Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

13.06.2013
czwartek

Rokita, niestety, powrócił

13 czerwca 2013, czwartek,

Zdecydowanie nie ma szczęścia Jan Rokita do publicznych powrotów. Do polityki nie wraca, choć zapewne jest przez wielu kuszony, bo czas taki, że polowanie na znane nazwiska trwa, aby coś tam próbować sklecić. Opinii publicznej przypomina zaś o sobie w sposób, który go z potencjalnej działalności raczej trwale eliminuje. Mieliśmy już „powrót” pod hasłem „ratunku Niemcy mnie biją”, które to zawołanie wgrywano sobie do telefonów komórkowych, po przygodach b. posła w samolocie Lufthansy. Teraz  Rokitę bije komornik. Jak to komornik, po kieszeni. Czy już bije, czy dopiero będzie bił nie jest jasne. Na razie uderzył ponad rok temu na niewiele ponad tysiąc złotych, ale ponoć chciałby jeszcze na 350 tysięcy. Pochodzenie tej sumy nie jest zresztą ani jasne, ani pewne.

Jedno co w tej sprawie jest pewne to fakt, że Rokita nie przeprosił b. komendanta głównego policji Konrada Kornatowskiego, choć nakazały to sądy wszystkich instancji, z Sądem Najwyższym włącznie, za to że m.in. nazwał go „nikczemnym prokuratorem”. Nie przeprosił, gdyż uznał, że nie może przepraszać funkcjonariusza z okresu PRL, który jego zdaniem przyczynił się do śmierci Tadeusza Wądołowskiego, który zmarł w 1986 roku na posterunku milicji w Gdyni. Ja to nawet jakoś rozumiem, bo sytuacja jest wyjątkowa – oto opozycjonista ma przepraszać funkcjonariusza dawnego reżimu. Niezręcznie, głupio, może nawet w subiektywnym odczuciu niesprawiedliwie. Ale przecież Jan Rokita wiedział co robi, gdy mówił to, co mówił mając bardzo kruche podstawy. Czy wyobrażał sobie, że mu wszystko wolno? Że w państwie prawa, o które walczył, prawo nie ma być równe dla wszystkich?

Oglądałam rozmowę Kamila Durczoka z Rokitą, w której red. Durczok z taktem i spokojem próbował uzyskać od Rokity wyjaśnienie dlaczego nie uznaje wyroków sądów, a także całego postępowania IPN, w świetle którego czyny przypisywane Kornatowskiemu nie miały miejsca. Rokita zasłaniał się uchwałą Sejmu kończącą w 1991 roku pracę jego komisji badającej działalność MSW w stanie wojennym. Sejm ten raport „przyjął do wiadomości”, co jest formuła bardzo pojemną i nie oznacza, że Sejm cokolwiek uchwalił. Zobowiązano jednocześnie prokuratora generalnego do ścigania tych, którzy popełnili przestępstwa, ale tylko tych, gdyż jednocześnie Sejm zaznaczył, że nie może tu obowiązywać żadna odpowiedzialność zbiorowa. Tamten raport dla Rokity jest prawem obowiązującym, a obecne wyroki sądów nie są nic warte. Sądy były pewnie ustawione tak, aby Rokitę skazać. Tak należy rozumieć wypowiedzi w trakcie tej rozmowy, choć nie wiadomo przez kogo ustawione.

Z kontekstu można wnosić, że przez Tuska. Słuchałam tej rozmowy z rosnącym zażenowaniem i właściwie czułam się osobiście upokorzona. Oto bowiem jeden z czołowych polskich polityków, dla którego od lat miałam wiele szacunku, kandydat na premiera, niezwykle sprawny intelektualnie, na dodatek prawnik, państwowiec  mieszał porządki prawne, brnął w prawienie zwyczajnych głupstw, przy okazji pomiatając państwem polskim, jego instytucjami, prawem, o kolegach już nie wspomnę, bo wiadomo, że nienawiść do Tuska Rokicie zbyt wiele przesłania. To bije z kart książki – wywiadu, jaki przeprowadził z nim Robert Krasowski.

Staram się zrozumieć trudną sytuację kogoś, komu przychodzi zapłacić dużą sumę, a nie ma pieniędzy, ale jednak myślę, że polityk tej rangi powinien zachować więcej klasy. Te wizje wynoszenia komputera, licytacji komorniczych, to przymawianie się, że może ktoś ofiarowałby mu pracę na szaro, bo oficjalnej nie może podjąć, gdyż komornik mu wszystko zajmie – jeśli były szczere, świadczą o wyjątkowo marnej kondycji psychicznej byłego posła. Jeśli był w tym element gry, to przepraszam, ale groteskowej. Ta rola została wyjątkowo źle wymyślona. Jeśli to miała być taka intelektualna prowokacja, to też marnie wymyślona. Nie wierzę, że Jan Rokita nie wiedział, jaką medialno – polityczną aferę wywoła, zbyt ceniłam i cenię jego kwalifikacje polityczne, by uznać, iż w rozpaczy nie wiedział co czyni.

Media i politycy oczywiście rzucili się na żer. Jarosław Gowin zwietrzył okazję, by podgrzać swoją kampanię w PO i od razu wypalił o hańbie państwa polskiego, którego symbolem jest wyrok dla Rokity. Były minister sprawiedliwości pojechał ostro. Tak ostro, że znów wstyd. Bywam w Krakowie i choć sporo mi o samotności Rokity opowiadano, nigdy jakoś nie opowiadano mi, żeby Jarosław Gowin szczególnie się nim zajmował. A przecież była okazja by zorganizować koledze dyskretną pomoc. Mniejsza zresztą o Gowina, który wykorzystuje Rokitę do swojej gry. Inni przecież też się spisali i zorganizowali happening pod hasłem „składka na Rokitę”. Każdy biegł przed kamerę, by coś dorzucić, aż wreszcie ktoś przytomny przypomniał, że od darowizn płaci się podatki, więc poselska akcja charytatywna może Rokitę jeszcze bardziej finansowo pogrążyć. Sensacją stała się wiadomość, że Rokitę skreślono z PO. Przyznam, że nawet przez myśl mi nie przechodziło, że Rokita jest jeszcze członkiem Platformy. Od lat nie działa, wycofał się dobrowolnie, nie jest żadną ofiarą ambicji Tuska, ale ofiarą swojej własnej żony, która pobiegła na służbę do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zwabiona  – jak wówczas mówiono – przez Kamińskiego i Bielana.

Wiem co mówię, bo tego akurat dnia Jan Rokita był moim gościem w Poranku TOK FM i nic nie wiedział o „numerze”,  jaki wycięła mu żona, walczył o miejsca dla swoich ludzi na liście krakowskiej i właśnie dostał co chciał, a żonie radził – sam mi to mówił – aby startowała z list PSL, bo taką propozycję dostała i była to propozycja rozsądna. Taka jest, niestety, przykra prawda – Rokita nie był ofiarą bezwzględności Tuska, ale ambicji i nielojalności własnej żony. Rokita za to walnie przyczynił się do usunięcia z Platformy Andrzeja Olechowskiego.

Wielu zapewne pamięta – a ja pamiętam bardzo dobrze – posiedzenie Rady Krajowej, podczas którego Rokita rozjeżdżał Olechowskiego przy pomocy hasła: „Nicea albo śmierć” Prawił mi wówczas o anachroniczności jego dyplomacji. Być może za aprobatą Tuska, bo ten wówczas milczał i w obronie Olechowskiego nie stanął, choć wystąpienie Rokity było wyjątkowo aroganckie i bezwzględne.

Warto o tym przypominać w czasie, kiedy polityczna brać tak bardzo troszczy się o swojego byłego kolegę, ofiarę systemu, polskiego prawa, sądów, komorników i oczywiście dawnych esbeków, a dziennikarska pamięć tak krótka. Warto też przypomnieć, że Kornatowskiego szefem policji zrobił premier Jarosław Kaczyński, słynny dekomunizator i rozbijacz postpeerelowskich układów, a właśnie dla PiS i Kaczyńskiego Rokita ma dziś tak wiele ciepłych uczuć, o wiele cieplejszych niż dla kolegów z własnej – do niedawna – partii.
I cóż tu powiedzieć? Szkoda, że jeden z czołowych ongiś polskich polityków, który być może miał jeszcze szasnę powrotu na tę coraz bardziej ubogą w osobowości scenę polityczną, pokazuje nam taki żenujący, ośmieszający spektakl.

I na koniec jeszcze jedno, już bardziej osobiście. Nie wiem, czy Jan Rokita kiedyś zajrzy na mój blog, nie wiem, czy ktoś go poinformuje o tym, co napisałam. Ale napiszę jeszcze: Panie Janku, zawsze miałam dla Pana wiele sentymentu i ciepłych uczuć, nigdy nie zapomnę serdeczności, jaką okazał mi Pan w bardzo trudnej chwili mojego życia. Tamtą scenę na Cmentarzu Rakowickim mam w pamięci i sercu. Tym bardziej mi przykro, gdy patrzę na to, co dzieje się teraz. Nie obejrzałam już końcówki Pana rozmowy z Kamilem Durczokiem, bo nie byłam w stanie, było mi coraz bardziej wstyd.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 308

Dodaj komentarz »
  1. Jak jednak możliwe, by poseł z niemal 20-letnim stażem i były szef Urzędu Rady Ministrów „nie miał majątku”? – To może świadczyć o pewnym braku przezorności, co nie jest kwalifikacją dobrze świadczącą o polityku – przyznał w rozmowie z TOK FM Janusz Onyszkiewicz, były poseł i europarlamentarzysta. – Mam czasem wątpliwości, jak to może być, że osoby, które są od lat w polityce i w związku z zaangażowaniem politycznym mają niemałe dochody, nie mają kompletnie żadnych oszczędności – dodał Onyszkiewicz, wyrażając nadzieję, że politycy nie wychodzą z założenia, że pozycja i związane z nią zarobki „jakoś im się należą”.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14096992,Rokita_nie_mowi_prawdy_o_dlugu___Zaden_komornik_nie.html#MT
    ==================

    Onyszkiewicz podsumował to nieźle.
    Tekst piosenki
    „w nierealny wierzysz świat
    świat którego nie ma”……
    również byłby niezłą konkluzją.
    Sporo byłych polityków żyje w świecie imaginacji zresztą…….
    Kwoty niewyobrażalne dla przeciętnego śmiertelnika, przepływają im między palcami jak woda.
    Biedny polityk to chyba oksymoron……tak jak biedny kapłan zresztą…

  2. Cóż tu dodać???
    Pisałem pod poprzednim wpisem co myślę o o.m.c premierze z Krakowa i jego lingwistycznie uzdolnionej żonie.

    Mam tylko uwagę edytorską. Rażą mnie znaki zapytania zamiast myślników lub cudzysłowów – subtelność WordPressa, gdy człowiek zapomina o jego ułomnościach.

  3. Czy nie ma Pani ważniejszych tematów? Rokita jest nieodpowiedzialnym głupkiem. Za co dla przykładu skazano Aleksandrę Jakubowską? Wtedy Pani milczała. Ale zabawa trwa nadal.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Oto państwo PO politykier stoi ponad prawem szczególnie gdy koleś z PO były minister sprawiedliwości wypowiada się w jego obronie. Przeciętny człowiek po tego rodzaju numerze dawno siedziałby w więzieniu Rokita wygrzewa się w Włoszech ciekawe kiedy poprosi o azyl.

  6. Mimo krytyki ze strony Gospodyni, wyczuwa się wiele sympatii dla tego dziwaka. A to przecież kłamca, krętacz, czasami też cham i ogólnie żałosna, podła postać jak większość dawnych opozycjonistów z „S”. Po co się tyle rozwodzić bez powodu o tak marnej kreaturze, gdy tymczasem pod siedzibą premiera Tuska podpala się człowiek w beznadziejnej sytuacji życiowej w geście protestu i nic. Nikt z „Polityki” nawet się nie zająknie na ten temat.

  7. Ładnie Pani zakończyła swój wpis, stara się być lojalną (tej cechy niestety nie posiadł Rokita) i okazuje wdzięczność za coś, co kiedyś miało dla niej znaczenie. Całość jednak jest tekstem o polityku, który był i jest nadal aroganckim głupim małym Jasiem, za co i ja mogę mu przyznać miano osobowości. Spośród wszystkich byłych opozycjonistów nie tylko Rokita jest przeświadczony o tym, że jemu za życiorys więcej wolno, co nawet w pewnym okresie lansowały niezależne media.
    Choćbym o nim nie wiedział nic, to po zapoznaniu się z jego zachowaniem na pokładzie samolotu Lufthansa, musiałbym uznać, że albo był niepoczytalny, albo pijany. Niestety ten człowiek potrafił się tak zachowywać w stosunku do ludzi, którzy w jakiś sposób mu podlegali, lub mogli za sprawą jego wpływów doznać przykrości (kiedy był ważnym VIP-em, obsługa lotnisk na których się pojawiał, mdlała z przerażenia). Być może był w stanie pomroczności, gdy zaczął besztać stewardesę z przekonaniem, że ma do czynienia z Polką.
    Kto w ogóle wygaduje takie głupstwa jak Rokita i nie ma zabezpieczenia w postaci immumuniu? Macierewicz to wie i zrobi wszystko, ażeby umrzeć na posterunku (fotelu posła), co czyni go wbrew pozorom bardziej roztropnym od Rokity.
    POzdro(waś)

  8. wiesiek59
    13 czerwca o godz. 20:53
    Pieniądze przepłynęły mu przez palce, jak woda…
    Być może stołując się w Wierzynku i podobnych mu lokalach, trudno odłożyć na czarną godzinę?
    JMR nigdy nie dla mnie był politykiem lubianym i szanowanym.
    Pamiętam dobrze felieton Ludwika Stommy w „Polityce” z przed paru lat.
    Bardzo bym chciała, aby w kolejnym numerze ukazał się jego felieton na ten gorący temat. L. Stomma opisał Rokitę tak, jak ja go widzę. I to był obraz z natury 🙂

    Warto może ogłosić kolejną ankietę;
    „Ile Gowina jest w Rokicie?”

  9. Nasza Gospodyni pisze: – „Ale przecież Jan Rokita wiedział co robi, gdy mówił to, co mówił mając bardzo kruche podstawy. Czy wyobrażał sobie, że mu wszystko wolno? Że w państwie prawa, o które walczył, prawo nie ma być równe dla wszystkich?”

    Szanowna Pani Redaktor,
    ja bardzo proszę, by nie robiła Pani z tego hipokryty, kłamcy i głupka wojownika o państwo prawa. Tak, był wojownikiem z tzw. „komunistycznym reżimem” ale tylko po to, by samemu znaleźć miejsce w kręgu władzy na ich miejsce. To ten gnój zarządzając rządem Hanny S. i już po jego upadku, bo po uchwalonym votum nieufności przez Sejm, wyposażył nas w konkordat, moim zdaniem nielegalnie a co najmniej „moralnie nieprawomocnie” – to tak z nauki retoryki krakowiaczka Gowina.

    To zdaje się jego dwaj kumple krakowiaczki podłą aferą wpłynęli na bieg historii wykańczając liczącego się kandydata na prezydenta RP. Czy ponieśli jakieś konsekwencje? Przecież im wolno wszystko – zdawało się temu bałwanowi. (A propos – to jego trzeci kumpel z tej samej paczki krakowiaczków jest aktualnie ministrem SW a Pani blogowy sąsiad, też krakowiaczek, już go na premiera wytypował – to podlizuch, co? – bo jeszcze nie wiedział, że Dżek Vincent przywiezie Tuskowi wiadomość od Bildenbergów, żeby o unijnej posadce zapomniał).

    Ludwik Dorn, przy okazji afery Jaruckiej, czyli miodowiczowo-brochwiczowej powiedział, że Brochwicz jest „uosobieniem wszystkich patologii służb specjalnych” i proces z Brochwiczem o naruszenie dóbr osobistych wygrał bowiem Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł prawomocnie, że Dorn nie musi przepraszać Wojciecha Brochwicza za te słowa.
    Czyli Dorn miał rację, ale czy J-MR nie wykoncypował sobie, że polityk może bezkarnie wyzywać i poniżać adwersarza i nie będzie za to ponosił odpowiedzialności?

    A w ogóle, to nie uważa Pani, że mężczyzna bez prawa jazdy , to jakiś taki „nie teges” jest? Bywa, że tacy państwem próbują kierować a głupią kierownicą w ruchu drogowym nie potrafią się posłużyć, nieprawdaż?

    Pozdrawiam, Nemer

  10. No cóż, Rokita jest w stanie konfliktu z państwem niemieckim, po ataku na jego kapelusz, czy futro w samolocie- a dziś nagle, też i z państwem polskim! Biedaczyna! Wojuje na dwa fronty. -W Polsce przegrał w III instancjach! On, niby „pro-państwowiec”,” PREMIER Z KRAKOWA” nie podporządkowuje się wyrokom sądów polskich,ignoruje je,oczerniając polski system prawa a za nim głupek Gowin. IDIOCI! -Rokita przegrał proces -a IPN umorzył postępowanie w rzeczonej sprawie, uznając,że u pokrzywdzonego w sprawie nastąpił zawał serca! Ale Gowin i Rokita walczą o „wolną” RP! Dla nich wyroki polskich sądów, to „hańba polskiego sądownictwa”. IDIOCI! Oni, niczym kaczor i pis oraz redemptoryści,oczerniają Polskę w oczach prymitywnych,bezmyślnych, prawdziwychpolakówpatriotówkatolików ! I jakoś czują się z tym dobrze.- Szkoda- no cóż idioci mają też prawo żyć między nami!

  11. Oglądałam rozmowę Kamila Durczoka z Rokitą, (…) Słuchałam tej rozmowy z rosnącym zażenowaniem i właściwie czułam się osobiście upokorzona. Oto bowiem jeden z czołowych polskich polityków, dla którego od lat miałam wiele szacunku, kandydat na premiera, niezwykle sprawny intelektualnie, na dodatek prawnik, państwowiec mieszał porządki prawne, brnął w prawienie zwyczajnych głupstw, przy okazji pomiatając państwem polskim, jego instytucjami, prawem…

    Nie miałem okazji oglądać tej rozmowy i dlatego pytam uprzejmie: czy Rokita w studio miał na głowie kapelusz ?

    Bo jeśli nie miał, to brak kapelusza może wiele wyjaśniać z powyższego cytatu…

    Pozdrawiam

  12. W migawce o Rokicie, jaką można zobaczyćna TVN pada coś takiego:

    Jarosław Gowin – polityczne dziecko Jana Rokity !

    Istny sierociniec…

  13. Wydaje sie, ze niektorym panom znanym publicznie przewrocilo sie w glowie. Oczywiscie tworza prawo obowiazujace wszystkich, poza mini samymi. Wygladaja w swoich obrazach i niegrzecznosciach / oszczednie mowiac / jak chlopcy w krotkich spodenkach. Rokita, to moze powinien juz w tych Wloszech zostac. Beda do niego mowili ” dottore „, ale jednak placic rachunki bedzie musial – nie ma zmiluj sie – Praca na swierzym powietrzu, na przyklad zbieranie owocow – Polecam. Przyjemne z pozytecznym. Troche ruchu dla zdrowia i kaska. Ariwederczi Roma ! JB.

  14. Nemer. Faktycznie cos jest chyba ” nie teges ” . Tu masz ” slusznego „. JB.

  15. Jacobsky
    14 czerwca o godz. 1:27
    Rokita do wywiadu ubrał się jak święty młodzianek – koszula śnieżnobiałą i kaszkiecik, chroniący od słońca wrażliwą skórę głowy, śnieżnobiały takoż.
    Do tego mina skrzywdzonego niewiniątka, co to go wiodą na rzeź.
    Tfu!!!

  16. Choć podziękowaliśmy temu panu,
    schowa się po Suchockiej
    pod skrzydła Watykanu.

    Czas mi się zgadza, korelacja powrotu i pobytu osób dwóch. On taki biedny, pokrzywdzony, nagle medialnie odkopany. No ale może mam pomroczność jasną. Co tam „może” – na pewno. Za coś nas przecież kiedyś ta parka sprzedała. Przecież nie za mojego drinka.

  17. No a przy okazji znowu małpiego rozumu dostał Kazimierz Marcinkiewicz były premier /nie z Krakowa/ w rozmowie z Moniką Olejnik opowiadał dyrdymały a łapany na nielogiczności robił głupią minkę jak dziecko złapane na kradzieży czekoladki i dalej brnął w nielogiczności. Sytuacja z Janem Marią pokazuje wyraźnie w jakim matrixie żyją politycy. Kiedy mają trudności z prawem krzyczą strasznie , że to przeciwnik polityczny ich gnębi albo sądy są be / to niech zmienią sądy/ a w ostateczności wywlekają na wierzch swój wielki patriotyzm i męczeńską walkę o wolność. Jak biednym musi być człowiek siedzący w białym wdzianku we Włoszech z tyłu morze, mewy i słońce. Co ma na to powiedzieć człowiek, który Włochy ogląda ale te pod Warszawą i który przy kontakcie z komornikiem nie widzi dalszego sensu życia. Chyba coś się nam w tym politycznym życiu pomieszało.

  18. Pani Parandowska chyba dawno nie była w sądzie… Sąd uznał, że ponieważ w sprawie Kornatowskiego umorzono postępowanie karne, to opinia Rokity jest nieuzasadniona. Nie bardzo rozumiem postanowienia sądu. Umorzenie postępowania nie jest merytorycznym rozstrzygnięciem, co najwyżej sąd mógł nie dopatrzeć się naruszenia jakiegoś artykułu kodeksu karnego przez ex prokuratora, a nie czy Pan Kornatowski to swołocz czy nie swołocz. Jeżeli ktoś jest prokuratorem podczas panowania dyktatury to dla mnie, podobnie jak dla Pana Rokity „swołoczowstwo” pasuje jak ulał? i żaden wyrok tego nie zmieni.

  19. Jan Rokita, którego kiedyś bardzo lubiłem, na tle włoskich krajobrazów i w nieskazitelnie białym, nieco operetkowym kaszkiecie narzekający na to, jak się go oto wyklucza z życia społecznego i pozbawia środków do życia? Niezbyt to wiarygodne i przekonywające…

    Być może państwo polskie i sądy potraktowały Rokitę niesprawiedliwie – nie wiem, nie znam szczegółów – ale Rokita stawia się ponad prawem: Nie wykonam wyroku, bo mnie się on nie podoba. Owszem, jest taka postawa, obywatelskie nieposłuszeńswto, w której jakeś prawo uważa się za z gruntu niesprawiedliwe i wobec tego świadomie je się łamie, świadomie przyjmując na siebie konsekwencje tego czynu. Tego ostatniego Jan Rokita najwyraźniej jednak nie chce zrobić.

    Trzeba też zauważyć, że Najdroższy Prezes Jarosław Kaczyński, oferujący Rokicie pomoc materialną, wzbił się na szczyt hipokryzji. Przecież to nie kto inny, jak Jarosław Kaczyński, uczynił pana Kornatowskiego komendantem głównym policji. Ponieważ jednak Kornatowski wypadł z łask Prezesa po aferze gruntowej, Kaczyński udaje teraz, że zawsze uważał Kornatowskiego za osobę niegodną.

  20. Szanowni Panstwo.Przerazajace jest to, ze byly wysokiej rangi polityk nie tylko nie szanuje wyrokow sadu(ktoz z nas zwyklych smiertelnikow moglby sobie na to pozwolic?), ale oficjalnie tez mowi o pracy na czarno….w kraju gdzie mieszkam, to nie do pomyslenia! Naprawde zenujaca historia, typowy strzal w stope.
    Obecnie „niedoszly premier z Krakowa” powinien rowniez przeprosic trzy instancje sadownicze oraz IPN….ktory jak wiadomo, gdyby tylko znalazl cien watpliwoisci w sprawie Kornatowskiego , to skorzystalby z okazji, by mu przywalic.
    Moze wreszcie naucza sie politycy, ze slowem nalezy gospodarowac oszczedniej, nie wolno rzucac na lewo i prawo slow obrazliwych, bo predzej czy pozniej trzeba za nie zaplacic(vide „mistrz” J.Kurski).
    Tragiczne jest to , ze swiezo „byly” Minister Sprawiedliwosci Jaroslaw G.wysmiewa i lekcewazaco wypowiada sie o polskim sadownictwie….nawet gdyby tak myslal, sprawowana do niedawna funkcja, powinna kazac mu nie wypowiadac sie w tym tonie, to nie do pomyslenia!!!!!!!!!!!!!Jaki to przyklad dla innych?
    pozdrawiam Obserwatorka

  21. „Rokita, niestety, powrócił”. Chyba jako mendialny i mainstreamowy błazen.

  22. Marnie wypada Jan Rokita z jego ostatnich wypowiedzi. Histeryczny, niedojrzały, zadufany w sobie. Dobrze, że odszedł z życia publicznego.

  23. Zwykły błazen. Tyle na ten temat.

  24. Wszystko się zgadza, tylko że ten portret tak naprawdę przystaje do jakiegoś 90% polskich polityków. Prawo służy im do podcierania tyłka, a ugrupowania polityczne to tylko kluby towarzyskie, które w razie potrzeby można zmienić…

  25. „Oto bowiem jeden z czołowych polskich polityków, dla którego od lat miałam wiele szacunku, kandydat na premiera, niezwykle sprawny intelektualnie, na dodatek prawnik, państwowiec….”

    Skąd taka laurka? Od początku postrzegałem tego gościa dokładnie tak jak dzisiaj. Łatkę geniuszu przypięły mu mendia zainteresowane dowalaniem lewicy. Gazeta Wyborcza też kochała Jana Marię Kali Rokitę, dopóki nie wysmażył analizy po komisji rywinowskiej, z której wynikało, że Adam Michnik był poniekąd umoczony w ustawkę ustawową. Pamiętam jak dzisiaj „święte” oburzenie AM, który o JM-K-R wyraził się dosadnie: – Janek chyba oszalał. W każdym razie JM-K-R od samego początku budził we mnie zero szacunku i jeszcze mniej poważania dla jego rzekomych przymiotów charakteru. Przypomina dorosłego dotkniętego podwórkową traumą spowodowaną brakiem akceptacji wśród małoletnich rówieśników.

  26. Rokita – nadęty, zarozumiały, egocentryczny mitoman,bufon i kabotyn!
    Ma na co zasłużył – pamiętam jak poniżał Olechowskiego podczas konwencji PO na temat Nicei… 😉

  27. @Oto bowiem jeden z czołowych polskich polityków, dla którego od lat miałam wiele szacunku, kandydat na premiera, niezwykle sprawny intelektualnie, na dodatek prawnik, państwowiec

    Obawiam się, że takie postrzeganie postaci Jana Marii Władysława Rokity przez panią redaktor Paradowską i innych komentatorów polskiej polityki więcej miało wspólnego z myśleniem życzeniowym niż czymkolwiek innym. Wygórowane opinie o inteligencji Rokity to zawsze było chciejstwo. Skłonność do histerii, antytalent polityczny, skrajna wersja narcyzmu i pogarda dla ludzi (zwłaszcza inteligencji z awansu) zawsze go cechowała. „Nicea albo śmierć”, „ratujcie biją mnie Niemcy”, „Komornicy mnie biją”, pogarddliwe wypowiedzi o morale pielęgniarek mają ze sobą wiele wspólnego.Politykiem był miernym, zapatrzonym przede wszystkim we własną potencjalną wielkość. Żaden inteligent propaństwowy tylko poprany pieniacz.

  28. Niechaj się serce niedoszłego premiera z Galicji nie trwoży, gdyż ustawodawca spod egzekucji zwolnił mocą art. 829 kpc, m. in.
    1) przedmioty urządzenia domowego, pościel, bielizna i ubranie codzienne, niezbędne dla dłużnika i będących na jego utrzymaniu członków jego rodziny, a także ubranie niezbędne do pełnienia służby lub wykonywania zawodu;
    2) zapasy żywności i opału niezbędne dla dłużnika i będących na jego utrzymaniu członków jego rodziny na okres jednego miesiąca;
    3) jedną krowę lub dwie kozy albo trzy owce potrzebne do wyżywienia dłużnika i będących na jego utrzymaniu członków jego rodziny wraz z zapasem paszy i ściółki do najbliższych zbiorów.
    A i wynagrodzenie ze stosunku pracy, co do zasady, podlega egzekucji do wysokości połowy tegoż wynagrodzenia.

  29. Niezależnie od oceny „osobowości” jak Ziobro czy ten „bity przez Niemców” wyroki polskiego sądu są skandaliczne. Mogą zniszczyć życie z powodu jednego słowa bardziej niż za przejechanie dziecka na pasach. A to takie proste: sąd musi określić granicę kosztów. Drobna zmiana prawa.
    Tyle, że zamiast rozwiązać problem lepiej całymi latami obnosić się z komentarzami i krytyką. To takie polskie…

  30. a czy pan były poseł uregulował koszty interwencji na pokładzie samolotu lufthansy? opóźnienie lotu, służby porządkowe, mandat za zakłócanie porządku..to może być spora kwota + odsetki = kilkaset kola.
    powinien zaplacic. narobil wstydu pieniacz.

  31. Dzień dobry!
    Zawsze fascynowała mnie medialna „miłość do pana Rokity”. Zawsze uwazałem,że jest rozpieszczany a on stosował metodę „na inteliktualistę” . Wg mnie grzechem pierworodnym „rozpuszczenia” pana Rokity była jego sławna komisja na temat stanu wojejnnego,gdzie we wnioskach zapisał,że ofiarami stanu wojennego było 100 osób i on wszystkie przypadki opisał w swoim raporcie. Ogólnie raport ten nigdy nie został rzetelnie zweryfikowany pod względem merytorycznym a wynik „prokuratorski” jest więcej niż mizerny dla postawionych przez pana Rokitę tez. Jest to bardziej publistyka niż rzetelny raport sejmowej komisji i głównie opiera się na wnioskach „jedna pani drugiej pani” taki „krakowski magiel”. najgorzej,że ten raport zaistniał w opinii publicznej i jest obecnie stosowany prawie jak aksjomat i prawie w podręcznikach historii funkcjonuje jako określenie ” stan wojejnny = 100 ofiar”. Po tym raporcie Rokita zaistniał jako autorytet prawny, rzetelności i … zrodził się polityczny kabotyn i tak pozostało,aż do „premier z Krakowa” chyba po raz pierwszy jestem wdzięczny panu Kaczyńskiemu,że uchronił mnie /nas/ za takiego Premiera a tym bardziej Premierową 🙂

  32. No pięknie, po zapoznaniu się z wypowiedziami samego Kornatowskiego i przedstawiciela Izby Komorniczej, wychodzi nam z Rokity oszust i naciągacz (chciałbym jutro wyjąć z wpisów blogowiczów wszystkie smaczniejsze określenia jego osoby – dajcie mi pierwszeństwo). Nasz Jasiu chce wyciągnąć od kolegów 320 tys. zeta, a jak oświadczył Kornatowski, będzie to suma przeszło trzy razy mniejsza, więc naciągacz może sobie jeszcze pobyć na tej riwierze włoskiej za friko.
    Nie wiem czy dobrze zrozumiałem propozycję Żakowskiego, wedle której to dziennikarze mieliby weryfikować bzdury wylewające się z ust polityków. Lubię Żakowskiego, ale poszedł chyba o jednej mostek za daleko, bo to dziennikarze mają obowiązek informowania nas o zawartości głów polityków. Dziennikarze nie są od chronienia idioty, któremu się ubzdurało, że jest kimś absolutnie wyjątkowym, niepodlegającym nawet prawom fizyki (patrz katastrofy).
    POzdro(waś)

  33. Obserwatorka napisała:
    Obecnie ?niedoszly premier z Krakowa? powinien rowniez przeprosic trzy instancje sadownicze oraz IPN?.ktory jak wiadomo, gdyby tylko znalazl cien watpliwoisci w sprawie Kornatowskiego , to skorzystalby z okazji, by mu przywalic.

    Ten punkt budzi moje małe wątpliwości. Otóż szefem IPN był wówczas Kurtyka, z nadania pisowskiego, zaś Kornatowski też był z nadania pisowskiego i korzystał z pisowskiego parasola ochronnego pomimo swej PRL-owskiej przeszłości. Więc roli IPN nie jestem całkiem pewna.

    Tutaj jasno widać, że politycy psując wymiar sprawiedliwości, IPN itp. działają przeciwko sobie. Potem nikt już nie wierzy orzeczeniom sądu czy IPN, bo to było na zamówienie, bo mają tam swoich ludzi itp. Na dłuższą metę psuje to jakiekolwiek zaufanie ludzi do instytucji państwa.

  34. gdzieś w internecie zostało opisane zachowanie Rokity w sprawie „350 tyś” jako przekręt w stylu „na wnuczka” – chyba coś w tym jest.

    PS.
    Emigracja polityczna a może zesłanie w Toscanii – kto pisze się nastepny 🙂

  35. Żenujące robić się to zaczyna. Choć gdyby się zastanowić, to politycy zawsze o władzy sądowniczej wypowiadali się w podobny sposób. Pan Rokita nie tylko polskie sądy ma w poważaniu o czym w Polityce już kiedyś pisano:

    http://www.polityka.pl/kraj/opinie/1501657,1,list-gonczy-za-janem-rokita.read#ixzz2WAjdeGk5

    Wstyd więc nie tylko słuchać tego Pana, ale jak dla mnie wstyd również popierać inicjatywy zmierzające do tego, aby takim personom nieść pomoc. Prawdziwy mężczyzna potrafi powiedzieć „przepraszam” gdy zawini i przyjąć z godnością prawomocny wyrok. Zwłaszcza jeżeli ma aspiracje polityczne.

  36. Miałem okazję poznać Janusza Onyszkiewicza osobiście.
    Ostatni raz na żywo widziałem go w pobliżu Dziekanowa Leśnego, gdy wraz z Wandą Rutkiewicz treningowo nieśli przez Puszczę Kampinoską plastykowe duże karnistry z wodą.

    Wanda znana była z dużych zdolności transportowych, co wynosiło ją ponad przeciętną towarzyszek i towarzyszy ataków z bazy i obozów przejściowych do ataku szczytowego.

    Janusz Onyszkiewicz to jest w odbiorze powszechnym dziwak.
    Po tragedii swych kolegów na Broad Peak stwierdził, że wypadki w górach się zdarzają. Po wprowadzeniu stanu wojennego wrócił do Polski wzbudzając odruch pukania się w czoło. Artykuł poświęcony prezesowi Polskiego Związku Alpinizmu w opisie działalności politycznej tej postaci przemilcza ten dobrze charakteryzujący człowieka fakt.

    Janusz Onyszkiewicz ma jak mało kto prawo wypowiadać się surowo o zachowaniu się Jana Rokity. Ten teoretyk matematyki zadziwiający swą jazdą na rowerze do Urzędu Rady Ministrów delikatnie podrwiwał z Jana Marii Rokity.

    Sprawa jest poważniejsza niż subtelne drwiny Janusza Onyszkiewicza z byłego aktywnego członka komisji sejmowej. Nawiązuję tu do świeżo ujawnionego skandalu czeskiego na szczytach władzy.

    Legion Służby Cywilnej Polsce nie powstał. Pożytki z urzędników oraz pracowników pozostałych monteskiuszowych władz są delikatnie mówiąc skromne. I nikt nie spieszy się z odważną tezą: służba Polsce powinna być opłacana i opłacalna.

    Korupcja na grzbiecie której wypływają do władzy populiści łudzący masy jest tak powszechna, bo urzędnik nie ma zagwarantowanej spokojnej starości. Nie musi być ten urzędnik tak szeroko utalentowany jak Janusz Onyszkiewicz. Ale podobnie jak Ludwik Dorn, nie powinien być skazywany na powrót do opowiadania bajek po złożeniu urzędu.

    Ale do tego trzeba zdecydować się na szeroką i głęboką publiczną debatę o odpowiedzialności. Tymczasem, ani biskupi, ani ministrowie, ani proboszczowie, ani naczelnicy, ani kierowcy aut zmuszający matki z dziećmi w wózku do zjeżdżania na jezdnię z zablokowanego chodnika nie są odpowiedzialni i czują się bezkarni.

    Zostawcie proszę w spokoju Jana Maria Rokitę – czołowego histeryka polskiej polityki – i wyłuszczcie swe pomysły na zamianę nietykalnych na nieprzekupnych.

    I tym razem niech się obędzie bez błędu Maksymiliana Robespierre’a.
    Niech tlumaczy się na codzień Pan, Wójt i Pleban a w internecie niech nie krąża listy zdrajców w składzie Zgromadzenia Narodowego.

    To co dziś mamy w Polsce to sen zoperowanego już głównego bohatera Lotu nad kukułczym gniazdem: wszystko osobno.
    Nie mają ani grosza, nigdy nie zgrubiała im skóra na dłoniach od pracy, nigdy nie zapisali się chlubą w annałach, lgną do nich masy.

    Masy marzące o życiu w dobrobycie i bezpieczeństwie w stanie pustych kieszeni. Polityczne nastroje mogą zaowocować tym, że Ważnych Nietykalnych NIE będzie stać na ciastka i nawet na razowiec.

    A pracownicy wymiaru sprawiedliwości prze lata popierający Amber Gold będą w telewizjach przekonywali, że dostawali świecidełka z tombaku.

    Trzeba było w PRLu nie kształcić gminu w rachunkach, to by gmin nie pytał ile kosztowała Jana Marię dizajnerska czapka.

  37. Wczoraj Marcinkiewicz odsłonił u Olejnik ,cynizm ,głupotę i zaczyna m,rozumieć dlaczego prezes go posunął.A Maria Jan.?Wychowany przez ciotki ,podobnie jak prezes nie dostał w czoło w bójkach podwórkowych.Uległy żonie ,mądrej nadzwyczaj ,nie przystosowany do twardego życia.Ci ,którzy pięknie przemawiają budzą zawsze podejrzenie o ,łatwo się domyśleć ,zaczynająć od Dolka i Fdela a u nas łysego Józefa.A byłoby straszno ,gdyby został premierem.Z a Konkordat powinien dostać wsparcie ,wikt i opierunek w katolickim klasztorze.

