii fizycznych.
    W judochrześcijańskiej tradycji żyje miłość boga do ludzi, miłość bliźnich oraz boskie polecenie: rozmnażajcie się.

    Jeśli Kartka prowokacyjnie przywołuje uprawianie seksu w windzie, bo to daje poczucie skrajnie bogatego przeżycia, to nie reaguj na to Torline pytaniem o wyznanie wiary.

    Ujmując za klasykiem te trzy boginie nazwą Trzy Siostry, można rozważać ufność Wiary wobec okazywaną swej siostrze Miłości, oraz oczekiwanie najmłodzeszej z sióstr – Nadzieji na spotkanie Miłości.

    A błąd metodologiczny polega na dołączeniu do Trzech Sióstr siostrzeństwa jako pojęcia wybstrahowanego. Zbiór zbiorów jest klasą. Wiara w miłość jest takim słodkim bleble będącym zbitką nie bardzo wiadomo czego.

    Gdy Maria spotyka Jana, lub Marysia Jasia i zaiskrzy między nimi, to oboje nie wzywająna pomoc wiary. Wiara bowiem jest stosunkiem do studni którą widzimy za najbliższą wydmą. Ona nie jest naszą limfą, naszą krwią, naszym płynem mózgowym. Ona jest implantem a nie czastką naszego ciała. Łaska miłości jest darem, czyli czymś co było zewnętrzne, a zostalo przywieszone lub wszyte.

    I tak jak limfa z nas nie wypływa jak mleczko z kokosa, tak miłość można z nas zerwać lub amputować.

    Nie próbuję tu uprawiać metafizyki i filozofii. Pragnę zwrócić uwagę, że euopejskie Oświecenie, a później Romantyzm podniosło na piedestał miłość jako kryterium związania się kobiety i mężczyzny w stadło żyjące pod jednym dachem. Dramatyzm wynikły ze związania seksu i milości ośpiewał swego czasu Bułat Okudżawa ozdabiając poranne wyjście Mężczyzny słowem: „Sozwonimsa.”

    Miłość jest bowiem procesem biografiotwórczym. Natomiast napięcie seksualne i pożądanie zaspakajane w młodości często i okazjonalnie nie jest nawet namietnością.

    Ludzie jako tako wykształceni, wiedzą że tradycja mężczyzn określa jako fruwających z kwiatka na kwiatek. Ponadto, o ile nie są zakłamani ludzie dojrzali wiedzą, że w bardzo wielu przypadkach mąż matki nie jest ojcem.

    Zatem przydałoby się wiecej dbałości i mniej pojęciowych wytrychów gdy chcemy zaopiniować wspólne mieszkanie pary studenckiej w jednym pokoju domu studenckiego. Z jednej strony folklor szepcze: „Nim weźmiesz ślub, zrób kilka prób.” Z drugiej strony religie podpowiadają, że do ślubu powinna iść dziewica.

    Jest to dziedzictwo wielowiekowej bezradności wobec chorób seksualnych oraz wielopokoleniowej tradycji skromnego dziedzictwa przekazywanego następnemu pokoleniu. Dziś świat ma ponoć wręcz nadmiar żywności i w tak zwanych cywilizowanych krajach jest raczej problem polityczny z dystrybucją żywności. Niech za przykłady posłużą tu: bogacenie się Amiszów znanych z rygoryzmu obyczajowego na uprawie zbóż GMO oraz przywracanie medyczne błony dziwiczej wyzwolonym wyznawczyniom islamu w eiropejskich klinikach.

    Skąd bierze się to pomieszanie, którego odpryskiem jest wymiana emocjonalnie zabarwionych słów między Torlinem i Kartką?

    Źródłem jest współczesne przemodelowanie rodziny. I to nie tylko w sferze cywilizacji euroatlantyckiej. W USA model życia klasy średniej zakłada, że po koledżu syn i córka opuszczają dom rodzinny. Zostaje tam zerwana więź pokoleniowa. Migracje polskie po 1945-m roku też doprowadziły do tego, że mająca dziś swe święto Babcia częściej słyszy głos Tadeusza Rydzyka niż swego wnuka lub wnuczki.

    Gdy para studencka różnopłciowa zamieszkuje w jednym pokoju w akademiku, to jest to pierwocina rodziny. I tu jest pies pogrzebany.
    Tak naprawdę doniesienie z Łódzkiego kampusu powinno być przyczynkiem do poważnej rozmowy o procesie odtworzenia demograficznego społeczeństwa polskiego.

    A stało okazją do zadęcia i poważnego potraktowania niezaspokojonego pożądania Kartki z Podróży, być może będącego dziadkiem i szydzącego z tego, że zbliżenie dwojga młodych jest źródlem smutku otoczenia.

    Mimo próśb: „Wyluzuj!”. Czyżbyśmy byli na drodze do stwierdzenia:
    „Jedna z form piekła, to rodzina?”

    Szkoda, że nikt nie próbuje zatrudnić Kartkę z Podróży jako scenarzystę. Bo Kartka ma pożądaną cechę satyryka: nie śmieje się ze swoich dowcipów. A Torlin jakby chciał przemilczeć powszechność zdrad żon.

    Mniej abstraktów, mniej angelologii i dali. I więcej serdeczności oraz wsparcia wszelakiego dla młodych kobiet objętych chorobą trzeciego roku studiów.

    Ktoś zadał pytanie: jakie szkody wyrządzają mohery?
    Mam wrażenie, że dążą do upowszechnienia menopauzy.

    Jak prowokować, to prowokować!

  271. Gajowy M (21-01-g.11:14) oraz Lewy (nieco później)
    Jest jeszcze coś takiego, jak „syndrom opuszczonego gniazda”, czyli -najogólnej mówiąc – rozżalenie, bo dzieci wyfrunęły, a ty, co sie nierzadko zdarza, tracisz motywację do wleczenia związku, w którym tkwisz już tylko siłą rozpędu.
    Masz świadomość, że licznik bije (starzejesz się) i twoja atrakcyjność na rynku podaży i popytu ewentualnych nowych partnerów spada.
    Ostrzegawcze rady dla młodych są bez sensu, bo dopóki są młodzi, nie maja jeszcze wyobraźni, że ich dzieci też pewnego dnia odejdą, a oni bedą się starzeć, choć niekoniecznie w poczuciu przegranej.

  272. Witam,
    nie tak dawno temu premier Tusk stwierdził publicznie, iż pedofile muszą podlegać chemicznej kastracji. Niestety, wkrótce okazało się, że wielu tychże nosi sutanny (taka tradycja u katolików). Temat zatem przestał być aktualny, bo jakże szargać świętości…
    A szkoda. Skoro księża katoliccy i tak muszą żyć w celibacie, to po co kusić Złego? Razem z pasowaniem na pełnoprawnego księdza powinnien on podlegać (bardzo humanitarnej, żadne dwie cegły) kastracji. Są byki i woły, mogą być mężczyżni i księża…
    I już żadne dziecko nie musiałoby obawiać się księdza, który podąża za swoim powołaniem. A dla KK ogromna oszczędność, bo odszkodowania są rzeczywiście niemałe. A że płacą wierni, więc jest ich coraz mniej. Skoro KK wprowadził celibat, by uniknąć przepadku dóbr po śmierci swoich pazernych, to być może już niedługo, jakiś nieomylny (oczywiście) papież zadecyduje o kastracji.

    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  273. Dyskusja rozwija się niekoniecznie w pożądanym przez Gospodynię kierunku, ale swego czasu dała nam carte blanche……

    Jako swego czasu namiętny pochłaniacz powieści Balzaca, zetknąłem się ze stwierdzeniem:
    „małżeństwo jest rzeczą zbyt poważną, by mieszać do tego miłość”….

    Przez wieki całe, obywano się bez tego, co nie przeszkadzało w produkcji progenitury. Wszyscy prawie władcy, dziedzice fortun kupieckich i tytułów szlacheckich, wychodzili z tego założenia.
    Miłość, to stosunkowo nowy, europejski wynalazek.
    Reszta świata radzi sobie bez niego, a przyrost naturalny w tamtych rejonach bije rekordy.

    Ps.
    Powojennym wynalazkiem było „bykowe”
    Sporo nasz Rostowski by skasował przywracając je……

  274. Qba
    21 stycznia o godz. 14:00

    Kapłan nie może mieć żadnych wad fizycznych, a ty chcesz zrobić z kapłana KAPŁONA? Ale byłby to rzeczywiście test prawdziwej wiary i powołania……

  275. Taaa, jesli rozwazamy kwestie milosci w aspekcie ekonomicznym: podaz-popyt, to ten swintuch Gajowy pewnie juz ma pod reka propozycje, gwarantujaca nieograniczona podaz(glownie dla mezczyzn, ale nie koniecznie), dopoki sprawna reka.
    Ale czy to jest milosc ?

  276. @ Marcin
    21 stycznia o godz. 1:36
    Nie mam prawa wyręczyć Czesława, który mógłby, gdyby chciał, nieco pouczyć jak w porzekadle: „Uczył Marcin Marcina”, ale w tym przypadku różnica w znajomości tematu jest tak ogromna, że wydźwięk porzekadła się gubi.
    Chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewne fakty, związane z polskim lotnictwem wojskowym. Marcin stawia pytania. Spróbuję na nie odpowiedzieć.

    *** gdzie byl minister obrony po wypadku Casy?***

    Odpowiedź: Siedział w swoim biurze i pisał wniosek do prezydenta o ukaranie winnego wypadku CASY, czyli pana Błasika.

    Teraz ja mogę postawić pytanie i sobie na nie odpowiedzieć, bo Marcin może nie wiedzieć:
    Co zrobił prezydent z wnioskiem ministra?
    Odpowiedź: Wykorzystał go jako zastępczy papier toaletowy w złotym zycbadzie pałacu.
    Następne pytanie: Co zrobił prezydent, gdy już wyszedł z WC?
    Odpowiedź: Dodał Błasikowi gwiazdkę!

    Czy to już tłumaczy ministra? Według mnie chyba tak, ale został jeszcze wplątany przez Marcina zwierzchnik ministra, premier.

    Pytanie: Co miał do gadania premier przy „gwiazdkach” i nominacjach generalskich?
    Niewiele, bo nawet wnioski ministra dla innych oficerów prezydent olewał, hamował lub zadziałał wybiórczo.

