Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

1.02.2014
sobota

Premier w zaspie

1 lutego 2014, sobota,

W walkę z zimą zaangażował się osobiście premier Tusk. Premier na konferencji prasowej o podręcznikach dla pierwszej klasy dowiedział się, że na Lubelszczyźnie panuje klęska zimowa, o czym nie wiedział, bo bywał poza granicami, ale skoro już się dowiedział, to najpierw wezwał na dywanik panią wojewodę i kazał jej z zimą walczyć porządnie.

Dostało się też ministrowi administracji, panu Trzaskowskiemu, że z zimą nie daje sobie rady. Ministra można jeszcze jakoś usprawiedliwić: nowy i nie wie jeszcze, że musi walczyć z każdą zaspą. Oczywiście po reprymendzie premiera od razu ruszyli do roboty, a pani wojewoda zapewniła nawet publicznie, że dotrze do wszystkich zasypanych miejscowości. Zakres zimy na Lubelszczyźnie nie jest jednak opinii publicznej szczegółowo znany, a więc nie wiemy jak ciężka praca spadła na panią wojewodę. Media od trzech dni pokazywały jedną wieś, do której dojechać się nie dało, bo zaspy i zawieje. Jedną wsią można wypełnić kilka dobrych serwisów informacyjnych i do klęski żywiołowej już tylko krok. Dziennikarze jednak pieszo dotarli, co pokazywali na zdjęciach, a więc może i mieszkańcy mogli jakoś wyjść? Nie wydawali się zresztą jakoś szczególnie nadejściem zimy poruszeni. Zdarza się – taki mamy klimat, jak powiedziała nad wyraz przytomnie i słusznie pani wicepremier Bieńkowska, a czego media i premier jakoś nie chcą przyjąć do wiadomości. Już zwłaszcza premier alergicznie reaguje na każdą wzmiankę o zimie.

Mam więc dla Pana Premiera dodatkowe komunikaty – otóż, jak czytam, w Austrii i we Włoszech też jest zima i kilkudziesięciu Polaków, o ile już dobrze policzono, bo o tej porze roku może ich być tam więcej, nie może wyjechać z zasypanych hoteli, a powinni. Na miejscowych nie ma co liczyć, oni raczej są po stronie wicepremier Bieńkowskiej i powiedzą – taki mamy klimat i zaspy w lutym rzecz normalna. I nawet nie wiadomo, czy powiedzą „sorry”. Tymczasem u nas ferie w niektórych województwach się kończą i ludzie będą mieli pretensje, że nie zdążyli, a rząd nie pomógł. Nie wiem, kto ma ich uwolnić, może jednostka Grom, o której jakoś ostatnio cicho? W każdym razie żaden polski obywatel nie powinien pozostać bez pomocy państwa i bez należytej opieki stosownych służb. Źle się też dzieje – wedle medialnych doniesień – na granicy węgierskiej. Tysiące osób tkwi w zaspach. Czy są tam Polacy? Pewnie są. W każdym razie trzeba to sprawdzić i w razie czego sprowadzić bezpiecznie do kraju. I niech pan premier nie liczy na jakąkolwiek wdzięczność. To już taki państwa psi obowiązek, w czym zresztą władza nas nieustannie utwierdza. Nie ma się co dziwić, że co chwilę ktoś pyta – jak żyć, panie premierze, jak żyć?

Jest jednak jaskółka nadziei, że kiedyś może ktoś doceni. Otóż pan hodowca papryki, który tym pytaniem zasłynął na całą Polskę i stał się ukochanym symbolem PiS, przejrzał i przyznał, że PiS wygrywa na nim swoje polityczne interesy, bo on pomoc obiecaną przez rząd dostał, czyli wyszło, że Kaczyński z Suskim kłamią powołując się na jego niedolę. Sporo jednak czasu upłynęło nim zauważył manipulacje, a zimy są co rok i zaspy też, czyli czasu na refleksję mniej. A tak na marginesie – droga do owej wsi była ponoć powiatowa, to dlaczego mają odśnieżać ją premier z ministrem i wojewodą? Może jednak powiaty nie są potrzebne, skoro sobie w jedną drogą nie radzą? Może SLD ma rację, że trzeba je zlikwidować?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 895

Dodaj komentarz »
  1. Koalicja PO-SLD może być nieco lepsza od PO-PSL, jeśli taka będzie.

  2. Nie po raz pierwszy Tusk pokazuje swoją twarz ugodowca, kunktatora i zwodziciela pod publiczkę. Takie chwyty działały na początku kadencji. Mam wrażenie, że teraz mogą mu szkodzić, jako zgrane do cna żetony.

    Zadziwia automatyzm, jaki demonstruje premier w swoich zachowaniach. Inteligentny człowiek, a stereotypowy i powtarzający się, jak głupi Jasiu.

    anumlik
    1 lutego o godz. 18:07

    Mój komentarz
    Zalinkowany artykuł o Stalinie-ugodowcu zawiera tak naiwną analizę geopolityki powojennej, a o niej dzisiaj dużo wiemy, że ręce opadają.

    Polska była najważniejszym terenem dla ZSRR w ówczesnej sytuacji (przyczółek, przedpole dla ZSRR i łącznik ze strefą okupacyjną (potem NRD).
    Teza o niezależnym rządzie, który w ówczesnej Polsce rzekomo mógł być trwały, gdyby nie opór Mikołajczyka, jak autor sugeruje poprzez rzekome niedopowiedzenia zawarte w porozumieniach zawartych w Teheranie i Jałcie, jest rażąco sprzeczna z faktami.

    Autor sobie dopowiada takie rzekome uzgodnienia, czy słowa delegatów radzieckich, które nie padły ani w Teheranie, ani w Jałcie lub padły jako ustne ozdobniki dla umów tam zawartych. Dodatkowe komunały na temat demokracji, które tam zabrzmialy, były zwykłymi dyplomatycznymi wypełniaczami rozmów. Realizowano uzgodnienia, a nie frazesy.

    Historia na życzenie. Autor fałszuje historię w sposób natarczywy i brutalny.
    Pzdr, TJ

  3. @ Gospodyni
    Co sie z Wami dziennikarze dzieje? Od kiedy to papryke sie hoduje? Mnie uczono w szkole ze hoduje sie zwierzeta. Czyzby w Polsce powstal nowy rodzaj zwierzat zwany papryka? Jezeli natomist chodzi o Tuska to wyrafinowana bestia. On wie ze sciana wschodnia ma pro PiS-owskie zapatrywania, dlatego chcac przeciagnac te sciane na swoja strone chce pokazac swoja nadopiekunczosc. Prosze, zobaczcie, ja premier jestem zainteresowany wami bardziej niz wasz idol Kacznski. Jak zaglosujecie w przyszlosci na niego nigdy nie bedzie o was pamietal tak jak ja, nawet zima, gdy zaspy sa wszedzie, ja szczegolnie o was pamietam. I o tym szanowna Godpodyni nie wspomina, chociaz az nadto widac ze ta nadtroskliwosc jest niczym innym jak tylko kielbasa wyborcza.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ Gospodyni
    Co sie z Wami dziennikarze dzieje? Od kiedy to papryke sie hoduje? Mnie uczono w szkole ze hoduje sie zwierzeta. Czyzby w Polsce powstal nowy rodzaj zwierzat zwany papryka? Jezeli natomist chodzi o Tuska to wyrafinowana bestia. On wie ze sciana wschodnia ma pro PiS-owskie zapatrywania, dlatego chcac przeciagnac te sciane na swoja strone chce pokazac swoja nadopiekunczosc. Prosze, zobaczcie, ja premier jestem zainteresowany wami bardziej niz wasz idol Kacznski. Jak zaglosujecie w przyszlosci na niego nigdy nie bedzie o was pamietal tak jak ja, nawet zima, gdy zaspy sa wszedzie, ja szczegolnie o was pamietam. I o tym szanowna Godpodyni nie wspomina, chociaz az nadto widac ze ta nadtroskliwosc jest niczym innym jak tylko kielbasa wyborcza

  6. Nieśmiało stwierdzę, że wojewodzina, sędzina, aptekarzowa, to ŻONY…..
    Mamy problem z nazwami zawodów kiedyś niedostępnych dla kobiet.

    Nerwowe bywają ruchy Tuska.
    Ale jednocześnie jest na nie skazany.
    Spróbowałby nie dać głosu w tej sprawie, nie pojawić się na miejscu katastrofy, klęski, czy tragedii.
    To współczesne „dziennikarstwo” wymusza pewne bezsensowne z punktu widzenia pragmatyki zachowania polityków.

    Są ludzie którzy za ponoszenie odpowiedzialności za jakiś wycinek działań Państwa biorą pieniądze. Niemałe często.
    Premier czy wojewoda ma koordynować, nie osobiście ratować.
    Dziennikarze zdają się tego nie pojmować…..

    Supermen też czasami sypiał.
    I był tylko jeden……

  7. TJ
    1 lutego o godz. 19:56

    Czy w naszkicowanej opcji odbyłby sie proces szesnastu?
    Było tylu żołnierzy wyklętych?
    Tak długi okres destabilizacji i bandytyzmu?

    Wydaje mi się że nie.
    Nieuchronne było przydzielenie do strefy wpływów.
    Natomiast koszty mogłyby być znacząco niższe.
    No i Anglicy nie finansowaliby tak szczodrze naszej opozycji…..

  8. @ Red. Paradowska
    Ma Pani rację, choć sporą dozę ironii w Jej felietonie wyczytałem – powiaty nie są Polsce potrzebne, a przynajmniej w tak dużej liczbie i z tak ograniczonymi kompetencjami. Ale też i 49 post gierkowskich województw potrzebnych Polsce nie jest – przykład PSL, jak uwłaszczyć się „na państwowym”, gdy się ma władzę w takich województwach jak ciechanowskie, ostrołęckie czy łomżyńskie, ukazał w latach 1994 – 1998 co to znaczy upartyjnienie samorządu. Polsce potrzebne jest dokończenia reformy samorządowej (zarówno na poziomie gminnym, jak i na ponadgminnym) w sferze finansów. Dystrybucji tych finansów, znaczy się. A także uchwalenie ustawy metropolitalnej, wraz z towarzyszącą jej ustawą o strefach usług publicznych – innych w – na ten przykład – obszarze aglomeracji warszawskiej, innej dla Trójmiasta, czy aglomeracji Katowickiej, a innej w obszarze Ostrołęki, Przasnysza czy Przemyśla. Ale to temat rzeka i na inny felieton.

    Premier goni w piętkę, co można zauważyć nie od dziś. Przypomina ojczulka Putina z tym swoim „pojechalim, napomnielim i zrobilim porządek”. W świetle kamer oczywiście. Szkoda tylko, że deprecjonuje w tzw. opinii publicznej swoich współpracowników. A to panią wicepremierę zdeprecjonuje, przepraszając za jej wypowiedź, a to panią wojewodzinę za brak czujności w temacie śniegu. Sadzę, że to nieuleczalna choroba, to deprecjonowanie. A tak na marginesie. Nieźle by było, gdybyśmy mogli obejrzeć w telewizorach akcję GROMU, ratującego zasypanych polskich amatorów narciarstwa z Austrii. Oczyma wyobraźni widzę te tytuły w gazetach. „Swoich wyciągnęli z zaspy, a maleńkie austriackie (niemieckie, włoskie i szwajcarskie) dziateczki w śniegu zostawili. Z „zostawianiem w śniegu” nie radzę żartować. Toż to poważna wpadka mogłaby być.

  9. A jeszcze jakby te dziateczki w ferworze wyciągania „swoich” przydeptali… 🙄

    49 województw za Gierka to była konieczność. W cotygodniowym losowaniu ustalano, które dostaną odpowiedni przydział (mięsa, papieru toaletowego, sznurka do snopowiązałek etc.)
    Ale po co dzisiaj?

  10. Aj aj jak to się zjełczała sława dziennikarstwa polskiego uniosła paprykarz nagle oznajmił, że PIS wykorzystał go politycznie. Każdy uczciwy dziennikarz, który pamieta o podstawowym obowiązku jakim jest patrzenie władzy na ręce przyjrzałby się tej sprawie zadałby pytanie jakie korzyści otrzymał Kowalczyk od przedstawicieli PO w zamian za zmianę stanowiska. Ale czego się można spodziewać po Paradówskiej w końcu nie po to otrzymuje jakąś cząstkę 570 tysięcy jakie otrzymała Polityka, żeby ośmieliła się spełnić podstawowy obowiązek dziennikarza jakim jest patrzenie władzy na ręce.

    Ta historia z Kowalczykiem przypomina mi przypadek niejakiego radnego gliwickiego Goliszewskiego z PIS, który pomimo, że wiedział o terminie sesji w czasie której miano rozpatrywać wniosek o finansowaniu szkodliwej inwestycji dla miasta jakim jest hala Podium obecnie hala Gliwice wyjechał sobie na wyspy kanaryjskie. Później tłumaczył się, że rzekomo nie poinformowano go zmianie terminu sesji. Jak się okazało był to celowy ruch w ramach nieformalnej koalicji pomiędzy PIS a ugrupowaniem oligarchy w Gliwicach Zygmunta Frankiewicza.

    A tak między nami to może pani zainteresuje się kontrolą jaką prowadzi NIK w Gliwicach i każdy dziennikarz zadałby pytanie dlaczego dopiero teraz czyżby dlatego, że prawdopodobnie z otoczenia oligarchy dostarczono informacji dziennikarzom Faktu o udziale radnego gliwickiego PO Gorniga w machinacjach przy prywatyzacji szpitala w Myślenicach? Dlaczegóż to nagle w Gliwicach pojawił się NIK pomimo, że wcześniej jedyny niezależny dziennikarz Dariusz Jezierski informował gazety w tym także Politykę o nieprawidłowiościach mających miejsce w Gliwicach.

    Ostatnie pytanie do pani Dlaczego nikt z Polityki ani innych gazet nie zajął się sprawą łamania prawa w Gliwicach? Czy przyczyną było to, że bardziej was interesuje statystyka i czy dany prezydent jest chroniony przez PIS czy PO? A może decydującym czynnikiem była ochrona posłów PO Jerzego Buzka i Jana Kaźmierczaka?

    Mam nadzieję, że kontrola NIK będzie przeprowadzona rzetelnie a nie powierzchownie, żeby wiadome osoby uniknęły ramienia sprawiedliwości. I mam nadzieję, że ewentualny proces będzie prowadzony przez sąd w innym mieście niż w Gliwicach gdzie o tutejszym sądzie i prokuraturze mówi się że kto tam idzie to niech nie spodziewa się sprawiedliwości.

  11. Oczywiscie, że papryka jest zwierzęciem. Z rodziny sraczkowatych. Chopin dostał Nobla (ex aequo z JPII), słynny japoński wojownik to pigmej, dynia nie ma pestek itd. Gdybyś Marcin skończył nową, zreformowaną szkołe i oglądał więcej teleturniejów to nie zadawałbyś takich pytań. Ale niedługo będzie tylko w jednej klasie jedna książka (na razie na ucznia, kolejne etapy reformy prawdopdobnie przewidują jedną książkę na klasę a w przyszłości na szkołę).
    Napiszcie lepiej czy będzie wojna, bo nie wiem czy mam zapłacić podatek od nieruchomosci na cały rok (65 złotych) czy tylko na kwartał.

  12. @TJ, z godz. 19:56

    Zgadzam się. „Teza o niezależnym rządzie, który w ówczesnej Polsce rzekomo mógł być trwały, gdyby nie opór Mikołajczyka, jak autor sugeruje poprzez rzekome niedopowiedzenia zawarte w porozumieniach zawartych w Teheranie i Jałcie, jest rażąco sprzeczna z faktami”. I tego też dotyczył mój komentarz pod wpisem @wieśka59, w poprzednim blogu red. Paradowskiej. Czy do skonsumowania teherańskiej propozycji dla Mikołajczyka by doszło, czy też nie, rezultat byłby ten sam. Taktyką salami, Stalin odcinałby wpływy niekomunistycznej opozycji, a rozpocząłby zapewne znacznie wcześniej, czego przykład mieliśmy podczas Powstania Warszawskiego. Pewnie pozwoliłby aby w Polsce „wojna domowa” pochłonęła więcej ofiar. Mielibyśmy tedy więcej żołnierzy wyklętych, a i „procesów szesnastu”, czy „dwudziestu czterech” byłoby więcej. Podobnie jak w Bułgarii, Rumunii, czy na Węgrzech. Antykomunistyczne podziemie w Polsce utrzymywane byłoby pewnie znacznie dłużej, by – jak w reszcie „demoludów” – zrobić w końcu porządek ze „zgniłą, antysocjalistyczną reakcją”.

  13. Premier, zdaniem TJ, pokazuje twarz, zaś On (TJ), to co za twarzą u góry, a nie ma co pokazywać.

  14. Myślę, że ci Polacy zakopani w zaspach śniegu w austriackim Tyrolu to też wina Tuska. Na szczęście sprawa papryki i jej króla już nie obciąża premiera, tylko Kaczyńskiego.

  15. anumlik
    1 lutego o godz. 20:54
    @TJ, z godz. 19:56

    Taktyka Stalina nie była taktyką wyłącznie Stalina. To była doktryna internacjonalizmu – rozszerzanie strefy wyzwolonej od kapitalizmu, czyli kontynuowanie wyzwolenia klasy robotniczej najpierw w Europie i dalej jak tylko się da.

    Tylko względy taktyczne mogły modyfikować ten proces, jak np. wycofanie się z Jugosławii, bo tam już rządził komunista Tito, a kraj górzysty i nie na kierunku ekspansji, jak wycofanie się potem z Austrii, jak nie interweniowanie w Finlandii, ale za cenę finlandyzacji, zresztą kraj nie na głównym kierunku ekspansji. Wyzwolenie Grecji było bardzo pożądane, bo to był swobodny z urozmaicony wybrzeżem dostęp do Morza Śródziemnego, itd. Niestety nie wyszło.
    Doktryna została werbalnie odstąpiona przez KC KPZR dopiero w latach 60-tych 20 wieku za Chruszczowa.
    Pzdr, TJ

  16. wiesiek
    na co komu takie słowa, jak wojewodzina i sędzina w znaczeniu ‚żona wojewody, sędziego’? Czy ktoś jeszcze powie ‚sędzina’ na żonę sędziego? Otóż nie, jak se kobita nie wyrobiła swojej pozycji, to na funkcji mężowskiej ‚wozić się’ nie będzie.
    Dlatego stwierdzam, że nie czas żałować tych słów, ale należy przystosować je do nowych funkcji. Językowi i społeczeństwu wyjdzie to na dobre.

  17. @ TJ, 1 lutego o godz. 21:30

    Masz, oczywiście, rację. Tylko, że Stalin doprowadził tę taktykę (nazwaną z węgierska Szalámitaktika) do perfekcji. Prawo szariatu też nie zostało przez talibów z Al-Ka’idy wymyślone, a w najbardziej rygorystycznej, do dziś uznanej formie, przez Ahmada Ibn Hanbala, na przełomie ósmego i dziewiątego wieku. Jednak z osobą Bin Ladena się kojarzy i pewnie długo się będzie kojarzyło.
    Pozdrawiam.

  18. TJ
    1 lutego o godz. 21:30

    Główne co zadecydowało to postępy wojsk oraz rozmowy z Churchillem skoro twierdzisz, że to było związane z doktryną internacjonalizmu to dlaczego w takim razie Armia Czerwona nie wkroczyła do Grecji w końcu w czerwcu 1944 roku była już w Rumunii i Bułgarii a stamtąd był tylko skok do Grecji. A co do Jugosławii Tito miał tam za mocną pozycję w końcu miał tam zorganizowaną armię partyzancką panującą nad częścią kraju, która brała także udział w walkach na Węgrzech. Poza tym w 1948 roku gdy okazało się, że konflikt z Józefem Stalinem jest nieunikniony Tito przeprowadził prewencyjne aresztowania tych członków Komunistycznej Partii Jugosławii, którzy byli lojalni wobec Stalina poza tym zawarł porozumienia z państwami zachodnimi, które zapewniły mieszkańcom Jugosławii pracę w Niemczech Zachodnich oraz dostawy uzbrojenia dla armii jugosłowiańskiej.

    Mogę się zgodzić z częścią wypowiedzi na temat Polski, gdyż choćby ze względów logistycznych zaopatrzenie sił Armii Czerwonej w Niemczech nie można było dopuścić, żeby władzę przejęły siły niepewne.

  19. @wiesiek59, godz 20:29. Też uważam, że nie powinno być „pani wojewodzina”, lecz „pani wojewoda”, tak jak „pani sędzia”. Parę lat praktykowałem w sądzie jako ławnik i zauważyłem, że tak sformułowanego tytułu używa się powszechnie. I jest on – takie mam przekonanie – poprawny. Pozdrawiam

  20. gdyby dobry premier Tusk,
    robił to za co bierze pensje od 6 lat to nie musiałby przeszkadzać , o pardon, angażować się osobiście. Malo było jaj jak poprzez rozwalenie planów przeciwpowodziowych doprowadził do powodzi i jeździł tam ze swoim dworem i pismakami, przeszkadzając na wiele godzin w akcji ratowniczej ?
    Ale punkty zbierał jako dobry Tatuś Polaków

  21. O tej zasypanej wsi coś tam skrobnąłem u pana Passenta .
    Podobna ocena jak u pani J.Paradowskiej . Eksploatowana wioska w TVN24 poza przyzwoitość , nie informowano by mieszkańcy zabrali sie sami do roboty ,czyżby sami Inwalidzi ?!
    Nagłaśnianie tej wioski w TVN24 jest obrażliwe dla jej mieszkanców ,chyba ,że oni rzeczywiscie siedzieli na Dupach i czekali na …Godota . Takiej oceny mi brak co to za ludzie ,że tacy niesprawni .
    ps.
    Red.Kajdanowicz z TVN24 mówił coś o podziałach miedzy Polakmi .
    Ten Facet codzienie pracuje nad tworzeniem takich podziałów ,Codziennie !!!, dwa dni temu jeszcze raz bez sensu wracał do pani Elżbiety Bienkowskiej ,ot taka niewinna wrzutka .
    Potrzeba w Polsce wiecej takich ludzi a’la pani Vice premier którzy stawiaja problemy zgodnie z ich autentycznym znaczeniem , nie oglądajac się na popiskiwanie gawiedzi nawet dysponujących TUBĄ
    .

  22. GajowyM.
    Dlaczego dopiero teraz to ujawniłeś?!
    Czułem, że za tym pokazywaniem w TVP losowania TotoLotka kryje się jakiś tajny przekaz podprogowy. Ale że aż dla 6 z 49 województw starczało choćby sznurka?
    A ja, głupi, skreślałem te numerki i skreślałem….

    wiesiek59
    Mnie też co najmniej razi używanie formy ”wojewodzina” , gdy mówimy o pani wojewodzie.
    Przede wszystkim określenie osoby piastującej stanowisko państwowe powinno być jednoznaczne. I jest to – przykładowo – Wojewoda Pomorski. ”Wojewodzina” w tej zbitce mógłbym także odczytać jako określenie pejoratywne, ironiczne i dezawuujące osobę wojewody.
    Słowem – ”wojewodzina” to taki sobie kiepski wojewoda.

  23. @ anumlik
    Stalin nie byl zadnym przywodca komunistycznym, byl zwyczajnym dyktatorem stosujacym doktryne komunistyczna do utrwalania swoje carskiej wladzy. To cos na ksztalt Napoleona ktory oglaszal sie cesarzem narodow. Dyktatorzy stosuja do swojej strategii okreslone ideologie ktore pozwalaja im kontrolowac spoleczenstwa.
    Kazdy dyktator wypracowuje sobie wlasne metody, przy czym sa uwarunkowania historyczne. Bo na przyklad w takiej Korei czy Syrii to jest juz dyktatura dynastyczna, a w Rosji Sowieckiej jeszcze jej nie dopracowano. Stalin byl do tego stopnia egoista ze nawet rodzine ignorowal, bo przeciez mogl podobnie jak Kim IR Sen przekazac przed smiercia wladze swojemu synowi, ale on tego nie planujac poslal go na pewna smierc walczyc na froncie. Jezeli natomiast chodzi o to co dotyczylo podporzadkowywania mu panstw stosowal prosta zasade: tam gdzie stoja nasze wojska tam jest nasz system. Zauwaz ze nie mowil KOMUNIZM.

  24. – Dzwoniłem do pani wojewody i prosiłem, że możliwie szybko pojawiła się tam na miejscu, żeby osobiście sprawdziła, czy wszystkie służby pracują w sposób odpowiedni. Otrzymałem informację, że zabezpieczono ewentualność tych drastycznych przypadków, typu ludzie wymagający dializy czy chorzy, nie było na razie takiej potrzeby, ale na taką ewentualność śmigłowce straży granicznej podobno są gotowe. Ale prosiłem panią wojewodę, żeby to jeszcze raz sprawdziła i w tej chwili udaje się tam na miejsce – powiedział w TVN24 premier Donald Tusk.
    http://pogoda.wp.pl/kat,,title,Atak-zimy-na-Lubelszczyznie-Zasypane-drogi-wsie-odciete-od-swiata,wid,16375095,wiadomosc_wideo.html?ticaid=112211
    ===================

    Jak rozumiem, we wsiach nie ma traktorów do usunięcia sniegu z dróg, ziarna, żywności innej niż przetworzona…….
    Bez komendy, nie ma inicjatywy mieszkańców?
    Sieć komórkowa padła, i nie mają jak wezwać pomocy?
    Niebożątka…….

    Nakręcanie histerii przez media może być sposobem na produkcję newsów.
    Krótkowzrocznym raczej.
    Z igły widły nie za każdym razem udaje się zrobić.

    Hasło:
    „nam nie trzeba Bundeswehry
    nam wystarczy minis cztery” dalej aktualne?
    Za Gierka przetrzymaliśmy -25 i dwumetrowe zaspy……..
    Z czego zrobieni są ci z Lubelskiego?
    Z g…….zapewne……

  25. @ Marcin

    Jeszcze jeden, który „łamie krzesła”, mimo, że wszyscy wiedzą, że Aleksander Macedoński był bohaterem.

    A gdzież ja napisałem, że Stalin był przywódcą komunistycznym? A? Nie był. Był dyktatorem, satrapą, cartem i bogiem (Boh, car i dońskij naczalnik, jak mówią Rosjanie). We własnym mniemaniu, wyłącznie i oczywiście. A doktryna komunistyczna potrzebna mu była – jak słusznie zauważasz – do utrwalania władzy. Podobnie jak wymienionym przez Ciebie inni dyktatorom, którym ideologia do utrwalania swej dyktatorskiej pozycji jest potrzebna. Jak Bin Ladenowi, Chomeiniemu, czy innym wyznawcom Proroka, którzy pięć filarów islamu zamienili na doktrynę szariatu. Nihil novi sub sole, Marcinie.

    Bardzo nie lubię w belferskie tony uderzać, ale na przyszłość oszczędź mi tak banalnych ripost. Moje posty dotyczyły taktyki, którą stosował Stalin, Zarówno w Teheranie, jak i w Jałcie, i wyłącznie w kontekście artykułu Eugeniusza Guza, na który powołał się wiesiek59.

  26. Stary outsider
    1 lutego o godz. 23:24

    Zabawne byłoby na przykład użycie zwrotu „rektorzyna”……..
    Takie….uwłaczające.
    A konstrukcja podobna.
    Już rektorowa brzmi lepiej……godnie .

    Ps.
    Nasza Panie REDAKTOR obudziła się ze snu zimowego po dwóch miesiącach…..
    Możemy czuć się utuleni w żalu…..

  27. anumlik
    2 lutego o godz. 0:27

    Po skalkulowaniu kosztów, Francuzi wycofali sie z Algierii, Indochin, Anglicy z Egiptu, Indii, czy innych terytoriów mandatowych.
    Rosjanie z Polski……

    Nieekonomiczne jest utrzymywanie wpływów siłą.
    Lepiej skorumpować elity danego kraju.
    Bahrajn, Japonia, Korea, sporo płacą za opiekę i nuklearny parasol.
    Zewnętrzne siły mogą być czynnikiem stabilizującym.
    A rejonów niestabilnych przybywa w zastraszającym tempie.

  28. @ Anumlik
    „To była doktryna internacjonalizmu ? rozszerzanie strefy wyzwolonej od kapitalizmu, czyli kontynuowanie wyzwolenia klasy robotniczej najpierw w Europie i dalej jak tylko się da.”
    Gdybys napisal o tym wyzwalaniu klasy robotniczej w cudzyslowie to bysmy nie mieli watpliwosci o jakie wyzwalanie chodzilo. Zapomnialem tez wymienic „komunizm kubanski” w ktorym wladza przechodzi nawet na brata. Jednym slowem z komunizmu zrobil sie byznes rodzinny. Co ciekawe ze jak stal sie ten byznes juz rodzinnym to obecnie i USA inaczej na ten byznes patrzy.
    Zeby jeszcze bardziej w tej zupie namieszac trzeba Polakom przypomniec ze kazda wladza jest dyktatura, niezaleznie czy nazywa sie ja demokracja czy komuna.
    Oraz drugie stwierdzenie to jest takie iz wsrod wladcow wspolczesnego swiata raczej nie ma takich ktorzy by nie byli psychopatami. System demokratyczny nie posiada mechanizmow zabezpieczajacy go przed opanowaniem przez psychopatow.

  29. @ wiesiek59, 2 lutego o godz. 0:40

    Przeca nie mam zamiaru tak zacnego procederu, jak skorumpowanie elit danego kraju, potępiać. Jak się dają korumpować, a nie są zmuszane do pakowania podelit (ładny neologizm, nieprawdaż?) za druty obozów przymusowej szczęśliwości „made in elyta”, to czemu nie. Demokracja ma to do siebie, że – oprócz tego, że jest najgorszym z systemów, w którym ludzkość (wybacz trywialność tego zwrotu) jakoś funkcjonuje, zamienia pluton egzekucyjny na kartkę wyborczą. A że przy okazji korumpuje. Sam przeca napisałeś, że „zewnętrzne siły mogą być czynnikiem stabilizującym”. Nawet wtedy, gdy, hy hy, w kartonowych pudełkach przewożą 15 melonów zielonych, aby w cichości „przepytać” rzeczywistych i potencjalnych szahidów, w jakich to obozach talibańskich byli szkoleni, aby skutecznie owijani semteksem, mogli – w imię Najwyższego – dokonać aktu odpalenia tegoż semteksu w wypełnionym ludźmi centrum handlowym.

    A regionów niestabilnych przybywa w zastraszającym tempie.

  30. Stary outsider
    pytasz, dlaczego dopiero teraz? Przypuszczam, że retorycznie, boś wprawdzie nie insider, ale jednak stary.
    Wiesz zapewne, że był to rodzaj wiadomości, której ujawnienie osobom nieupoważnionym mogło narazić na szkody obronność, bezpieczeństwo lub inny ważny interes państwa 🙄

    A sznurka starczało nawet dla liczby dodatkowej 😎

    Indoor,
    pesymista zapłaci podatek, optymista kupi akcje Bumaru albo na odwrót.

  31. @Marcin
    O wyzwalaniu klasy robotniczej bez cudzysłowu napisał @TJ, o 21:30. Cytuję: „To była doktryna internacjonalizmu ? rozszerzanie strefy wyzwolonej od kapitalizmu, czyli kontynuowanie wyzwolenia klasy robotniczej najpierw w Europie i dalej jak tylko się da”. I sądzę, że cudzysłów wcale nie był konieczny, bo i dystans do tego stwierdzenia konieczny nie jest. Taka to była doktryna. Że absurdalna – fakt.

  32. Pani Janino – M.Rakowski w Przesileniu grudniowym cytuje dowcip warszawski z epoki czyli lat 70-ych XX wieku
    – Co mamy między jesienią a wiosną?
    – Między jesienią a wiosną mamy klęskę żywiołową, przed wojną nazywaną zimą.

    nic nowego pod słońcem.

  33. Tusk musial utknac w zaspie poniewaz kultura zalesien srodpolowych w Polsce jest rowna ZERU ! Nie ma takich miedz jak w Anglii, prawie nie pielęgnuje się zieleni wdluz drog a efekty widac i czuc kazdej zimy. Snieg panuje na drogach ktore moga byc zasypane juz 2h po odsniezeniu. Ten stan rzeczy byl juz prezentowany przez niemieckiego okupanta jako dowod na gospodarkę rabunkowa i brak zrozumienia krajobrazu i funkcji jego elementow. W publikacjach z tego okresu („Die Landschaftsfibel” Heinrich Wiepking Jurgensmann) drukowano zdjęcia z zawianych sniegiem drog koło Warszawy i innych rejonow Polski. Inna sprawa ze krajobraz byl przez Niemcow traktowany jako zapora przeciwko wrogowi „Reichu” a miedze i drzewa miały osłaniac przed słoncem maszerujących zolnierzy jak i utrudniac widocznosc ze samolotu. A przeciez Polska w osobie Dezyderego Chlapowskiego miala propagatorow kultury rolnej gdzie szczegolną role pełniły zalesienia srodpolowe. I co z tego !? Jak wykorzystuje sie jego nauke ? Kiedy ostatnio pisano o tym człowieku ? Ile kilometrow miedz nasadzono w ostatnim 10-leciu ?

  34. Premier jest najważniejszym urzędnikiem w państwie, wraz z prezydentem stoi na czele władzy wykonawczej, której zadaniem jest wdrażanie praw i obowiązków obywateli dla dobra społeczeństwa. Stąd premier odpowiada za wszystko, rzecz jasna, że stosownie do danego przypadku i nie za sprawy powiązane niedorzecznie. Miło jest, że Donald Tusk, zajęty sprawami światowymi, znalazł chwilę, aby pochylić się nad losem maluczkich i udzielił pasterskiego pouczenia władzom zaśnieżonej Lubelszczyzny. Dobrze to świadczy … ale dość … czuję się nieswojo jak chwalę Tuska. Pytanie podstawowe, czy to, że premier państwa powinien w ogóle reagować, przy zagrożeniach dość pospolitych w naszym klimacie?… czy jest to normalne w funkcjonowaniu państwa, że premier zapędza odpowiedzialnych urzędników do roboty, którą powinni wykonać bez gadania, standardowo i automatycznie? W związku z tym, że nie jest to jednostkowy przypadek a sytuacja powtarzająca się regularnie, wydaje się raczej niewątpliwe, że procedury dotyczące zagrożeń są wadliwe, że system nie reaguje profesjonalnie, że są niejasne kompetencje i nie ma jednolitości oraz spójności zarządzania kryzysowego. Za to odpowiada Donald Tusk i to jest zarzut, który można mu postawić.

    Nasza szanowna Gospodyni w akapicie końcowym, sugeruje w tych okolicznościach, nieprzydatność powiatów. Chciałbym powiedzieć, w rzeczy samej i nie tylko z tego powodu, można ich wymienić więcej. Cztery reformy rządu Buzka, były reformami anachronicznymi, były to restauracja XIX wiecznych porządków gospodarczych i półfeudalnych porządków społecznych II Rzeczpospolitej. Dlatego nie mogły się udać i się nie udały, bo Polska mimo wszystko, była i jest już w XXI wieku. Reforma administracji i powrót do feudalnej trójstopniowej struktury, był powrotem do epoki konia i furmanki … stąd może wynika ta nadzwyczajna chyżość urzędów lubelskich … chociaż, jakby zaprzęgli woły do sań, to może by dojechali do tych zasypanych wiosek. Próbuję sobie wyobrazić tą sytuację, w czasach Rzeczpospolitej Ludowej, a jak pamiętam zimy były srogie. Rozwiązanie było proste jak konstrukcja cepa … najbliższa jednostka wojskowa dostarczyłaby pojazdów gąsienicowych i w kilka godzin ludność miałby żywność i wodę, aż do wiosny. No tak, ale to była armia ludowa z poboru, komusza i niesłuszna, a teraz mamy armię kapitalistyczną, zawodową i słuszną, czyli taką, która niesie bratnią pomoc ludowi afgańskiemu, ponad 4 tys. kilometrów stąd, strzelając tu i tam, z dużym prawdopodobieństwem trafienia w jakieś chłopskie wesele.

    P{ozdrowienia

  35. anumlik
    2 lutego o godz. 7:43
    @Marcin
    O wyzwalaniu klasy robotniczej bez cudzysłowu napisał @TJ, o 21:30. Cytuję: ?To była doktryna internacjonalizmu ? rozszerzanie strefy wyzwolonej od kapitalizmu, czyli kontynuowanie wyzwolenia klasy robotniczej najpierw w Europie i dalej jak tylko się da?. I sądzę, że cudzysłów wcale nie był konieczny

    Mój komentarz
    Pewnie, że tak.
    Mechanizmy dyktatury maja różne podłoża, osnowy ideologiczne. Jedne podłoża są przybrane, a inne ewoluują w przystosowywaniu ich do dyktatury.

    Stalin wyrósł na ideologii i praktyce rewolucji proletariackiej. Tak to się oficjalnie nazywało, mniejsza o szczegóły. Do wycofania się Lenina Stalin był urzędnikiem partyjnym. Wysoko postawionym, ale urzędnikiem i męczył się, by dorównać w teorii wszystkim pozostałym. A najbardziej męczył się z Trockim, który miał Stalina z ideologicznego obrzępałę.

    Śmierć Lenina wyzwoliła Stalina, mógł wykorzystać swoje urzędnicze stanowisko, które okazało się jak znalazł i pozgarniać wszystkie sznurki władzy do siebie. Do tego także potrzebny był parasol ideologiczny, by twardo utrzymywać, że Stalin jest spadkobiercą Lenina i innych wielkich.
    Pod parasolem naginanej, szatkowanej i selekcjonowanej ideologii, pisanej nota bene bez cudzysłowu, zapoczątkowana została dalsza ekspansja dyktatury poprzez typowe dla pierwszego stadium terror i czystki. Piszę – parasol, ale to była tylko ozdoba, werbalne uzasadnienie, faktycznym parasolem dla działań Stalina w państwie po rewolucji był dyktatorski system. System, który sam się napędzał.

    Identyczne stadium miała rewolucja w Chinach. Ideologia maoizmu do dziś jest opiewana w uchwałach Komunistycznej Partii Chin. Chińczycy doświadczeni rewolucją Mao, to naród, w który pamięta, że poezja od prozy nie musi się bardzo różnić. Przyjmą ze zrozumieniem, radością, a nawet, jeśli potrzeba, z entuzjazmem największe bzdury ubrane w gładkie słowa.
    Temat rzeka – dyktatorzy, systemy autorytarne, a ideologie.

    Dżihad zbrojny ma ideologię, ma podłoże, ale nie ma spójności ideologicznej oraz jednolitości we współdziałaniu. Za dużo nurtów, za dużo sprzeczności interesów, za dużo nierozumiejącego świata wokół.

    Skuteczne implementowanie idei religijnych do konfliktów (wyprawy krzyżowe, działalność Zakonu NM Panny w Polsce) było możliwe w sytuacji jednolitości i powszechności wyznań oraz sojuszu tronu z ołtarzem, co było praktykowane z niejakim powodzeniem w Europie. Od zapoczątkowania Reformacji mechanizm przestał działać globalnie (z europocentrycznej perspektywy). Stał się lokalny i to na krótką metę.
    Pzdr, TJ

  36. @TJ
    Pełna zgoda. Dopełnię tylko Twój znakomity wywód jedną refleksją.

    Dobrze, że zbrojny dżihad nie ma spójności ideologicznej oraz jednolitości we współdziałaniu. Reformacja w kościele rzymskim stała się dobrodziejstwem nie tylko dla chrześcijaństwa. Ona „odglobalizowała” cały ówczesny „religijny” świat. Także muzułmański. Warto by się temu przyjrzeć bliżej i co nieco zgłębić temat. Według mnie wypowiedzenie posłuszeństwa Rzymowi przez Lutra i innych protestanckich reformatorów, które zbiegło się z wypowiedzeniem posłuszeństwa papieżowi przez Henryka VIII w Anglii, stępiło ostrze „zbrojnego islamu”. Nie zapominajmy o tym, że idee i reformatorzy kościelni schronienie przed stosami uzyskiwali najczęściej w faktoriach handlowych już coraz mniej średniowiecznej Europy. A ponieważ największe korzyści dawał handel z ówczesnymi terytoriami pozostającymi pod panowaniem (a niechby i pod wpływem) islamu, to i „kalejdoskop idei” musiał w jakiś sposób na ten islam wpływać.

    Tu warto zadać pytanie – na ile obecna „globalna wioska” jest w stanie przyjąć (po pewnym czasie, oczywiście) jedną prawdę i jedną wiarę? I jaka ona będzie? Ta prawda i ta wiara w nią.

  37. Pani Janino, po pierwsze – dlaczego tak rzadko Pani umieszcza kolejne posty na blogu? Po drugie – nie wiem czy ktoś zauważył panią wojewodę lubelską jak wystrojona w futro wybrała się na „inspekcję” terenu? Z jej wypowiedzi w tv wynikało, że wszystko jest OK. wszyscy działają prawidłowo, więc o co chodzi. A Pan Premier ma faktycznie bardzo marnych doradców od PRu. Kolejny raz pokazał się jako facet zagubiony, przepraszający wszystkich za wszystko. Zabrakło mi tylko na końcu jego wypowiedzi zdania: „Ludzie, proszę was, zagłosujcie na mnie jeszcze raz”. Przykład ewidentnego „zużycia materiału”. Czas na zmiany – tylko cholera jasna, na kogo??????

  38. Cytuję za TVN24;

    ‚Zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego postawili sieradzcy policjanci 55-letniemu mężczyźnie, który w Sieradzu zaatakował torebką foliową napełnioną nieznana cieczą lidera SLD Leszka Millera.’

    Zaiste, kręte i strome są drogi, myśli prokuratorskiej. Poseł posłowi nierówny, jeden jest funkcjonariuszem, inny nie jest. (art. 115 § 13)

  39. anumlik
    2 lutego o godz. 12:25
    Masz rację, że Reformacja w kościele rzymskim stała się dobrodziejstwem nie tylko dla chrześcijaństwa.
    Co do chrześcijaństwa to można zobaczyć, że natychmiast zorganizowano sobór trydencki, by naprawić kościół po odejściu Lutra i zahamować przechodzenie doń wiernych. Ustalenia tego soboru są w dalszym ciągu podstawą dla katolicyzmu. Obecnie jak widać nasi Biskupi zaczęli tę podstawę lekceważyć.
    Co do islamu to można powiedzieć, że on nie jedno ma imię i nie wszyscy islamiści jednakowo pojmują Dżihad i nie wszyscy chcą walczyć z niewiernymi i z ludźmi innych religii. Wielu znanych przywódców Islamu przestrzega przed walką z chrześcijaństwem i widzi w tym wielkie zagrożenia dla islamu. Niestety część fundamentalistów jest sfrustrowana tym że Arabowie zostali zepchnięci do II świata a dominującej z przed stuleci pozycji. Chcą powrotu do swej dominacji w świecie i ponieważ są słabi wykorzystują broń słabych ideologię i terroryzm. Tą drogą trudno im będzie odnieść sukcesy.

  40. Pamiętam zimy, gdy cały kraj tonął w zaspach. A jednak radziliśmy sobie z pogodą. Dziadowska komuna zdecydowanie lepiej radziła sobie z corocznymi kataklizmami śnieżnymi. Dzisiaj, gdy administracji i urzędników różnej maści mamy więcej, aniżeli kiedykolwiek, wyraźnie brakuje pieniędzy na uruchomienie pługów. Z drugiej strony, kiedy w latach 70-ch jeździłem samochodem ciężarowym na wschód Polski, to drogi były białe. Na dodatek mieliśmy wyłącznie opony całoroczne uniwersalne. I dawało się radę. Po co ruszać premiera. Wystarczy, że każdy rzetelnie wykona swoją robotę. I śniegi nie będą straszne.

  41. Dopisuję się tu do opinii Haszszu…
    Kiedy we Wrocławiu gwałtowny opad śniegu i silny mróz w ciągu jednej nocy sparaliżował miasto /nie pamiętam, który to był rok, ale byliśmy w drodze do socjalizmu/ – nie mogły ruszyć tramwaje, ulice zasypane i nieprzejezdne, ale jeszcze był prąd; przez radio usłyszeliśmy komunikat, żeby osoby starsze i te, które mają daleko do pracy pozostały w domach. Mężczyźni mieli się zgłosić do najbliższego zakładu pracy, aby przystąpić do odśnieżania. Zaświadczenie z pieczątką było traktowane, jako zaliczony dzień pracy. Pojawiło się wojsko i wraz z tym pospolitym ruszeniem w ciągu dnia ulice i torowiska zostały odśnieżone, można było udać się do pracy następnego dnia.
    No, ale wtedy w każdym zakładzie pracy funkcjonowała komórka Obrony Cywilnej i ta obrona w przypadku wyższej konieczności zadziałała.
    Premier się nie wtrącał.

  42. Dodam tu jeszcze, że wiosną, przed majowym świętem były w zakładzie generalne porządki, sprzątanie trawników, usuwania śmieci, malowanie ogrodzenia, przycinanie zeschłychłęzi na zakładowych drzewkach.
    Moja specjalność, to było malowanie siatki ogrodzeniowej na zielono.
    Stałam z jednaj strony, z drugiej koleżanka i machałyśmy pędzlami w tempie umożliwiającym dokończenie tej zbożnej pracy razem z innymi – żeby nas nie daj Boże nie przydzielono di jakiejś taczki..

  43. ANCA_NELA
    2 lutego o godz. 13:41
    i zak1953
    2 lutego o godz. 13:10
    System centralnie sterowany działa zupełnie inaczej niż demokracja i tam premier nie musiał dbać by wybrano go na następną kadencję.
    Władzy zawsze zależy na tym by wszystko jakoś działało. Wtedy wielkie zakłady pracy mogły najwięcej i one zwykle dostawały instrukcje z centrali partii jak działać. Sami dyrektorzy też podejmowali decyzje wyprzedzające by ich czasem potem nie wezwano na dywanik. Poza tym jak zwykle wiele zależało od ludzi na stanowiskach decydenckich. Prasa na dodatek nie pisała nic przeciw parti i rządzącym bo nie miała prawa i wiele spraw po prostu nie dostawało się do wiadomości opinii publicznej. Obecnie wiele spraw jest rozdmuchiwanych przez dziennikarzy co tworzy odpowiedni klimat. Często mając ludzi i sprzęt dyrektorom dużych zakładów łatwiej było skutecznie zareagować na ekstremalne warunki pogodowe. Czasami rzeczywiście w PRL działania przeciw takim kataklizmom były skuteczniejsze.

  44. Drogi na wschodzie Polski są takie, że nawet latem trudno jest się nimi poruszać. Prawdopodobnie stanowi dróg odpowiada stan i rodzaj sprzętu do odśnieżania jakim dysponują lokalni zarządcy dróg. Jak sądzę są to głównie szufle i łopaty napędzane siłą mięśni śmiesznie nisko opłacanych pracowników ewentualnie więźniów z okolicznych zakładów karnych. Być może czasami wspomagani są jakimś starym traktorem z pługiem napędzanym białoruską lub ukraińską ropą. Ludzie, którzy jeszcze tam pozostali do zimy są przyzwyczajeni i spokojnie dadzą sobie z nią radę. Zapewne są dzisiaj zdziwieni tym nagłym zainteresowaniem mediów i premiera. Będą teraz mieli temat do wspomnień do końca życia. Za kilkanaście lat takich problemów premier już mieć nie będzie bo wszystko wskazuje na to, że ta część Polski całkowicie się wyludni.

  45. Nela i maciek. g

    Z tym centralnym zarządzaniem, za pomocą którego zimą w PRL odśnieżano, odmrażano i ze śpiewem „my się zimy nie boimy, dalej śnieżką w plecy zimy”, przeganiano ją z zakładów pracy socjalistycznej oraz z miast, wsi i przysiółków, to prawda jest jedna. Zadania były podzielone, tzw. „obrona cywilna”, o której pisze Nela, rozdawała łopaty, rozstawiała koksowniki i uruchomiała pługi od odśnieżania. Wojsko pomagało, bo aby pomogło, wystarczył telefon lokalnego sekretarza PZPR do najbliższej jednostki. Premier nie był potrzebny, choć po takiej takiej zimie, kabareciarze z Nowego Świata, albo z pod innej „Egidy” wyśmiewali władze, że „w tym roku, Panie, zima nas znów zaskoczyła”. Znamy to? Znamy.

    Pisałem wyżej, przy okazji niepotrzebnych powiatów i równie niepotrzebnych 49 województw, że potrzebna jest ustawa o zakresie usług publicznych. Znaczy się, taka, która przypisze kompetencje do prowadzenia zadań „granicznych” określonym jednostkom samorządu terytorialnego. Wraz z pieniędzmi na te zadania. Rowy melioracyjne przebiegają często przez teren kilku gmin, a i przez kilka powiatów często one przebiegają, łączą się te rowy z innymi, a te inne wpływają do jednaj rzeczki, albo i dużej rzeki (nazywa się to to zlewnią), a żeby było śmieszniej, to rowy te, na terenach zurbanizowanych (nie zawsze w miastach) przechodzą w kolektory deszczowe. Obecnie każde z tych melioracyjnych ustrojstw ma innego zarządcę (a na terenach prywatnych przez które owe ustrojstwa przechodzą mają i innego właściciela). Gdy dochodzi do „wali z żywiołem”, jakim jest wzmożony opad deszczu, nie wiadomo co jest czyje. Wojewody, starosty, wójta czy prezesa firmy. Podobnie rzecz się ma z drogami. Są krajowe, wojewódzkie, powiatowe i gminne. A połączone są one w jeden organizm. Przejezdność mu na imię, zdaje się. Gdy starosta wyda kasę na inny niż utrzymanie dróg cel (a często się tak dzieje), nie odśnieża, bo nie ma za co. Podobnie wójt. I mamy to co mamy. Tylko po cholerę premier do tego wszystkiego się miesza. Lepiej by zrobił, gdyby sensowny projekt ustawy o strefach usług publicznych do sejmu (ma póki co w tym sejmie większość, nie?) przesłał i uchwalić pozwolił.

    Tak na marginesie. Zasada subsydiarności się kłania. A tej u nas nie uświadczysz.

  46. anumlik
    2 lutego o godz. 14:56
    Tak na marginesie. Zasada subsydiarności się kłania. A tej u nas nie uświadczysz.

    Mój komentarz
    Clou problemu – zasada subsydiarności nie działa jak należy, bo jak kraj długi i szeroki ludzie myślą kategoriami królestwa – on rządzi i on jest odpowiedzialny. Stąd te groteskowe występy premiera, który pogania wojewodów, a ci jada w teren i sprawdzają, czy zasada – do roboty k..a ..ć – jeszcze działa.

    Patrząc na przedstawienia w TV niektórzy blogowicze mają wrażenie, że lepsze by były dla Polski porządki feudalne – w rządach, nauce, administracji, mediach, itd.
    Mentalność obywateli nie nadąża za koniecznymi zmianami, zostaje w tyle. Po co się męczyć, perorować o jakiejś subsydiarności? Nie lepiej wziąć za pysk? Takie marzenia przychodzą nie jednemu do głowy.

    By subsydiarność zapuścić konieczne są zdaje się dwa czynniki – obywatelskość obywateli i polityków (państwowość) oraz odpowiednie ustawy. Ani jednego ani drugiego nie ma w dostatecznej podaży.

    W zasadzie, to o subsydiarności obywatele w Polsce się dowiedzieli dopiero w ostatnich 20 latach, gdy unijne programy trzeba było rozpisywać na województwa, powiaty i gminy. I wykonywać w zakresie kompetencji posiadanej przez dany szczebel. Idzie to jak z kamienia. Niemniej jednak należy pchać ten wózek, bo innego dobrego wyjścia nie ma.
    Czy ewolucja mentalności obywateli nadąży za ewolucją technicznych możliwości? Pogoń trwa. Musi trwać. Gdyby jeszcze rząd chciał pomagać.

    Sentymentalne wspominki o sprawnym odśnieżani dróg za komuny między bajki można włożyć. Po pierwsze za komuny było 20 razy mniej aut, po drugie obywatele mieli 2 razy mniej oczekiwań i 5 razy mniej widzieli jakiejkolwiek sprawności.
    Gdy spadł śnieg, to mówiło się – trudno, może przyjedzie jutro pług. Ale przecież są inne ważniejsze drogi, więc chyba poczekamy, itd.
    Pzdr, TJ

  47. Szanowna @ANCA_NELA, swoim wpisem (13.41 dnia 2.02.), przypomniała mnie „złoty” wiek w moim życiu, po przejściu na emeryturę – rentę (bo do jednego i drugiego świadczenia zdobyłem uprawnienia i z urzędu korzystałem z bardziej „opłacalnego”), kiedy to zostałem kierownikiem sekretariatu OC, najpierw powiatu a potem miasta i gminy.
    @ANCA_NELA pisze: No, ale wtedy w każdym zakładzie pracy funkcjonowała komórka obrony cywilnej i ta obrona w przypadku wyższej konieczności zadziałała .
    Nie jestem zorientowany jak jest obecnie w warunkach kompletnego sprywatyzowania życia gospodarczego, ale kiedyś, w warunkach państwowej (dziś się mówi na to niczyjej) własności środków produkcji, to administracja państwowa decydowała o wszystkim, oczywiście „szczeblowo”, wg. wytycznych przełożonego.
    W warunkach powiatu o wszystkim decydował przewodniczący powiatowego komitetu obrony (PKO, trochę dziwne skojarzenie?) – sekretarz komitetu PZPR (pan Stefan Ż.) oraz naczelnik powiatu, pan Franciszek T. – którzy mieli do pomocy Sekretariat OC właśnie, z kierownikiem tegoż, panem @Czesławem.
    Co obchodziło Wojewodę COZAS’IA, czy Sekretarza ZASADĘ, że pociąg relacji Oborniki – Szamotuły, utknął w Bąblinie, całkowicie przysypany śniegiem, razem z pasażerami po dachy wagonów ❓ ❗
    Organizowałem „ćwiczenie OC” i po sprawie. Oczywiście należało opracować t.zw. „założenie” do takiego ćwiczenia, wymyśleć powód – oczywiście, że to nieprzyjaciel był sprawcą śnieżycy i pociąg pojechał dalej. Uczestnicy akcji rozliczali koszty wg. tego „założenia” właśnie 😆
    Jeszcze jeden epizod wart jest uwagi. Oto przedsiębiorstwo budowlane, po zakończeniu budowy bloków mieszkalnych miało zamiar opuścić miasto, ponieważ teren do następnej budowy był nieprzygotowany !!! Na spotkaniu „przy herbatce” u Naczelnika, z udziałem pryncypała – Sfefana Ż. padło pytanie: czy istnieje możliwość „zatrzymania” w Obornikach firmy budowlanej ?? Moja odpowiedź: nic prostszego ❗ .
    Opracowałem „założenie” – oczywiście odpowiednio obciążając nieprzyjaciela, z udziałem w akcji ratowniczej sprzętu specjalistycznego PBR-olu oraz innych mniejszych zakładów miasta, by po dwóch dniach teren posprzątany i „pozamiatany” oddać do dyspozycji firmy budowlanej.
    Potem była „herbatka” w ośrodku wypoczynkowym fabryki mebli, a moje akcje poszły w górę!! Pan Stefan Ż. powiedział: co w sprawach wojskowych powie @Czesław, to tak jakbym ja to powiedział . Taka atmosfera trwała do agresji Rosji na Afganistan, gdy to na specjalnym spotkaniu (już!!) M-G KO, po „licytacji” terminu jej zakończenia (mowa była o dwóch tygodniach, „góra” miesiącu ?), powiedziałem, że 10-ciu lat może być za mało i może to być początek końca ZSRR !!! Co się kurde działo lepiej nie będę pisał ….. 😆
    P.S.- 1: czy wysłano do Austrii kilka pługo – piaskarek dla uratowania zasypanych tam śniegiem kilkudziesięciu Polaków z dziećmi, którym się śpieszy do Szkoły ??
    P.S.- 2: „odkręciłem” poprzedni wpis naszej Gospodyni, gdzie znalazłem odpowiedź pana @Lex’a (13.36 dnia 2.02.) – co skrupulatność to skrupulatność, moje niskie ukłony, szanowny panie !!!
    P.S.- 3: nie podejmę dyskusji z panem @anumlikiem (14.56 dnia 2.02.) – grozi absurdalnymi wnioskami!!! Wolę poczekać na zdanie pana @Torlina, jeśli oczywiście zechce się w tej sprawie wypowiedzieć… ❗ ❓
    Serdecznie pozdrawiam wszystkich – Czesław.

  48. ‚anumlik’
    2 lutego o godz. 14:56
    Cyt.
    ‚Zasada subsydiarności się kłania. A tej u nas nie uświadczysz.’

    Szanowny ‚anumlik’, zasada pomocniczości (subsydiarności), jest nawet wpisana do Konstytucji i umieszczona w preambule … i stamtąd się kłania … i w zasadzie to wszystko. Pisałem, chyba przy poprzednim temacie, że preambuła do naszej konstytucji to jeden z zabawniejszych tekstów. Jak będzie Ci smutno to sobie ją przeczytaj. Pobożne życzenia tam zawarte, w okolicznościach, jakoś nie chcącej współpracować rzeczywistości, prowokują do śmiechu.

    Wesołej lektury.

  49. Wygląda na to, że Pan Czesław najlepiej wyjaśnił tajemnicę skuteczności niektórych działań w PRL

  50. Wychodzi na to, że w tym kraju infantylnych dziennikarzy nie wolno mówić prawdy.
    Stwierdzenie że taki klimat mamy, czy że powinni się obywatele ubezpieczać, w oczach pracowników mediów dyskredytuje polityka?

    Ps.
    Wychodzi na to, że scentralizowane zarządzanie- co było moją dawną tezą- może być w wielu sytuacjach efektywniejsze.
    Odbudowa kraju po 1945 mogłaby w innym systemie trwać znacznie dłużej…….

    Dyktatur lewicowych, czy prawicowych, było multum.
    Pomimo kosztów, te lewicowe były chyba jednak bardziej przyjazne ludziom biednym.
    Prawicowe jedynie utrwalały podział na biednych i bogatych.
    Jedynie chyba Salazar tkwił pomiędzy…….

  51. Tak na marginesie.

    Dyskusja zaczęła się od zadymki śnieżnej i zawianiu kilku dróg na lubelszczyźnie ( banał ), a skończyło ( może nawet nie ) na porównaniu – wpis z godz. 17:47 – który ustrój, kapitalistyczny, czy socjalistyczny bardziej dbał o biednego obywatela.

  52. Kochani nie ma sensu porównywanie radzenia sobie z niedogodnościami zimy w PRL’u i dzisiaj. Dawniej gospodarka i życie społeczne nie było aż tak wrażliwe na wadliwe działanie infrastruktury, która nie była tak rozbudowana, bo nie było takiej potrzeby. Parowóz nie był uzależniony od trakcji elektrycznej, a sterowanie komputerowe, którego nie znano, nie zawodziło z braku dostaw prądu. Są to nieporównywalne epoki. Z przyrodą i jej kaprysami człowiek przegrywa i powinien okazywać więcej pokory. W jaki sposób rząd Filipin jest odpowiedzialny za spustoszenia wyrządzone przez cyklon, czy rządy innych krajów za klęski spowodowane trzęsieniem ziemi czy tsunami. Pani Vice-premier Bieńkowska, wcześniej Premier Cimoszewicz, mieli rację. Pan premier Tusk swoimi wystąpieniami i łagodzeniem słów swojego zastępcy, po prostu się ośmiesza, nie po raz pierwszy. Niestety media są stronnicze i niepotrzebnie przyczyniają się do antagonizowania społeczeństwa, zamiast wziąć się za „pracę organiczną” niosąc przysłowiowy „oświaty kaganek”. Wiem, zaraz zarzucicie mi komunistyczne ciągoty z tymi mediami, które mają prawo do informacji. Nawet mają prawo do pokazywania konającego człowieka, któremu nikt z operatorów kamer nie udzieli pomocy, bo news jest ważniejszy. Obiektywizm gdzieś przepadł.
    Ironia Pani redaktor jak najbardziej na miejscu.
    I to byłoby na tyle
    Pozdro.

  53. Lech
    2 lutego o godz. 19:34

    Media – moim zdaniem- przestały dostarczać INFORMACJI, zaczęły z przyczyn komercyjnych dostarczać SENSACJI.
    Bądź je na siłę KREOWAĆ………

    Rząd USA nie padł ze względu na śnieżyce, Indonezji ze względu na wybuch wulkanu, Iracki ze względu na tysiące ofiar zamachów bombowych.

    Pojęcie Siły Wyższej powinno być nieobce Polakom.
    Pracownikom mediów, niestety jest obce……

  54. Lech – 19:34
    Jesteś mało obecny na blogu. A brakuje takich spokojnych i wyważonych opinii.
    Pozdrawiam!

  55. Byniek
    2 lutego o godz. 18:21

    Niejaki Mao zamordystą wielkim był.
    Ale na początek zapewnił każdemu jedną miskę ryżu dziennie…….
    I patrz do czego ta prymitywna koncepcja doprowadziła po wielu modyfikacjach………

    Najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku?
    Powoli traci sens tradycyjne chińskie powitanie:
    „czy już DZIŚ jadłeś”…….

    Jakieś pół populacji Ziemi ma jeszcze ten problem do rozwiązania…..

  56. Poniewaz Czeslaw zaczal temat ja postaram sie przypomniec tym ktorzy wiedza, a oswiecic tych ktorzy nie wiedza. W PRL-u do dyspozycji panstwa byly na wypadek wojny czy kataklizmu wszystkie pojazdy panswowe, a czasem i prywatne. Jak to wygladalo w praktyce. Powiatowy sztab wojskowy mial na swojej ewidencji pojazdy cywilne ktore byly przygotowane na wypadek wojny czy kataklizmu. Gdy przysla na przyklad zima o naglych zwiekszonych opadach, sztab powiatowy powiadamial przedsiebiorstwa o obowiazku przeslania pojazdow wyposazonych w plugi i te na rozkaz przyjeadzaly otrzymujac do wykonania zadanie. Nie bylo zadnych nadgodzin, jakichs rachunkow placonych przez miasto. Wszystko szlo z jednego kotla ktorym bylo panstwo. Paliwo zuzyte szlo w koszty przedsiebiorstwa. Kierowcy byli z obowiazku obrony za ten czas zobligowani do pracy spolecznej. Na wypadek koniecznosci pracy lopatami, kazdy obywatel mogl byc powolany do OTK i pracy w wojskach rakietowych lopata ziemia lopata. Proste i skuteczne. Ale k..wa wtedy bylo zdrowe spoleczenstwo a nie banda dzieciakow ktorej wmowiono ze wszyscy sa celebrytami i za kazde piardniecie trzeba im placic.

  57. Świetne – jak zwykle. Królowo polskiej żurnalistyki – kłaniam się nisko za przytomne, rozsądne komentarze. Takie profesjonalne dziennikarstwo to już rzadkość. Tabloidyzacyjna zaraza sieje spustoszenie, nawet wśród – wydawało by się – rozsądnych dziennikarzy. Np. taki był kiedyś Grzegorz Miecugow, który dzisiaj głosi, że madia obniżają poziom (TVN), bo tego oczekują wyborcy (sic!).

  58. Kolejna grupa Polaków przedłuża wakacje w Alpach, tym razem we wschodnim Tyrolu. Intensywne opady śniegu spowodowały wczoraj całkowite zasypanie wielu dróg w górskich rejonach Austrii. Na przejezdność szlaków drogowych w niektórych miejscowościach trzeba będzie poczekać nawet dwa dni.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/trzy-grupy-polakow-uwiezione-w-austriackich-kurortach/ed4pr
    ===============

    Wina Tuska…….

    Opozycja zaczyna mu przypisywać cechy boskie.
    Omnipotencję……
    Albo pracownicy mediów, szukający na siłę wierszówki……

  59. @ Lech
    Niestety nie masz racji. Siec elektryczna w Polsce wybudowal Gierek, obecnie tylko sie ja zaniedbuje. Panstwo w Polsce jest bez zadnej mocy. Gdyby sie stalo cos jak w 1939 pierwsi sa do ucieczki przez Zaleszczyki. Oni nawet o tym nie wiedza ze panstwo nie ma zadnej mocy sprawczej, Nigdy nie wiedzieli bo to ludzie ktorzy nie wiedza jak powinno wygladac prawdziwe panstwo. Oni nawet nie wiedza za co odpowiadaja. A dziennikarze sa tacy jakie jest panstwo.

  60. Pomoc udzielana podopiecznym przez organizacje pożytku publicznego, które otrzymują 1 proc. podatku, może być opodatkowana – wynika z informacji Ministerstwa Finansów udzielonej PAP. Wszystko zależy od umowy między OPP a jej podopiecznym.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/mf-pomoc-udzielana-przez-organizacje-charytatywne-moze-byc-opodatkowana/lp4zq
    ================

    Mam pytanie.
    Czy nasi urzędnicy nie przesadzają w fiskalizacji?
    Opodatkować można wszystko.
    Paczki świąteczne, imprezy mikołajkowe, kawę służbową……..
    Ale instytucje charytatywne i biorców pomocy społecznej?
    To chyba k…stwo…..