  38. Śleper 14 czerwca o godz. 10:05 pisze: ” .. . wychodzi nam z Rokity oszust i naciągacz (chciałbym jutro wyjąć z wpisów blogowiczów wszystkie smaczniejsze określenia jego osoby)”

    Szanowny Śleperze,
    jak już będziesz gromadził i segregował te „smaczki”, to wiedz, że są tacy, którzy mogą się ze wszystkimi tymi „smaczkami” nie zgadzać. Otóż, gdy JM-R wyrwała się „Nicea albo smierć”, to wprawdzie przeholował może ale chyba wyjatkowo miał „kupę racji w tym ustępie” bowiem w następstwie „olania” zasady „pascta sunt servanta” powstał Traktat Lizboński który charakteryzuje się dodatkowo tym, że niemiecki Trybunał Konstytucyjny może decydować czy decyzje na podstawie tego traktatu mają obowiazywać na terenie Niemiec i nikt nie protestuje, bo po rozwaleniu Nicei, reszta stała się mniejszymi czy wiekszymi ale klientami Niemiec.Tak krok po kroczku rośnie IV Rzesza na unijnym nawozie bowiem mamy sytuację, że – „wszyscy w Unii są równi ale niektórzy sa równiejsi” – no tak jakoś to wychodzi i źle się mi kojarzy, niestety.

    Ponieważ nawet zepsuty, stojacy zegarek dwa razy na dobę pokazuje idealnie czas, tak uważam, że z tą Niceą, to ten zarozumiały, arogancki, megaloman i żłób nie mylił sie wtedy.

    Pozdrawiam i czekam na rezultaty pracy, Nemer

  39. Popieram w pełni tych PT Przedmówców (Przedpiszących ?), którzy napomykają o tym, że wszyscy nasi, przepraszam za wyrażenie, „sejmowcy” maja ogromne (w porównaniu do większości ludności) i w sporej części nieopodatkowane przychody. Wydaje mi się, w tu jednak największą rolę odgrywa to, iż oni, jak większość Polaków, są aktywnymi członkami PK – Partii Kalego (tego „od” Sienkiewicza) a poza tym nie wiadomo na jakiej podstawie uważają, że na swych parlamentarnych stołkach będą siedzieć dożywotnio. A to skutkuje właśnie tym, że są absolutnie przekonani, że mają rację zawsze i z urzędu. A jako, że wszelkie zdania i opinie dzielą na własne i błędne przychodzi im to łatwiej. W większości też są przekonani, że (tak jak właściciel PiS), że ich wiekopomne działanie nie podlega ocenie żyjących – ich oceni historia, a więc „dzisiejsze” prawo, sądy i inne takie są dla maluczkich. A konsekwencja tego jest i to, że oni nie mogą z definicji się mylić …

  40. Jak zwykle zgadzam się z pani spostrzeżeniami i stwierdzeniami w każdym słowie:)

  41. Szanowna Pani Redaktor,

    doskonały tekst. Mam wręcz „bliźniacze” odczucia po wysłuchaniu Jana Rokity w TVN24. Podzielam także w pełni Pani ocenę zachowania polityków, w tej materii. Nie pozostaje mi więc nic dodać ani ująć.

    Kłaniam się – WP

  42. Można by się zastanowić, czy pan Rokita nie jest przypadkiem „wyznania handlowego”…….
    Nie dość że wypłynął w mediach, nie płacąc za to, to jeszcze może na tym sporo zarobić.
    Zrobienie z kwoty 10 000 sumy 350 000 i zainicjowanie zrzutki na siebie, to szczyt tupetu chyba.

    Inna sprawa to niechęć „wybrańców ludu” do podlegania prawom ustanawianym przez nich dla tegoż ludu….
    Wiara w to że „kruk krukowi oka nie wykole” jest dość mocno ugruntowana w praktyce.

  43. Patrzy p. Paradowska na PO, patrzy, patrzy, a to PiS.

  44. W zachowaniu Rokity widać ten sam schemat, co w czasie niesławnego zajścia w samolocie Lufthansy:
    – ratujcie państwo, Niemcy mnie biją!
    – ratujcie państwo, komornik mnie bije!

    Najpierw nieodpowiedzialne, aroganckie zachowanie pt. „jestem bogiem i wszystko mi wolno”, potem uchylanie się od odpowiedzialności i próba rozwiązania problemu cudzymi rękoma.

    Można by złośliwie napisać, że skoro facet jest z Krakowa, to należało się spodziewać, iż będzie płakał i histeryzował, byle tylko nie zapłacić ~10 tysięcy pomówionemu Kornatowskiemu. Ale ja na koniec napiszę coś innego: TAKI człowiek miał TYLE władzy – groza! Dziękuję wszystkim, którzy się przyczynili do jego odejścia z polityki. Jednego mniej…

  45. W tej sytuacji wypada podziękować Jarosławowi Kaczyńskiemu, że pokonał PO w 2005 roku i nie dopuścił Rokity do urzędu rady ministrów. Byłaby to większa żenada niż Giertych z Lepperem. A także zablokował drogę Tuska do urzędu prezydenta, dzięki czemu mógł on zostać premierem.

  46. A ja Rokitę lubię. Mam 63 lata, wszystko co mogłem w życiu przegrać-przegrałem. Do nikogo za swoje niepowodzenia pretensji nie mam. Ot , taki głupolek. I słucham człowieka, który -tak wszyscy piszą – jest inteligentny, mądry wręcz niezwykle. I ględzi tak, że głupiej i ja bym nie potrafił. Może więc są jeszcze głupsi ode mnie….i ja też jestem mądry. Tylko jak Rokita, mądry inaczej.

  47. Dla mnie to człowiek bez klasy. Smutna konstatacja.

  48. W całej rozciągłości przychylam do powszechnej tu opinii o Janie, Marii, Władysławie R. a jednocześnie popieram w całej rozciągłości inwektywy kierowane pod jego adresem.
    Popieram i jestem za, ale stwierdzam też, że nasz język jest a ubogi, by w pełni ocenić tę postać. Postać cieszącą się w niektórych kręgach zarówno salonowych jak i ostatnio pisowskich opinią geniusza śledczego, wybitego „premiera z Krakowa” a także nadzwyczaj inteligentnego i osobę skrzywdzoną.
    A „jaki koń jest każdy widzi”.
    Popisówę dał ostatnio u Kuby Wątłego bywszy red. Bober.
    Nie znając sprawy nazwał prokuratora Kornatowskiego „ubowcem” przy okazji rzucając inwektywy ba Millera i SLD przy czym ten ostatni chyba jako jedyny zachował się właściwy przytaczając słowa Rokity, że „litość należy okazywać głodnym dzieciom z Afryki a nie politykom”.
    Swoją drogą ciekawy jestem czy zgodnie z prawem kwesta będzie zarejestrowana a dochód Rokity opodatkowany.

  49. Mawia się niekiedy, że zachowanie świadczy o formacie człowieka.
    Jeśli to prawda, to zachowanie niedoszłego premiera z Krakowa świadczy, że jest człowiekiem formatu „tyciego”…
    W ogóle „wyteranym na styropianie” wydaje się, że stoją ponad prawem i za nic mają prawo, do którego uchwalenia swoją rękę przyłożyli, za nic mają także wyroki sądów wydawane w oparciu o „ich prawo”.
    Bełkotliwe zaś wypowiedzi ex-Ministra Sprawiedliwości prezentowane w obronie „zasłużonego” i przy okazji przykrości jakie sam sobie ów „zasłużony” sprokurował świadczą dobitnie, że człowiek ten na fotelu, który do niedawna zajmował był totalnym nieporozumieniem kadrowym Premiera Tuska.
    Bądźmy dokładni: jednym z wielu totalnych nieporozumień kadrowych Pana Premiera.

  50. Brak mi nawet słów, gdy zobaczyłem, czemu Pani wpis jest poświęcony. Przyznam się szczerze, że przestałem szczegółowo śledzić wydarzenia publiczne jakiś czas temu, wybiórczo poświęcę czemuś uwagę. Sprawa Rokity była dla mnie zaskoczeniem i tylko utwierdziła mnie, dlaczego swoją energię życiową wolę poświęcać na coś innego.

    Gdy zobaczyłem człowieka, który aspirował do tego, by być premierem, i gdy posłuchałem co mówi, to mi ręce opadły. Nie mogłem uwierzyć, że osoba mająca opinię „pro-państwowca” jest w stanie wypowiadać się w taki sposób i prezentować taką postawę. Takie rzeczy, które opowiadał Rokita w TVN-ie, to może mówić cieć spod budki z piwem. Tak na marginesie to powiem szczerze, że śmiać mi się chciało, gdy zobaczyłem go na jakimś tarasie (chyba Włochy, ale weź zgadnij jak nie wiesz), w białej koszuli i kaszkiecie, a w tle błękitne morze – całkiem niezły kontrast do wypowiedzi, że zaraz nie będzie miał za co żyć, bo mu komornik komputer zabierze.

    W ogóle potem było tylko lepiej – cała ta medialna sraczka jest po prostu żenująca. Skandalem samym w sobie jest postawa Gowina – byłego ministra sprawiedliwości – którą można w skrócie określić (przepraszam, nie pamiętam dokładnych słów) że takiego człowieka jak Janek to sądy nie powinny krzywdzić. I nie potrafię zrozumieć, dlaczego nagle cała Platforma ma się tłumaczyć z tego, że JMR nie płacił składek. I wiszące w powietrzu niedopowiedzenie, że trzeba było skreślić pozostałych, no ale Janka? Jeszcze tylko brakowało, by ktoś za niego składki uiścił.

    Patrząc na zachowanie Rokity, który swoją postawą pokazał wyjątkową arogancję do wymiaru sprawiedliwości i wyroków sądowych, nasunęło mi się jedno pytanie: skoro były niedoszły premier może tak się zachowywać, to dlaczego wszyscy są zdziwieni, że jakiś człowiek rzuca w sędzię tortem?

  51. ot bankructwo drobnomieszczanina

  52. Właściwie szkoda komentować wypowiedzi tego „nibypaństwowca” wielu imion Rokity. Pokazał że jest tyciutki i tyle.
    Natomiast drugi z miasta Krakowa b.minister sprawiedliwości Jarosław Gowin wykazał ze jego obecność na tym urzędzie była nieporozumieniem a on sam jest tego samego formatu, co „rzekomo pokrzywdzony „premier”. Ten gość agresywny i bezwzględny a jednocześnie fałszywy i obłudny/cech złych wszelakich/ kłamie bez skrepowania bo kto to zweryfikuje? Pewnie ci sami co się nim zachwycali.
    LEX napisał o tych dwóch centusiach to co sam myślę.
    JERZY

  53. – Bardzo lubię Jana Rokitę, znam go od lat. Ale to dorosły człowiek, miał szansę, by przeprosić i świadomie zdecydował, że tego nie zrobi. I musi ponieść konsekwencje – powiedział Żelichowski.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/zelichowski-byc-moze-klub-po-powinien-wesprzec-fin,1,5540068,wiadomosc.html
    ==============

    Za jedno działaczy PSL lubię- zdrowy rozsądek……..

    Ps.
    treść art. 57 Kodeksu wykroczeń: „”Kto organizuje lub przeprowadza publiczną zbiórkę ofiar na uiszczenie grzywny orzeczonej za przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie lub wykroczenie skarbowe albo nie będąc osobą najbliższą dla skazanego lub ukaranego uiszcza za niego grzywnę lub ofiarowuje mu albo osobie dla niego najbliższej pieniądze na ten cel, podlega karze aresztu albo grzywny”
    Artykuł ten w paragrafie 2 stanowi, że karalne są także podżeganie i pomocnictwo, a paragrafy 3 i 4 mówią, że zebrane ofiary podlegają przepadkowi na rzecz instytucji pomocy społecznej lub instytucji kulturalno-oświatowej.
    -Z medialnego szumu wnioskuję, że wielu posłów nie zna tego przepisu, który kiedyś uchwalili ich poprzednicy w Sejmie.

    Wszystko jak w szkolnej wyliczance:
    „Ośle Ośle Sam Pisałeś, a Przeczytać Nie Umiałeś”……
    Nasi legislatorzy Prawo dla maluczkich ustalili.
    Sami są natomiast PONAD?

  54. @Wiesku59,
    a to wobec Rokity orzeczono karę grzywny? Pierwsze słyszę.

  55. Szanowna Pani Paradowska: JR jest produktem medialnym niczym castingawa bylejakosc. Mainstream politykow jak i JR imperatiwem jest madialny festiwal a nie interes spoleczny. Ubolewnie na bylejakimi politykami jest zenujace gdy jenoczenie krytyki pod adresem harcerzy-dziennikarzy i ich piroteczniki, inwestygatnych artykulow wyprodukowanego w szafie, bzdur i pospolitej podlosci w mediach tez na lamach Polityki nie mozna sie doszukac. Kogo do cholery interesuja romantyczne fanaberie pana Rokity poza dzienikami, intretowymi pekajacymi reklama newsami, nudnymi talkshows, w ktorych usmarowany marmolada 3ci garnitur gledzi o bogu i swiecie, czy Jasia i Malgosie przy dworcu?

  56. Mówi się, że „kota można zagłaskać na śmierć”. I to zdanie pasuje jak ulał do Rokity.
    Szanowni dziennikarze! To wy zagłaskaliście Rokitę na polityczną śmierć!
    Pamiętam doskonale wiele rozmów z tym przez ponad 20 lat promowanym (według mnie) kiepskim politykiem, w których zazwyczaj nie pojawiały się pytania, leżace na półce z napisem: „trudne”. Nigdy w żadnej rozmowie dziennikarza z Rokitą nie słyszałem, aby musiał on tłumaczyć się z własnych błędów, które były, a jeśli już jakaś rozmowa kierowana była przypadkowo na niebezpieczne tory, natychmiast następowała zmiana tematu.
    Takiego Rokitę zapamiętałem od 1989r, a jego zachowanie w samolocie Lufthansy, tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że obserwuję jeszcze jednego polskiego zarozumiałego kołtuna.
    Dziś ten osobnik nerwowo reaguje na konkretne pytania i ucieka się do kłamstw. Redaktor Durczok bał się drążyć głębiej w tematach, które sam rozpoczynał, bo groziło to (ze strony rozmówcy z Italii) ostrą reprymendą i lawiną oszczerstw w stronę Gospodarza programu.
    Takim człowiekiem R. był, takim jest i takim pozostanie, bo tak go ukształtowały media oraz jego „przyjaciele” partyjni i ze styropianu.
    Ale ja już obserwuję kolejną ofiarę mediów. Jest nią R. Kalisz. Ten też uwierzył w to jak o nim mówią dziennikarze i niektórzy polityczni koledzy, natomiast nie zwraca uwagi na to, jak widzą go przeciętni obywatele.
    I jeszcze z rozmowy K Durczoka z JMR rozbawił mnie brak reakcji ze strony dziennikarza, kiedy JMR wyżej postawił jakąś uchwałę sejmową, nad wyrokiem sądów bodajże trzech instancji.
    Ale cóż, takie mamy w Polsce dziennikarstwo, nie od przedwczoraj zresztą.

  57. Nemer
    14 czerwca o godz. 15:14

    Zbiórka publiczna bez zezwolenia lub uiszczenie za skazanego mandatu, podlega tej karze……
    Któraś z pań ostatnio załapała się na ten paragraf- Kempa? Pawłowicz?
    uiszczając grzywnę za Rydzyka…..

    =========
    Ojciec Rydzyk powinien zapłacić nałożoną na niego karę pieniężną w wysokości 4,5 tys. zł (3,5 tys. zł grzywny plus koszty sądowe) za nielegalną zbiórkę pieniędzy na Telewizję Trwam, Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej oraz odwierty geotermalne w Toruniu. Komunikaty wzywające do dobrowolnych wpłat pojawiały się na antenie katolickiej telewizji bez zgody MSWiA.
    http://www.gadu-gadu.pl/rydzyk-ucieka-przed-komornikiem/60
    ==========

    Jedyne co dobrze wychodzi w naszym kraju to hodowla…..świętych krów i baranów do strzyżenia…..

  58. W dzisiejszej rozmowie redaktorów W Poranku Radia TOK- fm red. Żakowskiego „rozdzierało” współczucie dla J-M. R, którego wyrok sądu nakazujący mu (Rokicie) przeproszenie p. Kornatowskiego rujnuje finansowo.
    Nie znam sytuacji materialnej p. Rokity, być może znalazł się na skraju ruiny finansowej ale……….
    Sąd nakazał p. Rokicie przeproszenie p. Kornatowskiego w tych mediach, w których pomówienie miało miejsce. Wydaje się to słuszne: odszczekaj tam gdzieś pomówił. Tylko, sąd nie określa ile mają takie ogłoszenia z przeprosinami kosztować zobowiązanego.
    Koszt zamieszczenia takich ogłoszeń to nic innego jak ceny żądane przez redakcje gazet, czasopism oraz stacji radiowych i telewizyjnych.
    Że żądane ceny są rujnujące to wasza „zasługa” panie i panowie redaktorzy zasiadający w redakcyjnych kolegiach kierowniczych. Co stoi na przeszkodzie wycenieniu koszów takiego ogłoszenia na poziomie np. 500 czy 1000 zł zamiast 50 000 lub 100 000 zł ?
    Nie do sądu (ów) a pod własnym adresem kierujcie więc swoje pretensje i słowa oburzenia.

  59. A jak sobie przypomnę zachwyty nad Rokitą przy okazji komisji śledczej d/s afery Rywina i Michnika, wskutek której oblano pomyjami sporo ludzi, których nigdy nie przeproszono, a i wyroków sądy nie wymierzyły, to moje przypuszczenie, ze ta afera była zrobiona na polityczne i dziennikarskie zamówienie, staje się w moim przekonaniu faktem.
    Główni aktorzy tej komisji: Rokita, Ziobro, Nałęcz…
    Cóż można więcej dodać?
    Chyba tylko tyle, że „dzięki” tej prowokacji, od 2005r w Polsce jest coraz bardziej nieciekawie i robi się coraz bardziej duszno.

  60. Pani Janino, dziekuje za ten tekst. Pieknie ujela Pani wszystko, o czym myslalam ogladajac fragmenty wywiadu i zenujacy spektakl pt. „sejmowa zbiorka na Janka”. Nie na darmo czytuje Pania od tak wielu lat. Serdecznosci!
    e.

  61. @Wiesku59,
    to posłanka Sobecka była chyba, ta od inicjowania modłów w Sejmie ale mi o to chodzi, że wobec głupiego Jasia grzywien żadnych nie orzeczono a tylko czeka go pokrycie kosztów przeprosin w mediach a to chyba inna para kaloszy jest, ale co ja tam wiem, może namówimy Lex’a „co by” nas pogodził?
    Pozdrawiam, Nemer

  62. Wieśku59, a w ogóle to sam bym poświecił nawet „pięczłoty” dla Rokity, pod warunkiem, żeby juz nigdy do Polski nie wracał.

  63. Lex
    14 czerwca o godz. 15:38

    Czyżbyś sugerował, że ceny dla polityków powinny być inne, niż dla ŚMIERTELNIKÓW?
    Niekoniecznie zgadza się to z koncepcją „egalite”…….
    Bardziej pasowałoby to do prawa stanowego- inne kary dla szlachty, inne dla plebsu….

    Generalnie, przy temacie Rokita, doskonale wychodzą różnice w poglądach na pozycje Władzy Sądowniczej jako samodzielnego bytu.
    Im ktoś bardziej na prawo, tym mniejsze znaczenie ma dla niego Prawo- szczególnie gdy pewne rozstrzygnięcia dotyczą go bezpośrednio…..

  64. Dość późno, jak na wytrawną dziennikarkę, poznała się Pani na Janie Marii Władysławie Rokicie. Ja, skromny obserwator z prowincji, narcyzm i skrajne blagierstwo widzę od czasu, kiedy ten pan zaczął pojawiać się publicznie. Polityka w jego wydaniu przypominała marny kabaret. A już pojąć nie mogłem, w czym przejawiać się miała błyskotliwa inteligencja byłego posła i niedoszłego „premiera z Krakowa”. No chyba, że oceniamy inteligencję po sprawności językowej, a polską mową pan J.M.W.R posługuje się nie najgorzej. I to chyba jest jego jedyna zaleta. Po występie w samolocie Lufthanzy i obecnym wypłakiwaniu się na polskie sądy pan Rokita występuje już tylko w operze mydlanej dla dzieci na podwórku.

  65. Skoro zostałem wywołany…..
    1. za ks. Rydzyka grzywnę w wysokości 4,5 tys. zł zapłaciła posłanka Sobecka, po czym za własne wykroczenie (zapłacenie grzywny za skazanego, który był/jest dla niej osoba obcą) – 3,5 tys. zł,
    2. J-M.R nie został skazany w procesie karnym. W procesach cywilnych jakie mu wytoczył K. Kornatowski został zobowiązany do opublikowania przeprosin na swój koszt i wypłatę K.K. zadośćuczynienia w kwocie
    +/- 100 tys. zł. Nie wiem czy proces o zadośćuczynienie zakończył się prawomocnie. Ponieważ J-M.R przeprosin nie opublikował to dokonał tego na swój koszt Kornatowski ( póki co w Radiu Z tylko i na razie) i koszt tego ogłoszenia jest przedmiotem egzekucji komorniczej. Przy okazji: koszt ogłoszenia tych przeprosin wyniósł ok. 9,5 tys. zł i taką kwotę ściąga komornik od Rokity; skąd J-M wzięło się 350 tys. to tylko on wie.
    Biorąc zaś za punkt odniesienia koszt ogłoszenia przeprosin w Radiu Zet – koszt ogłoszenia w dalszych mediach ( podobno w Dzienniku.Gazecie Prawnej i w Radiu TOK-fm) powinien być porównywalny a w każdym bądź razie sięgać – w najgorszym przypadku – kwoty kilkudziesięciu tys. zł a nie kilkuset jak twierdzi J-M.R.
    3. Oczywiście, ceny ogłoszeń powinny być jednakowe dla wszystkich, polityków nie pomijając (ani „w górę” ani „w dół”). Ale skoro dziennikarze tak skwapliwie pochylają się nad „rujnowanymi” kolegami po fachu i politykami z niewyparzoną gebą to żale i pretensje niech kierują pro domo sua gdyż to ich redakcjom się płaci.
    Tak na marginesie: odwołując się do wyżej wskazanego przykładu Radia Zet Rokitowa ( i powrarzana w mediach) fraza o rujnujących go kosztach ogłoszeń przepraszających wydaje się być mocno przesadzona.
    Na ubogiego wszak nie trafiło. J-M.R – mimo wszystko, to jednak nie pracownik zatrudniony na tzw.umowie śmieciowej ani emeryt z średnią (choćby) emeryturą.

  66. Nie będę mnożył inwektyw stosowanych przy próbach oceny charakteru tej świetlanej postaci, wielce zasłużonej(?), chcę tylko drążyć do skutku taki skromny wąteczek – poszanowania prawa i wyroków nieboskich przez polskiego ekspolityka i podobno prawnika. Olewa w sposób haniebny polskie sądownictwo, przecież jest ponadto, niech się zwykli śmiertelnicy martwią wyrokami. Jest jednak na tyle bezczelny i zarozumiały, że oczekuje i żąda specjalnego traktowania przez służby obcych krajów. Z tym trochę przesadził w samolocie Lufthansy, ale tak naprawdę to również niemieckie służby tratowały go „szczególnie” (jak chuligana), chyba jednak nie tak jak nasze , bo błagał zapadających się w swych fotelach Polaków o pomoc, gdy go „Niemcy bili”. To też było kłamstwo, bo potraktowali go znacznie łagodniej niż Kanadyjczycy tego również ograniczonego umysłowo Polaka.
    Pamiętam jego oburzenie, gdy razem z przedstawicielem konsulatu po wypuszczeniu z aresztu udał się do następnego samolotu. Miał pretensję, że zostali sprawdzeni antyterrorystycznie, tak jak „zwykli” pasażerowie. Stąd wniosek prosty – nie nauczyła go niczego uwłaczająca godności „premiera” rola chuligana, zakłócającego porządek regulaminowy. Jego wybryk został jednak zapisany i wykorzystany. Wprawdzie pan JMR był w „ostrym konflikcie z rządem RFN”, ale rząd nie ma wpływu na sądy i wymierzono mu jakąś karę. Już nie pamiętam, jaka to była kara. Bardzo chciałbym wiedzieć, jaka była ta kara i czy pan R. olał wyrok niemieckiego sądu tak samo jak 3 wyroki polskich sądów. Może dlatego siedzi w Peruggii, zamiast w Baden-Baden, gdzie mógłby podreperować w kasynie nadszarpnięty budżet.
    Jeśli ktoś to wie, to proszę podzielić się informacją. To „zaokrągliłoby” obraz tej szlachetnej postaci.

  67. Można by zaryzykować stwierdzenie, że
    „polityka prawicowa jest kosztowniejsza niż lewicowa”.

    Wynikało by to z częstotliwości z jaką prawicowcy płacą koszty swych przydługich języków.
    W przypadku PSL, czy SLD, nie pamiętam by ktoś był zmuszony przepraszać. Nagminnie natomiast występuje to w innych partiach.
    Specyfika?
    Czy buńczuczność, pewność siebie i pogarda dla innych?

    Żeby było śmieszniej, prawica przynajmniej w słowach, identyfikuje się z „moralnością katolicką”. Wychodzi mi, że to sami heretycy, skoro nagminnie łamią ósme przykazanie….
    „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.”

    Boziewicz miał rację, wymieniając kilka profesji pozbawionych zdolności honorowych. Polityk powinien być nią objęty również….

  68. @Lex
    14 czerwca o godz. 17:26

    Zazwyczaj przekonują mnie wywody prawnicze Lexa, ale tym razem muszę coś sprostować.
    Ukaranie tej wspaniałej, niezwykłe trzeźwej osoby, za dobre serce było właśnie takim „niemoralnym prawem” w stylu Gowina.
    Przecież ojciec Tadeusz jest bratem wszystkich chrześcijan, a w szczególności swej siostry „w Panu” i siostra miała prawo wspomóc brata!!!
    Paskudne są te nasze sądy!
    Mogły przecież powołać na eksperta np. Terlikowskiego.

  69. Wieśku!
    Piszesz „Wynikałoby to z częstotliwości, z jaką prawicowcy płacą koszty swych przydługich języków”. Ale to jest jasne do wytłumaczenia. Prawica ma jej zdaniem moralną wyższość nad resztą narodu, ona po prostu wie lepiej, co dla narodu jest dobre i co jest prawidłowe. Jej opinie i wysyłane komunikaty są przedłużeniem praw natury, które – jak wiadomo – stoją ponad prawem stanowionym przez ludzi. A więc z tego wynika, że każde zdanie wypowiedziane przez przedstawicieli prawicy wierzącej staje natychmiast ponad prawem polskim. I jakieś tam przeproszenia wymagane przez sądy polskie wzbudzają litość i zażenowanie prawicy, jak można dyskutować z boskimi decyzjami wypowiadanymi przez przedstawicieli Boga na Ziemi.

  70. Antoniusu,
    prosisz – masz:
    W związku z incydentem z 10 lutego 2009 w samolocie pasażerskim Lufthansy prokurator z prokuratury w Landshut w prowadzonym postępowaniu karnym przedstawił Janowi Rokicie zarzut popełnienia czynów zabronionych w postaci zakłócenia spokoju i stawiania oporu funkcjonariuszom policji. W sierpniu tego samego roku orzeczono wobec niego karę grzywny w wysokości 3 tysięcy euro. Jan Rokita nie wpłacił tej kwoty, wobec czego prokurator w Niemczech uzyskał nakaz jego aresztowania w celu wykonania kary zastępczej. (Za wiki….).

  71. Byłyby jaja gdyby Włosi wykonując niemiecki nakaz aresztowania J-M.R. przymknęli i następnie wydali Niemcom celem odbycia orzeczonej kary zastępczej.
    Przy okazji wiadomo dlaczego Niemcy dla J-M.R to „strefa zamknięta”.
    Tak to się Tusku zmówił z Angelą aby pognębić nasze genetycznie-patriotyczne polityczne cudo z Krakowa. W „Niemcach” przechlapane – w Polsce tudzież….
    Ach, gdzież on zrujnowany i gnębiony zemstliwie miejsce znajdzie… gdzież….

  72. Antonius pisze 14 czerwca o godz. 17:56 –„Przecież ojciec Tadeusz jest bratem wszystkich chrześcijan, a w szczególności swej siostry …”

    Antoniusie, Antoniusie, ja Ciebie „pszeszczegam” Ty powściągnij swój język, bo jak się ktoś „dopaczy”, że wg Ciebie ojciec może być jednocześnie bratem tego samego indywiduum a także ojcem swej siostry na dodatek, to daruj ale niebawem może Ci zabraknąć na prąd jak się niemoralne sądy dobiorą Ci do … ,no tego no, …kieszeni.

  73. http://fakty.interia.pl/polska/news-trwa-sadowy-spor-miedzy-trawny-a-glowackimi-o-odszkodowanie-,nId,982392
    ===========

    „Spór o miedzę” trwa…..
    I odbija się na zdrowiu bohaterów……
    Zarabiają a bezsprzecznie jedynie adwokaci.

  74. „Ateizacja Polski celowym i zaplanowanym działaniem”, „Postawa katolika wobec ateisty”, „Katolik nie może być obojętny”, „Prawne aspekty obrony wiary”, „Walka z wiarą i tradycją w Unii Europejskiej” – to tematy niektórych z paneli podczas kongresu.

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-w-niedziele-kongres-katolikow-wezma-w-nim-udzial-politycy-pi,nId,982248?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    ================

    Rewolucja czy kontrreformacja?
    Będzie się działo…….
    Miliardy pompowane w struktury kościelne przez Państwo, właśnie procentują- jednej stronie politycznego spektrum…..
    Po ewentualnej wygranej, będzie to skutkowało „dowodami wdzięczności”. Za ktore zapłacą wszyscy- nawet ateiści……

  75. @Nemerze, jesteś ?
    coś mi się „błąka ” po zwojach mózgowych….
    http://www.youtube.com/watch?v=pRWW-C17P1I
    Dobrze pamiętałem preferencje , czym się „rąbnął” ?….

  76. @Lex’ie, jestem, jestem, tak dobrze utrafiłeś, uwielbiam Soniego i całą tę kapelę z Wiili Dixonem. Dziękuję i pozdrawiam, Nemer

  77. Padło już tyle ocen i epitetów, że trudno cokolwiek dodać…
    Bardzo bym chciała, aby ktoś wyszperał felieton Ludwika Stommy w „Polityce”z przed paru lat, gdzie autor barwnie – jak to on – opisał wejście JMR na przyjęcie w pewnym domu, a następnie wyjście z tegoż przyjęcia.
    Interesujące mogłoby też być sprawdzenie, czy nasz, polski NFZ pokrył w całości koszty pobytu i leczenia tego cenionego polityka w prestiżowej klinice Gemelli ❓
    Mam podejrzenia, graniczące z pewnością, że TAK.
    Od komentarza się powstrzymam, bo by mnie wycięli i nie wpuścili z powrotem
    *********

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=6&cad=rja&sqi=2&ved=0CE4QtwIwBQ&url=http%3A%2F%2Fwww.tvn24.pl%2Fwiadomosci-z-kraju%2C3%2Frokita-w-klinice-gemelli%2C173753.html&ei=llK7UbPPK8SsO4L0gOgP&usg=AFQjCNETm7bcJ81oegQWXMr9iDxpZJYuhg.

  78. Podej­rzane dla mnie zawsze było to, jak tak dosko­nale przy­go­to­wany poli­tyk, wiele razy wybie­rany do Sejmu ? raz tylko, krótko spra­wo­wał urząd pań­stwowy ? za to krą­żył po róż­nych for­ma­cjach, niczym? Antoni Macie­re­wicz. Zachwyty ze scen poli­tycz­nych i mediów nad Janem Marią Rokitą pły­nęły zewsząd. Wszy­scy, począw­szy od pre­miera Jaro­sława Kaczyń­skiego, na Jaro­sła­wie Gowi­nie koń­cząc wychwa­lają jego postawę patrio­tyczną. Tylko dla­czego nic z tego na dłuż­szą metę nie wynikało?
    http://studioopinii.pl/azrael-jan-rokita-z-komedii-dellarte/
    ===========

    Chyba trafne porównanie……

    Ps.
    Kto wykreował Rokitę na prawie Męża Stanu?
    Czyli, czyją jest KREATURĄ?
    Mediów?
    Znamion wielkości po małostkowości trudno oczekiwać.
    Ciekawe, jak będzie funkcjonować za 1500 miesięcznie, nie dziennie…..

  79. @ Nemer
    14 czerwca o godz. 18:45

    Nie boje się, bo oparłem to co mówiłem, na faktach. Primo: Wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga – resztę dopowiedz sam, secundo: Pan ojciec Tadeo nie wyparł się też zażyłości siostrzano-braterskiej – powiedział tylko, ze nie śpi w jednym pokoju z panią S.

  80. Lexusie!
    Dzięki za informację. Nie pojedzie do Baden-Baden z Peruggii.

  81. Człowieka, którego się zna osobiście widzi się w innej perspektywie niż ta publiczna. Mimo to jestem zdumiony dzisiejszym odkrywaniem pętactwa JM Rokity.
    Wielu ludzi od pierwszego zapamiętanego występu publicznego (Sejm, wybór prezydenta RP według przejściowych reguł) widziało w Rokicie niedowarzonego, pyszałkowatego niedorostka. Na domiar, wydawał się średnio wykształcony, bo na swe nieszczęście wypowiadając się też o sprawach niezwiązanych z polityką, zdradzał niechcący, że czytanie ze zrozumieniem sprawia mu trudności.
    Może jest sprytny, może biegle intryguje politycznie, ale inteligentny? Autor projektu Partii Dulskich? (Nic dziwnego, że pojawiła się przy nim akurat pani Nelly).
    Piszę o tym dlatego, że przeraża mnie w życiu publicznym łatwość przypisywania ludziom pozbawionym szerszych horyzontów, klasy, arogantom, klaunom ? i po prostu głupcom ? cech przywódczych oraz nadzwyczajnych. Przecież taki Rokita to niedoszły premier, a bywają w życiu publicznym znacznie gorsze od Rokity egzemplarze.
    Nie chcę, broń Boże, porównywać programów, skali szkód ani zła ? chodzi mi tylko o mechanizm grającego na flecie szczurołapa ? ale jak tu się teraz dziwić Niemcom czy Włochom w latach trzydziestych?

  82. Inteligientny jest, to trzeba przyznac a poza tym:chimeryczny,rozpieszczony narcyz ktory kpi w zywe oczy z nas wszystkich.Kandydat na premiera a taki histeryk lepiej zeby byl historykiem.Wstyd na prawde wstyd,a moze nie wstyd tylko taka polska norma dla politykow.

  83. Życie czasem (chociaż zbyt rzadko) mówi: „sprawdzam”. I sprawdziło.

  84. A może by tak w uznaniu zasług , zaproponować p. Rokicie dożywotnią funkcję prezesa ogródka jordanowskiego albo kuratora Plantów Krakowskich.
    Byłby z tego jakiś pożytek , kto wie ?
    Dzieci by miały więcej powodów do śmiechu a Planty – nie takie rzeczy już widziały .
    Pamięta ktoś piosenkę śpiewaną w Krakowie co zaczynała się jakoś tak
    DO DUPY Z…. i tu umknęło mi nazwisko.
    uklony

  85. Ponoć Pan J-M. R chował długo w swej szufladzie w sejmie (zrobił ją sobie za w czasu, aby „sygnować” dokumenty od razu po objęciu urzędu !) pieczątkę z tytułem; Prezes Rady Ministrów RP. Miało to miejsce nawet po upadku idei „premierostwa z Krakowa”, gdy rządził miłościwie namaszczony przez Prezesa K.Marcinkiewicz. To jest kolejny też przykład szczytu megalomanii, napuszenia, błazeństwa i kabotyństwa tego polityka (a w zasadzie; pseudo-polityka, jakich pełna jest polska przestrzeń publiczna). Zgiń, przepadnij maro nieczysta ……
    Pozdrawiam
    Wodnik 53

  86. Do grona inaczej sprawnych umysłowo popieraczy Rokity dołączyła wybitna feministka i przedstawicielka Kongresu Kobiet pani Środa.
    Och jak żałko!!

  87. @karwoj8 – facetka Środa to taki Rokita w spódnicy . Tylko trzeba umieć to zobaczyć .
    Co do wyroku „samolotowego” to :
    W związku z incydentem[12] z 10 lutego 2009 w samolocie pasażerskim Lufthansy prokurator z prokuratury w Landshut w prowadzonym postępowaniu karnym przedstawił Janowi Rokicie zarzut popełnienia czynów zabronionych w postaci zakłócenia spokoju i stawiania oporu funkcjonariuszom policji[13]. W sierpniu tego samego roku orzeczono wobec niego karę grzywny w wysokości 3 tysięcy euro[14]. Jan Rokita nie wpłacił tej kwoty, wobec czego prokurator w Niemczech uzyskał nakaz jego aresztowania w celu wykonania kary zastępczej[15].
    Fakt , że Rokita jest błaznem jest niezaprzeczalny . Samo używanie imienia Maria ( nie wiem czy przybrane czy z bierzmowania ) miało go ustawiać w kat. starego , wielkiego , katolickiego mieszczaństwa . A to Władek . Władek . Jan Władek !
    Podobnie z mieszkaniem po ciotkach które SAM (!) malował , przy współudziale mediów . Myślałem , kurcze , że to z 5 pokoi z wystawą na Sukiennice , a to … jednoizbowa klita . Tak jest i bywa ze styropianowymi „wielkościami” .
    Wszystko to g….o , bo i tak będą górą . Już sobie smażą ustawę „pomocową ” w emeryturach . Więc jak ktoś zarobił pałką za rzucanie kamieniami w ZOMO , a stracił pracę za świętego kapitalizmu to kumple mu pomogą . Konsultantami u Prezydenta są Wujec i Lityński . Widziałem w TV gościa ok. 50 lat skarżącego się na … komunę (!) w kontekście długotrwałego braku pracy ( sic !) Ponieważ sam działałem , wiem jacy byli „pracowici inaczej ” liczni opozycjoniści . Paru z nich , po utracie pracy w kapitaliżmie zapiło się na śmierć lub dogorywa . Ale kumple ze styropianu czuwają i za pieniądze podatników pomogą !

