Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej Skrót myślowy - Blog Janiny Paradowskiej

23.05.2014
piątek

Koszmarna kampania?

23 maja 2014, piątek,

Dla mnie najbardziej denerwujące były utyskiwania dziennikarzy na żenujący poziom kampanii. Mam ochotę zapytać: czy to nie od dziennikarzy w dużej mierze zależał jej kształt?

Najmocniej uderzył na alarm Kazimierz Kutz – kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego jest tak koszmarna, że on sam żałuje, iż zgodził się kandydować. Abstrahując już od faktu, że jak się z jakiegoś ugrupowania startuje, to nie zadaje mu się ciosu w ostatnich 48 godzinach, trudno nie zauważyć, że kształt tej kampanii zależał, a przynajmniej mógł zależeć od samego kandydata.

Przecież to kandydaci w dużej mierze nadawali jej ton, a przynajmniej mogli nadawać w o wiele większym stopniu. Wystarczyło nie godzić się na występy przed kamerami w sytuacji, kiedy wiadomo było, że chodzi wyłącznie o awanturę. A to przecież było łatwe do przewidzenia i ktoś o takim jak Kutz politycznym stażu wiedział o tym doskonale. Można było brać udział tylko w debatach wprawdzie mniej medialnie nagłośnionych, ale za to bardzo merytorycznych. Było ich sporo, w różnych miejscach, w różnych środowiskach.

Ścierali się w nich ci z pierwszych miejsc, ci ze środka, a także ci z miejsc ostatnich. W radiu TOK FM nad podziw dobrze wypadło spotkanie warszawskich kandydatów z ostatnich miejsc. Okazali się ludźmi i dobrze wykształconymi, i ciekawymi. Być może w przyszłości śmielej wejdą do polityki i będą ją stopniowo zmieniać.

Ta kampania nie toczyła się przecież wyłącznie przy pomocy internetowych spotów (część z nich była zresztą ciekawa, inteligentna, dowcipna) czy idiotycznych przyśpiewek. Toczyła się także w terenie, na spotkaniach z ludźmi. Prawda, było trudno ich zebrać, zachęcić, ale można się było starać. Można było organizować własne wydarzenia, jak choćby udane festyny (była grupa kandydatów, która to z powodzeniem robiła). Nikt nie obiecał, że kandydowanie będzie łatwe i mandaty do Brukseli przyjdą ot, tak sobie, nawet jeśli ma się znane nazwisko.

Otóż ja nie uważam, że to była koszmarna kampania, cyrk, żenada. W dobrym tonie było tak mówić i jeszcze bardziej ośmieszać, podczas gdy była to kampania dość standardowa, średnia i widać było, że większe pieniądze szykowane są na kolejne starcia. Dla mnie najbardziej denerwujące były utyskiwania dziennikarzy na żenujący poziom kampanii. Mam ochotę zapytać: czy to nie od dziennikarzy w dużej mierze zależał jej kształt? Od ich przygotowania i nastawienia, woli zrobienia czegoś ambitniejszego. Czy ktoś zakazywał? Jeśli chciało się mieć awanturę i oglądalność, przepis znany jest od dawna i stosowany bez względu na to, czy mamy kampanię, czy nie.

Trzeba posadzić przed kamerą czy mikrofonem przynajmniej dwie osoby, a trzy lub cztery jeszcze lepiej, o poglądach skrajnych. Albo takie, które walczą o przeżycie i chwycą się każdego sposobu, by zaistnieć i już nie trzeba się trudzić. Awantura murowana, idiotyczne wypowiedzi, które natychmiast zacytują wszystkie portale, też. Mądrych na ogół nie cytowano. Dość dobrze tę tendencję pokazał monitoring mediów. Okazało się, że osobami najczęściej zapraszanymi i wypowiadającymi się na różnych antenach czy łamach byli Janusz Korwin-Mikke, Zbigniew Ziobro oraz Jarosław Gowin, których nawet przy ewentualnych sukcesach w postaci przekroczenia progu przez JKM, trudno uznać za zawodników pierwszej ligi.

W takim rankingu nie ma prawa zmieścić Danuta Hübner, Janusz Zemke, Róża Thun, Lidia Goeringer de Odenberg, Janusz Lewandowski i wielu innych, którzy bardzo solidnie pracowali, a także ci, którzy dopiero po raz pierwszy startują, ale mają bardzo dobre przygotowanie. Nie jest bowiem prawdą, że listy partyjne to sami celebryci, głównie sportowcy, którzy nie wiedzą, co to protokół z Kioto. Może i dobrze, że nie wiedzieli, bo dzięki temu spora grupa dziennikarzy musiała też sprawdzić, czy aby wie, nie wspominając o licznych rodakach, którzy nie mają zielonego pojęcia, o co z tym Kioto chodzi. Zresztą akurat tych celebrytów wielu nie było i dyskusja o ich obecności na listach była zdecydowanie zastępcza, bo przecież np. pani Weronika Marczuk jest znakomicie wykształconą prawniczką, a więc o co chodzi? Że jest znana? To dobrze, może być pożyteczniejsza niż niejeden niecelebryta.

Ocena kampanii wedle obecności na listach celebrytów czy z poziomu wyborczych klipów wypichconych przez speców od marketingu, którzy teraz mieli czas swoich żniw, jest – najdelikatniej mówiąc – mało ambitna. Może znakomicie wpisuje się w ogólną modę narzekania, że przecież ci politycy są tacy beznadziejni, ale niestety ma znaczenie: utrwala przekonanie, że właściwie wszystko to głupstwo, startują sami idioci, nie dyskutowano o sprawach ważnych (kto przeszkadzał inicjować takie dyskusje, wiele środowisk je robiło, ale media się nimi nie interesowały), a więc po co właściwie wybierać się do urn?

Ta kampania nie była porywająca, ale była na miarę stawki europejskiej (partie pokazały, kogo mogą wysłać i czasem jest to widok dość porażający) i krajowej. We wszystkich krajach kampanie do PE mają swój kontekst krajowy, a u nas zapewne większy także dlatego, że o życie walczą nowe lub staro-nowe podmioty polityczne, z których każdy gotów jest obiecać gruszki już nie tylko na wierzbie, ale na każdym drzewie i w każdym lesie, byle tylko nie wpaść w polityczny niebyt. Ciągle nie jest rozstrzygnięty pojedynek na szczycie, co wyznacza strategię obu głównych partii. PiS nie będzie mówiło na serio o Europie, tylko że Tusk jest najgorszym premierem – ta taktyka utrzymuje PiS na fali i jest jednak skuteczna. W kwestiach europejskich PiS ma raczej zdanie zmienne, wyjąwszy ochronę wartości chrześcijańskich, aby podlizać się hierarchom. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby dochodząc kiedyś do władzy partia, ta uznała, że trzeba przyjąć jednak euro. Skoro kiedyś hasło Polski solidarnej zaowocowało obniżką podatków dla lepiej i najlepiej zarabiających, to każdej wolty można się już spodziewać.

Za nami jedna z pierwszych po dłuższej przerwie kampanii. Wydaje się, że powinna stać się przedmiotem poważniejszej analizy, także dla nauki na przyszłość. Co do mnie, mam przynajmniej jeden postulat. Trzeba coś zrobić z tymi blokami przygotowywanymi przez same komitety. Liczba kłamstw w nich zawarta i jawne oszustwa powinny znajdować jakąś odpowiedź. Jeśli nie można tego najbardziej zafałszowanego fragmentu przedwyborczych zmagań zlikwidować w imię jakiegoś równego dostępu do mediów, choć startujące podmioty nie są przecież równe, to może trzeba przynajmniej znaleźć sposób prostowania fałszerstw zawartych w tych programach. Samo wytaczanie spraw sądowych w trybie wyborczym nie wystarcza.

PSL miało to szczęście, że PiS kłamało w sprawie, która była łatwa do wyliczenia. Jest jednak wiele innych spraw, które wymagają po prostu fachowego sprostowania i nie mają wyłącznie partyjnego charakteru. Potrzebna więc byłaby jakaś loża ekspertów mająca oddzielny program, w którym prostowano by oczywiste kłamstwa i wyjaśniano różne problemy. Miałoby to też walor edukacyjny. Tę funkcję powinni spełniać przynajmniej w części dziennikarze, ale idzie im wyjątkowo marnie. Potrzebna jest więc pomoc. Tak jak organizacje pozarządowe stworzyły koalicję na rzecz frekwencji – masz głos, masz wybór – przygotowały też znakomite materiały o kandydatach, tak potrzebny byłby jakiś merytoryczny opiekun, zapora przed zalewającą demagogią i fałszem.

Ostatnia przedwyborcza prognoza Polityki Insight

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 280

Dodaj komentarz »
  1. O ile nie mozna sie dziwic typowym mediom bulwarowym, zwanym dzisiaj tabloidowym, do ktorych naleza takze portale internetowe onet, wirtualna polska czy interia, dla ktorych kazdy prowokujacy do klikniecia najglupszy tytul ”niusa” zamieniany jest w pieniadz z reklam, o tyle zenujaca jest klasa ”mlodych lwow” dziennikarskich Gazety. Taki Bartosz T. Wieliński pozwala sobie stwierdzic nonszalancko, ze ”podczas wywiadu wytknąłem mu …” (Junckerowi, bylemu premierowi Luksemburga).

    Niedouczony dziennikarz z tupetem, ktorego nie tyle obchodzilo poznanie i opublikowanie punktu widzenia jednego z glownych kandydatow na szefa Komisji Europejskiej, ale pouczenie go, co on sam – Wielinski, sadzi o tym czy owym. Nic dziwnego, ze Juncker przerwal rozmowe, w ktorej z mowiacego zostal zamieniony w sluchajacego, co pan Wielinski wie o swiecie. Wstyd dla Gazety, przasnej wersji NYT.

  2. Zgadzam się w 100%. Dodałbym tylko (odnośnie „co należało by zmienić”), że należało by skończyć z casusem „Bolesław Piecha”.
    Nie może być tak, że kandydat na posła, obiecując pracę w sejmie przez 4 lata, już po roku kandyduje na prezydenta w danym mieście, powodując sytuację, w której trzeba zorganizować uzupełniające wybory do sejmu za zwycięzcę wyścigu o fotel prezydenta miasta, by w wyborach uzupełniających do senatu, po pół roku nagle zachciało mu się zostać senatorem powtarzając sytuację z wyborami uzupełniającymi.
    I teraz kolejne wybory. Senatorowi zrobiły się odciski na d…, więc zapragnął zmienić wygodniejszy fotel na brukselski bujaczek. A po drodze chyba przegapił wybór na prymasa Polski, bo pewnie papież Franciszek, by go wybrał.
    Nic jednak straconego. Jesienią kolejne wybory. Proszę zgadnąć, kto będzie kandydatem nr 1 na stanowisko prezydenta Rybnika, albo Katowic?
    To jest jeszcze jeden z powodów, który decyduje o tym, że mój stosunek do wyborów jest obojętny, ponieważ należę do tych obywateli RP, którzy są świadomi w temacie polityka.

  3. Pani Janino Paradowska lewicowa wielbicielko Allende, proszę w niedzielę z ranka od razu po otwarciu lokalu oddać głos na prawicowych zetchaenowców i pisowców wielbicieli Pinocheta z PO. Niech się pani nie wstydzi ani nie czuje żenady: wszytko dla dobra Tuska dającego „jedynkę” Michasiowi i w imię wysokiego standardu!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W niedzielę:
    Do Europy, do Brukseli, do Parlamentu, do apanaży…
    Do dupy 🙁

  6. Dokladnie Maria moglyby wytycza standarty , a robią lipę .
    Ale tak suma suma rum to mogliby być jeszcze gorzej , chociaż sporo lepiej tez mogliby być . Debaty które ogladalem slabiutkie byly

  7. Nie byt kształtuje świadomość a odwrotnie .Totalna klęska dziadka Karola.Ta świadomość ksztłltowana jest przez media.Pazerne na kesz i apanaże.I to sprawia ,że oglądalność jest lepsza ,gdy pokazują dewiantów i idiotów,.Zły kandydat wypiera lepszego tak jak to jest z pieniędzmiAby było normalnie trzeba wrócic do dyskusji na temat roli partii politycznych w wyborach.I uruchomić ,znudzonych i przerażonych psychiatrów.

  8. 18 -procentowa frekwencja w Polsce?

    Ośrodki badające w Polsce nastroje opinii publicznej zapowiadają
    18 procentową frekwencję wyborczą na 25 maja. W Polsce w tym ważnym dniu, odbędą się wybory do Parlamentu UE.
    Zainteresowanie tymi wyborami deklaruje tylko 18 procent Polaków.
    Brak zainteresowania tak ważnymi wyborami powinien być powodem do wstydu dla polskich elit i polskich mediów. W polskich mediach, transmitowanych przez satelity, oglądamy tę samą grupę celebrytów, którzy zostaną posłami, a których pokazuje się nam przez lata w różnych zestawieniach towarzyskich.

    W tym samym dniu na Ukrainie planowane są wybory prezydenckie. Wybrany prezydent ma zastąpić prezydenta Janukowycza, którego z Ukrainy wygonił sotnik w czasie okupacji kijowskiego Majdanu. Ten słynny sotnik, wyrwał mikrofon Kliczce i dał prezydentowi Janukowyczowi czas do następnego dnia. Według Gazety Wyborczej, ten dzielny sotnik został bohaterem Ukrainy. Nie wiemy, co się dzisiaj z nim dzieje? Kogo popiera? Czy kandyduje na poważny urząd? Kliczko, któremu sotnik wyrwał mikrofon, przestał być celebrytą polskich mediów. Nie znajdziemy na pierwszych stronach gazet opinii słynnego boksera o sytuacji, którą on współtworzył.

    W Polsce, media już „znają” wyniki wyborów do Parlamentu UE i podają liczby przyszłych zwycięzców w rozkładce procentowej na wszystkie ważne partie. Przy tak niskiej frekwencji, jaką zapowiadają media, to wyniki podawane przez media mogą być bliskie prawdy.

    Na Ukrainie trwa wojna domowa. Według niektórych mediów trwa wojna z separatystami, według innych z terrorystami.
    Telewidz ma wybór opcji, według której może kształtować własną wizję rozwoju wypadków na Ukrainie. Politycy, którzy czynnie uczestniczą w dramacie ukraińskim uważają, że stan wojny domowej nie przeszkadza w demokratycznych wyborach. To jest nowa wykładnia demokratycznych standardów, dla przyszłych pokoleń żyjących w demokracji globalnej.

    W Polsce trwa cisza wyborcza. Współtwórca Twojego Ruchu Aleksander Kwaśniewski, okazał się doradcą ukraińskiego oligarchy, z którym dzielił się swymi doświadczeniami zawodowymi i politycznymi, aby zarobić na życie, jak sam to określił. Twój Ruch, który Aleksander Kwaśniewski tworzył, zaskoczył jednak swoich kolegów. Poseł Sławomir Kopyciński z Twojego Ruchu chce zlikwidować Komisję Regulacyjną ds. Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Komisja ta odzyskała do tej pory około 90 milionów złotych rekompensat. Nikt natomiast nie szacuje wartości nieruchomości, które mogą iść w setki milionów złotych. Cisza wyborcza w Polsce jest jednak tak dokładnie przestrzegana, że nie poznamy opinii innych partii na ten temat.

    Tak to przeplatają się dziwne losy demokratycznych wyborów w Polsce i na sąsiedniej Ukrainie.

    W Polsce, co najmniej 60 tys. osób straciło pieniądze na rzecz firmy o przyjaznej nazwie „Pomocna pożyczka”. Polacy znajdujący się w bardzo trudnej sytuacji finansowej występowali do tej firmy o pożyczkę, uiszczając opłatę manipulacyjną, która wynosiła od 6 do 10 procent .
    Gdy firma odmawiała im pożyczki, opłata manipulacyjna przepadała.
    Według ustaleń Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta w 2012 r pożyczkę w „Skarbcu” otrzymywało 7 na każdych 100 klientów. – czytamy w Gazeta.pl.

    Czy ta „genialna” metoda przyznawania pożyczek dla biednych Polaków zostanie w przyszłości powielona w sąsiedniej Ukrainie ?

    Czy w niedalekiej przyszłości, Ukrainiec powracający z europejskiej emigracji zarobkowej, zobaczy w swoim kraju to, co zobaczył Polak o imieniu „Ed” powracający od kraju po 2,5 letniej nieobecności. Cytuję jego wpis na portalu Onet Biznes : ~Ed :
    „Ostatnio jak wróciłem po dwóch i pół roku do mojego rodzinnego miasta na urlop, o to co zobaczyłem, 6 portugalskich Biedronek, 4 niemieckie Lidle i piąty już budują, angielskie Tesco, francuski Carefour do tego Real też chyba niemiecki. Do tego 2 galerie handlowe a w nich francuski Leclerc. Następny market już budują. Przecież to co się dzieje w Polsce to totalne szaleństwo, to miasto ledwie 70 tysięczne. Zakłady pracy to dwie montownie okien i jeden zakład kolejowy, jakiś zakład grafitowy, pomniejsze firmy nic nie znaczące. Jedynie jakaś porządna polska montownia bram garażowych ale zatrudnia garstkę ludzi jak na taki region. Ludzie harują za 1000-1300zł w 95%. Czyli poniżej tego niższego zasiłku dla bezrobotnego Niemca 391? netto na osobę samotną + opłaty za mieszkanie zależne od metrażu. Polska dzisiaj to zagłębie zachodnich marketów w których ceny są wyższe niż w Niemczech dla przykładu. Mieszkam w podobnym mieście w Niemczech i są tu TYLKO i wyłącznie niemieckie markety i dyskonty, a na zdecydowanej większości towarów jest napisane „Made in Germany”. Potem Polak bierze gazetę z ogłoszeniami o pracę i dziwi się że jej nie ma, musi wysyłać swoje dzieci w milionach na emigrację.” -koniec cytatu
    Ludzie listy piszą do bezdusznego internetu, a politycy czytają tylko własne przemówienia. Niska 18 – procentowa frekwencja nie zmieni tego samoutwardzającego się betonu partyjnego. A miało być „nic o nas bez nas”. Czy bez nas odbędą się te wybory? Czy miejsce na liście wyborczej powinno decydować o zwycięstwie wyborczym?

  9. Wojciech K.Borkowski
    24 maja o godz. 8:52

    Niski udzial spoleczenstwa polskiego w wyborach w ogole, a spodziewany tych najblizszych w szczegolnosci, to moim zdaniem kumulujacy sie efekt trzech czynnikow:
    – zdegenerowanych komercja mediow i ich propagandowych wyrobnikow, o marnym morale i warsztacie dziennikarskim (o czym pisze pania J. Paradowska)
    – partyjniactwem zajetych wlasnym dziobaniem sie politytkow, majacych w nosie interes Polski i Polakow (o czym Pan pisze),
    – pasywnoscia, bezwolnoscia spoleczenstwa, latwo manipulowalnego i nie zabiegajacego dostatecznie aktywnie o swoja podmiotowosc, (co trzeba jeszcze zauwazyc, i zastanowic sie nad tego przyczynami).

  10. Rzadko bo rzadko ale tym razem zgadzam sie z Pania Redaktor. Przede wszystkim przydalaby sie ekspercka loza dziennikarska zestawiajaca obietnice wyborcze z faktycznym postepowaniem. walka z abonamentem rtv- zwiekszenie jego sciagalnosci i wprowadzenie jako podatek dla wszystkich. obietnica zniesienia podatku Belki – wprowadzenie bezwzglednej sciagalnosci nawet z niskich kwot. obietnica obnizenia podatkow – podwyzszenie vat i akcyz, zniesienie ulg. obietnica utworzenia dodatkowych ubezpieczen zdrowotnych, podzialu nfz, niezaleznych wycen swiadczen – wieksza centralizacja nfz i umocnienie jego roli jako monopolisty. o okregach jednomandatowych nie warto wspominac – vide zmieleni. i to powinna byc rola dziennikarzy, bo inaczej politycy moga nam obiecac, ze chleb bedzie za darmo a lato w Polsce bedzie zawsze gorace.

  11. @Wojciech K.Borkowski
    24 maja o godz. 8:52

    Gdy czytałem opowiastkę „repatrianta” Eda na temat liczby supermarketów w jego mieście, myślałem najpierw, że chodzi o moje miasto. Liczba mieszkańców taka sama i marketów prawie też. Nie zgadzały się tylko dwa drobiazgi – inne zakłady pracy i brak Reala, za to jest Kaufland i Castorama. Galeria handlowa potężna i nie potrafię wyliczyć firm, tam działających. Aha!
    Zapominałem o ważniejszej różnicy – jest u „nasz” ALDI – niemiecki.
    Bogate państwa zachodnie wyzbywają się swoich (i chińskich) nadwyżek towarów… i to był główny powód wciągania wschodnich „landów” do Unii.
    Niektórym zamarzył się nowy rynek – biedny kraj, ale o dużej liczebności – eldorado dla handlowców! Zorganizowano więc „majdan”, tylko tow. Putin nieco pokrzyżował plany ekspansji.

    PS

    Supermarkety to pikuś (pan Pikuś!), gorzej opanowały nas jak pająki swą siecią zagraniczne banki i żerują mniej widocznie, ale bardziej drapieżnie i skutecznie na „kurskowym” ludzie, drenując kraj z resztek pieniędzy (jakby w rękawiczkach).
    Jak dobry to jest interes można widzieć po liczbie banków i kas pożyczkowych. To prawdziwy skok na kasę biedaków – nie tylko Skok Stefczyka.

    Napiszę, jak wspomniany Ed:
    W PRL było u nas kilka banków : Oddział PKO , BPH, poczta i po jakimś czasie oddział PeKaO SA. Wystarczyło! Dziś jest ponad pół setki banków i co chwilę powstają nowe i to zarówno w likwidowanych lokalach sklepowych jak i nowych pałacach. Nazwy są nieraz egzotyczne, a ustalenie właściciela jest mało prawdopodobne.
    Na krótkiej ulicy handlowej (<pół km) naliczyłem niedawno około 20 banków, może jest już więcej i każdy obiecuje, że mnie wzbogaci, jeśli mu powierzę moje pieniądze i oferuje najlepsze pożyczki. Przed każdymi świętami otrzymuję propozycje niezwykle korzystnych pożyczek. Brakują tylko propozycje kredytu dla młodych małżeństw, bo z ukradzionych lub zakupionych od złodziei danych osobowych wiedzą, ze za kilka lat będziemy mieli diamentowe gody, więc raczej zaproponują nam wnet "odwróconą hipotekę" pod zastaw domu.

  12. @Antonius
    Chyba chodzi o ulicę Wojska Polskiego, którą po wybudowaniu budynku policji przechrzczono na ulicę Moniuszki (tego od Strasznego Dworu). Teraz, sądząc po liczbie bankomatów powinna się nazywać Bankomatowa 🙂

  13. Proszę pani skąd takie oburzenie w końcu to wy dziennikarze promujecie takie zachowania. To wy dziennikarze zamiast piętnować nadużycia, sprawców afer bronicie ich. Chyba nie muszę przypominać co pani pisała na temat Nowaka. Zamiast zachęcać do udziału w głosowaniach jak np. w referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawyt Gronkiewicz Waltz co pani oraz pani koledzy robili nie brać udziału to wasze hasło. Nie będę już wspominał pani postawie w kwestii referendum w Krakowie czysty populizm to pani głosiła nieprawdaż. Referendum jest o wiele ważniejsze gdyż w przeciwieństwie do wyborów odbywających się raz na cztery lata można je zorganizować każdego dnia. To jest bat na polityków, którzy za przeproszeniem mają wyborców gdzieś. To jest właśnie przyczyna dla której Komorusio chce zlikwidować, żeby nikt nie ośmielił się zagrozić oligarchom tak chronionym przez PO. Niech się pani nie dziwi, że ludzie nie chcą głosować skoro widzą, że ich głos się nie liczy nikogo nie obchodzi. Skoro posłowie jedyne co robią to żeby koleżanka Sawicka nie poszła do więzienia lub, żeby przyznać sobie większe diety.

  14. Jacy dziennikarze, taka kampania. I to jest oczywiste. Nie jest natomiast oczywiste – przynajmniej dla mnie – czy marność kampanii wynika z oszczędnych kwalifikacji dziennikarzy, czy może robienie z programów wyborczych awantur jarmarcznych jest zwyczajnym wykonywaniem zleceń partyjnych. Głównie dla odwracania uwagi od rzeczywistych problemów społecznych i politycznych. Takie dziennikarstwo najlepiej służy tragifarsowemu duetowi przewodniemu.

  15. I tak już prawie wszyscy maja wyrobiony pogląd i zagłosuje zgodnie ze swoimi poglądami. Jedynie trzeba żałować, że młodzi ludzie okazali tak mało zainteresowania w ogóle, a przecież to dotyczy ich przyszłości.

  16. Nic nie irytuje mnie tak w kwestii komentowania słynnego ” protokołu z Kioto „, jak przemądrzałe dziennikarzyny, które z typową sobie pewnością siebie twierdzą : ” co się czepiasz zwykły człowieku Żurawskiego, ty przecież też nie wiesz o Kioto nic „. To uparte udawanie, że nie widzi się różnicy w tym, czego należy oczekiwać od kandydata do parlamentu UE, a czego od zwykłego zjadacza chleba byłoby nawet zabawne, gdyby nie, że..nie jest.

  17. Zgadzam się częściowo z Pani opinią. Jednak jak zawsze dużo za dużo było wylewania pomyi jednej partii na drugą i odwrotnie, zbyt mało merytorycznej dyskusji. Praktycznie marginalną sprawą stały się programy. Znów ten dylemat wielu: „jak nie zagłosujemy na PO to wygra PiS”.

  18. @vannelle
    24 maja o godz. 14:42

    Prawilno!
    Nie znałem tylko nowej nazwy (Moniuszki), chociaż bywałem w „Strasznym Dworze” i to czasem z własnej woli, a czasem na „zaproszenie’, którego nie wypadało zlekceważyć. Mam nawet dość żałosną rozmowę „zaproszeniową” z komendantem, nagraną, na moim komputerze.

  19. Kampania koszmarna. Nic dziwnego, że wpisów jak na lekarstwo.
    Czekamy na nowy tekst pani redaktor, bo blog cierpi na uwiąd… i starczy!

  20. Nie chcąc się powtarzać, podaję link do mojego wpisu u red. Passenta, bo w nim ciekawa porada dietetyka. Mnie bardzo odpowiada, myślę, że i tu znajdzie entuzjastów.
    http://passent.blog.polityka.pl/2014/05/18/nie-chodzi-o-europe/#comment-513055

  21. Szanowna Gospodyni pisze: „Potrzebna więc byłaby jakaś loża ekspertów mająca oddzielny program, w którym prostowano by oczywiste kłamstwa i wyjaśniano różne problemy. Miałoby to też walor edukacyjny”.

    Jest to fajne marzenie, które też w sobie poniekąd posiadam. ale jest to marzenie tylko częściowo realizowalne. I obawiam się, że ta część jest nieco hipotetyczna.
    Sprostować – szybko i skutecznie – takie gremium publiczne (eksperckie) mogłoby tylko rzeczy absolutnie pewne, proste i oczywiście nieprawdziwe. Np. w sytuacji, kiedy można by zacytować np przepis prawa całkowicie dezawuujący kłamstwo, lub zweryfikowany fakt co samo czyniący.
    Jednak nawet w takiej sytuacji, będziemy mieć wątpliwość: naoczne fakty, „twarde” dowody nic nie znaczą dla kłamców i ich zahipnotyzowanych, lub zwyczajnie głupich miłośników. Ćwiczymy to od dawna w sprawie choćby katastrofy smoleńskiej.
    Tym trudniej będzie w sprawach bardziej złożonych i niejednoznacznych. Tu sami eksperci zaczęliby się spierać ze sobą. „Eksperci”, profesorowie i doktorzy od Mącirewicza, którzy twierdzą, że są ekspertami znowu to udowadniają.

    W związku z wyborami, udowadniać kłamcom kłamstwa należy szybko, wyraziście, jednogłośnie i bezapelacyjnie. Inaczej to nie ma sensu.

    Natomiast pewna szansa powodzenia kryje się w walorze edukacyjnym takiego publicznego gremium.Ale jest to proces długi, meandrujący i nie nadający się do wykorzystania w bliskich wyborach. Tak to jest z edukacją.
    Natomiast w długiej perspektywie edukacja może załatwić w duże mierze to, co gremium ekspertów miałoby załatwić ad hoc, w terminie wyborczym: rozjaśnić umysły i oświetlić snopem kłamstwo.
    Byłby to proces półautomatyczny, więc i eksperci mieliby łatwiejszą robotę, a ich dobór byłby skuteczniej filtrowany przez bardziej rozeznanych wyborców.
    Nie mówiąc już o wyborze posłów/europosłów.

  22. O wyborach – wiadomo nie wolno
    o Ukrainie – tez nie , bo i tam tez wybory
    Więc ja może tak cofnę się nieco w czasie.
    Możliwe ze zostanę uznany za upierdliwego – jakoś to zniosę
    Chciałbym jednak powrócić do sprawy ”odpowiedzialności”
    za to co się zrobiło i za to czego mimo obowiązku zrobić się nie chciało.
    Dla mnie nie ma gorszej obelgi niż słowo ZDRAJCA – szczególnie jeśli zostanie użyte publicznie a już szczególnie w stosunku do Premiera RP – a takie słowa pod jego adresem były wypowiedziane.
    Wyjaśnienie że słowa wypowiedziała 17 latka niczego nie usprawiedliwia ani nie wyjaśnia.
    Mieliśmy już przypadki obrzucania jajkami Prezydenta R P w Paryżu , mieliśmy upaćkanie drugiego Prezydenta na Ukrainie , mamy bez przerwy obrzucanie słowami osób zasługujacych na szacunek
    Opluwaczy wymieniać nie muszę , sami się pchają na afisze .
    -Więc warto chyba zapytać :
    Czy długo jeszcze tolerować będziemy takie zachowania ?
    Ja i mam nadzieję nie tylko ja widzę skutki tego zdziczenia – gdy nie reaguje się na wykroczenia nie tylko przeciwko dobrym obyczajom ale i prawu.
    Gdy lekceważy sie swe obowiązki .
    Pamiętacie Blide i Swięczykowskiego – zadeptującego ślady
    Pamiętacie kłamstwa na Cimoszewicza – w którym ministerstwie pracuje teraz oszustka – podrabiająca jego podpis?
    No to przypomnę rzecz upubliczniona przez Nie – zakatowanie pod Złotymi Tarasami – niewinnego człowieka.
    Czterech osiłków pozbawiło go życia , komputera , kurtki , pieniedzy
    wyczyściłi mu laptopa , komórkę i kieszenie.
    Policjantka – nic nie wie , prokurator zaprzecza wynikom sekcji ,nie pozwala zeznawać swiadkowi , drugi sledczy stwierdza zgon po zaciągnięciu się marihuaną której w sekcji i analizie zwlok nie wykryto , kopacze co w czwórkę zatłukli bezradnego czlowieka – znikają spod oczu prokuratury i znależć ich nie można mimo ze sklep był pod kamerami.
    A prokuratorzy twierdzą – że nic się nie stało.
    I to się dzieje w środku Europy , w państwie aspirującym do włączenia się w skład krajów cywilizowanych
    Pewnie ze nic – utrupiono jakiegoś głupola który nie wiadomo po co szwendał sie po świecie.
    Po co to piszę i jaki ma to związek z nazwaniem kogoś ”zdrajcą”
    No wiecie gdyby WASZĄ córkę albo żonę nie mowiąc już o babce ktoś nazwał publicznie kkkk -wą , to jestem ciekaw czy tez byście uważali ze nic się nie stalo – bo lepiej sprawe zamieść pod dywan.
    Pewnie tak samo było by gdyby taki jakiś członek Waszej rodziny został butami wyprawiony na tamten swiat a wszyscy POWOŁANI DO PILNOWANIA PRAWA udawali ze czarne jest białe a oni tylko zechcieli się odwrócić gdy przyszło do badania śladow.
    Już parę razy pytałem na blogu- jak długo będziemy udawali że prawo jest czymś co gdzieś tam poza granicami Polski należy przestrzegać i szanować – ale nad Wisłą – tu mrugnięcie okiem.
    Zaś co do śledczych , prokuratorów , policjantek to patrz wyzej – sprawy : Blidy , Cimoszewicza, posłanki …. – no i tego biedaka spod obcasów ochrony także
    Jeżeli weżmiemy pod uwagę dzisiejsze wybory to przecież wybieramy ludzi takich co tworzyć będą zręby prawa też i dla nas –
    czy dla tych prokuratorów , śledczych , policjantów , szefów ochrony rownież ? kto wie ? może i dla tych czterech kopaczy w zakamarku Zlotych Tarasów
    uklony

  23. @zezowaty,
    rozumiem pańskie oburzenie incydentem w Gorzowie Wlkp. oraz zachowaniem owej 17-taki i skłonny jestem nawet je podzielić, gdyż zachowanie owej pannicy uważam – podopbnie jak Pan – za wielce niestosowne a zarzut całkowicie chybiony , ale….
    Premier Rządu RP w przeciwieństwie do Prezydenta RP nie jest objęty „urzędową” ochroną prawno – karną (ściganiem z urzędu ) przed zniewagami i pomówieniami kierowanymi pod jego adresem. Jesli w jakiś sposób D. Tusk poczuł się dotknięty zarzutem nastolatki – ma prawo wystapić z prywatnym aktem oskarżenia oraz – ewentualnie – wystapić z powództwem o ochronę dóbr osobistych. Jest to suwerenne prawo D. Tuska i nam nic do tego.
    A tak między nami; czy warto używać armaty aby ustrzelić muchę nawet jesli ona „upierdliwa ” ?
    Ps. Pozostałe sprawy poruszone w pańskim wpisie to jednak – moim zdaniem – zupełnie inna „parafia” i pańską ich ocenę w dużej mierze – podzielam.

