Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

15.04.2014
wtorek

PiS policzy sobie głosy

15 kwietnia 2014, wtorek,


Szef sztabu wyborczego PiS, poseł Andrzej Duda, oznajmił, a prezes Kaczyński potwierdził, że PiS samodzielnie policzy głosy w wyborach. Na początek w europejskich. To niebezpieczna dla demokracji inicjatywa.

Inicjatywa pilnowania wyborów przez PiS nowa nie jest, przywołuje się ją coraz częściej, w miarę jak kolejne wybory partia ta przegrywała – utrwalenie wizji, że następne mogą zostać sfałszowane, jest miła, przynajmniej utrwali w elektoracie przekonanie, że cała otaczająca go rzeczywistość jest wroga.

Dotychczas było to jednak tylko „pilnowanie”, czyli – jak rozumiem – stróżowanie w komisjach wyborczych, czy ktoś czegoś nie dosypuje. Każda partia ma prawo do swojego obserwatora w lokalu wyborczym i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie coraz wyraźniejsze sugestie, przechodzące nawet w pewność, że chodzi o możliwość fałszerstw. Jednak pierwszy raz padł pomysł samodzielnego, alternatywnego policzenia głosów i w ślad za tym zapewne ogłoszenie alternatywnych wyników. Jak owo liczenie będzie się odbywać już w trakcie głosowania – bo tak rozumiem zapowiedź sztabowca, gdyż celem ma być skonfrontowanie własnego wyniku z późniejszymi oficjalnymi danymi PKW – tego nie wiem. Na tę okoliczność ma powstać system, który zapewne ujawniony nie będzie. Ale jak jest system, sprawa wygląda poważnie.

To, co PiS opowiada o wyborach, też jest poważne i to bez względu na to, czy tysiące aktywistów partii Jarosława Kaczyńskiego stanie czujnie przy każdej urnie, czy nie, aby pilnować ich od rana do wieczora, a nawet do rana (jeśli komisje wywieszą później swoje sprawozdania, co zawsze jest podejrzane, bo jeśli wyniki wywieszają późno, to może kombinują?).

Przecież w takich zapowiedziach najmniej chodzi o owych aktywistów. Chodzi o klimat, o ten wymarzony klimat ciągłego zagrożenia i osaczenia prawdziwych Polaków, prawdziwych patriotów, którzy już prawie witają się z władzą, aby naród wreszcie uszczęśliwić, tyle że jakieś niecne knowania mogą w ostatniej chwili pozbawić PiS triumfu.

To, co ta partia opowiada o możliwości sfałszowania wyborów i własnym alternatywnym liczeniu, dobrze wpisuje się w cały projekt budowy pisowskiego alternatywnego państwa: swoje gazety, swoja telewizja (już raz ten eksperyment na mediach publicznych przeprowadzono, ale skutkiem nieudolności skończył się klapą), swoja prokuratura, bo do tego przecież sprowadza się postulat powrotu prokuratury pod kuratelę partyjnego ministra sprawiedliwości. I dalej: swój Trybunał Konstytucyjny (próby podjęto za rządów PiS), swoja jakaś akademia nauk, która będzie nadawała tytuły i dyplomy swoim naukowcom (rzecz zapowiedziana w programie partii), swoje święta itp.

Paradoks polega na tym, że wszystko, co niezależne od PiS, jest PiS-owi z natury obce. Naprawdę niezależne w oczach działaczy tej partii może być tylko to, co pochodzi z nadania PiS. Tak więc jeśli dodamy alternatywne liczenie głosów, to mamy kolejny element alternatywnego państwa i delegitymizowania obecnego, co przecież jest jak najbardziej jawnym celem tej partii, nie bez powodu zwanej czasem pozasystemową.

Tymczasem jeśli coś nam się rzeczywiście udało w minionym ćwierćwieczu, to właśnie wybory. Nie było prób podważenia wyników żadnego z dotychczasowych. Nie było zarzutów fałszowania, a jeśli były takie próby, jak w przypadku wyboru Aleksandra Kwaśniewskiego na urząd prezydenta, to ostateczna decyzja zapadła przed sądem, jak w demokratycznym porządku przystało. Rozprawa z 1995 roku była zresztą wielką lekcją demokracji, dziejącą się na oczach wszystkich zainteresowanych obywateli, dzięki bezpośredniej transmisji telewizyjnej. Nie kwestionowano wówczas zresztą liczenia głosów.

Nacisk położono na to, że wyborcy zostali przez kandydata wprowadzeni w błąd poprzez podanie przez niego nieprawdy w informacji o wykształceniu. Nie walczono więc z PKW, z ogłaszanymi przez nią wynikami, choć w latach późniejszych próbowano wojen podjazdowych z poszczególnymi członkami komisji. Nigdy jednak nie podjęto poważnej próby delegitymizacji tej instytucji. Teraz taką próbę się zapowiada.

Niezależnie od ciekawości, jak PiS będzie alternatywnie liczył głosy i jaki poda wynik, sama inicjatywa jest dla demokracji niebezpieczna. Od dawna dość beztrosko patrzymy na tę budowę alternatywnego państwa jak na jakiś twór pokraczny, zrodzony z politycznej frustracji. Ale kto mógł przypuszczać, że tylu uwierzy w zamach pod Smoleńskiem, skoro od początku było wiadomo, że to wielka, bo wielka, ale katastrofa lotnicza.

Podważenie zaufania do wyborów też może się powieść, bo np. kolejna przegrana PiS, o ile do niej dojdzie, dla wyborców tej partii będzie zupełnie niezrozumiała. Przecież jesteśmy tacy wspaniali, jesteśmy takimi patriotami – a takiego wodza, czy nawet dwóch wodzów, bo przecież do Jarosława dołączył Antoni, niezawodny Antoni – to jednak nasi wrogowie wygrywają! To jest możliwe tylko przez fałszerstwo. Może niech więc zawczasu ksiądz Małkowski jakieś egzorcyzmy odprawi i demokrację jednak uratuje?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 160

Dodaj komentarz »
  1. Nie widzę nic nagannego w tym, że jakaś partia chce kontrolować uczciwość wyborów. Nie łamie to zasad demokracji a wręcz przeciwnie. Myślę, że wielu Polaków ma wątpliwości co do uczciwiości liczenia głosów, szczególnie po informacjach, że członkowie PKW jeździli do Rosji na szkolenia a liczenie odbywa się za pośrednictwem rosyjskich serwerów. Nie podzielam Pani zdziwienia, że rośnie liczba ludzi wierzących w zamach smoleński. To efekt kompromitacji prowadzących śledztwo, co obnażyła komisja Macierewicza. Pani twierdzenie że od początku wiadomo było wiadomo że to katastrofa, nie ma pokrycia w faktach.

  2. Faktycznie. Też jestem wielce zaciekawiony jak PiS chce liczyć głosy w kolejnych, oczekujących nas głosowaniach. Zgodnie z obowiązującym kodeksem wyborczym głosowanie jest tajne (jedna z fundamentalnych zasad demokratycznego prawa wyborczego ) a w liczeniu głosów nie może uczestniczyć ( nie może liczyć głosów ) nikt spoza członków komisji wyborczych. Partyjni/komitetowi – ( komitety wyborcze mam na mysli ) obserwatorzy, których obecność w lokalach wyborczych kodeks dopuszcza, nie są zaliczani do składu konmisji wyborczych.
    Ciekawe. A swoją drogą jest to jeden z wielu przykładów jak Prawo i Sprawiedliwość wyobraża sobie funkcjonowanie prawa. W moim przekonaniu – nader selektywnie i relatywistycznie; pro bono sua.

  3. Paranoik jest nieufny.
    Paranoik przekonany o własnej genialności- co najmniej w dwójnasób.
    Tym bardziej, że MUSI znaleźć przyczynę/ usprawiedliwienie, dla swoich dotychczasowych klęsk wyborczych.

    Na dodatek, paranoik chce kontrolować wszystko.
    A tak sie nie da.
    Kraj nieco za duży…..
    Najbardziej zaufani odeszli, zdrada czai się wszędzie, kto następny zostanie odstępcą?

    Demokracja opiera się na ZAUFANIU.
    Nasz „ulubiony” paranoik podważa ten fundament.
    Tak jak i wszystkie inne wartości.
    Dzielić, judzić, szczuć, podpalać!!!
    Cóż za potencjał destrukcji …….

    Raptem, wygrał wybory jeden jedyny raz.
    I od tej chwili wisi wraz ze swymi obsesjami i zwidami nad krajem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Inaczej niż autorka uważam, że inicjatywa PiS samodzielnego ogłaszania wyników wyborów jest całkiem bezpieczna dla demokracji. Jest to wyraz żelaznej woli prezesa PiS do pozostawania na stałe w opozycji (w żadnym razie przejmowania władzy, bo i po co mu te kłopoty?) oraz planu czerpania dożywotnio z uroków synekury parlamentarnej. Jeśli ogłosi on „swoje” wyniki, to nawet w przypadku przegrania wyborów podtrzyma wiarę wyznawców w swoją genialną nieomylność i przenikliwość. W przeciwnym przypadku po kolejnym moralnym zwycięstwie wyborczym nie wytrzymałyby chyba nawet sprzątaczki w jego gabinecie, nie mówiąc już o pośle Hofmanie z ponadnaturalnie rozwiniętym ego i nie tylko. Podsumowując: jest to rodzaj ubezpieczenia prezesa na wypadek przegranej, której oczekuje (lub którą genialnie planuje). I to ostatnie jest dla demokracji naprawdę bardzo dobre.

  6. Przecież, my Polacy, poparliśmy całym sercem siłowy zamach stanu na Ukrainie i nie martwiliśmy się o jakaś demokrację, to i teraz nie powinniśmy się o nią martwić.
    Niech se liczą wypytując ludzi pod lokalami wyborczymi. Wyniki na pewno będą inne od oficjalnych.
    PS. Wystarczy puścić jakaś bombę, żeby tacy jak kontestator mieli o czym myśleć i pisać na blogach. Do takich kretynów nie dociera nawet to, że głosy liczy się „na piechotę”, a nie komputerowo. Ruskie serwery! dlatego Kaczyński przegrał. Znowuż.

  7. Niebezpieczne i to bardzo, jest liczenie glosów na rosyjskich serwerach, oraz wyjazdy członków Państwowej Komisji Wyborczej na szkolenia do Rosji, które niedawno miały miejsce. Dlatego nikt rozsądny nie może ufać PKW.
    Zaś kontrola uczciwości wyborów jest normalna w cywilizowanym świecie.
    Czego zatem Paradowska obawia się? demokratycznych reguł?

  8. Ciekawe co w sprawie pamiętnych, 98 dosypanych kart do głosowania w Brukseli podczas wyborów prezydenckich. O śledztwie jakoś mało słychać.
    Śledztwo w sprawie innych kart wożonych po Warszawie, w bagażniku, przez byłego policjanta zostało umorzone – „się zawieruszyły” – taka prosta oszybka.
    Natomiast fakt, że proste dopisanie krzyżyka, do wypełnionej już karty, powoduje unieważnienie głosu – może wydawać się kuszące, dla niektórych.

  9. I tak samo jest z muzyką. Żywot „Naszej klasy” nie zakończył się z minutą, w której Kaczmarski skończył jej pisanie i wystąpił z nią. Nie skończył się też wraz z jego śmiercią. Ta piosenka odżyła w niespodziewanym miejscu, w niespodziewanym momencie, w wykonaniu niespodziewanego artysty… I kto wie, może po kolejnych 30 latach jakiś muzyk w Holandii postanowi zrobić cover mojej wersji i zrobi tłumaczenie „Naszej klasy” z hebrajskiego na holenderski…
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,15801193,Jak__Nasza_klasa__Kaczmarskiego_stala_sie_tlem_najwiekszych.html
    =================

    Nieoczekiwane……..
    Pewne piosenki sa ponadczasowe……i ponad nacjami, uniwersalne.

  10. Miła Gospodyni i mili uczestnicy tego bloga. Po takich inicjatywach opada człowiekowi wszystko co tylko może jeszcze opaść. Wszyscy Państwo zapewne znacie ten tekst. Ale przeczytajcie go jeszcze raz. Nigdy za mało samowiedzy o nas samych. Polakach http://wyborcza.pl/magazyn/1,137770,15785648,Folwark_polski.html
    No cóż paranoików w Polsce mamy około 32%. To sporo. Zabraknie lekarzy aby ich leczyć. Paranoi leczyć się nie da. Już najwyższy czas dla mnie na emigrację! Ponieważ wiek i inne okoliczności nie pozwalają emigrować na zewnątrz, wyemigruje do wewnątrz – na emigrację wewnętrzną. Już więcej nie pójdę na żadne wybory. To już przestaje mnie interesować.
    Pozdrawiam.
    Lech. PS: z ostatniego NIE cytuję: ” kłopotki – kmiotki, tuski – kłamcuski, kaceńskie – smoleńskie, millery – szulery, tylko palikoty są pełne cnoty” – prawda!, Ci ostatni jeszcze nie rządzili, ale jak porządzą, to okażą się nielotami jak cała reszta wcześniej wymienionych.
    Pozdro – Lech.

  11. @ Madzia, 15 kwietnia o godz. 21:40
    Natomiast fakt, że proste dopisanie krzyżyka, do wypełnionej już karty, powoduje unieważnienie głosu – może wydawać się kuszące, dla niektórych.
    Dlatego też liczenie głosów odbywa się komisyjnie. Zawartość urny, po zdjęciu taśm pieczętujących, wysypywana jest na stół, w obecności wszystkich członków obwodowych komisji wyborczych, i liczenie krzyżyków odbywa się komisyjnie. Jeśli trzy do pięciu osób patrzy na ręce liczącemu głośno głosy, to nie ma możliwości dopisania dodatkowego krzyżyka, Istnieje poważne niebezpieczeństwo, że nie dobierze się odpowiedniego koloru długopisu, a jeśli są inne w kolorze krzyżyki – co automatycznie uwidocznia fałszerstwo – to może ów niejednostkowy fakt skutkować powtórzeniem wyborów w tym okręgu.

    Nie rozumiem histerii PIS. Mają prawną możliwość umieszczenia we wszystkich obwodowych komisjach wyborczych swoich partyjnych członków. Do tego mogą do każdego lokalu wyborczego „wstawić” swoich mężów zaufania, którzy mogą sprawdzić, czy do urny nie trafiły jakieś dodatkowe karty. W samym liczeniu głosów nie ci mężowie zaufania mogą uczestniczyć, ale PIS-owscy członkowie komisji obwodowych mogą dopilnować, aby nie było czarów nad urną.

  12. Moim zdaniem, przekaz Kaczyńskiego jest w rzeczywistości inny i brzmi tak: policzymy głosy, a to oznacza, że dowiemy się, kto NIE głosował na PIS. To jest zwyczajna groźba pod adresem tych, którzy na tę partię nie zagłosują. Uważam, że liczba osób podatnych na tego rodzaju przekaz może być warta zachodu, czyli robienia z gęby cholewy.

  13. @Anumliku, piszesz Dlatego też liczenie głosów odbywa się komisyjnie.

    Powiem Ci tak, Madzia ma rację, bo z autopsji wiem, że często te komisje, to takie gminne klany rodzinne i trudno w nich znaleźć miejsce jeśli jesteś spoza „układu”. Kiedyś, na swojej wsi wraz z kilkoma świeżakami, takimi co ledwo 18 skończyli i których postanowiłem nieco poindoktrynować, oddaliśmy głosy wg. mojej instrukcji na kandydatów z ugrupowania, które miało małą szansę osiągnięcia 5%. Zaraz po „wyborach” dopadło mnie stado białokitlowców więc z opóźnieniem prześledziłem rezultaty. Ci na których głosowaliśmy osiągnęli w „mojej” komisji 0 (słownie zero) głosów! Jak się to stało, skoro przynajmniej ja i moja lepsza połowa głosowaliśmy poprawnie i oddaliśmy ważne głosy na pewno ? Wstydzę się tego, że nie narobiłem „dymu” ale zabronione mi było denerwowanie się przez dłuższy czas a „Cerbery” domowe były dla mnie bezwzględne.
    Doszedłem wtedy do wniosku, że albo było tak jak napisała Madzia albo część kartek „wcięło”, po prostu
    Pozdrawiam, Nemer

  14. .
    juz byl w ogrodku
    juz wital sie z gaska
    juz…

    a tu doopa

    solution?..

    alternatywna fizyka
    alternatywna chemia
    alternatywna teoria lotu
    alternatywna teoria wzglednosci
    alternatywny uklad sloneczny
    alternatywna droga mleczna
    alternatywny big bang teoria
    alternarywna teoria ewolucji
    alternatywni naukowcy
    alternatywny univers
    alternatywny ojciec dir

    i tylko jeden prawdziwek
    on sam

    COD ?

    🙂

  15. PiS samodzielnie policzy głosy ? Oby nie na palcach Macierewicza.

  16. Final bedzie taki,ze ogloszom sfalszowanie wyborow,bo jak Jaro sądzi ma 58% poparcia.Wtedy zacznie sie dziac,pojda na calosc a to bedzie niebezpieczne.Za wczasu trzeba przegonic to cale towarzystwo na Madagaskar

  17. Widać, że paranoja Kaczyńskiego postępuje naprzód. W swoim obłędzie potrafi jednak omotać ludzi od siebie zależnych. Skąd my to wszystko znamy?