    Wniosek: Prezydent sam sobie na własnym biuście wyhodował jadowitego zwierza. Może nie węża, bo to są mądre zwierzaki a skorpiona, który często okazuje się zamachowcem samobójczym, taki talib n-tej RP.
    Znany jest dowcip o Żółwiu (lub innym pływaku), który przewiózł na plecach skorpiona przez rzekę. Myślał głupi zwierz, że skorpion nie uderzy, bo też utonie. A skorpion uderzył kolcem jadowym w jakieś czułe miejsce i obaj toną. Umierający żółw zapytał słabnącym głosem : „Why? Przecież ty też zginiesz!”
    Na to skorpion: „Już taki jestem skurwysyn”!

    Teraz nie pytanie a genialne stwierdzenie:

    ***Jezeli generala Blasika awansowano nieslusznie za to ponosi odpowiedzialnosc w pierwszej kolejnosci minister obrony a w nastepnej premier.***

    Chciałbym w to wierzyć, ale nie wiem, który artykuł konstytucji pozwala premierowi lub ministrowi ubezwłasnowolnić prezydenta, głównodowodzącego choć „gównoznajacego się” na wojskowości, ale gdybyśmy mieli rakiety jądrowe miałby czerwony guziczek w sypialni.

    Taką nam najlepsi synowie narodu sformułowali konstytucję! Już takie nieśmiałe próby z samolotem i krzesłem pokazały jak żałosne było to interpretowanie konstytucji.

    ***. Glosno rozmuchiwana praktyka pomijania drogi sluzbowej przez bylego prezydenta (ladowanie w Gruzji) swiadczy o braku odpowiedzialnosci tych ktorzy sobie na to pozwalali. ***

    To jest taki bełkot, że nawet trudno skomentować. Prezydent nie omijał żadnej drogi służbowej, bo nad nim jest tylko Bóg, którego istnienia nikt jeszcze nie udowodnił. Miał w dupie procedury, które sam ustalił („ręcami” Błasikopodobnych) i chyba tylko siebie samego pomijał, no i rozminął się ze zdrowym rozsądkiem. Miał go kapitan, ale co przeżył, jak go zhańbił Gosiewski?

    Dalszy bełkot lub nieprawdziwe stwierdzenia:

    ***W panstwie prawa dzialaja instytucje do ktorych nalezy sie zwracac gdy prawo jest lamane. Prosze pokazac gdzie sie zwracal minister obrony wiedzac iz prezydent lamie prawo? ***

    Gdzie to jest powiedziane, że prezydent łamał prawo? Takie było jego zbójeckie prawo, nie przewidział tylko, że „rykoszet” może zabić. O tym pamięta każdy honorowy oficer polski i otwiera okno przed strzałem w policzek.
    Opuszczam rady, które Marcin udziela Czesławowi, to mnie nie obchodzi.
    Odnośnie głównych winowajców miałem ustalone zdanie po przeczytaniu pierwszej wersji stenogramu i nie musiałem go zmieniać po obu raportach. Gdybym uważnie studiował „Białą Damę” (pardon – Księgę) Macierewicza, to może uwierzyłbym w teorie spiskowe. Sam wymyśliłem kilka zupełnie ciekawych i wyjawiłem na blogach. Nie pamiętam tylko, jakie to były teorie. Starość nie radość i człowiek zapomina nawet o własnym geniuszu!

    NIE JEST JEDNAK TAK, ŻE NIE MA ANI JEDNEGO SENSOWNEGO ZDANIA W TEKŚCIE Marcina.
    Kończy tak:

    ***Czy faktycznie tak bylo nigdy sie nie dowiemy, bo umarli nie maja glosu. Mozna im przypisywac wszystko co tylko sie chce. ***

    Na pewno nie dowiemy się więcej – chyba, że rozmowa bliźniaków miała inny przebieg, niż JK podał komisji. Jego tłumaczenie było kretyńskie, pozbawione logiki. Tylko chory na umyśle lub o bardzo marnej pamięci może w odstępie kilku godzin przekazać identyczne informacje i to przez służbowy telefon, przeznaczony do rozmów wagi państwowej.

  277. Mnie sie propozycja @Qba podoba, jest racjonalna i kosciolowi by sie to oplacalo , z punktu widzenia biurokracji tez niewielki wysilek, mala poprawka, jak bystrze zauwazyl Wiesiek, zamienic jedno *a* na *o* i a reszta pozostalaby bez zmian

  278. Lewy,
    Czy to jest miłość?
    Nie krytykuj masturbacji! To seks z kimś, kogo się kocha! (Woody Allen)
    Seks bez miłości to puste doświadczenie. Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych. (też Woody Allen)

  279. @wiesiek59
    21 stycznia o godz. 14:04

    Przyznałem już, że jestem niewolnikiem skojarzeń. Hasło „kapłon” przypomniało mi „zieloną noc” w akademiku (w części żeńskiej), gdy dowcipniś do drzwi koleżanek przymocował aforyzmy, pasujące do zachowań lub morale dziewcząt z tego pokoju. Jedn z nich był dla kochanki asystenta o nazwisku Kapłon:
    „Wie pobożnisia doświadczona, czym się różni kapłan od kapłona”.
    Inne ciekawe, np. o pewnej parze, która się rozeszła:
    „Tu leży dama, po raz pierwszy sama”.
    Były trzy takie przemądrzałe panienki z pierwszego roku, których nikt nie lubił. Dla nich napisano:
    „Nawet mędrzec nie wiedział, że ma na dupie przedział”.
    Było tego bardzo dużo, wszystko a propos i po sztaudygierowsko.

  280. Jeszcze raz do pana @Marcina (1.36 dnia 21.01)

    Cieszę się bardzo, ze „przebrnął” Pan przez mój tekst, który znacznie zubożyłem, co do treści, a tym samym i objętości z prostej przyczyny, że pan moderator może go potraktować za ostro i nie dopuścić do druku – takie jego prawo ❗ Zakładając, że nie jest pan nowym Kraczkowskim Piotrem ani @Mamoną, tylko tu i teraz mieszkającym tubylcem, jak ja, ustosunkuję się najpierw do pańskiego punktu pierwszego, pisze Pan: nie chcę się ustosunkowywać do tego gdzie pochowany został prezydent Kaczyński, a to dlatego, że władze, które tak zdecydowanie Pan popiera, tak postanowiły.
    Szanowny panie, o tej samowolce postanowił, jak się powszechnie sądzi, pomimo jawnego sprzeciwu Komitetu pana A. Wajdy i pani Zachwatowicz, kard. Dziwisz, mieniący się właścicielem i głównym cieciem Wawelu. Chodzą słuchy, ze maczał w tym palce również poseł do EP pan Kowal (PiS). Układ kościelno – partyjny, jaki ukształtował się w Krakowie, na długo przed katastrofą smoleńską i trwa do dnia dzisiejszego (chyba dąży do spotęgowania) sprzyjał tej samowolce !!! Premier Tusk nie miał najmniejszego wpływu na przebieg wypadków. ❗ Zatem kula w płot, panie @Marcinie – przepraszam, że pozwoliłem sobie na wstawienie przecinków tam gdzie są one konieczne 😆 .

    Co do drugiej części pana wpisu, na początek odsyłam pana do OPINII , gdzie znajdzie pan „wypracowanie” – wspaniałe, pana Ernesta SKALSKIEGO o Konstytucji RP. Zanim TO Pan przeczyta, pozwolę sobie na mały wstęp do tej lektury. Konstytucja, którą można dowolnie „obchodzić” zwykłymi ustawami (w większości przypadków, o których Ona stanowi), jest po prostu nic nie warta !!!
    Dla Polaków, Konstytucja nie może obfitować w pojęcia typu: <b< współdziała, współpracuje, wymaga zgody, kontrasygnaty, itp. Nawet TK, po zadaniu pytania o problem kompetencji organów wykonawczych państwa, zgłupiał i zachował się jak ociemniały w tunelu. Panie @Marcinie, zapytowywuje się pan gdzie był Minister ON, gdzie był Premier RP itp. Panie @Marcinie, Polakom nie wolno powierzyć losów państwa z przekonaniem, że jakoś się dogadają czy coś uzgodnią na szczytach władzy, bo Oni takich terminów, jakimi jest przepełniona Konstytucja po prostu nie rozumieją, albo rozumieją po swojemu (proszę poczytać z uwaga Artykuły Konstytucji: 126, 133, 134, 144 czy Art. 144 i wyciągnąć wnioski – tylko nie tendencyjne, a zwyczajne, jak ja) – czego przykładem był właśnie nieboszczyk Lech Kaczyński. Prawdą jest, że ludzie podłego wzrostu (jak to określał Sienkiewicz) kumulują w sobie wszystkie negatywne cechy ludzkich zachowań, ale ta para bliźniaków jest/była pod tym względem WYBITNA, nawet do zatraty poczucia instynktu samozachowawczego.
    W normalnych państwach, panie @Marcinie pomyślano, jak naprawiać błąd wyborów i odsunąć od władzy nieudacznika, obawiam się, czy w Polsce w ogóle pomyślano o tym, pan Waszczykowski – nie zabijajcie nas, wysuwa wręcz oskarżenie, że Rząd RP nie upilnował, swego ukochanego Prezydenta Wszechczasów, tyle tylko, że nie podaje form przemocy w celu pilnowania tego św.p. nieudacznika. Mam nadzieje, że Pan to uważnie przeczyta i nie będzie więcej pytać o drogę.

    P.S. Szanowny panie @Torlinie (22.38 dnia 20.01) – Kartka przywędrował z blogu pana A. Szostkiewicza, gdzie toczą się dyskusje teologiczne, które go nudzą, albo nie ma w tym temacie wiele do powiedzenia. Z lubością natomiast dyskutuje o sprawach „kochających inaczej” (jak to ujął pan Antonius) albo o moralności w ogóle (w tym jest wyjątkowo zestarzałym tetrykiem, bo już dawno zaniemógł), na której nie wiele się wyznaje. Może, jak Szostkiewicz zmieni temat dyskusji, odejdzie do Niego ❓ !!
    Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  281. @Panie Czeslawie,
    Bardzo madrze odpowiada pan teologowi Marcinowi, szacunek z powodu interesujacej wykladni polskiego prawa, z ktorym tylko szalency dobrze sie czuja,a poza tym lubie pana poczucie humoru, jest pan drugim antoniusem.
    Mam niesmiala propozycje, czy moge sie do pana zwracac na TY, bo jakos tak sie utrwalilo, ze panuje panu i panuje, a naogol wszyscy sie tu tykamy.
    Pozdrawiam

  282. Szanowny panie @Antoniusie (14.10 dnia 21.01) – nie dysponuje tak analitycznym rozumem jak pan, dla tego też nie „rozbierałem” na drobne drugiej części jego wpisu, zakładając, że jeśli jest tubylcem to musi znać szczegóły, jednak bardzo dziękuję za „koło ratunkowe” i za to, że się pan „ujął” za mną.
    Nie wiem czy będzie Pan zadowolony z tego, co ja napisałem do tego pana @Marcina (prawie w tym samym czasie, kiedy ja jeszcze pisałem pan już drukował na blogu), bo napisałem może zbyt ogólnie. Głównie zwróciłem jego uwagę na Konstytucję RP, bo w niej jest pochowane to nieszczęsne zwierzęcie. Oczywiście chodzi o Art. 146 (a wyszło dwa razy Art. 144) za co bardzo przepraszam.
    Serdecznie pozdrawiam, informując jednocześnie, ze zostaliśmy z babcią odwiedzeni przez wnuka Dominika z ogromnym tortem (to także do wiadomości Kartki, że można poczuć się szczęśliwym także w bycie familijnym), czego i Tobie życzę, Czesław R.