    Pytanie @anca_nela o to , kto pokrył koszty Gemelli jest chyba durnie retoryczne ! No …MY !

    Przyłączam się do tenoru któregoś z postów . Piszemy o bzdetach , a kolejny człowiek podpalił się przed URM . Gość miał pecha . Nie miał „TYLKO ” za co żyć . Co innego gdyby tak Ruscy weszli do Czechosłowacji . To tak . Jak najbardziej . Zasługuje na pomnik i objęcie całej rodziny dożywotnią rentą jak rodzin „katastrofalnych ” . Amen

  88. Wystarczyła łysina, okulary, wada wymowy ( seplenienie ) , pewność siebie i nabożna mina żeby Rokitę wielu uznało za intelektualistę; a to po prostu zwykły bubek.
    Jego histeria związana z koniecznością wykonania kary, nie dziwi, były już przecież przykłady skretynienia. Poraża natomiast zachowanie ” polityków „, a wsród nich Millera, gotowych zbierać pieniądze na biednego Jasia, a wypowiedź Gowina na temat sądownictwa, podważa pustotą umysłowa.

  89. Jeden L.Miller odważył się powiedzieć publicznie – w sprawie J.M.R – że „dostał to na co zasłużył” !
    Wodnik53

  90. Termin „Czechosłowacja” został oczywiście użyty symbolicznie .

  91. Nie widzi pan szans na dogadanie się z Jarosławem Kaczyńskim?

    – Od lat mam problem ze zrozumieniem prezesa PiS. To człowiek, który jest na emigracji politycznej, nie akceptuje III RP, nie spotyka się z prezydentem, nie uczestniczy w życiu innych organów państwa, a z drugiej strony ma momenty, że nagle się włącza i chce we i chce we wszystkim uczestniczyć. Sprawia wrażenie człowieka, który się szamocze.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Leszek-Miller-Kwasniewskiemu-myli-sie-praca-z-zabawa,wid,15736126,wiadomosc.html
    =============

    Miller…..

  92. W pełni popieram pogląd Pani Redaktor. Swoją wypowiedzią pan Rokita niestety postawił się w jednym szeregu obok pana, który w ubiegłym tygodniu rzucił tortem w sędzie. Sugestie o działaniu całego systemu sądowego, łącznie z Sądem Najwyższym, na polecenie rządu oraz jawna zapowiedź udaremniania egzekucji są bardzo szkodliwe, ponieważ wywierają demoralizujący wpływ na część opinii publicznej. Jestem prawnikiem i w swojej praktyce wielokrotnie spotkałem się ze zjawiskiem polegającym na tym, że strona przegrywająca sprawę tłumaczy sobie ten fakt korupcją, zmową itp. Osoba kreująca się od wielu lat na „państwowca” i promotora idei państwa prawa powinna walczyć z tego rodzaju poglądami, a nie postępować wg zasady „sądy sądami a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Należy przy tym zauważyć, że pan Rokita został niezwłocznie wsparty przez posła Gowina, byłego ministra sprawiedliwości, który stwierdził, że wyroku zapadłe w sprawie jego kolegi są „pozbawione moralnej prawomocności”, czym po raz kolejny dowiódł, że w istocie literę prawa ma w nosie. Kultura prawna obywateli nie wzrośnie jeżeli ze strony polityków nieustannie będzie płynął sygnał o całkowitym braku poszanowania dla wymiaru sprawiedliwości. Dlatego bardzo ważne jest aby tego typu wypowiedzi spotykały się z niezwłoczną kontrą ze strony mediów, najlepiej popartą stanowiskiem ekspertów.

  93. Przyznam, że jest mi niewygodnie teraz pisać o Janie Rokicie. Z jednej strony, nasza szanowna Gospodyni, zadała temat z treści, którego wynika, że sama jest bardzo emocjonalnie i jednocześnie osobiście, zażenowana, zniesmaczona i chyba rozżalona, zachowaniem Rokity, a z drugiej strony szanowni uczestnicy blogu napisali na temat naszego protagonisty w tym teatrze, wszystko co było możliwe złe. A więc, nie jest mi zręcznie oceniać stany uczuciowe naszej Gospodyni, a jednocześnie co mógłbym napisać o Rokicie, zostało powiedziane. Dlatego napiszę trochę wybiórczo i bardziej o moich odczuciach.

    Nasza Gospodyni, zwróciła uwagę na słynny już ‚Raport Rokity’ (dostępny w internecie), który Jan Rokita, chyba traktuje jako prawo i wybitne ukoronowanie drogi życiowej. Jednak jest to, niestety, niekompetentnie sporządzony, formalnie niespełniający wymogów raportu, dokument zbierający razem, wszystkie zgony ludzi zaangażowanych, mniej lub więcej, w działalność opozycyjną w czasach PRL-u i przypisujący te zgony działalności SB. Jest zdumiewające, że prawnik z wykształcenie, nie zdobył się nawet na minimalną analizę krytyczną zebranego materiału i jest zdumiewające, że osoba podejmująca się opracowania takiego dokumentu, wiedzę o specyfice działania służb specjalnych czerpała, chyba tylko z filmów o Bondzie i książek Roberta Ludluma … co widać, a nawet ‚czuć’ i nawet ‚słychać’, jak się czyta ten tzw. raport. Jest też zdumiewające, że coś takiego Sejm, nawet tylko, przyjął do wiadomości … powinien wywalić za drzwi razem z autorem. Ten dokument stał się podstawą i określa działania różnych służb do chwili obecnej. Po prawie 23 latach, gmerania, sprawdzania, szukania, śledztwach, procesach, stan wiedzy jest, mniej więcej taki, jaki miały władze i służby Rzeczpospolitej Ludowej. Nic więcej nie udowodniono. Samo to, świadczy o wartości tzw.raportu Rokity.

    Mój osobisty stosunek do „Solidarności’, na początku określiłbym jako obojętny, później przychylny, następnie krytyczny i przychylny… ogólnie, zdystansowanie przychylny. Ks. Józef Tischner, powiedział, chyba jednak napisał;
    ‚Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę, czytając Marksa, za to widziałem wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi.’
    Pomijając całą ironię tej wypowiedzi zgadzam się co do tego, że rzeczywiście czytając tylko Marksa, nie można stracić wiary, tym bardziej, że Marks na temat religii i Boga niewiele pisał. Aby stać się takim, głęboko religijnym bezbożnikiem jak ja, trzeba przeczytać znacznie więcej i przede wszystkim trzeba chcieć na ten temat myśleć.
    Stosując dość swobodną paralelę i trochę przerabiając myśl ks. Józefa Tischnera, powiedziałbym tak; Jan Rokita należy do tych licznych osób, byłej tzw. opozycji demokratycznej, którzy swoją działalnością, stylem i byciem, w znacznej mierze skutecznie spowodowali, że moje przychylne zdystansowanie, zmieniło się w zdeklarowaną niechęć, a z potencjalnego sojusznika, stałem się przeciwnikiem. Mało tego, spowodowali to, że w PRL-u, którego żegnałem bez żalu, dostrzegam i historyczny sens istnienia i racjonalność funkcjonowania, a przede wszystkim to, że przez bezmyślną negację, zaprzepaszczono wiele osiągnięć tamtego okresu i utracono wiele instytucji życia społecznego, które teraz nie tylko należy, ale trzeba koniecznie odtworzyć.

    Nie użalam się nad losem Jana Rokity. Trzeba przewidywać skutki swoich decyzji, tym bardziej jak się posiada władzę, albo pieniądze, albo autorytet. Jan Rokita posiadał to wszystko … niech się teraz zastanowi jakie skutki przyniosły jego decyzje ludziom?…ilu znalazło się w znacznie gorszej sytuacji?

    Pozdrowienia.

  94. Już dawno nie przeżyłem porównywalnego rozczarowania , wręcz szoku, jak po przeczytaniu peanów Jadwigi Paradowskiej na temat Jana Marii Rokity. jako wspaniałego polityka, „niezwykle sprawnego intelektualnie”. Oczywiście chodzi o czasy przed podróżą Lufthansą, która trochę podważyłą zachwyty naszej Gospodyni, ale nie do końca. Dopiero po jego rozmowie z Kamilem Durczokiem otwarły się jej oczy.
    Powinna jednak pamiętać że „tyle jesteśmy warci, ile nas sprawdzono” oraz „koń jaki jest każdy widzi”, a ja sadzę że JMR został sprawdzony kiedy tylko wszedł w politykę z krakowskich kawiarni i z każdym dniem coraz bardziej się kompromitował. Moim zdaniem, clou jego tupeciarstwa hucpy i głupoty stało się żałosne męczennictwo jako bankruta bez środków na przeżycie, w momencie kiedy komornik zażądał od niego ułamka jego wielomilionowych dochodów, które skumulował jako poseł, minister i pożal się boże publicysta polityczny.

  95. Przepraszam: Janiny nie Jadwigi !!!!

  96. @Antoniusie,
    dzisiaj od 8.45 Wuxi Classic

  97. To, czego dokonał Durczok przy okazji wywiadu z Rokitą stanowi apogeum telewizji na żywo, tele-reality:

    oto Rokita popełnia harakiri na żywo, w czasie rzeczywistym, tępym niżem, na wizji i na fonii, z własnej, nieprzymuszonej woli…

    Chapeau, Panie Durczok !

    PS. Ciekawe ile jest z Nelly w tym żałosnym spektaklu…

  98. Kiedy z rosnącym przerażeniem czytałem kiedy Gospodyni przyznawała się ile ciepłych uczuć , które jeszcze onegdaj żywiła dla Jana Marii R. i jak bardzo się rozczarowała , zrozumiałem wreszcie także inne jej niepojęte sympatie. Mam na myśli np. Tomasza Wróblewskiego i Jana Wróbla, jej ukochanych dyskutantów. Gospodyni po prostu uwielbia ludzi którzy uważają że posiedli wszelkie rozumy i mają nieprzepartą misję żeby się ze światem swą mądrością. Ponieważ Pani Janina często bywa w Krakowie, proponuje żeby do swych ulubieńców dołączyła koniecznie Janusza Majcherka, który należy genetycznie do tego samego gatunku i jako zbyt rzadko występuje w Telewizji. A swoją drogą, to dziwne że można być znakomitą komentatorką polityczna, a zupełnie nie znać się na różnych odmianach Nikodema Dyzmy.

  99. Errata: „dzielić się ze światem swoją mądrością” ” Jakoś zbyt rzadko”
    Niestety moją klawiatura ma pewne usterki.

  100. Zauroczenie pajacem swiadczy o malej sprawnosci umyslowej pani redaktor. To wy jestescie winni , media , ktore kreuja blaznow na politykow,.Ludzie sukcesu sa pomijani w wywiadach.Zainteresowanie kieruje się na samozwanczych liderow. Wiekszosci z nich nie umie nawet pokierowac kioskiem ruchu , a zabiera się za zarzadzanie panstwem. W rezultacie zamiast zarzadzac , urzadzaja obywatelom zycie. Zabieraja czas antenowy na jalowe spory przed kamerami. Najwazniejsz jest dla nich , kto z kim i gdzie , przeciwko komu. Obywatel obchodzi ich tyle co nic.

  101. bardzo się cieszę, że rokicina dostał po pysku, krzywym pysku.
    Zachłanność nie popłaca,a za mordę trzeba płącić

  102. Jean Paul, 8.28. Ten Janusz Majcherek, profesor, a jakże, to okaz jaskiniowego głupca. Takich w Krakowie znajdziesz więcej. Tacy np idioci jak Chwlaba /profesor/, Raś, brat prałata. Legutko, Ziobro i nieodżałowani polegli Kurtyka i Wasseraman. Pozostały ich połowice, córki lub kochanki. Straszne miasto.

  103. Antoniusie, przepraszam, to jutro dopiero. Widać za dużo wina było wczoraj i coś mi się potniutniało. Jerszcze raz, pardon, Nemer

  104. Jeden z najbardziej obrzydliwych postaci sceny polityczno-medialnej. Łysy członek partii rządzącej, to w kapeluszu, to bez, to znowu w kapeluszu aż tryśnie swoistym humorem z otworu gębowego i zaczyna od nowa.
    W zasadzie jedyne co nam pomóc może to natychmiastowa i całkowita desolidaryzacja życia publicznego.
    Trzeba znaleźć Niewinnego i utworzyć z niego Komisje. Każdemu, kto od przemian ustrojowych spełniał funkcję publiczną Niewinny powinien zadać pytanie „Czy walczyłeś o Polskę wolną i niepodległą?” Jak pada odpowiedź twierdząca to Niewinny powinien krzyknąć „To nie trzeba było k…a przehandlować! 10 lat (ciężkiego bezrobocia)”
    A Rokicie K.K. nie da umrzeć z głodu. Jako szer URM za Suchocką zasłużył się przy konkordacie.

  105. Nemer!
    Dziękuję za Wuxi. Nawet znalazłem to w „To i owo” i chciałem Ci napisać, że wiem, ale jakoś nie wyszło. Poprzedni turniej faktycznie przegapiłem w całości. Szkoda – pojedynek Ronniego z Higginsem był pewnie dobry.

  106. Oto obiecany urobek „życzliwych” określeń niedoszłego premiera z Krakowa:
    „nieodpowiedzialny głupek, politykier, kłamca, krętacz, cham, postać żałosna i podła, marna kreatura, hipokryta, gnój, bałwan, idiota, mainstreamowy błazen,
    histeryk, niedojrzały bufon, nadęty i zarozumiały, egocentryczny mitoman, kabotyn, popaprany pieniacz, miernota zapatrzona w siebie, megaloman, żłób, blagier, bezczelny chuligan, pętak, pyszałek, klaun, chimeryczny i rozpieszczony narcyz, zwykły bubek, tupeciarz, hucpiarz, żałosny męczennik”.
    Przepraszam tych wszystkich, których opinie pominąłem, a to z tego powodu, że wybrałem tylko te nadające się na proces o zniesławienie. Niech to będzie mój skromny wkład do zrzutki na biednego Janka. Z oczywistych względów nie zamieściłem swoich epitetów i licznych powtórzeń.
    POzdro(waś)

  107. Nie na temat.
    Wysłuchałem porannej audycji prowadzonej przez Olejnik w radiu Zet.
    Na pytanie do uczestniczącego w programie posła PO, czym usprawiedliwi wydatkowanie z dotacji na jego partię ( łącznie 37 mln. zł pieniędzy podatników ) na przyjęcie w knajpie ( porozbierane panienki – zdjęcia w Internecie ) za kilkanaście tysięcy zł i zakup garniturów dla członków za 250 tyś zł ), bez jakiegokolwiek zażenowania odpowiedział.W knajpie bawiła się młodzież , pewnie zgodnie z powiedzeniem, że musi się wyszumieć. W kwestii drugiej – polityk musi dobrze wyglądać.

  108. Wracając do tematu naszych bohaterów z przeszłości.
    Jako że „kruk krukowi”…..
    Kropiwnicki nie sprawdził się jako Prezydent Łodzi, więc został przytulony przez Belkę w NBP chyba. Nie sprawdził się w praktyce, więc będzie miał wpływ na znacznie bardziej skomplikowaną materię?
    Pan Pałubicki, czy Grześkowiak, na zakończenie swych „posług” politycznych, otrzymali renty specjalne- tak sprawowanie władzy wpłynęło na ich stan- fizyczny, czy umysłowy…….

    Pan rokita również może mieć z naszej kieszeni zapewniony byt- wszak tak ofiarnie dla RP pracował, bez specjalnych efektów…..
    Mąciwody mają wsparcie podobnych sobie z prostego względu
    – przy odmianie koniunktury
    zmienią przydział konfitury….

  109. @Przeciek, wpis z 16 czerwca o godz. 9:23.
    Wymienił Pan kilka kontrowersyjnych postaci ze strasznego Miasta Krakowa.
    Ale tu są też inni.
    Jest Pan Wojciech, znany tu jako @JG, jestem ja, jest Ojciec Leon Knabit i paru innych …
    Gospodyni bloga jest podobno krakowianką, ale długi pobyt w Stolicy Jej mocno nie służy.
    Jean Paul przytomnie spostrzega Jej nadmierną skłonność do zajmowania się Nikodemami Dyzmami.
    Ludzie się zmieniają …
    Szkoda.

  110. ‚Śleper’
    16 czerwca o godz. 10:44
    Cyt.
    ‚….wybrałem tylko te nadające się na proces o zniesławienie.’

    Przychylałbym się raczej do procesu o zniewagę niż o zniesławienie. Proces o zniesławienie byłby ryzykowny. Wszystkie te epitety mają charakter oceny i na oskarżonym spoczywa ciężar udowodnienia, że kogoś nazwał, na przykład ‚żłobem’. Przede wszystkim, musiałby zdefiniować co uważa za ‚żłób’, a mógłby definiować co mu zaświta, następnie podać różne przykłady z życia skarżącego, które uważa za ‚żłobowatość’, też co mu w głowie zaświta. Dlatego, że to wszystko jest subiektywne i ocenne, strony i sąd, mogą mieć różne mniemanie i to po uważaniu, co zawsze można podważyć, zaskarżyć, odwołać i nawet gdyby uzyskało się wyrok skazujący to przeprosić tak aby skarżącego jeszcze raz zniesławić. Oczywistą sprawą byłoby gdyby kogoś nazwać; pijak, pedofil, złodziej itp. itd, i nie udowodnić tego … wyrok skazujący pewny. Przy zniewadze zaś, zachowanie oskarżonego zmierza do poniżenia osobistego poczucia godności skarżącego, a tu już nie tak łatwo jest wymigać się jakimiś ocenami. Liczy się zamiar i obelżywość słów, nawet jak jest to zamiar ewentualny.

    Pozdrowienia.

  111. Pani Janino. Pisze Pani tak:
    „…Słuchałam tej rozmowy z rosnącym zażenowaniem i właściwie czułam się osobiście upokorzona. Oto bowiem jeden z czołowych polskich polityków, dla którego od lat miałam wiele szacunku, kandydat na premiera, niezwykle sprawny intelektualnie, na dodatek prawnik, państwowiec mieszał porządki prawne, brnął w prawienie zwyczajnych głupstw, przy okazji pomiatając państwem polskim, jego instytucjami, prawem, o kolegach już nie wspomnę.”

    Dziwię się (trochę, dla niedzielnej pory mszalnej) Pani zdziwieniu, zażenowaniu i poczuciu upokorzenia.
    Czyż nie było widać, że sprawność intelektualna Rokity jest powierzchowna, służąca swoją elokwentną emanacją syceniu bardziej swojego ego niż docieraniu do głębi spraw? Czy nie było widać jego gierek słownych, swoją sprawnością służących nieraz wdeptywaniu rozmówców w wykładzinę? Nie było widać tych tryumfalnych, złośliwych uśmieszków kiedy mu się udało? Bez baczenia na racje, z wewnętrznym światełkiem doświetlającym własną, rokicią wspaniałość?

    Przy uważnym oglądzie i wsłuchaniu się w to co mówi i jaką mowę ciała prezentuje swobodnie Jan Rokita nie było to trudne. Powiem nawet, że było to dosyć łatwe.
    Jego pojedynki na słowa i gesty z trudniejszym przeciwnikiem, np. Markiem Borowskim, szybko ujawniały powierzchowną politurę wiedzy, rozumu kultury. Maszynka wymowy,owszem, służyła mu i wtedy dosy sprawnie, ale szybo przełączał ją na tryb: „ratunku, Niemcy mnie biją”.

    Mówił i czynił obficie, szczodrze własną wspaniałą osobą obdarzając Polskę i jej płaskawych mieszkańców. Ale mylenie tego z głębszymi przymiotami, które jak widac słabo są obecne w panu Janie Rokicie, to jednak zawodowy błąd.

  112. Biale rekawiczki, kapelusz i plaszcz nie czynia we wspolczesnej Europie z bufonow osobowosci zycia publicznego. Para ta ma niesamowite kompleksy zwiazane ze swoim pochodzeniem spolecznym, wyksztalceniem itd. itp. Pan J.M. Rokita nieuznajacy wyrokow polskiego sadownictwa ma tez problemy z niemieckim. Chce podobno zwrocic sie o pmoc do Strasburga (gdzie juz wszyscy maja dosyc polskich bzdurnych procesow). Ciekawy jest jednak fakt, ze ten pan nadal jest wykladowca, jak jest to mozliwe ? Studencie, czy ci nie wstyd ?
    Pozdrawiam z Europy

  113. Haszszu
    15 czerwca o godz. 16:52

    Ponieważ ta wypowiedź jest rozbudowana, moja będzie krótka:
    duże, dodatnie plusy się za nią należą.
    Włącznie z poczuciem bliskości odczuć.

  114. Ja do Rokity straciłem szacunek po pewnej kampanii wyborczej. Gdy do wyborów prezydenckich stawał Kwaśniewski ludzie Rokity rozdawali na ulicach Warszawy ulotki w formie kartek na mięso, ostrzegające, że jak Kwaśniewski zostanie prezydentem, to wprowadzi kartki na mięso i inne artykuły. Ja nawet pisałem do Pana Jana jako członka mojej Unii, żeby na głos, z otwartą twarzą powiedział, że mówił nieprawdę. Nie było odzewu.

  115. Ja w przeciwieństwie do wielu z Państwa nigdy nie miałem do JMR ani szacunku, ani podziwu, ani innych podobnych odczuć. Obłudę i hipokryzję słychać było z jego wypowiedzi jeszcze jak należał do nieboszczki UD. Wtedy wykazanie jej przez media nie było trendy, no ależ jak długo można chodzić w masce?
    Torlinie, zapewne chodzi o pamiętną „inicjatywę 3/4”?

  116. Szanowni: Haszszu (15 czerwca, godz. 16:52) i Tanaka (16 czerwca, godz. 14:34 i 16:52)!
    Macie Obaj moje bardzo duże dodatnie plusy za Wasze komentarze. Bardzo spodobało mi się kreślenie Tanaki: „płaskawi mieszkańcy Polski” dla wszystkich naszych rodaków, bezmyślnie ulegających życzeniowemu propagowaniu prawicowemu widzeniu świata, przez szkiełka naszych nowych przywódców.
    Pozdrowienia.

  117. Szanowna Gospodyni bloga, Pani Janina PARADOWSKA – nie popadłem w małpi zachwyt na tle pana J-M R. a to dlatego, że dochodziły mnie słuchy o jego zachowaniach w stosunku do osób z obsługi lotniska w Goleniowie.
    Nie jestem w stanie bliżej określić powodów korzystania z lotniska w Goleniowie przez tego pana, ale wynikało to chyba z tych samych powodów, dla których istnieje/istniało lotnisko dyspozycyjne posła Zycha (ZSL/PSL) w Babimoście. Tyle tylko, że Zych jest/był uprzejmy i miły dla personelu lotniska a ten człowiek był pospolitym chamem i żłobem.
    Z podstaw psychologii „żołnierskiej” wiem, że im bardziej ktoś jest chamem w stosunku do podległych lub uzależnionych od niego osób w życiu codziennym, tym większym tchórzem okaże w sytuacjach stresowych lub zagrażających jego życiu – to pewne ❗
    Ten lament na pokładzie samolotu Lufthansy, to moim zdaniem, typowy objaw zachowań tchórza i panikarza nawet w sytuacji minimalnego zagrożenia ❗ . To jest jedynie moim dopełnieniem bardzo trafnej oceny/charakterystyki tego typa, dokonanej przez pana @Tanakę (14.34 dnia 16.06.) !!!
    P.S. Jeśli jestem przy głosie, to dopiszę jeszcze pobieżną ocenę jubileuszowego koncertu z Opola. Organizatorzy chcieli „wepchnąć” jak najwięcej treści i wykonawców (czasami „dublerów” w miejsce nieobecnych wśród nas) co w konsekwencji musiało doprowadzić do nieznacznych „potknięć” wykonawców – wiadomo wiek nie jest sprzymierzeńcem piosenkarza. Nie wszyscy są w formie pani Alicji Majewskiej !!! czy pani Ireny Santor !!! Jak pamiętam dość długo wstecz, to pani Krystyna Prońko od zawsze stosowała charakterystyczną dla siebie mimikę, ale dzisiaj to były jakby grymasy „cierpienia” i bólu (powinna przemyśleć sprawę), niezmiennie kocham panią Hannę Banaszak !!!
    Pani Szabłowska (?) na zakończenie powiedziała, że zapamiętamy ten koncert na długo, długo, – z całą pewnością szanowna pani, tyle tylko, że za sprawą Jana Pietrzaka i jego „żeby Polska, była Polską”. To nie był festiwal piosenki „opozycyjnej” i zaangażowanej i fakt, że mamy rok 2013-ty a nie 1981-szy powinien dać do myślenia Organizatorom Festiwalu PP w Opolu !!! Niech sobie śpiewa w TV Trwam albo na Jasnej Górze. Mnie to zaśmierdziało, jakby ktoś narobił do wentylatora i z tego powodu właśnie będziemy ten Festiwal PP pamiętali długo, pomijając sprawę uniesionej ręki z objawami choroby Parkinsona w geście zwycięstwa !!! Teraz nieobecność na F PP w Opolu (powody) pana Wojciecha Młynarskiego, chyba są dla mnie zrozumiałe – to wszystko, to wina Tuska 😆 ❗
    Serdecznie pozdrawiam – Czesław R.

  118. Rokita – sarmata XXI wieku. Polski megaloman, który nie będzie się kłaniał jakimś tam obcym. Ponadto anarchista, dla którego prawo jest wtedy dobre, gdy jemu służy. Wreszcie facet niedokształcony, choć formalnie magister prawa.

  119. Wczoraj i dzisiaj śledziłem informacje i opinie naszych „przekaziorów”.
    Na czoło wybił się jasnogórski konwetykl z udziałem Kaczyńskiego a także dalszy ciąg zabawy wokół Rokity a także pieniędzy partyjnych.
    Szczególnie z wielką atencją pochylano się nad ciężkim losem – prześladowanych majątkami Skarbu Państwa – katolików.
    Prawie nie przebił się w relacjach i opiniach zjazd przedstawicieli 89 organizacji lewicowych.
    Oj, nie!
    Przebiły się informacje – na czwartej stronie, w kąciku – w postaci wielokrotnego podkreślania kogo nie było a obecnie w TOK FM lansuje się prostackie opinie Palikota.
    O tym co było na tym kongresie i czym się zakończył ani słowa!
    Zresztą, tvn24, spadkobierca byłego pieszczocha PRLu, by nadal obrzucać szambem lewicę po raz drugi – w ub. czwartek o godz. 20.30 – powtórzyły jako hit sprzed kilku dni paszkwil neoliberalnych propagandystów. Mam tu na myśli współwłaściciela stacji, który udatnie i umiejętnie się w tamtym czasie uwłaszczył.
    Okazuje się, że w obecnym „salonowym” układzie na bohaterów wyrasta Giertych et consortes a Bosak staje się telewizyjnym celebrytą.
    Dla omówienia zaś – z braku bezpośredniego przekazu – idei kongresu nie uświadczysz obecnych obecnych tam lewicowców.
    Ot, jakość dziennikarska uważająca, że ważniejsza jest transmisja z Peruggii.
    Mam nadzieję, że kiedyś przepowiednia „Zwierzęcego folwarku” się spełni i takie przekaziory po prostu sczezną w niesławie.

  120. Pani Redaktor często jeździ na trasie Warszawa-Kraków. Podróż pociągiem Intercity trwa tam równo 3 godz. Min. Nowak obiecuje, że po wprowadzeniu super szybkiego Pendolino czas podróży skróci się do 2 i pół godziny.
    Ostatnio jechałem na tej trasie i mimo 12-minutowego „postoju technicznego” przyjechaliśmy do Krakowa 10 minut przed rozkładowym czasem. Problem nie leży w szybkiej lokomotywie, bo i ta która nas ciągnęła, rozwijała prędkość powyżej 150 km/godz – tam gdzie mogła. Tam gdzie musiała się wlec tam i Pendolino będzie musiało zwalniać. Gdyby tory były w porządku to byśmy i bez Pendolino dojechali w poniżej 2 godzin.
    Jeśli spotka Pani kiedyś min. Nowaka to proszę mu zwrócić uwagę, żeby skierował całą pozytywną szajbę na tory.

  121. ‚Tanaka’
    16 czerwca o godz. 21:26
    ‚Kropkozjad’
    16 czerwca o godz. 23:11

    Dziękuję. Wasze opinie są dla mnie ważne i bardzo cenię sobie komentarze wyrażane na tym blogu, bardziej niż niektórych komentatorów, rzekomo profesjonalnych. Oczywiście nie dotyczy to naszej szanownej Gospodyni, która cieszy się moją nieustającą sympatią, mimo tego, że bywają między nami różnice w poglądach.
    Korzystając z okazji, jak zwykle życzę Szanownej Pani Redaktor, wszystkiego najlepszego, kwiaty i zachody słońca.

    Pozdrowienia.

  122. Miejsce dla J. M.R.
    No cóż dla tak zasłużonego jak też i utalentowanego czlowieka powinno znależć się miejsce – chocby po to by CAŁA POLSKA
    mogła korzystać z jego niepospolitych talentów.Warszawa miała Wiecha
    Poznań Cegielskiego we Wrocławiu brylował p. Dzieduszycki a Krakow co ??
    kto weżmie lutnie po….Tymbarku , no tu wybór jest duży i konkurencja również .Kłopot.
    Ale przecież my nie tacy , chłopcy krakowiacy, więc w ramach odwiecznej wojny krakowsko- warszawskiej na na WARSZAWSKIEGO TAKSÓWKARZA odpowiemy ZACZAROWANYM DOROŻKARZEM.
    Jest Rynek , są Planty , jest kapelusz, szkapę się znajdzie a na kożle bedzie siedzial niepowtarzalny , nie do podrobienia J>M>R.
    uklony

  123. zezowaty
    Chyba nie bez kozery przywołałeś mistrza Ildefonsa z jego „Zaczarowaną dorożką”.
    Coś jest na rzeczy, jak mawiaja krakusy.
    Tyle że JMR (nie mylić z poetą-wieszczem o identycznych inicjałach) bardziej kojarzy mi się z klimatami „Zielonej gęsi”.

  124. Mag!
    Piszesz o Jarosławie Marku Rymkiewiczu? To wieszcz z niego taki sobie. Więcej powiem, wolałbym, aby jego „wieszczenie” nigdy się nie sprawdziło, jak przypominam sobie, co pisał na temat Powstania Warszawskiego.
    Pozdrawiam serdecznie.

  125. Torlin
    Zapomniałam użyć cudzysłowu, wspominając o poecie „wieszczu”, który z upodobaniem wieszczy wieszanie i niczym wampir łaknie krwi.
    Identyczność inicjałów obu panów to nie jedyna cecha wspólna. Poeta jest pajacem tragicznym (bo kiedyś pisywał niezłe wiersze), który zachorował na głowę, a niedoszły premier z Krakowa – pajacem groteskowym.
    Też pozdrawiam

  126. Kropkozjadzie, Haszszu

    Jestem nieco zawstydzony ciepłymi słowami, więc szybko nadrabiam wznosząc toast: zdrowie Wasze w garło nasze !
    Albo jakoś tak podobnie.
    Pozdrawiam

    Czesław R.
    17 czerwca o godz. 2:46

    Z tą psychologią żołnierską jest coś na rzeczy. Ale to po prostu prawidła psychologii jako takiej.

    To ciekawe, że akurat w tym miejscu mogłem sobie poczytać o festiwalu w Opolu 2013. tym bardziej, że w ogóle mnie już on nie interesuje – z powodów mniej więcej takich, jak opisujesz. Cieszy mnie ciągle wysoka forma pań Santor, Majewskiej i Banaszak, a co do niejakiego Jana P. – to właśnie potwierdza, że z dziadostwem nie warto dyskutować, ale przestać oglądać.

  127. Szanowna Pani Redaktor,
    a po co zajmuje się Pani Rokitą? 🙄
    Od tego są tabloidy 🙁
    Z poważaniem.

  128. Haszszu 16 czerwca o godz. 12:56
    Tak, chyba masz rację, Rokita mógłby nam wytoczyć proces o zniewagę i prawdopodobnie by go przegrał. Jest on jeszcze ciągle osoba publiczną i musi się liczyć, że publiczność (czyli między innymi my) będzie go oceniała.

  129. Rokita już się najwyraźniej przejadł, więc coś zupełnie nie na temat, ale na czasie.
    http://wyborcza.pl/1,75248,14120292,Czy_slynne_karkonoskie_schronisko_zmieni_sie_w_restauracje_.html

    🙁
    Nie mogę sobie tego wyobrazić. Wyobraźnia odmawia posłuszeństwa.

  130. Wieśku59
    a propos Sobeckiej to: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14122030,Sobecka_uniewinniona_w_sprawie_grzywny_za_Rydzyka.html#BoxWiadTxt
    bo ona nie zapłaciła grzywny za grzybka, tylko „wyłożyła” kasę!.
    Rozumiesz?
    Ja tam próbuję zatrybić coś z tego i chyba znowu Lex’a trza nam tu przyzywać, bo usilnie pragnąłbymtraktować III władzę w POlsce poważnie ale mi sił nie staje.
    Pozdrawiam, Nemer

  131. Nemer
    18 czerwca o godz. 17:39

    Czyli nihil novi sub sole.
    Wszystkie zwierzęta są równe, ale polityczne równiejsze…….
    Przeciętny zjadacz chleba nie miałby szans obrony, polityk jest poza prawem przez SIEBIE stanowionym- dla INNYCH…..

    Przypomniał ktoś o zburzeniu Bastylii.
    Lat minęło sporo, ale tak jak 21 postulatów, tak i hasło „liberte, egalite, fraternite” jest dalej niezrealizowane.
    Natura ludzka? Utopia sprzeniewierzająca się atawistycznym uwarunkowaniom?
    Czy też jeszcze ze sto pięćdziesiąt lat?
    Kto wie…..

  132. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14125763,Radom_ma_pierwszy_w_kraju_pomnik_Lecha_Kaczynskiego.html
    Znowu Andrzej Renes. Twórca takich koszmarów jak pomnik Starzyńskiego na Placu Bankowym czy „Grajkowie” czyli Pomnik Praskiej Kapeli Podwórkowej dla Głódzia. Człowiek – potwór artystyczny. Czy nie ma możliwości zatrzymania go przed zaśmiecaniem przestrzeni publicznej?

  133. Torlin 18 czerwca o godz. 20:36
    Rzuciłem na ten pomnik pary tysiąclecia okiem i naprawdę nie ma się czym denerwować z powodów estetycznych. W ciągu ostatniego roku w Polsce ustawiono naprawdę kilka koszmarów-pomników i tylko nie wiadomo, co na to miejscowi obywatele.
    W mieście Tarnowskie Góry (jestem z nim trochę związany) ustawiono na cmentarzu wojennych obelisk poświęcony najsłynniejszej katastrofie lotniczej w dziejach świata (do tej pory oczywiście). Estetyka tej bryły kamiennej przywodzi na myśl „bobek” dinozaura, ale nie o to chodzi, bo popełniono tam profanację miejsca. Czasami przechodząc (na spacerze) obok w dniach szczególnych (jest ich w Polsce trochę więcej niż kilka, więc okazji mi nie brakuje), pytam zebranych tam świrów z opaskami biało czerwonymi na ramionach: powiedzcie mi ludkowie mili, w jakiej to bitwie polegli ci z imienia i nazwiska wymienienie na pamiątkowej tablicy? Trzeba powiedzieć, że mam wtedy kilka chwil satysfakcji, choć lecą w moim kierunku niewybredne słowa i słówka, ale to mi się najbardziej podoba.
    POzdro(waś)

  134. Dzięki Śleperze.
    A w kontekście Jana Rokity ciekawy artykuł w proPiSowskiej WP
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,9915,title,Zyciowy-dolek-Jana-Rokity,wid,15744300,wiadomosc.html?ticaid=110cb8
    Z tą samotnością to jest ciekawa sprawa. Ja Rokitów nie znam osobiście, Nelly widziałem raz w życiu i to w ciekawym kontekście, na wystawie zdaje się Muchy w Muzeum Narodowym w Warszawie. Była sama. I smutna. Na takie wystawy chodzi się zazwyczaj w towarzystwie przyjaciół zainteresowanych sztuką, fascynatami.

  135. Śleper, Torlin
    Ten pomnik jest paskudny i – jak można się było spodziewać – ostro podzielił mieszkańców Radomia. Nie tyle ze względów estetycznych, co zasadniczych.
    Czyżby od tego miasta zaczął się obyczaj upamiętniania, wzorem koszmarków ku czci JPII, prezydenckiej pary tysiąclecia?
    Podejrzewam że sami małżonkowie byliby zażenowani „splendorem”, jaki ich spotkał.

    http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=nie%20dla%20pomnika%20l%20kaczy%C5%84skiego%20w%20radomiu&source=web&cd=4&cad=rja&ved=0CDsQFjAD&url=https%3A%2F%2Fpl-pl.facebook.com%2FNieDlaPomnikaLKaczynskiegoWRadomiu&ei=DFXBUeP4L8THtQbGz4CoDQ&usg=AFQjCNGaxSiFJ7iNMqk5G9d6qKfJpL02ng&bvm=bv.47883778,d.Yms

  136. Zgadzam się w 200%-ach z wszystkimi komentarzami a z Panią Paradowską w szczególności. Miałam wiele szacunku dla Pana Rokity, ceniłam Go za in teligencję i błyskotliwość, ale po tym wywiadzie /który z ledwością obejrzałam do końca/ wszystko przepadło. Wstyd!

  137. Zgadzam się w 200%-ach z wszystkimi komentarzami a zwłaszcza ze zdaniem Pani Paradowskiej. Miałam wiele szacunku dla Pana Rokity, ale po tym wywiadzie, który obejrzałam z trudem do końca, wszystko przepadło. Wstyd i żenada!

  138. Bardzo mi się podoba okładka najnowszej Polityki.
    Na tle wiadomej pary (na pierwszym planie Rokicina z lekko szalonym błyskiem w oku)
    wybity tytuł
    Jaś i Nel
    Dziwne przypadki najdziwniejszej
    pary polskiej polityki.
    Wyobrażam sobie, że „środek” będzie smakowity.