  18. Uprzejmie przypominam o poscie Lexa

    http://paradowska.blog.polityka.pl/2014/04/15/pis-policzy-sobie-glosy/#comment-163529

    Jesli prawo wyborcze jest jedno, z konstytucji wyprowadzone, to nie ma mozliwosci dopisywania jakiegos alternatywnego prawa wyborczego.

    Noo, chyba ze znowu zdalismy sie na hydraulikow i elektrykow – pelny szacunek dla tych zawodow! – kiedy to prawo wyborcze bylo pisane. Mielismy wczesniejsze przypadki przeoczen i zaniedban przy ustanawianiu praw po 89. Lex zapewne pamieta jakies przyklady

  19. ” poparliśmy całym sercem siłowy zamach stanu na Ukrainie i nie martwiliśmy się o jakaś demokrację”

    To jest właśnie sedno demokracji, gdy lud wypieprza od koryta. Nawet gdy wcześniej dopuścił.
    Widzę, wielu się ciągle zdaje, że demokracja się kończy na wyborach, a potem to „wybrańcy” mogą mieć w głebokiej poważaniu swych wyborców.
    PRLowska mentalność wobec „waadzy” (demokratycznie wybranej, czy nie).

  20. anumlik,
    a czy ktoś niepartyjny może zostać mężem zaufania? Np ja wyrażam taką chęć, jako niepartyjny, czy to wystarczy?
    czy można nagrywać przebieg głosowania (samą urnę)?
    czy można nagywać przebieg liczenia głosów?
    Co należy zrobić będąc męzem zaufania w razie wątpliwości, co do uczciwości przebiegu głosowania?

  21. Lech (22:35)

    „Po takich inicjatywach opada człowiekowi wszystko co tylko może jeszcze opaść.”

    Ale nie rzesy! Bo gdy te opadaja, to one ‚tak’ oznaczaja. A to nie do opadania czego innego znak. Noo, chyba ze wiecie rozumiecie. Czasem wszystko opada. Znane sa i takie przypadki. Niekoniecznie beznadziejne, na dlluzsza mete.

    Nie mam najmniejszego pojecia o czym to ja pisalem

  22. To zdjecie z wpisu Pani Janiny

    http://paradowska.blog.polityka.pl/wp-content/uploads/2014/04/kaczynski.png

    Czy to nie jest NOWOSC na blogu Gospodyni? ZDJECIE!!

    Kto to jest ten uszatek po lewej? Moze nie zupelnie Urban, jesli o rozmiar uszu chodzi. Ale cieplo, cieplo juz

  23. A problem tkwi w głowach ,dziesiątek tysięcy ,Polaków ,którzy wchodząc do lokalu wyborczego, aby tworzyć komisje ,już są posądzeni o tym ,ze są oszustami.I ta smutna prawda nie dociera do paranoików ,którzy podpuścili prezesa do działania.

  24. @ Nemer, 16 kwietnia o godz. 0:16
    Masz rację jeśli idzie o obwodowe komisje wyborcze do rad gmin, powiatów oraz województw samorządowych, a także wyborów na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. W małych gminach „krewni i znajomi królika”, czyli – jak piszesz – takie gminne klany rodzinne, w których rzeczywiście trudno znaleźć miejsce jeśli jesteś spoza „układu” – obsadzają komisje wyborcze. Ale też – z mocy ordynacji wyborczej – pierwszeństwo w wyborze (czasem jest to tylko dokooptowanie) do składu komisji mają przedstawiciele partii politycznych i zarejestrowanych wcześniej komitetów wyborczych. Gminna komisja wyborcza, w drodze głosowania (bądź losowania jeśli liczba głosów jest równa), ustala składy obwodowych komisji wyborczych. W obecności wójta, burmistrza bądź prezydenta miasta (najczęściej osoby przez szefa gminy delegowanej). Na tym etapie partie polityczne i komitety wyborcze mogą domagać się, aby ich przedstawicie byli w obwodowych komisjach (to te, które liczą głosy z kart do głosowania) reprezentowani. Piszesz o swoim doświadczeniu. Czary nad urną wyborczą wszędzie się zdarzają, szczególnie na wsiach. Jeno wówczas komitet wyborczy ugrupowania, na które oddałeś głos wraz z lepszą połową i grupą świeżaków – 18-latków, powinien był zgłosić do komisarza wyborczego protest. Na pewno by został rozpatrzony, a jeśli by się okazało (zeznania świadków), że kandydat otrzymał „zero głosów”, mimo oświadczenia kilku osób, że na tego kandydata głos oddały, komisarz wyborczy musiałby (no musiałby) zarządzić w tym obwodzie ponowne głosowanie. Wiem co mówię, bo brałem udział w organizowaniu około 20 wyborów:
    samorządowych, parlamentarnych, prezydenckich i do Parlamentu Europejskiego. Wracając zaś do „naszych króliczków”, czyli do tematu felietoniku Gospodyni. PIS zna dobrze ordynacje wyborczą i wie jakie są procedury, a to co robi to zwykła zadyma, Podobna do tej smoleńskiej. Cóż, PIS tak ma.

  25. Co tam PiS? Najważniejsze, że Tusk z PO podwyższył standard i „jedynkę” powierzył wielbicielowi Pinocheta, czyli Michasiowi Kamińskiemu.

    To jest dopiero frajda, gdy Pani Paradowska wielbicielka Allende popiera wielbiciela Pinocheta.

  26. atalia
    16 kwietnia o godz. 10:47
    I właśnie za tego *Misia* na liście wyborczej, jednego z najbardziej leniwych europosłów w dodatku, PO nie dostanie już mojego głosu w najbliższych i kolejnych wyborach.
    No pasaran!!!

  27. „Kierownictwo polskiej Państwowej Komisji Wyborczej wzięło udział w dwudniowym szkoleniu w Moskwie, prowadzonym przez rosyjską Centralną Komisję Wyborczą. Polakom najwidoczniej nie przeszkadzało to, że od lat organizacje międzynarodowe mówią o nieprawidłowościach podczas wyborów w Rosji. Członkowie PKW już po raz drugi spotkali się z Rosjanami. Informacja o spotkaniu polskiej i rosyjskiej komisji wyborczej nie została podana do mediów. Rozmowy tego typu odbyły się już drugi raz – poprzednie prowadzono w 2012 roku w Warszawie. 12-osobowa delegacja z Polski wymieniała doświadczenia z rosyjskimi kolegami w tym z szefem Centralnej Komisji Wyborczej Władimirem Czurowem, którego antyputinowska opozycja nazywa „czarodziejem”, mówiąc, że zawsze potrafi doprowadzić do odpowiedniego wyniku wyborów. Członkowie polskiej delegacji na spotkanie z rosyjską Centralną Komisją Wyborczą: Stefan Jan Jaworski, Andrzej Kisielewicz, Stanisław Kosmal, Maria Grzelka, Bogusław Dauter, Janusz Niemcewicz, Andrzej Mączyński, Antoni Ryms, Stanisław Zabłocki, Kazimierz Czaplicki, Agnieszka Gałązka, Zygmunt Drapiński.”

  28. Zasadniczo panprezesdożywotnipremier jest w stanie już dziś podać wyniki majowych wyborów, ponieważ z góry wie jak będą manipulowane przez wrogie siły. Kochani, na paranoję jest tylko jedno lekarstwo – dobry psychiatra.

  29. Śmieszy mnie „alternatywne” państwo „Wolskie” pana Kaczyńskiego. Jest to uzupełnienie – nadwyżka do bałaganu w oficjalnym państwie polskim – zdublowanych jest wiele instytucji, zupełnie niepotrzebnie, a nawet szkodliwie. Nie tylko kosztuje to więcej, ale zakłóca próby zarządzania. Było to widać, gdy prezydent chciał wyręczyć premiera w rządzeniu, ale bez odpowiedzialności za rządzenie. To mu umożliwiły nieprecyzyjne sformułowania w konstytucji, która jest według mnie gniotem prawnym, do tego jeszcze nie przestrzeganym.
    Ten potężny dwór królewski – pardon, oczywiście prezydencki (choć podobno droższy niż brytyjski), zatrudniający armię pewnie dobrze opłacanych darmozjadów znajduje naśladownictwo niżej w hierarchii, np. w zarządzaniu miastami, powiatami itp.
    Mam przykład lokalny. Żyje u nas i ma się dobrze prezydent miasta z potężną armią urzędników i działów co nie miara. 5 km od siedziby prezydenta siedzi starosta i ma wszystkie jednostki organizacyjne takie same i odpowiedni sztab ludzi.
    Gdy „obatel” (Antonius) miał sprawę z dziurą na ulicy przed domem i chciał zmotywować urząd (cholera wie który?) do załatania dziury, zaczął się spór kompetencyjny. Niby mieszkam w mieście, mam „swojego” prezydenta – na którego jednak nie głosowałem, bo jego popierała lokalna „mafia” biznesowa, tzn. był tzw. kandydatem niezależnym – ironia losu! Po wyborach musiał się odwdzięczyć mini-oligarchom.

    Jest w urzędzie miasta dział „od dziur w ulicach”. Napisałem do nich, a oni mnie odsyłali do starosty (też dział od załatania dziur w „drogach”, na tych, które są powiatowe). Po czym obywatel może poznać, czy jego ulica jest miejska czy powiatowa, lub, broń Boże, wojewódzka lub strasznie paskudnie, gdy krajowa???
    W Kędzierzynie mamy chyba wszystkie. Jedna z „powiatowych” była krótka – od kapliczki do cmentarza – dalej już chyba tupolewem do nieba. Przestudiowałem odpowiednie przepisy i tam „pisze”, że prezydent i starosta protokólarnie dzielą się odpowiedzialnością za drogi w mieście. Mogą sobie podrzucić niektóre, ale po naprawieniu dziur!!! Moje pisma zachęciły obu panów do ustalenia „hu iż hu*” i jest już protokół, dostępny w Internecie. W sumie już nie pamiętam, kto załatał dziurę przed moim domem… i kilka innych.

    Taka podwójna administracja to źródło strat finansowych, a w najwyższych urzędach prowadzi do kłótni o krzesła, samoloty, itp. To jest potężna rezerwa finansowa, która może być wykorzystana np. dla osób niepełnosprawnych.

    Teraz Kaczyńskiemu chce się zdublować komisje wyborcze.
    @kontestator robi to co wskazuje nick – kontestuje. Argument, że głosy są liczone na ruskich serwerach, jest niepoważny. Przy obecnej organizacji sieci nikt niewtajemniczony nie wie, który serwer i na którym kontynencie pamięta i przetwarza dane i nie ma to znaczenia. Jeśli znane są dane i procedury liczenia, wtedy nie ma problemu, może być nawet izraelski serwer.

    Gdy byłem jeszcze bardzo młody (i przystojny?) pracowałem podczas wyborów w PRL w różnych komisjach wyborczych. Jako „jaja kobyły” – czyli kierownik szkoły we wsi byłem z urzędu członkiem lub szefem lokalnej komisji wyborczej. Drugim członkiem „z urzędu” był stary, zintegrowany, były jeniec rosyjski z pierwszej wojny. Do niego władza miała zaufanie, choć nie wiadomo, czy był „białym” czy „czerwonym” jako młody Kozak. Jego udział w komisji sprowadzał się do tego, że nas witał: „Ciepło-zimno dzisiaj”! Na spotkaniach po „pracy” błyskawicznie się urżnął i wył „Bradjaga…”.
    Kilka lat później „awansowałem” do komisji wyższej rangi, do której spływały protokóły z lokali wyborczych. Tam, bez ruskich serwerów i kalkulatorów, policzyliśmy sumarycznie co i jak i wysłali protokół do następnej komisji. Co ta zrobiła, tego już nie wiem. We wszystkich komisjach dbałem o absolutne uczciwe wybory. Nie wiem po co, bo wynik i tak był znany przed wyborami, bo jedyna lista to była lista FJN i „musieliśmy” wygrać wybory.
    Wiele lat później opowiadał mi kolega z tej jeszcze wyższej komisji, że oni podali do Warszawy takie wyniki , jakie życzył sobie komitet wojewódzki (to był ten ruski serwer).

    Jeśli dobrze rozumiem, to prezes chce zdublować prace lokalnych komisji, to jest głupota. Tam wystarczą członkowie z ważniejszych partii i orli wzrok męża zaufania. Przekręty mogą powstać w zupełnie innym miejscu, gdzie solidnie liczone wyniki mogą ulec „modyfikacjom”. Nie wiem co się dzieje dalej z pierwotnymi danymi – protokółami. Można by opublikować w Internecie dane i każdy może sprawdzić, czy ruski serwer liczy procenty prawidłowo. Można zatrudnić rachmistrzów z partyjnych pieniędzy i pracować do utraty tchu… i zniszczenia kartek wyborczych!

  30. NELA
    16 kwietnia o godz. 10:51

    Ale głos dostanie od Pani Paradowskiej. I to fest frajda frajd: wielbicielka Allende wspierająca wielbiciela Pinocheta. Wyższa moralność!

  31. – Nie dajmy się nabierać na lewicowe i liberalno-populistyczne eksperymenty – mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński na przedświątecznym spotkaniu w siedzibie partii. Po krótkim przemówieniu zaprosił wszystkich do wspólnego malowania wielkanocnych pisanek.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,15810259,Kaczynski__Zepsutej_klasie_politycznej_mowimy__dosc__.html
    ===========================

    Elegancki taki ten Kaczyński chce być……
    Krasi jaja na święta…..

    A na poważnie.
    Co nasz konserwatysta chce zakonserwować?
    Czy w ogóle ma on jakiekolwiek poglądy?
    Największy populista zarzucający to innym.
    Biedny jego kot.
    Alik tego wykręcania nie wytrzymał……

  32. Bever
    16 kwietnia o godz. 17:52

    Oto twarz wyborcy PiSu z chicagowskiego jackowa w calej okazalosci: prostactwo, siermieznosc i geba wypchana patriotyzmem i demokracja ”na klutke”. Serce sie kraje, jak wielkie nieszczescie glupoty moze dotknac czlowieka. Czy ktos wie, jak jemu pomoc?

  33. kozetko,

    Pomoc takiemu mozna tylko poprzez calkowite zignorowanie. Zasada jest: nie karmic trolla. Niestety, niniejszym postem ja tez wylamalem sie z tej zasady

  34. PiS nie tylko będzie liczył głosy ale będzie miał swoje urny wyborcze!
    http://arturprosty.blogspot.com/2014/04/nowa-urna-wyborcza.html

  35. Orteq

    Co do zasady zgadzam sie, jezeli mam wrazenie, ze ktos nie jest glupi, ale rznie tak zwanego glupa lub obraca kota ogonem. Ale gdy widze takiego nieszczesnika jak Bever to martwie sie, ze tak ciezko mozna byc dotknietym przez glupote. Pochylilem sie nad nim w mniemaniu, ze ta dysfunkcja nie jest zarazliwa.

    Wydaje mi sie, ze na niektore ciezkie przypadki nalezy rzucic troche swiatla, nie po to aby bron boze czerpac chorobliwa radosc z czyjegos nieszczescia, ale aby widziec je jako laboratoryjny przyklad, w tym przypadku pisowskiej, udoskonalonej wersji demokracji, weryfikowanej przez kiedys trojki robotniczo-chlopskie, a w przyszlosci, byc moze, przez kibolskie grupy patriotyczne.

  36. Jakie serwery PKW w Rosji ??? Czy do niektórych „rycerzy” dotrze to kiedyś ???
    Z rosyjskimi służbami specjalnymi na potrzeby swoich „dzieł miłości bliźniego” miał tylko niejaki rydzyk tadeusz !!!
    ps
    rycerz – … Wiadomo o o co chodzi.

  37. „Ale kto mógł przypuszczać, że tylu uwierzy w zamach pod Smoleńskiem, skoro od początku było wiadomo, że to wielka, bo wielka, ale katastrofa lotnicza”.

    Że to ma być wielka katastrofa lotnicza to niektórzy pewnie wiedzieli przed 10 kwietnia 2014 roku. Słabiej zorientowany min. Sikorski powiedział coś podobnego 4 godziny po katastrofie.
    Dzięki Pani Redaktor za szczerość, tego własnie po Pani się spodziewałem.

  38. Lech

    „No cóż paranoików w Polsce mamy około 32%”.

    Człek obyty z ortografią napisałby raczej 32 proc.
    W PRL paranoików było tylko 2 proc., przeciętnie 98 proc. głosowało na nie-paranoików, czyli listę Frontu Jedności Narodu.
    🙂

  39. Vertigo13
    „alternatywna fizyka”.

    To jakby styl Pana Samolocika, czyli dr M. Laska? 🙂

    Alternatywne wyjaśnienie przyczyn katastrofy samolotu z prezydentem państwa na pokładzie BEZ BADANIA WRAKU.
    Absolutny rekord świata, tego naszego i równoległych.
    Świata, w którym bada się szczątki szybowców, jeśli uległy katastrofie.