  283. Antonius
    21 stycznia o godz. 14:27

    Sztaudynger……wspomnienia z młodości…..
    „by równowaga nie była zwichnięta,
    spuściwszy spódniczkę spuszczała oczęta”

    „każdym ruchem swoich kształtów
    prowokuje mnie do gwałtu”

    „każda jej pozycja
    to już propozycja”

    Jak wiele uleciało z pamięci……

    Ps.
    Najlepszy sposób na kobiety miał minister Wilczek
    „jak czegoś brakuje
    to portfel sztukuje”……

  284. bal na „titanicu”

    rozmowy o smoleńsku, policzkach i akademikach.

  285. Drogi @Lewy (15.15 dnia 21.01)- jestem słusznego wzrostu, pan płk pil. Bystrow (Komendant OSL-5 w Radomiu w latach 1952-54) przyjmując mnie do Szkoły powiedział noo, nastojaszczij istrebitiel, a w życiu zawodowym miałem do czynienia wyłącznie z kurduplami, stad chyba rodzaj jakiegoś uczulenia na tym tle.
    Obecnie jestem dziadkiem, w stanie spoczynku i posiadam dorosłe wnuczęta (o jednym z nich, Dominiku, dowiedziałeś się przy okazji mojej rozmowy z Antoniuszem. Dziękuję za propozycję, przyjmuję, bo i ja czytam Twoje wpisy z zainteresowaniem (słowo !).
    P.S. naprawdę, nie wiem jak to się stało, że wyszło „dla tego”, zamiast dlatego. Bardzo przepraszam i pozdrawiam, Czesław R.

  286. shiva shrine centerpiece
    21 stycznia o godz. 16:07

    A kogo Smoleńsk interesuje?
    „trzeba z żywymi naprzód iść”……
    Straconego życia nie przywróci nic, albo jak nasza noblistka pisała:

    Nic dwa razy sie nie zdarza
    I nie zdarzy. Z tej przyczyny
    Zrodziliśmy sie bez wprawy
    I pomrzemy bez rutyny.

    Choćbyśmy uczniami byli
    Najtępszymi w szkole świata,
    Nie będziemy repetować
    Żadnej zimy ani lata.

    Żaden dzień sie nie powtórzy,
    Nie ma dwóch podobnych nocy,
    Dwóch tych samych pocałunków,
    Dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

    Wczoraj, kiedy twoje imię
    Ktoś wymówił przy mnie głośno,
    Tak mi było, jakby róża
    Przez otwarte wpadła okno.

    Dziś, kiedy jesteśmy razem,
    Odwróciłam twarz ku ścianie.
    Róża? Jak wygląda róża?
    Czy to kwiat? A może kamień?

    Czemu ty sie, zła godzino,
    Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
    Jesteś- a więc musisz minąć.
    Miniesz- a więc to jest piękne.

    Uśmiechnięci, wpółobjęci,
    Spróbujemy szukać zgody,
    Choć różnimy sie od siebie,
    Jak dwie krople czystej wody.

  287. Wieśku,
    spuszczanie ocząt i spódniczki nie przywraca stanu równowagi.
    Dla równowagi
    By równowaga nie była zwichnięta,
    Podnosząc suknię, spuszczała oczęta.

    😉

  288. Człowiek bajdurzy o swej wolności,
    A więźniem mięsa, nerwów i kości.

    O równowadze to pamiętam tak:
    „Żeby równowaga nie była zwichnięta, podnosząc spódniczkę spuszczała oczęta” 😉
    Są jeszcze inne wersje.

  289. Wróciłem z gór, przemoczony, natleniony … Patrzę, a tu taka ciekawa dyskusja się toczyła. Od filistrow mieszczańskich, wykopanych mężów, kloszardow znad Sekwany aż po onanizm i tradycyjnie już traumy gejowskie Czesława. I pomysleć, że tak ożywioną dyskusją wywołało moja sceptyczna opinia o 20-sto latkach, istnych starych-maleńskich, którzy naturalną w tym wieku aktywność seksualną obudowuja formami życia rodzinnego a la ich starzy. Rozumiem, że czasy są trudne, mlodzi mimozowaci, więc szukają familijnego bezpieczeństwa – nawet rezygnując z wolności. Na przykład domagając się (prosząc administrację!) odrębnego pokoju w akademiku, bo się kochają i chcą być razem. Tylko pytanie mam takie – czemu skoro pragną kisić się w rodzinnym smrodku po prostu nie zawierają małżeństwa? Kiedyś wspólne zycie bez kontraktu cywilnego i religijnego było swoistą formą kontestacji tradycyjnej instytucji rodziny. Na taką formę życia decydowali się ludzie nie chcący mieć zobowiązań prawnych, by moc się w każdym momencie wycofać bezboleśnie ze związku. Ku memu zdumieniu z biegiem lat ta antyfamilijna forma życia nabrała wyrazu familijnego – prorodzinnego. I sypią się na mnie gromy, że nie traktuję pary, która się ze sobą przesypia jak rodziny. No bo nie jest rodziną – oni tylko udają z nieznanych mi powodów rodziny. I to infantylne udawanie taty i mamy mnie smuci. To przygnębiające jest, że dwudziestolatki żyć nie umieją obyć bez filcowych, domowych kapci – jak pisze Hanna – nawet w przygodach milosnych trwających kilka miesięcy. Że dobrowolnie zamieniają radość, wolność seksualną w jakiś pararodzinny grajdoł. I że kibicują im w tym ich zramolali dziadkowie.
    Pozdrawiam

  290. Pani Redaktor,

    jestem bardzo pozytywnie zaskoczony listem otwartym jaki Pani napisała do Prokuratora Generalnego, Szeremeta.
    Forma tej akcji (w kraju zwykle nosząca zjadliwy charakter) kierowana jest zwykle do polityków.
    Tym razem adresatem jest wysoki urzędnik, który zamiast zająć się podniesieniem merytorycznego i etycznego poziomu pracy podległego sobie aparatu, zaczyna zabawiać się w gierki personalne inspirowanymi przez polityków.

    Obecny Prokurator Generalny startował do konkursu jako profesjonalista, który zna słabe strony (jest doświadczonym sędzią) służby na ktorej czele stoi.

    Konflikt w prokuraturze i jej poziom merytoryczny powiniem skłonić polityków do oczyszczenia jej z ludzi, którzy doprowadzili do jej głębokiego kryzysu i usytuowania tego organu w taki sposób żeby politycy nie mieli na niego rzeczywistego wpływu.
    Przyznaję, ze nie wiem jak to zrobić wszak polska polityka to chodząca korupcja, a w tym przypadku potrzeba dobrej woli polityków i ich porozumienia ponadpartyjnego.

    P.s.
    Gratulacje za merytoryczny i elegancki styl wystąpienia.

  291. @Czeslaw
    „Drogi @Lewy (15.15 dnia 21.01)- jestem słusznego wzrostu, pan płk pil. Bystrow (Komendant OSL-5 w Radomiu w latach 1952-54) przyjmując mnie do Szkoły powiedział noo, nastojaszczij istrebitiel, a w życiu zawodowym miałem do czynienia wyłącznie z kurduplami, stad chyba rodzaj jakiegoś uczulenia na tym tle.”
    Szanowny Panie Czeslawie, kontynuujac dyskusje na temat polskiej sceny politycznej chcialbym nawiazac do tego co powyzej. Niestety nie moge sie z Panem zgodzic w sprawie „kurdupli”. Napoleon, Putin, Miedwiediew, czy Sarkozy to przyklady ktore swiadcza o tym ze prezydent Kaczynski nie byl zadnym odchyleniem od powiedzmy europejskiej normy. Moje rozwazania nie dotycza tego czy prezydent powinien byc metrakiem, czy tez powinien byc slusznego wzrostu. Ja patrze na sprawy w sposob analityczny. W calym swiecie obowiazuje zasada ze kazda osobe z wyboru mozna odwolac jezeli sie uzna iz nie spelnia wymogow na danym stanowisku. W dalszym ciagu wracam do rozpoczetego watku. Dlaczego do Smolenska pojechaly dwie delegacje?
    Jezeli system legislacyjny w Polsce pozwala na dwuwladze i wyrywanie sobie nawzajem jej w skrajnych okolicznosciach to znaczy ze z tym systemem legislacyjnym jest cos nie tak. W tej chwili jest powiedzmy wspolpraca na linii premier prezydent, ale w przypadku gdy w przyszlosci beda ich nastepcy z konkurencyjnych partii, wtedy wrocimy do przeciagania liny. Przyzna Pan ze stanowisko prezydenta jest w Polsce dosyc niefortunnie osadzone, co wlasnie w przypadku konfliktow wystepujacych pomiedzy ministrem obrony narodowej i generalami stwarza niezdrowy klimat, bo wszyscy ministrowie podlegaja premierowi, ale minister obrony dodatkowo prezydentowi.
    Zreszta podobnie zupelnie wyglada sytuacja z ministerstwem spraw zagranicznych, gdzie poprzedni prezydent rowniez byl w konfliktowej sytuacji z ministrem Sikorskim jak chodzilo o to kto robi polityke zagraniczna. Katastrofa Smolenska jest tylko koncowym rezultatem balaganu kompetencyjnego w tych gremiach. To ze konstytucja nie widzi w tym problemu wcale nie znaczy iz trzeba uwazac ze wszystko jest cacy. Wracajac do przeszlosci wiemy ze stanowisko prezydenta zostalo stworzone pod osobe. Ono zakladalo nieduze kompetencje z racji poziomu intelektualnego tej osoby. To niestety juz 20 lat i czas powaznie podejsc do problemu. Polska nie jest bananowa republika i jej legislacja nie powinna pozwalac na bledy ktore plasuja nas na poziomie banannowej republiki. W historii swiatowego lotnictwa nie bylo przypadku katastrofy tego kalibru jakim jest Smolensk. Zanim doszlo do Smolenska panstwo stopniowo ulegalo erozji. To ze ten wypadek dotknal prezydenta Kaczynskiego nie wyklucza faktu iz przy tak dzialajacych mechanizmach zabezpieczajacych mogl on miec miejsce (i nadal moze miec) w kazdej podrozy przywodcow kraju. Chorym jest twierdzenie ze wszystko jest dobrze. Wypadek premiera Millera w helikopterze, katastrofa Casy, i wreszcie Smolensk swiadcza o braku podstawowych zabezpieczen ktore w calym cywilizowanym swiecie funkcjonuja. Erozja panstwa jest w tych momentach w pelni widoczna. Sposob podejscia do samego sledztwa w sprawie katastrofy ujawnia w calym swietle iz to panstwo nie jest zdolne nawet znalezc bledow o ktorych tutaj pisze. Kazdy zbiorowy zmiertelny wypadek ktory ma miejsca na szczeblu powiedzmy przedsiebiorstwa powinien sie konczyc znalezieniem winnych i wprowadzeniem zmian pozwalajacych wyeliminowanie przyczyny wypadku. W przypadku sledztwa smolenskiego mamy do czynienia z rozmydlaniem odpowiedzialnosci, zamiataniem spraw pod dywan i udawaniem ze nic sie nie stalo, to tylko obiektywne przyczyny, mgla, brzoza, pilot, general w kabinie.
    Nie szanowny Panie, krytyka spoleczna powinna to co ja pisze jeszcze bardziej uwypuklac to wszystko. Ja tylko dotykam czubka gory lodowej. Gdy chcemy aby panstwo funkcjonowalo dobrze, a mysle ze w tym wszyscy sie zgadzamy trzeba nie tylko to wszystko dostrzegac, ale o tym pisac. Moze Pan zle zrozumial moje intencje. Ja nie zamaierzam tutaj z nikim polemizowac. Przeciez Pan ani ja nie jestesmy winni tej katastrofy. Chyba ze Pan jest adwokatem tych ktorzy chca uniknac odpowiedzialnosci, wtedy by mialo sens to wszystko.
    Pozdrawiam