  139. Po czym poznać, czy pomnik jest udany czy nie?
    Po ubraniu postaci na pomniku i jego dopasowaniu do strefy klimatycznej.
    Pomniki przedstawiające ludzi bez płaszcza źle się ogląda w mroźny zimowy dzień, dobry twórca uwzglądnia jednak też letnie upały 😎

  140. Ooo, miało pójść do Szostkiewicza, bo tam akurat o tym pomniku…
    Zdziwiłem się, że tak od razu się pokazało 🙄

  141. Torlinie,

    przeslales link z artykulem na temat pomnika sp. L i M Kaczynskich, jednoczesnie podkreslajac kiepskie wrazenia estetyczne pomnika.
    Zaciekawiony Twoja ocena artysty chcialem zobaczyc ten pomnik.

    Nie jest taki tragiczny, ale dlaczego, do licha, Lech jest na tym pomniku pol glowy wyzszy od Marii?
    Byli wszak mniej wiecej rownego wzrostu co widac chocby na tym zdjeciu:
    http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Plik:Lech_i_Maria_Kaczynscy.jpg

  142. Skoro zostałem wywołany…. O pos. Sobeckiej i ks. Rydzyku….
    Wg. mojej wiedzy pos. Sobecka ostatecznie za wpłacenie grzywny za ks. Rydzyka nie została ukarana albowiem stwierdziła przed sądem odwoławczym, (w I instancji mówiła coś zupełnie innego), że grzywny z ks. Dyrektora nie zapłaciła tylko „założyła” odpowiednią kwotę za ukaranego księdza, którą to kwotę ks. dyrektor jej przy świadku zwrócił.
    Jak było to wie Pan Bóg, ks. Rydzyk i pos. Sobecka.
    Najlepsze w tej sprawie było uzasadnienie wygłoszone przez orzekającego sędziego; pozwolę sobie fragment przytoczyć gdyż w mojej opinii jest znamienny i wpisujący się w obowiązującą „ścieżkę orzeczniczą” sądów i sędziów ( niektórych przynajmniej): żaden sutannowy ani osoby z nimi związane nie mogą być karane w Najjaśniejszej, a już w żadnym razie karą pozbawienia wolności (nawet zastępczą) gdyż może to być poczytane za atak na kościół, kler, wiare itd, itp. Tu stosowny fragment uzasadnienia:
    „Gdyby sąd zamienił karę grzywny orzeczoną wobec ojca Tadeusza Rydzyka na karę zastępczą pozbawienia wolności i tę karę wykonał, to bardzo wiele osób odebrałoby to jako szykanę czy represję wobec osoby za jakąś błahą sprawę, czy nawet wobec osoby wręcz niewinnej – jak pewnie wielu sądzi. (…) Gdyby sąd ominął tę konieczność zamiany kary, no to wówczas podniosłyby się głosy, że ojciec Rydzyk stoi ponad prawem, że inne stosuje się przepisy wobec osób +ze świecznika+, osób znanych z mediów”.
    Zaiste, odwaga pana sędziego …. powalająca… ( na wznak)… ze śmiechu. Logika wywodu także. Dla pana sędziego o winie bądź niewinności oskarżonego czy obwinionego nie decyduje prawo i dowody tylko wybiórczo zresztą traktowany osąd (sąd) zapewne wielu ludzi… .
    Zapamiętajmy, bo to opinia nie jakiegoś tam – za przeproszeniem wszystkich Kowalskich – Kowalskiego tylko sędziego sprawującego wymiar sprawiedliwości „W imieniu Rzeczpospolitej Polskiej”.
    Ps. Wyrok w tej sprawie to także cenna wskazówka dla wszystkich, którzy mogą „podpaść” pod ten artykuł w przyszłości; Panie i Panowie ! Jakby co to wy przecież nie płaciliście grzywny „za” , – wy tylko „założyliście” za ukaranego sumę stanowiącą równowartość orzeczonej grzywny.

  143. mag
    19 czerwca o godz. 9:03
    et: Śleper, Torlin

    Właśnie nie tylko ze względów zasadniczych.
    Tu całkiem się zgadzam – żadnych osiągnięć pomnikowych obywatel L.K. nie dokonał. Za to wiele nabałaganił, zamatorszczył, napsuł. Niech mu będzie, że miał przy tym dobre intencje. To w dalszym ciągu żaden do pomnika powód.
    Jeżeli do czegokolwiek – to do wybrukowania podłoża, co niewykluczone, że wskutek nierozumnego paradoksu, w Radomiu wykonano.
    Małżonka jego zapewne była osobą zacną, jak donoszą pisemka kolorowe. Niech będzie. To mało na pomnik. Znam wiele zacnych pań, dobrych matek i cioć. Nie mają pomników.

    Jedyny dla pomnika pretekst fatalny upadek na polu pod lotniskiem smoleńskim. A jedyny powód to sam Jarosław. W którym pycha, polityczne używanie śmierci brata i bratowej walczy o pierwszeństwo z zepchniętym głęboko w odmęty podświadomości zabetonowane zakłamaniem przeczucie, że wmanipulował brata w śmierć. Stąd pomnik.

    Równie ważne jak powody zasadnicze, są powody estetyczne. Ten pomnik to chała artystyczna. Zero. Nie ma w nim cienia sztuki, jest dosłowność, w dodatku oszukana, jak słychać, bo Lech urósł, wysmuklał, a małżonce jego też odpowiednio przybyło.
    To jest równoważne pomnikom krasnali. Takie wyobrażenia, takie krasnale, łabądźki, żabki, takie Jezusy świebodzińskie, setki pomników papieskich, jeden potworniejszy od drugiego.
    Na tej estetyce chowają się dzieci. Na religii katecheci częstują te dzieciaki okropnie nieestetycznymi obrazeckami, w kościołach wiszą straszne artefakty papieża, godne jaskiń grozy; czym nb. kościoły, zwłaszcza te współczesne są zarówno architektonicznie jak i z powodów zasadniczych, jak to ujęłaś.
    Kalanie estetyki, kalanie gustu, kąpanie w błocie wrażliwości na piękno mści się. Rosną ludzie niewrażliwi na piękno literatury, filmu, muzyki, obrazu, teatru, architektury, wyglądu miasta.
    Niewrażliwość ta łączy się z niewrażliwością na człowieka. To jest ta sama wrażliwość. Ona działa w górnych rejestrach osobowości.

    wiedzą to narody dbające o te przymioty. Wystarczy wychylić się z polskiego zaścianka, rządzonego przez Kiepskich, kiełbasę z grilla za 3,99 i pieśń biesiadną.

  144. Tanaka
    Niestety, niestety…
    Niby śmiejemy się z niemieckich krasnali, a produkujemy jeszcze gorsze Krasnale Papieżowe, Chrystusowe.
    Takie w ogródku, wespól z łabądkami, żabkami itp. są kiczem umownym, trochę z bajek dla dzieci, które lubią też dorośli.
    Gorzej gdy ten gust czy guścik przekłada się na POWAGĘ w każdej dziedzinie życia, też w polityce.
    Czasem myślę, że performer Palikot , być może, wykonuje syzyfową robote w naszym zaścianku, obśmiewając za pomocą błazeńskich gestów i rekwizytów właśnie ten polski patos bogoojczyźniany, groteskowy w swoim zadęciu i głęboko aintelektualny. Ale chyba przecenia możliwości przeciętnego odbiorcy – Polaka katolika, nawet tego antyklerykalnego.
    Popkultura w globalnym świecie jest zresztą nie do uniknięcia, ale u nas niebezpiecznie rozmywają się granice między tandetą, szmira a sztuką wysoką.

  145. @Lex’ie, Szanowny,
    dziekuję za Twoje uwagi. Po pierwsze mogą być przydatne a po drugie widać, że świnie są równiejsze w demokratycznym państwie prawa. Skądś to już znamy przecież. Jak powiedział Wiesiek59 –nihil novi sub sole.
    Pozdrawiam, Nemer

  146. mag
    19 czerwca o godz. 13:45

    ech..,
    krasnale ogrodowe i żabki-księżniczki mają jakąś odrobinę prostoty, co prawda często wpadającej w prostackość. ale jednak. jakąś nuteczkę-bajeczkę-tęsknotkę i jakąś niewinność odniesioną do dziecięctwa. co w jakiś sposób broni te krasnalki-żabeczki.
    Celnie odnosisz tu kontrast z POWAGĄ. Dodam jeszcze DOSŁOWNOŚĆ, NAMASZCZENIE, UOFICJALNIENIE, ZAWŁASZCZENIE, NADĘCIE, AGRESJĘ. Co natychmiast wpada w rejon manipulacji odbiorcą dla własnych celów sponsora. To zdejmuje tą ochronną mantylkę rozpostartą nad krasnalami. Tu jest nakaz, tu jest przymus, tu jest walnięcie kilem bejsbolowym propagandy i łgarstwa.
    Dlatego to nie jest sztuka. nawet nie bardzo kicz. To nie jest Nikifor Krynicki.
    Pomnik konny, niechby i jakiegoś łachudry, choć dla niektórych bohatera też ma dziś rodzaj ochronnego woalu. Jest nim odniesienie historyczne, rzymskie, odległe w czasie więc już mocno względne i bezpieczne. Niby oficjalne, a już pociesznie przestarzałe i zabawne.
    A w Radomiu – nie ma nic z tych rzeczy. Jest tylko niezdarna, nachalna propaganda.
    Szkoda w niej zwłaszcza małżonki swojego małżonka, bo tą niezdarną pomnikową pięścią propagandową zrobiono krzywdę jej jako osobie, zamieniając w zbrylony kondensat propagandowej nieprawdy.

  147. Tanaka
    A propos pomników konnych.
    Widziałam na Ukrainie zachodniej monumentalny, ale wspaniały (sic!) pomnik Budionnego, który jakby przeskakuje drogę, którą właśnie jedziesz.
    Przedstawia on konia w cwale, na którego grzbiecie siedzi pochylony i tylko „zatrzymany” w tym pędzie, jak w kadrze filmowym, Budionny.
    Podeślę Ci skan zdjęcia tego pomnika (prywatnie). Moim zdaniem – cudo!

  148. Pan @Tanaka (14.48 dnia 19.06.) – czy nie pora zastanowić się szanowni państwo, co za maszkara stanie przed Pałacem Prezydenckim po przechwyceniu władzy przez PiS w Warszawie ❓ Juz to widzę oczyma wyobrażni, na podstawie pomników w Świebodzinie i na ogródkach w Częstochowie (JPII). Z całą pewnością nie będzie to jakaś kompozycja światło – cienia, tylko coś, przy czym Książe będzie małą dziecinną zabawką – jakby ołowianym żołnierzykiem. Już mam ciarki na plecach ❗ 😆 – pozdrawiam, Czesław R.

  149. Czesławie R.
    A jak tam w Poznaniu? Oczywiście z miejscem na pomnik dla LK, względnie pomnik wespół z małżonką? Czy gdzieś w okolicy Zamku?
    Macie wszak m.in. zacne grono poznańskich naukowców wspierające choćby koleżankę Pawłowicz i innych luminarzy przepojonych ideami kaczyzmu.
    Anciu_Nelu
    Podobne pytanie kieruję do Ciebie. Z cichą nadzieją, że wrocławianie nie dadzą się wydymać (pardon!) PIS-owcom.
    Pozdrawiam Was oboje.

  150. Zerknijcie na ten skromny pomniczek w Stone Mountain Park
    http://www.stonemountainpark.com/activities/history-nature/Confederate-Memorial-Carving.aspx

    i zastanówcie się co może spotkać na przykład Giewont, czy Rysy…..
    Skoro ego jest MONUMENTALNE, wymaga monumentu na swoją miarę….

    Ewentualnie, przez skromność, rozpiszą konkurs na uwiecznienie:
    Mieszko, Kazimierz Wielki, Jagiełło, Piłsudski, Kaczyński……
    Mount Rushmore po polsku?

    Inna koncepcja- to Szalony Koń= Wielki Kaczor…..

  151. Droga @mag (18.55 dnia 19.06.) – w Poznaniu, chyba nie zanosi się na to, że pana Grobelnego wydyma jakis pisowiec. Poznań trzyma raczej kurs prounijny i byle jaki problem nie zawróci nas z tej drogi. Co prawda inaczej kochajacy dają o dobie znać, ale nie jest to problem wagi „państwowej”. Nie widzę i nie słyszę o jakimś ruchu antytuskowym, ani o chęci zbudowania jakiejs repliki „radomskiej” – klan Libickich do tego nie dopuści, taką mam nadzieję ❗
    P.S. Chyba zrezygnuję z tego „R”, które użyłem, gdy pojawił się jakiś drugi „czarny Czesław”, obecnie go nie ma, zatem i to „R” nie jest konieczne dla odróżnienia.
    Serdecznie Ciebie pozdrawiam – Czesław

  152. Wielkie mi mecyje -w kwestii pomnika radomskiego. Szmira artystyczna w imię czegoś tam, niby „wielkiego” .—— A w Warszawie zawierucha! Ot „kongresówa” w pełnej krasie! „Śliediki”! -Wiocha ruska! W każdym mieście buduje się i są utrudnienia; ceny też rosną a rozumni ludzie przyjmują to ze zrozumieniem.! Ale nie „warszawiści”. Ich zdaniem ma być „lepij” i już! Żadnych tam, utrudnień.Bo oni chcą „żyć po ludzku”,jak w Europie ale bez zmian i utrudnień ,ale ma być , bez tych utrudnień,”inaczyj”, bo oni „chco” i „wiedzo lepij”. Jedno z czego dumni, to bezmyślne powstanie, które doprowadziło do totalnej ruiny ich wiochę! Odbudowali „Warzszawe” ze składek Narodu. Mają już muzeum powstania! Po co budować im inne rzeczy? Przecież to utrudnia im życie!

  153. piotr toruńczyk
    Chociażem warszawianka, to się nie obrażam, bo masz tzw. słuszną rację.
    Ja w każdym razie nie wezmę udziału w referendum za odwołaniem HGW i nie nabiję nawet frekwencji.
    Toż na głowę trzeba upaść, żeby na rok przed wyborami odwoływać panią prezydent, która rozkręciła w Warszawie mnóstwo inwestycji, po latach posuchy, a zwłaszcza beznadziejnej prezydenturze nicnierobienia (poza muzeum powstania warszawskiego, którego budowę zresztą tylko sfinalizował LK).
    Niektóre są już zakończone (np. Most Północny), inne w toku realizacji.
    I co, przyjdzie jakiś palant i przyspieszy z dnia na dzień np. budowę drugiej nitki metra? Albo obniży ceny biletów komunikacji publicznej? Już dawno w wielu miastach były nawet wyższe niż w Warszawie. Narobi tylko jeszcze większego bałaganu, ktory do jakiegoś stopnia jest nie do unikcięcia, gdy miasto jest w przebudowie i modernizacji.
    Jakoś nikt nie zwrócił uwagi, że największe korki komunikacyjne są nie w Warszawie, ale w świetnie jakoby zarządzanych Wrocławiu i Krakowie.
    Warszawiacy, na szczęście nie wszyscy, dają sobie robić wodę z mózgu dzięki cwaniaczkowi politycznemu z SLD, burmistrzowi Ursynowa, którego chętnie poparł zarówno PIS, jak i Palikot, byle dowalić Platformie, posługując się HGW.

  154. Lex 12.53
    Prosimy o :
    Nazwę sądu w którym zapadło takie orzeczenie
    Nazwisko sędziego który podpisał się pod takim wykwitem
    Przecież trzeba
    Przesłać gratulacje i wyrazy uznania za wzbogacenie myśli prawniczej w Polsce.
    Złożyć w Sejmie wniosek o wprowadzenie do KPK poprawkę o
    niedopuszczalności karania osób duchownych oraz immunitetowych.
    ukłony
    ukłony

  155. Do Piotra Toruńczyka!
    Naprawdę, nie musisz tak nachalnie podkreślać swojej niechęci do Warszawy i Warszawiaków. Skoro to nie jest Twoja Prezydent, to po co są te Twoje inwektywy?
    —————–
    Mag, piszę przede wszystkim do Ciebie. Masz dużo racji, zaczęła mnóstwo inwestycji, bardzo dużo zrobiła.
    Masz rację, że nie ma nikogo odpowiedniego na to stanowisko.
    Masz rację, że nie należy odwoływać prezydenta miasta na rok przed nowymi wyborami samorządowymi.
    Masz rację, że w tej konfiguracji politycznej głosowanie „za” będzie glosowaniem z PiS-em i Palikotem (nieprawdopodobny jest upadek tej postaci).
    Ale…
    To jest jedna strona obrazka. Gronkiewicz, kochając się w wielkich budowach, zapomniała o mieście, tym zwyczajnym, codziennym. Nie będę powtarzał po raz setny, i nie będę pokazywał zdjęć, które zrobiłem. Cała Warszawa jest brudna, szara, z odłażącymi tynkami, przystankami z pełnymi ulotek, banalnymi i nachalnymi reklamami, słupkami z łuszczącą się farbą.
    Ale jest sprawa gorsza, tylko że jest to rzecz nienagłaśniana. Pani Prezydent w poszukiwaniu pieniędzy na wielkie budowy ograbiła wszystkie 18 dzielnic, czyli wszystkie pomocnicze jednostki administracyjne. Zabrała im wszystko, odłożone pieniądze na jezdnie, odwodnienia, świetlice, przychodnie, kluby. I to jest podstawowy powód buntu dzielnic.
    I po trzecie, dotknęła ją pycha. Rzecz charakterystyczna chyba dla każdej postaci w Polsce, która coś tam osiągnęła (władzę lub pieniądze). Tłumaczenie się w sprawie zamknięcia metra w poniedziałek biletu do parku i innych wpadek pogrąża ją wizerunkowo wprost strasznie. Ja wiem, że PR-owcy Platformy bardzo ostro pracują (to oni spowodowali cofnięcie wymówienia, które wręczył właścicielom „Cafe Kulturalna” Słobodzianek), Gronkiewicz nawet o tym nie pomyślała.
    I powtarzam, kompromitacją jest ustawa śmieciowa. Powtarzam po raz n-ty, to prezydent miasta rządzi jednoosobowo, wiceprezydent z punktu widzenia ustawy jest wykonawcą, jedyną odpowiedzialność ponosi prezydent. Ale to właśnie jej pycha spowodowała, że nawet nie zainteresowała się, jak przebiegają prace i jak sformułowany jest przetarg. Ona jest ponad to.
    I dlatego, choć to jest nieracjonalne, będę głosował za odwołaniem. A w nowych wyborach, jak nie będzie lepszego kandydata, znowu na nią. Może to ją czegoś nauczy. Chociaż wątpię.

  156. Dzisiaj w TOK FM
    Pierwsza uwaga
    Marcinkiewicz, niestety, powrócił
    Niesamowite, pani Redaktor już sięga po skompromitowanych kiedyś politykow, byleby od nich usłyszeć coś pozytywnego o PO i premierze Tusku.
    Druga uwaga
    Nie był skandalem występ pani Moro na festiwalu w Opolu, jedynie można mówić o występie nieudanym, natomiast skandalem jest to, że tacy „wrońscy” są dziennikarzami w tym kraju i urabiają ludzkie umysły.
    Trzecia uwaga
    Spadek zaufania do prezydenta Komorowskiego. Przyczyna jest dość prosta. Trudno o jakieś większe i stabilne poparcie osoby, która zajmuje się ciągle tym samym, czyli pełni rolę w pewnym sensie jakiegoś mistrza ceremonii, albo wodzireja. Toż to jest prezydent dużego europejskiego kraju i to wybrany w powszechnych wyborach! Ludzie mu dali kredyt zaufania licząc na jakieś pozytywy. A tu okazuje się że p. Komorowskiego zajęciami są: odczyty, przecinania wstęg, poklepywania po plecach i raz na kilka miesięcy jakaś zagraniczna wizyta w dodatku kurtuazyjna, albo przyjmowanie gości zagranicznych niskiego szczebla u siebie z podobnym wydżwiękiem.
    A swoją drogą zastanawiam się czy nie napisać do jego kancelarii prośby o to, aby on ze swoją świtą przyjechał do mnie otworzyć świeżo wyremontowaną łazienkę.

  157. Nie wiem ,(ponieważ nie oglądam i nie słucham ) czy i co media w Polsce głoszą po emisji III -odcinków niemieckiego filmu pt „Nasze Matki Nasi Ojcowie ” Ponieważ słuchałemTOKFM po godzinie 8:00 red.Jannię Paradowska i jej Gości ( panowie Wroński ,Szostkiewicz , Czapiński ) i oni (Czapiński nie, bo jeszcze nie ogladał ) wypowiedzieli opinie .
    No to i ja kilka zdań ;
    Najbardziej istotne to przemiana osobowości u tych młodych Niemców po wpływem wojny ,krwi ,zbrodni ,śmierci i … zagrożenia własnego życia .Dyscylina i ideologia to motor napędowy deprawacji z dnia na dzień .Na szczęście nie majac takich doswiadczeń i….konieczności wyboru , trudno wydawać opinie, jak bym sam się zachowywał w obronie własnego życia . Wojna była doświadczeniem straszym a Niemcy poniesli Karę ale …
    a Dziś ? CCCP Pabieda że Hej , a dzis (Rosja )toczą „bitwę ” o awans Cywilizacyjny wsi ( drewaniana zabudowa chyba z carskich czasów jest ) i struktur państwa ( wczoraj wybuchy i demolka wielkich składów amunicji – bo burdel ) .
    a Niemcy ? Oni sa przywódcą gospodarczym i finansowym współczesnej Europy , co wczoraj musiał zauważyć prezydent US Obama.
    ps.
    Na temat obrazów dotyczących Polaków ( AK ) w tym niemieckim filmie nie wypowiadam się . Słuchałem dyskusji w studio TVPI do końca.
    Bardzo odpowiada mi opinia prof. Weissa (ŻYDA ) Zlikwidować używanie w dyskusji słowa ….ALE /. tj masz rację że tak było .. ALE ,przez to żadnej sprawy w Polsce nie można zgodnie doprowadzić do finalu i pracować nad nowymi projektami .

  158. Torlin
    Masz rację. Widzę różne słabe punkty prezydentury HGW.
    I absolutnie tego nie rozgrzeszam.
    Dodam tylko, że pani prezydent wyjątkowo nieumiejętnie buduje swój wizerunek, lekceważąc opinie warszawiaków, unikając otwartych kontaktów, nie tłumacząc na bieżąco powodów różnych wpasek, potknięć itp.
    Ktoś może powiedzieć w jej obronie, bo… nie ma czasu na pierdoły. Otóż powinna znaleźć, bo inaczej robi sobie czarny pijar.
    Jej odwołanie w tej chwili jest jednak po prostu nieracjonalne. Po to, żeby ją ukarać, to może się czegoś nauczy?
    Za duży koszt i za duże ryzyko. W ciągu niespełna roku, jaki brakuje do normalnych wyborów, można tylko narobić jeszcze większego bałaganu.

  159. Andrzej (8:58)

    „Spadek zaufania do prezydenta Komorowskiego… pełni rolę w pewnym sensie jakiegoś mistrza ceremonii, albo wodzireja. Toż to jest prezydent dużego europejskiego kraju i to wybrany w powszechnych wyborach!…zastanawiam się czy nie napisać do jego kancelarii prośby o to, aby on ze swoją świtą przyjechał do mnie otworzyć świeżo wyremontowaną łazienkę.”

    Niezły pomysł, Andrzeju. Zanim jednak zaczniesz bazgranie tej prośby. Czy nie by byłoby słuszniejszym zapoznanie się z KONSTYTUCYJNYMI obowiązkami Prezydenta RP?

    Jego (nie)Wielki poprzednik zasłynął w dwóch sprawach:

    1. Był prezydentem swojego brata
    2. Ścigał się o krzesła

    Funkcja reprezentacyjna państwa polskiego, konstytucyjnie nałożona na Prezydenta RP, nie musi oznaczać ustawicznych nalotów na Tbilisi. Czy na inny Smoleńsk.

    Twoja łazienka natomiast byłaby w sam raz. Popieram

  160. Dopisek do filmu niemieckiego .
    W Studio TVPI nikt nie skomentował Obrazu — Victora ŻYDA krawca powracajacego do Berlina i …. bezskutecznie denuncjonującego SS mańskiego oprawcę w obecności nowego symbolicznego opiekuna Niemiec -Oficera US .
    Bezradny Viktor wychodzi zdruzgotany . Nowy porządek a Starzy ludzie ” wystarczyło spalić impoderabilia ( mundur ,czy zastrzelić własne dziecko ?)

  161. Waldemar
    20 czerwca o godz. 9:54
    Masz rację! To jest scena kluczowa do zrozumienia delikatnych mechanizmów, utrzymujących ład i porządek w świecie.
    Ja byłam właśnie tym obrazem najbardziej wstrząśnięta.
    Sceny gwałtów, egzekucji i wojennych, strasznych przeżyć są wielokrotnie, w różnych konfiguracjach znane i w myślach oswojone.
    Ta scena – jedna z końcowych jest kameralna i skromna w wyrazie, ale chyba przez to, przez brak komentarza, milczenie tego ŻYDA, który wraca do własnego domu, widzi to, co widzi i … wychodzi – jest tym bardziej wstrząsająca.
    I daje do myślenia – jeśli ktoś chce pomyśleć o tym, co mu pokazano.

  162. Anca_Nela
    A mnie dała do myślenia również rozmowa z konsultantem merytorycznym (czy jak to zwał) tego serialu, Żydem niemieckim, któremu jakoś nie przeszkadzał skrajnie tendencyjny i naiwnie uproszczony wizerunek polskiej partyzantki oraz skrzywienie optyki, która ustawia sympatycznych, empatycznych bohaterów w roli ofiar nazizmu, niemal porównywalnych z innymi ofiarami.
    M.in. ambasador Weiss mówił o braku proporcji, a red. Kraśko wielokrotnie ponawiał pytanie, skoro Niemcy byli tacy, jak w tym filmie, to skąd się wziął Holocaust? Dlaczego wojna zaczyna się w 1941, a nie ma śladu nawet na przyzwolenie na drank nach osten i eksterminację Żydów narodu niemieckiego, który DAŁ się zaczadzić ideologią hitlerowską. Te „delikatności” nawet w sposób kameralny nie zostały zarysowane.
    Bardzo dobrze, że mogliśmy się z tym filmem zapoznać i że emisji towarzyszyła poważna dyskusja, również w Niemczech.
    Żaden najbardziej nawet rzetelny dokument nie ma takiej siły przebicia i rażenia, jak sfabularyzowana historia, dlatego warto się nad nią pochylić i sprawiedliwie ocenić.
    Musimy uczyć się nawzajem swoich wrażliwości, by móc je szanować.

  163. U Szostkiewicza weszło, a tu się zapiera zadnimi nogami i tłumaczy, że „ciapcia” nie taka
    ;
    Pojęcia nie mam, skąd to dodatkowe „a” :shoock:
    Wczoraj byłam w Krakowie – smutna uroczystość rodzinna. Czekając na godzinę odjazdu autobusu siedzieliśmy z kuzynostwem z Łodzi na jakimś skwerku nieopodal dworca
    i podziwialiśmy chyba najbrzydszy pomnik JP II, jaki mi się zdarzyło oglądać.
    Jest to pomnik w pozycji ni to siedzącej, ni to kucznej, budzący jednoznaczne skojarzenia, nasze komentarze odbiegały znacznie od tonu, jakim prawy katolik winien darzyć pomniki świętych, jak też powagi uroczystości, w której uczestniczyliśmy…
    ale się nie dało!!!
    mag!
    Pytasz o wrocławskie osiągnięcia 😀
    Od lat dzierżymy palmę pierwszeństwa w rankingu najbrzydszych pomników.
    Jest to pomnik „Ofiarom Sybiru”.
    Link już kilkakrotnie dawałam, więc tym razem daruję sobie i blogowiczom.
    Co zaś do krasnali ogrodowych, to ich wytwórnia już tak się wydoskonaliła, że metodą krasnala wytworzyła pomnik w Świebodzinie i pewnie kilka innych, mniej efektownych. 😀
    Na widok kolejnych, powstających, jak grzyby po deszczu kościołów mam ochotę głośno krzyczeć; „Gdzie do ciężkiej choroby są znakomici polscy architekci?”

  164. Torlin
    20 czerwca o godz. 8:48

    Na Warszawę patrzę z zewnątrz, więc nie będę analizował szczegółów zachowania HGW.
    Pycha, która podkreślasz, jest generalnym źródłem problemów władzy jako takiej. Bo jest elementem definicji.
    Temat jest oczywisty: władza korumpuje, władza absolutna …

    Mówienie, że pan/pani prezydent, burmistrz, wójt nie ma czasu „na pierdoły” , takie które m.in. wymieniasz, jest czystym dowodem niekompetencji. Oraz czymś co można wprost nazwać łamaniem ducha i litery prawa, którego tenże prezydent itd ma przestrzegać. Jest to zapisane np w ustawie o samorządzie gminnym. Prezydent ma budować wspólnotę samorządową. Nie buduje się jej traktując mieszkańców gminy jak zbędne śmieci.
    Prezydent powinien z ludźmi rozmawiać, informować, radzić się, wspólnie wypracowywać ważne decyzje, łazić po ulicach, a może dawać się zapraszać na pomidorową. Nie musi być bankowcem, kształconym menedżerem, księgowym, inżynierem. Ma budować sprawną, żywą wspólnotę w swojej gminie.
    Ludzie dobrze to kapują. Jak się czują „chciani”, to zakładają więcej firm, wykazują więcej inicjatywy wspólnotowej (np. sami ocalą sypiący się XV wieczny zabytek, otworzą społeczne przedszkole, założą park na wysypisku, zadbają o zieleń na ulicy, nikt nie będzie jej niszczył) – bo to ich miasto, a nie miasto urzędnika.
    To się natychmiast przekłada na wielki biznes. Biznes lubi inwestować w miastach aktywnych, spontanicznych, uśmiechniętych ludzi, czujących się gospodarzami.
    To są rzeczy bardzo proste. I tak oczywiste, że zupełnie niezrozumiałe w Polsce, poza skromnymi wyjątkami.

    Pani HGW zyskałaby na zdrowiu i uznaniu (inni prezydenci także), gdyby zarządzała Warszawą przez spacerowanie po niej.

  165. @zezowaty,
    tu jest wskazany sąd i wymieniony z nazwiska sędzia, który wydał to znamienne co do argumentacji „prawnej” i tresci uzasadnienia orzeczenie w sprawie pos. Sobeckiej. Tu także fragmenty uzasadnienia, które podałem w swoim wpisie;
    http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/868986,Sobecka-uniewinniona-Mogla-pozyczyc-Rydzykowi

  166. Kilka słów człowieka, którego nie dotyczy temat serialu.

    Jeśli dobrze rozumiem intencje autorów serialu, to chcieli pokazać młodym Niemcom skomplikowane dzieje i zachowania ich ojców lub matek w czasach hitlerowskich. Wiadomo, że III Rzesza miała trwać 1000 lat, a skończyła się nieco szybciej. Co by nie było to serial wydaje mi się spóźniony o kilkadziesiąt lat. Młodzi Niemcy – powiedzmy pokolenie 20-30 latków mają rodziców w wieku 40-50 lat. Jeszcze żyją, ale o realiach III Rzeszy wiedzą to co fałszowana makabrycznie usłużna propaganda kajania się za zbrodnie im przekazała (niemiecki odpowiednik IPN i światowa literatura).
    Polska młodzież jest karmiona kłamstwami IPN i jemu podobnych i nie wie wiele więcej.
    Zdarzeń z lat 1941-46 matki i ojcowie nie mają szansy pamiętać, dziadkowie z trudem, a raczej pradziadkowie, jeśli Alzheimer nie wykończył ich neuronów.

    Wiem co piszę, bo jestem pradziadkiem pewnego mieszańca Kaszubsko-Śląskiego. Od Kaszubki ma piękne niemieckie nazwisko, a od ojca „pochodzenie”, gdyby się starał o obywatelstwo niemieckie. Mógłby wtedy wyrosnąć na młodego Niemca i oglądać serial w powtórkach „z rozrywki”.

    Nie oglądałem początku serialu i to z kilku powodów:
    1) Nie spodziewałem się zobaczyć czegokolwiek nowego, nieznanego mi z autopsji.
    2) Fama, która poprzedziła emisję – to straszliwe obrażanie wspaniałych Akowców przez niegrzecznych Niemców (posądzenie o ślady antysemityzmu) zwiększyła moją niechęć do oglądania – bo doskonale wiedziałem, jak niektóre ugrupowania AK postępowały z Żydami, którym się udało uciec z transportów do lasu.
    3) Nie jestem „młodym Niemcem”, tylko paskudnym, starym Ślązakiem o niezbyt zdefiniowanej narodowości, bo nie uznawanej przez państwo polskie.
    4) Doskonale wiem co moi rodzice robili w tym okresie, nie potrzebuję filmowców, bo dużo pamiętam.

    Zazwyczaj oglądamy wieczorną TV z lóżek – żona widzi telewizor, ja słyszę lektora. To mi na ogół wystarczy. Tym razem odstąpiłem od zwyczaju i fragment – ostatniej części – oglądałem.
    Spodziewałem się zobaczyć to straszne obrażanie Polski i Polaków – tych najlepszych (najprawdziwszych) – a co widziałem? Partyzanci zatrzymali pociąg, pozabijali trochę wrogów, obejrzeli „towar” transportowany (Żydów) i zostawili ich w spokoju!!! Gdzie tu ten antysemityzm?

    A co mogli zrobić? Przekierować pociąg do USA, jak zamierzali podobno realizatorzy filmu, tylko forsy zabrakło na przerzucenie Victora do Stanów, aby mógł wrócić po wojnie w mundurze US Army i „sądzić żywych i umarłych”? Ten motyw widziałem w wielu filmach lub książkach, np. w „Off limits” – polecam!

    Wracam do tego zastępczego motywy polskiego. Akowcy nie mogli tych Żydów uratować. Nie wolno było im nawet wypuścić ich do lasu, bo zdaniem dowództwa AK tacy zbiegowie „destabilizowaliby sytuację leśnych, bo Niemcy szukaliby zbiegów”.
    To hasło w cudzysłowach słyszałem z ust byłego członka AK z Kieleckiego, który beż żenady powiedział, że wystrzelali zbiegów jak kaczki na rozkaz dowódcy.

    Pytałem tego człowieka, bardzo dobrego znajomego, na imieninach wspólnych przyjaciół, bo kilka lat wcześniej podsunięto mi dzieło francuskiego historyka, który napisał o takiej praktyce AK wobec zbiegów żydowskich z transportów śmierci. Oczywiście nie uwierzyłem francuskiemu znajomemu (rodem z Bełza), uznałem to za klasyczne kłamstwo żydowskie. Dlatego świadectwo człowieka, który to potwierdził, wstrząsnęło nie tylko mną , ale już się nie kleiła rozmowa na tych imieninach. Jeśli więc „dobry” Polak w serialu zamknął drzwi wagonu, to nie był antysemitą, bo zwiększył szansę przeżycia tych ludzi z zera absolutnego (po ewentualnym wpuszczeniu ich do lasu) do może kilku procent? Nie wszyscy zginęli z rąk Niemców, niektórzy przeżyli.

    Były też niedoróbki historyczne, o których wspomnieli rozmówcy chyba w Superstacji. Początkiem lutego Rosjanie nie byli jeszcze w Kłodzku. Waśnie wtedy przesiedliśmy w Kłodzku do pociągu w kierunku Hohenelbe, aby wylądować w Szpindlerowym Młynie, skąd dopiero w marcu pojechaliśmy do Szumaw.

    Druga bzdura: Volkssturm z 12-letnimi chłopcami na Szumawie w maju 1945. Miałem wtedy 12 lat, bracia 14 i 16 i nikt nam nie proponował wstąpienia w szeregi armii. Nawet nie było komu! Pierwszych żołnierzy niemieckich (po marcu 1945) widziałem dopiero 10. maja i to w amerykańskim obozie jenieckim. Niemcy w Austrii dawno uciekli, żeby się poddać Amerykanom do niewoli.
    Dzieciaki broniły Führera w Berlinie, tam to było prawdopodobne.

  167. „Polska Zbrojna”: Co jest najwspanialsze w lataniu?

    Ppłk Dan Hampton: Wolność. Nie da się tego porównać z niczym, a już na pewno nie z poruszaniem się po ziemi. Tutaj chodzimy, biegamy, jeździmy tylko w dwóch wymiarach, tymczasem w powietrzu można poruszać się w każdym kierunku, a do tego z prędkością tysiąca kilometrów na godzinę. Dlatego tak trudno było mi po każdej misji zwolnić i przesiąść się do samochodu. Zawsze, kiedy wracałem do domu, denerwowało mnie, że wszyscy jadą po szosie tak wolno.
    http://konflikty.wp.pl/kat,1020223,title,Amerykanski-pilot-F-16-z-eskadry-Dzikich-Lasic-jako-pierwsi-lecimy-za-linie-wroga,wid,15744676,wiadomosc.html?ticaid=110cd5
    ============

    Prezent dla Czesława……

  168. Antonius
    20 czerwca o godz. 13:19

    Patriotycznie nastawionych gówniarzy było wszędzie pełno.
    Czy to harcerz, czy pionier, czy skaut, czy ten z Hitlerjugend.
    Pranie mózgu daje w tym wieku takie efekty- wierzy się BEZKRYTYCZNIE starszym.

    Czy takie przypadki były?
    Dlaczego by nie, to dość prawdopodobne.
    W Wehrwolfie występowały, jak gdzieś czytałem.
    Współczesne armie dziecięce w Afryce, mają długą tradycję.
    Od Janczarów? czy jeszcze wcześniej?