    Manipulacja, czy matołectwo?

  40. Srebrnobrody

    Mowa była o serwerach na potrzeby komisji wyborczej, a nie nadajnikach radiowych dla prywatnej rozgłośni radiowej.

    Uwierz mi, nadajnik radiowy i serwer (specjalny komputer podłączony do sieci) to są dwie całkiem różne rzeczy, zwłaszcza z punktu widzenia funkcjonowania instytucji w demokratycznym państwie.

  41. W związku z paranoicznym zamachem w Smoleńsku, którego oczywiście nie było, bo być nie mogło.

    „Już jako minister pojechałem do Iraku tydzień po nominacji. Wtedy nasza baza była w Dywanii. Lecieliśmy naszym ?Air Force One?, czyli starym tupolewem. Ten samolot zawsze budził we mnie szczególne odczucia. W trakcie lotu jest czas na to, żeby porozmawiać z dziennikarzami, kolegami ministrami czy premierem, a skądinąd wiadomo, że te maszyny są serwisowane w Moskwie. W tysiącach kilometrów kabli można ukryć wszystko”. (Radosłąw Sikorski, „Strefa zdekomunizowana”, 2007 rok)

    Oj paranoik, ten minister Sikorski, paranoik ….

  42. Nie widzę problemu w tym, że PiS chce być obecny przy liczeniu głosów na wyborach. Pamiętam jak mężowie zaufania z ramienia Solidarności byli obecni przy liczeniu głosów w 1989 roku. Mężów zaufania z ramienia PiS spotkałem też na ostatnich wyborach do Sejmu w Komisji, gdzie głosowałem.
    Martwi mnie co innego… skoro tak głośno Prezes mówi, że wybory będą sfałszowane, to one w jego mniemaniu zawsze takie będą… jak zamach w Smoleńsku…
    No, chyba, że PiS je wygra… to dopiero będzie wrzask, że wszystkie wybory były sfałszowane od 1989 roku !!! Nikt nie zwróci uwagi (bo ciemny lud wszystko kupi) że nawet te, gdy PiS wygrał i te gdy ś.p. Lech Kaczyński został Prezydentem… ale ten już nic nie powie, bo śpi snem wiecznym na Wawelu,,,

  43. Prezes chce aby jego bojowki ?strzegly? legalnosci wyborow.
    Jak pamietamy, albo nie, kluby Gazety tzw.Polskiej, zakupionej w ubieglym roku przez prezesa, powstaly w celu zorganizowania kiboli pod sztandarami pisu w odezwie na ogloszenie, ktore pozwole sobie przytoczyc
    ?CHCESZ BRONIĆ KRZYŻA? ZGŁOŚ SIĘ!
    ALEKSANDER POMORSKI, śr., 11/08/2010 ? 21:34 Forum
    CHCESZ BRONIĆ KRZYŻA? ZGŁOŚ SIĘ! Warszawski Klub ?Gazety Polskiej?
    zaprasza wszystkich do organizacji wart społecznych pod Pałacem Prezydenckim.
    Spotkanie organizacyjne odbędzie się 12 sierpnia o godz. 18:30 w klubie ?Hybrydy?, ul. Złota 7/9
    http://www.niezalezna.pl/article/show/id/37635 ?
    Obecnie po zakupie Gazety tzw?Polskiej? przez prezesa, kluby te staly sie formalnie bojowkami kibolskimi prezesa i bardzo aktywnie uczestnicza we wszystkich nazistowskich akcjach nie tylko w Warszawie.
    Po zlikwidowaniu przez braci Kaczynskich I Macierewicza polskiego wywiadu I kontrwywiadu, otworzylo sie puste pole gdzie moga prowadzic dzialalnosc roznego rodzaju agentury dazace do desabilizacji Polski
    I to jest cel dzialalnosci prezesa.
    Z czasow tzw. dyktatury sowieckiej, pamietamy jak latwo zastraszac ludzi i nimi manipulowac, szczegolnie w malych miastach, czy wsiach.
    A klubow gazety tzw. „polskiej” jest 61. Prosze obejrzec ich strony internetowe.

  44. Paranoikiem jest panprezes wymachujacy szabelka, ktory jest tak oderwany od rzeczywistosci ze nie zauwaza iz zaden z zagrozonych krajow bylego Paktu Warszawskiego nawet nie probuje skrytykowac „Wielkiej Rosji”, nie mowiac o serdecznej przyjazni z Putinem, bratankow pod wodza Orbana.

  45. Jeśli 25 do 30% populacji mieści się w widełkach między naiwnością a głupotą i to jest elektorat PiS, to da się stąd wyciągnąć dwa wnioski:
    1. nie jesteśmy najgłupszym narodem,
    2. w wielka inteligencję Jarosława \Kaczyńskiego, poza p. Staniszkis, najmocniej wierzy on sam.

  46. Skąd ten strach czyżby pani obawiała się, że PO przegra wybory? W końcu taki drugi system może uniemożliwić cuda nad urną.

  47. Saurom,

    To nad urna tez beda odprawiane egzorcyzmy? Zeby tylko jaki zakaz wydany przez najwyzsze wladze kosciola temu nie przeszkodzil

    http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/456351,ksiadz-jozef-kloch-uderza-w-ksiedza-malkowskiego-za-egzorcyzmy.html

    „To nie jest właściwy kierunek i to by się nie spotkało z aprobatą Kościoła – tak ksiądz Józef Kloch skomentował egzorcyzmy odprawione przed Pałacem Prezydenckim przez księdza Stanisława Małkowskiego. Duchowny powinien wrócić do przykazania miłości”

  48. A ja o rzut beretem -obok
    NASZA władza w postaci pana Dutkiewicza , wyposażona w zezwolenie wjazdu gdzie chce i kiedy chce – spróbowała czy tramwaj tez zrozumie niestosowność zakłócania toru jazdy PANA PREZYDENTA.
    Tramwaj jak to bywa z przeżytkami nie był dokształcony w savoir vivrze i potarmosił i autko i prezia w nim również.
    Tak immunitet miejscowy jak i zezwolenie okazały się zbyt słabe
    na toporność tramwajowego rozsądku.
    Coś żle mi zaczyna wyglądać immunitowalnośc naszych władz pozostałych.
    Bo
    Kto zapłaci za samochodzik//taki ładny// i w dodatku do innych celów //zarządzania kryzysowego// przeznaczony.
    Tramwajowi tez co nieco się dostało – więc choćby na farbę jakiś ekwiwalent się należy.
    Myślę tez ze wjeżdzanie pod prąd , w dodatku na zakazie wymaga stwierdzenia //procentu we krwi// sprawdzenia czy delikwent ma prawo jazdy i kto mu je wydał jeżeli jeżdzi jak
    pomylony.
    Ciekawe czy dostanie coś za cierpienia moralne i fizyczne bo chorobowe to jakoś mu zalicza.
    To tyle z wiadomości lokalnych a jak sprawa innych immunitetów ??
    uklony

  49. Zezowaty,

    cos cie opadlo? Przeciez twoj prezydent mial po prostu wypadek

    http://www.fakt.pl/prezydent-wroclawia-rafal-dutkiewicz-mial-wypadek,artykuly,455532,1.html

    „Prezydent Wrocławia jadąc rano do pracy wbił się w tramwaj. Rafał Dutkiewicz zagapił się i nie zauważył nadjeżdżającego składu. Był trzeźwy. Winę wziął już na siebie! Po badaniach okazało się, że ma złamaną kość miednicy. Niewykluczone, że czeka go operacja”

    I jeszcze:

    „Prezydent wyraził ubolewanie, odpowiedzialność za stłuczkę bierze na siebie. ? Słowa przeprosin kieruje przede wszystkim w stronę motorniczego oraz pasażerów tramwaju ? pisze Filipowski w oświadczeniu”

    Ani slowa wspolczucia dla wlasnego prezydenta? I o jakichze ty immunitetach mekolisz?

    Czy to tak po chrzescijansku?

  50. Jajaokobyły dwukrotny mąż zaufania w wyborach parlamentarnych nieboszczki Unii Demokratycznej i Wolności ustaliłem fakty o których uprzejmie donoszę.Aby sfałszować wybory Komisja Wyborcza,mężowie zaufania oraz głosujący muszą stanowić zwarty klan rodzinny.Nie widzę możliwości aby jakiś przewodniczący komisji zaryzykował kilka lat pudła i złamanie prawa dla jakiegoś bubka o polityczno mafijnych ambicjach.Najdrobniejszy błąd Komisji kończy się odesłaniem protokołu i powtarzaniem procedury od nowa.Oczywiście to wszystko szanowny pan prezes wie i doskonale się bawi dziennikarzami,którzy nastawiają kamery i mikrofony nie próbując samodzielnie zdemaskować starego filuta.Pozdrawiam

  51. Słucham red. Paradowską i jej rozmowcę Piechociński z PSL .
    Szkoda , że tak mało czasu poświęcila pani na wypytanie V-icepremiera o gospodarcze związki Polski z Ukrainą .
    Jest dramatycznie , Ukraina od lat stosuje embargo na polska żywość a Polacy NIC!!! popierają Majdanowych ludków !.
    Fascynacja dzisiejsza Ukrainą jest tak Głupia, że nie do wiary .
    Kto wyraźnie powie Ukrainie -Basta ,chcecie wsparcia ? Polskim firmom dajcie PLUS .Obawiam się ,że BURDEL gospodarczy na Ukrinie jest faktem ,a straty polskich przedsiebiorców wielkie ,i co ?

  52. W dalszym ciagu audycji red. Paradowska i jej goscie słusznie utyskiwali na Chamstwo na jej i innych blogach .
    Nie ma co sie dziwić ,że tak rzadko dokonuje wpisow autorskich .
    Rozczarowanie postami blogowiczów ,to jedena z przyczyn – mea culpa.

  53. Byłem świadkiem „nieporozumienia” miedzy kierowcą fiata i motorniczym, chyba 10 lub 12. Jechałem z dworca do Placu Grunwaldzkiego, ale nie przez most Grunwaldzki, tylko tym z lewej strony. W okolicy chyba prezydium, taki półkolisty budynek, kierowca fiata jechał wzdłuż budynku, w poprzek trasy tramwaju. Ja stałem w otwartych drzwiach tramwaju i z góry widziałem, jak fiat został skrócony o pół metra lub więcej (ponad 100 g!). Tramwaj raczej nie ucierpiał. Wesoło było!

  54. Orteq
    Może i mekolę – ale
    Widziałeś alkomat po wypadku ?
    Prezio jechał z karta rowerową na która to wolno łamać znaki zakazu?
    Tramwaj to chyba nie była zabawka którą trudno zauważyć jak się pod nogami pęta.
    Co do zezwoleń wjazdu to ma je każda łajza mająca pociotka w magistracie.
    Co do immunitetów to CZEMU MA PRZESTRZEGAĆ PRAWO ZWYKŁY ŚMIERTELNIK A TEN CO JE USTANOWIŁ MA JE W DDD.
    Kurski parkuje na środku kwietnika
    P’oslica ma zbyt ciężką śniadaniówke by donieść do biura poselskiego no i laptop aż ciężarny od spraw obywatelskich.
    Jak dotychczas to immunitety mają I JE WYKORZYSTUJĄ p’osły
    senatory , prawnicy wszelkiego autoramentu , księża od wikarego do Abp, policjanci , i cała reszta utytułowanych obecnych i byłych.
    Więc szanowny panie O nie wciskaj mi że przed Świętami każdy wiezie święconkę do kościoła i dlatego mu się tak spieszy a ja powinienem zrozumieć jego chrześćjańskie potrzeby.
    Powiedz wprost
    Zapłacisz za zniszczony samochód czy będziesz żądał by zrobił to budżet?
    i to tyle mekolenia.
    uklony

  55. Orteq – P S
    Założę się że samochodzik ubezpieczony nie był.
    sprawdż.
    uklony ponowne

  56. Wniosek jest jeden – należy wspierać i rozwijać wszystko co jest niezależne od PiS. A PiS niech sobie odleci w alternatywną rzeczywistość. Niech sobie Jarosław pisze bajki, powieści fantasy i inne duby smalone, co je tak kocha.

  57. Nic prostszego – niechże pan prezes zbojkotuje oszukańcze wybory, i wygra te swoje, w rzeczywistości równoległej. Pani Gospodyni – wyrazy ubolewania za wyskok bevera, niestety, kazdy cham może sobie pisać, bo zakupił kompa – i pisze, co i jak potrafi

  58. Nowa Wiara w to że Człowiek jest Panem Kosmosu opanowała wykształciuchów.

    Otóż muchy, szczury i paranoicy nie poddają się środkom zaradczym.
    Wyleczonych paranoików można spotkać tylko na cmentarzach.

    Skrócone myślenie jest zjawiskiem przedinternetowym.
    Można poświecać czas siły na moderację bloga. Ale wcześniej należy zwalczyć tezę, że polityka jest domeną uczuć a nie rygorystycznego rozumowania. Polityczny cham jakim jest Janusz Korwin-Mikke ma największe wzięcie wśród wykształconej młodzieży.

    Gdy Jerzemu Janowiczowi zaleca się kulturę slowa, zamiast treningu w technikach trafiania obręb kortu, to byle amator odsyla go do szatni.

    Gdy wykształcony gośc bloga ożywia się na widok wariata politycznego, to nawet unikanie drogi na skróty nie pomoże.

    Z mych studenckich doświadczeń beskidzkich:
    Pójdziemy skrótem.
    Nieeeee! Ja jutro mam ważnny egzamin!!!

    Blog z anonimowymi gośćmi jest rynsztokiem z ujściem w wychodku.
    A webmaster zawsze będzie zarabiał za mało …

  59. …Polityczny cham jakim jest Janusz Korwin-Mikke ma największe wzięcie wśród wykształconej młodzieży…..pisze Staruszek prostym jezykiem. Pozostaje pytanie, czy owa mlodziez jest mlodzieza faktycznie wyksztalcona, wszakze uksztalcona, lecz z duzymi brakami w wyksztalceniu….
    Saldo mortale

  60. a niech sobie liczy podejrzliwość to choroba.

  61. uważam komentarz za zbędny, ugrupowanie PiS jest we wszystkim podejrzliwe wszędzie węszy spisek.

  62. Orteq
    17 kwietnia o godz. 1:19

    A skąd wiadomo, że będzie odprawiany egzorcyzm jak będziesz znał więcej szczegółów to daj znać. A z drugiej strony taki system może okazać się konieczny w końcu czyż to nie w Wałbrzychu w czasie wyborów samorządowych miały miejsce fałszerstwa, żeby tylko polityk PO miał dobry wynik. A może to nie na dolnym Śląsku na zjeździe PO przekupywano masowo delegatów? A te słynne taśmy Wilka nie wspominając już o Jarudzkiej o ile mi wiadomo to PIS nie był odpoweidzialny za tego rodzaju brudne sztuczki a niejaki Miodowicz, Brochwicz o ile mi wiadomo powiazani z PO. Jakoś też do tej pory Tusk nie przeprosił za to wszystko? No tak ale przecież wszystkie chwyty dozwolone nawet sfałszowanie wyborów żeby tylko Kaczyński nie doszedł do władzy, gdyż wtedy skończy się dolce vita te pokazywanie się na fundacyjkach z posłami PO te łapówki w wysokości 590 tysiecy złotych przekazywane w formie reklam nieprawdaż. Być może również Plichta ten od Amber Gold wyjaśni który to polityk pomorski z PO otrzymywał zdefraudowane pieniądze emerytów nieprawdaż. Wiele spraw być może się wyjaśni dlatego też trzeba zrobić wszystko, żeby ten zły Kaczor nie doszedł do władzy. Nie o dobro Polski ani demokrację tu chodzi wbrew temu co głoszą dziennikarze Polityki.

  63. PiS zajęty wyborami do PE i egzorcyzmami smoleńskimi całkowicie przegapił fakt, że oto Platforma, jak zwykle postępnie, pisze polskim dzieciom nowy elementarz. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by domyslić się jakie treści tam umieści, a jakie pominie. Już najwyższy czas żeby powstał prawdziwe narodowo-katolicki, pisowski elementarz – bez kolorów, bez Tuska, bez niczego, co kojarzy się z narodową hańbą.
    Jeszcze nie jest za późno!

  64. Pochwalę się niejakim sukcesem. Otóż sprzedawca oprogramowania z odzysku zwrócił pieniądze nie proponując jednak oryginalnego produktu…
    Jutro mój spec komputerowy zainstaluje mi program zakupiony w sklepie, co powinno oznaczać zakończenie jakiegoś etapu w moich zmaganiach z nowym komputerem.
    Zastanawiam się, czy robić mu wbrew na Allegro, czy też dać sobie spokój.
    Próbował mnie potraktować, jak niekumatą babę, ale kiedy się przekonał, że nie ma szans – drukowaną nalepkę sobie przytomnie zostawiłam zwracając tylko samą płytę – cichutko dokonał zwrotu pieniędzy.
    Bez komentarza ani przeproszenia.
    Jeszcze się zastanowię…

  65. NELA
    Gdy ja zareklamowałem pewien chiński produkt (nowy komputerek malutki) kupiony na Allegro to sprzedawca zwrócił kasę, ale powiedział żebym sprzęt sobie sam wyrzucił, bo nie będą do CHin transportować żeby tam wyrzucić. Błąd który mu sygnalizowałem okazało się, że dotyczy całą serię i gdybym ja nie dzwonił to on by się ze mną kontaktował.
    Traf chciał, że akurat to co nie działało prawidłowo – sterownik ekranu – to mnie w ogóle nie interesowało bo z niego nie korzystam, w zasadzie dzwoniłem do sprzedawcy tylko dlatego, że chciałem go poinformować/uprzedzić.