  24. W uzupełnieniu tego co wyżej….
    wprawdzie teoretycznie gorzowski incydent możnaby rozpatrywać w kontekście art. 226 kk – ściganego z urzędu znieważenia funkcjonariusza publicznego ( zwłaszcza § 2 tego artylułu mam na mysli ) ale i w tym
    przypadku odwołam sie do uwagi o musze i armacie.
    Tyle gwoli wyjaśnienia i przedstwienia mojego poglądu na ten incydent i jego ocenę.

  25. zezowaty
    25 maja o godz. 17:20

    Może warto byłoby zadać pytanie czy ci co skopali tego faceta nie byli w jakiś sposób powiązani z PO? I tu warto przypomnieć także Joannę Brzeską którą zamordowano a policja zrobiła wszystko, żeby nie znaleźć sprawców. Czyżby kamienicznik Masalski był powiązany z kimś z PO z grona Gronkiewicz Waltz z tych co byli na diagramie warszawska reprywatyzacja?

    http://politykawarszawska.pl/a/483

  26. Kurcze! Tow. gen. Jaruzelski. Jakby co to wal od razu do piekła.
    Ateista po śmierci trafił do piekła. Puka do bram, otwiera diabeł w gajerze od Armaniego, woń Hugo Bossa…
    – Dzień dobry, zapraszam Pana, oprowadzę po naszym piekle. Tutaj są sypialnie, tu natryski, sauna, solarium, jakuzzi, można korzystać do woli.
    Ateista zdziwiony, nie wie, o co chodzi.
    Wchodzą do następnego pomieszczenia. Długi stół, najlepsze alkohole, fura żarcia, chętne dziwki się kręcą, ludzie balują… ateista czuje, że musi być jakiś hak.
    Następne pomieszczenie – biblioteka ze wszystkimi książkami, jakie na świecie wydano, diabły pilnują ciszy, ludzie w skupieniu czytają. Ateista nie wie, o co chodzi.
    Kolejny lokal – kotły, ludzie w smole się prażą, nieludzkie wycie, diabły widłami popychają tych, którzy chcą uciec. Ateista nie wytrzymał:
    – Panie Diable, ale o co chodzi, tu impreza, tu czytelnia, a tu kotły, smoła…
    – A nie, na tych niech pan nie zwraca uwagi, to katolicy, jak wymyślili, tak mają.
    ============

    Jeżeli istnieje życie po życiu, tego mu życzę…..

  27. Cały ostatni tydzień mam w rodzinie prawdziwy pogrzebowy serial. Umierają mi najbliżsi i najdrożsi. Jeżdżę i współorganizuję kolejne pochówki. Już nie wspomnę o tym, że przy jednym zgonie przegrałem ze śmiercią makabryczna grę w szachy. Zmarła miała ukończone 102 lata. Niewiele mogłem „ugrać”. Teraz zgon gen. Wojciecha Jaruzelskiego, którego traktowałem jak członka własnej poszerzonej rodziny. Odszedł prawdziwy mąż stanu. Cześć jego pamięci!

  28. Co do Jaruzelskiego zgadzam się szkoda generała któremu obecni politycy mogliby tylko podskoczyć. Człowiek, którego męska decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego uchroniła nas przed rzezią. Ciekawe gdzie teraz przeniosą się uczestnicy wieczorynek 13 grudnia.

  29. Podziękowania dla p. LEX-a
    za wyjaśnienia i komentarz , pozwolę sobie jednak pozostać przy zdaniu – ze za to co się zrobiło należy odpowiadać.
    Brak reakcji jest przyzwoleniem na eskalacje .
    Dowiódł to – nawet statystycznie potwierdzając Gulianii.
    uklony

  30. No pani Paradowska i cóż to się stało czyżby jednak okaząło się, że ciemny lud nie wszystko kupi. A tak się pani starała ileż to się napisało samemu albo przez sekretarzy jaki ten Kaczyński jest zły. Nie pomogła nawet hysteria wojenna, że Putin już się przymierza do Polski. CIekawe czy w przypadku wyborów parlamentarnych PO sfałszuje je. W końcu przyjdzie zdać sprawę z rozmaitych aferek może wyjaśni się ileż to PO otrzymało pieniędzy od Marcina P. Być może także zostanie wyjaśnione który to minister wziął w łapę żeby zakupiono Pendolino. Ach ten Kraków jakże to panią zawiódł nieprawdaż ci Krakowianie nie pozwolili posłance PO Marczułajtis Walczak dorwać się do kaski. No to teraz czekamy jak to pani wszystko wyjaśni.

  31. Saurom
    25 maja o godz. 22:51
    Gdzie się przeniosą? Mam poważne obawy, że na cmentarz.
    I nie jest to ponury żart, tylko ogromna obawa… hieny nie mają zahamowań.

  32. No pani Paradówska a jak pani wyjaśni te przedziwne rozbieżności prawdziwy dziennikarz a nie połytruk zająłby się tematem ale czegóż się można od pani spodziewać PO sfałszowało wybory więc mordy w kubeł nieprawdaż.

    http://niezalezna.pl/55703-inne-wyniki-na-stronie-pkw-inne-na-miejscu-glosowania-mamy-dowod

  33. to jest rzeczywiscie cos, cala EU podala juz dawno wyniki, a PKW potrzebowala 24 godziny zeby obliczyc 9%;

    haratanie w gale,…, przeszlo 200 000 niewaznych glosow?…
    Donald musial wygrac z Kaczorem PO 32,13%, PiS 31,78 %, nawet .1%), nie po to robil glupie miny przed kamerami zeby przegrac, gdyby zaszla potrzeba to krolika z rekawa tez by wytrzepal;

  34. Max, Saurom
    W Mszanie Dolnej znaleziono w zeszłorocznej urnie pognieciona kartkę
    która nie była ujęta w sprawozdaniu.
    Niech p. Paradowska wyjaśni czemu w Dolnej a nie w Górnej .
    Jest OCZYWISTĄ – OCZYWISTOŚĆ że to my jesteśmy zwycięzcami a kartki liczono zbyt wolno- Hofman , coś trzeba zrobić żeby wynik był prawdziwy.

  35. Zemsta za teleranek.
    Należy pogratulować panom z PIS ze maja takich wybitnych sprawiedliwych jak Giżyński , Brudziński a i cały ciąg groteskowych postaci ciągnących sie za nimi.
    Ponad polowa Polaków z szacunkiem wyraża się o postaci W. Jaruzelskiego – O ONI ODWROTNIE.
    No tak nic dziwnego – On pozbawił ich teleranka , straszna rzecz , do dziś nie mogą otrząsnąć się z tej tragicznej chwili.
    To ze decyzja spowodowała oszczędzenie potoków krwi polskiej nie wylanej to tych bobasów ani nie interesuje ani nie zastanawia.
    Zabrali nam Teleranek – zbrodniarze , pochować ich w Moskwie.
    Tylko wiecie co pajace ?? popatrzcie na wschód , popatrzcie na to co tam sie dzieje – a wy byście chcieli by tak a kto wie czy nie gorzej działo by się w Polsce.
    Słusznym wydaje się pytanie :
    Co takiego dobrego ci uczyniłem – ze tak mnie nienawidzisz ?
    odpowiedż mogła by brzmieć
    Dałem ci szansę życia , tobie , twej rodzinie i ludziom z twego otoczenia – A CO TY Z TYM DAREM ROBISZ ???
    Uklony

  36. Ostatnio zaniedbałem bywanie na blogu, z dwóch powodów; szwendałem się po Polsce, służbowo, rodzinnie i dla przyjemności oraz ze względu na tematy zadane przez naszą szanowną Gospodynię. Smoleńsk programowo ignoruję, Jarosław Kaczyński, liczący lub nie liczący głosy, jest łażącym anachronizmem i przeżytkiem wczorajszego dnia, a więc nie wart intelektualnego wysiłku, a Piskorski? …. a kto to jest Piskorski?!

    Wędrowałem po Górnym i Dolnym Śląsku i poniosło mnie aż w Zachodniopomorskie, nie zaniedbałem oczywiście rodzinnej, po kądzieli Warszawy, oraz rodzinnego, po mieczu a właściwie po ciupadze, Zakopanego. Powstała sytuacja, że mogę w dniu wyborów być albo w Zakopanem, albo Warszawie, albo we Wrocławiu. Jako, że serce normalnie, zawsze po lewej stronie, i też normalnie, zawsze należące do pań, to wybór był oczywisty. Niemniej powstał dylemat, a właściwie trylemat, czy głosować; albo na Joannę Senyszyn, albo na Katarzynę Piekarską, albo na Lidię Geringer de Oedenberg. Miałem więc serce rozdarte między Joasią, Kasią i Lidką … ostatecznie oddałem je Kasi.

    Dwukrotnie ‚ocierałem’ się o imprezy wyborcze esldowskie , rzeczowe i utrzymane w kontekście tematyki europejskiej … naturalnie mediów, dziennikarzy tam nie widziałem … nie było awantur, opluwania i mordobicia. Mniemam i na poparcie tego mniemania mam relacje moich znajomych, którzy mają sympatie proplatformerskie i propisowski, no cóż takie dziwactwo … niestety mam też nienormalnych znajomych. Od nich wiem, że imprezy organizowane przez te partie dotyczyły sedna sprawy i starano się utrzymać ten europejski kontekst. W mediach, szczególnie telewizji, obraz był dokładnie odwrotny. Potwierdza to ocenę naszej szanownej Gospodyni i niestety zmusza do wniosku, że media tym samym szkodzą demokracji. Nie powinno więc zaskakiwać, że co i rusz w polityce objawiają się osobnicy, którzy z racji dziwaczności swoich poglądów, powinni raczej by obwożeni w klatce po jarmarkach, jako dziw nad dziwy i dziwolągi XXI wieku.

    Prof. Aleksander Krawczuk w swoim znakomitym eseju literackim i zarazem naukowym pt. ‚Spotkania z Petroniuszem’ ( a czy w ogóle profesor ma inne eseje niż znakomite?) poświęconemu Petroniuszowi, jednej z najciekawszych postaci starożytnego Rzymu epoki wczesnego cesarstwa, przedstawia go jako ‚arbiter elegantiae’, wszechstronnie wykształcony, przenikliwy w ocenach z ironią i sarkazmem patrzący na czasy mu współczesne, które jak mówi sam prof. Krawczuk bardzo przypominają nasze obecne. Henryk Sienkiewicz w ‚Quo vadis’, wkłada w jego usta stosowną do tego, ocenę sytuacji politycznej, którą pozwolę sobie zacytować;

    ‚Nudzą mnie wprawdzie te wszystkie Wologezy, Tyrydaty, Tygranesy i cała ta barbaria, która, jak twierdzi młody Arulanus, chodzi u siebie w domu jeszcze na czworakach, a tylko wobec nas udaje ludzi.’

    Gdyby zastosować ‚miarę Petroniusza’ do wyników ostatnich wyborów do europarlamentu to mniej więcej byłoby to tak;
    – pierwsze miejsce PO – umiarkowani Europejczycy, bywa, że hasają na czterech odnóżach,
    – drugie miejsce PiS – udający Europejczyków, a przynajmniej głęboko skrywający swoją nieeuropejskość, jak tylko nikt ich nie widzi od razy łażą na czworakach,
    – trzecie miejsce SLD – zdecydowani Europejczycy, w każdej sytuacji zachowują postawę dwunożną,
    – czwarte miejsce Nowa Prawica – nie przyznają się do europejskości – coś innego niż Europejczycy, w każdej sytuacji łażą na czworakach i są z tego dumni,
    – czwarte miejsce PSL – Europejczycy w zależności … od kasy którą z Unii mogą wydoić i w zależności od tego albo na czworakach, albo na dwóch odnóżach.

    Tyle petroniuszowskiego sarkazmu na temat wyborów, teraz o przegranym, którym jest niewątpliwie Janusz Palikot. Przegranym na własne życzenie. Ogólnie i bez zgłębiania niuansów porażki. Nie może być tak, że istnieje sprzeczność między nazwą a treścią. Jeżeli Janusz Palikot i jego Twój Ruch oficjalnie deklarują lewicowość, a w partyjnych dokumentach programowych tej lewicowości tyle co kota napłakał i w dodatku jeszcze czynem wspierają neoliberalne fantasmagorie rządzącej Platformy, to klęska wyborcza jest kwestią czasu … i tak się stało. Zresztą w samej partii już dostrzegano ten problem i chyba Rozenek coś mówił, że oni są socjalliberałami. Równie dobrze mogliby się nazwać ‚jadalne muchomory’, bo to nic innego jak godzenie wody z ogniem a lewica europejska już to przerabiała i za to godzenie zapłaciła wysoka cenę, z SLD włącznie. Sugeruję, udać się do Canossy, posypać głowę popiołem, zaszyć gdzieś głęboko w głuszy i przeczytać Marksa … za zrozumieniem … może coś z tego wyjdzie?

    Pozdrowienia.

  37. http://czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,16046658,Lekarze_zadeklarowali__Uznajemy_pierwszenstwo_prawa.html#MT
    ===============

    Czyzby pierwszy krok do państwa wyznaniowego?
    Lekarz panem życia i śmierci……

  38. wiesiek59
    28 maja o godz. 15:41
    Albert Einstein
    Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej, stwierdził Einstein.
    I To co zalinkowałeś w pełni potwierdza te credo. Ci ludzie jak widać zupełnie nie znają religii na którą się powołują. Studiując fundamenty religii chrześcijańskiej nie sposób znaleźć sprecyzowanych praw Bożych , bowiem żadnego kodeksu prawnego Bóg nie przekazał ludziom. 10 przykazań nie jest prawem , ale tak jak to nazwano przykazaniem , a więc wytyczną według której należy postępować. W prawie jest zawsze sprecyzowana kara za niestosowanie się do prawa . W przykazaniach niczego takiego nie ma. Mocno wgryzając się w temat dochodzimy do wniosku, że prawami Bożymi są prawa przyrody gdzie każde działanie wywiera określony skutek, tylko jest wielkim problem bo do obecnej chwili człowiekowi nie udało się poznać tych praw i wciąż je odkrywa.
    Jak już pisałem długo trwało ustalanie od którego momentu należy uznać, że człowiek uzyskał duszę nieśmiertelna i ustalono, że należy przyjąć koncepcję Św. Augustyna , że dopiero gdy płód jest w pełni ukształtowany dostaję z „zewnątrz” duszę nieśmiertelna „Boską” . A w związku z tym zabójstwem zgodnie zw wytyczną dekalogu jest zabiciem istoty która dostała już duszę „Boską”. Ustalono więc że aborcja , czyli usuniecie płodu nie w pełni nieukształtowanego zabójstwem nie jest!. Na dokładkę widać, że to nie Bóg przekazał to ludziom , ale ludzi sami tak wykoncypowali. Jezus w swoich przypowieściach mówił jakie działania należy uznawać za korzystne dla człowieka , a które za niekorzystne. Idąc tym tropem należało by szukać i ustalać co historycznie okazało się korzystne i to właściwie jest z pewnym stopniu czynione, ale niestety polityka i chęć zysku powoduje, że ludzi większość przywódców (nie zwane czy religijnych czy sowieckich) oszukuje

  39. Europosłowie nie muszą płacić w Polsce podatku

    Uważam, że wynagrodzenia powinny być bardziej dopasowane do realiów kraju, z którego pochodzą eurodeputowani, ale zupełnie nie rozumiem postawy polskiego fiskusa. Od wynagrodzenia (8 tys. euro) europosłowie płacą podatek 19 proc. do budżetu UE. Jednak europejskie prawo mówi, że państwa mogą na własną rękę opodatkować to wynagrodzenie do wysokości stawki obowiązującej w danym kraju. Polska z tego nie korzysta, więc stawka 32 proc. obowiązuje każdego lepiej zarabiającego Polaka oprócz europosłów. Poza tym minister finansów w 2009 roku zwolnił europosłów z płacenia podatku od 4 tys. euro miesięcznie „na wykonywanie mandatu”.

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,16050680,Europoslowie_nie_musza_placic_w_Polsce_podatku.html#BoxBizTxt#ixzz3321A1rCt
    ==============

    BYĆ albo nie być europosłem…….
    Ceniony przeze mnie pan Żelichowski, przestał być.
    Ale pozostanie zamożny.
    Reszta, niekoniecznie zarobiła na apanaże.
    Ale koledzy zwolnili ich z podatków, w trosce o własną przyszłość?

  40. http://paradowska.blog.polityka.pl/2010/04/18/jak-te-dni-zapamietac-i-upamietniac/
    Może pani przypomni sobie, co pisała o pochowku Prezydenta Kaczyńskiego na Wawelu w kontekście dzisiejszego oburzenia w radiu TOKfm o protestach w sprawie pochówku gen.Jaruzelskiego na Powązkach.

  41. Po zapoznaniu się z wywiadem p.Paradowskiej z Jackiem Majchrowskim postanowiłem przestać czytać wszelkie publikacje J.P. i interesować się tym blogiem. Kiedyś wysoko ceniłem J.P. za jej zdrowy rozsadek, obecnie widzę że ulega nieprawdopodobnym, pozbawionym jakichkolwiek argumentów bredniom głoszonym przez J.M. na temat Igrzysk Olimpijskich. Po prostu szkoda czasu. Widzę ze redaktor J.P. nie ma żadnego pojęcia o żałosnej nieudolności zwolenników IO. Jeżeli WSZYSTKIE instytucje zajmujące się przyznawaniem mistrzostw czy igrzysk od kilkudziesięciu lat dyskwalifikują całkowicie oferty Zakopanego, to chyba MAJA RACJE ? A jakie atuty ma dodany do aplikacji Kraków poza Sukiennicami ? Najwięcej bandytów -kibiców w kraju ?
    A od tego czasu NIC się nie zmieniło na lepsze, poza wybudowaniem jednej
    hali sportowej na Czyzynach. .Najwyższy czas przerwać to żałosne lansiarstwo i szpanerstwo w zadłużonym kraju, gdzie nie można wybudować żadnej drogi czy ulicy bez mistrzostw lub olimpiady . Za to w naszym „usportowionym” kraju połowa dzieci jest zwolniona z WF w szkołach, bo są za grube, albo po lekcji makijaż by musiały robić od nowa.

  42. Wyniki przeciwników Unii układają się w spójny obraz: Francja – 25 proc., Dania – 23 proc., Wielka Brytania – 22 proc., Austria – 20 proc., Węgry – 15 proc., Finlandia – 13 proc., Grecja – 12 proc., Polska – 7 procent. W północno-wschodniej Francji poparcie dla Frontu Narodowego przekroczyło 33 procent. A w całej Francji wśród robotników: 43 procent.
    […]
    Trzęsienie Ziemi? Czerwona kartka dla elit? Niebezpieczeństwo wybuchu społecznego w Europie? Taki jest rezultat braku opowiedzenia Europy Europejczykom, pogłębiania się nierówności społecznych, coraz gorszej edukacji, tabloidyzacji mediów oddzielania się elit od wyborców.
    Arystokracja rozumu Europy stanęła przed poważnym wyzwaniem.
    http://www.forbes.pl/unia-nie-opowiedziala-europy-europejczykom,artykuly,177232,1,2.html
    =================

    Populizm, czy ciągotki autorytarne?
    Mesjasz, czy silny człowiek?

  43. Jean Paul
    29 maja o godz. 12:46

    Jeżeli koszty ma ponosić miasto, czy też podatnik, a zyski mają być wytransferowane do prywatnej grupy biznesmenów „robiących w sporcie”, to jaki jest sens organizowania takiej imprezy?
    Kilka znacznie bogatszych miast zrezygnowało po zasięgnięciu w referendach opinii wyborców- Oslo na przykład.

    Pozostaja satrapie……..
    Ich szefowie dla własnej chwały, gotowi wydać dużo.
    Katar, Kazachstan, czy inna dyktatura.
    Od kiedy zaczęto prowadzić BILANS, sport jest dochodowy dla nielicznych.
    Odwrotnie do czasów rzymskich, czy greckich……

  44. W tych wszystkich rozważaniach za i przeciw olimpiadzie w Krakowie jeden temat jest jakoś dyskretnie omijany… skąd wziąć śnieg na te wszystkie trasy zjazdowe??? Jeśli akurat wypadnie taka zima, jak choćby ta ostatnia.
    W ostateczności zaprosi się zawodników na oscypek i żętyce.
    I pokaże lajkonika.
    Całe szczęście, że krakowianie poszli po rozum do głowy a następnie na referendum.

  45. Nela 13.51
    Szanowna Nelu, gdybyś kiedyś w życiu była na nartach w Dolinie Jasnej – Chopok, to dowiedziałabyś się ze od kilku lat powszechnie stosuje się tam sztuczne naśnieżanie i śniegu jest dość. W Zakopanem na południowym stoku Szymoszkowej można utrzymac sztuczny śnieg do końca kwietnia, to samo dotyczy Białki stoki wschodnie Bani i Kotelnicy. Ale na Kasprowym wara – takie inwestycje to zbrodnia stanu !

  46. Jean Paul – 20:21
    Na nartach przestałam jeździć już ładnych parę lat temu, nogi już nie te.
    W Tatrach nie jeździłam, mam blisko Karkonosze, więc Karpacz, Szklarska Poręba, Zieleniec, no i ulubiony Szczyrk.
    Kiedy ja jeździłam, to jeszcze nie śnieżyli.
    Zaczynałam na wyrwirączce! Orczyk, to już była nowoczesność.

    Skąd na Kasprowym wezmą wodę na ten sztuczny śnieg?
    Wybudują ten staw???
    Jak coś wiem o góralach, to …………………. o!
    A co nieco wiem, bo w Tatry chodziłam wiele lat i znam je dosyć dobrze.

  47. Nela 23.09
    Nie wiem czy znasz górali. Ja wiem że za dutki albo lepiej dulary górale sprzedali by każdy metr kwadratowy Tatr, bo uważają że to ich własność od średniowiecza i cała kasa im się należy. Budowę zbiornika pod naśnieżanie oraz rewaloryzację wyciągu na Goryczkowej zablokował TPN a nie górale. Bigosowa z Chromikową sprzedały by cały Kasprowy i całą Goryczkową na staw z woda pod naśnieżanie. Czy wiesz dlaczego baby z Poronina i Białego Dunajca blokują budowę drogi do Zakopanego ? . Bo taka droga odcięłaby turystów od bezpośredniego wjazdu do ich pensjonatów, wiec najlepiej chciałyby pobierać myto, żeby zakopiańczycy nie zarobili za dużo. Jedyni górale na Podhalu którym chciwość nie zżarłą mózgu, to ci z Białki, którzy zrozumieli ze trzeba działać i inwestować wspólnie. Już ci z Bukowiny są znacznie głupsi, a im bliżej Zakopanego tym jest gorzej. Tam rządzą milionerzy, którzy dawniej byli burmistrzami i manipulują ciemnym ludem który wszystko kupi i sprzeda.
    A ostatnie pomysły żeby Zakopane zastąpiło Kraków w MKOL to przekręt i granda która woła o prokuratora! .

  48. Nie na temat, ale aktualne

    Strasznie się wkurzyłem, gdy czytałem o tej kretyńskiej lojalce lekarzy – idiotów-hipokrytów (zamiast hipokratesów) wobec hierarchii kk, zwanej klauzulą lub deklaracją sumienia. Samo motto jest haniebnym gwałceniem logiki i podważeniem celowości istnienia lekarzy:

    „Tymczasem wyryta w kamieniu deklaracja głosi, że „ludzkie ciało i życie, będące darem Boga, są święte i nietykalne od poczęcia do naturalnej śmierci”. „…

    Pod artykułem na portalu było mnóstwo komentarzy ludzi myślących i kilka osób głównie wierzących, choć inaczej, niezgodnie ze znanymi prawami logiki, które ja uważam za jedyne boskie.

    Jeden z komentarzy:

    ***Ale jaja …to te matoły co podpisali ten idiotyzm nie powinni operować, bo przy operacji trzeba naruszyć nietykalność ciała…
    Idioci i powinno się ich pozbawić prawa wykonywania zawodu lekarza.***

    Mam podstawowe zastrzeżenia do terminu „Prawo Boskie”! Być może istnieje jakaś istota , której ludzie przypisują nadzwyczajne cechy i ta istota wymyśliła sobie jakieś prawa. Nie mam jednak zaufania do ludzi, którzy szafują informacją, że owa istota im przekazała te wymyślone prawa do stosowania.
    Wiem, że Natanek przewodem optycznym konsultuje się z tą istotą, pani Gronkiewicz miała w nocach seanse audio (z może też wideo?) z tą istotą.

    Bajeczka dla grzecznych dzieci, powszechnie zwana biblią, podaje przedchrześcijańskie kontakty Boga z wybrańcami (np. Mojżesz czy Lot, chyba też Noe). Na tym koniec! Rozmowy pana boga z Lotem i Noem były ściśle prywatne i praw jako takich im nie przekazano, tylko dobre rady.
    Mojżesz oszukał prawdopodobnie swój lud tymi kamiennymi tablicami. Pewnie biedak męczył się rylcem na górze. Quoi qu’il en soit, to tabliczki Mojżesza nie były prawami Bożymi, a tylko zaleceniami przywódcy żydowskiego dla ludzi, jak postępować lub wręcz przeciwnie – czego nie robić! Nie był Mojżesz zresztą bardzo oryginalny. Ważniejsze zalecenia wymyśliłbym również z mety, opuściłbym tylko te „nieludzkie sprawy” – tzn. czołobitność wobec boga.

    Jeśli pan bóg (trudno powiedzieć który) w okresie zycia Neandertalczyków już miał w zanadrzu te swoje boskie prawa, to nie mogą być takie ważne dla współczesnego człowieka, jeśli ludzkość bez znajomości tych praw przeżyła tyle wieków, jedni lepiej, bo bogaci i zdrowi, inni trochę gorzej, ale cały czas chyba zgodnie z tymi prawami???

    Pośród licznych komentarzy pod tym idiotyzmem religijno-medycznym był jeden, który mnie utwierdził w przekonaniu, ze nawet dekalog nie jest „prawem bożym”, chyba iż pan bóg nie miał pojęcia z dziedziny prawa (jak nasi obecni prawnicy). Proszę zwrócić uwagę na to, że w kodeksach, karnym i wykroczeń, dla każdego szczegółowego prawa są określone kary za jego złamanie. Tablice, przywleczone przez Mojżesza nie zawierały wysokości kar za łamanie reguł!!!(np. ucięcie głowy za kradzież osła lub seks z sąsiadką). Te kary wymyśliła hierarchia kościelna, kiedyś żydowska, obecnie katolicka. Z panem bogiem nie ma to nic wspólnego!!!. Podobne tzw. „prawo kanoniczne” wymyśliła hierarchia chrześcijańska tak, aby jej było dobrze, suto, bogato i przyjemnie.

    Każde prawo jest wymyślone przez siły rządzące w danym społeczeństwie i służy główne przywódcom. Łatwo zauważyć, że Koran wymyślił mężczyzna o ciągotach poligamicznych, dbający głównie o swoje chuci. Dla usprawiedliwienia własnych niegodziwości imputował Allachowi ten pogardliwy stosunek do kobiet, którym się szczyci teraz Korwin-Mikke. Jeśli Europarlament pozwoli mu na przeprowadzenie reform prawa, to szczęśliwe będą kobiety – gorzej niż w islamie. Z Bismarckowego przeznaczenia kobiet – 3xK(Kinder, Küche, Kirche) nie ulegnie zmiany skrót, będzie tylko – Kinder, Küche, Komputer, bo to jednak XXI wiek i komputer może sterować pracą kobiety w kuchni, a łańcuch nie pozwoli jej pójść nawet do przedpokoju, a więc i do „Kirche” – pomodli się w kuchni i pośpiewa godzinki przy gotowaniu (jak moja matka).

    Nie było i nie ma żadnego prawa bożego, ani naturalnego, poza jednym w przyrodzie – słabszy ginie przez silnego, silny przeżyje i rozmnaża się. Tak powstała arystokracja, zbiór tych lepszych egzemplarzy ludzkich, których prawa były zawsze ważniejsze od praw dla maluczkich. Ostatnio błękitną krew można zastąpić odpowiednim kontem bankowym – kto ma więcej szmalu jest lepszym człowiekiem i gardzi biednym i/bo głupim. Widać to w świecie ludzi i innych zwierząt. Wierzę jeszcze w istnienie garści praw fizyki i chemii, odkrywanych przez człowieka, choć nikt nie potrafi udowodnić, kto je ustanowił.

    W każdej istocie (nie tylko w ludziach) istnieje potrzeba wiary w siłę wyższą, która pomoże w sytuacjach zagrożenia, jeśli odpowiednio się do niej zwrócić.. Kiedyś ofiarowano tej sile zwierzęta lub ludzi, katolicy ślą modły. Prawdopodobnie skutek jest taki sam – na ogół mierny, ale człowiek próbuje znaleźć gdzieś wynik tej pomocy. Jak już ewidentnie, nawet kretyn widzi, że modły nic nie dały i zaczyna wątpić w istnienie tej siły wyższej, kapłani mu tłumaczą, że tak miało być, bo „wyroki boskie są nieodgadnione”.