  169. Antonius 20 czerwca o godzinnie 12:39
    Świadek histori nie musi ogladać takiego filmu , by mieć swoje rzetelne opinie ,a Ty do nich należysz .
    Film rzeczywiście powinien nosić tytuł „Babcie i Dziadkowie ” jeśli nie „Pradziadkowie” , ale… ( jak podpowiada Weiss ) oddalał by Odpowiedzialność zbyt daleko , a To ma być stale blisko , jak udało się doprowadzić do patriotycznej swiadomości Polaków termin ” Katyń” czy w przyszłości ” Smoleńsk „.
    Ma krwawić i już !!! .
    Naocznie swojego ,(swoich) ŻYDA widziałem pierwszy raz po 1956 ( chyba 1957-58 ) kiedy do Polski – masowo napłyneła ich nowa fala emigracji z ZSRR .(Dopiero po latach widziałem jak fantastyczne warunki im zasponsorowano ,nie dostepne dla miejscowych ) Oni ,okresowo kwaterowali w dużej reprezentacyjnej kamienicy w Pszczynie ,przy rynku vis a vis restuaracji „Piastowska ” Pamietam , że ich rysy twarzy tak bardzo różniły sie od spotykanych na ulicy ,ale nie zadawałem sobie pytań ,dlaczego ci Polacy aż tak inaczej wyglądają ,.
    Co innego dziadek ,On mial swoje porachunki z ŻYDAMI zza granicą przez lata , tuż za rzeką Brynicą w Sosnowcu . Były to jednak konflikty egzystencjalne , przemyciło mi się z pamięci rodzinnej , że chadzał tam zawsze i wyłącznie uzbrojony w Krykę ( laska ) , podobno miał tam nawet kochankę .
    Zmarł w 1946 roku

  170. Policja zamierza zakupić dużą partię amunicji kalibru 12 (w praktyce 12/70) do strzelb gładkolufowych. Większość z nich, aż 203 tys. mają stanowić naboje niezabijające przeznaczone dla oddziałów prewencji z pociskami w postaci kul i walców wykonanych z gumy. Ponadto funkcjonariusze otrzymają 28,3 tys. nabojów proszkowych w dwóch odmianach ? standardowej i z gazem CS oraz 3 tys. nabojów ostrzegawczych (hukowo-błyskowych). Oferty mają być nadsyłane do 22 lipca. Zamówiona amunicja musi trafić do policyjnych magazynów do końca października 2013. Policja chce, aby naboje pakowane były w pudełka po 25 sztuk (a te w opakowania zbiorcze po 20 pudełek), w kolorze odpowiadającym barwom łusek.
    http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=10715
    ==================

    My tu sobie gadu gadu, a nasi przygotowują się na gorącą jesień…..
    Fala upałów POLITYCZNYCH się rozlała, a nic tak dobrze nie robi jak woda z polewaczki…..
    Ewentualnie dla alergików- odrobina gazu pieprzowego…..

  171. @Wiesiek59 (13.56 dnia 20.06.) – serdecznie dziekuję za prezent, imieniny za miesiac, ale dzięki … Tak, pan ppłk Dan Hampton ma rację wolność ❗ i ta świadomość, że ktoś widzi te białą smugę i tego malutkiego, świecącego w słońcu samolocika. Chciało sie żyć !!! Rozumiała to Klara 2010, którą coś wcięło, zapewne jakieś drobne nieporozumienie. Drogi Wieśku, każdy pilot może „zająć” całe godziny przy ognisku na opowiadanie przeżyć i ja także…
    Serdecznie pozdrawiam – Czesław.

  172. Serial „Unsere Mütter, unsere Väter” ogladalem w niemieckiej telewizji. Film ten jest fabularna proba odpowiedzi na pytania stawiane swoim dziadkom i swoim ojcom przez ich dojrzale dzieci i dorosle wnuki. Pytania dotycza osobistych postaw i zachowania w czasie wojny ale rowniez ich losow. Swiadomosc winy Niemiec i hitlerowcow w rozpetaniu kataklizmu wojennego jest dla wszystkich bezdyskusyjna . Skoro doszlo do rozpetania wojny przez panstwo i aparat panstwowy to jaki udzial mieli w tym pojedynczy obywatele , ojcowie , dziadkowie , matki.
    Aby takie pytanie postawic nalezy do tego dojrzec .
    My polacy jestesmy przekonani ze odpowiedz na to pytanie znamy poniewaz kraj nasz szczegolnie dotknely okrucienstwa wojny. Dla niemcow sens stawianych swoim przodkom pytan rozciaga sie szerzej , na okres poprzedzjacy wybuch wojny ale rownierz dotyczy wielu lat powojennych. Sprawy te byly przez lata skrywane za zaslona milczenia , byly w rodzinach niemieckich tematami tabu .
    Uplyw czasu powodowal ze swiadkow tamtych lat ubywalo ale to wcale nie powodowalo ze potrzeba poznania ich prawdziwych losow zanikala . Wprost przeciwnie. Ci ktorzy czuli potrzebe zaczynali zadawac pytania : czy moj dziadek w legionie Condor rzeczywiscie wykonywal tylko loty patrolowe? Czy moj ojciec byl w Poznaniu zwyklym urzednikiem pocztowym ? Czy sedzia w Gdansku to moj krewny czy jest to zwykla zbieznosc nazwisk?
    Malo znany jest fakt ze w kilku moze kilkunastu ostatnich miesiacach dzialan wojennych niemcy poniesli wieksze straty w ludziach niz w czasie wszystkich wczesniejszych lat prowadzonej wojny. Czy ten fakt moze dawac sposabnosc niemcom do tego aby aby czuc sie ofiara wojny , czy to ze w wielu krajach europy istnial antysemityzm moze usprawiedliwia masowa zaglade? Mysle ze nie . Zyjac juz ponad 20 lat w tym kraju nie mialem sposobnosci spotkania sie z takimi postawami ani tym bardziej nie widze planowych dzialan ktorych zamiarem jest zaklalamywanie histori.
    Red.Michalkiewicz powie wszystko czego oczekuje od niego pryncypal i twierdzenie ze film odczernia wermacht a szykowane nastepne beda rozgrzeszaly gestapo i SS jest prymitywnym chlapnieciem. W filmie jest scena rozstrzelania rosyjskiego jenca , oficera politycznego , politdruka.
    Poznal bym z checia jego odczucia i przemyslenia po obejrzeniu tej sceny. A jest to jedna z waznych scen tego filmu. Aby dobrze ja zrozumiec nalezy wiedziec ze wydajac rozkaz ataku na zwiazek radziecki dowodztwo niemieckie rozkazalo zolnierzom wermachtu rozstrzliwanie oficerow politycznych bez sadu. Rozkaz wykonywano ale ale spotkalo sie to z tak duzym oporem w szeregach wermachtu ze zostal po pewnym czasie odwolany. Jest to fakt historyczny i przywolywanie go w niczym nie umniejsza rozmiarow zbrodni dokonanych przez ta formacje. Madra dyskusja na temat filmu nikomu nie zaszkodzi moze jedynie tym ktorzy boja sie jak ognia pytania o to co nasi polscy ojcowie i polskie matki tak na prawde robily w czasie wojny jakie byly ich prawdziwe losy.
    PS. 24 czerwca w poniedzialek rada miejska miasta Limburg an d.Lahn jednoglosnie pozbawi juryste , sadziego i prokuratora noszacego nazwisko Heinrich Anton Wolf tytulu honorowego obywatela miasta. Za nazistowska przeszlosc. W latach wojny byl prokuratorem w Gdansku. Tytul ten otrzymal w 1975 r m.innymi wszystkimi glosami CDU. Po 38 latach mlodsi czlonkowie tej samej parti bede glosowac za wnioskiem o pozbawienie. Stanie sie tak dla tego ze we wspolczesnych niemczech zyja ludzie ktorzy konsenkwentnie poszukuja odpowiedzi na pytanie co tak na prawde robili w czasie wojny unsere väter i unsere mütter.
    Gdanszczanom bylbym wdzieczny za podanie informacji na temat wymienionego przezemnie Wolfa.

  173. Wiesiek (13:56)

    Czeslaw (18:29)

    „Ppłk Dan Hampton: Wolność. Nie da się tego porównać z niczym, a już na pewno nie z poruszaniem się po ziemi. Tutaj chodzimy, biegamy, jeździmy tylko w dwóch wymiarach, tymczasem w powietrzu można poruszać się w każdym kierunku, a do tego z prędkością tysiąca kilometrów na godzinę. Dlatego tak trudno było mi po każdej misji zwolnić i przesiąść się do samochodu. Zawsze, kiedy wracałem do domu, denerwowało mnie, że wszyscy jadą po szosie tak wolno.”

    Pytanie. Do Czesława głownie:

    Czy ten Hampton nie konfabuluje tu trochę ? Z tym WRAŻENIEM pilota o szybkości samolotu?

    Moim pierwszym wrażeniem po wzniesieniu się samolotu na poważniejszą wysokość jest zawsze: ależ my prawie stoimy w miejscu! Bo patrze ci ja i patrze na dol a tam nic nie śmiga. I do tylu nie ucieka. Jak w przypadku szybkiej jazdy samochodem się dzieje. Drzewa tylko śmigają!

    To logika Hamptona – 1000 km/godz – a nie wrażenie, kazało mu chyba napisać co napisał. A jak u Ciebie, Czesławie, bywało z tym wrażeniem szybkości twojego samolotu? Bo jak z logika to możemy się domyślić

  174. Orteq
    20 czerwca o godz. 20:19

    Jechałeś kiedyś pociągiem przez las?
    Drzewa oddalone o metry są smugą, o setki metrów jesteś w stanie przez sekundy zatrzymać w polu widzenia.
    Prędkość kątowa to się chyba nazywa.
    Pilot bojowy kilkanaście czy kilkadziesiąt metrów nad ziemią, to co innego niż stateczny „kierowca autobusu” przemieszczający się na dziesięciokilometrowej wysokości.
    Wymagane są nieco inne predyspozycje.

  175. Może ten Dan mówi o tym?

  176. jmp eip,
    dzięki za przypomnienie 😀 Chyba tu nawet lepiej pasuje, taka polska dzielna mucha… 😉

  177. Czesławie!
    Dzięki za wieści z Poznania w sprawie ewentualnego pomnika prezydenta wszechczasów.
    Obejrzałam sobie ten prezent -link dla Ciebie specjalnie od wieśka.
    Wiesz, jaki mam sentyment do lotników (Ty mnie uparcie poprawiałeś na „pilotów”), więc przeczytało mi się fajnie. Te moje wakacyjne wspomnienia z dziecięctwa na podradomskim Sadkowie, które przywołałam kiedyś, zwracając się do Ciebie, świadczą o tym najlepiej.
    Wyglada na to, ze jednak powstanie tam lotnisko pasażerskie na podobnej zasadzie, jak to w Modlinie (które ma zresztą pecha).
    Leciałam z niego tylko raz w te i z powrotem Bruksela-Warszawa. Było bardzo dogodne połączenie autobusem specjalnym Modlin – Warszawa Młociny (przy przystanku metra) i Warszawa Centrum (też przy metrze). Mam nadzieję, że już wkrótce wszystko wróci do normy.
    Przy okazji pragnę malkontentom przypomnieć, jakie kłopoty mają Niemcy ze spapranym nowym lotniskiem w Berlinie czy w jego okolicach (nie pamiętam szczegółów).
    Pozdrawiam Cię ciepło, a nawet gorąco z racji upałów.
    Uff, nareszcie z przyjemnością zasiądę na tarasie, popryskana uprzednio off-em, bo komary tną bezlitośnie.

  178. orteq, wiesiek59
    Dzieciną będąc, jechałam przez las pociągiem, ciągniętym jeszcze przez lokomotywę parową. Nocą. Jak sypły się iskry, to dopiero był widok!
    Mój wujek inżynier, związany z „kolejami żelaznymi”, zgodnie z rodzinną tradycją, opantentował nawet jakiś wynalazek -rodzaj sitka na komin parowozu, co by iskry były pod kontrolą.
    Tak mi się tylko skojarzyło na marginesie różnych kątów widzenia i „powidoków”, jakich doświadczają piloci pojazdów naziemnych i podniebnych.

  179. Droga @mag (22.48. dnia 20.06.) – Wiesiek to kochany człowiek na tym blogu, zawsze coś mi „podrzuci” dla przypomnienia dawnych dni i tylko właściwie jego głos w dyskusji z @Orteq’iem liczy się jako poważny oraz pana @Gajowego w linku z godz. 20.37 ❗ Tylko on czuje bluesa można powiedzieć, wyczuwa nastrój i klimat otaczający latanie.
    Prędkość się „czuje” i widzi, gdy posiadamy punkt odniesienia. Im wyżej, tym ta prędkość jest mniej postrzegana przez pilota (również przez pasażerów lotnictwa pasażerskiego, szanowny @Orteq’u – prawdopodobnie wyglądasz przez okno dopiero po zezwoleniu przez obsługę na odpięcie pasów, po starcie!!). Sam urok latania, prawie wiernie oddaje film (fragment), przywołany przez pana Gajowego (20.37) – tylko te beczki, które nie mają zastosowania bojowego w walce powietrznej a tym bardziej po starcie z lotniskowca psują obraz walki powietrznej (co jest tematem tego filmu z udziałem pięknej kobiety!!).
    Dla wyjaśnienia, beczki obie, ta szybka i sterowana są figurami jedynie o charakterze akrobatycznym, w żadnym stopniu nie pomagają w wejściu przeciwnikowi „na ogon”, do tego służą wiraże o zmiennym promieniu i przychyleniu, figury pionowe a także umiejętne wykorzystanie mechanizacji skrzydła w manewrach poziomych ❗
    Cieszę się bardzo, że niezmiennie darzysz sympatia pilotów (nie Ci będzie, określenie lotnicy też przyjmuję, bo wiem kogo masz na myśli 😆 — jest mi z tego powodu bardzo miło. Z przyjemnością bym sobie pogawędził przy ognisku, ale to już jedynie marzenia !!
    Serdecznie pozdrawiam Wieśka, Orteq’a oraz Gajowego – Czesław.

  180. NASI NIETYKALNI
    Taki o ile pamiętam był temat poprzedniego blogu u p. Paradowskiej.
    – obecnie oburzamy się na zniewagi uczynione nam przez film z kraju sąsiedniego – gdyż obraża nasze poczucie sprawiedliwości i honoru AK.
    No tak honoru to musimy strzec .
    Ja tylko zapytam jakiż to honor mieć takich sędziów których wyroki prawie w całości są odrzucane przez Sądy , i instytucje sądownicze poza granicami tego kraju.
    Czy mamy się dziwić ? a niby czemu.
    Posłanka , łamie prawo składając”okup” za innego łamacza prawa ,
    składa wyjaśnienia w sądzie pierwszej instancji a te drastycznie się różnią od składanych w drugiej instancji i to wszystko wraz z uzasadnieniem wołającym o pomstę do nieba jest przyklepane sądownie bo
    – sądzony -Rydzyk -jest osoba duchowną – więc fakty nie odgrywają roli w kwalifikacji czynu -przeczytajcie uzasadnienie.
    – oskarżona – Sobecka – posiada immunitet co stawia ja w innej figurze stylistycznej – ona nie uiszczała kary nałożonej na Rydzyka
    ona mu tylko pożyczała pieniądze na karę.
    Biedak on nawet nie ma pieniędzy by zapłacić za pompowanie kół w
    swej limuzynie.
    I takie coś prezentuje się nam jako sprawiedliwość .
    Wyrok wydał Sąd Okręgowy ustami i podpisem Rafała Sadowskiego.
    Warto będzie zwrócić się do obu instancji z prośba o odpis kompletnych akt obydwu spraw by podać je do publicznej wiadomości.Chyba niedługo wypadnie mi droga przez Toruń – za stronice odpisu nie płaci się znowu tak wiele.
    Warto mieć w swoich szpargałach takie białe kruki.
    Czemu zawracam głowę szanownemu towarzystwu ??
    Bo jakoś nikt nawet nie pisnął słowa na ten temat poza Lexem.
    No tak było tyle ważniejszych rzeczy a do ROBIENIA KPIN Z PRAWA tośmy się przyzwyczaili .
    Zresztą co to jest prawo ?? i po co nam toto.
    ukłony

  181. A ja myślę,ba,,,jestem pewna,że ktos podpuściŁ JMR do takiego zachowania teraz i tutaj.Goracy okres w polityce sprzyja takiemu zachowaniu a i może pomoc..niekoniecznie temu panu.

  182. @zezowaty
    21 czerwca o godz. 0:11

    ***NASI NIETYKALNI
    – obecnie oburzamy się na zniewagi uczynione nam przez film z kraju sąsiedniego ? gdyż obraża nasze poczucie sprawiedliwości i honoru AK.***

    Szanowny „patrzący z boku lub dziwnie”!

    Pozwoliłem sobie na nieco satyryczny odpór zarzutu antysemityzmu AK, czyniony podobno przez autorów filmu pewnym obrazem. Pochwaliłem dobre serce AKowca, który zamknął wagon z Żydami, bo chciał:
    1) przerzucić odpowiedzialność za śmierć Żydów na Niemców,
    2) zaoszczędzić sobie i kolegom trudów polowania na zbiegów w lesie,
    3) zaoszczędzić partyzantom amunicji do ważniejszych zadań..

    Był to więc czyn rozważny (wojskowo) i honorowy (sprawiedliwy społecznie) i twórcy filmu są be!
    A może sobie wiele nie pomyśleli, tylko na złodzieju czapka gore??? Stad znający realia patrioci czuli się obnażeni i obrażeni, bo ktoś obcy miał okazję poznać kulisy tych skomplikowanych relacji?

    Byłbym ciekaw zdania Żydów, którzy przeżyli takie polowanie z nagonką. Czytałem wprawdzie opisy zdarzeń w książce francuskiego historyka, ale to pewnie były bzdury, wyssane z palca anytypolonizmu jak Szoah.
    Niech żyje i trwa honor litościwych i rozumnych żołnierzy AK, którzy w ten sposób pomagali zbiegom żydowskim – ci uniknęli kaźni w obozie śmierci! Ich śmierć była szybka i humanitarna, kończyła wszelkie męki. O tym czasem myślę rzewnie, jadąc naszą obwodnicą, al. Armii Krajowej.

  183. Piloci i sztuka latania 😀
    Dla mnie jest to wciąż myślenie magiczne – jestem tak związana z ziemią, że każde oderwanie się od niej jest dla mnie ogromnym przeżyciem.
    Na samoloty i ich pilotów spoglądam z mieszaniną niedowierzania i zachwytu 😯

  184. Mały dodatek

    Gdy się tak na spokojnie zastanowić, to nie można winić partyzanta, że nie pomógł Żydom. Nie miał jak! Nie oglądałem transportowanego „towaru”, zacząłem oglądanie później. Mogę się domyśleć, że tam byli i starcy i dzieci. Co mógł dla nich zrobić żołnierz AK, który za chwilę musi uciec do lasu? Chyba nic! Mógł nie zamykać wagonu i powierzyć los więźniów któremuś Bogowi, ale to prawdopodobnie nie było zgodne z rozkazami dowódców.

  185. @zezowaty

    Z tym piskaniem, to jak uszami Beethowena lub żubrem.
    Ten ostatni myszy nie słucha.

    Kilkakrotnie pisałem, że Polacy są rozpięci między prawem kanonicznym a kodeksami uchwalanymi przez Sejm.

    W zależności od budynku w jakim Polak się znajduje, stosuje prawo: naturalne, kanoniczne lub stanowione – lub prawo grabi (do siebie, o ile nie jest solidnie umocowane).

    Od wieków bylo tak, że katolickie święcenia kapłańskie wyjmowały mężczyznę spod jurysdykcji sądów powszechnych i tylko pod sąd ostateczny. Nawet w sprawach naturalnych jak picie i rozmnażanie bylo tak, że ksiadz pijał i ględził co najmniej raz w tygodniu.

    Tylko ksiądz zwyczajowo poniewierał parafian z ambony i tylko on najlepiej dogadzał Magdzie oraz czynił ziemię lekką.

    Obywatelom USA bylo łatwiej doprowadzić diecezje do pokory, bo oni mają prawo oparte na procedensie i granicach stanów. A my mamy oparte na Dąbrówce oraz stanach uniesienia podobnych do przeżywanych przez Natanka.

    Ktoś, kto publicznie nie potrafi pić wina, do seminarium duchownego się nie nadaje.

    A cz Ty @zezowaty wiesz, że jest dzień, gdy nawet siostry zakonnne na chwałe bożą piją wino?

    Alkohol i myśl metafizyczna są nie z tego świata i mimo prób kodyfikacji i różnorakich apelacji jest tu pewna doza bezhołowia, a zapuszkowanie trudne.

    Nie wiadomo czy biskup flaszka hoduje daniele mezopotamskie i który kanonik dba, aby mięso z nich pozyskiwano z uboju rytualnego.

    Jest jak jest.
    Na dalsze rozstrzygnięcia poczekaj do wiosny 2014-go.
    Skarbówka ogłosi czy wierni dali czy przepili.

    Dwoma słowami: durne lex.

    Kiedyś chodziło się do księdza po pociechę.
    Teraz ludziska mają chodzić po prawo i sprawiedliwość?
    Czuję tę Twoją polityczną przebiegłość!
    Nie ze mną te numery artykułów @zezowaty!

  186. Droga @Anko (10.49 dnia 21.06.) – piszesz: na samoloty i ich pilotów spoglądam z mieszaniną niedowierzania i zachwytu . Okrutnie zagięłaś mnie tym stwierdzeniem. Bardzo trudno pisać wypracowanie, mając świadomość, że będzie ono dotyczyło autora w sposób bezpośredni. Mówi się trudno, jeśli mam Ciebie przekonać, że pilot to najzupełniej normalny człowiek, to muszę pisać o sobie. Ojciec, kawalerzysta, służył w Poznaniu (w 6-tym pułku) i bardzo często opowiadał o swoich przygodach jakim był poddawany na poligonie w Biedrusku. Jego historia to materiał na oddzielne opowiadanie a początek można znaleźć w jednym z esejów pani Hanny Krall (to o tych wronach !!). Wojsko towarzyszyło mnie od dzieciństwa.
    Napisałem, że najtrudniej o sobie, bo oto rodzi się taki na dalekich Kresach, nad samą Dzisną (bardziej „zdradliwa” od Wieprza) w Szarkowszczyźnie, przesiąknięty opowiadaniami dziadka Floriana o Sybirze i białych niedźwiedziach, oglądający z bliska zbombardowanie mostu nad Dzisną a czerwcu 1941 roku, podziwiający „precyzję” i skuteczność działań lotnictwa, który chciałby tak samo w przyszłości zostać pilotem i już nie rozstał się z tą myślą – marzeniem !!
    Muszę się pochwalić, że pływałem, jak daleko sięga moja pamięć. Ze względu na miejsce zamieszkania i charakter rzeki, mój ojciec zastosował najprostszy sposób nauki pływania. Przewiązał wpół i wrzucił do wody i patrzył. Dziecko, jak piesek samo się uczy, przynajmniej w moim przypadku, bo brat Jan (św.p. od roku) więcej do wody nie wszedł a ja w niej pozostałem.
    Kiedy w październiku 1953 roku przekraczałem progi Radomskiej Szkoły Lotniczej, moje szczęście nie miało granic. Zadowolonym był i mój tata, że będzie miał syna pilota. Mama była przerażona na sama myśl o moim lataniu! Katastrofy kolegów – podchorążych i instruktorów nie przerażały mnie, ale przyczyny wypadków analizowałem drobiazgowo. Musisz wiedzieć, że dobry pilot nie zrezygnuje z latania z powodu jakiejś przygody, choćby najgorszej. Na zasadzie analizy prawdopodobieństwa wystąpienia podobnego zdarzenia – naprawdę wiem coś o tym !!! Wyobraź Ty sobie, że te same liczby (w Rosji) w ichnim totolotku wystąpiły po 40-tu latach (jak pamiętam informację!!). Jeszcze długo latałem jak gdyby nic mi się nie przytrafiło 😆 ❗
    Musisz to uczucie niepewności przełamać, to tylko sprawa psychiki. Bohaterem nie jest ten co to własnym ciałem zasłonił „ambrazuru dzota” – chyba wiesz o kim mowa. To jest rodzaj poświęcenia „na krzyżu” dla kolegów . Bohaterką będziesz gdy świadomie pokonasz strach i uprzedzenia towarzyszące oderwaniu się od Ziemi i z zaufaniem do umiejętności pilota, polecisz na inne lotnisko. Za drugim razem będzie lepiej a potem jeszcze lepiej !! To, tak jak na tych łańcuchach na Orlej Perci, ściskało (daję głowę) Ci w dołku a jednak poszłaś i o to chodzi Anulko !! Czy Ty sobie wyobrażasz, co ja przeżywałem, gdy płynąłem po łódkę, w nocy a jedyne światełko było na przystani Ośrodka w Mrągowie oraz tysiące jego „odbić” dookoła mnie ?? Nie zawróciłem jednak, bo potrafiłem opanować paskudne skojarzenia o różnych potworach Jeziora Czos !! Ty też tak potrafisz, tylko spróbuj pozbyć się uprzedzeń.
    Serdecznie Ciebie pozdrawiam – Czesław.

  187. Oj Czesławie, Czesławie 😀
    Podczas słynnej Wystawy Ziem Odzyskanych weszłam na tzw. „diabelskie koło”, czyli karuzelę pionową, zlazłam zielona, ledwo żywa i już nigdy, na żadną karuzelę nie dałam się namówić. Na sam widok karuzeli mam dość.
    Takich więc, co się różnych przeciążeń, wirówek i t.p. nie boją a nawet sobie w takich warunkach radzą, uważam za jakichś herosów.
    Nie do wiary, że zupełnie nie miałam lęku wysokości, kiedy chodziłam po górach.
    Były klamry, były łańcuchy, jakieś stopnie w skałach… to się po prostu szło.
    Nie bałam się też kolejek linowych, ale one na słupach a słupy wsparte o ziemię… 🙂
    Dla mnie jednak pilot, to inny rodzaj człowieka i już!

  188. PRISM to cwaniak, potrafi kojarzyć dane, które pozornie nie mają ze sobą związku. Kobieta przegląda kilka stron internetowych, wysyła kilka SMS-ów, płaci za coś kartą kredytową i PRISM już wie, że jest w trzecim miesiącu ciąży. Jeśli jest stanu wolnego, a spotykała się prywatnie z żonatym agentem CIA ? news dostaje status czerwony. Dziwne? Hm.
    http://opinie.newsweek.pl/zbigniew-holdys–mgnienie-oka,105380,1,1.html
    ===========

    Ten świat zaczyna być coraz bardziej interesujący……

    Tak samo jak wyczytana w przedostatniej Polityce informacja, że akty zgonu nie mają podstawy prawnej…..
    Nie dziwię się Drzewieckiemu.
    Nasz kraj jest coraz dzikszy……
    Trupy są NIELEGALNE!!!

  189. Blogowe reakcje na film „Nasze matki …” z powodów oczywistych właściwie mnie nie zaskoczyły. Jedyne co mogę powiedzieć czytając niektóre wpisy, to tylko tyle, że czasem mam wrażenie, że uczestniczę w jakimś matrixie, że to niemożliwe, żeby niektóre zdania wypowiedziane (napisane) były przez Polaków, po polsku, czasem nawet w zupełnie dobrej polszczyźnie, na forum polskiej gazety, pod blogiem polskiego autorstwa.
    Czy to jest możliwe, żeby nienawiść do Polski i Polaków była tak bezgraniczna, zaślepiająca, odbierająca wręcz rozum?
    Czy to możliwe, ze nie ma na forum nikogo, komu słowa: „Niech żyje i trwa honor litościwych i rozumnych żołnierzy AK, którzy w ten sposób pomagali zbiegom żydowskim” o fikcyjnym, nieprawdziwym, wyjątkowo ohydnym epizodzie przedstawionym w niemieckim filmie, nie przeszkadzają, nie rażą, nie drażnią?
    Czy chodzi tu o to, że w tym kłamliwym epizodzie uczestniczyli partyzanci AK, a nie AL lub GL czy chociażby BCh i dlatego nikogo z lewicowo nastawionych forowiczów to nie rani?
    Czy nawet to, że jednym z obrońców prawdy w filmie był Szewach Weiss, nie daje nikomu do myślenia?
    *
    Proponuję przeczytać, co na temat filmu mają do powiedzenia dziennikarze Gazety Wyborczej, których nikt chyba nie może posądzić o prawicowość i antysemityzm:
    http://wyborcza.pl/1,75968,14141962,_Nasze_matki__nasi_ojcowie____skandal_czy_serial_poruszajacy.html
    Następnym dziennikarzem, którego nikt przy zdrowych zmysłach nie podejrzewałby o „prawicowe odchylenie”.
    Jego recencja jest w portalu NaTemat. Też warto przeczytać.

    A co sądzą publicyści z prawej strony sceny?
    Piotr Semka w Rzepie:
    (…) pokazywanie, że w zasadzie wszyscy Niemcy byli ofiarami. To tylko system był zły, a nie młodzi, idealistyczni ludzie. Po prostu hitleryzm ustawiał Niemców w sytuacji, w której logika wydarzeń pchała ich do czynienia zła. Tak więc jest to trochę taki powrót do powojennej tezy, w której dobrzy Niemcy przeżywali na froncie duchowe katusze, nie można ich więc traktować jako katów ? tak naprawdę byli oni ofiarami… Tak losy Niemców przedstawia ten serial.
    (…)
    Każde wprowadzenie do historii dodatkowych szwarccharakterów siłą rzeczy relatywizuje skalę zbrodni samych Niemców. Dlatego trudno zgodzić się na to, by naród moralnie odpowiedzialny za zbrodnie mógł spokojnie sobie dywagować, w jakim stopniu inny naród, który został przez niego podbity, jest współtwórcą systemu terroru. Ten film przekracza wszelką miarę w obrażaniu Polaków, więc puszczanie go w polskiej telewizji jest rzeczą skandaliczną.
    *
    PS
    Autor cytowanego wyżej „toastu” w poprzednim wpisie raczył był się podzielić jeszcze innym wspomnieniem (z imienin wspólnych przyjaciół): „słyszałem z ust byłego członka AK z Kieleckiego, który beż żenady powiedział, że wystrzelali zbiegów (Żydów; dopisek mój) jak kaczki na rozkaz dowódcy.”
    A ja twierdzę, że autor tych wspomnień i zarazem uczestnik tej imieninowej imprezy po prostu sobie to zmyślił. Może to skrajnie zła wola, może upływ lat, a może alkohol tam spożyty zrobiły swoje, nie wiem, ale jedno jest pewne: „wspomnienie impezowicza” i moja teza o wymyśleniu tych wspomnień, mają jednakową wartość historyczną, naukową i dokumentalną (ew. dowodową). Różnią się tylko intencjami.

  190. Errata.
    Brakuje nazwiska Tomasza Lisa jako autora recenzji filmu w portalu NaTemat.
    Przepraszam.
    Zdanie powinno brzmieć:
    „Następnym dziennikarzem, którego nikt przy zdrowych zmysłach nie podejrzewałby o ?prawicowe odchylenie? jest Tomasz Lis”

  191. Każdemu co się należy
    Podziękowania
    – P Lexowi za adres
    – p. Sobeckiemu życzenia by swą wiedzę prawnicza spożytkował np w rozprawach nad cierpieniami niesłusznie gnębionych slimaków – wszak one mogą być niewinne i przez wielu za takich , w dodatku prześladowanych będą uważane.
    Przecież nie ONE pogubiły torby plastikowe z pieniędzmi zbieranymi na ratowanie Stoczni Gdańskiej.
    – p Sobeckiej wyrazy uznania za zajęcie właściwej postawy wobec wrogów naszego państwa noszących różowe torebki i niszczących naszą tożsamość narodową.
    Ukłony

  192. jmp eip
    Szanowny
    Wrzody by się wygoiły trzeba przecinać by wypłynęła ropa , by rany mogły się zagoić i zarosnąć zdrową tkanką.
    Czy uważasz że napis JUDE RAUS napisany DZIŚ , TERAZ NA NASZYCH OCZACH o niczym nie świadczy ?
    Wszak nie był to film Izraelski ani zrobiony przez Żydów.
    Film był zrobiony przez Niemców o Niemcach i dla Niemców – tak by COŚ JEDNAK PRZYPOMNIEĆ , BY POKAZAĆ PRZEDE WSZYSTKIM IM JAKĄŚ PRAWDĘ O ICH PRZODKACH.
    A tu i teraz jakiś „obrońca” honoru pisze w środku miasta //MIASTA W KTÓRYM ZGINĘŁO 200 000 POLAKOW// , wiadomo z czyjej reki a juz na pewno nie żydowskiej – słowa hańbiące.
    Czyjaś to ręka pisała – pewnie w obronie honoru . może Twojego bo mojego nie.

  193. – Nasze stoisko odwiedza ogromna liczba zainteresowanych zakupem. Nawet w tej chwili prowadzimy zaawansowane rozmowy z kilkoma osobami prywatnymi i instytucjami ? mówi wprost z Paryża Rafał Ładziński, właściciel podwrocławskiej firmy Metal-Master, która opracowała czteromiejscowy prototyp.
    http://biznes.newsweek.pl/flaris–polski-odrzutowiec-olsnil-paryz,105596,1,1.html
    ==================

    Czyli nie do końca zlikwidowano polską myśl techniczną…..
    Pocieszające.

  194. Wiesiek59 z g. 9:47
    Bo problem jest w tym, że my się jakby wstydzimy sukcesów i albo o nich media nie informują (w myśl zasady, że dobre newsy są nieatrakcyjne lub pachną propagandą sukcesu) albo są, na wszelki wypadek, dezawuowane przez tzw. opozycję, bo nie daj Bóg coś zostanie zapisane na konto aktualnego rządu.
    No ale co się dziwić, skoro za coś wartościowego wielu rodaków uważa patriotyzm martyrologiczny i odświętny, a ten dnia codziennego, wyrażający się w radości z dobrze wykonanej roboty jakoś nie uchodzi i jest bagatelizowany nawet przez tych, którzy go wyznają.
    Dziwnym trafem, to cudzoziemcy lub Polacy, którzy mieszkają poza krajem, lecz często go odwiedzają, mówią i piszą o Polsce różne dobre rzeczy.

  195. mag
    22 czerwca o godz. 10:46

    Masz jeszcze…..

    Za swój pomysł na zastosowanie nanocząstek w leczeniu tej odmiany białaczki dr Franiak-Pietryga otrzymała złoty medal na odbywających się w maju Międzynarodowych Targach Wynalazczości „Concours Lepine” w Paryżu. W listopadzie wynalazek pokazany zostanie w Brukseli na światowych targach medycznych, a w przyszłym roku w USA.
    http://wiadomosci.onet.pl/nauka/ida-franiak-pietryga-odkryla-lek-na-bialaczke,1,5546730,wiadomosc.html
    ==============

    Niestety, na retoryczne pytanie kto to opatentuje, wdroży i będzie ciągnął zyski, odpowiedź jest równie retoryczna- nie Polska.
    Czegoś zabraknie, najpewniej wsparcia rządowego.
    Koszt patentu w liczących się krajach świata, to pewnie kilka milionów.
    Przecież są ważniejsze wydatki……

  196. Wiesiek59
    My po prostu tak idiotycznie mamy!
    Czyli mamy w d… patenty i jakieś takie.
    Nie w tym rzecz, że to się dzieje za rządów Tuska czy innego „włodarza”.
    Z PRL pamiętam np. sprawe inżyniera wynalazcy od komputerów, który przerzucił się z braku zrozumienia i poparcia dla swoich działań na hodowlę świn, a potem wyjechał z kraju.
    Był również, gdzieś w połowie lat 80.,wybitny konstruktor (niestety, nie mam pamięci do nazwisk) o wiedzy medycznej w zakresie chirurgii, który wynalazł i wdrożył na zasadzie prototypu specjalną, absolutnie sterylną kabinę do przeprowadzania operacji kostnych, po których pacjenci sa wyjatkowo podatni na wszelkie powikłania wywołane bakteriami czy wirusami.
    Oczywiście słuch o nim zaginął.

  197. Pewien „życzliwy” blogowicz czuje się potwornie obrażony za moje uwagi o postępowaniu AK na Kielecczyźnie wobec Żydów, zbiegów z transportów do obozów śmierci.
    Zarzut jest prosty i powalający – po prostu nie wierzy w to co napisałem, przypisał to nadmiarowi spożytego alkoholu i wprost patologicznej nienawiści do Polaków. Z twierdzeniami, opartymi tylko o wiarę nie ma sensu walczyć. Cóż dałoby ponowne moje twierdzenie , że niczego nie zmyśliłem w tej sprawie. Relacjonowałem tylko opis dziejów podany przez francuskiego historyka (1974) i wiele lat później potwierdzenie jego słów przez byłego członka AK, który tę politykę eksterminacji realizował w kieleckich lasach. Mam do niego pełne zaufanie, bo nigdy mnie nie okłamał. Nie musiał tego przecież potwierdzić, mógł mnie utwierdzić w przekonaniu, że to zwykła żydowska hucpa, bo tak myślałem wcześniej – i uwierzyłbym. Dlaczego nie wierzyłem w takie postępowanie leśnych? Nie chodziło mi o jakiś humanitaryzm lub inne wyższe uczucia u AKowców. Bo było według mnie głupie i irracjonalne. Na pewno z danego transportu nie uciekali więźniowie masowo – pewnie udawało się to tylko najsprytniejszym i bardzo sprawnym. Po co ich zabić, kiedy można ich włączyć do grupy? Jak się biją, jeśli chodzi o własne życie pokazywało powstanie w getcie i wojny z Arabami.

    Zupełnie inny był problem partyzanta, który obejrzał przewożony „towar”. Tej grupy nie można było w żaden sposób uratować, próba obrony transportu byłaby samobójstwem. Znając dyrektywy dowództwa mógł ich nie zamykać, tylko ostrzec, aby nie uciekali w kierunku obozów partyzanckich, bo to też niezdrowo.
    Nadal nie rozumiem na czym polega ta straszna obraza Polaków przez autorów filmu. Ubawiłem się nieźle, gdy się dowiedziałem o mojej biologicznej nienawiści do Polaków – z moimi tak pięknie udowodnionymi korzeniami polskimi, żoną z Galicji i córkami prawie szowinistkami, a nie patriotkami polskimi. Siebie bym nie kochał?
    Jako niewolnik skojarzeń natychmiast pomyślałem o wspaniałym skeczu, gdy się spotkali w lesie Kobuszewski z Pawlikiem(?), który błądził w lesie od sierpnia 1939 do zimy lat 70-tych i pytał co ciekawego w Polsce się dzieje. Pytał: „Ekonom was gnębi”? Odpowiedź Kobuszewskiego: „Coś pan – samych siebie”??? Teraz K.. my rządzimy.
    Jak mogę nienawidzić Polski i Polaków? Co najwyżej mogę żałować, że los mnie takowym uczynił. Chwalić się nie ma czym, ale nie jest to grzech.