  292. Ho! Ho! Kartko!

    Rzucasz między wygłodniałe lwice i lwy kawałki dorodnej antylopy!

    My pionki, nawet te ambitne, nie wymienimy żadnego prokuratora na osobę mniej obciachową, ale aby o wolnej milości młodych popisać, to będziemy się rwali. Ja co prawda wnuków i wnucząt nie mam i jutro nie mój będzie dzień, bom niedziadek, ale zramolały jestem więc sobie skrobnę klawiaturę.

    Polecam Honoriusza Balzaka „Lilię w dolinie” tak opisywaną w Wikipedii: „Inni krytycy uznali utwór za niemoralny, zawierający pod osłoną symboli i wysublimowanego języka pochwałę wolnej miłości i łamania konwencji obyczajowych”

    Jest to opowieść o platonicznej milości. To coś takiego ramotowego jak socha i żarna – słyszałeś lub czytałeś o takiej chorobie?

    Twój ulubiony ramol pozdrawia Cię z westchnieniem, że oni w tym akademiku to sobie mogą, a ja to sobie mogę popisać …. Ech!!!!

  293. Marcin
    Człowieku opamiętaj sie, jaki wpływ na wypadek lotniczy miało to czy były dwie wizyty, czy jedna. A gdyby Kaczyński zabrał ze sobą połowę rządu z premierem, to do kogo mielibyście pretensje w razie wypadku. Przez kilkanaście lat latałem, na czymś małym i powolnym, ale latałem. I mialem „przyjemność” lądować we mgle, przy widoczności praktycznie zero, ale było to na moim lotnisku ktore znałem jak wlasne podwórko. I uwierz mi, do dzisiaj nie wiem jak wyladowałem i dlaczego żyje.
    Mam propozycje, zasłoń szyby w swoim samochodzie, rozpędź się do 260 km/godz i spróbuj tak jechać nieznaną drogą. Jak długo pożyjesz.
    Przy tej prędkości w ciągu sekundy przejedziesz 72 metry.

  294. Pomysłodawca nowego tematu @Kartka (Eryksimachos?), na uczcie u Pani Janiny wywołał burzę klawiatur, zaczerniających literkami westchnienia i zwykłe sapanie.
    Tłok tu tylko jakby większy niż u Agatona i wina nikt nie nalewa.

  295. @Andrzej 52
    „Mam propozycje, zasłoń szyby w swoim samochodzie, rozpędź się do 260 km/godz i spróbuj tak jechać nieznaną drogą. Jak długo pożyjesz.
    Przy tej prędkości w ciągu sekundy przejedziesz 72 metry.”
    To pytanie powinienes zadac pilotowi Tu-154. Jezeli takich pilotow jest wiecej w Polsce ktorzy jak to sie mowilo „poleca na drzwiach stodoly” to jesz rzeczywiscie brrr.
    Natomiast tymi ktorzy zezwalaja na „latanie na drzwiach stodoly” sa wladze kraju dopuszczajace do tego. Analizy tylko tego jak lataja sasiedzi z zachodu, czyli konkretnie jakie sa wymagania w stosunku do pilotow i sprzetu odpowiedza Tobie na pytanie czy w Polsce tak na prawde wszystko jest na cacy.
    Pozdrawiam

  296. Na szczęście nie wszystkie dwudziestolatki stetryczały. Część wywaliła niedawno strony Sejmu i Rządu. To budzi jakąs nadzieję na przyszłość
    Pozdrawiam

  297. Jak zwykle przy tego rodzaju dyskusji pada mnóstwo najróżniejszych argumentów, a i niesłychane jest materii pomieszanie.
    1. Wieśku – nikt przy miłości nie mówi od razu o małżeństwie, jak też ludzie chcący być ze sobą nie muszą mieć od razu na to papierów. Oni chcą być po prostu razem.
    2. Motylki i wychowujący – ten podział mężczyzn znany jest od tysiącleci, jak wykazują badania psychologiczne kobieta najchętniej dałaby się zapylić motylkowi, ale dzieciaka oddałaby wychowującemu.
    3. Kartka myli miłość z namiętnością, namiętność jest ersatzem miłości, jeżeli nie występuje razem z nią. Nie wyobrażam sobie, aby móc jednej kobiecie powiedzieć „kocham cię” w chwili intymnej, a później powtarzać te słowa każdej kolejnej kobiecie w kolejne dni.
    4. Motylki mają problem z odpowiedzialnością za swoje czyny, zobaczcie ich przerażenie, jak kobieta zajdzie w ciążę. To jest dopiero dramat „przecież myśmy się tylko bawili”, a jak nie daj Boże zostanie z nią, a tu dziecko ząbkuje, całą noc płacze, a tu kolejna dziewczyna nie może się doczekać jego przyjścia.
    5. Rzecz nie do zrozumienia dla zdobywców jest fakt, że dla wielu mężczyzn seks nie jest najważniejszy. Jest ważny, ale nie przysłania całego świata.
    6. Dla mnie miłość to jest uczucie skierowane do konkretnej osoby, to jest zafascynowanie kobietą, jej dotykami, uśmiechem, spojrzeniem. Chyba najcudowniej opisał to Gałczyński:
    Rozmowa liryczna
    Konstanty Ildefons Gałczyński
    ? Powiedz mi jak mnie kochasz.
    ? Powiem.
    ? Więc?
    ? Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.
    Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
    W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
    W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
    I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
    I gdy jajko roztłukujesz ładnie ?
    nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
    W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
    I na końcu ulicy. I na początku.
    I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
    W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
    W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
    Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
    I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
    ? A latem jak mnie kochasz?
    ? Jak treść lata.
    ? A jesienią, gdy chmurki i humorki?
    ? Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
    ? A gdy zima posrebrzy ramy okien?
    ? Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
    Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
    A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.
    7. Ja oczywiście nikogo nie zmuszam do postępowania według własnych wyobrażeń, ja się mogę dziwić, ale nie potępiam i wyśmiewam inaczej myślących i działających. Ja w każdym razie chciałem zawsze żyć z jedną swoją ukochaną kobietą, zestarzeć się z nią, mieć dzieci i żyć szczęśliwie.

  298. Przepraszam za te znaki zapytania, sam pisałem, co należy robić, aby tego uniknąć, a teraz sam zapomniałem. Sorry.

  299. Sw.Marcinek przeczytal argumenty Czeslawa na temat nieprzejrzystosci i nielogicznosci konstytucji, i wynikajacych stad niejasnosciach co do kompetencji najwyzszych wladz. Nastepnie zapomnialo mu sie, ze to przeczytal u Czeslawa i powtarza te same argument jak swoje. Uwazam, ze jest to intelektualny plagiat(a nawet rzeklbym zwykle zlodziejstwo), nawet jesli nieswiadomy, bo Marcinek ma krociutka pamiec.
    Co do wzrostu, Marcinku, to mysle, ze ten argument Czeslaw stosuje przypadkowo i dla zabawy. Wiec twoje zadecie, ze Napoleon, Sarkozi, Putin(watpliwa ta ostatnia rekomendacja) swiadczy o niezrozumieniu intuicji Czeslawa. Czeslaw zreszta tak jak i ja brzydzi sie podloscia , glupota, brakiem wszelkich kompetencji dwoch krasnali, wiec rowniez niepodoba mu sie ich wzrost. Nie sadze, zeby wytykal niski wzrost swietnemu aktorowi Opani. Mysle, Marcinku, ze nie podobalbys sie Czeslawowi, nawet gdybys mial dwa metry wzostu, bo tu chodzi o walory moralno-intelektualne, wiec byc moze przyczepilby sie do twojego za dlugiego albo za krotkiego nosa, jako symbolu tych twoich walorow

  300. @ Lewy
    „Marcinku, ze nie podobalbys sie Czeslawowi, nawet gdybys mial dwa metry wzostu”.
    Nie mam zwyczaju pisac po to aby sie komukolwiek przypodobac, chyba to latwo dostrzec. Pisze dlatego ze mam na to chec i do tego prawo. Juz raz sie mnie czepiales ale Ci odpuscilem. Modle sie o to aby Bog laskawy dal Ci rozum, abys zobaczyl u bliznich przyjaciol a nie wrogow. Tego Ci z calego serca zycze. Widzac anonimowych ludzi jako wrogow nie masz latwego zycia.
    Pozdrawiam

  301. Marcin
    22 stycznia o godz. 7:48
    Modl sie modl chlopcze, jesli ci to sprawia przyjemnosc. Ulzylo mi jak sie dowiedzialem, ze mi juz raz odpusciles. Pewnie stalyby sie straszne rzeczy, gdybys mi nie odpuscil.
    Oczywiscie masz prawo pisaca i mowic co ci slina na jezyk przyniesie. Nie czepialbym sie ciebie i twoich dosc lichych intelektualnie przemyslen, ale nie wytrzymalem, kiedy stales sie agresywnym nosicielem jedynej prawdy, ktorej sam zreszta do konca nie zrozumiales i zaczales obrazac ludzi, ktorzy czuja i mysla inaczej(np Ewe 1658)

  302. Kartka ma taka przypadlosc,ze nie znosi stabilizacji, dusi sie jak widzi, ze ci sami ludzie wciaz sie kochaja, sa sobie wierni. jakzez to tak, ilez ta nuda moze trwac jeszcze ?
    On na krotko zakochal sie w PO, glosowal na nia, ale wciaz to samo, jakzez to tak ? Jak dlugo ten nudny rzad bedzie jeszcze nudzil Kartke. Ale pisze Kartka: *Na szczęście nie wszystkie dwudziestolatki stetryczały. Część wywaliła niedawno strony Sejmu i Rządu. To budzi jakąs nadzieję na przyszłość* Och jakby jeszcze udalo sie to i owo wysadzic w powietrze, to nareszcie Kartka przestalby sie nudzic.
    Zadamy razem z Kartka, aby ten rzad gdzies sobie poszedl, bo Kartka ma dosc chodzacego w kapciach Tuska.
    Zrobmy cos, aby obudzic w Kartce nadzieje !!