  61. wiesiek59
    2 lutego o godz. 20:46
    To nie k..stwo.., a zwykła głupota. Obawiam się, że premiuje się urzędników za wymyślanie sposobów dodatkowego zasilania budżetu i produkuje się setki nowych podatków które na dodatek są przeciwstawne temu najistotniejszemu czyli podatkowi Vat. Rośnie komplikowanie systemu finansowego , rośnie biurokracja i ludzie zamiast skupiać się na wytwarzaniu i usługach skupiają się jak tu uniknąć tych nowych obciążeń. Obawiam się, że zyski do budżetu iluzoryczne , a straty nie do oszacowania , bo nie wiadomo jaki by był wzrost gospodarki gdyby te głupie podatki go nie hamowały.

  62. Marcin
    2 lutego o godz. 19:58
    W PRL-u do dyspozycji panstwa byly na wypadek wojny czy kataklizmu wszystkie pojazdy panswowe, a czasem i prywatne.
    ……………………………………………………………………..
    Mimo tego było „parę problemów” z zimą. Przypomnę zimę 1963 , gdzie wskutek tęgich mrozów pozamykano szkoły lub noc sylwestrową 1978, podczas której w ciągu paru godzin z kilku stopni powyżej zera „zrobiło” się minus 15 i więcej, a elektrownie ( i te pobudowane przez Gierka i te budowane wcześniej) nie miały nagle węgla, który przymarzł całkiem nieźle na składowiskach.

  63. Marcin
    2 lutego o godz. 19:58
    mimo tego tak nastawionego na wojnę systemu w praktyce okazywało się, że w czasie prawdziwego konfliktu jakoś te państwa się nie sprawdzały i nie górowały nad przeciwnikami.

  64. P. red J.Paradowska
    …………………………………………………………………………………………..
    Patrząc się na premiera Tuska mam wrażenie od pewnego czasu ,że go opuściąy „dobre duchy”. Tłumaczy się niekiedy jak przedszkolak, no, jak uczeń 2-giej klasy podstawówki.
    Dziwna rzecz, rodacy tak chętnie krytykujący nieudolność krajowych decydentów, tym razem w sprawach przejezdności dróg krajowych,a jeżdżący często-gęsto za granicę jakoś nie wypowiadają* się na temat tamtejszej komunikacji lądowo-powietrznej.
    *-może to wina dziennikarzy,że ich o to nie pytają.

  65. A wracając do odśnieżania chodników to najskuteczniej było gdy chodziłem do podstawówki. Jak tylko padało to zaraz rano dozorca brał szuflę i miotłę i usuwał śnieg z chodnika, bo jak tego nie zrobił to dzielnicowy dawał mu mandat i było to nie nieuniknione. Czyli nieuchronność kary działała. Potem od tego odeszli i na chodnikach jeździliśmy na łyżwach przykręcanych do butów.

  66. Uzupełnię tu jeszcze wpis Marcina z godz. 19:58
    Mąż mojej koleżanki z biura był prywatnym taksówkarzem. Jego taksówka miała określony „przydział” na wypadek jakiejś katastrofy. W krótkim czasie po radiowym wezwaniu miał obowiąze pojawić się w ściśle określonym punkcie, do dyspozycji sztabu kryzysowego. Nic takiego nie nastąpiło, ale gdyby jednak…

    Amerykanie szkolą społeczeństwo od pierwszych lat szkolnych, jak postępować w sytuacjach nagłych zagrożeń i robią wciąż jakieś ćwiczenia, wyrabiające odruchowe stosowanie się do określonych zasad.
    Znajomy będąc służbowo w USA przeżył taki alarm. Siedzieli przy stole konferencyjnym na wysokim piętrze jakiegoś wieżowca, kiedy z głośnika rozległo się polecenie natychmiastowego opuszczenia pomieszczenia. Próbował się zorientować, o co chodzi, ale nie miał kogo spytać, bo wszyscy rzucili wszystko i biegiem wypadli z pomieszczenia. Zdążył ich dogonić nie bez trudu.
    Też by się przydały takie lekcje zamiast… nie napiszę tego!

  67. @ maciek.g
    „mimo tego tak nastawionego na wojnę systemu w praktyce okazywało się, że w czasie prawdziwego konfliktu jakoś te państwa się nie sprawdzały i nie górowały nad przeciwnikami.”
    Widac ze nie bardzo masz pojecie o systemie Ukladu Warszawskiego jak byl przygotowany do ataku na Europe Zachodnia. 50 tys czolgow gotowych do uchwycenia Atlantyku w ciagku kilku dni to nie byly zadne mrzonki. Sam Kuklinski o tym przeciez pisal. Przeprawy mostowe przez Wisle byly w rekach Rosjan do przerzucenia 2 rzutu celem wspomozenia pierwszego uderzenia idacego z NRD.
    To nie Amerykanie pokonali Niemcy, ale ZSRR i to w sytuacji gdy nie byl do tego na tyle uzbrojony jak w latach 70. Jaruzelski wprowadzajac stanow wojenny dysponowal potezna sila militarna o ktorej teraz Polska nawet pomarzyc nie moze.
    Ale co ja bede tlumaczyl. Niech to zrobia historycy, malo ich jest?

  68. Marcin
    2 lutego o godz. 20:37

    Pełna zgoda. Trakcję elektryczna budowano sukcesywnie za PRL’u. Przed wojną dopiero rozpoczęto fragmentaryczną elektryfikację tylko węzła warszawskiego. Niemniej jednak w zaspach grzęzły pociągi. Także elektryczne (w okolicach Kutna, na szlaku Koluszki-Piotrków Trybunalski, że tylko te wymienię). Jednak akurat takiego zdarzenia aby zlodowaciała szadź zatrzymała pociąg nie pamiętam, chociaż jest to oczywista przyczyna zatrzymania elektrowozu, bez ugrzęźnięcia w zaspie.. Że z tego powodu pociągi się spóźniały, to pamiętam. W tym chyba mamy zmianę klimatu, chociaż nie do końca. Jedna z hipotez tłumaczących nazwę Śląska powołuje się na słowiańskie słowo ślęgwa (kraj wilgotny i mglisty). W takich warunkach przy szybko postępującym ochłodzeniu tworzy się intensywna szadź. Z tego powody stawały pociągi w tym roku na granicy Wielkopolski i Śląska Dolnego właśnie . Wiele lat spędziłem w Polsce centralnej. Kiedy przeprowadziłem się na zachód zauważyłem, że gołoledzi i lodowic jest tutaj więcej niż w Polsce centralnej. Dopiero tutaj zrozumiałem sens obrazu Van-Eyck-Memling-Breugel’a „Zimowy pejzaż z łyżwiarzami”, kiedy całymi tygodniami śniegu tutaj było mało, a ślizgawica trzymała stale. W sprawie tej ślęgwy poproszę o opinię naszą przemiłą wrocławiankę ANCA_NELA. Przy okazji dziękuję za miłe słowa. Poza tym przemiły Marcinie zmieniły się właśnie media. Informacje o zdarzeniach podawano jako informacje, nie sensację. Każdy rozumiał, że w zimie może padać śnieg, być ślisko, i że czasami tygodniami na przysiółkach z domów nie było można wyjść. Sam znam przypadki rejestrowania dzieci po tygodniu od faktycznych urodzin, bo dopiero wygrzebano się i dotarto do parafii, lub urzędu. Wówczas kościół jeszcze dokumentów nie antydatował. Nikt też nie żądał wówczas od państwa omnipotencji, tylko najpierw sam próbował sobie radzić. Dopiero później, kiedy narastać poczęły postawy roszczeniowe ukuto do dzisiaj znany kawał cytuję „nam nie trzeba Bundeswehry, na wystarczą – 4 (stopnie Celsjusza)” to powiedzenie „rodzącej” się „Solidarności” jeszcze tak nie nazywanej z 1978 roku.
    I to byłoby na tyle
    Pzdro.

  69. Marcin
    2 lutego o godz. 21:50
    Nie pisz bzdur o tym, kto pokonał Hitlerowskie Niemcy, bo z Niemcami walczyła cała koalicja państw, a po stronie Niemiec do wojny włączyły się Włochy i Japonia. To, że koalicjanci po upewnieniu się, że Hitler już wojnę przegrał na ZSRR przerzucili znaczną część walk lądowych, wynikało z kalkulacji zmniejszenia strat swych żołnierzy. ZSRR był trochę w przymusowej sytuacji bo walki głównie były na ich terytorium.
    Pod koniec wojny to już były układy w których decydujący głos miał ZSRR i USA.
    Argumenty dotyczące Układu Warszawskiego zupełnie chybione , bo na papierze można napisać wszystko , ale dopiero konfrontacja zbrojna wyjaśnia, kto jest skuteczniejszy.
    Gdyby było tak, jak piszesz to ZSRR już dawno by zaatakował zachód, bo jego przewaga była by niewątpliwa, a tym czasem straszono się nawzajem i starano się wyprzedzić drugą stronę w rozwoju , jakości i ilości broni. Jak wiemy ZSRR ten wyścig zbrojeń przegrał. (padł ekonomicznie)

  70. Kukliński to kawał sku….syna. Całe jednak nie przejdzie.

  71. Rozmiary trudności z powodu zjawisk naturalnych, szczerze mówiąc, nie są znane dla mnie. Media niezbyt wyraźnie to określają. Natomiast to czy premier powinien wiedzieć o tych zjawiskach, należałoby odesłać występujących/wypowiadających się urzędników do ustawy o zarządzaniu kryzysowym. Dobrze byłoby by dziennikarze komentując zachowanie władzy też zapoznali się z tym aktem prawnym. Wówczas można bardziej rzeczowo skomentować zachowanie się władzy. Krótko mówiąc zarządzaniem kryzysowym kierują organy administracji publicznej w zależności od obszaru występowania zjawiska kryzysowego. Jeżeli rozmiary obszarowo przekraczają jedno województwo kierowanie przejmuje minister. Na szczeblu województwa – wojewoda. I t. d. i. t. p. Natomiast informacja o zagrożeniu musi być przekazana – w systemie – aż do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Ustawa to wyraźnie określa. Dlaczego premier czy minister i wojewoda nie wiedzieli i nie podejmowali działań? Niech premier nie „rżnie głupa” /przepraszam ale tak to można określić/ i jeżeli rzeczywiście nie wiedział a jego podwładni coś sknocili to niech ich weźmie za głowy i wyrzuci. W końcu administracja zobowiązana jest działać w takich sytuacjach. Natomiast powiaty lepiej zlikwidować. To jest szczebel samorządowy najbardziej budżetożerny nieefektywnie. To tylko polityczne synekury. Szkoda nawet rozpisywać się o ich zadaniach i komeptencjach oraz faktycznych możliwościach działania na rzecz lokalnych społeczności.

  72. Lech
    2 lutego o godz. 22:11
    Ta marznąca mżawka lub marznący deszcz to okropne pieuństwo, że tak powiem. Nie ma jak się przed tym skutecznie bronić. Jak się jedzie samochodem to szyby pokrywają się lodem , i tracimy widoczność ,a na dodatek z drogi robi się lodowisko. Gdy pociągiem elektrycznym to lód zaczyna izolować przewody zaczyna iskrzyć i jak opowiadał maszynista piszący tu na blogu trzeba się modlić by trakcja się nie zerwała, bo wtedy to już kompletny klops. Pisał, że raz udało mu się dobrnąć do najbliższej stacji wlokąc się z prędkością rowerzysty.
    Zamarzający lód to ogromny ciężar, który często łamie gałęzie , a te opadając często zrywają przewody. Lokomotyw spalinowych u nas jest mało bo obecnie trakcja głównie elektryczna , a więc trudno ściągnąć taki uwięziony przez tę lodowicę pociąg.
    To co piszesz o mediach to jest oczywista , oczywistość jak mawiał pewien polityk. Masz też, rację że z biegiem lat i funkcjonowania ustroju który został zakończony okrągłym stołem, narastały postawy roszczeniowe , co niestety ustrój demokratyczny nie tylko nie złagodził, ale te postawy w stosunku do rządzących zwiększył. Winę za to ponoszą politycy którzy uprawiają populizm by zwiększyć swe szanse w wyborach. Skutecznie wspomagają polityjków media swoim szukaniem sensacji.

  73. białas
    2 lutego o godz. 22:41
    Jak wiadomo z wypowiedzi Bieńkowskiej sprawa która poruszyła media dotyczyła 3 proc. pociągów w skali całego kraju, a więc trudno mówić o sytuacji kryzysowej. Kryzys to raczej chcieli wywołać dziennikarze.

  74. maciek.g
    2 lutego o godz. 22:13

    Marcin
    2 lutego o godz. 21:50
    Tak w zasadzie obaj macie rację. Nie rozumiem o co się spieracie. Wiem, że to co teraz napiszę będzie niepopularne, ale Niemcy istotnie byli genialnymi strategami i mieli perfekcyjną, o kilka generacji lepszą technikę wojenną niż reszta świata. Gdyby prowadzili inna politykę militarną i dyplomatyczną byłoby z nami krucho. Istotnie, niemal cały świat musiał się przeciwstawić. Jednak to ich, Niemców, nauka i ich technika wyniosła później człowieka w kosmos. Nie zdążyli na szczęście dokończyć prac nad broną jądrową, na szczęście. Istotnie aliancie główny ciężar walk lądowych przerzucili w drugiej fazie wojny na ZSRR, oczywiście pomagając im co nieco technicznie i taktycznie, Nie doceniali jednak inteligencji Słowian sądząc, że ZSRR się wykrwawi. Jednak ZSRR w genialny sposób ten nadmierny ciężar umiał zdyskontować po wojnie. Dyplomację i wywiad mieli świetny. Rosja ma ją perfekcyjną do dzisiaj. Jednak dyplomacja to za mało. Ekonomia jest bezwzględna.

  75. Lech
    2 lutego o godz. 22:11
    sens obrazu Van-Eyck-Memling-Breugel?a ?Zimowy pejzaż z łyżwiarzami?..
    ……………………………………………………………………………………………
    Wymieniony obraz miał jednego autora (mistrza), mianowcie Pieter’a Brueghel’a (młodszego),który namalował jeszcze kilka innych obrazów o tematyce zimowej.
    Memling znany jest z obrazów o treści raczej „katastroficznej (potępienie-sąd ostateczny).
    Jan van Eyck – obrazy portretowe i o tematyce kościelnej.

  76. zezem
    2 lutego o godz. 23:03
    Masz słuszność, cytowany obraz malowany był przez Pieter Breugel’a starszego. Szczegółów już nie pamiętam, bo sięgam pamięcią do szkoły ogólnokształcącej, a to zamierzchłe były czasy… i pamięć nie ta. Aktualnie pisząc nie zaglądałem do wiki, tylko „waliłem” z pamięci. Chodziło, o ile nie pokręcę, o całą holenderską pracownię malarską. Już dzisiaj nie zdążę, bo padam ze zmęczenia, ale poszperam i jeżeli się mylę, lub chodziło o inny kontekst, to do tematu powrócę.
    Pozdro.

  77. Lech
    2 lutego o godz. 23:17
    ……………………………………………………………………………………
    Tematyka interesująca..ale chyba nie dla wszystkich. Dla mnie jak najbardziej, zwłaszcza malarstwo flamandzkie. Miałem okazję naooglądać się niedawno w Brukseli i Gent (Gandawa).
    Pozdrawiam.

  78. @ Lech
    Niestety ekonomia ma to do siebie ze nie lubi pozorow. Wyscig zbrojen ktory zapoczatkowal Reagan byl ponad stan tez dla USA. Poniewaz jest to duzy kraj skutki tgego wyscigu zadzialaly z opoznieniem. Jezeli sie spojrzy na sytuacje ekonomiczna dzisiaj, czyli po 20 latach od „upadku” Rosji, to widzimy ze ten kraj stoi znow na nogach i dyktuje swiatu polityke. Europa juz jest uzalezniona od dostaw energii z Rosji. Pisze Rosja bo czy to sie nazywa ZSRR czy Rosja to ciagle ten sam kraj. Tyle ze teraz okrojony o panstwa baltyckie czy Ukraine.
    Niemniej sprawa Syrii pokazuje wyraznie ze Rosja zaczela wracac do polityki zarzuconej po upadku ZSRR. O tym trzeba pamietac a nie myslec ze teraz swiat jest inny. Nic sie nie zminilo. Pozdrawiam.

  79. A może by tak te $15 mln co dostał Kwaśniewski w 2003 roku , a o których pisał Washington Post przeznaczyć na odśnieżanie województwa lubelskiego zaskoczonego spóźnioną zimą. Te pieniądze ciągle leżą w kasie , bo nie ma dokumentów ich wydania na zbożny cel. Może one leżą pod śnieżną zaspą ?

  80. Marcin
    2 lutego o godz. 23:35
    Widzę to i oceniam tak samo jak Ty. Zresztą już to pisałem wielokrotnie, że klucze do strefy poradzieckiej leżą w Moskwie, a UE, jeżeli chce dorównać ekonomicznie światu musi sięgać od Gibraltaru do Władywostoku. Jak to się stanie, kiedy, jak to będzie wyglądać nie mam pojęcia. Lecz tylko taki scenariusz może uratować cywilizację europejską. Nie waham się użyć takiego pojęcia.
    Pozdro.

  81. @ Lech
    NIestety Europa przespala sprawy pare lat temu gdy Rosja wszla w blizszy kontakt z Chinami oraz cala reszta tworzac Brics. Ten kraj naturalni eciazy do Europy i Europa powinna cos zrobic by jej granice sie rozciagaly po Ural i obejmowaly tez wschodnia czesc Rosji, a wiec az po Wladywostok. Gdyby Polska miala zdolnych do prowadzenia tego procesu politykow, to moznaby przelamac bariery nieufnosci najezone zaszlosciami historii. Ktos powinien w tym procesie rozdawac karty, naturalnym kandydatem do tego jest Polska. Pozdrawiam.

  82. Lech – 22:11
    Na Śląsku klimat jest równie łagodny, co grymaśny. Zimą występuje spora huśtawka temperatur dnia i nocy, oscylująca na granicy + 0 -, więc cienka warstwa wody często się na powierzchni ziemi tworzy a następnie przymarza i rano nie ma jak wyjść z domu, a kiedy już się wyjdzie, to trzeba dobrze pod nogi patrzec, gdzie mocno błyszczy, bo można fiknąć niezłego koziołka. Ja zaliczyłam przed laty złamanie ręki „w miejscu typowym”, jak mi wpisano w kartę, o co do dziś mam pretensje – co to znaczy „typowym”? Miałam złamanie z przemieszczeniem powyżej nadgarstka, a tu mi mówią, że typowe… Szczęściem w nieszczęściu było, że zrobiłam to odszedłszy parę kroków od kolejki do kolejki na Szrenicę, żeby sobie potupać a tam właśnie świeżym śniegiem przykryta była lodowica. Na nartach już nie pojeździłam.
    Ttrafiłam do szpitala w Kowarach jako pierwsza do poskładania. Dostałam maseczkę na twarz i obudziłam się, kiedy kończyli opatrunek gipsowy. Do dziś dziękuję opatrzności, że nie trafiłam na pogotowie we Wrocławiu, bo tu składali na żywca!
    Co do malarstwa Breugela… mam tak zwane uczucia mieszane.
    Na malarstwie nie znam się zupełnie, choć bywam na wystawach, lubię oglądać obrazy, jednak wystawę twórczości tych trzech malarzy – była wydarzeniem we Wrocławiu – oglądałam w pośpiechu, choć początkowo się starałam. Ogrom szczegółów i szczególików mnie przytłoczył.
    Za to pamiętam do dziś wystawę dzieł Van Gogha w Warszawie – były to lata 60-te.
    Pojechałam do Warszawy specjalnie po to, aby ją obejrzeć. Do dziś mój zachwyt trwa. Żadna kopia ani najlepsze zdjęcie nie odda walorów oryginałów prac tego geniusza.
    I druga wystawa… portrety malowane przez Witkacego -tym razem Muzeum we Wrocławiu. Patrzą na mnie do dziś.
    Widać mnie w obrazie pociąga jakaś forma szaleństwa jego twórcy.
    A taka ze mnie zrównoważona osoba.

  83. Ukryta prawda o Ukrainie. Nie znajdziesz tego w polskich wolnych mediach. http://www.globalresearch.ca/ukraine-on-the-verge-of-civil-war-blood-on-the-maidan/5367167

  84. Lech
    2 lutego o godz. 22:54
    Przesadziłeś i to bardzo pisząc cytuję
    „mieli perfekcyjną, o kilka generacji lepszą technikę wojenną niż reszta świata.”
    Otóż przystępując do wojny Niemcy wcale nie wyprzedzali w technice wojskowej czołowych krajów świata. Zobacz sobie na forach poświęconych militariom co piszą specjaliści od broni. Jest faktem, że Nazistowskie Niemcy pierwsze opracowały koncepcję innej strategi walki i wykorzystania w niej sił pancernych. Koncepcja wojny „błyskawicznej” okazała się trafną i zaskoczyła tradycyjnie myślących wojskowych.
    Wzrost siły Niemiec i ich potencjału zbrojnego rósł wraz z udanymi aneksjami (Austria, Czechosłowacja). Szczególnie przejęcie Czechosłowacji bardzo ich wzmocniło. Po udanej kampanii w Polsce która mimo swej szybkości kosztowała Niemcy wiele (co zmyliło wielu wojskowych na świecie szacując, że Polska była jednak b. słaba)., Prawie rok Niemcy odbudowywały swój potencjał militarny.
    Gdyby nie Francja i Anglia tak jak było w umowie z Polska przystąpiły do faktycznej wojny z Niemcami , atak na Polskę zmusił by Hitlera do paktowania i było by po wojnie. (pisałem na foracho przyczynach tej tzw dziwnej wojny)
    Francja wbrew temu co wielu teraz myśli była wojskowo co najmniej równa Niemcom i miała zbliżony sprzęt wojenny. Katastrofa wojenna wynikała z błędów dowództwa które zupełnie nie przewidziało możliwości ataku przez Belgię i skupiło sie na obronie na linii Maginota. Atak i nowa koncepcja wojny był całkowitym zaskoczeniem (Francuzi w ogóle nie przeanalizowali wojny Polsko Niemieckiej). Błyskawiczne postępy Niemców zdezorganizowały obronę i przeraziły francuskich dowódców i polityków. Nie potrafiono opanować bałaganu i by uniknąć strat zdecydowano o kapitulacji, co wspomagających Anglików ustawiło w bardzo nieprzyjemnej sytuacji i tylko dzięki rozkazom Hitlera uniknęli zagłady swych sił lądowych. Zdobycie Frakcji i przejecie jej przemysłu i surowców oraz ludzi to znów olbrzymi zastrzyk wspomagający siłę Niemców.
    To właśnie uczyniło z Niemców potęgę wojskową , którą wsparli polityka wspierania wynalazców wojskowych i uczonych (na co nie szczędzili środków)
    Starcia powietrzne z WB pokazały że , zarówno Anglia jak i Niemcy maja porównywalny sprzęt lotniczy – zobacz na forach jak ocenia się konstrukcje lotnicze uczestniczące w walkach i jak jedna i druga strona je modernizowała by uzyskać przewagę. Ameryka również miała sprzęt lotniczy na podobnym poziomie i wręcz wyprzedzającym i Niemcy i Anglię. Rozpaczliwe szukanie ratunku w nowych broniach owocowało powstanie w Niemczech bardzo nowatorskich i faktycznie wyprzedających konkurencje opracowań , ale jak się okazało nie mogło to już zmienić losów wojny. Samoloty odrzutowe wyprzedzające te z którymi walczono wprowadzono za późno i w zbyt małych ilościach by coś mogły wskórać, Rakiety V1 okazały sie jednak mało skuteczną bronią i swej funkcji terrorystycznej nie spełniły , a Anglicy szybko nauczyli walczyć z zagrożeniem. Największym niebezpieczeństwem były rakiety V2 opracowane pod kierownictwem Von Brauna, bo przed nimi nie było obrony. Ale była to broń bardzo droga i było jej niewiele. A konwencjonalne ładunki nie powodowały ogromnych zniszczeń i na dodatek celność pozostawiała dużo do życzenia. Terrorystyczne mogły odegrać dużą role , ale alianci mieli już znaczną przewagę w powietrzy i skutecznie niszczyli zakłady i miejsca produkcji tej broni.
    Rosjanie jak się okazało też potrafili zbudować samoloty mogące skutecznie walczyć z niemieckimi i Niemcy nie dominowali w powietrzu nad ZSRR. (dodatkowo w najtrudniejszym momencie dla Rosji Ameryka wspomogła ją swymi nowoczesnymi samolotami na których wiele zwycięstw odniosło wiele rosyjskich asów wojskowych)
    Walki sił pancernych w Rosji pokazały, że Niemcy nie mieli przewagi w siłach pancernych. Zaskoczeniem dla Niemców były T34 bardzo tanie w produkcji i jednocześnie posiadające niezłe opancerzenia i dużą siłę ognia. Ich ilość uniemożliwiała skuteczną walkę z nimi niemieckich Panter które były czołgiem lepszym. Tygrysy też znalazły tam godnych przeciwników w postaci czołgów JS.
    Tak, że z tym twoim wyprzedzaniem o kilka generacji to nieprawda , a kilka jaskółek wiosny nie czyni.

  85. @ maciek.g
    Ty przedstawiasz oficjalna wersje tego dlaczego Anglia i Francja nie uderzyly na Niemcy chociaz mieli podpisane uklady o wzajemnej pomocy z Polska. Zeby zrozumiec te sprawy trzeba siegnac nieco glebiej. Oficjalne zrodla podaja ze Anglia w doslownie przededniu wybuchu 2 Wojny Swiatowej udzielila Niemcom gigantycznej pozyczki 2 miliardy funtow, podczas gdy Polske probowala czarowac ze pozyczy ale Polska tej pozyczki nigdy nie widziala. Byl swego rodzaju gry plan przygotowany by wykorzystac Niemcy do rozprawienia sie z rosnacym na znaczeniu Zwiazku Radzieckim. I tu niewet nie chodzilo o rozprawe z komunizmem, byla to wylacznie sprawa wyeliminowania jednego z graczy w walce o strefy wplywow.
    Poniewz caly czs sie wydawalo ze Polska ruszy z Niemcami na ZSRR (wrogowie naszych wrogow sa naszymi przyjacilmi) wiec wszystko bylo ukartowane jak nalezy. Niestety minister Beck pomieszal szyki i gdy Polska nie wyrazila checi uczestnictwa w wyprawie przeciwko Rosji, wiec oczywiscie Niemcy musieli przez nia przemaszerowac. Wtedy Anglia juz sie zorientowala ze plan sie nie powiodl i reszte znamy. Czy Niemcy byly potega militarna wyprzedzajaca o kilka dlugosci reszte swiata? Mieli duze osiagniecia takie jak pierwsza na swiecie transisja telewizyjna z olimpiady w Berlinie, ale bez przesady. Powtorzyli blad Napoleona. Zwyciezyla ich zima.

  86. Czeslawie, Anumlik, TJ!
    W sprawie „obrony cywilnej” to mam własne, trochę przedziwne doświadczenia. Zostałem zakwalifikowany do potężnego kursu „o.c.”, trwającego prawie 200 godzin, z przerzucaniem zakładów przemysłowych, psychologią tłumu, propagandą w przypadku zagrożenia, mieliśmy być elitą. I po zakończeniu kursu nikt nigdy w życiu się do mnie nie odezwał z jakąkolwiek propozycją. Miałem wtedy dobrą posadę, więc nie martwiłem się tym, ale zdziwiony byłem. Rozumiem, że zgodnie z Ustawą o powszechnym obowiązku obronnym, zresztą z 1967 roku, a dokładniej mówiąc art. 139.
    1. Obowiązek obywateli w zakresie obrony cywilnej polega na:
    1) odbywaniu:
    a) służby w obronie cywilnej,
    b) edukacji dla bezpieczeństwa,
    c) szkolenia w zakresie powszechnej samoobrony ludności.
    czyli przeszkolony zostałem, zastanawiam się tylko – po co?
    ————–
    Druga sprawa to wspólne inwestycje międzygminne i międzypowiatowe. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym,
    Art. 74. Porozumienia międzygminne
    1. Gminy mogą zawierać porozumienia międzygminne w sprawie powierzenia jednej z nich określonych przez nie zadań publicznych.
    2. Gmina wykonująca zadania publiczne objęte porozumieniem przejmuje prawa i obowiązki pozostałych gmin, związane z powierzonymi jej zadaniami, a gminy te mają obowiązek udziału w kosztach realizacji powierzonego zadania.
    Ważny jest również art. 64. Tworzenie związków gminnych
    1. W celu wspólnego wykonywania zadań publicznych gminy mogą tworzyć związki międzygminne.
    ——————-
    W sprawie powiatów to samo:
    Rozdział 7
    Związki, stowarzyszenia i porozumienia powiatów
    Art. 65.
    1. W celu wspólnego wykonywania zadań publicznych, w tym wydawania decyzji w indywidualnych sprawach z zakresu administracji publicznej, powiaty mogą tworzyć związki z innymi powiatami.
    ———-
    Jeżeli chodzi o subsydiarność. Mnie się wydaje, że wielu ludzi nie rozumie tego słowa. Subsydiarność jest to przekazanie na jak najniższy stopień samorządowy decyzji i realizacji aż do granicy kompetencji (a raczej niekompetencji 😉 ). TJ pisze nieprawdę: „By subsydiarność zapuścić konieczne są zdaje się dwa czynniki ? obywatelskość obywateli i polityków (państwowość) oraz odpowiednie ustawy. Ani jednego ani drugiego nie ma w dostatecznej podaży”. Takie ustawy są, i naprawdę bardzo zmieniło się od tego czasu. To samo z następnym zdaniem: „W zasadzie, to o subsydiarności obywatele w Polsce się dowiedzieli dopiero w ostatnich 20 latach, gdy unijne programy trzeba było rozpisywać na województwa, powiaty i gminy. I wykonywać w zakresie kompetencji posiadanej przez dany szczebel. Idzie to jak z kamienia”. To znaczy prawdę napisał, że się dowiedzieli ostatnio, dawniej to słowo było nieznane, ale to wcale nie idzie jak z kamienia. Umiejętności gminne są naprawdę na wysokim poziomie w stosunku do okresu sprzed 20 lat i ustawa samorządowa to jest właściwie jedyna ustawa, w której odnotowaliśmy pełny sukces. W ogóle Polacy zupełnie inaczej patrzą na samorządność, zmiany są gigantyczne.
    ————
    Komuna!!! Ale ją idealizujemy. Pamiętam, jak trwała wojna pomiędzy Szczyrkiem i Wisłą, pługi z obu stron podjeżdżały na 2,5 kilometra do przełęczy Salmopolskiej (przeze mnie zawsze nazywanej Białym Krzyżem, ale musiałem się odzwyczaić, bo nikt z młodych nie rozumiał, o jakiej przełęczy mówię), tak że zostawał 5-kilometrowy odcinek nieodśnieżony, aby żaden samochód nie przejechał Przełęczy do wroga. Nie wiem, jak jest teraz, ale kilka lat temu Przełęcz oczywiście była odśnieżona w zimie, bo tam teraz są restauracje, wypożyczalnie, ale w lecie nie było bezpośrednio autobusu Wisła – Szczyrk, trzeba było się przesiadać.

  87. Dwa programy telewizyjne ,Trybuna Ludu ,i parę innych gazetek.Zima tysiąclecia i jej w końcu pokonanie bez histerii.Dziś 10 wsi zasypanych p rzez śnieg wystarczy mediom walczącym o kaśę i kawior dla właścicieli do rozpętania idiotyzmu do kwadratu.Gdyby nie zabrał głosu to by opozycja poszarpała na strzępy ,zabrał to robi się jaja.Jak robił reformy niepopularne ale potrzebne i mądre przeklinali.I tak w kółko.

  88. Panowie tu sobie wygrywają pozaprzeszłe wojny i jest to temat niewątpliwie frapujący.
    A ja właśnie trafiłam na kolejny, sporych rozmiarów kwiatek z naszej współczesnej łączki;
    http://wyborcza.pl/1,75248,15389236,Grzechy_glowne_deweloperow__obietnice_bez_pokrycia_.html
    To jest naprawdę interesujące; telewizja, radio i prasa wciąż pokazują nam jakieś awantury w sejmie; a to o Antoniego, a to o zegarki, pożyczki i ich zwroty, kto kogo przekrzyczał, kto komu powiedział nie ważne co…
    A ta sprawa, jako marginalna wprawdzie znalazła swój kącik i dostała tekst w gazecie, ale kto by się takimi drobiazgami zajmował, kiedy tam gdzieś, w jakiejś gminie trwa bardzo medialna awantura o ustawienie pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego, albo też ogona samolotu w naturalnych rozmiarach, pionowo, ze stali nierdzewnej, a na tym ogonie nazwiska wszystkich ofiar z prezydentem i żoną jego na poczesnym miejscu, odpowiednia preambuła tyż w tej stali wyryta.

    Niedoszli właściciele apartamentów w wymarzonych domach mogą sobie co najwyżej ponarzekać, zawiązawszy jakieś stowarzyszenie pokrzywdzonych.
    Od tego mamy w Polsce demokracje.

  89. Chętnym i skorym do wieszania Tuska za to, że kilka gmin w lubelskiem zasypało śniegiem chciałbym polecić lekturę ustaw o zarządzaniu kryzysowym, o klęskach zywiołowych i stareńką, bo z 1953 r ustawę o świadczczeniach w celu zwalczania skutków klęsk żywiołowych.
    Wymienione ustawy ustalają określony tryb postępowania, przekazu informacji „z dołu do góry” i odwrotnie oraz odpowiedzialnych za podejmowanie tych działań oraz przysługujące im uprawnienia; od sołtysa we wsi, przez gminę , starostwo itd.
    Zarzuca sie Tuskowi głupotę gdy tłumaczy się, że o sytuacji w tych zasypanych gminach nie wiedział. A ja sie zapytam: czy go ktoś o tym „w czasie” informował ? Czy stosowne informacje poszły od wsi do gminy, z gminy do powiatu i dalej jeśli zachodziła taka konieczność ? Jeśli Tuska o sytuacji nikt nie powiadomił gdyż wójta nie powiadomił sołtys, wójt – starostę, starosta – wojewodę, a wojewoda – rządowe centrum zarządzania kryzysowego to i Tuska niewiedza jest całkowicie usprawiedliwiona. Na opady śniegu człowiek wpływu nie ma, ma natomiast całkowity wpływ na usuwanie ich skutków i znowu,- pytanie; czy, jak kiedy i w jakim rozmiarze podejmowano działania i angażowano środki do ich usuwania należałoby najpierw zadać sołtysowi, wójtowi itp.itd. – dopiero jak się okaże i wykaże, że podejmowali oni we właściwym czasie wszelkie środki jakimi dysponowali ( i mogli dysponować) a zaistniała sytuacja i warunki przerastała ich mozliwości na poszczególnych szczeblach zarządzania kryzysowego to wtedy zgoda – „walmy” w Tuska. Ale…. Ale jak się okaże, że sprawę zawaliły niższe szczeble to kierujmy swoje żale i pretensje pod właściwymi adresami.
    PS. Wspomniano, że za czasów PRL jak „zasnieżyło” czy podobnie – miasto lub powiat to moblizowano siły i środki zakładów pracy a także i prywatne środki obywateli (np. samochody).
    Pod tym względem – w świetle przywołanych na wstępie ustaw nic się nie zmieniło. Teraz też takie możliwości istnieją. Trzeba tylko chcieć i umieć z nich korzystać. Czyżby komitetów PZPR zabrakło ? 😉

  90. Marcin
    3 lutego o godz. 10:39
    Nie wiem czy czytałeś to co napisałem o przyczynach tzw dziwnej wojny z Niemcami w roku 1939? wklejam link
    http://kasprowicz.blog.polityka.pl/2014/01/26/krotko-i-nie-o-przedsiebiorcach/#comment-20493
    Tak więc jak widzisz nie przedstawiam tzw oficjalne wersji dotyczącej II wojny.
    Podaj link do tej sprawy pożyczkowej o które piszesz bo tej sprawy zupełnie nie znam
    wiem, że po dojściu Hitlera do władzy Amerykański przemysł i instytucje finansowe mocno wsparły Niemców pożyczkami co umożliwiło mu odbudowę siły militarnej.

  91. Cała Polska odśnieża Hrubieszów!

  92. Uj Uj czego to się nie robi, żeby bronic Tuska bidaka nikt nie powiadomił. No tak ale przecież taki mamy klimat jak to głosi Bieńkowska oto typowy przykład profesjonalizmu i rzetelności PO. Za PRL gdy dochodziło do tego rodzaju sytuacji wyprowadzano wojsko, które udzielało pomocy. W państwie PO obywatelu nie licz na PO, gdyż ci są zajęci kręceniem lodów i afer oraz zdzieraniem skóry z obywateli. Mamy całkowity rozkład administracji nikt nic nie wie mogę się założyć, że gdyby doszło do jakiegoś ataku terrorystycznego to Tusk dowiedziałby się o tym gdyby mu do nosa przymknięto pistolet. A tak między nami czy ktoś wie gdzie się podziało 50 tysięcy złotych u Palikota? Pani Paradówska do dzieła chociaż wiem wiem po co ja o tym piszę w końcu gdyby to było w PIS to zjełczała sława dziennikarstwa polskiego już napisałaby stosowny artykuł. Ale u Palikosia to jest niemożliwe w końcu to jest taki profesjonalny rzetelny działacz PO oddelegowany do założenia przystawki Ruch Palikota teraz Twój ruch. W końcu 50 tysięcy to przecież drobnica.

  93. Torlin
    3 lutego o godz. 10:53
    Czeslawie, Anumlik, TJ!
    Umiejętności gminne są naprawdę na wysokim poziomie w stosunku do okresu sprzed 20 lat i ustawa samorządowa to jest właściwie jedyna ustawa, w której odnotowaliśmy pełny sukces. W ogóle Polacy zupełnie inaczej patrzą na samorządność, zmiany są gigantyczne.

    Mój komentarz
    Zgadzam się. Organizacja pracy, organizacja obsługi petentów, odpowiedzialność, świadomość kompetencji, to wszystko w porównaniu z komuną uległo znacznym przeobrażeniom, są zmiany jakościowe, relatywnie do dawnych czasów są to zmiany rewolucyjne. Moim zdaniem zmienia się świadomość, samorządowe instancje są świadome swojej odpowiedzialności i kompetencji, szczególnie jest to widoczne na najniższym szczeblu – w gminach.

    Przydałyby się takie zmiany w aparacie sądowym, bo jak wykazują moje nieliczne kontakty z tym ostatnim, to sądownictwo (aparat ścigania chyba też), choć są pozytywne wyjątki, pod względem stopnia zorganizowania pracy, odpowiedzialności, efektywności, itd, zostało daleko w tyle za samorządami. Takie mam wrażenie, być może fałszywe, bo przecież nie badałem zjawisk, nie mam oglądu na te sprawy z góry.
    Pzdr, TJ

  94. saurom
    3 lutego o godz. 12:30
    Co ty za głupoty wypisujesz? cytuję
    ” Palikosia to jest niemożliwe w końcu to jest taki profesjonalny rzetelny działacz PO oddelegowany do założenia przystawki”
    Już o błąd Palikosia zamiast Palikota czepiać się nie będę , ale czy ty faktycznie wierzysz że Palikot został oddelegowany?
    Czy nie widzisz, że Palikot ma ambicje zbudowania silnej partii. Zę ściąga jak może ludzi do siebie deklarując swój antyklerykalizm , „postępowy liberalizm obyczajowy” i stał się bardziej lewicowy niż SLD , by od niej odciągnąć ludzi którym nie podoba się Miller i jego tam rządy. Palikot atakuje zarówno PO jak i PiS. Czy takie ataki na PO byłyby gdyby był jak piszesz oddelegowany?
    Na dokładkę nie utrzymuje jakieś stałej linni politycznej i wyskakuje z jakimiś „działaniamitypu show” co powoduje że ludzie zaczynają go oceniać jako niepoważnego polityka. Czy PO zależało by na takim
    działaczu?

  95. Tak, tak: ten Tusk jest wszystkiemu winnien i za wszystko odpowiada. A juz najwiekszą jego zbrodnią jest…. że gliwiczanie wybierają na Prezydenta swojego miasta niejakiego Frankiewicza. I to nieprzerwanie od 1994 r. Mimo, że to – zdaniem jednego z blogowiczów -…. Co ja zresztę bedę pisał; opinie owego blogowicza o prezydencie Gliwic są są przecież znane.
    Tusk odwołaj Frankiwicza i będziesz… git. No, prawie….
    Co, nie możesz bo nie ty go wybierałeś ? A jakież to ma znaczenie. Masz odwołać i czesć. Nie odwołasz – Twoja wina…..

  96. @zezem
    2 lutego o godz. 21:11

    ***W PRL-u do dyspozycji panstwa byly na wypadek wojny czy kataklizmu wszystkie pojazdy panswowe, a czasem i prywatne.***

    Nawet przyczepę kempingową N126p trzeba było zgłosić wojewodzie do ewidencji!!!
    ??????????????????????????..

    ***Mimo tego było ?parę problemów? z zimą. Przypomnę zimę 1963 , gdzie wskutek tęgich mrozów pozamykano szkoły lub noc sylwestrową 1978, podczas której w ciągu paru godzin z kilku stopni powyżej zera ?zrobiło? się minus 15 i więcej, a elektrownie ( i te pobudowane przez Gierka i te budowane wcześniej) nie miały nagle węgla, który przymarzł całkiem nieźle na składowiskach.***

    Oj, dobrze pamiętam te dwa „kataklizmy”.

    W 1963 byłem na wczasach w Karpaczu. Pokój ogrzewaliśmy jednym grzejnikiem olejowym, bo resztki węgla zużywała kuchnia. Drewniana konstrukcja domu wczasowego była taka dobra, że mieliśmy ciepło. W najtęższy mróz wybraliśmy się wyciągiem na Małą Kopę. Trwało to długo, bo była awaria i głupio wisieliśmy, dyndając nartami. Na górze trzeba było reanimować (rozmrażać) kolegę z pokoju, który się wybrał bez czapki. Nie miał nart, więc po zabiegach wysłaliśmy go z powrotem wyciągiem.
    Reszta zjechała Białym Jarem do kościołka Wang – nie zapomniane przeżycie dla początkujących narciarzy! Przeżyliśmy mimo drobnych urazów, dzięki którym koleżanka miała przyspieszone zakończenie wczasów.
    Nikt nie narzekał, że premier nie przywiózł nam bułek i nie rozgrzał rączek dmuchaniem. Byliśmy młodzi i skromni, choć podobno straszliwie zniewoleni przez komunę!?

    Owego sylwestra spędziłem przed telewizorem w ciepłym mieszkaniu (gazowy piec niemieckiej firmy Hydrotherm, kupiony w Peweksie za 1000 $) i pamiętam dramatyczny apel do pracowników elektrociepłowni i „ludzi dobrej woli”, aby przerwać zabawę i pomóc przy rozbiciu ręcznym zamarzniętego paliwa, aby „stolyca” przeżyła do Nowego Roku („aby do wiosny”). Nie pamiętam, czy ówczesny premier tez kopał w hałdzie, ale Gierek z pewnością tylko kibicował Polakom, którzy sobie jakoś poradzili z kataklizmem, gdy technika zawiodła.

  97. Antoniusie,
    gdy czytam Twoje wspominki o różnych „kataklizmach” (sama też mam ich wiele), przychodzi mi do głowy, że coś dziwacznego porobiło się z Polakami.
    Zachowują się teraz jak nierozgarnięte dzieci, które wciąż rozglądają się za tatą i mamą w jednym, czyli aktualnym premierem na danym etapie III RP, oraz ciotkami i wujkami, czyli ministrami od różnych rzeczy.
    Dzieci trzeba chronić przez 24h, podejmować za nie najprostsze decyzje, opiekować się nimi, gdy sobie nie radzą z czymkolwiek, a najlepiej odrabiać za nie różne prace domowe.
    Wychodzi na to, że jesteśmy społeczeństwem na wskroś infantylnym, a jednocześnie niesłychanie „godnościowym” i nadwrażliwym, bo wszystko nas obraża. Każdą przytomna uwagę, która nawet nie jest skarceniem, uznajemy za przejaw „arogancji władzy” na zasadzie tata-mama Tusk pali cygara na górskim stoku, a porzucone w kraju dzieci są niezaopiekowane na czas zimy i jeszcze ta niedobra ciotka ministra (lalunia Barby),która cynicznie im przypomina, że zima to zima. Może być nieprzyjemna, bo to nie tylko sanna, narty, czy łyżwy tak miłe dla dzieciaków.

  98. @ Torlin, 3 lutego o godz. 10:53

    Haszszu wpisem z 2 lutego o godz. 17:16, przypominając o zawartych w konstytucji zapisach dotyczących zasady pomocniczości (subsydiarności, znaczy się), odesłał mnie do lektury ustawy zasadniczej, cobym się pośmiał, bo to martwy zapis jest. Jak wiele, zresztą. Nie do śmiechu mi, gdyż zapisy te uświadamiają, że od czasów opisanych zarówno przez Sołżenicyna, jak przez Herlinga-Grudzińskiego, niewiele się zmieniło. Konstytucja sowiecka również posiadała wzniosłe „humanistyczne” zapisy, na które powoływali się z łagrów sowieccy dysydenci, pisząc do „ojczulka” Stalina, że enkawudziści ich (tych konstytucyjnych zapisów) nie przestrzegają. Obecnie w Polsce może aż tak źle nie jest, jednak zapisy zapisami, a praktyka praktyką.

    Do praktyki zaś należy kompletna niespójność ustaw powstałych po 8 marca 1990 roku, kiedy to została uchwalona ustawa o samorządzie terytorialnym (najlepsza polska ustawa jaka powstała w okresie tzw. transformacji), z tąż ustawą właśnie. Co z tego, że istnieją zapisy artykułów: 64, pkt 1 i 74, pkt 1 i 2 , na które się powołałeś, skoro zapisy w innych ustawach nie pozwalają, aby zarówno związki międzygminne, jak i międzygminne porozumienia mogły w sposób należyty funkcjonować. Owe związki i porozumienia są bowiem dobrowolne, a powinny być dla określonych zadań (sieciowych, drogowych, melioracyjnych, czy komunikacyjnych) obligatoryjne. O braku ustawy o zakresie usług publicznych wspominałem (wpis z 2 lutego o godz. 14:56), ta ustawa bowiem – w spójności z ustawą o samorządzie terytorialnym – powinna ustalić granice usług komunalnych (sieciowych, drogowych, melioracyjnych, czy komunikacyjnych), oraz wyposażyć owe związki międzygminne (międzypowiatowe) w szeroki zakres kompetencji co do podejmowania decyzji oraz w pieniądze na realizacje tych zadań. I w tym właśnie miejscu kłania się brak subsydiarności. Zasada pomocniczości bowiem, to nie jest – jak piszesz – „przekazanie na jak najniższy stopień samorządowy decyzji i realizacji aż do granicy kompetencji”, a przekazanie z jak najniższego stopnia samorządowego (od rodziny, poprzez osiedle, sołectwo, gminę, powiat, województwo/region, do „centrali”) decyzji, kompetencji i pieniąchów. O pieniąchy bowiem rzecz się rozbija. W większości znanych mi samorządów (zarówno europejskich, jak i tych na innych kontynentach), pieniądze dystrybuowane są ze szczebla podstawowego (gminnego) „do góry”, wraz z jasnym określeniem zadań, z którymi gminy (a wcześniej osiedla, sołectwa i takie tam, w zależności od części świata i lokalnej tradycji) sobie nie poradzą, bo to przekracza ICH GRANICE. Wyznaczane zarówno przez terytorium, jak i możliwości finansowe. Subsydiarność, Szanowny Haszszu, to nie przekazywanie czegokolwiek „z centrali”, a przekazywanie „do centrali”, która powinna zajmować się wyłącznie obronnością, bezpieczeństwem wewnętrznym na szczeblu krajowym oraz ochroną zdrowia w tych specjalistycznych placówkach, które leczą ludzi z obszaru całego kraju. Cała reszta, z uniwersytetami, teatrami, „bibliotekami narodowymi” i różnymi innymi mającymi w nazwie anachroniczny zapis „narodowe” powinna swoje miejsce znaleźć w gminie, mieście, powiecie, czy województwie/regionie. Choć brzmi to jak utopia, utopią to nie jest, czego przykłady mógłbym mnożyć, ale rozsadziłoby to pewnie ramy blogu red. Paradowskiej.

  99. Antonius
    3 lutego o godz. 14:06
    W 1963 byłem na wczasach w Karpaczu. Pokój ogrzewaliśmy jednym grzejnikiem olejowym…
    ……………………………………………………………………………………………..
    ..czego niestety nie dało się zrobić w szkołach, które decyzją Ministra Oświaty zostały zamknięte. Była jednak szkoła, która nie podlegała tej decyzji i nie była to jakaś Szkoła Podchorążych czy innych służb mundurowych. Szkoła z przedwojenną tradycją i znakomitą opinią jeśli chodziło o jej absolwentów….

  100. W 1963 to w środkowej Polsce była faktycznie klęska. Ludzie wybrali się na bale gdy było względnie ciepło , a tu nagle wszystko się dramatycznie zmieniło nie dość że spadła temperatura do -15 to jeszcze zaczął sypać śnieg jakiego dawno tu nie było. Nąż mojej siostry ciotecznej utkną w zaspach jadąc na sylwestra i w półbutach i płaszczyku brną po śniegi do najbliższej chałupy by w samochodzie nie zamarznąć. W ursusie na balu sylwestrowym był striptiz . zimno było jak diabli i ludzie zaczęli mówić by dali sobie spokój bo dziewczyny się rozchorują. Przez radio informowano, że jak kto może niech podwozi swoim prywatnym samochodem. żeby w ogóle wyjechać samochód trzeba było najpierw odkopać. W zakładzie zawieszono pracę i ludzie dostali łopaty i ruszyli odśnieżać.

  101. maciek.g
    3 lutego o godz. 13:17

    Piszę profesjonalny gdyż dobrze wykonuje swoją robotę ma po prostu skompromitować jakąkolwiek lewicę. Poszukaj zeszytu z dziejów narodu i pańśtwa polskiego z okrestu po przewrocie majowym. Jest tam zawarty pouczający fragment pamiętników Zdziechowicza taki był działacz endecki czy chadecki, który w rozmowie z jednym z wojskowych usłyszał, że zrobią wszystko, żeby tak ośmieszyć sejm i senat, żeby żadnemu szewcowi nie chciało się kandydować.

    Lex 3 lutego o godz. 13:38

    Chyba dobrze wiem jaka jest sytuacja w moim rodzinnym mieście. Piszesz, że Tusk nie może odwołać to w takim razie może wytłumaczysz jak to się stało, że w Warszawie po wyborach samorządowych gdy Piotr Guział nie zgodził się na utworzenie koalicji z PO na Ursynowie podjęto próbę nie dopuszczenia go do władzy poprzez wprowadzenia komisarza pretekstem miało być nieuchwalenie budżetu. Więc jak trzeba to się znajdą sposoby, choćby tzw. taśmy Wilka, które miały skompromitować kandydata PIS na prezydenta Olsztyna i umożliwić wygraną Gellert. Może więc wytłumaczysz dlaczego to więc dopiero od wtorku przysłano NIK do Gliwic na kontrolę chociaż conajmniej od grudnia 2012 roku wydział prawny województwa śląskiego gdzie wojewodą jest Łukasiewicz z PO miał informacje na temat łamania prawa w Gliwicach ustawy o ograniczeniu działalności gospodarczej przez osoby pełniącej funkcję publiczne. A sam Tusk otrzymał te informacje latem ubiegłego roku od Jezierskiego. Czyżby decydującym czynnikiem okazała się decyzja Jezierskiego rozpcozęcia strajku głodowego w wojewódzkim urzędzie ślaskim w Katowicach? A może to że to prawdopodobnie Frankiewicz lub ktoś z jego otoczenia przekazał dziennikarzom Faktu informacje o udziale radnego PO Gorniga w dziwnych machinacjach przy prywatyzacji szpitalu w Mysłowicach? A może inną przyczyną było opowiedzenie się całej gliwickiej ośmiornicy Frankiewicza Tomali Neumanna i innych po stronie Partii Gowina i udział w jej konwencji?

    Może wytłumaczysz jak to jest, że aż do tej pory nikt nie reagował choć obowiązkiem wydziału prawnego i NIK jest czuwanie nad przestrzeganiem prawa w kraju. Czyżby to dotyczyło tylko zwykłych ludzi a nie polityków chronionych przez PO?

  102. @ maciek.g
    „W ursusie na balu sylwestrowym był striptiz . zimno było jak diabli i ludzie zaczęli mówić by dali sobie spokój bo dziewczyny się rozchorują.”
    Chyba Gomulka razem z Cyrankiewiczem wzieli udzial w tym striptisie? Jestes na pewno przy zdrowych zmyslach?

  103. Kruca fuks (9:37)

    Z twojego linku taki cytat:

    „Sieci wywiadowcze USA wraz z sojusznikami z MI6, BND i POLSKICH SŁUŻB [ ! ], z całą pewnością aktywnie wspierają grasujących nacjonalistów…”

    http://www.globalresearch.ca/ukraine-on-the-verge-of-civil-war-blood-on-the-maidan/5367167

    Niesamowite! To przez kogo te polskie służby są obecnie dowodzone? Przez samego Macierewicza? Ale poczytajmy dalej:

    „którzy [ukrainscy nacjonalisci] są nazywani „pokojowymi demonstrantami”. Tak samo jak najemnicy dżihadu dokonujący spustoszeń Libii i Syrii, są nazywani „bojownikami o wolność”. Czy jak partyzanci dewiacji są celebrowani jako „obrońcy praw”. Jakiekolwiek są ich aspiracje, ci Ultras [ukrainscy liberatorzy] są, w ostatecznym rozrachunku żołnierzami, w szerszym gambicie geopolitycznym.”

    Minister Sikorski coś miał na rzeczy, strasząc rozlewem krwi na Ukrainie. Pewnie mu Maciora puścił jakiś przeciek zorganizowany. Głęboko utajniony, rzecz jasna. To zapewne z powodu tego utajnienia Talib Radek podał dalej

  104. Marcin (21:42)

    „Chyba Gomulka razem z Cyrankiewiczem wzieli udzial w tym striptisie? Jestes na pewno przy zdrowych zmyslach?”

    Musiałeś się wczoraj narodzić żeby tak wydziwiać.

    Nie wiem czy Gomułka z Cyrankiewiczem się załapywali na to. Ale w późnych latach 60-tych ekskluzywna restauracja w PKiN-ie w Warszawie przyciala klientow calkiem przyzwoitym striptisem i była Francja elegancja.

    Co prawda, doszło do nieznacznej konsternacji. Po występie pewnej pani, moja ówczesna dama do towarzystwa raptem zapodała przy stole: ja bym to lepiej zrobiła.

    Zapomniałem jej imienia. To jest, zapomniałem imienia mojej damy z owego wieczoru. Imię występującej pani pamiętam do dziś: Izabella

  105. Marcin
    3 lutego o godz. 21:42
    lubisz wszystko kwestionować co ci nie pasuj do twych poglądów, nie chcesz nie musisz wierzyć.

  106. Marcin
    3 lutego o godz. 21:42
    Prostuje swą odpowiedź
    Sprawdziłem faktycznie pomyliłem datę to nie było w 1963r jak napisałem a w 1979r . Ta zima nazwana była zima stulecia

  107. A tu kronika filmowa z tego roku
    http://www.youtube.com/watch?v=N5KA3o6v9Js

  108. @ maciek.g
    1979 rok ma sens, bo w czasach pruderyjnego Gomulki to bylo nie do pomyslenia.

  109. Marcin (23:45)

    „1979 rok ma sens, bo w czasach pruderyjnego Gomulki to było nie do pomyslenia.”

    Bylo do pomyślenia. Poczytaj sobie co poniżej

    Noo, Macku. Toś mi dywanik poderwał z pod stop mych. Ja cie bronie niczym Zawisza, daje dowody na striptiz dostepny w Najweselszym Obozie w latach 60-tych. A ty – myk do tylu. To znaczy, do przodu. Nie lata 60-te, tylko 70-te były latami striptisu w Ursusie, powiadasz.

    W latach 70-tych, Maciusiu, Gierek rzucił na naród francje elegacje obydwoma garściami. Striptisy robiono praktycznie nawet w kościołach. Zapewne, w salach parafialnych tych kościołów. To dlatego Michnik tak się zbliżył do KK..

    Natomiast w latach 60-tych, i to dopiero w tych późnych, Gomulka, z Cyrankiewiczem do spółki, striptisem rzucili jedynie jedną garścią:

    „Tylko w eksluzywnych restauracjach pozwalamy na te formę rozrywki”.

    I nie w żadnych tam kościołach!

    Ta jedna, dozwolona garść striptisu również wyjaśnia, tak do końca, konsternacje spowodowana przy stole po występie pani Izabelli. O czym nabazgrałem pod 23:02.

    Otóż pani Izabella doprowadziła swój występ do stroju bikini. Potańczyła jeszcze troche, muzyka się nasila, ona zaczęła rozpinać biustonosz i… zgasło światło. Na moment tylko. Po tym momencie światło wróciło i na scenie… stal facio. W slipkach i z klata kulturysty. Biustonosz leżał na scenie.

    Kiedy facio nazywa się Izabella, takiego facia nie da się łatwo wytrącić z pamięci. Nawet po upływie pol wieku. Natomiast dama zgłaszająca swoja wyższość nad tańczącym kulturysta, w tej pamięci nie ma szans nawet na zarejestrowanie się. Przygody z wczesnej młodości

    Striptiz późnych lat 60-tych w Warszawie to był śmiech na sali. Dodaje to tak tytułem wyjaśnienie dla tych nieboraków, co nie kojarzą. Albo nie w pełni kojarzą

  110. @ Orteq
    Rozbior panstwa czyli striptiz zaczal sie w roku 1989 i trwa do dzisiaj. Ostatnio juz tylko lasy zostaly do rozebrania. Moze juz nadszedl czas na to aby to nagie panstwo zaczac ubierac bo sie jeszcze przeziebi? Ida mrozy, zaspy duze, czekanie na global warming nieskuteczne. Moze jakas mala nacjonalizacja? Od czegos trzeba zaczac.

  111. Marcinie,

    Przynudzasz. Te lekcje tęsknoty za państwową własnością wszystkiego i wszystkich przerabiamy od prawie ćwierć wieku już. A prawda jest dalej ta sama: to se ne vrati. Nie na obecnym etapie procesie odwracania teorii ewolucji.

    Daj seżyta

  112. Marcin
    4 lutego o godz. 4:38
    Jakbyś napisał bez tego kpienia, to od razu bym sprawdził datę którą mylnie bez zastanowienia przepisałem od Antoniusa. Ja w 1964 roku byłem na studiach w Warszawie. Jedyna zima z zapaścią w Sylwestra jaką pamiętam to właśnie ta z 1979r, w 1964 niczego takiego sobie nie kojarzę.
    Mylisz się zasadniczo co do striptizu w PRL. Jak pamiętam to już w latach 1970 w Zakopanem w restauracji Jędruś był striptiz, rzadkość wówczas, mająca smak zakazanego owocu.
    Orteg
    Przepraszam za pomyłkę , i dziękuję za obronę. Powyżej wyjaśniłem dlaczego tak bzdurnie podałem rok. Mój błąd.

  113. Marcin jak chcesz wiedzieć, to pierwszy oficjalny striptiz w Polsce odbył się w 1965 r. w Szczecińskiej ?Kaskadzie?. Wówczas na scenie pojawiały się artystki z Jugosławii, Czechosłowacji, Danii i Francji.
    Nielegalne striptizy odbywały się wcześniej , ale nie w lokalach publicznych. W 1952 roku wyszła ustawa która ustaliła, że w Polsce prostytucji nie ma i skończyło się ściganie za prostytucję. To, że nie było striptizu, aż do roku który podałem wynikało z nastawienia do tego zjawiska ludzi, bowiem na goliznę władza przymykała oko.
    Prześladowało się przeciwników systemu , a nie te rozbierające się czy prostytuujące.

  114. Marcin
    4 lutego o godz. 4:38
    Jakoś do ciebie nie trafia fakt ,że państwa w których nie było własności prywatnej sukcesu nie odniosły. Wszystkie okazały się niewydolne gospodarczo. We wszystkich stwierdzono , że inicjatywa indywidualna zaczynała zamierać. Ludzie dochodzili do wniosku, że wychylanie się (a inicjatywa jest takim wychylaniem się) nie jest dla nich korzystne i zaczęli w większości czekać na instrukcje od władzy. Jak mieli problem to nie starli się go sami rozwiązać , ale interweniowali u swych władz , a te często wolały uzyskać akceptację swych zwierzchników i nierozwiązane problemy długo doskwierały ludziom. Satyrycy dostrzegali to i nawet ówczesna władza pozwała czasem na takie krytyczne teksty jak ten co linkuję
    http://wiersze.doktorzy.pl/dziura.htm
    , Więc problem dostrzegano , ale nie umiano sobie z nim poradzić.

  115. Pojawiła się dyskusja na temat dat paskudnych zim oraz problem, która z nich była zimą „stulecia”. Nie uważam, aby to było ważne, ale według mnie zima w roku 1963 była gorsza (jeśli za kryterium przyjąć niższe temperatury), a ta wpadka z deszczem, który po nagłej zmianie temperatury skleił węgiel na składowiskach (1978) nie zapisała się w mojej pamięci jako groźna temperaturowo. Problem był incydentalny i ważny dla Warszawy, jak oblodzenie trakcji w tym roku. Minus 15 to nie tragedia przy suchym śniegu, to raj dla dzieci i wczasowiczów. Gdy byłem młody to miałem termometry w uszach i rękach – do -10 nie potrzebowałem czapki, rękawiczek do – 15, a dopiero poniżej -20 ubierałem kożuch. Pamiętam zimę, gdy niskie temperatury były sprzężone z silnym wiatrem, wtedy nic nie pomagało. Aby nie zginąć przy pójściu do pracy (samochodu jeszcze nie miałem) to ubierałem gruby kożuch, postawiłem kołnierz i tyłem chodziłem po ścieżce aż do miejsca pracy, obracałem się tylko przy przejściu przez ulicę. Poza tym określenie „zimy stulecia” jest nieostre, dla jednego była nią, dla innego zupełnie inna. Np. teraz świeci pięknie słońce, śniegu nie ma nawet grama, wczoraj temperatura na parkingu wynosiła +11 stopni, a mieszkańcy lubelskiego płaczą, że wojewoda nie wypiła mleka, które się marnuje.

    Podobnie jest z powodziami „stulecia”. Ja przeżyłem kilka!!! Największe szkody nasza Kłodnica wyrządziła w 1939 roku, a nie po wojnie, a Odra w 1939 roku wylewała 5 razy i niszczyła pewną wioskę systematycznie (Turze w okolicy Koźla). Wszystko jest względne. Moją powodzią stulecia była ta z lata 1939, gdy ratowaliśmy zboże, ciągnąc kopki na górkę, a rzeka o normalnej szerokości około 10 m rozlała się na kilometr i zniszczyła kompletnie jedną z dzielnic Kędzierzyna. W tzw. powodzi stulecia miałem tylko około 10 -15 cm wody gruntowej w piwnicy, a w 1939 roku w tym miejscu, gdzie stoi mój dom było jeziorko, po którym jeździłem w drewnianej balii – wspaniała zabawa, a po zejściu wód wybierałem z dołków na stadionie rybki, którym rzeka uciekła.

    Data 1963 lub 1964 jest pewna, bo zacząłem pracę w Opolu we wrześniu 1962 roku, a rodzina mieszkała w Wałbrzychu, z którego pojechałem do Karpacza (blisko). Był to wyjazd grupowy w pierwszym lub drugim roku pracy. Drugi wyjazd grupowy był do NRD. Więcej grzechów nie pamiętam, bo już mieszkałem w Opolu (z rodziną, a wyjazdy były „kawalerskie”). Nie jestem tylko pewny, który był pierwszym w kolejności, ale raczej ten zimowy do Karpacza.
    Sylwester był za Gierka, datę przepisałem (też bez sprawdzenia) od poprzednika.

  116. Panie Saurom,
    może Pan wypisywac dziesiątki tysięcy skarg, zażaleń itd.itp. na Tuska co jednak w niczym nie zmienia oczywistej oczywistości: Tusk nie może odwołać Frankiewicza. Frankiewicza możecie odwołać Wy, mieszkańcy Gliwic, któregoście nota bene sami sobie wybrali i od lat kilkunastu go wybieracie z zadziwiającą – skoro on taki beee – konsewkwencją. Pretensje zatem kierujcie do samych siebie a nie do Premiera. Skrzyknijcie się w jakiś komitet, zbierzcie odpowiednią ilość podpisów, zmuście Frankiewicza aby przeprowadził referendum w sprawie swojego odwołania i go odwołajcie. Kontrola NIK w UM w Gliwicach ma się zakończyć w maju br., – macie więc trochę czasu a być może i wyniki tej kontroli podeprą wasze zarzuty. Zyczę powodzenia.
    PS. O ile mi wiadomo, to ani Frankiewicz ani wojewoda Łukaszewicz nie mają nic do katowickiej ekspopozytury NIK. Tam należalo kierować swoje doniesienia a nie do Wojewody Śląskiego, który Frankiewiczowi może tyle crobić co i Tusk; naskoczyć mianowicie.