    Wspomniałem o tym, ze nawet zwierzęta wierzą w „siłę wyższą” i od niej oczekują pomocy w chwili zagrożenia. Opiszę jeden przypadek, który mną wstrząsnął. Mój szwagier (sąsiad) miał potężnego psa, ale bardzo łagodnego. Jakiś idiota w sylwestra wrzucił mu przed budę petardę i pies się wystraszył i zachował uraz do takich dźwięków. Podczas następnych nocy sylwestrowych uciekał do domu, prawie niszcząc drzwi wejściowe i chował pod spódnicą siostry. Rok później siostra z szwagrem – inwalidą byli u nas i gdy znów odezwały się petardy, biedny pies nie mógł znaleźć pomocy u „siły wyższej”, czyli pod spódnicą siostry i wlazł pod wózek inwalidzki szwagra, swego pana, wyginając nawet stalowe elementy karoserii. Z trudem go wydostaliśmy z pod swego „boga”.

    Bezustanna indoktrynacja religijna ludzi od kołyski po grób, też obfituje w zakodowane reakcje, gdy podświadomość zadziała wbrew logice. Pamiętam z okresu bombardowań podczas wojny, ze bałem się nalotów. Gdy mogłem pobiec z liceum do ojca w jego urzędzie, zaraz przestałem się bać, nie zastanawiałem się nad tym, że ojciec przecież też nie potrafi skierować bomby do sąsiada – rakiet przeciwbombowych jeszcze nie było.
    Ksiądz pouczał nas, że nie trzeba wielkich modlitw do Pana Boga, ale w chwilach zagrożenia wystarczy krótka myśl, nawet nie wypowiedziana głośno: „Miłosierdzie, mój Jezu”!(oryginał był w innym języku). Złapałem się na tym, że wiele lat później w chwilach dużego zagrożenia przyszła mi na myśl ta krótka, jakby modlitwa, choć dobrze wiem, że to bez sensu. Tak działa indoktrynacja ciągła i to wykorzystuje kler, szczególnie u moherów. Mam doskonały przykład u mojej starszej siostry, tam ten mechanizm funkcjonuje bezbłędnie. Dopóki nie usunie się religii ze szkół i przedszkoli nie zmieni się nic w tym wyznaniowym kraju.

    Nie martwi mnie los tych matołów – lekarzy, którzy podcinają gałąź, na której siedzą, szczególnie taka mafia częstochowska, która kosi kasę jak na zachodzie, olewając potrzeby chorych. Gdyby ci państwo naprawdę wierzyli w katolickiego boga, a nie boga mamona, to zmieniliby zawód, bo każda choroba i śmierć są dziełem boga i nikt nie powinien był np. postrzelonego przez terrorystę następcę św. Piotra wozić do kliniki Gemelli, tylko modlić się dla niego o miłą śmierć, zgodnie z wolą Boga. Zarówno ów terrorysta został stworzony na obraz i podobieństwo Boga jak i jego działanie było zgodne z wolą Bożą, bez której nawet menda nie zginie.

    PS

    Jak bardzo ważny jest element ustalenia wysokości i rodzaju kary za łamanie prawa w kodeksach prawnych i ustawach „ludzkich” poznałem na własnej skórze.

    Sprawa jest tragikomiczna, jak większość spraw w tzw. wolnej Polsce. Powszechnie wiadomo, że sumienie katolickie nakazuje kochać bliźniego, a szczególnie tego bliźniego, który jest w łaskach u Pana Boga. Nie mam tu na myśli kleru, tylko osoby niepełnosprawne, których Pan doświadczył (bo kochał). Nawet ludzkie prawo stara się pomóc takim ludziom. Wiadomo, że prawa ludzkie są ustanawiane w parlamencie, a tam pracują bardzo mądrzy ludzie, którzy czasem myślą (o swoich dietach m. in.).

    Uchwalono ustawę, która dała pewne uprawnienia osobom niepełnosprawnym, co miało im ułatwić trudne życie.
    Wymieniam tylko jeden szczególik: ON (osoba niepełnosprawna) miała prawo do świadczeń medycznych w państwowej służbie zdrowia poza kolejnością.

    W moim przypadku był to przepis martwy. Chciałem z tego przepisu skorzystać, będąc w szpitalu w kolejce do USG. Zwijałem się z bólu i poprosiłem salową (może to była pielęgniarka?), aby podwiozła mnie bliżej drzwi gabinetu, abym nie musiał długo czekać. Wtedy podniósł się wrzask kolejkowiczów z miasta i panienka stchórzyła. Nie skorzystałem więc z uprawnienia, ale miałem prawo narzekać, a nawet pyskować, choć tego nie robiłem, bo wtedy nie byłem do tego zdolny.
    Drugi raz próbowałem się powołać na ten przepis w przychodni cukrzycowej, ale kilka lat później. Wtedy rejestratorka mnie pouczyła, że ten przepis nie obowiązuje, jedynie dla kombatantów. Zdziwiło mnie to i zapytałem Gugla. Faktycznie! Zmodyfikowano ustawę i przepis ten wyleciał. Jest jak jest, widocznie inwalida może czekać, bo ma pewnie dużo czasu, szczególnie na wózku, bo nogi nie bolą.
    Wkurzyła mnie jednak argumentacja posła, który zaproponował wykreślenie tego przepisu. Uważał nadal, że ON powinna mieć ułatwienia i ubolewał nad losem ON, tylko w ustawie nie podano, jaka jest kara dla pracowników służby zdrowia za łamanie tego prawa!!! Kretynizm p”osła” jest ewidentny. Gdy istniał przepis to przynajmniej mogłem pyskować, wystarczyło, aby dyrekcja przychodni lub szpitala uprzejmie pouczyła pracownika po skardze ON – bez prokuratora i sądu.

  49. Przeczytałam artykuł na temat antysemityzmu, anonsowany na okładce ostatniej Polityki.
    Przeczytałam i jestem zażenowana brakiem rzetelności dziennikarskiej i uczciwości intelektualnej.
    Pisać na serio o wynikach badań nad antysemityzmem finansowanych przez Abrahama Foxmana, to tak, jakby pisać o katastrofie smoleńskiej w oparciu o badania finansowane przez Macierewicza, o prześladowaniach kościoła katolickiego w Polsce w oparciu o badania finansowane przez Michalika i o patriotyzmie w Polsce w oparciu o badania finansowane przez narodowców.
    Foxmana można przyrównać, na gruncie żydowskim, do skrzyżowania Macierewicza z Rydzykiem w sosie skrajnych narodowców, na gruncie polskim.
    Mówią o tym sami Żydzi
    http://www.youtube.com/watch?v=4NkjI8k9-6E
    Wprawdzie autorzy artykułu napomykają nieśmiało o pewnych niedostatkach metodologicznych omawianych „badań”, ale nie wyjaśniają czytelnikowi jak bardzo kontrowersyjną postacią jest zleceniodawca „badań”. Że jego Liga stanowi pierwowzór osławionej komisji parlamentarnej do przeciwdziałania ateizacji Polski.
    Wartość Foxmanowskich badań nad antysemityzmem, z naukowego punktu widzenia, można porównać do doktoratu Rydzyka z Rydzyka.
    Jak można coś takiego traktować poważnie?
    Artykuł kończy się stwierdzeniem, że na jednego Żyda przypada na świecie osiemdziesięciu antysemitów (1: 80). Nieważne jak dalece jest to wynik nieprawdziwy. Pewnym jest, że takie „badania” i takie artykuły przyczyniają się wzrostu antysemityzmu.
    Dlaczego? O to warto zapytać nieco rzetelniejszych „badaczy” i dziennikarzy.

  50. Stanowczo protestuję przeciwko kradzieży mojego komentarza, który umieściłam na innych blogach Polityki, przez @nihil novi

  51. Haszczu 28 maja
    „W mediach, szczególnie telewizji, obraz był dokładnie odwrotny. Potwierdza to ocenę naszej szanownej Gospodyni i niestety zmusza do wniosku, że media tym samym szkodzą demokracji.”

    To wiadomo od lat. Nie rozumiem, ze tak wytrawni komentatorzy dopiero teraz się zorientowali.
    ” Zresztą w samej partii już dostrzegano ten problem i chyba Rozenek coś mówił, że oni są socjalliberałami. Równie dobrze mogliby się nazwać ?jadalne muchomory?,…
    Podoba mi się to porównanie. Socjalliberałowie i muchomory jadalne! Ależ celne. Brawo!!!
    Czekam na prawicową lewicę, chociaż nieoficjalnie jest nią PiS i SP. A może i PO?

    wiesiek 28 maja
    Nie rozumiem problemu. Nie chcą leczyć? Rozwiązać umowy z NFZ i sprawa załatwiona. Przecież nigdzie nie jest powiedziane, ze każdy lekarz w Polsce musi pracować w publicznej służbie zdrowia. Może otworzyć prywatny gabinet, albo zająć się koszeniem trawników, albo kopaniem rowów melioracyjnych, zwłaszcza że mamy liczne podtopienia. Czy lekarze w tym kraju muszą być świętymi krowami?

    Jean Paul
    Od samego początku wiedziałem, ze z tymi IO w Krakowie to chodzi o zrobienie kasy na samej promocji igrzysk, przez pewne instytucje biznesowe. To przecież lekki pieniądz. Problem by powstał, gdyby te igrzyska przyznano dla Krakowa, zwłaszcza że chyba dwa miasta już się wycofały i nagle zrobiło się gorąco.
    Ale na szczęście dla Krakowa ktoś poszedł po rozum do głowy i postanowił przeprowadzić referendum.
    W normalnym państwie, pieniądze dotychczas wydane niepotrzebnie, ktoś musiał by zwrócić. Niestety, zyjemy w Polsce, w której pieniądze podatników polskich a również i unijnych są niewiele warte.
    O dzisiejszym pogrzebie to nawet szkoda pisać. Granda i tyle.
    Jedynie chyba to, że znów popisali się dziennikarze z TVP, bowiem widać było wyraźnie, że na siłę szukali krwi i ją znaleźli. I jeszcze zapraszanie do studia „ekspertów” pieczołowicie dobranych.
    Już kiedyś słyszałem dziennikarza Świetlika. Dziś tylko potwierdził, że minął się z powołaniem, a powinien jako przyboczny Macierewicza trwać w najmroczniejszych zakątkach sekty PiS.

  52. A gdyby tak ogólnopolską ankietę
    Oczywiście dobrowolną ale z możliwością złożenia tylko jednego balotu.
    Biały albo czarny.
    Biały pozytywny
    Czarny odwrotnie
    I zapytać Polaków
    Jak oceniasz Wojciecha Jaruzelskiego ?
    Na biało czy na czarno.
    Pochowano Go dzisiaj, nie zrobimy Mu ani krzywdy ani afrontu
    jak to się działo na cmentarzu.
    Tak przy okazji zapytam się czemu żaden z hierarchów KK nie powiedział publicznie że KOCIA MUZYKA na cmentarzu podczas pogrzebu jest pogwałceniem nie tylko dobrych obyczajów ale naruszeniem ceremoniału kościelnego.
    A przecież tego należało się spodziewać po tłuszczy.
    Taki balotaż pokazałby czarno na białym jaka jest opinia społeczeństwa o W. Jaruzelskim mimo wieloletniego opluwania.
    ukłony

  53. Szanowny Antoniusie,
    w cywilizowanych rajach, to sobie radzą w ten oto sposób na przykład .
    Pozdrawiam, Nemer

  54. Wiem, ze z moim komentarzem powinienem był udać się na blog Kowalczyka, bo tam szeroko dyskutowano na tern temat, ale z różnych powodów znalazł się tu.
    Zastanawiałem się głębiej nad konsekwencjami dla lekarzy zwrotu retorycznego o „świętym i nietykalnym ciele człowieka”. Bądźmy konsekwentni! To dotyczy nie tylko zupełnie niepotrzebnych chirurgów, ale wszystkich specjalności!!! Każde badanie jest ingerencją w to lub działaniem na to „święte ” ciało! Nie można pobrać krwi, nie ma gastro- i kolonoskopii. Cóż pozostaje? Szamańskie oglądanie ekskrementów i niektórych płynów ustrojowych, jeśli je chory sam wydala, bez ingerencji medyków.

    Z fizyki wiadomo, że każde badanie przedmiotu ma wpływ na jego strukturę, nawet takie, jakie uważa się powszechnie za bezinwazyjne, jak tomografia komputerowa , USG i podobne. Czy ci kretyni „sumieniowi” nie pomyśleli o tym,że będą niepotrzebni w państwie z „szariatem” katolickim? Zwiększy się jedynie liczba egzorcystów, leczących dusze – wprawdzie bardziej święte niż ciało, ale zajmą się leczeniem osoby kompetentne z dyplomami od Boga (lub przynajmniej od papieża).

    Gdy pisałem o badaniu ekskrementów, to mi się nasunęło brzydkie powiedzenie, gdy ktoś czegoś nie uznał: „Gówno Ojca Świętego, w talarki pokrajane”. Taki byłby jedyny kierunek studiów w Akademiach Medycznych, no może jeszcze „siusiologia stosowana”. Tu pojechałem Lemem i jego smokologią stosowaną.

  55. Antonius 9.29 i poprzedni.
    Przyznając całkowicie racje p Antoniusowi chciałbym mu jednak zwrócić uwagę na fakt //chyba jednak // niedostatecznie przez Niego uwypuklony.
    Otóż
    Czytając ”medyczne wyznanie wiary” należy przyjąć i dalsze konsekwencje zapisu a są nimi
    1-Ściganie karne ludzi szukających pomocy w cierpieniach – wszak jest to ingerencja w plany Boskie
    2- Prowadzenie dochodzeń ”za udzielanie porad medycznych” osobom bez wskazówek ducha świętego
    3- Pomoc fizyczna osobom uległym wypadkom i zdarzeniom losowym grożącym życiu jako niezgodna z ”wyższymi racjami religijnym ” może być karana.
    Czy przesadzam ??
    No przecież już obecnie lekarz nie ma prawa krytykować NAWET FAKTU SPOWODOWANIA ŚMIERCI przez drugiego lekarza – na zasadzie regulaminu korporacyjnego.
    A sięgając do historii to wszelkie prawa wysnuwane z racji religijnych miały skutek fatalny – odwrotny do pierwotnie zamierzonych patrz
    – prohibicja
    -prostytucja
    – zakazy publikacji
    ukłony

  56. moim zdaniem całe te wybory wo okół wyborów do europarlamentu to jest jakiś cyrk, już abstrahując od spotów wyborczych to próbują się tam dostać osoby, które nie zamierzają w żaden sposób pomóc Polsce w Uni, a jedynie ci ludzie próbują zarobić jak najwięcej ponieważ jak wiemy wypłaty tam są naprawdę wysokie

  57. Mysl nie /dzielna
    _____

    A europosel Michal Kaminski, PO, to sprytne zwierze polityczne. Przekonal sie, ze mieczykiem Chrobrego nie podbije Europy.

  58. W związku z Deklaracją wiary by p. dr. Połtawska….
    Na temat tej Deklaracji, odnosząc się do konkretnych z niej cytatów pisałem kilka dni temu na blogu. p.D. Passenta. Tu więc – aby się nie powtarzać krócej i nieco z innej strony.
    Fundamentalną zasadą ( a przynajmniej jedną z najważniejszych ) zawodu lekarskiego a także i pielęgniarskiego oraz farmaceutycznego jest obok primum est non nocere ta, pięknie brzmiąca, również z łaciny: – „salus aegrotii suprema lex esto” .
    Tak było, bowiem zgodnie z Deklaracją p. dr. Połtawskiej tak już nie będzie. To nie zdrowie chorego (salus aegroti) będzie/ma być najwyższym prawem (suprema lex) a spokój sumienia pań i panów: lekarzy, pielęgniarek aptekarzy.

  59. Antonius
    30 maja o godz. 19:01

    ”Nie na temat, ale aktualne.”

    I bardzo ciekawe! Gratuluje bystrych obserwacji o naturze i ludziach i inspirujacych wnioskow. Zalecam lekture Twojego wpisu zwlaszcza tym mlodym czytelnikom, ktorzy lubia ostentacyjnie ignorowac wiedze plynaca z doswiadczenia innych jako cos wartosciowego.

    Piszesz: ”Tablice, przywleczone przez Mojżesza nie zawierały wysokości kar za łamanie reguł!!! (np. ucięcie głowy za kradzież osła lub seks z sąsiadką). Te kary wymyśliła hierarchia kościelna, kiedyś żydowska, obecnie katolicka.”

    Tak to prawda. W ewolucji naszego spoleczenstwa Korwin-Mikke moze byc kolejnym jezeli nie krolem Ubu to Mojzeszem, ktory kradziez kobiety jako elementu inwentarza (lub jej samowolne oddalenie sie od wlasciciela) bedzie karana glowa tak samo, jak seks z oslem. O tyle Twoj i moj wpis wiaza sie z ostatnia kampania cukrowniczaxxx wyborcza.

  60. Antonius

    Przepraszam za okropna skladnie. Trzeba jednak czytac przed kliknieciem 😉

  61. „Próba mikrofonu”

    Wielokrotnie próbowałem ten tekst wpisać na blogu „En passant”, ale Captcha zaprotestowała, mimo bardzo starannego wprowadzenia znaków – banowanie???

    @wiesiek59
    2 czerwca o godz. 21:20

    ***Myślę, że obowiązkowa lektura??.***

    Masz rację, warto to przeczytać! Dziękuję za link!
    Na podstawie własnych obserwacji najwyżej ceniłem Kuronia (mimo mojej niskiej emerytury!), Bujaka i obecnie Frasyniuka, którego nie kojarzę z dawnych czasów. Lepiej pamiętam płacz Rulewskiego, gdy dostał w papę – prawdziwy bohater!
    Pamiętam Bujaka z rozmowy telewizyjnej z jakimś kretynem, chyba wicepremierem, w okresie, gdy stały się modne rozmowy władzy z ludem. Bujak wykazał klasę i zmiażdżył go intelektualnie. Później wykorzystał trudne czasy do kształcenia się, nie zmarnował okresu stanu wojennego, brawo!

    Rakowski też „rozmawiał z ludem”, niekoniecznie z robotnikami, ale z inteligencją i młodzieżą. Gdy zadawano mu kłopotliwe pytania, to obrażał swoich gości – cham!

    Co myślę o człowieku z Matką Boską w klapie, nie napiszę, bo zawierałoby to elementy niezbyt pochlebne. Mam w zanadrzu wiele ciekawych określeń, ale dla rozmów prywatnych, a blogi są przecież publiczne.

    Obserwowałem rozwój fenomenu o idiotycznej nazwie (NSZZ S…) z życzliwością, ale bez wiary w to, że zmienią rzeczywistość na lepszą – po opadaniu wstępnej euforii, co zresztą stwierdziłem ze smutkiem – miałem rację. Doskonale rozumiał to nieżyjący tow. Żabiński, który słusznie prorokował rozwój wypadków, nota bene! – jedyny rozwój, który mamy zapewniony!!!
    Pardon! Zapomniałem o nieuchronnym, gigantycznym rozroście długu publicznego! To też mamy zagwarantowane – jak w banku!
    Prorok Żabiński powiedział swoim podwładnym: „Dajcie im biura, sekretarki, samochody i szybko się uspokoją. Nie znam bowiem człowieka, którego by władza nie zdemoralizowała”!!!
    Jak widać z wywiadu z Frasyniukiem, że podświadomie czuł to samo i nie zajął się polityką, a biznesem.

  62. Antonius
    3 czerwca o godz. 11:42

    Cóż, pieniądz gorszy wypiera lepszy, polityków z klasą wyparli politycy z hucpą….
    Dlaczego?
    Wystarczy parcie na szkło, bezczelność, kłótliwość, by zostać postacią rozpoznawalną.
    A potem, wyznawcy zdyscyplinowani i bezrefleksyjni, przeważają szalę.

  63. Są sytuacje, wobec których można się zachować przyzwoicie, jak dupek albo jak bydlak. Śmierć i pogrzeb gen. Wojciecha Jaruzelskiego był taką sytuacją. Prawica opozycyjna zachowała się jak bydlaki … bez zaskoczenia. Prawica u władzy, jak dupki … też bez zaskoczenia, chociaż była nadzieja … cóż, ten mój niepoprawny optymizm. A lewica? … jak zwykle, przyzwoicie.

    ‚taki jeden’
    30 maja o godz. 21:23
    Cyt.
    ‚Czekam na prawicową lewicę, chociaż nieoficjalnie jest nią PiS i SP. A może i PO?’

    Szanowny ‚taki jeden’… czekasz? … to co jest w obiegu informacji, w przekazie między światem polityki a społeczeństwem, jeszcze Cię nie przekonało, że takie nierzeczywiste ‚zwierzę’ już istnieje. Cały czas i bez przerwy, świadomie i nie świadomie usiłuje się zamazać rzeczywisty konflikt społeczny … konflikt między pracą i kapitałem, konflikt między wyzyskiwaczem i wyzyskiwanym. Temu służy tworzenie różnych nazw i definicji, rzeczy i zjawisk dawno nazwanych i dawno zdefiniowanych, temu służą różnego rodzaju prefiksy typu; pseudo… , quasi …. , met… i para … Co to znaczy, na przykład pojęcie ‚nowa lewica’, która ma odwoływać się tylko do idei, feministycznych, pacyfistycznych czy praw mniejszości seksualnych ? … tylko o to chodzi ‚lewicy’?. Rodzi się podejrzenie, że skupienie się tylko na tych problemach, to takie swoiste zadekretowanie lewicy, takie reglamentowanie problemów, którymi lewica może się zająć, byle tylko nie zajmowała się, na przykład; podziałem dochodu narodowego, równością i wolnością jako agregacją wartości, a nie, jak to usiłuje narzucić prawica, jako niezależnych od siebie zjawisk, albo na przykład problemem równouprawnienia – rzeczywistego nie tylko formalnego, czy też demokracją uczestniczącą, związkami zawodowymi, samorządnością pracowniczą … i można jeszcze długo wymieniać. To jest taka próba gombrowiczowskiego upupienia lewicy, zamknięcia jej w takim feministyczno -gejowskim rezerwacie … niech tam sobie zawzięcie dyskutują byle tylko nie włazili w szkodę, czyli w interesy kapitału. Podsumowując, POPiS-owa ‚prawicowa lewicowość’, to takie zgrywanie dobrego wujka, to takie uspakajanie sumienia, kiedy to idzie się do kościółka i coś rzuci na do zardzewiałej puszki dziada proszalnego. Cały program społeczny prawicowych ugrupowań, i nie tylko w Polsce, sprowadza się do działań charytatywnych, tyle, że wykonywanych przez państwo. Program lewicy, nie jest programem charytatywnym, nikomu nic się nie daje i rozdaje … uogólniając, program lewicy sprowadza się do tego aby system nie generował ludzi wykluczonych albo minimalizował to zjawisko. Jak to zrobić?… wybrać się na wycieczkę do któregokolwiek kraju skandynawskiego i zastanowić się, jak oni to zrobili?

    Pozdrowienia.

  64. Coraz gorzej się słucha audycji prowadzonych przez Panią w TOK FM.Coraz więcej ataków z Pani strony a coraz mniej refleksji(niestety).Naprawdę nie wie Pani o co chodzi tym młodym(i nie młodym) ludziom którzy wykazują swe niezadowolenie z obecnie prowadzonej polityki Tuska?I do tego powiela Pani kłamstwa jakoby Korwin Mikke stwierdził kiedykolwiek że należy znieść wszystkie podatki.Fe ,nieładnie.Korwin jaki jest -każdy widzi.I właśnie chodzi o tę widoczność.Bez niej byłby to taki Gowin.
    Fajnie to wygląda w mediach jak któryś z europosłów odpowie coś na zaczepkę redaktora na temat bicia (ciekawe dlaczego nie pytano go o temat bicia mężczyzn przez kobiety?) szum w całej prasie jakby to poseł ten chciał wprowadzenia prawa do bicia kogokolwiek a następnie gdy za chwilę jakaś pOślica z PO wypowie się o młodej dziewczynie która w oczy potrafi Tuskowi powiedzieć co o nim myśli że należałoby jej dać po pysku,nagle cały szum ucicha.Fe nie ładnie wpisywać się w ten trend.A przecież obecna władza wielokrotnie kłamała.Zestaw kłamstw Tuska można znaleźć w necie.Jak takiemu człowiekowi mają uwierzyć młodzi ludzie którzy za te jego działania będą musieli zapłacić.Tusk działa na zasadzie „co nas to obchodzi co będzie jak nas nie będzie”.Jak Tuska nie będzie to młode pokolenie pozostanie z długiem do spłacenia.
    Druga sprawa ale wiążąca się z pieniędzmi.Dlaczego np. w GB najpierw się prowadzi działalność gospodarczą a dopiero jak coś z niej wychodzi to się ją rejestruje a w Polsce najpierw trzeba zarejestrować?(i oczywiście zapłacić podatek ZUS )a potem dopiero można działać.Takich przykładów na to że np GB jest państwem mieszkających tam ludzi a PL jest nadzorcą,panem,właścicielem mieszkających tu ludzi jest pełno.Przypomnę tylko że to co było najważniejsze po obaleniu w Polsce komunizmu było to że nareszcie mieliśmy być „my”zamiast „my”i”oni”.Co z tego zostało?
    O to chodzi młodym ludziom.Głównie o brak szacunku do nich ze strony obecnej władzy.
    Na KNP głosowali głównie oczytani młodzi i starsi ludzie którzy widzą do czego zmirza polityka zwiększania uprawnień państwa,wchodzenia w nowe obszary które powinny należeć do obywateli.Państwa jako organizatora życia gospodarczego zamiast pilnującego aby obywatele mogli swobodnie organizować to życie.Takie opowiadanie że jest dobrze bo nie ma kartek na mięso to już kpina kompletna.Przypomnę tylko że transport z mięsem został swego czasu przyspawany do torów aby nie wyjechał na wschód do Rosji.Mięsa produkowaliśmy dosyć na własne potrzeby tylko byliśmy okradani przez Rosjan.Zapomniała Pani o tym że pieje Pani peany nad obecną władzą?To nie zasługa Tuska .Zasługą Tuska jest coraz większy dług który rośnie i trzeba będzie go spłacić(w taki czy inny sposób)

  65. Prof. Smolar u Naszej Gospodyni , szkoda ,że zakatarzony pociągający nosem przez co naprawde nie łatwo skupić sie na jego słowach które jak zwykle wyrzuca z siebie z szybokością kuli automatu .
    Panowie Smolar , Kuźniar i ich prognozy dot .Ukrainy i Rosji odbiegają od rzeczywistego rozwoju sytuacji .Stronniczość w opisywaniu Ukrainy wg.stanu z czerwca 2014 ,jest zdumiewająca , o czym się przekonamy,jeszcze w tym roku .
    ps.
    Przed chwilą red.Szostkiewicz dał „Plame ” uwagą o Justynie Kowalczyk . Dobrze ,że Gospodyni była innego zdania .
    Kiedy JUSTYNA niosła nastroje Polakow bylo OK , teraz kiedy prze-[prowadziła na sobie operacje bez znieczulenia, odzywa sie leceważąco . Dobrze ,że przestałem interesowaqc sie jego Blogiem .Jeszcze 30 minut Poranka w TOKFM ,więc jeszcze czymś „wystrzeli „

  66. Antonius
    30 maja o godz. 19:01
    Zawsze czytam Twoje wpisy z zapartym tchem. One żyję. Są prawdziwe i aktualne. Ale To co napisałeś we wskazanym wpisie jest genialne! Zazdroszczę Ci zawsze tej lekkości pisania i tak celnego puentowania wszystkiego co się wokół nas dzieje. Jestem lekarzem. Już emerytowanym, ale nadal czynnym zawodowo. Składałem przysięgę Hipokratesa w 1970 roku. Nawet nie przypuszczałem, że mój zawód, który kochałem i nadal kocham, a jestem trzecim pokoleniem z nim związanym w mojej rodzinie (moja córka czwartym), tak się zdegeneruje. Kiedy rozpoczynałem pracę, był uważany za zawód wolny i publicznego zaufania. Kiedy zbliżam się do końca jego uprawiana, stał się niewolnikiem urzędników, kleru i korporacji. Zaczynam coraz częściej wstydzić się, że nadal w nim tkwię. Coraz częściej czuję się szczęśliwym w anonimowym tłumie wielkich miast. Tłumie, który nie wie kim jestem.
    Antoniusie ciesz się zdrowiem mimo przebywania na wózku inwalidzkim. Pisuj częściej i wszędzie gdzie możesz. Pozdrawiam Cię serdecznie.
    Pozdrawiam także innych piszących na tym blogu. Blogu, wydawałoby się, że cierpiącym na uwiąd….. starczy (NELA – też Cię pozdrawiam), ale jedyny wolny od chamstwa i agresji. Jedyny blog dyskutujących ze sobą ludzi kulturalnych. Przepraszam wszystkich za porównanie. To istny kabaret „Starszych Panów” dla mnie wykwit wykwintności w tych degenerujących się czasach.
    Pozdrawiam wszystkich
    Lech „z puszczy”.

  67. Lechu!
    Dzięki za pozdrowienia i zauważenie.
    Ten blog jakoś stracił energię życiową – gospodyni przestała się właściwie interesować tym, co się tu dzieje i to jest prosty efekt tego braku zainteresowania. Goście zaczęli się czuć troszkę tak, jakby przyszli na zaproszenie, przynieśli kwiatki, a tu gospodyni się nie pokazuje, a salon pusty, nawet słone paluszki ze stołu znikły, że o kawie i herbacie nie wspomnę. Smutne. Kiedyś komentowała nasze wpisy.

    Mnie nowy kodeks lekarza po prostu ścina z nóg. Jestem już na tyle dorosła, że problemy młodych kobiet mam za sobą. Miałam w życiu wiele szczęścia do lekarzy. Ojciec kolegi był świetnym chirurgiem, wieloletnim ordynatorem w dużym szpitalu. W potrzebie bardzo pomógł zaś w życiu codziennym był cudownym kompanem dla grona młodzieży, odwiedzającej kolegę… a właściwie to chyba nie tylko kolegę, bo była tam jeszcze cudowna babcia, z którą można było porozmawiać o wszystkim, a i ojciec chętnie z młodzieżą rozmawiał.
    Od spraw „kobiecych” trafiłam na wspaniałego lekarza w swojej przychodni – kiedy odszedł do innego rejonu, leczyłam się prywatnie w jego gabinecie, bo to jest akurat taka specjalność, że od lekarza oczekuje się dużej kultury i empatii, a z tym bywa…. różnie. Nie zmieniłam tego lekarza na innego aż do czasu, kiedy przestał mi być taki specjalista potrzebny, ze względów oczywistych. Kiedy sobie pomyślę, że dziś trafiłabym na takiego, co własne poglądy usiłuje mi zaaplikować od tej …. no …. strony, to mi się krew w żyłach ścina. Mam szczęście, że trafiłam na lekarzy, którzy zajmowali się leczeniem, nie katechizacją.
    Do dziś leczę się u lekarza, który kiedyś był moim lekarzem zakładowym, dziś już emerytem. W razie potrzeby pomoże, jak nikt inny. Ma trzy specjalizacje, potrafi też ustawić kręgosłup i zastosować jakieś takie sztuki chińskie, czy japońskie, że chce się wyjść sufitem… ale potem się wychodzi z gabinetu w podskokach.

    No… może trochę przesadziłam…

    Od lekarza oczekuję, że mi pomoże najlepiej, jak potrafi, zgodnie ze sztuką, nie będzie pouczał, wyjaśni z grubsza ale uczciwie, na czym moja choroba polega, da wytyczne na dalszy ciąg leczenia i nie będzie mnie zbawiał, bo nie on jest do tego uprawniony i mnie jego poglądy interesują mniej, niż średnio.
    Rozpisałam się, a tu trzeba wychodzić i to już!!!