    Mam tylko obsesję – nienawidzę perfidnych kłamstw i hipokryzji. Jeśli mnie w szkole przekonywano, że Armia Czerwona i u jej boku oddziały polskie, postępowały niezwykle humanitarnie wobec ludności cywilnej , śląskiej, pomorskiej itd. to mnie krew zalewała, gdy sobie ten humanitaryzm przypomniałem na konkretach. Wyglądało trochę inaczej niż u 4 pancernych.
    Jeśli obecnie profesor historii mówi, ze „nikt mnie nie zmusi do nazwania polskich obozów powojennych koncentracyjnymi”, wtedy nóż w kabzie się otwiera, bo wiem co się działo i na przykładzie najbliższej rodziny i znajomych.
    Nie oceniam zbrodni na cywilach np. w Lambinowicach, bo zawsze tam, gdzie jeden człowiek ma nieograniczoną władzę nad drugim, występują nieprawości i zbrodnie. Nie uznaję jednak udawania niewiniątek, wzorem odzywki sędziego „niech przysięgli nie biorą pod uwagę tego co słyszeli”.
    Nieistotne są próby tłumaczenia zbrodni krzywdą doznaną przez jakiegoś Niemca, aby mścić się na osobach niewinnych. Tego nie może być u katolików (95% Polaków) a nawet u ateistów lub innowierców (5%). Niestety trzeba prawdzie spojrzeć w oczy – w określonych warunkach każdy człowiek może się stać bestią. Nie ma tu narodów od tego wolnych, jak pokazuje historia. Jaką opinię ma dany naród, to zależy tylko od tego, kogo się zapyta – np. Indian o kolonizatorów, Ormian o Turków, Ukraińców o Polaków i vice versa, itp. Tylko Niemcy są „per definitionem” z gruntu źli niezależnie od tego, kogo zapytamy i tego się trzymajmy.

  198. Antonius
    22 czerwca o godz. 18:35

    Mój komentarz
    Tutaj Autorze przegiąłeś – Niemcy są ?per definitionem? z gruntu źli niezależnie od tego, kogo zapytamy i tego się trzymajmy.

    Mówiąc tylko za siebie mogę orzec, że tak nie było i nie jest. Znałem jako młodzież Niemców, tzn. autochtonów. W żadnym przypadku nie mogę wydać takiej generalnej opinii o Niemcach, na podstawie tej próbki, którą znałem, a było ona na tyle liczna, że mam pewność.

    To naturalne, że i wśród Niemców są jednostki skrajnie zorientowane, jak wszędzie. Wiadomo, a pokazała to praktyka, że skrajne warunki mogą, nie muszą obudzić bestię w człowieku.
    To jest zupełnie inny problem.

    Tak gdzieś od początku lat 60-tych zacząłem dostrzegać stronniczość w rysowaniu sylwetek Niemców, przede wszystkim w kinematografii, bo ta najsilniej oddziaływała na młodych ludzi.
    Niemcy często byli tam przedstawiani jako tępi, posłuszni, nie dający sobie rady w trudnych sytuacjach. Śrubki w maszynie, a nie ludzie, a w dodatku brzydcy, kanciaści i głupio rubaszni na taki szwabski sposób ? he, he, he, ho, ho ho, heili heilo.

    Miałem w latach 60-tych problem ? dlaczego wobec tego Niemcy się tak długo i w sposób uporządkowany bronili w czasie wojny przed wszechpotęgą aliantów?
    Przecież tępi, tchórzliwi i niewydolni ludzie zaraz powinni by uciec, rozpierzchnąć, poddać się i koniec z wojną.

    To był pierwszy impuls do przełamania stereotypów. Jako doroślejący człowiek miałem jeszcze możliwość poznać bliżej wielu miejscowych Niemców (większość z nich wyjechała do Vaterlandu w końcówce lat 70-tych i później). I jakoś nie mogłem się doszukać w nich wrodzonej buty, nienawiści, okrucieństwa i ślepego posłuszeństwa. Mało tego, przy bliższym poznaniu okazali się o dziwo, ja cie nie mogę, normalnymi, w większości dobrze wychowanymi ludźmi – jedni sympatyczni i przyjaźni, drudzy przyłóż do rany, inni tylko sympatyczni. Byli oczywiści tez uparci i niesympatyczni. W każdym razie rów został zakopany. Problem został zaszeregowany do innej kategorii, koniec z uprzedzeniami.

    A ten problem, to państwo, kultura i tradycje, historia, która wyciska piętno na paradygmacie narodowym. Relacja obywatel-państwo nieraz wpada w zawiłości i ślepe uliczki i nie jest to problem rozwiązywalny na indywidualnej płaszczyźnie (tzn. efekt działania w zbiorowości nie jest prostą sumą działań pojedynczych jednostek), a państwo to dla wielu polityków okazja pozwalająca zmusić obywatela do odnalezienia się w nim tak, jak oni sobie tego życzą. To jest osobny problem.

    Dzisiejsze Niemcy, to państwo prawa i demokratyczne. Politycy są ograniczeni przez prawo i demokrację, moderowani przez historię.
    Pzdr, TJ

  199. Tejocie!

    Moje ostatnie zdanie było oczywiście „mainstreamowym wężykiem”, niestety smutnym, bo przypuszczam, że wielu Polaków tak sądzi i niekoniecznie ci, którzy ucierpieli od Niemców.

  200. Muszę Ci powiedzieć TJ, że bardzo lubię Niemców, dobrze się czuję w ich państwie jako turysta, lubię niemiecką gościnność, porządek. W zeszłym roku pojechałem pochodzić po austriackich Alpach na zasadzie „von Hütte bis Hütte”, miałem jechać z kumplem, ale skrewił. Już przy pierwszym podejściu do schroniska poznałem Petera z Berlina, później Sabinę z Düsseldorfu i sympatyczną parę z Monachium. Szliśmy później przez wiele dni razem, fantastyczni ludzie, weseli, przyjacielscy, pomagający sobie nawzajem.

  201. Liderem rankingu GFP pozostają Stany Zjednoczone z indeksem 0,2475 (im indeks mniejszy, tym potencjał większy). Tuż za nimi została sklasyfikowana FR ? 0,2618. Dalej są: ChRL ? 0,3351, Indie ? 0,4346 i Wielka Brytania ? 0,5185. Kolejne miejsca zajmują: Francja, RFN, Republika Korei, Włochy, Brazylia, Turcja Pakistan, Izrael, Egipt, Indonezja i Iran. Polska została sklasyfikowana 24 miejscu z indeksem 0,9518. Z państw regionu wyprzedza ją Ukraina na 22 miejscu (0,9167).
    http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=10756
    ================

    Dziś usilnie szukam pozytywów…..

  202. Torlin 22 czerwca o godz. 20:18
    Doprawdy? Właśnie zostałeś wciągnięty na specjalną listę wrogów NARODU. A po co ONI sobie tak nawzajem pomagają? Czy nie przyszło ci do głowy, że tak naprawdę chcą odbudować IV Rzeszę i tym razem zrobić to naprawdę skutecznie? Cóż za naiwność i brak czujności!!!
    Pilnuj się, bo jak cię polski patriota spotka gdzieś na poboczu drogi w nocy i nie będziesz odziany w odblask, to najpierw cię rozjedzie, a potem wyrwie od twojej rodziny odszkodowanie za zniszczone BMW. Spotka to wszystkich sympatyków IV Rzeszy.
    POzdro(waś)

  203. Za „Wprost”:
    W 1880 r. John Swinton, szkocko-amerykański dziennikarz i wydawca, w czasie jednego z bankietów, kiedy zaproponowano wzniesienie toastu za niezależną prasę, nie wytrzymał i wygarnął zebranym:
    ?Każdy z obecnych tutaj wie, że niezależna prasa nie istnieje. Wy to wiecie i ja to wiem: żaden z was nie ośmieliłby się ogłosić na łamach gazety własnych opinii; a gdyby nawet się ośmielił, zdajecie sobie sprawę z tego, że nie zostałyby one nigdy wydrukowane. Dostaję ileś dolarów tygodniowo za to, żebym powstrzymywał się od wyrażania własnych poglądów i opinii w gazecie, w której pracuję. Wielu tu obecnych otrzymuje podobną zapłatę na identycznych zasadach. Gdyby ktoś z was był na tyle szalony, by uczciwie opisać sprawy, znalazłby się natychmiast na bruku. Gdybym dopuścił, by moje prawdziwe opinie zostały opublikowane w którymkolwiek numerze gazety, straciłbym pracę w niecałe 24 godziny. Praca dziennikarza polega na niszczeniu prawdy, łganiu na potęgę, deprawowaniu, zohydzaniu, czołganiu się u stóp mamony, sprzedawaniu siebie, sprzedawaniu swojego kraju i swojego narodu w zamian za chleb swój powszedni, czy też ? co się sprowadza do tego samego ? za swoją pensję. Wiecie to wy i wiem to ja. Cóż to więc za szaleństwo wznosić toast za niezależną prasę! My, dziennikarze, jesteśmy wasalami, instrumentami w rękach bogaczy, którzy potajemnie spiskują i kierują wszystkim zza kulis! My jesteśmy ich marionetkami! To oni pociągają za sznurki, a my tańczymy! Nasz czas, nasz potencjał i nasze talenty są w rękach tych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami!?.

  204. karwoj8. 8.28. Można założyć, że polskie wolne media są jeszcze bardziej wolne. Ponadto odgrywają ważną rolę w ogłupianiu i zakłamywaniu narodu, praniu mózgów, zapędzaniu do marketów i do parafii oraz pełnią służebną rolę w krzewieniu prawdziwej wiary.

  205. Śleper!
    Ja cię proszę! Nie dołączaj do diaspory, która jest, jaka jest i do saldo mortale!!!
    Twoje „POzdro(waś)” razi mnie w oczy! Proszę!!!

  206. @ Przeciek
    23 czerwca o godz. 10:05

    Niektóre z moich komentarzy były właśnie napisane po przeczytaniu tej recenzji (może u Passenta?). Link podał „połtusk”.

  207. @Antonius
    Masz rację, że czuję się obrażony, ale to nie ma znaczenia. Rozpowszechniając nieudokumentowane i niepotwierdzone(!!!), ohydne kłamstwa o zbrodni akowców na żydowskich uciekinierach z pociągu obrażasz m.in. nieżyjących w większości najbliższych i dalszych członków mojej rodziny i ich przyjaciół oraz znajomych z okresu wojny. Obrażasz też tysiące innych akowców i ich rodziny.
    Chciałbym widzieć scenę, w której toast „Niech żyje i trwa honor litościwych i rozumnych żołnierzy AK, którzy w ten sposób pomagali zbiegom żydowskim” (w kontekście wykonanej na nich „eutanazji”) wygłaszasz twarz w twarz mojemu wujowi, który był dowódcą jednego z oddziałów AK w regionie łódzkim. Nie jest to już możliwe, ale możesz to jeszcze zrobić stojąc (bo chyba w Twoim przypadku nie klęcząc) przed jego grobem na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie. Życzę spokoju sumienia.
    *
    Jeśli chodzi o Łambinowice i wiele innych tego typu obozów warto pamiętać, że część z nich w pierwszej fazie po utworzeniu była w rękach NKWD, a część podlegała Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego i Głównemu Zarządowi Informacji Wojska Polskiego. Później wszystkimi zajmowała się MBP. Obozy te działały zgodnie z instrukcjami wydanymi przez PKWN (na bazie wytycznych sowieckich). Czym było MBP i jaką funkcję pełniło w powojennej Polsce nie muszę chyba przypominać nikomu. A może powinienem?
    Mnie nazwa „obozy koncentracyjne” razi tylko do pewnego stopnia (innych bardziej, może i słusznie), ale uważam, że nie należy jej utożsamiać z hitlerowskimi obozami zagłady, które koncentracyjnymi nazywane były tylko z powodu spełniania jednej ich funkcji (nazwa „obóz koncentracyjny” istniała już długo przed wojną i nie wymyślili jej hitlerowcy). Nie znaczy to, że powojenne obozy nie były miejscem strasznych wydarzeń i śmierci kilkudziesięciu tysięcy (30-50 tysięcy w zależności od źródła) ludzi różnych narodowości, a niektórzy funkcjonariusze nie działali w tych obozach jak zwykli oprawcy.
    Przypomnę tylko jednego z nich: zmarłego przed dwoma laty w Tel Awiwie, Solomona Morela.
    Warto zapoznać się z jego „osiągnięciami” (choćby w internecie).
    Zaczął „karierę” już w 1944 r. w więziennictwie w Lublinie (ze średnim skutkiem), ale za to w 1945 r. otrzymał funkcję komendanta Obozu Zgoda w Świętochłowicach. Sprawował się tam świetnie, skoro już w 1946 został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski !!!
    W 1954 r. został ponownie odznaczony tym razem za sukcesy w pracy w Centralnym Obozie Pracy w Jaworznie – Złotym Krzyżem Zasługi.
    W 1960 otrzymał odznakę Wzorowego Funkcjonariusza Służby Więziennej, a w 1964 r. na Wydziale Prawa i Administracji UW obronił pracę magisterską „Praca więźniów i jej znaczenie”.
    Pod koniec swojej kariery był naczelnikiem Wojewódzkiego Aresztu Śledczego w Katowicach, skąd odszedł na emeryturę w 1968 r. Miał stopień pułkownika służby więziennej.
    Piękna kariera, prawda?
    Ale:
    Za Wiki:
    „30 września 1996 Salomonowi Morelowi postawiono dziewięć zarzutów, w tym ludobójstwa ? pobicia, znęcania się fizycznego i moralnego, sprowadzenia niebezpieczeństwa powszechnego dla życia i zdrowia więźniów. Oskarżony m.in. o stosowanie wyszukanej metody tortur tzw. „piramidy”, na polecenie Morela wg świadków strażnicy mieli rzucać więźniów jednego na drugiego, tworząc pięć, sześć warstw złożonych z ludzi. Zarzuty wobec Morela oparto przede wszystkim na zeznaniach ponad 100 świadków, spośród których pięćdziesięciu ośmiu było więźniami obozu w Świętochłowicach Zgodzie. Morel po latach swoje zachowanie uzasadniał wcześniejszymi przeżyciami z obozu Auschwitz-Birkenau, gdzie miał przebywać jako więzień, co jednak nie znajduje oparcia w faktach”.
    I dalej:
    „19 grudnia 2003 Sąd Rejonowy w Katowicach wydał w sprawie Morela postanowienie o tymczasowym aresztowaniu na okres 7 dni od daty zatrzymania. Nastąpiło to na wniosek Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach. W postanowieniu mówi się o tym, że w okresie od lutego do listopada 1945 roku w Świętochłowicach, będąc funkcjonariuszem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego ? Departamentu Więziennictwa, jako Naczelnik Obozu Zgoda, dopuścił się zbrodni przeciwko ludzkości, stanowiącej zbrodnię komunistyczną na umieszczonych w tym obozie (ze względów narodowościowych i politycznych) więźniach.
    W lipcu 2005 Izrael odmówił wydania Morela polskim władzom, gdyż prawo izraelskie nie przewiduje ekstradycji swoich obywateli. Ówczesny minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas zapowiedział wtedy, że nie będzie kolejnych starań o jego wydanie. Za Salomonem Morelem wystosowano list gończy.
    W lutym 2006 na kilka miesięcy zawieszono wypłacanie mu emerytury z Biura Emerytalnego Służby Więziennej ? podstawą do tego był brak kilku dokumentów, które jednak Morel dosłał pocztą.
    14 lutego 2007 Salomon Morel zmarł w Tel Awiwie.”
    *
    Mnie zastanawia, co mógłby teraz powiedzieć Józef Tkaczyk, który został w 1983 r. uhonorowany medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata za ukrywanie w swoim gospodarstwie w Garbowie Salomona Morela z bratem.

  208. Zdazylo mi sie przed kilku laty znalesc goscinnie w domu znajomych o ktorych wiem ze sa bardzo pobozni bardzo patriotyczni niebywale wrecz moherowi .
    Przy niedzielnym stole zsiadlo kilkanascie osob reprezentujacych w sumie cztery pokolenia. W poboznym domu przy stole niedzeielnym porusza sie tylko patriotyczne i pobozne tematy. Do dobrego tonu nalezy okazac oburzenie na kalumnie padajace na Kosciol , i oczywiscie Przewielebnego Ojca. A juz szczegulnie oburza zarzucanie polakom antysemityzmu.
    Seniorka rodu nie ma problemu z przywolaniem autorytetu ” starej niemki” z ktora to zetknela sie po wojnie ( miejsce akcji Ziemie Odzyskane). Niemka ta miala chwalic Hitlera za to co zrobil,z malym zastrzezeniem ze niepotrzebnie zginelo tyle ludzi. Nie sprecyzowala kogo miala na mysli mowiac ludzie. Po uplywie tylu lat sedziwa osoba ktora juz swoje zycie przezyla , nie ma problemu zeby przywolujac te wspomnienia przekazac mlodszym czlonkom rodzin madrosc zaszlyszana od niemry.
    Prawie rzucilo mnie na ziemie gdy zawtorowal jej syn mowiac ze jego zdaniem to nic zlego sie nie stalo ze Hitler przerzedzil troche zydkow.
    Zasluszalem niedawno w tvp kultura w pr. Hala Odlotow ze dyskusja o Jedwabnem przeorala swiadomosc polakow.
    Prosze panstwa jezeli jest prawda ze przeorala to na pewno byl to bardzo tepy plug i oral jalowa glebe. W pozostawionej bruzdzie sa w stanie rosnac tylko takie chwasty jak ten opisany przezemnie . Nikt nawet z najmlodszych nie odezwal sie nie zaprotestowal . Nie zwrocil nawet ojcu uwagi ze pol godziny temu wrocil z kosciola i ze godzine temu przystapil do komunii.
    Ludzi tych lubilem i szanowalem z ich pogladami od pewnego sie nie zgadzalem ale po tym jak zareagowalem kontakty nasze zostaly zerwane . Wielokrotne gdy w wracam w tamte strony czuje tak jak bym stykal sie z ludzmi z zupelnie obcego plemienia.

  209. @jmp eip
    23 czerwca o godz. 15:49

    ***Masz rację, że czuję się obrażony, ale to nie ma znaczenia. Rozpowszechniając nieudokumentowane i niepotwierdzone(!!!), ohydne kłamstwa o zbrodni akowców na żydowskich uciekinierach z pociągu obrażasz m.in. nieżyjących w większości najbliższych i dalszych członków mojej rodziny i ich przyjaciół oraz znajomych z okresu wojny. Obrażasz też tysiące innych akowców i ich rodziny.***

    Miałem już długi tekst dość ciętej riposty, ale komputer mi zeżarł tekst bezpowrotnie. Odeszła mi ochota na długo, ale nie mogłem tego tak zostawić!!!
    Piszesz, że to „ohydne kłamstwa, nieudokumentowane i nie potwierdzone”.

    Każdy z tych zarzutów jest kłamstwem!!!

    Książka francuskiego historyka, którą Francuzi podsunęli mi pod nos w 1974, była poprawnym traktatem naukowym, z udokumentowanymi przypadkami – tak jak to robią porządni historycy. Miałem więc prawo założyć, że „udokumentowanie” jest.

    „Potwierdzenie” zdarzeń miałem od wiarygodnego świadka, uczestnika polowań.

    Oczywiście nie miałem potwierdzenia ze strony ofiar – talerzyki nie ruszały się podczas sesji spirytystycznej. Zresztą nie znam hebrajskiego oprócz kilku powiedzonek, a w jiddisz rozumiem tylko wstawki niemieckie.
    Tu sobie oczywiście pozwoliłem na „wężyk”, jak z nieprzybyciem ofiar na proces komendanta Łambinowic – mimo pisemnego wezwania! Uważam, że sarkazm czasem bardzo dobrze oddaje istotę zagadnienia.

    Potwierdzenie miało miejsce wobec 10 świadków – jeszcze trzeźwych (wszyscy żyją!), z naszego kręgu towarzyskiego (akademicy, nauczyciele i lekarze). Wszyscy byli zaszokowani argumentacją seniora (lekarza). Wprawdzie upłynęło ładnych kilka lat, ale sądzę, że tego nie zapomnieli. To chyba wystarczy???

    Czy na temat zbrodni AK w Kieleckim mam zapytać członków Twojej rodziny z Łódzkiego? Taki infantylny nie jestem! Może wuj był porządnym człowiekiem? Tacy co najwyżej mogli mieć wyrzuty sumienia, jeśli prawdą jest to, że to się działo na rozkaz dowództwa. To mnie nie interesuje. Niech się tym zajmą historycy

    Pozostaje „ohyda”. Z tym masz absolutnie rację, ale nie moje słowa stanowią ohydę, bo są „nagą” prawdą, tylko czyny tych wspaniałych ludzi, którym rzekomo ubliżyłem mówieniem prawdy. Jestem cywilem i nie mam szacunku do posłuchu absolutnego, jeśli wojskowy wydaje kretyńskie rozkazy. Ilu swoich zlikwidowali partyzanci wszelkiej maści – na rozkaz i nie zawsze winnych?

    PS
    Spróbuj mi wytłumaczyć, dlaczego prawda historyczna obraża tysiące porządnych ludzi? Tego nie rozumiem. Podobno prawda wyzwala?!

    Spróbuj w Turcji powiedzieć prawdę o ludobójstwie Ormian i wylądujesz w ciupie za „ohydną” obrazę narodu tureckiego!!!

    Czy nie tak było z prawdą o Katyniu? Obrażała honor komunistów w ohydny sposób. Jaki był efekt? Kazano uwierzyć, że to zrobili Niemcy i „winnych” zbrodni (Bogu ducha żołnierzy) osądzono i stracono w imię swoistej prawdy.

    Moja prośba o wytłumaczenie jest czysto retoryczna, bo to chyba jest ostatni komentarz, który piszę, bo od jutra będę odcięty od „świata” przez dłuższy czas, a po powrocie (jeśli przeżyję „tortury”) wygląd blogu będzie pewnie inny..

  210. Chyba wśród wielu wyczynów „Brygady Świętokrzyskiej”, były i udokumentowane egzekucje żydów, komunistów, walki bratobójcze.
    Oraz współdziałanie z Niemcami w trakcie wycofywania się na Zachód……
    Brygada nie do końca była podległa AK, ale za to patriotyczna…..

    Nie winiłbym jej szeregowych członków- kwestią przypadku było, w jakim oddziale partyzanckim się wylądowało.
    Ale dowództwo doskonale wiedziało o czynach podkomendnych.

  211. Antonius – powodzenia
    i odrobiny szczęścia w wyjściu z kłopotów.

  212. Niestety, jmp eip, nie masz racji. Nie kala się własnego gniazda, dlatego jest nad tym cisza. Zamiatanie pod dywan nie jest w końcu domeną tylko Kościoła. Jakbyś szczerze porozmawiał z żyjącymi dowódcami partyzanckimi, jakie były przypadki, to dałbyś spokój z takimi bogoojczyźnianymi tekstami.

  213. TJ
    22 czerwca o godz. 19:21
    Miałem w latach 60-tych problem ? dlaczego wobec tego Niemcy się tak długo i w sposób uporządkowany bronili w czasie wojny przed wszechpotęgą aliantów?
    ……………………………………………………………………………………….
    Tak,tak ( nie chodzi o poprzednika Deutsche Telekom 😉 ).W podobny sposób dochodziłem do podobnych wniosków. Był swego czasu „pyszny” film prod. ZSRR „Ona walczyła za ojczyznę”, gdzie bohaterka niemal w pojedynę rozwalała masowo czołgi niemieckie.
    Ona, por./kpt Kloss plus Czterej Pancerni i w zasadzie wojna powinna być zakończona o wiele wcześniej. Ciekawa jest też czytanie wspomnień uczestników walk obu stron na temat tamtych wydarzeń. Np. „bohaterska obrona Weterplatte” lub „fanatischer Widerstand” (tegoż Westerplatte) i odwrotnie „fanatyczny opór wojsk niemieckich w Kołobrzegu” i „heroischer Kampf von unseren Truppen in Kolberg”…

  214. zezem
    23 czerwca o godz. 22:34

    Pierwszym filmem o Niemcach, który obejrzałem, to był „Upadek Berlina”. Wtedy mi się film bardzo podobał, ponieważ Niemcy w nim uciekali, a na końcu wlokły się przez ekran nieskończone kolumny sponiewieranych, tchórzliwych, żebrzących o współczucie jeńców niemieckich. Film oglądałem wraz z całą szkoła kilka razy, (co najmniej trzy) i chłopcy po wyjściu z zadowoleniem żartowali – Hande hoch, Hitler kaputt ? to było dla nich (i dla mnie) podstawowe przesłanie filmu.

    Wtedy kinematografia jeszcze raczkowała, większość ludzi nie potrafiła czytać filmów, nie rozumieli retrospekcji, przeplatania wątków, równoległości losów. Co to jest, dlaczego wszystko w tym filmie jest pokićkane, a kadry krajobrazowe wprowadzające nastrój były uważane za jakieś dziwactwa komplikujące fabułę, przeszkadzające w śledzeniu akcji.

    Dzisiaj, to jesteśmy mądrzy, a wtedy sytuacja była całkiem odmienna ? zapach wojny wciąz się snuł po Europie, trauma była całkiem świeża, wojna w Korei ledwie się skończyła, UB szalało, ludzie na ogoł trzymali mordy w kubeł. Niełatwo było dobijać się do obiektywnych ocen.
    Pzdr, TJ

  215. Na blogu trwa nawalanka o to, kto był większą świnią, jak i kogo mordował w trakcie i tuż po wojnie. Powiem szczerze, że od jakiegoś czasu te tematy przestały mnie szczególnie interesować, tym bardziej, że musiałbym tłumaczyć prawie wszystkim moją i moich ziomków perspektywę (perspektywę śląskich żołnierzy Wehrmachtu i ich rodzin). Jak dotąd nikt nie nakręcił porządnego filmu na ten temat, a z książkami też krucho, więc musiałbym wojować z oponentami tak jak do niedawna na blogu Jana Dziadula.
    Kiedyś brałem udział na żywo w takiej dyskusji, podczas której jeden z potomków żołnierza Wehrmachtu nie wytrzymał i spytał patryjotę: jak to się stało kolego, że zabiliście w trakcie II wojny więcej Żydów niż Niemców? No, zabawa wiejska przy tym, to mały Pikuś był.
    POzdro(waś)

  216. Śleper 23 czerwca o godz. 23:14 pisze: –„Na blogu trwa nawalanka o to, kto był większą świnią, jak i kogo mordował w trakcie i tuż po wojnie.”

    Szanowny Śleperze,
    ta „nawalanka” trwa i w realu, np. na 8 lat więzienia został skazany 89 UBek, który blisko 70 lat temu, bo w 1946 roku zastrzelił AKowca, wtedy prawie swojego rówieśnika, o którym nie wiadomo, czy ten z kolei strzelał do Niemców, czy do Żydów czy może do PPR-owskiego geodety dzielącego ziemię z reformy.
    Innego UBka, 83 letniego, chorego na raka krtani wsadzono do więzienia (wyrok dwa lata) gdzie po paru miesiacach zmarł, za znęcanie się przed przeszło 60 laty na aresztantach.

    Mógłbym tak jeszcze wymieniać dalej. To się dzieje w realu a nie na blogu. Ciekawe co na to tysiące absolwentów uczelni produkujących specjalistów od resocjalizacji. Dadzą się ci UBecy w końcu zresocjalizować czy nie?

    Na koniec makabryczny trochę żart:
    – „Wysoki Sądzie, ale ja tego wyroku nie dam rady odsiedzieć” – mówi UBek
    – „Odsiedzicie ile możecie, nie jesteśmy okrutni” – Sąd na to.

    Pozdrawiam, Nemer

  217. Drogi @Antoniusie (18.32 dnia 23.06.) – mam cichą nadzieję, że wybierasz się w to samo miejsce i pod opiekę tych samych pań, co rok temu(patrz jak ten czas leci ❗ ), do Kamienia Śląskiego, który akurat u mnie bardzo źle się kojarzy. Także wybieram się z Wiktorkiem na wakacje (początek, od najbliższej soboty) do Rowów i też (prawdopodobnie) będę odcięty od Internetu. Mam nadzieje, że Jarek (syn ze Słupska) znajdzie jakieś rozwiązanie problemu, bo mój wnuczek bez komputera – trudno mnie to wyobrazić.
    Pozostają mnie do „zamknięcia” dwie sprawy, jedna z Tobą w tle, druga dotyczy Anulki a właściwie kilku uwag na temat Jej strachu przed oderwaniem się od matki karmiącej, Ziemi !!
    Drogi @Antoniusie – masz absolutną rację a to, że ktoś z „centralnej” Polski nie przyjmuje do wiadomości Twoich słów – olej to !! Pochodzę, jak wiesz z bardzo dalekich Kresów RP – daruj mnie to określenie, ale do końca życia będę tak określał rejon moich narodzin, gdzie w odróżnieniu od pozostałych regionów Polski relacje polsko – żydowskie kształtowane były na zupełnie innych warunkach.
    Szczytem był okres jesienno – zimowy przełomu lat 1939/1940, kiedy to setki tysięcy Polaków deportowano na nieludzką ziemie, wiele tysięcy pozostało na trasie a tylko znikomej części udało wyjść z Armią Andersa. Musisz wiedzieć, drogi @Antoniusie, że bardzo wielu moich Rodaków udało się w tę podróż życia za sprawą żydowskich sąsiadów – niestety!! Powodem, wystarczającym do denuncjacji, po wejściu do nas „wyzwolicieli” z pod jarzma polskich burżujów, terenów zachodniej Białorusi, były „niewinne” igraszki młodzieńców wpuszczających wrony do domów modłów piątkowo – sobotnich, żydowskich sąsiadów. Pani Hanna KRALL, w jednym z esejów pisze – wypisz wymaluj o takim „wyczynie” mojego ojca. Mojemu ojcu udało się czmychnąć, a nas (moja mama i brat) pozostawiono jako „przynętę” na Niego (byliśmy regularnie odwiedzani w różnych porach doby przez typy w skórzanych płaszczach i maciejówkach na głowach), który powrócił do domu w czerwcu 1941 roku. O reszcie przygód nie watro pisać, ale nie od rzeczy będzie wspomnieć o stosunku samych Polaków do sprawy (dla przykładu) mjra HUBALA. Z przyczyn oczywistych, pierwszą Komunię moi chłopaki/cy przyjmowali u zakonników Zespołu Klasztornego w Poświętnem, w Katedrze którego, Święto Bożego Narodzenia „zaszczycili” swoją obecnością hubalczycy a ja przy okazji poznałem opinie tambylców na ten temat i zakresie cierpień na jakie zastali skazani, mieszkańcy za pomoc woskowym, którzy o kapitulacji nie myśleli a byli dokładnie zorientowani o tym co hitlerowcy „aplikują” kielecczanom w zamian. Tak też i moje zdanie na temat samego Jedwabnego różni się od stanowiska oficjalnego w sposób zasadniczy !! Im głębiej w Kresy to problem jakby narastał – zemsta za setki tysięcy Rodaków ?? Nie mnie oceniać, jestem w problem zbyt mocno zaangażowany osobiście !!
    Powracaj do zdrówka i na blog – przypuszczam, że problem naszych matek i ojców będzie wyczerpany a stanowisko uzgodnione, z całego serca życzy Tobie, Czesław.
    Droga @Anulko (21.48 dnia 21.06.) – piszesz: były klamry, były łańcuchy, jakieś stopnie w skałach… to się po prostu szło . Tak nie pisze człowiek podszyty tchórzem, czyli jest nadzieja, że uświadomisz sobie, że pilot to jak najbardziej normalny człowiek, normalny mężczyzna ze wszystkimi ciągotami (do kobiet!), posiada zdolność wyobrażenia sobie skutków możliwych błędów i tym samym podejmowania dobrych decyzji. Jeżeli te łańcuchy nie „przeszkadzały” tobie w chodzeniu po górach i potrafiłaś opanować „ściskanie” w dołku, gdy spojrzałaś w dół, to w czym problem ?? Główka w górę bo nie jest źle !!!
    P.S. @Orteq’owi , wydaje się mnie, że odpowiedziałem przy okazji „korespondencji” z @mag (0.02 dnia21.06.). Przy okazji mogę tylko dodać, że na polecanym dla mnie filmiku, „widać” wyraźnie i skutecznie dla kogo skonstruowano radiowysokościomierz – z cała pewnością nie dla potrzeb lądujących w TWA na obcych lotniskach, gdzie są dostępne pełne dane o ciśnieniu barometrycznym. Jak sobie taki polata na małych wysokościach to rzeczywiście może mieć wrażenie, że samochody przemieszczają się z prędkością żółwia.
    Do miłego „zobaczenia” po 15-tym lipca, pozdrowienia – Czesław.

  218. Dotychczas Rosja może pochwalić się wyeksportowaniem S-300WM do Wenezueli (Wzmacnianie obrony powietrznej Wenezueli, 2013-04-29). Według agencji Nowosti, zestawami tego typu zainteresowane są także Indie i Turcja.
    http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=10763
    ==============

    Strefy wpływów tam, gdzie eksport uzbrojenia?

  219. A teraz już ośmielę się powiedzieć, że ten sposób aktywności seksualnej, przy którym majstrował Wojciech Fibak, nie mieści się może na najwyższych piętrach emocjonalnych Heloizy i Abelarda, lecz satysfakcjonuje występujące w niej strony, a postronnych osób nie krzywdzi. Panowie umilą sobie życie, a panienki je sobie ułatwią. Więc o co ten gwałt ? O to, że miłe panienki szukające miłych panów wypaczą sobie charaktery ? Wypaczą ? lub nie wypaczą. Jeśli są pełnoletnie, to już za siebie odpowiadają. Volenti non fit iniuria.
    http://studioopinii.pl/ernest-skalski-przykazanie-via-w-cudzolostwo-nie-wtracaj-sie/
    ===============

    Podpisuję się……
    Ci co się nie podpisują, to psy ogrodnika i impotenci……

  220. Wiesiek59
    Miłość ci wszystko wypaczy,
    bo miłość to… cygańskie dziecię

  221. @Wiesiek59 (20.32 dnia 24.06.) – podpisuję się, ponieważ nie chcę zostać „psem ogrodnika”, cokolwiek to oznacza a impotencja dopada każdego w ściśle określonym dla niego wieku. Padobno Chaplin jescze mógł, nawet w wieku 80-ciu lat, (jak niesie wieść gminna) jak Tey’owska Pelagia, ale ona była z innej płci. Coś pustka panuje na tym blogu, czuję się jak ten kapitan co to opuszcza statek jako ostatni. Pozdrawiam wszystkich serdecznie – Czesław.

  222. Eee tam, pustka. Dobowa przerwa w postach to mały pikuś. Zajrzyj ty, drogi @Czesławie, na blog Kuczyńskiego (http://kuczyn.com/2013/06/07/4-6-1989-witaj-jutrzenko-swobody/comment-page-1/#comment-130336). Tam dopiero PANUJE. Uoj, panuje..

    PS. Blog Paradowskiej idzie łeb w łeb z blogiem Passenta, jeśli o porównywalność chodzi

  223. No nic tylko uwalili blog Paradowskiej. Uwalony na ament ten blog jest. I co teraz dalej?

    Żeby tylko nikt się nie POchlastał

  224. Orteg ;
    W czwartki ( i tylko ) słucham radia TOKFM , pani red. Janina Paradowska kolejny tydzień jest ,pracuje ,rozmawia a wtej chwili na antenie prof . Markowski ( lubie jego argumentacje ) . Bądźmy w nadzieii ….
    ps.
    Od dawna z dużym zainteresowaniem czytam Twoje komentarze ,dlatego ta moja odzywka .

  225. Dzięki, Waldemarze. Szczerze ci tez powiem, ze i ja Twoich komentarzy nie omijam. Ten stan rzeczy trwa od czasów Waszych, Zofii i Twoich, wspólnych odnośników szczecińskich. Brakuje mi tego dzisiaj

  226. Być może
    Pani Paradowskiej znudziło się tłumaczenie z Polskiego na Nasze.
    Każdy ma jakieś pokłady cierpliwości a te mogą się wyczerpać.
    Byłoby żal gdyby blog został zaniechany lub zlikwidowany , zawsze można było tu znależć ciekawych ludzi choć i zdarzali się no BRRRRR.
    Pożyjemy zobaczymy ale byłoby żle gdybyśmy usłyszeli że
    DOBRE TO JUŻ BYŁO.
    Ukłony dla Gospodyni

  227. Waldemarze i Ortequ!
    Wydaje mi się, że blogi się przejadły. Ja oczywiście z nostalgią wspominam blog Pana Waldemara Kuczyńskiego, bo w nim byłem od 2006 roku (i u Pana Piotra Adamczewskiego), blog Pani Paradowskiej powstał później. Blogi schamiały i zradykalizowały się, brakuje mi trochę dawnych dyskusji. Ale tak się zmienił świat, wszelkie eleganckie dyskusje, wątpliwości, finezja, delikatność odchodzą w daleką przestrzeń. Tak jak Agnieszka Radwańska odchodzi w przeszłość ze swoją finezyjną grą wobec bombardierek, jak Unia Demokratyczna musiała zniknąć, gdyż jej spojrzenie na Polskę było anachroniczne, tak i blogi, gdzie ludzie mogli się elegancko różnić, muszą zaniknąć.