  117. Antonius
    Weź się cafnij, jeśli łaska, do mojego postu (do Ciebie adresowanego) , z wczoraj (g.14:59).
    Ciekawam, czy podzielasz moje zdanie w przedmiotowej materii, która jest tematem wpisu Gospodyni.
    Pozdrawiam

  118. Zimą stulecia ze względu na silne mrozy nazywa się w Polsce zimę 1962/63. 28.02.1963 w Rzeszowie zanotowano -35,8 °C.
    Ja pamiętam, jak w nocy od mrozu pękały z trzaskiem drzewa w ogrodzie. Do szkoły chodziłem, bo była ogrzewana piecami, w których paliła woźna, a węgla jakoś nie zabrakło.
    Sylwester 1978 i Nowy Rok 1979 pamiętam jeszcze lepiej, bo w te dni przebyłem samochodem trasę od granicy z NRD do Poznania (Sylwester), a stamtąd następnego dnia przez Wrocław do Kotliny Kłodzkiej.
    Nagły mróz chwycił wtedy w nocy z 30 (cały dzień padał deszcz) na 31 grudnia. Na oblodzonej szosie Świecko-Poznań panowała śnieżyca i był bardzo mały ruch, w rowach leżało kilka ciężarówek. W Poznaniu widziałem wykolejone tramwaje, na stacji benzynowej kierowcy pożyczali sobie nawzajem spray do odlodzenia zamków od wlewu paliwa.
    W Nowy Rok była piękna słoneczna pogoda, siarczysty mróz i silny wiatr, który zawiewał odśnieżone szosy. We Wrocławiu z braku prądu nie działała żadna stacja benzynowa, również na trasie do Kudowy nie można było nigdzie zatankować, dojechałem na miejsce na ostatnich kroplach. Mróz był taki, że w bagażniku zamarzła mi na kość butelka Igristoje, a palce przymarzały natychmiast do blachy karoserii. Drogi na całej trasie były jednak odśnieżone. Trasa wylotowa z Wrocławia na południe wyglądała jak tunel, bo wiatr ciągle zasypywał ją śniegiem i pługi nie nadążały. Niedaleko od tej szosy, w szczerym polu stał zawiany śniegiem prawie po okna pociąg osobowy (bodajże z Niemczy), któremu na odsiecz jechała buchająca parą lokomotywa… Piękny widok to był.
    Na całym chyba Dolnym Śląsku nie było prądu. Następnego dnia jednak znowu wszystko działało, a telewizja pokazywała zasypane po dachy wioski na Pomorzu i wojskowe pojazdy opancerzone przedzierające się z pomocą przez metrowe zaspy.
    Notabene: w Nowy Rok 79 na trasie Krotoszyn-Milicz-Wrocław spotkałem tylko kilka pojedynczych samochodów osobowych jadących w przeciwnym kierunku.

  119. Se wratiłem, czytałem i popieram!

    Mam nadzieję, że się nie obraziłaś, gdy za kimś nazwałem Cię „agentką kk”, bo ja też się znalazłem w tej elicie i wcale mi to nie przeszkadza pozostać bezbożnikiem i jestem za wywaleniem religii ze szkół i instytucji państwowych. Jednak będę miał kłopoty z proboszczem, bo obraziłem podobno biskupów uwagą, że od nich uczę się pokory. Nie uwierzył w moją szczerość.

    Odnośnie obecności śniegu w zimie (nawet w nadmiarze) mogę tylko powiedzieć „sorry”. Czesi taki dar Boski traktują spokojnie. Gdy kilkanaście lat temu zasypało dokumentnie północ kraju to na 3 dni ogłosili klęskę i kopali tunele na szosach i na torach. Po 3 dniach kolej już mogła przejechać góry z Polski do Sumperka. My co roku spędzaliśmy wczasy prywatnie w Losinach, niedaleko Pradeda. Dojeżdżaliśmy na ogół samochodem przez tunele śniegowe przez Bruntal – łagodny przejazd, albo przez Czerwonohorskie Sedlo, stromo i niebezpiecznie. Gdy ogłosili klęskę „urodzaju” wycwaniłem się i pojechaliśmy autobusem do Głuchołaz – minimalny śnieg po drodze, z Głuchołaz do Miikulova taksówą (mam jeszcze wizytówkę) a z Mikulova do Sumperka pociągiem przez Ramzovą. Tak wspaniałego przeżycia nie miałem w swoim życiu. Cudowna pogoda i zimowy pejzaż – czysty jak intencje biskupów polskich w sprawie gender.
    W Łosinach nie było mowy o górskich spacerach, tylko tunelem ulicznym do Domu Zdrojowego i knajp, a w normalnych zimach nawet ścieżki górskie – szlaki turystyczne, bywały odśnieżane – taki luksus! Nikt nie psioczył na rząd tylko brali szufle i odśnieżali przed swoimi domami.

  120. Antonius
    4 lutego o godz. 11:01
    Atak zimy w 1978/1979 był krótkotrwały i dotkliwy najbardziej w centrum i północy kraju. Na południo i w górach nie było już tak źle. W górach wręcz śniegu było mało , jak mi mówił brat.
    Sytuacja zrobiła się parszywa właśnie nie ze względu na mróz , ale gwałtowną zmianę pogody z deszczu po mróz wiatr zawieje śnieżne.
    Praktycznie nie dawało się gdzie nie gdzie jeździć i tak jak Gajowy pisze nie tylko samochody grzęzły w zaspach , ale i pociągi i tramwaje. Ponieważ później zapanowała mroźna , ale bezwietrzna i bezśnieżna pogoda , szybko z problemami się uporano.

  121. Doszedłem do wniosku, że najgorsze zimowe problemy w Polsce robi deszcz, na drutach.

  122. Hm……
    Zima 1978/9 była dość ostra, skoro na dwa tygodnie zawieszono zajęcia na uczelni.
    A na trasie z knajpy Pod jeleniem, do schroniska w Wiśle Czarnej, zamarzało nam piwo w kankach……..
    Ale grzane też było niezłe.

    Histeria współczesnych pracowników mediów, szukanie tematów do wierszówki na siłę, skutkuje ostatnio seryjnością informacji.
    Seria pijanych kierowców.
    Seria informacji o kłopotach ciężarnych.
    Seria o „zwyrodnialcach” wychodzących z więzień, itd…….
    Polowanie stadem opanowały hieny i wilki.
    Poważnych dziennikarzy jakoś ubywa.
    Brak zapotrzebowania, czy teraz takich modeli już nie produkują?

  123. wiesiek 59
    Tak się porobiło, że prawdziwych myśliwych już nie ma, bo człowiekowi poprawnemu politycznie nie wypada się z tym obnosić, więc i pan prezydent fuzję musiał odwiesić.
    Za to grasują i hulają hieny i wilki dziennikarskie. Żaden gajowy ani nawet nadleśniczy nie da im rady.
    A te serie newsów wypunktowałeś celnie.

  124. Opisujecie zimę z przełomu 1978/1979 z perspektywy szos, a ja tymczasem mam doświadczenia warszawskie. Słynną sceną był tramwaj linii 36, który stał trzy dni na skrzyżowaniu Woronicza i Puławskiej w kierunku Dworca Południowego. Puławska była nieprzejezdna i ja przez trzy dni chodziłem piechotą do pracy 13 kilometrów w jedną stronę. Ale nie ma tego złego…, 9 miesięcy później urodziła mi się córka Ania. 😀

  125. Szkoda, że nie jest mozliwe poznanie Waszych komentarzy, gdyby pan premier odpowiedział dziennikarzom: „niestety, taki mamy klimat”. Mogę się tylko domyślać z dużym prawdopodobieństwem trafienia.
    Z poważaniem W.

  126. Opisujecie zimowe przeżycia przełomu roku 1978 na 1979 w Polsce, narzekając na mróz, śnieg i w ogóle życie pod górkę. Ja wtedy akurat byłem w Moskwie z wycieczką „Almaturu”. Sylwestra mieli my w ichnim „Inturyście” spędzać i Nowy Rok kremlowskimi kurantami witać. Przełom grudnia na styczeń przyniósł Moskwie niespotykane, nawet jak na tamten klimat, temperatury. W nocy do minus 40 gradusow spadło. Było czego się bać. Moskwianie jakoś nie lamentowali. Opatuleni, w walonkach i innych uszankach, łazili sobie po ulicach, chronili się do metra i co chwila ten i ów wstępował do sklepiku na stakańczyk (w niektórych sklepikach, a te jeno Moskwianie znali, koniak na kieliszki, tak około 50 gram, sprzedawali). Szło wytrzymać. Mnie i mojej ówczesnej partnerce tak lekko nie było. Uszanki śmy sobie co prawda w GUM-ie pokupowali, ale walonków nie było nigdzie. Wtedy też zobaczyłem jak łatwo o odmrożenie. Biała kropka na nosie mojej partnerki, z szybkością kropli atramentu, rozlewającej się po bibule, zaczęła zmieniać się w plamę. Przytomnie wciągnąłem kobitę do najbliższego sklepu i zacząłem nos rozcierać. Moskiewscy grażdanie rzucili się (dosłownie) na pomoc, zaczęli rozcierać, rozchuchywać, koniakiem poić i do odmrożenia nie doszło. Wtedy też dowiedzieliśmy się o tych koniaczkach, sprzedawanych na kilelonki, w cenach detalicznych. Zanim wróciliśmy do hotelu, każde z nas miało w sobie po pół litra mołdawskiego „Bieławo Aista”, który akurat na Sylwestra rzucili do moskiewskich sklepów. A trzeźwi byliśmy, jak niemowlęta. Po powrocie do Warszawy usłyszałem, jaka to klęska spadła na kraj nad Wisłą. Fakt, na mnie spadła. Rybki w akwarium, co to je kilka lat pielęgnowałem, brzuszkami do góry pływały. Mróz, znaczy się, wykończył. Od tej pory na akwaria patrzeć nie mogę.

  127. anumlik
    A ja pamiętam, jak mnie los reporterski rzucił w Zamojskie srogą zimą 1979. PKS nawet mnie dowiózł na jakieś rozstaje, skąd miałam jeszcze kilka km do miejsca, gdzie chciałam dotrzeć.
    W sklepie GS, który zamajaczył w zmroku, zajęli się mną tubylcy. Napoili piwem grzanym na maszynce spirytusowej, nakarmili ćwiartką pysznego gieesowskiego chleba (rwałam go palcyma, miał taką smakowitą brązową skórkę) i odwieźli saniami do pani „uczycielki”, która była celem mojej peregrynacji.
    Ech, jaki prosty był kiedyś świat!

  128. Proszę szanownego koleżeństwa blogowego – moje doświadczenia z zimami, jakby je nie nazywać nie kojarzą mi się z niczym ciekawym co by było godne by tym zawracać Wam głowy. Jednakże i ja mam taka zimę, której nie zapomnę do końca życia.
    Była to zima 1953-go roku na 1954-ty. Byłem na pierwszym roku OSL-5 w Radomiu, już po przysiędze i po pochowaniu por. Kalinina „odkopanego” – prawie w stanie nienaruszonym biologicznie, z bagien Orońska (pisząc do @mag, nijak nie mogłem sobie przypomnieć Jego nazwiska), w których „przeleżał” w nich od czasów walk o przyczółek pod Warką.
    Nasz Komendant, płk pil. Bystrow – chyba znał Go osobiście, albo z powodów więzi „korporacyjnych” płakał na trumną rzewnymi łzami. Za, wręcz doskonałe udekorowanie wnęki, otrzymaliśmy z Januszem Grzelakiem po dwie niediele odpuska, którego nie wykorzystaliśmy nigdy.
    Z tym samym św.p. Januszem (był świadkiem na moim ślubie, w XI.1956 roku, zginął w Zatoce Puckiej w 1958 roku), całymi popołudniami odśnieżaliśmy pas startowy Lotniska w Radomiu, ponieważ musiało być zawsze sprawne i gotowe .
    Nie pamiętam dokładnie czyj to był pomysł, ale na pewnych zajęciach świetlicowych, razem upadliśmy na podłogę, jęcząc z bólu nad „prawą pachwiną”. W trybie „natychmiastowym” odwieziono nas do Otwocka, do Szpitala Wojsk Lotniczych, gdzie pomimo naszych zapewnień, że nas już nic nie boli – pousuwano nam całkowicie zdrowe wyrostki, w dodatku jedynie z miejscowym znieczuleniem.
    W „odwecie”, Szpital opuściliśmy o zielonej trawce – wiosną, targając zimowe ciuchy, zwinięte w rulon.
    Dodam, że w tym pojedynku padły dwa rekordy:
    – pierwszy, długotrwałości operacji wyrostka – ponad 40 minut, na jedynie miejscowe znieczulenie – ustanowił go dr Wrześniowski, którego jeszcze przez długi czas spotykałem podczas badań okresowych w WIML-u,
    – i drugi, pobytu w Szpitalu po operacji wyrostka robaczkowego właśnie, który trwał ponad cztery miesiące.
    Należy jeszcze wspomnieć o „czystym zysku” z pobytu w Szpitalu, który opuściłem, jako dobrej klasy brydżysta, co twórczo rozwijałem później na dyżurach w t.zw. gotowości nr 2.
    P.S. : @maćku.g (10.21 dnia 4.02.) – błysnąłeś u mnie, podobnie jak pan @Lex (11.08 dnia 4.02.), który w doskonały sposób wytłumaczył @Saurom’owi, jego brak rozeznania w sytuacji oraz ignorancję polityczną. Brawo dla wybitnego, blogowego prawnika w nowej roli – komentatora politycznego.
    Przypieczętował to wszystko, bardzo zgrabnie – jak zwykle, pan @GajowyM (15.16 dnia 4.02.), pisząc: że doszedł do wniosku, że najgorsze problemy w Polsce robi deszcz, n a d r u t a c h.
    Serdecznie pozdrawiam – Czesław.

  129. GajowyM.
    4 lutego o godz. 13:17
    Ja pamiętam, jak w nocy od mrozu pękały z trzaskiem drzewa w ogrodzie. Do szkoły chodziłem, bo była ogrzewana piecami, w których paliła woźna, a węgla jakoś nie zabrakło.
    ……………………………………………………………………………………………..
    Wyjaśnienie tego „zjawiska” z węglem jest w zasadzie proste. Węgiel onegdaj zwoziło się jesienią. Przyjeżdżała fura (kto pamięta, wystąp!)
    z węglem i zrzucano przed domem. Potem to nosiło się wiaderkami po uprzednim ich naładowaniu do komórki (na podwórzu) lub piwnicy.
    Po ciężkiej harówie noszenia przychodziło dobrodziejstwo pieców kaflowych podczas najsroższej zimy. W 1978/79r miałem też ten luksus zapewniony – było ciepło w mieszkanku ,a ci z „bloków” marzli siedząc w futrach.

  130. zezem
    4 lutego o godz. 18:53
    Ja występuję , pamiętam. U nas w Radomiu ta fura wjeżdżała na podwórko i węgiel z furmanki buł wysypywany pod okienko piwnicy. Jak dało się tym z furmanki parę złotych to oni sami przez to okienko węgiel do piwnicy powrzucali. Niestety z piwnicy do domowej komórki to już samemu trzeba było nosić. Na szczęście mieszkałem na parterze więc daleko wysoko nie było.

  131. Odnośnie sylwestra w Ursusie 1978/79 to było tam tak zimno dlatego że nikt się nie spodziewał takiego spadku temperatury, a sala zakładowej stołówki , bo tam był ten bal była źle ocieplona i miała duże okna z typowymi wówczas szybami. Ponieważ 31 było jeszcze ciepło nie zadbano o żadne dodatkowe ogrzewanie , bo wydawało się że to co tam jest wystarczy. Gwałtowny spadek temperatury zmniejszył jeszcze ilość ciepła dostarczanego przez ciepłownię zakładową (tam tez nie spodziewano się takiego spadku temperatury) i suma summarum właściwie w zimowym ubraniu należało ty tam balować.

  132. Piszesz pan, że wyniki kontroli NIK może potwierdzą zarzuty. Inna sprawa jest czy potwierdzą a inna sprawa czy zostaną wdrożone bo co do wdrożenia to nic się nie zmieni w końcu jaki był wynik ostatniej kontroli NIK raport wylądował w głębokiej szufladzie jednego z urzędników w prezydium i tyle było słychać ani widu ani słychu.

    Po drugie w Gliwicach mamy do czynienia z prawdziwym układem zamkniętym gdzie oprócz prokuratury i sądów będących pod nadzorem Żemełki innym elementem jest prasa. Jak to się stało, że nikt nie wpadł na to wszystko co odkrył redaktor Jezierski czyżby uznano, że w imię świetego spokoju nie będziemy o tym pisać. A może prasa po prostu podobnie jak redakcja Polityki została przekupiona otrzymując za odpowiednią sumę ogłoszenia na reklamy. Inny dowód w czasie ostatniego referendum w prasie ukazało się ogłoszenie radnych PO wzywających do nie brania udziału w referendum. To był przedruk ogłoszenia z 2009 roku po czym to można było poznać choćby po tym, że jeden z wymienionych radnych Marek Pszoniak przeszedł do koalicji dla Gliwic ugrupowania oligarchy. Czy odpowiedzialny redaktor wiedząc jakie mogą być konsekwencje opublikowania fałszywej informacji zgodziłby się na to? W innym kraju niż Polska odmówiłby zdając sobie sprawę z konsekwencji.

    I tutaj przechodzimy do kolejnego elementu układu zamkniętego chroniącego miejscowego oligarchę polityków PO Jerzego Buzka, Jana Kaźmierczaka. Jak to się stało, że za każdym razem gdy było referendum w 2009 i 2012 ci dwa politycy przybiegali na odsiecz oligarsze głosząc jaki to jest on wielki nie zastąpiony. Co więcej w 2012 roku radni PO opowiedzieli się po stronie komitetu OKR? Więc jak to jest bidacy Buzek i Kaźmierczak nie zostali powiadomieni a może o było typowe dla członków partii PO Pachołki Oligarchów wbicie w plecy noża. Wspomniałem o ogłoszeniu jaka była odpowiedź radnych PO czy zażądali od gazet gliwickich zamieszczenia stosownego sprostowania. Nie radny Gornig wyjąjczył, że on nie wierzy, żeby oligarcha Frankiewicz był za to odpowiedzialny co więcej stwierdził, że nie będzie żądał sprostowania, gdyż przecież ludzie nie czytają gazet. Pytanie czy ten pan uważał tak na serio czy też po prostu uważał wszystkich za idiotów? Kolejne pytanie czy to nie jest przypadek, że były prezydent Bielska Białej Bogdan Traczyk jest prezesem spółki Nowe Gliwice czyżby politycy PO obawiali się, że ich ludzie w przypadku zmiany władz w Gliwicach mogą stracić posadki? A może bali się, że może gdyby były wybory mógłby zwyciężyć polityk z innej opcji niż PO. Ostatnie pytanie skoro PO nie chroni w niczym Frankiewicza dlaczegóż to Jerzy Buzek i Jan Kaźmierczak otrzymali posadki przy Gliwickim Teatrze Muzycznym ileż to przedstawień zrealizowali ci panowie? Czy ukończyli jakieś studia teatralne? Nie po prostu ci panowie otrzymali posadkę, żeby mieli gdzie przetrwać w razie porażki PO w wyborach.

    Inne pytanie który emeryt w Polsce byłby w stanie wydawać gazetę na bardzo dobrym papierze? A taki się pojawił się rzekomo w Gliwicach niejaki Stanisław Kubit, który gdy mu zarzucono, że otrzymał nagrodę nie za jakieś zasługi dla Gliwic ale za wydawanie gadzinówki popierającej Frankiewicza- Kurier Gliwicki która przestała się ukazywać po referendum pomimo, że Kubit twierdził, że ukażą się kolejne numery. Najpierw twierdził, że jest emerytem i że nie stać go było na dalsze wydawanie. Potem gdy ktoś sprawdził go w rejestrze KRS i stwierdził, że jest prezesem Spółdzielni w Gliwicach zaczął wyzywać krytyków od Żydków i opowiadać antysemickie dowcipy. Na koniec stwierdził, że kolejne numery ukażą się gdy Gliwice czytaj oligarcha Frankiewicz będzie zagrożony. I w związku z tym powtarzam pytanie którego emeryta stać na wydawanie gazety dosłownie zalanie gazetą na dobrym papierze? Jaki prezes spółdzielni w Polsce byłby w stanie coś takiego wydać? Czyżbyśmy mieli tu do czynienia z defraudacją?

  133. Ostatnie pytanie gdzie byli dziennikarze Polityki i innych gazet dlaczego nie przyjrzeli się temu co się dzieje w Gliwicach? Czyżby nieustraszonemu tropicielowi afer Pytlakowskiemu, Paradowskiej zabrakło odwagi? A może przyczyną było to, że Frankiewicz jest chroniony przez PO przez Buzka Kaźmierczaka.

    Nie będę już wspominał o takiej sprawie jak zarzucenie jednemu z członków stowarzyszenia Gliwiczanie razem w okresie referendum 2012 roku Jackowi Krzyżanowskiemu, że ukrywa swoje pochodzenie żydowskie i sugerowanie, że będzie przez to szkodził Gliwicom. Pytanie dlaczego nikt z dziennikarzy Polityki tak chętnie potępiających w swoim czasie Bubla a obecnie polityków PIS nie potępił czegoś takiego. Czyżby dlatego, że to miało miejsce w ramach obrony przed utratą stołka chronionego przez PO oligarchy Frankiewicza.

    Pisze pan, że pomimo wszystko bee Frankiewicz wygrywa w Gliwicach wybory. Cóż ten pan nigdy nie wygrałby wyborów gdyby nie to, że mamy małą frekwencję w Gliwicach gdzie po prostu mieszkają przysłowiowe Ruskie dla których ważniejsze niż spełnienie obowiązków obywatelskich jest to, żeby na stole była wódka i kiełbasa. Taki Ruski słyszy Frankiewicz straci urząd i wtedy Gliwice się zawalą i co robi taki przysłowiowy Ruski idzie posłusznie i oddaje głos za Frankiewiczem.

    I teraz ostatni dziwna zbieżność kontrola NIK zaczęła się w ubiegły wtorek dlaczego tak późno czyżby to miała być ustawka mająca chronić oligarchę jak to głoszą niektórzy z komentujących w fakcie nasze miasto gliwice a może decydującym czynnikiem jest to, że Frankiewicz Tomala Neumann poparli Partie Gowina?

    Gdyby w Gliwicach wszystkie elementy czyli media prokuratura sądy zadziałały to o tym panu jedyne co by słyszano to, że odsiaduje karę w przybytku przy Wieczorka. Ale co tam jeżeli dany polityki jest chroniony przez PO Partię Pachołków Oligarchy to może w Polsce się czuć bezpiecznie może korumpować kraść w końcu dziennikarze Polityki Paradówska at cohortes zawsze wezmą go w obronę w końcu przecież skoro ten pan jest chroniony przez PO to musi być niewinny jak niemowlę nieprawdaż.

  134. Panie Lex jest to zaledwie część mojej wypowiedzi na pańskie zarzuty pozostałe dwie części nie ukazały się, ze względu na cenzurę jaka jest na blogu zjełczałej sławy. Wysłałem cały tekst ukazał się. Podzieliłem na 4 części z tych zaledwie dwie się ukazały gdy próbowałem pozostałe dwie przesłać pojawiła się informacja, że jest to duplikat. Czyżbyśmy mieli do czynienia z ustawką? Czy to jest wolność wypowiedzi?

  135. Wysłałem cały tekst pomimo, że wszystko było w porządku nie ukazał się, gdy próbowałem wysłać podzielone na części miałem do czynienia z kolejnym błąd captcha pomimo, że miałem wyłączonego caps look potem gdy udało mi się wysłać kolejne dwie części. Nie ukazały się gdy wysłałem je pojawiła się informacja duplikat komentarza.

  136. Zacznijmy od początku PO wiele mówiła o tym jak jest obywatelska jak to należy zwalczać korupcję nadużycia gospodarcze. No wiec jak to ma się do Gliwic gdzie dokładnie to właśnie ma miejsce radna z Zbrosławic w zamian za zamianę statusu ziemi z rolniczego na budowlany zakupionej przez żonę Frankiewicza otrzymała stanowisko naczelnika kultury w Gliwicach. Po pierwsze w każdym województwie istnieją wydziały prawne, których celem jest pilnowanie przestrzegania prawa na obszarze danego województwa. To jest pierwszy element mający dbać o przestrzeganie prawa co zrobili pracownicy tego wydziału czy dokładnie sprawdzali jak widać nie. Jak to jest, że zwykły obywatel Dariusz Jezierski z pomocą dr Walczaka z Uniwersytetu Marie Curie Skłodowskiej w Lublinie był w stanie wykryć nadużycia podczas, gdy ludzie w wydziale prawnym tego nie zrobili kogo tam kierują jakiś patałachów z nominacji politycznej PO. A moze otrzymali polecenie żeby nie zajmować się Gliwicami. Czyżby powodem było zatrudnienie żony wojewody w jednej z firm w Gliwicach? Kolejny element CBA ci zareagowali i skierowali sprawę do prokuratury w Gliwicach równie dobrze mogli kierować na Berdyczów gdyż prokurator na początek odesłał akta do uzupełnienia a potem gdy przesłano mu je uzupełnione nie mając innego pretekstu umorzył sprawę. To nie był jedyny taki przypadek w Gliwicach podobnie skończyło się z sprawą zastępcy komendanta straży miejskiej, która odmówiła powołując się na paragraf zapewniający ochronę prawną plakatom w sytuacji referendum i wyborów wypełnienia polecenia służbowego nakazania strażnikom miejskim zrywania plakatów informujących o referendum. Zaczęto ją szykanować zmuszając do odejścia z pracy kiedy odwołała się do sądu co zrobił sąd i prokurator czy wydał sprawiedliwy wyrok i przywrócił kobietę do pracy skądże znowu po prostu umorzył sprawę. Inna przesłanka w okresie ostatniego referendum masowo zrywano plakaty informujące o referendum jeden z uczestników chwalił się tym wzywając do wzięcia udziału konkursu kto zerwie więcej plakatów. Pytanie czy ktokolwiek byłby tak odważny, żeby chwalić się, że łamie prawo o ile nie czuje się bezkarny lub ma zapewnienie bezkarności. Inna przesłanka w Gliwicach podobno jest monitoring i żadnego z sprawców nie złapano czyżby policja i straż miejska otrzymały polecenia przymknięcia oczu na łamanie prawa?

  137. Kolejny przykład postępowanie sądu i prokuratury w Gliwicach w okresie referendum 2012 w sprawie przeciwko niejakiemu tw Wojtkowi Markowi Jarzębowskiemu rzecznikowi Frankiewicza, który prowadził stronę stopreferendum- rzekomo spontaniczna strona zwolenników oligarchy Frankiewicza- kiedy stwierdzono, że pisze oszczerstwa w stosunku do członków komitetu OKR ci złożyli skargę do prokuratury. I jaki był wynik jak można było się spodziewać sąd i prokurator orzekli, że tw Wojtek Marek Jarzębowski nie popełnił żadnego przestępstwa. Ci odwołali się do sądu w Katowicach i tam zwyciężyła sprawiedliwość co wiecej w orzeczeniu stwierdzono, że gdyby zastować argumentację sądu w Gliwicach w praktyce to członkowie OKR w praktyce mieliby związane ręce nie mogliby wysuwać żadnych zarzutów. Czy tw Wojtek Marek Jarzębowski podporządkował się wyrokowi sądowemu? Tylko częściowo jeden z paragrafów wyroku głosił, że ma przeprosić członków OKR nigdy tego nie zrobił.

  138. Dariusz Jezierski także złożył informację do prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez członka kliki oligarchy co zrobił prokurator w Gliwicach czy uczciwie bezstronnie przeprowadził postępowanie karne. Pomimo, że ta sprawa była taka sama jak inna rozpatrywana przez sąd na Dolnym Śląsku w Gliwicach sprawę umorzono. Pytanie czyżby na obszarze Gliwic nie obowiązywało prawo polskie a może to już jest prywatne latyfundium miejscowego oligarchy chronionego przez PO.

  139. Czesławie, 😉
    Jestem pod wrażeniem tej operacji na żywca.
    Zezem
    to były czasy ludzi jeszcze przedwojennych, co pamiętali, że po jesieni następuje przeważnie zima i się do tego odpowiednio przygotowywali. Mieli też w domu zapas cukru i mąki, smalcu oraz konserw i trwałych wędlin w spiżarni, bo był jeszcze w pamięci głód wojenny.
    Z tych srogich zim mojego dzieciństwa pamiętam pierzynę grzaną o kaflowy piec, zapach jabłek pieczonych w duchówce, gorące mleko z miodem lub kakao po powrocie ze ślizgawki, maść ichtiolową na odmrożonych piętach i… rajtuzy wełniane pod spodniami, bez rozporka (te rajtuzy) 🙄 I codzienne zabawy na dworze aż do zmierzchu i sopli pod nosem…

  140. …a rankiem na szybach lodowe kwiaty i liście paproci od mrozu

  141. Niby blog zjełczałej sławy, a zaśmiecany jest przez tego krytyka nieustannie. To po co się na takim blogu produkujesz?

  142. GajowyM.
    4 lutego o godz. 22:04
    4 lutego o godz. 22:05
    …………………………………………………………………………………………..
    Tak było. Był też elementarz Falskiego, najpierw pisało się ołówkiem
    w zeszycie z… trzema linijkami w wierszu, by potem doczekać się zaszczytu pisania piórem ze stalówką (kałamarz nosiło się do i ze szkoły… ). Te liście paproci na szybach też były…
    Czego nie było..to na pewno… gender, dżender czy jakoś tam…

  143. Tak było.
    A połówką stalówki felczer w ośrodku zdrowia zadrapywał skórę na ramieniu, aby wetrzeć w nią szczepionkę od ospy…

  144. … ale to było dopiero latem pamiętnego roku 1963

  145. Zaraz się ukaże w TVN24 materiał o wspominanym tu już 11-piętrowym budynku bez windy.
    No to sobie pooglądam.

    Bardzo mi się podobał pokazany przed chwilką rolnik na saniach zaprzężonych w konia, jak ślicznym, śpiewnym akcentem mówił, że zimą każdy powinien sobie kupić parę bochenków chleba, żeby mieć na wypadek dużych opadów, bo to normalne.
    „Zima to zima. Tak musi być.”
    Trzeźwy głos prostego, zdrowo myślącego człowieka.

    Ja także w młodości grzałam kołdrę o kaflowy piec a także brałam do spania butelkę z gorącą wodą, owiniętą w ręcznik. Taką grzałkę kładło się przy nogach.

  146. Ciekawa jestem, czy niejaki Saurom w ogóle był kiedyś dzieckiem, które jeździło na sankach lub łyżwach, jeszcze w słusznie minionym ustroju albo już w III RP.
    Podejrzewam, że dzieckiem nigdy nie był i urodził się już jako facio pełniący funkcję lektora na kursach z IV RP, której powrót jest wszak nieuchronny i zbawienny dla Polski, a „po godzinach” trudni się donosicielstwem. Tylko po co to robi akurat na blogu „zjejczałej sławy”?
    O tym wszystkim uprzejmie donoszę.

  147. mag
    4 lutego o godz. 23:24

    Urodziłem się w 1978 roku ale co tam to co opisałem to taki mały obrazek Polski. A z drugiej strony czyżby mag uważała, że obowiązkiem dziennikarzy jest przymykanie oczu na afery o ile sprawca jest chroniony przez członków PO? Zachęca się ludzi, że skoro mają informacje o nadużyciach i przestępstwach to mają obowiązek informować władze czyżby według mag ten obowiązek dotyczył jedynie tych obywateli, którzy mieszkają tam gdzie rządzi PIS? Uprzejmie więc donoszę, że mamy tutaj klasyczny przypadek Dulszczyzny i obłudy takiej DUlskiej Mag nieprawdaż.

  148. W Polsce obecnie wiele sie pisze o Janukowyczu o oligarchach potępia się ich szkoda tylko, że dziennikarze w tym także Polityki jakoś dziwnym trafem nie są w stanie dostrzec, że w Polsce ma miejsce dokładnie taki sam proces. Tylko, że jakoś dotąd, żaden dziennikarz jeszcze nie zginął. Prędzej czy później jednak coś takiego się stanie parafrazując słowa Niemollera:

    Byłem dziennikarzem dowiedziałem się, że w pewnym mieście miały miejsce nadużycia sprawca był chroniony przez PO nie poinformowałem o tym w końcu to mnie nie dotyczyło.

    Byłem dziennikarzem w mojej miejscowości miały miejsce przestępstwo sprawcą był członek PO ofiarą członek PIS. Nie informowałem co mnie to obchodziło.

    Byłem dziennikarzem padłem ofiarą przestępstwa którego sprawcą był człowiek chroniony przez lokalnego polityka PO nikt się za mną nie ujął.

    Wiele się również mówi o tym jak bardzo należy robić wszystko, żeby wzmocnić demokrację ale jak przychodzi co do czego jak to miało miejsce w Warszawie ci wszyscy „dziennikarze”, którzy tak gorąco opowiadali się za inicjatywami obywatelskim nagle wbijają inicjatorom nóż w plecy. Oto wasza demokracja towarzyszko Paradowska at cohortes.

  149. Saurom
    4 lutego o godz. 23:41
    Nazywałam się Barbara Blida………………………………………………………………..

    Dobranoc.

  150. saurom
    To Ty jesteś panem Dulskim, koteczku (jak mawiał śp. Kisiel).
    Bo jakoś tak dziwnie wybiórczo namierzasz rozmaite afery.
    Jest ich sporo, ale niekoniecznie z udziałem liberalnego lewactwa, czyli ludzi powiązanych z PO.
    Spisane są „czyny i rozmowy”, więc nie będę się trudzić podsyłaniem ci stosownych linków. Choćby z racji lenistwa i późnej pory.
    Szukajcie, a znajdziecie!
    Zalecam zatem ostrożność we wnioskach i ocenach.
    Miarą dulszczyzny jest przede wszystkim nieprzyjmowanie na klatę własnych grzechów i przypisywanie ich innym.

  151. Maciek.g (9:02)

    „Przepraszam za pomyłkę , i dziękuję za obronę. Powyżej wyjaśniłem dlaczego tak bzdurnie podałem rok. Mój błąd.”

    Nie ma sprawy, nie ma błędu. Wystarczy wziąć pod uwagę prosty fakt, ze ty jednak te lata 60-te potrafiles jakoś utrzymać w erze striptisu (siermiężnie udawanego) zaraz potem:

    „Maciek.g (9:40) – ‚pierwszy oficjalny striptiz w Polsce odbył się w 1965 r. w Szczecińskiej ‚Kaskadzie’. Wówczas na scenie pojawiały się artystki z Jugosławii, Czechosłowacji, Danii i Francji.”

    Artystka-gender, o imieniu Izabella, był(a) z nieznanego kraju..

    Och, te striptisy Gomułki i Cyrankiewicza. Ostatni ich naoczny, oraz aktywny świadek, Nina Andrycz, właśnie nas upuściła, kilka dni temu. R.I.P.

  152. 5 lutego o godz. 0:00

    „Saurom, 4 lutego o godz. 23:41 Nazywałam się Barbara Blida?????????????????????Dobranoc.”

    Mnie tez takie skojarzenia się zdarzają. Czasem. Po jakimś czasie okazuje się, ze ja nie mam najmniejszego pojęcia skąd to skojarzenie nadeszło. Ale ono nadeszło i nie da się tego wymazać z internetu.

    Przeróżne kompromitacje z ludzkiej pamięci wymazać można, z pamięci internetu – nie.

    Niezniszczalność internetu pogrąża coraz większą ilość osób. Nie zawsze osób wirtualnych tylko

  153. To nie dziennikarze doprowadzili Barbarę Blidę do samobójstwa. Jeśli to było samobójstwo

  154. No i co z tego? Ten sam wzór. Ten sam schemat.
    A moja kompromitacja jest moją kompromitacją – jeśli to komuś wygodne – proszę bardzo.

  155. Uj jak to się rozmaite lemingi Dulszczyzny oburzyły, że ktoś ośmielił im się ukazać inny obraz kraju niż ten głoszony przez Paradówską. Wczoraj byłem w knajpie i usłyszałem następującą wypowiedź kelnera, który stwierdził, że on szuka tylko okazji, żeby z swoją Kaśką uciec z tego kraju gdzie się nie da żyć. Podsumowując skoro jest tak dobrze jak to głosi Paradówska at cohortes to dlaczego nie ma odwrotnego ruchu czyli Polacy, którzy emigrowali na saksy nie wracają do Polski. Czyżby oni także byli jakąś kolumną PIS. Czy tego człowieka także okrzykniecie Dulskim tylko dlatego, że uważa za kłamstwo i dał temu wyraz całej tej propagandzie o zielonej wyspie serwowanej przez Politykę łybiórczą i inne.

  156. Orteq
    5 lutego o godz. 2:02

    Tu akurat się z tobą zgadzam więc teraz porównajmy dwie sprawy Blidy i Sawickiej i zachowanie w obu przypadkach Tuska.

    W normalnym kraju gdy ginie w podejrzanych okolicznościach polityk partii opozycyjnej robi się wszystko, żeby udowodnić, że nie padł on ofiarą mordu na tle politycznym. Śledztwo jest prowadzone w taki sposób, żeby uwzględnić wszystkie możliwe okoliczności. Czy w Polsce Tuska postąpiono w ten sposób? Nie ponieważ Blida była członkiem SLD partii opozycyjnej pomimo, że śmierć w niejasnych okolicznościach nastąpiła za rządów Kaczyńskiego nic nie zrobiono, żeby wyjaśnić okoliczności jej śmierci i rozpocząć proces Ziobry i Kaczyńskiego jedynie pionki poniosły konsekwencje. Co więcej gdy Kalisz w swoim raporcie wskazał na winnych Kaczyńskiego i Ziobrę co zrobił Tusk czy wydał polecenie ministrowi sprawiedliwości, żeby postępowanie rozpoczęto? Nie skądże znowu on po prostu wyjojczył Różowy Rychu. Wyraźnie wykorzystał sprawę Blidy jako polityczny straszak.

    Beata Sawicka złapana na korupcji dowody jasne w normalnym państwie dawno skazana ale nie w Polsce Tuska. W końcu Sawicka jest członkiem PO dowody jakie tam dowody ma być uniewinniona. Ponieważ w pierwszym procesie została skazana a sędzia jakoś nie dostrzegł prowokacji znaleziono dyspozycyjnego sędziego, który uniewinnił w kolejnym procesie Sawicką.

    Pytanie do was lemingi czy kiedykolwiek sprawa Blidy zostanie raz na zawsze wyjaśniona a może nigdy? Oto właśnie jest wasza Polska i towarzyszki Paradówskiej at cohortes.

  157. Saurom
    Jak sam napisałeś urodziłeś się w 1978r, a więc stanu wojennego w ogóle z autopsji nie pamiętasz , a w czasie tzw okrągłego stołu miałeś 11 lat, a w tym wieku to ludzie zwykle polityką się nie interesują.
    Brak ci zupełnie własnych doświadczeń, które bardzo pomagają (choć czasem jest odwrotnie) oceniać współczesność. Nie wiem czy sam stworzyłeś sobie tę urojoną wizje , czy też jest to jedynie działalność polityczna , bowiem piszesz ukryty za nickiem i nie ma szansy (ani celu) by oceniać kim jesteś. Zarówno jeśli jesteś tym pierwszym przypadkiem , albo tym drugim dyskusja z tobą nie ma sensu.
    Znasz powiedzenie jeśli jeden zwróci ci uwagę , olej to , jeśli dwóch to się zastanów jeśli wielu to z pewnością oni mają rację, a nie ty.
    Myślenie nie boli, dostęp do faktów dzięki internetowi jest łatwy, ale ponieważ tu każdy wszystko może sobie opublikować bardzo ważna jest umiejętność oddzielania prawdziwych informacji od tych innych.
    Oczywiście nikt nie zabroni ci pisać w necie.

  158. @saurom
    Zygmunta Frankiewicza, prezydenta Gliwic znam od lat jako znakomitego samorządowca. Referendum o jego odwołaniu, w 2009 roku, nie powiodło się, rok później, w wyborach, ponownie został wybrany prezydentem Gliwic. Jeśli kontrola NIK (ponowna, bo było już ich kilka podczas jego pięciu kadencji) wykryje jakieś nieprawidłowości, którymi powinna zająć się prokuratura, sprawa zostanie skierowana do sądu, który rozstrzygnie o winie bądź niewinności Frankiewicza. Tegoroczne wybory samorządowe też powinny pokazać, czy Frankiewicz zostanie po raz szósty prezydentem Gliwic.

    Czy można go nazwać „oligarchą”? Żałosne określenie, biorąc pod uwagę, kim są oligarchowie w Rosji czy na Ukrainie. W Polsce mamy 106 prezydentów miast. Czy każdy (każda) z nich jest oligarchą (oligarchicą)? Według Twojej inwektywy (bo jest to inwektywa), każdy szef polskiego miasta i polskiej gminy to oligarcha. Śmieszne.

    Skoro już o oligarchach made in Poland mowa. Wczoraj poparcie dla partii Jarosława Gowina publicznie wyraził Artur Balazs, najbardziej przystający do miana oligarchy, w Polskim, siermiężnym wydaniu oligarchiczności.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/rzeczpospolita-balazs-wspiera-gowina/empc6

  159. Artur Balazs wesprze partię Gowina…
    Sama nie wiem, czemu mnie to cieszy?

  160. Jeżeli chodzi o politykę , to jedynie w wypadku przewrotów zbrojnych morduje się i wsadza do więzień przedstawicieli poprzedniej władzy. W Rosji radzieckiej po krwawych rządach Stalina gdzie nikt nie mógł być pewien, że nie zostanie zabity przez władcę , zmieniło się diametralnie i odsuwani od władzy przywódcy już nigdy nie byli zabijani , ani więzieni. Za cenę nie wtrącania się w politykę otrzymywali wille i środki na wygodne i dostatnie życie.
    W krajach gdzie istnieje ciągłość władzy , nowa władza musi się liczyć, że ludzie zmienią swe preferencje i wybrani zostaną ich przeciwnicy polityczni , a więc rozsądny polityk nigdy nie mówi tak jak krzyczał Kaczyński z mównicy sejmowej „nigdy do władzy nie dojdziecie”. Jak się okazało doszli nadzwyczaj szybko (rządził zaledwie dwa lata). I właśnie PiS i jego przywódcom, PO tak długo utrzymuje sie przy władzy, co nie znaczy, że PIS nie ma żadnych szans na powrótna szczyt. Wielu ludzi zaangażowanych w polityke o tym wie i dlatego unika robienia ostrych restrykcji, wobec ważnych ludzi z partii opozycyjnych, bowiem boi się odwety w przypadku gdy tych obywatele dopuszczą do władzy. Z tego powodu te bulwersujące działania wobec Maciarewicza, Ziobry, Sawickiej, agenta Tomka itd. Zupełnie nie znamy układów na szczytach władzy , a tam jest cały łańcuszek powiązań i często działania, które tym z dołu wydają sie oczywiste, ci na szczycie praktycznie nie mogą przeprowadzić (bo boją się złych dla siebie konsekfencji)
    Już kiedyć pisałem o tym, jak mój kolega krytykował swego kierownika i mówił wszystkim, co by zrobił gdyby był na jego miejscu. To co mówił wyglądało logicznie i większość go popierała. Zdarzyło się, że tego krytykowanego kierownika przeniesiono na inne stanowisko i dzieki poparciu załogi, on został wybrany na kierownika. Zobaczyłem, że po wejściu na stanowisko zamiast swych zmian, zaczyna powielać działanie poprzednika. Poniewż byłem z nim na ty, zapytałem dlaczego nie wprowadza tego co głosił. Wściekły odpowiedział „no bo nie wiedziałem, że tu są takie układy”
    Właśnie to zdanie wszystko wyjaśnia , z dołu widać inaczej.

  161. maciek. g
    Saurom to klasyczny przypadek spóźnionych, „niepokornych” bohaterów, którzy z racji właśnie zbyt późnego urodzenia nie załapali się ani na „karnawał Solidarności”, ani na stan wojenny, kiedy latało się na zadymy i można było oberwać pałą albo i gorzej (że nie wspomnę o internowanych i tych co regularnie siedzieli w pierdlu za komuny, np. Kuronia, Michnika, czy Modzelewskiego) .
    Dziś tacy ludzie, kompensując niejako brak uczestnictwa w różnych przełomowym dla kraju wydarzeniach, stają się nie tylko surowymi recenzentami swoich starszych braci i sióstr, względnie rodziców, ale z lubością ich szkalują. Mają też za złe tym swoim rówieśnikom, którzy nie podzielają ich skrzywionej opcji.

  162. Kurka wodna z kurczęciem bladym !!!!
    Instynkt samozachowawczy mnie zawiódł.
    Uwolniłem dżina.
    Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina !!!!!!!
    Przepraszam blogosferę „Skrótu myslowego”, kajam się i posypuję głowę popiołem choć to nie popielec.

  163. Lex
    5 lutego o godz. 12:55
    Zawsze ktoś niechcący może wypuścić takiego dżina. Winy w tym nie widzę żadnej, bowiem jak zwykle twe wpisy były bardzo wyważone i logiczne. Przy okazji, może niektórzy blogowicze uzyskali informacje o możliwościach Tuska, bowiem mimo tej pełnej włazy, są one dość ograniczone.

  164. mag!
    Młode pokolenia tak już mają, że są we własnym rozumieniu znacznie mądrzejsze od poprzedników i prawie wszystko wiedzą lepiej.
    Wyjątkowo łatwo przychodzi im krytyczna ocena dokonań swoich poprzedników, nie biorą pod uwagę możliwości bycia również w nie tak dalekiej przyszłości starymi piernikami. To się mogło przytrafić ich dziadkom… rodzicom… im? NIGDY!!!
    Nie zapomnę, jak z okazji uroczystości 50 lat istnienia naszego liceum, w 1998 roku pojawiło się kilkanaście osób, które zdawały maturę w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.
    Tu młode roczniki maturzystów z opornikami w klapach, wspominające szkolne protesty, jakieś roznoszeenie ulotek – duma i honor!
    A tu grupa marabutów z lat minionych, skreślonych i skazanych na zapomnienie…
    Po ogólnych uroczystościach; msza św. odprawiana przez byłego maturzystę, w towarzystwie innych byłych maturzystów, wspólny obiad w restauracji przyszła ta chwila, kiedy to uczestnicy podniosłej uroczystości udali się do oznaczonych ich rocznikiem sal i salek, aby powspominać. Nikt z aktualnej obsady nauczycielskiej do nas nie zajrzał, pojawiłaa się jedynie stara matematyczka i nauczycielka WF równie stara. Reszta bawiła się we własnych grupach i podgrupach wraz z pedagogami.
    Nas to zlekka wkurzyło, poszliśmy sobie do Rynku, posiedzieliśmy w kawiarni a następnie zorganizowaliśmy własne obchody klasowe i tak jest do dziś.
    Na pięćdziesiolecie naszej matury zjechali z dalekiego świata koledzy z żonami, główne uroczystości sobie urządziliśmy w pałacu w Wojnowicach, kolejne dni były na zwiedzanie zupełnie nowego Wrocławia, jakiego koledzy nie pamiętali.
    I spotykamy się w naszym gronie z okazji przyjazdu któregoś z kolegów do Wrocławia, z okazji jakichś imienin, albo bez okazji – bo nam się akurat tak spodobało.
    Starsze pokolenie bywa dla młodego niewygodne, kłopotliwe i wkurzające, żeby na tych epitetach poprzestać.
    A jeszcze, kiedy – uchowaj Boże uważa, że ma coś do powiedzenia i na dodatek to wypowie…
    Młodzi nie mają na tyle wyobraźni, żeby widzieć samych siebie nie tak gładkich, pięknych i energicznych, jak właśnie dziś.
    A starość nadejdzie nieuchronnie. Jeśli się oczywiście dożyje, czego wszystkim młodym życzę. Nie jest źle być starszakiem.

  165. Zima minęła
    Ponoć już nie wróci a mnie się robi gorąco.
    Chyba u KzP przeczytałem jak bardzo zapracowani są EUROLENIE.
    Czyli nasi posłowie do Brukseli.
    Nieobecność na glosowaniach panów Kurskiego czy Wojciechowskiego należy liczyć // jeszcze // w tysiącach ale nie w dziesiątkach tysięcy.
    No w każdym bądż razie przekroczono granicę 1500 /slownie tysiąc pięćset nieobecności na głosowaniach/.
    Równocześnie możemy w ”Wyborczej” sprawdzić ileż to taki EUROLEŃ wyciąga miesięcznie.
    Ja tylko kilkanaście dni temu zapytałem na blogu czy pan Wojciechowski rozlicza się ze swych poborów z Izbą Skarbowa – tak jak my wszyscy mamy w obowiązkach.
    Bo jeśli weżmiemy pod uwagę że ZOSTAŁ ZWOLNIONY Z PODATKU przez min Rostkowskiego , z apanaży na szkolenia , na obiady ,na dojazdy , na hotele a dodatkowo moze czerpać wynagrodzenia czy zwroty wydatków za udziały cotygodniowe w programach pani Jaworowicz , ponadto jak głosi wieść gminna jest jednym z beneficjentów systemu SĘDZIA W STANIE SPOCZYNKU
    to zima nawet stulecia nie może wychłodzić – być może gorących myśli – jak można doić POSPOLITĄ i to wtedy gdy na szklankę mleka brakuje dla dzieci .
    Już tak całkowicie przy okazji zapytam //dla rozszerzenia tematu//
    – ilu jest pracowników sądownictwa – sędziów i prokuratorów – korzystających z DOŻYWOCIA – bo chyba tak tylko można nazwać instytucję pozwalająca na przejście ze swym najwyższym wynagrodzeniem na emeryturę po przepracowaniu paru dosłownie lat.
    – kto decyduje o przejściu w STAN SPOCZYNKU ?
    Przypominam ze w krajach zachodnich OBOWIĄZKIEM jest by nawet adwokat bronił bez wynagrodzenia pewna ilość oskarżonych ludzi bez środków pieniężnych.
    Czy ???? ci nasi , spracowani , wykończeni fizycznie siedzeniem z łańcuchem na piersi – nie powinni robić podobnie ?
    Obecnie to zadawalają się wyciąganiem legitymacji o IMMUNITECIE
    – WSZAK IM TO SIĘ NALEŻY nawet przejazd na czerwonym świetle.
    Ukłony

  166. @saurom
    wypominają Ci tu późne urodzenie, a cóż Ty mogłeś w tej sprawie 🙁
    Nic na to nie poradzisz, ale w kwestii używania zwrotów łacińskich jest jeszcze dla Ciebie ratunek, młody umysł chłonny jest, to może zapamięta:
    pisze się „et consortes”, jeśli masz na myśli towarzyszy i wspólników.
    Chyba że wiesz lepiej o zbrojnych oddziałach pod wodzą naszej Gospodyni, to wtedy pisz „et cohortes” 😉
    Cohortes et alae post victoriam properaverant (Tacyt)

  167. stary outsider
    Dzięki za info.
    Ciekawe, co na to Nadprezes Kaczor, który w ramach troski o kulturę, zamierza promować ją, gdy już zostanie premierem i prezydentem, zwłaszcza w USA.
    I co to będzie, jeśli z tych 21 polskich filmów i które już zaistnieją w odbiorze kinomanów amerykańskich, jakieś mu nie pasują?

  168. ANCA_NELA
    5 lutego o godz. 13:13
    Nie ze wszystkim młodymi jest tak jak piszesz. nie dla wszystkich jest tak jak piszesz cytuję „Starsze pokolenie bywa dla młodego niewygodne, kłopotliwe i wkurzające”
    Tak się składa, że często przebywam z młodymi ludźmi i oceniam ze niewiele zmieniło się od czasów gdy sam byłem młody. Owszem skrajnych postaw nigdy nie brakuje , ale to dotyczy tez tych dojrzałych.
    Kiedyś czytałem jak sondowano ludzi , by ocenili lata w których był napisany tekst odsądzający od czci i wiary młodych . Większość oceniła tekst za współczesny, a okazało się że był napisany przed 2500 tysiącami lat!!!
    Sam zostałem zaskoczony słowami trenera na siłowni który powiedział mnie „czy zauważył pan z jakim szacunkiem się z panem witają?” Zaskoczony powiedziałem zgodnie z prawdą że nie. Na to on , no to niech pan zwróci na to uwagę. I okazało się, że faktycznie , miał rację. Nie jest więc z tymi młodymi tak źle, ale starsi nie powinni swoim zachowaniem i działaniem zarabiać na takie epitety jakie przytoczyła ANCA

  169. … budzę mocniejsze echa!

    Ech! Jak dobrze jest nie dzielić tekstu na akapity! To skupia uwagę!

  170. Bodaj w 1972 roku latem przez wioskę Heliodorowo ( pow. chodzieski ) przeszedł huragan i zniszczył wiele zabudowań. Cały niemalże powiat został zmobilizowany – ludzie z zakładów pracy zostali oddelegowani ( wielu to byli ochotnicy ) do usuwania szkód i odbudowy.
    A poszkodowani ?
    Część z nich gdy dostała odszkodowania ( wątpliwe czy byli ubezpieczeni ) wykupiła wódkę i jabole ze sklepu i siedząc na rowie popijali sobie i kpili z tych co odbudowywali ich zabudowania – ” zobocz tego głupka – jak zapie…la ! „.
    No ale to nie byli gospodarze z dziada , pradziada – w większości to byli parobcy ( lub ich synowie ) z byłego majątku hrabiego Huten – Czapskiego, którzy dzięki komunie stali się gospodarzami. Jeszcze w nich ta mentalność parobka w nich tkwiła . To nie komuna tych ludzi zepsuła – ona pozwoliła na bezkarne manifestowanie tej postawy i ją tolerowała.

  171. @Maciek, Nela

    Potwierdzam słowa Maćka. Miałem i mam możliwość spotkań i rozmów z „całą tablicą Mendelejewa” pokoleń. Najstarsza córka kończy w tym roku 48 lat, młodsza 36, syn za miesiąc skończy 31, a najmłodsza córka dopiero co ukończyła 26 lat. Z każdym z nich i z kolegami każdego z nich, miałem i mam dobry kontakt. I nieźle zawsze się rozumieliśmy i rozumiemy, choć „starsza” trójka od lat mieszka poza Polską. To nie wiek świadczy o mądrości rozumienia świata, a… dużo by pisać. Aha. Każde z tych moich dzieci przechodziło okres buntu przeciwko starym (kiedyś to to nazywało się – wapniakiem). Każde z tego wyrosło. I na brak szacunku do mnie – starego repa, było nie było – nie narzekam. Z wieloma kolegami i koleżankami mich dzieci jestem po imieniu. I wcale się nie certolą (no, jakże tak, no… nie wypada), gdy im to zaproponuję.

  172. anumlik
    Popieram Twoje i maćka.g. opinie o młodszej generacji, a raczej już dwóch (jeśli liczyć wnuków małolatów, ale już mających „zdanie odrębne”).
    Ja pisałam o formacji „niepokornych”, z których ci najstarsi są plus minus w moim wieku. Rzecz więc nie tyle w metryce, co w „głowie” komu siedzi i dlaczego.
    Są to najczęściej „niedocenieni” niby opozycjoniści trzeciego sortu, którzy nie załapali się na tzw. salon po 1989 albo młodziaki, które latały z pieluchą w czasach przełomów lub urodziły się w ogóle po tym czasie i nie miały „swojej” rewolty.

  173. Pisząc o tym, że w czasach Rzeczpospolitej Ludowej najbliższa jednostka wojskowa dostarczyłaby pojazdów gąsienicowych i w kilka godzin ludność miałby żywność i wodę (2 lutego o godz. 11:36), w sposób niezamierzony, spowodowałem dyskusję o wyższość świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi, czyli gdzie sprawniej wychodzi zarządzanie kryzysowe, w systemach autorytarnych czy demokratycznych. Nie ma powiązania, skuteczne zarządzanie kryzysowe, zależy od planów i procedur uruchamianych z automatu, a więc nie zależnych od decyzji, takiej czy innej, władzy. Od władzy zależy tylko czy one są, czy ich niema. Gdy decyzje podejmuje się po zaistnieniu zagrożenia i wówczas buduje się plany i procedury to już jest musztarda po obiedzie i nic dobrego z tego nie wyniknie … to jest improwizacja. Niestety w Polsce mamy improwizację … wojewoda jest gotowa własnym samochodem zwieźć chleb i wodę potrzebującym … co to jest? … to jest państwo, czy zabawa w piaskownicy? W związku, że takie sytuacje są powtarzalne, wydaje się oczywiste, że tych procedur nie ma albo są nieaktualne. Przez ostatnie 25 lat nowe władze, ze słusznego zaciągu, z kontrrewolucyjnym zapałem, likwidowały różne instytucje, zapominając, że miały one jakieś zobowiązania i naturalnie nie pomyślano o takich drobiazgach jak procedury i schematy decyzyjne, dostosowane do nowego. Stąd mamy co mamy i będziemy to mieli. W 1997 roku była powódź stulecia, obiecywano; góry, doliny, radary, tamy, obszary zalewowe … kilka razy, w mniejszej skali, od tego czasu powodzie się zdarzały. Za każdym razem, to samo … bezradne władze i narzekający ludzie. Ciekawe jak będzie w tym roku, wiosna się zbliża, lato z wiecznie deszczowym lipcem też. Przygotowanie władz; pielgrzymka na Jasną Górę w intencji braku opadów? … może się zderzyć z pielgrzymką rolników w intencji opadów? Jak ty żyć Panie Boże?

    Pozdrowienia.

  174. maciek.g
    3 lutego o godz. 9:54

    Dziękuję za pouczający referat. W sumie wiele poruszonych tematów przez Ciebie i mnie jest zbieżnych. Co do strategii i metod prowadzenia wojny przez Niemców to masz rację i sprawy są ogólnie znane. W znajomości militariów dobrze nie siedzę, ale zauważ jedno. Ile krajów i milionów ludzi musiało się zjednoczyć, by zdusić hydrę. Ze pomógł mróz i błędy furera to także racja, ale wojna pochłonęła w sumie ponad 50 mln. ofiar w większości nie Niemców, którzy wojnę wywołali.

  175. maciek.g – 14:17
    To oczywiste, że nie wszyscy młodzi są tacy, jak opisałam.
    Niech będzie, że zastosowałam „skrót myślowy”.
    Nieustająco mam do czynienia z ludźmi młodymi zarówno w rodzinie, jak też z racji wykonywanej pracy. Rodzice moich wychowanków, to ludzie młodzi, wykształceni, pracujący na dobrze opłacanych stanowiskach. Oni się doskonale orientują zarówno w sprawach bieżących w polityce, jak też w zawodowych realiach. Sporo czytają – nie raz się książkamji wymieniamy. Sporo rozmawiamy, nie tylko o sukcesach dziecka.
    Mam dużo szacunku dla ich pracowitoścci, umiejętności poruszania się na rynku pracy, poczucia własnej wartości.
    To jest pokolenie, żyjące w radykalnie różnych warunkach od tych, które mojemu pokoleniu towarzyszyły w okresie zawodowej aktywności.
    Ja szczerze podziwiam ich odwagę i determinacje w sprawach zawodowych.
    Oni uznają moje doświadczenie i często sobie różne problemy rozwiązujemy, bo bywa, że moje sugestie zyskują uznanie..

    Nie chciałabym zostać posądzona na podstawie jednego, krótkiego wpisu że jestem kanapową ciotką, co to ma za złe. Tak nie jest. Naprawdę.

  176. Ciocia Nela wcale nie siedzi na kanapie,
    Ciocia Nela co i raz błąd w sztuce wyłapie.
    W każdej. Z pokolenia wyłapie w pokolenie.
    I nas – statecznych starców – sprowadzi na ziemię.

    Nie bij, Szkolna Koleżanko, tak mi się rymło.

  177. anumlik!
    Ty to masz szczęście, że nie jesteś w zasięgu ręki, bo chyba dostałbyś w ucho!
    A na dodatek muzyka łagodzi obyczaje… w „Kulturze” właśnie drugi akt „Cyganerii; Netrebko, Beczała… no to już nie będę ci groziła, bo się aktualnie wzruszam lirycznie.

  178. saurom (9:34)

    „Orteq: ‚To nie dziennikarze doprowadzili Barbarę Blidę do samobójstwa. Jeśli to było samobójstwo’
    saurom: ‚Tu akurat się z tobą zgadzam więc teraz porównajmy dwie sprawy Blidy i Sawickiej … nic nie zrobiono, żeby wyjaśnić okoliczności jej śmierci i rozpocząć proces Ziobry i Kaczyńskiego… W końcu Sawicka jest członkiem PO dowody jakie tam dowody ma być uniewinniona.”

    W porównaniu tych dwóch spraw zabrakło ci czegoś istotnego, sauromku. Mianowicie tego, ze obie sprawy były następstwem kaczystowskiego stosowania ich własnych wymysłów: aresztów wydobywczych i prowokacji operacyjnych. Na tym się zasadzała „sprawiedliwość” tej partii „prawa”.

    Wymienieni przez ciebie funkcjonariusze partyjno-rządowi, Kaczyński i Ziobro, byli silą sprawczą obu spraw. Pierwsza z nich zakończyła się, niestety, śmiercią ofiary, którą namierzono do aresztowania w celach ‚wydobywczych’. Śmierć podczas próby aresztowania to nie są przelewki. Dlaczego polski system wymiaru sprawiedliwości nie potrafił postawić w stan oskarżenia sprawców, którzy doprowadzili do tej śmierci? Podejrzewam ze tylko dlatego, iż korzenie tego systemu jeszcze do dzisiaj wyrastają z partii „prawa”. Sprawców którzy nakazali to aresztowanie, ‚o świcie’, chroni dzisiaj, o ironio, wymóg NIEZALEŻNOŚCI wymiaru sprawiedliwości od władzy wykonawczej. Premier Tusk, jako nie prawnik, może tym wciaz pisowskim prokuratorom naskoczyć.

    A w sprawie Sawickiej nie chce mi się prztykać z tobą. Ty przecież nigdy nie zrozumiesz, ze prowokacyjne wciskanie łapówki politykowi z partii opozycyjnej, przez rządowego agenta-amanta, to przestępstwo strony rządowej przeciwko wymogom demokracji. W tej sprawie to Ziobro powinien być skazany. Nie Sawicka. Sawicka w koncu uniewinniono. A co z tym chłystkiem na z?

  179. Nela:
    wzruszenie liryczne,
    gasi anemiczne
    światełko.
    Natchły ją źdźbełko
    Beczały pienia przydrożne.
    Anumlika strofy zdrożne
    Stają się przez to pobożne.

    (W ucho? Ożeż Ty!)

  180. Lech
    5 lutego o godz. 16:14
    Nie wiem czy zauważyłeś, że przyczyną powstania tak potężnego militarnie kraju była niemoralna polityka uprawiana przez Francję i Anglię
    Wklejam link do mych wyjaśnień dotyczących tego tematu
    http://kasprowicz.blog.polityka.pl/2014/01/26/krotko-i-nie-o-przedsiebiorcach/#comment-20493

  181. anumliku!
    Ożesz! Ożeż! /ortografia do wyboru/
    Nie popadnij Boże broń w dewocję, bo tego bym nie zniosła.
    Twoje anumliki mają pozostać figlarne.
    Dobranoc.

  182. maciek.g

    Taki urywek zdania z twojego postu u Kasprowicza

    „Hitler dowiedział się o tych planach od swych szpiegów i z tego powodu atakował Francję”

    Anglię tez zaatakował. Oraz sporo innych krajów.

    Warto jednakże pamiętać, ze zajęcie Francji, oraz wyczerpująca wojna o Anglię, zostały poprzedzone WYPOWIEDZENIEM wojny Trzeciej Rzeszy przez Anglię i Francję. Stalo sie to na trzeci dzień po napaści Hitlera na Polskę. Dlatego przyjęło się nawet takie stwierdzenie:

    „Od 3 września 1939 wojna koalicyjna Polski, Francji i Wielkiej Brytanii przeciw III Rzeszy.”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kampania_wrze%C5%9Bniowa

  183. orzech- 23.48
    Bajka o orzechach
    oby się to tak nie skończyło – bo milo podziwiać figlaszki
    Orzesz .. , orzesz.. ku o rzesz.. k .. twoja …m ..
    bez urazy.
    Miłych snów

  184. Pani Janino !
    W najnowszej POLITYCE szuka Pani patrona pana Antoniego. Przecież wie Pani doskonale, że to Donald Tusk chroni JK, zerozeroZiobrę i mistrza Antoniego przed odpowiedzialnością karną zarówno za sprawę Blidy, jak i zdradę stanu ( ujawnienie tajemnic polskich służb specjalnych). Dzięki Tuskowi i PO bezkarność objęła kolejną grupę społeczną. Polska Temida może karać tylko biednych i bezradnych. Jeżeli czyta Pani POLITYKĘ, to nie muszę tej tezy udowadniać.