  68. Coś „lekkiego” dla ożywienia blogu

    Narzekamy wszyscy i to na wszystkich i na wszystko co się w Polsce dzieje – bo mamy „wolność słowa” – nawet święto i pomnik! Nie należy jednak przesadzać z inwektywami, jak ta dziewczyna, uznająca Tuska za zdrajcę, ale już kłamcą można i jego i wszystkich polityków nazywać. My widzimy, że ten kwiat narodu, parlament, to grupa nierobów, olewających swoje obowiązki i narzekamy na pustą salę sejmową, gdy ma się dyskutować ważne dla nas sprawy. O „obatelach” z Brukseli, brylujących systematycznie w polskich mediach, zamiast „pracować” w Europarlamencie, nawet nie wspomnę.

    Waldemar często ujawnia, co się dzieje za miedzą, w porządnym niby państwie, bo słucha niemieckiego radia – ma blisko! Ja mam około 30 czeskich programów, ale z nich nie korzystam, bo można coś przekręcić, bo wcale nie ma kompatybilności podobnych określeń, choć na Śląsku jest i tak łatwiej, bo jest dużo zapożyczeń językowych w śląskiej godce z czeskiego..
    Ja po prostu czytam wpisy i komentarze na kilku niemieckich forach internetowych i nie mogę się nadziwić, jak różnorodne są opinie internautów.
    Dawno temu, gdy z żoną mieliśmy do dyspozycji cały nasz dom, to miałem rozdział nie tyle od stołu i łoża, ale „od telewizora” z żoną i każdy sobie rzepkę skrobał. Ja oglądałem regularnie programy publicystyczno-polityczne na Astrze i znałem większość tych niemieckich „Lisow” itp. Tam prym wiodły kobiety i nieźle sobie radziły. Te czasy minęły, bo sprowadziliśmy dzieci i my wegetujemy w jednym pokoju, a ja nie jestem sadystą i pozwalam żonie oglądać polskie seriale, nawet zrezygnowałem ze słuchania koncertów live z sali koncertowej w Monachium – DOLBY 5.1 w moim kinie domowym (mam nawet 7.1, ale brak programów). Pozostaje mi Internet.
    Dziś pokazywali i komentowali pustki w Bundestagu, toczka w toczkę jak w naszym sejmie. Propozycje zmian w prawie też nieraz bulwersują internautów i jest wysyp komentarzy, znacznie ostrzejszych niż na blogach Polityki, może nie tyle wobec kolegów, a polityków. Dla mnie to jest folklor, bo mnie nie dotyczy, ale nieraz mnie wkurzają, gdy są tematy polsko-niemieckie. Wtedy ostro wchodzę, szczególnie, jeśli występują negatywne stereotypy o Polakach.

    Aktualnie powrócił jak bumerang (przed Brazylią) błahy temat, ale ruszający „patriotyzm” Niemców: Czy piłkarze „reprezentacji narodowej” mają obowiązek śpiewać hymn przed meczem, czy nie. W reprezentacji jest dużo „dziwnych ” Niemców: Murzynów, Turków, mieszańców arabskich i dwóch Ślązaków – dobrze nam znanych: Podolski i Klose. Sam obserwowałem, że Klose pięknie śpiewa – rączka na sutce, a Podolski nie. Dopatrzono się niesłusznie podtekstu politycznego, jednakże „ten typ tak ma”. Jeden jedyny raz widziałem, że Podolski umie się uśmiechać. Podejrzewam, że nawet nie mówi po polsku, bo miał dwa latka, gdy rodzice wyemigrowali. Mógł wystąpić w polskiej reprezentacji, ale mu tego nikt nie zaproponował, gdy był młody i mniej znany, więc wybrał nową ojczyznę. Teraz niektórzy mają pretensje, że wbił Polakom gole, a on tego wcale nie chciał (…wężykiem…!).
    Jestem ciekaw, jak Oezil się zachowa w Brazylii, bo przyznał oficjalnie, że nie będzie marnował czasu na niemiecki hymn – on w tym czasie przypomina sobie sury Koranu- czyli coś w rodzaju modlitwy, aby Allach pozwolił jemu połamać kości przeciwnikowi i jego zachował w dobrym zdrowiu, aby kasa nie przestała płynąć w klubowych meczach (interpretacja moja).

    Problem Olimpijczyków (fałszywych), broniących honoru swojego „narodu”, nie jest nowy. Pamiętam, tzn. nie tyle live, ale z albumu olimpijskiego z roku 1932, jak pewna Niemka nie została przez swoich zakwalifikowana w szermierce. Wkurzyła się, nabyła obywatelstwo austriackie (to było przed Anschlussem) i jako Austriaczka zdobyła złoty medal. Dziewczyna była brzydka – uroda między Kempą i Grodzką, ale wyrobiona politycznie. Wiedziała, że za parę lat znów będzie Niemką (jak u Fredry… będzie znów prawiczką, z maluteńką, wąską p…). To porównanie ma też podtekst – w szermierce nie tylko ostre narzędzie ma sens, ale pokrowiec, do którego się wkłada miecz.

    Gdzie te piękne czasy, kiedy prawdziwy Polak – Kusocinski – reprezentował biało-czerwone barwy? Pokazałby Nurmiemu plecy, ale ten nie miał prawa startować. Nurmi zrobiłby to dla swojego kraju, ale mu nie pozwolono – rzekomo byłobyu to łamaniem idei olimpijskiej, bo miał sklep z artykułami sportowymi. Teraz Olimpijczycy w tenisie mają miliony zarobku z wykonywanego zawodu tenisisty i są szlachetnymi amatorami – prosto z góry Olimp. „O tempora, o mores”!

    Z polskiej łączki zawsze mnie śmieszył Polak-patriota futbolowy w reprezentacji narodowej – Olisabebe, czy jak Lech Kaczynnski wołał – Pereira, bo ci lekko naciągani Polacy z Francji to pryszcz… Nieznajomość języka „ojczystego” to jeszcze nie powód do dyskryminacji.

    PS
    Garść informacji o straszliwych atakach „gendera” u sąsiadów podam w oddzielnym tekście. Są bardzo ciekawe reakcje komentatorów

  69. NELA
    06 czerwca o godzinie 8:52

    NELA (ANCA) zawsze Cię zauważam i czytam, jeżeli mam tylko czas, bo piszesz krótko celnie i przekazujesz zawsze olbrzymi ładunek wiedzy o życiu tym aktualnym i tym „historycznym”. Masz wiele celnych przemyśleń i potrafisz się cieszyć czerpiąc z otaczającego Ciebie świata wszystko ca najcenniejsze. Lektury, filmy, imprezy, spotkania przy kawie ze znajomymi i co tam jeszcze, a wciąż jest tego wiele.
    No cóż, lekarze starają się być użyteczni tak jak każdy ambitny pracownik w innym zawodzie. Przypomnij sobie ile Ty wspomnień, ze swojej pracy nam przekazałaś. Nadal pracujesz. Z tego co pamiętam jesteś inżynierem. Moja praca jest szczególnie emocjonalnie wyczerpująca. Najgorsze aktualnie w niej jest to, że zmieniły się relacje. Dzisiaj pacjent przychodzi do Ciebie jak klient do marketu. Kupuje, płacąc, lub nie, usługę. Kupił „zapłacił”, a po odejściu od kasy wszystko się kończy. Ale dla „starego” lekarz nic się nie kończy. On nadal żyje tym pacjentem i pragnie się nim nadal opiekować, czego najczęściej klient sobie nie życzy. Pamiętam zdziwienie mojej młodej sąsiadki, która prosiła, abym zbadał jej ojca. Zbadałem i postępowałem tak jak ze wszystkimi moimi pacjentami. Wskutek tego starszy Pan zatoczył wielki krąg. Przeszedł wiele badań i procedur. Nadal czuje się dobrze ciesząc się zdrowiem i życiem. Ale jakie było moje zdziwienie, gdy sąsiadka zaskoczona była tym, że ja tak wprost opiekuję się jej ojcem. A przecież ja tak zawsze wyobrażałem sobie moją pracę. Podobnie postrzegał swoją pracę mój ojciec, który był inżynierem. Także żył swoim zawodem. O matce nie mówię, bo ta bez przerwy żyła kolejnymi zdarzeniami w szpitalu, w którym pracowała nie będąc lekarzem. Mnie nauczono etosu pracy. Teraz tego nie ma. Pozostała co najwyżej etyka. To nie to samo.
    Pozdrawiam
    Lech.

  70. Lechu!
    Na bieżąco prostuję! Nie jestem broń Boże inżynierem – zawsze byłam tępa w słupkach. Studiowałam polonistykę, próbowałam sił w pedagogice, jednak to środowisko okazało się dla mnie nie do zniesienia; poszłam do pracy w zakładzie przemysłowym, pracowałam w zbycie i eksporcie – lubiłam tę pracę, miałam kontakty z ludźmi, sporo przeróżnej korespondencji.
    Wprowadzałam liczne „wynalazki” ułatwiające, upraszczające powtarzalne czynności, co nie było tak proste, jak dziś, kiedy wszystko można wydrukować, skopiować a komputer wyliczy bezbłędnie wszelkie rachunki.
    Mój zakład, którego wyroby były kiedyś rozprowadzane wg rozdzielnika, przestał właściwie istnieć. Dziś robi jakieś nieduże detale i naprawy – nawet nie wiem czego, bo asortyment kiedyś produkowany i tak pożądany stał się od razu przestarzały i dziś nie widać niczego, co ja kiedyś rozprowadzałam w kraju i wysyłałam na eksport do krajów RWPG.
    Świat pędzi do przodu. Nie byliśmy konkurencyjni.
    Nie był konkurencyjny nawet taki gigant, jak „Elwro” dziś praktycznie zaorany. No i jestem od lat emerytką, choć wolałabym normalnie pracować.
    Jednak do dawnych czasów nie tęsknię, choć sporo dobrego mnie spotkało, jednak głównie dzięki ludziom, których spotkałam w życiu.
    Miałam szczęście do przyjaciół i kolegów/koleżanek, choć nie ułożyłam sobie życia prywatnego i pozostałam starą panienką.
    Lekarze należą do tych, których cenię najwyżej. Na szczęście nie chorowałam dotąd poważnie, ale bywały różne sytuacje, kiedy pomocy potrzebowałam bardzo i dostawałam tę pomoc wraz ze zrozumieniem, poważnym i fachowym podejściem do dolegliwości zarówno moich, jak i mojej rodziny. Trafiłam też na arogantów i niedouków, jednak fakt, że miałam i mam prywatne znajomości z dobrymi lekarzami sprawił, że źli krzywdy mi nie zrobili.
    Jestem im wdzięczna za to, że byli, bo już nie żyją, pozostał mi tylko jeden „ukochany pan doktor” i jak długo on jest, to ja się czuję bezpieczna.

  71. NELA
    7 czerwca o godz. 23:38
    Fakt!, odgrzebałem to sobie w mojej sklerotycznej pamięci, iż pisałaś już o swojej pracy w zakładzie przemysłowym. Stad zbitka myślowa (żeby nie używać określenia: skrót myślowy), pewnie inżynier. Teraz jednak wiem skąd ten niezwykle poprawny styl Twoich wypowiedzi.
    Wiesz, ja często słyszę od swoich pacjentów cytuję:
    „jak długo on (pan doktor) jest, to ja się czuję bezpieczna/y”.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.
    Lech

  72. „Miałam szczęście do przyjaciół i kolegów/koleżanek, choć nie ułożyłam sobie życia prywatnego i pozostałam starą panienką.” – napisała Nela…
    Ależ Nelu,
    Twoje „stare” panieństwo to także sposób na urzadzenie sobie zycia i to urządzenie dające wiele satysfakcji, co – jak sądzę ma miejsce w Twoim przypadku. No może nie wszystko wyszło jakby się chciało ale „żyniatym” i „mężatym” też nie wszystko sie udaje.
    C’est la vie jak mawiaja Francuzi.
    I tak trzymać. 🙂

  73. Lex!
    Zanim zrozumiałam i doceniłam swoją sytuację, minęło ładnych parę lat.
    Ale dziś widzę, że i w tym „ułożeniu” wyszłam na swoje.
    Jak to śpiewała Koterbska?
    „Gdy żyletka tępo goli
    I gdy żonka coś przesoli
    To on ciska się i złości się i drze się!

    Nie na mnie! Nie na mnie! Nie na mnie!!!”
    😀

  74. Oj, NELU, NELU,
    chyba Ci Pan doktor Lech też powinien zapisać B-Compleks…
    I kołysankę Wasowskiego i Przybory

  75. Stary outsider!
    Mam swojego „ukochanego pana doktora” i nie zamienię go na innego.
    Co inny doktor o mnie wie?

  76. Stary outsider
    8 czerwca o godz. 12:42

    Niczego NELA (ANCA) zapisywać nie trzeba. Ona ma olbrzymi dar „samoleczenia” się!
    Lekarz służy jej tylko za koło ratunkowe. Tak na wszelki wypadek.
    A poza tym z tym cytatem z M. Koterbskiej to jakbym siebie widział w swoim małżeństwie. Bo tak na co dzień to jestem raptus w swoim zabieganiu i wiecznym braku czasu.
    Pozdrawiam serdecznie

  77. Lech
    Trudno. Żart dla NELI zupełnie mi się nie udał.
    B-Compleks to przecież zespół, który kiedyś na festiwalu w Opolu zaśpiewał przezabawną parodystyczną piosenkę w stylu Krzysztofa Krawczyka: „Maleńka moja„.
    Spodziewałem się, że pamięta, iż rozśmieszyłem Ją podrzuciwszy link na You Tube.

  78. @NELA

    Zmęła Nela Outsidera
    Jak papierek od cukietra.
    Nie łącz, Nelu, słodkim spazmem
    B-Compleksu z kataplazmem
    .

    Koleżance z ogólniaka do sztambucha. A Koterbska prześliczna, też na gramofonie „Bambino” słuchałem jej piosenek. Ech, gdzie te czasy…

  79. @Anumlik!
    Dzięki za prześliczny nowy „anumlik”
    Przy okazji trafiłam na wstrząsający film – wywiad z Martą Mirską.
    Przez wiele lat opiekowała się ciężko chorym mężem po wylewie sama pod koniec życia sparaliżowana od pasa w dół; zmarła z wygłodzenia, zapomniana przez Boga i ludzi.
    Nie mogłam zasnąć.

  80. @NELA, 9 czerwca o godz. 10:53
    zmarła z wygłodzenia, zapomniana przez Boga i ludzi. A teraz ma tablicę upamiętniającą miejsce, gdzie mieszkała, przy Alei Wyzwolenia 9, ufundowany w 20 lat po jej śmierci i nagrobek na Cmentarzu Komunalnym z błędem w nazwisku. Moja matka przyjaźniła się z Martą Mirską w ich wileńskich (wojennych) czasach.

  81. NELA ;
    Za link do piosenki z Marta Mirska podziękowałem Tobie na blogu pana Passenta.
    Pozdrowienia

  82. Stary outsider
    8 czerwca o godz. 22:37
    a no nie udał się z mojej winy. Przepraszam Cię za to. Przepraszam także NELA-ANCA (czy może odwrotnie). No cóż dla mnie cały świat, poza medycyną oczywiście, zatrzymał się w mrocznych dziesięcioleciach końca XX wieku. Teraz, kiedy powoli się uwalniam z jej „okowów”, chciałbym to błyskawicznie nadrobić. Jeśli szybko mnie przez tą przepaść czasu mnie nie przeprowadzicie, na wszystko będzie już za późno. bo normalną koleją rzeczy, dopadnie mienie takie czy inne otępienie starcze. A wówczas wszystko będzie stracone
    NELA dziękuję za M. Koterbską. Ta piosenka to moje dzieciństwo, spędzane także przy gramofonie Bambino, ale w trójkątnym pudle + radio Pionier , specjalnie przerobionym przez ówczesnych fachowców, aby mógł odtwarzać sygnał z analogowego winyla i z tego Bambino. Ach, łza się w oku kręci.
    Pozdrawiam ciepło Was obu

  83. Lech
    W sumie osiągnęliśmy wynik dodatni. Małe qui pro quo natchnęło Anumlika i NELA dostała „anumlika„, który Jej się wyraźnie spodobał.
    Pozdrawiam wszystkich uczestników tego zamieszania.

  84. @Lech

    Byłeś widać zamożniejszy niż my, bo Pioniera siostra kupiła za wszystkie oszczędności z kilku lat pracy i na Bambino nie było nas stać, zresztą na płyty tym bardziej.

    A propos!
    Mam w piwnicy ponad sto płyt winylowych luzem i kilka albumów, np. kilkadziesiąt płyt (2 tomy z 3-tomowego wydania wszystkich utworów, śpiewanych przez Tino Rossiego). Trzeci tom wyszedł, gdy już nie jeździłem do Francji i dlatego go nie mam. Przeważnie są to utwory z muzyki poważnej, ale nie tylko. Reprezentowane są wszystkie znane mi wytwórnie, od RCA do Supraphonu, przez Amigę . Muszę się tego pozbyć, bo piwnica jest przeładowana (głownie innym chłamem) i szkoda mi to wyrzucić. Mam jeszcze znakomity adapter Pioneera, przedwzmaczniacz korekcyjny itp. + kino domowe, nawet połączenie z komputerem i mógłbym przegrać na mp3, ale nie mam już ducha. Przegra lem jedynie kika płyt (Tino Rossi i Stinga – soundtrack, plus płytę z Goombay Dance Band, którą kupiłem córce dawno temu. Dostarczałem córkom nowości, np. „Sailing” Roda Stewarta – kiedy byli modni wykonawcy). Znajomym Michela Jarre’a itp. Nie wykorzystuję nawet Cedeków, których mam zbliżoną liczbę. Kiedyś wydawałem po 50 DM za jedną płytę – perły muzyki poważnej, a nie pamiętam, ile lat już nie korzystałem z nich. Pierwszy Cedek to były 4 pory roku, a odtwarzacz Pioneera z wyprzedaży nowości, przeceniony z 4000 DM na 1200. Płytę wrzucano sztorcem i kręciła się w pionie. To wtedy był top nad topami. Kilka lat później zmieniłem na Sony za około 100 Dm, miał lepszą korekcję błędów. Gdy była skaza na płytce po prostu przeskoczył ją, a mądry i drogi Pioneer zdechł i płytę można było wyrzucić.
    Obecnie YouTube zastępuje mi wszystko i to na zwyczajnych głośnikach komputerowych 2.1. W kinie domowym raz w ciągu ostatnich lat oglądałem i słuchałem w DOLBY 5.1 „Kroniki Riddicka”, nadawane przez ZDF, efekty znakomite! Cały czas kombinuję, że będę wypożyczał DVD o pełnym wypasie, nawet kupiłem odpowiedni odtwarzacz, ale nie potrafię się zmobilizować, bo żona tego nie ceni. Z łaski czasem ogląda „Strefę 3D” w telewizji.
    Pewnie z płytami będzie jak z moją biblioteką – pójdzie do śmieci po moim odejściu.

  85. Antonius!
    Od razu przypomniała mi się kolekcja płyt mojego starszego brata. Wszystkie ściany obstawione półkami z płytami, książkami o muzyce i górach, masa albumów i segregatorów z fotografiami dużego formatu – góry, architektura (sam obrabiał filmy w łazience, robił odbitki) albumy z negatywami. To były dobre zdjęcia, robione o odpowiednich porach dnia, kiedy światło było akurat takie, żeby oświetlić detal, jego zdjęcia były cenione i znane, uczestniczył w różnych konkursach. Oczywiście dobra aparatura do odtwarzania muzyki – wielkie kolumny głośnikowe, podwieszone wysoko pod sufitem, bo „fizyki i akustyki nie można oszukać”. Bratowa nie czuła się chyba zbyt dobrze z tymi jego pasjami.
    Po jego śmierci kilka lat nie ruszyła niczego, ale wreszcie bratanek przyjechał z Niemiec do Wrocławia, bratowa pojechała popilnować mu domu i wróciła do wysprzątanego od sufitu, po piwnicę.
    Teraz jest nowocześnie, czyściutko i jakoś zimno.

  86. Ktoś z blogowiczów wspomniał Martę Mirską….. Boże drogi, pamiętam , a jakże….
    Jakimś cudem po zakończeniu wojny rodzice weszli w posiadanie … patefonu ( na igły), zaś mój starszy o 9 lat brat przynosił z różnych źródeł różne płyty i graliśmy….. Wśród tych płyt były także z piosenkami śpiewanymi przez Martę Mirską. W mojej pamięci utkwiła ( i tkwi) do tej pory piosenka w Jej wykonaniu zatytułowana: „Pocałuj raz…”. Był to przebój w tamtych latach „sakramencki” – na miarę „Kwiatu paproci” (czy ktoś to pamieta ?). Gdy stałem się nastolatkiem brat mówił mi, że ta piosenka „Pocałuj raz…” bywała bardzo przydatna w bliskich kontaktach z panienkami – stawały się dziwnie „przystępniejsze” 😉
    Tu link do tej piosenki (stan nagrania – okropny):

    http://www.youtube.com/watch?v=K3aK1yJ9rgs

    Po latach dowiedziałem się, że piosenka ta kilka lat wczesniej w USA była także b. popularnym przebojem. Pierwsza wykonała ją podobno wokalistka Kitty Kallen z big-bandem Harrego Jamesa, a „zrobiła” z niej przebój Helen Forrest – inna słynna w tamtych latach piosenkarka – także śpiewając z orkiestrą Jamesa.
    Ps. Aby nie bałaganić na blogu w innym wpisie dam link do nagrania tej piosenki w wykonaniu H. Forrest. Będziecie mogli państwo (choć z trudem zważywszy na jakość polskiego nagrania ) porównać jak mniej więcej w tym samym czasie grało się u nas i w Stanach.

  87. A tu, ta sama piosenka w wykonaniu Helen Forrest z towarzyszeniem orkiestry Harrego Jamesa. Jej oryginalny tytuł to:
    „It’s been a long, long time…”
    https://www.youtube.com/watch?v=JYvONFHI2xw.
    PS. Jakoś nie dziwię się dlaczego słuchajac tej piosenki „dziewczyny były miłe dla chłopców” nie tylko na wiosnę. 😉

  88. Marta Mirska…
    „Zachodni wiatr spienione goni fale”…
    Pamiętam jest przejmujący, o niskiej barwie głos.
    Przez całkowity przypadek, jako młoda dziewczyna, będąc w odwiedzinach u kogoś w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach-Pruszkowie pod Warszawą, zobaczyłam Mirską-pacjentkę, nie rozpoznająca ludzi, apatyczną (pewnie po lekach), zaniedbaną itp.
    To był dla mnie szok!

  89. A tu inny przebój Marty Mirskiej z tamtych pra-dawnych lat: słynna „Maniana”

    http://www.youtube.com/watch?v=4YjQdg4bcy8

    Także amerykański import w oryginale śpiewany przez Peggy Lee.

  90. @Lex
    A my, chłopaki z ogólniaka (tego samego, co go i Nela kończyła) śpiewaliśmy:
    Raz Maniana szła pijana,
    prowadził ją stróż.
    Cała morda obrzygana,
    a w kieszeni nóż.
    Maniana, Maniana, piękniejsza ponad świat
    .
    Pra-dawne to czasy, fakt.

    A tu masz oryginał w wykonaniu Peggy Lee:
    https://www.youtube.com/watch?v=q4K41Qt_eIU

  91. anumliku,
    ja też śpiewałem „łobuzerską” wersje Maniany, tyle, że w „mojej” wersji buzię miała odrapaną.
    Śpiewało się to na zmianę z „Ej ba ba – riba” – Lionela Hamptona ( w oryginale: Hey ba ba re- bop.
    Byli czasy !

  92. Antonius
    10 czerwca o godz. 9:57
    nie byłem w młodości bogaty, moi rodzice także. Ojciec miał wówczas szczyt swojej formy wynalazczej. Za opracowania techniczne (w fabryce włókienniczej w Łodzi) zamiast pieniędzy otrzymywał takie granty. Reszta to wyżebrane grosze przeze mnie i siostrę na płyty, lub za zarobione pieniążki przeze mnie za zbiór jagód, jarzębiny, jeżyny w świętokrzyskich lasach w czasie wakacji u ciotek mieszkających pod Kielcami. O fotografii pisać nie będę, bo to moja porażka i stracone pieniądze. To odpowiedź dla NELA odnośnie wspomnień o jej bracie, .
    Pozdrawiam Lech.

  93. Anumlik i Lex!
    Nie tylko wy znaliście takie teksty do znanych piosenek, jak wspomniana Maniana. Była też taka bardzo popularna pioseneczka;
    http://www.youtube.com/watch?v=TX33libMd6s
    Do której dorobiono jeszcze jedną zwrotkę;
    „Miluśka moja, wpadłaś do gnoja śmierdzisz!
    Przybliż się do mnie, śmierdzisz ogromnie, śmierdzisz!”

  94. Dla odpędzenie marnego zapaszku i poprawienia atmosfery, pozwolę sobie użyć jako wachlarza…
    http://www.youtube.com/watch?v=8zdhTepESGs

    Dobranoc.

  95. Nelu,
    „Miluską” ( przebój zapożyczony od braci Czechów ) uzupełnioną zacytowanym tekstem też pamiętam, podobnie jak: „Raz murzyni na pustyni urządzili wielki bal… itd.” co z kolei było „uliczną” wersją znanej w tamtych czasach rumby zatytułowanej dźwięcznie i krótko: „Chiu -Chiu”….
    Dawnych wspomnień czar…… Z śp. Kleofasem, gdy żył, na jego blogu zdarzało nam się wspominać takie muzyczne „to i owo”.

  96. Lex!

    „Raz murzyni” było fajne…
    Tysiąc słoni nogą tupie!
    Hipopotam gra na ….
    Ale wstyd mu, wstyd mu, wstyd mu,
    Bo nie umie złapać rytmu

    „Raz murzyni” było fajne…
    Tysiąc słoni nogą tupie!
    Hipopotam gra na ….
    Ale wstyd mu, wstyd mu, wstyd mu,
    Bo nie umie złapać rytmu

  97. Nela i Lex
    A pamiętacie taką piosneczkę, śpiewaną w latach pięćdziesiątych, na ludową włoską melodię „Wróć do Sorrento”, którą dzieciecym altem śpiewał dwunastolatek, Robertino Loreti, a która stała się wiele lat później przebojem Anny German oraz tytułem jej autobiografii „Wróć do Sorrento”. U nas szło to tak:

    Miała baba Lucyfera,
    napchała mu w zadek sera,
    a Lucyfer po tym serze
    zap…lał na skuterze.
    A że jeździł bardzo marnie,
    wp….olił się na latarnię,
    choć latarnia była mała,
    Lucyfera zatrzymała
    .

  98. Coś się niechcący podwoiło!
    A miało być jeden raz. Po wyczyszczeniu historii ponownie wpisałam dane do wymaganych pól i przy próbie zamieszczenia znikł wpis i wypełnienie pól.
    Miały nie wiedzieć czemu żółte tło. Teraz wpis wszedł, ale podwójnie.
    Internet jest dziwny…

  99. Anumlik!
    Z Lucyferem nie miałam przyjemności!

  100. Nelu,
    z przyjemnością zadość uczynię Twojej przyjemności:

    Złowieszcze
    wydrżały z niej dreszcze;
    chcę złowieszczeć jeszcze –
    rzęziła jej chuć.
    Twe leszcze
    schmurzone
    przez deszcze,
    kapały w wytrzeszcze
    rozwartych mych czuć.
    Z gór kleszcze,
    niewielkie choć wieszcze,
    zżerały potrzeszcze
    nie przestając żuć.
    Niewieszcze
    są twe płocioleszcze,
    gdy pleciesz raz jeszcze:
    ach wróć, Luciu, wróć.
    Wróć, Luciu, wróć,
    Zaspokój chuć.
    Skutery, dusery, złe sery
    rzuć
    !

  101. anumlik
    Ty bywasz „dobry na wszystko”, jak to leciało u Przybory i Wasowskiego?!
    Dlatego pociesz mnie jakimś limerykiem lub wierszykiem na okoliczność lekarzy idiotów w tym kraju., którzy mają „sumienie”.
    Jestem akurat pod wrażeniem wywiadu z posłanką SLD, Małgorzatą(?) Piekarską, która opowiedziała mi.in. o swoich doświadczeniach jako pacjentki z ginekologiem posiadającym „sumienie”, prof. Chazanem.

  102. Anumliku,
    „tej” wersji „wróć do Sorrento ” nie znałem. Może dlatego, że jeśli pamięć mnie nie zawodzi to Robertino „czarował” panie , zwłaszcza starsze nieco, z początkim lat 60-tych. W tym czasie przebywałem w Waszym, Twoim i Neli, „Wrocku” i miałem trochę inne i „poważniejsze” zainteresowania. A muzycznie „fanowałem” wtedy pałacykowemu kwartetowi Andrzeja Pakulskiego – „FAR”.

  103. @ mag, 11 czerwca o godz. 11:24
    Ee, tam. Zaraz „na wszystko”. Ale okolicznościowym limerykiem mogę polecieć:

    Profesora Chazana: czuła ksywa – miodzio
    Bruzda go dotykowa, błędnie zwana grodzią,
    Zauroczyła w spawie.
    Wykąpany w sławie,
    Miłosierdzie odrzucił, etyką się słodząc
    .

    A nadprogramowo, naści magusiu, wierszyk poświęcony innemu profesorowi. W sutannie:

    Na księdza Oko, wbrew boskim wyrokom,
    Padło przekleństwo miłości.
    Wpadł Oku w oko (by wierzyć prorokom)
    Chłopczyk: zżarł go do kości.

    Smutek skrywając – splótł sieć, by zająć
    Bożą – choć w kiełkach – ufnością,
    Komżę dzieciny; wpełzł w jej ruiny
    Nie wykształconej męskości.

    Nie daj się mendzie uwieść, gdy przędzie
    Maniery dla twego syna;
    Kleszą pokorność zmienia w potworność
    Świętojebliwa ruina
    .

    Pozdrówka

  104. @Lex
    Te „pałacykowe”, to były czasy. Też „fanowałem” zespołowi Far Quartet Jerzego (nie Andrzeja) Pakulskiego, a Czasiu Bartkowski, przez kumpli zwany „Małym”, mój rówieśnik, był i moim kumplem.

  105. @mag
    W drugim wersie limeryku należy usunąć „go”. Cholera wie skąd się wzięło. Zawsze sprawdzam przed kliknięciem „opublikuj komentarz”.

  106. Anumliku
    Dzięki!
    Zwłaszcza o profesoru Oku mi się podobało.
    Nie uwierzysz, ale mi się śnił onegdaj w kolorowej sukience (zamiast sutanny!)
    Cóś jak posłanka Grodzka.

  107. anumliku
    Faktycznie Pakulski to Jerzy nie Andrzej…..
    Cóż poradzisz – pamięć w szczegółach zawodzi. A „Mały” Czesiu Bratkowski ?……. Zdradzę ci co nieco anumliku: przed Wrockiem, w swoim mieście „zajmowałem się ” perkusją. A Czesiu Bratkowski –
    ( wtedy chyba „uczęszczał” do średniej szkoły muzycznej, czy nie na Podwalu ?) mnie zafascynował „na amen”. Potem w 1962 lub 1963 Mały „wyemigrował” do Namysłowskiego do Warszawy a w „Farze” zastąpił go ? Grossman ( nie pamietam jego imienia). Ale to juz nie było to co było.
    PS A czy wiesz, że Nela „zahaczała była” o Hades ?

  108. Lex.
    Ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna I i II stopnia. im. Karola Szymanowskiego mieściła się we Wrocławiu także (prócz tej na Podwalu) przy ul. Łowieckiej 13/17. Dokładnie naprzeciwko jednej z hal zdjęciowych Wytwórni Filmów Fabularnych. Hala ta (przed wojną i w okresie wojennym mieściło się tam kasyno oficerów SS) została do imentu spalona pod koniec lat pięćdziesiątych, a całość produkcji filmowej przeniesiono na ul. Wystawowa, koło Hali Ludowej. Czesiu Bratkowski do szkoły na Łowiecką uczęszczał.