  66. Ciekawa jestem, co by bylo, jesli wszystkie partie zazycza sobie swojego liczenia glosow????????

  67. NELA
    17 kwietnia o godz. 21:08

    Powodzenia z nowym komputerem

  68. Pani Janino,
    Wesołych Świąt, niech Pani przynajmniej na ten czas zapomni o tych panach na K, H, B i pani P.
    Kocham Panią i już dawno chciałem to powiedzieć…

  69. Indoor!
    Trafiłeś na przyzwoitego sprzedawcę,a ja niestety nie, chociaż sprawdzaliśmy opinie o firmie – było sporo pozytywnych – jaki asortyment ma w ofercie i wszystko wyglądało cacy a jednak w praktyce okazało się, że to zwykły dupek. Nie często używam tego typu epitetów, ale tym razem jest to całkiem na miejscu.
    Płyta miała ślady wywabiania zapisu, nalepka drukowana chałupniczo, całość zapakowana w liche pudełko, w którym płyta się przesuwała. Marnota.
    Na dodatek pan usiłował mi wmówić, że to nic takiego, że sobie mogę spokojnie instalować program.
    Jutro jeszcze sobie pogadam z bratankiem i zdecydujemy, czy dajemy spokój, czy też dupkowi dokopiemy, bo mu się należy.

  70. @Nela
    To co opisałeś w kilku odcinkach nazywa się kradzieżą. Napiszę głośniej – k r a d z i e ż ą. Podlegającą ściganiu. Sam przez to przeszedłem, ale jako szef firmy, która zakupiła niby legalne oprogramowanie, a później okazało się, że jest to podróba. Szef od informatyków mnie w to wpakował. Zgłosiłem organom, informatyk, po śledztwie, które prowadziła specjalna komórka policji, został osądzony i skazany. Z roboty wywaliłem dyscyplinarnie. Takie praktyki, koleżanko z ogólniaka, są nielegalne i podlegają ściganiu.
    Pozdrawiam

  71. Jeśli wykształcona kobieta wsparta przez informatyka korzysta z usług pasera, to nic dziwnego, że PiSowi rośnie.

    Opowiem tu literkami najbardziej nieprzyzwoity żart jaki znam:

    Do domu publicznego przychodzi maczo i od progu pyta:
    – Która mnie zadowoli? Ale ma być tak jak ja chcę!
    Zapadła cisza i po chwili weteranka szepcząc: Służba nie drużba.
    odpowiedziała: Ja!
    Po trzech minutach maczo sturluje się ze schodów, a weterana biegnie za nim i krzyczy:
    – Dziewczyny! Wiecie jak on chciał? On chciał za darmo!

    W dniu 2014.04.08 zakupiliśmy laptopa z większym ekranem, z wiekszą pamięcią operacyjną, szybszy niż kupiony 7 lat temu i wraz oprogramowaniem dodatkowym kosztowało to nas o około 1000 PLN mniej niż lat temu. Oba komutery były kupowane w dużym mieście a i w powiatowym można to samo kupić taniej w Biedronce.

    Kilka miesięcy temu dowiedziałem się, że rośnie liczba osób gotowych opłacać abonament radiowo-telewizyjny. Wiele firm związanych z usługami medialnymi za bardzo małe pieniądze dostarcza internetowy lub internetowopodobny rzetelny i intuicyjny dostęp do świata. UPC dostarczyło nam dekoder i mamy teraz poszerzony wachlarz medialny. UPC – za wierność – obniżyło nam abonament o kilka PLN.

    Donoszę obdarowanym mentalnością PRLu i lgnącym do ówczesnego kombinowania, że darmo dawno umarło i zapowiada się rewolucja w usługach: za wizytę u lekarza medycznej opieki publicznej będą nam z konta potrącać 1 PLN, a za komentarz na blogu będziemy płacili 0,01 PLN.

    Przewiduję uwiąd cwaniactwa i pieprzenia za friko.

  72. anumlik!
    Wiem, wiem, że to kradzież połączona z oszustwem, i że podlega ściganiu.
    Pewnie przekażemy całość korespondencji ze sprzedawcą a także tę nalepkę domowego wyrobu, portalowi Allegro; jedno,co mnie wstrzymuje, to przeróżne procedury i czas, który stracę na całej operacji.
    Na wstępie pewnie zażądam zwrotu opłaty za przesyłkę poleconą z potwierdzeniem odbioru.

    @staruszka spieszę poinformować, że abonament RTV zawsze opłacałam terminowo, aktualnie jestem ustawowo z tego obowiązku zwolniona.
    Takie cwaniactwo, to jednak nie ja. Nie moja demona.
    P.S. to powyżej, to nie pomyłka.

  73. Na Bemowie jest wesooooło! Ooooo – urzędnicy się bawią
    „Komu auto, komu chatę, Komu awansować tatę?”

    http://www.youtube.com/watch?v=MPKzUsPz9-Q

    Klip z 2010 r. promujący warszawską dzielnicę Bemowo – w roli głównej ówczesny jej burmistrz a obecny wiceprezydent Warszawy – teraz w kłopotach (napisy dorobione przez stowarzyszenie Miasto Jest Nasze wyjaśniające kto jest kim w klipie i komu nie podawać ręki 🙂

    http://300polityka.pl/stan-gry/2014/04/17/stan-gry-fikcyjne-umowy-kolejna-odslona-afery-z-zastepca-hgw-pis-zmienia-strategie-ws-ukrainy-nasz-dziennik-na-jedynce-o-sztabie-po/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=stan-gry-fikcyjne-umowy-kolejna-odslona-afery-z-zastepca-hgw-pis-zmienia-strategie-ws-ukrainy-nasz-dziennik-na-jedynce-o-sztabie-po

    http://miastojestnasze.org/wp-content/uploads/2014/04/9c56ec435d1c36c655c5f1415d5fb547.pdf

  74. „…UPC ? za wierność ? obniżyło nam abonament o kilka PLN.”
    staruszku,
    szczęściarz z Waszmości. Mnie UPC przy przejściu z tv-analogowej na tv-cyfrową UPC traktowało gorzej (drożej) niz nowo-łapanych klientów (klientem UPC jestem od 1994 r a zaczynałem z Polską Telewizją Kablową, którą UPC przejęło rok czy dwa później ).
    Cały czas probowali mi wcisnąć pakiet ( 3 lub 2 w 1 ) za promocyjną, tj. powszechnie obowiązującą cenę przekonując, że to właśnie oferta tylko dla mnie jako wieloletniego … itp. a gdy próbowałem coś „utargować” powołując się na abonamentową wierną długowieczność i lojalność
    i fakt, że abonament za tv anal. płaciłem o 13 zł droższy niż aktualnie obowiązująca, – to moje gadanie nie miało dla nich żadnego znaczenia.
    Wszystko co mi się udało od nich „wysępić” to obniżka abonamentu tv o 1 zł ( słownie: jeden złotych ) i łaskawie wyrażoną zgodę na umowę na czas nieokreslony ( przyznaję: o to mi głównie chodziło a resztę chciałem , – właśnie: wysępić).

  75. Putin ma 170 cm wzrostu, Jaro Kaczyński 162 toutes les proportions garde`es, Nawet w podskakiwaniu miej proporcyje, mocium panie

  76. Saurom (17 kwietnia o godz. 17:45)

    „A skąd wiadomo, że będzie odprawiany egzorcyzm jak będziesz znał więcej szczegółów to daj znać. A z drugiej strony taki system może okazać się konieczny w końcu czyż to nie w Wałbrzychu w czasie wyborów samorządowych miały miejsce fałszerstwa, żeby tylko polityk PO miał dobry wynik… „itp itd itp na conajmniej pol strony.

    A ja tylko nawiazalem do cudow nad urna. Tych co to zostana uniemozliwione przez paralelny system liczenia glosow pana prezesa.

    Uniemozliwienia cudow mozna dokonac tylko poprzez odprawianie egzorcyzmow. Proste to jak kropidlo ksiedza Malkowskiego

  77. zezowaty (17 kwietnia o godz. 11:06)

    „Więc szanowny panie O nie wciskaj mi że przed Świętami … Powiedz wprost
    Zapłacisz za zniszczony samochód czy będziesz żądał by zrobił to budżet?”

    To i mnie wrobiono w ten wypadek?

    Jesli prezydentowi wolno bylo uzywac sluzbowego samochodu to chyba nie ma o czym dalej mekolic. „Budzet” byl wlascicielem samochodu, „budzet” wykupil (albo nie?) ubezpieczenie. Ubezpieczenie jest po to zeby pokrywac koszty wypadkow drogowych. Sprawa osobistej odpowiedzialnosci prezydenta Dutkiewicza za kopanie sie z tramwajem to mandat za zlamanie przepisow drogowych. Oraz utrata 11 punktow.

    „Budzet”, czyli wlasciciel samochodu, odpowiadal za ubezpieczenie sluzbowego samochodu. Osoba prowadzaca ten samochod odpowiada za co innego. Immunitet jest tu nie pri czom. Czy nie tak?

  78. Obłęd powinien mieć jednak swoje granice.

  79. Szanowny panie @Lechu (22.35 dnia 15.04.) nie posiadam doświadczeń związanych z machlojkami na lub przy urnach wyborczych. Wiem jedno, że uczestniczyłem we wszystkich wyborach i będę nadal dopóki mi sił wystarczy.
    Nie podjąłeś dyskusji na temat pana Jaruzelskiego, tak też i mnie nie interesuję czy będzie pan uczestniczył w wyborach czy też nie. To, że chce się pan wyautować się ze społeczeństwa to pańska sprawa. Wiem natomiast z całą pewnością, że wewnętrzna emigracja rodzi nową klasę społeczną – k o n t e s t a t o r ó w, i że pewnie i ty będziesz kontestował wszystko, bez względu na to, kto te wybory wygra.
    Zasada jest prosta, kto nie idzie do urny to ma gówno do gadania na temat kroków tego kto wybory wygra. Ma być cicho jak mysz pod miotłą 😆 ❗
    P.S.: zdrowych i wesołych Świat Wielkanocnych wszystkim kolegom z bloga życzę. Czesław.

  80. waldi
    18 kwietnia o godz. 22:35
    Dlaczego obłęd miałby mieć granice ? Ale o jaki ci obłęd chodzi, bo to tak zawieszone w próżni ni z gruszki ni pietruszki.
    Pozdrawiam swiątecznie i liczę na uściślenie tej palącej sprawy

  81. http://www.wykop.pl/link/1447597/suchoj-su-33-piekne-nagrania-z-lotniskowca-admiral-kuzniecow/
    =================

    SU-33 w akcji……
    Z pozdrowieniami dla pilotów.

  82. @Antoniusie,
    przypominam, że trwaja mistrzostwa swiata.
    Pozdrawiam, Nemer

  83. Thanks!
    Niestety zupełnie przegapiłem Welsh Open i ten drugi turniej. Przez przypadek widziałem zakończenie meczu finałowego Selby – O’Sullivan (niecałe dwa framy). Mistrzostw świata już pilnuję, ale mam gości, którzy nie cierpią „kulek”, więc tylko ukradkiem.
    Pozdrowienia!
    Aha!
    Udało mi się zrejestrować ten przypadkowy max Ronniego. Zachowam go na dysku.

  84. „od początku było wiadomo, że to wielka, bo wielka, ale katastrofa lotnicza” – rozumiem że powołuje się Pani na PARTYJNĄ instrukcję PO: „Piloci winni bo zeszli za nisko, do ustalenia kto ich zmusił” ??? Skoro tak to należałoby słowa „było wiadomo” wziąć w WYRAŹNY cudzysłów.

  85. Coś sie zaparło, nie moge wkleic kilku zdań do pana @Patrioty – jako komentarza do jego wpisu z godz. 20.03 dnia 19.04. – Czesław.

  86. Spróbuje wprost do ramki i zmienić kod.
    Szanowny @Patrioto (20.03 dnia 19.04.) – piszesz: „Piloci winni bo zeszli za nisko, do ustalenia kto ich zmusił ???
    Po pierwsze nie ma żadnego powodu, by „było wiadomo” pisać w cudzyslowiu.
    Po drugie, nikr ich nie zmuszał. Sami goniąc za obniżajacym sie dnem jaru – wg. radiowyskościomierza, zeszli poniżej poziomu pasa lądowania. Nie dość, że używali radiowysokościomierza, to jeszcze lecieli z zastosowaniem autopilota, przy braku naziemnej części systemu ILS-u, co jeszcze bardziej opóźniło manewr odejścia od zamiaru lądowania o dodatkowe 6-7 sek.
    Moim zdaniem, nawet ta brzoza juz niczego nie pogorszyła w ich sytuacji.!!!
    Gdy zobaczyli zblizającą sie ścianę jaru i rozpoczeli n i e s k u t e c z n y manewr odejścia – byli juz aerodynamiczną kupą złomu a w miejsce ewntualnych modłów o ocalenie, mogli jedynie zakrzyknąć przeciagle :k………………….a !!!!!
    Trzeba się z tym po prostu pogodzić i zaprzestać dalszego „mendzenia” na temat tej – wielkiej, bo wielkiej, ale katastrofy lotniczej, niestety!!! Pzdr. Czesław.

  87. Czesław (1:23)

    „Gdy zobaczyli zblizającą sie ścianę jaru i rozpoczeli n i e s k u t e c z n y manewr odejścia ? byli juz aerodynamiczną kupą złomu a w miejsce ewentualnych modłów o ocalenie, mogli jedynie zakrzyknąć przeciagle : k???????.a !!!!!”

    Drogi @Czeslawie. A wiesz co w owym momencie zakrzyknal dowodca kontrolerow, plk. Krasnokudski? On podobno zakrzyknal, jak ujawniono z czarnych skrzynek ruskiej „wiezy”: zasrancy!!!!!!

    Szlo o to, ze Jak-40, ten z dziennikarzami, szczesliwie wyladowal pomimo tego samego, byle jakiego – szlo o to, ze bylo to wymuszone przez zaloge ladowanie – naprowadzania we mgle. Wiec zaloga Jaka zasluzyla na Krasnokudskiego podziw i uznanie wyrazone slowem: molodcy! Tez w czarnej skrzynce zarejestrowane.

    Krasnodudski, Polak z pochodzenia, wie ze molodcy inaczej to po polsku zasrancy

  88. Jeśli był z pochodzenia Polakiem, to Krasnolucki ew. Krasnoludzki.
    Wesołych Świąt.

  89. Tak tak, Indoorku. Ludzki. Zdecydowanie ludzki. Czlowiek musial ludzkie uczucia posiadac jesli wyzywal idiotow mordujacych prawie setke ludzi zasrancami.

    Ja bym ich nazwal o wiele gorzej. Nie bede tu otwarcie ujawnial swych odczuc z tym tOmacie. Ale przyznam sie, ze slowo pisdzielcy chodzi mi PO glowie przez jakis juz czas

  90. Szanowny @Orteq’u (6.21 dnia 20.04.) – jakiś czas temu spierałem sie z naszymi dziewczynami (chyba głównie z @NELĄ), serdecznie Was dziewczyny pozdrawiam i życzę Wesołych Świat – bo wyżej niechcący napisałem tylko o kolegach, o pochodzeniu pojęcia „żydowskim targiem”. To samo dotyczyło „mołodcow”. Reprezentuję stanowisko podobne do Twojego – mołodiec, to obrazuje głównie młodego i niedoswiadczonego człowieka, czyli właśnie zasrańca, jak sie u nas mówiło.
    Czyli słowa pana Krasnokudskiego, wymiennie oznaczają to samo dla obu załóg, tak w odniesieniu do załogi Jaka-4o jak i Tu-154M.
    Serdecznie Ciebie pozdrawiam drogi przyjacielu – Czesław.
    P.S.: Z tymi piździelcami to masz rację, tyle tylko czy przejdzie moderatora?

  91. @ Czesław, 20 kwietnia o godz. 11:37
    Wtrącę własnych kilka groszy do Waszej pasjonującej dyskusji lingwistycznej o znaczeniu słowa mołodiec. To nie jest młody i niedoświadczony człowiek, jak piszesz, a coś przeciwnego.
    W stylu „Słownika komunałów” Gustawa Flauberta:

    maładiec – Najwyższego gatunku samiec alfa, przywódca stada, Boh, Car i Dońskij Naczalnik. Najlepiej obrazuje go ta fotka:
    http://www.wiocha.pl/522466,Wot-maladiec

    A młody i niedoświadczony zasraniec, to, używając również rusycyzmu:
    chołostiak – po pierwsze kawaler, ale i wyrostek, podrostek, młodzieniec, młodzian, młodzik, młodziak, młodzieniaszek, szczawik, chłopak, malec, malizna, młokos, małolat, małolatek, nastolatek, , gołowąs, smarkacz, usmarkaniec, zasmarkaniec, smarkul, smark, smród, smrodek, siurek, gnojek, i – oczywiście – zasraniec.