  185. Orteqczku! 22:11!
    W życiu nie czytałem tak mądrej Twojej wypowiedzi. Brałeś coś przed nocą? 😀

  186. Nela 19:57!
    Czytam wstecz komentarze i nie mogę się nadziwić. Coś się stało pozytywnego z komentatorami (tym razem komentatorką). Najpierw Orteq mnie zadziwił, a teraz Nela mądrym komentarzem. Ale zaraz potem ma znowu za złe.

  187. Red. J.Paradowska w radio TOKFM ( przegląd prasy )była zdziwiona ,iż polskie gazety poza GW pomijają 25 rocznicę rozpoczęcia rozmów „Okrągłego Stołu ).
    Nie wyrażam zdziwinienia .
    Polakom i ich wiodącym mediom to niewiele znaczący dzień ,co innego gdyby tego dnia polała sie polska krew z powodu rebeli ,albo krwawej katastrofy .
    Od wieków pierwszy raz 25 lat temu Polacy zebrali swoje uwczesne elity przy jednym stole , politycznie mądre dla Naszego Kraju a to że może mało dokuczliwe dla tamtej władzy, okazało się jednak kapitalną zmianą dla Polski ,Europy Środkowej <NRD I RFN ,a także CCCP .
    Cieszcie się przeciwnicy OS ,że bez trotylu , amunicji i strzeliwa aż tyle sie zmieniło od tego zapalnika.

  188. Torlinku (8:35)

    „W życiu nie czytałem tak mądrej Twojej wypowiedzi. Brałeś coś przed nocą?”

    Znowu obraza. A głupi by pomyślał ze to pochwala. No i weź tu wygraj z takim.

    Thanks, anyway. Jak ci nauka angielskiego wchodzi?

  189. Torlin – 8:39
    Cieszę się ogromnie, że sobie zasłużyłam na tak pozytywną opinię.
    Muszę się zastanowić, czy to nie nastąpiło pod wpływem czytania twoich, nieczęstych – niestety wpisów. Przysiądę i poczytam więcej… może mi się poprawi i docenię wreszcie geniusz Woody Allena, przez którego naderwała się nasza znajomość, a potem, to już pooszło.
    Geniuszowi kina życzę skutecznego oczyszczenia z pomówień, które go ostatnio dosięgły za sprawką przybranej córki.
    Żadnej wdzięczności na tym okrutnym świecie.

  190. (9:18)

    Ktos czegoś nie rozumie w sprawie „pomówień” Woody Allena o przestępstwo. Seksualne, zresztą.

    Woody Allen miał za żonę Mia Farrow, aktorkę. Aliści, ta znakomita aktorka poszła w tropy adoptowania dzieci międzynarodowych. Niczym sp. Violetta Villas w adoptowanie kotów. I ja tu w niczym nie przesadzam.

    Jedyne co Woody’emu pozostało, w tej obronie przed inwazja międzynarodowych bachorów w jego własnym domu, to był jakiś użytek z tych bachorów.

    Mia Farrow to świr. Woody Allen taki sam świr. A Ancynela? Zadecydujcie sami

  191. Orteq
    Jeden świr i drugi świr to dwa świry. Niechybnie.
    Dlatego trudno założyć, który z nich ściemnia, a który nie.
    Mia Farrow rzeczywiście urządziła w ich wspólnym domu dziecięcą międzynarodówkę i niekoniecznie musiało to być to fajne dla równie neurotycznego artysty.
    Nie posunęłabym się jednak do takich wątpliwych żarcików, że mógł w „samoobronie” zrobić „użytek z tych bachorów”.
    Mamy tylko słowa przeciwko słowom, ewentualnie molestowanej przybranej córki po latach i przybranej mamuśki, której histeryczną autobiografię miałam nieprzyjemność przeczytać. Zarówno z Sinatry, jej pierwszego męża, jak i Woody Alaina robi potwory.
    Dotknęło ją szczególnie to, że Woody miał romans z młodziutką, ale już pełnoletnią inną przybraną córką, zakończony małżeństwem.

  192. mag!
    Swoją drogą zastanawiające jest podejście amerykańskiej opinii pubblicznej, jak też tamtejszej władzy sądowniczej do dwóch przypadków; Polańskiego i Allena.
    Nawet nie można się antysemityzmem podeprzeć…
    A z drugiej strony… artyści, jak to artyści… czasem mogą więcej, czasem nie za bardzo.
    Samo życie…

  193. ‚anumlik’
    3 lutego o godz. 15:04
    Cyt.
    ‚Subsydiarność, Szanowny Haszszu, to nie przekazywanie czegokolwiek ?z centrali?, a przekazywanie ?do centrali?, która powinna zajmować się wyłącznie obronnością, bezpieczeństwem wewnętrznym na szczeblu krajowym oraz ochroną zdrowia w tych specjalistycznych placówkach, które leczą ludzi z obszaru całego kraju.’

    Szanowny ‚anumlik’, jakbyś jeszcze był tak uprzejmy i wskazał miejsce, w którym ja to napisałem, to byłbym Ci bardzo wdzięczny … a jestem pewny, że nigdzie i na pewno nic takiego nie pisałem. Moje rozumienie zasady pomocniczości, mało że jest nie co inne, jest całkiem inne i dokładnie takie jak rozumie to Kościół, twórca tej zasady w katolickiej nauce społecznej. Człowiek powinien osiągać zadania możliwe do zrealizowania i może oczekiwać pomocy od wspólnoty o ile nie jest w stanie je wykonać, a jeżeli i ta nie jest w stanie tego dokonać, wówczas powinno to realizować państwo. To jest, zwięzłe rozumienie zasady pomocniczości. Inna sprawa czy ja się z tą zasadą zgadzam. Więc, nie zawsze, nie w pełni, czasami ….

    Pozdrowienia.

  194. Nelu!
    To Ty wyszłaś ode mnie, a nie ja od Ciebie. Taka jest prawda. A że nie bywam? Wybacz, w większości komentarze są tak beznadziejne, że mi ręce opadają. Po wielokroć zaczynam pisać i po chwili wszystko kasuję.
    ———-
    Orteqczku!
    Jaka obraza? Emotikonów nie znasz? Mam nadzieję, że nie muszę Ci werbalnie – telepatycznie przekazywać, że żartuję. Coś Ty taki nadwrażliwiec? 😉

  195. A z językiem. W ogóle nie wchodzi, widać jestem uodporniony na język angielski. W młodości uczyłem się sześć lat, i właściwie języka zostało tyle co z piosenek. Po niemiecku – to co innego. Będę musiał jednak wziąć prywatne lekcje, bo inaczej nic z tego nie będzie.
    A z drugiej strony bylem w Tunezji, a nie znałem ani arabskiego, ani francuskiego, byłem w Hiszpanii, a nie znałem hiszpańskiego, i dałem sobie radę.
    Ale z językiem zawsze łatwiej.

  196. Torlin!
    Dla ścisłości; poczułam się wyproszona, to sobie wyszłam. Twój blog – twoje zasady.

  197. Anca_Nela
    Opinia publiczna to jedno, a władza sądownicza – drugie.
    Polański miał proces, nie wyparł się winy i dostał wyrok. Wciąż jest prawomocny, choć ofiara po latach nie tylko mu odpuszcza, ale chciałaby o wszystkim raz na zawsze zapomnieć.
    Nie była jako dobrze rozwinięta panienka 13-letnia niewinną dziewczynką, która nie wie do czyni (rola jej mamuśki jest co najmniej dwuznaczna w podsunięciu młodej cielęcinki, być może aspirującej do bycia aktorką).
    Doskonale wiesz, że wygląd może mylić i Polański nie musiał wiedzieć że ma do czynienia z małolatą.
    Przypadek Woody Allena jest zupełnie inny. Sprawa nie wyszła poza pomówienia. Na razie.
    Mając jednak wyobrażenie na temat specyficznej osobowości jego byłej żony, Mia Farrow i dziwnych klimatów panujących w ich wspólnym kiedyś domu, nie wykluczam w tych oskarżeniach chęci odwetu.

  198. @Orteq, mag, Nela

    Wątek te, został już z lekka rozwałkowany na blogu red. Kowalczyka, który aż tak bezkrytycznie podszedł do rewelacji Dylan Farrow (nie po raz pierwszy ujawnionych, zresztą), że aż zasugerował Woody Allenowi popełnienie samobójstwa. Każdy z zabierających głos w tej sprawie (łącznie z Waszą zacną trójką) ma swoje zdanie o sprawie zmolestowania seksualnego siedmiolatki, którego to samego zmolestowania ani też jego tła nie rozpoznał. Sąd już raz oczyścił Allena z zarzutów, co nawet niechętny reżyserowi Kowalczyk podkreślił w swym blogowym felietonie: „Allen został uniewinniony ze stawianych mu wtedy zarzutów po dochodzeniu” – napisał Kawalczyk.

    Nie zamierzam rozstrzygać o stopniu ześwirowania całej trójki, ani też wyciągać łatwego w dowodzeniu wątku zemsty Mii Farrow, która – jak pisze mag – „zarówno z Sinatry, jej pierwszego męża, jak i Woody Alaina robi potwory”. Chcę zwrócić uwagę na inny mechanizm, bardzo dla mnie prawdopodobny zresztą, mianowicie na przekroczenie granicy psychologicznej, której Woody Alain się dopuścił w przypadku siedmioletniej Dylan. Wszedł, znaczy się, w tę sferą intymności, w której znaleźć się nie powinien. U każdego bowiem człowieka granica sfery intymności jest inna. Z własnego doświadczenia wiem, że moje dwie córki, kiedy się widzimy po (czasem) wielomiesięcznym niewidzeniu, rzucają mi się na szyję (dorosłe baby) i przytulają, a trzecia, z którą nota bene mam najlepszy kontakt emocjonalny i intelektualny, zadowala się cmokiem w policzek, a o jakimkolwiek przytuleniu się mowy od dziecka nie było i nie ma. Przypadek jej dwóch koleżanek, sióstr które bardzo lubię (z wzajemnością) pokazał mi, jak łatwo, zupełnie nieświadomie, granicę sfery intymnej przekroczyć. Jedna z panienek, jak się ze mną wita, to z doskoku, na szyję i z wtuleniem się, co w czasie gdy była dziewczynką i nastolatką, może i nie dziwiło, ale ona już dorosła, mężata i dzieciata jest, a przytula się do starego chłopa jak za dawnych lat. Jej siostra przeciwnie – pełny dystans. Kiedyś ta zdystansowana pozwierzała mi się na okoliczność chłopaka, co ją wziął i rzucił, cham jeden. Popłakała sobie, ponarzekała, że Live is brutal and full of zasadzkas, a potem zrobiła taki gest, jakby się chciała przytulić. Wyciągnąłem rękę, aby po główce płowej pogłaskać, a w tym momencie panna odskoczyła, jakbym ją chciał ugryźć. Głupio mi się zrobiło. Jej też, bo natychmiast wyznała: przepraszam, nie lubię jak się mnie dotyka. Nieświadomie przekroczyłem granicę jej sfery intymnej.
    Niewykluczone (ba, pewnie pewne), że i u Dylan Farrow ta granica została przekroczona na tym cholernym strychu, gdzie jakoby do zmolestowania seksualnego siedmiolatki doszło. W liście do „New York Times” Dylan pisze: „Odkąd pamiętam, ojciec robił mi rzeczy, które mi się nie podobały. Nie podobało mi się, kiedy często zabierał mnie od mamy, rodzeństwa i przyjaciół, żeby pobyć ze mną sam na sam. Nie podobało mi się, kiedy wsadzał mi kciuk do ust. Nie podobało mi się, musiałam z nim leżeć w łóżku pod kołdrą, a on miał na sobie tylko bieliznę. Nie podobało mi się, kiedy kładł głowę na moim łonie i głęboko oddychał”. To wszystko, o czym Dylan pisze świadczy raczej o przekraczaniu granic jej sfery intymnej. GODNYM NAPIĘTNOWANIA przekraczaniu, nie o molestowaniu seksualnym. Nie mnie (i nie nam) o tym wyrokować. Sąd amerykański
    już kilka lat temu zawyrokował i Woody Alaina z zarzutu molestowania oczyścił.

  199. @Haszszu, 6 lutego o godz. 11:11

    Po trzykroć przepraszam. Nie Ciebie dotyczyło zdanie: „Subsydiarność, Szanowny Haszszu, to nie przekazywanie czegokolwiek”, a Torlina. Jego to bowiem zacytowałem. Powinno to zdanie zatem brzmieć: „Subsydiarność, Szanowny Torlinie, to nie przekazywanie czegokolwiek”. Dalej już poprawnie. Nie chcę wchodzić w polemikę z Twoim rozumieniem zasady pomocniczości, zgodnym z nauczaniem Kościoła Katolickiego. Ona odpowiada mojemu rozumieniu tej zasady, z jednym wyjątkiem. Nie „państwo, jako centrala” winno realizować zadania, z którymi rodzina, wspólnota parafialna, osiedlowa czy wiejska sobie nie radzi, a kolejny szczebel samorządu terytorialnego, gdyż gmina, powiat i województwo (region) winna mieć narzędzia (prawne i finansowe) do owego realizowania tych zadań. Oczywiście, te wszystkie „szczeble” są w państwie zlokalizowane, więc takie rozumienie, jakie zaproponowałeś, jest przeze mnie akceptowane.

    Pozdrawiam

  200. A ja jak pijany płotu
    Z przeproszeniem Gospodyni ze nie w temacie molestowania.
    Ja znowu o EUROLENIACH.
    Czemu ? podobno za parę dni wybory do Europarlamentu
    A TU NA BLOGU CISZA JAK MAKIEM ZASIAŁ – NA TEN TEMAT.
    Nikogo to nie interesuje ??
    Ja nie po to by zaglądać do cudzej kieszeni ale by sprawdzić
    JAK CI NASI DELEGACI WYPEŁNIAJĄ SWOJE OBOWIĄZKI.
    Że nie płacą podatków od apanaży to wiemy – zwolnił ich minister
    biedaków – ciekawe pytanie przy okazji .
    Czy MIAŁ DO TEGO PRAWO ??? Jakie jest żródło tego prawa ???
    Że nie biorą udziału w glosowaniach tez wiadomo – glosowanie to takie przyciśnięcie guzika decydujące o:
    -prawie unijnym
    -przyznaniu pieniędzy
    – rozstrzyganiu sporów
    i tym podobnym duperelach.
    Więc po co nasi DUMNI EUROPOSLOWIE mieli by brać udział w takich głupotach – można głosowania ignorować i to parę tysięcy razy.
    Nic więc dziwnego ze Kurski , Ziobro,Wojciechowski nie biorą udziału w takiej zabawie i olewają tą czynność.
    Co innego przycisnąć guzik obecności i już można do domciu po pobraniu diety za … coś tam .
    A głosowanie jest imienne – kolega nie przyciśnie guzika.
    Ostatnio do czołówki EURODEPUTOWANYCH dołączył prof LEGUTKO.
    Otóż ta POWSZECHNIE SZANOWANA OSOBA została skazana
    przez Polski Sąd.
    Wyrok jest prawomocny , proces o nazwanie młodych ludzi ROZWYDRZONYMI SZCZENIAKAMI ciągnął się guma bo prof użył wszystkich dostępnych mu środków.
    No ale jednak – przegrał.
    Termin wykonania wyroku minął i Sądowi oraz Prawodawstwu Polskiemu pokazano ”Gest Kozakiewicza”
    ON JEST ZBYT DUMNY BY PRZEPROSIĆ.
    Są więc w Polsce ludzie ponad prawem .
    Być może.
    Tylko – czy możliwym jest aby człowiek skazany prawomocnym wyrokiem mógł pełnić funkcję publiczną ???
    Możliwe że nie wykonanie wyroku powinno skutkować karą więzienia
    – jak w tym przypadku należałoby dowozić więżnia – Euro posła na posiedzenia i glosowania w Brukseli ??
    Fakt ze np Jacek Kurski ma praktykę w dołączaniu się do konwojów no ale granice , obstawa więżnio-posła – trochę jednak byłoby kłopotliwe.
    Morał może być jeden – TAKICH BĘDZIEMY MIEĆ POSŁÓW
    // EURO TEŻ // jakich sobie wybierzemy.
    ukłony

  201. mag!
    Uważam, że Polański postąpił głupio, ale został wyraźnie zachęcony, a następnie wykończony i to najprawdopodobniej z zamysłem.
    Mama tu odegrała kluczową rolę i to ona powinna stanąć przed sądem wraz z reżyserem, co się dał nabrać, jak jaki głupi.
    Co do Allena – trudno wyrokować, nie jestem sądem, nie znam sprawy z bliska.
    Jednak nierówne traktowanie obu reżyserów jest jaskrawe…
    Nieszczęsna ofiara Polańskiego od lat wzywa wszystkich zainteresowanych do opamiętania, nie czuje się skrzywdzona i głośno o tym trąbi na wszystkie cztery strony świata. Może i wysoki, amerykański sąd mógłby wreszcie dać spokój?

  202. Dzięki Ci @zezowaty, za to żeś wyszedł z koszar i wszedł do domu publicznego zwanego solidarnym państwem prawa i sprawiedliwości.

    Awantura z sejmowym kłananiem się okrągłemu stołowi pod płaszczykiem troski o biednych i skrzydzonych pozwolila opiekunom ciemnego ludu głupio kupującego wysnunąć się na czoło manifestacji i stanąć w pełni blasku jakie dają reflektory rampy scenicznej. Bo okragły stół skonstruowali ci co jedzą macę okraszoną pieczonymi katolickimi niemowlętami.

    Jest prawdą, że po 1989-m ludzie nie dojadają, kaleczy ich bezrobocie wbrew przekleństwu jakie uslyszeli za bramami raju. Nie żyją w trudzie i pocie mimo, że Jacek Kurski wzbogaca Skarb Państwa płacąc wszystkie mandaty i nie zgradza chodnika, bo parkuje na trawniku.

    Pomocniczość państwa i solidaryzm chce się zastapić Łaską Pańską.
    Nie wiem czy dzisiaj ośpiewane przez Okudżawę szkolniki w dzieciństwie zostają poczęstowani przez kolegę, który wyjął kanapkę i usłyszał: Spóła!.

    Wiem, że komisje egzaminacyjne potrafią zdyskwalifikować plutony maturzystów i / lub studentów tworzących gremialnie jednoznaczne i jednakowe odpowidzi.

    Polska szkoła nie uczy wspódoznawania, współdziałania i współpracy.
    A więc ze współodczuwaniem kiepsko. Zwykle trudno zrozumieć drugiego człowieka, a jeszcze trudniej odczuć cudzy głód lub ból.
    Nowy elementarz zapewne będzie milczał o podzieleniu się Ali i Oli lub na odwrót rurką z kremem.

    Natomiast Solidarna Polska i Prawo i Sprawiedliwość nawołują do wspólnych okrzyków: Powieścić! na przemian z nakazem chronienia życia od chwili gdy orzeszki i poziomki znajdą się w jednym koszyku.

    Polka i Polak są przekonywani, że sprawiedliwość ma kolor krwi z wyjątkiem przeniesionych do innej parafii.

    A czerwone zarezerwowane będzie tylko dla hierarchii.

    https://www.youtube.com/watch?v=yhHhTnuc9No

    A ja twierdzę, że nie jesteśmy równi na egzaminach i są tacy, co francuskiego nie chwytają. I tym niekumatym trza przetłumaczyć fraternite nie pogadankami a gestem pelnej dloni.

  203. zezowaty
    Sytuacja jest absurdalna, gdy masz świadomość , że „krzyżyk” przy nazwisku kandydata na europosła, obojętnie z jakiej formacji, stawia cię w pozycji szczodrego wujka lub ciotki, którzy owemu wybrańcowi gwarantują jedwabne życie w Brukseli i bardzo godne zabezpieczenie jego rodziny oraz siebie samego na starość.
    Dajesz mu więc cholernie wartościowy bonus, bez najmniejszej gwarancji, czy i co on zrobi dla ciebie, że o tzw. dobru ojczyzny nie wspomnę.

  204. @staruszek

    Orzeszki i poziomki,
    Szydełkowe koronki,
    Czółenka, frywolitki,
    I inne francuskie zbytki,
    Zebrał staruszek w kupę
    I fraternitoł w ? zupę.
    Bacz, nasz staruszku miły,
    By ci się nie skwasiły:
    Orzeszki i poziomki,
    Szydełkowe koronki,
    Czółenka, frywolitki,
    I inne francuskie zbytki,
    Gdy będziesz się z mozołem
    Nad obłym pastwił stołem.

  205. anumlik (12:13)

    ” U każdego bowiem człowieka granica sfery intymności jest inna… Live is brutal and full of zasadzkas”

    Dołóż do tego rachunki od adwokatów, czy inne koszta sadowe, i masz life okropnie brutal and bardzo expensive.

    W jurysdykcji w której ostatnio pomieszkuje katem, istnieją paragrafy w Kodeksie Karnym, które wkraczają w te sferę intymności. Ale jak wkraczają!

    Otóż tutejszy KK uczepił się jednego aspektu przekraczania granicy intymności: różnicy wieku.

    W wieku lat 12 i 13, osoba może wyrazić zgodę na bzykanie się z kimś kto jest co najwyżej dwa lata starszy i ani dnia więcej. Gender nie robi najmniejszej różnicy. Po osiągnięciu wieku latek 14, wolno zacząć baraszkować z osoba nie starsza od siebie o więcej niż 5 lat. W wieku 16 lat, osiąga się tutaj granice pełnego przyzwolenia. To znaczy, nie ma restrykcji różnicy wiekowej, jeśli o śmieszne ruchy chodzi. No, chyba ze starszy z partnerów jest nauczycielem, trenerem sportowym czy katabasem. Wtedy trzeba czekać jeszcze dwa lata z bzykaniem. Dokonywanym przy obopólnej zgodzie, rzecz jasna.

    Kodeks nic nie pisze o zmianie zdania po dokonanym fakcie. Bo to o to najczęściej chodzi w tych wszystkich sprawach sadowych mających związek z pomówieniem o nadużycie sfery intymnej, czy wręcz o popełnienie gwałtu. Cały czas mówimy o równości wobec prawa wszystkich genderow. I o nierówności wieku partnerów zabaw w sferze intymnej.

    Ciekaw jestem jak polski KK traktuje różnicę wieku baraszkujących partnerów. Lexie?

  206. Dodajmy jeszcze, ze miejscowy Kodeks Karny do roku 2008 dopuszczał możliwość pełnego przyzwolenia na bzykanko już w wieku 14 lat. To znaczy, nie było restrykcji różnicy wiekowej, jeśli o śmieszne ruchy chodzi, poczynając od 14 lat. Z wyłączeniem jednakże przypadków, gdy starszy z partnerów był nauczycielem, trenerem czy sługą bożym młodszego z partnerów.

    Piec lat temu podniesiono ‚age of consent’ z 14 do 16 lat. Te walkę z ciążami nastolatek jakoś trzeba było toczyć. I toczyć. Az do bzykanego końca

  207. Ja trudniej konstruuje słowne metrum, i wbrew sugestiom nie pastwię się nad obłym stołem.

    Ja całkiem serio zżymam się na „ożesz …wa” oraz na niezaspokojoną potrzebę zemsty obiecanej po przejęciu władzy.

    Najkrwawsze są wojny bratobójcze.

    Z wojen wandejskich inspiracje do ludobójczych pomysłów czerpał miedzy innymi Lenin. Gdy w 1917 r. objął władzę w Rosji powiedział: Musimy eksterminować Kozaków. To nasza Wandea.

    Wcześniej w Wikipediowym haśle Wojny wandejskie:

    … latach 1792-1802 …

    Niektórzy historycy [którzy?] szacują liczbę ofiar na 40-44% ludności Wandei, czyli około 320 tys., wliczając w to również deportacje Wandejczyków, których dalsze losy nie są znane.

    Tak się umacniało braterstwo.

    Sprawa z bezpieczeństwem socjalnym ludzi nie znających pojęcia metrum wersu sie rypła. Ktoś musi beknąć.

    I do ukarania winnych wezwie brat zamordowanego obok lotniska Siewiernyj – w wyniku użycia przez duet Tusk-Putin poprzecznej fali pola grawitacyjnego.

    Taki Albańczyk – dla przykladu – jest człowiekiem pogodnym i życzliwym. Ale obowiązek pomszczenia brata jest mocniejszy niż wykarmienie gromadki swoich dzieci i ulżenie potencjalnej wdowie, której obiecywalo się troskę dozgonną. O tym, kto ma wcześniej umrzeć przysięga nie mówi i nie pisze w rejestr.

    Franc Fiszer gadał podczas spektaklu Zemsty zagłuszając aktorów. Ofuknięty stwierdził:
    Tego się nie słucha. To zna się na pamięć.

    Oni już 6 II 1989 spiskowali wspólnie przeciw Największemu W Historii Przywódcy Polski. Gdyby nie obrońcy wartości Zbawca Polski wcześniej straciłby brata.

    Ty się chłopcze bawisz, a zdrajcy Narodu i mordercy Wodza już 24 lata chodzą bezkarnie. Nie wstyd Ci chłopcze swego powstrzymywania się przed pieniem pieśni o Zamordowanym Braterstwie?

    (Niekumających form prowokacji proszę o zapowietrzenie się.)

    Kliczko będzie zapewne miał okazję zwiedzić

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyspy_So%C5%82owieckie

  208. Orteq
    5 lutego o godz. 23:59
    Załączony link zupełnie nie wyjaśnia przyczyny ataku Niemiec na Francję . Niestety większość historyków robi jakieś łamańce myślowe by wyjaśnić przyczynę tego dość niebezpiecznego manewru.
    Z Hitlera „Mein Kampf” wynikało jasno, że marzy mu się zdobycie wschodnich ziem, by zapewnić odpowiednią „przestrzeń życiową” dla Niemców.
    Było jasne, że by zaatakować ZSRR trzeba było uzyskać bezpośredni kontakt z jego terytorium. Żaden korytarz nic Niemcom nie dawał i był to jedynie pretekst do agresji na Polskę. Polska miała bardzo rozległą granice z ZSRR. Zajęcie więc Polski było warunkiem koniecznym do realizacji planów podboju ZSRR. Wiedział o tym nie tylko Hitler , ale też nie mieli w tej sprawie żadnych wątpliwości Francuzi i Anglicy. Atak na Polskę, jak każda wojna była ryzykowną i Hitler starał się zmniejszyć ryzyko do maksimum. Dlatego ten pakt ze Stalinem , którzy chwilowo pozbawiał go części Polski , ale zapewniał bezpośredni styk z ZSRR. Zarówno Stalin jak i Hitler zdawali sobie sprawę, że jest to sojusz chwilowy, ale doraźnie widać było korzyści po jednej jak i drugiej stronie. (wbrew powszechnym sądom Stalin nie bał się Niemiec i opracowywał plan ich zniszczenia, tzw plan „Burza”, brak jednak dokumentów utrudnia historykom na udowodnienie w 100% istnienia tego planu). Ten pakt wymusił zgodę na układ Polski z Anglią i Francją (Opinia publiczna była już mocno zaniepokojona wzrostem potęgi i zdobyczami Niemiec i politycy nie mogli jej ignorować). Hitler ocenił też ten pakt jako pakt formalny i polityczną zasłonę dymną, bo wiedział, że zarówno politycy Francuzy jak i angielscy są zainteresowani zniszczeniem wojującego bolszewizmu rosyjskiego. Dlatego też zastosował pokerowe zagranie i wycofał właściwie całe swe wojsko z granicy z Francją. Tam można było wejść jak w masło. Hitler liczył nawet na to, że mimo paktu Francja i Anglia nie wypowiedzą wojny. Wypowiedzenie wojny bardzo go zaniepokoiło , ale szybko się uspokoił jak zobaczył praktyczne działania w tej kwestii (one potwierdzały słuszność przewidywań, że te kraje pozwolą na zdobycie Polski i będą czekać na dalszy rozwój sytuacji). Po zdobyciu Polski działań przeciw Niemcom właściwie nie było i Hitler spokojnie odbudowywał nadwyrężony wojna swój potencjał militarny. Wszystko to wskazuje na to. że czekano na atak Hitlera na ZSRR.
    I tu większość historyków ma problem dlaczego zamiast na ZSRR , Hitler atakuje Francję? Przecież po wojnie z Polską było wiadomo, że ani Anglia , ani Francja nie rozpoczęła by współpracy z ZSRR i nie przeszkadzały w kampanii.
    Jedynym wyjaśnienie logicznym jest to czego można się z trudem doszukać, a mianowicie planów Anglii i Francji na wypadek wojny Niemiecko Radzieckiej. Wojna była wypowiedziana ,a więc można faktyczne działania wojenne rozpocząć w każdym momencie.
    Tak jak pisałem (a można się tego doszukać w necie) Hitler znał te plany. Jedynym rozsądnym z punktu wojskowego działaniem był atak na Francję. Nic dziwnego, że zaatakował mimo, że zdawał sobie sprawę z siły militarnej przeciwnika i faktu że Anglia po takim ataku już czekać na wynik walk nie będzie i włączy się czynnie do wojny. Jak wiemy wojnę wygrał.
    Pytanie następne dlaczego swymi rozkazami uratował angielskie wojsko lądowe pod Dunkierką? Nie wynikało to wcale z głupoty czy chwilowego zaćmienia umysłu, ale z faktu, że liczył na współpracę Anglii w walce z ZSRR. Ponieważ Anglicy nie chcieli się zgodzić, Hitler znając poprzednich konformistów stojących na czele tego kraju postanowił ich przycisnąć i postraszyć. Z tego powodu ten atak na WBi terrorystyczne ataki lotnicze. Przeliczył się bo Churchill nie był konformistą i zdawał sobie sprawę czym dla Anglo skończyła by się współpraca z Niemcami (lub chociażby pokój na ich warunkach).
    Teraz pewnie rozumiesz skąd to wypowiedzenie wojny Przez Anglię i Francję się wzięło.
    Niestety wielu historyków i publicystów skutecznie zamieszali w sprawie przedstawiania II Wojny światowej i stąd bzdurne teorie na temat Stalina który nie spodziewał się agresji niemieckiej i wierzył ślepo w pakt z Niemcami. Teoria, że przyczyną wojny była odmowa korytarza dla Niemców. Że atak na Francję wynikał z chęci odwetu za klęskę w I wojnie światowej i wymuszenie na Niemcach podpisania hańbiącej kapitulacji właśnie na terenie Francji. i wiele innych równie bezsensownych teorii.
    Rosja Radziecka robiła wszystko by ukryć agresywne plany Stalina i wolała, by uważano, że Stalin to skończony naiwniak.
    Wygrana ZSRR umożliwiła zniszczenie kompromitujących dokumentów i stąd kłopoty historyków.

  209. Szanowni państwo, blogowiska pani Janiny PARADOWSKIEJ – to o czym pragnę napisać jest bardziej pytaniem (może do pana @Lex’a ??) niż głosem w dyskusji na temat, jak je określę „zaszłości prawnych” z 1989 roku. oraz błędów i pospolitych „braków” kodeksu karnego z tegoż roku.
    W owym roku dokonano zamiany orzeczonych kar śmierci (których z jakichś powodów jeszcze nie wykonano, a szkoda ❗ ) na 25 lat więzienia, ponieważ usunięto z kodeksu karnego pojęcie kary śmierci, w dodatku by było śmieszniej, „podparto” to przedsięwzięcie ustawą o amnestii, która tych zbrodniarzy objęła.
    Pomijając sprawę kary śmierci, którą wycofano z katalogu kar dla wyjątkowych zbrodniarzy, co osobiście uważam za bardzo poważny błąd – wiem, że tymi słowami narażę się szanownemu koleżeństwu, ale uważam, że prawidłowe funkcjonowanie ustroju demokratycznego nie jest w żadnym stopniu uzależnione od tego czy wyjątkowego bandytę eliminujemy ze społeczeństwa, czy też nie – problemem może być tylko sposób tej eliminacji ❗ .
    Po tej dygresji, jadę dalej – otóż moje wątpliwości związane są z tym, czy w stosunku do ludzi określonych z imienia i nazwiska można, niejako wstecz, „naprawiać” błędy kodeksu karnego z roku 1989-tego, „dorabiając” im opinie psychiatrów i psychologów, które mają służyć kontynuowaniu izolacji tych ludzi od społeczeństwa, przedłużając jakby karę więzienia w zamkniętym zakładzie . Czy nie zachodzi podejrzenie, że ci ludzie karani są dodatkowo za to samo przestępstwo ???
    Moim zdaniem, w szczególności w odniesieniu do tych co odpowiadali za mordowanie dzieci w powiązaniu z pedofilią (dla przykładu Trynkiewicz, właśnie) należało umieścić w zbiorowych celach (tym bardziej, że ten Trynkiewicz nie wygląda mi na „mięśniaka”) i byłoby po problemie.
    W areszcie śledczym w Poznaniu przebywał pewnego razu – jakiś czas temu, pedofil-nauczyciel. Klawisz, pewnie dla „zgrywy”, powiedział mu na ucho, że no bracie, jutro jedziesz do Wronek, do wspólnej celi ….. . Rano znaleziono nieszczęśliwca powieszonego 😆 .
    O czym, właściwie dyskutować ?? Obecni mordercy dzieci, także nie otrzymują hurtem kar dożywotniego pozbawienia wolności, zdarzają się nawet przypadki orzekania o „nieumyślnym” spowodowaniu śmierci. Ostatnio, wyrodna matka została skazana na 25 lat pozbawienia wolności (pewnie będzie wolna po 10-ciu latach!!!).
    Myślę, że nasz model sądownictwa jest do wymiany, nie gloryfikuję systemu anglosaskiego, ale nasz na jego tle, wygląda bardziej niż mizernie !!! Cała ta dyskusja, wygląda mi na wyjątkowo upolitycznioną. Panowie Ziobro, Wojciechowski palą to ogniska a Kaczyński tylko zaciera ręce
    P.S.- 1: nie wierzę, w ani jedno słowo „paprykarza” – dziś był gościem redaktora Kraśki w TVPInfo. Perfidny drań, kuty na cztery łapy, ale to co powiedział, dla ciemnego ludu może zabrzmieć przekonywająco, o b y ❗ 😆 .
    P.S.- 2: o płku Kuklińskim nie będę z nikim rozmawiał, ponieważ w świetle każdej roty przysięgi wojskowej, tej z 22 listopada 1952 roku, czy z dnia 24 czerwca 1988 roku a nawet tej z 3 października 1992 roku – b y ł z d r a j c ą !!!
    P.S.-3: ja płatny (P) zdrajca (Z) pachołek (P) Rosji (R) – do grudnia 1979 roku, oświadczam, że jeśli kogokolwiek będę chciał wyzwać od najgorszych, to będę go nazywał „ty giżyński” (celowo nie napisałem przez „rz”) . Powód – patrz „minęła 20-ta” w TVPInfo, w dniu wczorajszym, gdy to „odstawił” wyjątkowy spektakl, w kłótni z panem Czarzastym, na temat: płk Kukliński bohater czy zdrajca ???
    P.S.-4: w sprawie Macierewicza, Premier ma chyba rację. Tego drania należy „załatwić” w ciszy, wykorzystując do tego kolegium ds. służb specjalnych. Puszczony na wizję narobiłby jeszcze więcej szkód Polsce, tym bardziej, że już i tak wszystko o tej sprawie wiemy !!!
    Świadomy potępienia (ze tę karę śmierci), serdecznie pozdrawiam – Czesław.

  210. maciek.g (22:29)

    „Załączony link zupełnie nie wyjaśnia przyczyny ataku Niemiec na Francję…Teraz pewnie rozumiesz skąd to wypowiedzenie wojny Przez Anglię i Francję się wzięło.”

    Link był załączony w celu UDOKUMENTOWANIA cytatu który przytoczyłem:

    „Od 3 września 1939 wojna koalicyjna[22][25] Polski, Francji i Wielkiej Brytanii przeciw III Rzeszy.”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kampania_wrze%C5%9Bniowa

    Wojna była wypowiedziana i tego wypowiedzenia nigdy nie wycofano. Wręcz przeciwnie, zaczęły pewne działania wojenne. Dość rozlegle zresztą. I to z obydwoma koalicjantami Polski. Pisałem o tym nie tak dawno temu.

    6 października 1939 roku w przemówieniu w Reichstagu Adolf Hitler zaproponował publicznie pokój Francji i Wielkiej Brytanii pod warunkiem uznania podziału Polski przez Niemcy i ZSRR. 12 października, w przemówieniu w Izbie Gmin Neville Chamberlain oficjalnie odrzucił propozycję Hitlera. To były faktyczne zaszłości. To było konsekwentne zmierzanie do pełnej wojny. I wojna ruszyła od początku 1940 roku. Bitwa o Atlantyk rozpoczęła 22 lutego, a 10 maja Niemcy zaatakowali Francję, Belgię, Holandię i Luksemburg. 10 czerwca Włochy tez wypowiedziały wojnę Francji i Wielkiej Brytanii. Następnego dnia Włosi rozpoczęli natarcie na Francję przez Alpy.

    Poszukiwanie na sile teorii spiskowych pośród brakujących – celowo zniszczonych? – dokumentów, nie zmieni tej faktografii. Ukazującej jak na dłoni początki II wojny światowej. Również „odkrywanie” tego co sobie wodzowie ówcześni, Hitler i Stalin, układali w swoich chorych głowach, tych faktów nie zmieni.

    Ja bym dał seczego. Zamiast „spiskowania”

  211. A te ‚pewne działania’ popychające świat w stronę wojny ŚWIATOWEJ, po wypowiedzeniu wojny 3 września Trzeciej Rzeszy przez Anglię i Francję , były chociażby takie:

    3 września:
    – po wypowiedzeniu wojny przez Francję i Wielka Brytanie, również członkowie Brytyjskiej Wspólnoty Narodów: Australia, Nowa Zelandia i Indie, wypowiedziały III Rzeszy wojnę.
    – niemiecki U-Boot U-30 zatopił brytyjski statek pasażerski ?Athenia?.
    6 września:
    – wojska francuskie rozpoczęły siłami 12 dywizji ofensywę w rejonie Saarbrücken, na przedpolu Linii Zygfryda. Ofensywa trwała do 12 września 1939
    – Związek Południowej Afryki wypowiedział wojnę Niemcom.
    10 września:
    – Kanada wypowiedziała wojnę Niemcom.
    17 września:
    – niemiecki U-Boot U-29 zatopił brytyjski lotniskowiec HMS ?Courageous?
    30 września:
    – niemiecki pancernik Admiral Graf Spee zatopił brytyjski statek pasażerski Clement.
    14 października:
    _ w głównej bazie Royal Navy w Scapa Flow, po storpedowaniu przez niemiecki okręt podwodny U-47, zatonął pancernik HMS Royal Oak. Zginęło 833 spośród 1234 członków załogi.
    8 listopada:
    – w Monachium miał miejsce nieudany zamach bombowy na Adolfa Hitlera.
    – z holenderskiego miasteczka Venlo nad granicą z Niemcami, po zwabieniu podstępem, zostali uprowadzeni przez funkcjonariuszy niemieckiej służby bezpieczeństwa Sicherheitsdienst dwaj wysocy oficerowie brytyjskiego wywiadu MI6: kpt. S. Payne Best oraz mjr H. R. Stevens.
    19 listopada:
    – dokonano oblotu ciężkiego bombowca Heinkel He 177.
    23 listopada:
    – Brytyjski krążownik HMS Rawalpindi został zatopiony na północnym Atlantyku przez niemieckie pancerniki Scharnhorst i Gneisenau; zginęło 279 członków załogi.
    3 grudnia:
    – brytyjski bombowiec zbombardował po raz pierwszy terytorium Niemiec, zrzucając bombę na wyspę Helgoland.

    Az nadszedł 1940 rok:
    1 stycznia:
    – w Wielkiej Brytanii ogłoszono powszechną mobilizację.
    i, 22 lutego:
    – rozpoczęła się bitwa o Atlantyk. Podczas operacji przeciw brytyjskiemu rybołówstwu na Morzu Północym został omyłkowo zbombardowany przez własny bombowiec niemiecki niszczyciel Z1 Leberecht Maass, w wyniku czego zatonął. Zginęło 282 członków załogi, uratowano 60, z których jeden zmarł.
    23 lutego:
    – na Morzu Północnym brytyjski niszczyciel HMS Gurkha zatopił niemiecki okręt podwodny U-53; zginęło 42 członków załogi.

    I tak to szlo. Odwrotu nie mogło już być. Pewnie ze można jeszcze sobie dzisiaj różne teorie spiskowe do tego dobudowywać. Ale jak te teorie wpasować w znane i udowodnione fakty historyczne? Tego to ja już nie znaju.

  212. Domaganie się, żeby Brytyjczycy i Francuzi weszli już 1-go września39 z butami i czołgami, broniąc Polski, nie jest zbyt realistyczne. Nie ma za wiele takich przypadków w historii. Tak methinks

  213. @ Orteq
    Cienkie te argumenty. Anglia w przededniu wojny z Polska udzielila Niemcom gigantycznej pozyczki 3 miliardy funtow po to by byly pieniadze na uderzenie na ZSRR. Wlasnie wtedy gdy Niemcy mieli cale sily w Polsce Franca z Anglia mogly zrobic a Niemiec kotlet schabowy. Dlaczego nie zrobily? Bo wszystko bylo z gory ukartowane. Najbardziej rozgarnieci nie rozumieja ze wojna jest kosztowna i Niecow nie bylo stac na 6 lat wojny. Ta wojna caly czas byla dokarmiana kroplowka ktora plynela ze Szwajcarii. Dlatego HItler tak bardzo przestrzegal konwencje Genewska i bal sie ja zlamac, bo inaczej bylby odciety od pieniedzy.
    I wszystkie historyczne brednie o tym ze ten zatopil tamtego sa tylko basniami z tysiecy i jednej nocy. W kazdej wojnie licza sie pieniadze. Nie ma money, nie ma wojny. Trzeba kupic zelastwo, a ono coraz drozsze.

  214. Orteq kieruje do mnie pytanie:
    „Ciekaw jestem jak polski KK traktuje różnicę wieku baraszkujących partnerów… ”
    Niestety, Orteq, – nie zaspokoję Twojej ciekawości.
    Nie jestem dostatecznie „oblatany” w dziedzinie doktryn kościoła rz. katolickiego dot. życia seksualnego ludzi w wykładni funkcyjnych przedstawicieli tegoż kościoła. Chociaż, tak „na wyczucie” – to raczej przedstawicielom kościoła chodzi o to, aby było po ślubie i po bożemu – bez względu na różnicę wieku. Cała reszta grzechem jest i … basta.
    *
    W sprawie poruszonej przez p. Czesława;
    mam bardzo ambiwalentny stosunek do tej ustawy z silnym przechyłem na „nie”. Skoro mleko – w wyniku nie do końca przemyslanych zmian prawa w przeszłości – rozłało się to trzeba je wypić ale nie sposobem bezterminowego pozbawiania wolności i to po tym jak skazani odbyli orzeczone kary w całości. Nie lekceważę lęków przed recydywą potencjalnych „klientów” tej ustawy i rozumiem odczucia bliskich ofiar ich przestępstw ale – tak uważam – więcej szkody dla stanu i poczucia praworządności przyniesie złamanie zasady res iudicata i
    reto non agit niż przedsięwzięcie kroków inwigilacyjnych w odniesieniu do tych osób po wyjściu ich na wolnosć, nawet jeżeli byłoby to kosztowne. ( O wiele więcej będzie kosztowało przetrzymywanie ich w zamknięciu i leczenie). Tym bardziej, że „przyszłościowo” problem rozwiązuje powrót do kary dożywotniego więzienia a więc faktycznie to ustawa dot. – różni różnie liczą – kilku/kilkunastu osób.
    Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy ale to bardziej kryminologów powinno interesować: mianowicie – cichcem przemyca się teorię, że recydywiści, zwłaszcza wielokrotni to osoby chore psychicznie. Z mojego punktu widzenia jest to pogląd bardzo, ale to bardzo – dyskusyjny.
    W pewnych okolicznościach, warunkach i stanach każdy z nas może popełnić przestępstwo. Nikt od tego zagrożenia nie jest wolny.
    Aby nie przedłużać; Panie Czesławie,
    być może miał pan okazję słyszeć co na ten temat mówiła p. prof. Płatek w dość licznych wystąpieniach telewizyjnych i radiowych. . Zgadzam się całkowiciie z jej argumentacją.

  215. Orteq
    7 lutego o godz. 2:14
    Nie masz zupełnie racji.
    6 września – wojska francuskie rozpoczęły niewielkimi siłami symboliczną ofensywę w rejonie Saarbrucken, jednak bardzo szybko rezygnowały z działań. Cała akcja trwała 6 dni!!!
    Francuzi przyjęli postawę wyczekującą i rozpoczęła się tzw. „dziwna wojna
    Gdyby Francuzom zależało na powstrzymaniu Niemiec to było dostatecznie dużo czasu by zgromadzić duże siły nad granicą Niemiecką (tak jak choćby Rosjanie robili to nad granicą Polska tuż przed stanem wojennym.) i natychmiast po ataku na Polską uderzyć tymi siłami na Niemcy (tak by nakazywała logika wojskowa, atakować dużą siłą gdy przeciwnik zaangażuje się w walkę na odległym froncie)
    cytuje:(…) nasza „ofesywa odciazajaca”,w ktorej wezmie
    udzial nie 35 dywizji ,lecz mniej wiecej 9 dywizji 4 i 5 armii.
    W nocy z 6 na 7 wrzesnia straze przednie przekraczaja granice
    nie napotykajac powazniejszego oporu(…)
    (0 9-ym wrzesnia)- (…) i posuwaja sie na naprzod dzien po dniu
    osiagajac cel jeden po drugim:tempo oslabia jedynie nikly opor
    ubezpieczen niemieckich wycofujacych sie na linie Zygfryda.
    (…) a przeciez te pierwsze starcia stanowily dla nas zachete :
    niemieckie dziala przeciwpancerne nie mogly nic zlego uczynic
    naszym czolgom.
    Straty niemieckie podczas kontrnatarcia niemieckiego poruszonego poprzednio(samodzielnieoperujace bataliony) wg komunikatu radia niemieckiego 198 zabitych.
    A Goutard 1940 Wojna Straconych Okazji ,Wa-wa 1959
    Jak widać zależało im na czymś zupełnie innym.
    To była najpoważniejsza akcja przeciw Niemcom po wypowiedzeniu wojny przez Francję. Dopiero atak Niemców 10 maja 1940 roku zakończył definitywnie okres dziwnej wojny na froncie zachodnim.
    Nie daj sie zwodzić pozorom. Gdyby chciano Polsce pomóc i uniemożliwić Hitlerowi dalsze podboje to by działano zdecydowanie inaczej.

  216. Czesław
    6 lutego o godz. 23:44
    Lex już odpowiedział i jest to na pewno wypowiedź fachowca w tej kwestii.
    Ja chcę jedynie dodać, że kara śmierci mimo, że daleko mniej kosztowna, niż kara dożywotniego więzienia nie jest dla mnie dobrym rozwiązaniem prawnym, bowiem znamy z historii ogrom pomyłek (i celowych działań , by ukatrupić kogoś wykorzystując tę karę). Wykonanej kary śmierci cofnąć się nie da. Jak pisze Lex, liczba osób podpadających pod karę śmierci (dożywocia) jest znikomo mała i koszty dożywotniego ich osadzenia w więzieniu dla państwa nie mają żadnego znaczenia. Przywrócenie kary śmierci wg mnie było by poważnym błędem.

  217. ‚Czesław’, ‚Lex’
    Kościół katolicki ‚ baraszkujących’, przed małżeństwem i po za małżeństwem traktuje jak grzeszników. Legalne baraszkowanie dozwolone jest tylko w małżeństwie, które można zawrzeć, o ile mężczyzna ukończył 16 lat a kobieta 14 lat. W praktyce kościoły lokalne dostosowują się do przepisów prawa cywilnego lokalnego, a więc w Polsce, dla obu stron 18 lat (wyjątkowo kobieta 16 lat).

    Pozdrowienia.

  218. K. S.
    Panie Czesławie
    Chyba jednak niepotrzebnie obawiasz się Pan potępienia w sprawie
    kary śmierci.
    Kilkakrotnie tam gdzie mi dane było zadawałem pytanie // na blogach Polityki również//
    JAKIE PRAWO MA DO OGLĄDANIA JUTRZEJSZEGO WSCHODU SŁOŃCA CZŁOWIEK KTÓRY TEJ MOŻLIWOŚCI POZBAWIŁ SWEGO BLIŻNIEGO -DLA ZASPOKOJENIA SWEJ ZACHCIANKI , DÓBR MATERIALNYCH CZY Z PODOBNEJ PRZYCZYNY.
    Nigdy i nigdzie nie dostałem rzeczowej odpowiedzi poza wskazywaniem na możliwość błędu , wartości cywilizacyjne czy
    – tu jest kuriozum – porównanie kata wykonującego wyrok do mordercy.
    Bo przecież również pozbawia życia.
    Ja tylko uważam ze każdy powinien za swe czyny odpowiadać TU I TERAZ nie czekając na wyroki boskie.
    Bo czym się różni czyn Wesołowskiego od Trynkiewicza czy nawet Zdrojewskiego.
    Paragrafem ?, statusem społecznym? pełniona funkcją ?czy ciężarem oskarżenia.
    De facto:
    -morderstwo
    -pedofilia
    -marnotrawstwo publicznych pieniędzy
    mają oczywiście inny ciężar gatunkowy i prawny ale wszystkie są albo powinny być karane z całą surowością prawa.
    Nawet KK gdyby mu postawić pytanie czy te 6 mld złotych nie będzie wzięte z pogwałceniem przykazania które mówi –
    NIE BĘDZIĘŚZ POŻĄDAŁ RZECZY BLIŻNIEGO -KTÓRA JEGO JEST
    – o Komisji Majątkowej przypominać chyba nie trzeba , już ją przysypuje kurz podobnie jak i jej sprawców po obydwu //chociaż to była ta sama strona// umawiających się stronach.
    Tak więc choć marny to jest ten płot którego chcę się trzymać –
    to nadal uważam że ZA TO CO UCZYNIŁEŚ POWINIENEŚ ODPOWIADAĆ TU I TERAZ .
    A jeśli CI dano stanowisko ponad innymi to za wykroczenia powinieneś być karany w pierwszej kolejności.
    Tak – myślę że nie ma Czesław powodu by bić się w piersi
    uklony

  219. Kodeks Hammurabiego, jeden z najstarszych znanych, zawierał 282 artykuły. Słowa; ‚zostanie zabity’, albo ‚zostanie mu ucięte’, w treści kodeksu są pospolitością. Od tego czasu, prawie 4 tys lat, okrucieństwo wymierzanych kar sięgało granice bestialstwa. Skuteczność … zerowa. Od Rewolucji Francuskiej, następuje stopniowe, powolne łagodzenie kar, aż osiąga poziom, mniej więcej, człowieczeństwa czyli rezygnację z ‚zabijania’ … obłudnie i dla uspokojenia sumienia zwanego ‚karą śmierci’. W mojej życiowej przygodzie z prawem, w rankingu głupot, z którymi się spotkałem, wysokie miejsce zajmuje twierdzenie, że kara musi być surowa. Na początku podchodziłem do tego podejrzliwie, z czasem z co raz większa irytacją gdyż nie ma potwierdzenia ani w nauce, ani w praktyce. Kara musi być skuteczna, a jej surowość nie ma tym nic wspólnego, nie idzie w parze, a najczęściej bywa proporcjonalna odwrotna.

    A teraz odpowiedź na pytanie, które ‚zezowaty’ postawił, cyt.;
    ‚JAKIE PRAWO MA DO OGLĄDANIA JUTRZEJSZEGO WSCHODU SŁOŃCA CZŁOWIEK KTÓRY TEJ MOŻLIWOŚCI POZBAWIŁ SWEGO BLIŻNIEGO -DLA ZASPOKOJENIA SWEJ ZACHCIANKI , DÓBR MATERIALNYCH CZY Z PODOBNEJ PRZYCZYN’

    Szanowny ‚zezowaty’, ma takie samo prawo jak Ty.

    Pozdrowienia.

  220. „JAKIE PRAWO MA DO OGLĄDANIA JUTRZEJSZEGO WSCHODU SŁOŃCA CZŁOWIEK KTÓRY TEJ MOŻLIWOŚCI POZBAWIŁ SWEGO BLIŻNIEGO…”
    zezowaty,
    a nie zadowoliłbyś się zamiast kary śmierci wyłupieniem oczu, np. osobiście przez rodzinę pokrzywdzonego albo przez Ciebie, z upoważnienia (w razie, gdyby się brzydzili)? I ewntualnie odrąbaniem jednej ręki? Najlepiej tej, która pozbawiła…
    Pedofilom i gwałcicielom – kęsim tasakiem, rączki też, by więcej nie obłapiali… Tyle jest możliwości, a wy tylko kara śmierci i kara śmierci 🙄

  221. O, namyślałem się nad naciśnięciem enter, a tu Haszszu mnie uprzedził…
    Dodam, że myślę jak on, a to powyżej, to sarkazm.

  222. Zachęcam do refleksji o 25-cio letniej transformacji w Polsce. Cytuję: ?Tutaj nigdy nie będzie lepiej, ponieważ celem transformacji jest likwidacja biedy, ale przez uśmiercenie ? stopniowe wymieranie biednych.”
    Więcej przeczytacie Państwo pod likiem: http://obserwatorpolityczny.pl/?p=18911
    Może to są skrajne oceny, ale jest coś na rzeczy.

  223. Haszszu
    7 lutego o godz. 16:19

    Zgadzam się z twym wpisem
    Jak czytałem to kary śmierci jako nigdzie nie załatwiły problemów za które je wymierzano. Dodając od tego co napisałem o pomyłkach i wykorzystywaniu takiego prawa jasne jest że nie tędy droga.

  224. Spokojny (7 -02-g.17:21)
    W ramach refleksji w związku z 25 rocznicą Okrągłego Stołu i na ostudzenie emocji polecam dwie lektury, w ujęciu opozycjonisty od połowy lat 60. i uczestnika późniejszych gorących wydarzeń, który „wymiksował” się z polityki i publicysty, który z perspektywy już historycznej „chłodnym okiem” opisuje to, co nas spotkało po 1989.
    Mam na myśli dwie książki: Karola Modzelewskiego „Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca” i Roberta Krasowskiego „Po południu. Upadek elit solidarnościowych po zdobyciu władzy”.
    Obydwie pozycje rekomendowałam już zresztą na blogach. Nie wiem z jakim skutkiem.

  225. Według Deutsche Welle w rezultacie prywatyzacji, którą rozpoczęto w 1998 roku, pół miliona robotników znalazło się na ulicy, a 100 tys. straciło etaty.

    Bezrobocie w BiH według danych oficjalnych sięga aż 44 procent. Realne jest, jak ocenia bank centralny, niższe – na poziomie 27,5 proc., ponieważ wiele osób pracuje na czarno. Równowartość przeciętnego wynagrodzenia to 420 euro. Jeden na pięciu mieszkańców żyje w ubóstwie.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Protestujacy-wdarli-sie-do-siedziby-rzadu-w-Sarajewie-Podpalili-siedzibe-prezydenta,wid,16391773,wiadomosc.html
    ================

    W zasadzie, u nas jest niewiele lepiej……..
    Bez emigracji, mogłoby byc bardzo podobnie……

  226. wiesiek59
    7 lutego o godz. 22:4
    Chyba się zagalopowałeś . Masz poniżej link pokazujących stan w Polsce.
    Nijak to porównać do tego w linkowanym artykule.

    https://www.google.pl/#q=bezrobocie+w+polsce

  227. K S- Haszu , GajowyM, maciek.g
    No jak już ubraliście mnie w białe rękawiczki – podobno takie miał kat i kładł je na trumnie- to dokończmy dyskusji
    Tylko jakoś nikomu z Was nie chciało się doczytać wersu pod koniec
    mojej pisaniny a tam :ZA TO CO UCZYNIŁEŚ POWINIENEŚ ODPOWIADAĆ TU I TERAZ.
    Dajcie więc Bewerikowi celę w kwiatki , z TV , Netem . panienką z agencji raz na tydzień i wyjazdem na wczasy dla podratowania zdrowia.
    Mącielowi – przydała by się trzecia czy czwarta żona , fotel biskupi albo Arcy , no i renty dla gromadki dzieci swoich i przydbanych .
    Defraudantowi co spowodował przepadek środków do życia paru tysiącom ludzi- zapewnijcie fotel Prezesa NBP.
    A temu co odsiedział swoje 25 lat poszukajcie jeszcze paru młokosów do zabawy // oczywiście nie wśród swoich znajomych//
    No i obie KOMISJE KODYFIKACYJNE UHONORUJCIE wielkim orderem Polonia Restituta za pierdzenie w stołki bo nikogo bardziej zasłużonego w produkcje takiego gniotu prawnego nie widzę a komuś zasługę przypisać się powinno.
    a pod wszystkim napiszcie ze KARA NIGDY NIE BYŁA ŚRODKIEM ODSTRASZAJĄCYM – bo na obrazie sprzed trzech stuleci widać skazanego na ścięcie i opryszków okradających widzów.
    Bardzo ważki argument.
    Gdyby jednak któryś a WAS zajrzał do statystyki Nowego Yorku to
    dowiedział by się się nastąpił tam dziwny fenomen – procent przestępstw spadł trzykrotnie – BO BURMISTRZ POLECIŁ POLICJI
    KARAĆ KAŻDE PRZEKROCZENIE PRAWA.
    No ale lepiej nie wymagać przestrzegania prawa przez ”kogoś” bo przecież to i od nas samych też mogą kiedyś żądać ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA TO CO POPEŁNILIŚMY.
    Byłoby jeszcze gorzej gdyby zażądano odpowiedzialności za to czego ze swych obowiązków wykonywać się nam nie chciało.
    Czyli:
    – wiedziałeś o nadużyciach ale wolisz patrzeć w drugą stronę
    -zgłoszono Ci wyrządzona krzywdę – ale to zrobił Twój znajomek
    No i jak tu karać mordercę kilkudziesięciu młodziaków – zresztą żaden po Polsku nie mówił.
    Jak takich porządnych ludzi pozywać a jeszcze karać ?????
    Podobno karać należy nie tylko za to co uczyniliśmy ale za zaniedbanie swych obowiązków – nawet KK każe się spowiadać.
    Jeśli ktoś chce wracać do Hamburabiego – to byłbym zobowiązany za wyjaśnienie co to znaczy że KARA MUSI BYĆ SKUTECZNA.
    Niekoniecznie mnie – może być Gajowemu – to on chce wyłupywać oczy.
    Co zaś tego prawa do jutrzejszego wschodzącego słońca -to jakoś odpowiedzi nie słyszałem.
    Rodzice tych młodych ludzi ROZSTRZELANYCH NAD JEZIOREM -nie usłyszeli również – nie byłbym pewien czy nie jest to zachęta dla następnego RYCERZA WŁASNYCH FANTAZJI.
    ukłony

  228. Tu coś na temat emigracji zarobkowej i jej różnego oblicza
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/najwieksza-emigracja-nowoczesnej-europy
    Nie zawsze wyjeżdżają za granice ci co w kraju nie mogą dostać pracy. Jest wręcz odwrotnie , większość wyjeżdżających miało pracę w Polsce ale wyjeżdżają bo zadłużyli się mają kredyty i nie mogą ich spłacić. Chcą poprawić sobie statut materialny. Urodziły się dzieci i pieniędzy zaczęło brakować itd.

  229. zezowaty
    7 lutego o godz. 23:19
    Trochę pomieszałeś wiele aspektów dotyczących karania. Masz rację, że kara nie może być niedolegliwa, ani ma powodów by stwarzać więźniom luksusowych warunków, bo nie dość, że to drogo kosztuje podatnika to i jest demoralizujące. Oczywiście nie można też przesadzać z warunkami w odwrotną stronę. Wspomniałeś o starej prawdzie nieuchronności kary , to prawda znana od lat , że to skuteczniejsze od straszaka dotkliwości kary, bo jak nie jest nieuchronna to wielu liczy, że ich nie dosięgnie.
    (Ameryka nie jest najlepszym przykładem skuteczności karania , bowiem tam siedzi największy procent więźniów w stosunku do liczby ludności , a mimo to przestępczość jest wysoka)
    Kary oczywiście powinny mieć jakieś proporcje w stosunku do winy, bo to jakoś spełnia społeczne oczekiwanie sprawiedliwości.
    O karze śmierci już pisałem, podstawowym powodem jest jej nie stosowania jest nieodwracalność w razie pomyłki lub celowego wprowadzenia wymiaru sprawiedliwości w błąd (jest też możliwość wykorzystania takiej kary przez niemoralnych polityków). Na dodatek obciąża wykonawcę gdy dowiaduje się że zabił , ale była to pomyłka sądu.
    Nie są to wcale wyjątkowe wypadki i historia pokazuje, że wcale tak mało ich nie było. Dlatego w większości krajów odchodzi się od tego sposobu karania , tym bardziej, że nie stwierdzono większej skuteczności takiej kary w stosunku do dożywotniego uwięzienia.

  230. Lex (9:45)

    „Orteq kieruje do mnie pytanie: ‚Ciekaw jestem jak polski KK traktuje różnicę wieku baraszkujących partnerów?’. Niestety, Orteq, ? nie zaspokoję Twojej ciekawości. Nie jestem dostatecznie ?oblatany? w dziedzinie doktryn kościoła rz. katolickiego dot. życia seksualnego ludzi w wykładni funkcyjnych przedstawicieli tegoż kościoła. ”

    No to ja sie izwiniajus momentalnie. Ja gryzmoląc KK, próbuje mieć na myśli Kodeks Karny. A nie kościół katolicki. Dla tej szacownej organizacji mam zarezerwowany skrót kk. Nie chce przesadzać z tą szacownoscią..

    Teraz rozumiesz dlaczego to pytanie do ciebie było kierowane

  231. maciek.g (10:16)

    „Nie masz zupełnie racji… rozpoczęła się tzw. ‚dziwna wojna’ …
    Nie daj sie zwodzić pozorom. Gdyby chciano Polsce pomóc i uniemożliwić Hitlerowi dalsze podboje to by działano zdecydowanie inaczej.”

    Nie urodziłem wczoraj. O liczeniu na Hitlera w walce ze stalinowskim komunizmem wiem tak samo dużo jak ty. Tak sobie licze..

    Co ja próbuje przekazać, to to, ze zaszłości po 1 września 1939 roku
    wyraźnie, i nieodwracalnie, popychały świat w stronę następnej wojny światowej. Tej, która miała wyprostować kiepskie zakończenie pierwszej światowej.

    Jeśli „bękart Traktatu Wersalskiego” był głównym punktem zapalnym tego kiepskiego zakończenia I-szej wojny, to jakoś musiano zmierzać do naprawienia tego błędu. Wiec i zmierzano. Od samego 1 września.

    Pieprzenie, ze Anglia i Francja mogły odwrócić przebieg historii, jest zwykłą mrzonka. Co ktoś mógł zrobić żeby powstrzymać Hitlera po ucieczce polskiego Rzadu do Rumunii? I to tylko w dwa tygodnie po ataku Hitlera na Polskę? Śmigły wiedział co śmiga..

    Anglia i Francja te historie same PISAŁY, krwią własnych obywateli. Tych ginących w „dziwnej wojnie”.

    Wiec ja racje swoja mam. I nikt mi tego niech nawet nie próbuje odbierać!

  232. Szanowny panie @Lex (9.45 dnia 7.02.) – piszesz, określając przedtem swój stosunek do ustawy – jako ambiwalentny, że skoro mleko – w wyniku nie do końca przemyślanych zmian prawa w przeszłości – rozlało się, to trzeba je wypić, ale nie sposobem bezterminowego pozbawiania wolności i to po tym jak skazani odbyli orzeczone kary w całości .
    A czegoż to dotyczą moje wątpliwości, jeśli nie tego właśnie, o czym napisałem o godz. 23.44 dnia 6.02. ???
    Zacytowałem na wstępie Twoje słowa, bo tak właśnie myślę !! Napisałem, co powtórzę: ….., niejako wstecz, „naprawiać” błędy kodeksu karnego z roku 1989-tego, dorabiając im opinie psychiatrów i psychologów, które mają służyć kontynuowaniu izolacji tych ludzi od społeczeństwa, przedłużając jakby karę więzienia w zamkniętym zakładzie. Czyż nie zachodzi podejrzenie, że ci ludzie karani są dodatkowo za to samo przestępstwo ???
    P.S.: Szanowny @ zezowaty (14.23 dnia 7.02.) – piszesz: tak – myślę, że nie ma Czesław powodu by bić się w piersi. Dzięki za pocieszenie …..,
    @Haszczu (10.53 dnia 7.02.) – ja nie pytałem się nikogo, kiedy i kto może się bzykać się legalnie, bo nielegalnie to sam wiem …..,
    Szanowny @maćku.g (10.31 dnia 7.02,) – czy ten „ogrom” pomyłek, to poza znanymi dwoma przypadkami oraz trzecim fikcyjnym z filmu Clinta Eastwooda o dziennikarzu – pijaku z nagrodą Pulicera, który swoim śledztwem zapobiegł skutecznie wykonaniu błędnego, ale „uzasadnionego” merytorycznie, przez Ławę wyroku, na kilka sekund przed podaniem środka zabójczego ?? Oświeć mnie w tej materii….., może rzeczywiście błądzę ??
    Jako były wojskowy, który co nieco zna się na historii sztuki wojennej, w szczególności dotyczącej II WŚ – jestem załamany rewelacjami pisanymi przez współczesnych historyków, choćby na temat: co by było gdyby Józef Beck, w marcu 1939-tego roku postąpił inaczej, jak postąpił w rzeczywistości itp. pierdoły?? Jednak serdecznie pozdrawiam – Czesław.