  109. @Lex!
    To zahaczenie było nietrwałe, bo wystrój mnie mocno przygnębiał.
    Poprzednio tam była kawiarnia „Literacka”, jasne wnętrze, na ścianach malowane kwiatki i ptaszki…
    Poszliśmy tam kiedyś w czwórkę, aby wydać zebrane przez kolegę monety 5/groszowe. Kiedy weszły do obiegu – takie błyszczące, takie złote! to jeden z kolegów zaczął je kolekcjonować i przekazywaliśmy mu te „piątki” w miarę ich mania w kieszeni. Uskładała się spora suma, wypełniająca karton po dziecinnych butach „zdrowotnych”. Suma była dokładnie wyliczona i uchwaliliśmy, że w „Literackiej” zostanie przetrwoniona.
    Było wino, kawa i ciastka. Kiedy przyszło do zapłacenia rachunku – było jeszcze trochę nadwyżki na napiwek – kelnerka wezwała milicje!!!
    Koleżanka nie zdzierżyła, poszła do toalety i uciekła oknem, ja z kolegami poczekaliśmy na tego milicjanta, który z wyraźnym zakłopotaniem i rozbawieniem wytłumaczył kelnerce, że pieniądz, to pieniądz, niezależnie od nominału. Wyszliśmy jako zwycięzcy, ale dość długo się w „Literackiej” nie pojawialiśmy. Ale wtedy to nawet coś śpiewaliśmy na ulicy – nie wykluczone, że o tych słoniach.

  110. Szanowni blogowicze!

    Jeśli macie z emocji, na skutek gwałtownych zajść politycznych, zszarpane nerwy i chcecie ochłonać na łonie natury – nic łatwiejszego i taniego!!! Ale tylko w wersji audio – dźwięki natury Nie trzeba jechać w Bieszczady lub odwiedzać miriady głodnych komarów na Mazurach, ale w klimatyzowanym pokoju pisać komentarze do blogów Polityki i posłuchać nagrane przez fachowców dźwięki natury.
    Piękny rechot rozerotyzowanych żab, śpiewanie ptaków czy odgłosy cykad. Potężny, miarowy hałas dużych fal oceanicznych itp.
    Dla powrotu ze względnej ciszy do rzeczywistości można się trochę podniecić np. odgłosami burzy tropikalnej (w tych dniach może lepiej ściszyć dźwięk, aby nie zapeszyć!
    To wszystko i za darmo dostarcza Klassik Radio w folderze „nature” (na okrągło).
    Link:
    http://www.klassikradio.de/
    Kliknąć „Webradio hören”, a potem wybrać „nature”.
    Polecam!!!

  111. Antonius
    Vielen Dank!

  112. Antoniusu (przesympatyczny), 😉
    ja, jak sobie chcę „obalsamić” skołotane życiem i obesrwacją tegoż
    ( zwłaszcza politycznego ) nerwy to klikam na „jutubę” i słucham ulubionego starego jazzu, zwłaszcza swingu a i dixie – landem nie pogardzę. A kiedy „ogarnie” mnie aura refleksyjna – nie ma nic lepszego ponad bluesa. Dla mnie, oczywiscie – wszak de guistibus…..
    Dla mnie, że powtórzę: zaiste – balsam ci to.
    Najlepszy z najlepszych.

  113. „guistibus… „ .Ach te „paluchy”: za grube. Gustibus – oczywiście.

  114. Boże drogi,
    dopiero teraz to spostrzegłem: „… obesrwacją…. „….
    Całe szczęście,że nie :”obesracją”. Dopierro byłby „obciach”.
    Wprawdzie nie trudno się domyslić jak powinno być poprawnie, tym nie mniej: PRZEPRASZAM !!!!

  115. Antonius
    No, jesteś niesamowity, niepodrabialny czyli jedyny w swoim rodzaju…
    Wielkie dzięki za to łono natury, czyli piękne okoliczności przyrody!

  116. @Lex’ie,
    a na tego młodzieńca to już trafiłeś?
    Pozdrawiam, Nemer

  117. A tego staruszka (89-latek, na trzy lata przed odejściem to all the saints) też trafiłeś? Luca Sestak jeszcze dłuuuugo se musi pograć, aby dojść do mistrzostwa Dave Brubeka, z 1948 roku choćby.
    https://www.youtube.com/watch?v=NCXElQY6TBo

    Pozdrówka

  118. Lubię, kiedy zespół elegancki i gra wolne numery…
    „Perkusja niech ledwo mię szura…
    Wtedy jest pełna kultura”

    A ten gruby saksofonista chyba mi ściągnął ręcznik z łazienki…
    Idę sprawdzić!
    Dobranoc!

  119. @Nelu,
    Perkusja ledwo mię szura więc powinno Ci się spodobać. Tylko szczoteczki.
    Pozdrawiam, Nemer

  120. Nelu, och Nelu,
    Gdy sobie piwko golnę z rana w barze „Smakosz”,
    To słowa lubię wolne i tonację takąż
    !

    Zamienię Ci grubego saksofonistę (Bobby Militello się nazywa) na jednego z największych (a przystojniejszy, no nie), w tym samym utworku, z Dave Brubekiem w roli głównej. Rok 1964. Paul Desmond, voil? mon ami de coll?ge.

  121. W ferworze oburzenia (??? – no nie, zaciekawienia raczej), nie wkleiłem linka do genialnego nagrania ” St Louis Blues”, w wykonaniu Dave Brubeck Quartet z roku 1964. Psze bardzzzzo!
    https://www.youtube.com/watch?v=Tm-o8GIMtHQ

  122. @ Nemer, 13 czerwca o godz. 0:35
    Piękna powtórka z lat czterdziestych. Roy Milton, Joe Liggins oraz T-Bone Walker, to był pierwszy Stompy Jones. Wszyscy ci muzycy stworzyli to, co nazwano później rhythm and blues era, a co przekształciło się w Rock ‚n Roll. Duk Ellington, s’il vous plaît:
    https://www.youtube.com/watch?v=RvjQov1IQgk

  123. @Anumilk,
    Z przyjemnością posłuchałem. Pozdrawiam, Nemer

  124. @Nemer
    Zapomniałem, że to blog polityczny, a nie The Jazz Review. Przepraszam za wymądrzalstwo. Ale staruszkowie tak mają, szczególnie po północy i kilku kieliszkach wina.
    Pozdrówka

  125. nmr, Anumlik!
    Dzień dobry!
    Bardzo dobrze smakuje poranna kawa pod takie rytmy. Ręcznik nie zginął!
    Anumliku! Ty już, czy jeszcze nie śpisz???

    A tak poza wszystkim… Ten blog nie jest polityczny!
    On jest zaniedbany i tylko dzięki nam jeszcze się rusza.

  126. Hej, hej, Nelu.
    Już nie śpię (od szóstej zresztą) i właśnie sobie zaparzam poporanną kawę.

    Pięknego i radosnego dnia Ci życzę.

    Pozdrówka

  127. Mam 10 płytowego boxa z nagraniami ponad 100 utworów boogie w wykonaniu takich sław jak” Ammons, Mead Lux Lewis, Pete Johnson, Jimmy Yancey, Pinetop Smitth, T-Bone Walker i wielu, wielu innych ale o tym młodym człowieku nie słyszałem. A radzi sobie całkiem, całkiem. Muszę „poszperać” w jutubie i znaleźć go więcej.
    Bardzo chetnie słucham boogie (choć niektórzy puryści odsądzają boogie i boogie-manów od muzycznej i jazzowej czci i wiary) z tym, że przyznaję; do słuchania boggie – woogie muszę mieć odpowiedni nastrój, a tak się składa, – z różnych powodów – że nie często taki nastrój „nabywam”.

  128. Ale jednak, pod wpływem delikatnego impulsu…….

  129. Far Quartet – Jerzego (!!!) Pakulskiego grywał w stylu Brubecka.”Mały” na bębnach, Pakulski -piano oczywiście, kłopoty mam z zainstrumentowaniem W. Plaskoty ( alt-sax czy bas) Czwarty członek zespołu – niestety „z kapelusza” ulotnił się.

  130. Lex – skopiowałam z internetu; może to coś da.
    ******
    W 1965 powstało Trio Jerzego Pakulskiego (Jerzy Pakulski ? p, Włodzimierz Plaskota ? b, Jerzy Grossman ? dr), które w 1966 występowało regularnie dwa razy w tygodniu w pałacykowym Night Jazz Clubie, zorganizowanym przez WKJ, a do 1968 było stałą sekcją akompaniującą zaproszonym gwiazdom (m.in. Janowi Ptaszynowi Wróblewskiemu).

  131. @Lex
    Ze wspomnień Krzysztofa Pileckiego, „Pałac i jazz”, zamieszczonych w:
    http://www.dziennikarzerp.eu/luty-2009/wspomnienia-palacykowiczow-2

    W 1959 powstał przy WDK pierwszy wrocławski zespół jazzu nowoczesnego – FAR Quartet/Quintet, założony przez studentów Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej (Jerzy Pakulski i Zbigniew Piotrowski) i Państwowej Szkoły Muzycznej II Stopnia (Edmund Kalus – fl, Aleksander Jamka – b i Jerzy Śnieżawski – dr). Rok później zespół przeniósł się do Pałacyku, gdzie do 1966 stanowił główną reprezentację Hot-Clubu Pałacyk. W 1960 w Konkursie Zespołów Jazzowych CRZZ zdobył I Nagrodę ex aequo z Quintetem Tadeusza Errolla Kosińskiego. Nagrodą były dwudziestominutowe nagrania każdego z laureatów w Polskim Radiu Wrocław (dla programu ogólnopolskiego), dokonywane raz na dwa tygodnie. Podstawowy skład Quartetu tworzyli: Jerzy Pakulski – p, Zbigniew Piotrowski – as, Janusz Lala Kozłowski – b, Czesław Mały Bartkowski – dr. Skład Quintetu uzupełniał Marian Tomas – tp.

    W 1965 powstało Trio Jerzego Pakulskiego (Jerzy Pakulski – p, Włodzimierz Plaskota – b, Jerzy Grossman – dr), które w 1966 występowało regularnie dwa razy w tygodniu w pałacykowym Night Jazz Clubie, zorganizowanym przez WKJ, a do 1968 było stałą sekcją akompaniującą zaproszonym gwiazdom (m.in. Janowi Ptaszynowi Wróblewskiemu).

    Pozdrawiam

  132. @ mag
    12 czerwca o godz. 20:01

    Jeśli masz kłopoty ze zrozumieniem tytułów, to spróbuję większość przetłumaczyć, a juz sama odróżnisz np. burzę tropikalną od szumu fal oceanu, bo z tymi ptaszkami to sam mam kłopyty i muszę przeczytać tytuł.

  133. Nelu,
    dzięki. Jednakże ten Far – Quartet, o którym piszę to lata 1960 – 1962/63. Później, po odejściu Bratkowskiego ( +/- w tych latach ) image zespołu jakby się zmienił, przynajmniej ja tak to odbierałem.
    Z zacytowanej notki wynika, że W. Plaskota grał na basie. Kto zatem wtedy grał na saksofonie altowym ? Przypomiałaś także imię perkusisty, którego nazwisko zapamietałem, a który zastąpił Bratkowskiego.
    Tak : Jerzy Grossman

  134. Już mam. Dzięki anumlikowi. Na saksofonie u Pakulskiego grał Zbigniew Piotrowski. Oczywiście. Dzięki anumliku raz jeszcze.
    Brak w mojej pamięci osoby Z.Piotrowskiego męczył mnie „przeokropnie”.

  135. Nela, Lex
    Trochę swingu w (już) deszczowej Warszawie:
    https://www.youtube.com/watch?v=3mJ4dpNal_k

  136. Dobre było. Solo na trąbce grał Harry James. Gene Krupa świetny chociaż jak dla mnie zbyt gwiazdorski – ( obecni się na takich mówi: showman). Preferowałem perkusistów bardziej „wyciszonych” choć nie mniej dynamicznych, a najwyżej ceniłem i cenię sobie Jo „Papa” Jonesa (big-bandy Count’a Basie’go ), a spośród „nowoczesnych” pałkerów: Joe Morelli’ego ( od Brubecka ) i Kenny Clarke’a ( z Modern Jazz Quartet ).

  137. U nas od wczoraj się zanosi i… przenosi gdzieś dalej. Teraz też powiewa, chmury nadciągnęły, ale nic poza tym pozoranctwem się nie dzieje.
    W Pałacyku nie bywałam, w czasach jego świetności już pracowałam i trzeba było wstawać skoro świt. Wcześniej też raczej jakieś próbki teatralne.
    Wielbicielem Pałacyku był kolega z naszej szkoły, pasjonat muzyki, teatru i telewizji. We wrocławskiej TV był kamerzystą, poza tym miał urodę na tyle niebanalną, że statystował w różnych przedstawieniach teatrzyku „Kalambur” a także w paru filmach. Wszystkich znał. Zbysio Lachowicz.

  138. @Nela.
    Drugim, który „wszystkich znał” był Aleksander Rozenfeld, który przez VIII LO przemknął jak meteor. Pojawił się w ósmej klasie, tym samym co i ja czasie, jako starszy od nas o dwa lata poeta. Pisał wiersze kiedy tylko mógł i czytał je głośno kiedy tylko chciał. Szybko zbliżyliśmy się do siebie, jak tylko dowiedział się, że i ja wierszyki do kajecika pisuję. Nasza znajomość, w porywach dochodząca do przyjaźni, przetrwała do dziś. Olek jest pierwszym polskim powojennym Żydem, który do żydostwa przyznawał się publicznie, który nie wyemigrował do Izraela wtedy, kiedy inni polscy Żydzi (w tym jego rodzice) wyemigrowali po marcu 1968 roku, a który, gdy został przez SB zmuszony do emigracji „za Solidarność”, której działaczem był przed wprowadzeniem stanu wojennego, po kilku latach postanowił wrócić do Polski, gdyż on był i jest Żydem polskim, a nie izraelskim.

    Dwie anegdotki o Olku, obie z Wiki.
    Pierwsza: Słynny dyplomata amerykański Henry Kissinger wyłowił kiedyś Olka Rozenfelda z tłumu i rzekł ku zdumieniu zazdrosnych oficjeli i dziennikarzy: „Znam pana, widziałem kiedyś, jak mówił pan w wiadomościach CNN, że spieprzył z Izraela, bo tam za dużo Żydów. Ha, ha?”.
    Druga: Hanka Krall przed laty zawiadomiła w swoim reportażu Polskę, że Rozenfeld wrócił z emigracji. Wrócił i jest wszędzie? ku rozweseleniu i utrapieniu. Zna go cała Polska. On zna pół Polski, a drugie pół jego zna. Olek jest poetą, filozofem, mistyfikatorem. Gdziekolwiek się pojawi, ludzie i tak w końcu chcą od niego jednej rzeczy: żeby opowiadał dowcipy.

  139. Jeszcze troche swingu.
    Słynny „One o’clock jump” Counta Bassiego w kameralnym wykonaniu tercetu sław: Illinois Jacqet na saksofonie, Jo Papa Jones na bębnach i Milt Buckner na organach. Polecam zwłaszcza wsłuchanie się co na organach wygrywa i wyprawia malutki wzrostem bo nie sztuką – Milton.

    https://www.youtube.com/watch?v=IXVVeAALyoc

    Jacquet i Buckner w przeszłości ( początek lat 40-tych) byli podporami big-bandu Lionela Hamptona. Illinois Jacquet zasłynął brawurową solówką w utworze „Flying Home”, która odnotowana została w historii jazzowego saksofonu.

  140. anumlik
    13 czerwca o godz. 12:55 pisze, ze mozna byc katolikiem polskim, izraelskim, czeskim…ciekawe………..
    Saldo mortale

  141. Antonius
    12 czerwca o godz. 17:18 dygitalizuje nature… W przyszlosci zamiast jechac na piekny Slask, „puszcze” sobie plyte. Antonius z plyta….
    Saldo mortale

  142. Wyzwolona m a g wysmiewa sie z Grodzkiej….
    mag
    11 czerwca o godz. 13:36

    …. Nie uwierzysz, ale mi się śnił onegdaj w kolorowej sukience (zamiast sutanny!)
    Cóś jak posłanka Grodzka…..
    Saldo mortale

  143. Ponizej rasistowskie ekskursje Antoniusa…….

    …..W reprezentacji jest dużo ?dziwnych ? Niemców: Murzynów, Turków, mieszańców arabskich i dwóch Ślązaków ? dobrze nam znanych: Podolski i Klose. Sam obserwowałem, że Klose pięknie śpiewa ? rączka na sutce, a Podolski nie. Dopatrzono się niesłusznie podtekstu politycznego, jednakże ?ten typ tak ma?. Jeden jedyny raz widziałem, że Podolski umie się uśmiechać. Podejrzewam, że nawet nie mówi po polsku, …….

    Saldo mortale

    PS
    Podejrzewam, ze Antonius nie wie o czy/kim pisze. Info dla Antoniusa…Podolski mowi po polsku i ma bliskie kontakty z Polska.

  144. nihil novi
    30 maja o godz. 19:54 miesza przyczyne ze skutkiem; ubocznym? Prosze o podanie nazwy leku.
    Saldo mortale

  145. anumlik
    Znałam Olka Rozenfelda.
    To był niesamowity faciu i niezły poeta.
    „Będąc młodą dziennikarką”, pracującą w dziale kultury, byłam onegdaj na Wiośnie Poetyckiej w Płocku. Porwał mnie na nocny spacer po tym mieście i recytował „Zaczarowaną dorożkę” Gałczyńskiego. Jeeezu! Byłam pod ogromnym wrażeniem. Nigdy ani wcześniej, ani potem nie słyszałam tak wspaniałej interpretacji.
    Mam osobistą prośbę. Tym razem nie jako miszcza od limeryków i innych wierszyków, ale do faceta. Byś stanął w obronie kobiety.
    I jeśli masz jakąś giwerę, zastrzelił ET/Saldo mortadelę.
    Inna sprawa, że on nie tylko mnie nęka na różnych blogach.

  146. ……Byś stanął w obronie kobiety…..pisze niedorzecznie „wyzwolona” m a g. Zapomina przy tym , ze nie o kobite tu chodzi, lecz o jej niedorzeczne magrudzenie…..
    Kobieta, niegdys podobno, jak pisala o sobie m a g , fajna laska (jak kobieta wyzwolona moze o sobie tak pisac?) nie ma z krytyka jej pseudopisania nic wspolnego…….
    Saldo mortale

  147. @mag
    Też mnie „nęknął”. Na dodatek przypisując mi niewypowiedziane słowa. I co? I nic. Jedyna rada – olać.

  148. Olek Rozenfeld!!!
    Nie sposób go zapomnieć. Postać barwna, niejednoznaczna, w każdej sytuacji wyraźnie dostrzegana, wyróżniający się zdumiewającymi stwierdzeniami. Pojawiał się i znikał, kręcił się wokół humanistycznych wydziałów Uniwersytetu, ale nie mam pojęcia, co studiował.
    Mam gdzieś tomik jego wierszy z ciekawą przedmową – historią jego życia i wędrówek po świecie. „Mądrzejsi już tu są” głosił podobno napis na lotnisku izraelskim. W obyciu człowiek rozrywkowy a wiersze pełne powagi i głębi.
    Widziałam go parę razy w TV… zdziadział, ale energia go nadal rozpiera.

  149. anumlik
    13 czerwca o godz. 15:57
    Po prostu nie czytuję jego wpisów, po paru próbach uznałam, że nie warto. Wobec tego on mnie nie nęka i tak sobie żyjemy równolegle.

    P.S.
    Olek w VIII LO matury nie zdawał.

  150. NELA
    Nie zdawał. Napisałem, że jak meteor przeleciał przez ósmą klasę VIII LO i to wtedy, gdy ja „studiowałem” w tej samej ósmej klasie (znaczy pierwszej licealnej, ale to sama wiesz). On był dwa lata starszy od reszty towarzystwa, a że ja też koszmarrrrne wierszydła (jak to w tym wieku) płodziłem, tośmy się zbliżyli do siebie poetycko. On zresztą wtedy też koszmarne wierszydła pisał. A maturę zdał wiele lat potem, eksternistycznie, chyba w Warszawie, albo w Lublinie, gdzie mieszkał najdłużej. Studiował też polonistykę, ale mocno później niż ja.

  151. Nela, anumlik
    Łomatko, aż mi żal, że nie mogę mieć z Wami wspomnień z Wrocławia!
    Tak się jakoś czuję odstawiona na boczny tor, choć też uwielbiam jazz , swingowanie i takie tam różne.
    A co ja temu winna, że z Warszawy?

  152. mag!
    A co ci przeszkadza w snuciu własnych wspomnień, podrzucaniu swoich ulubionych szlagierów z lat chmurnych i durnych?
    Chętnie posłuchamy i się na parapecie odwdzięczymy.
    Wprawdzie mówię za siebie, ale mam wrażenie, że inni też się nie będą krzywić. Nie miałaś fajnych kolegów z ogólniaka?
    Nie jesteś dość „stara”?

    Jesteś, jesteś.
    Zamiast się przekomarzać z jakimiś ponurymi brutalami wrzuć jakąś płytę.
    Odegramy się!

  153. Polecam” Polski Punkt Widzenia” program na tv Trwam.Naprawdę dobry program i tak odmienny od papki którą nam serwują inne programy.Teraz właśnie leci program o Kuklińskim a właściwie pamięci o nim o tego co w Warszawce się wyrabia w związku z niechęcią części władz części ludzi do pułkownika.
    Dwie postacie które można porównać.Jaruzel vs Kukliński.Obie nazywane zdrajcami,obie nazywane bohaterami.Obie miały te same informacje,obie mogły z tymi informacjami zrobić coś…Jedna udawała że jest prawdziwym Polakiem i współpracowała z „wyswobodzicielami”bo tak jej było wygodnie ,druga udawała prawdziwego wojskowego homosowietikusa i współpracowała z jedyną realną siłą która mogła powstrzymać komunizm,powstrzymać rozpętanie trzeciej wojny światowej,wyzwolić Polskę spod jarzma jakie zostało narzucone europie środkowowschodniej.Dwie postacie.Która była bohaterem a która zdrajcą?Dlaczego akurat za Jaruzelem się tylu ujmuje a pamięć i wiedzę na temat Kuklińskiego się spycha na margines ?Niby nic takiego a jednak daje do myślenia .Gdzie my żyjemy?W jakim państwie?Czy na pewno w naszym?Czy może w państwie pogrobowców realnego socjalizmu.

  154. Nela
    Jasne, że mi nic nie przeszkadza! Wprost vice-versa.
    Chyba rzeczywiście zrobił mi się jakiś przyciężki dowcip, bo co i rusz się komuś narażam.
    Płyty nie mogę wrzucić, bo mi się znowu coś spieprzyło w komputrze albo jestem po prostu taką kretynką.
    Kiedyś to Ty właśnie mi podrzuciłaś bardzo prosty sposób na wrzucenie dowolnego linka. Działało i przestało. Dlaczego – nie wiem za cholerę!
    Spróbuj, jeśli łaska, jeszcze raz!
    Pozdrawiam

  155. Mariuszku!
    Bo ja na ten przykład nie lubię zdrajców.
    Kuklinowski na moją sympatię liczyć nie ma prawa.
    Tak mnie rodzice wychowali. Słowo to jest słowo, przysięga jest przysięgą.
    … A życie to jest życie, jak mówił poeta jugosłowiański.

    Głupio… no nie?

  156. Mariusz (g.22:17)
    Kto cię takich pięknych fraz uczył, jak np. „państwo pogrobowców realnego socjalizmu”, nie wiem. I nie muszę wiedzieć.
    Czuję się jak „pogrobowiec” klasyczny, bo urodziłam się i spędziłam sporo czasu w tym realnym socjalizmie, bo tak się złożyło. Nikt nie odpowiada za swoją datę urodzenia.
    Mało tego, nawet usiłowałam na swój skromny sposób „walczyć z komuną”.
    Nie wiem, jakie są twoje doświadczenia osobiste w sprawach, o których się wypowiadasz, ale podejrzewam, że raczej nikłe.
    W przeciwnym razie bardziej byś ważył słowa i z dystansem podchodził do rozmaitych źródeł informacji.

  157. mag!
    Przypomina ci się jakaś ramota z lat dawno minionych, bo tak się akurat zdarzyło, że jakiś wpis cię zainspirował.
    Niech to będzie stary przebój z operetki „Panna wodna”.
    Wchodzisz na You tube.
    Wpisujesz; morze ojczyzną twoją niezmierzona dal
    Wyskakują ci różne propozycje, ale ty wybierasz jedną – tą o którą ci szło.
    Najeżdżasz kursorem na tytuł – ze strzałki robi się łapka…
    Naciskasz prawy klawisz myszy,
    Pokazuje się okienko z komendami – wybierasz „kopiuj link”
    Klikasz lewym klawiszem myszy i wracasz na blog, tam w ramce klikasz prawym klawiszem, wybierasz „wklej”
    I już!
    Tylko jedna uwaga; link musi być wstawiony w nową spację!
    Jeśli coś chcesz dopisać, to od nowej linijki tekstu.
    Dobranoc!

    http://www.youtube.com/watch?v=Y6sIAgGdpxo

  158. @mag
    Jeszcze mieszkając we Wrocławiu do Warszawy bardzo często zaglądałem (zresztą Warszawę uważałem bardziej za „swoje” miasto niż Wrocław, poprzez rodzinne korzenie). Na spektakle teatralne (mogłem przez ciotkę zawsze liczyć na jakąś wejściówkę), na kabarety, do „Stodoły”, do „Hybryd”. Warszawa też miała (i ma) swój klimacik, co to go Tyrmand najlepiej opisał. Do kawiarni w „Czytelniku” nie raz mnie zaniosło. A jakie spektakle można było „zaliczyć” w PWSST, na Miodowej. Nie mówiąc już o „Harendzie”, gdzie nie jedną filolożkę człowiek zapoznał był. Drugim takim ukochanym przeze mnie miejscem był Kraków. Podobnie. Teatry, „Jaszczury”, „Piwnica pod Baranami”, czasem jakieś jazzy w „Jaszczurach”. I klimacik Krakówka. Cud, miód.

    Nie wierzę, że nie masz podobnych wspomnień. I jako filolożka i jako żurnalistka od kultury. Tylko, że Ty od kilku dni jakieś takie mazgajstwa uskuteczniasz. No weź i przestań.

    A to zamiast limeryku:
    https://www.youtube.com/watch?v=Jm8m0io5WhU

  159. I jeszcze TO znalazłam słuchając Turnaua i Ani Szałapak…
    https://www.youtube.com/watch?v=8AW8aHimMnk&list=RD8AW8aHimMnk

  160. anumlik
    Matka moja! „Harenda”? Toż bywałam tam regularnie, gdy miałam tzw. okienko w zajęciach na UW. I jeszcze słynna „górka” w Bristolu (na pięterku) albo kawka lub piwko w „Eurpejskiej” i coś małego na ząb, gdy człowiek pobrał stypendium albo „zamożniejszy” abszyfikant postawił.
    Zarówno Kraków, jak i Wrocław „posmakowałm” jako tako w różnych latach ( i za „komuny” i teraz) dzięki znajomym i kontaktom zawodowym.
    Ostatnio, gdy byłam w Krakowie (jakiś miesiąc temu) przyjaciółka tamtejsza zaciągnęła mnie do „Piwnicy pod Baranami”.
    Szczęka mi opadła, gdy obejrzałam ich najnowszy wtedy program. Myślałam, że umrę ze śmiechu od różnych tekstów, głównie aktualnych, nie mówiąc o wzruszeniach muzycznych. I starych, czyli klasycznych i całkiem nowych.

  161. @mag
    piękna fraza-to prawda.Nic nie poradzę na to że czujesz się jak klasyczny pogrobowiec.Ja się tak nie czuję.Zrelacjonowałem tylko program który czasem na tym kanale oglądam i nic poza tym .Widzę że trafiają z tematami skoro zainteresowałem Was swą relacją.A tak odnośnie tych pogrobowców to dziś słyszałem wypowiedź Czarzastego…
    Zaczęło mnie mdlić.Takich postaci w życiu politycznym jest pełno i pchają się do władzy a raczej do koryta.
    @nella
    Tak …rozumiem cię.Wychowanie i to co się wyniesie z domu odciska piętno na każdym z nas.Nie każdy miał szczęście wychować się w domu w którym nauczono go myśleć samodzielnie,słuchać argumentów wypowiadanych z różnych stron i zastanawiać się nad przyzwoitością wyborów i postaw choćby po to by samemu dokonywać przyzwoitych wyborów.Niestety jest wiele osób podobnie myślących do Ciebie i pewnie stąd te problemy o których opowiadali prowadzący program i ich goście.Naprawdę przykre.Gdzie my żyjemy?Czy naprawdę tak mało się zmieniło?

  162. Mariusz
    Koryta trzymają się co najmniej od 7 lat akurat PO-PIS-owcy – „prawica” o lewicowej frazeologii (ciut również jakby liberalnej) i katolickiej filozofii zarazem. niby w klinczu śmiertelnym, ale nie potrafiący bez siebie żyć. Jedni niby rządzą, a drudzy ich gryzą jak wściekłe psy. I pewnie podobnie byłoby na odwyrtkę.
    Takie numery są możliwe właśnie w naszej porąbanej Polsce, dlatego myślę (ze smutkiem) że wciązż jest aktualna słynna konstatacja Bismarca – wystarczy Polakom dać się rządzić (samym) czy jakoś tak.
    Dlatego nie truj o jakichś „pogrobowcach” komuny, czy lewicy bo ci mają przechlapane najbardziej. A ci co jakoby na „prawo” napawają mnie nie mniejszym obrzydzeniem.

  163. Mariusz
    13 czerwca o godz. 22:17
    Pajacu z Trwam. Trwasz w prymitywnej głupocie. Kim jesteś idioto określając Generała Jaruzelem. Nie dorosłeś kretynie do pięt.

  164. Mariusz – 0:09
    Napisałeś – „Tak ?rozumiem cię.”

    Cieszę się. Zrozumienie sugeruje porozumienie a stąd już tylko krok do zgody.

  165. I jeszcze jedno dramatyczne pytanie Mariusza;
    „Gdzie my żyjemy?Czy naprawdę tak mało się zmieniło?”

    Odpowiadam; żyjemy w Polsce. Ja na ten przykład od zawsze.
    Czy się zmieniło? Jasne, że się zmieniło, choć może nie tak, jak sobie aktywni działacze przed ćwierćwieczem wyobrażali.
    Byłam od samego początku sceptyczna, więc nie doznałam zawodu.
    Ze zmian cieszę się ogromnie, choć nie najlepiej na tych zmianach wyszłam, ale co tam jednostka. Nauczyłam się, że życie należy przeżyć a nie przeżywać i daje mi to wiele radości.
    Nigdy mi nie brakowało pręgierza na rynku i okładania batogami przywiązanych do tegoż pręgierza tych, co zawinili, że mnie się nie powiodło. Mam z tego prostego powodu zdrową wątrobę a także nerki i serce a w głowie ciągle jakieś fiki miki i chęć na słuchanie dobrej muzyki, śpiewu ptaszków /Antonius – dzięki!/, oraz spacery po moim pięknym mieście, lody w dobrej cukierni i całą masę innych przyjemności, na miarę moich finansowych możliwości.
    A politycy się wyżywią, to pewne.