    Świątecznie pozdrawiam.

  92. Jeszcze jedna „ściana jaru”, a zacznę na nowo zamieszczać pasujące ilustracje 🙄 Łagodnie wznoszące się zbocze (40 m na odcinku 1 km) nie ma ścian.

  93. Nareszcie ujawnili sie dzieciaki udajace osoby znajace ze szkoly jezyk rosyjski.
    Durnie MOLODIEC TO ZNACZY BOHATER, albo inaczej zuch.
    Wy tego nie ruzmiecie bo nigdy was w szkole nie uczono rosyjskiego.
    Udajesz Czeslaw lotnika, a jestes lotnikiem PO-wskim w marzeniach.
    Sami sie demaskujecie swoim ignoranctwem.

  94. @Marcinku, Aleksandr Makiedonskij gieroj, no zaczem że stulja łomat?
    Z czegoż to, mój rusycysto, a?

  95. Indoor,

    Z powodu tego Krasnoludzkiego taka historia mi sie przypomniala. Starenka ona troche jest. Wiec wzialem i odswiezylem w pierwszym wierszu.

    Hawrylo i Jehor zmagaja sie nad siodma kolejka nowego browaru „Majdan”.

    – Moja staraja palcem o palec nie traca w chacie. Wracam po robocie a tam ani w piecu nie napalone, ani nie uprane, ani nie posprzatane , ani nie ugotowane. Zarezaty muszu swoju staruju – mowi Hawrylo.

    Jehor na to:

    – Ni budz dura. Zarezesz babu to sam w tiurmie zgnijesz. Ty ja lepiej zabzykaj na smierc.

    Wrocil Hawrylo do domu i z mety stara na wyro. Bzykal cala noc. Jak sie rozwidnilo, zobaczyl ze stara nie zywa. No to sie ogarnal i do roboty poszedl. ‚Jak wroce to juz pewnie ja sasiedzi znajda i do kostnicy zabiora’ – pomyslal z nadzieja.

    Wraca ci on po robocie i co widzi? A dym z komina sie unoszacy. Podchodzi blizej a tam pranie na sznurze schnie. I prog wyszorowany na glanc. Otwiera drzwi a tam zapachy gotowanego obiadu takie uderzyly, ze malo nie zemdlal. Glodny bowiem od kilku dni byl. No i stara stoi i sie promiennie usmiecha.
    – Co tobie, na mozg co padlo? – pyta zdumiony tym wszystkim Hawrylo.
    – A bo jak ty ludzki to i ja ludzka.

  96. @Czeslawie,

    Czy bedziemy co jeszcze tlumaczyc tym linguistom-specjalistom od maladziec i zasraniec? Oni tak jakby na powaznie..

    A ten tutaj to maladziec czy ten drugi?

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Arsenij-Jaceniuk-ostrzega-swiat-przed-Rosja,wid,16551906,wiadomosc.html

  97. @ Orteq, 21 kwietnia o godz. 1:00
    Jakbyś se, Ortequsiu poczytał ciut więcej niż Protokoły mędrców Syjonu”, to zauważyłbyś ironię w mojej egzemplifikacji słówka maładiec. Opatrzenie przeze mnie owego rosyjskiego słówka zwrotem W stylu „Słownika komunałów” Gustawa Flauberta świadczy (dla kogo świadczy, dla tego świadczy) o tym, że z przymrużeniem oka całość traktuję. A z Jaceniuka takoj maładiec, kak iz Putina tigr.

  98. Trudno wyczuć… głupota, czy niechlujstwo? Notkę o śmiertelnym wypadku na szlaku do przełęczy Krzyżne zilustrować widoczkiem zupełnie innego szlaku, w przeciwnym kierunku.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Smiertelny-upadek-w-Tatrach-Zginela-turystka,wid,16551954,wiadomosc.html

    Swoją droga wybrać się w drogę akurat tym szlakiem, podczas gdy leży tam z pewnością w wielu miejscach śnieg zaś trasa jest mylna nawet w warunkach letnich, że nie wspomnę o piargach i osuwających się trawkach, co utrudnia wybór właściwej ścieżki; jest po prostu lekkomyślnością i świadczy o nieprzygotowaniu do górskich wędrówek.
    Ta trasa powinna być oznaczona, jako niebezpieczna w okresach zimy i wczesnej wiosny.
    Ludzie nie czytają przewodników i opisów tras.
    Ja na tej trasie zmyliłam ścieżkę i w doskonałych warunkach pogodowych omal nie poleciałam do tejże doliny, do której spadła pechowa turystka.
    Turystka?…

  99. Czy warto takim blogowiczom jak Patriota (19 kwietnia o godz. 20:03) odpowiadać. Przecież gdyby ten człowiek samodzielnie myślał to musiał by dojść do wniosku, że była to katastrofa.
    Tak ogromna ilość nieprawidłowości i pogwałconych zasad ja nie spotkałem dotychczas w opisach dotyczących lotnictwa. Gdyby katastrofy udało się uniknąć (mimo próby lądowania) mogli by mówić o ogromnym szczęściu.
    Do pana Patrioty zupełnie jakoś nie dociera , że ewentualni zamachowcy musieli by być jasnowidzami, że samolot z tyloma ważnymi osobami mimo informacji, że w Smoleńsku warunków do lądowania nie ma (i to nie tylko od kontrolerów, ale i od kolegów z jaka) , zdecyduje się podchodzić do lądowania wiedząc, że lotnisko to jest lotniskiem nieczynnym od 2009r , otwieranym jedynie na życzenia strony polskiej i że stan usprzętowienia wspomagającego lądowanie jest niezwykle ubogi
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Lotnisko_wojskowe_Smole%C5%84sk-Siewiernyj
    (Jeżeli by o tym usprzętowieniu nie wiedzieli to to by tragicznie , a nie źle świadczyło o pilotach)
    Z rozmów na wieży było wiadomo, że żadnego zachęcania by lądować nie było. To nie wieża , ale piloci wymusili na kontrolerach zgodę na lądowanie z warunkiem.
    Wszystko więc przeczy jakiemuś tam zamachowi, bo nie widać celowych działań w tym kierunku.
    Na dokładkę Macierewicz i jego polityczna ekipa ciągle zmieniają swe „dowody” na zamach i wielu ich ekspertów ośmieszyło się z kretesem. Raz to może każdy się pomylić , ale by mylić się tyle razy co ta osławiona komisja to przecierz jasne działanie w złej wierze , czysto polityczne właśnie pod naiwnych i niemyślących ludzi skłonnych do wiary w spiski.

  100. maciek. g (22:42)

    „Czy warto takim blogowiczom jak Patriota (19 kwietnia o godz. 20:03) odpowiadać. ”

    Ja wiem, ze nie warto. To dlaczego ty, Maciusiu, odpowiedziales? Wiem, wien, chciales swoja prawde przypomniec zgromadzonym. No bo my juz tak mamy, ze swoje prawdy wciaz przypominamy.

    Ja to czynie nagminnie. A ty jak? Napowiatowo? A moze nawojewodzko?

    PS. Tak dla uscislenia: zgadzam sie z toba.

  101. anumlik (10:18)

    „Jakbyś se, Ortequsiu poczytał ciut więcej niż ‚Protokoły mędrców Syjonu’ ?

    Czy ty pamietasz kto zaszczepil na tym blogu moje czytanie ‚Protokołow mędrców Syjonu’? Jak widzimy na zalaczonym obrazku, gowno na oslep rzucone gdzies tam, do kogos, przez kogos, kiedys, przyschnie. No to i przysnelo. Do ciebie akurat ono przyschnelo.

    Too bad. Bo terminujac u Balsama, nie takich chyba tresci oczekuja od Ciebie twoi czytelnicy. Ja np. zupelnie czego innego oczekiwalem

  102. @Orteq
    Może trochę „z grubej rury” strzeliłem, bo Ty ani antysemita, ani wyznawca teorii spiskowych. Jeśli uraziłem – sorry. Nieco jednak wpisałem się w konwencję Pana Szanownego. Znaczy – walenia lagą, co ostatnio – ze szkodą dla siebie – uskuteczniasz. Finezji mi w Twoich postach, Ortequsiu, brakuje.
    PS
    Czytając Twoje posty odnoszę wrażenie, że Ty dyskusję na blogu traktujesz jak grę komputerową. Nieważne którą stronę trzymasz, efekt ma być jeden – byle by gra się toczyła, a Twoje było na wierzchu. Czasem jako bon mot tylko.
    https://www.youtube.com/watch?v=3VqOIhqUklI
    Pozdrówka

  103. Orteq
    22 kwietnia o godz. 1:33
    Nawet Ziemkiewicz , fantasta pisarz, „wspieracz” prawicy i PIS , ma tyle oleju w głowie by nie uznawać tych durnych teorii spiskowych za prawdziwe
    http://www.fakt.pl/rafal-ziemkiewicz-przekonuje-ze-nie-bylo-zamachu-to-byla-katastrofa,artykuly,455248,1.html

  104. Dosyc trafna wiwisekcja, Anumliku. Tylko czy ja jako typowy hominid, na nia zasluguje?

    http://www.polskieradio.pl/23/266/Artykul/843178,Australopitek-nie-uslyszalby-co-mowimy-

    Milo wiedziec ze ktos jednak czytuje moje posty. Thanks, Anumliku

  105. maciek.g

    Tylko cztery lata zajelo Ziemkiewiczowi zeby z tej szafy wyjsc. Do tej pory radosnie przewodzil oszolomskiemu Klubowi Ronina, nie wychylajac sie za bardzo przeciwko teoriom spiskowym. W Klubie Ronina gwiazda do dzisiaj jest Cezary Trotyl Gmyz

    http://www.blogpress.pl/node/18968

  106. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele w naszym kraju zależy od Unii. I nie chodzi wyłącznie o fundusze, które płyną do nas stamtąd, ale o liczne regulacje prawne oraz kierunki, w jakich zmierza europejska polityka. Toteż tak ważne jest, żeby w unijnym parlamencie reprezentowali nas ludzie na poziomie, wykształceni, znający języki, przygotowani merytorycznie i skupieni na swojej pracy tam. Za niedostateczne zrozumienie tej sytuacji nie winię społeczeństwa tylko polityków i stabloidyzowane w większości media. Nie liczy się poważna dyskusja, lecz kłótnia, napastliwe wypowiedzi, które najlepiej nadają się na „setkę” lub do późniejszego cytowania. Argumentem jest, że to nakręca oglądalność. Może i nakręca, ale dlatego, że wcześniej do takiego stylu widzowie zostali przyzwyczajeni. W ten sposób tworzy się zaklęty krąg.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1027139,title,Malgorzata-Niezabitowska-dla-WPPL-PO-nie-odda-latwo-wladzy-To-bedzie-zazarta-walka,wid,16551958,wiadomosc.html?ticaid=112985&_ticrsn=5
    =====================

    Niestety, to celna diagnoza.
    Zatrudnieni w mediach dbają jedynie o słupki, a więc o SIEBIE i własną kieszeń…..
    A wywiad, ciekawy.

  107. Orteq
    16 kwietnia o godz. 8:32

    bardzo dowcipny komentarz o głębokiej treści. Poza tym z mojego pesymizmu zrobiłeś całkiem sprawna intelektualnie humoreskę. Dziękuję Ci za poparcie duchowe.
    Pozdrawiam
    Lech

  108. Mnie najbardziej razi, że gebbelsowskie kłamstwa o fałszowaniu np. wyborówsamorządowych na Mazowszu w 2010 serwowane przez alkoholizującego się posła Wojciechowskiego są cytowane przez dziennikarzy, chociaż na stronach PKW jest dokładnie określone jakie były przyczyny oddania głosu niewaznego. To nie dwa krzyżyki tylko pusta kartka (72%) głosów), w mojej rodzinnej gminie w jednym z obowdów głosowania liczba kart niważnych wyniosła 41%, większośc z powodu oddania pustej kartki. Politolog Jarosław Flis wyjasnił ten problem – radny sejmiku jest mniej identyfikowany z wyborcą niż poseł – na Mazowszu wybieramy 63 posłow, ale tylko 51 radnych sejmiku, no i oczywiście cztery karty jakie dostaje wyborca (wójt, gmina, powiat, województwo)też robi swoje

  109. Kris(iu)

    ‚Dwa krzyzyki’. Toz to jakby zeby rwal. Dajmy trzeci krzyzyk na droge. RIP?

    Cos boginie INSPIRACJA wcielo. I dunno co.

    Chyba sepoleje. Albo dam seczego. Godzina w sam raz

  110. Lech (20:58)

    „Dziękuję Ci za poparcie duchowe.”

    Cala przyjemnosc po mojej stronie, Lechu przyjacielu

  111. Orteq
    22 kwietnia o godz. 10:40
    Jak widać politycznie się przeliczył i teraz rakiem wycofuje się bo widać, że postawił na złego konia. No cóż w Polsce mamy uradzaj na takich małych niemoralnych cwaniaczków.

  112. Courtesy Teda z blogu Passenta

    http://kronikanarodowa.pl/images/stories/Tomasz/1472080_620848514644181_1034329027_n.jpg

    Ilustracja do Skutecznosci Pulapki Jednosci Pro-Majdanowej. Brakuje tylko Stars and Stripes Forever.

    Przeprasza sie Obroncow Praw Gryzoni za brutalnosc ilustracji

  113. ”gebbelsowskie kłamstwa o fałszowaniu np. wyborówsamorządowych na Mazowszu w 2010”
    Pytanie: co takiego ten Gebbels nakłamał na temat wyborówsamorządowych na Mazowszu w 2010? (dla tych z małym poczuciem humoru: to był żart)

  114. @ Indoor Prawdziwy, 23 kwietnia o godz. 20:23
    Między innymi to: Absolutnym prawem państwa jest nadzorowanie kształtowania się opinii publicznej (słowa Josepha Goebbelsa). „Prawo i Sprawiedliwość” zatem, stojąc na straży prawa państwa do kształtowania opinii publicznej, twierdzi, że głosy nieważne w wyborach, spowodowane gremialnym oddawaniem pustych (bez skreśleń) kart do głosowania na Mazowszu, świadczą o wyborczym fałszerstwie. Sam w takim fałszerstwie uczestniczyłem, gdy oddałem kilka kart „bez skreśleń” ponieważ nie znałem żadnego z zafundowanych mi przez partie kandydatów. Na pierwszego z listy nie zwykłem głosować, a partie w kampanii wyborczej nie raczyły zapoznać mnie z żadnym z kandydatów. Takich jak ja było wielu (to owe 72 proc. głosów nieważnych z powodu „pustych kart” w wyborach do Sejmiku, o których pisze @Kris i 41 proc. w jego rodzinnej wsi. Podmiotem w zdaniu Krisa, Indoorze, był alkoholizujący się poseł Wojciechowski, który powtarza goebbelsowskie kłamstwa (znaczy się synonim kłamstwa politycznego), a nie kłamstwa Goebbelsa.

    Wybacz Indoorze, że Twój żart potraktowałem „na poważnie”;-)

  115. ”Sam w takim fałszerstwie uczestniczyłem, gdy oddałem kilka kart ?bez skreśleń? ponieważ nie znałem żadnego z zafundowanych mi przez partie kandydatów”

    To nic! Ja (jako nie-obywatel) prawa wyborczego nie mam, więc w pewnym momencie w latach 80-ych w czasie wyborów wylegiwałem się w domu, zresztą przy ul. Moniuszki nad kiedysiejszą kawiarnią Honoratka. Nagle ktoś wieczorem dzwoni do drzwi się okazało że to Komisja Wyborcza we własnej osobie i bardzo prosi bym się udał do lokalu, bo już tylko ja nie głosowałem w całym okręgu i mogliby iść do domu. Lokal był zresztą w Hotelu Savoy. Ja ich uprzedziłem że prawa głosu nie mam, oni na to, że jestem na liście. Nie ma sprawy, mogę oddać głos, ale jak przeze mnie będą musieli wybory powtórzyć to ja umywam ręce. Głosowałem na tych z tytułami naukowymi przed nazwiskiem.
    Od tego czasu wierzę w 100% frekwencję. Nie że zawsze prawda, ale że możliwa.

  116. Indoorze, – 21:30

    Tys niepowtarzalny jest. A co ty robisz z glosowaniem na Wegrzech? Podejrzewam, na podstawie ostatnich doniesien o Orbanowych tiu tiu tiu z Putinem, ze ty i tam partycypujesz w tzw. procesie demokratycznym.