  233. Czesławie,
    łomatko, jak ja Cię lubię, panie pilocie!
    Za te Twoje eleganckie zwroty do adwersarzy (per szanowny), celne i dowcipne riposty.
    A przede wszystkim za wiedzę i rozwagę.
    Jakoś tak mnie naszło nagle, nie wiem czemu akurat o tej nocnej godzinie, żeby to wyznać bezwstydnie.
    Może dlatego, że tyle jest w wirtualu złych emocji, agresji. Chyba nawet więcej niż w realu, gdzie ludzie bardziej się pilnują/powściągają, bo nie są anonimowi.
    Dobranoc

  234. Marcin (7 lutego o godz. 7:49)

    „wtedy gdy Niemcy mieli cale sily w Polsce Francja z Anglia mogly zrobic a Niemiec kotlet schabowy. Dlaczego nie zrobily? Bo wszystko bylo z gory ukartowane.”

    Noo, kochanieńki. Ten kotlet schabowy, jakby był łatwy do usmażenia, to by był usmażony wczesnej. Ot, chociażby podczas rozbioru Czechosłowacji. Z udziałem Polski zresztą..

    Z ukartowaniem wszystkiego z góry coś tam masz na rzeczy. Chodziło o wykaraskanie sie z idiotyzmów Traktatu Wersalskiego. I z idiotycznej sytuacji jaka stworzył w Europie Piłsudski. Tymi swoimi podbojami wschodnimi. W tym tOmacie sporo było do ukartowania. No to i ukartowano

  235. „Polska to Kongresówka. Reszta to imperialistyczne podboje Piłsudskiego.”

    Noo. Nie mówiłem?

  236. pani P. wszystko wie zawsze….. wszystko najlepiej, ten typ dzienikaryki odstrasza

  237. mag
    7 lutego o godz. 22:12
    Po aż co tyle czytać. Wystarczy wywiad w GW z Marcinem Królem. http://wyborcza.pl/magazyn/1,136528,15414610,Bylismy_glupi.html

  238. Kruca fuks – 9:50
    Nie warto dawać linków do GW, bo tam niczego już nie poczytasz, jeśli nie zapłacisz.
    Link również odsyła do tytułu. Reszta płatna.
    Nie zamierzam kupować całej hurtowni po to, aby przeczytać trzy – cztery artykuły, które mnie intetersują i obejrzeć zamieszczane reklamy.
    Niech się od czytelnika separują.
    Powodzenia.

  239. Kruca fuks
    Czytelnictwo książek w Polsce jest fatalnie niskie ma tle UE.
    Masz szanse podwyższyć wskaźniki.
    Najlepszy skrót info to pismo obrazkowe, ale chyba do tego nie aspirujesz.
    Anca_Nela
    Zdecydowaliśmy się z moim Starym jednak na abonament internetowy GW, bo nie jest to jakiś szalony wydatek miesięczny. Za pierwszy miesiąc płacisz 0,99 zł w ramach bonusu, a potem 17,99.

  240. Orteq, (g.0,25)
    no to ja „izwiniajus” za mimowolne qui pro quo…. Skąd w mojej starej łepetynie wzięło się koscielne skojarzenie KK a nie kodeksowo-karne ?
    Przepraszam za pardon za mimowolne popier….. Powiedzmy, doznałem chwilowej „pomroczności jasnej”.
    Ale skoro chodziło Tobie o kodeks karny to powtórzę za kimś, kto już nieco napomknął w sprawie i w temacie. Polski kodeks karny nie zajmuje się różnicą wieku osób „bzykających się”. To ich sprawa. Natomiast jest granica karalności wiekowej za bzykanie: tą granicą jest wiek – 15 lat osoby bzykanej. Jej płeć jest obojętna. Bzykanie osoby poniżej będącej w wieku poniżej lat 15 jest zabronione, bez względu czy się ona na to godziła czy nie (jeśli nie to mamy do czynienia z gwałtem).
    Natomiast po stronie sprawcy (bzykającego) granicą odpowiedzialności jest wiek: 17 lat. W zasadzie jeśli sprawca ma mniej niż 17 lat – nie podlega odpowiedzialności karnej, stosuje sie wobec niego środki wychowawcze przewidziane w przepisach o postępowaniu z nieletnimi. Są jednakże w kodeksie przestępstwa (kilkanaście,) za popełnienie których nieletni sprawca, który ukończył 15 lat a nie ukończył lat 17 może odpowiadać jak „dorosły”, – w zależności od okoliczności, stopnia rozwoju psychicznego i psychologicznego i tzw. właściwości osobniczych. Z grupy przestępstw p-ko wolności seksualnej w rachubę wchodzi gwałt (art.197 kk). W takim przypadku kara orzeczona wobec takiego „podrostka” nie może być wyższa niż 2/3 jej górnej – kodeksowej granicy, sąd może także – na zasadach okreslonych w kodeksie – zastosować wobec sprawcy nadzwyczajne złagodzenie kary.
    Jest także przypadek szczególny: jeżeli sprawca ukończył lat 17 a nie ukończył lat 18 a okoliczności sprawy, stopień rozwoju sprawcy i (znowu) tzw. właściwości osobnicze za tym przemawiają ( opóźnienie w rozwoju nie znoszące odpowiedzialności karnej np. ) sąd może, zamiast wymierzenia kary zastosować środki wychowawcze, lecznicze bądź poprawcze, jak w postępowaniu z nieletnimi.
    UFF !!!!
    PS. Przepraszam blogowisko !

  241. ANCA_NELA
    8 lutego o godz. 10:15
    Niestety lubię jak mi pod nosem szeleści papier i czuje zapach farby drukarskiej . Rujnuje się na wersje papierową.

  242. Kruca fuks!
    Też lubię papierową wersję, jednak objętościowo te gazety są obecnie zbyt obfite.
    Kilogramy makulatury. W miesiącu to rośnie zatrważająco.
    Może też się cdecyduję na ten abonament, chociaż wszystko się we mnie buntuje. Płacimy za 120 kanałów telewizyjnych, choć zaglądamy – góra! – do siedmiu, kupujemy kilogramy papieru, aby przeczytać trzy artykuły. Przerost formy nad treścią, możliwą do przyswojenia jest apokaliptyczny.
    Kiedy przestanę dorabiać do emerytury, będę zmuszona do rezygnacji z tego, co do przeżycia nie jest niezbędne… I co wtedy?
    Chyba piechotą prosto na cmentarz.

  243. Anca_Nela
    Po co się martwić na zapas.
    Bardzo optymistycznie wybrzmiały dla mnie słowa jakiegoś klasyka (nie pamiętam nazwiska) wyczytane przeze mnie za młodu w kultowym wtedy „Przekroju” : „Doświadczenie uczy, że umiera ktoś inny.”

  244. @ANCA_NELA

    Pamiętaj o białym prześcieradle i zachowaniu spokoju przy tym wycofywaniu się na cmentarz!

  245. Sprawcie se kota i przyuczcie, aby załatwiał się do kuwety pełnej podartych papierków zamiast żwirku. Moja kotka od 15 lat wyłącznie na papierki sika. A papierki z gazet („Wyborcza” ma największe wzięcie) do kuwet (jedną ma do sikania, drugą do czegoś cięższego ta moja stara panna kotka) dwa razy dziennie „wdzieram”. Gazety przelatuję po tytułach, czasem przeczytam ze dwa artykuły, ale summa summarum czytanie gazet w wersji papierowej taniej mi wychodzi niż kupowanie żwirku.

  246. mag i Antonius!
    Dzięki za wsparcie i się odwdzięczę na parapecie iną, złotą myślą;
    Jaka szkoda, że do raju jedzie się karawanem…

    anumlik!
    To wyposażenie kuwety bardzo mi się podoba!
    Muszę sprzedać pomysł koleżance – kociarze.

  247. Droga @mag (1.16 dnia 8.02.) – każdy mężczyzna, bez względu na wiek, jest łasy na pochwały za strony kobiety. W szczególności kobiety takiej jak Ty – serdeczne dzięki !
    Mam nadzieję, że to co Ciebie naszło, w dodatku o takiej porze (co wyznajesz „bezwstydnie”) nie jest, tak zupełnie przypadkowe . Mnie także nachodzą myśli, z którymi czasami nie sposób poradzić nawet w moim wieku. Często „spędzam” we wspomnieniach przeżycia jakich doznałem pod żaglami DZ-ty na Śniardwach czy Niegocinie, bo z górami są raczej przeżycia związane z trudem i ciężarami w plecaku (32 kg.), a także emocjami, jakie mogą dać przebyte trasy „z łańcuchami” (@ANCA_NELA je zna!!).
    Czytam wszystko co piszesz i co do Ciebie piszą – jesteś wyjątkowa, „kilka długości” przed innymi, „ścigam” Ciebie również na innych blogach, Twoje zdania są wyjątkowo trafne i wyważone!!
    Co do formy zwracania się do „znajomych z blogowiska” – nie miej mi tego za złe, zawsze taki byłem, bez względu na stopień i stanowisko interlokutora. Zawsze byłem „pod krawatem” – stąd, bezlitośnie prześladowała mnie ksywa „śledzik”, do końca mojego czynnego życia, tylko nie powtarzaj tego nikomu 😆 ❗ .
    Bardzo współczuję Justynie, ale też jestem pełen uznania i podziwu dla Marit Bjoergen, a Ciebie serdecznie pozdrawiam – Czesław.

  248. Istniał kiedyś powszechnie i obecnie jeszcze istniej, wśród ludów łowieckich, żyjących gdzieś na obrzeżach cywilizacji, piękny obyczaj, że po zabiciu zwierzęcia myśliwy odprawia modlitwę, w której przeprasza za ten czyn ducha zwierzęcia, wyraża też swoją wdzięczność, za to, że ofiara ta pozwala przeżyć jemu i jego bliskim. Ludzie ci uważali zabijanie za ostateczność, wychodząc z założenia, że każda istota żywa na tej planecie ma takie same prawo aby żyć i jeżeli istnieje konieczność zabijania, to tyle ile potrzeba. Ta odwieczna idea jedności życia i równego prawa do życia wszystkich istot, znajduje odzwierciedlenie w prawie, które po wiekach ewolucji, przyjęło postać instytucji obrony koniecznej, która wyłącza bezprawność czynu, między innymi zabójstwa, oczywiście po spełnieniu ścisłych warunków. Ta idea znalazła również swoją kontynuację w prawie międzynarodowym, w którym za wojnę sprawiedliwą, uznaje się tylko wojnę obronną stanowiącą odpowiedź na agresję. Dlaczego o tym piszę? … dlatego, że prawo to nie są jakieś fantazje wymyślane po uważaniu, prawo ma swoją logiczną ciągłość i jedność, jest wynikiem procesu uczłowieczenia w czasie, którego się obiektywizuje. Naturalnie, istnieje takie miejsce i taki kraj, nad Wisłą, na Wiejskiej, gdzie ‚miejscowa idiotka z tutejszym kretynem’, uważa inaczej … bo skoro ‚naród’ ich wybrał to oni mogą … mogą wprowadzać do prawa najdziksze pomysły, mogą łamać zasady prawa, mogą uchwalić wszystko co im wpadnie do głowy. Skutki są opłakane, co widzi, i czuje każdy obywatel na własnej skórze. Sądzę, że nie ma potrzeby głębiej uzasadniać, znaczenia tego odwiecznego prawa do życia dla idei rezygnacji z tzw. kary śmierci, skoro istnieje możliwość stosowania innych rozwiązań, rzeczywiście kar i to skutecznych.

    ‚Czesław’, w sprawie kary śmierci wykonywanej w Stanach Zjednoczonych sugeruję, zapoznać się z artykułem Wikipedii (Kara śmierci w Stanach Zjednoczonych) … obszerny, opatrzony danymi statystycznymi, oraz przedstawiający dyskusję na ten temat, toczoną właśnie tam. Sam mogę dodać, w komentarzu do Twych wątpliwości dotyczących ‚ogromu’ pomyłek, że obecnie wszczęto postępowania wyjaśniające, w docelowo 120 sprawach, w których istnieją poważne podejrzenia pomyłek sądowych i to nawet takich, gdzie podstawą skazań były zeznania składane z pełną świadomością niewinności oskarżonego.
    ‚zezowaty’, pełną, znakomitą i wyczerpującą argumentację przeciw tzw. karze śmierci znajdziesz na stronie Amnesty International, z którą się całkowicie zgadzam. Szczególnie przydatny jest artykuł ‚Kara śmierci: najczęściej zadawane pytania’ … polecam. Nie ma potrzeby powtarzać te argumenty, tu i teraz. Szanowny ‚zezowaty’, kara skuteczna to taka kara, która przywraca skazanego społeczeństwu i nie ma powrotu do przestępstwa oraz realizacja pozostałych celów kary (naprawienie szkody, prewencja ogólna i inne w zależności od rodzaju czynu zabronionego).

    ‚maciek.g’ (7 lutego o godz. 23:52) bliżej naświetlił zasadniczy argument przeciw, czyli problem pomyłek sądowych. Chciałbym do tego wyjaśnienia dodać od siebie. Kara śmierci jest ostatnią pozostałością tak zwanych kar odzwierciedlających, które miały za zadanie unaocznić skutki popełnienia czynu zabronionego. Czyli jest to prawna skamielina, taki prawny dinozaur. Myślą przewodnią i jednocześnie logicznym imperatywem tych kar było, ‚ząb za ząb, oko za oko, śmierć za śmierć’. W istocie musiało to prowadzić do nonsensów. Przykład z przytoczonego już Kodeksu Hammurabiego, art. 230 ‚Jeśli murarz obywatelowi dom zbudował, a pracy swej nie umocnił i dom zbudowany zawalił się i spowodował śmierć syna właściciela domu, syn murarza tego zostanie zabity’ … przykład wzorcowy kary odzwierciedlającej, ale co robili gdy murarz nie miał syna? … Marduk pan jego i Sarapantium pani jego, raczy wiedzieć. A teraz przenosząc to do czasów obecnych, jeżeli w drodze pomyłki sądowej ktoś zostanie skazany na śmierć i wyrok wykonany, a później zostanie ujawnione, że skazany był niewinny, to zgodnie z logiką kary odzwierciedlającej, należałoby zabić sędziego. Naturalnie będzie to w świetle obecnego prawa nonsensem, nic takiego się nie stanie, nie będzie żadnej kary… ale z punktu widzenia moralnego, coś w tym jest bardzo nie w porządku. Tyle o niedorzecznościach, stosowania kary śmierci.

    Pozdrowienia

  249. Imponujace widowisko otwarcia Olimpiady w Soczi ,ta moja opinia jest niezgodna z Ludzimi w Studio TVP ( sprawozdawcy byli OK ,ale już dziś Juźwik wrócił do dawnej „formy ” .-opowiada głupoty )
    Dawny bohater IO Moskwa 1980 Kozakiewicz ogłosił ,że tam w Soczi napewno będą oszustwa . Sprawozdawca z wyscigów na5000 m na lodzie ogłosił ,że miejscowi wyszkowali lód dla siebie ( „wolny ”
    Potem kiedy Holenrzy zdobyli wszystkie medale , do tej koncepcji nie powrocił. bez komentarza . Kramer mistrz na 5000 m pobił rekord olimpijski .
    Po tym jak Rosjanie zbudowali od ZERA obiekty IO Soczi , a też niewątpliwie zbudują Koreańczycy z 4 lata, lepiej by było nie promować Krakowa i Zakopanego ,szkoda dudków nawet na tzw. promocje.
    Bardzo podoba mi sie Blokada Gazety Wyborczej ,widocznie chcą się ratować finansowo , ale nie mam ochoty czytać pełne złośliwości i kłamstw reportaże W .Radziwonowicza z Rosji , czy innego z Ukrainy -szkoda groszy .
    Tym ktorzy chcieliby mieć aktualne i co najważniejsze czytelne info .z IO polecam zamiast polskiego portalu Eurosportu – witrynę niemieckiego Spiegla ,wystarczy kliknać na zakładkę Olimpia i ma sie wszystko .Wszystko na dziś i program do końca .
    To nie jest przecież gazeta sportowa
    Kibicuje Justynie Kowalczyk,nawet jeśli nie zdobędzie olipimpijskiego medalu ,co niestety staje się prawdopodobne .

  250. – W centrum wszelkich zmian musi być człowiek, jego dobrobyt i lepsze jutro – wymieniał szef SLD. – Czas na europejską unię społeczną – mówił. Dodał, że SLD chce Europy ratującej nie banki, ale ludzi. – SLD i Unia Pracy są częścią wielkiego europejskiego ruchu na rzecz zmian. Głos na nasze formacje to głos za Europą bardziej demokratyczną i bardziej socjalną, głos za Europą, która pracuje na zyski swoich obywateli, a nie na zyski banków i rynków finansowych, Europą, która skutecznie walczy z bezrobociem wśród młodych, Europą, która popiera równość płci – przekonywał Miller.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Leszek-Miller-przedstawia-jedynki-SLD-UP-do-PE,wid,16393014,wiadomosc.html?ticaid=1122b1
    ==============

    Idea piękna, przemówienie też niezgorsze……

  251. Czesław.

    Coś dla Ciebie……

    Chociaż WSZYSTKIM polecałbym dyskusję pod tekstem.
    Dymanie Polaków przez sojuszników, to raczej klasyka.
    Choć nie przebija się do mediów na przestrzeni ostatnich dwóch wieków……
    http://technowinki.onet.pl/lotnictwo/40-lat-f-16-fighting-falcon-podsumowanie-sluzby/lbvhh
    ==============

    Ciekawa jest analiza przeprowadzona przez fachowców

    Archiwista:

    :Natomiast koncern Lockheed Martin przez 10-12 lat musi jeszcze utrzymać linię produkcyjno-remontową F-16 w Forth Worth w Teksasie. Ta technologia ma zdolność produkcyjną nawet do 80 maszyn miesięcznie, ale powstaje tam obecnie po około 20 samolotów rocznie… Tak, właśnie te maszyny dla Polski, ponieważ nikt inny już nowych F-16 nie zamawia. Utrzymanie instalacji, bo to linia i fachowcy, jest kosztowne, ale byłoby droższe o jakieś 40% gdyby nie zamówienie wcale nie z nieba, tylko z Polski.
    Tym sposobem polski podatnik utrzymuje amerykański koncern Lockheed Martin. Bardzo sprytne. Cała koncepcja została wymyślona na jednym z przedmieść Waszyngtonu – w Bethesda, gdzie mieści się główna siedziba koncernu Lockheed Martin – przy wsparciu oczywiście Pentagonu.
    Plan utrzymania linii produkcyjnej za polskie pieniądze jest skrupulatnie realizowany. Polska dostanie za to 48 samolotów, za których eksploatację też słono zapłaci.:

    Polska utrzymywała Napoleona, zapłaciła pełną cenę za działania naszej armii na Zachodzie, łoży na imprezy wyjazdowe do Iraku, Afganistanu, Czadu.
    Otrzymując w zamian jedynie SŁOWA, i trumny…….

    Nieco zmieniając, ‚bo Polskę krzyżami się mierzy”

  252. ANCA_NELA!
    Mnie tam Gazeta Wyborcza wpuściła na ten artykuł , na którego namiar dał Kruca fuks. Polityka od dłużeszego czasu nie wpuścia mnie, bo kilka artykułów przeczytałem i automat za kolejne zażyczył kase. Niech sami czytają. Jeszcze ja mam płacić za to że mnei okłamują! Z Gazetą wyborczą może być podobnie. Jako że od 1999 tego pismidła do rąk nie biorę, a wydanie internetowe omijam z daleka, więc może wyjątkowo mi pozwoliło przeczytać. Albo automat się zepsuł. Próbuj usunąc ciasteczka (oficer prowadzący ten durny kurs opinii publicznej dla oldbojów i oldgirli może wyjasnić jak się to robi) to może ci pozwoli przeczytać.
    Dla zachęty zacytuję (kopiować się nie da, więc ręcznie przepisuję):
    „…Na przekór powszechnej beztrosce, że w gruncie rzeczy nie jest zle, kryzys mija, jeszcze raz się udało. Otóż jest zle i prędzej czy pózniej sprawy tego świata zapukają do naszych drzwi. … Bo jak się zdarzy to ”coś”, to możemy wisieć na latarniach. Po prostu.”

    Kto to jest „my” wynika z wywiadu niejednoznacznie, prawedopodobnie chodzi o klasę polityczną-towarzyską.
    Miłej lektury.

  253. Haszszu 15.17
    Odpowiedż na moje pytanie o wschód słońca otrzymałem , ale jest to tekst OBOK CZY TEŹ POMIMO.
    Czy Bóg jest wszechmocny ?
    Jeśli tak to czy może stworzyć kamień którego nie podniesie ?
    Jeżeli nie stworzy to wszechmocnym nie jest – CBDO.
    Resztę i tak możemy wytłumaczyć pomyłkami.
    A przecież można było wyjaśnić sprawę prościej – GDYBY NIE ISTNIAŁ SPLĄTANY SYSTEM SĄDOWO -PRAWNY TO Z CZEGO MIELI BY ŻYĆ PRAWNICY.
    Wszak prawnicy prawo stanowią – reszta to ciemna masa co wszystko kupi – jak stwierdził mądry człowiek.
    Podstawowy zarzut nieuctwa prawnika brzmi :
    „z tej sprawy ja żyłem , wykształciłem ciebie synu na prawnika mniemałem ze i wnuki będą miały z czego żyć a ty w jednej sesji sądowej zakończyłeś sprawę i pogodziłeś przeciwników.”
    Wstyd mi za ciebie.
    Teraz Panie Haszszu możesz powiedzieć kilkudziesięciu rodzicom dzieci tępionych jak pluskwy i rozdeptywanych po kątach – jesteśmy cywilizowanym narodem , nie możemy wracać do barbarzyńskich obyczajów .
    Beverik ma prawo żyć , wszak to istota ludzka , gdyby udało mu się wyjść na wolność // co zdarzyć się jednak może// to zabije najwyżej jeszcze parę młodych pętaków którzy przeszkadzają mu w jego przestrzeni życiowej ALE TO JUŻ NIE BĘDĄ WASZE DZIECI – BO TYCH PRZECIEŻ JUŻ NIE POSIADACIE,
    Zresztą jako cywilizowani ludzie wiedzieć musicie że życia zabitym już się nie przywraca – dlatego zróbcie składkę na nowy typ komputera , nowy materac – teraz są takie bardziej ergonomiczne no i na kwiaty – by były codziennie świeże .
    Nie , nie na groby dzieci – na stół u niego , wszak dał się poznać jako miłośnik piękna.
    Synowi, co pociął ojca piłą łańcuchową i nakarmił nim ryby też na pewno znalazłbyś obronę – ryby to też istoty więc nie powinny być głodne.
    Logiczne , prawda.
    Ciekawe ,czy kiedykolwiek w TWEJ logice błyśnie myśl że chwasty należy niszczyć bo inaczej zagłuszą wszystko .
    Pomyśl – policz , w Polsce jest więcej kobiet niż mężczyzn.
    Podobno panuje równouprawnienie – ba nawet w jakieś szufladzie leży projekt by parytet był 50-50.
    I w tym niby cywilizowanym kraju KOMISJE PRAWA NA 28 CZŁONKÓW MAJĄ TYLKO JEDNĄ BABĘ DO PARZENIA HERBATY.
    Reszta to same chłopy i taki skład ma ORZEKAĆ I WNIOSKUJE
    O ZAOSTRZENIE KAR DLA – NO KOGO ???
    oczywiście kobiet.
    Więc szanowny nie truj mi o statystyce w N-Y , o pomyłkach sądowych – bo odpowiedż może być o Pomroczności Jasnej o Blidzie , o Cimoszewiczu o milionach na Opaczność o NOWEJ KLASIE ”ZDROWIE WASZE W GARDŁO NASZE” o zwalnianiu z podatków EUROLENI mających dwudziestokrotnie wyższe pobory od przeciętnej kraju nad Wisłą.
    O DUMNYCH LUDZIACH co na wyrok sądowy pokazują gest Kozakiewicza.
    Jeśli mamy fruwać to może tak bliżej ziemi by nie stracić szczegółów.
    Przepraszam Panią Gospodynię i Blogowisko za tą porcję bigosu.
    Ale inaczej się chyba nie da
    uklony

  254. Orteq
    8 lutego o godz. 0:55
    Przytoczyłem ci w poprzednim wpisie urywek z książki francuskiego generała , Z tego fragmenty jasno wynika, że nie było problemu zmusić Niemców do paktowania . Atak tak mizernymi siłami szedł jak w masło i co i raptem się go kończy? Każdy wojskowy powie, że to nonsens. Na dodatek można było użyć tam sił bez porównania większych (5cio lub sześciokrotnie). „Nie pisz więc nonsensów cytuję twe słowa Pieprzenie, ze Anglia i Francja mogły odwrócić przebieg historii, jest zwykłą mrzonka.”

  255. Czesław
    8 lutego o godz. 1:02
    Pełna zgoda , nie jesteś jedynym załamanym. Ci niby naukowcy strasznie mieszają ludziom w głowach. Ten artykuł o Becku to juz kuriosum

  256. @ Orteq
    „Noo, kochanieńki. Ten kotlet schabowy, jakby był łatwy do usmażenia, to by był usmażony wczesnej. Ot, chociażby podczas rozbioru Czechosłowacji. Z udziałem Polski zresztą..”
    Wlasnie podczas rozbioru Czechoslowacji Niemcy nie walczyli tylko przejmowali uzbrojenie ktore pozniej zastosowali w kampanii wrzesniowej. Czeska Zbrojowka byla dobrym miejscem zaopatrzenia dla nich. Nie musieli do tego angazowac zadnych sil, byli witani kwiatami. W tym czasie glowne sily byly jeszcze wtedy skoncentrowane wokol linii Maginota. Zapominasz ze Chamberlain byl czestym gosciem Hitlera. W tamtym czasie jeszcze Funt Sterling byl swiatowym pieniadzem a Imperium Brytyjskie bylo jedynym gdzie slonce nigdy nie zachodzilo. Chamberlain wiedzial ze nie da sie imperium utrzymac gdy Rosja wzrosnie w sile. Dlatego obiecal Niemcom cala czesc Azji Polnocnej jako strefe wplywow, podczas gdy oni Anglicy zadowalali sie poludniowa czescia Azji. NIe przewidzial tego ze Amerykanie wymoga na jego nastepcy, czyli Churchilu rezygnacji z kolonii w zamiast za udzial w europejskiej rozgrywce z Niemcami i otwarciem frontu zachodniego. To sa fakty ktorych nie bierzesz pod uwage. Nic nie dzialo sie bez przyczyny. Byla walka o dominacje nad swiatem, te walke wygraly dwa panstwa: USA i ZSRR. Porazke poniosla W.Br. oraz kraje Europy Wschodniej. Niemcy znowu spadli na cztery lapy.

  257. Marcinie! Przynudzasz. Wracam do tematu ineteresujacego

    Lex (8 lutego o godz. 10:31)

    Dzieki, Lexie. Dokładnie o to mi chodziło.

    Ale! Tys nabazgrał tak:

    „Polski kodeks karny nie zajmuje się różnicą wieku osób ‚bzykających się’. To ich sprawa. Natomiast jest granica karalności wiekowej za bzykanie: tą granicą jest wiek ? 15 lat osoby bzykanej. Jej płeć jest obojętna. Bzykanie osoby będącej w wieku poniżej lat 15 jest zabronione, bez względu czy się ona na to godziła czy nie (jeśli nie to mamy do czynienia z gwałtem). Natomiast po stronie sprawcy (bzykającego) granicą odpowiedzialności jest wiek: 17 lat. W zasadzie jeśli sprawca ma mniej niż 17 lat ? nie podlega odpowiedzialności karnej”

    A co się dzieje w prawie polskim, kiedy dwoje 14-latkow się wzajemnie bzyka, bez popełniania żadnego gwałtu? Czy oboje/obie/oba będą zapuszkowani/ne, tak czy inaczej? W tej mojej obecnej jurysdykcji, KK wysmażył paragraf tylko na przypadek, gdy jedno z partnerów ma co NAJWYŻEJ 14 lat, podczas drugie baraszkujace ‚dziecko’ ma co NAJMNIEJ 19 lat. Większa niż 5 lat różnicy wieku to oczywisty kryminał.

    Wiec mamy taki przypadek. Dzieciaki sobie poeksperymentowały w dziedzinie śmiesznych ruchów znanych od wielu tysięcy lat w historii rozmazania sie innego niż przez paczkowanie. Teraz popatrz ty popatrz jakie to śmieszne różnice w różnych KK różni ludzie potrafią ponawypisywać.

    Bez różnicy wiekowej przekraczającej 5 lat, Kodeks Karny mojej jurysdykcji zostawia je w spokoju. W twojej jurysdykcji, Lexie, KK co z tym ponawyrabiał? Ukrywając te 2-letnia różnicę wieku [17-15], na dodatek?

    Wstyd i rodzicom nieładnie

  258. wiesiek59 8 lutego o godz. 20:53
    Zaśmiecasz internet rozpowszechniając banialuki. Nie masz pojęcia o temacie i to widać. Jako ignorant opiniujesz o kimś „fachowiec” i robisz to tylko dlatego, że sam nie masz zielonego pojęcia co też on wypisuje.
    Nudzisz się setnie i tylko dlatego masz cierpliwość aby doklikać się przez 4 strony komentrzy od sasa do lasa, wśród których są zarówno sensowne jak i całkowicie bezsensowne. A wszystko to pod artykułem z 2006 roku. Wklejasz ciekawostkę sprzed 8 lat i uprzjmie o tym nie piszesz.
    Twój fachowiec wypisując swoje banialuki w 2006 roku – gdyby miał pojęcie o temacie – wiedziałby, że kłamie. Na internecie jest pelno informacji o tym, jakim krajom w 2006 roku dostarczono zamówione wcześniej samoloty oraz jakie kraje właśnie w 2006 je zamówiły.
    A ty, gdybyś nie był takim informacyjnym śmieciarzem, przed wysypaniem zawartości twojego kubła tutaj na blogu najpierw zadałbyś sobie trud i sprawdził wiarygodność cudzych wypocin. W końcu mamy już rok 2014 i TY MOŻESZ dodać jeszcze informacje o tych nowych F-16 jakie zostały zamówione po roku 2006. Nie mówiąc już o tych, które zostały zmodernizowane przez te 8 lat.

  259. Na portalu internetowym o zaniku elit przywódczych w Polsce http://obserwatorpolityczny.pl/?p=18967
    Dlaczego nasi neoliberałowie wyznają inną religię?
    Jest nią po prostu KULT CARGO!
    Odkrył to i ciekawie opisał @krakauer.
    Do poczytania pod linkiem:http://obserwatorpolityczny.pl/?p=18969
    Pozdrawiam

  260. ‚wiesiek59’
    8 lutego o godz. 16:29
    Cyt.
    ‚Idea piękna, przemówienie też niezgorsze??’

    Mam taki zwyczaj, od dłuższego już czasu, wynikły z doświadczenia obcowania z naszymi prawicowymi mediami, gdyż lewicowe działają, i owszem, ale w jakiś niszach i na peryferiach, że każdą informację na temat SLD sprawdzam na portalu tej partii. Musze przyznać, że tym razem, Wirtualna Polska zdała egzamin uczciwości i umieściła relację rzeczywistą a nie wydumaną. W przeciwności natomiast do sprawozdania, na przykład TVN, gdzie mendzono coś od rzeczy i nie na temat. Wystąpienie Leszka Millera, było dla mnie o tyle interesujące, że chyba po raz pierwszy, polski polityk, mówił, że tylko po przez realizacje interesów Unii można i należy realizować interes Polski. Inaczej, interes Polski realizowany po przez realizacje interesów Unii. Dla mnie, który zawsze tak rozumiał naszą obecność w Unii, było to miłe zaskoczenie, gdyż dotychczas każdy z ‚naszych’ politycznych orłów (naszych w cudzysłowie bo nie moich), uważał, że z Unii to należ tylko coś wyrwać, czyli ustawiał Polskę w pozycji dziada proszalnego, który jak nie wyżebrze to ukradnie.

    Pozdrowienia.

  261. 9.28- alert , coś przypełzło
    Trzeba być bardzo zza czegoś tam by wypisywać apostrofy i epitety nie wymieniając ani jednego argumentu a tylko same swoje wymysły.
    BA NAWET ZAPOMNIANO O PODANIE PRZECIWKO CZEMU TAK SIĘ TA PIANA Z BAGIENKA WYLEWA.
    Chodzi jednakże o to by za kałużą opłacać cudza montownię z której nikt już nie chce zamawiać latawców A POLSKA PŁACIĆ POWINNA ZA JEJ TRWANIE.
    Myślę ze to już dosyć daleko odeszło się ZZA CZEGO ? – ZZA ZDROWEGO ROZSĄDKU.
    No ale od Passenta gdzie nikt nie chciał do tego gęby otworzyć PRZYLAZŁO tutaj wlokąc za sobą wór niezużytych inwektywów.
    Zaraz je porozdziela -już czuć ten fetor.
    Nie powiecie że nie ostrzegałem.
    ukłony

  262. Wprawdzie w liczącym 460 posłów polskim sejmie jest 47 prawników ale to w niczym nie uzasadnia ani nie czyni prawdziwym twierdzenia, że
    „… prawnicy prawo stanowią…”</i. Już biliższe prawdy byłoby, że "uczestniczą" choć ich siła sprawcza – przy takich proporcjach – nie wydaje mi się być rozstrzygajaca o jego treści i jakości. A gdyby pogrzebać głębiej i policzyć ilu z tych prawników to: pierwsze primo – absolwenci wydziałów prawa z kierunkiem: prawo a ilu to; absolwenci kierunków para-prawniczych ( jak np. pani poseł Kempa – administracja ) i po drugie primo – ile spośród tych 47 prawników de nomine to prawnicy czynni w zawodzie lub którzy w swej działaności zawodowej "wykonywali" prawo to nawet tą skromną liczbę 47 należałoby zmniejszyć gdyż formalne ukończenie prawa bez praktycznej styczności z jego stosowaniem tak naprawdę nikogo prawnikiem nie czyni a co najwyżej może dostarczać tzw. ogólnej wiedzy o prawie na poziomie bardziej szczegółowym niż potoczna.
    Nie znaczy to, że większość prawników w składzie sejmu. gwarantowałaby jego lepszą jakość;- ale nadzieje miałyby głębsze uzasadnienie. Podobnie jak i pretensje.

  263. Kurczę,kursywy nie zamknąłem. Tyko „…prawnicy prawo stanowią…” powinno być nią pisane.
    Przepraszam.

  264. @zezowaty 9 lutego o godz. 12:19
    Zezowata niedojda nie umie używać google i nie umie czytać w żadnym poza przenno-buraczanym języku. Dlatego nie będzie blogowa ameba w stanie poskładać obcych literek w coś dla siebie zrozumiałego. Oj, przepraszam; zezowaty i zrozumieć to przecież oksymoron, czyli kolejne obce słówko. Jedna z wielu stron, 5 sekund „szukania”. O zatrudnieniu w Forth Worth w zakładach L. także jest pełno materiałów, ale nie podam ci kawy na ławę zanim nie dowiedziesz, iż potrafisz dukać także po angielsku.

    **http://www.globalsecurity.org/military/systems/aircraft/f-16-fms.htm

    Poproś wnuczka to ci przetłumaczy, też z użyciem google, niebożątko.

  265. Orteq,
    A co się dzieje w prawie polskim, kiedy dwoje 14-latkow się wzajemnie bzyka, bez popełniania żadnego gwałtu? pytasz.
    Zgodnie z prawem: wobec obojga (jeśli zostaną „nakryci”) mogą zostać zastosowane środki wychowawcze w trybie postępowania z nieletnimi.
    W życiu: dupobicie + reprymenda i ewentuialnie „szlaban” na coś tam.

  266. Szanowny ‚Lex’, to co opisujesz ma niewątpliwy wpływ na jakość legislacji, aczkolwiek nie jest do końca przekonany, czy najważniejszy. Jestem w stanie wyobrazić sobie parlament działający doskonale, w którym nie ma żadnego prawnika, pod warunkiem, że posłowie będą mieli na tyle pokory aby słuchać ekspertów. Z praktyki jednak wiemy, że w Sejmie, to bywa tak, że eksperci swoje a posłowie swoje. Nie mają, ani pokory by słuchać, ani szacunku dla nauki, są butni, co widać jak tylko zdołają gdzieś dopaść media i tam mędrkować. Myślę, że ważniejszą przyczyną takiego stanu rzeczy, jest ogólny, społeczny poziom wiedzy o prawie. Czasem jak czytam komentarze internautów to włos staje na głowie i zastanawiam się gdzie oni szkoły kończyli. Chociaż to też o niczym nie świadczy; na przykład taki Ziobro, kończył Uniwersytet Jagieloński, ale jak zaczął swoje mądrości stosować w czasie gdy był ministrem, to jeden z jego wykładowców ogłosił, że wstyd mu, iż miał takiego ucznia. Gdyby już na poziomie szkoły średniej, uczono podstaw prawa (propedeutyka prawa), historii prawa i jego zasad. Gdyby uczono jak kształtowały się instytucje i zasady prawa, że trzeba było o nie walczyć, przelewać krew iść do więzienia a często i na barykady to wówczas opinia społeczna byłaby bardzo czujna a ludzie bardzo szybko reagowaliby na różne dzikie pomysły polityków … a nie ma nic bardziej chłodzącego na rozognione łby polityków jak pięść pod nosem.

    Pozdrowienia.

  267. zza kałuży
    9 lutego o godz. 9:28

    Jakoś ostatnimi czasy zgryźliwością z Pana wpisów bucha…..

    Nie jest istotne, kiedy był napisany artykuł.
    Istotne moim zdaniem jest opisanie mechanizmów dbania o interes narodowy i miejsca pracy w USA.
    Poza tym, odmawianie fachowości oceny jest bezpodstawne.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/sprawa-f-16-zdradzone-tajemnice

    Być może pan pułkownik zna się lepiej na lotnictwie, niż ktoś
    zza kałuży….

  268. Haszszu
    9 lutego o godz. 11:25

    Jedyny zarzut który można Millerowi postawić, to to że tak późno przejrzał na oczy.
    Wszak to za jego kadencji zlikwidowano dotacje do wielu rzeczy, począwszy od barów mlecznych……

  269. Haszszu,
    „Szanowny ?Lex?, to co opisujesz ma niewątpliwy wpływ na jakość legislacji, aczkolwiek nie jest do końca przekonany, czy najważniejszy.
    Oczywiscie. Całkowita zgoda z twoimi spostzreżeniami..
    Nawet Sejm złozony w 100 % z prawników nie gwarantowałby stanowienia prawa w 100 % -„trafionego”. 😉
    Nawiązywałem do stwierdzenia @zezowatego gdyż w baszym „realu” oczywistą oczywistością jest, że nie prawnicy „tworzą” prawo a nawet jeśli w tym uczestniczą – to goła statystyka w połączeniu z tzw. życiem wykazuje , że ich wpływ na stanowienie prawa jest niewielki. Z wiadomymi rezultatami.

  270. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15407670,Jak_proboszcz_Kalina_pozbyl_sie_zadluzonej_spolki.html

    Panowie Prawnicy…..

    Oto majstersztyk.
    Jak w majestacie Prawa można dymać dłużników……
    Jaki diabeł podszepnął naszym posłom uchwalenie przepisów to umożliwiających?
    Bo nie wierzę, by byli tak dalekowzroczni i zadbali o swoją przyszłość samodzielnie.

    Przy Sejmie działa Biuro Legislacyjne, zatrudniające ponad 300 prawników. I co?

  271. Według Piechocińskiego dyplomacja nabiera dziś nowego charakteru; na czoło zagadnień podejmowanych na arenie międzynarodowej wybijają się wątki handlowe. – Zaczął się czas dyplomacji, w której trzeba coś kupić, sprzedać i zarobić ? powiedział Piechociński.
    http://www.forbes.pl/iran-szansa-dla-polskiego-eksportu,artykuly,170975,1,1.html
    ==================

    Nareszcie człowiek który oprócz gadania, jako jeden z nielicznych coś sensownego chce ZROBIĆ……
    Przecież Arabowie sami niewiele produkują, za to pieniędzy do wydania mają sporo.
    Że będziemy konkurencją dla firm francuskich, czy angielskich, zadomowionych tam od dawna?
    Mnie osobiście to nie przeszkadza…….

  272. wiesiek59
    9 lutego o godz. 15:36
    Nie prawny majstersztyk, a oszustwo i to nie w tę stronę jak wydaje się autorowi. Masz tu z netu wyjaśnienie
    Kupno zadłużonej spółki
    istota problemu polega na tym że prezes zadłużonej spółki z o.o. błędnie wyobraża sobie, że jak przestanie być prezesem to przestanie odpowiadać za długi spółki z o.o. powstałe za jego zarządzania jest to tak samo idiotyczne jakby ktoś myślał, że wystarczy się wymeldować z dotychczasowego miejsca zamieszkania i nie trzeba będzie płacić alimentów na dzieci.
    schemat przestępstwa wygląda następująco
    wystraszony frajer dopłaca (daje łapówkę) pozorantowi aby ten pozwolił zgłosić go jako nowego prezesa spółki. W zamian za grubą kasę (np. 1/5 długów spółki) dostaje KŁAMLIWE powtarzam KŁAMLIWE zapewnienie że nie będzie musiał spłacać długów spółki.
    potem pozorant jako nowy prezes wyprzedaje majątek spółki.
    następnie za długi i tak odpowiada ten wcześniejszy prezes i to odpowiada całym majątkiem osobistym. Gdy dostaje wyrok sądu cywilnego że na podstawie art. 299 ksh musi płacić, szczęka opada mu po raz pierwszy.
    później okazuje się, że jest także współoskarżonym w procesie karnym o działania na szkodę wierzycieli – wtedy szczęka opada mu po raz drugi.
    później sąd uniewinnia pozoranta który rzekomo kupił spółkę w dobrej wierze, nic nie wiedząc o żadnych długach, a całą winę ponosi dotychczasowy prezes który „wrobił niewiniątko w tę aferę” – wtedy szczęka opada po raz trzeci.
    Seb72

  273. Kruca fuks
    9 lutego o godz. 14:50
    Źle wkleiłeś i zupełnie nie wiadomo o co ci poszło.
    Znalazłem wpis wraz z komentarzami i sądzę, że o komentarze ci chodzi. Faktycznie, nie powinno się takich informacji komentować , ale niestety wpisy świadczą o tym jak był lubiany przez ludzi. Zobacz jakie wpisy były gdy była informacja o chorobie Smolenia.

  274. Przepraszam Wieśku, ale się muszę do Ciebie przyczepić. Delegacja jedzie do Iranu, Arabowie nie mają nic do tego.

  275. maciek.g
    Nuie musisz się martwic. Nie ma nieprzychylnych komentarzy.
    Takie ”widzisz? widzę. a teraz? nie widzę. No widziś!!”
    Pozostały same przychylne, zatroskane, przepojone troską o tego wielkiego Człowieka, który jak lew chronił robotników …

  276. Lex (9 lutego o godz. 12:42)

    „Orteq: ‚A co się dzieje w prawie polskim, kiedy dwoje 14-latkow się wzajemnie bzyka, bez popełniania żadnego gwałtu?’
    Lex: ‚Zgodnie z prawem, wobec obojga (jeśli zostaną „nakryci”) mogą zostać zastosowane środki wychowawcze w trybie postępowania z nieletnimi. W życiu: dupobicie + reprymenda i ewentualnie „szlaban” na coś tam.’ ”

    Dupobicie obojga baraszkujących masz oczywiście na myśli, prawda? No bo dzieciaki eksperymentowały za obopólną swoja zgoda. Inaczej, byłby to gwałt. I byłby inny paragraf. Wiec w danym przypadku jest potrzeba równego ich ukarania.

    Jeśli dupobicie obojga, to przez kogo jest ono dokonywane? Przez obie pary rodzicielskie cuzamen do kupy razem wzięte? Oraz naraz? Bo tylko wtedy można by było się tłumaczyć przed sadem: ‚myśmy obijali tyłek swojej latorośli, oni obijali swojej’. Inaczej, byłaby sprawa sadowa za pobicie człowieka.

    Wymierzanie kary cielesnej niepełnoletniej osobie nie spokrewnionej z osoba wymierzającą te kare, to dosyć trickowy interes. W ogóle to nie jestem pewien legalności dupobicia dzieci w obecnych czasach. No, chyba ze z błogosławieństwem miejscowego katabasa się to odbywa. Wtedy wszystko staje się legalne. Jak za dotknięciem różdżk… err, kropidła

  277. Torlin
    9 lutego o godz. 21:37

    Marszruta Piechocińskiego nie kończy się w Iranie…..
    Nie doczytałeś?
    Azja Mniejsza to spory obszar, na którym niegdyś byliśmy aktywni militarnie i gospodarczo.
    Aktywa z czasów dawno minionych Piechociński jako jeden z niewielu, usiłuje na nowo powołać do życia.

    „GOSPODARKA głupcy” chciałoby się zawołać.
    Ideologie pozostawmy romantykom…..i durniom politycznym.

  278. maciek.g
    9 lutego o godz. 21:00

    Z mojej strony wygląda to na „strategię Winkelrieda”
    Gość za ciężkie pieniądze i narażenie się nawet na więzienie, przejmuje zobowiązania, nie będąc w stanie ich zrealizować.
    Procesy mogą trwać latami.
    I chyba o to chodzi…….

    Panowie sędziowie mogą być zainteresowani w umarzaniu….
    A to ksiądz jako strona, a to polityk……

  279. Lexie,

    O 10:31 napisałeś tak:

    ” ‚Polski kodeks karny nie zajmuje się różnicą wieku osób ?bzykających się?. To ich sprawa. Natomiast jest granica karalności wiekowej za bzykanie; tą granicą jest wiek 15 lat osoby bzykanej. Jej płeć jest obojętna. Bzykanie osoby będącej w wieku poniżej lat 15 jest zabronione, bez względu czy się ona na to godziła czy nie (jeśli nie to mamy do czynienia z gwałtem). Natomiast po stronie sprawcy (bzykającego) granicą odpowiedzialności jest wiek: 17 lat. W zasadzie jeśli sprawca ma mniej niż 17 lat, nie podlega odpowiedzialności karnej’ ”

    Najpierw zapytajmy: a sprawca czego, przepraszam? Ja, a ty chyba tez, mówiliśmy o bzykaniu, gdzie gwałt nie wchodził w rachubę. Czyli, myśmy mówili o ‚mutual consent’ nastolatków, przystępujących do eksperymentowania w dziedzinie prokreacji. Dokładnie tak samo jak wiele tysięcy lat temu to robili..

    Wiec czego „sprawca” jest ten 17-letni „sprawca”? „Sprawca” tylko dlatego, ze przekroczył wiek 17 lat?

    Druga osoba w tym przekroczeniu prawa miała 15 lat. Ich pleć jest obojętna, jak sam powiadasz. Różnica wieku jest 2 lata. Tak jest według prawa polskiego KK. To jest ta krytyczna różnica wieku, którą ty kwitujesz zdaniem: „Polski kodeks karny nie zajmuje się różnicą wieku osób ?bzykających się’.”

    Otóż, ona się zajmuje! Ta różnicą są te dwa lata różnicy wieku. W mojej jurysdykcja ta różnica wynosi 5 lat. I to jest ta różnica. Twoje rozróżnienie osoby ‚bzykającej’ i bzykanej’ niczego, w świetle prawa, nie wyjaśnia.

    Przypominam, ze wciaz mówimy o relacjach, w których przestępstwo ‚gwałt’ nie nastąpiło. Gwałt to zupełnie inny paragraf KK

  280. Lex – 12.26
    Nie prawnicy tworzą prawo.
    Oczywiście .
    Ja rozumiem że możesz się poczuć urażony moimi przyznaję ze bardzo negatywnymi ocenami prawników jako grupy społecznej.
    Szanuję Twoje wypowiedzi .
    Jednak w społecznym odczuciu pojęcie” prawnik ” oznacza zazwyczaj krętacza. Skądś się to wzięło i chyba trzeba było sobie na to zasłużyć.
    Oczywiście – głupotą byłoby twierdzić ze każdy prawnik to oszust ale
    zapytano przeciętnego człowieka – czy kupił by używane auto od prawnika ?
    Odpowiedż brzmiała – nigdy w życiu.
    Ot choćby spór o wanne – sprzed lat paru – licho wie czy skończony- Waserman się nazywał ten prawnik albo jakoś podobnie.
    Jak to w życiu bywa spotykałem się z prawem od strony prawej i lewej.
    -jako autentyczny fakt mogę zacytować wypowiedż sędziny ” nie będzie mi tu jakiś …. grzebał w protokołach – na prośbe o udostępnienie akt.
    – fotografie obrazujące stan lokalu leżały przed sędzina a ona ich nie raczyła zobaczyć.
    Sięgnijmy szerzej
    Prawo jest dobre , Sąd jest dobry tylko skąd się biorą takie akty normatywne których ” bez pół litra nie rozbieriosz”.
    Kancelaria J Piłsudskiego w czasie gdy tworzono Państwo Polskie , wtedy gdy musiano ujednolicić prawo zaczynając od wagi ,miary , długości , przepisów prawnych z wszystkich dziedzin – zaczynająć od wojskowości do prawa o zamiataniu ulic kończąc – liczyła coś 15 osób.
    Zatrudniała też poetkę do pisania zrozumiałego dla wszystkich.
    Dziś Sejm , Senat , Prezydent i reszta pomniejszych kacyków // przepraszam za określenie// ma czeredę prawników zgrupowanych w komisjach i różnych tworach wielopłciowych .
    I co my jako społeczeństwo mamy z tej watahy LUDZI PRAWA.
    A sa to tysiące ludzi – poseł miewa po 15 doradców.
    Całe moje kolejne wypociny miały jeden cel.
    Jeżeli zgodziłeś się na psa łańcuchowego i dostajesz za to miskę zupy to szczekaj na złodziei.
    Językiem ”kulturalnym” należało powiedzieć- wypełniaj swoje obowiązki- albo też – ZA TO CO UCZYNIŁEŚ BĘDZIESZ ODPOWIADAŁ TU I TERAZ – przed społeczeństwem a nie swymi kumplami gdzie osłaniałbyś się immunitetem.
    Natomiast związek prawników z tworzeniem prawa nie jest tak nikły jak wynika z Twego wyliczenia .
    Racz policzyć //a wiem że potrafisz //te komisje , radcostwa , umowy zlecenia na opracowanie opinii I T P chyba nie musimy wchodzić w szczegóły.
    Prawo jest wtedy dobre gdy ” przeciętny człowiek ” rozumie jego treść. Wie CO JEST A CO NIE JEST DOZWOLONE.
    I nie potrzeba mu radcy prawnego podczas przechodzenia na drugą stronę ulicy .
    Zechciej przeczytać pierwszy z brzegu akt prawny i porównaj go choćby z ustawą z 1923 r o spółkach .
    Nie powiesz chyba że te obecne pisała ” babcia klozetowa”.
    Ktoś im nadał formę i treść – myślę ze prawnicy a potrafisz zastosować się do wymagań TEGO PRAWA ???.
    Bez odpowiedzi zostało moje pytanie GDZIE BYLI PRAWNICY POTRAFIĄCY PRZEWIDZIEĆ CASUS TRYNKIEWICZA – ktoś ten pasztet upichcił.
    By nie przedłużać
    Nazwiska nie podam – ale faktem jest ze np istnieje kancelaria wykorzystująca lukę prawna stworzoną przez byłego ” ustawodawce”
    Mam nadzieję że teraz moje ”wybrzydzanie ” stanie się bardziej zrozumiałe.
    A teraz może wrócimy do ”bzykania” albo poprawiania błędów w prowadzeniu II Wojny Światowej
    ukłony

  281. Dopowiadam do końca moje przesłanie. Wątpliwe zresztą to przesłanie jest. Z pełnym szacunkiem to czynie.

    Napisałeś:

    ” Polski kodeks karny nie zajmuje się różnicą wieku osób bzykających się. To ich sprawa. Natomiast jest granica karalności wiekowej za bzykanie: tą granicą jest wiek 15 lat osoby bzykanej. Jej płeć jest obojętna. Bzykanie osoby będącej w wieku poniżej lat 15 jest zabronione, bez względu czy się ona na to godziła czy nie (jeśli nie to mamy do czynienia z gwałtem). Natomiast po stronie sprawcy (bzykającego) granicą odpowiedzialności jest wiek: 17 lat. W zasadzie jeśli sprawca ma mniej niż 17 lat, nie podlega odpowiedzialności karnej ”

    To co ty zapodales o 15 i 17 latach jak najbardziej dowodzi właśnie zajmowania się różnicą wiekowa przez polski KK. I
    przez prawo polskie.

    Moj tutejszy Kodeks Karny te różnicę wiekowa określa na 5 lat. Jesli jeden z bzykajacych się do spółki partnerów ma TYLKO 14 lat a drugi ma AZ 5 lat więcej, wtedy wkroczy surowy paragraf. Zapewne chodzi o zapobieganie nadużywaniu władzy. Jakakolwiek by ta władza nie była.

    Bo może na przykład być tak, ze 19-latek sprawuje już jakaś władzę nad 14-latkiem. Ot, chociażby w relacji uczeń-trener cymbergaja. Po lekcji cymbergaja, ten wciaz nastolatek, choć już mający AZ 19 lat, może przejść do innych relacji ze swoim uczniem/uczennica. A tego nie lzia czynic. Dozwolone jest tylko granie w cymbergaja. I nie w gre pod nazwa ‚Śmieszne Ruchy Frykcyjne’.

    Polski KK, z tego co rozumiem z twojej wypowiedzi, drogi Lexie, wrzuca pod swój paragraf partnerów gierek seksualnych już po przekroczeniu różnicy wiekowej dwóch lat: 15 i 17. Pewnie chodzi o to, ze jesli trener gry w cymbergaja ma AZ 17 lat, to już może mieć na myśli wykorzystywanie seksualne swojego/a ucznia/uczennice. 16-latkowi takie wykorzystywanie do glowy (he he) by nie przyszło.

    Zakładam, ze wciaz mówimy o baraszkowaniu osobników bez żadnego przymusu przez żadną ze stron wywieranego. Oraz których płeć jest obojętna. No bo tak żeśmy uzgodnili, zgodnie z prawem obowiązującym zarówno w twojej jurysdykcji jak i w mojej. Oraz zgodnie z postępowym podejściem do fenomenu GENDER. Boś napisał: „pleć [osoby bzykanej] jest obojętna”.

    Co ja ci chce przedstawić, drogi Lexie, to jest moje postrzeganie tego com wyczytał w twoim opisie prawa polskiego nt. bzykania się nastolatków. Z cala silą mojej woli powstrzymuje się z ocena tego akurat prawa naszej Umęczonej Ojczyzny

  282. Lex,

    Praw w III/IV RP R spłodzonych, które powinny być wyrzucone na śmietnik (historii), nie mnie zliczać czy wymieniać. Bo ja anim prawnik anim LOKALNY przedmiot tych praw. O PODMIOCIE tych (s)praw w literaturze podejmowanych, nie wspominam.
    Natomiast, PRZEDMIOTEM tych praw ta nasza kochana RP III/IV mnie nie uczyni. Wiec ja się pytam: kto tej RP III/IV da władze odebrania WŁASNOŚCI środków prokukcji ?

    Bo to tylko o to chodzi w pokonaniu rządu Kierenskiego. Rzadu Tuska, inaczej

  283. Rzady Putina to jest jedno wielkie powielanie rządów Kierenskiego. Powienia all over again. Od nowa, znaczy. Pytanie za 5 kopiejek: dlaczego to powielanie trwa aż tyle już lat?

    Oryginalny rzad Kierenskiego trwał tylko 8 bodajże miesięcy. Rok był wtedy 1917, jesli julianski kalendarz na to pozwoli. To w owym 1917 julianskim roku wydarzyly sie owe 10 dni, ktore wstrząsnęły światem Johna Reeda*)

    Wiec ja powiadam wam w dniu dzisiejszym: ktoś musi sklonować Ulianowa/Lenina. Natychmiast! Następny ktoś musi sfinansować podróż tego klona do Pietrogradu. No dobrze, po dzisiejszemu, do Sanct Petersburga. I jeszcze jeden następny musi odpalić działo/a Aurory. Chodzi o wywołanie Wielikoj Rewolucji. ReFolucja89 niczego bowiem nie załatwiła.

    Na rządy Kierenskiego czy to w Rosji czy w Polsce nadszedł nareszcie koniec już. Ura ura ura Czapajew gieroj.

    Jarku, prowadź!
    _________________________________________________
    *) John Reed to Amerykanin który napisał 24-stronicowa książkę pt. „Dziesięć dni które wstrząsnęły światem”. To monumentalne dzieło Reeda wypromowało piotrogrodzka bzdurę z odpaleniem jedynego działa pancernika Aurory do poziomu światowej rewolucji proletariatu. Cuda niewidy takie.

  284. Chyba czas nastał na danie seczego. Inaczej, zgnusniejem niczym drób. Ten wychodzący od produkcji kaczego guana. I od niczego więcej.

    PS. Jak można coś widzieć w kaczyzmie?

  285. Prezes to szczęśliwy człowiek. O sobie tylko dobrze, albo i bardzo dobrze! Ta prosta zasada oświetla całą drogę jego kariery i to skutecznie!
    Jak to dobrze swoją drogą, że nie siedział w więzieniu za działalność przeciwko komunie! Tam bowiem mógłby się spotkać z przedstawicielami środowiska przestępczego, którzy by go nie daj Panie Boże!!! mogli zdemoralizować!
    Jak tego Frasyniuka…
    – Wpływ na podejmowane decyzje (dot. amnestii dla najgroźniejszych przestępców – przyp.red.) miał fakt, że ci, którzy mieli wpływ na ustawę – tacy jak Władysław Frasyniuk – sami będąc w więzieniach, stykali się z przestępcami i najwyraźniej z nimi się utożsamiali. Byli za słabi psychicznie i zbyt prymitywni intelektualnie, by móc się od nich zdystansować – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” Jarosław Kaczyński.

    Czy to w ogóle da się jakoś skwitować???

  286. O rety!!!
    Tym razem to ja pogrubiłam tekst na amen!!!
    Przysięgam, że we wpisie z godz. 10:54 prawidłowo zamknęłam pogrubienie na cytacie z artykułu. Ostatni wers miał być już „normalny”.
    Jeśli pani redaktor nie da kolejnego felietonu, to mnie blogowicze gotowi pobić!!!

  287. @zezowaty,
    nie poczułem sie dotknięty twoja negatywną opinią o naszym prawie i prawnikach. Sam mam o pierwszym i drugich krytyczne zdanie. Czasem, w niektórych przypadkach tak krytyczne, że żona mnie strofuje abym się „nie wyrażał”.
    Różnimy się natomiast w ocenach wpływu prawników na kształt, formę i treści stanowionego prawa.
    Stosunkowo największy wpływ mają prawnicy na kształtowanie/tworzenie prawa formułowanego w postaci kodeksów.
    Kodeksy „piszą” komisje kodyfikacyjne złożone z prawników lub w większości z prawników ale i wówczas oni decyduję o treści i formie projektowanych przepisów. Tyle tylko, że to co stworzy komisja kodyfikacyjna to projekt, zaś to co ostatecznie jest uchwalone jako prawo obowiązujące, wsześniej, w procesie legisłacyjnym podlega „obróbce”, która w wielu przypadkach powoduje, że to co uchwalane ma się do tego co projektowane było tak jak „pięść do oka”. A i później uchwalone ustawy podlegają jeszcze dalszej „obróbce” w formie zmian i nowelizacji, które dość istotnie mogą zmieniać to co wcześniej uchwalono. Na te zmiany wpływ prawników jest … wielce dyskusyjny. Posłużę się tu przykładem kodeksu karnego, który od uchwalenia 1997 r był zmieniany i nowelizowany ponad 60 razy. Czy o treści tych wszystkich zmian decydowali prawnicy ?
    Da się czasami słyszeć, że jakiś projekt ustawy czy zmian w ustawach jest negatywnie opiniowany przez Biuro Legislacyjne Sejmu, a mimo to zmiany te zostają uchwalone. Najświeższy zaś przykład to słynna ustawa „anty-Trynkiewiczowska”, o której prawnicy mają jak najgorsze zdanie a mimo to została uchwalona.
    PS. Jeszcze się nie zdarzyło aby ktoś, gdzieś stworzył prawo idealne. I jestem pesymistą – nikt nigdy i nigdzie takiego prawa nie stworzy. Może być prawo złe – dobre, lepsze-gorsze ale nigdy nie będzie idealne.

  288. zezowaty
    10 lutego o godz. 0:27

    Mój komentarz dotyczący rozumienia, szanowania prawa i innych ludzi

    Prawo powinno być spójne, jasne, jednoznaczne, zrozumiałe w miarę dla przeciętnego obywatela, jeśli chodzi o jego zastosowanie w praktyce.

    Przyczyną powstawania pokrętnego i z lukami prawa nie jest złośliwość posłów, czy ignorancja prawników, lecz daleko bardziej podstawowy dla demokracji fakt – w Polsce nie szanuje się prawa, traktuje się przepisy jako uciążliwość, nie szanuje się słowa swojego, nie szanuje się drugiego człowieka.

    Podam drobny przykład, nie z dziedziny prawa, lecz z poletka poszanowania człowieka, zrozumienia dla inności.
    Dostawaję okresowo od dostawcy prądu rachunki za zużytą energię elektryczną oraz okresowo rozliczenia z tzw. prognoz. Pytam sąsiadów ilu tylko mogę. Nikt nie rozumie, nie czai, skąd, co, za ile. Wszyscy przyjmują, że mniej więcej jest dobrze, bo tyle było w zeszłym roku.
    Przysyłane przez dostawcę rozliczenia zawierają rubryki z terminami, które ichni księgowy czyta w lot , a które dla przeciętnego człowieka są plątaniną cen netto, brutto, należności netto, brutto, prognozowanych wartości, kwot uznanych, opłat abonamentowych, opłat przejściowych, itd.

    Jakaś poprawa w moim rejonie następuje, ponieważ ostatnie papiery rozliczeniowe, jakie przysłał dostawca zawierają tzw. szczegółowe rozliczenia faktury z mnóstwem rubryk (około 30), a na dole dostawca łaskawie zamieścił wyjaśnienia do pięciu skrótów używanych w rozliczeniu, przy czym nie są to wyjaśnienia dla ludzi, tylko suche przepisowe nazwy pochodzące z nomenklatury dostawcy.

    Podobne doświadczenia miewam z innymi instytucjami powszechnego dostarczycielstwa, które przysyłają rachunki zrozumiałe tylko dla księgowych, opisane tylko formalnie, bez słowa wyjaśnień na dole, na odwrocie, czy gdziekolwiek w instrukcjach dla klienta. Gdy dzwonię z prośbą o interpretacje poszczególnych pozycji, to nieraz rozmowa jest taka jak za przeproszeniem głuchego ze ślepym, a i obrazę da się wyczuć na drugim końcu linii.

    W Polsce nie szanuje się drugiego człowieka, a obywatele urzędujący nie posiadają wyobraźni, zmysłu społecznej potrzebnego do tego, by zadziałała jakakolwiek empatia. Podobnie zresztą jak i obywatele nie urzędujący.

    Z tych powodów wiele spraw jest nietransparentnych, niezrozumiałych, uciążliwych dla obywateli.
    Trzeba przyznać, że istnieją także inne powody dla tego braku empatii, suchej urzędowości i braku transparentności. Niejasność prawa, wszelkich przepisów tkwiąca w nich samych, niejasność prawa wynikająca z braku obowiązku jego tłumaczenia ludziom (w zakresie konkretnego użytku), to stany korzystne dla twórców prawa, polityków i urzędników. Łatwiej im się żyje z tymi niejasnościami i brakiem transparentności, łatwiej rządzi, łatwiej ukryć błędy, łatwiej wymyślać uzasadnienia dla nic nie robienia, łatwiej przytaczać jakieś niby obiektywne przyczyny, że tego lub tamtego nie zrobiłem. Im mniej odpowiedzialności tym więcej radości na stanowisku.