  166. Nela (z g.11:19)
    No uwielbiam Cię po prostu za Twój rozsądek, spokój i życzliwość wobec ludzi. Nawet jak się z nimi nie zgadzasz.
    Mnie ponoszą nieraz nerwy, choć się staram.
    Pozdro

  167. Widzisz mag…
    Bo ja jestem zodiakalną Wagą, więc wszelkie awanturnictwo jest mi obce. Będę się układała długo i mozolnie, nie potrafię kogoś odrzucić tylko dlatego, że mi jego poglądy nie odpowiadają.
    No, ale jak już się zdecyduję, to święty Boże nie pomoże.
    Raz dane słowo obowiązuje, jeśli zostało dane po namyśle.
    W jakimś horoskopie wyczytałam, że gdyby w ludzkiej populacji Wagi stanowiły znaczącą większość, to wojny byłyby niemożliwe.
    Może to i prawda… ale są też Skorpiony, Byki, i inne wojownicze jednostki, które nie pozwolą ludziom leżeć pod gruszą na dowolnie wybranym boku.
    Może to i dobrze, bo spokój prowadzi do lenistwa a to jeden z najgorszych grzechów. Poza kłamstwem. Oczywiście.

  168. Mag,
    abys nie czuła się wymiksowana czy jakoś tak.
    To będzie dla Ciebie. Zdradziłaś kiedyś, że lubisz filmy Woddy’ego Allena. Ja z kolei zdradziłem, że za jego filmami nie przepadam ale za ich oprawą muzyczną – bardzo. O ten swing chodzi.
    Ponizej link do melodii z filmu Woody’ego: „Hannah i jej siostry” z fajniście swingującej. Pamietam sceny z filmu gdy po opustoszałych ulicach porannego Nowego Jorku Michel Caine ubrany w biały półkożuszek „ganiał” za Mią Farrowa a w tle „leciało” to co po linkiem.
    W filmie grała te utwór kapela właśnie Harrego Jamesa.
    So, let’s swing.
    PS. 2 . Wrocław ma to w sobie,że „zapada” na zawsze. Ja np. gdybym umiał śpiewać mógłbym niczym Tony Bennett „zaciągnąć” „I left my heart …” tyle, że nie w San Francisco a we Wrocławiu właśnie .

    https://www.youtube.com/watch?v=tX5S9iXmMek

    Ps. Jeśli operujesz Youtube wyswietl sobie ją, wpisz w wyszukiwarkę: „You make me love you” i posłuchasz kolejnej fajnej melodii z tego filmu w tym samym wykonaniu. A jak Ci się nie uda a chcesz posłuchać, daj „cynk” – to Ci „puszczę”.

  169. Nela
    Może to i dobrze, bo spokój prowadzi do lenistwa a to jeden z najgorszych grzechów.
    A w skali makro prowadzi do stagnacji, a ta zawsze kończy się rewolucją tych spod znaku Skorpiona, Byka i innych wojowników. A rewolucja kończy się chaosem, który musi doprowadzić do spokoju. A ten… ab ovo usque ad mala, hihi.

    Pozdrówka od zodiakalnego Lwa

  170. Ojej, chyba nie pogrubiłem wszystkiego, co nastąpi.

  171. Pogrubiłem!!! Cholerne gnomy. Sorry!!!

  172. Filtr mój – zarówno programowy, w sensie programu komputerowego – jak i filtr w sensie wdrukowania w podświadomość – wyłapał – tu przeze mnie wtyłuszczony wyraz:

    mag
    13 czerwca o godz. 22:18
    Nela
    Jasne, że mi nic nie przeszkadza! Wprost vice-versa.
    Chyba rzeczywiście zrobił mi się jakiś przyciężki dowcip, bo co i rusz się komuś narażam.
    Płyty nie mogę wrzucić, bo mi się znowu coś spieprzyło w komputrze albo jestem po prostu taką kretynką.

    Natychmiast przypomniało mi się wrzucanie na luz oraz marudzenie ofukiwane tak: to jest zdarta płyta.

    We współczesnym naszym radioodbiorniku mamy wbudowany odtwarzacz płyt CD. Nie jest więc to klasyczne radio z czasów pierwszego pokolenia radiów odbierające tylko fale na częstotliwości radiowej, ale także odtwarzacz i to NIEinterakcyjny. Gdy takie urządzenia pojawiły się na rynku szarego człowieka, to nazywano ten typ urządzenia combo.

    Młode pokolenie mogłoby zadawać kompromitujące pytanie przez Skype’a: A to wasze radio DVD odtwarza? (gdy to jest konferencja ale nie telekonferencja).

    Takie śmieszne gadki powstają szczególnie, gdy rozmawiają osoby przeżywające niegdyś swą radość poznawania nucąc: Do grającej szafy grosik wrzuć!

    Być może po jednym z najbliższych Sylwestrów grosz będzie tylko zabytkiem i dowcipni nie będą mogli zapłacić za filiżankę kawy siedemset groszówkami.

    Mamy sygnał telewizyjny dostarczany przez firmę UPC i zapewne chroniąc się przed atakiem konkurencji firma ta zapewni mi możliwość publikowania komentarzy blogowych udostepniając internet. W żargonie stan obecny jest opisywany: tu nie ma zwrotnej, czyli mówł dziad do obrazu.

    Wstawianie filmików do komentarzy blogowych jest możliwe na bardziej rozwiniętych umysłowo blogach i na takim blogu użalanie się nad złośliwym lichem może mieć tekstową postać: Popsuło mi się wrzucanie płyty i dlatego nie widzisz mojej nowej fryzury!

    Zatem dążenie UPC do utrzymania sie na rynku medialnym niedługo sprawi, że będę gadał do odbiornika telewizyjnego. Bo gdy powstał blog Skrót myślowy, to Gosodyni nie deklarowała chęci czytania @staruszka, a teraz już wyznaje, że nie czyta.

    Janina Paradowska jest wciąż atakowana za kultywowanie wyznania tuskowego. Tymczasem, podobnie jak z płytą, dzisiejsza polityka jest bardziej skomplikowana niż pytanie: Czy między III RP a IV RP istnieją wartości pośrednie?

    Gdy uchwalano nową konstytucję RP matka Marysi była w ciąży i nikt wówczas nie zastanawiał się nad prawem Marysi do nieprzyjęcia kwiatów od zdrajcy. Podobnie, nikt nie zadbał o określenie limitu czasu dla mówiącego z trybuny sejmowej tabletu.

    Z Zygmuntem Baumanem jest inny kłopot, niż to @Kartce oraz umęczonej ojczyźnie tłumaczą reżymowe media. Oto zgodnie z nowszymi teoriami:

    Zdaniem socjologa Garetha Morgana postrzeganie świata społecznego odbywa się właśnie przede wszystkim przy użyciu metafor, a także sensemakingu.

    Zygmunt Bauman być może jest współodpowiedzialny za terror rewolucyjny stosowany wobec pogrobowców feudalizmu oraz wobec 9/10 społeczeństwa będących ciemną masą analfabetów. Ale czas mijał i teraz Marysia w wieku niepełnoletności może uprawiać lans dzięki przekazowi strumieniowemu.

    Objawienie postawy politycznej Marysi stało się możliwe, bo wraz z Donaldem Tuskiem do Gorzowa pojechała zwrotna czyniąc Marysię także nadajnikiem.

    Upowszechnienie mediów sprawiło, że lud nie jest na barykadach. Lud jest na wizji i na fonii i używa silnych źródeł fal laserowych oraz megafonów. To bardzo boli zarówno tych niechodzących do kościołów, jak i tych nie chodzących do TVN.

    A powśiągliwy hałas w świątyniach szopingu oraz w windach to betka i wcale nie ogłupia?

    Nasz odtwarzacz CD w radio combo odmawia oczekiwanego dzialania bo odbiornik promieni laserowych jest ustawicznie pokrywany oparami olejów – tych bez niezdrowych dodatków. I Janina Paradowska milknie, bo radio się samoczynnie wyłącza podczas robienia śniadań. I trzeba mu udzielić głosu.

    Do bardziej rozpudowanych blogów można wstawić pierwszy kadr filmiku z jutubki będący odowiednikiem nazwy rozpoczętej od (małych) liter HTTP.

    Moja przeglądarka taką nazwę wyświetla podczas oglądania filmiku. Być może można zakazać przestarzałej przeglądarce Internet Explorer 8 wyświetlania paska adresu. Jak jest z innymi przeglądarkami, to nie wiem. Bo ja jestem staruch biegajacymi za innumi młódkami w inny sposób i w innym znaczeniu.

    Podczas przeglądania propozycji filmowych zwróconych jako owoc poszukiwania na platformie YouTube etykieta filmu, opis i miniatura kadru (niekedy wyciętego ze środka fimu) równourawnionymi kotwicami adresu filmu.

    Ja jako ociężałemu staruchowi wystarcza mi skopiowanie adresu filmiku z paska adresowego przeglądarki.

    Ciekaw jestem czy w nowym elementarzu będzie pytanie:
    Grzesiu! Czy wrzuciłeś emaila na fejsa?

    Lekarze i komornicy już opanowali pojęcie sensemakingu i:

    Chcąc dostrzec porządek wokół siebie, tworzą abstrakcyjne modele, a następnie się z nimi utożsamiają, biorąc je za rzeczywistość.

    A użtkownicy płyty YouTubowej rozglądają się za czerwoną skrzynką na słupku.

    Chlopięce maleństwo jeszcze prawie nieme po obejrzeniu machania rączką i usłyszeniu Pa! Pa! naciska właściwy guzik na telefonie i kończy nasza Skype’ową telekonferencję.

    A bojówka przed wykładem Zygmunta Baumana wskazuje suszę w Korei Północnej wyjaśniając do czego prowadzi propagowanie komunizmu.

    Gadał dziad do obrazu. A obraz w dymku pyta: Jaja sobie robisz?

    Portugalski obraz ma też znak zapytania postawiony na głowie przed pierwszą literą, bo portugalszczyzna nie ma trybu pytajnego i nie ma trybu rozkazującego. To prowadzi do rzewnego saudade, ale nie uszkadza zdolności zadawania jasnych pytań i nie wytwarza odruchu obronnego przed treściami odpowiedzi.

    Jacyś są oni upierdliwie nienormalni.

    I Marta Mirska przewraca się w grobie słysząc dark vawe zespołu Love is Colder Than Death.

    Tu jest pies pogrzebany uświadamia wam labrador ze sfery ruchu lewostronego.

    http://www.wallpapersweb.com/download-11117.php

    Paasentowy webmaster nauczył się odwracać nieudane zamykanie pochylenia i/lub pogrubienia …

  173. @staruszek
    Dzieci w szkole dostały telefon z tarczą, bez klawiatury. Pani nauczycielka poprosiła, aby zatelefonowały. Żadne nie wiedziało jak. Stukały w cyferki – nic. Żadnemu nie wpadło do główki, aby pokręcić.

    To tak a’propos „naciskania właściwego guziczka na telefonie”.

  174. Dzień dobry.
    Z wielką przyjemnością i satysfakcją czytam Państwa wpisy. Z wyjątkiem niektórych. A ponieważ ateistą żem, to wszystko jasne, że tak powiem. Dziękuję wszystkim za muzyczne linki. Piosenkarki Natasza, Marta, Maria to było moje późne dzieciństwo. Później w latach 60. ubiegłego wieku ewoluowałem w stronę dżezu(?) – Pani Nelu, można tak pisać? – by zaliczając po drodze muzykę rockową osiąść na przystani zwanej muzyką klasyczną. Z Wagnerem na czele jako mistrzem opery romantycznej. A w tej chwili w radiowej Dwójce audycja „Mała Czarna” z udziałem Pani Prof. Ewy Łętowskiej, poświęcona 150. rocznicy urodzin R. Straussa, z nieśmiertelnym poematem symfonicznym „Tako Rzecze Zaratustra” na początek.
    Pozdrawiam wszystkich – pogodnie, przed chwilą kropiło ale już słoneczko zza chmur wygląda.

  175. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Wprost-dotarl-do-kompromitujacych-nagran-z-czlonkami-rzadu-min-Bartlomiejem-Sienkiewiczem,wid,16682958,wiadomosc.html

    Czekam na publikację rozmowy ulubieńca Pani Redaktor ( i mojego 🙂 ) mgr. K.Kwiatkowskiego, najgorszego Ministra Sprawiedliwości, przy którym Czuma to Geniusz Prawa, obecnego szefa NIK – z Janem Kulczykiem.

  176. Lex
    Woody Allena lubię, ale wybiórczo.
    Wielkie dzięki za muzyczkę!
    Na jutuba „wchodzę” bez problemu

  177. Natychmiast wezwać Niesioła z weekendu.To podła i pisowska propaganda. A w redakcji Wprost same chwasty.
    Jedno jest pewne – Pani Paradowska tej aferki nie zrozumie.

  178. @anumlik’u na tarczy przeniesiony 14 czerwca o godz. 12:47 !!!!!

    Z tarczą to fraza dla inaczej kumatych i dzieciaki nie wiedzą komu tą tarczę zajumano.

    Gdy ja ogłaszam:
    nie ufam Grekom, nawet gdy przynoszą dary,
    to młodzi twierdzą, że dużo tych darów do odsprzedaży Helleni od UE nie dostali.

    Natomiast niemy maluszek jest synem komputerowca i ma namalowany przrcisk radiowy działający jako element zbliżeniowy.
    Przybliżenie opuszka do obrazka Radio Button zastępuje fizyczne puknięcie.

    Wkładam dużo wysilku, aby moje komentarze były ubogie w terminy stosowane przez bajtowców. Niestety! Cyfryzacja następuje żywiołowo i na moim radio-combo przycisk radiowy z wyrytym znakiem ✚ skokowo wzmacnia głos natomiast przycisk radiowy ze znakiem ─ skokowo osłabia głos.

    A dzieciństwo i wczesną młodość spędziłem przy radioodbiorniku z pokrętłem oznaczonym na obudowie z lewej i z prawej odpowiednio dwoma strzałkami namalowanymi dla ludu wchodzącego do śródmieścia: ↺ oraz ↻.

    Telefon z tarczą wybieraka powinien mieć strzałkę counterclockwise.

    Sadzę że Google swą strategię biznesową skieruje na zintegrowanie w małym objętościowo urządzeniu funkcji klasycznego aparatu telefonicznego z funkcjami radioodbiornika, z funkcjami klasycznego odbiornika telewizyjnego, z funkcjami urządzenia do telekonferencji oraz z innymi diabelskimi sztuczkami.

    Ponadto to urządzenie zbliżeniowo będzie rozpoznawało koszt zafoliowanej tuszy wędzonego dorsza i wyświetlało koszt towarów wrzuconych do koszyka w sklepie Biedronka. Na początku, dla hipsterów będzie dostępna opcja płacenia przy stanowisku kasowym bezosobowym na potrzeby chwili zaciąganym kredytem konsupcyjnym z obniżonym oprocentowaniem dla klientów Biedronki.

    Po tym jak nasyci się rzesza hipsterów, to w programie lojalnościowym bardzo tradycyjni prostaccy profani dostaną jeszcze taniej jednostkę transmisyjną tego agenta komunikacyjnego mieszczącego się w dużej butonierce i po treningu rozpoznającego chrypkę prawowitego właściciela.

    Dzisiejsza duża moc przetwarzania oraz szerokopasmowe sieci komputerowe już dziś umożliwiają logowanie się głosem na konto w banku o niskiej kulturze. Dziś jeszcze SWOBODNE rozpoznawanie głosu jest drogie i malo efektywne, ale niedługo do Skype’a będziemy mogli zalogować się bez zdejmowania okularów na podstawie tęczówki.

    Ten blog powstawał w powijakach blogosfery i w procesie modernizacji interfejsu trzeba by całość przekonwertować – a to kosztuje.

    Nasze nawyki i odruchy w wykorzystwaniu pojęć są jeszcze z czasów gdy obywatel musiał posiąść zgodę z Mysiej na posiadnie pieczątki.
    A teraz stoi już tam pomnik wolnego słowa.

    Natomiast przedszkolak opisywany przez ciebie jutro wyciągnie z pracy mamusię zdezorietowaną i zdenerwowaną telefonem z przedszkola:
    Mamo! Basia się szczypie! Czy dać jej płaskacza?

    Twoja relacja o odwiedzeniu przedszkola przez eksponat telefoniczny wypożyczony z Muzeum Techniki może być przyjęta o’naturel przez kogoś, kto nigdy nie widział niemowlaka ssącego palec u swej nóżki.

    Doroślejąc zaczynamy się bać wsunąć palec w otwór tarczy telefonu. Jako dyplomowani dorośli boimy się zapytać czy kupowany komputer ma odtwarzacz płyt CD.

    @Antonius wszystkie swe zbiory biblioteczne, nagrania i filmy może mieć na jednym pendrive o nadmiarowej pojemności 2 terabajty.

    I po drodze do tej archiwizacji, będzie jeszcze pytany:
    Czy wykonać remastering?

    Bo zripowanie będzie olinkluziv dla hydraulików oraz dla doktorów.

    A poddający się naciskowi chamstwa osobnik boi się zapytać o cokolwiek z pecetologii, bo ci co nie wiedzą co to wtyk z systemem innych nazywają kretynami.

    Wtyk USB 3.0 może zawierać system operacyjny i wszystkie inne pliki mego kompuera. I mogę ten wtyk nosić wciśniety za skarpetkę jak Felek Zdankiewicz kosę.

    Spoko i szołmastgołyiwesoły!

  179. Dobrze by było gdyby powiedzenie „ciszej nad tą trumną”obowiązywało zarówno przeciwników jak i zwolenników.
    Z zakłócaniem tej ciszy nie ma nic wspólnego porównywanie dwóch postaci które działały w tym samym okresie,w tym samym obszarze,były mniej więcej z tego samego pokolenia,miały dostęp do tych samych informacji.Jednak każda z nich zrobiła z tych informacji całkiem inny użytek.Obaj byli szpiegami, nie inaczej.O obu mówi się „bohater”i o obu mówi się „zdrajca” (tyko w innych kręgach).Jeden został wygnańcem,drugi wśród wielu zaszczytów także prezydentem .
    Myślę że warto sobie zdać sprawę właśnie z tych kręgów.Tak to już jest że ta sama osoba dla jednych może być bojownikiem,bohaterem,partyzantem,żołnierzem nawet generałem a dla drugich zwykłym bandytą czy zdrajcą.

    Na inwektywy nie odpowiadam bo i po co.Po słowach widać kim jest osoba rzucająca te inwektywy (Włodek?)mniejsza z tym…

    Ale widać że temat jest gorący skoro takie emocje budzi, choć ja tylko chciałem polecić moim zdaniem dobry program w jednym z ogólnodostępnych kanałów TV :-))

  180. Staruszek pendriva zza skarpety wyjął.
    W blog wtyknął. I ostał się z odwytą szyją
    .

  181. Dawno mnie tu nie było, z gór wróciłem, nie dość, że zmordowany jak dziki pies, to jeszcze przemoczony bo deszcz mnie złapał, a tu dowiaduję się, że ‚Polacy mają w dupie orliki i autostrady’ … mniej dosadnie, zawsze to mówiłem. Jeżeli to wszystko prawda to ‚Houston, mamy problem’, panie Premierze. Na razie niewiele wiemy ale wystarczająco smakowicie, i tak;
    – ‚Sienkiewicz prosi Belkę, by NBP pomógł w finansowaniu deficytu budżetowego. Belka w zamian chce odwołania ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego i nowelizacji ustawy o banku centralnym’,

    To skandal, takie rozmowy mogą mieć miejsce oficjalnie i w gabinecie a nie w knajpie.

    – ‚Kilka miesięcy po rzekomym spotkaniu Rostowski rzeczywiście stracił tekę ministra’,

    A to, akurat dobrze.

    -Minister Sienkiewicz miał powiedzieć o projekcie Polskich Inwestycji Rozwojowych „Ch…, dupa i kamieni kupa”,

    Bardzo trafnie ale po co tak wulgarnie … a fe!, panie ministrze.

    – ‚Belka miał mówić, że przed wybuchem afery Amber Gold ostrzegał premiera przed piramidą finansową.’

    A to, coś nowego … i premier to ostrzeżenie zlekceważył ? … ciekawe!

    – ‚Sienkiewicz miał również stwierdzić: „Państwo polskie istnieje teoretycznie, praktycznie nie istnieje, dlatego że działa poszczególnymi swoimi fragmentami, nie rozumiejąc, że państwo jest całością”.’

    Z ust mi to wyjął, mówię o tym od 25 lat
    Do poniedziałku, tak wielu będzie miało ból głowy z powodu tak niewielu zdań.

    Pozdrowienia.

  182. Aha! zapomniałem, jeszcze jedno, restauracja Sowa i Przyjaciele, może zamykać VIP-roomie … żaden VIP już tam nogi nie postawi.

    Pozdrowienia.

  183. https://www.youtube.com/watch?v=7GVXPc5LP9w

    Pięknie! Pięknie! … podoba mi się ten cudowny dźwięk widelców i innych stojadeł

    Pozdrowienia.

  184. A może tytuł wpisu Gospodyni jest proroczy i zapowiada kampanię wyborczą do wcześniejszych wyborów posłów do Sejmu?

  185. Krótko mówiąc, strach iść do knajpy ze znajomymi.
    Jeszcze wezną i cię nagrają.

  186. Haszszu 14 czerwca o godz. 19:28 To skandal, takie rozmowy mogą mieć miejsce oficjalnie i w gabinecie a nie w knajpie.

    @Haszszu,

    z całym szacunkiem, a to niby dlaczego?

    Skandalem to jest, że ktoś bezkarnie podsłuchuje ministra SW i szefa NBP i tymi podsłuchami handluje. Dlaczego jeszcze nie siedzi w kiciu?

    Pozdrawiam, Nemer

  187. @Nemer
    Podpisuję się wszystkiemi ręcemi. Służby rozhulały się nad wyraz. Być może cały ten przeciek ma zapobiec reformom tych służb, które zapowiadał minister od spraw wewnętrznych. A to, że dał się nagrać… Czy on, ten minister, którego skądinąd bardzo lubię, nie nosi z sobą urządzeń, które uniemożliwiają podsłuchanie i nagrywanie rozmów prowadzonych w knajpie. Drogie, prawda, ale ministerstwo na to chyba stać.

  188. ‚nmr’
    14 czerwca o godz. 21:04

    Cyt.
    ‚Dlaczego jeszcze nie siedzi w kiciu?’

    Szanowny ‚Nemer’, dlatego, że trzeba sprawcę złapać, przeprowadzić dochodzenie, postawić zarzuty i skierować akt oskarżenia do sądu. Jest sprawą oczywistą, że sprawca (-y) podsłuchów popełnili przestępstwo, lecz w całej sprawie nie w tym rzecz. Prokuratura na pewno wszcznie dochodzenie … choć wróżę nikłe efekty, natomiast odrębnym problemem jest zachowanie podsłuchiwanych, które nie dość, że politycznie skandaliczne, to kto wie czy też nie złamano prawa. Nie ma więc znaczenia, w jaki sposób zdobyto dowody tego zachowania. Gdyby ta rozmowa odbyła się oficjalnie w biurze premiera albo prezesa NBP, nie byłoby problemu, gdyż zarówno i premier może oczekiwać od NBP współpracy jaki NBP może tej pomocy udzielić, pod warunkiem, że odbywa się to zgodnie z prawem. Również prezes NBP może oczekiwać od rządu zmiany ministra finansów, choćby po to aby ta współpraca przebiegała sprawnie. Skandalem, zaś jest to, że ma to charakter handlu w knajpie gdzie argumentem jest cel, niedopuszczenia do władzy legalnie działającej partii, niezależnie od tego jak oceniamy tą partię. Ja też uważam, że PiS nadaje się do rządzenia jak wół do karety, lecz to ja, wyborca, który na pewno nigdy na PiS nie zagłosuje, na PO zresztą też.

    Pozdrowienia.

  189. Haszszu 14 czerwca o godz. 22:41 …kto wie czy też nie złamano prawa…

    Szanowny Haszszu,
    moim zdaniem, chyba nie, ale możemy uciec się do Lex’a, i poprosić żeby nam ten problem pomógł rozstrzygnąć.
    Poza tym, jeśli prowadzenie politycznych negocjacji, pozbawionych jakiejkolwiek prywaty, w kwestii tego co widzą jako dobro czy zagrożenia dla państwa dwaj przedstawiciele konstytucyjnych organów nazywamy skandalem to ja się wypisuję. Jak te organy, np. rząd i bank centralny mają współpracować i wypracowywać konsens w sprawach finansowych akurat tu polegający na personalnej kwestii ministra finansów, stanowiska ważnego tak w rządzie jak i dla NBP, jeśli rozmowy na ten temat to SKANDAL?
    To chyba Korwin ma rację, w doopie z demokracją, bo tylko „oświecony autorytaryzm” może wyeliminować takie skandale.

    Skandal, to dla mnie będzie, jak dalej się okaże, że Belka ostrzegał premiera przed aferą finansową, w której gniazdko uwił sobie jego syn a premier w tej sprawie nic nie zrobił i pozwolił ukraińskiemu oligarsze, gangsterowi, okradać swoich współobywateli przy wykorzystaniu polskiego słupa, .

    Pozdrawiam, Nemer

  190. anumlik 14 czerwca o godz. 22:32

    @Anumlik,
    dziękuję ale zdaje mi się, że bardziej odniosłeś się do jednego z moich wpisów na En Passant, gdzie piszę o domniemanej „wojnie” miedzy szefami ABWery. Czy tak?
    Pozdrawiam, Nemer

  191. @Nemer
    „Poza tym, jeśli prowadzenie politycznych negocjacji, pozbawionych jakiejkolwiek prywaty, w kwestii tego co widzą jako dobro czy zagrożenia dla państwa dwaj przedstawiciele konstytucyjnych organów nazywamy skandalem to ja się wypisuję. Jak te organy, np. rząd i bank centralny mają współpracować i wypracowywać konsens w sprawach finansowych akurat ”

    Gdyby to była rozmowa ministra FINANSÓW z prezesem Belką, to może to co napisałeś dałoby się obronić. Niestety to była rozmowa ministra spraw wewnętrznych, który finansami państwa nie ma prawa się zajmować. Dlatego z całym szacunkiem, ale jesteś w mylnym błędzie.

  192. Haszszu
    14 czerwca o godz. 22:41
    To masz ból głowy, bo właściwie pozostaje jedynie SLD, choć oni wcześniej tez nie pokazali się z najlepszej strony jako politycy , a obecnie są partia nijaka. Na Korwina głosować to idiotyzm , na Palikota to samo, nie mówiąc już o rozbitkach po Pisie.
    Ale to zagłosowanie na SLD nie było by takie najgorsze , tylko jak spowodować by pomyślała o tym dostatecznie duża liczba wyborców by wygrało ono z PIS

  193. @ Nemer, 14 czerwca o godz. 23:48
    Przede wszystkim do tej z 14 czerwca o godz. 21:04, która pozostawała w łączności z Twoimi wypowiedziami na blogu En Passant. Twoje wypowiedzi są spójne, co dostrzegam i cenię. Jednym z powodów ujawnienia rozmowy Sienkiewicza z Belką jest wojna w ABWerze. Drugim, równie istotnym, chęć zamiecenia pod dywan sprawy „kupna” willi Kwaśniewskich przez CBA. I nie o zapisy w księdze wieczystej zapewne chodzi. Tak myślę sobie, że to nie tylko o wojnę w obrębie jednej „służby” się rozchodzi, a o wojnę pomiędzy „służbami”. A że minister od spraw wewnętrznych okazał się „de wołowa” i dał się nagrać, to inna inszość.
    Pozdrówka

  194. Wywołany do tablicy przez Nemera w celu rozstrzygniecia dylematu czy „podsłuchy Wprost” były złamaniem prawa jestem w kropce bo za mało wiem, a własciwie nie wiem kto i z jakich powodów tych nagrań dokonał, a wiedza o tym może mieć tu znaczenie rozstrzygające. Natomiast jesli załozyć, że nagrań tych dokonano „prywatnie” to raczej skłaniałbym się do poglądu, że jednak podsłuchy te i takie stanowią naruszenie prawa. Prawa do prywatności mianowicie, które przysługuje – moim zdaniem – wszystkim, także osobom pełniącym funkcje ministerialne i im równorzędne. ( Niby dlaczego Premier, minister itp. miałby nie mieć prawa do życia prywatnego i prywatnych kontaktów z ludźmi, rozmów w restauracjach także, nawet z kolegami-ministrami ? ) Wyrazem ochrony prawa do prywatności jest np. art. 17 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, którego tresć pozwolę sobie zacytować:
    1. Nikt nie może być narażony na samowolną lub bezprawną ingerencję w jego życie prywatne, rodzinne, dom czy korespondencję ani też na bezprawne zamachy na jego cześć i dobre imię.
    2. Każdy ma prawo do ochrony prawnej przed tego rodzaju ingerencjami i zamachami.

    Na gruncie krajowego porządku prawnego „prawo do prywatności” rozpisane jest na wiele zakazów zabraniających bezprawnej ingerencji w różne sfery naszego życia. Ponieważ, jak na wstępie zaznaczyłem, za mało znam szczegółów nie chciałbym „rozbierać” tego przypadku na konkretne przepisy kodeksu karnego czy innych ustaw. Natomiast w kontekście wątpliwości czy te podsłuchy mogły stanowić naruszenie prawa polskiego pozwolę sobie odesłać zainteresowanych do zapisów art.art. 31, 47 i choćby 49 obowiązującej Konstytucji. Nie cytuję ich aby nie zamulać wpisu.
    Aha. I rzecz ważna. To co powyżej jest <b moim, subiektywnym poglądem na sprawę.

  195. ‚Nemer’
    14 czerwca o godz. 23:33

    Szanowny ‚Nemer’, mamy zbyt mało informacji aby jednoznacznie przesądzić czy naruszono prawo, czy też nie – dlatego użyłem trybu przypuszczającego. Jako bezbożnik, doskonale rozumiem, i staram się stosować do słów ‚odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom’ … śmiem sadzić, że nawet lepiej niż klepiący to zdanie przy byle okazji, i dlatego też będę zadowolony jak nie doszło do przestępstwa i nie będzie potrzeby nikogo zamykać w więzieniu. Takie pragnienia pozostawiam gorliwie wierzącym, a szczególnie tym , którzy dnia bez ględzenia o wartościach i odnowie moralnej, wyobrazić sobie nie mogą. Zgadzam się również z Tobą, że z dostępnej treści nie wynika aby rozmówcy załatwiali jakieś swoje prywatne interesy. Natomiast, co już stwierdziłem, grandą i skandalem jest to, że wysocy urzędnicy państwowi, planują przedsięwzięcia, co do których nie ma jasności, czy chodzi o załatanie deficytu budżetowego, czy też bardziej, o nie dopuszczenie do władzy partii opozycyjnej, legalnie działającej. To nie jest zadanie urzędnika, nawet należącego do określonej partii. Tak może robić działacz partyjny w Sejmie … tam mogą sobie knuć, spiskować, intrygować czy nawet okładać pałami, co nie jest znów jakimś nadzwyczajnym wydarzeniem w historii parlamentaryzmu. Po to wymyślono parlament aby robiono ta tam, a nie żeby ludzie okładali się na ulicach. Urzędnik za takie czyny powinien ponieść, co najmniej odpowiedzialność polityczną lub dyscyplinarną. Obywatele nie płacą ministrowi Sienkiewiczowi i prezesowi Belce za to aby bronili ich przed PiS-em, ale za to aby byli; dobrym i sprawnym ministrem spraw wewnętrznych i dobrym i sprawnym prezesem banku narodowego. Natomiast czy PiS będzie u władzy, to zadecydują obywatele.