  228. No dobra chłopaki, spróbujmy reanimacji, wnieśmy tu tematy pod dyskusję, które Pani Paradowska poruszyła w „Poranku..”.
    Sprawa OFE została świetnie wyłuszczona (nawet Balcerowicz musiałby to pojąć) przez prof. Górę w przedostatnim numerze POLITYKI, a chodzi głównie o to, że składki w OFE są tak samo wirtualne jak w ZUS (proszę sięgnąć do archiwalnego już tekstu). Skoro tak, to nikt tych pieniędzy nie może dziedziczyć (bo ich fizycznie nie ma), a poza tym system został pomyślany tak jak ubezpieczenie np. na wypadek pożaru domu (składki nikt nie odzyska tak długo jak domu nie strawi pożar). Kropka. Żeby odwrócić to co zostało nakłamane w sprawie OFE (palmy, plaże itp. pierdoły), należy właśnie dyskutować, wyjaśniać ludziom, przyznać się: tak, kłamaliśmy dzień i noc w sprawie waszych emerytur, bo byliśmy głupi, ale teraz prosimy o wybaczenie.
    Chyba mnie pogięło z tym ostatnim zdaniem?

    Durgi temat, czyli likwidacji iluś tam sądów rejonowych jest typowym obrazkiem z polskiej sceny politycznej, na której ten który rządzi, mniema, iż nie są mu potrzebne żadne doraźnie zawierane koalicje i wiążące się z tym kompromisy. Gowin tego nie potrafił i nie potrafi, więc powinien zajmować się czym innym, polityka jest dla dorosłych.
    Poza tym, faszyści powinni być eliminowani z polityki funkcją ustawy, zakazującej tego typu możliwość.
    POzdro(waś)

  229. Coś pustawo na blogu pani Janiny, więc wstawię tu króciutkie podsumowanie dokonań Lecha Kaczyńskiego z czasów jego prezydentury w stolicy;
    #
    fagusp

    #
    Co zostawił Warszawie Lech Kaczyński:
    1. Muzeum Powstania Warszawskiego
    2. Stadion X-lecia. Z Jarmarkiem Europa.
    3. Halę Kupiecką na Placu Defilad.
    4. Rodzinę Gmurków na Powstańców Śląskich.
    5. Komis na Ostrobramskiej.
    6. Ul. Górczewską. Do remontu.
    7. Skrzyżowanie przy Galerii Mokotów. Do przebudowania.
    8. Estakady bielańskie. Do wyburzenia.
    9. Nowy Świat . Do dokończenia.
    10. Most Północny. Do wybudowania.
    Musicie przyznać że jak na niecałe 4 lata burmistrzowania lista dokonań budzi niekłamany szacunek. Niestety, Bufetowa jest do odstrzału, bo prawie cały dorobek zamordowanego prezydenta złośliwie roztrwoniła.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,14175701,Krotka_pamiec_sluzy_PiS.html#TRNajCzytSST#ixzz2XPXQHDYw
    #
    Warszawiacy! przypomnijcie sobie, bo warto.

  230. Reforma emerytalna J. Buzka, OFE …..
    Wczoraj w wieczorem, w którymś programie TV – ( Polsat News ? – prowadziła red.M. Sakowska) była rozmowa w której uczestniczył b. Minister Gospodarki J. Steinhoff. Otóż p. Steinhofowi mimochodem wyrwało się, że autorom i promotorom reformy emerytalnej wprowadzonej przez rząd J. Buzka wcale nie chodziło o perspektywiczne zabezpieczenie materialne przyszłych emerytów tylko o zabezpieczenie budżetu państwa na czas najbliższych 10 – 20 lat.
    Ot i cała prawda, a to „zatroskanie” losem przyszłych emerytów to mydlenie oczu i pic na Grójec – jak mawiał p. Walery Wątróbka.
    Wreszcie ktoś powiedział pełnym głosem (chociaż mimochodem ) to o czym niektórzy wiedzieli inni zaś „niektórzy” podejrzewali . Ci zaś, którzy uwierzyli w te palmy, plaże itp. – uwierzyli na własne, niestety – ryzyko.

  231. Jednak blog ruszył , a tu w publicznej przestrzeni Biskup Gowin wystartował
    ,ciekawi mnie jak sobie poradzi . Kiedy patrze na jego sykwetke ,na to w jakiej tonacji mowi (barwa glosu !) to dziwi mnie, że taki ktoś stratuje w zawodach ,gdzie głoszenie Homili nie jest istotne .
    Ważne dla mnie w tym tygodniu to info. o budżecie UE od 2014 -2020 ( moje egoistyczne zainteresowanie ograniczam do zbudownia całej S-3 a przynajmniej do połączenia z A-4 .
    W mojej sytuacji nie jestem uprawniony do darcia szat na tematy bardzo ważne jak OFE , a dodatkowo z tego powodu ,iż moje dzieci pozostaja po innymi rygorami emerytalnymi ( niełatwymi w US ),ale o tym wiedzą dostosowując swoje dobre zarobki do sytuacji w swoim Kraju .
    ps.
    Nie znaleziono trotylu na wraku TU-154M ,ciekawe czy Pan Antoni Policmajster odpusci ,chociaż dwa dni ? – mają POPISowcy swoje dni partyjne zwołane na Górnym Ślasku ,chociaż PiS też w Sosnowcu.
    Media , tj. pracownicy tychże maja stale łatwe tematy do obgadania .,Paplaniny będzie Ci dostatek .

  232. To wszystko przez to iż ”znajdziemy się w ciepłej masie powietrza polarnego”. Nie ma co się dziwić.

  233. Szanowny panie @Śleper (11.19 dnia 27.06.) – jestem spakowany, samochód umyty, mecz Hiszpania – Włochy zakończony (żal mnie Włochów, bo Hiszpanów mam już dość, moim zdaniem zeszli na psy, tak jak i Barcelona), zajrzałem na blog i co ja widzę ❓ ❗ Wydawało mi się, że kto jak kto, ale @Śleper nie powinien pisać czegoś takiego, czego bez oburzenia przyjąć nie można.
    Otóż, moim zdaniem „składka” na ZUS nie jest miesięczną wpłatą do banku na oddzielne konto każdego obywatela, gdzie z aktualnymi oprocentowaniami bank pomnaża wkłady (tak jak mówi aktor Kondrat za bank ING), którymi delikwent może gospodarzyć wg własnej woli. W jednym ma pan rację, ZUS pełni rolę ubezpieczyciela. Nie ma pożaru, niema wypłaty odszkodowania, ale składki ubezpieczeniowej pan już „wycofać” nie może. Tak też jest z emeryturą, osiąga pan określony wiek (czyli zaistniał ten pożar, o którym pan pisze 😆 ) i rozpoczyna pan pobieranie comiesięcznego „odszkodowania”, przy czym ubezpieczyciela krew zalewa, bo emeryt, dzięki konstytucyjnemu prawu do bezpłatnej opieki zdrowotnej osiągnął taki doskonały stan zdrowia, że pobiera to „odszkodowanie” comiesięczne do 100 lat a inny, który uważał, że jest „okazem” zdrowia i nie korzystał w ogóle z porad lekarskich, zchodzi z tego świata na drugi dzień po przejściu na emeryturę (ku uciesze ubezpieczyciela) a jego rodzina otrzymuje tylko trzymiesięczną „odprawę”. I tak być powinno ❗
    Co do OFE – to odpisywanie do dyspozycji jednego złodzieja (niestety przy współudziale pana Buzka i chyba Balcerowicza z całą spółką) ogromnych pieniędzy po to, by przy pomocy giełdy przekazywano je drugiemu złodziejowi do kieszeni potrącając jeszcze po drodze (o ironio !) koszty obsługi tej „transakcji” (tylko trochę mniejsze niż w ZUS-ie). Pisałem o tym, chyba trzy lata temu, przewidując takie właśnie zakończenie tej niechlubnej roli OFE, z której Premier TUSK chce jakoś z twarzą się wycofać (bo to właśnie pan Buzek „wplatał” w to gwarancje rządowe). Pan @Lex – dobrze słyszał co mówił pan Steinhof, tylko, że były minister opowiadał pierdoły, chociaż czasami mówi do rzeczy.
    I ostatnia sprawa – wyszło pośmiewisko legislacyjne w polskim Parlamencie. Jak to możliwe, że 460 – x posłów (gdzie „x” – liczba posłów PO, którzy nie brali udziału w tej legislacyjnej zabawie) oraz 100 – y senatorów (gdzie „y” – liczba senatorów PO, którzy – jak wyżej), uchwalają ustawę (na złość Gowinowi i przy okazji PO), której minister sprawiedliwości nie jest w stanie, ze względu na jej „bublowatość” wykonać ??? Opozycja zmarnowała tysiące podpisów obywateli RP uchwalając bubel prawny, który pan Prezydent RP publicznie wyśmiał i co najgorsze, jako h i s t o r y k zaproponował własny, autorski pomysł na rozwiązanie problemu sądów, będących pod egidą PSL-u. Taki mamy wykształcony Parlament, jeszcze się odgrażają, że będą chcieli powalczyć z wetem Prezydenta, o zgrozo !!! Może obywateli najdzie refleksja – cośmy za durni wybrali do tego Sejmu, Oby ❗ 😆
    Serdecznie pozdrawiam, mam nadzieję, że pan Kret (ten od pogody) dobrze zaprognozował początek lipca – nad morzem oczywiście!! Czesław.

  234. Na szczęście od poniedziałku ZUS zacznie wysyłać informacje do wszystkich obywateli o przewidywanej dla każdego indywidualnie wysokości przyszłej emerytury. Ciekawe jak się zachowają młodzi i wykształceni z wielkich miast gdy się dowiedzą, że gdy dziś zarabiają (jeśli pracują na stałą umowę o pracę a nie w nowoczesnym lub jak kto woli alternatywnym systemie zatrudnienia – bo ci mogą jedynie liczyć na list od Pani Gronkiewicz – Waltz w sprawie śmieci) średnią krajową mogą się spodziewać 650 złotych emerytury. Och – i jeszcze do tego 12,40 z OFE. Ale to 12,40 takie pewne nie jest. Ich dobre samopoczucie może zmącić fakt, iż babcia której schowali kilka lat temu dowód otrzymuje dziś 1700 i jakoś tak z politowaniem na nich patrzy. Żeby tylko nie pomyśleli – a tam – to już niech sobie ten pomnik Lechowi Kaczyńskiemu w parku postawią… bo chyba na to, że pochyli sie nad ich losem Europa+ z panami Kwaśniewskim i Siwcem to raczej nikt o zdrowych zmysłach nie pomyśli.

  235. Czesławie!
    Jeśli będziesz wypoczywał w pobliżu Szczecina, to możesz obejrzeć przepiękne żaglowce, które w dużej ilości wpłyną do Zatoki Szxczecińskiej. Parę dni temu cumowały na Sekwanie w pobliżu Rouen i Paryża. Moja koleżanka była, obejrzała i jej zachwyt jest bezgraniczny. Wiktorkowi może to zrównoważyć ewentualny brak dostępu do komputera.
    Szerokiej drogi i pogody na lato!!!

  236. @Czesław, chodzi o OFE, tam też jest ulokowana tylko obietnica, nikt z założonym tam kontem nie ma przecież możliwości odwiedzenia skarbca funduszu i pomacania zgromadzonych tam środków na przyszłą emeryturę. Nie ma takiej opcji, ażeby ktoś tą obietnicę dziedziczył i to wymaga nieustających sprostowań, bo tu najwięcej obywatelom nakłamano (niektórzy redaktorzy mediów robią to nadal).
    W Hiszpanów na boisku piłkarskim można czasami zwątpić tak jak ja w trakcie ME 2012 (są na to dowody na jednym z blogów Polityki), ale już wkrótce w finale Pucharu Konfederacji udowodnią, że na razie to oni znają się na piłce nożnej, a reszta może od czasu do czasu wypaść lepiej na tle ich słabszego dnia. Duży ryzykuję tym śmiałym, żeby nie powiedzieć bezczelnym oświadczeniem, ale trzeba grać czysto, nie faulować, czyli wymądrzać się post factum.

  237. ‚ANCA_NELA’
    27 czerwca o godz. 12:27
    Cyt.
    ‚Coś pustawo na blogu pani Janiny, więc wstawię tu króciutkie podsumowanie dokonań Lecha Kaczyńskiego z czasów jego prezydentury w stolic…’

    Szanowna ‚ANCA_NELA’, w sporze o ,dokonaniach, HGW, przedstawione przez Gazetę Wyborczą argumenty, są z rodzaju ‚a w Ameryce biją murzynów’. Nie o to chodzi i nie chodzi o inwestycje, co próbują media, zaprzyjaźnione z Platformą, zaprezentować, a co uważam za próbę skierowania dyskusji na manowce. Główne zarzuty, niezadowolonych, oburzonych, czy jak ich zwał, dotyczą;
    – koszty utrzymania mieszkań …. wzrost od 40% do 60%, w zależności gdzie mieszkanie jest położone,
    – koszty komunikacji miejskiej … wzrost cen biletów spowodował, że komunikacja miejska przestaje być konkurencyjna w stosunku do kosztów użytkowania samochodu osobowego. (sprawdziłem, przeliczyłem i przeprowadziłem stosowną symulację).
    – ustawa śmieciowa … obecny bałagan to dopiero wstęp do tego co będzie, dlatego, że cała ta ustawa jest, może i słuszna i potrzebna, tyle że infrastruktura nie jest dostosowana do jej realizacji, a Warszawa dała przykład jak sobie z tym nie radzić, już na etapie przygotowania.

    To są główne powody rozdrażnienia, delikatnie ujmując. Oprócz tych jest cały szereg innych, między innymi takie jak te, na które był uprzejmy zwrócić uwagę ‚Torlin’. Można oczywiści pisać o wzroście administracji, bezczelności deweloperów, na którą Ratusz nie reaguje, dziwnych zmianach planu zagospodarowania przestrzennego i w końcu całkowitym ‚olewaniu’ postulatów, protestów i opinii mieszkańców, o czym sam się przekonałem, podpisując kilkutysięczny protest przeciw zabudowie osiedlowej pól czerniakowskich do samych granic rezerwatu Jeziora Czerniakowskiego, związanej z tym zmianie planów zagospodarowania przestrzennego, a co zostało pozostawione bez jakiejkolwiek odpowiedzi …. czyli koncertowo ‚olane’. Zapewniam, że mógłbym jeszcze długo pisać, o wielu innych ‚ciekawostkach’, nonsensach i dziwacznościach zarządzania Warszawą. HGW traktuje miasto jak biznes, jak fabrykę albo stragan warzywny, który ma przynosić zyski.. Miasto jednak, to są ludzie, mieszkania, komunikacja , żłobki, szkoły, szpitale, parki, zieleńce i w końcu ‚miejsca magiczne’, gdzie mieszkańcy lubią przebywać. Miasto musi być zarządzane z punktu widzenia człowieka … istoty dwunożnej, która musi gdzieś mieszkać, pracować, wypoczywać i czasem się bawić.

    HGW zasłużyła na ‚czerwoną kartkę’, jednak nie jestem zwolennikiem odwoływania jej ze stanowiska, z uwagi na to, że półtora roku przed upływem kadencji to będzie tylko zamieszanie i polityczna hucpa, czego przykładem było ostentacyjne poparcie Jarosława Kaczyńskiego, wtedy gdy już zebrano wymagane 130 tys. podpisów. Tak ‚żaba’ podstawiająca nogę do podkucia. Ponadto tu nie chodzi tylko o HGW, chodzi od odsunięcie Platformy od władzy, albo przynajmniej ekipy, która wyznaje ‚platformianą filozofię’ rządzenia miastem. Jak miasto powinno być rządzone ? … proponuję zapoznać się z informacjami na temat Hasselt, trzeciego co do wielkości miasta w Belgii, władze którego zaproponowały i wdrożyły interesujące, ciekawe i niewątpliwie korzystne, dla mieszkańców rozwiązania. Informacje dostępne w internecie.

    Pozdrowienia.

  238. Haszszu
    28 czerwca o godz. 16:42
    Miło mi, że zwróciłeś uwagę na moją „wlepkę”, ale to tylko wlepka.
    W Warszawie nie byłam całe lata, nie mam własnego zdania o jej zarządzaniu, ani też o sukcesach i porażkach pani prezydent.
    Na zdrowy rozum, myślę, że jej odwołanie tuż przed nadchodzącymi wyborami nie przyniesie jakiejkolwiek korzyści warszawiakom, tylko sprawi, że zapanuje nieprawdopodobny bałagan. Czy więc warto?
    Tekst, który wkleiłam wydał mi się zarówno dowcipny, jak i zmuszający do refleksji, albo też wspomagający ewentualną decyzję w sprawie oddania swego głosu na TAK albo na NIE – ale to dotyczy jedynie warszawiaków mieszkających w tym mieście na stałe a więc uprawnionych do oddania głosu.
    Ja tylko pokazałam coś, co mi się wydało pokazania warte.
    Wrocław ma swojego prezydenta, którego też liczne rzesze wrocławian krytykują i to mocno, jednak jakoś nikomu nie przyszło na myśl, aby ogłaszać referendum.
    Przyjdą wybory, to się okaże…

  239. Anca_Nela
    Pisałam już wcześniej o hucpie, po prostu politycznej, która chce doprowadzić do referendum, by odwołać HGW.
    Sporo warszawiaków dało się na to nabrać na fali ogólnego rozczarowania rządami Platformy. Stąd moda na odwoływanie prezydentów miast, niekoniecznie mająca racjonalne podstawy.
    To zupełnie niepotrzebny, ogromny wydatek, skoro i tak za rok są wybory, a zagrożenie ogromne- totalny burdel.
    W gronie moich znajomych i przyjaciół, którzy zresztą nie podpisali się pod wnioskiem referendalnym, przeważa opcja, by olac referendum. Chyba najbardziej racjonalna. Niska frekwencja, nawet przy przewadze głosów za odwołaniem, może rozwalić cały projekt. Może bedzie czas na otrzeźwienie.

  240. ‚mag’
    28 czerwca o godz. 18:48
    Cyt.
    ‚Sporo warszawiaków dało się na to nabrać na fali ogólnego rozczarowania rządami Platformy. Stąd moda na odwoływanie prezydentów miast, niekoniecznie mająca racjonalne podstawy.
    To zupełnie niepotrzebny, ogromny wydatek, skoro i tak za rok są wybory, a zagrożenie ogromne- totalny burdel.’

    Szanowna ‚mag’, jakoś nie przekonuje mnie teza, że tak szybkie zebranie tej wymaganej ilości podpisów, to wyraz ‚nabrania’ się … niby na co? To jest wyraźny sygnał, autentycznego niezadowolenia. Nie jest to również ‚moda’, lecz to na co długo czekaliśmy, a więc uczenie się i korzystanie z demokracji. Argument, że to ‚ogromny wydatek’, jest nietrafny i niestosowny. Nietrafny dlatego, że przy budżecie Warszawy siegjącym nieomal 14 miliardów złotych, 5 milionowe koszty referendum są pomijalne, a niestosowny dlatego, że na demkracji nie powinno się oszczędzać. Jedynym argumentem przeciw jest to, o czym i Ty i ‚ANCA_NELA’ ale również ja, pisaliśmy, a więc to, że referendum odwoławcze jest niepraktyczne i w tych okolicznościach będzie typową hucpą polityczną, przy których sens i istota problemów warszawskich, straci na znaczeniu.
    Przy okazji, warto zauważyć, że Platforma broniąc HGW, do krwi i łzy ostatniej, przypomniała sobie stare, ulubione praktyki, i ‚wodza’ przeciwników Piotra Guziała, chciała załatwić metodą a’ la Cimoszewicz … ciekawe jaki geniusz wpadł na ten pomysł?

    Pozdrowienia

  241. mag ; 28 czerwca pisze do ANCA_NELA ;
    Dziś do południa zapukał sąsiad który wczoraj był w Warszawie w Sądzie ( nie dotykam tej sprawy , ale od ponad 20 lat pomagam jemu bezskutecznie w uzyskaniu odszkodowania od Skarbu Państwa za przejęcie sprzeczne z Prawem PRL — majątku w Kieleckiem – decyzja Mnistra Rolnictwa w 1955 rokuTAK!!!.
    Po ponad 2O latach wreszcie doprowadziliśmy sprawe do Sądu Okregowego .
    Odnosze wrażenie ,ze pójdziemy do Strasburga -Skandal niebywały by tak mataczyć obywatelem przez tyle lat !!!
    Ale nie o tym
    ON o Warszawie chciał porozmąwiać i rozmawialiśmy ,Jest zachwycony rozmachem ,budownictwem ,całym miastem .
    Poprzednio był 2 lata temu .To sa kolosalne zmiany . Kompletnie nie rozumie tego ataku na Prezydent Stolicy ,brzydko ich nazywał .
    Pisze ku pokrzepieniu SERC Warszawianki .

  242. Haszczu
    OK. Główny argument dotyczy nieracjonalności referendum w ogóle. Z tym się zgadzasz.
    Sam proces zbierania podpisów („łapanki” na ludzi głownie w okolicach przystanków metra) jest nieźle zorganizowany przez inicjatorów pomysłu. Byłam świadkiem jak przechodnie dawali się nabierać na protest, przy okazji, przeciw podwyżce cen na bilety w komunikacji miejskiej, a szło o całokształt, czyli referendum. 130 tys. podpisów (w tym niekoniecznie rzeczywistych tubylców) w ciągu 2 miesięcy z okładem, to takie halo? Warszawa liczy prawie 2 miliony mieszkańców.
    Zresztą demagogia haseł referendalnych wprost powala zdroworozsądkowo myślących ludzi.
    Referendum JEST POLITYCZNYM uderzeniem w Platformę, popieranym zarówno przez PIS, jak i lewicę, choć nie całą.
    Najbardziej śmieszy mnie w tym cyrku wokół całej sprawy Palikot rekomendujący na prezydenta posła Rozenka. Niezwykle doświadczonego finansistę, mistrza logistyki, czyli operatora ogromnych zespołów ludzkich (urzędników wszelkiej maści, specjalistów od miejskiej infrastruktury, budowniczych id. itp.)
    Ja, tubylec, nie pamiętam w ciągu tych 24 lat III RP lepszego od HGW włodarza miasta stołecznego.
    Zna się na finansach jak mało kto, jest dobrym menedżerem i babą „z jajami”, która potrafi podejmowac niepopularne decyzje (raz jeszcze przypominam sprawę kupców spod Pałacu Kultury, z którymi nikt nie potrafił sobie poradzić, a zwłaszcza beznadziejny na tym stanowisku, nieszczęsny Lech K.
    Utwierdza mnie w moim przekonaniu wpis Waldemara.

  243. Obejrzałam występ pana Guziała w TV i jakoś nie bardzo mnie przekonał zarówno, co do samego pomysłu z odwołaniem HGW, jak i do swej ewentualnej kandydatury.
    Nie miał właściwie niczego do powiedzenia o sobie, jako ewentualnym kandydacie na urząd prezydenta stolicy – a chyba jest to ostateczny cel jego batalii miał natomiast pretensje przeróżne, w tym osobiste.
    Ja tam bym na niego po tej krótkiej prezentacji nie głosowała, gdyby kandydował w moim mieście, ale na szczęście to nie moje zmartwienie.

  244. Codziennie zawod, bardzo prosze o nowy komentarz. Moze byc krotki !

  245. Ja Mag może się powtarzam, ale ponieważ Ty powtarzasz te same argumenty, to ja powtórzę swoje.
    Nikt nie neguje zasług HG-W, i nikt nie podejmuje się przekazać tej władzy komukolwiek innemu, bo się do tego nie nadają. Ale czy ja w związku z tym mam powtarzać, że jest idealnie? Mam ciągłe wrażenie, że to ja mieszkam w Warszawie, a Wy nie. Brudne ulice, oblepione pozrywanymi reklamami, brudne tynki, zardzewiałe słupki, pseudograffiti, nierówne chodniki, kostka brukowa tak położona, że sobie można nogę złamać. A najtragiczniej jest w zimie, nieodśnieżane chodniki, w zeszłym roku ścieżka wydeptana na Świętokrzyskiej, domy na Nowym Świecie otoczone opaskami, bo sople zagrażają. Tereny na pograniczu przypominają czasy Średniowiecza, bez wody, kanalizacji, telefony na słupach, brak odwodnienia, gruntowa droga, jeżdżące beczki. Dobrze, że mają światło.
    Drugą sprawą jest fatalne zarządzanie miastem na styku z deweloperami. Oddawanie działek na pograniczu parków i terenów chronionych, zmienianie pod ich potrzeby planów zagospodarowania, obciążanie mieszkańców wstecznie 1.100- procentowymi podwyżkami (tak – dotyka to domów w Śródmieściu), nieinteresowanie się życiem przeciętnego mieszkańca.
    Ona widzi tylko wielkie inwestycje, może i dla osoby z zewnątrz są one bardzo widoczne, ale ja np.przejeżdżam dwa razy dziennie pod autostradą na Puławskiej i tak długo budowanego skrzyżowania to najstarsi ludzie nie pamiętają.

  246. Torlin
    Ależ ja dawno przyznałam Ci rację.
    Problem w tym, że Ty widzisz szklankę w połowie pustą, a ja w połowie pełną.
    Te brzydkie obrazy miasta możesz znaleźć wszędzie. Także poza Polską. Ja je widuję również w centrum (bo nie mówię o „gorszych” dzielnicach) Brukseli czy Sztokcholmu, bo tam bywam często. A My mieliśmy i nadal mamy jednak sporo do nadrobienia w porównaniu z bogatym Zachodem.
    SĄ stopniowo wymieniane chodniki, rewaloryzowane kamienice, blokowiska wraz z otoczeniem, budowane ścieżki rowerowe, „przyjazne” przejścia itd. itp.
    Nie wiem, czy można robić to szybciej, lepiej.
    Ciekawe, że Polacy mieszkający za granicą, ale regularnie odwiedzający kraj dostrzegają kolosalne zmiany na lepsze. My, krajowcy, tradycyjnie marudzimy.

  247. Mag, ja w tym roku mieszkałem w Antwerpii, zwiedzałem Brukselę, Mechelen, Brugię, Gandawę, nigdzie tak nie ma. Nie mów. Ale ciekawostka, gdzie widziałem taki sam brud, koks na podjazdach, śmieci na poboczach? Nie uwierzycie – w północnym Luksemburgu, jednym z najbogatszych krajów świata.
    A ja byłem dzisiaj w kinie na „Przed północą” w Kinotece, a stamtąd poszliśmy na deser lodowy na Złotą za Jana Pawła. I ja biedny poszedłem później piechotą wzdłuż właśnie Jana Pawła do przejścia podziemnego przy dworcu. Chciałbym, aby ktoś to nakręcił. Centrum Warszawy.

  248. Torlin
    Niech Ci będzie. Straszna jest ta Warszawa.
    Straszniejsza na pewno en bloc niż północny Luksemburg.
    Sam wpadasz we własne pułapki.
    Nigdy jednak nie widziałam takiego niechlujstwa, jak w Grecji, ani tak brudnej stolicy jak Ateny.

  249. Torlin
    29 czerwca o godz. 19:04
    zwiedzałem Brukselę, Mechelen, Brugię, Gandawę,
    ………………………………………………………………………………………..
    W kontekście wypowiedzi j.w. chyba to zwiedzanie nie było za dokładne. Poza tym po latach, by nie powiedzieć dziesięcioleciach zaniedbań staramy się nadrobić, zmienić w krótkim czasie niedostatki, wygląd, infrastrukturę. Poza tym trzeba by sparafrazować słynne powiedzenie:?Nie pytaj, co twoje miasto może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego miasta? . Graffiti, śmieci, psie odchody czy plwociny na chodnikach (czy ich niestaranne wykonanie) – to nasze własne zachowanie. Odwołać HGW, proszę bardzo,ale jednocześnie ze wskazaniem kandytata , który by określił KONKRETNIE w jaki sposób chce przeprowadzić zmiany ku zadowoleniu mieszkańców.
    Znam oddany do użytku (nie w W-wie) budynek poczty, pięknie odremontowane wnętrze. Po paru tygodniach przy okienkach pojawiły się różne kartki, pisane niekiedy odręcznie: ” Przerwa śniadaniowa od…do..” , „Przerwa na odpoczynek o godz:” „Z powodu choroby okienko nieczynne”. Itp.

  250. Jak szybko zapominamy o stanie własnego miasta z przed kilku/kilkunastu lat, to wprost nie do wiary. Przejrzałam te zdjęcia… to było wcale nie tak dawno, kiedy wrocławski Rynek był zrujnowany, brudny, z przystankami tramwajowymi. Tędy jeździłam do pracy, miałam przesiadkę i goniłam po nierównej kostce na wysokich obcasach!
    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/924049,pamietacie-jeszcze-taki-rynek-zdjecia,id,t.html
    A dziś i sam Rynek i jego okolice, to cacko i bombonierka.
    Troszkę cierpliwości. Nie wszystko na raz.

    Kolejny raz zadaję to samo nudne pytanie; czy te straszne kamienice w centrum stolicy są własnością komunalną, czy prywatną???

    To wcale nie jest pytanie głupie. Więc ❓

  251. No to jeszcze raz to samo, czeka mnie praca organiczna, u podstaw. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.
    Ja chcę odwołać Panią Hanię, a później albo głosować z powrotem na nią, albo na Kidawę. Chcę nią wstrząsnąć, żeby wyszła zza biurka i przeszła się po Warszawie.
    Nie rozumiem, o co chodzi z tym moim zwiedzaniem? Mieszkałem w Antwerpii 10 dni, włóczyłem się po mieście i po fragmentach peryferii po drugiej stronie Skaldy, resztę miast zwiedzałem turystycznie, głównie centra. Ale ja też nikomu nie zaglądam ani na podwórka ani nie opowiadam o zakazanych dzielnicach. Skrzyżowanie Alei Jerozolimskich i Jana Pawła jest w końcu jednym z najważniejszych skrzyżowań w Warszawie. Mam porobić zdjęcia, jak ono wygląda? A tam jest wyjście z Dworca Centralnego, z którego wychodzi mnóstwo turystów.
    W Grecji nie byłem.

  252. Jak domniemywam, te zaniedbane kamienice są świętą własnością prywatną i ich właściciele mają niezbywalne prawo do ich zaniedbywania.
    Pani prezydent nie ma pewnie żadnego prawa – nawet prawa kaduka – aby się wtrącać do prywatnych interesów prywatnych kamieniczników.
    Kamienice stoją i w proch się obracają a ich cena rośnie…

    No… chyba, że jest zupełnie inaczej… ale chyba nie.
    Bo odpowiedź by była 😉

  253. Torlin
    Jeśli nie byłeś w Grecji, to nie żałuj. Chyba, żebyś nie zważał na totalne niechlujstwo, hordy bezdomnych psów i kotów, które żywią się „przy turystach” i tak ja, skoncentrował się na szlaku antycznym ( w tym celu przejechałam całą Grecję kontynentalną). Co innego Rodos czy Kreta, ale to „wypasy” dla turystów.
    Zwiedziłam te wszystkie piękne miasta w Belgii, o których piszesz. Ale to cukiereczki w małym kraiku, który dorobił się bogactwa (i do dziś głownie z tego żyje) na wyjątkowo brutalnej eksploracji Konga i raczej nie ucierpiał przesadnie podczas dwóch wojen światowych, ani nie przeżył kilku dziesięcioleci komuny.
    Jak możesz TO porównywać z Polską, jej miastami i miasteczkami, które lepiej czy gorzej, ale starają się nadgonić „zgniłą Europę”?
    P.S. Czy obejrzałeś w Brukseli Muzeum Afryki? Zaiste imponujące.
    Warto jednak wiedzieć, że jeszcze bodaj tuż po II WŚ, a na pewno przed była tam osobliwa ekspozycja na zewnątrz.
    Otóż w otaczającym Muzeum rozległym parku stał duży ogrodzony boks (czy jak to nazwać), na którego terenie tubylcy z Konga markowali prace codzienne wokół swoich „autentycznych” chat.
    Na ogrodzeniu wisiały tabliczki z napisami „Prosimy nie dokarmiać”.

  254. Jak na zamówienie 😀
    http://wyborcza.pl/1,75248,14181619,Festiwal_projektowania_miast__Czego_brakuje_Warszawie_.html
    Mnie się podoba taki trend.
    Warszawiacy Do roboty!!! Zamiast kwękać 😆
    To trzeba coś robić! To się trzeba chociaż zdenerwować ❗

  255. Czytam o poranku @mag ,Torlina i … sekundującej tej Warszawskiej parze ANCA_NELA ;
    O ! Jeszcze @zezem napisał komentarz a ja podzielam jego oceny .
    Moje 3 grosze dotyczą tzw. Graffiti . Zmienia się wszędzie na lepsze ( pisze o infrastukturze !) . Może to moja obsesja ,ale zwracam uwagę na treść rozlicznych tablic ( w Szczecinie i gdziekolwiek jestem w Polsce ) informujących o tym ,że ten obiekt xyz , został zbudowany przy wsparciu środków finansowych UNI Europejskiej .
    Niestety zbyt często te TABLICE są zamazane tzw. Graffiti .Szlag mnie trafia z bezsliności ,bo to dowody na obecność Barbarzyńców .
    Szczególnie irytujace są te zamazane tablice postawione tam gdzie PRZYRODA ,przy okazji informujace o Faunie i Florze tego miejsca .
    Jeden przykład .
    W granicach miasta w Puszczy Bukowej znajduje sie jezioro Szmargadowe ( po kopalni kredy , zalanie wyrobiska miało miejce w 1925 roku .Dookoła tego jeziora ( ca. 300 m na 150 i do 18 m głebokosci ) od dawna scieżki spacerowe ( do lustra wody nawet ponad 30 m) i … Kosztem ponad 1 milona zlotych przy wsparciu UNI w kwocie 447 .000 PLN wykonano fajne zabezpiecznia i tzw. ścieżkę zdrowia .
    Jednak wchodząc na te urokliwe wyżyny i potem widoki na wielką panorame Szczecina i jej wodnego otocznia , widzisz robotę gnojkow , którzy zamazali taką tablice i brakuje mi tasaka w takim momencie oraz sprawcy tych szpetot.

  256. Na Cito ;
    na stronie internetowego wydania Dziennika Zachodniego ( Katowice )
    zapraszają do głosowania na Tuska bądź Kaczyńskiego po ich wystąpieniach na sobotnich zjazdach parti .
    Narazie Tusk 55% a Kaczyński 45%
    Autor dziennikarz i internuaci aktakuja głównie Kaczyńskiego za to ,że dalej głosi o WĘGLU jako podstawie energetycznej Polski ,co oznacza ze dalej ma w Dupie ta „zakamuflowaną opcje Niemiecką „;
    Nasi sasiedzi Niemcy przyjeli projety, tak by okolo 2050 roku 80% energi w Niemczech pochodziło ze źrodeł odnawialnych .
    Nie ogladałem i nie słuchałem żadnej relacji w Chorzowa czy Sosnowca ani też żadnych komentarzy , wybrałem obrazy z Tour de France ,nadmorskaą Korsykę z fantastycznymi komentatorami Tomaszem Jarońskim i Krzysztofem Wyżykowskim ,a potem Wimbledon ,ale tu już często tylko Obraz , kiedy daja mikrofon np ;panu Lorkowi -nie da się sluchać tego pana z Polsatu Sport .

  257. Waldemar
    30 czerwca o godz. 8:04
    (i wcześniejszy wpis)
    …………………………………………………………………………………….
    1.Migawka z sali, gdzie obraduje PiS. Z pewnością wiele osób niegłupich, jak się to określa, inteligentnych. I p. Kaczyński o naszej niezależności energetycznej opartej na węglu. Czy ci ludzie faktycznie myślą tak jak i prezes?
    2.Jest w Polsce wiele obiektów finansowanych z środków unijnych.
    Potem trzeba je jeszcze „pielęgnować” czyli zadbać o ich funkcjonowanie w przyszłości. Już o własnych siłach. Jak będzie?
    3. Korsyka. Piękna wyspa. Jednak twierdzę, Sardynia jest ciekawsza i też b. ładna.

  258. Waldemar!
    O graffiti to ja już przestałam pisać, mając litość dla własnej wątroby, która mi się wywraca na lewą stronę, kiedy o tym pomyślę.
    Ta epidemia rozłazi się po całym świecie i chyba nasze pokolenie sobie z tym problemem nie da rady.
    Każdy kawałek czystej ściany jest prawie natychmiast zasmarowany paskudnymi gryzmołami. Kiedyś, to ktoś pisywał brzydkie słowo kredą na płocie i samo się z deszczem zacierało. Te współczesne pozostają, jak wrzód w czułym miejscu.

  259. ‚ANCA_NELA’
    30 czerwca o godz. 5:58
    Cyt.
    ‚Warszawiacy Do roboty!!! Zamiast kwękać’

    Wzięliśmy sobie to do serca i odwołujemy HGW. Szanowna ‚ANCA_NELA’, obecnie w Polsce nie ma czegoś takiego jak planowanie. To było, a od 1989 roku jest be! …bo to komuszy wymysł. Prawica, która jest siłą sprawczą przemian, przynajmniej to sobie przypisuje, modli się do innego bożka … do ‚niewidzialnej ręki rynku’, z wypisaną dewizą na czole ‚chciwość jest dobra’. Dewizą, przypisywaną Michael’owi Milkenowi, amerykańskiemu finansiście, który uchodzi za jednego z ‚ojców założycieli’ neoliberalizmu. Był on inspiracją do stworzenia fikcyjnej postaci Gordona Gekko w filmie Olivera Stone’a ‚Wall Street’, którą genialnie zagrał Michael Douglas. Gorliwymi wyznawcami tej idei są liczni polscy, pożal się Boże, ‚naprawiacze’ i ‚reformatorzy’, w tym Hanna Gronkiewicz – Waltz. Obszerny tekst tej wypowiedzi;

    ‚Chodzi o to, panie i panowie, że chciwość ? z braku lepszego określenia ? jest dobra. Chciwość jest słuszna. Chciwość jest skuteczna. Chciwość oczyszcza, chwyta istotę ducha ewolucji.’

    Było to, i jest nadal, bezczelnością w stosunku do inteligencji człowieka i chamską interpretacją procesu uczłowieczenia. Zawsze zdumiewała mnie prawicowa tendencja do redefiniowania pojęć i odwoływania się do najpodlejszych zachowań człowieka. Negowanie altruizmu, fundamentu istnienia społeczeństwa, po przez nadawanie pozytywnych wartości chciwości, szowinizm … jest patriotyzmem, ksenofobia … tradycją, mściwość … sprawiedliwością, itd.