  303. @Lewy
    „Ulzylo mi jak sie dowiedzialem, ze mi juz raz odpusciles.”
    No widzisz, modlitwa czyni cuda. Mysle ze Jan Pawel II i Matka Teresa tez sie wstawili za Toba. Oni wiedza ze trzeba pomagac tym ktorzy nie doceniaja ich mocy, a sa z nami caly czas gdy ich wspominamy, chociaz nie zawsze dobrze.
    Pozdrawiam

  304. Marcinie!
    Po każdym napisanym zdaniu zastanów się i powtarzaj pytanie: „Skąd ja o tym wiem?”. Jak znajdziesz odpowiedź, to wtedy dopiero publikuj swoje przemyślenia.

  305. Wiek emerytalny – kontrowersje i dylematy – http://www.stachurska.eu/?p=6444

  306. Biada wszystkim kierowcom, którzy skuszą się na niedozwolone parkowanie w stolicy Litwy, Wilnie. Tamtejszy burmistrz, Arturas Zuokas (43 l.), urządził nietypową akcję. Wozem… opancerzonym przejechał po zaparkowanym na ścieżce rowerowej mercedesie, z którego potem została kupa złomu
    http://www.se.pl/wydarzenia/swiat/burmistrz-wilna-rozjezdza-zle-zaparkowane-auta_198736.html
    ———————

    Egzekucja prawa z fantazją……..ułańską?

  307. Zdaje się, ze władze wielu krajów świata w tym również polskie władze pod pozorem walki z piractwem internetowym, próbują wprowadzić cenzurę w internecie, której celem jest niedopuszczenie do sytuacji w której internauci mogą organizować się aby móc protestować, tak jak uczyniono w Libii. Już w Polsce rozbito wielkie przedsiębiorstwa na małe spółki, nie ma społeczności pracowniczej, nie ma więc siły zaprotestować przeciwko idiotycznym pomysłom rządzących. teraz próbują odebrać ostatnią broń jaką jest internet. To się rządzącym nie powiedzie.

  308. Wieśku!
    O tym Wilnie to jest wiadomość z lekka nieświeża.

  309. O Marcinie
    Wszyscy chuzia na tego biednego Marcina. Co jakiś czas na tym blogu pojawia się osoba, nazwijmy to „spoza kręgu Polityki”, wygłasza obiegające określone kręgi opinie i wywołuje coś w postaci pospolitego ruszenia. Misjonarz jednej opcji wywołuje agresję misjonarzy innej opcji. I zaczyna się nawalanka. Przyznam się, że mnie też ruszyło. Ale wychodzi na to, że mamy dwie Polski żyjące obok siebie ale nie komunikujące się ze sobą. Marcin przyniósł na nasze forum strachy, uprzedzenia swojego świata a my, rozmazując go na ścianie, udowadniamy, że naprawdę ma się czego bać. On i jego środowisko boją się tej naszej Polski i na tym żeruje PiS.
    Ale jest światełko w tym tunelu donikąd. Marcin, mimo, że wyznaje takie poglądy, jak na przykład:
    „Jezeli system legislacyjny w Polsce pozwala na dwuwladze i wyrywanie sobie nawzajem jej w skrajnych okolicznosciach to znaczy ze z tym systemem legislacyjnym jest cos nie tak. W tej chwili jest powiedzmy wspolpraca na linii premier prezydent, ale w przypadku gdy w przyszlosci beda ich nastepcy z konkurencyjnych partii, wtedy wrocimy do przeciagania liny.”
    Co można rozumieć jako pochwałę jedynowładztwa, systemu, w którym nie ma dyskusji, przeciągania liny, to jednak nie zamyka się w okopach Świętej Trójcy i dyskutuje z nami, przeciąga tę linę.
    Chciałbym, żeby wracając do swojego świata, do swojej Polski, opowiedział, że tym innym mimo, że ludzie to strasznie pyskaci, też zależy na losie naszego kraju. Mimo, że w minionej Polsce wielu ludzom żyło się bezpieczniej i bez problemów, to świat w tym czasie pędził do przodu, nożyce między nim, a naszym skansenem coraz bardziej się rozwierały. Można powiedzieć, że załapaliśmy sie w ostatniej chwili do odjeżdżającego pociągu. A ponieważ panuja w nim inne obyczaje, to musimy ich się szybko, często popełniając błędy i gafy, uczyć.

  310. @Marcin
    Nie wstyd ci byc takim trollem i wypisywac te niedorzecznosci. A moze jednak wstyd ci troche, bardzo bys wtedy zyskal w moich oczach, gdyby tak bylo.

  311. Torlinie,
    na nakładaj na Marcina jakichś absurdalnych zadań (Po każdym napisanym zdaniu zastanów się i powtarzaj pytanie: „Skąd ja o tym wiem?”)
    On wie i już. Swoim Bóg daje we śnie 😎
    Ty i Lewy, i Wam podobni musicie czytać, rozmawiać, szukać informacji i ich potwierdzenia, bo wątpicie i nie jesteście pewni 🙄
    Zamiast się pomodlić o mądrość dla siebie skazujecie Marcina na tę syzyfową pracę. Dobrze, że to niesłychanie spokojny człowiek i odpuszcza swoim winowajcom. Miast prosić o zesłanie deszczu z ognia i siarki na tę sodomię i gomorię w akademikach, modli się o rozum dla zupełnie obcych mu ludzi 😯
    I to jest cenne, ta życzliwość i troska. Za takie coś obiecywali dawniej koronę niebieską 😎

  312. Kartka w źródłowym komentarzu do linku o łódzkich regulacjach nie pisał o kochaniu i miłości.

    Kartka ponoć myli milość z namiętnością – pisze jeden meskich komentatorów. Nic mi nie wiadomo o doświadczeniach namiętnych Kartki z innymi mężczyznami.

    Skąd Wy Panowie wiecie o miłości Kartkowej?
    Czy Wy nie dostrzegacie swojej śmieszności?

    Kartka idzie pod prąd poczciwości, drwi ze strachu przed samotnością, zachęca motylkowate do tu i tam – proszę bardzo – zrzucajcie.

    Ale że Kartek już nie może, to Wam Wasza niedyskretna siostra blogowa zdradziła?

    I tylko Wiesiek59 odczytał przewodnią myśl Kartki.
    Bardzo niewiele osób nazywa po imieniu czarną nadciągającą chmurę: strachliwi prawi i sprawiedliwi duchem dążą do uchwalenia koncesji na miłość. Wróćcie do komentarza wieśka59 i przestańcie gadać o zadzie Maryni.

    Ja zaragowałem na troskę Heleny powstrzymując się od kolowialności:
    „Ach gdyby nie ta dziura w desce, byłaby panną …” Można poznać seks nie trzymając się jednego partnera. Zarówno synowi jak i córce trzeba powiedzieć, że rzecz w tym aby się nie skurwić.
    Lęk rodziców jest nieskutecznym środkiem antykoncepcyjnym, a wizyta w akademiku u dziecka może być zabiegiem spóżnionym o wiele lat. Podzielam Twe uczucia Heleno. Ale zbyt dorośli jesteśmy, aby zawracać Wisłę kijem.

    Chyba rok temu na jednym z blogów e-Polityki opisywałem swoje podejście do sedna sprawy. Kapłan ma stwierdzić: „Ja Ci córko odpuszczam. Idź i ucałuj matkę. Porozmawiajcie jak kobiety. I od jutra szukaj miłości. Nie tylko mężczyzny.”

    Przerysowuję: Jak bardzo kochacie swoje dzieci?
    Czy mierzycie to liczbą koncesji?
    A może to ja błądze i jestem cynikiem?

  313. @Staruszku
    Twoja wiernosc dla Kartki jest wzruszajac. Niech go tylko ktos tknie, a ty juz dwa kilometry blogu. Jestes jak ta matka, ktora caly czas drzy o swojego synka, ktory wybral sie do szkoly, i jeszcze cos mogloby mu sie stac. Wydaje mie sie , ze Kartka jest dorosly, nie potrzebuje mamusi i sam sobie da rade z lobuzami.
    Przypominasz mi Korowiowa, ktory tez ciagle sie pchal, jako *ichni tlumacz*, tlumaczac Iwanowi Bosemu, ze profesor Woland *po rusku nie rozumiec*.
    Pozwol, ze od czasu do czasu zrobimy Kartce *kocowke*, bo to go tylko wzmocni.

  314. Na gorąco po Puszce.
    Pan Talaga nie dał zamknąć jałowej jednak dyskusji o katastrofie smoleńskiej, starając się stworzyć wrażenie jakby dotąd nic w tej sprawie istotnego nie zrobiono i to go niepokoi.
    Co do Palikota to powiedział on wyraźnie: „Zaprosimy kolegów z Wolnych Konopi żeby zapalili w pokoju nr 143”. Nigdy nie mówił że sam to zrobi, to wymysł dziennikarzy. A działaczy z Wolnych Konopi nie wpuszczono do Sejmu.
    Dziennikarze bardzo by chcieli jakiejś nowej sensacji. Skoro ich nie ma, to trzeba błahe zdarzenia przedstawić jak sensacje warte tych durnych reklam. Chcą nas skłonić abyśmy się martwili zbrodnią sprzed wielu lat, tym jak poszło Małyszowi w rajdzie, co tam u Justyny Kowalczyk, czy tym co znowu powiedział Kaczyński lub Macierewicz. NIC SIĘ NIE DZIEJE. Szczęśliwy kraj.