    100 % frekwencji to jest to. Nie dopowiem juz jak co

  117. Szanowny @GajowyM (20.32 dnia 20.04.) – piszesz, że jeszcze jadna ściana jaru a zacznę na nowo zamieszczać pasujące ilustracje . Łagodne to zbocze, czy nie łagodne, określają to dodatkowe czynniki.
    Gdy się ma do dyspozycji 13 sek samolot maksymalnie obciążony z klapami i podwoziem, ze zniżaniem rzędu 7-8 m/sek z włączonym autopilotem – bez lotniskowej części ILS-u, to łagodnie wznoszące się zbocze staje się „Scianą nie do pokonania !!!
    Ciekawi mnie jak intepretujesz, stosowaną powszechnie frazę: a teraz zaczynają się schody
    P.S.: w trójkącie @Orteq @anumlik i ja, bez żadnych problemów ustaliliśmy co to takiego zasraniec albo mołodiec. Może i tę ścianę uda się pokonać na tle tych schodów?? 🙄 Może będzie kręcił oczyma? Pozdrawiam – Czesław.

  118. No cóż! A może by tak przysłowie zadedykować prezesowi „Każdy sądzi według siebie”, na komentarz szkoda słów, tu lekarz potrzebny.

  119. Czesławie
    zbocze to zbocze, ściana to ściana, a schody to schody.
    Że się tak filozoficznie wyrażę 😉
    Czy pilot samolotu pionowo pikującego w stronę całkiem płaskiej ziemi też widzi ścianę?
    Uwaga! Ta niebezpieczna ściana ma 30 metrów wysokości 😎

  120. @ Czeslaw
    ” w trójkącie @Orteq @anumlik i ja, bez żadnych problemów ustaliliśmy co to takiego zasraniec albo mołodiec.”
    Widac ze jestes lotny nie w migach ale w jezyku migowym. Gdybys latal kiedykolwiek na MIgach to bys wiedzial ze w tamtych czasach Rosjanie byli wyzszego szczebla oficarami i bys znal znaczenie slowa molodiec.
    Niestety mlodzianie nie wszystko da sie wygogolowac. Oszustwo wychodzi z ciebie za kazdym twoim wpisem. Jestes zalosnym POwskim szczawikiem jak zreszta cala reszta twoich anumlikow, orteqow piepszacych androny ktore tylko idioci czytaja.

  121. Uczył Marcin Marcina
    – tak zaczyna się stara mądrość ludowa
    z tym ze kończy się następująco
    – a sam głupi jak świnia.
    Gdybyś był trochę bardziej mądrzejszy to wiedziałbyś ze była cała generacja
    samolotów Mikojana i Górewicza o nazwach MIG , od 15 do ponad 20 -paru.
    A ty nie wiesz nawet jak TO się pisze – znawco awiacyjny
    No ale to trzeba coś wiedzieć a nie natrząsać się z racji wykładanych jak kawa na ławie.
    Podskakujesz człowieczku i nadymasz się jak ropucha.
    Co zrobić , jeśli się nie ma nic mądrego do powiedzenia to choćby porechotać trzeba
    ot taki charakter.
    bez uklonow

  122. @ zezowaty
    „Gdybyś był trochę bardziej mądrzejszy to wiedziałbyś ze była cała generacja
    samolotów Mikojana i Górewicza o nazwach MIG , od 15 do ponad 20 -paru.
    A ty nie wiesz nawet jak TO się pisze ? znawco awiacyjny”
    Ales ty mundry!!! Nawet potrafisz wygoglowac Mikojana i Gorewicza.
    To co, juz nie kupuje PO tych Migow na ktorych latal POwski ekspert od molodcow? Polska to przeciez bogaty kraj woli F-33 czyli najdrozszy mysliwiec swiata. Pewnie znawca Czeslaw doradzil. Skad was tutaj przywialo jakichs zezowatych, garbatych i ciemnych? Pewnie PO zrobilo nabor wsrod bezrobotnych?
    Co ja mowie, przeciez to juz cale lata trwa ta paplanina bezdennie cienkich bolkow na wszystkie tematy u pani Paradowskiej. Ukraina was troche przestawila. Teraz nie bardzo wiecie po ktorej byc stronie, bo jeszcze posadza ze przechodzicie na strone PiS-u. A prezydent Kaczynski to dawno przepowiadal, tylko ze wy lemingi potrzebowaliscie az 5 lat i dowodow od Putina by wreszcie nabrac wody w usta i zakopac sie gleboko w piach, bo wstyd sie przyznac do swoich dennych opinii.

  123. Orteq – 7.06
    Masz racje
    K…. to nie profesja — to charakter
    uklony

  124. Pani Redaktor!!!
    Litości! Jak długo będzie straszyło to zdjęcie na początku, tak długo nikt przy zdrowych zmysłach niczego tu nie wpisze ani nie zmaluje.

  125. nie wiem z jakich powodów wiszą moje dwa wpisy na blogu pani Agnieszki Zagner . Ponieważ akurat na tym blogu podjęto ciekawszy temat i postanowiłem zrobić pod tą dyskusję, wpis bazujący na wykresie pokazującym Polski dochód per capita na przestrzeni ostatnich 100lat, bo takowy znalazłem w sieci. W związku z faktem że nie wiem czy się w ogóle ukarzą me wpisy zdecydowałem umieszczę ten drugi na tym blogu, bo wydaje mnie się to ciekawe.
    oto wpis
    „Na wielu blogach nic ciekawego się nie dzieje , a tu podjęli państwo dość ciekawą wymianę zdań na tematy związane z gospodarka i jej skutkami z punktu widzenia naszej historii.
    Widać wyraźnie, że myślenie wielu blogowiczów jest w małym stopniu oparte na twardych faktach , a w większości na kupionej propagandzie politycznej.
    Aby sprowadzić dyskusję na tor mniej oderwany od realiów, załączam wykres pokazujący przebieg PKB per capita dla Polski w okresie 100 lat jej historii.
    Na bazie tych faktów można dopiero rzeczowo dyskutować i nie opowiadać bajek typu cytuję z blogu :?Widac ze zaczynasz zdawac sobie sprawe jak zostales wydymany przez 25 lat cudownej transformacji. Niestety to rzeczywistosc?
    Link do wykresu
    http://lh3.ggpht.com/-1ftY7Ua09C8/UswiZcIRozI/AAAAAAAAYz8/RVLPV2LjYko/s1600-h/image%25255B8%25255D.png
    jak widać to wydymanie to przyrost PKB per capita rzędu grubo ponad dwukrotny (2.44). Oby tylko zawsze tak ?dymano?
    Ciekawa jest analiza samego początku wykresu , bowiem widać jak rządy Piłsudski odbijały się na gospodarce Polski. Widać jedynie do roku 1929 następował systematyczny wzrost PKB , potem następuje załamanie i regres do roku 1937 . Osiem lat i spadek pkb o około ? praktycznie do wartości PKB z czasów rozbiorów.
    Przypominam, że do 1926 Polska była republiką demokratyczną z wielopartyjnym systemem parlamentarno-gabinetowym. Po zamachu stanu (przewrót majowy1926) ustrój państwa uległ modyfikacji w trybie zmiany i w konsekwencji został przekształcony w system prezydencko-autokratyczny.
    Jak wiec widać zmiana systemu rządzenia szybko odbiła się negatywnie na gospodarce.
    Przełomowy dla polski był rok 1935 , wprowadzone wówczas zmiany zaowocowały ponownym wzrostem PKB (jak zwykle wyniki są opóźnione do działań, stąd wzrost w 1937r)
    Link
    http://www.sciaga.pl/tekst/7741-8-rok_1935_przelomowym_momentem_w_dziajach_polski_miedzywojennej

    Tuż przed wojna udało się uzyskać PKB powyżej poziomu z 1929. Wojna przerwała ten trend. Brak z oczywistych powodów jest z danych tuż po wojnie. Ciekawe, że już 4 lata po wyzwoleniu PKB przewyższyło istotnie te uzyskane w 1938r aż o 10%. Ja tłumaczę to ogromnym zaangażowaniem w odbudowę kraju i wyciąganiem z biednych wsi ogromnej liczby biedoty. Okres odbudowy w latach 1946-1949 charakteryzował się dużą dynamiką, stosunkowo sprawnym prowadzeniem operacji i szybkim osiąganiem wytyczonych celów. W niespotykanej wcześniej skali przeprowadzono odbudowę miast i wsi, a jednocześnie przemieszczenia ludności. Wynikało to z mocnego zaangażowania ludzi dotychczas będących na marginesie.
    Jak widać terror szybko wyciszył to zaangażowanie i następuje praktycznie stagnacja. Śmierć Stalina niewielki miała wpływ na wzrost gospodarczy i jak widać, aż do roku 1970 czyli go objęcia władzy przez Gierka przyrost jest niewielki, ale systematyczny rzędu 2% rocznie.
    Gierek to dość szybki wzrost PKB w osiem lat około 38%, (około 5%rocznie), co odbyło się jak wiemy przy pomocy pożyczek które nie przyniosły zamierzonego rozwoju i zabezpieczenia stabilności gospodarczej ( założenia ekonomistów nie pasowały do panującego systemu.) , i spowodowało to kryzys i załamanie PKB.
    Dekada Jaruzelskiego to zatrzymanie spadku i stabilizacja PKB.
    Decyzja o zmianie ustroju i jej konsekwentne wprowadzenie w życie to najpierw gwałtowne załamanie się PKB (w trzy lata 21%) i potem dzięki reformom i zduszeniu inflacji (plan Balcerowicza) bardzo szybki wzrost do roku 2000. (przyrost 59%). Załamanie wzrostu gdzieś do czasu przyjęcia do UNI Europejskiej (3 ?4 lata) i potem gwałtowny dalszy wzrost gdzieś do roku 2011. Tu widać wpływ kryzysu światowego i niestety wpływ zbliżających się wyborów i walki wyborczej. Teraz do europarlamentu , a w 2015 do parlamentu w Polsce.
    Teraz partia rządząc nie będzie ryzykować żadnych reform , bo one nie dość że dają skutki z opóźnieniem to jeszcze można się na nich przejechać. Znacznie bezpieczniej jest grać populistycznie. „

  126. Kryptoreklama nie ma zbyt dobrej prasy, to prawda. Prawda jednakze rowniez jest, ze i temat-cienias obecnego wpisu Gospodyni nie porywa mas na szance. Ani do klawiatury, Oh well, you know. I dunno

  127. Wyrzuciłem drugi link może wejdzie bo wszędzie czeka na moderację
    ?Na wielu blogach nic ciekawego się nie dzieje , a tu podjęli państwo dość ciekawą wymianę zdań na tematy związane z gospodarka i jej skutkami z punktu widzenia naszej historii.
    Widać wyraźnie, że myślenie wielu blogowiczów jest w małym stopniu oparte na twardych faktach , a w większości na kupionej propagandzie politycznej.
    Aby sprowadzić dyskusję na tor mniej oderwany od realiów, załączam wykres pokazujący przebieg PKB per capita dla Polski w okresie 100 lat jej historii.
    Na bazie tych faktów można dopiero rzeczowo dyskutować i nie opowiadać bajek typu cytuję z blogu :?Widac ze zaczynasz zdawac sobie sprawe jak zostales wydymany przez 25 lat cudownej transformacji. Niestety to rzeczywistosc?
    Link do wykresu
    http://lh3.ggpht.com/-1ftY7Ua09C8/UswiZcIRozI/AAAAAAAAYz8/RVLPV2LjYko/s1600-h/image%25255B8%25255D.png
    jak widać to wydymanie to przyrost PKB per capita rzędu grubo ponad dwukrotny (2.44). Oby tylko zawsze tak ?dymano?
    Ciekawa jest analiza samego początku wykresu , bowiem widać jak rządy Piłsudski odbijały się na gospodarce Polski. Widać jedynie do roku 1929 następował systematyczny wzrost PKB , potem następuje załamanie i regres do roku 1937 . Osiem lat i spadek pkb o około 1/4 praktycznie do wartości PKB z czasów rozbiorów.
    Przypominam, że do 1926 Polska była republiką demokratyczną z wielopartyjnym systemem parlamentarno-gabinetowym. Po zamachu stanu (przewrót majowy1926) ustrój państwa uległ modyfikacji w trybie zmiany i w konsekwencji został przekształcony w system prezydencko-autokratyczny.
    Jak wiec widać zmiana systemu rządzenia szybko odbiła się negatywnie na gospodarce.
    Przełomowy dla polski był rok 1935 , wprowadzone wówczas zmiany zaowocowały ponownym wzrostem PKB (jak zwykle wyniki są opóźnione do działań, stąd wzrost w 1937r)

    Tuż przed wojna udało się uzyskać PKB powyżej poziomu z 1929. Wojna przerwała ten trend. Brak z oczywistych powodów jest z danych tuż po wojnie. Ciekawe, że już 4 lata po wyzwoleniu PKB przewyższyło istotnie te uzyskane w 1938r aż o 10%. Ja tłumaczę to ogromnym zaangażowaniem w odbudowę kraju i wyciąganiem z biednych wsi ogromnej liczby biedoty. Okres odbudowy w latach 1946-1949 charakteryzował się dużą dynamiką, stosunkowo sprawnym prowadzeniem operacji i szybkim osiąganiem wytyczonych celów. W niespotykanej wcześniej skali przeprowadzono odbudowę miast i wsi, a jednocześnie przemieszczenia ludności. Wynikało to z mocnego zaangażowania ludzi dotychczas będących na marginesie.
    Jak widać terror szybko wyciszył to zaangażowanie i następuje praktycznie stagnacja. Śmierć Stalina niewielki miała wpływ na wzrost gospodarczy i jak widać, aż do roku 1970 czyli go objęcia władzy przez Gierka przyrost jest niewielki, ale systematyczny rzędu 2% rocznie.
    Gierek to dość szybki wzrost PKB w osiem lat około 38%, (około 5%rocznie), co odbyło się jak wiemy przy pomocy pożyczek które nie przyniosły zamierzonego rozwoju i zabezpieczenia stabilności gospodarczej ( założenia ekonomistów nie pasowały do panującego systemu.) , i spowodowało to kryzys i załamanie PKB.
    Dekada Jaruzelskiego to zatrzymanie spadku i stabilizacja PKB.
    Decyzja o zmianie ustroju i jej konsekwentne wprowadzenie w życie to najpierw gwałtowne załamanie się PKB (w trzy lata 21%) i potem dzięki reformom i zduszeniu inflacji (plan Balcerowicza) bardzo szybki wzrost do roku 2000. (przyrost 59%). Załamanie wzrostu gdzieś do czasu przyjęcia do UNI Europejskiej (3 ?4 lata) i potem gwałtowny dalszy wzrost gdzieś do roku 2011. Tu widać wpływ kryzysu światowego i niestety wpływ zbliżających się wyborów i walki wyborczej. Teraz do europarlamentu , a w 2015 do parlamentu w Polsce.
    Teraz partia rządząc nie będzie ryzykować żadnych reform , bo one nie dość że dają skutki z opóźnieniem to jeszcze można się na nich przejechać. Znacznie bezpieczniej jest grać populistycznie.

  128. Udało się to ten drugi link wszędzie przeszkadzał wklejam więc tu chodzi o Przełomowy dla polski był rok 1935
    http://www.sciaga.pl/tekst/7741-8-rok_1935_przelomowym_momentem_w_dziajach_polski_miedzywojennej

  129. Tekst na bazie przebiegu PKB per capita dla Polski w okresie 100 lat jej historii był pisany na blog P. Zagner , ale tam nawet po wyrzuceniu linka nie weszedł

  130. Szanowny @GajowyM (22.11 dnia 24.04.) – po „filozoficznym” stwierdzeniu, że….. nagle zadajesz pytanie absolutnie bez sensu: czy pilot samolotu pionowo pikującego w stronę całkiem płaskiej ziemi też widzi ścianę?
    Drogi @GajowyM – w rozumieniu przestrzennym jest to ściana, bowiem jest płaszczyzną rzutu pionowego a odwzorowaniem tego będzie jakiś obrazek w rodzaju kółka z dwiema odnogami.
    W tym przypadku płaskość ziemi spoczywającej na grzbietach kilkudziesięciu słoni, nie ma znaczenia.
    Coś mi to wyglada na niezbyt filozoficzne pojmowanie pojęć. Czesław.