    Poszanowanie prawa, słowa swojego i drugiego obywatela, to podstawa demokracji. W Polsce ta podstawa jest bardzo wąska i chybotliwa.
    Pzdr, TJ

  289. Orteq,
    muszę ci przyznać rację. Moje sformułowanie:
    „Polski kodeks karny nie zajmuje się różnicą wieku osób ?bzykających się?. To ich sprawa.” – było dalece nieprecyzyjne i mogące prowadzić do pewnych rozkojarzeń, na które słusznie zwróciłeś uwagę. Owszem polskie prawo karne „zajmuje się” wiekiem bzykantów płci obojga w granicach, które opisałem w swoich następujących po tym zdaniu postach.
    Gdybym to swoje zdanie uzupełnił np. tak: „Polski kodeks karny nie zajmuje się różnicą wieku osób „bzykających się ” w stopniu tak szczegółowym i w gradacjach jak to czyni prawo kanadyjskie.” – to – tak przypuszczam – do rozkojarzeń by nie doszło.
    Przepraszam i dziękuję. Twoje uwagi były zasadne.

  290. ANCA_NELA
    Jarosława Kaczyńskiego znam wyłącznie z tego, co sam mówi, a telewizje kolportują.
    Wnioski nasuwają się same:
    -Nie ma takiego łajdactwa, którego prezes nie popełni prąc do władzy,
    -jego program: Oburzać się, że rząd jeszcze nie zrobił tego, o czym on nawet nie pomyślał będąc przy władzy.
    Swoją drogą tacy jak J. Kaczyński czy A. Macierewicz już od dawna powinni publicznie występować wyłącznie podłączeni do wariografu.

  291. ‚Cóżem ci uczynili … czymem zasmucili … czym zawinili’, że nas tak doświadczasz ANCA_NELLO miła? Po tej ‚licentia poetica’ do rzecz. Masz rację, że nie warto kupować całej hurtowni aby przeczytać trzy artykuły, albo inaczej aby zjejść chleb nie ma sensu kupować całej piekarni. Dlatego też, daruję sobie GW w wersji internetowej a papierową, po uważaniu i wedle gustu, tym bardziej, że na każdy temat o którym pisze GW, w internecie jest informacji bez liku i to źródłowych. Linkowany przez ‚Kruca fuks’, wywiad Grzegorza Sroczyńskiego z prof. Marcinem Królem, już w dniu następnym był udostępniony bez opłat. Przeczytałem, z zainteresowaniem, z irytacją a nawet sie trochę wściekłem. Nie dlatego, że byłbym zaskoczony albo bym o tym nie wiedział, bo wiedziałem tyle, że była to wiedza dedukcyjna wynikła z analizy zjawisk i rzeczy w ostatnim 25 leciu. Natomiast teraz o mechanizmach podejmowanych wówczas decyzji dowiaduje się od osoby, która tkwiła w centrum wydarzeń. Ilość wątków i spraw, ktore porusza prof. Marcin Król jest tak liczna, że aby je omówić, nie starczyłoby miejsca i czasu. Bardzo ogólnie powiem tak, panowie ‚styropianowcy’, za stracone pokolenia a to jeszcze nie koniec, za odebranie nadziei, za zrujnowanie im przyszłość, trudno będzie wam wybaczyć. A można było inaczej.

    Prof. Marcin Król, mocno akcentuje sprawę wolności, która dla nich była priorytetem. Ja to rozumiem, ale nie rozumiem, dlaczego wówczas priorytetem nie była również równość. Trafnie zauważa w tych okolicznościach, obecna przy rozmowie żona profesora; ‚Żeromskiego nie czytali’. Tak! … istota sprawy, dodam jeszcze, że Marksa też, bo pewnie czuli obrzydzenie. Jak można nie wiązac wolności z równością? … nie ma wolności, jeżeli nie ma równości. To nie jest alternatywa; albo, albo, to jest implikacja; jeżeli równość to wolność i jest funkcją odwracalną, czyli jeżeli wolność to równość. Dlaczego? … jeżeli jest nierówność, to zawsze ci ‚równiejsi’ samym istnieniem ograniczają wolność tych ‚mniej równych’. Dlatego we wszystkich ruchach społecznych, od dziesiątków lat te dwie wartości są łączone, bo jedna bez drugiej nie może istnieć. Deklaracja formalna zawarta w konstytucji jest tylko czczą gadaniną, jeżeli nie towarzyszą jej gwarancje materialne.

    Prof. Marcin Król ma niewątpliwą rację mówiąc;

    ‚Oczywiście. Wszystkie debaty, które nas obecnie rozpalają, kręcą się wokół – za przeproszeniem – dupy i okolic. Dotyczą kwestii związanych z moralnością seksualną. A to nie jest centrum społecznego życia łącznie z taką poważną sprawą jak aborcja. Postępowe elity zajęły się nierównościami płciowymi i seksualnymi, a zupełnie straciły z oczu proste nierówności ekonomiczne, które są skandalem. Bo co się będziemy zajmować jakimiś XIX-wiecznymi kategoriami społecznymi, mamy nowsze, ciekawsze. Zwykłych ludzi z ich zwykłymi problemami oddaliśmy w ten sposób na pastwę zidiociałej prawicy, która obieca im wszystko’

    Chciałbym powiedzieć, z ust mi to wyjął, i zgadzam się też z ogólnym wnioskiem ‚inaczej przyjdzie to „coś” i będziemy wisieć na latarniach’. Wywiad jest zatytułowany ‚Byliśmy głupi’ … to optymistyczne, zawsz w sytuacjach trudnych należy od tego zacząć, stwierdzenie, że jest się idiotą daje nadzieje na przyszlość.

    Pozdrowienia

  292. Piechociński Wieśku jedzie tylko do Teheranu. Czego to ja niby nie doczytałem? A może to Ty źle zrozumiałeś?

  293. wiesiek59
    9 lutego o godz. 22:35
    Źle myślisz, gdyby było to takie niebezpieczne to nie było by tyle ogłoszeń na temat chęci kupna zadłużonej spółki. Skoro jest prawdziwy wysyp , wniosek, nie jest to dla kupującego niebezpieczny proceder , tzn ryzyko niewielkie , a zarobić można na frajerze dużo szmalu.
    W sądzie zawsze można powołać się na przepis który informuje, że za długi odpowiada ten co je zrobił. W umowie kupna musi tylko zadbać by nie było wzmianki o przejęciu długów i to wszystko.

  294. Burze, ulewne deszcze, znowu burze – Brytyjczycy żyją od paru tygodni w poczuciu, że ich wyspa zmienia się w ponton gwałtownie nabierający wody. I szukają winnego. Część polityków ma odwagę powiedzieć: „Taki mamy klimat.” Częściej jednak szybko przyznają: ?Taki mamy budżet?.
    http://opinie.newsweek.pl/wielka-brytania-powodzie-cameron-i-polityczny-potop-newsweek-pl,artykuly,280560,1.html
    ===============

    Czyż nie jest to BOSKIE!!!??????
    Tyle że tam nikt rządu nie odwołuje…….

    Torlinie.
    Dokonałem nadinterpretacji……
    Niemniej jednak wierzę w Piechocińskiego.
    On nie ideologizuje, nie demonizuje, tylko robi INTERESY.
    A z Teheranu nad Zatokę blisko.
    Tylko, dyplomaci powinni przygotować grunt pod parafki pod umowami. Czy sa do tego zdolni?
    Jeżeli są pokroju Waszczykowskiego, to raczej nie…….

  295. maciek.g
    10 lutego o godz. 18:27

    Wierzę w „tfórczość” prawników……
    Ileż haczyków jest w passusie „z dobrodziejstwem inwentarza”……

    Ostatnio za to „dobrodziejstwo” komornicy ścigaja dziewięciolatków…..
    Temida jest ślepa na przewiny wielkich i znaczących.
    Kioskarce czterech groszy nie przepuści, choć proces i biegli kosztowały 1700 zł…….
    Dura lex nie usprawiedliwi durnoty i mechanicznego stosowania Prawa.

  296. wiesiek59
    10 lutego o godz. 18:56
    Masz rację że prawo inaczej traktuje wielkich (czytaj silnych) , niż małych (słabych) i twe przykłady są oczywiście prawdziwe.
    Inna prawdą jest ta, że znając prawo można skutecznie się bronić nawet w sytuacji wydawało by się beznadziejnej (dobry adwokat wykorzystuje tzw kruczki prawne i opracowuje dla swego klienta najkorzystniejszą linie obrony)
    Nieznającego prawa człowieka łatwo jest w sądzie wykiwać i spowodować że przegra mimo , że powinien wygrać.
    Dlatego, w poważniejszej sprawie należy brać dobrego adwokata (tak jak chorując poważniej dobrego doktora)
    Jednak w walce z bardzo silnym i dobry adwokat nie pomoże, ale przynajmniej powie jak najmniej stracić.

  297. Szanowna Pani Janino
    Jeszcze raz „sorry taki klimat”.
    W tej sprawie nie jest istotny klimat,ale sposób działania w sytuacjach awaryjnych( które zdarzają się wszędzie na świecie) służb odpowiedzialnych , powołanych do działania w sytuacjach kryzysowych tak aby zminimalizować szkody i straty dla osób w nich uczestniczących.
    Chodzi o służebną funkcję instytucji, przedsiębiorstw, w stosunku do obywateli,uzytkowników ,klientów.
    W przypadku P. Bieńkowskiej nie rozumie ona, że problemem nie jest klimat(snieg, wichura, desczc,etc) ale w jaki sposób przedsiębiorstwo , które jej podlega uruchamia procedury alarmowe/kryzysowe w sytuacj zasypania pociągu( czego nie da sie ustrzec )tak ,aby jak najszybciej pomóc zasypanym pasażerom , jak również obsłudze pociągu.
    Zabralo P. Bieńkowskiej wiedzy i zrozumienia co to znaczy służebność funkcji i odpowiedzialność za klientów.
    Do dzisiaj nie wiemy czy działania w stosunku do tegoż pociągu i jego
    pasażerów były poprawne, oparte na jakimś planie działani w sytuacji kryzysowej, czy też nie?
    PS. Zawodowo zajmuję się tworzeniem planów awaryjnych w róznych przedsiębiorstwach na świecie.

    Pozdrawiam

  298. @ANCA_NELA

    Według definicji świętego Tomasza z Akwinu krzywoprzysięstwo jest grzechem śmiertelnym, a popełnienia przez Ciebie grzech niech nikt nie śmie sugerować!

    To ja zniekształciłem Twój znacznik odwołujący pogrubienie pisma tuż przed Twym pytaniem:

    Czy to w ogóle da się jakoś skwitować???

    Wstawiłem spację po b do Twego tekstu, co dało taki efekt:

        <b />

    Po wyznaniu mego grzechu jakim jest opisany tu akt łagodnego mego bandytyzmu blogowego, powinienem być zbanowany na okres jednej doby w ramach pokuty!

    Moderatorze!
    Bądź wyrozumiały wobec ciotki, która żadnego listu Grzesiowi nie dała!

    Ach ta Polityka kwitów!

    Przypis (1) – i przedostatni.
    Pod prawym przyciskiem myszy Internet Explorer udostępnia opcję
    Pokaż źródło. Po pół minuty wyświetla się surowy tekst ujawniający wszystkie użyte znaczniki i wszystkie głupie wstawki @staruszka do ciał komentarzy przyzwoitych Gości bloga.

    Przypis (2) – rozpaczliwy
    Proszę o umieszczenie mnie na innej sali niż Trynkiewicza! Łaski!!!!

  299. Powiem Ci szczerze, że Wieśku pierwszy raz w życiu jestem oburzony Twoją wypowiedzią: „Niemniej jednak wierzę w Piechocińskiego.
    On nie ideologizuje, nie demonizuje, tylko robi INTERESY”. We wszystkich blogach „Polityki” występujesz jako mężczyzna pochylający się nad człowiekiem, sprawiasz wrażenie głęboko moralnego. lekce sobie ważysz moje nawoływania do postawienia biznesu na pierwszym miejscu.
    I raptem zarzucasz dotychczasowym włodarzom, że nie handlowały z Iranem, że ideologizowały, demonizowały. Więc Ci oświadczam, że żadne przyzwoite państwo na świecie nie handlowało z Iranem objętym sankcjami za usiłowanie wybudowania bomby atomowej i niewpuszczanie inspektorów, z jednoczesną deklaracją natychmiastowego zniszczenia Izraela.
    Tego się po Tobie nie spodziewałem.

  300. maciek.g
    10 lutego o godz. 19:12

    Masz, z prawniczo- komorniczej łączki kwiatek……
    http://wiadomosci.onet.pl/trojmiasto/komornik-zajal-uczelnie-w-sopocie-studenci-wyrzuceni-z-akademika/5srzx

  301. Torlin
    10 lutego o godz. 21:18

    Od kiedy liczą się LUDZIE?
    A broń atomową za moment kupią sobie w Pakistanie Saudyjczycy.
    Ale, będą to „nasze s…syny”.
    Mają w tym pięknym podobno kraju jakieś PRAWA ich gastarbeiterzy z Pakistanu na przykład?

    Patrz na świat GLOBALNIE……

  302. Na marginesie…….

    Iran- Contras było słuszne, Torlinie?
    Wtedy straciłem resztki złudzeń co do moralności w polityce….

  303. Taki sobie cytacik ze ‚zdumiewającego materiału’ podlinkowanego przez Ancynele:

    „Po wyborach 4 czerwca 1989 r. – w grudniu tamtego roku – Sejm kontraktowy przyjął ustawę o amnestii. Na jej mocy skazanym na karę śmierci, którzy nie zostali straceni, zamieniono wyroki na kary 25 lat pozbawienia wolności. Kar tych nie można było zamienić na dożywocie, bo do polskiego kodeksu karnego kara dożywotniego pozbawienia wolności powróciła w 1995 roku.”

    Jak ten Trynkiewicz to zrobił? Mowie o jego sile sprawczej. Tej bezdennie ogłupiającej styropianowców w grudniu 1989 roku.

    Ci macherzy po zawodówkach już w kilka dni po dorwaniu się do waadzy zaczęli nowy KK redagować. I zredagowali. Oraz w zycie wcielili. Sami nie wiedząc, ze umkla im kara dożywocia. Pyk myk, nie ma nie tylko kary śmierci ale i kary dożywocia tez brak. Została tylko powszechna amnestia.

    Im zapewne o Kuklińskiego szlo. Żyjącego w Langley, USA z toporem polskiej, komuszej kary śmierci na karku..

    W normalnych jurysdykcjach „amnestia” po minimum 25 lat odsiadki kary dożywocia MOŻE przysługiwać, jeśli zostaną spełnione pewne WARUNKI KONIECZNE. Takie jak na przyklad to, iz skazany/a nie ma zaburzeń psychicznych zagrażających innym. Wiec takowy przestępca musi być izolowany po odbyciu kary. A co styropianowcy89 uczynili? oni stworzyli czarna dziurę w prawie polskim. Kara dożywocia zniknela z KK na cale 5 lat! Weszła „powszechna amnestia”.

    Trynkiewicz tylko na to czekał. Razem z Kuklińskim zresztą. No i obaj się doczekali. Oraz skorzystali z tego prawa. Przez kretynów spłodzonego.

    Lexie! Który o naszym prawie i prawnikach masz krytyczne zdanie (11:18). Powiedz ty nam: jak to się stało, ze pastuchów, zadymiarzy oraz oszołomów postawiono do tworzenia prawa w 40-milionowej jurysdykcji? Jak Lenin potrzebował stworzenia CZEKA, wziął do tego Szczęśliwego Polaka o nazwisku Dzierżyński. Dobrze urodzonego, of kors. A styropian co zrobił? Mam nadzieje, ze istnieje jakieś wytłumaczenie tej aberracji naszej

  304. Wieśku!

    Nie dasz rady z Torlinem. U niego wszystko co amerykańskie, jest cacy. Włącznie z Lt. Col. Oliver North. Który to wesołek zorganizował, NIELEGALNIE, pomoc finansowa dla nikaraguańskich contrasow pn. „The Enterprise”. Amerykańska nielegalna sprzedaż broni do Iranu w latach 1984-86 była zatem u Torlina cacy. I do dzisiaj zapewne jest cacy. Choć ten Iran wciaz jest takim samym wrzodem na amerykańskiej d.pie jak był po iranskiej islamskiej rewolucji79.

    Natomiast wszystko co jest przeciwko Amerykanom, jest be. Taki kodeks posiada Torlin. Wiec nie strzep sobie klawiatury w tej sprawie. Szkoda palców.

  305. Staruszku!
    Dzięki za to przyznanie się do spaskudzenia mojego wpisu, a co za tem idzie zgrubienia czcionki na resztę trwania tego zestawu komentarzy.
    Dodam, że ci tym razem nie wierzę i czuję, że po prostu trzeba się przyznać do tego, że to moja nieuwaga spowodowała ten bałagan.
    Wiedziona twoją wskazówką zajrzałam do źródła strony…
    Moja wina i tyle.
    Caa nadzieja w tym, że gospodyni napisze nowy tekst i sprawa się zatrze.

  306. Wielce szanowna pani Redaktor, dziekuje za dzisiejsza Rozmowe Dnia, byla tak sympatyczna i pogodna, wprawila mnie w doskonaly nastroj, takze pani Eliza dolaczyla do atmosfery pogody ducha w superstacji, co w porownaniu z ponurymi i przygnebiajacymi audycjami innych stacji telewizyjnych jest pozytywnym ewenementem.

  307. Dziękuje Lex-owi i T J
    za prostowanie niektórych moich ścieżek myślenia o Prawie i prawnikach.
    W sumie chyba wszyscy razem doszliśmy do punktu gdy trzeba powiedzieć – Z TYM PRAWEM TO COŚ JEDNAK ZROBIĆ TRZEBA.
    Myślę że pierwszym krokiem powinno być odebranie przywilejów zawłaszczonych przez TOWARZYSTWA WZAJEMNEJ ADORACJI:
    urzędników, posłów , prawników, lekarzy i inne grupy klanowo – kumoterskie w tym immunitety gwarantujące bezkarność- bo między bajki włóżmy twierdzenia że przecież ktoś , kiedyś wyjdzie spod tego ochronnego parasola sam.
    Drugim byłby obowiązek wykluczenia z możliwości dostępu do społecznych funkcji i finansów osób //taka nowoczesna forma wilczego biletu//skalanych stosowaniem bezprawia i prawo lekceważących.
    To i dużo i mało – ale od czegoś zacząć trzeba.
    ukłony

  308. Lex (10 lutego o godz. 14:40)

    „muszę ci przyznać rację…Przepraszam i dziękuję. Twoje uwagi były zasadne.”

    Och, Lexie. Zażenowanym ja się poczułem. You’re a gentleman and a scholar. W przeciwieństwie do AeFka.

    Dodaje te dobawke w celu przypomnienia, ze to tylko Lex jest a gentleman and a scholar. I ja o sobie przede wszystkim w tym momencie mowie. A nie o AeFku tylko.

  309. Och, ta Ancynela. Jak ona se pogrubi, to pogrubi. Niektóre damy tak majo, ze se wciaz pogrubiajo. Staruszki natenczas tylko się zadziwiajo: skąd ta grubość się wziena? No skąd?

    Blog ten to kupa śmiechu. Kto toto wytrzepał i po co? Baczyński chyba nie ma z tego ani szekla. Na płacenie tych swoich alimentów

  310. @ANCA_NELA

    Skoro już nie obce Ci są źródła, to poświęcę Ci trzy przyczynki.

    1.
    Przysięgał, póki sięgał.

    2.
    Konstrukcja client-serwer czyli komputer_osobisty-komputer_sieciowy ma wady z punktu widzenia ob stron.

    Dziedziczenie pogrubienia pisma przez następne komentarze jest jednym z przejawów niedoskonałości takiego partnerstwa.

    Być może twórcy systemu zarządzania treścią zwanego WordPress popełnili jakiś błąd projektowy. Być może język programowania PHP użyty do stworzenia WordPress’a ma projektową niedoróbkę. Być może twórcy skryptu bloga niedbale zaprojektowali skrypt WordPress’owy.

    Skutek jest irytujący i być może PODOBNIE kłopotliwe skutki rodzi niestaranne używanie innych PAR znaczników języka HTML niedostępnych KOMENTATOROM blogowym.

    Poza irytacją nieodwołanie pogrubienia niczego nie rodzi.
    No! Może rodzi pytanie: czy spece od programowania komputerów zignorowali potrzebę POMOCY (to znaczy: wskazówek tekstowych gotowych do wyświetlenia na życzenie użytkownika) ?????
    Chyba tak!!!!

    Postępuj tak: wstaw wszystkie znaki pary znaczników obsługjących pogrbienie pisma. Jeśli nie będziesz wstawiała spacji, to będzie to podatne na kontrolę wzrokową skupienie 7 znaków wyglądające tak:

        &#60b;></b>

    Jeśli naruszymy tą kolejność i wpierw będzie znacznik otwierający, a za nim tekst – niekiedy długi – to znacznik zamykający bogatszy o ukośnik poprzedzający literę będziemy mieli w pamięci. O ile pamięć mamy.

    Pusta para znaczników wiąże się z anegdotą o dziwaczącym dziecku w zoo: czy wąż potrafi chodzić do tyłu? Ty potrafisz cofnąć kursor pisania (kreseczkę pionową), wpisać zamierzony tekst między znaczniki i przesnąć kursor na prawo od znacznika zamykającego.
    Ale cofania się trzeba się naczyć w dzieciństwie. Niekiedy jest za późno.

    3.
    Amator łowienia ryb w przerębli poszedł nad zamarznietą rzekę z kilkoma wiązkami lasek dynamitu i psem aportującym. W jedną stronę.

  311. W ilustracji użycia znaczników mamy przestawioną parę.
    Jest b;
    a powinno być ;b.
    Świadomie, czyli w sposób zamierzony!
    Aż do następnego wpisu Gospodyni możemy się znęcać nad pogrubianiem. Nie poprawimy i nie zepsujemy zepstego.

    W klasycznym języku macierzystym łatwo wyłapjemy czeski błąd w WYRAZIE: godpodRAka.

    Znacznik pogrubienia można umieścić w tekście jako ciąg znaków niezawierający spacji, czyli wyraz. Gdy w tekście komentarza wstawimy jawnie znak nawias kątowego czubkiem w lewo, to podprogram obsługi komentarzy potraktuje to jako pierwszy znak znacznika HTML.

    Są sztuczki pozwalające ujawniać w wyświetlanym tekście zwykle ukrywane znaczniki. I taki rąbek spódnicy baletnicy odchyliłem w poprzednim komentarzu.

    Możemy prowadzić niby-rozmowy blogowe, bo koncepcja hypertekstu zawiera rozdzielenie formy i treści, a dokładniej słowa i wyrazu, oraz napisu i znaczenia. Ale nikt nie potrafi zaprogramować całkowicie skutecznego zapobiegania błędom użytkownika komputera.

    I tu wracamy do spraw bardziej irytujących na blogach: do pokory i cierpliwości. Maszyny pozwalają szybko oszukać człowieka. Setka tysięcy Rosjan widziała rozwinięcie piątego kólka olimpijskiego zamiast przyznania się techników do błędu. Po kilkunastu sekundach opóźnienia dano nagranie z próby generalnej z udanym rozwinięciem się pięciu kół olimpijskich.

    Blogowanie to jest głównie szybkie stroszenie zdobnych piór …
    WordPress i Blogger mlaskania nie obejmuje i tylko niewielka część miliardów blogowych komentarzy na świecie jest smaczna …

    Miłego dnia!

    Gdyby program obsłgi

  312. Czasem ludzie mają wizje, jak Nostradamus. Niewątpliwie Henryk Sienkiewicz też miał, gdy pisał ‚Potop’. Nadanie nazwiska postaci fikcyjnej ‚Kuklinowski’, którego Kmicic, na stokach jasnogórskich, określił; ‚ jesteś szelma, zdrajca, łotr, rakarz i arcypies! Masz dosyć, czyli mam ci jeszcze w oczy plunąć?’, było w jakim sensie prorocze do żałosnych prób uczynienia z realnego zdrajcy Kuklińskiego, bohatera narodowego w Rzeczpospolitej III/IV, gdzie właśnie runął mit, że jest ona państwem prawa.
    Nasza szanowna Gospodyni, chyba też miała wizję, tytułując obecny temat ‚Premier w zaspie’. Niewątpliwie jest w zaspie i to głębokiej, gdzie tkwi zagrzebany po same uszy a zaspa ta nazywa się ‚casus Trynkiewicz’. Przy okazji wdepnął w gówno, które nazywa się ‚wariant Biernackiego’. Zapach … to określenie prof. Zolla jest bardzo delikatne, bo to jest smród, który teraz długo będzie się ciągnął i nie tylko za obecnymi władzami, lecz za Polską. jeżeli okaże się prawdą, podejrzenie, że tzw. dowody obciążające Trynkiweicza zostały podrzucone, to prawie połowa artykułów Rozdział XXX Kodeksu Karnego, ukłoni się ministrowi Biernackiemu i naczelnikowi więzienia, i kto wie czy panowie nie zamienią się miejscami z Trynkiewiczem … wszystko może się zdarzyć. Jeżeli te materiały to prawda, to naczelnik więzienia i jego zastępcy powinni zostać odwołani ze stanowiska i należy wszcząć postępowanie dyscyplinarne. Każda sekunda trzymania Trynkiewicza w więzieniu dłużej niż to przewidywał wyrok, jest przeliczalna na euro, które polski podatnik zapłaci a z Trynkiewicza uczyni człowieka majętnego. Sprawy się już nie zaklepie, jeżeli by się to udało, to świadczyłoby, że albo obrońce Trynkiewicza zastraszono, albo to jakiś wyjątkowy niedojda. Taka sprawa dla każdego obrońcy to jak łaskawe spojrzenie Pana Boga. Może pokazać swoje umiejętności zyskać sławę i to nie tylko w Polsce ale i w Europie.
    Dzisiaj, TOK FM, nasza Gospodyni określiła to co się dzieje, jako żenujące i kompromitujące … damy są z natury delikatne … ale my faceci mamy na to stosowniejsze i dosadniejsze określenia, które oczywiście z wiadomych powodów, nie będę tu opisywał.

    Pozdrowienia.

  313. Szanowny blogowy staruszku!

    Nie zawsze czytam do końca (zaczynając zresztą od końca) skomplikowanych wywodów superspeca od blogowych tajników, bo nie chcę niepotrzebnie obciążyć mózgu nieużytecznymi informacjami. Korzystam z nich, gdy widzę jakąś korzyść dla mnie, m. in. ze wskazania na uniwersalność znaków Unicode utf-8. Korzystam z nich dla niektórych liter francuskich, gdy zawodzi moja metoda z lewym altem + Numlock i kody.
    Z tym pogrubieniem – lub co dla mnie jest jeszcze gorsze – kursywą do usranej śmierci, gdy ktoś popełnia błąd – to jest ewidentna niedoróbka projektanta programu. Powinien przewidzieć możliwe błędy – typowe i je poprawiać, a raczej zamknąć wszelkie procedury w każdym komentarzu..
    Następny komentator byłby w sytuacji królewny z bajki Fredry – po ostatnim, skutecznym bzykaniu:
    „I znów stała się prawiczką, z maluteńka, wąską…”
    dalej państwo chyba wiedzą jak się ta bajka kończy. Kto nie wie, może zapytać Google’a.

    Wystarczyłoby również np. jako wprawdzie infantylne, ale skuteczne rozwiązanie dać szansę piszącemu na obejrzenie ostatecznej wersji tekstu przed decyzją o upublicznieniu. Spotkałem takie rozwiązania.
    W tekście staruszka zaintrygowały mnie podejrzane literówki a szczególnie ta zbitka znaków- mieszanka utf-8 i klawiaturowych. Nie wiem czy uda mi się ją wpisać (kopiując), ale gorzej chyba i tak nie powinno być:

    &#60b;>

    Nie rozumiem tego. Gdyby średnik znalazł się o jedno miejsce do przodu to pierwsze znaki oznaczałyby „<", a cały bajzel na początku – rozkaz pogrubiania tekstu, a w tej kolejności staruszkowej nie mam pojęcia jak zareaguje łerdpres?

  314. PS
    Wordpress zeżarł część znaków, choć kopiowałem zbitkę staruszka żywcem.

  315. Staruszku!
    Wspaniale mi wszystko wytłumaczyłeś, choć punkt 2 jest, jak dla mnie zbyt trudny, nie będę więc eksperymentować ponad miarę własnych możliwości, które nie są duże – jeśli chodzi o znajomość tajników komuterowych sztuczek.
    Niepokoi mnie jednak punkt 3…
    Czy pies też w jednyą stronę? No i gdzie jest pochowany?

    Haszszu!
    Bardzo dobra opinia. To znalezisko w celi Trynkiewicza już w momencie, kiedy po raz pierwszy o nim usłyszałam wydało mi się niemożliwe. Tak pilnowany więzień, nie mający kontektu z innymi osadzonymi i takie wykopaliska? W takiej chwili?
    Kolejne opionie ludzi znających się na rzeczy umocniły mnie w tych wątpliwościach, a twój wywód jest chyba trafieniem w sam środek sedna.

  316. zezowaty
    10 lutego o godz. 23:27
    Dziękuje Lex-owi i T J
    za prostowanie niektórych moich ścieżek myślenia o Prawie i prawnikach.
    W sumie chyba wszyscy razem doszliśmy do punktu gdy trzeba powiedzieć ? Z TYM PRAWEM TO COŚ JEDNAK ZROBIĆ TRZEBA.

    Mój komentarz
    Na ogół zgadzam się. Lecz powstaje przy tym nowy problem, kto to ma zrobić i jak.
    Należy mieć w polu widzenia najważniejszą zależność – państwo-prawo-politycy-społeczeństwo budującą złożony system, z którego nie można wydzielić prawa jako przedmiotu do naprawy z nadzieją, że po naprawie będzie wszystko lub większość OK.

    Ewolucji muszą ulec wszystkie cztery człony tej całości. Prawo stanowią parlamentarzyści, czyli politycy, politycy są wybierani spośród społeczeństwa. Politycy są troszkę „lepsi” niż przeciętna w społeczeństwie, lecz nie na tyle by nie odzwierciedlać mentalności, nawyków kulturowych podejścia do prawa, poszanowania słowa swojego, poziomu empatii, itd., które to nawyki panują w społeczeństwie.

    Jaskrawym przykładem trudności jakie stwarza opór materii, czyli opór sprzężenia wszystkich czterech członów układu państwo-prawo-politycy-społeczeństwo utrudniający naprawę jednego członu – prawa, była działalność Palikota jako przewodniczącego komisji w sejmie mającej generalnie usprawnić, udrożnić, uporządkować, zweryfikować przepisy, dostosować wzajemnie, sprawić, by były bardziej przyjazne obywatelom, by były prostsze, bardziej zrozumiałe, skuteczne, szybko działające, itd.

    Działanie owej komisji, to kompletna klapa. Nawet nie zaczęli się wgryzać w temat. Sądzę, że jedną z ważkich przyczyn był nie tylko opór materii, ale i mentalność Palikota, który jako polityk jest niechlujny, doraźny, zmienny, tymczasowy, byle do jutra, taki trochę macher. Polityk, który nie zauważył, że do oświadczenia majątkowego należało wpisać samolot.
    Czy taki parlamentarzysta był w stanie naprawić choć trochę prawo, kierować efektywnie tak poważnym ciałem, jak komisja reformy prawa? Organem, który miał przed sobą najpoważniejsze zadanie do wykonania, i który padł nie tyle w pracy, czy w walce o lepsze prawo, lecz nie wyruszył w ogóle z pozycji wyjściowej

    Reforma prawa w warunkach działającej kulawo demokracji jest zadaniem trudniejszym niż tworzenie konstytucji, bo ta druga zawiera przepisy ogólne, wysokiego rzędu, a prawo niższego rzędu, to muszą być konkrety. Z konkretami obywatele w Polsce maja potężne trudności. Bo konkrety należy rozpatrywać z pomysłem, z planem działania, należy zacząć i należy skończyć.

    Tak zdefiniowane zadanie przerasta możliwości 99 może mniej – 95% polityków. Scena polityczna, to ruch, rejwach, światła i ciemność, występy i postępy, bez suflera, bez reżysera. Politycy skupiają się w 99, no może mniej – w 95 % na tym by nie wypaść z gry, nie spaść ze sceny. Komu przyjdzie w takim teatrze do głowy, że prawo jest najważniejsze?

    Szybka zmiana prawa następowała na etapie i w w warunkach nagłej potrzeby – w czasie akcesji do UE, lecz była to przesiadka na gotowe rozwiązania.
    Oczekiwania, ze z bieżącymi problemami na polu stanowienia i stosowania prawa da się coś szybko zrobić jest słabo uzasadnione. Tu jest potrzebna długotrwała, systematyczna praca.
    Jak na razie nic o niej nie słychać. Nie ma nie tylko wizji, pomysłów, czy projektów, Nie ma woli działania.
    Pzdr, TJ

  317. Ekspert od pornografii
    W sprawie Trynkiewicza ”znaleziono” w jego celi materiały porno czy też pedofilskie.
    To musi być taki następca Houdiniego co potrafił przechodzić przez mury – nawet przez ten Wielki Mur Chiński i za nim schować kompromitujące papiery z rysuneczkami.
    Chwała naszym rewidentom więziennym – znależli skrytkę po 25latach – powinni ich teraz do Izby skarbowej zatrudnić albo co chyba byłoby bardziej właściwe do KOMISJI POSZUKUJĄCEJ ALIBI DLA MACIEREWICZA.
    Wszak jak sam premier oświadczył poszukiwanie winnego
    mogło by przynieść niepowetowane szkody Państwu Polskiemu.
    Ja nie wiem co jeszcze gorszego mogło by spotkać Polskę ze strony
    tego nieogolonego faceta – no ale ja nie jestem ani prawnikiem ani też Premierem.
    Zresztą na grobach zadenuncjowanych przez A M współpracownikach naszego wywiadu trawa już rośnie a byli kontrwywiadowcy też dni swoich dożywają czasem tylko się słyszy że ten czy ów utonął czy też powiesił.
    Wracając do sprawy Trynkiewicza proponowałbym by na eksperta
    od rysunków powołać tą panią z Komisji Telewizyjnej Moralności – tą//nazwiska zapomniałem // co wykryła pedofilię u TELETUBISIÓW po czerwonej torebce .
    Czas oddać szacunek jej wiedzy , powinna wejść do zespołu Kempy ,
    na pewno była by tam na swoim miejscu.
    Powiedzcie tylko szanowni – co warci są LUDZIE PRAWA nie potrafiący rozwiązać głupiego w sumie problemu WYPUŚCIĆ CZY ZAMKNĄĆ .
    Łatwiej dziecko nauczyć jak zawiązywać but na kokardkę niż doczekać się odpowiedzi na pytanie prawne od ludzi którzy całe swe życie układali reguły według których my żyć powinniśmy.
    Fakt że mieli ograniczony horyzont czasowy – tylko 25 lat.
    ukłony

  318. wiesiek59
    10 lutego o godz. 21:25
    Wszystko co wiemy o tej sprawie to ten artykuł. Bulwersuję on faktem wyrzucenia studentów w czasie sesji, bo komornik mimo, że ma obowiązek wykonać polecenie sądu nie musi robić tego bezmyślnie.
    Faktem jest że damo komornikom zbyt wiele uprawnień i przymyka się oczy na ich ewidentne błędy. Czy sąd słusznie nakazał egzekucję tego nie wiemy.

  319. Lekko zdziwił mnie @Antonius swym komentarzem z 11 lutego o godz. 11:25

    WordPress zeżarł część znaków, choć kopiowałem zbitkę staruszka żywcem.

    Dla postronnych: @Antonisowi nie jest obca inżynieria praktyczna i nie jest obca inżynieria teoretyczna.

    A sprawił wrażenie mylenia mostu z modelem mostu.
    Pod modelem mostu rzeka jest zwykle tylko namalowana.

    Nie mamy dokładnej wiadomości co kopiował @Antonius.
    Szymelek ŻYWCEM wygląda na kokieteryjny element adresowany do prostaków: Jestem taki jak wy i nie jest mi obcy język ulicy!

    No to językiem ulicy:
    nie jest ważne co Łordpres żre
    ważne jest co Łordpress wypluwa.

    Wyświetlając sobie ŹRÓDŁO poznajemy tekst SUROWY przedstawiany platformie WordPress do INTERPRETACJI kliknięciem w przycisk OPUBLIKUJ KOMENTARZ.

    W procesie interpretacji tekstowe dyrektywy formatowania tekstu zawarte w tekście SUROWYM zostają zastosowane, a wprowadzone do źródła znaki z klawiatury rozpoznawane jako znaki treści dyrektyw nie są WYŚWIETLANE w tekście SFORMATOWANYM.

    Po okresie dziecięctwa wiemy, że po wyjściu z kina zając przestaje uciekać, a wilk już nie goni.

    Wskazany wyżej komentarz @Antoniusa odczytuję jako świadomą prowokację do umieszczenia przeze mnie łopatologicznego wyjaśnienia dla komentatorów mających kłopot ze scalakiem wirtualu z realem.

    Określenie WIRTUALNY pojawiło się w Oświeceniu i oznaczalo POMYŚLANY. Pomyślmy się, co się stanie gdy damy brzytwę małpie.
    To pozwalało sobie wyobrazić, ze Galatea będzie pachniała ładniej niż każda z Projtydyt.

    Dopiero jako dorośli dowiadujemy się, że w pierwszych dniach życia rozpoznajemy matkę po zapachu. A start sesji komputera jest opisywany jako podnoszenie się za włosy.

    Niekumaty native user ma KORZYSTAĆ z komputera i ma być ZROZUMIALE WSPOMAGANY.

    Experience user, a wszczególności programista, musi DUŁGO POMYŚLEĆ zanim wstuka pierwszy znak żródłowego tekstu programu.

    Inaczej przyjdzie nam idiotycznie lizać ekran komputera.
    Belka tytułowa okna z wyświetlonym źródła ma AUTOMATYCZNIE DOPISYWANĄ frazę
    – Oryginalne źródło

    a blogi są pełne przebierańców łowiących kiełbie we łbie.

    RESUME:
    Co i skąd skopiowałeś @Antonisie?

    Upierdliwie twierdzę, że nie zrozumie komputera nikt, kto nie rozumie, że Bohdan Łazuka nie wychodził nad ranem z knajpy z wajchą do obsługi zwrotnic tramwajowych.

    https://www.youtube.com/watch?v=7RVhTMHZGIw

  320. Ciekawym, którym łydki nie drżą na widok frazy spacja niełamliwa polecam zajrzeć do – moim zdaniem – przystępnej pblikacji w której spację niełamliwą zaliczono do liter jakiegoś niesprecyzowanego alfabetu narodowego.

    Nobody’s perfect.

    http://www.poradnik-webmastera.com/artykuly/html/znaki_specjalne_html.php

  321. W celi skazanego T. znaleziono „materiały porngraficzne o treści pedofilnej” przedstawiające fotografie (teraz się mówi – rysunki ) półnagich chłopców .
    Tknięty najgorszymi przeczuciami wyciągnąłe z szafy pudełko zawierające moje rodzinne archiwum fotograficzne a tam…. ZGROZA !!!!!
    Na samym wierzchu leży zdjęcie, moje, kilkumiesięcznego berbecia, który leży sobie GOLUTKI jak mama urodziła na jakimś futerku i bez śladu wstydu patrzy w obiektyw aparatu.
    Lekko przerażony szukam dalej i…. znajduję: zdjęcia moje i juz nieżyjącego brata- jako kilku letnich chłopców, w samych majtkach – fotografowanych w różnych – jak domniemywam – letnich – oklicznościach przyrody. W samych majtkach więc półnadzy…. No nie, pornografia dziecięca – nie da sie ukryć i to z samym sobą w roli głównej. Szukam dalej i znowu znajduję: tym razem fotografie córki gdy był malutka, a jakże, w samych majteczkach: nieco starsza – w staniczku ale – jakby nie patrzeć – półnaga. Nawet skądś „przyplątały się ” zdjęcia żony jako kilkuletniej dziewczynki w podobnym anturażu. Chyba zabrała sobie z domu rodzinnego. Też pedofilna pornografistka.
    Boże drogi. Całe życie przeżyłem ( prawie) a jakoś nie dotarło do mnie, że jestem posiadaczem dziecięcej pornografii a za to grozi odsiadka przecież. I co teraz z tym kryminalnym majdanem zdj eciowym zrobic ? Spalić chyba przyjdzie.
    A tak, na poważnie: czy ci i owi mają nas za skończonych idiotów ?
    Ps. Całe szczęście,że nie zachowałem ani jednego zęba z tych, które dawno temu mi powypadały. Dopiero miałbym „przechlapane” jako posiadacz tkanki kostnej być moż pochodzenia ludzkiego.

  322. Wypowiedź obrońcy Trynkiewicza, mecenasa Marcina Lewandowskiego; (za GW Rzeszów)
    ‚Doszło do dziwnej sytuacji, bo o godz. 12 T. skończył odbywanie kary, ale nadal przebywa w więzieniu. Żadne procedury dotyczące zwolnienia go się nie rozpoczęły – … – W ciągu ostatnich dwóch tygodni przeszukania odbywały się prawie codziennie. Niezrozumiałym jest więc dla mnie, że „coś” znaleziono dopiero w sobotę. Były kolejne przeszukania i kolejny raz coś znaleziono w poniedziałek – … – Rysunki – z tego, co twierdzi T. – zostały w Strzelcach Opolskich [tam przez 23 lata odbywał karę T. – red.] i nie wziął ich ze sobą. A zdjęcia, które podobno tam były, były to zdjęcia jego i jego mamy z wyjazdu wakacji i jego z kolonii. Co do szczątków – to były jego zęby’

    Orzesz! … chciałoby się powiedzieć. Szanowna ‚ANCA_NELA’, to rzeczywiście szyte linami i to okrętowymi, takimi z co najmniej stutysięczników. W jakim my żyjemy państwie? Za obrazę prezydenta idzie się do więzienia, gowinowska ustawa o psychuszkach, może to siedzenie przedłużyć, wystarczy opinia kilku lekarzy a jak się nie znajdą się ulegli lekarze to zawsze się znajdą jakieś, w ostatniej chwili, znalezione dowody, aby ten pobyt przedłużyć do samobójczej śmierci, oczywiście w całodobowo monitorowanej celi. Można być aresztantem całymi latami a podsłuchów mamy chyba więcej, niż cala Europa. Donald Tusk zdymisjonował prof. Ćwiąkalskiego tylko za to, że w celi jakiś ważny więzień popełnił samobójstwo, gdy samobójstwa w więzieniach, to rocznie chyba coś ponad 70 przypadków. Oczekuję równej konsekwencji w stosunku do ministra Biernackiego.

    Pozdrowienia.

  323. Szanowny ‚Lex’, jakoś tak nam razem wyszło. Twój tekst jest dobrym komentarzem do tego co powiedział obrońca Trynkiewicza.

    Pozdrowienia

  324. Premier w zaspie
    Mam nadzieję że Pani Gospodyni wybaczy mi pożyczenie tytułu
    który nadała temu kawałkowi bloga.
    Skojarzył mi się on , nie wiem czy słusznie z prowadzonym moim dyskursem o prawie oraz wypowiedziami obecnych.
    Otóż zaspa to nic innego jak małe odrobiny zamarzniętej wody . Same w sobie nawet piękne ale w masie utrudniające życie a czasem grożne bo blokują drogi i unieruchamiają komunikację i zwalniają
    szybkość naszej pogoni za normalnością.
    Co robić ?
    Słusznie jak pisze TJ opór przez nie stawiany jakoś przezwyciężyć trzeba , a nie widać nikogo kto miałby chęć by za łopatę chwycić.
    Faktem jest że Palikot w którym upatrywano czynnik sprawczy nadaje sie do lepienia bałwanów – co może i jest zużywaniem części zaspy ale to jest jak czerpanie wody z jeziora -skutek żaden.
    Jego ekselencja pan prezes – do istniejących zasp jeszcze dosypuje tych śnieżynek i robi co może a na zakrętach ustawia naśnieżarki.
    i tak to się plecie w Polskim piekiełku.
    Formalnie to Tusk powinien jechać ratrakiem całego rządu i przecierać drogę – ale może ten ratrak ktoś rozregulował , może tak jak w samochodzie ktoś mu pospuszczał powietrze z kół.
    Ktoś tam donosi że że teraz jest gorzej niż za okupacji i przydało by się jakieś powstanie tak jak w Wandeii , może tym razem skuteczne.
    Ja nikomu nie wróg , chciałbym jednak widzieć kogoś za kierownicą sprzętu przeciwśnieżnego kto nie będzie czekał aż zaspy pokona słońce wiosenne.
    Sadzę że nie ja jeden czekam więc może i doczekam się chwili gdy
    szkodników ulokuje się przynajmniej w wariatkowie , zaś od DELEGATÓW , PREZESÓW , POSŁÓW zażąda się sprawozdania z działalności i oceni ich działalność.
    Od czego zacząć ? ponoć nie mamy sprawnej maszyny odsiewającej ziarno od plew – więc jak w dawnych czasach rzucajmy to co mamy w górę na wiatr społecznego oczekiwania i oceny i patrzmy co zostanie a co wiatr poniesie.
    Postawmy każdemu na jego stołku pytanie CO ZROBIŁEŚ – POKAŻ
    ukłony

  325. Mój drogi zauważyłem i zdaję sobie z tego sprawę. Także maczali w tym swoje łapska Amerykanie i Skandynawowie. Potem wszyscy wymienieni doznali amnezji i mieli wielkiego kaca, do którego się nie przyznawali. Ale 50 mln ludzi straciło życie wskutek głupoty i krótkowzroczności „wielkich”. Dziękuję za korespondencję.
    Pozdrawiam

  326. Mój ostatni wpis oczywiście do maćka.g z podziękowaniem

  327. Haszszu
    11 lutego o godz. 14:16

    Mój komentarz bardzo ostry
    Sprawa Trynkiewicza, jak i szereg innych, pokazuje jak zarządzane jest państwo – doraźnie, tymczasowo, bez szerszego pomysłu, nie mówiąc o wizji.

    Pewien funkcjonariusz państwowy niższego szczebla w swej niezmierzonej gorliwości i poddaństwie ogłasza, że znaleziono w celi skazanego pornografię dziecięcą i szczątki ludzkie. W celi, w której pzrez ostatni tydzień co dzień przeprowadzano rewizje. Ile cela ma półek, schowków, zakątków i tajnych kasetek?
    Po czym pornografią tą okazują się zdjęcia dzieci „półnagich” oraz „szkice” (!!!), a szczatkami ludzkimi wypadnięty ząb. Horror!

    Premier nie dopilnował, by jego własna kancelaria obrobiła stosowną ustawę na czas, a czasu było, że ho, ho, po czym jego funkcjonariusze znając gniew szefa pieklą się w dół, poddani truchleją i znajdują na zamówienie pornografię oraz szczątki ludzkie w celi skazanego. Cyrk!

    Tusk nie patrzy w przyszłość, nie przewiduje, nawet nie nadzoruje, jest politykiem dnia dzisiejszego, bierze problem na tapetę na ostatnią chwilę, gdy już media trąbią na alarm i w szeregu przypadków, zbyt często, się wykłada.

    Tak było z dymisją Ćwiąkalskiego, tak się dzieje teraz. Z jednej strony urzędnicy, państwowi funkcjonariusze, u których służalczość i pożyteczność dla władzy jest ponad prawem, którzy czekają na zmarszczenie brwi i skinięcie ręki szefa, a nie na analizy przepisów i wykonywanie prawa i obowiązków zgodnie z pragmatyka służbową. Z drugiej strony premier nie zdecydowany, czy ma zarządzać, przewidywać, realizować plan działania, nadzorować,czy może trochę poczekać, nie naciskać, może się samo jakoś ułoży.

    To jest gość, który reaguje zdecydowanie tylko wtedy, gdy mu szpilka w tyłek włazi. Całe przedtem dla niego, to może tak, może siak, a jeszcze poczekam, może oni się zmęczą, nie będę ryzykował, słupki mi zlecą.
    Stąd się bierze kunktatorstwo i zarazem ostre, gwałtowne, nieraz pokrętne reakcje, gdy przychodzi godzina prawdy.

    Taki styl rządzenia, a właściwie trwania, rodzi te same style i zjawiska w jego podwładnych – wyczekiwanie na rozkaz, odgadywanie humorów szefa, służalczość, niezależnie od ministerstwa, niezależnie od postawionych zadań do wykonania.
    Przykładem takiej postawy jest baczność sędziego z Gdańska, który słysząc i wierząc, że dzwoni ktoś z kancelarii premiera, nagle postradał swój sędziowski honor i wszystkie swoje prawa, gotów był na każdą koncesję, na każda uległość, bo władza tak sobie życzy.

    Nie twierdzę, że Tusk taką mentalność wytworzył. Ona była w ludziach wiele lat, dziesiątków lat. Ta mentalność, to dziedzictwo wieków.

    Do Tuska można mieć pretensje tylko o jedno – dlaczego zaniedbuje kreowanie nowych postaw, nowej mentalności, nowego stosunku do państwa, do prawa, itd?
    Oraz dlaczego daje swoim postępowaniem zły przykład? Wyjaśnienie o niedotrzymaniu terminu przez jego własną kancelarię premier ubrał w nieprzystojnie szalony frazes – kancelaria pracuje według swoich priorytetów. Premierze, czyżbyś miał nas za głupków? Twoja kancelaria, to jakaś autonomia wewnątrz rządu?

    Tę mentalność stadną, czyli prymatu posłuszeństwa przewodnikowi stada nad prawem noszą w sobie urzędnicy, funkcjonariusze państwa od góry do dołu, wszyscy respektują przede wszystkim hierarchię do jej kaprysów włącznie, a prawo traktują jako uboczne narzędzie.
    Jak tu naprawiać prawo? Od czego zacząć?
    Pzdr, TJ

  328. W związku ze sprawą pana T. (tak się o nim ostatnio pisze ) a bardziej jednak na temat ustawy, którą potocznie można nazwać: lex Trynkiewicz będzie.
    Przeciwnicy tej ustawy (do których także się zaliczam) podnoszą, niezależnie od wskazywania jej sprzeczności z fundamentalnymi zasadami prawa, że stwarza ona praktycznie nieograniczone możliwości bezterminowego pozbawiania wolności ludzi – dla jakichś swoich cech – kłopotliwych (eufemizm).
    Obrońcy zaś tej ustawy odpowiadają na te zarzuty: a w życiu i nigdy,- wszak jesteśmy państwem prawnym, strzegącym wolności i praw obywateli jak źrenicy oka a zatem takie i im podobne zarzuty to jakieś fantasmagorie.
    Jakoś trudno mi w te zapewnienia uwierzyć, żyjąc w państwie, w którym:
    – w majestacie prawa stosuje się na masową skalę tzw. areszty wydobywcze,
    – areszty tymczasowe trwają latami, czasem dłużej niż wynosi maksymalny wymiar kary za przestępstwo, o popełnienie którego podejrzewany jest aresztant,
    – sądy dla świętego spokoju i bez żadnej refleksji wyrażają zgodę na przedłużanie aresztu tymczasowego ponad wszelkie – rozsądkiem dyktowane – granice czasowe,
    – faktycznie nie ma żadnych granic czasowych dla prowadzonych śledztw
    ( z wyjątkiem terminu przedawnienia ścigania ),
    – w majestacie prawa przesłuchiwanym świadkom i podejrzanym grozi się pozbawieniem wolności ich bliskich pod byle pretekstem aby tylko uzyskać od nich oczekiwane zeznania lub wyjaśnienia,
    – premier rządu bez mrugnięcia okiem zapowiada przymusowe kastracje ludzi,
    – psychiatrzy orzekają sprawność umysłową a sądy skazują na karę pozbawienia wolności osoby o wyraźnym upośledzeniu umysłowym, niezdolne rozpoznać znaczenia i ocenić swojego postępowania ( znana sprawa chłopca spod Koszalina),
    – władze chcąc znaleźć „bat” na obywatela ( przestępca teź jest obywatelem) kuglują prawem w sposób urągający elemetarnym zasadom przywoitości zawodwej (prawnej) jak np. w sprawie T, wobec którego chciano zastosować przepisy kodeksu postępowania cywilnego dot.postępowania w sprawach o zabezpieczenie roszczeń nie zdając sobie sprawy, że jeżeli jakieś roszczenie komuś przysługiwało to właśnie T. o terminowe wypuszczenie na wolność w wyniku odbycia kary,
    – kontynując wątek „bata” – jeśli zachodzi taka potrzeba – cudownie znajduje się dowody przestępstwa w celi skazanego, która jest ciągle monitorowana, w której okresowo robi się gruntowne rewizje, nie polegające – jakby się komuś mogło wydawać – na powierzchownym oglądzie celi ale na dokładnym tzw. kipiszu, tj rewizji połączonej nawet z rozkręcaniem przedmiotów wyposażenia celi, opukiwaniem ścian, itp.
    ( jeśli znaleziono w celi to jak pewność, że jeśli będzie trzeba – nie zostaną „znalezione” w naszych domach i mieszkaniach ?),
    – wiceminister w rządzie nie jest funkcjonariuszem publicznym a publikowane w rządowym dzienniku urzędowym (o Monitor Polski) chodzi ) dokumenty podpisane przez Prezydenta Państwa i Premiera Rządu nie mają żadnego znaczenia prawnego i niczego nie potwierdzają.
    Itd.
    Itp.
    Jak ja czy ktokolwiek inny może mieć w tej i takiej sytuacji pewność, że nie spotka go – pod rządem tej ustawy którakolwiek z wymienionych okoliczności ? Bo do opisanego w tej ustawie „osrodka leczniczo- zapobiegawczego” można trafić nie tylko będąc przestępcą. Wystarczy byc „potencjalnym przestepcą”.
    Właśnie; potencjalnym,

  329. Za onetowymi wiadomościami i w nawiązaniu do swojego, co powyżej:

    „Pełnomocnik Mariusza Trynkiewicza, Marcin Lewandowski, poinformował, że spotkał się już ze swoim klientem. – Doszło do dziwnej sytuacji. Trynkiewicz skończył odbywanie kary o godzinie 12., ale nadal przebywa w zakładzie karnym… „
    Tak się nieśmiało zapytowywuję: a na jakiej podstawie prawnej M.T. dalej siedzi w pierdlu mimo, że odbył orzeczoną wobec niego karę co do minuty ?
    W państwie deklarującym sie jako „państwo(..) prawne” ?

  330. Szanowny ‚Lex’, to co napisałeś to kwintesencja praworządności na sposób nadwiślański … dlatego poprzednio napisałem, a teraz parafrazując pewną ‚damę z pretensjami’, ponownie mogę napisać; Proszę Państwa, 11 lutego 2014 roku skończyło się w Polsce państwo prawa … bezapelacyjnie!
    Twój wywód, szanowny ‚Lex’ można byłoby jeszcze uzupełnić o kilkanaście ustaw , gdzie ‚jechano bandzie’, albo naginano, albo wprost łamano zasady prawa. Można uzupełnić o przypadki nacisków na sądy i manipulowaniu sądami. W końcu można mówić o organizowanych nagonkach medialnych na osoby i grupy zawodowe, które zwykle poprzedzały wprowadzanie, prawnie kontrowersyjnych zapisów. Temu wszystkiemu towarzyszyły łgarstwa i pomówienia, a osoby tym dotknięte dopiero po latach doczekały się oczyszczenia … w rzeczywistości to często nikt ich za to nawet nie przeprosił. W dniu dzisiejszym media informują, że badania statystyczne obrazują, że młodzi Polacy nie chcą umierać za ojczyznę … ja się im nie dziwię … za taką?

    Pozdrowienia.

  331. Praworządność Nadwiślańska……
    Podoba mi się ten termin……

    Dotarłem do tekstu w Polityce, gdzie poseł Mularczyk gnębi prawnie bezdomnego.
    wypisz wymaluj, Hakata i wóz Drzymały…..
    Tylko, w Państwie Prawa- Prusach, Drzymała wygrał z Państwem.
    W III i pół RP, czarno widzę…..

    Z ostatnich doniesień zaś, do prawniczej łączki kolejny kwiatek……
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15432616,Tesco_obcina_pensje___Dostaniemy_600_zl_na_reke__Nikt.html

    Lech Kaczyński był podobno specjalistą od prawa pracy.
    Pewno za wiatrak robi?
    Interesujące dziedzictwo, czy spuścizna……

    OTAKE POLSKE……

  332. @ staruszek
    11 lutego o godz. 13:23

    ***Lekko zdziwił mnie @Antonius swym komentarzem z 11 lutego o godz. 11:25 ***

    Nie dziwię się zdziwieniu, bo niepotrzebnie pisałem ten komentarz, był bezprzedmiotowy, gdyż nie zauważyłem komentarza z autokorektą.

    ***Nie mamy dokładnej wiadomości co kopiował @Antonius.[…]
    RESUME:
    co i skąd skopiowałeś @Antonisie?***

    Odpowiadam, czyli podaję źródło:

    @ staruszek
    11 lutego o godz. 10:07

    @ANCA_NELA

    W punkcie 2 jest zbitka znaków, której się bliżej przyjrzałem.
    Analizowałem tekst, bo nie zauważyłem komentarza z 10:49, w którym jest jakby ironiczna autokorekta.

    ? staruszek
    11 lutego o godz. 10:49

    ***W ilustracji użycia znaczników mamy przestawioną parę.
    Jest b;
    a powinno być ;b.
    Świadomie, czyli w sposób zamierzony!***

    Wykrzyknik świadczy o tym, że błąd został popełniony celowo. Nie jest to ładnie wprowadzać w błąd ANCA_NELA.
    Przypuszczam, że uczciwiej byłoby dać znak zapytania lub zwyczajnie, po ludzku, przyznać się do błędu po zobaczeniu, co się znalazło na blogu.
    A już zupełnie bezsensowna jest sugestia:

    ***Wskazany wyżej komentarz @Antoniusa odczytuję jako świadomą prowokację do umieszczenia przeze mnie łopatologicznego wyjaśnienia dla komentatorów mających kłopot ze scalakiem wirtualu z realem.***

    ***Upierdliwie twierdzę, że nie zrozumie komputera nikt, kto nie rozumie, że Bohdan Łazuka nie wychodził nad ranem z knajpy z wajchą do obsługi zwrotnic tramwajowych.
    Nobody?s perfect.***

    Z tych dwóch zdań niestety rozumiem w pełni tylko to drugie i też tak sądzę, dotyczy to nawet staruszków!
    Oryginalny powrót Łazuki z tramwajowym GPS’em oczywiście pamiętam, ale skąd wyszedł, tego już nie pamiętam
    Dziękuję za link do ballady Chyły!

  333. Lech
    11 lutego o godz. 15:51
    Bardzo mi miło, że to co napisałem kogoś zainteresowało i być może wyjaśniło to, co straszne zamazali politycy i różni niby naukowcy piszący o II wojnie światowej. Długo trwało zanim zrozumiałem co się naprawdę działo. Dręczyła mnie nielogiczność wywodów wielu historyków. Oczywiście jasne dla mnie było, że informacje o tej wojnie z okresu PRL były skażone politycznie z wiadomych celów. Gorzej, że informacje zachodnie nie wyjaśniały wielu aspektów tej wojny. Wreszcie udało mnie się dotrzeć do takich materiałów które rozjaśniły mnie te niejasności. Być może z tego powodu żywo reaguję na powielane błędne informacje dotyczące tamtej wojny. Nie wszystkich udaje mnie się przekonać – wolą nielogiczne oficjalne informacje
    Pozdrawiam

  334. wirtualu z realem

    Tekst surowy komentarza jest dtnamicznym zdarzeniem fizycznym i znika po opublikowaniu.

    Tekst opblikowany jest interpretacją tekst surowego w okienku mieszczącym więcej znaków niż prostokąt wstawiania treści kometarza. W prostym potocznym rozmieniu należy do rzeczywistości wirtalnej. Ot i tyle.

    b; zamiast ;b bylo podświadomie zrobione.

    W świecie wirtualnym ofbijają się zlepy. Zamierzałem ujawnić zastępcze elementy dla znaków specjalnych i skleiło mi się.

    Pomyłkę pisania rzeczywiscie nazwałem specjalnym pociagnięciem.

  335. Skorzystam z okazji wymiany zadań zrodzonej z niefortnnego użycia znacznika HTML w treści komentarza.

    Blog jest tworem w perspektywie czasowej pojedyńczego życia ludzkiego NOWYM i odmiennym od tego co moi rówieśnicy i ja spotykali wczasach pobierania szkolnych i akademickich nauk.

    Komentarz blogowy wpisujemy w prostokątnym pol wstawiania mającym inną szerokość niż ma po opublikowaniu i wyświetleniu.
    Znaki dyrektyw są sunięte z treści wyswietlanej a łamanie linii tekstu może się dokonywać inaczej niż to widzi komentator w chwili pisania tekstu.

    Standardowo ani pierwsza linia akapitu ani następne nie są wcinane, to znaczy nie są odsunięte od lewej krawędzi. Natomiast w podglądzie żródła zawsze tekst komentarza jest odsunięty na prawo.

    Jeśli nie użyjemy sztuczki ze spacją niełamiąca to linia tekstu akapitu prezentowana gościowi bloga będzie dosunięta do lewej.

    Kłopot piszącego komentarz bierze się z wielowarstwowej strktury bloga. Trudno spodziewać się silnego i mocnego wspomagania gościa bloga piszącego komentarz, bo uwidocznienie zamierzonego pogrbienia tekstu bardzo rozbdowałoby program obsługi bloga.

    W systemie Windows nawet najmniejszy plik zajmuje 32 tysiące bajtów. Dwa teksty stworzone w Notatniku Winowsowym: (a) zawierający jedną literę i (b) tekst zawierający liter tysiąc zajmują 32 tysiące bajtów na dysku, bo są to twory w zamierzeniu statyczne.

    Komentarz blogowy jest zdarzeniem mającym bogatsze życie. Prawidłowo napisany komentarz jest przesylany siecią z życiem minimalnej liczby bajtów. W uproszczeniu: liczba przesyłanych bajtów jest proporcjonalna do dłgości tekstu. Gdy gospodarz bloga nas nie lubi, to w naszym rozumieniu porawny komentarz może nie być wstawiony do strumienia komentarzy. Tak dzieje się z komentarzami gości zbanowanych. To że takich komentarzy nie widzimy, nie oznacza, że nie były przysłane na serwer obsługjący blog.

    W dzienniku zdarzeń serwera można być może znaleźć niestanne próby mieszczenia na tym blog komentarza napisanego przez Sławomirskiego.

    Fizyczne minizdarzenia wklejenia znaku do tekstu komentarza, i późniejsze prezentowanie takiego komentarza to różne sprawy.

    Moje komentarze na autorskim blogu @Kartki Z Podróży zostały poddane anihilacji. Rozpłynęły się bez śladu w przestrzeni wirtualnej wraz z wymazaniem bloga z serwera na którym mieszkał blog @Kartki.

    W tym rozumieniu komentarz jest układem scalonym z zapisów w mojej pamięci mieszającej przeszłe z zamierzonym i dyskowe z biologicznie neuronowym.

    Dziekuję z uwagę.

    Jest prostsza kwestia niż dociekanie czym jest blog.
    Wystarczy zapytać gdzie jest korbka w komórce?
    Prawda, że dla nastolatka to pytanie jest przejawem bełkotu?

    Życzę przyjemności blogowania!

  336. Korbkę z komórki szwagier zabrał, żeby odpalić mercedesa.

  337. „Korbkę z komórki szwagier zabrał, żeby odpalić mercedesa.”

    Noo. Ale tylko żeby odpalić „mercedesa” (czyt. warszawę/pobiedę) rocznik 66 albo wcześniejszy. W 67-tym wszystkie korbki zostały przekazane na rzecz automobilowego osiągnięcia socjalizmu pn. „Fiat 125p”. O osiągnięciu socjalizmu pn. dwutaktowa syrena zamilczmy my. (Jedno)taktownie zamilczmy my, w danym momencie

  338. Wróćmy dom źródeł..

    maciek.g (8 lutego o godz. 23:53)

    „nie było problemu zmusić Niemców do paktowania . Atak tak mizernymi siłami szedł jak w masło i co i raptem się go kończy? Każdy wojskowy powie, że to nonsens. Na dodatek można było użyć tam sił bez porównania większych (5cio lub sześciokrotnie). ‚Nie pisz więc nonsensów cytuję twe słowa Pieprzenie, ze Anglia i Francja mogły odwrócić przebieg historii, jest zwykłą mrzonka.’ ”

    Dopiero teraz sie doczytałem. Maciusiu! A gdzieś ty, i kiedy, się narodził? Ty naprawdę nie wiesz, ze napaść Hitlera na Polskę 1 września 1939 roku była przygotowana ze wszystkimi drobiazgami wziętymi przez Adolfka pod uwagę?

    Pierwszego wrzesnia 1939 roku jedyna linia obronynaszego bohatera Rydza-Śmigłego było powtarzanie mantry:’nie oddamy ani jednego guzika od munduru’. On to powtarzał przez dwa tygodnie. A potem uciekł z Polski przez Rumunie. Anglia i Francja stracily sojusznika do popierania. Wiec powiedz ty mnie tu i teraz:

    kto niby miał zmuszać Hitlera do paktowania w sprawie Polski? Tej Polski, której rzad się zwinął i wyparował?