  315. Co do Puszki , w dalszym ciagu nie rozumiem celu zapraszania do tej audycji nauczyciela Wrobla …. !!!!

  316. @Lewy!

    Bij! Kop! Pluj!
    Tylko nie rżnij głąba, gdy nie rozumieją co czytają i kłamią.
    Prawie nikt nie napada na Kartkę z Podróży.
    Natomiast tryska zewsząd napaść na miraże i chęć dopieprzenia komukolwiek.
    Wolę bronić kogoś kogo znam, niż napadać na kogoś kto pisze w obcym mi polskawym języku o koszmarach swojej duszy.
    A przy okazji pozdrawiam.

    A zkocową … Dorośnij do beztronności.

  317. Lewy, nie wątpię, że sobie dobrze radzisz metodą „dziel i rządź” z niesforną klasą szkolną. Ale manipulacje, które tam sie sprawdzają jakoś Ci nie wychodzą na blogu – wśrod dorosłych ludzi. Przenoszenie doświadczeń z dziećmi na dorosłych przynosi czasem smutne skutki – doświadcza tego wielu belfrów. Ostrzegam wiec przed nieuchronnym wypaleniem.
    Rozumiem, że jako belfer jesteś wysoce zsocjalizowany i ważna jest dla Ciebie przynależność grupowa (w tym przypadku do subkultury fanow Donalda Tuska) ale radzę – nie identyfikuj się z nią tak głęboko by o sobie mówić „my”. Zaczynasz przypominać facetów, którzy piszą tu czasem o sobie „My Polacy” albo „My Naród”.
    Próby dzielenia Staruszka i mnie metodą odwolywania się do indywidualizmu przez Blogowicza, ktory o sobie pisze „my Lewy” są przecież śmieszne.
    To może trzymając sie Twej ulubionej a może raczej podświadomie przyjmowanej formy czyli „my Lewy” jeszcze jedna sprawa .
    Lewy z zainteresowaniem obserwuję Wasze flekowanie nieszczęsnego ewangelizatora Marcina. I przyznam, że w tym zapale flekowania Wy Lewy wydajecie mi się bardziej zabawni niż ten natchniony przez Boga Blogowicz. Znow jakbym klasę szkolna widział. Zróbcie mu może Lewy „rowera” … .
    Pozdrawiam Was Lewy
    Ps. A teraz czerkam w podnieceniu na następną „Waszą kocówe” Lewy.

  318. @Kartko

    To co Ci sie wydaje zabawne, to Twoja sprawa. Jest to Twoj stary chwyt: *Smieszy mnie ta Wasza wiara w Tuska, zabawne jest jak Was czytam itp;
    Powiem Ci, ze ta Twoja pycha , ktora powoduje , ze czujesz sie takim samotnym jezdzcem,mnie nie smieszy. To Ty wszystkich ustawiasz jako Wy, wiec przyjalem Twoja opcje i skoro Ty mowisz WY, no to ja mowie samotnemu, niezlomnemu rycerzowi, ktory widzi wszystko przenikliwie, a My, jak to obiecuje staruszek, kiedys powiemy: No tak Kartka mial racje, a mysmy tego nie widzieli, takie z nas lemingi.
    Nie bardzo rozumie , o co Ci chodzi z tym *belfrem*, z tym *my narod*, to chyba jakas ironia. No coz odgryzasz sie jak potrafisz. Dokladasz jeszcze nawiedzonym Marcinem, doprawdy sa to chwyty desperata.
    Trzymaj sie samotny, posepny, niezlomny rycerzu, pozdrow *tlumacza*

  319. Lewy, znów to samo. Piszesz – „Ty wszystkich ustawiasz jako Wy”. Jakich wszystkich? Jakaś megalomania z Ciebie wychodzi. Lewy, Ty i kilka osób gotowych do „kocowy” to jeszcze nie wszyscy.
    Poza tym rozumiem, że wygodniej Ci jest nie rozumiec co napisałem wcześniej
    pozdrawiam

  320. Kartka,
    No coz, tlumacze Ci jasno, a Ty jak zwykle grasz glupa. Trudno. Bede Cie omijal
    Tez pozdrawiam

  321. @Lewy

    Nie koresponduję z Kartką z Podróży przez pośredników.

    Gdybym chciał go pozdrowić, lub coś pilnego mu przekazać, to e-mail być może by wystarczył. Gdy by to miało być ostrzeżenie: „Nadchodzi! Nadchodzi!” to jego przyjaciele pomogliby znaleźć Go nawet w nocy, nawet w środku lasu. Bo on przyjaciół ma. I z nich korzysta.

    Tak korzysta. Bowiem Kartka jest wypłacalny.

    Oobecność nas dwóch: Kartki i moja na blogach e-Polityki jest osobna.
    Łączą nas poglądy, a nie wspólnota materialna, rodzinna lub wspólna młodość. I chyba obaj wyczuwamy swą osobność dwóch silnych osobowości. A łączy nas głównie zrozumienie, że mimo chodzenia własnymi ścieżkami chce się często do człowieka. Ten fanatycznie wolnościowy Kartka nie dzieli świata na ja i Wy. On to my czuje i cieszy się gdy czyta lub słyszy tego my potwierdzenie.

    Bo Kartka jest prawdziwy. Nie jest z mgieł ETowych lub Sebestianowych. Jest odbierany jako anarchista, ale nikomu domu nie podpalał i w jego pisaniu do podpalania zachęty nie widać. I obnaża częstokroć bezradność umysłową komentatorów blogowych.

    Twe Lewy traktowanie nas obu jako szalonego Don Kiszota i jego germka łykałem jak gorzkie lekarstwo. W gardle uwięzło mi stwierdzenie, że sprawiasz wrażenie niezrozumienia przesłania Cervantesa, bo opowiedzenie wicu jest ważniejsze. Kwestia smaku i szacunku do siebie.

    I tu jest francuski piesek pogrzebany. Starasz się o coś, zaniedbując szacunek wobec siebie. Współistniejemy w przestrzeni publicznej jakby w różnych obszarach tej nowej dla ludzkości budowli o formach jakich nam elementarz nie prezentował. Ja w niej łowię myśli, Ty łowisz błędy. Rzecz gustu, kwestia smaku.

    Każdemu wedle potrzeb.
    Rudyment przeszłości podobny do IPNowskiej potrzeby przypomnienia iż urodziliśmy się i żyjemy w grzechu. Ja Ci odpuszczam. Nie z łaskawości. Z przekonania, że jesteś niegroźny. Śmieszny też mało.

  322. ‚Andrzej’
    22 stycznia o godz. 11:30
    Cyt.
    ‚Zdaje się, ze władze wielu krajów świata w tym również polskie władze pod pozorem walki z piractwem internetowym, próbują wprowadzić cenzurę w internecie….’

    Od dwóch dni usiłuje zgłębić tajemnice ACTA. Im więcej się dowiaduję tym bardziej jestem rozsierdzony … przyjęcia tej umowy może doprowadzić do prawnego uznania legalności umieszczenia w dowolnym kompie key logera i każde twoje miałknięcie zostanie zarejestrowane i przesłane czort wie gdzie. Jest zdumiewające, że Donald Tusk nie ma najmniejszej chęci podpisania Karty Praw Podstawowych, która gwarantuje prawa człowieka, a tak chętnie chce podpisać umowę, która te prawa ogranicza. Jeżeli jeszcze dodać jego dziwaczne i niezrozumiałe poparcie dla Orbana, to wszystkie moje dotychczasowe podejrzenia w stosunku do tego rządu znajdują swoje uzasadnienie. Niech ten rząd szczeźnie.

  323. Z mojego wpisu 5 dni temu:

    „Drodzy Państwo!
    Dlaczego tyle czasu poświęcacie bajkom z mchu i paproci? Doprawdy, czyż nie ma ciekawszych tematów i większych problemów do przedyskutowania w Polszcze, niż zjełczały Smoleńsk i przestrzelone policzki pana prokuratora? Mam wrażenie, iż PO cały czas nam podrzuca stare kości do ogryzania, chyłkiem przemycając bardzo brzydkie przepisy prawa, a opozycja specjalnej troski wystrzeliła się w martyrologiczny wirtual. Za rok, dwa obudzimy się nieciekawych okolicznościach karani za to, że oddychamy, usiłujemy się leczyć, nie chcemy jeść gmo, będziemy opornie budować elektrownię atomową za pół budżetu krajowego, gdy świat zacznie robić kompletnie co innego, i zadamy sobie przykre pytanie, gdzie patrzyliśmy, gdy robiono nam koło d?
    Pozdrawiam, życząc otrzeźwienia.”

    Haszczu

    Nie sądziłem, że do zagrożeń ze strony coraz bardziej zarozumiałej i butnej ekipy Donalda Tuska dojdzie próba zakneblowania Internetu w porozumieniu z ponadnarodowymi korporacjami zajmującymi się podglądaniem i podglądactwem bez umiaru pod pretekstem ochrony praw autorskich.
    Cena wyboru mniejszego zła między PO a opozycją specjalnej troski zaczyna być za wysoka.

  324. Haszszu
    22 stycznia o godz. 18:32

    Popieram Pana w całej rozciągłości. Na pohybel rządowi, który na wszystkie problemy ma tylko jedno remedium – kary, kontrole, oszustwa (mam na myśli sprawę rewaloryzacji emerytur).

    Niestety okazało się, że wraca IV RP w całej swojej ohydnej okazałości. Nie jest to jeszcze „rok 1984”, ale „Miś” staje się pomału coraz bardziej aktualny. Kierunek nasz rząd obiera jasny.

    Łupu cupu, łupu, cupu, niech nam żyje premier naszego państwa (to na okoliczność jakbym tego keyloggera już miał).