    Nie ulega wątpliwości, według mnie, że to premier Donald Tusk, będzie musiał odpowiedzieć na najbardziej kłopotliwe pytania i od odpowiedzi na nie, będzie zależał los jego rządu. Pierwsze, czy wiedział i wysłał z misją ministra Sienkiewicza, drugie, jak zareagował na ostrzeżenie Belki o piramidach finansowych. Tyle na podstawie tego co dotychczas ujawniono.

    Pozdrowienia.

  196. @Lex’ie,
    bardzo dziekuję za wykładnię ale widać zastosowałem zbyt niejasny „skrót myślowy” bowiem chodziło mi o to czy to PODSŁUCHIWANI złamali prawo, bo o to się nieco z Haszszu sprzeczamy, czy mamy do czynienia z „deliktem” konstytucyjnym czy nie.
    Mnie się wydaje, że nie i że rozmowy kuluarowe mogą odbywać się w knajpach.
    Pozdrawiam i przepraszam za zbyt niejasny „skrót”, Nemer

  197. Szanowny Haszszu,
    ja sobie uważam, że dużo groźniejszą bombą jest właśnie sprawa, o której Szanowny Haszszu wspominasz a mianowicie kwestii „Amber Gold”. Pozwolę sobie wkleić fragment mego wpisu jaki popełniłem u sąsiada:
    -„Pierwsza, to kwestia ?Amber Gold?. Marek Belka podaje, ze informował Premiera Donalda Tuska o piramidzie finansowej. Tylko dla polityków, prokuratury, służb specjalnych i dziennikarskich mend jest niewiadome, że Plichta to słup ukraińskiego oligarchy i gangstera ? Ihora Kolomoyskyego, który teraz planuje budować fosę, mur i zasieki na granicy z Rosją i gotów jest uczestniczyć w finansowaniu tego przedsięwzięcia. Być może za złoto i setki milionów złotych ukradzionych za pośrednictwem polskiego słupa, Marcina Plichty.
    Z podsłuchanej rozmowy wynika, że premier kłamał mówiąc, że nic nie wiedział o przekrętach Plichty i o ?OLT Express? Kolomoyskyego, w której to firmie miał fuchę jego syn. Dla mnie to niewyobrażalny skandal i sprawa wręcz kryminalna, bo jemu, czyli Tuskowi jak i Belce jako ?organom państwowym? nie wolno było udawać, że nic nie wiedzą, skoro wiedzieli i po ?powzięciu informacji? i nie uruchomili odpowiednich służb, w tym organów ścigania a mieli taki obowiązek.
    Jeśli się to potwierdzi, to wtedy Donald Tusk jest przestępcą i tyle. Szukanie dziury w całym, w jakichś zakulisowych gadkach szefa NBP z jednym z ministrów, to na tym tle śmieszne dla mnie jest i zamaże, rozmyje to co ważne. Podążacie za sforą dziennikarską, która kanalizuje sprawę i zakłada wielu z Was klapy na oczy.”

    Pozdrawiam, Nemer

  198. Nemerze,
    gwoli uzupełnienia po Twoim wyjaśnieniu.
    Nie znam treści tych podsłuchanych rozmów ( i nie mam chęci ich czytania – to tak jakbym sam podsłuchiwał ) i z tego powodu trudno mi rozpatrywać tą sprawę w kontekście deliktu konstytucyjnego. Z blogowych przywołań i cytatów sądząc raczej deliktu konstytucyjnego nie dopatrywałbym się. Podzielam tu ocenę TJ-ota zamieszczoną na blogu D. Passenta z godz.11,59. Wszak mozna w czasie prywatnych rozmów poruszać także sprawy „służbowe” i ta „służbowość” tematyki w moim przekonaniu prywatności tych/takich rozmów nie znosi. I odwrotnie; właśnie wiele spraw „służbowych” załatawia się drogą prywatnych kontaktów i rozmów. Chociaż rozmowy takie, ujawnione i zależnie od ich treści – mogą dla rozmówców nieść b. przykre konsekwencje, to jednak upatrywanie w nich konstytucyjnej deliktowości byłoby przesadą.
    Natomiast – przyznaję – zbulwesowała mnie ocena państwa, rządu i rządzenia państwem w przywoływanej i cytowanej na blogach wypowiedzi (nawet prywatnej ) min. Sienkiewicza. Abstrahując czy słuszna to ocena czy nie – minister, który tak ocenia dokonania rządu, którego jest członkiem ( a więc i swoja „robotę” ) i państwa, którego ważnym odcinkiem działalności zarządza – powinien stracić fuchę. Dla zasady ! I szybko.
    PS. To też mój subiektywny pogląd.

  199. W celu uzupełnienia treści mojego poprzedniego wpisu i tego co napisał ‚Lex’. Jeżeli chodzi o podsłuch to jest oczywiste naruszenie prawa. Pozostaje tylko kwestia kwalifikacji, a to zależy kto to zrobił, w jakim celu i w jaki sposób znalazł się ten materiał w rękach dziennikarzy. Może więc to być, tylko naruszenie dóbr osobistych a w wypadku jakichś ‚spisków’ ,można brać pod uwagę nawet art. 128 kk, szczególnie paragraf 2 mówiący o przygotowaniu do usunięcia przemocą konstytucyjnych władz. Oczywiście wiedza jest zbyt mała aby przesądzać o czymkolwiek, wskazuję tylko jaki może być rozrzut kwalifikacji.

    Jeżeli chodzi o prezesa NBP Marka Belkę to aby mówić o jakiejkolwiek odpowiedzialności należałoby odpowiedzieć sobie na pytania; po pierwsze, czy Marek Belka stawiając warunek zmiany na stanowisku ministra finansów przekroczył uprawnienia prezesa NBP, nałożone art. 227 Konstytucji, po drugie, czy Marek Belka uczestnicząc w tym ‚handlu’ pomagał partii rządzącej, czym naruszyłby zasadę apolityczności prezesa NBP, zawartą w art. 227 par. 4 Konstytucji. Uważam, że wiedza nasza jest zbyt mała aby jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania.

    Pozdrowienia.

  200. O „bohaterach” afery podsłuchowej Wprost.
    O mojej ocenie enuncjacji min. Sienkiewicza już pisałem.
    Pewien kłopot mam z Prezesem NBP p. Belką. Gdyby nie doszło do dymisji min. Rostowskiego wypowiedź Prezesa Belki możnaby kwalifikować jako jego osobisty pogląd. Kontrowersyjny ale jednak i tylko – pogląd. Ale do wymiany Ministra Finansów doszło. A to zmienia obraz rzeczy i wpływać może na jego ocenę. Smrodkiem w takim zbiegu faktów i okoliczności „zaleciało” i to porządnym. Sęk w tym, że Prezes NBP jest praktycznie – w trakcie swojej kadencji – nieusuwalny.
    No, chyba, że weźmie odpowiedzialnosć za to co zostało ujawnione i sam poda się do dymisji.
    Jakby nie oceniać a oceniać można różnie ( w kategoriach prawno-karnych czy konstytucyjnych ) – fakt pozostaje faktem: mamy do czynienia z bardzo poważnym kryzysem politycznym na szczeblu rządowym. Nawet jeśli Premier Tusk sprawę „zamiecie” to Platforma jej konsekwencje polityczne poniesie. Czy już, wkrótce ( dymisja rządu ) – wątpię. Ktos wobec polityków Platformy użył określenia- „teflonowi” (nic do nich nie „przylega”).
    Teflon też się zużywa.

  201. Szanowny ‚Lex’, jak na pewno wiesz przy ocenie tego typu spraw bardzo często decydują niuanse. Przeczytałem uważnie stenogram rozmowy i z niej wynika, że sprawę Rostowskiego pierwszy podniósł nie Belka tylko Sienkiewicz mówiąc; ‚Ja się boję w tej sytuacji jednej rzeczy, że na to wszystko kolega Rostowski mówił: „w życiu!”.’ Belka w odpowiedzi, nie stawia warunku odwołania tylko mówi; ‚Po pierwsze ja bym chciał mieć partnera, który się nazywa Prezes Rady Ministrów, a nie Minister Finansów.’ Następnie wymieniaj poglądy o stanowisku Rady Polityki Pieniężnej i dopiero wówczas Belka mówi o odwołaniu Rostowskiego. Ta kolejność wypowiedzi dopuszcza myśl, że pomysł odwołania Rostowskiego mógł zrodzić się wcześniej i to po stronie rządu. Na podstawie tych ujawnionych fragmentach, według mnie, nie można ustalić; co konkretnie każdy z nich miał na myśli i kto w rzeczywistości wyszedł z propozycją odwołania Rostowskiego. Potrzebny byłby cały stenogram … oraz, oczywiście wyjaśnienia obu panów, którzy w tym momencie chyba byli już po kilku kielichach. Zgadzam się jednak, że fakt odwołania później Rostowskiego nadaje sprawie niezbyt przyjemny ‚zapaszek’.

    Pozdrowienia

  202. http://nbp.pl/home.aspx?f=/aktualnosci/wiadomosci_2014/komunikat_2014-06-15.html

    To wiele wyjaśnia. Przynajmniej w sprawie odwołania Rostowskiego i zmiany ustawy o NBP.

    Pozdrowienia

  203. Z dwugodzinnego biesiadowania wybrano osmiominutowy fragment.

    W jakim celu?

    Politycy to nie eremici.
    Zresztą, eremici byliby raczej niewybieralni w demokracji.
    Panowie zrobili burzę mózgów, za którą zdaje się poniosą odpowiedzialność.
    Czy zasadnie?
    To już całkiem inna historia.

  204. Było tak przyjemnie
    i przyszedł Mariusz.
    Przyznać mu należy rację gdy pisze że nie każdemu przydarzyło się urodzić w domu o poglądach niezatęchłych.
    Wiemy dzięki temu czemu zaraz tu na blogu ”zapachniało” naftaliną.
    Współczujemy Ci.
    A co do tego kto bohater – to Ci powiem – to ten co oszczędził nam hekatomby krwi a nie ten co wskazywał gdzie będzie najwięcej polskich zwłok.
    bez uklonów

  205. Widzisz Zezowaty…Przyszedłem i niedługo odejdę bo towarzystwo zbyt lewicujące/lewitujące jak dla mnie .Na koniec Ci powiem że to jak się nazwałeś nie jest bez znaczenia.To obraz twej zezowatej duszy i zezowatych poglądów.Nie ma powodu byś mi współczuł.Z tą naftaliną to chyba nie trafiłeś bo zapachniało nią nie tylko na blogu ale i w całym kraju.Ale to nie ja:-)))Ja nie mam ani takiej mocy ani powodu by przyspieszać co nieuniknione.Co do bohaterstwa to nie przekonałeś mnie i sprawa nie jest taka prosta i oczywista.Ja osobiście w sprawie w której upatrujesz bohaterstwa mam bardzo ambiwalentne odczucia.Jest taka sprawa w której nie mam odczuć ambiwalentnych a wiele mówi o „bohaterze” http://pl.wikipedia.org/wiki/Dionizy_Biela%C5%84ski
    Żegnam , bez odbioru.
    Ps.Wszedłem tu gdy zauważyłem że p.Janina zaczyna uprawiać dziennikarstwo nagonkowe -co z racji tego że zawsze z żoną lubiliśmy słuchać prowadzonych przez nią programów porannych w TOKFM trochę mnie zmartwiło.Potem podałem wam tytuł wg,mnie dobrego programu informacyjno publicystycznego w telewizji która jest pewną przeciwwagą dla mainstreamu.Po to tylko byście przewietrzyli sobie czachy troszkę bo wydawało mi się że towarzystwo nieco skapcaniałe się tu zebrało .Kto skorzysta ten będzie miał szersze spojrzenie a kto nie jego sprawa.
    Spadam stąd bo nie chcę stetryczeć z Wami.
    Pa bez żalu

  206. zezowaty
    Obecność Mariusza jedynie rozbudziła trochę tutejsze towarzystwo.
    I chwała mu za to, bo pani Gospodarz, która regularnie olewa swoich Gości od jakiegoś czasu, sprowadza tylko drzemkę w najlepszym razie.

  207. Dzień Dobry

  208. Cierpliwość popłaca .Przeczytałem ostatni komentarz @Mariusza , ( Pytanie po latach , to Ty ten blogowicz urodzony w Czestochowie ?) i mając czas bom lekko kontuzjowany , szukam tego źrodła Krynicznej wiedzy Mariusza i ….mam
    To telewizja TRWAM i jej „Polski punkt widzenia ”
    Siedź ,ogladaj ale nie obrażaj innych ,choć ” Medalikorze ” są znani ztego ,tylko wyjdą ze światyni, tylko im teatralny uścisk „znak pokoju ” minie to już potrafia byc takimi jak Ty ., Twoj Idol Jezus napewno nie był prawicowcem ,napewno !

  209. Waldemarze!
    Jaka przyczyna jest powodem twojej kontuzji?
    Bardzo bolało?

    Z tym znakiem pokoju to jest tak, że trzeba uważać obok kogo się stanęło, żeby się nie narazić na to, że ktoś zrobi fotkę i masz przechlapane na całe lata pozostałe ci do życia.
    Należy zachować czujność klasową!

  210. Mariuszowi
    Piszesz że masz żonę – więc współczujemy i Jej.
    A Ty już tyle razy odchodziłeś i stale wracasz .
    Piszesz ze będziesz spadał – więc spadaj.
    Nikt Ci nie broni – szczęśliwej drogi- do dna jeszcze kawałek.

  211. Sławku – jesteśmy z tobą w ten trudny dla ciebie czas.

  212. Jestem po lekturze „Wprost” i po wysłuchaniu Donalda Tuska oraz spacerze po Równi Krupowej Dolnej i Górnej, zrobionym w międzyczasie w celu zdyscyplinowania umysłu. Mam satysfakcję, że w dotychczasowych komentarzach zachowałem wstrzemięźliwość co do oceny prawnej zachowania ministra Bartłomieja Sienkiewicza oraz prezesa Marka Belki … intuicyjnie czułem, że zachowań naruszenia prawa tam nie było i obszerny tekst i stenogram we w ‚Wprost’ mnie o tym przekonał a dodatkowo utwierdziło przedstawione przez Premiera kalendarium zdarzeń co do powstania projektu ustawy i procesu odwoływania Rostowskiego. Jednocześnie nie zmieniam zdania, że wątek dotyczący niedopuszczenia PiS-u do władzy, który jest istotnym elementem argumentów Sienkiewicza nadaje tej rozmowie charakter dwuznaczny aczkolwiek nie na tyle aby odwoływać rząd co proponuje, jak zwykle niezawodny i przewidywalny jak smak zjełczałego andrutu, Jarosław Kaczyński.

    Aby nie było za słodko, nie zmieniam swojego krytycznego stosunku do Donalda Tuska i jego kamandy, mimo uznania za logiczną, spójną i przekonywującą konferencję prasową. Natomiast w stosownym czasie, po przemyśleniu i mam nadzieję po przeczytaniu, w końcu, komentarza naszej znakomitej Gospodyni, chciałbym w świetle tej, trochę takiej sobie afery, napisać o tandeciarstwie naszego życia politycznego. Czytając tekst we ‚Wprost’ to się i uśmiałem i wściekłem a nawet miałem sympatię do obu rozmówców. Pozwolę sobie zacytowć drobny tekst;

    ‚Głównym daniem mają być policzki, ogony wołowe oraz ośmiornica. Po krótkiej naradzie i stwierdzeniach, że wino do śledzia nie pasuje, zapada decyzja co do trunku. – Sześć wódeczek – ordynuje Sienkiewicz. To na początek. Po dwa kieliszki na głowę.’

    Piękne i cudowne … a mówią, że Polacy nie potrafią się dogadać … a tu taka zgodność poglądów. Co za podłe i krzywdzące insynuacje.

    Pozdrowienia.

  213. @Waldemar

    Ja rzep czepialski w ramach oksymorowania upraszam namolnie nakomarowo: uzgodnij proszę z naszą polonistą czy gości nas excellent Host, czy też excellent Hostess?

    I co ta polonista piła do obiadu?
    Bartłomiej coś dolał mu do kompotu, a ona wypił?

    Grodzka.

    Nie chodź tą ulicą mój miła.
    Weszłaś na Plac Dominikański, a wyszedłeś z Placu Wszyskich Świętych.

    Sprawa jest do wyjaśnienia:

    http://www.faktykaliskie.pl/dlaczego-podrabiaja-andruty-kaliskie

    Ten blog jest nijakim obojniakiem: sam się zapładnia!

  214. @Haszczu
    „Premiera kalendarium zdarzeń co do powstania projektu ustawy i procesu odwoływania Rostowskiego”

    A zweryfikowałeś ten kalendarz? Zajrzałeś na strony RCL, sprawdziłeś jak się zmieniał w czasie tekst projektu?

  215. Już wywietrzała naftalina
    więc może by tak wrócić do do spraw bardziej realnych.
    Swoje uwagi co do ”taśm” zostawiłem na blogu P. Kowalczyka i mają się chyba tam dobrze.
    Mnie również nosiło przez ostatnie półwiecze po Dolnośląskich Krainach gdzie przyjechałem na rok,
    Zeszło jednak tych latek parędziesiąt a ostatnio miałem okazję zobaczyć WROCŁAW GŁÓWNY w pełnej krasie .
    No tak , coś się pozmieniało.
    – piwa ciemnego już się w jadłodajni nie dostanie // a upały wiecie jakie były//
    – jest czyściej i równiej niż dawniej bywało
    – podobno podczas deszczu nadal zacieka, a poza tym – EUROPA.
    Wiecie co mnie jednak zastanowiło w tej JEWROPIE ?
    brak pewnego napisu czy tez może znaku.
    Wszędzie , gdzie zdarzało mi się bywać najbardziej widoczny był znak taki trójkąt – dla panów lub kółeczko dla dam.
    Widać go było z kilometra i każdego miejsca.
    Ale nie we Wrocławiu.
    Zdziwiony tym , po kilkuminutowej wędrówce znalazłem to wstydliwe miejsce w zakątku nieoznakowanym.
    Zapytałem panią obsługującą CZEMU SIE TAK MASKUJĄ
    Odpowiedż trochę mnie zdziwiła .
    Szef dworca nie życzy sobie takich elementów wystroju.
    Wypowiedż potwierdziła pani z informacji.
    Uważam ze szefowi należy się złożyć ”wyrazy uznania ” na przykład na wycieraczce przed jego biurem – można też poprosić o papier.
    Będzie wiedział że ludziom czasem jednak się śpieszy.
    Mnie co prawda czasu zabrakło na realizację ale znając Wrocławiaków ……
    ukłony

  216. Wypada przeprosić
    We wpisie powyżej napisałem ze o aferze tąśm i podsłuchów przedstawiłem swoją własną odpowiedż na pytanie
    DLACZEGO TERAZ.
    Powtórzę w skrócie moje // pewnie bardzo schematycznie ujęte podejrzenia//.
    Ten wątek nigdzie nie był dotychczas omawiany więc albo kosmiczna bzdura – albo coś w tym jest.
    Więc do rzeczy.
    Rząd a więc i jego Premier mają sporo kłopotów bo to i Ukraina i wybory do Parlamentu Europejskiego no- sumienie ruszyło lekarzy a i prawnicy w szczególności komornicy przypomnieli sobie o Bożych zamiarach ,no i kanonizacja była więc jest pretekst by wyszczególnić
    swe ”życzenia finansowe”.
    Chodzi po prostu o PIENIĄŻKI KOCHANE.
    Wiadomo że im przeciwnikowi sprawi się więcej kłopotów tym będzie on pokorniejszy.
    Pieniążki z Komisji Majątkowej już się rozmyły trzeba szukać nowych żródełek. a takie jest pod ręką.
    To procent od Państwa za Konkordat i przyległości.
    Rząd proponował 3% co spotkało się z oburzeniem , ba obrazą KK.
    Nie wystarcza im również 5%.
    Mało
    Kto wie czy wystarczyła by dziesięcina ,
    a jaki to ma związek z taśmami , podsłuchami i kłopotami ??
    moim zdaniem bardzo prosty – im jesteś słabszy tym pokorniejszy i MUSISZ ZGODZIĆ SIĘ NA NASZE ŻĄDANIA.
    Przy okazji można też podłożyć petardę pod Belkę i służby specjalne.
    Proste ? jak ogórek.
    Kto ma żądania realizować ?
    Oczywiście WŁADZA , mniejsza o to OBECNA czy PRZYSZŁA.
    Obecna nigdy nie była mile widziana a przyszła musi pamiętać ze
    za poparcie z ambon trzeba hojnie się zrewanżować.
    Czy moje przypuszczenia mają rację bytu ???
    Nie wiem , ale u p Kowalczyka nie użyłem słów wulgarnych a jednak
    wcięło .
    Jak będzie tutaj ?? no cóż zobaczymy
    ukłony

  217. ‚fidelio’
    16 czerwca o godz. 23:51
    Cyt.
    ‚A zweryfikowałeś ten kalendarz?’

    Szanowny ‚fidelio’, nie i nie mam najmniejszego zamiaru go weryfikować … zostawiam to innym. Napisałem, wydaje się dość precyzyjnie, że materiał całościowy opublikowany przez ‚Wprost” nie daje podstaw do sądu, że naruszone zostało prawo, co intuicyjnie przypuszczałem, już wcześniej, po pierwszej szczątkowej publikacji. Jestem człowiekiem dobrej wiary a więc uważam, że ludzie na ogół nie oszukują nie kłamią i są szczerzy w sprawach ważnych. Uważam, że taka strategia relacji z innymi, jest korzystniejsza od strategi podejrzliwości … o wszystko co złe i najgorsze. Ludzie jednak działają też wedle tej strategi, czego wzory i przykłady mamy i w życiu codziennym jak i jaskrawo widoczne, w polityce, choćby Ziobro, Macierewicz, Kamiński i moglibyśmy długo wymieniać. Stąd, słuchając Donalda Tuska ograniczyłem się tylko i wyłącznie do warstwy logicznej jego wypowiedzi i uznałem, że była ona spójna i przekonywująca a co najważniejsze przytoczone argumenty były weryfikowalne, a sadząc po Twoim zapytaniu, dla Ciebie również. Ta weryfikowalność siłą rzeczy obliguje do prawdomówności i mam nadzieję, że Donald Tusk zdaje sobie z tego sprawę, tym bardziej, że sam polecił ministrowi Mateuszowi Szczurkowi przedstawić pełną informację na temat procesu przygotowania projektu ustawy o NBP. Sądzę, że jeden i drugi mają świadomość, że ustalenia inne niż słowa Premiera wypowiedziane publicznie, będą rujnujące.

    Ja nie należę do wielbicieli Donalda Tuska, wprost przeciwnie jest moim ulubionym celem krytyki wszelakiej, co sprawami mi zawsze dużo satysfakcji radości, ale wówczas gdy są rzetelne powody wynikłe z moich przekonań politycznych. Donald Tusk jest nie moim premierem mojego kraju i jak teraz go nie lubię tak chciałbym, go lubić jak przestanie być premierem.

    Pozdrowienia.

  218. @haszczu
    „http://niezalezna.pl/56454-transakcja-wiazana-zobacz-jak-zmieniano-ustawe-o-nbp”

  219. Szanowny ‚fidelio’, informacje niezaleznej. pl są spóźnione, co najmniej o 24 godziny … wczoraj dokładnie to samo podawała GW. Dzisiaj, minister Mateusz Szczurek jednoznacznie stwierdził, że zapisy dotyczące kupna i sprzedaży papierów wartościowych poza operacjami otwartego rynku były od samego początku ustawy, a więc ode lutego 2013 roku. Dziwne byłoby to, gdyby ich nie było, dlatego, że w tym celu zamierzono nowelizować ustawę. Nie nowelizuje się dla samej nowelizacji, tylko w jakimś celu a tym celem było kupno na rynku pierwotnym i rotacja RPP. Jeżeli prace rozpoczęto w lutym to jest oczywiste, że już w lutym główne problemy nowelizacji musiały być przedmiotem prac.

    Pozdrowienia.

  220. NIK wydaje oświadczenie że nie zajmuje się sprawami podmiotów prywatnych, a pan prezes NIK spotyka się z prywatnym biznesmenem i co prawda tego biznesmena zastrzeżenia uważa za domniemane i subiektywne ale o jego problemach poinformuje inne właściwe urzędy. Ot taki jest miły i uczynny. Kolejny zatroskany o kraj. Jak te chłopaki (a może się okazać że i dziewczyny) ciężko dla Ojczyzny pracują. a jeszcze inni wtykają im szpilki – to nie ludzie to wilki.

  221. Pozdrawiam na czarno

  222. Pozytywne skutki afery … takiej sobie, taśmowej, czyli stołeczna prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, przez prof. Bogdana Chazana. Jaki związek z ‚taśmami’? Wniosek złożyło SLD. Gdyby nie ognisko ‚taśmowe’ rozpalone pod drogocennym tyłkiem pana Premiera i jego kamandy, to SLD mogłoby pisać na Berdyczów. Tak trzymać i nie po poszczać i wyciągać następne sprawy póki Platforma znów w piórka nie obrośnie i nie odbędzie rekolekcji w Tyńcu albo Łagiewnikach.

    Pozdrowienia.

  223. JANKO RATUJ !!!!!!
    Donald

  224. Wycofałem się faktycznie z blogów, zbyt jestem zapracowany. Ale wczoraj zrobiłem sobie wolne i postanowiłem chociaż kilka słów napisać na temat podsłuchu i piłkarzy. Ja ze swej strony jestem oburzony, że ktokolwiek rozpatruje słowa, które padły w prywatnej rozmowie. Dowody zdobyte w wyniku przestępstwa nie mogą być użyte w sprawie. Więcej na mojej stronie po naciśnięciu nicku.

  225. Ch** dupa i kamieni kupa – co Pani na to? Skrót myślowy?

  226. W POLITYCE napisała Pani :
    „Sejmowa niespodzianka, która stała się dniem wielkiego triumfu PiS i bolesną porażką Platformy, dość dobrze pokazuje, jak(nie) następuje rozliczanie IV RP.Rozliczanie , które dla wyborców PO jest jednym ze świadectw partyjnej wiarygodności.”
    Tchórzostwo, lenistwo, wspólnota poglądów, nieudolność ( poza obsadzaniem synekur) – to są przyczyny dla których rozliczanie IV RP tak wygląda. A odpowiedzialność spoczywa na Tusku, dla którego wrogiem jest Schetyna, a JK kolegą z konspiry.
    Cieszę się ,że tylko w 2007 r. glosowałem na PO. A nie wierzyłem Br. Łagowskiemu, że PO i PiS to bliskie sobie partie.

  227. ‚Torlin’
    19 czerwca o godz. 8:31
    Cyt.
    ‚ Ja ze swej strony jestem oburzony, że ktokolwiek rozpatruje słowa, które padły w prywatnej rozmowie.’

    Szanowny ‚Torlin’, oburzony możesz być, ale nie masz racji. Dwie ważne persony państwowe dyskutują na ważne tematy dotyczące państwa. Rozmowa jest prywatna, ale w sposób przestępczy podsłuchana, jest upubliczniona i w oczywisty sposób staje się przedmiotem dyskusji, gdyż treść dotyczy nas wszystkich. Jest to zjawisko społeczne i obiektywne w każdej zbiorowości ludzkiej. Ludzie mają prawo dyskutować to jest sens bycia człowiekiem, nie można się zamknąć przed informacją tylko dlatego, że ona się nam nie podoba czy też sposób jej uzyskania był moralnie naganny. Natomiast społeczeństwo wypracowało sobie procedury jak to ma się odbywać i dlatego dyskutując nad treścią, ścigamy sprawców.

    Pozdrowienia.

  228. Haszszu
    19 czerwca o godz. 15:38
    Najsmutniejsze jest to, że ogromna liczba redaktorów politycznych robi histerię i nakręca ludzi by uwierzyli, że te wypowiedzi to straszne zagrożenie dla kraju. Tymczasem jak się je logicznie przeanalizuje nie tylko że nie mają znamion przestępstwa to na dodatek przypominają takie polskie rozmowy przy wódeczce gdzie utyskuje się na to, że nie idzie tak jakbyśmy chcieli i źle się dzieje. Sienkiewicz na pretensje do Tuska za nieskuteczność i wyraża obawę, że jak gospodarka kiepsko będzie szła to PiS wygra i położy gospodarkę z kretesem. Belka mówi, że na to by gospodarkę ruszyć to on ma sposób , ale przeszkadza mu w realizacji RPP i Rostowski.
    Nowak natomiast płacze, że dobrała się do jego rodziny skarbówka i z powodu bałaganu w papierach jakie ma może mieć kłopoty, a na dokładkę żona jego boi się, że mogą ją wsadzić bo też coś nachachmęciła by nie płacić skarbówce. Kolega pociesza go itd
    Żadna korupcja ,żadne przestępstwa (takich spraw jest tysiące głównie z winy głupoty i pazerności ludzi)
    Redaktorzy robią z igły widły co może doprowadzić do katastrofalnych wyborów w przyszłości.
    Przestępstwem jest opublikowanie podsłuchów i nadanie temu rangi katastrofy państwowej.

  229. ‚maciek.g’
    19 czerwca o godz. 18:14

    Szanowny ‚maciek.g’, ja też obserwuję to co się dzieje z wielkim zażenowaniem. Zawsze należałem do krytyków Donalda Tuska, on i Platforma to dla mnie przeciwnicy polityczni i ideologiczni, ale nie zależy mi na tym aby jakaś banda troglodytów politycznych zatłukła go w ogólnopolskim ‚mordobiciu’. Ma przegrać koncepcja polityczna państwa neoliberalnego, ma przegrać koncepcja IV Rzeczpospolitej, z którą Donald Tusk nie zerwał a kontynuował jej trwanie i niestety ją umacniał. Teraz poznaje jej ‚uroki’, bo to co się dzieje, to właśnie jest IV Rzeczpospolita. Jeżeli się nie przerwie tego szaleństwa to nie ma mowy o normalnym państwie. Kryzysy to ma być wyjątek a nie reguła; tak załatwiono dwukrotnie Cimoszewicza, tak załatwiono Millera a jeszcze wcześniej to było od kryzysu do kryzysu. Społeczeństwo ma być sędzią, a nie jakieś ‚ludziki’ z taśmami. Pytanie; kto za tym stoi? … czy zatroskany obywatel? … wątpię, czy grupa ‚tłustych misiów’? … możliwe, czy hochsztapler zainteresowany kasą? … niewykluczone, a może jakiś wywiad? … trzeba i to brać pod uwagę. Dlatego powściągliwość jest pożądana i ze strony polityków ale i ze strony dziennikarzy. To co niektórzy dziennikarze prezentowali na konferencjach prasowych Tuska i Seremeta, to odniosłem wrażenie, że mam do czynienia z jakimiś niegramotnymi jełopami którzy nie potrafią sklecić poprawnego logicznie pytania i nie rozumieją co Tusk i Seremet do nich mówią. Powściągliwość nie wyklucza krytyki … tyle, że wymaga klasy a nie tandeciarstwa.

    Już pisałem w poprzednich postach, że w podsłuchanej rozmowie, ani Sienkiewicz, ani Belka, według mojej skromnej oceny nie złamali prawa, aczkolwiek fakt wystąpienia tam wątku o niedopuszczenia do władzy PiS-u, może sprawiać takie wrażenie. Natomiast obaj powiedzieli o państwie polskim dużo prawdy i to prawdy wstydliwej i o tym powinna być dyskusja, a nie o tym jak za tą prawdę należy im dokopać.

    Pozdrowienia.