    Daj seczego, ok?

  339. Ten staruszek to pierdoła taki. On jeszcze nigdy niczego nie rozwiązał jeśli o „technikę” blogowania chodzi. To pogrubienie Ancyneli o pomstę jakaś wola. A dziaduszek co? Pyk myk. I bzdzik!

    Żenua. Naprawdę. Weź ty się zwiń, dziadziu. Będzie jaśniej pod latarnia

  340. @Orteq

    Być może niedługo, po kolejnej modernizacji bloga, Gość bloga po porannym tu wkroczeniu będzie widział komentarze zwinięte i przycisk Rozwiń.

    I nie będzie mu jasność @Orteq’owa oczu męczyć.

    Staram się konflikt chiński, konflikt koreański i konflikt syryjski załagodzić, ale panoszą się tu wulgarne dowcipnisie i robią mi wbrew.

    Nie zamierzałem Ci @Orteq’u zejść z oczu, bo jesteś przypadkiem nieuleczalnym, a ponadto ja lubię kopać po oczach.

  341. Dziaduszku,

    Wciąż uważam, ze po twoim ewentualnym zwinięciu się na tym blogu coś się może przejaśni. Ty NAPRAWDĘ nigdy nic nie wniosłeś wyjaśniającego, czegokolwiek. Skąd żeś ty ten talent posiadł?

    Nieuleczalny przypadek coś ma z tym na rzeczy. Przypadek pojebek moze?

  342. Ancynela podobno rozumie Dziaduszka.

  343. Orteq
    12 lutego o godz. 8:56
    Orteg jak cię to interesuje to w czasie wojny, a ty nie sadze żebyś tę wojnę obserwował jako dojrzały człowiek, więc głupio nie kpij.
    Jesteś właśnie przykładem tych których przekonać się nie udaje, bo wierzą oficjalnej wersji wydarzeń (to znaczy tej uznanej przez większość historyków choć całkiem nieprawdziwej)
    cytuję „Ucieczka rządu polskiego w 1939: 17 września 1939 roku, w trakcie toczących się wciąż walk z Niemcami, wojska radzieckie wkroczyły na terytorium Polski, co oznaczało całkowitą klęskę wojny obronnej. Rząd polski, Prezydent i Naczelny Wódz podjęli wtedy decyzję o ewakuowaniu władz polskich do Rumunii, z zamiarem późniejszego przedostania się do Francji.”
    Sprawa ucieczki rządu ma niewiele wspólnego z możliwością zmuszenia Niemców do kapitulacji. Tak jak pisałem, gdyby Francja rzeczywiście była zainteresowana skuteczną pomocą Polsce , to nie dość, że pokazała by swe zdecydowanie dotyczące wywiązania się z podjętego układu gromadząc swe siły wzdłuż granicy niemieckiej , bo przecież dla chcącego nie było problemu z zobaczeniem że Niemcy szykują się do ataku na Polskę. Atak na Niemcy nie wymagał czekania ani tygodnia. Wiadomo z historii, że Hitler denerwował się na Stalina, że ten nie wywiązuje się z układu i czeka zamiast atakować Polskę.
    Na co więc czekał Stalin, ano na to by mieć pewność, że Francja nie zakatuje. Czekanie było korzystne bo Niemcy się osłabiały w walce biorąc na siebie cały ciężar walki z Polakami. Gdy zobaczył, że Polska już przegrała , a Francja czeka, uderzył, a to spowodowało, że rząd polski był już pewny, że wojna jest przegrana i stąd ta haniebna ucieczka.
    Jak wiemy z historii , atak francuzów o którym pisaliśmy przeraził Hitlera , jednak gdy atak jak pisałem bez żadnych powodów został wstrzymany uspokoił się i już miał pewność, że jego wcześniejsze założenia są słuszne. (przypominam zakładał, że Francja nie udzieli Polsce skutecznej pomocy, bo liczy na wojnę Niemiec z ZSRR)
    Wojna z Polską mimo, że błyskawiczna nie była dla Niemców mało znaczącym wysiłkiem.
    Najczęściej pojawia się jako liczba ostateczna: 16343 zabitych, 320 zaginionych i 27280 rannych. Łącznie to ok. 44 tys. ludzi.
    Straty sprzętowe były bardzo znaczne
    1000 czołgów i samochodów pancernych
    370 dział,moździerzy i granatników
    6000 samochodów osobowych i ciężarowych
    5500 motocykli (około)
    600 samolotów (około)
    O ile straty ludzkie nie były znaczne w stosunku do liczby żołnierzy ogółem to straty sprzętowe wymagały dość długiego czasu by odbudować poprzedni potencjał wojenny.
    To wszystko plus fakt jak przebiegała ta wstrzymana francuska operacja znikomymi siłami pokazuje że nie było żadnych problemów z zatrzymaniem Niemców.
    To co piszesz jest nielogiczne

  344. Dziwne.
    Nic mi nie wiadomym jest by Pani Paradowska zrezygnowała z szefowania swemu blogowi a tymczasem stale ktoś mądrzejszy
    chce ustalać KTO I O CZYM może na jej blogu pisać.
    Mnie na przykład nie przeszkadzają rady komputerowe Staruszka gdyż nikt tez mnie nie zmusza do ich stosowania.
    Jeżeli już to bardziej irytują ot chociażby ”pojebki”.
    Ani to przypiął ani przyłatał -no chyba ze w ślad za ”prezesem” będziemy powtarzać że:
    PODCZAS ŻYCIA NIE MIELIŚMY MOCY INTELEKTUALNEJ.
    Prezes miał… ciekawe – kupił ta moc własną , pożyczył i zapomniał zwrócić- dziwne tylko że mu ością w gardle nie stanęła.
    ukłony

  345. To pogrubienie Ancyneli. I dunno..
    +++++++++++++++++++++++++
    macku (10:59)

    „Na co więc czekał Stalin, ano na to by mieć pewność, że Francja nie zaatakuje. ”

    Po ucieczce polskiego rzadu do Francji przez Rumunie nie bylo z kim paktować. Anglia i Francja mogły sobie te swoje wypowiedzenie wojny Hitlerowi z 3 września do sztambucha włożyć. No to i włożyły. Polska była przegrana przed wkroczeniem wojsk sowieckich 17-go września.

    A wtedy, najpierw nastąpiła ucieczka Rydza-Śmigłego z Polski. Potem wkroczenie sowieckich wojsk tego samego dnia, 17-go września. Praktycznie, wszystko się zdarzyło jednocześnie. Historii oszukać sie nie da. Wszystko było ukartowane. Jeśli ktoś tego nie widzi, to kiep

  346. Orteq
    12 lutego o godz. 11:50
    Jak ktoś uparty to przekonanie go jest b. trudne , no ale próbuję

    Anglii, Francja i Polska związane umową o obronie przeciw agresji znacznie przewyższały siły Niemiec.
    W wielkim skrócie
    Niemcy
    4,9 mln żołnierzy ,
    samoloty 2 775,
    czołgi 2500

    Anglii, Francji i Polska
    żołnierze 0,5mln+ 5mln+1mln= 6.5 mln,
    samoloty 400+5 000+1902=7302
    Czołgi 500+2200+1000=3700

    W marynarce przewaga była już ogromna.

    Szczegółowe porównania wykazują niezbicie przewagę wojskową Anglii, Francja i Polski. Oczywiście tu na forum nie miejsce na tak szczegółowe analizy.

    Dodatkowo przewagę dawało pokerowe zagranie Hitlera przesuwające gros sił nad granice Polski .
    Poprawnie zgodnie ze sztuka wojen przeprowadzona kampania wojenna przeciw Niemcom zmusiła by je do kapitulacji.
    Twoje że 17 września najpierw uciekł rząd , a potem 17 września zaatakowali Rosjanie jest rzeczywiście niezbitym dowodem historycznym tylko że ja we wszystkich powaznych opracowaniach czytam cytuję
    „Warto przy tym podkreślić, że legalny rząd II Rzeczypospolitej opuścił granice Polski dopiero późnym wieczorem 17 września, po otrzymaniu wiadomości o wkroczeniu Armii Czerwonej”
    Ale ty twierdzisz że było odwrotnie no cóż uparty wszystko pasuje do swej tezy

  347. Moje trzy grosze do „wojennej” dyskusji maćka.g z Orteqiem

    Polsko – francuskie porozumienie zawarte jeszcze w 1921 r na wypadek agresji niemieckiej na Polskę zakładały, że najdalej 15 dnia agresji niemieckiej nastąpi zmasowany atak wojsk francuskich na Niemcy. Najdalej .
    Zamiast ofensywy mieliśmy „śmieszną wojnę” w wykonaniu francuskim a zdarzenia przytoczone wsześniej przez Orteqa (7.02. g.1,33) to – jednak – incydenty tylko – bez znaczenia dla rozwoju sytuacji wojennej.
    Natomiast 12 września 1939 w Abbeville odbyła się narada Najwyższej Rady Wojennej ( francusko-brytyjskiej), na której postanowiono, że wobec rozwoju sytuacji wojennej w Polsce żadne działania ofensywne p-ko Niemcom nie zostana podjęte. Pamietajmy, że sytuacja wojenna w Polsce 12 września była diametralnie inna i lepsza niż 17 września, kiedy rząd „ewakuował się” do Rumunii.
    Dotrzymanie zobowiązań przez Francję (zwłaszcza) i Anglię (gwarancje i wynikające z nich konsekwencje) i zaatakowanie Niemców z zachodu mogło decydująco odwrócić sytuację na froncie polskim, a tym samym zapobiec wojnie, przynajmniej w takich rozmiarach jakie przybrała. Tym bardziej, że cwaniak Stalin mimo ponagleń ze strony Niemiec nie bardzo śpieszył się z zaatakowaniem Polski. Czekał na reakcję Francji i W.Brytanii. Ustalenia podjęte w Abbeville znakomicie rozwiązało mu (Stalinowi) ręce i usunęło wszelkie jego obawy.
    17 września 1939 r zrobił co zrobił.
    Sprawa wydaje się być jasna: Anglicy i Francuzi swoje zobowiązania wobec Polski potraktowali bardzo „formalnie” (wypowiadając wojnę Niemcom) i nic ponadto. Przekalkulowali i w rezultacie zapłacili cenę większą niż ta, którą zapłaciliby dotrzymując swoich zobowiązań z 1939. r.

  348. Lex
    12 lutego o godz. 14:11
    Dziękuje za twój wpis. Dopisałeś ważne fakty.
    Tak jak pisałem wielu historyków (raczej pseudo naukowców) i polityków skutecznie zagmatwało wydarzenia II wojny światowej.
    Ani Francja , ani Anglia nie ma się specjalnie czy chwalić w sprawie prewencji przed wybuchem tej wojny i politykom tych krajów raczej zależny na zamazywaniu niż wyjaśnianiu.
    Budowanie siły Niemiec, wbrew ustaleniom pokojowym po I wojnie światowej jest właśnie zasługą polityki tych krajów . Politycy Francji i Anglii coraz bardziej obawiali się ZSRR i jego agresywnej polityki dążącej do eksportu komunizmu . Silne Niemcy były dla nich skuteczną przeciwwagą. To główne motywy tej polityki i nie był to wcale pacyfizm (i strach przed wojną), jak niektórzy mylnie sądzą.

  349. A @Orteq nawet siebie nie rozumie.
    Jest sobą oślepiony; taki jest jasny.
    A z Wodza, co to cud na Nowoopaczewskiej uczynił, to ma tylko paletę koszarowych zaklęć.

    Kurom szczać się odechciewa gdy się on zjawia.
    Może Daniel Passent podziękuje za to, że jest tolerowany na @Orteq’owym blogu.

  350. Przecież wiecie, gdzie miała wylądować Brygada Podhalańska…..
    Przecież nie w Narwiku, a pod Helsinkami.

    Metoda „wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem” nie dotyczy tego, który ma apetyt większy niż mu przypisywany.
    Hitler łyknął Norwegię, Danię, nawet nie poczuwszy różnicy.
    A potem, było danie główne- Francja.
    Walcząca raptem pięć tygodni i poddająca się tłumnie……

    Nawiasem mówiąc, walnie wspomogła machinę wojenną Hitlera produkcją.
    A francuscy fabrykanci- pomimo przymusowego zarządu swych fabryk, kasowali gigantyczne kwoty za dostawy.
    Prawo Własności bywało święte……dla niektórych.

    Dziwna wojna, dziwna okupacja…..
    Nawet jakąś dywizję ochotniczą wystawiono do walk na Wschodzie.
    Nie SS Viking, przypadkiem?
    Ochotników do walk z „komuną” nie zabrakło i w Belgii, Holandii, Hiszpanii, Szwecji…..

  351. staruszek
    12 lutego o godz. 16:46

    Wpisy ocierające się choć o zadany temat, czy polemizujące z czyimiś poglądami, raczej w Pańskim wydaniu nie występują.
    Ale tych ni z gruchy, ni z pietruchy, sporo……

  352. Szanowni państwo, blogowiska pani Janiny PARADOWSKIEJ – trzeci raz rozpoczynam moje pisanie, spowodowane różnymi dywagacjami „znajomych z bloga” na temat II WS w Europie, które rozpocząć wypada jednak od próby zacytowania (z pamięci) odpowiedzi generała Dubynina – byłego pana na Legnicy (co tam było, chyba niekonieczne jest pisanie o tym) na pytanie (czerwiec 1992 roku!): jak się on czuje w sytuacji konieczności opuszczenia Polski oraz Węgier i Czechosłowacji przez PGWR, której jest dowódcą ?
    Odpowiedź, w wolnym tłumaczeniu brzmiała: że zachodzi konieczność opuszczenia ( kontekście postanowień konferencji poczdamskiej – to moje słowa) Węgier i Czechosłowacji, to ja rozumiem, bo to są Węgry i Czechosłowacja, ale od siebie ??
    (Polska, to przecież Kraj Nadwiślański i obok „pribałtyki” jest częścią Rosji, wg. Dubynina – tak, moim zdaniem należy tłumaczyć sobie frazę: „od siebia”, po polsku od siebie).
    Druga „historyczna” zawiłość, to odpowiedź na pytanie: czy mamy do czynienia z dwiema wojnami: 1914 – 1918 oraz 1939 – 1945, czy jedną wojną światową 1914 – 1945 (w Europie oczywiście), z małym oddechem na pozbieranie myśli i potencjału wojennego przez zaborców w okresie 1918 – 1939 ??
    Ani Rosja ani Niemcy nie uznały formalnie postanowień traktatu wersalskiego (jedni, jako odsunięci z grona decydentów z powodu nieuznania formalnego, nowego, komunistycznego reżimu w Rosji przez uczestników konferencji, a drudzy, jako przegrani „w pierwszej odsłonie” wojny, z powodu konsekwencji jej przegrania, jakie na Niemcy nałożono) i już w Rupallo (16 kwietnia 1922 roku), zawarli dwustronny układ, prawie wojskowy ❗
    Z tego wynika, że dywagowanie na temat: czy układ Ribentrop – Mołotow, to skutek wypowiedzi pana Józefa Becka z marca 1939 roku, czy kontynuacja układu z Rupallo, jako układ o IV-trym rozbiorze Polski – jest otwarte !!
    Polityka państwa, bez względu na formę rządów, jakie w danym okresie panują w tym państwie, musi być stabilna i podporządkowana racji stanu tego państwa – i tak jest w Rosji, od czasów cara Piotra I-go do cara Putina 😆 ❗
    W równej mierze dotyczy to także Prus, jako państwa powstałego na „gruzach” zakonu „Krzyżaków”, których „zaflancowaliśmy” sobie na własne życzenie, jak obecnie flancujemy dywizje JP II.
    Prusak, generał i teoretyk wojskowy – Carl von Clausewitz, powiedział, że: wojna jest kontynuacją polityki, tylko innymi formami, natomiast pokój – to zawieszenie broni między dwiema wojnami . Ja się zgadzam z taką oceną sprawy a także z twierdzeniem, że względny spokój w Europie, pomiędzy końcem roku 1918 a pierwszym dniem września 1939 roku, jest właśnie taką przerwą, ponieważ cele polityczne nie uległy najmniejszej zmianie, tak u Rosjan, jak i u Niemców !!!
    Całkowitym nieporozumieniem (moim zdaniem) jest rozpatrywanie spraw Polski w oderwaniu od polityki światowej. O ile IV-ty rozbiór Polski, można nazwać „naprawą błędów” układu wersalskiego, dokonaną przez Rosję i Niemcy, o tyle czerwiec 1941 roku, to początek zupełnie innego układu politycznego, jaki powstał z udziałem Cesarstwa Japonii, USA, Rosji (w sprawach globalnych) z dodatkiem W.Brytanii, Francji i Polski w układzie europejskim.
    Położenie Niemiec na przełomie listopada i grudnia 1941 roku dawało podstawę do przyjęcia przez Cesarstwo Japonii zasady „niekaralności” ze strony Rosji i swobody do przeprowadzenia (na całe szczęście, nie w pełni udanego) ataku na Pearl Harbor (7 grudnia 1941 roku) i dokonania błyskawicznej ofensywy na Pacyfiku, niemalże do brzegów Australii !!
    Całkowite zaangażowanie Japonii, z kolei, w wojnie ze Stanami Zjednoczonymi na Pacyfiku, pozwoliło Rosji, na wycofanie przez Nią 30-tu dywizji i skierowanie ich do wojny z Niemcami (o uzbrojeniu i wyposażeniu nie piszę – było żenujące).
    Po sukcesach pod Stalingradem (po jaką cholerę Hitler poszedł na ten kierunek, mając Rumunię i „holtz gaz”) i Kurskiem, gdy losy wojny w Europie, po otworzeniu w dodatku II-go frontu na zachodzie (przedtem zignorowano propozycje Churchila o działaniach wzdłuż linii Curzona, odcięciu Rosji od Europy i zawarciu rozejmu z Niemcami na odpowiednich warunkach do przyjęcia dla nich!), były r o z s t r z y g n i ę t e, rola Stalina jako męża stanu „światowej klasy” wzrosła do wysokiej rangi, stał się on w oczach Roosevelta potencjalnym partnerem w sprawach Pacyfiku. Padło nawet przyrzeczenie, że zaatakuje on Japonię, po trzech miesiącach od zakończenie wojny w Europie.
    W Europie zaś, Stalin mógł sobie pozwolić na wiele. Na konferencji w Poczdamie, obok wielu innych postanowień, przeforsował sprawę wschodniej granicy Niemiec – widział sprawę w perspektywie 50-ciu lat od zakończenia wojny. Jeśli komuś się wydaje, że myślał w Poczdamie o zachodniej granicy Polski, to jest w wielkim błędzie 😆 ❗ . Ale o tym w następnym wpisie.
    P.S. Droga @mag, wiedziony tytułem komentarza autorskiego, zajrzałem do pana Passenta….. mimo to serdecznie pozdrawiam, Czesław.

  353. 20.08.45 Stalin potwierdził polecenie przygotowania 87 KP do udziału w operacji na Hokkaido.

    Przed południem 22 sierpnia Stalin rozkazał Wasilewskiemu zatrzymać przygotowania do desantu. 27 szef sztabu dowództwa wojsk radzieckich na Dalekim Wschodzie, gen. płk S.P. Iwanow rozesłał rozkaz dowódcy: „W celu uniknięcia konfliktów i nieporozumień z sojusznikami kategorycznie zakazuje się wysyłania jakichkolwiek samolotów lub okrętów w stronę Hokkaido.

    … bez względu na to, że w Poczdamie linia rozgraniczenia stref działania wojsk radzieckich i amerykańskich przechodziła na północ od Hokkaido, uprzednie zarządzeniao przygotowaniu wojsk radzieckich na jednej z 4 głównych wysp japońskich Stalin wydał jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych. Nie było to sprzeczne z ustaleniami z sojusznikami, w których przewidywano, że w zależnosci od sytuacji granica strefy radzieckiej może być zmieniona w porozumieniu z dowództwem amerykańskim.

    15.08.45 Stalin otrzymał od Trumana tekst Rozporządzenia nr 1

    16.08.45 poprosił Trumana by włączyć północną połowę Hokkaido w rejon kapitulacji wojsk japońskich przed ZSRR

    18.08.45 telegram od Trumana – nie zgodził się

    Dalej, że ZSRR nie chciało krwawego podziału jakiegoś kraju” 🙂
    http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=90&t=14431
    ==================

    Dyskusja na temat, Czesławie……

    Rosjanie na ogół wykonywali rozkazy dowódców.
    Hokkaido jako wyspa, też byłaby zdobyta.
    A straty, cóż…….

  354. „Nawet jakąś dywizję ochotniczą wystawiono do walk na Wschodzie.
    Nie SS Viking, przypadkiem?”

    „Viking” to była niemiecka dywizja SS. W dywizji tej oraz w innej, „Totenkopf” walczyli ochotnicy francuscy. Historia niemiecko- francuskiego „braterstwa broni” zaczęła się dość wcześnie bo w 1941 r kiedy to utworzony został Legion Ochotników Francuskich przeciwko Bolszewizmowi walczący ramię w ramię z Niemcami przeciwko Rosjanom na froncie wschodnim. Ale to było mało zatem w 1944 r sformowano Francuską Ochotniczą Brygadę Szturmową SS, która także walczyła p-ko Rosjanom, a dostawszy od nich po d… m.innymi w walkach w okolicach Sanoka został uzupełniona i przeformowana w 33 Ochotniczą (gdzieżby inaczej) Dywizję Grenadierów SS „Charlemagne”, która walczyła….. p-ko polskim dywizjom w walkach na Wale Pomorskim i w bitwie o Kołobrzeg.
    Taka sobie ciekawostka.

  355. Panie Czesławie,
    Rapallo.

  356. Szanowny panie @Lex (18.12 dnia 12.02.) – zadałem pytanie wujkowi Googlowi: Rupallo czy Rapallo. Odpowiedział mi w formie rozwiniętej trochę, że:
    – o kruchości ładu wersalskiego, świadczy traktat w Rupallo;
    – o słabości Ligi Narodów, traktat w Rapallo.
    To tak jak w przypadku: INDIA czy INDIE – to zależy od tego kto co pisze, bo można tak i można tak. Niezmiennie z szacunkiem – Czesław.

  357. Ladies and gentlemen,

    Sadities, pazalujsta. Lekcja nt. II WS nie będzie ani długa ani zbyt informatyczna. Informacyjna może? Dunno.

    Maciek, Lex. Wsio paniatno. Zgody, niestety, brak.

    @Czesław – tez wsio paniatno. Tu jednakże zgoda jest całkowita. Co fachowiec to fachowiec. No i Bogini Najwyższej niech bendom za to dzienki.

    Pozdrowienia śle wszystkim trzem dyskutantom po równo. Jeśli kogoś przeoczyłem, to oczywiście izwiniajus ja oczen bardzo.

  358. Na pewno przeoczyłem Wieśka. Kak niepryjatno. Ja tiebia bardzo sorry, Wieśku. Inni przeoczeni muszą jeszcze poczekać kapkę

  359. staruszek (16:46)

    „A @Orteq nawet siebie nie rozumie…. Może Daniel Passent podziękuje za to, że jest tolerowany na @Orteq?owym blogu.”

    To, ze ja sam siebie nie rozumiem, to zgoda. Ale co znowu z tym jakimś Orteq’owym blogiem? Ja nie prowadzę żadnego swojego blogu. Co to, to nie. Istnieja pewne granice SANITY. A te granice ja wciaz respektuje. Nie wiem tylko jak długo będę to czynił..

  360. Czesławie
    powtarzasz i powielasz błędy z niechlujnie pisanych tekstów, nie godzi się.

    Rapallo nazywa się Rapallo we wszystkich językach, także w liguryjskim.

  361. Postanowiłam się strześcić i od teraz będę pisała, jako NELA.
    ANCA_NELA pięknie się kłania.

  362. Szanowni państwo, blogowiska pani Janiny PARADOWSKIEJ – o tym co wyczyniali Niemcy i Rosjanie po zawarciu układu (inni nazywają to traktatem) w Rapallo (piszę tak po uwadze pana @Lex’a) – 16 kwietnia 1922 roku pisać nie warto. Powszechnie wiadomo, że obie strony układu czyniły wszystko, prawie formalnie czego zabraniał traktat wersalski.
    Jednak koniecznie trzeba napisać – chociaż w skrócie, o wojnie na Pacyfiku a zacząć trzeba od tego, że lotniskowce bazujące w porcie Pearl Harbor, dostarczające samoloty na wyspę Midway opuściły ten port, ENTERPRISE – 28 listopada a LEXINGTON – 5 grudnia 1941 roku!! Dwa dni przed napadem Japończyków na bazę morską (7 grudnia 1941 roku), co miało ogromny, jeśli nie decydujący wpływ na dalsze losy wojny na tym TDW.
    Trudno ocenić jak długo, MacArtur „wyzwalałby” wyspy Pacyfiku z pod japońskiej okupacji, gdyby nie śmierć prezydenta Roosevelta (12 kwietnia 1945 roku) i zamiana na prezydenta Harry’ego S. Trumana, który załatwił problem wojny na Pacyfiku w trybie przyśpieszonym, używając bomb atomowych, kolejno na miasta: Hiroszima – 6 sierpnia i Nagasaki – 8 sierpnia 1945 roku, co praktycznie kończyło wojnę na Pacyfiku .
    Dnia 14 sierpnia 1945 roku Cesarz Japonii – Hirochito, drogą radiową ogłosił kapitulację Japonii, co w dniu 2 września 1945 roku potwierdzono podpisaniem bezwarunkowej kapitulacji, jednak bez udziału Rosji !!!
    Rosja gnana wydarzeniami na tym TDW, 7 sierpnia 1945 roku przystąpiła do wojny, łamiąc po drodze pakt o nieagresji z roku 1941-ego, zaatakowała Armię Kwantuńską, zajęła całą Mandżurię oraz płn. część półwyspu koreańskiego, by w dniu 24 sierpnia 1945 roku wyjść na rubież 38-go równoleżnika.
    Zachodzi pytanie o wpływ bagnetów rosyjskich w Mandżurii oraz części półwyspu koreańskiego na losy wojny na Pacyfiku – w kontekście użycia przez prezydenta Trumana bomb jądrowych, co jednocześnie dało początek zupełnie nowego wymiaru działaniom wojennym ???
    Komentować każdy może, jednak to co nastąpiło pomiędzy 14 sierpnia a 2 września 1945 roku z woli i postanowień generała pięciogwiazdkowego McaArtyra – całkowite zmarginalizowanie Rosji w pokonaniu Japonii i wyeliminowaniu jej w stawianiu warunków kapitulacji (chcieli m.in. na wniosek Chin zgładzenia cesarza Hirichito), świadczyć może o roli, jaką odegrała Rosja w tej wojnie. MacArtur oskarżył wprost Rosję o próbę „grabieży” wyników wpjny.
    Pisanie o losach Guderiana, który na poligonach w Rosji – na mocy układu z Rapallo prowadził doświadczenia z bronią pancerną (co później wykorzystał z powodzeniem w wojnie przeciwko Francji), karierze wojskowej MacArtura właśnie, albo losie Tuchaczewskiego, po powrocie „z pracy ” na uczelniach wojskowych w Niemczech, pisać nie warto – jest to powszechnie znane, ale o jeszcze jednym aspekcie naszej dyskusji, płk Kukliński bohater to, czy zdrajca – trzeba!!
    25 czerwca 1950 roku następuje atak sił Korei Płn. na Południową, w pewnym sensie z zaskoczenia. O przebiegu wojny koreańskiej można w nieskończoność, ale najważniejsze w tym jest to, że to USA i siły z nimi sprzymierzone prowadziły tę wojnę pod sztandarami ONZ. Wg. propagandy ZSRR były to siły agresorów i najeźdźców kapitalistycznych, my natomiast to siły walczące o pokój i sprawiedliwość na świecie.
    Takie też słowa wplątano w rotę przysięgi wojskowej z dnia 1 grudnia 1952 roku: stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami. Taką przysięgę składałem ja i również płk Kukliński. Ani jednego słowa o agresji czy napaści na sąsiadów, tylko stoimy na straży światowego pokoju!!! Pan Giżyński uczynił jednak ze mnie agresora i płatnego zdrajcę, pachołka Rosji (w skrócie PZPR), Kuklińskiego, natomiast – ponieważ nie chciał stać na straży światowego pokoju i złamał przysięgę nazwał bohaterem !!! Co ja mam biedny teraz uczynić ❓ Jak żyć z piętnem zdrajcy ❓ 😆 ❗ Ratuuuunkuuuu !!!
    Nie wiele zmian można odnotować w rocie przysięgi wojskowej z dnia 17 czerwca 1988 roku z której wykreślono „bratnią” Armię Radziecką po jej agresji, (chociaż „na zaproszenie” legalnej władzy) na Afganistan !!!
    Kończę pozdrowieniami dla kolegi @Orteq’a – Czesław.

  363. Szanowny panie @GajowyM (20.45 dnia 123.02.) – wiem, że lubuje się pan w zwracaniu uwagi na małe potknięcia i nic nieznaczące pierdoły, tak jak w przypadku tego zbocza, które pilotowi nagle się ukazało pod Smoleńskiem (załączył pan nawet zdjęcie samolocika lekkomotornego w Kanionie!). Ja nie powielam niechlujnie pisanych tekstów, tylko zadałem pytanie googlowi o to właśnie, o czym mówimy po uwadze pana @Lexa, którego niezmiennie szanuje! Kiedys napisałem też INDIA, co wywołało burzę na blogu. Co inna mapa świata, to inna nazwa tego kraju. U mnie nigdy nie przejdzie przez klawiaturę jakaś pani wicepremierka, albo jakaś ministra, bo tak chce psychlożka Środa!!!
    Serdecznie pozdrawiam pana – Czesław.

  364. No nie! To nie będzie wiency Ancyneli? Wiec jak dalej żyć?

    Pozostaje w nieutulonym. Pozdrawiając @Czesława, nieustająco. Tylko ty, @Czesławie, nie zacznij tez się strzeszczac bez powodu najmniejszego

  365. @ Czeslaw
    Koncentrujesz sie jak wszyscy na sprawach dotyczacych 2 Wojny Swiatowej
    z punktu widzenia jej militarnych przyczyn, ignorujac zupelnie fakt jej
    finansowych aspektow. Swiatowy kapital w walce o wplywy jest gotowy sie posunac
    do kazdego srodka, ktory prowadzi do zwyciestwa jednej grupy nad druga.
    I dlatego w Afryce zamiast technologii mamy dzisiaj stala dostawe Ak-47 bo
    nie ma lepszego sposobu na dzikich niz „danie malpie brzytwy”.
    Pomijajac cala teorie spisku Niemcy- Rosja, czy to bylo w 1922 roku czy
    w 1939 nalezy przypomniec co o Polsce powiedzial stary cynik Churchil:
    Dla tych co nie slyszeli dla przypomnienia: „Polska jest bekartem traktatu
    Versalskiego”. Jeszcze jednym jego slynnym zdaniem o Polakach jest odpowiedz
    na pytanie gdzie powinno byc miejsce Polski odpowiedzial: „na Biegunie Polnocnym”.
    Mysle ze jego niechec do Polski wynikala z prostego faktu: zamek w Ksiazu
    w rejonie Walbrzycha nalezal kiedys do jego rodziny.
    Ale to tak na marginiesie. Moje pytanie ktore bym chcial zadac wszystkim brzmi:
    co Polska powinna zrobic w 1939 roku majac te wiedze ktora ma dzisiaj?
    I tu sa opcje:
    1. Poddac sie jak Czechoslowacja
    2. Walczyc jak walczyla
    3. Sluchac po klesce zdrajcow ktorzy schronili sie w Londynie
    4. Skazac tych zdrajcow za niepotrzebne przelewanie polskiej
    krwi w Powstaniu Warszawskim i armii Andersa.
    5. Uznac ze wszystko bylo cacy i ze nie ma zadnych bledow,
    rzad londynski legalna wladza.
    W tym kontekscie sprawa pulkownika Kuklinskiego to jest maly pikus, bo
    to sa zasadnicze pytania na ktore powinni sobie odpowiedziec Polacy.
    Pozdrawiam.

  366. Szanowny Panie Czesławie
    „nic nieznaczące pierdoły” świadczą przeważnie o istotnych lukach (w wiedzy, pamięci itp.) zwłaszcza gdy po „zapytaniu googla” jeszcze się ma wątpliwości 😉

    Indie czy India?
    ” Od XV do XIX w. znana była żeńska forma India, w słowniku Lindego zanotowana obok współczesnej formy Indie. Później poszła w zapomnienie i w przedwojennych encyklopediach jej nie ma. Przypomniało ją w 1959 r. Polskie nazewnictwo geograficzne świata PWN, zalecając rozróżnienie: India na oznaczenie państwa, Indie na oznaczenie obszaru geograficznego obejmującego też kilka sąsiednich państw. Wkrótce potem współczesne Indie przezwała Indią Wielka encyklopedia powszechna PWN, a z nią wiele książek wydanych w latach sześćdziesiątych. Od początku jednak wprowadzenie nazwy India wzbudzało kontrowersje i ostatecznie nazwy tej poniechano. ”

    Zadawanie pytań googlowi w sprawie nazewnictwa lub np. polskiej ortografii może prowadzić na manowce, gdyż jest tam już tyle śmieci, że zwyczajne porównanie częstości występowania jakiejś formy wcale nie musi świadczyć o jej prawidłowości.
    Na przykład tak często tu spotykany błąd „z przed” występuje w sieci już ponad 220 milionów razy, a „sprzed” (prawidłowo) zaledwie 3 miliony razy.
    W razie wątpliwości warto niekiedy zajrzeć do słownika lub leksykonu w tradycyjnej formie, najlepiej z czasów, gdy wydawnictwa zatrudniały jeszcze korektorów 😉

  367. Gajowy M.
    Szczera prawda. Widzę to codziennie, przy okazji wpisywania swoich złotych myśli.
    Korektor podkreśla mi na czerwono, wężykiem, słowa z całą pewnością wpisane poprawnie. W wyniku tego wprowadzania w błąd, przestałam na niego zważać.
    Może mu się jakiś chochlik przyplątał?
    Mój spec od komputera zdaje aktualnie jakieś ważne egzaminy, więc jeszcze nie ustawił mi nowo nabytego do stanu używalności… przy okazji pewnie też zajrzy temu korektorowi w oczy, a jak będzie trzeba, to i latarką w te ślepia poświeci.

    Podkreśliło mi właśnie; zajrzy i korektorowi… no i zrób mu cóś…. Cóś nie podkreślone, no i tak ty usiadłszy płacz!

  368. Pani Janino ,Szanowna pani redaktor !
    Prosze wpisywać ( wzorem red. D .Passenta ) swoją obecność lub nieobecność w poranku Radia TOKFM .w czwartki . To ostatni dzien tygodnia kiedy słucham tej publicystycznej audycji .Nawet piątek odpadł .
    Dziś pojawił sie pan T.Wróbel , który spowodował natychmiastowe „wycięcie stacji ” i … ucieczkę na poranne fale radia niemieckiego gdzie mam pewność , że nie dosięgnie Frynkiewicz lub inna głupota medialna lansowana tego dnia .
    Z Serdecznym Pozdrowieniem
    ps.
    Nawet nie chce wiedziec kogo ten pajac zaprasza dziś do studia .

  369. Przepraszam wszystkich Frynkiewiczów za wpisanie ich nazwiska w fatalnym kontekscie .Powinno być Trynkiewicz .
    W Moim mieście niestety poranki w radio publicznym prowadzi od dłużego czasu szurniety pan ,kiedyś prowadził pan Konrad -aktor Teatru Współczesnego i miałem komfort słuchania jego porannych opowieści .

  370. @GajowyM.
    13 lutego o godz. 3:21

    Korzystanie z uznanych na świecie słowników też nastręcza wątpliwości. Przebywając w towarzystwie Francuzów/ek zauważyłem, że taki prosty i zrozumiały wyraz „con” (tak naprawę chyba „klin”?) musi mieć inne znaczenie niż blogowy h.. lub ch.. (np. u Krzysi).
    Dobiło mnie , gdy sekretarka, superdewotka, sama o sobie powiedziała, że jest „conne” – czyli żeńską odmianą tego h.ja! Zajrzałem do słownika francusko – polskiego Langenscheidta, który miałem ze sobą i co widzę? „con – hujec”!!! Mimo tylu lat życia wśród Polaków takiego wyrażenia nie znałem, a firma Langenscheidt jest raczej poważna, nie jakiś Google, gdzie każdy idiota może coś umieścić. Okazało się, że „con” to raczej matoł czy głupek, a w Polsce jest raczej „mocniejszym” określeniem i obrażającym. Poza tym nie znam żeńskiej formy gramatycznej męskiego organu, choć przy ataku gender jest to możliwe.
    Słyszałem tylko pieszczotliwe zdrobnienie „hujku”.

    Tu przypomniał mi się słownik + rozmówki dla żołnierzy Wehrmachtu w Rosji. Pytania były typu – ” czy macie pościel bez wszy i pluskiew” i podobne żołnierskie potrzeby.
    PS
    @NELA
    Czy ten nowy nick jest skutkiem zakupu nowego komputera?
    Nie wierze, aby młodociany specjalista z zewnątrz miał wpływ na programy korekcyjne w sieci lub w innych programach firmowych. Ja z niego (nich) korzystam na zasadzie, znanej z nauki na prawo jazdy – z ograniczonym zaufaniem! Jeśli jestem czegoś pewny i program nie chce tego zaakceptować, to go olewam (niech sobie podkreśla na czerwono, nawet wężykiem), jeśli mam wątpliwości, to go słucham.

  371. „…nalezy przypomniec co o Polsce powiedzial stary cynik Churchil:
    Dla tych co nie slyszeli dla przypomnienia: ?Polska jest bekartem traktatu
    Versalskiego?. „

    Churchill ? Ej, chyba jednak nie Churchill.
    To powiedział Wiaczesław Mołotow na posiedzeniu Rady Najwyższej ZSRR w dniu 31.10.1939 r – uzasadniając nawiązanie ścisłej współpracy politycznej i wojskowej z Hitlerem. Dokładny fragment tego przemówienia brzmi nastepująco:
    „…Koła rządzące Polski chełpiły się ?trwałością? państwa i ?potęgą? armii. Okazało się, że wystarczyło krótkie natarcie wojsk niemieckich, a następnie Armii Czerwonej, by nic nie pozostało po tym bękarcie traktatu wersalskiego, żyjącym z ucisku niepolskich narodowości (…) ”
    To tyle, aby uczynić zadość prawdzie prawdy historycznej

  372. Antoniusie

    ciekawe, kogo ten Langenscheidt zatrudnił wówczas do tłumaczenia?
    I wish to plead incompetence
    Mój Langenscheidt francusko-niemiecki podaje znaczenie
    con (conne) = Quatschkopf, Dussel
    il (elle) est con comme la lune = er (sie) ist strohdumm

    Pons podaje przykłady:
    grand con! = du Vollidiot!
    conne = blöde Kuh (Ziege), dumme Nuss
    bescheuert, doof, blöd… a Polakowi kojarzy się z jednym 🙄

    Znasz stary dowcip o wilku i Czerwonym Kapturku zaczynający się od słów „Jak się masz głupia c..o?”
    To by była mniej więcej waga tego zwrotu po polsku.

  373. Drogi panie @Marcinie (0.57 dnia 13.02.) – idąc drogą pańskiego rozumowania, można wysnuć wniosek, że wojna lat 1914 – 1918, to spisek „światowego kapitału”. Nic bardziej błędnego nie można wymyśleć.
    Zjednoczone Niemcy pod egidą Prus, nie potrafiły zmieścić się w gorsecie wyznaczonym im na mapie świata roku 1914-tego. Celem tej wojny był podział świata na nowo, w wyniku której jedni mieli utracić pozycje w hierarchii (Imperium Brytyjskie, Francja) drudzy zyskać (Niemcy, Włochy). Zupełnie innym rozdziałem jest sprawa Pacyfiku i na tym TDW rola USA, Cesarstwa Japonii czy Rosji.
    Co do innych wojenek, mogę, z zastrzeżeniami przyznać Tobie rację – w tych wojenkach maczał swoje palce „światowy kapitał”.
    Wracając do Twojego komentarza, ja nie koncentruję się na problemach II WS. Wyrażam jedynie mój pogląd na splot wydarzeń w Europie pierwszej połowy XX-tego wieku, które zaistniały za sprawą Rosji i Niemiec , z Polska w tle.
    Zauważył pan zapewne, że moje zdanie, zasadniczo różni się od poglądów jakichś „cenckiewiczowskich” historyków, od samej klasyfikacji wojen poczynając. Dla mnie rozdzielanie wojny pierwszej połowy XX-tego wieku na jakieś dwie światowe, nie ma sensu, ponieważ cele wojny nie uległy najmniejszej zmianie, bo nawet aktorzy ci sami, jedynie co nowego wytworzono po drodze, to powstanie – jak pisze pan „bękarta wersalskiego”.
    Jako Polak, nie użyłem tej frazy, ponieważ to nie był jakiś tam „bękart wersalski”, tylko ciężko wywalczona przez Marszałka Piłsudskiego niepodległa Polska, a skutecznym uzupełnieniem sprawy, był pkt 13-ty warunków rozejmu stawianych przez prezydenta USA, pana Wilsona, osobistego przyjaciela Ignacego Paderewskiego.
    Rolę w utrzymaniu niepodległości Polski, jaką spełnił Marszałek Piłsudski, docenił nawet sam MacArtur i osobiście, w 1932 roku przybył do Polski, by poznać bliżej Człowieka, którego sztukę prowadzenia wojny manewrowej upowszechniał w wykładach na West Point, gdzie był wykładowcą. Był pełen podziwu dla Człowieka, który ocalił Europę przed komunizmem. Tylko my, Polacy zapominamy o tym, przypisując zasługi na tym polu zupełnie komu innemu!!
    To tyle. Co do proble mów zawartych w punktach 1 – 5, czyżbyś szykował jakąś nową wojnę i chcesz uniknąć błędów przeszłości ❓ 😆 .
    P.S.: Miło jest człowiekowi gdy nadchodzi niespodziewana odsiecz. Dziękuję Tobie, panie @Antoniusie (10.17 dnia 13.02.) – pozdrawiam, Czesław.

  374. @GajowyM
    Dowcipu nie znam stop Odnośnie „cona” zgadzamy się stop
    Nie wiem, kogo zatrudnił Langenscheidt stop Słownik jest w zimnej piwnicy stop Nie pójdę tam stop

    Ps

    Starałeś się o poprawny zapis, ale jest jednak niedoróbka:

    ***il (elle) est con comme la lune = er (sie) ist strohdumm***

    Brakuje „conne” w nawiassach.

    Podziwiam próby tłumaczenia na niemiecki. Są bardziej wszechstronne niż ja byłbym w stanie wymyślić, ale podobają mi się wszystkie. Sam je stosowałem wielokrotnie w początkowej fazie mego życia. Hut ab!

  375. Wilk spotyka Czerwonego Kapturka.
    – Cześć, głupia c..o! Dokąd tak pędzisz?
    – Dzień dobry Wilku! Nie mów na mnie tak brzydko 🙄 Nie jestem głupią c..ą. A idę do Babci, która jest chora.
    – Taaak? A gdzie masz koszyczek?
    – O, ja głupia c..a!

  376. I dalej prostując przekłamania historyczne….
    Również błędną jest sugestia p. Marcina jakoby zamek w Książu należał kiedyś do rodziny W.Churchilla.
    Zamek w Książu od początku XVII wieku ( wcześniej przez ok.100 lat Hochbergowie byli jego dzierżawcami ) do 1941 r należał do rodu książąt Hochberg von Pless. Winston Churchill natomiast pochodził z bocznej gałęzi arystokratycznego angielskiego rodu Spencer-Churchill, który w kategoriach genealogicznych z Hochbergami nie miał nic wspólnego. Nie zmienia tego fakt że ojczymem Churchilla był brat księżnej Daisy, ( Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, ur. jako Mary Theresa Olivia Cornwallis-West ) pierwszej małżonki księcia Jana Henryka XV Hochberg von Pless, która po rozwodzie z księciem Janem (w 1923 r ) do czasu wysiedlenia z zamku przez władze III Rzeszy była jedynie jego rezydentką. Krótko mówiąc Churchilla z księżną Daisy nie łączyły żadne więzy pokrewieństwa (nawet wątpliwe czy można w takim przypadku mówić o dalekim powinowactwie ) a jego rodzina (Spencer-Churchill) nigdy nie miała żadnych praw do zamku w Książu. Nie zmienia tego również fakt, iż w murach tego zamku na przełomie XIX i XX wieku W. Churchill bywał.

  377. Napiszę trochę nie na temat, ale muszę. Sport prawie mnie nie interesuje. Kibicuję tylko tym dyscypliną, które sam uprawiam albo uprawiałem, a więc narciarstwo zjazdowe i biegowe, pływanie i żeglarstwo. To, co zrobiła dzisiaj Justyna Kowalczyk, jest zdumiewające i w zasadzie nie do opisania. Słuchając relacji, wzruszyłem się i po raz pierwszy, od nie pamiętam ilu już lat, poczułem się dumny, że jestem Polakiem … a niestety rodacy, nie dają powodów aby ta duma stała się codziennością. Justyna Kowalczyk, zademonstrował chart ducha, niezłomność, żelazną wolę i to wolę skierowaną do siebie nie do innych … do innych, to jest karykatura woli. Justyna Kowalczyk, strącona na dno sportowego piekła, pęknięta kość śródstopia, odmrożone palce, zdjęte paznokcie, otarte ścięgno Achillesa, wstaje, otrzepuje się i rusza do walki, i cały świat przed nią drży. Na Podhalu, a ona z Podhala, o takich ludziach mówi się hyrni. Justyna jesteś hyrna, dla mnie jesteś boginią.

    Pozdrowienia

  378. Czesław
    13 lutego o godz. 12:54

    Celem wojny jest KONTROLA……
    -populacji
    -rynków
    -zasobów
    I nie sądzę by się to kiedykolwiek zmieniło.
    Jeżeli już, to jedynie formy prowadzenia walki.
    Wojna propagandowa, handlowa, czy finansowa, to jedynie kolejne odsłony tego samego spektaklu, granego od tysiącleci.
    Maksymalizacja zysku własnego, utrącenie lub przejęcie konkurencji.

    Amerykanie są w tym bezkonkurencyjni……
    I Francuzi- ostatnio…..
    Obalenie nieprzyjaznych rządów i zastąpienie ich bardziej sprzyjającymi dla prowadzenia interesów rodzimych firm, przychodzi im ze zdumiewającą łatwością.
    Artyleryjskie przygotowanie propagandowe, jest wręcz schematyczne…

  379. Haszczu z 14:47 ;
    Swoje 3 grosze wysypałem na blogu D.Passenta . Dobrze ,że i tu jest ten Twój trafny komentarz .
    ps.
    Myśle ,że Justyna nie byłaby zadowolona gdyby czytała np; na pasku TVN24 ” Justyna Kowalczyk ZNOKAUTOWAŁA”
    w innym miejscu „Zdeklasowała ” itp .Na tym poziomie sportu tak sie nie pisze ;
    To kretynskie komentarze .Obecny w studio senator PO Person też jakby „palma mu odbiła ” .On leci do Soczi ponieważ jeszcze ze dwa razy grać tam będą Hymn Polski a granie hymnu w Rosji to coś specjalnego(sic!)
    Co Polacy stale mają do tej Rosji !? .NO , jak mam WAS takich lubic ,jak ? .To jest Hymn na Olimpiadzie Organizowanej przez MKOL a tu taki „malutki” Person .
    Do tego jego zapowiedź Olimpiada w Zakopanym , niemal jako pewnik – Starszy pan „patriotycznie „bredzi.
    Niezwykły wyczyn Justyny ( Od lat Wielka postać narciarstwa światowego) trenera Wieretielnego ,serwismenów i lekarzy – nie ma nic wspólnego z poziomem zaplecza narciarstwa biegowego w Polsce
    Himalaje vs . Gubałówka

  380. Haszczu ;
    Do Ciebie miało być u red.Paradowskiej .,
    Przepraszam

  381. Waldemar
    13 lutego o godz. 17:06

    Jak to co?
    Kompleks niższości……..
    A im większy Patriota, tym kompleks większy……

    Ci normalni, mają kompleksy w …… INTERESY się liczą, ni muchy w nosie.
    TA forma idiotyzmu przekłada się na konkretne pieniądze- w handlu, transporcie, cenach. Jedna durna wypowiedź może skutkować bankructwem wielu firm……

  382. Czesław i Lex
    Marcin jest dobrze znany na blogu Tomasza Kasprowicza z wypisywania koszmarnych głupot i tu również pokazujesz swą wiedzę , a raczej jej brak. Tam na dodatek stara się obrażać adwersarzy i pomawiać ich o agenturalność itp.
    Dyskusja z nim niewielki ma sens bo on i tak nikomu racji nie przyzna , a swe głupoty będzie uparcie powtarzał. Czyli dyskusja będzie takim biciem się z wodą.

  383. ‚Waldemar’
    13 lutego o godz. 17:06

    Szanowny ‚Waldemar’, aby poprzeć albo udowodnić Twoje wnioski, pozwolę sobie zacytować wypowiedź naszej bohaterki z dzisiejszego wywiadu dla Onetu;

    ‚I tak jest, a moja sympatia do Rosji jeszcze się zwiększyła. Dobrze czuję się w tym kraju. Nawet z tym bałaganem, tą nostalgią i ich uczuciowością. Ja to lubię i rozumiem tych ludzi. Poza tym mam w Rosji wielu fanów i wielu przyjaciół – przyznała.’

    To jest własnie to o czym mówimy ‚klasa’ … w czynie, w słowach i patriotyzmie … dobrym, twórczym patriotyzmie. To jest wzór do naśladowania. Nawet nie wypada … byłoby w stosunku do niej afrontem, porównanie do jakiegoś polityka.

    Pozdrowienia.

  384. Szwajcaria…Szwacjaria. Pamiętam, to taki górzysty kraj gdzieś po drodze z Rupallo do Gleiwitz. Z tego co pamiętam nie należy do EU i żaden ”swobodny przepływ” ich nie obowiązuje. Do Schengen Area (nazwane niekiedy Schengen Zone a nawet Espace Schengen – to specjalnie dla Antoniusa) – owszem, należy. Z kontrolą graniczną już przedtem nie przesadzali, pamiętam gdzieś pod koniec lat 80ych przekraczałem granicę (na granicy z RFN) i nawet sprawdzali paszporty, po chwili zamknęli budkę bo była 16 godzina i poszli do domu, aż do 8-ej następnego dnia każdy łaził gdzie chciał, wtedy przyszli i znowu zaczęli kontrolować paszporty.

  385. @ Lex
    „Nie zmienia tego fakt że ojczymem Churchilla był brat księżnej Daisy, ( Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, ur. jako Mary Theresa Olivia Cornwallis-West ) pierwszej małżonki księcia Jana Henryka XV Hochberg von Pless, która po rozwodzie z księciem Janem (w 1923 r ) do czasu wysiedlenia z zamku przez władze III Rzeszy była jedynie jego rezydentka”
    Lex, to takie maslo maslane. Ksiezna Daisy, Churchil. Jakie to ma znaczenie w dyskusji? Kogo interesuja takie szczetgoly? Ja napisalem o emocjonalnym stosunku tego faceta do sprawy zamku w Ksiazu. To jak potraktowal Polakow po klesce III Rzeszy musze tutaj rozwinac, po to by nie koncentrowac dyskusji na zamku w Ksiazu, ale na tym polityku. Otoz nasi zolnierze walczac u boku zolnierzy angielskich zostali pozbawieni prawa uczestnictwa w defiladzie zwyciestwa, juz nie mowiac o tym ze po samej wojnie w podziece nasz rzad na emigracji nie dostal kawalka okupacyjnego, ale za nas otrzymali go Francuzi. Nie przeszkadzalo to jednak temu „rzadowi” nadal piastowac niby funkcji przez wiele lat. Jednym slowem chichot historii. Caly swiat uznawal rzad PRL-u, natomiast w Londynie „urzedowal” drugi rzad ktorego nikt poza nim samym nie uznawal. Ciekaw jestem czy to kogos kiedykolwiek zastanawialo skad ten rzad otrzymywal pieniadze na swoje utrzymanie, oraz kto go wybieral? Bo orla w koronie jako symbol moze kazdy sobie powiesic w domu, ale z tego powodu nie bedzie automatycznie przywodca.
    Jezeli masz cos do zakwestionowania w tym temacie czekam na argumenty.

  386. @ Czeslaw
    Widze ze nie masz odwagi na podjacie dyskusji na tematy ktore sa dla Polski niewygodne, bo dotycza zasadniczego podzialu: kto zdrajca a kto bohater.
    Sprobuje jednak ulatwic te dyskusje. Jezeli na ulicy bedzie bojka i ten wiekszy
    zaatakuje slabszego, to co ten zaatakowany powinien robic?
    W systuacji rzeczywistej gdy mysli logicznie najpierw bedzie probowal sie ratowac ucieczka. Jezeli natomist bedzie malo rozsadny wtedy stanie czolem wobec silniejszego i mu powie: nie strasz bo ja mam kolegow ktorzy ci leb obija.
    Natomiast koledzy powiedza: tak, tak, damy ci w morde, ale beda stali w bezpiecznej odleglosci od tej calej bojki. Jak myslisz, czy ten slabszy dostanie po mordzie? Ja z cala pewnoscia zapewniam ze tak. Tym slabszym byla Polska.
    Reszte sobie dospiewaj, czy Polska w 1939 zachowala sie jak bohater, czy idiota?
    Pozdrawiam.

  387. Przemyśl, drogi @maćku.g (19.06 dnia 13.02.) jeszcze raz to co napisałeś do mnie i pana @Lex’a. Pozdrawiam – Czesław.

  388. Ciekaw jestem czy zdążycie wyjaśnić niuanse drugiej wojny zanim się zacznie trzecia.

  389. Antonius – 10:17
    Skrócenie nicku nie jest skutkiem sprawiania sobie nowego komputera – jeszcze wciąż siedzę przy starym, bo młody kuje do egzaminów.
    Po prostu NELA zgrabniej odmienia się przez wszelkie przypadki.
    No i kiedyś tak się podpisywałam.
    A że wypadki chodzą parami, to dziś właśnie nabyłam nowy telewizor, bo po pięciu latach bardzo umiarkowanej eksploatacji, stary stracił obraz w 100%. Ekran nawet nie błyska, choć głos bez zarzutu. No ale radio to ja mam, po co mi drugie?
    Tylko czekam – co będzie kolejne? pralka? odkurzacz? kuchnia gazowa?
    A już myślałam, że właśnie odbudowałam płynność finansową.
    A tu kiszka z wodą!

  390. NELA
    13 lutego o godz. 21:40

    Dobrej klasy używany komputer kosztuje dziś 300 zł……
    1 giga RAM, karta 256, procesor 3000+…….
    Przy okazji bytności u córki i wnuczki, sam ci mogę system postawić…..

    Czasem- raz do roku?- warto na nowo zainstalować system.
    Po formacie dysku.
    Mnóstwo śmieci spowalnia znacznie pracę starego.

  391. Czesław
    13 lutego o godz. 20:54
    We wpisie popełniłem błąd pisząc „pokazujesz” zamiast pokazuje i jasne jest że dotyczy to blogowicza o nicku Marcin.
    Przestrzegam dlatego, że sam już swego czasu wdałem się z nim w dyskusję właśnie na blogu Kasprowicza i jak stwierdzam był to czas zupełnie stracony. Zostałem też nazwany agentem.
    Oczywiście jak chcecie to nikt nie zabroni wam dyskutować.
    Ocenicie po pewnym czasie czy było warto.

  392. wiesiek59 – 22:01
    Mój stary komputer jest w dobrym stanie, tylko zaczął bardzo głośno chodzić. Wymieniłam jakiś wentylatorek … po kilku miesiącach wysiadł pewnie drugi, bo znów huczy, jak młockarnia. Młody pracuje w firmie komputerowej i w ramach czyszczenia magazynów na koniec roku nabył dla mnie nowy model, cienką walizeczkę za 1/3 ceny. Grzech nie skorzystać. Jednak na dostosowanie muszę poczekać, aż zaliczy te egzaminy.
    A stary mam komu podarować, więc pożytek jest nie tylko dla mnie.
    Ja sama nie znam się na tyle, aby się zdecydować na zakup używanego sprzętu.
    Gdyby nie ta okazja, pracowałabym nadal na swoim starym, poczciwym Samsungu.

  393. Churchill onegdaj wygłosił taką sentencję
    „Pozostaje to tajemnicą i tragedią historii że naród [Polacy] gotów do wielkiego heroicznego wysiłku, uzdolniony, waleczny, ujmujący powtarza zastarzałe błędy w każdym prawie przejawie swoich rządów. Wspaniały w buncie i nieszczęściu, haniebny i bezwstydny w triumfie. Najdzielniejszy pośród dzielnych, prowadzony przez najpodlejszych wśród podłych.”
    Coś w tym jest.

  394. Indoor Prawdziwy (21:15)

    „Ciekaw jestem czy zdążycie wyjaśnić niuanse drugiej wojny zanim się zacznie trzecia.”

    Oczywiście, ze nie zdążymy. Duży przecież już okłada małego ile wlezie a ten pyk myk i nic. Nie ma gdzie uciekać, rozumiesz. Zupełnie jak w 39.

    Śmigły, owszem, mógł przez rumuńską granice śmignąć. Ale gdzie mieli się podziać ci wszyscy ulani? Oraz ich kasztanki?

    http://www.youtube.com/watch?v=z8kmKrKUNP8
    „http://i.wp.pl/a//f/jpeg/32647/pap_krojanty_635.jpeg”

    O nieruchomościach II RP nie wspominając. Gdzie one miały uciekać od tego okładającego ich dużego?

    Och, jak to wszystko jasno widać z perspektywy trzech czwartych wieku. Ze Churchill to wszystko widział już z perspektywy o wiele krótszej, to dziw nad dziwy. Gieniuś pewnie jakiś on był. Dobrze urodzony, jednakże. Z nieruchomościami w Priwislanskim Kraju. A to wszystko wyjaśnia. Tyle ze nie wszystkim

  395. UważamZe Ancynela se przytluscila i dlatego odpuściła. I się strzeszcila do czterech liter. Tak methinks. Poczucie winy ona miała takie. I to jest duży pozytyw dla Ancyneli. Dzisiaj Neli tylko. Tez dobra, jak widać, ona jest, ta Nela nasza. Reszta zmysłów została wyłączona na tym blogu. Przynajmniej w moich przycisku ona się wyłączyła..

  396. Nela
    Pomoc komputerowa.
    Jest taki system nazywa się TeamViewer który po zainstalowaniu pozwala osobie zaufanej //nawet z innego miasta na odległość // usunąć błędy i kłopoty trapiące nasz sprzęt.
    Mnie w kłopotach pomaga syn i to z dobrym skutkiem.
    Oczywiście nie dotyczy to uszkodzeń mechanicznych.
    Ta druga osoba musi posiadać sporo wiedzy komputerowej no i byc ZAUFANA.
    Można spróbować – może „”Młody” powie coś na ten temat.
    ukłony

  397. @ Orteq
    „Duży przecież już okłada małego ile wlezie a ten pyk myk i nic. Nie ma gdzie uciekać, rozumiesz. Zupełnie jak w 39.”
    Duzy nie tylko oklada malego, ale maly nastawia mu drugi policzek i mowi: bij, zabij. O zapomniales zabrac to wszystko co w 45 zostalo do zabrania. Chcesz to pozycze bryczke abys mial czym przewizc. Nie chcesz? Rozumie, zostajesz, w takim razie ja sie musze wyniesc. Dobrze ze mi to powiedziales bo bym nie wiedzial.
    Tylko powiedz gdzie mam sie przeniesc? Malo krajow na swiecie? Przeciez twoi rodacy sa juz w kazdym kawalku kuli ziemskiej. Rozumiem, poslucham.

  398. Wiec jeśli naprawdę rozumiesz to posłuchaj: Madagaskar. Tylko ta docelowość ci pozostała. A teraz wynocha. Razem z bryczka. And good riddance. Riddance zarówno bryczki jak i jej właściciela

    PS. Czy osiągniesz w koncu jakiś wspólny język z mackiem.g?

  399. zezowaty – 0:58
    Kiedy „Młody” wyemigrował na dwa lata do Anglii, zdarzyło mi się z tej pomocy skorzystać. Była to pomoc na telefon. Pod dyktando naprawiłam coś tam w systemie. Dziś „Młody” jest pod ręką, bo wrócił, na dodatek z hiszpańską narzeczoną.
    Tam u nich kryzys, a tu znając hiszpański można dostać całkiem niezłą pracę.
    No to mam pomoc na miejscu, tylko czasami trzeba poczekać, z uwagi na te studia, co to je młody odłożył był kiedyś, aby po świecie – nie bez efektu, jak widać – poperegrynować.

  400. Och, ten ‚Młody’. On mi trochę ‚potomka’ przypomina. Sprzed sporo lat temu ten potomek był. Wymysł taki on był, pewnego trolla internetowego. Pańcia, niby matka ‚potomka’, tez się krygowała nieźle natenczas. Czy nie bylo jej Bars na nicka? Albo jakoś tak? Przepomnialem dokumentnie tego jej nicka

    Bars igrala genderem dosyć ostro. Ciągle słabowała ona, igrając tym genderem. Chorobowo, znaczy, ona słabowała. A było to na blogu Waldemara Kuczyńskiego bodajże. Pan minister ogromnie „jej” współczuwał, z powodu tych słabości. Dzisiaj blog pana ministra rządu premiera Tadeusza Mazowieckiego jest R.I.P. Wykończony przez te oto kreaturę internetowo-dyplomatyczna ówczesnych czasów Barsowo-EDDowych

    http://www.gk24.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=GG&Date=20130131&Category=MAGAZYN02&ArtNo=130139948&Ref=AR&border=0&MaxW=580

    Czego to nie można znaleźć dzisiaj w s(m)ieci(ach) wirtualnych

  401. Panie Marcinie,
    z panem jest ten kłopot, że wykazuje się pan bardzo lekkim stosunkiem do faktów, także historycznych, niczym słynne Radio Erewań, – na zasadzie – jak fakty nie pasują – tym gorzej dla faktów. Jakby pan nie chciał wyinterpretowywać swoich konfabulacji nie zmieni to jednak faktów: słowa o Polsce jako bękarcie traktatu wersalskiego wypowiedział Mołotow nie Churchill ( chociaż ten miał bardzo krytyczne zdanie ale o polskich politykach, z którymi miał okazję się zetknąć) oraz że zamek w Ksiązu nigdy nawet emocjonalnie – nie należał do rodziny Churchillów

  402. PROGRAM TeamViewer oferuje PRACĘ ZDALNĄ według nazewnictwa Microsoftu.

    Microsoft od wielu lat dostępnia możliwość PRACY ZDALNEJ dla komupterów pracujących pod kontrolą SYSTEMU Windows.

    Praca zdalna jest obecnie NAJCZĘŚCIEJ rozumiana jako ŚWIADCZENIE PRACY i wymiennie funkcjonuje jako telepraca.

    NELA teoretycznie mogłaby skorzystać z programu TeamViewer.
    Czyniąc sobie wiele szkód i wiele stressu.

    Niedoświadczony użytkownik komputera i tak jest zbyt strachliwy i zbyt biedny by FORMATOWAĆ dysk komputera i ponownie instalować system operacyjny.

    Może NELA jest głupia; ale nie aż tak!
    A ZDALNY DOSTĘP DO ZASOBÓW peceta, tego peceta zwykle nie oliwi ….

  403. Przedwczoraj mieliśmy Dzień Hańby, kiedy to, Platforma Obywatelska po długim staczaniu, prawie dziewięcioletnim, ostatecznie stoczyła się na poziom PiS-u i Polska przestała być państwem prawa. Wczoraj, po heroicznej walce Justyny Kowalczyk, mieliśmy Dzień Dumy. Dzisiaj mamy Dzień Mdłości, kiedy się czyta epitafia wygłaszane w towarzystwie wzajemnej styropianowej adoracji, przez ludzi, którzy jeszcze niedawno, na zmarłym Zbigniewie Romaszewskim, psy wieszali. Taki ocean obłudy i hipokryzji jest prowokujący dla żołądka. O zmarłym albo dobrze, albo w ogóle … pozwalam sobie skorzystać z prawa do milczenia. W Polsce pogoda i nastroje polityków są kapryśne.

    Pozdrowienia.