  325. Lewy, nie gram głupa – doskonale Cię rozumiem. To znaczy sposób Twych manipulacji. Nie czuję się też samotnym jeżdźcem, co mi wmawiasz. Krytycznie o rządzie Tuska pisze wielu Blogowiczów, coraz więcej ich jest – odnajduję swoje myśli w ich komentarzach. Tyle tylko, że mnie szczególnie interesują profile psychiczne ludzi, którzy na niego glosowali czyli np Ty. Dla mnie frapujące jest, że ludzie, ktorzy są przykladowo tak bezwglednie krytyczni wobec na kk ( flekowanie ewangelisty Marcina ) równocześnie poparli i bezwarunkowo kochają rząd, który kraj trzyma w stanie klerykalizacji. De facto realizuje idee Marcina.
    Nie ukrywam, że zglębianie hipokryzji, głupoty, megalomanii, kompleksow, infantylizmu, starczych lęków wyborców Donalda Tuska mnie kręci. To daleko ciekawsze niż krytyka rządu – wybacz za uproszczenie – wybranego między innymi Twoim glosem. Zauważ, że ja już nawet ostatnio nie komentuję polityki Donalda Tuska i jego partii, choć nie ma dnia by nie dostarczał pajdy tematów do szyderczej krytyki. Wolę się skupiać na tych, którzy go wybierali.
    Wiesiek59 wkleił tekst z prostą tezą – oto zła, klerykalna biurokracja nie chce dać dać młodym kochankom pokoju w akademiku, by mogli sie spokojnie przymierzać do życia familijnego, bo kontraktu nie mają, na zapowiedzi nie dali … . No i zaczęło się tradycyjne dziubanie tej biurokracji w stylu „peowskim”. „Och, jakież to obskuranckie, klerykalne, konserwatywne, fuj …” . Dzieki mojej prowokacyjnej nieco wypowiedzi cała hipokryzja tego sposobu myslenia wyszla w dyskusji jak szydło z worka. Nawet traumy gejowskie w Czeslawie się odezwały… . Można powiedzieć, że dyskusja, jak zwykle, obnażyła poglądy „pewskie” będace tan naprawdę lustrzanym odbiciem pogladów przez „peowców” krytykowanych. Jesteście jednym. I kolejny na to dowód mnie cieszy.
    Jedno tylko nie wyszło w tej dyskusji i o tym – już tradycyjnie – chcialbym przypomnieć. Otóż Ty Lewy i reszta „peowskiego” kólka adoracji taką wlasnie wizję konserwatywnej, ciemnej Polski poparliście w wyborach. Tę wlasnie, ktorą krytykujecie tak zażarcie. Poparliście de facto obskurantyzm obyczajowy na którym teraz psy wieszacie. I ta hipokryzja mnie frapuje . W przypadku wyborców PO dramatyczny jest rozdźwiek między tym co realnie czynią (w tym przypadku jak głosują) a o czym na blogu trują – nawet wspierając się Gałczyńskim. I to inspiruje mnie najbardziej do pisania komentarzy.
    Pozdrawiam

  326. Szanowny panie @Kartko z podróży (10.49 dnia 22.01) – już drugi albo trzeci raz nadużywasz pojęcia t r a u m a wymieniając mój nick blokowy Czesław (który jest jednocześnie moim imieniem).
    Termin ten posiada dwa znaczenia, wybrałem w naszym przypadku znaczenie psychologiczne – gwałtowne wzruszenie, powodujące trwałą zmianę w psychice .
    Już raz „spotkaliśmy” się w dyskusji o pedałach – było to chyba na blogu Szostkiewicza, dość dawno temu.
    Jako zjawiska nie akceptuję i pochodów po ulicach tymbardziej – takie jest moje k___a prawo :!:. Napisałem wówczas, że jeżeliby spacerowali moją ulicą, którą nawet muszę odśnieżać, zatem uważam ją za moją, to spotka ich przykrość.
    Nie posunę się do epitetów, ale kategorycznie wypraszam sobie, panie Kartko posługiwanie się moim nickiem z dodatkiem pojęcia „traumy”.
    Cały mój kontakt z pedałami sprowadza się do badania u urologa, metodą: palca w rurę wydechową (ostatnio modne pojęcie na blogu). Nie pozostawiło to jednak u mnie żadnych urazów psychicznych, (bo taka jest po prostu metoda badania, niemiła, co prawda, ale konieczna) pomimo gwałtownego wtargnięcia obcego ciała w przeciwnym kierunku!!!
    Jednak w tym momencie, zadałem sobie, niejako mechanicznie pytanie: jaką „przyjemność”, odczuwa w tym momencie pan Elton J. (robi podobno w tym związku za babę), bo jego „małżonkowi”, można darować to babranie się w rurze wydechowej w nadziei na duży spadek </i .
    Konkluzja: panie Kartko, albo się ode mnie odp____ol, albo nie wmawiaj mi jakiejś traumy. Przypuszczam, że nie znasz znaczenia tego pojęcia, i chcesz błysnąć – czasami zajrzyj do słownika WO, tam to jest szczegółowo opisane ❗

    Serdecznie pozdrawiam @Lewego, przyjemnie się takie coś czyta, Czesław R.

  327. Staruszek robi nam wyższą szkołę jazdy, przeskakując z tematu na temat i pisząc tak niezrozumiale, aby w każdym momencie wyjść z kontratakiem. Ja patrzę na to z wyrozumiałem uśmiechem, bo człowiek niemający odpowiedzi na zadane pytania, usiłuje wszystko zasklepić w górnolotnych frazach. Dał przykładu – „Kartka ponoć myli milość z namiętnością ? pisze jeden meskich komentatorów. Nic mi nie wiadomo o doświadczeniach namiętnych Kartki z innymi mężczyznami”. Fajne – nie? Czy ja coś pisałem o homoseksualizmie Kartki? Nie przypominam sobie. To jest charakterystyczna działalność Staruszka, zgnoić przeciwnika bez względu na prawdę, ona jest nieważna. Każdy wie, że nie o to chodziło.
    Ja tylko piszę, że spotkanie się z co rusz inną kobietą w akcie seksualnym jest dla mnie onanizmem w ciele kobiety, a nie miłością. A ponieważ jestem po whisky, bo dzisiaj Dzień Dziadka, dlatego napisałem Wam prawdę, tak to bym się wstydził.

  328. Torlinie, Czesławie – serdecznie dziekuje za kolejne glosy w dyskusji. Szczególnie mnie ujęły te fragmenty – „jaką ?przyjemność?, odczuwa w tym momencie pan Elton J. (robi podobno w tym związku za babę), bo jego ?małżonkowi?, można darować to babranie się w rurze wydechowej w nadziei na duży spadek” i „spotkanie się z co rusz inną kobietą w akcie seksualnym jest dla mnie onanizmem w ciele kobiety, a nie miłością.” Przyznam, że ewangelista Marcin to przy Was cienki Bolek!
    Lewy, gratuluje towarzystwa!
    Pozdrawiam

  329. Torlinie, Czesławie – serdecznie dziekuje za kolejne glosy w dyskusji. Szczególnie mnie ujęły te fragmenty – „jaką ?przyjemność?, odczuwa w tym momencie pan Elton J. (robi podobno w tym związku za babę), bo jego ?małżonkowi?, można darować to babranie się w rurze wydechowej w nadziei na duży spadek” i „spotkanie się z co rusz inną kobietą w akcie seksualnym jest dla mnie onanizmem w ciele kobiety, a nie miłością.” Przyznam, że ewangelista Marcin to przy Was cienki Bolek!
    Lewy, gratuluje towarzystwa!
    Pozdrawiam

  330. @ Lewy
    „Marcin, Nie wstyd ci byc takim trollem i wypisywac te niedorzecznosci. A moze jednak wstyd ci troche, bardzo bys wtedy zyskal w moich oczach, gdyby tak bylo”
    Nie widze powodu zeby sie wstydzic, cieszy mnie ze zaczynamy ze soba rozmawiac.
    Obserwujac Wasza dyskusje, ktora jest klasycznym przykladem naszych wad narodowych chcialbym aby chociaz tutaj zamiast warczenia na siebie byl miedzy nami kulturalny dialog. Wiadomo ze jeszcze sie taki nie narodzil ktory by wszystkim dogodzil. Trzeba nie miec oczu aby twierdzic ze w Polsce jest tak dobrze ze juz lepiej byc nie moze i kazde dotniecie tego tematu sprowadzac do pyskowki, szukania osobistych slabosci dyskutanta. Ludzie, przeciez my tu tylko dyskutujemy, prawda? Czasy pojedynkow dawno minely. Swiat sie cywilizuje, tym bardziej swiat juz rzekomo ucywilizowany, dlaczego nie mozna tutaj prowadzic normalnego dialogu? Byl temat katastrofy smolenskiej a skonczyl sie pedalami, ewangelizacja, trollami, kurduplami, etc.
    Chcemy wszyscy aby nas inni podziwiali za nasze sukcesy, ale jak dotad nie mamy sie czym chwalic. Mam nadzieje ze ta swiatowa kompromitacja jaka jest Smolensk nauczy nas wreszcie czegos. Dosyc kawalow o glupocie Polakow, nie dokladajcie powodow do tego by byly nastepne. Niech powiedzenie gdzie dwoch Polakow tam trzy zdania przestanie dzialac na codzien. Bywajac za granica zastanawiamy sie dlaczego gdzie indziej ludzie sa uprzejmi dla siebie, a Polacy w kraju sa dla siebie jak wilki?
    Lewy, nie uderzaj sie w moje piersi, uderz sie we wlasne. Nie chcialbym byc Twoim uczniem, mialem dosyc nieprzyjemne wspomnienia o nauczycielach i wyobrazam sobie ze swoje frustracje widoczne tu na forum przenosisz na mlode pokolenie. To jest widoczne bez zadnej analizy psychoanalitycznej. Nie pisze kim jestem aby nie dolewac oliwy do ognia, dosyc jej dostarczylem. Chcialbym abyscie wszyscy nie zapominali iz jestesmy Polakami. Polakami przez duze P, a nie jakimis tam ludzmi z trzeciego swiata. Swoim zachowaniem chociazby tutaj utrwalamy „stereotyp Polaka”, czlowieka klotliwego, nie potrafiacego odnosic sie do swoich wspolziomkow z szacuniem, walacymm na oslep na przywitanie, aby w ten sposob podniesc w swoich oczach swoj wizerunek. Tym sie niestety wizerunku nie podnosi, chamstwo jeszcze nikogo nie dowartosciowalo, wrecz przeciwnie, dalo wyraz poziomu czlowieka.
    Nie napisalem tego wylacznie do Ciebie, ja bym sobie zyczyl aby kazdy kto uwaza ze jest wzorowym czlowiekem uderzyl sie we wlasne piersi i zaczal wiecej myslec zanim sie zacznie produkowac publicznie. Mysle ze wlascicielka blogu z politowaniem milczy obserwujac babranie sie w blocie nas ludzi wydawaloby sie inteligentnych.
    Pozdrawiam i prosze nie traktowac tego tekstu jako tzw. sztychu do bitwy. Moze ktos ma inne spostrzezenia, wiec chetnie je poczytam.