    Szanowna ‚ANCA_NELA’ przytaczając ten artykuł, czynisz niedźwiedzią przysługę HGW. W Warszawie nie ma planów, jak miasto będzie wyglądało i funkcjonowało za 10, 20 czy 30 lat. To co jest realizowane, to są koncepcje, niektóre opracowane jeszcze przed wojną, przez Stefana Starzyńskiego, dopracowane po wojnie, w Rzeczpospolitej Ludowej i wówczas zaplanowane. Urząd prezydenta jest zobowiązany do opracowania takich planów … nie ma planów, nie ma dyskusji, wszystko załatwia ‚niewidzialna ręka rynku’. W Warszawie powstają takie ‚kupy’ a nie budynki, które są stawiane na każdym wolnym miejscu, wedle kryterium zysku i wyzysku, a nie harmonijnego rozwoju miasta.

    Pozdrowienia

  260. Droga @Anko – Wiktorek ma wspaniałego wujka Jarka. Dostarczył nam komputer z Internetem do dyspozycji na całe wakacje. Piszę to, by pochwalić się przed Tobą, że rodzinka to jednak to najwazniejsze. Zajechałem do Rowów bez problemów, co mnie cieszy (ze względu na mój wiek). Pogoda dobra – nie za zimno, ale też i nie za gorąco. Od spraw „politycznych” jestem daleko. Jestem jednak dobrej myśli, jeśli chodzi o Tuska – na dziś jest bezkonkurencyjny i nie popada w samouwielbienie, co jest w tym najważniejsze – ma wobec siebie samego dystans!! To tyle na dobry początek .
    Serdecznie pozdrawiam – Czesław.

  261. Na cia.media.pl można obejrzeć wyniki konkursu na najgorszego pracodawcę .
    Dla mnie najważniejsze są powody, dla których wygrała ta firma :
    ” Do „zasług” …. , które przyczyniły się w głównej mierze do wygrania konkursu należą:
    – łamanie kodeksu pracy, BHP i przeciwpożarowych
    – szykany związkowców
    – mobbing
    – dyskryminacja płacowa kobiet i związkowców
    – zabieranie premii i dawanie swoim znajomym i rodzinie
    – pomówienia pracowników o kradzieże
    – przymusowe nadgodziny
    – zaniżanie czasu pracy w nadgodzinach
    – stosowanie nierealnych norm pracy
    – ewidentny brak zabezpieczeń hal przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi
    – zwalnianie pracowników z osobistych powodów
    – ukrywanie wypadków przy pracy
    – brak dostępu do środków pierwszej pomocy
    – brak urządzeń do sprzątania przy jednoczesnym karaniu za brak porzadku w miejscu pracy

    Zarząd w Olsztynie znany jest wśród pracowników z oszustw względem nich, inspekcji pracy, BHP oraz wobec swoich zwierzchników w Biłgoraju. Zdarzały się przypadki wywożenia mebli z niezabezpieczonych magazynów i obciążania kosztami pracowników. Częste są nieprawidłowości przy podliczaniu czasu pracy celem obniżania norm, co za tym idzie również pensji. Zarząd sam przyznaje nieregulaminowe świadczenia socjalne sobie i dyrektorom w Olsztynie, jednocześnie pomijając pracowników zarabiających najniższą krajową.

    Właścicielem BRW jest … , jeden z najbogatszych Polaków.”
    Ponieważ są to sytuacje powtarzające się w wielu miejscach pracy, to można chyba stwierdzić,że prawo pracy nie jest w Polsce przestrzegane, a Inspekcja Pracy jest instytucją fasadową i zbędną.
    O ile dobrze pamiętam, to chyba ani razu nie ma o tym mowy w diagnozach społecznych prof. Czapińskiego. Co czyni je daleko niekompletnymi.

  262. Haszczu!
    A skąd wiesz, że nie ma planów perspektywicznych dla Warszawy na kolejne lata?
    Ja nie wiem i radabym w tej materii czegoś się dowiedzieć.
    Nie czynię jednak z tego WARUNKU KONIECZNEGO, by akceptować bieżące działania obecnej pani prezydent.
    Jeśli HGW lepiej czy gorzej realizuje strategię rozwojową stolicy, na którą złożyły się wczesniejszej plany i koncepcje, to chyba nie grzech.
    Wspaniałe plany prezydenta Starzyńskiego przekreśliła wojna. Na przykład budowa metra miała ruszyć ostro w 1940.
    A potem coś trzeba było zrobić z morzem ruin. I robiło się, lepiej lub gorzej.
    Śmiałe plany przedwojennych architektów (zachowały się ich projekty opracowywane podczas okupacji, gdy nie mogli jeszcze wiedzieć, że Warszawę zmiecie powstanie) trzeba było zweryfikować. Zwłaszcza wtedy, gdy obowiązywał socrealizm, nie tylko zresztą w architekturze, a powojenna próba budowy metra na linni wschód- zachód utknęła w martwym punkcie.

  263. Czesławie,
    udanych wakacji życzę.
    Cieszę się, że jesteśmy po jednej stronie mocy ( to a propos wczorajszych pojedynków na Śląsku i Zagłębiu).
    Pozdrawiam
    P.S.
    Gdybyś się wymiksował z blogów na czas jakiś, to awansem życzę Ci wszystkiego najlepszego w dniu 20 lipca. To dla mnie pamiętna data, bo wtedy obchodził imieniny mój wspaniały tata, też Czesław.

  264. Czesławie!
    Przyłączam się do życzeń @mag!
    Dołączam adekwatną szantę, aby ci się nad morzem dobrze słuchało 🙂
    Niestety, do Szczecina Armada wpłynie na początku sierpnia i uroczystości będą trwały od 3 – 6 sierpnia, więc ty już pewnie będziesz z powrotem w Poznaniu.
    Ale popatrzeć sobie można a i Wiktorkowi może się spodobać.
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=_mzKF9JDUuU

  265. ‚mag’
    30 czerwca o godz. 13:27
    Cyt.
    ‚A skąd wiesz, że nie ma planów perspektywicznych dla Warszawy na kolejne lata?’

    Szanowna ‚mag’, nie wiem … jeżeli są, to z pewnością są głęboko utajnione, bo jak wiemy wszyscy czyhają aby Warszawę ograbić z tych super genialnych pomysłów … osobiście obstawiałbym Moskwę, a może Paryż albo Londyn, kto wie czy nie Berlin … tak szwaby i ruski to jest ten układ wykradający plany rozwoju Warszawy.
    Ostatnim dokumentem z jaki widziałem na oczy, jest Strategia Rozwoju m.st. Warszawy do 2020 r., opracowanym jeszcze 2005 roku oraz Społeczna Strategia Warszawy – Strategia Rozwiązywania Problemów Społecznych na lata 2009-2020, (nie w pełni na temat), pełnych różnego ble, ble, ble, coś tam, coś tam, a konkrety jeżeli już są, to były już dyskutowane w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, na łamach, ‚nieboszczki’ Życia Warszawy. Co ciekawe dokument pierwszy dostępny w internecie, tylko nie na oficjalnej stronie Urzędu Miejskiego. Polecam;
    http://strategia.um.warszawa.pl/
    Ostatni wpis z 2012 roku, tytuł ambitny, tyle, że na temat rozwoju Warszawy, ‚ani me, ani be, ani kukuryku’, jak mawia klasyk.
    Szanowna ‚mag’, chyba nie przeczytałaś artykułu, który linkowała ‚ANCA_NELA’,. Tam już w tytule jest; ‚Festiwal projektowania miast. Czego brakuje Warszawie?’. Zakładam, że redaktorzy GW zadali sobie trud, i sprawdzili, czy Warszawa ma, czy nie ma, strategię rozwoju.

    Pozdrowienia

  266. Mały komentarz do Pani dzisiejszej rozmowy w „Puszce Paradowskiej”, dotyczącej sprawdzania kwalifikacji nauczycieli do pracy w szkole.
    Niedawno znalazłem „Świadectwo lekarskie o przydatności fizycznej do zawodu nauczycielskiego”. Jest to gotowy druk, gdzie wstawia się tylko dane delikwenta i datę. Druk pochodzi sprzed ok. 40 lat. Jest na tyle ciekawy, że przytoczę go w całości:

    Po stwierdzeniu na podstawie …… [dowodu osobistego] tożsamości osoby zaświadczam, że Ob. …. [tu nazwisko i imię] lat…. zbadany (a) przeze mnie w dniu ……. nie wykazał(a) żadnych zboczeń w organizmie, które by uniemożliwiły mu (jej) pracę nauczycielską.
    Specjalnie nie stwierdzam u niego (niej):
    1. Rażącego wyglądu zewnętrznego, widocznych kalectw i ułomności, wybitnych zniekształceń i zeszpeceń twarzy, tików i grymasów,
    2. Ciężkiej, nieuleczalnej choroby skórnej niezasłoniętej części ciała, przykrej woni z ust i nosa,
    3. Rozwiniętej albo rozwijającej się poważnej choroby organicznej narządów wewnętrznych, zwłaszcza gruźlicy zewnętrznej lub wewnętrznej,
    4. Zaburzeń mowy (jąkanie, seplenienie, bełgotanie), trudności w pisaniu (stałego drżenia rąk, kurczu pisarskiego),
    5. Wybitnego, nienadającego się naprawić za pomocą szkieł upośledzenia wzroku i upośledzenia słuchu.
    6. Zaburzeń w układzie nerwowym, nadmiernej i stałej pobudliwości i wybuchowości, jakichkolwiek oznak ciężkiej choroby nerwowej w rodzaju drgawek, skłonności do zakłóceń umysłowych, itp.

    Wobec tego uważam, że ze względu na stan swego zdrowia Ob. …………….. może jako nauczyciel(ka) czynny(a) pracować w szkole.

    Miejscowość i data ……….. Podpis lekarza

    Czy nie czas zacząć wymagać podobnych świadectw dla innych zawodów? A jakie kryteria powinni spełniać politycy? Jakie zboczenia w organizmie można u nich dopuścić?

  267. PIRS
    30 czerwca o godz. 15:20

    Postulat obowiązkowych badań psychiatrycznych nie przeszedł- a szkoda……
    Badania na alkoholizm, pieniactwo i chciwość, też by się przydały.
    Mamy najlepiej podobno wykształcony Sejm w historii.
    Efekty widać…..
    Posłowie cierpią na biegunkę legislacyjną, chcąc normować WSZYSTKO.

    Jakie to rosyjskie- „niet bumagi, niet cziełowieka”…..

  268. Szanowny Haszczu,
    OK. Nie będę się spierać, ale i niewiele z tych linków wynika. Zwłaszcza z tego, który Ty podesłałeś.
    To że złota Praga to je dobre, sama wiem, bo spędziłam tam kilka dni i żałowałam, że tylko tyle. Ale Praga wyszła z wojny nietknięta, a Warszawa praktycznie przestała istnieć. Pragę pozostawało tylko konserwować w jej urodzie i dopieszczać.
    W Warszawie jest wcale niemało fajnych i dobrze zagospodarowanych miejsc (parków, placów zabaw) na Woli, Żoliborzu, czy Mokotowie. Kto tego nie widzi, chyba oczu nie ma. Zaliczana jest zresztą do najbardziej „zielonych” stolic w Europie.
    Nie wiem skąd te nieustające napaści, moim zdaniem, mocno przesadzone.
    Nie muszę chyba przypominać, że jest miastem „trudnym”, bo pcha się tu zewsząd namolnie kapitał (biurowce, apartamentowce), ściąga do stolycy, jak do plastra miodu i zwłaszcza w centrum zagarnia co wolniejszy jeszcze skrawek ziemi.
    Może i nie ma też Warszawa szczęścia do kolejnych włodarzy, bo na pewno bardziej niż w innych wielkich miastach w Polsce bitwa o prezydenturę rozgrywa się głownie w kategoriach politycznych, a niekoniecznie pod kątem profesjonalizmu kandydatów.
    Ten kto trzyma akurat władzę, chce MIEĆ Warszawę.
    Na tle swoich poprzedników to i tak HGW wypada całkiem, całkiem. Zresztą jako pierwsza została wybrana na drugą kadencję.
    Twraz wali się w nią jak w bęben, słusznie i niesłusznie, bo niejako uosabia rządy Platformy, która również słusznie i niesłusznie wywołuje gniew rozczarowanego jej rządami ludu.

  269. Moje drogie, kochane koleżanki @mag i @Anulka – aby nie przestraszyć pogody, nie będę jej chwalił przed obiadem (pozostałą część przysłowia zachowam dla siebie) ale Rowy opanowała wspaniała pogoda – oby tak przez pozostałe 13 dni. Serdecznie dziękuję za życzenia imieninowe – jestem wzruszony. Jest to pierwszy turnus wakacyjny w Rowach, stąd też zaopatrzenie w prasę – żadne, dopiero dziś Wiktorek kupi jakąś gazetę i SUDOKU. Wczoraj kupił sobie jakąś broń (długą), wybuchające kulki, które podczas wstrzałów wydzielają dużo prochowego smrobu. Generalnie, życie zacznie się dopiero dziś (1-go lipca) ale podstawy już funkcjonują – różnych, różnistych owoców pełno a mój Wiktorek, raczej owocożerny, czyli wszystko pasuje. Anulko, dziękuję za link – nieco w mniejszej skali, ale przypomniałaś mnie Śniardwy i Mikołajki z dawnych czasów DZ-ta to okręt piracki, ale atmosfera podobna!! Serdeczne pozdrowienia – Czesław.

  270. Blog śpi w oczekiwaniu nowego tekstu Gospodyni…
    No to ja troszkę zbaczając z tematu, ale nie odchodząc od realnych problemów śmieciowo – ekologicznych;
    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/933960,moj-reporter-czy-straz-miejska-sprzata-po-swoich-koniach,id,t.html
    Będąc kiedyś bez mała rok w Szwecji widziałam na własne oczy końskie „jabłka” rozrzucone na przestrzeni około dwóch metrów na asfaltowej alejce, w pobliżu jednego z licznych placów zabaw…
    Na moje zdziwienie, gospodarze mi wyjaśnili, że to jest ekologiczne i tego się nie sprząta. Zimą śnieg zasypie, wiosną spłynie i użyźni trawnik.
    Jednak po psach sprzątają.
    😀

  271. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,14205183,Snowden_stara_sie_o_azyl_w_Polsce__MSZ__Nie_spelnia.html

    Chciałbym aby Edward Snowden przetestował naszą demokrację, niezależność i suwerenność. Nich się stara w Polsce o azyl. Zobaczyć te kamasutry hipokryzji i obłudy naszych ‚demokratów’, walczących o tą demokrację, bezkompromisowo i pryncypialnie z komuną … a i w Tybecie, Iraku, Afganistanie i na Białorusi. Zobaczyć tych naszych prawdziwych Polaków, prawdziwych patriotów i miłosiernych katolików, którzy nawet bąki puszczają biało – czerwone w rytm hymnu narodowego i deklarują bronić do ostatniej krwi łzy, niepodległość i suwerenność Najjaśniejszej, jak w obronie tejże demokracji mówią zdecydowane ‚nie’, przed zakusami Wielkiego Brata za oceanu, to też będzie widowisko bezcenne.

    Pozdrowienia

  272. Dziękuję Pani za ten felieton, bo powiedziała Pani wszystko to, tym samym mnie wyręczyła, co myślę i ja o Panu Rokicie. Kiedyś go podziwiałam jako polityka, potem wszystko zaczęło sie składać jak domek z kart i miałam nawet takie wrażenie, że to musi być jakieś załamanie psychiczne, że to po prostu niemożliwe. Podziwiałam go nawet i za to, jak się zachował jak mu żona wywijała numer za numerem, w głowie mi się to nie mieściło, że jej tasakiem nie poczęstowała w afekcie. Tylko, że teraz to jest coraz gorzej. I ja nie dokończyłam oglądania tej rozmowy, bo miałam wrażenie, że oglądam upadek człowieka publicznego, że tego już się nie powinno być świadkiem, że to jest intymność jakiegos niedobrego stanu, w którym się znalazł.

  273. Historia II wojny światowej według Kaczyńskiego:
    …….długo, długo myślałem i nawet kilka bardzo śmiesznych historyjek mi przyszło do głowy, ale się zreflektowałem. Jako wnuk i syn żołnierzy Wehrmachtu ze Śląska mam jednak jeszcze inną perspektywę tamtych lat, choć nie roszczę sobie pretensji do kolorowania, albo wręcz wymyślania faktów, które miały miejsce tylko w czyjejś głowie.
    Ciekaw jestem bardzo, czy w projektowanym muzeum znajdzie się choć króciutka wzmianka o tych żołnierzach w nienawistnych mundurach, którzy chcąc nie chcąc je zakładali. Pytanie brzmi: czy uczciwa wzmianka o tych żołnierzach może być pisana z tzw. polskiej perspektywy?

  274. ŚLEPER pisze 2 lipca o 23:22
    Przez moment zatrzymałem wzrok na godzinie publikacji Twojego komentarza ,minelo 12 godzin i nie ulega watpliwosci ze Nasza Śląska historia lat 1939 -45 ( tylko dotycząca przedwojennego woj .Ślaskiego ) nie znalazła by miejsca w tym Muzeum postrojonym wdług PiS i Jarosława Kaczyńskiego .
    Rano przeczytałem wzrokiem wpis red. Szostkiewicza , ale mam watpliwości czy u niego pisać na taki temat .
    Puki Co przerwa na Wimbledon

  275. Waldemar 3 lipca o godz. 14:17
    Trochę się pospieszyłem z wywołaniem tego ciekawego tematu, więc popełniłem komentarz o tym u Pan Szostkiewicza. Niepotrzebnie tam, w tym projektowanym muzeum II wojny zaproponowałem, niech Polacy sobie urządzają swoje muzea tak jak chcą i niech się odczepią od urządzania nam muzeum Górnego Śląska.

  276. Zdecydowałem się jednak tutaj w szalenie skrótowym opisie przedsatwić los pięciu żołnierzy Ślązakow ,od września 1939 w mundurach Polskiej Armii i ich dalszego żolnierskiego losu po kapitulacji II Rzeczposplitej Polskiej tj ,ucieczce władz polskiego państwa przez Zaleszczyki na Dniestrze i.. Bóg jedyny wie jakimi jeszcze drogami wiali pozostawiajac swoich żołnierzy losowi wyznaczanemu przez zwyciezcę tj .III Rzeszę Adlofa Hitlera .
    Wybrana piątka zaczyna swoje życie w mundurach zwykle od 1940 r
    Los nr 1 – Wehrmacht – zachod Europy Africa -Corps niewola u Anglikow , II Korpus gen. Andersa -Monte Casinno +++
    los nr 2 – Wehrmacht front wschodni – okolice Staligradu ++
    los nr 3 – Wehrmacht front wschodni – niewola u Sowietow – wcielnie do Wojska Polskiego gen Berlinga ,forsowanie Wisły w czasie Powstania 44 +++
    Tego zołnierza z nazwiska opisywał w swoje książce Przymanowski .
    Los nr 4 -Wehrmacht -front wschodni ,Ranny leczony w lazarecie w Warszawie ,skierowny okresowo na Wegry a nastepnie ponownie via Warszawa na front wschodni ,Dezercja , udział o 1 sierpnia w powstaniu 44 .
    Dzis jeszcze ten Senior żyje i… nie chce by wypominano mu udział w tym Powstaniu .
    LOs nr.5 Wehrmacht – wschód a potem zachód Europy ,w maju 1944 roku służył w Brygadzie dowodzonej przez Ślazaka gen. Dietricha von CHolitiz ( rocznik 1896 ,zmarl w1966 ) wyznaczonego do obrony a potem zniszczenia Paryża . Dostał sie do niewoli aliantów i pozostał na zachodzie po wojnie .
    Gen Choltiz zapobiegł zniszczeniu Paryża , dokonał tego w czasie karkołomnej operacji z udziałem Francuskiego Ruchu Oporu z ktorym miał kontakty .
    Pisze o tym ponieważ Paryż miał byc istotnie zniszczony, a nie został dzieki Ślązakowi w niemieckim mundurze . ale on urodzony był na południe od Prudnika (NeuStadtt )
    Te losy dotycza mojej Rodziny na G.Ślasku i za kamratem @ Śleperem wyrażam opinie , że Ci żołnierze II WŚ nie znajadą nawet wspominkowego miejscea w polskim muzem histori tej wojny , tak po prostu . Bez dalszego komentarza .

  277. Dopisek ;
    Generał Choltiz oddał sie do niewoli Aliantów 25 maja 1944 .

  278. Pani Redaktor!!!
    Czy jeszcze kogokolwiek interesuje, że Rokita, niestety powrócił????????????????

  279. ROKITA WANTED !

    Juz bedzie miesiac, jak Rokita powrocil i co dalej….?

  280. ozzy
    dalej do tysiąca. Nie wiesz, jak się to robi?

  281. Ten Tenis z Wimbledonu robi mi źle na przytomność umysłu .
    Napisalem ,że Gen D.Choltiz oddał sie do niewoli Aliantow 25 maja 1945 a takie zdarzenie mialo miejsce 25 sieprnia 1945 ,
    Miałem szczęście ,że mnie nie roszarpano za to , że jeszcze przed inwazją w Normandii oswobodzono Paryż .Och, miałem szczęście .
    Pisze ,po meczu Karkowianki- Ochłonałem !! i dlatego poprawiam ,że bitwa miała miejsce pod Stalingradem a nie Staligradem a bitwa w maju 1944 roku miała miejsce pod Monte Cassino a nie Casinno.
    Słuchalem rano TOKFM , Nasza Pani w dobrej Formie , wróci cierpliwości .Myśle po prostu, że red. Janina Paradowska jest zmęczona prowadzeniem Blogu .

  282. Jak skarży się Migalski, na konto pomocy Rokicie nie wpłynęła ani złotówka….

  283. 1000 wpisow na rzecz Rokity – kolekta pani Gospodyni
    ______________________

  284. Co za cudowne dwa linki, potwierdzające moje myśli, dam je oddzielnie, aby mnie spam nie chwycił w pół:
    http://www.sport.pl/sport/1,65025,14224457,Wimbledon___Nieuprzejme_zachowanie_Radwanskiej___Polka.html#TRNajCzytSST
    Moja zmiana nastawienia do Radwańskiej po Olimpiadzie została potwierdzona kolejnym przykładem.

  285. Nagrali Wilka w Elblągu. Niech żyje IV RP 🙁
    http://www.youtube.com/watch?v=IHslQdXlFwY

  286. Sytuacja prawna Edwarda Snowdena w świetle polskiego prawa;

    http://www.hfhr.pl/stanowisko-hfpc-w-sprawie-edwarda-snowdena/

    Co na to polskie władze? … chyba znowu trzeba sięgnąć do wańkowiczowskiego kundlizmu, nie inaczej. Szczerze mówiąc to jestem zniesmaczony i mdli mnie, tak jak mdliło Angelę Merkel gdy odsłuchała nagrania rozmów bankierów z Anglo Irish Bank. Kramarze, żadnych wartości i żadnej godności. Z jednej strony wszechwładza absolutna, z drugiej samotny człowiek … jakie tu mogą być wątpliwości po której stronie stanąć? … a Radosław Sikorski z prośby o azyl czyni sobie kpiny i daje ‚odpór’.

    Pozdrowienia.

  287. A tu Rokita odłoguje już od miesiąca 😯
    Hospody pomiłuj 🙁

  288. Porównuję dwie sylwetki bohatera… Kukliński i Snowden…
    Ten pierwszy to bohater, obrońca słusznej sprawy – daruję sobie wyliczanie jego zasług i to, jakie konsekwencje tego bohaterstwa ponieśli jego koledzy z wojska – bo to było wojsko na komunistycznym żołdzie a opiekę zapewnił mu nasz najlepszy przyjaciel i obrońca naszych interesów. Jemu ulice, place, pomniki i tablice pamiątkowe.

    A ten drugi?
    No temu to się nawet dobre słowo nie należy, bo zdradził tajemnice naszego sojusznika i wywalił na wierzch cały brud i ohydę działania prawdziwej demokracji.
    Powinien jak najszybciej trafić pod sprawiedliwy sąd w kraju wzorcowej demokracji.
    Przykro mi, ale mam to samo co Angela… mdli mnie.

  289. ROKITA WAS HERE!

  290. Mam zupełnie inne zdanie, i mnie mdli, jak czytam wypowiedzi zachwycone Snowdenem.
    I tak jak Kuklińskiego potępiałem za złamanie swojego zobowiązania, tak samo potępiam Amerykanina. Co innego wykradanie tajemnic, publikowanie rzeczy zdobytych – to tak, absolutnie, na tym polega wolność prasy i wypowiedzi. Ale Snowden podpisał murowanie zobowiązanie do nieprzekazywania tajemnic firmy, w której był zatrudniony. A to zrobił. Czyli w d…. ma swoje własne słowo. A następnie zdradza ojczyznę i wylatuje do największego wroga (przepraszam – przeciwnika) i robi z siebie pajaca. I Polska ma przyjmować na swój pokład pajaca bez godności? A po co? Żeby zaraz potem zdradził Polskę i poleciał do Wenezueli? Dla mnie to jest mały, niegodny człowieczek. Jakby postępował tak jak KOR-owcy dawniej, mamy swoje zdanie, jesteśmy przeciwko ustrojowi, tu są nasze nazwiska, adresy, telefony, ale my mamy swoje poglądy i precz z komuną. Z otwartą twarzą, z godnością. Ale robić takie cyrki?
    Jestem za złapaniem Snowdena i oddaniem go Amerykanom.

  291. podpisał murowanie zobowiązanie do nieprzekazywania tajemnic firmy, w której był zatrudniony. A to zrobił. Czyli w d?. ma swoje własne słowo. A następnie zdradza ojczyznę i wylatuje do największego wroga (przepraszam ? przeciwnika)
    (*__*)
    Dokładnie to samo zrobił nasz bohaterski Kukliński. Zdrajca, to zdrajca.
    Wart Pac i tak dalej…

  292. ANCA_NELA
    6 lipca o godz. 23:49

    Motyw ich był- Dobro Świata
    Ocena- po latach……

    O ile Kukliński na skalę światową nie uczynił nic, oddźwięk po archiwum Mitrochina był większy, a Pieńkowski być może zadecydował o niezaistnieniu III światowej,
    to jakaś fala oburzenia po Assage, czy Snowdenie jest.
    Pewne oczywiste rzeczy- które robią wszyscy zresztą, powinny być okryte mgłą tajemnicy dla opinii publicznej.
    Taka Dulszczyzna w innym aspekcie.
    Hipokryzja do sześcianu……
    Cóż zresztą bydło zaganiane do rzeźni może zrobić?
    Poryczeć?

  293. Ciekawe rozwikłanie pochodzenia magiczności liczby „44” w tekście pod linkiem: http://obserwatorpolityczny.pl/?p=12855
    Udanej niedzieli wszystkim życzę!

  294. spokojny
    7 lipca o godz. 9:40

    Mierz siły na zamiary, nie zamiar według sił?
    Po pierwsze, nie mamy armat……
    Po drugie, nie mamy fabryk……
    Po trzecie, młodzi nadający się do poboru, wyjechali…..
    Po czwarte, Wielki Brat zza Wielkiej Wody nie pozwoli….

    Ale treść urocza…..
    Choć bardziej pasuje do cywilizacji japońskiej- takie bezsensowne umieranie.

  295. Właśnie wysłuchałem opinii Jarosława Gowina, że Wojciech Jaruzelski był na służbie Rosji sowieckiej.

    Rozumiem, że @wiesiek59 nie jest na służbie Jeszcze Większego Brata panującego niedaleko za Bugiem – ot małą wódką …

    Właśnie w programie przedstawiających trudne sprawy przy pomocy kawy zbożowej częstowanej na ławeczce w Wołkowyjach odbywa się msza zemsty.

    A na dziś skróty myślowe umieszczają tu matule i tatuśki tych, którzy starych zostawili pod opieką F-16. Co? Dzieci nie przysyłają euro?

    Drony nad głową latają? Wpisali na listę tuż przed talibami?

    Strach! Strach! Rany boskie!

    e-Polityka jest pełna wyrazów żalu, że tak niewielu Polaków zginęło!
    A tuzów polityki trzymania mnie i podobnego gminu za twarz, za moje i nasze podatki jest tu w każdym politycznym zakątku wiele i wielu.

    Okudżawa zachęcał, aby dać każdemu się porządzić.
    Ja bym – podobnie jak szczepionki – pozwolił porządzić Czesławowi Bieleckiemu. Mielibyśmy rzeczywistość jak gmach TVP – codzienny skręt kiszek. Fajnie byłoby obserwować spór Czesława Bieleckiego i Andrzeja Falicza o rewizjonizm i czystość narodową.

    A to, że zyje jeszcze Daniel Passent i Wojciech Jaruzelski to ponoć jest tragedią. Tragedią przypadkowego społeczeństwa i Narodu …

    Inteligencja zdradziła Polaków.
    Dostali się pod władzę blogowych pisarczyków.
    Na tyle zajętych, aby szkoda było kilka minut na oczyszczenie brudnopisu. To się czyści Panie i Panowie, a nie wystawia na widok.

    Wczoraj wyczytałem, że 8-godzinny dzień ustanowił człowiek uhonorowany odznaczeniem przez Adolfa Hitlera.

    Może rzeczywistość lewacka, prawacka i wskrzeszacka jest bardziej skomplikowana, niż to @wiesiek59 przedstawia fraszkami antyWielkoBratowymi.

    Zabić Wojciecha Jaruzelskiego; później Jacka Kurskiego.
    Niec żadna latarnia nie będzie nieobwieszona.
    Gdy nas zostanie mniej, średnia wieku podskoczy i będzie więcej zapładniania, a mniej pieprzenia malkontentek po klimakterium oraz staruszków nie mogących wybaczyć bogom oraz Inteligentnemu Projektowi iż nie dali Korony i olbrzymiego lenna.

    Nie dziwię się niechęci Gospodyni do nieodrabiania blogowej pańszczyzny.

    Jak żyć, to jest pytanie szmata. Gdy wymyślicie przekonywający pomysł, to napiszcie.

    Na dziś widać, że najlepiej jest żyć za dutki z cudzych banków narodowych i nadmiar soków z przejedzenia plwociną wylewać na Macierz i Ojczyznę.

  296. wiesiek59
    7 lipca o godz. 9:28
    Powszechna jawność życia, w każdym jego aspekcie ma swoje dobre i złe strony.
    Przyszli historycy zamiast grzebać się z zakurzonych papierach, sięgną do internetu i znajdą wszystko, czego potrzebują a nawet więcej.
    Z pewnością następstwa działania Snowdena są i pozostaną sensacją na miarę światową i patrząc z takiej perspektywy, jego osobisty los jest jakby mniej ważny – nie dla niego oczywiście, ale skoro zrobił to, co wiadomo, to jako człowiek inteligentny musiał przewidywać następstwa.
    Jeśli nie zadbał o własne bezpieczeństwo, jak nasz ulubiony Kukliński, to poniesie konsekwencje. Kuklińskiemu też się w sumie nie opłaciło, choć w Polsce był obwożony z całym ceremoniałem z imprezy na imprezę.
    Jestem przekonana, że żałował zmarnowanego życia.

  297. Zasadniczym elementem każdej społeczności jest to, co prof. Kotarbiński zdefiniował jako spolegliwość, czyli wskazówka; żyj tak aby można było na tobie polegać. Jestem przywiązany do tej zasady i dlatego bardzo nie podobają mi się, na przykład; różni tacy partyjni ‚wędrowcy’, bo to jest dokładne zanegowanie tej zasady, a co za tym idzie działanie na rzecz dezintegracji systemu społecznego. Spolegliwość oraz nierozerwalnie z nią związana lojalność, zresztą jak wszystko, mają jednak swoje granice. Jeżeli, działalność kogoś lub czegoś, zmierza właśnie do społecznej dezintegracji , rozkładu czy rozbicia, wówczas ani spolegliwość ani lojalność, nie obowiązuje. Jeżeli do tego dąży jeden z elementów systemu społecznego, jaki są władze państwowe, to każdy ma prawo i obowiązek wyrazić swój sprzeciw, który w zależności od skali, natężenia i okoliczności może przybrać formę niegroźnego protestu albo być wielotysięczną demonstracją, sabotażem, rebelią i skończyć się na rewolucji. Form protestu jest bez liku, ale jedną z najbardziej nielubianych przez władze jest; obywatelskie nieposłuszeństwo. Dlaczego nielubianych? … a dlatego, że charakter tej demonstracji uniemożliwia skuteczne stosowanie tradycyjnych środków represji, ośmiesza oczernianie, szkalowanie, zniesławianie i inne podobne a ulubione przez władze przedsięwzięcia, podejmowane w stosunku do przeciwników politycznych.

    Jakie są elementy obywatelskiego nieposłuszeństwa, których stosowanie daje właśnie taki efekt? Po pierwsze; musi to być, jawnym i otwartym, aktem niepodporządkowaniu się prawu. Po drugie; musi to mieć charakter pokojowy bez przemocy. Po trzecie; temu łamaniu prawa muszą przyświecać, cele społeczne i publiczne. Po czwarte; musi istnieć świadomość możliwości poniesienia dolegliwości z tym aktem związanych, łącznie z konsekwencjami prawnymi. Oczywiści ten ostatni punkt, przez komentatorów przychylnych wszelakiej władzy, którzy nie wyobrażają sobie bycia, bez świadomości istnienia nadzorcy z batem, jest interpretowany często, jako obowiązek; założenia sobie samemu kajdanków, udania się do więzienia, zamknięcia się w celi i wyrzucenia klucza przez okno albo założenia pętli na szyję i się powieszeniu. Nic z tego … byłoby to zbyt wygodne dla władz, a nieposłuszny obywatel nie jest po to aby robić dobrze władzom. Nieposłuszny obywatel utrudnia życie władzom, gdzie może i jak może. Oczywiście jak go złapią i posadzą to wówczas siedzi, dumny i chmurny, cierpiąc niczym Chrystus, za narody i ludy. Jeżeli robi to w dobrej sprawie, to staje się bohaterem, staje się legendą, piszą o nim książki, śpiewają pieśni a bywa, że wychodzi i zamienia się miejscami z tymi co go wsadzili.

    Stany Zjednoczone, już tak jakoś mają, że co jakiś czas, objawiają wszem i wobec, że maja wrogów publicznych. Obecnie, między innymi, są to; Bradley Manning, Julian Assange i Edward Snowden. Można jeszcze dopisać Kima Dotcoma, ale to nie ta branża. Bradley Manning, wynosił tajne dokumenty, przekazywał portalowi WikiLeaks. Czynił to w sposób tajny, działalność ukrywał, aresztowany po doniesieniu kolegi. Motywacje nieznane, te które podaje na procesie wątpliwe. Julian Assange, dziennikarz, informatyk, haker, obywatel Australii. Działa jawnie, otwarcie, Stany Zjednoczone go prześladują ale nie oskarżają, można powiedzieć prowadzi osobistą wojnę ze Stanami w dobrej sprawie i chwała mu za to. Edward Snowden, pracownik Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, informatyk. Działa jawnie i otwarcie, pokojowo bez przemocy, motywacja jasna ‚w celu informowania społeczeństwa co do tego, co odbywa się w jego imieniu i które ukrywa się przed nim’ a dotyczy ewidentnego łamania praw człowieka, ma pełną świadomość konsekwencji podjętych działań, które zresztą już ponosi. Jest to wzorcowy przykład obywatelskiego nieposłuszeństwa. Stany Zjednoczone oskarżają go o szpiegostwo i kradzież własności rządowej. Pytanie na czyją rzecz szpiegostwo? … przecież nie ujawnił informacji w rosyjskiej ‚Prawdzie’ czy w chińskim ‚People?s Daily’, czyli ‚Dziennik Ludu’, po chińsku ‚Renmin Ribao’ a po naszemu ‚Żenmin Żypao’, tylko w rdzennie amerykańskim ‚The Washington Post’, znanym między innym z takich dziennikarzy jak Bob Woodward oraz z tego, że pisuje tam również Anne Applebaum, żona Radosława Sikorskiego. Opublikował swoje informacje w brytyjskim ‚The Guardian’ … jeden z najstarszych brytyjskich dzienników. Jeżeli miłbym porównąć czyn Edwarda Snowdena, to pomijając oczywiście czas i okoliczności, kojarzy się on z publikacją artykułu Emila Zoli ‚J’accuse!’ … ‚Oskarżam’ w sprawie Alfreda Dreyfusa. Edward Snowden też oskarża… oskarża i jest przykładem odważnego publicznego sprzeciwu jednostki przeciwko systemowi, któremu uwierzył, że działa w imieniu wolności i demokracji a który go oszukał i wykorzystał.
    Zdaję sobie sprawę z tego, że moja ocena jest tylko i wyłącznie oparta na publikacjach krajowych oraz wymienionych wyżej i może być błędna, lecz na dzisiaj nie ma żadnych innych informacji, które by ta opinię zmieniły.

    Pozdrowienia.

  298. Manning, Assange i Snowden
    _____________________________

    jednostka jest niczym jednostka jest ZEREM ………. tylko IDIOTA moze wierzyc, ze w jakimkolwiek panstwie nie istnieja INSTYTUCJE, ktore zajmuja sie podobnym procederem jak National Security Agency —NSA: zwana przez niektorych „Non Such Agency”.

    PS Jonathan Pollard, amer.obywatel kradl informacje i przekazywal Izraelowi – siedzi w wiezieniu od 1987 – ma wyjsc w 2015.

  299. ozzy – święta racja, tylko kto się tym przejmuje? W społeczeństwie, które niczym stado baranów prze do przodu?

  300. Prawda, święta prawda.

    Swoją drogą naprawdę szkoda , że Rokita aż tak podupadł. Kiedyś mi się wydawało, że to naprawdę inteligentny człowiek. Myliłem się.

  301. Taki inteligentny a taki niemądry. Nie On jeden. Z kim przystajesz… Niestety Jego Żonie natura poskąpiła i inteligencji i mądrości. Zasada Kopernika ciągle aktualna.

css.php