  131. @ maciek.g, 28 kwietnia o godz. 9:40
    Drobiazg doprawdy, ale wart sprostowania. Piszesz (wcześniej) Przypominam, że do 1926 Polska była republiką demokratyczną z wielopartyjnym systemem parlamentarno-gabinetowym. Po zamachu stanu (przewrót majowy1926) ustrój państwa uległ modyfikacji w trybie zmiany i w konsekwencji został przekształcony w system prezydencko-autokratyczny.
    Jak wiec widać zmiana systemu rządzenia szybko odbiła się negatywnie na gospodarce. Przełomowy dla polski był rok 1935, wprowadzone wówczas zmiany zaowocowały ponownym wzrostem PKB (jak zwykle wyniki są opóźnione do działań, stąd wzrost w 1937r)
    . Potem podajesz linka do ciekawego skądinąd artykułu z „Ściągi.pl”, którego autor (autorka) o nicku „mellanie” w ogóle nie odnosi się do prawdziwych przyczyn kryzysu końca lat dwudziestych i pierwszych lat trzeciej dekady XX wieku w Polsce.
    Oto mój komentarz.
    Pierwszy etap reformowania państwa polskiego zakończyła ustawa samorządowa z 11 sierpnia 1923 roku „o tymczasowym uregulowaniu finansów komunalnych”. Dała ona co prawda samorządom możliwość konstruowania budżetów w oparciu o własne władztwo podatkowe, dała im również do ręki oręż bardzo niebezpieczny. mianowicie możliwość zaciągania nieograniczonych niemal kredytów bankowych, szczególnie krótkoterminowych. Kredytowe możliwości wyzwoliły mechanizm powodujący szybki rozwój zapóźnionego kraju. Możliwości kredytowania inwestycji komunalnych w okresie dobrej koniunktury gospodarczej przyniosły oszałamiające rezultaty. Polska w drugiej połowie lat dwudziestych ubiegłego wieku zaczęła rozkwitać, co doskonale obrazuje przytoczony przez Ciebie wykres. Możliwości te jednak, w dłuższej perspektywie, realizowane bez odpowiednich mechanizmów zabezpieczających, wywołały efekt domina. Zadłużenie lawinowo wzrastało, po czym miasta, jedno po drugim, lawinowo ogłaszały niewypłacalność.
    W roku 1927 „załamały się” pierwsze wielkie banki zagraniczne, z którymi banki polskie związane były stosunkami kredytowymi. Nastąpił odpływ zagranicznych wkładów, kurczyły się również wkłady inwestorów krajowych. W latach 1929 – 1934 wkłady w polskich bankach prywatnych spadły z 959 mln zł. do 454 mln. zł. Upadłość ogłosiło wiele instytucji kredytowych. Dochody państwa spadały równocześnie z wkładami bankowymi. Nie będę przytaczał szczegółowych statystyk (są dostępne w rocznikach statystycznych), dodam tylko, że w ciągu pięciu lat II Rzeczypospolita dorobiła się deficytu budżetu państwa w łącznej kwocie 1301 mln zł. W ślad za tym znaczną część swoich dochodów utraciły również samorządy, co pociągnęło za sobą powstanie ogromnych niedoborów budżetowych oraz brak środków nie tylko na inwestycje, ale i na finansowanie podstawowych zadań miast i gmin w Polsce. Aby jakoś oddalić widmo bankructwa miasta i gminy zaciągały nowe kredyty: krótkoterminowe i na wysoki procent. Ustawa z 1923 roku dawała im takie możliwości. Łatanie dziur nie na wiele się przydało. Gdy w roku 1932 doszło do płatności zobowiązań 560 miast polskich (bez Warszawy, która stanowiła osobny problem), na ich ogólną liczbę 635 miast, okazało się że łączna suma długów wynosiła 214 mln zł, czyli że zobowiązania przekraczały 60 proc. budżetów tych miast, co oznaczało z kolei, że wszystkie one należało postawić w stan upadłości.
    W roku 1929 budżety miast, gmin i powiatów osiągnęły najwyższy w historii II Rzeczypospolitej poziom. Wynosiły one 1179 mln zł. w dochodach oraz 1176 mln zł. w wydatkach. Żyć nie umierać. Wystarczyły jednak zaledwie cztery lata, aby samorządy osiągnęły najniższy poziom swoich dochodów (645 mln zł), a pięć lat, aby osiągnęły najniższy poziom wydatków (660 mln zł).

    Piszesz o zmianach wprowadzonych w 1935 roku. Do najważniejszych, jeszcze przed wprowadzeniem reform Kwiatkowskiego, z jego słynnym czteroletnim planem gospodarczym, było powołanie w 1936 roku Centralnej Komisji Oszczędnościowo-Oddłużeniowej dla samorządu. Dopiero połączenie działań owej komisji, wraz z reformami Eugeniusza Kwiatkowskiego, doprowadziło do uzdrowienia sytuacji gospodarczej w II Rzeczypospolitej.

    Pozdrawiam

  132. anumlik
    28 kwietnia o godz. 12:11
    Dziękuję za uzupełnienie i wyjaśnienie. Musze przyznać że na szybko pisałem analizę i tak mnie się skojarzyło jak napisałem.

  133. https://twitter.com/10murzynkow/status/460885939464581120/photo/1

    Początki KLD 🙂

    -Mam marki.
    -Ile ich masz?
    -Dwie siatki.

  134. Na blogi P. Zegner nic nie wchodzi i tm nie podyskutuje więc choć tu podzielę się ciekawym dla mnie spostrzeżeniem
    Analizując rozwój gospodarczy okresu PRL przyłożyłem linijkę do wykresu i stwierdziłem, że od 1950 do 1989r wzrost średni był 1,7%, (mimo zakłócenia go w okresie Gierka) tylko od 1970 do 1980 jest wyskok w górę i znów wszystko wraca. Czyli analiza prawie 40 letniego okresu wykazuje że ustrój jaki mieliśmy wówczas nie był w stanie wypracować szybszego wzrostu.
    To samo zrobiłem od momentu odbicia gospodarki po okrągłym stole a więc za lata 1991 2013r a wiec okres 22lat. i znów wzrost średni jest prawie liniowy tyle tylko, że wynosi 7% rocznie , różnica ponad 4 krotna!.
    Widać, że nie podlega dyskusji jaki system gospodarowania jest wydajniejszy.
    My narzekamy (i słusznie), że rzuca się przeszkody pod nogi ludziom tworzącym dochód , że źle gospodaruje się pieniędzmi budżetowymi, że prawo popsute przeszkadza w gospodarce i nie tylko nie jest naprawiane a wciąż psute i to głównie z powodów politycznych.
    Widać więc jak można by jeszcze poprawić te wyniki gdyby uruchomiono konsultacje rządzących z ludźmi w sprawie usuwania absurdów prawnych i idiotyzmów przeszkadzających Polakom w działaniu. Gdyby ludzie wreszcie odeszli od nielogicznego wspierania populistów i manipulantów politycznych żerujących na patriotycznie , religijności, fobiach anty rosyjskich i niemieckich, i innych strachach (liberalizm, korupcja, TW , SB itd), a zaczęli wspierać tych dla których ważne są sprawy rozwoju gospodarki.

  135. @maciek.g
    Masz rację. Nic i nikt mnie nie przekona do gospodarki opartej na wolności decydowania jak należy lokować własne pieniądze. Według mnie gospodarczy rozwój kraju po roku 1990 zawdzięczamy trzem niejako filarom, o które się gospodarka opierała: na ustawie z dnia 23 grudnia 1988 r. o działalności gospodarczej, zwanej potocznie „ustawą Wilczka”, na ustawie z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie terytorialnym i na tzw. „planie Balcerowicza. Ustawę Wilczka zamknąć można w jednym zdaniu: wszystko co w gospodarce nie jest zabronione, jest dozwolone, ustawa samorządowa dała gminom władztwo finansowe w oparciu o własne dochody, a plan Balcerowicza stabilizował gospodarkę, równoważył budżet państwa, wydał skuteczną walkę inflacji i doprowadził do szybkiej prywatyzacji tego wszystkiego co „państwowe czyli niczyje”.

    Każdy z tych filarów został stopniowo osłabiany przez nadmierny centralizm, etatyzm i partyjniactwo, rozpędzonej machiny „wolności gospodarczej” nie dało się jednak zatrzymać.

    Oczywistą jest rzeczą, że bez mechanizmów kontrolnych instytucji centralnych (niekoniecznie resortowych) gospodarcza nieograniczona wolność przerodzić się może w patologię. Przykład z uruchomieniem się „efektu domina” w latach 1932 – 1936 spowodowany (oprócz kryzysu finansowego w całym ówczesnym świecie) „wolnością” zaciągania kredytów przez ówczesne samorządy w Polsce, doskonale obrazuje jak potrzebne są mądre regulacje prawne. Wykres, który przedstawiłeś (w poście z 28 kwietnia o godz. 9:37) dobitnie ukazuje, że mimo kryzysu światowego, który rozpoczął się w połowie pierwszego dziesięciolecia bieżącego wieku, gorset prawny (także samorządowy) przyniósł w Polsce wzrost gospodarczy. Nawet nie stagnację, o recesji zapominając.

  136. Errata:
    Powinno być: Nic i nikt mnie nie przekona do gospodarki innej niż ta, która oparta jest na wolności decydowania jak należy lokować własne pieniądze.

    Kliknąłem „opublikuj komentarz” nie przeczytawszy całości. Niewybaczalne. Sorry.

  137. anumlik
    29 kwietnia o godz. 14:12
    Ustawa Wilczka niesamowicie ważna, spowodowała, że już za Jaruzelskiego zaczęły powstawać pierwsze prywatne przedsięwzięcia , ale marazm jaki nastąpił po stłumieniu Solidarności wyraźnie blokował rozwój i to zapewne stało się bodźcem dla ekipy rządzącej by zorganizować „okrągły stół” i wyzwolić aktywność społeczną i przyzwolenie na dotkliwe reformy. Jak widać decyzja dla Polski zbawienna i chwała tym co te działania umożliwili. Coraz bardziej cenie ekipę Ówczesnej Władzy ,że mimo (tak sądzę ) rozwoju sytuacji nie po ich myśli podtrzymali swe wcześniejsze decyzje.

  138. Szanowna Pani,

    Śmiem twierdzić, że wywód Pani jest w trzech czwartych nietrafny i dołożyła Pani sporo własnej prozy do faktów związanych z postulatem Jarosława Kaczyńskiego. Mam nadzieję, że posłużyła się Pani stereotypami nieświadomie. Ale do rzeczy:
    1. Im więcej liczących, tym lepiej dla demokracji. Oczywiście, jeśli nie biorą za to dodatkowych pieniędzy. Zawsze można się podzielić na grupki, po 2-3 osoby i niech każda z nich osobno liczy głosy. Później porównamy wyniki i będzie jasne, co jest zgodne ze stanem faktycznym. Jeśli, natomiast, wynik nie będzie się zgadzał – grupy liczą głosy ponownie – aż do wspólnej liczby głosów. Dodatkowym atutem będzie spisanie stanu faktycznego jeszcze przed umieszczeniem wyniku w systemie elektronicznym. I tutaj zalecam spokój i opanowanie chęci siania paniki – otóż nie chodzi PiSowi o tworzenie alternatywnego systemu liczenia głosów. Chodzi o równoległe policzenie kart oraz głosów przez kilka grup. Nie chodzi natomiast o tworzenie systemu elektronicznego. Powołanie dodatkowych ochotników liczących głosy będzie korzystne o tyle, że uniknie się podejrzeń o trzymanie informacji na rosyjskich serwerach. Takie zagrożenie istnieje tym bardziej, że komisja wyborcza przebywała z roboczą wizytą w jej rosyjskim odpowiedniku. A dlaczego nie wybrano się np do USA, tylko właśnie do kraju o wątpliwej „demokracji” – nie wiem.
    2. Nie zgadzam się z Pani tezami nt. tworzenia przez Jarosława Kaczyńskiego alternatywnej Polski. Jego postulaty zgadzają się w większości z konserwatywnym postrzeganiem Polski jeszcze z czasów II RP, której JK jest wielkim piewcą. Mnie również podobał się tamten okres – czas honoru i prawdziwych wartości, których dziś tak bardzo nam brakuje. Ze sposobem postrzegania JK zgadza się co najmniej 30% Polaków, ja zakładam, że pewne wartości są bliskie ponad połowie społeczeństwa. Należy również zauważyć fakt, że okres od 1944 do 1989 roku był niejako taką alternatywną rzeczywistością narzuconą nam odgórnie przez Związek Sowiecki. Nie był to okres naturalnego rozwoju Polski wraz z jej wrodzoną kulturą. Przeciwnie – był to czas rugowania wielu elementów naszej tradycji, kultury.
    3. Wyrażam niezgodę na formułowanie tezy o zamachu bez podania dowodów tak samo jak nie wyrażam zgody na formułowanie tezy o zwykłym wypadku lotniczym bez ich podania. Widać gołym okiem, że śledztwo w/s katastrofy było prowadzone opieszale i bez poszanowania jakichkolwiek zasad i standardów. Całkowicie oddano je po opiekę Rosjan, których wiarygodność już dawno została ustalona, a która oscyluje w okolicach zera. Czekamy na rzetelne zbadanie faktów. Niestety nie zanosi się na rychłe wcielenie w życie takiej wersji wydarzeń.

    Z wyrazami szacunku,
    Michał G.

  139. @maciek.g
    Wyzwolenie aktywności społecznej, oczywiście, przyszło, ale nie owemu wyzwoleniu przyświecała ustawa Wilczka. W końcu lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, masowo zaczęły powstawać spółki joint venture, których udziałowcami byli – oprócz firm zachodnich wnoszących dewizowy kapitał – uwłaszczeni działacze i funkcjonariusze tzw. nomenklatury partyjnej PRL. Spółka joint venture otrzymywała liczne przywileje, głównie w postaci zwolnienia podatkowego. To, że poza kapitałem, firmy zachodnie wnosiły nowoczesne technologie (know-how), było pochodną procesu uwłaszczania się partyjnych towarzyszy na majątku państwowym. Ustawa Wilczka była doskonałym narzędziem pomocnym do tworzenia spółek joint venture oraz małych spółdzielni pracowniczych przekształcanych później w spółki prawa handlowego. Przypominam, że ustawa – Kodeks spółek handlowych powstała dopiero 15 września 2000 r.

  140. anumlik
    29 kwietnia o godz. 21:53
    Piszesz
    „których udziałowcami byli ? oprócz firm zachodnich wnoszących dewizowy kapitał ? uwłaszczeni działacze i funkcjonariusze tzw. nomenklatury partyjnej PRL.”
    Otóż to nie do końca prawda.
    Z Ustawy Wilczka skorzystał bowiem mój znajomy, który nie był ani działaczem , ani funkcjonariuszem ( Obecnie jest już prezesem dobrze funkcjonującej spółki „Asmet”)
    On był kierownikiem w ZM Ursus (jednym z wielu).
    Po prostu skorzystał z ustawy i podjął działalność na własny rachunek, bowiem ustawa ta dawała każdemu obywatelowi PRL możność podejmowania i prowadzenie działalności gospodarczej na równych prawach.
    I taka ciekawostka ustawa była pisana przez 3 prawników, żaden z nich już nie żyje.
    Ustawa dawała bardzo duże możliwości , bowiem przepisów utrudniających prowadzenie biznesu prawie nie było.(niestety nie było tez zabezpieczeń przed bandyckimi metodami co potem też się czkawką odbijało)
    Jednak wg mnie była wówczas strzałem w 10 , bo bez niej z transformacją było by ciężko ruszyć.

  141. maciek.g
    Z ustawy Wilczka, która powstała – przypomnę – 23 grudnia 1988 roku, mogli korzystać wszyscy, zanim jednak na to się zdecydowali, w Polsce działały limitowane spółki joint venture, które zostały opanowane przez „towarzyszy”. Także z bratnich z PZPR partii – SD i ZSL. Początki rozwoju przedsięwzięć typu joint venture w Polsce sięgają 1976r., kiedy to Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie wydawania zezwoleń na prowadzenie działalności zagranicznym osobom prawnym i fizycznym w niektórych dziedzinach gospodarki (Dz.U., 1976, nr 19, poz. 123). Powstałe firmy były zagranicznymi przedsiębiorstwami drobnej wytwórczości, popularnie zwane „przedsiębiorstwami polonijnymi”. Był to pierwszy krok w procesie otwierania gospodarki polskiej dla inwestycji zagranicznych. Uchwała ta ograniczała przypływ kapitału do dolarów wnoszonych przez cudzoziemców pochodzenia polskiego, czyli do polonusów. W roku 1980 roku Chiny rozpoczęły proces otwierania swojej gospodarki na inwestycje zagraniczne, uznano wtedy, że joint venture będą najbezpieczniejszą formą pozyskiwania technologii, know-how i kapitału od zagranicznych inwestorów. Ponieważ ta forma działalności gospodarczej w Chinach się sprawdziła, w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, ale przed ustawą Wilczka, spółki joint venture stały się popularną formą dla nomenklaturowego biznesu w także Polsce.
    A poza tym wszystko się zgadza.
    Pozdrawiam

  142. anumlik
    30 kwietnia o godz. 0:27
    Oczywiście, że ustawa Wilczka była „poprawiana” (piszę w nawiasie bowiem było to jej psucie). Kapitału ludzie nie mieli , a największe możliwości mieli ci blisko żłobu. Masz rację że spółki typu joint venture w Polsce sięgają 1976r i że władza chciał a w ten sposób ratować walące się finanse (jak się okazało bezskutecznie). Zrobiono ją jednak w sposób bardzo mocno zabezpieczający przed dużymi wpływami zagranicznymi i jak zwykle zabezpieczenia hamowały na potęgę. Jest oczywiste, że ci przy żłobie mieli największe możliwości skorzystania na tej ustawie i niektórzy to wykorzystywali.
    Ustawa Wilczka zniosła ograniczenia i umożliwiła zakładania spółek i podjęcia działania gospodarczego na własny rachunek bez kapitału zagranicznego. Stąd potem te stragany i stoły i stołki. Było to bardzo istotne, szczególne gdy podjęto decyzje o zmianie zasad gospodarowania. Wtedy handel okazał się najłatwiejszą drogo do dobrego zarobku, ale niektórzy wybrali drogę znacznie trudniejszą i wzięli się za wytwórstwo i przetwarzanie.