  331. Osobnik kulturalny, lepszy, wspierany prze drugiego piszacego klarowna polszczyzna Kotarbinsiego i Kolakowskiego, pogratulowal mi towarzystwa. Domyslam sie ze te *gratulacje* to taki wyniosly sposob okazania dezaprobaty wobec tego towarzystwa. po prostu subtelny nos kulturalnego osobnika nie lubi zapachu wydzielanego przez to towarzystwo i ciagle musi przykladac naperfumowana chusteczke do swego arystokratycznego nosa. Chlopaki(MY) nie zdejmujcie butow i nie przewijajcie onuc w obecnosci tego wyrafinowanego rycerza, bo mu bedzie smutno.

  332. Jeszcze o katastrofie, coś nowego?
    Dziś w „Trójce” o 8,35 w rozmowie dziennikarzy, dowiedziałem się od jednego z nich (nie pamiętam nazwiska, ale był jednym z gości i nie był to Warzecha), że Rosjanie znależli w kokpicie 13 ciał (o ile wiem w kokpicie znaleziono ciała załogi plus jednego pasażera, które rozpoznano jako ciało gen. Błasika).
    Nie wiedziałem o tej rewelacji i chciałbym się dowiedzieć, czy to wiadomość nowa i potwierdzona, czy tylko jeszcze jeden dziennikarski cym bał dezinformuje opinię publiczną, zeby wprowadzić zamieszanie w świadomości ludzi, bo mu za to płacą?

  333. Tak się zastanawiam nad tym zamieszaniem w sprawie ACTA.
    Sprawa jest niby oczywista – jeśli władza proponuje taką walkę z napadami na banki, że na dzień dobry każdy musi się legitymować przed wyjściem na ulicę, na dodatek u mnie w domu też na wszelki wypadek muszę zainstalować kamerę, do tego przedsiębiorstwa komunikacji zbiorowej odpowiadają za to, żeby nie przewozić ludzi którzy jadą celem napadu na jakiś bank, to jest to na pewno lekkie przegięcie.
    Z obecnych udanych ataków na strony administracji państwowej (o ile nie są one zorganizowane przez samych atakujących) wynika jasno to, co powinno być jasne – administracją serwerów zajmują się jakieś fafluny, brat szwagierki, pan od komputerów. Mogę podać przykład z własnego doświadczenia, gdy z odpowiedzi Głównego Administratora Sieci ważnej instytucji państwowej, wdrażającej bardzo poważny (i kosztowny jak cholera) Projekt – okazało się, że nie zna on ani założenia wdrażanego przez siebie projektu, ani elementarnych zasad bezpieczeństwa jaką ma zapewnić zastosowana technologia. (Konkretnie – oznajmił, że nie może mi przekazać lub wskazać klucza publicznego swojego serwera, bo jest to TAJEMNICA. A w tej aplikacji – jak zwykle – powszechna i bezpieczna dystrybucja klucza publicznego było podstawowym założeniem. Ja występowałem jako przedstawiciel firmy tworzącej pewien drobiazg, ale dosyć istotny drobiazg w Projekcie)

  334. miało być ”o ile nie są one zorganizowane przez samych atakowanych”

  335. W pamietnym 1904 roku …w Mandżurii, przepraszam gdzieś pod koniec zeszłego wieku w Polsce, na samym początku istnienia Internetu w domach interesoowałem się przez pewien czas dynamiką rozwoju różnych zastosowań – siłą rzeczy porównywałem Węgry i Polskę na tle Niemiec i Francji. Z moich obserwacji wynikało, że w Polsce odbywa się wprost niebywały rozwój, Węgrzy stąpają w miejscu. ZE statystyk z kolei wynikało, że Węgrzy są w jakiejś czołówce, w Polsce za to jest bryndza.
    Tajemnica wyjaśniła się: żeby jakiś Węgier uzyskał dostęp do Internetu musiał dowodem osobistym udać się do najbliższego Punktu, gdzie dostał numer i hasło. Dzięki temu każdy użytkownik został zarejestrowany, ujęty w ewidencji i policzony w odpowiedniej rubryce statystyki.
    W Polsce dzwoniło się pod 22222222 username ppp password ppp.
    Kompletny bajzel. Nie? Jak to policzyć, kiedy każdy nazywa się tak samo i każdy ma takie same hasło?

  336. Andrzej.
    W kokpicie nie znaleziono nikogo, bo kokpit jako taki – przestał istnieć.
    Ciała znaleziono w różnych strefach. Jak ktoś siedział w numerowanym krześle to ze śladów na krześle można było wywnioskować gdzie siedział. Bo gdzie fragmenty ciała znaleziono to inna rzecz.
    Wiadomo było i jest tyle, że generałowie nie byli przypięci pasami i ciała (wśród nich generał Błasika) znaleziono w strefie 2, wraz z Prezydentem i Nawigatorem. Ciała Pilotów i Inżyniera pokładowego znaleziono w sąsiadującej strefie 1.

    Nic z tego nie wynika tak na prawdę co do tego, czy osoby w końcowym okresie lotu byli w kokpicie (tyle osób się nie mieści) czy przyglądali się lądowaniu stojąc we drzwiach kokpitu czy też siedząc w fotelach salonki ale nie przypasani.

  337. Witam,
    od dłuższego czasu mam wrażenie, że kolejne rządy w Polsce pracują dla kogoś zupełnie innego, niż państwo polskie. Na wrażenie to składają się m. in. liczne akty prawne prowadzące do legalizacji utajniania wszelkich działań rządu. Za czasów PRL działania takie miały ukryć wysokogatunkową indolencję rządzących towarzyszy. Dziś ta indolencja jest oczywiście demokratycznie upowszechniona na wszystkie szczeble zarządzania. I dochodzi do żałosnych sytuacji, gdy Minister Cyfryzacji żali się publicznie, iż jego podwładnemu ukradziono służbowe dane z prywatnego komputera. Od razu nasuwają się tu dwa pytania: 1) Jakim prawem urzędnik państwowy trzyma służbowe dane w prywatnym komputerze? Już było kilka podobnych afer i, jak widać, niczego nikogo nie nauczyły. 2) Jednym z głównych zadań Ministra Cyfryzacji jest zapewnienie bezpieczeństwa w sieci. A może chodzi tu o prowokację mającą na celu uzasadnienie natychmiastowego podpisania porozumienia ACTA?
    Stwierdziłem kiedyś, że Kaczyńscy zachowują się jakby nigdy nie wyszli z piaskownicy. Teraz widzę, że Tusk & Co. tkwią tam również.

    Nic się w Polsce nie zmieni, dopóki każdy indywidualnie nie uwierzy w siebie zamiast w różnej maści „moralne autorytety”. I przestanie chodzić do spowiedzi, przez co daje facetom w sukienkach możliwość szantażu. Dopiero, gdy wiara stanie się sprawą absolutnie prywatną, może powstać społeczeństwo obywatelskie dostrzegające świat ponad brzegiem talerza i rozliczające rządy tak, jak wszystkich, wykonujących usługi za pieniądze.

    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  338. Indoor_prawdziwy
    Dziękuję za wyjaśnienie.

  339. …oprócz Andrzeja, Indoor’a, dziesiejszych gości radia TOK-FM, Jacka Karnowskiego w „Uważam Rze” i amerykańskiego uczonego z komisji pana Antoniego – do tematu wrócił „Wprost”, a sytuację na bieżąco omawia „Nasz Dziennik”. Mnogość i rozproszenie ekspertyz, niestety nie sprzyja wyjaśnieniu co się tam stało i kto za tym stał, dlatego w celu uporządkowania toku i stanu rzeczy, wydaje się konieczne uruchomienie specjalnego portalu, albo cotygodniowego specjalnego biuletynu prasowego. Mógłby zająć się tym na przykład IPN, albo PAN – o ile rząd nie odmówi na ten cel odpowiednich środków. Jeżeli nie, to nadal będziemy brnąć w miejscu, czas leci, a sprawcy nadal na wolności.

  340. Zosieńka
    23 stycznia o godz. 10:21

    Sprawcy już dawno w „ruskich trumnach”…….
    Ale sypnąć grosza Instytutowi Polskiej Nienawiści?
    Dobra koncepcja…..jeszcze tylu przeciwników do oplucia…

  341. Lawrence Lessig, amerykański specjalista od praw autorskich, mówi, że jeśli całe pokolenie – bo choć wymiana treści w sieci nie dotyczy tylko młodych ludzi, to dla nich jest szczególnie ważnym źródłem – jest kryminalizowane przez prawo, to raczej z prawem jest coś nie tak.

    A.T.: Inny sieciowy myśliciel Cory Doctorow przeanalizował, ile różnych technologii było w pewnym momencie pirackich – nie z powodu ich przestępczego, zwyrodniałego charakteru, ale dlatego, że wyprzedzały prawo. Np. w Hollywood, bo twórcy największych wytwórni filmowych uciekli ze wschodniego wybrzeża USA na zachodnie, by uniknąć opłat licencyjnych.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,118283,11012251,Cala_Polska_to_zlodzieje_i_piraci_.html#ixzz1kH8P9300
    ——————–

    No właśnie………
    Masowe łamanie prawa świadczy o jego archaiczności?
    Sporo treści w sieci jest free, ale ktoś za utrzymanie serwerów, infrastrukturę, energię- 1,5% produkcji świata!!!- musi zapłacić….
    Obowiązek Państwa? Prawo obywatelskie- jak w Finlandii?

  342. Chyba najbardziej celnie podsumował to Żakowski:

    Od 30 lat finansjalizacja dewastuje kolejne sfery życia społecznego. Zamienia pacjenta w klienta, a lekarza w dostawcę usługi medycznej. Ucznia zamienia w nabywcę oferty edukacyjnej, nauczyciela czyni jej wykonawcą. Czytelnika czy widza przemienia w target reklamowy, wierzyciela w anonimowego posiadacza prawa do kredytu, które może w każdej chwili komukolwiek odstąpić, z adwokata czyni przedstawiciela prawnego, z dziennikarza – mediaworkera, z naukowca – dostawcę wiedzy lub innowacji itp. Istotą przestaje być treść relacji, a staje się wartość transakcji.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,75968,11012642,ACTA_ad_acta__Co_ma_wspolnego_internet_z_biblioteka.html#ixzz1kHEjGjiP

  343. Kartka z podróży
    22 stycznia o godz. 19:49

    Gratuluję wnikliwego komentarza. Popularność PO wskazuje, że nadal jesteśmy narodem konserwatywnym, w którym na szczęście nie przeważają już średniowieczne poglądy zwolenników PiS. Obie te partie mają te same ciągoty do antydemokratycznych manipulacji społeczeństwem. Zadna z nich nie sprosta wyzwaniom XXI wieku, nie stworzy perspektyw młodym pokoleniom.

    Elokwencja niektórych produkujących się tutaj zwolenników PO idzie w parze z ich hipokryzją i samozadowoleniem z ferowanych obskuranckich opinii.

css.php