  230. @maciek.g
    19 czerwca o godz. 18:14

    ***Redaktorzy robią z igły widły co może doprowadzić do katastrofalnych wyborów w przyszłości.
    Przestępstwem jest opublikowanie podsłuchów i nadanie temu rangi katastrofy państwowej.***

    Jestem dokładnie tego samego zdania, ale nie tylko w publikowaniu widzę przestępstwo, ale w nielegalnym nagrywaniu i współpracy mafijnej dwóch przestępców.
    Ci Dwaj przestśępcy ? nagrywacz i redaktor ? pwinni być ukarani i to z całą surowością.
    Ci przestępcy i kretyni przywołują jako przykład wolności słowa aferę Watergate i szlachetnych dziennikarzy śledczych. Chyba nie widzieli znakomitego filmu. Żadna z rewelacji, uzyskana od anonimowych informatorów nie została podana do publicznej wiadomości bez dogłębnego sprawdzenia źródła. Nasze diennikarzyny to ch..e w porównaniu z przywołanymi do obrony przed wymiarem sprawiedliwości kolegami amerykańskimi. Tamci to byli profesjonaliści i działali zgodnie z prawem. Nasze „sku…syny, hieny dziennikarskie, pewnie zakupiły efekt przestępstwa innych sk…., spodziewając się zysków z poczytności pisma i możliwości „dopierd…” itd. komuś, być może za jakieś obiecane lub spodziewane profity ze strony wrogów premiera. Na takich fachowców pluję lub mam chęć wymiotowania.
    Krzyczą o kneblowaniu ust cudownym, uczciwym dziennikarzom, a nie wiedzą na czym uczciwość polega. Gdyby naprawdę działali jak Dustin Hofman z kolegą, to poszliby z pełnym nagraniem do podsłuchanych nielegalnie, aby ich ostrzec, a nie spowodować destabilizację sytuacji politycznej szumem nad takimi gównianymi bredzeniami zapitych ważniaków. Mogliby też poinformować premiera o dziwnych, nadobowiązkowych działaniach ministra. Nie takie negocjacje bywają we władzach wszystkich państw, takie przetargi bez zasad i nikt nie płacze z tego powodu. Jeśli propozycje ministra i warunki postawione przez Belkę nie były na rękę Tuskowi, wtedy mógł ich ustawić, jeśli ma na nich wpływ. Na ministra ma, na prezesa banku być może przyszłościowo też.

    Jeszcze odnośnie Watergate. Tam karę ponieśli podsłuchiwacze i ich mocodawcy, a w Polsce mają kłopoty podsłuchiwani. Gdzie tu analogia? Tam poleciał Nixon, a tu chce się ukatrupić politycznie Tuska, co za naród!!!

    Przechodzę teraz do sprawy ? rzekomej afery ? wejścia żałosnego i nieudacznego „ABC” do redakcji w celu zabezpieczenia dowodów przestępstwa. Pan redaktor wiedział bardzo dobrze, że trzyma dowody przestępstwa i że sam jest przestępcą. Nie znam uprawnień prokuratora i ABW lub CBŚ czy innej cholery, ale logika pokazuje (widać to w amerykańskich filmach), że w przypadku obawy o zniszczenie dowodów mogą działać szybko, niekonwencjonalnie. Być może uzupełnią procedury sądowe później. W tym duchu się zresztą wypowiedział prokurator generalny.
    Szanowny pan redaktor zażartował okrutnie i życzył sobie, aby sąd w normalnym trybie (tzn. 2- 3 lata) orzekł, że można zabrać dowody przestępstwa. W międzyczasie dowody się albo zgubią?, albo zniszczy je pożar lub burza magnetyczna dzięki aktywności Słońca, albo noga redaktora ? przypomnijmy sobie służbowy laptop Ziobry.

    Jest coś a propos, co powinno przekonać nawet wszystkich zarażonych wiarą smoleńską – przedziwna historia awarii rejestratora ekranu radaru wieży kontrolnej, jedynego dowodu na ewentualną kiepską pracę kontrolerów. Na początku Klich mówił, że są te taśmy, tytlko nie chcą mu je pokazać, a kilka dni później okazało się, że ich nie ma, bo rejestrator dokładnie popsuł się przed upadkiem samolotu.

    To samo działoby się z taśmami z podsłuchu i pewnie i tak ulegną przypadkowemu zniszczeniu (lub drobnej modyfikacji) ? bez winy redakcji, bo to durne ABC nawet nie potrafiło załatwić takiej prostej sprawy, a smród zostanie.

    Faktycznie wniosek jest jeden ? Polska nie jest „teoretycznym państwem”, ale państwem „dzikim” i słabym, a właściwie całkiem do dupy, dzięki brakowi tzw. „balls” u rządzących. Tu przyznaję rację Miro, „autorowi Potopu” i Kaczyńskiemu. Niestety nie widzę w odwodach polityków, których mógłbym posądzić o uczciwość i poświęcenie się dla całego narodu, wszędzie tylko kolesiostwo, układziki, korupcja i afery.

  231. Errata

    Przepraszam za znaki zapytania zamiast inmnych znaków. Formatowałem dyskii wprowadziłem wszystkie programy użyteczne od nowa i w Wordzie widać nie ustawiłem dobrze parametrów, a wynik widzę dopiero za późno.

  232. Antonius
    19 czerwca o godz. 20:52
    Nie szkodzi daje się czytać. Zgadzam się, że obecne Państwo Polskie jest bardzo słabe , bo nie egzekwuje skutecznie prawa które samo ustanowiło. Jak może być tak kuriozalna akcja jak ta ABW we Wprost.
    Wałęsa dobrze to spuentował ?Weszli po to, żeby wyjść. Co to za wejście??
    Pisałem już że wielu ludziom w tym na wysokich funkcjach państwowych wolność myli się z samowolą, a to może doprowadzić do katastrofy.
    Tu masz link do blogu Passenta gdzie Ortegowi napisałem o obecnej polityce polskiej

    http://passent.blog.polityka.pl/2014/06/15/afera-tasmowa-mleko-sie-rozlalo/#comment-535271

  233. ‚Antonius’
    19 czerwca o godz. 20:46
    Cyt.
    ‚Tam karę ponieśli podsłuchiwacze i ich mocodawcy, a w Polsce mają kłopoty podsłuchiwani.’

    Szanowny ‚Antonius’, bardzo trafnie ująłeś ironię sytuacji. Bartłomiej Sienkiewicz i Marek Belka są ofiarą przestępstwa, ich dobro, prawo do prywatności jest chronione prawem, przestępstwa sami nie popełnili i z ofiary stali się oskarżonymi. To tak jakby zgwałconej dziewczynie powiedzieć jesteś winna bo ubrałaś się zbyt kusą spódniczkę i wyzywająco wyglądałaś.
    Niestety ale od strony logicznej tak to wygląda.

    Pozdrowienia.

  234. Szanowny Haszszu,
    ciekawe o jakich skutkach podrzucenia innym „pogułki gwałtu” jeszcze się dowiemy skoro profesorowi Chazanowi …. uups, pardon, Latkowskiemu udało się zapobiec dokonania aborcji przez agentów ABWery, co to zgubili walizkę z narzędziami.
    Pozdrawiam, Nemer

  235. Wizyta prokuratorów
    Oglądając j słuchając tego co działo się w redakcji wprost //specjalnie małą// dochodzę do wniosku że wysłano // nie wiem czy nie celowo//
    najgłupszych funkcjonariuszy przebranych w mundury służbowe.
    Kiedyś widziałem jak do sprawdzenia czemu komputer nie działa zjawił się elektryk z próbówka ”żarówką z dwoma kabelkami ” do badania
    czy tyn prund jest czy go nima.
    Skutek był podobny – może to było działanie PROFESJONALNE wysłać głupiego .
    Być może jest to TEN WKŁAD w budowę nowego porządku prawnego – jak to było ?
    T K M – chyba podobnie.
    Przypomina się Blida , Cimoszewicz a i parę innych analogii znależć
    można bez wysiłku.
    ukłony

  236. Pani Jan INO proszę o kolejny pościk , bo czekam , czekam i nie moge się doczekać …

  237. Dzisiaj, minister sprawiedliwości Marek Biernacki w asyście Michała Królikowskiego, oblata benedyktyńskiego i pełniącego niewątpliwie zaszczytną i absorbującą funkcję członka Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych, rzuconego na odcinek sprawiedliwości w randze podsekretarza stanu, powiedział od siebie i ustami asysty, że działania prokuratorów i funkcjonariuszy ABW podobne było do ‚akcji straży miejskiej’ i dodał, że stanowisko resortu wobec akcji jest ‚bardzo krytyczne’.
    Tłumacząc na obecnie obowiązujący język ‚Very Important Person’, IV Rzeczpospolitej, znaczyło to mniej więcej, że działania prokuratury ‚to ch?j, d?a i kamieni kupa’.

    Również dzisiaj prokuratura generalna w odpowiedzi oświadczyła, że ‚taki komunikat napawa nas smutkiem’, co w języku ‚Very Important Person’, IV Rzeczpospolitej, znaczy mniej więcej, ‚spadajcie na drzewo ch…je’.

    Ja się nie dziwię, że prokuratorzy są w głębokim smutku … ja też bym był, gdybym usłyszał ministra sprawiedliwości z asystą będącą warunkiem ‚condicio sine qua non’ funkcjonowania urzędnika IV Rzeczpospolitej.

    Pozdrowienia.

  238. W Polsce nie można wieczorem spokojnie wypić piwa. Już byłem w ogródku, już witałem się z gąską czyli z kufelkiem gdy zachciało mi się jeszcze sprawdzić serwis Google, a tam politycy prawicy i członkowie radykalnych organizacji społecznych i religijnych zamachnęli się ‚Golgota Picnic’, oczywiście w obronie zagrożonych wartości i oczywiście nie jest to łamanie wolności słowa. Zamach na laptop Latkowskiego jest łamaniem wolności słowa, zamach na spektakl teatralny nie jest łamaniem wolności słowa. Sorry! … jak tu nie używać języka ‚Very Important Person’, IV Rzeczpospolitej …
    Inna sprawa, że mając powyższe zdarzenie na uwadze, to nasza prokuratura, rzeczywiście ma wszelkie powody do smutku gdy widzi bogobojnego i miłujące bliźniego swego oblata benedyktyńskiego u boku ministra sprawiedliwości … do smutku i niepokoju.

    Pozdrowienia.

  239. Szanowny Haszszu,
    ja to widziałem jakoś inaczej, tzn., że u boku Oblata Benedyktyńskiego pałętał się jakiś gość ministrem sprawiedliwości zwany, ale co tam, pewnie się mylę.
    Pozdrawiam, Nemer

  240. Haszczu,
    witajcie bracie, w Katolibanie, który JUŻ stał się ciałem, a nie jeno przestrogą.
    Nie rezygnuj jednak z tego powodu z piwka „między ludźmi”, czyli w jakimś ogródku, których pełno naobkoło.
    Tam widać, że lud polski żyje sobie normalnie, rozmawia o dupie Maryni, a niekoniecznie o taśmach prawdy lub nieprawdy i nie jest bynajmniej zgorszony tym, czym na co dzień obowiązkowo gorszą się prawdziwi Polacy i katolicy na czele z wielce moralnie wzmożonym episkopatem polskim, który ubogaca pokutną mszą ofiary własnej pedofilii.

  241. @Szanowna Pani Redaktor
    Szkoda wielka, że tak rzadko Pani pisze na swoim blogu, ale też się nie dziwię.
    „Czapki z głów panowie” za wypowiedź pod adresem Olejnik.
    Przepraszam, ale dla mnie nigdy nie była ona żadną dziennikarką, ale zwykłą, bezczelną osobą, która pomyliła swoje wykształcenie z przeznaczeniem.
    Jej codzienne wywiady w radio ZET, czy tvn 24, to jeden wielki magiel, żenada; bazuje na swoim tupecie i zwykłej bezczelności; co raz częściej się zdarza, że nie zna tematu, który porusza, myli pojęcia, osoby, w ogóle nie orientuje się o co chodzi w przedmiocie.
    Osobiście dziwię tym, którzy tam jeszcze bywają; ale cóż, to raczej próżnośc tych osób niż rozum.

  242. aza
    21 czerwca o godz. 16:12
    Niestety takich „dziennikarzy” jest w naszej Polsce wielu

  243. @maciek.g
    Jest to całkowita racja; a czym jest jest dzisiaj dziennikarz / celowo nie pisze kim?, czy kto/ /.
    Prawo prasowe tego nie określa.
    Wystarczy, że jest zatrudniony na takiej czy innej podstawie prawnej podstawie i już uważa, że jak mu dali mikrofon do łapy to wszystko może.
    Jednego nie mogę zrozumiec, dlaczego media domagają się oczyszczenia wszystkiego, każdej sfery takiego czy innego życia społeczno-politycznego, a u siebie tego nie widzą?.
    Czyżby się oczyściły???.
    Dlaczego media nie chcą określenia jednoznacznego : czym są, czemu służą, kto może by dziennikarzem, jakie ma miec kwalifikacje ten dziennikarz, itd.
    W moim mieście/ kiedy tam mieszkałam / kilka lat temu „rządził” absolwent zasadniczej szkoły górniczej, pijak,który jak nie wywołał burdy raz na tydzień to nie był sobą.
    I to był tzw. dziennikarz, który jak coś napisał / albo za niego, pod jego nazwiskiem/ to była wielka afera.
    Oczywiście wszystko zawsze okazywało się kompletną bzdurą, ale w ten sposób zniszczył wiele osób, albo ich dobre imię naraził na szwank.
    Ale cóż, taki mamy czasy, że każdego można opluc, a dochodzenie prawdy jest bezcelowe.

  244. ‚Nemer’
    20 czerwca o godz. 23:30

    Szanowny ‚Nemer’ w samej rzeczy i dlatego wspomniałem, że obecność ‚asysty’ jest warunkiem koniecznym i niezbędnym bycia urzędnikiem w Polsce. Domniemywać należy, że taka ‚asysta’ jest oczywista w innych urzędach, mniej lub bardziej utajona. Czuwa nad interesami ‚Instytucji’ i przestrzeganiem WC ?Very Important Person?, IV Rzeczpospolitej. Z dbaniem o interesy ‚Instytucji’ idzie im znakomicie z WC gorzej.

    Zainspirował mnie do pewnych przemyśleń, dzisiejszy wywiad z prof. Jerzym Bralczkiem umieszczony na portalu wyborcza.pl, który zapytany; jakim językiem powinniśmy się troszczyć o Polskę?, w odpowiedzi stwierdził, między innymi; że w aferze podsłuchowej więcej poświecono miejsca językowi niż meritum. W rzeczy samej, chciałoby się powiedzieć, gdyż rzeczywiście każdy komentator, każdy dziennikarz, każdy polityk swoje, zwykle rozwlekłe rozważania, zaczynał od utyskiwania na język naszych protagonistów. Miałem wrażenie, że nikt w Polsce nie klnie, tylko Sienkiewicz, Belka … i ja Haszszu … bywa! … i tak, że ani Sienkiewicz, ani Belka nie są w stanie mi zaimponować. Poczułem się razem z tymi dwoma postawiony poza społeczeństwem, które na co dzień i od święta w teatrze, kiblu i na stadionie mówi językiem Orzeszkowej, Konopnickiej, Prusa i Reymonta. Uratował mnie od całkowitego poniżenia, wstydu i załamania Józef Piłsudski, którego obfity i soczysty język został solidnie udokumentowany i przy, którym Bartłomiej Sienkiewicz, Marek Belka i ja to Pikusie …. malutkie Pikusie. Od razu poczułem się znakomicie, bo towarzystwo przednie.

    Jest taka chwila, przed wschodem słońca, szczególnie gdy noce krótkie jak obecnie, kiedy cały świat, cała przyroda zastyga w oczekiwaniu na pojawienie się ‚Sol Invictus’ Słońca Niezwyciężonego … jest to chwila magiczna. Dzisiaj cała Polska zamarła i wielu struchlało w oczekiwaniu, kto jutro dostanie pałą podsłuchów po głowie … w każdym razie wielu nocy nie prześpi w oczekiwaniu na tą ‚chwile magiczną’ … Polska niech sobie zamiera, a ja idę piwo.

    Pozdrowienia.

  245. aza
    Co to jest całkowita racja i kto o tym decyduje, że taką jest?

  246. aza
    21 czerwca o godz. 20:06
    a czym jest jest dzisiaj dziennikarz / celowo nie pisze kim?, czy kto/
    …………………………………………………………………………………………
    http://natemat.pl/47981,uczyl-w-szkole-robil-interesy-siedzial-w-wiezieniu-doradzal-kaczynskim-to-sylwester-latkowski-nowy-naczelny-wprost

  247. @taki jeden zapytał:

    Co to jest całkowita racja i kto o tym decyduje, że taką jest?

    Zróbmy inwentaryzację:

    1.
    Wyodrębnijmy pytka z listy takich:
    o rzecz nazwaną duetem klawiatura-ekran chodzi, a często wisi:

    o tego z 23 czerwca o godz. 20:27 biega i dyszy

    2.
    Takich jest więcej, więc zapewne nie ma szans na solo wyróżniające się z chóru. Cirka ebaułt nie więcej niż 10 miliardów. Jednośc to mrzonka. Na przyklad: jam z was.

    3.
    Całkowitość ma dziurawe kieszenie:
    Nie „doskonałość”, TYKO Całkowitość
    http://biblioteka.adamdebowski.pl/inne/nie-doskonalosc-tyko-calkowitosc/

    4.
    Ogromna ciżba z tych 10 miliardów została oszukana przez kronikarza, który upiększył narodziny rozstrzygalności:
    Masz tablice z dwudziestoma wytycznymi …
    …Łup!!! Trzask!!!
    Masz tu tablice z dziesięcioma prykazaniami.

    5.
    Może @aza ma uszy na zawiasach lub stereofoniczne.
    Teraz rejestracja dżwięku osiągneła poziom ministra, a może nawet premiera.
    Pewne jest wskazanie skąd: z knajpy.

  248. @staruszek i @ taki jeden
    Nie ma ‚całkowitej racji’ jako pojęcia zdefiniowalnego; zastosowałam skrót myślowy w odpowiedzi na post @macka. g o treści ” Niestety takich ” dziennikarzy ” jest w naszej Polsce wielu”.

  249. @aza

    Ty mi nie tłumacz co to niema jedność.

    Czy wiesz, że synonimem jedności jest 0,(9) ??? Ą???

    Najistotniejszą własnością dziedziny całkowitości jest prawo skracania. Wątpię abyś była biegła w pierścieniach uogólnionych, bo chodzi tu o synonim pierścienia calkowitego.

    Najsłynniejszym polskim zwolennikiem ćwierkania, czyli używania skrótów myślowych do wypisywania zdań ograniczonych co do liczby znaków oraz co do zawartości myślowej jest Radosław Sikorski.

    Czarnoskórność jest dluższa niż murzyńskość i ma mniejsze konsekwencje do pociągania.

    Ekonomia słowa to jest filozofia karbowego okradającego dzierżawcę.

    Obracamy pierścionkiem danym przez tego co obiecywał dopóki sięgał i wszystko jasne! Nieprawdaż?

    Jeden taki obiecuje, ale musi wpierw wpisać do ordynacji wyborczej zakaz kandydowania niewierzących w cnoty zamordowanego brata.

    Czy trzeba rozwinąć myśl?

  250. A tymczasem chłopaki z PO w Legnicy i Szczecinie korzystając z zamieszania na partyjnych szczytach postanowili wprowadzić w życie na swój sposób rozumiane partnerstwo prywatno-państwowe. Ale to na pewno kolejna prowokacja. Tusku musisz. Jakże trudno jest w tych dniach przyznać się do głosowania na Platformę.
    Pani Redaktor.
    Do loży komentatorów proszę dobrać panów Krzemińskiego i Czapińskiego. Tych dwóch wczoraj jakoś tak niewyraźnie i z małym przekonaniem bronili rządu tysiąclecia.

  251. A n t o n i u s myli przyczyne ze skutkiem, przyczyny wogole nie zauwazajac…..
    Saldo mortale

  252. @staruszek
    Cieszę się, że moje wypociny zwracają uwagę tak szacownej osoby, która chyba zaczęła cierpiec na nadmiar wolnego czasu.
    Niedawno bez przyczyny Pana atakiem była @ mag, teraz przyszła kolej na mnie, a po drodze byli i inni.
    Proszę o trochę więcej luzu; nie jesteśmy na wykładzie akademickim.

  253. @aza

    To nie byl wykład akademicki.
    To bylo ostrzeżenie, że luz to ma być na tanecznym parkiecie.

    Nie ma ?całkowitej racji? jako pojęcia zdefiniowalnego
    to jest stwierdzenie dziewczynki po kliku lekcjach szkólki niedzielnej.

    Ale zrozumiałem.
    Gdy ostrzeżenie nie zadziala, to w obronie nie stanę.

  254. @staruszek
    Przepraszam, ale zapomniałam zwrócic Pańską uwagę na tytuł/ nazwę/ prowadzonego przez siebie bloga, jaki nadała mu red. Janina Paradowska/ wszystkiego najlepszego w przypadku obchodzenia w dniu dzisiejszym imienin dla Pani Redaktor / .
    Otóż to „Skrót Myślowy „.
    Może warto zapytac Panią Redaktor co miała na myśli nadając blogowi taki tytuł/nazwę/.
    Może i to, że Ci , którzy tu pisują też mają do tego prawo?.
    Proroczy blog.

  255. Szanowna Azo
    Dawno temu, bo w 2006 roku prezydent 1000-lecia odwołał „Trójkąt Weimarski”, jak twierdzą niektórzy, z powodu wolnego stolca. Nie znający rzeczywistej przyczyny tej trudnej do zrozumienia decyzji, grupa byłych ministrów SZ wystosowała do prezydenta list, w którym wyrazili swe krytyczne zdanie. Pełniący wtedy funkcję wiceministra wojny Antoni Macierewicz stwierdził był:

    „Część z tych osób to są byli członkowie PZPR, czyli partii komunistycznej, tego sowieckiego namiestnictwa. Większość spośród nich w przeszłości była agentami sowieckich służb specjalnych. Nie wszyscy, ale kilku”.

    Został zmuszony do przeprosił i wydał oświadczenie, że mówiąc o byłych polskich ministrach spraw zagranicznych użył niewłaściwego skrótu myślowego, a osoby urażone tą wypowiedzią przeprasza.

    Zwrot stał się bardzo modny, jako służący odwracaniu kota ogonem. W tym czasie nasza Gospodyni postanowiła (albo jej szefowie), że rozpocznie blogowanie, co też się stało, choć serca to raczej do tego chyba nie ma za bardzo.
    Myślę, że na chwilę, w której blog powstawał, to był niezły tytuł bo wszyscy wiedzieli o co chodzi. Możliwe, że tylko „weterani” dziś to tak odbierają.

    Jeśli to wszystko było wcześniej Azie wiadome, to przepraszam, nic nie mówiłem i „wycofywuję” ten tekst.

    Pozdrawiam, Nemer

  256. @Nemer
    Bardzo dziękuję za oświecenie mojej osoby co tytułu blogu Naszej Gospodyni.
    Niestety tak się ułożyło, że dopiero od kilku miesięcy mogę korzystac z internetu w warunkach domowych, co niniejszym czasami czynię.
    Wiem, ze trudno w to uwierzyc, ale tam gdzie ja mieszkam, z uwagi na przeszłe czasy / były tu ośrodki rządowe naszpikowane tak, że i obecnie wiele innych urządzeń nie działa/ nie tylko, że nie było przewodowego internetu, ale i bezprzewodowy nie działał.
    W pracy natomiast mam zasadę , którą stosuję od początku zatrudnienia, że majątek firmy jest ” święty ” i nigdy nie wykorzystuję go w celach prywatnych.
    Historię odwołania szczytu ” Trójkąta Weimarskiego ” pamiętam doskonale, podobnie jak i inne hece w wykonaniu wspomnianego wyżej pana, z którym na nieszczęście jeszcze miałam zajęcia na studiach.
    Los po latach bywa mściwy.
    No cóż, może chocby poprzez ten blog / a raczej jego tytuł / przejdzie do historii.
    A ja się może i wygłupiłam, ale cóż i tak bywa jak się nie jest salonowcem w pewnych sferach, a w szczególności tych blogowych.
    Jeszcze raz dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

  257. Witam Państwa. Piszę w imieniu dziadka, ponieważ on już takiej możliwości nie ma. 24 czerwca mój dziadek zmarł. Okazało się, że długo chorował. Uważam, że chciałby się z pożegnać- wiele razy o Państwie opowiadał i podziękować ze te wszystkie „internetowe przyjaźnie” (używał takiego sformułowania). Od dawna mieszkał w Poznaniu, więc pogrzeb odbędzie się na cmentarzu przy ul. Nowina.
    Od siebie chciałabym podziękować za radość, którą Państwo dziadkowi ofiarowali.

  258. Jest mi bardzo przykro po tej smutnej wiadomości … bardzo trudno jest żegnać odchodzących. Wyrazy współczucia dla rodziny ‚Czesława’. Zachowam wspomnienie o nim w serdecznej pamięci.

  259. Wyrazy współczucia dla rodziny Czesława i szacunku dla Niego.
    Kto nam teraz wytłumaczy zawiłości latania.

  260. Złośliwości zastawianych pułapek
    Czytałem opowiadanie o paru takich panach co wybrali się na połów
    ryb za pomocą dynamitu .
    Wyjechali samochodem na taflę lodową z psem aportującym jak na wytrawnych łowców przystało.
    Czas by zapalić lont i rzucić tą laskę dynamitu jak to wielokroć czynili.
    Laskę zapalono i wyrzucono .
    Zapomniano o wytresowanym pomocniku.
    A ten jak go nauczono -pobiegł i przyniósł – pod samochód.
    Zrobiło sie duże BUUUUM
    A potem tylko słychać było bul bul bu….
    Ze zdarzenia uratował się pies.
    Czemu to przyszło mi do głowy patrząc na miny prezesa i jego świty
    po ogłoszeniu wyników głosowania w Sejmie.?
    Nie mam pojęcia
    Wszak wszystko odbyło się na ich własne życzenie.
    ukłony

  261. wnuczka Czesława
    26 czerwca o godz. 0:12

    Będę wspominał Czesława miło.
    Cześć Jego pamięci…….
    Cóż, życie toczy sie dalej, pozostawiając po kimś pustkę……

  262. zezowaty
    26 czerwca o godz. 13:48

    Temu panu wybory udało się wygrać RAZ!!!
    Ślepej kurze ziarno też się trafia……
    Ani to strateg, ani taktyk.
    Najkrótsze określenie to MĄCICIEL.

  263. @wnuczka Czesława

    Krótko znałem Czesława, ale te posty, które wymienialiśmy pozwolą mi go bardzo ciepło wspominać.
    Wyrazy współczucia dla całej rodziny.

  264. Odszedł Pan Czesław.
    Szkoda, że już.
    Mógł jeszcze z nami pobyć.
    Wyrazy współczucia dla Jego bliskich.

  265. wnuczka Czesława
    26 czerwca o godz. 0:12
    Jakże mi przykro . Kondolencje dla rodziny. To był mądry człowiek z dużą widzą , Strata dla blogu wg mnie ogromna.

  266. Wyrazy współczucia dla bliskich Czesława. Dobry był z niego komentator.

  267. Do Wnuczki Czesława z Poznania !
    Tak niedawno bo 9 maja składalismy Jemu gratulacje na tym BLOGU z okazji Jego 80_lecia urodzin ,wtedy odpowiedział ,to chyba jego ostatni Post na tym Blogu .
    Cześć Jego Pamieci – Wiemy , tesknił za swoimi Korzeniami rodzinnymi, za KRESAMI na Wschodzie .
    Z wyrazami współczucia dla pani i rodziny w Poznaniu .
    Waldemar

  268. Wnuczka Czesława…
    Serdeczne wyrazy współczucia z powodu utraty tak wspaniałego człowieka – dziadka, jakim był @Czesław.
    Bardzo ceniłam jego opinie na tematy zawodowe, podziwiałam jako pilota, kochającego swoją profesję a także jako człowieka oddanego rodzinie, kochającego wnuki, troszczącego się o ich przyszłość.
    Tacy ludzie, jak @Czesław zawsze odchodzą zbyt wcześnie.
    Rodzina poniosła ogromną stratę a na blogu będzie brakowało jego ciekawych wpisów.
    Wyrażam moje współczucie dla rodziny a w szczególności dla ukochanego, najmłodszego wnuczka – Wiktorka.

  269. Dawno nie zaglądałem na blog pani Janiny a tu taka przybijająca wiadomość. Pustka jakaś, niewiadomo co pisać.
    Latasz już sobie teraz Czesiu, wyżej niż kiedykolwiek.
    Archiwa ePolityki, nie płoną i Twoje cenne komentarze będą tu obecne już na stale jak i Ty w pamięci wielu których tu spotkałeś.
    Żegnaj przyjacielu.
    I do zabaczenia

  270. Cóż mógłbym dodać do powyższych, tak licznych kondolencji? Chyba tylko to, że rozumieliśmy się bardzo dobrze w wielu sprawach, choć on z Kresów, a ja ze Śląska. Widac, takie porozumienie jest możliwe!
    Nota bene! Mam dalsze przykłady takiej harmonii w jednym narodzie – żona z pod Tarnopola – a zbliżamy się ostro do diamentowych godów!
    Będzie mi bardzo brak Czesława w okolicy 10-tych kwietni!
    Był trochę młodszy ode mnie i liczyłem na to, że dzielny zołnierz mnie przeżyje.

    Jednak jest tak, jak mawiał inny mój przyjaciel – błogosławionej pamięci – „nikt nie ma umowy z Panem Bogiem”!
    Też myślałem, że mnie przeżyje. Dzwoniłem do niego w dniu jego urodzin, stojąc na moście, nad zielonymi wodami rzeki Guadalquivir (w Cordobie), a on umierał w tym dniu w szpitalu w Paryżu i nie mogłem mu przekazać standardowych życzeń „sto lat”!. Był z grupy 90+.

    Cieszmy sie z każdego dnia, bo nie wiadomo, czy nie jest ostatnim.

  271. Jako beneficjent systemu, który Kisiel nazwał dyktaturą ciemniaków (skrót myślowy) dotknę leciutko już na mnie obrażonego śmiertelnie (skrót myślowy) oraz dotknę niejawnie niewyleczoną (skrót myślowy) i umieszczę swój skrót myślowy:

    Zmarł krótko po swym 80-leciu nasz blogowy kolega z grupy 90+.

    Pytane ciemniaka: ktoś mu skrócił?

  272. Wpadłam na chwile do Warszawy, odpaliłam kompa i z wielkim smutkiem przyjęłam wiadomość, że Czesław „nasz” wspaniały pilot, błyskotliwy komentator i człowiek z wielką klasą nie żyje.
    Kto jeszcze umie tak „pięknie poloneza wodzić”? Już niewielu takich zostało.
    Myślę, że nie tylko sobie tańcuje na niebieskich pastwiskach, ale i lata w przestworzach na ulubionych samolotach.
    Trzymajcie się Jego ukochane wnuki! Takie dziadka mieć i wspominać to radość i duma.

  273. @Lewy
    skarży się, że jego dwa wpisy, poświęcone pamięci @Czesława wiszą u moderatora i nie wchodzą…

    „Ciekawe ze moje dwa wpisy na temat smierci Czeslawa wciaz wisza i czekaja na moderacje.
    U Paradowkiej ostatni wpis mag o 12tej i potem nic. Wyglada na to, ze tamten blog zmarl smiercia naturalna rowniez technicznie. A chcialem cos tam puscic na temat Czeslawa.
    No trudno.
    *********
    Nie rozumiem o co chodzi? Lewy to zawsze kulturalny blogowicz???
    Może odczarujemy?

  274. Koń jaki jest każdy widzi…

  275. Nowa kampania tuż tuż. PO razem z PSLem. Prawica się zjednoczyła. Będzie ciekawie…

css.php