  143. Przypominam, że ustawa ? Kodeks spółek handlowych powstała dopiero 15 września 2000 r.
    I tak i nie.
    Faktycznie, kodeks o takim tytule uchwalony został ustawą z dnia 15.09.2000 r ale nie była to pierwsza kodyfikacja problematyki regulującej działalność przedsiębiorców i spółek funkcjonujących w obrocie wytwórczo-handlowym.
    Ten nowy kodeks miał swojego poprzednika; Kodeks Handlowy uchwalony ustawą z dnia 27 czerwca 1934 r ( !!!!! ) powszechnie znany w kręgach prawniczych jako kodeks Allerhanda od nazwiska jego współautora, profesora Uniwersytetu Lwowskiego, Maurycego Allerhanda, członka międzywojennej Komisji Kodyfikacvyjnej i autora pierwszego komentarza do tego kodeksu.
    Kodeks „Allerhanda” był całkiem, całkiem przyzwoitą (w sensie profesjonalnym) kodyfikacją ale życie zrobiło swoje i próby nowych czasów już nie sprostał. Wprawdzie trudno tu o jakieś porównania statystyczne ale do nowego kodeksu spółek handlowych transponowano +/- 50 % rozwiązań normatywnych starego kodeksu handlowego, tyle, że w współczesnej nam formie językowej. Niech to będzie wskaźnikiem jakości starego kodeksu handlowego..
    Tyle gwoli wyjaśnienia.

  144. „….i próby nowych czasów już nie sprostał”. ….
    …. i próbie nowych czasów już nie sprostał … powinno być w ostatnim zdaniu.
    Przepraszam.

  145. @ Lex, 30 kwietnia o godz. 15:15
    Nie odnosiłem się do kodeksu Allerhanda, bo mimo, że obowiązywał – nie obowiązywał. Trzeba było trafić na wyjątkowo rozumnego i otwartego sędziego, aby w oparciu o przepisy 1934 roku mógł coś rozsądzić. Mnie się udało w roku 1992 postawić w stan upadłości – w oparciu o kodeks Allerhanda – pewne przedsiębiorstwo komunalne, działające jeszcze w oparciu o ustawę o przedsiębiorstwach państwowych z 1981 r. Dyrektor przedsiębiorstwa przekroczył tzw. ustawę popiwkową, czyli ustawę o systemie kształtowania przyrostu przeciętnych wynagrodzeń u przedsiębiorców. Podniósł mianowicie sobie i „kierownictwu” pensje o 400 proc., a załodze, aby nie pyskowała, o 100 proc. Po czym poszedł z bardzo wysoką pensją na emeryturę. Mnie, który pełniłem rolę tzw. organu założycielskiego, został do spłacenie „popiwek” w wysokości znacznie przekraczającej aktywa firmy. Zgłosiłem do sądu wniosek o upadłość powołując się na stosowne zapisy Kodeksu Handlowego z 1934 roku (przez cztery dni wertowałem w prawniczych bibliotekach orzeczenia przedwojenne w podobnych sprawach). W pierwszej instancji sąd odrzucił wniosek, tłumacząc to tym, że przedsiębiorstwa komunale, służące zaspokajaniu podstawowych potrzeb mieszkańców, z mocy prawa nie mogą „zostać upadnięte”. Odwołałem się do sądu wyższej instancji i – uzbrojony w dość pokaźną literaturę – wygrałem. Firma została postawiona w stan upadłości, a wyrok w „mojej” sprawie stał się precedensem, z którego skorzystało kilka miast mających podobne problemy. Kodeks Allerhanda, jak widać, zazobowiązywał. Czy w czasach PRL można było się na niego powoływać? Nie wiem. Ale warto sprawdzić.

  146. * Spółki Joint Venture stały sie popularną formą dla Nomenklaturowego biznesu* w Polsce, ( Chiny wcześnej) pisze @ Alumnik .
    Przykłady proszę, choć ze dwa .

  147. @anumliku,
    Kodeks handlowy w czasach PRL-u obowiązywał choć z powodów systemowych ( brak prawdziwych spółek prawa handlowego ) odnosił się w zasadzie tylko do tzw. prywatnej inicjatywy czy przedsiębiorczości a więc głównie prywatnych usług, handku, rzemiosła i podobnej
    „drobnicy”.
    Z tego co pamiątam to z państwowych firm tylko PKO ( ta od bonów ) była w swej strukturze podobno spółką akcyjną ( SA miała w skrócie firmy ) choć faktycznie działała jak przedsiębiorstwo państwowe. Funkcjonowanie Kodeksu Handlowego „w pełnej krasie” przywrócone zostało w trakcie po-perelowskiej transformacji i praktycznie w latach dziewiędziesiątych stanowił on jedyne prawne jej oprzyrządowanie nadające się do wykorzystania. Rychło okazało się, że jednak próby czasu nie wytrzymał – organizacja gospodarki na zachodzie ( a stamtąd czerpaliśmy wzory) posunęła się w ciągu tych 60 lat, jakie upłynęły od jego uchwalenia, bardzo do przodu.
    W międzyczasie powstały nowe formy działalności gospodarczej i handlowej, nowe struktury organizacyjne (np. holdingi) i regulacje kodeksowe z 1934 r już przestały wystarczać. W niczym nie zmienia to faktu, że w w swym podstawowym trzonie aktualny kodeks spółek handlowych bazuje na starych „allerhandowych” rozwiązaniach.
    Ciekawostką jest, że w tamtym czasie i sędziowie nie radzili sobie z problematyką „spółkową”, „wekslową” i upadłościową i jej okolicami ( na studiach o kodeksie handlowym jedynie wzmiankowano w kontekscie spółek cywilnych ). Stąd wcale się nie dziwię, że problematyka ta sądom, zwłaszcza pierwszej instancji sprawiała ppoważne trudności i kłopoty, zwłaszcza tak jak w wzmiankowanym przypadku -= chodziło o ogłoszenie upadłości (o zgrozo ) przedsiębiorstwa państwowego czy uspołecznionego. W PRL-u było to nie do pomyślenia.

  148. @Waldemar.
    Jeśli czegoś nie lubię, to manipulacji moim tekstem. Przeczytaj jeszcze raz uważnie cały fragment: W roku 1980 roku Chiny rozpoczęły proces otwierania swojej gospodarki na inwestycje zagraniczne, uznano wtedy, że joint venture będą najbezpieczniejszą formą pozyskiwania technologii, know-how i kapitału od zagranicznych inwestorów. Ponieważ ta forma działalności gospodarczej w Chinach się sprawdziła, w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, ale przed ustawą Wilczka, spółki joint venture stały się popularną formą dla nomenklaturowego biznesu także w Polsce.

    A co do przykładów. Chińskie mnie nie interesują, a przywołałem Chiny po to, aby ukazać, że komunistyczne władze państwa środka sięgnęły po znany na świecie sposób ściągnięcia prywatnego kapitału do państwowych przedsiębiorstw – poprzez tworzenie spółek joint venture. W Polsce ten obyczaj także się przyjął. Oto fragment z „Biuletynu Ekonomicznego” nr. 33 (111) z końca czerwca 1994 roku: Gdy w roku 1990 zaczęło funkcjonować prawo o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, 2711 z nich zostało przekształconych lub znajduje się w trakcie przekształceń — czyli prawie 32% z 8400 przedsiębiorstw państwowych, zarejestrowanych przed końcem 1990 r. W tej liczbie 579 było przekształconych w jednoosobowe spółki Skarbu Państwa, 115 stanowi przedmiot sprzedaży akcyjnej, a 2132 były w stanie likwidacji lub oddane do bilansu. Jednoosobowe spółki Skarbu Państwa zarządzane były przez osoby z tzw. nomenklatury, nie wnikam czy byli to działacze partyjni kierowniczego średniego czy wyższego rzędu. Inni szefami przedsiębiorstw państwowych nie bywali, a jeśli bywali, to rzadko. O tym, jak mechanizm powstawania spółek joint venture funkcjonował, jakie to były spółki, a także po co były one tworzone, przeczytać możesz choćby w książce E. Isakiewicz „Afery, UOP, Mafia”. Dla „reform na skróty” podstawę prawną przygotował jeszcze Ireneusz Sekuła w rządzie Rakowieckiego. Rozporządzenie znoszące podatek obrotowy od osób zagranicznych, podpisane przez Leszka Balcerowicza, spowodowało, że spółki joint venture w bardzo krótkim okresie sprowadziły do Polski miliony litrów alkoholu. Korzystając z kolei z rozporządzenia „o preferowaniu w imporcie towarów z krajów egzotycznych lub tropikalnych”, albo – jak kto woli – rozwijających się bądź nierozwiniętych, jedna z bydgoskich spółek sprowadziła do Polski około 6 milionów litrów spirytusu z państwa Lesotho, leżącego wewnątrz Republiki Południowej Afryki i z Panamy. Nie chcę wchodzić w materię afer z pierwszych lat transformacji, ale skoro wywołałeś ten temat, to radzę zapoznać się zarówno z książką Isakiewicz, jak i z szeregiem artykułów i publikacji internetowych opisujących ten proceder. Nie będę cię w tym wyręczał. Dodam tylko, że pierwotnie (na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych) na utworzenie takiego przedsiębiorstwa, specjalną zgodę musiała wyrazić, powstała w tym celu na przełomie owych lat, rządowa Agencja do Spraw Inwestycji Zagranicznych (w 1992 przekształcona w w Państwową Agencję Inwestycji Zagranicznych a następnie – w 2003 r. – w Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych S.A.). Osobami zarządzającymi Agencją do Spraw Inwestycji Zagranicznych, które zgodę na powstawanie spółek joint venture wydawały, byli sprawdzeni towarzysze pezetpeerowskiej nomenklatury. Chcesz, to sprawdzaj kto, kiedy i komu takie zezwolenia wydawał. Ja nie mam czasu.

  149. Od kilku dni rozprawiamy o transformacji gospodarczej, której jednym z filarów była ustawa Mieczysława Wilczka, a agencje podały, że dziś minister Wilczek zmarł.
    http://biznes.onet.pl/nie-zyje-mieczyslaw-wilczek,18490,5634796,1,news-detal
    Niech mu ziemia lekką będzie. Świeć Panie nad jego duszą, albo – Cześć jego pamięci.

  150. @anumlik
    Jeżeli w 1992 r. udało Ci się postawic przedsiębiorstwo komunalne / powstałe na pewno wskutek komunalizacji / to raczej na podstawie rozporządzenia Prezydenta Rzeczpospolitej z 24 października 1934 r. Prawo upadłościowe /t. j. Dz. U z 1991 r., nr 118, poz. 512 z późn. zm. /. Rozporządzenie to utraciło moc dopiero w 2003 r. , kiedy weszła w życie ustawa z 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe i naprawcze.
    Kodeks handlowy z 1934 r. raczej w tym przypadku nie mógł miec zastosowania.
    Na marginesie nadmieniam, ze były to wspaniałe akty prawne; w ogóle jak się czyta akty z okresu międzywojennego to nabiera się szacunku do prawa.
    Pod każdym aktem wypisani są jego twórcy,a był to ówszesny kwiat prawniczy. A obecnie? Szkoda słów, same miernoty. Nawet jak coś jest w miarę dobrze zrobione to trybiki sejmowe tak to przemielą, że to co ” weszło ” do sejmu a „wyszło ” to niebo a ziemia.
    Pozdrawiam

  151. @Alumnik ;też nie mam czasu <skoro jednak były poplularne to sadziłem ,że te dwie pokażesz ,okazało sie bezpodstawne oczekiwnie ,to nie pisz o Chińczykach by potem przejść z lekkością do "popularności " nomeklaturowych .
    Byłem blisko z dwoma taki spółkami m.in ARNO i napewno nie były one nomenklaturowe ,chyba że uznamy, iż ludzie którzy emigrowali z Polski po 1968 i ich rodziny roku zaliczysz do tej grupy ,

  152. @Waldemar, jeśli nie masz czasu na czytanie, to pozostaniesz w błogiej niewiedzy, ale też i nie wyciągaj wniosków na podstawie wiedzy o dwóch spółkach, które znasz.

  153. @aza
    Kodeks Handlowy z 1934 roku – jak pamiętam, a było to jednak 22 lata temu – był mi potrzebny bardziej w tej części, która dotyczyła komentarzy Allerhanda do ustaw i rozporządzeń (w tym wypadku rzeczywiście chodziło o rozporządzenie prezydenta RP „Prawo upadłościowe”). Co do aktów prawnych okresu międzywojennego. To były rzeczywiście perełki. Można by rzec prawo opisane językiem Kubusia Puchatka.

  154. anumlik
    30 kwietnia o godz. 18:09
    Przykra wiadomość. Cześć jego pamięci

  155. Kwalifikacje
    Zmarł pan Mieczysław Wilczek , tak jakby pora nastała na odchodzenie porządnych ludzi , takich którym wstyd byłoby uczestniczyć w tym co oglądamy obecnie.
    Toczy się ostra przepychanka //dog battle/ o miejsca w Parlamencie Europejskim.
    Tam powinni iść nasi najlepsi – no i chcą .
    Popatrzmy na tych orłów.
    Dotychczasowe zasługi w postaci ignorowaniu posiedzeń , nieuczestniczenia w głosowaniach , nieznajomości języka poza polskim spod budki z piwem , czy zatrudnianiu trzydziestu asystentów // po jednym na każdy dzień miesiąca// nie są już
    brane pod uwagę – na nikim to już nie robi wrażenia.
    A więc:
    -ja jestem artysta – tam w U E pokażę swe możliwośći gry i nie tylko
    – ja jestem były bokser zmiatałem wszystkich z ringu a tam przecież boksowac nie potrafią – więc kto lepszy ode mnie
    -ja na rurze potrafię takie rzeczy że wam wszystkim włosy dęba staną i patrząc na to
    Europa będzie stała z otwartymi ustami ze zdziwienia.
    – ja jestem szuler z taka pamięcią ze po ćwierćwieczu pamiętam układy kart i komisji które nie tylko które pomogły mi wygrać TO I OWO ale służyły pomocą ale o szczegółach raczej nie mówmy- bo po co.
    – to ja ogłosiłam ”koniec komuny” gdyby nie to do dziś byście o tym nie wiedzieli
    – nikt jednak nie może przebić kwalifikacji naszego CZARNEGO KONIA z jego zasługami:
    – ja jestem ten co widział i krzyczał o zagrożeniach ze wschodu ale potrafiłem w swej mądrości utrzymać to w ścisłej tajemnicy przed wrogami nie przychpdząc na posiedzenia Komitetu Obrony Państwa – wszak tam kryli i kryją się najwięksi nasi wrogowie.
    Krzyczałem też w tajemnicy
    Więc wybór mamy.
    Warto jednak zastanowić się przede wszystkim nad tym KTO NAM TAKIE KANDYDATURY PRZEDSTAWIA.
    Bo jeśli TACY ludzie będą naszymi przedstawicielami to warto zamówić w TV sprawozdania z obrad – CYRK BĘDZIE CIESZYŁ SIĘ WIĘKSZYM POWODZENIEM NIŻ NIEGDYŚ WIELOKROPEK.
    ukłony

  156. @ zezowaty
    „ja jestem ten co widział i krzyczał o zagrożeniach ze wschodu ale potrafiłem w swej mądrości utrzymać to w ścisłej tajemnicy przed wrogami nie przychpdząc na posiedzenia Komitetu Obrony Państwa ? wszak tam kryli i kryją się najwięksi nasi wrogowie.”
    Zezowaty durniu jeden, Kaczynski nie startuje do Parlamentu Europejskiego.

  157. Z okazji przypadającej na dzień dzisiejszy 10 rocznicy przystąpienia do Unii Europejskiej w mediach (tv,radio,prasa) mnóstwo „gadających głów” opiniujących, analizujących wspominających ,itd.itp.
    To ja też nieco przyczynkowo ale i przekornie powspominam…..
    W tych wszystkich wypowiedziach jak wyżej jakoś nikt nie przypomina „małego” konstytucyjnego szwindelka jaki poprzedził ratyfikację akcesyjnego traktatu ateńskiego z kwietnia 2003 r. Chodzi o większość sejmową wymaganą w świetle art. 89 i 90 Konstytucji dla wyrażenia zgody Sejmu na ratfikację umów międzynarodowych pewnej kategorii. Nie żebym był przeciwko przystapieniu Polski do Unii. Wręcz przeciwnie – jestem za i to bardzo ale szwindelek choć „niewielki” i poczyniony w dobrej sprawie szwindelkiem jednak jest i pozostaje.
    Taka ci kropelka piołunowego soku w smakowaniu kwarty okolicznościowego miodku.

  158. Szczypta piołunu w kwarcie dobrego półtoraka i człowiek wie po co żyje.

css.php