  404. Orteq
    Nie rozumiem twoich różnych złośliwości pod adresem Neli, do niedawna – Anci_Neli.
    Przypieprzasz się do niej ni z gruchy ni z pietruchy, a postronni, np. ja, nie rozumieją, co jest grane.
    Twój ostatni post sugeruje jakieś pogmatwane zaszłości, ale co to kogo obchodzi?
    Zaproś ją na ubitą ziemię, ewentualnie w towarzystwie jakichś sekundantów i załatwcie jakieś wasze sprawy między sobą raz na zawsze.
    Po co podkręcać i tak niedobre klimaty na blogach?
    Staruszek
    Ty, dla odmiany zanudzasz swoją wiedzą komputerową, czy ktoś chce, czy nie chce, i oceniasz ludzie na podstawie ich komputerowych kompetencji.
    Jak sądzę, dla większości użytkowników jest to tylko narzędzie do pracy (wtedy znają potrzebne im „ścieżki” użytkowania), do pozyskiwania informacji i do komunikowania się mailowego lub na na różnych forach i portalach.
    Twoje „zagadki intelektualne” bawią głównie ciebie, bo wcale niekoniecznie ludzi nie gorzej od ciebie wykształconych, oczytanych i potrafiących myśleć abstrakcyjnie.
    Pewnie się na mnie po raz kolejny obrazisz, ale przestałam się tym przejmować.

  405. Haszczu ( 14-02-g.11:32)
    Zgadzam się z tobą w 100%.
    O żałobnym cyrku wokół Romaszewskiego napisałam dokładnie to samo na blogu Passenta, choć może nieco „delikatniej”.
    Na razie nikt mnie poparł, a obsobaczył słynny i bezkompromisowy prawak, Andrzej Falicz.

  406. @mag

    To co nazywasz zagadkami intelektualnymi, żywo interesje i żywi tysiące telemarketerów, uzurpatorów absolutnej władzy na internetem oraz twórców programów netbot wykorzystjących pecety nieświadomych i niedoświadczonych żytkowników.

    Ja w spsób zrozumiały wskazałem, że zalecenie corocznego formatowania dysku jest prowokacją wobec NELI.

    Sadząc po tym, co o swej wiedzy komputerowej napisała NELA, nie jest ona nawet świadoma, że zwykle nie ma ona PEŁNEJ WŁADZY nad swoim komputerem. W takim ograniczonym trybie PRACUJE 99% użytkowników pecetów. Zatem NELA, aby skorzystać z udostępniania kontroli nad swym komputerem musiałaby pracować pod dyktando kogoś tuż obok niej obserwującego rozwój sytuacji zalogowanego na pececie jako ADMINISTRATOR.

    Twórcy dobrego programu Diskeeper zawiesili wysoko poprzeczkę i trzeba dużej wiedzy i dużej pracy aby zlikwidować skutki pracy nielegalnej kopii tego programu. A połowa pracującego na pecetach oprogramowania w Polsce jest albo piracka, albo niedopracowana, albo za trdna dla niedoświadczonego użytkownika. I taki śmieć może zostać sunięty tylko przez superspeca.

    Jest bardzo prosty sposób, aby z bloga Skrót myślowy docierały na ekran Pana Codziennego wszystkie komentarze z pominięciem @starszkowych. Ale to wymaga pokory.

    A ostatnie słowo porzedniego akapit jest tu traktowane jak bezczelne bluźnierstwo. Taka gmina.

    To że Tobie @mag stroszą się włosy na głowie na widok słów ZASOBY PECETA, to jest Twój problem.

    Po raz pierwszy zwracam Ci uwagę, że wysuwanie mnie przed szereg oszołomów zaśmiecających blogi e-Polityki może być traktowane jako ukryta promocja mojej blogowej pisaniny. I uświadom sobie, że to nie jest Twój blog.

    To, że nie potrafisz przewijać moich komentarzy, to jest złudzenie.
    Ty nie chcesz.
    A wielokrotnie pisalem, że jestem pod znakomitą opieką lekarzy ciała i ducha. Niepotrzebnie trwonisz czas na leczenie mnie.

    Ja jestem przypadek bardziej nieuleczalny, niż Ci których leczysz intensywnie.

    Nie jestem święty, a Ty nie jesteś święta. Obraza to słowo nie oddające istoty naszych stosunków. Bo nie obejmuje Gospodyni bloga pośrednio od władzy odsuniętej. Decyzja o zakneblowaniu mnie i o wyciszeniu mego bełkotu może być podjęta, ale w innym trybie.

    PgDn! PgDn! PgDn! PgDn! PgDn! …

  407. @Indoor Prawdziwy
    13 lutego o godz. 20:33

    ***Szwajcaria?Szwacjaria. Pamiętam, to taki górzysty kraj gdzieś po drodze z Rupallo do Gleiwitz.***

    Szanowny „wewnątrz-drzwiowy”!
    Jesteś bardzo ciekawym turystą, wolisz tzw. „Umwege”!

    Po pierwsze zdecydujcie się, Panowie (nie tylko I.), czy to liguryjskie miasto nazywa się Ru- czy Ra-pallo. Mam potężny uraz do Ligurii, bo stała się moim Waterloo 11 lat temu (szpital w Pietra Ligure) . Topiłem się w morzu, leżąc w kamieniach i gdy woda mnie zalewała dostałem z powodu stresu udar krwotoczny, który wprawdzie przeżyłem, ale co to za życie?

    Jeśli się zdecydujesz na Ra -pallo to informuję, że Szwajcaria leży zbyt z boku, aby przez nią jechać do Gleiwitz, a ten G. znam bardzo dobrze, nawet lepiej niż Rzym, do którego jechałem z Genui przez Rapallo (autostradą).

    Dziękuję za „Espace Schengen”! Wprawdzie z pisowni nie wynika akcent francuski, ale sobie poradziłem. O dziwo! Nawet rozumiem pozostałe wersję językowe. Można nawet dodać wyraz „Strefa” i też wiedziałbym o co chodzi – taki jestem mini-poliglota! Gdybyś napisał po węgiersku, to byłbym bezradny.

    Nie jest jednak w całej Szwajcarii tak dobrze jak piszesz (jeśli chodzi o traktowanie Polaków). Oni preferowali nawet Pepików. Byłem na kampingu nad jeziorem Bodeńskim pod koniec lipca anno domini X, a obok nas kampowała rodzina czeska. Oni czekali na 1. 08., bo mogli wtedy jechać bez wizy do Szwajcarii, a ja nie mogłem zwiedzać sławnego wodospadu na Renie – o rzut kamieniem za granicą (Schaffhausen).

    ***Z tego co pamiętam nie należy do EU i żaden ?swobodny przepływ? ich nie obowiązuje. ***

    Dobrze pamiętasz, ale nie pamiętają widać władze UE, gdyż grożą poważnymi restrykcjami po referendum, w którym lud powiedział „masowej imigracji” – stop!

    PS

    Zazwyczaj nie czytam ostatnich komentarzy, pisząc swój tekst w zewnętrznym edytorze, ale dziś zmieniłem taktykę (częściowo). Czytałem po wklejeniu do „kastelki” ostatnie posty. Wtedy zacząłem pisać post scriptum i popełniłem jakiś błąd i wszystko znikło w czeluściach sieci. Przeszedłem do Worda (do tekstu źródłowego) i tam piszę ten PS.

    @mag
    Popieram Cię w ponad 100% odnośnie wątpliwego idola panny SS, pana Romaszewskiego, szczególnie wkurzyły mnie laurki na portalu TVN24 i ten głęboki żal „wdzięcznego” ludu (za co???). Wypowiedziałem się na temat jego starań o wolność, dobre fuchy itp., ale dla siebie, wielokrotnie i jego śmierć nie zmieni mojego zdania – jedynie wstrzymuję się od pisania inwektyw, taki kompromis wobec „majestatu śmierci”.

    Jego odejście zbiegło się z śmiercią bardzo porządnego i dobrego, oraz bardzo potrzebnego rodzinie, człowieka. Zasługuje na wszelkie laurki i głęboki żal. Pozostawił niepełnosprawną od 20 lat żonę oraz córkę z zaburzeniami psychicznymi chyba od urodzenia i to bez zabezpieczenia finansowego tych istot.
    Gdybym był wierzący, to znienawidziłbym Boga za takie kretyńskie „powoływanie do siebie”. Romaszewski i ten znajomy siedzą teraz wśród aniołów (nasz znajomy na to zasłużył) i śpiewają „Alleluja”, ale sytuacja rodzin jest jakby nieco inna, nasz znajomy nie miał szans na ograbienie państwa, był tylko wolny” (jak najmita).

  408. @ Orteq
    „PS. Czy osiągniesz w koncu jakiś wspólny język z mackiem.g?”
    A po co? Czy to jest druzyna pilki noznej? Przepraszam, ja nie kopie.

  409. @ Lex
    Zgadza sie, ja te wiadomosci uslyszalem w Radiu Erewan. Tirana to potwierdzila zreszta za Chinczykami. Wiec chyba sam przyznasz ze wikipedia sie myli. Zostaje przy swoim.

  410. staruszku
    Nie stroszą mi się włosy na głowie od ZASOBÓW PECETA.
    Jeśli mam jakiś problem bieżący, proszę o pomoc, podobnie jak Nela, przysłowiowego bratanka (może być zaadoptowany) albo „siostrzenicę” na tej samej zasadzie, bo syneczek prawdziwy mieszka za daleko.
    Staruszku, oboje my nie święci, ale nie zarzucaj mi nie świętości szczególnej, czyli jakichś zakusów na twoje blogowanie gdziekolwiek.
    Pisz sobie co chcesz i jak chcesz.
    Nic na to jednak nie poradzę, że jakoś przestaliśmy się dogadywać, co jeszcze jakieś trzy lata temu się nie zdarzało.
    Może to twoja wina, a może moja. Tak czy owak, któreś z nas uległo pewnej metamorfozie, widocznie trudnej we wzajemnym odbiorze.
    Pozdrawiam i przesyłam znak pokoju.

  411. Antonius
    Puk, puk!
    Czekam na odpowiedź prywatną.

  412. Sprawę na swoim blogu w Onecie skomentował Janusz Palikot. „Szef ZUS-u Zbigniew Derdziuk jest członkiem katolickiego wywiadu, czyli Opus Dei. Jak się okazało, tak ustawił przetarg na oprogramowanie dla ZUS-u, warte 600 mln, że wygrała firma Asseco. Przedstawiciel Asseco zasiada razem z szefową Urzędu Zamówień Publicznych, oraz Derdziukiem właśnie, w radzie katolickiej fundacji księdza Fondowicza. Nomen omen szefowa UZP jest z domu? Fondowicz” – pisze szef Twojego Ruchu.
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/palikot-o-aferze-w-zus-kosciol-okrada-nas-od-lat/rs57t
    ================

    Czyżby CZARNA RZECZYWISTOŚĆ?
    Tych sukienek i koloratek w tle jest sporo, gdy chodzi o duże pieniądze.
    W tle PZU, gdzie stracono 35 miliardów, też się pałętały…..

  413. Antonius
    Nie załapałam, jakiego dobrego i porządnego człowieka, który odszedł ostatnio, miałeś na myśli w kontekście laurek dla już ś.p. Romaszewskiego.
    Czy mógłbyś mnie oświecić?

  414. staruszek – 11:06
    pisze; „Może NELA jest głupia, ale nie aż tak!”
    Jestem zmieszana, ale nie wstrząśnięta.
    Sama nie wiem, czy to ze strony @staruszka komplement, czy też wprost przeciwnie?

    Staruszek ma rację, kiedy pisze, że ja się nie znam na komputerowych tajnikach.
    Nigdy inaczej o sobie na ten temat nie pisałam.
    Moja metoda jest prosta. Kiedy coś piszę i wklejam pośród innych blogowych komentarzy, to piszę tak, abym w przyszłości nie musiała się wypierać własnych słów, ani też się tych słów wstydzić. Bywa tak, że ktoś po całych latach przypomina jakieś moje wpisy, o których sama dawno zapomniałam, bo nie archiwizuję swoich złotych myśli. Nie dam sobie jednak wmówić, że napisałam coś, co się w moim poczuciu przyzwoitości, albo w poglądach po prostu nie mieści.
    Archiwiści jakoś nie dali nigdy na stół moich kompromitujących wypowiedzi.
    A głupie, to one staruszku mogą być, bo to czytający ocenia ich wartość i ma prawo do własnego sądu. Ja ze swojej strony o ten akurat epitet pretensji nie mam.
    Co nie znaczy, że własnego zdania na ten temat również nie mam… ale to już inna bajka i nie będę jej opowiadała, bo i po co?

  415. Lex! Związki Winstona Churchilla z zamkiem Książ – za pośrednictwem ciotki Mary Theresa Olivia Cornwallis-West (Daisy) Gräfin von Hochberg und Freifrau zu Fürstenstein – są powszechnie znane. Wspomniane Fürstenstein to włąsnie Książ. Oczywiście sformułowanie jakoby zamek należał do rodziny W. Churcilla można uznać tylko za gramatycznie poprawne (i to z przymrużeniem oka), bo ciotka się tylko wzieniła w zamek a pasierbowie jej brata chyba nie dziedziczą automatem.

  416. Orteq!
    Ja bym w ogóle cennik opublikował. (ceny w USD, w banknotach używanych)
    Mała Rewolucja – 16 mln.
    Rabat po 1 mln gdy zamawiający dostarcza kolor lub symbol graficzny.
    Dopłaty
    Lider Mały (do 150 cm wzrostu) 2 mln
    Lider Duży (powyżej 150 cm) 5 mln
    Dopłaty do lidera
    + po 500.000 za znajomość każdego dodatkowego języka
    + 1 mln za charyzmę
    Rewolucja Duża 50 mln (z gwarancją sukcesu, w cenie jeden Lider Duży i jeden Mały)
    Wojna Światowa 100 mln

  417. Nela
    Co ty się przejmujesz zrzędliwym staruszkiem.
    Pamiętasz, jak Krysia Zachwatowicz śpiewała pięknie w „Piwnicy pod baranami” – To taka głupia, to już ja nie jestem…?
    Chciałam ci podesłać z yutuba, ale coś mi się poprzestawiało w kompie i nie wychodzi mi metodą dotychczasową. Sama sobie znajdziesz. A warto!
    Muszę zawezwać „bratanka” albo „siostrzenicę” na okoliczność tej „awarii”

  418. Indoor Prawdziwy
    14 lutego o godz. 20:28

    W cenniku nie uwzględniono nakładów na PR……
    A to często koszty wyższe niż sama akcja zbrojna.
    Sporo najmimordów trzeba, by usprawiedliwić grabież, zasobów na przykład.
    Ale i tak, są to promile zysków.

    Z odtajnionych danych, niewiele kosztowało obalenie Mossadeka planującego- o ZGROZA- nacjonalizację własności BP.
    Ale zyski były wielorakie……

    Bezczelny był Noriega planując nacjonalizację Kanału.
    I co go spotkalo?

    A Allende, nacjonalizujący miedź?

    Kapitał nie lubi nacjonalizatorów…….

  419. mag (11:38)

    „Nie rozumiem twoich różnych złośliwości pod adresem Neli, do niedawna ? Anci_Neli. Przypieprzasz się do niej ni z gruchy ni z pietruchy, a postronni, np. ja, nie rozumieją, co jest grane.”

    Mag(usiu), posłuchaj ty mnie. Postronni nie zrozumieją za wiele dopóki w moich bazgrołach będą się dopatrywali złośliwości i przypieprzania do kogoś. Fakt jednakże pozostanie faktem: zredukowanie nicka do czterech liter napełniło mnie niewymownym żalem. Ja się tak już blisko byłem zżyłem z Ancynelą!

  420. Wiesiek59!
    Przecież ja w ogóle nie wspominam o jakichś ”akcjach zbrojnych”. To jest zupełnie inny cennik. Ta kasa to są koszty organizacji (PR+łapówki).

  421. Marcin (13:34)

    „Orteq: ‚Czy osiągniesz w końcu jakiś wspólny język z mackiem.g?’
    Marcin: ‚A po co? Czy to jest drużyna piłki noznej? Przepraszam, ja nie kopie.’ ”

    To ze nie kopiesz to za mało. Masz jeszcze nie strzelać. George Orwell taką wysmażył był definicje, wiele lat temu:

    „Poważny sport nie ma nic wspólnego z fair play. Każdy sport jest bowiem związany z nienawiścią, zazdrością, chełpliwością, lekceważeniem wszelkich zasad. I z sadystyczną przyjemnością kibiców w oglądaniu przemocy. Innymi słowy, sport to jest wojna minus strzelanie.”

    Przypomnienie w sam raz na okazje celebrowania zimowych ekscesów Putina w Soczi. Przy temperaturze sięgającej, podobno, plus 20 stopni C. A na torze bobslejowym jeszcze wyżej…

    http://ca.sports.yahoo.com/blogs/eh-game/canada-says-russia-tampered-luge-track-boost-medal-132959190.html

    „Rosyjska obsługa toru bobslejowego podgrzala tor zaraz jak tylko Rosjanie skończyli bieg.”

    Wszystko przeciwko Kanadzie! Wypisz wymaluj, „Skategate” sprzed 12 laty, w Salt Lake City. Tancerze na lodzie Jamie Salé i David Pelletier otrzymali wtedy DRUGI zloty medal. Tylko dlatego, żeby oszustwo sędziów rosyjskich nie skrzywdziło ROSYJSKICH zdobywców złota w konkurencji tańca par.

    Ale strzelania ostra amunicja nie było. Wiec Orwell wiecznie żywy! Zupełnie tak samo jak ten drugi. No jak mu tam było?

  422. Indoor tez wiecznie żywy. I to za życia!

    Jak on sport z wojnami utożsamił? I to jeszcze przed przytoczeniem definicji sportu Orwella? Prorok jakiś czy co?

    Cennik prima sort

  423. Nela
    Dzięki za link, ale ja nie mam problemu z odtworzeniem u siebie czegoś z yutuba, tylko kłopot z przesłaniem, bo mi się coś spieprzyło.
    To przecież ty mnie nauczyłaś, jak to robić prostą metodą. Ale ostatnio mój „bratanek” tak mi ustawił rozmaite „narzędzia”, że nie mogę się pozbierać, choć aż taka głupia nie jestem, jakby powiedział staruszek.
    P.S. Chyba miałaś rację co do O. To mi się dziwnie potwierdza.

  424. @ Orteq
    Sport powiadasz? Podziwiam szczegolnie jedna dyscypline: jazda po poreczy na desce (albo po nabiale gdy nie wyjdzie). No i jak do tego Ruscy podgrzeja te porecz to musi i para buchac z nogawek. A jak do tego jeszcze wbija gwozdzie to juz i wysokie c pojdzie w eter..Pozdrawiam.

  425. Orteq! Ja ze sportem miałem zupełnie inne skojarzenia,. Miałem sen, śniło mi się mecz bokserski i czytając ten beznadziejną dyskusję na którymś z sąsiednich blogów na temat neoliberalizmu mi się jakoś skojarzyło.
    Jest mecz bokserski, z natury sport brutalny. Lewica powinna postulować różne drobiazgowe regulacje wyrównujące szanse zawodników – na przykład żeby nie było tak że jednemu wiatr w oczy wieje drugiemu nie, więc niech walczą nie twarzą w twarz , tylko obok siebie itd. Można snuć w nieskończoność jakieś pierdoły ”wyrównania szans”. Oczywiście prawica powinna być przeciw tym regulacjom, chociaż nie idei regulacji jako takiej, tylko konkretnie tym bzdurom. Upiera się przy tym, że zawodnicy jednak muszą walczyć twarzą w twarz.
    I jest git, zaczyna się gala. Okazuje się, że jeden z zawodników szaleje, reguł nie przestrzega, kopie i gryzie poniżej pasa, w ogóle cham, na dodatek dwóch jego pomagierów czasami wskakuje na ring i bejsbolami okłada przeciwnika . Publiczność, sędzia i sprawozdawcy sportowi są zainteresowani wynikiem bo obstawiali wynik meczu, więc udają, że wszystko gra. Pozostali słuchacze przy radioodbiornikach są dezinformowani, bo komentator oczywiście udaje, że odbywa się jakiś normalny pojedynek na ringu.

  426. a następnie na blogach Polityki słuchacze dyskutują, czy lewica miała rację czy prawica.

  427. Indoor!
    Takiego cię właśnie lubię i cenię!

  428. @mag

    Dopiero teraz przypomniałem sobie Twoje pytania, po dzisiejszym przeglądzie komentarzy. Ten zmarły nie był VIPem, powszechnie znanym, to ojciec przyjaciółki mojej wnuczki. Zapomniałem o pytaniu, dlatego nie odpowiedziałem w mailu.

  429. Każdy powinien koniecznie przeczytać ten materiał. Chciałoby się natychmiast umrzeć we śnie i nie mieć do czynienia z lekarzami, szpitalem i uporczywą terapią.

    http://wyborcza.pl/magazyn/1,136631,15462450,Strach_umierac.html

  430. Nela
    Obawiam się, że przy okazji takich artykułów wylewamy dziecko z kąpielą.
    Takie przykłady arogancji i chamstwa w szpitalu zdarzają się, ale na litość boską, to NIE JEST norma, ale wyjątki od reguły.
    Akurat w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat miałam dużo do czynienia ze służbą zdrowia, na różnych szczeblach, w tym z trzema warszawskimi szpitalami jako pacjentka i jako osoba towarzysząca moim bliskim. Mam bardzo dużo wyrazów uznania i wdzięczności i dla lekarzy, i dla średniego personelu. Zarówno dla ich profesjonalizmu, jak i stosunku do chorego.
    Wierz mi, nie wciskam kitu. Dlatego tak mnie złości przywoływanie skrajnie negatywnych przykładów, wyłącznie tragicznych w skutkach błędów czy zaniedbań, które zdarzają się przecież nie tylko w Polsce i są kroplą w morzu wobec codziennej rutyny przywracania ludziom zdrowia czy ratowania ich życia.
    Za dużo w tych doniesieniach histerii, łatwych uogólnień itp.

  431. mag
    Potwierdzam. Gdy kilka lat temu leżałem na OIOM-ie podłączony do specjalistycznej aparatury przez dwie doby, naoglądałem się i nasłuchałem wszystkiego co złe, albo i jeszcze gorsze. Pacjenci wybudzani po operacjach zachowywali się najczęściej jak najgorsza swołocz. Personel, bez względu na to – kto: lekarz, pielęgniarka, czy salowa – rozstawiany był po kątach przez półprzytomnych ludzi. Takiego nagromadzenia przekleństw nie słyszałem przedtem nigdzie. Jest to – przy okazji – przyczynek do refleksji nad rzeczywistym stanem tzw. kultury osobistej u Polaków. A personel co? Spokojnie znosił inwektywy, zmieniał baseny, podcierał tyłki, wkładał w żyły wyprute w złości weflony i uspokajał. Trzeba być świętym, aby to znosić. Oczywiście, czasem po takim dyżurze na OIOM-ie, pielęgniarki i salowe sobie odreagują na tych lżej chorych, najczęściej na hipochondrykach. Ale to naprawdę margines.

  432. Dzisiaj uwierzyłem, że można uronic łezkę wzruszenia. ). 0,006 sek, a jakże ważne. Złoty medal pana Bródki wydusił ze mnie tę łezkę wzruszenia (jak u premiera Tuska, podobno bajki czynią to samo), czego się nie wstydzę.
    Co się będzie działo, gdy na rozbiegu stanie Kamil Stoch i powtórzy to co uczynił na małej skoczni ??? Serdecznie pozdrawiam wszystkich – Czesław.

  433. Szanowny ‚Czesławie’, …. co będzie się jeszcze dzisiaj działo? … ma trylemat; co szykować? … koniak, piwo czy valeriane. Takiej zimowych Igrzysk Olimpijskich, jeszcze nie było.

    Pozdrowienia

  434. Sędziowanie
    Jeśli już o igrzyskach mowa to wygląda na to ze gospodarze przygotowali stadiony , przygotowali reprezentację hokejową a zapomnieli zapłacić // może im dziengow zabrakło // za gwizdek sędziego.
    Amerykanie oczywiście przypadkowo strzelili bramkę łyżwą i była uznana .
    Rosjanie strzelili bramkę , krążek wpadł do siatki ale bramki nie uznano bo po drodze uderzył w czyjś kij.
    Oczywiście że uderzył celowo a to jest wykroczenie – a nawet przestępstwo.
    ukłony

  435. http://www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/kalisz-tworcy-ustawy-o-likwidacji-wsi-zrobili-kaczynskich-w-konia,394284.html
    ==========================

    Niby stara sprawa, ale dla odprężenia warto posłuchać Kalisza i Kownackiego DYSKUTUJĄCYCH o raporcie WSI.
    Wysokiej klasy fachowcy nie dyskutuja o faktach, nie przekrzykują się, wymieniają poglądy i możliwe na gruncie prawa interpretacje.

    Tylko Monisia się pogubiła.
    Jak nigdy, nie była w stanie zawłaszczyć 50% czasu antenowego.
    Ta lekcja kultury prawnej i osobistej, to rzadkość w naszych mediach, niestety……

  436. mag i anumlik!
    Prostujecie opinie prof. Szawarskiego o polskiej służbie zdrowia a o lekarzach szczególnie. Z własnego życia przykrych szpitalnych doświadczeń szpitalnych też nie mam, ale też moje pobyty nie przekroczyły tygodnia i nigdy nie byłam pozbawiona samodzielności, nie doświadczyłam uzależnienia od zewnętrznej opieki.
    O lekarzach, którzy mnie stawiali na nogi mam jak najlepsze zdanie.
    Jednak przyznaję, że poważnie chora jeszcze nigdy nie byłam.
    Z wielkim smutkiem obserwowałam jednak walkę o życie, którą niedawno przegrała moja sasiadka. Zaczęło się niewinnie, kłopotami z dopasowaniem protezy zębów. Odwiedziła kilku znanych dentystów, z profesorem włąćznie, okazało się, że to nowotwór. Kolejni profesorowie posyłali ją sobie kolejno, wreszcie zakwalifikowano ją na operację, któą przeprowadziła wysoko ustawiona pani profesor w klinice akademickiej. Operacja została sowicie opłacona w prywatnym gabinecie pani profesor. Sąsiadka miała pieniądze i na własnym zdrowiu nigdy nie oszczędzała.
    Zabieg został przeprowadzony tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Pani doktor na drugi dzień po zabiegu wyjechała na narty, pacjentka została w szpitalu a personel ją zwyczajnie lekceważył, Cierpiaa tak bardzo, że prosiła mnie telefonicznie, żebym spróbowała załatwić jej jakąś pomoc, żeby jej nie wypisali na drugi dzień. Uruchomiłam swoje kontakty i pozostawiono ją w szpitalu, ale żaden lekarz nie chciał jej przepisać środka przeciwbólowego. Wyszła na włąsną prośbę i opłaciła sobie opiekę domową. Okazało się, że zabieg został przeprowadzony niestarannie, skończyło się ogólnym zakażeniem i długą, bolesną kuracją a nowotwór się rozrósł i wkrótce pani zmarła.
    Ona mi wciąż powtarzała, że powinnam zbierać oszczędności na czarną godzinę…
    Czarna godzina kiedy już nadejdzie, to jest nie do wykupienia. Ja się staram dbać o siebie, jak długo się da a od śmierci jeszcze nikt się nie wykupił.
    Jeśli nie będę się próbowała wykupić, to mi po prostu pozwolą spokojnie odejść wtedy, kiedy nadejdzie moja godzina. A czy ona będzie czarna?
    A kto to może wiedzieć…

  437. Brzydko jest radować się z cudzego nieszczęścia, ale jestem bardzo zadowolony, że wśród medalistów, na żadnej ze skoczni – w konkursie indywidualnym, nie ma Austriaków. Dobrze temu bufonowi !!!
    Bardzo mnie cieszy medal Noriaki’ego Kasai – należał mu się jak psu zupa. Dobrze, że poprzestał na srebrnym. Kamil Stoch, otworzył nową kartę polskich skoczków – wielkie brawa !!! „Łezki” nie było, bo taki był scenariusz i nie było zaskoczenia!!! Serdecznie pozdrawiam wszystkich – Czesław.

  438. NELA
    15 lutego o godz. 21:22
    W służbie zdrowia bywa różnie , a lekarze to ludzie i ludzie tez są różni. Błędy lekarskie się zdarzają . Chirurgia przykładowo to jest sztuka i robota ręczna. Mistrzowi rzadziej się zdarzają wpadki , dlatego lepiej w poważnych przypadkach wybierać tych o których lepiej mówią.
    Mam w rodzinie chirurgów ortopedów i czytałem opinie pacjentów o nich , większość pozytywnych bardziej lub mniej jednak były i totalnie negatywne. A więc nie wszyscy byli zadowoleni.
    Sam dwa razy leżałem w szpitalu (raz operacja nogi, drugi raz rozbijanie wewnętrzne kamieni nerkowych). Operacja nogi to koszmarne warunki na izbie przyjęć. Zmarzłem jak ch.. , chcieli mnie na wózku więź ć na II piętro na salę operacyjną , a ja nie mogłem z tą nogą na nim jechać. Powiedziałem, że wolę pójść i niech mnie podtrzymają pod ręce. Lekarka jak to usłyszała to tak ich obsobaczyła że natychmiast znalazło się łóżko na kółkach , ale koca do przykrycia już nie znaleźli i przykryli mnie połową fartucha.
    Operację chirurdzy zrobili robotę na medal (nawet gips mi ładnie ukształtowali). Potem na sali to można było tylko narzekać na salowe (tu pomogła dyplomacja). bo pielęgniarki i lekarze działali tak jak trzeba.
    Natomiast operacja rozbijania to doskonałe warunki w prywatnym szpitalu i operatorzy na wysokim poziomie, gorzej z tym, że chcieli mnie naciągnąć na zbędny zabieg (bo im się pieniądze z NFZ skończyły i mieli pustki w szpitalu) Zabieg osunięcia gruczolaka w moim wieku niczym złym nie groził , ale niesmak pozostał i leczenie dokończyłem gdzie indziej.
    Miałem też niestety kontakt z kiepską panią chirurg , po tym jak wyłamałem nogę w kolanie. Nie sprawdziła nawet, że ścięgno przy rzepce zostało prawie zerwane i stwierdzając że noga nie złamana zaleciła gips jako leczenie. Błędna diagnoza dotycząca leczenia (należało natychmiast operować i zszyć ścięgno) spowodowała że do dziś jeszcze noga jest niepełnosprawna (mimo ciągłej rehabilitacji). Obecnie już zbyt późno by robić operację.
    Od wiedzy i podejścia lekarzy w poważnych przypadkach zależy wiele i nic dziwnego, że emocjonalnie reaguje się na drastyczne błędy, niedbalstwo i nierzetelność.
    Jednak nie jest tak źle, i mag ma rację , że takie alarmistyczne artykuły niczego dobrego nie robią, bo budzą ogromny brak zaufania do lekarzy, a to czasami może źle się skończyć.

  439. maciek.g – 23:24
    Akurat moje szpitalne doświadczenia wiążą się wyłącznie z chirurgami, jednak zabiegi nie były trudne. Łękotka – w prywatnym szpitalu z uprawnieniami NFZ – sama radość.
    Byłam sama w pokoju, ani godziny dłużej, niż należało, warunki wspaniałe; ładna pościel, pyszne śniadanie i obiad w dniu po operacji – laparoskopowo – po obiedzie wypis i do domu o kulach, a potem do kontroli już po cywilnemu.
    Dwa razy byłam też pacjentką szpitali państwowych i też nie mogę złego słowa powiedzieć, choć po operacji usunięcia migdałków na obiad dostałam jakieś mięso i surówkę z kapusty! A ja łykać bez znieczulenia nie mogłam nawet jakiejś papki z kaszy, którą mi z domu przynieśli. Ale dla lekarzy mam tylko dobre słowa.
    I nie widziałam różnicy w traktowaniu mnie i innych pacjentek, choć ja trafiałam na oddział troszkę pod opiekuńczymi skrzydłami mojego zaprzyjaźnionego lekarza, który od kilkudziesięciu lat leczy mnie i moją rodzinę a w razie potrzeby popchnie sprawę na właściwy tor. Odwiedzi też na oddziale, co nie jest obojętne dla samopoczucia pacjenta i dla personelu też.
    Jednak moja kuzynka, która miała długo i ciężko chorującą mamę – najukochańszą moją ciocię – i teściową, ma ciężkie doświadczenia ze służbą zdrowia w szpitalach, gdzie na koniec życia musiały one trafić, jako pacjentki nie rokujące.
    Opowiada, że gdyby nie jej codzienne wizyty, karmienie i mycie mamy i teściowej, nie byłoby dobrze. Obok ledwo przytomnej chorej stał sobie nieruszony talerz z jedzeniem i nikomu to nie przeszkadzało, tak samo z higieną. Nie przyłożysz się sama, to nikt się zapachem kierował nie będzie a pampersy są drogie, jest ich za mało a chora się nie upomni, bo obsługi nie ma w zasięgu wzroku, zresztą nie komunikuje się ze światem. Proza życia.

  440. Cały czas mi brakuje w Waszych relacjach, jakie doświadczenia pochodzą z epoki rządów PiS, a jakie PO. Bez tego nic nie wynika.
    Ja od siebie mam bardziej ogólną obserwację – w warunkach dyktatury proletariatu jakby bardziej bolało, ale szybciej zrastało.

  441. Ona cie znowu za to doceni, Indoorku. Bo to właśnie jest ta jej proza życia. To szybsze zrastanie. Czy poezja to tez jest? I dunno.

    Milej niedzieli życzę tym wszystkim, którzy tej milej niedzieli sobie życzą. Wszystkim innym życzę poniedziałku. Jakikolwiek by on miał nie być. Natomiast wtorek to już zupełnie inny dzień. Moje życzenia aż tak daleko w przyszłość nie wybiegają.Zostawmy wtorek na inna okazje

  442. Dobra wiadomość na początek dnia!
    http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,15434479,Odnalazl_sie_wlasciciel_psa__ktory_plywal_na_krze.html#TRrelSST
    Czekałam na takie zakończenie przygody psa podróżnika mimo woli.
    Nie wyglądał na bezdomnego.

  443. Ta informacja zbiła mnie z nóg…
    http://boberzkonfitura.blog.onet.pl/?p=511
    Gdyby nie nazwisko autora, to bym pomyślała, że to jakiś żart, w dodatku kiepski.
    Mam w związku z tym kolejne pytanie…
    Czy ubrania na występy olimpijskie też na własny koszt?
    Może na dodatek wbrew PKOl???

    Ta informacja powinna zostać albo potwierdzona, albo też nie i wyjaśniona do samego dna. Bo to jest ciężkie oskarżenie.

  444. ‚NELA’
    16 lutego o godz. 9:05

    Szanowna ‚NELA’, sprawa znana, a Bober jak żaba, jak zwykle, podstawia nogę do podkucia.

    http://www.youtube.com/watch?v=8MiRHmcch9c

    Ponadto pisała o tym już GW. Nie ma też racji co do ilości osób towarzyszących. Sport, na poziomie olimpijskim tego wymaga, niech przeczyta wypowiedź Justyny Kowalczyk ile wynosi ekipa, tylko jej towarzysząca … składała im zresztą gorące podziękowania, a są wśród nich i Polacy i cudzoziemcy … nawet chyba dwóch specjalistów tylko od przygotowania nart (Skandynawowie zresztą). Niech Bober nie mendzi, bo jest w tym populizmie irytujący. Naturalne jest, że w tej sytuacji osób towarzyszących jest zawsze więcej. Natomiast rzeczywiście należy postawić pytanie; jak ministerstwo sportu finansuje zawodników i których, i jakie dyscypliny … bo z tego wynika, że nie te co powinni.

    Pozdrowienia.

  445. Haszszu!
    Wygląda więc na to, że na pomoc ze strony państwa mogą liczyć ci sportowcy, którzy coś już z siebie dali, mają konkretne osiągnięcia i rokują na przyszłość. Nie ma, jak w bogatszych krajach infrastruktury; krytych hal, odpowiednich bieżni, bo budujemy stadiony tylko dla piłkarzy, co mają w wyżelowanych łbach powywracane do potęgi.
    Sportowiec w biednej Polsce musi sponsorów do siebie przekonać, zabiegać o dotacje, o miejsce do teningu… musi mieć wyjątkowo silną motywacje i wiarę we własne siły, aby się przebić.
    Za to ja osobiście ich cenię, podziwiam i nieba bym im przychyliła..
    Ale z drugiej strony… przykład Adama Małysza ukazuje, jak indywidualne sukcesy mogą się przekuć na zmianę podejścia do konkretnej dyscypliny sportu. Dziś nasi skoczkowie mają profesjonalną opiekę całej armii speców od wszelkich możliwych problemów, związanych z ich kondycją, treningiem, psychiką, sprzętem i jego konserwacją…
    Małymi kroczkami, ale do przodu!

    A Włodzimierz Czarzasty w malinowym sweterku śmieje się w głos z naszych polityków, co to się dumnie wypięli na całe olimpijskie igrzyska, aby pokazać, swoją niezależność od tej wstrętnej Rosji; dzięki czemu mogą okazywać swoją radość z sukcesów naszych sportowcóe w Soczi ze szczytu Gubałówki.
    O!

  446. Dodać tu jeszcze należy, że nasi zwycięzcy sportowcy są autentycznie szczęśliwi i dumni, stojąc na podium, ze zdobytym ogromnym, własnym wysiłkiem złotym medalem olimpijskim! Na przekór złym warunkom, na przekór mizernej i ciężko wywalczonej pomocy ze strony komitetu olimpijskiego i sponsorów. Jak oni się cieszą!
    Wystarczy spojrzeć na zdjęcia z uroczystości dekoracji Zbigniewa Bródki.
    https://www.google.pl/search?q=Br%C3%B3dka+podium&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=s5AAU4DdEYno4gT7koBo&ved=0CD8QsAQ
    Jego uśmiech i wściekłość tego, na drugim miejscu.
    Nie potrafił się z porażką pogodzić.
    Zresztą porażką tak minimalną, że właściwie to był remis…

  447. @Haszszu i Nela
    Niefinansowanie olimpijczyków przez rząd to nie tylko nasza specjalność. Znacznie zamożniejsza Ameryka też do finansowania osób o niewyrobionej jeszcze pozycji niezbyt jest łaskawa. Jak, na ten przykład Kaitlyn Farrington. Oto link do stosownego artykułu:
    http://ofsajd.onet.pl/newsy/kaitlyn-farrington-zdobyla-zloty-medal-do-soczi-pojechala-bo-rodzice-sprzedali/k2tl9

  448. O pisaniu bez późniejszego wstydu:

    Zamknęłam pogrubienie! Przysięgam!

    Chyba wystarczy …

    A nie chodzi o wstyd, który przychodzi gdy adrelealiny już mniej i do głosu wraca rozum. Napisałem o doświadczeniu jakie poznają panie z dziewczęcia stając sie kobietą: Przysięgał, póki siegał!

    Na kursie komputerowym, aby po pierwszym wykładzie kursanci się nie zbuntowali wykładowca pomija pierwsze podstawowe pytanie jakie nasuwa bogate w doświadczenia upowszechnianie komputerów osobistych: Po co to Wam?

    Gdy Polak słyszy takie pytanie, to ciśnie się mu mocno uczuciowa reakcja: Cham! Bo Polak jest honornym wojewodą na swoim gumnie!

    @zezowaty chciał się pochwalić znajomością programu TeamViewer i nazwał go systemem, aby poważniej zabrzmiało.

    Program ten zaczepnięty przez wujka Google przedstawia się tak:
    Za pomocą programu TeamViewer możesz w przeciągu niewielu sekund nawiązać połączenie internetowe z dowolnym komputerem osobistym lub serwerem i zdalnie nim sterować tak, jakbyś tuż przed nim siedział.

    Nie sa prawdą określenia:
    w przeciągu niewielu sekund
    z dowolnym komputerem osobistym.

    Zależnie od wykupionej licencji na użytkowanie programu TeamViewer mamy mniejsze lub większe możliwości. Komputer centralny w danej chwili ma dostęp do podwiązanego komputera osobistego – DOKLADNIE JEDNEGO! A więc przy stece komputerów podwiązanych pod centralny na żądanie oraz natychmiast to są mrzonki.

    Nie znam tego programu i nie czytałem opinii internatów o nim.
    Mnie się jego użycie kojarzy z z panem z elektrowni wstukującym odczytany stan licznika energii elektrycznej do komputerka przypominającego obszerne etui na moje okulary.

    Podobne komputery osobiste, zwane popularnie terminalami, mają kelnerzy i kelnerki w restauracjach. Czytnik kart w budowany w taki terminal może mieć opcję wyboru dwóch stanów:
    Z kieszonkowym
    oraz
    Bez kieszonkowego

    Pierwszym z pociągnięć ponownych rządów PiS będzie rozporzadzenie o ograniczeniu dotychczas swobodnej sprzedaży terminali z opisaną opcją.

    Bez wywieszenia wcześniejszego powiadomienia zawitał do mnie przedstawiciel firmy gazowniczej. To było byc może przedstawiene się nie będące wykroczniem. Postawny pan odnotował w notatniku papierowym stan mego licznika gazu. No to powiadomiłem go, że nie ma co pukać do obu sąsiadów, bo są na służbie. Pan milcząco kiwnął głową. Zacząl się pospiesznie poruszać w dół schodami i po kilkunastu sekndach widziałem go przez okno idącego przez park w przeciwnym kierunku niż dzielnicowy komisariat.

    Dwa dni temu zawisło na drzwiach budynku zawiadomienie o odczycie liczników gazowych. Nie czytałem go. Żona trzęsąca skutecznie wspólnotą mieszkaniową zapytała jaką firmę reprezentują dwaj panowie od gazu za naszym progiem. Padła nazwa firmy z ktorą dwa lata temu wspólnota rozwiązała umowę. Czy to biały wywiad gangu czyszczącego mieszkania, czy bałagan w upadającej firmie wynajętej przez PGNiG – nie wiem.

    Zatem: ani mowa, ani pismo nie są tym, na czym możemy się opierać.

    Całe zwirowanie wzięło się z pomysłu, aby Młody nie fatygował się do ciotki Neli, ale aby obsłużył ją zdalnie.

    I nie pomogło PeeReLowskie stwierdzenie, że nie zastąpi już obcowania ciał obcowanie dusz.

    Zdalną pomoc Neostrady to ja mam za pieniądze. Telefoniczną. Co to jest Zdalna pomoc oferowana przez system Windows XP Home – nie wiem. Nie korzystałem.

    Konsultant Neostrady męczył się ze mną pół godziny, bo uważał, ze Nazwa użytkownika to jest mój adres email. I tak było mimo wstęepnego mego uwierzytelnienia polegającego na podaniu urzędowego imienia mej żony i jej rzędowego dwuczłonowego nazwiska. Bo to ona jest oficjalnym użytkownikiem. Po długotrwałej awarii centrali telefonicznej skutkującym niepokojem diod mego rutera wreszcie odzyskałem DOSTĘP do sieci po skorzystaniu ze ZDALNEJ POMOCY – telefonicznie.

    W swym wyjaśnieniu wzmiankowałem o LOKALNYM domyślnie ustanawianym ograniczeniu dostępu do własnego peceta wbudowanym przez producenta. Tak jest z komputerami osobistymi oraz z komputerami publicznymi. Czynności bardzo zmieniające USTAWIENIA a wykonywane bardzo rzadko powinny być poza zasięgiem odruchów użytkownika komputera osobistego.

    Ta idea samoograniczenia mną kierowała przed udzielaniem warsztatowych wskazówek blogowych co do użytkowania. Poważny informatyk proszony o pomoc zwykle pyta: Instrukcję przeczytałeś? FAQ przejrzałeś? Na infolinię dzwoniłeś?

    @NELA zazdrośnie chroni specyfikację swego stanowiska komputerowego, a nazwę systemu operacyjnego swego peceta traktuje jako intymność. Na blogu podawanie takiej informacji NIE UCHODZI! NO NIE UCHODZI!!!

    A więc PRAWDĄ jest, że @staruszek żadnego problemu @NELI ABSOLUTNIE nie rozwiązał! PRZYSIĘGAM – bo nie sięgam.

    A @NELA jest niedostępna.

    Po linkach @mag i @NELI można wnioskować, że mają na swoich pecetach inne podstawowe oprogramowanie niż moje.

    Korzystam z darmowego antywirusa Avast i z darmowego czyściciela Odkurzacz. Oba programy są bezpieczne i bardzo skuteczne. Nie instaluję programów całkiem nieznanych, a śmieci po instalacjach programów niedopracowanych pomaga mi usuwać darmowy program Revo. Czy one są dostępne pod innym systemem niż moje Windows XP Home? Nie wiem.

    Zatem ABSOLUTNIE – jak w telenoweli Klan – mogę coroczne formatowanie i TeamViewer traktować jako stroszone pióra samców alfa. Naiwne paniusie mogą się zaroczyć. A mnie na początku zawodowego kontaktu z kmputerami nauczono: To jest sztuczne środowisko. Pierwsze: nie szkodź innym. Bo cię skierują do przebierania ziemniaków.

    PRL z jego nielicznymi komputerami przeszedł do historii.

    W masowym społeczeństwie selekcjonerzy ziemniaków bez szkód mogą na blogach stroszyć pióra i recenzować świat. Pozwalam, bo mam ROZDĘTE EGO nie warte obrony przez me otoczenie i uczciwości intelektalnej w traktowaniu.

    A łobuz jestem przeciętny.
    Ot konus – 169 (bez kaszkietu).

    Do komentowania na blogu gdzie bogiem jest wrogość, a boginią niezyczliwość moje uwagi są zbędne …

    Zdrówka psychicznego życzy komentatorom pacyfistyczny oportunista. Będzie potrzebne, gdy z nad Madery Atlantyk przypędzi nad Polskę złą pogodę uczynioną przez Tuska.

  449. Z tego co mi wiadomo – kieszonkowe to się udziela swoim dzieciom. Kelnerowi daje się napiwek (znaczy naszym kelnerom. tamtym zaś tip, Bedienungsgeld lub pourboire dla Antoniusa)
    Cały czas zaś niecierpliwością czekam na dowód Antoniusa z którego wynikałoby że wedle znanych mu praw fizyki 0.006 = 0.003

  450. Staruszku!
    Im mniej cię rozumiem, tym bardziej podziwiam.

  451. @NELA

    Moje streszczenie, czyli abstrakt.

    O komputerze i jego oprogramowaniu standardowe zalecenie sformułowane do standardowego domyślnego użytkownika:

    wpierw sformułuj swoje potrzeby w sferze komunikacji i przetwarzania tekstu oraz udogodnień w liczeniu zanim zaczniesz wymieniać marki producentów sprzętu lub producentów oprogramowania; a więc krótko: po co?

    Po drugie:

    MINIONE żywiołowe tworzenie darmowych programów czyszczących przez poduczonych informatyków to skutek zbyt małych NIEGDYŚ pojemności dysków pecetów. Dziś na dysku nowego taniego peceta można zmieścić zasoby dzielnicowej biblioteki publicznej i szybciej fizycznie się dysk zużyje NIŻ ZAPCHA.

    Jak ktoś lubi demolki, to niech formatuje dysk systemowy co tydzień.

    W ciemno mogę przyjąć, że używasz 1/6 możliwości swego peceta.

    Gdyby Ci nie popsuł się wiatraczek, to nie dowiedziałabyś się, że dla Twego dobra masz na dzień dobry utrudnione zaglądanie w niektóre zakątki swego peceta i nie byłoby potrzeby rozdzierać sklejenia ZDALNEGO DOSTĘPU i ZDALNEJ PRACY.

    Powstrzymałem sie poprzednio od przywołania potrzeby DYSCYPLINY użytkownika. Film Odyseja kosmiczna kończy się sceną wypowiedzenia posłuszeństwa komputerowi przez człowieka.

    To jest wizja – przepraszam za brutalność – której realizacji nie dożyjemy. Na dziś blog pozwala pieprzyć bez groźby kiły.

    Rosyjski folklor ma krótką teorię o pochodzeniu chorób:
    Wszystkie choroby biorą się z nerwów; z wyjątkem sifilisa biorącego się z przyjemności.

    Czy znów było za mało do zrozumienia?

  452. Staruszku!
    Aktualnie nabrałam odpowiednią ilość oczek na druty, przerobiłam już kilkanaście razy…
    Będzie całkiem ładna wełniana kamizelka.
    W pasy oliwkowo – beżowe.
    Ścieg – krateczka.
    Na tym się akurat troszkę znam. Miałam trochę wełny z poprzedniej produkcji swetra na zimowe dni… No to dokupiłam pasujący kolorek i sobie dziam tę kamizelkę.
    Na komputer spoglądam spod oka… czasem go po klawiszach poklepię i tyle.
    I jemu i mnie to w zupełności wystarczy.
    Zanim przylecą wiosenne jaskółki, ja porobię na drutach.

  453. Nela
    Ej, nieładnie, nieładnie.
    Nie doceniasz potęgi i wagi peceta w życiu współczesnego człowieka.
    Zupełnie jakbyś lekceważyła dżendera.
    Też mi coś, babskie ścibolenie na drutach.

  454. Gdy na drutach pecety już ścibolą kobiety,
    Jaskółki spod dżendera ćwierkają: o, rety!

  455. Taka refleksja ;
    Przeczytałem wszystkie posty od 15 lutego i natychmiast Serdecznie dziekuję Wszystkim – fajnie sie czyta , niema rozgorączkowanych ludzi z nadmiarem żółci i nie ma potrzeby pomijania kogokolwiek ( u red.Passenta są takie osoby , rano @ Falicz jako pierwszy od dołu )
    Poza tym fajny dzień z sukcesami Biało-czerwonych i IO w Soczi coraz sympatycznej opisywane ( Interent ) przez polskie media , a tak było nieładnie .
    Scenografia hali gdzie wręczają zwycięzcom medale nadzwyczajna .
    Po IO Soczi oczekuje mniej entuzjazmu do organizacji IO zimowych w Polsce ,chodzić po ziemi i pracowac nad rokiem 2020 -granicznym , kiedy My musimy osiagnąć pełnoletność w UE nieżależnie jaki wtedy będzie stopień unifikacji .
    Oby PiS nie wygrał wyborów w 2015 bo wtedy DUPA BLADA !

  456. @Indoor Prawdziwy
    16 lutego o godz. 15:09

    ***Z tego co mi wiadomo ? kieszonkowe to się udziela swoim dzieciom. Kelnerowi daje się napiwek (znaczy naszym kelnerom. tamtym zaś tip, Bedienungsgeld lub pourboire dla Antoniusa)***

    Szczerze mówiąc nie rozumiem, dlaczego szanowny bratanek mi się czepia z francuszczyzną – lub wyróżnia? Za kilka wyrazów lub zwrotów?
    Jeśli chciałeś mi ułatwić zrozumienie, to „pourboire” nie jest najodpowiedniejszym wyrazem, lepiej było napisać „Trinkgeld”, bo nigdy w życiu nie słyszałem o „Bedienungsgeldach”, ani takowych nie dawałem. Może są w niemieckich burdelach, ale w nich niestety nie byłem.

    ***Cały czas zaś niecierpliwością czekam na dowód Antoniusa z którego wynikałoby że wedle znanych mu praw fizyki 0.006 = 0.003***

    Nie mam pojęcia o co chodzi. Nie wykluczam istnienia takiej równości, ale nie potrafię tego udowodnić.
    Wiem, że istnieje popularny, pozornie dobry, ale fałszywy dowód, że 2=1.
    Z niego do powyższej równości jest jeden krok – dzielenie obu stron równości przez mniejszą liczbę. Niestety nadal będzie to bzdura.

    @staruszek

    ***Korzystam z darmowego antywirusa Avast i z darmowego czyściciela Odkurzacz. Oba programy są bezpieczne i bardzo skuteczne. Nie instaluję programów całkiem nieznanych, a śmieci po instalacjach programów niedopracowanych pomaga mi usuwać darmowy program Revo. Czy one są dostępne pod innym systemem niż moje Windows XP Home?***

    Pisałem kiedyś, że nie nauczę się na starość subtelności sieciowych, ale używam komputera i dobre rady w konkretnych przypadkach mogą być cenne. Też mam XP Home i od lat Avasta darmowego. Nie miałem żadnych problemów od wielu lat. Przy skorzystaniu z aktualizacji Avasta kilka dni temu program zabił połączenie z siecią. Dopiero odinstalowanie modułu filtru sieciowego (przez córkę) spowodowało odżywanie połączenia z siecią, bo fizycznie sygnał dochodził do karty sieciowej (sprawdzono laptopem). Teraz straszy mnie Avast wykrzyknikiem, ale boję się uzupełnić program, bo może znów mnie odetnie od sieci.
    Nie znam programu „Odkurzacz” ani „Revo”. Pytanie do użytkownika:
    „Warto je zainstalować, przy raczej umiarkowanej znajomości informatyki? Co to znaczy „programy niedopracowane” – własne czy firmowe”?
    Kiedyś programowałem dużo w Fortranie i w innych językach, bo były mi potrzebne programy do pracy, ale teraz już tego nie robię, tylko instaluję to, co wydaje mi się przydatne, za darmo lub za opłatą.

    ***Konsultant Neostrady męczył się ze mną pół godziny, bo uważał, ze Nazwa użytkownika to jest mój adres email.***

    Ten konsultant miał chyba rację, bo od pewnego czasu ta firma na chama wprowadziła zamiast mojego (krótkiego) „user name” kompletny adres e-mailowy, bez możliwości zmiany. Musiałem zmienić w programie pocztowym, bo na to konto przychodzą rachunki za neostradę.
    Nasz webmaster zrobił to samo w poczcie uniwersytetu, ale nie mam pojęcia, dlaczego?

  457. Weź webmaster, wyjdź na drogę
    I nie pytaj się… dlaczego?

  458. Nela
    Ech, jakie to były piękne czasy, gdy brało się nie jakiegoś webmastera, ale SERCE i wychodziło na drogę.

  459. mag!
    Dzisiaj to…
    Uciekaj skoro świt….

    Ale powspominać zawsze pięknie.

  460. @NELA

    Doceniam Twe żartobliwe przekomarzanie się w stylu TAKA MALA.

    Na poważnie – w nawiązaniu do wątku z En passant – populacja stroniących od komputera to jest matecznik PiSowej Prawdy.

    Mieszkający w dorzeczach Odry i Wisły Starzy tych, co to w UK rezydują drażniąc Davida Camerona rozmawiają z Młodymi w rozmowach wielostronnych obsłgiwanych przez opcję Telekonferencja programu Skype.

    Sama korzystasz z płatnej Polityki online.

    A blogując nie jesteś sama, a przynajmniej taka sama, jak w stanie bez sprawnego komputera. Bedronka za niedłgo zmieni swoją politykę i będzie dawała większy upust płacącym zbliżeniowymi kartami płatniczymi niż gotówkodawcom. Wirtualny kasjer już dziś jest tańszy niż żywo-osobowy.

    Aby nie zgłupieć przy drutach sięgasz po gazetę a tam freaki hejterją na temat blockbusteru i to drukowane jest bardziej zrozumiałe niż pop-up menu. I CHYTASZ feat Maryla coveru inedita jak głodna ryba dżownicę nadzianą na haczyk.

    Dżownica to ma łatwo!
    Nie musi słuchać wezwań: Lewą marsz!

    https://www.youtube.com/watch?v=cR_YpBlJOeY

    A o tobie zdeaktywowany cudzysłowami song of you:

    „http://www.youtube.com/watch?v=FD0KLQ5DjPA&feature=plcp”

    No i nie wiem czy mieszkańcy dorzecza Łupawy są politycznie wędrowni od Gowina do Palikota na podobe troci wędrownej tam zyjącej i a like obatel Henry Czarnecki. KaPeWu?

  461. staruszku
    Ależ populacja pisowczyków posługuje się rozmaitymi gadżetami!
    Nawet moherówki niby robią na drutach berety, ale jak trzeba używają swoich ajfonów, często kupowanych przez dobre dzieci lub wnuki (mam taką sąsiadkę), płacą kartami zbliżeniowymi itp.
    A tym bardziej pisowska awangarda, łącznie z ichnimi ekspertami i profesorami.
    Nawet chyba sam Prezes potrafi posłużyć się (od biedy glińskiej) tabletem.
    Co tam zwykły pecet, stacjonarny zwłaszcza.
    Ja lewaczka (od „Lewą marsz”) mam np. zwykłą komórę, tyle że świeżutkiej generacji Nokii.

  462. Szanowni panowie: @Indoorze Prawdziwy (15.09 dnia 16.02.) oraz @Antonius (20.17 dnia 16.02.) – odnoszę wrażenie, na podstawie Waszej wymiany zdań, że to ja jestem tym, który spowodował „problem” tych 0,003 = 0,006.
    Pan @Indoor Prawdziwy pisze: cały czas zaś niecierpliwością czekam na dowód Antoniusa z którego wynikałoby że wedle znanych mu praw fizyki 0,006 = 0,003 .
    Pan @Antonius, zaś napisał do niego: nie mam pojęcia o co chodzi. Nie wykluczam istnienia takiej równości, ale nie potrafię tego udowodnić. Wiem, że istnieje popularny, pozornie dobry, ale fałszywy dowód, że 2 = 1 .
    Otóż panowie @Indoorze Prawdziwy oraz @Antoniusie, to ja wprowadziłem „do obiegu” zdanie: dzisiaj uwierzyłem, że można uronić łezkę wzruszenia. 0,006 sek a jakie ważne .
    Ale po kolei :
    – szanowny @Indoorze Prawdziwy, chodzi o to, że Holender (nie będę się wysilał, by napisać poprawnie jego nazwisko), przegrał z panem Bródką o 0,003 sekundy (co przy uwzględnieniu prędkości postępowej panczenisty w pobliżu mety wynosi to około 4,2 cm z pokonywanej odległości). By dorównać panu Bródce powinien był „pojechać” szybciej o 0,003 sekundy. Natomiast, by wygrać z Nim, konieczne by było zwiększenie prędkości jazdy o następne 0,003 (podobno z taką dokładnością można zmierzyć czas jazdy współczesnego panczenisty na lodowisku – to jest zdanie Holendrów właśnie na poparcie zabiegów o dwa złote medale na tym dystansie!!).
    W sumie, by stanąć na podium w miejscu gdzie stał pan Bródka, Holender powinien był osiągnąć lepszy swój czas o 0,006 sekundy właśnie.
    Myślę, że chodziło Tobie wyłącznie o to by „dogryźć” panu @Antoniusowi (?) – ponieważ czytasz nieuważnie komentarze kolegów z blogowiska pani Janiny, w dodatku nasi „mądrzy” komentatorzy telewizyjno – radiowy z uporem maniaka plotą o tych 0,003 sekundy !!!
    To co wyżej napisałem, (wyobraź sobie szanowny @Indoorze Prtawdziwy) wyszło mnie bez konieczności sięgania do całkowania w pamięci!!!
    – Szanowny @Antoniusie – chyba chodzi o założenie, że: ax2 + bx + c = 0, i to, zresztą słuszne założenie, „cichcem” wprowadzić do mianownika, na zasadzie, że może słuchający naszego „wywodu” tego nie zauważy!! W końcu wychodzi, że 2 = 1, ale to nie ma żadnego związku z tymi 3-ma milisekundami !!!
    Serdecznie pozdrawiam obu panów i przepraszam @Antoniusa za zamieszanie, do którego trochę się przyczyniłem – Czesław.

  463. @Antonius

    Dopracowany – relatywnie – program to TeX.
    Jest to program edycji komputerowej tekstów nakowych autorstwa Donalda Ervina Knuth. Dopracowanie tego programu Wikipedia.pl opisuje tak:

    Program powstał, ponieważ prof. Knuth nie był zadowolony z wyglądu swojej książki The Art of Computer Programming. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i stworzyć język programowania, który umożliwiłby skład tekstu wysokiej jakości. Początkowo profesor zakładał, że prace zajmą najwyżej pół roku, jednak jego oszacowanie było błędne ? ostatecznie program został ukończony po ok. ośmiu latach, w 1985 roku. Z tą chwilą rozwój programu został zatrzymany, były poprawiane jedynie błędy.

    Profesor Knuth wyznaczył nagrodę pieniężną za każdy znaleziony w jego programie błąd. W roku 1985 nagroda wynosiła 1 cent, była podwajana co rok aż do 327 dolarów i 68 centów.

    To AŻ jest datowne tak: [dostęp 2010-04-17].

    Jesteś @Antonius’ie zbyt dużym lemingiem, aby historia TEXa była dla Ciebie nowością. Zatem jako literacki adresat opowieści przyjmnij jeszcze opowieść o moście, który był dopracowany bardzo długo do chwili, gdy powiał silny wiatr poprzecznie do mostu. Most stał się wąskim poziomem żaglem i tak dotarliśmy do efektu ubocznego.

    Jednym z warunków uznania programu jako przyzwoicie skonstruowanego programu pracjącego na komputerze jest niedawanie efektów bocznych.

    Światek komputerowy zna Avastowe odcinanie od sieci.
    Oto co po kilku chwilach znalazłem na witrynie e-antywirusy.pl:

    Avast 5/6 blokuje internet, nie działają osłony, firewall

    Jeśli po instalacji Avasta w wersji 5/6 straciłeś połączenie z internetem, prawdopodobnie w systemie są pozostałości po wcześniej instalowanych programach antywirusowych (wcześniejsze wersje Avast lub produkt innego producenta). Użyj odpowiednich narzędzi z tej listy w zależności od tego jaki produkt instalowany był wcześniej, następnie zainstaluj jeszcze raz Avasta.

    Jeden z matematyków chciał dowieść istnienie Boga smując nieskończoną sumę:

    (+1)+(-1)+(+1)+(-1)+(+1)+(-1)+(+1)+(-1)+(+1)+(-1)+ …

    … a doświadczeni informatycy twierdzą, że nie istnieje program bez błędu. Tylko kobiety nas odciągają od znalezienia błędu w każdym programie i są logistyczne klopoty z piwem i winem …

  464. Robiąc na drutach można głowę zająć czym innym…
    Można słuchać muzyki, albo „Szkła kontaktowego”, a także zrobić sobie krótką przerwę, kiedy z telewizora padają głośne słowa; „Zwuczit gimn Polszy!!!”
    Jak pięknie spiker zapowiada!
    I jak pięknie nasz hymn w Rosji grają!
    Serce rośnie…
    Dobranoc!

  465. Nie odbija mi klawisz U.
    Przepraszam za usterki wizji.

    Tu poniżej epizod z młodości @Antoniusa:

    http://www.youtube.com/watch?v=j-zczJXSxnw

    W Warszawie zapowiadany wiatr nie przekraczajacy 6 m/s.
    Usain Bolt w szczycie możliwości to leciutko poniżej 10 m/s na lekko osłoniętym trybunami stadionie lekkoatletycznym.

    Dobrej nocy.
    Na Maderze huragan. Tak donosi IchDziennik.

    Gadżedziaże oddadzą swe zabawki Państwu Prawa i Sprawiedliwości jako dar zbliżający bilion dziś leżący uparcie na horyzoncie. Jak złote obrączki dla ratowania portu lotniczego w Gdyni imienia hodowcy danieli.

    Binięda główkuje jak przydeptać horyzont …

  466. Gdy Uzdrowiciel dobierze się szarym gospodarzom do skóry domiarami, to okaże się, że przebierańcy Andrzeja Rosiewicza zaowocują mu tantiemami. I CBOS znów będzie klamał exprezesowi.

    Volswagen to jest nazwa czołgu Rasy Panów.
    A Hoffman to będzie nazwa mostu wzdłuż Kępy Polskiej.
    Wesoło będzie na deptaku w Ciechocinku!

  467. Jak zwykle czytałem komentarze od najświeższego i nie wiedziałem, kto kołysze tym mostem. Wytrzymał jednak długo, co świadczy o tym, że materiały były za mojej młodości lepsze niż obecne.
    Przykład: Ta nowa droga, której nawierzchnię można było zrolować razem z siatką pod asfaltem – przed deszczem?

    Cieszy mnie, że już nie muszę udowadniać, że 3 tysięczne sekundy niewiele się różnią od 6 tysięcznych. U mnie liczą się dopiero minuty podczas szybkiego biegu do łazienki!

  468. Nela 16 lutego 23:05 ;
    * padają głośne słowa „Zwuczit gimn Polszy !!!”
    Pozwole sobie dodać że zapowiadajcy wygłasza ” Zawojował dla Polszy ” -szczegolnie to słowo zawojował ( przeciągle ) bardzo mi pasuje ,nawet bardziej niż zobył .
    Nie pamietam od lat by zawodach sportowych Hymn Polski grano tak długo , wreszcie ucho może sie naciszyć , a rywale i publiczność mają też czas posłuchać nie tylko jednej zwrotki jak to zwyczajowo bywa .
    ps.
    Przydałyby sie ciwiczenia ze znajomości tekstu polskiego hymnu który Rosjanie Polakom zaprezentowali .

  469. Nela, Waldemar
    Jestem zbudowana TAKIM odegraniem polskiego hymnu w Soczi.
    Szkoda że nasz naczelny patriota nie za bardzo zna słowa i ma fatalną dykcję („z ziemi wolskiej do Wolski”, czy jakoś tak), bo to że fałszuje – trudno, nie każdemu bozia dała dobry słuch i głos.
    Ech, ci bracia Słowianie Rosjanie.
    Różne były rachunki krzywd między nami, a ich karta na pewno znacznie bardziej jest obciążona, ale na poziomie tzw. kontaktów międzyludzkich zazwyczaj mieliśmy i mamy do siebie wzajemn